/p0001.djvu

			
		

/p0002.djvu

			
		

/p0003.djvu

			
		

/p0004.djvu

			
		

/p0005.djvu

			
		

/p0006.djvu

			
		

/p0007.djvu

			OCHOTNICZA LEGJA KOBIET WE LWOWIE. 


Bezpośrednim, powodem walk o Lwów było niespodziane 
opanowanie miasta przez Ukraińców, którzy, skorzystawszy z pod- 
niecenia rewolucyjnego i pomocy armji austrjackiej, w nocy z 31 
października na 1 listopada 1918 roku zajęli Małopolskę Wschod- 
nią wraz z Lwowem. 
Powyższe wypadki zastały Lwów nieprzygotowany do 
obrony. Pomimo to na pierwszą wieść o zamachu zbierają się 
w szkole Sienkiewicza i Domu Techników legjoniści, oraz mło- 
dzież zrzeszona w Polskiej Organizacji Wojskowej. Zupełnie 
samorzutnie walczą luźne grupy polskie już 1 listopada koło 
szkoły Sienkiewicza, Domu Techników, później na dworcu 
Czerniowieckim, Lewandówce, Rzęsnie Polskiej, na Janowskiem, 
Kleparowie i Zamarstynowie. Działania tych grup zmierzały 
przedewszystkiem do zdobycia broni, której brak dał się odrazu 
odczuć. 
Kto może, bez różnicy płci i wieku, chwyta za broń. Ilość 
ochotników i ochotniczek, gdyż licznie stawiły się i kobiety, rosła 
z godziny na godzinę. Nie brak było i dzieci 14-letnich, które 
na wątłem ramieniu karabina unieść nie mogły. 
Tak rozpoczął się 3-tygodniowy okres walk o rozszerzenIe 
zajmowanego obszaru miasta i utrzymanie go do chwili przy- 
bycia odsieczy. Podczas tych walk Ukraińcy uzbrajali * oko- 
liczne wsie, organizowali większe oddziały, które rzucali do ata- 
ku na Lwów, ostrzeliwując jednocześnie artylerją część miasta, 
zajętą przez Polaków. Szczególnie ciężkie walki miały miejsce 
na odcinkach Szkoły Radeckiej, cytadeli, poczty, dyrekcji kole- 
jowej, ulicy Bema i Córy Stracenia. Polska załoga była liczeb- 
nie o wiele szczuplejsza od Ukraińców, pomimo to dokonywała 
cudów waleczności. 


7 


I\.
		

/p0008.djvu

			ODDZIAŁ KURJEREK PRZY KOMITECIE OBYWATELSKIM 
PO LEK. 


W owym pamiętnym 1918 roku, lwowianki, zgrupowane 
w Komitecie Obywatelskim Polek, który powstał ze zjednocze- 
nia Ligi Kobiet i Komitetu Obywatelskiego Pracy Kobiet, pro- 
wadziły intensywną pracę na wielu polach. Przewodniczącą 
i duszą całej organizacji była niezapomniana ś. p. Mar ja Du- 
lębianka. 
Komitet Obywatelski Polek zajmował się organizowaniem 
pracujących kobiet; tworzył kursy specjalne i kluby, opieko- 
wał się legjonistami i ich rodzinami; utrzymywał ochronkę dla 
sierot, oraz herbaciarnię i jadłodajnię dla żołnierzy. 
Po zamachu ukraińskim K. O. P. zorganizował w swoim 
lokalu na placu Akademickim punkt sanitarno - opatrunkowy. 
Jedna z działaczek Komitetu, znana na gruncie Lwowa- 
Aleksandra Zagórska, uważając akcję powyższą za niewystar- 
czającą, zorganizowała z elementów gorętszych i bardziej od- 
ważnych z pośród zgłaszających się dość licznie kandydatek na 
sanitarjuszki oddział kurjerek, których punkt zborny mieścił 
się w lokalu Komitetu. 
Zadaniem kurjerek było: werbowanie i przeprowadzanie 
okrężnemi drogami ochotników do wojska polskiego, przenoszenie 
przez linję bojową korespondencji, pochodzącej z Komendy 
Uzupełnień i Biura Wywiadowczego, działających na terenie 
miasta, zajętym przez Ukraińców; zbieranie wywiadów i wresz- 
cie kolportaż "Głosu Polskiego", który, po zawieszeniu pism 
polskich i zdemolowaniu ich drukarń, był jedynem pisem- 
kiem polskiem w okupowanej przez nieprzyjaciela części Lwo- 
wa. Pismo to redagowały: dr. Waniczkówna i ś. p. Ancówna, 
kurjerki zaś odbijały je na hektografach i maszynach do pisa- 
nia w lokalu Komitetu. Kurjerki były czynne przez cały czas 
walk listopadowych, a liczba ich już w pierwszych dniach w
- 
nosiła 17. 
Mimo że były to przeważnie młode dziewczęta z inteligen- 
cji, nieobeznane z niebezpieczeństwem i nieprzyzwyczajone do 
trudów, pełniły wszystkie służbę swą z poświęceniem, nie cofa- 
jąc się nigdy przed wykonaniem rozkazu i przechodząc przez 
linję bojową zarówno w dzień jak i w nocy, nieraz pod gradem 
kul. Co gorsza, narażone bywały na rewizje osobiste i brutalne
		

/p0009.djvu

			zaczepki ze strony patrolów ukraińskich, z któremi spotkania 
niezawsze dało się uniknąć. 
Kurjerki przez cały czas walk listopadowych były w ciąg- 
iem pogotowiu, sypiając tylko dorywczo w ubraniu i prawie 
o głodzie, bo o jakiemś możliwem zaprowiantowaniu i wypo- 
czynku nie podobna było pomyśleć. 
W "Pobudce" z 9 listopada, wydanej po stronie polskiej 
przez Komitet Obywatelski Obrony Lwowa, czytamy następu- 
jącą wzmiankę: "Kobieta polska znowu zajęła ważne stano- 
wisko w służbie pomocniczej, a wiele również jest między niemi 
takich, które śpieszą na placówki z karabinami". Według relacji 
jednej z naj dzielniejszych kobiet, walczącej w obronie Lwowa 
w szeregach Polskiej Organizacji Wojskowej i Wojska Polskie- 
go - Heleny Jurgielewiczowe j - liczba kobiet, walczących w sze- 
regaeh wojska wynosiła około 10 - 12. 
Jakkolwiek walki listopadowe trwały krótko, nie obeszło 
się w tej służbie bez ofiar ze strony kobiet. Pelicja Sulimir- 
ska - kurjerka - czynna przy Komendze Uzupełnień, zmarła 
j. ran, otrzymanych podczas pełnienia służby, Stanisława Pa- 
leolog została lekko ranna, Wanda Lechowin dostała się do nie- 
woli i tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności nie zo- 
stała rozstrzelana i zdołała zbiec. 


MILICJA OBYWATELSKA KOBIET. 


Ukraińcy, nie mogąc na żadnym odcinku uzyskać trwałej 
przewagi, zgodzili się na zawieszenie broni, które trwało od IS 
listopada do 21 tegoż miesiąca. Czas ten wykorzystali na spro- 
wadzenie większych posiłków. 
Wtedy przybywa również pierwsza odsiecz dla Lwowa: puł- 
kownik Tokarzewski przyprowadza oddziały 4-go i 5-go pułków 
piechoty legjonów w sile niespełna półtora tysiąca ludzi. Do- 
wództwo polskie we Lwowie zasilone tą odsieczą oraz dwiema 
kompanjami piechoty, z któremi przybył generał Roja, w nocy 
z 20 na 21 listopada j:>rzygotowywa generalny atak. 21 listopada 
wszystkie oddziały ruszają do natarcia i po krwawych zmaga- 
niach uwalniają nad ranem 22 listopada Lwów od Ukraińców. 
Wówczas komendantka kurjerek - Aleksandra Zagórska - 
postanowiła zrealizować myśl powstałą już dawniej - zorgani- 
zowania z kurjerek, kobiet już walczących i ochotniczek od- 
działu wojskowego kobiecego, któryby wykonywał prace.
		

/p0010.djvu

			w danej chwili dla Lwowa potrzebne i wskazane. Utworzenie 
takiego oddziału okazało się palącą potrzebą chwili, gdyż po 
oblężeniu Lwowa ciągle dawała się czuć zbyt mała ilość żoł- 
nierzy. Kurjerki przyjęły ten projekt z entuzjazmem. Inicja- 
torka udała się do władz wojskowych z odnośną propozycją 
lecz nie spotkała się z życzliwe m przyjęciem; wysłuchano jej 
propozycji niechętnie i drwiąco. 
Niezrażona pierwszem niepowodzeniem, udała się komen- 
dantka do kapitana Wita Sulimirskiego, który organiziwał właśnie 
miejską straż obywatelską, z projektem utworzenia oddziału 
kobiecego straży. Kapitan Sulimirski, po porozumieniu się 
z władzami, obiecał udzielić pomocy przy tworzeniu milicji ko- 
biecej. 
Wprawdzie pierwotnym zamiarem było utworzenie oddziału 
wojskowego, ale w istocie nie zależało na formie akcji, lecz na 
jej celowości, więc kilka byłych kurjerek i nowe ochotniczki 
przystąpiły odrazu do pracy w zamierzonym kierunku. Wskutek 
ogłoszenia w kilku pismach lwowskich odezwy, wzywającej ko- 
biety do służby w milicji, lwowianki stawiły się licznie. Zgła- 
szające się ochotniczki należały z początku prawie wyłącznie do 
sfery inteligenckiej, były to: nauczycielki, urzędniczki, stu- 
dentki, uczennice gimnazjum i seminarjum. 
Komenda Miejskiej Straży Obywatelskiej mieściła się 
w dużym bydynku Instytutu Technologicznego. Dla Milicji 
Obywatelskiej Kobiet przeznaczono ciasną ubikację od podwó- 
rza, do której dostęp był utrudniony. Po paru dniach i ten 
lokal odebrano, wobec czego przyjmowano zapisy ochotniczek 
w lokalu Komitetu Obrony Polek, który ofiarowała na ten cei 
ś. p. Dulębianka. 
Wobec napływu ochotniczek dotychczasowe pomieszczenie 
siało się niewystarczające. Szczęśliwie dało się uzyskać dużą salę 
nieczynnej w danym czasie giełdy na zbiórki i ćwiczenia, a bu- 
dynek Sokoła na prowizoryczne koszary, co było niezbędne wo- 
bec ciągłych alarmów nocnych. Kapitan Sulimirski, widząc nie- 
byłej aki zastęp ochotniczek i zapał do pracy, przydzielił broń 
i instruktora. Tym pierwszym instruktorem był porucznik Na 
warecki, który w niedługim czasie poległ na wojnie polsko-rosyj- 
skiej. Porucznik N awarecki, bardzo serjo traktował swoje 
obowiązki i gorliwie ćwiczył, pełne zresztą dobrej woli, ochot- 
niczki. Nie było czasu na długie nauki i ćwiczenia wobec tego. 
iż we Lwowie literalnie dach palił się mieszkańcom nad głową. 


10
		

/p0011.djvu

			
		

/p0012.djvu

			działach swojej straży. Dowództwo, z początku usposobione 
sceptycznie, po bliższem zapoznaniu sic j. pełnowartościowością 
służby milicjantek zażądało stałej Warty na cały czas obrony 
Lwowa. 
Milicjantki oprócz służby wartowniczej pełniły służbę kur- 
jerską; były stale czynne w mieście i na peryferjach w cha 
rakterze patrolów; współdziałały z Komisją Poborową, spraw- 
dzając spisy mieszkańców domów i doprowadzając uchylają- 
cych się od służby wojskowej mężczyzn w wieku poborowym. 
Specjalnie ta funkcja narażała milicjantki na obmowy ze stro- 
ny właśnie tych mężczyzn, którzy od służby się uchylali. Pilno- 
wały również porządku przy rozdziale żywności dla ludności, 
nadto zaś od początku grudnia 1918 roku zastęp milicji kobie- 
cej pełnił służbę przy 4-ym pułku artylerji ciężkiej na tak 
ważnej pozycji, jak Wysoki Zamek. 
Milicja Obywatelska Kobiet - - zależnie od rodzaju pracy, 
dzieliła się na trzy grupy: 
t) bojową, obowiązana na wypadek walki w mieście przy- 
jąć w niej udział; 
2) straż obywatelską, bez tego zobowiązania; 
3) kurjerską, pełniącą służbę łącznikową między komen- 
dami wojskowemi Miejskiej Straży Obywatelskiej. 
Grupa bojowa Milicji Obywatelskiej Kobiet w dniu 27 grud- 
nia 1918 roku na rozkaz kapitana Sulimirskiego udała się pod do- 
wództwem porucznika N awareckiego na zagrożone nasze pozycje 
w Krzywczycach, gdzie zajęła przednie placówki. Dnia 28 grud- 
nia, po zluzowaniu przez oddział wojska regularnego, milicjantki 
ogromnie zadowolone z pierwszego chrztu wojennego, wróciły bez 
strat do koszar. 


UTWORZENIE OCHOTNICZEJ LEGJI KOBIET. 


Tymczasem niebezpieczeństwo grożące miastu bynajmniej 
się nie zmiejszało. a posiłki przybywały w ilości nie odpowiada 
jącej potrzebie. Wobec tego okazało się koniecznem rozsze- 
rzenie grupy bojowej Milicji Obywatelskiej Kobiet. Właściwie 
gitipa ta pełniła od początku służbę wojskową, absorbującą cały 
czas milicjantek nietylko w dzień, ale i w nocy, wTobec ciągłych 
alarmów, zarządzeń ostrego pogotowia, wart i t. p. Służba ta ogro- 
mnie wyczerpywała, gdyż nie mogło być mowy o jakimś normal- 
nym jej przydziale: była pełniona bez żadnego wy nagrodzenia. 


12
		

/p0013.djvu

			
		

/p0014.djvu

			jiika. brała udział w czynnościach Ochotniczej Legji Kobiet, na- 
wet na służbie patrolowe] i łącznikowej - na ostrzeliwanych pe- 
i yferjach miasta. Miliejantki w dalszym ciągu nie otrzymywały 
wynagrodzenia. 
Na pierwsze koszary Ochotniczej Legji Kobiet przeznaczono 
budynek nieczynnego gimnazjum bernardyńskiego. Dom ten skła- 
dał się z kilkunastu sal. przeważnie dużych, obszernej klatki scho- 
dowej i korytarzy, oraz dużego podwórka na ćwiczenia. W tym 
czasie liczba ochotniczek doszła już do 300. a nowe zgłoszenia nie 
ustawały. 
Od początku grudnia 1918 roku. pewna ilość legjonistek była 
przydzielona do 2-ej baterji 4-go pułku artylerji ciężkiej. Komen- 
dantką tego oddziału była Kamila Janota, jej zastępczynią Marja 
Szymańska. Do maja 1919 roku pełniły funkcje obscrwatorck. 
obsługi dział, karabinów maszynowych i wreszcie służbę wartow- 
niczą przy działach. Dwie legjonistki oddziału - siostry Briick- 
nianówny - pełniły stale służbę obserwatorską. 
Przy 5-ym pułku artylerji polowej, w 3-ej baterji. pełniła 
służbę plutonowa Halina Kowalska na odcinku południowym (Per- 
senkówka). Była pomocnicą obserwatora artylerji. oraz pełniła 
służbę telefoniczną na punkcie obserwacyjnym. We wszystkich 
próbach dała dowody żelaznego poczucia obowiązku i pogard\ 
niebezpieczeństwa, co specjalnie dało się zauważyć w dniu 
20 kwietnia 1919 roku. 
Oddział legjonistek, liczący 12 kobiet, przeważnie studentek 
uniwersytetu krakowskiego, otrzymawszy na specjalnym kursie 
wyszkolenie, czynny był przy karabinach maszynowych 40-go 
"psdku ..strzelców lwowskich". W tym samym pułku służyła jako 
ochotniczka - Zofja Kremerówna przy oddziale kulemiotów. Od- 
znaczyła się pod Sokolnikami i Zapytowem. zaco została miano- 
wana sierżantem l). Jako szczególnie waleczne odznaczyły się 
w tymże pułku: plutonowa Katarzyna Chorzempianka. kapral 
Julja Jaremczukówna i starszy żołnierz Józefa Jung. o czem 
wspominają rozkazy pułkowe. Poszczególne jednostki, przydzie- 
lane do męskich oddziałów"', stale podtrzymywały żołnierską sławę 
Legii. 
W styczniu 1919 roku pojawiły się we Lwowie próby naśla- 
dowania akcji tworzenia oddziałów kobiecych do służby z bro- 
nią. Młoda uczennica gimnazjum umieściła w pismach odezwę. 


l) Rozkaz dowództwa 40-go p. p. ..strzelców lwowskich" z dn. tO.VI.1919 r. 


H
		

/p0015.djvu

			wzywającą ochotniczki do zgłaszania SIę w komendzie okręgu 
szóstego Miejskiej Straży Obywatelskiej Aleksandra Zagórska 
uzyskała od kapitana Sulimirskiego rozkaz do okręgu szóste- 
go rozwiązania oddziału, względnie przyłączenia go do O. L. K. 
Ochotniczki wybrały to drugie. Zgłosił się więc do koszar 
O. L. K. zwerbowany pluton ochotniczek, który pomieszczo- 
no w gimnazjum bernardyńskiem. Wobec niewłaściwego za- 
chowania się ochotniczek, pluton został zwolniony, przy- 
jęto ponownie tylko te z nich, które przed komisją poborową 
O. L. K. wykazały się odpowiedniemi dokumentami, lub polece- 
niami. Organizatorka plutonu również została zwolniona. 
Jeszcze w grudniu 1918 roku bataljony szturmowe zaczęły 
werbować kobiety-ochotniczki i tworzyły z nich oddzielne kom- 
pan je. Szły one zazwyczaj w pierwszych szeregach, prowadząc 
w ogień kolegów. Jedna z takich kompanij. walcząca pod do- 
wództwem podporuczników Pigułeczki i Mellera, liczyła 70 kobiet 
i chrzest krwi przeszła w Zboiskach, gdzie II, 20 i 27 grudnia 1918 
roku odparła 3 ataki Ukraińców. Do bataljonów szturmowych 
przyjmowano prawie wszystkie kandydatki, bez względu na 
kwalifikacje osobiste i konduitę, to też wytworzyła się tam prze- 
dziwna mieszanina naj rozmaitszych typów: młodziutkie uczen- 
nice, służące, robotnice, kelnerki, studentki, nauczycielki i wresz- 
cie spory procent dziewcząt bez ściśle określonego zajęcia. Po- 
krótkiem przeszkoleniu, wysyłano je do okopów. Z bataljonem 
'" jturniowym w pierwszej połowie marca 1919 roku. weszły 
w skład 40-go pułku . .strzelców lwowskich", walcząc dzielnie na 
froncie. W okresie tych walk pozycyjnych w kompanjach I-go 
pułku strzelców Iwowskich X ) znajdowało się również dość dużo 
kobiet bądź to w szeregu, bądź to jako sanitarjuszki, bądź kan- 
celistki. 
Dowiedziawszy się o tern, w lutym 1919 roku, i zebrawszy 
szczegółowe informacje, udała się Al. Zagórska do generała Le- 
śniewskiego z przedłożeniem konieczności rozwiązania kobiecej 
kompanji szturmowej ze względu na powagę kobiecej akcji woj- 
skowej, jej celowość i użyteczność. Generał Leśniewski zapropo- 
nował wcielenie tej kompanji do O. L. K., zaznaczając, że na 
zwolnienie z wojska członkinie nie zasługują, gdyż pełnią służbę 
dobrze i nawet kilkakrotnie odznaczyły się dużą odwagą. 
W parę tygodni później do koszar O. L. K. zgłosiła się ko- 
bieca kompanja szturmowa, znacznie zresztą uszczuplona, bo kil- 


*) Obecny 38-y pułk "Strzelców lwowskich" 


15
		

/p0016.djvu

			kanaście kobiet zostało zabitych i rannych, a około 30 zwolniło 
się, nie chcąc służby frontowej zamieniać na wartowniczą. Wy- 
gląd i zachowanie wojskowe przybyłych dziewcząt wiele zosta- 
wiały do życzenia. Przeznaczono dla nich pomieszczenie w odziel- 
nym budynku koszarowym, co ze względu na ich brud i zawszenie 
było konieczne; wreszcie po paru dniach, przeznaczonych na 
czyszczenie i odpoczynek, odbył się przegląd kompanij. Pomimo 
szczerej chęci niewyrządzenia im krzywdy, do O. L. K. można 
było wybrak około 20, resztę zwolniono. 
Wobec stałego napływu ochotniczek, wymagających moral- 
nego wpływu i dozoru, komendantka Legji zaprosiła do pracy już 
w styczniu 1919 roku czynną i bardzo wartościową członkinię Ko- 
mitetu Obywatelskiego Polek - Wiktorję Hozerową. Objęła ona 
funkcje referentki oświatowej Ochotniczej Legji Kobiet, którą 
płniła do swej śmierci - 20 lipca 1919 roku. 
Wkrótce po utworzeniu Legji zainteresowała się nią Marja 
Bodziewiczówna, która stała na czele komitetu niesienia pomocy 
dla Lwowa. Rezultatem werbunku do O. L. K., przeprowadzonego 
przez ten komitet, było trzykrotne przysłanie ochotniczek part ja- 
mi po 30-40. Większość legjonistek z Warszawy przebyła długo 
w O. L. K. i pracowała z pożytkiem. Wśród nich znajdowały się 
jednostki bardzo dużej wartości, jak naprzykład późniejszy po- 
rucznik O. L. K. - Ludwika Rudowska - ziemianka z płockiego, 
która długi czas wytrwała w służbie, niemało przyczyniając się 
swą pracą do rozwoju Legji. 
Rzecz prosta, nie obeszło się i w tym wypadku bez wtargnię- 
cia pewnej ilości elementów awanturniczych. Ochotniczki tego 
rodzaju szukały przygód i wrażeń, nie chcąc ponosić surowych 
trudów służby żołnierskiej, to też prędko odpadały. 
Zapotrzebowaniom wart i eskort nie podobna było nastarczyć. 
Legjonistkom powierzano najważniejsze posterunki ze skutkiem 
zawsze dobrym. W maju 1919 roku Legja wysyłała do tej służby 
80 szeregowych dziennie, które pełniły wartę przeważnie na 
dworcu. Była to służba bardzo ciężka, gdyż polegała na walce 
I grabieżą zorganizowaną, w której brały udział rozpętane szumo- 
winy podmiejskie. Wartowniczki zmuszone były nieraz uży- 
wać broni palnej przeciw grabieżcom. Ustawiczne pochwały, 
z jakiemi spotykała się służba O. L. K., tłumaczą się tern, że ko- 
bieta, pomimo mniejszej sprawności fizycznej, ma w charakterze 
swoim zalety, które sprawiają, że pod pewnemi względami prze- 


16
		

/p0017.djvu

			wyższa żołnierza-mężczyznę, szczególniej jeżeli chodzi o służbę 
wartowniczą i etapową. 
Nie było ani jednego zażalenia, ani jednego naruszenia po- 
wierzonych straży legjonistek objektów. A strzeżenie choćby np, 
magazynów z bronią niezawsze było bezpieczne z powodu zama- 
chów na nie wrogów wewnętrznych. N a legjonistkę Bronisławę 
Fąfarę, pełniącą służbę przy zbrojowni na pozycji Wysokiego 
Zamku, napadnięto w nocy z 1 na 2 kwietnia. Strzelano do niej 
wielokrotnie i kula strzaskała jej kość w nodze. Fąfara pomimo 
ciężkiej rany strzelała do napastników i zdołała ich odstraszyć. 


Na pozycji Wysokiego Zamku me Lmomie. 


Strzałów nie słyszano na wartowni z powodu odległości magazy- 
nu z bronią; dopiero podczas zmiany warty stwierdzono wypa- 
dek. Legjonistka Fąfara była jeszcze przytomna, ale w bardzo 
złym stanie z powodu znacznego upływu krwi; pozostała kaleką 
na całe życie. Bronisława Fąfara należała do oddziału O. L. Kv 
pełniącego służbę przy 4-ym pułku artylerji ciężkiej na pozycji 
Wysokiego Zamku. 
Oprócz wypadku z Bronisławą Fąfara, miało miejsce w tym 
czasie jeszcze parę ważnych dla Legji zdarzeń. Oto jedno z nich: 


17
		

/p0018.djvu

			Dnia 19 marca 1919 roku obchodzono w koszarach O. L. K. uro- 
czystość imienin Naczelnika Państwa, Marszałka Józefa Piłsud- 
skiego. Wszystkie wolne od służby legjonistki zgromadziły 
się w dużej sali na pierwszem piętrze i rozpoczął się 
skromny obchód przy akompanjamencie silnych tego dnia bar- 
dzo strzałów armatnich. Kilkanaście razy wstrząsała budyn- 
kiem detonacja granatów, eksplodujących w pobliżu. N a- 
raz - straszliwy huk nad samemi głowami i bezpośrednio potem 
alarmujący krzyk na korytarzach koszar. W kłębiących się chmu- 
rach wapiennego pyłu na klatce schodowej ledwie dają się do- 
strzec zdruzgotane drzwi infirmerji, umieszczonej na drugiem 
piętrze. Tam więc nastąpił wybuch. W infirmerji leżały właśnie 
cztery chore legjonistki. Kierując się tylko wezwaniami pomocy, 
naoślep zaczęto wydobywać z pod gruzów legjonistki. Najpierw 
wydobyte zostały lżej ranne i zaniesione do kancelarji na pierw- 
sze piętro. Następnie z pod dużej strzaskanej belki, przywalonej 
gruzami z wielkim trudem udało się wydostać straszliwie zmasak- 
rowaną, ale żywą jeszcze, legjonistkę z byłej kompanji szturmo- 
wej - Zof ję Holewiankę. Przeniesiona do sąsiedniego plutonu 
i prowizorycznie obmyta z gruzu i krwi, odzyskała przytomność 
poto, by w parę godzin później w strasznych męczarniach sko- 
nać. Z legjonistek lżej rannych dwie po paru tygodniach wyzdro- 
wiały; Paulina Giłykówna, ranna w głowę odłamkiem granaiu. 
przebywa do tej pory, jako nieuleczalnie chora, w zakładzie dla 
umysłowo chorych w Kobierzynie. 
Wstrząsającym dla całego Lwowa wypadkiem była eksplo- 
zja dużych zapasów amunicji na dworcu kolejowym. Wszystkie 
szyby, nawet w okolicach dość oddalonych od dworca, zostały 
strzaskane i odłamki szkła pokrywały chodniki. Przerażeni miesz- 
kańcy chronili się po piwnicach; ulice były zupełnie puste. Nale- 
żało się obawiać, że z tego stanu paniki skorzysta nieprzyjaciel 
i będzie usiłował wtargnąć do miasta. Zarządzono ostre pogotowie 
we wszystkich oddziałach wojskowych. M. O. S. i O. L. K. były 
czynne dzień i noc w charakterze patrolów na mieście i peryfe- 
rjaeh. Oprócz tego oddział Legji pełnił służbę na samym dworcu, 
ratując z płonących wagonów, co się dało, między innnemi rze- 
czami nawet beczki z benzyną. W powyższej akcji legjnistki 
ciężkich ran nie odniosły, a jedynie kilkanaście poparzyło się dot- 
kliwie. Za odważne zachowanie się w tym dniu grozy otrzymały 
pochwałę od władz wojskowych. 


18
		

/p0019.djvu

			
		

/p0020.djvu

			zastały jedynie zabitych i rannych żołnierzy polskich i ukraiń- 
skich. Wojsko ukraińskie już było w odwrocie. Do walki więc 
nie doszło ku wielkiemu żalowi rwących się do wojennych czy- 
nów dziewcząt. J ak duży był zapał lwowianek, świadczy fakt na- 
stępujący: gdy rozeszła się wieść, że bataljon Legji wyrusza na 
front, zjawiły się prawie wszystkie zwolnione już ze służby legjo- 
uistki z usilną prośbą, ażeby dać im broń i pozwolić pójść razem 
z byłemi koleżankami, naco pozwolenie otrzymały. 
Wobec szybkiego rozwoju organizacji musiała zostać odpo- 
wiednio powiększona liczba instruktorów, których funkcje peł- 


Legjonistka m okopach. 


raili oficerowie, przydzieleni przez dowódcę M. S. O. Oprócz pra- 
cująego od początku porucznika N awareckiego. przeznaczono na 
instruktorów O. L. K.: porucznika Sikorę, podporucznika Troj- 
nara i podporucznika Sanetrę, a także sierżanta Kobry nia. Po- 
i ucznik Sikora przez dwa miesiące zgórą pełnił funkcje woj- 
skowego komendanta, załatwiając sprawy O. I,. K. w porozumie- 
niu z Al. Zagórską. Po ustąpieniu porucznika Sikory, od marca 
Al. Zagórska pełniła już samodzielnie funkcje komendantki 
O L. K.. pozostającej zresztą pod zwierzchniem dowództwem 
Miejskiej Straży Obywatelskiej. Dopiero w czerwcu Legja została 


20
		

/p0021.djvu

			
		

/p0022.djvu

			żądanie kwatermistrzostwa powiększony został do 100 żołnierzy 
O. L. K. Z podobną propozycją zwrócił się generał Jędrzejewski, 
chcąc użyć wyekwipowanego oddziału legjonistek w sile 50 do 
służby wartowniczej w Zbarażu, co nie zostało uskutecznione z po- 
wodu braku odpowiednich legjonistek, wolnych od służby. 
Czas było pomyśleć o ułożeniu projektu organizacji O. L. K. 
i przedłożeniu go do zatwierdzenia N aczelnikowi Państwa, aby 
w ten sposób ustalić byt organizacji na czas trwania wojny. 
A. Zagórska przygotowała ów projekt w porozumieniu z ka- 
pitanem Sulimirskim i majorem Kamińskim, który interesował 
się od początku pracą Legji i dawał jej liczne dowody życzliwo- 
ści. W końcu marca udała się w towarzystwie adjutantki Stani- 
sławy Paleolog do Warszawy, celem starań w sprawie zatwier- 
dzenia statutu. Przybycie komendantki Legji do stolicy poprze- 
dziły pochlebne relacje władz wojskowych lwowskich o działal- 
ności O. L. K. Po dłuższym namyśle, Naczelnik Pańs+wa projekt 
organizacji O. L. K. zatwierdził, o czem Minister Spraw Wojsko- 
wych zawiadomił następującą depeszą: " Uprasza się zawiadomić 
panią Aleksandrę Zagórską o akceptacji projektu organizacji 
Legji Kobiet w zasadniczej jego osnowie. Zatwierdzony projekt 
organizacji zostanie przesłany na piśmie dowództwu Wojska Pol- 
skiego na Galicję wschodnią we Lwowie. Wiceminister Sosnkowski. 
generał-porucznik. 9 kwietnia 1919". 
Atak majowy był już ostatnią próbą zdobycia Lwowa przez 
ustępujących coraz dalej Ukraińców. Niebezpieczeństwo, grożące 
miastu, zmniejszało się z dniem każdym i wraz Z tern zmalało za- 
interesowanie O. L. K. ze strony władz i czynników społecznych. 
Rosła natomiast nieufna obojętność, a nawet wprost niechęć 
i'wrogość. W dniach grozy nawet najbardziej małoduszny i f11 I - 
sterski odłam społeczeństwa dosyć przyjaźnie odnosił się do legjo- 
nistek, w których wysiłkach musiał przecież widaeć częściowe 
zabezpieczenie swego spokoju i życia. Z chwilą jednak, kiedy nie- 
bezpieczeństwo zostało usunięte, nadzwyczaj prędko zapomniano 
o wszystkiem, co O L. K. zrobiła dla Lwowa. Natomiast przy- 
pomniano sobie nagłe, że to nie wypada, ażeby kobiety pełniły 
służbę wojskową, chodziły z karabinami, strzelały, stały w nocy 
na warcie i t. d. Odbywały się nawet zebrania kobiece, na któ- 
rych mówiono podobno, że to niemoraInie i niezdrowo, że tego 
nigdy na świecie nie było. 
Ze strony władz wojskowych również dawało się odczuwać 
w tym czasie mniejsze zainteresowanie Legją. Wygodny budynek 


22
		

/p0023.djvu

			gimnazjalny, zajmowany od kwietnia 1919 roku, został odebrany. 
Na koszary O. L. K. przeznaczono zrujnowane baraki choleryczne 
przy ulicy Janowskiej. Baraki te znajdowały się w opłakanym 
stanie: podłogi były zgniłe, okien częściowo brakowało, piece nie 
funkcjonowały. A tu szła jesień i zaczynały się przymrozki. Na- 
próżno komendantka protestowała i robiła starania o przydziele- 
nie innego budynku. Obiecano wykonać poprawki, ale rozkaz na- 
tychmiastowego przeniesienia ponowiono w takiej formie, iż nie- 
podobna było zwlekać. Komendantka zmuszona była wbec tego 
wnieść podanie o zwolnienie O. L. K. ze służby wojskowej. 


Lwów. Odprawa oddziału, wyruszającego na służbę. 


Oto urywek z podania, malujący stan baraków: "W jedynej 
znajdującej się na terenie koszar studni po przeprowadzeniu ana- 
lizy wody znaleziono bakterje, które wywołały epidemję obja- 
wiającą się wymiotami, biegunką, gorączką i bólem głowy. Na 
chorobę tę zapadły w ciągu kilku pierwszych dni 63 legjonistki. 
Wszystko to połączone z trudnościami, stawianemi na każdym 
kroku przez odnośne urzędy wojskowe tam. gdzie chodzi o uzy- 
skanie czegokolwiek, czynią dalszą egzystencję Legji niemożliwą. 
Czując się potrzebne, legjonistki pragnęłyby jeszcze przynajmniej 
przez parę miesięcy służyć Ojczyźnie, pomimo wielkiego przemę- 
czenia pracą po lO-miesięcznej służbie wartowniczej, pełnionej 


2n
		

/p0024.djvu

			
		

/p0025.djvu

			które po rocznej służbie w obronie kresów wracały do mIeJSC ro- 
dzinnych. W koszarach legji w świetlicy Y. M. C. A. odbyło się 
wzruszające pożegnanie odchodzących legjonistek, które tak chęt- 
nie i ofiarnie pełniły twardą służbę na zagrożonych kresach. 
W pierwszych dniach marca 1920 roku na żądanie dowódcy 
5-ej dywizji, generała Jędrzejewskiego, oddział liczący około 40 
legjonistek udał się do służby w czołówce urzędu gospodarczego 
iej dywizji. Oddział ten przebył na froncie do stycznia 1921 roku 
i czynny był w czasie walk z najazdem sowieckim. Legjonistki 
pełniły służbę wartowniczą przy prowianturze i magazynach 


Po rzqdki m koszarach. 


mundurowych, dowoziły na linję bojową żywność i ubranie; wy- 
jątkowo używane były do przeprowadzania wywiadów. Służ- 
ba była ciężka i mieszkać trzeba było najczęściej na podwodach. 
Oprócz normalnych trudów wojennych legjonistki musiały poko- 
nywać niechęć a nawet oburzenie otoczenia, co jednak wzbudzało 
tylko zażartość i poświęcenie wybranej służbie. Zadanie swoje 
legjonistki wypełniały dobrze, szczególniej od czasu miano- 
wania komendantką podchorążego Zofji Kleczkowskiej. Każda 
z nich otrzymała chlubne świadectwo za ten okres od swTego służ- 
bowego dowództwa, a na ręce Aleksandry Zagórskiej przesłał ge'" 
nerał Jędrzejewski pismo, stwierdzające użyteczną i wydatną 
pracę legjonistek. zatrudnionych w jego dywizji. 


25
		

/p0026.djvu

			Po wyjeździe obu oddziałów O. L. K., dawał się odczuć co- 
raz więcej stan niepewności i oczekiwania. Coraz częściej zapy- 
tywano ze strony legjonistek, kiedy wreszcie nastąpi rozwiązanie 
O. L. K. Zupełnie nieoczekiwanie w marcu 1920 roku wezwano 
Aleksandrę Zagórską na konferencję do Ministerstwa Spraw Woj- 
skowych w Warszawie. 


OCHOTNICZA LEG JA KOBIET W WILNIE. 


Czyn lwowskich ochotniczek rozległ się echem po kraju. Prze- 
dewszystkiem znalazł odzew w drugiem mieście kresowem, nara- 
żonem na wielorakie niebezpieczeństwa - w Wilnie. 
W maju 1919 roku powstała w Wilnie wojskowa formacja 
kobieca pod nazwą: "Druga wileńska ochotnicza leg ja kobiet". 
Organizatorkami jej były: Hanna Orleńska, Klara i Ludwika Za- 
torskie. Dnia 26 maja odbyła się pierwsza zbiórka, na której było 
około 10 kobiet. Wkrótce liczba ta znacznie wzrosła. Wileńska 
Legja, utworzona przy dowództwie frontu litewsko-biołoruskie- 
go, miała również początkowo charakter pomocniczego oddziału 
wojskowego. Pełniła służbę wartowniczą, biurową, utrzymywała 
dużą szwalnię, w której sporządzano bieliznę dla wojska, pralnię 
i t. p. oraz obsadzała siłami kobiecemi biura wojskowe. Biuralistki 
były przydzielane do następujących miast: Lidy, Mińska, Woł- 
kowyska, Trok i Wilejki. Najliczniejsza była kompanja wartow- 
nicza, która dochodziła do 400 kobiet. Już 1 sierpnia zaczęły się 
ćwiczenia wojskowe, po przejściu których plutony wartownicze 
szły na służbę. Między innemi pełniły wartę przy zakładach żyw- 
nościowych na Połtawskiej, gdzie były zmuszone stoczyć pewnego 
dnia formalną walkę z napastnikami. Jedna z wartowniczek - 
Magdalena Szućko -- została zabita. 
Z rozkazu generała Szeptyckiego. biura zaciągowe rOZCIą- 
gnęły swą działalność werbunkową i na 2-ą O. L. K., której rozsze- 
rzenie uważał dowódca frontu litewsko-białoruskiego za po- 
trzebne i pożytecznel). 
Przyszedł jednak czas, kiedy wilnianki. jak ich siostry lwow- 
skie, musiały chwycić za broń. 


*) Do Dowództwa 2-ą O. L. K. w Wilnie 10.XI.-1919 r. - Przeprowadzenie 
werbunku przez biura zaciągowe. 


26
		

/p0027.djvu

			LEGJONISTKI NA FRONCIE. 


Po nieudanej ofensywie w maju 1920 roku na froncie pół- 
nocno-wschodnim, Rosja przygotowała się do nowego wysiłku, 
który w myśl zapewnień dowódców rosyjskich, miał po zniszcze- 
niu Polski doprowadzić do światowego pożaru. W czerwcu nie- 
przyjaciel zebrał naprzeciw polskich l-ej i 4-ej armij cztery swoje 
armje wraz z korpusem kawalerji Gaja. Te przeważające siły ro- 
syjskie rozpoczęły w dniu 4 lipca ofensywę, łamiąc opór Pola- 
ków nad rzeką Berezyna. Armje polskie zmuszone były myśleć 
o odwrocie. Rozpoczęły odwrót na Hnję pozycyj niemieckich, na 


Sztab oddziału wileńskiej O. L. K Siedzą od lem ej: Hofferówna, 
Kowalska, Lipowicz, Nowosielska, Pa leo log. Stoją od lewej: 
Nieniewska, Moczulska, Gertzówna - komendantka 2-ej O. L. K 


których planowano zatrzymać napór nieprzyjaciela. Projekto- 
wano również zabezpieczenie lewego skrzydła l-ej armji, która 
miała za zadanie nie dopuścić do zajęcia Wilna. Okazało się jed- 
nak, iż lewe skrzydło l-ej armji było zbyt słabe, a oddziały 2-ej 
litewsko-białoruskiej dywizji, wysłane na północo-wschód od 
Wilna, nie zdołały zatrzymać wroga, który parł w kierunku sto- 
licy Litwy. 
W tym samym czasie wystąpili Litwini, którzy czyhali na 
sposobność zagarnięcia Wilna. Korzystając ze sprzyjających oko- 


27
		

/p0028.djvu

			liczności, porozumieli się i zawarli układ z Sowietami, myśląc 
o zdobyciu miasta dla siebie. 
Położenie Wilna było bardzo ciężkie. 
Dowództwo polskie, chcąc miasto utrzymać, wysunęło na po- 
zycje wszelkie oddziały, jakie były do dyspozycji. W tej kry- 
tycznej sytuacji użyto do działań bojowych również 2-ą Ochotni- 
czą Legję Kobiet. Z polecenia generała Boruszczaka - dowódcy 
grupy operacyjnej - przetworzono 2-ą O. L. K. na bataljon li- 
ii j owy. Oddział szwaczek został wysłany do zakładów wojsko- 
wych pod Łodzią, gdzie przebywał do demobilizacji. 
W skład bataljonu weszły wszystkie wartowniczki, biura- 
listki, wreszcie te przyjęte w ostatniej chwiU wilnianki, j ak na 
przykład około 20 studentek Uniwersytetu Wileńskiego, które 
wstąpiły do Legji naskutek uchwały, polecającej wstępowanie 
do wojska. 
Bataljon linjowy podzielono na dwie kompan je: pierwszą do- 
wodziła podporucznik Przepilińska, drugą podporucznik Sta- 
wecka. Całym bataljonem dowodził porucznik Olejniczakowski, 
jego zastępczynią była podporucznik Gertzówna. Stan bojowy 
bataljonu wynosił 250 bagnetów. 
Legjonistki wileńskie, błogosławione uroczyście przez ducho- 
wieństwo, żegnane przez ludność, pomaszerowały, aby zająć III 
odcinek frontu, długości 25 kilometrów, od Nowo-Wilejki do miej- 
scowości Pogiry. Podporucznik Przepilińska zajęła ze swoją 
pierwszą kompan ją odcinek od N owo-Wilejki do Kinolówki, zaś 
podporucznik Stawecka z drugą kompanją - od Kinolówki do 
Pogir. 
Wobec trudnego położenia, właściwem przeznaczeniem Legji 
było utrzymanie Unji bojowej przez utworzenie kordonu placó- 
wek na drogach, prowadzących z północnego wschodu do Wilna 
i niedopuszczenie nieprzyjaciela od wschodu i południa. Pla- 
cówki te miały również zawracać rozproszonych żołnierzy, oraz 
zabezpieczyć Wilno do chwili nadejścia cofających się oddziałów. 
W międzyczasie, niepokojące wieści z frontu spowodowały 
nastrój niepewności w Wilnie. Rozpoczęto ewakuację miasta. 
Część oddziałów, sąsiadujących z Legją. uległa rozproszeniu, 
wraz z inne mi oddziałami, cofającemi się z frontu. 
Sytuacja w dniu 13 lipca była nad wyraz ciężka. "Wilno - 
pisze generał Szeptycki - ówczesny dowódca frontu 1) - leżące 
na tyłach armij, było z trzech stron otoczone". 


l) "Front litewsko- białoru ski", str. 81. 


2S
		

/p0029.djvu

			Legja Kobiet pozostała jednak na stanowiskach i w okolicy 
iNowej Wilejki, oraz tuż pod Wilnem stoczyła walkę z oddziałami 
korpusu kawalerji Gaja. który od Niemenczyna podszedł ku 
Wilnu. W walce tej Legja poniosła ciężkie straty, lecz wykazała 
również pełne zalety bojowe, o czem świadczy najlepiej uznanie 
wroga. Siergiejew - dowódca 4-ej armji sowieckiej, którego jed- 
na brygada posuwała się z 13 na 14 lipca razem z korpusem ka- 
walerji na Wilno, oceniając wyniki walk. podaje w swej pracy') : 
"szczególną zaciekłością odznaczał się bój na przedmieściach i naj- 
bliższej okolicy Wilna; wśród jeńców polskich znalazły się nawet 
kobiety - legjonistki, zapamiętale walczące o ostoję polskiego 
władania na Litwie - jej starodawną stolicę - Wilno". 
W zamęcie gwałtownego odwrotu istotnie o legjonastkach za- 
pomniano. Nie otrzymawszy rozkazu odwrotu, uważały za słuszne 
trwać na posterunku nawet po odejściu ostatnich polskich oddzia- 
łów. 14 lipca, po naradzie wszystkich oficerów III odcinka, za- 
częło się wycofywanie, najpierw taboru ciężkiego, potem lekkiego, 
lymczasem tyrałjerka nieprzyjacielska już podchodziła od strony 
Wilejki do niektórych placówek pierwszej kompanji. która znaj- 
dowała się w kierunku na Lidę. Rozpoczęły one odwrót w kie- 
runku na Wilno i otoczone przez nieprzyjaciela dostały się do 
niewoli. Około 30 dziewcząt odesłali Rosjanie do Wilna, gdzie 
były używane do uciążliwych prac. 
Tabor lekki i część legjonistek zostały wzięte w krzyżowy 
ogień nieprzyjacielski, mając za sobą ścigającą kawalerję. Gdyby 
nie gęste lasy i zboża niezżęte. większość uległaby losowi kom- 
panji Przepilińskiej. 
Dalsze wycofywanie bataljonu odbywało się na Olkieniki. 
stamtąd do Orano gdzie mieściło się dowództwo. Z Oran pocią- 
giem dostały się legjonistki do Grodna, gdzie pełniły służbę war- 
towniczą przy rozrzuconych po mieście i przedmieściach objek- 
tach wojskowych. O wycofywaniu się wojsk z miasta dowiedziały 
się znów w ostatniej chwili. Trzeba było nagwałt ściągać rozrzu- 
cone posterunki wartownicze. N aj dłużej pełniła służbę warta 
przy odwachu. którą, dzięki zabiegom podporucznika Gertzówny. 
zwolniła straż obywatelska. Okazało się wkrótce, iż straż obywa- 
telska nie dała sobie rady z osadzonemi na odwacłra dezerterami 
i maruderami, którzy tłumnie uciekli i w drodze wyprzedzili co- 
fające się legjonistki. 


-) "Od Dźwiny ku Wiśle". 


29
		

/p0030.djvu

			Podczas wycofywania SIę przez most na Niemnie pod Grod- 
nem 2 legjonistki zostały ranne. Tutaj zasługuje na uwagę boha- 
(erskie zachowanie się podchorążego Szukielówny, która, dzięki 
swej stanowczej postawie i zachowaniu zimnej krwi, uratowała 
cały transport amunicji. Była ona komendantką warty przy skła- 
dach amunicji pod Grodnem. Rosjanie ostrzeliwali gęstym ogniem 
transporty, przyjeżdżające po amunicję. Maszynista jednej z loko'" 
motyw chciał salwować się ucieczką. Dzielna podchorąży pod 
grozą rewolweru zmusiła go by wrócił, doczepił wagony i odwiózł 
amunicję, podczas gdy Rosjanie byli już pod miastem. 
Legja wycofywała się w rozsypce; część pieszo, część ostatnim 
pociągiem na Łosośnę i Sokółkę, gdzie rozproszone legjonistki 
zebrały się, aby wyruszyć jeszcze dalej na zachód - do Białego- 
stoku. Tam znowu pełniły służbę wartowniczą do krytycznego 
momentu, kiedy ostatnim transportem udały się do Warszawy. 
Po parodniowym odpoczynku w koszarach O. L. K. w War- 
szawie przy ulicy Agrykoli -- bataljon wileński został przeniesiony 
do Grupy pod Grudziądzem - Dowództwa Okręgu Generalnego 
Pomorze. Podczas, gdy w Warszawie formował się bataljon linjowy 
dla obrony Warszawy, utworzono z wilnianek na ochotnika jedną 
kompanję, która pod dowództwem podporucznika Gertzówny 
weszła w skład tegoż bataljonu, zajmując z nim odcinek na prawo 
od szosy grochowskiej. Reszta wilnianek pod dowództwem podpo- 
rucznika Kowalskiej pozostała w Grupie. 
23 sierpnia 1920 roku kompanja wilnianek z całym bataljo- 
nem linjowym warszawskim udała się do Łukowa. 
W listopadzie, gdy generał Żeligowski szedł na Wilno, wszyst- 
kie wilnianki, i te, które były w Grupie i te. które pełniły służbę 
w Łukowie - pod dowództwem podporucznika Gertzówny wyru- 
szyły do Wilna, do którego wkroczyły wraz z generałem Żeli- 
gowskim. O. L. K. wileńska weszła w skład oddziałów wojsko- 
, 
wych Litwy Srodkowej i pełniła w Wilnie służbę wartowniczą, 
otrzymując pochwały. Po inspekcji, dokonanej 3 marca 1921 r.. 
która wypadła nad wyraz pomyślnie, generał Baranowski wysto- 
sował do Legji pochwałę w rozkazie oficerskim. Przedewszyst- 
kiem podkreślił uciążliwą siużbę wartowniczą, gdyż legjonistki 
obejmowały wartę co drugi dzień. 
Po rozkazie demobilizacji O. L. K.. pozostała jeszcze na służ- 
bie kompanja szkolna łączności, następnie pluton łączności, który 
przetrwał naj dłużej. 


30
		

/p0031.djvu

			Dyrekcja Kolei Wileńskiej, w rozumieniu położenia zdemo- 
bilizowanych legjonistek, zgodziła się na utworzenie z nich Straży 
Kolejowej. Około 30 dziewcząt pod komendą Hbfferówny pełniły 
tę służbę przez czas dłuższy. 


OCHOTNICZA LEG JA KOBIET W WARSZAWIE. 
ORGANIZACJA LEGJL. 


Rezultatem narad Ministerstwa Spraw Wojskowych z Alek- 
sandrą Zagórską był rozkaz, postanawiający w uznaniu poży- 
tecznej działalności O. L. K. rozszerzyć zakres jej pracy na 
całą Polskę. Jako władzę centralną dla całej organizacji 
z dniem 1 kwietnia 1920 roku utworzono przy oddziale pierw- 
szym Sztabu Ministerstwa Spraw Wojskowych. Wydział O. L. K. 
Wydziałowi miały podlegać pod względem personalnym i dyscy- 
plinarnym wszystkie działy służby kobiet. Wydział podzielony 
został na referaty. Na propozycję Ministerstwa Spraw Wojsko- 
wych, stanowisko kierowniczki i dowódczyni objęła dotychczaso- 
wa komendantka Legji Al. Zagórska. Równocześnie przyznano 
jej stopień funkcyjny majora. Kierowniczce O. L. K. przysługiwa- 
ło prawo dyscyplinarne dowódcy w stosunku do całego personelu. 
Po serdecznem pożegnaniu się z Lwowem i legjonistkami udała się 
ona do Warszawy. Tu opracowała nowy projekt regulaminu, po 
którego zatwierdzeniu, zaprosiła do współpracy w charakterze re- 
ferentek wydziału O. L. K. kilka osób, znanych ze swej działalno- 
ści społecznej i obywatelskiej, jak: Ludwikę Wysłouch-Zawadzką 
(p. Zawadzka była organizatorką i dyrektorką świetnie postawio- 
nego saminarjum męskiego w Warszawie przed wojną i członkinią 
Zarządu Białego Krzyżak, Helenę Cejsingerównę, znaną z pracy 
publicystycznej i początkowo, Zawisza-Gąsiorowską. 
Adjutanturę i referat spraw personalnych objęła w stopniu 
podporucznika Stanisława Paleolog - pierwsza kurjerka i legjo- 
nistka z czasów obrony Lwowa *). 
Wypróbowane i odpowiednio uzdolnione legjonistki lwowskie 
wysłano do Poznania i Krakowa, celem tworzenia tam oddziałów 
O. L. K. Bataljon wileński rozkazem Ministerstwa Spraw Woj- 
skowych został podporządkowany wydziałowi O. L. K. 
Referentka działu propagandy i werbunku, porucznik Helena 
Cejsingerówna, rozwinęła energiczną akcję agitacyjną i werbun- 
kową we wszystkich dzielnicach Polski, której rezultatem był 


*) Obecnie komendantka i twórczyni policji kobiecej. 


51
		

/p0032.djvu

			duży napływT ochotniczek. W Warszawie powstały dwa oddziały 
Legji: bataljon wartowniczy i uzupełniający. Wartownicze od- 
działy O. L. K. w Warszawie rozlokowane były w sposób nastę- 
pujący: Bataljon warszawski (460 legjonistek) zakoszarowany 
w namiotach za Powązkami, w szkole przy ul. Złotej, a następnie 
, 
na Pradze - w forcie Sliwickim. Pełnił on służbę wartowniczą 
przy różnorodnych magazynach i objektach wojskowych, a także 
służbę eskortowania transportów. 
Kompan ja zapasowa (440 legjonistek). zakoszarowana przy 
ul. Agrikoli, pełniła służbę wartowniczą, eskortową, biurową, 
sanitarną i oświatową. Dnia 30 maja 430 już wyćwiczonych legjo- 
nistek złożyło przysięgę żołnierską: odebrał ją na miejscu w ko» 
szarach ks. kapelan Mauersberger. 
Władze wojskowe okazywały obecnie życzliwe zainteresowa- 
nie pracą O. L. K. Broń przydzielono dobrą i w dużej ilości, umun- 
durowanie i wyekwipowanie żołnierskie dostarczono rychło. 
Najgorzej było z wiktem. Stosunek społeczeństwa a przynajmniej 
poważnej jego części, był życzliwy. Z Poznania i Krakowa przy- 
chodziły także pomyślne wiadomości. Wysłana do Poznania pod- 
porucznik Kamila Janotowna zdołała, przy pomocy najpoważniej- 
szych czynników tamtejszego społeczeństwa, w prędkim czasie 
sformować i postawić do służby wartowniczej i biurowej duży 
bataljon. 
W Krakowie podporucznik Józefa Pawłowska, także legjo- 
nistka lwowska, kończyła prace przygotowawcze nad uruchomie- 
niem tamtejszej O. L. K. Oddział krakowski pełnił służbę war- 
towniczą, dochodząc liczebnie do 700 legjonistek. 
W Przemyślu pełniła służbę wartowniczą kompanja O. L. K.. 
wysłana z warszawskiego bataljonu uzupełniającego. Dwa mniej- 
sze oddziły zostały odkomenderowane do służby łącznikowej 
i kancelaryjnej w dowództwie grupy operacyjnej generała Rome- 
ra na Ukrainie i do służby saperskiej przy składach amunicji 
i materjałów wy bu chowy eh. 


BATALJON LINJOWY. 


Na początku sierpnia 1920 roku komendantka otrzymała nie- 
oczekiwany rozkaz natychmiastowego utworzenia do celów obro- 
ny Warszawy - bataljonu linjowego O. L. K. Rozkaz dlatego był 
nieoczekiwany, że władze wojskowe przy układaniu regulaminu 
bardzo silnie stały na stanowisku nieużywania legjonistek do 


32
		

/p0033.djvu

			służby frontowej, a tylko wyłącznie do pomocniczej. Można JI\ ię< 
było z formacyj dotychczasowych wydzielić legjonistki tylko na 
ochotnika, co bardzo utrudniało wykonanie rozkazu. Pomimo to. 
bataljon linjowy został na czas przygotowany. Składał się on z naj- 
bardziej entuzjastycznych żywiołów Łegji i zawierał znaczny pro- 
cent inteligentek; liczył około 400 legjonistek i podzielony był na 
2 kompanje i oddział karabinów maszynowych. Kompanjami do- 
wodziły: porucznik Gertzówna i podporucznik Rudowska, oddzia- 
łem karabinów maszynowych porucznik Kremmerówna. Ta ostat- 
nia wyszkolona była w służbie przy karabinach maszynowych 
JI\ wojnie ukraińskiej. Całym bataljonem dowodził kapitan Rudzki. 


Kompanja Karabinom m as:zynomych przy batalionie linjomym 
marszamskim ro 1920 roku. 


Koło opieki nad Ochotniczą Legją Kobiet, w skład którego 
wchodziło kilka stowarzyszeń kobiecych, ofiarowało bataljonowi 
Hnjowemu sztandar. Dnia 12 sierpnia 1920 roku odbyła się w ka- 
tedrze św. Jana. przy licznym udziale duchowieństwa, uroczystość 
poświęcenia sztandaru, na której znany kaznodzieja warszawski, 
ks. Szlagowski, wygłosił wstrząsaj ące przemówienie. 


Odwrót armij polskich z nad Berezyny rozpoczęty z począt- 
kiem lipca trwał blisko 6 tygodni. Padło Wilno, utracono linjq 
Niemna i Szczary oraz Grodno; nie zdołano zatrzymać nieprzyja- 


35 


I
		

/p0034.djvu

			ciela nad N arwią i Bugiem, gdyż za dużą przewagę posiadał ua 
tym froncie. 
W dniu 12 sierpnia przednie dywizje rosyjskie podeszły 
w okolicę Radzymina, a więc już pod Warszawę. Armje polskie 
ugrupowały się w myśl rozkazów Naczelnego Wodza, by stoczyć 
decydującą rozprawę o byt państwa. 
Warszawa była przygotowana do obrony. N a pierwszych 
dwóch pozycjach postawiono 1-ą armję, która miała odeprzeć 
wroga. 
Prócz tego wybudowano pozycję na Hnji dawnych fortow 
Pragi. Była to ostateczna linja obronna. Dowódcą załogi Warsza- 
wy, mającej obsadzić tę linję był generał Zawadzki, który 
zebrał do obrony, co tylko wówczas zdolne było do walki, a więc 
ba tal jony wartownicze, inwalidów 7 i Ochotniczą Legję Kobiet. 
Rozkazem operacyjnym Nr. 5 Dowódcy Grupy operacyjnej, gene- 
rała Zawadzkiego z dnia 13 sierpnia, O. L. K. zajęła odcinek na 
prawym skrzydle, aż do szosy grochowskiej włącznie. 
W ten sposób w decydującej chwili, kiedy ważyły się losy 
Polski, stanęły legjonistki do wspólnej z mężczyznami obrony 
kraju. Dnia 15 sierpnia w pamiętnym dla Warszawy dniu, kied\ 
mieszkańców zbudził huk dział, wyruszyły legjonistki o godzin K 
szóstej rano "na front". 
Szły przez Warszawę, na której ulicach wyczuwał się nastrój 
H woźnego niepokoju i oczekiwania. Przeszły przez most Kierbe- 
dzia i Pragę. - aby stanąć na wyznaczonem miejscu, na prawo 
od szosy grochowskiej i tu czekać na dalsze rozkazy. Tymczasem 
około południa strzały armatnie zaczęły oddalać się i cichnąć. 
Pod wieczór nadeszły radosne wieści o polepszeniu się naszej 
sytuacji na froncie. Bataljon O. L. K. obsadza park Skaryszewski 
1 okopy na błoniach za parkiem, gdzie pozostaje do 25 sierpnia. 
Bataljon linjowy O. L. K. został również użyty do obław\ 
na maruderów rosyjskich w lasach pod Świdrem. W męcząe> m 
marszu wśród wielkiego upału, po piaszczystych, ciężkich do prze- 
bycia drogach, a także w służbie polowej bataljon okazał wy- 
trzymałość i dzielność. 


BATAUON LINJOWY W ŁUKOWlE. 


Dnia 25 sierpnia bataljon linjowy otrzymał rozkaz wymarszu 
do Łukowa. Pod dowództwem kapitana Rudzkiego oraz z porucz- 


34
		

/p0035.djvu

			liikarni Rudowską i Gertzówną, jako komendantkami kompanij. 
bataljon pełnił służbę garnizonową. 
Oprócz tego, legjonistki miały obowiązek przeszukiwania ota- 
czających Łuków dużych lasów, celem ujęcia kryjących się w nich 
band. powstałych z dezerter ów rosyjskich i Żydów, zbiegłych 
z obawy kary za pomoc okazywaną armji sowieckiej. 
lego rodzaju służba nie odpowiadała oczywiście zapałowi 
legjonistek. To też dawało się zauważyć rozgoryczenie, które rosło 
w miarę odsuwania się naszego frontu i znikającej nadziei walki 
orężnej z wrogiem. Rozgoryczenie doszło do zenitu, gdy przyszedł 
rozkaz oddania dobrych nowoczesnych karabinów i zamiany ich 
na jednostrzałowe. prawie niezdatne do użytku Werndle. W kar- 
nym do tej pory bataljonie wybuchł jawny bunt, który z trudem 
'ostał załagodzony. Bataljon pozostał w Łukowie do listopada 
1920 roku, następnie jedna kompanja udała się do Wilna, a reszta 
przeszła do służby wartowniczej w Dęblinie i Zajezierzu. Znaczna 
część zwłaszcza inteligentek, podała się o zwolnienie, wracając do 
obowiązków zawodowych. 


REORGANIZACJA J LIKWIDACJA O. Ł. K. 


W końcu września 1920 roku komendantka Zagórska odbyła 
inspekcję bataljonów f Łegji na Pomorzu, w Poznaniu i Krakowie. 
W związku z przerwaniem działań wojennych, zaszły znaczne 
zmiany w organizacji O. L. K. W połowie października kom- 
panja zapasowa została przeniesiona do obozu w Grupie. Koszar\ 
przy ul. Agrykoli objął bataljon wartowniczy warszawski, z któ- 
rego kompanja wyruszyła do służby w Dęblinie. Oddział z Prze- 
myśla został przeniesiony do Lwowa. Wreszcie, skutkiem demo- 
bilizacji oddziałów ochotniczych, nastąpiły liczne zwolnienia. 
Znaczne zmniejszenie stanu poszczególnych oddziałów Legji 
wywołało liczne protesty, wyrażone szczególnie silnie przez 
i Dowództwo Okręgu Generalnego i Dowództwo Miasta i Placu we 
Lwowie, skąd po zgłoszeniu rozkazu demobilizacyjnego wTpłynęła 
depesza do Ministerstwa Spraw Wojskowych, z żądaniem pozo- 
stawienia i powiększenia tamtejszej O. L. K. 
Pułkownik Chilarski z Ministerstwa Spraw Wojskowych, po- 
lecił dowództwu Legji opracowanie referatu w sprawie dalszego 
istnienia O. L. K.. względnie jej przekształcenia, zaznaczając, iż 
likwidacja formacji nie leży w intencji władz. 


35
		

/p0036.djvu

			Po porozumieniu się z członkiniami wydziału i uzgodnieniu 
poglądów, Al. Zagórska wniosła projekt przekształcenia O. L. K. 
na szkołę służby pomocniczej dla następujących działów: gospo- 
darczego, sanitarnego, kancelaryjnego, informacyjnego, łączności 
i oświaty. 
Przedłożony przez wydział O. L. K. projekt ogólnej organi- 
zacji szkoły, regulamin i etaty zostały w całości przez Ministerstwo 
Spraw Wojskowych zatwierdzone. 19 listopada 1920 roku generał 
Sosnkowski zaaprobował referat, przedstawiony w tej sprawie. 
Referat zawierał zarys organizacji Centralnej Szkoły O. L. K.. 
zadaniem której będzie przygotowanie kadry legjonistek do 
wszystkich działów'" służby pomocniczej. Na ogłoszenie w dzienniku 
rozkazów trzeba było czekać do 26 kwietnia 1920 roku 1). Tym- 
czasem kapitan Zawadzka opracowała szczegółowe programy dla 
wszystkich rodzajów szkół oficerskich i podoficerskich, tak, iż 
mogły one każdej chwili być wprowadzone w ruch. 
Zanim jeszcze ogłoszenie to nastąpiło, zorganizowano 
w O. L. K. kurs podoficerski służby łączności, który mieścił się 
w Centralnej Szkole Podoficerów Wojsk łączności w Zegrzu, 
liczący 56 uczennic i kurs podoficerski biuralistyki w Poznaniu, 
liczący 59 uczennic. Analogiczne kursy powstały we Lwowie. Na 
kursach tych wykładano przedmioty fachowe i ogólnokształcące, 
nadto gimnastyka, musztra i sporty wypełniały resztę pracowitego 
dnia. Kurs łączności w Zegrzu był równorzędny z analogicznym 
kursem męskim. Legjonistki przydzielone na kurs tworzyły 2-ą 
kompanję kursu. J ak stwierdza szef łączności - podpułkownik 
J awor 2 ), "zapałem i pilnością wyróżniały się w nauce przedmio- 
tów technicznych i wojskowych w stosunku do swych kolegów 
mężczyzn". Postępy uczennic w ciągu trwania kursu nauki przy 
egzaminie końcowym wykazały zdolność kobiet do służby łączno- 
ści. Legjonistki, które kurs ukończyły, otrzymały odpowiednie 
świadectwa. 
Lwowska O. L. K. zachowała dotychczasowe koszary, jakc 
internat dla przydzielonych do Dowództwa Okręgu Generalnego 
Komendy Miasta legjonistek. Wszystkie inne oddziały Legji zo- 
stały stopniowo zdemobilizowane. W Warszawie ostatnie poste- 
runki wartownicze ściągnięto 10 lutego 1921 roku. 


l) Oddz. I. Szt. 4923jMob. 
'-) Dowództwo Okręgu Korpusu Nr. 1. W-wa. L. dz. LI47 jŁączn. Pismo 
do O. L. K. z duo 15-11-1922. 


56
		

/p0037.djvu

			Z powodu zasadniczych zmian w rozwoju O. 1. K.. major Za- 
górska ogłosiła do legjonistck nadzwyczajny rozkaz, nawołujący 
do wytrwania w szeregach i szkolenia się we wszystkich działach 
wojskowej służby pomocniczej. 


kpt. Ludwika iż ysłouch-Zawadzka 
referentka oświatowa i zastępczyni komendantki O. L. K 


Wiele z nich zgłosiło gotowość wstąpienia do szkoły O. L. K. 
Porucznik Cejsiugerówna rozwinęła akcję agitacyjną, umieszcza- 
jąc kilka artykułów w prasie i wydając odezwy, wzywające do 
wstępowania do szkoły O. L. K. Odezwy te rozlepione zostały 


57
		

/p0038.djvu

			w Warszawie, Lwowie. Poznaniu i Krakowie. Oprócz tego napi- 
sała broszurę pod tytułem: "Ochotnicza Leg ja Kobiet - szkic 
historyczny", wydaną nakładem redakcji tygodnika ooW obronie 
( ) j czyzny" . 
Brak odpowiedniego pomieszczenia dla szkoły utrudnił przyj- 
mowanie zgłaszających się legjonistek. Budynek już częściowo 
przerobiony na szkołę O. L. K., przeznaczono na mieszkanie dla 
oficerów. Major Zagórska prosiła o koszary w Grupie: władze 
wojskowe pierwotnie zgodziły się nato, ale wkrótce potem zgodę 
cofnęły. Wobec powyższych piętrzących się trudności dowódczym 
zwróciła się z obszernem pismem, przedstawiającem ciężką sytua- 
cję O. L. K. do Ministra Spraw Wojskowych, generała Sosnkow- 
skiego, który z pośród wyższych wojskowych okazywał zawsze 
najwięcej opieki i poparcia kobiecej formacji. 1 tym razem generał 
Sosnkowski nie odmówił pomocy. Niewiele jednak mógł zrobić, 
gdyż nadchodziły czasy reakcji i upadku ideowego. Dowódczym 
L egji wniosła prośbę o zwolnienie z Wojska Polskiego, zaznacza- 
jąc równocześnie, iż do pracy wróci, gdy tylko zaświta dla O. L. K. 
możność rozwoju. Opiekę nad całą formacją powierzyła kapita- 
nowi Ludwice Wysłouch-Zawadzkiej, znanej z litewskiego hartu 
ducha i wytrwałości. 
Generał Sosnkowski udzielił ustępującej komendantce Za- 
górskiej, mianowanej w międzyczasie na podpułkownika, po- 
chwały w rozkazie dziennymI). 
, 
Owczesny minister skarbu J. Michalski zażądał od Minister- 
stwa Spraw Wojskowych likwidacji Legji ze względów budżeto- 
wych. Generał Sosnkowski odpowiedział na to referatem, uzasad- 
niającym zasługi i użyteczność tej organizacji, oraz potrzebę jej 
dalszego istnienia. Pomimo to, rozkazem L. 5434 została zarządzo- 
na likwidacja O. L. K. z dniem 1.11.1922 roku. 
Rozwiązanie poprzedziła odprawa oficerek O. L. K., zwołana 
za zezwoleniem Ministerstwa Spraw- Wojskowych na 16 i 17 grud- 
nia 1921 roku w Poznaniu przez kapitana Zawadzką. Miała ona 
na celu przedewszystkiem wyjaśnienie pozostałym w O. L. K. ofi- 
cerom sprawy reorganizacji tej formacji i poinformowanie ich 
o traktowaniu przez Ministerstwo Spraw Wojskowych służby ko- 
biecej, jako stałej pomocniczej służby w armji. Ponieważ w cłn\ iii 
wyjazdu do Poznania, dowództwo otrzymało już wiadomość o de- 
cyzji Rady Ministrów co do likwidacji O. L. K.. odprawa przy- 
brała raczej charakter zjazdu koleżeńskiego. 


*) Rozkaz dzienny Nr. 100. 25.X.1021 r. 


38
		

/p0039.djvu

			Wobec niezaprzeczonych zasług O. L. Iv., w ciężkim okresie 
likwidacji należało się spodziewać pomocy i opieki ze strony władz. 
I o jednak nie nastąpiło. Legjonistki. które związały swą egzysten- 
cję życiową z dalszą fachową pracą w wojsku, zostały nagle zwol- 
nione. Gdyby nie osobiste wysiłki wszystkich oficerów Le- 
gji, zmierzające do zapewnienia jakiejkolwiek pracy tak bez- 
względnie potraktowanym legjonistkom, doszłoby niewątpli- 
wie do jakichś aktów rozpaczy ze strony kobiet, które nagle wśród 
zimy, w okresie masowych redukcyj. znalazły się bez żadnych 
środków do życia. 


STOSUNEK SPOŁECZEŃSTWA DO OCHOTNICZE) 
LEGJI KOBIET. 


Utworzenie oddziałów kobiecych do służby wojskowej wy- 
wołało ze strony społeczeństwa nader różnorodne i sprzeczne opi- 
nje. Trudno się temu dziwić, gdyż Legja była czemś nowem, a każ- 
da rzecz nowa, nawet mniej śmiała budzi odruch niechęci ze stro- 
ny zawsze konserwatywnej większości. Dość przypomnieć jak 
ciężką walkę z opinją i otoczeniem stoczyły pierwsze studentki 
uniwersytetu. A przecież Legja była czemś znacznie bardziej rażą- 
cem, bo to i mundury i karabiny i - o zgrozo - nawet stopnie 
oficerskie. 
x"'aturalnie byli ludzie, którzy zdobywali się na uznanie, pra- 
wie na entuzjazm, szczególnie w momentach niebezpieczeństwa, 
łych było jednak niedużo i ginęli w tłumie. Do zniesienia przy- 
krości moralnych, jakie spotykały legjonistki na każdym kroku, 
potrzeba było całego bohaterstwa odwagi cywilnej. Wytykano im 
ustawicznie "paradowanie w mundurach", i z dziwną a złośliwą 
krótkowzrocznością nie chciano wiedzieć, jak gorzkie było to para- 
dowanie. 
Komendantka usiłowała zdobyć tę moralną opiekę, tak nie- 
zbędną wobec niezrozumienia i wrogości dla O. L. K. nawet w sze- 
regach armji. Po objęciu stanowiska kierowniczki wydziału na- 
pisała dwie odezwy do oficerów i szeregowych Wojska Polskiego, 
które zostały umieszczone w rozkazach Ministerstwa Spraw Woj- 
skowych. Wyjaśniła w nich zadania i celO. L. K., wzywając ofi- 
cerów do pouczenia szeregowych o tern. j ak powinni odnosić się 
do legjonistek. 
Od początku istnienia O. L. K.. dowództMo usiłowało sprawą 
jej rozwoju zainteresować stowarzyszenia kobiece. Istniało z tej 


39
		

/p0040.djvu

			strony pewne zaciekawienie, odbywały się nawet zebrania 
i uchwalono rezolucje w tej sprawie, ale wyrażały one raczej głosy 
niechęci. Organizacje kobiece, utrzymujące jadłodajnie i herba- 
ciarnie dla żołnierzy odmawiały przeważnie pomocy legjonistkom 
nawet w tej formie. Zasługuje na uwagę stanowisko Ligi Kobiet, 
która na pozycji Wysokiego Zamku we Lwowie nie wydawała 
herbaty legjonistkom. 
Znalazły się jednak wśród działaczek społecznych kobiety 
niezależne i śmiałe, które zainteresowały się bliżej niepopularną 
O. L. K. Pierwsza okazała Legji sympatję i pomoc M. Dulębianka. 
przewodnicząca Komitetu Obywatelskiego Polek we Lwowie. 
W Warszawie, wkrótce po utworzeniu Legji czynnie wspierała ją 
Marja Rodziewiczówna, która stała na czele komitetu niesienia 
pomocy dla Lwowa. Rezultatem werbunku do O. L. K., przepro- 
wadzonego przez ten komitet, było trzykrotne przysłanie ochotni- 
czek, partjami po 30, 40, oraz pewnej ilości żywności i odzieży. 
W drugim okresie rozwoju, po powstaniu wydziału w War- 
szawie, stowarzyszenia kobiece czynniej wspierały O. L. K. Dr. 
Budzińska-I ylicka, Duninówna, były twórczyniami Koła opieki 
nad Legją i poświęcały potrzebom Legji dużo starań i jaknajlep- 
szych chęci. W skład koła opieki wchodziło kilka stowarzyszeń 
kobiecych. 
Wobec naogół dość skąpych objawów pomocy i współdziała- 
nia ze strony polskiego społeczeństwa, uzyskała Legja, bez żad- 
nych starań, daleko idącą pomoc cudzoziemców. Już w czerwcu 
1919 roku Czerwony Krzyż amerykański dostarczył dla Legji 
wagon żywności i odzieży. We wszystkich oddziałach O. L. K. 
założono i utrzymywano nader starannie świetlicę Y. M. C. A. 
Różne misje zagraniczne przy każdej sposobności odwiedzały 
Legję, zbierając szczegółowe informacje. Rezultatem tych wizyt 
był szereg artykułów w poważnej prasie zagranicznej, francuskiej 
i amerykańskiej. 
Natomiast prasa polska, z wyjątkiem Kurjera Polskiego, któ- 
rego redaktor, Bolesław Wysłouch, od początku powstania organi- 
zacji okazywał jej serdeczną opiekę i pomoc, nie uważała za wła- 
ściwe zainteresować się O. L. K. Ta obojętność prasy, po ukoń- 
czeniu wojny przerodziła się nawet tu i owdzie w napaście. Ce- 
lował w tern . . Kurjer Ilustrowany Krakowski*" i "N aprzód". Prasa 
warszawska była obojętna. 
Teraz parę słów oceny służby wojskowej kobiet. 


40
		

/p0041.djvu

			Niewielkie tylko doświadczenie ma za sobą służba frontowa 
O. L. K. Tam jednak, gdzie kobiety do tej służby zostały użyte, 
nie zawiodły, a nawet przewyższyły oczekiwania. N ależy tu 
zwrócić uwagę na fakt zasadniczego znaczenia, iż legjonistki 
w żadnym wypadku do służby frontowej nie były przygotowane, 
próby więc te były nadzwyczaj ryzykowne i łatwo zawieść mogły. 
Kobiety polskie zdobyły sobie zatem prawo służenia nawet w ten 
sposób Ojczyźnie, jednak służba wojskowa na froncie pozostanie 
zawsze zjawiskiem wyjątkowem. 
Co do służby wartowniczej, to w tym dziale przeprowadzone 
były próby na dużą skalę i doskonale się powiodły. Służba war- 
townicza wymaga tych właśnie cech charakteru, które kobieta 
posiada w wysokim stopniu, a więc: obowiązkowość, sumienność 
i wytrzymałość. W czasie wojny, kiedy następuje zawsze pewne 
rozprężenie i demoralizacja, kobieta w służbie wartowniczej staje 
się bardzo potrzebna, nie mówiąc już o tern, że w ten sposób zwal- 
nia się żołnierzy do służby frontowej. 
Próby ujęcia w karby wojskowe innych działów służby po- 
mocniczej były również udane. Biuralistka, telefonistka, magazy- 
nierka, czy sanitarjuszka, zupełnie zadawalniająco spełniały 
swoje obowiązki. 
Stawiano często zarzuty, iż służba wojskowa wpływała ujem- 
nie na zdrowie kobiety. Oczywiście, że tam, gdzie istniało znaczne, 
ponad wszelkie normy przeciążenie służbą, w połączeniu z bra- 
kami wyekwipowania, nie mogło to nie odbijać się na zdrowiu. 
Trudno stać prawie bez obuwia podczas mrozu na warcie i nie 
odmrozić nóg, albo pełnić przez kilka nocy z rzędu służbę i nie 
wyczerpywać tern sił. Poza temi niedomaganiami, naogół stan 
zdrowotny w bataljonach do służby z bronią był doskonały. Wątłe 
nawet z natury i źle rozwinięte dziewczęta zadziwiająco krzepły, 
nabierały sił i zdrowia. Najgorszy stan zdrowotny był stale w od- 
działach biuralistek. 
Przez szeregi Legji przewinęło się około dziesięciu tysięcy ko- 
biet, choć jednorazowa ich liczba nie przewyższała dwóch i pół 
tysi ęcy l) . 


*) Praca niniejsza oparta jest na relacji pani Aleksandry Zagórskiej, 
p. Wandy Gertzówny, oraz na materjale archiwalnym, będącym własnością 
Związku Legjonistek Polskich. 


41
		

/p0042.djvu

			ROZKAZY POCHWALNEI). 


4-y PUŁK ARTYLERJI CIĘŻKIEJ. 


Rozkaz Okrężny. 


Lwów, dnia 6 kwietnia 1919 roku. 


Na podstawie przedłożonego raportu Komendy II baterji 
o wypadku, który wydarzył się w nocy z dnia 1 na 2 kwietnia, 
utwierdzam prawdziwie wojskowe zachowanie się pani Bronisła- 
wy Fąfara. która, stojąc na posterunku, w nocy strzałem z kara- 
binu spłoszyła trzy wrogo naszej sprawie usposobione indywidua 
i została przez nich raniona, wyrażam J ej za ten czyn swoje go- 
rące podziękowanie, a zarazem i współczucie za nieszczęśliwy 
wynik tego zdarzenia. 
Również należy się podziękowanie komendantce sekcji, panI 
Janotównie, która po tym wypadku osobiście, na czele patroli, 
obeszła powierzony jej rejon i dała o tern znać natychmiast Ko- 
mendzie. 
N a mocy sprawozdań komendanta baterji, wyrażam ku memu 
zadowoleniu i podziękę także wszystkim paniom., pełniącym wzo- 
rowo i z prawdziwem poświęceniem twardą żołnierską służbę 
przy powyższym oddziale. 
Chociaż nie jestem zwolennikiem, ażeby używać do służby 
wojskowej kobiet, mających całkiem inne przeznaczenie życiowe, 
muszę jednak zaznaczyć, mój podziw dla tych jednostek, które 
pośpieszyły, aby bronić nasze zagrożone kresy. Gorąca miłość Oj- 
czyzny, hart duszy i woli pobudzają je do tego kroku. Jestem sil- 
nie przekonany o ostatecznem zwycięstwie naszej sprawy i przy- 
pominam słowa jednego z naszych poetów: 


"Bo, nie zginęła jeszcze Ojczyzna 
Odkąd niewiasty to czują, 
Bo w ich to piersiach płynie trucizna A 
Którą wrogowie się trują" . 


Rozkaz ten ogłosić wszystkim poddziałom przed frontem i pa- 
niom z baterji 2-ej. 


(-) 2? Dąbrowski, kpt. 


*) Podano tutaj najcharakterystyczniejsze rozkazy pochwalne, których 
ogólna ilość jest znacznie większa. 


42
		

/p0043.djvu

			4-y PUŁK ARTYLERII CIĘŻKIEJ. 
Dywizjon 2-i. 


Grupa artylerji poi-ucznika Kmaka. 


Zmora ukraińskiego tyranizmu ciążąca przez długie miesiące 
nad ukochanym grodem, dzięki waleczności naszego żołnierza zo- 
stała usunięta i arm ja cała zwycięsko posuwa się naprzód, a wraz 
z nią ciężka artylerja 4-go pułku. 
Ja, jako komendant grupy artylerji, muszę złożyć podzięko- 
wanie tym legjonistkom. które od początku, to jest od zawiązania 
się 4-go pułku ciężkiej artylerji, pełniły służbę przy Komendzie 
i baterji 2-ej tegoż pułku, w razie potrzeby, jako obserwatorki. 
obsługa dział i karabinu maszynowego, a wreszcie, jako służba 
wartownicza przy działach. W chwilach gorących i niebezpiecz- 
nych, narażały swe życie i zdrowie dla sprawy ukochanej Oj- 
czyzny. 
Szczególne zaś uznanie należy się tym legjonistkom, które od 
początku grudnia, przez całą zimę do dziś wytrwały, a to: pluto- 
nowej Kamili Janocie, która, jako komendantka oddziału Ochot- 
niczej Legji Kobiet na Wysokim Zamku dobrym przykładem, po- 
wagą i dobrocią zjednała sobie ogólną sympatję - powierzony 
jaś sobie oddział przez cały czas prowadziła wzorowo i w takiej 
prawdziwie żołnierskiej utrzymywała karności, iż przez przeciąg 
pełnych 5 miesięcy zbierała od swych przełożonych same tylko 
pochwały. 
Odznaczyła się również wyszkoleniem i sprawnością, jako ce- 
lowniczy karabinu maszynowego. 
Moje uznanie i najserdeczniejszą podziękę wyrażam również 
kapralowi Marji Szymańskiej, która swą dzielność i nieustraszoną 
odwagę okazała dnia 17 lutego, gdy jako ochotniczka brała udział 
w kontrataku na Kościarnię. zaś 24 tegoż miesiąca w strzelaniu 
2 działa na wyprawie malechowskiej, gdzie zachowała się bardzo 
odważnie i dawała dobry przykład towarzyszom, obsługującym 
działo. Ochoczą pracą i dobrym humorem zawsze przodowała to- 
warzyszkom i żołnierzom. 
Paniom Ewelinie i Stanisławie Briickmann, Sabinie Kleczkow- 
skiej, oraz Irenie i Marji Stankiewicz, które jakkolwiek już ode- 
szły, jednak były jedne z pierwszych na tern miejscu, najserdecz- 
niejsze podziękowanie składam. 


43
		

/p0044.djvu

			Dziękuję następnie legjonistce Janinie Lange i Warszawian- 
kom, które z dalekich stron przybyły, by wraz z nami bronić kre* 
sów, a swą gorliwa pracą i wytrwałością w pełnieniu obowiązków 
zasłużyły na pełne uznanie. 
Ponieważ Komenda wraz z baterjami odchodzi na inne sta- 
nowisko, Oddział legjonistek powraca pod komendę O. L. K., ja 
rozstając się z wami w imieniu najwyższej służby tą drogą składam 
tak lwowskim, jak i warszawskim legjonistkom moje gorące sło- 
wa uznania i podziękowania za znojną, a obfitą pracę przy Ko- 
mendzie Baterji. 


Cześć wam! 


inź. Rudolf Km ak. 


Na pozycji 5 maja 1919 r. 


DOWÓDZTWO WOJSK POLSKICH 
NA GALICJĘ WSCHODNIA. 
Kwatermistrzostwo. 
L. E. 2141jKw. 


O. L. K 


we Lwowie. 


Przedewszystkiem muszę wyrazić O. L. K. uznanie w ImIe- 
niu służby za nadzwyczajnie sprężyste, dzielne sprawowanie obo- 
wiązków oddziału O. L. K. wysłanego do Stanisławowa. Oddział 
ten spełnia swoje obowiązki rzeczywiście pod każdym względem 
wzorowo. 


Marjański, mjr., 
Szef Sztabu Kwatermistrzostwa. 


DO DOWÓDZTWA O. L. K. 


17.I.-1921 r. 


W okresie przełomowych walk z najazdem ukraińskim o Lwów, 
powstającej do samodzielnego bytu Polski, została zorgani- 
zowana Ochotnicza Legja Kobiet, która od początku swego 
istnienia, biorąc bezpośredni udział w orężnej obronie Lwowa, - 
spełniała niezachwianie, z największem poświęceniem nałożony 
j ej żołnierski obowiązek. 
W dalszym ciągu walk o rubieże wschodnie Rzeczypospoli- 
tej, zasłużył na specjalnie szczególne wyróżnienie Wileński Od- 
dział O. L. K., który nawet w najkrytyczniejszych chwilach boju 


44 


II
		

/p0045.djvu

			o Wilno wykazał podziwu godne poświęcenie SIę dla dobra Oj- 
czyzny. 
Sformowany w czasie obrony stolicy Państwa, Oddział bojo- 
wy O. L. K. również wyróżnił się swą karnością, zrozumieniem 
powagi chwili, oraz gotowością wzięcia w każdem momencie czyn- 
nego udziału w obronie zagrożonej stolicy. 
Oddziały O. L. K. wyróżniły się nietylko w chwilach groźnych 
walk o byt Państwa, lecz również doskonale zrozumiana i pełnio- 
na służba wartownicza wewnątrz kraju, przyczyniając się w du- 
żej mierze do ochrony dobra państwowego i stwierdzając na każ- 
dym kroku swą prawość i pełne oddanie dla sprawy. 
Obecnie z chwilą stopniowego przejścia armji na stopę po- 
kojową i demobilizacji oddziałów wartowniczych O. L. K., koń- 
czy się pierwszy okres j ej działania i następuje przekształcenie 
pozostającej części O. L. K. Oceniając całość dotychczasowego 
działania O. L. K., wyrażam moje podziękowanie i uznanie Do- 
wództwu O. Ł. K. Dowództwom poszczególnych oddziałów, oraz 
całemu składowi Legji za niestrudzoną i pełną poświęcenia pracę 
w nader trudnych warunkach. 


(-) Sosnkomski, gen. por, 


ROZKAZ DZIENNY Nr. 19) 
z dn. 25 października 1921 roku. 


Z dniem 1 października r. b. odeszła na własną prośbę z Woj- 
ska Polskiego, podpułkownik Aleksandra Zagórska, dowódczym 
Ochotniczej Legji Kobiet. Przez trzyletni okres służby w Wojsku 
Polskiem podpułkownik Zagórska wykazała duży talent i zmysł 
organizacyjny, przyczyniając się znakomicie do rozwoju powsta- 
łej z J ej inicjatywy Ochotniczej Legji Kobiet. Dzięki niezmordo- 
wanej pracy i oddaniu się sprawie podpułkownika Zagórskiej. 
Ochotnicza Leg ja Kobiet stanęła najzupełniej na wysokości swego 
zadania, zyskując cały szereg pochwał od Dowódców Armji i Do- 
wództw lokalnych za znakomite wywiązywanie się z powierza- 
nych jej różnorodnych, nieraz bardzo trudnych i odpowiedzial- 
nych zadań. 
Podpułkownika Zagórskiej, jako twórczyni idei czynnej 
współpracy kobiet w Wojsku Polskiem, przypada zaszczyt przy- 
sporzenia Ojczyźnie całego szeregu doskonałych żołnierzy i odda- 
nych Jej, gotowych na wszelkie poświęcenia obywatelek. 


;5
		

/p0046.djvu

			Żegnając z żalem podpułkownika Zagórską, wyrażam J ej moje 
uznanie i serdeczne podziękowanie w imieniu służby za owocną 
pracę, której wdzięczną pamięć na długo Wojsko Polskie zachowa. 


MINISTERSTWO SPRAW WOJSKOWYCH 
(Sztab Generalny) 
Oddział lIT 
1 (Reg). 
Szlab III. 


Warszawa, 14/11.-1922 1. 


ROZKAZ POŻEGNALNY DLA O. L. K. 


Konieczne oszczędności budżetowe zmusiły mię do zlikwido- 
wania organizacji, która w okresie ciężkich bojów o Lwów złożyła 
dowody męstwa, a potem w walkach o Wilno okryła się chwałą 
bojową, zaświadczając swoją krwią o polskości obu tych miast. 
Ale nietylko w chwilach walki wyróżniła się O. L. K. Gdy 
przyszła szara, codzienna służba wartownicza wewnątrz kraju, 
legjonistki okazały również wysoką wartość moralną, żołnierską 
karność i nieposzlakowaną uczciwość i obowiązkowość, godną 
naśladowania. 
Ani jeden transport eskortowany przez O. L. K., ani jeden 
skład wojskowy, będący pod strażą O. L. K. - nie zostały na- 
ruszone. 
Gdy potem w związku z przef normowaniem oddziałów war- 
um nic zych O. L. K. na oddziały przeznaczone do służby wojsko- 
wo-pomocniczej, 'utworzone zostały szkoły O. L. K., mające na 
celu przygotowanie legjonistek do służby gospodarczej, sanitar- 
nej, kancelaryjnej, informacyjnej, oświatowej i łączności, 
szkoły te również dały jaknajlepsze wyniki, dostarczając woj- 
sku cały szereg świetnie wyszkolonych pracowniczek. 
Oceniając te poważne zasługi O. L. K., wyrażam moje podzię- 
kowanie Dowództwu O. L. K., oraz wszystkim legjonistkom. za 
niestrudzoną i pełną poświęcenia pracę dla dobra Armji. 


Ministei Spraw Wojskowych 
(-) Sosnko TDski, gon. porucznik. 


46
		

/p0047.djvu

			LISTA POLEGŁYCH I ZMARŁYCH Z RAN IEGJONISTEK. 
LWÓW. 


Sulimirska Felicja - kurjerka, czynna przy Komendzie Uzu- 
pełnień - ranna 19 listopada 1918 roku. zmarła 21 listopada tegoż 
roku. 
Franiszynówna - sanitarjuszka, dostała na Persenkówee 
w gTudniu 1918 roku kilka kul w brzuch i kolbą w głowę, prze- 
wieziona pociągiem pancernym na Technikę, po kilku godzinach 
zmarła. 
Marciniakówna Olga - sanitarjuszka, ranna 17 listopada 
1918 roku na ulicy Wolności, gdy szła po rannego żołnierza, zmarła 
w szpitalu na Technice. 
Kościesza-Wrońska Zof ja - sanitarjuszka, zmarła na Tech- 
nice wskutek ran ciężkich, zadanych przez Ukraińców. 
Prus-Niewiadomska Janina - sanitarjuszka, zmarła również 
na Technice wskutek ran. 
Grabska Halina, zginęła w marcu 1919 roku na dworcu lwow- 
skim, rozszarpana przez granat, podczas pilnowania powierzonych 
sobie koni. 
Holewianka Zofja z byłej kompanji szturmowej, zmarła 19 
marca 1919 roku wskutek wybuchu granatu, który uderzył w ko- 
szary O. L. K. 


WILNO. 


Szućko Magdalena-wartowniczka. zabita na posterunku 15 li- 
A 1 opada 1919 roku 1). 


1) Lista powyższa nie jest eałkowitem odzwierciadleniem strat, jakie po- 
niosła Legja. Straty istotne przewyższają podaną ilość kilkakroć, lecz obecnie 
liie dadzą się jeszcze zupełnie ściśle ustalić.
		

/p0048.djvu

			
		

/p0049.djvu

			
		

/p0050.djvu