/p0001.djvu

			Drukowane iako rekopis. 


"Ojezyzna i Postęp". 


Ns 113. ?r@ Marca IOIS r. 


Z Dokumentów Chwili. 


CIII.
		

/p0002.djvu

			Treść NQ 113. 


Polskie stronnictwa w Galicyi 
Rada Stanu 
Protesty z powodu odłączenia Chełmszczyzny: 
Odezwa mieszkańców powiatu brzesko-litew- 
skiego, kobryńskiego i prużańskiego 
Protest Polaków w Danii 
Państwo Litewskie. 
Sprawa kolonizacyi 
Kolonizacya Kurlandyi 
Ukraina: 
Proklamacya rządu 
Refleksye. 
Hr. Andrassy o Ukrainie. 
Ratyfikacya pokoju z Rosyą 
Mowa posła Trąmpczyńskiego. 
N otatki polityczne: 
W sprawie deklaracyi Centrum. 
N arady polskie w Berlinie. 
Sprostowanie N. Z. R 
Zaprzeczenie. 
Liga narodów. 
O rozwiązanie kwesyi polskiej 
W sprawie oświadczenia dr. Lewalda. 
Austryackie wyjaśnienie w sprawie Chełm- 
szczyzny. 
Interwiew z p. Zyg. Chrzanowskim 
W sprawie powrotu uchodźców. 
Zadania Rady kierowników ministeryów 
Dowbór- Muśnicki 
Z Mińska 
Ententa a traktat 9-go lutego,. 


Str. 
.3 
.11 


14 
.15 
.16 
.19 
.19 


..21 
.22 
.24 
.29 
..35 


.41 
.43 
.44 
.45 
.45 
.46 
48 


. 


48 
49 
.51 
51 
.52 
.53 
.54
		

/p0003.djvu

			Polskie stronnictwa w Galicyi. 
(Według "Kultury Polskiej''). 


(Patrz NQ 102 naszego wydawnictwa). 


Tablica. 
Grupa I (Konserwatyści). 
1) Stańczycy. 
2) Autonomiści. 
3) Centrowcy. 


Grupa II (Narodowi Demokraci). 
1) Stronnictwo Demokratyczno - Naro- 
dowe. 
2) Zjednoczenie Narodowe. 


Grupa III (Demokraci). 
1) Polskie Stronnictwo Demokratyczne. 
2) Grupa Mieszczańsko-Demokratyczna. 
3) Stronnictwo Postępowo - Demokraty- 
czne. 
Grupa IV (Ludowcy). 
1) Polskie Stronnictwo Ludowe (grupa 
"Piasta") .
		

/p0004.djvu

			- 4. - 


2) Polskie Stronnictwo Ludowe (grupa 
Stapińskiego) . 


Grupa V (Socyaliści). 
, 
Polska Partya Soc.-Dem. Galicyi i Sląska. 


I. 
Konserwatyści. 
/. Stańczycy 
czyli konserwatyści krakowscy, urzędowo 
nazywający się "stronnictwem prawicy na- 
rodowej", opierają się na wielkiej własno- 
ści ziemskiej, wysokiej biurokracyi i ży- 
dach kahalnych. Są oni przeciwni dalej 
idącym reformom społecznym i politycz- 
nym, jednakże, czując ich konieczność, 
gotowi są iść, ze względów oportunizmu, 
na pewne umiarkowane ustępstwa. Pod 
względem ekonomicznym są agraryusza- 
mi. Przed wojną stańczycy stali konsek- 
wentnie na gruncie potrójnego lojalizmu 
i popierali prądy ugodowe w dwóch in- 
nych zaborach. Zwolennicy pracy organi- 
cznej, zwalczali tendencye walki zbrojnej. 
Dnia 16-go sierpnia 1914 r. opowiedzieli 
się za tworzeniem Legionów, walczących 
po stronie Austro-Węgier przeciwko Rosyi, 
i stali się promotorami idei połączenia
		

/p0005.djvu

			- 5 - 
ziem polskich, odebranych Rosyi, związ- 
kiem państwowym z monarchią habsbur- 
ską. Obecnie stańczycy nąjenergiczniej po- 
pierają t. zw. austro-polską koncepcyę. 
Wybitniejszymi przedstawicielami stań- 
czyków są: dr. Michał Bobrzyński, prof 
W. L. Jaworski, Stan. Koźmian, Zdz. hr. 
Tarnowski, Adam hr. Tarnowski, bar. J. 
Konopka, bar. Goetz - Okocimski, hr. A. 
Wodzicki, prof K. Morawski, prof Stan. 
Smołka, Ignacy Rosner, Ignacj Steinhaus, 
dr. Alfred Halban, dr. Jan Hupka. 
Organem stronnictwa jest "Czas". 


2. Autonomiści 
czyli konserwatyści wschodnio-galicyjscy 
(Podolacy), tak samo jak i stańczycyopie- 
rają się na wielkiej własności ziemskiej 
i posiadają ten sam program. W stosun- 
ku do rusinów są bardziej nieprzejednani 
od stańczyków. To samo dotyczy obrony 
przywilejów obszarniczych. W polityce ze- 
wnętrznej podczas wojny objawiali znacz- 
ną chwiejność i do pewnego stopnia ule- 
gali wpływom N. D. W końcu powrócili 
do N. K. N., z którego byli ustąpili. 
Wybitniejszymi przywódcami "Podola- 
ków" są: Dawid Abrahamowicz, hr. Leon 
Piniński, Agenor hr. Gołuchowski, ks. An- 
drzej Lubomirski.
		

/p0006.djvu

			- 6 - 
3. Centrum. 
Odłam "Podoi ak ów" , najbardziej zbliżo- 
ny do N. D. i cieszący się poparciem bi- 
skupów (zwłaszcza arcyb. Teodorowicza). 
W sierpniu 1916 r. w centrum nastąpił 
rozłam. Większość powróciła do N. K. N. 
i stoi programowo na tern samem stano- 
wisku, co i dwie poprzednie grupy kon- 
serwatywne. Mniejszość utrzymuje kon- 
takt z N. D. i podziela w znacznym sto- 
pniu jej sympatye polityczne. 
Przywódcami większości są: hr. Jan Po- 
tocki i hr. August Krasicki, na czele mniej- 
szości stoi ks. Witold Czartoryski. 


li. 
Narodowi Demokraci. 
l. Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe. 
N. D. opiera się głównie na biurokracyi 
i inteligencyi, wywiera wpływ na część 
mieszczaństwa i drobnomieszczaństwa, do 
pewnego stopnia i na chłopów w Galicyi 
wschodniej. W Galicyi zachodniej za nimi 
idzie część chłopów, byłych stojałowczy- 
ków. Wobec różnolitości żywiołów skła- 
dowych jej program społeczno-ekonomicz- 
ny był zawsze bardzo chwiejny i zależny 
od chwilowej konjunktury i interesu par- 
tyjnego, utożsamianego z interesem wobec
		

/p0007.djvu

			- 7 - 


żywiołów niepolskich (zwłaszcza rusinów) 
i antysemityzm, miarkowany interesem 
partyjnym. N. D. zajmuje stanowisko u- 
miarkowane demokratyczne tam, gdzie to 
nie wchodzi w kolizyę z jej tendencyami 
nacyonalistycznemi. Program narodowo- 
polityczny stale ulegał zmianom. Na po- 
czątku wojny N. D. weszła do N. K. N" 
później zajęła stanowisko rusofilskie, co 
doprowadziło do opuszczenia Lwowa wraz 
z wojskami rosyjskiemi szeregu jej przy- 
wódców (Si. Grabski, Pawlikowski, Zyg- 
munt Wasilewski). Przeciwko hasłom 
N. K. N.-u wysunęła hasło zjednoczenia 
ziem polskich - czy to w postaci autono- 
micznej części Rosyi czy też (po rewo- 
lucyi rosyjskiej) w formie państwa od- 
dzielnego. Obecnie stoi na swem zasadni- 
czem wszechpolskiem stanowisku: dąży 
do zjednoczenia ziem polskich, z dostę- 
pem do morza. 


Do wybitniejszych przywódców w Ga- 
licyi należą: Eksc. Stanisław Głąbiński, 
hr. Aleksander Skarbek, dr. Wł. Dąbski, 
dr. Józef Ptaś. 


2. Zjednoczenie Narodowe. 
Organizacya, złożona z sympatyków N. 
D., z dzikich podolaków i resztek dawnej
		

/p0008.djvu

			- 8 - 
secesyi N. D., grupującej się przed wojną 
koło tygodnika "Rzeczpospolita". Wyłącz- 
nie inteligencya z nieznacznym udziałem 
ziemiaństwa. Program ten sam, co i N. D. 
bez zmian, wynikających z jej ewolucyi 
w ostatniej dobie. Na czele "Zj. N." stoją: 
Tadeusz Cieński, Stanisław Kasznica, Ste- 
fan Surzycki, Albin Rajski, dyr. Stefczyk. 


Tli. 


Demokraci. 
I. Polskie Stronnictwo Demokratyczne. 
Opiera się na inteligencyi i poczęści 
na żydach t. zw. "niezawisłych" (grupa 
d-ra A. Grossa). Program liberalny i u- 
miarkowanie demokratyczny (powszechne 
głosowanie do sejmu i t. p.). W praktyce 
zupełne zbliżenie się ze stańczykami, z 
którymi demokratów łączą i zasady poli- 
tyki ogólno-narodowej i program N. K. N. 
we wszystkich fazach jego przeobrażeń. 
Wpływy prawie wyłącznie w Galicyi za- 
chodniej; grupa lwowska słaba i luźnie 
łącząca się z krakowską. . 
Na czele stronnictwa stoją: dr. B. Ban- 
drowski, dr. Adam Doboszyński, K. Sro- 
kowski, dr. Ludomił German, dr. Tertil, 
bar. Roger Battaglia, dr. T. Rutowski. 
Organami stronnictwa są: w Krakowie
		

/p0009.djvu

			9 - 


"Nowa Reforma", we Lwowie "Gazeta 
Wieczorna" . 


2. Orupa Mieszczańsko-Demokratyczna. 
Obejmuje mieszczaństwo (w Krakowie 
"Koło mieszczańskie", we Lwowie "Strzel- 
nica") i część żydów kahalnych. Progra- 
mowo niczem się nie różni (zwłaszcza w 
praktyce) od Polskiego Stronnictwa De- 
mokratycznego. Na czele grupy stoją: dr. 
Leo, J. K. Pederowicz, Józef Sarę, Samuel 
Tilles, P. Kosobudzki, Józef Neuman. 


3. Stronnictwo Postępowo-Demokratyczne. 
Jest to grupa o charakterze lokalnym 
lwowskim, skupiająca radykalnie pod 
względem społecznym i politycznym uspo- 
sobioną niepodległościową część inteligen- 
cji. Obecnie znajduje się w stanie mało- 
czynnym skutkiem rozłamu wewnętrzne- 
go, spowodowanego przejściem części przy- 
wódców (Wł. Sikorski, Bron. Lasko w- 
nicki) do ścisłego sojuszu z konserwaty- 
stami i polskiem stronnictwem demokra- 
tycznem na tle polityki N. K. N. 
Na czele partji przed wojną stali posło- 
wie: ś. p. Aleksander Lisiewicz i Hipolit 
, 
Sliwiński. 
Organem partji jest "Wiek Nowy".
		

/p0010.djvu

			10 


IV. 
Ludowcy. 
j. Polskie Stronnictwo Ludowe (grupa 
"Piasta '') . 
Part ja chłopska, reprezentująca zwła- 
szcza zamożniejsze włościaństwo, a posiada- 
jąca program demokratyczny pod wzglę- 
dem politycznym, agrarny pod względem 
ekonomicznym. Stoi na stanowisku uchwał 
28 maja i tworzy - razem z N. D. i Zje- 
dnoczeniem Narodowym-Związek Między- 
partyjny. 
Przywódcami są: Wincenty Witos, Wła- 
dysław Długosz, Andrzej Sredniawski, Ja- 
kób Bojko, Włodzimierz Tetmajer, Andrzej 
Kędzior, dr. Stanisław Biały i dr. Antoni 
Banaś. 
Organem stronnictwa jest "Piast". 


2. Polskie Stronnictwo Ludowe (grupa 
posła Stapińskiego). 
Polskie stronnictwo Ludowe (grupa po- 
sła Stapińskiego) posiada naogół ten sam 
charakter, co i grupa poprzednia, ale jest 
radykalniejsza społecznie, zwłaszcza poli- 
tycznie. Stoi na stanowisku niepodległo- 
ściowem. 
Kieruje działalnością stronnictwa poseł 
Jan Stapiński.
		

/p0011.djvu

			11 
v. 
Socjaliści. 
Polska Part ja Socjalno - demokratyczna 
, 
Galicji i Sląska opiera się na zorganizo- 
wanym proletarjacie miejskim, sympaty- 
kach wśród ludności wiejskiej (zwłaszcza 
w okolicach Krakowa) i części inteligencji. 
Program ogólno-socjalistyczny, w sprawie 
polskiej niepodległościowy. Na czele par- 
tji stoją posłowie: I. Daszyński, J. Mom- 
czewski, H. Diamand, dr. E. Bobrowski, 
Z. Klemensiewicz i inni. 
Organem P. P. S. D. jest "Naprzód" kra- 
kowski. 


Rada Stanu. 


Rada regencyjna Królestwa Polskiego 
wystosowała do sejmików powiatowych i 
do rad miejskich Warszawy, Łodzi i Lu- 
blina odezwę treści następującej: 
"Na zasadzie art. 32 Ustawy o Radzie 
stanu Królestwa Polskiego, wybory do tej- 
że Rady były wyznaczone na dzień 27 lu- 
tego 1918 r. 
Niespodziewane zawarcie pokoju z Ukra- 
iną wywołało ustąpienie pierwszego nasze- 
go ministeryum i stworzyło warunki, wśród 
których rząd uznał za chwilowo nieodzo-
		

/p0012.djvu

			- 12 
wne odroczenie wyborów do Rady stanu. 
Na tę drogę, prowadzącą nas do zebra- 
nia się sejmu polskiego, musimy powrócić 
jaknajprędzej i wobec tego wybory do Ra- 
dy stanu uznajemy za pilną krajową ko- 
. , , 
mecznosc. 
Widząc obecnie, po całym miesiącu usi- 
łowań, blizką możność powstania nowego 
rządu na zdrowych zasadach rozwoju ca- 
łego zarządu krajowego, uważamy, że dal- 
sze zwlekanie wyborów do Rady stanu by- 
łoby niewątpliwie szkodą dla kraju. 
Instrukcya wyborcza jest ogłoszona, ko- 
misarze rządu polskiego dla wszystkich 
okręgów wyborczych w obu generał-gu- 
bernatorstwach mianowani i chodzi jedy- 
nie o wyznaczenie dnia wyborów. 
Z tych wszystkich względów polecili- 
śmy rządowi prowizorycznemu wyznacze- 
nie dnia wyborów z zastosowaniem się do 
trudnych warunków komunikacyjnych, aby 
wybory mogły się odbyć we wszystkich 
okręgach prawidłowo i przyjaknajliczniej- 
szym udziale wyborców. 
Rada regencyjna wzywa wyborców do 
spełnienia obowiązku obywatelskiego, do 
powołania na zaszczytne stanowisko człon- 
ków Rady stanu najlepszych synów Oj- 
czyzny. Niechaj te pierwsze wybory po- 
lityczne w powstąjącem państwie polskiem
		

/p0013.djvu

			- 13 - 
odbędą się z pełną powagą, bez szkodli- 
wego zaostrzenia przeciwieństw stronni- 
czych. Niechaj wszyscy przy wyborach 
pamiętają, że zgoda, harmonia społeczna, 
są najistotniejszą potrzebą doby obecnej, 
że bez niej nie zbudujemy zdrowego, zdol- 
nego do niepodległego bytu państwa. 
Warszawa, 19 marca 1918 
t Aleksender Rakowski 
L. S. Zdzisław Lubomirski 
Józef Ostrowski." 


* 


"Monitor polski" w NQ 27 z d. 19 b. m. 
zamieścił w dziale urzędowym następujące 
rozporządzenie: 
"Z polecenia Naj dostojniej szej Rady re- 
gencyjnej, na wniosek kierownika mini- 
steryum spraw wewnętrznych, rada kiero- 
wników ministeryów, stosownie do art. 32 
ustawy o Radzie stanu Królestwa Polskie- 
go, ogłoszonej w NQ 2 "Dziennika Praw", 
wyznacza wybory do Rady stanu na dzień 
9 kwietnia 1918 roku." 
Warszawa, dnia 19 marca 1918 r. 
Przewodniczący rady kierowników mini- 
steryów: A. Ponikowski. 
Kierownik ministeryum spraw wewnę- 
trznych: Stefan Dziewulski.
		

/p0014.djvu

			- 14 - 


Protesty 
z powodu odłączenia Chełmszczyzny. 


Odezwa mieszkańców powiatów brzesko-li- 
tewskiego, kobryńskiego i prużańskiego. 
"Powiaty brzesko-litewski, kobryński i 
prużański włączone zostały równocześnie 
z Chełmszczyzną i Podlasiem do nowo 
utworzonego państwa ukraińskiego. Po- 
wiaty te przez pięć wieków należały do 
W. X. Litewskiego i wchodziły w skład 
Rzeczypospolitej Polskiej. OdelWano po- 
wiaty te od ziemi ojczystej i przyłączono 
	
			

/p0015.djvu

			- 15 - 
Kości wobec Boga i ludzi bronili nas od 
tej straszliwej krzywdy, którą wyrządzają 
ziemi ojczystej. 
Ukraińcy sami w pismach i gazetach 
przyznają się publicznie zaledwie do 25 
proc. tutejszej ludności; i ta cyfra jeszcze 
daleko odbiega od rzeczywistości. Ludność 
tutejsza ze zdziwieniem przypatruje się 
świeżo przybyłym Ukraińcom, ucharakte- 
ryzowanym w granatowe mundury i siwe 
czapki, których ani oni, ani dziadowie i 
pradziadowie nigdy nie widzieli i o któ- 
rych wielu nigdy nie słyszało. 
Państwu Ukraińskiemu życzymy po- 
myślnej przyszłości i pragiemy żyć z niem 
w przyjaznych sąsiedzkich stosunkach, ale 
w skład jego wchodzić nie chcemy, bo 
mamy za sobą tradycyę własnych, świet- 
nych dziejów i własnego państwa". 


Protest Polaków w Danii. 
N a zebraniu, odbytem w dniu 23 lutego 
1918 r., członkowie Związku katolickiego 
robotników polskich w Kopenhadze, oraz 
biorący w niem udział rodacy nieczłonko- 
wie, powzięli jednogłośną uchwałę, na mo- 
cy której przyłączają się do protestu na- 
rodu polskiego przeciwko uchwalonemu 
w pokoju brzesko - litewskim oderwaniu
		

/p0016.djvu

			- 16 - 
Chełmszczyzny i części Podlasia od Kró- 
lestwa Polskiego i przyłączeniu tych od- 
wiecznie polskich ziem do republiki ukra- 
ińskiej. Zebrani wyrażają Radzie Regen- 
cyjnej i Kołom polskim w Wiedniu i Ber- 
linie najwyższą cześć za ich protesty. 


Państwo Litewskie. 


W dniu 23 marca u kanclerza Rzeszy 
zjawiła się deputacya litewskiej rady kra- 
jowej w tym celu, aby w imieniu narodu 
litewskiego otrzymać od rządu niemieckie- 
go uznanie niepodległości państwa litew- 
skiego. Delegacya składała się z pp.: pre- 
zesa litewskiej rady krajowej, A. Smetany 
z Wilna: obu wiceprezesów: dr. Jerzego 
Szaulisa z Wilna i Standatisa zPoniemon 
pod Kownem; oraz adwokata Viletisa 
z Wilna. Kanclerz Rzeszy udzielił depu- 
tacyi litewskiej odpowiedzi następującej: 
"W imieniu i na rozkaz J. C. M. cesarza, 
jako międzynarodowego przedstawiciela, 
mam panom do oświadczenia, co nastę- 
puje: Po tem, gdy litewska rada krajowa, 
jako uznane przedstawicielstwo narodu li- 
tewskiego, d. II-go grudnia 1917 r. ogło- 
siła wskrzeszenie Litwy, jako niepodległe- 
,. ,. 
go panstwa, ZWIązanego z panstwem me-
		

/p0017.djvu

			- 17 - 


mieckiem za pomocą wiecznego, trwałego 
związku przymierza i z pomocą konwen- 
cyi, przedewszystkiem w dziedzinie woj- 
skowości, komunikacyi, spraw celnych i 
monetarnych i zwróciła się o opiekę i po- 
moc państwa niemieckiego dla wskrze- 
szenia państwa litewskiego, po tem gdy 
teraz oto dotychczasowe spójnie państwo- 
we Litwy uległy rozwiązaniu, Litwa, na 
podstawie wspomnianego oświadczenia li- 
tewskiej rady krajowej z d. 1 I -go grudnia 
1917 r. niniejszem jest uznana w imieniu 
państwa niemieckiego za wolne i niepo- 
dległe państwo. 
Państwo niemieckie jest gotowe użyczyć 
państwu litewskiemu opieki i pomocy przy 
nowej jego organizacyi i wspólnie z przed- 
stawicielami ludności Litwy podejmnie 
niezbędne ku temu środki. W celu usta- 
lenia stosunku przymierza z państwem 
niemieckiem oraz konwencyi, przewidzia- 
nych i niezbędnych dla jego ukształtowa- 
nia, nastąpią dalsze zarządzenia. Cesarski 
rząd niemiecki wychodzi przytem z zało- 
żenia, że konwencye, które mają być za- 
warte, winny mieć na względzie inte- 
resy państwa niemieckiego w równym 
stopniu, jak państwa litewskiego i że Li- 
twa będzie uczestniczyła w ciężarach wo- 
iennych Niemiec, które służyły również 
2
		

/p0018.djvu

			- 18 - 
uwolnieniu Litwy. Urzędowy dokument 
o uznaniu państwa litewskiego będzie je- 
szcze doręczony litewskiej radzie krajowej." 
Wspomniana w odpowiedzi kanclerza, 
udzielonej deputacyi litewskiej Rady kra- 
jowej, uchwała tejże rady z II-go grudnia 
1917 r. ma brzmienie następujące: 
» Litewska Rada krajowa, uznana przez 
litwinów kraju i zagranicy za jedyne upeł- 
nomocnione przedstawicielstwo narodu li- 
tewskiego, proklamuje, na zasadzie uzna- 
nego prawa narodów do samodzielnego 
stanowienia o sobie ora,n; na zasadzie 
uchwały konferencyi litewskiej, odbytej 
w Wilnie w dniach od 18-go do 23-go 
września 1917 r., przywrócenie niepodle- 
głości państwa litewskiego z Wilnem jako 
stolicą oraz oddzielenie jego od wszystkich 
spójni państwowych, jakie istniały z inne- 
mi narodami. 
Przy organizacyi tego państwa oraz dla 
obrony jego interesów przy rokowaniach 
pokojowych prosi litewska rada krajowa 
o opiekę i pomoc państwa niemieckiego. 
Mając na względzia żywotne interesy Li- 
twy, domagające się możliwie prędkiego 
nawiązania blizkich i trwałych stosunków 
z państwem niemieckiem, ubiega się li- 
tewska Rada krajowa o wytworzenie wie- 
cznego, mocnego związku przymierza pań-
		

/p0019.djvu

			- 19 - 
stwa litewskiego z państwem niemieckiem 
przyczem ten stosunek przymierza ma zna- 
leźć swe urzeczywistnienie przedewszy- 
stkiem w konwencyi wojskowej, handlo- 
wej, monetarnej i komunikacyjnej. 


Sprawa kolonizacyi. 
W bawarskiej Izbie Panów, hr. Prey- 
sing rozpatrywał sprawę kolonizacyi ucze- 
stników wojny, przyczem zwrócił uwagę, 
że nadają się na to szczególnie b. ros)j- 
skie obszary wschodnie. Minister spraw 
wewnętrznych zgodził się na te wywody i · 
oświadczył, że rząd bawarski gotów jest 
współdziałać w tej sprawie. Sprawa kolo- 
nizacyi w obszarach nadbałtyckich, co jest 
przedewszystkiem sprawą niemiecką, za- 
sługuje na szczególne poparcie. Co do Ba- 
waryi, to przedewszystkiem wchodzi w ra- 
chubę Litwa. 20-III. 


Kolonlzacya Kur Landyi. 
Korespondent "Berliner Tageblatta" do- 
nosi z Monachium szczegóły o zamiarach 
kolonizac)jnych w Kurlandyi. Mianowicie, 
w drugim wydziale bawarskiej rady pań- 
stwa radca państwowy, Biihl, zawiadomił 
o jednomyślnej uchwale kurlandzkiej rady
		

/p0020.djvu

			- 20 - 


krajowej, według której wielka własność 
ziemska w Kurlandyi oddaje do rozporzą- 
dzenia trzecią część terenów swoich, t. j. 
400 000 hektarów, po cenie przedwojennej 
z nadwyżką 25% "Kurlandzkiemu Tow. 
ziemskiemu" (Landsgeselschaft Kurland). 
W gmachu policyi monachijskiej odbyło 
się w tej samej sprawie zebranie przy 
współuczestnictwie przedstawicieli mini- 
steryów oraz władz innych, tudzież licznych 
działaczów wszechniemieckich. Kurlandzki 
obywatel ziemski, Broedrich, oświadczył 
w mowie, wygłoszonej na tern zebraniu, 
że kurlandzcy obywatele ziemscy posiadają 
za wiele ziemi, a za mało sił roboczych, 
wobec czego ziemia leży odłogiem i jest 
tańsza niż gdzieindziej . Mówca sądzi, że 
w razie przyłączenia Kurlandyi do Rzeszy 
niemieckiej, ceny ziemi podniosą się tam, 
nawet bez spekulacyi, w dwójnasób i 
w trójnasób. Ziemie te należy skolonizo- 
wać. Kolonistami powinni być niemcy, 
zwłaszcza w Rosyi. W Kurlandyi, wobec 
panującego tam wyznania surowo prote- 
stanckiego, pożądani są koloniści-prote- 
stanci, na Litwie natomiast katolicy. Kur- 
landczycy proszą "braci niemieckich, na- 
leżących do Rzeszy" o ułatwienie im pla- 
nów kolonizacyjnych. Z sumy potrzebnej 
rozebraliby pomiędzy siebie, pod postacią
		

/p0021.djvu

			- 21 - 


udziałów, 25 milionów marek kurlandz- 
cy obywatele zIemscy, a drugie tyle, 
jako kapitał obrotowy, należy zebrać 
w Niemczech. Znany działacz wszechnie- 
miecki, prof. Gruber, podpisał na miejscu 
znaCZnIejSzą sumą. 


Ukraina. 


Proklamacya Rządu. 
W "Dzienniku kijowskim" z dn. 7 b. m. 
powtórzono odezwę, którą rozrzucił d. 5 
b. m. aeroplan niemiecki, a podpisaną 
przez pp.: Siewruka, Lubińskiego i Lewi- 
ckiego. 
"Nasz kraj-czytamy tu -zmęczony woj- 
ną tak długo oczekiwał pokoju i nareszcie 
podpisaliśmy ten dawno upragniony tra- 
ktat pokojowy. Lecz radosna wieść nie 
przyniosła pokoju naszemu narodowi. Ro- 
syjscy bolszewicy, rozpędziwszy konsty- 
tuantę wszechrosyjską, wypowiedzieli woj- 
nę ukraińskiemu ludowi roboczemu, ukra- 
ińskim włościanom i kozakom, ukraińskim 
socyalistom. Dłużej cierpieć takich gwał- 
tów nie można! Wszyscy musimy stanąć 
w obronie kraju rodzinnego. Dlatego, by 
prędzej wypędzić rozbójników i zaprowa- 
dzić ład i porządek w kraju naszym, we-
		

/p0022.djvu

			- 22 - 
zwaliśmy do pomocy wojsko niemieckie. 
Razem z wojskiem niemieckiem idzie do 
nas świeża armia ukraińska, składająca 
się z naszych braci jeńców wojennych, 
którzy tak długo czekali na powrót do kra- 
ju rodzinnego. Od dzisiaj już Niemcy nie 
są dla nas wrogami i wzywamy wszy- 
stkich obywateli ukraińskiej republiki lu- 
dowej spokojnie i z zaufaniem przyjmo- 
wać wojsko niemieckie i stanąć razem 
z nimi do obrony kraju rodzinnego przed 
rozzłoszczonemi kacapskiemi bandami naj- 
mitów" . 
Próby niemieckie, by zainstalować w Ki- 
jowie jakikolwiek rząd ukraiński, spoty- 
kają się z dużemi trudnościami z powodu 
braku ludzi. Komisaryaty ukraińskie po- 
wiatowe i gubernialne, są albo nieobsa- 
dzone, albo nieczynne. W miastach tylko 
istnieje pewien zaczątek organizacyi auto- 
nomicznej, zainicyowanej przez Polaków i 
Żydów. 
Władze niemieckie stanęły zatem wobec 
konieczności utworzenia i ujęcia w swe 
ręce całej organizacyi. 


Refleksye. 
Dziennik ukraiński "Nowa Rada" pisze: 
"Zaledwie pozbył się Kijów naszych 
braci z północy, co doświadczali ciężko i
		

/p0023.djvu

			- 23 - 
rabowali stolicę naszą, a oto widzimy już 
w mieście nowe cudzoziemskie wojsko - 
niemieckie. Rada ministrów ludowych za- 
pewnia, iż "wojska te nie żywią wzglę- 
dem nas zamiarów wrogich, a na Ukrainę 
przybyły, żeby tu spokój i ład zaprowa- 
dzić, dopomódz przy budowie niezawisłej 
republiki ukraińskiej." Stąd wynika, iż 
Niemcy-to przyjaciele nasi. 
Tak, czy owak, mamy w naszej chacie 
nowego sąsiada. Chociaż wdzięczni mu 
jesteśmy za ład i spokój, który ma z so- 
bą przynieść i choć go tak gorąco wita 
zmęczona ludność, to przecież ciężko jest 
na sercu, niewymownie ciężko! Ład i spo- 
kój to jest tylko minimum prac obywa- 
telskich, a pozatem istnieje jeszcze cały 
ogrom problemów politycznych. Znowu 
przypominają nam się stare słowa naszych 
kronikarzy: Ziemia nasza wielka i bogata, 
a porządków w niej niema! Przychodźcie 
władać i królować nam! Wieki przemi- 
nęły, a stara legenda odżywa i przechodzi 
w życie. Nie pozostaliśmy i dziś sami 
i nasze młode państwo musi iść do obcych 
po rozum, po radę i pomoc". 
następnie przechodząc do aktualnego 
zagadnienia politycznego, "Nowa Rada" 
tak pisze: 
"Że tę pomoc dano nam nie za darmo,
		

/p0024.djvu

			- 24 - 
to rozumiemy, ale na jakich warunkach? 
za jaką cenę? Wychodzi ona poza grani- 
ce umowy w Brześciu i należy sądzić, że 
jest wynikiem jakiegoś innego porozumie- 
nia. Jakiego? tego nie wiemy. Minister 
spraw zagranicznych powinien podać do 
ogólnej wiadomości warunki, na jakich 
młode państwo zdobyło tę pomoc potę- 
żnych sąsiadów swoich, bo tylko znając je, 
możemy wyjawić swoje stanowisko i świa- 
domie postanowić, oraz osądzić fakt oku- 
pacyi stolicy naszej przez wojska cudzo- 
ziemskie. Jest to tern potrzebniejsze, że 
w tych wszystkich enuncyacyach, jakie 
ogłoszono pomiędzy Ukrainą a państwami 
centralnemi, jest bardzo wiele niejasności". 


Hr. Andrassy o Ukrainie. 
Z Budapesztu piszą do . Czasu": 
Hr. Juliusz Andrassy ogłosił Wf organie 
swym "Magyar Hirlap" obszerny art. p. t. 
"Katastrofa Rosyi i jej następstwa". Arty- 
kuł ten będący w istocie programowem 
ekspose przywódcy rządzącego na Wę- 
grzech stronnictwa w sprawie stosunków 
wschodniej Europy i ich regulacji posiada 
dla Polaków nieocenioną wprost wartość.
		

/p0025.djvu

			Hr. Andrassy z wyborną znajomością sto- 
sunków rosyjskich kreśli powody, dla któ- 
rych istniejący w Rosyi porządek rzeczy 
runął. Zarazem przestrzega przed optymiz- 
mem. Jakoby wraz z klęską Rosyi ustało 
niebezpieczeństwo, z jej strony dotychczas 
grożące. Owszem, podkreśla, że istnieje 
ono i-nadal. Przedewszystkiem jest niem 
propaganda rewolucyjna, która łatwo po- 
dać sobie może ręce z przybranym w no- 
we szaty panslawizmem. Szczep wielkoro- 
syjski nie łatwo da się zepchnąć do roli, 
jaką odgrywał w czasach księstwa mo- 
skiewskie?A i niewątpliwie dążyć będzie, 
i to zapewne z częściowem powodzeniem, 
do odzyskania krajów, dziś pod wpływem 
ogólnego zamętu odeń się odrywających. 
Dojść może do ogólno-rosyjskiej federacyi, 
a być może, że z anarchii wyłoni się zno- 
wu carski absolutyzm. Na to wszystko 
mocarstwa centralne winny być przygoto- 
wane i zawczasu też winny obmyśleć od- 
powiednie środki obronne. Hr. Andrassy 
uważa za wykluczone, by Niemcy chciały 
i mogły na stale związać ze sobą Ukrainę, 
prowincye bałtyckie, litewskie i Finlandyę; 
następnie zaś przechodzi do sprawy pol- 
skiej, kreśląc swe stanowisko w następu- 
jący sposób: 
"Nas obchodzi w pierwszym rzędzie los
		

/p0026.djvu

			-- 26 - 


Polski i Ukrainy, tych dwóch mostów, 
przez które agresywność wschodu może 
nas dosięgnąć. Obydwie kwestye są dla 
nas ważne, lecz Polska jest z nich waż- 
niejszą. Tych dwóch kwestyi nie można 
jednakowo traktować. Kwestyę polską 
można w zasadzie załatwić przez połącze- 
nie Pclski z nami, bez wszelkiego okrawa- 
nia i nowego rozbioru; wobec Ukrainy, 
uzasadnione jest zupełnie inne postępowa- 
nie. Polskę można i należy odłączyć od 
państwa rosyjskiego. Można ją odłączyć, 
bo naród polski, posiadający starą, wy- 
kształconą kulturę i wielką historyę, nie 
podziela iluzyi młodego ludu rosyjskiego, 
bo inną jest jego religia, stan społeczny, 
znanym jest zupełnie początek i charakter 
jego cywilizacyi. Odłączenie to jest zara- 
zem potrzebne, bo gdyby naród polski, 
pozostawiony jego własnemu losowi, ze- 
szedł na drogi rosyjskiej rewolucyi, to 
w następstwie jego uczuciowej jedności, 
jakoteż wielkiej ilości Polaków, żyjących 
w naszej monarchii, wpływów ich inteli- 
gencyi i siły majątkowej, prądy rewolu- 
cyjne także i u nas zapuścićby mogły ko- 
rzenie. Odłączenie Polski od Rosyi i po- 
łączenie z naszymi Polakami jest potrzeb- 
ne, bo wskrzeszenie narodu polskiego jest 
takim moralnym obowiązkiem, który bez
		

/p0027.djvu

			- 27 - 


wyjątku uznały wszystkie wojujące strony 
i my w szczególności przyrzekliśmy, a 
który da się wypełnić przez połączenie 
obydwu części. Jeżeli my nie odpowiemy 
temu ogólnemu oczekiwaniu, to będziemy 
mogli być wystawieni na niebezpieczeń - 
stwo, że stanie się to bez nas, przeciw 
nam. Albo Polacy galicyjscy i warszawscy 
zjednoczą się pod berłem Habsburgów, 
albo też spokojny nasz rozwój zakłóci 
kwestya polska w ostrej formie i prze- 
szczepi do nas rosyjski chaos. 
W stosunku do państwa ukraińskiego 
wszystko to zupełnie inaczej się przedsta- 
wia. Pytanie, czy rozwój Ukrainy można 
oddzielić od rozwoju rosyjskiej duszy lu- 
dowej? Jej cywilizacya, przeszłość, religia, 
jest ta sama, co i Rosyi. Jeślibyśmy 
chcieli gwarantować niezawisłość Ukrainy 
od Rosyi, to, wedle wszelkiego prawdopo- 
dobieństwa, przyniosłoby nam stały anta- 
gonizm z Rosyą. Nie potrzeba się też bar- 
dzo obawiać, że państwo ukraińskie prze- 
szczepi do nas ducha rewolucyi rosyjskiej 
przez swych ruskich pobratymców, miesz- 
kających u nas, tak jak Polska, gdyby 
się znalazła w podobnem położeniu. Ruska 
dusza ludowa nie jest tak jednolitą, nie 
jest tak Wf każdym nerwie przepojona na- 
rodową samowiedzą, jak Polska, a wresz-
		

/p0028.djvu

			cie nie mamy tyle ludności ruskiej, co 
polskiej. Państwo ukraińskie rozporządza 
warunkami samoistnego rozwoju i bez 
prowincyi naszej monarchii, zamieszkanych 
przez Ukraińców. Właściwą polityką wo- 
bec Ukrainy będzie pielęgnowanie dobrych 
stosunków sąsiedzkich i bezwarunkowe 
zabezpieczenie się, by w nasze sprawy 
wewnętrzne nie ośmielała i nie chciała 
się mieszać, by u nas nie rozniecała irre- 
dentyzmu. 
"Przeciw niebezpieczeństwu rosyjskiemu 
będzie najpewniejszą ochroną, jeżeli Niam- 
ey prowineye, grawitujące ku nim, a my 
Polskę połączymy z nami na stałe węzła- 
mi prawno-państwowymi. Przez to stwo- 
rzymy dla nas lepszą, niż dotychczas gra- 
nicę, od wschodu i lepiej oddzielimy się 
od prądów rosyjskiego ducha. Na tej pod- 
stawie naturalne m też jest, że w kwestyi 
granicy polsko-ukraińskiej interes polski 
będzie identyczny z naszym; bo przecież 
musimy sobie życzyć, by granica Polski 
była i naszą granicą. Uzyskanie granicy 
Bugu jest więc nie tylko ważne z punktu 
widzenia uspokojenia narodu polskiego, 
lecz i z naszego stanowiska, z punktu 
widzenia i obrony strategicznej Warszawy 
i wschodniej Galicyi". Kończąc, zaznacza 
hr. Andrassy, że przeprowadzenie tego
		

/p0029.djvu

			- 29 
programu winno być dokonane w przy- 
mierzu z Niemcami, które należy nadal 
stanowczo podtrzymać. 


Ratyfikacya pokoju z Rosyą. 
W parlamencie niemieckim omawiano 
sprawę zatwierdzenia pokoju z Rosyą. 
W dniu 18 marca kanclerz nr. Hertling 
rzekł między innemi: 
W Kurlandyi rozwój wydarzeń posunął 
się najdalej naprzód. Jak wiadomo, przed 
kilku dniami zjawiła się tu deputacya, 
wysłana przez kurlandzką radę krajową 
jako zgromadzenie, uznane za kompetent- 
ne. Deputacya ta złożyła nam oświadcze- 
nie o wyjściu kraju tego z dotychczaso- 
wego związku państwowego oraz wyraziła 
życzenie nawiązania ścisłej gospodarczej, 
wojskowej i politycznej łączności pomię- 
dzy Kurlandyą a Niemcami. 
W odpowiedzi, do której dania upoważ- 
niony zostałem przez J. C. M. Cesarza, ja- 
ko przedstawiciela państwa wobec naro- 
dów, uznałem niepodległość Kurlandyi 
oraz z radością i wdzięcznością przyjąłem 
do wiadomości dążenie kraju tego do ści- 
słego oparcia się o państwo niemieckie, 
odpowiadającego zresztą starym stosunkom
		

/p0030.djvu

			- 30 - 


kulturalnym pomiędzy temi krajami, da- 
tującym sięJ\od wieków, jednakże powzię- 
cie ostatecznych decyzyi w sprawie przy- 
szłego ukształtowania politycznego, zastrze- 
głem sobie aż do chwili, gdy miejscowe 
stosunki w kraju tym należycie się skon- 
solidują, a kompetentne, zgodne z konsty- 
tucyą, czynniki wszechstronnie sprawę 
zbadają i zajmą odpowiednie stanowisko. 
Co się tyczy Litwy, to już w zeszłym 
roku powzięto tam uchwałę, żądającą ści- 
słego oparcia się o państwo niemieckie, 
w gospodarczym i wojskowym związku 
z niem. Oczekuję w dniach najbliższych 
przyjazdu deputacyi tamtejszej rady kra- 
jowej, która uchwałę tę ponownie ma po- 
dać do ogólnej wiadomości, poczem rów- 
nież nastąpiłoby uznanie Litwy, jako nie- 
podległego tworu państwowego. Dalszego 
rozwoju ukształtowania się politycznego 
oczekujemy z największym spokojem. 
Nieco inaczej przedstawiają się rzeczy 
na Inflantach i w Estonji. Oba te kraje 
leżą na wschód od linji granicznej, umó- 
wionej w traktacie pokojowym, będą jed- 
nak, jak to mówi art. VI traktatu poko- 
jowego z Rosyą, zajęte przez niemieckie 
władze policyjne dopóty, dopóki nie będzie 
zapewnione bezpieczeństwo przy pomocy 
własnych urządzeń krajowych i przywro-
		

/p0031.djvu

			- 31 - 
eony porządek państwowy. Wtedy i dla 
tych krajów nadejdzie czas nowej oryen- 
tacyi politycznej. Mamy nadzieję i pra- 
gniemy, aby i te kraje weszły w blizkie 
i przyjacielskie stosunki z państwem nie- 
mieckiem, tak wszelako, aby to nie wy- 
łączało pokojowych i przyjacielskich sto- 
sunków z państwem rosyjskiem. 
Jeszcze tylko krótłta uwaga o Polsce, 
która istotnie w traktacie pokojowym nie 
jest wyraźnie wymieniona. 
J ak wiadomo, proklamacja obu cesarzów 
z d. 5-go listopada 1916 r. przed całym 
światem ogłosiła niepodległość tego kraju. 
Wynika ztąd, że bliższe ukształtowanie 
nowej państwowości może nastąpić tylko 
na podstawie pewnych rokowań między 
Niemcami i monarchją naddunajską zjed- 
nej strony, a Polską z drugiej strony. 
Ostatnio z polskich kół politycznych na- 
deszły do rządu i do członków parlamen- 
tu Rzeszy propozycje w sprawie ukształto- 
wania naszych przyszłych stosunków. 
Z przyjemnością zbadamy, czy i jak da- 
lece dadzą się one pogodzić z celami, do 
których dążą oba rządy państw central- 
nych, z celami polegającemi na tern, aby 
trwale pozostawać w dobrych stosunkach 
sąsiedzkich z nowopowstałemi państwami, 
przy zabezpieczeniu naszych interesów.
		

/p0032.djvu

			- 32 - 


N astępnie przemawiał poseł centrowy 
Perenbach: 
Kurlandya tylko w bardzo małym stop- 
niu (10% ludności) zamieszkana jest przez 
niemców. Z oświadczeń członków deputa- 
cyi należy wywnioskować, że z dokonane- 
go uregulowania sprawy możemy być 
chwilowo zadowoleni. Rada krajowa wy- 
raźnie upoważniona jest do proklamowa- 
nia monarchji z naszym cesarzem na 
czele, jako księciem. Będziemy szczęśliwi, 
mogąc obdarować również naród łotewski 
dobrodziejstwami wolności, społecznego 
dobrobytu i porządku państwowego. (Okla- 
ski). Litwa pozbawiona jest dotychczas 
państwowej niepodległości, pożądanej z ta- 
ką namiętnością. Litewska rada krajowa 
zwróciła się w dniu 11-ym grudnia do 
rządu niemieckiego z oświadczeniem, za- 
wierającem życzenie państwowej samo- 
dzielności i niepodległości, ale zarazem 
i obietnicę utworzenia z państwem nie- 
mieckiem unji wojskowej, celne], mone- 
tarnej i komunikacyjnej. Gdy na te pro- 
pozycje nie nastąpiła wcale odpowiedź, 
wzbudziło to oczywiście wielkie zaniepo- 
pokojenie w kraju. W dniu 16-ym lutego 
zwrócili się oni ponownie do Berlina, 
przyczem powtórzone było życzenie uzy- 
skania samodzielności i niepodległości na
		

/p0033.djvu

			- 33 - 
podstawach demokratycznych. Nie było 
żadnego koniecznego powodu do przypusz- 
czania, że poprzednie obietnice są cofnię- 
te, a jednak, jak się zdaje, tak to właśnie 
w Berlinie zrozumiano. W dniu 28 ym lu- 
tego obwieścili litwini, że ich świadczenie 
z dnia II-go grudnia w całej pełni było 
utrzymane. Mam nadzieję, że lada dzień 
spodziewana dyskusya pomiędzy deputa- 
cyą litewską a kanclerzem wkrótce dopro- 
wadzi do dobrych wyników, przynosząc 
litwinom tak pożądane przez nich uznanie 
ich niepodległości. 
Litwini życzą sobie państwa niepodle- 
głego. Nie chcą oni być złączeni ani z Pol- 
ską, ani z Kurlandyą. Było to dla mnie 
wczoraj niezwykle interesującem usłyszeć, 
że ścisłe to samopragnienie istnieje rów- 
wnież w Kurlandji. Skoro protestancka 
Kurlandyą otrzyma ewangelickiego księcia, 
to katolicka Litwa musi otrzymać monar- 
chę katolickiego. Górna warstwa społecz- 
na na Litwie jest wprawdzie polska, ale 
proces zlitwinizowania spolszczonej obec- 
nie, lecz niegdvs, bądź 00- bądź, litewskiej 
szlachty, już się rozpoczął. Polacy, jak się 
zdaje, już pogodzili się z Wilnem, jako 
stolicą Litwy. 
Rozwiązanie sprawy polskiej przedstawia 
największe trudności. Z oświadczeń prasy 
3
		

/p0034.djvu

			- 34 - 


polskiej i z toku rokowań z wybitnymi 
polakami można jednakże zrobić przypu- 
szczenie, że w szczery i uczciwy sposób dą- 
ży się tam do porozumienia z nami i do 
zawarcia z nami przymierza. Zasadniczem 
żądaniem naszem jest oczywiście uznanie 
nienaruszalności państwa niemieckiego. 
Z drugiej strony musieliśmy wszakże i my 
wyrzec się wszelkich planówaneksyoni - 
stycznych. Uregulowanie grauic w Polsce 
zdaje się nie przedstawiać żadnych wiel- 
kich trudności. Litwini zgodzili się na to, 
aby oddać część gub. grodzieńskiej, głów- 
nie zamieszkałą przez polaków w zamian 
za Wilno. Nie uważam też za żadne nie- 
szczęście, jeżeli sprawa chełmska rozwią- 
zana będzie ku zadowoleniu polaków. Re- 
wolucya rosyjska proklamowała prawa 
narodów do samookreślenia. J ak dalece 
potrafiła to urzeczywistnić, odczuli to na 
sobie fmlandczycy i Ukraińcy. Uważamy 
to za punkt honoru dla państwa niemiec: 
kiego, że kamień probierczy jego polityki, 
aby to prawo narodów do samookreślenia 
było przezeń urzeczywistnione. Konieczno- 
ści gospodarcze i stosunki kulturalne 
zawsze naszym sąsiadom wschodnim 
wskażą drogę ku zachodowi.
		

/p0035.djvu

			- 35 - 
Mowa posła Trąmpczyńskiego, 
wygłoszona w parlamencie niemieckim 
dnia 23 marca. 


Panowie! Uroczysta obietnica rządu, że 
sprawę Królestwa Polskiego, Litwy i Kur- 
landyi w kwestyi powrotu mieszkańców 
do kraju i w kwesyi amnestyi ogólnej 
ureguluje w najkrótszym czasie, umożli- 
wia mi skrócenie moich wywodów. 
W komisyi było wczoraj tylko jedno 
zdanie, że stanowisko rządu twierdzące, 
iż traktat z Rosyą nie odnosi się do by- 
łych rosyjskich poddanych, jest fałszy- 
wem. Wedle przepisów prawa międzyna- 
rodowego, ludność każdego kraju należy 
aż do chwili ostatecznego zatwierdzenia 
traktatu pokojowego do tego państwa, 
które ową dzielnicę odstępuje. Jeżeli np. 
w pokoju frankfurckim z r. 1871 Prancya 
odstępując Alzacyę, wyrobiła amnestyę 
dla Prancuzó.w, to owa anmestya bez za- 
strzeżeń dotyczyła i Alzatczyków. 
Jeżeli zaś rząd twierdzi, że Polacy, Li- 
twini i Kurlandczycy nie mąją praw z trak- 
tatu, ponieważ w nim udziału nie brali, 
to dokładnie to samo można powiedzieć 
o Rosyanach. Bo, czy panowie przypu- 
szczacie na chwilę, że Rosyanie, którzy 
nie uznają bolszewickiego rządu, którzy
		

/p0036.djvu

			- 36 - 
więc nie brali udziału w traktacie w oso- 
bie tego . rządu, nie mają z dzisiejszego 
traktatu żadnych praw? 
Jak słyszymy, to rząd i nadal nie ma 
zamiaru zmienić stanowiska swego wobec 
Królestwa Polskiego, raczej zamierza ob- 
chodzić się z niem wedle przepisów kon- 
wencyi haskiej w kraju okupowanym. 
Rząd zapomina jednak, że konwencya ha- 
ska dotyczy tylko stanu wojennego, ten 
zaś z chwilą zawarcia traktatu na wscho- 
dzie musi ustać. 
Wszelkie rekwizycye, rozliczne interno- 
wania, wreszcie bezprawne zatrzymanie 
kilkukroć stu tysięcy robotników moty- 
wował rząd zawsze tem, że Polska i Li- 
twa są częściami kraju nieprzyjacielskie- 
go. Chyba teraz po zawarciu traktatu pre- 
tekst ten ustanie. 
Zwrócić się muszę przeciwko hr. We- 
starpowi, który próbował zbagatelizować 
doniosłość całej sprawy, twierdząc, że 
przecież państwa okupujące muszą zatrzy- 
mać prawo obrony przeciwko kilkudzie- 
sięciu bolszewikom polskim lub litew- 
skim. Twierdzenie takie oparte jest naj- 
zupełniej na nieznajomości sprawy. O bol- 
szewikach polskich dotąd nikt nie słyszał; 
jeżeli kilkuset Polaków jeszcze jest inter- 
nowanych bez podania powodów, to o ża-
		

/p0037.djvu

			- 37 - 


dnym z nich twierdzić nie można, aby 
miał bolszewickie zapatrywania. 
Chodzi tu raczej w rzeczywistości o los 
kilkukroć stu tysięcy (około 700,000) ro- 
botników polskich, którzy jako wolni ro- 
botnicy przyszli tu przed wojną lub pod- 
czas wojny. Wszystkim za pośrednictwem 
urzędów niemieckich zapewniano, że po- 
zostaną robotnikami wolnymi. Naprzykład 
prezes policyi warszawskiej jeszcze w ro- 
ku 1916 wyraźnie głosił, że robotnicy idą- 
cy do Niemiec, będą dokładnie te same 
prawa mieli, j ak robotnicy niemieccy. 
Tymczasem w oszukańczy sposób odebra- 
no tym ludziom wolność, zakazując im 
powrotu do domu, ba, nawet zmiany miej- 
sca. Można sobie wyobrazić, ile nieszczę- 
ścia z tego powodu spadło na owe rzesze 
robotnicze. Nietylko wieloletnie rozłącze- 
nie z rodziną, ale i stosunek do praco- 
dawcy zrobił się straszny. Bo przeciętny 
pracodawca, widząc robotnika bezbron- 
nym, obchodził się z nim też jak z nie- 
wolnikiem i odpowiednio go traktował i 
opłacał. N aprawa stosunków w ostatnich 
miesiącach była tylko kroplą w morzu. 
Wedle oświadczenia rządu zatem nie- 
wola tych robotników ma trwać dalej, aż 
może nastąpi układ z rządami Królestwa 
Polskiego i Litwy. Na obietnice rządu, że
		

/p0038.djvu

			-. 38 - 
to niebawem nastąpi, zapatrujemy SIę po- 
dejrzliwie już z tego powodu, że chwilo- 
wo Litwa i Kurlandya rządów nie mają, 
że zatem utworzenie tychże samo już dłuż- 
szego czasu wymagać będzie. Z tego po- 
wodu wnieśliśmy rezolucyę tej treści: 
"Parlament wyraża przekonanie, że wszel- 
kie prawa, udzielone w niniejszym trak- 
tacie rosyjskim poddanym, a dotyczące 
powrotu do domu i amnestyi, przysługu- 
ją także poddanym Królestwa Polskiego, 
Litwy i Kurlandyi" . 
O przyjęcie tej rezolucyi w imieniu Ko- 
ła polskiego panów upraszam. Dotychczas 
mówiłem o niejasnościach układów i nie- 
bezpieczeństwach, wynikających z nich 
dla mieszkańców krajów kresowych. Jak 
się jednak zdaje, to ręka, która traktat 
ten pisała, z głęboką niechęcią, jeżeli nie 
nienawiścią, odnosiła się do idei uwolnie- 
nia narodów kresowych. Bo w przepisach 
o amnestyi wyraźnie robi różnicę pomię- 
dzy prawdziwymi Rosyanami, a Rosyana- 
mi byłymi na niekorzyść ostatnich. Praw- 
dziwi Rosyanie dostają amnestyę nawet 
za zbrodnie pospolite, np. kradzież, rabu- 
nek i morderstwo, Polacy zaś i Litwini 
tylko za swe wojskowe i polityczne za- 
chowanie. Zapewne sam autor traktatu 
nie zdawał sobie sprawy, co te słowa zna-
		

/p0039.djvu

			- 39 - 
czą. Królestwo Polskie i Litwa obok po- 
żogi wojennej najwięcej wycierpiały od 
tysięcy rozmaitych ukazów władz okupa- 
cyjnych, których przekroczenie pociągało 
za sobą liczne kary więzienne i rujnujące 
kary pieniężne. 
Aby panom dać obrazek tych stosun- 
ków, wspomnę przykład następujący: Tak 
zw. "Kriegsrohstoffstelle" berlińska od 2 
lat zaczęła w Królestwie rekwirować do- 
słownie wszystko, t. j. nie tylko materyał 
potrzebny do prowadzenia wojny, którego 
rekwirowanie jedynie dopuszcza konwencya 
haaska. Wywłaszczanie to odbywa się po 
śmiesznie niskich cenach, oczywiście tyl- 
ko w tym celu, aby przez różnicę cen w 
drodze sprzedaży dać Rzeszy niemieckiej 
milionowe zarobki. Nie można się zatem 
dziwić, że fabrykanci i handlarze zaczęli 
towary ukrywać przed czujnem okiem 
władz okupacyjnych. Te jednak odpowie- 
działy zagrożeniem kary konfiskaty ukry- 
tego towaru i dalszą karą pieniężną w wy- 
sokości wartości tego towaru. Otóż nieda- 
wno pewien fabrykant w Łodzi stał przed 
sądem oskarżony o ukrywanie towarów 
bawełnianych wartości 350,000 marek. Fa- 
brykant nie zaprzeczał tej wartości; ale 
ponieważ mu groziła kara pieniężna w 
wysokości tejże wartości i to obok konfi-
		

/p0040.djvu

			- 40 - 
skaty, zapytał się on w terminie sądo- 
wym zastępcy owej "Kriegsrohstoffstelle", 
ileby mu była zapłaciła za owe towary, 
gdyby ich nie był ukrywał? Odpowiedź 
brzmiała: 20,000 marek. 
A więc urzędnik władz okupacyjnych 
nie wstydził się zeznać, że te władze w 
razie wywłaszczenia nie byłyby zapłaciły 
ani 17 części wartości. Takich spraw li- 
czą podobno jeszcze setki, jeżeli nie tysią- 
ce. A zastępca rządu objaśnia nas, że te 
rujnujące konfiskaty i kary pomimo trak- 
tatu mają trwać nadal. 
Wobec stanowiska, jakie rząd w tej 
sprawie zajął, a więc wobec rozróżnienia 
między prawdziwymi Rosyanami a nie- 
prawdziwymi na niekorzść tychże, mogli- 
by mieszkańcy Królestwa Polskiego, Li- 
twy i Kurlandyi rzeczywiście wykrzyknąć: 
"Biada nam, że nas uwolniono"! Jeżeli 
pomimo takiego stanu rzeczy Koło pol- 
skie postanowiło jednak głosować za trak- 
tatem, czyni to głównie z tego powodu, 
aby nareszcie odebrać ostatni prawny pre- 
tekst do dotychczasowego nieprzyjaznego, 
a często nawet niegodnego traktowania 
Królestwa Polskiego i Litwy. (Długie okla- 
ski na ławach polskich).
		

/p0041.djvu

			- 41 - 


Notatki polityczne. 


W sprawie deklar acy i Centrum. 
W NQ 109 naszego wydawnictwa za- 
mieściliśmy tekst deklaracyi złożonej przez 
hr. A. Ronikiera w imieniu Centrum. 
Podajemy obecnie tekst opinji, wyda- 
nej w formie piśmiennej przez Radę Reg. 
o projekcie rezolucyi, przywiezionych 
przez hr. Ronikiera. Tekst ten brzmi: 
"Na skutek przedstawienia Radzie Regen- 
cyjnej przez ks. Franciszka Radziwiłła 
i hr. Adama Ronikiera, obecnego położe- 
nia politycznego w Berlinie, Rada Regen- 
c)jna uważa, że projekt rezolucyi stron- 
nictw akty wisty czny eh, mającą być uch- 
waloną przez Komisyę główną parlamentu 
niemieckiego, może być w obecnej cięż- 
kiej chwili podstawą do rokowań z pań- 
stwami centralnemi, a zaniechanie wy- 
\ \arcia wpływu na przyjęcie takiej rezolu- 
cyi byłoby dla naszej sprawy "niebez- 
o " 
pleczne . 
W tej że sprawie informuje "Godzina 
Polski", iż delegat Ligi Państwowości Pol- 
skiej, p. Simon, podpisał podczas ostatnie- 
go pobytu w Berlinie rzeczoną deklaracyę, 
którą w imieniu Centrum i z aprobatą 
Rady Regencyjnej zawiózł do Berlina hr.
		

/p0042.djvu

			42 - 


Ronikier. Mając mandat także od Stron- 
nictwa Narodowego., Narodowego Związku 
Robotniczego i Zjednoczenia Ludowego, 
p. Simon podpisał deklaracyę także w i- 
mieniu tych ugrupowań. 
Tym sposobem-twierdzi "Godzina"-za 
deklaracyą wypowiedziały się wszystkie 
stronnictwa z wyjątkiem Koła Międzypar- 
tyjnego i lewicy. 
Hr. A. Ronikier odwiedził również i 
Wiedeń. 
Według "Lokal - Anzeigern" hr. Roni- 
kier podczas pobytu w Wiedniu dowodził, 
że głównym celem jest osiągnięcie porozu- 
mienia, z mocarstwami centralnemi. 
Najwięcej - zdaniem p. Ronikiera- 
brakowało w stosunkach polaków z pań- 
stwami centralnemi jasności. 
Niebezpieczeństwem nazywa p. Ronikier 
"prądy anarchistyczne -napływające z Ro- 
syi" . Obawia się on, że anarchia ta przez 
Polskę może się dostać do mocarstw cen- 
tralnych. "Z tego powodu koła monar- 
chiczne w Polsce są tego zdania, że trze- 
ba cóty chlej dojść do porozumienia po- 
między Polską i mocarstwami centralnemi, 
chociaż te koła bynajmniej nie są zado- 
wolone z rozwiązania sprawy chełmskiej 
i trakta tu z Wielkorosyą. 
Celem rokowań, prowadzonych w Berli-
		

/p0043.djvu

			- 43 - 
nie, jest wytworzenie takiego porozu- 
. O" 
mIenIa . 
Hr. Ronikier wywodził dalej, że "jest zu- 
pełnie zadowolony z wyników swej pracy 
w Berlinie, chociaż na razie koła parla- 
mentarne przyjęły go z pewną nieufnością". 
20. III. 


Narady polskie w Berlinie. 
"Vossische Ztg." donosi w dn. 15.111, 
"Wczoraj po południu odbyła się kon- 
ferencya u wydawcy "Polnische Blatter" , 
Wilhelma Feldmana. 
Hr. Ronikier, jeden z przywódców par- 
tyi aktywistycznej w Warszawie, przy tej 
sposobności naszkicował w ogólnych za- 
rysach obecny stan pertraktacyi pomiędzy 
Warszawą, Berlinem i Wiedniem. 
W obliczu niebezpieczeństwa bolszewi- 
ckiego dotychczasowa mniejszość aktywi- 
styczna otrzymała znaczny dopływ sił ze 
wszystkich polskich obozów politycznych. 
Dziś sprawy w Warszawie przedstawia- 
ją się w ten sposób, powiedział hr. Roni- 
kier, że można mówić o większości, przy- 
chylnie usposobionej dla monarchicznej 
Polski, ściśle związanej z państwami cen- 
tralnemi. 
Zakomunikowane już rozwiązanie, po 
zasadniczej aprobacie Rady Regencyjnej,
		

/p0044.djvu

			- 44 - 
przedłożone zostanie miarodajnym czynni- 
kom rządu i parlamentu niemieckiego. 
W niedzielę hr. Ronikier udaje się do 
Wiednia w celu pozyskania rządu austrya- 
ckiego i Koła polskiego dla rozwiązania, 
które on reprezentuje. 
Odbyły się również narady w tej mie- 
rze z Kołem polskiem w Berlinie i dopro- 
wadziły do zadawalającego wyniku". 
(Powyższa wiadomość berlińskiego dziennika 
wymaga komentarzy. HI. Ronikier znany swój 
memoryał zawiózł jedynie z podpisem Centrum, 
nielicznej imałoznaczącej partyi; reszta stron- 
nictw, należących do konwentu seniorów stron- 
nictw aktywistycznych, podpisu swego odmówiła; 
oto na czem polega ów "znaczny dopływ sił". - 
Stanowisko Miedz. Koła polit. oraz grupy komi- 
syi porozumiewawczej (stron, lewicowych) jest 
bezwzględnie przeciwne wystąpieniom powyższym). 


Sprostowanie N Z R. 
Ze źródeł miarodajnych komunikują nam, 
że notatka podana w "Godzinie Polski" 
z dnia 21 marca, jakoby p. Simon upo- 
ważniony był przez N. Z. R. do podpisa- 
nia znanej deklaracyi politycznej, zawie- 
zionej przez p. Ronikiera do Berlina abso- 
lutnie z prawdą jest niezgodna. 
Narodowy Związek Robotniczy podpisu 
pod ową deklaracyę odmówił.
		

/p0045.djvu

			- 45 - 


Zaprzeczenie. 
W "Godzinie Polski" (czwartek 21 mar- 
ca) ukazała się wzmianka, że p. Simon 
podpisał w Berlinie znaną deklaracyę hr. 
Ronikiera również imieniem Zjednoczenia 
Ludowego. Nie jesteśmy w stanie spraw- 
dzić faktycznego stanu rzeczy, lecz by za- 
pobiedz nieporozumieniom, S e kre tarj at 
Zjednoczenia Ludowego oświadcza, że Za- 
rząd Główny Z. L. odrzucił projekt dekla- 
racyi hr. Ronikiera, jasną jest więc rze- 
czą, że nie mógł nikogo upoważniać do 
podpisania odrzuconego przez siebie pro- 
jektu. 


Liga narodów. 
Senator Owen zaproponował senatowi 
utworzenie ligi narodów, któraby obejmo- 
wała Stany Zjednoczone i kraje koalicyi. 
Liga ma stworzyć ustawę zasad między- 
narodowych. Narody teutonskie i ich 
sprzymierzeńcy mają być trzymani zdała 
od ligi; chyba że uznałyby i podpisały za- 
sady ligi i ujawfniły wyraźną chęć kiero- 
wania się w swych postępkach prawem 
i sprawiedliwością. 
Gdyby teutoni mieli się wzbraniać przy- 
stać na to, w takim razie Liga ma dopro- 
wadzić do gospodarczego odosobnienia Nie- 
miec, przez co Niemcy mają być na lat 5
		

/p0046.djvu

			- 40 - 


zmuszone do poddania się środkom na- 
stępującym: 
Wzbronienie ich okrętom handlowym 
zajeżdżania do portów koalicyi; 
zakaz wwozu i wywozu wszelkich przed- 
miotów handlu i surowców dla krajów 
koalicyi, lub z tych krajów; 
zakaz wywozu przebitego w monecie 
złota, pieniędzy papierowych, wszelkich 
walorów i towarów; 
przecięcie komunikacji telegraficznej, 
telefonicznej i pocztowej pomiędzy Niem- 
cami a inne mi krajami; 
wzbronienie poddanym niemieckim wstę- 
pu na ziemie krajów koalicyi. 
Pozatem senator zaproponował, że za 
każdy jeden miesiąc dalszego uporczywe- 
go wzbraniania się Niemiec uznania zasad 
ligi narodów, ma być dodany jeden rok 
takiego bojkotu gospodarczego. 
23-111. 


o rozwiązanie kwestyi polskiej. 
C i k. Biuro korespondencyjne donosi 
pod datą 15 b. m.: 
J ak się dowiaduje Polska Ag. Prasowa, 
w naradach, odbywających się w Berlinie 
między polskimi i niemieckimi polityka- 
mi, prowadzonemi zresztą bez pełnomoc- 
nictwa Rady Regencyjnej, biorą udział je-
		

/p0047.djvu

			- 47 - 
dynie zastępcy warszawskiego stronnictwa 
Centrum, którzy nie mają prawa przema- 
wiać imieniem innych stronnictw polskich. 
Wobec pogłosek o nowem rozwiązaniu 
sprawy polskiej, przy wycofaniu rozwiąza- 
nia austro-polskiego, zauważa Ag. Polska 
pras., że poważne koła polskie widzą 
w rozwiązaniu austro-polskiem także obec- 
nie realny i posiadający widoki powodze- 
nia program rozwiązania kwestyi polskiej. 
Ze strony poinformowanej zauważają 
przytem, że o mającem nastąpić rozwią- 
zaniu sprawy polskiej w jej całości 
w związku z konferencyami berlińskiemi 
nie może być mowy, ponieważ musiałyby 
je niewątpliwie poprzedzić układy między 
rządem niemieckim i austryacko - węgier- 
skim, które faktycznie nie są prowadzone. 
Choć jednak rządy mocarstw central- 
nych przyznają narodowi polskiemu pełną 
swobodę w rozstrzyganiu o swej przyszło- 
ści, to jednak muszą wspólnie pracować 
nad tern rozwiązaniem. Jeśli następnie 
w związku ze wspomnianemi pogłoskami 
niektóre pisma przynoszą wiadomości w tej 
sprawie, to także i co do tego należy zau- 
ważyć, że w kołach poinformowanych nic 
o tem nie jest wiadomo.
		

/p0048.djvu

			- 48 - 
W sprawie oświadczenia dr. Lewalda. 
Według telegramu W.A.T. podsekretarz 
stanu Rzeszy, dr. Lewaid, na posiedzeniu 
parlamentu, w d. 3-111, powiedział: 
"Polska T. Rada Stanu sama zaleciła,- 
wówczas, gdy na skutek objęcia przez nią 
rządów miała być uskuteczniona amne- 
stya,-aby zatrzymać jeszcze tych, którzy 
wolności używaliby tylko do wywoływania 
zamieszek i do podburzania ludności." 
J ak donosi Kom. Informacyjny NQ 123 
z dn. 26-111 na skutek protestu członków 
b. T. Rady Stanu, Lewald oświadczył, że 
zaszło nieporozumienie, albowiem oświad- 
czenie Jego tyczyło się nie T. Rady Stanu, 
lecz Rady Regencyjnej. 


Austiyackie wyjaśnienie w sprawie 
ChełmszczYzny. 
"Bayerische Kurier" przyniósł niedawno 
wiadomość, że minister spraw zagranicz- 
nych hr. Czernin prowadził rokowania, do- 
tyczące granic między Polską a Ukrainą 
na Chełmszczyznie sam z delegatami ukra- 
ińskimi w swoim specyalnie zamkniętym 
pokoju w Brześciu Litewskim, 
"Polska agencya prasowa w Wiedniu" 
dowiaduje się ze strony poinformowanej, 
że wiadomość tajest zupełnie fałszywa. Ro-
		

/p0049.djvu

			- 49 - 
kowania z delegatami ukraińskimi w kwe- 
styi granic na Chełmszczyznie prowadzono 
na kilku posiedzeniach komisyi austrya- 
cko- węgiersko- niemiecko- ukraińskiej oraz 
w rozmowach z delegatami ukraińskimi 
zawsze w obecności niemieckich członków 
komisyi. Wszystkie, sprzeczne z tem in- 
formacye są wymysłem. 20-III. 


Interwiew Z p. Zyg. Chrzanowskim. 
Sprawozdawca "Przeglądu Porannego" 
zamieszcza w dn. 22 b. m. następujący 
wywiad z p. Chrzanowskim, prezesem 
Sekretarjatu MKP.: 
"Program polityczny przyszłego prezy- 
dym gabinetu uważać należy jako realny 
i odbiegający w swej zasadniczej linii od 
programu pierwszego premjera. Tworzący 
się gabinet postawił sobie, jako pierwsze 
zadanie rozbudowę państwa polskiego, a 
więc: przejmowanie dawnych dziedzin ży- 
cia państwowego, administracyi i skarbu 
w szczególności. Gabinet według słów p. 
prezydenta nie może być apolityczny, lecz 
nadewszystko ma się składać z ludzi za- 
wodowo - uzdolnionych do pracy twórczej; 
nadto tylko gabinet może być i będzie 
odpowiedzialny za kierunek polityczny. 
Gdy jeszcze dodamy, że gabinet powsta- 
4
		

/p0050.djvu

			- 50 - 


je przy jednoczesnem jasnem sformuło- 
waniu wytycznych punktów kierunku po- 
litycznego, a więc przestaje obracać się 
w sferze niedomówień i przewidywań, to 
uznać należy, że program tego rodzaju 
znajdzie żywe poparcie społeczeństwa. 
Nikt oczywiście dzisiaj nie zdoła stwier- 
dzić, jak dalece warunki zewnętrzne 
sprzyjać będą tak zakreślonym ramom 
działalności politycznej. Gdy jednak cho- 
dzi o stanowisko M. K. P., to nie ujaw- 
niało ono nigdy innego, jak opartego na 
dążeniu do najrychlejszego przejmowania 
administracyi państwowej w ręce polskie 
programu. Przytem zanim będzie mogło 
powstać powszechne przedstawicielstwo 
narodowe, zadania dzisiejszych organów 
państwowych muszą z natury rzeczy ogra- 
niczać się do troskliwego ochraniania in- 
teresów polskich i koncentrować się na- 
dewszystko przy pracy wewnętrznej. 
Z zasady powyższej wynika, że i Rada 
Stanu, zajmie się opracowaniem statutu 
s
rnowego a ograniczy swą pozo
ałą 
działalność do tych spraw, których na- 
głość załatwienia okaże się nieodzowną do 
utrwalania administracyi krajowej i poży- 
tecznych poczynań gospodarczych. 
Udział w wyborach do Rady Stanu po- 
winien być przedmiotem wzajemnego po-
		

/p0051.djvu

			- 51 - 
rozumienia tych grup politycznych, które 
otwarcie staną przy tak zakreślonym pro- 
. " 
gramIe . 


W sprawie powrotu uchodźców. 
Komisy ę, która ma W)jechać z ramienia 
rządu Królestwa Polskiego do Mińska Li- 
tewskiego, w celu zbadania położenia ma- 
teryalnego uchodźców polskich, stanowią 
pp.: ks. Eustachy Sapieha-przewodniczą- 
cy komitetu, Stefan Dmochowski-zastęp- 
ca przewodniczącego, Jan Dmochowski - 
kierownik wydziału reemigracyjnego w mi- 
nisteryum spraw wewnętrznych, Wojciech 
hr. Rostworowski, Alfred Około wic z-d e- 
legat ministeryum rolnictwa, Karszo-Sie- 
dlewski-sekretarz, dr. Jarniński i inni. 
19- ill. 


Zadania Rady kierowników ministeryów. 
"Monitor Polski" w numerze 11 z d. 28 
lutego r. b. pisze o Radzie kierowników 
.., . 
ll11msteryow, co następuJe: 
"Jak już z tekstu postanowienia Najdo- 
stojniejszej Rady regencyjnij wynika, na- 
stąpiło prowizoryczne obsadzenie kierow- 
nictwa poszczególnych ministeryów, jako 
zarządzenie tymczasowe, potrzebne dla za- 
pewnienia ciągłości toku spraw bieżących, 
przez krótki czas, aż do chwili, w której
		

/p0052.djvu

			- 02 - 


będzie możliwe powołanie nowego gabine- 
tu. Z tego wypływa, że kierownicy mini- 
steryów ograniczać się będą do utrzyma- 
nia działalności ministeryów w ramach 
ścisłej konieczności, nie przedsiębiorąc 
żadnych zasadniczych zmian, któreby mo- 
gły przesądzać o planach i kierunkach 
prac, jakie przyszły rząd uzna za właści- 
we. Wobec tego wspólne narady kierow- 
ników ministeryów zajmować się będą je- 
dynie omawianiem tych spraw, wynikają- 
cych z bieżącego toku czynności, których 
załatwienie wymagać będzie z jakiegokol- 
wiek powodu decyzyi wspólnej. Czynności 
prowizoryum rządowego należy zatem scha- 
rakteryzować, jako konieczną czynność ad- 
ministracyjną bieżącą, z wykluczeniem 
programu i zadań politycznych, zastrzeżo- 
nych z natury rzeczy dla przyszłego gabi- 
o. ,,, 
netu mlnlstrow . 


Dowbor- Muśnicki. 
"W tym samym czasie, kiedy stojący 
na czele l-go korpusu polskiego w Rosyi 
generał Dowbór- Muśnicki w całem zrozu- 
mieniu powagi sytuacyi i dając wyraz lo- 
jalności państwowej, słał swoich delega- 
tów do Władzy Zwierzchniej Królestwa 
Polskiego, aby uzyskać sankcyę dla swych
		

/p0053.djvu

			- 53 - 
decyzyi, które też po rozważeniu wszelkich 
pro i contra przez Najdostojniejszą Radę 
Regenc)jną zaakceptowane zostały-poja- 
wił się w Bobrujsku p. Jerzy Zdziechow- 
ski jako "delegat Polskiego Zjednoczenia 
Międzypart)jnego w Rosyi" i "po kilko- 
dniowym tam pobycie" ogłosił w "Dzien- 
niku Kijowskim" dnia 7 marca list otwar- 
ty do uznanego już wówczas oficyalnie 
przez Władzę Państwową Polską dowódcy 
l-go korpusu, w którym to liście ośmiela 
się czynić mu skonstatowania, uwłaczają- 
ce jego patryotyzmowi, honorowi i powa- 
dze, jako też żądać ustąpienia generała 
Dowbór-Muśnickiego z tak ważnego i od- 
wiedzialnego stanowiska. 
"Monitor" z dn. 22-111. 


Z Mińska. 
"Dziennik Miński" z dn. 23-go lutego 
podaje następujące szczegóły o delegacyi 
od ludności polskiej i białoruskiej: 
Delegacya w)jechała na dworzec za wie- 
dzą i na życzenie komendantury polskiej, 
która znajdowała za bardziej odpowiednie, 
aby władze okupac)jne nasamprzód weszły 
w kontakt z miejscową ludnością cywilną. 
W delegacyi brali udział ze strony spo- 
łeczeństwa polskiego, jako przedstawiciele
		

/p0054.djvu

			- 54 - 
Rady polskiej pp.: I. Witkiewicz. E. Iwa- 
szkiewicz i Z. Nagórski; ze strony organi- 
zacyi białoruskiej pp.: R. Skirmunt i Ale- 
ksiuk. 
Przemówienie p. Skirmunta do podp. 
nr. Yorka brzmiało dosłownie: 
"Panie Hrabio. Mam zaszczyt powitać 
wojska niemieckie w imieniu ludności 
polskiej i białoruskiej. Po długich, cię- 
żkich dniach zmory wieść o przybyciu pa- 
nów przyjęliśmy ze spokojem, powagą i 
otuchą. 
Wiemy, że konsekwencye stanu wojen- 
nego bywają dla ludności cywilnej cięż- 
kiemi; pragniemy i ufamy, że je będziecie 
do nas stosować z całą względnością. Ze 
swej strony gotowiśmy Wam okazywać 
możliwe poparcie przy utrzymaniu ładu 
w kraju, bo sądzimy, że przybywacie tu- 
taj dla podtrzymania porządku i prawdzi- 
wej swobody." 


Ententa a traktat 9-go lutego. 


Krzywda polska, krzycząca z artykułu 
II-go traktatu 9 lutego, odbiła się głośnem 
echem we Prancyi i we Włoszech. Pisma 
francuskie, począwszy od "Tempsa", a koń- 
cząc na prasie radykalnej, przepełnione są 
zarówno wiadomościami o alarmie w Pol-
		

/p0055.djvu

			- 55 - 
sce, jak komentarzami i artykułami, a 
wszystkie one zgodnie biorą w obronę 
Polskę przed gwałtem intrygi państw cen- 
tralnych. W pierwszym rzędzie jednak in- 
trygi niemieckiej. Wszelkie analizy dyplo- 
matyczne, dedukacye logiczne i t. d., któ- 
rych przegląd podajemy poniżej, starają 
się stwierdzić, że dyktatorem traktatu byli 
wszeehniemcy i Ludendorf, że oni to po- 
bili w ostatniej chwili na całej linii hr. 
Czernina. 
Inaczej nieco interpretuje rzecz prasa 
włoska, która bynajmniej nie ma zamiaru 
rozczulać się nad bankructwem ( choćby 
chwilowym) dyplomacyi austryackiej, cie- 
szy się raczej z niego, biorąc jednocześnie 
krzywdę Polski za pretekst do wykazania 
austryackiej perfidyi. 
Obojętnie natomiast przechodzi nad 
Chełmszczyzną do porządku dziennego 
prasa angielska. "Times" od siebie nie 
rzekł nic, udzielił tylko miejsca listowa 
historyka Pollarda, piętnującemu bezpra- 
wie. Pisma opozycyjne, jak "Manchester 
Guard." i liberalne "New Statesman" wy- 
stąpiły otwarcie wrogo przeciw imperya- 
lizmowi Polaków (Dmowskiego), którzyby 
chcieli wszystko mieć, opierając się na 
historyi. 
Tłomaczyć można te głosy obozu rady- 
kalnego nienawiścią do Lloyda Qeorge'a,
		

/p0056.djvu

			56 - 
który uchodzi słusznie czy nie za zwolen- 
nika "wielkiej Polski". Nauczona doświad- 
czeniem, jak źle wychodzi się na lekce- 
ważeniu ukrytych w rewolucyjnej Rosyi 
potencyi, gotowa opozycya obecnie brać 
z góry w obronę interesy republiki ukraiń- 
skiej, byleby nie narazić sobie świeżo po- 
wstającego państwa. Za taką antycypowa- 
ną sympatyą dla Ukrainy ukrywa się je- 
szcze chęć pozostawania na stanowisku 
selfdetermination narodów, która to zasa- 
da, według informacyi angielskich, przy- 
znawałaby Chełmszczyznę Ukrainie. Zo- 
rjentowanie szybkie a rzeczowe opinii sfer 
rządzących w Anglii staje się postulatem 
chwili. 
Z powodu traktatu ukraińskiego "Temps" 
paryski stwierdza, że pokój między pań- 
stwami c e ntralne mi a Ukrainą wyjaśnia 
ostatecznie kwestyę stosunków między'na- 
rodem polskim a koalicyą austro- niemie- 
cką oraz wykazuje nieprzejednane anta- 
gonizmy, istniejące między niemi. Ukon- 
stytuowanie przez mocarstwa centralne 
rzekomego niepodległego państwa polskie- 
go było nędzną f1kcyą i okaleczeniem na- 
rodu polskiego. Traktat brzeski jest je- 
szcze gorszy. Jest to czwarty podział Pol- 
ski. Delimitacya, przeprowadzona z Ukrai- 
ną, oddaje nieistniejącemu jeszcze państwu 
ziemie o przeważającej ludności polskiej.
		

/p0057.djvu

			- 57 - 
Pakt ten wywołał protesty ze wszystkich 
stron podzielonej Polski i wszystkich cen- 
trów polskich za granicą. Tak samo za- 
chował się rząd polski w Warszawie. Nić, 
którą polityka Wiednia i Berlina starała 
się nawiązać między Polską i państwami 
centralnemi, jest zerwana. Raz jeszcze 
Polska rozrywa swój całun. Pierwszy atak 
dotyka rzeczywiście rządu austryackiego- 
klub polski przechodzi do stanowczej i 
energicznej opozycyi. Rząd austryacki sta- 
je wobec konieczności rządzenia za pomo- 
cą pragrafu dyktatury, jak za najgorszych 
lat Franciszka Józefa. 
Za "Temps'em" szereg innych pism 
irancuskich i szwajcarskich podaje ob- 
szerne wiadomości o wzburzeniu, wywoła- 
nem przez traktat pokojowy z Ukrainą 
w Polsce i Gałicyi, o strejkach w War- 
szawie, Lwowie i Krakowie, rozruchach 
wśród młodzieży, manifestacyach ulicznych 
i t. d. Niektóre pisma podają wiadomości 
te zaopatrzone tytułami następującymi: 
La Pologne et revolution, Graves manife- 
stations a Lemberg, Troubles graves en 
Pologne, Revolution a Lemberg, On se bat 
en Galicie, Fermento in Polonia, Agita- 
zioni in Polonia i t. d. 
Temps, Journal des Uebats, Croix, Ga- 
zette de Lausanne, Humanite, Secolo, Le 
Pays, Corriere delia Sera, Lanterne, Jour-
		

/p0058.djvu

			58 - 
nal, Oeuvre, Echo de Paris, Homme Li- 
brę, Journal de Geneve, Depeche, Tribii- 
ne de Geneve, Idea Nationale, Victoire, 
etc. etc. podają szereg protestów polskich 
w sprawie oddania Chełmszczyzny, a mia- 
nowicie: protest Koła polskiego i przejście 
jego do opozycyi, dymisya gabinetu Ku- 
charzewskiego, Komitetu Narodowego w 
, 
Paryżu, dymisya Cwiklińskiego, Twardow- 
skiego i Szeptyckiego, deklaracya opozy- 
cyi członków Polaków Izby panów au- 
stryackich, protest rządu polskiego w War- 
szawie, wystosowany do rządów w Berli- 
nie, Wiedniu, Konstantynopolu i SofIi, de- 
klaracye Rady Regencyjnej, protest Rady 
miejskiej w Warszawie i t. d. "Temps" 
pisze, że cała Polska rozdarta, ale mimo 
to złączona więcej, niż kiedykolwiek, pod- 
nosi glos i wyraża niezwalczoną wolę swej 
integralnej jedności oraz protest przeciw f - 
ko podziałom ze strony państw central- 
nych. Głosowi temu wtórują echa w całej 
Entencie, która solidaryzuje się w tym 
ruchu z Polską. Rząd francuski, prezydent 
Wilson, Anglia uznali wszyscy przez ofi- 
cyalne deklaracye, że odbudowa Polski w 
jej granicach etnicznych i historycznych 
jest dziełem sprawiedliwości, gwarancyą 
trwałego pokoju oraz jednym z uznanych 
celów wojny. Narodowy ruch polski będzie
		

/p0059.djvu

			- 59 - 
gorąco podtrzymywany przez wszystkich 
aliantów. 
Niektóre pisma francuskie donoszą, ja- 
koby na skutek porozumień pomiędzy 
Niemcami i Austryą zapadła decyzya, dą- 
żąca do nowej aneksyi Polski, mianowi- 
cie, że Niemcy zabraliby terytorya prze- 
mysłowe Królestwa, t. j. Łódź, Zagłębie 
i t. d., zaś ziemie południowe Królestwa 
zostałyby przyłączone do Austryi. Z dru- 
giej strony, Niemcy mają wkrótce podo- 
bno proklamować niepodległość Litwy. 
W dalszym ciągu stosują one metodę di- 
vide et impera. 
"Gazette de Lausanne" donosi, że groź- 
na postawa Polaków wywołała wymianę 
zdań pomiędzy kołami rządzącemi Austryi 
i Niemiec. Narazie centralni zrzekają się 
rozwiązania kwestyi polskiej. Nie chcą oni 
dostarczać broni Polakom, którzy zawsze 
się okazują nieprzejednani i zawsze goto- 
wi zwrócić się ku Entencie. Z drugiej 
strony, nie chcą oni pozwolić, aby Rosya 
mogła kierować ruchem polskim i wywo- 
łać w porozumieniu z Czechami politykę 
pan-czeską. Obecnie podtrzymują rząd au- 
stryacki tylko Ukraińcy i żydzi, którym 
wobec tego rząd będzie się starał nadać 
przywileje wyborcze przeciw Polakom. Je- 
dynie hr. Czernin zdaje się być jeszcze
		

/p0060.djvu

			- 60 - 
zwolennikiem rozwiązania austro-polskie- 
go, lecz poza nim nikt tego poglądu wię- 
cej nie podtrzymuje. W każdym razie, 
wedłag "Humanite", sytuacya rządu au- 
stryackiego jest nie do pozazdroszczenia. 
Rozruchy polskie w Galicyi, tłumione 
zbrojnie, rozbudziły tylko większe jeszcze 
oburzenie opinii polskiej i energiczniejsze 
protesty. Ministeryum austryackie nie mo- 
że liczyć już na większość, mając prze- 
ciwko sobie w dodatku południowych Sło- 
wian i Czechów. Nigdy jeszcze może de- 
sarroi Austryi nie był tak silny. 
Georges Bienaime pisze w "Victoire" 
w artykule "Leurs conditions. La paix 
avec l'Ukraine". Niemcy robią "un coup 
double". Pogodziły się z Ukrainą i poróż- 
niły ją z Polską, ustępując Ukraińcom te- 
rytorya polskie. Te ziemie mają być ewa- 
kuowane natychmiast po zatwierdzeniu 
pokoju; znaczy to, że terytorya polskie 
dziś spokojnie będą wydane na łup haj- 
damaków ukraińskich. Paragraf 6-ty trak- 
tatu uświęca jeszcze inną podłość, bowiem 
jeńcy wojenni mają być wysłani do swoich 
krajów, znaczy to wydać na łup zemsty 
Austryi setki tysięcy dezerterów, którzy 
przebywali na Ukrainie, mianowicie Cze- 
chów i Serbo-kroatów, którzy walczyli w 
armii rosyjskiej przeciw Austryi. Takie
		

/p0061.djvu

			- 61 - 
postanowienie rządu ukraińskiego jest go- 
dnem pogardy. Terytorya polskie, wydane 
Ukrainie, są rdzennie polskie i stanowią 
żywe ciało narodu polskiego; nawet Kon- 
gres wiedeński nie ośmielił się odłączyć 
ich od Królestwfa. Jedynie carska Rosya 
z nacyonalistami na czele, podjudzanymi 
przez fanatycznego Eulogjusza, starała się 
wyrwać kawał tej ziemi Polsce. Wówczas 
w 1912 r. wywołało to oburzenie liberal- 
nej Rosyi i cywilizowanego świata. Dziś 
Niemcy i Austrya, "protektorki" Polski, 
nie wahają się uświęcić tego nowego po- 
działu Polski. Alianci nie zapomną, że 
Ukraina, nowe państwo, powstałe z nico- 
ści, które nigdy nie miało dokładnych 
granic, rozpoczęło swą egzysteneyę od 
uzurpacyi. Nie zapomną oni, że Austrya 
skłania się do podziału Polski tak samo, 
jak do podziału Serbii, jak do podziału 
Belgii. Austrya, która tak lubi podziały, 
"pourrait bien en souffrir un jour". De- 
lenda Austria! 
Według "Homme Librę", rząd niemie- 
cki starać się będzie obecnie pertrakto- 
wać z Polską. N a decyzyę tę wpływa sy- 
tuacya wewnętrzna Austryi, zagrożona 
przez opozycyę Koła polskiego. Niemcy 
zapewne starać się będą obiecać Polakom, 
że wzamian za ziemię Chełmską otrzymają
		

/p0062.djvu

			62 - 
oni kompensatę na terytoryum Wielko- 
Rosyi maksymalistycznej. Przytem będą 
się starali wytłomaczyć Polakom, że nic 
nie wskórają oni przez stanowisko wrogie 
wobec Niemców, którzy jedyni mogą im 
pomóc do ostatecznego ukonstytuowania 
państwa. Jest to metoda czysto niemiecka, 
ale Polacy historyą swoją dowiedli, że nie 
tak łatwo poddają się jej. 
"Oeuvre" o traktacie z Ukrainą pisze, 
że jeżeli w niektórych kołach robiono so- 
bie jeszcze iluzye co do dobrej wiary au- 
stro-niemieckiej, pomimo przykładu ma- 
ksymalistów, to pokój zawarty z Ukrainą 
jest oczywistym dowodem, że z Niemcami 
traktować nie można. Wprawdzie Niemcy 
traktowały z nieistniejącym rządem i nie 
są pewne ani wykonania traktatu, ani 
skutków, jakie on poniesie, lecz tajne per- 
traktacye przedpokojowe i sam ten pokój 
odsłaniają cały plan centralnych w całej 
jego groźnej i zaborczej otwartości. Wy- 
raża się on przedewszystkiem w rozka- 
wałkowaniu Rosyi i stworzeniu szeregu 
małych wasalnych państewek. Według 
nowych jej granic, Ukraina ma dostać 
część tego, co powinno być kiedyś Polską 
niepodległą, jeżeli będzie ona istniała. 
Wyrywają tej ostatniej ziemie lubelskie i 
chełmskie, zaludnione przeważnie Polaka-
		

/p0063.djvu

			- 63 - 
mi. Tak samo chcą obrabować Litwę, od- 
bierając jej ziemie mińskie i grodzieńskie. 
Jednem słowem, daje się Ukrainie ziemie, 
do których nie ma ona prawa, odmawia- 
jąc jej jednocześnie terytoryów, które ra- 
czej się jej należą, jak Lwów, Przemyśl 
i Kołomyja. Dążeniem tej polityki jest 
wzniecenie rywalizacyl pomiędzy trzema 
państwami wschodniemi: Pobką, Ukrainą 
i Litwą. Z punktu widzenia handlowego i 
ekonomicznego traktat pokojowy oddaje 
Ukrainę w ręce Niemców, którym otwie- 
ra drzwi do handlu z Azyą. 
Niektóre pisma (Oeuvre, Journal de Ge- 
neve etc.) podały wiadomość, że jeden z 
członków delegacyi austro-węgierskiej po 
powrocie z Brześcia wypowiedział się, że 
reprezentanci Ukrainy postawili jako wa- 
runek, by ziemia chełmska była dołączo- 
na do Ukrainy. Żądanie to zresztą zga- 
dzało się ze słowami hr. Czernina, według 
których delimitacya nowych państw da- 
wnego caratu powinna być uskuteczniona 
na zasadach etnograficznych. Ludność zie- 
mi chełmskiej jest w większości ukraiń- 
ska (?). Powinna też przejść do Ukrainy, 
nie zaś do Polski. Dla uniknięcia wszela- 
kiej niesprawiedliwości, Polacy będą mieli 
okazyę do sformułowania swoich żądań 
jak tylko ustanowione będą granice.
		

/p0064.djvu

			- 64 - 
"Temps" (20.11) w artykule wstępnym 
"La rentree du Reichstag" pisze o spra- 
wie pokoju z Ukrainą: "Dlaczego proble- 
mat polski stał się tak nierozwiązalny, 
jak to zaznaczała słusznie "Prankf. Ztg. "? 
Dlatego, że rząd niemiecki traktował go 
z punktu widzenia ciasno-pruskiego, a na- 
wet z punktu widzenia nielicznej kasty 
pruskiej. Tym sposobem udało im się 
wciągnąć Austryę w awanturę ukraińską, 
aby ją odwrócić od polskich jej ambicyi, 
oraz okaleczyć naród tak uświadomiony, 
jak Polska, na korzyść państwa tak pro- 
blematycznego, jak Ukraina. Gdyby dele- 
gaci niemieccy w Brześciu Litewskim nie 
mieli umysłu spaczonego przez starą tra- 
dycyę pruską, czyżby popełnili absurd, na 
który wskazuje "Franki. Ztg.", czyżby 
wzięli na siebie odpowiedzialność przepro- 
wadzenia granicy pomiędzy Polską a 
Ukrainą, wówczas gdy te kraje nie mają 
jeszcze żadnych granic, wówczas gdy kon- 
flikt, który je rozdziela, jest jedną z naj- 
bardziej typowych kwestyi, którą należa- 
łoby poddać decyzyi wszystkich mocarstw".