/p0001.djvu

			W KWESTII ZADRZEWIANIA WARSZAWY. 


Z powodu zawiązania się komitetu opieki nad plantacyami, oraz 
zjednoczenia wszystkich plantacyj miejskich w jedne całość, roboty 
ogrodnicze w r. b. w mieście przedstawiają się inaczej niż dotychczas, 
i dla tego zwróciły powszechną uwagę. Różnica zasadnicza w prowa- 
dzeniu robót dawniej a dzisiaj, polega przedewszystkiem na tern, iż 
dawniej starano się tylko podtrzymywać plantacye w takim stanie, 
w jakim się oddawna znajdowały-obecnie zaś postanowiono rozpocząć 
i prowadzić systematycznie pracę odmładzania, i poprawiania planta- 
cyi z gruntu, a nawet zaprowadzania wielu rzeczy nanowo. 
Wytknąwszy sobie takie zadanie, komitet rozpocząć musiał prace 
od usunięcia drzew suchych, których w alejach Ujazdowskiej. Jerozo- 
limskiej, Szucha, na ulicy Marszałkowskiej, orazPrzyokopowej, było aż 
140 sztuk. Drzewa te wycięto z wielkim trudem i ostrożnością, bo jako 
stojące na ulicach, nawet bardzo ruchliwych i w blizkości domów mie- 
szkalnych, mogły znaczne szkody przyczynić. 
Z kolei należało zapobiedz przepadaniu drzew, które można jesz- 
cze ocalić przez przycięcie lub odmłodzenie. Na pierwszym planie, ro- 
zumie się, znaleść się musiała Aleja Ujazdowska, coraz bardziej niszcze- 
jąca. W alei tej dadzą się rozróżnić trzy jej części, a mianowicie: 
, 
Pierwsza-od placu S-go Aleksandra do ulicy Pięknej, znajdująca 
się w najgorszym stanie. Z setki lip starych, istniejących w tej części, 
dziś pozostało jeszcze zaledwie kilka przy życiu, reszta została usunięta 
w miarę usychania i zastąpiona drobnemi wiązami, lipkami i innemi 
drzewkami różnych wielkości. Część ta wcale niekonserwowana i nie 
pielęgnowana od lat kilkunastu, była w tak już rozpaczliwym sta- 
nie, że w jesieni r. z. skazana została na wykarczowanie i zasadzenie 
innemi drzewami w całej swej długości. 
Druga część tejże alei od ulicy Pięknej do Rozdroża, składała się 
kiedyś ze 120 lip pięknych. Od pewnego czasu jednak lipy te zaczęły 
tracić wierzchołki, przysychać, a nieratowane w porę, wfpadały tak, iż 
brakuje ich obecnie już sztuk 30. Ponieważ u większej części lip pozo- 
stałych, wierzchołki dobrze już ponadsychały, przeto komitet wydelego-
		

/p0002.djvu

			218 


ffiROONIK POLSKI. 


JJ. uj 


wał specyalistów do orzeczenia, jakby tę część alei Ujazdowskiej ra- 
tować. Po rozwadze okazało się, iż lipy natychmiast nie przycięte prze- 
padać będą coraz bardziej i dla ratowania całych drzew należy przy- 
ciąć ich wierzchołki do połowy. 
W linii lip między usychającemi, znajdowało się parę zdrowszych, 
nie wymagających na razie tej operacyi, lecz dopiero za lat parę; posta- 
nowiono jednak dla utrzymania jednolitości przyciąć wierzchołki u wszy- 
stkich lip w całej alei, dla utrzymania ich przy życiu. Ampatucya ta 
na razie szpecąca drzewa, niezbędna jednak, dokonana została w cza- 
sie od 8-go do 20-go kwietnia. Rany powstałe od zrąbania wierzchoł- 
ków zarównano piłkami, nożami i zasmarowano smołowcem, co zapo- 
biegnie choć w pewnym stopniu próchnieniu drzewa. 
W tej też części alei dla utrzymania jednolitości, na miejsca bra- 
kujących 30-u drzew dosadzono także lipy, które, chociaż siedzą po 
lipach starych, mamy nadzieję utrzymać w pełnym wzroście przez zasi- 
lanie nawozami płynnemi, czego dotąd nigdy nie robiono. 
Trzecia nakoniec część alei Ujazdowskiej, dziś jest w takim sta- 
nie, w jakim pragnęlibyśmy ją widzieć bardzo długo. Dwa tylko drze- 
wa młode, na miejsca puste oddawna - dosadzano. Czas pokaże jak 
długo postoi jeszcze ta część, zanim będzie musiała być także odmło- 
dzona. 
Aleja Szucha, po przeprowadzeniu przez nią kanałów, straciła 
około 40 drzew, które po usunięciu karp zastąpione będą innemi różne- 
go gatunku; z powodu bowiem różnorodności siedzących tam drzew, alei 
jednolitej zaprowadzić się nie da. 
Aleja Jerozolimska niegdyś wysadzona była w całej swej długo- 
ści topolami włoskiemi (piramidalnemi). Gdy te zaczęły przepadać 
z powodu wieku, aleję dosadzać zaczęto kasztanami-tak iż ostatecznie 
stanowiły ją topole i kasztany. Dopełnianie to ustało od pewnego czasu 
i aleja chyliła się ku upadkowi. Przed paru laty dopiero na wystąpienie 
do magistratu prezesa naszego Towarzystwa, Jerzego Alexandrowicza, 
aleja Jerozolimska w części swej od dworca kolei W. -Wiedeńskiej do 
rogatek Jerozolimskich, wysadzona została w 4 rzędy jesionami. 
Przy sadzeniu jesionów oszczędzono jednak stare topole i kaszta- 
ny, tu i owdzie sterczące, i usuwano je tylko w miarę usychania, coro- 
cznie po kilkanaście sztuk, tak, iż obecnie na całą przestrzeń obejmującą 
już około 1000 jesionów, było jeszcze odrapanych kasztanów około 30. 
Dla dopełnienia liniijesionów, by równomiernie cała aleja się rozrastała, 
komitet postanowił owe 30 sztuk kasztanów wyciąć i puste miejsca po 
nich zapełnić także jesionami. 'Wycięcie to też* dokonane zostało; 
oprócz jesionów, siedzi jeszcze tylko w alei kilkanaście topoli, wyczeku-
		

/p0003.djvu

			X. 1 O . 


OGRODNIK POLSKI. 


219 


jących wyroku. Część ta alei Jerozolimskiej, bezsprzecznie stanowić 
będzie za lat parę, najpiękniejsze linie drzew w naszem mieście. 
, 
Aleja Jerozolimska od dworca kolei do Nowego Swiatu, zanim po- 
stawiono szeregi domów, była też wysadzona w 4 linie wiązami i lipami 
naprzemiany. Drzewa te dorosły już średnich rozmiarów, lecz nie mo- 
gły wytrzymać zmienionych, w skutek pobudowania domów warunków, 
pogorszonych jeszcze przeprowadzeniem zbyt blizko korzeni, kanałów 
kanalizacyjnych i raptownie przepadać zaczęły. Dziś setki drzew bra- 
kowało i tymczasowo postanowiono dopełnić linie wiązami tauiemi, ja- 
kie można było w części nabyć, a w części wybrać ze szkółek miejskich. 
Ulica Marszałkowska, oko Warszawy, wziętą też została w szcze- 
gólniejszą opiekę. W części najbliższej ogrodu Saskiego aż do S-to- 
Krzyzkiej ulicy, między siedzącemi tam kasztanami, nawiasem mówiąc, 
pięknemi, znajdowało się posadzonych kilkanaście drzewek innych, jak: 
akacye, platany. Drzewka te usunięte zostały, a linie kasztanów do- 
pełniono odpowiedniej wielkości kasztanami, wyjętemi z dalszej czę- 
ści ulicy. 
Toż samo zrobiono na części ulicy Marszałkowskiej od dworca 
kolei aż do rogatek Mokotowskich, gdzie dosadzono około 1000 ka- 
sztanów. 
, 
Srodek ulicy Marszałkowskiej zajmują obecnie drzewa dwoja- 
, 
kiego rodzaju. Na przestrzeni od ulicy S-to-Krzyzkiej do Chmielnej, 
usunięto mieszaninę drzew, jak: akacye kuliste, kasztany i platany, 
a posadzono 140 sztuk klonów wełniastych (Aeer dasijcarpum), kupio- 
nych w zakładzie C. Ulricha. Pozostała część od ulicy Chmielnej do 
dworca kolei posiada akacye kuliste, które w krótkim czasie zastą- 
pione będą, dla uzupełnienia linii, takiemiż klonami. Cała zatem ulica 
Marszałkowska wysadzona będzie tylko kasztanami i klonami, a wprzy- 
szłości, po usunięciu kasztanów nie dobrze znoszących warunki uliczne, 
tylko klonami wełniaste mi. 
Z robót przeprowadzonych dotąd na ulicach, wymienimy jeszcze 
wysadzenie akacyami kulistemi ulicy Włodzimierskiej, oraz uporząd- 
kowanie grobli Aleksandrowskiej na Pradze i dosadzenie drzew na 
ulicach Wołowej i Wileńskiej, do czego użyto przeszło 200 wiązów 
wziętych ze szkółek miejskich na Pradze przy parku znajdujących się. 
Niezależnie od sadzenia drzew na ulicach, prowadzą się roboty 
wiosenne w ogrodach i na skwerach miasta. Szczególniejszą uwagę 
zwrócił komitet na ogród Krasiński, zostający oddawna w stanie za- 
nie db ania. Usunięto w nim kilka drzew suchych i szpetnych, najbar- 
dziej na widoku będących. Podkrzesano wiele drzew nieprawidłowo ro- 
snących, dopełniono kląby krzewami i usunięto niektóre całkowicie, ja- 
ko w nieodpowiednich miejscach zasadzone. Prócz tego wyjęto z kląbu
		

/p0004.djvu

			220 


CXJRODNIK POLSKI. 


x. 1 O. 


otaczającego fontannę stare lilaki i akacye, przez co ona stała się wi- 
doczną zdaleka, ze wszystkich stron. Kłąb ten, po odpowiedniem 
splantowaniu, zamieniony zostanie na kwietnik. 
Ze skwerów, minionej wiosny, przerobiony został jeden, a miano- 
wicie - przed magistratem. Ze skweru tego usunięto szpetne krzaki 
lilakowe i inne krzewy, splantowano trawniki i nadano im falistości, 
bardzo je urozmaicające. Wydobyto też podstawę fontanny, zasypaną 
na 1.(' przez ciągłe podnoszenie dróg i zrobiono naokoło niej trawni- 
czek. W końcu na pochyłościach falistych posadzono rośliny iglaste, 
jako to: świerki, sosny i żywotniki (Thuia). Iglaki te posadzono dla 
urozmaicenia roślinności - rodzajem próby - prawdopodobnie bowiem 
kurz uliczny nie pozwoli im na skwerze rozrosnąć się. 
Gruntowniejsze zmiany zaprowadzone też zostały na skwerze przy 
ulicy Chłodnej i na Nowem Mieście, na których utworzono placyki 
przeznaczone dla dzieci na zabawę. O corocznych robotach, dokona- 
nych w r. b. w ogrodzie Saskim i Krasińskim, oraz na wszystkich skwe- 
rach w mieście i na Pradze, dotyczących uporządkowania drzew, krze- 
wów, przekopania trawników i posiania traw, oraz o przycięciu drzew, 
dla formowania, na ulicach Powązkowskiej, Dzikiej, Przejazd, Długiej, 
Lesznie, Chłodnej, Marszałkowskiej, Jerozolimskiej-w całej długości, 
, 
na placu S-go Aleksandra-rozpisywać się nie będę.' 
Tyle zrobiono na plantacyach do dnia dzisiejszego. Do ukończe- 
nia robót wiosennych w r. b. pozostaje jeszcze dosadzenie drzew na uli- 
cach: Jerozolimskiej 100 wiązów i 140 jesionów, na Chłodnej około 60 
, 
wiązów, na Długiej 30 jesionów, na placu Sw. Aleksandra kilkanaście 
klonów i wiązów, w alei Szucha około 60 różnych drzew, oraz wykar- 
czowanie wielu pni po drzewach ściętych. 
O robotach które będą wykonane w szkółkach jeszcze w ciągu 
bieżącej wiosny, pomówimy oddzielnie. 
Z projektów naznaczonych do wykonania w jesieni r. b., ważniej- 
sze są: wykarczowanie drzew w l-ej części alei Ujazdowskiej, od pla- 
, 
cu Sw. Aleksandra do ulicy Pięknej i zasadzenie tej części dużemi pię- 
knemi drzewami; przerobienie z gruntu skweru na Krakowskiem Przed- 
Przedmieściu (robota ta rozkłada się najesień r. b. i wiosnę r. p.); dal- 
sze porządkowanie ogrodów Saskiego i Krasińskiego, oraz przerobie- 
nie skweru na Nalewkach. 
Oto jest wierny obraz działalności ogrodniczej komitetu na plan- 
tacyach miasta za dwa miesiące. Czy przedstawia się czytelnikowi do- 
datnio lub ujemnie, nie wiem, zaznaczam tylko, iż niesłusznie, zdaniem, 
mojem jedno z pism codziennych podnosi alarm w artykułach co parę dni 
zamieszczanych o niszczeniu drzew wmieście. Niełaskawemu na komitet 
autorowi chodzi głównie o lipy przycięte w alei Ujazdowskiej i wycięte
		

/p0005.djvu

			j\j# K) 


ffiRODNIK POLSKI. 


221 


kasztany w alei Jerozolimskiej. Nie wdając się w polemikę, objaśnimy 
czytelników w paru słowach i uspokoimy ich zarazem, że jeżeli drzewa 
w mowie będące zostały przycięte, to bynajmniej nie dla wyniszczenia, 
lecz by je uchronić od zmamienia. Zmarniało już bowiem trzydzieści 
sztuk lip w tejże części alei dla tego, iż nie były w porę przycięte i ra- 
, 
towane, zmarniała cała część alei Ujazdowskiej od placu Sw. Aleksan- 
dra, dla tegoż samego powodu. Miałże więc komitet patrzeć bezczyn- 
nie na takie przepadanie alei? Zdaniem naszem, gdyby komitet, wobec 
tego stanu rzeczy, zachował się biernie, wstąpiłby w ślady swego po- 
przednika. Do dokonania tego, co prawda trzeba było energii i sta- 
nowczości -- nie dziwimy sie, że w łonie komitetu znalazło się ijedno 
i drugie. Przycięcie dokonane zostało z całą ostrożnością i zachowa- 
niem niezbędnych prawideł, oraz oszczędzeniem młodych gałązek; rany 
zostały zasmarowane we właściwej porze. J ak drzewa na tern W)jdą, 
naocznie przekonamy się wkrótce. 
Przyczyny wycięcia kilkudziesięciu kasztanów chorych i bez- 
kształtnych w Jerozolimskiej alei stojących na przeszkodzę do utwo- 
rzenia jednolitej linii, podaliśmy wyżej. 
W końcu, dla uspokojenia czytelników przypomnę, iż komitet 
opieki nad plantacyami wybrany jest z członków T -wa Ogrodniczego, 
ma w swoim łonie najlepsze sity ogrodnicze, oraz pp. techników i oby- 
wateli, ożywionych jaknajlepszemi chęciami doprowadzenia plantacyj, 
w krótkim czasie do stanu możliwie świetnego. Wiedząc to, bądźmy' 
spokojni, nie pozwalajmy się obałamucać alarmującemi wiadomościami, 
gdyż losy roślinności oddane zostały w dbałe, uczciwe i kompetent- 
ne ręce. 


Franciszek Szanior. 


o KWIETNIKACH WIOSENNYCH. 


Wiosna! któż nie wita z radością tej pory roku? Majętny czy ubo- 
gi, każdy jest zachwycony widokiem pierwszych kwiatów i zieloności 
powołanych do życia ciepłym promieniem słońca. Dziecię znalazłszy 
w trawniku pierwszy kwiatek, chwyta go w drobne rączęta i z okrzy- 
kiem radości biegnie rodzicom go dać w podarunku. Przciwno- 
ściami znękany człowiek, na widok pierwszych kwiatków pokrze- 
pia się nadzieją, że może i dla niego przyjdzie wiosna i może w je- 
go życiu zakwitną kwiaty, co mu sił i otuchy do dalszej walki do-
		

/p0006.djvu

			222 


OJRODXIK POLSKI. 


x. 10 


daje. Czy to przy chacie wieśniaka, czy to przy wspaniałym pałacu, pe- 
wna część ogrodu poświęcona kwiatom, nie jest bynajmniej zbytkiem, 
jak wielu sądzi. Korzyść moralnajest nieocenioną. Oddziaływa ona na 
usposobienie człowieka, a więc w części rządzi nim. Wracajmy do 
kwiatów. Kwitnienie całego sezonu można podzielić na 3 główne pory 
roku: kwitnienie wiosenne, letnie ijesienne. Przez stosowny wybór ro- 
ślin, można mieć na wiosnę prześliczne kwietniki, nawet kobiercowe, 
nie czekając czerwca. Na km atn" _adiJiiwte»gvcłi i średnich rozmia- 
rów, bardzo przyjemne sprawiają wrażenie bratki (Viola trieolor maxi- 
ma), z których nie da się ubrać kobierzec takjak z Altenanthery i in- 
nych należących do wysadzania letniego, lecz tenże również wspa- 
niale się będzie przedstawiał, jeżeli do kwietnika dobierze się bratków 
jednego koloru. Kwietnik mniejszy można wysadzić bratkami ciemnego 
koloru, a obwódkęjasnego, lub na odwrót: kwietnikjasnego, a obwód- 
kę ciemnego. Kto ma, niech posadzi w środku Yucca lub Dracaena indi- 
v"sa. Na kwietnikach większych można dla piękniejszego efeKtu użyć 
do wysadzeriia bratków wszystkich kolorów, lecz w porządku. I tak: 
jeżeli środek ma być ciemnego koloru, to stopniowo ku brzegowi kwie- 
tnika z sadzeniem się przybliżając, dobierać bratki coraz jaśniejsze, 
aż nakoniec brzeg wysadzić czysto-białemi, a obwódkę ciemnemi. Je- 
żeli wysadzającemu się to uda, a bratki zakwitną, każdego zachwyci 
taki kwietnik z pewnością; po zakwitnięciu tu i owdzie okaże się nie- 
stosowny kolor, to można łatwo poprawić przesadzając krzaczek w od- 
powiedniejsze miejsce. 
Wspaniałe też są kląby wysadzane popielnikami ICineraria hybrida 
grandiflora). Wielu nie zgodzi się na To ze wzglęcfow oszczędnościo- 
wych, wielu też wierzy w przezimowanie tej rośliny tylko w szklarni co 
jest rzeczywiście kosztownem i wymagającem dużo trudu; można je- 
dnak bardzo tanio i bez wielkiego zachodu przyjść do tego, aby piękny 
ten kwiat mieć na kwietniki wiosenne do wysadzania, o czem powiem 
niżej. Jeżeli kwietniki z innych kwiatów są piękne, to kwietnik z po- 
pielników jest przepyszny. Jestto roślina bogata w żywe kolory, przeto 
można ją tak samo zastosować na kwietniku co do gry kolorów jak 
bratek. Choć mieszane kolory też nie przeszkadzają kwietnikom by 
były wspaniałe, jednak radzę, o ile możności unikać mieszaniny ko- 
lorów przynajmniej głównych. Wysadzać w .drugiej połowie "wjgjtljfl 
i kiedy się można nocnego przymrozku spodziewać, to je należy odpo- 
wiednio przykryć. Kwitnie bardzo długo, a po okwitnięciu można ją 
pelargonią zastąpić, ćcTjtiz należy do wysadzenia letniego. 
W niczem popielnikom nie ustępujący pięknością podczas wiosenne- 
go kwitnienia, jest hyjacynt, tulipan i narcyz; cebule te również gorąco 
polecam do kwietników wiosennych, tembardziej iż prawie żadnego 


p-
		

/p0007.djvu

			N_ ]_0. 


OGRODNIK POLSKI. 


22S 


zachodu koło nich niema. Że kwietnik wysadzony hyacytami, tulipa- 
nami lub narcyzami może być prześliczny, tymbardziej jeżeli barwy bę- 
dą dobrane, zapewne nikt nie zaprzeczy. Wysadzać je jednak należy 
na miejsce przeznaczenia, gdzie mają kwitnąć już w jesieni w drugiej 
połowie października, na zimę lekko liśćmi przykryć, a na wiosnę nie- 
ma z tern innej pracy jak liście usunąć i kwietnik oczyścić. Kwitną też 
bardzo długo. Szafran (Crocus vcrnus) można również zastosować do 
kwietników jak hyacynt, lecz cebulka ta wprawdzie bardzo wcześnie 
kwitnąca, wcześnie też i okwita; ponieważ jest nizka możnajej użyć za 
obwódkę. Piękne są też kwietniki wiosenne wysadzone lakiem (Cliei- 
ranthus Cheiri). Laków są dwie główne rasy a mianowicie: pienny, wy- 
soki lub nizki i krzaczasty także wysoki lub nizki, rozkrzewiający się. 
Goździk pachnący pełny (Dianthus earyophylusfl. pi.) nie kwitnie 
tak wcześnie, aby go do wczesnych kwiatów zaliczyć można, lecz gę- 
sto posadzony na kwietniku, już swemi zielono-srebrzystemi liśćmi 
wcześnie ubiera kwietnik. J estto zbyt znana i ulubiona roślina, abym 
jąjeszcze polecał. Ogród gdzie niema goździków, nie jest ogrodem jak 
się należy. Goździk z nasienia hodowany, wydaje pewien procent roślin 
z pojedynczym kwiatem, więc radzę do kwietnika brać li tylko goździ- 
kijednego koloru, mianowicie ognisto-czerwonego, wtedy pojedyncze 
kwiaty pomiędzy pełnemi nie wydają się tak poślednio, jak gdy kolory 
są mieszane; w czasie rozkwitu widać tylko ognisto-czerwony kwie- 
tnik, który zdaleka rzuca się w oczy i przyjemnym zapachem zapełnia 
powietrze. Piękny się nam wydaje goździk pojedynczo wysadzony, lecz 
bez porównania będziemy nim więcej zachwyceni, gdy w czasie kwi- 
tnienia zobaczymy go gęsto posadzonym na kwietniku jednego koloru. 
Na kwietnik kształtu elipsy szczególniej jest przydatny. Do Wysadzania 
rabat na wiosnę, jest niezapominajka (Myosolis alpestris) nieocenioną; i ta 
roślinka liczy kilka odmian i kolorów, które też można zużytkować do 
ugrupowania, aby nadać rabacie jaknajprzyjemniejszy widok. I tak: 
jeden rząd wysadzić niezapominajkami kwitnącemi biało, a kilka na- 
stępnych-niebieskiemi lub różowemi, albo naodwrót-jeden rząd nie- 
bieskiemi a kilka białemi; tak samo można postępować nietylko wzdłuż 
lecz w ukos lub szerz rabaty, według upodobania. Nie radzę jednak 
wysadzać niezapominajki tak, aby każdy rządek pojedynczy zmieniał 
barwę, gdyż gra barw byłaby niewyraźna, a przez to efekt mniejszy. 
Zastosowanie tej napozór niepokaźnej lecz ulubionej roślinki do wysa- 
dzania wiosennego bardzo polecam; łatwa do hodowli i niewybredna, 
łatwo też może się przyczynić do upiększenia ogrodu podczas wiosny. 
Na obwódki do kwietników wiosennych są najstosowniejsz e: płomyk 
wiosenny (Phlox nivalis) z kwiatem różowym. Lepnica (Silene o22e.nIIIHT"
		

/p0008.djvu

			224 


OGBODXIK POLSKI. 


N. 10. 


compacta), z kwiatem ciemno-różowym; stokrotkę pełną (Bellis percnnis 
fi. pi.), z kwiatem białym i różowym (car. rosea et alba), wszystkie 
gruntowe odmiany pierwiosnku (Primula Auricula Pr. cer/s Pr. rosea 
i t. d.) i niezapominajki, nizkie odmiany (Myosolis alpcstris nana). 
Teraz kilka stów o hodowli tychże. Tam gdzie ogrodem kieruje 
ręka praktycznego ogrodnika, jest to zbytecznem, lecz sądzę że wielu 
jest takich miłośników kwiatów, którzy nie umieją im dogodzić i hodują 
podług własnego widzimisię, przeto się też nie można dziwić, że naj- 
lepsze chęci i trudy nie odnoszą pożądanego rezultatu. Bratek sieje się 
w końcu czerwca lub na początku lipca w ziemię zwyczajną, czarną, na 
zagon. Gdy po wzejściu młode roślinki nieco podrosną, wtedy je na 
inny zagon porozsadzać w odległości na 4", gdzie mogą pozostać aż do 
wiosny. Na zimę lekko liśćmi przykryć nie szkodzi: gdyby się zanadto 
rozrosły, to je można na wiosnę nieco przykrócić, przez co odmłodnie- 
ją; w ziemi gliniastej i w miejscu wystawionem na słońce, bratek kwi- 
tnie obucie i kwiat ma duży. Cineraria hybrida grandiflora siać w czer- 
wcu do misek lub skrzynek w ziemię lekką i dobrze przez sito prze- 
sianą. Ponieważ nasienie jest bardzo drobne, przeto po zasianiu lek- 
ko piaszczystą ziemią nasionka przysypać należy, i tak posiane po - 
pielniki w ciepłym inspekcie blizko okien postawić, wilgotno i cienisto 
trzymać. Kiedy powschodzą i listki tworzyć zaczynają, wtedy je można 
porozsadzać czyli pikować do skrzynek w odległości na 2" jedna od 
drugiej, takowe również do ciepłego inspektu blizko okien wstawić, pil- 
nie od słońca cieniować i umiarkowanie podlewać, lecz też i niezasu- 
szyć. Nie podlewać gdy słońce silnie świeci, ponieważ rozwiną się na 
icbzjsjpjie mszyce, będące plagą popielników. Przez kilka dni po po- 
sadzeniu mało przewietrzać, lecz w miarę jak się zakorzenią, coraz 
więcej. Kiedy się tak rozrosną, że przytykająjedna do drugiej, wtedy 
je jeszcze raz w inne skrzynki na 4" poprzesadzać należy, do wysty- 
głego inspektu też blizko okien wstawić i tak postępować jak powyżej? 
z tą różnicą, że zaraz po wysadzeniu dawać j ak najwięcej powietrza. 
Kiedy tu się należycie rozrosną, wtedy je można do doniczek posadzić 
tak zwanych lakowych, w ziemię złożoną z 73 części nawozowej, 1'8 
kompostowej, ]/3 darniowej w grudkach i piasku po równej części. Posa- 
dzone popielniki w wystygłym inspekcie w odległości na r i 12" jedna od 
drugiej, zagłębić tak aby były blizko okien, takowe cieniować i podno- 
sić; z początku więcej, potem coraz ostrożniej podlewać należy. Po 3-ch 
tygodniach o tyle się zakorzenią, że okna można zdjąć, lecz cieniować 
wtedy dopiero przestać należy, kiedy roślinki tak są zahartowane, że 
na pełnem słońcu nie więdnę. W czasie jesiennych nocnych przymroz- 
ków, skrzynię na noc oknami przykryć, lecz we dnie jeżeli mrozu wcale 
niema, okna zdejmuje się, a to dla tego, aby się rośliny należycie za-
		

/p0009.djvu

			N. 10. 


GORODXffi POLSKI 


225 


hartowały. Gdy się większych mrozów spodziewać można, skrzynię 
dobrze ciepłym nawozem obłożyć, okna matami i deskami przykryć, 
i tak nakryte zostawić póki się nie ociepli; kiedy na dworze nie jest 
więcej niż 5° R. zimna, słońce świeci i wiatru niema, wtedy można na- 
krycie z okien zdjąć. Skoro zaś jest wyżej zera, wtedy rośliny prze- 
wietrzać i z zepsutych liści oczyścić bezwarunkowo należy. Jeżeli się 
miejsca w skrzyni nie żałuje, a popielniki, jak powiedziałem, na l' je- 
den od drugiego podołuje, ku wiośnie tak się rozrosną, że zakryją liśćmi 
całą powierzchnię skrzyni i na kwietniku w gruncie zakwitną wiele 
piękniej niż w doniczkach. Jeszcze nadmienię, że kto miejsca w skrzyni 
pożałuje i popielniki gęsto ustawi, ten z pewnością nie korzyść lecz 
szkodę z tego poniesie. 
Cebulki hyacyntów, tulipanów, narcyzów i szafranów po okwitnięciu 
wykopuje się i w miejscu suchem lecz nie gorącem, najlepiej na górze, roz- 
kłada aby wyschły, i tam mogą leżeć tak długo, dopóki się nie znajdzie 
czas aby je oczyścić i do następnego sadzenia w jesieni przygotować. 
Najlepiej brać do tego celu cebulkijuż pędzone, które w każdym zakła- 
dzie ogrodniczym tanio dostać można, a raz zaprowadzone, na wiele lat 
zabezpieczają ogród od pustek na kwietnikach na wiosnę. Lak (Gheiran 
Ihus Cheiri), siać w mąju w ziemi zwyczajnej, czarnej na zagon i tako- 
wy często podlewać. Kiedy młode siewki pierwsze listki tworzyć za- 
czynają, wtedy je można na inny zagon w odległości na 3 do 4" 
cale porozsadzać, a gdy tu tak podrosną, że jedna roślinka dotyka dru- 
giej, wtedy je znów na inny zagon rozsadzić w odległości stopy. 
Tam mogą pozostać aż do października: wtedy je do doniczek tak zwa- 
nych lakowych, wysadza się a podlane i oczyszczone, ustawia do 
wypróżnionej skrzyni inspektowej, na zimę skrzynię deskami i liśćmi 
dobrze przykrywa, lecz li tylko wtedy, kiedy termometr na dworzu po- 
kazuje niżej zera; w przeciwnym razie skrzynię przewietrzać należy, 
przynajmniej tu i owdzie jedne deskę usuwając. Kto skrzyni inspekto- 
wej nie posiada, może też laki w piwnicy zimować, lecz pod warun- 
kiem, że piwnica nie będzie zbyt szczelnie zamknięta i nie ciepła; inaczej 
laki porosną i zrobią długie, słabe i blade łodyżki, które na pierwszym 
słońcu zeschną. Najlepiej w braku skrzyni wykopać dół zastępujący 
skrzynię i tamże laki poustawiać, poprzykrywać jak powyżej powie- 
dziane i nawozem lub liśćmi dobrze obłożyć. 
W czasie tęgich mrozów, szczególniej jeżeli im towarzyszy wiatr, 
liście na dół zwieszają się, jakby były zwiędłe, co jest zuakiem nadmar- 
znięcia; nie należy siej ednak smucić ani przypuszczać, że z takich krzaków 
nic nie będzie, przeciwnie, gdy poczują one ciepło, liście napowrót wypro- 
stują się. Częste przewietrzanie jest głównym warunkiem znieczulenia tej 
rośliny na mróz.
		

/p0010.djvu

			226 


OGRODNIK POLSKI 


N. 10. 


Goździk pachnący (Dianlhus caryophyllus fi. pi.) sieje się i ho- 
duje tak samo j ak lak, z tą tylko różnicą, że goździk przezimuje w grun- 
cie bez przykrycia na zagonie. Niezapominajkę (Myosotis alpestris) siać 
rzadko w czerwcu na zagon, gdzie może bez wielkiego starania pozostać 
aż do wiosny, rozumie się, w czasie suszy obficie podlewając. Niektó- 
rzy rozsadzają na inny zagon, co jest zupełnie zbytecznem; rzadko po- 
siana również będzie ---'piękna jak rozsadzana i na mrozy jest wytrzy- 
malsza, przytern zaoszczędzi się wiele miejsca i pracy. Z wielu znanych 
odmian polecam następujące: Mvos. alpestris azorica (niebieska), spec. 
alba (biała), spec. rosea (różowa), Myos. alp. robusta grandiflora (Elisa 
Pourobert), Myos. dissidij30ra z żywo-niebieskim kolorem, bardzo ładna 
odmiana lecz czuła na mrozy, przeto ją na zimę przykryć należy. Nizko 
rosnące odmiany na obwódki: Myos. alp. nana (niebieska), alba (biała) 
i rosea (różowa). Płomyk wiosenny (Phlox nivalis). Sitene orienlalis com- 
pactu, hoduję się jak niezapominajka. Stokrotkę pełną (Bellis perennis 
fi. pi.) i pierwiosnek (Primula) siać w końcu maja do skrzynki, w zie- 
mię niezbyt ciężką; gdy siewki nieco podrosną, rozsadzać je można na 
zagon w odległości 2 do 3", gdzie mogą pozostać aż do wiosny. W na- 
stępnych latach dają się mnożyć przez dzielenie. Jest jeszcze wiele ro- 
ślin wcześnie na wiosnę kwitnących, któremi też kwietniki obsadzać 
można; tu wymieniłem tylko takie, które z własnego doświadczenia 
uważam za najlepsze i polecam je miłośnikom flory wiosennej. 
Józef Kverka. 


STO RCZVKI 


DlA O&ROUmÓW EllIb
CTCH KWIATAMI. 


Co pewien szereg lat zamiłowanie ogółu zwraca się do niektórych 
roślin i te stają się prawdziwemi ulubieńcami, a w następstwie popa- 
dają w zapomnienie, często nawet i zupełne. Wszak każdy zna liisto- 
ryę tulipanów, hyacyntów, które niegdyś nadmiernie uwielbiane, dziś 
pomimo swej piękności, ząjmują stanowisko równe wielu innym kwia- 
tom, często może nawet i mniej pięknym. W ostatnim dziesiątku lat 
zaczęto zajmować się coraz goręcej storczykami, co po części przy- 
pisać należy usiłowaniom niektórych ogrodników belgijskich i angiel- 
skich, jak: Linden'a, Veitch'a, Sanders'a, Williams'a i wielu in- 
nych. Przyznać musimy, że po części ogrodnicy wywołali zamiłowanie 
do storczyków, iw skutek celów osobistych, gdyż małe egzemplarz"
		

/p0011.djvu

			N. 10. 


OGRODNIK I'OLSKI. 


227 


sprowadzane do Europy, udawało się sprzedawać po bardzo wysokich 
cenach nieraz nawet i za wysokich. Największe prawdopodobnie zasługi 
w rozpowszechnieniu storczyków położył Linden, wydając wspaniałe 
album "Lindenia" (znajduje się ono w bibliotece Tow. Ogr. Warsz.), 
w którem widok pomieszczanych najpiękniejszych storczyków, nie je- 
dnego pobudził do ich uprawy. 
Przez kilka lat rośliny te napotykać można było tylko u zamo- 
żnych lubowników kwiatów, z czasem i ogrodnicy zaczęli do swych 
szklarni wprowadzać storczyki, jednakże narzekali oni, że kwiaty te, 
wprawdzie bardzo piękne, w hodowli przemysłowej nie opłacają się. 
wkrótce jednak fachowcy po bliższem zapoznaniu się z bardzo liczuemi 
gatunkami storczyków, wybrali z nich pewną ilość łatwo kwitnących, 
o pięknych i obfitych kwiatach i takie do uprawy handlowej polecili. 
Nie przesądzając wartości owych gatunków i odmian, zebranych przez 
Pleischhack'a, pomieszczamy je tu wraz ze wskazówkami uprawy. 
Przedewszystkiem zwraca Fleischhak uwagę na niewłaściwość 
łączenia w jednym budynku, storczyków pochodzących z różnych stref, 
a zatem potrzebujących odmiennych warunków klimatycznych.i atmosfe- 
rycznych; w danej szklarni można pomieścić różne gatunki, lecz tak do- 
brane by wszystkie wymagały tych samych warunków do wzrostu, 
a w takim razie wszystkie pomyślnie rozwijać się i kwitnąć będą. Dru- 
gim błędem, często popełnianym w hodowli storczyków jest to, że bar- 
dzo często gatunki pochodzące z zimnych stref, trzymamy zaciepło 
i w zamkniętem, to jest mało zmieniającem się powietrzu. Rozumie się, 
że te gatunki trzymane ciągle w warunkach dla siebie nieodpowiednich, 
ustawicznie pobudzane do wzrostu, wydają z czasem gałązki coraz 
słabsze i cieńsze, kwiaty mniejsze i niedokładnie rozwinięte, nareszcie 
i same giną, gdyż przedewszystkiem nie dano im koniecznego odpoczyn- 
ku we wzroście, jak to właściwie ma miejsce w ich ojczyźnie, gdzie 
w porze chłodniejszej storczyki tamtejsze rosnąć przestają, czyli odpo- 
czywaJą. 
Unikając powyżej wskazanych błędów, dobrawszy odpowiednie ga- 
tunki i zaznaj orni wszy się z ich bardzo łatwą hodowlą, może ogrodnik i ze 
storczyków znaczne otrzymać zyski, tembardziej , że obecnie przy ogro- 
mnej ilości sprowadzanych do Europy tych roślin, tak zwanych im- 
portowanych, cena ich znacznie jest niższą aniżeli dawniej, a zatem 
i zaprowadzenie u siebie pewnego doboru taniej wypada. 
Wiele istnieje gatunków dających się uprawiać w zwykłej cie- 
plarni w -+-12-15 0 B,., a w pierwszym rzędzie do takich należą: Ly- 
caste Shinneri, Catlleya Trianae, C Mossiae. C. Men de li i, Cypripedium 
Lawrencianum, C. barbatum. C. insigne; Laelia anceps, Coelogyne crista- 
ta, Calanlhc restita i t. p. Szczególniej na uwagę zasługuje Lycaste Skin-
		

/p0012.djvu

			228 


CXJROONIK POLSKI. 


j \ ' . [Q, 


ner/, która bardzo ogrodnikom handlującym polecamy. Kwiaty tego 
storczyka są wielkie, budowy mocnej, o płatkach korony kształtu jajo- 
wego, barwy delikatnej, różowej i małych płatkach ciemno-różowych lub 
purpurowych. Kwiaty rozwijają się zazwyczaj około Bożego Narodze- 
nia i trwają przez 4 do 6-u tygodni. Jak bogato zakwita Lyeaste Sfcin- 
neri przy dobrej hodowli, możemy się z tego przekonać, że na wystawie 
drezdeńskiej widziano na jednej bulwie tego storczyka 13 kwiatów. 
Uprawa jego jest bardzo prostą. I tak: sadzimy go do doniczek w zie- 
mię zupełnie włóknistą, wrzosową; na dno doniczki daje się grubą 
warstwę skorup. Przez cały czas wzrostu podlewamy obficie, a gdy pęd 
przestaje dalej wydłużać się, wtenczas roślinę przenosimy do miejsca 
chłodniejszego w -f. 8a R., umiarkowanie podlewamy aż do czasu roz- 
winęcia'-pączków kwiatowych, wtedy przenosimy roślinę do cieplarni 
w + 12 do 15 0 R. 
Kwiaty Calleyi są o wiele wspanialsze, lecz mniej obfite aniżeli 
u Lyeaste Minneri i zazwyczaj dochodzą od 12 -f. 15 cent. wysokości, 
a często nawet do 18 cent. średnicy, i przyozdobione są najdelika- 
tniejszemi barwami. Płatki zabarwione bywają delikatnie różowo 
lub różowo-lila, o gardzieli żółtej lub żółto-prążkowanej i prze- 
dniej wardze wspaniale purpurowo zabarwionej. CałAeye kwitną nie 
w jednakowej porze. I tak: C Trianae w styczniu i lutym; C. Mossiae 
w lutym i marcu, a C'. Mendelji w marcu i kwietniu. Pora ta daje się 
względnie przesuwać, mianowicie przyśpieszać lub opóźniać" stosownie 
do cieplejszej lub chłodniejszej temperatury, w jakiej rośliny umieści- 
my; np. C'. Mendelii odpowiednio traktowana, kwitła wspaniale jeszcze 
w lipca. U autora niniejszego artykułu Pleischhaka, powyżej trzy wy- 
mienione Cattleye rosną świetnie w palmiarni. Zazwyczaj sadzić je na- 
leży w włóKnistą ziemię wrzosową w koszyki, które się zawiesza nad 
palmami. W skutek roszenia palm, nad temiż wytwarza się wilgotne 
powietrze, które oddziaływa na wyżej umieszczone storczyki tak ko- 
rzystnie, że bulwy i korzenie tychże wyrastają olbrzymio; samych Cat- 
tleyi tak umieszczonych nie rosi się, a tylko zważa, żeby ziemia w ko- 
szykach nie wyschła. Z chwilą gdy pęd wyrośnie, nie podlewa się wca- 
le aż dopóki nie ukażą się pączki. Każdy pęd dŹWiga dwa do trzech 
kwiatów, lecz są one tak wielkie, że ich do bukietów stosować nie mo- 
żna; za to są niezrównane do ubierania koszyków kwiatowych. 
Caftlcya intermedia ma wprawdzie kwiaty nieco mniejsze od po- 
przedniej, są one jednakże obfitsze, gdyż na danym pędzie wyrasta ich 
od 6 do 9-u i z.tego właśnie względu, należy ona do zalecanych. C Oas- 
kelliana i C. Mendelia są do siebie zbliżone; kwiaty ich ukazują się 
w sierpniu do października. Kto posiada pięć powyżej wymienionych 
Cattleyi, może się z łatwością obejść bez innych, jakkolwiek niektóre
		

/p0013.djvu

			N. 10. 


OGRODNIK POLSKI. 


229 


z nieb odznaczają się bardzo wybitnemi kwiatami, jak np. C Damiana, 
lecz z powodu malej obfitości kwiatów, jako też i wysokiej ceny tego 
storczyka, uprawajego w ogrodzie handlowym nie opłaci się. 
Do powszechnie znanych i lubianych zaliczamy Cypripedia, bardzo 
obficie kwitnące i dające się bardzo łatwo uprawiać. Rosną one dobrze 
w cieplarni, a że nie posiadają bulw, przeto utrzymuje je się umiarko- 
wanie wilgotno. Zazwyczaj sadzije się w ziemię złożoną z wrzosowej, 
posiekanego sphagnum (torfu roślinnego) i kawałków węgla drzewne- 
go; dla niektórych jednak gatunków, zdaje się, że odleżała glina byłaby 
także pożyteczną. Przypuszczenie to można wyprowadzić z tego faktu, 
że li C Lawrenceamim. ć'. Godefroyae, C niuum i t. p. świeżo z ich oj- 
czyzny sprowadzonych (importowanych), w ziemi do korzeni przylega- 
jącej, napotykamy także i glinę. Z wielkiej obfitości gatunków Ggyri- 
pedium, trudno jest wybrać parę najlepszych, gdyż prawie wszystkie 
równe posiadają przymioty. W tym wypadku, podług H. Fleischhack'a, 
tylko nizkość ceny może wpływać na wybór. Do najtańszych zaliczają 
się: C insigne, C. barbatum i C. Boxaln. Do prawdziwie wspaniałych 
należy C. Lawrenceamim. 
Z pomiędzy Laeli/ za najlepsze uważają do celów handlowych: 
L. avtomnalin i L aneeps, z powodu ich nizkiej ceny, a co ważniejsza, 
z wybornej pory kwitnienia. L. automnalin zakwita w listopadzie, a za- 
tem w czasie w którym za jej kwiaty można wziąść cenę najwyższą; 
oprócz tego hodowla nie przedstawia żadnej trudności. Przeciwnie do 
Laelia aneeps i wyżej wspomnianych gatunków, naj piękniej zakwita 
ona w budynku zimnym. Ze względu na ważność Laelii pomiędzy stor- 
czykami, uprawę tejże podamy w osobnym artykule. 
Oprócz powyższych, dwajeszcze gatunki w zimie kwitnące zasłu- 
gują na polecenie: Calanthe i Coelogyne. Oba trzymać należy w budynku 
gorącym, lecz hodowla ich różni się między sobą. Calanthe po części 
należy do storczyków o liściach nieopadających, lecz pewne odmia- 
ny tracą liście w czasie odpoczynku. Uprawiamy je w doniczkach 
w mieszaninie złożonej z gliny, ziemi liściowej i piasku z małym doda- 
tkiem dobrze rozłożonego obornika. Podczas wzrostu pędów potrzebują 
Calanthe dużo ciepła i wilgoci, lecz po przekwitnieniu, polewanie sto- 
pniowo zmniejsza się, nareszcie zawiesza, aby rośliny mogły wejść 
w stan spoczynku. Obumieranie korzeni w skutek suchego trzymania 
roślin, żadnej im szkody nie przynosi. Na wiosnę, na niedługo przed 
mającym nastąpić wzrostem, ziemię starą z korzeni otrząsamy, zeschłe 
korzenie obcinamy, Calanthe przesadzamy, lecz dopiero wtenczas za- 
czynamy podlewać, gdy zauważymy, że nowe korzenie wyrastaj ą. Dla 
ogrodników kwiaciarzy. szczególniej można polecić Calanthe Yeitchii 
i G. te.stita z odmianami, C. V. luteo-oculata i C V. rubro-oculata. Często
		

/p0014.djvu

			230 


OGRODNIK POLSKI. 


\, IQ. 


najednym pędzie kwiatowym można narachować od 15-u do 20-u, a na- 
wet i więcej kwiatów, dających się wybornie zastosowywać do wszel- 
kich wiązanek. Kwiaty Calanthe Veitchii są wielkie, o pięknej różowej 
barwie, zaś C vestita matowo-białe, z plamą żółtą lub purpurową u pod- 
stawy wargi. Storczyki te zazwyczaj już w styczniu wspaniale rozwi- 
jają się; jeżeli w budynku nie jest zaciepło i zawilgotno, kwiaty w całej 
swej piękności trwają od dwóch do trzech miesięcy. 
Od Calanthe zupełnie się różni Coelogyne cristata, które jednak 
razem w jednym można uprawiać budynku, bo znosi względnie dobrze 
też same warunki uprawy. Coelogyne cristata należy do najpiękniej- 
szych znanych storczyków; w lutym i marcu na pędach zwieszonych 
wyrastających z podstawy bulw, rozwijają się bardzo wielkie kwiaty 
w liczbie od 5 do 8-u. Są one czysto-białej barwy, o dwóch rzędach złoto- 
żółtych włosków, umieszczonych na miodowardze, a sprawiających py- 
szny efekt. Jedyną wadą tych kwiatów jest, że w skutek roszenia deli- 
katna ich barwa brudzi się łatwo, przez co tracą one całą swą wartość. 
Uprawa tego storczyka nie przedstawia żadnej trudności, tylko w cza- 
sie wzrostu należy podlewać bardzo ostrożnie, ażeby woda nie stała 
w pochwach liści, bo to sprowadza ich gnicie, a zatem i powolne niszcze- 
nie całej rośliny. 
O ile to jest możliwe, radzimy powyżej wymienione storczyki 
ustawiać w palmiarni, w której rosną one wybornie; za to podane poni- 
żej, a pochodzące z chłodniejszych stref, należy hodować w osobnym Jbu- 
dynku, gdyż w połączeniu z innemi roślinami, nie rosną one dobrze. 
Może jest tylko jedna roślina Lapageria rosea, która udaje się dobrze 
i przez dłuższy czas razem ze storczykami, które poniżej wymienimy. 
(Dokończenie nastąpi). 


OGNISKA OCHRONNE. 


Gdy szanowny czytelniku dostaniesz numer ten do rąk, według 
wszelkiego prawdopodobieństwa ogrody będą przechodziły krytyczną 
chwilę majowego przesilenia, podczas którego zima na krótko i poraź 
ostatni, powraca jednak i na roślinności całej srogie swe wyciska piętno. 
Majowe przymrozki przy północnym (najczęściej) wietrze, a zu- 
pełnie pogodnem niebie, strachem napełniają nie tylko ogrodników z pod 
50 0 szer. półn. Potrafią one dokuczyć równie dobrze w całej prawie 
Europie.
		

/p0015.djvu

			JI. 10. 


OGRODNIK POLSKI. 


231 


Oddawna zauważono, że najlżejsza nawet przegroda pomiędzy ja- 
snem niebem a ziemią, wystarcza do zmniejszenia promieniowania cie- 
pła o tyle, iż termometr w tern miejscu nie "spada poniżej O. Jedną z naj- 
lepszych zasłon jest dym, spełniający tę samą rolę, którą odgrywają 
obłoki. Przy pochmurnem niebie przymrozek dla tego jest niemożliwy, 
że promienie ciepła wychodzące w ziemi odbijają się o obłoki i powra- 
cąją zkąd wyszły. 
Ochronnemu działaniu dymu należy, jak mniemam przypisać, że 
sady miejskie obsypane są owocem nawet i wtedy, gdy przymrozek 
majowy zwarzy kwiaty już i w podmiejskich ogrodach, o wiejskich nie 
mówiąc. Wszak gdy w pogodny poranek spojrzeć na miasto, z odległo- 
ści chociażby tylko wiorst kilku, widać ponad niem niby kopułę ciemną, 
z dymu i kurzu utworzoną. Z własnej praktyki zauważyłem, że ile- 
kroć przymrozkom majowym towarzyszył chociażby lekki wiatr wscho- 
dni lub też północno-zachodni, który napędzał nad ogród Pomologi- 
czny warsz. dymy z 2-ch sąsiednich fabryk, owoce były tam zawsze, 
chociaż chybiały w ogrodach w innych miejscach miasta lub pod mia- 
stem położonych. 
Co się tyczy ochronnego wpływu kurzu, to o nim wspominali 
E. Lucas i jeżeli dobrze pamiętam, J. Oberdieck, zaznaczając wielką 
płodność drzew przy drogach publicznych stojących. 
Otóż zasłonę przeciwmrozową z dymu można robić sztucznie. Po- 
trzeba tylko użyć do tego takich ciał, które spalają się niedostatecznie 
w zwykłych warunkach, a że są w węgiel bogate, więc dużo dymu 
przytern wydają. Do takich należą rozmaite tłuszcze, pomiędzy które- 
mi odpadki nafty i wosku ziemnego. Tego rodzaju węglowodory należy 
umieścić w naczyniach jakichś, np. glinianych rynkach lub blaszanych 
rondelkach, w pewnej odległości od ogrodu, który zabezpieczyć pra- 
gniemy, a gdy przytrafi się noc jasna a zimna, przy wietrze wschodnim 
lub północnym-przed świtaniem zapalić tłuszcze, a przygasić je dopie- 
ro w parę godzin po wzejściu słońca, gdy się temperatura ponad zero 
podniesie. 
Sposób tenjest wyborny, ale ma swoje niedogodności. Przede- 
wszystkie m potrzeba obstawić naczyniami z tłuszczem znaczną prze- 
strzeń gruntu, trzeba nad niemi czuwać, dopilnować kierunku wiatru, 
samego palenia i gaszenia. Oprócz tego środek ten zabezpiecza tylko 
to, co jest od ognisk odległe przynajmniej na kilkanaście łokci, albo- 
wiem dymy wznoszą się przy spokojnem powietrzu, które zwykle przy- 
mrozkowi towarzyszy, zrazu prawie prostopadle, a później dopiero na 
pewnej wysokości rozścielają się poziomo i łączą w jednostajną chmu- 
rę. Za to dym raz otrzymany służy do zabezpieczenia znacznej prze-
		

/p0016.djvu

			232 


OGRODNIK EOLSKI. 


N. 10 


strzeni, około 2-ch wiorst długiej, działa on bowiem dopóty, dopóki się 
. . . 
me rOZWIeJe. 
Dla pojedynczych właścicieli, których ogrody niezbyt są głębokie 
w kierunku od wschodu na zachód, osłony z dymu nie są rzeczą pra- 
ktyczną. Natomiast tam, gdzie sady gęsto obok siebie są rozłożone, 
jak na Woli i Czyste m pod Warszawą, gdyby posiadacze działali soli- 
darnie, mogliby wspólnym kosztem wytworzyć bardzo łatwo i tanio do- 
skonałe zabezpieczenie zarówno drzew owocowych, jak warzyw i kwia- 
tów od majowych przymrozków. 
Lestout, który w Bordeaux zajmuje się specyalnie wyrabianiem 
kominków do tłuszczów i urządzeniem dymowych ochron od mrozu, 
oblicza że osłonięcie 2-ćh kilometrów głębokości ogrodów lub winnic 
dymem na czas 4-ch godzin, kosztuje od długości każdego kilometra 
(prawie wiorsty) po 75 franków. Byłoby to bardzo tanio, ponieważ 
spóźnione mrozy wyrządzają często szkody, które na dziesiątki i setki 
tysięcy rubli obliczać trzeba. 
W każdym razie przypominamy o tym prastarym sposobie w tej 
chwili; może to się komu na cóś przyda. 


E. Jankowski. 


( n Ftfiffttft 9 p t e i 9 P u.'aL1M	
			

/p0017.djvu

			N. 10. 


OGRODNIK POLSKI. 


233 


się już od sześciu dni i ukończona zostanie w bieżącym tygodniu. Asy- 
stuje przy niej bezustannie sam prezes. Sprawa legatu po ś. p. Spor- 
nym została już odesłana przez właściwe władze do ministeryum do za- 
twierdzenia. 
Zarząd otrzymał podanie pewnego młodzieńca, kształcącego się 
na ogrodnika zagranicą, poparte opinią paru członków T -wa, o przyj- 
ście mu z pomocą na rok przyszły, gdyż na ukończenie rozpoczętej pra- 
ktyki zbraknie mu funduszu. Prezes zapytuje zebranych, czy życzą so- 
bie, by przy układaniu budżetu na rok przyszły Zarząd wziął pod uwa- 
gę tę prośbę. Zebrani oświadczyli się jednomyślnie za wnioskiem. 
Staraniem komisyi kwiatowej Towarzystwa, w dniach 8-ym i 9-ym 
maja, w lokalu T -wa odbyła się sezonowa wystawa roślin kwiatowych, 
dostępna dla członków T -wa i osób wprowadzonych. 
Z kolei prezes przypomniał o obowiązkowem oczyszczaniu drzew 
z owadów, a szczególniej wylęgających się w tej porze pierściennic Bom- 
byx neuslńa. "Właściciele ogrodów narażający sąsiadów na szkody, nie 
postępujący w myśl obowiązującego prawa, mogą być pociągani do od- 
powiedzialności sądowej, która grozi karą pieniężną do wysokości 100 
rubli lub aresztem miesięcznym. 
W dniu 30-ym marca r. b. odbyła się w lokalu T -wa narada miej- 
scowych właścicieli ogrodów handlowych, zaproszonych przez Zarząd 
T -wa, z ajentem drogi Warszawsko- Petersburskiej, oraz związanych 
z nią dróg l-ej i III-ej grupy, delegowanym przez Zarząd tychże dróg. 
Eezultatem tej narady jest wystąpienie Towarzystwa Ogrodniczego do 
Zarządu wspomnianych dróg o ulgi, dotyczące wysyłania wszelkich 
produktów ogrodniczych na koszt odbierającego, oraz przedłużenia ter- 
minu, po upływie którego towar nieodebrany na stacyi przeznaczenia, 
winien być sprzedany przez licytacyę *). 
Następnie sekretarz T -wa Pranciszek Szanior, mówił o robotach 
prowadzonych w r. b. na plantacyach miasta Warszawy, które w arty- 
kule wstępnym bieżącego numeru podajemy, poczem zabrał głos p. Eryk 
Jachowicz, wyrażając swe zadowolenie z tego, iż komitet postanowił 
zdawać sprawę ze swych czynności drogą urzędową. P. Szanior odpo- 
powiada, iż nie miał mandatu przemawiania w imieniu komitetu, a po 
prostu rzecz o plantacyach postawił na porządku dziennym zebrania, 
by dać wiadomość od siebie o tern, co się robi na plantacyach miasta. 


.) Szczegółowo streszczone żądania ogrodników, zostały zamieszczone w N. 8-m 
"Ogrodnika" zr. b., str. 189.
		

/p0018.djvu

			234 


ffiRODNIK POLSKI. 


N. 10 


P. Jachowicz domaga się stałych sprawozdań komitetu i podnosi 
kwestyę zależności komitetu od T -wa Ogrodniczego, a mianowicie 
żąda by: 
1) określić stale stosunek komitetu do Towarzystwa Ogrodniczego; 
2) w jaki sposób nadal mają się odbywać wybory do komitetu, 
a więc na jak długo komitet jest wybrany; oraz czy liczba członków 
jest niezmienna; 
3) jaki będzie stosunek opiekunów plantacyj do komitetu? 
P. Szanior proponuje wnieść tę sprawę na posiedzeniu Zarządu 
T -wa i komitetu opieki i odpowiedź zakomunikować zebraniu na je- 
dnem z przyszłych posiedzeń. 
Następnie p. Józef Kaczyński mówił o różanecznikach (Rhododen- 
dron) , do czego posłużyły mu za materyał piękne okazy tych roślin do- 
starczone przez zakład ogrodniczy p. Pryderyka Bardet'a. 
Gatunek różaneczniku: R. drzewiasty (R. arboreum), pochodzi 
z półn. części Indyj Wschodnich, wyrasta na 20 do 30', a 2' śre- 
dnicy, liście gładkie, lancetowate, kwiaty karmazynowe, różowe, białe; 
złocisty (R. chrysanthum) krzew syberyjski, wysoki na 1 do 11', o kwia- 
tach złoto-żółtych; pontyjski (li. ponticum) pochodzi z Azyi Mniejszej, 
z kwiatami purpurowemi; wielki (R. maximum) z Ameryki północnej, 
ma kwiaty blado-różowe, niekiedy białe. Z gatunków tych, a szczegól- 
niej z Rh. ponticum i Rh. arboreum ogrodnicy otrzymali przez hodowlę 
mnóstwo odmian bardzo pięknych, stanowiących prawdziwą ozdobę 
szklarń naszych. Dalej mówca opisał sposoby mnożenia tych roślin z sie- 
wu, sadzonek i szczepienia (szczegóły te, jako już zamieszczane 
w "Ogrodniku Polskim" pomijamy). 
Biorąc historycznie, dowiadujemy się, że w 1703 r. wprowadzono 
Rh. ponticum do Europy; w 1823 r. Rh. arboreum; w 1846 wprowadzono 
różaneczniki himalajskie; godne hodowli. W 1840 roku znano gatunków 
i odmian różaneczników około 30. Cyfra ta ciągłe wzrasta, zwłaszcza 
odkąd zaczęto krzyżować je z himalajskiemi. Obecnie są już nawet od- 
miany pachnące. 
U nas hodowla różaneczników mało rozpowszechniona. Podług 
zdania p. Hosera (ojca) wprowadził ją C. Ulrich, dalej poszli br. Hose- 
rowie, a dziś z zapałem specyalnie tej hodowli oddaje się p. Pryderyk 
Bardet. 
Uprawa w pokoju tej rośliny jest bardzo trudna, często nawet 
wcale niemożliwa. Na lato wystawiać trzeba różaneczniki na dwór, lub 
co najmniej na ganek i bynajmniej nie w cieniu, gdyż pączki kwiatowe 
się nie wytworzą. 
Egzemplarze wystawione przez p. Bardet'a, były to okazy piękne, 
kilkunastoletnie, z odmian: Macutatum, The Queen, Elendard, Celestinum 
l Inne.
		

/p0019.djvu

			N. 10. 


CXJROONIK POLSKI. 


235 


N a zebraniu bracia Hoserowie przedstawili też parę roślin, a mia- 
nowicie: Fabiana Imbricata, roślinkę prawie wycofaną z hodowli, a któ- 
rąp. P. Hoser (ojciec), jako konserwatysta, między innemi rzadkościa- 
mi z zamiłowaniem hoduje, oraz Rhododendron hybridum: Countess oj 
Sef/on i Zulejka. Objaśnienia podał p. J. Kaczyński. 
Na zakończenie posiedzenia, sekretarz T-wa odczytał skompleto- 
waną listę 85-u osób, zapisanych na opiekunów plantacyj. lista ta 
przedstawioną będzie p. prezydentowi miasta dla wydania osobom 
w niej pomieszczonym książeczek. 
O godzinie lO-ej rozlosowano kilkadziesiąt roślin, dostarczonych 
przez Fryderyka Bardet'a. 


Franciszek Szanior, 
Sekretarz I -szy Towarzystwa 


HOTA1Y O&BOMICZE. 


- f. Kasztany, jako drzewa do wysadzania ulic, uważać należy 
za zupełnie nieodpowiednie. Obecnie Zarząd plantacyj miasta zmuszo- 
ny był posadzone przed paru laty, na ulicy Marszałkowskiej, usunąć, 
 powodu wypadania pewnej części corocznie. Część tej ulicy między 
S-to-Krzyzką a Chmielną, zastąpiono klonami wełniastemu (Acer da- 
syearpum). Pozostałe kasztany przy ogrodzie Saskim i między dwor- 
cem kolei 'Warsz.-Wied., a rogatkami Mokotowskiemi, znajdują się 
w takim stanie, iż prawie ani jednego drzewa zupełnie zdrowego niema. 
- l. Posada. Jakich ogrodników żądają od nas nieraz, da poję- 
cie wyciąg z listu poniżej przyczony: 
Poszukuje się: 1) ogrodnika znającego się na gospodarstwie rolnem; 
2) z wykształceniem przynajmniej gimnazyalnem; 
3) katolika, człowieka nieposzlakowanej uczciwości, inteligentne- 
go, znającego rossyjski język, zdolnego kierować zajęciami młodego 
człowieka 19-1etniego, teoretycznie i praktycznie; 
4) znającego jakiekolwiek rzomiosło, np. ciesielkę, stolarstwo, to- 
karstwo, warunek ten bardzo pożądany. 
Ogrodnik (rolnik-guwerner-rzemieślnik) mieszkać będzie na wsi 
razem z młodym człowiekiem, za co otrzyma dobre pomieszczenie, stół, 
usługę i pensyę wynoszącą około 50 rs. na miesiąc. 
Kandydaci zgłaszajcie się! 
- l. Róże minionej zimy strasznych doznały uszkodzeń. Parę za- 
kładów ogrodniczych oblicza straty, jakie w różach poniosły, na parę lub 
kilka tysięcy rubli każdy. Tysiące krzewów, zwłaszcza plennych, poprze- 
· padało. Niema prawie ogrodu gdzieby większej lub mniejszej straty nie 
było. Przyczyną tego był wczesny, niespodziewany mróz (-14 0 B,.), któ- 
ry zaskoczył ogrodników w jesieni r. z. Tam, gdzie mróz ten nie sprawił
		

/p0020.djvu

			236 


CXJROONIK POLSKI. 


N. lO. 


szkód wielkich lub wcale ich nie wyrządził, zrządziły je raptowne rozto- 
py, przy nierozmarzniętej ziemi, zalewając wszystkie miejscowości niżej 
położone - a tern samem i krzewy w ziemię zakopane. Wszystko to 
sprawiło, iż obecnie na wiosnę róż prawie w żadnym zakładzie ogro- 
dniczym niema do nabycia, a wszyscy ich poszukują. 
- j. Dr. F. Kamieóski wydał (po rossyjsku) rozprawkę "O grzy- 
bach chorobliwych winorośli." Dzieli on grzyby te na 1) osiadłe na 
organach nadziemnych- i 2) na częściach podziemnych winnej macicy. 
Do pierwszych należy złośliwa pleśń, zwana po angielsku mildew (mil- 
diu) pojawiająca się najprzód na dolnej powierzchni liści jako białe 
plamy. Później liście usychają a grzyb rozszerza się i na inne części, 
od czego winorośl tak ubożeje, że potem mało już rodzi i na wpływ 
mrozu staje się czulsza. Mildew powoduje grzyb zwany Perenospora hI- 
ticola. De B. 
Niszczy się Mildew płynem złożonym ze 100 części wagowych wo- 
dy, 6 części siarczanu miedzi i 11,5 cz. niegaszonego wapna. 
Drugą chorobąjest powszechnieznanytfr#d(O/rfmmrwc/fm, Berk.). 
Trzecią chorobę (amerykańskiego pochodzenia) stanowi Blaek-rot, 
specyabie atakująca jagody i objawiająca się w postaci cynamono- 
wych plam. Grona od niej schną. Sprawiają'grzybek Phoma uvicola,. 
Bek et Cur. (Physalospora Bidwelli, Soc). 
Antrahnozę, inną chorobę widocznąjako ciemne plamy na wszyst- 
kich zielnych częściach winorośli, wywołuje grzybek Gleosporium am- 
pelophagum, Saec. W krajach cieplejszych niszczą te choroby smarując 
winorośl 5 do 10$ roztworem siarczanu żelaza i paląc wici zrzynane. 
Wszystkie te choroby u nas, gdzie się winorośl na zimę zakopuje 
małe bardzo sprawiają szkody. 
Z najszkodliwszych chorób organów podziemnych dr. K. opisuje 
biel czyli zgniliznę korzeni. Przyczynąjej jest grzybnia (mycelium) ró- 
żnych grzybów, a mianowicie Dematophora necatrix, Hors, opieńka 
(Agarycus melleus, L.) i Roesteria hypogaea, TMm. 
Biel rozwija się głównie w mokre lata i w ziemi z mok1ym pod- 
gruntem. N a tę chorobę prawie nie ma środka, doradza się bowiem 
wyrwanie i spalenie rośliny "wraz z najdrobniejszemi korzonkami. " 
J estto równie niemożliwe jak wyłapanie wszystkich ryb w morzu. 
- j. Dla ogrodników podwarszawskich. Stawianie parkanów, 
budowanie szklarń (niemurowanych), płotów do hodowli wina, ŻYWo- 
płotów, oraz sadzenie niektórych drzew i zakładanie szkółek, może być 
dozwolone na mocy Najwyższego rozporządzenia w tym przypadku, je- 
żeli ogród jest odległy więcej niż o 300 sażeni od stoków (glacis) 
najbliższego fortu. Stosuje się ta ulga tylko do ogrodów położonych 
pomiędzy fortami drugiej linii (bliższej Warszawy), to jest w tak zwa- 
nym drugim promieniu. Na każdą pomienioną, budowę trzeba W)jedny- 
wać pozwolenie komendanta cytadeli, adresując prośbę do inżynier- 
skiego sztabu fortecy. 
- S. 31. Gruszka melonowa (Solanum guatemalense) tworzy 
krzaki na 2' wysokie i tyleż szerokie. Każdy krzak wydaje 20 do "O-u 
owoców, wielkichjak gęsie jajo, gładkich, żółtych, w pręgi i plamki 
fiołkowe. Owoce te jedzono na surowo, mają podobno smak przewy-
		

/p0021.djvu

			N. 10. 


OGRODNIK POLSKI. 


237 


borny, przypominający delikatny melon i soczystą gruszkę, z silnym, 
muszkatołowym zapachem. Pojawiają się one stopniowo przez parę le- 
tnich miesięcy. Zielone owoce, zerwane w jesieni dla zabezpieczenia 
przed mrozami, w stosownem miejscu dobrze dojrzewają i dają się prze- 
chować aż do lutego. Eoślina w korzeniu jest trwała, zimuje pod okry- 
ciem lub w szklarni zimnej. Przez lato wymaga hodowli i wystawy jak 
pomidory. Ma to być cenny owoc deserowy. 
8. M ImanthophyIlum miniatum, doskonała roślina pokojowa, 
każdej zimy wspaniale kwitnąca, coraz więcej zyskuje wielbicieli. Z na- 
sienia łatwo ją wychować, a chociaż ziarna ma wielkie, jednak należy 
je siać na powierzchni lekkiej ziemi, delikatnie, tylko do połowy wgnia- 
tając w jej powierzchnię. Ziarna przykryte ziemią często murszeją, 
a jeśli wydadzą roślinkę" to ta w pierwszej młodości przygniwa i ginie. 
as. Poziomki najsmaczniejsze i najbardziej poszukiwane z ja- 
gód, z powodu przyjemnego zapachu, są powszechnie znane jako jeden 
z najzdrowszych owoców. Oprócz hygienicznych zalet, wielu uczonych 
przypisuje im poważne lecznicze własności. 
Już Linneusz uważał je jako lekarstwo przeciw podagrze i sam 
nawet skutecznie leczył się poziomkami w tej chorobie z wybornym 
skutkiem. Mąją one nawet przyczyniać się do znikania zgrubień w sta- 
wach w czasie tej choroby się pojawiających. 
Osoby cierpiące na kamień czują się wybornie spożywając zna- 
czniejsze ilości poziomek. Van Swieten przytacza przykłady przywró- 
cenia do rozumu maniaków, którzy systematycznie spożywali przez 
dłuższy czas znaczne ilości poziomek. 
Apuliusz poziomki z miodem zaleca w chorobach śledziony, nako- 
niec Ho:ffinann i Schultz przypisują poziomkom wyleczenie wielu sucho- 
tników. 
Choć w przytoczonych powyżej zdaniach wiele jest przesady, je- 
dnak musi się i prawdy cóś znajdować. 
Wiadomo, że znaczniejsze ilości poziomek sprawiają iż uryna jest 
alkaliczną, a więc nie posiada nadmiaru kwasu moczowego, znajdujące- 
go się u osób cierpiących na kamień. Wiśnie mają też samą własność 
zmiany uryny na alkaliczną, w wyższym jeszcze niż poziomki stopniu. 
(La science pou ?" tous), 
as. Długowieczność drzew. "La Culture" podaje tabelkę, 
w której oznaczono jak długo drzewa powszechniej napotykane w la- 
sach, parkach i ogrodach, żyć mogą. W objaśnieniu dodano, iż rozumie 
się, że mowajest o drzewach rosnących w gruncie dla nich przyjaznym 
i w klimacie wzrostowi sprzyjającym. I tak: 
Osika 50 do 60 lat. 
Wierzba biała tyleż. 
Brzoza 80 do 90 lat. 
Akacya (Robinia pseud-acacia) 100 lat. 
Grab do 150 lat. 
Klon, klon polny, jawor i platan 150 do 200 lat. 
Sosna 200 lat. 
Jarzębina tyleż.
		

/p0022.djvu

			238 


OGRODNIK POLSKI. 


N. 10. 


Jodła 300 lat. 
Buk tyleż. 
Lipa 500 lat. 
Modrzew, kasztan jadalny, dąb czerwony kilka wieków. 
S. M Trawnik maurytański. Trawniki tak nazwane, wosta- 
tnim roku były zasiane w niektórych ogrodach w Moskwie. Mieszankę 
sporządzono nietylko z traw, lecz także z wielkiej ilości kwiatów, jak: 
maczki, rezeda, bratki, goźdZiki, Silene, Campanula, Eschscholtzia, Suki- 
zanthm, Calendula, Senecio, Xeranthemum i t. d. Naturalnie że trawnik 
nie był zielony, lecz robił wrażenie bogato kwitnącej łąki. Czy to było 
ładne?-Nie przesądzamy. 
8. M. Amleastrum aIbiftorum, Hook. Jest to krzew stano- 
wiący przejście od azalii do rododendronu. Kwiaty ma czysto-białe, 
dzwonkowate. Pochodzi z gór Kolumbijskich, z miejscowości gdzie 
mrozy dochodzą do 50 0 C, a więc nawet w Petersburgu zimować może 
bez okrycia. Roślina ta krzyżowana z inne mi pokrewnemi, wyda zape- 
wne wkrótce cały szereg mieszańców, przydatnych do ozdoby naszych 
ogrodów. 


ODPOWIEDZI. 


27. W. Czajkowskiemu. Drzewka obgryzione przez myszy i za- 
jące, jeżeli są zupełnie ogołocone z kory na przestrzeni kilkunastu, 
a nawet kilku cali (gdy obgryzione głęboko), zazwyczaj usychają. Je- 
dnakże zasmarowanie całych ran maścią ogrodniczą i okrycie ich płó- 
tnem lub kartonem, jak można najwcześniej na wiosnę, często jeszcze 
pozwala drzewko uratować, ponieważ soki wstępują ku górze nietylko 
przez tkanki korowe, ale i przez najmłodsze słoje bielu. Piszący to, 
posiada 15-letnią gruszę, która w zimie z 1887/8 mocno ucierpiała, ko- 
rajej okazała się całkiem zczerniałą, a pomimo to drzewo liście rozwi- 
nęło i żyło przez całe lato, chociaż żadnego nie wydało przyrostu. Za- 
silono je kilkakrotnie gnojówką, a obecnie rozwija się bardzo pięknie 
i prawdopodobnie żyć będzie. W tym przypadku tylko przedostawa- 
niem się soków przez młody biel, można wytłomaczyć, że drzewo nie 
zginęło. 
28. Czapli. Nie ulega wątpliwości, że nawozy działają ożywiają- 
co i na drzewa ozdobne. Jeżeli giną one ze starości, to głównie dla te- 
go, że korzenie ich wyczerpały ziemię na tej przestrzeni, którą w po- 
siadanie zagarnąć były w stanie. Do zasilania drzew dzikich najodpo- 
wiedniejsze są nawozy azot zawierające, a w szczególności nawozy 
ciekłe. Można je dodawać na wiosnę i w lecie co kilkanaście dni, za- 
wsze w stanie rozcieńczonym i głównie pod zakończeniami ostatnich 
rozgałęzień. Drzewa iglaste nawozów tych nie znoszą.
		

/p0023.djvu

			N. 10. 


OGRODNIK POLSKI. 


239 


29. W-ej JIl. Z w Różance. Z pytania szan. Pani domyślamy się. 
że idzie tu po prostu o założenie w szklarni, jakby inspektu. Niedopro- 
wadziłoby to do celu, gdyż w braku światła, szczególniej rzodkiewka 
wybujałaby w liście, nie utworzywszy główek; toż samo byłoby z sała- 
tą, że listki jej nadmiernleby się wydłużyły, lecz to jej ostatecznie nie 
szkodzi. Zamiast w szklarni, lepiej założyć zwykły inspekt na dworze, 
lecz nie w listopadzie lub grudniu; dopiero w styczniu-przez co powo- 
dzenie będzie pewniejszem. W szklarni dogrzanej do -f 12 0 R. można 
trzymać rzodkiewkę zasianą w małych skrzynkach, ustawionychjaknaj- 
bliżej światła, tak samo postąpić z sałatą, biorąc do tego celu odmianę 
szybko "rosnącą" Cesarską inspektową. Uprawa tych warzyw w bu- 
dynku, jako uprawa wyłączna, nie opłaciłaby się, gdyż koszta ogrze- 
wania szklarni znakomicie więcej wyniosłyby aniżeli wartość otrzyma- 
nej rzodkiewki i sałaty. 
Ogórki pędzą w osobnych szklarniach, szczególniej w Anglii 
i Niemczech; wkrótce w jednym z numerów naszego pisma, hodowlę tę 
opiszemy. i. k. 
30. Jednej Z członków T-wa Ogrodniczego-Z. Życzenie W.jPani, 
by pogadanki odbywające się w lokalu T -wa były drukowane w i,Ogr. 
Polskim," jako organie T -wa, jest zbyt trudne do spełnienia. Raz, iż 
temat pogadanek po większej części wybierany bywa z nauk przyro- 
dniczych, a "Ogrodnik Polski" jest organem poświęconym wyłącznie 
sprawom ogrodnictwa; powtóre, iż drukowanie pogadanek połączone 
byłoby ze znacznym kosztem. W skutek tych przyczyn, a nie braku do- 
brej woli, Zarząd zniewolony jest odłożyć rzecz tę do późniejszego 
czasu. 


TABELKA 
POSIEDZEŃ KOIISTJ STAtICH TOW. OGRODNICZEGO WARSZAWSKIEGO, 
Chmielna 14. 


 J-sza Teoryi pgnpnict\ya i 11a11k przyrodniczycp
l11ocniczycp, 00b 00- 
e  !X)SlOOzerua w pIerwsze l trzecIe czwartki KaZdego ll11estąea, o godz. 8 
Wieczorem 
I	
			

/p0024.djvu

			240 


OGRODNIK POLSKI. 


N. 10. 


lWPG\. Strony interesowane raczą bezpośrednio ze sobą porozumiewać się, 
ponieważ Reclakcya w układach togo rodzaju nie pośredniczy, ani żadnych wbowiązań 
na siebie nie przyjmuje. 


Poszukują ogrodników. 


Imię i nazwisko 


A d r e s 


Warunki 


13 M. Załuszczyna. 


Różanka przez Włoda- Żonaty. Od I-go lipca. 40 rs. 
wo. rocznie-3% od sprzedaży, ordy- 
narya, mieszkanie i różne do- 
datki. 


Ogrodnicy poszukujący posad. 


Imi Kawaler 
Adres czy Kwalifikacje Warunki 
i nazwIsko żonaty 
Józef Pili - Ogr. Botani- Żonaty , 
57 50 Swiadectwa. Ks. 200 i ord. 
chowski. czny. Kverka. 
58 Józef Albiń - Guzów przez Żonaty 27 Rs. 100 i ord. 
ski. Gombin. 


Uwaga. OOOy poszukujące ogrodników, oraz ogrodnicy potrzebujący zajęcia, 
w razie nadsyłania swych ofeit do pomieszczenia w "Ogr. Polskim," zechcą zastosować 
się do rubryk powyżej ustanowionych i wypełniać każdą z nich jak najtreściwszemi, 
niezbędnemi wiadomościami. 


TREŚĆ: W kwestyi zadrzewiania m. Warszawy, przez Fr. Szaniora. - O kwie- 
tnikach wiosennych, przez Józefa Kverke. - Storczyki dla ogrodników handlujących 
kwiatami-Ogniska ochronne, przez E. Jankowskiego. - Z Tow. Ogród. Warszawskie- 
go, przez Fr. Szaniora.-Notatyogrodnicze. - Odpowiedzi. - Tabelka posiedzeń ko- 
misyj stałych Tow. Ogr. Warsz. - Potrzebujący ogrodników i ogrodnicy poszukąiący 
posad. - Ogłoszenia (na okładce). 


Kedaktor Odpowiedzialny i Współwydawca EDMUND JANKOWSKI, 
"Wspólredaktorowie i Współwydawcy: 
JIÓZEF i WŁAD. KACZYŃSCY, ALEKSANDER I JARAN. JSZANIOROWIE. 


)J;03BOJIeHO IJ;eH3ypolO. - BapIIIaBa 5-m Ma5I 1889 m;m. 
W drukami 1. Sikorskiego poci zarządem A. Saładyckiego, Warecka Nr. 14.