/p0001.djvu

			Czynna kaplica pw. M. B. Ró¿añcowej w Pletenicach, 
poœwiêcona 7.10.2003 r. Œwi¹tyniê utworzono w 
pomieszczeniu dawnego sklepu. 
Zdjêcie powielono ze strony internetowej www.rkc.kh.ua.
		

/p0002.djvu

			Str. 2 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Szanowni Krajanie, 
Spis treœci numeru 97 
Str. 
3. Kartka z pamiêtnika. P. Wyspiañski. 
9. S. Sas-Tarnawski. Gni³a Lipa. 
11. Dzieje parafii przemyœlañskiej (cz. I), przedruk. 
15. B. Kowalska. Wspomnienia Stanis³awy Sowiñskiej z Dobrzanicy. 
21. J. Wyspiañski. Podró¿ M. Grunewega przez Œwirz. 
24. J. Tarniowy. Wygnañcy Kresowi ¿yj¹ te¿ na £u¿ycach (I). 
29. J. Wyspiañski. Ukraiñscy uczeni o UPA i banderowcach. 
34. S. Sas-Tarnawski. Tarnawscy nad Z³ot¹ Lip¹. 
38. Ksiêgi metrykalne w AGAD (IV). 
39. Kirgiz, Polak, dwa bratanki? 
43. S. Kunicki. SpowiedŸ bandyty. 
44. Wspomnienie ¿o³nierza niemieckiego. 
ragnê bardzo piêknie podziêkowaæ Czytelnikom, którzy 
za otrzymane biuletyny w ubieg³ym roku sponsorowali 
jeszcze ich wysy³kê do wa¿niejszych bibliotek, archi- 
wów i instytucji. 
S¹ to nastêpuj¹ce PT Osoby: Bronis³aw B³asz- 
ków, Leopold Cyganik, W³adys³aw Czarniecki, Zofia Grabowska, 
Adam Gr oblewski, Edward Ho³odniak, Stanis³aw Kisielewicz, Andrzej 
Kleszczyñski, Marcin K³os, Marian K³osowski, Teofil Kopeæ, Jan 
Mudrak, Mieczys³aw Krosiñski, Oktawia Pietruska-Szarska, Marcin 
Pilny, Stanis³aw Poluszyñski, Do minik Przyszlakowski, Piotr Rura, 
Józef Rzadki, Kazimiera Salera, Jerzy S³onecki, Irena Sokó³, Stanis³aw 
Szul, Jakub Trefler, Zbigniew Twardochleb, Stanis³aw Twerd, Irena 
Tyszecka, Jerzy Wêgierski, Kazimiera Winnicka, Jan Winnicki, Jan 
Wyspiañski, Roman Zbor owski i Andrzej ˉaki. 
Rok 2011 by³ znów okresem wyj¹tkowym, bowiem 15 osób zre- 
zygnowa³o z chêci czytania bez wczeœniejszego powiadomienia redakcji. 
St¹d proœba o szybsze przekazanie takiej informacji. 
Luty, 2012 r. 
Józef Wyspiañski
		

/p0003.djvu

			Str. 3 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Kartka z pamiêtnika 
Red. Poprzedni odcinek wspomnieñ autora ukaza³ siê w numerze 83 
SPOTKAÑ ŒWIRZAN. Pe³ny tekst skopiowano dziêki uprzejmoœci 
Boles³awa Wyspiañskiego. 
Pawe³ Wyspiañski 
Dopisek - na marginesie. W tej czêœci moich wspomnieñ podam 
sytuacje ¿yciowe, które mimo woli dzia³aj¹ na psychikê i osobowoœæ 
cz³owieka. Mam na myœli w³asn¹ osobê. Poœwiêcê równie¿ poczesne miej- 
sce osobom szlachetnym, opisuj¹c ich rady i pomoc w ¿yciu prywatnym 
i s³u¿bowym. Moja osobowoœæ charakteryzuje siê sentymentalizmem, u- 
czuciem i patriotyzmem. By³em ostro¿ny w dzia³aniu, o usposobieniu we- 
so³ym, nawet w krytycznych sytuacjach. WstrzemiêŸliwy w pochopnym 
zwierzaniu siê osobom postronnym, nie wierz¹cy plotkom. Za to obrotnym 
w sprawach w³asnych i rodziny, ale w ma³ych interesach, gdy¿ jako reli- 
gijny nie by³em zdolny do wyrafinowanej ob³udy czy oszustwa. To by³ ha- 
mulec w zdobywaniu kariery ( wcale tego nie ¿a³ujê). 
Zasadniczo szczêœcia w zdobywaniu fortuny nie mia³em. Zawsze 
by³em ustêpliwy w poci¹gniêciach mojej ¿ony. Widzia³em w ka¿dym cz³o- 
wieku, zw³aszcza u dziecka szkolnego, coœ dobrego. Jako prze³o¿ony by- 
³em wymagaj¹cym wobec siebie, a ludzkim dla podw³adnych. Nauka i kur- 
sy: szko³a œrednia z matur¹, egzamin kwalifikacyjny na nauczyciela, 
Wy¿szy Kurs Nauczycielski - zajêcia praktyczno-techniczne (WKN); slöjd 
malarstwo. Kurs Modelarstwa Lotniczego (Krosno), Kurs jêzyka pol- 
skiego (Cieszyn) Kurs jêzyka niemieckiego (ZSRR), 6-letni Uniwersytet 
Powszechny (Muzeum w Gliwicach). Proponowano mi kierownictwo 
szko³y w Przemyœlanach, kierownika szko³y w Glinianach, stanowisko 
inspektora szkolnego w Dubnie (Wo³yñ) i kierownika szko³y w Kiwercach 
(Wo³yñ). Posad tych nie obj¹³em z powodu sprzeciwu ¿ony - obawia³a siê 
band rabunkowych grasuj¹cych na Wo³yniu (Pytuniak). Przemyœlany i Gli- 
niany odrzuci³em z braku szkó³ œrednich dla moich dzieci (w tym czasie). 
Ojciec mój (Antoni - dop. red.) stosowa³ w wychowaniu dzieci 
dyscyplinê wojskow¹, doœæ rygorystyczn¹. By³ pracowitym cz³owiekiem, 
abstynentem, cieszy³ siê dobrym zdrowiem i posiada³ dar opowiadania o
		

/p0004.djvu

			Str. 4 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
swoich prze¿yciach w wojsku austriackim oraz z wojny 1866 r., prusko- 
austriackiej. 
*1 
*2 
Z czasów wojny prusko-austriackiej szed³ piechot¹ z Suczawy (Bu- 
kowina) do Lwowa, a nastêpnie kolej¹ do Czech, gdzie bra³ udzia³ w bit- 
wach pod Nachodem i O³omuñcem. Chwali³ austriack¹ artyleriê i ¿o³nie- 
rzy (Polacy, Rusini), którzy têgo spisywali siê w szturmach na bagnety, 
zawsze wygrywaj¹c. Z tej wojny posiada³ medal, a drugi za wys³ugê s³u¿by 
wojskowej, bowiem s³u¿y³ w wojsku 6 lat, jako podoficer. Z tego powodu 
czêsto by³ wzywany do æwiczeñ rekrutów w Brze¿anach lub Z³oczowie. 
Przez ludnoœæ Œwirza by³ szanowany, rad udziela³ im w ró¿nych 
sytuacjach. Prze d³ugie lata by³ radnym gminy œwirskiej, która liczy³a 12 
osób. By³ dobrym Polakiem, broni³ spraw ludu. Bliskimi osobami dla nie- 
go by³a rodzina, krewni i koledzy, wys³u¿eni wojacy. Prze¿y³ w ci¹g³ej pra- 
cy 78 lat, umar³ na zakaŸn¹ chorobê (tyfus) w styczniu 1920 r. 
Opowiada³ o przemarszu wojsk rosyjskich przez Œwirz w 
1848 r. na Wêgry, by pomóc st³umiæ wêgierskie powstanie Kossutha w 
Wioœnie Ludów. Jako 6-letni ch³opak sta³ ko³o wrót swego domostwa 
przypatruj¹c siê temu przemarszowi. 
Przygl¹da³ siê æwiczeniom formacjom powstañców polskich w 
ogrodzie zamkowym (ruch polskich patriotów w czasie Wiosny 
Ludów). W rynku œwirskim by³a wartownia gwardzistów, nawet mieli 
w³asne pieni¹dze polskie (nie austriackie), za które kupowali pro- 
dukty. 
--------------------------------- 
*2 O Z. Grochowalskim i jego konspiratorach pisa³ prof. A. ˉaki. Patrz: SPOTKANIA 
ŒWIRZANnr3str.18,nr4str.22inr5str.10.Dop.red. 
Matka moja, Franciszka, chowa³a siê przy rodzicach Szczepañ- 
skich, zamo¿nych rolnikach. By³a osob¹ bardzo pracowit¹, dobr¹ matk¹, 
skromn¹ i pobo¿n¹. By³a brunetk¹ o czarnych oczach i nosi³a strój ludowy. 
Uczy³a nas dzieci pacierza i pos³uchu dla ojca i starszych osób. Opowiada³a 
o wilkach chodz¹cych noc¹ po Œwirzu jak psy, mia³a du¿y zapas bajek 
i chêtnie o nich mówi³a. Kocha³a swoje dzieci i jej osobê podawano innym 
mieszkañcom za wzór. Nie wiedzia³a, co to jest k³ótnia. Ob³o¿nie zacho- 
rowa³a na zapalenie p³uc i zmar³a 16 grudnia 1903 r., maj¹c 57 lat. 
1 Oddzia³y korpusu feldmarsza³ka Iwana Paskiewicza (200 000 ¿o³nierzy) st³umi³y 
powstanie na Wegrzech w r. 1849. Zapewne mog³y przechodziæ przez Œwirz rok 
wczeœniej, bo powstanie wybuch³o w marcu 1848 r.. Dop. red..
		

/p0005.djvu

			Str. 5 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Moi chrzestni to Józef Kowalów, zamo¿ny gospodarz zamordowa- 
ny przez Ukraiñców w 1919 r. Tekla Zieliñska, ¿ona organisty, przystojna 
osoba i weso³ego usposobienia. Che³pi³a siê tym, ¿e jestem jej "po- 
chrzeœnikiem". Prze¿y³a oko³o 90 lat. 
Koledzy ze szko³y w Œwirzu, z którymi siê przyjaŸni³em to byli: 
Marcin Czerniak (zgin¹³ podczas I wojny œwiatowej), Pawe³ Demkowicz 
(Rusin), zacny ch³opak i gospodarz Antoni Kisiel, dobry Polak. Kandy- 
dowa³ na pos³a do Sejmu RP. Posiada³ du¿¹ gospodarkê, po wojnie ewa- 
kuowany na zachód, do Giera³towa. *3 
Kasper Tur-Turczyñski, który jako kamerdyner u hrabiów, a ostat- 
nio u arcybiskupa Teodorowicza, by³ dobrze obeznany z ¿yciem wielko- 
pañskim. Dowcipny, umia³ znaleŸæ siê w towarzystwie; doœæ czêsto bywa³ 
u mnie jako goœæ, gdy ju¿ by³em nauczycielem. Zjednywa³ sobie ludzi 
swoim dobrym stanem i uwa¿ano go za cz³owieka wysoko wykszta³- 
conego. S³owem umia³ sprzedaæ swoj¹ prezencjê. Wobec obcych raczej 
blagier, a satyr¹ i dowcipem nie ustêpowa³ w rezonie artystom teatralnym. 
Dla mnie by³ szczególnym koleg¹, bo dzieli³ siê zdobyt¹ gotówk¹, gdy¿ 
umia³ zarobiæ. Dokszta³ca³ siê u mnie chc¹c zostaæ nauczycielem. W r. 
1915 wyjecha³ do Rosji, by unikn¹æ s³u¿by wojskowej w austriackiej armii, 
sk¹d nie wróci³. O losie jego pobytu w Rosji nic mi nie wiadomo. 
Z ³awy szkolnej, nie starszy ode mnie, to Jan Ha³ajkiewicz, syn To- 
masza, murarza i rzeŸnika. Ch³opak z licznej rodziny, nale¿a³ do biedoty- 
cha³upników œwirskich. ˉona jego to siostra sympatii syna hrabiny Piniñ- 
skiej, póŸniejszej ¿ony hrabiego Lamezana. By³a to dziewczyna nad- 
zwyczajnej urody. Sielanka ta m³odego panicza naprawdê idealna i szla- 
chetna, mia³a charakter mi³osny, uczuciowy. Rozkochana dziewczyna w 
paniczu, z wzajemnoœci¹, by³aby zosta³a ¿on¹ m³odego Piniñskiego. 
Jednak ciê¿ka jej choroba i œmieræ roz³¹czy³a tê parê. Hrabia po utracie 
Marysi Ho³odniakównej, zadokumentowa³ swoj¹ demokracjê, ¿eni¹c siê 
we Lwowie z córk¹ szewca. *4 
Jeszcze coœ o szlachcie zagrodowej w Œwirzu. By³a zespo³em ludzi 
-------------------------------- 
*4 Zapewne chodzi tu o Mariê Ho³odniak, córkê Jana i Wiktorii Tur, ur. 13.12.1893 r. 
Zmar³a w r. 1921 lub 1922. Dop. red. 
*3 Antoni Kisil zosta³ aresztowany przez NKWD w sierpniu 1945 i do Polski wróci³ w 
roku 1956. Dop. red.
		

/p0006.djvu

			Str. 6 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
zdolnych, dobrych organizatorów administracji gminnej, zespo³ów tea- 
tralnych, chórów, orkiestr i patriotów wobec okolicznych Rusinów, a tak¿e 
w³adz austriackich. Z opowiadania mojego krewnego wiem, ¿e jeden z ro- 
du Wyspiañskich zwany "Jasieñko" by³ zakonspirowany w akcji wywiadu 
na rzecz powstañców w roku 1863-1864. By³ mê¿em zaufania majora 
Grochowalskiego i ks. T. Kintzla, którzy kierowali ruchem powstañczym 
obwodu œwirskiego i powstañcy mieli wsparcie etapowe w drodze do kor- 
donu granicznego Brody-Radymno. 
Rusini okolicznych wsi rozumie siê 
- ciemne masy, byli na ¿o³dzie ¿andarmów 
austriackich, za byle och³ap wydawali pol- 
skich powstañców. Oni te¿ dawali œwirza- 
nom z³oœliwe przydomki, które pomaga³y 
w³adzom austriackim w wykrywaniu osób, 
sympatyków ruchu niepodleg³oœciowego. 
Kolegów ze szko³y œredniej mo¿na 
podzieliæ na pewne grupy wg wieku. Roz- 
piêtoœæ wieku by³a doœæ znaczna, bo waha³a 
siê od 2 do 8 lat, starszych ode mnie. Ró- 
wieœników by³o oko³o 7 ch³opców. Pocho- 
dzenie socjalne: inteligencja 60%, robot- 
nicze 18%, ch³opskie 15%, reszta drobno- 
mieszczañskie. Wœród nich by³y ró¿ne 
temperamenty i charaktery, nie brakowa³o 
na³ogowych palaczy. Surowa dyscyplina ze 
strony ucz¹cych, ³¹czy³a uczniów do soli- 
darnoœci w szkole i poza ni¹. Jedynie naro- 
dowoœæ dzieli³a, mowa i wierzenie. Nie bra- 
kowa³o dowcipnisiów, grajków, œpiewaków, 
malarzy i osób nerwowych. 
Kol. Zendwalewicz z Winnik, mimo, ¿e codziennie chodzi³ pieszo 
do szko³y oko³o 8 km, by³ zawsze z humorem. Na przerwach zabawia³ 
swoimi wicami kolegów, a na lekcjach profesorów. Prof. Zre¿ypalski(?) 
denerwowa³ siê przy pytaniu matematyki, jeœli uczeñ s³abo odpowiada³ lub 
nie umia³. Wtenczas lubia³ uderzyæ ucznia w plecy, ale uczeñ po uderzeniu 
zawsze otrzymywa³ ocenê dostateczn¹. Wywo³any do odpowiedzi Zend- 
Pawe³ Wyspiañski. 
Fotografia z pierwszych lat 
pobytu na Œl¹sku. Zdjêcie 
udostêpni³ 
œp. Boles³aw Wyspiañski
		

/p0007.djvu

			Str. 7 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
walewicz prawie nie odpowiada³, tylko coœ glêdzi³. Gdy dosta³ po plecach, 
z radoœci¹ pó³g³osem powiedzia³: Bogu dziêki, bêdzie dostateczne. To bar- 
dzo rozœmieszy³o profesora i klasê. 
Surowy wychowawca równie¿ mia³ pretensje do Zendwalewicza, 
bo on mu urz¹dzi³ inny kawa³, przy czym myœmy ju¿ wiedzieli. Jecha³ na 
wozie jako poborowy i wóz zatrzyma³ siê przed szko³¹. Poborowi œpiewali 
i popijali wódkê z flaszek. Uczniowie podbiegli do okien i dziêkowali za 
owacjê, a pan Paw³owski g³oœno ¿yczy³ mu, by zosta³ ¿o³nierzem. Od tego 
czasu mia³ spokój z nauk¹ i z zachowaniem, bo zosta³ ¿o³nierzem. 
Kol. Silber (ˉyd), dobry grajek, gra³ profesorom na lekcji ¿ydo- 
wskie kawa³ki. Jaœko Seniuta z Glinian z przydomkiem "Bezkoniecznaja", 
œpiewak z w³osami podobnymi do dzisiejszych kud³aczy, montowa³ sere- 
nady siostrom kolegów ze Lwowa. Kol. Zamorski rysowa³ koniki dla ks. 
Podiañskiego, (prof. jêz. ruskiego), które darowa³ swoim dzieciom. 
W internacie by³y ró¿ne zespo³y i kó³ka. Nie brakowa³o studenc- 
kich kawa³ów jak zagl¹danie do kole¿eñskich walizek za mas³em i bu³ka- 
mi, zw³aszcza po ich powrocie ze œwi¹t. 
Po maturze ca³y nasz zespó³ klasowy obj¹³ pracê przewa¿nie nau- 
czycielsk¹, choæ byli tacy, którzy poszli do innych zawodów. Kol. W³a- 
dys³aw Mañkowski obj¹³ razem ze mn¹ posadê nauczycielsk¹ w Bia³em, 
pow. Przemyœlany, na której by³ przez 2 lata. PóŸniej przeniós³ siê do 
Pe³twi, gdzie o¿eni³ siê z Grzybówn¹. Mia³em byæ na jego weselu, ale w 
drodze we Lwowie zatrzyma³ mnie kol. Stanis³aw Werszner, który prosi³ 
mnie bym nie jecha³, gdy¿ jego nie zaprosili. Kol. Werszner mia³ tam swoj¹ 
sympatiê, m³odsz¹ siostrê pann¹ Broniê Grzybówn¹. Staszek urz¹dzi³ 
przyjêcie u siebie w internacie, wiêc pozosta³em u niego, tym bardziej by 
unikn¹æ spotkania z Fedoryszynem, ¿onatego ze œrednia siostr¹ Wañdzi¹, 
która by³a moj¹ znajom¹ z tajnej organizacji, a za Rusina wysz³a za m¹¿. 
Jazda ta nie uœmiecha³a siê, gdy¿ by³y zaspy œnie¿ne. Obawia³em siê, ¿e 
linia kolejowa Lwów-Podhajce zostanie zasypana i nie bêdê móg³ dostaæ 
siê do Bia³ego. 
By³ rok 1913, du¿o mówiono o wybuchu wojny z Rosj¹, nawet by³a 
tajna mobilizacja kilku roczników rezerwistów. 
Z kol. Mañkowskim odnowi³em kontakt, gdy otrzyma³em posadê 
w Alfredówce, a on by³ nauczycielem kieruj¹cym polskiej szko³y w s¹- 
siedniej wsi Kurowice. Jeszcze w czasie I wojny œwiatowej korespon-
		

/p0008.djvu

			Str. 8 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
dowa³em z nim jako ¿o³nierzem ob³o¿nie chorym na gruŸlicê w Zako- 
panem, gdzie umar³ i zosta³ pochowany. 
Z bli¿szych kolegów ze szko³y by³ Marcin Mazurski, gor¹cy pa- 
triota. PrzyjaŸniliœmy siê w czasie, gdy by³ on kierownikiem szko³y w 
Miko³ajowie, powiat Bóbrka, a nastêpnie na Œl¹sku, a¿ do wybuchu II 
wojny œwiatowej. £¹czy³a nas serdeczna wiêŸ, bo by³ chrzestnym Leszka, 
a moja ¿ona by³a chrzestn¹ jego córki Romci. Niestety, ten naprawdê bo- 
haterski patriota polski, który pozostawi³ po sobie czyny spo³eczne (koœ- 
ció³ek w Miko³ajowie) i wychowawcze m³odzie¿y, zgin¹³ wraz z polskimi 
oficerami w Katyniu. *5 
Poczesne miejsce w pamiêci posiada kolega Józef Johan vel Naga- 
nowski, z którym ³¹czy³a mój dom szczera przyjaŸñ, nauczyciel w Podjar- 
kowie, pow. Bóbrka, nastêpnie na Ziemiach Odzyskanych. W koñcu za- 
mieszka³ w Czêstochowie. 
Oprócz kolegów byli proœci ludzie o szlachetnym uczuciu, artyœci 
zespo³ów teatrów amatorskich jak: Franciszek Martow³os, Leon Babicz z 
Bia³ego, woŸni szkolni Micha³ G¹sior, Domañski ze Lwowa. Z kolegów z 
zawodu nauczycielskiego Jak Rac³awicki, nie brak³o te¿ pañ z Komitetu 
Rodzicielskiego oraz nauczycielek z grona nauczycielskiego; osoby te 
mia³y cywiln¹ odwagê stan¹æ w mojej obronie wobec wrogich prze³o¿o- 
nych. Wspominam o tym w dowód, ¿e w ¿yciu trzeba byæ dyplomat¹, ale w 
chwilach sukcesów czy klêsk posi³kowaæ siê tak¿e pomoc¹ Bo¿¹, która jest 
niezawodna. *6 
Poniesione trudy szkolne, czy zawodowej pracy, o ile koñcz¹ siê 
pozytywnym sukcesem, daj¹ zadowolenie i s¹ bodŸcem do nowych 
przedsiêwziêæ i dodatnio wp³ywaj¹ na zdrowie. Do takich zaliczam egza- 
miny, uroczystoœci, udzia³ czynny w zespo³ach naukowych i kulturalnych 
oraz prace spo³eczne. Nie sposób wyliczyæ wszystkich, poda³em tylko 
niektóre. Du¿o ciekawych prze¿yæ mia³em podczas pierwszej wojny 
œwiatowej, wojny z Ukraiñcami, wojny z bolszewikami i drugiej wojny 
œwiatowej. Ka¿da z nich mia³a inny charakter, inne trudnoœci do pokona- 
------------------------ 
*5 Mazurski Marcin, ur. 1892 s. Micha³a, por. rez., nauczyciel. Patrz: Rozstrzelani w 
Katyniu. Wyd. Oœrodek KARTA, 1995, str. 154. Dop. red. 
*6 Leon Babicz, lat 50, zosta³ zamordowany w Bia³ej przez ukraiñsk¹ bojówkê 
nacjonalistyczn¹ 25.03.1944 r. Dop. red.
		

/p0009.djvu

			Str. 9 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
nia. Do najtrudniejszych zaliczam drug¹ wojnê œwiatow¹, w której prze- 
¿y³em istn¹ gehennê. Z filmu mojej kroniki mo¿na wysnuæ pewne wnioski: 
1. Zdobywa³em pozycjê ¿yciow¹ przez trudy i znoje o w³asnych si³ach. 2. 
Stara³em siê nie pomin¹æ ¿adnej szansy pomocnej do sukcesów. 3. Nie 
zra¿a³y mnie niepowodzenia w walce pozycyjnej. 4. Szuka³em sojusz- 
ników, ale raczej kierowa³em siê w³asnym rozs¹dkiem, mo¿e naiwnym ale 
swoistym. 5. Modlitwa i pomoc Boska by³y niezawodnym œrodkiem w 
pokonywaniu trudnoœci. 
Stanis³aw Sas Tarnawski 
Ciemna rzeka jak Twe oczy, 
Jak magiczne szczêœcie moje. 
Widzê dworek nasz uroczy, 
Piêkny salon i pokoje. 
Gni³a Lipa 
Typowy wiejski 
dom mieszkalny 
w Ma³opolsce 
Wschodniej. 
Wiele takich 
domów by³o na 
wioskach do 
czasu 
wypêdzenia ich 
mieszkañców.
		

/p0010.djvu

			Str. 10 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Widzê sad kwitn¹cy w maju, 
Ciociê Niuniê i skowronki, 
Stryj Boles³aw z dam¹ w gaju 
Ju¿ rozpina jej koronki... 
Gni³a Lipa przez sad p³ynie, 
Nad potokiem Ojciec siedzi. 
Smutek mój utopiê w winie, 
Jutro pójdê do spowiedzi. 
Dziki bez nad wod¹ roœnie, 
Stare lipy pachn¹ miodem. 
S³owik œpiewa dziœ ¿a³oœnie, 
Ciotki przymieraj¹ g³odem. 
Józef Stalin nie ¿artuje, 
Szlachty polskiej nienawidzi, 
Sybiru jej nie ¿a³uje, 
Polska Lwowa siê nie wstydzi. 
Nie wstydzi siê swej historii, 
Wiernych polskich rzek kresowych, 
Gni³ej Lipy, z³otej glorii, 
Starych dworków modrzewiowych. 
I ja tak¿e siê nie wstydzê 
Szlacheckiego pochodzenia, 
Herb szlachecki z dum¹ widzê, 
Moje serce mi³oœæ zmienia. 
Wiersz ze zbioru "Wiersze" wydany przez autora w 2011 r.
		

/p0011.djvu

			Str. 11 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Dzieje parafii przemyœlañskiej (cz. I) 
Red. Tekst Iwo Werschlera ukaza³ siê w czasopiœmie SEMPER FIDELIS ( nr 
4/2011) w artykule pt. Z dziejów przemyœlañskiej parafii. Publikuj¹c go w biulety- 
nie pominiêto czêœæ wstêpn¹, opisuj¹c¹ aspekty po³o¿enia geograficznego i opis 
miasta podany przez U. Werduma. Ten ostatni ukaza³ siê w biuletynie. 
Od po³owy XVII stulecia mia³y Przemyœlany parafiê rzymsko-katolick¹. W 
1642 r. za³o¿y³a j¹ Anna z Polanowic Krzelczycka Mro¿kowa. Obecny koœció³, 
razem z klasztorem oo. dominikanów obserwantów kongregacji œw. Ludwika 
Bertranda wzniesiono w 1765 r., dziêki fundacji El¿biety Wiktorii Potockiej, 
wojewodziny brac³awskiej. Koœció³ ten poœwiêcono w 1780 r. pod wezwaniem œœ. 
Piotra i Paw³a. Odt¹d, do 1792 r., parafi¹ przemyœlañsk¹ zarz¹dzali dominikanie. 
Po pierwszym rozbiorze Polski, gdy cesarz Józef II przeprowadza³ reformy 
obejmuj¹ce m. in. Koœció³, likwidacji uleg³o wiele klasztorów. Skasowano te¿ 
klasztor w Przemyœlanach, a zarz¹d parafii przejêli proboszczowie œwieccy. 
Pierwszym z nich by³ ks. Ignacy Luszczyñski sprawuj¹cy swój urz¹d w latach 
1793-1808. Po nim kolejno funkcjê tê pe³nili (w nawiasach daty urzêdowania): ks. 
Feliks Sobolewski (1809-1816), ks. Wojciech Chilarski (1819-1869), ks. Augus- 
tyn Paj¹k (1870-1879), ks. Zygmunt Bilski (1879-1933) i ks. Piotr Struszkiewicz 
(1934-1945). Po 1945 r. parafia zosta³a przez Sowietów zlikwidowana, a koœció³ 
zdewastowany i zamieniony w fabryczkê. 
Kiedy poszukuj¹c informacji o swoich przodkach trafi³em do archiwum w 
Lubaczowie, w aktach przemyœlañskiej parafii znalaz³em kronikê, któr¹ zgodnie z 
zarz¹dzeniem Konsystorza Metropolitalnego obrz¹dku ³aciñskiego we Lwowie 
prowadzi³ od 1892 r. ówczesny proboszcz, ksi¹dz Zygmunt Bilski. Duchowny ten 
zas³uguje na bodaj krótk¹ notkê biograficzn¹. Urodzi³ siê w 1843 r. w 
Siekierczycach k. Sambora. Wykszta³cenie podstawowe i œrednie zdobywa³ we 
Lwowie. Jako uczeñ gimnazjum wzi¹³ udzia³ w powstaniu styczniowym 1863 r. 
Po powrocie do Galicji zosta³ przez Austriaków aresztowany i 4 lata przebywa³ w 
ciê¿kim wiêzieniu we Lwowie. Po wyjœciu na wolnoœæ zda³ maturê, a nastêpnie 
rozpocz¹³ studia teologiczne. W 1873 r. przyj¹³ œwiêcenia kap³añskie z r¹k abpa 
Wierzchlejskiego, po czym 5 lat pracowa³ jako wikary w Przemyœlanach. Nastêp- 
nie pe³ni³ obowi¹zki administratora i proboszcza w Skolem w Bieszczadach 
Wschodnich. Gdy po przeniesieniu ks. Paj¹ka do Wy¿nian zwolni³o siê stano- 
wisko proboszcza w Przemyœlanach, ks. Bilski obj¹³ ten urz¹d. Odt¹d, a¿ do 1933 
r. pe³ni³ tê funkcjê. On te¿, jak wspomnia³em, zacz¹³ prowadziæ kronikê para- 
Ksi¹dz Zygmunt Bilski i Kronika parafialna
		

/p0012.djvu

			Str. 12 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
fialn¹, któr¹ w³asnorêcznie spisywa³ do 1923 r. 
Zapiski obejmuj¹ informacje o wydarzeniach jakie mia³y miejsce jeszcze 
przed objêciem obowi¹zków proboszcza przez ks. Bliskiego. Oto wa¿niejsze z 
nich. 
W 1843 r. od pioruna zapali³ siê dach na przemyœlañskim koœciele. Zniszczeniu 
uleg³a wie¿a z zegarem i dwoma dzwonami. Remont trwa³ 5 miesiêcy, podczas 
których nabo¿eñstwa odprawiano w cerkwi. W czasie pe³nienia funkcji probosz- 
cza przez ks. Paj¹ka, wielki o³tarz przesuniêto do œciany tylnej prezbiterium, bo 
dot¹d sta³ w miejscu póŸniejszych balasek. Ten¿e proboszcz wybudowa³ ko³o 
koœcio³a tzw. organistówkê, któr¹ nastêpnie sprzeda³ gminie na szko³ê. 22 wrzeœ- 
nia 1879 r. przyby³ do Przemyœlan ks. Bilski, i wkrótce energicznie zabra³ siê do 
remontów w koœciele œw. œw. Piotra i Paw³a. 
W 1884 r. malowanie wnêtrza koœcio³a wykona³ artysta Maurycy Skopowski. 
W 1886 na wie¿y koœcielnej umieszczono zegar z dwoma dzwonami, a w 1887 r. 
naprawione zosta³y organy. Po tych remontach, w 1890 r., parafia prze¿ywa³a mi- 
sje, które prowadzili oo. redemptoryœci z Moœcisk. 
W Kronice znajduj¹ siê te¿ informacje o wydarzeniach w mieœcie, l tak: w 
czerwcu 1893 r. proboszcz poœwiêci³ kamieñ wêgielny pod szpital, a we wrzeœniu 
pod budynek szkolny. Budowano wtedy szybko, bo ju¿ w listopadzie 1894 r. nowa 
szko³a zosta³a poœwiêcona. 
31 maja 1895 r. wybuch³ w miasteczku po¿ar. Przy silnym wietrze ogieñ 
zniszczy³ kilka budynków. Kolejny po¿ar, który tym razem strawi³ szopê na pro- 
bostwie, mia³ miejsce w 1899 r. W miêdzyczasie, 4 stycznia 1898 r., ks. Bilski 
poœwiêci³ nowy szpital powszechny, w którym urz¹dzono równie¿ kaplicê. W 
1900 r. poœwiêcony zosta³ kamieñ wêgielny pod budowê koœció³ka w pobliskim 
Wo³kowie. 
Wa¿nym wydarzeniem w ¿yciu parafii by³ przyjazd ks. abpa Józefa Bilcze- 
wskiego, który wracaj¹c z wizytacji kanonicznej w Dunajowie, odwiedzi³ Prze- 
myœlany; by³ w koœciele, na plebanii, ogl¹da³ now¹ szko³ê i szpital. 
Ciekawostk¹ by³o wywiercenie na podwórzu probostwa g³êbokiej na 30 m 
studni. Mia³o to miejsce w 1907 r. W dwa lata póŸniej proboszcz sprowadzi³ z 
Trembowli 160 p³yt kamiennych na posadzkê koœcieln¹. 
W 1909 r. œwiêtowano w Przemyœlanach otwarcie linii kolejowej Lwów- 
Podhajce. Z tej okazji ks. Bilski uczestniczy³ w bankiecie wydanym przez Radê 
Powiatow¹. Wkrótce spotka³y go tak¿e wa¿ne wyró¿nienia: 10 marca 1909 r. 
dosta³ od cesarza Franciszka Józefa l z³oty krzy¿ zas³ugi z koron¹, a 12 stycznia 
1910 r. abp Bilczewski wrêczy³ mu pozwolenie noszenia Rokiety i Mantoletu 
Dzieje parafii przemyœlañskiej w œwietle Kroniki
		

/p0013.djvu

			Str. 13 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
(pierwsza jest rodzajem kom¿y podbitej kolorow¹ materi¹, druga zaœ - krótk¹ 
peleryn¹; obie nosz¹ wy¿si duchowni). 
Lata 1909 i 1910 zapisa³y siê w dziejach Przemyœlan jeszcze innymi wa¿nymi 
faktami. We wrzeœniu 1909 otwarto pierwsz¹ klasê gimnazjum, którego dyrek- 
torem zosta³ dr Franciszek Grzegorczyk, oraz poœwiêcono uroczyœcie sztandar 
gniazda sokolego. W 1910 natomiast wybuchn¹³ w mieœcie potê¿ny po¿ar. Sp³o- 
nê³o wiele domów, g³ównie ¿ydowskich. 
W 1911 r. zainstalowane zosta³y w koœciele przemyœlañskim nowe organy, 
wykonane za 8200 koron przez lwowianina Mieczys³awa Janiszewskiego. 
Donios³ym wydarzeniem by³o poœwiêcenie 14 lipca 1912 r. budynku To- 
warzystwa Gimnastycznego "Sokó³" (tzw. sokolni) przez bpa W³adys³awa Ban- 
durskiego. Z tej okazji na cmentarzu odprawiono mszê polow¹, podczas której 
œwiêcenia kap³añskie przyj¹³ diakon Eugeniusz Baziak, póŸniejszy Metropolita 
Lwowski. Przed wybuchem I wojny œwiatowej oddano jeszcze do u¿ytku w 
Przemyœlanach nowy budynek Towarzystwa Zaliczkowego, rozszerzono miej- 
scowy cmentarz, oraz poœwiêcono kaplicê rzymskokatolick¹ w Krosienku. 
Ciekawie opisuje ks. Bilski wydarzenia zwi¹zane z I wojn¹ œwiatow¹. Warto 
zatem nieco szerzej zrelacjonowaæ te zapiski. 4 sierpnia 1914 r. Austriacy og³osili 
mobilizacjê. Ks. Bilski pisze: 
Przemyœlany w latach wojennych 1914-1915 
Na kolei powsta³ wielki ruch (...). Wielkie maszyny 
Budynek 
Towarzystwa 
Gimnastyczne 
go Sokó³" w 
Przemyœlanach 
zbudowany wg 
projektu 
Wawrzyñca 
Dayczaka. 
Obecnie 
budynek 
szko³y. 
Fot. Adam 
Groblewski. 
"
		

/p0014.djvu

			Str. 14 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
ci¹gnê³y po kilkadziesi¹t du¿ych wagonów(...). Pop³och wœród ksiê¿y ruskich. 
Jako moskalofilów wywieziono kilku. 26 sierpnia na nabo¿eñstwo do koœcio³a 
przysz³o ma³o ludzi. Wielu wyjecha³o, m. in. starosta i sêdziowie. Nawet organista 
i koœcielny pouciekali do lasu z byd³em. Wieczorem tego dnia do szko³y ¿eñskiej 
i do sokolni przywieziono wielu rannych ¿o³nierzy. Brakowa³o s³u¿by medycznej 
i ³ó¿ek. Rannych uk³adano na pod³ogach. Strach i przygnêbienie wielkie opa- 
nowa³o wszystkich. W pi¹tek 28. rano, zarz¹dzono ewakuacjê miasta. Powsta³ 
wiêc z tego powodu wielki p³acz, krzyk, lament (...) pop³och i panika. Nawet 
zakonnice ze szpitala przenocowawszy na plebanii, zaraz z rana przebrane w 
œwieckie ubrania uciek³y. Nawet ksi¹dz wikary Wojciech Goleñ uciek³, nawet go 
nie zatrzymywa³em, bo by³ bardzo przestraszony i rozdra¿niony. 
: nie opuszczam koœcio³a i Pana Jezusa, którego wystawi³em w monstran- 
cji. 
to wasza 
praca, to was ˉydzi i panowie oszukiwali i obdzierali - 
ksi¹dz ruski Jan 
Kostelnyj z ¿on¹ i dzieckiem. 
wielka radoœæ i wszêdzie by³o s³ychaæ œpiewanie hymnu 
ludowego: Bo¿e wspieraj ... 
Na prawos³awie 
nie zmuszali Moskale nikogo i nie potrzeba by³o zmuszaæ, bo wszyscy tutejsi 
Rusini z ma³ymi tylko wyj¹tkami lgnêli do prawos³awia, byli bowiem pewni, ¿e ich 
wiara jest taka sama jak prawos³awna. 
Proboszcz Bilski 
zosta³ 
Czyni³ tak codziennie do 2 wrzeœnia. *1 
Oko³o 19.00 tego dnia usta³a strzelanina, a ok. 22.00 rozleg³ siê potê¿ny huk, a 
po nim drugi. To Austriacy wysadzili 2 mosty. Dnia nastêpnego strzelali z góry 
czupernosowskiej (na zachód od miasta), a Rosjanie odpowiadali im z lipowiec- 
kiej. W niedzielê 30 sierpnia do Przemyœlan weszli Moskale. Wszystko niszczyli, 
t³ukli latarnie, rozbijali drzwi od sklepów i mieszkañ, które nastêpnie rabowali. 
Mniej wartoœciowe rzeczy wyrzucali na ulice i kazali ludziom zbieraæ: 
wo³ali. Z okolicznych wsi 
przyje¿d¿a³y furmanki po rabowane mienie. Du¿ym powodzeniem cieszy³a siê 
okowita. So³daci strzelali na ulicach do ˉydów. Zginê³o ok. 26 osób. Sp³onê³y 
domy przy rynku oraz przy ulicy wiod¹cej do gorzelni. Tymczasem w okolicach 
Œwirza i Krosienka rozegra³a siê wielka bitwa. 
Rosjanie pozostawali w Przemyœlanach od 31 sierpnia 1914, do 4 lipca 1915 r. 
W tym czasie naczelnikiem by³ Polakow, a jego zastêpc¹ - Jakowlew. Ludzie 
energiczni, ale sprawiedliwi, jak zanotowa³ ks. Bilski. Przed wycofaniem siê z 
miasta ¿o³nierze rosyjscy zarekwirowali 4 dzwony koœcielne. Zostawili sygna- 
turkê i dzwony zegarowe, bo nie mogli do nich siê dostaæ. Zabrali natomiast 3 
dzwony z Wo³kowa. 28 czerwca 1915 r. nadeszli Austriacy. Rozpoczê³a siê bitwa, 
która trwa³a tydzieñ. Na plebanii schroni³o siê wielu ludzi, m.in. 
4 lipca, w niedzielê, Przemyœlany zajêli znów Au- 
striacy. Wszêdzie by³a 
Jeszcze ciekawe spostrze¿enia ks. Bliskiego: 
(przechodziæ) 
Na przyk³ad ch³opi ze wsi Bi³ka i Kos- 
teniów przyszli do komendanta rosyjskiego z oœwiadczeniem, ¿e ca³e te wsie
		

/p0015.djvu

			Str. 15 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
przechodz¹ na prawos³awie. Tymczasem, jeszcze w 1915 r., proboszcz prze- 
myœlañski otrzyma³ do pomocy nowego wikarego, którym zosta³ ks. Jan Kowal- 
ski. 
CDN 
---------------------------- 
*1 Wspomnienia ks. W. Golenia zosta³y podane w biuletynie SPOTKANIA ŒWIRZAN 
nr 29, str.16. Dop. red. 
Red. Poni¿sz¹ wypowiedŸ S. Sowiñskiej autorka nagra³a na taœmê 
magnetofonow¹, a póŸniej przepisa³a. Dziêkujemy za bardzo wa¿ny tekst. 
Beata Kowalska 
amiêtam jak dziœ by³ marzec 1944 r. Ludzie na wsi mówili, ¿e ban- 
dyci morduj¹ Polaków, ¿e ca³e wsie p³on¹... Moi starsi bracia Jan 
i Florian zostali namówieni przez ojca i wujka Micha³a Kolbeka na 
wyjazd do rodziny w Rzeszowskie, czego nie mog³a darowaæ sobie mama 
Katarzyna Urban z d. Kaczorowska. Zostaliœmy wiêc w domu: tata - Tade- 
usz Urban, mama, mój brat Wac³aw, który wtedy mia³ nieca³e 2 lata i ja. 
Koñczy³a siê zima, na polach le¿a³o niewiele œniegu... Nie zd¹¿y- 
³am jeszcze op³akaæ W³adka Jaworka... To by³ bardzo przystojny ch³opak, 
w którym wszystkie dziewczêta siê kocha³y. Jego œmieræ by³a bardzo dziw- 
na i pozosta³a nie wyjaœniona. W po³owie marca W³adek poszed³ w odwie- 
dziny do naszego s¹siada p. Korytko - siedzieli w domu i rozmawiali. To 
by³ jeden strza³ przez okno. Jeden strza³ w g³owê. Ludzie na wsi mówili, ¿e 
zabi³ go kuzyn Ukrainiec - ale mo¿e to tylko plotka, bo nikt tego nie wi- 
dzia³. Na pewno nie zrobi³ tego Polak. 
Nastroje na wsi by³y ju¿ takie, ¿e na noc schodziliœmy do schronu, 
gdy¿ w nocy grasowali bandyci. 27 marca zosta³o zwo³ane zebranie na wsi, 
gdzie poinformowano nas o zabijaniu ludnoœci ukraiñskiej przez polskich 
partyzantów i ludnoœci polskiej przez partyzantach ukraiñskich. Zarz¹- 
dzono wiêc ukraiñsko-polskie nocne stra¿e mieli chodziæ po dwóch (Polak 
Wspomnienia Stanis³awy Sowiñskiej z Dobrzanicy 
P 
Tata i Wujek
		

/p0016.djvu

			Str. 16 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
i Ukrainiec) do pó³nocy jedni a po pó³nocy nastêpni. 
Tej nocy z Polaków zostali wyznaczeni Tadeusz Urban i Jan Celo- 
rewicz (nie bardzo wiem, który, na jakiej zmianie). Zbli¿a³a siê noc, wiêc 
jak od paru nocy zeszliœmy do schronu. Schron to brzmi doœæ powa¿nie w 
porównaniu do tego co to by³o 
wykopany wielki dó³ przy chlewie 
na podwórku wujka Micha³a 
Kolbeka przykryty deskami a na 
tym le¿a³o drewno do palenia. 
Odgarnia³o siê drewno, wsuwa- 
liœmy siê tam i z zewn¹trz ktoœ nas 
zas³ania³ i przyczepia³ przy tym 
psa, ¿eby nie by³o widaæ, ¿e ktoœ 
tam jest. Tej nocy do schronu 
zeszli: wujek Micha³ Kolbek, jego 
syn Marian, Józia Celorewicz 
(córka Jana), wujek Bronek Grzeœ- 
ków, Florian Skorochoda (syn 
Anastazji Skorochody) i ja. 
Moja mama z ma³ym Wac- 
kiem schowa³a siê gdzieœ na po- 
wierzchni, gdy¿ bali siê, ¿e ma³y 
bêdzie p³aka³ i nas wyda. Siedzie- 
liœmy w tym schronie i oko³o pó³- 
nocy us³yszeliœmy straszn¹ szamo- 
taninê na powierzchni: bieganinê, 
szuranie butów i przekleñstwa po 
ukraiñsku. 
Z³apali Celorewicza i ojca którzy akurat mieli siê zmieniæ na warcie. 
Z³apali tylko Polaków. Po chwili s³yszeliœmy s³owa: 
- Gdzie reszta? A potem odg³osy bicia i jêki wujka... 
Nie wytrzyma³ fizycznego znêcania siê i wskaza³ miejsce, gdzie 
schowaliœmy siê, mimo, ¿e z nami by³a jego córka... 
Potem us³yszeliœmy strza³, skowyt psa i s³owa: 
- Odkrywaj! Celorewicz zacz¹³ odrzucaæ te drwa - zrobi³o siê wej- 
œcie i nagle strza³ do œrodka przez dziurê. Kula przelecia³a mi ko³o ucha, do 
Dobrzanica, luty 1944 r. 
W³adys³aw Jaworek z ukraiñsk¹ kuzynk¹ 
Gieni¹ Kuœnierz.
		

/p0017.djvu

			Str. 17 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
dziœ pamiêtam ten œwist i wujka Kolbeka spokojne s³owa - Cicho Stasia, 
cicho. By³am prawie nieprzytomna ze strachu - a oni krzyczeli: 
- Wy³aziæ! Wy³aziæ! 
Strzelili jeszcze raz, posypa³o siê z sufitu i znów us³yszeliœmy: 
- Wy³aziæ, bo bêdziemy strzelaæ!. 
Wujek Kolbek wyszed³ pierwszy i powiedzia³: 
- Jak macie nas zabiæ, to zabijcie tutaj, bêdziecie mieæ nas zasy- 
panych. Po co mamy wy³aziæ? 
- A kto was bêdzie zabija³ powiedzia³ bandyta - i dalej krzycza³: - 
Wy³aziæ! Wy³aziæ! 
I wyszli wszyscy oprócz mnie... 
Ukrainiec spyta³: 
- Wszyscy? - wrzasn¹³ w swoim jêzyku. 
Wujek Kolbek powiedzia³, ¿e jeszcze dziewczynka zosta³a i za- 
wo³a³: 
- Stasia wy³aŸ. 
Jak wysz³am zobaczy³am ojca, pobitego wujka i resztê osób ze 
schronu. Staliœmy na podwórku, jakoœ nas ustawili tak, ¿e ojciec sta³ pier- 
wszy, potem Celorewicz, ja i dalej nie wiem. By³am przera¿ona a jeden z 
nich zacz¹³ zdejmowaæ broñ z pleców i powiedzia³, ¿e jak ktoœ bêdzie 
ucieka³ to ich zastrzeli... 
Mimo to strzelili i posz³a seria... upad³am i poczu³am wielki ciê¿ar 
na sobie. Chyba straci³am przytomnoœæ... Potem by³y krzyki i wielka ³una 
nad podpalonym stogiem. Widno by³o jak w dzieñ a ja le¿a³am i nie 
mog³am siê ruszyæ z ciê¿aru czy strachu nie wiem. By³o mi strasznie zim- 
no i by³am ca³a mokra. Potem wszystko ucich³o. Nie wiem, ile czasu tak 
le¿a³am, gdy nagle us³ysza³am s³owa ciotki Skorochodowej: 
- Stasia ¿yjesz? 
Zdjêto ze mnie wujka Celorewicza - strasznie krwawi³ i by³am ca³a 
w jego krwi. Zobaczy³am ojca - dosta³ seriê po przek¹tnej i pamiêtam jego 
d³oñ a raczej zwisaj¹ce palce. Wujek Celorewicz dosta³ tylko jeden strza³ - 
nie zd¹¿yli mu pomóc - wykrwawi³ siê. Mnie fizycznie nic nie by³o, ¿ad- 
nych ran, czy zadrapañ... Nie by³o wœród zabitych i tych którym siê uda³o 
prze¿yæ wujka Bronka i wujka Kolbeka - myœleliœmy, ¿e zabrali ich na tor- 
tury do lasu. 
Nastêpnego dnia, jak wszyscy spotkaliœmy siê na drodze do Prze-
		

/p0018.djvu

			Str. 18 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
myœlan, to opowiedziano mi jak to by³o... Mieli nie strzelaæ, ale jak zaczêli 
to robiæ, to wujek Kolbek i wujek Bronek uciekli a reszta pad³a na ziemiê. 
Bandyci zainteresowali siê tylko uciekinierami i do rana trwa³y ich poszu- 
kiwania. Wujek Bronek schowa³ siê w przerêbli a wujek Kolbek nakry³ siê 
kup¹ gnoju. Potem doczo³gali siê do znajomych Ukraiñców, którzy ich 
przebrali i dali znaæ rodzinie. Umówili nas na drodze do Przemyœlan, gdzie 
do³¹czyli do nas w trakcie ucieczki. 
My Polacy nie mieliœmy 
ju¿ prawie nic, wszystko 
nam zabrali: zwierzêta, 
sprzêty domowe - czego 
nie zabrali to zniszczyli, 
ale w stajni zosta³y dwie 
stare szkapy, które do 
niczego siê nie nadawa³y i 
œwiniak lataj¹cy po pod- 
wórku którego nikt nie 
móg³ z³apaæ. Mama wys- 
³a³a mnie do ukraiñskich 
ch³opów ¿eby za tego 
œwiniaka zabili nam coœ na 
kszta³t trumny, ale ¿aden z 
nich nie odwa¿y³ siê nam 
pomóc. Wiêc œci¹gnê- 
³yœmy ze strychu stary 
zielony kufer, w którym 
babcia trzyma³a dzien- 
niczki urodzeñ wszystkich 
odebranych dzieci (babcia 
Urban by³a akuszerk¹), o- 
pró¿ni³yœmy go i postano- 
wi³yœmy z mam¹ po- 
chowaæ ojca w tym kufrze 
w okopach w naszym 
Ale zanim póŸnym popo³udniem wyjechaliœmy z Dobrzanicy 
chcia³yœmy pochowaæ ojca... 
Rodzina Urbanów. Dobrzanica 1942 r. 
Siedz¹: Katarzyna Urban z domu Kaczorowska 
(by³a wtedy w ci¹¿y, tego roku urodzi³ siê Wac- 
³aw) - zamordowana 15.04.1944 r., Tadeusz Urban 
zamordowany 28.03.1944 r. Stoj¹ od lewej: Florian 
Urban, Stanis³awa Urban i Jan Urban.
		

/p0019.djvu

			Str. 19 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
sadzie, a jak wrócimy to po- 
chowamy go na cmentarzu. 
Nie zd¹¿y³yœmy te- 
go zrobiæ gdy¿ trzeba by³o 
wyje¿d¿aæ a raczej ucie- 
kaæ... Ciotka Celorewicz 
powiedzia³a, ¿ebyœmy siê 
nie martwi³y, ¿e ona zosta- 
nie tu na noc - jakoœ sobie 
poradzi i rano ich pochowa. 
I pochowa³a. Potem opo- 
wiada³a, ¿e owinê³a ich w 
przeœcierad³a, po³o¿y³a des- 
ki w dole, potem ich, a po- 
tem znów deski i na koniec 
zasypa³a ziemi¹, gdzieœ w 
Rogu na nowym cmentarzu. Razem zostali zabici i razem w jednej mogile 
le¿¹... [1] 
Zaprzêg³yœmy do furmanki te nasze wys³u¿one szkapy, ka¿dy wzi¹³ 
co mia³, choæ wiele tego nie by³o i wyruszyliœmy do Przemyœlan. My, tzn. 
Józia Celorewicz, Anna Kolbek (z d. Grzeœków, ¿ona Micha³a Kolbeka) jej 
syn Marian Kolbek, moja mama Katarzyna Urban z moim bratem Wac- 
kiem, ja, no i ci co do nas potem dotarli tj. wujek Kolbek i wujek Bronek 
Grzeœków. Prawie wszyscy szli bo konie nie dawa³y rady takie by³o b³oto, 
wszystko rozje¿d¿one przez czo³gi. Nawet przez chwilê nie pomyœla³am, 
¿e ju¿ nigdy tu nie wrócê... 
Po dotarciu do Przemyœlan okaza³o siê, ¿e nie ma gdzie schowaæ 
koni i furmanki - nikt nie chcia³ siê a¿ tak nara¿aæ, ¿eby na widoku sta³y 
konie, wiêc Mama z ciotk¹ Kolbekow¹ stwierdzi³y, ¿e wróc¹ i odprowadz¹ 
zaprzêg. I pojecha³y we dwie zabieraj¹c ze sob¹ mojego ma³ego brata 
Wacka. To w³aœnie w Przemyœlanach ostatni raz widzia³am mamê. 
Jakieœ dziwne przekonanie by³o, ¿e kobiet i dzieci ci bandyci nie ruszaj¹, 
jakoœ tak by³o, ¿e tylko mê¿czyŸni i m³odzie¿ siê chowa³a. Kobiety prze- 
wa¿nie zostawa³y w domu, kiedy my byliœmy w schronie... Po powrocie 
Mama 
Katarzyna i Tadeusz Urbanowie, zamordowani w 
Dobrzanicy przez bojówkê UPA. 
Zdjêcie powojenne, odtworzone przez fotografa, 
na pami¹tkê dzieciom i potomkom.
		

/p0020.djvu

			Str. 20 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Mamy z Wackiem i ciotki do Dobrzanicy we wsi podobno by³o ju¿ 
spokojniej. Ci, co uciekli to uciekli, a ci, co zostali, próbowali jakoœ na 
nowo ¿yæ. Puste domy straszy³y i ludzie, choæ znajomi jacyœ - inni i byli 
jakoœ mniej ufni ... Mama postanowi³a zostaæ, wszak ca³e ¿ycie tu miesz- 
ka³a i nie chcia³a dobytku zostawiaæ. I czêœæ rodziny tu zosta³o jej mama, 
siostry... Dwa tygodnie spokoju by³o a¿ przybieg³ wujek Skorochoda 
(Ukrainiec) i powiedzia³ mamie, ¿e wyrok jest na ni¹ i ¿eby natychmiast 
ucieka³a. Bo byli ludzie i ludziska - jeden z bandytów pochodzi³ od nas ze 
wsi i przekaza³ wiadomoœæ swojemu ojcu, a on wujkowi Skorochodzie. 
Zaprzêgli te same konie i w trójkê wyjechali (wujek Skorochoda, Mama 
i Wacek). 
Dojechali a¿ do Meryszczowa 
i zostali zawróceni przez bandytów 
do Dobrzanicy. Tam, za pomoc 
Mamie i za to, ¿e wujek wzi¹³ za 
¿onê Polkê - tak go pobili, ¿e zosta³ 
sparali¿owany i nied³ugo potem 
zmar³. Mamie najpierw wyrwali i 
odrzucili na bok syna, a potem 
przystawili pistolet do g³owy i na 
oczach jej matki, ciotki Anastazji 
Skorochody (siostra mamy) i synów 
ciotki zastrzelili. 
(p 
)Toby³o15 
kwietnia w Dobrzanicy, a œmieræ 
Mamy opowiedzia³a mi rodzina, 
nied³ugo po tym jak to siê sta³o... 
Moim bratem Wac³awem Urbanem zaopiekowa³a siê ciotka Anas- 
tazja Skorochoda z domu Grzeœków, z któr¹ mieszka³ w Dobrzanicy jesz- 
cze 12 lat. Potem wróci³ do Polski. Reszta rodziny po wielkiej tu³aczce 
osiedli³a siê w ró¿nych czêœciach œwiata m.in. Kanadzie, USA i oczywiœcie 
Le¿a³a tam we 
krwi a mój ma³y brat chodzi³ po 
niej i szuka³ piersi. Bandyci mieli 
z tego straszny ubaw i d³ugo 
przygl¹dali siê, jak ma³y szuka 
mleka i chodzi po zmar³ej 
matce... odkr. red. 
Wac³aw Urban, Dobrzanica 1952 r.
		

/p0021.djvu

			Str. 21 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
w Polsce. Najwa¿niejsze, ¿e prze¿yliœmy i ¿e pamiêtamy... 
[1] 
Józef Wyspiañski 
prócz zapisków U. Werduma z wêdrówki przez nasze tereny 
(SPOTKANIA ŒWIRZAN nr 82 str. 35), s¹ równie¿ znane notatki 
innego cudzoziemca, choæ nie tak obszerne jak te z 1671 roku. 
Spisa³ je Martin Gruneweg, niemiecki mnich, ¿yj¹cy na prze³omie XVI 
i XVII w. 
Urodzi³ siê w Gdañsku w r. 1562 a data jego œmierci szacowana jest 
na ok. 1618 r. Pocz¹tkowo by³ luteraninem, ale w r. 1588 wst¹pi³ w Kra- 
kowie do zakonu dominikanów i przyj¹³ imiê Wac³aw. Przebywa³ w wielu 
klasztorach polskich we Lwowie, Krakowie, Wroc³awiu, Warszawie i 
P³ocku. Bêd¹c we Lwowie s³u¿y³ pomoc¹ g³ównie ormiañskim kupcom. 
Odby³ trzy wiêksze podró¿e, których celem by³a Moskwa, Konstantynopol 
i W³ochy. 
Obserwacje terenu i przeprowadzane rozmowy zapisa³ w fascynu- 
j¹cym dzienniku, manuskrypcie licz¹cym prawie 2000 stron. Barwnie i z 
pasj¹ opisa³ o swoich perypetiach, jak i realiach ludzi mu wspó³czesnych. 
W r. 2008 wydawnictwo Harrassowitz z Wiesbaden wyda³o jego 
zapiski pt. 
, zachowuj¹c oryginaln¹ pisowniê, œredniowieczn¹ niem- 
czyznê. Ksi¹¿ka jest dostêpna w internecie. 
Na dwóch stronach (1177 i 1178) s¹ informacje o Œwirzu i innych 
miejscowoœciach, przez które mnich wêdrowa³ w 1592 r., a mianowicie: 
Czyszki, Romanów, Œwirz, Chlebowice Œwirskie i Dobrzanica. 
Wtenczas, w dniu 21.02.1592 r., wybra³ siê w towarzystwie innych 
----------------------------- 
Dziwne, ¿e p. Hans Fink nic nie wspomnia³ o moim tacie Tadeuszu Urbanie. Kontakt z 
cioci¹ Celorewicz mia³am doœæ d³ugo i jej historia przez lata siê nie zmieni³a... 
O zabójstwie Jana Celorewicza pisa³ H. Fink (SPOTKANIA ŒWIRZAN nr 25, 
str. 41), jednak poda³ znacznie ró¿ni¹ce siê od powy¿szych okolicznoœci jego za- 
mordowania, bardzo dok³adnych, i nie wspomnia³ o innych ofiarach. Ponadto zmieni³ 
nazwisko ofiary. Dop. Red. 
Podró¿ Martina Grunewega przez Œwirz 
O 
Die Aufzeichnungen des Dominikaners Martin Gruneweg 
(1562-ca 1618)
		

/p0022.djvu

			Str. 22 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
osób, prawdopodobnie bryczk¹ i chyba nie zatrzymywa³ siê po drodze, 
zwa¿ywszy krótki dzieñ i zbyt póŸn¹ godzinê rozpoczêcia wyjazdu (po 
obiedzie). Z Romanowa M. Gruneweg jecha³ zapewne do Œwirza przez 
Gni³ê i Szuwarówkê, by ko³o m³yna i po grobli przedostaæ siê do karczmy 
stoj¹cej pod zamkiem. Gni³y jeszcze nie by³o, bo na jej miejscu rós³ las, zaœ 
na Szuwarówce, nazwanej tak póŸniej, by³o mo¿e kilkanaœcie chat, poœród 
których by³ m³yn i zabudowania m³ynarza. 
Podró¿nik opisa³ trasê bardzo oszczêdnie, wzmiankowa³ o osadzie 
Œwirz le¿¹cej na wynios³oœci, koœciele i zamku stoj¹cym na koñcu góry. 
Podaje równie¿ odleg³oœci miêdzy miejscowoœciami (w milach) i d³ugoœæ 
przejazdu przez niektóre. 
Nie wiadomo, dlaczego grupa obra³a Dobrzanicê jako ostateczny 
cel podró¿y, do której zapewne dotarli o zmroku. Mo¿liwe, ¿e któryœ z pod- 
ró¿nych (Jan Zapolski?) zna³ w³aœciciela tej wioski i wszyscy podró¿uj¹cy 
mogli odpocz¹æ w jego dworku i przenocowaæ. 
Poniewa¿ tekst wspomnieñ pisany by³ w œredniowiecznej niem- 
czyŸnie (taki te¿ zosta³ przedstawiony w ksi¹¿ce), stanowi³ dla pisz¹cego 
problem z przet³umaczeniem. Dlatego interesuj¹cy fragment zosta³ prze- 
pisany dos³ownie. 
W przypisach do tego tekstu znajduje siê zdanie o zamku œwirskim, 
autorstwa wydawcy. W t³umaczeniu brzmi ono nastêpuj¹co: Zamek po- 
chodz¹cy z XV wieku sta³ siê w roku 1530 rezydencj¹ rodziny Œwirskich. 
Nie wiadomo, po jakiej dalszej trasie przemieszczali siê "turyœci". 
Mo¿na jedynie przypuszczaæ, ¿e z Dobrzanicy wyjechali na trakt prze- 
Am 21. Februarii vor mittage schikte mich der Preier nebens Pater 
Laurentio Sulikowski jehn Dobrziniec tzum Edelman Hans Zapolsken, des 
kloster Procurator, mir sonderlichen gewoegnen, das ich mich da wieder 
die faste uber das dörff Scziessky oder Steglein, 1 meile, ist gross mitt einem 
gemewrten kirchlein. Durch dorf 1 meile. 
Durch das dorf Romanow, 1 meile. Nach einer meile hetten wir tzur 
lincken das stetlein Szwiers auf einen berge liegt einen dörffe gleich, aus 
schuld der Tatern. Hat ein gemewrt kirchlein und am ecke des berges ein 
schloss.Durch Hlibowicze, ist auch ein stetlein, aber mer ein dorf, ¼ meile, 
das ist keine Catolische Kirche, nur vor statt eine Reusische cerkew. Kamen 
tzu Dobrziniec in hoff, ¼ meile.
		

/p0023.djvu

			Str. 23 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
myœlañski, którym dotarli do Lwowa. 
Wymieniony przez M. Grunewega Hans Zapolsken to Jan Zapol- 
ski, podstaroœcin trembowelski, a jednoczeœnie prawny opiekun zakonu 
dominikanów we Lwowie. 
Natomiast na dwóch innych stronach powy¿szej ksi¹¿ki (1184 i 
1186) s¹ zanotowane wizytacje Jana Zapolskiego w tych samych wioskach 
(dnia 21.03.1592 r.) lub tylko w Œwirzu (dnia 30.09.1592 i 03.10.1592 r.). 
Widocznie M. Gruneweg dobrze zna³ J. Zapolskiego i czêsto siê z nim 
spotyka³, skoro zanotowa³ tak wiele jego wyjazdów do Œwirza. Mnichowi 
na pewno znane by³y powody wyjazdów opiekuna zakonu, treœæ przepro- 
wadzanych rozmów i wyniki, ale w powy¿szym opisie nie wystêpuj¹. 
Kilkakrotne wizyty J. Zapolskiego w Œwirzu mog³y byæ zwi¹zane 
z obecnoœci¹ dominikanów i obs³ugiwanym przez nich koœcio³em, poœ- 
wiêconym 31 lat wczeœniej. Mo¿e kilkakrotny przyjazd wi¹za³ siê z pro- 
blemami na jakie napotykali, np. z w³aœcicielem wioski - Andrzejem 
Œwirskim, b¹dŸ z prowadzeniem szko³y parafialnej, znanej z r. 1566. 
Na innych stronach tej wyj¹tkowej ksi¹¿ki znajdujemy daty innych 
wêdrówek po Ziemi Lwowskiej. I tak przez Œwirz przeje¿d¿a³ jeszcze 19 
sierpnia, 26 sierpnia, 30 wrzeœnia i 3 paŸdziernika 1592 r., kieruj¹c siê do 
Dobrzanicy, a ostatnim razem równie¿ wraca³ do Lwowa przez Œwirz. 
Kilka lat wczeœniej o. Wac³aw, bo tak te¿ mo¿na nazywaæ M. 
Grunewega, czêsto odwiedza³ Gliniany: 3.09.1582, bêd¹c w drodze do sto- 
licy Imperium Otomañskiego, a póŸniej jeszcze kilkakrotnie bywa³ w 
mieœcie: 12.09.1583, 24.07.1584, 9.02.1586, 29.04.1586 i 2.09.1585. 
Ostatni raz przebywa³ w Glinianach a¿ dwa dni - pierwszego i drugiego 
grudnia 1592 r., w towarzystwie niejakiego Czarnockiego, przy czym na 
nocleg zajechali do Go³ogór. Wybór miejsca noclegu by³ podyktowany 
zniszczeniami Glinian i braku odpowiedniego lokum na spanie, lub te¿ 
obaw¹ o ewentualny napad turecko-tatarski. Nie wiadomo. Mo¿e w opisie 
tej podró¿y znajduje siê wyjaœnienie. 
Œredniowieczna niemczyzna, u¿ywana przez M. Grunewega nie 
pozwala na poznanie treœci jego zapisów dotycz¹cych wymienionych 
miejscowoœci. Czêste wizyty w Dobrzanicy mog¹ sugerowaæ istnienie 
niewielkiego zakonu dominikanów w tej wiosce, czego dowodem jest 
nazwisko o. Laurenta Sulikowskiego, który towarzyszy³ mu w pierwszej 
podró¿y do Dobrzanicy, zapewne dominikanina.
		

/p0024.djvu

			Str. 24 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Józef Tarniowy 
Wygnañcy Kresowi ¿yj¹ te¿ na £u¿ycach (cz.I) 
l. Sk¹d wziêli siê Kresowianie na Ziemi ˉarskiej, na £u¿ycach? Mi³o jest 
przypomnieæ, ¿e podstawy polskiej sorabistyki tworzyli Podo³anie Jan 
hrabia Potocki ("Podró¿e po niektórych czêœciach Dolnej Saksonii w celu 
poszukiwañ staro¿ytnoœci s³owiañskich lub wendyskich" z 1795 r.) i Wil- 
helm Bogus³awski ("Rys dziejów serbo-³u¿yckich" z 1861 roku). 
Muzeum Jeñców Alianckich w s¹siednim ˉaganiu dysponuje do- 
kumentami, ¿e pierwszy transport wiêŸniów w 1939 roku do Stalagu VIIIC 
Sagan to polscy ¿o³nierze kampanii wrzeœniowej z województwa tarno- 
polskiego. Prócz obozów jenieckich, Kresowianie byli tu te¿ wiêŸniami 
licznych obozów pracy niewolniczej, a tak¿e filii obozu koncentracyjnego 
Gross-Rosen w Gassen, dzisiejszym Jasieniu. 
W kwietniu i maju 1945 roku na £u¿ycach krwawo walczy³a 90 
tysiêczna II. Armia Wojska Polskiego, formowana w Berdyczowie, ˉyto- 
mierzu, Tarnopolu, Lwowie, Che³mnie. Na ca³ych £u¿ycach, a zw³aszcza 
na najwiêkszym polskim cmentarzu wojskowym w Zgorzelcu, pozosta³o 
na zawsze 22 tysi¹ce Kresowych ˉo³nierzy (zabijanych te¿ przez Freie 
Korps Ukraina -niedobitki Ukraiñców z SS Galizien). 
A ju¿ od lipca 1945 roku do 1948 roku na £u¿yce, obecne Kresy 
Zachodnie Polski, dotar³y w bydlêcych wagonach liczne transporty wyg- 
nañców z Kresów Po³udniowo - Wschodnich, g³ównie z Podola, Ziemi 
Lwowskiej, Wo³ynia, ale i z Pokucia, Bukowiny, rzadziej z Ziemi Wileñ- 
skiej, Nowogródczyzny i Polesia. Z fragmentarycznych archiwów tzw. 
PUR wynika, ¿e w Lipinkach £u¿yckich, Brzostowie, Pietrzykowie, 
Boruszynie osiedlono Polaków z Kretowiec, Hrycowiec w pow. zbaras- 
kim, w ˉarkach Wielkich i Ma³ych, Starych Czaplach, Niwicy, Chwali- 
szowicach mieszkaj¹ wygnañcy z Koz³owa k. Tarnopola, ale i z Bi³ki Szla- 
checkiej i Zuchorzyc w woj. lwowskim, wJêdrzychowicach i Jêdrzy- 
chowiczkach oraz Trzebielu mieszkaj¹ ocaleni z OUN-owskiego ludobój- 
stwa Polacy z Ihrowicy, w Dro¿kowie, Grabiku, Kamienicy - mieszkañcy 
podtarnopolskich Zabojek i Draganówki. Gmina Jasieñ - to g³ównie wy- 
siedleñcy z Koropca, Nowosió³ki, Jaz³owca, Dulibów w powiecie buczac-
		

/p0025.djvu

			Str. 25 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
kim. W Bieniowie i Biedrzychowicach znajdziemy rodaków z Koniuszek 
Siemianowskich i Rudek spod Lwowa, w Dêbince i Pietrzykowie - z Gród- 
ka Jagielloñskiego. W Z³otniku i Lubomyœlu osiedlili siê górale Czadeccy z 
polskich wsi So³oniec i Piesza na rumuñskiej Bukowinie. 
Wspomnieæ nale¿y o kresowych osadnikach wojskowych w Gó- 
rzynte (Wilno), Tuplicach, Brodach, ˉarkach Wielkich, Przewozie. Znacz- 
nie póŸniejsze by³y powroty maleñkiej tylko czêœci polskich Zes³añców 
Sybiru w ramach tzw. odwil¿y gomu³kowskiej (1958 -1959). Zes³ania 
Kresowian na katorgê Sybiru, wywózki na niewolnicze roboty do Niemiec, 
dok³adne ustalenie ofiar i sprawców ludobójstwa dokonanego przez OUN- 
UPA, wygnanie Polaków z Kresów - czekaj¹ na otwarcie archiwów rosyj- 
skich, ukraiñskich, bia³oruskich i niemieckich oraz na rzetelnych i odwa¿- 
nych polskich badaczy. 
Cmentarz wojenny ¿o³nierzy polskich w Zgorzelcu poleg³ych w 1945 r. 
Fotografiê skopiowano ze strony internetowej www.chwila.com.
		

/p0026.djvu

			Str. 26 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
2. Do lat 90-tych minionego wieku Kresowianom z Tarnopola, Lwowa, 
Wilna wpisywano do dowodów osobistych "urodzony w ZSRR", a próby 
organizowania siê koñczy³y "dyscyplinowaniem" przez NKWD - UB - SB, 
w szkole têpiono kresowy ba³ak i zaœpiew. Odwiedzenie swojej kresowej 
Ojcowizny - ze wzglêdu na system "zaproszeñ" by³o niezwykle utrud- 
nione. Nawet Prezydent RP Lech Wa³êsa twierdzi³, ¿e "Lwów i Kresy to 
dzia³ka na ksiê¿ycu" (cytat z "Semper Fidelis"). 
Ale z pocz¹tkiem lat 90-tych we Wroc³awiu powo³ano Towa- 
rzystwo Mi³oœników Lwowa (póŸniej poszerzone "i Kresów Po³udniowo 
Wschodnich"), natychmiast skorzystali z tego ¿arscy Kresowianie, ju¿ 
wczeœniej spotykaj¹cy siê na plebanii Koœcio³a p.w. WNMP, którego Pro- 
boszcz Ks. Pra³at Tadeusz Demel, we Lwowie by³ Kierownikiem Chóru 
Seminaryjnego. Pierwszym prezesem Ko³a zosta³ lwowski drukarz 
Tadeusz Czuba, te¿ œwietny œpiewak (do dziœ prezes honorowy KTTK). 
Dlatego Ko³o by³o niezwykle rozœpiewane, pozyskiwa³o kresow¹ litera- 
turê, organizowa³o wystawy (jak choæby "Makieta cmentarza Orl¹t Lwo- 
wskich"). Stan zdrowia lidera spowodowa³ po kilku latach zawieszenie 
dzia³alnoœci Ko³a. 
W dniach 2-4 lutego 2000 roku PTTK w ˉarach (któremu pre- 
zesowa³em) wespó³ z Uniwersytetem Zielonogórskim zorganizowali 
pierwszy ogólnopolski Sejmik Krajoznawczy o dziedzictwie kulturowym 
Polaków kresowych. Corocznie z okazji Narodowego Œwiêta Nie- 
podleg³oœci Kresowianie wspólnie z £u¿yck¹ Wy¿sz¹ Szko³a Humanis- 
tyczn¹ im. J.B. Solfy kontynuuj¹ konferencje naukowe, po³¹czone z 
koncertami, wystawami, podró¿ami krajoznawczymi, uroczystoœciami 
religijnymi i publikacjami kresowych ksi¹¿ek. 
Dla przyk³adu temat z 2000 roku "£u¿yce - bogactwo kultur po- 
granicza", 2001 rok "Polacy z Bukowiny, ich losy i kultura - Ÿród³em 
to¿samoœci narodowej", 2002 rok "Polacy z Tarnopolszczyzny - pomostem 
pojednania narodów", 2003 rok "Piêkno Podola - ziemi i ludzi, tradycje i 
kultury", 2004 rok "Tylko we Lwowie", 2005 rok "Litwo! Ojczyzno 
moja!", 2006 rok "Na nieludzkiej ziemi", 2007 rok "II. Wojna Œwiatowa na 
Kresach", 2008 rok "Czyn ˉo³nierza Polskiego dla niepodleg³oœci Polski", 
2011 rok "Orlêta Lwowskie - symbolem umi³owania niepodleg³ej Ojczyz- 
ny".
		

/p0027.djvu

			Str. 27 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Kresowianie troszcz¹ siê aktywnie o now¹, ³u¿yck¹. Ojcowiznê. 
Zapraszaj¹c Serbo³u¿yczan (jêzykowo najbli¿ej spokrewnionych z Pola- 
kami), mieszkaj¹cych tu od 1600 lat, w 2010 roku zorganizowano w 
ˉarach czterodniowe Dni Kultury Serbo³u¿yczan - z otwarciem w Domu 
Kultury Kresowej - Gabinetu £u¿yckiego, gromadz¹cego zbiory o naszych 
s³owiañskich przyjacio³ach. £u¿ycom Kresowianie poœwiêcili Sejmiki 
Krajoznawcze w 2000 i 2010 rok (i wydali 3 ksi¹¿ki). 
Kresowianie trzykrotnie organizowali pod has³em "Porozumienie i 
¿yczliwoœæ" polsko-niemieckie Sejmiki Fechnerowskie w ˉarkach Wiel- 
kich: spotkania Niemców - dawnych mieszkañców wsi z polskimi Kreso- 
wianami - powojennymi gospodarzami ˉarek Wielkich, po³¹czone z ka- 
tolicko-luterañskim nabo¿eñstwem, odnowienie dawnego niemieckiego 
cmentarza, ufundowanie przez Polaków tablicy ku czci znanego Niemca, 
przyjaciela Polaków - za ka¿dym razem mia³y du¿y ³adunek emocji i wzru- 
szeñ. Na dobrze przygotowanym przez Sejmik Krajoznawczy gruncie w 
2002 roku zorganizowane zosta³o Ko³o "Wspólnoty Bukowiñskiej" z Pre- 
zesem Wiktorem Bryjakiem, a w dniu 12 maja 2003 roku 11 osób za³o¿y³o 
Klub Tarnopolan PTTK z prezesem Józefem Tarniowym. Poniewa¿ Zarz¹d 
G³ówny PTTK wówczas nie by³ jeszcze gotów do akceptowania Kre- 
sowego Oddzia³u PTTK w ˉarach (a i w ˉarach pad³a wypowiedŸ, ¿e 
Kresy i Wiara Ojców s¹ sprzeczne ze Statutem PTTK) - kontynuuj¹c 
tradycjê Podolskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego z Tar- 
nopola z 1925 roku, Towarzystwa Gimnastycznego "Sokó³" ze Lwowa z 
1867 roku - w dniu 2 lutego 2006 roku w siedzibie Gimnazjum nr 2 w 
ˉarach grupa 43 Kresowian za³o¿y³a Kresowe Towarzystwo Turystyczno - 
Krajoznawcze im. Orl¹t Lwowskich w ˉarach. 
Ju¿ nastêpnego roku dziêki jednomyœlnej uchwale Rady Powiatu, 
Starosta Edward Skobelski sprzeda³ ruinê magazynów szpitalnych z prze- 
znaczeniem na siedzibê KTTK i przez 4 lata Kresowi wolontariusze ciê¿ko 
pracowali przy odbudowie i urz¹dzaniu w³asnego Domu Kultury Kresowej 
"Bia³y Orze³". Przy ¿yczliwoœci w³adz samorz¹dowych powiatu i miasta, 
przy pomocy licznych dobrodziejów, w ˉarach aktywnie dziœ funkcjonuje 
Muzeum Kresowe im. Ks. Abpa Ignacego Tokarczuka, (wœród ok. 700 
eksponatów muzealnych szczególnie cenione dary J. E. Ks. Abpa Ignacego 
Tokarczuka z Przemyœla, o. Józefa Chromika TJ z Krakowa, Wandy Siwak
		

/p0028.djvu

			Str. 28 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
z Jab³oñca i Edmunda Z³otka z ˉar). KTTK prowadzi te¿ Bibliotekê Kre- 
sow¹ im. ks. prof. dr hab. Mieczys³awa A. Kr¹pca: ponad 11 tys. wolumi- 
nów kresowych to g³ównie darowizny Kresowian z ca³ej Polski, w szcze- 
gólnoœci ZG TMLiKPW, SUOZUN, o. Józefa Chromika TJ., dr Tadeusza 
Kukiza, Józefa Wyspiañskiego, wielka kolekcja kresowych slajdów 
œp. Marka Rogalskiego. 
Galeria Kresowa - z pocztem wybitnych Polaków Kresowych, her- 
bami i panoramami miast kresowych - malowana by³a w latach 2008 - 2010 
prze z kresowych artystów Henryka Domaradzkiego, Stanis³awa Górala 
i kilkunastu pomocników (dziœ eksponowana jest wystawa "Historia nisz- 
czenia i odbudowy Cmentarza Obroñców Lwowa"), Szeregi KTTK stale 
rosn¹, w 2011 roku jest ju¿ ponad 300 cz³onków. Nie tylko z rodowodem 
kresowym i nie tylko urodzeni na Kresach, ale te¿ ich bardzo m³odzi po- 
tomkowie. Kresowianie przestali czuæ siê obywatelami gorszej kategorii. 
CDN 
Nigdzie bowiem mi³oœæ Ojczyzny nie objawia siê tak bardzo 
jak w badaniach przesz³oœci rodzinnego domu i rodziny. 
(T. J. Stecki) 
Ods³oniêcie Pomnika 
ˉo³nierza Polskiego 
z Kresów w ˉarach, 
11.11.2008 r. 
Fotografia 
skopiowana 
ze strony KTTK 
ˉary.
		

/p0029.djvu

			Str. 29 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Józef Wyspiañski 
http://www.istpravda.com.ua/ 
digest/2011/07/13/45611/ 
Uczeni ukraiñscy o UPA i neobanderowcach 
Dostêpnoœæ do internetu pozwala zapoznaæ siê z niektórymi wypowie- 
dziami uczonych ukraiñskich o dzia³alnoœci nacjonalistów z tego kraju. 
W tym zakresie wielk¹ pomoc¹ s³u¿y p. Wies³aw Tokarczuk, który na 
bie¿¹co œledzi kilka gazet internetowych, t³umaczy wybrane artyku³y i rozsy³a do 
zainteresowanych. 
W ostatnim czasie czterech uczonych zabiera³o g³os w powy¿szej spra- 
wie: I. Iljuszyn, W. Pawliw, Oleg Buzyna, A. Portinow i T. WoŸniak. 
Pierwszy z nich koñczy swój referat ( 
) takim stwierdzeniem: 
(i nie tylko na Wo³yniu dop. JW) 
Na marginesie wydarzeñ we Lwowie (9.05.2011 r.) Wo³odymyr Pawliw 
wymieni³ dziewiêæ b³êdów mieszkañców Galicji. Oto niektóre z nich: 
Teraz, gdy polska strona do- 
maga siê od Ukrainy pewnej satysfakcji "za zbrodnie pope³nione przez Ukrai- 
ñców na Polakach", kompromisowy krok, wed³ug mojej opinii, powinien byæ taki. 
Ukraina powinna uznaæ fakt mordu na Wo³yniu w latach 1943-1944, po- 
pe³nionego na tysi¹cach niewinnych Polaków, nazywaæ to zbrodni¹ i bez zas- 
trze¿eñ j¹ potêpiæ. 
. Przy tym nie ma specjalnego znaczenia - daæ 
czy dostaæ po twarzy. Demonstrowanie spo³ecznego sprzeciwu przez, na przyk³ad, 
zawieszanie w oknach lub na balkonach wielu tysiêcy hase³ potêpiaj¹cych 
"czerwony faszyzm" lub przekreœlonych symboli sierpa i m³ota - jest uwa¿ane za 
przejaw s³aboœci i tchórzostwa. Ale wymiana kopniaków i ciosów piêœci dwustu 
m³odych nacjonalistów z setk¹ przedstawicieli czerwonego aktywu partyjnego, 
pod nadzorem kilku tysiêcy funkcjonariuszy milicji - oto prawdziwe bohaterstwo. 
Ale 
nacjonalizm w istocie jest reakcj¹ na ich w³asn¹ niepewnoœæ w teraŸniejszoœci, 
przejaw strachu przed przysz³oœci¹ i sublimacja wstydu za przesz³oœæ. W zwi¹zku 
z tym za przedmiot dumy narodowej uwa¿aj¹ oni prawo do zabraniania komu- 
kolwiek czegokolwiek, a nie - do pozwalania. 
. Z takim podejœciem s¹ oni, 
oczywiœcie, z góry skazani na poszukiwanie wrogów, zamiast tego, by szukaæ 
przyjació³. W rezultacie ich walka toczy siê nie o prawo do w³asnego szczêœcia, 
Galicjanie myœl¹, ¿e najwy¿sz¹ form¹ obywatelskiego niepos³u- 
szeñstwa jest mordobicie i przemoc 
Galicjanie przypuszczaj¹, ¿e sens ¿ycia polega na pokonywaniu wro- 
gów, a nie na tym, aby w ogóle nie mieæ wrogów 
Galicjanie uwa¿aj¹ nacjonalizm za najwy¿szy stopieñ patriotyzmu.
		

/p0030.djvu

			Str. 30 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
lecz o przysporzenie nieszczêœæ wrogom. 
. Te omamy uniemo¿liwiaj¹ im zrozumienie, ¿e wspó³czesna Ukraina 
nie jest nastêpc¹ "pañstwa", który zosta³o proklamowane na okres kilku miesiêcy 
przez Petlurê, lub na okres kilka dni - przez Banderê. Ukraina - to nastêpca praw- 
ny ZSRR i wszystkie jej elity s¹ logicznym rozwiniêciem i przed³u¿eniem tradycji 
elit tego pañstwa. Udzia³ w tej elicie poszczególnych przedstawicieli Galicji - to 
nic innego jak imitacja pluralizmu, wolnoœci i demokracji. 
. Dawna przynale¿noœæ Galicji do pañstw euro- 
pejskich, do ich historii i tradycji, kultury i architektury rzekomo automatycznie 
czyni¹ z Galicjan Europejczyków. A jeœli Europie nie podoba siê to, co siê dzieje w 
Galicji, no to jest raczej problem Europejczyków, a nie Galicjan 
Zniewa¿eni juszczenkowskim dekretem obywatele Ukrainy nie uwa- 
¿aj¹ za "heroizm" aktów terroryzmu, zabójstw przeciwników politycznych i 
zbrodni przeciwko ludzkoœci, nawet jeœli dokonuj¹cy ich i nawo³uj¹cy do nich 
"anty-bohater" uzasadnia³ swoje dzia³ania os³awionym "dobrem Sprawy". 
Tak samo nies³awny dekret Wiktora Juszczenki przedstawia³ rzadki przy- 
k³ad nie tylko amoralnoœci, ale i nihilizmu prawnego, wiêc nie by³o zaskoczeniem, 
¿e "produkcja" nowego bohatera przez administracjê by³ego prezydenta wywo- 
³a³a nie tylko oburzenie, ale tak¿e spowodowa³a pozwy s¹dowe ¿¹daj¹ce jego 
anulowania.A teraz o tym, dlaczego uwa¿am, ¿e Bandera nie ma prawa do tytu³u 
bohatera. Kieruj¹c krajow¹ egzekutyw¹ OUN na zachodnio - ukraiñskich zie- 
miach Zachodnich ( "egzekutywa" - to coœ w rodzaju podziemnego komitetu wy- 
konawczego), Stepan, jeszcze jako student Politechniki Lwowskiej, rozpocz¹³ 
swoj¹ dzia³alnoœæ jako "wódz" od zorganizowania zabójstwa dyrektora ukraiñ- 
skiego gimnazjum we Lwowie - Babija. Ten wypowiada³ siê publicznie w szkole, 
któr¹ kierowa³, przeciwko terrorowi jako metodzie walki politycznej i apelowa³ do 
uczniów, aby nie ulegali propagandzie zwolenników takich metod. Natomiast 
Bandera liczy³ przede wszystkim na gor¹c¹ i niedoœwiadczon¹ m³odzie¿. Dlatego 
te¿, z jego rozkazu, dyrektor gimnazjum zosta³ zamordowany 25 lipca 1934 roku 
przez bojówkarza Michai³a Cara. 
Zamordowany nauczyciel by³ setnikiem galicyjskiej armii. Kiedy Bande- 
ra by³ jeszcze tylko z³ym dzieciakiem, dusz¹cym koty w celu hartowania braku 
litoœci dla wrogów, Iwan Babij z broni¹ w rêku ju¿ walczy³ o niepodleg³oœæ i jed- 
Galicjanie wyobrazili sobie, ¿e ¿yj¹ na tej Ukrainie, o któr¹ walczyli ich 
przodkowie 
Galicjanie maj¹ nadziejê, ¿e mo¿na byæ Europejczykiem nie podzielaj¹c 
europejskich wartoœci i tradycji 
. 
Natomiast publicysta Oleg Bozyna zamieœci³ na stronie internetowej 
(http://www.segodnya.ua/news/14212994.html) rozwa¿ania o decyzji s¹du, 
który pozbawi³ S. Banderê tytu³u bohatera Ukrainy. 
(...) 
(...)
		

/p0031.djvu

			Str. 31 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
noœæ Ukrainy w okresie "walk wyzwoleñczych" w latach 1918 -1920. Ale walczy³ 
jak ¿o³nierz, a nie jak bandyta. W chwili œmierci mia³ 41 lat. Od tej przelanej ukra- 
iñskiej krwi rozpoczê³a siê droga S. Bandery w ukraiñskiej historii. Ju¿ tylko to 
ca³kowicie wystarczy, aby pozbawiæ go tytu³u "Bohatera Ukrainy". 
Uczynienie z niego symbolu dla ca³ej Ukrainy nigdy siê nie uda. On 
jest jej obcy. On nigdy nawet nie by³ na prawdziwej oryginalnej "Wielkiej Ukra- 
inie" - w najlepszym przypadku spogl¹da³ na ni¹ z poza granicy, przez rzeczkê 
Zbrucz. Nic dziwnego, ¿e nawet dziœ, po pojawieniu siê komunikatu na stronie pre- 
zydenta o "odheroizowaniu", "spory o Banderê" z ¿¹daniem obalenia "oku- 
pacyjnej w³adzy" rozgorza³y tylko w trzech obwodach w zachodniej czêœci kraju. 
Ka¿dy polityk, który spróbuje 
narzuciæ Banderê jako bohatera 
Ukrainy, zniszczy nie tylko swoj¹ oso- 
bist¹ karierê (czego niezbitym 
dowodem - los Juszczenki, Tymoszenko 
i innych "bohaterów Majdanu"), ale 
tak¿e spowoduje rozpad kraju. Ukra- 
ina - to nie Galicja. Galicja, pomimo 
separatystycznych hase³, g³oszonych 
od tej chwili, póki co, to tylko czêœæ 
Ukrainy. To nie Ukraina bêdzie mu- 
sia³a dostosowaæ siê do prowincjo- 
nalnej galicyjskiej politycznej mito- 
logii, lecz Galicja - do o wiele bardziej 
humanistycznych wielkoukraiñskich 
tradycji.Prawd¹ jest, ¿e Bandera sta³ 
siê symbolem i flag¹ nacjonalizmu o 
nieludzkiej twarzy, który zabrn¹³ w œle- 
py zau³ek i zniszczy³ nawet swoich zwo- 
lenników. Ten nacjonalizm stara siê po- 
godziæ sprzecznoœci: wiarê w Boga 
i satanizm, walkê o "wolnoœæ" i s³u¿bê w hitlerowskim wywiadzie, wielkie "ide- 
a³y" i morderstwa zza wêg³a, nawet swoich. Ktoœ mo¿e powiedzieæ: ale on prze- 
cie¿ kocha³ Ukrainê! Tak, kocha³. Ale tak, jak gwa³ciciel kocha swoj¹ ofiarê - nie 
interesuj¹c siê wzajemnoœci¹. 
Bandera nie mo¿e byæ Bohaterem Ukrainy choæby tylko z jednego po- 
wodu: on zabija³ Ukraiñców. 
(...) 
O k³opotach z w³asn¹ histori¹ wypowiedzia³ siê w "Kurierze Gali- 
The forgotten face of fascism - 
zapomniana twarz faszyzmu.
		

/p0032.djvu

			Str. 32 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
cyjskim" (z dnia 30.06.2011 r.) Andrij Portinow w artykule pt. O kompleksie 
ofiary z czystym sumieniem lub ukraiñskie interpretacje "rzezi wo³yñskiej" z 
1943 r. Swoj¹ wypowiedŸ zacz¹³ od analizy treœci podrêcznika dla 11 klasy, 
zawieraj¹cego nastêpuj¹cy tekst: 
. 
Na koniec publicysta konkluduje: 
(podkreœlenie J.W.) 
Ostatni z wymienionych na wstêpie uczonych Taras WoŸniak - w wy- 
"Tragicznie u³o¿y³y siê stosunki UPA z polskimi 
oddzia³ami zbrojnymi o ró¿nych odcieniach politycznych, dzia³aj¹cymi na Za- 
chodniej Ukrainie. UPA deklarowa³a likwidacjê drugoplanowych frontów, a po- 
zostawienia tylko g³ównych bolszewickiego i faszystowskiego. Niestety nie uda³o 
siê osi¹gn¹æ porozumienia z polskim podziemiem. Ukraiñcy oskar¿ali o to Po- 
laków, którzy chcieli odrodziæ Polskê w przedwojennych granicach. Polacy, za 
przyczynê konfliktu, uwa¿ali nieustêpliwoœæ Ukraiñców. G³ówn¹ ofiar¹ tych 
politycznych antagonizmów sta³a siê ludnoœæ cywilna". 
Przytoczony cytat to ca³kowity eufemizm, z którego zupe³nie nie wynika, 
w jaki sposób i ilu ludzi "sta³o siê ofiarami politycznych antagonizmów". Nie po- 
dano ich narodowoœci, nie wymienia siê nawet s³owa "Wo³yñ". Autorzy pod- 
rêcznika postanowili nie próbowaæ wyt³umaczyæ zachowanie stron konfliktu, opo- 
wiedzieæ uczniom o argumentach stron, i wreszcie, chocia¿by wspomnieæ o sym- 
bolice has³a "Wo³yñ 1943" w polskiej pamiêci narodowej i ogólnie przyjêtej 
wœród polskich historyków kwalifikacji tych wydarzeñ jako ludobójstwa. 
Najwa¿niejsze w tym wszystkim jest to, ¿e po raz kolejny polityczne 
manipulacje utrudni³y mo¿liwoœæ powa¿nej refleksji o wydarzeniach na Wo³yniu, 
których Ukraina unika³a przez wszystkie lata swojej niepodleg³oœci Imitacja 
"opracowania przesz³oœci", wzmocniona efektem sowieckiej polityki amnezji, w 
wyniku której nawet wielu zawodowych historyków nie mia³o pojêcia o 
wydarzeniach wo³yñskich, przynios³y spodziewane rezultaty. 
Najwa¿niejsz¹ cech¹ ukraiñskiej pa- 
miêci o II wojnie œwiatowej jest brak spo³ecznego uzgodnienia i wspólnego, dla 
absolutnej wiêkszoœci mieszkañców, wizerunku tej wojny. Nacjonaliœci chêtnie 
mówi¹ o przestêpstwach ZSRS, ale nie nacjonalistycznego podziemia; komuniœci 
- o ofiarach UPA, ale nie o sowietyzacji Galicji Wschodniej, lub o zachowaniu 
Armii Czerwonej w Prusach Wschodnich. Tymczasem wiêkszoœæ ludnoœci 
Ukrainy jest raczej obojêtna wobec prób wci¹gniêcia ich w kolejn¹ wojnê 
pamiêci. Tak tworzy siê pozycja narodu bez wspólnej historycznej pamiêci, ale za 
to ze œnie¿nobia³ym sumieniem. 
Dalej autor przedstawia rzeczywiste dzia³ania UPA na Wo³yniu i skutki 
ludobójstwa. Analizuje równie¿ przyczyny niechêci zajêcia siê histori¹ w 
sposób obiektywny, czego dowodem jest, fakt, ¿e w 2003 roku prawie po³owa 
Ukraiñców (48,9) niczego nie wiedzia³o o "rzezi wo³yñskiej 1943 roku". [1]
		

/p0033.djvu

			Str. 33 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
wiadzie telewizyjnym stwierdzi³ m.in.: ... 
I jeszcze jedna wypowiedŸ. Pose³ Partii Regionów Wadim Kolesniczenko 
w programie telewizyjnym powiedzia³ 24 czerwca 2011 r.: 
T³umacz tekstu dodaje, ¿e Wadim Kolesniczenko oficjalnie wyst¹pi³ do 
polskiego IPN o wydanie zgody na wydanie ksi¹¿ki autorstwa Romualda Nie- 
dzie³ki "Kresowa Ksiêga Sprawiedliwych" w jêzyku ukraiñskim i rosyjskim na 
Ukrainie. 
--------------------------- 
W kontekœcie aktu terrorystycznego, 
którego dokona³ w Norwegii czy to szaleniec, czy to nowo objawiony prorok 
ultraprawicy A. B. Breivik, jest sens, aby przyjrzeæ siê i naszym prawicowym rady- 
ka³om i sekciarskim grupkom wokó³ nich.Dla tego, aby pobudziæ do dzia³ania 
takiego oto Breivika wystarczy³o odrobiny 
szaleñstwa i niepohamowanego pragnienia 
do samorealizacji. Patrz¹c na wystêpy 
naszych skrajnych prawicowców nie da siê 
nie zauwa¿yæ takiej samego g³êbokiej 
namiêtnoœci i zakompleksienia - dos³ownie 
przebieraj¹ nogami, tak bardzo pragn¹ staæ 
siê kimœ. Bez wzglêdu na cenê. W tym 
kontekœcie koniecznie nale¿y dokonaæ ana- 
lizy zjawiska "Swobody" - szczególnie jego 
ma³o dostrzegalnych i antysystemowych 
satelitów, takich jak ró¿nego rodzaju "nacjo- 
nalistów autonomicznych". 
Myœlê, ¿e sami liderzy "Swobody" nie 
ca³kiem rozumiej¹, co dzieje siê w tych ak- 
tywnie przez nich wykorzystywanych jako 
miêso armatnie futbolowych fanklubach, 
klubach "kaczek", wirtualnych spo³ecznoœci 
ultrasów. Brakuje tylko odrobiny szaleñstwa, 
nieszczêœliwego dzieciñstwo i ³agodnej manii 
przeœladowczej - i "breivik" gotowy. 
- Gdy SS-mani i na- 
cjonaliœci opuszcz¹ Ukrainê, to bêdzie wtedy normalny kraj. Powinniœmy znaæ 
naszych Ukraiñców, którzy walczyli za ojczyznê. Niebawem zakoñcz¹ siê prace 
nad ksi¹¿k¹, wed³ug materia³ów znalezionych w Polsce, w których znajduje sie 
informacja o 300 Ukraiñcach, którzy uratowali kilka tysiêcy Polaków od œmierci z 
r¹k banderowców. 
[1] Mo¿na s¹dziæ, ¿e czêœæ z nich nie chcia³a o tym wiedzieæ lub powiedzieæ. 
OUN-UPA - z kim i przeciw 
komu walczyli - ksi¹¿ka wydana 
w Sewastopolu w 2011 r.
		

/p0034.djvu

			Str. 34 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Stanis³aw Sas Tarnawski 
ój pradziadek ze szlacheckiego rodu, pieczêtuj¹cy siê herbem 
Sas, Marcin Ignacy Sas Tarnawski by³ obywatelem lwowskim 
i poœlubi³ Franciszkê Kaszuck¹ z Przemyœla. 
Pradziadkowie odziedziczyli tzw. klucz rumuñski obejmuj¹cy kil- 
ka wiosek w dawnym woj. lwowskim. Dzier¿awili równie¿ do dziœ istnie- 
j¹cy Hotel Krakowski we Lwowie. W tym¿e grodzie jeszcze posiadali 
renomowan¹ restauracjê na strzelnicy Bractwa Kurkowego, zaœ w Kuro- 
wicach, na dawnym szlaku handlowym Lwów Z³oczów Brze¿any, byli 
w³aœcicielami zajazdu szlacheckiego. 
W po³owie XIX w. pradziadka Marcina zainteresowa³y Go³ogóry, 
miasteczko le¿¹ce w pow. z³oczowskim, ale w pobliskim Plenikowie po- 
³o¿onym nad rzek¹ Z³ot¹ Lip¹ kupi³ od Górskich i Zawadzkich dworek 
modrzewiowy, budynki inwentarskie i 100 morgów ziemi. Przez jakiœ czas 
nawet tam mieszka³, póŸniej jednak wróci³ do Kurowic, gdzie zarz¹dza³ 
interesami a¿ do œmierci. 
Oko³o 1872 r. poœlubi³ Joannê Korczyñsk¹ herbu Sas, córkê Ale- 
ksandra i Serafiny Doro¿yñskiej. Folwark w Plenikowie przekaza³ swemu 
synowi, a mojemu dziadkowi Izydorowi. Ten jednak nie uprawia³ ziemi, bo 
pracowa³ umys³owo w ró¿nych miejscach. Najpierw w administracji lasów 
nale¿¹cych do hr. A. Potockiego w Brodach, póŸniej piastowa³ stanowisko 
sekretarza Urzêdu Miejskiego w Przemyœlanach (1914). 
Dziewi¹tego wrzeœnia 1909 r. wybuch³ po¿ar w Plenikowie, który 
strawi³ zabudowania dwunastu gospodarzy i dworek mojego dziadka. O- 
prócz tego sp³on¹³ budynek szko³y. Z posagu mojej babci Joanny, który 
zosta³ zdeponowany w Banku Poznañskim we Lwowie, dziadek Izydor 
wybudowa³ w Plenikowie dworek w kszta³cie litery "L" z bia³ego pias- 
kowca i czerwonej ceg³y. 
Gospodarstwem zajmowa³a siê babcia Joanna, a pomaga³ jej za- 
rz¹dca S. Góral, a póŸniej nieznany z imienia Michalik. Jego córka Fran- 
ciszka by³a administratorem dóbr dziadka oraz kierownikiem miejscowej 
Szko³y Powszechnej. Placówka by³a jednoklasowa z czterema oddzia³ami. 
Tarnawscy nad Z³ot¹ Lip¹ 
M
		

/p0035.djvu

			Str. 35 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Poniewa¿ szko³a nie zosta³a odbudowana po po¿arze, dlatego jej rodzice 
udostêpnili czêœæ dworku z przeznaczeniem na izbê lekcyjn¹. Po zakoñ- 
czeniu II wojny œwiatowej w dworku mieœci³y siê biura ko³chozu, miesz- 
kanie kierownika, a w salonie ochronka dla dzieci. *1 
W czasie pierwszej wojny œwiatowej ojciec mój zosta³ powo³any 
do armii austro-wêgierskiej i dosta³ siê do niewoli we W³oszech. Po 
zakoñczeniu wojny z obozu jenieckiego zosta³ przewieziony do Francji, 
gdzie sta³ siê podoficerem armii gen. J. Hallera. Jako komendant stra¿y 
konwojowej wojskowego trans- 
portu, wraz z kpt. Szabliñskim i 
piêtnastoma strzelcami wybo- 
rowymi, dwukrotnie przewozi³ z 
Pary¿a do Warszawy m.in. mun- 
dury, ¿ywnoœæ i lekarstwa. Osta- 
tecznie wróci³ do Polski w paŸ- 
dzierniku 1919 roku. Nie spotka³ 
siê ju¿ ze swoim ojcem, który 
zmar³ miesi¹c wczeœniej. 
Ojciec mój Leonard Sas 
Tarnawski by³ synem Izydora i 
Joanny z Korczyñskich. W r. 1926 
ukoñczy³ Uniwersytet im. Jana 
Kazimierza we Lwowie i w 
póŸniejszych latach pracowa³ jako 
nauczyciel gimnazjalny w Korcu 
na Wo³yniu, w Przemyœlanach i w 
Banku Poznañskim we Lwowie. 
Dwudziestego drugiego lipca 1938 
r. poœlubi³ matkê moj¹ Annê 
Kuderemsk¹ ze wspomnianych 
Go³ogór. 
Z rodzin¹ Tarnawskich 
przyjaŸni³ siê ks. Micha³ Rozle- 
pi³o, który w czasie pobytu w 
Go³ogórach, gdzie by³ wikarym, 
czasam i kwaterowa³ w pleniko- 
Rodzina Tarnawskich w plenikowskim 
sadzie. Od lewej: 1 - Zdzis³aw 
Tarnawski (kuzyn), póŸniejszy lotnik, 
2 - Franciszka Tarnawska, 
nauczycielka, 3 - Marian Tarnawski 
(kuzyn), ukoñczy³ szko³ê oficersk¹ 
i by³ porucznikiem w oddziale 
gen. Franciszka Kleeberga, z którym 
walczy³ na Polesiu, 4 - mój ojciec, 
Leonard Tarnawski.
		

/p0036.djvu

			Str. 36 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
wskim dworku i wtenczas malowa³ wnêtrze koœcio³a. Na swojej ostatniej 
placówce duszpasterskiej zosta³ podobno z³apany przez bandytów ukra- 
iñskich, którzy wyciêli mu no¿em na plecach krzy¿. Rana nie okaza³a siê 
groŸna dla jego ¿ycia i póŸniej pe³ni³ pos³ugi duszpasterskie na zachodzie 
Polski. *2 
Teœæ dziadka, Aleksander Sas Korczyñski, studiowa³ teologiê w 
Seminarium Duchownym we Lwowie. By³ ju¿ diakonem, gdy zakocha³ siê 
w Serafinie Doro¿yñskiej. ˉeby j¹ poœlubiæ zmieni³ wyznanie na grekoka- 
tolickie. PóŸniej by³ parochem parafii grekokatolickiej w Sasowie. 
Wiosn¹ 1944 r. ukraiñscy nacjonaliœci napadli w nocy na Go³ogóry, 
morduj¹c ok. 50 Polaków, pal¹c koœció³ i wiele polskich domów. Bande- 
rowcy zniszczyli cudowny obraz Matki Boskiej Go³ogórskiej. Z nara¿e- 
niem ¿ycia uratowa³ go ks. Antoni Kamiñski. Obraz po latach zosta³ od- 
restaurowany i obecnie znajduje siê w Lubaczowie podlegaj¹cy diecezji 
lwowskiej. *3 
Podczas tej tragicznej nocy w Go³ogórach ciocia Franciszka Kude- 
Zapis œlubu (7.01.1843 r.) Jana Nepomucena Erazma Tarnawskiego z Iwanówki 
(tarnopolskie) z Kunegund¹ Krystyn¹ Ch³opick¹ z Kopania. Dop. red.
		

/p0037.djvu

			Str. 37 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
remska, rodzice i piêcioletni brat Janek, musieli natychmiast opuœciæ dom 
i uciekaæ. Szczêœliwie przeprawili siê lasami do odleg³ego o 20 km Z³o- 
czowa, sk¹d poci¹giem wraz z innymi Polakami wyjechali do centralnej 
Polski, do Tarnobrzegu (25.05.1944 r.). Tam znajomy zatrudni³ ojca w 
Urzêdzie Miejskim, przez miesi¹c, a póŸniej rodzice zostali skierowani do 
Grêbowa. W miêdzyczasie spali w Domu Ludowym na s³omie, pe³nej 
insektów. Po przejœciu frontu, przez trzy lata ojciec pracowa³ jako nau- 
czyciel i sekretarz miejscowego urzêdu gminnego, a nawet jako t³umacz 
jêzyka rosyjskiego. PóŸniej by³ tylko nauczycielem matematyki i fizyki w 
Liceum Ogólnokszta³c¹cym w Grêbowie. 
W 1951 roku, najbli¿sza moja Rodzina przenios³a siê do Klimon- 
towa sandomierskiego w woj. œwiêtokrzyskim. 
W tradycji rodzinnej utrwali³a siê postaæ genera³a Józefa Ch³o- 
pickiego herbu Nieczuja, który by³ krewnym Tarnawskich ze strony swej 
matki Marianny Lenkiewicz. 
Wiadomoœci zebra³, i ci¹gle zbiera, potomek rodziny i autor tego 
tekstu, Stanis³aw Sas Tarnawski. 
--------------------------------- 
*1 O osobie Franciszki Tarnawskiej, pe³ni¹cej funkcjê kierownika Szko³y Powszechnej w 
Plenikowie, mamy szczyptê dodatkowych wiadomoœci ze spisu nauczycieli pow. 
przemyœlañskiego z 1924 r. ( 
nr 88, str. 31). Urodzi³a siê w r. 1875, 
panna, narodowoœæ polska, wyznanie rzymskokatolickie. Pracê pedagogiczn¹ rozpoczê³a 
01.03.1902 r. Posiada³a podstawowe kwalifikacje zawodowe tzw. egzamin kwal- 
ifikacyjny, co upowa¿nia³o do nauczania najm³odszych dzieci w placówkach oœwia- 
towych. Dopisek redakcji. 
*2 Ks. M. Rozlepi³o (1884-1950) przebywa³ w Go³ogórach jako wikariusz, pocz¹wszy od 
r. 1921, choæ nie wiadomo, jak d³ugo. Ostatnim jego miejscem pobytu, jako proboszcza, 
by³ Zab³otów le¿¹cy w woj. stanis³awowskim, sk¹d wyjecha³ z parafianami do centralnej 
Polski. Po zakoñczeniu wojny by³ proboszczem parafii w miejscowoœci Stare Kurowo 
(lubuskie). Zmar³ tam 11.02.1950 r. Dopisek redakcji. 
*3 Napad nacjonalistów ukraiñskich na Go³ogóry mia³ miejsce w nocy z 30 na 31 marca 
1944 r. Zginê³o wówczas 26 osób narodowoœci polskiej i jeden Ukrainiec. (H. Komañski, 
S. Siekierka. 
. Wyd. NORTOM, Wroc³aw 2006, str. 499) 
Wed³ug œwiadka pochodz¹cego z Go³ogór, w sierpniu 1945 r. ¿o³nierze sowieccy 
wysadzili w powietrze spalony przez banderowców koœció³, zaœ ks. A. Kamiñski wykupi³ 
od ¿o³nierzy obraz Matki Boskiej. By³ malowany na deskach i prawdopodobnie pochodzi³ 
z XV wieku. (tam¿e, str. 977). Dopisek redakcji. 
SPOTKANIA ŒWIRZAN 
Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraiñskich na Polakach w woj. 
tarnopolskim
		

/p0038.djvu

			Str. 38 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Ksiêgi metrykalne 
w Archiwum G³ównym Akt Dawnych (IV) 
WArchiwum G³ównym Akt Dawnych w Warszawie znajduje siê 
wiele dokumentów z by³ych archiwów parafialnych z naszych 
Kresów. Czêœæ z nich jest udostêpniona zainteresowanym w 
postaci mikrofilmów, a dotyczy wszystkich ksi¹g metrykalnych. Niektóre, 
ze wzglêdu na znaczne uszkodzenia, nie udostêpnia siê. 
Poniewa¿ wzrasta zainteresowanie Kresowian ich Przodkami i wy- 
darzeniami im towarzysz¹cymi, redakcja biuletynu przedrukowa³a opisy 
dokumentów podane w AGAD i bêdzie publikowaæ w najbli¿szych ze- 
szytach SPOTKAÑ ŒWIRZAN. Uporz¹dkowano je wg rosn¹cych nume- 
rów sygnatur. 
Sygn. 1470 
Sygn. 1471 
Sygn. 1472 
Sygn. 1473 
Sygn. 1474 
Sygn. 1634 
Sygn. 1664 
. Tytu³: Daty: 1788-1864. Opis: ksiêga oprawna, s. 20. Jêzyk: ³ac. 
Mikrofilm: 75269. * Patrz nr 1460 i 1463. 
. Tytu³: 
*. Daty: 1785-1847 Opis: ksiêga oprawna, s. 28. 
Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 75270. * Patrz - nr 1463. 
. Tytu³: 
*. Daty: 1847-1894. Opis: ksiêga oprawna, s. 36. 
Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 75271. * Patrz - nr 1463. 
. Tytu³: Daty: 1785-1855. Opis: ksiêga oprawna, s. 20. Jêzyk: 
³ac. Mikrofilm: 75272 
. Tytu³: Daty: 1785-1878. Opis: ksiêga oprawna, s. 16. Jêzyk: ³ac. 
Mikrofilm 75273. * Patrz nr 1460 i 1463. Z r. 1878 tylko jeden wpis (styczeñ/luty). 
. Tytu³: 
Daty: 1785-1896**. 
Opis: ksiêga oprawna, s. 10. Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 78131. Wpisy w ksiêdze w 
kolejnoœci: œluby, zgony, urodzenia; ** wpisy urodzeñ z lat 1785-1896, œlubów z 
lat 1785-1895 i zgonów z lat 1785-1888; wystêpuj¹ ró¿ne dokumenty wszyte w 
ksiêgê; w obrêbie wpisów œlubów wystêpuj¹ liczne wakaty (brak wpisów dla 
kilkunastu lat - œluby nie odbywa³y siê). 
. Tytu³: 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna zgonów tylko 
dla wsi Podhajczyki*. 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna zgonów tylko 
dla wsi Pogorzelec (Pohorylce) 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna zgonów tylko 
dla wsi Pogorzelec (Pohorylce) 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna zgonów 
tylko dla wsi Rozworzany. 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna zgonów tylko 
dla wsi Turkocin*. 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna urodzeñ i 
zgonów dla wsi Peczenia i œlubów dla wsi Paluchów Wielki*. 
Par. Dunajów, dek. Brze¿any; Ksiêga metrykalna urodzeñ, 
œlubów i zgonów dla miasta Dunajów i wsi: Bia³e, Ciemierzyñce, Kropiwna* 
Nowosió³ka, Podusów, Paluchów, Potoczany, Rekszyn z Pisarówk¹, Wicyñ*.
		

/p0039.djvu

			Str. 39 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Daty: 1891-1900. Opis: ksiêga oprawna, s. 576. Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 83968. 
Wicyñ - od r. 1888 samodzielna parafia wyodrêbniona z par. Dunajów z wsi¹ 
Kropiwna 
. Tytu³ 
Daty: 1830-1902. 
Opis: ksiêga oprawna, s. 250 + V. Jêzyk: ³ac., ukr. Mikrofilm: 90509. Zadwórze - 
od r. 1913 samodzielna parafia wyodrêb-niona z par. Gliniany z wsi¹ 
Bohdanówka; s. I-V - œwiadectwa urodzeñ i chrztów wszyte i luzem, wystawione 
w okresie póŸniejszym; z³y stan zachowania, nie udostêpnia siê. 
. Tytu³: 
. Daty: 1898. Opis: sk³adki, 
zszywki, s. 36. Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 92512 
. Tytu³: 
Daty: 1898. Opis: sk³adki, zszywki, s. 21. 
Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 92515 
. Tytu³: 
. Daty: 1874, 1903 Opis: 
sk³adki, zszywki, s. 79. Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 92551 
. Tytu³: 
Daty: 1874, 1903*. Opis: sk³adki, zszywki, 
s. 75. Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 92562. W roku 1903 wpisy w kolejnoœci - œluby, 
zgony, urodzenia. 
. Tytu³: 
Daty: 1898. Opis: 
sk³adki, zszywki, s. 34. Jêzyk: ³ac. Mikrofilm: 92576. 
Sygn. 1699 
Sygn. 1752 
Sygn. 1755 
Sygn. 1791 
Sygn. 1802 
Sygn. 1816 
: Par. Gliniany, dek. Gliniany; Ksiêga metrykalna urodzeñ, 
œlubów i zgonów dla wsi Zadwórze i Bohdanówka: Zadwórze - ur.: 1830-1887; 
œlu.: 1855-1902; zg.: 1862-1896, Bohdanówka-ur.: 1833-1888; œl.: J858, 1866, 
1869, 1871-1874, 1881, 1887-1888, 1890; zg.: 1855-1890. 
Par. Gliniany, dek. Gliniany; Kopie z ksi¹g metrykalnych ur., 
œl., zg. dla ca³ej parafii (miasto Gliniany i wsie) 
Par. Hanaczów, dek. Gliniany; Kopie z ksi¹g metrykalnych ur., 
œl., zg. tylko dla wsi Hanaczówka. 
Par. Przemyœlany, dek. Œwirz; Kopie z ksi¹g metrykalnych ur., 
œl., zg. dla ca³ej parafii (miasto Przemyœlany i wsie) 
Par. Œwirz, dek. Œwirz; Kopie z ksi¹g metrykalnych ur., œl., zg. 
dla ca³ej parafii (miasto Œwirz i wsie). 
Par. Wy¿niany, dek. Gliniany; Kopie z ksi¹g metrykalnych ur., 
œl., zg. dla ca³ej parafii (wieœ Wy¿niany i pozosta³e wsie). 
Kirgiz, Polak, dwa bratanki? 
S¹ po mieczu, nie od matki - chcia³oby siê dokoñczyæ, trawestuj¹c popularny 
u nas dwuwiersz, choæ zwi¹zany z innym narodem. S³owianie to indoeu- 
ropejska grupa ludnoœciowa w Europie, zamieszkuj¹ca wschodni¹, œrod- 
kow¹ oraz po³udniow¹ czêœæ tego kontynentu a tak¿e pó³nocn¹ czêœæ Azji. Nale¿¹ 
do niej takie narody jak Polacy, Ukraiñcy, Bia³orusini, Rosjanie i po³udniowi 
S³owianie: Serbowie, Chorwaci, Bu³garzy oraz Boœniacy. 
Od kilku lat na œwiecie prowadzone s¹ badania genetyczne mêskiego 
chromosomu Y, dziedziczonego tylko w linii mêskiej, od ojca, dziada, pradziada,
		

/p0040.djvu

			Str. 40 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
itd. Ten, u kogo po raz pierwszy wyst¹pi³a haplogrupa R1a1, jest w 100% pra- 
ojcem ka¿dego mê¿czyzny, który posiada R1a1. [1] 
R1a1 powsta³a w ewolucji ludzi tylko jeden raz i tylko u jednego cz³o- 
wieka. Wszyscy posiadacze R1a1 to jego potomkowie w linii ojcowskiej. 
Haplogrupa w genetyce to grupa podobnych ze wzglêdu na wspólne pochodzenie 
haplotypów, czyli serii alleli genów po³o¿onych w specyficznym miejscu na chro- 
mosomie. 
Badanie wystêpowania haplogrup pozwala na œledzenie migracji popu- 
lacji. W tej chwili trwa dyskusja naukowa na temat prakolebki S³owian, sk¹d siê 
wywodzili i gdzie pierwotnie zamieszkiwali. Mo¿liwe s¹ interpretacje wielkiej 
wêdrówce z terenów Azji do Europy, ale równie¿ pojawiaj¹ siê przypuszczenia o 
istnieniu kierunku odwrotnego. Szczególnie tak¹ wêdrówkê ludów indoeuro- 
pejskich z Azji widaæ na mapie rozmieszczenia haplogrupy R1a1 w chromosomie 
Y. S¹ to charakterystyczne mutacje genów chromosomu mêskiego, przekazywane 
z pokolenia na pokolenie. [2] 
W obrêbie samej grupy R1a1 rozró¿nia siê dwie podgrupy: starsz¹ 
-M17 (dawniej mylnie zwanej kurhanow¹), któr¹ wywodzi siê z pó³noc- 
nych Chin i datuje na lata 18000 pne, na Ba³kanach na 9500 p.n.e., a w Polsce na 
lata 1550 pne oraz 
-M458, która wywodzi siê z terenów dzisiejszej Polski 
z okresu ok. 1000 lat pne i która da³a tak¿e pocz¹tek kulturze ³u¿yckiej, zaœ jej 
typowo polska podgrupa R1a1a7 - zwana zachodnios³owiañsk¹ - pochodzi z o- 
kresu ok. 200 lat pne). Obie haplogrupy wystêpuj¹ u wspó³czesnych Polaków 
mniej wiêcej w jednakowych proporcjach. [3] 
Dnia 7 grudnia 2009 ukaza³a siê publikacja A. Klyosova, który wyznacza 
powstanie tej haplogrupy na ok. 3600-4200 lat temu. W obu przypadkach, 
odkrycie to sugeruje, ¿e przodkowie obecnych Polaków zamieszkiwali te rejony 
na d³ugo przed przybyciem Hunów w V wieku ne. Upad³a teoria twierdz¹ca, i¿ 
wczeœniej te tereny by³y zamieszka³e przez Germanów, którzy nastêpnie je 
opuœcili, na jakiœ czas przed przybyciem Hunów (S³owian). 
O S³owianach wiêc zgodnie z jak¹œ dziwn¹ "poprawnoœci¹ polityczn¹" 
do niedawna mówiono, pos³uguj¹c siê jêzykiem niemieckiego antys³owiañskiego 
rasisty G. Kossiny, który usi³owa³ dowodziæ wy¿szoœci Germanów, wykazywaæ 
cywilizacyjne zapóŸnienie S³owian oraz broniæ praw Niemców do wszystkich 
ziem polskich na podstawie, ¿e rzekomo: " 
albo " 
,czyte¿" 
Tak wiêc ewolucja i datowanie ga³êzi zachodnios³owiañkiej (ZS), œrod- 
R1a1a 
R1a1a7 
Oni [S³owianie] bardzo póŸno, na tle 
Germanów, zeszli z drzew w puszczy nad Dnieprem i zajêli ziemie nad Wis³¹, od 
niepamiêtnych czasów germañskie", 
S³owianki zbyt póŸno wy³oni³y siê z 
bagien nad Prypeci¹!" 
Tylko Cyganie póŸniej od S³owian pojawili siê na 
arenie dziejowej".
		

/p0041.djvu

			Str. 41 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
kowoeuropejskiej (CE) jak i wiêkszoœci pozosta³ych z R1a1a1 w tym rejonie Eu- 
ropy oraz kojarzona z nimi paleokraniometria kultur naddunajskich i œrodkowo- 
europejskich (ju¿ od kultury ceramiki liniowej rytej do kultury ceramiki sznu- 
rowej i póŸniejszych), nie potwierdzaj¹ zapocz¹tkowanej przez niemieckiego 
archeologa tezy skrajnych allochtonistów o nieobecnoœci S³owian na naszych 
ziemiach przed po³ow¹ pierwszego tysi¹clecia naszej ery i o jedynym tylko kie- 
runku ich ekspansji: znad Dniepru ku Wiœle i Odrze! 
Mapy I. Ro¿anskiego z Ukrainy równie¿ zdaj¹ siê nie potwierdzaæ tezy 
niektórych archeologów o naddnieprzañskim pochodzeniu Polaków i ich haplo- 
grupy R1a, i to dopiero w V wieku po Chr. Co wiêcej, wyraŸnie zauwa¿a siê, ¿e 
Polska le¿y jakby w centrum staro¿ytnego osadnictwa s³owiañskiego haplogrupy 
R1a. W Rosji np. o rezultatach pobierania próbek DNA wprost pisze siê: "Poskrob 
Ruskiego - znajdziesz Polaka". 
Z badañ genetycznych wynika ponadto, co niemieckim badaczom trudno 
prze³kn¹c, ¿e Goci wcale nie byli germañskimi plemionami. Byli natomiast 
wschodnimi Celtami, których czêœæ bawarska zosta³a zgermanizowana przez 
Germanów z pó³nocy Niemiec. 
Rozmieszczenie haplogrupy R1a w Europie. ˉartobliwie mówi¹c, rozci¹gaj¹cy siê pas z 
zawartoœci¹ 50% tej haplogrupy by³ znany przed badaniami genetycznymi, zgodnie z 
twierdzeniem o Polsce od morza do morza.
		

/p0042.djvu

			Str. 42 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
szklan- 
ki. Koszula bli¿sza cia³u. (Zebra³ J.W.) 
Na mapie widaæ wyraŸne dwa centra najwy¿szej intensywnoœci haplo- 
grupy R1a1. S¹ to Europa Centralna oraz terytorium Kirgistanu i Tad¿ykistanu. 
Badania genetyczne, na razie doœæ powierzchowne, pokazuj¹ nastêpuj¹c¹ inten- 
sywnoϾ mutacji tej haplogrupy: 
- Serbowie £u¿yccy ( £u¿yce) - 63%, 
- Polacy (Polska) - 56,4%-60%, 
- Ukraiñcy (Ukraina) - 44%-54%, 
- Rosjanie (Rosja) - 50%, 
- Kirgizi (Kirgistan) - 63%, 
- Uzbecy z Taszkientu (Uzbekistan) - 47%, 
- Ujgurzy (Chiny) - 49%, 
- Tad¿ycy z Khojand (Tad¿ykistan) - 64%, 
- Wêgrzy (Wêgry) - 20%, 
- Tad¿ycy z Duszanbe (Tad¿ykistan) - 19%, 
- Duñczycy (Dania) - 16,7%, 
- Niemcy (Niemcy) - 8,1%, 
- Szwedzi (Szwecja) - 17,3%, 
- Czesi (Czechy) - 26%, 
- Turcy (Turcja) - 6%. 
Na postawie tych badañ wynika, ¿e najwy¿sze pokrewieñstwo wykazuj¹ 
miêdzy Kirgizami i w pewnym stopniu (wiêkszym ni¿ inne narody nies³o- 
wiañskie) inne narody Azji Œrodkowej. Co wiêcej, najwiêksz¹ intensywnoœæ tej 
mutacji posiadaj¹ Polacy, Serbowie i Kirgizi, co mo¿na t³umaczyæ bliskim po- 
krewieñstwem narodów, a tak¿e historyczn¹ izolacjê tych narodów i niewielkie 
mieszanie siê ludnoœci tych krajów z narodami s¹siednimi. 
W chromosomie u Polaków widoczne s¹ niewielkie mutacje podobne do 
tych, jakie maj¹ mieszkañcy Arabii, natomiast u Kirgizów widoczna jest nie- 
wielka czêœæ Mongolskiego pochodzenia. Mo¿e to byæ zwi¹zane z dawnymi 
podaniami, ¿e Kirgizi po podboju przez Ordê Mongo³ów zmienili karnacjê na 
ciemniejsz¹ i rysy twarzy na azjatyckie. 
Póki co, pozostanie: Polak, Wêgier dwa bratanki, i do szabli i do 
------------------------------- 
[1] Wyra¿enie pochodzi z greckiego jednolity, pojedynczy, prosty i oznacza jednolit¹ 
(podobn¹ genetycznie) grupê ludzi. Haplogrupa to po prostu grupa osób o podobnych 
wynikach testu. Ta jednolitoœæ jest wynikiem posiadania podobnej grupy genów (w 
uproszczeniu).
		

/p0043.djvu

			Str. 43 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
[2] W oparciu o testy DNA ustalono, ¿e pierwszy chromosom Y-DNA (" 
") powsta³ 60-90 tys. lat temu - wed³ug starszych szacunków, lub ok. 144 tys. lat 
temu wed³ug obliczeñ z sierpnia 2009. Natomiast pierwszy chromosom mt-DNA 
(" 
") powsta³ 143-200 tys. lat temu. W obu przypadkach by³o to w 
œrodkowo-wschodniej Afryce. Najbardziej pierwotnym (obecnie ¿yj¹cym) plemieniem 
jest afrykañskie 
- od pierwszego cz³owieka dziel¹ ich tylko 2 mutacje. 
[3] Dnia 4 listopada 2009 ukaza³a siê publikacja P. Underhilla opisuj¹ca odkrycie typowo 
polskiej haplogrupy R1a1a7 mêskiego chromosomu Y (wystêpuje u 35% polskich 
mê¿czyzn). Wed³ug Petera Underhilla grupa ta powsta³a ok. 10700 lat temu (z dolnym 
marginesem b³êdu wyznaczonym na ok. 4600 p.n.e.). Obecnie uwa¿a siê, ¿e jest to 
wartoϾ kilkakrotnie przesadzona. 
chromosomalny 
Adam 
mitochondrialna Ewa 
Khoisan 
Stanis³aw Kunicki 
eœli chodzi o tego so³tysa w Siworogach - Mangija z Krosienka, ¿e on 
siê powiesi³, to mo¿e ktoœ wie lepiej. Ja s³ysza³em od siostry, ¿e on by³ 
w szpitalu w Przemyœlanach, gdzie le¿a³ chory na raka i z tego powodu 
bardzo cierpia³. Tam te¿ zmar³. [1] 
Przy okazji chcia³bym opisaæ jego szwagra - Micha³a £abê - brata 
¿ony Mangija. W czasie jakiejœ akcji, mo¿e nawet przy napadzie na polsk¹ 
zagrodê, zosta³ postrzelony w brzuch i le¿a³ w szpitalu w Przemyœlanach. 
W tym samym pokoju le¿a³ mój kolega Pilipczuk Szczepan wnuk Micha³a 
Plilipczuka, który póŸniej zosta³ zamordowany w Siworogach. Matka 
Szczepana chodzi³a do szpitala i podczas odwiedzin Szczepan przekaza³ jej 
to, co us³ysza³ od £aby. 
Otó¿ £aba wraz z jakimœ ukraiñskim porucznikiem z Przemyœlan, 
i zapewne z innymi nacjonalistami, napada³ w r. 1939 na polskich oficerów, 
a po zastrzeleniu ich od¿yna³ im palce i zdejmowa³ pierœcionki. £aba 
bardzo tego ¿a³owa³ i w czasie tej "spowiedzi" p³aka³ jak dziecko. G³oœno 
narzeka³ na swoje czyny: 
- Po co mi to by³o? Jaka wiecznoœæ mnie czeka? Mo¿e na tych 
oficerów czekaj¹ ¿ony i dzieci, tak jak ja zostawiam ¿onê i dzieci. 
ˉona £aby by³a z Czupernosowa. Micha³ £aba zmar³ w szpitalu, 
mia³ 28 1at. Obaj pochowani byli w jednym dniu 8 grudnia 1943 r. Na 
SpowiedŸ bandyty 
J
		

/p0044.djvu

			Str. 44 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
cmentarzu £abie gra³a orkiestra z £ahodowa i œpiewali pieœni patriotyczne 
" 
". Natomiast 
Szczepanowi zgromadzeni Polacy œpiewali "Serdeczna Matko,, i "S³uchaj 
Jezu, jak ciê b³aga lud". Tak siê te pogrzeby zakoñczy³y. 
Matka opowiada³a mi, ¿e w Œwirzu jest zaklête miejsce na górze, w 
którym znajduje siê ¿elazna brama. Jak mêczennicy chcieli j¹ otworzyæ to 
im rêce mdla³y, a jak sz³a procesja to w chor¹gwiach krzy¿e siê ³ama³y. 
Gdy by³em u wujka, w Jeleniowe, gdzie by³o du¿o œwirzan, to 
pyta³em ich, czy coœ takiego s³yszeli. Oni mówi, ¿e tak, ale nie w Œwirzu 
tylko w Kopaniu. Pyta³em cz³owieka oczytanego o ten przypadek, to œmia³ 
siê z tego i mówi³, ¿e takie pog³oski puszczaj¹ ci co dzwony wylewaj¹ do 
koœcio³ów. Bo maj¹ takie wra¿enie, ¿e echo tych dzwonów tak daleko 
dojdzie jak te plotki. 
o 20 lipca radzieckie zwi¹zki podzieli³y g³ówn¹ liniê naszej obro- 
ny przedzieraj¹c siê obok miejscowoœci Cecowa, 6 kilometry od 
nas i przedosta³y siê zachód. Ko³o Józefówki, Augustówki i Ce- 
niowa wmiesza³y siê miêdzy 949 i 947 pu³k grenadierów, co doprowadzi³o 
ponownie do ciê¿kich walk. 
Niemieckie jednostki zmuszone zosta³y do odwrotu przez Dunajów 
i Bia³e do stanowisk obronnych nad Gni³¹ Lip¹, le¿¹ce pomiêdzy Przemy- 
œlanami i Rohatynem. Tam byliœmy krótko, poniewa¿ atak Rosjan, który 
nast¹pi³ od pó³nocy, ponownie zagrozi³ oskrzydleniem i podzia³em 
naszych jednostek. Musieliœmy siê pospiesznie cofaæ przez niekorzystny 
teren pozostawiaj¹c wiele ciê¿kiego uzbrojenia. 
Po wielodniowych marszach, przez Chodorów, ocala³e oddzia³y 
A ti szczo po turniach sydi³y, my ich na rukach zanesem 
Red. Zapiski nieznanego autora, ¿o³nierza z 359 dywizji piechoty Wehr- 
machtu. Tekst zosta³ znaleziony na stronie internetowej www.forum-der- 
wehrmacht.de. 
----------------------------- 
[1] Tu raczej chodzi o so³tysa Siworóg z okresu przedwojennego, zdaje siê o nazwisku 
Pilipczuk, który sam siê nie powiesi³, tylko zrobili to banderowcy na terenie rze- 
szowszczyzny. 
Wspomnienia ¿o³nierza niemieckiego 
D
		

/p0045.djvu

			Str. 45 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
dotar³y do podnó¿a Karpat, na pó³nocny-wschód od miasta Stryj, przy linii 
kolejowej Lwów-Stanis³awów, gdzie stacjonowa³a grupa gen. Balcka. Ale 
byliœmy tam krótko, bo tylko do 27 lipca, do czasu natarcia Armii Czer- 
wonej. (T³um. J.W.) 
Listy do redakcji 
Witam, dziêkuje za bie¿¹ce, bardzo 
ciekawe informacje przybli¿aj¹ce mi 
korzenie, wykonuje Pan kawa³ bardzo 
dobrej, po¿ytecznej pracy, ocaliæ od 
zapomnienia. Gratulujê... Mam ogrom- 
na proœbê, czy by³by Pan w stanie mi 
pomóc w kwestii okreœlenia wielkoœci 
gruntu na którym przed wojn¹, a znaj- 
duje siê do dzisiaj czynny tartak 
bêd¹cy w³asnoœci¹ ojca w Przemyœla- 
nach. Nie uda³o mi siê zdobyæ przed- 
wojennej mapy Przemyœlan i nie mam 
dojœcia do urzêdu miasta w Przemy- 
œlanach. Wydaje sie to takie proste, 
skoro do dzisiaj tartak funkcjonuje, 
a nie mogê siê z tym uporaæ od ponad 
2 lat. Bêdê wdziêczna za jak¹kolwiek 
pomoc..Z powa¿aniem 
Jolanta Lewand-Paprocka 
<><><><><><><><><><><><><><> 
Witam! 
Wczoraj wróci³am z Ukrainy i ju¿ pra- 
wie wszystko dok³adnie wiem o Broni- 
s³awie Rybak. 
Bardzo mi Pan pomóg³ t¹ wzmiank¹ 
o Bogus³awie Rybak i jej mê¿u, znalaz- 
³am ich. Opowiedzia³a mi o niej 86- 
letnia staruszka, wszystko bardzo 
dobrze pamiêta, jej rówieœniczki rów- 
nie¿. By³am we wsi Zastawne dawniej 
Laszki Królewskie, pamiêtaj¹ tam 
Broniê i mojego ojca. Spotka³am siê z 
rodzin¹ i okaza³o siê, ¿e jest jeszcze 
syn Bronis³awy - W³odzimierz. Wczoraj 
ju¿ do niego napisa³am list. Zdjêæ z 
tamtych lat nie ma nikt. Zobaczymy, co 
odpisz¹ z Kazachstanu. Coœ jest jesz- 
cze nie tak z dat¹ urodzenia Broni, mo- 
¿e ja Ÿle zapamiêtam, co mówi³ kiedyœ 
mój ojciec, ale to wyjaœniê dok³adnie i 
dam Panu znaæ. Pozdrawiam 
Renata Macio³ 
Witam Panie Józefie, 
Ogl¹da³em dwa nowe biuletyny 
"Spotkania Œwirzan" w internecie i wi- 
dzê, ¿e dotar³ Pan do nowych cieka- 
wych materia³ów (chodzi mi o ten wy- 
kaz "podatkowy" Cetnera) oraz, ¿e 
rozpocz¹³ Pan publikacje urodzonych 
w parafii Œwirz na podstawie "Re- 
jestru..." ks. K. Nies³uchowskiego. Su- 
per sprawa, bardzo pomocna dla 
wszystkich zainteresowanych rodzin- 
n¹ genealogi¹. Jak Pan dojdzie do 
litery "S" to bêdê prosi³ uzupe³niæ wy- 
kaz o dwóch moich krewniaków, któ- 
rzy dziwnym trafem w tym "Rejestrze" 
siê nie znaleŸli, a w ksiêgach metry- 
kalnych figuruj¹. 
Proszê równie¿ o przes³anie egzem- 
plarzy "Spotkania Œwirzan" nr 93, 94 i 
95 ( jeszcze siê nie ukaza³, ale pewnie 
to nast¹pi wkrótce) oraz numeru 63, 
jeœli jeszcze go Pan posiada. Ser- 
decznie pozdrawiam - 
Krzysztof Stefan 
Witam ponownie! 
Niestety, zdjêcia dziadka uprowadzo- 
nego przez Ukraiñców nie posiadam, 
gdy¿ ¿adne siê nie zachowa³o - b¹dŸ w 
trakcie tu³aczki mojej babci zaginê³o. 
<><><><><><><><><><><><><><> 
<><><><><><><><><><><><><><>
		

/p0046.djvu

			Str. 46 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
Na dzieñ dzisiejszy te¿ nie potrafiê 
wskazaæ konkretnego lasu, do którego 
banderowcy zaprowadzili dziadka. Na 
wiosnê mo¿e uda nam sie z rodzin¹ 
wybraæ do Poluchowa i byæ mo¿e wte- 
dy bêdê mia³ jakieœ konkretniejsze in- 
formacje. Pozdrawiam ciep³o - 
W³adys³aw K³os 
Szanowny Panie Józefie, 
je¿eli by³by Pan zainteresowany to 
mogê podes³aæ informacje oraz zdjê- 
cia o moich dziadkach tj. Pawle i Ste- 
fanii Wrzeszcz z domu Demkowicz, 
którzy tam siê urodzili, mieszkali i 
walczyli o Œwirz. Dziadkowie niestety 
ju¿ nie ¿yj¹, ale posiadamy informacje, 
które nam przekazali. ˉa³ujê, ¿e do- 
piero teraz trafi³am na Pañsk¹ publi- 
kacjê, ale jak to mówi¹ - lepiej póŸno 
ni¿ wcale. 
Na biuletyn natknê³am siê dziêki 
wujkowi i tak to siê wszystko zaczê³o. 
To co czytam w biuletynie z listów œwi- 
rzan œciska za serce, ale taka by³a 
prawda, to samo opowiadali nam moi 
dziadkowie, którzy to wszystko prze- 
szli na w³asnej skórze, uciekali przed 
banderowcami, potracili tam swoich 
najbli¿szych (dzieci, rodziców, braci). 
Uciekali ze swoich domostw w Œwirzu 
i na Halinie. 
Je¿eli tylko Pan zechce, to przeœlê 
zdjêcia, jakie posiadamy w albumie 
rodzinnym,( na zdjêciach s¹ moi 
dziadkowie oraz inny ludzie, których 
niestety nie znamy). 
W Pañskiej publikacji znalaz³am 
datê œlubu rodziców mojej babci, co 
mnie niezmiernie cieszy, nie mogê 
znaleŸæ daty œlubu rodziców mego 
dziadka, ale jeszcze nie przeczyta³am 
wszystkich publikacji, wiêc mo¿e znaj- 
dê. Czekam z niecierpliwoœci¹ na 
Pañska odpowiedŸ. Pozdrawiam 
Monika Kamiñska-Leœniak 
Mi³y Panie Józefie, 
odwiedzi³em dzisiaj p. Annê Tur (z 
domu ˉó³tañska) i okaza³o siê, ¿e 
opowiada³a mojej babci w³aœnie o tym 
wydarzeniu, które zamieœci³ Pan w 
swojej ostatniej ksi¹¿ce na s.247. Tyle 
dopowiedzia³a pani Anna, ¿e tych 
dwóch ch³opaków (Szutra i Szczerba- 
tego) banderowcy zabrali do wsi Stoki. 
Ona sama pochodzi z Chlebowic 
Swirskich z przysió³ka, który nazywali 
"Luzowe" mia³y tam m.in. mieszkaæ ro- 
dziny Tomasza ˉó³tañskiego, Fran- 
ciszka ˉó³tañskiego i Ukrainca Sucha- 
niuka. Pozdrawiam - 
Krzysztof Stefan 
Dzieñ Dobry, 
muszê powiedzieæ, ze trochê odbiera 
mi mowê i zapiera dech. Raz na - 
mo¿na by powiedzieæ parê lat - wpisujê 
nazwisko "Tomasz Grzeszczyszyn" w 
Google - tak z ciekawoœci. W³aœciwie 
nigdy nie mia³am nadziei, ¿e to "inter- 
netowe poszukiwanie" mo¿e przynieœæ 
jakieœ wyniki. Do dnia dzisiejszego, 
kiedy to odkry³am Pana publikacje o 
miasteczku Œwirz... 
Tomasz Grzeszczyszyn to mój naj- 
ukochañszy dziadek. Niestety, ju¿ nie 
¿yje. Kiedy by³am ma³a, wstyd powie- 
dzieæ, dziecinna g³upota i pewnie wiara 
w to, ¿e czas nigdy nie przemija, i ze 
chwila bêdzie trwa³a wiecznie, od- 
biera³y mi odwagê, by zadawaæ pyta- 
nia o rodzinne historie. Teraz, kiedy ju¿ 
nie ma kogo pytaæ, rodzi siê nieogra- 
niczona ciekawoϾ rodzinnej historii. 
Chcia³am Panu z ca³ego serca 
<><><><><><><><><><><><><><> 
<><><><><><><><><><><><><><> 
<><><><><><><><><><><><><><>
		

/p0047.djvu

			Str. 47 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
podziêkowaæ za te publikacje. Dzisiaj 
je odkry³am i nie zd¹¿y³am jeszcze du- 
¿o przeczytaæ. . . Ale wspomnienia 
dziadka Tomasza znalaz³am ... i ³za 
zakrêci³a mi siê w oku, a jeszcze wiêk- 
sza w duszy...bo raz w ¿yciu odwa- 
¿y³am siê spytaæ dziadka o rodzinn¹ 
historiê... I w³aœnie tê smutn¹ relacjê 
równie¿ mi opowiedzia³. Mam jeszcze 
j¹ nagran¹ na kasecie magnetofo- 
nowej. Znalaz³am w publikacjach rów- 
nie¿ znane mi nazwiska - Wrzeszcz 
(Katarzyna Wrzeszcz to moja babcia), 
Tur, Antoniszyn... Chcia³abym z Pa- 
nem nawi¹zaæ kontakt. Tak naprawdê 
nie wiem w tym momencie, o co 
wszystko chcia³abym Pana spytaæ, ale 
naprawdê bardzo cieszy³abym siê na 
Pana e-mail. Dziêkuje Panu serdecz- 
nie i pozdrawiam, Monika Helwig 
<><><><><><><><><><><><><><> 
INFORMACJE 
Zygmunt Grochowalski ze Œwi- 
rza, uczestnik walk o niepodleg³oœæ 
z roku 1848, by³ œwiadkiem na 
œlubie (Œwirz, 31.08.1861 r.) 
Joanny Starzewskiej z Kopania i 
Aleksandra Po³otnickiego (greko- 
katolika) z Brodów. Innym œwiad- 
kiem by³ Aleksander Roloff. 
Szeœæ lat póŸniej znów by³ 
œwiadkiem na œlubie Leona Billitza 
z Uhnowa, nauczyciela, i Francisz- 
ki Poca³uj z ˉó³kwi. Drugim œwiad- 
kiem by³ nauczyciel Stanis³aw 
Toczyski. Czy wybór Œwirza by³ 
przypadkowy, czy te¿ by³ zwi¹zany 
z osob¹ proboszcza, ks. T. Kintzela 
nie wiadomo. 
S. Toczyski by³ zapewne bardzo 
powi¹zany z Zygmuntem Grocho- 
walskim, bowiem pe³ni³ tak¹ sam¹ 
funkcjê na jego œlubie, zawartym w 
Œwirzu w dniu 16.09.1876 r.). 
Dopiero w wieku 54 lat zwi¹za³ siê z 
Rozali¹ Petronel¹ Rozwadowsk¹ z 
Drozdowic. Panna m³oda liczy³a 43 
wiosen. 
Przy okazji warto dodaæ, ¿e 
1.04.1871 r. zmar³a w Tucznej 
Franciszka Grochowalska, w wie- 
ku 32 lat. 
<<<<->>>> 
Redakcja biuletynu nadal zbiera 
informacje o ofiarach napadów u- 
kraiñskich nacjonalistów w powie- 
cie przemyœlañskim i okolicznoœ- 
ciach dokonania morderstw. Dziêki 
poszukiwaniom przez internet i kil- 
ku spotkañ z Kresowianami, doda- 
tek do poprzedniej ksi¹¿ki (Zbrod- 
nie OUN-UPA) liczy obecnie ponad 
150 stron, w tym wiele zdjêæ no- 
wych ofiar. Parê osób obieca³o je- 
szcze nades³aæ zebrane w rodzinie 
informacje o aktach ludobójstwa na 
ludnoœci polskiej. Wydanie ksi¹¿- 
kowe planowane jest na miesi¹c 
kwiecieñ. 
Cyfrowa postaæ ksi¹¿ki pt. Œwirz. 
Spis dzieci ochrzczonych w parafii 
w latach 1776-1905, zosta³a przy- 
jêta przez Wielkopolsk¹ Bibliotekê 
<<<<->>>>
		

/p0048.djvu

			Str. 48 - SPOTKANIA ŒWIRZAN - Nr 97 
********************************************* 
Spotkania Œwirzan - biuletyn wspomnieniowo-historyczny Œwirzan i Ich Potomków. Nr 97. 
Zebra³ i opracowa³ - Józef Wyspiañski. Adres redakcji: 59-337 Lubin, ul. Sokola 28/6, tel. 76- 
74-94-125, adres internetowy: erjotwulubin@wp.pl. Nak³ad 140 egz. Przedruk tekstów bez ograni- 
czeñ pod warunkiem podania Ÿród³a. Redakcja bêdzie wdziêczna za wszelkie uwagi o przedsta- 
wionych treœciach. Redakcja nie zawsze identyfikuje siê z pogl¹dami wyra¿onymi przez autorów. 
Cena egzemplarza: koszt druku i przesy³ki pocztowej. Druk: MCKK Lubin. 
Cyfrow¹ (wbc.poznan.p) do jej 
zbiorów. Zapewne bêdzie s³u¿y³a 
potomkom z parafii do wyszukiwa- 
nia danych o ich przodkach. 
Na stronie internetowej Bi- 
blioteka genealogii polskiej - Zbig- 
niew Hauser znaleziono informacjê 
o dwóch nagrobkach znajduj¹cych 
siê na cmentarzu w Œwirzu, przy 
czym na jednym s¹ dwa napisy, 
mo¿e zmarli jednoczeœnie: Tu spo- 
czywa Marcin Szwed ¿y³ lat 61 zm. 
1920. Jan £aba ¿y³ lat 59 zm. 1920. 
Nagrobek jest z kamiennym krzy- 
¿em. 
Drugi nagrobek typu kapliczko- 
wego, zwieñczony kamiennym kru- 
cyfiksem, ma napis: Tu spoczywa 
Stanis³aw Szwed 1898-1922. 
<<<<->>>> 
<<<<->>>> 
Na stronie internetowej zosta³ 
znaleziony pamiêtnik Ewy Pi¹tko- 
wskiej, ¿ony polonisty z gimnazjum 
w Przemyœlanach, a póŸniej ostat- 
niego dyrektora tej szko³y, osoby 
inteligentnej i dobrej obserwatorki. 
Bardzo interesuj¹co s¹ opisane 
zdarzenia w mieœcie, szczególnie 
w okresie wrzeœnia 1939 r. Wkrótce 
w biuletynie bêdzie opublikowana 
pierwsza czêœæ pamiêtnika. 
Redakcja poszukuje fotografii 
wspomnianego polonisty - Mieczy- 
s³awa Pi¹tkowskiego. 
<<<<->>>> 
5.07.1927 r. pose³ S. Posacki 
z³o¿y³ w Sejmie wniosek w sprawie 
przyjœcia z pomoc¹ ludnoœci dot- 
kniêtej klêsk¹ gradobicia w pow. 
przemyœlañskim. Mo¿na s¹dziæ, ¿e 
klêska nawiedzi³a ten rejon w czer- 
wca tego roku. 
<<<<->>>> 
W Dzia³dowie pracowa³a Helena 
Finik (1879-1974) pochodz¹ca z 
Krosienka. Do miasta przyby³a w 
1925 r. i pracowa³a w tamtejszej 
szkole powszechnej. 
<<<<->>>> 
W szczeciñskim Gimnazjum nr 1 
posadzono d¹b poœwiêcony pa- 
miêci kpt. Karola Paw³a Tesznera, 
urodzonego 12.05.1904 r. w Duna- 
jowie. Jako ch³opak 16-letni bra³ u- 
dzia³ w wojnie 1920 r. Cztery lata 
póŸniej zda³ egzamin dojrza³oœci i 
szkoli³ siê na licznych obozach i 
kursach wojskowych. W r. 1936 
zosta³ awansowany na stopieñ 
porucznika rezerwy. 
Podczas kampanii wrzeœniowej 
walczy³ w 1. Pu³ku piechoty Legio- 
nów, a po rozbiciu oddzia³u wróci³ 
do domu w Wilnie, gdzie zosta³ 
podstêpnie aresztowany, uwiêzio- 
ny w Kozielsku i zamordowany w 
Katyniu.