/p0001.djvu

			Uff. 7. 


Lwów dnia l *0 Lipca 1891. 


Rok 


III. 


II 


PRZEWODNIK 
, 
»KOŁEK ROLNICZYCH« 


(pisrxxo lio.d.o"we) 
Nakładem Zarząd« głównego Towarzystwa "Kółek rolniczych" we Lwowie. 


Wychodzi dnia Iso każdego miesiąca. Przedpłata roczna wynosi 1 zł. 


Komitet redakcyjny: Członkowie Zarządu głównego: Bolesław Baranowski, 
Dr. Bronisław Dulęba, Stanisław Olszewski, Zdzisław Onyszkiewicz, Tomasz 
Rybki, Albert Wilczyński. 


T R E Ś Ć 


1. Oiganij.acya handlu wiejskiego w "Kol- 
kach rolniczych". 
2. Rady dla rolników na miesiąc lipiec. 
3. Suszenie siana. ? 
4. VIII. Walne Zgromadzenie Tow. "Kolek j 
rolniczych" (sprawozdanie z obrad). I 
5. Mowy wygłoszone na Zjeździe "Kółek ( 
rolniczych" w Tarnowie: p. Ii. Angu- 
stynowicza - JE. ks. biskupa Łobosa - 
p. J akó ba Bojki. 


G. Zwiedzenie gospodarstwa w "Krzyżu" 
i Wystawy dla Kolek rolniczych w Tar- 
nowie. 
7. Poradnik dla czytelń ludowych. 
8. Od Zarządu głównego. 
9. Nowo zawiązane "Kółka rolnicze". 
10. Wiadomości z kraju i ze świata. 
11. Od Redakcyi. 


Organizacja bnllo wiejskiep w "Koftach rolniczych 41 , 


W żywej działalności Towarzystwa "Kółek rolniczych" jest 
na porządku dziennym sprawa zaopatrywania sklepików w odpo- 
wiednie artykuły, podania wskazówek umiejętnego ich prowadze- 
nia i w ogóle uregulowania i zorganizowania całego tego ruchu 
handlowego w "Kółkach rolniczych". 
Właśnie w tej sprawie ostatnim razem, na VIII Zjeździe 
delegatów "Kółek rolniczych" w Tarnowie, wyłoniły się trzy 
odrębne zapatrywania a mianowicie: 
Jedni uważają, że środkiem do przeprowadzenia powyższych 
zadań jest jedynie założenie ogólnego krajowego Związku han- 
dlowego "Kółek rolniczych;
		

/p0002.djvu

			- 202 - 


Drudzy twierdzą, że cel pożądany osiągnie się przez two- 
rzenie składów okręgowych a względnie powiatowych; 
Trzeci wreszcie sądzą, że należy zaprowadzić agenturę han- 
dlową przy Zarządzie głównym To w. "Kółek rolniczych". 
Przychodząc do ocenienia tych zapatrywań, przedewszystkiem 
zaznaczyć musimy, że sprawa handlowa między ludnością wiejską, 
z takim trudem i mozołem przez Tow. "Kółek roln." podjęta, 
jakkolwiek nie ma jeszcze niezachwianej podstawy, jednakże ma 
już pewne drogi, którymi, ahy się prawidłowo rozwijała, postę- 
pować musi naprzód cierpliwie i wytlWale, z uwzględnieniem 
różnorodnych stosunków. 
Pamiętać musimy, że w samych początkach tworzyły się 
tylko składy małe dla wspólnego zaopatrywania członków "Kółek 
roln." w sól i naftę i te z czasem przetwarzały się na sklepiki 
w obszerniejszem znaczeniu tego słowa a mianowicie na sklepiki 
takie, które zaopatrują ludność miejscową i okoliczną w rożne 
artykuły tak spożywcze, jak w ogóle do powszechnego użytku 
w domu i gospodarstwie potrzebne; - wytlWałość i rozumne dzia- 
łanie Zarządów "Kółek rolniczych", posunęły sklepiki te tak da- 
lece, że początkowe składziki soli i nafty, stopniowo rozwijane, 
przeobrażają się już dzisiaj w sklepy poważne, mające w nie- 
których miejscowościach w obrocie rocznym nawet przeszło 
20.000 złr. 
Dzisiaj więc, gdy sprawa dzięki zabiegom Zarządu głównego 
i miejscowych Zarządów "Kółek rolniczych" postąpiła naprzód 
i gdy jest już założonych około 400 sklepików - przy obecnej 
ważnej kwestyi, jak tym "Kółkom rolniczym" przyjść z radą 
i pomocą i w jaki sposób one zaopatrywać się mają w potrzebne 
artykuły z pielWszej ręki, nie można pominąć względu na te wa- 
runki, na jakich się sklepiki dotychczas rozwijały i rozwinęły. 
Przeto wszelkie projekta, o ile one uwzględniają i opierają 
się na warunkach dotychczasowego rozwoju handlowego w "Kół- 
kach rolniczych", i o ile one na tej podstawie zmierzają do roz- 
szerzenia zakresu działalności handlowej w gminach wiejskich 
i miasteczkach, powinny znaleść ochocze współdziałanie intere- 
sowanych i wszystkich tych, którym sprawa ta na sercu leży- 
o ile one zaś nie uwzględniają tych warunków, to chociażby na- 
wet i najlepiej były pomyślane, nietylko nie przyczynią się do 
posunięcia sprawy naprzód, ale nawet mogą sprawie zaszkodzić. 
Z tego więc wychodząc założenia, oceniać będziemy na 
wstępie przytoczone projekta.
		

/p0003.djvu

			-203- 


Poszczególnie, urzeczywistnienie pielWszego projektu, to jest 
utworzenie ogólnego krajowego Związku handlowego 
" Kół e kro l n i c z y c h ", podjęte już było w innej formie przez 
, 
założycieli "Spółki dla handlu wiejskiego pod wezwaniem Sw. 
Michała", która na podstawie już zatwierdzonego statutu, przy- 
jęła za swe zadanie: 
a) zakładanie sklepików po wsiach i miasteczkach; 
b) organizacyę wędrownych kramów jarmarcznych i odpu- 
stowych ; 
e) urządzanie agencyj dla pośrednictwa w handlu towarowym 
wyrobami przemysłu domowego i produktami gospodarstwa wiej- 
skiego ; 
d) urządzanie składów hurtownych. 
Spółka ta niestety, przy najlepszych chęciach i zamiarach, 
po wybraniu Rady nadzorczej i Dyrekcyi, nie podjąwszy żadnego 
z poszczególnych tych zadań, skończyła swój ŻYWot, zrozumiawszy, 
że sprawa aczkolwiek ważna i w zasadzie dobra, bez uprzedniego 
przygotowania nie była jeszcze na czasie - że Spółka nie roz- 
porządzała kapitałami, któreby usiłowania Spółki z tak obszer- 
nym zakresem działania mogły pomyślnym uwieńczyć skutkiem. 
Ber porównania teraz projektowany ogólny krajowy Związek han- 
dlowy "Kółek rolniczych" uważamy przy obecnych warunkach 
ze wszech stron szczęśliwszym, mimo tego przedstawiają się 
trudności. Projekt ten zamierza nietylko połączenie sklepików 
w związek, ale także wiejskie spółki produkcyjne, obrotowe 
i spożywcze - a zatem projekt wymagający kapitału wielkiego. 
Projekt ów wymaga już organizacyi jednolitej, opartej na zespo- 
leniu usiłowań sklepików i wspomnianych spółek, które rozrzu- 
cone po całym kraju, muszą przedewszystkiem i nasamprzód 
już same w sobie mieć podstawę do takiego łączenia się. Czyliż 
nie nasuwa się tutaj szereg różnych a przewidywanych trudności 
i przeszkód nader poważnych? Związek taki wymagałby między 
innymi zcentralizowania wszelkich usiłowań handlowych czy to 
w Lwowie czy w Krakowie - pojedyncze sklepiki musiałyby od- 
czuwać i uznać potrzebę takiej scentralizowanej organizacyi, do niej 
się stosować i ją w całości przyjąć - związek taki wymagałby 
zarządu, do któregoby pojedyncze interesowane sklepiki i spółki 
musiały mieć pełne zaufanie, względnie mieć w tym zarządzie 
swych reprezentantów - kierownictwo związku musiałoby być 
w rękach ludzi ściśle fachowych i temu całkiem oddanych a więc 
należycie płatnych - wymagałoby zaprowadzenia kontroli nad 
pojedynczymi sklepikami i spółkami, do czego również fachowych
		

/p0004.djvu

			- 204 


i płatnych wykonawców potrzeba; wreSZCIe przypuściwszy, że 
związek nie utworzyłby na razie składu centralnego towarów 
i ograniczyłby się na zawiązaniu bezpośrednio i na miejscu sto- 
sunków z fabrykantami i dostawcami z pielWszej ręki, to zawsze 
musiałby mieć funkcyonaryuszy uzdolnionych fachowo, ktorzyby 
z całe ścisłością załatwiali różnorodne zlecenia interesowanych 
sklepików i spółek, a zatem musieliby prowadzić rozległe kore- 
spondencye, podejmować częste jazdy, załatwiać sprawy wszelkie 
szybko i na czas, co również bez znacznych kosztów obejśćby 
się nie mogło. 


(Ciąg dalszy nastąpi). 


Rady dla gospodarzy na miesiąc lipiec. 
W lipcu odbywa się jedna z najważniejszych czynności 
gospodarskich - wykonują się ż n i w a . Do tej ważnej czynności 
powinien się każdy gospodarz należycie przygotować, aby się ona 
mogła odbyć w odpowiedniej porze, szybko bez straty czasu, 
którego w tej dla gospodarza ważnej chwili nic zmarnować nie 
można bez narażenia się na uszczerbek w całości zbiorów. 
Już w końcu czelWca powinien mieć gospodarz wszystkie 
narzędzia do żniwa jak: kosy, sierpy, widły, pawęzy, linewki 
i statki - wozy z osobnymi snopowymi drabinami w zupełnej 
ilości i należytym porządku przygotowane, dokładnie wyreperowane 
tak, aby podczas żniw zupełnie psuciu nie ulegały. Miejsca, 
w których się zboże w snopie przechowuje, szopy i stodoły 
powinno się na parę tygodni przed żniwami dokładnie wyczyścić, 
stare przedmioty wynieść i zasieki troskliwie wysuszyć, aby się 
pozbyć wszelkiej tamże nagromadzonej wilgoci, od której nowo 
złożone zboże zatęchnąć by mogło. Czynność ta powinna być wyko- 
naną na kilka tygodni przed zwózką nowego zboża, aby wysusze- 
nie i przewietrzenie było zupełne. 
D r o g i i m o s t Y , którymi odbywa się zwózka zboża do 
gumien, powinni wszyscy gospodarze całej gminy 
d o kładni e p o n a p r a wi ać, tu dopiero okazuje się, jak to 
każdemu pojedynczemu gospodarzowi dla pospiechu w zwózce 
zboża niezbędne są drogi i mosty w dobrym stanie. 
Każdy myślący gospodarz rozumie to dobrze, że tem lepiej 
żniwa się wykonują, tern bardziej unika się strat pochodzących 
z niepogod i przestania zboża, im szybciej żniwa dokonane zostaną. 
Do tak bardzo pożądanego podczas żniw pospiechu przyczynia
		

/p0005.djvu

			- 205 - 


się także posiadanie podczas żniwa już gotowych 
p o w r ó s e ł do wiązania snopów. W wielu bardzo okolicach, a może 
u nas w kraju prawie wszędzie podczas zżynania zboża robotnik 
za urżnięciem jednego snopa traci czas na robotę powrósła, który 
mało co mniej wynosi, jak potrzebny czas na użęcie jednego 
snopa, tym sposobem zamiast cały czas poświęcić tylko na samo 
żniwo i więźbę, co najmniej traci się jedną trzecią część czasu 
na robotę powróseł, które przecież gospodarz może sobie przy- 
gotować w innej porze wolnej od nagłych robót i tym sposobem 
jest w stanie swe żniwo o kilka dni wcześniej ukończyć, a nadto 
samo robienie powróseł z świeżo żętego zboża przyczynia się do 
wykruszania ziarna z kłosów. 
Przy zwózce zboża wiele się ziarna wykrusza i niepotrzebnie 
po drogach rozsiewa, aby temu zapobiedz powinni sobie gospo- 
darze posprawiać dostatnie płachty, które wkrótce się opłacą 
pozostałem na nich wykruszonem ziarnem, zwłaszcza, gdy się ma 
także więcej kruszące płody jak groch, koniczynę, konopie i. t. p. 
Co do czasu wykonania żniwa, to prawie wszędzie 
włościanie błądzą w ten sposób, że zbierają zboża zanadto 
dojrzałe. W zbożu będącym w zupełnie dojrzałym stanie, to jest 
takim, w którym ziarno jest zupełnie twarde, a źdźbła całkiem 
żółte, aż pobielałe, wiele ziarna się okrusza, kłosów odłamuje, 
a gdy słota takie zboże na pniu zastanie, straty z kruszenia ziarn 
i poodłamywania kłosów są jeszcze znaczniejsze, przytem ziarno 
jest wybladłe, bez pożądanego żywego połysku, mniejszą posiada 
wagę, mniej wydaje mąki, to też i na sprzedaż nie jest pokaźne. 
Aby gospodarz mógł mieć ponętne ziarno na sprzedaż, to 
jest o pełnem ziarnie, połyskliwym kolorze i wyższej wadze, 
powinien wykonywać żniwo zboża w niezupełnej dojrzałości, 
w tak zwanej d oj r z a łoś c i ż ó ł t ej j ak na Rusi nazywają 
w ś w i d z i e. W tym stanie zboża zawartość ziarna staje się 
woskowatą, okrywa jego żółknieje, oraz dolna część źdźbła jak 
i końce liści; ziarno jest jeszcze miękawe, ugina się pod naciskiem 
paznogcia, ale nie przecina się 
Tak zżęte zboże ma jeszcze tę dobrą własność, że narażone 
na słoty w garściach lub snopach nie zrasta tak prędko jak 
zupełnie dojrzałe, a słoma jest o wiele pożywniejszą więc na 
paszę przydatniejszą, najważniejsze zaś, że strat z okruszeń 
i obłamywań zupełnie nie ma. 
Dworskie gospodarstwa powszechnie trzymają się wykonywania 
żniwa przed zupełną dojrzałością, powinniby więc i włościanie 
dla własnego dobra owe większe gospodarstwa w tym względzie
		

/p0006.djvu

			- 206 - 


naśladować i nie trzymać się tu zastarzałego szkodliwego zwyczaju 
późnego żniwa. Ktoby nie był tej radzie ufny, najlepiej się prze- 
kona, jeżeli choć z jedne kopę zboża zeżnie w takiej żółtej 
dojrzałości i dla próby ją osobno zmłóci, a plon mu okaże 
prawdziwość zaleconej tu rady. 
Wyjątek od tej reguły stanowi zboże, które ma być prze- 
znaczone na n a s i e n i e, takie powinno się zbierać w d oj r z a - 
łoś c i b i a ł ej, odznaczającej się tern, że ziarno w plewie wol- 
niej jest osadzone i ugina się trudno pod paznogciem, ale i tu 
należy się wystrzegać ostatecznego przejrzenia, to jest tak zwanej 
dojrzałości martwej, oznaczającej się tern, że słoma jest 
bardzo kruchą i pojawiają się na niej plamy żółte lub brunatne; 
ziarno jest bardzo twarde, bardzo wolno w kłosie pomieszczone, 
tak, że od wiatru wysypuje się. Gospodarz wykonujący żniwo 
w takiej dojrzałości jest swoim własnym nieprzyjacielem. 
W wykonaniu żniwa także po większej części nasi włościań- 
scy gospodarze nie zastanawiają się nad tern, aby to wykonanie 
jak najprędzej się odbyło i stosunkowo jak najmniej kosztowało, 
ale poczynają sobie w tym względzie wed ł u g z w y c z aj u jaki 
w pewnej okolicy z dawien dawna panuje. Żniwo w naszym kraju 
przeważnie odbywa się sierpem, w wschodniej części używają 
także tylko do jarych zbóż kosy z grabkami, która to robota 
wykonuje się około cztery razy szybciej -jakżeby to prędko 
uprzątnęli się gospodarze z żniwami, gdyby wszystkie zboża, to jest 
i oziminę także, zbierali kosą na grabki. A nie byłoby to tak 
nadzwyczajną nowością gospodarską, bo w krajach na zachód od 
nas położonych prawie gospodarze sierpa nie znają, i całe żniwo 
samą tylko kosą odbywają dzieje się to tak i w polskich krajach, 
będących pod panowaniem pruskiem. I u nas w niektórych dwor- 
skich gospodarstwach można się spotkać z tern szybkiem i ko- 
rzystnem żniwem zbóż, ale wykonują to zwykle sprowadzeni'gó- 
rale tatrzańscy. Kto z gospodarzy takiemu żniwu dobrze się przy- 
glądnął bez uprzedzenia, ten musi przyznać znakomitą wyższość 
żniwa kosą z grabkami, bo raz, co wykona kosą dwoje ludzie, 
to sierpem trzeba, najmniej pięcioro; koszt więc będzie znacznie 
mniejszy, powtóre i ukończenie żniwa jest znacznie prędsze, 10- 
często gospodarz uniknie i przestania się zboża, a zatem strat 
przez ukraszenie i narażenie na słoty, które przy przewlekłych 
zbiorach później trafić się mogą -. a nareszcie kosa zbierze zna- 
cznie więcej słomy, bo każde źdźbło ścina się co najmniej ćwierć 
łokcia niżej i słoma ta może być pasznistszą. przy niższem bo- 
wiem ścięciu przybędzie w pokosie więcej roślin na paszę sposo-
		

/p0007.djvu

			- 207 - 


bniejszych. Kosą z grabkami wykonuje się żniwo na ś c i a n ę , 
to znaczy kosi się zboże od prawej krawędzi zboża tak, że pod- 
cięte, stawia się na stojące jeszcze zboże, a za kosarzem postę- 
puje zbieraczka, która odkłada zboże na bok na garście wiązane 
zaraz lub później według czystości i suchości zboża. 
Jare zboża jako krótsze, koszą się od lewej krawędzi pola 
na pokos, tak cieniej rozpostarte niż na garściach, prędzej dosy- 
chają i wcześniej też związane a zatem uprzątnięte być mogą. 
Zważywszy więc wymienione zalety żniwa kosą z grabkami, 
powinniby także gospodarze średniej i zachodniej części naszego 
kraju nie poprzestawać na samem żniwie sierpem, za kosztownem, 
a nadto powolnem, narażającem gospodarza na większe straty. 
Osobliwie członkowie "Kółek rolniczych", jako dążący do właści- 
wego postępu w gospodarstwie powinniby rozpowszechniać żniwa 
kosą, ten już w wielu krajach ogólnie używany sposób wykonania 
żniwa, doświadczeniem długoletnim uznany jako najkorzystniejszy. 
Osobliwie żniwo sierpem jarych zbóż, jako łatwiejszych do ko- 
szenia, powinno być zupełnie zaniechane. 
Dalsze postępowanie w żniwie zależy od tego, czy zboże 
jest więcej, czy mniej przerośnięte chwastami. Gdzie jest mniej 
chwastów, tam wiążą tuż zaraz po zżęciu sierpem; gdzie się zaś 
rzecz ma przeciwnie, tam pozostawiają dla zeschnięcia chwastów 
zboże na garściach. Gdy zboże jest nadto przerośnięte zieleniną 
albo rano silnie rosą zwilżone, wilgoć taka skrępowana silnie po- 
wrósłem naraża na zaprzenie tej paszy, mogącej w stanie zdro- 
wym być znaczną poprawą słomy, po wtóre, snopy złożone w pół- 
kopkach muszą stać często na polu całymi tygodniami, a tak są 
narażone na straty, jakie spowodować mogą większe a długotlWałe 
słoty. Zostawiając zaś nadto bezpiecznie zboże na garściach dłu- 
żej, aby odrazu dosuczyć, narażamy się także podczas większych 
słot, na zupełne uszkodzenie tak ziarna jak i słomy.. Gdy jest 
pewniejsza pogoda, dobrze jest pozostawić zboże niezwiazane na 
garściach, ale choćby chwasty nie zupełnie wyschły, gdy deszcz 
grozi, należy wiązać w nie nadto wielkie snopy i składać piętna- 
sto wki, chachołem (czapką) nakryte, które później przełożone 
w półkopki, ściśle ustawione, dozwalają dalszego powolniejszego 
dosuszenia już tak nie narażonego na zupełne uszkodzenie, powo- 
dowane słotami 
W krajach, gdzie rozpowszechnione zupełnie żniwo kosą, 
zboże ozime wiążą tuż za kosą w małe snopeczki pojedyńczem 
powrósłem i stawiają storcem, stawiając o siebie z ukosa w stożek 
5 lub 9 snopków, nakrywając jednem nieco grubszym, jako cha-
		

/p0008.djvu

			- 208 - 


chołem. W ten sposób przy dostatecznym przewiewie zboże szybko 
przesycha i w czasie pogody w kilku dniach może być śmiało do 
stodół uprzątnięte. Ogółem w czasie żniwa nie należy się trzymać 
ślepo zwyczaju okolicznego, ale gospodarz powinien być przezor- 
nym i ciągle tak się urządzać, aby uniknąć strat powstających 
z przestania zboża, jak też z zadługiego pozostawania po żniwie 
zboża w polu. 
W poradniku na czelWiec wspomniałem o pożytku z przyspo- 
rzenia sobie paszy zielonej na późną jesień z kukurudzy wysoko 
rosnącej, jest jeszcze druga roślina, która w prawdzie tak znacz- 
nie obfitej paszy nie daje, ale można ją zużytkowywać jako paszę 
zieloną znacznie później, bo mniejsze przymrozki nie nadwyrężają 
jej tak prędko, jak kukurudzę. Tą rośliną jest groch, z którego 
można mieć bardzo posilną paszę zieloną, jeśli nie jest nadto 
mroźna jesień, jeszcze w drugiej połowie listopada i to jako 
powtórny pożytek, zasiany w żyźniejszem ściernisku n. p. w psze- 
nicznisku w drugim roku po gnoju, należy tylko ściernisko zaorać 
jak naj prę dzej po żniwie, co się często trafia w pielWszej połowie 
lipca i zaraz gęsto zasiać groch. Ktoby chciał mieć paszę wcze- 
śniejszą, może jako domieszkę użyć żyta jarego, na którym groch 
wspinając się w czasie zbytecznych jesiennych słot podgniewać nie 
, 
będzie i da około Sw. Michała dość obfitą i bardzo pożywną paszę. 
W lipcu powinno się jeszcze przynajmniej w drugiej połowie 
dać pod oziminę w ziemiach przepuszczalnych drugą orkę do 
zupełnej głębokości i najlepiej zaraz po zaoraniu, po skibie cięż- 
kim walcem, rolę przycisnąć, przez co w ziemiach, które brylasto 
się orzą, bryły do twardej powierzchni w spodzie poderżniętej płu- 
giem, należycie się rozgnietą i później przy włóczeniu uniknie się 
zanadto wielkich brył i powtóre ziemia łatwiej się zsiędzie, a jako 
taka, tlWale potrzebną wilgoć dla nastąpić mającej oziminy za- 
chowa. W »ziemiach więcej nieprzepuszczalnych, gdzie pod psze- 
nicę daje się trzy orek, powinien się starać gospodarz dać konie- 
cznie w lipcu drugą orkę tak zwaną hakowkę do pełnej głęboko- 
ści, która jeśli tylko nieco większa szerokość pola na to pozwala, 
powinna być poprzeczną. 


Antoni Świeżawski. 


Suszenie siana 


Po późnej wiośnie nastąpił maj bardzo sprzyjający urodza- 
Jom, a po nim czelWiec mokry i zimny. Co będzie dalej pytamy
		

/p0009.djvu

			-209- 


się wszyscy zaniepokojeni. Czas wielki puścić kosą po łąkach 
i koniczynach już dawno zakwitłych, a tu deszcz prawie co dzień 
nas nawiedza, i niekiedy to nawet dwa i trzy razy dziennie. 
, 
Zle dotąd i trudno temu zaradzić tak w ten moment na 
razie. Jeżeli się w moktym roku radzi gospodarzom, aby sobie 
przygotowali koziołki tak ułatwiające suszenie siana i koniczyny 
i zapobiegające ich zgnicie podczas częstych deszczów, gospodarze 
powiadają: Jużciby to dobrze było, - ale nikt z nich jednak 
nie przysposabia sobie tych koziołków, a gdy po moktym roku 
lub nawet paru takich latach nastąpi rok suchy, znowu zapomi- 
nają o wszystkiem, to jest i o koziołkach i o stratach jakie po- 
nieśli z zepsucia się paszy z powodu częstych deszczów padają- 
cych podczas jej zbioru. Taka to ludzka natura. Narzeka się 
skoro cierpiemy, a gdy to minie, to nie pamiętamy o środkach 
zaradczych złemu, aby zapobiedz w przyszłości stratom, gdy to 
złe się powtórzy. Bo po paru latach suchych znów przychodzą 
mokre, a przeciw ich niedogościom powinniśmy się byli już na- 
przód zabezpieczyć. Nie ma zaś innego sposobu zabezpieczenia 
się jak przygotowanie sobie naprzód pewnej liczby koziołków', co 
że jest bardzo łatwem i taniem, ztąd dla wszystkich mniejszych 
gospodarzy dostępnem. 
Podobne koziołki widziałem w użyciu u nas w Galicyi po 
niektórych wsiach górskich w powiecie Limanowskim. Są one zaś 
stale używane w krajach górskich, zatem gdzie mgły i często 
przechodzące deszcze tak utrudniające suszenie siana są zwykłem 
zjawiskiem. Do krajów takich zalicza się właśnie między innemi 
Tyrol, w którym nie suszą inaczej siana tylko w koziołkach, po- 
nieważ bez nich nie zdołanoby go nawet dobrze i prędko wy- 
suszyć. W czasie mych wędrówek po Galicyi z powodu lustracyi 
"Kółek rolniczych", zdarzyło mi się nie raz spotkać takiego go- 
spodarza, który służąc w wojsku, przebywał czas jakiś w Tyrolu. 
Tacy gospodarze opowiadali mi o tym sposobie, który ja sam 
będąc w Tyrolu parę razy widziałem. Chwalili ten sposób bardzo 
i nie raz słyszałem jak mówili: że suszenie siana na koziołkach 
jest bardzo dobre, bo nawet gdy się i dłuższe słoty przytrafią, 
to jednak siano nie zgnije i po każdem zmoczeniu prędko znowu 
obsycha, ponieważ nie leży na ziemi, a wiatr je zewsząd prze- 
wiewa. Pochwały te jednak wcale tych gospodarzy nie pobudzały 
do naśladownictwa Tyrolczyków, którzy tak postępują: Dwa 
drążki, lub dwa kawały gałęzi grubszych zbijają w poprzeczny 
krzyż i ustawiwszy ich dwie pary w pewnem od siebie od-
		

/p0010.djvu

			- 210 - 


daleniu łączą je przez położenie na nich parołokciowej długości 
drążka. 


Na wierzch tak ustawionego przyrządu układają widłami lub 
rękami skoszoną trawę lub koniczynę, gdy można wprzód prze- 
więdłe na pokosie, gdyż dosychają one tu prędko, będąc obwie- 
wane ciągle ze wszystkich stron przez wiatr i powietrze. Jeżeli 
deszcze przechodzą, to woda zaraz ścieka z tych zawieszonych 
pokosów, które schną tu szybko, gdyż je ciągle wiatr osusza. 
Ztąd też gdy na/\. et dłuższe deszcze tlWają, nigdy ta zawieszona 
pasza gnić nie może i przy lada jednym dzionku pogodnym da 
się zwozić do domu. Takich koziołków należy mieć tyle, ile sto- 
sownie do wielkości łąki potrzeba ich dó zawieszenia trawy ścię- 
tej. Ztąd to przejeżdżając przez Tyrol widzimy po łąkach wszę- 
dzie powznoszone szałasy, w których dla zabezpieczenia przed 
wilgocią przechowują całe kupy tych koziołków skoro już więcej 
nie są potrzebne do użytku. 
Jeżeli więc niepogoda dłużej potlWa, dużo traw i koniczyn 
popsuje się, dlatego też trzeba myśleć, żebyśmy chociaż skorzystali 
z drugiego pokosu trawy czyli potrawu, który zwykle piękny bywa, 
gdy czelWiec jest mokry. 


Zygmunt Gaivareeki. 


VI I I Walne Zgromadzenie 
Towarzystwa "ISIółek. rolniczych". 


Podając do wiadomości czytelników naszych przebieg obrad 
tegorocznego 'Walnego Zgromadzenia, odbytego w dniach 9 i 10 czer- 
wca w Tarnowie, z radością zaznaczamy, jako dowód żywotności 
Towarzystwa i wzrastającego wśród włościan poczucia praw i obo- 
wiązków obywatelskich, nader liczny ich i żywy udział w tego- 
rocznym Zjeździe, przewyższającym liczbą uczestników wszystkie 
poprzednie. Wzięło w nim udział blisko 500 gospodarzy włościan 
z wszystkich stron kraju ochotnie przybyłych, a oprócz nich 
Wf poważnej liczbie księża, nauczyciele, właściciele dóbr, urzędnicy,
		

/p0011.djvu

			- 211 - 


adwokaci, uotaryusze, dyrektorowie instytucyj finansowych, kupcy 
i rzemieślnicy w ogólnej liczbie 689 członków i delegatów repre- 
zentujących 44 powiaty a 219 "Kółek rolniczych". Nadto zaszczy- 
cił Zgromadzenie swą obecnością JE. biskup tarnowski ks. Łobos 
z ks. infułatem Walczyńskim, miasto reprezentował wice-prezydent 
Tarnowa Dr. Ludwik Pietrzycki, Radę powiat, tarnowską prezes 
Adolf Dobrzyński, c. K. Towarzystwo gosp. gal. p. Adolf Wiesio- 
łowski, Towarzystwo rolnicze krakowskie pp. Dr. Stanisław Larysz 
Niedzielski, Adam Jordan, Dr. Juliusz Leo i Henryk Lewiecki, 
krakowskie Towarzystwa oświaty ludowej pp. Dr. Wilhelm Dadlez 
i Józef Kleczyński, okręgowe Towarzystwo rolnicze wielickie i Wy- 
dział Rady powiatowej wMyślenicach p. Konopka i okręgowe 
Towarzystwo rolnicze brzeskie p. Edmund Jastrzębski. 
Dziennikarstwo krajowe, popierające uczciwą i pożyteczną 
pracę, biorące zawsze żywy udział w działalności Towarzystwa 
"Kółek rolniczych", również licznie było reprezentowane; sprawo- 
zdawców swych wysłały na Zgromadzenie Redakcye: "Gazety 
lwowskiej", "KuJjera lwowskiego", "Dziennika polskiego", "Czasu", 
"Nowej Reformy", "Pogoni". 
J ak corocznie rozpoczął się Zjazd uroczystem nabożeństwem, 
odprawionem dnia 9 czelWca o godzinie 8 rano w kościele kate- 
dralnym, przez ks. kan. Leśniaka, proboszcza miejscowego, poczem 
udali się uczestnicy do sali obrad, w której wszystkie miejsca 
tak na dole jak w lożach i galeryach 1 i 2 piętra tak szczelnie 
zostały zapełnione, że wielu w drzwiach korytarzach, i przed- 
sionkach mieścić się musiało. 
Posiedzenie zagaił przemową prezes Towarzystwa p. Bolesław 
Augustynowicz, a zaprosiwszy na sekretarzy pp. księdza Lenarto- 
wicza, Jana hr. Potockiego, Michała Stępka i Jakóba Bojko, 
przedstawił Zgromadzeniu komisarza rządowego w osobie c. K. 
starosty, radcy Namiestnictwa p. Płazińskiego. 
Po dalszych przemówieniach JE. ks biskupa Łobosa, wice- 
prezydenta miasta p. Dr. Ludwika Pietrzyckiego i Dr. Stanisława 
Larysz Niedzielskiego, odczytał p. Ludwik Zielonka protokół 
z ostatniego Walnego Zgromadzenia odbytego w Stanisławowie, 
poczem przystąpiono do sprawdzenia wyboru Delegatów na 
Walne Zgromadzenie. 
Z porządku dziennego przedstawił sekretarz Towarzystwa 
Dr. Bronisław Dulęba sprawozdanie z czynności Towarzystwa 
i z wykonania uchwał Walnego Zgromadzenia w Stanisławowie, 
tudzież przystąpił do przedłożenia wniosków przeznaczonych na 
tegoroczne Walne Zgromadzenie według następującego porządku:
		

/p0012.djvu

			- 212 - 


1. W jaki sposób "Kółka rolnicze", członkowie wspierający, 
instytucye i władze krajowe i państwowe przyczyniać się mogą do 
zasilania kasy Towarzystwa względnie do utworzenia stałego rocz- 
nego dochodu na potrzeby tak Zarządu głównego jak Zarządów 
powiatowych i "Kółek rolniczych"? 
2. Jakie kasy pożyczkowe i oszczędności mają być zaprowa- 
dzone staraniem Towarzystwa, a względnie o ile mogła być wy- 
konaną uchwała Walnego Zgromadzenia z 9 września 1890 
w sprawie zaprowadzenia spółkowych kas oszczędności i pożyczek 
(systemu Ręiffeisena)? 
3. Sprawozdanie o wykonaniu uchwały Walnego Zgromadze- 
nia z dnia 10 września 1890 w sprawie niszczenia chrząszczy 
i pędraków. 
4. Sprawozdanie szczegółowe w przedmiocie wydawnictwa 
"Przewodnika Kółek rolniczych" w roku bieżącym i o warunkach 
dalszego wydawnictwa tego pisma. 
5. Wniosek p. IMmunda Bielskiego, kraj. naucz, wędr., o prze- 
znaczenie w miejsce udzielanych dotąd opustów przy zakupnie 
nasion i narzędzi rolniczych, nagród dla "Kółek rolniczych" odzna- 
czających się w spełnianiu swych zadań i obowiązków, oraz uza- 
sadnienie uchwały Zarządu głównego, aby zachować dotychczasowe 
postępowanie. 
6. Sprawa sklepików "Kółek rolniczych" a mianowicie: 
a) o ile żądania i uchwały Walnego Zgromadzenia z dnia 
9 września 1890 mogły być przez Zarząd główny wykonane; 
b) co Zarząd główny przedsięwziął w sprawie wydania 
"Poradnika" dla sklepików "Kółek rolniczych!'; 
e) sprawa wejścia w życie funduszu pożyczkowego uchwa- 
lonego przez Wys. Sejm w kwocie 15.000 zł. dla popierania 
działalności handlowej i przemysłowej "Kółek rolniczych"; 
d) przedłożenie wniosków Zarządu "Kółka rolniczego" 
w Dublanach o ustanowienie agentury handlowej przy Zarządzie 
głównym i oświadczenie innego w tym względzie zdania Zarządu 
głównego; 
e) przedłożenie wniosków uchwalonych na Zjeździe powia- 
towym w Nowym Targu - na Zjeździe w Wadowicach, także 
przedstawionych przez Zarząd "Kółka rolniczego" w Babicach 
w sprawie zakładania powiatowych składów hurtownych i organi- 
zacyi sklepikowej w "Kółkach rolniczych" i wniosku Zarządu 
"Kółka rolniczego" w Złotnikach w sprawie zawarcia umowy 
przez Zarząd główny z destylarniami nafty o jej dostarczanie
		

/p0013.djvu

			213 - 


sklepikom "Kółek rolniczych" - oraz zdanie Zarządu głównego 
o tych wnioskach; 
7. Przedłożenie wniosków sekretarza Towarzystwa w sprawie 
zmiany statutu i również do zmiany statutu zmierzającej uchwały 
zapadłej na Zjeździe powiatowym w Nowymtargu. 
O wszystkich tych sprawach, z uwagi na ich ważność, 
szczegółowo w swoim czasie w "Przewodniku" pomówimy, przy- 
stępując obecnie do dalszego sprawozdania z obrad. 
W sprawie wykonania uchwały walnego Zgromadzenia z dnia 
10 września 1890 "ażeby Zarząd główny wydał 
odezwę także do wszystkich "Kółek rolniczych", 
wzywającą je do przystępywania do Towarzystwa 
jako członkowie wspierający", oświadcza Dr. Dulęba, 
że jakkolwiek Zarząd główny przeprowadzenie tej uchwały uznaje 
za wielce pożądaną dla spraw Towarzystwa, jednakże nacisku na 
, Kółka rolnicze " czynić nie mógł, ażeby przystępy wały jako 
członkowie wspierający, zwłaszcza gdy statut Towarzystwa obowiązku 
tego na pojedyncze "Kółka rolnicze" nie nakłada. - Dotąd na 
650 "Kółek rolniczych", przystąpiło dobrowolnie na członków 
wspierających zaledwie 11 "Kółek rolniczych" opłacających 
wkładki a mianowicie: Kańczuga, Brzeszcze, Tarnopol, 
Osiek, Bestwina, Poronin, Jawiszowice, Godowa, 
Gniewczyna, Jaworzno, Koszlaki. 
Ta okoliczność daje Drowi Dulębie powód do przedstawienia 
stosunku dochodów Towarzystwa do znacznych i coraz bardziej 
się wzmagających potrzeb, a z tego przedstawienia okazuje się, 
że obecnie na dochody Towarzystwa składają się: 
1. Subwencye uchwalane przez Wysoki Sejm od kilku lat, 
wynoszące 3000 zł. rocznie; 
2. Zasiłek Wysokiego Rządu (otrzymywany przez Komitet 
c. K. Towarzystwa gosp. gal.) w kwocie 1200 zł.; 
3. Zasiłek coroczny od Towarzystwa wzajemnych ubezpieczeń 
w Krakowie 300 zł.; 
4. Od Wydziałów powiatowych, Towarzystw gosp. i rolno 
około 200 zł. rocznie; 
5. Od gal. kasy oszczędności 200 zł. 
6. Od członków wspierających "Kółek roln." około 1 000 zł.; 
razem niespełna 6000 zł. rocznie. 
Przechodzą wprawdzie przez ręce Zarządu głównego dwa 
razy wyższe kwoty, jak powyżej podane, to jest nadsyłane przez 
Zarządy powiatowe i Zarządy pojedynczych "Kółek rolniczych" 
na różne kupna jak nasion, maszyn i narzędzi rolniczych, nawo-
		

/p0014.djvu

			- 214 


zów sztucznych, szczepów, książek i t. p. ale kwoty te całkiem 
naturalnie nie mogą być uważane jako dochody Towarzystwa, 
gdyż przeciwnie załatwianie tych zleceń pociąga za sobą jeszcze 
dalsze wydatki z Kasy Towarzystwa. 
Wedle uzasadnienia Dra Dulęby skuteczniej przy znacznym 
rozwoju i wzroście "Kółek rolniczych", mogłoby Towarzystwo 
spełniać pojedyncze ważne zadania obchodzące ogół "Kółek rol- 
niczych", gdyby rozporządzało rocznym funduszem w kwocie przy- 
najmniej 15000 zł., opartym w pielWszym rzędzie na własnych 
Towarzystwa siłach, a który to fundusz osiągnąćby można, gdyby 
członkowie wspierający wzrośli do liczby 1000 i gdyby w pielW- 
szym rzędzie "Kółka rolnicze" liczące już dzisiaj 30.000 członków, 
przyczyniały się w miarę ich wzrostu do pokrywania wydatków 
w ogólnym interesie członków i Towarzystwa podejmywanych; - 
w takim bowiem razie spodziewaćby się można zamiast dotych- 
czasowej otrzymywanej skromnej kwoty 1000 zł. , przynajmniej 
7000 zł. corocznie od członków wspierających i "Kółek rolni- 
czych". W szczególności udział "Kółek rolniczych" dałby się osiąg- 
nąć przez uzupełnienie postanowień statutu Towarzystwa, do czego 
właśnie zmierzają wnioski przedłożone Zarządowi głównemu do 
uchwał Walnego Zgromadzenia. 
W dalszym wywodzie przedstawia Dr. Dulęba, że powiększe- 
nie funduszów jest także pożądaneni ze strony tych władz i insty- 
tucyi, które uznając Towarzystwo "Kółek rolniczych" jako insty- 
tucyę krajową, przyznają mu już skromne subwencye. 
Towarzystwo wzajemnych ubezpieczeń w Krakowie wspomaga 
"Kółka rolnicze" dotąd kwotą 300 zł. rocznie. W obec tego, że 
"Kółka rolnicze" skutecznie podejmują sprawę ubezpieczenia od 
ognia i gradu, że wedle ostatnich sprawozdań rocznych, otrzy- 
manych dopiero od 202 "Kółek rolniczych" , wykazały Za- 
rządy tych Kółek ubezpieczonych członków 2514 na ogólną 
sumę 1,045.657 zł. - spodziewać się można, że Krakowskie To- 
warzystwo wzajemnych ubezpieczeń, celem dalszego rozpowszech- 
niania sprawy przystępywania włościan do ubezpieczania się, po- 
dniesie dotychczasową subwencye na razie do kwoty 1000 zł. 
Z uwagi na to, że Towarzystwo "Kółek rolniczych" działa 
w kierunku podniesienia rolnictwa między włościanami, zasługuje 
ono na stałą subwencye z funduszu państwowego przynajmniej 
w tej wysokości, jakie otrzymuje z funduszów krajowych, a więc 
w kwocie 3000 złr., zamiast zbyt skromnego dotychczas zasiłku 
od Wys. Ilządu w kwocie 1200 złr.
		

/p0015.djvu

			- 215 - 


Wreszcie, gdy "Kółka rolnicze" zaprowadzone są już w 66 
powiatach i podejmuią sprawy dotyczące podniesienia dobrobytu 
ludności wiejskiej, Towarzystwo "Kółek rolniczych" liczyć może 
na zasiłek od rad powiatowych w kwocie 1000 złr. 
Przedstawiona jak powyżej przez Dra Dulębę sprawa, stalą 
się przedmiotem żywych rozpraw, w których zabierali głos dele- 
gaci: pp. Stefan Wysocki, Łoziński, Tatara, Dr. Stefczyk, 
Gniewosz, Stachoń i inni, a po przeprowadzonej dyskusyi uchwa- 
liło Zgromadzenie następujące wnioski: 
1. Poleca się Zarządowi głównemu wniesienie petycyi do 
Wys. Rządu o subwencyę na cele Towarzystwa "Kółek rolniczych" 
w wysokości przynajmniej równającej się subwencyom otrzymywa- 
nym z funduszów krajowych; 
2. poleca się Zarządowi głównemu Wyjednanie większej niż 
dotąd subwencyi od Towarzystwa "Wzajemnych Ubezpieczeń, 
w Krakowie; 
3. zresztą poleca się Zarządowi głównemu, aby się postarał 
o uzyskanie funduszów odpowiednich celom "Kółek rolniczych". 
(Ciąg dalszy nastąpi.) 


lVI OVVY 
wygłoszone na Zjeździe "Kółek rolniczych". 
Wszystkie gorące słowa zachęty do jednoczenia się i pracy 
dla dobra ogólnego, jak również serdeczne słowa uznania dla 
pożytecznej działalności Towarzystwa "Kółek rolniczych", wypo- 
wiedziane podczas Walnego Zgromadzenia w Tarnowie w dniach 
9 i 10 czelWca b. r. przez reprezentantów władz i instytucji 
krajowych oraz przez delegatów "Kółek rolniczych", radzibyśmy, 
łącząc "pożyteczne z przyjemnem" , podać do wiadomości 
czytelników naszych; - gdy jednakże ramy pisma naszego tego 
nie dozwalają, ograniczamy się na podaniu mów wygłoszonych 
przez p. Bolesława Augustynowicza, prezesa Towarzystwa "Kółek 
rolniczych - JE. Ks. Biskupa Łobosa i przez p. Jakóba Bojko 
wójta i sekretarza "Kółka rolniczego" w Gręboszowie. 


Mowa p. Bolesława Augustynowicza 
prezesa Tow. "Kółek rolniczych". 
"Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus". 
Z Bogiem rozpoczęliśmy i ufamy, że Bóg nasze prace i dążności 
nadal błogosławić będzie.
		

/p0016.djvu

			216 - 


Szanowni współziemianie! Mam zaszczyt poraź VIII-my za- 
gaić Ogólne Zgromadzenie a Was Panowie tu w Tarnowie po raz 
pielWszy najserdeczniej powitać. Zarząd główny naszego Towarzy- 
stwa pomimo trudów postanowił dla waszego pożytku owe zebra- 
nia co roku odbywać w innej miejscowości, to jest raz na wscho- 
dzie, drugi raz na zachodzie kraju naszego, aby tym sposobem 
umożliwiać naszym członkom wzięcie udziału osobistego w takich 
zebraniach i zapoznać Was bliżej z naszą pracą i rozwojem tak 
użytecznej instytucyi. 
Zebrania takie ułatwiają także Zarządowi głównemu rozpo- 
znawać Wasze potrzeby i Wasze życzenia, ile że przy bezpośre- 
dnim zetknięciu się nasze zadanie rozjaśnia się i nasza czynność 
jest ułatwiona. A są one ważne i trudne, skoro mają za zadanie 
rozwój moralności oświaty i dobrobytu naszych włościan a równo- 
cześnie mają uchylać przesądy i uprzedzenia. Otóż takie sprawy 
tylko łącznymi siłami dadzą się przeprowadzić i pokonać, jedynie 
przy wytlWałej i spokojnej pracy. Mamy nadzieję, że przy po- 
mocy Bożej i ludzi rozsądnych pokonamy nagromadzone trudności 
i sprawa przez nas podjęta musi być pożądanym skutkiem uwień- 
czona, oby tylko grono liczniejsze wspierających członków ży- 
czliwie i stale nam pomagać zechciało. 
Praca, którą w imię dobrze zrozumianych potrzeb narodu 
podjęliśmy, musi się ciągnąć latami, zanim jej skuteczny rezultat 
ujrzymy; to czego zaniedbano przez wieki, trudno w kilku latach 
naprawić, zatem wytlWałości żądamy od Panów i pracy ciągłej- 
a Bóg da, że kraj nasz mając rozumny i zamożny stan wło- 
ściański, zajmie w rzędzie narodów Europy godne i przynależne 
mu stanowisko. 
Dziś śmiało twierdzić możemy, iż nasze zadanie, które mamy 
do spełnienia jest pielWszorzędnego znaczenia dla naszej przy- 
szłości i jest pomocnem zadaniu Przewielebnego Ducho- 
wieństwa, które też szczerą opieką otacza nasze Towarzystwo. 
Duchowieństwo pracuje nad zbawieniem dusz utlWalając w nas 
dobre zasady, na których moralność i szczęście ludzi spoczywa; 
my pomagamy mu naszą pracą koło dobrobytu doczesnego, który 
spokój i zadowolnienie z pracy zapewnia. 
Trzecim czynnikiem działającym ręka w rękę z nami jest 
szkoła i zacny stan nauczycielski. Pracownicy ci na polu oświaty 
wiedzą, że sama teorya i suchy wykład nauki czytania, pisania 
i rachunków są dopiero kluczem do otwarcia wiedzy, którą później 
daje praktyczne życie. Idą więc razem trzy czynniki: religia,
		

/p0017.djvu

			- 217 - 


nauka i praca, a nasze Kółka właśnie łączą je razem i niejako 
słowo w czyn wprowadzają. 
Szanowni włościanie! Szczęścia na ziemi nie trzeba daleko 
szukać, bo ono leży w nas samych, w naszej rozumnej pracy, 
oszczędności i wytlWałości. Ten co sądzi, że tam gdzieś za mo- 
rzami, czeka bez mozołu owo szczęście na niego, bardzo się myli 
i żałować będzie do śmierci tego, że porzucił ziemię, na której 
się urodził, wzrósł i w której kości jego przodków spoczywają. 
Opuści on tę matkę naszą i ojczystą ziemię, uciekając dlatego, 
że biedna, ale też nie zazna nigdy spokoju, bo sumienie wyrzucać 
mu będzie, że był lekkomyślnym. 
Moi gospodarze - tak nie postępujcie, ale raczej siedźcie 
na miejscu i pracujcie a Bóg pobłogosławi, bo wiadomo, że 
i "kamień na miejscu leżący porasta" . Przecież kraj nasz ma 
dość obszarów - może każde n znaleźć tu i pracę i ziemię. 
Ażeby dać Wam dowód, że nie od dziś zaczęto starać się 
o polepszenie stanu włościańskiego, nie mogę pominąć na tern 
miejscu, aby nie wspomnieć o święcie narodowem, któreśmy tego 
roku obchodzili, o stuletnim jubileuszu 3-go maja. Był to obchód 
konstytucji 3-go maja 1791 r., która już podówczas stosunki 
włościańskie regulowała i tym sposobem inne państwa europejskie, 
które o wolności włościan nie myślały, wyprzedzał«. Bliższe 
szczegóły o tej wielkiej uchwale narodu, znacie zapewne z ksią- 
żeczek w tym celu wydanych, które Wam rozdawane były, lub 
w czytelniach Waszych znajdować się będą; z nich dowiecie się, 
że nie od dziś ludzie dobrej woli starają się o Wasze dobro, 
. zwłaszcza, że pomyślność wszystkich klas społeczeństwa daje do- 
brobyt w kraju, a zatem, że jedni o drugich dbać powinni, bo 
ręka rękę myje, noga nogę podpiera; a że na świecie nic nagle 
nie powstaje, co ma być tlWałe - tylko krok za krokiem po- 
stępuje, toż rozwój narodu wymaga dużo czasu, zanim ideały, do 
czego ludzkość dąży, w rzeczywistość zamienione zostaną. Jak 
ludziom bez nadziei, nawet często zawodnej, żyć jest trudno, tak 
narody, bez ideałów rozwijać się nie mogą, albowiem są one rosą 
orzeŹWiającą umysł ludzki, są one bodźcem, pomimo niepowodzeń 
do dalszego życia i pracy. 
Dziękując jak naj serdeczniej Szanownej gminie miasta Tar- 
nowa za ofiarowaną nam w tym roku swą gościnność, muszę 
nadmienić, że to miasto ma także swą własną historyę, prze- 
bywszy różne koleje i stopnie rozwoju, tak jak inne miasta na- 
szego kraju. NajpielW Komes Spicymir wojewoda i kasztelan kra- 
kowski i protoplasta rodu Tarnowskich, która to rodzina wielkie
		

/p0018.djvu

			218 


usługi swej ojczyźnie zawsze oddawała, podniósł sWOJą wieś 
zwaną Tarnowem wielkim, do godności miasta za zezwoleniem 
króla polskiego Władysława Łokietka w r. 1330. Za czasów Zy- 
gmunta III-go zaś w latach 1629, kwitnął Tarnów, posiadając 
różnych rękodzielników t. j. złotników, jedwabników, sukienni- 
ków i t. d., którzy korzystając z wielkich swobód, prowadzili 
znaczny handel w Polsce, Litwie, Szlązku, ba nawet w Niem- 
czech. Miasto to zawsze należało do znakomitszych i wpływowych 
rodzin, książąt Ostrogskich, Koniecpolskich, Lubomirskich, nare- 
szcie do ks. Sanguszków, którzy otaczali tie zawsze swą opieką, 
co się do teraźniejszego rozwoju nie mało przyczyniało. Wspo- 
mnieć jeszcze mi wypada; że w katedralnym kościele znajdują 
się nagrobki zasłużonych koło Ojczyzny mężów, wśród których 
znajduje się nagrobek Jana hr. Tarnowskiego, zmarłego w r. 1561 
w 73 roku życia swego, męża nazwanego "Ojcem Ojczyzny". 
Pamięć dzielnego hetmana tego, jeszcze dziś zajmuje najpiękniej- 
szą kartę w naszej historyi. Jest jeszcze wiele innych grobowców, 
ale nie tu miejsce obszerniejszego wspomnienia. Pomimo różno- 
rodnych klęsk, czy to napadów Tatarów i Szwedów, czy to po- 
gorzeli, zawsze miasto Tarnów szybko swe rany goiło, a Tarno- 
wianie wierni swym królom, odznaczali się pracą i odwagą i te 
cnoty do tej chwili przechowali. 
Po przemówieniu tern przystąpił p. Prezes do wykazania działal- 
ności Zarządu głównego, a powołując się na drukowane sprawozdanie 
z czynności Towarzystwa za rok 1890 (każdemu członkowi posłane), 
przedstawił ważniejsze czynności i przez Zarząd główny załatwione 
sprawy w roku bieżącym, a w końcu podziękowawszy ks. biskupowi 
Łobosowi za łaskawe przybycie, poprosił o udzielenie błogosławieństwa 
zgromadzonym. 


Mowa JE. ks. Biskupa Łobosa. 
"Mądrość Boża sięga od końca do końca mocnie i rozrządza 
wszystko wdzięcznie" . 
Wspomniał tu zacny przewodniczący o konstytucyi 3 maja. 
Ta konstytucya przed stu laty dana w narodzie polskim otwo- 
rzyła wszystkim stanom równość wobec prawa, a niesforność 
i zła wola zdeptały tę konstytucyę i Ojczyzna nasza na trzy 
części podzieloną została. 
Z ducha nauk Jezusa Chrystusa wynika prawo, zapewniające 
każdemu uczciwemu człowiekowi równość wobec praw, tak jak 
wszyscy są równi wobec Boga.
		

/p0019.djvu

			- 219 - 


I posiadamy tę równość, jednak każdy ma jej używać przede- 
wszystkiem według stanowiska i uzdolnienia swego; dla tego też 
mądrość Boża, jak całemu stworzeniu, każdej rzeczy w świecie 
znaczenie odpowiednie jej przymiotom i powołaniu nadała, tak też 
i w społeczności ludzkiej potworzyła stany i rozmaite zatrudnienia, 
według uzdolnienia i wiedzy każdego. Ta rozmaitość w stworzeniu 
i w społeczeństwie tworzy jednak przedziwną harmonię. Jeden 
z uczonych powiedział, że całe stworzenie, to śliczna muzyka. 
W muzyce są rozmaite instrumenty, a wszystkie choć mają różne 
głosy, tworzą uroczą harmonię; inny uczony porównał ludzkość 
z obrazem wielkim i pięknym. Są tam barwy rozmaite, jasne 
i ciemne a wszystkie potrzebne i wszystkie stanowią całość obrazu 
pięknego. My tu wszyscy zebrani stanowimy obraz miły Bogu 
i Ojczyźnie; - cześć Wam kochani włościanie, że zbieracie się tu na 
narady, słuchacie rozumnych rad i nauk, aby od posiadających 
naukę i doświadczenie uczyć się skrzętności i rozumnego gospodar- 
stwa. I Wy tak jak wszystko w świecie macie swe powołanie, 
które jeżeli sumiennie spełnicie, przyczynicie się do wspólnego użytku 
społeczeństwa; a jak brama niebieska nikomu nie jest zamknięta, 
tak samo nikomu najwyższe stanowisko nie jest zamknięte, jeżeli 
Bóg go na nie powoła. Król Dawid i papież Sykstus N, pastu- 
szkami byli, a zajęli tak wysokie stanowiska z woli i powołania 
Bożego. Nie każdy ma jednak to samo powołanie, nie każdy to 
samo uzdolnienie, ale każdy na zajmowanem według swego uzdol- 
nienia i powołania stanowisku, współdziałać i przyczyniać się 
winien do ogólnej harmonii w społeczności i do chwały Bożej; 
Z tąd też wypływa, że włościanin, nie znający języka niemieckiego 
i nie posiadający wiele nauki i potrzebnych wszechstronnych wia- 
domości, nie powinien ubiegać się o posłowanie do Rady państwa, 
a kto was do tego ubiegania się nakłania, nie zasługuje na wiarę. 
Niech każdy w swoim zakresie i według swych talentów 
pracuje, a spełni swe powołanie od Pana Boga mu wyznaczone. 
Oby myśli te w sercach waszych oddŹWięk znalazły i wydały 
owoc pożądany dla wszystkich nas wzajemnie, dla Ojczyzny i na 
chwałę Bożą. 
W tej intencyi udzielam błogosławieństwo, które niechaj spo- 
. . 
czrue na pracy waszej. 
Najprzewielebniejszy ks. biskup w przemówieniu dnia nastę- 
pnego wypowiadział te słowa: 
Cześć mężom, którzy poszli w lud, niegdyś nam niedowierza- 
jący; cześć kapłanom, którzy nietylko o chleb duchowny, ale i do-
		

/p0020.djvu

			- 220 - 


czesny starają się dla tego ludu, który jest podstawą, naszego bytu. 
Patrzcie na Sz1ązk od tylu wieków germanizowany. Lud tamtejszy 
zachował w mowie i w pismach starodawnych z czasów Kazimierzow- 
skich skarby języka polskiego w sercu swojem, jakby warce naro- 
dowej. Patrzcie na lud pod zaborem moskiewskim. O piersi ludu 
tamtejszego łamie się przemoc schyzmatycka z hańbą dla siebie. My 
kapłani wiemy, jak twardą jest misya tego ludu i dlatego cześć od- 
dajemy tym panom, którzy idą w lud, aby go nauczyć pracy na tej 
ziemi naszej błogosławionej, zdolnej przez pracę rozumną, a skrzętną 
wyżywić miliony. Nie będzie potrzeba opuszczać tej rodzinnej 
ziemi dla owych nadziei przez handlarzy dusz i ciał ludzkich 
wychwalanej, jeśli się wszyscy połączą w rozumnej pracy około 
tej matki, która tyle pokoleń wyżywiła. Tej emigracyi zapobiegają 
ci panowie, którzy się z Wami, kochani włościanie, łączą w Kółka, 
nie żałując pracy i wygód swoich. 
Z wyrazem wdzięczności oddaję cześć mężom, od lat dzie- 
więciu pracującym w tern apostolstwie dla dobra ludu i zapewniam 
że pokolenia zapiszą ich imiona złotymi głoskami w sercach 
swoich, tak, j ak i droga Ojczyzna nasza. 


Mowa Jakóba Bojko*). 
.,Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" Naprzód przy- 
znać się muszę, że po tak wzniosłych przemowach szanownych po- 
przedników, z pewną obawą przychodzi mi stanąć na tern miejscu. 
Pochodzi to ztąd, że jako wieśniak, obawiałem się, aby niesto- 
sownem przemówieniem tego miejsca świętego nie sprofanować. 
Jednakże odważam się na to, bo sądzę, że uroczystość dzisiejsza 
nie miałaby całości, gdyby stan włościański, w którego imieniu 
mam zaszczyt mówić, był tutaj tylko niemym świadkiem. Dał 
Pan Bóg ojcom naszym Ojczyznę wielką, potężną i bogatą. I przez 
liczne wieki błogosławił im Pan na roli i w domu, a oręż polski 
na polach sławy roznosił przeważnie postrach i poszanowanie. 
I dopóty się dobrze wiodło, dopokąd ojcowie szli drogą przy- 
kazań bożych. Lecz gdy pomiędzy kwiatem narodu naszego poczęła 
gasnąć miłość Boga i bliźniego, gdy miejsce ducha wspólności 
i poświęcenia zajęło samolubstwo i nierozumna niezgoda, podał 
nas Pan w ręce nieprzyjaciół i zesłał na nas straszną niewolę. 


*) Mowę tę wypowiedział przybyły na walne Zgromadzenie delegat "Kółka 
rolniczego" i wójt w Gręboszowie p. J. Bojko, na cmentarzu tarnowskim z powodu 
uroczystości poświęcenia wzniesionego pomnika na grobie żołnierzy polskich z r. 1863-64.
		

/p0021.djvu

			- 221 - 


I zamknięto schorzałą Ojczyznę naszą do trójściennej skrzyni, 
a synów jej - jednych zamęczono, drugich żywcem zakopano 
w sybirskich podziemiach, a reszcie kazano się zaprzeć swej 
przeszłości. 
"Lecz "upaść może i wielki naród - jak mówi wielki nasz 
patryota Staszyc - ale zginąć tylko nikczemny!" 
"O tem wiedząc, a wierząc temu, co powiedziano: "że ule- 
czalnymi uczynił Pan narody", próbowali kilka razy, a ostatni 
raz przed 28 laty, zacni synowie odwalić kamień grobowy 
z Ojczyzny. 
"Kilkunastu z tych bohaterów tu spoczywa, a bardzo chwa- 
lebnie postąpiono, że pamięć tych bojowników z roku 1863, któ- 
rzy woleli zginąć na wojnie, niżeli patrzeć na niedolę narodu 
naszego, uwieczniono tym oto pomnikiem. Że włościanie polscy 
mało się tą sprawą interesowali, pochodziło to ztąd, że promień 
oświaty naonczas jeszcze się nie przedarł pod strzechę wieśniaczą. 
Dzisiaj, dzięki Bogu, "Kółkom rolniczym" i zacnym panom, rze- 
czy się i między nami na lepsze zmieniają, a dowodem 
tego choćby i to, żerny tu jesteśmy. Skoro więc wolno 
nam kształcić się w duchu narodowym, pragniemy my wło- 
ścianie tej oświaty, a ludzi dobrej woli prosimy serdecznie, 
aby nam i dalej byli w tem pomocnymi. Bo dzisiaj tylko 
przez oświatę ludu możemy osiągnąć to, czego orę- 
żem nie mogli ci osiągnąć, których pamięć tym oto pomnikiem 
uczczono. Kończę słowami wieszcza naszego Juliusza Słowackiego: 
"zaklinam niech żywi nie tracą nadziei i przed narodem niosą 
oświaty kaganiec, bo w jego tylko mocy dziś narodu życie, on 
go tylko jeden dziś ocalić zdoła, on u nas dziewicą orleańską 
skrycie, on Ojczyznę Matkę do bytu powoła!" 


Drugi raz p. Jakób Bojko, zwracając się do członków Zarządu 
głównego i reprezentantów władz i instytucyj kraj. wypowiedział 
te słowa: 
"Widzę cudów cud, z szlachtą polską polski 
lud. Gdyby nasi ojcowie z grobów wstali, nie poznaliby nas dzisiaj, 
tak oświata pod włościańską strzechą coraz więcej się szerzy. Że tak 
jest, to zawdzięczamy najpielW Panu Bogu, potem Przewielebnemu 
Duchowieństwu, nauczycielom i szlachcie. Dzięki wam za to 
serdeczne - Bóg zapłać - serca nasze są wam oddane".
		

/p0022.djvu

			- 222 - 


Zwieozenie pspoflarstwa w KrzyŻU i Wystawy Ha Kółek rolniczych 
urządzonej w Tarnowie z powodu Zjazdu "Kółek rolniczy eh". 


Uczestnicy tegorocznego Zjazdu z wdzięcznością wspominać 
będą objętą programem wycieczkę do " Kr z y ż a", folwarku nale- 
żącego do hrabstwa Tarnowskiego, majętności ks. Sanguszki, mar- 
szałka krajowego. Celem tej wycieczki było zapoznanie włościan 
z wzorowem gospodarstwem, a nauki przez niejednego gospodarza- 
włościanina ztąd osiągnięte, skłaniają nas do wyrażenia imieniem 
uczestników Zjazdu, naj szczerszego uznania i podziękowania Komi- 
tetowi przyjęcia, a w szczególności dyrektorowi dóbr p. Habichtowi. 
Przybyłym do "Krzyża" uczestnikom Zjazdu, okazywał przy 
pouczających objaśnieniach p. Habicht oborę rasy krajowej zwanej 
"majdańską" i wykazał co z tej rasy przy odpowiednim chowie, 
tak pod względem mleczności, jak i produkcyi zrobić można. Bydło 
to znosi wybornie nasz klimat, nie potrzebuje wykwintnej paszy, 
JIY polu i w lesie do późnej jesieni przetrwać może. Pierwotny 
okaz tej rasy "B o rów k a ", okazana zwiedzającym, daje jeszcze 
teraz 1500 litrów mleka rocznie, czyli przeszło 4 litry dziennie. 
Następnie oglądano oborę bydła rasy szwajcarskiej "Simmenthal" 
i podziwiano pięknego buhaja tejże rasy, oraz wzorowe urządze- 
nia mleczarskie, z których "Krzyż" słynie, a gospodarze brali dla 
siebie wzór z tego, co i w mniejszych włościańskich gospodar- 
stwach zastosować się da i jest odpowiednie. 
Obejrzawszy potem wzorowo wprowadzone i utrzymywane 
stawy zarybione, pasiekę i tęgie konie robocze, obchodzili uczest- 
nicy Zjazdu dalej podwórza folwarczne, na których urządzono 
doraźną wystawę narzędzi rolniczych używanych w "K r z y ż u " . 
Przy objaśnieniach i wskazówkach udzielanych przez p. Habichta, 
Jana hr. Potockiego z Rymanowa, przez wędrownego nauczyciela 
krajowego p. Edmunda Bielskiego i pp. Z. Gawareckiego i Jana 
Biedronia lustratorów "Kółek rolniczych", przyglądali się włościa- 
nie wyrabianiu przy pomocy lokomotywy parowej "wełny drzewnej", 
to jest cienko jak słoma obrobionych wstążeczek drzewa na ściółkę 
dla bydła. Jest to dobre w latach nieurodzaju, gdy słomy bra- 
kuje, i tam, gdzie o drzewo łatwo. Jako nawóz taka "wełna 
drzewna", nigdy słomie nie dorównywa; dalej oglądano maszynę 
do prasowania zielonej paszy, Bluntha, na miejscu ulepszoną, 
pługi różnej konstrukcyi, brony łańcuchowe do wydzierania mchu, 
brony do perzu, walce, siewniki do ziarna i mączki kościanej,
		

/p0023.djvu

			-223- 


do koniczyny i traw, tryery, maszynę do chłodzenia mleka i t. d., 
a lubo wszystkich tych narzędzi niezamożny gospodarz posiadać 
nie może, to jednakże niejedną naukę z tego zwiedzenia wzoro- 
wego gospodarstwa w "Krzyżu" wywiózł dla siebie także i gospo- 
darz na małem gospodarstwie. 
Z wdzięcznością też włościanie przy poczęstunku, zastawio- 
nym kosztem ks. Sanguszki w pięknym parku, powtórzyli okrzyk 
"niech żyje" na cześć ks. marszałka Sanguszki, wzniesiony przez 
Jana hr. Potockiego, syna znanej miłośnicy ludu wiejskiego Anny 
hr. Potockiej z Rymanowa. 
Nazajutrz to jest dnia 10 czelWca po rannem posiedzeniu 
o godzinie 11 J / 2 udali się uczestnicy Zjazdu na wystawę wyrobów 
przemysłu krajowego i wystawę bydła urządzoną na targowicy 
miejskiej staraniem Towarzystwa rolniczego tarnowskiego, pod 
przewodnictwem prezesa p. Adama Jordana. Jakkolwiek bez ża- 
dnych pretensyi urządzona wystawa wyrobów przemysłu krajowego 
w szczupłych tylko zarysowała się ramach, to jednakże z zado- 
woleniem i nie bez pożytku oglądali włościanie cegły murowe, 
klinkery formowane, rurki do drenowania i inne doskonałe wy- 
roby cegielni i tartaku parowego ks. Sanguszki na Rudach, pię- 
kne i tlWałe wyroby koszykarskie z fabryki p. Straszewskiego 
w Wiśniczu, między którymi szczególnie duże kosze do bielizny 
i pakunkowe odznaczały się doskonałem wykończeniem, tlWałym 
materyałem i niską ceną. Pan Sienicki wystawił nawóz sztuczny 
miejscowego wyrobu, p. Czerbak okazy ze stali i żelaza, p. Pa- 
włowski wiaderka, skopce i różne inne dobrej roboty wyroby bla- 
charskie; ze składu nasion p Lewickiej w Krakowie wystawiono 
kilkadziesiąt woreczków doborowych nasion wszelkiego rodzaju, 
szczególnie pastewnych; p. Władysław Grul przedstawił swe wy- 
roby siodlarskie; miejska fabryka gipsu w Bochni, przedniej ja- 
kości gipse mielone, surowe i palone, do uprawy gruntów i mu- 
rarskie; parowa fabryka mąki kościanej Mayerhofa i Eibenschiitz 
w Tarnowie (dawniej Kestlowej), mąkę kościaną i superfosfaty; 
p. Włyński doborową cykoryę " V i c t o r i a " i surogaty kawy 
własnej fabryki w Janowicach powiat Zakliczyn. 
N a szczególną wzmiankę zasługują sposobem amerykańskim s u- 
szone owoce i warzywa "galicyjskiej spółki" w Bochnia 
a mianowicie zupy warzywne w paczkach od 16 et. do 60 ct., mar- 
chew i szpinak na jarzynę w tabliczkach, różne kapusty w paczkach 
toż selery, pory, fasole szparagowe w strączkach i inne doskonałe 
przetwory w paczkach z oznaczoną niską ceną,-jabłka w połów- 
kach i ćwiartkach, śliwki strugane i łuskane, powidła z jabłek, wszy-
		

/p0024.djvu

			- 2'J4 - 


stko wyrób krajowy - przewyższający co do jakości i niskości ceny 
zagraniczne tego rodzaju przetwory. 
Znana fabryka maszyn inżyniera Chylewskiego 
w T a r n o w i e świetnie się zaprezentowała trzema sikawkami, 
pielWsza przeznaczona do pożarów w miastach, draga dla gmin 
wiejskich i trzecia do użytku wewnątrz budynku lub przy mniej- 
szych pożarach, a dająca się także użyć jako ogrodowa. Sikawka 
druga przeznaczona dla gmin wiejskich, z którą p. Chylewski 
wobec delegatów Zarządu głównego robił próbę na miejscu 
wystawy, odznacza się tak konstrukcyą budowy jak dobrocią 
materyału i łatwością jej użycia. Umocowana na koźle z twar- 
dego drzewa, ma średnicę cylindra 80 milimetrów - wyrzuca 
wodę na odległość 28 metrów, 10 milimetrowym prądem. Na 
minutę dostarcza 110 litrów wody, a do pompowania wymaga 
4 do 6 ludzi. Dla łatwiejszego przenoszenia jej na większe odle- 
głości, wysuwa się drążki służące do pompowania a przesunąwszy 
je przez oka przytwierdzone na nogach kozła, czterech ludzi 
wygodnie sikawkę tę nieść może. Waga wraz z przyborami jest 
100 kilo, a cena niska 150 złr., w co już jest wliczone: wąż 
ssący 3 metry długi ze ssakiem miedzianym i ześrubowaniem 
mosiężnym, wąż tłoczący gj-2 metra długi z ześrubowaniami 
mosiężnemi, rura prądowa miedziana z wylotem mosiężnym i klucz 
do śrub. Gminy wiejskie wraz z "Kółkami rolniczymi" zapewne 
coraz więcej korzystać będą z tych wypróbowanych sikawek systemu 
p. Chylewskiego i z jego krajowej fabryki, która pod ułatwionymi 
warunkami sikawek tych dostarcza, a i krakowskie Towarzystwo 
"Wzajemnych ubezpieczeń" ich nabywanie ułatwia. 
Wreszcie z prawdziwem zadowolnieniem oglądaliśmy wyroby 
z napisem "Kółko rolnicze w Tyńcu". Wyroby te będące 
objawem skutecznej działalności tamtejszego "Kółka rolniczego", 
przedstawiały pięknie, dobrze, uczciwie wykonane przez włościan ty- 
nieckich: pończochy z ciemnej wełny po 2 zł. 10 ct., krótsze 1 zł 10 et. 
pończochy białe 1 zł., szkarpetki męskie 70 et. - czapki batorówki 
ciemne, brązowe i jaśniejsze siemieniate 80 i 70 et. - Czapki 
bite kolorowe lzł., krasę lub kraciaste 70 et. - rękawiczki białe 
40 ct., brązowe i w różnych kolorach 50 do 60 et. - Nie tylko 
jedynie ze względów patryotycznych wyroby te przemysłu domowego 
"Kółka rolniczego" w Tyńcu polecamy szerszej publi- 
czności, ale także i ze względu na ich dobroć i stosunkowo niską 
cenę; - szczególnie zalecamy Zarządom zwłaszcza tych licznych 
"Kółek rolniczych", które sklepiki pozakładały, ażeby 
w myśl statutu (
11 lit. m.) wyrabiane w "Kół ku r o l n i c z y m "
		

/p0025.djvu

			- 225 - 


w Tyńcu powyższe wyroby rozpowszechniały, i w swych skle- 
pikach zaprowadzały, zwłaszcza, że za jakość i możliwie niską 
cenę ręczy "Zarząd Kółka rolniczego w Tyńcu", pod 
którego też adresem zamówienia czynić należy. 
Na wystawę bydła, pomimo dnia słotnego, co w każdym 
razie niekorzystnie wpłynęło, przedstawiono piękne krowy szcze- 
gólniej rasy simenthalskiej - naj silniej była zastąpiona rasa 
Shothorn - było także bydło rasy holenderskiej, kulandzkiej, 
altenburskiej i oldenburskiej. Widok pięknych krów i dawane 
przytem pouczenia powinny zachęcić włościan do większej dbałości 
o hodowlę bydła. Osobna komisya premiowała po 15, 10 i 5 złr., 
trzy stadniki, 8 cieląt, 15 krów i kilka wołów. Podnieść nam tu 
wypada, że pan Wareg Massalski kraj. nauczyciel mleczarstwa, 
delegowany został przez Wydział krajowy celem obznajamiania 
zwiedzających wystawę bydła, z "centryfugą', to jest z przyrządem, 
za pomocą którego wydzielić można odrazu śmietanę od mleka. 
Z ciekawością się temu przyrządowi przypatrywano i objaśnień p. 
Massalskiego słuchano. Ze względu na ważność tego przyrządu 
w gospodarstwie, podamy o tern bliższe szczegóły i objaśnienia 
w przyszłym numerze "Przewodnika". 


Poradnik dla Czytelń ludowych. 
W dalszym ciagu (zobacz nr. 6 "Przewodnika" str. 185 
i następne) zalecamy dla "Kółek rolniczych" i Czytelń ludowych 
następujące książki: 
53) Ogród w ar żywny napisał Seweryn Wiśniewski. 
(Nakładem wydawnictwa ludowego. Lwów, 1891. Cena 12 ct.). 
Dziełko to polecone przez Radę szkolną krajową do bibliotek 
szkolnych, w krótkim czasie doczekało się powtórnego wydania. 
Podane w niem szczegółowe wskazówki o tem jak uprawiać na- 
leży warzywa i w jaki sposób uprawa ta przynieść może ko- 
rzyści, zasługuje na rozpowszechnienie między gospodarzami i go- 
spodyniami wiejskiemi. Z obfitej treści zapisujemy główne roz- 
działy a mianowicie o warunkach założenia ogrodu warzywnego 
i o jego uprawie w ogólności a poszczególnie o uprawie kapusty, 
kalafiorów, kalarepy, kukurudzy, buraków, brukwi czyli karpieli, 
marchwi, cebuli, kartofli czyli ziemniaków, grochu i kalafiorów. 
Są również i inne warzywa uwzględnione, które zwykle bywają 
upraWIane.
		

/p0026.djvu

			- 226 - 


54) Jaś Sadowski. Założyciel sadów. (Rzeszów. Cena 
80 et.) Treść: "Nauka o hodowaniu drzew owocowych", wy- 
szczególnione tu są roboty, które mają się odbywać w ciągu ca- 
łego roku około drzew w sadzie. Książka zasługuje na to, aby 
była w każdem "Kółku rolniczem" , albowiem z niej można się 
nauczyć, jak sobie szkółkę drzew owocowych zakładać, jak dziczki 
uszlachetniać i koło drzew chodzić. 
55) Z życia wieśniaków, napisał Zbrożek. (Wydawni- 
ctwo ludowe. Lwów 1885. Cena 8 ct.) Co jest lepsze czy po- 
dzielić swój grunt pomiędzy dzieci czy też grunt pozostawić je- 
dnemu a drugim dać inny sposób do życia? W tern właśnie opo- 
wiadaniu widzimy losy rodziny na niepodzielnym gruncie a z dru- 
giej strony u sąsiada spostrzegamy skutki podzielności gruntów. 
Oprócz tego jest tu opowiedziane, jak to biedny chłopak przez 
handel wiejski zapewnił sobie i swej matce szczęśliwy los. 
56) Co robić, gdy kto zachoruje, napisał Józef Ziel- 
czak. (Warszawa, 1885. Cena 7 ct.). W tej zajmującej ksią- 
żeczce jasno i zrozumiale opowiedziano, jak należy postępować, 
gdy kto zachoruje, jak udzielić mu pielWszej pomocy, od której 
nieraz życie zależy, każdy wieśniak powinien ją mieć pod ręką 
i pilnie ją odczytywać. 
57) Powiastki i opowiadania historyczne przez Szczę- 
snego Parasiewicza. (Nakładem wydawnictwa ludowego. Lwów, 
1891. Cena 8 ct.). Niestrudzony pisarz ludowy i wiernj przy- 
jaciel naszych czytelni ludowych obdarzył nas znowu na miesiąc 
maj wiązanką pięknych powiastek i opowiadań historycznych 
z przeszłości wielkiej i niepodległej Ojczyzny naszej. Bogata 
treść książeczki zewiera wszczególności: 1) Rycerz na białym 
, 
koniu. 2) Swięty Kazimierz. 3) Stefan Rolak. 4) Stefan Czar- 
niecki i Achmet. 5) Jak Stefan Czarniecki bił Moskali. G) O Ja- 
gusi, wziętej do niewoli tatarskiej. 7) Stanisław Zaborowski. 
8) Pan Marszałek Zakroczymski. 9) Nasi królowie. 
58) Co stary Maciej czytał na chrzcinach, opo- 
wiadanie dla ludu o Mikołaju Rej u z Nagłowic z jego wize- 
runkiem. (Warszawa, 1884. Cena 7 ct.). Za panowania królów 
polskich z rodu Jagiellonów Zygmunta I i Zygmunta Augusta za- 
słynął pisarz narodowy Mikołaj Rej z Nagłowic, autor "żywotu 
człowieka poczciwego", którego życie jest opisane w powyższej 
książeczce i zawarte niektóre inne jego pisma. 
59) O rolę, obrazek przez Waleryę Morzkowską. (War- 
szawa, 1887. Cena 7 ct.). Znana chlubnie autorka książek dla 
ludu nakreśliła ten wdzięczny obrazek, w którym zajmująco opi-
		

/p0027.djvu

			- 227 - 


sała zatarg dwóch sąsiadów o rolę. zgryzoty, zmartwienia i kło- 
poty stąd wynikłe, aż nareszcie opamiętanie i pojednanie się po- 
waśnionych utwierdzone związkiem ślubnym ich dzieci wywiano- 
wanych sporną rolą. 
60) Chłopski adwokat - z powieści "Niziny" Elizy 
Orzeszkowej - przeróbka dla ludu ułożona z 5 rysunkami. 
(Warszawa, 1890. Cena 21 ct.). W ciekawej tej książeczce opo- 
wiedziano jak pokątny pisarz z miasta, chłopski adwokat, wcią- 
gnął w matnię łatwowiernych włościan i namówił do procesów, 
wyłudził od nich pieniądze, oni zadłużyli się, nic nie zyskali, 
najbliżsi nawet krewniacy poróżnili się i popadli w nieszczęście. 
Nauka i przestroga: "strzeżcie się włościanie jak ognia i zarazy, 
pokątnych pisarzy" . 
61) Trzydzieści morgów, opowiadanie, napisał Wicek 
z Warszawy z 2 obrazkami. (Warszawa, 1890. Cena 14 ct.). 
Ze śmiercią gospodarza na trzydziestu morgach mienie jego 
z krzywdą krewniaków przeszło w inne ręce i w całości zostało 
zmarnowane; do tego przyczynił się przybłęda niemiec, próżniak 
i pijanica. Oto treść powyższej książeczki, a z niej nauka "cudze 
nie tuczy". 
62) Jurgis Durnalis , opowieść wiejska Brolisa. (War- 
szawa, 1890, z rysunkami. Cena 14 ct.). Nie sądź o drugich 
z pozorów bo się omylisz. O prawdzie tych słów przekonali się 
gospodarze wsi polskiej na Żmudzi, której mieszkańców i ich 
życie interesująco opisuje niniejsza powiastka. Jurgis dłuższy czas 
uważany w całej wsi za niedołęgę, za niemądrego, okazuje się 
w czynach najmądrzejszy ze wszystkich a podczas pożaru przy- 
tomnością umysłu, odwagą i ofiarnością zawstydza drugich. 


Od Zarządu głównego. 
Delegatem Zarządu głównego na powiat Samborski został 
mianowany p. Feliks Sozański, właśc. dóbr w Hordyni, a na po- 
wiat Żywiecki - w miejsce ś. p. ks. Andrzeja Kuliga - ks. Mi- 
chał Paleczny, proboszcz w Raj czy. 


Zarząd główny, otrzymawszy subwencyę od Wydziałów Rad 
powiatowych: w Stryju złr. 20, w Stanisławowie złr. 5, w Jaro- 
sławiu złr. 10, w Buczaczu złr. 5 i w Bóbrce złr. 5, jak również 
z Galie. Kasy Oszczędności we Lwowie złr. 200, składa Szano- 
wnym ofiarodawcom za te datki szczere podziękowanie.
		

/p0028.djvu

			- 228 - 


Do Towarzystwa przystąpili jako członkowie wspIeraJący: 
p. Artur Schnell, poseł na Sejm krajowy i właśc. dóbr w Sta- 
rychbrodach; JE. Najprzewiel. ks. biskup tarnowski Ignacy Ło- 
bos; dr. Ludwik Pietrzycki, adwokat krajowy i zastępca burmi- 
strza w Tarnowie; p. Franciszek Nowicki, inspektor szkół w Tar- 
nowie; p. Władysław Gniewosz, właśc. dóbr z Kąt: p. Adam 
Jordan, właśc. dóbr Wieczkowice; Przewiel. ks. kanonik Józef 
Oświęcimski, proboszcz w Borzencinie; p. Jan Szostak, urzędnik 
Izby obrachunkowej i właśc. realności we Lwowie i p. Ferdynand 
Włoszyński, adjunkt Izby obrachunkowej i właśc. realno we Lwowie. 


Nowo zawiązane "Kółka rolnicze". 
(Ciąg dalszy). 
637) Bazar, powiat Czortków. Założone przez ks. Jana Rajskiego 
z Burakówki, liczy i9 członków. Przew. jest p. Antoni Winnicki dzierż, 
dóbr; zastępcą: p. Mikołaj Lipiński, gospodarz; sekr. p. Julian Leszczyń- 
ski, nauczyciel; członkami Zarządu pp. Mikołaj Woźniak, Antoni Potur- 
nicki. Zebrania odbywają się w szkole lub w domu p. Mikołaja Lipiń- 
skiego i Antoniego Poturnickiego. Uchwalono uiszczać wpisowego po 10 ct., 
miesięczną wkładkę po 5 et. "Kółko rolnicze" ma zamiar założyć 
sklepik chrześciański, dotychczas sprowadzano tylko sól. Biblioteczka 
Kółka składa się z 54 dziełek, z których 30 pochodzą od Zarządu 
głównego. 
638) MOK rzec, pow. Pilzno. Założone przez p. Stanisława Pal- 
lana, delegata powiatowego i kier. szkoły w Pilźuie, liczy 21 członków. 
Przew. jest p. Józef Mateja; zastępcą: p. Józef Bartusiak; sekr. p. Józef 
Mateja młodszy; członkowie Zarządu pp. Walenty Głogowski i Jędrzej 
Basiński, wszyscy gospodarze. Zebrania odbywają się w domu p. Mateji. 
Biblioteczka Kółka składa się z 60 dziełek, z których 30 są darem 
p. delegata Pallana, reszta pochodzą od Zarządu głównego. Zarząd 
Kółka stara się o założenie sklepiku w gminie, albowiem obecnie są 
tam tylko żydowskie. 
639) Nowa góra, pow. Chrzanów. Założone przez pp. gospodarzy 
Jana Pludrakowskiego i Franciszka Ziomka, liczy 101 członków. Przew. 
jest p. Jan Trawiński vel Pludrakowski; zastępca: p. Fr. Ziomek; 
sekr. p. Izydor Mazur; członkowie Zarządu pp. Zygmunt Gołkowski 
i Mateusz Gleń. wszyscy gospodarze. Zebrania odbywają się w szkole. 
W gminie założony został sklepik chrześciański udziałem złożonym 
przez członków Kółka w kwocie 400 zł. Na początek założenia własnej 
czytelni Zarząd główny posłał 35 książeczek. 
640) Białykamień, pow. Złoczów. Założone przez p. Władysława 
Winogrodzkiego , kierownika szkoły, za poparciem WieI. Duchowieństwa 
obu obrządków, liczy 36 członków. Przew. jest ks. Szczepan Kuryś, prob, 
obrz. łać.; zastępcą: p. W. Winogrodzki; członkowie Zarządu pp. gospo- 
darze Kiryło Kuźma i Michał Fedorski. Zebrania odbywają się w szkole. 
Na początek założenia własnej czytelni Zarząd główny wysłał 45 ksią-
		

/p0029.djvu

			- 229 - - 


źeczek w ruskim i polskim języku. Kółko ma zamIar założyć sklepik 
chrześciański. 
641) Młynne, pow. Limanowa. Założone przez p. Maryana Nie- 
wiadomskiego, właśc. dóbr i p. Odziomka, kowala, liczy 30 członków. 
Przew. jest p. M. Niewiadomski; zastępcą: p. Antoni Grzyuowicz, nau- 
czyciel; sekr. p. Jan Dudek, gospodarz; członkowie Zarządu pp. Mikołaj 
Guzik, kowal, i Józef Odziomek, gospodarz. Uchwalono uiszczać wkładek 
miesięcznych po 10 et. Zebrania odbywają się w szkole. Zarząd Kółka 
stara się o założenie sklepiku chrześciańskiego, a na początek założenia 
własnej biblioteczki Zarząd główny wysłał 30 książeczek. 
642) Kniażę, pow. Złoczów. Założone przez prezesa Zarządu 
głównego i właśc. dóbr. p. Bolesława Agustynowicza i miejscowego 
nauczyciela p. Bazylego Hawrylinkę, liczy 22 członków. Przew. jest 
p. Wojciech Peczeniuk, gospodarz; zastępcą: p. Jan Barczuk, gospodarz; 
sekr. p. Hawrylinka; członkowie Zarządu pp. gospodarze Jędrzej Micha- 
lewski i Jan Rogowski. Zebrania odbywają się w szkole. Uchwalono 
uiszczać wkładkę miesięczną po 10 ct.. "Kółko rolnicze" otrzymuje 
od p. Prezesa gazetkę "Krakus" , "N iedziela" , " Gospodarz" i "Gwiazda 
katolicka", a Zarząd główny posłał na początek założenia własnej czy- 
telni Kółka 50 książeczek w polskim i ruskim języku. W gminie istnieje 
sklepik chrześciański własnością gospodarza Gołębiowskiego. 
643) Rokietnica, pow. Jarosław. Założone przez ks. kanonika 
Rosickiego i p. Ludwika Gorzkę, nauczyciela, liczy 34 członków. Przew. 
jest ks. Michał Rosicki, kanonik i prob, miejscowy; zastępcą: p. Ludwik 
Gorzka, nauczyciel; sekr. ks. Stanisław Fałęcki, wikary; członkowie 
Zarządu pp. Piotr Kluż, nauczyciel i Kazimierz Strzelec, gospodarz. 
Zebrania odbywają się w szkole. Uchwalono uiszczać wkładki miesięczne 
po 5 et. Zarząd Kółka stara się założyć sklepik chrześciański, a na po- 
czątek założenia własnej czytelni Kółka, Zarząd wysłał 30 książeczek. 
644) J a s i e ń, pow. Kałusz. Założył p. Stanisław Lewicki, em. 
nauczyciel, liczy 12 członków. Przew. jest p. Michał Kleweć, gospodarz; 
zastępcą: p. Michał Geletij, gospodarz; sekr. p. założyciel Kółka; człon- 
kowie Zarządu pp. Hrehory Prytułów i Iwan Geletij. Zebrania odbywają 
się w mieszkaniu p. sekretarza. Zarząd Kółka już z początku swego 
istnienia zaznaczył swą skuteczną działalność, sprowadzając pełny wagon 
mączki kościanej, która wypadła daleko taniej jak sprowadzana w latach 
zeszłych pojedynczo. Na początek założenia biblioteczki Kółka, Zarząd 
główny wysłał 30 książeczek. 
645) Godowa, pow. Rzeszów. Założone za staraniem ks. Franci- 
szka Jabczyńskiego, dziekana w StrJ:yżowie, ks. Ignacego Lonickiego, 
katechety w Strzyżowie, p. Józefa Swiąteckiego, delegata Towarzystwa 
i nauczyciela i p. Stanisława Dydyńskiego, przew. Rady szkolnej w Go- 
dowie, liczy 42 członków. Przew. jest ks. dzie}	
			

/p0030.djvu

			- 23U - 


G46) Wola dr wińsk a, pow. Bochnia. Założone przez p. Ludwika 
Schredera, kierownika szkoły, liczy 91 członków. Przew. jest p. Ignacy 
Stośko, gospodarz; zastępcą: p. Jan Aksamit, gospodatz; sekr. p. L. Schre- 
der; członkowie Zarządu pp. gospodarze Adam Urban i Józef Tomala. 
Uchwalono uisczać wpisowego po 20 c1., a roczną wkładkę wedle zamoż- 
ności od l do 3 zł. Zebrania odbywają się w szkole. Z zebranych 
wkładek utworzono sklepik chrześciański prowadzony na rachunek Kółka, 
a na początek założeuia własnej czytelni Kółka Zarząd główny wysłał 
40 książeczek. 


(Ciąg dalszy nastąpi.) 


WIadomOŚCi z kraju i ze świata. 


Wystawa czeska w Pradze, na której szczegółowy opis ramy mie- 
sięcznego pisma naszego nie wystarczają, ściąga już od połowy maja ze 
wszech stron świata podziwiających niezmierne zdobycze pracy i oświaty 
tego bratniego nam narodu. Wystawa ta powinna przyświecać nam jako 
dobl)' przykład, co może zdziałać naród, odradzający się skrzętną, gor- 
liwą, wytrwałą, energiczną i umiejętną pracą i jakie dodatnie skutki 
. .., 
mozna przez mą OSIągnąc. 
W dziejach rozwoju i odrodzenia narodu czeskiego niepoślednią 
rolę odegrały kasy zaliczkowe, zwane w Czechach "za l oz ni ami". 
One to dostarczyły potrzebnych kapitałów zakładowych dla niniejszej 
pracy: rolnikom, rzemieślnikom i rękodzielnictwu przemysłowemu a nadto 
uczyły pracujący lud czeski oszczędności. Na wystawie mają "zalo- 
znie " własny pawilon, przepełniony sprawozdaniami i wykazami, odno- 
szącymi się do ruchu kas zaliczkowych w Czechach. Początek ich sięga 
r. 1858. Istota ich polega na zasadzie samopomocy. Majątek zjednoczo- 
nych czeskich "z aloz en" wynosi 10,599.153 złr., kapitał zaś obrotowy 
104,189.860 z liczbą 152.125 członków. 
Przepisy stacyi doświadczalnej w Czernichowie. Próby przezna- 
czone do analizy (rozbioru chemicznego) należy posyłać franco pod 
adresem stacyi doświadczalnej, w naczyniach szczelnie zamkniętych, 
szklanych lub blaszanych - z nawozów sztucznych, popiołów roślin- 
nych, surogatów pastewnych i pokarmowych od 500 gramów od l kile; 
z nasion większych, jako to: bobu, kukul)'dzy, łubinu, grochu, zbóż 
i t. d. 250 gramów; z nasion średnich, jako to: buraków, soczewicy, 
lnu, gorczycy, rzepiu, lucerny 200 gram.; z nasion małych, jako to: 
sporku, traw pastewnych, białej koniczyny, 150 gr.; skoro zaś ilość ziarn 
kanianki ma być oznaczoną, najmniej 500 gr. 
TrąłJy powietrzne, burze i grady poczyniły i czynią w tym roku 
niesłychane spustoszenia w wielu miejscowościach kraju naszego. Zwra- 
camy uwagę gmin i wszystkich poszkodowanych, ażeby wedle obowiązu- 
jącej ustawy z dnia 6 czerwca 1888 (Dz. u. p. ill. 81) w przeciągu 
ośmiu dni zawiadamiali c. K. starostwa o szkodach, gdyż inaczej 
nie osiągną odpisania podatków. W sprawę tej ważnej dla włościan, 
zabrał głos w Izbie poselskiej Rady państwa, poseł Barwiński i obli- 
czywszy mniej więcej szkody, prosił Izbę o pomoc dla dotkniętych kię-
		

/p0031.djvu

			- 231 


ską. "Zwracam uwagę rządu - mówił że prócz udzielenia pomocy, 
jest jeszcze jego obowiązkiem zapobiedz na przyszłość podobnym nie- 
szczęściom, gdyż półśrodki nie wiele pomogą. Dlatego w imieniu moich 
towarzyszów, zaznaczam z naciskiem, konieczną potrzebę regulacyi rzek 
galicyjskich, przestrzegania pilnie praw o lasach i zadrzewienia ubogich 
pod tym względem okolic naszego kraju". 
Zawiązało się stowarzyszenie mające na celu podniesienie i roz- 
szerzenie uprawy tytoniu w Galicyi. Gdzie ziemia z natury dobra i na- 
wozu nie brak, korzystna to uprawa dla gospodarzy, jeżeli przy odbiorze 
na jesieni tytoniu, nie ma t}ch rozlicznych szykan, jakie słusznie znie- 
chęcają gospodarzy zwłaszcza włościan. Jużci to jest słuszne, że ponie- 
waż Galicya zużywa dużo tytoniu, to on tu powinien być na miejscu 
wyprodukowany, a nie dostarczany z innych austryackich prowincyi. Za- 
rzucają galicyjskim włościanom w tych okolicach gdzie się tytoń sadzi, 
że uprawę jego nie dość starannie prowadzą, a przytern zebrany tytoń 
źle suszą na dworzu, przez co on wiele traci na swych dobrych przy- 
miotach. Istotnie że tak się rzeczy mają i suszenie bardzo wadliwie się 
odbywa, ponieważ tytoń suszony nie pod dachem, często bywa zmoczony 
przez deszcze, o które na jesieni nie trudno. Tytoń zaś podczas susze- 
nia raz i drugi zmoczony, już nigdy nie może być do zupełnie dobrych 
zaliczany. Z tego też powodu wspomniane stowarzyszenie proponuje, 
aby rząd włościanom chcącym uprawiać tytoń dawał pożyczki na wy- 
stawienie suszarń, które to pożyczki strącałby potem ratami przy 
odstawie tytoniu czyli tytoniowych liści. Jest to istotnie dobry projekt, 
bo tylko tym sposobem mOŻllaby u nas dobry mieć gatunek liści, a pa- 
miętajmy, że w Galicyi posiadamy dużo odpowiedniej ziemi pod uprawę 
tytoniu. 
Szwajcarya kraj znacznie mniejszy jak Galicya. produkuje rocznie 
363.048.300 garncy mleka, wartości 87,130.000 złr. Z ogólnej tej ilości 
przeszło trzecia część bywa na miejscu konsumowaną, z pozostałej 
ilości około 180 milionów garncy przerabia się na ser i masło. Sera 
wyrabia się 135 milionów funtów, z których 75 milionów gorszych 
gatunków na miejscową potrzebę rozchodzi się; 60 milionów w lepszym 
gatunku wartości 20 milonów złr. wywozi się za granicę. 
Bez Dachu. Więcej niż połowa ludności kuli ziemskiej nie posiada 
dachu nad głową. Obliczono, że tylko 500 milionów ludzi żyje w domach, 
poczem 700 milionów mieszka w licho skleconych szałasach, a 250 
milionów niema żadnego schronienia. Jużcić posiadanie domów mieszkal- 
nych zależy od stopnia oświaty ludzi. W szałasach bowiem mieszkają 
ludzie tak dobrze w gorących jak i najzimniejszych krajach. 
Nąjstarszym monarchą w Europie jest dziś Papież Leon trzynasty, 
który d. 2 marca roku bież. skończył 81 lat. Kiedy w roku 1878 wstąpił 
na tron papieski - nie wróżono mu już długiego życia a tymczasem 
moc ducha podtrzymuje wątłe ciało. 
Doskonałem lekarstwem na płynienie gumy, tak częste u drzew 
owocowych jest prosta glina. Mokrą gliną oblepia się chore miejsce 
dosyć grubo, obwiązuje płótnem, żeby się trzymała i skrapia woclą jak 
najczęściej, żeby była wilgotną. Zwykle następuje wygojenie w ciągu 
jednego lata.
		

/p0032.djvu

			- 232 - 


Jak zatrzymać spłoszonego konia w biegu? Jeśli spostrzeźesz 
pędzącego tobie naprzeciw konia, nie powinieneś żadną miarą stawać 
mu w poprzek drogi, lub z boku mu zabiegać, bo przy pierwszym 
z nim zetknięciu się padniesz od razu na ziemię. Ale co czynić powinieneś? 
Oto skoro koń zbliży się do ciebie na dziesięć kroków, biegnij przed 
nim o krok lub dwa od tej linii, którą koń pędzi. Rozbiegany koń 
bowiem biegnie zawsze w prostej linii, nie pytając o to, co mu na 
drodze stawa. W owej chwili, kiedy koń obok ciebie przebiega, chwytaj 
za lejce, o ile to możebnem w bliskości siodła, pochyl się całem ciałem 
naprzód i nie dbaj o to, że koń ciebie porywa, ale od czasu do czasu 
szarpnij uzdą z całej siły. Najsilniejszy koń tego szarpnięcia nie wy- 
trzyma. Przy zwolnieniu biegu, lub też wspięciu się konia zakryj drugą 
ręką nozdrza zbiegowi, nie puszczając jednak lejców. Sposób to naj- 
pewniejszy, oczywiście wtedy tylko, jeżeli go użyje człowiek mający 
zawsze przytomność umysłu i jak to mówią - zimną krew. 


Od Redakcyi. 
Z końcem pierwszego półrocza, przypominamy pp. Czytelnikom 
naszym, że bardzo znaczna ich liczba, dotychczas nie uiściła należytości 
za "Przewodnik" - prosimy o spieszue nadesłanie, zwłaszcza gdy 
niska kwota 1 złr. uciążliwą dla nikogo nie jest, a zwłoka wydawnictwo 
nam utrudnia. 


KorAspondencye od Szan. Zarządów "Kółek rolniczych" nadesłane, 
dla braku miejsca w tym zeszycie, zamieścimy w następnym. 


Wydawca 1 odpowiedzialny za redakcyę Ludwik Zielonka. 


O O Ł O S Z K JI[I A. 


FOLWARK W Cieszanowskiem 


64 morgów w jednym kawałku, o milę od stacyi kole- 
jowej oddalony, budynki gospodarskie i dom mieszkalny 
o 4 pokojach i kuchni w dobrym stanie, za 7.500 złr. 
do sprzedania. - Bliższa wiadomość w Administracyi 
"Przewodnika Kółek rolniczych". 


Z drukarni E. Winiarza we Lwowie ul. Ossolińskich 13.
		

/p0033.djvu

			Lniane wyroby krajowe. 


Kółkom rolniczym w miejsce zagranicznych 
poleca swe 
domowego wyrobu dobre i trwałe 


fł 


Płótna lniane grubsze po złr. 8, 9, 9.70, 10 11.50 
Płótna lniane cieńsze na koszule i prześcieradła 
od 12 do 15 złr. 
Płótna lniane cienkie od 20 do 25 złr. i wyżej. 
Prób hi i ceiiuiki franko. 


$ " 
	
			

/p0034.djvu

			Przewodnik "Kółek 


rolniczych" , 


RZEPA pastewna ściernianka 
(Stoppelriibensaamen) 
nasienie świeże i pewne, 1 litr 1 zł. 
poleca 


J. BULSIEWICZ 


Skład nasion w BOCHNI. 


r H. H> i a ID. a fi d. w I r t z e s z o w i e 
poleca wszystkim Towarzystwom "Kółek rolniczych 
Materyały do pisania i rekwizyta szkolne 
po nader niskich hurtownych cenach. 
Zamówienia uskutucznia eię. naj sumienniej odwrotną pocztą. 
X Na łaskawe żądanie posyłam wzorki. 


Fabryka 


korków 


katalońskich 


L. J. MALEWSKI 


ulica Ormiańska liczba 12 
poleca wyrabiane w swej fabryce korki do beczek i butelek w najlepszej jakości 
i tańsze od zagranicznych, także drzewa korkowe i koła do mielenia jagieł, 
podeszwy i koreczki damskie. 
Przestrzegamy P. T. Szanowną Publiczność przed naśladownictwem, które 
nie wychodzi na korzyść odbiorców. 


g 


NOWA FABRYKA 


CYKORY! 


1 


111 


A 


aaa 


(!) 


aa 


A 


M 


3 


(J1 W Janowicach p. Zakliczyn 
K] poleca swoje wyroby wyłącznie ze samego czystego korzenia cykoryi 
1 bez żadnych domieszek, własnej produkcyi i z własnej suszarni. 
Wyroby tej fabryki zaopatrzone są znakiem "Sokoła" i nazwą "Victoria". 
Do nabycia we wszystkich handlach korzennych. 
Zarząd fabryki cykoryi i surogatów kawy 
w Janowicach p. Zakliczyn.