/str115.djvu

			W1'C 


Pa 
ROCZNIK XVIII. MARZEC-KWIECIEŃ 1937. ZESZYT 3-4. 


WYCHOWANIE 


FIZYCZ NE 


MIESIĘCZNIK POŚWIĘCONY HIGIENIE SZKOLNEJ 
I WYCHOWAWCZEJ ORAZ KSZTAŁCENIU CIELESNE- 
MU W DOMU. SZKOLE. ARMII I STOWARZYSZENIACH; 
ORGAN MIĘDZYUCZELNIANY STUDIÓW WYCHOW A- 
NIA FIZYCZNEGO (STUDIUM W. F. UNIWERSYTETU 
POZNAŃSKIEGO. STUDIUM W. F. UNIWERSYTETU 
JAG.. CENTR. INST. WYCH. FIZ. NA BIELANACH) 
POLECONY PRZEZ MIN. W. R. I O. P .. PAŃSTW. 
URZĄD WYCHOW. FIZYCZN. I PRZYSP. WOJSKOW.. 
KURATORIA OKR. SZKOLNYCH. ZASZCZYCONY 
NAGRODĄ Z FUNDACJI G. PIRAMOWICZA. 


REDAKTOR nACZ.: p u Ł K. D R. Z. 6 \L E W I [1, W A R S ZA W A - [EnTR. InsI. WYCH. m. 


Dr LUDWIK KRZEWIŃSKI kpt. lek. 


T oksykologia W sporcie *) 


Temat taki, jak: "TO'ksykO'IO'gia w sPO'rcie", mógłby się wydawać 
trO'chę dziwny. BO' czegO'ż mO'że chcieć tO'ksykO'IO'g O'd sPO'rtu, O'd tegO' 
świata, który jest nastawiO'ny wyłącznie na wszystkO', CO' tryska zdrO'- 
wiem i dO' tegO' zdrowia prowadzi pO' drodze jak. najbardziej racjO'- 
nalnej. Jednak, jak się wkrótce przekO'namy i tO'ksykO'log mO'że się 
wcisnąć w życie sPO'rtO'we i wYPO'wiedzieć swO'je ..CredO''' na cały sze- 
reg Tzeczy PO'zO'rnie drO'bnych, PO'mijanych częstO' milczeniem, na 
które czasem PO'prostu uwagi się nie zwraca, aczkO'lwiek mO'gą one 
inieć wpływ wyraźny, jeśli nie zdecydO'wany, na cały szereg wyczy- 
nów, wyników, samej zaprawy sPO'rtO'wej itp. 
W życiu sPO'rtO'wym niewątpliwie sPO'tykamy się z całym szere- 
giem trucizn wywierających zgubny wpływ na O'rganizm sPO'rtO'wca. 
Zacznijmy od trucizny najgrO'źniejszej i bO'dajże najmniej dostrzegal- 
nej, a z tegO' PO'WO'du mO'że najbardziej usuwanej w cień zapO'mnienia. 
Jest nią tlenek węgla, CO. Zatrucia tlenkiem węgla stają się wyraźnie 

 
I"'
 1- 
OJ Referat wygłoszony na I Zjeździe Lekarzy Sportowych 10-16.II 1937 r. : 
!
		

/str116.djvu

			88 


dO'strzegalne dO'pierO' wtedy, kiedy zdarzy się to w PO'staci ostrej, 
przebiegającej wśród oIbjawówgwałtO'wnych. Zazwyczaj jednak nie 
dO'strzega się wyraźnie, przynajmniej O'drazu tych szkód nerwO'wych, 
które tlenek węgla PO'wodu j e stopniO'wO', skrycie, bez widO'cznych 
gwałtowniejszych 'ObjawÓw zatrucia. 
W sPO'rcie strzeleckim tlenek węgla O'dgrywa niewątpliwie pew- 
ną rO'lę. Ujemny wpływ zaznacza się w tym sporcie nie tyle na zdrO'- 
wiu strzelców, ile na samych wynikach strzelania. Mówi stare woj- 
skO'we zdanie, że .,żołnierz upija się pTO'chem". IstO'tnie upija się, ale 
nie prochem, tylkO' tlenkiem węgla, ktÓry przy każdym strzale, czy 
wybuchu, PO'wstaje w znacznej ilości, bo stanowi częstO' O'kołO' 60 J /o 
gazów wybuchO'wych. CzłO'wiek może istotnie upić się tlenkiem węgla. 
bO' w O'kresie działania tegO' gazu na ludzki O'rganizm, następuje pO' 
pewnym czasie stan łudzącO' PO'dobny dO' uPO'jenia alkoholowegO', 
w którym żO'łnierz może nawet 'popełniać czyny nielogiczne, a częstO' 
nawet przestępcze, nie zdając sO'bie z tego sprawy. Szczególnie strze- 
lanie w przestrzeni zamkniętej dO'prowadza szybko do nagrO'madzenia 
w niej trującegO' stężenia tlenku' węgla i w kO'nsekwencji do za- 
truć, czasem masO'wych. DO' takich przestrzeni zamkniętych musimy 
zaliczyć i strzelnic
 kryte, O'budowane, bO' na O'twartych strzelnicach 
warunki zdrowO'tne są Q wiele lepsze. 
7 1 kg. prO'chu bezdymnegO' pO'wstaje w chwili wybuchu O'kO'łO' 
8(''' .. 'ów tlenku węgla. Jak z tego wynika, 1 g. prO'chu bezdymnegO' 
wyżwoli przy wybuchu, względnie przy strzale O'kO'łO' 800 cm. sześć. 
tegO' gazu. Jest to bardzo duża il'Ość, jeśli uwzględnimy kubaturę 
strzelnicy obudO'wanej i ilO'ŚĆ strzałów oddanych, oraz kiepską na 
ogół wentylację strzelnic. PrzypO'mnijmy sobie przed tym, że próg 
działania tO'ksycznego tlenku węgla leży w stężeniu 0,02% tegO' ga- 
zu w PO'wietrzu O'ddechO'wym. A za tym wystarczy 200 cm. sześć. na 
metr sześć. powietrza, aby stworzyć już warunki tO'ksyczne dla O'rga- 
nizmu ludzkiegO'. Przy stężeniu 0,05%, a więc 500 cm. sześć. na metr 
sześć. PO'wietrza, występują już wyraźne O'bjawy zatrucia. Przy stęże- 
niu 0,07% mO'że dO'jść dO' silnych zatruć, a stężenie 0,19% jest już za- 
bójcze (1900 cm. sześć. na metr sześć p'Ow.). Stężenie 0,3% zabija 
człO'wieka już pO' 15 minutach (3000 cm. sześć. na metr sześć PO'w.). 
Dawki te są O'bliczO'ne dla O'rganizmów dO'rO'słych n przeciętnej wadze 
ciała. Dawki te względnie stężenia wynO'szą dla młO'dzieży Q tyle 
mniej, Q ile waga danegO' młodego organizmu jest mniejsza O'd wagi 
przeciętnej człowieka dO'rO'słego. Uwzględnić musimy przy tym je- 
szcze i ten fakt, że O'rganizm młO'dy, w O'kresie wzrO'stu jest jeszcze
		

/str117.djvu

			89 


szczególnie wrażliwy na zatrucia tlenkiem węgla. Na strzelnicach 
otwartych atmosfera jest czystsza, gdyż tlenek węgla jest zwiewany 
i unoszO'ny prądami powietrznymi, ale i tu atmO'sfera mO'że być zanie- 
czyszczO'na wtedy, kiedy wiatr zwiewa gazy wybuchowe w kierunku 
strzelców. Nie prO'wadzi tO' dO' wyraźnych zatruć, jednak odbić się 
mO'że ujemnie na wynikach strzelania. W czasie wO'jny znane były 
wypadki zatruć kanO'nierów, przy żywszym O'gniu i wietrze przeciw- 
nym, który zwiewał . gazy wybuchO'we na O'bsługę dział. Znane są 
również wypadki silnegO' pO'dniecenia żO'łnierzy przy silniejszym og- 
niu karabinO'wym i wietrze przeciwnym dO' kierunku strzału. 
Jeżeli zgO'dzimy się z tym, że kubatura strzelnic krytych jest 
nieduża, że są one zwykle wąskie i niskie, musimy przyjąć dO'ŚĆ zna- 
czne zanieczyszczenie atmO'sfery takiej strzelnicy tlenkiem węgla, po 
dłuższym strzelaniu. Przyjmijmy dla przykładu, że długO'ŚĆ strzelni- 
cy wynO'si 60 m., szerO'kO'ść 10 m., wysO'kO'ŚĆ 4 m. Kubatura jej wy- 
niesie 2.400 m. sześć. Przyjmijmy, że długi pocisk sportO'wy zawiera 
tylkO' pół grama prO'chu. Każdy strzał wyzwO'li zatem 400 cm. sześć. 
tlenku węgla. A więc każdy strzał sPO'wO'duje w 1m. sześć. powietrza 
:stężenie tO'ksyczne tlerrku węgla. Musimy jeszcze przyjąć jedną PO'- 
prawkę, a mianO'wicie, że zanieczyszczenie tlenkiem węgla będzie 
znCł}Czniejsze, że pO'proStU O'błO'k tlenku węgla będzie gęstszy w tej 
części strzelnicy, która jest bliższa stanO'wisk Jest rzeczą niewątpli- 
wą, że jeżeli nawet nie nO'tO'wan'O cięższych za truć tlenkiem.. f'. _ u: <1'1 na 
strzelnicach, to jednak zatrucia przemijające, lekiego stopnia, u osob- 
ników młO'dych, a szczególnie u dziewcząt, jakO' materiału pO'datniej- 
szegO' na zatrucia, są zupełnie mO'żliwe. 
Jeżeli nawet wykluczymy mO'żliwO'ść zatrucia podpadającegO' 
PO'd uwagę otO'czenia, to nie możemy wobec wyżej przytO'czonych 
O'bliczeń wykluczyć tych szkód wewnętrznych nie ujawniających się 
wyraźnie, może przemijających, które jednak w chwili strzelanIa 
ujemnie odbijają się .na stanie nerwO'wym strzelca i na celnO'ści jegO' 
strzałów. Przypomnijmy sO'bie. że jednym z pierwszych O'bjawów za- 
truwania O'rganizmu tlenkiem węgla jest osłabienie wzrO'ku i mig'Ota- 
nie przed oczyma, z równO'czesnym pO'dnieceniem nerwowym i sła- 
bym z razu bólem głO'wy, Określamy tO' zazwyczaj nazwą "denerwO'- 
wania" się strzelca na stanO'wisku. DO'łącza się dO' tegO' zwykle lek- 
kie przyśpieszenie tętna i O'ddechu, CO' wyraźnej szkody pozornie 
strzelającemu nie przynosi. jednak stanowi zespół O'bjawów wysO'ce 
ujemny dla wyników strzelania. AtmO'sfera strzelnicy jest częstO' 
przesycO'na, jakby lekką bO'jaźnią, której przyczyna tkwi w tlenku 
ą!ł ..
		

/str118.djvu

			90 


węgla a przynajmniej tak mO'żna przypuszczać. Niejeden strzelec PO'- 
winien się zastanO'wić nad warunkami w jakich przystępuje do strze- 
lania ćwiczebnegO', a szczególnie dO' zawO'dów strzeleokich. W atmo- 
sferze znajdziemy często O'dpO'wiedź na złe wyniki u dO'skO'nałcgo 
zazwyczaj strzelca. Przy O'becnO'ści tlenku węgla w atmosferze strzel- 
nicy wyniki strzelania będą zawsze niższe, strzelający męczy s:ę szyb- 
ciej i wyczerpuje nerwowO'. Stan ten potęguje się jeszcze bardzie; 
wtedy, kiedy strzelec w przerwach między strzelaniem szuka uspo- 
kojenia w wypalanym nerwO'wO' papierO'sie, czy cygarze. Każdy pa- 
pieros dO'starcza O'rganizmowi świeżą dawkę tlenku węgla w ilO'ścl 
O'kO'łO' 80 cm. sześć., a ka'źde cygarO' około 400 cm. sześć. Są tO' ilości 
bardzO' duże, jeśli przyjmiemy, że dO'stają się w całości do płuc pa- 
lacza. Nie mO'żna również PO'minąć milczeniem drażniącegO' wpływu 
dymu tytO'niO'wegO' na O'czy palacza, CO' również upO'śledza ich spraw- 
tlO'ŚĆ w czasie strzelania, oraz działanie nikotyny. 
Sumując wszystko można powiedzieć, że wentylacja strzelnic 
wO'góle, a strzelnic krytych w szczególnO'ści, powinna się wysunąć 
na plan pierwszy. Należy absO'lutnie zabronić palenia papierO'sów na 
s Łrzelnicy, a kategO'rycznie zakazać palenia papierO'sów zawodnikO'm 
w cza'sie strzelania kO'nkursO'wegO' i na pewien czas przed strzeia. 
niem. CzłO'wiek, który chce uzyskać dO'bre wyniki strzeleckie nie PO'- 
winien palić w ogóle. W następstwie drobnych nap'Ozór zaburzeń, j a- 
kie pO'wodują nie duże dawki tlenku węgla doprowa.,dzane przewlekle 
dO' organizmu wraz z nikO'tyną, PO'wstają szkO'dy szczególnie w tkan- 
ce nerwO'wej, która jest najczulsza na działanie tlenku węgla, a zwią- 
zku z tym często obraz t. zw. przewlekłegO' zatrucia tlenkiem węgla, 
CO' cały szereg autO'rów PO'twierdza, a CO' w żadnym wypadku klasy 
strzelca nie PO'dnO'si, a obniża ją nieraz bardzO' znacznie. Oczywiście, 
że dymiące, lub nieszczelne piece na strzelnicy są nie dO' pomyślenia, 
gdyż stanO'wią prawdziwą kopalnię tlenku węgla. 
Dalszą dziedziną Sp O'rtu, w której tlenek węgla sięga częstO' pO' 
życie ludzkie jest sPO'rt samO'chO'dO'wy, lO'tniczy i mO'tO'rowO'-woduy. 
W gazach spalinO'wych mO'tO'rów PO'winien się znajdO'wać właściwie 
tylkO' dwutlenek węgla i para wO'dna. JednaK przeciętnie 'znajdujemy 
w spalinach od 3 - 50f0 tlenku węgla, i tO' przyjęta jakO' przeciętną 
normę, przy równoczesnej małej ilO'ści akroleiny. Od tej nO'rmy są 
silne O'dchylenia, jednak na nieszczęście zawsze w kierunku ujemnym, 
bO' ilO'ŚĆ tlenku węgla przekracza bardzO' częstO' nawet 12%. Według 
analiz amerykańskich przeprO'wadzO'nych na 100 samO'chO'dach stwier- 
dzO'nO' przeciętnie 7,1O/c tlenku węgla i 1 11 10 metanu (CH 4 ).
		

/str119.djvu

			91 


DlategO' też motO'r pracujący w garażu, przy czyszczeniu i pró- 
bach. zanieczyszcza powietrze szybko tlenkiem węgla i PO'wO'duje t. 
zw. śmierć garażO'wą. Nie są tO' wypadki O'dO'sO'bniO'ne, bO' w Stanach 
ZjednO'czO'nych ginie w ten sposób rO'cznie 500 dO' 700 kierowców, 
a w tym część amatO'rów sp O'rtO'wców. Tlenek węgla zatruwa i wnętrze 
samO'chO'du. Badania przeprowadzO'ne na kierO'wcach wykazały znacz- 
ne O'bniżenie szybKości reakcji w czasie jazdy. ZanO'towanO' również 
szereg wypadków śmiertelnegO' zatrucia tlenkiem węgla w czasie jaz- 
dy, CO' nie jest wcale dziwne, jeśli w
źmiemy PO'd uwagę, że tuż przed 
kierowcą pracuje motO'r, który w ciągu minuty wyrzuca wraz ze 
spalinami setki litrów tlenku węgla, a cZęść tegO' gazu dO'staje się i dO' 
wnętrza WO'ZU. Dziwna rzecz, że dopiero w ubiegłym roku zwrócO'nO' 
na tO' uwagę i zainteresowano tym również przemysł mO'tO'rowy. W cza- 
sie kilkuset prób przeprO'wadzonych na samochodach w Stanach Zje- 
dnO'.czO'nych i PO'braniu z nich PO'wietrza, stwierdzonO', że okO'łO' 6% 
samO'chO'dów wykazywałO' wewnątrz stężenie 0,1-0,3 0 /Q tlenku węgla, 
a więc stężenie ciężkO' trujące, a nawet śmier,telne w krótkim czasie. 
W poszczególnych wypadkach ten procent był jeszcze większy. 40% 
samO'chodów wykazywałO' wyraźne nieszczelnO'ści w systemie wydechO'- 
wym dla spalin. 6(i01!'J samochodów pracowałO' źle, wadliwie i wy- 
kazywało w spalinach dO' 15% tlenku węgla. JakO' przyczyny zatru- 
wania wnętrza WO'ZÓW stwierdzO'nO': 1) Wiry PO'wietrzne pO' za wozem. 
przy równO'czesnym ciśnieniu ujemnym, PO'wstającym wewnątrz. Oczy- 
wiście gazy spalinO'we są w takim wypadku wsysane do wnętrza. 2) 
Spaliny samO'chodu jadącego tuż przed danym pojazdem zanieczysz
 
czają wóz jadący z tyłu pO'ważnie tlenkiem węgla. Wynika stąd uwaga 
tO'ksykolO'giczna, dO'tycząca zawodów kO'łowych za motocyklem. KO'larz 
w takich zawodach mO'że przy niepomyślnym wietrze dO'znać poważne- 
gO' zatrucia tlerrkiem węgla, a w każdym razie i zawO'dy i zaprawa O'd- 
bijają się ujemnie na -jegO' systemie nerwO'wym. 3) NieszczelnO'ści 
w systemie wydechowym dla spalinO'wych gazów, przy czym przedo 
stawanie się tlenku węgla dO' wnętrza wO'zu jest szczególnie łatwe, 
zwłaszcza przy jeździe wolnej i sPO'kO'jnym p'O'wietrzu. 4) Ogrzewanie 
wnętrza wozu rurą O'krężną wydechO'wą, przy najmniejszej nieszczel- 
nO'ści napełnia wnętrze tlenkiem węgla. Również przy O'grzewaniu 
powietrznym, mO'że wnętrze WO'ZU być łatwO' zatrute, przy drob- 
nej nieszczelnO'ści w tłumiku mO'toru. 5) Najpoważniejsze niebezpie- 
czeństwO' zatrucia wnętrza stanowią dwa punkty w motorze, t. zw:,. 
wlew dla oliwy i zarazem O'ddysznik mO'tO'ru, oraz sam PO'czątek rurY 
 . 
wydechO'wej gdzie zwykle są nieszczelnO'ści. Stąd tlenek węgla wcha. S 
i 
..' . 
. 
Ą
		

/str120.djvu

			92 


dzi zupełnie dO'brze do wnętrza przez O'twO'ry w desce i podłodze sta. 
nowiska kierO'wcy. Warmii Stanów ZjednO'czonych wprO'wadzonO' 
z tych PO'wodów przepis, aby kierO'wcy !pO' każdej ,godzinie jazdy wy- 
siadali i okołO' 5 minut wietrzyli wnętrze wozu i przebywali na świeżym 
powietrzu, wykonując przy tym trO'chę ruchów fizycznych. Zagadnie- 
nie tlenku węgla w pO'jazdach mechanicznych jest cO'raz PO'ważniej 
rO'zważane w Stanach ZjednO'czonych i O'statnio w Niemczech. 
Znany jest wypadek zatrucia prawie całej załO'gi łodzi motorO'wej, 
liczącej 13 osób na terenie niemieckim, z pOWO'du pęknięcia tłumika, 
zmO'ntO'wanegO' na rurze wydechowej mO'tO'ru. Z tegO' 2 OSO'by znajdu. 
jące się w kajucie zatruły się śmiertelnie, 9 zaś O'sób siedzących na 
O'twartym pO'wietrzu, pO'za kajutą zatruło się bardzO' ciężkO'. Nawet 
na samolocie otwartym, w czasie IO'tu, stwierdzO'nO' w kabinie pilO'ta 
0.020/0 tlenku węgla. PrO'cent ten w samO'lotach zamkniętych mO'że 
być grubO' wyższy z PO'WO'dów wymienionych PO'wyżej. N ależy przy 
tym wziąć pod uwagę i ten fakt, że im wyżej samO'lot leci, tym mniej 
atmO'sfera zawiera tlenu w rzadszym PO'wietrzu i tym bardziej trująco 
działa tlenek węgla. 
Uwzględniwszy wyżej przytoczone fakty i O'bjawy, jakie POWO'- 
duje tlenek węgla w O'rganizmie człO'wieka, dO'jdziemy do wniosku, że 
przyczyna całegO' szeregu katastrO'f w sporcie mO'tO'rowym, ma za 
przyczynę tlenek węgla, na cO' jak dotychczas zwraca się dość małO' 
uwagi. Szczególnie w lotnictwie rzecz ta nabiera o
rO'mnej wagi, 
gdzie O'd szybkO'ści reakcji pilota, O'd stanu jego świadomO'	
			

/str121.djvu

			93 


lonie w kierunku bieguna północnegO' i wszelki ślad pO' nich zaginął. 
Dopiero w r. 1930 znaleziO'nO' szczątki tej wyprawy. PO' skrupulatnych 
badaniach przekO'nano się, że Strindberg zginął przy lądO'waniu ba- 
IO'nu i kO'ledzy pochO'wali gO' PO'd kupą kamieni. a dwaj PO'zO'stali zgi- 
nęl wskutek zatrucia tlenkiem węgla w szczelnym namiocie wykO'na- 
nym z tkaniny balO'nO'wej. Zródłem tlenku węgla była maszynka naf- 
tO'wa Primus. Fakt ten stwierdzO'nO' niezbicie. AnalO'giczny wypadek. 
ciężkiego zatrucia tlenkiem węgla przeżył Amundsen w r. 19f8. Zró- 
dłem tlenku węgla w tym wypą-dku była lampa żarO'WO naftO'wa w na- 
miO'cie. PO'dO'bny wypadek zatrucia przeżył badacz PO'larny Stefans- 
sO'n w chacie zbudO'wanej z lodu. Zródłem tlenku węgla była w tym 
wypadku również maszynka naftO'wa Primus. 
Maszynki 'spirytusO'we stwarzają inne niecO' niebezpieczeństwo. 
Po wygaszeniu maszynki i w czasie palenia ulatnia się niecO' alkO'hO'lu 
metylO'wego, który mO'że sPO'wO'dO'wać ciężkie zabur,zenia w O'rgani- 
zmie. Na terenie niemieckim O'pisywanO' już szereg wypadków zatru- 
cia szczególnie młO'dych O'sób i dzieci, właśnie spirytusem parującym 
z maszynek dO' gO'tO'wania. 
Wrócę jeszcze dO' papierosów i w O'gćle tytO'niu. Otóż u palaczy 
tytO'niu stwierdzO'nO' w kO'ńcach palców rąk i nóg temperaturę niższą 
O'd nO'rmalnej Q 2.5 dO' 7.3 si. C. U O'sób nie palących tytO'niu tegO' nie 
stwierdzonO'. Ma tO' duże znaczenie w sPO'rcie turystycznym, narciar- 
skim, w WO'jsku itd., w PO'rze zimO'wej, gdyż na tym tle dochodzi u pa' 
laczy szczególnie łatwO' dO' odmrO'żeń końców palców i dO' spotęgO'wa- 
nia wrażliwO'ści na zimnO' w tych częściach ciała. Obniżka temperatu- 
ry dochO'dzi dO' skutku na tle O'Późnienia, a nawet mO'że wstrzymania 
krążenia w naczyńkach krwiO'nO'śnych przede wszystkim O'tO'czenia pa- 
znO'kci. Doświadczenia te i PO'miary przeprO'wadzonO' w Niemczech. 
Jest tO' niewątpliwie już działanie samej nikO'tyny. NikO'tyna wpływa 
tak potężnie ujemnie na O'rganizm sportO''Wca, że palacz tytO'niu nigdy 
nie O'siągnie tych wyników, na które mógłby z pewnO'ścią liczyć gdyby 
nie palił. Na O'rganiźmic zatruwanym nikO'tyną, przy równO'czesnym 
współdziałaniu tlenku wegla, nigdy PO'legać nie mO'żna. SpO'
tO'wiec 
palacz, zatraca sprawnO'ść fizyczną, a nawet i psychiczną. Stale pod- 
wyższO'ne ciśnienie krwi li palacza sPO'rtowca, przeciętnie wyższe od 
normalnegO' Q 20 dO' 30 mm słupka rtęci, przy równO'czesnych wysil- 
kach fizycznych i stałym ujemnym O'ddziaływaniu nikO'tyny na na- 
czynia krwiO'nośne, nie przyczynia się wcale dO' poprawy w fO'rmie 
sPO'rtO'wca. Drżenie rąk i za!burzenia wzrokO'we nie poprawiają wcale 
wyników u strzelca czy pilO'ta, lub autO'mO'bilisty. ŚlepO'ta nikO'tyno-
		

/str122.djvu

			94 


wa u silnych palaczy O'bejmuje naJpłerw barwę zielO'ną i czerwO'ną 
a więc dwie barwy tak ważne w sporcie JO'tniczym, samochodO'wym 
i wogóle motO'rO'wym. Kolosalne znaczenie O'dgrywa taka ślepnta 
i w sPO'rtach wO'dnych szczególnie w jachtingu i mO'że być przyczyną 
PO'zornie trudnych dO' wytłumaczenia wypadków. DO' tegO' dndać moż 
na jeszcze przytępienie słuchu PO'wO'dO'wane przez nikotynę i osłabie- 
nie zdolności psychicznych. N a szeregu ścisłych prób psychotechnicz- 
nych przekonanO' się w Ameryce, że pO' wypaleniu kilku papierO'sów. 
ludzie PO'ddani tym próbO'm wykazywali zawsze zmniejszenie precyzjI 
w O'dczynach wyraźnie sknordynnwanych, a także w kojarzeniu pn. 
jęć. (Dr. W. Kosknwski). Cierpiała szybkość i precyzja w wykO'ny- 
waniu pewnych czynności, np. Q wiele gO'rsze wyniki w strzelaniu 
z łuku, w grze w bilard itd. 
Prawdziwie O'drażający jest widO'k n. p. tenisisty, który nawet 
w czasie gry pali papierO'sa. Swiadczy tO' naprawdę Q zmniejszO'nej 
inteligencji u tegO' człO'wieka. a jednak takie O':brazki widuje się. Pale- 
nie w przerwach w grze, należy do zjawisk jeszcze częstszych. Rów- 
nież dO'ŚĆ często widuje się młodocianych łyżwiarzy, czy narciarzy 
z papierO'sem w zębach i zdaje się takiemu, że cały świat na niegO' 
patrzy. Widywałem i cyklistów palących w czasie jazdy, motO'cykli- 
stów i autO'mO'bilistów. Zwyczaj ten PO'winien być tępiony z całą su- 
l'O'WO'SClą. Jeżeli już ktO'S pali tytO'ń, to niech się przynajmniej wstrzy- 
ma od palenia w czasie "PO'pełniania" tej gałęzi sportu, której się w da- 
nej chwili oddaje. 
O alkO'holu lepiej nie mówić, pO'nieważ wpływ jegO' na O'rganizm 
jest dO'skO'naJe znany i Da nieszczęście powszechnie uznany. AlkO'hO'l 
w małych dawkach, zastosowany w odpnwiedniej chwili mO'że być 
PO'prostu niezastąpiO'nym śrO'dkiem wzmacniającym. AlknhO'I naduży- 
wany w czasie O'ddawania się pewnej gałęzi sPO'rtu, w czasie WZffiO'- 
żO'nej pracy mięśni, w czasie większych wysiłków przynO'si bezwzglę- 
dnie największą szkO'dę. AlkO'hol w turystyce, narciarstwie, IO'tni- 
dwie i spnrtach IDO'tO'rO'wych prO'wadzi częstO' dO' ciężkich wypadków. 
Wystarczy, aby piJO't wypił na ziemi kilka kieliszków wódki, a więc 
dawkę, która mO'że być zupełnie niedużą w sensie narkotycznym dla 
jegO' O'rganizmu, a O'dczuje tych kilka kieliszków PO'tężnie na większe: 
wysO'kości, gdzie tlenu w rozrzedzO'nym PO'wieŁrzu jest mniej, a alkohO'I 
rabuje pOiprO'stu tlen O'rganizmO'wi pilota. Jako efekt pnjawia się OSZO'- 
łO'mienie alkO'hO'IO'we i katastrO'fa IO'tnicza "z niewytłumaczO'nych przy- 
czyn". Jeżeli dO' tegO' dO'damy przytO'czO'ne PO'wyżej dane Q tlenku
		

/str123.djvu

			95 


węgla, łatwO' zrozumieć, jak PO'tężnym wrO'giem jest dla IO'tnika i WO'- 
góle motO'rO'wca alkohal. 
PO'dO'bne w działamu dO' alkO'hO'lu mogą być różne śrO'dki narkO'- 
tyczne, więc przede wszystkim eter i chlO'rofO'rm, następnie grupa 
barbiturO'wa leków, stnsowanych przeciw bólO'wi, czy bezsennnści, czy 
też dla uspoknjenia, więc werO'nal, luminal, dalej amytal i inne środki, 
które podobnie jak alkO'hol, w myśl ostatnich doświadczeń z dziedziny 
kO'loidalnej chemii nbłąkania działają na proteiny mózgO'we kO'agulu- 
jąCO', a więc PO'WO'dują zagęszczenie protein mózgO'wych. TO' sama 
pO'wO'duje grupa mO'rfiny. A za tym używanie tych środków w czasie 
czy tO' zaprawy, czy zawO'dów, O'bniża wartO'ść i fizyczną i psychiczną 
SPO'rtO'wca. A przecież pilO't cierpiący na ból głnwy, czasem nie waha 
się przed startem zażyć nawet większą dawkę środka z tej grupy. 
SportO'wiec, aby sO'bie zapewnić nO'c sPO'kO'jnie przespaną przed zawO'- 
dami, czy nawet w trakcie zawndów zażywa czasem śrO'dek nasenny, 
a pO' tym dziwi się gO'rszym wynłkO'm. Jest to tym bardziej ważne. 
że grupa wymieniO'nych śrO'dków sumuje się z działaniem tlenku wę- 
gla, alkohO'lu, rozrzedzO'nej atmO'sfery itd. 
PO'ruszyć wartO' jeszcze jedną sprawę, z którą czasem mO'żna się 
zetknąć w życiu sport:O'wym, a mianO'wicie O'dchudzanie się. Sam mia- 
łem m'OżnO'ść sPO'tkania się z żądaniem O'dchudzenia i tO' szybkiegO' 
ze strO'ny jednej z pływaczek i kiedy sprawę tę 'Oparłem tylko na 
'Odpowiednim systemie O'dżywiania, spo.tkałem się z prO'śbą Q środki 
chemiczne, które to szybciej uskutecznią. PndO'bne O'dchudzania są 
znane w świecie jeździeckim i bO'kserskim. Prnwadzą O'ne w rezulta- 
cie da osłabienia mięśnia sercowegO', pO'nieważ wszystkie te preparaty 
O'dchudzające są oparte na wyciągach z tarczycy, a więc na jodzie 
kO'loidalnym, względnie na wyciągach z alg mO'rskich, które również 
działają jO'dem organicznie związanym. Działanie tych preparatów 
jest tym bardziej szkndliwe, jeśli są zażywane w czasie uprawiania 
sPO'rtu. Niestety pęd dO' O'dchudzenia szczególnie u kO'biet stO'i cZęstO' 
I!awet przed IO'gicznym umotywO'waniem szkO'dliwnści tych prepa- 
ratów, na pierwszym miejscu. 
SrO'dki usuwające włO'sy pad pachami, tak chętnie stO'sawane przez 
kO'biety, stają się nieraz przyczyną różnych schO'rzeń, a przynajmniej 
O'strych pO'drażnień skóry, szczególnie w PO'rze letniej, przy współdzia- 
łaniu PO'tu, kurzu i prO'mieni słO'ńca. 
DO' zatruć depilatO'ry nie prowadzą. Widziałem jednak wypadel 
bardzo silnegO' owrzodzenia całegO' karku, pO' zastosowaniu depilatO'ra 
przez jedną z HO'recistek. Oczywiście dołączyłO' się tu również dzia-
		

/str124.djvu

			96 


łanie PO'tu. kurzu i tarcie kO'łnierza strO'ju szermierczego. Nie mme) 
jednak depilatO'r był przyczyną pierwotną. Czernienie ,rzęs, złe 
szminki dO' warg, harwienie wnętrza nosa czerwoną 'szminką, były 
nieraz przyczynami schorzeń zewnętrznych bło.n śluZO'wych właśnie 
u kobiet, PO'święcających się sportO'm. Barwniki stO'sO'wane w tych 
preparatach są niejednO'krO'tnie trujące, lub cO' najmniej pO'drażnia- 
;ące. 
T Q samO' mO'żna powiedzieć o niektórych śrO'dkach używanych 
w turystyce, narciarstwie itd. przeciw poceniu się nóg, pach i pachwin. 
SrO'dki te unieruchO'miły już niejednego sportowca, a częściej sport- 
smenkę, Widziałem wypadki ekzemy.na wszystkich palcach nóg i pod 
pachami, pnwstałej na tle posypywania tymi środkami w na'dmie'rnej 
il'Ości. Ekzemy na palcach były hardzO' UPO'rczywe. Niebezpieczną 
rzeczą jest zasypywanie skarpet czy butów, przed wyruszeniem 
w drO'gę. Lepiej stO'SO'Wać te środki wtedy, kiedy dana część ciała nie 
jest w ruchu - O'dpoczywa. 
Guma do. żucia, przepajana różnymi kwasami, szczególnie cytry- 
nO'wym i winO'wym, nie jest wcale O'bnjętna dla sportO'wca. Przede 
wszystkim niszczy zęby w szybkim tempie. Po.nieważ żucie gumy 
wcho.dzi częstO' w nałóg i jest nadużywane, na szczęście u nas mniej. 
niż na zachO'dzie, doprowadza zwolna dO' kataralnych schorzeń prze- 
WO'du pokarmowegO'. Kwasy i działanie samej gumy mO'że dO'Prowa- 
dzić również dO' niepożądanych objawów na błonie śluZO'wcj jamy 11'st- . 
nej. Obrzydliwe i niehigieniczne jest przy tym ciągłe plucie, wsku. 
tek ślinntO'ku PO'wO'dO'wanegO' działaniem kwasów. 
DO'ŚĆ częste wypadki chorób skórnych w PO'staci wyprysków, 
O'wrzO'dzeń a nawet różnych objawów O'gólnych, pOWO'dują barwniki 
używane dO' farbO'wania ubrań, kostiumów, pońc'Zoch i skarpetek, oraz 
skóry dO' wyrO'bu obuwia. Niektóre barwniki szczególnie czarne, czer- 
wone i zielO'ne zawierają istO'tnie substancje działające szkO'dliwie na 
\ skórę, a nawet pO' resO'rbcji przez skórę działające O'gólnie trująco na 
O'rganizm sPO'rtowca. Sam przebyłem w młO'dych latach ogólne npry- . 
szczenie sPO'wO'dO'wane czerwnnym barwnikiem sPO'denek sPO'rtowych 
i tO' tylko w tych miejscach, które stykały się bezpośredniO' z tkaniną 
sPO'denek. Oczywiście, że i w tym wypadku dużą rO'lę O'dgrywa poce- 
nie się skóry i rozpuszczanie barwnika przez PO't, dalej tarcie mecha- 
niczne i współdziałanie !mrzu. PO'dobne wypadki zdarzają 'Się przy 
używaniu tkanin czarnych. Tkaniny zielO'ne zawierają czasem arsen 
i działają już nie tylkO' miejscO'wO', ale i O'gólnie trującO'. W Niemczech 
O'pisanO' kilka wypadków ciężkiegO' zatrucia dzieci, które lizały zielone
		

/str125.djvu

			97 


siatki używane dO' piłek. Czarne PQńcZQchy i skarpetki są częstym 
PQwodem schQrzenia skóry nóg. TO' samO' PQwQduje czasem barwnik 
używany dO' czernienia futer, kQżuszków itd. Skóra chromowa używa- 
na dO' wyrQbu Dbuwia sPQrtQwegQ jest również częstą przyczyną schQ- 
rzeń skóry nóg. Mamy tu już d'Q czynienia z działaniem SQli chromu, 
używanych dO' garbQwania i wyprawiania skóry. 
Przy tej Qkazji wartO' wspomnieć o uszkQdzeniach skóry WYWQ- 
łanych przez biżuterię chrQmQwaną, tak mQdną Qbecnie. W kilku wy- 
padkach stwierdziłem nsobiście, CO' znajduje również pntwierdzenie 
w niemieckiej literaturze tQksykQIDgicznej, stan zapalny na skórze 
iwypryszczenie, spnwQdQwane bezpDśrednim stykaniem się' skóry n. p. 
z kopertą zegarka ręcznegO' chrQmQwanegQ. W tym wypadku PQ- 
wstają;również dQŚĆ duże nacieki podskórne, PQłączQne z obrzękiem 
i silnym swęd.zeniem skóry. PQdQbne wypadki zdarzają się również 
przy zegarkach niklQwych. PDt wchQdzi w pQłączenie z chrQmem, 
względnie niklem i tWQrzy rQzpuszczalne sQle, które drażnią skórę 
i ulegają wessaniu dO' tkanki PQdskórnej. 
Inny ciekawy wypadek działania barwnika widziałem w Czechach 
na Qlimpiadzie szermierczej w r. 1925. Jeden z zawDdników zQstał 
skaleczony szpadą, na której kQńcu była przymQCQwana punta d'arre- 
stO', Q czterech Qstrych kDńcach przewiniętych grubą nicią i PQsmarQ- 
wana dla celów turniejQwych czerWQnym barwnikiem. Skaleczenie, 
aczkO'lwiek zajodynowane i Dpatrzone, gDiłQ się QPQrnie i wykazywałO' 
dQkQła stan zapalny i wypryszczenie zupełnie nienDrmalne, Ogólnych 
Qbjawów nie byłO'. 
W sPQrcie jeździeckim Ddparzenia mQgą być kQmplikDwane dzia. 
łaniem sDli chrQmQwych, używanych dO' garbQwania skóry siodła. 
Skóra, którą jeździec PQdszywa sWQje spDdnie, także czasem przy- 
czynia się dO' schQyzenia skóry jeźdźca w miejscach zetknięcia, przy 
czym musimy również uwzględniać współdziałanie rQzpuszczające 
PQtu i tarcie mechaniczne. PQmijam trucizny, służące dO' dQpingowa- 
nia koni, gdyż jest to już działanie wręcz zbrDdnicze. Przypomnę tyl- 
kO', że podobne działanie na ludzi istnieje również i ktO' wie czy na 
zachQdzie nie jest czasem stQSQwane. Klasycznym przykładem takiegO' 
dQpingDwania ludzi i ułatwiania im znoszenia nadmiernych wysiłków 
fizycznych są liście "ErytrQxylQn CQca", używane przez krajQwców 
w Ameryce południQwej przy turystycznych wysiłkach w górach i WQ- 
góle przy marszach wytężających. 
Liście przezuwane usuwają zmęczenie i według przypuszczeń tok- 
sykDIQgów powstrzymują rQzpad tkanki. Faktem jest,- że człnwiek
		

/str126.djvu

			98 


jest wtedy zdQlny dO' wielQkrotnie większych wysiłków. Na zwierzę- 
ta działają liście w PQdQbny sposób. Usuwają równQcześnie głód 
i pragnienie. 
W -PQdQbny sposób działa kreatyna na system mięśniQwy wzma- 
cniającQ i umQżliwia zwiększenie wysiłków fizycznych, działając ró- 
wnQcześnie mQczQpędnie. Ciekawe ziele istnieje w Ameryce ZachD- 
dniej. Jest tD- "Astragalus mQlissimus". W dużych dawkach -zabija 
zwierzęta, w małycb dawkach PQbudza konie n. p. dO' wspaniałych 
skQków, dO' skQków zawsze wyższych niż przeszkQda, gdyż zwierze 
widzi wtedy przeszkQdy wYQlbrzymiQne. 
WSPQmnieć jeszcze można przy tej grupie śrQdków Q grzybie 
"Amanita muscaria", który jest używany przez półnQcnych nQmadów 
dO' wzbudzania w wQjQwnikach szału bQjDwegQ. 
W sPQrcie narciarskim smary dO' nart, jeśli są rQzcierane na de- 
skach rękami, mQgą sPQwQdQwać podrażnienie skóry, a nawet ekze.. 
matyczne wykwity przy wrażliwej skórze. Również barwne Qbszycia 
kijków, skórzane lub mate'riałQwe mQgą tO' SPQWOdDWać, tp!fZY dłuż- 
szych wycieczkach bez używania rękawic. 
O celQwych zatruciach zawDdników, aby im uniemQżliwić wzięcie 
u.działu w zawodach mówić nie będę, pQnieważ są tO' wypadki rzadkie, 
częstO' nie podpadające pDdejrzeniQm CO' dO' ich celowości, zdarzające 
się jednak szczególnie na zachQdzie. WchQdzą 'tu głównie pod uwagę 
śrQdki PQwQdujące rozstrój przewQdu PQkarmQwegQ, śrQdki nasenne 
i Qdurzające, a w niektórych wypadkach, jak Q tym wiemy nawet nóż 
i kula, jakO' śrQdki naj radykalniejsze. 
Jak widać z PQwyżej przytDczDnych wywndów, toksykQIQg ma 
prawO' rzucić szereg Qstrzeżeń PQd adresem SPQrtQwca i lekarza SPQr- 
tQwegQ, spostrzeżeń, które mQgą być PQżytecznie wyzyskane, dla tym 
większegO' utwierdzenia sPQrŁu, jakO' niezawQdnegQ źródła zdrowia. 
siły i sprawnQści fizycznej.
		

/str127.djvu

			Dr. ROMAN RETTINGER kpt. lek. 


Organizacja opieki lekarskiej w sporcie *) 


Każda epoka wykrystalizowuje pewne zjawiska i pewne prawdy, 
które stanDwią zasadniczą cechę danej epoki i są elementem przewi- 
jającym się nieustannie i dQminującym na każdym PQlu życia spo- 
łecznegO'. 
Cechą noecnej epQki - prawdą wybijającą się na CZQłQ zagadnień 
sPQłecznych to kultura fizyczna w naj szerszym tegO' słQwa znaczeniu. 
Kultura ta będąca dziś częścią składQwą tak ważkiegO' prQblemu, ja- 
kim jest problem QgólnegQ wychowania sPQłecznegQ wymaga specjal- 
nej opieki wszystkich powQłanych ku temu czynników, by zasadnicze 
jej kierunki nie uległy wypaczeniu, a zadania, które ma nakreślQne 
nie zblakły w Qgniu bezkrytycznegO' chaQsu organizacyjnegO' i cDdzien- 
nej niekQmpetencji. Jak bardzO' PQtrz
bna jest ta Qpieka zwłaszcza 
Qpieka lekarska i tO' Qpieka dQbrze zorganizQwana świadczą liczne 
wypadki wykrywanych przez lekarzy wad Qrganicznych i nabytych 
u najbardziej nawet zaawansQwanych sportQwców. Zadaniem' tej 
Qpieki jest energicznie tępienie zakorzeniQnegQ u sportQWCÓW Qbsku- 
rantyzmu, w myśl któregO' badanie. lekarskie jest niepotrzebnym i tru- 
dnym dO' zrozumienia balastem cQdziennej pracy sportowej. Należy 
z uporem dążyć dO' przełamania pewnej bariery nddzielającej SPQr- 
tQwca Qd lekarza. Należy drQgą prQpagan
y szerQko rozwiniętej udQ- 
wQdnić maSQm ćwiczących, że wiedza lekarska, wiedza sPQrtowQ-le- 
karska jest czynnikiem PQmQcniczym w zdQbywaniu tężyzny i formy 
sPQrtowej, że wskazówki lekarza mają niepnślednie zrtaczenie, skoro 
znajdą sDbie miejsce w cQdziennym trybie życia sPQrtQwegQ oraz gdy 
zostaną w pDrę i umiejętnie zastoSQwane. Trzeba umieć wniknąć 
w psychikę ćwiczącegO' i udQwodnić mu, że ka.rygQdne zaniedbania 


*) Referat wygłoseony na I Zjeździe Lekarzy Sportowych 10-16.11. 1937 r.
		

/str128.djvu

			100 


i lekceważenie rad lekarza prędzej czy później Qdbiją się na jego wy- 
nikacb i na jegO' sprawnQści Qgólnej. 
Należy również pamiętać, że ćwiczący żądają czasem śrO'dków 
najradykalniejszych byle tylkO' uszkQdzenie lub chwilO'wy defekt, jakO' 
wynik urazu sPQrtQwego szyhko i zdecydnwanie usunąć. 
I to należy umieć wyjaśnić i sprO'stować błędne mniemanie, jakQby 
medycyna sp QrtDwa posiadała śrndki działające CudDtwórCZQ i na- 
prawiała mięśnie, ścięgna i więzadła tak jak naprawiamy zepsuty 
stQłek lub PQdartą rękawiczkę. 
Lekarz sPQrtQwy stykający się z najróżnQrodniejszym elementem 
ludzkim i pracujący częstokrQć w trudnych i prymitywnych warunkach 
musi umieć być dyplO'matą wobec nieufnych, prQpagatQrem wielkiej 
idei wobec nieświadQmych znaczenia opieki lekarskiej, wreszcie przy- 
jacielem wO'bec tych wszystkich, którzy pod jegO' npiekę udają się. 
Jednak pamiętać należy Q jednym. Lekarz udzielający porad, 
dający pewne wskazania i stwierdzający, że ze względów fizjQpatQIQ- 
gicznych takie, a nie inne ćwiczenie winnO' być w konkretnym wypadku 
zastO'sowane, musi bvć najdO'kładniej Qbznajomiony z techniką zalecQ- 
nych ćwiczeń. MJsi znać wpływ tych ćwiczeń na ustrój, musi wre- 
szcie umieć przewidzieć pewne zjawiska, które towarzyszyć będą 
zalecQny-- ćwiczeniQm, gdyż tylko na tej drQdze zdQbędzie zaufanie 
zawodnik JW i pogłębi kQntakt pomiędzy nimi, a sobą. 
Niemcy r.zucili hasłO' w myśl 'któregO' lekarz sprawujący opiekę 
nad wychO'waniem fizycznym winien być sPQrtQwcem. 
Hasłu temu mnżna szczerze przyklasnąć. Lekarz-spnrtO'wiec, 
lekarz-zawQdnik, to idealny tQwarzysz, opiekun i przyjaciel ćwiczącej 
młQdzież1' 
PO' tym wstępie przystępuję do właściwegO' tematu, a mianQwicie 
dO' Qrganizacji Qpieki lekarskiej w sPQrcie, Qmówię PQkrótce pracę 
czynników kierowniczych, pracę i zadania PQradni sPQrtQwych, Qraz 
organizację opieki lekarskiej w związkach i klubach spO'rtQwych. 
Czynnikami PQwQłanymi dO' sprawowania Qpieki lekarskiej nad 
sPQrtem są w pierwszym rzędzie Rada NaukQwa W. F. i PaństwQwy 
Urząd W. F. i P. W., następnie organizacje sPQłeczne w. f. i p. w. 
O'raz cała rzesza lekarzy sPQrtQwych, pracujących w związkach, stQ- 
warzyszeniach i klubach SPQrtQwych. 
Rada NaukQwa W. F. jest Qrganem rDzpatrującym prQblemy wy- 
chQwania fizycznegO' PQd względem naukQ;wYm. Komisja Lekarska
		

/str129.djvu

			101 


Rady' NaukQwej W. F. prQwadzi pracę z zakresu Qpieki lekarskiej 
w całokształcie wychowania fizycznegO', a szeregi referatów wygła- 
szanych w czasie zebrań KQmisji, dają QgrQmny materiał z każdej dzie- 
dziny najistotnie)szych zagadnień sPQrtQwQ-Iekarskicb. 
W stQsunku dO' Państwowego Urzędu W. F. i P. W. jest Rada 
NaukQwa W. F. Qrganem dQradczym i wszelkie kwestie natury wątpli- 
wej. są Qpiniowane przez PQszcz.ególne KQmisje Rady. 
Organem państwowym, nadającym tQn całej strukturze życia 
sPQrtowegQ w Polsce jest PaństwDwy Urząd W. F. i P. W., który PQza 
rolą kierowniczą działa decydującO' na całQkształt wychowania fizycz- 
negO', subwencjonując takie czy inne jegO' Qdcinki. KQmórką Państwo- 
wegO' Urzędu W. F. i P. W. obejmującą opiekę lekarską nad sportem 
jest referat Qpieki lekarskiej, zQrganizQwany w r. 1934 specjalnie dla 
uchwycenia rQzproszknwanych elementów- zagadnień lekarskich i na- 
dania właściwegO' kierunku pracy zapQczątkQwanej na całym terenie 
RzeczypQsPQlitej. 
Referat Qpieki lekarskiej Qbejmuje w Qbecnej chwili następujące 
zagadnienia: 
a) organizacja PQTadni sPQrtQwQ-Iekarskich; 
b) wydawanie szeregu instrukcji, regulujących pracę PQradni 
sPQrtDwych i lekarzy SPQrtDwych; Hl 
c) organizacja kursów dla lekarzy sPQrtQwych w C. L i.tl. F.i 
d) Qrganizacja opieki lekarskiej w hufcach p. w.; 
.e) nrganizacja Qpieki lekarskiej w sPQrcie; 
f) Qrganizacja kursów dla masażystów sPQrtQwych w C. L W. F.i 
g) zaQpatrywanie PQradni spnrtowQ-lekarskich w sprzęt lekarskO'. 
PQmiarQwy i druki; .\ 
h) kQntrQla n9wych wydawnictw SPQrtQwu-Iekarskichj 
i) zagadnienia lekarskie Studiów w. f. i C. L W. F.; 
j) kontrola pracy PQradni sPQrtowQ-Iekarskich; 
k) ubezpieczenia społeczne w hufcach p. w. i w sPQrciej 
1) zagadnienia dDraźnie zlecQne przez Radę NaukQwą W. F.: 
m) kontrola sanitarnQ-higieniczna QbQZÓW letnich i kursów w, f.; 
n) prace statystyczne. 
Czynnikiem niezmiernie ważnym i dla Rady NaukQwej W. F. i dla 
PaństwQwegQ Urzędu W. F. i P. W. jest Centralny Instytut W. F.; 
rQzpracQwujący praktycznie i naukowO' szereg zagadnień Q decydują-
		

/str130.djvu

			102 


cym znaczeniu w zakresie medycyny sportQwej Qraz prQwadzący dQ- 
kształcanie lekarzy sportQwych na specjalnie w tym celu zQrganizQ- 
wanych kursach. . 
TO', cO' przedstawiłem tO' były organa kierQwnicze, nrgana mające 
decydujący wgląd w zagadnienia Qpieki lekarskiej w wychQwaniu fi- 
zycznym. Organa te dysPQnują w terenie szeregiem kQmórek PQmQC- 
niczych, z których na CZQłQ wysuwają się PQradnie SPQrtowQ-Iekarskie, 
pracujące bezpQśredniQ w terenie, Qraz referaty lekarskie w związ- 
kach SPQrtowych jakO' ogniwa pośrednie między Państwowym Urzędem 
W. F. i P. W. i Radą NaukQwą W. F. a całą spDłecznQścią sportQwą 
reprezentQwaną przez Qrganizacje, kluby i stQwarzyszenia SPQrtDwe. 
RQzpatrzmy pO' kQlei działalnQść tych placówek sPQrtQwQ-Iekar- 
skich, ich cele i zadania. 
Ogólnym celem PQradni sportowQ-lekarskich jest rDztQczenie nad 
ćwiczącymi Qpieki lekarskiej. 
Cel ten Qsiągają PQradnie lekarskie przez: 
a) udzielanie PQrad w zakresie wybQru ćwiczeń, gałęzi sportu 'Qra2.. 
w zakresie metQd samej zaprawy z punktu widzenia wyniku 
badań; 
b) QkresQwe badania uprawiających spnrty i ćwiczenia cielesne; 
c) udzielanie PQmQcy lekarskiej wszystkim tym, którzy dDznają 
uszkodzeń w czasie uprawiania ćwiczeń; 
d} współpracę z klubami i lekarzami klubQwymi w zakresie Qpie- 
ki nad ćwiczącymi; 
e) udzielanie PQrad i wskazówek kierownikQm sekcji, kursów, 
trenerQm, instruktQrQm i ćwiczącym; 
f) Qpiek ę nad ćwiczącymi na bQiskach, w salach gimnastycznych, 
halach sPQrtQwych itd. przez ustalenie dyżurów lekarskich; 
g) prQpagandę opieki lekarskiej w piśmie i słQwie w najszerszym 
tegO' słnwa znaczeniu. 
Zakres działania jak widzimy bardzO' szeroki i dający gwarancję. 
że w wypadku jegO' wypełnienia Qsiągnęlibyśmy idealnie pracujące 
placówki sPQrtQwo-lekarskie, mQgące Qddać nienceniQne usługi w dzia. 
le opieki sPQłecznej nad młodzieżą. 
Na terenie państwa mamy Qbecnie następujące typy PQradni SPQr- 
towych: 
a) poradnie sportQwo-lekarskie przy OkręgQwych Ośrodkach. 
W. F. w całQści utrzymywane przez Państwowy Urząd W. F. 
i P. W. PQradni tych mamy w terenie 15;
		

/str131.djvu

			103 


b) PQradnie sPQrtQwQ-Iekarskie przy Miejskich OśrQdkach W. F., 
przy OśrQdkach Zdrowia utrzymywane częściQWQ przez Pań- 
stwowy Urząd W. F. i P. W' f częsciQWO przez miasta. PQradni 
tych mamy w terenie 68; 
c) poradnie SPQrtQwQ-Iekarskie przy uniwersytetach, utrzymywa- 
ne z dQtacji uniwersyteckich. PDradni takich mamy 4; 
d) PQradnie sPQrtnwQ-lekarskie Q typie specjalistycznym. Przy- 
kładem takiej p'Qradni jest PQradnia sPQrtQwQ-chirurgiczna 
w Warszawie, utrzymywana częściQWO przez PaństwDwy Urząd 
W. F. i P. W., częściowo przez Uniwersytet; 
e) PQradnie sportQwQ-lekarskie związkQwe, utrzymywane przez 
związek sPQrtQwy. Typem tej poradni jest poradnia rQbotni- 
czegO' związku sPQrtQwegQ w Warszawie; 
f) PQradnie SPQrtQwQ-Iekarskie klubQwe, utrzymywane częściowa 
przez PaństwQwy Urząd W. F. i P. W., częściQWQ przez kluby. 
Poradni takich mamy 5. 
Ogółem działa na terenie Państwa 94 PQradni spDrtQwQ-Iekar- 
skich, z czegO' prawie PQłQwa uruchnmiQna dzięki dQtacjQm pieniężnym 
i PQmocy PaństwowegO' Urzędu W. F. i P. W. 
DziałalnQść tych PQradni jest bardzo duża, na dQwód czegO' przy- 
tQczę kilka cyfr, które działalnQść tę QdpQwiedniQ zilustrują: 


w rQku 1932 zbadanO' w PQradniach 14.000.- osób 
" 1933 " " 32.000.- .. 
" 1934 " " 42.000.- " 
" 1935 .. " 58.000.- " 
Qgółem 146.000.- osób 


Jak widzimy dQrQbek pokaźny tym bardziej że w dużym prQ- 
cencie badania te prQwadzQne są na drukach.ustalonych przez KQmi- 
sję Lekarską Rady NaukQwej W. F., a więc stanowią cenny materiał 
naukQwy, który w swoim czasie zostanie QdpQwiednio zużytkowany. 
pQradnie prQwadzQne są najczęściej przez lekarzy wykwaliHkQ- 
wanych, t. zn. takich, którzy ukDńczyli kursy informacyjne dla leka- 
rzy, zQrganizowane przez Centralny Instytut W. F., względnie przez 
Uniwersytety. 
W Qbecnej chwili pracuje w sPQrcie bliskO' 500 lekarzy, którzy 
pQsiadają przeszkolenie SPQrtQwQ-Iekarskie Q charakterze Qgólnym, 


2. Wychow. Fiz. Nr 3-4.
		

/str132.djvu

			104 


a 270 lekarzy, którzy uknńczyli kursy w C. I. W. F., stanQwią kadrę 
przyszłych specjalistów w dziedzinie w. f. i sPQrtu. 
Opieka lekarska PQza pQradniami skupia się głównie w klubach 
spnrtQwych, gdzie lekarze wykonują badania o charakterze dQraźnym 
i choć badania te nie przedstawiają większych wartQści, niemniej sta- 
nowią pewien rodzaj sita, zatrzymujące,gQ i niedapuszczającego dO' 
ćwiczeń jednostki słabe, chQre lub przemęcZQne. Badań tych mamy 
dO' zanotQwania dość PQkaźną cyfrę, która świadczy a koniecznQści 
współpracy lekarza w klubach i Qrganizacjach, gdzie "dziJkn" sportu- 
jąca młQdzież najczęściej p-QdświadQmie wyrządza sobie więcej krzyw- 
dy, niż przynQsi PQżytku. 
W ciągu trzechlecia od 1933-1935 zbadanO' poza pnradniami pn- 
nad 130 tysięcy osób. PQcieszającym objawem jest spadek tych badań 
dorywczych oraz wzrost badań szczegółQwych przeprowadzanych 
w pQradniach sportQwQ-Iekarskich. 
Stan Qpieki lekarskiej w klubach i Qrganizacjach sPQrtowych 
przedstawiał się zawsze dQść tajemniczo - nie PQsiadaliśmy żadnej 
statystyki, któraby odpQwiedniO' zagadnienie tO' ZilustrDwała. 
Przed rQkiem PaństwQwy Urząd 'W. F. i P. W. rozpisał ankietę, 
która rozświetliła trQchę mroki padające na ten dział życia organizacji 
sPQrtQwych i PQzwQliła pobieżnie zQrientDwać się w PQtrzebach i bra- 
kach tego życia. 
Wynik ankiety był dQŚĆ ciekawy i dał następujące wyniki: 
35% Qrganizacji i klubów PQsiada własnegO' lekarza; 
18% organizacji i klubów korzysta z dQrywczej PQmQcy lekar- 
skiej; 
47% Qrganizacji i klubów nie posiada żadnej Qpieki lekarskiej. 
Cyfry te nie wyglądają różQwQ, skQro jednak weźmiemy pnd uwa- 
gę, że przed kilku czy kilkunastu laty zagadnienie Qpieki lekarskie j 
w klubach w ogóle nie istniałO', a dziś 35-IJ/() nrganizacji jest pad opieką 
.swQjegQ lekarza mDżemy śmiało pQwiedzieć, żeśmy w tej dziedzinie 
zrobili QgrQmny krQk naprzód. 
Korzystnie wygląda również ta sprawa, jeśli chQdzi Q stosunek 
prncentQWY sPQrtQwców badanych dO' ćwiczących. 
W rQku 1932 stQsunek ten przedstawiał się jak 7:100; w roku 1935 
pQdniósł się dO' 39:100. 
PQnieważ statystyki, które są w naszym posiadaniu nie obejmują 
wszystkich badanych i ćwiczących, gdyż pewna ich ilość PQzostanie 
zawsze niedQsiężna - mQżemy Qgólnic przyjąć, że QkQłQ 40% młQdzie- 
ży ćwiczącej znajduje się pDd Qpieką lekarską. Nie jest tO' stan ideal-
		

/str133.djvu

			105 


ny - niemniej zanQtQwać PQtrzeba jakO' PQważny sukces w Qgólnej 
akcji prowadzonej przez władze państwQwe Qraz spQłeczeństwD. 
Ankieta, na którą ndpowiedziałQ QkołD 800 klubów i stowarzyszeń 
wyjaśnia między innymi, jaki jest stan sanitarno-higieniczny urządzeń 
sportnwyoh, stadionów, hal i sal -gimnastycznych. OdpQwiedzi na tO' 
pytanie są rDzbrajającQ szczer-e, choć niemniej smutne. Na terenie ca- 
łegO' Państwa zaledwie 10% klubów posiada jakie takie urządzenia sa- 
nitarnn-higieniczne, reszta żyje w ostatecznym prymitywie. 
Panuje powszechny i niczym nieusprawiedliwiQny brak zainteresQ- 
wania, a nawet CO' gQrsza brak potrzeby jakicb knlwiek bądź urządzeń. 
Powyższe świadczy o jednym: młQdzież nasza nie przyzwyczajona 
i nie zmuszana dO' higienicznegO' życia nie rQzumie jego znaczenia, CO' 
odbija się ujemnie na całokształcie kultury sportującej młodzieży. 
W dziale organizacji Qpieki lekarskiej piękne pole dO' pracy dla 
lekarzy sp Drtowych. 
Referat mój nie byłby kQmpletny, gdybym nie naszkicQwał stanu 
Qpieki lekarskiej w związkach spDrtowych. 
Z inicjatywy PaństwQwego Urzędu W. F. i P. W. Związek PQI- 
skich Związków SportQwych w rnku 1935 pDlecił PQdległym sobie 
związkQm sportDwym dQkQoptDwać dO' zarządów lekarzy, jakO' refe- 
rentów zdrQwia danegO' związku, Qraz opracDwał Dgólne wytyczne z za- 
kresu Qpieki lekarskiej w związkach spnrtQwych. 
Obecnie w pewien czas pO' wydaniu zarządzenia możemy z przy- 
jemnością stwierdzić, że w wielu związkach ważne zagadnienie Qpieki 
lekarskiej nad zawQdnikami - zagadnienie, które rQzbijało się -dotąd 
D niechęć i brak zrQzumienia tej sprawy przez przeważną ilość związ- 
ków, stałO' się faktem dQkQnanym. I tO' nie tylkO' faktem przeprowadzo- 
nym w 'statutach i regulaminach związku, ale przede wszystkim w CQ- 
dziennym, praktycznym zastosQwaniu. 
W obecnej chwili najlepiej zorganizQwaną Qpiekę lekarską mają: 
Polski Związek Narciarski, PQlski Związek BQkserski i PQlski Związek 
Atletyczny. Związki te mają SWQich lekarzy związkowych jakO' refe- 
rentów fachQwych Zarządu, mają statutQWQ przewidziane i przeprowa- 
dzane obQwiązkQwe badanie lekarskie zawQdników, doskQnale zDrgani- 
ZQwaną służbę dyżurną na zawDdach, a Związek Narciarski ma wprQ- 
wadzone świeżo ubezpieczenia nd nieszczęśliwych wypadków, którym 
podlegają QbowiązkQWQ czynni zawQdnicy. Ubezpieczenia od nie- 
szczęśliwych wypadków wprowadzQne są Qd szeregu lat przez Ligę 
p Z. P. N. W innych związkach Qpieka lekarska jes1t albO' w stadiun c
		

/str134.djvu

			106 


organizacji, albo PQsunięta dQŚĆ dalekO', choć niezupełnie wykQńczQna. 
\YI każdym razie bądź co bądź martwe zagadnienie i bardzO' niepnpu. 
larne stało się nagle mQdnym i mQżemy bez przesady pDwiedzieć, że 
Jesteśmy na drndze dO' zdQbycia bardzo trudnegO' szańca. 
Omówione przeze mnie punkty wyczerpują mniej więcej wszystkie 
szczeble zQrganizowanej Qpieki lekarskiej nad spDrtem. Patrząc na 
tę Qrganizację mimO' WQli zadajemy sQbie pytanie, czy fQrma jej jest 
dobra, czy metQdy pracy stQSDWane przez nią są słuszne - jednym 
słowem chcie1ibyśmy wiedzieć, czy istnieją i jak wyglądają inne Qrga- 
nizacje Qpieki lekarskiej nad sPQrtem i czy mQgą służyć nam, jakO' 
pewnegO' rQdzaju kryterium. 
Z chwilą, gdy mówi się Q jakiejś idealnej Qrganizacji, przyzwy- 
czailiśmy się wiązać z tym naszych zachQdnich sąsiadów, którzy mają 
markę dnskQnałych i sprawnych Qrganizatorów. Opracnwując dzi- 
siejszy referat, sięgnąłem z ciekawością dO' materiałów, Qmawiającycb 
tO' zagadnienie u Niemców, które w zarysie przedstawia się następu- 
JącO': 
Otóż organizacja opieki lekarskiej w Niemczech Qpiera się na 
dwóch zasadniczych ogniwach - PQdlegających bez.pQśredniQ przy- 
wódcy lekarzy Rzeszy. (ReichsarztefUhrer). Jednym z tych Qgniw 
tO' "wydział opieki lekarskiej nad sPQrtem głównegO' urzędu dla zdrQ- 
wia ludnQści" (Sportarztliche Abteilung des Hauptamtes fUr VQlgsge- 
sundheit) - drugim to "Niemiecki Związek Lekarzy SpQrtQwych', (Der 
Deutsche SpQrtarztebund). 
Związek Lekarzy rozpada się na Qkręgi i PQwiaty, w których pra- 
cują człQnkQwie związku, przydzielani dO' klubów, Qrganizacji i związ- 
ków. Ponieważ Qkręgi te QdpQwiadają QkręgQm PQlitycznym parW - 
lekarze badający w danym Qkręgu są równQcześnie lekarzami klubów 
i lekarzami partii. 
ObQwiąz.ku badań zawQdników niema. \YI wyjątkQwych wypad- 
kach przeprQwadzane są badania u lekkQatletów długQ-dystansQwców, 
narciarzy i bQkserów. 
Lekarze sPQrtnwi przechQdzą trzytygQdniQwe kursy specjalne 
przeszkalające i wymagana jest Qd nich cQnajmniej półrQczna praktyka 
w klubach. Niemcy, jak tO' zaznaczyłem na pnczątku referatu, dążą 
dO' tegO', by PQza grupą lekarzy naukQwców - lekarze sPQrtQwi czyn- 
nie uprawiali sPQrt, wychodząc ze słusznegO' założenia, że dQpierQ 
samO' uprawianie sPQrtu daje lekarzQwi właściwe ujęcie zagadnienia. 
W Niemczech istnieją poradnie sPQrtQwe, organizQwane i utrzy- 
mywane przez miasta. Również lekarze Qpłacani są przez miasta.
		

/str135.djvu

			107 


RQzwiązana znstała u Niemców sprawa ubezpieczeń od nieszczę- 
śliwych wypadków. Wszyscy zawQdnicy ubezpieczeni są w "Reichs- 
bund fur Leibesubungen", fundusz ubezpieczeninwy pnsiada w HQhen. 
iychen dnm wYPQczynkQwy i sanatorium na 600 łóżek, gdzie leczą się 
ubezpieczeni SPQrtQwcy. 
ObQwiązek badań SPQrtQwQ-Iekarskich wszystkich zawQdników 
ma być w Niemczech wprQwadzony pO' QdpQwiedniej rnzbudowie PQ- 
radni sPQrtQwQ-Iekarskich. 
MQżemy wierzyć, że w ciągu najbliższych kilku lat sprawa ta 
zQstanie przeprnwadzQna w myśl ułQżQnegQ planu. 
Z tegO' pobieżnegO' rzutu na niemiecką Qrganizację Qpieki lekarskiej 
nad sPQrtem, mQżemy wynaleźć pewną analQgię z naszą nrganizacją. 
Ich "Wydział Qpieki lekarskiej nad sportem głównegO' urzędu dla 
zdrQwia ludności" - Qdpnwiada mniej więcej naszemu Re.feratnwi 
Opieki Lekarskiej PańsŁwnwego Urzędu W. F. i P. W., ich związek 
lekarzy SPQrtQwycb jest odpQwiednikiem świeżO' załQżQnegQ u nas StQ- 
warzyszenia Lekarzy SpQrtnwych. Organizacja poradni sportowych 
w Niemczech i u nas jest bardzO' pQdobna. Lekarze niemieccy i nasi 
przechQdzą specjalne przeszkQlenie, a różnice samej pracy tkwią 
w specyficznym tle PQlitycznym Qbu narQdów. 
Obecna rozbudowa ich Qpieki tłumacznna musi być tym, że taki 
np. Związek Lekarzy SpQrtnwych istnieje zgórą 10 lat, był więc czas 
na sycenie terenu lekarzami i wprQwadzenia Qrganizacji w życie. 
Dzień 10 lutegO' 1937 r., dzień, w którym zQrganizowane znsłałQ 
StQwarzyszenie PQlskich Lekarzy Sportowych winien być dniem prze. 
łQmQwym, zarównO' dla lekarzy sportowych, jak i dla Qgrnmnej rzesz., 
tych wszystkich, którzy w sWQjej pracy sportnwej pozbawieni są ja- 
kiejkQlwiek opieki lekarskiej. ZapełniQna została pnważna luka w ca. 
łnkształcie zagadnień aktualnych w wychQwaniu fizycznym i spnrcie. 
Następnym aktem musi być zQrg.aniznwana praca, praca pełna 
PQświęcenia i dQbrej WQli, której celem będzie pnstawienie Qpieki le- 
karskiej nad sportem i wychQwaniem fizycznym na takim PQziQmie, 
by zjawiło się pełne zaufanie ćwiczących dO' lekarza spnrtQwegQ, by 
potrzeba PQrady iekarskiej była silniejszą Qd nbawy dyskwalifikacji, 
by wszystkie władze związkQwe, klubQwe i Qrganizacyjne zrQzumialy, 
że w wielkim dziele wychnwania młQdzieży lekarz jest czynnikiem 
bezwzgJędnie kQniecznymi i niezbędnym. 


.
		

/str136.djvu

			Sport w szkołach średnich w Estonii. 


Zagadnienie, czy uczniQwie szkół średnich mQgą być człQnkami 
klubów sportnwych i występQwać w ich barwach, przestałO' już dawnO' 
być aktualnym w tym kraju, W pierwszych latach stwnrzenia sportu 
szkQlnego w Estonii, uczeń wybierał uprawianie sportu w drużynie 
swej szknły, albO' w jakimkQlwiek klubie. JednQczesne należenie dO' 
drużyny szkolnej i klubQwej byłO' zakazane. 
Przyczyną tegO' zakazu, byłO' zbytnie przemęczanie się młndzieży, 
wskutek tegO' iż zawody tak klubQwe jak i drużyn szkolnych ndbywa- 
ły się zazwyczaj w snbQty i niedziele, prawie w tych samych gndzinach. 
Była więc zupełnie uzasadniQna nbawa przed nadmiernym rprzefnrsQ- 
waniem nrganizmu. 

PQrt w ś'rednich szknłach estnńskicb już Qd 1922 rQku jest dobrze 
zQTganizQwany i cieszy się wielką popularnQścią, dlategO' też uczeń Qd 
najmłndszej klasy interesuje się ngromnie tradycjami i życiem sportQ- 
wym wngóle, a przede wszystkim spnrtem swej szkQły. 
W Qstatnich latach sprawa należenia uczniów szkół średnich dO' 
Qrganizacj1i sp
rtowycb uległa zmianie, a mianQwicie poprzednie prawO' 
wybnru przez samych uczniów zostałO' im Qdebrane. Uczninwie mngą 
należeć jedynie dO' drużyn swej szkQły. W czasie wakacyj letnich 
sprawa ta przedstawia się inaczej, a mianQwicie: uczeń sportnwiec staje 
się "wninym" i znajduje się wówczas zwykle PQd 'Qpieką klubu, Qraz 
ma prawO' występQwać w jegO' barwach. 
Dla szczegółQwego zaznajomienia się z szknlnym sPQrtem w EstQ- 
nii, rozpatrzymy organizację szkQlnegn SPQrtu w szkQłacb Ta1linna. 
15-letnie istnienie szkolnegO' sPQrtu stworzyłO' różne swniste tra- 
dycje. Gdy się przejdziemy pO' kQrytarzach jakiejkQlwiek bądź szkQ- 
ły średniej, tO' na wstępie rzuca slię w nczy nam ngromna ilość rnzwie- 
sznnych na ścianach dyplnmów, żetnnów, 'zdjęć sportQwych, daty nd- 
bytych zawndów, uzyskane wyniki itp. 
.
		

/str137.djvu

			109 


Zyciem SPQrtQwym szkQły kieruje kółkO' sPQrtQwe składające się 
z samycn uczniów i posiadające swój zarząd, któregO' funkcje speł- 
niają sami uczniQwie. Kuratorem szkolnej Qrganizacji spoŃowej jest 
wychQwawca fizyczny. Dla szybszegO' zorientnwania się w pracy kó- 
łek sPQrtowych na terenie szkół średnich zapoznajmy się ze sprawn- 
zdaniem kółka sportnwegn gimnazjum Westholma *). 
Ze sprawozdania tego wynika, że zarząd kółka w rQku szkQI 
 
nym 1935/36 w swnim tylkO' wewnętrznym żyoiu sportnwym organizo- 
wał dla swych człQnków zawQdy basebal'u (rQdzaj palanta) gier spnr- 
tQwych, pływackie lekko at. narciarskie (biegi). Swym najlepszym za- 
wodnikQm i najlepszym uczniQm oHarQwał honQrQwą literę "W" z po- 
zwoleniem noszenia jej na swetrach: Taką hnnOTQwą odznaką zarząd 
obdarza swych wybitnych człQnków już szósty rok. Następnie dQwia- 
dujemy się, że kółkO' absQlwentów tej 'szknły ufundowało przechndni 
puchar dla klasy, która się okaż
 najlepszą w wynikach sPQrtnwych 
i nauce, przy tym jest koniecznym start wszystkich uczniów klasy. 
KółkO' sportQwe musi pQsiadać każda szkoła, która chce brać udział 
w rQzgrywkach międzyszkQlnych. 
Raz na rQk organizowane jest ngólne zgromadzenie wszystkich 
przedstawicieli kółek Związku kółek sportQwych szkół średnich, który 
składa się z 9 uczniów i jednegO' kUfaltQra-wychnwawcy fizycznego. 
Głównym zadaniem Związku jest Qrg
nizQwanie życia sPQrtnwegn 
we wszystkich średnich szkQłach. 
Największą PQPularnQscią cieszą się gry sPQrtnwe, lekka atletyka, 
pływanie i narciarstwO'. Ze sprawQzdania widzimy, że w rQzgrywkach 
n mistrzowstWQ szkół średnich Tallinna ubiegłegO' roku, w grach spnr- 
tQwych jak: piłka kQszykQwa, siatkowa, baseball (fiński) brałO' udział 
20 szkół z ogólną ilością 93 drużyn. ZawQdy sPQrtQwe ndbywają się 
w 3-ch klasach, dla uczniów i w dwóch dla uczenic. Ten PQdział na 
klasy jest jednaknwy dla wszystkich rndzajów spnrtu: 
W klasie A wiek 17-20 lat, 
" B " 15-17 " 
" C " do 15 lat: 
Dla uczmow mngą być org<'.llizQwane zawQdy w następujących 
sPQrtach: lekkoatletycznych, pływanie, narciarstwO', łyżwiarstwO', gi- 
mnastyka, gry sportowe, piłka nożna, c. atletyka; boks, szermierka, 
tenis. 


0) Według rocznika Związku Kółek sportowych Średnich Szkół Tallinna 
(" Tallinna koolinoorsoo Spordirigide Uhingu 1936/37 aastaraamat".
		

/str138.djvu

			110 


Dla uczenic: lekka atletyka, pływanie, łyżwiarstwO', narciarstwO', 
gimnastyka, szermierka, gry sPQrtQwe, tenis, palant fiński. 
Program PQszczególnych sPQrtów obejmuje następujące kQnku- 
renCJe: 


Lekka atletyka: 
klasa "A" dla uczniów 
biegi: 60, 100. 200, 300, 400, 800, 1200, 
1500, 3000, 110 m. pl. wysQkQści 
91,4 (60 m. pl.) wysQkość 91,4 szta- 
fety. biegi na przełaj dO' 5 km. 
rzuty: dysk (1,5 kg.), Qszczep (600 gr.), 
kula (5.44 kg.) 
skQki w dal. wzwyż, tyczka 
klasa "B": 60. 100, 200, 1000,60 pl. (91.4) 
sztafety, biegi na przełaj dO' 3 klm.. 
dysk (1,25), Qszczep (600 gr.). kula 
(5.44 kg.), w dal, wzwyż, tyczka 
klasa "C": 60 m. 60 pl. (76,2). sztafety 
(4 X 60), rzut piłką palantQwą, 
dysk (1.25), kula (3,66) 
Plywanie: dla ucżniów 
Klasa "A" 
styl dowQlny 50, 100. 200, 400 m. 
na piersiach 50. 100. 200 m. 
na plecach 50. 100 m. 
Klasa "B" 
styl dQwQlny 50. 100. 200 m. 
na piersiach 50. 100 m. 
na plecach 50, 100 m. 


dla uczenie 
60, 100, 200. 400. biegi 
sztafetQwe. na przełaj 
dO' 3 klm. 


dysk (1 kg.), Qszczep 
(600 gr.). kula (3,66 kg.) 
w dal, wzwyż 
60. 100, biegi sztafetQwe 
dysk (1 kg.), kula (3,66 
kg.), rzut piłką pala n- 
tQwą, w dal. wzwyż 
60 m. w dal, wzwyż. 
rzut piłką. 4 X 60 m 


dla uczenie 


50, 100, 200 m. 
50, 100, 200 m. 
50. 100 m. 


25, 50 m. 
25, 50 m. 
25, 50 m. 


Klasa "C" 
styl dQwQlny J 
na piersiach 25. 50 m. 
na plecach 
Sztafety we wszystkich klasach Vi wymieniQnych dystansach. 
W programach są też ujęte skQki dO' WQdy w 3-ch klasach i piłka 
wodna. 


25, 50 m.
		

/str139.djvu

			111 


Narciarstwo. 
Zawody w biegach narciarskich dla uczniów do lat 15 na dystan- 
sach do 5 klm, nd 15 lat na dystansach dO' 10 klm. Dla uczenic dO' lat 
15 dO' 3 klm, ponad 15 lat dO' 5 klm. Biegi drużynQwe i sztafetQwe na 
wymienionych dystansach. 


Łyżwiarstwo: dla uczniów 
kI. A 500, 1000, 1500, 3000 m. 
kI. B 500. 1000 m. 
kI. C 500 m. 


dla uczenie 
500. 1000 m. 
500 m. 


oraz jazda figurQwa. 


Szermierka. 


TylkO' dla uczniów w klasach A i B - flQrett i szpada. 
Boks. Wagi według przepisów Związku BQkserskiego. Walki 
2 rundy dwu min. 
Gimnastyka. Ćwiczenia wolne i na przyrządach w 3-ch klasach. 
Zawody wewnętrzne gimnastyczno-sportowe. 
TylkO' dla uczniów w 3-ch klasach. 
Klasa "A" i "B" rzut piłką lekarską, wspinanie, przeplQty, biegi 
rQzstawne 4 X 18 X 24 + 9,12 m, skok w dal z miejsca,skQk wzwyż; 
rzut piłką koszykQwą, dwoma rękami nad głnwą. 
Klasa "C" wspinanie, bieg rQzstawny 4 X 18,24 + 9',12 sknk 
wzwyż, rzut piłką kQszykQwą. 
Zapasy: Według przepisów Związku. Czas walki 10 minut 
(4 min. stQ'jąc, 2 X 2 parter 2 m. stnjąc). 
TylkO' A i B kI. przy czym waga uczestników nie mQże być mniej- 
sza i ak 52 kg. 


Tenis. Dla uczniów i uczenic: 


Klasa A 
B 
C 


" 


gra pnjed., PQdw. i miesz. 
gra PQjed. 
gra PQjed. i gry drużynQwe, 


" 


Siatkówka i koszykówka: WysQkQść siatki na zawQdach dla uczniów: 
kI. A: 2,40, B: 2,32. "C" - 2.24 
dla uczenic kI. A 2.20. B - 2,15. C - 2,10
		

/str140.djvu

			112 


dla UCZll1QW czas gry w piłkę kQszykQwą wynQsi: 
kI. A: 32 (8+2+8 przerwa 10 m. 8+2+8) 
kI. B: 24 (6 + 2 + 6 " 6 + 2 + 6) 
kI. C: 16 (4+ 2+4 4+ 2+4) 


dla uczenic: 
kI. A: 24 (6+2+6 
kI. B: 20 (5+2+5 
kI. C: 16 (4+2+ 4 


" 


6+2+6) 
5 +2 +5) 
4 + 2 + 4) 


przerwa 10 m. 


" 


Uczenice grają 6 przeciw 6. BniskO' podzielQne na dwie PQłQwy, 
PQle bronienia i ataknwania, są więc trzy brO'niące i 3 atakujące, które 
grają tylkO' na swoich PQlach. 
Ogólny system rnzgrywek. System dwóch przegranych. 
Piłka nożna. ZawQdy w 2-'ch klasach (A i B). 
kI. A: czas gry 60 m. (30 m. + 10 przerwa + 3,0 m.) 
kI. B: ., 50 m. (25 m. + 10 " + 25 m.) 
Palant fiński. Jest tO' gra pO'dobna niecO' dO' palanta tylkO' więcej 
skQmplikowana. 
kI. A czas gdy 60 m. 
kI. B czas gry 50 m. 
HO'kej. Według przepisów Związku. Czas gry 10 + 10 + 10, 
przerwa 5 m. Zawody dla klasy A i B. 
Ze sprawozdania za rok 1935/36, widzimy, że oprócz zawQdów 
międzyszkolnych były znrganizowane także kursy Q cbarakterze dQ- 
skQnalącym jak: 
szermierka - 30 godzin - 15 uczestników, 
gimnastyka przyrząd. - 30 gQdzin - 30 uczestników, 
Boks - 18 godzin - 36 uczestnikÓw, 
Zwpasy - 16 'gQdzin - 16 uczestników. 
Największą PQPUlarnO'ścią cieszą się gry sportQwe i lekkoatletycz- 
ne. W grach spnrtnwych we wszystkich zawodach brałO' udział 20 szkół 
z 93 drużynami z Qgólną ilością graczy 472. W mistrzostwach i zaWQ- 
dach lekkQatletycznych brałO' udział 17 szkół z Qgólną ilością 540 za- 
wndników i zawndniczek. 
PublicznQści na zawndach szknlnych b. dużO' (przeważają natural- 
nie uczniQwie). ZawQdy Qrganizują i prowadzą sami uczninwie, nprócz 
lekkQatletycznych, na których sędziują najlepsi sędzinwie Związku 
lekkQatletycznegQ. Dla utrzymania porządku wśród O'gromnej masy 
"kibiców" - uczniów, są przeznaczeni kierownicy z zarządu kółka 
sportQwego, którzy odpQwiadają za zachQwanie się SWQich kQlegów.
		

/str141.djvu

			113 


Opiekę nad wyszkoleniem sportowym ma naturalnie wychowawca 
fizyczny. W niektórych działach sPQrrtu, w którycb wych. fizyczny nie 
jest dnstatecznie kompetentny, jak np. w grach spnrtnwych drużynę 
przygQtQwuje tecbniczny kierQwnik lub trener - amatnr, który jest zwy- 
kle absolwentem tej szkoły, grający. w jakimś klubie. Taki trener 
amatQr nie tylkO' ndpowiada za przygotnwanie drużyny, ale odpnwiada 
także i za zachowanie drużyny na zawodach i też za wyniki swoich 
zawQdników w nauce. Uczeń - sipQrtnwiec mający więcej niż jeden 
niedQstateczny stQpień traci prawO' przychndzenia na treningi i startQ- 
wanie na zawQdach. Zwykle Q tym decyduje trener-amatnr. Kalen
 
darz spO'rtQWY mi:strznstw średnich szkół na rQk szkolny 1935/36 przed- 
stawiał się następującO': 


wrzesień: 
12-18 palant fiński, 
16-22 tenis, 
20-22 mistrzO'stwa lekkQatletyczne, 
24 dO' 4 października piłka nożna; 
październik: 
6 zawody pływackie w pływalni krytej; 
listopad: 
9 rozpoczęcie się mistrzostw w grach sPQrtQwych, a zakQńczenie 
22. III. 1936; 
styczeń: · 
16-23 hokej na IQdzie: 
luty: 
8-9 łyżwiarstwO' (biegi); 
16 biegi narciarskie; 
23 biegi rnzstawne narciarskie; 
23--24 jazda figUTQwa; 


marzec: 
15 zapasy; 
11-20 szermierka; 
22 bQks j 
25 zaw. gim.-sPQrtQwe w sali; 
kwiecień: 
1 gimnastyka przyrządQwa; 
26 lekka atletyka Vi 'hali; 
maj: 
3 biegi na przełaj.
		

/str142.djvu

			114 


Oprócz mistrzQstw urządza się iawody pucharQwe w grach SPQr- 
tQwych, pływaniu, lekkiej atletyce, terminy których PQdaje się 2 tyg. 
przed zawodami. 
Każdego roku na wiQsnę odbywa się dzień sztafet, zOTganiznwa- 
ny przez Związek Wych. Fizycznych. W prQgramie biegi rnzstawne 
dla uczniów i uczenic szkół średnich Qraz PQwszechnych na następują- 
cych dystansach: 
dla szkół średnich 
10x400 uczniQ
ie 
20x100 uczniQwie 
20x60 uczenice 
1500 bieg drużynnwy 
lOxl00 dla szkół zawodowych. 
Ten sam związek Qrganizuje w tym rnku ogólne estQńskie zawQdy 
średnich 'S'zkół w lekkiej atletyce i grach sPQrtnwych w dzień Swięta 
Wych. FizycznegO', 
Oprócz wymieniQnych zawndów są także zawndy międzymiastQ- 
we. Np. w grach sPQrtowych Tallinn - Riga - Tallinn - HelsingfQrs 
w lekkiej atletyce. 
SpQrtowy program szkół według specjalnej statystyki absQ- 
iutnie nie przeszkadza nauce. OdwrQtnie, wyniki ankiety Związku 
Wych. Fizycznych wykazują, że uczeń sPQrtQwiec ma lepsze wyniki 
w nauce. Np. ankieta Związku wych. fiz. z kuratnrami kółek sportO' . 
wych wykazała. że z 311 na'jlepszych pod względem wyników, SPQr- 
tnwców, zaknńczyło r-ok szkQlny: 284 z wynikiem b. dQbrym, 22 z wy- 
nikiem dobrym, 5 z wynikiem dostatecznym, że sport w szkQłach Qd- 
PQwiedniQ zQrganizowany, a głównie prowadzQny samodzielnie przez 
samych uczniów, może dać PQżądany wynik. 
KQńcząc chciałbym dla informacji PQdać, że Tallin posiada- 
jący około 135 tys. mieszkańców, ma (Qprócz sal w każdej szknle) 6 
sal gimnastycznych, w których odbywają się treningi w grach SPQrtQ- 
wych, zawQdy, lekcje gimnastyki dla klubów, szkół i stQwarzyszeń, 
że we wszystkich salach prace rQzPQczynają się nd 8 ranO' i trwają bez 
przerwy dO' 11 wieczór. Wszystkie sale mają urządzone prysznice 
i kąpiele, kQrzystanj,e z których pO' lekcjach jest obQwiązkowe. Oprócz 
tegO' Tallin posiada hale sPQrtQwe, jeden kryty basen (15 x 4) i dwa 
Qtwarte (50 x 8 i 20 x 8), reprezentacyjny stadion, na którym ćwiczyć 
może każdy ktO' chce, bezpłatnie (ntrzymuje się Qdpnwiedni sprzęt za 
legitymacj ą). StadiQn dla szkół średnich i szereg bQisk piłkarskich. 
W. Klysze;ko. 


dla szkół powszechnych 
20x60 chłQPcy 
10x60 dziewczęta 
20x60 dziewczęta 
lOx75 chłopcy
		

/str143.djvu

			o współpracę wychowawcy fizycznego 
w szkoleniu szybowcowym młodzieży. 


Zbliża się Q
res wakacyjny a z jego nadejściem część młQdzieży 
wyższych klas szkQły średniej, wzO'rem lat PQprzednich uda się na 
O'bozy szybQwcQwe. ObQzy te prQwadzą akcję racjonalnegO' przygQtQ- 
wania IQtniczegQ. To też Qbjęta nimi młodzież pO' przejściu wyszkQle- 
nia szybQwcQwego kształci się w pilO'tażu mQtQrQwym. 
Czas trwania tych obQZÓW - wakacje - Qra:z w stQsunku dO' O'gól- 
nej ilQści nie!iczna liczba młndzieży biQrącej w nich czynny udział jak 
gdyby zwalniają wychQwawcę fizycznegO' z pntrzeby żywszego zain" 
teresQwania tą instytucją a w szczególnQści kwalifikacjami zgłaszają- 
cej się na kursy młQdzieży. 
Obecny brak kQntaktu wychQwawcy fizycznegO' z zagadnieniami 
szkO'lenia szybQwcowegQ zarysnwuje się wyraźnie na wynikach obozów 
i tworzy niepewne sytuacje dla wychO'wawcy fizycznegO' na terenie 
szkQlnym, gdy wyłnni się pntrzeba wYPQwiedzenia się w tych spra- 
wach. Zgłaszająca się młQdzież niekiedy nie wykazuje QdpO'wiednie- 
gO' przygQtnwania ideO'wegO', a D jej zgłnszeniu się nieraz zadecydQ- 
wał kaJprys lub przypadek. Nie mQżemy się temu dziwić gdy zważymy, 
że młQdzież ta częstO' nie wzrasta w środQwisku, które mngłnby kształ- 
tQwać jej zainteresQwania i zamiłQwania IQtnicze. Wystarczy wspO'm- 
nieć, że na terenie całegO' kraju istnieje zaledwie kilka kół szybnwcQ- 
wych, które rozwijają Qwocną działalność (WilnO', KQńskie, KutnO') 
wśród młQdzieży szknlnej. Fakt ten wcale nie dO'wndzi, że PQlska młQ- 
dzież jest mniej aktywna czy mniej zdQlna, PQprQstu brakuje jej od- 
pQwiednich warunków dla ujawnienia wewnętrznej aktywnQści. Wa- 
runki te stwnrzyć mQże właściwe wyzyskanie mQż!iwnści wychQwaw- 
czych tkwiących między innymi w spO'rtach terenQwych.
		

/str144.djvu

			116 


Jeżeli w chwili obecnej za pnśrednictwem wychowania fizyczne- 
gO' nie jesteśmy w stanie udQstępnić młndzieży przyswQjenia takkh 
nawyków i postaw, które mogły by zapewnić jej czynne ustosunkowa- 
nie dO' życia, pDżądane z punktu widzenia społecznego, w takim razie 
szczególną uwagę musimy zwrÓcić na specjalne przygotQwanie tej 
mł'Odzieży, której w udziale przypadnie zawód wymagający nie tylkO' 
wysnkiej kQndycji fizycznej ale i mQrale, jakim jest IQtnictwQ. Właś- 
nie koła mndelarskie w klasach niższych, a szybQwcQwe w klasach 
wyższych pnwinny być ośrndkami grupującymi masy tej młndzieży, 
z której .szeregów w przyszłości wyj'dą genialni kQnstruktorzy i wy- 
sQkowartnściQwi piloci. 
Z pun'ktu widzenia interesu państwowegO' nie jest rzeczą ważną, 
żeby wszyscy latali, byłQby tO' naz!byt knsztnwne. Dzisiaj jak wykaza- 
łO' doświadczenie latać mQże każdy, tylko knszty szkolenia są różne. 
Ważną natQmiast jest jaknść a nie ilQŚĆ latających, gdyż w razie PD- 
trzeby tylkO' jakQścią będziemy mQgli przeciwstawić się naszym są- 
siadQm. 
Tu właśnie w'zorganizDwanej pracy prQpagandy haseł IQtniczych 
wśród młndzieży szkDlnej musi wziąć udział wychQwawca fizyczny. 
Jeżeli ceni Qn swą pracę, tO' dla niegO' nie mQże być nbQjętnym w jakim 
kierunku toczy się rQzwój zainteresowań prQwadzQnej przez niegO' 
młodzieży. 
Centralny Instytut Wychowania FizycznegO' zdając sQbie w pełni 
sprawę z kQniecznnści udziału wychQwawcy fizycznegO' w selekcji 
i przygDtowaniu młodzieży dO' lntnictwa, już w roku ubiegłym wpro- 
wadził ,do prQgramu studiów szybQwnictwo. W dziale szkDlenia szy- 
bQwcowegn Qdbył się w roku ubiegłym kurs w WQj.sk. ObQzie Szyb. 
w UstianQwej, na którym wyszkQIQnn dwudziestu pilntów szybnwcQ- 
wych. Celem wyszkQlenia słuchaczów jest teQretyczne i praktyczne 
przygQtQwanie dO' pełnienia QbQwiązków organizatDrów i kierQwników 
kół szybQwcDwych młDdzieży na terenie -szkół średnich. PrQgram szkQ- 
lenia szybQwcowego w Instytucie jest tak ułożQny, że umQżliwia słu- 
chaczQm w czasie trzyletnich studiów osiągnięcie stQpnia instruktQra 
szybnwcQwegD według wymagań odpQwiednich władz lotniczych. 
Nawiązując dO' koniecznnści współpracy wychnwawcy fizycznegO' 
w tej dziedzinie, artykuł niniejszy ma za zadanie zQrientnwać i poin- 
fQrmQwać nraz wprowadzić dO' zasadniczych zagadnień tej akcji. 
W dnbie Dbecnej SPQrt pniski ma pQważne zadania dO' \\'Ypełnie- 
nia a w szczególności szybQwnictwQ, które kQrzystając z wszelkiej PQ-
		

/str145.djvu

			117 


mQcy Państwa i spQłeczeństwa musi się wywiązywać z zadań decydu- 
jących o je.gO' utylitarnym znaczeniu a tO' jakO': 
przedszkQle pilotażu mQtQrQwegQ i zapewnienie wysQkiego PQziQ- 
mu klasie zawQdnic'zej. 
SzybQwnictwQ jakO' prze'dszkQle pilotażu mQtQrnwego obejmQwać 
musi selekcję i przygotQwanie dO' IQtnictwa mQtQrQwegQ, dla celów 
sportQwych zaś selekcjO'nQwać 'P'QwinnQ i przygntowywać urodzQnych 
kandydatów na wyczynowców, których zadaniem obO'k tyczenia nQ- 
wych dTÓ'g na'szegQ szybownictwa będzie również jegO' godna reprezen- 
tacj a na terenie międzynarO'dowym. 
Cel wyszkO'lenia szybQwcnwe'gQ znalazł -swój pełny wyraz w świe- 
ŻO' wydanej przez Departament LQtnictwa CywilnegO' Min. KO'm. ,.In- 
strukcji szkQlenia w szybQwnictwie". WysQ'ka wartQść tej instrukcji 
PQlega między innymi również i na tym, że w miejsce dotychczasowej 
metQdy doprO'wa,dzania do określonej formy wyczynu w postaci kat e- 
gOTii, PQjętej jakO' cel sam w sobie, wprowa1dza stQpnie wyszkQlenia. 
pQstannwienia szknlenia szybowcowego obejmują trzy działy jak: za- 
sady szkQlenia szybowcowegO', wyszkO'lenie PQdstawQwe pilnta szy- 
bQwcQwegQ i wyszkQlenie instruktQra, które przedstawiają się nastę- 
pującO': 


I. Zasady szkolenia szybowcowego. 


"Wysikolenie w pilQtażu szybQwcQwym dzieli się na: 
a) wyszkQlenie pndstawO'we pilQta szybowcQwego, 
b) wyszkolenie instruktora szybQwcQwegQ. 
Wyszkolenie podstawQwe dzieli się na 4 stQpnie szkQlenia i Qdby- 
wa się według ramQwego prQgramu wyszk'Olenia w pilQtażu szybQWCQ- 
wym, a każdy stQpień Qbejmuje część teQretyczną i część praktyczną 
wyszkolenia. 
WyszkQlenie instruktQra Qbejmuje: · 
.a) wyszkolenie stQpnia IV. 
b) praktykę warsztatQwą, 
c) kurs instruktmski, 
d) praktykę instruktQrską. 
1. SzkQlenie Qdbywa się na s:zybnwiskach zatwierdzQnych przez 
MinisterstwO' Komunikacji w: 
a) Qśrndkach szkQlnych szybownictwa, 
b) szkQłach szybowcowych niższych i wyższych.
		

/str146.djvu

			118 


2. Ośrodkami szkolnymi są Qśrodki UPO'waZll1Qne dO' szkolenia 
tylkO' w stopniu I. Niższymi szkQłami szybQwcQwymi są QśrQd- 
ki upoważnione dO' szkQlenia dO' stopnia II. Wyższymi szkO'ła- 
mi szybowcQwymi są ośrO'dki upQważniQne dO' szkQlenia dO' 
stnpnia III luh I V. 
3. Szkolenie w szkQłach szybQWCQwych niższych i wyższych 
prQwadzQne jest PQd kierQwnictwem szefa instruktora. W 0'- 
środkach szkQlnych szyboWCQwych PQd kierQwnictwem in- 
struktora. 
Zaliczenie istniejących O'śrO'dków szkQlnych dO' kategQrii szkół 
szybQWCQwych, według powyższegO' pQdziału, zQstanie przeprQwadzo- 
ne przez Ministerstwo KQmunikacji na mQcy osobnegO' zarządzenia. 
Zakładanie nQwych szkół mQże się Qdbywać tylko za z,gQdą Minister- 
stwa KQmunikacji. 
PO' ukończeniu właściwegO' stopnia wyszkQlenia. absQlwenci mogą 
uzyskiwać Qdpowiednie świadectwa pilQtów szyboWCQwych w zależnQ- 
ści Qd wykQnania warunków wymaganych w niniejszej instrukcji. 
Wymienione świadectwa wydawane są przez kierQwnictwQ O'środ- 
ka szkQlnegQ szybQwcQwegQ, lub kierownictwo szkoły szybowcowej, 
w której absolwent zQstał wyszkQIQny. 
InstruktQrQm szybowcowym wydaje świadectwa MinisterstwO' 
KQmunikacji. 
Świadectwa pilQtów i instruktorÓw szybQWCQwych tracą swą waż- 
ność w razie nie latania w ciągu dwu następujących po sobie lat. 
Swiadectwa pilQta szybQwcQwegQ mogą być odnawiane pO' prze- 
egzaminowaniu kandydata przez kierQwnictwQ QśrQdka szkQlnegn lub 
szkQły co dO' posiadania praktycznych umiejętności w zakresie Qdnoś- 
negQ stopnia wyszkQlenia. 
Dla Qdnowienia świadectw instruktmów wszystkich PQdkategoryj 
wymagane jest wykazanie się półtnramiesięczną praktyką instrukŁnr- 
ską odbytą w ciągu dwu Qstatnich lat Qraz wykonanie w charakterze 
pilQta szybQwcQwego conajmniei pO' 10 lotów na typach szkolnych śli- 
zgQwych, żaglQwych oraz wyczynQwych. 
OSQby zamierzające się szkQlić w pilQtażu szybQwcQwym powin- 
. ny Qdpowiadać następującym warunkQm: 
a) Qbywatelstwo PQlskie, 
b) wiek cQnajmniej ukQńczQnych 16 lat przy czym niepełnQletni 
powinni przedstawić pisemne PQzwnlenie Qjca lub Qpiekuna, 
c) świadectwo lekarskie. stwierdzające QdpQwiednie warunki
		

/str147.djvu

			119 


zdrQwQtne dO' szkQlenia w pilQtażu szybnwcnwym, wydane 
zgQdnie z przepisami zatwierdzQnymi przez Instytut Badań 
Lekarskich LQtnictwa. 
DO' szkQlenia w pilotażu szybQwcQwym IDngą być przyjmowane 
w zasadzie tylkO' Qsoby pQsiadające jakO' minimum ukQńczonych 7 Qd- 
działów szkQły !powszechnej. W wypadkach zasługujących na uwzględ- 
nienie, kierQwnik szkQły szybnwcowej mQże czynić ndstępstwa Qd tej 
zasady w stosunku dO' kandydatów posiadających dQstateczny rQzwil-j 
umysłQwy, Qraz odpQwiedni stQpień inteligencji. 
Obywatele państw obcych mQgą być szkQleni tylkO' na podstawie 
zezwQlenia Ministra KQmunikacji udzielQnegQ w PQrozumieniu z Mi- 
nistrem Spraw Wewnętrznych. Celem uzyskania zezwQlenia, osoby 
zainteresQwane muszą składać PQdania: dO' Ministerstwa KQmunikacji 
przez Aeroklub RzeczypO'spolitej PQls'kiej, przy czym wyma'gane jest. 
aby podania te były nadsyłane .przez AerQklub NarQdQwy (Aer. CN) 
państwa, któregO' obywatelstwO' posiada kandydat. 
Podania PQwinny być nadsyłane dO' Ministerstwa Komunikacji CQ- 
najmniej na 3 miesiące przed terminem zamierzQnegQ rozpoczęcia 
szkQlenia. Obywatele państw Qbcych, narQdQwQści PQlskiej mQgą nad- 
syłać PQdania z zachQwaniem wyżej wsPQmnianegQ terminu dO' AerQ- 
klubu RzeczypnsPQlitej Polskiej, w drQdze przez pQlską placówkę 
kQnsularną w państwie przynależnQści petenta. 


II. Wyszkolenie podstawowe pilota szybowcowe
o, 


Zadaniem szkQlenia w stopniu I jest wybór uczni nadających się 
do dalszegO' szkQlenia. SzkQlenie to dzieli się na: 
1. Część teQretyczną, która obejmuje elementarne zasady me- 
chaniki IQtu z Qpisem pierwszegO' typu szybQwca szkQlnegQ. 
2. C;1:ęść praktyczną, 'która Qbejmuje: 
aj ćwiczenia na szubienicy, 
b) IQty na pierwszym typie szkQlnym. 
UkQńczenie szkolenia w stopniu I uprawnia dO' uzyskania świa- 
dectwa pilota szybnwcQwego PQdkategQrii A pod warunkiem wykQna- 
nia: lotu śliz'gQwegQ w linii prQstej z utrzymaniem kierunku, trwające- 
gO' cQnajmniej 30 sekund z lądowaniem bez uszkO'dzenia szybowca. 
LQt mQże być wykQnany przy starcie z liny gUIDQWej, za samochQdep1 
lub z innegO' przYTządu ciągnącego zatwierdzQnego przez Ministerstwo » . 
K . k " 
 
 
Qmum aCjl, - . to 
f.
" : 
3. Wychow. Fiz. Nr 3-'-4. ! 
(łJ.
#
		

/str148.djvu

			120 


Zadaniem szkQlenia w stQpniu n jest opanQwanie przez ucznia 
PQprawnych zwrQtów na szybowcach szkQlnych Qraz wyeliminowanie 
uczniów nieQpannwujących wrażeń wysQkQści i skrętów. SzkQlenie tO' 
dzieli się na: 
1. Część teQretyczną, 'która obejmuje: 
a) aer'Odynamikę zbocza i zarys meteO'rQlngii szybowcowej, 
b) przepisy Qbsługi sZY'bQWCÓW i ruchu szybQWCÓW na startach, 
c) higienę IQtniczą. 
2. Część praktyczną, która 'Obejmuje: 
a) IQty na sZY'Dowcach 'PierwszegO' i drugiegO' typu szknlnego, 
h) ćwiczenia mQntażowe szybowców. 
UkQńczenie szk
lenia w stopniu n uprawnia dO' uzyskania świa- 
dectwa pilota: szybQwcQwegQ podkategQrii B PQd warunkiem wykQna- 
nia: 


Lotu ślizgnwego w kształcie lit. "S" (dwa skręty pO' 180°), trwa- 
JącegO' conajmniej jedną minutę z lądQwaniem bez uszkodzenia szy- 
bnwca. Lot mQże być wykonany przy sta.rcie z liny gumQwej za samQ- 
chQdem lub z innegO' przyrządu ciągnącego, zatwierdzQnegQ przez Mi- 
nisterstwO' Komunikacji. Przea przystąpieniem dO' wyk'Onania tegO' wa- 
runku, kandydat powinien się wykazać Qdbyciem nńnimum dwóch 10'- 
tów pO' 45 sekund. 
Zadaniem szkO'lenia w stopniu nI jest wyrQbienie podświadQmych 
ruchów sternwania przez loty żaglowe w warunkach zbocznwych 
i termicznych. Szknlenie to dzieli się na: 
1. Część teoreŁyc:wą, która 'Obejmuje: 
a) meteQrQIQgię szybowcową, 
b) warsztatową technO'logię szybQwców, 
c) opis działania szyhQWCQwych przyrządów pQkładQwych, 
d) higienę IQtniczą. 
2. Część praktyczną, która Qbejmuje: 
starty na drugim i trzecim typie szybowca szkQlnegQ. 
UkQńczenie szkQlenia w stQpniu nI uprawnia dO' uzyskania świa- 
dectwa pilQta szybowcowego PQdkateg'Orii C, PQd warunkiem wykona
 
nia w dbecnQści Komisarza sPQrtowego AerQklubu RzeczypQsPO'litej 
pQIskiej: 
Lotu trwającegO' 5 nńnut ponad miejscem startu lub też 5-ciQ mi- 
nutowegO' lotu bez utraty wysQkości przy starcie z dźwigarki na szy- 
bQwiskach w terenie płaskim. W d.rugim wypadku IQt musi być skontrQ- 
IQwany za PQmQC q cechQwane'gQ barografu.
		

/str149.djvu

			121 


SzkQlenie w stopniu IV obejmuje naukę latania na szybQwcach 
rasQwych w szczególnQści na szybowcach szybkich z wykonaniem usta- 
10nych w programie minimalnych wyczynów. SzkQlenie w IQtach wle- 
cznnych z wykQnaniem podstawQwych figur akrdbacyjnych Qraz szkQ- 
lenie w lataniu na przyrządach. Szkolenie tO' dzieli się na: 
1. Część teQretyczną. która obejmuje: 
a) kQnserwację i kontrQlę szybowców, 
b) meohanikę IQtów wleczonych, 
c) aerDnawigację, 
d) prawa lotnicze, 
e) działanie i obsługę spadnchTQnów. 
2. Część praktyczną, która abejmuje: 
a) Lnty zbQczQwe na szybowcach treningnwych i wyczynQwych. 
rb) próby lQtów na maksymalny czas, 
c) trening techniki latania w termice słonecznej i cumulusQ- 
we}, 
d) próby przelQtów w termice słanecznej i cumulusnwej, 
e) loty treningQwe na hQlu z wykQnaniem ustainnych prQgra- 
mem padstawQwych figur, 
f) próby lotów na wysokość na przyrządy. 
Ukończenie wyszkolenia w stopniu IV uprawnia da uzyskania 
świadectwa pilota szybowcQwegQ pndkategQrii D, PQd warunkiem wy- 
kanania: 
a) lQtu na wysdkość minimum 1000 metrów PQnad miejscem star- 
tu lub wyS	
			

/str150.djvu

			122 


runku uzyskania wysoknści, Qblicza się Qd najniższegO' punktu Qsiąg- 
niętegO' w wQlnym locie, pO' Qdczepieniu się Qd liny ciągnącej. 
PilQci szyboWCQwi podkategorii C i D pnniżej lat 19 oraz piloci 
szybQWCQwi PQdkategQrii A i B bez względu na wiek, mQgą wykQny- 
wać IQty tylkO' jJQd nadzO'rem instruktora. 


III. Wyszkolenie instruktora. 


Piloci szybQWCQwi posiadający QdpQwiednie kwalifikacje, mQgą 
się ubiegać Q uzyskanie prawa szkolenia w IQtach szybQwcowych. 
PilQci szyboWCQwi PQsiadający świadectwa uPQważniające do. 
prQwadzenia szkQlenia, nazywają się instruktQrami pilotażu szybQw- 
cQwegQ. 
Swiadectwn instruktQra uPQważnia dO' prowadzenia szkQlenia teQ- 
retycznegQ i praktycznegO' w takim zakresie, na jaki zQstałQ wystawiQ- 
ne. 
1. W zależnQści Qd uzyskania wyszkQlenia instruktQrzy szybQw- 
cowi ntrzymują Qdpowiednie świadectwa i dzielą się na nastę- 
pujące PQdkategQrie: 
a) szef instruktQr, 
b) instruktor, 
c) PQmQcnik instruktnra. 
2. Szef instruktO'r uprawniQny jest GO' prowadzenia szkQlenia 
w szkQle szybQwcQwej, we wszystkich rQdzajach lntów szy- 
bnwcowych, ujętych w ramowym programie wyszknlenia. 
Instruktor uprawniQny jest do szkQlenia grupy uczni w rQ- 
dzajach lQtów szybowcowych O'kreślQnych w świadectwie in- 
struktQra. PQmocnik instruktora uprawniony jest dO' prO'wadze- 
nia szkQlenia tylkO' PQd kierO'wnictwem instruktnra. 
3. Uprawnienia instruktorów ,dO' prnwadzenia szkQlenia specjal- 
negO', np. za wydźwigarką, samQchodem, na molcszybnwcach 
i t. p. hędą wydawane przez MinisterstwO' KQmunikacji pO' 
przejściu przez instruktO'ra właściwegO' kursu specjalnegO'. 
Uprawnienia muszą być zaznaCZQne w świadectwie. 
Kandydaci na instruktorÓw winni Qdpowiadać następującym wa- 
runkQm: 
a) obywatelstwO' PQlskie, 
b) wiek - ukQńczonych 21 lat życia,
		

/str151.djvu

			123 


cJ wykształcenie wymagane dla szefa instruktQra - matura, dla 
instruktQra i PQmncnika instruktQra - cQnajmniej 7 Qddzia- 
łów szkQły PQwszechnej, 
d) świadectwO' moralności, 
e) świadedwQ lekarskie, stwierdzające ndpowicdnie warunki 
zdrQwotne wydane zgodnie z przepisami zatwierdznnymi przez 
Instytut Badań Lekarskich LQtnidwa. 
DO' uzyskania świadectwa pomocnika instruktQra szybowcQwegQ 
wymagane są następujące warunki: 
a) ukQńczenie IV stQpnia wyszkQlenia szybowcQwegQ - za wy- 
jątkiem punktów e), f) części praktycznej 
 11. 
b) ukończenie jednomiesięcznej praktyki warsztatQwej,. 
c) ukO'ńczenie. kuł'sU instruktQrskiegn zatwierdzQnegQ przez Mini- 
sterstwO' Komunikacji. 
Dla uzyskania świadectwa instruktQra, wymaganym jest PQnadtQ 
ukończenie pełnegO' wyszkolenia IV stopnia oraz ndbycie cQnajmniej 
2-miesięcznej praktyki instruktQrskiej w szkole szybQwcowej w cha- 
rakterze PQmocnika instruktora. 
Dla uzyskania świadectwa szefa instruktQra, wymaganym jest PQ- 
nadtO' ukończenie pełnegO' wyszkQlenia rv. stopnia Qraz conajmniej 6- 
miesięczna praktyka w szkQle szyhowcQwej w charakterze instruktQra. 
Uznaną będzie tylkO' praktyka instruktorska, Qraz kurs instruk- 
tO'rski Qdbyte w szkQłach wskazanych przez MinisterstwO' KQmunika- 
.. , 
CJl. 
Praktyka warsztatowa zaliczana dO' wykQnania tegO' warunku mQ- 
że hyć Qdbyta tylkO' w warsztacie szybQwcnwym, który posiada nastę- 
pujące działy: 
a) warsztat stolarski wykQnywujący generalne remQnty wszyst- 
kich szybQwców, 
b) mechaniczny dział obróbki metali i .ś.lusarnię wyknnywującą 
okucia szybQWCÓW z wyjątkiem gryzQwanych, 
c) spawalnię, 
d) tapicernię, 
e) mO'ntnwnię szybowców". 


Na tle wyżej cytowanej instrukcji szczególnegO' znaczenia nabiera 
sprawa selekcji QdpQwiedniej młQdzieży dla lO'tnictwa. Sprawę Qceny 
walQrów zdrowQtnych przeprQwadza QdpQwiednia komisja lekarska, 
wyszkolenie pozQstawiamy instruktQrowi (mnże nim być wychowawca
		

/str152.djvu

			124 


fizyczny), któremu metQdę pracy ustala dQskQnale Qpracowany "Ra- 
mO'wy program wyszkolenia w pilQtażu szybowcO'wym", wydany rów- 
nież prz.ez Departament Lotn. Cyw. Min. KQm. Najważniejsze elemen- 
ty tej pracy, uczynienie młQdzieży z.dO'lnej dO' wywiązania się z tych 
zadań, stworzenie ndpowicdnich warunków dla rozwijania się jej za. 
miłQwań lotniczych Qraz Qpininwanie dla tych celów uczniów, pnzQsta- 
ją w ręku wychQwawcy fizycznegO'. Szczęśliwe rQzwiązanie tegO' pro- 
blemu nawet w wypadku nie zwiększania liczby szkQlącej się młndzie- 
zy jedynie dzięki pO'dniesieniu jej jakości, PQZWQli spokQjnie patrzeĆ 
w przyszłość naszegO' IQtnictwa. 
KtO' inny jak nie wychQwawca fizyczny jest najbardziej PQwQła- 
ny dO' pndjęcia tej pracy. 


Wlodzimierz Humen.
		

/str153.djvu

			NARCYZ NONAS. 


Osiedle szkolne jako teren pracy 
ciela wychowania fizycznego w 
ćwiczeń i gier polowych. 


nauczy- 
dziale 


W artykule moim, p. t. "Ćwiczenia, zabawy 'i gry terennwe 
w szkQle PQwszechnej, jakO' PQdbudQwa ćwiozeń i gier PQIQwych w gim- 
nazjum" (Wychnwanie Fizyczne, zesz. 5-6, maj-czerwiec 1936 r., 
str. 215--240) zamieściłem w uwagach wstępnych myśl, która rQzwi- 
nięta tu szerzej stanie się może tematem zainteresowania się zagad- 
nieniem osiedla szkolnegO' jako dQgQdnegQ terenu pracy nauczyciela 
w. f. w dziale ćwiczeń i gier pDlowychj zainteresQwania ze strQny 
QdpQwiednich czynników i nauczycieli w. f., którym sprawa należytego 
postawienia ćwiczeń i gier PQlowych w pracy nad wychowaniem fizy- 
cznym w szkQle leży na sercu. 
PQwiedziałem więc w wyżej wzmiankQwanym artykule (str. 218). 
że PQsiadane ;przez wiele szkół w Polsce Qsied'la szkQlne znakQmicie na- 
dają się dla prQwadzenia systematycznegO' wyszkO'lenia terenowegO'. 
SzkQły z osiedlami są nawet w tym względzie uprzywilejQwane. Orga- 
nizacja pracy w szkQłach wielkomiejskich, QdległQść zamieszkania 
ll1łQdzieży Qd szkół (duży procent uczniów szkół warszawskich n. p. 
mieszka PQza Warszawą) i mnQgQść zajęć PQza lekcyjnych uczniów- 
nie sprzyjają częstym wycieczkQm klas jakO' całQści w teren pndmiej- 
ski i niecO' dalej ,poza miastO'. Stąd też dQbrQdziejstwn PQsiadania 
przez szkołę własnegO' lub mQżliwQść kQrzystania z cudzegO' nsiedla 
są nie bez większegO' znaczenia. Osiedle staje się w tych warunkach 
świetnym punktem wypadO'wym szkQły wielkQmiejskiej w rozległy 
teren, gdzie QbQk wielu innych celów i cele wychnwania fizycznegO' - 
tu nas przede wszystkim nbchodzące - znajdują pełne mQżliwQści 
realizacyj ne.
		

/str154.djvu

			126 


Osiedla szkolne w PQlsce nie są jeszcze zbyt PQPularne, ani zbyt 
liczne. Popularność ich zwiększyłaby się, gdyby ich byłO' więcej, 
gdyby się Q nich więcej mówiłO', gdyby miały ustalQne, jednolite linie 
prQgramQwe i dydaktycznQ-wychQwawcze, gdyby miały swnją prasę, 
gdyby władze szkQlne bliżej się nimi zainteresQwały i dbały Q ich 
rQzrQst i rQzwój. Liczba Qsiedli zwiększyłahy się wydatnie, gdyby 
wzrosła zamożność szerQkich mas sPQłeczeństwa i zamQżnQśĆ szkół. 
I tu mQżna snuć wnioski i przypuszczenia, które niestety nic należą 
dO' tematu zakreślnnegQ w tytule. 
Wobec jednak faktu, że Qsiedla szkQlne nie są jeszcze ani zbyt 
PQPularne, ani zbyt liczne - ergO' - są małO' znane nawet wśród 
nauczycielstwa, nie Qd rzeczy będzie PQdanie na tym miejscu kilku 
najQgólniejszych Qbjaśnień Q celu, istQcie, pracy i roZWQju Qsiedli 
szkQlnych w PQlsce. 
W Warszawie istnieje instytucja PQd nazwą "Zespół Szkół po- 
siadających własne Qsiedla". Zespół ten odbywa CO' pewien czas ze- 
brania, na których dyskutuje się nad sprawami związanymi z pracą 
szkQlną na osiedlach. Zespół ten sitanQwi niestety nieliczne w PQlsce 
grQnQ "wtajemniczonych", jeśli chQdzi Q sprawy Qsiedla. Literatura 
dQtycząca Qsiedli S'zkolnych jest bardzO' uboga. Właściwie istnieje 
tylkO' jedna obszerniejsza praca p. t. "Osiedla Szkolne w Polsce" na- 
pisana przez AdQlfa Rondthalera, dyr. Pryw. Gimnazjum Męsk. im. 
M. Reja Zboru Ew.-Augsh. w Warszawie. Zespół szkół PQsiadających 
własne Qsiedla istnieje w łącznO'ści z PracQwnią Wychowawczą przy 
"Muzeum Oświaty i WychQwania Ministerstwa W. R. i O. P.... Wi- 
zytatorka ministerialna p. J. MichałQwska współpracuje z zesPQłem, 
użyczając mu możnnści zjednQczenia swych prac przy PracQwni Wy- 
chowawczej, której jest kierowniczką. Ale pnza tym prace ZesPQłu 
są prowadzone z własnej inicjatywy i na własną, prywatną Qdpowie- 
dzialność. Osiedla szkQlne są pomyślane, jakO' nśrodki pracy szkQły 
wielkQmiejskiej na wsi, zdala Qd zgubnych wpływów ulicy, tempa 
życia wielkiegO' miasta z jegO' widnwiskami, wystawami, prasą i litera- 
turą sensacyjną, sPQtykanymi na każdym krQku brutalnymi przeja- 
wami życia, złymi przykładami towarzystwa rówieśników i starszych. 
Kilkudni
we oderwanie młQdzieży od tegO' wszystkiego i przeniesie- 
nie jej w atmQsferę sPQkQju i w promień działania natury - ntQ ten- 
dencje, jakie przyświecały QrganizatQrQm .nsiedli. Na pierwszy więc 
plan wysuwały się tendencje wychQwacze. Na drugim planie stanę- 
ły wyłaniające się trudności naukQwn-dydaktyczne w związku z za- 
jęciami młQdzieży na osiedlu. StosunkQwQ późnO' przekonanO' się Q du-
		

/str155.djvu

			127 


żych mQżliwaściach Qsiedla w dziedzinie wychQwania fizycznega. 
A tymczasem w obecnym stanie rzeczy ta trzecia sprawa zyskała naj- 
więcej, nie budzi prawie żadnych zastrzeżeń, a zdQbywa snbie coraz 
więcej mażliwnści rQzwojawych i wszechstrnnnegQ uznania, gdy tym- 
czasem dwie pierwsze przedstawiają wiele trudności i wywnłują wie-o 
le głasów' sprzecznych. Wyzyskanie Qsiedli szkQlnych dla celów wy- 
chQwania fizycznegO' padyktowałO' dyrekcjQm szkół Qsadzenie na 
osiedlach specjalnych nauczycieli wychnwania fizycznegO'. Na PQnad 
pół setki osiedli szknlnych w PQlsce, więksZQŚĆ z nich PQsiada sta- 
łych i specjalnych nauczycieli wychowania fizycznego. To najlepiej 
świadczy Q dQcenianiu wielkich i bezspornych kQrzyści, jakie dla 
wychawania fizycznegO' przedstawiają Qsiedla. 
Z zakresu wychQwania fizycznega uprawia się na osiedlu właści- 
wie wszystkie działy 'prQgramQwe, a więc: gimnastykę, zabawy, gry 
i sPQrty. Gimnastyka jest prQwadznna cndziennie. Osiedle nie pnsia- 
da najczęściej specjalnej sali gimnastycznej, Większość lekcji gim- 
nastyki Qdbywa się więc na wolnym PQwietrzu, w terenie, z wyzyska- 
niem naturalnych terenowych "przyrządów" (rowów, płatów, drzew, 
kamieni, kijów itp.). ZakreślQne w tytule ramy artykułu nie PQzwa- 
lają i tu niestety na szersze omówienie tej ciekawej sprawy: rQzwią- 
zania zagadnienia gimnastyki w Qsiedlu szkalnym. Może będzie Qka- 
zja uczynić tO' na innym miejscu i w innym czasie. Gry uprawiane są 
wszystkie i najważniejsze, że całymi ze spałami klasQwymi, a CO' tak 
trudno w warunkach szkoły w wielkim mieście. WiadnffiQ przecie, że 
na gry PQPołudniQwe przychQdzą w szkQle grupy da 90-ciu uczniów 
liczące. Jeden nauczyciel, choćby dobrał sQbie PQmQcników z PQśród 
starszych uczniów, nie jest w stanie zająć racjQnalnie, zgQdnie ze 
swymi najlepszymi chęciami, tak liczną grupę. Wielu chłQpców, mie- 
szkających PQza miastem, zwalnianych jest z tych gier. W Qsiedlu są 
wszyscy z klasy. Przeszkolenie jakie tu 'Otrzymują, przynasi bez PQ- 
równania większe korzyści, uwzględniając nawet niedługi (najczę- 
ściej dwutygodniQwy) PQbyt w Qsiedlu. Pominę już inne działy wy- 
chQwania fizycznegO' uprawiane na 'Osiedlu, a przejdę dO' najważniej- 
szych, tO' jest dO' ćwiczeń i gier PQIQwych i wycieczek. W szkQłach 
PQsiadających własne Qsiedla dział ten jest realizowany wyłącznie na 
nsiedlu. Ćwiczenia i gry PQIQwe ze względu na swój charakter odby- 
wać się muszą w terenie. Prace wstępne i przygQtQwawcze dO' niektó- 
rych ćwiczeń i gier mogą być prQwadzQne nawet w sali szkQlnej. 
Mam tu na myśli pewne teQretyczne zaznajQmienie się z kQmpasem, 
szkicem, planem, mapą, pndziałką, znakami kQnwencj'Onalnymi i t. p.
		

/str156.djvu

			128 


Ale niewiele już ćwiczeń i gier mQże być przeprQwadzQnych w sali 
lub w mieście. PQjmując w naj szerszym słQwa znaczeniu t e r e n, 
mQżnaby skQnstrunwać szereg gier i ćwiczeń nadających się do, prze- 
prQwadzenia w terenie wielkQmiejskim. Ale wiadomO', że nawet WQj- 
skowe wyszkolenie terennwe przebiega rzadko, w mieście, a najczę- 
ściej i z reguły w otwartym zamiejskim terenie. Zresztą cwiczenia 
i gry terenQwe prQwadzQne w mieście, poza ograniczQną ilnścią tema- 
tów nadających się dO' tego, celu, są właściwie bardzO' trudne. Same 
tematy nastręczają duże trudnQści, nie mówiąc już Q sPQsQbie ich 
przeprQwadzenia. Przy małym dQświadczeniu ćwiczących i instrukto- 
ra bardzO' ła!:wQ. Q zniekształcenie gry i przemianę jej w zabawę, 
siejącą PQpłQch wśród nieświadQmych rzeczy przechQdniów, a ze strQ- 
ny ćwiczących - Q przekrQczenie ram i prawideł gry terenQwej, co 
w kQnsekwencjach przynieść mQże więcej szk6d, niż kQrzyści. Ćwi- 
czenia i gry PQIQwe więc, zgadzamy się, wymagają terenu pQzamiej- 
skiegO'. Specjalnie dla ćwiczeń szkQlnych teren ten musi być wQlny, 
rQzmaity, dający SWQbQdę PQruszania się i wglądu. Dla więksZQści 
szkół te wymagania terennwe spełnić się mQgą tylkO' na wycieczce. 
Wycieczki te z kQnieczności w wielkich miastacn muszą być prowa- 
dZQne w teren dQŚĆ Qdległy. Żeby wydostać się za miastO', trzeba np. 
w Warszawie, zużyć 30 - 60 minut czasu, jadąc tramwajem, autQbu- 
sem lub koleją. Znalazłszy się w terenie, trzeba teraz jeszcze kQnty- 
nUQwać wycieczkę pieszO'. Co prawda mQżna Qdrazu w marszu za- 
cząć ćwiczenia i gry. Zresztą sam marsz jest już ćwiczeniem prQgra- 
mowO' przewidzianym. Ale wa'runki życia i organizacji szkQlnej, Qb- 
szerne wymogi prQgramQwe w dziale ćwiczeń i gier PQIQwych naka- 
zują dla wyczerpania materiału Qdbycie cnnajmniej kilku lub kilku- 
nastu takich wycieczek rQcznie w każdej klasie. Przy takim układzie 
rzeczy musiałby być chyba specjalny nauczyciel wycieczek, ćwiczeń 
i gier PQlQwych. BO' gdyby nauczyciel wychQwania fizycznego chciał 
z każdą klasą chQdzić na wymaganą ilość takich wycieczek, za dużoby 
całych dni szkQlnych opuścił. Organizacja (kQniecznQść zastępstw) 
życia naukQwegQ w szkole zbyt by na tym ucierpiała. Wytwarza się 
więc taki stan rzeczy, że albO' Qdbywa się tych wycieczek minimalną 
i niewystarczającą ilQŚć, a materiał prQgramQwy w tych warunkach 
nie mQże być przerobiQny, albO' nie odbywa się ich zupełnie. Mnwa 
ciągle Q wycieczkach dla celów realizQwania programu ćwiczeń gier 
PQIQwych. A przecież, jeśli ćwiczenia i gry terenowe mają dawać i"L': 
czywistą i zamierzQną korzyść muszą być wykQnywane stQSUnkQWD 
częstO', systematycznie lub td w takich warunkach, by mQgła być
		

/str157.djvu

			129 


mQwa a nsiągnięciu pewnej wprawy chQćby w jakimś fragmencie 
gier. pQparciem tegO' rQzumQwania jest spnsób Qdbywania ćwiczeń te- 
renQwych w WQjsku. WojskO' i szkQła - ta zbyt różne rzeczy, PQwie 
ktQś. W wyszkaleniu terenQwym te różnice są minimalne. Jeśli od- 
rzucić różnice materiału ćwiczącegO' i Qdmienne śrQdki pedagQgiczne- 
gO' pQstępnwania - Qgólna zasada szknlenia PQzQstaje ta sama. A za- 
sada ta streszcza się w następujących punktach: 1) wyszkQlenie te- 
rennwe przebiegać musi w terenie. 2) obejmować musi Qnn pewne 
fragmenty w PQstaci ćwiczeń i gier, 3) częstQtIiWQŚĆ ćwiczenia frag- 
mentów i wprawa Qsiągnięta tym sPQsQbem decydują o mniejszym 
lub większym stapniu mażliwQści Qsiągnięcia syntezy wykształcenia 
terenQwego, 4) synteza wykształcenia terenawegQ - cel zabiegów - 
PQlega na znajomQści terenu i umiejętnQści związania się z nim dla 
celów militarnych - Qbrany kraju i sportQwych, turystyki pieszej, 
kajakQwej, narciarskiej i t. p. Przyjmijmy nawet, że nauczyciel wy- 
chQwania fizycznegO' w szkQle ma mQżność wyjścia 3 - 4 razy 
w ciągu rQku z klasą na całQdniQwą wycieczkę, na której będzie pro- 
wadził ćwiczenia i gry PQIQwe. Nawet w tych dngQdnych warunkach 
nie przeprQwadzi na jednej wycieczce więcej niż 1 - 2 gier wyższe- 
gO' stQpnia, przerQbi kilka ćwiczeń, urządzi cQnajwyżej biwak (wąt- 
pliwe bQwiem czy starczy już czasu i sił na Qbóz) i już musi wracać. 
W PQwrQtnej dradze prawie niemożliwą rzeczą hęd'zie CQŚ ćwiczyć. 
UczniQwie bQwiem zazwyczaj już zbyt zmęczeni marszem, zbyt adu- 
rzeni nadmiarem PQwietrza i przestrzeni, ciężar plecaka i przyboró\\T 
w nim niesionych nazbyt im da się we znaki, - by można było jesz- 
cze w PQwrotnej dradze prQwadzić gry i ćwiczenia. 
PrQwadzę dO' tego, że nsiedle szkQlne daje i tu lepsze warunki 
Dla więksZQści ćwiczeń i gier mamy teren tuż kQlQ osie,dla. Nie tra- 
cimy więc zbędnegO' w więksZQści wypadków marszu dla poszukiwa- 
nia QdpQwiedniegQ do zamierzQnych ćwiczeń terenu. Osiedle szkQlne 
daje mQżnQśĆ częstszegO' wypadu w pobliski i dalszy teren dla ćwi- 
czeń. Jaka skrQmna w swej Qrganizacji jednnstka szkQlna, osiedle 
nie nastręcza tylu i takich trudnQści, jakie przedstawia nlbrzymia 
machina szkQlna, jeśli chQdzi Q zorganiz'Owanie najskrQmniejszej wy- 
cieczki chQćby z jedną klasą. W normalnie rQzplanowanym dniu osie- 
dla mamy 3 - 4 gQdziny lekcyjne różnych przedmiotów, 1 - 2 gQ- 
dziny Qdrabiania lekcji, a resztę czasu mQże zająć nauczyciel wy- 
chQwania fizycznego. MQże więc zająć kilka gQdzin dziennie dla swe- 
gO' przedmiQtu. Nie ma Qbaw Q przemęczenie uczniów. Nie zdarza 
się, by uczniowie traktQwali w Qsiedlu za jęcia z wychQwania fizyczne-
		

/str158.djvu

			130 


gO' jakO' CQŚ męczącegO' na PQdQbieństwQ łaciny czy matematyki. Wy- 
chQwanie fizyczne - tO' jest dla nich wytchnienie i rozkQsznie spę- 
dZQny czas wQlny. Od nauczyciela wychQwania fizycznego zależy tyl- 
kO', jak Qn rozłQży swój czas, jakie zajęcia zaaplikuje, by bawiąc 
i ucząc - nie zmęczyć. A przecież nie trzeba tłumaczyć, jak rQzległą 
jest dziedzina wychQwania fizycznegO' w dzisiejszych prQgramach 
szkQlnych. FachQwQ wyszkQIQny nauczyciel wychQwania fizycznegO', 
a takich przecież Qbecnie tylkO' mamy w szkQlnictwie, PQtrafi bez wię- 
kszego trudu tak ułQżyć rnzkłacl swych zajęć w ciągu 6-ciu nawet go- 
dzin dziennie z jedną klasą na Qsiedlu, że wyzyska je należycie, ucz- 
niQwie DdniQsą radQść i kQrzyści dla zdrQwia, a przedmiQt zyska na- 
leży te i zasługujące na tO' traktQwanie. OdpDwiedniQ złQżQny rQzkład 
zajęć w Qsiedlu czyni zeń swnjegQ rQdzaju nbóz wychowania w ngóle, 
a wychnwania fizycznegO' w szczególnQści. Czyż tO' nie piękna idea? 
zaprawiać człQwieka od zarania jegO' młQdQści dO' samodzielnQści, 
współżycia z naturą, PQdpatrywania jej tajemnic nie z książki, a wprQst 
u źródła, zaprawiać młndzieńca do bycia w terenie w złą i dQbrą PQ- 
gndę, dO' wyzyskania gO' dla celów ćwiczeń i gier Q chatakterze PQ!Q_ 
wym, które w najwyższym swym celu mają przygQtQwanie światłegO' 
i zdrQwega obywatela dO' działań w.terenie na wypadek jakiejś po- 
trzeby Ojczyzny. Idea obQzownictwa jest szczególnie mQdna i wprQ- 
wadzana w czyn w Qbecnych czasach i nie trzeba jej tu głębiej uza- 
sadniać. Osiedla szkQlne mQgą służyć rnzbudzeniu idei QbQzQwania 
jaJknajlepiej, bO' same w pewnym sensie są nimi, jak to starałem się 
wyżej wykazać. CO' mają rQbić szkQły nie pQsiadające własnych Qsie- 
dli? Wiele szkół radzi sQbie w ten sPQsób, że "wYPQżycza" snbie PQ_ 
byty na Qsiedlach innych szkół. WYPQżyczenie całQtygQdniQwegQ PQ- 
bytu na -Qsiedlu Qd szkQły - właściciela nastręcza zazwyczaj duże 
trudnQści. Ale wypożyczanie pewnych dni ,(sQbót i niedziel, pnnie- 
działków, świąt) jest dO' pomyślenia, a kQrzyści z takiegO' dwudniQ- 
wegQ chQćby pobytu mQgą być wielkie właśnie w dzia,le cWlczeń 
i gier palQwych, nas tu Qbchndzącym. MQżnaby też brać przy- 
kła,d Qd naszych zachQdnich sąsiadów. W Niemczech, skąd przyszła 
do nas myśl zakładania Qsiedli, szkQły jeżdżą co rQk do coraz to in- 
nych osiedli. Osiedla są tam wspólną własnQścią wielu szkół. Taka 
organizacja jest nawet dla celów ćwiczeń i gier PQlowych kQrzyst- 
niej sza. Dyspnnujemy bQwiem CQraz tO' "nQwym" terenem, W tym 
miejscu chciałbym uSPQkQić tych, którzy pQwzięli obawę Q "starze- 
nie" się terenu jednegO' osiedla dla celów ćwiczeń i gier PQIQwych. 
W ciągu kilku lat PQbytu w szkole przerabiamy z klasą CQraz tO' in-
		

/str159.djvu

			131 


ny kawał terenu (Qd najbliższegO' PQcząwszy) i z CQraz tO' innym na- 
stawieniem, które dyktuje temat ćwiczeń, zasaay i przepisy gier. Te- 
ren więc "starzeje się" tylkO' dla instruktora, a nie dla ćwiczących. 
Obawy więc Qdpadają. Osiedla więc są systematycznie prnwadzO'ny- 
mi QbQzami wychowania fizycznegO'. Z klasy na klasę, z r'Oku na rQk. 
Zacząwszy od najskrQmniejszych tematów terenQwych zabaw w naj- 
niższych klasach szkQły PQwszechnej, przechQdzimy wraz z narasta- 
jącymi lQgicznie tematami dO' ćwiczeń i gier CQraz trudniejszych, któ- 
rych wyniki Qglądamy na przedQhQziach i nbozach hufca szknlnegQ 
przysPQsO'bienia wojskowegO'. BO' takie przedO'buzia i O'bQzy mogą się 
odbywać na 'Osiedlu. Warunki są. Znamy zresztą realne tegO' przy- 
kłady na terenie szkół warszawskich. Łącząca się z naszym tematem 
sprawa wykO'rzystania Dsiedla dla celów przysPQsQbienia WQjskO'we- 
gO' wymagałaby właściwie też szerszegO' PQtraktowania. Tu wspO'mnę 
tylkO', że hufiec S'zkQlny przysPQsnbienia wojskQWegO' rQzkłada część 
swych prac na Qkres PQbytu klasy na Qsiedlu. Ćwiczenia i gry polQ- 
we uprawiane z klasami na Qsiedlu przez nauczyciela wychowania 
fizycznegO' należy przecież traktQwać w obecnych warunkach jakO' 
podbud'Owę dla wszelkich ćwiczeń w PQlu przysPQsQbienia wojskQwe- 
go, T Q l'Ogiczne zazębianie się pracy nauczyciela wychQwania fizycz- 
negO' z przysPQsnbieniem wQjskowym nie jest mQże jeszcze dQsta- 
tecznie dQceniane, ale jest bezspO'rne i rzeczywiste. Inna rzecz, że pr'O- 
gramy wykształcenia terenO'wegQ szkQły i P. W. nie są ściśle ze snbą 
p'Owiązane. Prngramy P. W. pawstały wcześniej. Stąd nieraz 'Obserwu- 
jemy taki stan rzeczy, że P. W. przerabia gry terenQwe, które są 
"łatwiznami" w p'Orównaniu z grami prngramu 2-ej, 3-ciej klasy nQ- 
wegQ gimnazjum. Rzeczy te winny ulec rewizji i zastanQwieniu. 
Reasumując PQwyższe wywody, musimy dojść dO' wni'Osku, że 
Qsiedle szkQlne jest znakO'mitym terenem pracy nauczyciela wychQ- 
wania fizycznegO' w dziale ćwiczeń i gier polQwych. Starałem się PQ- 
kazać mQŻliWO'Ści i O'siągane już wyniki w tym dziale. Życzyć by snbie 
zatem tylko należało, aby idea 'Osiedli i związane z tym, a PQrUSZQ- 
ne tu zagadnienia dQznały rQzwnju wszerz i jak największej p'opu- 
larnnści.
		

/str160.djvu

			Oceny 


E I m e r D. Mi t c h e l l and 
B e r n a r d S. M a s o n. (Teoria 
zabawy). The Theory oj Play. New 
York 1935; Barnes and Co. Juc. K. nlb. 
1, s. VII, 547. 
Dzieło to, którego autorami są dwaj 
wybitni działacze i uczeni amerykań- 
scy jest prawdziwie. naukowo ujętą 
syntetyczną teorią zabawy, wypraco- 
waną na podstawie całkowitej, do dnia 
dzisiejszego opublikowanej literatury 
w tej dziedzinie. Praca składa się z 
czterech 'CZęSCl ogólnych, z których 
kaźda rozbita je!>t na szereg specjal- 
nych rozdziałów. Tytuły tych części są 
następujące: I. Zarys historyczny, II. 
Teoria zabawy, III. Potrzeby zabawy, 
[V. Organizacja zabawy. Z części tych 
trzy pierwsze stanowią właściwą teore- 
tyczną analizę zagadnienia zabawy w 
odniesieniu do czł-owieka, rzuconą na 
tło historycznie rozwiniętych poglądów 
biologicznych i psychologicznych, opar- 
tych w swych ostatecznych sformuło- 
waniach na k-onkretnych stwierdze- 
niach biologii, psychologii i socj-ologii. 
Czwarta część poświęcona jest prak- 
tycznemu wykor.zystaniu stwierdzeń 
teoretycznych w życiu społecznym. 
Rozdziały w pierwszych trzech częś- 
ciach rozłoź-one są według za,gadnień 
następujących: 1. Zabawa w różnych 
epokach źyÓa ludzk-ości. 2. NowDczes- 
ny ruch zabawowy. 3. Teoretyczne wy- 
jaśnienia zabawy. 4 Definicja zabawy. 


książek. 


5. Klasyfikacja strony ruchowej. 6. Kla- 
syfikacja zainteresowań. 7. Wpływ 
płci i wieku na zabawę. 8. Potrzeba za- 
bawy w źydu nowoczesnym. 9. Fi,zycz- 
ne korzyści z zabawy. 10. Zabawa a 
T<>zwój umysłowy. 11. Zabawa a f-ormo- 
wanie się charakteru. 12. Zagadnienie 
zabawy a zagadnienie członka społe- 
czeństwa. Część praktyczna ksiąźki o- 
mawia następujące zagadnienia i prze- 
j",wy źycia społecznego: 1. Pr-opagowa- 
nie zabawy. 2. .organizowanie czasu 
wolnego od pracy w społeczeństwie. 
3. Ośrodki zabawy. 4. Kluby młodzieźy 
obu płci. 5. Organizowane obozy let. 
nie. 6. Atletyka w szkołach wyźszych 
i k-olegiach uniwersyteckich, 7. Organi. 
zacja działalności zabawowej. 8. Kie- 
r.ownictwo zabaw. Z przyt,oczonych tu 
zagadnień widać bez potrzeby dalszego 
uzasadniania, że autDrzy potraJktowali 
swą pracę monograficznie, przedstawia- 
jąc 'z jednej strony całk-owity dzisiej- 
szy dorobek naukowy w poruszonej 
dziedzinie, z drugiej znólW strony dali 
wyczerpujący zarys konsekwencji ży- 
ciowych, stwierdzeń teoretycznych. w 
związku z praktycznym wprowadzeniem 
w źycie społeczeństwa amerykańskiego 
zasad sf-ormułowanych teoretycznie. 
O ile teoretyczna część omawianego 
dzieła jest zupełnie ogólną, tD znów 
częsc praktyczna przystDsowana jest 
specjalnie di> źycia społeczeństwa U. S. 
A. i uwzględnia wyłącznie amerykań-
		

/str161.djvu

			skie formy źycia ,zorganizowanego i spe- 
cyficznie amerykańskie potrzeby. Tak 
mniej więcej przedstawia się w zarysie 
sama konstrukcja dzieła w szkielecie 
ramowym. Nie od rzeczy będzie jedna:k 
zagłębić się nieco dokładniej w treść 
tej książki. Przede wszystkim od cza- 
sów G r o s s a nie pojawiło się do- 
tychczas żadne poważne naukowe opra- 
cowanie zagadnienia zabawy, oparte na 
zupełnym, wszechstronnym i obiektyw- 
nym opracowaniu dorobku naukowego 
w tej dziedzinie. Poza tym i podstawa 
naukowa książki amerykańskiej jest 
znacznie szersza od podstawy G r {) s- 
s a, gdyź opiera się nie tylko na roz- 
waźaniach natury biologicznej, lecz 
wciąga również w orbitę swych rozwa- 
źań zdobycze nowoczesnej psychologii 
i socjologii. Z tego względu i w związku 
z okolicznością, źe zagadnienie zabawy 
nabiera w działalności fizyczno wycho- 
wawczej coraz to większego cięźaru ga- 
tunkowego zarówno w szkolnictwie jak 
i w poczynaniach społeczno-wychowaw- 
czych wśród starszego społeczeństwa, 
będzie rzeczą wskazaną omówić przy- 
najmniej niektóre zasadnicze zagadnie- 
nia w omawianym dziele poruszone, a 
dopiem po ,tym wypowiedzieć się o war- 
-tości dzieła. 
W części I w rozdziale zatytułowa- 
nym "Zabawa u ludów pierwDtnych" 
wysuwają autorowie tezę, że obecne źy- 
cie lud'zkie i instytucje ludzkości cywi- 
lizowanej nie mogą być właściwie po- 
jęte i .zrozumiałe bez dokhdnegD prze- 
studiowania źycia narodów pierwot- 
nych. Tylko na drodze studiów porów- 
nawczych będzie rzeczą moźliwą wła- 
ściwie zrozumieć i wyjaśnić czynniki 
wchodzące w grę przy zabawie, gdyź 
tylko posługując się tą metodą jest 
rzeczą mDżliwą uchwycić wpływ świa- 
ta ,otaczającego na człowieka, który to 
wpływ przejawia się w ludzkim działa- 
niu i postępowaniu, Specjalnie ciekawe 
i nadzwyczaj 'Oryginalnie ujęte są w 


133 


tym rozdziale ustępy pOSWlęcone zaba- 
wom Indian północno-amerykańsk
ch. 
W ustępach tych autorzy przeprowa- 
dzają nadzwyczaj wnikliwą analizę 
związku jaki zachodzi pomiędzy moty- 
wacją czynności zabawowych, a jej ru- 
chowym wyrazem w postaci tańców 
róźnych szczepów indyjskich. 
Część druga omawianego dzieła za- 
wiera teorio-poznawcze ,rozwaźania i 
jest rzecz prosta naj ciekawszą i naj- 
waźniejszą częścią ksiąźki. W rozd-zia- 
le pt. ..Nowoczesny ruch zabawowy". 
omawiają autorzy róźne formy społecz- 
ne i organizacyjne rm:hu zabawDwego 
w róźnych krajach Europy i Ameryki 
oraz stosunek zorganizowanych form 
za:bawowych do wych. Hoz. w danym 
kraju oraz dD naturalnych warunków 
życia i rozwoju danego narodu, przy 
czym rzecz oczywista, najobszerniej o- 
mawiają stosunki panujące w tJ. S. A. 
Bardzo ciekawie naświetlają autorzy 
drogi rozwoj owe zabawy wśród naro- 
dów anglosaskich w porównaniu z Niem- 
cami. Wedle autorów zamiłDwani w wol- 
ności Anglo Sasi juź od najwcześnier- 
szych czasów mieli upodobanie do spor- 
tów, gier i rozrywek. Ich formy spo- 
łeczne w tej dziedzinie ,rozwinęły się 
empirycznie, a konieczne zmiany w ich 
systemie organizacyjnym i treściowym 
zachodziły na skutek stale czynionych 
i powtarzanych wysiłków w kierunku 
uspołeczniania gier i zabaw, ,tak źe for- 
my społeczne i treściowe owych gier 
są wynikiem raczej powszechnych te
- 
dencyj empirycznych. przeświadczeń 
zbior-owości niź wynikiem pracy i dzia- 
łalności nowatorów i wychowawców. 
W przeciwieństwie do narodów anglo- 
saskich, u narodu niemieckiego kształ- 
towały się f'Ormy odmiennie, na drodze 
przeżywanych doświadczalnie trudności 
a 'zmiany zachodziły pod w'Pł
'wem wy- 
bitnych jednostek dedukujących po- 
trzehy zbiorowości z doświadczalnie u- 
świadamianych sytuacyj, przeźywanych
		

/str162.djvu

			134 


w pewnych okresach przez zbiorowość 
niemiecką. 


Rozdział III drugiej części dzieła 
pOSWlęcony jest rozważaniom istoty 
procesu zabawowego w płaszczyżnie 
teorio-poznawczej. Autorzy rozpoczy- 
nają swe wywody od przedstawienia 
tradycyjnych, dotąd istniejących teoryj 
zabawy i poddają je gruntownej anali- 
zie z punktu widzenia nowoczesnych 
zdobyczy biologii, psychologii i socjo- 
logii. Tradycyjnych teoryj zabawy ist- 
nieje do dziś cztery, a mianowicie: 
1. teoria nadmiaru energii, 2. teoria 
odnowy, 3. teoria instynktownego ćwi- 
czenia, 4. teoria rekapitulacj i. Autorzy 
uważają, że teorie te posiadają obecnie 
już raczej tylko historyczne znaczenie. 
W odniesieniu do teorii nadmiaru ener- 
gii. której najściślejsze sformulowanie 
dał ,S c h i l l er: .,wydatkowanie nad- 
miaru energii bez określonego celu", ce- 
lem wykazania jej niesłuszności wy- 
starczy wskazać na okoliczność, że 
"wiele czynności ruchowych zwierząt, 
które mogłyby się zdawać bezcelowymi 
są w rzeczywistości celowymi czynno- 
ściami poszukiwania poźywienia i lego- 
wiska", Większość czynności zwierzę- 
cych ujmowanych w tej teorii jako "wy- 
ładowywanie nadmiaru energii" w za- 
bawie, jest w rzeczywistości celowymi 
czynnościami dla zadośćuczynienia wy- 
maganiom kardynalnych funkcyj źycio- 
wych osobników. W świetle dzisiejszej 
wiedzy musimy stwierdzić, że jeźeli 
wogóle istnieje w świecie bezcelowa za- 
bawa (co jest. rzeczą wysoce wątpliwą) 
to jest to naj niższa forma zabawy. 
Teoria odnowy - rekreacji. W opar- 
ciu o tę teorię, byłaby definicja zabawy 
następującą: .,zajęcie dla przyjemności 
raczej niź dla korzyści lub potrzeby", 
co lord Komes formułuje w ten sposób: 
"Zabawa jest niezbędną dla człowieka 
celem odświeżenia się po pracy", Teo- 
ria ta opiera się na zupełnie poprawnej 
naukowo i zdrowej zasadzie, źe pewna 


doza snu i odpoczynku konieczna jest 
dla człowieka, lecz poza tym potrzeba 
mu jeszcze odmiany w sensie aktywnej 
i zajmującej czynności, a przy takiej 
czynności wypoczywa człowiek więcej 
niż przy zupełnej bezczynności. Teoria 
ta pod pewnym względem stanowi prze- 
ciwieństwo do teorii nadmiaru energii. 
Ta ostatnia stoi na stanowisku, źe za- 
bawa jest to działalność przy pomocy 
której ci co mają nadmiar energii mo- 
gą się jej pozbyć, podczas gdy teoria 
odnowy głosi, że przy pomocy zabawy, 
ci co stracili energię mogą ją odbudo- 
wać. Te dwie sprzeczności dają się 
jednak pogodzić. Moźna tu bowiem wy- 
sunąć, źe organizm moźe być zmęczo- 
ny lokalnie, w pe'wnych częściach sY' 
stemu neuro-mięśniowego, wskutek ty- 
pu działalności w swej codziennej pra- 
cy, zwłaszcza przy wytęźonej działal- 
ności umysłowej, lecz równocześnie 
moźe on posiadać nadmiar energii w 
całym organizmie. Zwraca się on do 
czynności zabawowej uźywając więk- 
szych odcinków swego neuro-mięśnio- 
wego układu, w wyniku czego znajdu- 
je wypoczynek i odprężenie w stosun- 
ku do lokalnie zmęczonych odcinków. 
Dzieci np. stają się otumanione od dłu- 
giej nauki, lecz posiadają wielki zapas 
energii w całym organizmie i po wyj- 
ściu ze szkoły dokazują, wrzeszczą i 
biegają. Po wydokazywaniu się powra- 
cają do nauki wypoczęte, wskutek 
zmiany działania. Teoria ta aczkolwiek 
posiada niewątpliwie pewną dozę słusz- 
ności, jest w obecnym stanie naszej wie- 
dzy niewystarczającą do całkowitego 
wyjaśnienia natury zabawy, a juź zu- 
pełnie traci grunt pod nogami gdy mo- 
-tywy zabawy tłumaczyć usiłuje przy 
pomocy taki clI pojęć jak "głęboko za- 
korzenione instynkty ludzkie". ,.nawvki 
rasowe". "pamięć rasowa" i t. d. wobec 
całkowitej dowolności załoźenia co do 
istnienia konkretnego takich pojęć, któ- 
rym wyniki obecnego stanu wiedzy na-
		

/str163.djvu

			szej przeczą. Teoria insfynktowego ćwi- 
czenia osiągnęła swój punkt kulmina- 
cyjny w dziele G r o s s a. G r o s s 
niejako ukoronował mIę instynktów 
jako motywacyjnych czynników w źyciu 
i zamknął w swym monumentalnym ilzie- 
le całą starszą literaturę dotyczącą za- 
bawy. Opierając się na instynktach ja- 
ko na motywacji procesu zabawowego 
wysunął Gross dwie dok,tryny ogólne: 
1-0. Zabawa jest tak waźnym ele- 
mentem w ćwiczeniu do życia dojrzałe- 
go wyźsz)'lch zwierząt i człowieka. źe 
natura daje długi -okres niedojrzał-ości 
celem umoźliwienia tego ćwiczenia. 
G r o s s formułuje to w sposób nastę- 
pujący: .,Zwierzęta bawią się nie dla- 
tego, źe są młode i radosne lecz mają 
one raczej okres młodości po to aźeby 
się bawić". 
2-0. Zabawa powstaje u kaźdego 
młodego osobnika wskutek wystąpienia 
pewnych bardzo ważnych instynktów 
jeszcze przed tym zanim zachodzi po- 
waźna potrzeba ich działania. 
Jest to główna róźnica w rozwoju 
człowieka i wyższych zwierząt z jed- 
nej strony, a owadów z drugiej wedle 
G r o s s a. Każdy owad wedle tego 
autora wyposaźony jest odrazu w cał- 
kowicie mzwinięty i doskonały instynkt 
gotowy do uźytku w razie potrzeby, a 
wynikiem 'tego, źe owady nigdy się nie 
bawią jest <>koliczność, źe nie są one 
zdolne do nauczenia się czegokolwiek. 
Z drugiej znów stmny kot np. bawi się 
kawałkami drzewa lub papieru na dłu- 
go przed tym nim będzie wykonywał 
prawdziwy akt pogoni i chwytania my- 
szy; ba,wiąc się kot nie tylko rozwija 
w sobie wyźszy stopień zręczności lecz 
równieź i wyższą inteligencję, Proces 
ten od'nosi się wedle G r <> s s a tak 
do poszczególnych osobników jak i do 
rozwoju gatunków. (Rzecz oczywista, 
źe obie te doktryny mają obecnie zna- 
czenie jedynie historyczne; wystarczy 
tu powółać się na stwierdzenia nowo. 


4. Wychow. Fiz, Nr 3-4. 


135 


czesnej genetyki oraz na pracę S c h i n- 
d e f o l f f a aby odrzucić całkowicie 
doktrynę G r o s s a i jego teorię 
zabawy - przyp. ref.). Dalsze konsek- 
wencje tej teorii rozwijane przez Gros- 
sa nie mogą się ostać w świetle dzi- 
siejszych badań, a przede wszystkim 
ta, jakoby prawdziwe, powaźne źycie 
przerywane było jedynie w dojrzałym 
wieku. Autorzy omawianej ksiąźki poil- 
noszą, źe w świetle dzisiej szej wiedzy 
źycie dzi
cka i jego zabawa są zupeł- 
nie tak samo rzeczywiste i powolne jak 
życie ludzi dojrzałych. Dziecięctwo 
jest źyciem w tak samo realnym sensie 
jak wiek dojrzały. Nie podobna udo- 
wodnić, źe życie dorosłego jest bardziej 
ostatecznym i celowym niź źycie dziec- 
ka. Wartość dzieła Gr o s s a pole- 
ga obecnie jedynie na wielkiej obfito- 
ści materiału obserwacyjnego; interpre- 
ta,cje jednak są już zupełnie nieaktual- 
ne. M a c D o u g a l l usiłował 
zmodyfikować nieco teorię G r o s s a 
i przystosować ją do dzisiejszych po- 
glądów bezskutecznie jednak. 
Bardzo ciekawy punkt widzenia w 
odniesieniu do zabawy zajął G. S t a n- 
I y H a l l. Teoria jego znana jest 
pod nazwą teorii reka,pitulacji. Tezy 
tej teorii moźna pokrótce przedstawić 
w sposób następujący: W pr-ocesie za- 
bawowym nigdy nie występują elemen- 
ty pod względem filogenetycznym no- 
we; zabawa jest. motorem nawyków i 
duchem przeszłości rasy. zachowanym 
w teraźniejszości jako funkcje szcząt- 
kowe pod-obnie jak szczątkowe narzą- 
dy, W zabawie działanie i .ruch są in- 
stynktowne i dziedziczne. W ten spo- 
sób odtwarzamy działania naszych 
przodków, nie wiadomo jak daleko 
wstecz i powtarzamy prace ich źycia. 
W dalszym rozwinięciu swych poglą- 
dów idzie H a l l tak daleko, źe do- 
'Patruje się w zabawach dzieci powta- 
rzania się "epok kulturalnych", A więc 
dzieci w swych zabawach przechodzą
		

/str164.djvu

			136 


przez stadIUm zwierzęce, dzikie, no- 
madyczne, rolnicze, 'plemienne itd. Ana- 
lizując tę teorię, musimy stwierdzić. źe 
osobnik nie moźe rzecz prosta być Dd- 
separowanym całkowicie od 'przeszłD- 
ści ze względu na swą 'budowę orga- 
niczną będącą wyrazem przystos'owania 
biologicznego. Wystarczy jednak powie- 
dzieć, że hipoteza rekapitulacji epok 
kulturalnych opiera się na założeniu 
całkowitego i bezpośredniego dziedzi- 
czenia wszystkich cech nabytych pod- 
czas źycia osobniczego, aby do wywo- 
dów H a I I a więcej nie powrltcać. 
Naleźy wspomnieć. źe w r. 1910 A p - 
p l e t o n rozpatrując procesy zaba- 
wowe stanął na gruncie CZystD fizjolo- 
gicznym. Wedle A p p l e t D n a 
zabawa jest tym 'procesem, który 
zadDwalnia w sposób naturalny wyma- 
gania rozwijającego się organizmu. Gdy 
jakaś funkcja zostanie całkowicie "roz- 
winiętą, wówczas znika dąźenie do za- 
bawy w odniesieniu do tej funkcji. Sta- 
nowisko A p p l e t o n a jest nie- 
wątpliwie słusznym, w tym co odnosi 
się do powstawania samej potrzeby 
czynności zabawowej, nie wystarcza na- 
tomiast do wyjaśnienia wszelkich po- 
staci zabawy. 
Teoria C a t h a r s i s zabawy 
stanowi pewną nadbudowę teorii 
G r o s s a w dziedzinie emocjDnaInej. 
W myśl tej teorii zabawa jest pewnego 
rodzaju klapą bezpieczeństwa dla ros- 
nących emocji. W zabawie mogą się 
wyładować pewne niebezpieczne emocj e, 
jak np. gniew bez przybierania form 
antyspołeczny.ch. Rzecz prosta, źe teo- 
ria C a t h a r s i s nie jest w sta- 
nie wyjaśnić w zadowalająco nauk-owy 
sposób pr-ocesu zabawowego. Tak więc 
wynika z tego krótkiego przeglądu, źe 
tradycyjne teorie za!bawy nie są w sta- 
nie rozwiązać zagadnienia w płaszczyź- 
nie bardziej ogólnej. Specjalnie zaś 
szwankują jeźeli byśmy chcieli przy ich 
pomocy wyjaśnić istotę mechanizm 


procesu zabawowego w odniesieniu do 
człowieka cywilizowanego. Autorzy o- 
mawianej książki wysuwają, opierając 
się na ostatnich zd-obyczach biologii, 
psychDlogii i socj olDgii teorię ogólną 
nazwaną przez nich "Salf-expression 
theory" co by moźna niezbyt zresztą 
odpowiednio 'przetłumaczyć po polsku 
jako ,.teoria samowyrażania się" - lub 
,.teoria ,przejawiania 'się osobowości". 
Załoźenia tej teorii w odniesieniu do 
człDwieka (z zastrzeźeniem. źe wszyst- 
kie prawa biologiczne odnoszą się do 
niego tak jak i do reszty świata orga- 
nicznego) są następujące: 
1. Człowiek jest czynną, dynamicz- 
ną istotą; czynność jest pierwotną na- 
turalną potrzebą źycia. 
2. Fizjologiczna i anatomiczna stru- 
ktura organizmu 'predysponuje go do 
pewnych kierunków aktywności. 
3. ,Fizyczne uzdolnienie organizmu 
wpływa na typ aktywności daneg,o or- 
gani2)mu. 
4. Psychologiczne skłonności osob- 
nika predysponują go w kierunku pew- 
nych typów aktywności. 
W oparciu o te tezy zostaje proces 
zabawowy wyjaśniony przez fakt, że 
indywiduum poszukuje "samo wyrażenia 
się" - poszukuje wyrazu dla swej 
indywidualności, usiłuje znaleźć dla 
swej osobowości odpowiedni wyraz. Na- 
czelną :potrzebą źycia człowieka jest 
samowyrażanie się. Kaźda jednostka 
szuka realizacji swych motywów, speł- 
nienia swych poźądań. (W biologii zu- 
pełnie takie same stanowisko zajmuje 
Dembowski - przyp. ref.). Kaźda źywa 
istota, właśnie dlatego źe jest źywa, 
posiada swe motywy i swe pragnienia, 
bo 'proces źycia polega na realizowaniu 
tych motywów. Zabawa jest działalno- 
ścią, która tę satysfakcję, tD spełnie- 
nie motywów daje. Zabawa zwierząt 
nie rozm się w swej istocie za- 
sadniczo od zabawy człowieka. Zwierzę 
bawi się poniewaź źyje i jest jako źy-
		

/str165.djvu

			jąca istota z natury swojej aktywne, 
Gdy nie znajduje się pod presją potrze- 
by utrzymywania swego życia, a więc 
poszukiwania pokarmu, schr,onienia, 0- 
br,ony itd. pozostaje ono nadal aktyw- 
nym. Forma w jaką wylewa się zaba- 
wa mvierzęcia uwarunkowana jest przez 
jego strukturę fizjologiczną, jego u- 
zdolnienie fizyczne i przez jego nawy- 
ki i popędy. U zwierząt jest motywacja 
w 'znacznym stopniu wr'odzona w po- 
równaniu z człowiekiem, bo w mniej- 
szym stopniu związana z intelektem i 
zdolnością rozumowania wobec znacz- 
nie mniejszego zróźnioowania funkcji 
i rozwoju centralnego układu nerwo- 
wego, a 'popędy u zwierzęcia zmodyfi- 
kowane są przez uwarunkowanie. Będąc 
istotą żyj ącą w otoczeniu, które wysyła 
bodźce warunkujące, to, co w danym 
momencie trzeba robić, ma zwierzę 
wszystkie potrzebne warunki: jest ono 
źywe i szuka zadowolenia swych róź- 
nych stanów (obojętną w danym wy- 
padku rzeczą jest natura tych stanów). 
Oto w najogólniejszym schemacie zarys 
tej teorii. Na jej ,podstawi
 trzeba teraz 
zanalizować szczegółowiej te czynniki, 
które warunkują popęd człowieka do 
czynności zabawowych, którym się on 
oddaje. A.by wyświetlić to zagadnienie 
trzeba omówić następujące momenty: 
t. rola nawyków w zabawie. 2. rola 
kontaktów społecznych w formowaniu 
się nawyków zabawowych. 3. powszech- 
ne pragnienia, 4. kompensacyjna strona 
zachowania się w zabawie. (Ogr,anicze- 
nie .tych zagadnień do sfery ludzkiej 
jest IW obecnym stanie naszej wiedzy 
w omawianej dziedzinie jedynie racjo- 
nalnym i metodologicznie poprawnym 
poczynaniem. Twierdzenie np., że tylko 
u wyźszych zwierząt występuje zaba- 
wa, jak to czyni G r ,o s s jest me- 
todologicznie niep'opr.awne, bo skąd o 
tym wiemy. Twierdzenie G r o s s a. 
źe okres młodooiany trwa u zwierząt 
wyźszych dłuźej niż u niższych dlatego, 


137 


źe "natura" w ten sposób daje dłuższy 
okres ,.ćwiczebny" dla istotnych funk- 
cyj życiowych, jest po pierwsze na ni- 
czym nie oparta, a po drugie. jeśli cho- 
dzi o fakty w postaci długości okresu 
młodocianego fałszywe, bo jeśli weź- 
miemy średnio okres całego życia np. 
psa na 12 lat, a człowieka na 70, zaś 
,okres młodzieńczy psa na 2 lała a czło- 
wieka na 18 lat, to otrzymamy stosu- 
nek, okresu "młodzieńczego" do całego 
okresu życia dla psa = 12/2 = 6: 1. 
a dla człowieka 70/18 = 3.7: t. wyni- 
kałoby z tego, że "wyźsze" zwierzę - 
i to znacznie! - od psa, ma. okres 
młodociany stosunkowo znacznie krót- 
szy - a załem i stosunkowo d,o swego 
"wyższego źycia na serw znaCZ'llle 
krótszy okres na "przygotowanie się w 
zabawie do źycia na serio! - przyp. 
ret). Te momenty posiadają tak zasad- 
nicze znaczenie zarÓwno pod względem 
teorio-poznawczym, jak i ,pra.k,tyki ży- 
ciowej człowieka i na podstawie teorii 
autorów, zostały tak precyzyjnie i w 
zgodzie z obecnymi zdobyczami fizjo- 
logii, biologii i psychologii wyłoźone, 
źe nie podobna dać pełnej oceny oma- 
wianej książki bez dokładniejszego 
przedstawienia i przedyskutowania wy- 
wodów tych autorów. 
t. Rola nawyków w zabawie. W 
9treszczeniu dadzą się tu Wywody au- 
torów przedstawić w sposób następują- 
cy, analizując tradycyjne teorie zaba- 
wy spotykamy się niezmiennie z usiło- 
waniem dania wyczerpującej odpowie- 
dzi na pytanie dlaczego się ludzie ba- 
wią, dlaczego grają chłopcy w koszy- 
kówkę, czemu grają w kręgle, dlaczego 
puszczają latawce i' kopią pieczary, 
czemu bawią się dziewczęta lalkami i 
robią babki z 'piasku, czemu grają lu- 
dzie dorośli w golfa, lub w tenisa, dla- 
czego marzą i puszczają wodze fantazji. 
Na to pytanie dawały stare teorie jed- 
ną odpowiedź ,.instynkt". Innymi 
słowy autorzy owych teoryj twierdzili,
		

/str166.djvu

			138 


źe człowiek jawi się na świat ze specy- 
ficznymi 'wrodzonymi impulsami, które 
predysponują go do pewnych szczegól. 
nych typów aktywności, którym odda- 
wał się on w czasie swego źycia zaba- 
wowego. Nie umniejszając bynajmniej 
znaczenia jakie posiadają niewyuczone 
reakcje (lub zdające się być takimi - 
przy p, ref.) w świecie zwierzęcym, wy- 
pada jednak stwierdzić, że fakty wyni- 
kające z nowoczesnych zdobyczy psy- 
chologii i biologii doprowadziły do mi- 
nimum znaczenie instynktów, lub wro- 
dzonych i niewyuczonych popędów w 
źyciu człowieka i zmusiły nas do opar- 
- cia naszych rozumowań na motywa- 
cjacb innego rodzaju. 
W rozwaźaniach o roli nawyków w 
zabawie moźna się oprzeć na pewnej 
tezie mającej znaczenie oczywistego 
pewnika, tej mianowicie, źe zabawa jest 
działalnością wynikającą z pewnych 
motywów), które są poźądaniami. Po- 
wstaje pytanie. co jest źródłem tych 
motywów? Jeśli nie instynkt. to co? 
Autorzy dają tu następującą odpo- 
wiedź: Dziecko przychodzi na świat z 
pewnymi Iizj ologicznymi potrzebami, 
które muszą być zaspokojone. Potrze- 
by te to głód, pragnienie, płeć, elimi-- 
nacja i potrzeba działania oraz wypo- 
czynku. T e fizjologiczne potrzeby skła- 
dają się na sytuacje bodźcowe. lub ina- 
czej motywy. U głodnego dziecka zja. 
wia się motyw lub popęd - zaspokoić 
głód. Motyw wedle C a r r a jest to 
stosunkowo trwały bodziec dominujący, 
zachowanie się (behavior) osobnika, do- 
póki nie zareaguje on w taki sposób, 
źe bodziec ten nie będzie juź nań dzia- 
łał". Jednak 'jui bardzo szybko po 
przyjściu na świat motywy wypływają- 
ce z potrzeb fizjologicznych kompliku- 
ją się przez cechy nabyte, czyli inaczej 
mówiąc tworzą się nawyki, najpierw w 
związku z fizjologicznymi potrzebami, a 
następnie z przedmiotami stojącymi co 
raz da:lej i dalej od tych potrzeb. Trud- 


no się tu wdawać w rozwaźania nad 
psychologiczną stroną tworzenia się na- 
wyków i nad sprawą odruchów uwa- 
runkowanych; zaprowadziło by to nas 
w omawianiu ksiąźki za daleko, Dla 
zrozumienia toku rozumowania auto- 
rów zupełnie wystarczy gdy sprawy te 
.zsyntetyzujemy krótko - źe główną 
sprawą jest tu fakt, iż w ciągu całego 
swego źycia kierowane jest każde in- 
dywiduum ku takim stanom aktywności, 
do których indywiduum to przywykło. 
Wynikiem uwarunkowania społecznego 
s ą tak zwane postawy. P ark i 
B u r g e s s definiują postawę w spo- 
sób następujący: "postawa - jest to 
tendencja do p"Ozytywnego lub negatyw- 
nego reagowania na całokształt sytua- 
cji". Postawa tym róźni się od nawyku. 
źe nawyk odnosi się do wyuczonych 
motorycznych (ruchowych) ustosunko- 
wań się, podczas gdy postawy związane 
są z wyobraźeniami i procesami myślo- 
wymi i są świadome, emocjonalne i ce- 
lowe. Pewien sposób podawania piłki 
w tenis-je lub składania się ze strzelbą 
do strzału słuźyć moźe za przykład na- 
wyku; -tendencja do przyjacielskiego i 
uprzejmego ustosunkowania się do opo- 
nenta w grze, lub współzawodnika w 
strzelaniu do celu, to przykład posta- 
wy. Wywody te ująć moźna ogólnie w 
ten sposób, źe te nawyki i postawy 
tworzą motywy - działają one jako po- 
tęźne 'pobudki do pewnych rodzajów 
działalności. Chłopiec, którego do- 
świadczenie uwarunkowało przez na- 
wyki i postawy w związku z grą w krę- 
gle "przejmuje się" łatwo na widok 
kręgli, lub na skutek informacji swego 
kolegi, że gra taka się gdzieś odbywa, 
albo -też na wspomnienie przyjemności 
jakiej w grze tej doznał. Ten bodziec 
wywołuje motyw, lub pragnienie i chło- 
piec rozpoczyna grę, lub stara się ją 
zorganizować w celu zadoŚćuczynienia 
temu pragnieniu. Poniewaź zabawa o- 
piera się na nawykach i postawach_
		

/str167.djvu

			przeto aktywność poszczególnych jed- 
nostek jest w większym lub mniejszym 
stopniu w swym tempie stała. W nawy- 
kach mamy wytłumaczenie róźnic in- 
dywidualnych występujących w zaba- 
wie. Rola nawyków w zabawie przeja- 
wia się wyraźnie przy każdej okazji. 
Badania socjologów obserwujących roz- 
rywki i aktywność rekreacyjną ludzi 
róźnych zawodów wykazały, źe ludzie 
dorośli zwracają się w czasie wolnym 
od pracy ku takim zajęciom r-ozrywko- 
wym dla nich, które są bardzo podobne 
do czynności wykonywanych -przez nich 
w ich działalności zawodowej, Tak np. 
moźna by oczekiwać w oparciu o daw- 
ne teorie, że prawnik w swym czasie 
wolnym od pracy zwróci się dla roz- 
rywki ,d-o awiacji. jazdy konnej, lub 
podróźy czółnem 'po jeziorach lasów 
północnych; tymczasem jednak stwier- 
dzamy, źe najczęściej będzie on wygła- 
szać odczyty, będzie członkiem różnych 
komitetów, lub teź będ'zie 	
			

/str168.djvu

			140 


dahniają je do siebie. Gry grupy słaną 
się po pewnym czasie w znacznej mierze 
grami organizmu jednostkowego. Wre- 
szcie wybrane gry staną się nie czymś 
całkowicie oryginalnym i obcym, lecz 
czymś z grupowego repertuaru. (Tym 
stały się -juź gry terenowe w Niem- 
czech - przyp. ref.). W ten sposób 
działalność zabawDwa jednostki prze- 
sądzona jest w znacznej mierze przed 
- urodzeniem się jej pr.zez zabawowe 
zwyczaje grupy, w której jednostka się 
rod'zi. Autorzy omawianej ksiąźki przy- 
taczają dla ilustracji powyźszych 
stwierdzeń fakty z d'ziałalności zabawo- 
wych emigrantów europejskich w U. S. 
A. Emigranci ci przywoźą z sobą swe 
sporty, tańce i rzemiosła narod.owe, w 
których się .oni ur.odzili, z którymi się 
zrośli i nie przejmują amerykańskich 
sposobów zabawy. Jednak dzieci tych 
imigrantów przejmują juź zabawy ame- 
rykańskie i niezmiernie r.zadko się zda- 
rza, by młodzież imigrancka w pierw- 
szym juź pokoleniu zachowała gry i za- 
bawy swego kraju pierwotnego. Reasu- 
mując te wyw.ody naleźy skonstatować 
zasadniczy moment: przez kontakt z 
grupą społeczną, w której źyje jednost- 
ka, tworzą się u tej jednostki nawyki 
i postawy, które wywierają wpływ na 
jej działalność zabawową taki, :ze owa 
działalność nabiera typu takiego, jaki 
występuje u innych jednostek w tej 
grupie. 
W odniesieniu do istnienia wrodzo- 
nych popędów jako czynników motywu' 
j ących postępowanie, wiemy, źe istnie- 
ją Hzjologiczne konieczn.ości, które sta- 
nowią bodźce do działania. Jeśli te fi- 
zjologiczne impulsy wrodzone istnieją 
i, jeźeli istnienie ich moźe bY!5 udowod. 
nione doświadczalnie, tym lepiej. Lecz 
jeśli one istnieją, to mogą się przeja- 
wiać jedynie przez nawyki i pos'tawy. 
Jedno nie ule,ga wątpliwości: nawyki 
i postawy, które są wynikiem głównie 
społecznych wpływów, prowadzą do tego 


co nazywamy postępowaniem, lub za- 
chowaniem się w źyciu, a co zatem idzie 
prowadzą do postępowania, d.o zacho- 
wania się, w tej f,azie źycia, którą zwie- 
my zabawą. W ten sposób trzeba stwier- 
dzić, 'źe proces zabawowy organizmu 
jest wynikiem zarówno presji od we- 
wnątrz organizmu w formie fizjologicz- 
nych potrzeb i innych wrodzonych im- 
pulsów, jak teź presji środowiska spo- 
łecznego, od którego jednostka nabywa 
nawyków i postaw. Te nawyki i posta- 
wy predysponują jednostkę do pewnych 
typów działalności, a źyjąc i szukając 
samo-wyraźania się (przejawienia się) 
jednostka zaczyna daną działalność u- 
prawiać i jeźeli uprawia ją z powodze- 
niem, to znajduje zadow.olenie. Naleźy 
uwzględnić jeszcze jeden czynnik: mia- 
nowicie środowisko fizyczne. Środowi- 
sk.o to ogranicza działalność zabawową 
człowieKa. Uwzględnienie tego momen- 
tu jest rzeczą niezbędną do zrozumie- 
nia działalności zabawowej poszczegól- 
nych narodów. Dziecko pustyni nie bę- 
d'zie się bawiło w marynarkę -łub w łód- 
ki. W zimnych krajach jak Norwegia 
i Szwecja mamy ślizgawkę, narty, sa- 
neczki itd., a gimnastyka w salach i bu- 
dynkach jest bardziej popularna niź gry 
zawodnicze. W umiarknvanych klima- 
tch widzimy gwałtowne gry na świe- 
źym powietrzl{, Anglii i jej kolonij oraz 
Ameryki. Lecz w gorących, wilgotnych 
klimatach znajdujemy leniwe ,spędzanie 
czasu i tendencję do przyjmowania je- 
dynie roli widza. Wynika z tego, że za- 
równo środowisko fizyczne jak i społe- 
czne są ważnymi" czynnikami warunku- 
jącymi nawyki i postawy zabawowe 
jednostki. 
Ponieważ więc motywacja w zaba- 
wie rozumiana jest jako nawyki i posta- 
wy, a nawyki i postawy istnieją u każ- 
deg,o poszczególnego osobnika, to czy 
wynika 'Z tego, że niema jakichś pow- 
szechnych motywów lub poźądań wspól- 
nych dla całego rodzaju ludzkieg.o. Psy-
		

/str169.djvu

			chalagia spałeczna usiłuje klasyfika- 
wać agólnaludzkie matywy, i daje im 
nazwę pragnień. Sprawy te amawiają 
autarzy razwaźanej tearii w ustępie pt. 
..Pawszechne pragnienia". 
Bliźsze amawianie tegO' ustępu za- 
prawadziła by nas za daleka. Wystar- 
czy zupełnie gdy pawiemy, źe da czte- 
rech zasadniczych pragnień T h a m a- 
s adadają autarzy jeszcze dwa da- 
skanale prze
 nich naukawa uzasadnia- 
ne. Lista pragnień pawszechnych 
(wspólnych wszystkim ludziom) przed- 
stawia się więc wedle M i t c h e l l a 
M a s a n a mastępująca: 1. pra- 
gnienie daświadczenia, 2. pragnienie 
bezpieczeństwa, 3. prag,nienie wzajem- 
naści, 4. pragnienie uznania, 5. pragnie- 
nie udziału, 6. pragnienie estetyki i 
piękna. Nie naleźy sądzić, źe autor.zy 
uwaźają owe przez psychalagię spałecz- 
ną wymieniane pragnienia mają znacze- 
nie uniwersalne i stanowią kanieczne 
i niezbędne elementy tearii. Przeciwnie, 
pragnienia awe nie są bynajmniej uni- 
wersalne. Odnaszą się ane tylkO' da 
czławieka i chadzi tylkO' a ta, że u kaź- 
dega czławieka istnieją motywy i pra- 
gnienia, które agólnie m
źna zebrać pad 
tymi sześcioma nazwami. Razwaźania te 
maźna agólnie ująć w 'Spasóbnastępu- 
jący: Czławiek jest arganizmem a pew- 
nej charakterystycznej budawie, posia- 
dającym pewne fizjalagiczne pafrzeby 
płeć, głód, itd.), które stanawią maty- 
wy lub paźądania. Organizm ten znaj- 
duje się w kontakcie ze śradowiskiem 
fizycznym i śmdawiskiem spałecznym. 
Przez ten kantakt Łwarzą się nawyki 
i pastawy, które równieź, motywują pa- 
stępawanie. Te ludzkie matywy magą 
być sklaJsyfikawane na 6 kategorii 'pra.g- 
nień: prag,nienie nawych doświadczeń, 
bezpieczeństwa, wzajemnoscI, uznawa- 
nia, udziału i piękna. 
Kampensacyjne ablicze zabawy. 
Prekursorem kampensacji był Spencer, 
a abecnie razbudowują te paglądy Rea- 


141 


ney, Rabinsan i Curti. Curti stwierdza, 
źe dziecinna imitacja działań ludzi da- 
rasłych jest bezpaśrednia kampensa- 
cyjna, na skutek kanfliktu jaJki się 'pa- 
jawia pomiędzy mniejszymi maźliwa- 
ściami dziecka w stosunku do dziafań 
ludzi darasłych. Jak magą być zada- 
walniane 'Pragnienia ludzkie? - W dwa- 
jaki spasób: 1. przez agresyrwną bezpa- 
średnią akcję, 2. przez marzenie, fanta- 
zję, czytanie. ruch, abrazy, filmy itd. 
w świecie fantazji marzyciel nie jest już 
paddany lub padparządkawamy róinym 
tabu wpływającym bądź ze świata fi- 
'zycznega 'bądź ze śrad.awiska społecz- 
negO'. 
Syńtetycznie moźemy Uląc tearię sa- 
ma wyraźania 'się człowieka w spasób 
następujący: 
1. Czławiek jest z natury swej ak- 
tywny zarówna fizycznie jak umysława. 
2. Organizm czławieka ma akreśla- 
ną fizjalagiczną i anatamiczną budowę, 
która agranicza jegO' aktyrwność i pre- 
dysponuje gO' da pewnych kierunków 
aktywnaści. 
3. {J,zdalnienie fizyczne organizmu 
wpływa na radzaj aktywnaści, ,którą 
pr.zejawia czławiek w kaźdym paszcze- 
gólnym akresie czasu. 
4. Psychalagiczne skłannaści arga- 
nizmu predyspanują gO' do pewnych ty. 
pów aktywnaści zabawawej. 
,Pazastaje nam jeszcze amówić, pa- 
równać jakaściawa tę tearię zabawy z 
tradycyj,nymi teoriami. (TylkO' dla pla- 
stycznaści obrazu). 
Teoria ta w stasunku do poprzed- 
nich tradycyjnych tearyj zabawy pa- 
siada 2maczną 'przewagę. Przede wszy- 
stkim uwzględnia ona nawaczesne zda- 
bycze wiedzy w dziedzinie bialagii, psy- 
chaló
ii i sacjalogii. Pazatern tłumaczy 
w naukawa zadawalający sposób za- 
sadnicze pastade zabawy, takie któ- 
rych dawne tearie bądź nie uwzględnia- 
ły. bądź też nie znały. W porównaniu 
z dawnymi teariami maźna tearię M ł t-
		

/str170.djvu

			142 


c h e l l a i M a s o n a scharakte- 
ryzować w następujący sposób: 
1. Teoria ta uwzględnia zasadniczą 
rolę wyuczonych ustosunkowań się a 
więc nawyków i postaw, jako główne 
źródło motywaJcji w zabawie. Jest to 
punkt widzenia, który w dawnych teo- 
riach nie występuje. W teorii nadmiaru 
energii, jedyną motywacją był nadmiar 
energii, .zaś w teorii rekreacyjnej moty- 
wacją ,była fizjologiczna potrzeba wypo- 
czynku, obie te obserwacje mają pewną 
dozę słuszności lecz zupełnie nie wystar- 
czają do ujęcia istoty zagadnienia. W te- 
orii instynktownego ćwiczenia (Gross) i 
w teorii rekapitulacji motywacją były 
wrodzone instynkty - szereg tajemni- 
czych "człowieczków" tkwiących w czło- 
wieku, kfórzy kierowali jego zachowa- 
niem się. Nawet gdyby kiedykolwiek 
udowodniono istnienie impulsów wrodzo- 
nych, to jednak i wtedy nie mogło by 
podlegać wątpliwości. źe mogły by one 
wpływać na postępowanie jedynie za po- 
średnictwem wyuczonych ustosunkowań 
się, czyli nawyków i postaw. Niez<łoleżnie 
od tego ,czy wrodzone impulsy istnieją 
czy też nie, zasadniczym czynnikiem mo- 
tywa'cji jest nawyk i postawa. 
2. Uzmając nawyki i postawy za źród- 
ło motywacji, teoria ta tłumaczy róźnice 
indywidualne w zabawie. Gdyby teorie 
reka'pitulacj i i instynktownego ćwiczenia 
były prawdziwe, to musieli byśmy ocze- 
kiwać, źe osoby w tym samym wieku ba- 
wić się będą bardzo podobnie, gdyź kie- 
rowane by być musiały przez ten sam 
instynkt lub życie w tej samej epoce. 
Jednak stwierdzonym zostało, źe róźni- 
ce występują zawsze, bo te róinice są 
właśnie wynikiem nawyków i postaJW. 
3. Teoria ta tłumaczy okoliczność, źe 
działalność początkowo obojętna staj", 
się później zabaJwą. Opierając się na te- 
orii instynktowego cWlczenia, musieli 
byśmy ,oczekiwać iź działalność taka od 
początku będzie fascynować osobnika. 
Jak jednak stwierdzono, tylko wówczas 


gdy dany osobnik osiągnąć już pewien 
stopień sprawności w danej czynności 
i gdy sformowały się u niego nawyki, 
zachowanie jego staje się zabawą. 
4. Teoria ta liczy się z okolicznością 
iż człowiek stawia sobie pewne cele w za- 
bawie, a to wskutek -tego, iź z 'powodu 
wpływu środowiska społecznego wywie- 
ranego na jednostkę uważa on te cele. 
za posiadające dlań wartość. Człowiek 
posiada centralny układ nerwowy zdolny 
do skupiania uwagi na przedmiotach war, 
tościowych, lecz prze,dmioty te stają się 
dlań wCł!rtościowymi nie dlatego, że 
człowiek posiada jakiś wrodzony in- 
stynkt pożądania ich, lecz dlatego, że 
sprawiło to jego społeczne doświadcze- 
nie. 
5. Teoria ta tłumaczy okoliczność, iź 
czł.owiek ryzykuje niebezpieczne cz)"nno- 
ści i doświadczenia, a nawet naraża źy. 
cie dla przygód, przez to poprostu że 
szuka moźności wyraźenia swej osobo- 
wości, ,odrzuca ona "instynkt walki", któ- 
rym tłumaczyły stare teorie ten rodzaj 
działań ludzkich, podnosząc, źe w jej 
świetle aktywność taka wypływa z pra- 
gnienia osiągnięcia panowCł!nia nad siłami 
przyrody. Te pragnienia są wynikiem 
życia społecznego w pierwszym r-zędzie, 
a nie wrodzonego instynktu walki. 
6. Teoria ta stwierdza twórczy typ 
procesu zabawowego, odrzucając pojęcie 
"twórczego instynktu" i stwierdzając, źe 
myśląca rozumna dynamiczna istota szu- 
ka sama odpowiednich środków do sa- 
mowyraźenia się. Wskutek zjawisk dzie- 
dziczności niektórzy ludzie posiadają 
większe zdolności do twórczego wysiłku 
od innych, a przez to i silniejszą ten- 
dencję do takiej działalności. Przez kon- 
takt społeczny 'powstają sytuacje wyma- 
gające twórczego wysiłku; człowiek taki 
uświCł!damia sobie pewne cele mające 
wartość. Człowiek posiadający motyw 
i moźliwość, usiłuje, dokonać - działa 
i tworzy.
		

/str171.djvu

			7. Te'Oria stwierdza zasadę kompensa- 
cji w zabawie, gI'Osząc, źe wysiłku po- 
trzeba da teg'O, aby 'Osiągnąć sam'Owyra- 
źenie, w wY'padku gdy właściwe śr'Odki 
nie wystarczają. Tak w streszczeniu 
przedstawia się zarys te'Orii Mitchell'a 
i Mas'On'a. PrzeciWlk'O tej te'Orii m'Oźna 
by wysunąć tę akaliczność, że sama wy- 
raźanie się 'Osiągane jest w kaźdej dzia- 
łaln'Ośd źyciowej, ,zarówna w pracy jak 
i w zabawie. Zastrzeźenie ta jesi słu- 
szne i prawdziwe i jest logiczną k'Onse- 
kwencją te'Orii. Gdyby czyjeś m'Otywy 
i pragnienia znaleść m'Ogły całkawite za- 
sp'Ok'Ojenie w c'Odziennej pracy, ta nie 
była by p'Otrzeby zabawy ani teź nie 
była by u .ludzi jej pragnienia. Lecz 
gdzieź jest taki czł'Owiek na świecie, 
który 'by _'Osiągnął pełny wyraz dla 
swej 'Osobowaści, pełne zadowolenie 
wszystkich swych pragnień w pracy c'O- 
dziennej? 
Czy istnieje dziecko, które osiąga 
swój peł,ny wyraz w szk'Ole? Paniewaz 
czł'Owiek d'Or,'Osły nie m'Oźe znaleść sweg'O 
całkowitego wyrazu w działaln'Ości. do 
której zmusza g'O sp'Ołeczny i ek'On'Omicz- 
ny nacisk,. szuka 'On reszty w zabawie. 
Jeźeli w zabawie nie m'Oźe 'On 'Osiągnąć 
pełni zadawalenia w realnej działaln'Ości 
takiej jak gry, sparty itd., ucieka się do 
fanta2Jj i i marzeń, Niezaleźnie ad tego 
jak pomyślnie by się źycie nIe układała 
k'Omuś, patrzeba zaba,wy pewneg'O typu 
będzie u nieg'O zawsze występ'Owała. 
Razdział IV części drugiej p'Oświęco. 
ny jest rozważani'Om definicji zabawy. 
Aczk'Olwiek w razdziale tym paruszane 
są bardza ciekawe i ist'Otne zagadnienia, 
ta jednak bliźsze 'Omawianie jeg'O treści 
zapr'Owad,zil'O by nas za daleko. Wystar- 
czy wsp'Omnieć, źe aut'Orzy dają tu spis 
wszystkich ,da dziś istniejących definicji 
starają się padkreślić te mamenty, 


143 


w których rozmaite definicje są zg'Odne. 
Dalsze razdziały p'Oświęć'One są klasyfi- 
kacji farm zabaw'Owych z punktu widze- 
cia ruchów i z punktu widzenia zaintere- 
s'Owań. 


W części III książki 'Omawiane, są 'p'O- 
trzeby aktywn'Ości zabaw'Owej a część IV 
p'Oświęc'Ona jest str'Onie 'Organizacyjnej 
tej dziedziny w U. S. A. 
Jeźeli ch'Odzi a wartość nauk'Ową a- 
mawianeg,'O dzieła, ta stwierdzić naleźy, 
że jest ta jak d'Otąd w nawych czai;acI1 
jedyna, na całakształcie d'Or'Obku umy- 
słowego w biol'Ogii, psych'Ologii i s'Ocj'O- 
l'Ogii 'Oparta synteza procesu zabawoweg'O 
li człowieka. Znaczenie tej ksiąŹJki dla 
wych'Owania fizycznega jest 'Olbrzymie. 
Niepadobna 'Obecnie wy'Obrazić s'Obie stu- 
denta wyższej uczelni wych. fiz., który 
by mógł w swych ,studiach 'Obejść się be2. 
niej. Dla 'Osób interesujących się te'Orio- 
p'Oznawczą stwną zagadnienia w pła- 
szczyźnie wych. fizycznego jest 'Ona rów- 
nieź niezbędna, zaś dla pedag-:>g-a p'Owin- 
na się 'Ona stać najbliźszym doradcą i 
przewodnikiem w jega pracy z mł'Odzie- 
żą. Literatura r'Ozł'Oź'Ona jest w tej ksią. 
źce według razdziałów, 'co znakamicie 
ułatwia jej wyk'Orzystanie. Język jest 
jasny 'prosty i nadzwyczaj precyzyjny, 
a wykład bardza przystępny i pomimo 
SiWeg'O ściśle nauk'Oweg'O charakteru 1 
skondensawanej farmy, źywy i zupełnie 
nie nuźący. Na zakańczenie tej rec
n- 
zji trzeba wyrazić źyczenie, aby dzieło 
ta zastała jak naj prędzej przyswajane 
w P'Olsce. Przetłumaczenie tej ksiąźki 
na język polski wy'pełnił'O by u nas d'O- 
tkliwą pustkę w tej dziedzinie. Zewnę- 
trzna str'Ona ksiąźki przedstawia się bar- 
dz'O dadatni'O, a k'Orekta i układ rozdzia- 
łów są bez zarzutu. 


A. K.
		

/str172.djvu

			144 


Z prasy obcej. 


Field-MarshaZ the EarZ Dl Cavan, 
NarDdDwe przygDtDwanie fizyczne, Na- 
tiDnal Physical Fituess, J Durn. Df Phys. 
Educ. and School Hygiene, vDl. XXIX. 
Nr. 86 - 1937. 


Artykuł ten jest stenDgramem mDWY 
wygłoszDnej przez Marszałka PDlnego 
Anglii, hr. Cavan, prezesa National Pla- 
ying Fields AssDciation (NarDdowy 
Związek Boisk dO' gier) na Dtwarcie dD- 
rDcznegD .zbrDmadzenia -związku dnia 5 
stycznia 1937 r. MDwa ta jest WYSDce 
ciekawą i pDuczającą tak ze względu na 
DSDbę aut Dra jak i ze względu na DkD- 
liczność, źe wygłDszDna Dna zDstała 
przed Dddaniem dO' druku the GDvern- 
ment's White Paper And. 5364 (Biała 
Księga Rządu W. Brytanii). La'sadnicze 
tezy Marszałka Cavan'a znalazły w tej 
Księdze swój wyra:Z. Przemówienie, o 
którym mDwa Ddzwierciadla zasadnicze 
pDglądy rządu i spDłeczeństwa brytyj- 
skiegO' na sprawę pDwszechności dzia- 
łalności fizycznO' wychDwawczej JDraz 
na rDlę wych. fiz. i działalnDści rekre- 
aCYljnD-zabawDwej w dziedzinie !przy' 
spDsDbienia dO' obrony kraju. TO' Dsta- 
tnie zagadnienie zD!.tałD w Anglii pO'- 
stawiDne przed fDrum publicznym z ca- 
łą szczerDścią i bez Dgródek pa raz 
pierwszy. Tym ciekawsze jest ono, gdy 
uprzytDmnimy sDbie, źe rabi to Mar- 
szałek PDlny Armii Brytyjskiej i hra- 
bia ZjednDczDnego Królestwa, Par An- 
glii. Przemówienie swe rDzpDczyna Earl 
Df Cavan przypDmnienięm. źe Fundusz 
Uczczenia Pamięci Króla JerzegO' V 
w wysakDści 125.000 Ł przeznaczDny ZD- 
stał na bDiska zabawDwe W. Brytanii. 
Następnie zwraca autDr uwagę zebra- 
nych na DkDlicznDść iź Rząd Wielkiej 
Brytanii zdecydDwał się 'pDczynić wszel- 
kie wysiłki, celem pDdniesienia przecię- 
tnegO' pDziDmuwyrobienia fzycznegD na- 
rodów brytyjskich. Zdaniem Marszałka 


należy juź zawczasu przygotowa.ć się 
do wypełnienia tych obawiązków, któ- 
re Rząd W. Brytanii zamierza wł.:>żyć 
na barki kierDwników wychDwania fi- 
zycznegO' w kiraju. Marszałek wysuwa 
dwie zasadnicze tezy, które winny skie- 
rawać wszystkich ku rDzumnej decyzji: 
1. nie pDwinnD być przymusu w dzia- 
łalności fizycznD-wychowawczej, 2. źa- 
dne bDiskD dO' gier i zabaw nie moźe 
być pełnDwartDściDwym bez kierDwnika 
zabaw i gier. 
J eźeli chodzi D pierwszą zasadę, to 
uzasadnieniem jej jest ta DkDlicznDść, źe 
Brytyjczycy cenią swą wDlnDść i znaj- 
dują radość w dDbrDwDlnej 
iałalnDści 
i słuźbie. Muszą Dni j ednwk być przy- 
gDtowani dO' zapłacenia za ten przywilej 
i podatnicy brytyjscy muszą pDnieść 
cięźar 'tegO', "Nie chcemy iŚĆ w ślaCt\ 
Rosji, Niemiec i WłDch" - mówi Mar- 
szałek "i militaryzDwać ,nasz sport. TO' 
czegO' "chcemy, to wychDwanie za pD- 
mDcą propagandy - 	
			

/str173.djvu

			, 


wedle Marszałka jest sposobem podej- 
ścia dl;> rzeczy. W. pierwszym rzędzie 
tiwolnić z podejrzenia o militaryzm w 
jakiejkolwiek formie przez dobrowolne 
'zaproszenie do zakosztowania naszego 
działania, a następnie zachęcić wszyst- 
kich do "\\1zięcia w nim udziału. 
Oto uzasadnienie punktu L Jeżeli 
chodzi o .punkt 2, to nie chod'zi tu oczy- 
wiście o to by każde boisko do gier i za- 
baw miało swego stałego urzędnika. By- 
ło by to niepotrzebną stratą czasu i ś,rod- 
ków. Chodzi tu ,o to, źe właściwy kie- 
runek poczynań Rządu w tej dziedzinie 
powinien by etapowo przebiegać w na- 
. stępujący mniej więcej sposób. Równo- 
cześnie z ,poparciem i r07Jbudową Idu- 
bów, ośrodków, pływalni i boisk naleźy 
poprzeć trzy rzeczy: 1. załoźenie jedne- 
go lub dwu kolegiów (wyższych szkół) 
rekreacyjnych (rozrywkowych). ćwiczeń 
cielesnych - wedle kierunku szkoły 
w Leęds. 
2. Zachęcenie młodych ludzi i dziew- 
cząt do wstąpienia do tych s7Jkół z za- 
pewnieniem im pracy po uzyskaniu dy- 
plomu. 
3. Dostarczenie wszechstronnych in- 
formacji władzom lokalnym o tym, gdzie 
i jaJk mają się one 7Jwracać o dostarcze- 
nie im kierowników gier i zabaw. 
Naleźy :pamiętać o tym, źe lokalne 
potrzeby zmieniają się i róźnią się w bar- 
dzo znacznym stopniu. Plan dobry dla 
Lanaskire moźe być złym dla Kent. 
W tych wszystkich sprawach Rząd 
moźe otrzymać wskazówki od zwią7Jku 
i od Centralnej Rady Rekreacyjnych 
ćwiczeń fi.zycznych. "Widzę już w nie- 
dalekiej ,przyszłości jak kaźde hrabstwo 
i kaźde miasto będzie miało do swej dy- 
spozy.cji otwade przestrzenie, boiska 
i kluby z osobami wykwalifikowanymi 
do uczenia mieszkańców, jak robić z tych 
urządzeń jak najlepszy użytek. Chciał- 
bym widzieć "zwięksżający się pociąg 
do usprawniania występującej równocze- 
śnie ze zmniejszeniem się pociągu do 
.. 


145 


pijaństwa" mówi Marszałek Earl of 
Cavan. iNastępnie rzuca autor myśl 
bardzo znamienną: "Nie naleźę do tych, 
którzy uW2,żają wojnę za nieuniknioną. 
Wiele złego robią ci, którzy usiłują 
wprowadzić nas w drźenie przez opo- 
wieści o czekającej nas rychło zagła- 
dzie. Z drugiej znów strony jestem 
usilnie za hasłem skautowskim "bądź 
przygotowany". Wojna jest twardym 
ustawodawcą. Im sprawniejszy jest na- 
ród, tym bardziej zdecydowane są siły 
jego do oporu. Przepełnione domostwa, 
pełne dymu miasta, zmniejszają i nisz- 
czą naszą narodową źywotność. 
Niezgoda narod,owa, perwersja mo- 
ralna, niepokój gospodarzy i niechęć bw- 
nienia kraju rodzinnego są wynikiem 
nienaturalnego i niezdrowego trybu źy- 
cia. Uczyć dumy rasowej przez supre- 
mację fizyczną i egzaltację umysłową 
powinno być naszym zadaniem". Na- 
stępnie wysuwa Marszałek następuj ącą 
tezę: Jeźeli cała energia Anglii skiero- 
wana 'będzie na to, aby usprawnić kaź- 
dego chłopca i kaźdą dziewczynę w taki 
sposób, by wprowadzić radość do ,kaź- 
dego ćwiczenia, to będziemy mieli takie 
zapotrzebowanie na "fizyczną spraw- 
ność", która wszystkich zdumieje, Oto 
w zarysie treść przemówienia Marszałka 
Polnego W. Brytanii, Para Anglii. 
(Niektóre ustępy tego przemówienia 
posiadają jaskrawą wymowę. Jeszcze 
dwa lata temu w 'podobnych enuncja- 
cjach uźywano w Anglii zamiast "Na- 
lion terminu ..dernocracy", zamiast "na- 
tional dis unit y", uźywano pojęcia "so- 
cial disunity". Pojęcie "race" - rasa nie 
wchodiZiło do słownika oficjalnych oso- 
bistości w enuncjacjach publicznych. Na- 
woływanie Marszałka Cavan'a do pod- 
niesienia dumy narodowej i rasowej An- 
glików jest czymś zupełnie 7Jdumiewają- 
cym. Więc Rząd angielski doszedł do 
wniosku, 'źe Anglicy mają za mało dumy 
rasowej i są za m
ło przeświadczeni 
o swej wyźszości? Jakźe zmieniła ,się
		

/str174.djvu

			146 


Europa w ostatnich 3 latach! Czy wych. 
fiz. w Polsce w stawianiu celów i rozwa- 
źaniach teoriopoznawczych oraz w swym 
planie organizacyjnym dotrzymuje kro- 
ku na;rodom Europy.. (przyp. red.). 
A. K. 


L e o n Jur d 'a n. Czynność mię- 
śniowa, a zdrowie. (Activite musculaire 
ł't sante). Notre Action Nr., 2. Styczeń 
1937 r" str. 133-135. 
Dr Alexis Carrel, wsławiony swymi 
badaniami nad czynnością komórek, je. 
szcze w 1912 roku umieścił skrawek mię- 
śnia serca kurczęcia w płynie ze 'sztuczną 
poźywką; komórki tego skrawka po dzień 
dzisiejszy źyją i wytwarzają co raz to 
1'0we kolonie komórek; podstawowym 
warunkiem tego "wiecznego" 'źycia jest 
regularne odnawianie płynu odźywcze- 
go. Eksperyment ten świadczyodo. 
niosłym i pierwszorzędnym wpływie 
środowiska na życie komórek i tkanek. 
Lekarze współcześni co raz więcej skła. 
niają się ku mniemaniu, źe stan naszego 
zdrowia zaleźy przede wszystkim od nie- 
skazitelności i doskonałej równowagi na- 
szego wewnętrznego środowiska humo- 
ralnego. 
Sprawa zachowania zdrowia sprowa- 
dzałaby się więc właściwie do przestrze- 
gania tych praw, dzięki którym stan na- 
szego -wewnętrznego środowiska pozosta- 
je nienaruszonym. Stan naszego zdro- 
wia nie jest wynikiem przypadku, ale 
logiczną i naturalną konsekwencją współ- 
pracy różnych czynników, którym bez- 
względnie podlega każda źywa istota, ja- 
ko warunkującym idealny stan jej śro- 
d,owiska wewnętrznego. Są to proste pra- 
wa higieny, od których oddala nas cy- 
wilizacja współc:::esna, a którym musimy 
się .podporządkowywać. W związku z po- 
wyższym dają się wysnuć ciekawe obser- 
wacj e z dziedziny wychowania fizycz- 
nego. 
Skurcz mięśniowy. wyswobadzając 
z naszych tkanek rezerwę ich energii po- 
. 


, 


tencj, onalnej pozostawia w nich produ- 
kty toksyczne. od 
tórych organizm mu- 
si oswobodzić się, jak naj prędzej. Zmę- 
czony jest przede wszystkim zatrutym, 
a ćwiczenie fizyczne tylko wtedy moźe' 
być korzystnym, gdy organizm ma moż- 
ność reagowania niezwłoczn'ym i zupeł- 
nym wydaleniem trujących produktów 
zmęczenia. Zrozumiałą wobec tego jest 
waźna rola, zwłaszcza u sportowców, ta. 
kich organów, jak płuca, skóra, wątroba, 
nerki i kiszki, k;.óre regulują chemiczną 
równowagę, naru
zoną przez ćwiczenia 
mięśniowe. U osobnika z wadliwą funk- 
cją tych organów bt'zwzględne stosowa- 
nie ćwiczeń związane jest z niebezpie- 
czeństwem, a dąźenie do poprawy pew- 
nych niedomagań fiz,"cznych wyłącznie 
,za pomocą sportów i gimnastyki winno 
być wyraźnie zakazanym. .czy zła po- 
stawa dziecka zawsze zaleźy od atonii 
jego mięśni i czy taka atonia nie wymaga 
moźe, zamiast bezwzględnego stosowa-' 
nia ćwiczeń fizycznych, wszechstronnego 
zbadania i odpowiedniego leczenia? Czy 
uchylanie się dziecka od zabaw nie by- 
wa często reakcją obronną przed dzia- 
łaniem zatruć m;ęśniowych na jego or- 
ganizm, a więc czy naleźy takie dziecko 
do tych zabaw zmus,,;ać? 
Wielu sportowc:'lw uwaźa, źe w zu- 
pełności wypełn:li .: bowiązek względem 
swego ciała, wykonując ćwiczenia gi- 
mnastyczne, a wobec tego następnie po- 
zwala sobie na przekraczanie praw, wa- 
runkujących normalny rozwój organi- 
zmu. Czyź ma sens wykonywanie, od 
czasu do czasu, naj wspanialszych ćwi- 
czeń fizycznych przy jednoczesnym re- 
gularnym naruszaniu przepisów dietety- 
ki, lub stałym duszeniu się w lokalach 
niewietrzonych. zadymionych i cie- 
mnych? Higiena nie moźe -być częścio- 
wą i dysharmonijną. Niestety wielu 
sportowców lekcewaźy proste i logicz- 
ne pra'wa regulujące źycie; dla nich 
czynność fizyczna przestała być środ- 
kiem, a stała się celem! 


.
		

/str175.djvu

			Praca nad uzyskaniem i zachowaniem 
zdrowia musi być pracą stałą i cierpli- 
wą, oraz złoŻioną z licznych części skła- 
dowych, których kompletny i harmonij- 
ny zespół moźe dopiero zapewnić od'por- 
ność organizmu, do której dąźyć przede 
wszystkim powinien każdy kulturalny 
człowiek. 


H.M. 


L ć o n D u p o n t. Klasyfikacja 
ćwiczeń gimnastycznych. (La classHica- 
tion des exercices de gimnastique). No- 
tre Action Nr. 2. Styczeń 1937 r.. str. 
124-131. 
"Proszę Boga, by przyszli lekarze i 
wychowawcy mogli jedno po drugim roz- 
wijać i ulepszać moje poczynania" - 
"Pebr Henrik Ling - Podstawy ogólne 
gimnastyki. Sztokholm, 1935 r.... 
Spełniając 'powyższy dezyderat swe- 
go genialne
o twórcy, metoda gimna- 
styki w Szwecji, zwłaszcza w ostatnim 
dwudziestopięcioleciu podlega stałej e- 
wolucji i istotnym zmianom w związku 
z nowymi zdobyczami nauk biologcznych. 
Realizatorem praktycznego zastosowania 
gimnastyki szwedzkiej w Belgii był Le- 
fćbure, dzięki któremu została omi wpro- 
wadzona warmii belgijskiej. a następnie 
zastosowana w szkołach. Met.oda, którą 
opisał ten autor w swojej pracy "Metoda 
gimnastyki wychowawczej" w 1905 r., 
jest właściwie ewolucją gimnastyki woj- 
skowej tej epoki. Metoda szwedzko - 
belgijska aktualna obecnie w Belgii jest 
refleksem tych koncepcji z przed lat 
blisko trzydziestu. 
Mylnym jednakże jest mniemanie, że 
faza ewolucyjna z 1900 roku przedstawia 
klasyfikac'ję ćwiczeń ściśle identyczną 
z 'pierwotnym schematem lekcji gimna- 
styki podanym przez P. H. Linga, któ- 
rego klasyfikacja zasadnicza polega głó- 
wnie na rozróżnianiu ćwiczeń "bez i z 
pzyrządami". Natomiast klasyfikacja z 
r. 1900, opisana przez Lefćbure'a, zawie- 
ra schemat podziału ćwiczeń na dziewięć 


147 


grup i opiera się na wpływie okazywa 
nym 'przez ćwiczenia na pewne określo. 
ne organy i funkcje, jak n. p. 
 ćwicze' 
nia oddechowe, - prostujące grzbiet. 
ćwiczenia mięśni pleców, brzucha i bo- 
ków. Pierwsze ślady ,podziału lekcji gi- 
mnastyki na 9 grup ćwiczeń spoty,kamy 
już w programach lekcj.i, opublikowanych 
w r. 1866-ym przez Hjalmara Linga - 
syna P. H. Linga. Klasyfikacja ćwiczeń 
z "Regulaminu dla Armii i Floty" z 
1902 r. w Szwecj i i klasyfikacj e będące 
w użyciu w "Królewskim Centralnym 
Instytucie w Sztokholmie" z 1905 r. róż- 
nią się od klas)"fikacji opisanej przez 
Lefćbure'a właściwie tylko podrozdzia- 
łami. 
Z biegiem czasu, w związku ze świa- 
tłem rzucanym przez nowe z,dobycze na- 
ukowe, pierwotne koncepcje i zasady 
klasyfikacji ćwiczeń gimnastycznych ule- 
gają :limianie. Istota zagadnień ruchu 
zaczyna być traktowana nie tylko z pun- 
ktu widzenia mechaniczno - anatomicz- 
nego, ale także - biologicznego, L j. 
chemiczno - fizjologicznego. Poza tym 
jeśliby nawet oprzeć się wyłącznie na 
koncepcji mechaniczno - anatomicznej 
ruchu, to w świetle współczesnych poglą- 
dów naukowych błędną staje się dotych- 
czasowa wiara w precyzyjną i wyłączną 
lokalizację wpływów ćwiczeń tylko na 
niektóre określone grupy mIęsmowe. 
M.ożna co najwyźej twierdzić, że pewne 
ćwiczenie ma przewaźający w,pływ na 
mięśnie grzbietu, a inne wpływa 'przewa- 
źnie na mięśnie brzucha, ale nie może być 
mowy o. wyłączności działania, poniewaz 
przy każdym takim ćwiczeniu wchodzą 
w grę, w stopniu większym lub mniej- 
szym, także i inne grupy mięśniowe. 
Najprostszą i najlogiczniejszą:z pun- 
ktu widzenia współczesnych wiadomości 
anatomrczno - chemiczńo - fizj ologicz- 
nych, wydaje się następująca klasyfika- 
cja ćwiczeń na: - ćwiczenia członków 
i tulowia, względnie na ćwiczenia szyi, 
rąk, nóg i tułowia. Te ostatnie wypada
		

/str176.djvu

			148 


pod:zielić na dwie wielkie grupy: - 1) 
ćwiczenia tuł'owia bez mobilizacji kręgo- 
słupa, 'podczas których mięśnie pracują 
statycznie przy normalnej swojej długo- 
ści i - 2) ćwiczenia tułowia z mobiliza- 
cją kręgosłupa i połączeń stawowych tu- 
łowia, przy ktorych mięśnie tułowia pra- 
cują bądź to przy ich wydłużeniu, bądź 
to przy ich skróceniu. Zróżniczkowanie 
to 'posiada ważne znaczenie, ponieważ 
w zależności od mobilizacji, lub immobi- 
lizacji kręgosłupa, zachodzą ,zjawiska 
bardzo różne nie tylko w dziedzinie ru- 
chomości ,stawowej, odżywianiu i morfo- 
logii mięśni, ale również i zjawiska natu- 
ry chemiczno - fizjologicznej, 'będące 
następstwem zwiększania, lub zmniej- 
szaniapojemności jamy piersiowo - brzu- 
sznej. Taka więc klasyfikacja, nie opie- 
rając się na wynikach wyłącznie pracy 
czysto mięśniowej, pozwala ogarnąć 
wszystkie inne zjawiska związane z ru- 
chem. 
Taką właśnie aprobuje Dr Lindhard, 
którego system przedstawia następującą 
klasyfikację: 
Grupa I: 
1. Ćwiczenia porządkowe. 
2. Ćwiczenia w pokonywaniu odległo- 


ści, 


3. Ćwiczenia marszu (kształcące). 
Grupa II: Cwiczenia formujące (mor- 
fogenetyczne) . 
A. P,ostawy wyjściowe. 
B. Ruchy. 
a) Ruchy głowy i szyi; 
b) Ruchy tułowia, które dzielą ,się na' 
ruchy przeznaczone dla mięśni kręgosłu- 
pa, podczas których te ostatnie pracują 
statycznie przy swej normalnej długości 
w płaszczyźnie - strzałkowej, czołowej 
i kombinowanej; oraz na: ruchy przezna- 
czone dla stawów i mięśni kręgosłupa, 
podczas których te ostatnie pracują bądź 
to wydłużone. bądź to skrócone, w pła- 
szczyznach - strzałkowej, czołowej, po- 
ziomej i kombinowanych. 


, 


c) Ruchy rąk. 
1. Ruchy właściwe rąk. 
2. Ćwiczenia zwisu. 
Postawy zwieszenia. 
Postawy oparcia. 
d) Ruchy nóg. 
Grupa III: Ćwiczenia równowagi. 
Grupa IV: 1. Chód (na wytrzyma- 
łość) . 
2. Bieg. 
3. Skok (z miejsca i z rozbiegu). 
4. Ćwiczenia zręczności. 
5. Gry i sporty. 
Prace D-ra Lindharda okazały głębo- 
ki wpływ na klasyfikację ćwiczeń gimna- 
s,tycznych aktualną obecnie w Szwecj i\ 
"Instrukcja gimnastyki dla armii i mary- 
narki z '1925 r." zawiera klasyfikację 
ćwiczeń zmodyfikowaną w swej formie, 
ale podobną w swej treści do klasyfikacji 
Lindharda. Rozdziały tej klasyfikacji 
przed,stawiają się następująco A-ćwi- 
czenia porządkowe, B) Ćwiczenia mor- 
fogenetyczne członków i tułowia, C) Ćwi- 
czeńia zwisu. D) Ćwiczenia równowagi. 
E) Skoki. F) Chody i biegi. P.odrozdzia- 
ły grupy ćwiczeń tułowia używane obe- 
cnie w Szwecji mają następujące uszere- 
gowanie: 
Cwiczenia tułowia: 
A. Ćwiczenia symetryczne 'przednio - 
tylne) tułowia (ćwiczenia grzbietu i brzu- 
cha): 
1. Mięśnie pracują, zmiemaJąc swą 
długość (zgięcia kręgosłupa). 
2. Mięśnie pracują bez specjalnych 
zmian ich normalnej długości (praca 
mięśniowa statyczna): 
a) z przeważnym uwzględnieniempra- 
cy statycznej mięśni grzbietu. 
b) z przewa'żnym uwzględnieniem 
pracy statycznej mięśni brzucha. 
B. Ćwiczenia asymetryczne, lub ko- 
lejne tąłowia (ćwiczenia boczne i obro- 
ty tułowia): 
a) Ćwiczenia boczne tułowia: 
1. mięśnie pracują, zmieniając swą 
długość (zgięcia boczne).
		

/str177.djvu

			2. mlęsme pracują bez zmiany odle- 
głości swych przyczepów 'przy normalnej 
długości (-praca staty-czna muskulatury 
bocznej) . 
,b) Obroty tułowia. 
Te nowoczesne klasyfikacje skandy- 
nawskie róźnią się od ,klasyfikacji szwe- 
dzkiej z roku 1900-go aktualnej jeszcze 
obecnie w Belgii, a mianowicie: 1) róż- 
ną jest klasyfikacja ćwiczeń tułowia, 2) 
kładzie się przewaźny nacisk na ćwicze- 
nia prostujące zgięty grzbiet i na ćwi- 
czenia, mobilizujące klatkę piersiową, 
które są przemieszane z ćwiczeniami tu- 
lowia; brak specjalnego wymienienia 
ćwiczeń oddechowych. 
Reasumując wszystko powyższe, au- 
tor w celu uproszczenia sprawy propo- 
nuje ze swej str.ony następują<:ą klasyfi- 
kację ćwiczeń gimnastycznych: 
I. Cwiczenia porządkowe. 
II. Cwiczenia członków i tułowia: 
A. Nóg. 
B. Rąk. 
C. Szyi. 
D. Tułowia: 


a. z mobilizaćją kręgosłupa i klatki 
piersiowej: 
1. w płaszczyźnie przednio 
2. w płaszczyźnie bocznej 
boczne) , 
3. w płaszczyźnie poziomej (obroty). 
4. kombinacje. 
b. bez mobilizacji kręgosłupa. 
1. W płaszczyźnie przednio - tylnej: 
a. z przewagą działama mięśni 
grzbietu. 
b. z przewagą działania mięśni brzu- 
<:ha. 
2. w płaszczyźnie bocznej. 
3. kombinacje. 
III. Cwiczenia zwisu i oparcia. 
IV. Cwiczenia równowagi. 
V. Cwiczenia chodu i biegu - gry. 
VI. Cwiczenia skoków. 
VII. Cwiczenia zręczności i przysto- 


- tylnej, 
(zgięcia 


sowania. 


149 


Należy też ws-pomnieć o doniosłej pra. 
cy belgijskiej ze wszech miar godnej u- 
wagi, którą zawiera "Regulamin Wycho- 
wania Fizycznego z 1934 r..., opracowany 
przez Wojskowy Instytut Wychowania 
Fizycznego, gdzie przedmiot ćwiczen gi- 
mnastycznych ujęto w trzech zasadni- 
czych gTupach: 1-0. Cwiczenia giętkości 
mięśniowej i stawowej członków i tuło- 
wia; 2-0. Cwiczenia kształcące i rozwi- 
jające w zrozumieniu Tóźnych gTU'p wy- 
żej wymienionych; 3-0. Cwiczenia funk- 
cj-i, ponządku i pobudliwości, uspraw- 
nienia ogólnego, łagodzące i uspokaja- 
jące krążenie, odprężające muskulaturę 
i nerwy i uspokajające oddech. Byłoby 
zbyt długą szczegółowa analiza tej, rze- 
czywiś-cie godnej uwagi, klasyfikacji. 
W końcowym swym wniosku autol 
wyraża źyczenie, by w myśl jego prOipo- 
zycji, wysuwanych od dwóch lat. zostało 
utworzone w Belgii "Wyższe Centrum 
Studiów zagadnie,ń ruchu". Do tej insty- 
tucji winni wejść lekarze specjaliści i 
technicy wyższego stopnia; winna ona 
być wolną od wszelkiej dogmatyki, ru- 
tyny, etykiety i przejawów oportunizmu. 
Wychowanie fizyczne winno stać się wy- 
tworem biologii stosowanej, której kon- 
cepcje, jak i każdej gałęzi wiedzy ludz- 
kiej, muszą podlegać stałej ewolucji. 
H. M. 


D r H. B r a:n d t z G e n e w y. 
Fizjologiczna klasyfikacja ruchu. jako 
podstawa metody w wychowaniu fizycz- 
nym. Odczyt wygłoszony w Liege 17 
października 1936 roku. 
Notre Action Nr. 2, styczeń 1937 r. 
str. 97-123. 
W słowie wstępnym do artykułu Dr 
R. Ledent omawia pokrótce w życzliwych 
słowach działalność nauk,owo-społeczną 
autora, jako swego przyjaciela. którego 
prace z dziedziny gimnastyki, stają się 
obecnie autorytatywnymi. Należy on do 
tych specjalistów, którzy nie ogranicza- 
ją swych studiów do szczegółów -przed-
		

/str178.djvu

			150 


miotu, ale mają śmiałość ujawniania syn- 
tezy, obejmującej człowieka, jako ca- 
łość. Niniejszy wykład opublikowan) 
w "Notre Action" stanowi punkt kulmi- 
nacyjny prac autora. Dr Ledent składa 
mu podziękowanie za to, źe pierwszy 
swój wykład na ten temat zechciał wy- 
głosić przed "Belgijskim Towarzystwe
 
Medycznym Wychowania Fizycznego i 
Sportów" i "Królewskim Towarzystwem 
Medyczno - Pedagogicznym w Lićge". 
Na wstępie swego wykładu autor 
składa hołd naukowym specjalistom bel- 
gijskim, których działalność naukowa 
rozszerzyła i pogłębiła wiedzę w dzie- 
dzinie gimnastyki wychowawczej, co u- 
jawniło się podczas niezapomnianych ani 
Kongresu w Brukseli w 1935 r. Następ- 
nie dziękuje autor "Medycznemu Towa- 
rzystwu Belgijskiemu Wychowania Fi- 
zycznego i Sportów" za dany mu w roku 
ubiegłym przywilej spędzenia kilku dni 
w Brukseli w towarzystwie dostojnych 
Kolegów, a także swemu 'przyjacielowi 
D-'rowi Ledent, któremu jednocześnie 
przypomina, źe właśnie z jego inicjatywy 
9 lat temu podjął pracę naukową nad 
dziedziną gimnastyki, za co jest mu za 
WSZe bardzo wdzięczny. 
Przed przejściem do właściwego te- 
matu streszcza autor swoje poglądy i sto- 
sunek do spraw i pojęć naukowych 
w ogóle. Każda nauka, obejmująca tyl- 
ko pewną część faktów znanych, nie mo- 
że być uwaźana za wiedzę współczesną, 
ponieważ kaźda wczorajsza prawda na- 
ukowa nieuzupełniona dzisiejszymi do- 
świadczeniami i odkryciami jest ponie- 
kąd zniewagą dla I'rawdziwej wiedzy 
której tempo współczesnego postępu w 
ogóle.- a fizjologii w szczególności, nie 
pozwala coprawda na Doznanie wszyst- 
kich zdobyczy naukowych; nie mniej je- 
dnak w każdej dziedzinie istnieją nowe 
zdobycze kapitalne i podstawowe, które 
nie mogą być lekceważone. Światło rzu- 
cane przez zdobycze naukowe na zjawi- 
ska życia codziennego, pomaga nam do 


wYJscia z zakresu czystego empiryzmu 
i stwarza podstawy do pracy racjonal- 
nej i prawdziwie naukowej która nie jest 
pojęciem li tylko filozoficznym, ale tak- 
źe przez wytknięcie prawidłowych dróg 
naszej działalności staje się zagadnie- 
niem praMycznym. Przenikanie do prak- 
tycznej pracy codziennej rezultatów ba- 
dań i zdobyczy czysto naukowych jest 
wielką radością dla praktyka, który 
staje się odpowiedzialnym za to, by wy- 
niki pracy czysto naukowej nie pozosta- 
wały martwą literą. 
Opracowanie niniejsze nie jesf pracą 
uczonego, z którego imieniem wiążą się 
osobiście wszystkie podawane wyniki 
zdobyczy -naukowych, ale nie jest tet 
pracą kompilatora ograniczającego się 
do wy liczania dokonanych i dokonywu- 
jących się odkryć w odnośnej dzie- 
dzinie wiedzy. 
Wychowanie fizyczne .obejmuje ca- 
łokształt organizmu w tej wyjątkowo 
ważnej jego fazie, jaką jest wysiłek. 
PrzyjęcIe tego określenia stwarza ko- 
nieczność poddania rewizji bieżących 
pojęć w tym kierunku, że w zakres 
nauki wychowania fizycznego wchodzić 
winny. wszystkie systemy organów, 
współpracujące przy wysiłku fizycz- 
nym. Zasadniczym więc punktem wyj- 
ściowym studiów naukowych w tej dzie- 
dzinie jest fizjologia wielkich systemów 
organów, a sędzią wszelkich wysnuwa- 
nych wniosków winna być krytyczna 
analiza z zakresu prawie wszystkich 
funkcji organizmu. Jeśli, na przykład, 
przyjmujemy, że funkcja stawów powin- 
na być wolna i obszerna, to jednocze- 
sme musimy pamiętać, źe amplituda 
tych ruchów jest zaleźna i może być 
ograniczona normalną strukturą anato- 
miczną danego sta'Nu; nie moźna więc 
wymagać, by wyprost 
tawu kolanowego 
przechodził poza linię' prostą, Zada- 
niem niniejszego opracowania będzie 
wybranie i analiza podstawowych funk- 
cji aktualnych organów, oraz określenie
		

/str179.djvu

			ich wa:&lOści w zastosQ".'van'u praktycz- 
nym. 
Rozpoczynając od mlęsma jako od 
organu uchodzącego zawsze ,za najważ- 
niejszy w wychowaniu fizycznym, na- 
leży zaznaczyć, że istota skurczu mię- 
śniowego była traktowana" jako zjawi- 
sko oderwane - poniekąd samowystar- 
czalne. Szozegółowsza jednak analiza 
tego zjawiska w oświetleniu aktualnych 
zdobyczy fizjologii wykazuje, że jest 
ono związane z całym szeregiem innych 
zjawisk ustosunkowanych do niego 
bądź to, jako przyczyna, bądź to, jako 
skutek. Ostatecznym celem mlęsma 
nie jest kurczenie ,się, ale przystosowa- 
nie skurczu d	
			

/str180.djvu

			152 


stanie skurczu; ta właśnie rozmca jest 
przyczyną trudno£ci przy .określaniu ab- 
s.olutnej siły mięśni.owej, mierzonej ma- 
ksymalnym .obc,iążeniem danej .objętości 
mięśnia. Praca wyk.onywana przez mię- 
sień przy przejściu ze stanu sp.okoju d.o 
stanu maksymalneg.o skurczu jest za- 
leżna .od szybk.ościjeśli by t.o przejście 
.odbywał.o się w czasie niesk.ończenie 
krótkim, t.o i praca mięśnia mogłahy być 
niesk.ończenie wielką. Czas p.otrzebny 
na skurcz mięśni.owy jest zależny od 
lepk.ości tkanki mięśni.owej. Zjawiska 
k.oI.oidalne i elektr.o-chemiczne gra j ą 
pierwsz.orzędną r.olę przy skurczu mlęs- 
ni.owym; substancja k.ol.oidaIna tkanki 
mi'ęśni.owej ,podlega nasiąkaniu, a więc 
zw,ięks,zeniu pojemn.ości wtedy, .gdy 
wewnętrzne środ.owiskQ tkanek ulega 
zakwaszeniu, pojawiającym się kwasem 
mlekowym, p.ochodnym glyk.ogenu; t.o- 
warzyszą temu naturalnie odn'Ośne zja- 
wiska elektryczne. Zmiany kol.oidalne 
warunkują stopień Iepk.ości mięśni.owej, 
która zwiększa się przy nasiąkaniu, 
a więc jes,t różna w każdej p.oszczegól- 
nej fazie skurczu mięśni.oweg.o. Precy- 
zyjne badania wykazały, że lepkość mię- 
śnia w stanie tężca jest 16 razy ,silniej- 
sza niż w stanie sp.oczynku. EIastycz- 
n.ość mięśnia jest równie waźną jeg.o wła 
ściw.ością, jak kurczliw.ość i .odgrywa 
ważną r.oIę Itak przy skurczu statycz- 
nym, jak i kinetycznym. 
Technika gimnastyczna musi się 
przejąć k.onieczn.ością zmienneg.o p.osłu- 
giwania się tymi właściw.ościami mięśni 
w celu .osiągnięcia d.ostatecznej równ.o- 
wagi funkcyjnej. 
Traktawanie pracy mięśni.owej, jak.o 
zjawiska .oderwanego niezależnie .od in- 
nych fun
cji .organizmu, charakteryzuje 
w wych.owaniu fizycznym .okres p.oglądu 
czyst,o anat.omiczneg.o, .od któreg.o je- 
szcze i .obecnie trudn.o jest .oderwać się, 
Ideałem Iteg.o .okresu jest wytw.orzenie 
pięknych jedn.ostek ludzkich Ze wspa- 
niałymi mięśniami i Q szer.okich barach; 


świadczą Q tym wym.owne .obrazy, rze- 
źby, ilustracje i .organiz.owane d.otych- 
czas w Paryżu k.onkursy na naj piękniej- 
szych atletów. Ewolucyjna bi.ol.ogia po' 
uc,za jednak, że f.orma nie jest identycz- 
na z funk,cją a fizj.ol.ogia - z a,natomią; 
sama m.orf.ol.ogia d.oznaje (Jbecnie wstrzą 
su p.od wpływem n.owych p.oglądów, a 
najp.oważniejsze wskaźniki antropome- 
tryczneJ nie wytrzymują krytyki ze str.o- 
ny analizy funkcji. Nauka.o mięśniu 
zbliża się szybkimi kr.okami ku despe- 
cjalizacji teg.o .organu, który jest tylk.o 
.ostatnim .ogniwem w długim łańcuchu 
zjawisk i funkcji warunkujących ruch; 
chcąc p.oznać ich t,reść musimy wkr(J- 
czyć w dziedzinę fizj.ol.ogii .ogólnej. 
Oddychanie d.o lat .ostatnich było 
trakt.owane anal.ogicznie, jak mięsień, 
t. j. z punktu, widzenia I uchu k.ostn.o- 
mięśni.oweg.o, a uwagę techniki gimna- 
stycznej abs.orb.owała głównie mecha- 
nika .oddechu, jak.o f.orma i r.ozpięt.ość 
ruchów klatki piersi.owej. Dziś wiemy, 
źe ist.otna treść funkcji .oddychania wy- 
biega dalek.o p.oza zakres działaln.ości 
klatki piersi.owej. Zasadniczą r.olę w 
tym ak,cie .odgrywa k.oncentracja kwa- 
su węgl.oweg.o w p.owietrzu pęcherzyków 
płucnych. Sam kwas węgl.owy d.ow.oż.o- 
ny jest z tkanek d.o płuc przez krew, 
ale transp.ort ten nie m.oże się .odbyć bez 
kwas 
waźnych zmian w st.osunku - - czyli 
zasada 
pH krwi; pH .określa kwas.otę krwi, 
a raczej k.oncentrację j.onów w.od.oru, 
która jest wielk.ością stałą. D.o walki 
Q tę stał.ość pH .organizm p.osiada dwa 
sp.os.oby: - regulację wentylacji płuc- 
nej i właściw.ość wydzielniczą nerek. 
Obie te funkcje jednak wymagają pew- 
nej il.ości czasu, a w międzyczasie 
współczynnik pH musiałby się zmie- 
niać; zap'.obiegają temu skutecznie pr.o- 
tein.owe ciała krwi, które niezwł.ocz- 
nie reagują na każde p.odwyższenie 
kwas.oty wytw.orzeniem .odp.owiedniej 
il.ości alkalii i dzięki tej k.ompensacji
		

/str181.djvu

			pH 'pozostaje absolutnie stałym. Kaźdy 
ruch mięśniowy ma wpływ na cały 
łańcuch właściwości oddychania tkan- 
kowego, jak przemiana materii w sa- 
mym mlęSlllU, !koncentracja CO 2 we 
krwi, tworzenie rezerwy alkalicznej w 
kwas 


celu regulacji stosunku 


zasada 


czułość centru oddechowego na zawar- 
tość kwasu węglowego w 'Pęcherzykach 
płucnych itd. Sprawa więc sięga bar- 
.dzo daleko poza anatomię klatki pier- 
siowej. Cwiczenie oddechowe musi 
więc działać na cały zespół zjawiski 
ćwiczenie to zasadniczo polega na kom- 
Ibinacji dWÓJch czynników - ,natęże- 
nia i częstotliwości; w obu wypadkach 
ćwiczenie musi się liczyć z istnieniem 
granicy dolnej, poniżej której bodziec 
jest niewystarczający, oraz górnej, po- 
za którą zbyt silne natężenie i zbyt 
wielka częstotliwość naruszają nor- 
malną funkcję fizj-ologiczną 'procesu 
oddychania. Technika ćwiczeń odde. 
chowych musi się przejąć tymi poję- 
ciami i trafnie zmieniać stopnie natę- 
źenia i częstotliwość. 
Zasadniczymi okresami cWlczenia 
aparatu krążenia są: - okres wstępny 
i okres natężania kolejnych wysiłków. 
Przy ćwiczeniu wstępnym odpowiedni 
dobrze znoszony wysiłek wywołuje, 
mniej lub więcej silne, wzmożenie ci- 
śnienia maksymalnego (Mx), a czasa- 
mi także ciśnienia minimalneg-o (Mn), 
ciśnienie średnie (My) pozostaje prze- 
ważnie niezmienne, natomiast wskaźnik 
wahadłowy (Io) zwiększa się, czasami 
nawet znacznie. Formułka wpływu do- 
brze znosz-onego wysiłku na system krą- 
źenia jest następująca: Mx+ lub ++; 
Mn+ Iub++; My= lub z lekka +i 
lo + lub ++. Jeśli od osobnika w sta- 
nie spoczynku zażądać rozpoczęcia 
ćwiczenia gwałtownym niezwłocznym 
wysiłkiem, t-o f.ormułka zmienia się na- 
stępująco: Mx + lub ++i Mn + lub 
++; My+ lub ++; lo - lub - 


153 


Formułka ta świadczy o energicznym 
skurczu naczyń; możliwym jest, źe zja- 
wisko to jest zależne od gwałtownej 
interwencji funkcji regulacyjnej apara- 
tu neurosympatycznego. Zasadniczo 
wszelkie początkowe reakcjeprzysto- 
sowania się do nowych okoliczności są 
zapewniOile przez system nerwowy we- 
getatywny sympatyczny i parasympa- 
tyczny, a następna stabilizacja tych re- 
akcji - przez system hormonalny. Aby 
być skuteczną, a następnie stać się 
trwałą, regulacją neuro-wegetatywna 
musi przebiegać łagodnie i progresyw- 
nie. Wstęp do lekcji, której zadaniem 
ma być ćwiczenie systemu krążenia, 
musi się składać z ruchów, przystoso- 
wanych do ograniczonej reakcji naczyń 
i serca. Dlatego właśnie w tej fazie ćwi- 
czenia odrzucamy systematycznie sto- 
sowanie nie tylko 'biegu, ale nawet 
gwałtownego marszu. W dalszym ciągu 
ćwiczenia, stosując stopniową zmianę 
natęż en, .l wysiłków, należy .pamiętać, 
źe przekroczenie pewnej granicy powo- 
duje niekorzystne zmiany w zasadni- 
czej formułce krążenia. 
Miarą pobudliwości mięśni jest 
chronaxia tj. minimalny okres czasu 
potrzebny dla otrzymania skurczu o 
natężeniu dwóch rheobaz; rheobaza 
jest to minimalne napięcie 'prądu gal- 
wanicznego, który wywołuje skurcz o 
sile początkowej, Pokładano wielkie 
nadzieje na chronaxię, jako na podsta- 
wę funkcyjnej segregacji mięśni. Oka- 
-zało się jednak, źe segregacje takie nie 

ze odpowiadają pojęCiu funkcji, 
dającemu się zastosować w praktyce, 
a to ze względu na skrajną zmienność 
pobudliwości mięśniowej pod wpływem 
bardzo wielu okolicznośc.i, leżących po- 
za samym mięśniem, jak skurcz mięś- 
nia antagonisty, wzruszenia, zmiany w 
systemie krążenia, ciepłota i podraż- 
nienia hormonalne. I ta więc ważna 
cecha mięśnia, jaką jest pobudliwość, 
ma znaczenie tylko w związku z inny-
		

/str182.djvu

			154 


mi właściwościami ogólnymi całego or- 
ganizmu. I w tym więc wypadku funk- 
cja mięśnia musi być zharmonizowana 
z innymi zjawiskami i przystosowana 
do skrajnie różnych okoliczności. Sy- 
stem nerwowy sympatyczny ma wpływ 
na napięcie, odźywianie, wydolność i 
pobudliwość tkanki mięśniowej. Bada- 
nia wykazują, że wpływ ten jest uwa- 
runkowany związkiem pośrednim po- 
między muskulaturą prążkowaną a sy- 
stemem neuro-sympatycznym za po- 
średnict\vem mechanizmu natury hor- 
monalnej. Analiza wpływów centralne- 
go systemu nerwowego stwierdza, źe 
zjawiska psycho-motoryczne są prze- 
de wszystkim zjawiskami mózgowymi. 
Pytanie, czy zjawiska te są natury 
psychicznej, czy organicznej, nie jest 
r.ozwiązane i w sprawie tej toczą się 
walki i polemiki. Ciekawe badania p
y- 
chiatrów CIaude'a' i Baruka nad kata- 
tonią rzucają nieco światła na tę spra- 
wę, 'W każdym razie wszystkie te ba- 
dania pozwalają na twierdzenie, źe 
funkcja psycho-motoryczna jest funk- 
cją mózgową wyższego rzędu i stano- 
wi część inteligencji ogólnej z tego sa- 
mego tytułu, jak i inne formy inteli- 
gencji. Dzięki tym twierdzeniom za- 
chodzi konieczność, by wychowanie fi- 
zyczne nie było traktowane, jako pro- 
sta mechanizacja muskulatury. Według 
Pawłowa czynność kory mózgowej jest 
podtrzymywana odbieranymi pobudka- 
mi, które jednak muszą być ciągle 
zmienne, ponieważ podniety monoton- 
ne 'powodują nasycenie kory mózgo- 
wej i przestają działać pobudzająco na 
jej aktywność. Aby więc gimnastyka 
była ćwiczeniem także ćwiczeniem 
mózgowym, a :nie wyłącznie tylko ge- 
stem motorycznym, musi ona realizo- 
wać warunki tej zmienności podniet. 
Z pojęciem intelektualizacji ruchu !>po- 
tykamy się w pracy Gamelli - "Ćwi- 
czenie i nauczanie": brak konkretnegl> 
celu, dla którego ruch jest wykonywa- 


ny, tłumi syntezę psychiczną i parali- 
żuje aktywność koordynacji; ćwiczenie 
ruchów bez określonego celu i zadania 
jest ćwiczeniem nied-Okończonym. 
System wydzielania wewnętrznego 
jest ściśle związany z funkcją ruchową. 
Sekrecja wewnętrzna nadnercza, trzu- 
stki, tarczycy i przysadki mózg-Owej o- 
kazuje wpływ nie tylkQ na sam mię- 
sień, ale i :na naj rozmaitsze wyżej wy- 
mienione funkcje organizmu związane 
ze zjawiskiem ruchowym. Stąd każdy 
'wysiłek 
est konsekwencją i pociąga 
za sobą cały zespół zmian humoral- 
nych i hormonalnych, bez uwzględnie- 
nia których lekcja gimnastyki nie bę- 
dzie racjonalną i wystarczającą. 
Dokonany powyźej pobieżny prze- 
gląd tych zagadnień nie miał na celu 
ich gruntownego przestudiowania, ale 
wyrobiony na ich podstawie pogląd o- 
gólny pozwala na wysnucie pewnych 
wniosków praktycznych. Stwierdzić mo- 
żemy, że zadania wychowania fizycz- 
nego są bardzo rozległe, a fizjologicz- 
ny jego program nie da się zrealizo- 
wać w ciągu kilku godzin lekcji w ty- 
godniu. Wobec fizjologicznego punktu 
widzenia .byłby już czas najwyższy pod, 
dania rewizji nowoczesnego olimpiz- 
mu: można podziwiać wyrobienie pięk- 
nych łydek i bicepsów u specjalistów. 
ale ze zgrozą trzeba zadać pytanie - 
gdzie jest dusza. sportu? Dalecy jesteś- 
my od pojęć Greków, którzy uducho- 
wiali czynność gimnasfyczną. Sędzią 
nadrzędnym naszych pojęć o celach gi- 
mnastyki wychowawczej musi być psy- 
chofizjologia wysiłku. 
By stać się praktycznymi i wyko- 
nalnymi, wszelkie dane czysto naukowe 
muszą się przystos-Ować do precyzyj- 
nej metody, pomeważ nauka i kształce- 
nie bez metody są niemożliwe. Chcąc 
być dobrze zrozumianym, autor wy- 
jaśnia, że nie podaje nowej metody, a 
pragnie tylko uporządkować i uszere- 
gować elementy aktualne do stworze-
		

/str183.djvu

			nia podstawy metody, które byłyby do- 
stępne tak dla badaczy naukowych, 
jak i dla praktyków. Podstawa taka 
winna odpowiadać następującym 'wa- 
runkom: musi posiadać schemat pro- 
sty i jednocześnie precyzyjny; musi 
być dostatecznie giętką i dającą się 
przystosować do środków mających na 
celu kształcenie fizyczne tak indywi- 
dualne, jak i zbiorowej powinna okre- 
ślać minimalny program fizjologiczn} 
dla kaźdej lekcji; i nadawać się do 
wcielenia do niej w każdej chwili no, 
wy ch danych z dziedziny fizjologii i 
psychologii wysiłku. Poza tym trzeba 
zaznaczyć, że wychowanie fizyczne jest 
nie tylko nauką, al
 i zadaniem peda- 
gogicznym, wymagającym przymiotów 
intuicyjnych, dzięki którym jest ono 
prawdziwą sztuką. 
Lekcję kształcenia fizycznego, jak 
i w ogóle każdą pracę. należy podzielić 
na trzy okresy zasadnicze: ćwiczenie 
wstępne, ćwiczenia kształcące i przy- 
stosowanie. Pod pracą wstępną rozu- 
miemy ruchy, dające bardzo słaby od- 
dźwięk ze strony' serca i naczyń. Praca 
kształcąca 'polega na stopniowym wpro- 
wadzaniu wysiłków w zaleźności od 
współczynnika sercowo-naczyniowego. 
Pracę tę dzieli się na następujące o- 
kresy ćwiczenia poszczególnych cech 
mięśniowych, a więc: ćwiczenia stawo- 
we, statyczne, kinetyczne i analityczne, 
kinetyczne i syntetyczne, oraz elastycz- 
ne. Cwiczenia kinetyczne i syntetycz- 
ne, oraz' elastyczne muszą być przery- 
wane przed dojściem do punktu kul- 
minacyjnego wysiłku okresami względ- 
nego spokoju, które wykorzystuje się 
dla kontroli mięśni, oraz ćwiczenia 
zręczności i równowagi. W okresie 
ćwiczeń kinetyczno - analitycznych, o- 
raz częściowo - kinetyczno-syntetycz- 
nych wprowadza się kontrolę rytmu 
oddechowego. Schemat fizjologicznej 
organizacj i lekcj i. pozwala na bardzo 
ścisłe przystosowanie funkcji nerwo- 


155 


wych. Dążeniem ćwiczenia wstępnego 
jest odprężenie i dekoncentracja, ma- 
jące wpływ na kontrolę nerwową. Cwi- 
czenie tonusu (napięcia) odbywa się 
lautomatycznie przy pracy statycznej; 
w tymże okresie rozpoczyna się ćwi- 
czenie pobudiiwości mięśniowej; która 
następnie doskonali się podczas pra- 
cy kinetyczno - analitycznej. Pod.czas 
pracy kinetyczno - syntetycznej dosko- 
nalą się wszystkie rodzaje energii neu- 
w-mięśniowej, jak celowość ruchu, 
zręczność i równowaga; ta część lekcji 
dąży do zwiększenia zdolności asocja- 
cji systemu nerwowego i w konsekwen- 
cji zwalcza niewłaściwe nawyczki ży- 
cia codziennego. Po tym okresie kształ- 
cącym następuje okres przystosowania, 
w którym uczniowie Qtrzymują zada- 
nia, zawierające określony cer wykony- 
wanych ruchów; jest to faza syntezy 
intelektualnej; cele ruchów mogą być 
różne, ale charakteryzują się ogólnie 
dąźeniem do zwalczenia pewnych trud- 
ności, jak np. rzut, skok, wspinanie się 
etc. Ruch otrzymuje tu swój naturalny 
wyraz w stosunku do życia, dla które- 
go zostały stworzone systemy psycho- 
motoryczne. Pedagogika ma tu moż- 
nośc dotarcia do przymiotów moral- 
nych osobnika, jak zdrowy rozsądek, 
orientacja, odwaga itp" a wychowanie 
fizyczne wykonuje tu 
adania pedago- 
giki ogólnej, kształcąc moralnie i spo- 
łecznie. 


H. M. 


D r. H. J. B e n e c k e. Spor- 
towa sprawność fizyczna wiejskiej mlo- 
dzieży szkolnej. Leibesubungen und 
k6rperlich
 Erziehung, z. 1. 1937 r. 
Zagadnieniem sprawności fizycznej 
młodzieży na wsi interesowano się do- 
tąd mało, a te skąpe wiadQmości ja- 
,Ide pósiadano, zajęły w tej sprawie 
stanowisko negatywne. Dotychczas bo- 
wiem przypisywano młodzieży wiej- 
skiej, że jest ociężała i niesprawna fi-
		

/str184.djvu

			156 


zyczllie, co rzekomo jest spowodowa- 
ne zbyt wczesną pomocą w pracach na 
roli. Zakładano, że w związku z tym 
wczesnym udziałem w cięźkiej pracy 
fizyc
,nej na roli, młodzież wiejska nie 
ma jakiejkolwiek chęci do uprawiania 
sportów. ,Rzeczywistość przeczy jednak 
tym twierdzeniom. Wielka liczba u- 
czestników na kursach organizacj i 
KDF (KraH durch Freude) rekrutuje 
się w Niemczech głównie z pośród lud- 
ności wiejskiej; również wielkie powo- 
dzenie, jakimi cieszą się wiejskie kur- 
sy sportów, pHJwadzone W Niemczech 
przez tak zwanych wędrownych instru. 
ktorów w. 1., świadczą wymownie o 
tym, że młodzieź wiejska chętnie gar- 
nie się do ruchu sportowego. 
W lecie ubiegłego roku, autor tego 
artykułu przeprowadził w pewnej 
szkole wiejskiej trój,bój lekkoatletycz- 
ny; celem zbadania sprawności szkol- 
nej młodzieży wiejskiej.' oraz spraw- 
dzenia tego twierdzenia o ociężałości 
młodzieży wiejskiej. Próba ta była o 
tyle ważną, że stanowisko autora od- 
nośnie do niesprawności i ociężałości 
mł.odzieży wiejskiej było odmiene od 
ogólnie przyjętego. Autor wychodząc 
z założenia, że młodzież na wsi dzięki 
uprawianiu naturalnych form rucho- 
wych jakimi są wszystkie Jej samo- 
rzutne zabawy i harce w polu i lesie, 
ma wszechstronniejsze i korzy
tniej- 
sze warunki rozwoju sprawności fi. 
zycznej nawet mimo tej niekorzystnej 
ciężkiej pracy na roli, niż ma ją mło- 
dzież miejska. Przypuszczał. że po- 


w y n k bieg 60 mtr. 
starsi - młodsi 
najlepszego 9.1 sek. 9 sek 
najgorszego 11.0 10,9 
przeciętny 10.0 9,7 


winno to dodatnio ujawnić się w wyni. 
kach przeprowadzonej przez niego pró- 
by sprawności. 
Próba składała się z trzech form ru- 
chowych czysto sportowych: bieg 60 
mtr., skok w dal, i rzut piłec,zką. Przy- 
gotowywania do próby sprawności 
trwały dwa tygodnie, przy czym autor 
zastrzega się, że nie przeprowadzał 
nauki tych form sportowych, ale wysi- 
łek swój skierował przede wszystkim 
w kierunku zapoznania chłopców z 
z przepisami lekkoatletycznymi i za- 
sadami zawodów, ponieważ próba ta 
odbywała się następnie ściśle według 
przepisów lekkoatletycznych. 
Uczestniczylo w 'próbie 29 chłop- 
ców w wieku od 12 - 14 lat, podzielo- 
nych na dwie grupy: 14 i 15 chłopców 
zależnie od wieku. (Grupa chłopców 
starszych wykazała znacznie gorsze 
wynik, ponieważ na ten wiek przypa- 
da dojrzewanie płciowe). Zawody prze- 
prowadzono 21 czerwca 1936 r. Wyni- 
ki przeliczono na punkty według ta. 
beli wieloboju. Autor zamieszcza w 
swoim artykule szereg tablic z uzyska- 
nymi wynikami, na których zamiesz- 
czone są porównania z wynikami mło- 
dzieży miejskiej tego 'samego wieku. 
którzy nadto przechodzą normalne ćwi- 
czenia cielesne w ramach godzin na 
ten cel przeznaczonych. Dla zoriento- 
wania czytelnika zamieszczamy tu jed- 
ną z takich tabel, na ktÓrej są tylko 
wyniki uzyskane przez chłopców wiej- 
skich. 


skok w dal rzut piłeczką 
starsi - młodsi starsi - młodsi 
4.35 m 4,55 m 57.80 m 58,70 m 
3.17 m 3.24 m 25,30 m 40.30 m 
3,71 m 3.83 m 42,41 m 44,81 m
		

/str185.djvu

			Autor podkreśla, ze wyniki osiąg- 
nięte przez tę młodziez wiejską świad- 
czą o ich doskonałych zadatkach psy- 
chofizycznych, poniewaz wszyscy 
chłopcy osiągnęli lepsze wyniki niz te- 
go wymagają przepisy niemieckiej Qd- 
znaki sportowej dla młodziezy. Rów- 
mez przeciętny wynik u chłopców 
wiejskich był wyższy niz u chłopców 
miejskich. Nadto u chłopców wiejskich 
były mniejsze odchylenia między naj- 
lepszym i naj gorszym. 
Autor powtórzył tę samą próbę po- 
nownie 11 września ub. r. ale już bez 
przygotowania, celem stwierdzenia czy 
i w jakim stopniu okres zniw i inten- 
sywnej pomocy w pracach polnych 
wpłynął na wyniki. Po dQkonanej pró- 
bie, dało się zauwazyć pewne pogor- 
szenie wyniku w biegu i skoku o 4 % . 
Natomiast w rzutach nastąpiła popra- 
wa o 1,4 % . Poprawę w rzutach przypi- 
suje autor temu, ze chłopcy tak zain- 
teresowali się rzutami, iz mimo 'przer- 
wy \.; nauce szkolnej i mimo pracy na 
roli często między sobą urząd'zali za- 
wody w rzucaniu kamieniami zachęce- 
ni tą pierwszą próbą w czerwcu. 
W ten sposób potwierdził autor ba- 
daniami tymi swoje ,przypuszczenia, ze 
młodziez wiejska nie tylko. ze ma chęć 
do uprawiania s'portów, ale jest rów- 
niez w nich sprawna. Dlatego tez pod- 
kreśla autor, że nie ma jakichkolwiek 
usprawiedliwień na to azeby młodziez 
wiejską pozbawiać tych wszystkich 
przyjemności jakie przynosi czynne u- 
prawianie sportu i wychowanie fizycz- 
ne. 


s. 


Dr. E. B u s s e r - P l.ii S s, Za- 
gadnienie okresu dojrzewania u dziew- 
cząi. Bern. Die Korperziehung, nr. 2, 
1937. 
Autorka omawia zmiany występu- 
jące w organizmie dziewczęcym pod- 
czas okresu dojrzewania, ich ,przebieg 


157 


oraz ich wpływ na najwazniejsze czyn- 
ności organizmu: to jest na tętno, cie- 
płotę, ciśnieńie 'krwi, siłę mięśni, po- 
jemność płuc i reakcję nerwową. W 
funkcjach tych da się stwierdzić pewne 
cykliczne okresy natęzenia i spadku 
zjawiające się równolegle' do cyklu 
menstruacji. Osobniki o zdrowej i sil- 
nej konstytucji przewaznie nie odczu- 
wają tych zmian, natomiast u jednostek 
wrazliwych i nerwowych występować 
mogą one nawet jako stany nerwowe. 
Zważywszy, ze lokalne periodyczne 
zmiany w narządach rodnych kobie- 
cych wywołane są przez hormony, któ- 
rych nawet naj mniejsze ilości działają 
specyficznie, łatwQ zrozumieć, ze te sa- 
me hormony oddziaływują również na 
resztę organizmu. DochQdzi do tego 
jeszcze fakt, ze produkcja chemiczna 
kobiecych jajników wiąze się ściśie z 
sekrecją innych gruczołów tak zwa- 
nego wewnętunego wydzielania Jedynie 
regularna i skordynowana czynno
6 
wszystkich gruczołów .zapewnia orga- 
nizmowi normalny rozwój. 
W okresie dojrzewania. organizm 
szczególnie uzalezniony jest od gru- 
czołów wew.nętrznego wydzielania; one 
regulują w tym okresie rozwój kośćca, 
mięśni, tkanki tłuszczowej. narządów 
rodnych itd. Równiez duchowy rozwój, 
inteligencja i temperament uzaleznia 
się bezpośrednio lub pośrednio od tych 
czynności. TIlatego nauczycielka ćwi- 
czeń cielesnych musi mieć wzgląd na 
uczeni-ce w okresie menstruacji. Nor. 
malne dolegliwości menstruacji obja- 
wiają się w zwiększonej wrazliwości 
i pobudliwości, oraz towarzyszącemu 
im nagromadzeniu się krwi w małęj 
miednicy. Nawet u zdrowych i silnych 
dziewcząt te dolegliwości potęgują się 
nieraz az do ostrych bólów i skurczów 
połączonych z ciężką 'psychiczną de- 
presją. =-., 
Autorka zajmując się zagadnieniem 
zwolnień z ćwiczeń cielesnych w tym 
U, 'ł11l.IO"{I!.... i J
		

/str186.djvu

			158 


okresie, stwierdza wielkie trudności w 
rozstrzygnięciu lej sprawy z powodu 
znacz/1ych rozmc indywidualnych w 
menstruacji u dziewcząt w okresie pu- 
bertalnym. W każdym razie w wypad- 
,ka-ch poważniejszych należy kierować 
się orzeczeniem lekarza szkolnego. Przy 
normalnym przebiegu peri.odu, zdaniem 
autorki; -nie jest wskazanym zwalnianie 
z ćwiczeń .cielesnych. Normalnie "OZ- 
winięte dziewczęta, na .ogół mało po- 
święcają uwagi swoim periodom i nie 
unikają w tym I;zasie ruchu. Stwier- 
dzono natomiast ujemne i szkodliwe 
wpływy dłuższego przesiadywania w 
ławie szkolnej w okl'esie menstruacji_ 
Bowiem skulona i pozostająca w bezru- 
chu przez kilka godzin szkolnych P.o- 
zycja siedząca, powoduje zaham.owanie 
w krwiobiegu - i bolesne zwiększenie się 
ilości nagromadzonej krwi w organach 
małej miednicy. Z tego też powodu nie 
jest dobrym rozwiązaniem powszechnie 
stosowane zwalnianie z ćwiczeń cieles- 
nych w tym okresie, skoro dziewczęta 
mają ten czas' spędzić w tej niehigie- 
nicznej pozycji siedzącej przyglądając 
się -ćwiczącyni. Au-torka staje na sta- 
nC}wisku, że powinny .one brać udział 
we wszys-tkich łatwiejszych CWlcze- 
niach; unikać 'zaś powinny ćwiczeń 
przyrządowych i intensywnych gier. 
Wskazany rÓwnież jest udział w ma- 
ł.y-eh wycieczkach, (mowa o szkołach w 
SiWajcarii (przyp. Red.). Natomiast 
przed' długimi wycieczkami autorka 
pr'zestrzega, tak sam.o jak przed długo- 
trWałym przemęczeniem fizycznym. 
,,-Zaleca specjalną ostrożność przy 
uB,rawianiu sportów zimowych w okre- 
siemenstruacji, ale lylk.o ze względu 
na możliwość przemóczenia obuwia, 'od. 
p.oczynku na ś'niegu i braku ciepłych 
polraw; -Nie łączy jednak tego zwolnie- 
nia ze względu na ewentualny wysIłek 
,fizyczny:; a zatem gdzieby zaiS'tniały 
pomyślne' ku temu warunki, uprawianie 


sportów zimowych nie jest p.odstawą 
do zwolnień. 
O;:zywiście zupełnie zrozumiałym 
jest w tym okresie zwolnienie z lekcji 
pływania. 
Podsumowując lo wszystko, zaleca 
autorka zasadę uprawiania cWlczeń 
cielesnych i sportów lV wypadkach nor- 
malnej menstruacji. 'przestrzega nato- 
miast przed przemęczeniem, zwłaszcza 
w wypadkach słabej konstytucji, lub 
psychicznej nadwrażliwoścI. 
W ogóle gimnastyka i sporty są 
naj lepszymi środkami odwodzącymi 
myśli młode,go dojrzewającego organi- 
zmu ód szkodliwych symptomów okre- 
su dojrzewania płciowego. Rozumnie 
zahartowany i wytrenowany organizm 
odczuje mniej zmian okresu dojrze- 
wania, a później lepiej przygotowany 
będzie do najwyższego i naj cięższego 
zadania dla dojrzałej juź kobiety 
macierzyństwa. 


S. 


Rivista cli Scienze Applicate ali E- 
ducazione fizica e giovanile 1936 r. - 
Styczeń - kwiecień. 
D r. R a f f a e I e T e g g e - 
Studia nad zepsutym powietrzem lV 
szkolach w Bari. Autor zestawił w 5 
tablicach wyniki swych obserwacji nad 
właściwościami powietrza w klasach 
szkolnych w Bari i stwierdza, źe tylko 
ogranicz.one liczby dzieci w klasach i u- 
silne wietrzenie izb szkolriych mogą za- 
pewnić naleźytą zdrowotność. 


J. M. 


D r_ S e I I i n a G u a l c o 
Rok lV przychodni organizacji Balilla 
Opierając się na materiale statystyc,z 
nym - prowadzonym przez się, aut.or 
podkreśla, że nawet na tak krótkim od- 
cinku czasu stwierdzić można doda'tni 
wpływ tego r,odzaju placówek lekar- 
skich na zdrowotność dzieci. 


J. M.
		

/str187.djvu

			P r o f. A. P u c a - Propozycje 
systematycznych studiów nad formułą 
{'ndocrinną u rosnących. Autor propo- 
nuje do tego rodzaju badań metodę G. 
Richard'a, jako naj prostszą i twierdzi, 
że systematyczne badania krwi młodzie- 
źy w wieku od 2-18 lat na zawartość 
w niej hormonów nadnercza, gruczołu 
tarczycowego i przy'tarczycowego, przy- 
sadki mózgowej oraz grasicy znakomi- 
cie ułatwiają opiekę nad rosnącym or- 
ganiZimem. Metoda Richard'a polega na 
tym, że dodanie do badanej surowicy 
krw.i i:wtonicznych wyciągów gruczołów 
o wyd,zielinie dokrewnej obniźa jej siłę 
hemolityczną. Autor podaje tu szczegó- 
ły dotyczące zarówno przyrządzania wy-' 
ciągów jak surowicy krwi oraz przebieg 
samego badania. 


J. M. 


F. C a n t a r u t t i Próchnico. 
zębów w wieku szkolnym. Na podstawie 
obszernego materiału statystycznego 
autor zaleca dbałość o stan uzębienia oli 
małych dzieci. 


J. M. 


D r. A n n i b a l e C a s a t 
zwraca uwagę na rolę systematycz- 
nych badań radiologicznych i biotypolo- 
gicznych w określaniu zdolności do pra- 
cy i walce z gruźlicą. 


J.M. 


D r. G i u s e p p e M o l i n i s 
Studia nad konstytucją osobniczą z 
punktu widze.nia wychowania fizyczne- 
go i rozwoju psychicznego młodzieży 
dorastającej. - Zwracając uwagę na to, 
że zaburzenia w sferze gruczołów o wy- 
dzielinie dokrewnej powodować mogą 
daleko idący wpływ na r02Jwój fizyczny 
i psychiczny młodzieży, autor kładzie 
nacisk na konieczność stałego baczenia 
na konstytucję dziecka. W dal- 
szym ciągu autor podkreśla znaczenie 


159 


wychowania fizycznego w rozwoju za- 
równo psychicznym jak i fizycznym 
młodzieży, uwypuklając wychowawczą 
rolę gimnastyki. Atletykę wymagającą 
wysiłku auto. uwaźa za niebezpieczną 
w w. E. młodzieży. 


J. M. 


RiviEita di Scienze Appli
ate alI' Edu- 
cazione fizica e giovanile 1936 r. - 
Maj - 
ierpień. 
p r o f. F e r d i n a n d o M i- 
c h e l i - Organizacja Balilla w pro- 
filaktyce grużlicy. Autor zwraca uwagę 
na rolę szkół na otwartym powietrzu, 
kolonii dla dzieci nad morzem i w gó- 
rach i stałej opieki lekarskiej w zwal- 
czaniu gruźlicy. 


D r. B i n d o R i c c i o n i - 
Odczyn Donaggio, jako "tesf w zracjo- 
nalizowanym wychowaniu fizycznym. 
Autor stwierdza na wstępie, źe odczyn 
Donaggio jest obecnie bardzo popular- 
nym, nie tylko we Włoszech ale i poza 
ich granicami. Odczyn ten szer,oko sto- 
sowany jest w sporcie jako miernik 
zmęczenia. Obserwacje naukowe nad od- 
czynem Donaggio doprowadziły autora 
do wniQsku, źe odczyn ten dzięki ła- 
twości uzyskania materiału do badań 
(mocz) moźe być szeroko stosowany. 
Pozwala on dzięki szerokiej skali wy- 
ników cyfrowych śledzić za fizjologicz- 
nym wpływem wysiłku na organizm lu- 
dzki i znajduje szerokie zastosowanie 
w sporcie i wychowaniu fizycznym. Zda- 
niem autora odczyn Donaggio rQzwiązał 
trudny problemat fizjologicznej oceny 
wpływu wysiłku i pracy na organi2Jm 
ludzki. Ocena ta w próbie Donaggio po- 
lega nie na absolutnych cyfrach wy.nł' 
ków odczynu, lecz na porównawczym 
zestawieniu danych indywidualnych. 
Autor twierd.zi, źe o ile odczyn Dona- 
ggio ma być powszechnie stosowany w 
wych. fiz. koniecznymi są jego uprosz-
		

/str188.djvu

			160 


czenia i dalsze obserwacje nad jego 
przydatnością w realizacji wychowania 
fizycznego. 
W artykule swym autor podaje 
szczegółowy opis odczynu Donaggio. 
J. M 


P r o f. F e r r u c c i o B a n i- 
s s o n i - Nowe zdobycze psychologii. 
Autor stwierdza, że w ostatnich latach 
daje się nasuwać szybki rozwój psycho- 
logii jako wiedzy, a zwłaszcza psycho- 
logii doświadczalnej. Psychologia pracy 
ma obecnie coraz większe zastosowanie 
życiowe i stają przed nią coraz to nowe 
problematy. Ani higiena,. ani fizjologia 
same tylko nie są w stanie odpowiedzieć 
na pyta;nia związane ze sprawą doboru 
i zużytkowania pracowników, ponieważ 
nie biorą pod uwagę takich cech jed- 
nostki, jak inteligencja, pamięć i t. p. 
W miarę zwiększania się produkcji i za- 
trudnienia robotników wyłaniają się wy- 
soce aktualne zagadnIenia organizacji 
pracy i wypoczynku. Obok tych zagad- 
nień nabiera równieź aktualności spra< 
wa doboru zawodu. Sprawy te stają się 
aktualnymi 'zagadnieniami psychotech- 
niki, czyli psychologii stosowanej. Au- 
tor ,twierdzi, że jeśli przedmiotem stu- 
diów psychologicznych Jest dziś robot- 
nik, uczeń, 4'!brodniarz i t. d., to muszą 
one objąć również kier-own;ka, nauczy- 
ciela i sęd'ziego, Naukowa. o "ena przy- 
datności do zawodu daje coraz lepsze 
wyniki. Autor zatrzymuje s:ę w swych 
wywodach nieco dłużej nad społeczną 
rolą naulł-owej aceny pr.zydatności do 
pracy jednostki ludzk,iej i podaje sze- 
reg wskazań opartych na dorobku sto- 
sunkowo nowej gałęzi wiedzy psycholo- 
gicznej, jaką jest psychologia stosowa- 
na. Artykuł swój zakańcza autor zwró- 
ceniem uwagi na to, źe wychowanie fi- 
zyczne do niedawna jeszcze grające po- 
ślednią rolę w programach szkolnych, 


w osta1nich czasach zajęło bardzo wi- 
doczme miejsce w wychowaniu. Wysuwa 
ono nowy problemat psychologii stoso- 
wanej tym bardziej, że na jego terenie 
wytwaTZają się sytuacje, które ułatwia- 
ją znakomicie ocenę uzdolnień, !Zainte- 
resowań i walorów młodzieży. Sprawy 
te winny znaleźć uwzględnienie przy u- 
kładaniu programów szkolnych. 


.

<-
 


D i n o V 'a 'fi p a - Ce"'Chy morfo
 
logiczne a cechy przydatności. Autoro- 
wi chodzi o związek między cechami 
morfologicznymi a przyda,tnością. Na 
podstawie swych ,badań nad chłopcami 
autor przychodzi do wniosku, że: 1) 
związek rozwoju osobniczego z postawą 
jest bardzo znaczny; 2) osoby o długich 
liniach ciała, smukłe, nadają się bar- 
dziej do pracy naukowej, zaś osoby krę- 
pe o szerokich wymiarach ciała bardziej 
przydatne są do sportu. Twierdzenia 
swe popiera autor szeregiem zestawień 
liczbowych w tablicach. 
W dziale dyskusyjnym znajdujemy 
d,wa artykuły poświęcone znaczeniu pły- 
wania. W jednym z nich p. t. "W a r- 
tość fizjologiczna mo- 
ralna i intelektualna 
p ł y w a n i a" niepiodpisanego auto- 
ra znajdujemy uwagę redakcji, że przy- 
toczone w artykule wywody służyć mo- 
gą jako dowód szkodliwej pr!Zesady. Po- 
wodem do łych uwag redakcji jest opi- 
nia redakcji ,.Education physique", źe 
pływanie powinno być zalecane wszyst- 
kim w ka,żdym wieku, jaJ{o najlepszy 
sport, ponieważ: ćwiczy cały organizm, 
wymaga ciągłej uwagi i przytomności 
umysłu, przez co działa dodatnio na roz- 
wój intelek
ualny, usuwa niekJtóre cier- 
pienia stawó,w i mięśni oraz uspakaja 
system nerwowy przez regularne dzia- 
łanie podniety mechanicznej, jaką jest 
rytmiczny ruch kołysania się ciała. 
J. M.
		

/str189.djvu

			".' 1'" i' f T ., 
.. ..1. PODlilm 
jrs 
-Ą 
Z Towarzystw, t:l
stytucyj 


161 


i Zjazdów. 


Sprawozdanie z Walnego Zebrania Sekcji Wych. Fiz. przy Pozn.- 
Pom. Okręgu To No S. W. z dnia 13. III. 1937 r. 


1. Powitanie i zagajenie przez pre- 
zesa p. prof. P i a s e c k i e- 
g o. 
2. Sprawozdanie z działalności Sek- 
cji w roku 1936 r. 
3. Sprawozdanie skal1bnika i komi- 
sji rewizyjnej. 
4. Udzielenie absolutorium zarzą- 
dowi. 
5. Dyskusja nad losami Sekcji. 
P. prof. P i a s e c k i przedsta- 
wia obecnym sytuację Sekcji, jej sto- 
sunek do T. N. S. W. i organizującego 
się Związku Wychowawców Fizycz- 
nych, jednocześnie wypowiadając się 
za dalszym podtrzymaniem Sekcji. 
Po obszernej dyskusji za i przeciw, 
zapadła uchwała rozwiązania Sekcji 
i przekazania salda kasowego na rzecz 
Koła Wychowawców Fizycznych Stu- 


dium Wychowania Fizycznego Uniwer- 
sytetu Poznańskiego. 
Sprawę likwidacji przekazuje prze- 
wodniczący panu mgr, Ługowskiemu. 
Komisja rewizyjna sprawd-ziła stan 
kasy i znalazła wszystko w porządku. 
Jako dyrektor Studium, przewodni- 
czący -oznajmia, źe w przyszłości po- 
siedzenia naukowe i pokazy będą na- 
dal prowadzone przez Studium i Koło 
W. F. U. P., na które będą zapraszani, 
jak dotychczas, wszyscy lekarze szkol- 
ni i wychowawcy fizyczni. 
P. wizyt. S i kor s k i w imieniu 
Sekcji składa podziękowanie p. prof. 
P i a s e c k i e m u za długoletnie 
owocne prowadzenie Sekcji. 
Na tym zebranie zakończono. 
A. Pigoniówna 
Sekr. Sekcji W. F. 


Sprawozdanie ze Zjazdu Sekcji Wychowawców Fizycznych T.N.S.W. 
przy współuddale Oddziału Pozn. Polskiego Tow. Hig. oraz Koła 
Wychowawców Fizycznych Studium D. P., który odbył się w salach 
Studium W. F. Do P. dnia 13. IR 1937. 


Obecnych 200 osób. 
W pierwszej części programu Zjaz- 
du odbyło się posiedzenie naukowe, 
które zagaił przewodniczący Sekcji W. 
F. Poznańskiego Koła T, N. S. W. p. 
prof. dr. . E. P i a s e c k i, . oddając 
'dalsze przewodnictwo obrad p. prof. 
dr. L. P a d l e w s k i e m u. 
?.-.prof. dr. Si. D e d i o wygła- 
sza ciekawy, bogato ilustrowany prze- 
zroczami referat na temat: ..T u r y- 
styka wysoko gór s-ka w 
G r e c j i d z i s i e j s z e j". Pre- 
legent pdedstawia na wstępie przy- 


czyny słabego rozwoju turystyki w 
Grecji historycznej, leżące w kulcie re- 
ligijnym starożytnych Greków, czczą- 
cych góry jako siedziby bogów, - nie- 
dostępne dla zwykłych śmiertelników. 
Ruch turystyczny w Grecji, posiadają- 
cej idealne ku temu warunki, zaczął 
się rozwijać dopiero w ostatnich latach 
zeszłego stulecia i dzisiaj jest jeszcze 
ciągle w stadium ewolucji, Autor re- 
feruje o naj ciekawszych ośrodkach i 
szlakach turystycznych Grecji, uroz- 
maicając referat ciekawymi dygresja- 
mi z własnych pr-zeżyć z pierw-szej pol-
		

/str190.djvu

			162 


skiej wycieczki turystycznej w góry 
greckie. Obecni ŹYWD Dklaskiwali pre- 
legenta. 
W dalszej części pDsiedzenia refe- 
'ruje p. mg. St. Kur z a w s k i na 
temat: "P D P u I a r n D Ś Ć g i e l 
i z a b a w m ł o d z i e ż y g i m- 
n a z j a l n e j w u z a l e ź n i e- 
n i u '0' d w łaś c i w D Ś c i f i- 
z y c z n y c h, s p r a w o w a n i a 
PDstępÓW w nauce 
w ś ród m ł o d z i e ŻYR i m, 
n a z j u m C D l l e g i u m M a- 
r i a n u m w P e ] p I i n i e". 
Prelegent omawia pDpularnDść gier i 
zabaw w zaleźności Dd: 1) wieku, 2) 
siły, 3) sprawnDści fizycznej, 4) ty- 
pów kDnstytucyjnych, 5) typów raSD- 
wych, 6) pDStępÓW w nauce, 7) spra- 
wDwania. Z.a.gadnienie Dpracował na 
pDdstawie ankiety w wyniku której 
gry uprawiane w CDII. pelplińskim da- 
dzą się podzielić według popularnDścI 
na dwie grupy w kDlejnDści następują- 
cej; pierwsza Dbejmuje: siatkówkę, pa- 
lant, piłkę nożną i kDszykówkę 
druga: hokej, dwa Dgnie, kwa.drant i 
trzeciaka. Najwaźniejszą pDpularnDścią 
wśród uczniów cieszy się siatkówka; 
drugą z kDlei jest palant. Piłka nDżna 
naj chętniej jest uprawiana przez ucz' 
niów klas niźszych, po tym następuje 
gwałtDwny spadek jej 'pDpularnDści. 
W dyskusji p. prDf. E. P i a- 
s e c k i .zwraca uwagę na rDlę wy- 
chowawcy fizycznegO' w pDpularyzacji 
pewnych gier i zabaw w danym śrD- 
dDwisku. P. P. mg. mg.: M. B a 1- 


c e r, E. P r e i s l e r, i Ł. L a n. 
g e stwierdzają, źe przedstawiDny 
przez 'prelegenta układ popularności 
gier i zabaw naleźy tłumaczyć przede 
wszystkim specyficznymi warunkami 
śrDdDwiska i rDlą wychDwawcy fizycz- 
negO'. Stopień pDpularności bDwiem, 
przedstawiDny w reIeracie, niezawsze 
da się uzasadnić fizjDIDgicznie psy- 
chDIDgicznie. 
P. prof. dr. P i a s e c k sDI- 
wując pDsied.zenie zaprasza wszyst- 
kich Dbecnych na .drugą część prDgra- 
mu Zjazdu, którą wypełniają pDkazy 
ćwiczeń cielesnych, związane z zam- 
knięciem okresu zimDwegD prący Stu- 
dium W. F. U. P. fP 
Na .pDkazy składają się lekcje pań 
i panów L, n. i III. rDku studiów, a 
mianowicie: panie: gimnastyka I r. (p. 
Z. NDżyńska), gimnastyka II. l III r. 
(p. A. PigDniówna). gimnastyka este- 
tyczna (p. Z. NDżyńska), panDwie: gi- 
mnastyka I r. - (p. mg. Czarni
ckiJ, 
gimnastyka II. i In r. (p. mg. S Łu- 
gDwski), walka wręcz n r. - (p. mg. 
Lange). szermierka I r. - (p. mg. Ka- 
zimierawicz) ; panie i panDwie: tańce 
narDdDwe w Dryginalnych strDjach - 
(p. mg. Lange). Licznie zebrani uczest- 
nicy zjazdu ŹYWD Dklaskiwali WykD- 
nawcóW. 


PDkaz zakDńczył śpiew chóru stu- 
dentów i studentek Studium W. F. U. 
P. pDd kierDwnictwem p. instr. N 0'- 
W a k a. 


A. Remolińska. 
sekr. KDła W. F. U. P. 


Posiedzenie lekarzy szkół warszawskich w dn. 21. I. 1937 r. 


PrzewDdniczący, Dr. K. M i t k i e- 
w i c z, za wiadomił D maj ącym się 
Ddbyć I zjeździe lekarzy spDrtDwych w 
Worochcie i zachęcał Dbecnych dO' u- 


czestniczenia w nim; następnie odczy- 
tał pismo właścicielki willi "OchDrów- 
ka" w Wiśle, ktoo-a propDnuje wynaję- 
cie willi na cele pDbytu wakacyjnegO'
		

/str191.djvu

			grup młcdzieży szkclnej za cpłatą 3-ch 
złctych cd cscby. W związku z tym Dr 
S c k a I porusza kcnieczncść wybu- 
dcwania w miej scowcściach pcdgór- 
skich i nadmcrskich baraków cdpc- 
wiednich na kclcnie dla młcdzieży. 
Popiera to, gcrącc dr Jurjewicz. 
Dalej Przewcdniczący pcrusza spra- 
wę grypy w szkcłach. 
Dr. Jurjewicz stwierdza, źe czasem 
chcruje na nią 25-30%. W dalszej dy- 
skusji 'Dr S a ł a m a ń c z u k. S c- 
k a l i S t e f a ń s k i uwazaJą, 
że chcruje tylko, ckołc 10%. Dr S t e- 
f a ń s k i apeluje, by rcdzice nie 
przysyłali dzieci z temperaturą do 
szkcły, Dr R a s z p i c h l e r uwa- 
ża, źe raczej chcrują starsi ucznicwie 
i wcgóle starsi (nauczycielstwc). 
Dr P i c t r c w s k a uważa, źe 
spadek frekwencji naleźy tłumaczyć nie 
tylko, grypą, ale i mrczami. 
Następnie Dr S a ł a m a ń c z u k 
wygłcsił cdczyt p. t. "Rczwój fizyczny 
dzieci z dcdatnim odczynem Pirqueta" 
Badania były przeprowadzcne w sa- 
natcrium dziecięcym w Górce Busku 
nad dziećmi sanatcryjnymi i clziećmi, 
przysyłanymi na kclcnie na ckres wa- 
kacyjny. Ogólna liczba baclanych wy- 
nosiła 1709 dzieci, w tym 726 chłcp- 
ców i 983 dziewcząt. Były to dzieci, 
pcchcdzące ze śrcdcwisk gruźliczych. 
Otrzymane wyniki były zestawiane z 
clanymi Pirquet'a i Miklaszewskiegc, 
zebranymi w ckresie przedwcjennym. 
Wzrost dzieci w Górce wykazuje stale 
wyźsze liczby w stcsunku do liczb Pir- 
quet'a i Miklaszewskiegc. 
U dziewcząt sanatcryjnych korzyst- 
niejsza faza' wzrcstu ckresu dojrzewa- 
nia rczpcczyna się z rocznym cPóźnie- 
niem w pcrównaniu z dziewczętami kc- 
lcnii sezcncwej. Spcstrzeźenia pctwIer- 
dzają, źe silniejsze wydłuźenie nie 
idzie w parze z opóźnieniem rczwcju 
płcicwegc. Jest więc rnoźe tylko, w 


163 


pewnym luźnym, niewidccznym związ- 
ku ze zmianami płcicwymi tego, ckresu. 
Największe wy,przedzanie długcści u 
dzieci dctkniętych gruźlicą przypada 
na okres bujania; zjawisko, to wysfę- 
puje u chłopców później c 1 - 2 lat. 
niź u dziewcząt, co, jest zrozumiałe ze 
względów fizjclcgicznych. Waga ciała 
wykazuje u chłcpców kclcnii sezcnc. 
wej i sanatcrium większe liczby w pc- 
równaniu z dziewczętami, a więc zga- 
dza się ze spostrzeżeniami Miklaszew- 
skiego. Nadmienić naleźy, źe dane cd- 
noszące się do chłcpców są do, siebie 
bardziej zbliźone, niż dane cdncszące 
się do, dziewcząt. W porównaniu z da- 
nymi Pirquet'a stale cbserwuje się nie- 
dcbór tak li dziewcząt, jak i u chłcp- 
ców i to, na kclcnii i w sanatorium. Re- 
ferent ma wraźenie, źe niedobór ów 
pcwstaje w ten spcsób, źe rczrcst iden- 
tyfikcwany z wagą ciała odbywa się 
w pewnej propcrcji clo wydłuźenia fi- 
zjclcgicznegc. Tułów (łącznie z głcwą) 
jest dłuższy u naszych dzieci w pc- 
równaniu z innymi narcdami. równieź 
jest cn dłuźszy cd kończyn. Amplituda 
cddechcwa dolna jest większa cd gór- 
nej u chłopców i li dziewcząt, z kclc- 
nii sezcncwej. Oddychają więc dzieci 
dclnymi częściami płuc, co, nie mcżna 
nazwać objawem korzystnym. U chłcp- 
ców sanatcryjnych zaznaczają się le' 
psze dane dla amplitudy górnej (praw- 
dopodcbnie .z pcwcdu leźenia). W pc- 
równaniu z danymi innych autcrów 
dane ilustrujące amplitudę cddechcwą 
naszych dzieci wykazują liczby zdecy- 
dowanie niższe. 


W pewnej łączncści z rozmachem cd 
dechcwym stci pcjemncść życicwa 
płuc, która li naszych dzieci wykazuje 
cyfry niskie. Zaznaczyć trzeba, że 800/0 
dzieci w sanatcrium trzeba było, uczyć 
racjcnalnie oddychać, pcniewa,ż wykc- 
nywanie maksymalnego wdechu i wy- 
dechu odbywało, się przeważnie przez 
wymuszone ustawienie stawów barko, 
,tł
" ) 
.t
		

/str192.djvu

			164 


wych i kończyn górnych, wypinaniu 
klatki piersiowej. Na lekcjacngimna- 
styki naleźałoby na to zwrócić uwagę 
i nawet może przywrócić dawne ćwi- 
czenia oddechowe nie jako takie, ale 
dla nauczenia młodzieźy racjonatnego 
wykonywania głębokich wdechów i wy- 
dechów. 
Na za,pytanie dr dr M i t k i e w i- 
c z a, S o k a l a, P i o t r o w. 
s k i e j - prelegent zaznacza, źe ch 0- 


ciaż liczba badanych wynosiła 1709 
dzieci, ale liczba badań przeprowadzo- 
nych nad nimi w ciągu paru lat wy. 
niosła 6000 - 7000; dzieci badane by- 
ły wolne od wszelkich zniekształceń 
i kalectw, które mogłyby wpłynąć na 
wyniki badań; 'podział na typy konsty- 
tucj onalne nie pozwolił na wyciąganie 
wniosków co do zmian rozwojowych 
u dzieci, naleźących do rozmaitych ty- 
pów. 


Kro n i k a. 


Zakończenie prac Komisji do Badań Wartości Biologicznej Dziatwy 
i Młodzieży R. P. 


Badania wartnści biologicznej młQdzieży i dziatwy R. P., które 
w swoim czasie przez odłamy pl'asy żądne niewY'brednej i tendencyj- 
nie wytworzonej sensacji zostały naświetlQne w spnsób urągający ce- 
lnwi, rzeczywistości i prawdzie, zostały zakończone opracQwaniem cy- 
frQwym wynikÓw badań. Opracowania doknnał Doc. Dr. Mydlarski 
i zostało QUO' przedstawione Radzie NaukQwej WychQwania Fizycz- 
negO' i Panu MinistrQwi W. R. i O. P. Materiał Qbejmujący przeszła 15 
tysięcy mładzieży szkolnej 'zebrany starannie według jednolitej meto- 
dy, stanQwi nieocenionej wprost wartnści dane umnżliwiające podjęcie 
szeregu studiów nad poszczególnymi cechami biolQgicznymi nasz
j 
dziatwy i młndzieży. Do czasu opublikowania nasuwających się z opra- 
cowania Doc. Dr. Mydlarskiego wniQsków nie czujemy się upoważnio- 
nymi do ip!Qdawania ich do wiadomości naszych czytelników. Możemy 
jednak już dziś zakomunikować, że uzyskane cyfry pQzwalają na usta- 
lenie twierdzeń pasiadających wyjątkawą wartnść w dziele PQczynań 
programQwQ - wychowawczych, a zwłaszcza w dziedzinie w. f. 


Kursy szybowcowe dla wychowaw- 
ców fizycznych. Sprawa szybownictwa 
na terenie szkoły średniej staje się 
obecnie bard!zo aktualnym 'problemem 
w pracy wychowawcy fizycznego. Z 
każ,dym rokiem coraz liczniejszy udział 
mlodzieży w obozach szybowcowych 


oraz potrzeba organizowania tego ru- 
chu na gruncie szkolnym, wymagają od 
wychowawcy fizycznego znajomości te- 
go ,przedmiotu, nawet w najogólniej- 
szym !zarysie. Cent,ralny Instytut Wy- 
chowania Fizyc,znego już w roku ubie- 
głym wprowadził do swoich programów
		

/str193.djvu

			wyszk'Olenie szyb'Owc'Owe, które w naj- 
bliższym czasie będzie przedmi'Otem '0- 
bowiązk'Owym na równi z innymi dzia,- 
łami wyszk'Olenia słuchaczów. 
Związek Abs'Olwentów Centralnego 
Instytutu Wychowania Fizyczneg'O chcąc 
pr!Zyjść z pom'Ocą wszystkim k'Oleg'Om 
pracującym w dziedzinie wych'Owania 
fizyczneg'O na terenie szkoły średniej 
równieź i nieczł'Onk'Om Związku Abs'Ol- 
wentów, w zap'Oznaniu się z szyhownic- 
twem, 'Organizuje w okresie wakacyj- 
nym dwutyg'Odniowe kursy wyszk'Olenia 
te'Oretyczneg'O i praktyczneg,o niezbęd- 
neg'O ,dla fachoweg'O kier'Ownika K'Oła 
Szyb'Owc'Oweg'O. Kursy te jedn'Ocześnie 
stanDwić !będą p'Odstawę wyszk'Olenia 
dla tych ws,zystkich, którzy zamierzali- 
by ubiegać się D st'Opień instrukt'Ora 
szyb'Owc'Oweg'O według wymagań władz 
l'Otniczych. 
Zgłoszenia na kursy szyb'Owc'Owe 
należy nadsyłać d'O dnia 15 maja br. 
p'Od adresem Zw. Abs. CIWF. Warsza- 
wa 32 CIWiF. Zgł'Oszenie lila kurs P'O- 
winn'O zawierać: 


Nazwisk'O i imię, dokładny adres, 
d'Otychczas'Owe zainteres'Owanie sZ)'lb'Ow- 
nictwem, nazwa stacj i kolej 'Owej wy- 
jazd'Owej, na'zwa stacji k'Olej'Owej doce- 
l'Owej w p'Odróży powr'Otnej. Organiza- 
cja kursu przewiduje znaczne ulgi dla 
uczestników. 


Ze Związku AbsDlwentów CIWF. 


PDłączenie Zarządu Związku Ab- 
SDlwentów C. I. W. F. z Egzekutywą 
Zjazdu AbSDlwentów. We 'Ws,zystkich 
d'Otychczasówych p'Oczynaniach Egze- 
kutywa Zjazdu Aibs'Olwentów C. I. W. 
F. jako przejści'Owa f'Orma 'Organiza- 
cyjna niep'Osiadająca uzasadnienia 
prawnego, nap'Otykała na znaczne trud- 
n'Ości zwłaszc,za w wy,stąpieniach ze- 
wnętrznych. Dla usprawnienia pracy w 
'Okresie prz)'lg'Ot'Owania kursu inf'Orma- 


165 


cyjneg'O połącz'Oneg'O z 'Ogólnym Zjaz- 
dem Ahsolwentek i Abs'Olwentó,w, jak 
równieź - w celu usunięcia p'Oz'Orów 
dWUJt'Or'Ow'Ości 'Organizacyjnej aibs'Ol- 
wentów, czł'Onk'Owie Egzekutywy na 
wspólń)'lm zebraniu z czł'Onkami Zarzą- 
du aobs'Olwentów w dn. 5. IV. b. r. u- 
chwalili zmianę warunków przedstawi- 
cieli ahs'Olwentów pr,zez p'Ołączenie E- 
gzekutywy Z'jaz,du Absolwentów z Za- 
rządem Związku Abs'Olwentów. W ten 
sp'Osób ma nastąpić 'Oźywienie Zarządu 
Związku, p'Osiadajceg'O prawne :podsta- 
wy 'Oraz zak'Ończenie 'Okresu przejści'O- 
weg'O działaln'Ości Egzekutywy. F'Ormal- 
ne p'Ołączenie nastąpił'O przez pisanie 
wspólnie zredag'Owaneg'O ,oświadczenia 
p'Odpisaneg'O przez przedstawicieli E- 
gzekutywy i Związku, istotne zaś przez 
zapewnienie współpracy na przyszł'Ość. 
Egzekutywa ,przejęła agendy Związku. 


Wielki Zjazd wraz z inf'Ormacyjnym 
kursem dla absDlwentów i absDlwentek. 
P'O d'Okładnym r'Ozpatrzeniu warunków 
i cel'Ow'Ości 'Organizacji inf'Ormacyjnego 
kursu dla abs'Olwentów 'Oraz po łaska- 
wym wyraźeniu zg'Ody i zapewnieniu 
p'Om'Ocy przez Dyrekt'Ora C. I. W. F. 
p. Płk. Dr. Zygmunta Gilewicza, Zwią- 
zek Abs'Olwentów przystąpił ,d'O wstęp- 
nych prac 'Organizacyjnych. Kurs inf'Or- 
macyjny p'Ołącz'Ony będzie ze Zjazdem 
Abs'Olwentów. 


TermiT! Zjazdu wyznacz'OnD w 'Okre- 
sie 'Od 17 dD 22 czerWca b. r. 
Okres Zjazdu p'Okrywać się będzie 
z terminem zak'Ończenia roku w C. I. 
W. F. CD nie p'Ozostanie hez wpływu na 
'Ogólny nastrój, przyczyniając się rów- 
nocześnie d'O zacieśnienia współźycia ab- 
s'Olwentów ze słuchaczami. Kurs 'Odbę- 
dzie się w Centralnym Instytucie Wy- 
ch'Owania Fizyczneg'O. 
Pr'Ogram kursu 'Obejmie pływanie w 
krytym basenie w C. I. W. F. a w szcze- 
góln'Ości rat'Ownictw'O, ,p'Oza tym lekką 
atletykę, gry sp 'Ort 'Owe i gry p'OI'Owe.
		

/str194.djvu

			166 


Zajęcia praktyczne z których częsc o- 
pracowana będzie w formie pokazowej 
uzupełnione będą fachowymi referatami. 
W przeprowadzeniu programu organi- 
zator.zy zapewnią sobie pomoc p. Dy- 
rektora, wykładowców i instruktorów 
C. I. W. F. Poza tym o wygłoszenie 
odpowiednio dobranych referatów zwró- 
ci się Zarząd do Ministerstwa W. R. i 
O. P., do Rady Naukowej W. F., do 
P. U. W. F. i P. W. oraz do Związków 
Sportowych. Zajęcia pr.aktyczne wraz 
z referatami rozplanowane będą od 
godz. 7 lub 8 do 14 lub 15, resztę dnia 
przeznaczy się na źycie kulturalne lub 
towarzyskie. Jeden dzień poświęcony 
będzie na zebranie organizacyjne oraz 
na wybM Zarządu Związku Absolwen- 
tów. Zarząd Związku jako organizator 
Zjazdu d.ołoży wszelkich starań aby 
Zjazd wypadł jak naj okazalej i to za- 
równo pod względem frekwencji jak i 
sprawności organizacyjnej. Zarząd 
Związku zwraca się do wszystkich ko- 
leźanek i kolegów z gorącą prośbą o 
współpracę. Do chwili obecnej z Cen- 
tralnego Instytutu Wychowania Fizycz- 
nego wyszło 451 absolwentek i abs'O!- 
wentów. 
Koszt pobytu w C. I. W, F. us1alony 
w terminie pozmejszym, jednak nie 
przekroczy 3.90 zł. dziennie. Kurs zo- 
stał zgłoszony do Państw. Urzędu W. 
F. i P, W. z prośbą o przyznanie zle- 
ceń na przejazd (82% zniźki kolejo- 
wej). Zarząd Związku po porozumieniu 
się ze Swiatowym Zwiqzkiem P'olaków 
z zagranicy zapewnił obecność wszyst- 
kIch absolwentek i 1!JbsoIwentów, pracu- 
jących wśród polonii zagranicą. Poza 
tym będą wy,słanę zaproszenia do by- 
łych wykładowców i instrukt,orów C. I. 
W. F. Zarząd Związku wyraźa przeko- 
nanie, źe informacje o Zjeździe dzię- 
ki pomocy koleżanek i kolegów dotrą 
do wszystkich a,bsolwentów. 
Dla usprawnienia pracy przygoto- 
wawczej do Zjazdu zgłoszenia na Zjazd 


wraz z wpisowym 10 zł. przyjmowane 
będą tylko do 31 maja b. r. W tym też 
terminie należy przysyłać referaty na 
kurs. Referaty powinny być opracowa- 
ne krótko, aby wygloszenie nie zajmo- 
wało więcej jak 15 minut. Zgłoszenia 
i referaty naleźy wysyłać pod adresem: 
Zarząd Związku Absolwentów C. I. W. 
F. Warszawa 32. 


Normalizacja kajaków żaglowych i 
regatowych. Komisja Techniczna P.Z.K. 
podjęła po pracach wstępnych akcję se- 
ryjnej produkcji kajaków regatowych i 
źagIowych i w .tym celu z'obowiązała 
wytwórnię szkutniczo-lotniczą Wł. Ko- 
złowskie,go, Warszawa, ul. Czerniakow- 
ska 171, do produkcji seryjnej po cenach 
niżej podanych o ile zamó'wienia z Klu- 
bów wpłyną w dostatecznej ilości. 


Kajaki regatowe. 
Przybliźone ceny kajaków, skalkulo- 
wane dla budowy najmniej 10 szt. kaź- 
dego typu jednocześnie wynoszą: 
a) jedynki: ze sklejki bakeJit.owej 
zł 100-120; 
jedynki ze sklejki zwykłej w wyk. 
mniej starannym zł 80-100; 
jedynki z klepki (gaboon) zł 130 - 
160; 
b) dwójki: ze sklejki bakelitowe, 
zł 140-160; 
dwój,ki ze sklejki zwykłej zł 110 - 
130; 
dwójki z klepki (gaboon) zł 160 - 
200. 


Ceny te są tylko <>rientacyj- 
ne, a ich dokładna wysokość zostanie 
ustalona po wykonaniu pierwszych mo- 
deli. 
Kajaki żaglówe "P7". Cena komplet- 
nego s,zkieIetu wyposażonego w miecz, 
zestaw sterowy (płetwa metalowa, dę- 
bowa obsada zawiasy), rumpel i całko-
		

/str195.djvu

			wity materiał na poszycie (sklejka brzo- 
zowa klejona wodoodpornym "Certu- 
sem") wynosi, dla jednorazowych zamó- 
wień seryjnych (od 5 kompletów wzwyź) 
zł. 125,-. 
Ceny poszczególnych elementów wy- 
mienionego kompletu przedstawiają się 
j ak niżej: 
szkielet bez dodatków 77 zł. 50 gr. 
miecz kajaka P7 ocynkowany 14.-; 
zestaw sterowy z rumplem 14.-; 
komplet sklejki na poS'zycie 
(brzoz. I gat., grubo 5 mm na 
dno i -burty i 4 mm na pokład 32.-; 
kompl. skI. bakelitowej grubo 
4 mm 57.-. 
Ceny te obowiązują jedynie dla za- 
mówień, nadsyłanych za pośrednictwem 
Klubów zrzeszonych w PZK, z caIkowi- 
tą od powiedzialno ścią za i akość wypro- 
dukowanego na tej podstawie sprzętu 
(ceny normalnej sprzedaży są o około 
10% wyźsze). 
Oźaglowamie kompletne 7,5 m 2 (ża- 
giel, drzewce, okucie, olinowanie 
115 zł. 


167 


Komplety zamawiane pojedyńczo, o 
5% drożs,ze. 


"Sport wodny" 


Program pracy harcerzy. 


W Warszawie .odbyła się IX konfe- 
rencja żeglarska harcerzy przy udzmle 
okoł-o 300 harcerzy - drużynowych i za- 
stępowych, kierowników pracy źeglar- 
skiej w ZHP. 
Na konferencji omówiono ogólne wy- 
tyczne pracy, program akcji letniej mor- 
skiej i śródlądowej w najbliźszym sezo- 
nie. Zdecydowano, że statek harcerski 
- szkuner "Zawisza Czarny" odbędzie 
4 podróże zagraniczne, a jachty harcer- 
skie pływać będą po Bałtyku. 
Zdecydowano nad morzem i na wo- 
dach śródlądowych zorganizować w bieź. 
sezonie liczne kursy i obozy źeglarskie. 
Uczestnicy konferencji uchwalili' wy- 
słać depesze do czynników kierujących 

'Pra wami morza z zapewnieniem, że har 
cerze z	
			

/str196.djvu

			SOMMAIRE. 


Dr. Ludwik Krzemiński - La toxicologie en Sport. Selon l'auteur de l'ar- 
tiele, le toxicologue e
t appele a participer dans la vie sportive en qualite d'ap- 
preciarteur des -condiiions hygieniques de l'education phy,sique et du Sport, 
L'auteur se pnmonce sur les diHerentes maticres veneneuses ainsi que sur leur 
influence pernicieuse sur l'organisme d'un sportsman. C'est surtou.t sur la pre- 
sence de CO en une quantite toxique pour l'organisme dans les salles de tir m aj 
ventilees ainsi que sur la presence de CO dalls les gazes exhales par les moteurs 
(automobilisme, aviation). que se concentre l'attention de l'auteur. L'influence 
defavorable de CO peut se manif.ester aussi dans une tente chauHee par un re 
chaud a alcool au par un feu de bois allume a l'entree de la tente. L'auteur 
aborde aussi le probleme de !'influence du tabac et d'aJ.cool sur l'organisme hu- 
main ainsi que Ies consequences de la presence des maticres colorantes daThs les 
vetements de sport. En ternńnant son artiele l'auteur constate que dans les cas 
cites le toxicologue est appele a prevenir le sportsman et le medecin sportif du 
danger menafi:ant. 
Dr. Roman Rettinger L'organisation de l'assristcnce medicale en sport. 
L'aurteur characterise le róle de l'assistence medioale dans les associations spor- 
tives et se prononce sur l'adion des postes d'assistence medicale. IJ constate que 
l'A,ssociation Nati-onale ,de Medicins Sportifs, constitueeen fevrier 1937 est 11:'1 
evenement d'une haurte importance dans le domaine de l'education physique en Po- 
logne. 
W. Klyszejko - Le sp.ort dans les ecdes secondaires en Esthonie. L'auteur 
donne un apperfi:u de l'organisation du sport d::I.ns les ecoles ,secondaires en 
Esthollie, base sur les programmes et les rapports des autorites publiques.
		

/str197.djvu

			DZIAŁ SPORTOWY 


Nowe możliwości w nauczanIU gIer 
sportowych. 


Jedną z wielkich trask zainteresawanych władz i paszczególnych Związ- 
ków Spartawych jest sprawa akcji szkaleniawej, z którą bezpaśrednia złą- 
czana jest kwestia instruktarów j trenerów. 
Od jakaści i ilaści instruktarów i trenerów uzależniany jest paziam 
spartu i w:ychawania fizycznegO' w szerakich masach spartawych i wyniki 
asiągane przez sportowców - zawodników. Instruktorzy i trenerzy są tymi 
ludźmi, którzy wypracowują poziom techniczny i sprawność fizyczną ogółu 
ludzi, garnących się rlo wychowania fizycznego i spartu. 
O tym, jakim powinien być instruktor i trener, jak powiniśmy zmie- 
rzać do ich wyszkalenia, zamieszczono już swego czasu artykuł p. Wł. Hume- 
na p. t. "Inst!ruktor czy trener" 1) na łamach tego pisma. Przystępując do amó- 
wienia pracy instruktarskiej, posłużymy się w części tym artykułem, opiera- 
jąc się na sformułowaniach działalności lllstruktora i trenera i wymagań oso- 
bistych i szkoleniowych, jakie stawia się kandydatom da tego zawodu. 
Zastanawiając się nad zadaniami, jakie mają do spełnienia jedni i dru- 
dzy, p. Humen kondkluduje że działalnaść instruktora abejmuje szerokie rzesze 
garnących się do sportu, których on uczy techniki sportowej. Podstawowa wie- 
dza o człowieku jest elementem niezmiernie ważnym z tego względu, że łącznie 
ze znajomością ćwiczeń ruchowych wogóle, pozwoli instruktoro-wi na pod- 
niesienie przeciętnego poziomu sprawności ruchowej człowieka, której nie 
da j dać nie może szczupły zakres techniki pewnej kankurencji sportowej 
Jeżeli zaś instruktor agraniczyłby się wyłącznie do ćwiczeń jednostronych, 
związanych z pewną konkurencją sportową, to praca jego nie przedstawia- 

 
1) Wł. Humen, Instruktor czy trener. Wychowanie Fizyczne nr.7-9 1935 r. 
'" 
" 
11 
. 
:
		

/str198.djvu

			2 


łaby głębszych wartości. Autur widzi nawet dość znaczne zazębienie się 
pracy instruktora z pracą wychowawcy fizycznego, którego cechuje jego 
zdaniem duża wszechstronność w ujmowaniu zagadnień ruchowych. 
A praca ta-enera? W przeciwstawieniu do pracy instruktora, który 
uczy techniki sportu wśród szerokich mas, trener ma do czynienia z niewiel- 
ką garstką wybrańców obdarzonych szczególnymi walorami konstytucyjnymi, 
uzdolnieniami ruchowymi oraz szczególną tendencją do wysiłku; dla tych 
ludzi stara się on stworzyć optymalne warunki dla pracy i treningu i wydo- 
bycia przez to wyniku. A więc praca jego polega na indywidualizowaniu 
techniki na wyzyskiwaniu uzdolnień zawodnika i racjonalnym treningu. 
Aby spełnić te trudne 'i ciężkie warunki, wymaga się powszechnie od 
trenera, aby był przed tym zawodnikiem i uprawiał ten dział sportu przez wiele 
lat, nadto, by obok wiedzy technicznej i wrodzonych zdolności pedagogicz- 
nych, był dobrym wychowawcą, miał charakter, usposobienie nacechowane 
pogodą i sportowym nastawieniem, a nadto by w pracy miał sugestywny 
sposób oddziaływania. 
Jak wynika z tych wymagań, nie każdy może być trenerem, chuciażby 
nawet spełniał wszystkie wymagania w zakresie swej wiedzy technicznej. 
Wysoki poziom specjalizacji i związane z tym ograniczenie sfery dzia- 
łania u jednostek niewyróżniających się zdolnościami w stawianiu i rozwią- 
zywaniu nowych zagadnień w swej pracy, dość szybko zbliża się proces kost- 
nienia poglądów, uniemożliwiający próby nowych rozwiązań. To też po- 
ważniejsze próby trenerów, kierujących zagadnienia dydaktyczne na nowe 
tory zasługują na szczególną uwagę. Początkowo w metodyce gier spor- 
towych, gdy okazało się, że braki techniczne nie dozwalają na opanowanie 
taktyki ujmującej istotę gry, zaczęto z całą pasją ćwiczyć rzuty i chwyty na- 
wet często nie oglądając się na bezpośredniość zastosowań tych ćwiczeń.. 
Dopiero po opanowaniu pewnego zasobu ćwiczeń przystępowano do ćwi- 
czeń taktycz"nych, a raczej do samej gry. Tymczasem o wyniku gry nadal de- 
cydowało przygotowanie taktyczne. 
W tych warunkach na naszym terenie w dziedzinie gier sportowych 
wystąpił p. Kłyszejko, który za cel swoich prac przyjął podniesienie poziomu 
taktycznego w naszych drużynach. Wychodził ze słusznego założenia, że tech- 
nika 'naszych zawodników w grach sportowych jest dość wysoka, a jeżeli 
nawet w niektórych okręgach niższa, to łatwo ją będzie podnieść. Natomiast 
u graczy naszych raził brak jakiejkolwiek "myśli" w grze, i obmyślanej tak- 
tyki. Wprawdzie tu i ówdzie stosowano pewne taktyczne zagrania, wzoro- 
wane przeważnie na Amerykanach, to jednak było to wyłącznie pro rlomo 
sua i nie mogło się odbić na ogólnym poziomie gry. 
Pierwsze próby bezpośredniego wprowadzenia zasad taktyki do gry 
naszych mistrzowskich zespołów, właściwie zawiodły, pozostawiając tylko 
jakąś mglistą tendencję w' tym kierunku. Dopiero nowe podejście do tego 
zagadnienia przyniosło piękne wyniki. 
Mianowicie w ramach akcji szkoleniowej instruktorskiej wprowadza 
p. Kłyszejko pewne zmiany w metodach "nauczania gier sportowych, szkoląc 
specjalnie nastawionych instruktorów i zawodników. Zaczyna więc od pod-
		

/str199.djvu

			3 


staw, a na tym materiale łatwo już znajduje teren do właściwej pra- 
cy. W nauczaniu nie kładzie już, jak to było dotychczas, powszechnie przy- 
jęte nacisku na technikę, ale jakgdyby pomijając techniczne przygo-' 
towanie, uczy "jakiejś gry taktycznej". Akcja rozwija: się wokół kosza lub 
bramki., 'ale stale i zawsze ma na' celu nie tyle technikę wrzucenia;, a raczej 
możliwości wytworzenia sytuacji, w której zdobycie kosza lub bramki jest'naj-' 
łatwiejsze. 
Okazuje się, że technikę wynikającą z przepisów, zawsze zdąży gracz 
opanować i nauczyć się, natomiast raz wyuczonego bezmyślnego biegania po 
boisku nie oduczy się nigdy. Dlatego też wysiłek i zamierzenia w nowym 
ujęciu zasad nauczania - idą w tym kierunku, aby wytworzyć najpierw in- 
struktora a później zawodnika-gracza. takiego, któryby gry ,sportowe rozu- 
miał nie jako grę dla jednego gracza, ale jako grę której pierwszym i głów- 
nym zadaniem jest skonstruowanie pewnej myśli w przeprowadzeniu wspól- 
nej akcji celem wytwurzenia najlepszej sytuacji do strzału. W tym celu 
koniecznym jest głębokie zrozumienie każdego miejsca, i każdej pozycji i sytu- 
acji na boisku, oraz każdego ruchu poszczególnego gracza. 
Zdawać by się mogło pozornie, że taka praca stoi w pewnej sprzecz- 
ności z tym co powiedzieliśmy na początku o pracy trenera, rozgraniczając 
ją z pracą instruktora. Jeżeli się zastanowimy nad tym bardziej, to dojdzie- 
my do wniosku. że takie ujęcie pracy nie tylko, że nie stoi w sprzeczności 
z założeniami o pracy trenera, ale przeciwnie świadczy o najlepszym zrozu- 
mieniu tej pracy przez niego. Przez nie bowiem, wyłania się nowa bodajże 
czy w wielu wypadkach nie najważniejsza cecha trenera, którą jest 
zrozumienie terenu pracy. Teren trzeba niekiedy z gruntu przerobić i nasta- 
wić na to co ma stanowić właściwy zakres pracy. Jest tu, powszechne 
narzucenie swojej słusznej myśli całemu ogółowi. Ujawnia się tu, 
wielka indywidualnuść trenera, który potrafi niekiedy całe społeczeństwo, 
czy nawet pewne okresy dziejowe sportu związać ze swoją myślą sportową. 
Dla przykładu weżmy np. słynny system - W - w piłkarstwie, czy system 
wzmocnio'nej defenzywy Nertza, lub styl Fairbairna w wioślarstwie, gdzie 
pewne jednostki potrafiły zawojować wszystkich narzucając im swoje myśli 
i sposoby realizowania zamierzeń. 
Jakkolwiek nie na tą miarę, to jednak nasz trener p. Kłyszejko jest 
na drodze do realizowania swej daleko wybiegającej naprzód myśli, znaj- 
dując coraz bardziej ku temu podatny teren. Zamierzenia jego są tym bardziej 
możliwe do zrealizowania, ponieważ rozwiązują po części najtrudniejszą stro- 
nę nauczania, to jest zainteresowanie. Dotychczasowy sposób postępowania 
mimo wszystko, nosił charakter suchej zaprawy i nauki, której pewna część 
ćwiczących niechętnie podrlawała się, dążąc w swoich działaniach do bez- 
pośredniego bliskiego celu jaki jest zdobycie bramki lub strzelenie kosza. 
Rozwiązanie nauki po linii zaspakajającej w pewnej mierze te dążenia, stwa- 
rza znacznie korzystniejsze warunki dla nauki przez to, że czyni ją bardziej 
żywą i bardziej zbliżoną do tego jaką pragnie ją widzieć garnący się do nie.i 
uczeń. Zwilaszcza, że przez zmianę i zaspokojenie tych dążeń nauka sama 
nie tylko że nie traci na wartości, ale przeciwnie wiele zyskuje i to zwłaszcza 
w dziedzinie tak trudnej jak w taktyce gry.
		

/str200.djvu

			4 


Dlatego też tą innowację w metodyce gier sportowych możemy 
przyjąć jako bardzo trafną i oczekiwać od niej po kilku latach zmiany obli- 
cza naszych drużyn sportowych, które miast bezmyślnej bieganiny i gry 
z przypadku, zagrają taktycznie i z myślą, i że taktyce jednego zespołu inny 
zespół przeciwstawi inne myśli zagrania jeszcze bardziej złożone i trudne 
do przejrzenia dla drużyny przeciwnej, a wszystko to pociągnie za sobą 
w następstwie wysoką sprawność techniczną. 


Jan Skład.
		

/str201.djvu

			WALENTY KL YSZEJKO 
trener PZPR. 


Metodyka l podział 
przygotowawczych do 


r r 
CWlczen 
koszykówki. 


Dla lepszego zorientowania się w obszernym zasobie ćwiczeń przygo- 
towawczych do koszykówki, dzielimy je na grupy według zadań, jakie im sta- 
wiamy. 
Podział ten w dużym stopniu ułatwia instruktorom pracę przygoto- 
wawczą w klubach, przy czym jest on konieczny na doskonalących kursach 
gier, tym bardziej, że usystematyzowane są według stopnia trudności i ko- 
lejności nauczania. 
N. p. Nie możemy przystąpić do nauki obrotów lub zwodów, nie naU- 
czywszy poprzednio startów, chwytów i podań, albo też uczyć techniki, nie 
wyrobiwszy poprzednio dostatecznej sprawności fizycznej i kondycji ogól- 
nej zespołu, nieodzownej dla gry prowadzonej chociażby w naj prostszych 
formach. 
Wszystkie ćwiczenia przygotowawcze dzielimy na 5 grup. 


I grupa. Wyrobienie sprawności i kondycji ogólnej. 
Cel: Wyrobienie sprawności i kondyc.ii przez: 
a) marszo-biegi i ćwicz. lekko atletyczne, 
b) ćwiczenia gimnastyczne, 
c) ćwiczenia z piłkami lekarskimi. 


a) Marszo
biegi i ćwiczenia lek. atletyki prowadzimy, o ile pozwalają 
warunki, przez cały letni sezon, przy tym zwracamy szczególną uwagę na 
wszystkie rzuty lewą i prawą ręką, skoki, odbicie lewą i prawą nogą, biegi 
do 400 metrów. 
W sezonie jesiennym, kiedy uprawianie lekkiej atletyki jest utrudnione, 
większą uwagę zwracamy na marszo-biegi (do 3 klm. i traktujemy tę zaprawę 
raczej indywidualnie). 
b) Następny okres - to zaprawa gimnastyczna w sali. Najlep- 
szą zaprawą gimnastyczną dla koszykówki jest gimnastyka według N. Buhka.
		

/str202.djvu

			6 


Główną nwagę zwracamy na ćwiczenia siłowe, które wzmacniają m. 
rąk i górnej częśÓ tułowia. 
ćwiczenia te muszą być odpowiednio dobrane. Np. wykluczamy 
wszystkie ćwiczenia zmniejszające szybkość reakcji, wyrabiające małą ruch- 
liwość mięśni, względnie wpływające na oddychanie. 
Zaprawę gimnastyczną organizujemy z zawodnikami w pierwszych ty- 
godniach sezonu, t. zn. wtedy, kiedy prowadzenie marszo-biegów i lekkiej 
atletyki jest utrudnione ze względów atmosferycz"nych, 
c) Piłki lekarskie w pracy przygotowawczej używamy w dwu celach: 
1) jako ćwiczenia siłowe dla rąk i górnej części ciała, 
2) do szybkiego nauczania prawidłowych postaw przy chwytaniu i Wy- 
rzutach piłki. 
Zasadniczo ćwiczenia z piłkami lekarskimi prowadzimy przez cały se- 
zon z tym tylko, że zmniejszamy czas ćwiczenia z 10 min. w początkowym 
okresie do 3 minut. 


II grupa. ćwiczenia techniczne. 


Cel: nauczanie elementów techniki. ćwiczenia dzielimy na: 
a) Podania i starty. Wszystkie rodzaje i sposoby podania w rozmai- 
tych ustawieniach ćwiczących, szeregi, rzędy, koła, dwójki. trójki, dowolne 
ustawienia się, 
b) Rzuty do kosza. Rzuty z miejsca, z kroku, z kozła i biegu. 
c) Obroty, zw{)dy, kozłowanie, 
d) Indywidualny atak 'i obrona. 


III grupa. ćwiczenia taktyczno-techniczne. 


Cel: przygotowanie do taktyki przy powtórzeniu elementów techniki. 
Przygotowanie polega na przyzwyczajeniu graczy do takiego poruszania się 
na boisku, jakie potrzebne jest do gry taktycznej. 
ćwiczenia mogą być: 
a) z urojonym przeciwnikiem, 
b) z rzeczywistym przeciwnikiem. 


IV. grupa. ćwiczenia taktyczne. 
Grupa ta zawiera nauczanie taktyki ataku, obrony, zagrań taktycznych 
w specjalnych sytuacjach (wyrzut piłki z linii koszowej, bocznej, rozpoczęcia 
gry ze środka, po rzucie karnym). 


V grupa: Fragmenty gry. 
Celem fragmentów gry jest: szybkie wprowadzenie zespołu do gry 
właściwej i do gry taktycznej. 
Fragmenty gry mogą być: 
dla początkujących - w celu szybkiego uczenia się i nabywania pudsta- 
wowych "doświadczeń" niezbędnych do gry. Np. gra 4 przeciw 4 na jednej
		

/str203.djvu

			7 


stronie boiska, bez strzału do kosza, albo 4: 3, 3: 3, 3: 2 i t. d. bez zwra- 
t;ania specjalnej uwagi na błędy. 
dla zaawansowanych - dla lepszego opanowania taktyki ogólnej. 
a) Wszystkie ćwiczenia taktyczne z urojonym przeciwnikiem, najpierw 
z jednym, po tym z dwoma i t. d., 
b) dla nauczania ,;taktycznego zakończenia akcji przy sytuacjach 2 na ,1 
2 na 2, 3 na 2, 3 na 3 . 
Przy nauczaniu techniki w zależności od zespołu, wyszkolenia i celu 
pracy, posługujemy się następującymi ćwiczeniami: 
Np. Rzut do kosza z kozłowania. Początkowo uczymy rzutu do kosza 
z kroku przy odbiciu z lewej nogi, po tym rzutu do kosza po jednym kożle 
przy tej samej pracy nóg, po dwóch kozłach, w końcu po dowolnej ilości 
kozłów. 
Obrotu uczymy przez: ubronę piłki ciałem, 'następnie pracę nóg, w koń- 
cu umiejętne wykorzystanie ataku przeciwnika. 
Tą metodą posługujemy się też i przy nauczaniu ćw. technicznych, albo 
taktyczno-technicznych. Np. ćwiczenia techniczne ala nauczania podań i star- 
tów (rys. 1). 


+ 
--,,, 
-'- 
 __X 
J::- \ j1 
-ł- I \/ 
...........4..... / 
J, '-r/ \ 
, " ......... \ 
/ 
 
'/. 
 


Rys. 1. 
-
 ruch gracza, 
-} podanie, 
x gracz, 
o gracz urojony - przeciwnik. 


Pierwsza faza nauczania tego ćwiczenia w formie prostej bez startów. 
Gracze podają piłkę po przez jednego gracza (jako odmiana w lewo). 
Po poznaniu ruchu piłki i opanowaniu dokładności podania w miejscu, 
przystępujemy do nauczania II fazy (rys. 2). Start do piłki jest krótkim 
około 1,5 - 2 mtr. 
Należy zwracać uwagę na gracza, który po otrzymaniu piłki musi mo- 
mentalnie oddać ją 'następnemu. Po oddaniu piłki gracz wraca na swoje 
miejsce. 
Podobnie postępujemy i przy nauczaniu taktyki, mianowicie wychu- 
dzimy od najprostszych zagrań do złożonych, ucząc najpierw iednego po- 
dania, po tym dwóch, trzech i t .d. ...
 
(; IllIlOT 
.1-
		

/str204.djvu

			8 




 I
 

 /J 
\ ........" i 
\ ".... I 
/ ').... 
/ \ I ' 
J£ - 'r' - ...>
 
,,/' / 
 
.f 
 
\ 
)( 
Rys. 2. 


Np. Najprostsze zagranie ze środka boiska (moment rozpoczęcia gry). 
Całe zagranie wygląda nast. (rys. 3): 


IY '" 
( "1 
:\1 


J 
O 
Rys. 3. 


środkowy x, podaje piłkę x 2 (pierwsze podanie), który dla utrzymania 
piłki zmienia pozycję. W tym czasie Xg zmienia pozycję i otrzymuje podanie 
do x 2 . środkowy po skierowaniu piłki do x 2 ' porusza się w przeciwnym kie- 
runku od skierowanej piłki i zajmuje pozycję, gdzie poprzednio był gracz x g " 
Możliwości do strzału do kosza ma gracz Xg i Xl' 
Kolejność w nauczaniu jest następująca: najpierw uczymy I podania, 
próbując wszystkie kierunki (rys. 4). 


/;1 
/ l"
 
i/ I I 
li 
oy
 

 


RY!'l.4.
		

/str205.djvu

			9 


Po wyuczeniu dla kontroli i utrudnienia, przy graczu x 2 stawiamy prze- 
ciwnika O, który przeszkadza przy otrzymaniu piłki i działaniu. Następnie 
uczymy II podanie (rys. 5), na tych samych zasadach co i pierwsze, po tym 
III podanie. Po opanowaniu I, II, III podania, uczymy całości. Najpierw 
bez przeciwników, a po tym z jednym, dwoma, trzema i t. p. 



, 
" 
"- 
""- 

2. 

 ,,}\ 
'-----
 
Q 
Rys. 5. 


Przy nauczaniu taktyki ataku, obrony i sytuacyjnych zakończeń akcji 
posługujemy się specjalnymi zadaniami (2 : 1, 2: 2, 3: 2 i t. d.). 
Na zebraniu drużyny podajemy graczom konkretne zadanie, które jest 
fragmentem gry. Gracze starają się omówić możliwości dalszego rozwią- 
zania akcji. Przy powstałej dyskusji kierujemy myśli graczy na prawidłowe 
rozwiązanie. W konkluzji sumujemy wnioski i decyzje, stwarzając odpowied- 
nie ćwiczenia przygotowawcze. 
Chcemy, żeby gracze mysIeli, proponowali i przyzwyczajali się "lo- 
gicznie myśleć po koszykarsku". Tę metodę stosujemy nie tylko do nauczania 
fragmentów gry, ale do nauczania taktyki. 


Np. Zadanie: sytuacja "dwóch przeciw dwom" (rys. 6). 


Ó 
6 


OJ. 
"':t. 


o, 


11-: 


Rys. 6. 


Gracz XL ma piłkę i chce podać x 2 ' Xl i x 2 są obstawieni. Jak muszą 
zachować się Xl i x 2 ' żeby stworzyć możliwą sytuację do strzału do kosza?
		

/str206.djvu

			10 


_ Rozwiązanie (rys. 7). Gracz X 2 porusza się w kierunku środka miejsca 
karnego i otrzymuje tam piłkę. Gracz Xl po podaniu porusza się w kierunku 
oddalonej piłki. Kiedy przeciwnik O 2 będzie w dalszym ciągu pilnował X 2 , 
to gracz X 2 otrzymuje piłkę z powrotem od Xl i ma możliwość przejścia na 
kozłowanie albo strzału do kosza. 


6 


\
\ 
/ "
} 

 / .
::7 
Ol ./ 
./ 
')1..... 
I 
Rys. 7. 


Kiedy gracz O 2 nie będzie zdecydowany, co niewątpliwie wpłynie na 
jego "pilnowanie", to gracz x 2 ' robiąc obrót zwodzący, rozpocznie kozłowanie 
albo strzał do kosza. 
Wniosek: ćwiczymy. Na godzinie praktycznej w sali, przystępujemy 
do nauczania tych ruchów i poruszamy się po boisku przy takiej sytuacji 
przez odpowiednie ćwiczenia przygotowawcze (rys. 8). 


ó 


(\ 
;r-
 

 

'l.Ą 

 )(/ 
X 

 


Rys. 8. 


To ćwiczenie robimy także i z drugiej strony. 


Trzy stopie w nauczaniu i przyswajaniu ćwiczeń. 


Przy nauczaniu techniki czy też taktyki lub zadań, musimy zawsze pa- 
miętać o 3-ch stopniach nauczania ruchu. 
1 stopień: Zapoznajemy graczy z kierunkiem ruchu piłki w ćwicze- 
niu właściwym. Np. miejscem zatrzymania się, miejscem startu, oddania lub 
chwytu piłki. To znaczy, poznajemy ogólny ruch działania w ćwiczeniu. 
W zależności od rodzaju ćwiczenia i poziomu ćwiczących, ten moment może 
być krótszym ,albo przedłużonym.
		

/str207.djvu

			11 


W tym czasie absolutnie nie zwracamy uwagi na wykonanie poszcze- 
gólnych ruchów, dając możność ćwiczącym skupić swoją uwagę wyłącznie 
na poznaniu ogólnego ruchu w ćwiczeniu. 
II stopi
ń: Nauka poszczególnych elementów technicznych w danym 
ćwiczeniu. Kontrolujemy wykominie rzutów i automafyzujemy wszystkie 
ruchy, przyzwyczajając ćwiczących do prawidłowego wykonania całości ćwi- 
czenia. 
III stopień: DoprowadzanlY wykonanie całości ćwiczenia do precyzji. 
Dajemy możność indywidualizowania w wykonaniu. 
Stąd każde ćwiczenie przygotowawcze musi przejść 3 stopnie. 
Często instruktor daje "na jednym treningu dużo ćwiczeń i wymaga 
dobrego wykonania, albo w każdym treningu zmienia ćwiczenia. Przy takim 
przeprowadzaniu szkolenia, pożądanego wyniku nie osiągnie. 


Ogólne metodyczne wskazówki do ćwiczeń przygotowawczych. 


1. Warunki i same ćwiczenia muszą być jak naj ściślej zbliżone do ce- 
lów właściwej gry. Nie powino się dawać tych ćwiczeń, których cel i war- 
tość w grze jest problematyczna. Np. ćwiczenie w toczeniu piłki po podło- 
dze (?), albo kozłowarlie naokoło sali (?). 
2. Wszystkie ćwiczenia muszą być przeprowadzone w pierwszych fa- 
zach nauczania w bardzo spokojnym i wolnym tempie. W przeciwnym razie 
wykonanie zmęczy graczy, nie da opanowania ruchu i może doprqwadzić 
zespół do przetrenowania. 
3. Nie dajemy dużo ćwiczeII technicznych na jednym treningu, wy- 
starczy dwa, trzy ćwiczenia, z niektórymi odmianami. Po 3-4 treningach 
całkiem zmieniamy ćwiczenia, wracając zawsze do poprzedniego programu. 
Taki "powrót" jest najlepszą kontrolą zdobytych umiejętności. 
4. Z poprawianiem błędów nie spieszymy i nie uczymy kilku rzeczy 
odrazu. Zaczynamy od prostszych elementów. Kolejność w ćwiczeniach 
technicznych, którą należy przestrzegać, jest następująca: w miejscu, z kro- 
kiem, że startem, w biegu. " 
5. Przy nauczaniu ćwiczeń technicznych powoli przechodzimy z ćwi- 
czeń, w których pozycja i miejsce ćwiczącego jest określonym (szeregi, rzę- 
dy, dwójki, trójki, koło), do ćwiczeń w dowolnym ustawianiu graczy. 
6. Dajemy drużynie tylko takie ćwiczenia taktyczno-techniczne, które 
są nam potrzebne dla nauczania taktyki naszej drużyny. Cel musi być wy- 
tłumaczony. Każdy ruch w tych ćwiczeniach musi być dokładnie wyjaśniony. 
W szczególności praca nóg i poruszanie się po boisku. 
7. System gry 
usi być w ścisłym połączeniu ze zdolnościami i możli- 
wościami graczy. 
8. Gra kombinacyjna musi być oparta na pewnych podstawach, a nie 
przypadkowości.
		

/str208.djvu

			. 


JAN SKŁAD. 


Styl 


kalif orni j ski 


w 


skoku 


wzwyz. 


Jeżeli chodzi o pojęcie stylu kalifornijskiego, to sama nazwa czytel- 
nikowi właściwie nic nie mówi. Nazwa ta stosowana jest du pewnego ro- 
dzaju skoków wzwyż tylko u nas w Polsce, jakkolwiek obok niej spotykamy 
się również z inymi określeniami tego rodzaju skoku pod nazwą "Osborna" 
lub "Horina". Po za naszym krajem, o tych skokach mówi się zwykle jako 
o skokach stylem obrotowym (Rollstil). 
Nazwa styl obrotowy obejmuje dość różnorodny zespół ruchów, wła- 
ściwych wielu skoczkom, ujmując jak gdyby z grubsza pewne układy ciała 
i ruchy poszczególnych jego części. Nasza nazwa styl kalifornijski - odpo- 
wiada również temu samemu znaczeniu. Natomiast nazwę stylu Osborna i sty- 
lu Horina, odnosić trzeba wyłącznie do sposobu skakania przez tych dwuch 
amerykańskich skoczków. ° ile styl Horina powtarza nawet i dziś wielu 
skoczków, posługując się nim często łącznie ze stylem obrotowym, to sty- 
lem Osborna prawie nikt, poza nim nie skakał. Natomiast przyjęto od Os- 
borna zasadę dobiegu i odbicia do skoku, a układ ciała i ruchy w czasie skoku 
tylko częściowo. 


Rys. 1. Styl obrotowy - kalifornijski (sylwetka wIg. mistrza olimpijskiego 
z Berlina 1936. Johnson USA - 204 cm. 


Po tym krÓtkim wYJasmeniu o pochodzeniu nazw jednego ze stylów 
skoku, dla dalszego uzupełnienia, jak również celem sprowadzenia pojęcia 
o stylu skoku wzwyż na właściwe tory, chcielibyśmy podkreślić zasadę sto- 
sowaną dziś coraz powszechniej, która brzmi: \V skokach w zwyż nie należy
		

/str209.djvu

			13 


nigdy ślepo naśladować jakiegoś stylu czy ruchu, który wykonywa ten lub 
inny mistrz. Zasada indywidualizacji formy ruchowej powinna tu znaleźć 
naj szersze zastosowanie. Powinniśmy zgodzić się na to, że to, co dla jednego 
jest dobre, to nie koniecznie musi być również dobre dla innego, zwłaszcza dla- 
tego, że to, co jakiś mistrz potrafi wykonać z największą precyzją, nie zaw- 
sze inny skoczek potrafi naśladować z tą Sailllą precyzją, a tym samym nie 
lnoże dojść do tych samych wyników. Skoki wzwyż są tak specyficzne 
w ruchach, a skoordynowanie ich jest tak różnorodne, i tak wielka 
współzależność od właściwości fizycznych i psychicznych skoczka, że dla 
osiągnięcia wyników, musimy szukać dróg właściwych wyłącznie danemu 
skoczkowi. 
Dlatego też, jeżeli chodzi o ustalenie stylu jakim ma nasz zawodnik 
skakać, to należy ustalić go jedynie drogą eksperymentu. Opierając się na 
jakimś ze stylów, przejść kolejno wszystkie możliwe i znane formy ruchowe 
w danym stylu i drogą obserwacji i samopoczucia li skoczka ustalić z tego 
jedną całość, właściwą danemu skoczkowi. Tą drogą dojdziemy dopiero 
do tego, że jeden skoczek będzie miał rozbieg szybki i długi, inny znów wol- 
ny i długi, dalej, że ten lub ów skoczek będzie nad poprzeczką pracował 
bardziej skulony, inny znóW bardziej rozciągnięty, ten znów będzie nad po- 
przeczką wykonywał szybkie ruchy wyprostne i obsuwanie się plecami, a in- 
ny wykona spokojne zrolowanie się. Jednakże, ktoś, kto podejmuje się ta- 
kiego ustalenia stylu zawodnikowi, musi doskonale orjentować się we wszy- 
stkich możliwościach i zależnościach w skoku, aby nie popełniać np. takich 
błędów, jak połączenie dalekiego odbicia z wolnym i krótkim rozbiegiem, lub 
np. krótkiej pozycji kucznej nad poprzeczką ze spokojnym zrolowaniem i t. d. 
Są to wielkie trudności w ustaleniu tego stylu skoku, ale kto potrafi je dobrze 
rozgraniczyć i połączyć z utalentowanym skoczkiem, ten może mieć pewność, 
że wyniki, osiągane tym stylem będą najlepsze. 
Chcąc ułatwić czytelnikowi orjentację w tych zależnościach i koordyna- 
cjach skoku, podamy szereg takich szczegółów, zaznaczając przy tym, że mo- 
gą być od tego znaczne odchylenia i że nasz opis będzip miał raczej charak- 
ter możliwie ogólny dla tego stylu. 


Dobieg. 


Dobieg jest jedną z sił, składających się na krzywą lotu skoczka wzwyż. 
Ważną jego cechą jest, ażeby był dokładnie wymierzony i odpowiednio do- 
prany. Mianowicie, musimy ustalić, czy nasz skoczek ma wykonywać roz- 
bieg szybki czy też wolniejszy, dłuższy czy krótszy. Szybkość dobiegu po- 
zostaje w ścisłym związku z usposobieniem i temperamentem skoczka, i łą-- 
czy się bezpośrednio z miejscem odbicia. Naogół, skoczkowie o wybitnie 
żywym usposobieniu, odbijają się dalej od poprzeczki. Ich ruchy są zazwy- 
czaj bardziej gwałtowne i mniej opanowane. Dlatego o wyniku ich decy- 
duje, nie tyle wysoka precyzja wykonywanych ruchów, ile siła dobiegu i od- 
bicia. Winni rozbiegać się szybciej, a tym samym odbić się nieco dalej od 
poprzeczki. Dzięki temu, pewne ruchy nieopanowane lub nerwowe, nie od- 
biją się tak niekorzystnie na wyniku. Natomiast skoczkowie spokojni, zrów-
		

/str210.djvu

			14 


noważeni, o pewnym usposobieniu flegmatycznym, opanowują swoje ruchy 
bardziej dokładnie, a w wykonaniu cechuje ich wybitny spokój i harmonja 
ruchowa. Dla nich korzystniejszy jest spokojniejszy, wolniejszy i krótszy 
dobieg, a odbicie bliższe poprzeczki. Dobieg w stylu obrotowym wykonywa 
się skośnie, odbijając się nogą wewnętrzną (bliższą poprzeczki). W połącze- 
niu z tym, co już o pewnych psychicznych typach skoczków powiedzieliśmy, 
omówić trzeba również kąt dobiegu. Na ogół dla obu typów korzystniejszy 
jest dobieg niezbyt płaski, a raczej zbliżony do prostopadłego. Najbardziej 
płaski dobieg nie powinien przekraczać kąta 30 stopni. Dobrze jest pamiętać 
o tym, że im bardziej szybki jest dobieg, tym kąt dobiegu winien zbliżać się 
do kąta prostego. 
Bez względu na to, jaki mamy dobieg, wojny czy szybki, krótki czy 
długi, to zawsze. musi być wykonany tak, ażeby na ostatnich krokach ciało 
nie było zbytnio pochylone do przodu. Unikniemy tego przez wydłużenie 
ostatnich kroków. Ten układ ciała ma bezpośrednie znaczenie dJa wykona- 
nia dobrego odbicia, przez stworzenie najkorzystniejszych warunków dla uło- 
żenia ciała do odbicia. Mówiąc o krokach dobiegu, na specjaJne podkreśle- 
nie zasługuje istota kroków dobiegowych. Na ten temat istnieją najróżno- 
rodniejsze poglądy: twierdzi się np., że dobieg winien być tak wykonany, 
by w miarę zbJiżania się do poprzeczki narastała siła dobiegu, by ostatni 
krok "odbicia' wypadł naj silniej szy. Inne teorie głoszą, że tylko dwa ostat- 
nie kroki powin'ny być silne, pny czym przedostatni jest już jakgdyby 
odbiciem. A jeszcze inni mówią, że tylko ostatni krok. Najbliższą prawdy 
jest zdaje się teoria o dwu ostatnićh krokach, to znaczy. o przedostatnim 
i ostatnim kroku. 


Rys. 2-a. PrawIdłowa postawa w 
czasie dobiegu. 


Rys. 2-b. Prawidłowe nachylenie 
ciała w czasie odbicia. 


W każdym razie jedno jest pewne, dobieg najeży wyko"nać tak, ażeby 
nabrać pewnego pędu, ale pamiętać przy tym, że skoczek powinien być w cza- 
sie rozbieg-u rozluźniony, a jego główne wyładowanie się ma nastąpić w chwili 
odbicia. JeżeJi fila kogoś sprawia trudność wykonanie tego w czasie ostatniego
		

/str211.djvu

			15 


kroku, to dobrze jest wykonać już energicznie przedostatni krok (tak wy- 
konywał go np. Pławczyk, rekord jego 196 cm ale "zbieranie się" - na prze- 
strzeni kilku kroków nie wydaje się korzystnym. 
Odbicie. 
Im szybszy i bardziej prosty jest dobieg, tym dalsze musi być odbicie. 
\V skokach o skośnym dobiegu, odbicie waha się pomiędzy 70 a 120 cm; nie 
powinno natomiast przekroczyć granicy 150 cm przy najbardziej prostopa- 
dłym. W stylu kalifornijskim odbicie zdaje się być najbardziej korzystnym 
ze wszystkich innych. Wykonywa się z nogi wewnętrznej, co dla całości 
ruchów, składających się na wybicie się ciała do góry, ma wielkie znaczenie. 
Mianowicie, dzięki temu, ciało układa się z pewnym odchyleniem do tyłu, 
z pochyleniem na nogę odbijającą (rys. 2 b), przez co noga wymachowa ma 
możność wykonania bardzo obszernego wymachu w górę, który jest jedną 
z głównych sił wyciągających ciało do góry. Obszerny i zdecydowany wy- 
mach nogą wymachową potrafi poderwać ciało bardzo wydatnie do góry, co 
łącznie z odbiciem przez nogę odbijającą, składa się na bardzo korzystne i wy- 
sokie wybicie w górę. Dlatego też, wracając do tego cośmy powiedzieli już 
poprzednio o dobiegu, ostatnie jego kroki muszą być długie, aby przez to 
rozciągnąć ciało i stworzyć tę korzystną dla wymachu postawę. Jeżeli zaś 
skoczek dobiega do poprzeczki krótkimi krokami, to ciało jego jest zbytnio 
pochylone do przodu, a układ ten nie pozwala na obszerny wymach, dlatego 
też skac
e on wyłącznie dzięki wybiciu się nogi odbijającej. 
Przy wykonywaniu czynośd odbicia należy pamiętać o tym, co bardzo 
często popełnia się jako błąd, że przebieg tych czynności jest za krótki. 
Jakkolwiek jedni skoczkowie będą je wykonywali krócej, a inni dłużej, 
to jednak, wszystkich powinna cechować pewnego rodzaju powolność. 
Potrzebne to jest z tego względu, ażeby skoordynować czynność wymachu 
nogi z czynnością odbicia się 'nogi postawnej. Zazwyczaj dzieje się tak, że 
skoczkowie nie wykorzystują w pełni tego wielce korzystnego wymachu no- 


Rys. 3-a. Zbyt silne pochylenie ciała 
wprzód na nogę wymachową. 


Rys. 3-b. Prawidłowy układ ciała.
		

/str212.djvu

			16 


gl l odrywają się od ziemi wcześniej, zanim zdążą wykonać pełny wymach. 
W związku z tym wymachem jest jeszcze jedna trudność. Mianowicie, zna- 
mienną j.est tendencja, ażeby w chwili odbijania się, ciało pochylało się do 
przodu. Taki układ ciała ilustruje rys. 3 a. Nie jest to jednak dobre. Bo- 
wiem ten układ ciała jest niekorzystnym dla obszerności wymachu, co uwi- 
dacznia się zwykle w silnym uginaniu tej nogi w kolanie. Jakkolwiek noga 
ta jest lekko w kolanie ugięta, to jednak dążymy do jaknajwiększego jej wy- 
dłużenia przez co zwiększamy siłę wymachu. Ale taki układ ciała jest tylko 
wynikiem odpowiedniego ułożenia ciała przy rozbiegu. J.eżeli już w czasie 
ostatnich kroków rozbiegu ciało było podane za silnie do przodu, to również 
w czasie odbicia nie może zmienić swojego ułożenia. 
Na tym tle, a właściwie na tle tych układów ciała w pozycji, która 
już wybiega zasadniczo poza odbicie, a należy do pozycji lotu do poprzeczki 
i dalej ponad poprzeczką powstały !różne odchylenia od stylu, które noszą 
naj różniejsze nazwy, o czym pisaliśmy już na wstępie. 


Lot w górę do poprzeczki. 
Jak już poprzednio wspomnieliśmy, lot w górę do poprzeczki odbywa 
się po wykonaniu czyności odbicia, które go powodują i które w pewnej mie- 
rze warunkują jego początkowe ukształtowanie i układ poszczególnych czę- 



, 


Rys. 4, Ilustracja poszczególnych momentów lotu do poprzeczki.
		

/str213.djvu

			17 


ści ciała. Jest niezmiernie ciekawe, że jakkoIwi
k czynności poszczególnych 
części ciała składają się na jedną całość, to mimo to, zarówno ramiona, jak 
nogi i tl!łów, wykonują pewne ruchy oddzielne i jakgdyby dla siebie (rys. 4). 
Pozycja ciała jest luźna i wspinająca się do góry. Najlepiej ilustruje 
ten układ rysunek 4. W miarę podsunięcia się na wysokość poprzeczki, na- 
stępuje jakgdyby ponowne zebranie wszystkich części ciała do siebie, ażeby 
przez zbytnio "oddalone od siebie części ciała" nie zrzucić poprzeczki. Rysunek 
nasz ilustruje poprawny lot. Od niego może jednak być wiele odchyleń, idących 
bądź w kierunku kuczki, bądź też w kierunku zupełnego wyprostu ciała do 
pozycji leżącej. Najbardziej niewłaściwą jest pozycja kuczki. Bowiem w tej 
pozycji najmniej mamy możliwości na pełne wykorzystanie siły odbicia. 
W ten sposób doszliśmy do momentu przesunięcia się skoczka ponad 
poprzeczką, do tej pozycji, w której mamy najwięcej odchyleń, w zależności 
od różnych właściwości skoczka. 


Przesunięcie ponad poprzeczką. 
Ostatnia faza dojścia skoczka do poprzeczki przypomina rzymskie V, 
silnie rozchylone. Z tej to pozycji mamy różne sposoby przesunięcia się po- 
nad poprzeczką. Osbom pracował w ten sposób, że ze swej pozycji dość 
silnie zwartej, wykonywał szybkie wypchnięcie bioder do przodu, przez co 
uzyskiwał pozycję zupełnie leżącą nad poprzeczką, przy czym przez silne skło" 
nienie głowy w dół, poza poprzeczkę, uzyskiwał "nawet taką pozycję, że nad 
poprzeczką najwyżej znajdowały się biodra. Noga wymachowa zupełnie wy- 
prostowana, a odbijająca silnie podkurczona w kolanie i jak naj silniej pod- 
sunięta do nogi wymachowej (rys. 5). 


Rys. 5. "Lkład ciała nad poprzeczką w stylu Osborna. 


Z tej pozycji najpierw zsuwał się płasko plecami do poprzeczki w dół, 
a następnie przez odpowiednie ugięcie nogi w kolanie i odwrócenie jej stopą 
do góry, łącznie z pomocą ramion, obracał się w dół, lądując na nogę wy- 
machową, to jest na tę, która nad poprzeczką jest silnie ugięta. 
Ponieważ ta czynność silnego wyrzucania biodra do góry jest niesły- 
chanie trudna i przy niedostatecz"nym. opanowaniu zamiast korzyści powoduje 
zrzucanie poprzeczki, przeto przeważająca ilość skoczków omija ją w ten 
sposób, że dochodzi do poprzeczki w pozycji bardziej rozwartej, a nad po- 
przeczką całą uwagę skupia na jak "najszybsze przerolowanie się. Stąd też 
nazwa powszechna tego stylu Rollstil (styl obrotowy, zwany u nas kalifor-
		

/str214.djvu

			18 


nijskim (rys. 1 i rys. 6). Ten obrót wykonują skoczkowie w ten sposób, że 
starają się jaknajszybciej wydostać głową poza poprzeczkę, a następnie przez 
silny skłon głową w dół i przez odpowiednie obrotowe ugięcie nogą wyma- 
chową w kolanie, łącznie z pracą ramion, przeroIowują się nad poprzeczką, 
tak, że właściwie nie ma już tego, co było u Osborna, który czekał, aż biodra 
wyjdą nad poprzeczkę i wtedy dopiero osuwał się, ale biodra przechodzą 
jakby ostatnie znów w pozycji rzymskiego V, tylko tym razem odwróconego 
w dół. Ten sposób przechodzenia poprzeczki okazał się najłatwiejszy, a przy- 
tern niesłychanie korzystny. 


Rys. 6. Przerolowanie się ponad poprzeczką. 


Wreszcie trzecią odmianą jest sposób Horina. Mianowicie, u Horina 
jest również styl obrotowy, a różnica polega na tym, że poprzeczkę prze- 
chodzi on twarzą w dół. A więc nie ląduje na nogę odbijającą, jak w po- 
przednich stylach, ale noga wymachowa, wydostawszy się wraz z głową nad 
poprzeczkę, nie czeka na podciągnięcie się nogi odbijającej i nie robi obra- 
cającego wymachu, ale odrazu schodzi w dół. Ten sposób jest również do- 
bry i daje wyniki. Ostatni wicemistrz olimpijski Albritton, skakał naprzemian 
raz nonnalnym stylem obrotowym, to znów Horinem, uzyskując wyniki 200 m. 
Styl ten jednak przedstawia dość duże trudności dla przeniesienia nogi od- 
bijającej i dlatego nie jest tak popularnym (rys. 7). 


..... 





 


Rys. 7. 


Charakterystyczne przesunięcie się ponad poprzeczką w stylu 
Horina.
		

/str215.djvu

			19 


Lądowanie. 


We wszystkich trzech sposobach chodzi tylko o to, ażeby upaść równo- 
cześnie na ugiętą nogę i na obie ręce. Nogę należy podsuwać jak najbardziej 
pod tułów, ażeby wypadła pod główną masą ciała, co znacznie niweczy wstrząs 
zeskoku (rys. 8). 


Rys. 8. Lądowanie w stylu obrotowym -- kalifornijskim.
		

/str216.djvu

			KPT. JóZEF BARAN. 


Bieg jako podstawowy czynnik 
przygotowania do sezonu. 


Bieg jest podstawowym składnikiem nie tylko 1.a., ale również i więk- 
szości ćwiczeń sportowych. Bieg również jest znakomitym ćwiczeniem ogól- 
nym, przyczyniającym się do podniesienia zdrowia i sprawności ćwiczącego. 
To też w okresie przejściowym, a więc zimą i wczesną wiosną uprawia 
się bieg w formie możliwie naturalnej, unikając współzawodnictwa i bieżni, 
która do tego kusi. Tą naturalną formą biegów są biegi na przełaj i leśne. 
J dlatego właśnie biegi te są jednym z podstawowych składników zaprawy 
nie tylko lekkoatletycznej ale wszystkich wogóle sportów. Obecnie biegi 
leśne, względnie na przełaj uprawiają zarówno lekkoatleci jak i bokserzy, 
pływacy, piłkarze, a nawet tennisiści. Oczywiście różnice w wyborze dłu- 
gości trasy i szybkości biegu, czy też wreszcie jego częstotliwości będą zale- 
żne od rodzaju sportu i jego charakteru. Dla przykładu niech nam posłuży 
boks. Inaczej będzie ćwiczył bokser, który się przygotowuje do 10-ciorundo- 
wej walId i inaczej znowu ten, który staje do walki najwyżej 4-rorundowej. 
W pierwszym wypadku czas biegu będzie dłuższy i może dojść do 30-40 
minut, w drugim wystarczy bieg 10-12 min. Oczywiście będzie to bieg mie- 
szany naprzemian z marszem, popularnie zwany w boksie "footingiem". Bieg 
ten powinien być podstawowym ćwiczeniem boksera w okresie przejściowym. 
Różnice będą również w normach ćwiczebnych dla graczy koszykówki, a pił- 
karzy. Normy dla piłkarzy będą znacznie wyższe i powinny odpowiadać nor- 
mom biegaczy długodystansowych. Do każdego więc działu ćwiczeń trzeba 
ułożyć odpowiednie tabele treningowe. Ćwiczenia przygotowawcze w zimie 
i wczesną wiosną rozpadają się na dwa działy: 
1) ćwiczenia stylu biegu w hali, 
2) biegi leśne i na przełaj. 
Biegi w krytych halach mają za zadanie urabianie miękkości, popraw- 
ności biegu, czyli tego, co ogólnie nazywamy stylem biegu. TrzeJja tu jednak 
nadmienić, że małe wymiary bieżni w halach krytych nie nadają się w pełni 
do ćwiczenia biegu. Zwłaszcza "na ostrych krzywiznach zmiana tempa 
zaznacza się wyraźnie, pr
y czym często postawa jest tu nienaturalna.
		

/str217.djvu

			21 


Oczywiście zmiany te, jeżeli nawet nie mogą być uważane za szkodliwe, to 
w każdym razie nie pomagają zbytnio do wyrobienia stylu. Cierpi na tym 
zwłaszcza praca tułowia, która w tych warunkach jest mocno ograniczona. 
Będzie więc lepszą rzeczą, jeżeli ćwiczenia w tak małych halach ograniczymy 
do pojedyńczych ćwiczeń przygotowawczych, które mają na celu przećwi- 
czenie pewnych faz biegu, a więc urabianie stylu biegu. Ich zadaniem będzie 
przede wszystkim usunięcie braków stylowych, a więc sztywności i twardo- 
ści ruchów, a także usunięcie wadliwych ruchów, t. zw. przyruchów. Tu na- 
leżeć mogą następujące ćwiczenia: 
1) szybki chód ze zgiętymi W; łokciach ramionami przy miękkim ob- 
szernym ruchu w stawach barkowlych. Tempo marszu należy stale wzma- 
gać; 
2) chód, względnie wolny, elastyczny bieg z unoszeniem kolana możli- 
wie wysoko ku piersiom, przy naprzemianstronnej współpracy ramion. Tempo 
początkowo wolne należy stale wzmagać. 
3) krótkie zrywy na stopach, przy czym należy zwrócić uwagę na ela- 
styczną pracę stawów, 
4) bieg powolny z częstymi krótkimi zrywami (3-4 kroki), 
5) wrót1de zrywy (pojedyńczo lub wspólnie) z postawy stojącej na 
gwizd, 
6) ćwiczenie startu - tylko sam wybieg. 
Zwrócić szczególną uwagę na reakcje na strzał (sygnał). Ilość tych 
ćwiczeń zależna jest od siły, wytrzymałości i przygotowania ćwiczącego. 
Zasada ogólna: ćwiczyć niezbyt wiele i nigdy do zmęczenia. Ostatnie ćwicze- 
nie winno być wykonane w jaknajlepszym stanie samopoczucia. W czasie 
tych ćwiczeń należy stale zwracać uWagę na poprawną pracę ramion i nóg, 
ponieważ w czasie biegów leśnych i na przełaj trudniej jest dbać o dokład- 
ność ruchu i stałą jego kontrolę. Z formy tych ćwiczeń wynika, że zadaniem 
ich jest usunięcie wszystkich poważniejszych błędów stylowych, tak, aby 
pracę na bieżni w czasie sezonu można było odrazu skierować na poprawę 
wyników. 
ćwiczenia przygotowawiCze do biegów uprawiane W halach krytych, 
a dalej biegi leśne i na przełaj są bardzo pożyteczne dla tych, którzy czynnie 
uprawiają sporty, miotaczy, skoczków, biegaczy, czy wreszcie dla tych, któ- 
rzy uprawiają gry i inne sporty ruchowe. Elastyczny, poprawny, swobodnie 
w ,różnym terenie prowadzony bieg jest więc podstawowym czynnikiem 
sprawnościowym w tych działach sportu. Jak już wyżej nadmieniliśmy biegi 
leśne i na przełaj muszą być odpowiednio dostosowane i dozowane, tak 
co do dystansu, jak i czasu trwania, do poszczególnych sportów. Skoczkowie, 
sprinterzy i miotacze zwrócą więcej uwagi na szybkość i elastyczność, gdy 
natomiast biegacze na średnie i długie dystanse, zaprawiający się do gier 
sportowych powinni zająć się wyrobieniem wytrzymałości. Jeżeli idzie o to, 
jak wiele należy ćwiczyć to należy zauważyć, że powinno się 'Ćwiczyć dość 
dużo. Dwa razy w tygodniu to wymagane minimum. Zawodnicy i g.racze, 
którzy uprawiają sporty wymagające wytrzymałości, a więc biegi długie, 
rugby, piłkę nożną, boks, zapasy itp. powinni ćwiczyć 3-4 razy w tygodniu 
a biegacze długodystansowi nawet 4--5 razy w tygodniu. Oczywiście jest to
		

/str218.djvu

			22 


ideał, do którego naJeży dążyć, ale do tego trzeba też mieć odpowiednie wa- 
runki. Bieg należy zmieniać na przemian z marszem, który jest ćwiczeniem 
doskonale uzupełniającym bieg. 
Poniżej podajemy tabelę, która daje ogółem wytyczne zastosowania tych 
biegów dla poszczególnych giruP. Grupy te nie wyczerpują oczywiście wszy- 
stkich działów sportu, ale obejmują grupy orientacyjne. Porównując je nie 
będzie trudno każdy inny dział sportu włączyć do poszczególnych grup. 


Grupy 
Młodzież do lat 16 


Sprinterzy, skoczkowie, 
miotacze, gry, gimnasty 
ka i podobne. 


biegacze na średnie dy- 
stanse, łyżwiarze, bok- 
serzy, kolarze, cykliści i 
podobni. 


Biegacze na długie dy- 
stanse,narciarze długo- 
dystansowcy i podobni. 


ćw. szybkości 


800-1000 m., W tym 
200 m. krótkich zrywów. 


1000 m. z krótkimi zry- 
wami. 


1500-2500 m. z krótkimi 
zrywami. (ogólnie oko- 
ło 400 m). 


3500-7000 m.ze wzma- 
cnianiem tempa co każ- 
dy km. (ogólnie około 
600 m.). 


Ćw. wytrzymałości 


1000-2000 biegu w wol- 
nym tempie, albo 2-3 
km. marszu. 


1500 - 2500 m. wolnego 
biegu, albo 2 - 4 km. 
szybkiego marszu. 


3-5 km. wolnego biegu, 
lub marsz szybki 3-5 
km. 


10-15 km. wolnego bie- 
gu, albo marsz 6-12 
km. 


Jest to oczywiście tabela orientacyjna. Każdy ćwiczący winien tu 
indywidualnie dostosować tempo biegu, a zwłaszcza zrywy i wzmac- 
nianie tempa do swych sił i możliwości. Zasada naczelna, 'która winna kie- 
rować każdym jest; ćwiczyć tak, aby nigdy nIe poczuć zmęczenia, a już broń 
Boże W;ysiłku. 
Jak widać z powyższej tabeli są 2 działy biegów leśnych: naprzełaj 
a to szybkościowy i wytrzymałościowy. Te dwa działy muszą się na przemian 
uzupełniać, przy czym co nadmieniliśmy wyżej z przewagą jednej lub dru- 
giej grupy zależnie od uprawianego sportu. Każde wzmożenie tempa win- 
no się odbywać stopniowo, ale nigdy nie powinno przejść w prawdziwy 
sprint nawet przy zrywach. Po każdym wzmożonym tempie biegu powinien 
nastąpić powolny marsz, albo zupełnie wolny bieg dla odpoczynku i uspo- 
kojenia serca i oddechu, aby znowu nabrać chęci i zapału do wzmożenia tem- 
pa biegu. Należy przy tym pamiętać, że wszelki ostry bieg uprawiany przy 
dużym zimnie, może zaszkodzić mięśniom. Marsz powinien być wykonany' 
energicznie, przy czym należy nadmienić, ,że w kwietniu (ewentualnie na po- 
czątku maja) a więc tuż przed sezonem, względnie na początku sezonu 
przestrzeń marszu się skraca, ale wzmacnia się tempo biegu. Praca ramion 
powinna być coraz więcej płynna, szybka i energiczna. 
. Nie drobną rzeczą jest wybór terenu. Teren nie powinien być trudny 
to jest silnie pagórkowaty, ani zbyt pofalowany. Szkodliwy zwłaszcza dla 
..
		

/str219.djvu

			23 


mięśni jest bieg po wyhrukowanych drogach. Biegi leśne i z przeszkodami, 
gdzie w grę wchodzi również praca ramion i tułowia są bardzo korzystne, 
gdyż wzmacniają i wyrabiają tułów, nie powinny być jednak stosowane za 
często, gdyż ze względu na swą intensywniejszą formę mogą wywołać zmę- 
czenie. Kwestia ubioru jest ważną, ale zarazem prostą do rozv.'liązania. 
Ubrać się należy zawsze ciepło, aby nie odczuwać chłodu, który obniża pra- 
cę mięśniową. Pantofle powinny być elastyczne o silnej gumowej podeszwie, 
gdyż przez to unika się naderwania mięśni i ścięgien, a przyczynia się du 
usiągnięcia elastycznego kroku. Jeżeli idzie o wybór terenu nadmienić tu 
jeszcze wypada że powinien on być możliwie urozmaicony, różnorodny, pro- 
wadzić powinien wśród pól zarośli, lasów, tak aby ciągle dawał zmianę, ba- 
wił oko i ciekawił. Pod tym względem najmilszym dla ćwiczącego jest bieg 
leśny. Dobry nastrój w czasie biegu i marszu jest bardzo ważny. Gdy trasa 
jest urozmaicona biegnie się naprawdę żywiej i szybciej więcej ochoczo i nie 
odczuwa się zmęczenia. Urozmaico'na trasa biegu i piękna przyroda to tło 
na którym ćwiczy się znacznie lepiej. Dlatego właśnie propaguje się przed 
sezonem biegi leśne i na przełaj, aby wzmocnić system nerwowy i nie mę- 
czyć psychiki ćwiczącego. Uprawiajmy więc ochoczo i chętnie biegi leśne 
i naprzełaj, pamiętając, że oprócz wartości ćwiczebnych i obok wyrabiania 
organizmu i przygotowywania go do sezonu sportowego daje on dużo radości 
życia, urozmaicenia i wesela. Kto raz zacznie uprawiać racjonalnie te ćwi- 
czenia nie potrafi się już od nich oderwać. Wartuść tych biegów jako ćwicze- 
nia przygotowawczego cenią wysoko, na zachodzie Europy. Dla nas dziwne 
wydają się cyfry tysiąca i więcej zawodników, którzy biorą w nich udział. 
W tych właśnie cyfrach leży zrozumienie wartości tego biegu. Jest rzeczą 
jasną, że tam gdzie tysiąc staje zaw,odników kilku tylko zdobędzie nagrody. 
Po co więc staj
 tysiące. Po to by doznać błogich skutków tych biegów. 
Kilku najlepszych biegnie o nagrodę, reszta zaś rozkoszuje się czystym po- 
wietrzem i ruchem w idealnych warunkach, a przy tym zdaje egzamin ze 
swego fizycznego przygotowania. Bieg ten nadaje się też doskonale d
 tre- 
ningów zbiorowych. Szczególnie licznie uprawiany on jest w Anglii, grancji, 
Ameryce, Niemczech i Szwecji. Sławny jest też bieg na przełaj 6-ciu naro- 
dów rozgrywany co rocznie w konkurencji drużynowej. (Anglia, Francja, 
Holandia, Belgia, Szkocja i Walia). 
U nas W' Polsce uprawianiu tych biegów szczególnie sprzyja teren. Ła- 
godne, lekko urozmaicone nasze tereny zezwalają na łatwe wytyczenie trasy 
i urozmaicenie jej przebiegu. Tereny leśne często dochodzą do skrajów miej- 
scowości i bez większego trudu można do nich dotrzeć. Istnieją więc u nas 
wyjątkowo dobre warunki do uprawiania tych wartościowych ćwiczeń.