/001.djvu

			lilii 


.Ni 1. 
- 


\ 


\JJF\R5lf\WF\. 28 SIERPNIF\ 1920 R. 


Cena 1 merkL 


Nt 1. 


. 


I 


:1- 


1 


I 


... 


l 




p I S M O D L A Ż O Ł N I E R Z Y N A F R O N C I E 


Wychodzi dwa razy na tydzień 


- 


- 


) 


W
zwAnie Nln
lnnl rlfistWD 


Ludu polski I 


R'llł d bolszewicki zalał sporą połaf naszego kraju wojsk.ml 8wemi. 
Za
lcpion>' chwilowem powodzeniem. zwlekajlIc z odpowiedzią na pro. 
po
yeJ.e pokojowe polskiego rządu, parł na Warszaw, hordy d%ikusów tv dud. 
nej nadZoiei zdobycia stolłc)T. 
Nas, prawych gospodarzy na naszych ziemiach, chciał IIczYDI
 swymi 
niewolnikami. 
Ludu Po Isk iI Przeliczył sit: rozzuchwalony wróg! Zasilone licznymi 
ochtn.nikami wojska, stojące pod mojem dowództwem, w piorunowym ataku 
pobił,. nieprzyjaciela na południu i na północy, i odrzuciły go od Warszawy. 
Ro:dtłf'C f odcic:te bandy bolszewickie błąkają sit; Jeszcze i kryJ,! po lasach, gra- 
bi
c i J'abwj'lc dobytek mieSLkańców. 
Luda Polski! Sb16, jak Jeden mąt, do walki z pierzchającym wrogieml 
Ni",,,,}. ly""a naga 'l'Jlijezdoika nic wyjdzie z polskiej ziemi! 
Za polegl,rch w obronie Ojczyzny, ojców i braci, za zniszczono zbiory, 
'Za zrabe
'ane zagrody, niech karzące Twoje pię
ci, zbrojne w widły, kOIY 
i C
PYł spadną na karki bolszewików. 
\\'"}'i
tych tywcem odstawiajcie w r
ce władz najblitszych wojskowych 
lub 
ywłlnych. 
Niech wr6g w odwrocie nie zazna ani chwili wytchnienia, niech zewsząd 
aś c;
yha 'mierf i niewolal 
Llldu Polski I Do bronił 


Warszawa, 18 Sierpnią 1920 r. 


J. PIŁSUDSKI. 



DIJał WeYland O IWJ[ieltwie 


"Bohaterski naród polski 
sam siebie uratował". 
W 
()zmowie z korespondentem frzm- 
cuskim p. Genty o operacjach. które do- 
pro'fłlSdziiy do pogromu armji bolszewi- 
ckiej, Jnakomlty genereł frencuski wyraził 
niedwwnncznle swojł\ opink o działalno
cł 
NaczełO-ł0 Dowództwa i generałów pol- 
skich. 
Gełiereł Weygand złożył następujlłce 
oświadaenie: 
"Wspaniałe zwycięstwo polskie po- 
ciłłgnie la sobą konsekwern:je o nieobli- 
czalnej \>,!aznoścł dla sytua.cji międzynaro- 
dowej. S
onsoliduje Państwo Polskie. któ- 
rego btnienie jest konieczne dla bezpie- 
czeństwa Francji. Niemcy, kt6re już mie- 
ty nad
i.i
 wejść w stosunki bezpośred- 
nie z sowietami, eby rzucić czerwone armje 
przeciW wrogowi zza Renu, bc:;:d
 
mu- 
S%one wyn« sil: oslł\gnlęc:hł temi środkD- 
mi pr_reślbnla trektatu Werseiskiego. 
Jeślł połscy kierownicy bc:dł\ umieli wy- 


cilłgnąĆ korzyści z tego zwycif:stwa. mem 
pewność, że armja bolszewicka w neJkrót- 
szym czesie straci wszelkie znac!:enie". 
Na uwagc:, że genereł jest człowie- 
kiem najbardziej populernym w Polsce 
i że wszyscy go uweżają ZZI zbawcc: Wer. 
szewy, szof sztebu generalnego marszałka 
Focha z ożywieniem odpowiedział: "Nie- 
ma w tym ani słowe prewdy. Prosz
 pa- 
na o natychmiestowe objaśnienie oplnji 
publicznej w tej wafnej sprawie. I pod- 
kreślej2\c swoje słowa, oświedczył: "To 
zwyclc:stwo, które jest powodem wielkiego 

wlęta w Warszewie, jest zwycięstwem pol- 
skiem. PrzewldujZłce operacje wojsk we 
zOEteły wykon5ne przez genereł6w pol. 
skich na za
dzle po!skiego planu opera
 
cyjnego. Moja rola, jako teź role ofice- 
rów z misJI francuskiej. ograniczyła sil: 
do wypełnienie kilku braków w szczeg6- 
łoch wykonenia. Wsp6łprecow
li
my z naj- 
lepszlł chc:cilł w tern zadaniu. Nic ponad 
to. To boheterski neród polski sam sie- 
bie uratoweł. Francje ma dosyć własnej 
chwały wojskowej, aby nie robić co do 
niej roszczeń przyjecłelskiej Polsce". 


- - 


WI[Eprezydenł BasZYDSki " geD. Weyganda 


Wiceprezydent Ignacy Dasr;yński wy. 
stosował nastl:pujł\ce pismo do generala 
Weyganda. 
Panie Weygandl 
Przeczytawszy przed chwlhl słowa 
Pańskie, wypowiedziane do p. Genty o ostat 
niej ofensywie polskiej, czujl: potrzebc 
serca zwzócić sh: do P,ma Generała z wy 
razami najwyższego szacunku i sympatjl. 
Słowa Pańskie godne Sił nietylko zl) ako- 
mitego żołnierze, lecz I dzJelnego cz\owle- 
ka, godnie reprezentującego nleśm\ertelml 
sławę FrancJI. 
"Cud ned Wisłlł", którego Pan Ge 
nerał był świadkiem. to był cud rzeczy- 
wiście narodu polskiego, zJednocEonego 
w chwili nejwyższego. tragicznego przeło- 
mu. ze swoim żolnierzem w obronie swe- 
go świętego prawe do Niepodległości. 
Szlachetne serce Pana Generała. Fran- 
-CUlD, Ittóry przebył takli sam "Cud nad 
Marną", OCeniło wielkość tej chwiłi. Dał 
Pan wyraz temu głl:bokiemu zrozumieniu 
w swoich słowach do p. Genty. 
Stanowisko p. Genereła, Jego zna- 
komta pomoc, Jego współpraca z nast
 
bohetersk
 ermjQ w dniach naJwyiszego 
jej wysiłku, pozostanł\ zapisane w sercach 
polskich niezapomnianeml zgłoskami. 
Z wyrazem głębokiego szacunko 
i wdzlc:cznej czci 
(-) Ignacy Daszys''Ikt 
Warszawa, 21/V1II 1920 r. 


fiRn. Weyuand do nauelneUD Wodla 


Od genera1a Weygand'lI nadszedł do NII- 
czelnego Wodza list, który w tłomaczeniu b ZIIII: 
Warszllwa, dn. 25.8 20 r. 
Panie Marszałkut 
Pościg za nieprzyjacielem. zatrzymu- 
jQc Pana Id
le od Werszawy, nIe pozwala 
1]11 pożegneć si
 z Panem po raz os tatni. 
Załuję tego gorqco, gdy t chciałem Panu 
podzil:ko....ać ze okezywane mi zaufenie 
w okresie przesilenia, które tak chweleb. 
nie zosteło rozwiązane-.twyclęstwem. 
Chciałem również wyrazić Panu oso
 
biście moją wdzh;czność za nadane m1 
przez Pena wysokie odzneczenle. Z dumq 
będł;: nosił krzyż "Virtuti Militari". 
Odzneczenle to byłoby dla mnie 
Jeszcze cennieJsze, gdyby ololicznośd pq- 
zwollły mi otrzymać j
 z własnych r4k 
Wodze, którego dow6dztwo dało Wojskom 
Polskim zWjclc:stwol 
R
czy Pan, Perlie Marsz"łku, przYll1t 
wyrazy czci I hołdul 
(-J Weycentl.
		

/002.djvu

			2 


Q F\ Z E T F\ 


POLOW" 


'
 
- 4- 


Goń, pędź, 20łnierzul 



 


Goń, pf:dż, żołnierzu I Oby ci stało 
sił, mocy i wytrwanial Kraj goreje. palony 
ł niszczony przez najeźdźc
, lecz wróg 
otrzymał cios śmiertelny. Trzeba go dobić. 
Niechaj nie wdziera siE: do polskiej kra': 
lny, niechaj u siebie najpierw zdob
dzie 
wolność i chleb. 
Świat cały na ciebie spogląda dzisiaj, 
!ołnierzu polski, na twoją wytrwałość i nie- 
złomność. Już bowiem nasi przyjaciele 
od miesiąca grzebali Polsk
, już nawet 
komuniści w Czechach i w Rosji bankiety 
sobie urządlaIi z powodu - zajęcia War- 
szawy. Tyś to sprawił szery, n:eznany 
fołnierzu, chłopie, robotniku i inteligencie, 
t.e armja rosyjska, która już, już wycią- 
gała swe łapy po stolicę - cofa si
 te- 
raz, ucieka nawet w panice. Zdumiewa 
się świat, który już nas miał za umarłych, 
.te ty, żołnierzu prosty, zdołałeś odepchnąć 
najazd. Praca twoja jednak krwawa i żmu- 
dna nieskończona. Jeszc7c najezdnik hula 
po ziemi polskiej. Jeszcze rabuje. kradnie, 
gwałci. pali. Przeto. acz strudzony nad- 
ludzko. chociaż sen i znużenie zdają sil: 
być niemożliwe - wytrwajl Gońl pędż, 
żołnierzul fi gdy najedtc
 wyrzucisz. wró- 
cisz zwycięzcą, sławnym na cały świat, 
Jżd ojczyznę swą obronił. 


Plely
ent Wito
 O lwy[ieikim DD[
odlie. 


Prezydent ministrów. Witos, dbały o 
.osy naszej dzielnej armjl i ludności, wy. 
z
olonej z pod jarzma bolszewickiego, 
kJlkakrotnie udawał się na front, aby go- 
rącem słowem podnieść ducha walczących, 
wysłuchać ich życzeń i zaradzić niedoli 
ludności. potrzebującej natychmiastowej 
pomocy. O wrażeniach z jednej ze swych 
podróży udzielił prezydent gronu dzip.nni- 
karzy nast
pujących informacji: 
F\rmja nasza prze naprzód w zwyci
- 
skich walkach piorunującym marszem. Nie 
istnieją dla niej żadne przeszkody. O zapale 
bojowym wojsk i wytrzymałości na trudy 
wojenne świadczy najlepiej fakt, że co- 
dzień oddziałj naSze przebywają około 50 
kilometrów. 
- Zapytałem - opowiada prezydent 
ministrów - jednego żołnierza, który bo- 
so z rzadką fantazj.:t kroczył w pierwszym 
szeregu, na jak długo starczy mu sił na 
te trudy. Odpowiedź była krótka i szczera: 
.Jeszcze kilka dnił" Mówiąc to, żołnierz 
wskazał na swe stopy, zbrojne w tak gru- 
bą naturabą podeszwc:, że starczy mu na 
podszycie amerykańskich butów. 
f\rmja, ożywiona takim duchem, roku- 
Je pełne zwyci
stwo. W śmiałym poo'1odzle 
posunęła się ku wschodowI, zajmując Bia- 
łystok i Bielsk. Na tyłach bolszewików 
panuje popłoch I przerażenie. Tu i owdzie 
po lesach kryją sic::' mniejsze odziały bol- 
szewickie; posuwające sic: w szybkiM tem- 
pie wojska nie mogą zająć sic:: Ich wyła- 
wia.niem. Czyni to ludność wiejska. Chłopi 
I niedorostkI, a nawet kobiety, zbrojni 
w kosy I widły, osaczają ukrytych i wziąw- 
szy do nIewoli, odprowadzają do poste- 
runków wojsk. Niejednokrotnie przychodzi 
do walk. w których ludność wiejska bo- 
hatersko nadstawia swych piersI. broniąc 
ojcowizny przed najetdzcami. Nadchodzł\ 
również meldunki. że chłopi utrudniają 


odwrót bolszewikom, niszcząc im tabory 
I znosząc mniejsze oddziały. 
Zapytany o stosunek ludu na tery- 
torach zaj
tych przez bolszewików do właś- 
cicieli ziemskich, prezydent Witos stwier- 
dza, że na ogół był zupełnIe poprawny. 
Starano si
 uratować dwory i tylko w nie- 
licznych wypadkach związki forl'lalskie 
usiłowały wyzyskać chwilową sytuacj
 i za- 
jąć krescencj
 dworską. 
Krótkotrwałe rządy bolszewickie za- 
czynały si
 jednakowo niemal wszl:dzie. 
Rekwirowano bydlo i całe okolice ogoło- 
cono z koni, wskutek cTego wszelka pra- 
ca n3 roli będzie niezmiernie utrudniona, 
zbiory prawdopodobnie. wskutek pośpiesz- 
nego odwrotu wroga, ocalały. 
W miastach, według licznych donie- 
sień, natrafili bolszewicy na sP1zymierzeń- 
ców, ktorzy czynnie przychodzili im z po- 
mocą. Komuniści miejscowi, rekrutujący 
sit: głównie z ludności 
ydowskiej, wystę- 
pywali nawet z bronią w ręku po ich 
stronie! napad"j
c na oddziały polskie. 
Fekta te stwierdzoł'lO. 
W zakończeniu prezydent ministrów 
podniósł, iż inwazja bolszewicka, obok 
ci
żkich strat i ofiar w krwi i mieniu, po- 
zostawia po sobie jedną korzyść realną: 
zatarcie wśród ludności wszelkiego sen- 
tymentu dla Rosji carskiej i wyrycie 
w duszach ludu przeświadczenia. iż jedy- 
nie w prawowitych władzach własnego 
rządu zdobyła prawdziwą wolność i ochro- 
nę prawa. 


Uczczenie gen. Hallera. 


Oddzieł II. G. I. 1\. O. w głębokim 
hołdzie dla twórcy armji ochotniczej. wo- 
dza i świetnego obrońcy Warszawy - ge- 
nerała Józefa Hallera, ofiarował mu d. 22 
b. m. wyrzezbioną artystycznie przez art.- 
rzeżbiarza C. Makowskiego wielką plakie- 
tf: bronzową w kształcie medalu z popier- 
siem generała. . 
Dar ten dorc::czony został generałowi 
osobiście przez autora po żołnierskiem 
przemówieniu szefa Ił oddz. ppłk. Dientsl- 
Dctbrowy w obecności współpracowników 
oddziału. 
Generał Haller, bohater z peru Kanio- 
wa w r. 1918 i jeden z obrońców War- 
szawy w r. 1920 złożył raz jeszcze dowód 
swej prawości żołnierskiej i obywatelskiej. 
W chwili grożnego niebezpieczeństwa ze 
strony wroga i szalonego rozpasania si
 
nami
tności politycznych wewnątrz kraju. 
generał Haller nie uchylił si
 od lojalnej 
współpracy przy obronie Warszawy i od- 
dał na rozkazy Wodza Naczelnego, bez 
żadnej uboc,mej politycznej myśli i fałszy- 
wej ambicji, swoje talenty wodza i wpływ, 
nie cofając si
 przed brzemieniem naj- 
cięższej odpowiedzialności. Ten czyn wi- 
nien przyświecać wielu naszym działaczom 
jako wspaniały przykład dobrze zrozumia- 
nego patrjotyzmu I karności obywatelskiej. 


Ksiądz bohater. 


Ks. Ignacy Jan Skorupka, kapelan 
239 p. p. 
zglnza' pod Osowem dn. 14 b. m. 
Kapelan Skorupka, sługa boży, nie- 
znany; ze stanu chłopskiego zapewne po- 


.. 
chodzący, KrOCZąc na czele oddziału, wi- 
chrem miłości ojczyzny i miłości Boga 
natchniony, w stule i z krzyżem w r
ku, 
bez broni... padł zgładzony kulą wroga. 
Widz
 go. Wokół twarze blade lub strwo- 
żone. Moźe chłopcy, może ochotnicy? 
1\ nawet stary wiarus nieraz w ukropie. 
kul sercem zamrze i o miłem życiu po
 
marzy, zapomni si
, trwoga go ogarnie. 
Lecz sługa boży. kapłan prawdziwy, syn 
ziemi, nać z tego kartofliska szarego, jakie 
tworzy miazgę armji, on nie zadrży, nie 
zlęknie si
. I naraz poczuł. Łaska nań 
zeszła. Czuje si
 odpowiedzialnym wobec 
Boga, Ojczyzny i sławy za swe owieczki 
niepewne. Serce mu płomienieje, jak ża- 
giew. ekstaza przejmuje ciało. Czemże jest 
śmierć? Przejściem do wiecznych ciem- 
ności, obcowaniem z duchami czystemi.. 
Jesz('ze poryw uczucia mistycznego. Już. 
ks. Sko.upka pokonał w sobie człowieka,. 
instynkt, strach. Jest nieśmiertelny! 
Za mną dzieci! - zawołał. Przeze- 
mnie mówi prawda. Nie zginiemy. Za tę' 
wiar
, za t
 ziemi
, za Chrystusika słod- 
kiego. Za mną, rany boside! 
Pędzi ks. Skorupka, za nim chłopcy., 
zachwytem uniesieni, biegną, płyną. 1\niell 
ich niosą. Duchem samym pobij
 wroga, 
zetrą, muszą zmiażdżyć. Hurra!.. już są, 
dobiegają. , 
Przyśpieszony trzask karabinów. 
Kule przebijają ciało nieśmiertelnego. 
Ks. Skorupka pada natchniony, uśmie- 
chni
ty - zwyci
zca! 
Przestał żyć? Nie. Zaczął żyć. Zaczął 
I bc:dzie trwać na zawsze, jak ci kapłani. 
bracia jego z ducha, księża z 1863 roku: 
Mackiewicz, Brzózka I in. 
Tacy byli bowiem kapłani polscy czasu 
ostatniego powstania prawie wszyscy. Oni 
budzili ducha narodowego, oni szli z par- 
tjami powstańców i razem z nimi zwycic::- 
żali i gii1
łi. F\ pamięć ich trwa w narodzie. 
Tak b
dzie trwała pamic::ć ks. Sko- 
rupki. 


Echa najazdu. 


Komuniści wyszkowacy. 
Generał Hal1er, dowódca frontu północ- 
nego, zwiedził w sobot
, w towarzystwie 
p. ambasadora francuskiego Jusserand'a, 
miejscowości, oswobodzone od najazdu 
bolszewickiego. Zwiedzono linię Zegrze- 
Serock- Wyszków. 
Podczas podróży generał Hal1er roz- 
mawiał z proboszczem wyszl{owskim, któ' 
ry miał u siebie za najazdu rząd komu- 
nistyczny polski, przygotowany do rządów 
po zaj
ciu Warszawy. 
Rząd składał si
 z dwóch polaków- 
Dzierżyńskiego i Marchlewskiego - i ży- 
dów. Projekty rządu komunistycznego 
przedstawia I{s. proboszcz w sposób na- 
st
pujący: Bolszewicy po przejściu Polski 
połączą si
 ze Spartakowcami ł póżniej 
wspólnie ruszą na FrancjI:. 
W samym Wyszkowie rząd komuni- 
styczny prowedził si
 stosunkowo znośnie, 
ale po za granicami Wyszkowa gwałty 
i rozboje były na porządku dziennym. 
Rekwirowano podwody, z których niektó- 
re poton
ły pocIczas przeprawy pod Se- 
. rockiem. Nast
pnie Merchlewski obiecy- 
wał sobie skonfiskować (7rabować) wszyst. 
kie wiE:ksze firmy w Warszawie. Ks. pro- 
b::>szcz uważa, że uratowani powinni ofta-
		

/003.djvu

			.. 


rować część swego mienia 011 Skarb Pań- 
stwa. 
Dzierżyński również twierdził, że ko- 
ściół katolicki gubi człowieka. W końcu 
ks. proboszcz i burmistrz wyszkowski za' 
meldowali, że z wyjątkiem 8.lu polaków, 
wszyscy robotnicy fabryki żelaza w Wysz- 
kowie sprzyjali komunistom. 
Poniżej podajemy nezwiska główniej- 
szych komunistów, którzy działali w Wy- 
szkowie: 
1) Lotnik Biernacki, mlesz. Wyszko- 
wa, był komisarzem. 2) Wengron (żyd), 
podobno jest w Warszawie. 3) Dzbanek 
(żyd) Wyszków. 4) Karpielski polak ur. 
we Francji - był komisarzem w Wyszko- 
wie. 5) Tarnowski - Szef Sztabu 3 armji. 
6) Giltis-łotysz D.ca 3 armji. 7) Podgór- 
ski - obecnie w Wyszko wie Prezes Rew. 
Kom. ł;.uthalter w fabryce żelaza. 8) Grzy- 
wiński ochotnik. 9) Dul-kasjer magistra- 
tu. 10) Szczepanowski - sekretarz magi- 
stratu. 11) Wasilewski (rtm. 6 armji, ko- 
mendent Wyszkowa. 
Goapodarka bolszewików. 
Z napływających dokumentów i fak- 
tów z gospoderki bolszewickiej możnaby 
już złożyć wcele piękny tomik. B
dziemy 
tylko notowali rzeczy ciekawsze. 
Wszc:dzie, dokąd wjeżdżali bolszewl 
cy, wydawali natychmiast proklamacje 
w języku przedewszystkiem rosyjskim. na- 
st
pnie dopiero w polskim i żydowskim. 
Pod odezwami cz
sto figurow
ły nazwiska 
polskie i żydowskie, (np. Pawlak, Pankie- 
wicz, 1\lperowicz). 1\le dziwni jacyś to 
musieli być Polacy, ponieważ j
zyk kh 
oqezw j
st właś
iwie szwargotem polsko- 
rosyjskim. Byli to chyba członkowie ochran 
I żandarmerji carskich. Oto parę przy- 
kładów: 
Naczelnik garnizonu Siedlec, Jezier- 
ski, w rozkazie Ni 1 pisze: .Zgodnie prze- 
pisom Necz. Dyw., dnia dzisiejszego ja 
postąpiłem do spełnienia obowiązków 
Nacz. Garn... Pomocnikiem moim nazna- 
cza sl
 tow. Sztykanow. (
 1). - .Oso- 
bom, kt6rym wymega konieczna potrzeba 
przechodzić po mieście... proponujE: przed- 
stawić spiski dla wydania przepustek-.- 
Bardzo deliketnie brzmi 
 5 o kerze śmier- 
ci: nOsoby. w których są pewne dane 
w egltacjl przeciwko sowieckiej władzy, 
zosteną surowo ukarani (t. j. rozstrzelani)". 
Surowa kara podług kodeksu tych zbirów 
jest tylko jedna - rozstrzelenie. Znamien- 
ne r6wnleż, że już w pierwszej odezwie 
m6wl sic:: tylko o władzy sowieckiej. 
W odezwie do .ludu pracującego. 
ten sam bolszewik, który wDziałdowie 
uroczyście związywał si
 przysiE:gł\ z Pru- 
sakami, powołuje się na ciężkie czesy 
okupacji niemieckieJ, kiedy to .pod eskor- 
tą pruskich bagnetów prowadzono jeńców 
do Hawelbergu". 
1\le szczytem cynizmu jest dokument 
drukowany. z którego jasno wynika. że 
bolszewicy, spodziewając się zajęcia War- 
szawy, z drwinami patrzyli na rokowania 
w Mińsku. Jest to historyczne potwier- 
dzenie faktu z tej Jednej strony. że dy- 
plomacja sowiecka świadomie, z kłemU- 
wością najgorszej burżuazyjnej dyploma- 
cJi, starała się uniemożliwić rokowania 
przed zajęciem Warszawy. 
Oto, co czytamy w pl
mle . Warsza- 
wianka" Nt 1, które było norganem Wy- 
'.tlzlału politycznego Rady W. Rew.l\rmji 16- 
(z dlll8 15 b. m.) w artykuliku p. t. .De- 
legacja Polski kapltałlstycznej-: 


G 1\ Z E T 1\ 


POLOWI\ 


"Kiedyśmy proponowali Polsce ka- 
pitalistycznej pokój na warunkach dla niej 
bardzo pomyślnyr.h, nie zgadzala si
 na 
to, bo. (jak powiedział jeden z delegatów 
warszawskich), było "za zimno". Teraz 
kapitalistom warszawskim zrobiło się "za 
gorąco". Im si
 pali zawrzeć pokój. W tym 
właśnie celu dn. 14 sierpnia r. b. przyje- 
chała do nas delegacja rZZłdu Warszaw- 
skiego z nlljwybitnlejszymi dzialaczaml 
endeckimi na czele (głupie. bolszcwickie 
kłamstwo, prz. Red.). 
"Jest zupełnie jasnem. że zenim de- 
legecja zdąży dojechać do Mińska, gdzie 
ma siE: spotkać z delegacją Rosji sowiec- 
kiej, w Warszawie powstanie nowy Rząd 
Robotniczy. Po co wi
c przyjechała - 
niewiadomo. 
Podobno bali się działacze paskarscy 
zostać w Warszawie podczas przewrotu. 
Zagranicę uciekać nie wypadało. Udali 
się wi
c na rokowania pokojowe. przyje- 
chało tych bohater6w 84 osoby". 
1\ wl
c dnia 15 b. m. bolszewicy 
kpili z rokowań w Mińsku. Nie chcieli ich, 
szydzili z nich. Gdzież podziala si
 osła- 
wiona miłość do pokoju - bolszewików"?- 


A to ubrali "towarzyszów". 
Bolszewicy. wszedłszy do Kaluszyna, 
w kilka godzin po wejściu urządzili na 
rynku wiec publiczny, na który zja-Niło si
 
troch
 mieszkańców ze sfery żydowskiej. 
Przemawiali na wiecu miejscowi komuniści: 
Pływaczcwski, Polumberski i Kowalczyk, 
Dwaj pierwsi wkr6tce wyplyn
li na wierzch, 
jako członkowie "rządu" z ramienia na- 
jeżdzców. Pierwszym ich czynem natu. 
ralnie była denuncjacja. Zadenuncjowali 
mianowicie p. Stesiake, jako ludowca. Po- 
nieważ p. Stasiak zdołał ujść przed najaz- 
dem, wyrok dotknąl tylko mieszkania, 
które zostało okradzione i zrabowane. 
Zmicnne są jednakowoż losy wojny. Wkrót- 
ce bolszewicy musieli si
 wycofać z Kelu- 
szyna. Wycofali się też z nimi pp. Pły- 
waczewskl I Polumberski. Kiedy wycho- 
dz.ił ostatni oddział jazdy bolszewickiej, 
"komandir" zwrócił uwag t: na nIenaruszo- 
ną posesj
 p. Pływaczewskiego, Mlesz. 
kańcy wyjaśnili mu, że dom ten nie tknie:- 
ty, ponieważ należy do komunisty. Wt
dy 
stala się ł"lecz najmniej spodziewana. Zoł- 
nierze bolszewiccy rzucili sic: na mieszka- 
nie Pływaczewskiego i zdemolowali je 
z takim artyzmem, jakby przez mieszkanie 
przeszło stado szatanów. Jest to przyczy- 
nek dokumentaryczny, jak gorąco miłuje 
wojsko bolszewickie swych władców, sko- 
ro z cełą furją rzuca siE: nawet na mIesz- 
kania Ich przyjaciół. 


[o rnfiwi P. mInIster wojoy o armji polskiej. 


Nasz nowy minister spraw wc..Jsko- 
wych generał Sosnkowski w rozmowie 
z jednym z dziennikarzy, mówiąc o ostat. 
niem zwycit:stwle armjl polskiej, tak się 
o niej wyraża: 
- Dzit;ki wysokIemu poziomowi mo. 
ralnemu wojska, bohaterskiemu wprost za- 
choweniu sit: zarówno oficerów, jak tei 
żołnierzy w obliczu nieprzYJaciela, tylekroć 
silniejszego liczebnie, odnieśliśmy ostatnie 
sukcesy. To też ffl(S/wO armji nas-ej ;es' 
ponad wS8eJkie pochwały. Teraz okazało się 
jak najdowodniej, ie dUlza tołnierza pol- 
skiego powstała nienaruszon., skoro ten 


3 


żołnierz ruszał w bój. nastrojony entuzja- 
stycznie tak, że odsyłane do rezerwy pllłki 
prosiły StiJ o lo Iy/I.'o, by im pozwo/01l0 ru- 
szyć w bójl Co również podnieść z uzna- 
niem najwyższem należy, to, że zer6wno 
miedzy oficerami, jak też dowództwem 
dywizji poszczególnych, była widoczna szla- 
chetna rywalizacja, silny rozpE:d zsedł na- 
przód I. naprzódl 
Zotniera "asa jest bez przechwalki 
świetny, walczyć umie po bohatersku, ele 
też ma cechy, nieodłączne od każdej młode) 
armji. Jest on mocny w eta ku, natomiast 
słaby w defensywie. Każda defensywe bo- 
wiem wymaga od żołnierza ogromnej ru- 
tyny, do której nabycia potrzebny jest 
czas, a nadto wym \lge psychicznego zme.. 
chanizowłłnia, jakle daje długoletnia slu
- 
ba wojskowe i wdrożenie żołnierza przez 
cełe lata w dyscyplinE:. Tymclesem nasz 
żołnierz jest młody, ćwiczony szybko, 21 co 
najważniejsze, że równocześnie z tworze- 
niem armjl narodowej prowadzić musie- 
liśmy wojn
. W tern cała przyczyna, dla.. 
czego nasz żołnierz słabszy w defensywie. 
- 1\ jak spiseła się armja ochotni- 
czaP-panie generale, zapytał dziennikarz. 
- Sprawiedliwość prosta nakazuje 
przyznać, że oelwtnicJ' gen. llal/era oddali 
nam bardso w;e/kie usługi. Użyliśmy ich 
do uzupełnienia szereg6w, a że szli oni na 
wojnE: z zapełem i zasobem świeżych sił, 
tedy oddziałali ne wojsko linJowe bardzo 
dodatnio swoją. wartością moralną i ideo- 
wością, jeke im przyświeca. 
Pochwały również z ust p. ministra 
zyskała ludność cywilna. 
- Zachowanie si
 ludności cywilnej 
mówił p. minister, było bez zarzutu. W te- 
kim np. Płccku czy Łomży współdzlał"la 
ona z nami. gdyż bolszewicy dali się jej 
porządnie we znaki. Duch pal"io
yczllego 
przywiqzama do Polski żyje w cale; pełni 
w naszym ludzie. Były wypadki, że lud, 
dowiedziawszy siE:, że w lesie są ukryci 
bolszewicy, zbierał si
 w sile kilkunastu 
chłoDów i kobiet i brał ich do niewoli. 
W jednej nawet miejscowości chłopi wzięli 
bolszewikom armatę, do jej zaś ciągnię- 
cia zaprzE:glI baby, które, bojąc si
, by 
działo przypadkiem nie wystrzeliło, clągn
- 
ły armatc:, śpiewając Iitanję do Matki 
Boskiej. 


.Kopiec obrony Ojczyzny". 
Nil Jednem z ostetnlch posiedzeń Redy 
Miejskiej w Warszawie prezes Rady, p. Ballński, 
wyglosił przemowę, w której mił;dzy inneml po- 
wiedział: 
.Panowie rednIl Nie czes jeszcze m6wlć 
o zasługech nIlSlego wojska I jego dowódców, 
wojne jeszcze toczy się straszlIwII, niebezpie- 
czeństwo ostetecznle nie zbiegnane. Trzeba nllm 
jeszne wytrwllloścl 'III nIlpięcIu nllszej energjl. 
poświęcenia wszystkich naszych zasob6w dla 
utrwelenla bytu Rzeczypospolitej. Rle możemy 
jut pomyśleć o bohaterach, poleglych pod mu- 
rami Warszawy, poleglych. Jek ks. SkorupkIl, Jak 
kaplten Pogonowskl, Jek pecholę szkolne Płosz- 
ko i tylu. tylu Innych. kt6rych zwłoki spoczęły 
w redzinnej ziemi dokoła Warszawy. Powstal jut 
projekt urzzadzenla w miejscach właściwych kil- 
ku specjalnych cmentarzy dla tych naszych 
obrońc6w oraz odpowiednich pomników, kt6reby 
potomności pemlt:t o nich I o miejscu łch spo- 
czynku przekazywely. PowsteJe tei projekt wznie- 
sienia pod Wenzawla przez caly ner6d wspenal!- 
lego .Kopca Obrony Ojczyzny., bo tu pod We.,.. 
SZIł1nl caly nar6d OJczyu,,; swOJIł obronił.. 


.
		

/004.djvu

			4' 


(j 1\ Z E T 1\ 


POLOWA 


( I 



 


CZEŚĆ POLEGŁ YM. 


Nie placzcle po nich I Oni nie umarli. 
Z ich prochdw iJ)z€jJzie Jla przyu/dci 
$iew; 
Oni lo Pol$1ł.c z wrażych paucz wyJarii 
l OC{Jlili przez ofiarną 
reuJ. 
Nie płaczcie po nichl Oni $iC wyzuli 
Z p
/- minął Jla niel, tro3/e życiowych 
cza$, 
Ich matka - ziemia Jo 10n.JI przytuli 
&rdeczniej. cieplej. niż k.ażdego z na$. 


Nie płaczcie po n/chI Tutaj pozO$to1a 
Z tymi zmarłymi wiążąca naa nlł; 
Za kraj poległym honor. czeJł l chuJałal 
W pami(cl na3zej zawue 1x:Jq żył. 
Nie płaczcie po nlcM Hufiec zmarłych 
W$tanie 
KiedyJ - na hacznoJł u$tawi $;C 
W rząd, 
Gdy archanielJeiej trąh!ei zabrzmi ,ranie. 
Zwąc do apelu kh na Bo&lci SqJ. 


Trud ich ocenią wtedy należycie 
1 $prawiedliw.lI wyroIł hędzie brzmiał: 
- S/eoro na ziem; za /eraj Jald życie. 
Wiecznq $ZCZ(
I:wośł bęJzle$Z UJ niebie mial. 


Rokowania Dukoiowe \1 Miń!ku. 


Polska delegacja pokojowa przybyła 
w niedzielę d. 15 sierpnia o 7-ej wieczo- 
rem do Brześcia Litewskiego, gdzie spraw- 
dzono jej legitymacje I pełnomocnictwa. 
W poniedziałek o 5-ej rano delegacja wy- 
je<:h...ła pociągiem do Mińska, w którym 
stan
ła o 8-ej wieczorem. Tutaj otoczono 
jlł strażą. Komendant kwatery Ulrych za- 
rządził wyładowanie automobilów, poczem 
o godz. 11 pod eskortą It8walerji przejecha- 
Iy automobile pusteml ulicami do przygo- 
towanej kwatery, składającej sU: z trzech 
budynków: frontowego drewnianego, gdzie 
sit: mieści sowiecka komenda straży, tylne- 
go murowanego, gdzie zamieszkali 'delegaci 
I eksperci, i bocznego dla personelu. O- 
gród. otaczający wzmiankowane budynki, 
jest oparkaniony i gęsto obstawiony stra- 
żą. Na licznych drzwiach w kwaterze po- 
rozwieszane są przepisy, zakazujące samo- 
wolnego wychodzenia z obrębu kwatery, 
odwiedzania ml
szkań prywatnych, oraz 
styczności z ludnoścłą. Pozwolenia na uda- 
nie si
 do miasta udziela komendant kwate- 
ry, wyznaczając jednocześnie przewodnika. 
Termin plerv-..zego posiedzenia obu 
delegacji wyznaczono na wtorek na godzi- 
IM: 4-tą po południu. J-:zyk obrad - pol- 
ski i rosyjski, w tychże językach wymiana 
protokułów I stenogramów. 
Drugie posiedzenie delegacji poko- 
Jowych odbyło sit: dnia 19 b. m. Przewo- 
dniczył wiceminister spraw zagranicznych 
p. Dąbski. Na wst
pie odczytano dekla- 
racjt: polską. Delegacja podkreśla w niej, 
że bolszewicy wtargn
łI głt:boko w grani- 
ce etnograficznej Polski I zaprowadzają 
tam gwałtem ustrój sowiecki, oparty na 
bagnetach czerwonej armji. Deklaracja 
polska, opieraląc: sl
 na prawie samosta- 
wienia narodów, domaga się, aby bolsze- 
wicy uznali suwerennośt I nlezależnoś
 
Polski i nie mieszali sit: do jej spraw we- 
wn
trznych. 
Następnie Polacy przedstawili swój 
prolekt regulam. .lU, według którego mla- 
Iyby obradować delegacje pokojow
. 
Członek delegacji rosyjskiej, Dani- 
szewski zażądał, aby polacy uznali istnie- 
nie republiki sowieckiej ukraińskiej I przed- 
stawił telegr:\m Cziczerina w tej sprawie. 
Oświadc7ył, że Ukraina sowiecka ma wejść 
w związek federacyjny z Rosją sowiecką, 
W:f:C delegacja rosyjska Jest delegacją ro- 
syjsko-ukralńskfł. Delegacja polska-mó- 


wił Daniszewski - winno uznać Ukraint: 
sowiecką i zażądać do rokowań z niQ u- 
zupełniających pełnomocnictw z Warsza
y. 
Nad tern żądaniem niespodziewanem 
rozwin
ła si
 dyskusja. Delegacja polska 
oświadczyła. że Ukraint: sowieckQ uważa 
za cz
ść składową RosJI, a temsamem peł- 
nomocnictwa polskie są zupełnie wystar- 
czejące. 
NastE:pnle Daniszewski odczytał pi
t- 
naście punktów sowieckich, majqcych sta- 
nowić warunki zasadnicze rozejmu i po- 
koju. Warunki te zgadzają si«; mniej wit:- 
ceJ z warunkami Kamieniewa, postawio- 
nemi w Londynie, kt6re były nastE:pujące: 
1) Rosyjska I Ukraińska Republiki 
sowieckie uznają niezawisłość Republiki 
Polskiej. 
2) Rosyjska j Ukraińska republiki 
nie domagają sit: kontrybucji. 
3) Jako granica Polskiej Republiki 
ma służyć linja, nakreślona przez lorda 
Curzona w nocie z dnia 11 lipca. przy- 
znaje sit: Polsce rejon, położony na Wschód 
od BilIłegostok
 I Chełma. 
4) Polska demobilizuje swą armj
 
do 50,000 ludzi. Dla podtrzymania po. 
rządku ma zorganizować obywatelską mi. 
IIcJt: z robotników. 
5) Rzqd polski ma przeprowadzić 
d
mobillzacj
 powyższq w miesiąc po pod- 
pIsaniu traktatu pokojowego. 
6) Polska zZltrzymuje uzbrojenie i 
materjały wojenne dla powyższej armJ', 
pozostała zaś reszl8 ma być w terminie 
mlesit:cznym zwrócona Rosji i Ukrainie s0- 
wieckiej. Czt:;ść uzbrojenia ma I::>yć odda- 
na milicji. 
7) Polska ma zaprzesta
 fabrykacji 
broni i materjałów wojennych oraz zdemo- 
blllzowa
 przemysł wojenny. 
8) Polska zobowiązuje sl
 nie prze- 
puszczać przez swoje terytorjum pomocy 
w ludziach, koniach i materjaie wojennym 
dla państw wrogich Rosji i Ukrainie. 
9) Działania wojenne zostaną prze- 
rwane w 72 godziny po podpisaniu ro- 
zejmu. Będzie ustanowiona strefa neu- 
tralna, szerokości 50 wiorst. 
10) ł\rmja rosyjska i ukraińska po- 
zostają w sl:e, nie przekraczającej 200 1 000 
ludzi. 
11) Polska ma zwr6c1
 mZljątek, za- 
brany przez nią na terytorjach, uprzednio 
zajętych i ma naprawić zburzone przez nią 
mosty. 
12) Polska zobowiązuje sit: obdzie- 
lić ziemią rodziny zabitych obywateli pol- 


sklch, jakotd rannych I niezdołftvdt do 
pracy. 
13) Polska udziela RosJI I Uba(nfe 
sowieckie) prawo swobodnego prr:ewO'Zu 
towarów przez swe terytorja. 
14) Kolej żelazna Wołkowyłk-Bia- 
Iystok - Grajewo służy do dyspoEt'qi Ro- 
sji I Ukreiny sowieckiej. 
15) Polska przeprowadzi Eupełnra 
emnestj
. 
Odczytanie tych warunków. na po- 
stawienie których mogła się zdobyć.Je4vnle 
bezprzykładnie cyniczna belczelność bol- 
o szewicka, sprawiło wrażenie propor:ycj
 
nie nadającej sit: absolutnie do przvif:cla. 
Bolszewicy na każdym kroku wkra- 
czają w wewnętrzne sprawy Polski. mimo 
:usznaczenia na wst«:ple, że szanują suwe- 
renność Państwa Polskiego. Dość payto- 
czyć żądanie, aby robotnicy przemysłowi 
I rolni zostali uzbrojeni bronią, któr
 rząd 
.polski ma wydać Rosji po zdemobilizowa- 
niu armji polskiej. Dalszym prr:ykJadem 
wtrącania sit:; w życie Państwa Po1sklego 
jest warunek, aby ranni żołnierze polscy 
musieli otrzymać ziemię. Stawiaj,c takie 
żądania, bolszewicy chcą z Jednej strony 
uprawiać propagandę VI Polsce i przygoto- 
wać rozruchy komunistyczne, z drugiej ZZlŚ 
mają zamlZlr przeci
gać rokowania, w na- 
dziei zwrotu sytuacji na froncie. 
\V dodatku Daniszewski oświadcz:ył, 
że delegacja polsLa przeciąga roko\'/;mia. 
Wicewinister Dąbski stanowczo zlIprote- 
stował przeciw tej insynuacji i pOIIJledzieł, 
że polacy odeprą ją dokumentami. 
Nakoniec Daniszewski musiał przy- 
.znać, że delegecja połska nie moie komtl- 
nlkować slE: z Warszawą, ani ze światem. 
oświadczył, że liczne. .słac;e bolszewickie... 
przeszkadzają dzlalalnośd radjo-staą( pol. 
skiej. 
Terminu nastf:pnego posledr:enła nie 
wyznaczono. 


Pit;kny przykład odwagi cywHnej. 
Pn:y wkroczeniu bolSlewików do $łedłec. 
burmistrI millsta, p. Y.o
laC:I, nie ew
ltuo",.t s
 
wraz z wielu innymi, lecz po:zostl!1 nc 5tanowl- 
sku. Gdy :zJawUy 51«: wladze sowieckie. 
ał sit; 
okaza
 SWfł nłezależno

 I takle same paCEume 
wnczepłt ludności. Tak np. kalaw5Ef zaprZllc 
konie do wolantu. obJeid1al 4:ał. ml.5ta, które 
wltalo go serdecznie. Bolszewicy byli z te.go 
bardzo nlezaQowoleni I obiecali, że go, jako bur- 
iujłł, po"'
slq. 
Gdy rOlwl'lzall magbIret, lapro,oeowaU 
p. Koślaclowl pelnienie dalej uynnołd. 
. Kc- 
.lacI odmówi!, zaznaczaJ!jc, te nie przJjmle iM- 
nej funkCji I r!jk najetdicy. Z tego powo4u EO- 
atllł aresztowany, lecz wkrótce go z.o"lono. 
Potem aresztowano go n. tern Samem Ue poraJ: 
drugi. lecI go puszczono przed samem e..wuo- 
wanlem Siedlec. O tej popularności, ,.q azy'- 
kei sobie p. Ko
lacz. mówi 'aH, że gd, gG eresz- 
towano, adw. Chrzanowski napisał prok:st. pod 
którym bardzo pr«:dko zebrano kllkdet podpł- 
5ÓW. Skladall je przeweinle robotnicy t IudRott 
uboga. Obecnie p. Koślacz pracuje ze dwojoną 
energjfł I dzi-:kl niemu życ:e w mif'
cle bIegnie 
normalnym tort:m. 


Marszałek Trąmpczyński na freRcie. 
Marszalek sejmu udal Sił': w nled:r.lel
 na 
front pod Lomfł': do 14-eJ dywizji wielkopolaklej, 
przyczem rozdawał żo/nlerzom paplerClsr. 
W obecności marszalka i posłów oc:l"yła 
się ceremonja wręczenia krzyże Vlrhttl Mmtarl. 
dowódcy dywizJI. Nadzwyuajne post... i
nie- 
rzy sp'DwllZl na obecnych wielkie wraiOtlłe.
		

/005.djvu

			l 


Na Górnym Śląsku. 


Górny 
Iąsk znowu stał sil: widownią 
krwewych star
, znowu polała sit: hew 
polska, krew żołnierzy fr8ncuskich. Tym 
razem powodem zatargu miało być po- 
stanowienie organiz!!lcji robotniczych nie- 
dopuszczania do przewozu wojsk aljanckich 
I amunicji do Polski przez Śląsk. 
OrganizacJe zawodowe i socjalistycz- 
ne istotnie uchwaliły na zebraniu w By- 
tomiu prot
st przeciwko "naruszeniu neu. 
tralności" Slaska, zażądały zakazu przewo- 
ienia wszelk!ch transportów wojsk i amu- 
nicji do Polski, wezwały kupców do za m- 
kni
cla sklepów w dn. 16 b. m. i zagro- 
ziły strajkiem powsz
chnym w razie nie- 
spełnieni8 żądeń powyższych. 
Delegacji niezawisłych socjalistów 
oświadczyła komisja eljancke, że transpor- 
ty mają na celu wylącznie wzmocnienie za- 
łogi górnośląskiej i ŻE: do Polski żadne tran- 
sporty nie odchodzą. Mimo to organizac:e 
niemieckie postanowiły wstrzymać wszelki 
ruch wojsk francuskich na Sląsku i istot- 
nie wstrzymano w Radborzu 2, w Głiwi- 
ca::h 2, w KatowiceIch 1 pociąg z wojska-o 
mi. Socjaliści niemieccy uchwalili bronić 
"neutralności" wszelkiemi siłami i zwrócili 
sH: do robotników Niemie-.: z prośbą o po- 
parcie. 
Mamy więc do czynienia w danym 
wypadku z ruchem ogólno-nielJ1ieckim, nie 
jednej tylko warstwy niemiecKiej. prze- 
ci....nie, nejostrzej i najbezwzgl«:dniej wy- 
st<:pują właśnie robotnicy niemieccy, zwłasz- 
cza niezawiśli socjaliśd. Używają oni ar- 
gume!1tu 
rdzo w chwin obecnej mod- 
nego, .i1'Iła{l\'!>wlcie ...welkł o .neutrelność" 
I o obron
 sowieckiej Rosji. 
O ile argumenty te mają pozór słusz- 
ności w samych Niemczech (mówimy: po- 
zór, 61bowiem właściwą sprt:iyna jest nie- 
nawiść do Polski), o tyle najmniejszeJ nie 
mają podstawy ne G6rnym Sląsku. O ja- 
kiej bowiem "neutralności. może być mo- 
wa t8m, gdzie ma sit: . dopiero rozstrzyg- 
nąć, do kogo sporny teren ma należeć"? 
Górny Śląsk nie jest dIiś ani niemiecki, 
ani polski, lecz pozostaje p
..i kontrolą 
ł opil:ką Ligi Narod6w, kt6ra jedynie ma 
prawo orzekać, co wolno I czego niewol- 
no czynić komisji aljancklej. Rle Niem- 
cy wciąż traktują G6rny 
ląsk, jako kraj 
nlemieckl I rozporzllclzają się nim, jak swą 
własnością. Do tego stopnia uweiają oni 
siebie za panów tego kraju, że nic sobie 
nie robią ani z zapewnień komisji nl}an- 
cklej, ani z jej rozkazów. 1\ że doszlo do 
tego stanu rzeczy, winE: ponosi tei komisja, 
która z niesłychaną lekkomyślnością I do- 
brodusznością obchodziła lit: z Niemcami, 
z ich nkzem nleuzaseclnionemi pretensJa- 
mi, pobłażała prowokacyjnym praktykom 
.Skherheitswehry., ulegała groźbom straj- 
kowym, pozwalZlła teroryzować si
 przez 
Nlemc6w, b
dąc głuchą i ślepą na prze- 
strogi i upomnienia ze strony Polak6w. 
Jest to wl
c wykr
t ze strony Niem- 
c6w, jakoby bronili swej "rieutralności". 
tembardziej, że doskonale wiedzą, iż żad- 
nych wojsk ani Rnglja, ani Francja nie 
wysyła do Polski. W danym wypadku 
szb o wojska francuskie, wycofane ze 
Śląska Cieszyńskiego, w celu wzmocnienia 
załogi górnośląskiej. Rle tego właśnie 
obawiają sił:: i nie chcą Niemcy. Nie chcą, 
eby wzmocnione ułoga okupacyjna mo- 
gła krępować dziełainość "Sicherheits- 
wehr'y., która oddawna winna była być roz- 


Ci ł\ Z E T 1\ 


POLOWI\ 


wiązana, oraz różnych organizacji wojsko- 
wych. czekających tylko na chwilE: dogod- 
ną, aby wywołać rozruchy I w morzu krw. 
zdławić ruch polski. 
Jeżeli w ostatnich krwawych wyped- 
kech robotnicy niemie<.cy główną odegrali 
rolę, to przypisać należy checi wyzyska- 
nia zwyc:i«:stw armjl czerwonej, by wyciąg- 
nąć do niej r
k
 od granicy Zagłt:bia do 
granicy północnej, do której dotarli już 
bolszewicy. R wi«:c zarówno obrona "neu- 
tralności", jak też obrona RosJI sowieckiej 
sprowaozają sIt: do jednej, Jedynej rzeczy: 
obrony przedwojennego stanu posiadania 
Niemiec, próby unicestwienia traktatu 
wersalskiego przy pomocy wojsk czerwo- 
nych Rosji. 
Dążenia robotników niemieckich po- 
zbawione są w danym wypadku wszelkich 
znamion społecznych, I&z mają charakter 
wyłącznie obrony pr.ledwojennego JJ Vater- 
landu". 
Jeżeli w walce z Polską połączyły 
si
 na Śląsku wszystkie klasy I stronni- 
ctwa niemieckie. to i po stronie polskiej 
wszystkie part je i klasy muszą w zgodnym 
wysiłku odeprzeć zamachy niemieckie i wy- 
walczyć Śląsk dla Polski. Na prowoka- 
cyjl1e wystąpienia kolejarzy niemieckich, 
niech oopc.",.iedzą górnicy. polscy, chłopi 
polscy. Niech lud polski Sląska zeświad- 
czy wobec świata, że olbrzymia ,,'IE:kszość 
ludności śląskiej, to Połacy, niech dowie- 
dzie, że gro:tby . sparaliżowania życia go- 
spodarczego na Sląsku są skazane na nie- 
powodzenie, gdy tylko robotnik polski 
I chłop polski przeciwstawlq się zakusom 
niemieckim. 
PrzebiEg ostatnich zejść był nast
pujlł- 
cy; d. 19 sierpnIa w Katowic2:ch zorganlz('- 
Wi1ne bojówki niemieckie napadły na koeli- 
cYlne wojska francuskie i zmusiły Je do 
wycofania si
 za miasto. Francu;I vlwpaU 
si
 w oczekiwaniu rozkazów. Niemcy spa- 
lili budynek, w któr} m mieściła sit: komisja 
mi
dzysojusznlcza i zn
call sit: ned Pola- 
kami w ohydny sposób. GórnośląziScy tłum- 
nie zaczt:1i uciekać do Sosnowca, iądając 
broni i pomocy. 
Władze koalicyjne, rezydujlłce w Opo- 
łu, ujawniły wzmożoną energjt:. Usunit:to 
dotychczasowego komendanta załogi, po- 
wlt:kszono ZłlłogE: francusklemi I włoskie- 
mi oddziałem I. Władz
 w Katowicach objął 
gen. Gratier z Gliwic:. Główne ulice miasta 
zosteły obsadzone w'«:kszem' oddziałami 
wojsk. W gmachu teatralnym ustawiono 
karabiny meszynoVłe, naokoło zaś mlesta 
armaty. Wieczorem przyszło w Ketowiach 
do nowych starć z demonstrantami n
- 
mi
klmi. 
Pomimo ogłoszonego stanu obl
żenia, 
Niemcy występowalt nadal zbrojnie przeciw 
polakom. Z Katowic chcieli swe gwałty 
przenieść na powiat katowicki 'do Innych 
miast. 
To też polacy przystąpl1i przedewszyst- 
klem w powiecie katowickim do wytwo- 
rzenia zbrojnej samoobrony. Samoobrona 
ta rozl)ocz
ła sit: od rozbrojenia Sicher- 
hp.istwehry, jako wrogiej i nlebezp'lecznej 
dla łudności polskiej W nocy z czwartku 
na piątek samoobrona polska rozpoczt: ła 
swoją działalność w Bogucicach, Szopieni- 
cach. Dąbrówce, Hucie Laury i Siemlano- 
włc:ach, a czt:śclowo I koło Mysłowic. 
Policja niemie<:ka została czt:śclowo 
rozbrojone, cz
ściowo uciekła. Walki takie 
wywiązały sit: W torek w nccy i toczyły 
sit: nadal przez cały piątek. Byli zabici 
I ranni po obu stronech. Wymienione wy- 


I 


iej miejscowo!ci opanowane zostały . zu- 
pełności przełł polaków, równlei dworce 
kolejowe. a to w tym celu. aby unlemo- 
iIIwić przewóz Slcherheitswehry I niemiec- 
kich bojówek. 
Wzlt:to tei Jeńców, których obiecano 
wypuścić po uwolnieniu aresztowanych po- 
lak6w w Katowicach. Ta stanowczość ze 
strony połsklej. podziałfjła na niemców wit:- 
cej, niż grofby koalicyjne. Niemcy z Kato- 
wic i powiatów uciekli do zec:hodnlch po- 
wiatów Górnego Śl4ska. 
Q. 20 rozpoczął siE: na całym G6r- 
nym Sląsku strajk generalny robotników 
polskich na znak protestu przeciw gwałtom 
niemieckim w Katowicach. Cz
sć robotni- 
ków zastraJkoweła Słlma wczoraj, dziś ZDŚ 
wezwani 70sta1l robotnicy do strajku przez 
swoje organizacje za",odowe. Generałowi 
G, 2!tier w Katowicach, który sprawuje tam 
władzt: wojskową w imieniu komisJI rzą- 
dzącej, przedłołyll robotnicy polscy swoje 
żądania. Są one nastt:pując:e: usunl
cle SI- 
cherheitswehry, oraz bojówek niemieckich. 
ukaranie wszystkich zbrodniarzy, którzy 51
 
dopuścili gwałt6w wzglE:dem polaków. wy- 
płacanie przez miasto Katowice rodzinie 
zamordowanego doktora Miełęckiego od- 
szkodowania za zabicie je) żywiciela. 
Miasto Katowice musi oddeć do dy- 
spozycji Polskiego Komitetu Plebiscytowe- 
go odpowiedni lokal na biura. Miejscowa 
drukarnia ludowa i .Gazeta Robotnicza" 
muszą być urządzone I skompletowane ma- 
terjałem niemieckich drukarń w Katowi.. 
cach. 
Robotnicy iądaJą dale): usunl
cla dy- 
rektora i urzt:rlników pnedslt:blorstw, któ- 
rzy agitowali przed paru dniami za straj- 
kiem niemieckim, oddania centreU elektrow- 
ni i wodociąg6w pod zafląd władzy publi- 
cznej. Od 
pełnienia tych iądeń, a prze- 
dewszystkiem od natychmiastowego usu- 
ni
cia Slcherhetswehry robotnky polscy u- 
zależniają swóJ powr6t do pracy. 
Stenowisko robotnlkł.w polskich, Jak 
ł całej ludności polskie) Śląska, wpłynt: ło 
na niemców uspekajejąco. To tei przycich- 
li na razie. 
Czy jednak na długo - niewIadomo' 


Siedmna8toletnia bohaterka. 
Od chwili, Jak tylko rozpont:ła sit: krwawa 
walka o 
dobJcI. Wloclawka. 17-letnle p. Jan. 
kowska w noJnlebezplecznle)szych chwilach gJy 
kaidy. kto tyw, 
 ludnołcl miejscoweJ. chowal at4; 
. piwnicy, chodzUa pod gredem kul do okopów, 
non'łc iywnoś
 iolnlerzom. 
Młn
ly naJbard
lej nlebezpłecane dnl-po- 
nłeddalek, 16 I wtorek. 17 sierpnia. gdy pod gra- 
dem kul spelnlaJzac swe obtlwhlZkl, cudownie pra- 
wie wychodzUa z niebezpieczeństwa. Dawala 
przyklad niezwyklego m«:stwe I pośwlf:cenI2l. 
Dnlo 18 sierpnia, gdy by lo prawie zupelnle 
dobrze, gdy zaledwie klika granatów bolszewic- 
kich wpadlo do miasta, Jankowska. udaJrt c sif: 
na swój odcinek o gOdL 4 po poludniu. zostala 
cl«:łko ranna granatem tuż w pobIIłu okopów. 

Inlerze wypadli z okopów I oplekunk«: swą 
przynieśli na posterunek sanitarny, gdzie udzie- 
lono Jej pomocy. Ulegla zgruchotaniu nogi tli 
k...stce I ranną Jest w raml
. Nogt: odjęto. Mlo- 
da bohaterka nie uronila ani jrdneJ Izy I pod- 
czas opatrunku zupelnle przytomnie rozmawlala 
z żolnlerzaml, którzy Ją przynidll z okopów. 


- 


.. 


.
		

/006.djvu

			6 


Q 1\ Z E T 1\ 


POLOWA 


-, 


-. 

 


Pilnujmy Gdańska. 


Sprawa Gdańska przybiera ostrzejszy 
charakter i przycIąga uwagę całego świata. 
Uchwała konstytuanty gdańskiej w spra- 
wie neutralności oraz żądzmie ogłoszenia 
jej przez głównego komisarza sir Towern 
staje się kwest ją o międzynarodowym 
znaczeniu. Wiceminister Dąbrowski. ba- 
wi
cy obecnie w. Gdańsku, twierdzi. że 
według traktatu wersalskiego neutralność 
Gdańska moqłaby być proklamowana tyl- 
ko przez Polskę, której powierzone za- 
stało prowadzenie spraw zagranicznych 
Gdańska; dalej. że uchwała jest sprzeczna 
art. 15 tymczasowej umowy, zawartej 
z rządem polskim. według której Gdańsk 
zobowiązał się zapewnić Polsce wolny 
obrót towarami. Wreszcie sprawa neu- 
tralności. doprowadzona do blokady Polski. 
jest sprzeczna z Interesem mocarstw 
sprzymierzonych, z któremi Polska współ- 
działa. prowadząc walkę z bolszewizmem. 
PowzięŁa przez ciało, do tego nie powo- 
łane, L j. przez konstytuantę gdańską, w 
obliczu przedstawicieli wielkich mocarstw 
uchwała ta nie może być utrzymana. 
Dde} p. wiceminister przekonał się 
naocznie, że w etapie reemigracyjnym na 
t. zw. Munitionhof wyładowano przybyły 
świeżo z Nowego Jorku okr
t ,,1\ewra- 
ch en e" . który przywiózł około 2,300 osób, 
w tern dużo kobiet i dzieci. wskutek tego 
brak tam już łóżek i środków żywności. 
Z powodu oporu gdańskiego sowietu ko- 
lejowego koszty przestoju okrętu i żywie- 
nia przez dwa dni reemigrantów wynoszą 
już około 2 miljonów mare!(. Do tego 
dodać należy głód i przykroŚci, na jakie 
narażona jest, powJi,cZljf1C do Ojczyzny na- 
szej.ludność robotnicza. 
Komend,mt krążownika francuskiego 
.Gueydon". kapitan Hallier. opowiada, że 
krążownik francuski najspokojniej wjechał 
do portu, według rozkazu marszałka Fa- 
cha i zeczął wyładowyw8ć ftIDunicję. 
przeznaczoną dla Polski. Tutaj jednak zja- 
wił się w porcie, w imieniu p. Towera 
komendant wojsk koalicyjnych w Gdańsku, 
generał Hagking, i udał się na pokład 
okr
tu. Po rozmowie 
 nim wyładowy- 
wanie amunicji powstrzymano. Polska opi- 
nja publiczna czeka z niecierpliwością na 
odpowiedź, jak długo b;:dzie wstrzymywanie 
wyładowywanie amunicji i czy wola mar- 
szałka Focha. idącego Polsce z pomocą, 
ugnie się przed skrupułami tymczasowego 
administratora wolnego miasta. 
Wśród robotników niemieckich prze- 
mija nastrój wojowniczy. podsycImy sztucz- 
nie Jedynie przez część bezrobotnych 
oraz 10.000 deze rterów. fydów z Polski. 
Wskutek energicznych przedstawień 
rządu polskiego, m
żowie stanu Ententy 
zdecydowali się nareszcie wystąpić prze- 
ciw samowoli komisarza sir Towera i za- 
Jąć się sprawiedlłwem uregulowaniem sto- 
sunku Polski do Gdańska. który jest na- 
szem jedynem wyjściem na morze i drzwia- 
mi do świata cywilizacji zechodnlej. Dzię- 
ki zwycit:stwom naszej armjl. sprawa przy- 
biera pomyślniejszy ala nas obrót i d. 25 
w południe 
zpoczęto wyładowywać z kllt- 
zownika francuskiego .Gueydon" amuni- 
cję I materjały wojenne dla Polski. Prze- 
szkody. stawiane przez niemieckie rady 
robotnicze reemigrantom polskim, zostały 
usunięte. Reemigranci bez różnicy wieku 
bc:dea wysłani do kraju. 


Z różnych stron PolsJi 


Kartu'Zy (Pomorze). O panoszącem 
się w powiecie Kartuskim paskarstwie 
opowiada korespondent .Dziennika Gdań- 
skiego" : 
. 
rzechodząc w tym tygodniu prlez 
wIoskI Szopa, Bąclkahuta i inne zauwa- 
żyć było można za dnia jadące wozy z g
 
si
ml. opakowane paskarzZlmi. wywożący- 
mI ten towar przez granicę do Niemiec. 
Napotkanego znajomego zapytałem: "Jak 
to. od was gęsi wywożą do Niemiec 1- 
" Mój kochany.. odpowiedział znajomy, 
"id
ie to tak już od wiosny, jak tylko 
gąsl
tk. wyszły z jaj l" Na moje pytanie, 
czy to mema żandarmów, odpowiedział 
Znajomy, że są, lecz u nas żadnego nie 
widać, chyba raz w miesiąc. 
Paskerzemi Slł przeważnie młokosi. 
stroniqcy od pracy, lato lubiqcy hulać 
i grać w karty. w tak zwanego mauszla, 
stawiając po 20 mk., co w grze w setki 
id
ie. O
ok tego uprawiają pijatyki, wy- 
daJąc tysIące. Patrzącemu na to uczciw
 
m.u człowie
owi włosy powstają na gło- 
WIe na mysi, dokąd zaprowadzi tekie po- 
stt:powanie młodzież naszą. Paskarstwo 
wreszcie raz się skończy, a gdy rozleni- 
wione młodziki wzbraniać się b
dą praco- 
wać i zbraknie fródła dochodu, bE:dą chy- 
ba kraść. 
Był nakaz poboru do wojska. ale 
z paskarzy, obowiązanych łł
 służby woj- 
skowej, żaden się nie stawił. Paskarstwo 
uprawiają systematycznie, nie obawiając się 
nikogo, jakby żadnej nie było władzy wy- 
konawczej, któraby temu zapobiec mogła. 
Chwalą sit: młodziki, że żołnierzy i żan- 
darmów przekupują. 
Donoszę o tern. aby rząd się dowie- 
dział, co się tu dzieje i paskarstwu jak 
najprędzej zapobiegł. 
Z nad Bugu. Piękna okolica ned- 
bużańska. Ludność o dużem uświadomie- 
niu narodowem. Wszędzie przyjmowena 
bolszewików niechętnie, a nawet wrogo. 
Skoro zjawiły się pierwsze patrole połskie, 
wieśniacy z gołemi rękoma porywali się 
na bolszewików, co się zdarzało w wielu 
wsiach. Dzięki nocy I nlezorjentowaniu 
si
 wroga, wielu wzięli do niewoli, zdo- 
bytemi zaś karabinami odpierali najazd. 
Tarr, gdzie w krótkim czesie la patrolami 
p
zyszły oddziały armji naszej. wzięto Jeń- 
cow, albo bolszewicy uciekli. W niektó- 
rych jednak wsiach bolszewicy za dnia, 
zorjentowawszy się w sytuacJI, rozstrzeli- 
wali włościan, jak np. niedaleko Karc:zewa 
nad Bugiem. 
W Drohiczynie bolszewicy nie zna- 
leźli zwolenników. aczkolwiek zachowywali 
się przyzwoicie. I
\ieszkancy byli usposo- 
bieni dla nich wrogo. nawet ludność pra. 
wosławna. Na urządzam.> wiece nie przy- 
chodzono podobno wcele. albo z cieka- 
wości. bardzo jednllk nielIcznie. 
W S;emiatyczach bolszewicy przed 
wyjściem urządzili formalny pogrom. Nie- 
jakiemu Lejbie Marmur odcit:1I głowę, za- 
bito - Kulinę. Chaima Mąciela, jakiegoś 
żyda nieznanego nazwiska. chrześcianina 
Romana Chlebaniaka. wielu postrzelono; 
spalono dwa domy, obrabowano ludność, 
nie mówiąc jui o tern, że dużo młodzie- 
ży, przeważnie żydowskiej, wywieziono. 


. 


Skrucha przestł-pcy. 
Prokurator woiskowy SIIdu O. G. W. prze- 
słał Naczelnt'mu Prokuratorowi Wojskowemu ra- 
port następujący: ' 
- Mełdujl':. te przed dokonaniem egzekucji 
nad skaz
mym na karl': śmierci przez Sąd Dora:.!- 
ny szeregowcem Starczyńsklm. ostatni. za zezwo- 
leniem przedstawiciela Prokuratury, zwrócił się 
do kompanjl 8systencyjnej I plutonu egzekucYJ- 
nego z następującem przemówieniem: 
.Koledzyl Za klika minut umrę. będę stra- 
cony I chcę pożegnać sil': z Wami. :2.ylem jako 
przesb:pca i umieram tak haniebnie, ale zasłu- 
zyłem na tę karl':. Sąd oS'ldził mnie sprawiedli- 
wie; t
ki. jak Ja, żołnierz polski żyć nie powi- 
nien. Zyć należy tak. jak winien uczciwy tolnlerz. 
Przestępstwem jest być dezerterem I należy 
zawsze sluchać przelożonych. Za parę chwil hę- 
dl': rozstrzelany, żegnam się wi
c z wami I w ostat- 
niej chwili wznoszę okrzyk _Niech żyje Polska-. 


. 


Patrjotyzm dziecka. 
Lwowska .Gazeta Wieczorna- otrzymala 
następuJący, olówklem napisany list, który wy- 
drukowala bez żadnych zmian stylistycznych: 
SzanoWtlo Redallciol 
Przepraszam bardzo, ie jej przeszkadzam 
mołe w najważniejszych zajęciach. Nie należę 
wcale do prenumeratorów Szanownej Redakcji. 
.Ie mój Stryj do nich należy. EHe mniejsza z tern. 
Wracam do swego. Mianowicie chcil!!łbym zlożyć 
na ręce redakcji pewną sumę dla żolnierza pol. 
skiego w polu. Nie wynosi to dużo. bo tylko 15 
marek. EHe nie mam dużo pieniędzy. gdy t rr,am 
dopiero 13 lat. Gdybym miał lat więcej, poszedl- 
bym do Wojske, ale I tak bym poszedl, gdyby 
nie to, ze jestem chory na nogę od 7 lat. Pró- 
bowalem wszllkże uciekać do Jakiejs milicji lub 
samoobrony, ale mi si
 to J1ie udało, gdyż zo-. 
stałem złapany I poprowadzony do domu. Za- 
prawd I': jednak, że .Gazeta Poranna- i .Wleczor- 
nB'. wydawane przez Szanowną RedakcjI': bardzo 
przyczyniły sic: do tej ucieczki. Ponieważ jednllk 
chcialbym coś zrobić dle Ojczyzny, posyłam więc 
ten nie liczny datek dla żolnierza naszego. Nie 
wiem jednak, czy za mJdsylanie podobnych dat- 
ków nie trzebe placić osobnych pienu;dzy dla 
Redakcji. Proszę mi to napisać w liście. 
KreślI; sil; z poważaniem dla Szanownej 
Redakcji. Niech żyje Polskal 



 


Zhg8#" L... 
Codzienne widowuko W arSZ8WY. 
Mieszkańcy Warszawy mają codziennie spo. 
sobność oglądać ogromne part je .czerwonych- 
leńców. prowedzonych przez ulice miesta. Wy- 
nędzniali obdarci. nie obuci, przeciągał! przez 
miasto, budząc swoim wyglądem ciekawość tłu- 
mó.... Było Ich klika tyslf:CY. f\ prowadziło Ich 
kilku zołnlerzy I... kilkunastu włościan z pod 
Mińska Mazowieckiego. ktOrzy ne ochotnika ze- 
ciągnęli się do wojska, przyczynili się do wyla- 
panie grasującJC:h band I sami przyprowlldzllł 
Ich, aby przekazać we właściwe ręce. 
Ochotnicze ...arty pelniły slufbę swą bar- 
dzo umiejętnie: nie porwalały zbll:łać się do jeń-. 
ców, anI rozmDwlat z nimi lubranlały zllrówno 
objawów wspólczucla dla kh bolszewickiej n
 
dzy. jllk i nalgrawllnla sIę z Ich niedoli. 
Obez...ładnienl wrogowIe nil cisI, potulni 
I poslusznl rozkazom. Oczy jednych z nich przy- 
slaniała mgła zupejne} apatjl. oczy drugich oiy- 
wlala rlldośt, Iż nie będłl Już ich pędzić karlIbi- 
nami maszynoweml ne nlech)rbną śmierć. 
- Mamy dosyt woj n,. - mó...1II ledn' 
I drudzy.
		

/007.djvu

			r 


I- 


Z p61 walki. 


(Komunikaty sztabu Generalnego) 
FRONT PÓŁNOCNY: 


Dnia 22 VIII. Wojska naszej 1 armji, 
rozgramiając ostatecznie dywizje 15 armji 
sow., które zasłaniały odwrót przeciwf'ika, 
zajęły w zaciętych walkach. Przasnysz, 
Szumsk i Mławę. zamykając w ten spo- 
sób ostatnią furtkę uciekającym w popio- 
chu wojskom nieprzyjacielskim. Jedno- 
cześnie wskutek tego gros 4 armji sowo i 
cały \II korpus jazdv zostały odcięte. 
Olbrzymia zdobycz w jeńcach ł 
materjale wojennym. jaka wpadła W na- 
sze ręce, nie mogła być dotlłd obliczoną. 
Zdobycz ta powiększa się z godziny 
na godzinę. Dla zobrazowania ogromu 
klęski północnej armji sowieckiej, podilje 
się. iż sama tylko 18 dyw. pieLh. w wal- 
kach dnia 21 b. m. wzięła 5.000 jeńców 
16 dział, 134 karabinów maszynowych 
oraz ogromne tabory. Wojska tej dy- 
wizji i jej dawództwo zasługują na spe- 
cjalne uznanie. Jednocześnie oddziały 
pomorskie, posuwając 
ię wzdłuż granicy 
IIlemieckiej, 'Zajęły Działdowo, zamyka- 
jąc w ten sposób pierścień nasz i od pół- 
nocy. 


Dnia 23 VIII. Nieprzyjaciel, osaczony 
ze wszystkich stron przez nasze wojska, 
próbował w ciągu dnia wczorajszego prze- 
bić się ku wschodowi. W tym celu z nie- 
zwykłą zaciętością zaatakował nasze od. 
dzieły, zgrupowane na południe od Mławy. 
Za cenę ch
żKlch strat, jakie poniósł jeden 
z boheterskich pułków 18 dywizji, at
k od- 
parto. Stwierdzono, iż żołnierzy naszych, 
wziętych do niewoli, kozacy kubańscy w 
okrutny sposób pomordowali. 
Ne pozostałych odcinkf2.(h bolszewicy 
porzucajl\ broń i w popłochu uciekajCi ku 
granicy n
emieckiej, którą, jak stwierdzo- 
no, tłumnie przechodzą 
W ostatnich walkach zostały zupełnie 
rozbite 18 i 33 dyw. sow., 54 zaś dostała 
się do niewoli. 
Dywizja jazdy pułkownika Dreszera. 
działająca na tyłach bolszewickich, zdoby- 
łe w dalszym ciągu 2,000 jeńców, 5 dział, 
kilkadziesillt karabinów maszynowych i bar- 
dzo znaczną Ilość tlIborów z materjałem 
wojennym. 
Ogółem przez punkty zborne 5 armjl 
przeszło dotychczas z górą 20 tysip.cy jeń- 
ców. Ostatnio wpadły w nasze ręce szta- 
by 13 i 54 dyw. sow., 8 szlandarów puł- 
kowych. przeszło 2700 wozów z materja- 
łem wojennym, dziesiątki karabinów ma- 
szynowych, dział, kancelarja dywizyjna ze 
składami map sztabowych i t. p. 
Dnia 24 VIII. Pozostałe oddziały 4 ar- 
njl sow., zebrawszy SIt: w silnl\ grupę, 
zdołały po zaciętych, kilkanaście godzin 
trwających walkach przebić się w rejonie 
Chorzele w kierunku na Kolno, obsadzone 
już przez znaczniejsze siły naszej 4 armji. 
Pościg oddziałów t rmji za nieprzyjacie- 
lem w toku, 5 armja wyławia dolszym cią- 
JU niedobitki wojsk sowieckich. blądzące 
w rejonie na zachód od linji kolejowej 
Modlin-Mława. 
Dnia 25 VIII. Oddziały naszej 1 i 5 ar- 
mJI w dalszym ciągu oczyszczają swoje 
rejony z niedobitków wojsk sowieckich. 



 


Q f\ Z E T 1\ 


P O L O W A 


które, porzuciwszy broń, błlłkają się w 0- 
kolicznych lesach. Cz
ść wojsk nieprzyja. 
delslźkiej artylerji, ktora we- 
dług zeznań jeńcow, była prz
znaczoną dla 
ostrzeliwania Warszawy. Grupę tę szarżą 
konną zupełnie rozbito, zdobJlu,a qe 2!ł 61- 
żkiego katlbru dzia/lł i przLs:;/o 100 'lUO- 
sów. Wzi
to przy tern kilku,>d jeńców. 
Przechwycony rozkaz dowództwa 21 diw. 
sowieckiej nakazywał sp31enie t<,t Jrow. 
posadzenie piechoty na konie taborowe 
I przyspieszenie w ten sposób odwrotu. 


Dnia 23 VIII. Oddziały 15 dyw. p. 
W 5.godzinncj welce pod Śniadowem roz- 
biły 11 dyw. sow.; bolszewicy walczylt roz- 
paczliwie. przechodząc parokrolnie do ata- 
ków na bagnety; wzi
to 400 jeńców 7 ar- 
mat, duźo materjału technkznego, tabory 
i 7 wielbłądów. 59 p. p. zC:ljął po zacię- 
tych walkach d. 22/8 Łomżę, biorąc parę 
tysięcy jeńców z 4, 5, 6, 11 i 56 dyw. 
sow., i ogrom£lą zdobycz, dotychczas nie 
zarejestrowaną. Dowódcy w dalszym cią- 
gu ,meldują jednogłośnie o dzielnej posta- 
wie ludności cywilnej, która chwyta za 
broń i walczy obok żolnierza. 
W walkach pod Łomźą ponownie o- 
krył się chwałą jeden z kapelanów, ks. Za- 
błocki, który, dając przykład m
stwa, 
szedł w pierwszych szeregach do etaku. 
Oddziały l-ej dyw. leg. zajęły d. 22 
b. m. rano po walce Bialystok. Szczegó. 
łów brak. 


Dnia 21 b. m. nieprzyjaciel usiłował 
przy pomocy pociągu pancernego zabtako- 
WflĆ Brześć Litewski. f\tak odparto. 
Grupa gen. Bałachowicza w wypadzie 
na Piszcrac zdobyłd 2 6imaty I znaczną 
ilość jeńców. 


Dnia 24 VIII. Na południe od .Lwo- 
wa zaj
ły oddziały 12 dyw. piechoty Swirz, 
rozbijZljąc brygadę sowiecką j biorąc cały 
565 pułk piechoty do niewoli. Kawalerja 
nZlsza w rejonie Bóbrki rozbiła 3 sotnie 
nieprzyjecielskie i wzida 200 jeńców. Na 
północ od Kamionki Strumiłowej ł Bojeń- 
ca, tudzież na wschód od Kurowie uuucz- 
ki z oddziałami nieprzyjacielskiemi. 
Dnia 25 VIII. W walkach na północ 
od OstrołękI 8 dywizja pIechoty wzięła 
600 jeńców, oraz znacznl\ zdobycz. Od- 
dział 61 pułku piechoty, wysłany na za- 
chód z linjl rzeki Pissy, wziął armaty. 
25 karabinów maszynowych I kilkudziesię- 
ciu jeńców. 


7 


Dnlfl 24 b. m. o godtlnie 15 woJsk' 
nasze zajęły Ossowlec:. Szczegółów nara- 
zie brak. 
Na reszcie frontu lokelne wałkI. Gru- 
pa wypadowa majora JZlklicza zajęła Rów- 
no (na południowy wschód od Opalina), 
biorllc 20 karabinów maszynowych. jeń- 
ców i konie. 


--- 


FRONT POŁUDNIOWY I 


Dn. 22.VIII. Ogólna konsternacja, ja- 
ka zapanowała w szeregach bolszewIckich 
na skutek ostatnich naszych sukcesów na 
północy, daje sit: równicż zeuważyć I na 
terenIe południo'lIym. 
Oddzialy przeciwnika, operujące do- 
tychczas w rejonie LVoowa. razpocz
ły 00 4 
wrót, parte przez nasze wojska. Nasze od- 
działy pościgowe docIerają do linjl Bugu. 
Stryj został przez nieprzyjacielskq kawa- 
lerj
 opuszczony. 


Dn. 23.VIII. W rejonie Dobrotworu 
i Kamionki Strumiłowej oddziały naszej 
jazdy, przeprawiwszy Sl
 na prawy brzeg 
Bugu, utrud 'iają skutecznie odwrót armji 
konnej Budiennego. W szeregu drobnych 
potyczek v.zi
to kilkunastu jeńców; jeden 
szwadron nieprzyjllcielski uległ zupełnemu 
rozbiciu. 
Na wschód od Lwowa wojska nesz
 
kontynuują pościg za cofającemi sit: dY4 
W1zjami bo'szewickiemi. 
W Mikolajowie i Stryju spokój. 
Dn. 24.VIIf. f\rmje frontu środkowe- 
go oskrzydlającym ruchem ku północy 
zlljmuj
c Knyszyn, Stl:wiski i Kolno, za 4 
mykają pierścień ckC'lalący 4 I 15 armje 
bolszewkkle. NieprzYJaciel, ścigany ze 
wszystkich stron. skupia się w większe 
masy i stara si
 rozpaczliwie przerwać 
żelazny pierścień naszych wojsk. Tak 
w dniu 23 b. m. pod Kolnem prowadził 
nieprzyjaciel 9 zaciętych ataków, które 
przez dzielny wielkopolski 60 pułk pie- 
choty zostały z ogromnemi stratami dla 
nieprzyjaciela odp
rte. Wymieniony pułk 
przeszedł nestE:pnie do kontriltaku I zdo- 
był przeszlo 1000 jeńców, w tern dowód- 
c
 dywizji, 10 dział, kilka sztandarów puł- 
kowyc.h, samochody I ogromne tabory. 
Przy zdobyciu Łomży wzh:to 2000 
jeńł=ów, 9 dział, 22 karabiny maszynowe 
i bardzo duży materjał wojenny. Po zaJ
 
ciu przez 1 dyw. leg. w dniu 22 b. m. 
rafio Białegostoku trwały w samem mieś- 
cie jeszcze przez 20 godzin zaciekłe wal- 
ki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 
55 dyw. sowiecką i miejscową ludnoscią 
żydowskll. która wydatnie zasllał6 szeregi 
bolszewickie. W walkach w rejonie Bia- 
łegostoku wzięła 1 dyw. leg. przeszło 7000 
jenców I zdobyła 18 dział, 42 kllrabiny 
mao;zynowe i ogromny meterjeł techniczny. 
Wskutek poniesionej klęski wzrasta de- 
moralizacja wśród poszczególnych oddzia- 
łów nieprzyjadelsklch. Dońsc:y kozacy 
I kałmyccy przechodz
 gromadnie na na- 
szą stronę. 
W rejonie Brześcia Litewskiego spo" 
kój. Pod Włodawą, OpalInem I Hrubie- 
szowem oddziały nasze odniosły szereg 
lokalnych sukcesów, przyczem wzięto jeń. 
ców, jedno działo I kilka karabinów mil- 
szynowych. 
W rejonie Mostów Wielktch Jazda 
nasza po krótkiej walce na białą broń 
rozbiła 72 brygad
 sowiecką. bior
c kil- 
kudziesięciu jenc6w, w tej liczbie szefa
		

/008.djvu

			,. 

 


IIztebu brygady. Zdobyto 8 karabinów ma- 

zynowych, onu: 40 wozów z materjalem 
'Wojennym. 
_ Oddziały nasze, operuj
ce na wschód 
od --Lwowa, po ostrej walce z3j
ły Zadwo- 
rze I Przemyślany. Na południow!.:Tt 
skrzyd1e lokalne utarczki z patrolami ja- 
zdy nieprzyjacielskiej, które docierają do 
rejonu Mikołajowa. f\rmja generała Paw- 
lenki obsadza linj
 Dniestru. 
NacY:. Dowództwo W. P. 
Sztab Oeneralny. 


Pomoc tolnierzowi. 


Rada Obrony StoHcy codziennie wy- 
syła no front samochody d
żarowe, wio- 
z
ce dla walczQcych . iołnierzy bieliznę, 
llbranie. obuwie I produkty spożywcze. 
ł\by lepiej poznać potrzeby wojska, co 
parf: dni członkowie R. O. s. wyjeżdiają 
na pozycje czołowe i dowiadujQ sit: o ży- 
cnnl2łch wojska. bąd! za pośednlcrwem 
do
ódz
wa poszczególnych jednoJstek, bądź 
bezpośrednio obcując z żołnierzemi. 
W nejbliiszym czesie R. O. S. u. !ą- 
dza zbiórk
 na rzecz walcząoego żołnierza 
w sposób. który da niewątpliwie pomy- 

Ine rezultaty. gdyż cała ludność miasta 
we1mle udział w skladeniu ofiar. 
Sekcja opieki R. O. S. codziennie 
przyjmuje przedmioty, które nest«:pne90 
dnia wysyłane są na front. Dary napły- 
waJą obfk:le. 
Dar dla tołnierza, walczljcego na fro- 
ncie. 
Wojskowa Hurtownia Kooperatyw 
i Gospód tv Warszawie przygotowuje dla 
żołnierzy na froncie 100,000 paczek, za- 
włerajłłcych artykuły pierwszej potrzeby_ 
Paczki te, stosownie do zawartości i ceny, 
dziel-ą sil: na trzy kategorIe: I po 200 mk.. 
U - 150 mk" III - 100 mk., według ce- 
ny kosztu. 
Każdy obywatel Rze<:zypospolitej Pol- 
skie} może nieść. żołnierzowi - frontow- 
cowi materjalną pomoc przez zakupywanie 
wymienionych paczek. które będą żolnie- 
rzowl przesyłane w formie podarunku; 
każdy obywatel moie wlmóc w ten spo- 
sób s
 odporn
 żołnierze. 
Zamówienia przyjmuje Rada Główna 
Oplekuńaa. Ekspedycji na front podjął 
sit: Połskl Biały Krzyż. Pierwszy transport 
m. odejśt już w najb11tszych dniach 
z przygotowanemi specjalnie do tego celu 
czołówkami Polskiego Białego ł«:- 
dQ przez urzędników P. K. p, D. samo- 
chodami na front. 


U polskich Termopil. 


MlImy w Europie wielu przyJacl6ł. Mamy 
nIlwet tllk wypr6bowllh_ I wierną soju5Zniclk«:, 
Jllk Francja. z którll lączq nBS wspomnienia 
wspólnych walk I zwYCi
5tW. pod wodZił wielkie- 
go cesarza odniesionych. 
Jednak nie ludtmy sit:. że dzisiaj lub ju- 
tro nlld Nllrwlą lub Bugiem pOjawią sl«: blł:kitnl 
francuscy zolnlerze, szkoccy 1j6rllle lub wloscy 
alplnl. 
Musimy pamiętlIł, że nIlrody s21 lm
czone 
6-lełnieml udrł:czemaml wojennemi. że zabrały 
si
 co dopiero do leczenIa ran i clo m.prawienia 
strat. Wszystko laknie pokoju. pokoju za wszel- 
ką cen
. Mo!
my liczył Jedynie na pomoc w ma- 


Wydawnictwo M. S. Wojsk. Insp. Oeo. 1\. Och. O. II. Pod kierunkiem f\ntoniego Orłowskiego 
Druk. K. Kopytowski i S 


 J¥"iat 47. Tel. ]5.130'