/str410.djvu

			ROCZNIK XIV. LISTOPAD- GRUDZIEŃ 1933 ZESZYT 11-12 


WYCHOWANIE 


FIZYCZNE 


MIESIĘCZNIK POŚWIĘCONY HIGJENIE SZKOLNEJ 
I WYCHOWAWCZEJ ORAZ KSZTAŁCENIU CIELESNE- 
MU W DOMU. SZKOLE. ARMJI I STOWARZYSZENIACH, 
ORGAN MIĘDZYUCZELNIANY STUDJÓW WYCHOW A- 
NIA FIZYCZNEGO (STUDJUM W. F. UNIWERSYTETU 
POZNAŃSKIEGO, STUDJUM W. F. UNIWERSYTETU 
JAG.. CENTR. INST. WYCH. FIZ. NA BIELANACH) 
POLECONY PRZEZ MIN. W. R. I O. P.. PAŃSTW. 
URZĄD WYCHOW. FIZYCZN. I PRZYSP. WOJSKOW.. 
KURATORJA OKR. SZKOLNYCH. ZASZCZYCONY 
NAGRODĄ Z FUNDACJI G. PIRAMOWICZA. 


REDAKTOR BACZ.: P U Ł K. DR. Z. G I L E W I C Z. W A R S Z A W A - CEBTR. IBST. WUH. flZ. 


WŁODZIMIERZ MISSIURO 
Kierownik Zakładu Fizjo logji Centralnego 
Instytutu Wychowania Fizycznego. 


o programowych zagadnieniach stu- 
djów badawczych w wychowaniu 
fizycznem. 


Zaga.dnienie istotnego efektu oddziaływań zabiegów kształcenia 
cielesnego na ustrÓj nabiera szczegÓlneg'O 'znaczenia wobec rozbudowy 
roli, jaka przypada w d'Obie obecnej wychowaniu fizycznemu. Uzyskując 
całkowite prawo 'Obywatelstwa w rzędzie szeregu czynników życia SP'O- 
łecznego i państwowego, zwraca ona na siebie uwagę tern bardziej, im 
większe wymagania wobec jednostki społeczeństwa wysuwane są przez 
warunki życia. Wychowanie fizyczne, skierowane ku ootatecznemu ce- 
lowi rozwoju i spotęgowania ws'zystkich władz strony somatycznej '" 
i psychicznej człowieka, przedstawia zatem zasadniczy czynnik w do- hQ
 
ftosowaniu się jednostki ludzkiej do 'Obostrzającej się walki 'O byt
 jak 1 
. \\: { I4IUOTCU i 
.
 , 

 ..... 
-" 
'. "-.,..-'1
		

/str411.djvu

			404 


również jest jednym z d'Oniosłych momentów w profilaktyce wzro- 
stu szkodliwych skutków współczesnej hypercywilizacji. W krytycz- 
nej d'Obie zmechaniz'Owaneg'O życia i warsztatów pracy, łąc:ł:nie z domi- 
nującą rolą życia zespoł'Owego, obok haseł zorganizowanej racjona- 
lizacji bytu i pracy ludzkiej, stajemy wobec faktów częstej nied'Osta- 
teczn'Ości adaptacji jednostki ludzkiej d'O wytworzonych przez nią 'samą 
warunków. Stąd też - poszukiwania środków zaradczych oraz zwrot 
do studjów własności bi'Ologicznych natury ludzkiej, niezbędnych dla 
celów nieiylko dostos'Owawczych, lecz i wynikających również z kO;:liecz- 
ności głębszej analizy i wytknięcia sprawdzianów efektywności stoso- 
wanych przez nas zabiegów kształcących. 
Ustalając bilans wyników, uzyskiwanych dr'Ogą wychowania fi- 
zycznego, zdajemy sobie sprawę, że eksperymentowanie nad czł'Owie- 
kiem w kierunku podniesienia jego wartości biologicznej, będąc zast'O- 
s'Owane na szer'Oką skalę w terenie, poibawi!One jest dotąd należytego 
podłoża k'Ontroli naukowej. O ile uwzględnimy jednak temp'O odbywa- 
jących się w naszej dobie gigantycznych eksperymentów w dziedzinie 
problematów socjalnych, możemy wówczas zdać sobie sprawę z po- 
trzeb oraz rozpiętości coraz intensywniejszych wysiłków w zakresie 
poszukiwania prawd i wytycznych w naszych dr'Ogach wychowawczych 
'Oraz studjach nad środkami wzmożenia pożyteczn'Ości społecznej jed- 
nostki ludzkiej. 
Dysponując metodami kształcenia psychofizycznego, nie posiada- 
my dotąd oceny istotnej wartości trwałych zmian, wywoływanych 
przez nie w organizmie. W dużej mierze operujemy środkami, jakie 
wyłoniła empirja 'Oraz zdrowa intuicja. W ćwiczeniach ciała tradycyj- 
nie, przez wieki ,upatrujemy oraz doświadczalnie stwierdzamy nieza- 
w'Odny środek do podniesienia tężyzny oraz hartowania ducha, pomimo 
iż właściwie istotny mechanizm oraz r'Ola jego w biologicznym cyklu 
istnienia jedn'Ostki pozostają jeszcze nie zgłębione. Wyłącznie z luźno 
powiązanych między sobą faktów wnioskujemy, iż system Ling'ów, sta- 
nowiący punkt wyjścia współczesnych kierunków wychowania fizycz- 
nego, jest istotnie systemem fizjologicznym, t. zn. idącym po linji roz- 
W'Oju i praw fizjologicznych na'tury ludzkiej. Jeszcze bardziej powi- 
kłaną w ustaleniu bilansu w organiźmie przedstawia się sprawa na- 
stępstw sportu. Będąc podłożem potężnych bodźców czynnościowych, 
na rozwój i ukształtowanie się życia wegetatywnego ustr'Oju wpływa- 
jących zdecydowanie d'Odatnio, sport wyłania jednocześnie liczne moż- 
liwości wpływów ujemnych, nie pozwalających dotąd na 'Ostateczne 
wypowiedzenie się co do znaczenia trwałych następstw dłuższego upra-
		

/str412.djvu

			405 


Wlama sportów. Jednym z przykładów krytycznego ustosunkowania 
się do wpływów sportu, jak również następstw niec'O jednostr'Onnej 
opinji o t. zw. "sercu sportowem", m0że być pewna powściągliwość 
amerykańskich towarzystw ubezpieczeń na życie w stosunku do spor- 
towców ("poor ri'S'ks"), w ubezpieczeniu których stosowane są' czę- 
stokroć specjalne normy. Pomimo bezwzględnej niewystarczalności 
dotychczasowych prób uzyskania materjału dowod'Oweg'O a wpływach 
sportu na zdrow'Otność i długość życia sportowców, należy przytoczyć. 
że jedna z odnośnych statystyk amerykańskich (Dublin 1928), ujmu- 
jąca hiS't'Orję życia bHsko 5000 byłych sportowców, wykazała, iż od- 
setek zgonów z powodu sch'Orzeń serca po 45 latach życia u osób, upra- 
wiających w szkołach sport, oka'zał się wyższy, w porównaniu z ana- 
logicznym odsetkiem u nie-sportowców. Należy sądzić, iż tego rodzaju 
fakty zawdzięcza -się wyłącznie tak dotkliwie odc'zuwanym obecnie 
skutkom profesjonalizmu sportowego. Pomimo wzięcia pod uwagę 
owych możliw'Ości współudziału następstw sportu widowiskowego, nie- 
oczekiwany wynik jednej z tych prób 'Obserwacji trwałych wpływów 
uprawiania ćwiczeń sportowych p'Obudził do dalszego zorganizowania 
w St. Z j. przeprowadzanych obecnie odnośnych 'Obserwacyj nad zdr'O- 
wotnością i przebiegiem życia sportowców, wychowanków 45 szkół 
amerykańskich. 
Zanotowane dotychczas fakty możliw'Ości oddziaływania ujemne- 
go bynajmniej nie zmniejszają jednak całkowicie uzasadnionego opty- 
mizmu w pokładanych na wychowaniu fizycznem i sp'Orcie oczekiwa- 
niach gl'Obalnego efektu pozytywnego. Jesteśmy w posiadaniu sP'Orego 
materjału dowodów tego działania dobroczynnego. Z natury rzeczy 
pierwsze próby naukowej oceny oddziaływań ćwiczeń cielesnych zwró- 
ciły uwagę na pastrzegalne same przez 'się oraz łatw'O wymierzalne 
zmiany natury morf'Ologicznej, pozwalające domyślać się odbywają- 
cych się jednocześnie w ustroju tych przeobrażeń funkcjonalnych, 
które decydują właściwie o podniesieniu tężyzny i sprawności osobnika. 
Syntetyczne ujęcie uzyskanego tą drogą materjału badawczego 
daje możność stwierdzenia dodatniego wpływu ćwiczeń na bud'Owę 
ciała - w pojęciu r'Ozw'Ojowem i k'Orektywnem. 
Jak wielkie działanie kształtujące mogą wywierać ćwiczenia ciała 
na cechy biol'Ogiczne rasy, żywo świadczą poczynione w tym kierun- 
ku pierwsze spostrzeżenia (Petren na 
ongresie Fizjoterapji 1911 r.), 
że wzrost Szwedów po z'Organizowanej akcji szerzenia wychowania fi- 
zyczneg'O powiększył się w ciągu 60 lat ok'Oł'O 3 cm. Szereg analogicz- 
nych obserwacyj nad wpływem racjonalnej metody ćwiczeń wykazuje
		

/str413.djvu

			406 


poprawę bud'Owy i ruchomości klatki piersiowej, zwiększenie ciężaru 
ciała, siły i wytrzymałości mięśni, P'Ojemności życiowej płuc i t. d., 
a więc - pozytywne zmiany w zespole cech, składających się na t. zw. 
obraz statyczny, który do pewneg'O stopnia jest odbiciem typu czyn- 
nościowego. W,spółrzędne usprawnienie układu ruchowego oraz po- 
głębienie wzg. występowanie dodatnich cech psychiki da ją 'Ogólny 
obraz tych wpływów m'Odelujących. W powyższych pracach, rozsze- 
rzających zasięg zainteres'Owań i zastosowania studjów antroP'OI'Ogicz- 
nych, zaznaczają się kierunki poszukiwań związków pomiędzy bud'Ową 
a poszczególnemi f'Ormami ruchów, jak również usił'Owania ustalenia 
współzależności pomiędzy dyspozycjami dynamiki a cechami tak kon- 
S'tytucyjnemi, jak i ras'Owemi .Dostarczając wiele materjału ciekawego 
z punktu widzenia rasologji i nauki o k'Oll's<Łytucjonaliźmie, studja po- 
wyższe nie wychodzą jednak z zakresu poszukiwań teoretycznych. 
Należy sądzić, że zast'Osowanie w praktyce zdobyczy tej dziedziny, 
jak również wyników odnośnych studjów psych'Ologicznych, można 
oczekiwać w przyszł'Ości bardziej w zakresie racj'Onalizacji selekcji do 
pracy zawodowej, aniżeli w wychowaniu Hzycznem i racjonalnym 
sP'Orcie, które, poza postulatem jaknai'dalej idącej indywidualizacji, 
nie powinny być 'Opierane na zasadach ujawnienia oraz eksploatacji 
specjalnych uzdolnień psychofizycznych. Bardziej doniosłe ze stano- 
wiska praktycznego rezul,taty zaznaczają się w badaniach zależności 
pomiędzy cechami rozwoju fizycznego młodzieży dorastającej a uspra- 
wnieniem ruchowem. Badania te, przy uwzględnieniu ewolucji r'Ozwo- 
jowej budowy ciała, mogą dostarczyć wytyczne dla racjonalizacji st'O- 
sowania ćwiczeń, jak również nasuwa ją możliwość P'Ogłębienia dotych- 
czasowych norm rozwoju sylwetki psych'Ofizycznej os'Obni:ka. 
O wiele szerszy, wprost niewyczerpany materjał badawczy wyła- 
nia się przy próbach wejrzenia w istotę wpływów ćwiczeń na dynami- 
kę ustroju. Bowiem wyżej wspomniane kierunki badań ograniczają się 
głównie do uzewnętrznienia interesujących nas przekształceń funkcjo- 
nalnych. Ruch, jako najiS'totniejszy przejaw życia, będąc oddawna 
przedmiotem studjów fizj.ologicznych i fizjopatol'Ogicznych, ohudza 
zainteresowanie w dwójnasób wobec zm'Obilizowania tego przejawu 
życia dla celów kształcących. Należy przyznać, że po'za udziałem in- 
nych czynników w cał'Okształcie zagadnień t. zw. gospodarki ludzkiej, 
spotr i wychowanie fizyczne przyczyniło się w znacznym stopniu do 
zdumiewających postępów w zakresie normalnej fizj'OI'Ogji czł'Owieka, 
opartej do niedawna w dużej mierze na dorobku fizj'Ologji zwierząt. 
Uzupełniając się wzajemnie, fizjologja pracy w szerokiem znaczeniu,
		

/str414.djvu

			407 


oraz studja przejawów i następstw ćwiczeń ciała zdążają do odsłonię- 
cia tajemnic praw dYnamiki 'Oł:ganizmu, poczynając od głębokich zmian 
fizykalno-chemicznych pobudzonej komórki - aż do ogólnych zjawisk 
zespoł'Owego życia narządów i układów. W dziedzinie bezpośrednio 
nas zajmującej wiele miejsca poświęcono badani'Om pr'Ocesów pracy 
mięśniowej. Zostają ujawnione przy tern S'zczegóły, dające możność 
prześl-edzenia przebiegu zasadniczych etapów pracy, uzależnionych 
'Od jej natężenia i czasu trwania. Z całą 'Okazałością wystąpiła dopie- 
ro doskonała gra skojarzonych mechanizmów, poczynając 'Od ewent. 
powstania wyobrażenia ruchu przy udziale stanów czynnych wyższych 
ośrodków kory mózgowej poprzez dalsze sharmonizowane urucho- 
mienie ośrodków funkcyj animalnych - serca, naczyń, aparatu od,de- 
chowego i t. d., aż do końcowego odcinka wykonawczeg'O - mięśni, 
jak'O głównego podczas wysiłku fizycznego terenu ożywionych proce- 
sów rozkładu i resyntezy. Obok znaczenia całoksztaHu rusztowania 
koordynacyj neurogenicznych coraz bardziej występuje rola wewnę- 
trznej regulacji chemicznej omz współudział korelacyj poszczególnych 
'Odcinków układu hormonalnego. Pogłębia się analiza procesów, stoją- 
cych na pograniczu zjawisk znużenia fizjologicznego a znużenia pato- 
logicznego, wy trąca j ąceg'O ustrój na dłuższy lub krótszy czas z jego 
normalnej równowagi funkcjonalnej. Wykazanie odrębności charakte- 
ru i wymiaru zjawisk znużenia u poS'zczególnych jednos'tek daje po- 
czątek badani'Om natury znużalności indywidualnej. Doniosłe rezulta- 
ty, uzyskane w zakresie bi'Ochemizmu mięśni w ostatnich kilku dziesię- 
ciu latach, a szczególnie wykazanie w cyklu czynn'Ościowym mięśnia 
etapów beztlenowego i tlenowego, zapoczątkowało nową erę w rozu- 
mieniu przebiegu pracy i procesów wypoczynkowych. Fakt współistnie- 
nia przy każdej intensywniejszej pracy warunków rozwijającej się 
większej lub mniejszej niedostateczności zaopa'trzenia ustroju w tlen 
ujawnił, anal'Ogicznie d'O zjawisk skurczu mięśnia izolowanego, praw'O 
zaciągania t. zw. "długu tlenowego", wyrównywaneg'O przez ustrój 
w okresie wypoczynkowym. Wykrycie tych zasadniczych zjawisk przy- 
ozynił'O się do pogłębienia określenia "kosztu fizjologicznego" i współ- 
czynnika wydajności pracy, jak również stało się punktem wyjścia do 
r'Ozbudowy, d'Okonywanych 'Obecnie odnośnych badań zarówno w dzie- 
dzinie pracy zawodowej, jak i w wychowaniu fizycznem. Tą 'drogą np. 
zapomocą metody kalorymetrji pośredniej zapoczątkowane są próby 
ustalenia istot
ego przebiegu krzywej na'tężenia toku lekcyj gimna- 
stycznej, oparteg'O dotąd na teoretycznych danych, zgoła nieprzekony- 
wujących. Również dopiero w 'Ostatnich czasach w wyżej wskazanych
		

/str415.djvu

			408 


studjach energetyki pracy, zależnie od rodzaju i wielkości pracy, zja- 
wiają się pierwsze próby wykazania wydajn'Ości kosztu pracy mięśnio- 
wej u dzieci. Podobne badania przeprowadzane są między innemi 
obecnie i na terenie C. I. W. F. 
Bardzo do
iosłe k'Onsekwencje dla zasad kompensowania wydat- 
ku energetycznego w 'Okresie wzmożonej czynności, a więc dla racjo- 
nalizacji żywienia 'Osobników pracujących fizycznie, mogą nasunąć 
również nowe zdobycze z zakresu biochemji mięśnia. P'Oważnie zakwe- 
stjonowana została przy tern wyłączn'Ość węgl'Owodanów, jak'O bezpo- 
średniego źródła energetyki mięśnia oraz wykazany został współ- 
udział w tych procesach tłuszczów. Powyźsze zagadnienie charakteru 
oraz ilości subS'tancyj odżywczych, zużywanych podczas pracy mięś- 
niowej, jest tematem 'Obecnych prac szkoły fizjologicznej kopenhaskiej, 
przeprowadzanych przy finansowem poparciu sekcji higjeny Ligi Na- 
rodów. 
Badania procesów pracy i wysokości jej k'Osztu, jak również kró- 
cej lub dłużej trwających spraw wypoczynkowych, podkreśliły znacze- 
nie zagadnienia dłużej trwających następstw pracy. Rozpoznanie 
owych głębokich zmian funkcjonalnych, wytwarzanych przez ćwicze- 
nia lub też przez określony rodzaj dłuższej pracy, nasuwa w wielu 
przypadkach trudności wyłączenia wpływów d'Oraźnych, przywiąza- 
nych d'O niezlikwidowanych je'Sz,cze spraw wypoczynkowych. Niedość 
skrupula'tne rozdzielenie zjawisk okresu nabywania wprawy, wyćwi- 
czenia czy też treningu od przejawów, charakteryzujących stan wy- 
ćwiczenia już osiągnięty, spowodowało, niestety. dość częs'tą niezg'Od- 
ność w dotychczas'Owych zapatrywaniach na powyższe sprawy. Pomi- 
mo tego, obfity materjał, jakim rozp'Orządzamy, wskazuje, że wpływy 
ćwiczeń, określane jako 'stany wyćwiczenia ozyli osiągnięcie w następ- 
stwie treningu t. z,w. "f'Ormy", ujawniają się w szeregu swoistych zmian 
n'Ormalnej równowagi całej gospodarki ustroju. Odmienne nastaWIe- 
nie funkcjonowania motoru ludzkiego, wyw'Ołane przez ćwiczenia sy- 
s.tematyczne, stanowi wyraz maksymalnej adaptacji .do określonego ro- 
dzaju wysiłku psycho-fizycznego oraz wyraża się w charakterystycz- 
nych zmianach napięcia czynn'Ościoweg'O całoks'ztałtu funkcyj fizjolo- 
gicznych. Charakterystyczne zmiany zarówno strukturalne, jak che- 
miczne i czynnościowe występują zatem przedewszystkiem w układzie 
ruch'Owym. Zwiększenie masy, siły i odporności mięśni na zjawiska 
znużenia, w rezultacie ćwiczeń, należą do zjawisk powszednio zna- 
nych. Ostatnie studja histologiczne i farmakologiczne poszczególnych 
form skurczu mięśnioweg'O (tężcowego i tonicznego) wysuwa cieka we
		

/str416.djvu

			409 


zagadnienie związku właściwości strukturalnych z różniczk;owaniem 
funkcjonalnem mięśni oraz współudziału tego czynnika zarówno 
w ukształtowaniu się typu ruch'Owego, jak i w wynikach wyćwiczenia. 
Pozostaje otwarta nadal kwest ja wpływu ćwiczeń na zawartość w mięś- 
niach zapasÓw energetycznych, w pierwszym rzędzie glikogenu, wten- 
czas, gdy wykazane zostały - wzmożenie w mięśniu ćwiczonym ilości 
kwasu fosforokreatyn'Owego (f'Osfagenu) jak również bardziej ekono- 
miczna przemiana kwasu mlekoweg'O, a więc powiększenie przypada- 
jących na 'drobinę kwasu mlekowego spaloneg'O - ilości tego kwasu, 
ulega jącej resyntezie w glik'Ogen. 
Do powyższych zmian chemicznych, łącznie z zaznaczającem się 
udoskonaleniem właściwości buf'Orowych mięśnia w podniesieniu jego 
wydajności pracy, należy odnieść pozatern niewątpliwy współudział 
udosk'Onalenia, w rezultacie ćwiczeń, unerwienia i koordynacji nerwo- 
wo-mięśniowej. 
W dalszym ciągu pozostają przedmi'Otem ożywionych studjów 
wpływy ćwiczeń na funkcje krążenia, a zwła1sz:cza na serce, ulegające, 
równolegle do zach'OwaI1ia się całego umięśnienia ciała, zmianom ana- 
tomo-funkcjonalnym. Występowanie większego lub mniejszego przero- 
stu serca, towarzyszące w więksZ'Ości przypa'dków stanom wyćwicze- 
nia oraz potwierdzone przez obszerny ma:terjał porównawczy przy 
sekcjach na zwierzętach i dane dokonywanego na nich treningu do- 
świadczalnego, nie wydaje się 'Obecnie ulegać wątpliwości. Odosobnio- 
nym na'Ogół p'Oglądom o niewyw'Oływaniu przez pracę mięśniową żad- 
nych zmian S'trukturalnych w sercu przeczy 'Obszerny dorobek do- 
świadczalny i 'Obserwacyjny, jakieg'O dostarczyły zarówno sport, jak 
i badania wpływów pracy fizycznej zawodowej. Natura powiękSizenia 
serca, jako przejawu następS'tw dłużS'zeg'O uprawiania poszczególnych 
rodzajów ćwiczeń, rozwijającego się łatwo w sprzyjających warun- 
kach plastyczności młodego wieku, jak również przy predyspozycjach 
konstytucyjnych, wymaga jednak bliższego wyświetlenia. Cechy fun- 
kcjonalne serca wytrenowanego oraz charakter analogicznych zmian 
mięśni s'zkieletowych, przemawiają w pierwszym rzędzie za występo- 
waniem w sercu jednostki wytrenowanej przeroS'tu, jak'O specyficzne- 
go przejawu adaptacji tkanki mięsnej d'O nadczynn'Ości. Czy i w ja- 
kim stopniu powiększenie serca może byĆ uzależni'One 'Od jednoczesne- 
go rozszerzania jam sercowych? - pozostaje nadal kwest ją otwartą, 
pomimo iż prawa wzmożenia wydajnośc.i pracy 'Serca przemawiają za 
współistnieniem pod'Obnego nastawienia rozkurczowego. Potwierdze- 
nie owego mechanizmu adaptacji serca do zwiększonych wymogów pra-
		

/str417.djvu

			410 


cy należy też upatrywać w podniesieniu efektywności wyrzutu serca, 
co przy obniżeniu częstości skurczów sercowych pozwala jednostce 
wytren'Owanej na wybitne powiększenie objętości minutowej, zarówno 
w spoczynku, jak i podczas pracy. Spotęg'Owanie dynamiki serca j'est 
współrzędne przy tern z wyraźną skł9nnością d'O bradykardji. Przejaw 
ten, zaznaczony w 'stanach d'OS'tos'Owania się do wysiłków trwałych 
'Oraz wskazujący na wytworzenie w ustroju przewagi wpływów ukła- 
du parasympatycznego, w przypadkach szczególnie wybitneg'O zwol- 
nienia tętna, może też, jak wykazują badania elektrograficzne, być po- 
łącz'Ona ze zmianawi normalnej czynności układu bodźczego serca. 
Przypadki towarzyszenia najlepszej formie treningowej przejawów 
razkojarzenia przedsionkowo-kom'Oroweg'O, lub też ewentualnych zmian 
w zakresie pobudliwości poszczególnych 'Odcinków serca, przedstawia- 
ją, jako sweg'O rodzaju paradoks fun:kcjonalny, jedną z niezgłębio- 
nych dotąd tajemnic mechanizmów adaptacyjnych 'Organizmu. 
Podobnie pozostaje na'dal do wyświetlenia natura rOIzwijających 
się w re'zultacie ćwiczeń zmian morfologicznych i fizyko-chemicznych 
we krwi. Tonizujące działanie pracy mięśni'Owej na czynn'Ość układu 
mieloblastycznego nie ulega obecnie żadnej wątpliwości. Tłumaczenie 
powiększenia liczby erytr'Ocytów i ilości hem'Oglobiny poszukuje się, 
między innerni, w analogji do stanów policytemji, występującej w at- 
rn'Osferze rozfizedzonej, gdyż ćwiczenia fizyczne w wielu przypadkach 
mogą iS'totnie wytwarzać sprzyjające warunki do większego lub mniej- 
S'zego stopnia 'zjawisk 'an'Oksemicznych. Wykazane zostało również, że 
uS'tabiliz1owanie charakterystycznych zmian elementów morf'Otycznych 
krwi P'Oprzedzane jest podczas intensywnych ćwiczeń okresem zmian 
negatywnych, polegających na -spadku ilości i wielkości erytrocytów 
oraz zmniejszeniu zawartości hemoglobiny. Powyższe przejawy, 'towa- 
rzyszące 'Okresowi wytwarzania stanu wyćwic'zenia, 'Są, przypuszczalnie, 
uzależnione, między innerni, i od zjawisk znużenia, wtenczas gdy zmia- 
ny P'Ozytywne, przywiązane do 'Osiągniętego usprawnienia ustroju, łą- 
czą się jednocześnie z szeregiem charakterystycznych przesunięć 
w 'Obrazie ciałek białych krwi. Poza rozbieżnemi dotąd spostrzeżenia- 
mi nad zachowaniem się 'Ogólnej liczby leukocytów, jak'O zjawiska sta- 
łe należy podkreślić występowanie u osób wyćwiczonych mniejszej 
lub większej limfocytozy, redukcji mon'Ocytów oraz eozynofilji. 
Przytoczone zmiany obrazu morfologicznego krwi kryją za sobą 
pozatern przejawy funkcjonalne bardziej głębokie, z których należy 
zanot'Ować zwiększenie il'Ości ciał buforowych, a więc podniesienie roz- 
porządzalneg'O zasobu alkalicznego krwi, jak również wzmożenie włas-
		

/str418.djvu

			411 


ności krwi odpornościowych. Według ostatnich spostrzeżeń, ilość prze- 
ciwciał, jak również zaczynów 'Ochronnych we krwi ulega, w rezulta- 
cie racjonalnych ćwiczeń, wyraźnemu powiększeniu. Powyższe fakty 
oraz obserwacje przypadków obniżenia własności odporn'Ościowych 
krwi w nas1tępstwie znaczniejszego znużenia są wystarczająco przeko- 
nywujące dla przestrzegania wytycznych racj'Onalizacji ćwiczeń, wy- 
k'Orzystywanych w charakterze czynnika zapobiegawczego przeciwko 
infekcjom. 
Niemniej liczny ma'terjał od wyżej przedstawionego dostarcza ją 
dla studjów badawczych wpływy ćwic1zeń, wywierane na aparat odde- I 
chowy. Liczne 1. dość zgodne w tym względzie spostrzeżenia wykazują 
pozytywne następstwa systematycznych ćwiczeń, zarówna Q charakte- 
rze statycznym, jak i funkcj'Onalnym. P'Owiększenie ruchomości klatki 
piersiowej, pojemn'Ości życiowej płuc, podniesienie efektywności wen- 
tylacji płuc - są bezpośredniemi przejawami udosk'Onalenia funkcji 
wymiany gazowej. Dobroczynny wpływ wyćwiozenia nie ogranicza się 
przy tern wyłącznie d'O 'Oddychania w stanie spoczynku ustroju, lecz 
w niemniejszym stapniu ujawnia się i padczas d'Okonywania pracy fi- 
zycznej. 
Bardziej ekonomiczne nastawienie oddychania, łącznie ze wzro- 
stem wyk'Orzys1tania tlenu, ujawnia się u 'Osób wyćwiczonych w przy- 
śpieszeniu występowania podczas pracy stanu równowagi funkcjonal- 
nej, jako wypadkowej skoordynowania napięcia czynnościowego ca- 
łoksztaHu funkcyj, bezpośrednio w pracy zaangaż'Owanych. 
Usprawnienie przemian energetycznych narządów współpracują- 
cych oraz udosk'Onalenie kQ'Ordynacji nerw'Owo-mięśniowej wyraża się 
nietylko w zdecydowanem obniżeniu natężenia wymiany oddechowej 
u oisób wyćwiczonych w porównaniu. z niećwiczącemi, lecz warunkuje 
nadto skrócenie czasu likwidacji pozostałości pracy w 'Okresie wypo- 
czynk'Owym. Zależność wskazanego wzrostu ekonomiki oddychania 
podczas pracy i wypoczynku od możliwych zmian na'S'tawienia 'tonusu 
'Ośrodka oddechowego P'Olega według osta'tnich badań na pewnem 'Ob- 
niżeniu, w rezultacie ćwiczeń, wrażliwości ośrodka oddechoweg'O na 
stępująceg'O u osób wyćwiczonych powiększenia zasobu alkalicznego 
krwi. 
D'Otychczas przedstawiane, dłużej lub krócej trwające oraz naj- 
bardziej jaskrawe następstwa uprawiania ćwiczeń dają częściowe tyl- 
ko wy'Obrażenie Q r'Ozpiętości frontu badawczego w usiłowaniach okre- 
ślenia chaorakteru -oraz wymiaru efektywn'Ości zabiegów kultury ciała. 
Dysponując 'Obszernym zasobem wiadomości o szczegółach modyfiku-
		

/str419.djvu

			412 


jących wpływów ćwiczeń, je'Steśmy natomiast mmeJ zaawansowani 
w poszukiwaniach syntetycznej oceny tych wpływów. Najbardziej prze- 
konywującą narazie próbą testu syntetycznego dla ustalenia bilansu 
zmian, wyw'Ołanych przez ćwiczenia, wydaje 'Się być ocena wydajn'O- 
ści pracy 'Organizmu jako całości. 
Ogólny k'Oszt pracy oraz współczynnik wydajności maszyn, sta- 
nowiący 'Oddawna pr'zedmiO't troski techników, - w zast'Osowaniu do 
człowieka, jako m'Otoru żywegO', poza zainteresowaniem teoretycznem, 
staje się przedmiotem 'Ożywionych studjów dopiero w osta'tnich cza- 
sach, przynoszących ha'sła organizacji i higjeny pracy zawodowej. 
O ile wyda jno,ść motorów martwych ( 
 ), a więc stośunek ilości pracy 
Q, 
mechanicznej (A) do całej energji zużytej (Q) przedstawia prawie 
nieog,ranicz'One możliwości wahań od kilku zaledwie Ofo ,do teoretycz- 
nych 100% (we współczesnych motorach elektrycznych do 98%), o ty- 
le zdajemy sobie sprawę, iż ów współczynnik pracy pożytecznej u czło- 
wieka może zmieniać się w bardzo wąskich granicach. Nie wysuwając 
zresztą zagadnienia w sensie bezwzględnego dążenia do podniesienia 
wskazaneg'O współczynnika u czł'Owieka bez należytej oceny później- 
szych kosztów fizjologicznych, podkreślamy wyłącznie znaczenie czyn- 
nika wydajności pracy dla celów globalnego ujęcia wpływów ćwiczeń 
na dynamikę ustroju. Odnośne badania, p'Otwierdzając 'Oczekiwany 
wynik, wykazały podniesienie wyda jn'Ości pracy u 'Osób wytrenowa- 
nych od 5 d'O 13°/0', co przy normalnym poziomie współczynnika pracy 
pożytecznej 'Okoł'O 30°/" stanowi u człowieka d'OŚĆ znaczny efekt pozy- 
tywny. Obliczenie kosztu fizj'Ologicznego tej pracy miarą sumy nad- 
wyżek zużycia tlenu 'Okresów pracy i wypoczynk'Owego stwierdza, że 
powiększona drogą wyćwiczenia wydajn'Ośćdynamiki ustroju nie jest 
bynajmniej związana z gospodarką "rabunk'Ową". Wiemy obecnie, że 
praca jednostek wyćwiczonych odbywa się ze znaczniejszą efektywn'O- 
ścią wymiany oddech'Owej podczas samej pracy, a więc z mniejszym 
nied'Oborem tlenowym, czyli zaciągnięciem mniejszego długu tlenowe- 
go, wyrównywanego w okresie wypoczynku. 
Interpretacja natury wskazanego odczynu wzrostu wydajności 
ustroju skier'Owuje uwagę na obniżają,ce koszt pracy wpływy ulepsze- 
nia skoordyn'Owanej współpracy w pierwS'zym rzędzie - układów 
krążenia i 'Oddychania. Głównym jednak czynnikiem w genezie rozpa- 
trywanych zjawisk jest niewątpliwie udoskonalenie koordynacji apa- 
ratu nerwowo-mięśnioweg'O. Wyćwiczenie 'Ośrodków psycho-motorycz. 
nych o'raz wytworzenie szeregu kompleksów odruchów warunkowych
		

/str420.djvu

			413 


w zakresie nietylko motoryki, lecz prawdopodobnie i funkcyj wegeta- 
tywnych zmniejsza kaszt pracy u osobnika wytrenowanego przez ogra- 
niczenie dodatkowej pracy bezużytecznej. Wyrazem powyższych zja- 
wisk, skojarzonych z 'Odmiennem nastawieniem równowagi cał'Oikształ- 
tu procesów bi'Ochemicznych we krwi i tkankach, mogą być również 
zmiany regulacji układu autonomicznego. Szereg przejawów, obserwo- 
wowanych w rezultacie uprawiania ćwiczeń, przemawia za występ'Owa- 
niem u jednostek lepiej wyćwiczonych odchyleń w normalnej izotonji 
układów - współczulnego i parasympatycznego, z wytworzeniem no- 
wego stanu równ'Owagi o przeważających wpływach parasympatycz- 
nych. 
Ustalenie bardziej oszczędnościawego rytmu przemian energetycz- 
nych arganizmu podczas pracy skierowuje uwagę na możliwaść zmian 
regulacji układuneuro-wegetatywnego i w stanie spoczynku. Spa- 
strzeżenia, jakiemi dysponujemy w chwili obecnej, pozwalają wnio- 
skować, że następS'twa ćwiczeń sięgają prawdopodobnie aż do proce- 
sów zachowawczych w ustroju, zwiększając ek'Onomikę przemiany pod- 
staw'Owej. Zmian metabolizmu, które ujawnione zostały, między in- 
nemi, również i w dokonywanych w C. L W. F. badaniach, objętych 
kilkuletnim planem, nie jesteśmy uprawnieni odnieść do bardziej 
'Oszczędnościowych procesów wewnątrzkomórkowych. ZwiększenIe 
ekonomiki metabolizmu podstawowego w stanach wyćwiczenia tłoma- 
czymy przedewszyS'tkiem redukcją przemian energetycznych, w na- 
stępstwie usprawnienia oraz lepS'zego skoordynowania funkcyj. 
Uzyskanie stanów maksymalnej adaptacji czynn'OsclOwej, jaka 
wytwarza się w następstwie ćwiczeń, poprzedzają przejściowe etapy 
stopniowego ustalenia nowych korelacyj układu nerwowego auton'O- 
micznego i zespolonego z nim układu harmonalnega. Zagadnienie wpły- 
wów ćwiczeń na trwałe zmiany czynności gruczołów dokrewnych po- 
z'Ostają narazi e otwarte. Z izolowanych doświadczeń na zwierzętach 
oraz zapoczątkowanych dopiero badań na człowieku stwierdzamy, iż 
w wytworzeniu stanów wyćwiczenia biorą udział zespolone 'Odcinki 
układu hormonalnego, Q czem świadczą, między innemi, zmiany regu- 
lacji czynności tarczycy. Zdecyd'Owanemu nastawieniu sympatykoto- 
nicznemu okresu treningowego 10warzyszy niejednokrotnie mniej lub 
więcej zaznaczona skłonność do stanów hypertyreoidalnych. Zjawi- 
ska te są, przypuszczalnie, szczególnie zaznaczone przy sprzyjających 
warunkach wrażliwości i labilności jeszcze nieukS'ztałtowanych kore- 
lacyj wegetatywn'O-horomnalnych u młodzieży w okresie rozwojowym, 
ja'k również przy predyspazycjach konstytucyjnych.
		

/str421.djvu

			414 


Wykazane fakty zjawiania się w stanach wycwlczenia obniżenia 
ekonomiki czynnościowej zarówno poszczególnych funkcyj jak i ust- 
roju w całości nasuwają pytanie trwania tych zmian w czasie. Dotych- 
czasowe wyniki badań konkretnej 'Odpowiedzi dać jeszcze nie mogą. 
\Y,1 świetle 'Odnośnych spostrzeżeń zmiany strukturalne i czynnościQwe, 
uzyskane drogą systematycznych ćwiczeń, ulegają na ogół po krótszym 
lub dłuższym czasie nieuprawiania tych ćwiczeń zmianom wstecznym. 
Najbardziej kwałemi przedstawiają się prawdopodobnie nabytki po- 
treningowe m'Otoryczne układu nerwowego środkowego. Uzyskanie za- 
dowalających podstaw biologicznego uzasadnienia współczesnej dok- 
tryny wychowania fizycznego wymaga zatem dalszego wypełnienia luk 
w dotychczasowych wiadom'Ościach w zakresie fizjologji i fizjopatolo- 
gji człowieka. 


Dr. MARJA SKOKOWSKA-RUDOLFOW A 
radca ministerialny. 


Stan 
według 


zdrowotny kolonij 
danych inspekcyj 
nych w r. 1932*). 


letnich 


. 
sanI tar- 


Z Wydziału Higieny Społecznej Ministerstwa Opieki Społecznej (Departament 
Służby Zdrowia) Naczelnik Dr. Józef Kowalczewski. 


W celu stwierdzenia stanu zdrowotnego kolonij letnicp. opraco- 
wano w Departamencię Służby Zdrowia kwestjonarjusz, ktory z'Ostał 
r'Ozesłany przy odpowiednim okólniku, podpisanym przez p. Wicemi- 
nistra DTa Piestrzyńskiego do wszystkich urzędów wojewódzkich. Kwe- 
stjonarjus'z był opracowany pod kątem widzenia wyłącznie sanitar- 
nym i zawierał, prócz pytań ogólnych, pytania, d'Otyczące 'stanu zdro- 
wotnego terenu, budynków, ot'Oczenia, zaopat'rzenia w wodę, usuwania 
ilieczyst'Ości, urządzeń d'O mycia, kąpieli, gier i sportów, opieki lekar- 
skiej i pielęgniarskiej, posiłków, ich ilości i jakości, wreszcie opinję 
lekarza, przeprowadzającego inspekcję, co do wyżej wymienionych 
warunków, a także organizacji pracy i nastroju ogólnego i wnioski 
tego lekarza na przyszłość. 


*) Odczyt wygłoszony na Sekcji Higieny Szkolnej i Wychowania Fizycznego 
XIV Zjazdu Lekarzy i Przyrodników Polskich 12.IX.1933 r.
		

/str422.djvu

			415 


KwestjanarjuS'ze były przeznaczone wyłącznic d'O użytku lekarzy 
powiatowych i mogły być wypełniane po inspekcji z podaniem daty 
oględzin. 
Otrzymano wypełnione kwestjonarjusze z województw: Warszaw- 
skiego, Łódzkiego, Lubelskiego, Białostockiego, Wileńskiego, Nowo- 
gródzkiegO', Poleskiego, Wołyńskiego, Poznańskiego, ŚląskiegO', Kra- 
kowskiego, Tarnopalskiego, Pom'OTskiego i częściowo z Lwawskieg'O. 
Województwo Kieleckie przysłało sprawozdania z kolonji na innych 
formularzach, bez opinji lekarzy pawiatowych. Województwo Stani- 
sławowskie nie przysłało odpowiedzi. 
Zanim przejdę do omówienia ankiety, muszę p'Odkreślić, że wszel- 
kie ankiety winny być bardzo szczegółowo i dokładnie 'Opracawane. 
Jest to rzecz 'Ogólnie znana, jednak ostatnie nasze doświadczenie wy- 
ka-zało, że pomimo, że mieliśmy do czynienia z wyjątkowa inteligent- 
nymi korespondentami kolegami-lekarzami trudno było uniknąć nie- 
dociągnięć; więc np. pod rubryką ",obszar zajmowany przez kolonję" 
podawana nam wymiary w metrach, morgach i hektarach, to jeszcze 
nie S'tanowiło trudności, ale były również adpawiedzi b. ogólne, np. 
"boisko", "obszar szkolny", ,,5 sal budynku szkolnego" i t. p.; pod rub- 
rńką: "odległość od lasu, wody..:' pomimo, że dalej są szczegółowe py- 
tania, d'Otyczące zaopatrzenia w wodę do picia, wymieniana odległość 
od studni, zamiast od wody bieżącej (stającej) - rzeki, jeziara, stawu. 
Wymienione uwagi dotyczą nie autorów odpowiedzi, lecz są prak- 
tycznemi wskazówkami dla autorów ankiet na przyszłość. 
Pozatern muszę podkreślić, że ogromna większość odpowiedzi jest 
bardzo starannie wypełniona, widać z nich dużą pracę i sumienność 
lekarzy powiatowych i sprężystą organizację p.p. naczelników woje- 
wódzkich wydziałów zdrowia. 
Materiał P'Obrany w tym referacie obejmuje kalonje z terenu 15-u 
województw. Liczba kolonij wynosi 338, liczba półkolonij - 93. Na 
opisanych ko1onjach było 30.633 dzieci, w tern 14.585 chłopców, 15.403 
dziewczynek, 645 dzieci wymieniano bez podziału na płeć. Na półko- 
lonjach było 16.167 'dzieci, w tern 7.122 chłopców, 7.808 dziewczynek 
i 1.237 dzieci bez podziału na płeć. Dla uniknięcia nieporozumienia 
muszę zaznaczyć, że liczby te nie'dają obrazu stanu liczbowego kolonji 
i półkolonji wogóle i nie mówią o liczbie dzieci korzystających z k'O- 
lonji na terenie całego Państwa. Dają one obraz, pewnej (dość znacz- 
nej zresztą) liczby kolonij i półk'Olonij, które były wizytowane przez 
lekarzy powiatowych. Liozba ta jest dostateczna, aby stworzyć obraz 
stanu 'sanitarnego kolonij i półkolonij wogóle i wyciągnąć stąd wnioski.
		

/str423.djvu

			416 


""d "'O C/)- :;::: l' ....., 
 "'O Z 
 t::CI l' 
 t"'" 
 
o o ,;- ""I 
 P' o o p;' 
 o' 
 
!3 N en P' " ""I O ro 
 ro O'" 
 c... P' 
=:3 :;;-' ::! -Z 8' 
 N ""I 
. 
O 
 
 en ro en 
""I P' O O =:3- 
 O ::s- en en n 
 N '" 
en =:3- ro 
 en 'O en f1O. en ..... c: :;;-' P' 
 
:-;-" en :-;-" 2- 
 ro ""I 
 O ;" ro 
 o. 

 en _. O n ro P- 
ro :;;-' ro en ro c... ro 
 en N 
ro ii)' 
 N :5: 
 

 ro 
ro ro O 
ro 
:;;o 
P' 
N 
ro 
!3 
- 
...... "" 
c.v 2.." 
c.v ol:>. e ...... ...... ...... ...... tv ...... c.v ...... tv 
00 '" -.J 0\ tv \O tv c.v e -.J tv tv ...... \O Ul ol:>. :=:- . 
- - , -- - 
w 
e c.v 0\ 0\ ...... c.v ...... tv P- 
0\ \O 0\ c.v 0\ Ul ol:>. -.J '" ol:>. '" ...... ...... ol:>. Ul Ul N 
c.v 00 ol:>. \O 0\ c.v Ul \O 00 -.J c.v Ul e ol:>. ...... Ul IF 
c.v 0\ 0\ ...... \O ...... c.v c.v c.v c.v Ul -.J Ul Ul c.v c.v _. 
- 
...... 
ol:>. ...... c.v tv ...... ...... Ig. 
Ul Ul 00 ...... ...... ol:>. tv c.v ol:>. tv 0\ c.v ol:>. Ul 0\ ol:>. 
00 00 Ul ol:>. ...... c.v ol:>. '" '" c.v c.v -.J c.v 00 e 00 
Ul ol:>. Ul \O 00 ol:>. ...... Ul e tv -.J c.v tv 00 ...... 0\ I: ; 
- - - 
..... 
Ul ...... c.v c.v ...... ...... 
ol:>. ol:>. -.J ...... e tv ol:>. 
 tv tv -.J 0\ -.J \O e 
e e \O 00 Ul '" ...... tv \O ol:>. \O 00 -.J -.J ...... 0\ I 
. 
c.v tv ...... tv ...... -.J tv 00 c.v ...... 00 ol:>. c.v tv tv -.J 
I 
I ..... ...... ...... I ...... 
e tv '" ...... ol:>. ...... tv c.v 00 ol:>. 0\ Ul 00 
...... ...... ..... ...... c.v ...... c.v 
ol:>. ol:>. Ul Ul Ul c.v Ul ol:>. -.J tv ...... 
I 0\ 0\ 0\ Ul c.v 
 -.J 00 I c.v c.v ol:>. Ul ...... 
'" Ul '" e tv 0\ tv ol:>. -.J -.J tv tv ol:>. 
...... 
-.J -.J tv -.J c.v ...... -.J tv Ul Ul \O 
i c.v ol:>. '" ...... ...... -.J e ol:>. I 00 tv -.J tv 00 
I 00 -.J ol:>. \O -.J \O c.v -.J 00 \O \O 0\ tv 
- 
...... ...... 
-.J -.J tv -.J tv tv -.J tv '" -.J ...... 
I c.v ...... e c.v -.J 0\ '" c.v I ol:>. e Ul tv ol:>. 
...... 00 ..... ...... e -.J \O -.J \O '" '" 0\ -.J 
00 
Ul 
+ I 
Ul tv \O 
I I 0\ e I ol:>. I I I I I I e I 00 
e e Ul -.J Ul 


....., 
P' 
g: 
(S. 
P' 


...... 


\O 
c.v 


'O 
£?;.l-I 

 . 


...... 
'" 
...... 
0\ 
-.J 


P- 
N 
_. " 
'" . 
!l. 


-.J 
...... 
tv 
tv 


?: 

 


-.J 
00 
e 
'" 


..... 
'" 
P-!3 

. 
'" 

 


0\ 
ol:>. 
Ul 
+ 
..... 
tv 
c.v 
-.J 


"d 
 
O '" 
P- ("). 
I'> 
1:1 1:1 
I'> -. 
'"
		

/str424.djvu

			417 


Niektóre ze sprawozdań nie mogły być wzięte pod uwagę, gdyż 
nie zawierały najbardziej interesujących nas danych, dlateg'O np. zo- 
stały pominięte raporty z 46 obozów harcerskich Woj. Kieleckiego 
i niestety musiało być pominięte sprawO'zdanie Śląskieg'O Urzędu Wo- 
jewódzkiego z kO'lonij letnich, prowadzonych przez T-Wio Pomocy 
Dzieciom i Młodzieży PO'lskiej w Niemczech wspólnie ze Związkiem 
Obrony Kresów Zachodnich. 
Stan liczbowy 'kolonji ilustruje tablica Nr. 1. Braknie na niej m. 
Warszawy i Woj. Stanisław'Owskiego, częściowo tylkO' figuruje Woj. 
Lwowskie i Śląskie. 


Tablica II. 


Województwo I L. kolonij l, . h I obozów I Razem 
I eczmczyc I I 
wypoczynk. 
Warszawskie 15 9 - I 24 
Łódzkie 15 - - 15 
Kieleckie 38 1 - 39 
Lubelskie 10 1 - 11 
Białostockie 17 5 - 22 
Wileńskie 12 - - 12 
Nowogrodzkie 7 - - 7 
Poleskie 6 -- 4 10 
W ołyńskie 13 - - 13 
Tarnopolskie 12 - - 12 
Lwowskie 9 - 9 
Krakowskie 80 5 17 102 
Śląskie 5 1 - 6 
Poznańskie 44 I 2 1 47 
Pomorskie 8 1 - 9 
Razem I 291 I 25 I 22 I 338 


I 
Widoczna. jest, jak dotąd przewaga liczbowa k'Olonij nad półko- 
lonjami, s
osunek jest prawie 4 : 1, liczba dzieci natomiast jest mniej 
niż dwukrotnie większa na kolonjach niż na półkolonjach, stąd wnio- 
sek, że półkolonje są liczniejsze i że obejmują O'ne znaczną część d'Ziat- 
wy. Obserwacja ta nie usposabia do O'ptymizmu. 


, 


..
		

/str425.djvu

			418 


Kolon je zostały padzielane na 3 grupy:. wypoczynkowe, lecznicze 
i obozy. 
Tablica Nr. II. ilustruje ten podział według województw. Prze- 
ważają ko1onje wypoczynkowe, kolon je lecznicze lic'zniejsze są w W'O- 
jewództwach, posia,dających miejscowości uzdrowiskowe: Woj. War- 
szawskie (Ciechocinek), Krakowskie (Rabka i inne), Białostockie (Dru- 
skieniki). Ze sprawazdań obozowych 'Odpowiadały warunkam ankiety 
22 sprawozdania, inne, jak z wyżej wymienionych 'Obozów na terenie 
Woj. Kieleckiego, musiały być pominięte, lub nie zostały nadesłane 
(np. z terenu Woj. Stanisławowskiego, które zawsze gości liczne 
ob'Ozy) . 
Zanim przejdę do rozpatrzenia właściwych warunków sanitar- 
nych, pragnę uzupełnić wyżej przytoczone 'Ogólne dane interesującym 
może szczegółem dotyczącym organizacji kolonij. Wydaje się, że żad- 
na instytucja nie wywołała tak szer'Okiego zainteresowania i nie po- 
trafiła skupić tak rÓżnorodnych elementów jak to uczyniła idea ko- 
lonij letnich. Szybki, dadatni efekt kol'Onji, jej niewielki stosunkowo 
koszt były argumentami najbardziej przek'Onywującemi spbłeczeństw'O, 
z pewnością jednak odgrywa tu rolę jeszcze jedna przyczyna - jest 
to niezwykły czar życia ko1onjalnego, a jeszcze bardziej obozowego, 
czar życia "leśnych ludzi", choć na krótko, choć niezupełnie "leśnych". 
Rozmaitość mganizacji urządzających kolonje jest niezwykła, na- 
stępujące instytucje tworzyły k'Olonje: (cyfry w nawiasie oznaczają 
liczbę półkolonji), samorządy różnego stopnia 25 (11), 'Organizacje 
związane ze szkolnictwem - kierownictwa szkół, komitety rodziciel- 
skie i t. p. 69 (1), towarzystwa, mające wyłącznie na celu organizację 
k'Olanij letnich - T-wa Komitety) kolanji letnich - 24 (2) j Związek 
Pracy. Obywatelskiej Kobiet - 35 (35), Harcerstw'O 37, zakony kato- 
lickie 4 (2) j Kasy Chorych 5; T-wa Przeciwgruźlicze 3/5 (1 wspólnie 
z Kasą Chorych). Stowarzyszenia żydowskie 39 (10), organizacje ko- 
lejowe - 7 (2), Rodzina Policyjna 10 (1), Liga Szkolna Przeciwgruź- 
licza 2; T-wo P.rzyjaciół Dzieci w WarS'zawie - 1 (1) j Komitet Opieki 
nad dzieckiem Woj. Lubelskie - (1). T-wo opieki nad dzieckiem 
i młodzieżą - Woj. Tarnopo1skie - 2 (6); T-wo "Dzieci na wieś" - 
Woj. Lwowskie 2; T-wo Przyjaciół Dzieci w Krakowie 2; PlQw. Komi- 
tet Ochrony Dziecka w Cieszynie 1; T eWO Opieki nad dzieckiem 2; 
T -wo Pamocy Dzieciom z Kresów 1; Po1skie Tow. Emigracyjne 1; Ro- 
botnicze T-w'O Przyjaciół Dzieci 1; Pracownicy tramwajowi 1; Koło 
Pracy Kobiet 1. T-wo 'Opieki nad dziewczętami 1; Związek Tow. Zie- 
mianek 8; Obywatelski Komitet Współpracy Kobiet (1), Związek Pań
		

/str426.djvu

			419 


Katolickich 1; Związek Obrony Kresów Zach'Odnich 11; Patronat na,d 
więźniami (1); "Centos" 1; Fundacje specjalne 1; Polski Czerwony 
Krzyż 1; 
omitety Bezrobocia 3 (1); Dam Pracy św. Rodziny 1; Dom 
Sierot (schraniska, inne zakłady .opiekuńcze) 4 (1); Robotnicze T-wo 
2; Związek Mł'Odzieży Socjalistycznej 1; Tow. D'Obroczynności 2; T. N. 
S. W. 2; Ordynacja Zamojskich 1; Przystań 2; organizacje akademic'; 
kie 3; Związek osadników 1; Państw. Kopalnie Węgla 1, Y. M. C. A. 1; 
Związek Rezerwistów 1 i T-wo Ochr'Ony Mładzieży 1; Kursy Samocho- 
dowe 1; KatoHcki Zw. P. M. 1; T-wo P.rzyjaciół Młodzieży Szk'Ol. 
Powsz. 1; Gmina ewangelicka 1; T -wa Tomasza Zana 1; Stella 1; R'O- 
dzina rezerwistów 1; w kilku przypadkach nie p.odano, kto pr'Owadzi 
kolonję. 
Na stan zdr'Owotny kolonji składa się cały kompleks warunków, 
jednym z najważniejszych jest położenie samej k.olonji, ideałem by- 
'oby, aby każda kolonja mieściła się w lesie, a przynajmniej pod la- 
sem, niedaleko od wody bieżącej, na gruncie wysoko położonym, su- 
chym, ahy rozporządzała dużym 'Obszarem dla sw.oich 'zabaw, space- 
rów i wycieczek i nieograniczonych rezerw.oarem powietrza, odległość 
od osiedla i drogi powinna być wystarczająca, aby zabezpieczyć kolo- 
nję od kurzu i dymu. 
Ideałem półkolonjł byłahy półkolonja umieszczona poza obrębem 
mia'Sta, pod lasem, lub w parku. 
Stan faktyczny ilustrują p'Oniższe tablice: 
Tablica III. 


Obszar zajmowany przez I Liczba I Liczba 
kolonje (półkolonje) kolonij półkolonij 
, 
I Do 5.000 m 2 (
 ha) 36 . 15 
do 10.000 m 2 40 4 
powyżej 10.000 m 2 92 24 
brak danych 166 48 
"duży" 2 2 
"mały" 2 - 
Razem 338 93 


Jako maksymalny obszar zajmowany podawano kilkakrotnie = 
"obS'zar nieogranicz'Ony", w kilku odpowiedziach podawaria jest liczba 
powyżej 50 ha. 
2
		

/str427.djvu

			420 


Widoczne jest jednak z tablicy, że dość znaczny odsetek kolonij 
i półk'Olonij mieści się na terenach cia'Snych, poniżej Y. ha, w jednej 
odpowiedzi figuruje cyfra 1.000 m 2 , w innej nawet 600 m 2 . 
Charakter roślinności wpływa na stan zdrowotny kol'Onji i oczy- 
wiście na samopoczucie "kolonistów". Teren zadrzewiony, porośnięty 
tr
wą sprzyja dohremu odp'Oczynkowi w czasie upałów i urządzania 
r';'cjonalnych zabaw, gier i ćwiczeń w terenie o typie harcerskim. 
Charakter roślinności przedstawia poniższa tablica: 


r Rodzaj roślinności I Liczba I Liczba 
kolonij półkolonij 
Teren zadrzewi'Ony 243 68 
Drzewa lub krzewy i trawniki 11 3 
Tylko trawniki 22 8 
Roślinność skąpa 3 ! - 
. 
Góry 4 I 
Plaża , 1 - 
Brak roślinności 4 2 
Brak danych 50 12 I 
I Razem 338 93 


Teren zadrzewi'Ony spotyka się dość często, rzadziej tereny po- 
rosłe krzakami i trawą; tylko trawniki miały 22 kolonje i 8 półkolonij. 
Trawniki, jak było powiedziane wyżej, mają duże znaczenie dla urzą- 
dzenia racj'Onalnych placów do gier i zabaw i jako "pochłaniacze" ku- 
nu, jeśli jednak wyobrazimy sobie, że na terenie, z którego korzysta 
kolonja, niema ani jednego drzewa dającego 	
			

/str428.djvu

			421 


wyjątkowych wypadkach stwierdza się, że grunt jest nieprzepuszczal- 
ny, a w konsekwencji 'Odczuwa się wilgoć, jak to ilustruje poniższa 
tabela: 


Charakter gleby Liczba I Liczba 
kolonij półkolonij 
Gleba. przepuszczalna 306 72 
w tern piaszczysta (33) (3) 
Gleba nieprzepuszczalna 6 4 
" małoprz
puszczalna 1 
T eren górski 3 
Brak danych 23 16 


Razem 338 
Charakter kolonji (półkolonji) zależy w bardziej 
od położenia budynku, w jakim się 'Ona mieści. 
Jak było powiedziane wyż-ej .kolonja powinna być położona zda- 
la od osiedla, a półkolonja przynajmniej na krańcu miasta, znaczna 
jedna'k liczba naszych kolonji, nie mówiąc Q półkolonjach, mieści się 
n
wet w śródmieściu, w środku wsi, tuż na s'kra ju osiedla. 


93 
dużej 


mIerze 


" 


we wsi 


Liczba Liczba 
kolonij półkolonii 
32 31 
51 2 
20 11 
44 13 


Położenie kolonij (półkolonij) 
w stosunku do osiedli 


Położone w mieście 


" 


na krańcach osiedla 
w odległości do 500 m od 
osiedla 


w odległości 
w odległości 
od osiedla 
Brak danych 


" 


do 1000 m. 
powyżej 1000 m. 


" 


Razem 


96 
62 
338 


16 
16 
93 


Nie można obwiniać organizatorów kolonij o zły wybór miejsca. 
Bardzo częśto instytucja jest zmuszona zatrzymać się na budynku,
		

/str429.djvu

			422 


który jest wolny, bezpłatny, łątwy do uzyskania. Wydaje się jednak, 
że trzeba zrobić wysiłek, aby te kolonje, które muszą gnieździć się 
w mieście lub w środku wsi, nad drogą pełną kurzu, wynieść poza 
osiedle, aby pobyt na kolonjach był prawdziwem bliskiem zapoznaniem 
się i spółżyciem z przyrodą, w czystem leśnem powietrzu, w pełnem 
słońcu, najdalej od źródeł zakażenia, jakiemi są zawsze ludzie. Mo- 
żnaby się jeszcze pogodzić z tern, że % półkolonji jest położona w środ- 
ku miast, ale i tuta j był'Oby konieczne i możliwe przeniesienie ich przy- 
na jmniej na krańce 'Osiedli. 
Poł'Ożenie kolonij i półkol'Onij w stosunku do dróg ilustruje po- ' 
niższa tabelka: 


Odległość od drogi 


Liczba 
kolonij 


Liczba 
półkolonij 


Położone nad drogą 
W odległości do 100 m. 
powyżej 100 m, 
Brak danych 


85 
42 
103 
108 


31 
11 
11 
40 


Razem 338 93 
Oczywiście, że w rubryce "nad drogą" figurują wszystkie kolonje 
i półkolonje, położone w śródmieściu i część poł'Ożonych we wsiach. 
Położenie kolonij i półkolonij w stosunku do otaczających lasów: 


Odległość od lasu 


" 


Położenie w lesie 
na skraju lasu 


" 


Brak lasu 
Brak danych 


w odległości do 500 
w odległości do 1000 
w 'Odległości powyżej 
w parku 


I Liczba I Liczba 
I kolonij półkolonij 
47 14 
109 13 
m. 88 9 
m. 30 13 
1000 m. 30 11 
1 2 
19 16 
14 15 
I 
azem I 338 93 


R 
Z tabelki tej wynika, że po odrzuceniu ,kolonij, z ktÓrych brak 
danych, p'Onad 15% kol'Onij nie mogą korzystać z lasu z powodu jego
		

/str430.djvu

			1:It; 11l' I -;Z; '7.: ", . 
,,'At ..]'o I",.: J 


A 
f1!ii_. 


T 423 
. 

Ą.">iĄ, 1'::"U:.;
rr
";;! 
zupełnego braku, lub dużej odległości, półkolon
sł'f

szcze' g
r- 
szej -sytuacji 
 po odrzuceniu 15 półkolonij wobec braku danych, 
z pośród pozostałych ponad 34%. nie posiada lasu w pobliżu. 
Brak miejsca nie pozwala na szczegółowe rozpatrywanie wielkiego 
znaczenia lasów zdrowotneg'O i wychowawczego, należy przypomnieć 
jednak, że las stanowi zbiornik świeżego powietrza, naturalny "po- 
<;hłaniacz" kurzu, osłonę od wiatrów i niewyczerpane źródł'O deka- 
wych i wychowawczo doniosłych odkryć i przyjemności. 
Tak sam'O doniosłe znaczenie ma blizkość wody - rzeki, strumie- 
nia, jeziora, stawu - dla kąpieli, sportu pływackiego i wioślarskiego 
i dla zainteresowań przyrodniczych. 
Zobaczymy dalej, że wobec niedostatecznego zaopat'rzenia kolonij 
w urządzenia kąpielowe, naturalny zbiornik 'Wody dostarcza jedynie 
możliwości wykąpania się. 


Odległość kolonji i półkolonji od wody I Liczba I Liczba 
(rzeki. strumienia. jeziora. stawu) kolonij półkolonij 
Położone nad wodą (blisko) 114*) 12 
" w odległości do 500 m. 94 22 
" " do 1000 m. 26 7 
" " powyżej 1000 m. 35 4 
Brak wody . 19 23 
Brak danych 50 25 
Razem 338 93 


") w tern Jedna nad morzem. 


Widoczna jest podobna sytuacja, jak w położeniu względem la- 
sów: powyżej 18,7% kolonij i okoł'O 40% półkolonij niema wody w po- 
bliżu. 
Na kilku P'Owyższych tablicach kończy się dział ,,'Otoczenia" k'O- 
lonji. Następne dane i uwagi dotyczące już budynku kolonji, jego po- 
jemności, przewietrzania, adaptacji na cele kolonji lub półkolonji. 
Trzeba mieć dość dużą fantazję, żeby s'Obie wyobrazić, gdzie 
mieszczą się kolonje i półkolonje. Rozmaitość instytucyj, g'Oszczących 
kolonje jest w prostym stosunku do niedostatecznej rozbudowy po- 
mieszczeń specjalnie przeznaczonych dla kolonij.
		

/str431.djvu

			424 


Z P'Ośród zbadanych kol'Onij tylko nieznaczna liczba miała budyn- 
ki własne. Przy porównaniu z r'Ozbudową całej sieci schr'Onisk dla oho- 
zującej latem młodzieży w takich np. Niemczech, rzuca się w oczy, jak 
bardz'O wiele jest w tej dziedzinie do zrobienia. W poniżSizym wykazie 
jest wskazane p'rznaczenie budynków, w których mieściły się k'Olonje 
i półk'Olonje w 'Okresie zwykłym P'Ozawakacyjnym; pierwsza cyfra 
oznacza .liczbę -kolonij, a cyfry w nawiasach oznaczają liczbę półko- 
lonij. 
Budynek specjalnie przeznaczony na cele kolonji 64 (9); budynek 
szk'Olny 126 (31); budynek mieszkalny (d'Om, dwór, willa) 51 (9); bu- 
dynki gospodarcze 13 (1); baraki 4 w tern 3 woj skowe (1 w baraku 
przenośnym rozbieranym). Zakłady opiekuńcze 3 w tern 1 d'Om star- 
ców (7 w tern 1 dzieciniec, 1 zakład sierot, 1 'Ochronka); nadleśnictwo 
1; namioty 21 (3); ośrodek zdrowia (1) j budynek sanatoryjny pusty 
(2), budynki puste 13 (1) j pałac 4; piwiarnia 1; bursa T. S. L. 1; ga- 
jówka 1 (1); straż ogniowa (1); siedziba "Sokoła" (2); zabud'Owania 
stadjonu (2); chaty wiejskie 2; Dom ludowy (1); posterunek policji 
(1); tania kuchnia (1) j świetlica W. F. (1) j altana (1); pr'Obostwo (1); 
siedziba Związku Strzeleckiego (1); budynek pofabryczny 1, szałas 
(1) etap emigracyjny 1; brak zupełny budynków (3); brak danych 
32 (9). 
Poza ogólną uwagą Q zbyt małej liczbie budynków,. przeznacz'O- 
nych wyłącznie na kolon je - stanowią one zaledwie około 19% wszyst- 
kich budynków kolonjalnych - nasuwa się następujące pytanie: dla- 
czego tak mał'O k'Orzysta się z baraków różnego rodzaju, oraz namio- 
tów i szałasów. Ta uwaga dotyczy głównie półkol'Onij - te ostatnie, 
o ile nie mają d'O rozporządzenia jakichk'Olwiek zabud'Owań, gdzie dzie- 
ci w czasie niepogody mogą spożyć posiłek i spędzić na zabawie kilka 
g'Odzin, tracą całkowicie sens. A jednak takich półkolonij znalazło się 
3; pomysł'Owych natomiast instytucyj, które zużytk'Owały dla celów 
półkolonji nami'Ot i 'Szałasz - tylko 2. 
Niejasne jest 'Określenie "budynek pusty" (13 i 1), możliwe, że 
w tej grupie kryje się jeszcze kilka budynków specjalnie kol'Onijnych, 
które poza okresem wakacji st'Oją istotnie puste. Rzuca się w oczy 
ogromna pom'Oc, jaką okazuje a'kcji kolonijnej szkolnictwo-powyżej 
37010 kolonij i 33% półkolonij mieści się w budynkach szkolnych. 
W budynkach murowanych mieściło się 161 'k'OI'Onij i 52 półkolonje, 
drewnianych - 113 kaloll'ij i 23 półkolonje, mieszanych - 17 'kolonij. 
namiotach 21 kolonij i 3 półkolonje; nie miał'O budynków 3 półkolonje. 
brak danych z 26 kolonij i 12 półkolonij.
		

/str432.djvu

			425 


Dane Q pojemn	
			

/str433.djvu

			426 


Bolączką prawdziwą naszy-ch kalonij i półkolonij jest urządzenie 
ustępów. Mała dbałO'ść o najelementarniejsze urządzenia higjeniczne, 
rażąca po naszych wsiach i miasteczkach, znalazła odbicie na k'Olo- 
njach. 
Ustępy, poł'Ożone w tym samym budynku, w którym mieściła się 
kolonja, posiadało zaledwie 30 kO'lonij i 9 półkolonij, mieszane ustę- 
py - 4 kol'Onjej.osobno ustępy miały 219 kolonij i 59 półk'Olonij, za- 
ledwie 2 kolO'nje i 3 półkolonje podają, że miały ustępy skanalizO'wane. 


Stan ustępów Liczba Liczba 
kolonij półkolonij 
Ustępy dobre 286 79 
" średnie 1 
" złe 25 3 
Brak danych 26 11 
Razem 338 93 


BO'lączką nie jest nawet złe urządzenie ustępów, 'złych ustępów 
jest nieco P'Onad 7 % j największem niedomaganiem jest brak dostatecz- 
nej ich liczby, nie m'Ogą one obsłużyć liczby dzieci przehywającej na 
kol'Onjach. Stan ten ilustruje następująca tabelka: 
Jeden ustęp przypada na d'O 15 dzieci na 106 kolonjach i 16 półkolon. 
Jeden ustęp przypada na do 30 dzieci na 78 kolonjach i 18 półkO'lon. 
Jeden ustęp przypada na dO' 50 dzieci na 33 kO'lonjach i 3 półk'Olon. 
Jeden ustęp przypada powyżej 50 dzieci na 26 kolonjach i 28 półkol. 
Brak ustępu w 1 półikolonji. 
Brak danych z 97 kolonij i 27 półkalonij. 
Jeśli przyjmiemy za narmę 1 ustęp na 15 dzieci. t'O jest wid'Oczne, 
że mniej niż Y3 kolonij i 1/5 półk'Olonij P'Osiada odpowiednią liczbę 
U'stęp6w. W znacznie gorszem położeniu znajdują się półkol'Onje, jest 
to szczególnie rażące przy porównaniu maksymalnych liczb dzieci w 
stosunku da liczby ustępów. Więc jeśli maksymalna liczba dzieci na 
kolonjach w niekt6rych województwach wynosi na jeden ustęp 52, 
60, 75, 80 i 137, to na półkolonjach wynosi ona - 102, 110, 120, 137, 
150, 250 (wyjątek stanowi Województwo Poznańskie - 1 ustęp przy- 
pada na ma!ksimum 22 dzieci na półkolonjach).
		

/str434.djvu

			427 


W adaptacji budynków na cele kolonji szczególną uwagę zwróco- 
no na urządzenie jadalni, pokoju izolacyjnego, leżalni, urządzeń do 
mycia, kąpieli i ewentualnie prania. 
Osobną jadalnię posiadało 317 kolonij i 66 półkolonij, w 16-tu 
wypadkach urządzono jadalnię na werandzie, w 2-ch - w namiotach, 
w 10 przypadkach na dworze, w jednym - na k'Orytarzu, specjalnej 
jadalni nie było na 13 kol'Onjach i 18 półkolon j ach, brak danych z 8 
kolonij i 9 półkol'Ońij. Pokój izolacyjny podają na 199 kolonjach i na- 
wet 14-tu półkolonjach; brak pokoju iznlacyjnego na 125 kolonjach 
i 55 półkol'Onjach, brak danych co do pozostałych instytucyj. ,Leżalnie 
miały 73 kalonje i 17 półkO'lonij. "Leżalnie" były urządzone na we- 
randach w hamakach na dworze i na kocach na trawnikach; nie z'Orga- 
nizowan'O leżakowania na 257 kol'Onjach i 75 półkolonjach; brak da- 
nych z 8 kolonij i 1 półkolonji. 
Mycie dzieci odbywało się w różny sP'Osób, który uwidoczni'Ony 
jest na poniższej tablicy: 


Liczba 
kolonii 


Liczba 
półkolonij 


Mycie w miednicach . 
" w wodzie bieżącej 


w rzece (jeziorze, stawie. przy 
źródle) 
" przy studni 
W budynku w umywalkach (brak wy- 
jaśnień) 
na podwórzu 


" 


w balji 
w korytach drewnianych 
Są urządzenia do mycia. brak ich opisu 
Brak odpowiedzi 
Niema urządzeń do mycia 


Razem 


92 
46 


40 
1 


6 
9 
1 
3 
68 
67 
5 
338 


7 
6 


5 


. 3 
6 


33 
18 
15 


93 


Z pośród ur
ądzeń, których 'Opisu brakuje, 2 urządzenia zakwali- 
Hkowano jak'O złe, 8 - jako prymitywne.
		

/str435.djvu

			428 


. 


Sprawozdania jednego z województw zawierają nawet liClzbę 
miednic w s,tosun'ku do liczby dzieci. Na kolonjach tych przypada 
1 miednica na 4 - 8 dzieci, a przeciętnie na 6 - 7 dzieci. 


Urządzenia kąpielowe 


Liczba 
kolonij 


Liczba 
półkolonij 


Kąpiel w rzece (jeziorze 
t. p.) 
Natryski 
Wanny 
Natryski wanny 
Korzysta z łaźni miejskiej 
Basen 
Korzystają z kąpieli - 
brak opisu urządzeń 
Brak odpowiedzi 
Niema kąpieli 


79 
15 
2 
2 


79 
128 
33 
338 


Razem 


9 
4 


1 z pole- 
waczek 


1 
1 
1 


15 
45 
17 
93 


o urządzeniach do prania trudna jest wyrobić sobie pojęcie wo- 
bec nieHcznych i niezbyt dokładnych danych. W każdym razie na ko- 
lonjach w wielu wypadkach pranie było zorganizowane bądź na miej- 
scu, 'bądź oddawan'O bieliznę d'O prania nazewnątrz k'Olonji. 
C'O dO' półkolonji, byłam przygotowana na odpowiedzi wyłącznie 
negatywne, w rzec'zywistości jednak niektóre z nich były zm'ganizo- 
wane tak starannie, że zapewniły swoim dzieciom utrzymanie w GZY- 
stości bielizny i 
brania. 
Pranie 'Odbywało się na miejscu na 626 kolonjach i 4 półkolonjach, 
pranie było urządzane w budynku kolonjalnym w os'Obnem pomie- 
szczeniu, w suterenie, na podwórzu lub w osobnym budynku. W jed- 
nym przypadku na kolon ji pralnia była urządzona nieodpowiednio, 
w jednym przypadku była to pralnia polowa P.C.K., na 5 k'OI'Onjach 
oddawana bieliznę do prawnia nazewnątrz kolonji; pranie nie był'O 
zorganizowane na 133kolonjach i 17 pół'koIon j ach, brak danych ze 
13.& kolonij i 68 półkolonij. Sądzę, że możll'aby je uważać za' pozba.- 
wi'One urządzeń do prania i przyjąć, że zorganizowane pranie miało 
około 20% kolonij.
		

/str436.djvu

			429 


Ze względÓw zdrowotnych i wychowawczych bardzo ważne jest 
umiejętne wykorzystanie terenu dla urządzenia boisk, placów do za- 
baw i gier, a także zaopatrzenia kolonji i półkolonji w przyrządy d'O 
gier i sportów. , 
Zwykłe urządzenia do gier i zabaw miały 269 kolonij i 71 półko- 
lonij, brak tych urządzeń zauważono na 40 kolonjach i 17 półkalonjach, 
brak odpowiedzi z 9 kol'Onij i 5 półkolonij. W każdym razie ogromna 
większość kolonij dba o odpowiednie i zdrowe wypełnienie czasu I 
swym wych'Owankom, należy przypuszczać, że nawet kolonje i półko- 
lonje nie posiadające specjalnych urządzeń do gier, 'zabaw i sportów, 
zastępują je wyclieczkami do lasu i t. p. Gorzej przedstawia się sytu- 
acja w czasie niepog'Ody: zaledwie 137 k'Olonij i 22 półkolonij podaje, 
że mają werandy, dostatecznej wielk'Ości sale jadalną lub korzystają 
ze świetlic i śal gimnastycznych w czasie deszczuj 150 ,kolonij i 65 pół- 
kalonij nie mają wcale pomieszczenia, gdzie możnaby racjonalnie zor- 
gani'zować pobyt dzieci wtedy, gdy ten P'Obyt na 'Otwartem powietrzu 
jest uniemożliwiony. 
Z przytoczonej niżej tablicy wynika, że największą wagę przy- 
wiązują nasi organizatorzy kolonij do 'Odżywiania. Jest ta zasada 
słuszna, obfite odżywianie stasuje się na wszystkich prawie k'Olonjach, 
wynagradza 'Ono inne m'Ożliwe niedociągnięcia. 


Liczba posiłków dziennie L. kolonij IL. półkolonij 
Po 6 posiłków dziennie 2 
5 " 189 5 
4 " " 126 16 
3 " 20 37 
2 " " 20 
1 " " 7 
Brak danych 1 8 
Razem 338 93 
Odżywianie d'Obre 323 78 
" niewystarczaj ące 1 4 
Brak danych 14 11
		

/str437.djvu

			430 


Liczba przypadków 


Rodzaj schorzenia 


na półkol. 


Dur brzuszny 
Płonica 
Błonica 
Grypa 
Angina 
Odra 
Koklusz 
Gruźlica płuc (2 podejrz.) 
Jaglica 
Nieżyt spojówek 
Sw inka 
Zaburzenia żołądkowo-jelitowe 
Zapalenie płuc 
.. opłucnej 
Nieżyt oskrzeli 
Swierzba 
Gruźlica skóry 
Liszajec zarażliwy 
Liszaj 
Egzema 
Pokrzywka 
Czyrak 
Zapalenie wyrostka 
robaczkowego 
Złamanie 
Zapalenie stawów 
Gruźlica kręgów szyjnych 
Skaleczenie 
Oparzenie słoneczne 
Ropowica 
Ottitis media 
Padaczka 
Wymioty krwawe 
W strząs nerwowy 
Ciepłota podwyższona 
"Przeziębienie" 
Zawszenie 
Brud 


na kolonjach I 
1 I 1 
11 (izol.) 1- 
10 (1 podejrzenie 
6 1 
67 7 
21 18 
16 


3 izol. 
14 
4 
3 
62 
2 
1 
5 
1 


2 


4 
2 


3 
2 
1 
1 
4 
4 
2 
3 
2 
1 
1 
2 
11 


- izol.) 


32 


1 


2 
2 
1 
I
 
1 


1 
1 operowany 
- w miejsco- 
- wym szpitalu 


20 
30 


I 
Jest wid'Oczne, że żywienie na kolonjach przedstawia się zupeł- 
nie zadawalająco, prawie bez zarzutu. Gor,zej przedstawia się ta spra- 
wa na półkolonjach. 7 półkol'Onij daje posiłki tylk'O raz dziennie, w tern 
na 4-ch pół'kolonjach są 'One za skąpe i składają się z mleka i chleba.
		

/str438.djvu

			431 


Są to t. zw. ćwierć kolonje, surogat instytucyj, które nie dają dodat- 
nich wyników. 
Porządek dzienny był zachowany 
Brakło ustalonegO' porządku dziennego 
100njach. 
Kwestj'Onarjusz zawierał pytanie: "Czy były podczas inspekcji 
dzieci chore - ile, na co". 
Odpvwiedzi na ,tv pytanie dają materjał ciekawy o P'Owstawaniu 
i szerzeniu się ch'Orób zakaźnych na kolonjach, nie mówiąc natomiast 
o stanie zdrowia dzieci przebywających na kolonjach i Q wynikach ich 
p'Obytu, te zagadnienia zresztą nie miały być tematem tej pracy. 
Ta długa lista schorzeń nie przedstawia się groźnie, jeśli sobie 
uświadomimy, że przypadają one na dużą liczbę dzieci, jeśli doda- 
my od siebie przypadki ostrych chorób zakaźnych (dur brzuszny, pł'O- 
nica, błonica, O'dra i grypa) otrzymamy 49 przypadków, cO' na ogólną 
liczbę 30.633 dzieci na koIO'njach >stan'Owi zniikvmy odsetek ChorO'ba- 
mi "kolonijnemi" wydają się być: angina i zaburzenia żołądkow'O-je- 
litowe, prawdoP'Odobną przyozyną w drugim przypadku będzie zmiana 
systemu i rodzaju żywienia. 
O stanie zdrawotnym półkalonij trudnO' sądzić z zestawienia, gdyż 
większość przypadków, które mogły zdarzyć się na półkolonjach uchy- 
liła się później z p'Od ohserwacji kierowników. 
Mogą się zdarzyć na półkalonjach epidemje odry, kokluszu, które 
łatwo dają się stłumić, stosunkowo dużo jest nieżytów spvjówek; 
vdbija się również na ogólnym stanie czystości dzieci brak ciągłej opie- 
ki - wyłącznie na półkolonjach lekarz zwraca uwagę na zawiesze- 
nie i zaniedbywanie czys,taści u dzieci. 
Opieka lekarska i pielęgniarska na kolonjach i półk'Olonjach: 


w większości przypadków. 
na 11 kolonjach i 13 półko- 


Rodzaj opieki lekarskiej I Lic7ba I Liczba 
I kolonij półkolonji 
Lekarz stały 79 32 
" przychodzący (przyjezdny) 222 43 
Niema lekarza 20 I 12 
Brak danych 17 6 
. I 
Razem l 338 93 
I 
Opiekę pielęgniarską miały 94 23 
brak danych z 3 1 
Nie miały opieki pielęgniarskiej 241 69 


.,
 
,+"'.w, 

 
 ...

 
, 
. . 
. 
 3 
'" ;: 

 /1>. 

.W
		

/str439.djvu

			4
2 


Na wyżej wymienionych 94 k'Olanjach i 23 półkolanjach było 'Ogó- 
łem 130 pielęgniarek, w tern 10 dypl'Omowanych, 17 z Kursem P. C. K, 
studentek medyczek (medyków) 4; z kursem Ministerstwa Opieki Spa- 
łecznej 3, z kursem Wileńskim 2, zak'Onnic 7, z kursem harcerskim 7, 
kwalifikacje nie podane (hez kwalifikacji) - 80. 
Karty lekarskie były prowadzane na 173 kolonjach i 34 półkola- 
njach; nie były prowadzone na 143 kol'Onjach i na 51 półkolonjach; 
brak danych z 22 kolanij i 8 półkalonij. 
Skład persanelu wychawawczega jest bardzO' rozmaity. Sprawa 
rekrutowania teg'O personelu była przedmi'Otem studjów na jednym ze 
Zjazdów Midzynarodowych do spraw k'Ol'Onij letnich. Nie była jednak 
przeprowadzana analiza stanu liczbowego personelu w stasunku da 
liczby dzieci. Przepr'Owadzona przez nas ankieta p'Ozwala stwierdzić 
pewną przeciętną i wahania. 
Liozba i skład personelu przedstawia się ja k nast ępuje: 
Liczba wychowawców ina kOIOnjaChlna półkolon. 


Nauczycieli 504 
studentów 113 
maturzystów 26 
słuchaczy seminarjów 20 
harcerzy 26 
uczniów gimnazjalno 10 
ochroniarek 12 
zakonnic (zakonnik.) 11 
pielęgniarek 6 
księży 5 
kleryków 3 
z kursem wych. fiz. 7 
" P. K. P. D. 1 
" społecznym 1 
" kolonij letn. 1 
lekarz 1 
inżynier 1 
Brak danych 150 
Razem 898 


111 
14 
6 
5 
2 


6 
7 
3 


1 


73 
228
		

/str440.djvu

			433 


Wydaje się, że personel k'Olonji rekrutuje się przeważnie z per- 
sonelu najbardziej ofiarnego i najbardziej umiejętnego - według opi- 
nji wygłoS'zonej na wspomnianym Zjeździe Międzynarodowym naj- 
lepszym elementem są nauczyciele, studenci, harcerze. 
Przeciętna liczba ,dzieci, przypadająca na 1 wychowawcę, a także 
minimum i maximum waha się w różnych województwach. 


IŁ. dzieci przypadająca na I maximum I minimum 
Województwo 1 wychowawcę na dzieci na 1 I dzieci na 1 
I kolonjach Ipółkolonjach/w ychow awcę wyc howawcę 
Warsza wskie 28 50 55 ( 94)*) 20 (36) 
Łódzkie 38 60 54 ( 87) 15 (24) 
Kieleckie br. dany
h 
Lubelskie 
Białostockie 45 51 65 (100) 10 (30) 
Wileńskie 
Nowogrodzkie 43 48 65 (102) 26 (25) 
Poleskie 
W ołyńskie 30 67 75 (131) 9 (25) 
Tarnopolskie 22 30 40 ( 65) 11 (20) 
Lwowskie część 21 17 32 6 
Krakowskie 
Poznańskie 22 45 46 ( 76) 5 (18) 
Pomorskie 
Śląskie 
') Cyfry w nawiasach oznaczają stan na półkolonjach. 


Zwraca uwagę znaczna różnica pomiędzy kolonjami i półk'Olonja- 
mi - przeciętna liczba dzieci, przypadająca na 1 wychowawcę na ko- 
lonji, jest znacznie mniejsza ad tej liczby dzieci, którą ma pod swoją 
'Opieką na półkolonji, szczególnie rażąca jest ta różnica przy porówna- 
niu maksymalnych liczb dzieci, przypadająca na 1 wychowawcę na 
kol'Onjach oj półkolonjach. 
Oprócz danych liczbowych ankieta dała możność wypowiedzenia 
się lekarzowi co do ogólnego wrażenia, )_ ;e ndniósł z inspekcji, a 
więc. niezależnie 'Od istotnej przydatności terenu, budynków i przy-
		

/str441.djvu

			dzielonych urządzeń, jest rzeczą interesującą, jak k'Olonja potrafiła 
zagospodarować się i jaki wytworzyła nasItrój wewnętrzny. 
Zestawienie jest naogół bardzo pomyślne: 
Utrzymanie czystości i porządku na kolonjach był'O dobre na 235 
kolonjach i 59 półkolonjach; średnio utrzymany był teren na 17 ko- 
lonjach i 7 półkolonjach; niedos'tatecznie - na 14 kolonjach i 6 pół- 
kolonjach. 
Z pozostałych instytucyj bTa'k danych. 
Budynki były utrzymane starannie i czysto na 215 kol'Onjach i 60 
półkolonjach; wystaTczająco - na 15 kolonjach i 4 półkolonjach, nie- 
wystarczająco - na 23 kolonjach i 5 półkolonja1ch. 
Urządzenia utrzymane starannie na 216 kolonjach i 53 półkolo- 
njachi wystarczająco - na 31 kolonjach i 4 póHrolonjach; niewystar- 
czająco - na 27 kolonjach i 8 półkolonjach (na jednej półkolonji 
brak jakichkolwiek urządzeń). 
Wygląd dzieci określają lekarze - inspektorzy jako dobry i na- 
wet b. dobry na 261 kolonjach i 73 półkolonjach; zły na 3 kolonja{;h 
i 2 półkolonjach (w jednym przypadku z uwagą "Dzieci brudne"). 
Nastrój wewnętrzny kolonji był dobry (bardzo dobry, radosny) 
na 273 kolonjach i 59 półkolonjachi obojętny - na 6 kolonjach i 5 
półkolon j ach. 
Wrażenie na'stroju niezadowolenia i ponure zrobiły 4 k'Olonje. 
Z pozostałych instytucyj brak danych. Duża stosunkowo liczba 
tych ostatnich tłumaczy się tern, że z ostatnich zestawień wykluczyłam 
Województwo Kieleckie, które nadesłało sprawozdania na nieankie- 
towych arkuszach i bez opinji lekarzy powiatowych. 
Ostatnie punkty odpowiedzi na ankietę zawierają opinję lekarza, 
przeprowadzającego inspekcję, o miejscowości, budynkach, urządze- 
niach, organizacji pracy na kolonjach i półkolonjach i jego 
iosek 
o przydatności instytucyj na przyszłość. Na 338 'kolonij i 93 półkolo- 
nIJ. 
W miejscowości odpowiedniej było urządzonych 285 kolonij i 60 półko 
" możliwej" 6 .. " 
" nieodpowiedniej " 14" 5" 
Brak danych 33" 28" 
W odpowiednich budynkach mieściło się 237" 67" 
w możliwych ,,(np. ciasnych) 10" 3" 
w złych - nieodpowiednich mieściło się 44" 7" 
(jeden budynek wilgotny) 
Brak danych z 


434 


Razem 


47 
338 


" 


16 
93 


" 


" 


"
		

/str442.djvu

			W urządzenia 'Odpowiednie były zaopatrzane 217 kolonij 


435' 
i 52 półko 
5 " 
10 " 
26 " 
61 " 
3 " 
7 " 
22 " 
93 " 


" możliwe " 37 " 
" nie\Vystarczające " 45 " 
Brak danych z 39 " 
Organi
acja pracy była dabra na 253 " 
" " wystarczająca na 14 IJ 
" " zła na 17 " 
Brak danych na 54 " 
Razem 338 " 


W 'Ostatnim punkcie ankiety lekarz przedstawił swa} wniosek, 
kwalifikujący k'Olanję, jako bardzo d'Obrą, dabrą, odpawiednią lub nie- 
'Odpowiednią. Wniosek ten 'Odnosi się da przydatności kolanji (półko- 
lonji) na przyszł'OŚĆ. 


Opinja o kolonji i półkolonij kolonij 1 półkolonij 
W zarawa 16 21 
Bardza dobre 18 3 87.2% 
Dobre 47 8 kolanij 
Nadaje się (bez zastrzeżeń) 81 39 
 84,9% 
Nadaje się pa wprawadzeniu 
zmian i ulepszeń 89 16 półkalonij 
Złe (nie nadaje się da J 
wznowienia 34 11 10% kalanij 
Brak apinji 53 14 11.9% półko 
Razem 338 93 


W 'Ogólnem zestawieniu odsetek odpawiedni'O zarganizowanych 
k'Olanij i półkalonij przedstawia się dość pokaźnie. Obok opinji każdy 
prawie arkusz zawiera wyjaśnienie, jakie motywy skłaniły lekarza da 
zdyskwalifikawania kolonji, ewentualnie jakie zmiany i ulepszenia na- 
Jeżałoby wprowadzić. 
Zestawienie tych uwag pr
edstawiała znaczne trudności, wydało 
się jednak P'Ożyteczne dla z'Orjentowania się, jakie są najważniejsze 
balączki naszych kolonij, na ja:kie niedociągnięcia należy zwrócić uwa- 
gę i jaką dr'Ogą iść w kierunku ulepszeń. 
3
		

/str443.djvu

			436 


Najważniejsze braki 


I liczba przypadków 
na kolonjach/ na półkolon. 


Złe położenie (w 1 przypadku w najbliż- 
szem otoczeniu bagna) 
Niedogodne połażenie w śródmieściu 
(w jednym przypadku najbliższy spa- 
cer o 2 km. za miastem) 
Za mała przestrzeń 
Wilgoć (mgły) 
Brak roślinności 
Kurz 
Złe rozplanowanie namiotów 
Za mało wody do picia 
Brak studni (zła studnia) 
Złe ustępy 
Brak śmietnika 
Złe budynki 
Brak budynków 
Złe urządzenia da mYCIa się 
Brak kąpieli 
" natrysków 
Złe sypialnie 
Spią na strychu 
Zła kuchnia 
Brak jadalni 
" schronienia od deszczu 
Niedostateczne naczynia kuchenne 
Muchy w kuchni 
Brak śpiżami 
Złe mycie naczyń kuchennych 
Brak łóżek (prycze) 
Brak łózek - śpią na siennikach 
na podłodze 
Brudno 
Dzieci brudne 
Brak organizacji - choatycznie 
Niedastateczna opieka lekarska 
" "pielęgniarska 
" liczba personelu 
Zła opieka 
Złe żywienie 


5 


4 
6 
6 
3 
12 
1 
5 
4 
8 
10 
12 


11 
12 
4 
2 
1 
12 
1 


1 
1 
1 
1 
2 


2 
11 
2 
5 
2 
2 
2 
1 
2 


3 


3 
1 
1 
3 


2 


2 


1 
1 


3 


3 


Należy podkreślić, że cyfry w kolumnach nie 'Oznaczają liczby 
kolonij, lecz liczbę przypadków, różne braki m'Ogą się powtarzać na tej 
samej kolonji, więc np. na jednej kolnnji może być: brak śmietnika,
		

/str444.djvu

			437 


zły ustęp, brudno i chaotyczna organizacja, wszystko razem jednak 
charakteryzuje jedną instytucję. 
Pewne wyjaśnienie należy się w 2-ch przypadkach złeg'O żywienia 
na kolonjach. W jednym przypadku lekarz podaje, że czynsz za wy- 
najęte pomieszczenie dla kalonj'i jest tak wysoki, że instytucji zabrak- 
ło funduszów i wskut
 teg'O dzieci nie'd-ojadają; w dTUgim przypadku 
inspekcja lekarza trafiła na kolację, na którą dzieci dostały chleb i... 
galaretkę Oetkera. 
Pewna razbieżność może zwrócić uwagę przy zestawieniu ostatniej 
tablicy z tabelką, przedstawiającą liczbę p'Osiłków i ich jakość. Jedno- 
razowy posiłek miały 7 półkalonij, widocznie jednak w 3-ch przypad- 
kach był ten posiłek obfity i P'Ożywny; w 4-ch niewystarczający, a z 
pośród .tych ostartnich 3 dawały tak skąpe posiłki, że to wysrtarczało, aby 
zdyskwaliHkować półkol'Onję na przyszłość. 
Wnioski: I. Organizacja i stan zdrowotny kOll'Onij przedstawia 
się naogół zadawalającO'. Dadatnie strony kolonij są to: obfite żywie- 
nie, wybór odpowiednich terenów, przeważnie leśnych, zapewniona 
w przeważa'jącej większości opieka I
arska, do.bór odpowiednio wy- 
kwalifikowanego personelu. 
Do stron 1!jemnych należą: brak własnych o.dp'Owiednich budyn- 
ków, przypadkowe umiejscowienie szeregu kolanij, niedostatec'zne 
urządzenia sanitarne i gospodarcze w wielu przypadkach (b. mała 
liczba natrysków). 
II. Pół.k'Olonje stoją naogół na niższym po
iomie, niż kalonje. 
Pozi'Om półkol'Onij wykazuje b. duże wahania - obok półkolonji zor- 
ganizowanych wzorowa, mających wła'sne budynki z leżalniami i urzą- 
dzeniami do gier, kilkakrotnem obfi'tem żyWieniem i staranną opieką 
leka'rską i pielęgniarską, istnieją instytucje zorganizowane bez zro- 
zumienia właściwego. znaczenia półkoilon ji. 
Do ujemnych stron półkolonji należy ich przypadkowe umieszcza- 
nie w różnych, niezawsze odpowiednich i odpowiednio połaż'Onych bu- 
dynkach, niedostateczne ich zaO'patrzenie w urządzenia niezbędne dla 
utrzymania czystości - natryski, umywalki; zbyt duża liczba dzieci, 
przypadająca na 1 wychowawcę. 
Wskazania na najbliższą przyszłość: 
1) konieczne jest organizowanie jak najwięk'Szej liczby kolonij 
wakacyjnych a nie półkolanij. 
2) należy znacznie p'Owiększyć liczbę budynków specjalnych, 
. przeznaczonych na kolonje. Przy rozbudowie prewentorjów na-
		

/str445.djvu

			438 


leży przewidzieć możnaść zarganizowania przy prewentorjum 
latem k'Olanji. 
3) Organizowanie kolonji w budynkach szkalnych, barakach i t. p. 
pomieszczeniach a innem przeznaczeniu jest dopu'S'Zczalne, 
przedtem jednak, instytucja, urządzająca kolonję, P'Owinna ją 
zgłosić do organów sanitarnych miejscowych władz, w celu 
uzyskania opinji o warunkach zdrowotnych 'Obranej miejs'Ca- 
waści. 
4) Powinna istnieć ewidencja 'Odpawiednich terenów kalonjal- 
nych (np. przy Związku T-w K'OI'onij Letnich w Wa'rszawie). 
5) Należy opracować typ umywalki, natrysku i ustępu polaweg'O, 
które mogłyby być d'Odatkowa zainstalowane przy budynku, 
mieszczącym kalanję, a którego urząd.zenia nie są obliczone 
na zwiększaną liczbę dzieci. 
6) Każda kolonja winna być wizytowana przez lekarza powiato- 
wego, przynajmniej 3 razy, a w każdym razie jak najprędzej 
po jej zainstalawaniu się. 
7) Organizacje, które nie wyka:zały dastateczneg'O przygot'O- 
wall'ia do w
ięcia na siebie 'Odpawiedzialnaści za stan kol'Onji, 
nie m'Ogą karzystać z poparcia władz, w razie panawneg'O zor- 
ganizawania przez nie kolonji, te 'Ostatnie pawinny być ściśle, 
czę'Sta kontrolowane. D'O takich 'Organizacji należy zaliczyć te, 
które nie d'OS'tarczyły dzieciom odpowiednieg'O odżywiania i 
opieki, na których kalonjach panawał brud, cha«?s i zły nastrój. 
Urzędy Wojewódzkie Zdrowia (zdrawia i 'Opieki 'Spałecznej) 
pawinny na te nrganizacje zwrócić szczególną uwagę. 
8) Da kwalifik'Owania terenów kolonijnych i zapewnienia k'Ola- 
njom 'Opieki lekarskiej i pielęgniarskiej pawinny być w pierw- 
szym rzędzie pawołane ośrodki zdrowia i przychodnie prze- 
ciwgrulicze. Półk'Olonje na'leży traktować jaka konieczność, 
wypływającą z 'Oszczędnaści, nie mogą 'One w żadnym przy- 
padku zastąpić kalonji z następujących względów: 
a) odżywianie jest mniej 'Obfite - mniejsza liczba posiłków, 
b) dzieci pazastają w ciągu % - % doby w zwykłych złych 
warunkach zdrowatnych, 
c) niemażliwa jest stała kantrola higjeniczna dzieci - czy- 
staści bielizny, ubrania, włosów, mycia się i kąpieli i stanu 
zdrowia dziecka, 
d) niemażliwa jest kontrala wychowawcza,
		

/str446.djvu

			439 


e) niem'Ożliwy jest wpływ ciągły na dzieci, mający na celu 
wpojenie w nie przyzwyczajeń zdrowotnych i kulturalnych, 
f) kontakt z przyrodą, wyrobienie samodzielności, zaradno- 
ści, sposlrzegawczoś'ci i t. p. jest możliwy tylko na kOllo- 
njach (obozach), w czasie wycieczek i w 'Otoczeniu napra- 
wdę leśnym. 
Wobec jednak konieczności (czasowej) organizowania półkolonij, 
należy ZJwrócić uwagę, aby: 1) półk'Olonje trwały cały dzień, 2) posiłki 
były conajmniej 3-krotne, 3) urządzenia higjeniczne były wystarcza- 
jące, w szczególności powinny być urządzenia do mycia i dostateczna 
liczba ustępów, 4) była zapewniona możność kąpieli-np. w miejskich 
łaźniach lub natryslki na miejscu, 5) liczba personelu wychowawczego 
wystarczająca, aby zapewnić dzieciom staranną opiekę, 6) należy po- 
łożyć nacisk na związanie 'Organizacyjne półkolanij z 'Ośrodkami zdro- 
wia (przychodniami społecznemi). Wszystkie dz,ieci półkalonij po- 
winny być w ewidencji 'Ośradka zdrowia (przychodni przeciwgruźli- 
czej), 'który powinien mieć stałą nad nią 'Opiekę lekarską i pielęgniar- 
ską, 7) półkoilonje powinny być umieszczane pod miastem i korzystać 
z budynków dla pasiłków, 8) prowadzenie półk'Olonji nie maże być uza- 
leżnione od pog'Ocly - w tym celu organizacje prowadzące półkolonje 
powinny zapewnić im możność korzystania z budynków w razie nie- 
pogody, zupełnie wskazane są dla tych celów namioty, baraki prze- 
nośne, nawet szałasy. 
Wreszcie dla zreaHzowania niektórych z wyrażonych tu postula- 
tów powinno istnieć biuro przy centralnej 'Organizacji społecznej (wy- 
żej wymienionym Związku Towarz. K'Olonij LetniCh), które: 1) pro- 
wadziłaby ewidencję terenów 'Odpowiednich, 2) 'Opracowałoby plan 
rozbudowy k'Olonji, 3) opracował'Ohy 'typy srtandarltowe urządzeń ko- 
lonijnych - umywalek, natrysków, leżaków, U'stępów polowych, pral- 
ni i t. p., 4) apracawałoby normy żywienia dla kolonji i półkolonji, 
5) 'Oprac'Owałoby 'Odpowiednią dla kierowników kolonij i półkolonij 
literaturę pedagogogiczną i z zakresu gospodarstwa i administracji, 
6) stanowiłoby stały organ doradczy dla organizacyj prowadzących 
kolanje.
		

/str447.djvu

			J. CHEŁMIŃSKA, Warszawa. 


Z wyników ankiety w 
dycyjnych zabaw l gIer 
w Polsce, 


spraWIe tra- 
ruchowych 


prowadzonych przez Radę Naukową Wychowania Fizycznego. 
Odczyt wygłoszony na Sekcji Higieny Szkolnej i Wychowania Fizycz- 
nego XIV Zjazdu Lekarzy i Przyrodników Polskich, 14. IX. 1933. 


Obok szeregu prac naukowych, dokonywanych dla podniesienia 
sportu polskiego, Rada Naukowa W. F. zajęła się również przepro- 
wadzeniem wielkiej ankiety w sprawie tradycyjnych zabaw i gier 
ruchowych w Polsce, w celu zgromadzenia wyczerpującego materjału 
do monografji gier polskich. 
Inicjatywę podał p. pro£. dr E. Piasecki na posiedzeniu Komisji 
Wychowania Fizycznego Dzieoka, odbytem dn. 19-9o grudnia 1932 r., 
przedstawiając jednocześnie plan i kosztorys pracy. Projekt został 
bardzo życzliwie przyjęty przez wiceprzewodniczącego Ra,dy Nauko- 
wej W. F. p. gen. dr Roupperta, wobec czego przystąpiono niezwłocz- 
nie do powoła'llia specjalnej komisji, w skład której weszli: p. H. Ol- 
szewska - wizytatorka Kuratorjum Warszawskiego, p. K. Musza- 
łówna - sekretarz Rady Naukowej W. F., p. pro£. dr Sl. P'Oniatow- 
ski, p. pro£. dr E. Piasecki, jako przewodniczący Komisji. 
Nader przychylne stanowisko Ministerstwa W. R. i O. P. (pp. 
wicemin. Pieracki, nacz. wydz. Błoński) oraz Kuratorjów (pp. Ol- 
szewska, Siikorski, Wyrobek i in.) P02JW'01iło na prowadzenie akcji 
w szkołach. W maju b. r. rozesłano kilka tysięcy egzemplarzy ankiety 
do szkół ś'rednich ogólnokształcących, do seminarjów naucz. i do nie- 
których organizacyj młodzieży. 
Dzięki życzliwej współpracy szkół i zrzeszeń dotychczasowy ma- 
terjał przedstawia już znaczny dorobek ilościowy i jakościowy. Do 
l-go września b. r. odpowiedziało przeszło 300 szkół, licząc przecięt- 
nie 100 uczniów na szkołę; prócz tego zaczęły napływać odpowiedzi 
ze Związku Strzeleckiego. 
Archiwum ankiety, prowadzone według indelksu geograficznego 
i indeksu rzeczowego, mieści się w lokalu Rady Naukowej W. F. 
(Warszawa, Myśliwiecka 3-5). Dotychcza's zdołano uporządkować
		

/str448.djvu

			441 


zaledwie połowę nadesłanych odpowiedzi, już jednak na padstawie 
teg'O materjału mażna przewidzieć, że ankieta przeprowadzona pla- 
now'O da k'Ońca da jaknajlepsze wyniki. Obecna wartość pozytywna 
przedstawia się następująco: 
1. Ankieta dała między innemi nieznane dotychczas 'Opisy zabaw 
i gier, względnie nieznane odmiany tychże, nieznaną terminologję. 
sposoby mętowania i t. p. 
2. Otrzymano ciekawe zasięgi terytorjalne niektórych gier i za- 
sięgi różnych nazw tych samych gier. 
3. Na specjalną uwagę zasługuje materjał psychologiczny. Mło- 
dzież z entuzja!zmem chwali ulubione przez siebie gry, 'Opisując nie- 
kiedy abszerniej sw'Oje nastroje wewnętrzne podczas zabaw. 
4. Z punktu widzenia etnologji, poza ciekawem rozmieszczeniem 
geagraficznem, ankieta dała już kilka cennych przyczynków do wy_ 
krycia genezy niektórych gier. 
Najciekawszy pad tym względem dały kresy wschodnie, zwła- 
szcza tereny południawe, gdzie zachowały się do dziś wśród ludu 
zabawy obrzędowe. 
Cały szereg opisanych gier i odmian, których tu nie możemy oma- 
wiać, pozwoli na 'Odtworzenie ciągłości ewalucyjnej zrębu ruchaweg'O 
oraz wątku ide'Owega ,gier. 
Ankieta wyka'zała również, że niektóre gry i sporty staropolskie 
żyją w pewnych zakątkach kraju do dziś. Oto np. t. zw. "palcaty"- 
szermierka na kije - zachawały się w pow. Hrubiesz'Owskim. Gra 
rzutna "kości", z bogato rozwiniętą techniką, jest uprawiana w No- 
wogródzkiem. 
Rewelacyjne wiad'Omości otrzymano ze Związku Strzeleckiego. 
Młodzież wiejska pow. Tarnopolskieg'O opisuje, iż w okolicach lesi- 
stych bawią się tam w t. zw. "łapankę". Na dane hasło "łapak" goni 
chłopców, którzy uciekają na drzewa, skacząc z gałęzi na gałąź. D'O- 
tknięcie ziemi liczy się za przegraną. Prawdziwość tej wiadomości 
potwierdza miejsc'Owy instruktor wychowania fizycznego. 
A oto przykłady zasięgów terytorjalnych niektórych gier: 
Kiczka, gra rzutna z podbijaniem. Przybory: palant t. j. mocna 
pałka i krótki kijek zastrugany stożkowat'O lub ścięty prosto. Przez 
uderzenie w kraniec kijek padskakuje, poczem podbity zakreśla łuk 
w P'Owietrzu - przeciwnik stara się uchwycić g'O w locie. Kiczka jest 
obok palanta na jbardziej popularną grą w Palsce. O kiczce wspomina 
już Rey, jako Q obowiązującej zabawie obrzędowej wielkanocnej. 
II: .\I
II01 !lo\. : 
\. : 
" 
..' 
,,' 
 ,,,...'"
		

/str449.djvu

			442 


Zasięgi jej nazw, właściwych dla poszczególnych regjonów, dają cha- 
rakterystyczny obraz. Rzeki są tu poniekąd granicami do dziś. W woj. 
Wileńskim, Białostockiem, Nowogró	
			

/str450.djvu

			443 


czone naj troskliwszą opieką, wędrują o czwartej rano w pO'le za by- 
dłem o chłO'dzie i jakże często niedostatecznem pożywieniu. Dla tej 
małej rzeszy jedyną radoś'cią są wiejskie zabawy i gry ukradkiem 
na ugO'rze uprawiane. Dzieci kochają je całem sercem. Jeśli tedy 
szkO'ła wiejska będzie je nadal pielęgnowała, jeśli następnie w oświa- 
cie pO'zaszkolnej nie zostaną one zaniedbane, sport rodzimy stanie się 
ważnym 
rodkiem wychowania obywatelskiegO' młodzieży. T. zw. 
usportowienie wsi stanie się łatwiejszem d'O rozwiązania. Sport byłby 
również niewątpliwie doskonałym odczynnikiem na porachunki n'Ożo- 
we starszej młodzieży wiejskiej, które przybierają coraz groźniejsze 
rozmiary. 
I jeszcze jedno. Czy nie byłoby dobrze, gdyby odpowiednio wy- 
brane i opracowane przez fachowców gry pO'lskie obowiązywały obok 
obcych przy zdobywaniu POS'u? 
Praca nad gromadzeniem materjału będzie ,trwała nadal. Obec- 
nie ankieta zO'stanie skierowana do niektórych szkół powszechnych, 
aby wypełnić luki materjałem bezpO'średnim z terenu wsi. Prócz tego 
Studjum Wychowania Fizycznego w Poznaniu gromadzi materjał 
z literatury polskiej i O'bcej. 


Mgr. LUCJAN LANGE. 


Walka wręcz w programie szkolnym. 
(Referat wygłoszony na Zjeździe Sekcji Wych. Fiz. i Higj. Szk'Olnej 
na Okręg Pozn. i Porno w marcu b. r.). ' 


Istnieje cały s'zereg metod walki wręcz, lub jakby także można 
powiedzieć samoobrony czy też, jCl!k Niemcy mówIą, walki zbliska bez 
broni (waffenloser Nahkampf). Do najbardziej wart'Ościowych, poza 
boksem francuskim, który jest jak wia;domo, połączeniem francuskiej 
walki kO'panej (savate) z boksem angielskim, należą wymieniony co- 
dopiero bO'ks angielski oraz japońska metoda dżiu-dżicuj tylk'O O' O'bu 
ostatnich będę mówił, gdyż p'Osiadają one w programie szkolnym bar- 
dz'O pO'ważną wartość. Przy b'Oksie zatrzymam się krótko, gdyż dla 
nas ważniejszem jest dżiu-dżi.cu, którego wyżSZ'Ości nad boksem nikt 
(kto O'czywiście zna obie metody) nie może kwestjonowaćj dlategO' też 


*) Referat był połączony z licznemi demonstracjami. których opisu z powo- 
du braku miejsca nie zamieszczamy.
		

/str451.djvu

			444 


nie będę obu metod ze sobą porównywał, tylko wskażę przy okazji 
na niektóre różnice. 
Referat opracowałem w ten sposób, aby na możliwie licznych 
przykładach wyjaśnić istotę walki wręcz; analizując niektóre chwy- 
ty, rzuty i t. d., chciałbym wykazać, w jakim kierunku powinien iść 
wychowawca fizyczny przy doborze ćwiczeń przygotowawczych i sto- 
sowanych, aby nauka walki wręcz z jednej strony nie narażała mło- 
dzież na rzeczywiste niebezpieczeństwo, a z drugiej, abyprzedsta- 
wiała dla niej naprawdę wartość praktyczną. 
Przechodząc 'Obecnie d'O właściwego tematu, podam na wstępie 
te grupy ćwiczeń, które przedewszystkiem powinny być uwzględnione 
w każdej normalnej lekcji walki wręcz; Q ile będziemy mieli do dy- 
spozycji jedynie kilka minut podczas lekcji gimnastyki, t'O trzeba 
oczywiście ten materfał rozłożyć na tygodnie czy miesiące. 
Teraz wyliczę tylko poszczegÓlne grupy, aby później d'O niektó- 
rych z nich jeszcze wrócić celem szerszego omówienia; a więc będą t'O: 
1. Ćwicz. mięśni, ścięgien i stawów z specjalnem uwzględnie- 
niem P'Otrzeb walki wręcz. 
2. Ćwicz. w padaniu, przewrotach, gł'Ową wdół i t. d., podczas 
których środek ciężkości ciała zajmuje w stosunku do ziemi 
najróżnorodniejsze P'Ozycje. 
3. Ćwic:z w oswajaniu się z ciężarem przeciwnika przez un'Osze- 
nie go w P'Owietrze. 
4. Rzuty przeciwnika na ziemię. 
5. Wyczuwanie miejsc bolesnych na ciele przeciwniikaj również 
bez P'Omocy wzroku. 
6. Chwyty kończynami górnemi i dolnemi. 
7. Ciosy kończynami, gł'Ową i tuł'Owiem. 
8. Ćwiczenia równoważne stosowane. 
9. Dow'Olne ćwiczenia stosowane wzgl. wolna walka. 
10. Boks. 
Przechodząc 'Obecnie do ogólnych uwag, tyczących przepr'Owadze- 
nia lekcji walki wręcz, zaznaczam, że tak samo jak w innych ćwicze- 
niach cielesnych musimy pamiętać także tutaj o wszystkich ogólnie 
znanych zasadach z dziedziny metodyki i systematyki ćwiczeń cie- 
lesnych, jak stopniowanie, powtarzalność, doskonalenie, odpoczynek 
i t. d. Podkreślę tylko te, które w nauce wręcz mają specjane zna- 
czenIe.
		

/str452.djvu

			445 


I tak np. pOWImen instruktO'r stale pamiętać Q zapewnieniu ucz- 
niom należytego bezpieczeń'Stwaj rzuty i przewroty wykonywać z za- 
sady na miękkiem podłożu (materac, koce, trawnik, piasek). Silne 
rzutu, podczas których ciało opisuje obszerny łuk w powietrzu, naj- 
lepiej ćwiczyć latem, aby rzucony padał do wody, na gTubą war'Stwę 
siana czy słomy. O ile brak odpowiednich warunków, to poprzestać 
lepiej tylko na ćwiczeniach przygotowawczych. 
Co do ubioru, t'O prawidłowy polega na bluzie z luźnemi ręka- 
wami aż do łokci oraz spodenek, wS'zystko z grubego płótna. Najlepiej 
ćwiczyć boso lub w skarpetkach, gdyż obuwie z sztywną p'Odeszwą 
absolutnie nie nadaje się, p'Onieważ nawet słabe kopnięcia mogłyby 
spowodować skaleczenia. W naj gorszym razie ćwiczyć w lekkich trze- 
wikach z gumową podeszwą, która, aczkolwiek niehigjeniczna, to jed- 
nak uniemożliwia wszelkie poślizgnięcia, które specjalnie w walce 
wręcz mogą być w skutkach bardzo fatalne. O ile nie ma specjalnego 
ubioru, to trzeba jednak od czasu do czasu ćwiczyć w normalnem (sta- 
rem) ubraniu, aby dać ćwiczącym warunki zbliżone do rzeczywisto- 
ści; aby nie zabrudzić sali tym nieodpO'wiednim ubiorem, można takie 
ćwiczenia przenieść na b'Oisko. 
Dalej powinien instruktor zwrócić specjalną uwagę na czystość 
rąk i paznokci (ewent. kazać je obciąć), gdyż nawet małe zadraśnięcia 
skóry, zachodzące przy różnych chwytach, mogą spowO'dować zaka- 
żenia. 
PO'dczas ćwiczeń powinna panować na sali cisza, aby współćwi- 
czący mogli sobie podawać umówione znaki (np. poddanie się głosem 
lub, jak przy duszeniu, uderzaniem dłoni o ziemię oraz własne wzgl. 
przeciwnika ciało). Wszelkie objawy zapalczywości czy brutalności 
winien nauczyciel natychmiast monitować lub odpowiednio ukarać. 
Zwracam na to specjalną uwagę, o ile nie chcemy doczekać się tego, 
aby walka wręcz poszła śladami dzisiejszego bO'ksu. Rycerskość w każ- 
dym ruchu i geście, otO' naczelny postulat przy nauce walki wręcz. 
Ćwiczenie ciosów brutalnych jak np. kopanie traktować poważnie, wy- 
łącznie z myślą C ewtl. zastosowaniu w razie rzeczywistegO' niebez- 
pieczeństwa. 
Pouczyć także uczniów, aby nie stawiali zbyt wielkiego oporu, 
gdyż utrudnia to O'gromnie wykonanie chwytu; pozatern taki 'Opór jest 
. sztuczny, gdyż normalnie przeciwnik nie wie przecież, jaki ruch czy 
cios partner jego wykona, więc nie zdąży stawić oporu. Co do wy- 
boru współćwiczącego, to najlepiej pozostawić uczniom swobodęj ich
		

/str453.djvu

			446 


wybór dobrowolny będzie przewazme trafniejszy, tern bardziej, że 
tutaj, nie tak jak w boksie, waga nie odgrywa zbyt wielkiej roli; 
jednakże trzeba od czasu do czasu zarządzić zmianę partnerów. 
Nie wymagać też podczas ćwiczeń zbyt rygorystycznie kolumny 
ćwiczebnej i t. d. Musimy stale o tern pamiętać, żeby dać warunki 
zbliżone do rzeczywistości. Naturalnie trzeba mieć stale przegląd 
całego zespołu i panować nad nim. Zwracać specjalnie uwagę na 
słabszych fizycznie, aby przypadkiem uczni'Owie o bardziej wybuj	
			

/str454.djvu

			447 


chwytów i ciosów bolesnych będzie naogół mało skuteczne, gdyż czł'O- 
wiek napół przytomny ze strachu i wyczerpania nie czuje bólu ("to- 
nący chwyta się brzytwy") j pozatern brak stałego oparcia i 'Opór wo- 
dy utrudniają ogromnie stosowanie silnych i szybkich ciosów czy na- 
cisków. Tutaj trzeba raczej stos'Ować chwyty dźwigniowe. Dalej P'O- 
winniśmy przerabiać także, specjalnie ze starszymi uczniami, ćwicze- 
nia ze wstrzymaniem oddechu (ważne przy ratowaniu tonących, pod- 
czas p'OżaTu i t. d.), również z zamkniętemi oc'zyma, głową wdół i t. p. 
Tutaj pamiętajmy jednak stale D grożącym niebezpieczeństwie dla 
zdrowia naszych wych'Owanków. W wątpliwych przypadkach, t. zn. 
tam, g,dzie nawet bez złej woli ze strony jednego z współćwiczących 
(np. przez nieuwagę) mogłoby się wydarzyć jakie nieszczęście, lepiej 
opuśćmy dane ćwiczenie, wzgl. poprzestańmy na ćwiczeniach przygo- 
towa wczych. 
Co do tych ostatnich panuje naogół błędne pojęcie i nie docenia 
się ich podstawowego zna,czenia w nauce walki wręcz. Wszelkie chwy- 
ty, ciosy, rzuty i t. d., nie P'Oparte należytą siłą i szybkością będą 
bezwartościowe i będą nadawały się raczej na salę gimnastyczną, gdzie 
uprzejmy partner już leży, zanim współćwiczący zdołał go prawidłowo 
chwycić. 
Pamięta jmy także o tern, aby nie przemęczać uczniów; po bardzo 
intensywnych ćwiczeniach m'Ożemy dać np. ćwiczenia w wyczuwaniu 
bolesnych miejsc na ciele przeciwnika i t. d. 
P'O tych uwagach 'Ogólnych przejdę obecnie do omówienia niektó- 
rych, na wstępie wymienionych grup ćwiczeń. 


Boks. 
Przy boksie zatrzymam się tylko krótko, gdyż wobec jego silne- 
g'O rozpowszechnienia na terenie całej Polski jest on naogół d'Obrze 
znany, posiada liczną i dobrą literaturę, nawet specjalne czasopismo 
w języku P'Olskim i wychowawcy fizyczni dosk'Onale orjentują się 
w jego zaletach i wadach! tych ostatnich jest niestety coraz więcej, 
i dlatego chcę o nich kilka słów powiedzieć, aby przestrzec przed bez- 
krytycznem stosowaniem boksu na terenie szkoły. 
Musimy sobie z góry powiedzieć, że boks w 'Obecnej formie jest 
bardzo brutalnym sportem. Przyczyna nie tkwi w nim samym, lecz 
w przepisach i w publiczności, nieraz f'Ormalnie rozbestwionej. Sędzia, 
który ma prawo zarządzić przerwę, gdy rozwiąże się rękawica lub 
t. p., nie może tego uczynić, gdy jeden z zawodników krwawi (może 
to uczynić tylk'O w pewnych bardzo nielicznych warunkach). Skutek
		

/str455.djvu

			448 


jest oczywiście ten, że po kilku chwilach zaw'Odnicy przedstawiają 
okropny widok Na wid'Owni budzą się naturalnie krwiożercze instyn- 
kty i... końc'zy się sp'Ort. Zawodnicy, którym udziela się podniecenie 
widowni, tracą spokój, dążą wszelkiemi siłami do nok autu, zapomi- 
cając o obronie, i wówczas bardzo łatw'O o kalectwo lub nawet śmierc, 
która dawniej występowała tylko w szerega,eh zawod'Owców, i t'O bar- 
dzo rzadk'O; obecnie w samej P'Olsce w ciągu ostatniego półrocza, o ile 
się nie mylę, były już 2 wypa'dki śmierci po amatorskich walkach 
bokserskich. 
Nie chcę teg'O szkicu dalej r'Ozszerzać; powiem tylko, że jako 
długoletni sędzia bokserski miałem już nieraz możność obserwowania 
tego r'Odzaju scen, i niestety powtarzają się one obecnie coraz czę- 
ściej. Korzystną zmianę mogłyby wpr'Owadzić 'Odpowiednie przepisy, 
lecz narazie decyduje Q tern płacąca publiczność, a ta żąda silnych 
emocyj. 
Mimo to musimy jednak wpr'Owadzić główne elementy boksu do 
nauki walki wręcz, choćby tylk'O z przyczyn samoobr'Ony, gdyż obecnie 
'Opanowały go już również takie 'Osobniki, które ze sp'Ortem nie mają nic 
wspólnego. W zwiąiku z tern chcę tutaj p'Odkreślić, że nie wolno nam 
uczyć różnych chwytów i ciosów z walki wręcz takie osoby, które 
mogłyby nabytą umiejętność zużyć w celach stojących w kolizji 
z prawem. 
Jak już wspominałem na wstępie, nie można kwestjonować wyż- 
szości dżiu-dżicu nad boksem. Osoba, która nawet tylko śre,dnio 
'Opanowała zasady japońskiej met'Ody samoobrony, da 'Sobie bardzo 
łatw'O radę ch'Oćby z wyśmienitym bokserem; oczywiście musi 'Ona 
ogólnie orjent'Ować się, jakich ataków i obron bokser używa. Boks 
nadaje się więcej do ataku niż do 'Ohrony; jednakże ubranie (np. gruby 
płaszcz) osłabia ogromnie siłę ciosu, w przeciwieństwie do dżiu-dżicu, 
gdzie ułatwia stosowanie chwytów i rzutów; bliskość walczących utru- 
dnia bokserowi używanie swej jedynej broni, a mianowicie ramion. 
Mając w takiej sytuacji tylko twar1dą i bardz'O ruchomą głowę prze- 
ciwnika do dyspozycji, na której m'Oże umieścić sw'Oje ci'OSY, grozi mu 
przy tern siłą rzeczy poważnem kalectwem. Przy atakach laską czy 
n'Ożem bokser jest prawie że bezbronny. 
Dla nas, na terenie szk'Oły, będą miały główne znaczenie ćwicze- 
nia przygotowawcze i ćwiczenia w wyrabianiu szybkich i silnych cio- 
sów; tern bardziej, że nie wymagają one żadnych przyborów specjal- 
nych. Wszystkie ci'OSY łatwo ćwiczyć na piłce lekarskiej; dla dodatk'O-
		

/str456.djvu

			449 


wej ochrony pięści można uczniam kazać sporządzić sobie wałki 
ochronne z .sukna. Przestrzec jednakże przed zadawaniem ciasów 
w twarde przedmioty jak koział, kań i t. d., gdyż wałek taki będzie 
za mało sprężysty. O ile są rękawice bokserskie, ta d.bać a ich kon- 
serwację i czystość (po używaniu należycie wentylować, nie rzucać 
na ziemię i t. d.). 
Bardza wa*ne znaczenie w całej walce wręcz ma skakanka. Linki 
nie pawinny być zbyt lekkie; dobrze jest obciążyć je w środku przez 
owinięcie sznurkiem, lub ewtl. przez zwykłe zmaczanie wodą. Poza 
innemi celami chodzi w tem ćwiczeniu o drabne, szybkie, jak najek'O- 
nomiczniejsze ruchy; pozatern nabywamy przy skomplikowanych ska- 
kankach zdalność precyzyjneg'O wy,czuwania własnych ruchów, oraz 
ruchów ciał obcych, z któremi mamy kontakt; chcdzi tutaj głównie 
o znane nam z psycholagji wrażenia kinestetyczne. 


Padanie i równowaga stosowana. 
Przechodząc 'Obecnie do ćwiczeń japańskiej metody dżiu-dżicu, 
omówię najpierw umiejętność padania oraz ćwiczenia spokrewnione 
jak przewr'Oty, równoważne i t. p. 
Podstawą przy nauczaniu dżiu-dżicu jest nauka prawidłowego 
padania. Ponieważ cna także w życiu cadziennem ma 'Ogromne zna. 
czenie, chraniąc nas bardzo często od kalectwa czy nawet śmierci, 
omówię ją cokolwiek szerzej. 
Przy padaniu 'Obniża się, jak wiadomo, śradek ciężkoś'ci ciała 
w stasunku do podstawy. Ludzie sztywni boją się tega 'Obniżenia i przy 
poślizgnięciu się np. wprast 'Odruchowo, niecelawym wyprostem koń- 
czyn dolnych, starają się jak naj dłużej utrzymać środek ciężk'Ości 
mażliwie wysoka, pomagając sobie przy tern gwałtawnemi wymachami 
kcńczyn górnych. Czasem uda im się wrócić do równowagi, lecz prze- 
ważnie następuje bardzo bolesny upadek, tern niebezpieczniejszy, im 
wyżej środek ciężkaści został temi niecelowemi ruchami uniesiony 
ponad ziemię. 
A więc musimy oduczyć się tych 'szkodliwych ruchów. Gdy czu- 
jemy, że nasza równowaga została zachwiana, musimy błyskawicznie 
'Obniżyć środek ciężkości, co nastąpi przez zgięcie wszystkich stawów 
kończyn dalnych, głównie w stawie kolanowym. Z tej pozycji już 
łatwo nadać naszemu ciału ruch postępowo-obratowy, potrzebny do 
zwinnych przewr'Otów. 
Przy ćwiczeniu przewrotów łatwa zauważymy, że pierwsza faza 
ruchu, tzn. faza obniżenia środka ciężkości, jest łatwa; trudniejsza
		

/str457.djvu

			450 


jest ostatnia faza, t. zn. podwyższenie środka ciężkości z postawy 
leżącej do stojącej. Dlatego musimy pamiętać o silnym zamachu 
w pierwszej fazie (tułowiem i ciężką głową), celem uzyskania jak naj- 
większej szybkości początkowej, aby siłą inercji wykonać trudny ruch 
w ostatniej fazie. Naturalnie odgrywają tutaj r'Olę jeszcze inne czyn- 
niki, znane nam z teorji wych'Owania fizycznego (np. zasada kuli, pomoc 
kończyn i t. d.), lecz chciałbym tylko na tym przykładzie wykazać, 
w jaki sposób winien nauczyciel prawa mechaniki zastosować przy 
nauce walki wręcz. 
Nauczając przewrotów, musimy pamiętać Q ochronie głowy, łokci 
i rąk; aczkolwiek kończyny górne mają tutaj ważną rolę sprężyn, 
służących d'O 'Osłabienia zderzenia z ziemią wzgl. d'O odbicia przy pow- 
stawaniu, to stosować tę pomoc początkowo bardzo 'Oględnie, gdyż 
łatwo o zwichnięcia czy złamania. 
Przewroty ćwiczyć w najrozmaitszych formach i kierunkach. Stop- 
niować bardzo ostrożnie. Z dziećmi ćwiczyć tylko na miękkiem po- 
dł'Ożu; u starszych, którzy mają już 'Odpowiednią warstwę ochronną 
mięśni i dostatecznie silne więzadła, oraz potrafią je umiejętnie na- 
piąć, możemy przejść stopniowo do co:raz twardszego podłoża, zwięk- 
szając także pęd. Pamiętajmy o tern, że nieraz wypadnie nam wy- 
konać umiejętny przewrót na asfalcie czy nawet bruku; dlateg'O mu- 
simy też ćwiczyć przewroty po skokach wgłąb, czy też rzutach piono- 
wych (uniesienie przeciwnika i rzucenie g'O prostopadle do p'Odłoża), 
starając się upaść na czworaki (coprawda bardzo ostr'Ożnie, gdyż 
człowiek ma inną budowę niż np. kot). oraz nadać ciału ruch 'Obr'O- 
towy już p'Odczas lotu (np. przez 'Odbicie się od przeciwnika w m'O- 
mencie rozpoczęcia I'Otu). 
Z grupą padania są bardzo ściśle połącz'One ćwiczenia równoważne 
stosowane. Chodzi o to, aby wytrącić przeciwnika z równowagi, nie 
tracąc przy tern własnej. W tym celu trzeba np. stosować 'Odpowiedni 
cios w korzystnym momencie. Miejsce, kierunek i siła ci'Osu odgrywa- 
ją wielką rolę. Weźmy np. kopnięcie w podudzie, gdy przeciwnik 
jest w ruchu; musimy wybrać chwilę rozpoczęcia obciążenia stopy. 
Ta sama zasada 'Odgrywa rolę przy poślizgnięciach: noga usuwa się, 
zanim nastąpiło pełne obciążenie stopy. 
Dalej trzeba wykorzystać siłę przeciwnika, t. zn. wykonać zwód; 
np. przeciwnik pcha: stawiam opór, aby nagle cofnąć się, i wytrącić 
go przez to z równowagi. - Kolejność ruchów musi być płynna: np. 
kopnięcie z boku w p'Odudzie wyprowadziło przeciwnika z równowagi; 
muszę wykorzystać siłę bezwładności i natychmiast dodać ci'OS w kark
		

/str458.djvu

			451 


z drugiej strony i w dalszym ciągu kontynuować ruch tą ręką, która 
zadała cios. 
Celem uchwycenia właściwego momentu, pamiętać o tern, że 
"rozkaz" do danego ciosu musi wyjść z mózgu wcześniej, aby wyk'O- 
nanie wypadło we właściwym momencie; trzeba się formalnie wczuć 
w spodziewany ruch przeciwnika. 
Dla utrudnienia przeciwnikowi wytrącenia nas z równowagi po- 
suwamy się innym krokiem niż normalnie, t. zn. nie odrywamy kolejno 
nóg od ziemi, tylko zachowujemy prawie cały CZas postawę sze- 
roką i długą. Trzeba także obniżyć środek ciężkości i nigdy nie krzy- 
żować nóg. 


Ciosy. Chwyty. Rzuty. 


Przechodząc obecnie do dalszych grup ćwiczeń w dżiu-d'żicu, za- 
znaczam' że połączyłem powyższe grupy tylko ,dla krótkości referatu, 
gdyż podczas nauczania powinny zajmować oddzielne miejsce. 
Ci'Osy wykonujemy w dżiu-dżicu nieomal każdą częścią ciała, 
głównie kończynami (dłoń, łokieć, bark, kolano, stopa), pozatem gło- 
wą (czoło) i dosyć często wykorzystujemy ciężar tułowia jako do- 
datkową siłę; dodajemy także z tych samych powodów skok, rozbieg, 
przewrót i t. d. Ciosy zada jemy we wszystkich kierunkach i płaszczy- 
znach. 
Jak wiadomD, używa się do ci'OSÓW w dżiu-dzicu głównie krawę- 
dzi dłoni. Cios taki jest znacznie niebezpieczniejszy i trudniejszy do 
obrony, niż pięścią. Jest on ekonomiczniejszy, gdyż nie wymaga, tak 
jak cios bokserski, pomocy 'Od ciężaru ciała, a co z tern się łączy, nie 
narusza równowagi uderzającego i pozwala mu na wykonanie dalszych 
akcyj (nie jak u b'Oksera, który cZęsto pada wprzód, gdy atak jego 
trafia w próżnię). 
Cios krawędzią powinien być sprężysty; ręka odskakuje od miej
 
sca trafioneg'O jak piłka gumowa. Wiemy przecież, że najboleśniej- 
sze są uderzenia gumą, i nawet lekkie uderzenie oponą rowerową może 
spowodować złamanie kości. Wiemy także z fizyki, że im mniejsza 
płaszczyzna zetknięć 2 ciał, tern większy efekt. Weźmy jako przy- 
kład ostry i tępy koniec toporka lub gwoździa. Również celność 
ciosu krawędzią jest lepsza; np. przy ciosach w nos lub chrząstkę tar- 
czowatą pięść zatrzyma się częściowo na czole lub szczę.ce dolnej. To 
samo tyczy innych miejsc bolesnych, gdzie przebiegają nerwy i na- 


4
		

/str459.djvu

			452 


czynia. Wyprostowane palce pozwalają również na natychmiastewe 
stDsO'wanie różnych chwytów (nie tracimy czasu na wyprost palców), 
a poiatem warunki dźwigniewe są korzystniejsze, gdyż przybywa de- 
datkowa siła. Wspomnę także o wydłużeniu ramienia przy ,ciosach 
prestych palcami. 
Musimy również ćwiczyć rO'zne kembinacje ciO'sów, t. zw. ser je, 
i to zarównO' kończyną górną jak i dolną, oddzielnie i wspólnie. TO' 
samO' w pełączeniu z chwytami, rzutami i t. d. Musimy się błyska- 
wicznie orjentować, ja:kie chwyty będą w danym mDmencie najkerzy- 
stniejsze, i je petem szybko i płynnie st'Osewać. 
Do niniej'szej grupy należy także umiejętneść stosowania szarp- 
nięć, t. zn. krótkich, bardzO' silnych i szybkich ruchów j będą to prze- 
ważnie skłony i skręty w różnych płaszczynach. 
DużO' czasu trzeba także peświęcić wyuczeniu pewnych i silnych 
chwytów, aby przeciwnik przez wyślizgnięcie się nie udaremnił zamie- 
rzenego rzutu lub t. p. Tutaj należą też różne dźwignie i klucze. 
Wymienię tylko bardzO' ważną dźwignię dłO'niewą, aby na tym przy- 
kładzie wyjaśnić istO'tę działania t. zw. trójkątu skutecznO'śd; 'O ile 
linja AB będzie przedstawiała przedramię, a linja BC rękę w zgięciu 
dł'Oniowem, to kierunek siły pDwinien przedstawiać trzeci bok trójkątu, 
t. zn. trzeba dążyć do zamknięcia trójkąta; w tym celu trzeba np. 
w naszym przypadku ustalić (zapemocą w'Olnej ręki, barku lub t. p.) 
łO'kieć przeciwnika. Wszystkie chwyty dźwigniewe pO'winniśmy ćwi- 
czyć w różnych pezycjach. Przy tych wszystkich chwytach pamiętać 
Q śrDdkach bezpieczeństwa; np. rzut przez skręt stepy mO'żna wyko- 
nać bezpieczniej w ten sposób, aby przeciwnik upadł na ręce, do le- 
żenia przodem (prawidłewo rzuca się przeciwnika w danym przy- 
padku na biodro lub plecy). Pedobnie 'st'Osować ostrożnie nO'życe nóg 
w pełączeniu z rzutem tułewia. 
O ile ch'Odzi D przytrzymanie przeciwnika na ziemi, te i tutaj 
używamy zasad dźwigniowych, naciskając na keńczyny. CzęstO' uży- 
wamy także zmiany pozycji, aby nasz ruch działał obszerniej i inten- 
sywniej, np. przez skłon wdół z wykrokiem. 
Słabsi fizycznie pewinni specjalnie kłaść nacisk na szybkeść ru- 
chu w początkowej fazie; chodzi mianewicie D te, aby np. kończyna 
górna przeciwnika przekrO'czyła już normalną granicę bezbolesnegO' 
'Oporu, zanim przeciwnik zorjentuje się wzgl. potrafi wykO'nać ruch 
ebrO'nny; ewtl. mDżna wykonać jeszcze dedatkewy cies.
		

/str460.djvu

			453 


Ogólne zasady dżiu-dżi'Cu. 
W ostatnim rozdziale mego referatu omówię jeszcze najważniej- 
sze zasady japońskiej metody dżiu-dżicu. 
Główną zasadą, o czem już przedtem wspominałem, jest wyko- 
rzystanie sił przeciwnika ,dla własnej korzyści, t. zn. krańcowa eko- 
nomja sił, czyli: poddać się chwilowo, aby ostatecznie zwyciężyć. Wy- 
jaśnię to na przykładzie: przeciwnik pcha - stawiam opór, aby nagle 
cofnąć się i wytrącić go przez to zrównowagi lub rzucić. 
Japończyk przybiera bardzo często pozycję wyczekującą, np. 
w leżeniu na plecach (podobnie zresztą jak niektóre zwierzęta, które 
'Oczekują ataKu silniejszego przeciwnika), by nagle przejść do zdecy- 
d.owanego ataku w najsła'bsze miejsce. 
Ogromna ilość czasu (nieraz lata całe) poświęconego na naukę 
dżiu-dżicu, pozwala mu stosować chwyty i ciosy nieraz wprost z ma- 
tematyczną dokładnością, ściśle zależnie od ruchów przeciwnika. 
Nas Europejczyków zadziwia 'Ogromna ilość ćwiczeń przygoto- 
wawczych, bardzo różnorodnych i nieraz wprost karkołomnych, które 
przerabiają Japończycy. Używają bardzo wiele ćwiczeń z oporem, 
i to ogromnie intensywnych, np. z pomocą lasek. 
Nie możemy naturalnie bezkrytycznie stosować tych wszystkich 
ćwiczeń u naszej młodzieży, gdyż nie wiadomo, czy tam właściwości 
rasy, klimat i t. d. nie neutralizują ewtL szkodliwych wpływów 
nieracjonalnych ćwiczeń; poza tern trzeba pamiętać, że Japończycy 
stopniują swoje ćwiczenia bardzo powoli, zarządzają w czasie ćwiczeń 
częste odpoczynki i, co najważniejsze, ich higjena osobista (m. i. od- 
żywianie) stoi na tak wysokim poziomie, do 'którego nam Europej- 
czykom jeszcze bardzo daleko. W każdym razie uzyskali Japończycy 
przez swoją metodę świetne wyniki, i ani li mł'O'dzieży, ani u doro- 
słych nie zauważono wadliwych postaw lub innych stanów patologicz- 
nych. T'O samo można powiedzieć o innych krajach w Europie, gdzie 
dżiu-dżicu uprawia się jako bardzo popularny sport; przy tej okazji 
wspomnę tylko, że np. w Niemczech istnieje specjalny związek pań- 
stwowy, do którego należy około 50 towarzystw, i że poza bogatą li- 
teraturą książkową wychodzi od 5-ciu lat specjalne czasopismo facho- 
we. Nas będzie więcej interesowało, że w Wiedniu zaprowadzono 
lekcje dżiu-dżicu w szkołach średnich. 
Wracając jeszcze do Japończyków, muszę podkreślić ich nad- 
zwycza jną zdolność uczenia się wszystkich sportów w bardz'O krótkim 
czasie. Rewelacyjne były ich wyniki na ostatnich 2 'Olimpjadach. Jest
		

/str461.djvu

			454 


to prawdopodobnie m. i. zasługą ich wszechstronności, wyrobionej na 
dżiu-dżicu, oraz ich zdolności P'Odpatrzenia drobnych i szybkich ru- 
chów, jakie decydują o rekordach sportowych, co także jest zasługą 
dżiu-dżicu. Odwrotnie, mogę stwierdzić, z osobistego doświadczenia, 
że wszechstronni sportowcy stosunkowo szybko dochodzą do wprawy 
w dżiu-dżicu. 
W związku z tern odważę się powiedzieć: Czy nie byłoby lepiej, 
na terenie szkoły wprowadzić wzgl. rozszerzyć znacznie naukę walki 
wręcz, choćby nawet na koszt niektórych sportów, wymagających 
większych inwestycyj, a dających proporcjonalnie małe korzyści. Na- 
razie byłaby, zdaje się, przytern pewna 'trudność z instruktorami, lecz 
tę możnaby doraźnie usunąć przez urządzenie 2-3 dniowych kursów, 
gdyż dla dobrego wychowawcy fizycznego wystarczyłoby, mojem zda- 
niem, kilkanaście lekcyj, by mu dać główne podstawy, na których 
mógłby się sam dalej kształcić. 
Na zakończenie mego referatu podam jeszcze raz główne wnioski: 
1. - Z różnych metod walki wręcz należy w 'Szk'Ole uwzględnić 
przedewszystkiem dżiu-dżicu, gdyż jest ona naj wszechstronniejsza 
i najpraktyczniejsza. 
2. - Aby uzyskać takie wyniki, które mogłyby mieć w życiu 
c'Odziennem wart'Ość praktyczną, należy przenaczyć specjalne godziny 
dla nauki walki wręcz; w czasie normalnej lekcji gimnastyki można 
przerobić najwyżej ćwiczenia przygotowawcze. 
3. - Wobec trudności uprawiania sportów przez młodzież żeńską 
należałoby u dziewcząt prowadzić walkę wręcz ra,ezej w szerszej. mie- 
rze niż u chłopców; oczywiście z specjalnem uwzględnieniem psychiki 
młodzieży żeńskiej oraz głównie w kierunku praktyczn'Ości. 
4. - Należałoby uwzględnić naukę walki wręcz na różnych na- 
uczyciel'Slkich kursach wychowania fizycznego, jak np. wakacyjnych. 
Kończę mój referat następującym wnioskiem: Odwróćmy uwagę 
młodzieży szkolnej od sportów widowisk'Owych, pełnych krzykliwego 
pieniactwa, a uczmy ją w to miejsce dżiu-dżicu, które jako szkoła 
błyskawicznej orjentacji, zarówno pod względem odpornym, jak i za- 
czepnym, da nam pełnowartościowyen obywateli państwa.
		

/str462.djvu

			455 


.JASIŃSKI JAN 
Poznań. 


Organizacja łyżwiarstwa w szkole *). 


Sport łyżwiarski w Polsce jest zaniedbany. Tymczasem jest to 
jeden z działów wychowania fiz. dostępny dla szer'Okich mas bez 
względu na wiek, stan socjalny i płeć, możliwy do uprawiania wszę- 
dzie: i w mieście i na wsi. Ze względu zaś na swoje cechy wychowaw- 
czo-zdrowotne'O silnym pierwiastku hedonicznym, zasługuje ze wszech 
miar aby ,szkoła uznała w nim jeden ze środków wych. fizyczneg'O 
młodzieży. 
W 'Okresie zimowym znaczna większość nas'zego społeczeństwa 
robi co tylko może, aby 'Odciąć się 'Od świeżego powietrza i słońca. 
Zamyka się, zabija i uszczelnia wszelkie otwory, aby tylko uniem'Ożli- 
wić ruch i wymianę powietrza mieszkaniowego. Wyjście na mróz rów- 
na się conajmniej wyprawie polarnej, dzieci - ubiera się nietylko za 
ciepło, ale uszczelnia usta i nos. Nic więc dziwneg'O, że nasze nieliczne 
ślizgawki w okresach mrozu są puste i nieopłacalne. Społeczeństwo 
nie rozumie wartości powietrza zimowego, nie umie wykorzystać zdro- 
wych, pięknych dni naszej zimy, bo nie nauczono j
 jeździć na łyż- 
wach i nie przyzwyczajono do ruchu w zimie. 
Stan ten jest w dużej mierze winą naszą - wychowawców fizycz- 
nych, powołanych ,do propagandy łyżwiarstwa, predestyn'Owanych do 
wpojenia społeczeństwu wartości ruchu na łyżwach. Czy to robimy? 
W niewielkim st'Opniu zaczynamy rozumieć swoje obowiązki, wprowa- 
dzamy łyżwiarstwo na teren szkoły, nieśmiałepróby podejmuje ten 
i ów. Są to dopiero próby, które winny się stać celowem zjawiskiem, 
programową pracą w szkole, 'Szeroką propagandą łyżwiarstwa w spo- 
łeczeństwie. Przez młodzież zmienimy nastroje i przeorzemy opinję, 
ściągając na ślizgawkę młodych i starych. Wiele w tej sprawie pomóc 
mogą Uczelnie Wyższe W. F. wprowadzając obowiązkową umiejęt- 
ność łyżwiarstwa, łącząc chociażby te sprawy z kursami narciarskiemi 
oraz Kurat.orja Szkolne, skąd winien wyjść nacis
k na czynniki pośred- 
nie iwych. fiz., wskazujący na konieczność uwzglęnienia łyżwiarstwa 
w całej pełni podczas obowiązkowych godzin w. f. W tych sprawach 
jest wiele do zr'Obienia. Pobieżne badania moje Q stanie łyżwiarstwa 
w s'zk'Ołach poznańskich, wykazały, że łyżwiarstwo leży u nas odło- 


*) Referaf wygłoszony na posiedzeniu Sekcji Higj. szkoln. i W. F.. Grupą 
Pozn. i Koło Wych. F. U. P.
		

/str463.djvu

			456 


giem. Na palcach jednej ręki można policzyć te środowiska, które 
próbowały wychodzić na lód, o jakiejś celowej pracy, dążącej do. na- 
uczenia wszystkich jazdy na łyżwach, nie było mowy. Kto wie czy 
nie winna tu także moda i atrakcja jaką jest narciarstwo. W tej kwe- 
stji robi się dużo pr'Opagandy i nie żałuje się pieniędzy. Rozmach ten 
wytłumaczalny w krainach polskich obfitujących w opady śnieżne, 
trzeba uważać w województwach centralnych za luksus. Nie będę 
mówił o wartości łyżwiarstwa pod względem ruchowym i wychowaw- 
czym. Chciałbym jednak podkreślić wartość tego sportu z punktu wi- 
dzenia naszych celów. Dążeniem naszem jest, aby społeczeństw'O ćwi- 
czyło i uprawiało ruch dla jego względów hedoniczno-zdrowotnych. 
Cel ten możemy osiągnąć jedynie przez młodzież, przyzwyczajając 
ją i ucząc takich elem. wych. fiz., które są łatwe i możliwe do upra- 
wiania przez całe życie, łyżwiarstwo posiada tę cechę dostępności ta- 
niości i powszechności. Daje w wielkim stopniu rad'Ość i zadowolenie. 
jest sportem hartującym, możliwie wszechstronnym, środkiem na roz- 
klekotane nerwy dzisiejszych ludzi - cudownym, a poza tern jest to 
jedyny sport możliwy w zimie w całej Polsce. 
Wprowadzenie łyżwiarstwa na teren szkoły nie jest jednak tak 
proste i łatwe jak innych sportów. Wychowawca fiz. natrafi na wiele 
trudności natury: osobistej, programowej, materjalnej; spotka się z 
biernym OP'Orem młodzieży i rodziców. Trudność natury osobistej, to 
nieumiejętność jazdy na łyżwach samego wych. fiz. Nie ryzykuję za 
wiele, jeżeli p'Owiem, że 50°/0 nauczycieli w. f. nie umie jeździć na 
łyżwach i co gorsze, nie chce się nauczyć ze względu jakoby na swoją 
ambicję i postradanie szacunku swoich uczniów. Jest to fałszywe sta- 
nowisko. Opanowanie sportu łyżwiarskiego nie sprawia wielkiej trud- 
ności. Wstyd winien być schowany. Niema 'Oba wy stracenia szacunku 
i poważania młodzieży, wtedy gdy oni widzą u starszego cenionego 
przez siebie czł'Owieka wysiłek woli, postęp w sprawności osobistej. 
Śmiesznością dla nich będzie raczej wystawanie nauczyciela na lodzie 
w kaloszach i patrzącego się na mł'Odzież jak kura na pływające ka- 
częta. Wiem z własnego doświadczenia, że upadki i niezgrabności po- 
czątkowe profes. nie przynoszą mu żadnej ujmy. Owszem, są one za- 
chętą i przykładem dla wszystkich nie umiejących, a okazją dla uspra- 
wnionych do podzielenia się swą wiedzą. Oprócz tego, nauczyciel nie- 
umiejący jeździć, nigdy nie będzie się spieszył z realizacją łyżwiar- 
stwa w szkole. 
Drugą trudnością są kwest je programowe. Programy szkolne nie 
uwzględniają łyżwiarstwa. Wzmianka o sportach w czasie tak zw. go-
		

/str464.djvu

			457 


dzin gier pO'południowych nie wystarczy na opanowanie łyżew. K'O- 
niecznem jest wyjście na lód w czasie godzin normalnych przed po- 
łudniem. Nie możemy tu stosować półśrodków t. j. chodzenia raz na 
tydzień ze względu na nasze stosunki klimatyczne. 
W zimie mamy klimat na zachodzie bardziej oceaniczny, na 
wsch'Odzie bardziej kontynentalny. Charakterystyczną cechą tych kli- 
matów są zmiany pogody, zależnie 'Od przewagi wiatrów zachodnich 
lub wschodnich. Pierwsze są częstsze i dlatego zima nasza nie jest 
mroźna. Trzy miesiące zimO'we mają średnią lemperaturę jak na zimę 
wysoką: 


grudzień styczeń luty 
Krainy zachodnie i+ 0.5 - 2 0 - 0.8 0 
" wschodnie - 8.3 0 - 50 I - 4.5 0 
" południowe - 2 o - 3.8 0 - 2.5 0 


W tych warunkach okres zamarzania wody, a więc okres ślizgaw- 
kowy wynosi w ciągu całej zimy: na zachodzie od 15 - 50 dni (śred- 
ni'O 21 dni), na wschodzie od 30 - 100 (średnio 46 dni), na południu 
od 20 - 85 (średnio 32 dni). W dodatku nie są to dni sk'Oncentrowa- 
ne, a rozproszone w ciągu 3 miesięcy, przeplatane okresami ciepłemi. 
Taki przebieg zimy nie ułatwia uprawiania łyżwiarstwa, ale jedn'O- 
cześnie zmusza nas do bezwzględnego, celowego wyzyskania okresu 
ślizgawkowegO', poświęcenia wszystkich lekcyj wych. fiz. na łyżwiar- 
stwo, gdyż nigdy nie wiadomo, czy w dniu następnym będzie lód czy 
odwilż. W szkole musi być stałe pogotowie łyżwiarskie, nauczyciel 
i chłopcy muszą śledzić z uwagą komunikaty meteorologiczne. Do- 
piero wtenczas m'Ożna będzie mówić o nauce i postępach łyżwiarstwa 
w szkole. Jest nadzieja, że w nowych programach 'Szkolnych te spra- 
wy będą wyraźnie postawione, ułatwi nam się w ten sposób pracę nad 
tym sP'Ortem. 
Gdy umiemy jeździć na łyżwach, jesteśmy na tyle rozsądni, że 
interpretujemy właściwie ramy nas Oibowiązujące trzeba wtedy roz- 
wiązać zasadniczą sprawę. Kt'O płaci koszta ślizgawki? Co zrobić,' żeby 
wszyscy jeździli? Najprostszem rozwiązaniem był'Oby urządzenie śliz- 
gawki na boisku szkolnem siłami młodzieży lub służby szkolnej, lecz 
wtedy mamy kontra s'Obie dyrekcję (obawa przed kosztami). odp'O- 
wiedzialność w g'Odzinach pOP'Ołudniowych, siedzienie uczniów cały j) 
fi 
 
, · łltI.IOT
t(... :;: 
. 
I
		

/str465.djvu

			458 


dzień na lodzie, ograniczenie swobody na przerwach i t. d.). Trzeba 
nieraz kilkoletniej cierpliwości i wytrwałości w dążeniu, aby w ten 
najłatwiejszy i najprostszy sposób zrealizować pomyślnie tę kwestję. 
Gdzieindziej, to najprostsze rozwiązanie znalazłoby poparcie dyrek- 
cji - brak wtedy miejsca. 
Trzeba więc szukać terenu poza szkołą, mogą wchodzić W rachu- 
bę tereny bliskie, na które można przyjść bez straty czasu 'Samej lek- 
cji. Z zasady właściciel ślizgawki pójdzie na duże ustępstwa, gdyż 
i tak rano ślizgawka świeci pustką. Umawiać się nie od głowy, a od 
godziny, w najgorszym razie od klasy. Pieniądze na opłatę można 
czerpać z 3 źródeł. 
1) ,od samych uczniów czy uczenic w f'Ormie jednorazowegÓ fun- 
duszu ślizgawkowego, zebranego 'Oficjalnie przez sekretarjat 
szkolny. 
2) od koła Przyj. Gimn. w formie zasiłku, 
3) od dyrekcji. 
Najniezawodniejszy jest pierwszy sposób, który stosuję u siebie, 
opłata od klasy na godzinę bez wzgl. na ilość wynosi 1.60. Każdy 
chłopiec, nie wyłączając zwolnionych częściowo od wych. fiz., czy 
całkowicie, płaci 1 zł. za sezon. Niezamożnym może klasa obniżyć tę 
opłatę a nawet zwolnić całk'owicie. Pożądanem byłoby, aby wynajętą 
ślizgawkę opłacała szkoła z funduszów własnych lub Koła Przyjaciół. 
Możliwem to będzie w czasach lepszych finansowo lub wtedy,. gdy 
łyżwiarstwo będzie obaw. ćwicz. podczas zimy. Gdy już mamy wszyst- 
ko gotowe, przyjdą trudn'Ości osobiste poszczególnych uczniów. Ogół 
odniesie się do poczynań nauczyciela z radością i pełną pomocą. Będą 
jednakże jednostki, które zastosują opór bierny. Są różne tego powody: 
1) brak łyżew i niemożność ich kupienia, 
2) brak butów (wielu uczniów posiada półbuciki), 
3) fa.łszywa ambicja. 
4) obawa przed upadkiem-niewiara w siebie. 
Jedni będą wyraźnie stąwiali sprawę, a inni będą kręcić, przy- 
nosząc zwolnienia, wynajduje różne bóle nóg, zaziębienie, zwalając 
swą niechęć na brak obuwia. Z pierwszymi łatwiej możemy dać sobie 
radę. Wystarczy z nimi serdecznie porozmawiać i ułatwić wyjście na 
lód przez kupno łyżew dla szkoły (wystarczy w zupełności 20 p. ły- 
żew, przeznaczając na to 160 zł. w trudniejszych warunkach finans. 
szkoły rozłożyć zakup na 2 - 3 lata. Łyżwy winne mieć uchwytniki 
na 'Obcasy).
		

/str466.djvu

			459 


Z drugimi nie bawić się, uważać branie udziału w ślizgawce za 
normalny obowiązek ćwiczenia i wyciągać konsekwencje, stwierdza- 
jąc nieobecność i niewyk'Onywanie przepisów szkolnych co d'O ćwicze- 
nia, obniżając stopień w wych. fiz. 
Są tacy, którzy powiadają: chcę jeździć, ale nie mogę, bo mam 
tylko półbuciki. Tutaj trzeba radzić. Jako tako, uratują sprawę różne 
półśrodki (grube skarpetki, paski, buty pożyczone w rodzinie i t. p.). 
W żadnym razie nie zwalniać z ćwiczeń. Tragicznie ta sprawa nie 
wygląda. Jest sporo u mnie takich chłopców, którzy nauczyli się jeź- 
dzić na łyżwach, mając jedynie półbuciki. Mam pewność pozatem, że 
na drugi rok, będą tak kombinować, żeby mieć buty. Trudniej będzie 
rozwiązać sprawę u dziewcząt z pantofelkami na wysokich obcasach. 
Myślę jednak, że tylko wyraźne żądanie szkoły oraz cicha propagan- 
da nauczycielki, przypominającej dość wcześnie o koniecznem posia- 
	
			

/str467.djvu

			460 


mia jest tuż pod jego nogami, że upadek nie jest tak bolesny, szcze- 
gólnie wtedy, gdy robi się to 'Ostrożnie. 
Grupa druga z kolei, to ci, którzy jeżdżą. Z nimi przerabiamy 
przygotowawcze formy d'O łuków: a więc przekładankę wprawa i wle- 
wo, półłuki, jazdę dwójkami. Zwracamy uwagę na układ ciała i na 
jazdę na krawędzi łyżwy. Zaczynamy jednocześnie jazdę tyłem po- 
jedyncz'O i dwójkami naprzemian. Ci, którzy mają opanowaną jazdę 
figurowę muszą być zachęceni do pogłębienia swej umiejętności przez 
jazdę dwójk'Ową, najrozmait'gze motylki, 'kroki taneczne, kombinacje 
łuków zewnętrz. i wewnętrznych oraz inne. Niektórzy opanowali w 
zupełności jazdę figurową wprzód, nie umieją jednak jeździć tyłem. 
Trzeba więc ich przypilnować i zachęcić. W całej tej nauce nauczyciel 
nie powinien zapominać a sobie, winien sam stale pogłębiać swoją 
sprawnaść. Wytwarza się miły, specyficzny niespotykany w innych 
działach, stosunek między nauczycielem a wychowankami. Przez 
wspólną naukę, wskazówki chętnie udzielane przez młodzież nauczy- 
cielowi i odwrotnie przez stałą pomoc nauczyciela dla słabszych, wy- 
twarza się współżycie i współpraca. W spółpraca ta winna być zużyta 
także do nauki gorszych łyżwiarzy przez lepszych. Odgrywa tu dużą 
rolę znajamość stosunków i przyjaźń w klasie. Oddawać trzeba uczą- 
cych się w ręce ich przyjaciół. Praca więc nauczyciela będzie rozpro- 
szona, winien on się zjawić tam, gdzie ma caś do zrobienia, przerzucać 
się od jednostki do jednostki, łączyć chwil 'Owo grupy równorzędne 
dla 'zbadania ich postępu, dla wskazania błędów, poprawienia 'Oraz dla 
nauczania n'Owych rzeczy. Masówka jest możliwa tylka w początko- 
wych 'Okresach jazdy. Im dalej jesteśmy od początku, tern więcej pra- 
cy nad jednostkami. Naukę samą urozmaicać zabawami, ma się rozu- 
mieć znów w zastos'Owaniu do grup P'Oszczególnych. 
Będą to: gonitwy, czarodzieje, berki, jazda w kole, gwiazdy, 
młynki, węże, gromadne holendrowanie, pistolety, armaty, skoki w dal 
i w wyż 'Oraz inne znalezione czy to w podręcznikach 6 -łyżw. czy wy- 
kombinowane przez nauczyciela. 
Doskonałym bDdźcem do postępu w nauce będą próby d'Ostosa- 
wane do p'Oziomu klasy albo ujednostajnione dla całega gimnazjum. 
Im więcej będzie stopni takich prob tern lepiej (nie przekraczać jed- 
nak 8 - 10 stopni). Dzięki nim, stwarza się mament współzawodni- 
ctwa z własną słab'Ością, ukazując bliski do 'Osiągnięcia cel. Chłapiec, 
zdobywszy jeden stopień sprawności, zdąża do drugiego ze wszystkich 
sił, wydobywając z siebie maximum inteligencji, woli i wytrwał'Ości. 
Można przeprowadzić zawody międzyklasowe na podstawie tych prób,
		

/str468.djvu

			461 


punktując i notując osiągnięte wyniki chłopców. P'Ozatem trzeba zre- 
alizować pragnienie wielu chłopców w zawarte w słowie - hockey. 
Nie dopuszczać jednak do gry wszystkich. P'Ostawić wyraźnie sprawę, 
tylko 'ten będzie brać udział w hockey'u kt'O wykaże się dobrą jazdą 
figurową. Hockey winien stać się środkiem w rękach nauczyciela, przy 
pomocy którego zmusza się i zachęca chłopców do zdobywania więk- 
szej sprawnO'ści w jeździe figur'Owej. Warunki te w miarę 'OgólnegO' 
postępu, podwyższać. W pierwszym rzędzie należy skierować wysiłki 
chłopców na opanowanie jazdy figurowej, a następnie jazdy na szyb- 
kość i zręczności w 'skokach. Jazda figurowa, raz opanowana, poz'Osta- 
nie na ca:łe życie. Na hockey i jazdę szybką nie będzie doj'rzały czł'O- 
wiek miał ochoty. Nie można jednak zapominać i ignorować elemen- 
tów szybkości i walki jakiemi rozporządzamy w hokey'u. Tkwią tu 
pierws:wrzędne momenty wychowawcze potrzebne polakom bardz'O, 
wytwarzające maximum pewności siebie, ofiarności i bezwzględności. 
Zauważyłem, że nie wszyscy palą się do hockey'a są tacy, którzy go 
unikają. Pytanie więc, czy właśnie tych, ze stanowiska potrzeb P'OI- 
skich, nie należał'Oby zachęcać i 'Ośmielać w tym kierunku. Doskona - 
łem uzupełnieniem pracy łyżwiarskiej w szkole będzie sekcja łyżw.- 
hokejowa w Gimn. klubie czy Kole Sportowym. Ona pozwoli wyłado- 
wać się w walce zewnętrznej, tym najlepszym, najsprawniejszym 
i najbardziej bojowym chłopcom. Ona także ułatwi nauczycielowi pra- 
w szkole, gdyż ci właśnie społecznicy-sp'Ortowcy, będą największą po- 
mocą w nauce podczas lekcji łyżwiarstwa. 
Sekcja ta będzie inicjat'OTką i wykonawczynią dorocznych zawodów 
łyżw. w jeździe figurowej i biegach, które ogłoszone wcześniej, staną 
się podnietą w pracy nad sobą. 
Nauczyciel nie może zap'Ominać, że łyżwiarstwo może służyć jako 
jeden z punktów P. O. S. Należy wyzyskać okres lodowy i prze- 
prowadzić próbę na P. O. S. z łyżwiarstwa. Jak dotąd, łyżwiarstwo 
nie cieszy się P'Owodzeniem u kandydatów na P. O. S. 
Wina tutaj programów łyżw. wP. O. S. 'Oraz warUll'ków technicz- 
nych. Warunki łyżw. w przepisach P. O. S-u opierają się tylko na 
biegach od 500 m dO' 5000 m. Biegi te trudno przeprowadzić ze wzglę- 
du na brak miejsca na ślizgawce lub 'trudności w wyznaczeniu bieżni. 
Ażeby wprowadzić łyżw. do P. O. S-u trzeba uwzględnić w warunkach 
P. O. S-u jazdę figur'Ową. Pomóżmy także harcerstwu przeprowadza
 
jąc w por'Ozumieniu z drużynowymi próby harc. na-"1PJ;'a.
pść łyżwia
 1. f 
rza. Reasumując, stwierdzam: · -'> 


.. i V:...... 


W ;r\.5
IA i:ł-_/ ł \. :4,,4-
_
		

/str469.djvu

			462 


1) łyżwiarstwo winno się stać w szkole takiem samem ćwicze- 
niem, jak gry sportowe, t. j. 'Obowiązkiem dla wszystkich i przeprowa- 
dzonem na wszystkich lekcjach tygodniowych w. f., 
2) łyżwiarstwo winno być ułatwione przez czynniki sz!kolne za 
pośrednictwem: 
a) własnych ślizgawek szkolnych, 
b) łyżew jak'O obowiązkowego sprzętu młodzieży, 
c) pieniędzy wyłożonych na sprzęt hockey''Owy i łyżwy; 
3) ze względu na nasz klimat, należy natychmiast wykorzystać 
całkowicie okresy mrozu. 


BRONISŁA W CZECH. 


Nowe drogi w rozwoju techniki 
narciarskiej. 


Czem jest technika narciarska i w jakim stopniu Jej poziom wa- 
runkuje przyjemność z jazdy na nartach wie każdy turysta, nie mó- 
wiąc już Q zaw'Odniku zjazdowcu, dla 'którego niekiedy 'slracone se- 
kundy są już nie d'O odrobienia. Jeszcze ,do wiosny ubiegłego roku 
wszyscy polscy na'rciarze t. j. turyści i zawodnicy w ciężkim górskim 
terenie napotykali na znaczne trudności, potęgowane w pewnych wy- 
padkach :zJmianami atmosferycznemi. To też dla zjazdu na ciężkim 
i kopnym śniegu lub na łamiącej się szreni przewidywał ówczesny re- 
pertuar techniki przeważnie nast. ewolucje: łuk z 'Oporu, obskoK i te- 
lemark. W ostatnich zaś czasach posługiwano się dość często kristja- 
nją zwykłą i n'Ożycową, przyczem należałohy dodać, że ewolucje te 
wykonywano chętnie w łatwym terenie, na łączkach i ubitym śniegu. 
Z chwilą zmiany terenu na .trudniej'szy. zazwyczaj zapominał'O się 
o tych kristjanjach a nawet v telemarku i zjeżdżano łukiem z oporu, 
obskokami, albo też "z góry jedź, z góry jedź. a na d'Olinie - h a m u (. 
Wprawdzie łuk z oporu, obskok i telemark były efektownymi ewolu- 
cjami, ale za to nie zawS'ze skutecznemi, tam g,dzie chodziło o pewny, 
szybki zjazd. Problem 'SzyBkiego i pewnego zjazdu rozwiązano przy 
pomocy krystjanji nożycowej i zwykłej, ale tyl'ko częściowo, ponie- 
waż w trudnych warunkach śniegowych obie te ewolucje zawodziły. 
Jednocześnie należałoby za'znac'zyć, że ewolucje te wykonywano
		

/str470.djvu

			463 


w stosunkowo łatwym terenie, który uma:żliwiał zjazd strzałą, a ewo- 
lucje stanowiły zazwyczaj ułatwienie w nieznacznych zmianach kie- 
runku z.jazdu, ewentualnie jego za!kończenie. Trudność pełnego roz- 
wiązania zjazdu przy pomocy krys'tjanji tkwiła w wymaganiach tech- 
nicznych wspomnianych ewolucyj. I t
tk: krystjanja zwykła jakkol- 
wiek jest łatwa do wykonania na puchowym i płytkim śniegu, to na 
szreni, alho na kopnym śniegu nastręcza duże trudności i wymaga 
znacznego wytsiłku, ponieważ ,tyły nart są uwięzione w śnie'guj nato- 
miast na szreni kantowanie nart jest nierówne, co powoduje częste 
upadki. W tych samych warunkach śniegowych krystjanja nożycowa 
wskutek kanieczności nierównorniernego 'Obciążania nart powoduje 
niepewność zwrotu, 'rozjechanie nart i również kończy się upadkiem. 
Najracjanalniejsze d'Otąd rozwiązanie pewnego i szybkiego zjazdu bez 
względu na trudności terenowe i warunki śniegowe przyniosła dobrze 
opanawana krystjanja z odciążeniem tyłów. Powyższą ewolucję zna 
narciarstwo ausitrjackie już ad dawna. Długie, strome zjazdy alpej- 
skie urozmaic'One licznemi 'trudnościami terenowymi, wymagają wy- 
sakiej techniki zjazdowej, która obok pewności zjazdu musi jedna- 
cześnie zabezpieczyć przed niebezpieczeństwami terenu. To też nic 
dziwnego, 'że narciarze tamtejsi w poszukiwaniu nowY'ch możliwości 
technicznych musieli kierować 'się- w pierwszym rzędzie dostosowaniem 
techniki do terenu. W związku z tern wyłoniła się potrzeba stworze- 
nia takich ewolucyj, które przy zapewnieniu możliwie największej 
szybkości ciągłości i pewności jaz,dy, jednocześnie nie wymagały nad- 
miernego wysiłku mięśniowego, który przy tamtejszych długościach 
zjazdu nie mógł być czynnikiem 'Obojętnym. Wyrazem tych usiłowań 
jest właśnie krystjanja z odciążeniem tyłów, którą cechuje nadzwy- 
czajna lekkość wykonania, na 'skutek nieznacznego wysiłku mięśnio- 
wego, oraz ,doskonała 'zwrotność. 
Polskie narciarstwo zapoznanie się z tą ew'Olucją zawdzięcza Pol- 
skiemu Związkowi Narciarskiemu, który w trosce o P'Oziom techniczny 
naszeg'O narciarstwa, sprowadził w bieżącym roku p. Walfgangatre- 
nera au'Strjackiego, który nauczył tej krystjanji w okresie wiosennym 
na kursie dla zjazdowców zorganizowanym przez P.Z.N. w Dolinie 
Pięciu Stawów Polskich. P'Omim'O krótkiega czasu trwania kursu p. 
Wolfgang uzyskał doskonałe wyniki pracy. Narciarze nasi, jakkolwiek 
już dawniej odznaczali się pewną brawurą jazdy, to jednak po opa- 
nowaniu wymienionej ewolucji znacznie podnieśli swoją klasę. Papra- 
wa ta uwidoczniła się przedewS'zystkiem w technice biegu 
jazdowego 
i slalomu.
		

/str471.djvu

			464 


Krystjanja z odciążeniem 'tyłów jest d'O pewnego stapnia P'Ołą- 
czeniem krystjanji zwykłej i nożyc'Owej, które umożliwia łatwe wyko- 
nywanie skrętów bez 'szczególnego 'Wysiłku mięśniowego przy jednO'- 
czesnym zapewnieniu pewn'Ości i ciągłości zjazdu, a polega ona na 
'Odciążeniu tyłów nart w momencie skrętu oraz 'Obciążeniu ,całych nart 
z jednoczesnem wysunięciem nogi nadającej kierunek. 
Celem łatwiej,szego objaśnienia pawyższej ewolucji zamieszcza- 
my pO'niżej cykl najbardziej charakterystycznych mO'mentów, które 
w kolejności omówimy: 
(Rys. 1.). Dojazd do ewolucji. Z postawy zjazdowej do PO'WYŻ- 
szej ewalucji przygotowuje się przez lekkie ugięcie nóg w kolanach 
pogłębiające pastawę półkuczną. 
(Rys. 2.). Odciqżenie tyłów nart i zapoczqtkowanie skrętu. Po 
uzyskaniu pogłębienia postawy półkucznej, następuje niezupełny i 
szybki wyprost nóg w kolanach (przypominający 'Odbicie) zależnie od 
warunków śnieg-owych, który p'Owoduje odciążenie tyłów nart. Jed- 
nocześnie z pochyleniem ciała wprzód wykonywa się począ'tek skrętu 
tułowiem, który prawadzi tyły nart tuż na1d powierzchnią śniegu i wy- 
suwa się nartę kierunkową wprzód, przyczem należy zaznaczyć, że w 
czasie wykanywania tej fazy podobnie jak i w dalszych fazach dzio- 
by nart suną w śniegu. 
(Rys. 3.). Wykonanie skrętu. Odciążenie tyłów nart osiągnięte 
na rys. 2. zwykle kończy się przedwcześnie, to też celem niejako wy- 
. trzymania tego ruchu należy unosić kolana w górę, wskutek czegO' 
uzyskuje się znaczne 'Opóźnienie w 'Opadnięciu tyłów nart. UnO'sze- 
niu kolan towarzyszy dalszy skręt tułowia wyk'Onywany ruchem mięk- 
kim i ciągłym. Wytrzymanie skrętu ciała uzależnione jest 'Od wielka- 
ści prajektowanej krzywizny. To też przy wykonywaniu małych krzy- 
wizn wytrzymanie to jest krótsze a ruch gwałtowniejszy, przy wiel- 
kich krzywiznach 'zaś wytrzymanie powinno być dłuższe a ruch spo- 
kajniejszy. W tej fazie podobnie jak na rys. 2. odbywa się dalsze wy- 
suwanie wprzód narty kierunkowej i skręt przeciwległego. barku w 
stronę krzywizny, 'Oraz zak'Ończenie ruchu nadającego nart'Om P'Ożą- 
dany kierunek. 
(Rys. 4.). Zakończenie skrętu. Po uzyskaniu właściwego kie- 
runku przez ustawienie nart następuje 'Obciążenie całe'j powierzchni 
nart z je,dnoC'zesnem ugięciem nóg w kalanach, dalszym i energicznym 
skrętem barku -oraz pochyleniem ciała wprzód. W tej pozycji niecO' 
większe obciążenie jest na narcie dolnej, co ułatwia dalsze wyprowa-
		

/str472.djvu

			." 
I 


465 



 


//
		

/str473.djvu

			466 


dzenie narty kierunkowej wprzód i jednocześnie przeciwdziała nie- 
potrzebnemu obsuwaniu się. 
(Rys. 5). Wyjazd. Po wyk'Onaniu fazy 'Omówioniej na rys. 4 
ciało znajduje się w p'Ozycji kucznej jedynie narty jeszcze przez m'O- 
ment prowadzone są nożyc'OwO. Dlateg'O też w tej fazie nale'ży narty 
wyrównać i równomiernie obciążyć a następnie przyjąć pos.tawę zjaz- 
dową. 
Wymienioną krystjanją również można zatrzymywać się w bar- 
dzo szybkim pędzie. Zatrzymywanie to w pierwszej fazie przypomi- 
na wykonywanie całej k'l"ystjanji jedynie z tą różnicą, że po uzyska- 
niu prze'z narty zmiany kierunku jazdy v 90 0 następuje jednoczesne 
i gwałtowne obciążenie obu nart na krawędziach a to: na zewn. górnej 
narty i wew. dolnej oraz nachylenie k'Olan do stoku a 'Odchylenie tu- 
łowia 'Od st'Oku. W czasie 'Obsuwania narty należy prowadzić równo- 
legle. 
Krystjanję z 'Odciążeniem tułów nart można również wykonywać 
z oporu który stan'Owi w tym wypadku fazę wstępną, P'O której nastę- 
puje złączenie nart i n'Onnalne wykonanie ewolucji. 
Ogólnie zaznaczyć należy, że wykonywanie tej krystjanji w stro- 
mym terenie wymaga zwrócenia szczególnej uwagi na właściwe 'Od- 
ciążenie tyłów, które w pewnych wypadkach nadmiernie wyk'Onane 
powoduje oderwanie się dziobów nart i przejście do przesk'Oku. Samo 
odciążanie tyłów nart uzależnione jest od jakości śniegu. I tak: na 
puch'Owym śniegu znajdującym się na twaJ1dym pokładzie. odciąże- 
nie nart powinno być nieznaczne, takie aby tyły nart przesuwały się 
tuż nad powierzchnią śniegu. 
Dla ułatwienia na poszczególnych rysunkach obciążone płasz- 
czyzny na'rt zakreskowano. 
Nat'Omiast na głębokim i k'Opnym śniegu, odciążenie tyłów nart 
musi być wyraźniejsze, ponieważ w przeciwnym razie nie był''Oby 
można popr'Owadzić nart nad powierzchnią śniegu. W łamiącej się 
szreni odciążenie tyłów musi nastąpić jedn'Ocześnie zwłaszcza przy 
tym rodzaju śniegu, zaś przy końcowej fazie ewolucji obciążenie ca- 
łych nart musi być zdecydowane i jednoczesne. W ten sposób wy- 
konywana ewolucja pozwala na załamywanie nawet dość grubej szreni 
co decyduje o pewności zjazdu. W końcu należy zaznaczyć, że do 
poprawnego wykonania ewolucji koniecznem jest zwrócenie uwagi na 
właściwe dopasowanie sprzętu. W pierwszym rzędzie na uwagę za-
		

/str474.djvu

			467 _ 


sługuje konieczność dopasowania obuwia do wiązań jak również po- 
siadanie sprężyn przytrzymujących tyły nart w czasie jazdy. Na 
stromych zboczach przy rozwijaniu większych sżybkości należy po- 
sługiwać się specjalnym rodzajem nart t. zw. zjazd'Owych zaopatrzo- 
nych w metalowe kanty. 


BRONISŁA 
 CZECH. 


Domowy wyrób nart. 


Jednem z zagadnień pracy wychowawcy fizycznego w dziedzinie 
rozpowszechniania sportu narciarskiego jest sprzęt narciarski. Wpra- 
wdzie dzisiejsze ceny nart nie są zbyt wygórowane, a jednak w wielu 
wypadkach są one niedostępne młodzieży. To też pomimo dobrych 
warunków terenowych wychowawca zmuszony jest wyeleminować 
narciarstwo z programu swoich zajęć. Niejednokrotnie zakłady szkol- 
ne posiadają własne warstaty i d'Omowy wyrób nart mógłby być zre- 
alizowany, ale brak odpowiednich wiadomości fachowych stwarza nie- 
pokonalne trudności. Tymczasem sprawę domowego wyrobu nart mo- 
żna łatwo urzeczywistnić na terenie szkoły jeżeli ma się do dyspozy- 
cji materjał i skromnie wyposażony warstat stolarski. Najlepszym 
materjałem do wyrobu nart jest niewątpliwie hikora, lecz ten rodzaj 
drzewa sprowadzany jest z zagranicy i wskutek tego drogi. Dlatego 
też u nas do wyrobu nart używa się przeważnie drzewa jesion'Owego. 
Odpowiedni materjał uzyskuje się w 'Sposób następujący: ścięty pień 
jesionu piłuje się na deski 3-4 cm grube, 10-12 cm szerokie, zależnie 
od rodzaju nart. Deski te suszy się pod nakryciem przekładając je 
kawałkami drzewa. Zazwyczaj to suszenie powinno trwać około kilku 
lat, lecz w każdym razie niemniej niż jeden rok. Jakość drzewa jesi'O- 
nowego można określić po jego wadze i kol'Orze. Najlepszy do wyro- 
bu nart jesion górski, który po wysuszeniu odznacza się znacznym 
ciężarem, wytrzymałością i elastycznością, przyczem jego szer'Okie 
słoje posiadają zielonkawe zabarwienie. Jesion zwykły natomiast jest 
lekki, posiada wąskie słoje miejscami prążkowane o barwie ciemno 
brązowej i jednocześnie jest kruchy przez co jako materjał do wyro- 
bu nart nieco gorszy. 
5
		

/str475.djvu

			468 




 


- 




 


i. 


F orma do gięcia nart (widok z boku). 


1 


I 

 
 


1) Dobry słój. szeroki. prosty. 2) także dobry 
słój t. zw. f1achholz. mocny i elastyczny. 


Zupełnie zły słój. 


'ł 

 

 

 
J 
0JlW.J-lJlliJJ 


ł.. 


J 

 
J 


J 



 



--......----- 


Widok z profilu 
l) Idealny słój. 2) także bardzo dobry słój. 3) zupełnie zły słój. 
4) Idealny słój. 5) także dobry. 6) zły słój (zadzierzysty). 


L 


Ta sama forma do gięcia nart (widok z góry.
		

/str476.djvu

			469 


Zanim przystąpimy do wyrobu nart przedewszystkiem musimy 
zdecydować jaki rodzaj nart zamierzamy sporządzić. Zasadniczo roz- 
różniamy następujące rodzaje nart: 
N a r t y s kok Q W e o trzech rowkach, elastycznym i miękkim 
dziobie, posiadające nast. wymiary: dl. 2,35 m - 2,40 m, szerokość 
· w środku 8,8 cm, szer. w dzi'Obie 10 cm, szer. piętki 9,2 cm, grubaść 
w śradku 3 cm, grubo 
 dziabie 0,8 cm, grubo piętki 1,3 cm. 
N a r t y b i e g aw e, elastyczne w dziobie. Długość ich zależna 
jest od wys'Okości narciarza i przeważnie waha się w granicach od 
2,10 m - 2,30 mj szerokość zaś nart odpowiednia jest do długości, 
przeważnie jednak wymiary te są następujące: dziób - 7 cm, pięt- 
ka-6 cm, środek narty - 5,8 cm. Grubość pad wiązaniem 3,5 cm, 
dziób - 0,7 cm, piętka - 1,2 cm. 
Narty zjazdowe, które powinny być elastyczne nietylko w wygię- 
ciu dzioba lecz w całej przedniej części. Długość tych nart wynosi 
2,10-2,25 m, szerokość natomiast uzależniona jest od długości i zwy- 
kle P'Osiada nast. wymiary: dziób - 10 cm, piętka - 9 cm, środek 
narty - 8 cm. Grubaść w środku - 2,8 cm, w wygięciu dzioba 0,8 cm 
piętka - 1 cm. 
N a r t y s l a 10m a we są nieco sztywniejsze w dziobie od nart 
zjazdowych, jednak niewiele a to z tego względu, że, trasa slalomu 
jest zwykle ubita. 
N a l' t Y t u l' Y s t Y c z n epawinny pasiadać elastyczny dziób. 
Długość nart 2,15 m-2,25 m. Szerokaść: dziób - 9 cm, piętka - 8 
cm, środek narty - 8 cm. Grubość pod wiązaniem - 2,8 cm, w dzi'O- 
bie - 0,9 cm, piętka - 1 cm. 
Przystępując do wyrabu któregokolwiek z wyżej podanych ro- 
dzajów nart obok suchego materjału musimy mieć odpowiednie na- 
rzędzia stolarskie. Tu należą: warstat, piłka do piłowania drzewa, 
hebel, hebel do rowków ośnik (podobny do zwykłego noża ujętego 
w dwa ręczne uchwyty), cyklina, papier da szlifawania drzewa. 
Praktycznie do wykanania narty przystępujemy w następujący 
spasób: na wstępie wykonywamy z tektury lub z miękkieg'O drzewa 
farmę szerokości z wierzchu i formę profilu narty, poczem heblujemy 
pawierzchnię dolną i boc!Zną deski, z której ma być wykonana narta. 
Patem na boczną powierzchnię deski przykładamy formę profilu, od- 
rysowujemy g'O i wycinamy piłką. Następnie dziaby nart w adpowied- 
niem naczyniu parzymy w garącej wodzie (jeżeli pasiadamy odpo-
		

/str477.djvu

			470 


wie dnie naczynie, to można parzyć całe narty). Jedn'Ocześnie należy 
zaznaczyć, że w tej fazie wyrabu narta nie może mieć wyciętych dzio- 
bów. Pa rozmiękczeniu drzewa zakładamy dziaby do formy, której 
szerakość powinna być taka, aby dwa drzewca nart położone równD- 
legle kDło siebie mogły spoczywać całemi powierzchniami na niej ma- 
jąc między sobą wąską szparę, przez kiórą wystają wmontowane w ' 
formę nagwintowane kawałki żelaza. Formę sP'Orządza się z grubych 
desek miękkiego drzewa. Miejsce, w którem ma się ufarmować wy- 
gięcie dzioba otrzymuje się przy pDmocy trzech drewnianych przy- 
trzymywaczy i trzech śrub, które dociskają miękką część narty d'O far- 
my. W tym czasie można również wyginać i środek nart przez jedno- 
czesne palewanie wDdą drzewa i nagrzewanie lampą benzynową. Na- 
stępnie należy przykręcić przytrzymywaczami tyły nart do fDrmy. 
Mażna to zrobić również pD 'wysuszeniu dziobów nart w formie, wkła- 
dając tyły nart pawyżej środków do gotującej wady. 
Po wyjęciu nart z fDrmy, przykładamy na wierzch tekturową fDr- 
mę, wykonaną poprzednio i obrysowujemy grubym stolarskim ołów- 
kiem, poczem wycinamy piłką po zewnętrznej stronie śla,du, ora'z do- 
kładnie obrabiamy heblem kanty i płaszczyznę górną, a na wygięciu 
dzioba posługujemy się ośnikiem. Po wyheblawaniu narty dokonywa 
się wygładzenia cykliną lub pr'Ostokątnym kawałkiem drzewa awinię- 
tegn papierem da szlifowania drzewa. Po całkowitern wygładzeniu 
narty zapuszcza się ją politurą, poczem jesz:cze raz należy wygładzić 
nartę przetartym papicrem da szlifowania drzewa. Dopiero przy pa- 
nownem paliturDwaniu pory drzewne już nic występują i narta uzy- 
skuje należytą gładk'Ość. Wkońcu rysujemy linję i wyhcblowujemy ro- 
wek 'Oraz impregnujemy całą powierzchnię ślizgową terem drzewnym.
		

/str478.djvu

			Oceny 


D r. W ł a d y s ł a w D y b Q w' 
s ki - Fizjologiczne podstawy wy- 
chowania. Rozwój fizyczny dzieci i 
mlodzieży, okresy rozwoju czlowieka 
i ich higjena. 
PQd PQwyższym tytułem ukazała 
praca obejmująca 134 dwuszpaltOowe 
strQny druku, bQgato ilustrQwana ry- 
sunkami, wykresami, tablicami i zdję- 
ciami z natury już to. zaczerpniętemi 
z klasycznych prac różnych autorów, 
już to. własnemi. 
Jak wynika z tytułu uzupełniOonego. 
wyjaśnieniami praca ta stanOowi w istQ- 
cie swej PQradnik wychQwania fizycz- 
nego. Qparty Q zasadę dQstQsQwania 
ćwiczeń i higjeny do właściwQści wie- 
ku, pQczynając Qd wczesnego. dzieciń- 
stwa do starOości. 
Po. wstępie PQświęcQnym krótkiemu 
zarysowi fizjQlogji człQwieka z uw- 
zględnieniem osobliwOości jego. rQzwa- 
ju, autQr pasiadając znajQmQść litera- 
tury PQdmiQtu i duże QSQbiste do- 
świadczenie przechodzi kalej no Qkre- 
sy rQ':,wQjQwe człQwieka, zatrzymuje 
się na ich właściwościach i podaje sze- 
reg wskazówek praktycznych, doty- 
czących higjeny i dQstosowania ćwi- 
czeń do potrzeb wieku, warunków 
pracy i życia. CałQść opracQwania w 
formie PQPularnej, świadczy 9' tern, 
że książkę swą autQr przeznacza dla 


książek. 


szerokiego Qgółu, interesującego. się 
zagadnieniem wychowania fizycznego.. 
RQdzice znajdą tu szereg cennych 
wskazówek, wychQwawca wytyczne 
dla swej działalności, a wychowawca 
fizyczny pQdręcznik z datami i cyfra- 
mi niezbędnemi w jego. pracy. 
PQważną wadą książki jest ta, Ż2 
stanowiąc dQsłowną adbitkę z T. I 
(Marzec 1933 r.) EncyklQpedji Wy- 
chQwania Fizycznego. w odmiennej nu- 
meracji strQn czyni nieaktualnymi bar- 
dzo. szczegółOowe PQwQływania się au- 
tora na cytaty tekstualne, tablice, ry- 
sunki i zestawienia. 


z. 


I 
Dr. H. Wa s i l k a w s k a - K r u- 
k Q W ska. "Wychowanie fizyczne i 
sporty w wieku dziecięcym". Książni- 
ca-Atlas. Lwów-Warszawa 1933 r., str. 
190 i 19 rycin. 
Celem autOorki, jak zaznacza w 
przedmQwie, było. przedstawienie w 
ogólnych zarysach całQkształtu za- 
gadnień, dQtyczących wychowania fi- 
zycznego. i sPQrtów w wieku dziecię- 
cym Qd niemawlęctwa do. 14-ga raku 
życia. 
AutOorka w książce Qmawianej o'p ie - 
rała się na swej wieloletniej praCY na 
PQlu profilaktyki pedjatrycznej, na 
obserwacjach sportOowych przyznać
		

/str479.djvu

			472 


należy, z zadania swego wywiązała 
się po mistrzowsku. 
Rozdział I-y traktuje o znaczeniu 
ćwiczeń fizycznych i o historji ich 
rozwoju. Prawdopodobnie przez nie- 
dopatrzenie wkradły się tu pewne nie- 
ścisłości. Na str. 9 jest mowa, że: 
"Mniej więcej około 50-ego roku 
przeszłego wieku, niemal jednocześ- 
nie w kilku krajach, nastąpiło zainte- 
resowanie się gimnastyką...... Następ- 
nie autorka wymienia nazwiska tych, 
którzy tworzą swe systemy gimna- 
styczne. Jeśli idzie o Nachtegalla (Da- 
nja) i Linga-ojca (Szwecja), to dzia- 
łali oni w tej dziedzinie już pod ko- 
niec XVIII i na początku XIX stulecia, 
zaś w Niemczech zapoczątkował tę 
pracę przed nimi Guts-Muths, wyda- 
jąc w r. 1793 książkę p. t. "Gimnasty- 
ka dla młodzieży". 
Treścią rozdziału II-go jest omó- 
wienie rozwoju fizycznego dziecka w 
różnych okresach życia aż do dojrze- 
wania płciowego. Materjał tu zawarty 
stanowi niejako zarys pewnych roz- 
działów higjeny szkolnej, zupełni
 
trafnie ujęty i podany zgodnie z po- 
pularyzacyjnem przeznaczeniem dzieł- 
ka. 
Również dwa następne rozdziały, 
traktujące tak samo w zarysie o "Zna- 
czeniu słońca, powietrza i pracy mię- 
śniowej dla zdrowia" oraz o "Pielęg- 
nacji skóry i hartowaniu", z powodze- 
niem nadawałyby się do podręcznika 
higjeny sportu albo klimatoterapji. 
W rozdziałach tych, jak i w po- 
przednim, jest więc autorka w zupeł- 
nej zgodzie z celem, jaki sobie na- 
kreśliła, pragnąc uprzystępnić szer- 
szemu ogółowi zapoznanie się z tak 
ważną dziedziną, do jakich należy wy- 
chowanie fizyczne dziecka, a której 
dokładne zrozumienie wymaga wiado- 
mości z innych dziedzin. 
Następne rozdziały pOSWlęcone są 
niemal wyłącznie omówieniu charak- 


teru ćwiczeń cielesnych wieku dzie- 
cięcego. Rozdział V-ty, traktujący o 
znaczeniu ćwiczeń fizycznych dla o- 
gólnego rozwoju i zdrowia dziecka, 
zawiera rówmez wykaz odnośnych 
działów ćwiczeń wieku dziecięcego o- 
raz kilka omówień ich znaczenia hi- 
gjenicznego. Nie brak też tu nader 
cennych wskazówek dydaktycznych, 
któremi zaopatrzone są rówmez Inne 
rozdziały dziełka. Miałbym tylko za- 
strzeżenie co do ćwiczeń oddechowych. 
Z rozdziału (VI) o ćwiczeniach fi- 
zycznych niemowląt i małych dzieci, 
w którym między innemi umieszczone 
zostały również zasady pielęgnowania 
niemowląt oraz rozwój ruchów u 
dziecka, podkreślić należy sprawę gim- 
nastyki z dzieckiem tego okresu, któ- 
rej przykłady przytacza autorka. Nie- 
wątpliwie musimy się zgodzić z celo- 
wością i znaczeniem ćwiczeń gimna- 
stycznych dla niemowląt, ale nie wol- 
no nam zapominać, że niekiedy ćwi- 
czenia takie mogą wywierać wręcz 
przeciwny wpływ i miast przysporzyć 
korzyści, czynią szkodę organizmowi 
dziecka. Uczony nasz, prof. Piasecki, 
cytuje w tej mierze znamienne zdanie 
dr. W. Dega, które brzmi: "Trzeba tu 
(w okresie dziecięcym wczesnym) o- 
strzec przed biernem prostowaniem 
kończyn. Udowodniono bowiem np., 
że takim zabiegom trzeba przypisać 
jeśli nie wszystkie, to przynajmniej 
część t. zw. zwichnięć wrodzonych 
stawu biodrowego - cierpienia daw- 
niej uważanego za powstałe w łonie 
matki" l ). Niezupełnie udatne też by- 
ło umieszczenie przez autorkę na str. 
41 ilustracji, pochodzenia półnqcnego, 
prawdopodobnie z jednego z siero- 
cińców Kopenhagi, przed-stawiającej 
gimnastykę małych dzieci. Sądząc z 


]) Dr. E. Piasecki: Zarys Teorji 
Wychowania Fizycznego. Lwów 1931 
r T. L str. 117.
		

/str480.djvu

			wyglądu, są to dzieci w wieku przed- 
szkolnym, a zasadniczą wadą tej gim- 
nastyki jest ustawienie dzieci rzęda- 
mi. Gimnastyka w tym okresie winna 
być zamaskowana pod postacią zabawy 
i odbywać się w warunkach, zbliżo- 
nych do naturalnych, w jakich odby- 
wają się samorzutne zabawy dzieci, a 
zatem w "szyku rozrzuconym" lub w 
kole, nie zaś w ustawieniu szerego- 
wem, które jest trudne do wykonania 
i nużące nawet dla dzieci w pierw- 
szych latach szkolnych. 
Na szczególne podkreślenie z tego 
rozdziału zasługują tak bardzo za- 
niedbane u nas, a tak pięknie opisane 
zabawy dzieci w piasku. 
Rozdział VII zawiera uwagi ogólne 
o ćwiczeniach cielesnych i ich stoso- 
waniu w wieku przed6zkolnym, w VIII 
zaś wieku szkolnym. W obu tych roz- 
	
			

/str481.djvu

			474 


Ogromny rozwój gimnastyki stowa- 
rzyszeniowej, jaki się przejawił w 
Szwecji w ostatnim dziesięcioleciu, 
zmusił czynniki miarodajne do po- 
myślenia D przeszkoleniu na krót- 
szych kursach kadry instruktorów. Dla 
ułatwienia sobie tego zadania powie- 
rzono napisanie krótkiego podręczni- 
ka pierwszemu wśród praktyków 
szwedzkich, majorowi J. G. Thulino- 
wi. 
Część pierwsza tego podręcznika, 
zatytułowana przez autora "metody- 
ka" stanowi niejako skrót obszernego, 
wydanego przez autora dzieła p. t. 
Larobok i Gymnastyk. DeI I. i zawie- 
ra następujące zagadnienia: 
I. Różne formy ćwiczeń cielesnych. 
II. Gimnastyka. Omawia się tu cele 
zadania gimnastyki. 
III. Zasób materjału ćwiczebnego 
(podział) . 
IV. Osnowa lekcyjna. Zawiera mię- 
dzy innemi wskazówki, dotyczące u- 
kładania osnów lekcyjnych, przykład 
osnowy, zmiany w normalnej osnowie, 
lekcje gimnastyki na wolnem powie- 
trzu oraz przejście do nowej osnowy. 
V. O nauczaniu gimnastyki. Rozdział 
naj obszerniejszy, zawierający wska- 
zówki oświetlone przez starego prak- 
tyka z nadzwyczajną skrupulatnością 
i wielką znajomością rzeczy. Widać 
tu odrazu, że słowa te pisał nie czło- 
wiek siedzący przy biurku, lub przy- 
patrujący się lekcjom gimnastyki, lecz 
człowiek, który sam głęhokD tkwi w 
tej pracy. 
VI. Ubiór ćwiczebny. 
VII. O Dddychaniu. 
Poza tern dołączone zostały trzy 
tablice, przedstawiające kościec i u- 
kład mięśniowy człowieka. 
Książeczka ta, mimo niewielkich roz- 
miarów, zawiera bowiem tylko 112 
stron druku, przedstawia nieocenioną 
wartość, jako podręcznik na krótkich 
kursach wszelkiego 'typu, a więc za- 


równo dla instruktorów stowarzysze- 
niowych, jak i nauczycieli szkół po- 
wszechnych i, jako taka godna jeat 
gorącego polecenia. 


D. R. 


Vejledning for Foreningsledere og 
Lqerere I Dqnsk - Idraets - Forbund. 
Kopenhaga 1933. (Wskazówki dla kie- 
rowników stowarzyszeń i nauczycieli 
DUńskiego Związku Sportowego). 
Książka ta składa się z 2-ch części. 
Pierwsza, krótka, zawiera opis orga- 
nizacji i zakres działalności Duńskiego 
Związku Sportowego. 
W drugiej jest mowa o działalności 
poszczególnych stowarzyszeń. Omó- 
wiono tu dokładnie działalność admi- 
nistracyjną stowarzyszenia, w której 
na szczególne podkreślenie zasługuje 
organizacja kontroli lekarskiej w spor- 
cie. 
Część trzecia poświęcona jest wy- 
chowawczej stronie sportu. 
Książka obejmuje 103 strony oraz 
dwie tabele. Zaopatrzona jest wstę- 
pem generała H. Castenschiolda, opra- 
cowana jest przez najwybitniejszych 
duńskich działaczy na polu sportowem 
i całkowicie spełnia swe zadanie dro- 
gowskazu dla kierowników i nauczy- 
cieli sportowych. 


D. R. 


J o h n H a n s e n. Forbereden 
Athletikoveiser. Kopenhaga 1933. 
(Przygotowawcze ćwiczenia lekkoatle- 
tyczne). 
Książeczka ta jest Dbliczona, jako 
wyjaśnienie do filmu, noszącego tę sa- 
mą nazwę, nakręconego z inicjatywy 
Duńskiego Związku Sportowego. Mi- 
mo to jednak może być wykorzystana 
z powodzeniem przez każdego. nie- 
znającego nawet tego filmu. 
Praca niniejsza napisana jest przez 
długoletniego nauczyciela Państwowe-
		

/str482.djvu

			go Instytutu Gimnastycznego w Ko- 
penhadze. Zawiera ona krótkie opisy 
{)dnośnych ćwiczeń przygotowawczych 
i jest bogato ilustrowana, przyczem 
zdjęcia te stanowią reprodukcję pew- 
nych momentów filmu, który miejsca- 
mi nakręcany był specjalnie w zwol- 
ni{)nem tempie. Dzięki temu udało się 
autorowi oddać z ogromną ścisłością 
charakterystyczne momenty każdego 
ćwiczenia. 


Ćwiczenia tu zawarte obliczone są 
jako masowe bez przyrządów, które 
mogą być zarówno wplatane w lekcje 
gimnastyki na sali, jak i prowadzone 
na wolnem powietrzu. Książka wydana 
jest starannie i w znacznym stopniu 
ułatwia przeprowadzanie planowego 
treningu lekkoatletycznego w ciągu 
dni słotnych i zimowych. 


D. R. 


F l' e d e r i k C h r i s t e n s e n. 
Lear dit Barn at svomme i Badekar- 
ret. Kopenhaga 1932. (Ucz swe dzieci 
pływać w wannie). 
Aczkolwiek przeczytanie samego ty- 
tułu może u niejednego wywołać iro- 
niczny uśmiech na twarzy, to jednak 
książeczka ta, zaopatrzona jest tak 
trafnemi uwagami w dziedzinie przy- 
gotowawczych ćwiczeń do nauki pły- 
wania dzieci w wieku od 3-8 lat, że 
zasługuje na zaznajomienie się z nią 
rodziców i wychowawców. 


Autor, długoletni dyrektor instytu- 
tu pływackiego "Sonderstrand" w Ko- 
penhadze, pragnie tutaj podzielić się 
swemi spostrzeżeniami pedagogicznemi 
w tej dziedzinie. Opisuje tu zabiegi, 
których głównym celem jest, jeśli nie 
całkowite wyuczenie się pływania, to 
obycie się dziecka Z wodą, co posiada 
ogromne znaczenie dla osiągania od- 
wieclnich wyników przy pózniejszej 
nauce w basenie. w rzece, czy tez w 
morzu. 


475 


Autor zadaje zasadnicze pytanie 
"Czego można nauczyć?" Zamiast od- 
powiedzi następują krótkie rozdziały, 
ilustrowane bogato zdjęciami z prak- 
tyki autora, omawiające następujące 
zagadnienia: ćwiczenia, dązące do oby- 
cia się ,z wodą, ćwiczenia oddechowe, 
ćwiczenia w utrzymywaniu się na po- 
wierzchni bez ruchu (ćwiczenia w pły- 
nięciu), elementarny crawl na pier- 
siach, pływanie naturalne ("po pies- 
ku") i elementy crawl na plecach. 
Końcowy rozdział poświęcony jest 
ćwiczeniom plywackim w mniejszych 
basenach, zwłaszcza przy szkołach, 
Poza innemi momentami podane zo- 
stały tutaj wskazówki, dotyczące u- 
trzymania w higjenic
mym stanie ba- 
senów. 
Ciekawa ta i pouczająca książeczka 
ze wszech miar zasługuje na poparcie 
i rozpowszechnienie, zwłaszcza teraz, 
kiedy nowe programy nauczania w 
szkołach powszechnych wprowadzają 
pływanie pod postacią zabawy już od 
zarania życia szkolnego dziecka. 
D. R. 


Dansk Svomme-og Livredningslor- 
bund. Vej/edning i Oplivningslorsog 
ved kunstgt Aanderaet. H olger Nie/- 
sens Metode. Kopenhaga 1933. (Wska- 
zówki ratowania od pozornej śmierci 
przy pomocy sztucznego oddechu. Me- 
toda Holgera NieIsona) . 
Metoda ta jest pewną modyfikacją 
znanych już w ratownictwie metod 
sztucznego oddechu i przedstawia się 
następująco. Pacjenta układa się na 
brzuchu i głowę pochyla się na bok. 
Ramiona winny być ugięte tak, by 
ucho spoczywało na ręce. Operator 
ldęczy jednonóż przy głowie pacjen- 
'ta, zaś 'drugą stopą opiera się przy 
jego' ramieniu. Obydwie swe ręce z pal- 
cami mocno' rozwartemi kładżie na 
plecy pacjenta w ten sposób, że 'dło- 
nie spoczywają nad jego łopatltaml,
		

/str483.djvu

			476 


a kciuki skierowane są do kręgosłupa. 
Następnie operator przechyla ciężar 
ciała wprzód, aż ramiona osiągną pio- 
nowe położenie, oraz miękko i spo- 
kojnie naciska na klatkę piersiową 
pacienta. Trwa to 2,5 sekundy (wy- 
dech), poczem przychyla tułów wtył 
do pozycji wyjściowej (nacisk ustaje) 
i przesuwa swe ręce obok barków pa- 
cjenta, obejmuje niemi górne części 
jego ramion i unosi je nieco do góry. 
Trwa to również 2,5 sekundy (wdech). 
Przez cały czas trwania zabiegu ope- 
rator działa z ramionami wyprosto- 
wanemi. Po fazie wdechu operator u- 
kłada ostrożnie pocjenta w poprzed- 
dniem położeniu, przesuwa swe ręce 
na dawne miejsce i kontynuuje wy- 
dech i t. d. 


z 


prasy 


Przegląd Fizjologji Ruchu Nr. 3 z 
1933 r. 
K. B i a ł a s i e w i c z. - Badania 
nad wymianą gazową u czlowieka w 
czasie pracy. 
Autor podaje technikę badań wy- 
miany gazowej w czasie pracy, sto- 
sowaną w Zakładzie Fizjologji Insty- 
tutu im. Neuckiego w Warszawie. Ja- 
ko ergomierz służy tu drahina bez 
końca, sk'onstruowana na łańcuchach, 
przypominających łańcuch przekład- 
ni row.erowej, poruszana zapomocą 
silnika elektrycznego. Po takiej dra- 
binie porusza się osobnik badany, wy- 
konując pracę, rytm i tempo, której 
eksperymentator może dowolnie re- 
gulować. Precyzyjne przyrządy, z któ- 
remi połączony jest badany pozwala- 
ją na dokładne pomiary wentylacji 
płucnej i pobieranie próbek powietrza 
wydechowego do analizy. 
Włodzimierz Missiuro- 
O wplywach systematycznych ćwźczeń 


Co się tyczy przygotowań do sztucz- 
nego oddechu Nielsena są one takie 
same, jak przy metodzie Schiifera. 


W celu zbadania skuteczności oma- 
wianej metody Duński Związek Ra- 
towania Tonących wspólnie z Duńskim 
Czerwonym Kr,zyżem powołał komisję, 
składającą się głównie z lekarzy. Ko- 
misja ta orzekła, że głęookość wde- 
chu przy stosowaniu tej met
dy jest 
znacznie większa, niż przy innych me- 
todach i dlatego jednogłośnie powzię- 
ła uchwałę, zalecającą stosowanie tej 
metody wzamian dotychczasowych 
przy ratowaniu ludzi w różnych wy- 
padkach pozornej śmierci. 


D. R. 


polskie}. 


fizycznych na zjawisko przemiany od- 
dechowej. 
Obserwacje zapoczątkowane w 1932 
r. w związku z badaniem kandydatów 
do Qlimpjady i przepr,owadzone w dal- 
szym ciągu nad słuchaczami i słu- 
chaczkami C.I.W.F., dały możność od- 
notowania charakterystycznych cech 
metabolizmu oddechowego u osób wy- 
trenowanych. Autor stwierdził u nich 
wyjątkowo niski stan przemiany od- 
dechowej spoczynk{)wej, polegający 
zarówno na zmniejszeniu Hości zuży- 
wanego tlenu, jak i na obniżeniu się 
ilości wydzielanego bezwodnika wę- 
glowego. 
Redukcja wentylacji płuc stanowi 
typową cechę znaczniejszych stopni 
usprawnienia fizycznego, spowodowa- 
nego wycwłczeniem, wytwa,rza się 
głównie wskutek zwolnienia rytmu 
oddechowego, częściJowo zaś również 
zmian głębokości oddechów. Bardziej 
ekonomiczna wentylacja spoczynkowa
		

/str484.djvu

			odznacza się jednocześnie większą e- 
fektywnością, co wynikało z zaobser- 
wowanego zjawiska' podniesienia ilo- 
ści pochłanianego tlenu na litr wen- 
tylacji. Autor zaobserwował również 
zmniejszenie zużyc'ia tlenu podczas 
pracy u osób wytrenowanych. 
Obok zmian metabolizmu oddecho- 
wego bardzo charakterystyczną cechą 
osób wytreRowanych jest bradykardja. 
T ętno spadać może do 62 a nawet 53 
t'derzeń na minutę. Świadczy to o 
możliwości naruszenia u osób wyćwi- 
czonych izotonji układów współczul- 
nego i parasympatycznego. Naruszenie 
tej izotonji poprzedzają zazwyczaj 
zmiany w gospodarce wewnętrznej u- 
stroju i zmiany korelacji układu ner- 
wowego i hormonalnego. Manifesta- 
cję zewnętrzną tych zjawisk stanowią 
częste bo w 12 0 /0 u mężczyzn i 22 0 /0 
u kobiet powiększenia gruczołu ŁaJrczo- 
wego u osób wytrenowanych. Objawy 
te tłómaczy autor wzmożeniem zapo- 
trzebowania tlenu i większem groma- 
dzeniem się w ustroju ćwiczących 
produktów pracy, co stanowić może 
bodziec dla zespolonych funkcyj tar- 
czycy i układu chromochłonnego. 
Jerzy Konarski i Stefan 
M i II er. Próba fizjologicznego ob- 
]asnzenia nabytej dzialalności rucho- 
wej zwierząt. 
Praca ta zawiera w ogólnych za- 
rysach obserwacje poczynione od 1928 
r. najpierw w Warszawie, a obecnie 
w Instytucie Medycyny Doświadczal- 
nej w Leningradzie w pracowni J. P. 
Pawłowa. Metodyka pracy polegała 
na ba'daniu odruchów zarówno pokar- 
mowych i kwasowy'ch warunków u 
psów, jak i odruchów ruchowych ty- 
pu obronnegv, powstających przy 
wzmacnianiu bodźca przez prąd elek- 
tryczny oraz innych wytworzonych 
przez wzmocnienie dowolnych bodź- 
ców zapomvcą czynnikÓw bezwarun- 
kowych. 


477 


Bardzo ciekawe doświadczenia au- 
torów mało nadają się do streszcze- 
nia ze względu na trudność związłe- 
go przed-stawienia techniki badań, 
szczegóły której posiadają duże zna- 
czenie dla wnioskowań. 
Komplikując technikę badań odru- 
chów warunkowych autorzy otrzyma- 
li reakcj e, które nie są identyczne z 
reakcjami bezwarunkowemi i potrafili 
kształcić i modyfikować efekt rucho- 
wego odruchu warunkowego. W do- 
świadczeniach z ruchowemi odruchami 
zwierzę przyjmuje czynny udział w 
eksperymencie zachowaniem się 
swym może wpłynąć na j ego prz,
bieg. 
Przez wykonywanie lub niewykonywa- 
nie odpowiednich ruchów może zwie- 
rze doświadczalne osiągnąć bodziec 
dodatni lub unikać bodźca ujemnego. 
Innemi słowami zwierzę nietylko od- 
powiada na sygnały bodźców bezwa- 
,unkowych, lecz częściowo i samo po- 
jawieniem się tych sygnałów kieru- 
je, a kiervwanie to jest ściśle podpo- 
rządkowane określonym prawom i sta- 
nowi część warunkowo - odruchvwych 
czynności zwierzęcia. Autorowie 
stwierdzają, że to co bitewjaryści na- 
zywają nawykami może być badane 
metodami fizjologicznemi i analizowa- 
ne przedstawionemi przez autorów 
schematami. 


Nowiny lekarskie. nr. 13. 


K ii s t n e r H. Czynność narządów 
plciowych a sport (Genitolfunktion u. 
Sport). Miinch. Med. Woch. 1933, ar. 
2. Tłum. M. Grabska. 
Autor omawia szczególnie wpływ 
gimnastyki, lekkiej atletyki, pływania, 
nart i sportów terenowych. Przepro- 
wadzał badania na uczestniczkach kur- 
sów nauczycielskich wychvwania fi- 
zycznego w wieku od 20-25 lat, nie- 
zamężnych, zdrowych. Wszystkie ogó- 
łem 24 - miesiączkowały regularnie 
od 13 względnie od 14 roku życia.
		

/str485.djvu

			478 


Z wywiadów wyn
kało, że u 11 wystą- 
piły zaburzenia miesiączkowe pod- 
czas kursu: u 8 miesiączka była rzad- 
ka, nieregularna, słaJbsza niż poprzed- 
nio, większa część uczestniczek miała 
bolesną miesiączkę; pierwotnie boles- 
na p.ogorszyła się. Przy póżniejszem 
badaniu ginekvlogicznem u 11 osób 
stwierd'ził bez wyjątku macicę mniej 
lub więcej hipoplastyczną, przy nor- 
malnem położeniu, prawidłvwych wię- 
radłach i braku zmian w przydatkach. 
Rozwój macicy do wielkośoi normal- 
nej uważał za nieprawdopodobny, po- 
nieważ wszystkie kobiety były już po- 
za okresem pokwitowania, w wieku 
dvjrzałym. Przyjmuje zatem, że wszy- 
stkie zaburzenia ,miesiączkowe i zmia- 
ny anatvmiczne należy odnieść wy- 
łącznie do przemiany w zespole wy- 
dzielania wewnętrznegv, jako reakcji 
na wzmożoną pracę mięśniową. Prze- 
miana ta powoduje hipofunkcję gru- 
czołów płciowych. Nie mvżna porów- 
nyw,ać wpływu pracy fizycznej na 
czynność gruczołów płciowych u męż- 
czyzny i kobiety, ponieważ cykl mie- 
siączkowy jest zależny wyłącznie od 
systemu nerwo,wego autQIJJomioznego. 
Autor stwierdził, że zmieniona i wzmo- 
żona przemiana materji ma wpływ na 
system gruczołów d.okrewnych. W 
związku z zagadnieniem odporności 
konstytucjonalnej kobiet i przynależ- 
ności do typów stwierdza, że bud.owa 
kobiety, uprawiającej sporty zawod.o- 
wo, ma typ zbliżony do męskiego - 
rzadko typ kobiecy czysty. Pierw.otne 
te cechy, które zależą według autora 
od czynności całego zespołu j¥uozo- 
łów dokrewnych, rozwijać się mogą 
pod wpływem sportu do "typu przy- 
szłeg.o" Matheza 
 ogólnej budowy 
ciała o cechach męskich. Wpływ spor- 
tu na czynność gruczołów płciowych 
kobiet typu, zbliżonego do męskiego, 
jest bardzo wybitny, niedom
ga jaj- 
ników wyrażna, zatem i szkodliwość 


sportu pod tym względem znaczna. 
Szl{odliwość ta jest tern większa, im 
młodszy wiek i większe przemęczenie 
fizyczne poszczególnych jednostek. W 
sprawie następstw takiego zaburzenia 
wyd,zielania wewnętrznego jajników 
wskutek wytężonego uprawiania spor- 
tu, chociażby tylko przez pewien czas, 
aut.or jest zdania, że przy hipoplazji 
macicy stan ten nie daje już wiel- 
kich nadziei poprawy. Rokowania co 
do 'płodności uważa również za nie- 
pewne. Pogląd autora znajduje po- 
twierdzenie w spostrzeżeniach Thie-' 
sa - częstych zaburzeń cyklu mie- 
siączkowego i niepł'odności u kobiet 
wytrenowanych, uprawiających sport. 
Działaniu promieni ultrafioletowych 
przy opalaniu dużych powierzchni 
skóry względnie przy kosmetycznem 
naśwIetlaniu lampą kwarcową, przy- 
pisuje autor wobec hormonów płcio- 
wych rolę niszczącą, zwiększającą je- 
szcze us
kodzenia. Uszkodzenie spor- 
towe należałoby postawić w rzędzie 
uszkodzeń i chorób zaw.odowych, jak 
płaska miednica statyczna u kobiet 
pracujących fizycznie w wieku rozwo- 
jowym (Sellheim Hirech). SzkodE- 
wość sportu dla osób wrażliwych jest 
większa mz przypuszczają, naogół 
nawet lekarze. 


Warszawskie czasopismo lekarskie. 
Nr. 37. 
S i n e l n i k o f f i G r i g o r 0- 
w i t s c h. "Ruchliwość stawów jako 
cecha konstytucjonalna i drugorzędna 
plciowa". (Ztsch. f. Konstitutionsleh- 
re, T. 15, 1931). 
AutoTzy zbadali u 100 mężczyzn i 
100 k'obi'2t ruchómość stawów. Stwier- 
dzili, że ruchomość stawów kobiecych 
niezależnie .od typu konstytucjonalne- 
go jest większa niż u mężczyzn. Ru- 
chomość stawów u mężczyzn typu 
astenicznego jest większa niż u męż- 
czyzn typu muskularnego (w tych sa-
		

/str486.djvu

			mych stawach). Najmniejszą rucho- 
mością stawów oznaczają się męż- 
czyźni typu piknicznego.. Największą 
amplitudę ruchów stwierdzili u kobie- 
ty typu astenicznego. Na podstawie 
powyższych wyników autorzy docho- 
dzą do wniosku, że ruchowość stawów 
winna być uważana jako drugorzędna 
cecha płciowa, a większa lub mniej- 
sza ruchowość u rozmaitych osobni- 
ków jest jedną z cech konstytucjonal- 
nych. 
Lekarz wojskowy. T. XXII. Nr. 5. 
First International Recreation Con- 
gress. Proccedings JlIly 23-29 1933 
Los Angeles California (Pierwszy 
Międzynar-odowy Kongres Rekreacyj- 
ny. Sprawozdanie, Lipiec 23-229, 1932 
rok w Los Angeles). 
W Kongresie wzięło udział 42 kra- 
je. PoIska była reprezentowana przez 
generała dr. Stanisława Roupperta i 
p. Kazimierę Muszałówną. ;Zadaniem 
Kongresu było: wymiana wiadomości 
i doświadczeń co do ćwiczeń rucho- 
wych i wszelkich rodzajów zabawy z 
punktu widzenia wychowawczego i 
rozrywkowego; obudzenie zaintereso- 
wania zagadnieniem "rekreacji" we 
wszystkich krajach i ustalenie środ- 
ków do rozwijania międzynarodowej 
.,dobrej woli". Na zjeździe wygłoszono 
36 referatów. Dzielą się one na dwie 
grupy: pierws2)a infvrmacyjna, w któ- 
rej podano dane organizacyjne i sta- 
tystyczne z różnych krajów, druga te- 
oretyczna, omawiająca zagadnienia 
powstające w związku ze sprawą re- 
kreacji. Do pierwszej grupy należy 
referat wygłoszony przez gen. dr. 
Roupperta p. t. Recreation in Poland. 
W drugiej grupie referatów poruszono 
tak ciekawe tematy jak: wpływ spor- 
tu i rozrywek na życie i charakter 
Anglików; jak Niemcy tłumaczą po- 
czynione wydatki państwowo - spo- 
łeczne na urządzenia sportowe; czyn- 
ności literackie w programie rekrea- 


479 


cyjnym; świat rozrywki widziany o- 
kiem uczonego; rekreacja i budowa 
miast; sporty ludowe - i wiele in- 
nych. Zebrany w sprawozdaniu ma- 
terjał nabrał wręcz znaczenia pod- 
ręcznika teorji rozrywki z należytym 
uwypukkniem zarówno wychowaw- 
czych jej możliwości, jak kulturalno- 
społecznych. Przeglądając omawiane 
sprawozdanie. można się przekonać, 
że panujący u nas jeszcze pogląd na 
pożyteczność rozrywek ruchowych 
dla higjeny i rozwoju cielesnego jest 
ciasny i przestarzały, i że czas za 
przykładem krajów anglosaskich i 
niemieckich zacząć traktować sprawę 
rekreacji szeroko ( co do form i z 
punktu widzenia społeczno-etycznego. 
Kongres uchwalił między innemi 
takie wnioski: 
"W obecnej chwili kryzysu świato- 
wego odczuwamy d,otkliwie potrzebę 
chleba, odzieży, dachu nad głową i 
pracy twórczej, która tamte pierwsze 
potrzeby byłaby w stanie zaspokoić. 
Niemniej jednak odczuwamy tęskno- 
tę za rozrywką, zadowoleniem i ra- 
dością życia, których oczekujemy od 
czynności zdrowych i buduj ących. Po- 
stęp wiedzy i udoskonalenia technicz- 
ne każą przewidywać, że w przysz- 
łości w normalnych zupełnie czasach 
każdy pracownik będzie miał coraz 
więcej "wolnego czasu". To zaś stwa- 
rza nowe problematy społeczne. Czas 
wolny źle użyty odbije się i na osob- 
niku i na społeczeństwie. Użyty roz- 
sądnie, pożytecznie - stwarza war- 
tości osobiste i społeczne. Kongres za- 
chęca działaczów społecznych do za- 
jęcia się sprawą potrzeby ro.zrywek 
dla szerokich mas ludności i do szuka- 
nia oraz stwarzania sposobów dobre- 
go spędzenia wolnego czasu. Zabawa 
ruchowa jest potrzebna dzieciom dv 
ich rozwoju cielesnego, moralnego i 
umysłowego. Kongres wzywa gminy i 
stowarzyszenia do zakładania urzą-
		

/str487.djvu

			480 


dzeń dla celów zabawowych i rozryw- 
kowych dla młodzieży i to nie pomi- 
mo, że przeżywany kryzys gospodar- 
czy, lecz właśnie dlatego, że go prze- 
żywamy. Młodzieży nie można po- 
święcać na korzyść rozbudowy ma- 
tI'irjalnej. Budowle i mosty można bu- 
dować póżniej. Młodzież żyje, rośnie 
i rozwija się duchowo już dzisiaj i 
dzisiaj musi się bawić. A właśnie za- 
bawa "dzika" podcina etykę, szczę- 
ście miljonów żyjących. Obecnie or- 
ganizacja rozrywek jest konieczniej- 
sza niż była kiedykolwiek. Jest obo- 
wiązkiem gmin i rządów zakładanie 
miej sc rozrywkowych. 
Obywatele myślący patrjotycznie i 
społecznie winni przykładać się 0.0 
tego dzieła. Tereny i lokale rozrywko- 
we winne być urządzone przez od- 
powiednich kierowników świadomych 
ich zadań społecznych. Zwraca się 
uwagę na użycie bezrobotnych do 
prac przy zakładaniu terenów i bu- 
dowaniu lokalów dla celów rekrea- 
cyjnych". 
Następny Kongres Rekreacyjny od- 
będzie się w Berlinie w r. 1936. 
S c h m i d t. Kto jest usposobiony 
do przeziębień (D. m. W. N. 49, 1932). 
Pod pojęciem przeziębienia rozu- 
miemy banalne katary nosa, tchawicy 
i oskrzeli, które najczęściej spotyka 
się w okresie zmian pory roku, na 
wiosnę i w jesieni. Mechanizm prze- 
ziębienia polega na niedokrwieniu bło- 
ny śluzowej wynikającem ze skurczu 
naczyń krwionosnych pod wpływem 
zimna. Takie niedokrwienie prowadzi 


do upadku sił obronnych błony ślu- 
zowej przeciw bakterjom stale na niej 
powstających i w razie ich przewagi 
dochodzi do kataru czyli t. zw. prze- 
ziębienia. Ważnym momentem sprzy- 
jającym zaziębieniu są przewlekłe za, 
każenia błony śluzowej. Wskutek dłu- 
gotrwałych ataków na błonę śluzową 
następuje zniszczenie nabłonka, tej 
najlepszej obrony. Skłonność do ka- 
tarów jest tern większa im głębiej się- 
gają bakterje wgłąb błony śluzowej. 
Katary błon śluzowych mogą powsta- 
wać także na drodze bezpośredniego 
działania gorąca lub związków draż- 
niących: śilne przekrwienie błoflY 
śluzowej prowadzi do tworzenia siC? 
obrzęku, który daje dobre podłoże dla 
rozmnażania się bakteryj. Nerwowo- 
psychiczne czynniki. działające na na- 
czynia mogą być też przyczyną infek. 
cji. Tak samo silne porażenie wazo- 
motorów przy gwałtownym wpływIe 
zimna, w zatruciach (alkohol, nikoty- 
na) nawet u ludzi normalnych, niepo- 
siadających budowy astenicznej afli 
chwiejnej równowagi ,.tkładu roślin- 
nego, dają przeziębienie. "Zaz;ębienie" 
składa się przeto z kilku czynników. 
Skłonność do przeziębień można 
zmmeJszyć przez przyzwyczajanie na- 
czyń krwionośnych do zmian tempe- 
ratury. Można doprowadzić do tego, 
że naczynia pod wpływem czynników 
zimnych będą się zachowywały nor- 
malnie. Zdarza się jednak, że u ludzi 
uczulonych w wysokiem stopniu takie 
postępowanie nie może być przepro- 
wad,zone bez wielkiej dla nich szkody.
		

/str488.djvu

			Z prasy 


Journal oj Phys. Educ. and School 
Higiene. Vol. XXV. No. 76, str. 132. 
The Expanded Chest - Hjalmar 
Ling's Opinion in the liyht 01 Modern 
ideal (Uwypuklona klatka piersiowa- 
Pogląd Hjalmara Linga w świetle no- 
woczesnych zapab.ywań). ,. 
Maj'or Oswald Holmberg, wykładow- 
ca teorji i praktyki gimnastyki peda- 
gQgicznej w Królewskim Gimna.styoz- 
nym Instytucie w Stokholmie. 
Aut{)r artykułu analizuje poglądy 
H. Ling'a na gimnastykę systematycz- 
ną i usiłuje wy
azać, które z poglą- 
dów Ling'a dadzą się utrzymać, a któ- 
re muszą być odrzucone jako sprzecz- 
ne z n{)woczesnymi rezultatami nau- 
kowymi. AutQr artykułu stwierdza, że 
osią konstrukcyjną systemu gimna- 
stycznego Ling'a jest oddychanie i w 
związku z tern podstawą ćwiczeń gim- 
nastycznych w tym systemie jel1t klat- 
ka piersiowa. W dziele TilHigg till ta 
bellerna 1866 Hj. Ling podkreśla, że 
"należy jesz,cze raz p{)dkreślić, że tyl- 
ko te ćwiczenia, które są wykonywane 
w pozycji zapewniającej najlepsze 
warunki do pełnego oddychania 
posiadają wartość; wynika z te- 
go, wyjąwszy gdy tułów jest silnie 
zgięty, że trzeba zachowywać czasowo 
średnią pozycję ba,rdziej wytężoną 
niż normalna pozycja pomiędzy wde- 
chem i wy.dechem w normalnem od- 
dychaniu. Usiłowanie aby przy każ- 
dej pozycji i przy każdym ruchu pa- 
miętać stale o warunkach rozwoJu 
klatki piersiowej, jest najważniejszem 


o b C ej. 


prawem gimnastyki systematycznej". 
W twierdzeniu tern Hj. Ling zgadza 
się eałkowicie z poglądem swego ojca, 
który mówi; ..każdy musi poświęcać 
jak najwięcej uwagi rozwojowi klatki 
piersiowej". Jednak Hj. Ling był 
przedewszystkiem teoretykiem, który 
poświęcił się całkowicie zebraniu i o- 
pracowaniu prac swego ojca. Reali- 
zacja praktyczna teorji Ling'a doko- 
nana z{)stała przez Lars'a Mauritz'a 
Torngren'a. Jak widać z Liirobok i 
Gymnastik 1905 był Torngren bez- 
względnym wyznawcą poglądów Lin- 
g'a gdy pisze o rozpięciu wygięcia 
..powinno ono być takie, aby pierś 
stała się wypuklejszą, dając przez to 
więcej miejsca",a zajmując się ćwi- 
czeniami oddechowemi podnosi. że ce- 
lem ich ..jest dać więcej miejsca płu- 
;::om, sercu i naczyniom tuł{)wia i do- 
pomóc w ten sposób działalności tych 
najważniejszych dla ustroju narzą- 
dów". Że Torngren żąda również tej 
rozszerzonej pozycji klatki piersi{)wej 
(00 dla Ling'a jest koniecznem dla 
pełnego oddychania) wie każdy kto 
miał go za nauczyciela. Dla Torngrena 
postawa ta stała się synonizmem gi- 
mnastycznego stylu. W dalszym cią- 
gu swego artykułu zastanawia się Au- 
tor na czem oparty jest pogląd, że wy- 
pięta klatka piersiowa jest zasadniczym 
momentem wartości każdej postawy 
gimnasty;::znej i każdego ruchu gimna- 
stycznego. Pogląd ten opiera się za- 
pewne na mniemaniu, że tułów tego 
typu daje więcej miejsca narządom 
wewnętrznym, głównie płucom - co
		

/str489.djvu

			. 482 


prowadzi do lepszej wymiany powie- 
trza, a zatem efektywniej zaopatruje 
krew w tlen; to zaś prowadzi do pod- 
niesienia metabolizmu. W ten sposób 
zakiada się stosunek wprost propor- 
cjonalny rozmiarów tułowia, wentyla- 
cji płuc i metabolizmu. W ciągu ostat- 
niej połowy 19 wieku jedną z głów- 
nych podstaw naukowych systemu 
szwedzkiego było mniemanie, że ruchy 
tułowia b. wydatnie wpływają na jego 
rozwój, a nawet były czynione wy'siłki 
w celu udowodnienia tego za pomocą 
pomiarów. Pomiary te jednak nie po- 
siadały wartości naukowej, w części 
z powodu braku wykształcenia nauko- 
wego u eksperymentatorów, częściowo 
zaś z powodu błędów w samej meto- 
dzie (zaniedbano ustalenia funkcjonal- 
nej charakterystyki tułowia). W ten 
sposób nie osiągnięto żadnych wska- 
zówek w kwestji stosunku pomiędzy 
formą i funkcją. 
W ostatnich czasach zajął się tą 
sprawą prof. Lindhard metodą toza- 
kografu. Badania nad zakładaną przez 
szkołę Linga współzależnością pomię- 
dzy zarysem tułowia, wentylacją płuc 
metaloizmem doprowadziły dzisiej- 
szych fizjologów do stwierdzenia, że 
w obrębie dość szerokich granic meta- 
bolizm jest od wentylacji płuc nieza- 
leżny, zaś wentylacja ma nie tyle na 
celu dostarczanie krwi tlenu, ile re- 
gulację produkcji dwutlenku węgla 
w kierunku utrzymywania stałej reak- 
cji krwi. Dalej stwierdzono ekspery- 
mentalnie, że wentylacja płuc (pozo- 
stałe warunki te same) zależy głównie 
od ruchliwości tułowia, a tylko w bar- 

zo małym stopniu od jego objętości 
i formy. Zwiększenie objętości tuł04 
wia nie koniecznie musi dawać więcej 
przestrzeni swobodnej płucom; zwięk- 
szenie mięśni tułowia może dać iluzję 
powiększenia samego tułowia. Wy- 
pięta pierś w postawie gimnastycznej 
(według Ling'a konieczny warunek do 


"pełnego oddychania") była zawsze 
wymagana przez starszych instrukto- 
rów przy zasadniczej postawie - t. j. 
przy tak zwanem "Staniu wyprostowa- 
nem". Podręcznik gimnastyki dla armji 
z 1902 r. opisuje tę pozycję jako "z pier- 
sią wysuniętą wprzód". Pomiary funk- 
cjonalne wykazały jednak, że przy po- 
stawie sanie wyprostowanej życiowa 
pojemność płuc jest zmniejszona za- 
:-ó,,'no przy wdechu jak i wydechu. 
czyli ruchomość klatki piersiowej jest 
zmniejszona. Badając "postawę wy- 
prostowaną" przy której mamy do czy- 
nienia z pozornem pow.iększeniem tu- 
łowia przez to że sternum wysunięte 
jest naprzód i podniesione, okazało się 
że ruchomość klatki piersiowej zma- 
lała o 10% zaś pozostałość powietrza 
po wydechu wzrosła o 18%. Przy- 
czyną tego utrudnienia wydechowego 
jest to, że w tej pozycji dolna aper- 
tuza tułowia się zwiększa przez wysu- 
nięcie pasywnie wyciągniętych mięśni 
przednich piersiowych co powoduje 
przeszkody w ruchu przepony. Autor 
artykułu, analizuje dalej szereg ćwi- 
czeń gimnastycznych systemu szwedz- 
kiego i dochodzi do wniosku, że sys- 
-tem ten wymaga rewizji z punktu wi- 
dzenia nowoczesnej fizjologji i że trze- 
ba by, się z-astanowić czy można wy- 
odrębniać pewne ruchy czy postawy 
gimnastyozne i ozy n. p. w wYPaJdku 
pozycji piersi nie byloby racjonalnie; 
dochodzić do lepszego rozwoju funk- 
cji oddechowych przez kompleksowe 
pozycje i ruchy ramion. głowy. bark, 
pleców i pasa. Pierś nie powinna bvć 
forsowana do wysuwania się za wszel- 
ką cenę naprzód przez pewnego ro- 
dzaju wyodrębnianie jej lecz raczej na- 
leżałoby dążyć do stworzenia takiej 
ogólnej pozycji lub ruchów przy któ- 
rych pierś byłaby pobudzana do ru- 
chu naprzód samoczynnie. Wynika z 
tego, że trzeba przyznać raoję tym 
metodykom gimnastyki, któ'rzy dają
		

/str490.djvu

			więcej miejsca w programie gimnas- 
tycznym grom i sportom i to zarówno 
w samej gimnastyce jaok i w całości 
wy ch. fiz. A. K. 


E. Hochwii Christensen. "Bidrag til 
lndraettens Fysiologi. Det maximale 
Muskelarbejde". Nordisk Medicinsk 
Tiddsskrift, T. 5, 1933, str. 507-511- 
(Przyczynek do fizjologji sportu. 
Maksymalna praca mięśniowa). 


Z polecenia Dra Th. Madsena, 
przewodniczącego Komitetu Higjeny 
przy Lidze Narodów, autor w niniej- 
szym referacie daje przegląd tych ba- 
dań w dziedzinie fizjologji mięśni, ja- 
kie zgodnie z umową zawartą z Ko- 
mitetem Higjeny pr.zy Lidze Narodów, 
wykonywane są obecnie w uniwersy- 
teckich laboratorjach teorji gimnastyki 
i zoofizjologji (Instytut Rockefellera 
w Kopenhadze). 


Właściwy temat autor poprzedza 
dość długim wstępem, traktującym wo- 
góle o sporcie, jego rozwoju, o opiece 
nad sportem i t. p. 


Sportami zainteresowano się jesz- 
cze nadługo przed wojną. Czynniki 
miarodajne gorąco popierały wszelkie- 
go rodzaju ćwiczenia ciała, sądząc. że 
że w ten sposób uda się osiągnąć 
zdrowszy materjał ludzki, bardziej na- 
dający się do służby wojskowej; sądzo- 
no równiez, że można będzie osiągnąć 
"zdTowsze pokolenie". 


Lecz po wojnie zainteresowano się 
sportem osiągnęło punkt kulminacyjny. 
Szpalty prasy codziennej zapełnione 
są zawsze sprawami, traktującemi o 
sporcie. Zwycięzcy traktowani są na 
poziomie bohaterów narodowych. Przy- 
jął się zwyczaj, że znani sportowcy 
piszą swe pamiętniki i eszcze przed 


6 


483 


ukończeniem 25 roku życia. Zwycięzcy 
na igrzyskach międzynarodowych po- 
dejmowani są bankietami oraz obda- 
rzani orderami przez panujących jako 
"roznosiciele kultury". 


Owo wielkie zainteresowanie się 
sportem spowodowało, że wszędzie 
czynniki miarodajne, ulegając opinji 
ogółu, przeznaczają na ten cel kolosal- 
ne sumy, jako na "rzecz pożyteczną dla 
społeczeństwa oraz pobudzającą zdro- 
wie". Nieznaczna tylko garstka ludzi 
zastanawia się, czy pieniądze te dobrze 
są wydatkowane; główny wzgląd jest 
t(;n, że naród wymaga tego, a przodu- 
ją mu lekarze oraz działacze sportowi. 


Z kolei autor przechodzi do oma- 
wiania ujemnych skutków niektórych 
rodzajów sportu. 


Dość przeczytać sprawozdanie o 
meczu bokserów zawodowych, by dojść 
do przekonania, że kończy się on ze 
szkodą dla zdrowia, a nawet dla życia 
walczących. 


Inaczej rzecz się ma z biegiem. Tu 
publiczność widzi przed sobą doskona- 
łą szybkość i precyzję, dzięki którym 
biegaocz jest w stanie zmusić swe ciało 
do posuwania się. Widz nie może so- 
bie nawet wyobrazić jak wielkiego na- 
pięcia nerwowego wymaga taki bieg; 
także samo nic nie wie, na jaki szwank 
naraża biegacz narządy wewnętrzne, a 
zwłaszcza serce podczas i bezpośrednio 
po biegu. 


Dość komicznie przedstawiona zo- 
stała przez autora sylwetka zwycięzcy 
w biegu maratońskim, który, histerycz- 
nie płacząc ciągnie się poprzez metę. 
przy entuzjastycznych okrzykach tłu- 
mów i zostaje ustawiony nawprost ob- 
jektywu, a potem niemal wyniesiony
		

/str491.djvu

			484 


, 


z boiska. Autor wyraża zdanie, że u 
przyglądającego się takiej scenie po- 
wstaje napewno powątpiewanie, co do 
korzyści dla biegacza, wypływających 
z uprawiania takiego ćwiczenia. 
Autor wspomina również o innych 
ćwiczących, którzy częściej, niż nie- 
ćwiczący łamią sobie ramiona i nogi 
np. przy skoku o tyczce, gimnastyce 
przyrządowej lub przy grze w piłkę 
nożną. Naturalnie, że ćwiczenia tz 
z punktu widzenia sportowego nie mo- 
gą budzić zastrzeżeń, gdyż sama natu- 
ra sportu wymaga od wykonawcy wy- 
kazania się odwagą i zdecydowaniem 
w sytuacjach, zawierających momenty 
niebezpieczne. 
Natomiast zastrzeżenia mogą bu- 
dzić 'te ćwiczenia ze stanowiska spo- 
łecznego, jeśli okaże się, że sportow- 
cy przez wzgląd na chroniczne prze- 
męczenie, spowodowane uciążliwym 
treningiem nie są w stanie pełnić swych 
funkcji zawodowych w takim samym 
stopniu, jak niesportowcy_ Może się 
również okazać, że sportowcy częściej 
niż inni zapadają na serce lub cierpią 
na inne niedomagania, starzeją się 
szybciej i t. d. Wtedy - rzecz na- 
turalna - staną się oni mniej poży- 
tecznemi członkami społeczeństwa. 
Ostatecznie, czy niektóre gałęzie 
sportu przy dłuższem stosowaniu mogą 
wpływać dodatnio, czy ujemnie na 
ustrój, twierdzi autor, idąc za Lind- 
hardem, może odpowiedzieć ścisła i 
bardzo skrupulatna statystyka. Nato- 
miast można w pracowniach zbadać, 
jakie procesy zachodzą w ustroju przy 
stawianiu maksymalnych wymagań, a 
w niektórych przypadkach można okre- 
ślić granicę, której należy się trzymać, 
aby nie narażać ustroju na szwank. 
Przez wiele lat twierdzono, że ćwi- 
czenia sportowe są korzystne dla ustro- 
ju ludzkiego. Nie zastanawiano się 
nad tem, jakie procesy zachodziły w 
ustroju przy wykonywaniu ćwiczeń, 


stawiających częstokroć wysokie wy- 
magania ustrojowi; i dlatego nie wie- 
dziano, czy nie znajdowały się poza 
obrębem, tych możliwości, któreby, nie 
narażały ustroju na przejściową lub 
stałą szkodę. Z reguły sprawy te po- 
zostawiono trenerowi i ćwiczącemu i" 
dopiero gdy powstała szkoda, udawa- 
no się do lekarza. 
Spraw tych nie rozwiąże się ani na 
boiskach, ani przez lekarzy sportowych. 
Wymagają one skrupulatnych badań 
laboratoryjnych przez doskonale wy- 
CWlczony pod względem naukowym 
personel, który całkowicie i wszech- 
stronnie opanował skomplikowaną 
technikę badań, jaką rozporządza no- 
woczesna nauka fizjologji. 
Badania te, powiada autor, mogą 
mieć również znaczenie w innych dzie- 
dzinach. np. przy określaniu stopnia 
inwalidztwa. 
Komitet Higjeny przy Lidze Naro- 
dów, kierując się przesłankami, jakie 
wyłuszczył autor w omawianym prze- 
zemnie referacie, powołał expertów z 
różnych krajów, którzy zjechali się do 
Kopenhagi w styczniu 1931 r. W zjeź- 
dzie tym między innymi brali udział 
fizjologowie, jak Durig, Liljestrand, 
Lindhard i Loewy, których badania 
stanowią niemal podstawę współcze- 
snej fizjologji pracy mięśniowej. Wy- 
nikiem zjazdu było odwołanie się do 
Ligi Narodów w sprawie przeprowadze- 
nia badań, doty,czących szeregu proble- 
mów, związanych z fizjologją sportu 
Zadania Ligi Narodów w tej mierze 
polegałoby głównie na dopilnowaniu: 
1) by badania w różnych krajach były 
przeprowadzane w możliwie jednako- 
wych warunkach i 2) by zastosowana 
w nich metodyka znajdowała się na 
poziomie wymagań, jakie stawia no- 
woczesna nauka fizjologji, czyli, by 
osiągnięte wyniki mogły stanowić pod- 
stawę do wyciągania ogólnych wnio- 
sków. Najpraktyczniej dałoby się to
		

/str492.djvu

			przeprowadzić, gdyby zwrócono się do 
uznanych na świecie laboratorjów w 
celu podjęcia się pTzez nie badań, do- 
tyczących: przemiany materji, oddechu, 
krążenia, krwi, czynności nerek, regu- 
lacji ciepła oraz zmęczenia w czasie 
j po maksymalnej pracy mięśniowej. 
Z pracowni zoofizjologicznej oraz 
pracowni teorji gimnastyki uniwersy- 
tetu kopenhaskiego w ciągu ostatnich 
lat 20-tu wyszło szereg prac, które 
posiadały podstawowe znaczenie dla 

owoczesnej fizjologji pracy. Skon- 
struowano tam nowe przyrządy i opra- 
cowano metody, które rozeszły się po 
swiecie. Poza tern pracownie posiadają 
pierwszorzędnych wykonawców-bada- 
czy, którzy opanowali tę specjalną 
dziedzinę techniki fizjologicznej. Zło- 
żyło się tak, że program prac oby- 
dwuch tych pracowni bardzo' był zbli- 
żony do tematów, jakie nakreślili eks- 
perci, wobec tego Komitet Higjeny 
przy Lidze Narodów udzielił im sub- 
wencyj w celu rozszerzenia go. W ten 
sposób nakreślony został dwuletni pro- 
gram pracy, oparty głównie na trzech 
młodych, dobrze fizycznie wyćwiczo- 
nych naukowcach, którzy na zmianę są 
badaczami i badanymi. 
Prace rozpoczęto w październiku 
1931 roku. 
W następnej części referatu autor 
wyjaśnia, jak wyglądała organizacja 
badań, w jaki sposób dane zagadnienia 
zostały rozwiązane. lub mają być roz- 
wiązane. 
Autor wymienia trzy główne punkty 
metodyki, jaką stosowano: 
1) Wszystkie badania przeprowa- 
dzono rano naczczo, aby stworzyć w 
ten sposób najbardziej "standaryzo- 
wane" warunki. 
2) Wszystkie badania pracy prze- 
prowadzano na ergomierzu kołowym 
Krogh'a. Ta postać pracy posiada 
wiele stron dodatnich, między innemi 
pozwala ona na dokładne zmierzenie 


485 


wielkości pracy, daje możnosc dozo- 
wania pracy w dużej rozpiętości oraz 
za każdym Tazem możemy odtworzyć 
z dużą dokładnością daną wielkość 
pracy, co posiada niezmiernie ważne 
znaczenie przy kontrolowaniu wpływu 
zaprawy i t. d. 
3) Wszystkie badania pracy wyko- 
nane zostały w czasie jej trwania. Oka- 
zało się, że takie postępowanie było 
niezbędne. Cały szereg funkcyj bo- 
wiem jak pojemność minutowa serca, 
częstość pulsu, zawartość cukru w krwi 
i t. p. ulega bardzo szybkim zmianom 
przy przejściu od pracy do restytucji 
do dawnego stanu, nawet, przy bada- 
niu wykonanem "bezpośrednio" po pra- 
cy; wobec tego dane te niewiele nam 
mówią o stosunkach, panujących w cza- 
sie samej pracy. I dlatego - powiada 
autor - należy ściśle rozgraniczyć 
dane w czasie pracy od danych resty- 
tucyjnych, co nie było brane pod uwa- 
gę przez dawnych badaczów i dopro- 
wadziło ich do błędnych wniosków. 
Jedną ze spraw badanych była re- 
gulacja temperatury ciała przy ciężkiej 
pracy mięśniowej. Okazało się, że 
temperatura tak bardzo ,rośnie, że może 
okazać się niebezpieczna dla ustroju. 
Wzrost temperatury zatem może sta- 
nowić jedną ze wskazówek przy ogra- 
niczaniu czasu trwania pracy. Bada- 
nia te wykazały również, że przy cięż- 
kiej pracy wzrost temperatury rektal- 
nej nie u wszystkich ludzi jest jedna- 
kowy, nawet jeśli intensywność pracy 
oraz warunki, w jakich się badani" 
odbywały, były jednakowe. Istnieją 
zatem idywidualne różnice zdolności 
regulowania temperatury ciała, które 
nie posiadają większego znaczenia, 
gdy ustrój znajduje się w spoczynku, 
lecz występują jaskrawo, gdy stawiamy 
duże wymagania ustrojowi, co ma miej- 
s'ce przy ciężkiej pracy, kiedy ustr6 j 
musi się uporać z ilościami ciepła 
10-12 razy większemi, niż w stanie
		

/str493.djvu

			486 


, 


spoczynku. Pozbycie się tej ilości cie- 
pła może się odbywać przez zwiększo- 
ne promieniowanie, wzmożone przewo- 
dnictwo i konwencję oraz przez \;izmo- 
źone parowanie. Naturalnie, że cie- 
kawe jest twkże ustalenie udziału tych 
czynników przy wydobywaniu się cie- 
pła z ustroju. Badania tymczasowe 
wykazują niejako, że oddawanie cie- 
pła przez promieniowanie, które sta- 
nowi najważniejszy czynnik w czasie 
spoczynku, przy pracy jest obniżone, 
natomiast oddawanie ciepła przez prze- 
wodnictwo i konwencję, a zwłaszcza 
przez parowanie jest wydatnie wzmo- 
żone. 
Autor porusza następnie zagadnie- 
nie. dotyczące dostarczania niezbędnej 
energji przez odpowiednie produkty w 
czasie ciężkiej pracy. W każdym ra- 
zie - powiada zgodnie z Zuntz'em - 
nie są lo ciała proteinowe. Pozostaje 
do rozstrzygnięcia jeszcze, jakie z ciał 
głównie się spalają - tłuszcze, czy 
węglowodany. W tej mierze autor po- 
daje dwa odmienne punkty widzenia: 
Krogh i Lindhard na podstawie 
badań ilorazu oddechowego pod- 
czas pracy mięśniowej przy poda- 
waniu różnego rodzaju odżywienia 
twierdzą, że naogół tłuszcze i węglo- 
wodany podczas pracy mięśniowej spa- 
lają się w takim Bamym wzajemnym 
stosunku ilościowym, jak i w spoczyn- 
ku. Natomiast szkoła Hill'a twierdzi, 
że praca mięśniowa odbywa się jedynie 
kosztem spalania węglowodanów. 
Może się wydawać, że sprawa ta 
jest prosta i łatwa do rozstrzygnięcia. 
Jeżeli bowiem R. Q = 1,0, to spalają 
się jedynie węglowodany, przy R. Q 
= 0,7 spalają się same tłuszcze, a 
więc, jeśli przy pracy mięśniowej 
R. Q. = 0,98, to energja dostarczana 
jest prawie wyłącznie przez spalanie 
1Nęglowodanów. 
Jednakże, jak wykazuje autor, spra- 


wa wcale nie jest taka prosta. Bowiem 
iloraz oddechowy może stanowić pew- 
ne kryterjum spalania tylko wówczas. 
gdy wydalony w danej jednostce czasu 
dwutlenek węgla istotnie odpowiada 
wytworzonemu w lym samym czasie. 
Czyli zapasy bezwodnika kwasu wę- 
glowego ustroju przy określaniu ilora- 
zu oddechowego winny być niezmien- 
ne, jeśli iloraz ten ma nam odtworzyć 
rodzaj spalania. Autor zwraca uwagę. 
że przy przejściu od spoczynku do 
pracy oraz w pierwszych minutach pra- 
cy ma miejsce mniej lub więcej za- 
znaczone zmniejszenie zapasów bez- 
wodnika kwasu węglowego ustroju, po- 
wstałe skutkiem tego, że w owym cza- 
sie ustrój wydala więcej dwutlenku. 
węgla, mz tworzy przy spalaniu. 
W pierwszych minutach pracy zatem 
iloraz oddechowy będzie wykazywał 
zgoła inne wartości, niż te, które od- 
powiadają spalaniu. Spowodowało to 
cały szereg błędnych wniosków, które 
przy badaniach w laboratorjach kopen 
haskich starano się sprostować. Wyni- 
ki tych badań całkowicie są zgodne z 
cytowanemi wyżej wynikami Krogh'a 
i Lindharda, zwłaszcza, jeśli idzie o 
osoby wytrenowane; jedynie stosunki 
się zmieniają przy największych wy. 
czynach pracy. Odbywa się wówczas 
pewne zwiększenie ilorazu oddechowe- 
go, spowodowane wzmożonem spala- 
niem się węglowodanów. 
Spalanie się przy pracy mięśniowej 
tłuszczów i węglowodanów w takim 
samym stosunku ilościowym, j ak w 
czasie spoczynku nie świadczy ,bynaj - 
mniej o tern, że ciała te w jednakowym 
stopniu nadają się jako źródła energji 
dla pracy mięśniowej. Podane po- 
przednio badania Krogh' a i Lindharda 
wykazały, że wydajność była niższa, gdy 
energja dostarczana była przez spala- 
nie tłuszczów, niż przy pomocy spala- 
nia węglowodanów. Badania te zosta-
		

/str494.djvu

			ły potwierdzone obecnie i okazało się, 
że zdolność do pracy u ludzi odżywia- 
nych węglowodan.ami była znacznie 
większa niż przy stosowaniu djety 
tłuszczowej. 

Co się tyczy zapasów węglowoda- 
nów w ustroju, to przy długotrwałej 
i nasilonej pracy mogą się one na tyle 
.zmniejszyć, że procent cukru we krwi 
mocno się obniża pod koniec pracy. 
Wartości te są niekiedy tak niskie, że 
dalszy ich spadek może stanowić nie- 
bezpieczeństwo dla ustroju. 
W następnych badaniach - powia- 
da autor - sprawdzi się, jaki wpływ 
na zdolność pracy będzie posiadało 
wprowadzenie glukozy w chwili, gdy 
zawartość cukru w krwi wydatnie się 
zmniejszy, a zdolność do pracy już się 
kończy. 
Granica intensywności pracy uza- 
leżniona jest prawdopodobnie od zao- 
patrzenia tkanek tlenem. Przy naj wyż- 
szem nasileniu pracy zaopatrzenie to 
wydaje się być niedostateczne. Jeśli 
tak jest istotnie, to jak dalece polepszy 
się zdolność do pracy, jeśli polecimy 
badanemu oddychać mięszaniną po- 
wietrza, zawierającą zwiększony odse- 
tek tlenu. Badania w tym kierunku zo- 
stały już zapoczątkowane i w najbliż- 
szej prżyszłości spodziewać się należy 
ich wyników. 
Poza wymienionemi przez autora 
zagadnieniami w niniejszym referacie 
będą przeprowadzone inne badania jak 
sprawa pulsu, czynności nerek i t. d. 
Zdaniem autora przeprowadzone w 
Kopenhadze badania z dziedziny fizjo- 
logji pracy posiadają pośrednio duże 
znaczenie społeczne, jako rzucające 
światło na procesy, zachodzące w u- 
stroju ludzkim wówczas, gdy dobiera- 
. my się do jego zapasów, czy to przez 
sport, czy też przez inną postać cięż- 
kiej pracy fizycznej. 


D. Rosenberg. 


487 


La Medecine Scolaire. Tome XXII 
Nr. 9. 1933. 
W numerze tym dr. Laufer omawia 
orjentację zawodową z punktu widze- 
nia lekarsko szkolnego. Jako orjen- 
tację zawodową autor ujmuje problem 
"kierowania dziecka w stronę zawodu 
w którym osiągnie ono najlepsze wyni- 
ki, biorąc pod uwagę jego zdolności, 
zamiłowania, oraz położenie materjal- 
ne rodziców. 
Dr. Ginestous podaje szczegóły or- 
ganizacji opieki lekarskiej w szkołach 
w Bordeaux. Wszystkie dzieci będące 
w szkołach tego miasta są poddawa- 
ne w ciągu pierwszego półrocza każde- 
go roku szk. badaniom lekarskim; to 
nietylko ogólnym, ale i przez specjali- 
stów. W tym celu czynnych jest w 
szkołach m. Bordeaux 13 lekarzy in- 
spektorów, 6 oftomologów, 6 otorino- 
lacyngologów, 6 dentystów, 3 dermato- 
logów, 3 lekarzy chorób nerwowych, 
3 ortopedystów. Do trzech ostatnich 
kategoryj specjalistów są skierowywa- 
ne dzieci tylko w razie odpowiednich 
wskazań lekarza inspekcyjnego. 
Z chwilą pierwszego badania zosta- 
je założona dla każdego ucznia karta 
zdrowia, która mu towarzyszy przez 
ciąg studjów, uzupełniana uwagami i 
spostrzeżeniami zmian konstytucji po 
każdorazowych badaniach. 
Z końcem okresu szkolnego (przy 
wyjściu ze szkoły) ostatnie badanie 
przeprowadza się w obecności członka 
urzędu pracy i zapisuje na karcie zdro- 
wia zdolności fizyczne ucznia z punktu 
widzenia zawodowego. 
Autor zapewnia, że powyżej omó- 
wiona organiza<:ja, która jest czynna 
w Bordeaux od r. 1926 przynosi wspa- 
niałe wyniki. 
Część oficjalna muzeum zawiera 
okólnik ministra oświaty narod. A. de 
Mon.zie uzupełniający dekret z dn. 23. 
VI. 1933 o utworzeniu szkoły norm, 
wychowania fizycznego. Nauczanie
		

/str495.djvu

			488 


w tej szkole ma obejmować przedmioty 
teoretyczne i praktyczne. Teoretyczne: 
1) wychowanie fizyczne i sportowe, 2) 
Pedagogja ogólna i wychowanie fizycz- 
ne; psychologja fizjologiczna, 3) Fizjo- 
logja i zagadnienia z fizyki i chemji 
związane z fizjologją, 4) anatomja, 5) 
Higjena. 6) język i literatura francu- 
ska; historja cywilizacji. Praktyczne: 
1) studjum porównawcze najważniej- 
szych metod wychowania fizycznego. 
2) nauka głównych technik sportowych 
(art. 2). 
Art. 3. Przy końcu I-szego roku 
(szkoła jest dwuletnia) -będzie egza- 
min, uczeń nie zdający go, będzie mu- 
siał opuścić szkołę. 


z. K. 


K. K r c m a. "Przyrzqd jako prze- 
szkoda" (Telesna vychova mladeze. 
rok IV. Nr. 3. 
Sprawę używania przyrządu gimna- 
stycznego jako przeszkody porusza p. 
K. Krcma, jeden z redaktorów mie- 
sięcznika "Telesna vychova mladeze", 
w artykule p. t. "Naradi jako prehaz- 
ka", którego krótką treść podajemy: 
Sztuczne przyrządy gimnastyczne 
służą nam w wychowaniu fizycznem 
do zastąpienia naturalnych przeszkód 
t. zn. tych przedmiotów w przyrodzie 
występujących, których wysokość, głę- 
bokość, niedostępność i L d. przezwy- 
ciężamy swoją zręcznością, odwagą, si- 
łą, prędkością, wytrwałością, i t. d. 
Wszystkich prawie przyrządów może- 
my użyć jako przeszkody, na którą 
można wstępować, wspinać się, wysko- 
czyć, a z której można zstępować, 
zchodzić, zeskakiwać i t. d. 
Dla dzieci poniżej 6-ściu lat naj- 
lepszym i najbezpieczniejszym przy- 
rządem będzie podłoga, materac lub 
trawnik, na którym dziecko musi czuć 
się bezpiecznie i na którym wyrobi so- 
bie zmysł równowagi i zręczność tak 
potrzebną później w ćwiczeniach na 
przyrządach. Najst	
			

/str496.djvu

			gdzie mogą obok siebie ćwiczyć 3 
uczniowie: każdy wstępuje do wy- 
sokości z dowolną prędkością: po- 
dług swej odwagi i zręczności. O kra- 
ty można oprzeć ławeczki, po której 
dzieci wstępują a po ławeczce zchodzą 
lub w siadzie zjeżdżają. Po jakimś 
czasie dzieci nabiorą w tern takiej 
zręczności, że zrobią z tego wyścigi. 
Na średnim stopniu szkoły pow- 
szechnej wielką popularnością cieszy 
się wstępowanie na drabiny pionowe. 
Wstępuje się po przedniej stronie dra- 
biny (nachwytem za szczeble), na gó- 
rze obrót z przejściem na drugą stronę 
drabiny i zstępowanie zwykłe lub w 
zwisie (nogi obejmują boczne łaty dra- 
biny, albo też swobodnie zwisają, a 
ręce dochwytem na szczeble lub na 
boczne łaty drabiny). Można zwięk- 
szać prędkość opuszczaniem jednego 
lub dwóch szczebli. Trudniejszem bę- 
dzie przejście na tylną stronę drabiny 
ukośnej, co można ćwiczyć tylko w naj- 
bardziej rozwiniętymi uczniami. 


Drążka i poręczy użyjemy do pręd- 
kich przejść, wystąpienie na przeszko- 
dę i zeskok, pokonanie przeszkody 
przeskokiem, wymykiem, podmykiem, 
przemykiem i t. d. Z łatwemi ćwicze- 
niami na poręczach i drążku można 
zacząć już na średnim stopniu szkoły 
powszechnej z powolnem przejściem 
do ćwiczeń naj trudniej szych na naj- 
wyższym stopniu szkoły średniej. 
Przyrządów do skoków mieszanych 
(koń, kozieł, skrzynia, stół) użyjemy 
do podłażenia i obiegania, na niższym 
stopniu szkoły powszechnej. do pręd- 
kich przeskoków, na stopniach wyz- 
,>zych. Bardzo wesołem i wyrabiają- 
cem odwagę, zręczność i silną wolę 
ćwiczeniem jest następujące ćwiczenie: 
wyskok na konia (kozła lub skrzynię) 
następnie skok lub przejście na dru- 
giego konia stąd na trzeciego i zeskok 
na materac. 


489 


Do przyrządów, dających się uzyc 
jako przeszkody, można zaliczyć także 
żerdzie i liny. Wspinanie na żerdż 
jest ćwiczeniem wyrabiającem siłę i 
zręczność. Najprostszy sposób wspina- 
nia, to wspinanie z oporem stóp o 
żerdź. T en sposób wspinania można 
przeprowadzać już na niższym stOPIUU 
szkoły powszechnej. Wielką uwagę 
trzeba zwracać, by zchodzenie odby- 
wało się prawidłowo: stopami objąć 
i ścisnąć żerdź (linę), skurczyć nogi 
1 t. d. Wspinanie sposobem małpim, 
z oparciem stóp z przodu żerdzi, jest 
bardzo trudne ale ma tę dobrą stronę, 
że nie draźni narządów płciowych, bo 
żerdź się ich nie dotyka; dla dojrze- 
wających bardzo dobre cWlczenie. 
Przechodzenie z jednej żerdzi na dru- 
gą różnymi sposobami także urozmai- 
ca ćwiczenie. 
Przez złączenie kilka przyrządów 
razem do jednego ćwiczenia osiągniemy 
większą różnorodność i utrudnienie da- 
nego ćwiczenia. Moźna także użyć 
poszczególnych ćwiczeń na przyrządach 
jako gry albo jako zawodów druży- 
nowych. 
W razie braku przyrządów gimna- 
stycznych można je sobie zrobić sa- 
memu ze zwykłych kozłów, służących 
do obrabiania i rąbania drzewa, z de- 
sek, stołów i innych przedmiotów. 
Fr. Mrózek. 


Fr. T r fi k ą. Wychowanie fizyczne 
w seminarjach nauczycielskich. Telesml 
vychova na uCitelskych ustavech (nr. 3. 
Tok IV. miesięcznika: Telesna vYchova 
mladeze"). 
Autor domaga się zreformowania 
wychowania fizycznego w seminariach 
nauczycielskich w C. S. R., w myśl 
powiedzenia, "jakie nauczycielstwo, 
taki naród". 
W pierwszej części powyższego ar- 
tykułu przedstawia niedomagania w 
wyszkoleniu przyszłych nauczycieli
		

/str497.djvu

			490 


jako wychowawców fizycznych. Wy- 
chowaniu fizycznemu jest w seminar- 
i ach nauczycielskich poświęcone za- 
ledwie 2 godziny tygodniowo, co w po- 
łączeniu z macoszem traktowaniem te- 
go przedmiotu oraz brakiem boisk i 
niedostatecznem urządzeniem sal gim- 
nastycznych, wyrabia w uczniach po- 
gląd. iż wychowanie fizyczne jest 
przedmiotem pobocznym i o wiele 
mniej cennym niż inne przedmioty. 
Domagając się reformy w tym kie- 
runku, powołuje się na szkolnictwo za- 
graniczne, które już dawno postawiło 
wychowanie fizyczne na równi z wy- 
chowaniem duchowem i na równi je 
traktuje. Powołuje się także na to, 
iż chcąc zaprowaazić w państwie przy- 
3posobienie wojskowe (brannou pred- 
vychovu). trzeba mieć dobrych nau- 
czycieli wychowania fizycznego w szko- 
łach powszechnych i wydziałowych 
(mestanskych), bo te przedewszyst- 
kiem szkoły będą grały najgłówniejszą 
rolę, one bowiem swojem wychowaniem 
fizycznem będą dawały podstawę do 
przysposobienia wojskowego młodzie- 
ży. 
W drugiej części artykułu stawia' 
autor konkretne wnioski i daje rady 
jak zreformować wychowanie fizyczne 
w szkołach a przedewszystkiem w se- 
minarjach nauczycielskich. Żąda więc 
równorzędnego traktowania wychowa- 
nia fizycznego z kształceniem umy- 
słowem, zwiększenia wymagań, przy 
egzaminach, od kandydatów na profe- 
sorów wychowania fizycznego, oraz za- 
prowadzenia trzeciej godziny wych. fiz. 
z wykładami teoretycznemi, pokazami 
praktycznemi oraz ćwiczeniami meto- 
dycznemi. 
W programach wychowania fizycz- 
nego dla szkół powszechnych i wy- 
działowych powinno się skreślić te ćwi- 
czenia, których wartość dla ćwiczącego 
jest wątpliwą, np.: poręcze, drążek, 
kółka a wprowadzić ćwiczenia na tych 


przyrządach, które łatwo i tanio można 
sporządzić np. ławeczki, drabinki, łaty 
i liny. Dalej autor radzi wprowadzić 
gry, tańce ludowe, ćwiczenia natural- 
ne (biegi, rzuty, pchnięcia, skoki), pły- 
wanie, jazdę na łyżwach, nartach i 
sankach oraz wykorzystanie terenu i 
przeszkód naturalnych do ćwiczeń i 
gier. Program powinien przewidywać 
także takie rzeczy jak, pogoda desz- 
czowa lub mróz, jak i gdzie ma wtedy 
nauczyciel prowadzić lekcję gimnasty- 
ki. Praktycznie i metodycznie powin- 
ni się uczniowie seminarjów nauczyciel- 
skich szkolić przez prowadzenie pu- 
blicznych występów z dziatwą szkolną, 
przez poznanie praw fizjologicznych i 
psychologicznych, przez zapoznanie się 
z praktycznem użyciem apteczki przez 
fachową literaturę i t. d. Dla uczni 
i profesorów powinno się wydać nowy 
podręcznik metodyczny wychowania fi- 
zycznego, bo dotąd używana "Metho- 
dika" Hellera, nie jest już wystarcza- 
jąca. 
W zakończeniu autor mówi, że Cze- 
chosłowacja pod każdym względem do- 
równuje, ba, nawet przewyższa zagra- 
nicę, ale zato pod względem (szkolni- 
ctwa) wychowania nauczycielstwa stoi 
tam, gdzie była przed dwudziestu la- 
ty. 


Fr. Mrózek. 


Leibesiibungen HI. 15. 5. VIII. 
33. Der Weit-Hochsprung. Skok 
wglqb. Von Dr. B. Z i m m e r m a n n. 
Autor artykułu omawia dokładnie 
nauczanie i urządzenia potrzebne przy 
skoku wdal w połączeniu ze skokiem 
wgłąb. Argumentacja i analiza arty- 
kułu tego są bardzo pouczające i sta- 
nowią uzupełnienie wywodów Dra M. 
Boye o rzucie maczugą (Boye --'- das 
Kewlen Werfen - Leibesiib. HI. 13, 
str. 285-291) będąc dalszym krokiem 
w kierunku rozbudowy sportu tereno- 
wego,
		

/str498.djvu

			\Vywody D-ra Boya stanowią usy- 
stematyzowanie i uzasadnienie teore- 
tyczne rzutu maczugą, która to kon- 
kurencja w lekkiej atletyce niemiec- 
kiej zdobyła obecnie naczelne stanowi- 
sko w dziedzinie rzutu. Zasadniczym 
-elementem rzutu maczugą jest celność 
w połączeniu 'l możliwie wielką odle- 
głością rzutu - zaś wartością tego 
'ćwiczenia jest to, że odbywać się ono 
musi w naturalnym terenie. Autor ar- 
tykułu analizuje wartość skoku wzwyż 
połączonego ze skokiem wdal, czyli 
skok wgłąb, wychodząc z zupełnie tych 
samych założeń co Dr. Boye. Dr. Zim- 
mermann idzie nawet nieco dalej. 
Twierdzi on mianowicie, że od 'czasu 
wprowadzenia sportu' terenowego, musi 
nauczyciel wych. fiz. przystosować do- 
tychczas praktykowane ćwiczenia lek- 
ko atletyczne do obecnego praktyczne- 
'go sportu terenowego i stworzyć syn. 
tetyczne połączenie obu kierunków nie 
zapominając ani na chwilę o głównym 
celu, którym jest: stworzenie podstawy 
dla zdolnoścI obronnej a co zatem idzie 
do wykształcenia terenowego za pomo- 
1::ą wszechstronnego wyrobienia ciele- 
'Snego. 


Wynika ztąd, że przy praktycznej 
Tealizacji wych. fiz. stosownie do no- 
wych wymagań, nie wystarczy wpro- 
wadzić elementy sportu terenowego na 
boiska i do sal gimnastycznych, lec:? 
trzeba to zrobić w terenie, zaś dotycb. 
1::zasową działalność sportową należy 
uwolnić od balastu technicznego wyra- 
finowania, 


Autor wychodzi w swej analizie 
z następującego założenia. Opierają" 
się na biegu z przeszkodami, który łą- 
1::ZY prastare formy ruchowe wspina- 
nia się i pełzania z pokrewnymi im 
ćwiczeniami biegu i skoku, daje się 
nauczycielowi wych. fiz. wsp,!-niały ze- 
spół ćwiczeń, za pomocą którego może 
on b. dobrze kontrolować opanowanie 


491 


poszczególnych dziedzin sportu tere- 
nowego. 
Na rysunkach Nr. 2, str. 337 i Nr. 3 
t 4 str. 338 są przedstawione naturalne 
przeszkody w naturalnym terenie. 
W dalszym ciągu swych wywodów 
omawia autor technikę skoku wgłąb na 
terenach naturalnych i na ,boisku pod 
kątem widzenia zaprawy wojennej. 
ograniczając się głównie do wskazó- 
wek praktycznych przy budowie prze- 
szkód. 
Przyp. ref. przeszkody te, jak widać 
z rysunków są o typie okopów i ćwi- 
czenia w skoku wgłąb są zespołowe. 
A. K. 
Leibesiibungen Hf. 19-5 wrze- 
sień 1933. Das 15 Deutsche Turnfest in 
Stuttgart. 15 niemieckie święto spor- 
towe w Stuttgartcie. Von Dr. B. 
Zimmermann. 
Autor opisuje dokładnie przebieg 
8więta sportowego i poszczególne kon- 
kurencje. Na święcie tym wystąpił 
w całej rozciągłości sport terenowy i 
przysposobienia wojskowego. Zwlasz- 
cza młodzież akademicka hołduje temu 
kierunkowi widząc w nim możność 
szybszego osiągnięcia właściwego wy- 
robienia fizycznego dla celów wojen- 
nych. Czy rezultaty tego nastawienia 
będą tak dobre jak młodzież miewa 
- pokaże czas; w każdym "jednak ra- 
zie ruch ten chroni szerokie masy mło- 
dzieży od przerostu techniki spvrtowej 
co jest wedle autora zjawiskiem ze 
wszech miar pożądanem. Rezultatem 
tych poglądów, dominujących obecnie 
wśród młodzieży, jest wprowadzanie 
na zawodach nowych konkurencji ze- 
społowych w sporcie terenowym poję- 
tym jako sport wojenny. W konku- 
rencjach tych brało udział około 70 
zespołów w wieku od lat 17 do 21. 
Konkurencje te były punktowane od 
"b, dobrze do niedostatecznie". Zawo-
 
dy te polegały na biegu z przeszkoda-
 
mi - (okopy, zasieki, doły) na prze- .
 
ot ,
'ł- 
ł -: ,J; 
	
			

/str499.djvu

			492 


strzeni 120 m. na rzucie maczugą na 
odległość i celność, strzelanie z broni 
małokalibrowej, oraz ćwiczeń zaprawy 
wojskowej, na które składały się: marsz 
na kierunek (orjentacyjny) z odoowie- 
dniemi przyborami ocena odległości, 
marsz 20 km. z 30 funtami obciążenia. 
W trzeciej konkur
ncji było pływa- 
wanie na 50 m w ubraniu, ostatnia 
konkurencja polegała na 200 m. biegu 
z obciążeniem, przyczem bieg był z 
przeszkodami naturalnemi jak rowy, 
płoty, mury i t. d. Tyle w artykule 
omawiającym święto sportowe mówi 
Dr. Zimmermann o sporcie terenowym 
i wojennym. Pozatem artykuł oma- 
wia wszelkie inne konkurencje, które 
w zawodach tych rozgrywano. 
Przyp. ref. Widać z tego, że sport 
terenowy respect. - wojskowy wpro- 
wadzono w Niemczech na wielką skalę 
do zawodów sportowych jako pewną 
gałęź wych. fizycznego. Z tendencji 
tych wypływa bardzo wyraźnie pogląd. 
że można śmiało zrezygnować z do- 
skonałości technicznej w różnych dzia- 
łach lekkiej atletyki na korzyść pod- 
niesienia wyrobienia fizycznego szero- 
kich mas dla celów walki nowoczesnej 
i że w Niemczech uznano, że najpro- 
stszą drogą wiodącą do tego ceiu, jest 
rozbudowanie na wielką skalę sportu 
terenowego; w którym mieszczą się 
częściowo już opracowane metodycz- 
nie działy lekkiej atletyki terenowej. 
A. K. 


Dr. Martin Boye. Rzut maczu- 
gą (Rzut granatem typu wojskowego) 
przy'P red. 
Autor artykułu omawia obszernie 
technikę rzutu maczugą z punktu wi- 
dzenia atletyki terenowej. Wedle au- 
tora rzut maczugą powinien zająć w 
całej działalności lekko atletycznej 
młodego pokolenia niemieckiego do- 
minujące stanowisko, ze względu na 
wyjątkowe walory wychowawcze i 
praktyczne tej konkurencji. Walory 


podkreśla jeszcze bardziej wyjątkowa 
sytuacja, w jakiej znajduje się mło- 
dzież niemiecka, której "dyktando, 
Wersalskie zabrania używać broni, a 
która wskutek tego uzna niewątpliwie 
rzut maczugą i strzelanie małokalibro- 
we jako atrakcyjne ćwiczenia, zastę- 
pujące ćwiczenia z prawdziwą bronią". 
Rzut maczugą posiada jeszcze wedle 
autora pewną cechę wyłączną, której 
nie wykazują inne konkurencje lekko 
atletyczne, jak rzut dyskiem, oszcze- 
pem, kulą i t. d. Tą cechą szczególną 
rzutu maczugą jest wedle Dra Boye 
jego łatwość rozpowszechnienia w ma, 
sach. Argumentacja autora jest nastę- 
pująca: Przy rzucie dyskiem, oszcze- 
pem i kulą mamy do czynienia z pew- 
nym przedmiotem, które wymagają 
dużego opanowania techniki rzutu i 
ciężar przedmiotów tych wywołuje 
przy rzucaniu nimi wrażenie "pewnej 
złośliwości przedmiotu". Oszczep mu- 
si być właściwie trzymany, kula mU3i 
być właściwie ułożona w dłoni, dysk 
musi być odpowiednio na palcach o- 
party. Ogólnie kształt i waga tych 
przyborów do rzucania utrudniają po- 
sługiwanie się nimi - trudno się na- 
uczyć w jakim momencie wyrzutu na, 
leży przedmiot wypuścić, aby nadać mu 
możliwie największe przyśpieszenie. 
Trudności te jeszcze wzrastają, gdy 
przestrzeń z której się rzuca jest przez 
przepis ograniczona. Czynniki te pro- 
wadzą z konieczności do pewnych 
kunsztownych form ruchowych przy 
rzucie, które mogą opanować dobrze 
tylko ci, którzy są w możności zajmo- 
wać się tem stale i gruntownie. W 
programie ćwiczebnym szkoły wyższej 
uczelni, lub związku wojskowego, jed- 
nem słowem w programie ćwiczebnym 
dla szerokich mas ludności niema ani 
czasu ani możności na wypracowanie 
kunsztownej techniki. Wynika z tego 
że rzuty kulą, dyskiem i oszczepem nie 
nadają się dla ćwiczeń szerokich mas
		

/str500.djvu

			jako zbyt trudne bo wymagające ru- 
chów nie naturalnych i niecelozv!!- 
Zdaniem autora, rzut maczugą wpro- 
wadzi do lekkiej atletyki niezmiernie 
cenne wartości, przystosowując ją do 
celów ściśle rzeczowych. Rzut maczu- 
gą zawiera w sobie dwa momenty: 
odległo,ść i celność; oba te momenty są 
b. ważne w wojnie - w ten sposób 
maczuga przestaje być jedynie sprzę- 
tem sportowym. a stai e wojennym 
sprzętem ćwiczebnym. Przy praktycz- 
nych ćwiczeniach rzutu maczugą nale- 
ży zawsze o tern pamiętać, że odleg- 
łość rzutu i celność są ściśle z so'bą 
związane w całości rzutu - rzut da- 


. 


493 


leki ale nie celny nie posiada żadnej 
wartości. 
W .dalszym ciągu artykułu omawia 
autor technikę rzucania z postawy. sto- 
jącej, leżącej, leżącej z niskiem ukry- 
ciem i oz dołów (lejów). 
Przyp red. Maczuga, o której mowa, 
przedstawiona jest na str. 286 rys. 1- 
z rysunku tego widać, że jest to nie- 
miecki granat trzonkowy, o wymiarach 
właściwego granatu wojennego i za- 
pewne o odpowiedniej wadze; na rys. 
9 str. 290 niezwykle wygląda strój gim- 
nastyczny rzucającego na tle leja po- 
cisku armatniego. 


A. K. 


Z Towarzystw, Instytucyj l Zjazdów. 


.Posiedzenie lekarzy szkolnych w Ministerstwie Wyznań Reli- 
gijnych i Oświecenia Publicznego w dniu 21 września 1933 r. 


Przewodniczący p. Dr. Mitkiewic:z 
Protokólant Dr. Zborowski. 
Obecnych osób 90. 
Na wstępie Dyrektor Departamen- 
tu Ministerstwa Wyznań Religijnych 
i Oświecenia Publicznego, p. K. Ma- 
kuch w imieniu Pana Ministra Wyznań 
Religijnych i Oświecenia Publicznego 
uczcił pamięć zmarłego w okresie wa- 
kacyjnym, Naczelnego Wizytatora Hi- 
gjeny Szkolnej ś. p. d-ra Stanisława 
Kopczyńskiego, charakteryzując Jego 
działalność na polu higieny szkolnej 
- działalność, pełną zapału i niespo- 
żytej energIi, pokonywającej wszel- 
kie trudnoś'ci. 
Następnie dr. K. Mitkiewicz, na- 
wiązując do przemówienia p. dyr. Ma- 
kucha podniósł zasługi ś. p. dera Sta- 
msława Kopczyńskiego w wytyczaniu 
i torowaniu lekarzom szkolnym dróg 
ich pracy oraz podkreślił, iż kontynu- 


owanie jej w myśl wskazówek Mistrza 
będzie naj głębszym hołdem dla Jego 
zasług i najwyższą czcią dla Jego pa- 
mięci. 
Zebrani wysłuchali podniosłych 
słów mówców stojąc. 
W 2-giej części porządku dzienne- 
go płk. ar. Stefan Rudzki wygłosił re- 
ferat na temat: "Szczepienia przeciw- 
gruźlicze w wieku szkolnym". 
"Szczepienia ochronne przeciwko 
gruźlicy met. Calmetta na mocy ob- 
serwacji setek tysięcy nowmodków, za- 
szczepionych w różnych krajach w 
przeciągu ok. 10 lat, 'Okazały się nie- 
szkodliwe i skuteczne. Wobec tego po- 
wstała myśl szczepienia ochronnego 
starszych dzieci i dorosłych. Zastoso. 
wanie szczepionki BCG. podskórne lub 
doskórne, dokonane zostało w ostat- 
nich 8-9 latach przez różnych auto- 
rów we FrancjI, Szwecji, Sto Zjedn.
		

/str501.djvu

			494 


i wywoływało allergję, uważaną za je- 
dyny widoczny znak istnienia odpor- 
ności. 


Ostatnio pro£. Calmette wypowiada 
E1ę za rozszerzeniem szczepień doust- 
nych na dzieci, zwłaszcza w wieku 
szkolnym jednakże na te tylko. które 
są aIlergiczne. t. j. nie reagują na tu- 
berkulinę. Calmette powołuje się na 
doświadczenia. przeprowadzone w In- 
stytucie Pasteura w Brazlaville (w 
Kongo franc.), gdzie w 1931 r. doko- 
nano prób szczepień B. C. G. podskór- 
nych (z uodpornieniem 45% zaszcze- 
pionych). w 1932-im roku zaś podano 
doustnie szczepionkę B. C. G. 149 nie- 
ellergicznym dzieciom w dwuch miej- 
scowych szkołach. 
W 3 mies. potem 55% tych dzieci 
ł'eagowało już na tuberkulinę, po 6 
mies. zaś (po ponownem zaszczepieniu 
63 dzieci, wciąż dającym ujemny od- 
czyn tuberkulinowy) jeszcze 16 uzy- 
skało allergię, należy więc uważać, że 
66% dzieci zostało nadpornionych. 
Dzieciom tym podawano taką samą 
dawkę, jak noworodkom - to znaczy 
3 razy po 3 centigramy, lub też, jedno- 
razowo 5-10 centigr. Żadnych ujem- 
nych objawów nie było. 


Referent przytacza dane autorów 
norweskich i amerykańskich świadczą- 
ce, że wśród studentów medycyny, któ- 
rzy na początku swych studjów mieli 
ujemny odczyn tuberkulinowy, po 3-ch 
tatach w większości przypadków bylI 
już Pirquet - dodatni, ciężkie zapa- 
dania na grużlicę wśród nieallergicz- 
llych pielęgniarek spostrzegli lekarze 
norwescy w Oslo Przeciwnie, próby 
Heimbecka i Scheela w Oslo szcze- 
pienia studentów i pielęgniarek zapo- 
mocą szczepionek B. C. G. dały bardzo 
dobre wyniki, zmniejszając wśród nich 
zapadalność na gruźlicę. Wobec tych 
wszystkich danych, Dr. Rudzki pod- 
daje pod dyskusję sprawę szczepienia 


ochronnego B. C. G. wśród dziatwy 
szkolnej w Warszawie. Proponuje on 
przeprowadzenie ścisłych badań w kie- 
runku gruźlicy we wszystkich przed- 
szkolach i szkołach stolicy (badanie 
kliniczne, roentgenologiczne i tuberku- 
linowe) z pomocą lekarzy po	
			

/str502.djvu

			495 


VI Posiedzenie Sekcji Lekarzy Szkolnych przy Kuratorjum 
Okręgu Szkolnego Poznańskiego. 


Posiedzenie odbyło się w dniu 3. IV. 
1933 r. Przewodniczył Wizytator Hi- 
gjeny Szkolnej Dr .Józef Ciosłowski- 
Sekretarz Dr. Łączkowska. Obecnych 
osób 21. 
Po zagajeniu przez przewodniczące- 
go, dr. Łączkowska odczytuje proto. 
kół z ostatniego zebrania. W związ- 
ku z odczytanym protokółem zapytu- 
je dr. Mąkowska, jak należy tłuma- 
czyć sobie dodatni wynik badania 
bakterjologicznego na błonicę w przy- 
padku, w którym zarówno obraz jak 
i przebieg kliniczny przemawiaj ą 
przeciwko błonicy. W odpowiedzi doc. 
Adamski wyjaśnia, że w takim pr!Zy- 
padku może zachodzić nosicielstwo 
zarazków. 
Referat na temat "Przeciwwskaza- 
nia do gimnastyki u dziewcząt" wygła- 
sza dr. Mąkowska. Prelegentka- przed- 
stawia wyczerpująco przeciwwskaza- 
nia przy chorobach ostro powstają- 
cych, jak czyrakowatość kończyn, za- 
strzały, stany gośćiowe stawów i mię- 
śni, ostre nieżyty dróg oddechowych, 
ostre choroby zakaźne i t. p. Wśród 
przewlekle występujących chorób, bę- 
dących przeszkodami do gimnastyki, 
prelegentka wymienia gruźlicę czynną 
(apicitis z podniesioną ciepłotą), przy- 
padki z odmą sztuczną, krwiopluciem" 
blednicę, chorobę Basedowa, schorze- 
nie' narządu pokarmowego (wrzód żo- 
łądka, dwunastnicy, przewlekłe zapa- 
lenie wyrostka robaczkowego, wszel- 
kie schorzenia wątroby), zapalenie 
jajników, zaburzenia w miesiączkowa- 
niu, schorzenie dróg moczowych (sta- 
ny po zapaleniu nerek. zapalenie 
miedniczek i pęcherza moczowego), 
Co do chorych na serce, to najlepiej 
znoszą gimnastykę chorzy z niedomy- 
kalnością zastawki dwudzielnej i tęt- 
nicy głównej, najgorzej ze zwężeniem 


zastawki dwudzielnej. W badaniu ser- 
ca pomocną być może próba czynno- 
ściowa serca. Tachykardja jako ob
 
jaw nerwicowy nie jest niekiedy prze- 
ciwwskazaniem. Z przypadków chirur" 
gicznych przeszkodą do gimnastyki 
jest w pewnych przypadkach garb, 
płaska stopa, przepuklina i stany po- 
operacyjne. 
W dyskusji zabiera głos dr. Lipiń- 
ski zwracając uwag na t. zw. nerwicę 
toksyczną serca, występującą u osób 
z przewlekłem zapaleniem migdałków. 
Obecność czopów w migdałkach, wy- 
stępowanie podniesionej ciepłoty po 
gimnastyce, ogólny stan zły oraz ob- 
iawy ze strony serca, jak zaburzenia 
czynnościowe, wzmożona pobudliwość 
akcji serca, są przeciwwskazaniem do 
gimnastyki. Następnie podkreśla dr. 
Lipiński, że tachycardia nie jest prze- 
szkodą do gimnastyki, jak i również 
wady serca, jeżeli po wykonaniu pró- 
by czynnościowej nie występują ob- 
jawy niedomogi serca, jak duszność, 
sinica ust, obrzęk twarzy, rąk i t. p. 
Co do zwiększonej ilości białka w mo- 
czu po wysiłkach fizycznych zwraca 
dr. Lipiński uwagę na kwaśną reakcję 
moczu, która wypłukuje białko. 
Dr; Karchowski jest przeciwny zwię- 
kszonej ilości godzin gimnastyki i ćwi- 
czeniom śródlekcyjnym. 
Dr. Hryniewiecki podkreśla, że za- 
palenie oskrzeli nie jest przeciwwska- 
zaniem do gimnasty ki j ak i po pew- 
nym czasie stan po usunięciu wyrost- 
ka robaczkowego. Po czterech tygod- 
nach po operacji dziecko winno wró- 
cić do gimnastyki. Co do kamicy ner- 
kowej zaznacza dr. Hryniewiecki do- 
datni wpływ ćwiczeń w przypadkach. 
w których nie zachodzi stan ostry. 
krwimocz względnie ropomocz. Nie- 
mieccy autorzy radzą wykonywać
		

/str503.djvu

			496 


skoki i jazdę na sztucznym rowerze. 
Ćwiczenia przesuwają kamienie w mo- 
czowodach. Wreszcie interpeluje dr. 
Hryniewiecki w sprawie gimnastyki 
śródlekcyjnej, która niezawsze odby- 
wa się w warunkach higjenicznych. 
Wizytator dr. Ciosłowski wyjaśnia, 
że sposób przeprowadzania gimnasty- 
ki śródlekcyjnej winien być kontrolo- 
wany przez lekarzy szkolnych. Ćwicze- 
nia śródlekcyjne mają przeciwdziałać 
złym skutkom sztuc.znej postawy w cza- 
sie lekcyj. Rozwija się dyskusja w spra- 
wie t. zw. ćwiczeń wstępnych ostatnio 
zaprowadzonych u dziewcząt w okre,sie 
miesiączkowania. Jako pierwszy za- 
biera głos dr. Lipiński podkreś'lając, 
że okres menstruacyjny jest przeciw- 
wskazaniem do ćwiczeń, gdyż, jak wie- 
my, w tym okresie występuje silna 
anemizacj a mięśni i układu nerwowe- 
go, wyrażająca się w stanach zamro- 
czenia i złem samopoczuciu wskutek 
przekrwienia narządów rodnych. 
Dr. Hundtowa również wypowiada 
się przeciwko ćwiczeniom wstępnym 
w okresie menstruacyjnym, podkreś- 


lając, że okres ten jest wprawdzie 
stanem fizjologicznym, ale nie obojęt- 
nym. Dr. Hundtowa nadmienia, że w 
r. 1931 na kursie lekarzy szkolnych 
w Warszawie wygłoszono referat na 
ten temat, po którym zebrani jedno- 
głośnie uchwalili zwalnianie dziewsząt 
w tym okresie z wszelkich ćwiczeń. 
Dr. Łączkowska napotykając na 
wielki sprzeciw ze strony Koła Ro- 
dzicielskiego w stosunku do ćwiczeń 
wstępnych w okresie menstruacyjnym, 
zwróciła się w tej sprawie do kilku 
ginekologów, którzy stanowczo wypo- 
wiedzieli się przeciwko wszelkim ćwi- 
czeniom w tym okresie. 
Dr. Mąkowska zwraca uwagę na 
wzgląd skromności i podkreśla cele 
fizjologiczne kobiety. 
Odbyło się głosowanie i wszyscy o- 
becni wypowiedzieli się przeciwko 
wszelkim ćwiczeniom w okresie meil- 
struacyjnym. 
W wolnych głosach Wizytator dr. 
Ciosłowski przypomina o zgłaszaniu 
referatów na następne zebrania. 
O godzinie 22,30 zebranie zamknięto. 


VII Posiedzenie Sekcji Lekarzy Szkolnych przy Kuratorjum 
Okręgu Szkolnego Poznańskiego w dniu l maja 1933 r. 


Przewodniczący Wizytator Higje- 
ny Szkolnej Dr. Ciosłowski, Sekretarz 
Dr. Łączkowska. Obecnych osób 22. 
Po zagajeniu przez przewodniczące- 
go i odczytaniu protokułu z poprzed- 
niego zebrania wygłosiła dr. Were- 
szczakowa referat na temat: "Grużlica 
w szkole i walka z nią". 
Prelegentka podaje częstość zaka- 
żenia gruźliccwego w szkołach po- 
wszechnych. Według ostatnich badań 
(Zeyland, Deźyna) dodatnia próba tu- 
berkulinowa wypada mniej więcej u 
Ys dzieci w pierwszych klasach, a 
przy opuszczeniu szkoły t. j. koło 
15-go roku życia % dzieci jest zaka- 
źonych gruźlicą. Te same badania 


przeprowadzone w szkołach prywat- 
nych, gdzie są zamożniejsze dzieci, 
dały próbę tuberkulinową dodatnią o 
20"/" mniejszą. W porównaniu z za- 
granicą mamy odsetek ten o wiele wię- 
kszy, gdyż tam obejmuje on mniej 
więcej połowę dzieci. Ogólny stan 
dzieci zakażonych gruźlicą jest nieraz 
bardzo długo zadawalający pomimo 
znacznych zmian chorobowych. 
Należy zwracać uwagę na postaci 
gruźlicy, przebiegające jako "prze- 
ziębienia" lub "grypy" z dłuższym sta- 
nem gorączkowym, jakkolwiek nikt w 
rodzinie nie chorował na grypę: U 
starszych dzieci ogólne nied{)magania. 
brak łaknienia, spadek wagi, stany pod-
		

/str504.djvu

			gorączkowe budzą podejrzenia w kie- 
runku gruźlicy (prof. Jonscher). Za- 
kaźenie gruźlicze moźe szerzyć się w 
szkole przez dzieci ze zmianami rent- 
genologicznemi. Małe dzieci mogą za- 
kaźać nie mając widocznych zmian 
rentgenol. przy zupełnie dobrym sta- 
nie ogólnym, a starsze dzieci z dodat- 
nim odczynem tyberkulinowym, bez 
widocznych zmian rentgenol., jeżeli 
sprawa jest zupełnie świeża, co stwier- 
dzono kolejnemi odczynami tuberkul. 
(Zeyland). Przez chorych nauczycieli 
również szerzy się gruźlica (I ckert , 
Klein). Badania osłuchowe i wypuko- 
we najczęściej nie wykazują u dzieci 
żadnych zmian. Pierwszym etapem w 
walce z gruźlicą w szkole dla jej wy- 
krycia byłoby obowiązkowe robienie 
{)dczynu tuberuklinowego. Po zbada- 
niu dziecka w szkole przez lekarza 
szkolnego, powinien być wykonany 
odczyn tuberkulin. Pirqueta. Dzieci z 
dodatnim odczynem powinny być prze- 
kazane do m.iej scowej poradni prze- 
ciwgruźliczej, względnie do szkolnej 
poradni przeciwgruźliczej celem prze- 
świetlenia, a w wypadkach podejrza- 
nych co do zaraźliwości (odczyn B), 
celem zbadania na obecność prątków. 
Nauczyciele powinni być również ,co 
pewien czas prześwietlani. 
Prelegentka omawia dalej akcję 
przeciwgruźliczą zagranicą, gdzie ist- 
nieją liczne poradnie przeciwgruźlicze, 
obsadzone wykwalifikowanemi siłami, 
zaopatrzone w laboratorja i rentgeny, 
pracujące w ścisłym kontakcie z leka- 
rzami prywatnymi i szkolnymi. Licz- 
ne prewentorja, sanatorja, szpitale, 
pozatern umieszczanie dzieci zakażo- 
nych w zdrowych rodzinach wiej skich 
dają możność żapobiegania i walcze- 
nia z gruźlicą. Wielce pomocnym czyn- 
nikiem w walce z gruźlicą są tam ko- 
lonje letnie i szkoły na wolnem po- 
wietrzu, a także na szeroką skalę za- 
krojone dożywianie dzieci. Prelegent- 


497 


ka zwraca uwagę na ogromny spadek 
śmiertelności na gruźlicę zagranicą 
wskutek tej daleko posuniętej akcj i 
przeciwgruźliczej. 
W dyskusji zabiera głos doc. dr. 
Adamski, przedstawiając wyniki ba- 
dań Komisji Higjeny przy Lidze Na- 
rcdów nad stanem gruźlicy w 10 naj- 
większych miastach Europy. Na zasa- 
dzie tychże badań przeprowadzonych 
w latach 1926 - 1932 stwierdza się 
mimo ,ciężkich warunków ekonomicz- 
nych stały spadek krzywej śmiertelno- 
ści we wszystkich okresach wieku, a 
zatem i w szkolnym. Natomiast u star- 
ców i u robotników rolnych stwierdza 
się wzrastanie tejże krzywej, z czego 
wysnuć moźna wniosek, że najważniej- 
szym czynnikiem w leczeniu gruźlicy 
jest spokój fizyczny - znany atrybut 
dzisiejszego bezrobocia. 
Dr. Wereszczakowa podaje, że licz- 
ni autorzy tłumaczą zwiększoną śmier- 
telność na wsi trudniejszemi warun- 
kami walki z gruźlicą. 
Dr. Łączkowski zwraca uwagę na 
stosunkowo krótki okres czasu badań 
wymienionej komisji przy Lidze Na- 
rodów. 
Doc. Dr. Adamski zaznacza, źe i w 
miastach opieka higj eniczna znacznie 
podupadła wskutek kryzysu i że ba- 
dania ostatnich lat wykazały u bezro- 
botnych mimo spadku wagi i niedóży- 
wienia stałe zmniejszenie się ilości za- 
chorzeń na gruźlicę. 
Dr. Lipiński podkreśla, że poradnie 
przeciwgruźlicze powinny być prowa- 
dzone przez odpowiednio wykwalifi- 
kowane siły, których w obecnym cza- 
sie brak. Następnie szeroko omawia 
złe rozmieszczenie i przygotowanie dla 
dzieci parków poznańskich. 
Dr. Hryniewiecki przychyla się do 
zdania prelegentki. że główną przyczy- 
ną szerzenia się gruźlicy na wsi jest 
brak opieki higjenicznej, a jako dal- 
szą przyczynę większej ilości przypad-
		

/str505.djvu

			498 


ków gruźlicy na wsi wymienia niemoż- 
ność leczenia się włościan wskutek 
prac sezonowych, późne rozpoznawa- 
nie gruźlicy przez rzadko stosowane 
prześwietlenia rentgenologiczne, oraz 
niemoźność izolowania chorych wsku- 
tek ciemnoty włościan. 
Dr. Hundtowa podkreśla trudności 
lekarza szkolnego w rozpoznawaniu 
gruźlicy z powodu braku środków po- 
mocniczych w szkole, oraz interpeluje 
w sprawie reaktywowania w Poznaniu 
zlikwidowanej poradni dziecięcej prze- 
ciwgruźliczej. 
Dr. Wereszczakowa podaje do wia- 
domości, że w Wilnie przy Towarzy- 
stwie Przeciwgruźliczem istnieje po- 
radnia przeciwgruźlicza dla dzieci 
szkolnych. W sprawie załoźenia takiej 
samej poradni naleźałoby zwrócić się 
do Poznańskiego Towarzystwa Prze- 
ciwgruźliczego. 
Dr. Marchwicki proponuje utworze- 
nie poradni przeciwgruźliczej przy in- 
stytucji, gdzie są odpowiednie urzą- 
dzenia. 
Doc. dr. Godycki przychylając się 
do propozycji dr. Marchwickiego są- 
dzi, źe sprawę utworzenia etatów dla 
szkolnej poradni przeciwgruźliczej mo- 
żnaby zaproponować w Ministerstwie 
W. R. i O. P. Prosi zatem o podanie 
crjentacyjnej ilości przypadków, któ- 
re powinny być przekazane do do- 


kładnego rozpoznania gruźlicy w 
szkolnej poradni przeciwgruźliczej. 
Dr. Lipiński na zasadzie własnego. 
doświadczenia stwierdza, że niekiedy 
łatwiej i wcześniej można wykryć gru- 
źlicę klinicznie niż rentgenologicznie 
i że sam u 10% dzieci szkolnych zna- 
lazł gruźlicę czynną. 
Dr. Marchwicki przeciwstawiając się 
zdaniu dra Lipińskiego twierdzi, że 
rentgenologicznie zawsze wczesmeJ 
można wykryć grtlźlicę niż klinicznie. 
Dr. Wereszczakowa podaje do wia- 
domości, że tak lekarze jak i personel 
pielęgniarski w poznańskiej klinice 
pedjatrycznej bywają co pewien czas 
prześwietlani. 
Dr. Hryniewiecki wymienia prace 
dra Staroniewicza, który na materjale 
sanatoryjnym stwierdził, że 48% jam 
płucnych nie można było wykryć bez 
rentgena. 
Wizytator dr. Ciosłowski przypomi- 
na najważniejsze i aktualne sposoby 
zapobiegania szerzeniu się gruźlicy 
wśród młodzieży szkolnej podkreśla- 
jąc między innymi: lekcje na świe- 
żem powietrzu, szkoły leśne, kolonje 
i półkolonje letnie, gry i zabawy na 
wolnem powietrzu, dożywianie szkol- 
ne i propagandę przeciwgruźliczą. 
O godzinie 21.30 posiedzenie zam- 
knięto. 


VIII Posiedzenie Sekcji Lekarzy Szkolnych przy Kuratorjum 
Okręgu Szkolnego Poznańskiego dnia 1 czerwca 1933 r. 


Osób obecnych 20. Przewodniczył 
Wizytator dr. Ciosłowski. Po przeczy- 
taniu protokółu z poprzedniego ze- 
brania i po kilku wyjaśnieniach w 
sprawie gruźlicy u personelu pielęg- 
niarskiego, dr. Sumarówna wygłasza 
referat o "Opiece higjeniczno-lekar- 
skiej w przedszkolach" . Do nie tak 
dawna główne zainteresowanie się 
dziećmi' koncentrowało się na ich wie- 


ku niemowlęctwa i na okresie Szk':l- 
nym. Czas przej ściowy między niemi 
traktowało się po macoszemu t. z. o 
tyle, o ile materiał dziecięcy ze szko- 
ły zniewalał do wglądania i do tego 
okresu rozwojowego człowieka. Z
ia- 
nę zainteresowań, a raczej rozciągnię- 
cie ich i na wiek przedszkolny rozpo- 
częło w Polsce budzić juź przed woj- 
ną światową Tow. Wychowania Przed-
		

/str506.djvu

			I 
! 
\ 


szkolnego. Wspomniane towarzystwo 
zorganizowało w Warszawie "Porad- 
nię wychowawczą" dobrze spełniają- 
cą swoje zadanie. Ilość przedszkoli w 
Polsce stale wzrasta przy współudzia- 
le samorządów, organizacyj społecz- 
nych, kościelnych, osób prywatnych i 
rządu (monopole państwowe). Ponie- 
waż dla sił pedagogicznych w przed- 
szkolach 2 letni kurs nauki okazał się 
niewystarczający, zwiększono go na 3- 
letni, a teraz zacznie wchodzić w życie 
kurs 4-1etni wzg1. 2 letnie liceum och- 
roniarskie. 
W przedszkolu higjena dziecka ściś- 
le łączy się z wychowaniem t. z. roz- 
wój i zdrowie cielesne z rozwojem du- 
chowym i etycznym w atmosferze ro- 
dzinnej, której często tym maleństwom 
brak u rodziców. Dla dobra dzieci 
przedszkole musi być w dobrym kon- 
takcie z domem dziecka; musi też ist- 
nieć między niemi wzajemne i żywe 
oddziaływanie na siebie. Lekarz szkol- 
ny jest łącznikiem przedszkola z mat- 
ką. P{)winien on zatem starać się i 
dbać o wpływ i o zaufanie obu zairi- 
teresowanych. Ułatwią mu osiągnięcie 
tego celu pogadanki, informacje i po- 
rady dla rodziców z jednej strony. a 
żywa współpraca z wychowawczynia- 
mi i kierownictwem przedszkola - z 
drugiej strony. Działalność zatem le- 
karza nie może obracać się tylko w 
granicach badań dzieci, ale sięgać mu- 
si wszędzie, gdzie oczywiście można i 
trzeba. Ważnym odcinkiem troski le- 
karskiej w przedszkolu jest walka z 
chorobami zakaźnemi wśród dzieci. 
Odcinek to bardzo trudny z powodu 
częstego bagatelizowania przez dom 
rodzicielski tych chorób, a zarazem i 
bardzo odpowiedzialny z powodu 
szczególnej podatności dzieci w tym 
wieku na choroby zakaźne. 
W dyskusji dr. Hryniewiecki pod- 
nosząc fakt wielkiej masy dzieci z 
przedszkoli z chorobami zakaźnemi 


7 


499 


uważa, że personel nauczycielski w 
tychże przedszkolach winien być do- 
brze przeszkolony w walce z choro- 
bami zakaźnemi. 
Dr. Lipiński zaleca usilnie domagać 
się, by lekarze leczący obowiązkowo 
zgłaszali wszystkie choroby zakaźne u 
lekarzy urzędowych, a ci niezwłocznie 
zawiadamiali o tem szkoły. 
Dr. Mąk{)wska stwierdza, źe zawia- 
domienia o chorobach zakaźnych z 
magistratów przychodzą do szkół z 
wielkiem opóźnieniem. 
Dr. Łączkowski podkreśla dodatnie 
strony przymusowej izolacji zakaźnie 
chorych, jak to miało miejsce w b. 
zaborze rosyjskim i dodaje, że w Pol- 
sce należałoby też używać presji na 
rodziny w takich wypadkach. 
Dr. Ciosłowski uważa taki nacisk za 
możliwy ale na mocy ustawy, która 
musiałaby uprzednio przejść drogą 
ustawodawczą; narazie musi istnieć 
pewna dowolność w izolowaniu cho- 
rób zakaźnych. 
Dr. Mąkowska zwraca uwagę na to. 
że dziecko zwolnione ze szpitala po 
przejściu choroby, może tę chorobę 
potem przenieść do szkoły. 
Dr. Wereszczakowa dodaje, że przez 
kilkanaście dni dziecko także jest j e- 
szcze zaraźliwe. 
Dr. Hryniewiecki zwraca uwagę na 
zakażenia wewnątrz-szpitalne i wypo- 
wiada się przeciwko przymusowemu 
umieszczaniu chorych na choroby za- 
kaźne w szpitalach. 
Dr. Łączkowski przypisuje winę za- 
każeń wewnątrz-szpitalnych złym urzą- 
dzeniom danych szpitali. 
Dr. Hryniewiecki podtrzymuje swo- 
je stanmvisko i powołuje się na sta- 
tystyki zakażeń wewnątrz-szpitalnych, 
przeprowadzone w bardzo dobrze u- 
rządzonym szpitalu Karola i Marji. 
Doc. dr. Adamski podnosi niemoż- 
ność rozstrzygnięcia kwestji zarażli-
		

/str507.djvu

			500 


wości u dziecka, gdyż nie możemy 
stwierdzić zapomocą badań bakterjo- 
logicznych, czy dane dziecko będzie 
lub nie będzie chorować na tę lub in- 
ną chorobę zakażną. 
Nie znamy bowiem 1) konstytucji 
(podatności) danego dziecka 2) wszyst- 
kich własności biologicznych bakteryj. 
Po tej dyskuji wygłasza referat dr. 
Rakowska "o uświadamianiu uczemc 
przez lekarki szkolne". 
Referentka rozpatruje sprawę w od- 
niesieniu tylko do dziewcząt; bo ma 
już za sobą w tej materji pewne do- 
świadczenie. choć nie brak jej też i 
wątpliwości, na które chciałaby zna- 
leść wyjaśnienie ze strony zebranych 
koleżanek i kolegów. Dawny ideał 
matek uchowania córek w nieświado- 
mości życia płciowego aż do zamąż- 
pójścia, w czasach dzisiejszych jest 
szkodliwym anachronizmem. Obecnie 
każda matka pragnie uświadomienia 
dziecka, ale do wyjątków chyba należy 
ta, która chce i umie to pragnienie w 
życie wprowadzić. Zwykle też wyrę- 
cza rodziców w tej potrzebie otocze- 
nie dzieci w niestosownym czasie i w 
niewłaściwy sposób. Roztrząsaniu tych 
podstawowych .zjawisk życiowych ze 
strony matek z dziećmi stoi na prze- 
szkodzie brak szczerości wypływający 
ze zrozumiałej dla nas wstydliwości. 
Prelegentka stoi na stanowisku, że le- 
karze szkolni powinni zastąpić rodzi- 
ców w zakresie uświadomienia ich dzie- 
ci. W szkole przystępuje się zwykle 
do tego zagadnienia w klasach wyż- 
szych t. z. wtedy, kiedy młodzież jest 
już niewłaściwie przygotowana. Naj- 
lepiej byłoby dokonywać uświadomie- 
nia indywidualnie. Brak czasu nie 
pozwala jednak lekarzowi na tego ro- 
dzaju drogę. Uświadamianie grupowe 
względnie klasowe bardzo łatwo powo- 
duje niepożądaną atmosferę, która za- 
miast korzyści może tylko szkodę spo- 


wodować. Te skrupuły były dla pre- 
legentki zawsze największą trudnością 
w tej akcji na polu pracy społecznej 
i szkolnej. Na podstawie obserwacji 
dr. Rakowska doszła do przekonania, 
że jeżeli uświadamianie dziewczynek 
oprze się na gruncie naturalnego u nich 
instynktu macierzyństwa, to akcj a ta 
nie spowoduje niezdrowej sensacji w 
klasie czy zespole większym uczenic. 
Na tem podłożu można zacząć dys- 
kusję i tak pokierować pytaniami 
dziewczynek, aby nie sprowadzić akcji 
na niepożądane dla niej tory. Pierw- 
szą swoją uświadamiającą pogadankę 
poświęciła prelegentka fizycznym i 
psychicznym objawom okresu dojrze- 
wania płciowego, wplatając do tego 
pobieżnie budowę narządów rodnych 
kobiety i omawiając przytem szkodli- 
we przesądy na temat menses. Dal- 
sze 2 - 3 pogadanki przeznaczała 
omawianiu higjeny dziecka demonstra- 
cjami praktycznemi w żłobku lub w 
szpitalu. Po takiem przygotowaniu 
I!astępowały pogadanki' o fizjologji 
ciąży, porodu połogu, które były re- 
welacją nawet dla już uświadomionych 
uczenic. Prelegentka nie pomijała w 
swoich pogadankach okresu przekwita- 
nia kobiet mając na oku same dziew- 
czynki i pośredni wpływ przez nie na 
ich starsze otoczenie kobiece. Znajdy- 
wała przy tem też okazję do opisania 
tak częstej i niestety traktowanej za- 
póżno choroby kobiet raka. Naj trud- 
niejszym tematem były choroby wene- 
ryczne, któremi zamykała ten cykl 
uświadamiających pogadanek. Koń- 
cząc swój referat zapytuje prelegent- 
ka, czy ze względu na to, że bardzo 
poważny procent dziewczynek już w 
II-ej klasie rozp{)czyna menses, nie !la- 
leżałoby już w tej klasie w opowiedni 
sposób zaczynać uświadamiania, aby 
tym sposobem przygotować na nie u- 
czenice i zapobiedz poważnym wstrzą- 
som psychicznym, jakie niewątpliwie
		

/str508.djvu

			u dziewcząt wywołuje ich pierwszy 
perjod. 
Po referacie rozpoczęła się dyskusja. 
Dr. Lipiński uważa ten referat za nie- 
kompletny gdyż 1) nie poruszył on 
kwestji uświadamiania życia płciowe- 
go i 2) ominął drogę przez nauki przy- 
rodnicze. Wywody swoje ilustruje 
niemiecką broszurką (Ł. Stelz "Ents- 
tehen des Menschen"), na której zda- 
niem jego możnaby się wzorować przy 
prowadzeniu pogadanek o uświada- 
mianiu. 
Dr. Hryniewiecki i Łączkowski zga- 
dzają się z poglądami dr. Lipińskiego. 
Doc. dr. Godycki przypomina stano- 
wisko Ministerstwa W.R. i O.P., które 
przewiduje uświadamiające pogadanki 
w ki. VIII. Chodzi tylko o stosowne 
ich ujęcie. Radzi zaczynać od ogól- 
nych klęsk społecznych obejmujących 
również i choroby weneryczne; mówiąc 
o tych ostatnich możnaby poruszyć i 
kwestję uświadamiania płciowego. 
Referentka zapytuje obecnie iekarki 
szkolne o zapatrywanie w tej sprawie. 
Dr. Wereszczakowa chętnie widziałaby 
uświadamianie płciowe przeprowadzo- 
ne przez lekarkę szkolną. 
Dr. Hundtowa uważa wiek 12 lat za 
zbyt wczesny i radzi w tym okresie 
życia indywidualnie traktować kwestję 
uświadamiania dziewcząt. 
Dr. Hryniewiecki i Łączkowski u- 
ważają wiek 13 lat (Ł. zn. ki. III wzgl. 
IV) jako odpowiedni. 
Dr. Lipiński jest zdania że dobrą 
drogą, do racjonalnego uświadamia- 
nia młodzieży są zbiorowe wykłady. 
Przeciwko temu wypowiada się Dr. 
Mąkowska. 
Dr. Brzeski uważa za sprawę ogrom- 
nej wagi odpowiednie ujęcie kwestji 
uświadamiania; chodzi o to, aby ze- 
szła ona na grunt przyrody i, aby 
płciowości odebrać tajemniczość. 
Dr. Ciesłowski podkreśla słusz- 
ność stanowiska w spraw' e głównej 


"". 


"'
-- -:;f":" 


501 



I!:'t ,..«\ L 
roli szkoły w zakresie uświadamiania 
uczącej się młodzieży. Jest rzeczą 
zrozumiałą, że zadanie to powinno spo- 
czywać na barkach lekarzy szkolnych. 
Pomijając inne względy przemawia- 
jące za tym postulatem, mówca zwra- 
ca uwagę na jeden decydujący w tej 
kwestji moment; jest nim traktowanie 
lekarza przez młodzież jako osoby fa- 
chowej niejako ponadpłciowej. Takie 
stanowisko ułatwia ogromnie stanowi- 
sko uświadamiającego i tem samem 
akcję samą jako taką ściąga w atmo- 
sferę rzeczową, t, zn. pozbawioną nie- 
zdrowej sensacji, niepożądanej dla 
młodzieży i krępującej w najwyższym 
stopniu każdego innego, któremu tę 
akcję narzucono. Wizytator jest za- 
tem, aby dziewczynki wczas przygoto- 
wać do mającego się zacząć u nich 
okresu menstruacyjnego, a uświado- 
mienie płciowe młodzieży odłożyć na 
klasy starsze, kiedy ta młodzież na 
tyle już spoważnieje, że będzie można 
z nią z umiarem ale i z uczciwością 
przeprowadzać pogadanki o ciąży, po- 
rodzie, chorobach wenerycznych, ży- 
ciu płciowem e t. c. - opieraj ąc się na 
naukach zaczerpniętych z przyrody. 
W wywodach swych poleca zachęcanie 
młodzieży do czytania odp.:Iwiednich 
rozpraw i hroszurek jak n. p. Berzentt 
"Odezwa do młodzieży męskiej", O. 
Harry Schlingena" Ty i ona (dla 
chłopców) i "On i ty" (dla dziewcząt) 
i t .d. Mówca doradza wprowadzenie 
ustalonego systemu pogadanek lekar- 
skich w szkole nietylko w kwestjach 
obecnie roztrząsanych, ale wogóle t. z. 
we wszystkich innych. Choć to od- 
biega od tematu, nie może sobie wi- 
zytator odmówić korzystnej okazji do 
wyjaśnienia jak wyobraża sobie taki 
ustalony system. Na początku każdego 
roku względnie Y, -rocza szkolnego po- 
winien lekarz szkolny podać na cały 
ten okres dla każdej klasy - licząc 
się z jej poziomem umysłowym, wia-
		

/str509.djvu

			502 


domościami etc. - jeden cykl pogada- 
nek obejmujący w całości dane za- 
gadnienie higjeniczne. Suma wszyst- 
kich takich cyklów klasowych w roku 
szkolnym ma zamykać w sobie wszy- 
stko to, co młodzież opuszczająca szko- 
łę powinna wiedzieć z nauki o higje- 
nie. R{)zumieć to w ten sposób na- 
leży. że cykl pogadanek w każdej kla- 
sie będzie dalszym ciągiem cyklu po- 
gadanek w klasie poprzedniej - tak 
aż do klasy ostatniej (najwyższej), 
w której wyczerpany zostanie pozo- 
stały jeszcze materjał naukowy cało- 
ści higjeny z jej rozgałęzieniami. Plan 
pogadanek i projekt co do czasu ich 
przeprowadzenia (miesiące, dnie i go- 
dziny wzgl. lekcje) po uzgodnieniu 
z gronem nauczycieiskiem zatwierdza 
kierownictwo szkoły i umieszcza go 
w planie rozkładu zajęć szkolnych. 
Tym sposobem pogadanki lekarskie 
stracą szatę dorywczości. improwiza- 
cji, niespodzianek. zaskakiwania. cha- 
osu. powtarzania się. nieprzygotowa- 
nia, bezplanowości i t. d. Samo przez 
się rozumie, że podobnie zwarty cykl 
w treści w formie powinny stanowić 
pogadanki uświadamiające o których 
mowa na obecnem zebraniu. 
Na zakończenie zabiera głos Dr. 
Rak{)wska przyznając kolegom słusz- 
ność co do ujęcia kwestji uświadamia- 
nia płciowego z punktu widzenia przy- 
mdniczego; przeszkodą jednak w prze- 
prowadzeniu pogadanek w oświetleniu 
przyrodniczem jest brak czasu t. j. 
mała ilość godzin, wyznaczona dla le- 
karza szkolnego. Uważa, że przy oma- 


wianiu bez osłonek fizjologji życia 
płciowego można będzie napotkać na 
sprzeciw rodziców. Wypowiada się 
przeciwko wykładom zbiorowym, gdzie 
ważną rolę w tej sprawie odgrywa na- 
strój uczenic z którym się liczyć trze- 
ba. Wykłady zbiorowe raczej szkodę 
mogłyby przynieść. Uświadamianie o 
clcresie pokwitania radzi rozpoczynać 
już w kI. II. wykorzystując zaznacza- 
jący się wtedy u dziewcząt czynnik 
psychiczny (płaczliwość, depresje i t. 
p.). Okres przekwitania kobiet w u- 
świadamianiu dziewcząt nie powinien 
być pominięty. 


Po zakończeniu ożywionej dyskusji 
Przewodniczący przypomina o zgła- 
szaniu referatów na rok przyszły .j po- 
daje zebranym do wiadomości spis wy- 
kładów. jakie się odbędą na Zjeżdzie 
Lekarzy i Przyrodników Polskich w 
Poznaniu we wrześniu b. r. Dr. Go- 
dycki powiadamia zebranych o kon- 
gresie "Protection de l'enfance" w Pa- 
ryżu, który się odbędzie od 4 lipca 
b. r. Sprawa etatów w szkolnej po- 
radni przeciwrgużliczej w Minister- 
stwie Wyznań Religijnych i OświecE;.- 
nia Publicznego znalazła zrozumiem e 
i życzliwe stanowisko. Następnie po- 
daje do wiadomości rozporządzenie te- 
goż Ministerstwa o obowiązku prze- 
szkolenia lekarzy szkolnych w kursach 
przeciwgaz{)wych. Świadectwo {) odby- 
dym kursie należy przedłożyć w Kura- 
torjum do dnia 1. V. 1934 r. 
O godzinie 21.30 zebranie zamknię- 


to. 


Walne Zebranie A. S. W. F. i H. Szk. przy T. N. S. W. 


Łącznie z XIV. Zjazdem Lekarzy 
i Przyrodników Polskich w Poznaniu. 
odbyło się Walne Zgromadzenie Auto- 
nomicznej Sekcji Wych. Fiz. i Bigj. 
Szkolnej przy T. N. S. W. Po zdaniu 
sprawozdań z działalności Sekcyj 


Okręgowych oraz Prezydjum Głównego 
przystąpiono do wyboru nowego Za- 
rządu i ustalenia siedziby Prezydjum 
Głównego. Siedzibę uchwalono prze- 
mesc do Krakowa i Prezydjum wy- 
brano w następującym składzie:
		

/str510.djvu

			Prezes: p. Dyrektor Doc. Dr. Ta- 
deusz Rogalski. 
Zastępca Prezesa: p. Pro£. Dr. Jó- 
zef Figna. 
Sekretarz: p. Mag. Marjan Luba- 
czewski. 


Członkowie Prezydjum: Prof. Dr. 
E. Piasecki, Wizyt. W. Sikorski, Prof. 
Józef Flisak. Prof. Dr. Tadeusż Drę- 
,iewicz, Mag. A. Michalek, oraz 2-ch 
przedstawicieli Śląska i Brześcia nad 


Dr. JERZY MICHAŁOWICZ 


503 


Bugiem, których ma dokooptować Za- 
rząd. 
W wyniku dyskusji przeprowadzo- 
nej po sprawozdaniach polecono przy- 
szłemu Zarządowi, aby wszedł w po- 
rozumienie ze Związkiem Wychowaw- 
ców Fizycznych w celu usunięcia dwo- 
istości organizacyjnej. 
Adres Prezydjum Głównego Auto- 
nomiczn'2j Sekcji Wych. Fiz. i Higj. 
Szk. TNSW. brzmi: Kraków, Zwierzy- 
niecka 26, Studjum Wych. Fiz. U. J. 


W SpraWIe 
nad 


organIzaCJI opieki 
wychowaniem fizycznem i 


zdrowotnej 
sportowem. 


(Z oddziału Higjeny Pracy Państwowej Szkoły Higjeny w Warszawie, 
kierownik dr. Brunon Nowakowski). 


Zastanawiając się nad zagadnieniami dotyczącemi higjeny młodocianego 
robotnika, badając jego warunki pracy. mieszkania. życia. nie możemy ominąć 
dziedziny. ostatnio w życiu młodocianego poważnie zaznaczonej jaką jest wy- 
chowanie fizyczne. a raczej sport. Duża popularyzacja sportu wśród szerokich 
rzesz młodzieży, nakazuje zajęcie stanowiska w tej sprawie również przez osoby 
interesujące się zagadnieniami higjeny pracy. - 
Obserwując uważnie ruch sportowy młodzieży robotniczej. ruch którego 
odrębność z naszego punktu widzenia uwypuklimy osobno, nie trudno zauważyć, 
że łącznie z ruchem sportowym Polski. jako całości, posiada on cały szereg po- 
ważnych usterek. mogących spaczyć, a nawet często wprost zmienić skutek, 
jakiego od sportu oczekujemy. 
P i a s e c ki. w pracy "Zarys teorji wychowania fizycznego" określa cele 
wychowania fizycznego jako "Zdrowie. Sprawność, Dzielność i Piękno". To są 
też wytyczne, które dla nas i dla higjeny młodocianego najważniejsze posią- 
dają znaczenie. 
Założenia te niestety nie są w życiu codziennem stosowane. Dziecko 
wychowane jest fizycznie w zależności od swego wieku przez różnych wycho- 
wawców. W wieku niemowlęcym przez matkę. 
Kontrolerem i doradcą mogą być - i jest już często lekarz stacji opieki 
nad matką i dzieckiem; pielęgniarka społeczna. W wieku przedszkolnym dziecko 
wychowuje się samo, idąc po linji wytkniętej matce na stacji opieki. W szkole. 
a przedtem w przedszkolu pozostaje pod kierunkiem fachowca nauczyciela 
i kontrolą lekarza szkolnego.
		

/str511.djvu

			504 


Po ukończeniu szkoły powszechnej. w wieku bodaj czy nie najwazmej" 
szym. w okresie dojrzewania płciowego, traci ramy szkoły idzie do pracy lub 
co gorsza zostaj e członkiem tak dziś licznej rzeszy młodocianych bezrobotnych. 
W wieku tym ulega atrakcyjnej sile sportu. Porywa go klub. koło spor- 
towe Biega na zawody, przełazi przez parkany, zaludnia boiska jako widz. 
a podwórka i pola jako czynny sportowiec. Gra sam. bierze udział w zawodach. 
Staje się członkiem klubu sportowego. Jest w wieku dojrzewania. Stanowi nie- 
zwykle czuły i delikatny aparat. Należy bardzo uważać, aby tego aparatu nie 
popsuć. Szkoła dawała kontrolera i wychowawcę. Klub dać ich powinien również. 
Tymczasem jak ta opieka organizacji sportowej w praktyce wygląda. 
Członek klubu winien być pod opieką lekarską. winien być zbadany, 
G a r b i e ń w pracy "Opieka lekarska w sporcie" drukowanej w Nr. 5 
1933 r. Wychowania Fizycznego podaje ciekawe liczby zbadanych prze Porad- 
nie Sportowo,Lekarskie osób" Na 483338 zrzeszonych w 1932 r. czynnych spor- 
towców zaledwie 15,286 zostało zbadanych. Nie znaczy to. aby te 15.286 osób 
pozostawało pod stałą kontrolą poradni, nie są to liczby ludzi pozostających 
pod kierunkiem lekarskim stale. jest to jedynie ilość ludzi zbadanych. w ol- 
brzymiej większości. jednokrotnie. Zbadany znika potem zupełnie i na zawsze 
z oka lekarza. 
Klubów i stowarzyszeń. któreby przeprowadzały badania swych członków. 
trzebaby szukać ze świecą czas długi. Możeby w końcu znalazł się jakiś wyjątek. 
Młodociany członek klubu niema opieki lekarskiej. Niema zresztą również 
i opieki nauczyciela,instruktora. Pozostaje ze sportem "sam fla sam". Idzie na 
boisko, najczęściej na mecz piłki nożnej. Gra często mając lat 15 - 17 spędza 
4 - 5 godzin na "treningu". Gra 2 do 3 meczy w niedzielę. A zarząd klubu 
z uznaniem stwierdza jego wytrzymałość. W razie jakiegoś wypadku na zawo- 
dach w najlepszym wypadku dadzą mu jodyny. Pomoc w nagłych wypadkach 
w praktyce bowiem nie istnieje. W razie niezdolności do zarobkowania, spo- 
wodowanej przez wypadek sportowy o j akimk01wiek ubezpieczeniu też mowy 
niema. Nie istnieje. 
Stan powyższy jest zły. Rezultaty pracy wychowania fizycznego, rezul" 
taty sportu nie dadzą się więc w tej chwili sprowadzić do 4 celów podanych 
przez Piaseckiego. 
Stwierdzenie jednak tego faktu, zmusza do zanalizowania zjawiska. do- 
tarcia do przyczyn objawów chorobowych. celem postawienia konstrukcji. mo- 
gącej pozbyć się cech uj emnych, pożytecznej dla społeczeństwa. 
Przyczyny są różne. Na plan pierwszy wysuwać się będą: młodość ruchu. 
brak tradycyj organizacyjnych. są to zjawiska powszechne w społecznem życiu 
Polski i nie wymagają szerszego omówienia. Brak zainteresowań wychowaczych 
położyłbym na karb powierzchownego ujmowanią zagadnień. zwracania uwagi 
tylko na zewnętrzną stronę sportu, na wyniki, publiczność, punkty. z zanied- 
baniem prawie zupełnym istotnej treści sportu. 
Celem sportu ma być zdrowie. Rozumiem to naturalnie jako zdrowie 
w znaczeniu społecznem. Otóż o tym celu pamięta się niestety tylko przy prze- 
mówieniach powitalnych. lub co gorsza... w podaniach o subwencję do władz 
państwowych. 
W życiu codziennem rekord, blichtr - królują niepodzielnie. Dużo znaczy 
też i to. że ten brak zainteresowania daje się zauważyć również i u czynnika
		

/str512.djvu

			505 


w dużej mierze powolanego do nadawania tonu w tej dziedzinie. a mianOWICIe 
wśród świata lekarskiego. Prawda. że tu ma on charakter poprostu kompletnej 
nieznajomości i niezainteresowania się sportem jako takim. ale w niczem nie 
zmieni to stanu faktycznego. Lekarzy w sporcie jest mało i oni tego zagadnie.. 
nia nie pilnuj ą. 
Wreszcie przychodzi kwest ja finansowa. Jak klub nie mający na komorne 
za l pokój 2 razy w tygodniu po lY, godziny. lub też na przejazd np. z War- 
szawy do Pruszkowa. może pozwolić sobie na oplacenie lekarza do badań lub 
na zawody? Liczymy skromnie. 5 zlotych godzina pracy. Wzory P. U. W. F. 
i P. W. wydane dla poradni sportowo-lekarskiej. wymagają tego. aby l zawodnik 
zostal w gabinecie lekarskim minimum 35 minut. A więc nie całych 2 ludzi za 
5 złotych. Niech klub ma ich 20 - 30. Suma opIaty podskoczy do 50 i wyżej 
złotych za jedno zbadanie. A przecież nie na tern ma polegać rola lekarza. aby 
raz zbadał i znikł z widnokręgu klubu. Winien on być wspólkierownikiem klubu. 
znać zawodników. być im znanym winien mieć ich zaufanie. Stać się jednem 
slowem. lekarzem klubowym. jak tego chce G a r b i e n w wzmiankowanym 
wyżej artykule. Wieleż należaloby płacić w takim razie. A nawet gdyby drogą 
różnych kalkulacji udało się obniżyć opłaty dość znacznie to jak dojść do pie- 
niędzy na zapłacenie lekarzy. A trzebaby ich mieć bardzo wielu. 
Temi oto trudnościami finansowemi w dużej mierze musimy również wy- 
tłumaczyć obecny stan rzeczy. 
Szukajmy dróg wyjścia. 
Ruch nie jest i nie będzie wiecznie mlodym. Usprawiedliwienie braków 
tą drogą nie wytrzyma próby czasu. 
Tradycje organizacyjne można stworzyć! nie tylko można. ale należy. 
Czynniki powolane do kierowania wychowaniem fizycznem w Państwie. ludzie 
dobrej woli. częściowo organizacj e mogą nadać pewien ton, kierunek. które za- 
stąpią to. co zwiemy tradycją. 
Najważniejszym jest ,czyn. Chodzi jedynie o to. aby czyn ten był po- 
przednio przemyślany i przedyskutowany. Plan bitwy o zdrowie nie powinien 
mieć usterek. Musi więc również mieć podstawy finansowe. 


l. 


Kwest ja badań sportowych lekarzy. działalność poradni w. f.. kwest ja le- 
karzy klubowych. to są dane omówione przez G a r b i e n i a dość dokładnie. 
Zakładając. że czytelnikom wzmiankowany artykuł jest znany. przystąpię od- 
razu do omówienia konstrukcji organizacyjnej w swojem ujęciu. 
Poradnie będą miały stosunkowo odsetek ludzi ćwiczących. To prawda! 
Ale oprócz tego istnieje i kwest ja zupełnie niedostatecznej ilości lekarzy spor- 
towych. Równocześnie z tern wyłania się sprawa finansowania akcji. 
Wszystkie 3 zagadnienia łączą się nierozerwalnie w jeden zespół. Łącznie 
też należy je rozpatrywać. 
Chcąc zaspokoić potrzeby jakie powstać muszą przy właściwem ujęciu 
kwestji. skoncentrowanie kursów przeszkoleniowych w jednym ośrodku. nawet 
tak dobrze mogącym pracować jak CIWF. uważam za niewystarczające. Cała 
Polska usiana jest obecnie t. zw. ośrodkami W. F. Ośrodki te dysponują wcale 
niezłym materjałem technicznym. Posiadają również personel wychowawczy
		

/str513.djvu

			506 


i nauczycielski. Wykorzystanie ich do akcji szkolenia lekarzy, uważam za bar- 
dzo ważne. 
Przeszkoleniu winni podlegać lekarze Kas Chorych. wojskowi. miejscy. 
powiatowi i szkolni. 
Nadzór nad szkoleniem sprawowałby lub co może będzie ściślejszem 
sprawowaćby winny 2 instytucje; P. U. W. F, i P. W. oraz Dep. SI. Zdrowia 
Min. Op. Sp. 
W ten sposób określilibyśmy część pierwszą zagadnienia t. zn. przeszko- 
lenia materjału lekarskiego. 
Już przy omawianiu kwestji szkolenia, pozwoliłem sobie nadmienić kogo 
należałoby szkolić. Wspomniałem o lekarzach Kas Chorych, wojskowych. miejs- 
kich. powiatowych i szkolnych. W tem ujęciu mieści się poniekąd konstrukcja 
planu samej akcji badań. 
Garbień proponuje, aby dla utrzymania lekarzy opodatkować kluby. or_ 
ganizacje sportowe. jednem słowem. aby ciężar sfinansowania akcji przenieść 
na organizacje wychowania fizycznego i sportu. Pozwalam sobie poważnie za.. 
kwestjonować realność tej propozycji. Poprostu nie wierzę w to. aby lekarz 
sportowy mógł być naprawdę opłaconym. Wystarczy sprawdzić stan kasy naj- 
bogatszych organizacyj jakiemi Są t. zw. kluby ligowe, aby dojść do takich 
wniosków. Musimy myśleć realnie. Pieniędzy na ten cel nie otrzymamy ze 
związków sportowych również i ze względu na brak zrozumienia ważności 
sprawy wśród t. zw. działaczy sportowych. 
Należy wobec tego wykorzystać istniejące już organizacje i aparaty. jak 
Kasa Chorych. miasto. państwo czy szkoła. Przecież Kasa przeprowadza t. zw. 
badania młodocianych. Olbrzymi procent sportowców to ludzie ubezpieczeni 
w Kasie Chorych. 
Organizacje sportowe np. Kolejowe Przysposobienie Wojskowe czyż nie 
mogłyby być obsłużonemi przez lekarza sportowego kolejowego. 
A lekarz szkolny. czyż nie powinien dać swych usług młodzieży szkolnej. 
Jako zarzuty przeciwko tej koncepcji możnaby przytoczyć jej wielotoro- 
wosc obciążenia lekarza każdej z wyżej wspomnianych instytucji nadmiarem 
pracy i zajęć dodatkowych. To wszystko prawda. Ale mając do wyboru stan 
dzisiejszy i z drugiej strony akcję wielotorową. mam wrażenie. że przestaniemy 
się wahać. Na to jednak. aby wielotorowość akcji nie pociągnęła za sobą roz- 
prężenia i rozbicia się całego planu. centralizacją zagadnienia. kierownictwem 
akcji badań. winien zarządzać Departament Służby Zdrowia Ministr. Opieki 
Społecznej. jak naj słuszniej proponuje Jaworski w Nr. 5 n Wychowania Fizycz- 
nego" 1933 r. 
Mając już zmontowany aparat badający. musimy nie zapominać o ko- 
nieczności stworzenia licznego materjału badanego. 
Drogami. po których iść należy są. moim zdaniem. propaganda i uświa- 
domienie z jednej strony. a przymus z drugiej. Wiemy już z doświadczenia na 
POS, jak wiele można zrobić przy dobrej propagandzie. Kierowanie nią winno 
iść w parze z całym szeregiem zarządzeń o charakterze przymusowym. Wymie- 
nię np. nakazy PUWF i PW do Związków Sportowych. rozporządzenia związ- 
ków o obowiązku badań. niedopuszczanie do zawodów zawodników niezbada- 
nych i tp. Jako pewien szczegół bardzo ważny należy wymienić niedopuszczal-
		

/str514.djvu

			507 


ność świadectw i badań t. zw. lekarzy prywatnych. Możliwości nadużyć na tym 
polu są bowiem olbrzymie. 
Jako uzupełnienie niezbędne akcji badań sportowo-lekarskich musimy wy- 
mienić konieczność zapewnienia zawodnikowi możności korzystania z usług 
specjalisty. Wśród specjalistów winni być: chirurg. rentgenolog. internista, la- 
ryngolog i co jest bardzo ważnem wenerolog-dermatolog. 
Sposób zmontowania takiej pomocy specjalistów w większych miastach 
nie będzie przedstawiał większych trudności. Na mocy porozumienia się z kli- 
nikami. ambulatorjami i t. p. można kierować sportowców po cenie naprawdę 
śmiesznej 30 - 40 gr. do specjalisty. Gorzej będzie z prowincją. Ale i tu 
kwest ja skierowania do specjalisty przy dobrej woli i przedsiębiorczości leka- 
rza sportowego da się łatwo zorganizować. 


n. 


Sprawa badań sportowo,lekarskich nie rozwiązuje jednak zagadnienia 
opieki lekarskiej nad sportowcem. 
Jako dziedziny niezwykle ważne należy wymienić opiekę na boisku. czyli 
ratownictwo sportowe i ubezpieczenie od niezdolności do zarobkowania spowo' 
dowanej uszkodzeniem sportowem. 
To ostatnie zagadnienie samo w sobie bardzo obszerne i nie mające ścis, 
łego związku z opieką lekarską, jako taką, pozwolę sobie wyłączyć na plan 
dalszy. Zagadnieniem tern zajmę się w osobnym artykule. W tern miejscu omó- 
wimy jedynie zagadnienie ratownictwa sportowego. Dotychczasowe próby zor- 
ganizowania ratownictwa zawiodły na całej linji. Zawiodły głównie dzięki bra- 
kom konstrukcji organizacyjnej realnej. Wszystkie próby miały jedną cechę 
wspólną: kosztowały. Pierwsza miała program maksymalny. na boisko mieli 
ukazać się lekarze. Piszę mieli ukazać się. bo się nie ukazali - kosztowali za 
drogo. Nauczęni tern, działacze związkowi postanowili tu i owdzie, zwłaszcza 
na terenie dziedzin sportu. które dość rzadko mają zawody sportowe (np. ciężka 
atletyka, boks. lekka atletyka) w porównaniu z takim (np. piłkarstwem). liczyć 
na 
,przemysł własny" klubów. Naturalnie. że ten system również zawiódł. 
Liczenie bowiem na pomoc honorową i stałą lekarza nie może na dłuższą metę 
wystarczyć. 
Robione były również próby ze studentami medycyny (W. O. Z. P. N.). 
Na mocy porozumienia z Kołem Medyków - studenci za opłatą 2 - 3 zł. mieli 
pełnić dyżury na boiskach. Po roku czy 2 i ta koncepcja zawiodła i została 
zaniechana. Z jednej strony bowiem kluby nie płaciły. z drugiej - medycy nie- 
zupełnie sumiennie uczęszczali na zawody. 
Koniecznem się stało wobec tego stworzenie takiej koncepcji, która unik- 
nęłaby wady zasadniczej prób poprzednich. a mianowicie kosztów. 
Koncepcja taka powstała i nawet na pewnym ograniczonym terenie została 
wprowadzona w czyn. Opierając się na inicjatywie Państwowej Szkoły Higjeny 
i na wzorach zagranicznych (Niemcy. Austrja. Czechosłowacja) robotnicze or- 
ganizacje sportowe zrzeszone w Związku Robotniczych Stowarzyszeń Sporto- 
wych zorganizowały t. zw. Sekcję Sanitarjuszy Sportowych. 
Sanitarjusze składają się z pozostających pod kierunkiem lekarza, z prze- 
szkolonych w ratownictwie członków klubów sportowych. a więc z ludzi zwią-
		

/str516.djvu

			509 


kach zawodowych, czy też te, które szły drogą przez fabrykanta, z różnych 
powodów zawodziły. 
Kiedy rozważamy sprawę sanitarjuszy. mimowoli nasuwa się myśl czy 
nie możnaby wykorzystać ich dla tego celu. Sanitarjusz. jako propagator higjeny, 
jako szeregowiec lub podoficer higjeniczny, jako swego rodzaju pielęgniarka 
społeczna - oto dziedzina która stoi przed nami otworem. I znów mimowolna 
anologja do artykułu Garbienia, Czy nienależałoby poważnie zastanowić się 
nad kwest ją: lekarz klubowy, czy lekarz plus sanitarjusz. 
Zupełnie świadomie rzucam tę myśl. aczkolwiek zdaję sobie doskonale 
sprawę z niebezpieczeństw jakie mogłyby powstać przy daniu sanitarjuszowi 
zbyt szerokich prerogatyw. Rozumiem swe pytanie w ten sposób. że lekarz 
klubowy - to ideał. Ale ideał nieprędko osiągalny. Osiągalnem natomiast praw. 
dopodobnem jest rozwiązanie następujące: 
lekarz obwodowy dla kilku klubów (vice.poradnia?) i przydzieleni do niego 
sanitarjusze - "pielęgniarki społeczne". A w przyszłości lekarz dla każdego 
plus kilku sanitarjuszy tamże, 
Nie wolno nam wreszcie zapomnieć o roli sanitarjuszy w poradni spor. 
towo.lekarskiej. Z jednej strony będzie ona rolą propagatora i popularyzatora. 
z drugiej - pomocnika lekarza. 
Jak już nadmieniłem wyżej. badanie wedle wzoru PUWF trwa b. długo. 
I to głównie z powodu kart i pomiarów antropometrycznych. Pomoc dobrze 
wyszkolonego i kontrolowanego sanitarjusza może skrócić czas badania bardzo 
znacznie. 


Poruszyłem kilka zagadnień domagających się naświetlenia i przedyskuto. 
wania. Pozostawiłem narazi e na uboczu sprawę ubezpieczenia. Poza tern nie 
omówiłem dokładnie w szczegółach struktury koncepcji sanitarjuszy. 
Postaram się uczynić to w najbliższym czasie. Wtedy taksamo postaram 
się omówić ważność zagadnienia dla higj eny społecznej i higj eny pracy. 


Mgr. OSKAR żA WROCKI 
Rydzyna. 


Naukowe sekcje wychowawców fizycznych. 


Nie ulega najmniejszej wątpliwości. że praca zbiorowa daje w sumie lep. 
sze wyniki. niż praca nawet najbardziej zdolnych jednostek, pracujących w od. 
osobnieniu. jeżeli tej zbiorowości przyświecają wspólne cele i jeśli jest nale. 
życie zorganizowana. 
Każdy nauczyciel przedmiotów intelektualnych ma w szkole dookola siebie 
kolegów, których metody postępowania i nauczania bardzo nieznacznie różnią 
się od metod stosowanych w jego przedmiocie, takiemi wspólnemi platformami 
będą. naprzykład: stawianie stopni. klasówki, unieruchomienie dzieci w law. 
kach, przepytywania i t. d.. tymczasem wychowawca fizyczny rozporządzając 
znacznie bogatszym zasobem możliwości wychowawczych jest w szkole bard;o 
osamotniony.
		

/str517.djvu

			510 


Metodyka ćwiczeń cielesnych jest tak swoista. że prawie niema nic wspól- 
nego z przedmiotami intelektualnemi. Nauczyciel ćwiczeń cielesnych. jak każdy 
inny. stale potrzebuje wzorów. porównań lub mimowolnego współzawodnictwa. 
Dopomóc w tern mogą tylko sekcje wychowawców fizycznych. łączących na
 
uczycieli ćwiczeń cielesnych ze wszystkich szkół w danem mieście, a w mniej_ 
szych - nawet z okolicznych szkół. 
Zogniskowanie się wychowawców fizycznych ze szkół średnich. zawodo- 
wych i powszechnych daje im możność pracy w trzech kierunkach. 
Przedewszystkiem. dotychczas odosobnieni. łączą się i zyskują w ten spo_ 
sób żywszy kontakt z rozmaitemi zagadnieniami. wchodzącami w zakres wy- 
chowania fizycznego. Bez żadnego specjalnego nacisku zgóry mogą pogłębiać 
wiadomości naukowe przez wygłaszanie referatów z dzieł, które treścią swą 
interesują przedewszystkiem wychowawcę fizycznego oraz dzielić się spostrze- 
żeniami z czasopism. uwzględniających w swoich artykułach sprawy w. f. 
Dalej prace takiej sekcji mogą iść w kierunku czysto praktycznym. który 
również dla wychowawcy fizycznego jest niezbędny dla rozszerzenia swoich 
umiej ętności, mianowicie obecność na lekcj ach i ćwiczeniach u innych wycho- 
wawców fizycznych. Przyglądanie się sposobom i metodom pozornie tym sa- 
mym, a jednak nieco odmiennym od tych. które on sam stosuje daje bardzo 
dużo. Taka obecność na lekcji kolegi. nie mająca charakteru wizytacji. czy 
urzędowego przyglądania się stwarzą atmosferę swobodnej wymiany myśli 
i sądów. bez obawy jakichś dalszych konsekwencyj. wobec czego jest poży- 
teczna zarówno dla obserwatorów jak i dla prowadzącego. Poruszanie na tych 
zebraniach rozmaitego rodzaju bolączek, trapiących tego czy innego kolegę, 
ustalenie wspólnych metod postępowania. jak naprzykład - bezwzględne za- 
stosowanie we wszystkich szkołach ministerjalnych przepisów do gier. lub po- 
stanowienie ostrzejszego traktowania wymagań do POS-u. stawia odrazu takie 
"biuro porozumiewawcze" w kategorji niezbędnych i koniecznych organizacyj. 
Trzecim kierunkiem pracy sekcji jest strona czysto towarzyska. prowa- 
dząca do zbliżenia się tych, co odosobnieni w swoich szkołach. nie zawsze 
czują się dobrze w gronie kolegów. niezbyt orjentujących się w wychowawczej 
potędze. jaką stanowią racjonalnie prowadzone ćwiczenia cielesne. Wspólna 
wycieczka. pobyt na meczu piłki nożnej. kino. zwiedzenie wystawy. albo her
 
batka na zakończenie oficjalnej części zebrania. dają możność bliższego poz- 
nania się i nawiązania poza służbą serdeczniejszych stosunków. 
O tern, jak taka praca wygląda w życiu. niech świadczy opis powaka- 
cyjnego zebrania sekcji wychowawców fizycznych w Lesznie. do którei należą 
koledzy z Leszna. Rawicza i Rydzyny. 
Porządek dzienny obejmowal: poza zwykłemi sprawami for
alnemi - 
sprawozdania ,powa!:mcyjne, ważniejsze projekty z noworocznego planu. omó- 
wienie wycieczki do Poinania na higjeniczną wystawę. i kilka spraw lokalnych. 
Okazało się. że wszystkie szkoły urządziły tego lata mniejsze lub większe im- 
prezy wakacyjne, przyczem z każdego sprawozdania zebrani wyciągnęli szereg 
praktycznych wniosków: że należy zwalczać rozwijające się "bezpłatne włó- 
częgostwo"; że obóz tuż pod Gdynią może grozić rozluźnieniem obyczajów; że 
nawet mając tylko 90 gr. dziennie na chłopca można przy mądrej gospodarce 
przeprowadzić wcale przyzwoitą kolonję wypoczynkową; że obóz nad Serwami 
w czerwcu jest zbyt wczesny; że rowery Łucznika doskonale nadają się na
		

/str518.djvu

			511 


kolarskie wycieczki i t. d. i t. d. Tak samo i drugi punkt przyniósł szereg cie- 
kawych spraw: jedna z koleżanek zakłada kółko sportowe; inna już teraz myśli 
o wypożyczalni łyżew, gdyż jej dziewczynki są bardzo niezamożne; ktoś inny 
szczyci się szczegółowo opracowanym na podstawie zeszłorocznych doświadczeń 
i wymagań kuratorjum planem rocznej pracy; jeszcze inny kolega mówi o tern. 
jak on rozwiązał sprawę porannych ćwiczeń dziesięciominutowych; pozostali 
planują rozmaitego rodzaju spotkania sportowe co miesiąc z inną szkołą. lub 
tak jak Rydzyna - słynne spotkanie z Krzemieńcem. który w tym roku będzie 
jej gościem; dalsi mówią o pływaniu. o robieniu nawierzchni na podwórku.- 
i tak każdy coś dorzuca do wspólnego wysiłku. przyczyniając się do uzupeł- 
nienia zbyt szczupłych ram opracowanych w pojedynkę noworocznych planów. 
Póżniej postanowiono odbyć wycieczkę do Poznania na wystawę higjeny i zdro- 
wia i połączyć ją z obecnością na kilku lekcjaeh w szkołach poznańskich. Przy_ 
puszczać należy. że teatr tego dnia również ujrzy członków sekcji na swoim 
przedstawieniu. Przy wolnych wnioskach okazało się. że łatwo było w ramach 
sekcji porozumieć się co do tego. w które dnie z miejskiej pływalni mogą ko- 
rzystać szkoły męskie. a w które szkłoły żeńskie; tak samo nie było zbyt 
trudnem zgcdzić się. że na przyszłość powinne dziewczynki szkoły zawodowej 
startować w grupie słabszych. gdyż są przeciętnie o trzy lata młodsze. niż 
z innych szkół i dlatego dotychczas stale przegrywały na zawodach. 
Sekcja w Lesznie nie jest żadnym wzorem. To, co załatwiono na ostat- 
nim zebraniu jest dalekie od ideału. a nawet - od normalnego przebiegu comie- 
sięcznego zebrania, gdyż nie było tam ani krótkiego referatu o treści ściśle na- 
ukowej. ani też części praktycznej (prowadzonej przez jednego z członków 
ekcji), jednak i ten przebieg nieźle ilustruje myśl przewodnią tego artykułu: 
stanowczo należy tworzyć sekcje wychowawców fizycznych tak samo zresztą. jak 
podany niżej dla przykładu regulamin tejże sekcji. 


Regulamin sekcji wychowania fizycznego nauczycieli ćwiczeń cielesnych. 

 1. Członkiem sekcji może zostać każdy nauczyciel ćwiczeń cielesnych. 
pracujący w Lesznie lub okolicy. przyjęty zwykłą większością głosów przez 
zebranie sekcji. 

 2. Zebrania sekcji są prawomocne przy obecności przedsfawiciela za- 
rządu i przynajmniej połowy członków. 

 3. Sekcja ma na celu: a) samokształcenie. b) ujednostajnienie ogólnych 
linij wychowania fizycznego. c) zżycie się członków w atmosferze wzajemnej 
życzliwości. 

 4. Cele powyższe osiąga sekcj a przez urządzanie comiesięcznych zebrań. 
obejmujących treścią część praktyczną: lekcja, pokaz. ćwiczenia specjalne; 
teoretyczną: sprawozdania z ciekawszych wydarzeń na terenie pracy, referat. 
omówienie lekcji. program pracy i t. d. oraz część towarzyska. 

 5. Członkowie nie opłacają żadnych składek; drobne wydatki pokrywa 
się z doraźnie zebranych sum. _ 

 6. Zarząd składa się z prezesa i sekretarza. wybieranych zwykłą więk- 
szością głosów z pośród członków na przeciąg Jednego roku. 

 7. Obowiązkiem zarządu jest zwoływanie i prowadzenie zebrań sekcji. 
układanie porządku dziennego, wykonywanie i pilnowanie wykonywania uchwał, 
zebrania oraz reprezentowanie sekcji nazewnątrz. ł- '.. \. 
. ......... 
.: 
 .
(" .i 

 .. 
4J -w"..
		

/str519.djvu

			512 



 8. Zmiany w mmeJszym regulaminie mogą być przeprowadzane więk. 
szością 2/3 głosów prawomocnego zebrania sekcji. 

 9. Rozwiązanie sekcji może nastąpić naskutek 2/3 wszystkich zapisa. 
nych członków. 

 10. Podpisani pod niniejszym regulaminem są członkami założycielami. 
. 


Kronika. 


W sWlCcie sportowym mowa już 
obecnie tyl.ko o nartach i łyżwach; za- 
czyna się sezon zimowy. Nie od rze- 
czy tedy będzie, kO'l"zysłając z krót- 
kiego momentu przełomowego, nakre- 
ślić dzieje ubiegłego sezonu letniego, 
zestawić jego bilans moralny i mater- 
jalny. 
Podkreślam wyrażenie: "moralny i 
materjalny", Ci, dla kogo sport jest 
celem samym w sobie, kto uważa, iż 
rekord jest zawsze zdobyczą, iż mi- 
strzowstwo uzyskane jest automatycz- 
nie dowodem postępu - mogą się za- 
dowolić cyfrowym zestawieniem punk- 
tów, sekund centymetrów. Jeśli 
jednak sport traktować jako wyższą 
formę kultury cielesnej, ściśle powiąza- 
ny z troską, o rozwój duchowy, jeśli 
widzieć w nim środek do wychowywa- 
nia tężyzny tak fizycznej jak i moral- 
nej - niesposób zamknąć się w obli- 
czaniu zdobytych puharów, a trzeba 
w pierwszym rzędzie oszacować zmia- 
ny w atmosferze moralnej, ocenić sytu- 
ację ideową. 
Otóż trzeba otwarcie i szczerze po- 
wiedzieć. że postępy moralne nie po- 
szły w parze z rozwojem ilościowym 
i technicznym naszego sportu. Zaob- 
serwować można raczej zjawisko od- 
wrotne: im wyższy jest poziom wyni- 
ków, im szersze są kręgi zataczane 
przez sport - tym niższy staje się po- 
ziom etyczny, tym słabsze jest powią- 
zanie myśli o kulturze fizyczn
j z my- 
ślą o kulturze wogóle. 


Wina leży, rzecz jasna, nie po 
stronie przeciętnego sportowca, z szla- 
chetnemi zasadami "filozofji sporto- 
wej" nieobznajmionego" a po stronie 
kierowników, którzy - miast neofitów 
wtajemniczać w piękno ideałów spor- 
towych i krzewić wśród nich kult wy- 
siłku bezinteresownego i rycerskiego 
współzawodnictwa - sami dają się po- 
nieść prądowi sportowego partyjnict- 
wa, hołdująceg,o hasłom niemoralnym. 
zwycięstwa za wszelką cenę, widzą- 
cego w sporcie tylko sposób zad owo le- 
reie ambicyj głodu sławy, a nieraz i 
- gŁodu pieniędzy. 
Wyjątek stanowi, prawda, nasza 
naj wyższa magistratura sportowa, 
Związek Polskich Związków Sporto- 
wych. Ponieważ jednak jest to ciało 
pozbawione jakiejkolwiek egzekutywy 
i zdolVe tylko do ślamazarnego bor e- 
tyzowania - więc dobre jego rady 
i cnotliwe pouczenia wywierają na 
związki sportowe taki sam wpływ, jak 
decyzje Ligi Narodów na postępowa- 
nie Japonji w Mandżurji. 
Stale i trwale ma przed sobą szczyt- 
ne cele dobrze zrozumianego sportu 
Państwowy Urząd Wychowania Fizycz- 
nego i Przysposobienia Wojskowego. 
Nie będzie on jednak nigdy w stanie 
przeprowadzić uzdrowienia stosunków 
w sporcie. jeśli nie przyjdą mu z po- 
mocą same organizacje społeczne, za- 
rządy związków i klubów. Te zaś na- 
razie są dość dalekie od poszukiwania 
fizycznego i moralnego piękna. woląc
		

/str520.djvu

			myśleć o zaszczytach zwycięstwa 1.... 
o wpływach kasowych. Sytuacja me 
zmieni się, dopóki większości w tych 
zarządaćh nie uzyskują ideowcy, nie 
uzyskują inteligenci, zjednani nie dla 
sportu widowiskowego, a dla sportu 
wychowawczego. 
Szerzące się na wszelkich boiskach 
chamstwo - inaczej nie wolno zakwa- 
lifikować tego, co się dzieje podczas 
meczów piłkarskich, podczas biegów 
kolarskich i t. d. - szerząca się kor- 
rupcja, niesłychany rozkwit otwar- 
cie przyznawanego półzawodowstwa, 
które objęło czołowych zawodników 
we wszystkich bodaj bez wyjątku dzie- 
dzinach sportu - są dowodem, iż za- 
rządy klubów i związków sportowych 
nie umieją stać na straży swych idea- 
łów. Sezon ubiegły mógł takie wra- 
żenie tylko potwierdzić... i tych, którzy 
miłują współzawodnictwo sportowca 
w tej przepięknej formie, jaką chciał 
stworzyć ,baron Coubertin, tylko po- 
budzić do energicznej 'l"eakcji i do 
intensywnej pracy wychowawczej nad 
najmłodszemi kadrami sportowców, z 
których aby wyrosły nie wykoszla- 
wione fizycznie i moralnie "gwiazdy", 
a zdrowi i dzielni obywatele kraju. 
Bilans moralny sezonu letniego 1933 
jest kategorycznie ujemny. 
Mniej nas wobec takiego stwierdze- 
nia ucieszy fakt. iż bilans materialny 
przedstawia się pięknie. 
Notujemy wyrażny wzrost jeśli cho- 
dzi o popularność sportu w kraju i o- 
żywiony kontakt z zagranicą. Pod 
względem ilościowym statystyki notu- 
ją spory wzrost klubów i stowarzy- 
szeń oraz czynnych zawodników, któ- 
rych liczba dochodzi do 500.000. Bar- 
dzo silnie wzrosła liczba zdobytych 
odznak sportowych. Danych ścisłych 
jeszcze niema, lecz wolno przypusz- 
czać, iż po 17.000 w 1931, 170.000 
w 1932 - rok 1933 zamknie się cy- 
frą około pół miljona. Przybyło wie- 


513 


le urządzeń sportowych, tak budowa- 
nych przez PUWF i PW, jak i dzię- 
ki rnicjatywie społecznej. Rozwinął się 
sport w Związku Strzeleckim, w har- 
cerstwie, olbrzymi postęp nastąpił w 
polskich ośrodkach emigracyjnych, 
szczególnie we Francji i w Brazylji, 
gdzie funkcjonują ośrodki w. f. 
Duży sukces organizacyjny odniósł 
Polski Związek Dzienikarzy i Publicy- 
stów Sportowych, który zorganizował 
w czerwcu międzynarodowy kongres 
prasy sportowej. 
Najważniejsze rezultaty sezonu są 
następujące: 
W piłce nożnej liczba graczy do- 
szła do 60.000 reprezentacja Polski 
pokonała Jugosławję 4:3, uległa Bel- 
gji 0:1 i Czechosłowacji 1:2 
Tytuł mistrza Polski zdobyła dru- 
żyna śląska "Ruch". W turnieiu mie- 
dzy armijnym w Bukareszcie Polacy 
zajęli trzecie miejsce za Czechosłowa- 
cją i Rumunją. 
W lekkiej atletyce należy zanoto- 
wać zwycięstwa reprezentacji Polski 
nad Belgją i Czechosłowacją i poraż- 
kę jej w walce z Węgrami. Nadto- 
zwycięstwo Poznania nad Brukselą i 
przegraną z Pragą Czeską. Poszcze- 
gólni czołowi zawodnicy uzyskali cen- 
ne sukcesy zagranicą: Kusociński w 
Medjolanie i Pradze. Heljasz w Lon- 
dynie (zdobycie mistrzostwa Anglji), 
Heljasz i Kostrzewski w Sztokholmie. 
Jeszcze lepiej spisały się panie: Wa- 
lasiewiczówna, która obecnie opuściła 
już Polskę, powracając do Ameryki, 
skolekcjonowała aż 6 rekordów świa- 
towych. Rekordy światowe maj ą rów- 
nie Weissówna i od niedawna Smęt- 
kówna. 
W pływaniu Polska przegrała do 
Czechosłowacji, a Bocheński spisał się 
dość słabo w Budapeszcie. Na tern 
polu wybitniejszych sukcesów sporto- 
wych nie osiągnięto, pracowano zato
		

/str521.djvu

			514 


organizacyjnie. Na uwagę zasługuje 
utworzenie odznaki pływackiej. 
W boksie Polska pokonała Czecho- 
słowację 10:6, a Warszawa pokonała 
Brno i Monachjum. Poznań zremiso- 
wał z Budapesztem, podczas gdy war- 
szawska "Skoda" pokonała słynny Bu- 
dapeszteński "Nemzeti". Podciągnęły 
się ośrodki prowincjonalne, ogólny jed- 
nak poziom raczej się obniżył, wobec 
nieudolności ogólnego kierownictwa. 
Z zawodników polskich obecnie jeden 
tylko Chmielewski (Łódź) stoi na po- 
ziomie najwyższej klasy europejskiej. 
W tenisie Polska została pokonana 
w rozgrywce o puhar Davisa przez 
Holandję, a później w rozgrywce eli- 
minacyjnej przez Italję, w zaszczyt- 
nem jednak stosunku 2:3. Inne wyni- 
ki brzmią: zwycięstwo nad Monako 
5:0, nad Austrją 5:2, porażka z Cze- 
chami 2:5. Najlepiej spisywali się Ję- 
drzejowska i Tłoczyński, podczas gdy 
Hebda wyraźnie spadł z formy. 
Jeźdźcy polscy odnieśli piękne zwy- 
cięstwa w Warszawie, Tallinie i Rydze, 
zdobywając wiele nagród przed przed- 
stawicielami Francji, Czechosłowacji, 
Łotwy, Estot:!;! i Rumunji; ostatnio 
Polska uzyskała duże powodzenie na 
międzynarodowym kongresie j eździec- 
kim. 
W sezonie letnim ruch szermierczy 
był b. słaby, tak, że o tej gałęzi spor- 
,tu trudno coś powiedzieć. 
W kolarstwie ruch był również dość 
słaby. Mistrzowstwo Polski torowe 
szybkości zdobył Pusz, długodystanso- 
we Włodarczyk, mistrzowstwo szoso- 
we Korsak-Zalewski. W biegu dooko- 
ła Polski, organizacja którego wywoła- 
ła szereg zarzutów, pierwsze miejsce 
zdobył Lipiński. 
Wielki sukces odniesiono w wio- 
ślarstwie, gdzie Verey zdobył w jedyn- 
kach mistrzowstwo Europy. Ogromnie 
rozwinął się wszerz sport kajakowy. 
Ilość osób, uprawiających turystykę 


wodną, wzrosła olbrzymio. lJrządzonr 
ponadto poraz pierwszv mistr,zostwa 
Polski kajakowe i wzięto udział, 
wprawdzie z b. marnemi wynikami, 
w mistrzostwach Europy. Zorganizo- 
wany przez Ligę Morską i Kolonjalną 
przy pomocy P. U. W. F_-i P. W. wiel- 
ki spływ wioślarski, żeglarski i kaja- 
kowy "przez Polskę do Morza" zebrał 
około 2000 uczestników. 
W zapaśnictwie drużyna Polski od- 
niosła zwycięstwo nad Austrją w sto- 
sunku 14:13, a na mistrzostwach Euro- 
py w Zagrzebiu pokonała Jugosławję. 
W grach sportowych podkreślić na- 
leży wielki wzrost ilościowy, szcze- 
gólnie jeśli chodzi o młodzież szkolną. 
Strzelcy wreszcie poszczycić się mogą 
zwycięstwem nad Czechami. 
Ulegli oni zato Estończykom i nie 
odnieśli sukcesów na mistrzowstwach 
świata w Londynie. Zabłysły tam zato 
łuczniczki: Kurkowska-Spychajłowa 
zdobyła tytuł mistrzyni świata, a ze- 
spół kobiecy polski pierwsze miej sce 
w klasyfikacji drużynowej. 
Akordem końcowym sezonu letniego 
będzie międzypaństwowy mecz piłki 
nożnej Polska-Niemcy 3 grudnia w 
Berlinie, będący równocześnie ponow- 
nym nawiązaniem sportowych stosun- 
ków polsko-niemieckich, na których, 
jak się w praktyce okazuje, naszym są- 
siadom z zachodu wybitnie zależy. 
Reasumując wszystko powiedziane 
powyżej, stwierdzić należy, że sezon 
letni 1933 był podobny do swych po- 
przedników; widział wiele zawodów 
dla asów, wiele trosk o zwycięstwa 
międzypaństwowe, a mało pracy u 
podstaw i mało starań o podniesienie 
etycznego i wychowaczego poziomu 
życia sportowego, które toczyło się w 
dalszym ciągu, z odpowiednim przy- 
śpieszeniem, po pochyłej, wiodącej ze 
szczytów Olimpu gdzieś do jakiegoś 
oszukańczego sklepikarstwa. 
Wiktor Junosza.
		

/str522.djvu

			515 


Pruska Wyższa Szkoła Wychowania Fizycznego w Szpandawie 
zlikwidowana. 


Pruska Wyższa szkoła Wychowa- 
nia Fizycznego w Szpandawie została 
całkowicie zlikwidowana, już na wio- 
snę 1932 roku, władz
 pruskie rozwią- 
zały szkołę ze względów oszczędno- 
sciowych, następnie, zmieniwszy or- 
ganizację, charakter szkoły i system 
studjów, pozwoliły jej pracować jesz- 
cze do sierpnia b. r. W miesiącu tym 
przekazano gmach i urządzenia szkoły 
państwowemu zakładowi wychowaw- 
czemu z Lichterfelde (dawnej szkol
 
kadeckiej). . 
Zakład kształcenia nauczycieli ćwi- 
czeń ciele3nych mieścił się w Szpanda- 
wie od roku 1911, t. j. od chwili pow- 
stania tam wielkiego budynku i urzą- 
dzeń sportowych, umyślnie dla tego za- 
kładu wybudowanych. Gmach zakb- 
du, który w roku 1925 otrzymał tytuł 
i charakter Pruskiej Wyższej Szkoły 
Wych. Fizycznego (Preussische Hoch- 


schule Hir Leibesiibungen), posiadał 5 
sal gimnastycznych oraz wielką halę 
gimnastyczną, dużą liczbę sal wykłado- 
wych, pracowni i mieszkań personelu 
kierowniczego. Obok gmachu znaj do- 
wały się liczn
 boiska i place do ćwi- 
czeń, las w odległości 1 km. na rzece 
Hawel pływalnia i przystań. Zakład 
w Szpandawie był dumą Prus. 
Z chwilą likwidacji Pruskiej Wyż- 
szej Szkoły W. F. ugruntował się osta- 
tecznie w Niemczech nowy system 
kształcenia nauczycieli ćwiczeń ciele- 
snych. System ten przewiduje kształ- 
cenie t. zw. fizjologów gimnastyki (Tu- 
rnphilologe) w Instyiutach W. F. uni- 
wersyteckich. 
Przygotowanie fachowe do naucza- 
nia ćwiczeń cielesnych w szkołach po- 
wszechnych otrzymują nauczyciele tych 
szkół w czasie studjów w zakładach 
kształcenia nauczycieli. J. B. 


Reorganizacja niemieckiego związku schronisk wycieczkowych 
dla młodzieży. 


Niemiecki związek schronisk wy- 
cieczkowych dla młodzieży (Rei ch- 
sverband ffu deutsche JugendheTben- 
gen) został ostatnio zreorganizowany 
w duchu zasad narodowo-socjalistycz- 
nych. Ustąpili dotychcz
sowi twórcy 
1 kierownicy związku: przewodniczący 
Richard Schirrman i gen. sekretarz 
Miincken, miejsce ich zajęli w charak- 
terze pełnomocników "Reichjugend- 
fijhrern", Baldur v. Schirach i v. Ro- 
datz. 
Domy schroniska wycieczkowe 


maj ą służyć odtąd celom wychowania 
narodowo-socjalistycznego. Cała akcja 
schroniskowa będzie jak naj ściślej 
związana z poczynaniami wychowaw- 
czerni 
ładz szkolnych i od nich uza- 
leżnioną. 
W dniu 19 sierpnia b. r. odbyła się 
w Lustgarten w Berlinie przy udziale 
80.000 młodzieży wielka manifestacja 
na rzecz akcji wycieczkowej (wan- 
dern) i schronisk wycieczkowych dla 
młodzieży. 


J. B. 


Międzynarodowa konferencja dla spraw schronisk wycieczko- 
wych dla młodzieży. 


W dniach od 4-6 października b. r. 
odbyła się w Godeiberg, koło Boun 
8 


2-ga międzynarodowa konferencja, po- 
święcona sprawom schronisk wyciecz-
		

/str523.djvu

			516 


kcwych dla młodzieży, w szczególno- 
ści sprawie wykorzystywania tychże 
przez młodzież w międzynarodowym 
ruchu turystycznym. Przedstawiciele 


Polski w konferencji tej 
czyli. 
Następna konferencja 
w roku 1934 w Anglji. 


nie uczestni- 


odbędzie się 
J. B. 


Polski Związek Gier Sportowych komunikuje: 
Na podstawie egzaminu przeprowadzonego w C. 1. W. F. w dn. 9.V.33 r. 
następujące osoby uzyskały tytuł sędziego kandydata: 


Ałaszewski Edward siatko kosz. hazen. Kokoszko Mieczysław siał. kosz. hazen. 
Borecki Feliks Kowalski Witold nie nie 
Bojara Adam nie Kistowski Edmund tak tak 
Bartoszewicz Kazimierz . tak Korta Tadeusz 
Czachowski Józef Komar Paweł 
Drużbiak Włodzimierz Kolejewski Józef 
Durko Paweł Kulaś Włodzimierz 
Dyki Bolesław Lewicki Walerjan 
F ederowicz Stefan Liedke Oskar 
Foryś Tadeusz Majewicz Stefan 
Furmanik Marian Nonas Narcyz 
Głowacki Maraja Niewiadomski Stefan 
Goldberg Benjamin Podstolski Józef 
Gniewkowski Wacław nie nie Pławczyk Jerzy 
Karpowicz Henryk tak tak Pumpiański Rafał 
Pućkowski Stanisław Rechowicz Franciszek 
Reznar Rudolf Romaniec Michał nie nie 
Senkowski Stefan Suwała Eugenjusz tak tak 
Stankowski Franciszek . Sokołowski Czesław 
Woźniak Józef Zubek Aleksander 
Tomaszewski Tadeusz Buchner Feliks