/p0001.djvu

			Opłata pocztowa uiszczona ryczałtem. 
PRZEGLĄD PEOAGOGIGZNY 
TYGODNIK 
DRGAM TOU. NAUCZYCIELI SZKÓŁ ŚRMCHI WYŻSZYCH (T. U.S. W.) 
Nr. 3 
Warszawa, 23 stycznia 1926 r. 
R. XLV (10) 
TREŚĆ: Sanacja skarbu czy walka z nauczycielem?—Józef 
Bojasiński: 
Stanisław Staszic I.—Paweł Sosnowski: Trzy rocznice 111.—A . Romanowicz: 
Jeden 
grosz dziennie.— Z Senatu.— K. Kujawski: Z Sejmu. — Szkoła a władze administra­ 
cyjne. —Dr. Hanna Pohoska: Zjazd historyków polskich w Poznaniu. —/. M .: Powrót 
do łaciny w szkolnictwie Stanów Zjednoczonych. —Zofja Jęłkiewiczowa: 
Z mono­ 
grafii szkolnych.—st. s.: Z życia T. N. S. W. — P. L: Prasa o szkole i nauczycielu.— 
Nauczyciel a urzędnik. —Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie T. N . S . W. — Komu­ 
nikaty Zarządu Głównego.— Poprawność języka ojczystego. 
— Wojciech 
Świętosław- 
ski: Wspomnienie pozgonne.— Z żałobnej karty.— Curiosa.— Na marginesie.— Nowe 
książki. 
— 
Wiadomości bibliograficzne. 
— 
Ogłoszenia. 
Nadzw. Walne Zgromadzenie T. N. S. W. — 
patrz str. 81. 
SANACJA SKARBU CZY WALKA Z NAUCZYCIELEM? 
Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej uchwaliły — jak wiado­ 
mo —• „Ustawę o środkach zapewnienia równowagi budżetowej", 
wniesioną do ciał ustawodawczych przez p. ministra skarbu, J. Zdzie- 
chowskiego, na mocy postanowienia Rady Ministrów z dnia 14 gru­ 
dnia 1925 r. 
Uzasadnienie ogólne ustawy jest krótkie. „Niniejszy projekt usta­ 
wy — czytamy tam — ma na celu wprowadzenie w życie tej części 
programu oszczędnościowego Rządu, która musi być wprowadzona 
w życie od 1 stycznia 1926 roku, jeżeli wydatki państwowe mają być 
zmniejszone do normy, ustalonej w ustawie o prowizorjum budżeto- 
wem na czas odlstyczniado31marcal926r. t . j . do nor­ 
my, odpowiadającej wysokości realnie osiągalnych w tym okresie do­ 
chodów państwowych. Uchwalenie zatem niniejszej ustawy jest wa­ 
runkiem, od którego zależy bezwzględna równowaga budżetowa 
w pierwszym kwartale roku 1926". 
Przyjrzyjmy się zkolei samej ustawie. Składa się ona z 21 arty­ 
kułów, ujętych w sześć rozdziałów. Już samo zestawienie staty­ 
styczne tych artykułów rzuca znamienne światło na charakter usta­ 
wy „sanacyjnej". Oto na ogólną liczbę 21 artykułów aż 10 odnosi się 
wyłącznie do nauczycielstwa i szkolnictwa. Ten moment zewnętrzny 
nasuwa myśl, że szkolnictwo zapewne jest w ogromnej mierze tym
		

/p0002.djvu

			58 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
kamieniem młyńskim, który ciągnie budżet Państwa w przepaść, i że 
uchwalenie tych 10 artykułów jest „warunkiem, od którego zależy 
bezwzględna równowaga w pierwszym kwartale 1926 r." . 
Na pytanie, czy tak jest istotnie, niech odpowie krótka analiza 
artykułów „szkolnych" ustawy. Na jej wstępie należy jednak zazna­ 
czyć, że do nauczycielstwa odnoszą się poza niemi również postano­ 
wienia innych artykułów ustawy, w szczególności artykułu 3-go, któ­ 
ry w punkcie c) zmniejsza uposażenie nauczyciela na równi z innymi 
funkcjonarjuszami państwowymi równego stopnia o 6%. 
Z artykułów ściśle „szkolnych": 
1) art. 5. podnosi maksymalną liczbę godzin etatowych nauczy­ 
ciela szkoły średniej; 
2) art. 6 . znosi w szkolnictwie średniem wynagrodzenie za za­ 
wiadywanie bibljoteką dla uczniów oraz zbiorami naukowemi i pra­ 
cowniami, za wygłaszanie nauk świątecznych dla uczniów, za czyn­ 
ności opiekuna klasy, za czynności wychowawcy internatu, za od­ 
działy równoległe, za administrację i kierownictwo szkół ćwiczeń, 
oraz za kierownictwo odrębnych wydziałów szkół średnich zawodo­ 
wych. Artykuł 6-ty uchyla nadto artykuły ustawy uposażeniowej, 
określające wynagrodzenie inspektorów szkół powszechnych i wizy­ 
tatorów, nie podając zresztą, czy i w jaki sposób ci funkcjonarjusze 
państwowi, których się przecie nie znosi, mają być odtąd wyna­ 
gradzani; 
3) art. 7 zajmuje się określeniem wynagrodzenia za godziny nad­ 
liczbowe; 
4) art. 8 przekazuje ustalenie wynagrodzenia nauczycieli nieeta­ 
towych za każdą godzinę nauki Ministrowi W. R . i O. P. w porozumie­ 
niu z Ministrem Skarbu; 
5) art. 9 zmniejsza dodatkowe wynagrodzenie kierowników pu­ 
blicznych szkół powszechnych, których pozbawia się ponadto do­ 
datku za administrację; 
6) art. 10 brzmi: „Lata służby, spędzone na pełnie­ 
niu służby wizytatora szkół i inspektora 
szkol­ 
nego, w razie powrotu do służby nauczycielskiej, 
zaliczone będą tak, jak pełnienie służby nau­ 
czycielskie j". 
7) art. 11 głosi, że „przepisy art. 107, 108 i 109 ustawy z dnia 9 
października 1923 r. o uposażeniu funkcjonarjuszów i wojska n i e 
będą stosowane od dnia 1 stycznia 1926 r." . 
Przypominamy, że artykuły te mówią o zaliczaniu lat pracy nau­ 
czycielskiej przed wstąpieniem na polską służbę państwową (a więc 
w polskiej szkole prywatnej n. p .) przy mianowaniu nauczycieli szkół 
średnich ogólnokształcących, seminarjów nauczycielskich, preparand, 
publicznych szkół powszechnych i szkół zawodowych. 
8) art. 14 omawia sprawę stypendjów państwowych oraz innych 
form pomocy dla młodzieży akademickiej; 
9) art. 15 podnosi liczbę dzieci w wieku szkolnym w szkołach jed­ 
no, dwu i trzyklasowych;
		

/p0003.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
59 
10) art. 16 wreszcie stanowi, że warunki, na jakich gminy mogą 
otrzymywać ze Skarbu Państwa zasiłki i długoterminowe pożyczki na 
budowę publicznych szkół powszechnych, określać będzie odtąd Mi­ 
nister W. R . i O. P. w porozumieniu z Ministrem Skarbu. 
Z zestawienia powyższego wynika, że z 10 artykułów „szkol­ 
nych" ustawy „sanacyjnej" 8 porusza sprawy skarbowe. Pozostawia­ 
jąc w tej chwili na uboczu zagadnienie, czy je porusza słusznie, czy 
niesłusznie, logicznie czy absurdalnie, zgodzić się trzeba na jedno, że 
mogą się przyczynić do odciążenia Skarbu Państwa, a więc do jego 
t. zw. „sanacji". 
, 
Jaki jednak związek mają z „sanacją" artykuły 10 i 11 omawia­ 
nej ustawy? Co ma wspólnego z aktualną naprawą finansów postano­ 
wienie o zaliczanie lub niezaliczanie inspektorom i wizytatorom lat 
pracy takiej czy innej w razie ich powrotu do służby nauczycielskiej, 
albo też w jaki sposób ma wpłynąć w ciągu trzech 
najbliż­ 
szych miesięcy na stan Skarbu Państwa uchylenie artykułów 
ustawy uposażeniowej, wymienionych w punkcie 7-ym naszego zesta­ 
wienia? 
Oto pytania, które nasuwają się uporczywie obywatelowi, czyta­ 
jącemu uważnie ustawę, a które, niestety! nie przeszły—jak się zda­ 
je — do głowy kilkuset posłom i senatorom, zahypnotyzowanym mi­ 
rażem „sanacji". Rzecz znamienna tylko, że hypnoza ta rozwiała się, 
kiedy weszła na porządek inna ustawa „sanacyjna", niemniej chyba 
od omawianej przez nas ważna, mianowicie ustawa „o pobieraniu po­ 
datków w naturze zbożem i węglem". Kiedy bowiem projekt jej, 
uchwalony przez Sejm (nota bene po „odnalezieniu" go), wszedł do 
Senatu, ten „zapowiedział do niej poprawki", co oznacza odłożenie 
jej „ad kalendas graecas". 
Wracając do naszego zagadnienia, jakaż jest na nie odpowiedź? 
Artykuły 10 i 11 na okres trzech miesięcy nie mają sensu, nie mają 
sensu nawet wówczas, gdyby się przyjęło, że postanowienia, znoszące 
wynagrodzenie wizytatorów i inspektorów, nie są pospolitem przeo­ 
czeniem. Wszak cała ustawa „sanacyjna" zmierza nie do powiększe­ 
nia, ale do zmniejszenia zastępu nauczycielskiego; wszak w związku 
z jej postanowieniami mówi się niedwuznacznie o redukcji nauczy­ 
cieli, nie zaś o ich mianowaniu. W jakim celu tedy wspomina się 
w ustawie „sanacyjnej" o warunkach mianowania, notabene o pogor­ 
szeniu warunków mianowania, co z fiskalnego punktu widzenia aktu­ 
alnie zupełnie nie ma znaczenia? 
Chyba, że nie szło tu o względy skarbowe; chyba, że zależało 
„komuś" na tern, by się przy sposobności „sanacji" z „kimś" roz­ 
prawić. 
A kto ma pod tym względem jeszcze jakieś wątpliwości, niech 
przeczyta, co p. Minister Skarbu mówi w „uzasadnieniu" szczegóło- 
wem ustawy „sanacyjnej". 
„Zarazem—czytamy tam—wprowadza 
się w tym rozdziale usunięcie niektórych nieusprawiedliwio­ 
nych różnic w uposażeniu pewnych grup funkcjonarjuszów pań­ 
stwowych".
		

/p0004.djvu

			60 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
Tendencja wyraźna: walka z nauczycielem na całej linji, walka, 
w której się atakuje już nietylko uposażenie, ale ich prawa moralne. 
Projektodawcy i większości ustawodawców wydaje się, że wal­ 
czą z nauczycielem, nie widzą zaś w zaślepieniu swojem tego, że wal­ 
czą ze szkolnictwem, że podważają jego byt od podstaw do szczytów, 
biorąc na siebie wielką wobec przyszłości odpowiedzialność. 
A walka ta jest tem groźniejsza, że koniec jej nie zapowiada się 
za trzy miesiące, że po tym okresie czasu — jak wnosić można z wielu 
oznak — rozpęta się ona z siłą tem większą, by to, co jest dziś na 
„kwartał", utrwalić na zawsze, ale już nie pod pozorem „sanacji", 
lecz w imię „sprawiedliwości". 
My, nauczyciele, zawsze gotowi do ofiar na rzecz Państwa, my, 
którym walkę tę narzucono, niestety! podjąć ją musimy, a podejmu­ 
jemy ją w imię sprawiedliwości właśnie, przedewszystkiem zaś w in­ 
teresie szkoły polskiej, której nie od dziś jesteśmy stróżami. A tem 
boleśniej nam jest, że podjąć ją musimy przeciw naszemu — polskie­ 
mu Ministerstwu Oświecenia, które siłą rzeczy ponosić musi odpo­ 
wiedzialność za niedostateczną obronę interesów szkolnictwa. 
STANISŁAW STASZIC 
(W setną rocznicę zgonu) 
I 
Odsunęliśmy się właśnie o całe już stulecie od czasu, gdy Sta­ 
nisław Staszic w ostatniem swem tchnieniu zamykał na użytek dłu­ 
giego odtąd rzędu pokoleń polskich jako piękną całość skończoną 
w siedemdziesięciu zgórą latach — swój żywot pracowity. 
Dziś cała Polska święci tę setną rocznicę, rozważając bogatą 
puściznę, z której dotąd jeszcze niejednem zasilać się może: siłą wy­ 
rzutów i oburzeń, mocą nawoływań, rozumem drogowskazu, zasługą 
naukową, a wreszcie pamiątką lub darem. W czci i wdzięczności drga 
uczucie. Daleko nam jednak, zdaje się, jeszcze do dokładnego, godnego 
rozważenia i pogłębienia myślą tego wszystkiego, co Staszic nieustan­ 
nym wysiłkiem swej myśli i serca przed laty stworzył i narodowi 
przekazał. Pozostawił tego tyle, ogrom tak wielki, że słuszne aż 
nadto były słowa, nad rozwartą jeszcze mogiłą wypowiedziane, że 
gdyby wszystkie jego dzieła i prace były w jedno zebrane, potomność 
nie chciałaby wierzyć, żeby jeden człowiek mógł tym trudom podo­ 
łać. Lat jednak siedemdziesiąt pracowitego żywota starczyło mu, 
by owym trudom podołał. 
Sto i więcej jakoś było zamało, by się za tę przebogatą, szacowną 
puściznę, a może i za ten arcyżywot Staszica należycie i godnie wy­ 
płacić, to znaczy tak jak się jedynie następne pokolenia za takie 
spadki wypłacać powinny. Może obchód tej setnej rocznicy przynie­ 
sie wreszcie plon należyty i godny: dorobek literacki i naukowy, po-
		

/p0005.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
61 
święcony postaci, życiu i dziełom Staszica. Niejedna na to pozorne 
może tylko zaniedbanie złożyła się przyczyna. Tkwią one może w róż­ 
norodności staszicowskiego dorobku piśmienniczego, która musiała 
zniechęcać do jego rozbioru i syntezy pojedynczą jednostkę, może 
i w tern, że z dzieł Staszica jeszcze biją tak potężne słowa, że się bez 
komentarza obchodzą, a może i nie bardzo go znoszą, dzieła inne 
znów dzisiejszych umysłów wprost sobą już żywić nie mogą, a najeżo­ 
ne trudnościami lub ogromnych rozmiarów wymagają zbyt dużego wy­ 
siłku badawczego, by ich znaczenie w dziejach myśli polskiej należy- 
ice wystawić, inne znów, nie jako owoc pióra, lecz czynu żywego, dla 
ich należytego oświetlenia wymagają badań historycznych i materja- 
łów urzędowych, bądź rozproszonych, bądź też tak zazdrośnie przez 
zaborców strzeżonych, że o dostępie do nich marzyć było dotąd nie­ 
podobna. 
Kto wie, czy to nie dopiero od dzisiaj wśród zmieniczych warun­ 
ków, gdy setna zwłaszcza rocznica jego śmierci ożywi na nowo 
i wzmocni pamięć o tym wzorze obywatelskiego życia — rozpocznie 
się i może szybko ukończy, dokładne na nowo, może pod świeżym 
kątem widzenia przemyślenie dorobku myśli Staszica. Odtworzone 
zostaną w dokładnem, pełnem (i może nieraz wyrozumialszem) oświe­ 
tleniu na tle ludzi ówczesnych i wypadków — poczynania, wysiłki, 
owoce działalności społecznej i państwowej; wskrzeszona zaś po­ 
stać Staszica, z poza stuletniej odległości czasu, przemawiać będzie 
częściej i żywiej do tego zastępu pokoleń, którym żyć wypadnie już 
na wolności, w „uzbrojeniu", bez obawy powrotu „w haniebną nie­ 
wolę", bo z niej się przecież wybito także niezmordowanym wysiłkiem 
i ofiarami dziadów i pradziadów, których do czuwania budził Staszic 
i tacy jak on. 
Tak się zdarzyło, a to wartość puścizny staszicowskiej tak bar­ 
dzo dla nas podnosi, że ona, choć powstała tak dawno, bądź w latach 
najcięższej walki o zachowanie zachwianego bytu państwowego, bądź 
też nieco później bezpaństwowem życiu narodu przy rąbku zaledwie 
wolności — takiej jest jednak w wielu razach natury, że dziś w no­ 
wych warunkach, u progu naszego życia w odnowionej Ojczyźnie nie­ 
zmiernie cenny stanowi majątek. 
J. Bojasiński 
(Warszawa). 
(dok. nas .). 
TRZY ROCZNICE (1885, 1905, 1915) 
SZKIC Z DZIEJÓW SZKOLNICTWA I NAUCZYCIELSTWA 
D. KRÓLESTWA KONGRESOWEGO 
Ponieważ jednak Rada Państwa czynności swe przerwała na czas 
wakacyj, przeto żaden z wniosków — tak nam tłumaczono — nie był 
przez Ministra Oświaty przedstawiony Radzie Państwa. 
Widoczna była chęć rządu przewlekania sprawy i odłożenia jej 
na powakacjach, sądzono bowiem, że przez lato uspokoją się umysły
		

/p0006.djvu

			62 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
i młodzież strajk zerwie. I że to nasze mniemanie ma podstawy, do­ 
wód jest ten, że jednak w czasie wakacyj, bo w dniu 27 sierpnia 
1905 r. wyszedł ukaz carski, nadający szkołom wyższym w Rosji au- 
tonomję i wybieralność rektorów i dziekanów. 
Pomimo, że przełożone i przełożeni znowu rozpoczęli ataki na 
władze miejscowe i petersburskie, to jednak otrzymywali tylko bar­ 
dzo daleko nawet idące ale obietnice. 
Dopiero, gdy się rozpoczął rok szkolny 1905/6, a młodzież polska 
do szkół rządowych i prywatnych z prawami nie wróciła, pomimo, że 
w prasie polskiej tak miejscowej („Słowo") jak krakowskiej („Czas") 
zaczęły się pojawiać głosy nawołujące do zaprzestania bojkotu szkół 
rządowych; — wówczas nareszcie rząd zaborczy ustąpił. 
Pod dniem 1 października r. 1905 ogłoszono do senatu rządzące­ 
go reskrypt cesarski, który między innemi nakazuje: 
1) „nadać ministrowi oświaty i skarbu aż do czasu załatwienia 
w drodze prawodawczej kwestji szkoły prywatnej prawo zezwalania 
w gubernjach Król. Polskiego zarówno w istniejących, jak i w tych, 
które będą otwarte, różnego rodzaju zakładach naukowych prywat­ 
nych, chociażby przewyższających kurs progimnazjalny, na wykład 
w językach polskim i litewskim wszystkich przedmiotów, oprócz ję­ 
zyka rosyjskiego, historji i geografji, które powinny być wykładane 
po rosyjsku i mają być przedmiotami obowiązkowemi" oraz 
2) „w gubernjach Król. Polskiego szkołom handlowym, utrzymy­ 
wanym obecnie na koszt ustanowionego przez ministra skarbu w po­ 
rozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych podatku obowiązkowe­ 
go od świadectw kupieckich i handlowych, zezwolić na zachowanie 
tego podatku i po zreformowaniu pomienionych zakładów z wykła­ 
dem w językach miejscowych". 
Ten ostatni ustęp zaakcentowaliśmy dlatego, że rząd rosyjski 
zgodził się na opodatkowanie kupiectwa na rzecz szkół handlowych 
wówczas, gdy były one z prawami szkół rządowych, a więc musiały 
mieć kierowników Rosjan r znaczny procent nauczycieli-wychowaw­ 
ców też Rosjan. Jednak przedstawiciele kupiectwa w Kr. Polskiem 
zdołali wpłynąć na zmodyfikowanie tej uchwały na rzecz szkół pry­ 
watnych bez praw. 
Wzmogło się tętno życia szkolnego i nau­ 
czycielskiego, albowiem reskrypt powyższy: 
1) uprawniał wprowadzenie wykładów w języku polskim w tych 
szkołach prywatnych, które zrobiły to po uchwałach wiecu 19.11 .905; 
2) dawał możność rozpoczęcia pracy tym szkołom prywatnym, 
które poprzednio same nie decydowały się na ten krok; 
3) dał impuls szkołom prywatnym, które obciążone były prawa­ 
mi szkół rządowych,, do wyzbycia się ich i rozpoczęcia wykładów 
w języku polskim; 
4) wreszcie zaczęły powstawać nowe szkoły prywatne, organi­ 
zowane przez różne zrzeszenia i grupy społeczne na całym terenie 
Król. Kongresowego. 
Zjawiają się artykuły i broszury, omawiające potrzeby i zadania 
szkoły polskiej; opracowywane są programy szkolne, oraz podręcz­ 
niki w języku polskim.
		

/p0007.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
63 
Z inicjatywy i staraniem ś. p . Rafała Korniłowicza powstaje to­ 
warzystwo pomocy i urządzeń szkolnych pod nazwą „Uranja", w któ- 
rem pracują najwybitniejsi nauczyciele różnych specjalności w tym 
celu, aby zapewnić szkole polskiej jak najlepsze środki nauki szkolnej. 
Wreszcie opracowują się broszury, omawiające dzieje rusyfikacji 
kraju w ciągu ostatnich lat 40-u, ale można je było wydawać anoni­ 
mowo i zagranicą, jak np. broszura: ,,Szkolnictwo w Król. Polskiem 
w ubiegłem czterdziestoleciu. Referaty i przyczynki źródłowe. I szko­ 
ły średnie w ogólności". Opracował A. Kraków r. 1905. Mała 8-ka, 
str. 58 . 
W roku szkolnym 1905/6 powstaje cały szereg szkół o charakte­ 
rze akademickim, które jednak z powodu zastrzeżeń władz zabor­ 
czych musiały się nazywać kursami, choć przyjmowały młodzież, koń­ 
czącą szkoły średnie. 
W tym czasie p. A. Zieliński zakłada kursy handlowe dla 
mężczyzn (obecnie wyższa szkoła handlowa), a p. Siemi- 
radzka rozszerza zakres swych kursów hand lowych dla ko­ 
biet, już dawniej istniejących. 
Przełożona pensji żeńskiej p. L . Rudzka, organizuje przy swej 
szkole kursy pedagogiczne z podziałem na sekcje: humani­ 
styczną i przyrodniczą, na które przyjmowane są kandydatki po ukoń­ 
czeniu szkoły średniej. 
Podobne kursy o charakterze ogólniejszym zakłada p. Miłkowski. 
Powstaje (12 listopada) Towarzystwo Kursów Naukowych (póź­ 
niejsza Wolna Wszechnica Polska) w Warszawie, którego zadaniem 
będzie udzielać wyższego wykształcenia i ułatwiać pracę naukową 
osobom do tego uzdolnionym. Założycielami jego byli: Karol Benni, 
Ignacy Chrzanowski, S. Dickstein, P. Drzewiecki, Al. Jabłonowski, 
T. Korzon, Leop. Kronenberg, A. A. Kryński, Stan. Leszczyński, 
Ant. Osuchowski, H. Sienkiewicz i Jul. Ad. Święcicki. Ich wydział 
rolniczy wyodrębnia się w r. 1911 pod kierownictwem prof. Józefa 
Mikułowskiego-Pomorskiego na kursy p r z e m y sł o w o-r o-l n i- 
c z e, które ostatecznie przekształciły się w szkołę główną go­ 
spod ar stwa wiejskiego. 
Tak społeczeństwo i nauczycielstwo własnemi wielkiemi wysiłka­ 
mi stara się zastąpić brak zbojkotowanych uczelni wyższych zaborcy. 
A te wysiłki obu czynników w Król. Polskiem znalazły echo 
wśród kolegów w zaborze austrjackim. Towarzystwo nauczycieli 
szkół wyższych we Lwowie przesłało społeczeństwu polskiemu rezo­ 
lucję, powziętą na zebraniu w d. 4.XI 1905, z wyrazami czci, radości 
oraz życzenia osiągnięcia zupełnego powodzenia. 
Nauczycielstwo szkół ludowych w Królestwie Polskiem, które 
już uprzednio porozumiewało się nieraz, zwołało 22-gi wiec przy 
udziale stu kilkudziesięciu delegatów, na dzień 27.XI 1905 i tu zapro­ 
testowało przeciwko dotychczasowej szkole ludowej rusyfikacyjnej, 
żądając zupełnego jej unarodowienia. Uchwały te zaczęto odrazu rea­ 
lizować i dla tego wielu nauczycieli zostało wydalonych ze służby 
rządowej. 
(D. c. n.j. 
Paw et Sosnowski 
(Warszawa).
		

/p0008.djvu

			64 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
JEDEN GROSZ DZIENNIE 
(Refleksje na temat Szkolnych Kas Oszczędności) 
Nr. 15-ty Dziennika Urz. M. W. R. i O. P. z dn. l.X b. r. przy­ 
niósł okólnik Pana Ministra w sprawie propagowania wśród młodzie­ 
ży szkolnej zasad oszczędzania przez powoływanie w zakładach 
Szkolnych Kas Oszczędności. 
Niema wśród rzesz nauczycielskich, oraz sfer rodzicielskich 
i obywatelskich nikogo, ktoby chciał nie uznawać, czy też niedoce­ 
niać walorów wychowawczych tej sprawy. Okólnik sam w sobie uza­ 
sadnia i wyłuszcza jej znaczenie dostatecznie. 
Niestety, ostatnie przejawy naszego życia gospodarczego, chaos 
i zamęt chwilowy, zachwianie się względnie ciągłe wahania złotego 
na giełdach światowych, brak dostatecznego do niego zaufania w kra­ 
ju, ustawiczne poszukiwanie dolara, czy innych walut obcych i umie­ 
szczanie w nich oszczędności — to naogół rzeczy, utrudniające obec­ 
nie w wysokiej mierze pracę wychowawczą szkoły w kierunku wdra­ 
żania młodzieży do oszczędności i rozwijania w niej zmysłu dla zro­ 
zumienia najistotniejszych potrzeb gospodarczych społeczeństwa. 
Daleki jestem od zamiaru wykazania nieaktualności, czy niereal­ 
ności okólnika P. Ministra w odniesieniu do obecnej sytuacji naszego 
życia gospodarczego. Przeciwnie, położeniu obecnemu pragnę prze­ 
ciwstawić tem większą konieczność żywego propagowania wśród 
młodzieży zasad oszczędzania już na ławie szkolnej, tem samem więc 
oddziaływania przez młodzież na dom i społeczeństwo w kierunku 
„wychowania przyszłych obywateli, zdolnych do życia i pracy twór­ 
czej". 
Z tego zatem stanowiska wychodząc, pragnę na przykładzie 
uzmysłowić doniosłość wyrabiania w młodzieży zmysłu oszczędzania 
i zrozumienia wartości pieniądza, nie tylko przez społeczność 
uczniowską, ale i rodzicielsko-obywatelską. Pragnę unaocznić jak 
wielkie rzeczy, nawet w dzisiejszych warunkach, moglibyśmy two­ 
rzyć i budować przy groszowych tylko oszczędnościach szkolnych. 
Według statystyki z r. szk, 1923-24 ogólna liczba młodzieży oboj­ 
ga płci, uczęszczającej do wszelkich szkół w Państwie wynosi 
3,838.884. Jeżeli każde z dzieci, czy młodzieży szkolnej zaoszczędzi 
średnio jedynie 1 grosz dziennie,to da to w sumie 38 przeszło tysięcy 
złotych dziennie, miesięcznie 1,051.640, a za rok 12,619,780 zł., nie 
licząc odsetek. Co za wymowna cyfra, a jak znikoma w stosunku do 
potrzeb i wymogów budżetu oświaty. Idźmy jednak dalej! Pozosta­ 
wiamy na boku rozważania na temat cyfr i korzyści materjalnych, 
wypływających ewentualnie po latach nauki szkolnej dla młodziana, 
czy panienki, którzy oszczędzali, czy uczyli się oszczędzać. Korzyści 
moralne przewyższą bezwzględnie materjalne. 
Możemy je unaocznić młodzieży już teraz na ławie szkolnej, 
względnie podjąć w tym kierunku próby. Podsuńmy młodzieży myśl
		

/p0009.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
65 
spełnienia przez nią szczytnego czynu altruizmu! Ujmujemy go w na­ 
stępującą formę. Młodzież zrzeka się jednorocznych swych oszczęd­ 
ności, uzyskanych z odkładanego 1 grosza dziennie. Uzyskanemi wła­ 
sną oszczędnością środkami pieniężnemi zdobywa się na czyn, odpo­ 
wiadający najbardziej jej interesowi i potrzebom. Rozporządza wy­ 
mowną kwotą 12 miljonów złotych przeszło! Co robi? Funduje szereg 
kolonij wakacyjnych dla siebie, powołuje do życia sanatorjum dla, 
potrzebujących leczenia klimatycznego, względnie buduje sanatoryjno- 
wychowawczy zakład naukowy, wyposaża go w najnowsze zdobycze 
wiedzy lekarskiej i pedagogicznej, niesie tern samem ulgę i wraca ży­ 
cie i zdrowie niezliczonym szeregom młodych istot, kolegom i kole­ 
żankom, pragnącym żyć i działać, dążącym do światła i słońca. 
Gdybyśmy tego rodzaju formę oszczędności zdołali przeprowa­ 
dzić wśród młodzieży jako zasadę, obowiązującą ogół moralnie, to — 
stosując ją przez przeciąg jedynie pięciu lat — moglibyśmy łatwo roz­ 
wiązać niepokojące nas poważnie kwestje zdrowia młodego pokole­ 
nia, ale także analfabetyzm staćby się mógł zagadnieniem bezprzed- 
miotowem. 
W szczuplejszych rozmiarach moglibyśmy rzecz zastosować wy­ 
łącznie do młodzieży szkół średnich ogólnokształcących w Państwie; 
liczba ich wynosi ogółem 787, a 227.129 uczniów i uczenie. Średnia 
dzienna oszczędność choćby 1 grosz od ucznia przyniesie bez odse­ 
tek poważną kwotę 817.560 zł. za rok. Ofiara 3.60 zł. rocznie, złożona 
przez każde z młodzieży na oJtarzu altruizmu, uzyskana drogą wła­ 
snej oszczędności, zdoła powołać do życia niemniej wymowne i wiel­ 
kie dzieła, które zdołają wiele, wielkie nadzieje, rokujące jednostki 
wyrwać z kleszczy toczących je chorób, wrócić życiu i społeczności, 
jako produktywnych i dobrych w przyszłości obywateli Państwa. 
Myśli te — może nie nowe; publicznie, zdaje mi się, jednak nie 
poruszone. Rzucam je z łam niniejszego pisma, by obudzić dla nich 
zainteresowanie szerszych sfer nauczycielstwa ogółu szkół i zakła­ 
dów naukowych w państwie oraz zainteresowanych w wychowaniu 
czynników rodzicielskich. 
Poddanie poruszonych przeze mnie kwestyj rozważaniu Rad Pe­ 
dagogicznych i Komitetów Rodzicielskich mogłoby w rezultacie do­ 
prowadzić do uzgodnienia poglądów na rzecz samą oraz na drogi, pro­ 
wadzące do ujęcia sprawy zasadniczo. Powołana do życia organiza­ 
cja centralna z łona wspomnianych czynników miałaby za zada­ 
nie, przy niechybnem poparciu akcji ze strony Władz Szkolnych, 
ująć kwestje w swoje ręce i projekt niniejszy urzeczywistnić. 
A. Romanowicz 
(Września). 
KOLEDZY! wzywamy was do zakładania we wszystkich Kołach 
T. N . S . W . bibijotek i czytelń książek oraz czasopism naukowych 
i pedagogicznych.
		

/p0010.djvu

			66 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
Z SENATU 
Przemówienie p. Ministra Stanisława Grabskiego na posiedzeniu 
w dniu 14 stycznia b. r . (w skróceniu). 
„Korzystam ze sposobności omawiania przez Wysoką Komisję spraw oszczęd­ 
ności w budżecie Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, by 
przedstawić bardzo trudne i bardzo ciężkie zagadnienia, wobec których znalazło 
się obecnie Ministerstwo Oświaty, 
Zasadniczą podstawą jest zasada zredukowania budżetu państwowego 
z dwóch miljardów do l 
1 
/;. miljarda, t. j . o 25°/o. Otóż jeżeli mieliśmy lata inflacji 
nie tylko pieniężnej, ale i w innych wielu dziedzinach szliśmy w rozwoju ponad 
miarę, to bodaj że najmniej tych rzeczy zbędnych było w dziedzinie oświaty, 
choć i tu szliśmy dość szeroko. 
Z chwilą powstania Państwa Polskiego zaczęliśmy od tego, że mieliśmy te­ 
ren w większości zdewastowany zwłaszcza na gruncie b. Kongresówki. Istotną 
więc życiową koniecznością było dociągnięcie do stanu w zachodnich częściach 
Rzplitej. To też rozwój szkolnictwa naogół nie poszedł ponad miarę, a raczej nie 
dociągnął do tej miary, jak o tem świadczy choćby ogromna ilość gimnazjów pry­ 
watnych; również żądania ludności budowy szkół powszechnych przewyższają 
o wiele możność państwa. Konieczność oszczędności stawia więc Ministerstwo 
Oświaty bodaj że w najtrudniejszej pozycji. Jeżeli istnieje może pewna ilość 
szkół powszechnych, nie mających 40 dzieci, to niewątpliwie istniały poważne 
powody do ich utworzenia. Możliwe jest, oczywiście, komasowanie szkół także 
dla podniesienia ich stopnia organizacyjnego, ale przy komasowaniu nie można 
się kierować tylko doktryną, gdyż możliwość zależy od rozmaitych warunków lo­ 
kalnych (rodzaj dróg i t, d,), 
W jednym tylko dziale poszło się trochę nadmiernie, t, j. w dziale szkolnic­ 
twa wyższego, jednak reorganizacja tego działu nie da narazie żadnego efektu 
skarbowego, lub tylko efekt minimalny. Niezależnie od tego jest potrzebna pewna 
komasacja wydziałów dla podniesienia poziomu twórczej naukowej pracy wyż­ 
szych uczelni. Da to w latach następnych również poważną oszczędność, ale do­ 
piero w latach następnych. Nie mogę bowiem ani przeprowadzać tej komasacji 
katedr i wydziałów raptownie, ani odwoływać przeprowadzonych już nominacyj 
i takiemu wnioskowi, kasującemu autonomję uniwersytetów, kategorycznie się 
sprzeciwiłem. Nauka nie może być zetatyzowana, cofanie nominacyj byłoby fik­ 
cją autonomji uniwersytetów. 
Najzupełniej solidaryzuję się z uchwałą Senatu, domagającą się nieobniża- 
nia wydatków na naukę, pozycji tej będę bronił, bo się boję, byśmy przy tych 
oszczędnościach nie wpadli w wiek XVIII, wiek upadku życia kulturalnego, któ­ 
ry był powodem przecież utraty niepodległości. Naszą ambicją powinno być iść 
w tym kierunku, byśmy mogli możliwie dużo dać dla ogólnej cywilizacji. Naród, 
który na tem polu jest tylko konsumentem, nawet choćby był bardzo liczny, nie 
będzie miał w świecie uznania. My mamy choćby z powodu naszych specyficz­ 
nych przeżyć w XIX wieku coś do dania z siebie, czego inne narody dać nie mogą. 
Obecnie widzę w prasie najwięcej ataków na budżet oświaty. Atakowanie 
oświaty jest objawem braku zrozumienia, że brak kultury jest także powodem 
upadku gospodarczego, a nauka praktyczna jest tylko następstwem nauki teore­ 
tycznej. 
Jak już wspomniałem, na budżecie państwowym musi być oszczędzonych 
500 miljonów, t. j . 25°/o. W budżecie oświaty znaczy to zniżenie budżetu z 315 mi- 
ljonów do 237 miljonów. Zwracam uwagę, że budżet Ministerstwa Oświaty jest 
przeważnie budżetem personalnym, W preliminarzu budżetu na rok 1926 wydatki 
personalne (łącznie z duchowieństwem) wynosiły przeszło 260 miljonów, rzeczo­ 
we niecałe 55. Skasowanie wszystkich wydatków rzeczowych (co jest oczywiście 
absurdem) nie dałoby jeszcze więc 25°/o. Obniżenie tych wydatków do połowy 
przy użyciu nawet najbardziej drakońskich środków pozostawi jeszcze 50 miljo­ 
nów, które się musi zaoszczędzić na personaljach.
		

/p0011.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
67 
Do oszczędzenia 20°/o na personaljach prowadzą tylko dwie drogi: pierwszą 
jest usunięcie 14.000 ludzi. Śmiem twierdzić, że to jest rewolucją. 300,000 robot­ 
ników przetrwa ten ciężki okres przy pomocy Rządu do czasu, gdy życie prze­ 
mysłowe na nowo zacznie pulsować. Ale jeśli wyrzucę na bruk 14.000 nauczycieli, 
to gdzie oni znajdą środki do życia? To też osobiście chcę możliwie uniknąć per­ 
sonalnych redukcyj, ograniczyć je do zniesienia 2—3 tysięcy etatów. Ale ta re­ 
dukcja da nam zaledwie 7—8 miijonów, to też przeszło 40 miijonów trzeba bę­ 
dzie oszczędzić na poborach i tu wskazać muszę na możliwość drugiej drogi 
oszczędnościowej, t. j . wprowadzenia nowej ustawy uposażeniowej. Oszczędzanie 
40 miijonów przy 260 miljonach wymagałoby obniżenia poborów o 18°/o, co jest 
oczywiście niemożliwością nawet przy zastosowaniu najdalej idącej progresji (jak 
np. przy ostatniej ustawie uposażeniowej). W tej chwili nie mogę jeszcze powie­ 
dzieć, jak taka ustawa musiałaby wyglądać, gdyż reforma ustawy uposażeniowej 
nie może tyczyć tylko nauczycielstwa, ale musi być przeprowadzona w związku 
z nową ustawą dla "wszystkich funkcjonarjuszów państwowych. 
W prasie ukazują się rozmaite projekty oszczędnościowe. Spotkałem się 
z projektem zniesienia lub choćby zmniejszenia ilości inspektorów i wizytatorów. 
Dałoby to oszczędności bardzo małe, a dla drobnej oszczędności nie mogę dezor­ 
ganizować szkolnictwa. Dzisiaj na jednego inspektora lub zastępcę przypada 
150 nauczycieli, na jednego wizytatora szkół średnich około 25 gimnazjów. Ilość 
wizytatorów i inspektorów jest więc raczej za mała, wobec wielkiej ilości nie- 
kwalifikowanych nauczycieli. Dążę do uproszczenia warjackiej masy niepotrzeb­ 
nej biurowości, ale to nie tylko ze względów oszczędnościowych, ale i dlatego, by 
wizytatorzy i inspektorzy byli nie tylko kontrolerami, ale i instruktorami. Wizyta­ 
torzy kuratorjalni będą wizytatorami ogólnopedagogicznymi, ministerjalni zaś spe­ 
cjalistami w pewnych dziedzinach przedmiotów. Zwracam uwagę, że my dopiero 
wypracowujemy rozmaite działy metodyki. Cały zakres nauczania historji musi 
być z gruntu przepracowany, trzeba zmienić całą naukę geografji, gdyż uczniowie 
nasi muszą więcej wiedzieć o Francji dzisiejszej, niż o Francji Ludwika XIV, t. zw. 
nauka o Polsce współczesnej nie jest jeszcze zupełnie skrystalizowana i wymaga 
gruntownego opracowania. 
Z wielu stron spotykałem się z żądaniami zniesienia kursów dokształcają­ 
cych dla nauczycieli. Można ich rozmiar zmniejszyć, ale skasować na stałe nie 
można, bo nie można, zrezygnować z podciągnięcia nauczycieli do wyższego po­ 
ziomu. W każdym razie musimy specjalnie podnosić kierunki praktyczne w nau­ 
czaniu. Zmiany wymagają: nauka rysunków, a przedewszystkiem nauka robót 
ręcznych, która musi pójść innemi torami, niż dotychczas, i przedewszystkiem dać 
zrozumiałe przez ludność praktyczne korzyści. Taka nauka niewątpliwie do szko­ 
ły powszechnej będzie tylko przyciągać. 
Wspomniałem już powyżej o konieczności zmiany ustawy uposażeniowej. 
Zmiana ta jest konieczna nietylko ze względów oszczędnościowych, ale także i dla­ 
tego, że zmiany w ustawie sanacyjnej musiały być robione natychmiastowo. Ura­ 
towało się tern naszą walutę, powstrzymało katastrofę skarbową i, co niemniej 
ważne, drożyznę. I ci, co ponieśli z tego powodu ciężkie ofiary, mogą mieć tę dziś 
wielką moralną satysfakcję, że ich ofiara nie poszła na marne. Ale nie jest do 
utrzymania na stałe nierównomierność tych ofiar. Wprawdzie wynikła ona z błęd­ 
nego systemu dotychczasowych uposażeń, opartych nadmiernie w szkolnictwie 
średniem i zawodowem na dodatkach za specjalne funkcje. Ale to nie racja, by 
z tego powodu część nauczycieli traciła na stałe 20 — 40°/o uposażenia. Przywra­ 
cać pierwotnego stanu nie możemy, ale konieczne jest wystąpienie z nową usta­ 
wą, opartą na innych podstawach". 
Na podstawie sprawozdania ministra rozwinęła się dyskusja, 'w której zabie­ 
rali głos senatorowie: Thullie (Chrzęść. Dem.), Koerner [Koło Żyd.), Nowak St. 
(„Wyzwolenie"), Kaniowski (Piast), Siciński i Orliński (Zw. L . N .) oraz sen.Kop- 
ciński (P. P . S .). W wyniku tej dyskusji uchwalono następującą rezolucję: 
„Komisja oświaty i kultury senatu jednomyślnie stwierdza, że wiązanie 
konieczności zredukowania budżetu państwa ze zredukowaniem w jednakowym 
stosunku budżetów wszystkich ministerstw nie jest zasadą słuszną, na której 
oprzeć się może program oszczędnościowy i pociąga za sobą krzywdzące następ­ 
stwa dla sprawy oświecenia w Polsce".
		

/p0012.djvu

			68 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
Z SEJMU 
Dyskusja nad Ustawą o stosunkach służbowych nauczycieli. 
Nauczycielska ustawa służbowa przez rok prawie była przedmiotem bardzo 
licznych narad sejmowej komisji oświatowej oraz podkomisyj. Organizacje nauczy­ 
cielskie przygotowały szereg motywowanych poprawek, których część znaczna. 
Komisja uwzględniła i przygotowała projekt ustawy w drugiem czytaniu. 
Przed trzeciem czytaniem tej ustawy stanowisko Ministra W. R . i O. P. 
zajął prof. Stanisław Grabski, który zaproponował szereg poprawek, uzasadniając 
je ważnemi potrzebami szkolnictwa i państwa. Poprawki p. Ministra zostały przez 
Komisję Oświatową przyjęte, jakkolwiek jedna z nich podważa zasadę stabilizacji 
nauczyciela. 
Najważniejsze z tych poprawek były: 
W a r t. 8 zamiast dwu lat pracy nauczycielskiej — trzy lata. 
Z pracy w szkołach prywatnych uwzględnia się tylko dwa lata z pozostawie­ 
niem Ministrowi prawa wliczenia i trzeciego roku. 
Artykułowi 28 (art. 27 projektu) nadać brzmienie pozytywne zamiast 
negatywnego, t. j . określić, że nauczyciel całem swem postępowaniem w życiu 
publicznem powinien jednać sobie szacunek i zaufanie rodzin młodzieży szkolnej 
bez różnicy społecznego ich stanowiska narodowości, wyznania i poglądów po­ 
litycznych. 
W art. 3 5 dodać ustęp, pozwalający na przeniesienie nauczyciela w stan 
spoczynku na zasadach, wskazanych w ustawie emerytalnej, jeżeli choroba lub 
urlop z powodu choroby trwa dłużej, niż rok. 
Za czas samowolnej nieusprawiedliwionej nieobecności, przekraczającej dni 
siedem nauczyciel traci uposażenie, nie zwalniając się przez to od odpowiedzial­ 
ności dyscyplinarnej. 
Nowy art. 5 9. „Jeżeli wskutek zmiany organizacji szkół niema możności 
zatrudnienia nadal nauczyciela stałego (art. 8) lub też jeżeli zajdą okoliczności, nie 
pozwalające ze względu na dobro służby na dalsze zatrudnienie nauczyciela sta­ 
łego na posadzie, odpowiadającej jego stanowisku służbowemu, Minister może go 
przenieść w stan nieczynny. 
Przez cały czas pozostawania w stanie nieczynnym nauczyciel pobiera przy­ 
sługujące mu pełne uposażenie służbowe. 
Czas, spędzony w stanie nieczynnym, wlicza się tylko do wymiaru emerytury. 
Nauczyciel w stanie nieczynnym może być każdego czasu powołany z po­ 
wrotem do służby czynnej, przyczem władza szkolna nie jest związana jego ostatnio 
zajmowanem miejscem służbowym. O ile jednak powołanie to nie nastąpi w ciągu 
pół roku od chwili przejścia w stan nieczynny, należy nauczyciela zwolnić przy 
zachowaniu odnośnych przepisów ustawy emerytalnej". 
Wobec tego ustawa służbowa weszła na porządek dzienny obrad Sejmu 
w dn. 14 grudnia 1925 w postaci, zmienionej w kilku punktach w porównaniu 
z projektem, uchwalonym przez Komisję Oświatową w drugiem czytaniu. 
Referentem ustawy był poseł koi. J . Smulikowski, który w swem przemó­ 
wieniu zaznaczył ujemne skutki braku ustawy służbowej, oraz słuszność zasady 
podporządkowania wszystkich nauczycieli — oprócz profesorów szkół akademic­ 
kich — jednej ustawie służbowej, „gdyż odpowiada ona temu postulatowi peda­ 
gogicznemu, ażeby stworzyć jednolity system wychowania, począwszy od naj­ 
niższej formy szkolnictwa, jaką jest ochrona. Poza niektóremi momentami za- 
sadniczemi ustawa ta nie odbiega od zasad obowiązujących wszędzie, a tylko 
usuwa niektóre przestarzałe postanowienia, nie znajdujące się już w żadnej z prag­ 
matyk, czy to urzędniczych, czy nauczycielskich, w żadnym innym kraju". 
Dalej 
referent podkreślił jawność kwalifikacyj nauczycielskich, co wyjdzie na korzyść 
władzom i nauczycielstwu. 
W sprawie stabilizacji referent uwydatnił ograniczenie jej przez projekt 
Ustawy, poruszające „ten moment, ponieważ w opinji publicznej ustaliła się legen­ 
da, jakoby pragmatyka wprowadziła nienaruszalność nauczycielstwa i wniosła 
jakieś nowe przywileje dla nauczycielstwa. Przeciwnie, „dwa artykuły (57 i 59) 
niejako zupełnie ograniczają to prawo stabilizacji i dają łatwość przerzucania nau-
		

/p0013.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
69 
czyciela z miejsca na miejsce stosownie do zapatrywań czy planów, jakie pod 
tym względem będą żywili władze przełożone" . 
W art. 27, 28 i 32 widać, że „pragmatyka stawia nauczycielstwu bardzo wy­ 
sokie wymagania i niejako bardzo kontroluje jego działalność publiczną". 
Ustawa 
przewiduje aż 12 kar dyscyplinarnych oraz dąży do ograniczenia urlopów, które 
są dotąd niestety dość liczne. Wogóle ustawa nie obciąża skarbu państwa, a na­ 
wet ogranicza ciężary finansowe, „natomiast wnosi pewien porządek administra­ 
cyjny, unifikuje stosunki prawnosłużbowe we wszystkich dzielnicach, wiąże nie­ 
jako cały korpus nauczycielski w jedną całość, poddając ją pod postanowienia 
niniejszej ustawy". 
Następnie przemawiał poseł rabin Lewin, dotykając główniejszych punktów 
ustawy, a szczególnie uskarżając się na niewłaściwy stosunek niektórych nauczy­ 
cieli do Żydów i sprawy żydowskiej. Mówca przytaczał różne fakty z tej dziedziny 
i wobec tego żądał utrzymania pierwotnego brzmienia art. 27 projektu ustawy. 
Następnie przemawiał poseł kol. K . Kujawski1). 
Poseł kol. Nowicki mówił na wstępie o historji szkolnictwa w byłych zabo­ 
rach, wskazując na akcję polityczną w szkolnictwie ówczesnem. „Omawiana pragma­ 
tyka służbowa — wywodził dalej — ułożona jest w ten sposób, że daje możność 
władzy, czyli stronnictwom rządzącym, narzucanie nauczycielstwu własnych ce­ 
lów partyjnych, tak, jak to kiedyś było w Galicji. Cały szereg artykułów przewi­ 
duje możność pociągnięcia nauczycielstwa do odpowiedzialności za inne przeko­ 
nania polityczne, niż ma stronnictwo rządzące. To samo możemy powiedzieć o kle­ 
rze". Mówca uznaje art, 57 za najbardziej groźny i uważa go za pozostałość jeszcze 
ze stosunków galicyjskich. Rozumiejąc, że szkolnictwa nie można zagważdżać mar­ 
twą stabilizacją, pos. kol. Nowicki uznaje za konieczne przewidzieć i sprecyzować 
wszystkie wypadki najważniejsze, kiedy nauczyciela trzeba przenosić. 
Poseł Utta mówił, że powodem przewlekania obrad nad pragmatyką były 
targi polityczne i partyjne, a następnie przytaczał przypadki, w których jego 
zdaniem działa się krzywda nauczycielstwu niepolskiemu. Ustawa jest skierowana 
przeciwko nauczycielstwu postępowemu, a przedewszystkiem przeciw mniejszo­ 
ściom narodowym. 
Poseł Chrucki mówił o stabilizacji, atakując art. 59, art. 10 i inne. 
Poseł kol. Mendrys uznaje Ustawę służbową nauczycielską za pierwszą w dzie­ 
dzinie szkolnictwa ustawę, która nie ma charakteru tymczasowości. Uwydatnia, 
że połączenie w niej nauczycielstwa szkół średnich i powszechnych jest nietylko 
pięknym symbolem zjednoczenia naszej Ojczyzny, lecz pozwala z nauczycielstwa 
wytworzyć jedną wielką rodzinę, któraby miała jednakowe cele, prawa i obo­ 
wiązki, bo tylko wtedy da się stworzyć i przeprowadzić jednolity program oświa­ 
towy i wychowawczy w najszerszym tych słów znaczeniu. Dalej mówca uzasadnia 
słuszność żądania, by nauczyciel uczęszczał ze swymi uczniami na nabożeństwa 
szkolne, uskarża się na brak programu wychowania obywatelskiego i zaznacza, 
że przed nauczycielstwem staje ogromne zadanie narodowe. 
Stąd należałoby wnosić, że stosunek społeczeństwa do nauczycielstwa po­ 
winien być bardzo życzliwy, a jednak z przerażeniem stwierdzić można, że mię­ 
dzy temi dwoma czynnikami poczyna się coraz silniej zarysowywać rozłam. Przy 
ważniejszych zarządzeniach lub reformie szkolnictwa Ministerstwo nie korzysta ze 
współpracy społeczeństwa i nauczycielstwa. Między władzami a nauczycielstwem 
również zarysował się rozłam, co powinno się zmienić. W nadziei, że stosunki te 
ułożą się należycie nie można było przychylić się do wniosków mniejszości, żą­ 
dających ograniczenia do minimum kompetencyj władz. Nauczyciel sumienny ma 
w tej ustawie zabezpieczone przedewszystkiem stałe miejsce służbowe, mimo to 
wszystko, co mówiono, ma zabezpieczony udział w życiu publicznem, ma możność 
otrzymania lepszego stanowiska, bo będzie się je rozdawać tylko drogą konkursu 
i t. d., i dlatego to, co mówili posłowie Utta i Chrucki o naszym szowinizmie, 
o krzywdzeniu ich przez tę ustawę, jest niesprawiedliwe i niesłuszne. Ustawa ta 
zabezpiecza nauczyciela sumiennego i dobrego, a daje możność władzom usunięcia 
ludzi złych i w stosunku do Państwa Polskiego nielojalnych. 
ł 
) Przemówienie pos. kol. Kujawskiego podaliśmy w całości w Nr. 1 „Prze­ 
glądu Pedagogicznego" z r, b.
		

/p0014.djvu

			70 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
Wreszcie posełka Sokolnicka określiła ustawę, jako dzieło kompromisowe, 
i odpowiadała na zarzuty posła Utty, przypominając stosunki, jakie w dziedzinie 
szkolnictwa panowały i dotąd panują w Niemczech. 
Na tern ukończono rozprawę ogólną. 
W rozprawie szczegółowej przemawiano przeważnie w sprawie poszczegól­ 
nych artykułów, niekiedy odbiegając od przedmiotu, jak np. poseł Hausner, który 
mówił o „numerus clausus" w stosunku do Żydów, albo poseł Skrzypa o poglądach 
natury komunistycznej. Poseł Chrucki zgłosił około stu (sic!) poprawek, poseł Utta 
około 30, poseł Skrzypa około 20. Niepodobna ich tu podawać. Z innych poprawek 
zaznaczyć można poprawki posła kol. Prószyńskiego do art. 8 o przywrócenie 
nauczycielowi szkoły średniej tytułu profesora, do art. 53 by zamiast prawa do 
conajmniej sześciomiesięcznego urlopu płatnego dać możność otrzymania pięcio­ 
miesięcznego lub wyjątkowo dłuższego urlopu płatnego, do art. 79, by odpowie­ 
dzialność dyscyplinarna za występki służbowe nie ulegała przedawnieniu, tylko 
odpowiedzialność porządkowa za przekroczenia służbowe, a także poprawkę po­ 
słów kolegów Korneckiego i Mendrysa, by w art. 59 w ustępie czwartym skreślić 
wyrazy: „przyczem władza szkolna nie jest związana jego ostatniem zajmowanem 
miejscem służbowem" . Wreszcie pos. kol. Mendrys zgłosił poprawkę do art. 36, 
by zamiast 25°/o godzin, przywiązanych do etatu, nauczyciel obowiązany był przyj­ 
mować tylko 20°/o t. zw. godzin nadliczbowych. 
Na tem w dniu 15 stycznia r. b . ukończono dyskusję szczegółową, w której 
prawie wyłącznie przemawiali posłowie Chrucki, Utta i Skrzypa. 
Głosowanie nad poprawkami i ustawą prawdopodobnie odbędzie się w po­ 
czątku lutego r. b . 
K. Kujawski 
(Warszawa). 
NA MÓWNICY 
Szkoła a władze administracyjne. 
Na zapytanie przewodniczącego sejmowej komisji oświatowej w sprawie ze­ 
spolenia władz szkolnych z administracyjnemi p. minister St. Grabski oświadczył, 
że „uznaje konieczność jednolitości w działaniu wszystkich władz państwowych, 
a więc i ścisłego zharmonizowania władz szkolnych i administracyjnych; zharmo­ 
nizowanie to najlepiej może być przeprowadzone na tle samorządu szkolnego po­ 
wiatowego i wojewódzkiego; wszelako szkodliwe byłoby podporząd­ 
kowanie 
władz 
szkolnych 
władzom 
administracyjnym, 
administracja państwowa bowiem musi się liczyć z bieżą- 
cemi stosunkami politycznemi wśród ludności, szkoła zaś 
musi być bezwzględnie 
zabezpieczona od wpływów p o 1 i- 
tycznych". 
Tak głoszą komunikaty w prasie codziennej. 
Pan minister zajął więc w tej ważnej sprawie stanowisko, zgodne z opinją 
całego nauczycielstwa! 
Obawiać się jednak wolno, że, jak Ustawa sanacyjna załatwiła pewne pora­ 
chunki z nauczycielstwem z powodu jego rzekomego „uprzywilejowania", tak samo 
może i ustawa o zespoleniu władz też ma do załatwienia jakieś porachunki. 
Dobrze się więc stało, że p. Minister zajął tak wyraźne, a zgodne z postu­ 
latami nauczycielstwa stanowisko w tej zasadniczej sprawie, od której rozstrzy­ 
gnięcia w tym lub innym kierunku zależy rozwój, a nawet byt całego szkolnictwa 
polskiego. Oby tylko jakieś okoliczności zewnętrzne, działające, jak dotąd nieraz 
bywało, na szkodę nauczycielstwa, nie stanęły p. Ministrowi na drodze do wcie­ 
lenia w czyn tych jego zamierzeń. 
Skarbnik Zarządu Głównego T. N. S. W. wzywa Zarządy Kół do 
nadsyłania należnej składki za miesiąc bieżący przed 25 stycznia.
		

/p0015.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
71 
ZJAZD HISTORYKÓW POLSKICH W POZNANIU 
W dniach 6, 7 i 8 grudnia odbył się w Poznaniu IV-y powszechny zjazd histo­ 
ryków polskich, pierwszy w odrodzonej ojczyźnie. Żaden z dotychczasowych zja­ 
zdów historycznych, ani żadna z konferencyj ogólno-polskich, dotycząca zagadnień 
historycznych, nie była tak liczna, jak zjazd obecny. Łącznie z gośćmi zjazdu było 
obecnych około 500 osób, członków rzeczywistych blisko 300! Znaczenie zjazdu 
leżało jednak nie w samej pokaźnej liczbie uczestników, ale w tem, że zjazd ten 
miał być sprawozdaniem ze współczesnego stanu nauki historycznej i wysunąć 
dezyderaty na przyszłość. 
Komitet organizacyjny zjazdu postarał się o takie przygotowanie techniczne, 
by obrady toczyć się mogły jak najowocniej. Dlatego też po raz pierwszy w hi- 
storji zjazdów historycznych wszystkie referaty zjazdowe zostały wydrukowane 
przed obradami i na parę tygodni przed zjazdem rozdane do rąk członków. Wo­ 
bec tego dyskusja i narady toczyć się mogły na wyższym poziomie i były lepiej 
uprzednio opracowane. Ogółem zgłoszono sto kilkadziesiąt referatów, z tych wy­ 
głoszonych zostało w poszczególnych sekcjach około 50. 
W dniu 6 grudnia odbyło się pierwsze plenarne posiedzenie. Ogólne przewod­ 
nictwo zjazdu objął prof. Dembiński (Uniw. pozn.) . W prezydjum honorowem za­ 
siedli między innymi prof. Parczewski, Papee i inni. Po całym szeregu przemó­ 
wień powitalnych prof. Stan. Zakrzewski wygłosił na tem posiedzeniu bardzo rze­ 
czowy referat „O Bolesławie Chrobrym" (Zjazd odbywał się pod znakiem rocznicy 
Chrobrego). Głębokie i trafne uwagi uczonego, charakteryzujące spiżową postać 
polskiego mocarza, ogromnie zainteresowały i przejęły słuchaczy. Po raz pierw­ 
szy może tak wyraźnie została w rysunku wyodrębniona postać Chrobrego od 
ówczesnego tła europejskiego i ukazana w świetle indywidualnej mocy, przyczem 
zaznaczał prof. Zakrzewski niechęć społeczeństwa do Chrobrego i trudne warun­ 
ki, w jakich mu przychodziło działać. 
Właściwa praca zjazdowa rozpoczęła się tegoż dnia po południu w po­ 
szczególnych sekcjach zjazdowych. 
Sekcja I zajmująca się „Historją starożytną i wschodu" pracowała w szczu- 
płem (10—15 osób), zamkniętem gronie specjalistów na 4 posiedzeniach. Sekcja II 
(„Historją średniowieczna i nowożytna, polska i powszechna do r. 1795"), obejmu­ 
jąc tak wielki zakres zagadnień, nie mogła obradować w normalnych warunkach. 
Dwa jej referaty cieszyły się specjalnem zainteresowaniem i były wygłoszone 
przed pełną salą t. j . Ludwika Finkla „Dotychczasowe zjazdy, ich habet et debet" 
(z powodu nieobecności referenta, odczytany przez prof. Bujaka) i Wład. Konop­ 
czyńskiego „Organizacja pracy historycznej". 
W następstwie sekcja opustoszała 
i z trudem zorganizowano jeszcze kilka jej posiedzeń. 
Sekcja III „Historji najnowszej" liczyła kilkudziesięciu uczestników i pro­ 
wadziła pracę bardzo wydatną. Obrady były ożywione, choć posiedzeń było mało. 
Uderzała grupa wojskowych-historyków i ciekawy zespół referatów z tej dzie­ 
dziny. Najbardziej ożywioną dyskusję wywołał referat prof. Sobieskiego „Zagad­ 
nienia Kościuszkowskie" i jego polemika z prof. Skałkowskim. Poruszano na tej 
sekcji i zagadnienia wpływu filozofji na działania polityczne (referat A. Minkow- 
skiej o wpływie filozofji Cieszkowskiego). Zbliżano się też ku współczesności przez 
referat E. Kipy o badaniach nad historją wielkiej wojny. 
Sekcja IV omawiała historję ustroju, prawa, gospodarki i kościelną. Obrady 
jej były bardziej zamknięte i specjalne, na wysokim poziomie naukowym, w szczu­ 
plejszym gronie uczestników. 
Sekcja V obejmowała historję kultury ogólnie, literatury i nauki, szkolnic­ 
twa. Wygłoszono tam stosunkowo mało referatów (kilku referentów nie przyjecha­ 
ło na zjazd) i dyskusja nie była bardzo ożywiona. Omawiano wiele zagadnień spe­ 
cjalnych z historji sztuki, muzyki i t. d. 
Sekcja VI a. (Historyczne nauki pomocnicze) i b. (Archiwa) pracowała z wiel- 
kiem ożywieniem w dość licznem gronie specjalistów. Wysunęła szereg postulatów 
i żądań, omówiła różne zagadnienia związane z techniką badań historycznych. 
Specjalnie sprawy kartograficzne i archiwalne zostały szczegółowo omówione 
i ustalono pewne zasadnicze metody pracy.
		

/p0016.djvu

			72 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
Największą frekwencją i zainteresowaniem cieszyły się posiedzenia sekcji VII, 
dotyczącej nauczania historji. Odbyła ona 5 posiedzeń, liczba uczestników prze­ 
kraczała setkę. Wygłoszono na niej 9 referatów, a dyskusja była ożywiona i szcze­ 
gółowa. Cały szereg referatów odpadł z braku czasu. 
Nadzwyczajne powodzenie sekcji VII-ej było powodem słabszego tempa prac 
sekcji II i V, których członkowie brali żywy udział w obradach nad nauczaniem 
historji. 
Posiedzenia sekcyj prowadził znakomicie prof. M . Handelsman, w skład pre- 
zydjum wchodzili panowie: Kłodziński i Krotoski, sekretarzowali: Nanke, Radliń­ 
ska i Paszkiewicz. 
Na pierwszem posiedzeniu wygłosił przemówienie profesor Handelsman 
,,W sprawie nowych przepisów o egzaminach uniwersyteckich". 
Po wyczerpującej 
dyskusji, która wypełniła całe pierwsze posiedzenie, zebrani ustalili zgodnie z za­ 
łożeniami referenta, że wypowiadają się za utrzymaniem wolności studjów wyż­ 
szych, dawnego charakteru egzaminów końcowych doktorskich dla magistrów 
i konieczność obrony rozprawy doktorskiej (publicznie na wzór Francji). Poza tern 
na wniosek referenta uznano za pożądane utworzenie przy uniwersytetach ka­ 
tedr, obejmujących całokształt dziejów dla ogólnego przygotowania uczniów, oraz 
rozdzielenie sprawy kwalifikowania nauczycieli od uniwersytetów. 
Następne posiedzenie poświęcone sprawie nauczania historji w szkole po­ 
wszechnej. Inspektor A. Wańczura wzywał do reformy w tym względzie, podkre­ 
ślając konieczność ujednostajnienia nauki i planowej budowy w związku z nauką 
historji w szkole średniej. P . H . Radlińska w referacie o „Zagadnieniach popula­ 
ryzacji historji" — 
podkreślała znaczenie popularyzacji historji w związku z de­ 
mokratyzacją społeczeństwa, mówiąc o koniecznej bezstronności przy zaznajamia­ 
niu szerokich mas z przeszłością. Zwróciła też referentka uwagę na to, by popu­ 
laryzacja odbywała się na ścisłych podstawach naukowych, by nie brali się do niej 
ludzie bez odpowiedniego przygotowania. W bardzo pięknych słowach podkreśliła 
też moralną i humanitarną rolę popularyzatora, żądając od niego, by był „konsu­ 
lem ludzkości". 
Dyskusja na temat tych dwóch ciekawych referatów wypełniła 
całe drugie posiedzenie. Następne trzy posiedzenia zajęły się sprawą nauczania 
historji w szkole średniej. 
Pierwszym był referat, zgłoszony przez H. Pohoską, imieniem Sekcji histo­ 
rycznej Koła Warszawskiego T. N . S . W ., omawiający wyniki ankiety, zorganizo­ 
wanej wśród młodzieży szkół średnich. Sprawozdanie wykazało żywe zaintereso­ 
wanie się młodzieży nauką historji, podkreśliło, jakie okresy i jakie metody w nau­ 
ce historji są specjalnie przez młodzież lubiane. 
1 
) Dyskusja, która rozwinęła się 
po tym referacie, dotyczyła metod nauczania i braków, jakie uczuwa nauczyciel­ 
stwo w dotychczasowych systemach. 
Na temże posiedzeniu wygłosił referat prof. Stan. Kutrzeba o wykładzie „Nau­ 
ki obywatelskiej", 
występując przeciwko dotychczasowemu nauczaniu „0 Polsce 
współczesnej" . Wykazywał, jaki nadmiernie szeroki zakres obejmuje teraz ta nau­ 
ka, jak obarcza nauczyciela i ucznia szeregiem danych z geografji, prawa i eko- 
nomji, co nie może być zadaniem historyka. Referent postawił projekt wprowa­ 
dzenia „nauki obywatelskiej", rozwijającej w uczniach przywiązanie do kraju i wy­ 
jaśniającej im obowiązki obywatelskie. W szczególności dyskusji zebrani rozwa­ 
żali poszczególne kwestje, związane z tezami referenta, popierając je w ogólnych 
zarysach. 
Czwarte posiedzenie poświęcono referatom programowym: K. Krotoskiego 
o „Nauce historji w naszych szkołach średnich, w programach i podręcznikach pod 
względem metodycznym i naukowym" i A . Kłodzińskiego „Zagadnienie podręcz­ 
nika historji w gimnazjum wyższem". 
Referaty te krytykowały obecny program 
ministerjalny, omawiając poprzednio programy przedwojenne p. Krotoski wytknął 
w programie szereg błędów naukowych i metodycznych, zwracając uwagę, że pro­ 
gramy te układał (czy przewodniczył w pracy nad ich ułożeniem) „znakomity 
glacjolog" i że stosują się one do pewnych faworyzowanych niesłusznie pod­ 
ręczników. Następnie omówił referent wartość różnych podręczników, krytykując 
najsurowiej podręczniki Gebertów, a podnosząc zalety podręcznika W. Zakrzew­ 
skiego. 
1 
) Całość referatu będzie drukowana w „Przeglądzie Pedagogicznym".
		

/p0017.djvu

			Nr. 3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
73 
Mówiąc o źródłach historycznych, zaznaczył, że źródła mogą być w szkole 
tylko „ilustracją", nie zaś podstawą nauczania, i poddał ocenie dotychczasowe wy­ 
dawnictwa źródłowe. 
P, A. Kłodziński omówił w krótkim referacie plan nowego podręcznika 
uwzględniającego równomiernie różne dziedziny z przeszłości dziejów. Referent 
jest zwolennikiem metody dyskusyjnej i wykazuje konieczność powstania podręcz­ 
nika, który mógłby stanowić podstawę dla dyskusji historycznej w klasie przez 
podkreślenie szczegółowsze pewnych momentów z przeszłości, a łącznikowe, do­ 
gmatyczne traktowanie innych. Dyskusja nad oboma referatami rozwinęła się 
łącznie, a bardzo żywy udział w niej wszystkich członków wykazał, jak żywotne 
zagadnienia zostały poruszone. 
Na ostatniem posiedzeniu sekcji omawiał pułkownik M. Łodyński koniecz­ 
ność większego zwrócenia uwagi na „Historję wojskową w programie szkolnym". 
Referent zaznaczał, że zbliżenie wojska ze społeczeństwem, tak niezbędne w chwi­ 
lach niebezpieczeństwa, da się uzyskać tylko przez zaznajomienie społeczeństwa 
z wojskiem i jego rolą. Należy więc uwzględnić w nauce historji w większej mie­ 
rze wiadomości z organizacji wojska i przeszłości jego przez barwne opowiadania, 
rysowanie planów bitew i t. d . Proponuje też referent wprowadzenie w uniwer­ 
sytetach katedr historji wojskowej. W dyskusji zaznaczono zgodę głównie na 
ostatni postulat referenta. 
Na temże posiedzeniu omawiano jeszcze sprawę map historycznych w szkole 
i toczyła się dyskusja nad wyższością mapy rozwojowej, czy przekrojowej w nau­ 
czaniu historji. Ustalono ostatecznie, że ponieważ nie można mieć dostatecznej ilo­ 
ści map przekrojowych (ze względów ekonomicznych), należy posługiwać się roz- 
wojowemi, a na przekrojowych uwzględniać niektóre zmiany rozwojowe. 
Posiedzenie to zamknięte zostało przez przewodniczącego wyrażeniem po­ 
dziękowania wszystkim uczestnikom i zaznaczeniem ważności zagadnień naucza­ 
nia historji. 
Na ostatniem zebraniu plenarnem został wygłoszony referat specjalny, gen. 
Kukiela „Miejsce historji wojskowej wśród nauk historycznych, jej przedmiot i po­ 
dział", podkreślający znaczenie badań nad historją wojskową, zaniedbanych przez 
długie lata niewoli. Następnie wybrano stałą Delegację Zjazdów Historycznych 
i ustalono, że następny Zjazd odbędzie się w 1930 roku, prawdopodobnie w War­ 
szawie. 
W ogólnych obradach Zjazdu dwie rzeczy wyodrębniały się specjalnie: ogrom­ 
ne zainteresowanie sprawą nauczania historji (podkreślano konieczność zwołania 
zjazdu nauczycieli historji) i powstanie nowego ogniska pracy historycznej: histo­ 
ryków wojskowych. Należy zaznaczyć, że na skromność wysuwanych postulatów 
i żądań wpłynęła świadomość współczesnego ekonomicznego położenia państwa 
i ona hamowała historyków w ich teoretycznych nawet projektach. 
Zjazd poznański mieć będzie jednak duże znaczenie, bo był próbą sił i po­ 
zwolił na zdanie sobie sprawy z żywotności poszczególnych zagadnień. 
Dr. Hanna Pohoska 
(Warszawa). 
POWRÓT DO ŁACINY W SZKOLNICTWIE STANÓW 
ZJEDNOCZONYCH 
W jednym z listopadowych zeszytów „School and Society", p. Nevin Fenne- 
man wraca do kwestji nauki języków starożytnych, a w szczególności łaciny, 
stwierdzając w szkolnictwie amerykańskiem dążność do przywrócenia łacinie jej 
dawnego stanowiska w programie szkolnym. 
Jakkolwiek sam jest nauczycielem łaciny (a także języków nowożytnych), 
nie idzie bezkrytycznie za tym nowym prądem, lecz bada, czy ma on istotne uza­ 
sadnienie. Zarzuceniu nauki łaciny przypisuje pewne ujemne cechy w rozwoju 
młodzieży, mianowicie niezdolność ścisłego wysłowienia się, rozróżniania znacze­ 
nia wyrazów, zwrotów, form gramatycznych, z czem idzie w parze chaotyczność, 
niejasność i płytkość w myśleniu. 
Łacina obok matematyki jest jego zdaniem nauką, której nie można sobie 
przyswajać inaczej, jak w logicznym porządku, w którym każda lekcja jest i musi
		

/p0018.djvu

			74 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
. 
Nr3 
być dalszym ciągiem lekcyj poprzednich; niema tu miejsca na dowolność. Stąd 
stanowi ona pewne ułatwienie dla nauczyciela, zwalniając go od inicjatywy w ukła­ 
daniu planu. Nawet niezbyt uzdolniony nauczyciel, niewiele przewyższający swych 
uczniów zasobem wiedzy, może się wywiązać z zadania z wynikiem zadowalającym 
bez uszczerbku dla dodatnich wpływów samej nauki, jako dyscypliny. 
Co do wpływu kulturalnego nauki języków klasycznych, to nie można opie­ 
rać na nim znamiennej reformy, gdyż nigdy szkoła średnia nie doprowadza znajo­ 
mości łaciny lub greki tak daleko, by uczniowie stali się zdolni ocenić piękno 
utworów klasycznych i wniknąć w życie umysłowe Greków i Rzymian. „To, co na­ 
zywamy zwykle kulturą — pisze — jest to uzdolnienie człowieka do wyższych 
przyjemności" . Otóż niejedna z nauk, udzielanych w szkole, może tę zdolność roz­ 
wijać szybciej, bezpośrednio, już w samym początku nauki, np. nauka historji i li­ 
teratury ojczystej czy obcej. „Klasyczna kultura nie jest bynajmniej niezbędną 
dla każdego wykształconego człowieka", twierdzi autor, „ale jest niezbędną dla 
każdego oświeconego społeczeństwa. Żadne społeczeństwo nie mogłoby utrzymać 
swego charakteru kulturalnego i swej atmosfery umysłowej, gdyby nie posiadało 
wśród siebie jednostek, które są zdolne utrzymać kontakt współczesności z tern, 
co jej najlepszego przekazała przeszłość". 
/M. 
Z MONOGRAFIJ SZKOLNYCH 
Sprawozdanie gimn. żeńsk. im. Cecylji Plater Zyberkówny. 
Za wielce szczęśliwą myśl uznać należy wydanie tej pod każdym względem 
wytwornej książki. Zaznajamia ona szerszy ogół z poczynaniami pedagogicznemi 
jednej z najbardziej zasłużonych szkół żeńskich warszawskich, daje obraz rozwoju 
tej szkoły od chwili jej powstania w r. 1882 po dzień dzisiejszy. 
Sprawozdanie dokładne z r. szkolnego 1924-25-go przedstawia bieg pracy 
Rady pedagogicznej, samorządu szkolnego, drużyny harcerskiej; mówi nam o udzia­ 
le szkoły w ogólno-społecznych pracach i uroczystościach, o praktycznych zaję­ 
ciach uczennic w wolne popołudnia środowe. 
Osobną kartę zajmuje ciekawe sprawozdanie z działalności Koła Opieki Ro­ 
dzicielskiej, przekształconego obecnie w „Towarzystwo Przyjaciół Gimnazjum im. 
Cecylji Plater Zyberkówny"; można się tam wiele nauczyć z dziedziny stosunku 
domu do szkoły i obowiązków dzieci względem ubogich koleżanek. 
„Koło byłych wychowanek" z wielką prostotą mówi o początkowych trud­ 
nościach ożywienia tej organizacji wobec obojętnego do niej stosunku dawnych 
koleżanek. Obecnie Koło to znalazło swoją drogę: podjęło się opieki moralnej i ma- 
terjalnej nad uczestniczkami seminarjum nauczycielskiego, które powstało od roku 
szkolnego 1925-26 staraniem Tow. Ośw. im. Cecylji Plater Zyberkówny. Koło 
b. wychowanek zostało „Radą Opiekuńczą" seminarjum i zdołało skupić przy tej 
pracy liczne grono dawnych wychowanek szkoły. 
Na tem kończy się obfita część sprawozdawcza, ozdobiona starannie dobra- 
neml i odbitemi wycinkami, wśród których znajdujemy portret założycielki, grupę 
pierwszych maturzystek, zbiorowe zdjęcia z pielgrzymki do Rzymu, z kolonji har­ 
cerskiej, szereg widoków gmachu i poszczególnych sal, pracowni fizycznej, biolo­ 
gicznej i t. p. 
Cenne zakończenie omawianej książki stanowi praca dr. Z . Szmydtowej p. t . 
„Norwid wobec tradycji literackiej" . Omawia w niej autorka stosunek Norwida do 
poprzedzających go oraz współczesnych mu poetów; wskazuje na związki ideowe 
lub formalne z Kochanowskim, Malczewskim, Zaleskim, Słowackim i Krasińskim; 
stwierdza wpływ Byrona i Dantego na twórczość poety; wreszcie wyjaśnia teore­ 
tyczne stanowisko Norwida wobec obowiązku korzystania ze spadku, jaki mu zo­ 
stawili jego poprzednicy. Wnioskiem pracy jest ustalenie organicznego związku 
poezji Norwida z jego epoką. 
Wartość książki sprawozdawczej Gimnazjum im. Cecylji Plater Zyberkówny 
dzięki pracy pani Szmydtowej niepomiernie wzrosła. Witamy ten nowy przejaw 
twórczej myśli kierownictwa szkoły z prawdziwą radością, żywiąc nadzieję, że roz­ 
poczęte tak pięknie wydawnictwo da nam rok rocznie ciekawy materjał do histo­ 
rji szkolnictwa oraz szereg prac naukowych swego nauczycielstwa. 
Zofja Jętkiewiczowa 
(Warszawa).
		

/p0019.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
75 
ZŻYCIAT.N.S.W. 
Wieść o zamierzeniach sanacyjnych kosztem... pracy i wynagrodzenia nau­ 
czycielstwa państwowych szkół średnich szybko dotarła do wszystkich środowisk 
T. N . S . W . i wszędzie znalazła jednaki oddźwięk, którego wyrazem stały się 
natychmiast do Zarządu Głównego nadsyłane protesty, a nieco później obszerne 
i gruntownie uzasadnione rezolucje i memorjały. 
Nie sposób na tem miejscu przytoczyć tych licznych głosów, nacechowanych 
głęboką troską o byt szkoły polskiej i dobro Państwa, a jednocześnie pełnych 
oburzenia przeciwko tym czynnikom, które lekkomyślnie, bez zastanowienia do­ 
prowadzają do uchwalania ustaw, wywołujących zamęt i krzywdzących pewne 
grupy obywateli za ich lojalność i sumienną pracę. 
Do Zarządu Głównego bez przerwy napływają rezolucje Kół, wyrażające 
gotowość do poniesienia ofiar, byleby one były celowe, sprawiedliwie i równo­ 
miernie na wszystkich rozłożone, przeciwko zaś zwalaniu ciężarów sanacyjnych 
na barki jednej tylko grupy pracowników państwowych z całą stanowczością pro­ 
testujące. Wszędzie ponadto rozlega się apel do Zarządu Głównego T. N . S . W . 
o nieustawanie w akcji, zmierzającej ku usunięciu wyrządzonej nauczycielstwu 
ustawami sanacyjnemi krzywdy i to nietylko materjalnej, ale co bardziej boli, 
moralnej. 
Dotychczas nadesłały rezolucje następujące Koła: Biała-Kęty, Bochnia, 
Brześć nad Bugiem, Bydgoszcz, Dolina, Inowrocław, Kalisz, Kozienice, Kroto­ 
szyn, Leżajsk, Łódź, Miechów, Nowogródek, Nowy Sącz, Olkusz, Ostrołęka, Ostrów 
Poznański, Pabjanice, Piotrków, Pleszew, Rohatyn, Siedlce, Słonim, Suwałki, Tar­ 
nów .Tłumacz, Toruń, Wejherowo, Włodzimierz, Żywiec. 
Rezolucja Okręgu Po morskiego zwraca uwagę, że jest rzeczą ko­ 
nieczną, iżby spłacanie zaliczek, ciążących na pensjach, zostało odroczone aż do 
czasu powrotu normalnych pensyj. W uchwale Koła w Brześciu, przejętej 
jako dezyderaty Okręgu Poleskiego, wyrażono przypuszczenie, że „wyjąt­ 
kowe potraktowanie nauczycielstwa skieruje je na drogę opozycji". 
Niektóre z Kół w porozumieniu z innemi organizacjami nauczycielskiemi 
zorganizowały specjalne wiece nauczycielstwa. O takich wiecach doniosły nam 
Koła w Tarnowie, Lublinie i Sosnowcu. Rezolucja wiecu w Sosnowcu tak ujmuje 
stanowisko nauczycielstwa Zagłębia i Częstochowy: 
..Poważny kryzys ekonomiczny, jaki przeżywa nasze Państwo, musi obu­ 
dzić czujność całego myślącego społeczeństwa i wstrząsnąć do gruntu su­ 
mieniem obywatelskiem narodu, sejmu i rządu. Nieopatrzna rozbudowa na­ 
szej administracji, przerastającej zdolności materjalne naszego Państwa, 
stworzyła teren do głęboko sięgających nadużyć i wyolbrzymiła budżet Pań­ 
stwa do rozmiarów, które uznano wreszcie za nierealne w stosunku do zdol­ 
ności płatniczej społeczeństwa. Zachodzi nieodzowna potrzeba sanacji, ale 
nie dorywczej, jaką jest nowela do ustawy o uposażeniu, opartej na krzyw­ 
dzie licznych, a źle uposażonych rzesz urzędniczych, potrzeba bowiem sy­ 
stematycznej reorganizacji i wydatnej redukcji wielu niepotrzebnych wogóle 
lub niekoniecznych na dzisiaj agend państwowych. Rząd i Sejm jednak po­ 
szedł po linji najmniejszego oporu i obniżył pobory urzędników, nie bacząc 
na wzrastającą z dnia na dzień drożyznę. A w tej pośpiesznej i nieopatrznej 
akcji, która w minimalnym stopniu odbije się w sprawie naprawy skarbu, 
uderzono specjalnie w tę warstwę, która w ciężkich już dotąd warunkach 
materjalnych dźwigała brzemię nauczania i wychowywania, 
— 
mianowicie 
w nauczycielstwo szkół średnich i powszechnych. Nowela do ustawy o upo­ 
sażeniu w ustępach, dotyczących nauczycieli, depce wszelkie zasady spra­ 
wiedliwości, w dorywczych i nieprzemyślanych posunięciach uderza w naj­ 
istotniejszą część organizacji szkolnej — w szkołę samą, obniżając jej po­ 
ziom i stanowisko społeczne nauczyciela. Przeciwko tak krzywdzącemu i wy­ 
łącznemu uderzeniu, całe nauczycielstwo protestuje energicznie". 
W dalszym ciągu rezolucja, domagając się usunięcia postanowienia, godzą­ 
cego w zaliczalność lat pracy w polskiem szkolnictwie prywatnem, względnie za 
rządów zaborczych, protestuje przeciwko uznaniu za stałą tej części ustawy, która
		

/p0020.djvu

			76 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
dotyczy nauczycielstwa i domaga się jak najrychlejszej rewizji; poza tem wyraża 
protest „przeciwko zdecydowanie wrogiemu wobec nauczyciela polskiego i szkoły 
polskiej stanowisku pana Ministra Oświaty". 
Uchwała wiecu w Lublinie przestrzega pomiędzy innemi punktami „przed 
próbami pauperyzacji nauczycielstwa, co musiałoby pociągnąć za sobą obniżenie 
poziomu szkolnictwa średniego w Polsce, oraz upadek najrozmaitszych prac kul­ 
turalno-oświatowych, które stoją obecnie niemal wyłącznie siłami nauczycielstwa". 
Sprawie redukcji płac poświęcił też niemało czasu obradujący we Lwowie 
w dniach 19, 20 i 21 grudnia 1925 r. Zjazd Okręgowy Sekcyj Semin. T. N . S. W . 
i w odpowiedniej uchwale wyraził swoje stanowisko, podkreślając zwłaszcza, aby 
„sprawę oszczędności w kuratorjach, inspektoratach powiatowych i wogóle 
w szkołach wszelkiej kategorji powierzono tylko ludziom kompetentnym 
w sprawach szkolnictwa, oświaty i kultury narodowej" . 
Pomimo jednak niesprawiedliwego potraktowania rzeszy 
nauczycielskiej 
przez ciała prawodawcze, nauczyciel polski, skoro idzie o pomoc dla Państwa, 
jak dotychczas nie szczędził ani swych skromnych zasobów, ani wysiłków, ani 
życia, tak i nadal, świadomy swej roli w społeczeństwie, obraną drogą pójdzie. 
I oto gdy na jego głowę walą się ciosy, na posiedzeniu w dniu 19 grudnia Koło 
lwowskie, „pełne głębokiej wiary w niespożyte siły narodu", „uważając aktu­ 
alne przesilenie finansowe Państwa Polskiego za niedomaganie chwilowe młode­ 
go i silnego organizmu, wymagającego szybkiego i doraźnego zabiegu lecznicze­ 
go", uchwala apel do zaofiarowania w myśl inicjatywy p. Wasunga dobrowolnej 
pożyczki wewnętrznej drogą zbiórki złota i walut pełnowartościowych. 
„Wzywa zatem Koło lwowskie uświadomione obywatelstwo Lwowa do 
szeroko zakrojonej akcji w tym kierunku i zapewnia o swem gorącem po­ 
parciu tej sprawy wśród siebie i sfer sobie dostępnych. Koło uświadamia so­ 
bie i innym sferom urzędniczym, że jedyna droga wyjścia z obecnej niedoli, 
jedyna możliwość wyżywienia i wychowania dzieci znajduje się w ustabili­ 
zowanym pieniądzu płac pobieranych" . 
Oby apel powyższy znalazł jak najgorętsze poparcie! 
Drugim obok spraw redukcyjnych przedmiotem narad w Kołach T. N . S . W. 
stał się w ostatnich czasach projekt Ministra Oświaty p. Stan. Grabskiego, doty­ 
czący reformy szkolnictwa. Koło w Chodzieży na posiedzeniach w dn. 6 i 9 
grudnia wszechstronnie projekt omówiło. W Jaworowie specjalna Komisja 
opracowała wnioski, które po uzyskaniu aprobaty ogólnego zebrania przesłano do Za­ 
rządu Głównego. Na posiedzeniu Koła poznańkiego kol. Sucheitz, refe­ 
rując projekt, zajął wobec niego stanowisko negatywne, w dyskusji jednak odnie­ 
siono się do projektu naogół życzliwie. Poza tem omówiono projekt w Pleszewie, 
Dolinie, Rzeszowie, Przemyślu, Strzyżowie, Włodzimierzu. Koło w Tarnopo- 
1 u w dniu 9 grudnia po przeprowadzonej dyskusji uchwaliło rezolucję treści na­ 
stępującej: 
„Koło T. N . S . W . w Tarnopolu, nie wchodząc w zupełności w kry­ 
tykę nowego planu ustroju szkolnictwa, ani też w krytykę autorów tego pla­ 
nu, stoi na tem stanowisku, że wszelka reforma szkolnictwa powinna być re­ 
zultatem długich i gruntownych obrad ankiety, złożonej z najpoważniejszych 
znawców szkolnictwa, z ludzi nauki, z nauczycieli i wychowawców młodzieży. 
Dlatego też Koło domaga się zasadniczo, aby zarówno obecny projekt, jak 
i ewentualnie wszystkie inne mogące powstać projekty ustroju szkolnictwa 
i planów naukowych były ustalane tylko drogą zawodowej ankiety i jako 
rezultat takich narad były przedstawiane sejmowi do uchwały. Ponadto Koło 
wyraża zapatrywanie, że w czasach dzisiejszych tak ciężkich dla Państwa 
naszego pod względem finansowym przeprowadzenie kosztownych zmian 
w ustroju szkolnictwa jest bezwzględnie niepożądane" . 
Sądzimy, że pod powyższą opinją każde Koło T. N . S . W . bez zastrzeżeń 
podpisać się może. 
Omówieniu kompetencji Dyrektora i Rady Pedagogicznej poświęciło posie­ 
dzenie w dniu 27 listopada Koło w Jarosławiu. Uchwalone wnioski przesłano Za­ 
rządowi Okręgowemu. 
Koła 
w Rzeszowie, Tarnobrzegu, Jaworowie, Brzeżanach, Przemyślu 
i Drohobyczu omawiały sprawę pomocy lekarskiej dla pracowników państwowych.
		

/p0021.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
77 
Uchwalone wnioski domagają się wolnego wyboru lekarzy, gdyż dotychczasowa 
organizacja pomocy lekarskiej jest nietylko niezadowalająca, ale wprost iluzo­ 
ryczna. 
Koło w Pszczynie pod przewodnictwem kol. Franciszka Pradego obra­ 
dowało nad projektem regulaminu egzaminów dojrzałości i przepisów w sprawie 
klasyfikowania uczniów. Oba projekty opracował Wydział Oświecenia Wojewódz­ 
twa Śląskiego, a Zarząd Okręgowy T. N, S. W . w Katowicach przesłał je do Kół. 
Projekty wita nauczycielstwo z uznaniem, jako wypełniające w dziedzinie szkol­ 
nictwa ogromną lukę, gdyż z powodu braku odpowiednich przepisów w tym wzglę­ 
dzie, stosuje się jeszcze gdzieniegdzie przepisy i ustawy pruskie. Projekty W. O ., 
aczkolwiek uwzględniają odrębność stosunków śląskich, w ogólnych jednak ra­ 
mach odpowiadają przepisom, obowiązującym w innych dzielnicach Polski. Wnio­ 
ski Koła przesłano Zarządowi Okręgowemu, który ustali ostateczną opinję i przed­ 
stawi ją Wydziałowi Oświecenia Publicznego. 
Sprawę przyśpieszenia wydania przez Ministerstwo Oświaty zapowiedziane­ 
go regulaminu egzaminów dojrzałości poruszyło Koło w Jaworowi e. 
Koło w Wieleniu-Czarnkowie na swych posiedzeniach organi­ 
zuje lekcje wzorowe. W bieżącym roku szkolnym odbyła się taka właśnie lekcja 
z matematyki w ki. I i z języka polskiego w ki. VI. Po odbytej lekcji odbywa się 
dyskusja. W międzyczasie wygłoszono w Kołach następujące referaty: 
Sanok, dn. 15.XI, kol. Miękisz: Kilka słów o stanowisku nauczyciela dzisiej­ 
szej szkoły średniej w Polsce. 
Trembowla, dn. 28.XI, kol. B . Safin: 1) 0 zadaniach szkoły i wychowaniu 
wobec potrzeb dzisiejszej kultury i życia. 2) Na marginesie programów naucza­ 
nia historji. 
Jarosław, dn. 17.XI, kol. Wojtanowicz: 0 Przedwiośniu Żeromskiego. 
Czarnków-Wieleń, dn. 27 .XI . O wychowaniu w szkole. 15.XI . Szkoła koe­ 
dukacyjna jako wyższa forma wychowania. 
Wolsztyn, 16.XI: O najnowszej literaturze polskiej. 
Gniezno, 21.X, kol. Matysikowa: Sprawa wychowania dziewcząt. 
Poznań, 27.X, dr. Kałusza: Ostatnie rozporządzenia ministerjalne, dotyczące 
zmiany programów. 
Dolina, 20.X1I, Dyr. Pol. Macierzy Szkolnej, Józef Stemler: O Kulturze 
współczesnej Danji. 
Przemyśl, 18.XI, kol. Pączek: Nauczanie historji. 26.XI . Dr. Hibl: Sprawo­ 
zdanie z XII Zjazdu lekarzy i przyrodników. 
Koło w Jaworowie postanowiła urządzić akademję ku czci Żeromskie­ 
go i' Reymonta. Wybrany komitet przystąpił już do pracy. 
Otrzymujemy też wiadomości o zabiegach Kół w sprawie zorganizowania 
Powszechnych Wykładów Uniwersyteckich. Donosi o tem Przemyśl. 
Koło w Jaworowie przystępuje do pracy wspólnie z miejscowym Ko- 
łtm T. S . L . Krząta się też w tym kierunku KołowBrzeżanach i Wło­ 
dzimierzu. Koło w Tarnobrzegu działa łącznie z kołami sąsiedniemi 
(przy Kole istnieje specjalna sekcja odczytowo-koncertowa): wygłoszono jeden 
odczyt dla publiczności, koncert się przygotowuje. 
Walne zgromadzenia odbyły się w Kołach w Wolsztynie (6.X). Do Za­ 
rządu powołano kolegów: A. Biegę (przewodniczący), R. Molskiego (sekretarz) 
i H. Fritza (skarbnik); w Strzyżowie (12.XII), gdzie do Zarządu powołano 
kol. Merklingera (przewodn.), Koperę (wiceprzew.) i Ślósarczyka (sekr.); w Sto- 
n i m i e (Przewodn. Ligęza, wice-przewodn. Karpowicz, sekretarz Szpilewicz 
i skarbnik dr. Korolko i w Włodzimierzu (Przew. Dyr. Dziedzic, wiceprze­ 
wodniczący Studziński i sekr. Bełcikowski). 
Koło w Tarnobrzegu donosi, że utrzymywane przez nie gimnazjum 
prywatne żeńskie (ki. IV humanistyczna) rozwija się doskonale. Koło w Sano- 
k u opiekuje się Kursami Handlowemi. . Koło w Siedlcach, jak donosi 
„Głos Okręgu Warszawskiego" Nr. 2, od 12 października utrzymuje koedukacyjną 
Szkołę Handlową, narazie otworzono klasę pierwszą. 
W dniu 1 grudnia zorganizowane zostało Koło w Lubartowie, do którego 
gremjalnie wstąpili nauczyciele miejscowego Gimnazjum Koedukacyjnego Jana 
Kiirtza. Nowe Koło liczy 12 członków. Na przewodniczącego Koła powołano kol. 
Zygmunta Błaszczyka. 
st. s.
		

/p0022.djvu

			78 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
PRASA O SZKOLE I NAUCZYCIELU 
Ponieważ nasz ostatni przegląd prasy (z n-ru 1) musiał być przygotowany do 
druku z początkiem feryj świątecznych, uwzględniono tam dopiero pierwsze pogłosy 
tego gromu, jaki uderzył w nauczycielstwo. Obecnie mamy przed sobą rozległy 
materjał z trzech tygodni. Pierwszy rzut oka wystarcza, aby zauważyć dziwny 
objaw: podczas gdy prasa prowincjonalna atakiem na szkoły średnie i wyższe 
dokładnie się zajęła, udzielając m. in. hojnie miejsca protestom i wywodom nau­ 
czycielskim, prasa stołeczna — z małemi wyjątkami — zignorowała niemal całą 
rzecz. Znamiennym jest chociażby fakt, że odezwę Zarządu Głównego T. N . S . W . 
do społeczeństwa wydrukował w Warszawie jedynie Kurjer Polski, podczas 
gdy w innych miastach redakcje widocznie nie uznały jej za mniej ważną od reper­ 
tuaru np. „Perskiego Oka". A może to kwestja „wyższej polityki"? 
Ważniejsze artykuły ukazały się w Czasie (Kraków — n -r 5), Dzien­ 
niku Ludów y'm (Lwów — n -r 296), Gazecie Kaliskiej — (n-r 302), G a- 
zecie Kieleckiej (n-r 3), Głosie Lubelskim (n-r 1), Głosie P o 1.- 
s k i m (Łódź — n-r 8), Głosie Trybunalskim (Piotrków — n-r 6), Iskrze 
(Sosnowiec — n -r 6), Kurjerze Lwowskim (n-r 285), Kurjerze Pomor­ 
skim (Toruń • — n -r 9), Kurjerze Porannym (Warszawa — n -ry 5, 7), 
Kurjerze Wileńskim (n-r 1), Myśli Niepodległej n-r 793), Na­ 
przodzie (Krakrw — n -r 295), Robotniku (Warszawa — n -r 351), Sło­ 
wie Polskiem (Lwów — n -r 352). 
W niektórych artykułach posłużono się najbardziej przekonywającemi argu­ 
mentami: cyframi, podając n. p . listę płac jednego z gimnazjów warszawskich 
(R o b.), lub wileńskich (K. W i 1.), porównywając stosunek wynagrodzenia nauczy­ 
cieli do płac lekarzy szkolnych lub dentystów o ściśle ograniczonej liczbie go­ 
dzin (Gaz. Kie 1.) lub podając konkretny przykład rezultatów nowej ustawy: 
dyrektor gimnazjum z 497 zł. „spadł" na 380 zł, (tamże). 
J. Szołdrowski w art. ogólnym o redukcjach (Goniec Częstoch. rj-druk. 
w Głosie Tryb.) podnosi taką anomalję, że: 
„dyrektor gimnazjum państwowego, zasłużony i powszechnie szanowany 
człowiek, ma 320 zł. pensji miesięcznej, a dyrektor Banku Polskiego w Czę­ 
stochowie 1800. Pytam dlaczego ten dyrektor, człowiek szanowany i tej 
płacy godny, ma ministerjalną płacę, a równocześnie dlaczego tamten jest 
6 razy mniej wart wobec państwa? Czy dlatego, że jeden pilnuje pieniądza, 
a drugi dusz młodzieży naszej? To są poprostu obrzydliwości państwowe". 
Nazwaliśmy te argumenty cyfrowe „najbardziej przekonywającemi", 
bo tyl­ 
ko w ten sposób można rozświetlić szkodliwą dla nauczycielstwa legendę o rze- 
komem jego uprzywilejowaniu. 
Kol. H . A ., przytaczając szczegółowe cyfry, odzywa się Do sumienia współ­ 
obywateli (Gaz. Kieł.): 
„A po zestawieniu tych cyfr, niech każdy odpowie przed swem własnem su­ 
mieniem, czy tak być powinno, czy cyfry te odpowiadają dzisiejszemu sta­ 
nowi drożyzny, czy może człowiek kulturalny — a takim wszakże musi być 
chyba nauczyciel — utrzymać siebie i rodzinę za takie pobory... Bolesną 
jest rzeczą dla inteligencji, kształcącej naród polski, kołatanie o jałmużnę, 
jakgdyby praca nad dziećmi była tak małowartościową... 
.. .Nie będziemy się zastanawiali nad tern, czy krzywdząca nas ustawa 
jest prawnie uzasadnioną, łamiąc wśród roku szkolnego bez uprzedzenia za­ 
warte z nami umowy, czy jest moralną, składając na barki nasze płacenie 
owych miljonów złotych, które zdefraudowali lub wydali ludzie nie z na­ 
szego środowiska, czy jest wreszcie ideową, godząc pośrednio w nas, 
a w rzeczywistości niwecząc cały dotychczasowy dorobek szkolnictwa Od­ 
rodzonej Ojczyzny" . 
Prasa wskazuje zgodnie fatalne konsekwencje: obniżenie wydajności pracy 
nauczyciela pod obuchem nędzy, widzącego lekceważenie swej pracy, zagrożo­ 
nego redukcją. 
Autor poważnego artykułu Nauczyciele i redukcja (Czas) słusznie wyka­ 
zuje dorywczość i bezsens podwójnej operacji, jakiej poddano nauczycielstwo:
		

/p0023.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
79 
„Teoretyczna strona wniosku o zwiększenie pracy nauczyciela godzi 
w wydajności w jakość tej pracy, a praktyczna zagraża nową redukcją... 
Redukcja ta byłaby już trzecią — jak widzimy — 
„eksploatacją" nauczy­ 
cielstwa" . 
W art. Kompletna ruina szkoły średniej (K u r j. Lwowski) nie podpisany 
kolega podał szczegółowe obliczenia, jakie redukcje pociągnie za sobą nowa usta­ 
wa, dotykająca „tych, którzy dotychczas podtrzymywali wszystkie poczynania 
rządowe, którzy byli kwiatem w narodzie i nieśli optymizm w szeregi młodzieży 
i najszersze warstwy" . Sytuacja przedstawia się tern groźniej, że — jak przypo­ 
mina Kr. w Słowie Polskiem — nie przeprowadzono jeszcze stabilizacji 
nauczycielstwa. 
Dziennik Ludowy widzi w tern wszystkiem nowy dowód cofania się 
rozpędu oświatowego z pierwszych lat istnienia państwa (w art. Tania szkoła — 
drogo kosztować będzie państwo). Jako jeden z dowodów tego cofania się wska­ 
zuje dr. Pawłowski zamiar zniesienia lekarzy szkolnych (Burzyć, czy budować 
i ulepszać (Głos Lu b.) . Myśl N i e p. pisze o Tragedji szkolnictwa polskiego, 
spowodowanej — według autora — przedwczesnym artykułem konstytucji o bez­ 
płatności nauki w szkołach państwowych i samorządowych. Sprawa ta jest zbyt 
doniosła, by w chwili obecnego przesilenia zabierać się do burzenia jeszcze jednej 
ustawy. Trudno jednak odmówić słuszności uwagom autora o „machiawelizmie 
minister jalnym" . 
„Zamiast powiedzieć sobie otwarcie, że nasi prawodawcy uczynili tu­ 
taj „skok w przyszłość"... i nazwać rzeczy po imieniu, Ministerstwo W. R. 
i O. P. nosi się z zamiarem ustanowienia specjalnych opłat za... cenzurki! 
Bądźmy przynajmniej szczerzy. Lepiej odrazu zamknąć część szkół, aniżeli 
z oświaty pod egidą państwa czynić karykaturę, wprowadzać w błąd sie­ 
bie i rodziców". 
Poruszono dalej sprawę zbyt wysoko „rozbudowanej" administracji: 
„Nic słuszniejszego pod słońcem. Jednakowoż w zakresie szkolnictwa 
wzięliśmy się nie do administracji, tylko do nauczycieli. I to zemści się na 
nas prędzej czy później". 
Podobnie i Głos Polski wskazuje fałszywą drogę sanacji, która idzie po 
linji najmniejszego oporu, zamiast dążyć do uproszczenia aparatu administracji 
szkolnej. Przykłady można znaleźć w jednym z cyklu artukułów E. Romera, 
(Przeludnienie na państwowych posadach — Warszawianka — n -r 9), który 
podaje m. i . ciekawe cyfry np. o kuratorjach: Rada szkolna w b. Galicji spełniała 
funkcje dwu kuratorjów i liczyła 48 etatów, obecnie dwa kuratorja odpowiednie 
liczą 244 etaty! 
Na zakończenie przytoczymy wyjątki z napisanego z temperamentem apelu 
L. Romanowskiego w Głosie Trybunalskim, p. t . Rusz się, nauczycielu, 
safanduło: 
„Nauczycielu, safanduło! — Na co ci teraz przyszło w Twojej szczytnej 
belferce! Po całej Polsce idzie cichy, tak — cichy szmer, tak powoli, powo- 
luteńko wzmaga się na chwilę — i znów tylko cichem gdzieś, kiedyś zare- 
chocze... Rusz się nauczycielu, safanduło!" 
Autor z ironją zauważa, że ci, którzy dotychczas nie pracowali w organi­ 
zacjach nauczycielskich, najwięcej je teraz krytykują. Może to i prawda... 
Przeciw zamachowi na szkolnictwo wyższe i na Wydział Nauki zaprotesto­ 
wały ugrupowania profesorów uniwersytetów. Zwracamy przedewszystkiem uwagę 
na odezwę w sprawie zupełnego niemal sparaliżowania Wydziału Nauki, ogła­ 
szaną w całości w 45 n-rze Przeglądu Współczesnego: W obronie nauki 
twórczej. Zwalcza ona demagogiczne hasła, jakoby nauka była zbytkiem, o któ­ 
rym możemy myśleć dopiero na samym końcu: 
„Nauka nie jest jakąś chorągiewką, którą się zatyka dla ozdoby na wy­ 
kończonej bt^dowli społecznej i państwowej, lecz wprost przeciwnie: musi 
być tej budowli fundamentem... Bez nauki nie wyjdziemy z błędnego koła, 
w którem nasze życie państwowe obecnie uwięzgło; nie zdołamy uzdrowić ani 
udoskonalić stosunków gospodarczych". 
Staczamy się ku barbarzyństwu! Oto trafny tytuł artykułu II. K u r j e r a 
C o d z. (n-r 352) o stosunku sfer rządzących do uniwersytetów i nauki. Ten upa-
		

/p0024.djvu

			80 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
dek zaznacza się na całej linji. Przykładam zamiary magistratu m. Łodzi, o któ­ 
rych alarmuje Głos Polski (n-r 348): zamknięcie 60 szkół dokształcających, 
paru uczelni, ambulatorjów, a nawet... drugiego zakładu kąpielowego. 
Pesymizmem innego rodzaju tchnie artykuł „am." w Głosie Prawdy: 
Stan wewnętrzny szkolnictwa' (nr. 121), mówiący m. i . o przeładowaniu progra­ 
mów, nieopracowaniu wytycznych w zakresie wychowania, o warunkach pracy 
nauczycielskiej w szkolnictwie prywatnem. 
— 
„Romola" w Kurjerze Lwow­ 
skim (nr. 8) charakteryzuje dotychczasowe Prowizorjum szkolne, wynikłe • — jak 
pisze — z „niepohamowanych zapędów reformatorskich" i przestrzega przed dal- 
s;em eksperymentowaniem. 
W ankiecie Gazety Por. W ars z. o projekcie ustroju szkolnictwa za­ 
brali dalej głos H. Lipski (nr. 355 
— 
głównie o szkolnictwie zawodowem) i J. Ja­ 
nota Bzowski (nr. 4 
— 
m. i . o przyszłej współpracy rodziców i szkoły). 
— 
R. B. 
w art. Reformy szkolne min. St. Grabskiego (K u r j e r Por. nr. 6) stara się udo­ 
wodnić, że reformę należy rozpocząć od szkolnictwa wyższego, zbliżając je bar­ 
dziej do warunków życiowych. W związku z grudniowym odczytem inż. Drzewiec­ 
kiego, krytykującym „sprawność" szkół wyższych, na podstawie małego procentu 
słuchaczy kończących studja, rektor Un. Pozn. Z . Lisowski w art. O sprawność 
szkól wyższych (Warszawianka nr. 1) zwraca ten zarzut przeciwko szkol­ 
nictwu średniemu, które — jak twierdzi — widocznie nie daje odpowiednio przy­ 
gotowanego materjału; broni stanowiska, że w szkołach wyższych istotnemi są 
przedewszystkiem cele naukowe, że są one wyższemi ponad cele praktyczne. 
— 
B. Gawęcki w dalszym ciągu swych artykułów w Myśli Narodowej (nr. 13) 
kreśli idealny obraz przyszłości: ogniska wychowawcze wiejskie, na wzór Ogniska 
ks. Gralewskiego, wzywając do zwalczania w ten sposób powojennego chamstwa. 
Głos Narodu w n-rze 298 przyniósł Wywiad z kuratorem szkolnym dr. 
Riemerem. P . kurator mówił m. i . o hiperprodukcji nauczycielek szkół powszech­ 
nych, przestrzegając przed dalszem kierowaniem młodzieży do seminarjum. Kura- 
torjum krakowskie rozpatruje obecnie projekt Okręgowej Rady szkolnej, opraco­ 
wany przez T. N. S. W. 
K. Hrabyk przedstawił w Gazecie Por. Wars z. (nr. 357) Rozwój szkol­ 
nictwa mniejszości niemieckiej, stwierdzając na podstawie cyfr kłamliwość zarzu­ 
tów propagandy antypolskiej. 
Z powodu jubileuszu organizacji nauczycielstwa w b. Kongresówce, Świat 
poświęcił część n-ru 52 szkole i nauczycielstwu. (Artykuły: 1885, 1905, 1915. Trzy 
rocznice, przez P. Sosnowskiego, o reformie szkolnej, o organizacji i pracy T. N. 
S. W ., o czasopismach i wydawnictwach nauczycielstwa szkół średnich). Redakcji 
Świata należy się szczera wdzięczność za to, że czytelnikom swoim umożliwiła 
poznanie naszego wysiłku organizacyjnego. 
P. L. 
NAUCZYCIEL A URZĘDNIK 
W dyskusji publicznej na temat liczby godzin lekcyj tygodnio­ 
wych profesorów szkół średnich pan Minister Oświecenia Publicz­ 
nego odparł ataki urzędników temi słowy: 
„Liczba godzin pracy tygodniowej? Skandaliczne zapominanie 
o wartości tej pracy. Czyż można denunqować profesora College 
deFrance, ponieważ wykłada tylko dwie godziny na tydzień, i sta­ 
wiać go niżej od roznosiciela depesz? Aby dobrać przykład mniej 
rażący, któż może zaprzeczyć, że profesor lub nauczyciel myśli czę­ 
ściej o swym zawodzie po skończeniu lekcyj, niż urzędnik pocztowy 
po zamknięciu swego okienka? Są zawody, które pochłaniają całko­ 
wicie życie ludzkie, podczas gdy o innych zupełnie zapominamy po 
skończeniu przepisanych godzin pracy". 
Było to... we Francji, a ministrem tym był... p. F. Albert.
		

/p0025.djvu

			PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
81 
NADZWYCZAJNE WALNE ZGROMADZENIE T. N. S. W. 
odbędzie się dnia 2 lutego 1926 r. 
W WARSZAWIE 
w auli gimnaz. im. Cecylji Plater-Zyberkówny przy ul. Pięknej Nr. 24. 
PORZĄDEK OBRAD: 
1) Zagajenie. 
2) Regulamin obrad. 
3) Odczytanie protokółu zwyczajnego Walnego Zgromadzenia 
T. N. S. W., odbytego w Wilnie dn. 18 i 19 kwietnia r. ub. (p. „Sprawy 
T. N. S. W." Nr. 27/28 z dn. 6 czrwca 1925 r.). 
4) Sprawa redukcji płac. Referat zbiorowy. 
5) Dyskusja. 
6) Uchwalenie rezolucji. 
Na podstawie dotychczasowego prawa zwyczajowego każde 
Koło, liczące od 10—25 członków, wysyła po porozumieniu się z od­ 
powiednim Zarządem Okręgowym 1 delegata, Koło, liczące od 25—50 
członków 2 delegatów i t. d.; delegatów wybiera się na Walnem Zgro­ 
madzeniu Koła. 
Delegaci winni być zaopatrzeni w listy uwierzytelniające, wy­ 
dane przez Zarząd Okręgowy, względnie, gdzie to napotkałoby na 
trudności, przez Zarząd Koła. Sekretarjat Zarządu Głównego po 
sprawdzeniu listów uwierzytelniających będzie wydawał delegatom 
imienne karty uczestnictwa w Walnem Zgromadzeniu, począwszy 
od dn. 30 stycznia w lokalu T. N. S. W. (Bracka 18, środkowa oficy­ 
na, 1 p.); w dzień Walnego Zgromadzenia w lokalu Walnego Zgroma­ 
dzenia. Karty te służyć będą jako legitymacje przy głosowaniu. 
W charakterze gości mogą brać udział w Walnem Zgromadzeniu 
wszyscy członkowie Towarzystwa za okazaniem legitymacyj człon­ 
kowskich. 
O informacje, dotyczące noclegów i t. p ., należy się zwracać do 
Zarządu Głównego, Warszawa, Bracka 18. Komisja kwaterunkowa 
urzędować będzie w lokalu Zarządu Głównego: 
1) w sobotę, dn. 30 stycznia od 6—9 
l 
U wieczorem; 
2) w niedzielę, dn. 31 stycznia od 4—7 popołudniu; 
3) w poniedziałek, dn. 1 lutego od 4 popoł. do 10 wieczór! 
4) we wtorek, dn. 2 lutego od 8—10 rano. 
Zamówienia na kwatery należy nadsyłać najpóźniej do dn, 29 
stycznia włączine, zaznaczając w zamówieniu, czy chodzi o pokój 
w hotelu, czy o kwaterę zbiorową. 
Zarząd Główny prosi Zarządy Okręgów, wzgl. Kół, o wcześniej­ 
sze (do 30 stycznia włącznie) nadesłanie nazwisk delegatów na Wal­ 
ne Zgromadzenie, celem wcześniejszego przygotowania kart uczest­ 
nictwa, tak, aby załatwianie formalności statutowych w dniu Wal­ 
nego Zgromadzenia nie opóźniło rozpoczęcia obrad.
		

/p0026.djvu

			82 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
KOMUNIKATY ZARZĄDU GŁÓWNEGO 
W sprawie redukcji płac w szkołach średnich. 
O rozporządzenie wykonawcze. 
Dnia 14 stycznia przedstawiciele Zarządu Głównego kol. Grabowski, Kwiat­ 
kowski i Mańkowski odbyli dłuższą konferencję z p. wizytatorem J. Stypińskim, 
który opracowuje projekt rozporządzenia wykonawczego do ustawy sanacyjnej 
z grudnia 1925 r. 
Przedstawiciele Zarządu Głównego omawiali z p. wizytatorem sposoby zrea­ 
lizowania w rozporządzeniu wykonawczem postulatów, przedstawionych p. Mini­ 
strowi W. R . i O. P . na audjencji dnia 7 stycznia (patrz „Przegląd Pedag. " Nr. 2 
str. 49). Pan wizytator widział poważne trudności uwzględnienia w rozporządze­ 
niu wykonawczem postulatów T. N . S . W . ze względu na wyraźne brzmienie 
ustawy. 
Projekt rozporządzenia wykonawczego, opracowywany przez p. wizytatora 
Stypińskiego, po aprobowaniu go przez dyrektorów departamentów szkół po­ 
wszechnych, szkół średnich, szkół zawodowych i przez p. Ministra, zostanie zło­ 
żony w prezydjum Rady Ministrów, ponieważ art. 20 ustawy sanacyjnej ostateczną 
redakcję rozporządzenia wykonawczego powierza Prezesowi Rady Ministrów 
i Ministrowi Skarbu w porozumieniu z właściwymi Ministrami. 
W Sejmie w sprawie projektu nowej ustawy 
uposażeniowej. 
Dnia 15 stycznia przedstawiciele Zarządu Głównego T. N . S . W . kol. Kwiat­ 
kowski, Kujawski i Łoziński odbyli konferencję z Przewodniczącym Komisji Oświa­ 
towej Sejmu posłem St. Sołtykiem w sprawie projektowanej nowej ustawy o upo­ 
sażeniu funkcjonarjuszów państwowych. 
Informowanie posłów i senatorów o krzywdzie 
nauczycielstwa szkół średnich. 
Wydział Zarządu Gł. T . N . S . W . wydał drukiem zestawienia, wskazujące, 
ile nauczyciele szkół średnich warszawskich utracili ze swej płacy wskutek krzyw­ 
dzących postanowień ustawy sanacyjnej. Zestawienia te zawierają, oprócz ogól­ 
nego obliczenia i przeciętnych danych, listy płacy nauczycieli etatowych szkół 
średnich warszawskich za grudzień i styczeń i wykaz strat, poniesionych przez 
każdego nauczyciela, obliczonych w złotych i procentowo. Nadto porównanie ilo­ 
ści godzin etatu, obowiązujących w dawnych państwach zaborczych i przyjętych 
obecnie przez państwa zachodnio europejskie — z ilością godzin etatowych, wpro­ 
wadzoną przez postanowienie ustaw sanacyjnych w szkołach średnich w Polsce. 
Zestawienia te zostały rozesłane posłom, senatorom, prasie i wyższym urzęd­ 
nikom Prezydjum Rady Ministrów i Ministerstwa Skarbu. 
POPRAWNOŚĆ JĘZYKA OJCZYSTEGO 
Ostatni, listopadowy zeszyt „Poradnika językowego" podaje na czele artykuł 
p. t . „Urzędowe psucie języka", powołujący się na nadesłany Redakcji list poważ­ 
nego korespondenta. List ten zaczyna się od słów następujących: 
„M onitor polski, Nr. 138 z 19 czerwca r. b ., ogłosił pod poz. 617 roz­ 
porządzenie Pana Prezesa Rady Ministrów, nadając bronzowy krzyż zasługi m. in. 
następującym obywatelom: 
Franciszkowi Dudekowi (nie: Dudkowi), Piotrowi Miszuto (nie: Miszucie), 
Stefanowi Peruga (nie: Perudze), Janowi Rzepka (nie: Rzepce), Walentemu Fąfer- 
kowi (nie: Fąferce), ś. p . Franciszkowi Kiebała (nie: Kiebale). 
„Świat się nie kończy wprawdzie, ale zaczyna się kończyć kultura polska". 
Oburzenie korespondenta „Poradnika" i jego Redakcji podzielamy najzupeł­ 
niej. Już to przywrócenie państwowości polskiej — wbrew wszelkim oczekiwa­ 
niom — bynajmniej nie przyczyniło się do oczyszczenia naszej mowy z naleciało­ 
ści obcych. A już z nazwiskami nieszlacheckiemi sprawa bardzo trudna. Powró­ 
cimy do niej jeszcze w jednym z następnych feljetoników.
		

/p0027.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
83 
WSPOMNIENIE POZGONNE 
Ś. p . proi. dr. Jan Bielecki. 
Jeszcze nie oswoiliśmy się ze świadomością, że zeszedł z tego świata nieod­ 
żałowanej pamięci Stefan Niementowski, wybitny chemik i wieloletni profesor Po­ 
litechniki Lwowskiej, gdy dziś śmierć nam zabiera drugiego przedstawiciela tej 
samej nauki, a nawet tego samego w niej kierunku. Do grobu schodzi świetlana 
postać ś. p . Jana Bieleckiego, profesora Politechniki Warszawskiej. 
Zmarły należał do szeregu tych uczonych polskich, którzy lata całe tracić mu­ 
sieli, aby znaleźć to, co szczęśliwi przedstawiciele innych narodowości znajdują 
zawsze w kraju własnym. Lata schodziły prof. Bieleckiemu na to, aby znaleźć war­ 
sztat pracy naukowej. Ile sił żywotnych, ile zabiegów, ile energji zmarnować mu­ 
siał zmarły w latach przedwojennych, aby móc stanąć przy stole laboratoryjnym 
i swe własne badania prowadzić. 
Urodzony w r. 1869 w ziemi Radomskiej, ś. p . J . Bielecki ukończył gimnazjum 
w Radomiu i rozpoczął studja _na Uniwersytecie Warszawskim. Wkrótce zmuszony 
był kraj opuścić i udać się na studja zagranicę. Wstępuje też na Politechnikę 
w Zurichu, gdzie uzyskuje stopień inżyniera chemika. Przez trzy lata pracuje 
w fabrykach chemicznych angielskich i wraca do Genewy, aby się doktoryzować 
w zakresie fizyki. W 1. 1903 — 4 uzyskuje habilitację i zostaje docentem prywat­ 
nym tegoż uniwersytetu. Przedtem jeszcze, bo od 1900 do 1902 pozostaje w kraju 
i współredaguje tygodnik „Chemik Polski". 
Przebywa też dłużej w kraju od roku 
1905 do 1909, jako kierownik pracowni Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. 
Duch Jego wiecznie żądny wiedzy i poszukujący możności pracy naukowej 
zmusza go do ponownego opuszczenia kraju i wyjazdu na studja zagranicę. Piszą­ 
cy te słowa pamięta, jakie wrażenie wywołał ten krok na kolegach. Wyrażano 
wówczas zdziwienie, że zmarły zrywa się do lotu i chce rozpocząć pracę badawczą 
w nowej dla siebie dziedzinie. Zdawało się wówczas, że zapóźno już rozpoczynać 
odnowa. Niewyczerpana jednak energja ś. p . J . Bieleckiego pokonała trudności. 
Kraj rodzinny opuścił na długo, bo tym razem na lat dziesięć. Z jakim jednak 
triumfem doń powrócił! Ile nowych zasobów ze sobą przywiózł, wracając tym ra­ 
zem jako profesor zwyczajny chemji Politechniki Warszawskiej, jako wybitny i ce­ 
niony zagranicą uczony do warsztatu pracy w wolnej własnej Ojczyźnie. 
Umiał ocenić zmarły to szczęście, które jest udziałem nas wszystkich, którzy 
z tułaczki po ziemiach obcych do własnych podążyli warsztatów. Nie traci też 
ś. p . Bielecki ani jednej chwili w życiu, nie zaznaje odpoczynku, nie dopuszcza żad­ 
nej przerwy w wytężonej pracy nad pokoleniem młodych chemików, a stawia 
swój przedmiot na takich wyżynach, którychby się nie powstydziła żadna wyższa 
uczelnia świata. Uznali obcy Jego zasługi i energję: w r. 1923 nagrodzono go za­ 
szczytną odznaką Krzyża Legji Honorowej. 
Do pracy swej przyszedł ś. p . J . Bielecki nietylko obdarzony rozległą wiedzą 
i wzbogacony wyjątkowo dużem i różnorodnem doświadczeniem, ale pełen wiary 
w odradzającą się moralnie ludzkość, pełen głębokiego przekonania o swem wła- 
snem Wysokiem posłannictwie budzenia tej wiary i szerzenia jej wśród wszystkich, 
z któremi życie Jego stykało. Wpływ ten moralny był olbrzymi i to nietylko 
wśród młodzieży i otoczenia, które doń lgnęło i szukało moralnego wsparcia i otu­ 
chy, ale nawet wśród tych, którzy stojąc na uboczu niezawsze się godzili na idea­ 
listyczne i mistyczne zapatrywania zmarłego. 
Do grobu złożono człowieka niezwykłego, niezwykły duch nas opuścił. Ze­ 
szedł ze świata nie tylko wybitny uczony, nieoceniony pedagog, ale wielki morali- 
zator-idealista, czerpiący swe natchnienie z żarliwej wiary w Chrystusa. Sło­ 
wem i czynami uczył jak trzeba żyć, jak należy pracować, jak doskonalić ducha 
swego. 
Zmarły mimo swych licznych obowiązków, pochłaniających tyle czasu, sił 
i energji, nie chciał ograniczać swej działalności do zakresu tylko co wspomnia­ 
nego. Chciał on nieść również skołatanym bliźnim ulgę w ich cierpieniach fizycz­ 
nych. Szerokie koła wiedzą, jak liczne były rzesze, które z tej pomocy korzystały. 
Modlitwą i dobremi uczynkami kazał odpłacać za okazaną pomoc. 
Śpij spokojnie. Posłannictwo Twe na ziemi spełniłeś. 
Prof. Wojciech Święto sławski 
(Warszawa).
		

/p0028.djvu

			84 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
Z ŻAŁOBNEJ KARTY 
Ś. p . Franciszek Ksawery Prauss 
W dniu 14 z. m. na dalekiem południu, w Arco we Włoszech, zmarł pierwszy 
minister oświaty w oswobodzonej Polsce, ś. p . senator Franciszek Ksawery Prauss. 
Urodzony w r. 1874 w Warszawie, nauki szkolne pobiera w Warszawie 
i w Radomiu, potem zaś wstępuje do Instytutu Górniczego w Petersburgu. Już ja­ 
ko student petersburski należy do miejscowych kółek socjalistycznych polskich 
i działalność tę kontynuuje i w kraju, jako jeden z gorliwszych członków Polskiej 
Partji Socjalistycznej, za co kilkakrotnie dostaje się do więzienia. Jednocześnie 
rozwija i działalność pedagogiczną, zrazu jako nauczyciel szkół średnich w War­ 
szawie, a potem, po ucieczce z Rosji, w Zakopanem, gdzie prowadzi przy pomocy 
żony Zofji, obecnie posełki na sejm, szkołę koedukacyjną własnego pomysłu. 
Po wybuchu wojny wstępuje do Legjonów i obejmuje stanowisko komisarza 
cywilnego. Na tem stanowisku organizuje w r. 1915 w Piotrkowie Centr. Biuro 
Szkolne na zabór austrjacki, zwołuje pierwszy zjazd nauczycielstwa szkół pow­ 
szechnych w Radomiu, układa programy szkolne, opiera się wprowadzeniu języka 
niemieckiego do szkół powszechnych i t. d . W r. 1916 zostaje aresztowany przez 
władze austrjackie, które jednocześnie zamykają Centralne Biuro Szkolne. 
Po odzyskaniu wolności przenosi się do Warszawy, zostaje dyrektorem gim­ 
nazjum im. T . Rejtana i pracuje w czasopismach pedagogicznych, m. in. w „Prze­ 
glądzie Pedagogicznym". 
W r. 1918 w pierwszym gabinecie oswobodzonej Polski ś. p. Prauss piasto­ 
wał tekę ministra oświaty, podczas ostatnich zaś wyborów do izb prawodawczych 
otrzymał mandat senatora. Na tem zaszczytnem stanowisku niewiele mógł już zro­ 
bić, trawiony chorobą piersiową, która przedwcześnie sprowadziła go do grobu. 
Cześć Jego pamięci! 
Ś. p . ks. Eugenjusz Lipiński 
Honorowy kanonik kolegjaty kaliskiej, na krótko przed nagłym zgonem ob­ 
darzony godnością Tajnego Szambelana Jego Świątobliwości, pracował w Piotr­ 
kowie Trybunalskim od chwili wyświęcenia r. 1905 lat dwadzieścia. Dla wielkich 
zalet towarzyskich miał przyjaciół wielu, przeciwnika ani jednego. Zasłużył się mia­ 
stu, stając na czele Komitetu Obywatelskiego w czasie wojny i jako pierwszy oby­ 
watel w magistracie, broniąc interesów swego miasta wobec uroszczeń okupanta. 
Jako prefekt szkół średnich, w ostatnich latach w gimnazjum Towarzystwa Szkoły 
Średniej, zdołał stworzyć z ludzi dobrej woli Komitet budowy gmachu szkolnego. 
Imieniem Koła T. N . S . W . pożegnał zmarłego na łamach „Głosu Trybunalskiego" 
(Nr. 131) kol. Munkiewicz Janusz. Cześć Jego pamięci! 
Ś. p . Bolesław Prysak 
Ś. p . Bolesław Prysak, nauczyciel gimnazjum miejskiego w Strzyżowie (Mało­ 
polska), kapitan rezerwy W. P ., zmarł w Krakowie dnia 11 listopada 1925 r. w 51 
roku życia. Zmarły pracował szereg lat w szkolnictwie średniem, przed wojną 
w gimnazjach w Jaśle i w Tarnowie, a po odzyskaniu niepodległości w Strzyżowie. 
Wieloletni pobyt w kolonjach polskich w Brazylji zaznaczył się Jego wybitną pra­ 
cą na polu kulturalnem wśród tamtejszej Polonji. Wojnę światową spędził w sze­ 
regach francuskich pod Verdun i w Szampanji, a dostawszy się z armją gen. Hal­ 
lera do Polski, brał udział w walkach z bolszewikami w r. 1920. Ze względu na 
wielkie zalety serca i umysłu cieszył się powszechną sympatją. Cześć Jego pamięci. 
Ś. p . Maksymiljan Białowiejski 
Emeryt, b. inspektor szkoły im. Pankiewicza, b. kierownik szkoły w Zwole­ 
niu, zmarł dnia 25 grudnia 1925 roku, przeżywszy lat 74. Pokój Jego prochom!
		

/p0029.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
85 
CURIOSA 
Logika cyfr. 
Niedawno, a niezwykle pośpiesznie uchwalona „ustawa sanacyjna" jest przy­ 
kładem, jak wielką niesprawiedliwość można „ustawowo" wyrządzić obywatelowi 
państwa praworządnego. Urzędnicy państwowi, jak wiadomo, mają wynagrodzenie 
za styczeń zmniejszone mniejwięcej o 6°/o. Dla nauczycieli państwowych — to 
jakoś — niestety — rozmaicie wypadło, bo gdy dla niektórych zmniejszenie wy­ 
nosi — podobnie jak dla innych pracowników państwowych — 5,9°/o, 5,6°/o, 6,0°/o 
i t. d ., to dla znacznej większości wynosi: 32,8°/o, 26,4°/o, 39,2°/o, 28,3°/o, 34,2»/0, 
32,5°/o, i t. d . Dane powyższe nie są bynajmniej dobrane specjalnie i pochodzą 
z jednego gimnazjum państwowego, a więc dają rażący obraz rzeczywistości. 
Dla przykładu można z tegoż gimnazjum wybrać pracowników, którzy w gru­ 
dniu pobierali płace prawie jednakowe i zobaczyć, ile pobrali w styczniu: 
Nauczyciel 
A 
A, 
B 
B, 
c 
c 
' 
w grudniu zł. 
349,59 
355,61 
415,81 
393,12 
509,98 
540,94 
w styczniu z\. 
328,95 
238,22 
390,87 
364,02 
369,17 
328,52 
Strata 
5,9% 
34,2°/o 
6,0% 
34,2 
0 
/„ 
28,3% 
39,2% 
Największej straty doznali nie ci nauczyciele, którzy tylko uczą, lecz ci, 
którzy są kierownikami, wychowawcami, zarządzają pracowniami, gabinetami, czy­ 
telniami i t. p ., czyli pracują najwięcej, poświęcając swym obowiązkom nietylko 
godziny szkolne i poobiednie, jak każdy nauczyciel, ale często i wieczorne i świą­ 
teczne. 
Zagadką jest, jak będzie mógł żyć nauczyciel, otrzymujący obecnie jedną 
z wyższych pensyj w sumie 390 zł. miesięcznie! 
Dla porównania z okresem przedwojennym w Warszawie weźmy stosunek 
cen gazet, gdyż w cenie gazety znajdują odbicie wszelkie warunki ekonomiczne, 
jak cena pracy umysłowej i fizycznej, papieru, pośrednictwa i t. d ., a z drugiej 
strony cena gazety, która dziś stała się już przedmiotem pierwszej potrzeby, chyba 
nie jest nadmiernie wyśrubowana. 
W r. 1913 egzemplarz gazety kosztował 3 kop., obecnie zaś — 20 gr. 
Jeżeli pensję 390 zł. przeliczymy według tego stosunku, to okaże się, że nau­ 
czyciel, czy urzędnik dość wysoki, bo mający 909 punktów uposażeniowych, po­ 
biera miesięcznie... 58 rb. 50 kop. przedwojennych i za to ma żyć z rodziną! 
A cóż zrobi pobierający 238 zł., co odpowiada 35 rb. 70 kop.? Nasuwa się 
pytanie, dlaczego tak się stało i jakim sposobem ta sama ustawa jednemu pracow­ 
nikowi zmniejsza uposażenie o 6°/o, a podobne wynagrodzenie jego kolegi — 
zmniejsza o 40°/o? Czy nie należy niezwłocznie naprawić to, co jest niespra­ 
wiedliwe? 
K. Kujawski. 
NA MARGINESIE. 
= 
Jedno z pism poznańskich drukuje następujący list: „Rozpożądzam na­ 
tychmiast powrót do szkoły i to osoba która buzy będzie wyproszony i wyśle listy 
do rodziców i położę temu kres, nauczycielamy rozpożądza dyrektor a nie ucznie 
i proszę się podług tego zastosować". Kto to pisał? Kierowniczka szkoły buchal- 
terji z językiem wykładowym polskim p. Bogdana w Poznaniu (właściciel szkoły 
po polsku nie umie). Czyż władze szkolne pozwolą w dalszym ciągu na podobną 
anomalję?
		

/p0030.djvu

			86 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
NOWE KSIĄŻKI 
Książka o wyborze powołania. Nakładem „Centrali w wyborze zawodu" 
w Pradze czeskiej (III. ul. Prohopska 8) wyszła ciekawa książka zbiorowa p. t . 
Sprawna volba povolani, której współautorami są: Lancova, O. Rziha, 
C. Stejskal, Fr. Szeracky. 
Jest to książka obszerna, obejmująca przeszło 300 stronic. We wstępie usi­ 
łuje p. L . przekonać rodziców i ich dzieci, że w wyborze przyszłego zawodu decy­ 
dować powinny tylko zdolności, zainteresowanie, skłonności, charakter, fizyczne 
właściwości jednostki i t. p . Podkreśla dalej, że racjonalne rozwiązanie zagadnień 
wyboru należy przeprowadzać przy pomocy lekarza i psychotechnika. Krytyka 
pedagogiczna wyraża się z uznaniem szczególnem o rozdziale, opracowanym 
przez obu ostatnich autorów „o metodach psychognostycznych" i zastosowaniu 
tychże do stosunków i warunków rodzinnych czeskich. Równie dużo nowości do 
literatury pedagogicznej wnosi rozprawka Szerackiego o analizie powołania i ba­ 
daniu zdolności do pracy ze specjalną analizą uzdolnienia do poszczególnych za­ 
wodów. Za zaletę książki poczytano w prasie należyty dobór literatury dla zagad­ 
nień w każdym rozdziale poruszanych, dalej wiadomości o praktyce poradni, wzo­ 
ry druków, tablic i t. p . dodatki. 
Mgr. 
Ks. Tomasz Gunia. Zasady Wiary Katolickiej na tle Dziejów Biblij­ 
nych. Część I, Stary Zakon. Książnica-Atlas. Lwów — Warszawa 1925. 
Zasadą nauczania religji w szkołach, a szczególnie w niższych klasach, jest 
zapoznanie dziatwy z Historją Biblijną, główniejszemi zasadami wiary, oraz wy­ 
prowadzenie z tego praktycznych wniosków. Te trzy rzeczy ma dać dobry pod­ 
ręcznik. Tym zasadom odpowiedział w zupełności ks. Tomasz Gunia w podręczni­ 
ku „Zasady Wiary Katolickiej" . Językiem barwnym i żywym na początku każdego 
paragrafu kreśli Dzieje Biblijne, z tego wyprowadza naukę czy to dogmatyczną, czy 
moralną, najczęściej dogmatyczno-moralną. Przy końcu podręcznika umieścił je­ 
szcze zwięzły, ale dobry katechizm. O ile możności uwzględnił liturgję Kościoła 
Katolickiego. Zatem pod względem pedagogicznym podręcznik jest bez zarzutu. 
Zaletą podręcznika są liczne cytaty Pisma św. Należałoby jednak samo opowiada­ 
nie Dziejów Biblijnych i pcd względem formy więcej zbliżyć do Pisma św. Jedno 
dowodzenie zauważyłem przeprowadzone za zbyt śmiało. Jest niem nauką o kłam­ 
stwie w opowiadaniu „Ezaw i Jakób" str. 34. W dziecku może to wzbudzić niepo­ 
żądane refleksje. Pozatem podręcznik może oddać niepoślednie usługi przy nau­ 
czaniu religji w szkołach. 
Ks. Stan. 
Żelazowski. 
Konstanty Wojciechowski. Werter w Polsce, wydanie drugie, 
przygotowane przez Zygmunta Szweykowskiego, wyd. Zakładu Nar. im. Ossoliń­ 
skich, Lwów, Warszawa, Kraków, 1925, str. 189+2 nbl. form. 15X22. 
Nazwisko zasłużonego, przedwcześnie zmarłego badacza samo mówi za sie­ 
bie, poleceń nie potrzebuje; zagadnienie też, tak ważne dla poznania naszego ro­ 
mantyzmu, zainteresuje czytelnika. Książka niniejsza, ukazująca się w drugiem wy­ 
daniu w 20 lat zgórą po pierwszem, nie jest przestarzała, pomimo że w ciągu tego 
czasu przybyły w tej dziedzinie nowe przyczynki bądź to samego autora, bądź 
innych pisarzy. Wydawca bowiem, p. Zygmunt Szweykowski, uzupełnił pracę 
zmarłego profesora, wprowadzając do tekstu wyniki badań samego autora, innych 
zaś badaczy pomieszczając w przypiskach. 
ht. 
Leon Galie, doktorant uniwersytetu warszawskiego. Wojciech Bogusław­ 
ski i repertuar teatru polskiego w pierwszym okresie jego działalności (do r. 1794) 
ze słowem wstępnem prof. Bronisława Gubrynowicza, z portretem autora, War­ 
szawa, Arct, 1925. Str. VIII+240 form. 
15ll2X23^h. 
Nasza uboga literatura historyczno-teatralna została zbogacona rową 
war­ 
tościową pracą, cenną przez to, że autor sięgnął do archiwalnych, nieznanych źró­ 
deł, które skrzętnie pozbierał, i na ich podstawie skreślił biografję Bogusław­ 
skiego (nb. po raz pierwszy podał prawdziwą datę urodzin!), ustalił przez uwzględ­ 
nienie repertuaru teatru warszawskiego, jakim wpływom: francuskim, niemieckim, 
włoskim i angielskim ulegała nasza twórczość dramatyczna w dziedzinie komedji, 
dramatu i opery. Książkę zamyka się z żalem, że części drugiej tej pracy: synte­ 
tycznej, nie danem było młodo zmarłemu, a tak świetnie wkraczającemu w szranki 
literatury naukowej autorowi dokończyć. 
ht.
		

/p0031.djvu

			Nr3 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
87 
WIADOMOŚCI BIBLJOGRAFICZNE 
dostarczone przez firmę wyd. „Książnica-Atlas" T . N . S . W . Lwów—Warszawa. 
Język polski i literatura. 
Klemensiewicz Zenon: Bibljo- 
teka podręczna nauczyciela języka 
polskiego. Nauka o języku. Odbitka 
z „Bibljografji pedagogicznej", kwar­ 
talnika wydawanego przez Minister­ 
stwoW.R.iO.P.Wyd.M.Arct, 
Warszawa 1925 r. str. 27 form. 
17X24cm. 
Słoński Stanisław: 
Wybór 
tekstów starosłowiańskich (starobuł- 
garskich). Lwowska bibljoteka sla- 
wistyczna, tom I-szy. Nakł. i wł. 
ks. Jakubowskiego we Lwowie, 1926 
r. str. 151, form. 16 X 24 cm. Ceaa 
zł. 12. 
Balicki Juljusz: Problem współ­ 
działania historji i literatury w ra­ 
mach szkoły średniej ogólnokształ­ 
cącej. Wyd. Ossolineum. Lwów 1926 
r. str. 21, form 16 X 24 cm. Ceni 
zł. I. 
Historja. Pamiętniki. Polityka. 
Bork: Hołd Pruski, 10—IV—1925 r. 
W czterowiekową rocznicę. Wyd. 
Tow. Szkoły Ludowej. Kraków 1925 
r. str. 47, form. 13 X 20 cm. Cena 
zł. 0,50. 
Semkowicz Władysław: Spra­ 
wa Św. Stanisława w świetle nowe­ 
go źródła ikonograficznego (z 6 ry­ 
cinami). Nakł. Krakowskiej Sp. Wy­ 
dawniczej. Kraków 1925 r. str. 55, 
form. 18 X 25 cm. Cena zł. 4. 
Geograija. Krajoznawstwo. Ekonomja. 
Nałkowski Wacław: Zarys me­ 
todyki geografji. Wyd. III poprawio­ 
ne. M . Arct. Warszawa 1925 r. str. 
96, form. 15 X 23 cm. 
Kutrzeba Stanisław: Polska 
współczesna. (Trud i wartość Pań­ 
stwa polskiego). Nakł. Tow. Szkoły 
Ludowej. Kraków 1926 r. str. 137, 
form. 13 X 20 cm. Cena zł. 2.80. 
MOJE PISEMKO 
TYGODNIK OBRAZKOWY DLA DZIECI 
pod redakcją Marji Buyno-Arctowej 
Prenumerata z przesyłką kwartalnie zł. 3 .50, rocznie zł. 14 . — 
Opłacający za rok cały zgóry otrzymują bezpłatnie książkę p. t. 
„PRZYGODY MIKROBA". 
Opowiadanie o drobnoustrojach. 
Numery okazowe bezpłatnie. 
Administracja — Warszawa, Nowy-Świat 35. 
PIĘĆ CZASOPISM PEDAGOGICZNYCH: 
MUZEUM. PRZEGLĄD HUMANISTYCZNY. PRZEGLĄD MATEMATYCZNO- 
FIZYCZNY. PRZEGLĄD KARTOGRAFICZNY. PRZEGLĄD 
WYDAWNICTW KSIĄŻNICY-ATLASU. 
Ostatni moment do wniesienia przedpłaty! 
Prenumerata całoroczna dla nauczycielstwa—36 zł. 
Rady Pedagogiczne i Grona Nauczycielskie, prenumerujar 
po jednym komplecie, ułatwią Zarządowi T. N . S. W . i Książnicy 
udoskonalenie czasopism.
		

/p0032.djvu

			88 
PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
Nr3 
OSTATNIE NOWOŚCI 
j KSIĄŻNICY-ATLASU | 
1 Warszawa. N. -Świat 59. Lwów. Czarnieckiego 12. j 
= 
Dr. Kruczkiewicz B.: 
1 
| SŁOWNIK ŁACIŃSKO-POLSKI 
| 
do użytku szkół średnich. 980 str. form. 18 X 25 cm. 
§ 
Cena zł. 24. 
| 
| Artur Grottger: 
1 
[ 
NIEZNANY W POLSCE CYKL, 
| 
WARSZAWA II 
| 
opracował Dr. M.Treter. 
g 
Cena w kart. zł. 16. 
g 
g Rusk R.: Pedagogika eksperymentalna 
9.60 g 
g Semkowicz W.: Mapa historyczna Rzplitej 1 :3.000 .000 
2.— g 
g Pamiętniki ogólno-polskiego zjazdu polonistów 
4.— g 
g Pawłowski Antoni: Wykład arytmetyki handlowej. Dla wyższych 
§§ 
s 
szkół handlowych. Str. 260 
6.- g 
1 KOLEŻANKI i KOLEDZY, członkowie T. N. S. W., mają możność naby- jj 
wania wszystkich wydawnictw w księgarniach „KSIĄŻNICY", 
g 
płacąc w ratach miesięcznych. 
g 
g PP. Historyków „Książnica-Atlas" śpieszy poinformować, że zesz> l 
podręcznika Cz. Nankego do historji nowoczesnej ukaże się 
w najbliższym czasie. 
= 
IllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllM 
REDAKCJA i ADMINISTRACJA: Warszawa, ul. Bracka 18, tel, 76—60. P . K 0.1487. 
Redaktor przyjmuje w poniedziałki od 5—6 w. 
Honorarja autorskie za artykuły wypłaca w ciągu trzech miesięcy po wydrukowaniu administracja codziennie 
od 6—8 w. Rękopisów nie zamówionych Redakcja nie zwraca, zamówione zaś—o ile jest zastrzeżony ich zwrot. 
PRENUMERATA z przesyłką: mieś. 1 zł. 20 gr.p rocznie 12 zł. Numer pojed. 40 gr. 
OGŁOSZENIA: 
£ 
f str. 
— 
120 zł„ • ._, str. 
— 
60 zł., 
'4str. 
— 
30zł.(1m/m—80gr. 
Redaktor i Wydawca: Henryk Galie. 
Nakładem Zarządu Głównego T. N . S . W. 
Drukarnia Zakładów Wydawniczych M. Arct, Sp. Akc. w Warszawie, Czerniakowska 225.