/p0001.djvu

			PRZEGLĄD 
PEDAGOGICZNY 
TYGODNIK 
ORGAN TOW. NAUCZYCIELI SZKÓŁ ŚREDNICH I WYŻSZYCH 
T.N.S.W. 
POD REDAKCJĄ HENRYKA GALLEGO 
Nr. 29 
Warszawa, 31 października 1931 r. 
R. L (15) 
SPIS RZECZY 
str. 
1. Święty obowiązek .... 639 
2. Rewizja programów i ustroju 
szkolnego 
640 
3. DR . E . BERNHARD: O pracy 
wychowawczej w szkole . . 642 
4. S .: Płace w szkołach pań­ 
stwowych 
644 
5. Komunikaty Zarządu Głów­ 
negoT.N.S.W 
646 
6. MT.: ZżyciaT.N.S.W. 
. 
646 
7. W obronie kolegów . . . 648 
8. J.: Z. N. P. a uchwały Ko­ 
misji Norm 
649 
9. Kronika 
651 
10. W . S .: Z czasopism pedago­ 
gicznych 
652 
11. P. L .: Prasa o szkole i nau­ 
czycielu 
655 
12. Nowe książki 
659 
13. Z pod prasy 
659 
TABLE DES MATIERES 
p- 
1. Un devoir sacre 
639 
2. La revision des programmes 
et de 1'organisation scolaire 640 
3. DR . E . BERNHARD: Le travail 
educatif a 1'ecole .... 
642 
4. S .: Les traitements aux eco- 
les de l'Etat 
644 
5. Communiąues du Comite 
Central de la T. N. S. W. 646 
6. MT.:LaviedelaT.N.S.W. 646 
7. Pour defendre les collegues 648 
8. Z .N .P. et les resolutions de la 
Commission des Traitements 649 
9. Chroniąue 
651 
10. W . S .: Revues pedagogi- 
ques 
652 
11. P. L.: Revue de la presse . 655 
12. Les Iivres nouveaux . . . 659 
13. Les livres qui viennent de 
paraitre 
659
		

/p0002.djvu

			Paedagogica. 
The Journal of Education. (London). Vol, 63,, Nr. 741 . 1931. 
Lloyd: A Junior technical school. Niższa szkoła przemysłowa. 
— 
Cro- 
sland: Mathematics as an Examination Subject. Matematyka, jako przedmiot 
egzaminów, — Bryant: A. Headmasters 
Preceptors. Nauczyciele dyrektora.— 
C a r e y: Examinations under criticism. Krytyka egzaminów. 
The Journal of Education. (London). Vol. 63, Nr. 742. 1931. 
Lunn: A Co-Educational Secondary School. Szkoła .średnia ko edukacyjna, — 
Adams: Jane Cooks at Jane, Krytyka powieści „Emma", przez Jamę Austem. 
— 
Wells: The Teaching of Modern Languages: Free Composition. Nauka języków 
obcych: wypracowania na wolny temat', — 
Prideaux: The Burnham Scales. 
Redukcja płaic nauczycielskich. 
— 
Riaby: Tolking in Schools. Nauka mówienia 
w szkole. 
The Journal of Education. (London). Vol. 63, Nr. 743. 19311. 
W o od: A Rural School — Brampton County Secondary School. Szkoła 
średnia w Brampton, jako typ szkoły prowincjonalnej. 
— 
Russell: Checking 
Calculations, Operacje kontrolujące w rachunkach, — 
Cleeve: The Futility of 
Tuli Inspections. 
Bezwartościowość b. zw. ,,pełnych" wizytacyj. 
— 
Bryant: What 
I learnt from my Colleagues. Czego się nauczyłem od kolegów. 
The Journal of Education. (London). Vol. 63, Nr. 744 . 1931. 
Ca viii: An Endowed Day School with Junior 
Departament-Hymers-Col- 
lege, Hull. Typ szkoły średniej fundacyjnej z klaisarni wstępnemi. 
— 
Huxley: 
Aims of School Biology. Cele nauki biologji w szkole, — Wells: The Teaching 
of Modern Languages: Grammar, Prose-Composition, 
Reading, Conversation, 
Trans- 
lacion, Dictation. 
Nauka języków oibcy«ch: gramatyka, wypracowania piśmienne, 
lektura, konwersacja, tłumaczenia, dyktat, (Z obszerną bibljogriaf ją). 
—. 
Mc 
Court: The Scientists. 
Przyrodnicy. Sceptyczne uwagi o metodach laboratoryj­ 
nych, demonstracjach filmowych i t. p. 
The Journal of Education, (London). Vot 63, Nr. 745. 
Crapper: A Girls' School of Special Type (Francis Holland School). 
Szkoła żeńska specjalnego typu. 
— 
Foreign Languages in Modern Schools. Języki 
obce w nowoiczesnej szkole. Streszczenie dyskusji o metodę bezpośrednią, (prowa­ 
dzonej na łamach czasopisma. 
— 
Hearnshaw: Michael Faraday. 
— 
Arm­ 
strong: Oratory in Schools. Oraitorjum w szkole, — The Teaching of Weathen 
Study in Rurcl Elementary Schools. Meteorolog ja w wiejskich szkołach powszech­ 
nych, — Lucas: Intelligence Tests in Civil Service Examinałions. 
Testy inteli­ 
gencji w egzaminach dla przyjęcia do służby państwowej, 
The Journal of Education. (London). VoL 63, Nr. 746. 1931. 
Gordon: Hirst Park Modern Girls' School, Ashington. Nowoczesna szkoła 
żeńska w AsihiirJgtom, — Stuart: Practical Problems in Mathematics. 
Praktyczne 
zagadnienia w matematyce, — J o h n s-it one: A School Course in Humań Phy- 
siology. Szkolny kurs fizjiologji człowiekai. 
— 
Fowler: The Novel in School. 
Powieść w szkole. 
The Journal of Education. (London), Vol. 63, Nr. 747 . 
W hi te: The Curriculum 
of the Central School. Plan szkoły centralnej 
(wyższy oddział szkoły powszechnej), — Robertson: Educational 
Develop- 
ment, 1831 — 1931, Rozwój wychowania 1831 — 1931. 
— 
Stuart: 
Practical 
Problems in Mathematics. 
II. Praktyczne zagadnienia w matematyce, c, d. 
— 
Mc 
Court: Taking the Long View. Szerokie horyzonty w nauczaniu. — 
Educational 
and Documentary Fihns. Raport of a Commitee of the B. A . Filmy wycbowawczie 
i dokumenitaryczne. Sprawozdanie Komisji Brytyjskiego Towarzystwa Nauczy­ 
cieli. 
— 
Bryant: What a Master learnt by his pupils. Czego nauczyciel się nau­ 
czyli od swcńah uczniów, — Cleeve; Latin in Secondary Schools. Łacina w szkodę 
średniej. 
The A. M, A. The Journal of the Incorporated Association of Assistant Ma- 
sters in Secondary Schools, London. VoL 26, iNr. 4 . 1931. 
D. T .: The Schoolmaster 
and his Critics. Nauczyciel i jego krytycy. 
— 
Sa- 
x o n: A. Staff Meeting in a French Lycee. Posiedzenie rady pedagogicznej w jed- 
nem liceum framcuskiem. 
— 
The School Certificate Examinations: 
Cooperation. 
Wsipółdziałanie uniwersyteckich koniisyj egzaminacyjnych z nauczycielstwem szkół 
średnich.
		

/p0003.djvu

			PRZEGLĄD PEDAGOGICZNY 
1931 
Nr. 29 
Święty obowiązek. 
Na czele Nr. 22 „Przeglądu Pedagogicznego", w artykule p. t . 
„Wobec redukcji osobowych", daliśmy obraz tej grozie, jaka zawisła 
nad tak licznemi, niestety, rodzinami nauczycieli zredukowanych, tem 
bardziej, że, jak się okazało, zwolnienia te nastąpiły nagle, niemal 
z dnia na dzień, nie dając możności zredukowanym zabezpieczenia 
sobie najskromniejszego bodaj bytu dla siebie i swych rodzin na prze­ 
ciąg najbliższych miesięcy. Nie posiadamy dotąd spisu nauczycieli 
zredukowanych, wiemy już jednak, że wśród nich nie brak dzielnych 
pedagogów, wieloletnich członków naszych Kół, ludzi zasłużonych 
w pracach organizacyjnych. 
Ciosy, jakie spadły obecnie na tych rozbitków, wkładają na nas 
obowiązek, od którego' uchylić się nam nie wolno. Na nas, jako orga­ 
nizacji, i na nas, jako kolegów. Nie wolno nam pozostawić tych ludzi 
bez pomocy, na bruku. Jak pomagaliśmy sobie nawzajem w okresie 
wojny i w dobie inflacji, w imię haseł solidaryzmu i koleżeństwa, talk 
i teraz musimy stanąć na poziomie odpowiedzialności zawodowej. 
Żleby to świadczyło o nauczycielstwie, gdyby w tym momencie, dla 
szkoły i nauczycielstwa tak ciężkim, nie wykazało wewnętrznej spój­ 
ności, nawet w sprawie tak prostej i bezspornej, jak przyjście z do­ 
raźną pomocą kolegom, pozostającym bez środków do życia. 
Możemy to mówić tem śmielej, że mamy już do zanotowania 
pomyślne pod tym względem objawy. Oto doszła nas wieść, że jedno 
z naszych Kół prowincjonalnych w siedzibie okręgu szkolnego posta­ 
nowiło domagać się stworzenia własnego funduszu bezrobocia dla 
zredukowanych lub przeniesionych w stan nieczynny nauczycieli szkół 
średnich. I to jest właściwa droga postępowania- Do tej właśnie pra­ 
cy Koła nasze jak najgoręcej wzywamy. 
Sądzimy bowiem, że obowiązek ten leży przedewszystkiem na 
Kołach. Zarząd Główny, związany uchwałą Wialnego Zjazdu co do 
wysokości składki członkowskiej, nie może ani podjąć tej inicjatywy, 
ani jej wykonać, nie znając warunków miejscowych ani potrzeb in­ 
dywidualnych swych członków. Zarząd Główny nie uchyla się od 
przychodzenia z pomocą Kołom przez udzielanie wskazówek i rad co 
do organizacji tej akcji, ale ponad to niewiele zdziałać może. 
Działalność tych najniższych naszych komórek organizacyjnych 
mogłaby wyrażać się w następujących punktach: 
1. Zestawienie w jak najbliższym czasie pełnej listy nauczycieli 
zredukowanych, uzupełnionej wszelkiemi dotyczącemi tych kolegów 
informacjami: o ich kwalifikacjach naukowych i zawodowych, o ich 
specjalnościach, o przynależności do Towarzystwa i t. d . Listy te po­ 
winny być zakomunikowane w odpisie Zarządowi Głównemu do wia­ 
domości, w myśl niedawno rozesłanego Kołom okólnika.
		

/p0004.djvu

			— 
640 — 
2. Stworzenie (przy większych Kołach i Okręgach) miejscowych 
Biur Pośrednictwa Pracy, któreby utrzymywały łączność z centnail- 
nem Biurem Pośrednictwa Pracy przy Zarządzie Okręgowym War­ 
szawskim T. N . S . W . (Warszawa, Bracka 18). 
3. Zorganizowanie doraźnej pomocy materjalnej dla kolegów, po­ 
zbawionych pracy. 
Ten ostatni postulat jest najbardziej palący. Nie chcemy poda­ 
wać żadnych ogólnych metod postępowania pod tym względem, na­ 
rzucać Kołom żadnych takich czy innych form wykonania tego po­ 
stulatu. Inicjatywa i akcja cała pozostawione są w zupełności samym 
Kołom. Ciążyć może na nich tylko obowiązek zawiadamiania Zarzą­ 
du Głównego o pracach rozpoczętych i dokonanych. 
Wierzymy, że wezwanie nasze nie pozostanie bez echa. Nauczy­ 
cielstwo szkół średnich, w szczególności zaś zrzeszone w T. N . S . W., 
dało już nieraz chlubne dowody, że, kierując się w swych poczyna­ 
niach dostojnem hasłem: ,,Sami sobie", umie dokonać prac wielkich 
i trwałych- Jeżeli z naszych drobnych składek potrafiliśmy bez ja­ 
kiejkolwiek pcmccy z zewnątrz wznieść największy na całym półwy­ 
spie Helskim gmach, nasz dom wypoczynkowy, „Jantarową Checzę", 
jeżeli dziś, również z naszych ofiar groszowych, i to nie całego To­ 
warzystwa, ale poszczególnych Okręgów, dźwigamy nowe letniska: 
w Krynicy — dla członków Okręgu Krakowskiego, i w Wiśle — Ślą­ 
skiego, nie wątpimy, że stać nas będzie na poniesienie wszelkich cię­ 
żarów dla poratowania tych kolegów, których byt został zagrożony. 
Ci, którzy w imię najwyższego debra Ojczyzny utracili wszyst­ 
ko, którym teraz nędza zajrzała w okna, mają prawo oczekiwać od 
nas, bądź co bądź szczęśliwszych od nich, tej koniecznej ofiary. 
Rewizja programów i ustroju szkolnego. 
Wywiad Redakcji ,,Przegladu Pedagogicznego" u Wiceministra 
W.R.iO.P. 
Redakcja „Przeglądu Pedagogicznego" zwróciła się do P. Wi­ 
ceministra W. R . i O. P., Kazimierza Pierackiego, z prośbą o udziele­ 
nie informacy o pracach programowych Ministerstwa. W dniu 8 paź­ 
dziernika P. Wiceminister przyjął Redaktora kol. Henryka Gallego 
i kol. Leona Płcszewskiego. Rozmówią potoczyła się w następujący 
sposób. 
— 
Wobec obiegających prasę, często mętnych a sprzecznych po­ 
głosek o nowych projektach ustroju szkolnego i pracach nad zmianą 
programów, prosimy o informację, jaki jest bieg prac Ministerstwa 
nad programem. 
— 
I. Zagadnienia, związane z ustrojem szkolnictwa, są rozpatry­ 
wane od kilku lat na terenie Ministerstwa, z chwilą, gdy praca będzie 
ukończona, wystąpimy do Sejmu z odpowiednim projektem ustawy. 
Nie jest wykluczone, że projekt może być wniesiony do Sejmu jeszcze 
przed upływem bieżącego roku szkolnego. 
Nauczycielstwo może mieć duży wpływ na prace ustrojowe, o ile 
do omówienia zagadnień z ustrojem związanych przystąpi poważnie
		

/p0005.djvu

			— 
641 - 
i bez uprzedzeń. Z większem, niż kiedykolwiek, zainteresowaniem śle­ 
dzimy za poważniej szemi artykułami z tej dziedziny zarówno w prasie 
codziennej, jak i pedagogicznej. Rzadko pojawiające się artykuły nie 
przedstawiają dla naszych prac większej wartości, ponieważ są prze­ 
ważnie powierzchowne, albo tendencyjne, zależnie od tego, czy autor 
wyznaje to lub inne hasło. Jest rzeczą b. pożądaną, aby ci, którzy 
istotnie nad zagadnieniami ustrój owemi głębiej się zastanawiali, wypo­ 
wiadali się na łamach prasy pedagogicznej lub codziennej. Uchwał wie­ 
cowych, deklaracyj organizacyj nauczycielskich nie będziemy brali 
pod uwagę. 
II. Nowe wydanie programów w sierpniu b. r . dla wszystkich ty­ 
pów i stopni szkół ogólnokształcących, ujmujące w jedną całość pro­ 
gramy już wyczerpane i uzupełnienia do tych programów, ogłaszane 
oddzielnie w ostatnich latach, zaspokaja na kilka lat potrzeby szkól 
w tym zakresie, Ministerstwu zaś umożliwia przystąpienie do spokoj­ 
nej i gruntownej pracy nad rewizją programów. 
Wstępne prace nad rewizją programów są już podjęte. Zadaniem 
naszem będzie w większym stopniu, niż to było dotychczas, dostoso­ 
wać programy do życia oraz uwzględnić w nich postulaty wychowaw­ 
cze. Po ustaleniu ogólnych zasad, jakim programy mają odpowiadać, 
powołamy fachowców do opracowania programów poszczególnych 
przedmiotów. Do współpracy nad przygotowaniem wytycznych dla au­ 
torów programów oraz do oceny przedłożonych projektów powoływać 
będziemy fachowe komisje, złożone w przeważnej części z nauczy­ 
cieli. W ten sposób nauczycielstwo będzie miało wpływ na strukturę 
i treść programów nauki. 
— 
Czy i organizacje otrzymają również projekty programów do 
rozważenia i opinjowania? 
— 
Żadnej organizacji nauczycielskiej nie pominiemy, jeżeli tylko 
dana organizacja będzie mogła wnieść coś pozytywnego do naszej 
pracy. Zaznaczę jednak, żenię będziemy się liczyli z cpinjami i życze­ 
niami niedość, zdaniem naszem, uzasadnionemi, choćby te opinje i ży­ 
czenia były poparte głosami większości nauczycielstwa. 
— 
Gdy wyszedł przed dwoma laty projekt programu dla niższego 
gimnazjum, Zarząd Główny T. N. S. W. rozesłał otrzymane druki róż­ 
nym fachowcom i przedstawiliśmy memorjał ś. p. Ministrowi Czerwiń­ 
skiemu. Zapewne ta droga będzie i w przyszłości odpowiednia? 
— 
Owszem, gdy projekty będą gotowe, przyślemy je Panom. 
W każdym razie lepiej byłoby się wcześniej do tego przygotować 
i dlatego także, że nie damy materjałów na długi termin, np. półrocz­ 
ny, ale na kilka tygodni. Już obecnie Panowie możecie być nam po­ 
mocni, jeżeli na podstawie doświadczeń powiecie, co w dotychczas 
obowiązujących programach należałoby zmienić, a w szczególności co 
należałoby usunąć z materjiału naukowego jako zbędne. 
— 
Czy Ministerstwo rozważa kwestję t. zw. podwójnych matur? 
— 
To jest jedno z zagadnień ustrojowych i jako takie będzie 
przedmiotem rozważania. 
Delegaci podziękowali serdecznie P. Wiceministrowi za udzielone 
informacje i na tern rozmowa się zakończyła.
		

/p0006.djvu

			- 
642 — 
O pracy wychowawczej w szkole. 
Na łamach czasopism fachowych i pism codziennych, które nawet wprowa­ 
dziły osobny dział p. t, „Wychowanie & szkoła", rozwinęła się w ostatnim czasie 
żywa i głęboka dyskusja na temat tendencyj wychowawczych dzisiejszej szkoły 
polskiej. Świadczy to z jednej strony o wielkiej doniosłości problemu, jako też 
o żywem zainteresowaniu kompetentnych czynników i społeczeństwa dla spraw 
wychowania publicznego. Nic dziwnego, że zagadnienie ukształcenia i wychowania 
przyszłego obywatela polskiego jest przedmiotem troski wszystkich sfer, którym 
dobro i przyszłość Państwa leżą na sercu, wszak chodzi tu o młode pokolenie, od 
którego siły woli, hartu ducha, optymizmu życiowego i sił państwo-twórczych 
zawisły przyszłość i los całego Państwa. 
Narazie kwestia kierunków wychowawczych, które mają przeniknąć szkołę 
polską, jest przedmiotem teoretycznych rozważań, wkrótce jednak wejdzie w staj- 
djum rozstrzygnięcia. Najwyższa maglstratura szkolna, M. W . R . i O. P ., przystąpi 
do organizacji oficjalnego systemu wychowawczego w szkole polskiej na podstawie 
tez i projektów wychowawczych, które są zgodne z najnowszemi prądami peda- 
gogiczmemi i które najlepiej odpowiadają psychice polskiej i interesom Państwa. 
Ponieważ zatem stoimy przed ostateczną decyzją w tej sprawie, dlatego chcę do 
falangi głosów i rozważań na ten temat dorzucić swoje refleksje. 
Chcę mianowicie zwrócić uwagę na dwa momenty, które przy organizacji sy­ 
stemu iwychowawiczego w szkole koniecznie uwzględnić należy. W obecnych czasach 
socjalizacji i upaństwowienia różnych dziedzin życia ludzkiego zapomina się często 
o najważniejszej i najstarszej organizacji życia społecznego, o rodzinie, i po­ 
mija się przy układaniu systemu wychowawczego bardzo ważny czynnik psycholo­ 
giczny, mianowicie: indywidualne 
życie 
jednostki. 
Każdy system wychowawczy powinien uznać przyrodzone 
prawa 
domu 
rodzicielskiego 
do 
wychowania 
swoich 
dzieci, 
upaństwowienie wychowania (nie nauczania, ono bowiem jest dzisiaj ustawowym 
obowiązkiem państwa, gdy tymczasem upaństwowienie 
wychowania* 
jest 
prawem państwa, które z każdym dniem się rozszerza) winno mieć zakreślone 
granice, a niektóre sprawy wychowawcze winny być poruezone rodzinie. 
Zniszczenie bowiem lej maj starszej i najświętszej komórki społecznej byłoby rów­ 
noznaczne z katastrolą dla rozwodu ludzkości. Nawet w tych sprawach wycho­ 
wawczych, których organizaoję przyznajemy bez zastrzeżeń państwu, powinna 
między domem a szkołą zapanować kooperacja i zupełna harmonja, co 
zresztą w wielu wypadkach się dzieje przez powoływanie do życia Kół Rodziciel­ 
skich przy szkole. 
Każdy z nas wie, co znaczy ciepło życia rodzinnego dla młodych i starych, 
każdy z nas po znojach codziennej pracy znajduje wytchnienie i pokrzepienie na 
łonie rodziny. Tego serdecznego uczucia rodzinnego, itych miłych sipomnień, ijakie 
zostawiają w naszej pamięci pobyt i wychowanie w kole rodzinnnem, nie zastąpi 
człowiekowi żadna organizacja społeczna. 
Drugim ważnym momentem, który nie może być pominięty przy organizacji 
pracy wychowawczej w szkole, jest wzgląd na życie wewnętrzne jednost­ 
ki. Uznajemy wszyscy zasadę: jednostka dla ogółu, nie 
ogół 
dla jednostki, nie zapoiminiJTny jednak przytem, że oprócz instynktów 
społecznych jednostka ma również potrzeby indywidualnie, fizjolo­ 
giczne i psychiczne, wrodzone człowiekowi, ponadto różne jednostki imają swoiste, 
indywidualne dyspozycje i inklinacje. 
Nowoczesna psychologia pedagogiczna liczy się wprawdzie z odmienną struk­ 
turą psychiczną młodzieży w różnych okresach jej rozwoju, a nowoczesna peda­ 
gogika i dydaktyka żąda przy ogólnym systemie wychowania i nauczania uwzględ­ 
nienia indywidualności, upodobań i uzdfolmień poszczególnych uczniów, mimo 
wszystko zachodzi obawa, aby z powodu zarzucenia zewsząd sieci na wolność 
jednostki ta ostatnia nie roztopiła się zupełnie wśród ogółu, ze szkodą zarówno 
dla siebie, jak i dla życia zbiorowego. 
Już Komisja Edukacji Narodowej zdawała sobie sprawę z tego podwójnego 
kierunku wychowawczego: ogół i jednostka, dlatego żądała, aby w szkole wycho­ 
wywano dziecię tak. aby jemu 
było dobrze 
i żeby z nim było 
dobrze.
		

/p0007.djvu

			- 
643 - 
Poruszone zagadnienie łączy siię z całokształtem organizacji szikoły. Cały 
problem stanowiska szkoły w społeczeństwie i .państwie jest tylko małą częścią 
wielkiego zagadnienia wzajemnego stosuniku jednostki di o ogółu, nad 
którego rozwiązaniem pracują społeczeństwa i państwa. Chodzi o ścisłe rozgrani­ 
czenie uprawnień ogółu i jednostki. Obecnie jesteśmy świadkami wielkiego' rozwoju 
i wzrostu władzy państwowej, konsekwencją tego procesu jest stopniowe ogrami- 
cizanie praw jednostki na rzecz ogółu: społeczeństwa i państwa. To samo zjawisko 
można zaobserwować w dziedzinie szkolnictwa, t. j . wychowania publicznego, gdizie 
jednostka ma być podporządkowana wymaganiom życia zbiorowego. Te tendencje 
realizują się w szkole w różnych formach, wspomnę tylko o niektórych. Dzisiejsza 
szkoła podkreśla z wielkim naciskiem wychowanie społeczne i państwowe, któ­ 
rych wyraizem mają być różne organizacje szlkolme o podkładzie społecznym i pań­ 
stwowym, jak: drużyny harcerskie, hufce przysposobienia wojskowego, kółka nau­ 
kowe, szkolne kasy oszczędności, kramiki i samopomoce szkolne, samorząd szkol­ 
ny, kółka dramatyczne, orkiestry uczniowskie, koła młodzieży Czerwonego Krzy­ 
żait.p. 
Nowoczesne zasady dydalktyczne i metodyczne starają się skoordynować 
nauczanie 
zbiorowe, szkolne, z pracą indywidualną, z wro- 
dzomemi dyspozycjami i inklinacjami ijedmostki, mamy więc tu znowu do czynlienia 
z przeciwstawieniem: zbiorowość i jednostka. Pedagogika i dydaktyka 
znają do'kładnie zalety i wady nauczania grupowego i indywidualnego i pracują 
nad stworzeniem taikiego systemu nauczania,, któryby przy zbiorowości nauki szlkol­ 
ne; uwzględniał specyficzne właściwości umysłowe jednostelk. Zwrócę tylko uwagę 
na isystem daltoński, który poczęści rozwiązuje tę kwestję, dając uczniowi moż­ 
ność jednostkowe;, samotnej pracy, oderwanej od pracy zbiorowe;, jako też na gło­ 
sy pedagogów-teoretyków i nauczyeieli-pralktyków. Ci i ci obecnie coraz bardzie; 
zaczynają się upominać o większą praicę domową ucznia, nietylko ze względów 
pedagogicznio-dydaktycznych, lecz Łaikże psychologicznych, gdy tymczasem do nie­ 
dawna szkoła pracą domową ucznia .zarzucała, żądając, aby uozeń całą swoją 
pracę wykonał w szkole. Zostaje z tern praca domowa, a więc indywidual­ 
na, w całej petni zrehabilitowana, i przypisuje się ijef wielkie wartości intelektual­ 
ne i pedagogiczne dla jednostki. Praca szkolna, jako zlbaorowa, służy uspołecznieniu 
jednostki, praca domowa jest wewnętrzną potrzebą jednostki i rozwija w niej 
takie zalety, które nie tworzą się w pracy zbiorowej. 
W życiu każdego człowieka są momenty, w łctórych dusza odczuwa potrze­ 
bę ucieczki od zgiełku i hałasu ulicy (ozyt. życia zbiorowego) i .zamknięcia się 
w sofcie. Ozłoiwielk nie zawsze chce fcyć przedmiotem obserwacji i wynurzania się 
przed drugim, nie zawsze chce, afcy mu drugi, że użyję trywialnego wyrażenia 
„wlazł z butami do duszy", każdy człowiek ma swoje tajniki wewnętrzne, któ­ 
rych drugim odsłaniać miie chce i nie moiże, 
U starszych i młodych odzywa się nieraz głos protestu przeciw kurateli in­ 
nych, u młodzieży przeciwko osobom starszym, które mimo najlepszych chęci 
nie zawsze potrafią zrozumieć życie wewnętrzne młodzieży, różniące się w nlie- 
jednem od życia psychicznego osób dojrzałych. U wybitnych indywidualmośoi 
powstanie często szkodliwa reakcja przeciw nadmiernej opiece drugich i bez­ 
względnie narzuconemu kanionowi wychowawczemu, 
Wywodom moim możnaby przeciwstawić twierdzenie, że dzisiejsza pedago­ 
gika dąży z jednej strony do wyrobienia w imłodzieży silnego zmysłu społecznego 
i państwowego, iz drugiej zaś strony zostawia wychowawcom j«ak największą swo­ 
bodę w indywidualizowainki młodzieży. Tak ijest w teorji, w praktyce jednalk, t. zn. 
w organizacji pracy wychowawczej w szkole, prawa jednostki są w bardzo małej 
mierze uwzgędniiane. 
To wszystko wywiodłem w tym celu, aby wykazać potrzebę większego respek­ 
towania życia rodzinnego i naturalnych wymogów życia wewnętrznego jednostki 
przy organizacji systemu wychowawczego w szkole. Niezawodnie, wpływ szkoły 
jako instytucji publicznej na wychowianie młodzieży powinien być dominujący, 
Bi« należy jednalk zamykać zupełnie wrót wpływom rodzimy, realnego, twardego 
życia codziennego i nie negować praw jednostki do wyżycia się wewnętrznego 
i zewnętrznego. 
Dr, Edmund Bernhard (Brody).
		

/p0008.djvu

			— 
644 — 
Płace w szkołach państwowych. 
W ostatnich czasach znów pojawiają się pogłoski o dalszych ogra­ 
niczeniach płac funkejonarjuszów państwowych, a pogłoski o podwyż­ 
szeniu podatków stały się już faktem wobec wniosków rządowych 
o podatku mieszkaniowym. Nie wiemy, czy te niepokojące pogłoski, 
którym zresztą wielokrotnie zaprzeczano ze strony urzędowej, urze­ 
czywistnią się, tem bardziej jednak warto przyjrzeć się w świetle 
konkretnych liczb, jak wygląda obecnie uposażenie nauczyciela szkoły 
państwowej, a zwłaszcza, jak zmieniło się ono na niekorzyść w ciągu 
bieżącego roku szkolnego. 
Dla orjentacji podajemy w rubryce A płace samotnego nauczy­ 
ciela gimnazjum, bądź seminarjum, który ukończył uniwersytet z dy­ 
plomem magisterskim, nie ma jednak jeszcze egzaminu zawodowego, 
tak jak one wyglądały w dniu 1 marca (przed pierwszemi redukcja­ 
mi), w dniu 1 maja (po redukcjach kwietniowych) i w dniu 1 lipca 
(t. j. po obcięciu dodatku stołecznego i kresowego). W rubryce B po­ 
dajemy płace takiego samego nauczyciela, o ile jest żonaty i ma dwo­ 
je dzieci. Rubryki C i D zawierają uposażenia nauczyciela o pełnych 
kwalifikacjach, obliczone w tych samych 3 terminach. 
Za podstawę obliczeń przyjęliśmy Wairszawę, gdzie dodatek mie­ 
szkaniowy jest najwyższy wprawdzie, gdzie jednak obniżenie płac 
w ciągu ostatniego kwartału ubiegłego roku szkolnego okazało się 
największem (skutkiem obcięcia, dodatku stołecznego). Płace te skła­ 
dają się, jak wiadomo, z płacy zasadniczej, z 10°/o dodatku (rubr. 5), 
z dodatku 15%, który został zniesiony w kwietniu, z dodatku 20% 
(stołecznego), który został odebrany w lipcu, wreszcie z dodatku mie­ 
szkaniowego. Potrącenia (na podatek dochodowy i emerytalny) za­ 
wiera rubryka 11. Rubryka 12 mieści kwotę ostateczną, którą wypła­ 
cono nauczycielowi w Warszawie w dniu 1 marca, 1 maja i 1 lipca 1931. 
Jak widzimy, magister nauk humanistycznych ozy matematycz­ 
no-przyrodniczych otrzymał za swą pracę w szkole średniej warszaw­ 
skiej (o ile nie miał rodziny) w marcu kwotę niespełna 323 zł, a w lip­ 
cu 236 zł, czyli przed samemi wakacjami miał płacę zmniejszoną do­ 
kładnie o kwotę 88,54 zł, t. j. o 27,2%. 
Nasuwa się istotnie pytanie, czy warto' kończyć studjia uniwersy­ 
teckie poto, żeby zdobyć takie uposażenie, i drugie pytanie, czy moż­ 
na tu jeszcze coś obcinać? 
Należy dodać wreszcie, że płace nauczycielskie najniższe w Pol­ 
sce są na ziemiach zachodnich, gdyż tam najniższy jest dodatek mie­ 
szkaniowy. Różnice te są tak wielkie, że podatek ten, wynoszący 
w Warszawie obecnie w IX grupie uposażenia 26 złotych dla samot­ 
nego, a 60 zł. dla żonatego nauczyciela, spada w b. zaborze pruskim 
do kwoty 14 zł. 63 gr. dla samotnych, a 24 zł. 89 gr. dla nauczyciela 
rodzinnego w miejscowościach IV kategorji.
		

/p0009.djvu

			TABELA PŁAC NAUCZYCIELSKICH W WARSZAWIE 
12 
3 
4 
5 
6 
7 
8 
9 
10 
11 
12 
13 
A 
— 
B 
- 
C 
D 
Grupa 
szczebel 
ilość dodat­ 
ków ek. 
IX b. 
samotny 
IX b. 
3 osoby 
VIII a. 
samotny 
VIII a. 
3 osoby 
Data 
wypł. 
1931 
l.HI 
l.V 
LVII 
l.III 
l.V 
LVII 
LIII 
LV 
LVII 
LIII 
LV 
LVII 
Płaca 
zasadni­ 
cza w zł. 
206,64*) 
206,64 
206,64 
263,16*) 
263,16 
263,16 
232,20*) 
232,20 
232,20 
288,96*) 
288,96 
288.96 
10% 
20,64 
20,64 
20,64 
26,32 
26.32 
26,32 
23,22 
23,22 
23,22 
28,90 
28,90 
28,90 
Razem 
rubr. 
4+5 
227,04 
227,04 
227,04 
289,48 
289,48 
289,48 
255,42 
255,42 
255,42 
317,86 
317,86 
317,86 
15" „ 
20" n 
34.06 
— 
43,42 
— 
38,31 
— 
— 
47,67 
— 
— 
52,21 
52,21 
| 
66,58 
66,58 
" 
58,75 
58,75 
73,11 
73,11 
— 
Dodat. 
miesz. 
26 
26 
26 
60 
60 
60 
26 
26 
26 
Ć0 
60 
60 
Ogółem 
bez 
potrąceń 
339,31 
305,25 
253,04 
459,48 
416,06 
349,48 
378,48 
340,17 
281,42 
498,64 
450,97 
377,86 
Potrącenia 
a 
podatek 
7,52 
6,77 
5,25 
11,19 
10,58 
7,33 
9,52 
8,29 
5,62 
13,16 
12,05 
8,73 
b 
emeryt. 
6,81 
11,35 
11,35 
8,68 
14,47 
14,47 
7,66 
12,77 
12,77 
9,54 
15,89 
15,89 
Do 
wypłaty 
324,98 
287,13 
236.44 
439,61 
391,01 
327,68 
361,30 
319,11 
263,03 
475,94 
423,03 
353,24 
Uwagi 
*) 480 
punktów 
*) 612 
punktów 
*) 540 
punktów 
*) 672 
punkty
		

/p0010.djvu

			646 — 
Komunikaty Zarządu Głównego T. N. S. W. 
Posiedzenie Prezydjum w dniu 14 października: 
1. Udzielono urlopu wiceprezesowi T. N . S . W ., kol. dr. A . Ryniewiozowi, 
z powodu pilnych izajęć szkolnych do dlnia 1 stycznia 1932 r. 
2. Wysłuchano sprawozdania kol. J . Grabowskiego z organizacji prac, zwią­ 
zanych z przedstawieniami w sprawach personalnych członków T. N . S . W . w Mi­ 
nisterstwie W. R . i O. P . w związku z wydzieleniem wszystkich spraw personal­ 
nych z kompetencji Wydziału Szkolnictwa Średniego i przydzieleniem ich nowo- 
zorganizowanemu Biuru Personalnemu w Ministerstwie W. R . i O. P. 
3- Omawiano sprawy, przygotowane do poruszenia na najbliższej auidjenicji 
uP.MinistraW,R.iO.P. 
4. Postanowiono zająć się rejestracją bezrobotnych nauczycieli szkół śred­ 
nich i porozumieć się w tej sprawie z dyrekcją Warszawskiego Zakładu Ubezpie­ 
czeń Pracowników Umysłowych. 
5, Odczytano orzeczenie Gfówmej Komisji Rozjemczej w sprawie meimorjału, 
złożonego w r. il'928-ym przez Prezydjum Zarządu Okręgu Śląskiego T. " N . S . W . 
p. Wojewodzie Śląsikiemu, a zawierającego charakterystykę stosunków w szkolnic­ 
twie średniem na Górnym Śląsku; ustalono wytyczne pisma do Zarządu Okręgu 
Śląskiego w sprawie podania treści wspomnianego orzeczenia do .wiadomości Kół 
T. N. S. W. w Okręgu Śląskim. 
Posiedzenie Prezydjum w dniu 21 października. 
1. Omawiano sposób wykonania wniosków, uchwalonych na posiedzeniu 
pełnego Zarządu Głównego w dn. 10 i 1>1 października b. r. 
2. Kol. H . Galie przedstawił projekt wydawnictwa z okazji 50-lecia „Przeglą­ 
du Pedagogicznego""; postanowiono ize względów skarbowych nie wydawać z tego 
tytułu żadlnego specjanego wydawnictwa, natomiast kontynuować prace nad wyda­ 
niem historji T. N. S. W. 
3. Postanowiono przyśpieszyć prace nad ostatecznem opracowaniem wyni­ 
ków ankiety o przeciążenu młodzieży szkół średnich. 
4. Omawiano system ogłaszania w „Przeglądzie Pedagogicznym" sprawozdań 
z posiedzeń sejmowych w sprawach szkolnych na podstawie diaaijusza sejmowego; 
postanowiono zasadniczo przemówienia posłów streszczać według diarjusza, a tyl­ 
ko ważniejsze ustępy, zwłaszcza zawierające konkretne fakty z życia szkolnego, 
podawać dosłownie według diarjusza w cudzysłowie. 
5. Delegowano kol. St. Sumińskiego celem porozumienia się w sprawach 
nauczycielskich z dyrekcją Warszawskiego Zakładu Ubezpieczeń Pracowników 
Umysłowych. 
6. Wysłuchano sprawozdania kol. T . Mikułowskiego z prac Zarządu Ogólnego 
Zrzeszenia Związków i Stowarzyszeń Pracowników Państwowych i Samorządo­ 
wych. 
7. Odczytano ważniejsze listy z korespondencji Zarządu Głównego' z Kołami 
T. N . S . W . i ustalono wytyczne odpowiedzi. 
Interwencje w sprawach personalnych 
członków T. N. S. W. w Ministerstwie W, R. i O. P. 
Dnia 21 października b. r . Szef Biura Personalnego Ministerstwa Wyznań Rei. 
i Oświecenia Publ. dr. Owsionka przyjął sekretarza gen, T. N. S. W . kol. J . Gra­ 
bowskiego i omówił z nim sposób przedstawień, dokonywanych w sprawach per­ 
sonalnych członków T. N . S . W . przez sekretarjat generalny Towarzystwa. 
Z życia T.N.S.W. 
Jeszcze echa wakacyjne. 
Z Koła Warszawskiego otrzymaliśmy sprawozdanie kolonji wypoczynkowej, 
zorganizowanej w lipcu b. r . w Swarzewie nad zatoką Pucką. 
Uczniowie w liczbie 54, przeważnie z warszawskich szkół średnich (byli rów­ 
nież z Lublina, Łodzi, Płocka, Kutna, Pruszkowa) spędzili ku ogólnemu zadowo-
		

/p0011.djvu

			— 
647 — 
leniu mile i pożytecznie lipiec nad morzem. Cale dni spędzali na plażowaniu, wio­ 
słowaniu, grach i sportach. Zorganizowano wycieczki do Gdyni, Helu, Pucka, 
Chałup, Tupadeł i t. d, Kolonja udała się pod każdym względem. Świadczą o tern 
liczne podziękowania ze strony rodziców uczniów, oraz pochlebne zdanie komisji 
lekarskiej kolonji, 'która w swojem sprawozdaniu m in. tak powiada: „Stan zdro­ 
wotny chłopców był bardzo dobry, wszyscy przybrali na wadze cd 1 — 5 kg. Ogól­ 
ne zadowolenie i doskoanałe samopoczucie uczestników" . 
Sądlzlimy, że te pomy­ 
ślne wyniki zachęcą nietylko Kolo Warszawskie, ale także inne Koła T. N . S . W . 
do organizowania kolomij dla młodzieży. Chętnie podalibyśmy tu szczegóły o in­ 
nych jeszcze tego rodzaju imprezach wakacyjnych w ramach organizacji T. N . S . W. 
Ruch naukowy, oświatowy i zawodowy w Kołach T. N . S . W. 
Ruch naukowy w Kołach zaczyna się rozwijać w miarę postępu jesieni. Na 
uwagę zasługuje tu Koło Gnieźnieńskie, które pod prezesurą kol. Sosny odbyło 
nadzwyczajne walne zebranie w dniu 212 września z referatem prof. Podhorskiego 
z dziedziny badań psychologicznych w szkole. Prelegent zaznajomił słuchaczy 
z nowoczesnemu, próbami indywidualizacji w nauczaniu z zastosowaniem me­ 
tody testów iprzy badaniu inteligencji. Po referacie odbyła się dyskusja, a poteim 
wybory uzupełniające, w których toku wybrano sekretarzem Kola kol. Andersa, 
zastępczynią skarbnika kol. iWieroiajkównę, a do Zarządu ponadto kol. kol. Bło­ 
cha, Grzybćwnę, Pelczara, Wysockiego i Żelatzną. Zorganizowano komisję praso­ 
wą (kol, Grzybówna i Żelazna), literacką |kol. Pelczar), towarzyską (kol. Wysoc­ 
ki) i zaprojektowano cykli wykładów uniwersyteckich. Łączenie nadzwyczajnych 
walnych zgromadzeń z referataimi naukowemu uważamy za bardzo pożądane. 
Kcło Lubelskie zorganizowało odczyt kol. dra Kaz. Frycza „O próbie zasto­ 
sowania zmodyfikowanego systemu daltońskiego przy nauczaniu matematyki 
w szkołach średnich", Koło Włocławskie rozpoczęło swe nadzwyczajne walne ze­ 
branie cd referatu kol. Szeinermana na temat wycieczki nauczycielskiej, zorgani­ 
zowanej w kwietniu do Wiednia i Budapesztu. Po referacie rozwinęła się dyskusja, 
w której zabierali głos kol. Michna, Kasprzykcwska, Fopp i inni. Ustępującej ze 
stanowiska skarbnika kol. Gierzkowskiej, uchwalono wyrazić pcdżiękcwani;: za 
jelj 10-letnią pracę w Kole, na jej miejsce zaś wybrano kol. Zbudniewską. Bibljote- 
kę T. N . S . W . postanowiono oddać w depozyt Magistratowi włccłalwskiemu 
w listopadzie r. b ., wreszcie uchwalono, by przedstawicielstwo- T. N . S. W. w oso­ 
bach prezesa kol. Szlązaka, Foppa i Szeinermana wyjechało do Płowieć i wzięto 
udział w sypaniu Kopca pamiątkowego. Jak widzimy, Koło Włocławskie pcd 
prezesurą kol. Szlązaka objawia żywą działalność. 
Koło Lwowskie odbyto pierwisze posiedzenie w bieżącym roku szkolnym 
w dmiu 5 września. Na porządku obrad była sprawa obecnych redukcyj osobo­ 
wych w miejscowymi Okręgu. Po przedstawieniu sytuacji przez kol. Urbańskiego 
i kol. dr. Kuczyńskiego rozwinęła się dłuższa dyskusja, iw której wyniku uchwa­ 
lono utworzyć przy Zarządzie Koła i Okręgu Biuro porady prawnej dla kolegów 
miejscowych i z Kół prowincjonalnych, zamierzających wnosić sprzeciw przeciwko 
orzeczeniu Komisji lekarskiej, która stwierdziła ich trwlałą niezdolność do służby. 
Koło w Nisku odbyło ogólne zebranie członków w dniu 25 września, na któ- 
rem kol. ' W łodzimierz Wołoszański wygłosił odczyt p. t . „Kultura egejska" . Ze­ 
branie uchwaliło podjąć szerszą akcję odczytową w swojem mieście w porze je­ 
siennej i zimowej. 
Koło Sanockie rozpoczęło pracę tegoroczną zebraniem w dniu 20 września, 
na którem kol. dr. Flizak wygłosił referat: „Nastawienie jako czynnik w wy­ 
chowaniu i nauczaniu" . Po dyskusji nad poruszonemi w referacie sprawami uło­ 
żono program dalszej pracy Koła w bieżącym roku. 
Koło Warszawskie zorganizowało ostatnio dwie nowe sekcje: filmową, 
której przewodnictwo objął kol. St. Natanson, oraz języków nowożytnych 
(przewodn. kol. De Tilly). Na sekcji filmowej wygłosił cdczyt kol. Natanson na 
temat pokazów filmowych dla młodzieży szkolnej, których organizację projektuje 
magistrat warszawski; na sekcji języków nowożytnych wygłosił ciekawy referit 
na temat kryzysu kulturalnego w Anglji w świetle literatury angielskiej, prof. Wi­ 
told Chwalewik, b. lektor uniwersytetu w Londynie. Sełtcja polonistyczna 
pod przewodnictwem kol. dra J. Gołąbka zorganizowała dotąd jeden wykład 
dra Ileszica, znanego naszego przyjaciela, profesora literatury z Zagrzebia. W ostat­ 
nich dniach odbyto się zebranie porozumiewawcze przewodniczących 9 istnieją-
		

/p0012.djvu

			— 
648 — 
cych przy Kole sekcyj dla omówienia wzajemnej współpracy oraz programu dzia­ 
łalności na rok szkolny. Na zebraniu wyłonił się szereg projektów, które będą 
w najbliższym czasie realizowane. Wreszcie zorganizowano konferencję porozu­ 
miewawczą z delegatem warszawskiego Koła Dyrektorów dla ustalenia stanowi­ 
ska wobec otwartego świeżo gimnazjum popołudniowego Stów, Dyrektorów. 
Kolo Przełożonych Szkół Prywatnych Żeńskich i Koło Dyrektorów, istniejące 
przy Kole Warszawskiem T. N . S . W . wizięły udział wraz ze Stowarzyszeniem Dy­ 
rektorów w organizowaniu Akademji żałobnej ku czci ś. p . Ministra Czerwińskiego 
w Warszawie w dniu 28 b. m . w- sali Fillharmonji. 
Koło w Królewskiej Hucie zorganizowało pierwsze powakacyjne zebranie pod 
hasłem uczczenia zmarłego Ministra W. R . i O. P ., ś. p . Sławomira Czerwińskiego. 
Przemówienie iku czci ś. p . Ministra wygłosił kol. dr. Vilim Frainczić. Drugą część 
zelbrania poświęcono wspomnieniom plebiscytowym, którym dali wyraz kol. ks. 
dr. SiaTa, dr. Spoczyńska (praca w pow. kluczborskim i oleskim) i kol. Jojko, 
działacz plebiscytowy z powiatu kozielskiego i raciborskiego. Poległych bohaterów 
plebiscytowych uczczono przez powstanie. 
To samo niezwykle ruchliwe Koło w Królewskiej Hucie, które w r. ub. urzą­ 
dziło szereg wycieczek, jak do miechanicznej piekarni w W. Hajdukach, do cen­ 
trali mleczarskiej w Świętochłowicach, do kopalni srebra w Strzybnicy, do za­ 
kładów wodociągowych w Tarnowskich Górach (wszystkie pod przewodnictwem 
kol. Jojki), rozpoczęło tegoroczny sezon od wycieczki do fabryki czekolady „Han­ 
ka" w Siemianowicach. W wycieczce, którą prwadził kol. Jojko, uczestniczyło 30 
członków T. N. S. W. 
Warto wsDomnieć, że Koło w Koźminie podjęło myśl założenia trzech pierw­ 
szych klas gimnazjum koedukacyjnego, Koło w Gnieźnie, prowadzące kursy do­ 
kształcające dla podoficerów, otwiera w r. b . oddział dla cywilnych w zakresie 
3 klas gimnazjalnych. 
W akcji pomocy koleżeńskiej dla zredukowanych wyróżniło się Koło Kra­ 
kowskie, które, stwierdziwszy, że w Okręgu krakowskim jest obecnie około 250 
nauczycieli zredukowanych, uchwaliło stworzenie osobnego funduszu pomocy dla 
zredukowanych. Koło Warszawskie rozpoczęło również takąż akcję. 
Zmian personalnych w Zarządach Kół jest sporo do zanotowania, zwłaszcza 
wobec szczerb, jakie w zarządach poczyniły ostatnie redukcje. Wymienimy tu na- 
razie Koło w Lublińcu, gdzie na prezesa wybrano kol. Karola Muniaka w miejsce 
kol. dr. W . Czerwińskiego, który zrezygnował, Koło w Opatowie, gdzie prezesem 
został kol. ks. Ant. Prtigeł, sekretarzem kol. Stefan Kotarski, skarbniczką kol. 
Elżb. Rydzewska, a ponadto do Zarządu weszła kol. Janina Iblowa, i Koło w Ra­ 
domsku, które ukonstytuowało swój Zarząd jak następuje: prezes kol. ks. Mairjan 
Kluszczyński, wiceprezes: kol. Michał Kucharski, sekretarz kol. Wojciech Kuli­ 
kowski i skarbnik kol. Sylw. Boigaoki. Przewodniczącym sekcji odczytowej jest 
kol. Andrzej Górski. 
Na zakońozenie warto zwrócić uwagę na charakterystyczne przykrości, któ­ 
rych doznali ostatnio nasi Koledzy z Koła Kieleckiego. Notatkę o tern pomieszcza­ 
my osobno. 
mt. 
W obronie kolegów. 
Prasa codzienna podała w sierpniu b. r . wiadomość o haniebnych występkach 
uczniów jednego z gimnazjów kieleckich. Ponieważ wypadki te były niejed­ 
nokrotnie przejaskrawione lub tendencyjnie oświetlone, podajemy następujące 
wiadomości w tej sprawie, pochodzące z dobrze poinformowanego ŹTÓdła. 
W drugiej połowie lipca b. r. dokonano dwukrotnego włamania do gimnazjum 
iim. J . Śniadeckiego w Kielcach: pierwszym razem do kancelarji, drugim zaś do ga­ 
binetu chemiozneigo dla zdobycia różnych chemiłkalij. Sprawcami tych włamań byli 
dwalj uczniowe tegoż gimnazjum, a ponieważ motywowali swe włamanie pobudka­ 
mi politycznemi, przeprowadzono także śledztwo w miejscowej organizacji mło­ 
dych O. W . P ., jednakowoż — o ile dotychczas wiadomo — bez pozytywnego rezul­ 
tatu. Powyższe zajście dało atoli pochop różnym dziennikom do własnych domy­ 
słów i przypuszczeń. Niedługo potem odbył się wiec organizacyj, nie mających nic 
wspólneigo ze szkolnictwem, który to wiec w napastliwy sposób zwrócił się w swych 
rezolucjach przeciw nauczycielstwu gimnazjum! im. J . Śniadeckiego, podnosząc
		

/p0013.djvu

			— 
649 — 
przeciw niemu zarzuty, żadnemi argumentami rzcczowemi nie poparte, oraz doma­ 
gające się usunięcia wszystkich nauczycieli giimnazium im. J . Śniadeckiego z terenu 
Kielc, 
Grono gimnazjum im. Śniadeckiego wraz z dyrektorem zaraz z początkiem ro­ 
ku szkolnego wydaliło ze szkoły uczniów, winnych przestępstwa, a przeciw pre­ 
zydium wiecu (wyżej omówionego) wszczęło energiczne kroki, zwracając się do 
Kuraitorjum Okręgu Szkolnego Krakowskiego z pTośbą o wzięcie dobrego imienia 
ich w obronę, względnie o pozwolenie Raldizie Pedagogicznej na szukanie tej obrony 
na drodze sądowej. Niezależnie od tego miejscowe Koło T. N . S . W ., 
skupiające 
w sobie na terenie Kielc ponad 80 kolegów i koleżanek, na Nadzwyozajnem Wal- 
nem Zebraniu wystąpiło przeciw niczem nie usprawiedliwionym napaściom na szko­ 
lę i grono. Również Komitet Rodzicielski tej szkoły ma Nadzwyczajnem Walneim 
Zebraniu stanął w obronie nauczycielstwa i kierownictwa swej szkoły, wyrażając 
im pełną cześć i zaufanie do dotychczasowego kierunku wychowawczego. 
Należy spodziewać się, że władze szkolne staną w obranie swych nauczycieli 
i wystąpią przeciw organizacjom politycznym OTaz niepowołanym osobom, usiłu­ 
jącym zamącić prawidłowy bieg życia szkolnego. 
Z. N. P . a uchwały Komisji Norm. 
W numerze 26-ym „Przeglądu Pedagogicznego" z dnia 10 października b. r . 
zamieściliśmy w kronice notatkę, stwierdzającą, że obecnie „Przegląd Pedagogicz­ 
ny" jest jedynym organem prasowym, reprezentującym interesy zawodowe nau­ 
czycielstwa szkół średnich. Notatka ta oparta, była na komunikacie, zamieszczo­ 
nym w numerze 7-ym „Ogniwa", organu Sekciji Szkolnictwa Średniego Związku 
Nauozycielstwa Polskiego, zapowiadającym, że „Ogniwo" nie będzie poruszać 
spraw organizacyjnych i zawodowych nauczycielstwa szkół średnich, które znajdą 
uwzględnienie w centralnym organie Z. N . P ., „Głosie Nauczycielskim". 
Wyra­ 
ziliśmy wówczas przekonanie, oparte zresztą na skrupulatnej lekturze „Głosu Nau­ 
czycielskiego", że sprawy zawodowe nauczycielstwa szkół średnich zaginą w „Gło­ 
sie Nauczycielskim" wśród nawału spraw zawodowych i organizacyjnych nauczy­ 
cielstwa szkół powszechnych tak samo, jak członkowie dawnego Związku Zawo­ 
dowego Nauczycielstwa Polskich Szkół Średnich utonęli dzisiaj w masie nauczy­ 
cieli szkół powszechnych, członków Związku Nauczycielstwa Polskiego. 
Tą notatką Zarząd Sekcji Szkolnictwa Średniego Z. N . P . uczuł się widocznie 
dotknięty, ponieważ, aby udowodnić, że nie jest ona należycie uzasadniona, za­ 
mieścił kilka krótkich komunikatów d jeden artykulik polemiczny w numerach 
7-ym i 8-ym „Głosu Nauczycielskiego". 
Zajął się więc, zapewne pod wpływem 
danej mu przez nas ową notatką ostrogi, sprawami zawodowemi nauczycielstwa 
szkół średnich. Potwierdził jednak tylko naszą opinję o całkowitem zamarciu 
reprezentacji interesów zawodowych nauczycielstwa szkół średnich w Sekcji 
Szkolnictwa Średniego Z. N . P ., ponieważ w numerze 7-ym „Głosu Nauczyciel­ 
skiego" 
1 
/a część komunikatu, a w numerze 8-ym prawie cały biuletyn p. t . z „Sek­ 
cji Szkolnictwa Średniego" zajmuje się... sprawami T. N . S . W . Czyżby więc 
w dzisiejszych idylicznych dla szkolnictwa czasach Zarząd Sekcji Szkolnóotwa 
Średniego Z. N . P . nie miał innych zmartwień, jak tylko trapić się tem, co T. N. 
S. W . zrobiło lub czego nie zrobiło? 
Konkretnie chodzi o ostatni komunikat Komisji Norm i w tej sprawie 
chętnie podejmujemy dyskusję. Oto w numerze 7-ym „Głosu Nauczycielskiego" 
w biuletynie Sekcji Szkolnictwa Średniego jest ogłoszona uchwała Zarządu Sekcji, 
występująca przeciwko wspomnianemu komunikatowi; w numerze 8-ym uchwała 
ta jest — 
,,z powodu błędów zecerskich, które zakradły się do notatki w taj 
sprawie w poprzednim numerze „Głosu" *) znowu in exłenso powtórzona (zapewne 
dlatego, że „Głos Nauczycielski" tak wiele miejsca może poświęcić sprawom 
szkolnictwa średniego...); nadto w tym samym numerze 8-ym jest artykulik pole­ 
miczny p. t . „Gdzie konsekwencje gaffy,", zajmujący się również sprawą ostat­ 
niego komunikatu Komisji Norm. W tym właśnie artykuliku wyszło szydło z wor­ 
ka, t, j. uraza o wspomnianą wyżej naszą notatkę o reprezentacji prasowej intere­ 
sów zawodowych nauczycielstwa szkół śirednich, 
') Przytaczamy dosłownie za „Głosem Nauczycielskim",
		

/p0014.djvu

			- 
650 — 
I dwukrotnie ogłoszona uchwała Zarządu Sekcji i artykulik polemiczny usi­ 
łują wmówić w czytelników, że Komisja Norm Płac i Wpisów .,składa się w więk­ 
szości z (Właścicieli szkół prywatnych", 
a więc jednostronnie traktuje sprawy 
nauczycielstwa sztkół średnich. Jest to oczywisty fałsz, znany z pewnością dobrze 
autorom notatki i artykuliku; ale w taktyce Związku dość często byliśmy świad­ 
kami rrącenia oipinljii nauczycielskiej za pomocą szerzenia notorycznych fałszów. 
Oto zestawienie: w skład Komisji Norm wchodzi 6 organizacyj; z tych tylko jedna, 
mianowicie „Koło Przełożonych Szlkół Średnich Żeńskich" reprezentuje 'Właścicieli 
szkół; w skład „Koła Dyrektorów Szlkół Średnich Męskich" wchodzą zarówno dy­ 
rektorzy, właściciele szkół, jak i dyrektorzy szkół społecznych, a więc tak samo 
wynajmujący siwą pracę, jak nauczyciele; wreszcie „Wydział Wykonawczy Zwiiąziku 
Zrzeszeń Społecznych, utrzymujących szkoły średnie w Polsce, jak sama nazwa 
wskazuje, nie reprezentuje interesów materjalnych właścicieli szkół. Te trzy 'orga­ 
nizacje, mające razem 3 przedstawicieli, stanowią według uchwały Zarządu Sekcji 
Szkolnictwa Średniego Z. iN. P . ową „większość właścicieli szkół prywatnych w Ko­ 
misji Norm". A teraz „mniejszość" członków Komisji Norm; stanowi ją ogółem 8 re­ 
prezentantów (wobec 3 wyżej wymienionych!), a mianowicie: 3 przedstawicieli T. 
N. S . W ., 3 przedstawicieli Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Zawodowych i 2 przed­ 
stawicieli Zjednoczenia Zrzeszeń Rodzicielskich w Polsce. 
Ale nie o to chodzi: uchwały Komisji Norm muszą zapadać jednomyślnie, 
nie są one bowiem niczem innem, jak tylko umową zbiorową o pracę w szkolnic­ 
twie p.rywartnem i to jedyną w Polsce, rejestrowaną przez Ministerstwo lPracv 
i Opieki Społecznej. A jest przecież rzeczą jasną, że przy zawieraniu jaikiejikol- 
wiek umowy nie można być „przegłosowanym", a więc i argumentowanie o więk­ 
szości, czy mniejszości w składzie Komisji Norm jest wła'ściwie pozbawione 
wszelkich logicznych podstaw i może być uważane tylko za nielojalny manewr 
taktyczny, obliczony na nieorjentowaniu się w tych sprawach nauczycielstwa: 
„lector praesumitur ignoralns.... 
A teraz druga sprawa. Autora artykuliku p. t . „Gdizie konsekwencje gaffy?" 
boli rzekoma rozbieżność między dyrektywami, uchwalonemi przez Wydział Za­ 
rządu Głównego T. N . S . W . dla przedstawicieli T. N . S 
1 
. W. w „Komisji Norm", 
a uchwałą Komisji. W szczególności chodzi o to, że Wydział Zarządu Głównego 
T. N . S . W . uchwalił, iż „obniżenie pensyj nauczycielskich może nastąpić tylko 
na podstawie odpowiednich uchwał komisyj finansowych w szkołach", a Komisja 
Norm przyjęła, że to obniżenie może nastąpić jedynie ,,po' porozumieniu się z igro- 
nem nauczycielskim, ewentualnie — wedle orzeczenia komisji finansowej danej 
szkoły" . 
Grono nauczycielskie — jest to oczywiste dla każdego — • jest pojęciem 
zbiorowem, „Poi porozumieniu się z gronem nauczycielskiem", nie z nauczycielami 
szkoły, a więc z calem gromelm, jaiko takiem, a nie poszczeigóbryini nauczycie­ 
lami, czyli — na podstawie odpowiedniej uchwały Rady Pedagogicznej. I znowu 
dla człowieka nieuiprzedzonego jest rzeczą jasną, że łatwiejsze dla właściciela 
szkoły może być uzyskanie jakichś ustępstw od 3 członków koimisyj finansowych, 
niż od całej Rady Pedagogicznej. Ale tego członkowie Zarządu Sekcji Szkolnic­ 
twa Średniego Z. iN. P . nie chcą zrozumieć — • bo' cóż w przeciwnym razie mo­ 
gliby napisać o sprawach zawodowych nauczycielstwa sizkół średnich w biulety­ 
nie Sekcji w „Głosie Nauczycieskim"? 
Pozwolimy sobie na zakończenie wyrazić całkiem szczerze nasze przekona­ 
nie. Był niegdyś czas, że dawny Związek Zawodowy Nauczycielstwa Polskich 
Szkół Średnich wchodził w skład Komisji Norm. Wyszedł z niej przed 6 czy 
7 laty z powodu swej demagogicznej polityki, nie liczącej się z realnym stanem 
rzeczy w szkolnictwie średniem pirywatnem. Obecnie jego spadkobierczyni, Sekcja 
Szkolnictwa Średniego Z. N . P ., nie ma żadnego, absolutnie żadnego wpływu na 
stosunki prawne i materjalne w pTywatnem szkolnictwie średniem. T . zw. norm 
związkowych poza szkołami, będącemi własnością Sekcji, żadna szkoła nie sto­ 
suje, ponieważ to są normy, uchwalone jednostronnie, tylko przez pracowników 
Inde irae. Chciałaby dusiza do ralju, t. j . chciałaby Sekcja Szkolnictwa Średniego 
Związku Nauczycielstwa Polskiego mieć jakiś wpływ na stosunki w polskiem 
szkolnictwie prywatnem, ale sposobność do tego zaprzepaściła. Cóż my na to 
możemy poradzić? I czyż można się o to na nas gniewać w artykulikach „Głosu 
Nauczycielskiego"? 
/.
		

/p0015.djvu

			— 
651 — 
Kronika. 
Urzędowe zaprzeczenie. 
: 
Kuraitorjum Okręgu Szkolnego Krakowskiego rozesłało w ubiegłym tygod­ 
niu do iprasy codziennej następujący komunikat: 
„W związku iz przemówieniem iposła Piotrowskiego na posiedzeniu Sejtnu 
o stosunkach szkolnych oraz artykułami, jakie pojawiły się w prasie na powyższy 
temait, Kuratorjum 0 
( 
kręgu Szkolnego stwierdza, że opisywany przez pos. Piotrow­ 
skiego oraz prasę wypadek „jaikoby w jednem z gimnazjów krakowskich woźny 
wyzywająco odciął się przełożonemu swemu, dyrektorowi, wskazując mu równo­ 
cześnie znaczek agenta policyjnego", nie miał miejsca w żadnej z tutejszych szkół". 
Instytut Administracyjno-Gospodarczy w Krakowie. 
= 
Z początkiem bieżącego roku szkolnego powstał w Krakowie Instytut Ad­ 
ministracyjno-Gospodarczy celem przygotowania fachowego urzędników II kate- 
gorji. Instytut ten pozostawać będzie pod kierunkiem dyrektora dr. Tadeusza Wro- 
niewicza, przyjmować będzie uczniów ze świadectwem 6 klas gimnazjalnych, 3 'kur­ 
sów seminarjum nauczycielskiego, szlkół przemysłowych, trzechletnich szkół han­ 
dlowych, dzielić się będzie na cztery wydziały: administracyjny, kolejowy, spół­ 
dzielczy t pocztowy. Nauka triwaić będzie 2 lata. Jest to drugi podobnego typu Insty­ 
tut w Polsce. Pierwszy powstał w Wilnie i 'posiada 2 wydziały: handlowy i samo­ 
rządowy. 
Nowa uczelnia. 
~ 
W poniedziałek, 12 października r. b,, odbyła się w Poznaniu podniosła 
uroczystość poświęcenia nowego gmachu prywatnego żeńskiego seminarjum nau­ 
czycielskiego im. J . Słowackiego, wybudowanego dzięki wysiłkom ks. dyr. Czesła­ 
wa Piotrowskiego przy ul. Marszalka Focha 90. Gały budynek jest urządzony we­ 
dług najnowszych przepisów szkolnych. Uroczystego aktu poświęcenia dokonał 
J. Em. ks. Kardynał Prymas dr. Hlond, w obecności władz, nauczycielstwa, rodzi­ 
ców i młodzieży. Następnie w serdecznych słowach przemówił ks. dyr. iCz. Pio­ 
trowski, poczem, życząc szkole i kiercwiniotwu nowej szkoły i powodzenia, przema­ 
wiali J. E . ks. Kardynał Prymas, P. Kurator dr. J . Namysł i przedstawiciele wielu 
organizacyi, w imieniu T. N . S . W . ks. prefekt Nowakowski. 
O nagrobek Staszica. 
Dowiadujemy się z listu jednej z czytelniczek „Iskier" (przytoczonym 
w Nr. 45), że nagrobek Stanisława Staiszica ma Bielanach jest opuszczony i robi 
wrażenie, jakoby nikt o nim nie pamiętał: „Myślę — • p isze owa uczennica — że 
byłoby dobrze, gdyby czytelnicy „Iskier" zainteresowali się tą pamiątką narodo­ 
wą" . 
A może i nauczyciele, poloniści i historycy? 
Konkurs na podręcznik. 
= 
Został ogłoszony na podręcznik p. t . „Buchalterja fabryczna". 
Podręcznik 
ma być napisany jasno i zwięźle, objętości do 30 arkuszy druku, format papieru 
23 X 16. Homorarjum wyniesie 5.CC0 zł. za prawo wydrukowania I-go wydania 
W ilości 2.000 egzemplarzy, za każde zaś następne po 2.000 zł. Prace opatrzone go­ 
dłem i listy zaklejone z podaniem na kopercie godła, a wewnątrz imienia i nazwi­ 
ska z fottogTaifją, nadsyłać do dnia 31 grudnia 1932 roku do Prezydjum Fundacji 
wieczystej im. Henryka Józefa Ghankowskiego, w Warszawie, ul. Królewska 35 
m. 11. 
Plakat z zakresu higjeny dziecka. 
= 
W Państwowej Szkole Higjeny wydany został plakat z zakresu higjeny 
dziecka, zakwalifikowany dla szkół przez Komisję Ministerstwa W. R . i O. P. 
i dla instytucyj1 
samitarnycihi, leczniczych, społecznych ii fculiturajino-oświatowych 
pnziez Departament Służby Zdrowia MMisterstwa Spraw Wewnętrznych. 
Niemcy, jako przeciwnicy szowinizmu narodowego i militaryzmu. 
= 
Berlińska ,,Neue Zeit" w lNr. 2(15 r. b . dopatruje się w przysposobieniu woj- 
skowem młodzieży w Polsce specjalnego kultu militaryzmu i szowinizmu. Dziwnie 
brzmi ten zarzut, wysunięty przez współrodaków tak licznych hitlerowców i stahl- 
helmowców.
		

/p0016.djvu

			— 
652 — 
Z czasopism pedagogicznych. 
Wychowanie państwowe. 
Po mniej lub więcej udałych próbach ujęcia tego trudnego zagadnienia 
w różnych czasopismach pedagogicznych pojawiły się ostatnio dwie zasadnicze 
prace na ten temat w oficjalnych wydawnictwach Ministerstwa W. R . i O. P 
(Zob. Poradnik w sprawach nauczania i wychowania. R . III 
Z. 2 (4). Str. 113—141 i Oświata i Wychowanie. R . III Z . 7 . Str. 61t—637). 
Są to referaty, wygłaszane na licznych kursach i konferencjach dla dyrektorów 
i nauczycieli przez dwóch sterników naszego szkolnictwa, dr. Jul jus za Ba­ 
lickiego, naczelnika wydziału programowego, i Włodzimierza Gałec­ 
kiego, naczelnika wydziału szkół średnich w Ministerstwie W. R . i O. P . Zgod­ 
nie z charakterem swej działalności ujmują oni zagadnienie wychowania państwo­ 
wego z dwóch różnych punktów widzenia. Pierwszy — ze stanowiska bardziej 
teoretycznego i ogólnokształcącego', drugi — bardziej praktycznie, w myśl aktual­ 
nych potrzeb obecnego życia polskiego. Dzięki tej okoliczności oba artykuły do­ 
skonale się uzupełniają i rzucają mocne i trwałe podwaliny dla rozbudowy pro­ 
gramu wychowania państwowego na terenie szkoły. 
„Jeżeli prawdziwie pełne wychowanie — rozumuje pierwszy z autorów, Ju- 
ljusz Balicki — musi obejmować całego człowieka, a więc zarówno jegO' struk­ 
turę psychiczną, jak fizyczną, to zakres ten powinno również objąć wychowanie, 
zmierzające do realizacji ideału państwowego" . 
Zgodnie z tem założeniem' ujmuje autor zagadnienie wychowania państwo­ 
wego pod kątem: 1) należytego urabiania władz duchowych z uwzględnieniem 
sfeTy a) rozumu, b) uczucia, c) woli i 2) odpowiedniego roizwoju sił fizycznych. 
Rozpatrując moment pierwszy, t. j . kwestję kształcenia intelektu w duchu pań­ 
stwowym, podkreśla autor, że nie jest ło sprawa, należąca tylko do t. zw. nauki 
o Polsce współczesnej na stopniu najwyższym, lecz że każdy z przedmiotów nauki 
szkolnej nastręcza sporo sposobności do mniej lub więcej systematycznego zbie­ 
rania wiadomości o państwie i stosunku do niego obywateli. ' Najwięcej materjału 
z tej dziedziny dostarczy, oczywiście, nauka historji na wszystkich stopniach nau­ 
czania, następnie język i literatura ojczysta, wreszcie nauka przyrody żywej 
i martwej; nie należy jednak zaniedbywać nadarzających się do tego sposobności 
przy nauce języków obcych, języków klasycznych i t. p . Nawet tak pozornie da­ 
leka od tego zagadnienia nauka matematyki może poruszyć sporo kwestyj z tego 
zakresu w swoich zadaniach i [przykładach, żeby wymienić tylko sprawy, zwią­ 
zane z giełdą, papierami wartościoiweimi, bankami, kasami oszczędności, renta­ 
mi, ubezpieczeniami społeoznemi, budżetem państwowym, przywozem i wywozem, 
statystyką zaludnienia i t. d . Pragnąc całą tę naukę związać jak najściślej z ży­ 
ciem, zwraca autor uwaigę na wielkie znaczenie w tej dziedzinie wycieczek sdkol- 
nych, przyczem należy młodzież nietylko stykać z zabytkami przeszłości, lecz 
bardziej jeszcze kierować tam, „gdzie tętni pełnia życia współczesnego, gdzie 
tkwi główny warsztat twórczej pracy dla przyszłości — na Śląsk, oraz nad Pol­ 
skie Morze... do Gdyni". Przy tej sposobności porusza autor także trudną spra­ 
wę czytania dzienników w szkole, wobec owego jednak rozwydrzenia partyjnego, 
jakie cechuje naszą prasę codzienną, radzi ograniczyć się do zbierania tą drogą 
wiadomości ekonomicznych, handlowych, technicznych i t. p . oraz wiadomości 
literackich, artystycznych, naukowych i t. p. 
W sferze emocjonalnej obowiązkiem szkoły jest: a) budzenie poczucia mi­ 
łości państwa, b) budzenie poczucia obowiązków względem państwa, c) budzenie 
szlachetnej dumy z przynależności do państwa. O obowiązkach tych musi szkoła 
pamiętać zawsze i wszędzie, przedewszystkiem zaś przy sposobności podawania 
wiadomości o Polsce. 
„Czy to omawiając minione jej losy, czy też jej dzieje 
współczesne, czy to kreśląc jej obraz geograficzny, czy też rozpatrując bogactwo 
i krasę jej przyrody, czy wreszcie wydobywając istotę jej charakteru z dzieł lite­ 
ratury i sztuki, zawsze i wszędzie dotkniemy strun uczuciowych, oczekując 
współbrzmienia. Jeśli odpowiedzą nam — osiągnęliśmy cel -— im potężniej, tem 
bardziej doskonale... Jeśli nie odezwą się najlżejszem chociażby echem, uderzmy 
się w piersi — nasza to wina" . 
Indywidualne oddziaływanie wychowawców to 
jednak jeszcze nie wszystko. Nierównie ważniejszym czynnikiem jest tu oddzia-
		

/p0017.djvu

			— 
653 — 
ływanie szkoły jako zbiorowiska. Dlatego też atmosfera jej musi być przepojona 
nawskroś ideałem państwowym. Rozwijając szerzej tę kwestję, zwraca autor uwa­ 
gę m. in. na drobny pozornie — ze stanowiska jednak budzenia poczucia pań­ 
stwowego wśród młodzieży — bardzo ważny czynnik. „Zwiedzając budynki szkol­ 
ne — • przypomina autor — widzi się na ścianach niejednokrotnie reprodukcje 
obrazów, których treść ideowa zeczerpnięta jest z czasów niewoli Polski. Sybir — 
knut — kajdany — kordony — rugi — jednem słowem, niewola. Jak przed pięt­ 
nastu — dwudziestu laty!... Wolna młodzież przechodzi obok tego obojętnie... Po­ 
wtarza właśnie w grupach lekcję o zakresie władzy Prezydenta Rzeczypospolitej... 
Przez otwarte okna wpada z ulicy miarowy odgłos twardych, raźnych kroków 
żołnierskich... Nad salą szkolną roztoczył opiekuńcze skrzydła Orzeł Biały... to 
rzeczywistość... tamto sen straszny... Dlaczegóż więc odrzuca się rzeczywistość, 
a nasuwa ciągle groźne widma?" 
Przechodząc zkolei do trzeciego ważnego czynnika w wychowaniu państwo - 
wem, momentu woli, podkreśla autor, że chodzi tu przedewszystkiem o wyro­ 
bienie tak zasadniczych cnót obywatelsko-państwowych, jak umiejętność podda­ 
wania swej woli — woli ogółu, swego szczęścia — szczęściu ogółu, poszanowanie 
prawa, posłuch dla władzy, poczucie odpowiedzialności i t. p ., najlepszym zaś 
terenem kształcenia tych cnót są organizacje szkolne, zwłaszcza samorząd i przy­ 
sposobienie wojskowa. Ważną rolę odgrywa tu zwłaszcza przysposobienie woj­ 
skowe, wchodzi tu bowiem uczeń po raz pierwszy w skład pewnej organizacji 
ogólno-państwowej i spełnia swój pierwszy a najszczytniejszy obowiązek wzglę­ 
dem państwa. „Szkoła więc musi — podkreśla z całym naciskiem autor — orga­ 
nizację tę jak najgoręcej popierać. Nie wolno pod żadnym pozorem odnosić się 
do niej chociażby obojętnie. Obowiązkiem czynników odpowiedzialnych będzie 
rozwinięcie intensywnej propagandy w tym kierunku wśród młodzieży i wciele­ 
nie wszystkich bez wyjątku zdolnych do tej służby uczniów w szeregi przyspo­ 
sobienia woijskowego" . 
Ożywiony gorącym i szlachetnym entuzjazmem referat kończy autor pod­ 
kreśleniem jeszcze raz wartości czynników uczuciowych w całej spTawie wycho 
wania państwowego: „tylko na podłożu czynników emocjonalnych rozpali się 
i rozpłomieni żywym blaskiem idea państwowa w szkole. Bez niej będą wszyst­ 
kie wymienione poprzednio organizacje i instytucje — martwym bezdusznym sza­ 
blonem. Istnieją one i dziś w wielu szkołach, które jednak prawdziwie państwo­ 
wego ideału wychowawczego mimo to nie realizują. Bo w mózgach tych szkół 
tkwi może, ale do serc ich nie przeniknęła jeszcze głęboka starożytna zasada; 
Salus Reipublicae suprema lex esto!..." 
Ze stanu faktycznego naszego szkolnictwa wychodzi właśnie w swoich wy­ 
wodach drugi z autorów wyżej wymienionych, Włodzimierz Gałecki. 
„Pierwsze 
lata istnienia odrodzonego Państwa Polskiego — stwierdza on na początku swe­ 
go referatu — w dziedzinie pedagogicznej cechuje zupełna dezorganizacja pod 
względem idei i programu wychowawczego. Polski pedagog, który w okresie nie­ 
woli miał jasno wytknięte we własnem sumieniu i w sercu własnem drogę i cel, 
nagle utracił grunt pod nogami w chwili, gdy naród grunt ten pozyskał w postaci 
odrodzonej państwowości, ...To też nauczyciel polski stanął wobec dalszej swej 
pracy zdezorientowany, szedł poomacku, stosował dawne metody do nowych wa­ 
runków, a widząc, że jakoś nic rzetelnego z tego nie wynika, zgorzkniał nieco, 
zamknął się w sobie, narzekać począł na brak ideowości wśród młodzeży, po- 
rówinywając ją z młodzieżą przedwojenną i zapominając, że ona z konieczności 
musi być inna, I oto praca wychowawcza sprowadziła się do stosowania pewnych 
fonm bez treści i szkoła polska poczęła przechodzić poważny kryzys wychowaw­ 
czy, wywołujący narzekania społeczeństwa, dzwon na trwogę, a w następstwie 
wytężony wysiłek władz w kierunku podniesieniai wartości szkoły pod względem 
wychowawczym, co dzisiaj jest już w Ministerstwie W. R . i O. P . hasłem naczel- 
nem i zasadniczem. Wysiłek ten, ze względu na omówioną dezorjentację i zanik 
dotychczasowych podstaw wychowawczych, musiał się rozpocząć od wytknięcia 
nowych celów, od przyjęcia nowej idei, od stwarzania łącznie z nauczycielstwem 
przynajmniej najogólniejszego programu wychowawczego. Bez postawienia takie­ 
go fundamentu odrodzenie i uporządkowanie wychowawczej pracy polskiej nie 
dałoby się pomyśleć. I oto padło hasło wychowania państwowego" .
		

/p0018.djvu

			— 
654 — 
Jaka jest istotna treść tego hasła i jaki jego stosunek do innych ideałów 
wychówawozych? „Wychowainiie państwowe — rniówi autor — identyczne w Pol­ 
sce z pojęciem wychowania obywatelskiego ,jetsit pojęciem bardzo sizerokietn, 
mieszczącem w swoich ramach wychowanie narodowe, społeczne i indywidual­ 
ne, na których się opiera, lecz ponad które wyrasta. Wychowanie państwowe 
w znaczeniu wychowania obywatelskiego ma na względzie urobienie czynnych 
i twórczych obywateli, którzy, opierając się na gruntownej świadomości kultu­ 
ralnych, gospodarczych, społecznych i wszelkich innych walorów i potrzeb 
Państwa Polskiego, oraz na głębokiem do Niego przywiązaniu — potrafiliby 
możliwie szeroki rozwój własnej indywidualności obracać przedew szystkiem na 
korzyść rozwoju dobra i potęgi Najjaśniejszej Rzeczypospolitej". 
Po tych rozważaniach teoretycznych przechodzi autor do omówienia spo­ 
sobów realizacji postulatów wychowania państwowego na terenie szkoły i omó­ 
wienie to rozpoczyna od czynnika najważniejszego, t. j . nauczyciela. „Mówi się 
dużo o aktywności młodzieży — zaznacza dowcipnie — jako 
1 
o koniecznym wa­ 
runku dzisiejszego nauczania i wychowania, gdy jednak chodzi o zagadnienie 
wychowania państwowego w dzisiejszej szkole, należałoby pomówić przede- 
wszystkiem o aktywności nauczycielstwa". 
Dzisiejsze bowiem nauczycielstwo 
nie otrząsnęło się jeszcze z pewnych nałogów niewoli, które polegały na biemem 
ustosunkowaniu się do szarej codziennej rzeczywistości, na świadomem nego­ 
waniu codziennego, szarego wysiłku. Tymczasem dziś trzeba zejść koniecznie 
z roli 'biernego obserwatora polskiego życia państwowego do roli współuczestnika 
i współtwórcy tego życia. Niech się nauczyciel nie usuwa ani od 
1 
życia politycz­ 
nego, ani od życia społecznego, niech się nie kryje ze swemi przekonaniami i idea­ 
łami, byle były to tyiko przekonania i dążenia zgodne z interesem Państwa. Do 
zjawisk zaś antypaństwowych — • jak słusznie zaznacza autor — policzyć należy 
nietylko wystąpienia czy idee komunistyczne albo akty ukraińskiego sabotażu, 
lecz „wszelkie nieposzanowanie autorytetu i powagi Państwa, niezależnie cld tego, 
w czem się w danej chwili autorytet ten przejawia — czy w sztandarze państwo­ 
wym, ozy w osobie rządzącej, czy w mundurze polskiego żołnierza" 
Przechodząc zkolei do młodzieży, podkreśla autor z całym naciskiem, że 
praca nasza w stosunku do młodzieży uwieńczona będzie rezultatem najpormyśl- 
niejszym wtedy, gdy zdobędziemy dla Państwa jej serca. 
Szlachetna duma 
jednak z tego. co posiadamy — a to uczucie powinno dziś odgrywać rolę domi­ 
nującą — może się budzić tylko na tle dokładnego poznania i zrozumienia 
wszystkich korzyści, jakie osiągamy z własnej państwowości. Stąd wielka waż­ 
ność nauczania, prowadzonego w odpowiedni sposób. Rozważając kolejno różne 
przedmioty nauczania, zwłaszcza naukę o Polsce (która winna ulec poważnemu 
rozszerzeniu), naukę historji, naukę języka i literatury ojczystej, domaga się autor 
poważnej rewizji zarówno miałterjału, jak sposobów nauczania. „Zadaniem nauczy­ 
ciela każdego przedmiotu staje się bez czekania na rewizję programu — koń­ 
czy autor wywody na ten temat — • natychmiastowe zastanowienie się nad spe- 
cjalnem wykorzystaniem materjału naukowego swego przedmiotu do celów wy­ 
chowania państwowego i przy nauczaniu konsekwentne oddziaływanie wycho­ 
wawcze w tym kierunku. A chodzi tu z jednej strony o dostarczenie młodzieży 
sumy różnorodnych wiadomości, dotyczących Państwa Polskiego, z drugiej — 
o uświadomienie jej w zakresie obowiązków obywatelskich, postawienie jej przed 
oczy przykładów obywatelskiego czynu, obywatelskiej pracy i obywatelskich cnót. 
W realizacji tego zagadnienia trzeba 
mocno 
tkwić na 
gruncie 
życia i współczesności, tylko bowiem drogą nieustannego nawiązy­ 
wania do rzeczywistości i rzeczywistości tej analizowania obudzić możemy zain­ 
teresowanie młodzieży. I tu właśnie wielka różnica w stosunku do okresu nie­ 
woli: tam często świadomie uciekaliśmy od rzeczywistości w krainy przeszłości, 
ideału lub czystej wiedzy, dzisiaj — wszystko musimy do tej współczesnej rze- 
rzywistości sprowadzić, aby ją poznać i zrozumieć jak najdokładniej". 
Wśród specjalnych zabiegów wychowawczych wysuwa autor również na 
plan pierwszy sprawę przysposobienia wojskowego, jako instytucję, która jedyna 
może łączy się z zagadnieniem państwa prosto i bezpośrednio, wymaga od mło 
dzieży takiego wysiłku, jaki spełnia każdy dobry obywateli. Zwraca pnzytem 
autor uwagę na ważną okoliczność, by sprawa przysposobienia wojskowego była 
postawiona na płaszczyźnie czysto ideowej, nigdy zaś utylitarnej (środek zdoby-
		

/p0019.djvu

			— 
655 — 
cia pewnych ulg i przywilejów wojskowych), by traktowana była jako naturalny 
obowiązek obywatelsko-państwiowy. Z 'tego zaś wynika dalszy wniosek, 'by przy­ 
sposobienie iwopkowe nie było instytucją fakultatywną, lecz obowiązkową w pew­ 
nym przepisanym wieku hib klasie. Z innych organizacyj wychowawczych na 
specjalną uwagę zasługuje również harcerstwo, jako doskonała praca przygoto­ 
wawcza do przysposobienia wojskowego i wdzięczny warsztat wyrabiania waż­ 
nych cnót obywatelskich, oraz samorząd szkolny, który winien być przedewszyst- 
kiem doskonałą szkołą poszanowania piawa. Nieobojętne są wreszcie pod tym 
względem także inne organizacje szkolne, jak Koła Ligi Obrony Powietrznej 
i Przeciwgazowej, Ligi Morskiej i Rzecznej, kasy oszczędności i t, p. 
Jasne, rzeczowe i konsekwentne wywody swoje na temat wychowania pań­ 
stwowego kończy autor podobnie, jak jego towarzysz. „Szerokie pojęcie wycho­ 
wania państwowego ogarnia, jak widzimy, szerokie kręgi pracy, wkracza we 
wszelkie niemali dziedziny, we wszystkie komórki organizmu szkolnego. I tak 
właśnie być powinno. To jest serce, które swem tętnem organizm ożywia, to jest 
ta krew serdeczna, która krąży w żyłach pracy wychowawczej*. Bez tego serca 
i bez tej krwi praca staje się martwa, jałowa. I znajdą się napewno szkoły, 
w których mniej więcej wszystko, o czem mówiłem, jest stosowane, a mimo to 
nie mają one rumieńców życia, wegetują. Dzieje się tak dlatego, że w szko­ 
łach tych istnieją tylko formy bez treści, zabiegi bez odpowiedniego nastawie­ 
nie, czynności wychowaiwcize bez wychowawczego programu. A treścią właścliwą, 
jedyną, najgłębszą i wszystko ogarniającą w szkole, treścią taką, jaką za cza­ 
sów niewoli było dążenie do Polski Niepodległej — może być dzisiaj jedynie 
wychowanie dla najwyższego dobra, jakie posiadamy, dla Najjaśniejszej naszej 
Rzeczypospolitej. Gdy sobie należycie to uświadomimy — zniknie ze szkoły pol­ 
skiej pustka ideowa, minie kryzys wychowawczy, groźny i w skutki brzemienny, 
przez który szkoła polska obecnie przechodzi" . 
W. S. 
0 
Prasa o szkole i nauczycielu. 
W dzisiejszym przeglądzie prasy omawiamy również artykuły z ostatnich ty­ 
godni wakacyjnych w sprawach, które nie weszły do przeglądu poprzedniego. 
Stan szkolnictwa; kryzys gospodarczy. 
II. K u r j. C o d z. w artykule ,,t". Pomówmy o szkole polskiej (7.IX) zesta­ 
wił kilka „bolączek" aktualnych: ujemne skutki Tedukcji nauczycieli, konieczność 
jak najwydatniejszego zmniejszenia świadczeń materjalnych na rzecz szkoły, nie­ 
rozwiązanie kwestji matury, błędne metody, stosowane w nauce języka polskiego, 
postulat nauczania dlwóch języków obcych w gimnazjum. 
„Er." w airt. Kryzys gospodarczy a oświata (7 dni, 18) wskazuje, że teraz 
właśnie w okresie zubożenia społeczeństwa mści się błąd (polityki oświatowej: nie­ 
dostateczna liczba gimnazjów państwowych. 
St. Rymar w art. Opłaty w szkołach (Zórz a, lil.X) uważa iza błędną i sprzecz­ 
ną z Konstytucją politykę podnoszenia opłat szkolnych, zwłaszcza, że według okól­ 
nika mają one iść w zinacznej części na Tzecz 'Szkolnictwa innych stopni. Sygnalizu­ 
je spadek liczby uczniów w szkołach średnich. 
Natomiast według Eipressu 'Por. (232) ten spadek wraz ze spadkiem 
studentów, zapisujących się na filozofję lulb prawo, jest objawe.m dodatnim: zyska 
na tern wykształcenie izawodowe, tak potrzebne dla Polski. 
Dzienniki różnych miast przynoszą ciągle wiadomości o objawach nędzy 
wśród dzieci szkolnych; mówią też o środkach zaradczych. W Warszawie zorgani­ 
zowano pomoc ze strony młodzieży szkół średnich w dożywianiu dzieci ze szkół 
powszechnych. Kur jer Por. ' (232—3) proponuje, by dla ulżenia we wpisach do 
szkół prywatnych zorganizować pomoc wśród byłych wychowanków danych szkół 
i opodatkować (!?) młodzież szkół państwowych, jako bądźcobądź uprzywile­ 
jowaną. 
Piekło studentów na uniwersytetach opisuje M. Borowski (Expr. Por. 275), 
walkę o miejsca, niemożność dostania się na wybrany wydział. Uważa to za wynik 
zupełnie fałszywego ustroju szkolnego, przerostu szkół ogólnokształcących, któ­ 
rych absolwentom nie możemy zapewnić dalszych studjćw. 
Reglamentacja inteligentów J. Zagórskiego (Słowo 209) zaijmuje się dyspro­ 
porcją między ludźmi, posiadającymi średnie i wyższe wykształcenie ogólne, a łudź-
		

/p0020.djvu

			— 
656 — 
mi o wykształceniu zawiodowo-gospodaTCzem. W długiej apostrofie do kandydata 
uniwersyteckiego przestrzega go, że umiwersyitet nie da mu żadnego sipołeczdie 
produktywnego fachu, że powinien raczej postarać się o jakieś przygotowanie prak­ 
tyczne, kreśli obrazek ponury, ale jakżeż typowy i... prawdziwy: 
„Ale ty postąpisz inaczej. Choćbyś nawet nie miał środków na wykształ­ 
cenie, pieniędzy na opłaty, podręcznik, pokój, odżywianie dostateczne — za­ 
piszesz się na uniwersytet. Jednocześnie będziesz szukał zaTOibku. Na wykła­ 
dach nie będziesz widywany. Czas tein ci zajmie biuro lufo lekcje. Uczyć się 
będziesz w nocy. Dlatego w biurze będziesz niewyspanym, słabym pracowni­ 
kiem... Po kilku latach wyczerpującej i wyjaławiającej pracy dobrniesz do dy­ 
plomu. Wtedy nie będziesz miał energji na pójście przebojem przez życie. Bę­ 
dziesz zużyty. Zaśniesz na posadce. 
— 
Mogą cię zresztą zredukować". 
Na łamach Dziennika Gdyńskiego toczyła się polemika o typ szko­ 
ły, najbardziej odpowiadający w-spółczesnym potrzebom Polski, a specjalnie po­ 
trzebom lokalnym. J . Owiński uznaje za taki typ — typ humanistyczny, atakowany 
przez Dobrzyńskiego. 
Z. Zaleska w artykule O nowy typ szkoły (Kurj. Warsz. 252) proponuje 
stworzenie nowego typu szkoły średniej ogólnokształcącej, ze 
szczególnem 
uwzględnieniem sztuk plastycznych. 
Szkolnictwo prywatne. 
Dwa artykuły poświęcił szkole prywatnej specjalnie P. Sosnowski: Szkoła 
prywatna i Celowe wysiłki szkoły (Kur jer Warsz. 182, 2012}. W pierwszym 
•wskazał, jak olbrzymią pomocą dla władz oświatowych są szkoły prywatne, dla­ 
czego korzystać mogą z inicjatywy co do metod i środków w zakresie nauczania 
i wychowania, jak wytwarza się indywidualność szkoły. Porusza dalej kwestję sto­ 
sunku władz oświatowych do szkoły. 
„Jednego tylko zarzutu nie można pomyśleć nawet o szkole polskiej 
prywatnej, aby była którakolwiek anty-czy nic dość państwowo usposobiona. 
Znam to szkolnictwo niemal pół wieku z pracy bezpośredniej lub z opinji ko­ 
legów i rodziców i sądzę, że, gdyby ktokolwiek posądził polską szkołę pry­ 
watną o grzech taki, to mamy obowiązek to posądzenie jak najbardziej sta­ 
nowczo odrzucić. One wszystkie mają w całej swej atmosferze nietyłko ma­ 
łość, lecz i cześć dla Polski, dla Państwa Polskiego i to poczucie państwo­ 
wości wpajają środkami najbardziej w ich mniemaniu celowemi, którym słu­ 
szności żadną miarą odmówić ne można. 
„Chęć naginania nawet szkół prywatnych do realizowania wszelkich za­ 
rządzeń doraźnych władz oświatowych może szkoły o słabszym charakterze 
przełamać, ale jednocześnie zrobi je niewolniczemi, co będzie dla samych 
władz bardzo nieprzyjemne; szkoły o mocnych charakterach skłonić raczej 
może do zamknięcia, oo byłoby i dla władz i d'!a społeczeństwa krzywdzące". 
W artykule drugim daje kilka rad, jak szkoły mogą rozwijać swoje wysiłki 
dla podniesienia poziomu. Zaleca więc zorganizowanie pomocy naukowej dla grup 
uczniów słabszych w godzinach pozalekcyjnych, wciągnięce starszych uczniów do 
opiek nad zachowaniem się młodzieży poza szkołą, zbieranie danych o dalszych 
studljiach i losach swoich byłych wychowanków. 
„Szkoła w tych faktach będzie miała żywe dokumenty swej pracy, które 
przy sumiennem rozważaniu mogą niejedno w postępowaniu szkoły usprawie­ 
dliwić, ugruntować i nowe myśli podsunąć, lub zachęcić do zmiany tego czy 
innego środka czy sposobu postępowania, który nie wytrzymał próby życio­ 
wej". 
„L. R ." w artykule Szkoła polska (Rzeczpospolita 21 .VIII) żali się, iż 
mimo dobrych tradycyj i wysiłków szkolnictwa prywatnego „narażone (ono) jest 
na brak zaufana władz szkolnych, jest, rzec można, pod ustawicznym nadzorem" . 
Kwestionuje przedewszystkiem słuszność degradowania szkół „z ipowodu braku ak­ 
tywności w wychowaniu państwowem, „ożyli „antyipaństwiowości", wskazując, że 
z wyjątkiem komunistów — nie ma przecież w społeczeństwie polskiem żadnych 
elementów antypaństwowych; domaga się od władz szkolnych „zaufania do rodziny 
polskiej i pracowników szkoły". 
W. Jaworski w art. O polską szkołę prywatną (Myśl Narodowa 37) mó­ 
wi wtprost o „szykanach"; m. in, wspomina o sprawie niezatwierdzenia dyrektorów 
szkół prywatnych.
		

/p0021.djvu

			— 
657 — 
„Proceder ten, oglądany od strony szkoły prywatnej, jest odbieraniem 
resztek samodzielności szkole prywatnej.,. Oglądamy od stromy — • lu'dizi, jest 
poniewieraniem często najzasłużeńszych pracowników oświatowych". 
Tym zadom i skargom przeciwstawia się „t. i ." w artykule Poziom i wartość 
szkoły (Gazeta Polska 244), uważaijąc je za nieuzasadnione napaści opozy­ 
cjonistów. Zadaniem szkoły jest bowiem przygotowamie do życia obywateli pań­ 
stwa, pod tym też kątem musi się odlbywać klasyfikacja szkoły. 
„Musiało być w tych szkołach najwidoczniej wiele minusów wychowaw­ 
czych, skoro władze potraktowały je tak, a nie inaczej. Obowiązkiem władz 
jest wglądanie w to, by szkoła, ubiegająca się o prawa państwowe, szła po 
takiej limji wychowawczej, która jest lin ją państwową; wtedy dopiero może 
być mowa o uprawnieniach. Gdzie zaś niema limifi państwowej — tam nie 
może być mowy i o prawach państwowych. To chyba jest jasne". 
Zagadnienia wychowawcze. 
Nadal toczy się w prasie polemika na temat wychowania państwo­ 
wego, a raczej jego praktyki. Z jednej stromy zanotować można jako głosy waż­ 
niejsze artykuły: F. K, Rola i znaczenie wychowania państwowego (Dzień Po­ 
morski 281), „Dzeta" Na temat wychowania młodzieży (Polska Zach. 236, 
artykuł przedrukowany przez liczne dzienniki), z dirugiej — Obywateli nie jancza­ 
rów (Kurjer Zach. 200), I. Moszazeńskiej Narodowe, czy państwowe (Kurjer 
W a r s z. 271, replika I. Kardasza w Gazecie Lwowskiej 233). Przeciwnicy 
okopali się w swych redutach i ostrzeliwują się wzajemnie. Znamy już argumenty 
jednych i drugich. 
'Na tern większą uwagę zasługuje artykuł poniekąd „kompromisowy" St. R. 
w Tygodniku Ilustr. (Nowy rok szkolny, 35). Hasło to uważa autor za naj­ 
ważniejsze w danej chwili i konieczne dla Państwa, przytacza główne teizy z refe­ 
ratu M. Ziemmowicza na Zjeździe T. N . S . W ., jako program, „którego w zasadzie 
niepodobna kwestjonowiać. „Ale", jest i „ale": 
„Ale, przyjmując go nawet całkowicie, nie opędzimy się pewinym wątpli­ 
wościom. Kult państwa, jego władz, reprezentantów i ludzi zasłużonych jest 
chyba kardynalną podstawową wychowania szkolnego, a więc podnoszenie go 
obecnie do wartości postulatu nowego programu wychowania grozi tylko skie­ 
rowaniem nań jakiejś wyłącznej uwagi, budzi nieufność, że bez wyraźnego na­ 
cisku zgóry mogłoby być inaczej, Jakie będizie kryterjum, że to poszanowanie 
hierarchji i symbolów jest dostateczne, że się mu nie uchybia? Że wychowaw­ 
ca w właściwej mierze rozumie swoją rolę strażnika owego kultu. Otwiera się 
duże pole dla ingerencji zwierzchności pod tym -właśnie kątem widzenia. Ta 
ingerencja jest nieuniknionem następstwem „państwowości" programu szkol­ 
nego — zapewne. Ale można żywić obawę, cizy wielki zakres nauki szkolnej 
nie poniesie uszczerbku na rzecz zbyt rygorystycznie hodowanego „kultu". 
Państwowość wychowania jest wyraźnym warunkiem jedności politycznej 
kraju. Racjonalne i owocne zaszczepienie jej w szikole wydaje się być możliwe 
tylko na gruncie szczerej apolityczności szkoły". 
Najrozleglejsze zadania stawia pedagogom literat J. Braun w art. Pedagogja 
a cel wychowania (Gaz. Pol. 17.VII): dążenie do celów absolutnych ludizkości, 
w czeim przewodnikiem mają być dzieła Hoene-Wrońskiego. 
J. Hoppe żąda, by całe wychowanie skoncentrowane było około idei pracy, 
która powinna stać się tematem rozważań (Jutro Pracy 23). 
W sprawie sporu o koedukację, dłuższy artykuł pod tym tytułem M. Wachow­ 
skiego w Przewodniku Społecznym (8 — 9) zawiera zestawienie argu­ 
mentów pro i contra; autor dochodzi do wniosków negatywnych. Nowy Dzien­ 
nik ogłosił na tern temat ankietę. Nieliczne odpowiedzi (młodszych) wskazują ra­ 
czej dodatnie skutki (zebranie Nir. 271). 
Obok dość licznych artykułów, informujących rodziców o potrzebie i sposo­ 
bach współpracy ze szkołą, dość paradoksalnie brzmi artykuł J. Herlaine'a Naj­ 
gorsi wychowawcy (W spółczesny Pan 13), t. j . rodzice, którym należy pono 
odebrać wychowanie: szkoła powinna przejąć na siebie całkowite zajęcie się cza­ 
sem wolnym uczniów „przy pomocy odpowiednich sił pedagogicznych"!
		

/p0022.djvu

			— 
658 — 
O różnych kulturalnych środkach wychowawczych pisano stosunkowo nie­ 
wiele: o roli wychowawczej teatru J. ' Strzelecki (W i a d. Lit. 39) i J. Śllwowski 
(Kur. W a r s z. 259); o filmie —• A. Wolica '(Ekran i Scena 10), o szltuioe — 
„outsider" (Szkoła i sztuka, Świat Kobiecy 11). 
Z zagranicy. 
(Z iparu ostatnich miesięcy można zanoitować tylko parę poważniejszych arty­ 
kułów, informujących o szkolnictwie i prądach zagranicznych. Frizeglajd Po­ 
wszechny zreferował parę kweistyj w dziale Z zagadnień pedagogicznych 
i oświatowych (VII). — 
Jeden ze stypendystów wysłanych do Genewy, J. Piechoc­ 
ki, ogłosił artykuły Z wrażeń szwajcarskich (Gaz. Pol. 28.VII, 4.VIII), Omawia 
m, in. indywidualizm szkół szwajcarskich, stwierdza, że szkoły powszechne i semi­ 
naria nauczycielskie są tam bardziej -postępowe, niż gimnazja. 
— 
St. Kuczyński 
omawia organizację amerykańskich gimnazjów wieczornych, wskazując, że na na­ 
szym terenie gimnazja takie imogłyby skutecznie przyczynić się do podniesiena 
kulturalnego szerszych warstw. (Słowo Pol. 22.VIII). 
Z przeszłości. 
'W Gaizecie Św. znajdujemy pouczający szkic St. Łeimipicikiego Dziejowa 
rola uniwersytetów polskich (212 do 26.VII). — 
Ks.St,BednarskiogłosiłwPrzeg1. 
P o w s z. (IX) rozdział z hiisłorji szkół jezuickich w Polsce. — 'Dziennik Płoc­ 
ki drukował przez dłuższy czas wspomnienia W. Ciechowskiego Gimnazjum płoc­ 
kie i Płock w okresie 1877 — 
.1887. 
Nauczyciel. 
„Nauczyciele względnie nauczycielki gimnazjum państwowego — to za­ 
zwyczaj rozgoryczeni, przepracowani, źle płatni urzędnicy. Etaty ich obejmu­ 
ją często lekcje w kilku szkołach. Nie 'pamiętają częstokroć nawet nazwisk 
swych uczniów. Przerobić przepisany programem kurs, poprawić określoną 
ilość zadań, wywołać ucznia, postawić mu stopień — to jest ich obowiązkiem, 
izia to dostają skąpe wynagrodzenie, — i na tern się kończy ich stosunek 
,z klasą". 
Talki portret (czy karykaturę?) maluje J. Tomirski czytelnikom Walki (Nau­ 
czyciel a uczeń, 2C5); choć — prawda, zastrzega się, że nie stosuje tego do całego 
nauczycielstwa, bo w jego gronie „nie brak przecież j e d n o sit e k" innego pokroju. 
J. Pawłowski w art. Pedagogja i pedagodzy (D z. W i 1. 4 i 9.VII) rozróżnia 
przynajmniej 3 kategonje: inauczycieli-urzędnikówl, nauczycieli-służbisitów i prawdzi­ 
wych pedagogów powołania i czynu, którzy współżyją z młodzieżą i urabiają jej 
umysł, duszę i serce. 
Dotychczasową Specjalizację nauczycieli pragnie zmodyfikować ,,t. i ." (G a z, 
Pol, 279), zwłaszcza wobec dzisiejszych wiamunków rozkładu pracy po szkołach. 
O tegorocznych kursach wakacyjnych pisali: J. Sandel (o kursie germanistów 
w Gracu, Gaz. Pol. 2)1-5, 221) i E, Kowalski (o kursie biologicznym w iSkolem, 
I. K. C. 247). 
12.000 bezrobotnych nauczycieli szkół powszechnych alarmuje Dziennik 
B y d g. (238), ostrzegając młodzież przed wstępowaniem do seminarjów nauczyciel­ 
skich. 
J. K. w Robotniku (351) w związku z Uchwałą iprzeidłużenia terminu egza­ 
minów nauczycielskich przedstawia los starszych nauczycieli, mających zdawać 
egzamin i domaga się ustawy, że „nauczyciel szkoły polskiej, pracujący w niej bez 
przenwy od r. 1908, otrzymuje prawo nauczania" . 
I. Pannenkcwa w art. Prawo czy „swobodne uznanie" (A. B . (C. — 
295) ko- 
menltuije wyrok Niajw. Tryb. Adm. w sprawie niezatwierdzenia dyrektora szkoły pry­ 
watnej. 
P- L. 
Czy jesteś członkiem 
FUNDUSZU POGRZEBOWEGO?
		

/p0023.djvu

			— 
659 — 
Nowe 
książki. 
F. W . Foerster: Religja a kształcenie charakterów, dociekania psycho­ 
logiczne i pedagogiczne wskazania. Przełożył Józef Mirski. Nakład księgarni św. 
Wojciecha. Poznań, 1931, Str. VIII i 549. 
Dzieło „nawróconego" wolnomyśliciela, jak sam siebie Foerster nazywa, 
jest pociskiem, skierowanym przeciwko nowoczesnemu „naturalizmowi" pedago­ 
gicznemu, o którym mówi też ostatnia encyklika papieża Piusa XI o wychowaniu. 
Foerster nazywa ten kierunek „radykalizmem" i odmawia mu mocy wytwarzania 
„energji psychicznej". 
Uwaiż#, że etyka bezreligijna jest złudzeniem, bo „natu­ 
ralne skłonności do dobrego musi zapłodnić ideał nadludzki, jeśli powstać ma 
dostateczna przeciwwaga wobec również naturalnej skłonności do upadku, zdrady 
i zwyrodnienia" (188). W części I uzasadnia niezbędność religji (chrześcijańskiej) 
w (kształceniu charakteru, w części II (apologetycznej) dobitnie zaznacza nie­ 
zbędność t. izw. „wewnętrznego doświadczenia" do zdobycia religijnej pewności. 
W trzeciej części dzieła mówi autor o reformie pedagogiki religijnej. Nie wy­ 
starcza krzewić wiedzę 
o Chrystusie, trzeba budzić tęsknotę za Chry­ 
stusem, t. j . „budzić żywą duszę i jej podstawowe doświadczenia". 
Wytyczne 
owej reformy, ujęte w pięć punktów, omawia Foerster w ostatniej części swego 
dlzieła. Kończy postulatem wychowalnia humanistycznego, t. j. zużytkowania sta­ 
rożytności, jako przygotowania do chrześcijańskich wartości kształcących oraz 
kształcenia nowoczesnych pedagogów religijnych, którzy potrafią uprawiać „nau­ 
kę życia" i metodę indukcyjną. Z pośród kierunków „maturalistycznych" najwię­ 
cej zajmuje się psychoanalizą i zwalcza ją, choć założenie jej i(nie można leczyć 
charakteru jedynie moralizowaniem) uważa za słuszne. Wogóle dzieło ciekawe 
i każdy pedagog powinien się z niem zaznajomić. 
W. J. 
Dr. Karol Mi i k u 1sfc i. Badania psychologiczne w szkole średniej. (Spra­ 
wozdanie iz poczynań). Warszawa. iWydane staraniem gimnazjum im. M . Reja 
i gimnazjum im. J . Zamojskiego w Wairszawie, 1931. 
Książka dr. K . Mikulskiego, stanowiąc pierwsze bodaj drukiem ogłoszone 
sprawozdanie psychologa szkolnego u mas, zwróciła uwagę zapewne wszystkich, 
którym na sercu leży pogłębienie poczynań wychowawczych w szkole. Czyta się 
ją z zainteresowaniem, choć nasuwa się cały szereg zastrzeżeń. Autor, chcąc uza­ 
sadnić niejako wybór stanowiska, z jakiego pragnie pracę swą pirowadzić, poświę­ 
ca dość dużo kart przeglądowi „metod" współczesnej psychołogji. Wydaje mi się, 
że karty te nie powinny były być napisane. Są one'zbytecznym' balastem, obok 
tego zaś są niaogół bałamutne. Wzamian tego należałoby szerzej i więcej szcze­ 
gółowo opisać truidne wypadki, z jakiemi autor się zetknął, i omówić dokładniej 
środki, które do mich zastosował. Zwiększyłby przez to wpływ książki. Ograni­ 
czamy się z konieczności do tych dwóch uwag, gdyż mają ogólniejszy charakter, 
w ramach zaś krótkiej wzmianki w szczegóły wchodzić nie mogę. Nie możemy też 
podnieść szerzej i zalet książki. Na jedną chcę zwrócić uwagę: 'książkę znamio­ 
nuje głęboka wiara w potrzebę placówki psychologa szkolnego i zrozumienie jego 
zadań. Życzvć więc należy autorowi, by jak najliczniejszych znalazł naśladowców. 
S. B. 
Z pod prasy. 
Dyr. 
Bronisław Duchowicz: O napojach alkoholowych i alko­ 
holizmie z 20 rycinami. Bibljoifceka Higjeniczna. Zeszyt XVII. Książnica-Atlas 
T. N . S . W ., str. 92, rok 1931. Autor na początku wyjaśnia, co to są napoje alko­ 
holowe i jakie są właściwości alkoholu, oraz co to jest pokarm, a co używka, czy 
trucizna, a następnie oimawia fizjologiczne działanie alkoholu na organizm czło­ 
wieka, 
SPROSTOWANIE. 
W artykule pnof. dr. F . Ilesizića z Zagrzebia „O semiinarjaoh nauczycielskich 
iw) Jugosłaiwji („Przegląd Pedagogiczny" Nr. 23, str. 501 — 508)) zamiast igrecko-ka- 
tolickie dzielnice, religja grecko-katiollicka, ludność grecko-katolicka, winno być 
prawosławne dzielnice, religja prawosławna, ludność prawo sławna, 
Numer niniejszy podpisano do druku w dniu 28 października
		

/p0024.djvu

			KSIĄŻNIC A-ATLAS T. N. S. W. 
WARSZAWA 
LWÓW 
ul. Nowy - Świat 59. 
ul. Czarnieckiego 12. 
Tel. 223-65. 
, 
Tel. 30 -52. 
NOWE WYDAWNICTWA: 
CHMAJ-ZAGAJEWSKI 
10.000 SŁÓWEK NIEMIECKO-POLSKICH 
Szkolny słownik niemiecko-polski prof. Chmaja i Zagajewskiego został 
specjalnie ułożony pod kątem widzenia potrzeb szkoły: jest zwięzły a zara­ 
zem obejmuje wszystkie potrzebne wyrazy; jest ściśle przystosowany do 
używanych w szkołach podręczników do nauki języka niemieckiego. Cena 4.20. 
T. SZUMAŃSKI 
O NAJWAŻNIEJSZYCH PROJEKCJACH KARTOGRAFICZ­ 
NYCH, UŻYWANYCH W SZKOLE 
Tom 7. Bibljoteki Geograficzno-Dydaktycznej. Cena 2.20. 
M. HALLAUNBRENNER 
ĆWICZENIA PRAKTYCZNE Z FIZYKI W SZKOLE ŚREDNIEJ. 
CIEPŁO 
Cena 6.80 . 
Uwadze P.P . Profesorów fizyKi i chemji polecamy 
poprzednio wydane! 
M. HALLAUNBRENNER 
ĆWICZENIA PRAKTYCZNE Z FIZYKI 
Cz. I . OPTYKA. Cena 5.60. Cz. II . MAGNETYZM i ELEKTRYCZNOŚĆ. 
Cena 7.20. 
W. RYBCZYŃSKI 
ZBIÓR ZADAŃ Z FIZYKI Z WYNIKAMI 
dla klas wyższych szkół średnich. Cena 2.40. 
W. ZILLINGER 
ZBIÓR ĆWICZEŃ I ZADAŃ Z FIZYKI 
Cz. I —3.60 Cz.II —7.80. 
ST. PLEŚN1EW1CZ 
PODRĘCZNIK CHEMJI 
Cena 12 60. 
E. TENCZYN 
WYBÓR ĆWICZEŃ CHEMICZNYCH 
Cena 2.40. 
Redaktor i Wydawca: Henryk Galie. 
Nakładem Zarządu Głównego T. N. S. W . 
Drukarnia Zakładów Wydawniczych M. Arct, Sp. Akc. w Wanzawie, Czerniakowska 225. 
Opłata pocztowa uiszczona ryczałtem.