/p0001.djvu

			MIESIĘCZNIK KOŚCIELNY 
Organ Archidiecezyl Gnieźnieńskiej I Poznańskie! 
ROK 51 
KWIECIEŃ 1936 
NR. 4 
1. DZIAŁ URZĘDOWY 
38. 
O KATOLICKIE ZASADY MORALNE. 
Wielkopostny list pasterski J, Em. ks. Kardynała Prymasa. 
AUGUST 
ŚW. RZYMSKIEGO KOŚCIOŁA KARDYNAŁ PREZBITER 
TYT. S . MARIAE DE PACE 
ZE ZMIŁOWANIA BOŻEGO I ŁASKI STOLICY ŚW. 
ARCYBISKUP GNIEŹNIEŃSKI I POZNAŃSKI 
PRYMAS POLSKI 
LEGAT URODZONY, METROPOLITA 
Wielebnym Kapłanom i Wiernym Pozdrowienie i Błogosławieństwo 
w Panu. 
Mili Diecezjanie! 
Anarchja moralna pustoszy świat. Jakieś nieprzestrzenne siły 
łamią sumienia. Bolszewizacja umysłowości podważa wszelkie za­ 
sady etyczne. Dusze dziczeją. Zwierzęcieje człowiek. Pod pozorem 
liultury i postępu rozprzestrzenia się satanizacja życia. 
Tak jest gdzieindziej a nie powiem wam nic nowego, utrzymując, 
że się tak poczyna dziać i u nas. Jakby jakieś burzycielskie demony 
gnały przez kraj, dławiąc poczucie etyczne i siły moralne narodu. 
Ułatwiają im robotę prądy antykościelne, propaganda wywrotu i sto­ 
sunki gospodarcze. Ogół, zaniepokojony wtargającem barbarzyństwem, 
Miesięcznik Kościelny 
6
		

/p0002.djvu

			staje w obronie zdrowia moralnego i coraz zapalczywiej strzeże oby­ 
czajów chrześcijańskich. Ale powstają szkody. Mętnieją i ścichają 
sumienia. 
Kurczy się uczciwość. Zbrodniczość podnosi głowę. 
Niema szkół dostatecznych a trzeba rozbudowywać więzienia. 
Nie spełniłbym powinności pasterskiej, gdybym to przemilczał 
lub zamazywał. Czekacie, Diecezjanie kochani, na prymasowskie ode­ 
zwanie się, na słowo żadnym względem nie stłumione, któreby jako 
„miecz obosieczny" uderzyło w moralną gangrenę. Zadanie to ma speł­ 
nić niniejszy wielkopostny list pasterski. Wiążą mnie niestety roz­ 
miary i charakter orędzia i stąd poprzestanę na nielicznych szczegó­ 
łach, zaczynając od kilku uwag o zasadniczej nauce Kościoła w tym 
przedmiocie. 
To przypomnienie zasad katolickich jest tem potrzebniejsze, że, 
poza zanikiem moralności, z jednej strony wzmaga się propaganda in­ 
nych systemów etycznych a z drugiej odzywają się poza kołami ka- 
tolickiemi głosy o „etykę chrześcijańską". 
Mamy obowiązek oddzielić 
się od błędów a zarazem powinniśmy usuwać nieporozumienia. Jeżeli 
„etyka chrześcijańska", zaznaczana w ideologjach politycznych i zrze­ 
szeniowych, jest to samo, co etyka katolicka, znajdzie ona w tym 
liście swoje potwierdzenie. W innym wypadku odniesiemy się do niej 
z należytem zastrzeżeniem. 
Znamiennym objawem chwili bieżącej jest m, i. powstawanie or­ 
ganizacyj, mających za zadanie naprawę obyczajów i odrodzenie mo­ 
ralne. Jedne wprowadzają etykę sprzeczną z nauką Kościoła i przed 
temi przestrzegam. Drugie chciałyby pod protektoratem Biskupów 
umoralniać naród na zasadach Chrystusowych. Otóż z niniejszego listu 
pasterskiego wywnioskujecie, moi Diecezjanie, że taka liga obyczajowa 
już dawno istnieje i działa a jest nią Kościół katolicki. Ma on do te­ 
go mandat Zbawiciela, poparcie bożego autorytetu i pomoc Ducha 
Świętego. Kościołowi zawdzięczać należy, że Europa dawno nie zgi­ 
nęła w orgjach barbarzyństwa. Jeżeli i tą rażą Kościół nie wyprowadzi 
narodów chrześcijańskich z potopu zdziczenia, nanic nie zdadzą się 
ligi naprawy obyczajów. Nietylko te lub owe grupy, ale wszyscy po­ 
winni przyłożyć ręki do odrodzenia moralnego narodu w duchu Chry­ 
stusowym. Ale przebóg! nie twórzcie nowych organizacyj! Wkońcu 
trzeba będzie i te umoralniające ligi umoralniać. Nie zrzeszeń trzeba, 
ani statutów, ani regulaminów. Trzeba pracy! Współpracujcie z Ko­ 
ściołem! Do pracy zbiorowej macie wszelkie możności w Akcji Ka­ 
tolickiej. 
Ale przystąpmy już do tematu.
		

/p0003.djvu

			I, 
Z zasad etyki katolickiej, 
1. „Bój się Boga!" Tak brzmi w potocznem życiu życzliwa prze­ 
stroga przed złym uczynkiem. Wypowiada się w niej instynkt katolicki 
i instynkt ludzki. Jeden i drugi wiąże obowiązki moralne z Bogiem, 
Jeden i drugi uważa autorytet boży za źródło i podstawę powinności 
etycznej. Jeden i drugi odwołuje się do Boga, gdy chodzi o rację, dla­ 
czego należy czynić to, co dobre a unikać tego, co złe. 
„Bój się Boga!" znaczy, że człowiekowi żyć nie wolno według 
swego upodobania, lecz zgodnie z nadaną mu przez Stwórcę naturą 
ludzką. A więc nie tak, jak gdyby nie miał duszy, rozumu i wolnej woli. 
Nie tak, jak zwierzę żyje. Nie wedle swego kaprysu, nie wyłącznie dla 
przyjemności lub z przyzwyczajenia. Wszystko to, czego człowiek świa­ 
domie pragnie, co świadomie czyni i mówi, powinno odpowiadać po­ 
wszechnej ludzkiej zasadzie postępowania, która tkwi w duszy nor­ 
malnego człowieka. Nazywamy ją prawem przyrodzonem. Święty Pa­ 
weł pisze o niem, że nawet „poganie.., okazują treść zakonu, wypisaną 
na sercach swoich, której przyświadczy i własne ich sumienie, gdy róż­ 
ne ich myśli zaczną wzajemnie oskarżać się lub bronić" 
1 
). 
„Bój się Boga!" znaczy dalej, że chrześcijanin poza prawem przy­ 
rodzonem przestrzegać powinien objawionego prawa bożego, czyli de­ 
kalogu i moralnych zasad Chrystusowych. Więc katolik nie powinien 
tak żyć, jak gdyby nie było Objawienia, dziesięciorga przykazań bo­ 
żych, i tych przepisów, które boski Zbawiciel odkupionej ludzkości 
podał. Odkąd Chrystus oświadczył: „Jam jest światłość świata" 
2 
), nie 
może ludzkość pomijać Chrystusa jako prawodawcy a życie chrześci­ 
jan nie może się układać moralnie bez Ewangelji, 
„Bój się Boga!" znaczy, że należy żyć tak, jak sumienie każe. 
A głos sumienia, o ile ono nie jest wypaczone lub przymglone, to raz 
zachęta i pochwała, raz ostrzeżenie i wyrzut, zależnie od tego, czy 
czyn jest dobry lub zły. Tego głosu nie wolno tłumić. Biada człowie­ 
kowi, który zgłuchł na głos sumienia lub z sumieniem się targuje. 
Człowiek bez sumienia to barbarzyniec lub szaleniec. Sumienie kato­ 
lickie, owo „dobre sumienie", o którem często wspomina św. Paweł, 
czyli sumienie światłe, prawidłowe, czujne a wolne od skrupułów, jest 
niezawodną wykładnią prawa moralnego i pewną postawą etyczną 
człowieka. 
„Bój się Boga!" znaczy wreszcie, że każdy człowiek ulega odpo­ 
wiedzialności moralnej za siebie wobec Boga. Z własnego wyboru jest 
')Rzym.2,15. )Jan8,12. 
8*
		

/p0004.djvu

			człowiek dobry lub zły, cnotliwy lub zdrożny. Swobodą swej decyzji 
stanowi sam o wartości swojej. Postanawiając aktem wolnej woli ta­ 
kie lub inne postępowanie, odpowiada osobiście przed Bogiem za 
zgodność tego postanowienia z prawem moralnem. Taki jest wycho­ 
wawczy sens Pisma świętego, że przytoczę tylko znane słowa Ekle- 
zjastyka: „Bóg od początu stworzył człowieka i zostawił go w ręce 
rady jego. Przydał prawa i przykazania swoje: jeśli będziesz chciał 
prawa zachować i na wieki wiarę miłą trzymać, zachowają cię. Po­ 
łożył przed tobą ogień i wodę: do czego chcesz wyciągnij rękę swoją. 
Przed człowiekiem żywot i śmierć, dobro i zło: co mu się podoba, bę­ 
dzie mu dane" 
1 
). 
2. Wypływa stąd, że prawo moralne, to prawo boże, nie prawo 
przez Kościół stworzone. Jedynym zakonodawcą i gwarantem prawa 
moralnego jest Bóg. Kościół nie jest tu autorem, lecz nauczycielem, 
tłumaczem, stróżem. Kościół jest od tego, by boże prawo moralne po­ 
dawać, głosić, wyjaśniać, do warunków i zagadnień zastosowywać. 
Posłannictwem Kościoła jest wymagać, by katolicy prawa moralnego 
przestrzegali. Dlatego budzi sumienia, upomina błądzących, karci 
gorszycieli. Obowiązkiem Kościoła jest stać na straży czystości i pra­ 
widłowego przystosowywania prawa moralnego w poszczególnych wy­ 
padkach. Spełnia to z autorytetem, z powagą i naciskiem, świadom 
swej władzy i posłannictwa. 
Dalszym wnioskiem z powyższych zasad jest, że etyka katolicka 
nie jest etyką sprzeciwiającą się człowiekowi, poniżającą go lub pomi­ 
jającą jego istotę. To nie etyka, któraby nie uwzględniała jego prawdy 
życiowej i realnych warunków, zapominała o jego ciele i organizmie, 
kłóciła się z jego duszą i psychologją. Przeciwnie. Etyka katolicka 
to etyka prawdziwego, żywego, całego człowieka. Każe mu być czło­ 
wiekiem tam, gdzie go postawiła stwórcza wola Opatrzności. Każe mu 
być gospodarzem własnej duszy, gospodarzem swego ciała, gospoda­ 
rzem siebie. Sprowadzając do jedności moralnej wszystkie odruchy 
ludzkie i harmonizując całość człowieczą, etyka katolicka jest naprawdę 
człowieczą orjentacją życiową. Uszlachetnia nietylko zewnętrzne wła­ 
dze ludzkie, daje człowiekowi panowanie nad sobą, wewnętrzną wolność 
i odpowiedzialność za siebie. Uczłowiecza człowieka. 
Etyka katolicka nie jest etyką europejską, rasową, narodową, 
klasową, okresową, lecz etyką powszechną, ogólno człowieczą, wieczną 
i niezmienną, jak niezmienna jest ludzka natura. Etyka katolicka jest 
zawsze i wszędzie ta sama, niespożyta, nieugięta, bezkompromisowa. 
Nie uznaje topliwości zasad, nie dopuszcza elastyczności przepisów. 
l 
) Ekl. 15, 14—18 .
		

/p0005.djvu

			Zachodzą niekiedy błędy w zastosowywaniu jej do poszczególnych 
problemów, ale ponieważ nawet wtedy nie narusza się zasady, prędzej 
czy później błąd bywa za błąd uznany i zostaje naprawiony. 
3. Mylnie pojmuje etykę katolicką, kto w niej upatruje etykę za­ 
kazów. Wprawdzie zakazuje tego, co złe, ale zarazem nakazuje to, co 
dobre. Treścią etyki katolickiej jest nietylko alarm przed upadkiem, 
ale i przykaż wartości moralnych; nietylko wojna z grzechem, ale także 
kult cnoty. Nie tłumi więc wartości, nie uboży, lecz uposaża. Nie za­ 
pora to w życiu, nie lęk przed decyzją, lecz inicjatywa do produktyw­ 
nego działania. Duch etyki katolickiej to duch twórczy, duch zdobyw­ 
czy, duch postępu i rozwoju w nieskończność boskiej doskonałości: 
„aby człowiek boży był doskonały, do wszelkiej dobrej sprawy wy­ 
ćwiczony" 
1 
). Nie ścieśnia więc człowieka w jego człowieczeństwie 
a pobudza go do mistycznej żywotności w świecie nadprzyrodzonym, 
aby człowiek żył „jako mąż doskonały, w mierze pełnego wzrostu doj­ 
rzałości Chrystusowej" 
2 
). 
Nie jest też etyka katolicka etyką bierności, nie jest prawem sła­ 
bości ani kwietyzmu, lecz etyką pracy, opanowania siebie i zmagania się 
ze sobą. Kosztem wysiłku i walki zdobywają sobie wysubtelnienie 
ducha wszyscy, ale zwłaszcza natury bogate, jednostki silne i namiętne. 
Nie małą jest rzeczą pokonywać wytrwale swą słabość, zwyciężać 
zmienność i opanowywać wszystkie odruchy niższe. Łatwo jest rzeczy 
wielkie i święte postanawiać, ale żeby je przeprowadzić i osiągnąć, 
trzeba napinać całą energję woli. Gdy pokusa szaleje, gdy wewnętrzna 
więź moralna niby pajęczyna słabnie, gdy podniebne wzloty zniżami się 
kończą, gdy po zdobyczach następują porażki a po bohaterstwach ob­ 
jawia się człowiekowi upokarzająca mdłość woli, jakiż to męczenny 
trud znaczy wzrost moralny człowieka. Jakim, jak bohaterskim wysił­ 
kiem stanęli na wyżynach święci. Prawdziwe to olbrzymy woli i ener- 
gji, genjusze dobra, elita mocarna ducha ludzkiego, niepohamowani 
gwałtownicy niebiescy, rewolucjoniści boży wśród przyziemnego tłumu! 
Bez aktywności i trudu nikt nie spełni nakazu Chrystusowego: 
„Bądźcie wy tedy doskonali" 
3 
). Nie będziemy etyczni z racji odziedzi­ 
czonych zalet rodzinnych i rasowych popędów, z racji klimatu i wpły­ 
wów kosmicznych; nie będziemy etyczni dlatego, żeśmy inteligentni, 
żywi, zdobywczy, wysoko postawieni. Trzeba wolę wytężyć ku dobre­ 
mu, trzeba duszę krzepić środkami nadprzyrodzonemi. Jest to nasz 
nieoszacowany przywilej, że mamy w tym celu do dyspozycji Sakra- 
menta święte, Mszę świętą, modlitwy, rekolekcje. Ileż objawów na to 
wskazuje, że tego przywileju wykorzystywać nie umiemy! 
') II. Tym. 3, 16. 
2 
) Ef. 11, 13. 
- 
1 
) Mat. 5, 48.
		

/p0006.djvu

			4. Wreszcie chciałbym zaznaczyć, że etyka katolicka porządkuje 
indywidualny czyn człowieka i wszelkie ludzkie czyny zbiorowe. Jak 
w życiu jednostki zasadniczo to jest dobre, co jest zgodne z naturą 
ludzką a złem to, co z nią jest sprzeczne, tak w życiu zbiorowem za­ 
sadą moralną ustroju i działania jest zgodność z naturą człowieczą. 
Etyka katolicka nie buntuje jednostki przeciw zdrowej kolektywności, 
ale też jednostki na łaskę i niełaskę kolektywności nie wydaje. Wiąże 
jednostkę z rodziną, z ustrojem społecznym, z narodem, z państwem, 
ale jej chroni, żądając, by w społecznościach człowiek pozostał czło­ 
wiekiem i miał człowiecze prawa. Nie sprzeciwia się etyka katolicka 
żadnej formie politycznej i nie odrzuca żadnego społecznego układu, 
byleby w nich natura ludzka nie doznawała krzywdy. Zatem etyka 
katolicka to nie system państwowy, nie ustrój społeczny, nie program 
ekonomiczny, lecz zasady moralne, niezmienne i wieczne, które nor­ 
mują zarówno przyrodzone prawa człowieka w przetwarzających się 
ustrojach jak i przyrodzone prawa kolektywności do człowieka. 
Etyka katolicka obejmuje przeto całego człowieka i wszystkie 
ludzkie zagadnienia. Zasadniczym błędem jest twierdzenie, jakoby 
etyka katolicka „nie miała nic do szukania w praktycznych sprawach 
życia". 
Sumienie katolickie to sumienie jednostkowe, sumienie ro­ 
dzinne, społeczne, narodowe, państwowe. Ono sprowadza wszystko do 
jednej normy. Wszystko łączy w ład etyczny, bo „Bóg nie jest Bogiem 
rozterki, lecz pokoju" 
1 
). Z jednego i tego samego sumienia rodzą się 
małe i wielkie czyny, cnoty ukryte i postanowienia rozstrzygające o lo­ 
sach miljonów. Gdziekolwiek zaś ze zbiorowego życia usuwa się etykę 
katolicką, prawem staje się swawola i siła — a w dalszym następ­ 
stwie dzikość i barbarzyństwo. Współczesne męczarnie ludzkości stwier­ 
dzają to dowodnie. 
Jak wielki, wspaniały i jasny jest Bóg w ustanowieniu moralnych 
praw człowieczych! „Pójdźcie, pokłońmy się i upadnijmy i płaczmy 
przed Panem, który nas stworzył" 
2 
). „Oto Bóg wysoki w mocy swojej, 
a żaden z nas nie jest mu podobny między prawodawcami" 
3 
). 
II. 
Z naszych grzechów. 
Gdzieżbym mógł w jednem rozmyślaniu przejść wszystkie dzie­ 
dziny naszego życia, które wymagają większej lub mniejszej naprawy 
moralnej? Ograniczam się do kilku szczegółów. Zacznę od naszego 
stosunku do Boga. 
*) I. Kor. 14, 33. 
s 
)Ps.14,6. 
3 
) Job. 36, 22.
		

/p0007.djvu

			1. Niejednokrotnie przestrzegałem was przed bezbożnictwem, 
które stanowi najpotworniejsze szaleństwo naszych czasów. Walka 
z Bogiem w niczem nie sfolgowała. Zwiększa z roku na rok za* 
kres swych wpływów a stosując znaną taktykę rewolucyj anty- 
religijnych, uderza coraz namiętniej w Kościół i duchowieństwo. Gdzie 
może, psuje opinję kleru. W postawie niesympatycznej i odstręczają­ 
cej maluje księdza w pismach i powieściach. Rolę Kościoła w Polsce 
osądza krytycznie. 
W najjaskrawszej formie występuje ta robota w wzmożonej pro- 
pagandzie komunistycznej. Coraz sprytniej maskuje się w występach 
wolnomyślicieli. Ostatnio przejął ją ruch młodowiejski. Pracuje on 
w duchu bezbożnictwa, kłócąc chłopa z księdzem, rzucając hasła życia 
bez wiary i Boga oraz proponując odbudowę kultu bóstw słowiańskich. 
Jego wysłańcy szerzą w duchu bezbożnictwa ordynarny i bolszewicki 
antyklerykalizm, zalecając zastąpienie katolickiej etyki na wsi etyką 
świecką i swobodnym obyczajem a niejednokrotnie nawołują chłopa do 
radykalizmu i wywrotu. 
Wiem, że wieś wielkopolska, dążąc do pełnego rozwoju idei ludo­ 
wej, stanowczo opiera się kierunkom antykościelnym i walce z Bogiem. 
Wieś wielkopolska chce wiejskiej działalności organizacyjnej i oświa­ 
towej, ale zgodnie z prawem bożem; chce wielkiego ruchu ludowego, 
żąda zdrowych stosunków ekonomicznych, ale w oparciu o prawdę ży­ 
ciową i sumienie katolickie. Wyrażam za to wsi wielkopolskiej szczere 
uznanie. Pamiętacie te niedalekie czasy, kiedy ksiądz organizował 
wieś wielkopolską. Przysłużył się jej wybitnie, nie nadużywając wa­ 
szego zaufania. Dziś ksiądz wycofuje się z zarządów banków i spółek 
wskutek nowych zarządzeń Kościoła. Wycofuje się z honorem. Żegna­ 
cie go z wdzięcznością i żalem. Pozostanie waszym oddanym prze­ 
wodnikiem duchownym. Odnoście się do niego i nadal z ufnością i czcią. 
Dochowajcie mu wierności. W razie potrzeby umiejcie stanąć w jego 
obronie. Nie wpuszczajcie do wsi naszej bezbożnictwa, antykleryka- 
lizmu, wywrotu! Złe jest to ziarno, wrogi to siew, z którego ma wy­ 
róść nienawiść do Boga i Kościoła. Wici, zwiastujące mobilizację rady­ 
kalizmu i rewolucję — to głosy fałszywych proroków. Uniwersytety 
ludowe, wychowujące fanatyków wsi bezbożnej, stanowią wielką ujmę 
dla ducha i honoru ruchu wiejskiego. 
2. W stosunkach ludzkich pierwszem prawem bożem jest miłość 
bliźniego. Prawo to o tyle jest nowe, że je Chrystus rozciągnął także 
na przeciwników i prześladowców i kazał nam miłować bliźniego jak sie­ 
bie samych. Jest zaś tak zasadnicze, że stanowi główną podstawę 
»J Obj. 2, 10.
		

/p0008.djvu

			oceny chrześcijaństwa indywidualnego i zbiorowego. Pod tym wzglę­ 
dem życie dzisiejsze ma wielkie braki. Wskażę na trzy szczegóły. 
a) Opatrzność wystawiła naszą miłość bliźniego na dziejową pró­ 
bę. Zdajemy w obliczu wieków egzamin ze swej etyki i sumienia wobec 
nędzy, która miljony zamęcza w strasznym uścisku. Byliśmy przyzwy­ 
czajeni do pewnego dobrobytu i w pierwszej chwili nie zdawaliśmy so­ 
bie sprawy z niebywałego zjawiska nędzy. Sądzono, że głodni sami so­ 
bie winni, bo nie pracują, bo to łazęgi. Dziś już rozumiemy, że do­ 
tknęła nas powszechna klęska elementarna a bezrobotni i bezdomni są 
jej ofiarami. Rozbudowujemy więc zorganizowaną dobroczynność ka­ 
tolicką, która dawniej dostatecznie zaopatrywała niewielką biedę. Po­ 
mnażamy dobroczynność prywatną. Nauczyliśmy się dawać więcej niż 
poprzednio, dawać dużo. Dobroczynność weszła w budżet domowy 
jako pozycja stała i znaczna. Zorganizowany przez „Caritas" Tydzień 
Miłosierdzia a ostatnio Tydzień Bezrobotnych w Poznaniu miały nieby­ 
wałe powodzenie. Czy możemy na tern poprzestać? Czy daliśmy i da­ 
jemy, ile powinniśmy? Czy ten legjon biedaków tak miłujemy i tak 
traktujemy, ,,jak siebie samych"? Daleko nam do tego. A jednak ta­ 
kie a nie inne jest prawo moralne: „jak siebie samego". 
W Poznaniu znika „Wesołe Miasteczko" (jakże smutnej pa­ 
mięci!), a już wyrosły okropniejsze nędzą Naramowice, gdzie się nawet 
we fortach opancerzyło nieludzkie nędzarstwo. Na południu powstaje 
proletarjackie „nowosiedle pod Świerczewem", na północy tworzy się 
przy alei bałtyckiej kolonja „Abisynja" i t. d. Pod innemi nazwami, 
w innej postaci i mierze każde miasto przeżywa to samo. A ta cicha, 
niezszeregowana a nieraz tak nieprawdopodobna nędza na wsi! 
Więc? Gdyby to spotkało nas, jakie mielibyśmy pretensje do 
tych, którzy o krok żyją regularnym rytmem skromnego, ale człowie­ 
czego bytu? Czy w bezgranicznym żalu pocieszałaby nas świadomość, 
że oni już nic więcej dla nas uczynić nie mogą i nie powinni? 
Miłość bliźniego musi nabrać najżywotniejszej treści! 
b) Poza bezbożnictwem największą potwornością naszych stosun­ 
ków jest wyniesienie nienawiści do hasła, zasady, obowiązku. Trafiały 
się zawsze wypadki nienawistnego nastawienia i nienawistnych czynów. 
Dzisiaj atoli przeżywamy okres gloryfikacji, kanonizacji nienawiści. 
Nienawiść rozsadza społeczeństwa. Wyziębia świat. 
U nas rozpanoszyła się nienawiść głównie w życiu publicznem. 
Kto z innego obozu, a zwłaszcza kto politycznym przeciwnikiem, tego 
uważa się naogół za wroga. Nie uznaje się w nim nic dobrego, ża­ 
dnych zalet, żadnych zasług. Przeciwnik musi być zły. Do niego sto­ 
suje się bez skrupułu kłamstwo, podejrzenie, oszczerstwo. W swoim
		

/p0009.djvu

			obozie wszystko się toleruje, u przeciwników niemal wszystko się po­ 
tępia. Wyklucza się nawet możność zgody i współpracy. Tak było 
w okresie walki klas. Tak aż zbyt często bywa w walce o władzę 
i wpływy polityczne. Taka bywa nieraz zwykła polemika niepolityczna. 
Przypomnę, że moralność katolicka każe upatrywać bliźniego 
w każdym człowieku, mimo jego grzechów czy błędów. Także w prze­ 
ciwniku każe nam szanować dobrą wolę, uczciwość, zacność, zasługę. 
A miłować każe Chrystus wszystkich bez wyjątku: „A ja wam powia­ 
dam: Miłujcie nieprzyjacioły wasze, dobrze czyńcie tym, którzy was 
mają w nienawiści, a módlcie się za prześladujących i powtarzających 
was, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebiesiech, który 
każe słońcu swemu wschodzić na dobrych i złych i spuszcza deszcz na 
sprawiedliwych i niesprawiedliwych" 
1 
). 
Ale, powie ktoś, to ludzie nietylko źli, ale wybitnie szkodliwi; 
przecież trzeba ich uczynić nieszkodliwymi. Owszem. Błąd i fałsz bę­ 
dziemy uważali za błąd i fałsz, zbrodnię za zbrodnię, grzech za grzech, 
przewrotność za przewrotność, apostazję za apostazję, bolszewizację 
za bolszewizację. Przeciwstawiać się będziemy każdej złej propagan­ 
dzie. Zwalczać będziemy legalnemi środkami wszelkie zamachy na 
Boga, wiarę, moralność, naród, państwo. Bolszewizmowi i pogaństwu 
sprzeciwiajmy się walnie. Ale, ale nawet bolszewików, jako ludzi a lu­ 
dzi błądzących, będziemy kochać i będziemy ich jako bliźnich i braci 
polecać Bogu i Jego miłosierdziu. Boskie Serce Jezusa wszystkich obej­ 
muje. Rczprzestrzeńmy swoje małe ludzkie serca! 
c) Problem żydowski istnieje i istnieć będzie, dopóki żydzi będą 
żydami. W poszczególnych krajach to zagadnienie ma różne natężenie 
i różną aktualność. U nas jest ono specjalnie trudne i powinno być 
przedmiotem poważnych rozważań. Tutaj dotykam krótko jego strony 
moralnej w związku z dzisiejszem położeniem. 
Faktem jest, że żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią 
w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bol­ 
szewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na 
obyczajność jest zgubny a ich zakłady wydawnicze propagują porno- 
grafję. Prawdą jest, że żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i pro­ 
wadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ 
młodzieży żydowskiej na katolicką jest naogół pod względem religijnym 
i etycznym ujemny. Ale — bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy żydzi 
są tacy. Bardzo wielu żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, 
miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł 
*} Mat. 5, 44-45.
		

/p0010.djvu

			rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi 
także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, czcigodnych. 
Przestrzegam przed importowaną z zagranicy postawą etyczną, 
zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką 
katolicką. Wolno swój naród więcej kochać; nie wolno nikogo niena­ 
widzić. Ani żydów. W stosunkach kupieckich dobrze jest swoich 
uwzględniać przed innymi, omijać sklepy żydowskie i żydowskie stra­ 
gany na jarmarku, ale nie wolno pustoszyć sklepu żydowskiego, 
niszczyć żydom towarów, wybijać szyb, obrzucać petardami ich domów. 
Należy zamykać się przed szkodliwemi wpływami moralnemi ze strony 
żydostwa, 
oddzielać się od jego antychrześcijańskiej kultury, 
a zwłaszcza bojkotować żydowską prasę i żydowskie demoralizujące 
wydawnictwa, ale nie wolno żydów napadać, bić, kaleczyć, oczerniać. 
Także w żydzie należy uszanować i kochać człowieka i bliźniego, choć­ 
by się nawet nie umiało uszanować nieopisanego tragizmu tego narodu, 
który był stróżem idei mesjanistycznej a którego dzieckiem był Zbawi­ 
ciel. Gdy zaś łaska boża żyda oświeci a on szczerze pójdzie do swo­ 
jego i naszego Mesjasza, witajmy go radośnie w chrześcijańskich 
szeregach. 
Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów antyży­ 
dowskich judzą. Służą oni złej sprawie. Czy wiecie, kto im tak każe? 
Czy wiecie, komu na tych rozruchach zależy? Dobra sprawa nic na 
tych nierozważnych czynach nie zyskuje. A krew, która się tam nie­ 
kiedy leje, to krew polska. 
3. Na trzeciem miejscu poruszam zwięźle bolączki na tle siódmego 
i dziesiątego przykazania. Nie wchodzę tu w zasady etyczne ustroju 
społecznego. 0 tej palącej sprawie, da Bóg, napiszę osobno. Nie będę 
też wykazywał klęsk moralnych i grzechów, które powoduje głód, nędza, 
tułactwo, bezdomność i wogóle utrata tych warunków, w których czło­ 
wiek czuje się normalnym członkiem społeczeństwa. Chcę natomiast 
wspomnieć o tern, jak to w zwykłych warunkach bytowania panoszy się 
nieuczciwość między ludźmi. 
Mamżeż to wyliczać? Mamżeż te krzywdy ludzkie wykazywać? 
Znacie to, jak się ludzie okłamują. Głośne są te sprzeniewierzenia 
w bankach, gminach, urzędach, przedsiębiorstwach. Kto pożyczył, nie 
oddaje, choć może. Dzierżawca dzierżawy nie płaci, choć ma z czego. 
Nie pokrywa się rachunków w sklepie i u rzemieślnika. Co gorsza. 
Zawiera się umowy z myślą niedotrzymania ich. Świadomie wprowa­ 
dza się w błąd i krzywdzi. Pracodawca nie chce opłacać pracobiorcy. 
Robotnik nie pracuje mimo zapłaty. Fałszuje się testamenty. Kupuje
		

/p0011.djvu

			się fałszywych świadków w sądzie. Bandytyzm pojawia się po wsiach 
i miastach. Z cicha szerzy się pomruk grabieży. 
Na co to wszystko wskazuje? W sumieniach załamuje się po­ 
czucie prawości, uczciwości, sprawiedliwości. Zjawisko groźne w ludz- 
kiem spółżyciu! Ono prowadzi do społecznego rozstroju. 
Kochani Diecezjanie! musimy wytężyć wszelkie siły, by przykaza­ 
nie: „nie kradnij!" odzyskało w sumieniach moc prawa bożego. Trzeba 
w życiu odbudować uczciwość i zacność. Słowu „złodziej" należy przy­ 
wrócić znaczenie biblijne. Jakżeż dobitnie pisze o tern Św. Paweł: 
„Czemu raczej krzywdy nie przyjmujecie? czemu raczej szkody nie 
cierpicie? Ale wy krzywdę czynicie i szkodzicie, i to braciom. Czy nie 
wiecie, że niesprawiedliwi nie oddziedziczą Królestwa bożego? Nie łudź­ 
cie się: ...ani złodzieje, ani łakomi,... ani drapieżcy nie oddziedziczą 
Królestwa bożego" 
1 
). 
4. Przed dwoma laty wspólnym listem pasterskim przestrzegli 
Biskupi Polskę przed propagandą niezgodnej z dekalogiem swobody 
obyczajów. Muszę do tego tematu powrócić, zgęszcza się bowiem na­ 
około nas niezdrowa atmosfera, nasycana erotyzmem i zmysłowością. 
Darujcie, że tu i tam padnie słowo twarde. 
Czyż człowiek nie poto ma od Stwórcy rozum, by rozeznawał, co 
w jego instynktach i w ich zaspokajaniu jest dobre a co zdrożne? Czyż 
nie poto ma wolną wolę, by nią to opanowywał, co brutalne i zwie­ 
rzęce. Czy to człowiecza kultura zalegać kabarety i domy rozpustne? 
Czy to męskość i kultura męskości usidlać kobiety, uwodzić cudze żony, 
wypędzać z domu swą ślubną towarzyszkę życia, rozbijać spokojne 
rodziny? Czyż to rozrywka dla ducha ludzkiego ten rozpustny ton 
zabaw, ten element zmysłowy w tańcach nowoczesnych, ta często tak 
mało przystojna elegancja towarzyska? 
A co sądzić o ataku na duszę i obyczaj młodzieży? Wśród naj­ 
zdolniejszych młodzieńców szerzy się w imię bezapelacyjnego prawa 
postępu zasady niekrępowanego użycia, W psychologji dziewczęcia 
zwalcza się uczucie naturalnej wstydliwości. Jakie tematy omawia się 
w obozach młodzieży? Z jaką tendencją i z jakim rezultatem? 
Jeżeli do tego dodamy bezczelność demoralizacji publicznej, 
wzrost pornografji, orgje w prasie, sztuce i literaturze, ordynarnienie 
wspólnych plaż, ze zgrozą stwierdzimy, że hasło swobody dla chuci 
w dalszym ciągu szerzy spustoszenie w obyczajach, podrywa pierwia­ 
stki kultury wewnętrznej i poczucie etyczne współczesnego człowieka. 
Rozwiązłość, karłowacąc człowieka, burzy rodzinę, grzebie narody. Ze 
*) I. Kor. 6, 7—11.
		

/p0012.djvu

			spróchniałego pnia nie wystrzeli tężyzna i wielkość. Rozpusta zabija 
genjusza rasy. 
Nie mogę tu pominąć zadania prasy. Nie mam na myśli pism, które 
głoszą etykę sprzeczną z zasadami katolickiemi lub są organami porno- 
grafji. Takie wydawnictwa powinniśmy bezwzględnie rugować jako 
czynnik rozkładowy. Chodzi mi raczej o te pisma, które chcą być 
pismami społeczeństwa katolickiego. Czy jest w nich na miejscu to roz­ 
mazywanie sensacyjnych skandalów? Poco to wtajemniczanie w budu- 
arowe, tak mało wyszukane sekrety gwiazd filmowych i królowych 
piękności. A te wykolejenia w dziale powieściowym, a te fatalne kry­ 
tyki literackie, a te ankiety nieszczęśliwe i te niewiarogodne dodatki 
romansowe! Ze wstydem odkładamy nieraz dziennik i serdecznie gnie­ 
wamy się na redaktorów, że nie mają względu na katolicką kulturę czy­ 
telnika. Oby każda redakcja była przejęta wychowawczem dostojeń­ 
stwem swego zawodu w tym stopniu, by chwytanie publiczności brzy­ 
dotą zupełnie pozostawiała prasowemu huligaństwu! 
Wreszcie słówko o literaturze. Sztuka w teatrze, książka w rękach 
społeczeństwa kształci lub deprawuje smak i sumienie nawet, gdy autor 
tego nie zamierza. Czegóż nie dały ludzkości i jej kulturze duchy na­ 
znaczone charyzmatem natchnienia! Ale jakżeż strasznie zaważyła na 
rozwoju ducha ludzkiego literatura skąpana w lubieży! I w Polsce roz­ 
chodzą się literaci na punkcie funkcji społecznej swych tworów. Nie 
cała literatura piękna jest w służbie piękna. Stęchlinę moralną czuć 
niejednokrotnie w atmosferze literackiej. Strasznem obciążeniem dla 
ducha polskiego jest literatura, kładąca nacisk na seksualną stronę życia, 
literatura jakby zastrzeżona negacji cnót rodzinnych, rozwodom, zdra­ 
dzie małżeńskiej, bezwstydowi, zboczeniom. Bezkrytycznie nowości 
literackich przyjmować nie można. Z poklaskiem witajmy dzieła dobre. 
Bezwzględnie oddalajmy od domów i bibljotek zgniliznę, choćby z firmą 
genjusza. 
O iluż grzechach należałoby jeszcze wspomnieć! Ileż pracy etycz­ 
nej czeka nas! Ile naprawy i odbudowy moralnej! 
Pod krzyżem Zbawicielowym, w skupieniu wielkopostnem, po 
rachunku sumienia bijmy się w piersi: nasza wina, nasza wina, nasza 
bardzo wielka wina. Z łaską Ducha Świętego postanówmy serdeczną 
poprawę i przystąpmy do spowiedzi, aby uzyskawszy przebaczenie win, 
zupełnie oderwać się od złego i stanowczo skończyć z grzechem. Nie­ 
jeden nie czyni rozbratu ze złem życiem, bo się nie zdobywa na spo­ 
wiedź. 
Módlmy się do Boskiego Serca Jezusowego o skruchę i spowiedź 
dobrą dla siebie i grzeszników.
		

/p0013.djvu

			III. 
Ze zdroży zasad etycznych, 
Kochani Diecezjanie! Ostatnia część listu ma wam być przestrogą 
przed fałszywemi zasadami etycznemi. Stosunki uzasadniają ją ponad 
wszelką wątpliwość. 
1. Zasadniczym błędem niemal wszystkich etyk poza katolicyzmem 
jest fałszywe ustosunkowanie się do człowieka. Już w pierwszej części 
niniejszego listu wskazywałem na to, że etyka katolicka jest etyką naj- 
właściwiej ludzką, bo jej zasadą jest prawda natury ludzkiej i rzeczy­ 
wistość pełnego człowieczeństwa. Człowiek jest w tej etyce człowiekiem 
prawdziwym, żywym, z ciałem i duszą, z rozumem i wolą; jest tu 
jednostką i istotą społeczną, ma cele ziemskie i niebieskie, doczesne 
i wieczne. W innych etykach natomiast człowiek jest inny, bo często 
w swem człowieczeństwie pomniejszony, naogół bez początku z Boga, 
bez przeznaczeń pozagrobowych, bez światła z góry, bez Odkupienia, 
bez życia nadprzyrodzonego. Etyki niekatolickie wyzwalają człowieka 
od zależności od Boga i jego prawa, nie uznawają przepisów moralnych 
związanych z religją. 
Zdawałoby się, że etyka, pomijająca Boga i Objawienie, powinnaby 
być prostsza i łatwiejsza a okazuje się, że jest dla człowieka niesto­ 
sowna i zgubna. Gdy gwarantem etyki przestaje być Bóg, staje się nim 
w praktyce egoizm osobisty, swawola, interes grupowy. Człowiek od­ 
cięty od wiecznych horyzontów moralnych, przedzierżga się łatwo 
w zwierzę i wydaje swe życie na barbarzyństwo. 
Trafiają się ludzie dumni z tego, że kierują się etyką dobrego 
tonu, etyką dżentelmeńską, etyką honoru. Fasada nadaje charakter 
gmachowi, ale tylko w pewnej mierze stanowi o jego wartości. Po­ 
dobnie mają w stosunkach ludzkich znaczenie układ i formy towarzy­ 
skie, ale nie mogą zastąpić sumienia. Dżentelmaristwo i honor, pojęte 
jako „surogat cnoty", czy też jako pewna uczciwość, wypływająca 
z poczucia własnej godności, mogą ludzkiemu współżyciu oddać przy­ 
sługi, ale nie stanowią systemu etycznego. Więc zawodzą nieraz stra­ 
szliwie. Czyż nie spotykamy się z honorem mało etycznym? Zabrania 
honor przywłaszczać sobie z cudzej kieszeni złotego, ale pozwala za­ 
brać żonę przyjaciela. Za święte uważa honor zobowiązania zaciągnięte 
wobec przygodnej znajomości, ale nie uznaje tych samych zobowiązań 
wobec własnej żony, która długie lata była mężowi wierną towarzyszką 
życia, poświęciła mu piękność i młodość, dała mu zdrowe i czarujące 
dzieci. Honor pozwala mężowi taką żonę wydalić z domu, pozostawić
		

/p0014.djvu

			w opuszczeniu, upokorzeniu i biedzie, z alimentami, które sobie zdo­ 
łała wyprocesować. Honor pozwala na to, że własne dzieci stają się 
sierotami, nie mają należytego wychowania, tracą możność nauk. Bywa, 
że przed człowiekiem z honorem trzeba domy zamykać, by uniknąć 
skandalów i tragedyj. 
— 
Przyznacie mi, kochani Diecezjanie, że honor 
etyki nie zastąpi. 
2. Przez dziesiątki lat narzucała się światu etyka materjalistyczna, 
której socjalizm nadał zabarwienie klasowe. Zrodziła się z niewierzą­ 
cego liberalizmu a kończy w bolszewiźmie. Dla duszy niema w tej etyce 
miejsca. Traktuje człowieka jednostronnie, w typowem odcięciu od 
Boga i wiecznych zasad. Do etyki katolickiej, do moralności objawionej 
odnosi się bezwzględnie wrogo. Jest to etyka swobody obyczajowej, 
klasowej nienawiści i walki. Zawiodła jednak oczekiwania, bo nowego 
etycznego człowieka nie stworzyła. Wyrządziła wiele szkód w sumieniu 
i życiu narodów chrześcijańskich. Od lat dwudziestu popycha ją bru­ 
talnie do krańcowych wniosków bolszewizm. Słusznie upatruje świat 
w bolszewiźmie ostateczne, a jakże katastrofalne wcielenie etyki ma- 
terjalistycznej. 
Z założeń materjalistycznych wyrosła również etyka rasowa, we­ 
dług której należy uznawać za dobre to, co przysparza rasowej tęgości 
narodowi, jako biologicznej podstawy jego potęgi. Normą moralną tej 
etyki jest ostatecznie „głos krwi". 
Biologiczne doskonalenie ciała, 
zdrowe organy, prężne mięśnie, piękna postać, bujna rozrodczość, po­ 
stawa harda, zdobywcza i wierzchnia — to wartości, według których 
oceniać należy człowieka i instytucje ludzkie. Co słabe, nieproduk­ 
tywne, nie poręczające pełnowartościowego potomstwa, tego nie należy 
popierać, raczej usuwać. Małżeństwa bezdzietne powinno się roz­ 
wiązywać. Obezpłodniać należy osobniki, których dzieci mogłyby po­ 
gorszyć rasę. Celibat kleru katolickiego znieść należy jako ujmę dla 
narodowego przyrostu. Zdrowi ludzie powinni mieć dzieci w małżeń­ 
stwie i poza niem. Należy stworzyć ramy ustawowe, któreby rozwojo­ 
wym siłom narodu, nawet poza instytucją małżeńską, przyznały prawne 
i skuteczne możności. 
Jest to etyka hodowli rasowej, przystosowana do człowieka z po­ 
minięciem duszy, religji i życia nadprzyrodzonego. Może rasę po­ 
prawić. Nie wychowa człowieka. Obalając przyrodzoną i objawioną 
moralność obyczajową i podrywając znaczenie małżeństwa i rodziny, 
wkońcu doprowadzi do upadku moralnego. Tkwią w tej etyce kapi­ 
talne i groźne błędy. 
— 
Przesiąka do nas. Ma zwolenników na nie­ 
których odcinkach życia i nauki polskiej. Usilnie przed nią prze­ 
strzegam.
		

/p0015.djvu

			3. Aby nie przedłużać orędzia, pomijam inne systemy etyczne, 
którym hołdują mniejsze grupy wskutek przyjęcia pewnych ideologij 
zrzeszeniowych lub pod egidą sekt. Są one naogół w tem zgodne, że 
odrzucają chrześcijaństwo i etyczne prawo objawione. Pomijam też ów 
defetyzm, który przyczynowo nie wiąże się z modnym kiedyś pesy­ 
mizmem moralnym, ale ma wspólne z nim cechy, bo podcina w polskiej 
duszy entuzjazm życiowy, łamie ideały etyczne, każe bez oporu pod­ 
dawać się prądowi życia, nie broniąc się przed złem, nie siląc się na 
stanowczy akt moralny. To nie etyka, lecz skazańcza kapitulacja przed 
wysiłkiem życiowym. 
— 
Przechodzę zaraz do etyki, która w obecnej 
chwili jest najgroźniejsza dla świata, do etyki bolszewickiej. 
Etyka bolszewicka to etyka materjalistyczna, doprowadzona do 
ostatnich konsekwencyj i oddana na służbę światowej rowolucji bol- 
szewizmu. Etyka czystej doczesności, pojętej wyłącznie jako raj bol­ 
szewicki. Niema tam Boga, religji, duszy, narodu, społeczeństwa, ro­ 
dziny, człowieka ani praw człowieczych — jest tylko bolszewizm. Ko­ 
rzyść ustroju bolszewickiego to jedyna świętość i jedyne prawo. W od­ 
niesieniu do bolszewizmu i jego pomyślności wszystko się ocenia, po­ 
dejmuje, tworzy, burzy. Człowiek tam musi przestać być człowiekiem, 
inaczejby się w bolszewiźmie nie pomieścił. To też żadna inna teorja 
moralna nie wyswobodziła tak bezwstydnie zwierzęcia w człowieku, 
jak bolszewizm. Żadna nie złamała tak gruntownie godności człowie­ 
czej, żadna nie zabiła tak barbarzyńsko człowieczeństwa w człowieku. 
Żadna nie wynaturzyła tak natury ludzkiej. Tylko etyka bolszewicka 
mogła wydać bezbożnictwo. Tylko etyka bolszewicka mogła uznać 
za czyn niedozwolony bronienie się kobiety przed gwałtem. Tylko 
w bolszewickich stosunkach mogło dojść do tego, że, jak donoszą spra­ 
wozdawcy, w Sowietach 99% ludności choruje na choroby, któremi 
sama przyroda karze rozpasanie obyczajów. To już nie etyka, lecz 
okrutne, nieludzkie ciemięstwo. 
Jedynie etyka katolicka ma elementy, które mogą skutecznie prze­ 
ciwstawić się etyce bolszewickiej. Między temi dwiema etykami istnie­ 
je przeciwieństwo absolutne. Każda inna etyka, zwłaszcza te, które 
Boga z moralności usuwają i te, które dążą do ugłaskania zwierzęcia 
w człowieku, nie wytrzymują naporu etyki bolszewickiej, która Boga 
z życia wyrugowała totalnie a w człowieku tylko niewolnika i zwierzę 
toleruje. Etyki, wahające się między katolicyzmem a bolszewizmem, 
zawiodą i ulegną w wielkiej rozprawie o ducha świata. W walce ideo­ 
wej z rewolucją bolszewicką tylko katolicyzm jest niepokonany. Poza 
katolicyzmem może bolszewizm na gruzach każdej etyki ogłosić się jej
		

/p0016.djvu

			mniej lub więcej logicznym spadkobiercą. To wyraziła z brutalną 
szczerością znana bolszewiczka, która już w r. 1922 z Meksyku pisała: 
„Nieobyczajność robi w szkołach pocieszające postępy. Wiele piętna­ 
stoletnich dziewcząt jest w ciąży. Cieszmy się z tego, bo tą drogą po­ 
zyskamy wiele nowych komunistek". 
To jest jasne. Dla bolszewizmu pracuje etyka swobody obycza­ 
jowej. Dla bolszewizmu pracuje koedukacja deprawująca. Świecka 
etyka socjalistów, wolnomyślicieli i masonerji pracuje pośrednio dla 
bolszewizmu. Dla bolszewizmu pracują postępowe kodyfikacje prawa 
małżeńskiego. Do bolszewizmu prowadzi mimowolnie etyka rasowa. 
A czy nie dla bolszewizmu pracuje, kto na zebraniu, roztrząsa jącem 
zagadnienia moralne, odzywa się entuzjastycznie: „To w Sowietach 
tak pięknie i oryginalnie rozwiązano!" 
Moi najdrożsi Diecezjanie! Między katolicyzmem a bolszewiz- 
mem, między etyką katolicką a bolszewicką „utwierdzona jest wielka 
otchłań" 
1 
). Nie próbujmy bolszewizmu chrzcić! Brońmy raczej duszy 
polskiej przed jego mackami. Nastawmy się duchowo na obronę Chry­ 
stusowego prawa moralnego! Brońmy chrześcijaństwa jako wiary i jako 
etyki! Z walk duchowych wieku dwudziestego wyróść powinien nowy 
człowiek, z człowieczeństwem nieskaleczonem, z człowieczeństwem upo- 
rządkowanem, człowiek pełny, wolny, z inicjatywą, z obowiązkami 
i prawami, złączony ze swym Stwórcą i ze stworzonym światem, złą1 
- 
czony ze swym Odkupicielem i jego prawem, złączony z Duchem Świę­ 
tym i jego łaską. A więc nie mechaniczny, elektryczny, bezduszny ro­ 
bot w zamienionym na fabrykę świecie techniki, lecz prawdziwy władca 
świata, pan siebie samego, a sługa boży. 
„Jeśli mnie prześladowali, i was prześladować będą" 
2 
). Będą 
w dalszym ciągu zwalczali także etykę katolicką. Będą ją ośmieszać. 
Będą ją podważać. Będą cnocie katolickiej psuć opinję, że nieszczera, 
sztuczna, osłonięta nieprawdą i obłudą. Będą nam zarzucać, że nie ro­ 
zumiemy czasów, nie idziemy z postępem. Satyry, nowele, powieści 
będą w dalszym ciągu przedstawiać etykę naszą w parodji. Będą się 
zachwycać swemi często nieoryginalnemi wynalazkami etycznemi, pla- 
gjatami moralnemi. Będą swe atawizmy katolickie odkrywać w sobie 
niby rewelacje nowego ducha! 
Ale nas to ani z tropu nie zbije ani nie onieśmieli. Będziemy bro­ 
nili etyki katolickiej na każdym froncie. Będziemy ją urzeczywistniali 
w świecie. Będziemy nią rozświetniali nowe zagadnienia życiowe. 
A przedewszystkiem będziemy nią kształtowali własne życie. Nasz 
') Łuk. 16, 26. 
2 
) Jan 15, 20.
		

/p0017.djvu

			przykład moralny będzie etyki katolickiej naskuteczniejszą obroną 
i najbardziej przekonywującą propagandą. 
Kończę wspomnieniem natchnionego obrońcy etyki katolickiej i jej 
genjalnego szermierza w życiu polskiem, ks. Piotra Skargi. W roku 
bieżącym obchodzimy czterechsetną rocznicę jego urodzin. 
Rozmodlony, święty a jakże realny stróż prawa bożego w Rzeczy­ 
pospolitej! Nieśmiertelny, wnikliwy mentor króla i jego dworu. Zło- 
tosłowy kaznodzieja sejmowy, mówiący prawdę bożą w oczy, bez 
osłony i bez ogródki. Zakonnik — wieszcz, kapłan — prorok, patrjo- 
ta — pokutnik. Po wiekach nie przebrzmiały jego wstrząsające prze­ 
strogi. Już nie z grobu, nie z ambony, lecz jakby od ołtarza grzmią dzi­ 
siaj jego wołania o ducha bożego w dziejach polskich, jego zaklęcia 
o naprawę obyczajów. 
Pokutujmyż! ten krzyk Skargi z odległego złotego wieku nabiera 
w odrodzonej Polsce nowej mocy. Znowu wybija historyczna dla kul­ 
tury świata godzina Rzeczypospolitej. Jako czynnik moralny ma znowu 
Polska wpłynąć przemagająco na kierunek duchowy i losy Europy. 
A tymczasem duch nasz więziony, niby w oblężonej reducie. Silni mu­ 
simy być mocą wewnętrzną, bo dzieje mamy wykuwać wielkie i zbawcze, 
a zewsząd godzi w nas rozkład a w serca lęk się wkrada, czy to wszyst­ 
ko nie złudzenie tragiczne. Bo czyż zcementowaliśmy naród na etyce 
wiecznej? Czy podwaliny państwowości osiadły na wieki na bożem 
prawie? 
Pokutujmyż! Strzępmy z dusz resztki pyłu niewoli! Rugujmy 
grzech z życia polskiego! 
Pokutujmyż! Spowiedzią wielkanocną z win obmyci, wkroczmy 
całą duszą na drogę przykazań bożych! Przezwyciężajmy słabość, wy­ 
pierajmy nieobyczajność, wystrzegajmy się etyk szkiclecich i bezboż- 
niczej skazy! 
Pokutujmyż! Duchem Chrystusowym uskrzydleni, wrośnięci ży­ 
ciem łaski w Boga stajmy do dziejowej rozprawy duchowej z napastni­ 
czym bolszewizmem! Wzbrońmy mu przystępu do ducha polskiego! 
Pokutujmyż! 
A przeczystą Królowę naszą prośmy o mocarne dusze, o wodzów 
natchnionych, o pokolenie orle, o bohaterstwo czynu, o świętość i zba­ 
wienie. 
Poznań, dnia 29 lutego 1936 r. 
f August Kard. Hlond. 
Miesięcznik Kościelny. 
9
		

/p0019.djvu

			Jak potężny słup ognia świeci na kartach naszych dziejów wielka 
postać tego świątobliwego Sługi Bożego, niezrównanego Miłośnika Oj­ 
czyzny, złotoustego i opatrznościowego Kaznodzieii, Opiekuna ubogich 
i Apostoła zorganizowanego miłosierdzia. 
W Krakowie, gdzie w kościele św. Piotra spoczywają jego śmier­ 
telne szczątki, zawiązał się, z inicjatywy „Tow. im. Ks. Skargi", Komi­ 
tet obywatelski, który postanowił godnie uczcić tę drogą sercu każdego 
Polaka rocznicę odpowiedniemi uroczystościami jubileuszowemi. W ra­ 
mach tych uroczystości, wyznaczonych na 6 i 7 czerwca b r., odbędzie 
się solenne nabożeństwo, akademja, specjalne widowisko teatralne, wy­ 
stawa jubileuszowa, wreszcie hołd zbiorowy u trumny Skargi w krypcie, 
którą Komitet krakowski odnowi w najbliższym czasie przy pomocy 
społeczeństwa katolickiego. 
Komitet krakowski rozpoczął swe prace w jesieni ub. r ., obecnie 
zaś zwraca się do wszystkich ośrodków, związanych z działalnością 
i życiem Skargi i do całego uświadomionego społeczeństwa katolickiego 
z prośbą o zainicjowanie w całej Polsce obchodów, poświęconych 
uczczeniu wielkiego Kapłana-Patrjoty i wysłanie delegacyj na uroczy­ 
stości czerwcowe do Krakowa. 
Zostawiając szerokie pole inicjatywie lokalnej, pragnie Komitet 
krakowski zainteresowanym jubileuszem Skargowskim instytucjom 
i zrzeszeniom poddać dwa hasła przewodnie tegorycznych uroczystości 
ku czci Ks. Skargi. Wysuwamy na pierwsze miejsce świętość Jego 
życia, by w ten sposób przygotować warunki, potrzebne do podjęcia 
starań o Jego beatyfikację. Powtóre pragniemy silnie podkre­ 
ślić wskazania i nauki religijne, moralne oraz społeczno-polityczne tego 
niezrównanego Wychowawcy narodu, który z zadziwiającą intuicją się­ 
gał do głębin duszy polskiej, analizował ją świetnie i umiał znaleźć na 
jej rany i błędy trafne lekarstwa, po dzień dzisiejszy uderzająco 
aktualne. Wskazania te i nauki ukażą się w osobnej antologji jubi­ 
leuszowej. Te dwa hasła będą nicią przewodnią ogólnopolskich uro­ 
czystości jubileuszowych w Krakowie. 
Komitet krakowski wdzięczny będzie Komitetom lokalnym za ła­ 
skawe utrzymywanie łączności z Krakowem. 
Za Krakowski Komitet uroczystości jubileuszowych na 400-lecie urodzin 
Ks. Piotra Skargi: 
Dyrektor Michał Pelczar 
Dyrektor Jakób Zachemski 
sekretarz 
prezes
		

/p0020.djvu

			42. 
KONKURS 
RADY SPOŁECZNEJ PRZY PRYMASIE POLSKI 
na wykłady o „Quadragesimo anno" dla młodzieży. 
RADA SPOŁECZNA przy Prymasie Polski rozpisuje niniejszem 
konkurs na najlepsze opracowanie wykładów dla młodzieży na podsta­ 
wie encykliki „Quadragesimo anno". 
Warunki konkursu są następujące: 
1) Praca jest przeznaczona dla młodzieży (kształcącej się i pra­ 
cującej) z szczególnem uwzględnieniem potrzeb młodzieży wiejskiej. Do 
tego jej celu winien być dostosowany zarówno sposób opracowania 
(dobór treści), jak i styl. 
2) Praca winna przedstawić mniejwięcej następujące problemy: 
gospodarcze (prawo własności, podział dochodu społecznego, uwłaszcze­ 
nie mas), społeczne (ustrój liberalny, kolektywistyczny, korporacyjny), 
sprawy państwowo-polityczne, (moralne) pokonanie liberalno-kapitali- 
stycznego lub socjalistyczno-klasowego sposobu myślenia, urabianie 
katolickiego poglądu, (sprawiedliwość społeczna, wychowanie katolic­ 
kich działaczy społecznych), roli katolickiej młodzieży w obecnym 
okresie przemian dziejowych. Stawający do konkursu mają jednak 
swobodę w doborze i układzie szczegółowych tematów. 
3) Praca winna mieć rozmiary około 5 ark. druku średniej 8°. 
4) Jako nagrody konkursowe wyznacza się pierwszą w wysokości 
300 zł, drugą w wysokości 200 zł. RADA SPOŁECZNA zastrzega so­ 
bie prawo podwyższenia, zmniejszenia lub podziału tych nagród. 
5) Prace nagrodzone stają się własnością RADY SPOŁECZNEJ, 
która będzie miała prawo wydania ich drukiem, płacąc osobne ho- 
norarjum. 
6) Prace należy nadesłać do dnia 30 września 1936 na ręce sekre­ 
tarza RADY SPOŁECZNEJ przy Prymasie Polski, ks. Dr. Edwarda 
Kozłowskiego w Poznaniu, Podgórna 12 b. 
7) Prace winny być napisane na maszynie i to po jednej stronie 
karty. Winny one dalej być oznaczone godłem, wybranem przez 
autora. Do pracy należy dołączyć kopertę zapieczętowaną z godłem 
autorskiem na wierzchu, wewnątrz zaś koperty winna być kartka z na­ 
zwiskiem i adresem autora.
		

/p0021.djvu

			43. 
UDZIAŁ PRZEDSTAWICIELI KATOLICKIEJ AKCJI 
CHARYTAWNEJ W KOMISJACH 
OPIEKI SPOŁECZNEJ 
Odpis 
Wojewoda Poznański 
Poznań, dnia 28 stycznia 1936 r. 
Nr. 60/1/36 
Do Wielebnego 
Księdza Dyrektora Wołkowskiego 
w Poznaniu 
Św. Marcin 
W odpowiedzi na pismo „Caritas" z dn. 27. V. 35 L . dz. 3804/35. 
Z. W . w sprawie przyciągania księży do pracy w Komisjach Opieki 
Społecznej na terenie powiatu, uprzejmie zawiadamiam, że wydałem 
zalecenie PP. Starostom, aby starali się wciągnąć do pracy w Gmiir- 
nych, Miejskich i Powiatowych Komisjach Opieki Społecznej księży 
proboszczów i wikarjuszy, którzy pracują na terenie społecznym i wy­ 
kazują dla spraw tych wiele zrozumienia i sprawom tym wydatnie się 
poświęcają. 
Wojewoda 
(—) A. Matuszewski. 
44. 
KONGRES MUZYKI KOŚCIELNEJ 
Za zgodą i z błogosławieństwem J. E. Księdza Kardynała Pry­ 
masa rozpoczęły się przygotowania do kongresu muzyki kościelnej, jaki 
odbędzie się w Poznaniu 20-go września b. r . z okazji 10-lecia Związku 
Chórów Kościelnych oraz jego organu „Muzyka Kościelna". 
Ze względu na tę ważną i piękną uroczystość uprasza się 
Przewiel. Duchowieństwo o życzliwe ustosunkowanie się do tego kon­ 
gresu, oraz o łaskawe ułatwienie dobrym chórom wszystkich kategoryj 
wzięcia udziału w tern święcie pieśni kościelnej. Szczegóły kongresu 
podaje „Muzyka Kościelna".
		

/p0022.djvu

			45. 
NOWA MSZA ŚW. WOTYWNA NA CZEŚĆ 
„NAJWYŻSZEGO I WIEKUISTEGO KAPŁANA 
JEZUSA CHRYSTUSA" 
Nakładem Księgarni i Drukarni Katolickiej Sp. Akc. w Katowi­ 
cach ul. Marsz. Piłsudskiego 58 ukazał się formularz nowej mszy św. 
„Missa votiva D. N . Jezu Christi summi et aeterni sacerdotis". 
Wymie­ 
niony formularz w cenie zł 0,60 za egzemplarz nabyć można we wspom­ 
nianej Drukarni. 
46. 
JAŁMUŻNA POSTNA 
Jałmużny postne złożone przez wiernych, korzystających z dy­ 
spens na mocy przepisów postnych, przekażą Księża Proboszczowie do 
31 maja b. r . Księżom Dziakanom, którzy odeślą je wraz z wykazami 
do Kuryj Arcybiskupich. 
47. 
HOSPICJUM DLA KAPŁANÓW W WARSZAWIE 
W nowowzniesionym Domu Katolickim im. Piusa XI w Warsza­ 
wie przy ul. Nowogrodzkiej 49 zostało otwarte hospicjum dla kapłanów 
przyjezdnych. Hospicjum zajmuje tymczasowo 20 pokoi umeblowa­ 
nych, z bieżącą wodą, na życzenie z utrzymaniem. Hospicjum prowa­ 
dzone jest przez siostry zakonne. 
Zarząd Domu katolickiego im. Piusa XI spoczywa w rękach ks. dy­ 
rektora M. Mościckiego. 
48. 
TYDZIEŃ PROPAGANDY PRZEMYSŁU POLSKIEGO 
Związek Obrony Przemysłu Polskiego komunikuje, że wzorem lat 
ubiegłych i z okazji 10-lecia istnienia Związku Obrony Przemysłu Pol­ 
skiego urządza w czasie od 29 marca do 5 kwietnia r. b . „Tydzień Pro­ 
pagandy Przemysłu Polskiego", podczas którego będą urządzane aka- 
demje, pochody, odczyty w szkołach, w teatrach i kinach, jak również 
przez radjo. 
Wielebni Księża Proboszczowie zechcą poprzeć te poczynania, 
które mają na celu dobro Państwa Polskiego.
		

/p0023.djvu

			49. 
SPRAWA METRYKALNA 
Poszukuje się dokumentów urodzenia: 
I, Katarzyny Ziihlke (Cilkin), ur. około r. 1782 czy 1783. 
Miejsce urodzenia nieznane. Data śmierci 29. 8 . 1845 w Wilkostowie, 
par. Grabie, mając lat 62. 
II. Krystyny Manthey, ur, około r. 1788. Miejsce uro­ 
dzenia nieznane. Wyszła zamąż 12. 11. 1805 w Wikostowie, par. Gra­ 
bie. Zmarła 2. 11. 1836 w Wilkostowie mając lat 48. 
Przedewszystkiem wchodzi w rachubę powiat Inowrocławski. 
Poszukuje się dalej dokumenty urodzenia, chrztu i ślubu: 
I. Michała Strzeleckiego, męża Katarzyny z domu Dą­ 
browskiej. Miejsce urodzenia nieznane. Zmarł 5. 8. 1855 r. w parafji 
Najśw. Marji Panny w Toruniu, mając przypuszczalnie lat 65. 
II. Ojca Michała Strzeleckiego. Imię ani miejsce urodzenia 
nieznane. 
Odnalezione dokumenty uprasza się przesłać do Redakcji M. K. 
Honorarjum zapewnione. 
50. 
PERSONALJA 
ARCHIDIECEZJA GNIEŹNIEŃSKA 
W zarząd otrzymał: 
Ks. Stanisław Kopeć, Kapelan z Kostrzynka, 
parafję w Bądeczu 
z dniem 10. 2. 1936. 
ARCHIDIECEZJA POZNAŃSKA 
Jego Eminencja Ks. Kardynał Prymas zatwierdził Ks. Prałata Prepozyta P a- 
wła Steinmetzaw urzędzie Prezesa Zarządu Instytutu Zasiłkowej Kasy Eme­ 
rytalnej dnia 24. 3 . 1936. 
Ks. Proboszczowi Leonowi Płotce udzielił tytułu dziekana emerytowa­ 
nego dnia 18. 2 . 1936. 
Instytucję kanoniczną otrzymali: 
Ks. Dziekan Leon Płotka na beneficjum przy kościele parafjalnym p. w. 
św. Stanisława B. i M . w Ostrowie Wlkp. dnia 3 3. 1936. 
Ks. Proboszcz Dr. Jan Ściesińskina beneficjum przy kościele paraf jalnym 
p. w . Wniebowzięcia Najśw. Marji Panny w Zbąszyniu dnia 3. 3 . 1936,
		

/p0024.djvu

			W zarząd otrzymali: 
Ks. Stanisław Szwedziński w Buczu przejściowo kościół parafjalny 
w Wilkowie Polskiem dnia 1. 3. 1936. 
Ks. Mieczysław Meissner, dotychczasowy Proboszcz w Środzie, ko­ 
ściół parafjalny w Grabowie nad Prosną z dniem 1. 4. 1936. 
Ks. Dr. Stanisław Janicki, dotychczasowy Referent w Kancelarji Pry­ 
masa Polski, kościół parafjalny w Środzie z dniem 1. 4. 1936. 
Na wikarjat powołany: 
Ks. Teodor Korcz z Poznania do Ostrowa Wlkp. z obowiązkiem rezy­ 
dowania przy kościele sukursalnym w Gorzycach Wielkich z dniem 1. 3. 1936. 
Wakuje: 
Beneficjum Wilkowo Polskie. 
51. 
NEKROLOGJA 
Ś. p . Ks. Idzi Sutarski. 
Nagle, niespodziewanie odwołał Bóg ś. p. ks. Idziego Sutarskiego, administra­ 
tora parafji Popowskiej, do raportu niebieskiego, 
W niedzielę, dnia 15 grudnia, w trzecią niedzielę adwentu, parafjanie popowscy 
widzieli jeszcze duszpasterza swego, jak kilka godzin, niestrudzony, zdawało się, 
słuchał spowiedzi adwentowej, wygłosił, dłuższe nawet niż zwykle, kazanie i odpra­ 
wił sumę niedzielną, a po południu, choć zmęczony nawałem pracy adwentowej, 
uwieńczył całodzienny trud niedzielny nieszporami i nabożeństwem różańcowem. Na­ 
zajutrz rano wstawał, aby rychło celebrować zapowiedzianą Mszę Św., gdy wtem gwał­ 
towny krwotok powalił go spowrotem na łoże i w kilku minutach położył kres jego 
życiu. Przywołany natychmiast konfrater, sąsiad, ledwie zdążył z sakramentem Ostat­ 
niego Namaszczenia i absolucją a przybyły wkrótce lekarz już tylko mógł stwierdzić 
śmierć. 
Przyczyną zgonu ś. p. ks. Idziego Sutarskiego bezpośrednią było nieoszczędzanie 
się i przemęczanie mimo ciężkiej choroby, którą od dłuższego czasu w sobie nosił. 
Zmarły okazał tu wielki hart ducha i dziwną wprost odporność wobec trawiącej go 
choroby. Siłą woli nadzwyczajną opanowywał się i nie dbał widocznie o swoje zdro­ 
wie. Choć oddawna powinien był przestać pracować i leczyć się, do ostatniej chwili 
wysilał się, aby sprostać, i to sam jeden, pracy w dość rozległej parafji. Dosłownie 
jak żołnierz padł na posterunku. 
Zmarły urodził się w roku 1882 w Ostrzeszowie z ojca Wincentego i matki 
Józefy z Sodolskich. Ukończył gimnazjum, ongiś Fryderyka Wilhelma, w Poznaniu. 
Po odbytych studjach teologicznych w Poznaniu i Gnieźnie, wyświęcony na kapłana, 
pracuje najprzód na wikarjatach w Dusznikach i Wieleniu, poczem na samodzielnych 
stanowiskach w Szamocinie i Jaktorowie, gdzie, zapadłszy na zdrowiu, nie mógł już 
dopełnić tego, co było gorącem pragnieniem jego, odrestaurowania kościoła jaktorow­ 
skiego, Zmuszony był spowodu nadwątlonego zdrowia przejść na placówkę, gdzie 
czekała go spokojniejsza, acz niemniej rozległa praca duszpasterska, do Popowa Ko-
		

/p0025.djvu

			ścielnego. Niespełna rok tylko danem mu było tu pełnić obowiązki rządcy parafj i. 
Mimo jednakże krótkiego swego pobytu w Popowie, zdołał sobie uprzejmością swoją 
i gotowością do wszelkiej sąsiedzkiej przysługi, pozyskać serca nietylko konfratrów 
lecz zaskarbić także miłość parafjan swoich. Nie doczekał się niestety srebrnego 
swego jubileuszu kapłańskiego, który parę tylko tygodni później miał obchodzić. 
Licznie zebrani wierni i duchowieństwo nietylko z dekanatu własnego, lcz także 
z miejsc poprzedniej działalności zmarłego, wzięło udział w pogrzebie i otoczyło grób 
zgasłego kapłana na cmentarzu paraf jalnym w Popowie Kościelnem. 
Wieczny odpoczynek racz utrudzonemu słudze dać Panie! 
Ś. p. Ks. Józef Zalewski. 
Ś. p . ks. proboszcz Józef Zalewski urodził się 25 lutego 1870 r. w Inowrocławiu 
z ojca Walentego i Florentyny z Zochów Zalewskich. Ojciec jego był mistrzem rzeź- 
nickim. Rodziców tych Bóg pobłogosławił licznem potomstwem. Było ich jedenaścioro, 
z czego dwóch zostało kapłanami. Ś . p. ks. Józef ukończył w r. 1890 gimnazjum 
w Inowrocławiu, poczem studjował św. teologję w Poznaniu i Gnieźnie. Wyświęcony 
na kapłana dnia 22. 7 . 1894, zostaje posłany na wikarjusza do Piły, skąd po niecałych 
dwóch latach przekazuje mu Władza duchowna kapelanję przy Domu Sióstr Miło­ 
sierdzia i szpitalu Przemienienia Pańskiego w Poznaniu. Tutaj pracuje gorliwie prze­ 
szło dwadzieścia lat, przyczyniając się w wielkiej mierze do gruntownego odnowienia 
kościoła Przemienienia Pańskiego. W tych latach miał ks. Zalewski poruczoną sobie 
opiekę nad powstającem podówczas Muzeum archidiecezjalnem. 
Ś. p . ks. Józef władał biegle nietylko językiem polskim, niemieckim i łaciń­ 
skim, ale mówił także płynnie po włosku, francusku i angielski — stąd znany był 
w Poznaniu nietylko jako spowiednik inteligencji, ale także obcokrajowców, przeby­ 
wających w Poznaniu. Na życzenie arcybiskupa ś. p . Edwarda Likowskiego, udaje 
się 15 kwietnia 1915 r. jako proboszcz do Przemętu. Tutaj pracuje owocnie aż do 
13. I . 1936 r. W dniu tym dokonał na udar serca pracowitego żywota. Parafja prze­ 
męcka — prawie 7000 dusz licząca, dalej utrzymanie w należytym porządku prze­ 
pięknej świątyni i pomniejszych kościołów są polem bogatej i owocnej działalności 
zmarłego. Cmentarz powiększył, dach miedziany na kościele przemęckim sprawił 
nowy, stare opactwo, w ruinie się znajdujące rozebrał, częściowo przebudował na 
mieszkanie ks. proboszcza. Zmarły rozgłosu nie lubił, ale pracował zato w cichości, 
zostawiając parafję tak pod względem materjalnym jak i duchowym w należytym po­ 
rządku. Cichym był i pokornym, zawsze gotowy do usług swoich konfratrów, cho­ 
ciaż prawie zawsze cierpiący i słabowity, jednak zawsze miły i uśmiechnięty. Na 
śmierć był przygotowany. Kilka dni przed śmiercią spowiadał się, w niedzielę cele­ 
brował jeszcze Mszę Św., choć go musiano ciężko chorego do domu odprowadzić, 
w następny zaś poniedziałek po południu o %3 powołał go Bóg do swojej chwały. 
R.i.p.
		

/p0026.djvu

			U. DZIAŁ NTEURZĘDOWY 
13. 
Z DZIEDZINY PRAWA 
Ant. Muller, em. wicepr. Sądu Apel. 
EGZEKUCJA PRZECIW DUCHOWNYM 
Art. V, Konkordatu stawia duchownych w kwestji zwolnienia od 
zajęcia sądowego części uposażenia służbowego narówni z urzędnikami 
państwowymi, zajęcie zaś uposażenia służbowego urzędników państwo­ 
wych uregulowane jest artykułami 575, 576 kodeksu postępowania cy­ 
wilnego w brzmieniu Obwieszczenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 
1 grudnia 1932 w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu kodeksu postę­ 
powania cywilnego (Dz. U . P. nr . 112, poz. 934). 
Wedle prawa kanonicznego (kan. 122) przysługuje duchownym tak 
zwane „privelegium competentia e", w myśl którego wierzy­ 
ciel obowiązany jest zostawić dłużnikowi duchownemu takie dochody, 
jakie są mu potrzebne na utrzymanie. Duchowny powinien się jednak 
starać jaknajprędzej dług zapłacić. 
— 
Kan. 122 C. I. C . postanawia: 
„Duchownym, którzy zmuszeni są zaspokoić swych wierzycieli, należy 
„z ich dochodów zostawić tyle, ile im według roztropnego zdania sę- 
„dziego Kościoła potrzebne jest na odpowiednie utrzymanie; du- 
„chowny pozostaje jednak zobowiązany, wierzycieli swych jaknaj- 
„prędzej zaspokoić". 
Wedle art. 575, § 1 kodeksu postępowania cywilnego podlega uposaże­ 
nie służbowe oraz zaopatrzenie emerytalne urzędników państwowych 
egzekucji w jednej piątej części, przyczem zawsze suma stu zło­ 
tych miesięcznie wolna jest od egzekucji. Jeżeli dłużnik otrzymuje mie­ 
sięcznie powyżej tysiąca dwustu złotych, podlega egzekucji nadto p o- 
ł o w a całej przewyżki. Gdyby zatem duchowny n, p. otrzymywał mie­ 
sięczne uposażenie we wysokości 120 zł, wówczas podlegałaby zajęciu 
sądowemu jedna piąta część od 120 zł = 24 zł. Ponieważ jednak zawsze 
suma 100 zł miesięcznie wolna jest od egzekucji, przypadałaby do wy­ 
płaty wierzycielowi tylko kwota 20 zł, a nie 24 zł miesięcznie. 
Co należy w myśl art. 575, § 1 k. p . c . rozumieć przez pojęcie 
„uposażenie służbowe" przy osobach duchownych? Pod po­ 
jęcie to podpadają wszelkie świadczenia ,które duchowny otrzymuje za 
swą czynność duszpasterską i administracyjną. Do tych świadczeń na­ 
leżą wszelkie kwoty pieniężne, które duchowny otrzymuje 
w pewnych ściśle określonych terminach. Nie należą na­ 
tomiast do świadczeń podpadających pod art. 575 k. p, c. świadczenia,
		

/p0027.djvu

			które przypadają duchownemu jednorazowo, gdyż wedle wym. 
art. 575 k. p. c . wolna jest od egzekucji miesięczna suma stu 
złotych, z czego wynika, że przyznane dłużnikowi minimum 100 zł na 
życie odnosić się może tylko do perjodycznie powtarzających się świad­ 
czeń (cfr. Dr. Korzonek, postępowanie egzekucyjne — tom I do art. 575, 
uwaga ustęp 2). 
Wedle art. 576 p. k . c . oblicza się dochody, wymienione w art. 575, 
wraz z wszystkiemi dodatkami i wartością świadczeń 
w naturze, lecz po potrąceniu podatków, składek emerytalnych 
i opłat publicznych, należących się z ustawy. Jeżeli dłużnik otrzymuje 
dochody z kilku źródeł, wymienionych w artykule 575, podstawę obli­ 
czenia stanowi suma dochodów. Zachodzi tu pytanie, czy dla ustale­ 
nia podlegającej egzekucji części płacy uważać należy w myśl art. k . 
p. c. również dochody beneficjatów ze ziemi, przyznanej im do użytko­ 
wania za spełnienie obowiązków duszpasterskich. Pytanie to rozstrzy­ 
gnąć należy bezwzględnie twierdząco, gdyż w przeciwnym razie stałoby 
się równe traktowanie duchownych z urzędnikami państwowymi co do 
zwolnienia od zajęcia części uposażenia służbowego iluzorycznem. Be- 
neficjaci w parafjach wiejskich otrzymują wynagrodzenie służbowe za 
czynności duszpasterskie przeważnie, a w niektórych wypadkach nawet 
wyłącznie we formie użytków ze ziemi, należącej do powierzo­ 
nych im beneficjów. Gdyby się przyjęło, że za zobowiązania beneficjata 
podlegają egzekucji wszystkie użytki ze ziemi beneficjalnej bez 
ograniczenia, natenczas mogłaby egzekucja taka pozbawić benefi­ 
cjata wszelkich środków do życia, co sprzeciwiałoby się zasadzie, wypły­ 
wającej z art. 575, § 1, k. p . c, a zapewniającej duchownemu na równi 
z urzędnikami państwowymi to, co mu potrzebne jest do życia. O ile 
chodzi o użytki ze ziemi beneficjalnej, należy zatem beneficjatowi zosta­ 
wić z tych użytków 4/5 części, a w razie gdyby użytki przedstawiały 
miesięczną wartość, przewyższającą kwotę 1200 zł, połowę użytków jako 
środki do życia. Obojętnem jest przytem, czy beneficjat użytkuje zie­ 
mię beneficjalną sam, czy oddaje ją trzeciej osobie do użytku w drodze 
dzierżawy, gdyż przydzielona beneficjatowi ziemia beneficjalną nie zmie­ 
nia przez oddanie jej w dzierżawę swego charakteru jako uposażenia 
służbowego, a wartość świadczeń pozostaje w obu wypadkach ta sama. 
Jeżeli przeto beneficjat wydzierżawia rolę beneficjalną i pobiera pewną 
perjodycznie się powtarzającą kwotę pieniężną za wydzierżawioną rolę 
od dzierżawcy, to kwota ta podlegać może egzekucji tylko w tych sa­ 
mych ramach, w których w myśl art. 575, § 1 k. p . c . dozwolona jest 
egzekucja przeciw urzędnikom państwowym. Art. 575, k. p . c, nie wy­ 
maga, by świadczenia płacone były dłużnikowi miesięcznie, je-
		

/p0028.djvu

			dnakże muszą one być płacone perjodycznie w pewnych stałych odstę­ 
pach czasu, gdyż jak wyżej powiedziano, tylko w ten sposób ustalić moż­ 
na zagwarantowane dłużnikowi minimum 100 zł miesięcznie. 
Jeżeli świadczenia płacone są w kwotach pieniężnych, nie może 
ustalenie podlegającej egzekucji części tych świadczeń jak również usta­ 
lenie pozostawienia dłużnikowi minimum do życia nastręczać żadnych 
trudności. Jeżeli natomiast dłużnik z tytułu dochodów, wymienionych 
w art. 575 k. p c. otrzymuje świadczenia w naturze, to wedle słusznego 
zdania Dr. Korzonka (uwaga ustęp 3 do art. 576 — strona 693) winien 
wierzyciel w celu ustalenia podlegającej egzekucji części płacy we wnio­ 
sku egzekucyjnym oznaczyć wartość tych świadczeń. Oznaczenie to, wy­ 
wodzi Dr. Korzonek .przyjmie komornik sądowy za podstawę do zaję­ 
cia, o ile przeciw niemu dłużnik nie podniesie zarzutu lub o ile komorni­ 
kowi sądowemu skądinąd nie jest wiadome, że szacunek jest za wysoki. 
W ostatnim wypadku komornik sądowy ma obowiązek nawet bez wy­ 
raźnego wniosku dłużnika sprawdzić wartość świadczeń w naturze 
i gdyby ona okazała się niższą od podanej przez wierzyciela, egzekucję 
z urzędu odpowiednio ograniczyć (§ 561, § 1, 1. 4 . k. p. a). 
Na czynności komornika sądowego wnosić można po myśli art. 512 
k. p . c . skargę do sądu grodzkiego w terminie tygodnio­ 
wym od daty czynności, a w wypadku gdy strona przed dokonaniem 
czynności żądała zawiadomienia o niej, od daty doręczenia. Sąd roz­ 
strzyga postanowieniem po poprzedniem wysłuchaniu stron, je­ 
żeli uzna to za potrzebne. Może nadto żądać wyjaśnień od komornika 
sądowego. Na postanowienie zaś sądu co do ograniczeń egzekucji służy 
stronom po myśli art. 579 k. p . c . zażalenie, które po myśli 525, 
419 k. p. c . należy wnieść również w terminie tygodniowym do 
Sądu Okręgowego. 
Za zobowiązania beneficjalne, jak n. p . za podatki, nałożone na be­ 
neficjum, nie odpowiada beneficjat nigdy własnym swoim majątkiem. 
Za zobowiązania beneficjalne odpowiadać może tylko beneficjum 
proboszczowskie i wszystko, co do beneficjum proboszczowskiego na­ 
leży, a więc budynki, grunt i użytki z gruntu. Jeżeli jednak użytki 
z gruntu stanowią uposażenie służbowe beneficjata, to podlegają one 
egzekucji tylko z przewidzianem w § 576 k. p . c . ograniczeniem.
		

/p0029.djvu

			14. 
z ŻYCIA R: 
Na podstawie 
• Proces kanonizacyjny błog. 
Andrzeja BoboH. 15 stycznia od­ 
było się zwyczajne posiedzenie 
św. Kongregacji Obrzędów, na 
którem m. in. poddano badaniom 
przeprowadzone w Polsce proce­ 
sy w sprawie stwierdzenia dwóch 
cudów zgłoszonych dla kanoniza­ 
cji błog. Andrzeja Boboli, mę­ 
czennika i członka Towarzystwa 
Jezusowego, zamordowanego w r. 
1667 i beatyfikowanego 
wr. 
1853. Ciało Błogosławionego po 
przewrocie w Rosji, umieszczone 
przez bolszewików w muzeum 
mumij, na żądanie Stolicy Świę­ 
tej, zostało przewiezione do Rzy­ 
mu, gdzie przechowywane jest 
w kościele al Gesu. Bolszewicy 
zgodzili się na wydanie 
ciała 
Błogosławionego pod warunkiem, 
że nie będzie ono przekazane 
Polsce. 
Ponadto święta Kongregacja 
Obrzędów omawiała sorawę pod­ 
jęcia procesu 
beatyfikacyjnego 
zmarłego w r. 1910 w Turynie 
Michała Rua, następcy św. Jana 
Bosko w zgromadzeniu salezjań- 
skiem; dalej zmarłego w r. 1861 
biskuna marsylskiećo Karola Jó­ 
zefa Eugenjusza de Mazenod, za­ 
łożyciela zgromadzenia Oblatów 
Najśw. Marji Panny Niepokalanej. 
Zajęto sie wreszcie rewizją pism 
Anny Elżbiety Seton, założyciel­ 
ki zgromadzenia Sióstr Miłosier­ 
dzia w Stanach Zjednoczonych, 
nawróconej 
z 
protestantyzmu 
i pierwszej nauczycielki oarafjal- 
nych szkół katolickich w Ameryce. 
• 
Zakony żeńskie w Polsce. Uka­ 
zała się praca o. Marjana Piro- 
żyńskiego, p. t . „Zakony żeńskie 
w Polsce" (stron 252 in 8-o). Au- 
doniesień KAP. 
torowi przyświecała myśl, by za 
kolumnami cyfr wykazać „kryją­ 
cą się tam poezję poświęcenia 
i heroicznego zaparcia się". 
Po- 
wtóre pragnął autor wykazać, że 
jeszcze ciągle mało mamy zakon­ 
nic po szpitalach, szkołach, zakła­ 
dach wychowawczych i t. d., sko­ 
ro procentowo mamy ich ośm ra­ 
zy mniej niż np. w Ameryce. Au­ 
tor pozatem miał na celu opraco­ 
wanie wzorowej statystyki zako­ 
nów żeńskich na ziemiach pol­ 
skich. Z tej statystyki widzimy, 
że najwięcej placówek w Polsce 
posiadają Służebniczki N. M. P. 
ze Starej wsi (296), a najwięcej 
sióstr zakonnych Szarytki (2.461). 
Łączna liczba zakonnic w Polsce 
wynosi 15.613, ale bez t. zw . po- 
stulantek, t. zn. kandydatek. 
Poza granicami Rzeczypospoli­ 
tej najsilniejsze skupienie stano­ 
wią ss. Felicjanki, które w Sta­ 
nach Zjednoczonych mają w 214 
domach 3.063 sióstr, rozsianych 
przedewszystkiem po szkołach, 
Drugie miejsce zajmują ss. Naza­ 
retanki, które w U. S. A. mają 80 
placówek i 1.540 sióstr. Łączna 
liczba naszych zakonnic (z temi, 
które są poza Polską) wynosi 22.371. 
Co do liczebności idą kolejno: 
ss. felicjanki (16,9%), szarytki 
(11,5%), nazaretanki (9,2%), słu­ 
żebniczki ze Starej wsi (6,6%), 
franciszkanki 
Rodziny 
Marji 
(5,4%) i Elżbietanki (4,3%). Tych 
sześć wielkich zakonów skupia 
w sobie 12.050 sióstr, czyli więcej 
niż połowę wszystkich polskich za­ 
konnic na całym świecie (53,9%). 
• 
Wzrost przestępczości w Pol­ 
sce. Ukazała się praca dr. Radzi- 
mowicza p. t. „Przestępczość w
		

/p0030.djvu

			Polsce w latach 1924—1933". 
Za­ 
warte tam dane liczbowe wywo­ 
łują wstrząsające wrażenie: ude­ 
rza stały w ciągu ostatnich lat 
wzrost przestępczości. A 
więc 
np. przestępczość w stosunku do 
ludności: na 100.000 ludności w r. 
1924 było przestępstw 1.267 — 
w r. 1933 — 1.977. Liczba oszustw 
ogólna w r. 1924 wynosiła 13.235 
— 
a w r. 1934 — 27.659. Kra­ 
dzieży zanotowano w r. 1924-5 
ogółem 215.386, w 10 lat później 
t. j. w r. 1934 liczba kradzieży 
wynosiła 471.717. 
Charakterystyczne przytem zja­ 
wisko, że kradzieże stanowią pra­ 
wie Y\ całej przestępczości. 
Każdy człowiek, 
zatroskany 
o stan moralny społeczeństwa pol­ 
skiego, mimowoli zapytuje, jakie 
są przyczyny tego obniżenia mo­ 
ralności. 
— 
Przedewszystkiem 
musimy 
stwierdzić, że 
stale 
zwiększające się zubożenie Polski 
jest tego w znacznym stopniu po­ 
wodem. Np. jeżeli wziąć zarobki 
choćby ludności Warszawy, to 
według danych Ubezpieczalni 
Społecznej więcej 
niż połowa 
wszystkich 
ubezpieczonych, 
a 
więc przeszło 125.000 osób w War­ 
szawie zarabia poniżej kosztów 
utrzymania przyjętych jako mini­ 
mum egzystencji. 
To są racje ekonomiczne, Ale 
istnieją też przyczyny moralne. 
Zanim przyjdzie do reformy ustro­ 
ju społecznego, musi nastąpić re­ 
forma człowieka, bo ta zależy od 
każdego z nas i może być pod­ 
jęta w każdej chwili przez pogłę­ 
bienie życia religijnego, które re­ 
guluje sumienie człowieka. 
CZECHOSŁOWACJA. 
• 
Nowe prawo małżeńskie. Pre­ 
zes ministrów dr. Etad^a oświad­ 
czył, że z projektu nowego ko­ 
deksu prawa cywilnego, licząc się 
ze sprzeciwem katolickich stron­ 
nictw politycznych, usunięto pew­ 
ne paragrafy, dotyczące prawa 
małżeńskiego. Przyjęto jako za­ 
sadę, że śluby cywilne będą fa- 
kultywne, podczas gdy projekt 
nadawał im charakter obowiązujący, 
FRANCJA. 
• Czerwony front nauczycielski. 
Na krótko przed Nowym Rokiem 
po burzliwych obradach socjali­ 
styczne i komunistyczne związki 
nauczycielstwa, idąc za nakazem 
Moskwy, utworzyły jeden wspól­ 
ny czerwony związek nauczycieli. 
Francja stanęła wobec groźnego 
faktu: unifikacja 
rewolucyjnych 
odłamów zorganizowanego zawo­ 
dowo nauczycielstwa stała się 
faktem. Katolicy francuscy zdają 
sobie dobrze sprawę z doniosłości 
tego wydarzenia, wiedzą bowiem 
doskonale, że nowy związek jest 
organizacją o tendencjach wybi­ 
tnie antyreligijnych i szczególnie 
wrogo odnosi się do Kościoła ka­ 
tolickiego. 
• 
Przegląd życia religijnego w r. 
1935. Gdy spojrzymy wstecz na 
bieg wypadków światowych, mo­ 
żemy stwierdzić, że Kościół św. 
z jednej strony przechodził zao­ 
strzoną walkę (Meksyk, Bolszew- 
ją, Niemcy itd.) a z drugiej dozna­ 
wał nowych triumfów. Podajemy 
tu niektóre przykłady postępu 
katolicyzmu w świecie: 
W Anglji Kościół katolicki sta­ 
le się rozwija: rocznie przybywa 
około 12.000 konwertytów. 
W 
Szkocji przed 160 laty jeszcze 
liczba katolików wynosiła zale­ 
dwie 70.000 
— 
obecnie wzrosła 
do 612.000. Księży katolickich 
Szkocja liczy 730 i kościołów 463. 
We Francji w jednej tylko ar­ 
chidiecezji Paryża pod zarządem 
kardynała Yerdier od r. 1932 zo-
		

/p0031.djvu

			stały zbudowane 73 nowe świąty­ 
nie, a liczba ich ma być wkrótce 
powiększona do 100. Prezydent 
Republiki Lebrun wydatnie popie­ 
ra cele katolickie, nie żałując wy­ 
siłków moralnych i materjalnych. 
Życie organizacyjne wśród kato­ 
lików francuskich potężnieje: ge­ 
nerał de Castelnau, jeden z naj­ 
wybitniejszych przywódców Fran­ 
cji katolickiej, stoi na czele „Na­ 
rodowej Federacji Katolików 
francuskich" liczącej około dwa 
miljony członków. 
W Holandji 39 procent ogółu 
dzieci uczęszcza do szkół kato­ 
lickich. Prasa katolicka holender­ 
ska a zwłaszcza słynne pismo 
„Maasbode" zyskuje coraz licz­ 
niejsze rzesze czytelników i uzna­ 
nie nawet wśród protestantów. 
W Hiszpanji choć dotąd skrajna 
lewica wyraźnie zwalcza Kościół, 
jednak w parlamencie największą 
grupę stanowią katolicy. 
W Jugosławji zawarto konkor­ 
dat ze Stolicą Apostolską. 
W Czechosłowacji stosunki 
z Watykanem uległy znacznej po­ 
prawie i zawarto „modus vivendi". 
W Kanadzie w rządzie 6 człon­ 
ków rady ministrów — to kato­ 
licy. Na ogólną liczbę ludności 
10.376.786 katolików liczono osta­ 
tnio 4.285.388. 
W Australji daje się zauważyć 
powolny ale stały rozwój Kościo­ 
ła. Po ostatnim kongresie eucha­ 
rystycznym w Melbourne inten­ 
sywność życia katolickiego znacz­ 
nie wzrosła. 
W Stanach Zjednoczonych or­ 
ganizacja katolicka „Rycerzy Ko­ 
lumba" rozpoczęła w roku bieżą­ 
cym „Mobilizację Akcji Katolic­ 
kiej", zdobywając w ciągu 6 tygo­ 
dni 35.000 nowych członków, 
W czasie kongresu Eucharystycz­ 
nego w Cleveland olbrzymie tłu­ 
my złożone przeważnie z męż­ 
czyzn (ok. 150.000) brały udział 
w oddaniu czci Bogu utajonemu 
w Najświętszym Sakramencie. 
W Afryce jedno tylko zgroma­ 
dzenie zakonne „Ojców Białych" 
w ciągu roku ochrzciło 144.906 
dzieci i dorosłych czyli o 36.760 
osób więcej niż w roku poprze­ 
dnim. Ponadto 457.507 katechu­ 
menów przygotowuje 
się do 
chrztu. 
W Japonji ludność katolicka 
wzrosła do 103.000 . Ponadto 
w prowincjach japońskich (Korea 
Formoza i in.) znajduje się obec­ 
nie ok. 150.000 katolików. 
W Indjach ludność katolicka 
wynosi obecnie ok. 3.395.000 . 
Pięćdziesiąt lat temu liczba kato­ 
lików była o połowę mniejsza 
(1.660.000). 
W Chinach obecnie znajduje się 
2.702.468 katolików czyli o 78.903 
więcej niż rok temu, Hierarchja 
katolicka liczy tam 89 biskupów, 
w tem 14 miejscowego pochodze­ 
nia. Księży — Chińczyków 1647 
na ogólną liczbę kapłanów 4.014. 
Nowe państwo Manchukuo liczy 
145.848 katolików a 49.908 przy­ 
gotowuje się do chrztu. 
15. 
BIBLIOGRAFJA 
H. Denzinger: 
„Enchiridion 
Symboloru m", 
str. 658+70. Edi­ 
tio XX. Freiburg i. B. Herder-Verlag. 
Pierwsze wydanie z roku 1854 spo­ 
tkało się z wielkiem powodzeniem. Był 
to bowiem pierwszy, dla wszystkich do­ 
stępny zbiór najważniejszych definicyj 
dogmatycznych, które przedtem było trze­ 
ba odszukiwać w obszernych rocznikach 
„Acta Sanctae Sedis", lub „Acta Aposto-
		

/p0032.djvu

			licae Sedis'. 
Od tego czasu zbiór ten 
stale się uzupełnia. Powyższa edycja 
obejmuje już ostatnie orzeczenie pap. 
Piusa XI. Pozatem przeprowadzono no­ 
wy, bardziej systematyczny podział ma­ 
terjału oraz ulepszono obszerne skoro­ 
widze 
według 
materjału, 
chronologji, 
nazw i imion, wreszcie indeks ogólny. 
Tablica dodatkowa przeprowadza kon- 
kordancję między 
staremi 
wydaniami 
a nowem. 
Mamy więc przed sobą nowe, kom­ 
pletne, 
estetycznie 
wydanie 
„Zbioru 
symbolów", które przez długie znowu la­ 
ta będzie służyło kapłanom tak w pracy 
naukowej i duszpasterskiej. 
Słusznie zaznaczył we wstępie ks. 
Kardynał Gibbons, że w bibljotece ka­ 
płana obok Pisma św. na pierwszem 
miejscu winien stać Zbiór Denzingera. 
hz. 
Biicher der Geisteserneue- 
r u n g. 8 tomów, 1934. Verl. A. Pustet, 
Salzburg, 
Charakter powyższych książek jest 
zbliżony do naszego wydawnictwa „Kul­ 
tury katolickiej" . 
Wszystkie tomy za­ 
czerpnęły swój temat z najżywotniej­ 
szych dzisiaj problemów życia religijnego. 
Pierwsze dwa tomy są 
skierowane 
pośrednio do kapłanów: 
„W er 
es 
fassen kann" dra- 
J. Dillersbergera 
(s, 268) i „Briefe 
an 
Priester" 
dra A. 
Stonnera. 
(s. 130). Jasne pojęcie o dziewictwie 
w ogólności, o celibacie, o czystości mał­ 
żeńskiej, w oparciu o teksty biblijne 
i liturgiczne, przemawiają w książce Dil­ 
lersbergera z równą siłą do żyjących 
w stanie bezżennym, jak i małżeńskim, 
pobudzając do prawdziwego ukochania 
czystości. 
Stonner porusza problemy lektury ka­ 
płańskiej i nastawienia duszpasterskiego 
w pracy kapłańskiej. Na uwagę zasługu­ 
ją doskonale dobrane wypisy pism 00. 
Kościoła. 
Następne trzy tomy: ,,Re1igiose 
Lebensgestaltung" dra Redlicha 
(s. 160), „Heilige Bi1dung" M. 
Pflieglera (s. 184) i „V o m Gcheim- 
nis Gottes in 
uns" J. Kiihnela 
(s. 306) skupiają się tematem dookoła 
pełnego, aktywnego życia 
religijnego, 
Każdy z autorów podchodzi od innej 
strony do duszy nowoczesnego człowieka, 
nawiązuje do jej potrzeb, słabości, bo­ 
lączek, wskazuje na wielkie wartości 
terapeutyczne zawarte w rozmowie czło­ 
wieka z Bogiem, w liturgji i obrzędach. 
Wszystkie trzy tomy mają jeden wspól­ 
ny cel: pogłębienie sensu życia, rozbu­ 
dowanie prawdziwej kultury ducha jako 
równoważnika nadmiernej kultury ciała. 
„Liturgie und Personlich- 
keit" dra Dietricha (s, 204) i „Dein 
ist der T a g" dra V. Redlicha (s 159) 
— 
to szósty i siódmy tom tej serji. Po­ 
minięto tu wszystko, co 
znajdziemy 
w każdym podręczniku liturgiki. Zato 
w psychologiczny i ujmujący 
sposób 
przedstawione zostały pedagogiczne wa­ 
lory pełnego uczestnictwa we Mszy Św., 
modlitwie brewiarzowej, w rycie sakra­ 
mentów i 
sakramentaljów. 
Wreszcie 
problem najaktualniejszy: indywidualizm 
człowieka w zbiorowym kulcie liturgicz­ 
nym. W tomie szóstym uderza prostota, 
głęboka wiara i znajomość tematu, z ja­ 
ką mówi autor, profesor 
uniwersytetu, 
laik, o nadprzyrodzonych tajemnicach. 
„Dein ist der Tag" 
— 
porusza 
bolączkę naszego życia religijnego: świę­ 
cenie niedziel i świąt. Książka ma na celu 
ukształtowanie życia dnia świątecznego 
w pełnem zrozumieniu głębokiej treści 
dnia Bożego. Rozdziały są pełne świe­ 
żych, oryginalnych myśli. 
Książka ostatnia i może najcenniejsza 
w pięknym zbiorze „Geister die um 
Christus 
ringen" Karola Pflegera 
[s. 315). Trzech Francuzów, jeden An­ 
glik i trzech Rosjan odsłania przed czy­ 
telnikiem głębię serc i dusz, przedziera­ 
jąc się przez skorupę wielorakich form 
wierzeń ku Prawdzie: są to Peguy, Bloy, 
Gide, Chesterton, Dostojewski, Sołowjew, 
Berdjajew. To nie są tylko monografje 
dusz spragnionych Prawdy, ale to odsło­ 
nięty rąbek gonitwy naszej współczes­ 
ności za wartościami transcendentalnemi, 
to przedziwne drogi łaski Bożej. Książ­ 
ka odznacza się cudownym językiem, 
psychologiczną wnikliwością przy zagłę­ 
bianiu dusz tych nowoczesnych konwer- 
tytów. Wartością też książki to nowo­ 
cześnie przeprowadzona wielka synteza 
nieba i ziemi, stworzenia i Stwórcy, na­ 
tury i nadnatury. 
„Książki odnowienia duchowego" po­ 
trafią oddać nam wielkie usługi w pracy 
duszpasterskiej. Informują o najaktual­ 
niejszych problemach i zainteresowaniach 
współczesnych ludzi, są pożyteczną lek­ 
turą, dostarczają olbrzymiego materjału 
do kazań, nauk i odczytów. 
hz.