/00660.djvu

			Zeszyt 10. 


Poznań, w Październiku 1908. 


Rok X
 


NOWINY LEKARSKIE 


I. Prace oryginalne. 


o rumieniach (erythema) 


podal 
prof. dr. Franciszek Krzyształowicz 
(Dokończenie. - Zob. nr. 9.) 


Kraków. 


Dla wyjścia z zamieszania, które w tej niejasnej grupie rumieni panuje, nale
ałoby 
wydzielić z niej pewne ostro zarysowujące się typy chorohowe. Prawie powszechne j.::st 
ll1niemanie, że dwa wspomniane typy rumieni zapalnych ostrych (e. exsud. mult.,o e1'. nodos.),- 
które nazywamy samoistnymi, odznaczają się, prócz pewnych właściwości w przebiegu i umiej- 
scowieniu, taliże odrębno.;;cią etiologicznego czynnika, co występuje po części w sposobie 
ich powstawania. 
Obok tych samoistnych scllOrzeń jednak istnieją przypadki, które klinicznie oddzielić 
nader trudno, chociaż sposób wyst.ępowania, przebieg i szczególy obrazu klinicznego odróżniają 
je od typów wspomnianych, dla litórych jednak nie można przyjąó jednolitego sposobu po- 
wstania. Sądzę zatem podobnie, jak Wo l f f, że nazwanie tego rodzaju rumieni »'wykwitami 
rumieniowatymi«;, (e1'ythunthema) nie stanowi postępu terminologicznego, ale w nazwie samej 
leży już bliższe określenie odróżnienia tych postaci od rumieni samoistnych, co, zdauiem mo- 
jem, nie jest małej wagi. Jeżeli bowiem każdą postać rumienia, która nie należy do typów 
samoistnych (e1". exsud. multif. et nodos.) nazwie się »erythanthema«, to przez - to wskazuje 
się, że postać ta należy wprawdzie do dużej grupy rumieni (erythema), ale nie przedstawia 
tY]Ju samoistnego. Przez to łatwiejszem jest wyjście z zamieszania, które panuje w piśmien- 
nictwie przez nadużywanie nazwy »1' U m i e n i a« z różnymi przymiotnikami. 
Objawów t.rch rÓŻnych postaci wykwitów rumieniowatych nie podobna przedstawić 
w jednolitym obraz:.e, o czem wspomniałem poprzednio, a na co godzą się wszyscy autorowie. 
Co do etiologii tej grupy, to można ją rozdzielić na dwie ściśle od siebie oddzielające się 
gromady. Do jednej należą przypadl,i, których powstanie przypisują autorowie różnym cho- 
robom, - druga grupa zaś obejmuje różne wysypki, powstające po użyciu różnych środków 
leczniczych a obie gTUPY zbliżają się postaciowo mniej lub więcej do rumienia wysiękowego 
wielopostaciowego. 
Przedewszystkiem znajdujemy wzmianki o występowaniu tego rodzaju wykwitów 
w przebiegu różnych chorób zakaźnych. H u t i n e l nazywa tę postać, (co powszechnie przy- 
jęto), litórą spostrzegano wśród duru, dławca, odry, płonicy, zapalenia gardła i t. p., rumie- 
niem zakaźn
'm (e1'. infecliosum). Wykwity te mogą występować w przebiegu, przy zejściu 
choroby i w okresie wyzdrowienia i przyjmować różne postacie rumienia wielokształtnego. 

Ioże zatem być tylko ograniczony, albo zajmowac większe przestrzenie, zawsze jednak nieza- 
leżnie od ciężkości przebiegu choroby głównej. Autor powyższy i G i m a l' d opisali szcze- 
gólną postać rumienia, występującą w przebiegu duru u dzieci, l,tóra zakończyła się w kilku 
przypadkach śmiercią. Wedle zapatrywania tych autorów sprawa polegala na zakażeniu 
drugor7.ędl1em, dla którego furtą wejścia były zlewające się wrzody pryszczykowe (aphtae), 
stwierdzone we wszy
tkich wspomnian.rch przypadkach. 'Vedle tego bardzo p.rawdopodobnegu 
przypuszczenia objawy skórne spowodowało dostanie się bakteryi w skórę, mimo że badania 
bakteryologiczne wypadły ujemnie. Podobne przypadki rumieni opisano także po durze (P i- 
chard, Laufer, Ohm ann-Dum es nil), po cholerze (GUl1yzot i Broca), po influenzy 
(11: e d o ci, A s h h y), po (Hawon (
I u s s y), po rozstrzylriwaniach surowicy przcciwdławcowej 
38 



 
' 

 
 ,': 
01(" ,+,1 
CI
		

/00661.djvu

			578 


t'ranciszek Krzysztalowicz: O rumieniach (erythema). 


Zeszyt 10 


(K o 11 m a n n, D u b l' e i u l h, L u b l i ń s k i, S c h o l z, ]'rI e n d e l, A s c h, 
r y a, J'rI o rf a n 
i Lemaire), po szczepieniu (Frank, Fox, Sobel, Mortis), wśród zimnicy 11 dzieci 
(B o i c e s c u, O b e d e n a l' e, J'rIo n c o l' V o) (e. nod. palustre) i t. p. O możliwości wystąpie- 
nia rumieni przy zapaleniu nerek, kile i grulllicy wspominałem już poprzdnio. Moczówce cu- 
krowej może także towarzyszyć rumień (K a p o s i, B a l' d u z z i, F o u l' n i e ); wreszcie znane 
są przypadki takich wykwit6w przy białych upławach (H u c h a l' d), zboczeniach w miesiącz- 
kowaniu (M a y e r, B u l k l c y, B r i n g s) i przy świerzbiączce starezej (F fi r s t, M o b e l' g). 
W końcu wspomnieć należy przypadki rumienia powstałe po schorzeniach eewki mo- 
czowej. Jedni mówią o zapaleniach eewki nie-rzeżączkowych jako przyczynie (d u J'rIernil, 
L e w i n, H e 11 e r, G a l' c e a u, S a l' a c e i n); jeden przypadek dotyczy zatrzymania moczu 
i eewnikowania (Wed e ń s k i), u innych autorów zaś spotykamy wzmianki o zakażeniu rze
- 
kowem cewl,i (J'rIiroljukow, :Mol en es, Flesch, Reynaud, Hermann, Orli p s ki, 
R o t h). Wiele zajęcia budzi przypadek H e II e l' a, gdyż chory Jego wstrzyknął sobie po 
spółkowaniu 20 0 jo-wy rozczyn heoliny, poczem wystąpił u niego obrzęk prącia i wypływ 
ropny z cewki. Po sześciu dniach rozwinął się typowy rumiell wysiękowy wielopostaciowy. 
Trudno jednak zrozumieć, dlaczego H e 11 e l' przyjmuje w tym przypadku samozatrucie przez 
wessanie zmienionego otocza i działanie tegoż na ośrodki naczyniowo-ruchowe, a nie tłomaczy 
powstania rumienia w tym przypadku przez wessanie ropy i przerzuty w skórze. Inni au- 
torowie, jak 1\1 i l' o l juk o w, który znalazł dwoinki rzeżączkowe w ciałkach wysiękowych we 
hwi, dalej M o l e n e s, R e y n a u d, H e r ID a n n, O l' l i P s k i przyjmują przyrodę rzeżączlwwą 
rumienia w swoich przypadkach. S a l' a o e n i odnosi także swój przypadek do zapalenia 
cew ki, sądzi jednakże, że jad rozwleczono w tym przypadku przez drapanie. J!' l e s c h zaś 
uważa związek między tymi chorobami tylko za pośredni, gdyż za przyczynę rumienia uwa
a 
w tym przypadku zboczenia kiszkowe, powstałe skutkiem schorzenia stercza wśród rzeżączki 
i niedostatecznych skutkiem tego wypróżniell. 
Drugą grupę wykwitów rumieniowych (erythanthema) tworzą te, które powstają sku- 
tldem ubocznego zadziałania ró
nych środków leczniczych. Wielokształtność tych postaci cho- 
robowych, które znamy pod nazwą wysypek po lekarstwach, nie pozwala na bliższe ich 
określenie ani ze stanowiska klinicznego ani z obrazu anatomicznego, gdyż preedstawiają pod 
tym względem bardzo różne typy. 
Znamy dużo leków, które przy użyciu wewnętrznem czy zewnętrznem wywołać 
mogą wysypki podobne do rumienia. Wystarczy przytoczyć wykwity powstające po stoso- 
waniu rtęci, arszeniku, salicylu, chininy, antipyryny, salolu, weronalu, kwasu szczawiowego, 
wodnika cbloralu, kodeiny, nalewki hamamelis i t. p.; - dalej po użyciu zewnętrznem olejku 
terpentynowego, arniki, ichtyolu, po dotknięciu liści primula obconica lub pyłku z A1"Undo 
donax, wreszcie skutkiem działania pyłu :llieszkaniowego przy oczyszczaniu (R i e h l). 
Znajdujemy jednak również w piśmiennictwie wyjaśnienia i zapatrywania tyczące się 
szczególnych warunków istniejących w samym ustroju i powstających w nim samym tolisyn. 
B e s n i e l' szczególnie broni energicznie stanowiska szczególnej wmllliwości (idiosynkrasia), 
opierając się na porównaniu runueni z osutkami lekowemi (exanthema medicamentosum). 
O ile jednak ta wraźliwość musi mieć wielkie znacznie w ostatniego rodzaju 'wysypkach, 
o tyle trudno przyjmowae ją bez zastrze
eń w rumieniach samoistnych. Autor ten przyjmuje, 
że rumienie są lawsze wyrazem padraznienia narządu naczyniowo-ruchowego przez ró
ne 
szkodliwe czynniki, że zatem sposób powstawania odniesc należy zaWS2.e do nerwów naczy- 
niowych. Czynnik patogenetyczny jednal, nie jest jednolity, nie jest swoisty, gdyż mo
e po- 
chodzie od zewnątrz i działać tylko powierzchownie, może powstawać wewnątrz ustroju 
a wreszcie może wejść w głąb ustroju od zewnątrz. Sądzi zatem, że różne czynniki wywo- 
łać mogą wynik ten sam, być przyczyną identycznych rumieni: zewnętrzne podrallnienia, 
działanie zjedzon
'ch potraw lub leMw, wessanie istot zakalIDych, rÓŻne zakaźne przeszcze- 
pienia, rozwój bal,teryi, różne zanieczyszczenia krwi. Trzeba w tym l'azie zgodzić się 
z Wo l f f e m, który sądzi, że nie można przyjąć tego sposobu powstania dla rumieni wysię- 
kowych samoistn]ch (e. exsudat. multif. et nodosurn) i 
e nie musi gra6 roli w tym razie 
narząd naczyniowo-ruchowy. 
Podobnego zdania, jak B e s n i e r, jest i szlwła włoska (II Zjazd dermatol. niem. 
w Rzymie; Dyslmsya: J'iIajocchi, Campana, Carruceio, Breda, Pellizzari i de 
A m i c i s), która l1ie uważa rumieum wielopostaciowego za jednolitą jednostkę kliniezna,. ale 
jalw zbiór objawów chorobowych, powstający pod wpływem różnych przyezyn. - Różne czyn- 
niki patog€netyczl1e mogą działać od zewnątrz i wewnątrz na nerwy naczyniowo ruchowe
		

/00662.djvu

			Żeszyt.lO. 


Frandszek Krzyszt.alowicz: o rumieniach (eryt.hema). 


579 


i obwodowe, ]dóre odruchowo wywołują rumienie. Nie wydaje się również prawdopodolme:r:, 
zeby toksyny działały bezpośrednio przez swą obcwośe,. a nukroby gmły tylko rolę podrzędną. 
L ej o i l' i V i d a l f:ądzą także, że produkty wydzielane przez bakterye działają na system 
nerwowy ośrodkowy i obwodowy i że toksyny są przyezyną zaburzeJl naczyniowych, prowa- 
dzących do powstania rumieni. Wedle ich zapatrywall zatem rumienie zakaźne zbliżają si
 
do tych rodzajów rumieni, które powstają pod 'wpływem różnych substancyi chemicznych lub 
leczniczych. 
. Al1torowie angielscy, G a 11 o w a y i S c h a m b e l' g uważają za bardzo prawdopodo- 
bne, że prawie wszystkie przypadki różnych rumieni są pochodzenia toksycznego, 
e są wy- 
nil{iem działania różnych trucizn chemiczl1ych, lirążących we krwi. S c h a m b e l' g próbuje 
uklasyfilwwae te różne rodzaje trueizn:. 1. toksyny bakteryi i pierwotniaków, 2. ptomail1Y, 
3. leukomainy i inne metaboliczne trucizny, 4. środki apteczne. 
F l' e u n d badał różne wydzieliny i wydaliny na polecenie ]'rI l' a ć k a w przypadkach 
rumieni wysięk. wieloliSztałtn. połączonych z objawami ogólnymi i znalazł w moczu znaczne ilości 
indolu i skatolu, względnie indoksylu i slmtoksylu, jakoteż fenole i kwas etylosiarkowy, czyli 
produli:a rozkładu białka w jelitach. Przytem istniały w tym przypadku duże ilości diaminów. 
N a mocy tych badań sądzi lYl l' a e e k, że ciężkie objawy ogólne w tych przypadkach wywo- 
łuje zatrucie ush'oju, powstająee skutkiem spraw patologicznych w przewodzie pokarmowym. 
W o l f f sądzi, że obecność toksycznych produlitów gnieia jelitowego pozwala na stwierdzenie, 
iż objawom skórnym towarzyszą procesy rozliładu. Uważa następnie za bardzo prawdopobne, 
że te ostatnie Froeesy stoją w ścisłym związku ze schorzeniem skóry, a na dowód przytacza, 
że u>'.ycie środka odkażającego jelita tak często sprowadza pomyślny wynik Autor tel1 na- 
zywa te przypadki, podobnie jak F l' e u n d, rumieniami wielopostaciowymi zalm:inymi samoro- 
dnymi i sądzi, że powstają w przypadkach chorób, w których substancye działające patogene- 
tycznie zatrzymują się we krwi. 
p h i l i P P s o n uzasadnia w swej pracy, że zmiany rumienione przedstawiają odrę- 
.bny rodzaj zapalenia, mianowicie takiego, który wywołują czynniki draźniące, (
ostające się do 
skóry drogą krwi. Przebieg klil1iczny i znane rozłożenie zmian przedstawiają typ choroby, 
powstałej na tle przerzutów na drodze naczyniowej. Sądzi zatem, że do skóry dostawae się 
mogą bardzo często obiegiem krwi istoty wywołująee zapalenie i że \\1;edy objawy tego za- 
palenia będą inne, niż zapalenia [owstałego od zewnątrz. Różnica polega na tom, źe w ra- 
mieniach przekrwienie jest średniego nasilenia, a towarzyszący mu obrzęk jest stosunkowo 
silniejszy, p9dczas gdy niema innych objawów zapalenia. Takie zapalenie drogą krwi po- 
wstałe, może być także wstępem do innych patologicznych zmian, jak rOIJienie, zgorzel, nacieki 
przewlel,le, które rozwijają się zależnie od czynnika chorobowego dostającego się do skóry 
przez zator. 
Wedle. zapatrywania T ó l' Ó k a teorya nerwicy naczyniowej w stosunku do ró
nych 
rumieni pozbawiona jest wszelkiej podstawy, a na jej miejsce trzeba przyjąć inny sposób po-- 
wstawania wykwitów rumieniowych i podobnych zmian, które pojawiają się w ten sposób, że 
jakikolwiek chorobowy czynnik dostaje się za pośrednictwem obiegu krwi w naczynia skóry 
i że przez bezpośredl1ie działanie na ściany naczyniowe wywołuje zmiany w skórze. Sprawę 
tę chorobową nazywa Tórók zapalel1iem .skóry powstałem drogą krwi (haematogenes), albo od- 
czynem zapaln
'm ścian- naczYl1iowych na jad dostający się dro
ą krwi (reaktive Blutgefiiss- 
8W7"Ung haematogenen Ursprungs). 
J a d a s s o h n trzyma się tego zapatrywania, że słowo "rumień« powinno być ża- 
I3trzeżone tylko do prawdopodobnych lub stwierdzonych zboczeń naczynio-ruchowych, wsżystkie 
iune rumienie 'zaś naieży nazywae zapaleniami. Dwa znane typy rumiel1i zapalnych (c. exsud. 
1I1Ult. i e. nod.) zalicza do ogólnych chorób zakaznych, w których czynnik zakażenia wcale 
nie daje się wykazae albo tylko wątpliwie. Przyjmuje jednak obok tego istnienie innych 
schorzell powstałych za pośrednictwem krwi, których przyczyną jest działanie rozpuszczonych 
substancyi dostających się do skóry. (Toxische u. medikamcnWse Dernz'ltosen internen Ur
 
sp1'unges). Sądzi wresztiie, że powstanie tego rodzaju zmian można wytłomaczyć 1) przez 
przyjęcio l1erwicy naczyniowej ośrodkowej lub obwodowej, 2) przez toksyny bakteryi, 3) przez 
mikroby, które w chwili, gdy ich poszukujemy w skórze, są albo bardzo nieliczne albo bardzo 
usłabione, czy też nie posiadamy dostatecznych metod dla ich wykazania. 
WecUe L n 11 y stanowią rumiel1ie ograniczoną grupę schorzeń skóry, którą ten autor 
oddziela ściśle od nerwic l1aczyniowych i zalicza do tych zapalell, któro przez swoje umiej-
		

/00663.djvu

			580 


Franciszek Krysztalowicz': O rumieniach (erythema). 


Zeszyt io 


scowienie sprowadzają nie tylko zwykłe zmiany zapalne, ale tak
e objawy nerwicy na- 
czyniowej: 
Ze wszystkich tych mniej lub więcej dobitnie udowodnionych szczegółów, ze wszy- 
stkich tych teoryi, które przyjąć mozna łatwo dla jednej grupy rumieni, ale dla (lrugiej Sl\ 
bardzo wątpliwe, - dochodzi się do wniosku, ze obecnie nie można przyjmować jednolitej pato- 
genezy wszystkich przypadMw rumieni. Przedewszystkiem zatem z całej duzej grupy scho- 
rzeń nazywanych rumieniami wyłączyć trzeba przedewszystkiem dwa typy samoistne zapalne 
dla których przyjmujemy jakiś czynnik zakaźny, niedokładnie jak dotąd znany. Reszta ru- 
mieni, dla których uzyłem nazwy - podanej przez A u s P i t z a, a zasf;osowanej przez U n n ę 
- wykwitów rUll1ieniowiatych (erythanthema), stanowi zatem drugi dział tej grupy. Z tego 
ostatniego jednak powinno się, mojem zdaniem, oddzielić wszystkie osutki takie, które tak 
często, a najczęściej błędnie, nazywa się rumieniami. Przez to uzya.kuje się podział rumieni 
na samoistne zapalne (e. exsudat. multiforme et erytk. nodosum) i na wykwity rumieniowate 
(erythanthemata). Wreszcie życzyćby sobie należało, aby z grupy rumieni usunięto rumienia 
na tle nerwic naczyniowyeh, które Wo l f f przyjmuje jako czwarty dLiał w swoim podziale, 
- i aby z tej grupy przypadMw utwgrzono dzial chorób skórnych powstałych na tle ner- 
wiey naczyniowej (angioneuroses). 
L e c z e n i e. Łatwo wywnioskować z pstrego obrazu objawów klinicznych r6
nych 
rumieni, jako też z badan patogenezy tych cierpień, 
e nie może być mowy o jakiemś jedno- 
litem kczeniu. W przypadkach etiologieznie jasnych zwrócić trzeba leczenie przeciw istotnej 
przyczynie schorzenia, - nieświadomość nasza jednak w kierunku potogenf\zy pozwala 
"i większości przypadków na leczenie objawowe i miejscowe. Nie posilt
amy bowiem środka, 
który by wpł
'wal stanowczo na przebieg choroby, leczyć zatem musimy tylko jej objawy. 
W ciężkich przypadlmch rumienia wysiękowego wielopostac. {e. exsudat. multif.) 
zaleca się lezenie w łózku, spokoj i okłady z wody Goularda. z octanu glinowego lub 
1-2%-go rozczynu ichtyolu. Wedle Leistikowa oddają dobra usługi w przypadkach 
uporcżywych środki redukujące. W tym celu zaleca on chętnie tiol i ichtyol w postaci po- 
kostow rozpuszczalnych w wodzie: Tiol jako zwyldy rozczyn wodny 1 : 2, ichtyol w gelan- 
thum 5-10 : 100. W przypadkach łagodnych uzyskuje Leistikow dobry wynik kleiną 
cynkową z ichtyolem, podczas gdy w postaciach połączonych z silnym obrzękiem stosuje kol- 
lodyum z ichtyolem. Wszystkie te środki mają i tę zaletę, że tworzą .osłonę ochronną, przez 
leHi ucisk działają ściągająco i przez to znacznie zmniejszajl\ swędzenie, pieczenie i napięcie. 
Gdy ustępujq objawy zapalne, mozna się posługiwać ciastami i maściami. Z past uzyć mo- 
żna pastę L a s s a l' a lub U n n y, naj korzystniej z dodatkiem ichtyolu (2-5%). Tylko wy- 
jątkowo, w przypadkach bardzo uporczywych, mozna stOSOWM silniej redukujące środki, jak: 
siarka, tigenol, pyrogallol, chrysarobina i antrarobina, jako 5-10 % -VjY rozczyn w nalewee 
będźwinowej (B e h l' e n d). 
Leczenie ogólne przynosi często takze wyra
ną korzyść. Przedewszystkiem stosuje 
się n aj chętniej różne środki przeciwgorączkowej w pierwszym rzędzie chininę i przetwory sa- 
licylowe, ale taHe antipyrynę, antifebrynę i t. p. C a s p a l' y chwali działanie salicylanu 
sodowego, N e i s s e l' jest zadowolony z działania salolu, w dawce 3-5 gr. dziennie. Prócz 
tego podaje się często środki dla odkażania jelit, jak kalomel (M r a ć e k), mentol albo olejek 
miętowy (S i n g e r) albo ben zon aftol, resorcynę i t. p. Inni autorowie starają się działać za 
pomocą ichtyolu (U n n a) podawanego wewnętrznie lub ergotyny (B r o (J<ł, S c h w i m m e 1') 
przeciw objawom nerwicy naczyniowej. Wszystkie te śroJki podaje się zazwyczaj w dawkach 
stosunkowo wysokich. trudno jednak rozstrzygae, który ma większe znaczenie. Dlatego L e i- 
s t i k o w radzi podawać wewnętrznie w pierwszych dniach choroby jodek potasu, 1- 2 gram. 
dziennie albo salicylan sodu, 2-3 gr. dziennie, a pMniej ichtyol, 1 gl". dziennie lub ergo- 
tynę, 1 gl'. dziennie. Zapisuje się zatem: 


Kuli jodali 5,0 
Aqu. dest. 200,0 
S. 3 razy dnia łyżka 
Chinin. sulf. 
Ergotin. 00. 10,0 
Exlr. Belladon. 0,10 
M. f. pil. No. 100 
S. 4-6 pigułek dziennie. 


Ichlkyol 10,0 
Aqu. dest. 20,0 
S. 3 razy dnia 10-15 kropli. 
Ichthyol 5,0 
Ergotin. 4,0 
M. f. pil. No. 100 
S. dwa razy dnia 1-2 pig. 


,
		

/00664.djvu

			. 


Zeszyt 10 


Fr. Slęk: O wyborze cięcia przy uSUllięciu wyrostka robaczkowego itd. 


581 


Objawy ogólne, powikłania i wewnętrzne choroby podstawowe należy naturalnie le- 
czyć wedle ogólnych zasad. 
W przypadkach rumienia guzowatego polecać trzeba przedewszystkiem leżenie w łó- 
żku. Wewnętrznie zaleca się salicylan sodowy (L e s s e r) w dawkach 1-2 gr. dziennie, 
chinin
 (B r o c a), antifebrynę (B o e ck), antipyrynę (C l' e u t z), wreszcie jodek potasu 3-4 
gr. dziennie li dorosłych. P o t a i n zalecał prócz salicylu wale
yanian amonowy i leczenie 
rtęciowo-jodowe. :Miejscowo używa się okładów. B l' u c k polecił okłady z waty zamo- 
czonej w płynie rozcieńczonego kwasu siarkowego w równych ezęściach z wodą zagrzaną 
do wrzenia i wyciśniętej na guzy; a skoro ochłodnie, szybko się zmienia okład. 


Ze 8xpitala powszechnego w Sniatynie. 


o wyborze ciQcia przy usuniQciu wyrostka robaczkowego w wolnym czasie 
od napadu. 


Dr. Fr. Stęk, dyrektor s
pitala. 


Trudności, jakie nastręczają operacye przy wyjęciu wyrostka robaczkowego podczas 
przerwy między ostryrr i napadami, ocenić może ten tylko, kto częściej operacyę tę wykonuje. 
Z trudnośeiami techllicznemi nasunęły się też różnego rodzaju modyfikacye cięć, mające na 
celu utorowanie sobie jak najdostępniejszego przystępu do wyrostka robaczkowego. Im większa 
iloŚĆ sposobów prowadzenia cięcia, tern też ró
norodniejsze następstwa przebytej operacyi. 
Jednem z naj częstszych powildań a bezsprzecznie i najnieprzyjemniejszych dla chirurga, to 
chodzący osobnik z przepukliną, rozgłaszający wszędzie na każdym kroku przebytą operacyę, 
a wskutek niej wytworzoną przepuklinę, która nie pozwala mu oddawać się codziennemu zajęciu, 
i przeszkadza mu w zarobkowaniu za powszednim chlebem. Spotkanie takiego osobnika nie 
przY;Jparza chirurgowi ani zaufania, a co gorsza, obniża jego sprawność, gdyż publiczność nie 
znająca się na rzeczy obwinia go nawet o nieumiejętność. 
W ściślejsze szczegóły powodujące powstawanie przepuklin w bliznach pooperacyjnych, 
zapuszczać się nie myślę, gdyż nie jest to zadaniem niniejszej rozprawki; te przyczyny są 
aż zanadto znane i opracowane przez szereg wybitnych chirurgów. Krótko należy mi wspom- 
nieć, że jako przyczynQ tej komplikacyi, obwiniają autorowie uszkodzenie nerwów biegoących 
do mięśni powłok brzusznych, w sImtek czego przychodzi do zaniku poszczególnych mięśni, 
które w następstwie nie podołają parciu tłoczni jam;r brzusznej. Zapora ta mięśniowo- 
łączno-tkankowa byłaby jeszcze zdolną do stawienia oporu tej tłoczni, gdyby rana zagoiła 
si
 przez l'
'chłozrost. Ale naj mniejsze powikłanie połączone z l"Opieniem, choćby tylko 
nieznacznem może spowodować, i to w bardzo krótkim czasie, po przebytej operacyi, 
przepuklinę. Prze}Jukliny tej zaś można się pozbyć znowu powtórną operacyą, która odbyta 
wśród zmienionych anatomicznych warunków doprowadzić mo
e do nawrotu. 
W tym też celu podawane są różne cięcia z różnemi modyfikacyami przez naj wy- 
bitniejszych przedstawicieli nowoczesnej chirurgii a między nazwiskami spotykamy: S o n n e n- 
b u r g a, R o u x a, R y d y g i e l' a, J a l a g u i e l' a, L e n n a n d e l' a, J'rIc. B u l' n e y a, B e e r-a 
R i e d l a, R. W e i r a, B e c k a, H a h n a i wielu innych. 
Każdy z autorów podający swój sposób stara się przekonać i wpoić przekonanie, że 
sposób ten a ten jest najodpowiedniejszym, a chroniącym od następowej przepukliny. 
Przy cięciach czy to prostych, czy łukowatych, zygzakowatych, rusztowych, przebie- 
gającyell bądź na zewn
trznym brzegu mięśoia prostego, bądź wzdłuż przebiegu włókien mięśni 
skośnych, przeciwnicy podnoszą i zarzueają, że podane cięcie zanadto uszkodza plzebiegające 
nerwy, zaopatrujące odpowiednie grupy mięśni, wskutek czego przychodzi do zaniku doty- 
ezącego mięśDia a tern samem do osłabienia oporu stawianego tłoczni brzusznej, jak już wy- 

ej wspomniałem. 
Je
eli przypatrzymy si
 stOounkom anatomicznym, to widzimy, że wszystkie mięśnie 
powłok brzusznych, proste, skośne oba i poprzeczne są zaopatrywane przez wspólne gałęzie pni 
nerwowych 10. 11. 12-go nerwu międzyżebrowego i l-go lędźwiowego, który wysyła dwie 
gałęzie, jedną jako nerw biodrowo-pod brzuszny rI. iledhypogastricus zaopatrujący mięśnie
		

/00665.djvu

			582 


Fr. Slęk: O wyborze cięcia przy usuuięciu wyrostka robaczkowego itd. 


Zeszyt 10 


skośny wewnętrzny i poprzeczl1Y, przechodząc zarazem' z miQdzy
ebrowymi do mięśnia pro- 
stego, poprzecznie lub slwsnie z góry ku dolowi. 
Druga zaś gałęź nerwu I lędźwiowego jako nerw biodrowo-pachwinu\vy przebija ponad 
powięzią P o u p a r t' a mięsień poprzeczny i przebiega między mięśniami brzucha. 
Na podstawie swoich własnych spostrze
eń zrobionych w ostatnich dwóch latach jako 
prymarynsz szpitala a poprzednio jako asystent klinil,i chirurgicznej we LW0wie, . nab
7łem 
tego przeświadczenia i przekonania, że cięcie J a l a g u i e l' 'a, lub L e n n a n d er' a nac1aje siQ 
najlepiej do tej operacyi li froid jako takie, ]dóre powoduje najmniejszo uszkodzenia nm'- 
wów. Ponieważ mam na lllyśli to cięcie, a wyniki oparte na 10 chorych, uie należących 
do klasy pracującej umysłowo, ale do klasy robotniczej, rolniczej, która musi 'zaraz po prze- 
bytym zabiegu używać znacznej swej sily przy pracy w polu, aby podołać swemu codzien- 
nemu zajęciu, - u tych więc ludzi nie zważających na siębie lIlimo ostrego zakazu, aby jakiś 
czas przynajmniej wstrzymali się od pracy, - a słowo wypowiedziane przez lekarza jest próżną 
przestrogą, znalazlem, - że blizny pooperacyjl1e były prawie nieznaczne, a w powłokach 
brzusznych nic nie można było się domacać ani zaniku mięś cia, ani l co ważniejsza, przepnldin
7. 
Na poparcie podam tylko dwa przypadki, które mogą pl'zekonać o wartości wyboru 
cięcia J a l a g u i era. . 
Jeden przypmlek dotyczył chorego na appe
zdiciti8, któi'emu kilka lat"' temu wykonano 
operacyę radykall1ą przepuklil1Y pachwinowej. W kilka miesięcy później dostał nawrotu cier- 
pienia. Przepuklina powróciła i to większa al1iżeli poprzedl1io. U tego chorego skonstatowa- 
łem otwarty kanał pachwinowy po drugiej stronie, t. j. lewej. 
Dwa lata temu wykonałem mu w
'cięcie wyrostka robaczkowego sposobem J al a- 
g u i e l' a i zeszyłem brzegi kanału pachwinowego. U chorego tego, jak widzimy, była skłon- 
noŚĆ do przepnklin, a jednak operowany, jak już wspomniałem, dwa lata p'o operac
'i, 
ma siQ zupełnie dobrze. Nie widać u niego ani śladu przepukliny jUlięsień prosty brzucha 
jędrny, nie zmieniony. . 
Przypadek drugi dotyczy kobiety, która po przebytej operiwyi zasila w cią
Q. Po 
porodzie. mimo że powłoki brzuszne były wiotkie, znaczny rozstęp między miQśniami pro- 
stymi, znalazłem też stan operowanej znakomity. 
Drugą zaletą cięcia tego jest fakt, że daje znakomity, przejrzysty dostęp' clo wyro:;tka 
robaczkowego, że można opp,rować pod kontrolą wzroku. " . ' , 
Twierdzenie H a h n a, .które zbija wielu chirurgów, mięc1zy nimi E"i s e l s b iJ'i'g, nie 
jest słusznem, jakoby cięcie w otrzewnej na 2 - 21(2 cmt. było '
ystarczającem, a całą' ope- 
racyę można wykonać, powodując się tylko czuciem palca haczykowato zagiętego, a j

 wiemy 
z doświadczenia, Iiip,raz bardzo zwodniczem. Nigdy nie powinniśmy silf, powodowa?,' wywia- 
dami, że chory przebył tylko jeden raz ostry napad, gdyż i to twierdzenie jest zwodniczem, 
że p o j ed n ym nap ad z i e s to s un ki a natom i czn e będą łatwe, a odszuka: 
nie wyrostka nie przedstawi trudności. ".J I 
Tak w rzeczywistości I:\ie jest i bo miałem sposobność' przekonania się, ze po jedllym 
ostrym napadzie przebiegającym bardzo lekko, stosunki tak były powikłane, że trzcbą. było 
nadzwyczajnej ostrożności w odchielaniu wyrostka.. . " i 
Przypadek pamiętny dla mnie i pouczająey na przyśzłość był operowany w ldi- 
niee chirurgicznej we Lwowie, gdzie w 3 miesiąee po napadzie znaleziono ropień wielkości 
orzecha włoskiego. " 
Czy w danym razie chory byłby lepie(;'vyszecU, gdyby nie pod kontl;olą oka, a tylko 
samego macania był operowanym. Z pewnością, odpowiemy - że nie. , 
Również postępowanie B i e l' a nie przemawia 'tni do 'przekonania: że z małego c
ęcia, 
nie szukając całkielll za częścią końcową wyrostka, oddzielamy go najpierw od kątnicy, a po- 
tem dopiero wydobywamy go zewnątrz, uwalniając ze zrostów. ' . 
Pozostaje kikut z otwartem światłem ziejący, który mimo najslmlpulatniejszego od- 
dzielenia gazą od otoczenia może otrzewnę przy manipulowaniu zakazić! 
Dla dokładniejszego poparcia tego sposobu dającego łatwy dostęp, a zarazem olu'o- 
niącego od przepuldin pooperacyjnych, pozwolę sobie bliżej go opisać. 
Ci
cie to prowadzi się na zewnętrznym brzegu mięśnia prostego przez skOrQ i tkal1kę 
łączną dowolnej długości. Następnie po odpreparowaniu skóry na wewnątrz, prowadzimy 
cięcie równoległe z włóknami mięśniowemi mięśnia prostego. przez pochwę przednią tego 
mięśnia, w odległości 11/2-2 cmt. na wewnątrz od cięcia sMrnego. 
Poczelll na tępo przesuwamy mięsień prosty wraz z drobniutkiemi widocznemi na- 
cZYDiałl1i i nerwami n
 wewnątrz, lm linii bialej i tępymi hakmi1i go przytrzymujemy. Od-
		

/00666.djvu

			Zeszyt 10 


Fr. 81ęk: O wyborze cięcia przy usunięciu wyrostka robaczkowego itd. 


583 



;unąwszy mięsień ku wewnątrz w linii cięcia pochwy przedniej, przecinamy pochwę tylną aż 
do otrzewnej, którą znowu przecinamy w płaszczyźnie cięcia skórnego. W ten sposób cięcia 
te nie leżą w jednej płaszczyźnie, gdyż eięcie w otrlewnej i. cięcie w sMrze, są przegro- 
dzone pochwami mięśnia prostego, leżą więcej na zewnątrz, a cięcia w obu pochwach są 
przegrodzone mięśniem. prostym, le
ą bliż'ej linii środkowe
 ciała. 
Po skończonej operacyi br7'.egi ran, każde z osobna, zaszywa się szwem ciągłym. 
Sam mięsień odl'l'Owadza się po zwolnieniu haków trzymających, a dla pewności przyszywa 
go się kilkoma szwami węzełkowymi. W ten sposób stwarzamy warunki najlepiej odpowiwa- 
jące stosunkom anatomicznym. 
W rozprawie ,. W sprawie prowadzenia cięcia do resekcyi wyrostka ro l )aczkowego«, 
zarzuca B arą c z, ze przy tym spol>ohie uszkadzamy nerwy, a gorąco poleca cięcie J}lc. B u 1'- 
n e y , a w przypadkach łatwych, a w cięższycl1, to cięcie z modyfikacyą R. W e ira. 
»Po wykonaniu cięcia Ue. B u l' n e y , a oddziela się na tępo powięź mięśnia uko- 
śnego zewnętrznego brzusznego dośrodkowo, az do pochwy mięśnia prostego, i obniża 
pochwę ostatniego mięśnia aż blisko linii bialej. Cięcie poprzeczne w otrzewnej przedłuża się 
dośrodkowo na przednią pochwę mięśnia prostego, brzuszeń mięśnia prostego odciąga się silnie 
hakiem tępym dośrodkowo, następnie przecina się podobnie tylną pochwę mięśnia prostego 
wraz z otrzevmą pod niem leżącą.« 
Jak widzimy z tych słow przytoczonych, to do operacyi 
1:c. B u l' li e y , a dołącza 
odsunięcie mięśnia prostego brzusznego ku środkowi ciała, ale z tą różnieą, że pochwę mięśnia 
prostego przecina poprzeCznie, tak zewnętrzną jak i wewnętrzną. Przez to przecięcie uzyskuje 
się dokładny widok pola operacyj nego, ale zato osłabia się przez przecięcie poprzeczne. 
Tak w jednym jak i drugim l'azie mięsień prosty przesuwamy na tępo. Dla czegoż 
więc w sposobie J a l a g u i e r a, który jest prostszy, nieobrażający tak znacznie powłok przez 
poprzeczne nacięcia pochwy, jak widzimy w sposobie We i l' a, odsunięcie to ma wpłynąć 
ujemnie na unerwienie? Dla czegoż sposobem W e i l' a nie uszkadzamy nerwów przez dośrod- 
kowe przesunięcie, a w sposobie J a l a g u i e r a narażamy mięsień na przPJ:wanie nerwów? 
Że tak nie jest, można się przekona6, że nerwy te, idąc poprzecznie i skośnie, można łatwo uchronić 
od naderwania, gdy się' postępuje na tępo, i wraz z biegnącemi naczyniami i nerwami mię- 
sień prosty dośrodkowo przesunie. Dla tego też można sposób ten poleci6 jako najmniej skomplikQ- 
wany, bo niewymagający liczniejszej asysty, łatwy do wykonania, a chroniący od przepuklin 
pooperacyjnych, gdyż nie zmienia stosunMw anatomiczn
Tch, a nadto dający dokładny przej- 
rzysty dostęp. 
Cięcie to poleca również S e l z e l' z kliniki chirurgicznej prof. R y d y g i e l' a, a R i e d l, 
gorący zwolennik swego zygzakowatego, widząc syna jecloego z wybitnych chirurgów amPJ:y- 
bńskich operowanego tern cięciem, również nazywa to cięcie idealnem, z zastrzeżeniem jednak, 
gdy gojenie postępuje prawidłowo. Otóż zdaniem powszechnie przyjętem jest, że im rana za- 
elana jest mniej złoż::ma, mniej obrażająea, to więl,szą pewl10M gojenia się przez rychłozrost.- 
Tym to wszystkim warunkom odpowiada więc cięcie J a l a g u i e r a lub L e n n a n d e l' a. 


(Z :wkładu anatomic'X,no-palologic'X,nego Prof. Ob1'%uta we Lwowie). 


Aneurysma art. communicantis ant. cerebri. 


Podal . 


Dr. Nowicki, asystent zakładu. 
Wśród tętnic podstawowych mózgu najczęściej spotyka się tętniaki w tętniey dogło- 
wnej wewnętrznej (a. carotis int.), względnie w tętnicy zatol,i Sylwiuszaj w innych tętni- 
cach podstawy mózgu należą one ju
 do rzadkości. Znamy więc bardzo nip liczne przypadki 
tętniaków tętnicy podstawowej (a. basilm'is) mózgu. (K l i p p e l i B o e l e a u l), O P P e 2), 


1) Ztbl. f. aUg. Pat. u. pat. Anatomie 1892. 
2) ZtbI. f. aUg. Pat. u. pat. An. Bd. 3. 1892. 
8) Ztbl, f. allg. Pat. u. pat. An. 1890.
		

/00667.djvu

			584 


Nowicki: Ancurysnm IIrt.. commuIJi('lInt.is lin I. ccrebri. 


Zeszyt 10 


spotykano je w tętnicy p1'zedl1iej plot t.) 3). Według statystyki G o y e l' s . a obe.imującej 15.,1 
tętIJial,ów tGtnic mózgowych wynosi stosunek liczbowy tętniaków tętniey przedniej do innych 1: 11. 
\V tutejszym instytucie anatolllo-patologicznym znaleziono na 11.307 sekcyi 74 razJ- 
tętniaki, a zatem "\,; 0.65°/u. Rozmieszczenie ich b
'ło następujące: 
W tętnicy głównej 52 razy 
W tętnicy zatoki Sylw. 5 " 
W tętnicy plucnej 2 " 
'V tętnicy dogłow. wewn. 1 " 
'V tętnicy podobojczykow. 1 ., 
W tętnicy bezimiennej 1 " 
W tętniey nerkowej 1 " 
W
 tętnicy łączącej przedniej 1 " 
(a. communicans ant.) 
W sercu 


(70,2%) 
(6,9%) 
(2,6%) 
(1,3%) 
(1,3%) 
(1,3% ) 
(1,3%> 
(1,3%) 


9 


" 


(12,1 %) 


Przypadek, który poniżej w krótkości opiszę, należy niewątpliwie do bardzo 1'zadliidl. 
Tu tętniak clotyczył art. communieans anterior, a zatem tętnicy bardzo krótkiej, stanowiącej 
tylko połącżenie między obiema przedniemi tętnicami mózgu.' 
Oto krótki "\vyciąg z historY1 chorob
y, udzielonej mi łaskawie przez kol. 1\loizelsa. 
i z protokołu sekcyj nego. 

Iężczyzna A. S. lat 54, czeladnik piekarski. Wywiady bardzo niedoldadne i to nic 
od E'aJllego chorego, lecz jego rodziny. Chory miał nadużywae alkoholu; co do kiły nic pe- 
wniejszego nie można się dowiedzieć. Przez cały czas małżeństwa miał być zdrowym. Żona 
nie roniła. Dzieei czworo, wszystkie mają być zdrowe. 
Podczas pracy miał wystąpić dnia 12. II. pipxwszy atak połączony z utratą l)l'z
-- 
tomności. W d\"a dni później po prz
Twiezieniu do szpitala stwierdza się brak przytomności: 
źreniee wąsIde l1ie oddziaływują na światło. Porażeń żadnych nie można wykazać, ruchy 
automatyczne rąk i nóg zachowane. Czucie utrzymane. Powstrzymanie ocldawania moczu. 
Karmiony przyjmuje pokarmy. \V pięć dni po owym ataku chory oclz.yskal w części p1'Z
T- 
tomność. Następnego dnia jednali wystąpił ponownyatal" połączony z utratą przytomności 
i drgawkami, przeważnie po stronie prawej. Ruchy ssące ust i automatyczne rąk i nóg. 
1\Iocz i stolec oddaje pod siebie. Następnego dnia stan nieco lepszy. W ośm dni po pier- 
wszym przychodzi atak trzeci z zupełną utratą przytowl1ości i w krótki czas potem śmierć. 
U chorego rozpoznano: Apoplexia eerebri. Z protokołu sekcyi podam tylko dokładniej 
opis czaszki i mózgu. 
Czaszka du
a, umiarowa, kości jej dośe grube, przeważa istota zbita nad gąlJczastą. 
Opona twarda silnie napięta, gładka i lśniąca, dosc słabo nastrzykana. W zatoce sicrpowatej 
ych krew ciemna płynna. W kanale kręgowym krew płynna w dużej ilości. 
'1\fózg duży, półkule jego umiarowe. Rowki szerokie, a zwoje głównie po stronie 
prawej poprzypłaszczane. Opony mięldde silnie l1astrzylmne, pod niemi jednostajne rozległe 
podbiegnięcia krwią przeważnie płynną, w rowkach już nieco skrzepłą. Na podstawie czaszki, 
i to głównie l,u przodowi, znajduje się prórz krwi płynnej obfita ilosc świeżych, ciemnoczer- 
wonych, soczystych skrzepów, szczególnie w okolicy skrzyżowania obu nerwów wzrokowych. 
Po usunięciu tych skrZ€PÓW widzimy do przodu owego skrzyżowania guz mniejwięccj wiel- 
lmści fasoli, długi oa 12 mm., szeroki na 8 mm. podługowaty usadowiony na szerokiej szy- 
pule. Powierzchnia jego gładka sino-cz
rwona j ku podstawie nieco po stronie pmwej widać 
szczelinowate, nieco ziejące przedarcie o brzegach strzępiastych i pokrytych żółtawo-różowymi 
dość suchymi skrzepami. Przez szc
elinl,ę tę wchodzimy sondą zupełnie swobodnie do jamy 
owego guza. Badanie jego umiejscowienia i etosunIm do najbliższych naczyń wykazuje usa- 
dowienie między obiema tętnicami przedniemi mózgu (m't. corporis eallosi), poszukiwanie na 
tomiast za tętnicą ł&czącą przednią (art. communicans anterior) daje wynik ujemny tak, że 
nie ulega wątpliwości, że opisany guz jest tem naczyniem tętniakowato zmienionem. Tętniak 
ten pękł, dając w l1astępstwie ów krwotok, głównie na podstawie mózgu, i owe rozległe pod- 
biegnięcia podoponowe. Inne naczynia krwionośne na podstawie mózgu nie okazują znuall 
widocznych, mo
e nieco zieją, i są wypełnione w miernym stopniu krwią płynną. 
Po rozcięciu mózgu widae zmiażdżenie przedniej części c01pns callosum i częściowo 
zwoju sklepieniowego (!!yrus fornicatus). Prócz tego spotykamy krew płynną w komorach 
bocznych i trzeciej.
		

/00668.djvu

			Zeszyt 10 


Nowicki: Aneurysma art. communicautis ant. cerebri. 


585 


Co się t
'cz
' zmian w innych narządach, to znaleziono w płucach, miano-vicie w ich 
dolnJ'ch płatach, zapalenie zrazilwwe i to o charakterze krwotocznym. W miedniczkach ner- 
kowych i pęcherzu moczowym bardzo liczne krwawe wybroczyny, pOllo1mie bardzo obfite wy- 
naczynienia na opłucnej po strol1ie prawej. Serce lewe niwo przerosłe. Tętnica główna roz- 
szerzona olmzllje wybitne smngowate i ogniskowe zgrubienia błony wewnęŁ1'znej białawe i żół- 
tawe nie okazujące dążności do rozpadu i zwapnienia. Wogóle błona wewnętrzna zgmbiala 
przedstawia się włóknisto. Ujścia obu tętnic wiellCowych wskutek zgrubiałej w ich otoczeuiu 
błony WC\\ nętrznej nieco zwężone, same zaś tętnice wieneowe okazują nieznaczne swych ścian 
zgrubienie. Obraz zmian w tętnicy głównej, zmian usadowionych głównie w części wstępują- 
cej, - w łuku jest ich mniej, w części zaś brzusznej bardzo słabo zaznaczone, - przy pamir. a 
zmiany, jakie spotykamy przy kile. 'V obwodowJ'ch naczyniach zmian widocznych nie można 
wy kazać. 
Rozpoznanie anatomiczne opiewa: Al1eurysma saccatum art. eommunicantis antel'lOl'lS 
cereuri, ruptura eiu'Odem sbqn. haemonhagia intermenil1geali et in corpore calI oso. Atheroma 



r 


7p 


..:. 


T. = tętniak; T. p. = tętnice przednie mózgowe. 


(IneticuJll?) aortae, praecipue partis ascem1entis et aa. eoronariarum C01'l1i::3. IIypertl'ophia eordis 
sin. Pneumonia lobnlaris haemorrhagica dispersa lobi inf. utrinsque, et lmemorrhagiao pleurae 
dextrae. Emphysema puhl1onum. Haemorrhagiae vesicae urinariae, pel vis, renis utriusque, 
ventriculiquc. Atrophia lienis. 
Badanie drol}nowidowe ścian tętniaka i części nierozszel'zonej tętnicy mózgowej prze- 
dniej wykazuje następujące utkanie: Błona wewnętrzna w zaIn-esie tętnicy tętniakowo nie- 
zmienionej nieeo zgrubiała i doŚĆ jednostajnie szklista; w miejscu przejścia w tQtniak można 
zanważy6 znaczne jej ścieńczenie. Gdzieniegdzie widzimy jak gdyby wciągnięcie wytworzone 
z tkanld łącznej sl,ąpojąd, rowej bliznowatej zacierającej nam zur;ełnie budowę naczynia w da- 
nem miejscu. Błona śl'odlwwa okazuje największe zmiany. Uderza więc przedewszystkiem 
zgrubieniem i to doŚć znacznego stopnia. Nie widzimy tu więc ułożonych równolegle wzglQ- 
dem siebie włókienek mięsnych, są one tu porozdzielane, jakhy poprzerastane skąpo-jądrową 
tkanl,ą łączną, która gdzieniegdzie tworzy wprost ognisIm często we śl'Odku szkhste, docho- 
dzące do światła naczynia i tworzące wyżej wspomniane pozaciągania. Podoune zmiany spo- 
tykamy w ścianie samego tętniaka, tylko, 
e błona środkowa jest tu nieco cipJ1.sza, a' nadto 
widzimy tu więcej owej tkanki łącznej międZ3'" komórlmmi mięsnemi i ogniskowej. Cu się 
tyczy błony zewnętrznej tak w tętnicy nierozszerzonej, jak i tętniaku, to widocznych zmian 
zauwa
yć nie mozna. Błona sprężysta wewnętrzna falista i wcale dobrze utrzymana w za- 
kresie tętnicy tętniakowo niezmienionej, później się wygładza, cienczeje a nawet w niektórych 
llliejscach zupełnie zanika. Wogóle włókua sprężyste \V samej tętnicy wcale dohrze rozwi- 
nięte, natomiast W' ścianach tętniaka jest ich bardzo mało i nie okazują regulal'l1ego pl'zebiegu. 
Muszę wreszcie dodać, że na wewnętrznej stronie tętniaka znajdująsię pokłady skrzepów. 
:łIamy tu więc do czynienia ze zmianami głównie w błonie środkowej i to ze zmia- 
nami starszemi, które możemy uważać za mesarteriitis chronica. Poprzerywanie włókien sprę- 
ż,ystych i mięsnych w miejscach, w których obficie rozwiniętą jest tkanka bliznowata, z ła- 
twością spowodowało wytworzenie się tętniaka. 
Jakiej jednak przyrody te zmiany naczyniowe, trudno na pewno oznaczyć. W pier- 
wszym rz
dzie na:leżałoby myśleć o kile? tem wi
cei, że i zmiany spotkane w t
tnicy głównej
		

/00669.djvu

			586 


Nowicki: Aneurysma art. communicantis ant. cerebri. 


Zeszyt 10 


przypominają nam w wysokim stopniu a0rtitis luetica. Owe bliznowate zmiany w błonie 
środkowej z następczym zanikiem jej prawidłowych składników sa; ella kiły naczyń charakte- 
rystycznemi (D o e h l e, 1) H e 11 er 2): za kiłą wreszcie przemawia owo ograniczenie zmian 
do pewnych tylko naczyń. Z drugiej strony wiemy, że tworzenie się tętniaków na tle zmian 
kiłowych w naczyniach należy do rzeczy częstych, szczególnie odnosi się to do tętniaków tę- 
tnicy głównej (H e II er). 3) &.dzę zatem, że i w naszym przypadku, choć w wywiaelach 
8) l. c. 
zresztą niedokładnych i niepewnych niema wzmianki o kile, trzeba przypuszczać kiłowe po- 
chodzenie omawianego tętniaka, a to na podstawie zmian drobnowidowych w tętnicach mózgu, 
jak i wygląuu tętnicy głównej. W przypadku tym wogóle należy podnieść pewną skłonność 
tworzenia krwotoków, skazę krwotoczną; widzimy tu więc tworzenie się wybroczyn na błonie 
śluzowej żołą,Um, miedniczek, pęcherza moczowego, opłucnej. wreszcie zapalenie płuc o chara- 
kterze krwotocznym. Również zaznaczyć wypada brak jakichkohviek objawów uciskowych na 
otoczenie, w szczególności na naj bliżej położone nerwy, mimo że tętniak dochodził stosunkowo 
do dość znacznych rozmiarów. 
Co do samego pęlmięcia tętniaka, to, uwzględniając przebieg choroby, prawdopodobnie 
początkowe pęknięcie musiało być nie duże i, o ile sajdzić można z wyglądu zmian mózg'O- 
w
-ch, piel wszy wylew miał miejsce do corpus callos'IArIt i następnie najprawdOIJodobniej 
wskutek powiększenia się szczeliny pęknięcia przyszło do rozległego wylewu krwi na podstawę 
czaszki, wylewu, który ostatecznie pociągnął za sobą zejście śmiertelne, w
-wołując znaczne 
podniesienie ciśnienia w8ródczaszlwwego. 


II. Krytyczne zestawienia. 


Znieczulenie rdzeniowe. 


Sprawozdanie poglądowe 


skreślił 


Dr. Adolf Klęsk, Kraków. 


Rzadko może która metoda wprowadzona w medycynie musi tak walczyć o s
ój 
byt, jak zl1ieczulenie rdzeniowe, 1) mo
e to jednak z tej przyczyny, 
e o ile po pewn
-m 
czasie każdą inną uznano za dobrą lub złą, to o znieczuleniu rdzeniowem zdania były i są 
jeszcze podzielone i mimo bardzo już obszernego, bo przeszło 22 717 (S t l' a u s) przypadków 
obejmującego doświadczenia i literatury na tern polu, właściwie nie otrzymała jeszcze sankcyi 
powszechnej. 
Zadajmy 
metody, a dalej, 
mają być : 
1. 
połowicze). 
2. Objawy uboczne. 
3. Nie możność panowania nad znieczuleniem, t. j. przerywania go w pożądanej 
chwili, skracania lub przedłużania czasu trwania. 
4. Trudność w odpowiedniem dawkowaniu środka znieczulającego. 
5. Objawy i powikłania następcze. 


sobie wobec tego pytania, jakie właściwie Sl\ główne słabe strony tej 
o ile im do obecnej ehwili zaradzono. Wadami znieczulenia rdzeniowego 


Nie zawsze pewne wystąpienie znieczulenia (zawody, znieczulenie niezupełne lub 


1) Deutsch, Arch. f. klin. Med. 1895. 
') Miinch. med. W. 189Q. 
1) Używamy jedynie terminu znieczulcnie rdzeniowe. Jako nazwa: znieczulenie lędźwiowe, 
ch?ć jest 
 powszechnem użyciu, nie jest jednak zupelnie racyonalną, bo po pierwsze, jeżeli ktoś mówi 

lllecz1!lellle, 
p. oczne, to się rozumie, że okolica oka jest znieczuloną, co przy znieczuleniu lędźwi?we
 
macze) rozumieć należy, a powtóre nieraz już wykonano znieczulenie nietylko w okolicy lędźwiowe), 
ple i na pograniczu z kręgami piersiowymi.
		

/00670.djvu

			Zeszyt 10 


Adolf Klęsk: Znieczulenie rdzcniowe. 


587 


Co do punktu pierwszego, to doświadczenie wylra:;:ało, że skuteczność znieczulenia 
zależy w pierwszym rzędzie od wprawy i techniki operuja;cego. Im kto więcej nakłuć wy- 
kona, telll też i wyniki lepsze i pewniejsze, a z początku ząwsze najwięcej zawodów. Znie- 
czulenie nie zupełne, zależy właśnie od wadliwej techniki. O ile dawniej w literaturze spo- 
t
'kaliśmy często wzmianki o zawodac'h, to teraz opisują je jed
Tnie ci, ldórzy dopiero zaczy- 
nają stosować to znieczulenie, a u innych z więl,szem doświadczeniem zawód występuje cbyba 
tylko w wyjątkowych prz
'}Jadliach lub wskutek jakiegoś błędu. Wkłucie igły bywa czasem 
trudne, zwykle jednak łatwe. 
'Vyjątkowo tylko nie można go zupełnie wykonae z powodu budowy anatomicznej 
kręgosłupa, n. p. z powodu zniekształcających zmian w kręgach, u ludzi starych, dalej z po- 
wodu skrzywiell kręgosłupa i t. p. W prz
Tpadkach, w litórych igła nie chce wejść od linii 
środkowej, poleca Q u i n c k e wkłuwać ja; nieco od boku. W prawdzie wtcdy wchodzi się też 
do kanalu rdzeniowego, ale już za wystąpienie zupełnego znieczulrnia ręczyć uie można, bo 
W
Tstępuje ona w całej pełni wtedy, gdy igła idzie w linii środkowej i trafi do tak zwanej 
cysterny. G e r s t e J] b e rg' i H e i n twierdzą jednak, że nie zawsze oysterna ta się znajduje. 
Dąc1źcoba;dź to pewna, że po niesymet.rycznem wlduciu igły spotylm się bardzo często zawody 
i znieczulenia. niezupełne lub połowicze. 
Co do objawów ubocznych, a co w łą.czności z tern idzie i następczych, to zależą 
one od kilku warunków a mianowicie: l) techniki znieczulenia, 2) środka hżywanego, 3) wy- 
jaławiania narzędzi i oczyszczania skóry chorego, 4) od zachowania się chorego przy i po 
znieczuleniu. Powikłaniom też wobec tego zapobiegac należy na różne sposoby. Przede- 
wszystkiem lwrzystną jest rZ8czą podług' B i e l' a i D 5 n i t z a podać zawsze chorym przedtem 
środek przeczyszczający, co często i tak ze względu na operacyę i następowe leżenie w łóżku 
jest wskazanem. Wkłucie robi się między 3-4 lub, jak obecnie radzą B i o l' i D o n i t z, 
między 1-2 lub 2-4 kręgiem lędźwiowym. Niektórzy, ]alr Kader, sądza;, że wybór prze- 
strzeni międzykręgowej jest zupełnie obojętny. Zaczyna się zwykle w przestrzeni niższej,. 
a gdy n. p. igły wkłuć tam nie można, przechodzi się wyżej. Igieł używae należy nie za 
grubych (S l a i m e r) około 1 mm kalibru a długich na 7 - 9 cm i o ile możności nie rdze- 
wiejących, a więc zrobionych ze szlachetnego metalu. Wkłucie robi się, oryentując się co do 
przestrzeni z pomoea; linii Jacoby'ego, która ła;czy obie spinae iliacae posteri01'es superiores 
i biegnie przez 4-ty, ewentualnie 5-ty krąg lędźwiowy. U ludzi tęgich często bowiem nie 
daje się dokładnie namacać samych kręgów. 
W razie niesymetrycznego wkłucia igły i wstrzyknięcia potem środka znieczulającego 
zjawić się mogą strzykające bóle w jednej z kończyn, zwykle po stronie końca igły. Koń- 
czyna ta zwykle ulega szybciej i silniej znieczuleniu (F i n c k e l n b u l' g). 
Jedni radza; wykon. rwać znieczulenie w pozycyi siec1za;cej, inni w leżącej. W sie- 
dzącej wkłócie symetryczne jest o wiele łatwiejsze, nie zawsze jednak operowanych sadzać 
można. 
Wkłucie, o ile wykonujemy je pewnie i łatwo, jest bardzo malo bolesne i zupełnie 
spokojnie można je wykonać bez. znieczulenia. Trzeba jednak zawsze przedtem uspokoić 
chorego i upomnieć go, by się podczas wkłuwania nie ruszał, a oprócz tego lepiej jeszcze, 
gdy słnżący trz
Tma jeszcze od przodu operuwanego. Przy zaniechaniu tych ostrożności łatwo 
wydarzyć się może, że chory wśród wkłuwania mszy się nagle i igła się ułamie. Wypadków 
taliich znamy już kilka z literatury. T o l' k e l zmuszony był dopiero wydobywać igłę opera- 
c;yjnie, a przez cały czas płyn mózgo-rdzeniowy wydobywał się strumieniem. Powiklanie to 
nie pociągło za sobą jednak żadnych następstw. Jasną jest rzeczą, że należy zawsze przed 
znieczulaniem przekonać się o stanie igły. Jeżeli z igły po wkłuciu dobywa się krew, należy 
poczekać chwilę i zwykle, o ile jesteśmy w kanale, zaczyna odchodzić krew, coraz więcej 
rozrzedzona pł
Tnem mózgo-rdzeniowym. Czasem po chwili przestaje iść wogóle płyn, co 
zwykle ma przyczynę w zatkaniu światła igły skrzepiliem. Wtedy należy przetkać igłę dru- 
cikiem. Po krwawieniach obserwowano często następujące silne bóle glowy, dlatego też nie- 
którzy, w razie pokazania się krwi, nie wykonują wcale dalej znieczulenia (H e s s e).I) Zdarza 
się też, że mimo dojśeia igłą do kanału, płyn z igły. nie wychodzi. Należy wtedy ostrożnie 
obrócić igłą w prawo lub w lewo, ewentualnie trochę cofnąc lub wepchnąć, dalej przetkae 
dmcikiem lub polecić choremu zakaszleć. Wstrzykiwać środek znieczulaja;cy bez okazania się 


l) G o l d s c h wen d w razie krwawienia wyjmuje iglę wklllwa ją w nastęrną g6rną lub 
doll1ą przestrzeń międzykręgową. .
		

/00671.djvu

			588 


Adolf Klęsk: Znieczulenie rdzeniowe. 


Zeszyt ]0 


pł
'nn byłob
' rzecza; . bezcelowa;, bo nie mamy pewności czy w należJ-te miejsee on się dostał. 
Próbowano wprawdzie i tego, ale znieczulenie zwykle zawodziło 
W razie stosowania dużych dawek, wstrzyknięcie takie może naturalnie pocil\gna;c 
za sob
 poważne następstwa. 
Co clo sporządzania rozczynów środka znieczulaj
cego, to jedni za rada; G u i n a r d a 
i K o z ł o w s k i e g' o używaja; płynu mózgo-rdzeniowego do rozpuszczenia proszku, drudzy 
sporządzaja; sobie sami rozczyny woclne, lub też używaja; preparatów fabryczl1J-ch tnp. ampułki 
Billona). 
Sposób pierwszy ma za soba; wiele, bo do lmnału rdzeniowego nie wprowadza obcego 
płynu. D e f r a n c e s c h i twierdzi jednak, że przez suche wyjaławianie proszku osłabia się 
działanie tegoż. Można jednak wyjaławiae proszek i w inny sposób. 
Trudniej już stosowae sposób G u i n a r d a i K o z ł o w s k i e g o tam, gdzie spotkamy 
mało płynu mózgo-rdzeniowego, lub też gdzie chcemy przez silne rozpuszczenie dawki osię- 
gna;ć wysokie znieczulenie. Nie da się też zaprzeczyć, że przy stosowaniu rozczynów wodny ell 
otrzymuje się zupełnie dobre wyniki, bardzo więc jest możebnem, że jest to już rzecz
 obo- 
jętna;, jal{ tu postępujemy. 
Po wstrzyknięciu rozczynu niektórzy raclza; jeszcze, celem lepszego rozmięszania 
i rozdzielenia środka znieczulaja;cego, wycia;gna;ć raz jeszcze płyn do strzykawki i wsłrzykua;ć 
z powrotem. 
A r l t podał między innnymi osobny aparacik do wylwnywania znieczulenia. Składa 
się on z igły, fiolki z proszkiem i balonika f?umowego. Płyn wychodza;cy z igły zbiera się 
do umocowanej przy igle fiolce. Gdy proszek się już rozpuści, ła;czymy drugi koniec fiolti 
z balonil,iem i wstrzykujemy rozczyn do rdzenia. Inne instrumcllta i doclatki podane do 
wykonywania znieczulenia sa; zupełne zbyteczne (T o m a s c h e w s k y, N e In e n o v, Kro n i g iM:) 
Przechodzimy obecnie do dalszych części znieczulenia rdzeniowego i odpowiedzi na 
pytanie: czy mamy jnż jaki sposób dowolnego kierowania znieczuleniem i dawkowania środka 
znieczulaja;cego? 
Z poleconych do znieczulenia środMw jak: kokaina, eukaina (1, alypina, nirvanina, 
stovaina, novokaina, tropakokaina i t. p. głównie trzy ostatnie znajduja; zastosowanie. Dzia- 
łanie tych środków jest jednak odmienne pod wielu względami. Tak np. czas trwania znie- 
czulenia przy kaMym z nich jest odmienny. Najkrótsze stosunkowo znieczulania daje tropa- 
kokaina (około 3/4. godziny), potem stovaina (około 11/ 2 ), novokaina a wreszcie alypina (Ruff). 
Stovaina clziała szybko, ale jest stosunkowo dość tl'Uja;cą, wywołuje bowiem często porażenia 
ruchowe i oddechu. To samo można powiedzieć o novokainie. Ze względu na stosunkowo 
najmniejsze uboczne działanie i truja;ce właśności, coraz ,.,.ięcej wchodzi w powszechne użycie 
tropakokaina poleC'ona przez S c h war z a. Stosować ja; można w dakach nawet bardzo wy- 
sokich bo 0,18 (Kader). 
Trujące działanie środków znieczulających starano się zmniejszyć przez dodawanie 
do nich przy znieczuleniu preparatów nadnercza. B i e r wstrzykuje je wspólnie, lub najpierw 
adrenalinę a potem środek znieczulaja;cy. Ad"enalina prócz tego ma znacznie przedłuźać 
trwanie znieczulenia. Dawki tej ostatniej używa się zwykle po pięć kropli rozczynu 
1 : 1000 czyli około 0,0001-0,0003. 
W ostatnich czasach ouzywaja; się jednak coraz liczniejsze głosy przeciw dodatko
i 
preparatów nadnercza, a S t r a u s s i 11 i o h e l s s o n obwiniaja; je wprost o przyczynianie się 
do wywoływania objawów ubocznych, wskutek łatwego rozkładania się. Adrenaliny nie 
można stosować wspólnie z tropakokaina;, bo znosi się przytem jej działanie. 
K l a p p wykazał doświadczalnie, że z opun wessanie następuje zmcznie szybciej jak 
z tkanki podskórnej. W obec tego starał się wynaleść rozczyn, któryby zwalniał to wessanie. 
Próbował najpierw rozczynów w żelatynie i otrzymał u psa znieczulenie od nosa do 
ogona dawkami środka' znieczulaja;cego zwykle śmiertelnemi. Używanie jednak żelatyny 
wogóle jest niewygodne, a ze względu na odkażanie wprost nie do przyjęcia. Dlatego też 
przeszedł do oliw
', do kt6rej celem lepszego rozpuszczania dodawał kilka kropli glyceryny. 
Doświadczenia te nie doprowadziły jeszcze do jakichś konkretnych wyników. 
Doświadczenię pouczyło, że znieczulenie jest tcm silniejsze, im więcej spotkamy 
płYl1u mózgo rdzeniowego
 t. j. illl silniejszym strumieniem takowy wypływa. Prócz ilości 
płynu wehodzą tu także w r-achubę wahania w ciśnieniu i falo" aniu płynu mózgo-rdzeniowego. 
W tej myśli polecił też K a d e r opuszczae chorych po wstrzyknięciu głowa; w dół, a B i e l' 
zakładać na szyję opaskę elastyczna;. Co do tej ostatniej, to chca;c osięgna;ć wysokie znieczu- 
lenie, należy założyć opaskę przed wstrzyknięciem i zdja.ć zaraz po' niem. W razię
		

/00672.djvu

			Zeszyt 10 


Adolf Klęsk: Znieczulenie rdzeniowe. 


089 


zas gdy chcemy osięgna;c znieczulenie niskie lecz długotrwałe, pozostawić opaskę na pewien 
czas na mll]SCU. Silne wahanie płynu mózgo-rdzeniowego, a przez to i zwiększenie znieczu- 
lenia obserwować też można przy zmianach ciśnienia śródczaszkowego, n. p. przy wymiotach 
i utrudnionem c,ddechaniu. Z teg'O też powodu poleca D 5 n i t z celem zwiększenia znieczu- 
lenia wywoływanie przez pewien czas utrudnienia oddechu przez zaciskanie skrzydełek noso- 
wych. Zwiększanie znieczulenia zyskujemy także przez wstrzykiwanie rozczynów rozrzedzo- 
nych ewentualnie przez silniejsze w
'puszczenie płynu mózgo-rdzeniowego używanego do roz- 
puszczania {D 5 n i t z. E d e n, H o f m a n n). 
I tak ropuszcza się, operuja;c: 


miedzy krocze : 0,04 tropakokainy w 2 ccm płynu mózgo-rdzeniowego 
kot1czyny dolne: 0,04 " 3-4" " lU.r. 
pachwinę: 0,05 " 4-G " " m. r. 
brzuch poniżej pępka: 0,05 " 10 " " m. r. 
" powyżej " 0,OG-0,07 " 10 " " m. r. 


(przy silnem położeniu głowy w dół). 
Opisane powyżej sposoby dozwaIaja; nam kierowac rozmieszczeniem znieczulenia przy 
niemal tych samych dawkach. 
K a d e r zyskuje coraz to wyższe znieczulenie przez eoraz to więkB:.Ie dawki tropa- 
kokainy i tak n. p. przy operacyach na szyi (wole i t. p.) lub kollCzynach górnych wstrzy- 
kuje 0,12-0,18 tropakokainy. Jasna; jest rzecza;, że podobnie jak przy chloroformie, ideałem 
powinno być zllżycie mo
liwie najmniejszej dawki środka znieczulaja;cego. Co do wypuszczenia 
płynu, to za wiele wydobyć go nie należy, gdyż zjawiaja; się potem często silne i uporczywe 
bóle głowy. Więcej jak 30 ccm płynu wypuszozać nie wolno. (O ff e r g g e l d, C h a p u t, 
B i e r). Wprawdzie 5 % rozczyn soli jest izotoniczny z płynem mózgo-rdzeniowym, w praktyce 
jednak używa się zwykle rozczynu 2 %. K a d e r wypuszcza zwykle tyle płynu, ile ma 
zamiar wstrzyknąć rozczynu 2 % tropakokainy. Niektór
y rad1.a; mieć gotowe 2 rozczyny. 
Jeden gęstszy a drugi rzadszy. Gdy płynu spotlm się dużo, wstrzykuj c się gęstszy; gdy mało 
rzadszy. Przy wsunięciu igły, uważać należy by pozostawić ja; w miejscu w chwili, gdy 
płyn zacznie się wydobywać. Przy głębszem bowiem wtedy wsunięciu, dostać się możemy 
już do przedniej części kanału rdzeniowego a pl'zez to niepotrzebnie wywołać porażenia sfery 
ruchowej. Ponieważ wszelkie manipulacye, jak zakładanie i dopasywallie strzykawki do igły, 
wywoła6 moga; łatwo przesunięcie się igły, przeto poleca H o I z b a c h wykonywa6 
wstrzykiwanie z pomoca; gumowego drenika, ła;cza;cego igłę ze strzykawka;. Przy podobnych 
wstrzy
iwaniach nie obserwował H o l z b a c h tyle objawów ubocznych. Tenże autor poleca 
po wykonaniu wstrzyknięcia w pozycyi siedza;cej, zatrzymać chorego w tej pozycyi 5 minut, 
następnie ostrożnie i wolno przenieść w położenie poziome, a potem dopiero w pozycyę z mie- 
dnica, do g6ry. Zauważyć należy, że H o l z b a c h ogłosił 80 ostatnich znieczulell zupełnie 
bez powikłali przy podobnem postępowaniu. 
Gdy znieczulenie nie wysta;pi w 15 minut, to zwykle potem nigdy nie bywa już 
dobrem i zupełnem. Po wykonaniu znieczulenia puls się zwalnia, często występuje bladość 
lub lekka siniea, uczucie trwogi i cięż'1wści w piersiach l), czasem wymioty zwłaszcza po uło- 
żeniu w pozycyi z miednica, do góry, lub nudności, zimny pot, drżenie, odejście wiatrów lub 
stolca, a wyja;tkowo i zapad. .. 
O ile dawniej, jako jedną z zalet znieczulenia podawano, że przy niem odpada po- 
trzeba narkotyzera, o tyle teraz jesteśmy innego zdania i zaWS7e postawić należy przy cho- 
r
'm kogoś, któryby z jednej strony jako causeur odwraeał uwagę chorego od operacyi, a z dru- 
giej śledził zachowanie się pulsu i oddechu, uwa
ał na wymioty, napominał do głębokiego od- 
dechu, ewentualnie w razie potrzeby wstrzykna;ł olejek kamforowy (który podług K a d e l' a 
działa tu po prostu specyficznie), lub dał do wdychania amyl-nitrit, lub do wypicia czarna; 
kawę lub alcohol. 
Ból znika najpierw z worka mosznowego, międzykrocza, potem z wewnętrznej po- 
wierzchni ud, podczas gdy dotyk i lokalizacya czucia są jeszcze zachowane. 


1) Przy większych dawkach występuje czascm zatrzymanic od 'echu, Wted, nalezy napominać 
chorych, by forsownie oddychali. Czaselll jeduak trzeba na pewien czas przystąpic do sztucznego od- 
dychania.
		

/00673.djvu

			590 


Adolf Klęsk:: Znieczulenie rdzeniowe. 


Zeszyt 10 


Odruchy znikaja. też często, a zależy to od środka u:.
ytego do znieczulania. Przy 
stowainie n. p. znikają bardzo szybko odruchy kolanowe tak, że można zniknięcie to uważać 
za objaw wykazuja.cy, że znieczulenie pewnie wystąpi. 
Kokaina znów nie wywiera wielkiego wpływu na znikanie odruchów. Znieczulenie 
z tyłu, t. j. od grzbietu, sięga wyżej, jak z przodu (od brzucha). Często zjawia się niedowład 
mięśni, który trwać może czasem kilka godzin i to zwykle najdłużej w mięśniach, które 
IJajwcześl1iej uległy znieczuleniu. Z pojedyńczych gTUp mięśni ulegaj a. niedowładowi zwykle 
mięśnie oddechowe, pęcherza moczowego, stolca i kończyn dolnych. 
Po znieczuleniu wraca najpierw czucie położenia, potem dotyku i ciepłoty, a odruchy 
bardzo pó
no. . 
Czucie bólu :wraca nie typowo, raz od nóg, to znowu od międzykrocza. 
Czas trwania znieczulenia jest rozmaity, zależy to, jak już wspomnieliśmy wyżej, 
także od środka użytego i od dawki. 
Najdłużej obserwowano znieczulenie przez {) g'odzin (H e e n k i g). Celem znacznie 
dłuższego znieczulenia wstrzykuje się też w ch\vili ustawania znieczulenia środek znieczula- 
jący po raz drugi (D e f l' a n c e s c h i, K a d e 1', C h a p u t) w nowy przestwór międzykręgowy. 
Co do wysokości, do której znieczulenie podejść m07.8, to przez r0zcieńczone rozczyny, utru- 
dnienią oddechu, Fołożenie z głowa. w dół, lub też wielkie dawki, osiągnąć można znieczulenie 
bardzo wysokie, tak, że zupełnie bez bólu operować w niem można na szyi i kO(JCz
T]lach 
górnyeh. K a d e r używa obecnie nawet do operacyi wola, wyjęcia krtani itp. jedynie znie- 
czulenia lędiwioweg'o. 
Wysokie te znieczulenia trwają jednak, jak to już wyżej wspomnieliśmy, znacznie 
krócej. Tak n. p. na międzykroczu znieczulenie trwa zwykle około 2 godzin, na koilczynach 
dolnych 1 1 / 2 , na brzuchu godzinę, a wyżej 1/2-3/4. godziny. Celem usunięcia nadmiaru 
środka znieczulającego polecił Kro n e r, po wystąpieniu pożądanego znieczulenia, wypuścić 
5-10 cm. 3 płynu mózgo-rclzeniQ.wego, nie znalazł jednak naśladowców. 
(Dokończenie nastąpi). 


z c. k. ?miu'e1"syteckiej kliniki okulist?jc
nej Radcy Du:01"u Prof. Dra. B. Wiche1'kie1.l.'icxa. 


Zapalenie spojówki w świetle nowszych badań bakteryologicznych 


podał 
Dr. Edmund Rosenhauch 
asystent kliniki. 


(Cia.g dalszy. - Zob. nr. 9.) 


Zapalenie rzeżączkowe spojówki i inne zapalenia spojówek noworodków. 


Zapalenia rzeżączkowe z t,ypowym obrzękiem powiek, bolesnością i obfitą śmietan- 
kowatą wydzielina. ropna., nie przedstawiają wiell,iej trul'1nuści rozpoznawczej. Wydarzają się 
one najczęściej u (lzieci. Długo starano się odpowiedzieć na pytanie, dla czego właśnie no- 
worodki tak często na takie zapalenie spojówek cierpią. Znanym jest faktem. że sama obec- 
noŚĆ gonolwkków na spojówee nie jest wystarczającą do wywołania typowego zapalenia rze- 
żączkowego. KaIt, chca.c usunąć zbita. łuszczkę z oka dziecięcia, zaszczepił nail gonokok ki 
z cewki z wynikiem zupełnie ujemnym. Dalen (1897) wyhodował z bardzo słabego zapa- 
lenia Rpojówki typowe dwoinki rze7ączki. Oprócz zatem materyałll infekc
'jllego, musi istniee 
pewnego rodzaju »dyspozycya« spojówki, aby typowe rzeżączkowe zapalenie przYRzło do skutku. 
Przemawiaja. zatem często' spostrzegane prz;rpadki rzeżączki jednego tylko oka, cho- 
ciaż weale nie przedsiębrano żadnych środków ochraniając
Tch oko drugie. Możliwą jest rze- 
czą, że niektóre spojówki są do pewnego stopnia odporne na zakażenie, a może materyał 
infekcyjny Epłyna.ł ze łzami, zanim swe chorotwórcze działanie rozpocząć zdołał, albo wreszcie 
łzy stanowia. dla gonokokk6w zła. pożywkę. U noworodków nie tylko brak jeBt należytej 
funkcyi gruczołu łzowego, ale infekcyę ułatwia także i .ta okoliczność, że CZf	
			

/00674.djvu

			Zeszyt io 


Edmund RDsenbauch: Zapaienie spoj6wid.. 


5
1 


ryologiczne Kronera, Widmarka, Haaba, a zwłaszcza Schmidt-Rimplera i innych wykazały, 
że obraz ropotoku . spojówki może powstać nie tylko na tle gonokokków, ale że i cały szereg 
innych drobnoustrojów podobne objawy wywołać może. Kroner znalazł w 92 przypadkach 
"blennorrhoea conjunctivae« 63 razy gonokokki, Widmark w 103 przyp. 64 razy, Chatres w 23 
przyp. 11 razy, Groenouw w 40 puyp. 14 razy, Haupt w 62 przyp. 45 razy, Gonin w 33 
przy. 22 razy, Morax i Druais w 63 przyp. 24 razy, Kopfstein w 51 ciężkich przyp. 30 
razy. A więc, jak przewidzieć można było, cyfry te wahaja; się u różn
Tch autorów. 
Przypadki »blenno1-rhoea conj.« na tle pneumokokków opisali: Morax, Gasparrini, 
Axenfeld, Gifford, Ammon i inni; na tle b. Koch- W eeksa : Morax, Charh'es, Gonin, DrlIais; 
na tle gronkowca ropotwórczego złoteg'o: Herff, Cramer, Schmidt- Rimpler i inni; na tle diplob. 
Morax-Axer.felda: Andrade, Collomb, Druais; na tle b. pneumonii FriedUindera: Ammon (3 
razy); na tle b. błękitnej ropy: Herff (2 razy); na tle b. coli: Axenfeld. Bietti; na tle łań- 
cuszkowca ropotwórczego: Chartres, Druais; na tle b. influenzy: Nedden; na tle b. dyfteryi: 
Axenfeld, Deyl, Schmidt; wre.<;zcie opisano cały szereg przypadków typowej »blennorrhoea conj.«, 
Axenfelcl, Cramer, Groenouw, Konigstein, Morax, Herff) z wynikiem bakteryologicznym ujem- 
nym, pomimo że materyał do badań brano podczas szczytu nasilenia procesu chorobowego. 
Ale nie tylko w przypadkach )Jblennon']wea cord. «w życiu pozamacicznem stwier- 
dzono różna; etiologię; podobnie ma się sprawa w przypadkach ropotoku spojówki powstałego 
jeszcze podczas życia wśródmacicznego. Jakkolwiek w tych l'azach podobnie zresztą, jak 
wogóle w przypaclkach ropotoku spojówek, przeważa zakażE:nie gonokokkami, to jednak znane 
sa; przypadki ropotoku spojówek na tle pneumokokków powstałego u zarodków ludzkich jeszcze 
w łonie matki się rozwijaja;cych (Gasparrini). 
Zdawaćby się mogło po tych wywodach, że klinicznie nie ma różnicy między zapa- 
leniem rze
ączkowem a ropotDkiem na tle innych drobnoustrojów. Myli się, ktoby tak sądził. 
Jakkolwiek w pocza;tkach ciel1Jienia istotnie trudno jest przeprowadzać klinicznie dyagnozę 
różniczkowa; tych zapaleń, to przecież w dalszym przebiegu choroby sprawa zazwyczaj nie 
przedstawia -.viększych trudnośei. (Groenouw, Ammon, Morax). Zapalenia rzeża;czkowe trwaj a; 
zazwyczaj tygodniami i narażaj a; rogówkę na niebezpieezeństwa, pouczas gdy ropotok na tle 
innych mikrobów (wyjąwszy dyfteryę) o wiele szybciej przebiega i aczkolwiek zrazu gro
ny 
obraz się przedstawia, wkrótce sprawa łagodnieje, a rogówki zazwyczaj pozostaja; nienaruszone. 
Obok gonokokków spotykamy jeszcze na spojówee ludzkiej do gonokokkGw bardzo 
podobne dwoinki, a mianowicie: dwoinki nagminnego zapalenia opon mózgowych (menningo- 
kokki) i c1woinki kataralne (nzirrococcus catm-rhalis). Wszystkie te c1iplokokki odbarwiaj a; się 
metodą Grama. 
Wśród jakich okoliczności znajdywano je na spojówkach i o ile wypada nam liczyć 
się z tymi odmianami l)? 
KopIick, Gabrielides. Robinson obserwowali menningokokki na spojówkach ludzi, z ty- 
powymi objawami nagminnego zapalenia opon mCzgowych j Schmith, Weich8elbaum, Albrecht, 
Ghon, Jiiger, F1iigge, znajdywali te mikroby na spojówkach zdrowych ludzi, przebywaja;cych 
w otoczeniu chorych na meningitis. Dotąd znany jest tylko 1. przypadek obecności. menningo- 
kokków na spojówce człowieka, który ani zapalenia opon mózgowych nie przechodził, ani 
z chorymi takimi w żadl1ej nie pozostawał styczności. Jestto przypadek ogłoszony przez Bronsa 
z kliniki Axenfelda. Z tego wynika, że, jeśli w anamnezie nie znajdziemy podstaw do przy
 
puszczenia obecności menningokokków na spojówce, najczęściej ieh tam nie znajdziemy. Mi. 
crococcus catarrhalis znajduje się bardzo często na normalnej spojówce, czasem wywołuje 
lekkie kataralne zapalenia. O ropotokach spojówki wywołanych przez mikrokokki kataralne 
literatura dota;d nie wspomina. 
W każdym razie, jeśli mamy do czynienia z ropotokiem, a badanie drobnowidowe 

t",ierdza obecność wielkiej ilości odbarwiaja;cych się Gramem diplokokk6w, to w pierwszym 
rzędzie musim
' myśleć o rzeża;czce. Ale i w lżejszych, t. zw. kataralnych zapaleniach spojówki 
ze sl,&pą wydzielina;, nie należy znalezionych pod mikroskopem dwoinek zbyt pochopnie uzna- 
wać za mikrokol.ki kataralne. Moga; to bowiem być pocza;tki cierpienia rzeża;czkowego, a ro- 
potok może p6źniej nieco wystąpić. Należy bacznie badać i uważnie śledzić przebieg choroby 
Lepiej bowiem rozpoznać prz
'padek na tle mikrokokków kataralnych jalw rze:Łącz- 
kowy i zabrać się do energicznego leczenia, ni
 na odwrót i grozne cierpienie zaniedbywa6! 
. 


I) Brons dochodzi na podstawie uokładnych badań do wniosku, że gonokokki, menn'ngokokki 
i micrococcus catarrhalis należą do jednej rodziny.
		

/00675.djvu

			592 


Edmund Rosenhauch: Zapalenie sl)Qi6wkL 


Zeszyt 10 


Istnieja. po dziś dzień jeszcze zapatrywania, że znachodzące się na spojćwGe normal- 
nej diplokokki są gonoliokkami pozbawionymi jadowitości i, że są one w stanie w »danych 
okoliczl1o
ciach« jadowitość utraeoną odzyska6. 
Okoliczność, że gonokokki wkrótce po 1lsta,pieniu zapalenia rzeża.czkowego, ze spo- 
j6w!;i znikaja., wcale nie jest pewnym dowodem, że znajdywane na spojówee po takiem za- 
paleniu dwoinki są niejadowitymi gonokol,kami. Nie mamy też zadnych dowodów ani pod- 
staw do sądu, że niejadowite dwoinld normalnej spojówki mogą się stać jadowitymi i wy- 
wołać obraz typowej rzeża.czki spojówkowej; albDwiem prawie dla wszystkich rzeza.czkowych 
zapale(1 spojówki mozemy wykazać zakażenie pochodzące z zewnątrz. 
Nakoniec wspomnieć nam' jeszcze wypada, że działanie lecznicze rzeża.czki, dawniej 
dość często stosowane w pewnych sprawach chorobowych jak np. w łuszczce (pannus) jest 
bardzo niepewne i zbyt groźne kryje niebezpieczeństwa, ab
' je z czysteJll sumieniem polecie. 
można (Morax-Ebnassian). 


Zapalenia spojówki na tle innych drobnoustrojów. 


Do rzadszych przypadków należa. zapalenia spojówki na tle g r o n li o w c a r o po- 
t wór e z e g o z ł o t e g o. Jakkolwiek przypadki takiego zapalenia zdarzaj a. się niewątpliwie, 
czy to w postaci ropotoku (Axenfeld, Grenouw, Ammmon), czy to w formie innej z błonami 
rzekoll1emi (Gaspanini, Pichler, Jessop, Coppez, Gosetti-Jona, Bietti, Roscher), czy wreszcie 
w liejszyd1, lwtaralnych zapaleniach spojówl;i w poła.czeniu z zapaleniem brzegów powieko- 
w
'ch (Poulard), - trzeba b
'ć ostrożnym w rozpoznawaniu! Albowiem gronkowce złociste 
znajduja. się i na normalnej spojó\V
, a często na zapalonej spojówee żyja. w takich masach 
saprofytycznie (zwłaszczoza w okresie ustępywania objawów zapalnych), że mogą zakryć 
drobnoustroje wywołujące dane zapalenie; w tal,ich w
Tpadkach o pomyłkę etiologicZl1a. wcale 
nie trudno. 
Na to, aby rozpoznać 'zapalenie spojówld na tle gTonkowców złotych, nie wystarczy 
zrobić preIJarat na szkiełku i prze]mnać się, że mamy do czynicnia z lwklmmi ułożonymi 
w gronka, barwiącemi się Gramem, nie wystarczy kokki te wyhodować lIa poż
'wkach, l1p. 11a 
agarze i stwierdzić tworzenie harwilm pomarallCzowego; - na to trz9ba eksperymentu, czy 
drolmvustrój ten jest ropotwórczy. 
Takie przypadki f'a. bardzo rzadkie, a o epidcmiach zapalenia spojówl,i na tle gl'On- 
kowca złotego wogóle dotąd jeszcze nie słyszano. 
Gronkowee złote w
'hodowane ze spojówl,i sa. mało jadowitej eksperymentalnie mo- 
żna za pomocą nich otrz
'mać zapalenie spojówki, ale trzeba ja. wprzód podrainić, cz" to 
przez wprowadzenie piasku lub pyłu pod powieki (Romer), czy też przez pod wią7.anie kana- 
lików łzowych i następne zl?szycie powiek (1Ieijers), czy wreszcie przez ugniecenie spojówki, 
jal, się to i podczas aktu porodowego przydarzyć może (Samperi). Ostatl1i sposób tłómaczy 
nam także powstawanie zapaleuia spojówki 11 noworodków na" tle tych mikrobów. (Cramer). 
Również do rzadl,ich przypadków należy zapalenie spojówki na tle II l' ą t k ó w 
ok r ę ż n i c y (b. coli). Zapalenie takie obserwowano w postaci ropotoliu noworodków (Axen- 
feld, B i e t t i Nedden, Saemisch); zdarza się- 0110 i u dorosłych (Jlirnatowski), często z obja- 
wami zapalenia tęczówki (Vossius, l\1arkwaldt), czasem w posta
i połąezonej z rozległą ne- 
krozą spojówek (Tailor). z keratomalacya. (Parson), owrzodzeniami rogówki z hypopyon (Nc(1L1cn, 
Bernardini, Bietti), lub wreszcie z ropnem zapaleniem całej gałki (Randolph). 
Udało się też eksperymentalnie stwierdzić jadowitoRć tyd) drobnoustrojów dla spo- 
jówld (Panas, Picot). 
Jeszcze rzadziej powoduje zapalenie spojówki l a s e c z k a z a p a l e n i a p ł u c (pnen- 
mobaeillus Frierllaender). Kilka zaledwie takich przypadMw znanych jest dotąd w literatm ze. 
Pochoclza. one z nowszych przeważnie obserwacyi i IH'zedstłtwiały siQ w rozmaitej posta<;i: 
jako zapalenie z błonami wrzekomemi (Brayle, Eyre), jako ropotol, noworodków (GrenolIw, 
Kreseridzki, Ammon). 
W ostatnich latach og'łosżono kilka przyfiadków zapalenia spojówki spowodowanego 
przez b a l, t e l' y e s i e n n e (b. subti/is). Zapalenia te powstawaly w przeważnej ilości przy- 
padków w,,;lmtek dostania się- cza.stek ziemi do worka spojówkowego (puDcioni, I-lirota, I\lichal- 

ki, Gonrfein, D. Smith). Jakkolwiek ogólnie przeważa dziR zdanie, że zapalenie Bl)ojówki na 
tle bakteryi siennych należy do mniej zaraili wych zapale(l, to przeciez oh;;erwowano już epi- 
demiczne jego wysta.pienie (}Iichalski).
		

/00676.djvu

			Zeszyt 10 


Edmund Rosenhauch: Zapalenie spoj6wki. 


593 


Znane są nadto przypadki w l' z o d u m i ę k k i e g o (ulclls 11lolle) na spojówce (Vignes) 
z typowymi 8l-reptobacillami Ducreya; opisano zapalenie spojówki na tle grzybka 8001' (Pi- 
chler), na tle n o s a c i z n y (NicoIle, Dubos, Gourfein, 
Iarigllae, Valette, Sb>zemiński). 


Zapalenia spojówki o nieznanem podłożu bakteryologicznem. 



 


Do tych zapalell zaliczamy zapalenie spojówki Parinauda, zapalenie występujące w po. 
czątkowem stadyum odry, katar wiosenny, zapalenia skrofuliczne (conj. phlyctaenulośa) , i za- 
palenia jaglicowe (conj. gmnulosa, trachoma). 
W zapaleniu Parinaucra znalazł Scholtz laseczniki odbarwiające się Gramem, podobne 
do bakteryi dżumy, prócz teg'o znajdywano b. xemsis i gronkowce; w killm przypadkach ba- 
danie balcteryologiczne dało wynik ujemny (Verholff-Del'by, Kayser, Hoor). 
Zapalenie spojówki podczas odry jest natury osutkowej. Badania hakteryologiczne 
wykazały obecność bakteryi influenzy (Giarre, Picehi, Neisser, 
Iayer), b. xerosis i gronkow- 
ców (J\IOl;ax, A..'Cenfeld), łallCuszkowców (Schottelius, A..'Cenfeld), pneumokokków (Hertel). Odra 
usposabia bardzo spojówkę do następowych zapaleń t. zw. skrofulicznych. 
W katarze wiosennym dają badania bakteryologiczne wynik zupełnie niepewny. Naj- 
częściej spotkać się można ze zwykłymi saprophytami i na normalnej spojówce znajdywanymi 
(Axenfeld, Saemisch). Parisotti opisuje znalezione przez siebie drożdże, które Fortunati z takiego 
zapalenia wyhodował, ale eksper;ymentalnie etiologii tego cierpienia dotąd nie udowodniono. Po- 
jawiać się nadto zaczyna coraz częściej zdanie, zaprzeczające w ogólności natury zakaźnej lm- 
tam wiosennego (Dimmer). 
W początkach ery bakteryologicznej uważano flyktenę za guzek wywołany przez 
bakterye, które się od zewnątrz do worka spojówkowego dostały. Skoro się rozpowszechniło 
zdanie Virchowa, że nabłonek u ludzi skrofulicznych łatwo ulega zranieniu i ponieważ za- 
uważono, że flykteny przydarżają się prawie wyłącznie u ludzi dotkniętych shofulozą, przy- 
puszczano, że znaleziono dostateczne wytłomaczenie tego procesu chorobowego. Sądzono, że 
do małych ranek w nabłonku (czy to rogówkowym, czy też spojówkowym) wnikają z ze- 
wnątrz drobnoustroje, wywołując zapalenie z lokalnem nagromadzeniem się leukocytów. 
Badania bakteryologiczne wykazywaly w worku spojówkowym podczas zapaleń skro- 
fulicznych obecność przeważnie gronkowców złotych (Burchard Bach, D. Smith) Twory bar- 
dzo podobne do flykten obserwowano nadto podczas zapalenia spojówki na tle (1iplobacyl
ów 
:!.\Ioraxa-Axenfelc1a (Morax-Axenfeld), na tle pneumokokków (Gasparrini), na tle b. Koch- 
\Vee
s'a (L. lUuller); jednak prawie zawsze przypadki te dotyczyły osobników skrofulicznych. 
Chociaż więc w przeważnej ilości ,l)rzypadliów zapalell skrofulicznych stwierdzono 
obecność gronkowców złotych - sam ten fakt nie uprawnia nas do uważania tych mikrobów 
za moment etyologiczny flykten. Albowiem dotąd nie udało się, za pomocą gronkowców zło- 
t
'ch (nawet po zranieniu przybłonka) eksperymentalnie, choćby tworów do flykten podobnych 
otrzyma6, l1ie udało się też wykazać żadnemi metodami barwienia w wyciętych flyktenaeh 
obecności. tych drobnoustrojów. l) Nadto w wielkiej ilości przypadków takiego zapalenia wynik 
hakteryologiczny był zupełnie ujemny. 
Nie zna
zy to, jakoby gronkowiec zloty, nie mógł się przyczyniać do zaostrzenia 
sprawy chorobowej. Ale w lmżdym razie sam ten drobnoustrój bez współdziałania inn
Tch 
czynniliów w
Twoła6 flykten nie może. Możnaby tym drobnoustrojom przyzna6 pewien bodziec 
wyzwalający powstawanie flykten. 
Prawdopodobnie flykteny nie stanowią jednoliteg'o procesu chorobowego, ale jest to raczej 
sposób, w jaki reaguje spojówka ludzi przeważnie skrofulicznych na różne podniety. (A..xenfeld). 
Wiel1m ilo.
ć przypadków o ujemnym wyniku bakteryologicznym naprowadziła Axen. 
fehla na myśl, CZ
T nie mamy tu do czynienia z zapaleniem na drodze wewnętrznej (endo. 
gene Infektion), powstałem, podobnem do zapalell ocznych przerzutowych. Jakkolwiek powsta- 
wanic flyl,ten tym sposobem jeszcze nie jest udowodnionem, nie można żadną miarą możli. 
wości takiego wewnętrznego zakażenia a priori wykluczać. 
W kOlICU naleźy l1admieuić, że baeJzo skmplllatne b:tdania L. 
IiiIIel>a, ldóry szukał 
prątków gmźliczych we flyktenach, dały wynik zupełnie ujemny. 


l) Axenfeld, Lebcr, \Vagenmann, Miillel', Hm.tel, MayOli. 


39
		

/00677.djvu

			5\14 


Edmund Rosenhauch: Żapalenie spoj6wkL 


Żeszyt 10 


Tak więc musimy sprawę powstawania zapaleń skrofulicznych; a zwłaszcza flykten 
nważac na razie jeszcze za nierozstrzygllięta;. 
Za nierozstrzyg'niętą musimy też uważać etiologię zapalenia jaglicowego 2 ). Dota;d nie 
udało się ani w w
Tdziclinie zapalnej tego cierpienia, ani w ziarnach jaglicowych wykazać dro- 
bnoustrojów, którymby można etiologię tego zapalenia bez zastrzeże!l prz
'Pisać. A clużo, bar- 
dzo dużo prac o t

11l temacie ogłoszono. 
Znajdywano w wydzielinie oczu chorych na jaglicę gonokok ki (Piringer, Hoor, 
Goll1zieher). b. Koch-Weclm'a (l\lorax, Weeks, Hoffmann), »lwkki jaglicowe« (1\1iehel, Saattler, 
Goldschmidt, Staderini, Kucharski, Wittram, Wilbrand-Saenger-Staehlin), b. xerosis (Szongoło- 
wicz, fungi impe1lecti (Elze), ulh'amikroskopowe bakterye (Raehlmann), pra;tki podobne do 
h influenzy (L. 1\1iiller), itd. Prawie we wszystkich tycl1 prz
'Padkach jaglica miała postać 
»ostrą«, z bardzo obfitą wydzielmą. Dla tego to A.-x:enfeld sądzi, że w przypadkach ostrego za- 
palenia jaglicowego mamy najczęściej do czynienia z infekcya; mięszana;, która te objawy za- 
llalenia ostrego powoduje. Albowiem typowa jaglica zazwyczaj rozpoczyna się spokojnie, nie- 
pokaźnie, można))y powiedzieć podstępnie, a uczucia podmiotowe chorych zjawiaj a; się najczę- 
. ściej dopiero wtedy, kiedy choroba już dobrze się zagnieździła. 
Do niedawnego czasu podnosiły się jeszcze zdania przecza;ce zaraźliwości jaglicy; 
dziś chyba nie ma nikogo, litoby podobnie sa;dził. Przeeiwnie jaglica uchodzi dziś za jednę 
z najbanJziej zaraźliwych chorób ocznych. Albowiem istnieje już cały szereg doświadczeń na 
ludziach, na spojówce których udało się wywołac typu wy obraz jaglicy, przez wtarcie w spo- 
jGwl;ę czy to w
'dzieliny, czy zawartości ziarn jaglicy. Nie można jednak :laprzeczać istnienia 
t. zw, dyspozycyj, Znane są z codziennego życia fakty, że w łonie jednej rodziny nawet 
licznej, w jednym polioibl mieszkającej, choruj a; na jaglicę latami całemi tylko pewne jednostki, 
nic Z3J2Żając leszty rodzelistwa, pomimo bardzo niedostatecznej nieraz bygieny. Zdarza się 
też, że jaglica zajmuje jedno tylko oko, nie zaraiaja;c drugiego. Co więcej Germaic starał się 
11 pacyenta z jaglicą jcdncgo oka. wywołać. tę chorobę na drugiem oku, przez wtarcie w oko 
zdrowe wydzieliny ol;a chorego. Wynik tego doświadczenia był ujemny. 
Temuż autorowi nie udalo się wywołać zapalenie jaglicowe na własnych spojówkach 
przez wprowadzenie wydzieEny jag-licowej z oczu dotkniętych ta; choroba;. Podobnie ujemny 
wYl1ik miał Rick. Widzimy więc, że istnieją spojówki odporne na zakażenie jaglieowe. Na 
czem ta odllornosć polega, nie wiadomo. Arlt, Pallas, Truc, Back i inni sa;dzą, że indywidua 
skrofuliczne łatwiej ulegają jaglicy, niż zdrowe osobniki. Dyspozycyi rasowej zdaniem Axen- 
felda zbyt wiell,ie dawniej prz
Tpisywano znaczenie, podobnie rzecz ma się z klimatem. Że 
u pewnych ras i w pewnym klimacie częściej i w ostrzejszej formie jaglica się pojawia, to 
l1l'awdopodocnie 'lależ
T raczej od czynBików hygienicznych, a nie od rasy, ani od klimahl. 
Rówl1ież wiek nie ma tn zasadniczego znaczenia. Jaglica występuje zarówno u starszych jak 
n dzieci, dlOciaż coraz częściej zaczyna pojawiac się zdanie, że przecież wiek młody bardziej 
do tego cierpiellia usposabia (Straub, Evetzky, l\tIiiller, :Morax i inni). 
Wszystkie te jednak spostr
eźenia tyczące się dyspozycyi, odpornosci, rasy, klimatu 
i wielm w stosunIm do jaglicy, mają tylko drugorzędne znacz811ie; przyznać trzeba, że o etio- 
logii tego cierpienia 'wiemy znikomo mało. Tyle da się powiedzieć, że mamy w jaglicy do 
czynienia ze specJficzną, na razie nie dająca; się bliżej oKreślić ehoroba; infekcyjną, jeśli na. 
rową tą nie obejmujemy wszystkich zapaleń spojówki, w przebiegu których wytwarzają się 
follilmły, ale tylko te przypadki. które albo wywołuja; znaczny przerost ciala brodawkowego 
(jako foima papilarna), albo łączą się nadto z wytworzeniem się ziarn (Iorma mieszana), lub 
też w typowym swym przebieg'I stopniowo prowadza; do tworzenia się blizn i bardzo 
często znaną jaglicową łuszczkę powol1ują. Nie da się również definitywnie rozstrzygna;ć sprawa 
stosunku folliknłów do ziarn jaglicowych, chociaż niewątpliwa; jest rzeczą, ze istnif,ja; nip,zara- 

liwc zapalenia Eollilmlarne spojówl,i, jak to liczne doświadczenia potwierdzają (Samperi). Do 
tej kategOlTi zaliczyć tal,że należy nie zaraźliwe t. zw. szkolne follikuły (Schulfollikel), które 
są prawdopodobnie następstwem chemiczno-fizycznych czynników (pył, złe powietr'ze, znuże- 
nie itp.) Transplatacya takich follikułów na zdrową ludzka; spojówkę żadnej reakcyi nie wy- 
woływa (Greef, Mayweg). Ale i tQ sprawę moZe ostatecznie wyjaśnić dopiero wykrycie "czyn- 
l1ików etiologicznych" jaglicy, do czego możemy (1ążyć tylko nowemi metodami, albowiem 
wszystkie sposoby dot
Tchczasowe, nawet naj czulsze, zawiodły w zupełności. 


e) Zapalenie jaglicowe nosi też miano »zapalenia egipsk, iego« nieslusznie, gdyż pod nazwą tą 
J	
			

/00678.djvu

			Zeszyt 10 


Patologia og6ina. 


5
5 


III. Dział sprawozdawczy. 


1. Patologia ogólna. 
H. c la u d e i 1-I:. G o u g e rot. Niedo- 
moga kilku gruczołów o wydzielaniu wewnę- 
trznem (Insuffisance pluriglandulaire endo- 
crinienne). Journal de physiologie et de 
patlwlogie generale. Tom X 1908, pp. 469 do 
480 i 505 do 518. 
Dotychczas znane były obrazy chorobowe, 
sprowadzone przez zahurzenie czynności jednego 
tylko gruczołu o wydzielaniu wewnętrznem, 
j:iko to tarczycy, nadnerczy, przysadki 
mózgowej i t. d. Spostrzeżenie 'i autorów 
świadcza;, że u jednego i tego samego oso- 
bnika mogą wystąpić 'zaburzenia złożone, po- 
wstałe wskutek schorzenia, czy to równo- 
czesnego, czy też jednego po drugim wielu 
takich gruczołów, i to wywołanego albo 
przez jeden wspólny czynnik chorobotwórczy, 
albo tez przez czynniki różne. Ztąd powstać 
mogą obrazy chorobowe różne, zależnie od 
ilości i jakości gruczołów dotkniętych, oraz 
oc1 stopnia ich schorzenia. 
Claude i Gougerot opisuja; przypadek do- 
kładnie zbadany klinicznie i pośmiertnie, 
w którym u mężczyzny 42-letniego, cierpią- 
cego od dawna na gruźlieę, po przebyciu 
ostrego zapalenia r.erek wystąpiły w krótkim 
czasie objawy niedomogi ja;der, jako to usta- 
nie czynnośei płciowych, zanik jąder i prącia, . 
o-bjawy niedomogi tarczycy, jako to oE1abienie 
ogólne, zgTUbienie powłoki skórnej 7. łuszcze- 
l1iem się naskórka, wypadanie włosów zarostu, 
w pasze, oraz w okolicy narza;dów rodnych, 
zanik gruczołu tarczowego, a potem objawy 
niedomogi nadnerczy, mianowicie zmiany bar- 
wikowe skóry oraz znaczne obniżenie się 
ciśnienia tętniczego. 
Badanie pośmiertne t8g0 przypadlm wy- 
kazało zmiany degenerac
ine i zanikowe me- 
tylko w jądrach, tarcz"ycy i nadnerczach, lecz 
ponadto podobne zmiany i w innych gruczo- 
łach o wydzielaniu 'wewnętrznem, mianowieie 
w przysadce mózgowej, trzustce, wątrobie 
i nerkach. Ponieważ zmiany patologiczne nie 
doprowadziły do zupełnego zniszczenia tkanki 
żadnego z powyższych narządów, chory żył 
z ich niedomogą dos
>ć długo, a nawet na 
ldlka miesięcy przed śmiercią niektóre objawy 
chorobo"\\e ustąpiły. . 
Chory ten był obciążony dziedzicznie 
alkoholizmem ojca i hysteryą matki; sam był 
alkoholistą, kiły nie przebywał. Gruzlica, jaka; 
h
Tł dotknięty, była ciężka; sprowadziła ona 
zmiany płuc, tarcz
Tcy, gruczołów limfaty- 


cznych szyjnych, oraz skóry. Objawy nie- 
domogi gruczołów o wydzielaniu 'wewnętrznem, 
jako to Zl1aczne osłabienie mięśni, niezdolność 
płciowa i t. d., wystąpily dopiero po prze- 
byeiu ostrego zapalenia nerek. Przez lat 9 
objawy te przeważnie się potęgowały, poczem 
chor.r zmarł. 
Poszukiwania, jakie Claude i Gougerot 
poczynili w piśmiennictwie patologii gmczołów 
o wydzielaniu wewnętrznem, doprowadziły ich 
do wnioskn, że zaburzenia dwu lub kilku 
gruczołów tych równocześne bynajmniej nie 
są rzadkie. 
Z opisu bowiem wielu prz;ypadków, 
w kt6rych sprawę chorobową sprowadzano 
do zaburzell jednego tylko narządu, wynika, 
że często i inne narza;dy o wydzielaniu ,,,e- 
wnętrz nem również były dotknięte; tak nie- 
domoga przysadki mózgowej może występo- 
wać równocześnie z niedomogą tarczycy, ta 
zaś wikłać niedomogę trzustki i t. p. Zwłasz- 
cza u dzieci takie niedomogi gruczołów o wy- 
dzielaniu wewnętrznem mają się zdarzać sto- 
sunkowo często i być wówczas powodem 
dlugo się utrzymującego infantylizmu. 
Obrazy patologiczne powstałe w schorze- 
lnach gTllCzołów o wydzielaniu wewnętrznem 
mogą być niekiecly bardzo niejasne i trudne 
do oceny i z tego względu, że niedomogę 
jednych narza;dów może wikłać równocześnie 
wzmożenie cZYl1ności innych, a nawet jeden 
i ten sam narząd może sprowadzać objawy, 
z których jedne świadczą o jego niedomodze, 
inne zaś o nadmiernej jego czynności. Claude 
i Gougerot opisują talii przypadek, w którym 
u kobiety 22-letniej stwierdzili dziwna; mię- 
szaninę zl1amion obrzęku śluzakowego i cho- 
roby Basedowa, a więc nieclomogi i nadmier- 
nej czynności tarczycy 1), a nadto niedomogi 
jajników, nadmiernej czynności nadnerczy. 
a przytem być może, i niedomogi nadnerczy, 
Zwrócenie uwagi na powyższe złożone 
sprawy chorobowe jest rzeczą ważną i ze 
względu na lecznictwo. Dokładne bowiem 
rozpoznanie siecUisk choroby przez szczegó
 
łową analizę kliniczną może wskazać racyo- 
nalne zestawienie swoistych leków, które, być 
może, okażą Eię w odpowiednich przypadkach 
skuteczniejsze, aniżeli stosowane dotychczas 


') Pogląd ten jest o tyle ciesluszny, że cho- 
robę Basedowa uważać należy nie tyle za zmianę 
ilościową. co za zmianę jakościową czynności tar- 
czycy, co najlepiej wyraża się określeniem Magnusa- 
Levyego: nie Hyperthyreoidismns, ale Dysthyreoi. 
dismus. 


39'"
		

/00679.djvu

			5915 


PatologIa og6lna. 



eszyt 10 


w opoterapii leki, z jednego narządu sporza. 
dZ	
			

/00680.djvu

			Zeszyt 10 


Patologia ogólna. 


597 


nerka odpowie na to w niedługim czasie 
polyuryą, ilość zaś moczu wydzielonego w tym 
samym czasie przez chorą nerl{(
 nie zmieni 
się zgoła lub llardzo nieznacznie. Zatem gdy 
po podani II większej ilości płynu obojętnego 
zbierać będziemy mocz z każdej nerki z oso- 
bna, ze stopma polyuryi wnosić będziemy 
mogli o sprawności każdej nerki. Autor na 
kilkunastu przypadkach kontrolował twierJze- 
dzenie Albarrana z tą modyfikacyą, że cewni- 
kował oba moczowody, a nietyko po stronie 
chorej. Ostatecznie przyznaje, że w prze- 
ważnej liczbie przypadków ze sztucznej poly- 
uryi wysnuwać możemy wnio
ki nie bez praldy- 
cznej wartości. Zdaniem autora jednak jest 
to sposób tak kłopotliwy i tyle zawierający 
czasu, że w kliniee chętniej uciekniemy się 
do innego, np. do próby florydzynowej, może 
nawet pewniejszej od poprzedniej. 
Herman. 
K a p s a m m e r. O odpływaniu całej ilości 
moczu z nerki zdrowej przez przetokę po na- 
cięciu nerki chorej. (Zeitschrift rur Urologie. 
Tom II, zcsz. IV). 
Po nacięciu lewej nerki, z której nie 
wiele chyba pozostało mia.ższu zdrowego 
skutkiem licznych jam (rozpoznania bliższego 
autor nie podaje), pęcherz był stale niemal 
pustym, lub też zawierał tylko bardzo nie- 
znaczne ilości moczu. Natomiast przez prze- 
tokę po nefrotomii sa.czył się mocz obficie. 
Wnosić zatem można było, że chorlzi o wro- 
dzony brak nerki prawej. Dopiero po zało- 
żaniu do pęcherza cewnika na stałe, stwier- 
dzono, że prawa nerka istnieje i jest zdrowa.. 
W ówczas wycięto nerkę lewą i znaleziono, ze 
moczowód jej był niezwykle rozszerzony tak 
jak i ujście jego do pęcherza. Zatem mocz 
wydzielany przez prawą nerkę z pęcherza 
cofal się do lewego moczowodu i następnie 
wylewał się na zewnątrz. Herman. 
H o c li:. Osobliwy przypadek grużlicy nerki. 
(Zeitschr. f. Urologie. Tom II, zesz. 7). 
60-letni chory umarł po częściowem wy- 
cięciu lewej nerki gruzliczej. Cierpienie roz- 
poznano dopiero po wstrzyknięciu tuberkuliny, 
którą też na dlugo przed operacya. chore"o 
z korzystnym wynikiem leczono, ustąpiły bo- 
wiem dolegliwości ze strony pęcherza i pod- 
niosło się odżywienie. W e wyciętej tkanee 
nerkowej z trudnościa. tylko odszukano cha- 
rakterystyczne dla gruźlicy zmiany, co autor 
przypisuje działaniu tuberkuliny. 
Henuan. 
L e n k. Przyczynek do patogenezy uremii. 
(Zeitschr. f. Urologie. Tom II, zesz. 4). 
Zdaniem autora, uremia jest autointoksy- 
kacyą rozmaitego rodzaju komórek ustrojo- 
wych ich własnymi produktami przemiany 


materyi, fizyologicznie specyficznymi dla każ- 
dego rodzaju, ldóre to produkty nie moga. być 
z ustroju dostatecznie szybko i w odpowie- 
dniej ilości wydalone z powodu niedomogi 
nerek. A. w napadzie uremicznym, z tej 
przyczyny przeważają objawy ze strony komó- 
rek zwojowych rozmaitych ośrodków nerwo- 
wych, gdyż w tych właśnie komórkach o bar- 
dzo zawiłej i delikatnej budowie odbywa się 
najr.ywsza przemiana materyi, dostarczająca 
obfitej ilości specyficznych trucizn. 
Herman. 
rzadkie przypadki znie- 
(Zeitschrift filI' Urologie. 


Heller. Dwa 
kształcenia prącia. 
Tom II, zesz. 7). 
W pierwszym przypadku chodziło o czę- 
ściowe zdwojenie pra.cia (diphallus pm'l-iali8). 
Prącie kończyło się dwu dobrze ukształto- 
wanemi żołędziami ze zaznaczonemi ujściami 
CB\vki moczowej ślepo się końcla.cej. Praw- 
dziwa eew ka moczowa otwierała się poniżej 
prawej żołędzi. W drugim przypadku poniżej 
normalnej cewl,i moczowej znachodził się 
ślepy przewód n1.ierza.cy około 15 cm. Autor 
uważa go za przewód należa.cy do nadliczbo- 
wego gTZuczołu Cowpcra. Herman. 
K u e l b s. O "chorobie Mikulicza". (l\Iit- 
teilllngen a. d. Grenzgeb. XVIII, 5). 
21-letni mężczyzna, u l\tórego przed kilko- 
ma laty rozpoznano t. zw. chorobę JYIikulicza, 
otmł się lysolem. Badanie mikroskopowe 
gruczołów łzowych i ślinianek wykazało w nich 
ogniskowe i rozlane nacieki drohnokomórkuwe, 
zwyrodnienie komórck nabłonkowych, twory 
podobne do komórek olbrzymich, obfity roz- 
cwój tkanki łącznej, brak ognisk serowatych 
i wreszcie brak jakichkolwiej, zmian w na- 
rządzie lymfatycznym. Ten obraz chorobow,\T 
najbardziej jeszcze jest zbliżonym do pseudo- 
leukemii, która w danym wypadku mogłaby 
się później typowo rozwinąć. Na razie jednak 
trzeba się było zaclowolnić rozpoznanielll cho- 
roby l'IIikulicza. Herman. 


2. Medycyna wewnętrzna. 
G e n t z e n. Czy próżny żołądek wydziela 
sok żołądkowy? (Dtsch. :!'Iled. Woch.; Nr. 35, 
1907 ). 
W przeciwieństwie do twierdzenia Pawłowa 
uzasadnia autor na podstawie swych badań 
(odczyn clesllloidowy Sahliego), że żołądek 
człowieka zdrowego zawiera zawsze pewną 
ilość "zapasowego" soku żoła.dkowego. 
Pisek. 
F l' a n c k a tJY1onar.hium). Smugi naczy- 
niowe jako objaw poczynającej się grużlicy. 
(Miinch. JY1ed. Woche, Nr. 46, 1907).
		

/00681.djvu

			598 


Medycyna wewnętrzna., 


Zeszyt 10 


.Jeżeli ognisko rozpoczynająeej się gruzlicy 
szczytowej leży tuż pod powierzchnią opłuc- 
nej, to niebawem na tę ostatnią przenosi się 
stan chorobowy jako pleuritis pulm. tubercu- 
losa, która znów ze swej strony udziela się 
opłucnej ściennej jalm plew'itis costalis circum- 
scripta. I teraz cierpienie może albo przy- 
cichnąć, albo też stan zapalny szerzy dalej 
dzieło zniszczenia przenosząc się na tkanl,ę 
pod opłucną ku zewnątrz; - bodźce te wy- 
wołują rozszerzenie się powierzchownych na- 
CZYlI skórnych, leżących tuż pod ogniskiem 
zapalnem, a przedstawiających się wówczas 
już gołemu oku jako drobne czerwonawe 
większe lub mniejsze smugi - zmiany te 
ilazwał autor striae vasculares. Autor; badając 
na 200 chorych związek zachodzący między 
temi smugami naczyniowemi a gruźlicą, do- 
szedł do następującego rezultatu: 1) Obecność 
smug naczyniowych dowodzi, że w powierz- 
chownych njściach płuc istnieje lnb istniało 
ognisko zapalne: 2) Brak smug naczyniowych 
- w przypadkach stwierdzqnej gruzlicy - 
dowodzi, że ognisko zapalne leży w głębi 
(około oskrzeli lub w gTllCzołach); 3) Roz- 
ległość, barwa, ilość i kształt smug pozwalają 
wnioskować o rozległości i nasileniu ognisIm 
gruźliczego. Pisek 
S c h e n k i S e i ff e l' t (l1'rankfurt n. 1\1.). 
Znaczenie rozpoznawcze odczynu ocznego 
w przebiegu gruźlicy. (l\1iinch. 
Ied. W oche, 
Nr. 46, 1907). 
'V ślad za badaniami Pirgueta, ogłosił 
Calmette wyniki swych spostrzeżeń pocz
Tnio- 
nych w sprawie nazwanego przezell odczynu 
ocznego u gruźliczych. Dla wywolania tej 
reakcyi wkraplał chorym do worlm spojówko- 
wego 1 kroll1ę 1 % rozczynu tuberkuliny, 
w t'astępstwie czego po 3-5 godzinach po- 
jawiało się wyraźne przekrwienie spojówki 
powielmwej - u OSObIlików zdrowych wkro- 
plenie pozostawało bez skutku. 
Schenk i Seiffert chcąc się przekona6 
o wartości tego odczynu ocznego względnie 
spojówkowego, przeprowadzili szereg doświad. 
czell na 100 rozmaitych chorych: na wybit- 
nych suchotnikach, n których gruźlica nie 
ulegała żadnej wątpliwości, na podejrzanych 
o gruzlicę i wreszcie n takich, u których ba- 
danie kliniczne nie stwierdziło żadnych obja- 
wów gruźliczych. Okazało się, że u chOlych 
gruźliczych pojawiała się L':itotnie po 5 - 24 
godzinach zmiana spojówki polegająca na 
mniejszych lub większych objawach nieżytu 
spojowkowego. Odczynowi więc ocznemu, 
względnie spojówkowemu przypisują autoro- 
wie doniosłe znaczenie w rozpoznawaniu 
wczesnych okresów gruzlicy tem bardziej, że 


sam sposób badania nie przedstawia żadnych 
trudności' ani niebezpieczellshva dla choreg o. 
_ . Pisek . 
p i l' (lU e t. Skórna reakcya na tuberkulinę. 
(Die kutane Tuberkulinreaktion). (Wien. med, 
Presse 1907, Nr. 48). 
Przy szczepieniu ospy obserwuje się czę- 
sto fakt, że, o ile w pierwszem szczepieniu 
reakcya skórna dopiero zwykle w 8 -10 dni wy- 
stępuje, to w następnych zjawia się ona znacznie 
szybciej. Pochodzi to może stąd, żo do reak- 
cyi potrzeba wytworzenia się w organizmie 
pewnych ciał, które już przy "vtórnem szczepie- 
niu SJ,. obecne. 
Poclobml rzecz ma się ze s€czepieniem tu- 
berkuliną; wczesna reakcJa skóry dowodzi, 
że w organizmie są zapewne niweczniki gru- 
zlicze. Reakcya ta, zwłaszcza u dzieci, jest 
bardzo pewną. Robi ją autOl' w ten sposóh, 
że 'po obmyciu przedramienia eterem, zakrapla 
na skórę starą tuberkulinę i szczepi lancetem, 
jak przy ospie 
Zwykle reakcya wystąpić powinna już w 24 
godzin. 
poz.ytywnego znaczenia ona nie ma a szko- 
dliwą zupełnie nie jest. Klęsk. 
H. W ei c ker. O tuberkulinie i jej sto- 
sowaniu w codzi.onnej praktyce. (Das Tuber- 
kulin in der Hand des pract. Arztos. Wiellel' 
kI. Wochensehrift 1901. Nr. 43). 
Do tego SpOSObU leczenia kwalifikują się 
przewłoczne pr'.lypadki gTllżlicy płuc i to mimo 
znacznych zmian przedmiotowych pod warun. 
kiem, iż sercowy mięsień jeszcze silny. \Y tych 
razach ustępuje gruzlica'przy powolnem stopnio- 
waniu dawek tuberkuliny. - Rozpoczyna się 
zawsze od naj słabszej, tj. 1/1000 mg tuberk. 
starej, stwierdziwszy pr;;edtem stan ciepłoty; 
każde pawet naj mniejsze jej podwyższenie 
stanowi odczyn specyficzn
T; wstrzykuje się 
początkowo w przerwach 4 - 5 dniowych, 
dawki nie można z góry ogólnikowo oznaczać, 
gdyż zależy ona od wraźliwości dot
Tczapego 
ustroju. Celem zwalczania gorapzl,i u chor.\,ch 
gorączkujących podaje W. od r. 1901 zawicsinę 
przyrządzoną wedle Kocha. Nie nadają się do 
tego rodzaju. leczenia przypadki o charakterze 
toksycznym bez. względu na okres choroby: 
tak samo wyklucza autor chorych z niezna- 
cznemi zmianami w płucach a wysokiej ciepłocie 
ciała, gdyż tylko mało się wytwarza niweczni- 
ków w ustl'oju i lek powyższy mógłby raczej 
szkodzić. Taksamo nie radzi używa6 specy- 
ficznego leczenia, gdzie chorzy nie mają do- 
mowej wygody i opieki. 
Przy wstrzy kiwaniach wy konanych w celach 
rozpoznawczych powinno się te same środki 
osh'02ności stosować, co przy leczniczych. 
Kormąn.
		

/00682.djvu

			Zeszyt 10 


Medycyna wewnętrzna 


599 


s c h o n h e i m. O śródżylem leczeniu stro- 
fantyną. (Ober die intravenose
 Strophantin- 
thempie). (Wien. med. Presse. 1907, Nr. 39). 
Od ideału środka nasercowego żądamy, by 
działał tylko na serce, a nie szkodził innym 
organom, mógł być dokładnie dawkowanym 
i działał pewnie i szybko. Tym sposobem 
nie odpowiadają nasze dotychczasowe środki 
nasercowe d?'gitalis i strophantus. Z tego 
też powodu podano za nie inne czystsze pre- 
paraty, jak digitalinę, digitoksnę (digalen) 
a wreszcie strofantynę. O tej ostatni8j, sto- 
sowanej przez Frankla w 50 przypadkach 
śródżylnie zdania są bardzo pochlebne. Autor 
przeprowadził próby z tym środkiem w 8 
przypadkach silnej nieclomogi serca. Dawka 
1 mlgm. Po wsb'zyknięciu podnosi się zaraz 
ciśnienie l,rwi, zwiększa się diureza, znikają 
zastoiny ale iloŚĆ tętna się nie zmienia. Dzia- 
łanie korzystne trwa kilka dni, pocze1l1 trzeba 
wstrzyknięcie powtórzyć bez obawy kU1l1u- 
lacyi. 
Z objawów ubocznych zauważono czasem 
dreszcze, zawroty, wymioty, ból głowy i pod- 
niesienie się ciepłoty. Objawy te po killm go- 
dzinach znikały bez śladu. 
W wypadkach nagłych działanie więc jest 
pewne i szybkie i może stanowić wstęp do 
następnego wewnętrznego podawania środków 
nasercowych. Klęsk. 
H 11 h s. Lecznicza wartość histosanu 
w schorzeniach płuc. (Der tlwral)eutische 
Wert des Histosan bei Lungenerkranlmngen. 
(Die Therapie der Gegenwart, lipiec 1907). 
Autor streszcza się \V następujący sposób: 
1) Histosan nie daje w leczeniu gruZlicy 
takich usług, by go w przeciwstawieniu do 
innych przetworów kreozotowych szczególniej 
polecać można było. 2) W schorzeniach nie- 
g1'uźliczych płuc, szezególniej, gdzie zajęte są 
oskrzela, działa histosan dodatnio i to tak na 
przedmiotowe objawy, jak i na samą sprawę 
chorobową. B. Źmigród (Rymanów). 
C o h n. Teophoryna w lecznictwie. (Deu- 
tsche 1'tied. \roch., Nr. 35, 1907). 
Do takich samych pewnie rezultatów co 
I1laas w Berlinie closzedł także i autor: teo- 
phoryna w jednorazowych dawkach 0,50 
(w proszku lub tabletkach) 3 razy dziennie 
jest znakomitym środhiem moczopędnym 
w przypadkach puchliny, szczególniej pocho- 
dzenia sercowego. Niekorzystnego działania 
ubocznego na stan ogólny lub na żołą r lek nie 
zauważono. Pisek. 
S c h n e i d e r. Neurastenia a niedomoga 
nadnercza pr1ewlekła. (Revue de meclecine 
1907. Nr. 10). 
Często stan chorobowy organiczny, np. za- 
burzenia nadnerczowe przebiegają pocl postacią 


neurastenii. Badanie Sergenta i Bernarda po- 
zwoliły wyróżnić niedomogę nadnerczową jako 
jednostkę oddzielną chorobową o cechach neu- 
rastenii połączonej z zaburzeniami w krążeniu 
a mianowicie z niskiem parciem tętniczem (hy- 
potension). Dwa przypadki autora, w których 
obok objawów neurastenicznych wystąpiły wy- 
bitne i stałe zaburzenia w krążeniu, pozwoliły 
rozpoznać i uzasadnić niedomogę nadnerczową 
przewlekłą. Blassberg. 
Wassermann. O dotychczasowych do- 
świadczeniach z surowicą przy zapaleniu opon 
mózgowych. (Ueber die bisherigen Erfahrungen 
mit dem J\Ieningococcen - Heilserum boi Genick- 
stat'rekl'anken). Deutscho med. W ochenschrift 
Nr. 39 r. 1907. 
W
Tniki dotychczasowego stosowania suro- 
wicy przeciw nagminl1emu zapaleniu opon mózgo- 
wych dadzą się ująć w następujący sposób: 
Surowica stosowana podskórnie i środoponowo 
w ilościach większych i często, jest nawet dla 
dzieci nieszkodliwą, Aby leczenie surowicą- 
mogło wywrzeć pożądany skutek, musi być 
wcześnie podjęte, gdyż jak tylko sprawa cho- 
robowa przechodzi w okL'es podostry lub 
przewlekły, wtedy leczenie to nie ma wido- 
ków. Wstrzykiwać należy, stosownie do prze- 
biegu choroby i okoliczności, nawet codzienni'3, 
a w bardzo ciężkich przypadkach powinno się 
nawet wstrzykiwać wprost do opon rdzenio- 
wyÓ. Przed wstrzyknięciem śródrclzeniowem 
należy wypuścić nieco więcej IJłynu mózgo- 
rdzeniowego. aniżeli wynosi ilość surowicy 
mającej być wstrzykniętą. Dawka każdorazowa 
nie powinna być niższą u dzieci w pierwszych 
dwóch latach życia od 5 cm 3 , u starszych dzieci 
i dorojłych - niższą od 10 cm 3 . Dawl,i te 
można tego samego dnia 2 lub 3 razy po- 
wtórzyć. Wstrzykiwania te muszą być mimo 
wystąpienia polepszenia w dalszym ciągu przez 
szereg długi dni stosowane, gdyż poprawa 
występująca po pojedyńczych wstrzyknięciach 
bywa częStOkr00 przemijającą, a choroba jest 
skłonną do chwilowego tylko ucichnięcia. 
B. Znugród (RYll1al1ów). 
G e l' h e r. Przyczynek do leczenia reuma- 
tyzmu salicylem przez skórę, przeprowadzo- 
nego na szeregu przypadków próbnych. (Ein 
Beitrag zur hypodermatischen Salizylherapie 
des Reumatismus, dal'gestellt an einer Reiche 
von Yersuchsfallen). (Wien. med. Presse. 1908, 
Nr. 10.) 
Leczenie reumatycznych cierpień wewnętrz- 
nie lub śródżylnie podawanym salicylem jest 
czasem ze względu na uboczne c1zialanie tego 
środka niemożebnem. Zwrócono się też do sto- 
sowania salicylu przez skórę. Wyniki były 
bardzo dobre, tylko czasem zadrainienie skóry 
występowało zbyt silnie.
		

/00683.djvu

			fiGO 


Medycyna wewnQtrzna. 


Zeszyt l 


Wadę tę salicylu uSUWa połączenie tego
 
z meso tanem czyli tak zwany salimelltol. Sto- 
suje się go wewnętrznie w ka}1sułkach po 
0,25 lub w postaci 15% maści w bIbach 
(samol). G. stosował ten preparat w 9 przy- 
padkach poważnych schorzeń i z wyników, 
był bardzo zadowolony. Podawał chorym ró- 
wnocześnie salimentol wewnętrznie i zewnętrz- 
nie w postaci okładów zmienianych co 72 
godzin. Klęsk. 
N a z a r i. Zwapnienie i zatkanie tętnic krez- 
kowych. (policlinieo 1907. Zeszyt 1 2). 
W tablicach Lobsteina, Rokitansky'ego 
i Huchard'a tętnice krezkowe zajmu;ą jedl10 
z ostatnich miejsc cu do częstości zwapnienia. 
Autor na 1700 sekcyi znalazł 7 przypadków 
zatkania m.t. mesentericae z powodu sklerozy. 
Ze stanowiska anatomicznego zauważyć 
nalezy fakt, że gałązka tętnicy krezkowej 
górnej, art. pancreatico-duodeńalis łączy się 
z tętnicą tej samej nazwy, wychodzącą z aI't. 
.qastm-duodenaHs, gałąl:ki m.t. hepaticae (trun- 
cus coeliacus). \V skutek tego w razie zatka- 
nia aI.t. mente1"icae sup. wytworzyć się może 
krążenie poboczne. 
Przyczyna zatkania tętnicy może powstać 
na zewnątrz lub też znajdować się w samej 
tętnicy. W ostatnim wypadku mamy do czy- 
nienia 1) z zatorem i zakrzepem lut: 2) end- 
([1"te1-iitis ubliterans. Bez względu na etiologią 
objawy są mniej więcej zawsze jednakowe. 
Zjawia się ból w postaci kolek w okolicy 
pępka, wypróżnienia krwawe i zapad. W ra- 
zie upośledzenia odżywienia v,- znacznej części 
kiszki - w oczy się rzucają objawy okluzyjne
 
ból, wymioty i zapalenie otrzewnej. Naturalnie 
w tych przypadkach, nie wszystkie objawy 
występują równo. 
W 7-miu przypadkach autora raz jeden 
znaleziono zatkanie ad. mes. infe1-ioris. Zejście 
było śmiertelne i gwałtowne, w znacznej części 
kiszl,i wytworzył się zawał. 
W pozostałych 6-ciu zatkaną była art. 
1Ilesente1"ica sup. i przytem 3 razy w skutel, za- 
krzepu, pochodzącego- z anewryzmu aorty, 3 
raz
- wskutek zatoru na tle tętniaka tętnicy. 
Przebieg tych przypadków był względnie po- 
wolny, a sekcya nie wykazała zmian w kiszce 
zadnych, dzięki wspomnianym powyżej połą- 
czeniom m.t. mesenteru-.ae sup. et inferioris. 
W jednym przypadku m.t. ?nesenterica 
in/o była prawie d"ra razy szerszą, niż bywa 
normalniej obwód jej wynosił 18 mm. 
Julian Drac. 
\V i e l' b i ck i. Jaki wpływ wywierają roz- 
maite węglowodany na ilość cukru wydzielanego 
w moczu diabetyków. (Kwest ja Wojenno 
lie- 
il.icinskoj Ak. listopad r. 1907). 


1. Rozmaite surogaty węglowol1al1ów, pomi- 
mo, iż nieraz zawierają jeden i ten samrodzaj 
węglowodanu, wywierają niej ednakowy wpływ 
na wydzielanie cukru w moczu diabetyków. 
2. Wpośród wszystkich surogatów wę- 
glowodanów należy wyróżnić przetwory owsa, 
gclyż nawet dnże ilości spożywanych w tej 
postaci węglowodanów we wielu przyp adl;ach 
cnkrówki nie wywołnją zwiększonego wydzic- 
lania cukru; należy więc przypnścić, iż węglo- 
wodany, zawarte w owsie, różnią się pOll wzglę- 
dem chemicznym od węglowouanów, zawie.raj;\- 
Cydl się w innych pokrewn
Tch surogatach. 
3. Przy wyborze dyety ella diabetyków 
tam, gdzie istnieje wskazanie do stosowania 
węglowodanów, należy więc prz8dewsz
'stkiem 
mieć na \nględzie dyetę owsianą. pocI wpły- 
wem której nie tylko zmniejsza się iloM wy- 
c1zielal1ego cukru, ale poprawia się także 
ogólny stan chorego. 
4. NiezbędllJ'm warunkielll do tego, ab
' 
owsiana dyeta u diabetyków wywołała wpływ 
oczekiwany, powinno być wykluczenie z dyety 
chorego wszelkich innych pokarmów zawiera- 
jących węglowodal1Y. W. Breszel. 
Guinon i Reubsaet. Wypadek choroby 
Hirschsprunga czyli wrodzonego rozszerzenia 
okrężnicy. (Arch. de med. des enfant::; Nr. 3 
r. 1907), 
Choroba ta polega ną, samoistnem roz- 
j szerzeniu grubego jelita wobec zupełnego braku 
zwężenia lub innej jakiej widocznej przeszkody; 
zmiany wtórne - przerost i zgrubienie ścianki 
jelitowej z jednoczesnem wydłużeniem się je- 
lita; kiszka wreszcie zajmuje nieomal calą 
jamę brzuszną. 
· Pierwszym objawem tej choroby jest za- 
parcie stolca, WYbtępujące w pierwszych dniach 
życia dziecka i ustępujące niełatwo pod wpły- 
wemlewatyw i środków czyszczącycL. Brzuszek 
rozszerza się do tego stopnia, że możnab
' 
sądzić o wodnej puchlinie lub o dużym guzie 
jamy brzusznej, gdyby nie to, że ścianka 
brzuszna jest łatwo podatna i widać na niej 
ruchy; robaczkowe kiszek. Choroba przy po- 
mocy środków lekarskich trwać może kilka 
lat, dopóki nareszcie wieczne zaleganie mas 
kałowych w jelitach nie przyczYl1i się do 
zapalenia i zakażenia ścianki kiszkowej, wy- 
wołując następnie ciężkie przypadłości za- 
trucia i nagłą śmierć. 
Patogeneza tego cierpienia pozostaje ciemną; 
są ró2ne p,'zypuszczenia, prawdopodobnie ma 
się do czyniel1ia z wrodzoną wadą. 
Guinon i Reubsaet obserwowali nicdawno 
dziecko z tą chorobą, nadzwyczaj charalcte- 
rystycznie w dauYlll wypadku rozwiniętą. Ze 
względu na to, że choroba ta nie tylko we 
.Francyi, jak piszą Gn. i R., lecz i II nas jest
		

/00684.djvu

			Zeszyt 10 


Medycyna wewnętrzna. 


601 


mało znana., przynajmniej wHród szerszego 
ogółu praktyków, podaję opis wypadku, po. 
danego przez autorów. Dziecko 3 1 / 2 lat, cierpi 
na chruniczne zaparcie stolca i ma ogromny 
brzuch. Rodzice dziecka, żydzi, zdrowi, dziecko 
- jedyna}" donoszone, lmrmione piersi(\ matki. 
Mimo częstych wymiutów w okresie karmienia 
rozwijało się prawidłowo, po odstawienin wy- 
mioty staja. się wodne, lecz zatwardzenie eo 
raz uporczywsze. Początek choroby, według 
słów matki, przypada na koniec l-go roku. 
Niezbyt obfite wypróżnienia otrzymywano nie 
inaczej jak za lewatywa.; brzuch prawie zawsze 
duży, zapada tylko na dzień lub dwa, żeby 
znowu potem powiększyć się niepomiernie. 
St. Praes. Z danych objektywnych rzuca 
się w oczy duży niepomiernie brzuch, jedno- 
stajnie rozciągnięty. Nąrządy jamy brzusznej 
nie sa. powiększone, płynu w niej niema. 
Przy palpacyi wrazliwsza. okazl.je się jedynie 
prawa pachwina. Przy badaniu ręcznem wy- 
stępują żywe ruchy robaczkowe jelit, prze- 
ważnie w lewej połowie brzucha znaczllie wy- 
lmldonej. Po ol, j'icini lliezbyt obfite wy- 
próżnienia, koloru bruuatnego, konsystencyi 
ciastowatej, bez zawartości śluzu i krwi, nie 
w
Tciągnięte w postaci tasiemek. Po środku 
czyszczącym i dwuhotnych cl)(lziennie lewa- 
tywach wkrótce brzuch opada na 3 -4 dni; 
przez co badanie staje się łatwiejszem i po- 
zwala stwierdzić, że w jamie brzusznej niema 
rzeczywiście guza, a w le,,'ej tylko pachwinie 
wyczuwa się małe twarde masy prawdopo- 
dobnie gTllCzołowe, w okolicy zaś ślepej 
kiszki nie wiele mas kałowych. Prz
T baoo- 
niu per rectum, o ile możliwie wysoko, nie 
stwierdzono żadnych przeszkód. Dziecko po- 
mimo uporczywego zatwardzenia stolca, trwa- 
jącego od 21/2 lat najmniej, nie przedstawia' 
kałowego zatrucia lub autointoksyl,ac
Ti. Po 
zastosowaniu lewat.ywy z 1 litra zawiesiny 
bizmutowej w celu określenia objętości okrę- 
żnicy, dziecko wY::;Juściło 2/3 płymi. 
Z dwóch, oh'zymanych przez autorów 
radiogramów, łatwo wywnioskować, jak wielkie 
są rozmiary rozcia.gniętej okrężnicy. Na je- 
dnym z nich widać, jak sonda Charriere Nr.30 
wchodzi przez otwór stoleowy ku górze nieco 
n a p l' a w o od linii środkowej j hzyżując się 
następnie z kręgosłupem, dochodzi do żołądka 
gdzie zaginaja.c się opuszcza się ku małej 
miedl1icy. Na drugim obrazie cały brzuch przed- 
stawia się ciemnym i z powodu tego, że za-: 
daną zawiesina. bizmutowa., rozciągnięta nie- 
pomiernie okrężnica zajmuje prawie cała. 
przestrzeń jamy brzusznej, unosząc nawet 
dosc znacznie ku górze przeponę. 
(Przypisek referenta). Na kursach 
!elmrskich, urządzonych w gTlldniu r. z. asv- 
\ 


stent przy klinice pedyatryczej w Krakowie 
z l'ac
Ti PL'zYlJUszczenia u 3-letniego dziecka 
tej choroby. demonstrował llalll preparat kiszki, 
rozciągniętej do rozmiarów imponujących, a usu- 
niętej drogą operacyi w swoim czasie u innego 
dziecka. Stankiewicz. 


3. Chirurgia. 
z i e g n e r. Czego uczy nas uśpienie przy 
sztucznie zmniejszonem krążeniu i jak działa 
w doświadczeniu na zwierzętach podana przez 
Klappa metoda autotransfuzyi przeciw grożnym 
przypadom w uśpieniu? (Was lehrt uns die 
Narkose bei kiinstlich verkleinertem Kreislallfe 
uud wie wirkt die yon Klapp proponieI-te 
IUethode der Autotransfusion gegen gefahrliche 
Narkoseunfalle alU Tierversuche? !Iediilinisehe 
Klinik 1908, Nr. 17). 
Klapp roku zeszłego (T hel'. d. Gegenw. - 
8ierpicń), polecił celem usuwania /,'Toźnych 
przypadków wykonywać uśpienie przy sztu- 
cznie znmiejszonem krążeniu, n. p. przez za- 
wiązanie kOllCzyny. Przez to zmniejsza się 
ilość zużytego chloroformu, a ponadto ma się 
zawsze w zapasie krew nieprzesyeona. narko- 
tylueLll \V razie potrzeby. Z. przeprowadził 
szczegółowe badania nad tą sprawa. a to w ten 
sposób, że pod dzwonem szklannYLll umiesz- 
czał dwa jednakowej wagi króliki. Przez 
szyję dzwona wprowadzał chloroform i po- 
wietrze. 
Otóż przekonał się w ten sposób, że kró- 
I liki z podwia.zanemi kończynami usypiały 
1 znacznie wcześniej jak kontrolne (2-3 min. 
zamiast 7 - 8). Podobnie usypiają wcześniej 
zwierzęta, którym przedtem wypuści siQ 
pewna. ilość lirwi (n. p. 20 ccm). 
Jeżeli zwierzę z pl'zewia.zanemi kończy- 
nami da się kilka Lllinut póiniej pod klosz 
aniżeli kontrolne, tak, że oba równocześnie zasną 
i trzyma się je w uśpieniu 1- 2 minut, to 
zwierzę podwia.zane zasypia znacznie głębiej, 
a mimo to potem po odwia.zaniu budzi się 
znacznie wcześniej od kontrolnego. Krew 
w poclwia.zanej kończynie jest ciemna. żylną, 
tak że prócz samego płynu krwi, jako takiego, 
działa na organi'lLll a raczej na ośrodek od- 
dechowy pobudzaja.co także llagTomadzony 
przez ten czas we krwi przewia.zanej kOll- 
czyny 
ezwodnik kwasu węglowego. 
Opaska. zaciskac można kończyny silnie 
śmiało na 2-3 godzin. 
l\Iimo przewiązania a raczej mimo nastę- 
pnegu odwiązania i wpuszczenia krwi do 
organizmu nie da się wyratować zwierzęcia 
zabitego chloroformem. Klęsk. 
K a e h l e r. Pokrywanie nabłonkiem po- 
wierzchni rany pod maścią szkarłatową (po-
		

/00685.djvu

			ti02 


dług Fischer - Schmiedena). (Eipthelisierung 
\'on Wandfliiohen unter Scharlachsalbe nach 
Fischer - Schmieden). (l\1edic. Klinik. 1908, 
Nr. 22). 
Zachęcony doświaclczeniami Fischera nad 
bujaniem nabłonka pod wpływem szkadatu 
H. (Miinch. med. Woch. No. 42) a następnie 
pral(tycznem stosowaniem tegoż przez Scłlluie- 
c1ena (Centl'albl. f. Chirurg. No. 6) zastosował 
K. podobnie jak i 8chmieden 8% maść szkar- 
łatową ce!em pobudzenia wybujania nabłonka 
na powierzchniach rany z wynikiem har- 
dzo dobrym w przypadkach ubytku po f'pe- 
racyi raka sutka, dalej przy wrzodzie .podudzia 
i innych ubytkach skóry. 
l\Iaść stosować należy w cieńkiej war- 
stwie, opatrunek zmieniać eoclziennie a oko- 
liczną skórę smarować maścią cynkową. Nowo- 
powstały nabłonek jest niezwykle przy tern 
silnie rozwinięty. Klęsk. 
p l' o f. P a l' t s c h. W sprawie obrzmienia 
gruczołów szyjnych Iymfatycznych. (Zur Frage 
der Schwellung der Halslymphdriisen. Med. 
Klinik 1908, Nr. 16). 
Najczęściej obrzmiewaja, gruczoly okolicy 
szczęki dolnej, mianowicie gruczoły podbród- 
kowe i podszczękowe. P. stara się wytłóma- 
czyć i wyjaśnić drogę, którą zakażenie dostać 
się może do gruczołów. Ważną a mało 
uwzględniana, rolę odgrywa tutaj uzębienie. 
Drogą popsutych zębów dostać się mogą do 
gruczołów i prątki gruźlicze. 
Szczegółowe badania wykazały. że z pew- 
nymi orgauami są w ścisłym bardw zwia,zku 
znów pewne tylko gruczoly szyjne. Tak up. 
drogi lymfatyczne zębów szczęki górnej wpa- 
daja, do gruczołów podszczękowych a żuchwy 
do bródkowych. Wyrwanie lub zaplombo- 
wanie zębów powoduje często następne zni- 
knięcie gruczołów. 
Gruczoły obrzękłe od cierpienia zębów 
bal dzo rzadko ulegają ropieniu i obrzęk nie 
przechodzi na gruczoły sa,siednie z wyja,tkiem 
gruźlicy, przy której następnie na gruczoły 
sąsiednie i dalsze zakażenie przeskakuje. 
Fakty te powinny skłonić do zwracania 
większej uwagi na stan uzębienia dzieci 
a wtedy i obrzmiewanie gl11czołów będzie 
znacznie rzadsze. 
Odenthal badał pod tym względem 1000 
dzieci. U 429 wykazal próchnicę zębów i po- 
większenie gruczołów podszczękowych, u 175 
powiekszenie gl11czołów i luki po wypadłych 
lub wyrwanych zębach. W 100 przypadkach 
były gruezoły powiększone przy zdrowych 
zębach z przyczyny innej, n. p. schorzenia 
migdałków i t. p. 
PQdobnię Starck twierdzi, że prawie 41 % 


Chirurgia. 


Zeszyt 10 


obrzmień gl11czołów szyjnych ma tło w próch- 
nicy zębów. Klęsk. 
T h i e m a n n. Wydobycie ciał obcych z gór- 
nej części przełyku nieprzeciętego a odsło- 
niętego. (Fremdkorper im oberen Teile d. Oeso- 
phagus mit besonderer Beriicl,sichtigung ihrer 
Elltferennung aus d. freigelegten, abel' nicht 
erGffneten Speiserohre). (Archiv f. KI. Chir. 
Tom 85. Zeszyt 3). 
Ponieważ otwarcie przełylm prowadzi do- 
syć często do komplikacyi, jak ropień opusz- 
czaja,cy się nieraz do śródpiersia, przeto au- 
tor radzi na podstawie 4 pl'zypadków, opel'O- 
wanych w klinice Ried1a w Jenie, naj piet w 
odsłonić przełyk po stronie lewej. Thlająe wtedy 
dostęp łatwy do przełyku, próbować poprze- 
dnio wydobyć ciało obce (jak np. szczękę sztu- 
czna,) przez 'jamę ustną, co się bardzo łatwo 
udaje. W 2 przypadkach wyciął nawet czę- 
ściowo wole po stronie lewej, a dopiero na- 
stępnego dnia wydobyto szczękę sztuczna, 
utkwiona, w przelyku. Ślęk. 
R H a e c ker. Przyczynek do traktowa- 
nia ciał obcych w przełyku. (Thiiinch. med. 
W oche 1907, zesz. 42). 
Autor opisuje 5 przypadków obecności 
ciała obcego w przełyku, z których w :5 mu- 
siano przysta,pić do otwarcia przełyku, w 2 
wydostano ciała obce za pomoca, przyrząd u 
Weiss'a do wydobywania ości. Z pierwszych 
trzech jeden, w któl'ym skutkiem przeclziura- 
wienia przełyku na":!ta,piło zapalenie około- 
przełykowe, zakończył się śmiercia,. Ciężkim 
był pierwszy z opisanych a dotyczący ciężal'- 
nej kobiety, ktora połknęła protezę z zębami 
i przyszła do kliniki po 4 miesiącach dopiero. 
Próby wydobycia bezkrwawego (oesopha.qoslco- 
piu) nie doprowadziły do rezultatu; dopiero 
przy operacyi i po przepołowieniu protezy 
udalo się ja, wydobyć. Poza tem istniała 
przetoka przełykotcMwicowa, skutkiem której 
trzeba było zrobić gastrostomię. Chora wy- 
zdrowiala. Odnotować należy to, 
e przy 
pierwszem prześwietleniu, w krótce po wypadku, 
na cieniopisie nie spostrzeżono ciała obcego 
(później w klinice stwierdzonego) i że 
ehora mimo wszystko (przed gastrotomia,) Uro- 
dziła żywe dziecko. - Na zasadzie dwóch 
ostatnich przypadków autor gora,co poleca 
użycie przyrządu Weissa (koszyczka), twier- 
dząc, że umiejętne wprowadzenie tego przy- 
rza,du w większości przypadków doprowadziło 
do poża,danego wyniku. 1\1. Gantz. 
W. L li m e r. O traktowaniu głęboko tkwią- 
cych w przełyku ciał obcych. (Thliinch. ThIed. 
Woche 190'/, zesz. 42). 
W ogóle usuwa się obecnie ciała ohce 
w przełyku za pomoca, znanych ogólnie przy- 
rządów, przy pomocy operacyi i przez za-
		

/00686.djvu

			Zeszyt 10 


Chirurgia. 


603 


stosowanie oesofagm,kopii. Jal,i sposób wy- 
brać, zależy oc1 polożenia ciala obcego a także 
od jego zewnętrznych własności: ostre ciała 
obce, wobec mogących nastąpić przy \VJTjmo- 
waniu nszkoc1zell wtórnych, lepiej niEraz od 
razu wyjmować drogą operacyi.. Operacya 
znajduje też zastosowal1ie przy umiejseowieniu 
ciał obcych w dolnej części przełyku. W tych 
razach robi się przecięcie żołądka, przy czem 
należy uważać, by tre
ć żołądkowa nie wy- 
lała się do jamy brzuszncj, wywolując wtedy 
SlUutne zejście. Autor opisuje przypadek. 
w którym prote7a z zębami utkwiła nad 
wpustem żołądIw. Przypadek poza dobrym 
i szybkim względnie wynikiem operacyi za- 
sluguje na uwagę z tego względu, że trndno 
było stwierdzić obecnoś6 ciala na cieniopibie. 
Dopiero prz€świetlel1ie w kierunlm frontalnym 
tlało wynik dodatni. M. Gantz. 
L a n d s t r 5 m. O chorobie Basedowa. 
(Praca habilitacyj na tlómaczona lUl niemiecle 
ze szwedzhiego). 
L. omawia głównie chorobę Basedowa ze 
stanowiska chirurgiczl1cgo. Opiera się na 54 
przypadkach operow'anych w klinikach chirur- 
giczn
'ch w Stockholmie. Co do zabiegu ope- 
racyjnego stosowanego, to używal10 tak pod- 
wiąz
Twań naczyń, jak połowicznego wycięcia 
tarczycy lub też wspólnie z podwiązywaniem 
naczyń. Samo podwiązywanie naczYll nie 
daje zawsze pewnych wyników, gd;yż, jak to 
wykazały badania autora, tętnice tarcZOW1? 
wcale końcowemi nie są. Dlatego też poleca 
autol' jako najlepsze postępowanie połowiczne 
wycięcie gTuczolu i podwiązanie górnej tętnicy 
po stronie przeciwnej. Operacye wykonać 
można zupelnie dobrze w znieczuleniu miej- 
scowem. Sposób wspomniany chroni o wiele 
lepiej od nawrotów, niż wszell,ie il1ne, i daje 
bardzo dobre wyniki, bo 
o % wyleczeń. 
Wobec tego sądzi L., że chorych cierpiących 
na chorobę Basedowa powinno się bezwarun- 
kowo poddawać operacyi, ale we wczesnych 
stac1yach, bo późniejsze wyniki, gdy już cho- 
roba jest daleko posuniętą, są niepewne. 
Objawy oczne odnosi autor do zmian 
w kurczliwych elementach oczodołu, a nie do 
rozszerzenia naczyń. 
Objawy pochodzące od pobudzenia nerwu 
:oympatycznego uważa L. za następcze a nie 
pierwotne, a wszelkie wewnętrzne sposoby 
leczenia jakoteż radioterapią za niedostateczne. 
Klęsk. 
K a li t y. "Przyczynek do postępowania 
operacyjnego przy perforacyach wrzodu żo- 
łądka". (Zur operatiyen Behandlung d. perfor. 
::Uagengeschwi.ires). (Archiv f. El Chir. TO lll 85, 
Zeszyt 3). 


Autor opIsuje 11 przypadków operowa- 
nych z powodu perforacyi wrzodu (z których 
tylko 3 wyzdrowiało) a 8 zginęlo, a miano- 
wicie 5 z powodn rozlanego zapalenia oh'zew- 
nej, 3 z powodu zapalenia płuc. Przyczynę 
niepomyślnych wyników przypisuje autor zbyt 
późnemu zgłoszeniu się do operacyi. 
Objawy były zwykle doŚĆ jasne. W 3 przy- 
padkach tylko było brak stłumienia wątroby. 
Na iloŚĆ 11 przypadków wykonano: l) 
1 raz tamponadę gazą z powodu niemożności 
wykrycia miejsca perforacyi, (chor
T umarł). 
2) 3 razy wycięcie wrzodu; - chmzy zmarli. 
3) 6 mzy szew założono z pokryciem miejsca. 
Zaszyto go siecią, przyczem 4 razy c10łą- 
czono gastroenter()stomią. Z tych 6 chorych 
4 zmarło. Ważną rzeczą jest przepiukanie jamy 
brzusznej rozczynem fizyologicznym soli ku- 
chennej. Prócz tego radzi wykonać jejnnosto- 
mię Witzla, poleconą przez Eiselsberga lub 
prostszy sposób Hochenegga, (wprowadzenie 
drenu gumowego przez otwór w żołądku do 
dwunastnicy, który równocześnie tamponnje 
i służy do forsownego odżywiania). Zastoso- 
wano sposób Hochenegga w jednym przypadku, 
zasz
 wając żołądek wraz z drenem do po- 
włok brzusznych. Chory ten po 4 tygodniach 
wyzdrowiał. Ślęk. 
C o h n. Stosunek między rodzajem bakte- 
ryi a klinicznym obrazem ostrego zapalenia 
wyrostka robaczkowego. (Beziehungen zwi"chen 
dem Bakterienbefunde u. dem ldiuischen Bilde 
bei d. acuteu W urmfortsatzeutzGndung). 
Autor na podstawie 43 przypadków obser- 
wowanych na oddziale K5rtego c10chodzi do 
odmiennych wniosków, jak Heim, a miano- 
wicie: ż	
			

/00687.djvu

			604 


Chirurgia. 


Zeszyt 10 


Operowanie bardzo wielkich przepuldil1 
długo trwająoych nie należy do zabicgów tak 
niewinnych, jakby się zdawało, mimo, że po- 
myślnie udaje się zabij:)g. 
Przyczyną tego jest niestosuuek objętości 
jamy brzusznej do ilości wprowadzonych ela 
niej pętli jelitowych. .Tama brzuszna z po- 
wodu wypadniętych jelit a znajdujących się 
we worku przepuklinowym staje się mniej- 
szą i, jak słusznie, powiada Petit, jelita 
utraciły już prawo swego umiesz0zel1ia w ja- 
mie brzusznej. Po odprowadzeniu nadymają 
się jelita gazami; ciśnienie śród brzuszne pod- 
wyższa się, przez co przepona i wątroba, wy- 
pchane lm górze, cisną na serce, przesuwając 
je ku górze. Następuje silny niepokój, duszność, 
sinica; a choQT wśród objawów braku tchu 
umiera. W ten sposób stracił Hahn 2 cho- 
r
Tch wnet po operacyi. 
Aby tyeh komplikacyi uniknąć, poleca więc 
poprzednio usunąć ten istniejący niestosunel, 
między pojemnością jamy brzusznej a ilością 
mającą być wprowadzonych pętli jelit. 
W tym celu przygotowuje chorych przed 
zahiegiem operacyjnym w taki sposób: 1) 
Przeprowadza kuracyę odtłuszczającą u ludzi 
otyłych przez odpowiednią dyetę, podając przez 
ten czas środki przeczyszczające. Krótko po- 
wiedziawszy, chorego głodzi przez kilkanaście 
dni. 2) Przed samą operacyą podaje przez 
2 dni po 2 łyżki olejku rącznikowego lub na- 
par senesu. 3) Równoczesnie z kuracyą. od- 
tłuszczającą, stara się pi'zez systematyczne od- 
prowadzanie przepukliny do jamy brzusznej 
poprostu rozszerzyć ją, rozdąć i w ten spo- 
sób przygotować ją do następnego pomieszcze- 
nia w
'padniętych pętli jelitowych. 
Gdy mu się nie udaje odprowadzić całej 
tresci do jamy brzusznej, stara się przez roz- 
szerzanie kanału pachwinowego utorować wię- 
kszą i łatwiejszą drogę do odprowadzenia jelit, 
Po odprowadzeniu ich zakłada opatrunek uci- 
skający z krochmalonych opaselr, aby one przez 
pewien czas mogły utrzymać pętle w jamie 
brzusznej. 
Czasami po tych zabiegach, chorzy uczu- 
wali dusznoS6. 4) Podczas samej operacy
 
usuwa sieć, a czaliami nawet wykonywa re- 
sekcyę jelita. W ten sposób operował z do- 
brym wynikiem 3 przypadki, których fotogra- 
iie demonstrował. Ślęk. 
P a y r. Zapalny guz kwrawnicowy i tegoż 
leczenie. (Der entzi.indete Hamorrhoidal- 
lnlOten und seine Behandlung. J'lIed. Klinik 
1908. Nr. 18). 
P. uważa guzy krwawnicowe jedynie za 
rozszerzenie naczyń żylnych a nie za nowo- 
twory, bo często giną one bez śladu, po ope- 
racyi też ustępują, chociaż operacya krwawnie 


wcale doszczętną nie b;yła. W o,>tatnich cza- 
<.>ach wyszła praca R y d y g i e l' a młollszego, 
(odczyt na zjeździe lekarskim), która dowodzi 
jasno, że krwawnice wcale do nowotworów 
nie należą. 
P. zajmuje siQ w swej pracy tak zwanym 
ostrym atakiem krwawnic i tegoż leczeniem. 
Atak taki powoduje zapalne powikłanie w gu- 
zach (:
akrzep, zapalenie żył lub ich otoczenia). 
Guzy wewnętrzne mogą ponadto uledz uwię- 
zgnięciu i wywołać podub:1e zmiany. Nie- 
rzadko uwięzgnięcie wewnętrznych guzów jest 
właśnie dopiero wyrazem przedtem już istnie- 
jącego zapalenia Ataki te powoduje zakaże- 
nie z ranki kiszki stolcowej, dalej w lecie 
obfite pocenie się i rozkład potu, a w kOł1cU 
nieraz sprawy nieżytowe kiszek, zwłaszcza 
nagłe zatrzymanie biegunek. 
Guz zapalony z08tawiony swemu losowi 
może sam zniknąć, t. j. skrzep się rozpaelnie 
lub zorganizuje, albo też może słać' się źró- 
dłem dalszych postępujących spraw ropnych, 
wywołać może ropnie a czasem i ogólne za- 
każenie. Leczenie może hyć zachowawcze 
(okłady zimne lub gOl'ące, uważanie na czy- 
stość), lub operacyjne. 
O ile przebieg nie jest groźny i zakażenie 
nie wielkie, udaje się objawowo nieraz wy- 
leczyć dany atak. Pewniejszem jednak jest 
leczenie operacyjne i to albo operacya krwa- 
wnic ogólna, lub też, eo autor radzi, 'operacya 
samego zapalonego guza. Ta ostatnia jest 
zabiegiem niewielkim i kaźdy chory zgodzi 
się na nią. W znieczuleniu miejscowem na- 
cina się guz i wygarnia skrzepy. Jamkę wy- 
pełnia P. potem proszkiem złożonym z jodo- 
fonnu i anesthesyny aa 3,0 z dodatkiem 0,3 
kokainy. Na drugi dzień chory może już 
wstać i oddać SIę swemu zajęciu. Cięcie 
prowadzi się przez guz promienisto do stolca, 
lub też półkolisto z wklęsłością do kiszk.i. 
Często po tym małym zabiegu przypa- 
dłości krwawniC)we znikają przynajmniej na 
długi czas zupełnie. Klęsk. 
. S c h l a g i n t w e i t. O poprawnym spo- 
sobie zakładania cewników komornem. (Ztschr. 
f. Urologie tom II, zeszyt 4). 
Do sączkowania pęcherza używa autor 
rozmaitych cewników, nigdy jednak gmbszych, 
jak Nru 18 sk. Char. Głębokość, do jakiej 
cewnik w pęcherzu tkwić powinien, zaznacza 
krą
kiem gumowym, nasuniętym na cewnik 
i doprowadzonym aż do szczytu żołędzi u męż- 
czyzn, wzgl. do sromu u kobiet. Ustala ce- 
wnik w nadanej mu głf,;bokości u mężczyzn 
znanym koszyczkiem gumowym Escata, II ko- 
biet dwoma paskami przylepca krzyżującymi 
się na międzykroczu. Następnie dołącza do 
cęwnikiJ. dren , który jednakowoż nie powinien
		

/00688.djvu

			eszyt 10 


Chirurgia. 


605 


działać jak lewar, gdyż wówczas w okienko 
wsysa się z łatwością śluzówka pęcherza 
i cewnik przestaje funkcyonować a nawet 
powstają krwawienia. Aby zapobiedz tym 
powikłaniom, włącza S. w środek drenu rurkę 
szldanną v; kształcie litery T i jej prostopacUe 
mmię łączy z innym drenem, którego wylot 
umieszcza wysoko ponad głową chorego. Te- 
raz cewnik z pęcherza odprowadza tylko nad- 
miar moczu a powietrze dóchodzące do przy- 
rządu przez dren wentylowy zapobiega wy- 
tworzeniu się lewara. Herman. 
H e l' m. K fi mm e 1. Wyłuszczenie gru- 
czołu krokowego. (Arch. f. klin. Chirurgie. 
LXXXII). 
K. daje pierwszeiistwo operacyi doszczę- 
tnej przed wszystkimi innymi sposobami, na- 
wet przed operacyą Bottini'ego. Przed przy- 
st,a,pieniem do wyłuszczenia, stara się usunąć 
zatrzymanie moczu wprowadzeniem kateteru 
komornem. Za przeciwwskazania uważa, prócz 
ogólnego upadku sił, daleko posunięte zmiany 
w nerkach, obustronne ropne zmiany w ner- 
łach, i zupełne porażenie mięśnia wypieracza, 
jeśli mocz przez kateter spływa bez silniej- 
szego parcia. Z 32 operowanych z powodu 
przerostu gruczołu krokowego zmarło 
 zaraz 
po operacyi a trzech później. Wszyscy ope- 
rowani mogli mocz dobrowolnie oddawać, 
w żadnym przypadku nie potrzeba już 
było kateteru. Ponieważ K. znalazł na 41 
wyłuszezonyeh gruczołów krokowych 9 razy 
raka, wnioskuje, że rakowate zwyroLlnienie 
gruczołu krokowego zdarza się częściej, niż 
się to powszechnie przyjmuje. Podejrzane 
na raka są gruezoły krokowe małe i twarde, 
szczególnie jeśli są bolesne. W zwyrodnieniu 
rakowem naturalnie należy je bezwarunkowo . 
wyłuszczyć. Baschkopf. 
L e w i n. W sprawie rozpoznawania i le- 
czenia guzów cewki tylnej. (Ztschr. f. Uro- 
logie tom II. zeszyt IV). 
Autor leczył trzy przypadki guzów cewki 
tylnej. We wszystkich przypadkach było 
krwiomoczenie przeważnie kOllCowe, kt6rego 
przyczyny nie wyjaśniała ani cystoskopia ani 
też u1'ethroskopia anterior. Prócz tego uRka- 
rzali się ci chorzy na różne zaburzenia w za- 
kresie czynnośei płeiowych i dolegliwości 
nerwowe. Dwaj z nich przebyli rzeżączkę, 
u trzeciego z całą stanowczością wykluczyć 
można było jakiekolwiek tło zapalne. Do ba- 
dania posługiwał się L. urethroskopem Hansa 
Goldschm
«;1ta, jedynie odpowiednim do badall 
cewki tylnej. We wspoIllDianym trzecim przy- 
padku, w IJ/", roku po 'lsunięciu brodawczaka 
kleszczykami Dittla, brodawezaki odrosły z po- 
Wl'otem, tym razem jednak w pęche zu, skąd 
je wydostał cięciem nadłonowem. Jakkolwiek 


badanie drobnowidowe brodawczaka wyjętego 
z cewki uie wykazało śladów zwyrodnienia 
złośliwego, to jednak przypuszcza autor, że 
cząstki brodawezaka mogły zostać przeszcze- 
pione do pęcherza w czasie tylnej urethro- 
skopii. Herman. 
C h o l c o w. O doszczętnem leczeniu zwę- 
żeń cewki moczowej przez wycięcie blizny. 
(Ztschr. f. Urologie tom II, zeszyt 7). 
Wyjąwszy wycięciu blizny, każdy inny 
sposób leczenia zwężell cewki moczuwej uważa 
autor za objawowy, którego efekt po krótszym 
lub dłuższym czasie, lecz zawsze przemija. 
Wyciął bliznę w 5 przypadkach zwężelI ura- 
zowych i w 6 potryprowych. W 3 przy- 
padkach bezpośredni wynik ujemny: założone 
szwy nie trzymały. Tylko w dwóch przy- 
padkach mógł śledzić wynik trwały, któl'y 
w obu był zadowalniający. Nie waha się 
wycinać z cewki odcinków do 6 ctm. długich. 
Szyje szwem węzełkowym z katgutu, zachwy- 
tując nim ściany cewki moczowej przez calą 
ich grubość. Szew zakłada w eałym obwo- 
dzie nad cewnikiem. Lecz pozostawionego 
komornem cewnika nie przeprowadza przez 
całą długość eewki moczowej a wprowadza 
go do pęcherza przez zewnętrzne nacięcie 
cew ki moczowej zało
one dośrodkowo od szwu. 
Operacyę rozpoczyna pólokrężnem eięciem 
prerektalnem. Herman. 
L e x e r. O przeszczepianiu stawów. 
(Ueber Gelenktransplantation). (Mediz. Klinik 
1908, Nr. 22). 
Uruchomianie zesztywniałych kostnie sta- 
wów napotykalo dotąd na różne trudności 
i nie c1awało zawsze wyników pewnych. Pró- 
bowano wycięć łukowatych lub klinowych, 
dalej zwykłyeh przecięć ze wstawianiem w śro- 
dek różnych tkanek celem stworzenia stawów 
wrzekomych i t. p. Nigdy jednak nie można 
było przewidzieć wyniku i dokładnie oznaczy(\ 
ile właściwie wyciąć naleźy, raz wycinano za 
. dużo i tworzył się staw cepowaty, to znowu 
wycinano za mało i ruchomość uzyskiwaao 
nieznaczną. Ponadto każdy staw wymaga in- 
nego postępowania. Przy zeszt
'wnieniu szezęki 
n. p. trzeba dużo wycinać, a przy łokciu 
bardzo nie wiele. Wktada!1ie ciał obcych 
między przecięte części draźni tkanki i po- 
budza do następnego tworzenia się zaciąga- 
jących i kurczących się blizn. Zamiast ciał 
obcych zaczął L. przeszezepiać do przeciętych 
stawów chrząstki stawowe a dalej zaczął prze- 
szczepiać i stawy. Stawy przeszczepiać mo- 
żna w ten sposób, że w razie potrzeby prze- 
szczepia się pól stawu, obie powierzchnie sta- 
wowe, lub w kOllCu i cały staw z torebką. 
Pół stawu przeszczepił L. z dobrym sku- 
tkiem u 38 mężcżyzny, u którego musiał
		

/00689.djvu

			606 


, 


Chirurgia. 



eszyt 10 


wyjąc l/a część kości goleniowej z powodu 
mięsaka. Wszezepioną część golenia uzyskał 
z nogi amputowanej równocześnie u innego 
chorego z powodu zgorzeli starczej. Wszcze- 
piona kość przyjęła się zupełnie dobrze i obe- 
cnie chory rusza wcale dobrze kolanem mimo 
to, że wszczepiono goleń prawy w staw ko- 
lanowy lewy. Obecnie minęło ju
 8 miesIęcy 
od operacyi. Podobnie wszczepił L. pół 
stawu barkowego i ręcznego a także palco- 
wego Tęki (z palca nogi). 
Podobnie udało się L. przeszezepic do 
kolana obie powierzchnie stawowe razem 
z więzadłami kt'zyżowellli. Następnie celem 
zapobiegnięcia zrostom pokrył autor przyro- 
ś:lięte części błoną surowiczą, wziętą z ope- 
racyi wodniaka jądra. Do tego celu nadaje 
się też dobrze sieć. Zachęeony tem powo- 
(heniem przeszczepił w końcu L. w sztywne 
kolano dziecka wycięty staw kolanowy dru- 
giego osobnika (wycięcie nastąpiło z powodu 
porażenia zupełnego kOllCzyny) z torebką w ca- 
łości i tu również wgojenie wysta'piło zupełne. 
Próby te zachęcają do dalszego postępo- 
wania i do doświadczeń klinicznych, bo rzeczy- 
wiście wyniki są zdumiewające
 
 Klęsk. 
E n g e 1. Zapalenie szpiku kostnego a uraz 
zawodowy. (Osteomyelitis und Betriebsnnfall. 
ł.Ierliz. Klinik 1908. Nr. 18). 
Na 2 typowych przypadkach ilustruje E. 
związek urazu z powstaniem zapalenia szpiku 
kostnego. 
Przypadki te rozważane były ze względu 
na wypłacanie renty. 
24-letni robotnik, cierpiący od dawna na 
wrzodzianki na czole, został uderzony 1 wrze- 
śnia 1905 r. w prawe kolano ciężarem. Już 
zaraz potem wystąpiły poważne zmiany cho- 
robowe a 5 dnia wykazano zropienie prawego 
kolana. Typowy potem przebieg zapalenia 
szpiku kostnego, uda i podudzia. W przy- 
padku tym przyznał E. związek urazu z po- 
wstaniem choroby ato na mocy badalI 
Lexera, który w
 kazał, że u osobników mło- 
dych, t. j. w czasie, gdy kości jeszcze rosną. 
w razie obecności ogniska ropnego, które po- 
woduje przechodzenie dl'lJbnoustrojów do krwi, 
uraz w okolicę linii nasadowej kości wywołać 
może bardzo łatwo zapalenie szpiku kostnego. 
Zupełnie analogiczny fakt miał tu miejsce, 
bo osobnik ten cierpiał właśnie od dłuższego 
czasu na ogromne wrzodzianki. 
W drugim natomiast przypadku odmówił 
E. związku powstania choroby z urazem, albo- 
wiem chłopiec badany cierpiał już dawniej na 
zapalenie szpiku kostnego, po którem powstały 
prżetoki. Tutaj więc uraz nie wywołał cho- 
roby, lecz tylko eo najwyżej ułatwił nowy 


wybuch choroby już istniejącej w organizmie, 
nie wyleczonej i skłonnej do nawrotów. 
Klesk. 
H a g e n b a c h. Z dziedziny chirurgii ner- 
wów (Nervenchirurgisches). pIedizin. Klinik 
HJ08. Nr. 18). 
Przy obwodowych nerwach wkraczamy 
chirnrgieznie w przypadkach zranień, neu- 
ralgii, i guzów. Przy zranieniach nerw uledz 
może bezpośrednio uszkodzeniu, lub też zostać 
uciśniętym, przesuniętym lub uledz następnie 
uszkodzeniu n. p. w bliznie, kostninie i t. p. 
Najczęściej podobnym urazom ulega nerw 
promieniowy przy wyjściu z pachy, dalej 
nerw łokciowy na łokciu i t. d. Ten 
ostatni ulega często n. p. zwichnięciu. Cie- 
kawą jest rzeczą, że czasem mimo zupełnego 
przerwania funkcya nerwu nie ulega zmianie. 
Przypadki takie opisał Goldmann. Tłómaczy- 
my sobie ten fakt ubocznellli połączeniami 
nerwów. Uszkodzenie nerwu często przeoczyć 
można, n. p. przy złamaniach kości. Badanie 
je(lnak skrupulatne zawsze odkryje istotę 
rzeczy następnie. Bardzo ezęsto po złmna- 
niach wystąpić mogą zmiany w nerwach 
wskutek wciągnięcia nerwu w kostninę lub 
ucisk tejże. Wydarza się to nieraz po zła- 
maniach kości ramieniowej. 
Nerw przecięty należy zaraz zeszyć. Rana 
powinna goić się przez rychłozrost. dlatego 
też niektórzy, jak Borchard przy ranach za- 
nieczyszczonych, szyją dopiero następnie po 
wygojeniu. Funkcya nerwu zeszytego wraca 
zwykle dopiero bardzo pózno, bo zwykle 
obwodowy koniec ulega zwyrodnieniu i od- 
radza się dopiero od kotwa dośrodkowego. 
. Bardzo wdzięcznym zabiegiem jest uwol- 
nienie uciśniętego nerwu. Powinno się tu 
operować naj dalej w 6-8 tygodni po wystą- 
pieniu porażenia. Czasem wycinać należy 
kawałki nerwów, n. p. z powodu guzów. 
2-3 cm można wyciąć następnie kikuty 
ich zeszyć. 
W mzie większych ubytków uciekać się 
już należy do plastyki. L ó b ker radził 
skracać przytem' kończynę przez wycięcie 
części kości. Celem uniknięcia zrostów po 
operacyi polecił Vanlair dla nerwów t. zw. 
tubulizacyę, t. j. otoczenie operowanego nerwu 
rurką z odwaplliowej kości. Inni polec.ali 
rurki magnezyowe, kauczukowe, tętnice, platki 
Thierscha i t. p. W razie bar'llzo dUŻ
TCh 
ubytków uciekamy się (lo szczepienia nerwu 
chorego w zdJ'owy. Wyniki jak dotąd jeszcze 
są niepewne, bo często gdy użyjelllY ca- 
łego zdrowego nerwu, wywołać możemy za- 
burzenie w tkankach przez niego zaopatQTwa- 
nych, a gdy wezmiemy część, występują nie- 
miłe wspólruchy.
		

/00690.djvu

			Zeszyt 10 


Chirnrgl&. 


607 


I 


Najwięeej wykonuje się szczepienia nerwu 
twarzowego na podjęzykowy, lub co gorzej, 
na dodatkowy. 
K westya ta ma przyszłość dopiero przed 
sobą. Klęsk. 
S c h o n e. O kilku nowszych zagadnie- 
niach z dziedziny nauki o nowotworach. (Ueber 
einige neuere Fragestellungen in der Geschwulst- 
lehte. (l\Iediz. Klinik 1908. Nr:. 15). 
Najnowsze doświadczalne badania nowo- 
tworów nie przyniosły nam wprawdzie jesz- 
cze wielkich korzyści leczniczych, rzuciły 
jednak wiele światła na tę ćiemną dla nas 
kwestyę. 
Przenoszenie bezpośrednie nowotworów' 
z jednego osobLika ua drugi wykazano do- 
świadczalnie u zwierząt, u ludzi jednak we- 
dług zdania S. występuje to chyba nader 
rzadko. Obserwowane przez badaczy ]l zwie- 
rząt przemienianie się jeunych nowotworów 
w drugie, n. p. raka w mięsaka, zauważono 
też i u ludzi. Schmorl n. p. obserwował 
wypadek, w którym recydywa raka gruczołu 
tarczowego wystąpiła w postaci mięsaka, 
a Lippmann zupełnie podobny przypadek spo- 
strzegał po wyjęciu nowotworu jajnika. 
Również zwróciły doświadczalne badania 
naszą uwagę na znany zresztą, lecz mało oce- 
niony fakt różnej złośliwości nowotworów, 
nawet tej samej budowy. 
Jak w różnym stopniu n. p. mogą być 
złośliwymi raki skórne, sutka, kiszki stolcowej 
i t. p.! Niektóre nowotwory na pewno zło- 
śliwe ukrywają się latami, by pózniej nagle 
zaczą6 szybko rosnąć. Również występują 
czasem nawroty po operacyi dopiero bardzo 
iJózno, nieraz po latach. 
Dobrowolne znikanie nowotworów złośli- 
wych znane też jest i obserwowane u 1
1zi. 
Niektóre organa są odporne li człowieka na 
zaka
enie rakowe, n. p. śledziona, inne bardzo 
Zl1ÓW czule, n. p. kości przy rakach tarczycy 
i stercza. 
W organizmie więc istnieć muszą stale, 
czy też przygodnie, pewne ciała lub substan- 
cye, które są w stanie pobudzać nowotwory 
do wzrostu, a inne ten wzrost wstrzymywa6 
lub wywoływać nawet zanik nowotworu. 
Wprawdzie ciał tych jeszcze nie Zl1amy, ale 
ufni w ich istnienie, nie powinniśmy- opusz- 
czać rąk nawet w })rzypadkach tak zwanych 
nieuleczalnych już nowotworów. Klęsk. 


4. Położnictwo i choroby kobiece. 
L a b h a l' U t. Wyjęcie płodu według De- 
venter-Miillera. (Arch. f. Gyn. 84, zesz. 3.) 
1IIiiller wznowił metodę Deventera i radzi 
przy wyjęciu płodu osobl1o nie uwalniać ra- 


miol1, lecz cały płód wyciągać aż do samo- 
wolnego wypadnięeia rączek. przy prawidło- 
wem ułożeniu rączek wystarczy płód naj
rzód 
obniżyć i pociągać ku dołowi aż do urodzenia 
się przednej łopatki a potem silnie ku gÓI'ze 
aż do urodzenia się tylnej łopatki, aby rączki 
same wypadły. Przy prawidłowej miednicy 
udaje się to z równą łatwością nawet, jeżeli 
ramiona plodu wyciągnięte ku górze leżą obok 
główki lub poza nią. Wychodząc z założenia, 
że przecięcie obojczylm jest wskazane przy 
wielkich trudnościach wydobycia płodu, poleca 
l\lilller powyższy sposób także przy miedni- 
cach ścieśnionych, licząc się z tem, że z po- 
wodu Rilnego pociągania może wystąpi6 wła- 
śnie złamanie obojczyka. Z tern postępowa- 
niem autor się nie zgadza; jeżeli bowiem już 
przejście główki przy wązkich miednicach l1a- 
potyka czasem na nieprzezwycięione trudno- 
ści, to one będą jeszcze większe, jeżeli główka 

a przejś6 obok rączek, a silne pociąganie - 
jak to l\1illler poleca - połączone jest z nie- 
bezpieczeństwem poważnych uszkodzell nie- 
tylko dla płodu, lecz i dla matki. Autor więc 
radzi w przypadkach wązkiej miednicy, gdzie 
ramiona płodu leżą prawidłowo, płód wyciągać 
sposobem l\1iilleraj jeżeli się' to nie udaje, to 
i uwolnienie rączek nie pomoże, bo przeszkoda 
leży wówczas w niestosunku między miednieą 
i główką. Tam jednak, gdzie ramiona płodu 
są podniesione, wolno sposób l\1iillera tylko 
próbować i to przy użyciu zwykłej sily i gdy 
się nie udaje natychmiast przystąpi6 do uwol- 
nienia rączek. Zalety metody 
Iiillem są na- 
stępujące: l) przez odpadnięcie aktu uwalnia- 
nia łączek zaoszczędza się czasu, co przyczy- 
nić się może do zmniejszenia śmiertelności 
płodów przy położeniach miednicowych. Na 
53 wyCiągań płodu sposobem Jl.Iiillera i tyleż 
z uwolnieniem rączek śmiertelność płmlów 
zmniejszyła się o 5% (83%: 88%). 2) Czyni 
zbytecznem wprowadzenie ręki operującego 
do kanalu rodnego, co znowu przyczynić się 
może do poprawy stosunków połogowych, 
a nadto zyskuje tern większe maczenie, 

e często koniecznoś6 udzielenia pomocy przy 
polożeniach miednicowych trafia nas nagle 
z niedostatecznie czystemi rękoma. Iraelowitz 
obliczył chorobliwość połogową po wyciągnię- 
ciach płodu z uwolnieniem rączek (368 przy- 
padków) na 15%, autor zaś po ekstralwyach 
metodą l\1iillera (85 przypadków) na 10%. 
3) O wiele mniej naraża się kOlwzyny górne 
i obojczyki. Autor obliczył 13'2°1. złamań 
ramion lub obojczyków płodu przy wycią- 
ganiach z uwolnieniem rączek a tylko 1'6°/0 
przy ekstralwyach metodą Jl.lilllera. 4) O wiele 
łatwiejsza technika wykonania, tak że w da- 
nych razach nawet położna może udzielić po-
		

/00691.djvu

			608 


PołożnIctwo i choroby kobiece. 


Zeszyt 10 


mocy. 5) W kOllCu metoda l\Iiillera jest naj- 
bardziej zbliżona do prawidłowego porodu 
samorodnego, gdyż i po urodzeniach czaszko- 
wych po urodzeniu się główki pociągamy ją 
najprzód ku dołowi, aby wydobyć przednią 
łopatkę, a potem ku' górze, aby i tylna wy- 
stąpiła. - Na 138 przypadków zabieg l\1iillera 
nie udal się 13 razy = 8'7%, Na 85 pier- 
wotnych położeń miee111icowych otrzymano 
90% żywych dzieci, 8.2% urodzilo się nie- 

ywo, złamania kończyn ani jednego. Na 43 
poło
eń mied. następowych - gdzie rokowa- 
nie zawsze jest gorsze - urodziło się żywych 
dzieci 77'5 0 / iJ , nieżywo 22'5%. 
E. Ehrenpreis. 
krwawieniach przy t. zw. 
(Arch. f. Gyn., tom 85, 


A h l' e i n e r. O 
"metritis chronica". 
zesz. II.) 
Wywody autora poprzedza omówienie dosc 
obszeIllego piśmiennictwa tego przedmiotu. 
Jako stały objaw )}metritis chron.« podnoszą 
wszyscy zgodnie powiększenie macicy; co 
do zmian anatom.-patol. zaś, a szczególnie 
stosunku ich do krwawień macicznych, zdania 
bardzo są podzielone. Jedni widzą przy- 
czynę krwawiell w zmianach naczyniowych, 
inni w bujaniu tkanki łącznej, względnie zanika- 
niu tkanki mięsnej macicy, inni wreszcie uważajl't 
wszystkie te zmiany jako objaw fizyologiczny, 
występujący zawsze li kobiet, które rodziły, 
jako takie nie pozostające w żadnym związku 
z krwawieniem. Autor przekonał się na od- 
nośnych macicach, wyjętych przy operacyi, 
że zgTubienie ściany macicy polega na bujaniu 
tak tkanki mięsnej, jak i łącznej, z lekką prze- 
wagą t.ej ostatniej. Nadto zauważył bujanie 
elementów elastycznych naokolo naczyń i ota- 
czającej je tkanki mięsnej, i sądzi, że zmiany 
te naczyniowe pozostają istotnie w stosunIm 
prostym do ilości przebytyeh porodów, - 
przedstawiają więc fizyologiczny objaw po- 
ciążowy. Jako takie nie mogą więc byc cha- 
rakterystyczne ella )} metrilis chron.« ani też 
nie są przyczyną krwawiell macicznych, choć 
mają tu pewne znalJzenie. Autor posądza tu 
raczej pewne przyczyny ogólno-ustrojowe, wy- 
wołujące przekrwienie w podbrzuszu a tem 
samem przepełnienie krwią i podniesienie 
ciśnienia w naczyniach macicznych. Tu na- 
leżą chroniczne zapalenia nerek, wady sercowe 
( niewyrównane), otyłość, »pleth01'a abdominalis«, 
cierpienia wątrobowe i inne ehoroby konsty- 
tucyjne jak bledniea i bialaczka. Znane są 
przecież obfite czasem krwawienia maciczne 
młodych dziewcząt. Pewnem j.est, że »metr. 
chron.« powstaje albo w następstwie jakiejś 
sprawy połogowej albo innej długotrwalej 
choroby w
Tl1iszczającej, n. p. gruźlicy pluc, 
tyfusu, a pl'zedewszystkiem wlokącego się 


trypra i. jego powikłań - choroby WIęC wy- 
wołującej łatwo stany anemiczne. Krwawienie 
takie można t.eż tylko zatrzymac przez ener- 
giczne leczenie samej chlorozy, zaś środki 
ogólnie używane przeciw krwawieniom nie 
wiele pomagaja,. Tam, gdzie nie można zna- 
leść przyczyny, rozchodzi się może o pewnego 
rodzaju miejscową lmvawiączkę (haemophilia) 
analogicznie do krwawiączki nerkowej, których 
przyczyną są, zdaje się, procesy angioneuro- 
tyczne w przebiegu histeryi (wymioty krwawe. 
poty krwawe, haematuria)j krwawienia takie 
maciczne byłyby wyrazem pewnych zaburzeń 
naczynio-ruchowych. Autor cytuje z piśmiel1- 
nictwa przypadki krwawień macicznych w na- 
stępstwie silnego przestraiJhu, trwogi - i innych 
silnych wstrząsów różnych ośrodków nerwo- 
wych. Autor sądzi też, że przy krwawieniach 
macicznych kilka z powyższych przyczyn 
działa równocześnie jako momel1t wywołując
T, 
który powoduj
c silny przyplyw krwi do 
macicy i podnosząc ciśnienie w naczyniach, 
- może być przyczyną krwawienia. Zmian
T 
ścian naczyniowych - szczególnie żylnych - 
stanowią tylko moment mechaniczny, ułatwia- 
jący powstanie krwawienia, o ile naczynia 
nieprawidłowe nie' są w stanie, wskutek 
utraty elastyczności i napięcia, przeciwdziałać 
silnemu przyplywowi krwi. E. Eluenl)reis. 
A. C z y ż e w i c z jun. Przyczynek do men- 
struacyi trąbkowej. (Arch. f. Gyn. tom 85, 
zeszyt l). 
Na podstawie skąpego stosunkowo piśmien- 
nictwa tego przedmiotu i własnych badań dro- 
bnowidowych trąbek względnie zdrawych, oh'zy- 
manych przy operac
Ti 6 kobiet, znajdujących 
się wtedy w różnych dniach okresu przed- 
wśród-i pomiesiączkowego, dochodzi autor do 
następujących wniosków: O menstruacyi trąb- 
kowej \V tem znaczeniu, jak się ona odbywa 
na blonie śluzowej ma:'icy, nie może być 
mowy. W czasie peryodu przychodzi do roz- 
szerzenia naczyń trąbkowych, jak i w eał
-lll 
narządzie rodnjTm, nigdy jednak z naczyń tych 
krew nie wychodzi. Blol1a śluzowa trąbki nic 
wydziela w czasie peryodu ani krwi, ani też 
wogóle niczego. Skąpa ilość cialek krwi wtedy 
w niej znajdywal1a pochodzi z macicy, która naj- 
prawdopodobniej w czasie swego skurćzu wciska 
od czasu do czasu swą krew do przewodn 
trąbek, nigdy jednak poza ich ujście brzuszne. 
J aż kilka dni po peryodzie nie można ciałek 
krwi w tl'ąbkach znal
sc, o ile prąd rzęsek 
przy błonkowych wprowadza je znowu' do ma- 
cicy. Krew miesiączkowa nie jest krzepliwa. 
W
Tjęcie macicy w czasie peryodu nie jest nie- 
bezpieczniejsze, aniżeli w innym czasie; prze- 
ciwnie spostrzeżenia kliniczne wykazują, że 
proces gojenia w tym wlaśnie okresie postę-
		

/00692.djvu

			609 


Zeszyt 10 


Położnictwo i choroby kobiece. 


puje może szybciej, co daje się wytłomaczyć 
obecnoś
ią przekrwiel1ia. Przyspieszenie tętl1a, 
suchy język i stan IJodgorączkowy, występu- 
jące po operacyi, należy wprawdzie odnieś6 
do wzmożonego przekrwienia w narządzic 1'0- 
dl1ym, ale objawy te szybko ustępują 
E. Ehrenpreis. 
B u s s e. Leukocytoza, ochroną ciała przed 
zakażeniem. (Arch. f. Gyn. tom 85, zesz. 1) 
Na podstawie badań kliniczl1ych i doświad- 
czall1ych, stara się autor wykazać, że na lm- 
idy nieco tylko większy zabieg odpowiada 
ustrój między innemi większą lub ml1iejszą 
hyperleukocytozą, zależnie od ciężkości i dłu- 
gości trwal1ia samej operacyi. W r. części 
swej pracy omawia ilościowe i jakościowe 
zmiał1Y białych cialek we krwi plynąeej, jak 
Ol1e wyst
pują zwykle po operacyach, podając 
przytem odnośne piśmienniotwo i własl1e ba- 
dal1ia. Wyniki tychże są następujące: samo 
uśpienie opero\vanej nie wpływa na wzmoże- 
nie ilości ciałek białych; natomiast zauważono 
je - prawdopodobnie wslmtek wzruszeli psy- 
chicznych (obawa), a okolicznościowo w na- 
stępstwie sill1eg'o przeczyszczenia - w 36% 
przypadków przed operacyą. Po operacyach 
ilość c. b. wzrasta stopniowo, zależnie od 
miejsca, czasu, trwania i ciężkości zabiegu; 
szereg ich, przechodząc od najmniejszej do 
coraz wyższych stopni hyperleukocytozy, jest 
następujący: skrobanki, operacye plastyczne 
pozaotrzewne, małe laparotomie z powodu 
gllZ6w przyc1atkowych, wyjęcie macicy przez 
pochwę, laparotomie z powodu nowotworów 
złośliwych, mięśniaki. Różnica ilościowa c. b. 
przed i po operacyi wynosiła od 2,500 do 
8,800. Podobnie można ugrupować operacye 
septyczne, gdzie więc otrzeWl1a wykazuje 
zmial1Y zapalne: wentrofiksacye, wyjęcia przy- 
(latków, wyjęcie macicy wraz z prz
'datkami 
z powodu raka jajl1ilia, rak zgięcia esowatego 
i dużego fartucha otrzewl1ego, rak części 
pochwowej macicy. Różnica ilościowa c. b. 
przed i po operacyi, wynosiła w tym szeregu 
od 9,925 do 18,500. Tal,że i czas, w którym 
daje się wykazać' naj wyższa ilość c. b. po 
operacyi, zależy od miejsca i ciężkości za- 
biegu. Już l:illm godzin po operac
,-j (2-4) 
zaczyna się ilość c. b. podnosić i osięga naj- 
wyżS7.ą wartość przy operacyach zaotrzewnych 
i pojedynczych śródoh'zewnych w 60 % 
przypadków już na drugi dzień, w 21°10 na 
trzeci a w 2% dopiero na 4 chielI po ope- 
racyi. W pozostałych 17 % hyperleukocytozy 
l1a c1rugi clziell nie wykazal1o, albo więc już 
przeszla, albo jej wcale nie było. Po skom- 
plikowanych operacyach zaotrzewnych wy- 
stępuje najw
Tższa ilośĆ' c. b. w (j% już 


w ciągu pierwszego dnia, w 35% na drugi, 
w 44 na trzeci a w 15 % l1a czwarty dzielI 
po operacyi. Powrót do pierwotnej wysoko- 
ści następuje przeciętnie po 3 1 / 2 -4 1 / 2 dniach 
i nie zależy zupełnie ani od czasu trwania 
ani od ciężkości zabiegu. Hyperleukocytoza 
poz'1staje najczęściej w prostym stosunku do 
tętna i ciepłoty ciała. - II część pracy do- 
tycz
' zmial1 jakuściowych c. b. Przekol1ano 
się, że po operacyi wzrasta znacznie ilość 
neutrofilów a zml1iejsza się ilość lymfocytów 
i eozynofilnych. Zml1iejszenie się l1eutrofilów, 
mimo leukocytozy, jest ze względu l1a roko- 
. wanie znakiem niekorzystnym. Jeżeli ilość 
c. b. po 3 1 / 2 dniach po operacyi nie osięga 
Z110WU wartości przedoperacyjl1ej, lecz pozo- 
staje wysoką, lub po spadku znowu się pod- 
nosi, przemawia to już za jakiemś powi- 
kłal1iem już to w zakresie pola operacyjnego, 
już w il1nym l1arządzie; należy jednak pamię- 
ta6, że już peryod może czasem wywołać 
przyrost ilości leukocytów (18%). Czasem 
znowu następują widoczne zaburzenia rekon- 
waleseel1cyi, mimo że iloś6 c. b. wcale się nie 
podnosi, ale owszem nawet spada; i. te przy- 
pa
lki każą niekorzystnie rokować. Zabój- 
czość krwi dla bakteryi, pr'zynajmniej ella 
użytych do doś"Wiadczell bakteryi okrężni- 
cowych, o wiele jest więl,szą po opera- 
cyj, a więc w czasie hyperleukocytozy, al1i- 
żeli przed nią, co niewątpliwie przemawia za 
wartością ochronl1ą leukocytozy i samoochroną 
ustroju, ilość jednak leukocytów nie jest wcale 
miarą wartości zabójczej krwi. Celem pod- 
niesiel1ia odporności ustroju wobec zakażell 
przez wytwarzanie hyperleukocytozy, wykonał 
autor szereg doświadczeń z śródotl'zewl1emi 
wstrzykiwaniami 0,25 ctm. obojętl1ego 0'5% 
rozczynu kwasu nukleinowego i przekonał się, 
że istotl1ie już w trzy godziny po wstrzyknię- 
ciu ilość c. b. zaczęła się podnosi6 i w cia.g1.1 
pierwszej doby dochodziła do szczytu, poczem 
znowu opadała; zwierzęta, którym robiono te 
wstrzykiwania, okazywaly w porównaniu ze 
zwierzętami, którym nie wstrzykiwano o wiele 
większą odporność wobec następnych śróc1
 
otrzewl1ych zakażeń, aniżeli inne. Najle
 
psze wyniki osiągnięto, jeżeli zakażenie wy. 
wołano, nim hyperleukocyto'za doszła do 
szczytu (między 4-7 godziną). Kilkakrotne 
wstrzykiwania ochrol1ne w pauzach 24 go. 
dzinnych, wpływały niekorzystnie i skramły 
życie zwierząt. Te same wyniki otrzymano 
przy użyciu soli sodowej kwasu nukleinowego. 
W calym szere
'U d08wiadcz
1l, gdzie dawka 
zakazna (b. coli) oc1po
iadała 10 -50 krotnej 
dawce śmiertelnej udalo się w ten sposób 
zwierzę utrzymać przy życiu. 
E. Ehrel1preis. 
40
		

/00693.djvu

			Zeszyt 10 


Poioźnlctwo i choroby kobiece. 


611 


nie zawsze - z przebiegu pologowego pro- 
cesu pyemicznego hyperleukocytoza. Najni
- 
. szą ilo
c leukocytów spostrzega się przy lek- 
kiej »end01netritis pue11Jer.«, zakażonych poli- 
pach łożyskowych lub resztek po poronieniu. 
Liczby te jedl1ak dla rokowal1ia nie mają 
znaczenia stal1 Jwczego. I tak: mała ilość leu- 
kocytów i wysoka gorączka mogą byc zaró- 
wno wyrazem' bardzo ciężkiego, śmiertelnego 
zakażel1ia septycznego, jak i lekkiego; w pier- 
wszym wypadku ustrój jest tak osłabiony 
i n
ało odporny, że nie jest zdolny, w dru- 
gim zaś nie potrzebuje wyprowadzać w pole 
sW
Tch sił ochronnych. W ogólności mo
na 
jedl1ak powiedzieć, 
e brak hyperleukocytozy 
w połączeniu z ciężkimi objawami klinicznymi 
jest zwykle prognostycznie złym zl1akiem. 
Naturall1ie, że tylko kilkakrotne i częste ba- 
danie, umożliwiające utworzenie krzywej i to 
prowadzonej równocześnie z krzywą ciepłoty 
i tętl1a, może tu miec pewne zl1aczenie. 
Z wielką rezerwą należy również zużytkować 
jakościowy stosunek i absolutl1e ilości neutro- 
filów. Stale występujące wysokie ilości tych 
ostatnich przemawiają wprawdzie za ciężkiem 
schorzeniem ustroju, spostrzegal1o je jednak 
czasem także przy zakażeniach lekkich. Ciałka 
eozynofilne zl1ikają ze krwi prz;r każdej cięż- 
kiej il1fekcyi połogowej i występują dopiero 
znowu przy postępującej rekonwaleseel1cyi. 
Ze względu więc na to, że brak ich można 
stwierdzić u umierającej, jak i u połowicy 
przychodzącej do zdrowia, znaczenie ich dla 
rokowania jest małe. W każdym razie obe- 
cnoŚĆ ich przemawia za lekką formą choroby. 
Leulwcyty eoz
'nofilne mają natomiast wielkie 
znaczenie przy rozpoznaniu różniczkowem, o ile 
się je zawsze spotyka, nawet w zwiększonej 
ilości (do 14 % ) przy wszystkich chorobach 
połogowych na tle trypm. Własność tę po- 
siadają także cierpienia tryprowe pozapoło- 
gowe ; utrzymując się one we krwi nawet 
mimo wysokiej ciepłoty i wybitnej h
Tper- 
leukocytozy. Ponieważ zaś zakażenie polo- 
gowe ni tle trypra zawsze przebiega korzy- 
stniej quoad vitalll, aniżeli wszystkie inne 
ciężkie cierpienia połogowe, można eozynofilię 
z tego powodu uważać - jako korzystl1Y 
Zl1ak dla rokowania - i wprost charaktery- 
stYCZl1Y dla rozpoznania. - Bardzo ważl1e 
znaczenie prognostyczlW ma procentowe ozna- 
czenie lymfocytów małych. We lu'wi prawi- 
Jłowej zl1ajduje się 25% małJ"ch i 5 % dużych 
limfocytów. Przy ciężkich zaka
el1iach połogo- 
wych wzrasta iloŚĆ neuh'ofilów (hyperleuko. 
c;ytoza) a zmniejsza się ilość limfocytów i to 
malych. Gdzie ilość ich zmniejsza się poniżej 
ilości limfocytów dużych, tam rokowanie jest 
absolutnie l1iekol'zystl1e. PonO\vn
T przYl'Ost 


ilości limfocytów i to tylko małych przemawia 
za lJolepszeniem się stanu chorobowego; przy- 
rost ten może w rekonwalescencyi dojść do 
tego stopnia, że stosul1ek limfocytów do neu- 
troSlów staje się odwrotny, i pierwsze Zl1a. 
cZl1ie przewyższają drugie. Przyrost ilości 
limfocytów dużych, a szczególnie przewaga 
jch nad malymi, stanowi zły zl1ak prognosty- 
czny. - W ostatnich czasach wyslWił Ameth 
z teoryą, według której zadanie ochl'Ol1ne or- 
ganizmu w walce z drobnoustrojami przypada 
jedynie neutrofilom; między tymi zaś wyżej 
stawia formy starsze, wielojąc1rzaste, od mło- 
dych jednojąc1rzastych. Im więcej jąder ciałko 
l1eutrofilne posiada, tem większa jest jego siła 
ochronna. W skutek wielkiego spotrzebowani
 
ich w przebiegu choroby znikają one z obrazu 
krwi i wówczas przeważają formy młode 
z mniejszem zl1aczeniem antytoksycznem. I tu 
jedl1orazowe liczenie jąder l1iema znaczenia 
dla rokowania, lecz wskazuje tylko, że orga- 
nizm przechodzi ciężką walkę. Dopiero ciągłe 
bac lanie ilości jąder neutrofilów - i utwo- 
rzenie z nich krzywej daje pewne wskazówki; 
tak więc stale wznosząca się krzywa prze- 
mawia l,rawie zawsze za szybkie m wyzdro- 
wiel1iem chorej, stały natomiast niski stan 
lub nawet spadek krzywej czyni rokowanie 
w wysokim stopniu niekorzystne i gro
ne. 
Tylko w przebiegu zakażenia tryprowego Vi po- 
łogu, mimo barclzo ciężkich czasem objawów 
klinicznych, obra'ł. krwi mało tylko jest zmie- 
niol1Y. To też hTzywa ilości jąder, l1a dowód 
małego spotrzebowania neutrofilów wieloją- 
drzasi:ych, trzyma się wysoko lub w granicach 
prawidłowych. - W ten sposób przez uwzgl
- 
dl1ienie wszystkich powyższych czynnil,ów 
w obrazie morfologiczl1ym krwi możemy do 
pewl1ego stopl1ia otrzymać Jakieś podstawy 
do ocenienia ciężkości, do rokowal1ia a nawet 
do rozpozl1ania przypacIlm chorobowego. 
E. Ehrenpreis. 
L e o p o l d. Przyczynek do operacyjnego 
leczenia połogowego zapalenia otrzewnej i żył 
(thrombophlebitis '. (Archi. fur Gyn., t. 85; 
zesz. III). 
Do dawnych 12 podaje autor dokładne 
historye 6 nowych przypadków - z tych 2 
skollCzyły się śmiertelnie - na dowód, że jedy- 
nem racyonalnem leczel1iem przy pologowem 
zapaleniu otrzewnej i ropnicy w następstwie 
zakrzepów żył zapalnych jest wczesne roz. 
poznanie i wczesna operacya, bez względu na. 
rodzaj zakażenia. A utor podnosi, że zakażenie 
tryprowe wywołane przed lub podczas ciąży 
może, wbrew ogólnemu zapatrywal1iu - bar- 
dzo niebezpiecznie wpłYl1ąć na połóg; już w 3 
a czasem dopiero w 6 dniu pologu mo
e 
u takich polożnic _ wystąpić wysoka g'oqczka 
40*
		

/00694.djvu

			612 


Poloznictwo i choroby kobiece. 


Zeszyt 10 


z objawami zapalenia otrzewl1ej wzgl. zakrze- 
picy żył - które już w krótkim czasie 
mogą się SkO(lCZYC letalnie. Bardzo nie- 
bezpieczne są również krwawienia po poronie- 
niach wlekące się tygodniami, szczególnie 
jeżeli są polączone z gorączką. Drobnoustroje 
rozwijające się tutaj w jamie macicy mogą 
już bardzo szybko, po usunięciu resztek jaja, 
wywołać zapalenie otrzewnej i fył. Naj- 
ważnicjszymi obja\vami początkowego zapale- 
ni.a wzgl. "thrombophlebitis« są przedewszyst- 
kiem szybkie małe 
tno, czkawka, wymioty 
i dreszcze. Szczególl1ie miarodajne jest tętno, 
!;ture dotychczas pełne i spokojl1e nagle za- 
czyna się wspinac i czasem już w ciągu 
kil1m gOllzin staje się małe, l1iespokojne 
i często 110-140 na minutę - przy zu- 
pelnie jeszcze prawidłowej ciepłocie i dobrym 
stanie ogólnym. Powoli przystępują bóle 
głowy, bmk apet.ytu i jako drugi "';ysoee po- 
dejrzany objaw czkawka. .Rozpozl1anie już 
na podstawie tych objawów prawie pewne 
potwierdzają dalsze: ból całego brzucha lub 
w podbrz:\szu dobrowolny lub przy dotyku, 
wzdęcie, stłumienie w bocznych partyach 
hrzucha, wysoka ciepłota, a przy zapaleniu 
żyl zakrzepowem bóle w "tossa ovalis« 
i obrzęki kOllcz
'n dolnych. Do całokształtu 
obrazu chorobowego należy jeszcze upaclek 
stanu ogólnego, suchy język i twarz zapadła 
sina. Nie później jak w 3-cim dl1iu po 
rozpozl1aniu początkowego zapalenia należy 
koniecznie wykonac operacyę. Niebezpiecze(l- 
stwo samej dlOroby jest wówczas większe, 
aniżeli z powodu operacyi. Każdy następl1Y 
dzielI pog:U'sza rolwwanie. Operacye wyka- 
zały, że już po llwóch dniach brzuch może 
J.yć pełel1 ropy 7awierającej mnóstwo gono- 
kokków lub łallCuszkowców. Opernjąc poźniej, 
można już natrafić l1a tak zlepione jelita, że 
dostanie się do .vszystldch zaulków ropnych 
jest niemożliwe, a nadto toksyny tak już za- 
laly krew i ważniejsze narządy, że chora 
mimo Qperacyi ginie. Wówczas już operacyi 
1
'z'ykoW"ć nie wolno, bo l1iebezpieczeństwo 
z powodu niej jest większe al1iżeli z powodu 
choroby. ..Operac
'a polega l1a otwarciu Doug- 
_ lasa od strony jamy brzuszuej po przecięciu 
powłel1\. w linii 
rodkowej, a w razie potrzeby 
i l1a cięciach boczn
'c:h w 2 lub 4 miejscach, 
drel10waniu i przepłukiwal1iu jamy blzusznej 
wyjałowionym ciepłym rozczynem soli kuchen- 
nej, aż ]Jłyn wychodzący będlie czysty (dO' 
10 litrów). PrzepltIkiwania należy powtarzać 
2 razy dziennie, aż tętno i temperatura się 
uspolwją i wydzielanie z drenów ustanie. - 
Przy "tlzmlllbopltlebitis pund,« należy zajęte 
żyly ol13zukać, pod.wiązać i usunąć. Wska- 
zauie do operacyi występuje tu wówczas, 


jeżeli dreszcze, wskazujące na przewleczenie 
cząstek zakrzepu powtarzają się w ciągu 
1-2 dni. E. Ehrenpreis. 
K a y s e r. Sutki pachowe u położnic: 
(Arch. f. GYl1. toin 85, zesz. II). 
Autor opisuje 6 spostrzeżeń, podając ich 
ryciny. Przedstawiają one guzy leżące w ja- 
mie pachowej, l1a podstawie łatwo przesu- 
walne, ograniczone: z przodu przez m. pier- 
siowy duży, z tyłu przez m. szerold (m. latissi- 
mus). Jakiegoś związku z gruczołem piersio- 
wym wykazać l1ie można. Charakterysty- 
CZl1ym jest brak jakiegoś odczynu miejsco- 
wego lub ogóll1ego, obok wielkiej wraZliwości 
guzów i gwałtownych bólów przy akcie ssania. 
Od 5 - 6 dnia połogu zaczynają guzy te ustę- 
pować, tak że 10-12 dnia połogu pozostają 
już tylko nieznaczne opory. Nigdy nie udało 
się ich wygl1iesc, natomiast otrzymywal1o 
przez punkcYę płyn odpowiadający makro- 
i mikroskopowo mle1."l.I. W jednym przypadku 
stwierdzono i1adto histologicznem badaniem 
wyciętej części niewątpliwą budowę gmczołll 
mlekowego. Autor przyjmuje więc, że guzy 
te są nadliczbowymi gruczołami mleczl1ymi. 
- Objawy kliniczne polegają tła pewl1ych 
przypa(llościach pozostających w związku 
z fnnkcyami narządu rodnego. I tak wystę- 
pują Ol1e czasem w czasie peryod6w, wywo- 
łując ból w jamie pachowej lub nawet upor- 
czywe l1euralgie. Rzadko występują Ol1e już 
w ostatnich miesiącach ciąży, a najczęściej 
dopiero w 2-4 dl1ia połogu, i to zwykle 
obustronnie. Rokowanie jest korzystne. - 
Leczenie wyczekujące, symptomatyczne. - 
W końcu omawia autor skąpe piś'lliennictwo 
tego przedmiotu i zbija w szczególności wy- 
wody Seitza (Now. Lek. Nr. 3, 1908), który 
obrzęki powyższe uważa j
ko produkty wzmo- 
żonego wydzielal1ia gruczołów potnych i łojo- 
wych z czasowem zatrzymaniem wydzieliny. 
Szczególnie często spostrzegano "polymastia 
axillaris« u narodów słowia(lskich. 
E. Ehrenpreis. 
P a u l B e c ker. Mi
śniaki kiszki stol- 
cowej. (Arch. f. Gyn. tom 85, zesz. II). 
Nowotwory te są bardzo rzadkie, a u ko- 
biet ze względu na rozpoznanie różniczkowe 
zyskują wielkie zl1aczenie. Z 15 przypadków 
opisanych w piśmienl1ictwie, 5 dotyczy męż- 
czyzn a 10 kobiet. Lexer rozróżnia 3 ro- 
dzaje tych nowotworów: l) wychodzące 
z muskulatury kiszki stolcowej i rosnące do 
światła jelita, l1ajczęściej uszypułowal1e w po- 
staci polipów, 2) wychodzące również z łlIU- 
skulatury, ale rozwijające się 1.-u jamie brzu- 
sznej - i imponujące wskntek tego jako 
guzy l1al'ządu rodnego, i 3) wychodzące z tyl- 
'nej luL bocznej ściany kiszkowej w jej naj-
		

/00695.djvu

			Ze6zyt 10 


Położnictwo i choroby kobiece. 


613 


niższej częśoi i rozwIJaJące się w tkance ki- 
szkowo-pochwowej, wypełniając przytem PO- 
woli całe zagłębienie kości krzyżowej. Przy- 
padek opisany przez autora jest właśnie pier- 
wszym tego rudzaju mięśniakiem spostrze- 
ganym u kobiety. 5 takich przypadków 
opisanych u mężczyzn operowano 0(1 strony 
kości krzyżowej. Autor operował od strony 
międzykrocza (peTineotom-ia). Droga ta o tyle 
jest u kobiet lepszą i korzystl1iejszą, ile że 
mięśl1iaki te tak sciśle przylegają do Rcial1Y 
kiszkowej, że usunięcie ich polączone jest 
prawie zawsze z otwarciem jamy samej ki- 
szki - a wtedy stanowi tylna ścial1a pochwy 
znakomitą nakrywę i przyczynia się do tem 
szybszego gojenia się. - Rokowanie jest dość 
poważne, o ile częste i silne krwawienia wy- 
wołują zwykle znaczny upadek sił chorej. 
Objawy jednak uciskowe ze strol1Y pęcherza 
i jelita zmuszają do szybkiej operacyi, która 
też zwykle uwie(lczona bywa dobrym wynikiem. 
E. Ehrenpreis. 
W i 11 i a m A l' m a n n. O przypadku pul- 
sowania, spostrzeganym na pierwotnem sercu 
zarodka ludzkiego z 2 tygodnia. (Arch. f. Gyn. 
Tom 85. Zeszyt 1). 
W przypadku tym rozchodzi się nie ty Bw 
o najmłodszy - bo 14-dl1iowy zarodek ludzki, 
jaki kiedykolwiek poddano badal1iu, ale i naj- 
mlodszs, na ldórym zauważano objawy ży- 
ciowe. Przy poronieniu - 6 tygodl1i po ost
- 
tnim peryodzie - odszukał autor w skrze- 
pach nienaruszone jaje wielkosci orzecha la- 
skowego z dobrze rozwil1iętymi kosmkami. 
Po jego otwarciu zauważył ze zdziwiel1iem 
wyraźne rytmiczne tętl1iel1ie pierwotnego serca. 
Dlugoś6 zarodka wynosiła 2,5 mm, serce było 
wielkości główki od szpil1.-i., i okazywało gO 
tętnień na minutę. Uderzenia te trwały wy- 
raźnie 15 minut, poczem coraz ml1iej wyra- 
źnie jeszcze 5 minut, zarazelll mniej rytmicz- 
nie, aż wreszcie ustały. E. Ehr
l1preis. 


5. Chorohy skórne i weneryczne. 
B. s p i e t h o f f. Atoksyl w kile. (Deut. 
med. Woch. 1908. No. 6). 
Sp. sądzi, że atoksyl działa swoisto na 
krętki blade. Ogólnej dawki 0,2 l1ie należy 
przekmcza6 celem ul1ilmięcia groźnego zatrucia. 
Wskazaniami dla atoksylu są przypadki, które 
nie oddziaływają na dalsze leczenie rtęcią, 
przypadki kily złośliwej, które pogarszają się 
pod wpł!wem dalszego stosowania rtęci, 
przypadki, w których stwierdzamy silną into- 
lerancyę wobec rtęci, dalej, gdy występuje 
zapalenie rtęciowe błony śluzowej jamy ust, 


gdzie jednak ze względu na objawy kilowe 
wskazane jest lecZQl1ie swoiste. Baschkopf. 
]1.1 e s t s c h e l' s k y. Leczenie kiły drugo- 
-rzędnej atoksylem. (Russ. Journ. f. Haut- 
u. Geschlechtskr. 1908, No. 1). . 
Wnioski: 1. Atoksyl wplywa bardzo malo 
na II kiłę a tylko bardzo lekkie, łagodne 
objawy znikają. 2. Atoksyl działa o wiele 
słabiej, niz rtęć, tak i
 go nigdy nie hędzie 
można uważać za lek swoisty przeciw kile. 
3. Leczel1ie atoksylem nie jest obojętne. 
4. Atoksylu używać się powinno tylko II cho- 
rych, nie znoszących rtęci lub dotkniętych 
złośliwą kiłą. 5. Kiły ciQżarnych i objawów 
kiłowych groźnych, wymagających leczenia 
szybkiego i energicznego, l1ie powinno się ni
 
gdy leczy6 atoksylem. Baschkopf. 
K. K r e i b i c h i A. K l' a u s. Doświad- 
czenia z leczeniem kiły atoksylem. (Prag, 
med. Woch. 1907, No. 40). 
Autorowie donoszą o doświadczeniach wła- 
SLJych, zebranych w 33 prz.rpadkach l,iły, 
w których stosowali nowy lek przeciwkilowy 
w różnych okresach choroby. Wstrzyknięto 
2.4, najwyż?j 4.6 gm. atoksylu co drugi dzieJ l 
lub jeśli chorzy źle go znosili, w większycl
 
przerwach, w 20% rozczynie jałowym. \Vy- 
nih-i. w kile wczesnej nie b
'ly zachęcające, 
przeciwnie uderzały wyniki nadzw
'czaj dobre 
w l,iIakach, w wrzodach czolgających siQ ki- 
łowych wargi i błol1 śluzowych. Z tego wy- 
nika, że atoksyl rozwija swoje działanie głó- 
wl1ie w trzeciorzędl1ej kile. Jeśli przypadki, 
bez skutku leczone rtęcią, oddziałują l1ic- 
kiedy na atoksyl, to przecież jeszcze cZQstszym 
jest przebieg przeciwny, tj. skuteczność rtęci 
po bezskuteczl1em leczeniu atoksylem. Nie 
należy przecenić nicwil1l1osci atoksylu; użyty 
w podal1;ych dawkach powoduje tylko łatwe 
do usunięcia obja\vy uboczne. Baschkopf. 
Wat e r m a l1n. Leczenie centralnych cho- 
rób nerwu wzrokowego pochodzenia kiłowego 
atoksylem. (BerI. klin. Woch. H)U7, No. 35). 
W poliklinice ocznej Silexa leczono ato- 
ksylem 10 przypadków kily mózgowej i za- 
niku nerwu wzrokowego skutkicm wiądu. 
Okazało się, iż nic tylko nie osiąg'l1ięto w eier- 
pieniach tych atoksylem zadnego skutku, lecz 
l1awet że wprost naleźy przestrzedz przCl.l 
jego stosowaniem. Prócz szybkiego i zna- 
cznego pogorszenia b
Tstrości wzroku, zauwa- 
żono tak
e inne nieprzyjeml1e objawy uboczne. 
Basehkopf. 
H. L e h n d o r f f. O leczeniu kiły dzie- 
dzicznej atoksylem. (Atoxylbehandlung bei 
hereclitarer Lues). (Wien. meJiz. Wochel1schr. 
No. 11, 1908).
		

/00696.djvu

			614 


Choroby skórne i wClleryczne. 


Zeszyt 10 


Z prz.yczyn teoretycznych L. wypróbJwał 
IJow
'ższy środek na kilkunastu oseskach lub 
dzieciaeh sta
'szych, dotkniętych kiłą wrodzoną. 
Techl1ika była talm sama, jak u dorosłych, 
t. j. 3 razy tygodniowo wstrzykuje się po- 
cząwszy od 0.02 - stopl1iowo w

żej aż do 
0.15 atoksylu na dawkę \Y rozmaite miejsca 
ciała. Ubocznych jakich skutków autor nie 
spostrzegał; co do działal1ia samego L. przy. 
szedł do przekonania, że lek ten l1iema ża- 
dnego wpływu na objawy choroby; nie mOżna 
nawet mówić o jakiemś działaniu zapobiega- 
wczem, gdyż u 2 osesków wystąpiły guzlii 
lub owrzodzel1ia podczas takiego leczenia; talii 
sam skutek ujemny okazywał się w-wypadkach 
skłonnych do nawrotów. 
)Iimo Qgral1iczonej liczby obserwac
ri autor 
odmawia środkowi jakiegoś Jziałania przeciw- 
Ułowego u noworodków, zalecając pedyatrom 
dotychczasowy sposób leczenla kalomelem lub 
szarą maścią. Korman. 
H a II o p e a u. Leczenie kiły. (Gaz. des 
h"pitaux, 1907, No. 64). 
W 120 przypadkach kiły stosował H. ato. 
ksyl. Działa on skuteczl1iej od rtęci i jodu. 
W chorobach parasyfilityczl1ych, jak w leulco- 
lllalcia, tabes etc., wreszcie w zakażeniach 
mięszanych nie działa. Gdy występują objaw;\' 
intolerancyi, jak silne bóle, upadek sil, zawrót 
głowy, zwyczajnie przemijające, niekiedy je- 
dnak groźne, należy natychmiast przerwać. 
Dawki pojedY(lCze sumują się w ustroju i roz- 
ldadają się na szkodliwe wytwory. Po 15 
dniach można zwykle znowu stosowae atoksyl; 
llie znajdujemy wtedy już arszeniku w moczu. 
Z korzyścią robi się wstrzykiwania w sąsiedz- 
twie wrzod6w, zmian wt6ro- i trzeciorzędnych. 
Jak wykazały doświadczel1ia :M:etschnikoffa 
i Salmona na malpach, można l1iekiedy zapo- 
biedz wybuchowi choroby po zakaz nem spól- 
kowal1iu przez wczesne zastosowanie tego leku. 
Rówl10czesne stosowal1ie rtęci l1ie jest odpo- 
wiedniem, gdyż atoksyl slmtkiem swej małej 
trwałości może w ustroju przez sole rtęciowe 
uledz rozkładowi, wId może ewent. występu- 
jąca intoleral1cya. Baschkopf. 
G. N o b l. O wartości atoksylu w kile 
pierwotnej i wczesnej ogólnej. (Wien. klil1 
Woch. 1907, No. 44). 
Na podstawie spostrzeżefl zebranych w 44 
przypadkach bYierdzi N., że atoks
'l nie na- 
daje si.ę ani do leczenia zapobiegawczego, ani 
s
'stel1latycznego kiły. Również nie mógł nigdy 
stwierdzić jakiegokolwiek swoistego wpływu 
na krętki. Całemi godzinami mvżna b.yło śle- 
dzić objawy ż
!cia krętków, wziętych z wy- 
cizielin stwardnień pierwotl1ych i kłj'kcin są- 


czących, zawieszonych w 20% rozczynach 
atoksylu. Baschkopf. 
A, N e i s s e r. Atoksyl w kile i frambo- 
esyi. (Deut. med. Woch. 1907, No. 38 i 43). 
I. Na podstawie doświadczeń l1a mał- 
pach twierdzi N., iż energiczne leczenie 
atoksylem wywiera bardzo wielki wpływ na 
kiłę, przyczem jego doświadczenia nie tyczą 
się objawów kiły, ile l'aczej wiJlywu na jad 
kiłowy, uogólniol1Y w ciele zwierząt, użytych 
do doświadczeń. Szczepienia narządów wy- 
padały zawsze po leczeniu atol,sylem ujemnie. 
Jeszcze skuteczniejszem, niż atoksyl zdaje siQ 
być połączel1ie atohs
! lu z czerwienią trypa- 
nową (Trypanrot). 
II. N. stwierdził, iż zarówno atoksylem, 
jak i rtęcią i jodem można osiągl1ąć u zara- 
żonvch zwierząt zupełne wyleczenie kiły. 
Całkowitego wyleezenia udowodniono udanicm 
się ponowl1ego zaszczepienia z wytworzeniem 
się typowej zmiany pierwotnej. O zapobie- 
gawczo działającym wpływie atoksylu i jodu 
nie wypowiada N. jeszcze ostatniego slowa. 
Baschkopf. 
H. Curschmann. Bezskuteczność le- 
czenia drugorzędnej kiły atoksylem. (Themp. 
1Ionatsch. 1907, Nr. 12). 
W 7 przypadkach nie usunął atoksyl ża- 
dnych zmian kilowych, któreby i samoistnie 
po krótszem lub dłuższem trwaniu nie ustąpiły 
bez wszelkiego leczenia, jak początkowa w
'- 
sypka, małe guzki, lżejsze swoist
 zapale
ie 
gardła. Na zmiany drugorzędl1e CiężsZe, lak 
kłykciny sączące i rupię nie wpłYl1ął atoksyl 
nawet po 9-tygodl1iowem leczeniu. 
P. Wi tt e. Skuteczność wycięcia pier- 
wotnych zmian kiłowych. (Archiv f. Dermat. 
u. Syph. 1907, str.2(1). 
Witte wyciął u b 7 chorych szankra, 
z których u 50 były na pe\\ l1e zmiany 
pierwotne. 47 chorych okazywało póz niej 
wtórorzęc1l1e zmial1Y kiłowe, trzech zaś po- 
zostało zdrowymi, choć badanie drobnowidowe 
stwierc1zilo l1a pewne zmiany pierwotne. Od 
chwili zarażel1ia upłynęło 15, względnie 
14, 8 dni. Obserwacya chorych była do- 
stateczną. Baschkopf. 
S t er n. Wycięcie pierwotnej zmiany ki- 
łowej. (Deut. med. Woch., 1908, Nr. 3). 
Autor zaleca wycięcie kaic1ej zmiany pier- 
wotl1ej daleko w tkance zdrowej, o ile to jest 
wykoLlalnem bez większego zniekształcenia. 
Czy rzeczywiście przez wycięcie wcześnie roz- 
poznanej zmial1Y pierwotnej można trwale za- 
pobiedz wybuchowi zmian ogólnych, muszą 
jeszcze dalsze doświadczenia wykazać. Z le- 
czeniem ogóll1em zachowywał si
 Stern clQ-
		

/00697.djvu

			Zeszyt 8 


Choroby sk6rne i weneryczne. 


615 


tychczas wyczekująco aż do ewentualnego wy- 
stąpienia objawów ogólnych. Baschkopf. 
K l' o m a y e r. O nowym sposobie stosowa- 
nia rtęci w kile przez wziewanie. (BerI. klil1. 
Woch., 1908, Nr. 8. 
Autor opisuję maskę, zrobioną przez Beiers- 
dorffa, l1azwaną merkalatorem, l.1:óra zawiera 
8 gr. czystej rtęci. Nosi się ją przez noc 
lub też we dnie, ewentualnie tylko przez kilka 
godzil1 a oddaje ona powietrzu wdychanemu 
odpowiednią ilość rtęci. Całkowite leczel1ie 
składało się z 30-35 dni, względl1ie nocy, 
przez które wdychiwawano: używal1ie jednej 
maski trwało 10 dni, poczem musiano ją za- 
stąpić nową. K. sądzi, iż działanie rtęci, 
stosowal1ej w podany przez niego sposób wy- 
stępuje szybciej, niż przy wcieraniach, nieco 
powolniej, niż przy w"'trzy kiwaniu salicylal1u 
rtęciowego a co do skuteczności zajmuje po- 
między niemi miejsce pośredl1ie. 
Baschkopf. 
Stan obecny leczenia kiły. Z wykładu 
prof. N e i s s e l' a na XXV. zjezdzie dla wewn. 
med. w Wiedl1iu przytaczamy jego uwagi 
o leczel1iu kiły. Tylko na zwierzęciu można 
stwierdzić skuteczność leczenia lub jakiegoś 
środka, możemy powtórnie je zaszczepić, na- 
rządy przeszczepić itc1 W Batawii skol1- 
trolowano wiele środków, a ty llw mało 
okazało się skutecznych. Atoksyl przewyższa, 
przynajmniej u zwierzęcia, rtęć. Prawdo- 
podobl1ie dla tego, że jest u zwierzęcia mniej 
tl1ljącem od rtęci. Rzeczywiście można ato- 
ksylem zwierzęta wyleczyć, bo można je było 
po wyleczeniu atoksylem ponowl1ie skutecznie 
zaszczepić. Jeszcze nie wiemy, jak atoksyl 
zastosować u człowieka. N. leczy na razie 
według przepisu Kocha (tygodl1iowo 2 razy 
1 g) i nigdy nie widział poważl1iejszej szkody. 
Stosuje acetatoks
'l, o wiele mniej trujący, niż 
altatoksyl. Także inne przetwory arszel1ikowe 
okazaly się u zwierzęcia skuteczl1e, ale do- 
swiadczenia z Trypanosoma pouczyły, że l1ie 
ar!!zenik tu skutkuje. Za pomocą zapobie- 
gawczego leczenia atoksylem można zwierzę 
uchronić od zarażenia. Rtęć zabija krętki 


blade, jak można wykazać na zwierzęciu. 
J edl1orazową l.11racyą jedl1ak nie mOżl1a tego 
osięgnąć, dlatego wskazane leczenie przewlekle 
z przerwami. Leczyć należ
r jak naj wcześniej 
i tak energiczne, jak tyllw chory zl1osi. Po- 
nioważ rtęć ulega wessaniu głównie nio IJl'zez 
skórę, lecz po największej ozęści drogą od- 
dychania, ustępuje leczel1ie przez wcieral1ie 
na drugie miejsce wobec wstrzykiwali. I tu l1a- 
leży podawać rtęć w dostatecznie wielkich 
dawkach. Tal,żc jod prz
'czynia się (lo USIl- 
l1ięcia objawów chorobowych. N. nie może 
nic powiedzieć o seroterapii i o szczcpieniu 
ochronncrn ; - nie udało się osięgnąć uod- 
pornienia biernego al1i czynnego. Tak zw. 
l1iweczniki (Antikorper) okazały się wytwo- 
rami odczynu ustroju, l1ie posiadającY
lli ża- 
dnego działania prątkobójczego. Przy ponownem 
zakażeniu (reil1fectio), które uzyskał I!'il1ger, 
chodzi mo ze o podobne sprawy, jak przy od- 
czynie skórnym Pirqueta. . Wszystkie te clo- 
świadczenia wzbudziły w Neisserzo powazne 
wątpliwości co do l1auki o uodpornieniu prze- 
ciw kile, Jaką dotychczas uZl1ajcmy. Mógł 
011 na zwierzQtach stwierdzić, że każde zwierzę, 
które było »immun«, bylo jeszcze chore, ze 
każde uleczone zwierzę 1ll0Żl1a bylo natych- 
miast na nowo zaszczepić; nic ma mowy 
o uodpoJ'llieniu wsuniQtem (»eingesclJObene 
Immunitiit)« - to l1ależy dopiero stwierdzić. 
Baschkopf. 
S k l a. r e li. O etjologii rtęciowego zapa- 
lenia błony śluzowej ust i o leczeniu tegoż 
formamintern. (BerI. klin. Woch., 19U7, Nr. 49). 
Obok mechaniczl1ego oczyszczenia zQbó\y 
zapomoeą szczotoczki i proszka zębowcgo po- 
lecał S chorym dla zapobiezel1ia wy;:;tąpicniu 
stomatitis mercurialis używać codzicl1nie 6 - 8 ko- 
łaczyków fOrIlIamil1tow
Tch. zamiast płukania 
ust. Po tem leczeniu widział l1a 50 przy- 
padków t
'lko dwa lekkiej stomatitis. Leczenie 
polegało tu przeważme na stosowaniu nie- 
l'ozpuszczalnych soli rtęciowych. 
zczególną 
zaletą obok dogodnego stosowania jest lJez- 
względl1Y brak trującego wpł
Twu formamil1tll. 
Baschkopf. 


l V. Zapiski lecznicze. 


Oliwa aristolowa okazała się według 
D e x e n b e l' g a dobrym środkiem łagodzącym 
ból, pobudzającym ziarnil1ę do wzrostu, przy 
oparzeniach. Autor ten stosnje ją także przy 


odmrożeniach, szc
ególl1ic uszu, w postaci 
pędzlowall lub wcierań. 
H fi b e rl i n badal krew u 18 l1iedokre- 
wnych dzieci, pozostających W leczeniu szpi-
		

/00698.djvu

			(jI(j 


Zapiski lecznicze. 


Zeszyt 1) 


talnem nad morzem północnem i stwiel'dził po 
dłuższym pobycie tych dzieci nad morzem 
zwiększenie ilości czerwonych krwinek i zawar- 
tości hcmoglobiny. (Berliner klin. Wochcl1sohr, 
1908. Nr. 16,) 
przy napadach epileptycznych puleca F l a ' 
t a n zamiast brolllu veronal, który podaje co 
3 godziny u mniejszych dzieci po 0,20, 
u wiQkszych 0,25, u doroslych 0,30 - 0,50. 
By ul1iknąć objawów zatrucia, l1ajlepiej po- 
dawać tyllw 3 razy dziel1l1ie. 
H o II s t e i n zaleca wodę na głowę thio- 
pinolową, jako dobry lek pr7..eciw seboTrhoea ca- 
piltitii. Wodę tę należy wcierać przed spa. 
llielll i to doŚĆ mocno, by siarka zawarta 
w t
7m środku dostała się na powierzchniQ 
skóry. Po wyschnięciu nie należy chustką 
wycierać na sucho. (Therapeutische IIIol1ats- 
hefte XI 1907.) 
A I' q e II a d a leczyl cztery przypadl;.i 
krztuśćca, z tych jeden bardzo ciężki, za po- 
mocą uśpienia chloroformowego z takim wy- 
nikiem, że po narkozie napady zupełnie nstą- 
piły. Dziecko pozostało 10 - 20 minut w uśpie- 
niu, a daje się 1 gram chloroformu w .trzech 
minutach, przyczem mięśnie wiotczeją, a od- 
ruch rogówkowy jest utrzyn;any. (Acac1. med 
Espal1. 4/2 1908.) 
Jak podaje deI Valle y Aldebalde, 
nastąpi la bardzo Zl1aczna poprawa u 33-letniego 
chorego na tabes po 12 wstrzyknięciach suro- 
wicy przeciwbłonicznej. Nastąpiła poprawa 
ataksji, czucia i objawu Romberga, a nawet 
odczynu :ł.renicowego l1a oku prawem. Autor 
wstJ'zy kiwał po 10 cm 3 surowicy. (Rev. de 
::Iled. y Cir. Pract. 18/2 1908.) 
W skutek powtarzającej się róży na prąciu 
i 1ll0szl1ach wytworzyła się l1admierna słonio- 
watość (elephantiasis) tych miejsc. G o n z a- 
l e s T a n g o y G a l' c i a osiągl1ął zupelne 
wylcczenie 52 wstrzyknieniami po 0,05 ene- 
solu. Prącie i moszna wróciły do wielkości 
pra widłowej, napady zaś róży ustały (El siglo 
med. 21/3 1908.) 
Oxaphor stosowany zamiast kamfory jest 
5 O % rozczynem oxy kamfory. Działanie tego 
środka polega na zmniejszaniu pobudliwości 
ośrodka oddechowego. Nadaje się dlatego do 
rozmaitych postaci duszności, a więc: duszno- 
ści l1a tle zbocze(l w układzie krążenia, jal, 
i oddechowym, w astmie przy uremii, w zapa- 
leniach oskrzeli i rozstrzeni płuc, w astmie 
przy wadach ser(
owych i zastoinach, przy 
duszności w gruźlicy pluc w okresach pózniej- 
szych. Oxaphor podaje się w ilości 40-60 
kropli l1a łyżkę wody, a dla usul1ięcia przy- 
krego smaku należy popie wodą. Dawka 
razowa wynosi 3-4 gramów! naj wyższa 


dzicnna 8 gr. n l u lU e 11 t h a l podaje talże 
w na<;tępując
7ch formułkach: 


Rp. Oxaphm' 10,0 
Spi1'. Vini 25'0 
Suce. h'quir. 10,0 
Aqu. destil, ad 1.50,0 
S: 3 razy dl1ia po 2 łyżki stołowe, 
lub 
Oxaplzor 6,0 
Aqu. ?ncnth. l}ip. 100'0 
Coqnac 10,0 
Si1'. sodo Aumnl. 40'0 

: 3 -- 6 razy dnia łyżkę stolową po 
zmieszal1iu. 


(IIIediz, Klil1ik 1908. Nr. 6.) 


Leczenie 1]ieoperac
7jne wola poleca 11 i - 
ch a l s k y. Polega 0110 na miesieniu guza. 
Należy wykluczyć wole, wywołanc złoi5li- 
wy mi nowotworami, gruźlicą, l,iłą. cho- 
robą Basedowa, nadto wole żylakowe i na- 
czyniowe. Leczcnie to ma wpłynąć na ZI!1JCJ- 
szel1ie siQ wola i mi usunięcie uciążliwych 
objawów. (Zeitshrift fUr diatet, umI physil,al. 
Therapie T. XI, Z. 12.) 
Ponieważ powodem t'awykowego zaparcia 
stolca jest nieodpowiednie odżywienie, brak 
ruchu, przeszkody w wypróżnieniu itd., dla- 
tego radzą w leczeniu tej choroby n l li 1lI e l 
i Ulrici (Deutsche mediz. Wochenschrift 27) 
obok usunięcia przyczyn, o ile to jest możli- 
wem, podawanie chleba, w którym jcst około 
10% włókien surowych, w postaci oczyszczo- 
nej zmielonej mąki bukowej. W 80 przypad- 
kac;h okazałG się to bardzo skutecznem. 
p o l' t e l' opisuje cztery przypadki zapa- 
lenia opon mózgowych wyleczone wsl:1'zykiwa. 
niami surowicy przeciwdyfterycznej. Wstrzy- 
kiwać należy jak najwcześniej. Około 75% 
przypadków zapalel1ia OpOl1 da się, zdal1iem 
Portera, wylecz
7ć. (The Port. Graduato Vol. 
23, Nr. 5,) 
W spastycznem zaparciu stolca stosuje 
K i s c h atropinę w wielkich dawkach i to 
systematycznie w sposób następujący: 
W 2 godziny po śniaclal1iu, a w 3-4 po 
obiedzie lnb kolacyi zażywa się 0,0005 atro- 
pil1Y w postaci pigułki a, o ile nie ma skur- 
czu zwieracza rzyci, w postaci czopków 
z bellac1onl1Y (0,05) dwa lub trzy razy dnia. 
Podaje się \V ten sposób co najmniej przez 
10 dni, aż stolec nie wystąpi regularnie. Au- 
tor l1ie zauważył żadl1ej szkody cHa chorych 
mimo stosowania tak wysokich dawek. (M:ediz. 
K
inik Nr. 20.) 
B. illligród (Rymal1ów - 1;.Jowrana).
		

/00699.djvu

			Zeszyt 10 


Zapiski leczl1icze. 


617 


T h i o P i 11 o l, nowy rozpuszczalny środek 
siarczany, o składzie dotychczas bliżej niezna- 
11ym, nadaje się w postaci kul pochwowych 
lub jako dodatek do kąpieli do leczel1ia spraw 
chorobowych macicy i przydatków, jako tez 
rzeżączki. Horst stosowal środek ten z bardzo 
dobrym skutkiem (Terapie der Gegenwart 1	
			

/00700.djvu

			618 


Bibliografia. 


Zeszyt 10 


to ułatwiaj a. stokrotl1ie pracę auturom, któ\'zy 
kiedykolwiek pisat\. będa. o zagadnieniach do- 
tyczących obojnactwa u ludzi. - 
Statystykę właściwa. poprzedza wstęp, od- 
dający wiernie nasze wiadomości o rozwoju 
l1arządu płciowego u mężczyzn i kobiet, oraz 
o powstaniu obojnactwa; jej ocena l,rytyczna 
kończy to dzieło. Podać jego treści w krótkości 
nie mO'll1a, zaznaczyć tylko należy szczególnie 
jasny i treściwy opis stosunlm obojnactwa do 
prawodawstwa poszczególnych państw, ko- 
nieczność odróżniania ludzi nijakiego rodzaju, 
u których za życia pIci stwierdzić nie można, 
i barwne a rzeczowe zestawienie cech płcio- 
w.}'ch drugorzędnych, dotyczących r;ałego 


ustroju i ich zboczeń, co jest zasługą Neu- 
gebauera jeszcze z dawniejszych publikacyi. 
Prócz obojnactwa cielesnego naleiy także, 
zdaniem autora i wielu innych, odróżniać 
obojnactwo duchowe, dotyohczas traktowane 
bardzo po macoszemu, a wtedy wiele zboczell 
popędu płciowego, karanych dziś przez prawo, 
znalazłoby swoje prawdziwe wytłomaczenie i za- 
pobiegłoby skazywaniu niewinnych ludzi. - 
Książka wydana bardzo znacznym nakładem 
pracy i funduszów musi stać się w l1aj- 
krótszym czasie częścią składowa. każdej ra- 
cyonaluej, choćby małej, biblioteki lekarskiej. 
Cz.yżewicz jun., Lwów. 


VI. Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


1. Medycyna i kronika lekarska 
S z o k a l ski. W kwestyi roli śledzio.. y 
w procesie wytwarzania hemolizyn. (Nr. 16). 
Na podstawie doświadczer\ przyszedł S. do 
przekonania, że nie mOżl1a śle.dzionie przypi- 
s.ywać jakiejkolwiek swoistej roli w procesie 
wytwarzania hemolizyn, gdyż zwierzęta, któ- 
rym wycięto śledzionę, wytwarzaj a. tak samo 
hemoliz
'ny, jak zwierzęta l1iepozbawione śle- 
dziony, a nawet niekiedy i w większej ilości. 
W kilka dl1i po operacyi jest ustrój zwierzę- 
cia pozbawiony zdolności wytwarzania hemo- 
lizYl1, ale to l1ietylko po wycięciu śledziony, 
lecz i po innych operacyach. 
H a l p e l' n. Śtudya nad hydremią w za- 
paleniu nerek. (Nr. 15 -17). 
H. omawia pojęcie hydrenii, warunki po- 
wstawania tejże, nadto stosunek poszczególnych 
składników krwi w zapaleniu l1erek z nastę- 
pującą hydremia.. 
S ę d z i a k. Rozwój laryngologii i rynolo- 
gii u poszczególnych narodowości. Przyczy- 
nek jubileuszowy do historyi Laryngo-rinQ- 
logii w latach 1858-1898. (Nr. 16 i 17). 
Szkic historyczny. 
Was s e r t 11 al. O wartości próby Mó- 
liere'a. (Wykazanie obecl1ości wolnego kwasu 
solnego bez pomocy zgłębnika). (Nr. 17). 
J\letoda ThIoliere'a nadaje się do przypad- 
ków, w których badanie zgłębnikiem jest nie- 
wykonalne, jako pomocniczy środek rozpo- 
znawczy przy równoczesnem uwzględnieniu 
procesów jelitowych. Należy pamięta6 o tefil. 
że, im krócej barwik pozostaje w kiszkach, 


tom pewniejszy i bardziej miarodajny jest 
wynik w stolcach. 
H e I' t z. O proteolitycznym odczynie ja- 
łowej ropy. (Nr. 18). 
Doświadmenia na psach wy kOlJane po- 
twierdziły zdanie E. 
Iuelle\'a, że własności 
proteolityczne posiadaja. jedynie ciałka biało 
wieloja.drzaste, a ropa jałowa posiada wogóle 
własności proteolityczne słabsze od ropy po- 
chodzenia septycznego. 
R o s e n t h a l. Samodzielnie trzymający się 
rozszerzacz dla powłok brzusznych. (Nr. 18). 
Jest to przyrząd służący do rozszerzania 
powłok brzuszl1ych przy otwarciu jamy brzu- 
sznej, przez co pomoc asystenta staje' się 
zbędną. 
A l' n s t e i n. O dwu nowych żródłach 
solanki w Ciechocinku, używanej do picia i ich 
znaczeniu leczniczem, oraz kilka uwag o sto- 
sowaniu ich w cierpieniach narządu trawienia. 
(Nr. 18 i 19). 
Niedawno odkryte dwie solanki ciechocill- 
skie, zawieraja.ce 10/0 i 0,30% soli kuchen- 
nej, nasycone sztucznie kwasem węglowym.' 
oddaja. nie gorsze usługi, jak niemieckie, jak Kis- 
singen i Homburg, w przypadkach cierpie(1 
żołądka i kiszek, w zaburzeniach krążenia 
krwi, w zastojach krwi w jamie brzusznej, 
połączonych z zaparciem stolca, w lżejszych 
stopniach otyłości, w dnie i t. d. 
J a 11 o w ski. Przyczynek do znaczenia 
krzywych, otrzymywanych przez przełyk z 'e- 
wego przedsionka serca, dla dokładnego roz- 
poznania choroby Stokes-Adams
a, oraz parę 
uwag o bradykardii. (Nr. 19 i 20).
		

/00701.djvu

			Zeszyt 10 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


619 


Dokładne zbadanie prz
Tczyny bradylmrdii 
w jedl1ym przypadku, IH'Z
T pomocy ezofa- 
gosl\Opii sposobem Rautenberga przy l1iemożnJśc;, 
zrobienia zdjęc z żyły szyjowej, wystarczyło 
do stanowczego rozpoznania choroby Stokes- 
Adams'a, h
dą(:ej w zależności od t. zw. 
HC1'xblocku. Autor zastanawia się nadto 
szczegółowo nad bradykardią, która jest obja- 
wem kliniczl1ym częstol,roć niedocenionym. 
G l' o S g l i k. Przypadek g uza gruczołu 
krokowego o niezwykłym przebiegu. Przyczy- 
nek do symptomatologii i anatomii patologi- 
cznej raka sterczu. (No. 20-21). 
Opi8any przypadek jest niezwykłym z tego 
powodu, że u chorego powstał w przebiegu 
raka sterczu guz wtórny na wewnętrzl1ej po- 
wierzchni uda le\\'ego, który wyglądal jak ropieli 
ziml1Y, a stwienlzol1e w moczu prątki, podobno 
do gruzliczych, jeszcze bardziej utrzymywały 
w hlędl1em mniemaniu, że się ma do czynie- 
nia ze sprawą grazliczą. 
E n d e l m a n. W sprawie pozagałkowego 
zapalenia nerwu wzrokowego (ncu?'itis 1-etro- 
bulbm-is). (Nr. 21- 23). 
L chorej, która niewątpliwie przebyła l,iłę, 
rozwinęło 8ię cierpienie układu nerwowego 
syfilityczl1ogo pochodzenia, a jednym z obja- 
wów było typowe obustronl1e pozagałkowe za- 
palenie lJerWU wzrokowego, charakteryzującc 
się nagłym początkiem, szybkim rozwojem 
i pomyśll1em zejściem, l1adto bólami przy 
ucisku i przy ruchach gałki, w kOllCu brakiem 
jakichkol wiek zmian wziernikowych. 
KI ę s k. Tężec (sprawozdanie poglądowe). 
(Nr. 22 i 23). 
'V sumiel1nie Dpracowanej monografii oma- 
wia K. sposoby powstania, objawy i leczenio 
tężca l1a podstawie najnowszego piśmiennictwa. 
N o w a k. W sprawie zasady postępowa- 
nia lekarskiego przy poprzecznych zaniedba- 
nych położeniach płodu. (Nr. 23). 
N. jest przeciwl1ikiem dekapitac
Ti, którą, 
lego zdaniem, należy wylu'eślić z liczby ope- 
racyi położniczych. W przypadkach zanied- 
hanego poprzecznego położenia płodu należy 
wykonać embriotomię. 
K o I' Y b u t - D a s z k i e w i c z. Przypadek 
włośnicy u 15-letniego chłopca. (Nr. 24). 
Na podstawie spostrzeganego przypadku 
sąllzi autor, że gorączIm o typie tyfusowym 
z obrzękiem powiek każe nam myśleć o wło- 
iil1icy i w tym kierunku obserwować. 
R z ę t k o w s li: i W sprawie leczenia oty- 
łości (studyum kliniczne). (Nr. 24 - 25). 
TyreoidYl1a stanowi nieraz bardzo pożyte- 
czne uzupełnienie leczenia fizyczno dyetetycz- 
nego otyłośc', a stosowac ją należy w lmżd
'm 
przy pac 11m otyłości nie
)owikłanej na samym 


początlm lmmcyi, w okresie stopniowego ogra- 
niczenia dowo'7.u pokarmów. 
1'1 a t y l d a B i e h l e 1'. Przyczynek do 
badań nad mlekiem kobiecem jako żródłem 
grużlicy. (Nr. 25). 
Baclania przeprowadzono na sześciu przy- 
palIkach, a z nich wynika, że zarazek gTU- 
zliczy nie dostaje się do ustroju dziecka 
z mleka matId, lecz il1ną drogą. Zakażenie 
dzieclm mlekiem matki może ilastąpić chyba 
tylko wtedy, jeśli lmrmiąca matka jef:1t dot- 
knięta gruźlicą sutka. 
H e l' t z. Dwa przypadki krwotocznego 
zapalenia nerek w przebiegu niedostateczności 
zastawek aorty. (Nr. 25). 
Opis dwóch przypadków potwierdzających 
zdal1ie Talamol1a, że białkomocz w przebiegu 
niedomylmlności zastawek aorty nie jest na- 
stępstwem zastoju krwi w nacz
Tl1iach nerko- 
wych, lecz następstwem prawdziwego zapale- 
nia i to krwotocznego, które daje zawsze 
złe rokowanie. 
R o t t e I' m u n d. Przypadek przemiesz- 
czenia nowotworów jajnika przy równoczesnem 
skręceniu szypuły jednego z guzów. (Nr. 26). 
Treść w tytule. Przypadek ten po wy- 
cięciu guzów drogą jamy brzusznej zakończył 
się pomyślnie. 
B. Żmigród (LoYl"ana-Rymanów). 


2. Lwowski Tygodnik lekarski. 
s t a s z e w ski. Kilka uwag o szpitalnic. 
twie niemieckiem. (Nr. 18-20). 
Zajmujący szkic z wycieczki po Niem- 
czech, wykazujący wyższośc orgal1izacyi i urzą- 
dzeń szpitalnictwa niemieckiego nad wszystkiemi 
europej skiemi. 
R o s m a l' i n. Rzut oka na endemię kiły 
w powiecie kossowskim. (Nr. l!) i 20). 
Przypadków leczonych było 638, z tych 
w 119 była kiła nabyta drogą pozapłciową, 
a 49 przypadków kiły dziedzicznej. Z dobrym. 
skutkiem leczył R. wstrzykiwaniami sublimatu 
według Łul,asiewicza. 
W a c h h o l z. Z kazuistyki tak zwanych 
otruć mięsem. (Nr. 20). 
Opis pięciu przypadków: w dwóch otru- 
cie było następstwem spożycia mięsa wągli- 
kowego, w jedl1ym powodem śmierci była 
kiełbasa, a w dwóch ryby. 
M a s z e w ski. O otrzymywaniu drobnych 
ilości soku żołądkowego w pewnyoh stanach 
chorobowych. (Nr. 21). 
]1,1. radzi dla otrzymania soku żołąc1kowego 
wprowadzać do żołądka zW
Tkłą sondę, a w niej 
kateter dla moczowodów (wi
kszych rozmiarów)
		

/00702.djvu

			620 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


Zeszyt 10 


polączouy z strzykawką za pomocą rurki kan: 
czukowej. Przez pociąganie tłoku strzykawln 
udaje się nam wC'iągl1ąc trochę czystego soku 
żołądkowego nie zmieszanego z zasadową wy- 
dzieliną gardła i jamy ust. Można także ,vpro- 
wadzić do zgłębnika zwykłego żolądkowego 
zgłębnik metalowy opatrzony na koncu waci- 
kiem, w który wsiąka sok żolądkowy. .: 
E h l' l i c h. Prz}czynek do hebosteotomll 
Nr. 22). 
W przypadku miednicy jednostajnie ścic- 
śnionej (co'l1j. vem7 cm.) wykonał E. w .4 
dni po rozpoczęciu się porodu hebosteotOll1lę, 
a nast.ępnego dl1ia rozwiązał przy pomocy wy- 
sokkI1 kle::,zczy. Wynik dla matki i plodu 
dobry. 
S m u ż y n ski. Przypadki ostrej wewnętrz- 
nej niedrożności jelit i kiszek leczone w kli- 
nice chirurgicznej we Lwowie. (Nr. 20 - 23). 
Przypadków ostrej wewnętrznej niedrożno- 
ści jelit i kiszek było operowanych w klinice 
Rydygiera 31, z tych 15 - skrętn kiszlii eso- 
watej (torsio flexurae sigmoideae), 4 skrętu 
jelita cieukiego (im'sio intesiini ilei), 9 za- 
dzierzgięcia i zapaleI
ia otrzewl1ej (stmngulatio 
et pe1"itonitis), 2 raka jelita jako powodu nie- 
drożnoHci i 1 przypadek wgłobienia ostrego 
(im:aginatio acuta), nadto 5 przypadków nie- 
operowanych o przebiegu łagodnym, wyleczo- 
nych środkami wewnętrznymi (prawdopodobnie 
c
prostasis). Śmiertell10ść wynosiła na 31 przy- 
padków 21, tj. przeszło 60%, wyzdrowieli 
około 40%. 
B l u m e n f e l d. O próbach serodyagno- 
stycznych w kile. (Nr. 24). 
Badania przeprowadzone na 30 przypad- 
lmch (14 kiłowych i 16 niekiłowycl1) upra- 
wniają autora do wniosku, że zdolność suro- 
wicy tworzenia strątu z lecytyną l1ie llprawl1ia 
nas do rozpozl1ania tak, jak i brak strątu - do 
w
'kluczenia l,iły. 
H e l' m a n. Podwójny krwiak zewnątrzopo- 
nowy po urazie. (N. 25). 
Opis interesująego przypadku, wyleczonego 
rozległą kraniotomią. 
li e i s. Uodpornieuie Roemera (wstrzykiwa- 
nia hodowli i surowicy pneumokokowej) w przy- 
padkach wrzodu pełzającego rogówki (uleus 
se1'pens corneae). Nr. 23-25). 
Leczonych było 26 przypadków, z tego 
17 uodpornieuieniem połączonem, . a 9 uodpor- 
nieniem czynnem (wstrzykiwaniami kultury 
pneumokokowej z zupełnem pominięciem su- 
rowicy). Wyniki leczenia tym sposobem mimo 
spóźnionego zgłaszania się chorych były po- 
myślnej w każd;ym razie wywiera uodpornie- 
nie ustroju pewien korzystny wpływ na prze- 
bieg wrzodu, R. sądzi, że u każdego chorego 
zgłaszającego si
 do lekarza z świeżym ubyt- 


kiem na rogówce przy istniejącym śluzotoku 
woreczka łzowego wypada hodowlę lub suro- 
wicę pneumokokową spróbować. 
R u f f. O znieczuleniu lędżwiowem. (Nr. 26.) 
Znieczulenie lędźwiowe nie przedstawia 
większego l1iebezpieczeństIVa od l1arkozy, .a d
- 
brze wykonane nie zawodzi nigdy. Nadaje SIę 
do uży
ia u osób wyżej lat 15 i to nawet 
na prowincyi. Polecenia godną jest. tropa
o' 
kaina dla krótszych (0,03 -0,05 gr.) I alypma 
(0,03) dla dłuższych operacyi. 
B. Zmigród. 


3. Przegląd hygieniczny. 
.J. o p i e II s ki. O epidemiologii błonicy od 
czasu leczenia surowicą i nowoczesnych środ- 
kach zwalczania błonicy. (Nr. 1908). 
Ze zestawienia statystycznego, obejmują- 
ceg'o ostatnie dziesięciolecie, wy.nika zwięk.sz
- 
nie się nasilenia epidemii blOlllCY w GalIcYI: 
Z tego można wysnuć wniosek, iż nasze środkI 
zapobiegawcze. mimo skróeonego 
ecz.eniem - 
tj. stosowaniem surowicy - przebIegu choroby, 
dla szerzenia się epidemii nie są wystarcz!t- 
jące i nie tak skuteczne, jak np. s])usob.y 
zwalczania duru brzusznego lub czerwonlu. 
W obec tego nie wolno się już zadowolnić 
tylko odosobnieniem chorych i odkażaniem a ra- 
c'zej nowoczesnym wymaganiom odpowiada
 
będzie: 1) izolowanie zdrowych z prątkanu 
Lofilerowskimi' 2) izolowanie ozdrowiellCów, 
u których wec1tug doświadczell lat ostatnich 
przez długi czas żywotne prątki w gardle .się 
utrzymująj 3) stosowanie tak u pierwszych, J.ak 
i u drugich, płukali odkażających; 4) d
m- 
fekcya mieszlmnia i sprzętów, bielizny, o
lzIeż.y 
i pościeli i 5) zapobiegawcze ws
rzykI\V
I
Ie 
surowicy przeeiwbłoniczej w danej rodzulIc, 
u sąsiadów, wreszcie u wszystkich tych, któ- 
rzy mieli jakąlwiwiek styczność z chorym. 
Badając statystykę różl1ych badaczy, wy- 
lmznjapą skutecznoHc wstrzykiwali zap?biegaw- 
czych, twierdzi autor, że wprow
dzeme w P?- 
czet środków ochronnych przecIw szerzemu 
się błonicy - zapobiegawczych wstrzykiwali sn- 
rowicy przeciwbłoniczej jest wskazane. Nale- 
żałoby - naturalnie obok wymienionych środ- 
ków zapobiegawczych - zastosować z
pobi
- 
gawczo snrowicę już w początkach epIdemII, 
względnie nawet w sporadycznych przypad- 
kach; wynik nie zawiedzie oczekiwali. 
p l' o f. J. S z P i lm a n. II. kongres mię- 
dzynarodowy hygieny mieszkań. (Nr. 1, 1908). 
Jest to sprawozdanie z zjazdu, który we 
wrześl1iu 190(i r. odbył si
 w Genewie.
		

/00703.djvu

			Zeszyt 10 


Przeglącl polskiej prasy lekarskiej. 


621 


P l' o f. O. B u j w i d. Zużytkowanie powierz- 
chownych wód gruntowych dla celów studzien 
wiejskich. (1908, Nr. 2.) TreŚĆ w nagłówku. 
K a l' o] H o l' nu n g. Sprawozdanie o sta- 
nie zdrowotnym w c. k. I. szkole realnej we 
lwowie w roku szkolnym 1906/7. (1908 Nr. 2). 
Baschkopf. 
1\I-a l' y a C z e l' s z y k ó w n a. Jak się od- 
żywiają dziewczęta w szkołach wydziałowych 
miejskich we lwowie. (Nr. 4 i 5, 1908). 
Wychodząc z założenia, iż ludzie nieraz 
dla tego tylko źle się żywia., pOl1ieważ naj- 
prostsze zasady hygieny żywienia nie -sa. znane 
gospodyni domu, przeprowadziła nauczycielka 
Cz. przy pomocy koleżanek wywiady, jak się 
żywia. dziewczęta uczęszczaja.ce do szkół wy- 
działo\vych we Lwo\yie. Kwestyol1aryusz za- 
wierał pytania: ile raz
' uczenl1ica jada dzien- 
nie, co pije na śniadanie, eo dostaje l1a dru- 
gie śniadanie, jak często jada mięso, co do- 
staje na podwieczorek i kolacyę? itd. 
A d a m K a l' w o W ski. O seksualnem wy- 
chowaniu młodzieży. (Nr. 5 i 6, 1908). 
\V obszernym wykładzie, wygłoszonym na 
X zjeżdzie lekarzy i przyrodników polskich 
we Lwowie, zwraca K. uwagę na wady obec- 
nego sposobu wychowania i podkreśla, że nad 
ta. sprawą powinien \V równej mierze praco- 
wać dom, jak i szkoła. Kreśli on granice uświa- 
domienia młodzieży i to tak chłopców, jak 
i dziewcza.t, przez rodziców, jak i w szkołach, 
CZ
T to ludowych, czy w wyższych zakładach 
naukowych. Odcz
Tty w wyższych klasach z ana- 
tomii i fizyologii człowieka, o nal'ządach płcio- 
w
Tch i to męskich (o żeuskich tylko og61nie 


i to o wewnętrznych), o cllOrobach płciowych 
poruczyłby autor lekarzowi, nie zaś nauczy- 
cielowi. Słusznie twierdzi autor, że to uświa- 
domienie młodzieży przez dom i szkołę two- 
rzy tylko jeden etap w seksualnej hygienie 
peuagogicznej. By młodzież nasza. zachować 
zdrową fizycznie i moralnie, potrzeba ja. nadto 
za'Jpatrzyć w broń do oparcia się przedwcze- 
snym popędom. Trzeba w ulej wyrobić wolę, 
silniejszą nad popędy, której ciało powinno się 
podporządkować. Do zahartowania zaś ciała 
służy rychłe wstawanie. gimnastyka, gry i sporty, 
wycieczki, wreszcie zajęcia rękodzielnicze. One, 
skupiając myśl i ambicyę w zdrowym kie- 
runku, zohydzają gnuśność i lenistwo, będące 
pocza.tkiem zepsucia. Nie zapominina też K. 
o największym wrogu woli. o alkoholu. Z jeszcze 
większą slusznościa. podnosi w kOllCU autor, że 
wszystkie te sposoby ksztalcenia umyslu, woli 
i serca pozostana. bez owocu, jeśli zabraknie 
najważniejszego pierwiastka w wychowaniu, 
dobrego przykładu rodziców i pr
ełożonych. 
I n ż. c y w. 1\1 a I' c i n )1 a ś l a n k a. O ka- 
nałizacyi naszych miast. (Nr. 5, 8 i 7, 1908). 
Odczyt, wygłoszony w lwowskiem towarzy- 
stwie po;iteclmicznem, nie nadaja.cy się do 
krótkiego stroszczenia 
K a 1. m ir z B l' U c h n a l ski. Inspektor szkół 
miejskich we lwowie. Wentylacya izb szkolnych 
jaką jest a jaką być powinna? (Nr. 6, 7, 1908). 
Nie nadaje się dostreszczenia. 
F e I' d. O b t u ł o w i c z. W sprawie potrzeby 
zmiany w ustawodawstwie austryackiem, do- 
tyczące m zakładania i utrzymywania cmenta- 
rzy. (Nr. 7, 19m\). Baschkopf. 


VII. Ruch W Towarzystwach. 


Sprawozdanie z posiedzenia 
Wydziału lekarskiego Tow. Przyj. Nauk 
z d n i a 26 c z e l' w c a 1908. 
Wiceprezes kolega Ł a z a l' e w i c z zagaja 
pOEiedzenie i zawiadomia o zaproszeniu na 
Zjazd chirurgów \V Krakowie, przesłanem 
przez pro£. R y d y g i e I' a ze Lwowa, który 
zała.cza zarazem życzenia swe dla Wydziału 
z powodu 50. letniego jubileuszu. 
Kol. Ł ą z a r e w i c z wygłasza z pamięci 
rzecz O porodach w drzemce na podstawie 
własnego materyału. 
Nawia.zując do postępu kultury, która 
zwłaszcza w ostatl1ich lat dziesia.tkach w po- 


tęznej zaznaczyła się mierze. stwierdza pre- 
legent, że z wrażliwości a. umyshI ludzkiego 
wzmogła się także wrażliwość na ból. Spo- 
strzega ja. mianowicie położnik w sferach 
umysłowo pracuja.cych, a więc w sferach 
inteligencyi. Przykre jest zadanie lekarza, 
jeżeli prócz słów pociechy, że poród a z nim 
i bóle są sprawa. fizyologiczna.. nie ma iu- 
nych środków, któreby więcej zaclosyćczyniły 
potI'zebom klienteli, szukającej naszej pomocy. 
Stosowano wprawdzie różnych leków i sposo- 
bów celem kojenia zbyt bolesnych skurczów 
macicznych, jak Chloroform, Aether, MOlfina, 
COGama, Antipiryna, bromek etylu, bezwodnik 
azotowy i t, p.: w$zystkie olle uie zadawalały,
		

/00704.djvu

			622 


Ruch w Towarzystwach. 


Zeszyt 10 


a ponieważ niecierpliwość rodzącej i jej oto- 
czenia staje się dla lekarza zbyt przykrą, 
chwyta się coraz częściej t. z. "kleszczy salo- 
nowych, wybawczych" jakkolwiek zdaje sobie 
sprawę, że nie poprawiają one stosunków choro- 
bo\yości w połogu (B l u m b e l' g 40% wśród 
własnych wskazall dla zaldadal1ia kleszczy). 
Gdy w r. 1903 wprowadził S t e i n b i1 c h e 1 
do położnictwa Skopolaminę, podchwyciły ten 
środek kliniki w Gracu, Peszcie, Klagenfurcie, 
Giessen, Jenie i inne_ l\Iożeby i on był po- 
szedł w zapomniel1ie, gdyby nie.G a u s s, który 
na jego podstawie zbudował met'Jdę, zmierza- 
jącą już nie ku samemu lwjeniu bólów poro- 
dowyeh, ale mającą raczej na celu przeprowa
 
(1zenie porodu tak dalece bezbolesl1e, że po- 
łożnica nie zdaje sobie sprawy z odbytego po- 
rodu (amnezya dla porodn). Czy takie postępo- 
wanie da się pogodzić z względami etycznymi, 
na razie prelegent nie chce rozstrzygać, jest 
jednakże przekonalW o błogich jego slmtkach 
u osób z dziedzicznie obarczonym uldadem ner- 
wowym, słabowitych, anemicznych. telll wię- 
cej, że we własn
'ch przypadkaeh stwierdził 
nicszkodliwość metudy, tak dla matki, jak dla 
płodu. I 500 porodów, jakie przcprowadziła 
klinika F l' Y b u l' S k a (KI' o e n i g) z wynikiem 
bardzo pomyślnym dają w
'stal'czającą rękojmię 
użyteczności tej metody. Wymaga ona natu- 
ralnie dobrej te	
			

/00705.djvu

			Zeszyt 10 


Ruch \V Towarzystwach. 


623 


icznych nie widywał, na ustrój matki wpływu W psychiatrii używa jej się oddawna i często 
niekvrzystnego nie spostrzegał. w większych znacznie dawkach (3 - 4 mg. 

Iimo tak pomyślnych rezultatów wymaga na 24 godzin) i nie spostrzegano nigdy nie- 
prelegent od praktyka, zabierającego się do miłych objawów; przeciwnie chorzy staja. sifi 
nowej metody, aby poprzednio czas pewien spokojniejsi, a nawet weseli pod wrażeniem 
pracował w zakładzie, w którym metodę upra- przyjemnych halucynacyi. Używał jej sam 
wiaja. na większą SA:alę, gdzieby nietylko za- przy przewożeniu obła.kanych do zakładu, da- 
poznał się z takową, ale gc1ziehy nabrał ru- jąc 3 mg. na 10 godzin u młodych osób, 
tyny w diagnostyce położniczej, ho tylko tak raz nawet u 60-letniego starca, stosując ja. 
wyszkolony będzie mógł się z spokojnem su- zwykle - i wprawdzie preparat Boehringer'a- 
mieniem, pewny dobrych wyników, oddać w psychozie alkoholicznej i fazie neuropa- 
sprawie wielkiej doniosłości dla naszych współ- tycznej paraliżu postępuja.cego. Prostuje w IWllCn 
czucia goonych kobiet w ich ciężkiej życia wyrażenie »apercepcyi«, że nie o tę w urzemce 
godzinie. się rozchodzi, lecz raczej o zaburzenia zapa- 
W dyskusyi zabiera pierwszy głos kolega miętania (St5mng der Merkfahigkeit); według 
t; wi ę c i ck i. Po kilku ogólnych nwagach P l' o f. We l' n i c k e'g o z Hali, zalicza drzemkę 
nad wpływem kultury na rozwój organizmu do rodzaju deliriów, polegającego na majacze- 
ludzkiego, prowadzącej do pewnego rodzaju niu i illlzyach, o ile chory nie śpi rzeczywi- 
zwyrodnienia, czego dowodem 11. p. zl1acznie ście. Jest to raczej zamroczenie (Dammerzu- 
Jllniejszy procent kontyngentu rekruta w kra. I stand), jak u epileptyków, którzy nic nie pa- 
jach cywilizowanych, (Niemcy 30%' Rosya I. miętają. 
80%), lllniejsza iloŚĆ porodów (Francya) i to, K l D d l l . l l . t l . . 
. . ., . o . a n e s, l C lwa l zas rzy nwame 
ze matln same me lmrmlą, - podnosI kwe;:;tyę, S " l . (O 0006) f . 1 
dd . ł . fi l . b . .hOpO ammy, z mor ma. przec nar- 
ezy o Zla ywame na zyo oglCzny prze leg l . . ł .< h b' ó ' 
orodu 'est wo óle uzasadnione. wza., 11l
, zauwazy groznyc o .Jaw w pr. ocz 
p j g u osobmkow chorych na nerin; natomIast 
W Anglii już dawniej w lepszych stanach dawlm chloroformu bywa znacznie mniejszą 
używano eteru, sam w klinice Z w e i £la często 10-20 gr. na 2 godziny. ' 
robił próby z bezwodnikiem podazotowym " . _. _. . 
w połączeniu z tlenem czyli gazem rozwese- 
e sl
opolallllna me jest ta
 m
bezpl
cz
la., 
laja.cym, jednakże skutkiem częstych krwoto- 
ąc1Z1 takze kol. Kar w o w s k l, Hary 
1
Zlal, 
ków następczych prób tych zaniechano. Co z
 dawka. 3 mg: u, chorego lllllysłowo JUZ po 
do drzemki, to We i n b l' e n n e r, B a i s c h 1 /2 godzmy dzrałac przestała. 
i H o c h e i s' e n zauważyli niekorzystn
T wpływ Kol. Ł a z a l' e w i c z przyznaje, 
e u dzieci 
jej na dziecko i na zwijanie się macicy, Preller urodzonych w drzemce zachodzi mniejsza iloŚĆ 
nie radzi stósowac jej przy niedomogach serca oddechów, jednakże podnosi, że według sta- 
i oddeclrania, lub przy ogólne m osłabieniu, tystyki K l' o 11 i g a śmiertelność urodzonych 
gdzie hóle porodowe słabe i długo trwaja.. w drzemce dzieci jest o 3% mniejsza. 
L a n d a u donosi o zejściach śmiertelnych 
u dzieci, K l' o n i g i !I e n g e, byli as,ystenci 
Zweifla, którzy zawsze pracowali ręka w rękę, 
rozeszli się, Kro n i g je,
t za drzemką, 
J'rI e n g e przeciw. Zważywszy po jednej stro- 
nie bóle, po drugiej niebezpieczeństwo matki 
i dziecka, nie czuje się kol. t; w i ę c i c ki, 
jakkolwiek własnych doświadczeli nie posiada, 
zachęconym do stosowania nowej metody. 
Kol. P o lU o l' S k i nie zauważał neuraste- 
nii jako skutku po porodach, jakkolwiek przy- 
znaje, że porody u kobiet neurastenicznych 
l1ie są przyjemne. W klinice G u s s e l' o w a 
używano morfiny z atl'opina., jednak nie długo, 
bo przekonano się, że pierwsza dawka dzia- 
łała dobrze, druga mniej, a w końcu spostrze- 
gano niepokój i bredzenie. W chirurgii używa 
się większych dawek skopolaminy, która je- 
dnakże ogólnie nie zyslmła poklasku. 
· Kol. S k o c z y CI s k i nie podziela obaw 
co do szkodliwego działania skopolamiuy. 


G a 11 s s'a spowodowały właśnie do sto- 
sowania swej metody przyldady zaczerpnięte 
z psyehiatrii, wywołuja.cej niejako zamroczenie 
sztuczne (ldinstlicher DamlUerschlaf). Co do 
szkodliwego oddzialywania na nerki, to G a u s s 
stosował skopolaminę także przy drgawkach 
porodowych z dobrym skutkiem. 
\\" ybrani członkami Wydziału zostali je, 
dnogłośnie: kol. Kaź m i e l' z 11 a j z t;migla, 
Kaź m i e l' z N o w a k o w s k i z Poznania 
i J ó z e f K l' o II z Poznania. - Zgłosili się 
na członków: kol W r z y s z c z Y li S k i z t;mi- 
gla i J ó z e f R o s t e k z &ciborza. 
W kOlicu komunikuje koL t; w i ę ci c k i, 
że h r. W i t o l d S k ó l' z e w s k i z L u b o- 
s t r o n i a wynalazł now
' sposób wyrabiania 
brykietów z roślin i że wyrabia obecnie bry- 
kiety z liścia żywiczniowego (Eucalyptus),. 
!itóre zaleca do wziewania przy chorobach 
płucnych. Dembiński.
		

/00706.djvu

			624 


Ruch w Towarzystwach. 


Żeszyt 10 


D n i a 4 w l' z e Ś n i a 1908. 
Zagaiwszy posiedzenie komunikuje wice- 
prezes kol. Ł a z a l' e w i c z, 
e pod kOl1iec 
tego miesiąca odbędzie się w Was z y n g- 
tonie międzynarodowy kongres 
w sprawie gru
licy. Ponieważ zaproszenia 
do poszczególnych państw wysyłane zostały 
l1a drodze dyplomatyczl1ej, Polska uwzględnioną 
być nie mogła. Zamieszkały jednakże wice- 
fizyk w Buffalo Dr. Fronczak, zamie- 
rzająfJ na miejscu wystarać się o osobny ko- 
mitet polski, udał się do p r o f. C i e c h a - 
n o w s k i e g o z prośbą o udzielenie mu peł- 
11011lOCl1ictwa reprezentacyi polskich towa- 
rzystw i il1stytucyi. 
Zebranie uchwala w zasadzie po porozn- 
llUel1lll się z p l' o f. C i e c h a n o w li i In 


':.:
 


i 
\ 


i prezesem k o l. C h ł a p o w s k i In udzielić 
dr. Fronczakowi pełnomocnictwa reprezento- 
wania naszego wydziału. 
Po odczytaniu protokółu referuje k o l. 
D e m b i fi s k i o wynalazku h r. S k ó - 
l' Z e w s k i e g o z Lubostronia tyczącego się 
wyrobu brykietów z liścia żywicznicwego 
(dr. Rozmaitości) a polecal1ych pod marką 
E u s k o l przeciw dychawicy i innym clioro- 
. bom płucnym. Z dyskusyi nad ewentualną 
zawartością szkodliwych składników w dymie 
drzewl1ym lub roślinnym wywiąz3ła się pó- 
źniej pogadanka o skorbucie. 
K o 1. S z a £ a l' k i e w i c z z Gniezna 
przysłał Redakcyi ,Nowin« 2 fotografie kobiety 
akromegalicznej, które zaopatrzył następn- 
jącemi l:wagami: 


"j. 

 
't 


.1 
.. I 
. 
:. 
.,-4!\ -.
 


, 
" . . 
"
\t" 
\: 
'. .. 



 


"'" . 


Kobieta 56 lat licząea, przed 29 laty 
przechodziła ciężki tyfus brzuszny, zresztą 
nigdy na cięższą chorobę nie chorowała. 
Krótko po tyfusie spostrzegła.. że ręce, nogi 
i twarz zaczynają jej się powiększac. Obecnie 
zatem cierpi już 28 lat. Ojciec jej \V póinym 
wieku umarł, matka zaś, o ile się wywiedzia- 
łem, umarła na raka macicznego. Rodzeństwo 
jest zdrowe, również troje dzieci, które uro- 
dziła, cieszą się zupełnem zdrowiem. Prócz 
szmeru przy tętnicy główr.ej, dosyć mocnej 
głuchoty i pewnej schorzałości i ocię'.lalości 
nic nadzwyczajnego oprócz akromegalii stwier- 
dzić nie można. Na bóle głowy się nie 
skarży, objawów mózgowych lub ciężkości 
w głowie nie ma. Ze chodzi tu o powiękzel1ie 
hypophysis cerebri przypuszczac można, lecz 
naturalnie z całą stanowczością twierdzić l1ie 
podobna. W każdym razie jest to bardzo cie- 
kawy przypadek, wart opublikowania. 
\Vobec tych uwag uważa kol. Ł a z a- 
r e w i c z, na którego l'ęce nadeszly foto- 


gl'afie, za słuszne, rozwieść się bliżej nau 
pomawianą chorobą. 
.Pierwszym, który podał kla
yczną mono- 
grafię, uwzględniającą obraz kliniczny danej 
choroby, jej patologię i patogenezę, jest P i er l' e 
11 a r i e (w roku 1886). Od niego też po- 
chodzi jej nazwa: ahomegalia, az(!CI [teraj.CI - 
wielkie wierzchołki, powiększanic się sterczą- 
cych końców C'iala albo raczej ich nieprawi- 
dłowy, l1iepropocyonalny wzrost. Powiększone 
są zatcm ręce, nogi a przedewszystkiem cha- 
rakterystyczny obraz przedsta\\.ia twarz. Na 
twarzy podpalla monstraalny język (macro- 
glossia) , dla którego prawidłow!t jama 
ust byłaby zamała, stąd powiększenie i ster- 
czenie żuchwy, której zęby obejmują szczękę 
górną; silnie rozwinięte i wypuklone bywają 
kości jarzmowe, również łuki brewiowe (arcus 
superciliares), wyraz twarzy staje się groznym, 
rzec możnaby zwierzęcym, i tylko wielki nos 
z obrzmiałą wargą dolną cokolwiek go łago- 
dzi. Nogi wielkie, szerokie, niezgl'abue, ręce
		

/00707.djvu

			Zeszyt 10 


Ruch w Towarzystwach. 


{j25 


podobne do łap niedźwiedzich, kontrastują 
z smuldemi przedramienidmi, jeżeli wszystkie 
wymiary sa. powiększone; przeważać może 
wymiar podłużny (type ll1assif - type en 
long). Chorzy skarżą się na ból głowy, 
w grzbiecie i kończynach, na ogólne osłabienie 
i znużenie. Zwiększone bywa pragnienie, 
wzmożona iloŚĆ moczu, zmniejszony gruczoł 
tarczowy. 
Jak p i e l' l' e ThI a l' i e, tak prawie wszy- 
scy autorowie, choć ka7,dy na swój sposób, 
łączą omawianą chorobę z przysadka. mózgową 
(hipophysis). 
Osadzoqa w zagłębieniu kości klinowej, 
w t. zw. siodełku tllreckiem, .u podstawy 
mózgo\\oj, składa się przysadka z dwu części: 
mniejszej tylnej, będącej swoistą częścia. mó- 
zgową, i większej przedniej, !itóra w swym 
zav.iązlm przez oddzielenie powstała z jamy 
ustnej, a raczej z uchyłlm tylnej ściany gar- 
dzieli jako zamknięty pęcherzyk, wysłany na- 
blonl\iem wałeczkowym. Przez dalszy rozrost 
wytworzył się gruczoł składaja.cy się z dro- 
bnych cewek, gronek, mieszków o slw,pej 
ilości tkal1ki la.cznej, barwy czerwonej. 
W tym gruczole spostrzegal P i e l' l' e 

1 a l' i e stale zmiany, co zreszta. potwierdzają 
i późniejsi autorowie. Bywa on powiększo- 
nym czasami do wielkości gęsiego jaja lub 
nawet jabłka, a badanie drobnowidowe stwier- 
dza zwyrodnienie mięsakowe, gruczolakowe, 
w najlepszym razie zwyczajny rozrost, coś 
w rodzaju struma lzype1"plastica. Obok tych 
mia.ższowych wybujałości znajdujemy rozmięk- 
nienia, torbielk
 przerost tkanki ła.cznej. 
T a m b u l' i n i i B e n d a zwróciiIi uwagę na 
bujanie szczególnie tych komórek, które za- 
wierają ziarnist()ści, podobnie jak komórki 
chrumofilne F l e 
 c h'a; w ich to rozmnaża- 
niu się upatrują główna. przyczynę choroby. 
Nie można pomina.ć milczeniem, że spo- 
strzegano akromegalię bez zmian anatomjczl1
'ch 
w przysadce. Tak np. V i l' C h o w nie znaj- 
dywał ich w charakterystycznych przypadkach 
swego zbioru, jak z drugiej strony spostrze- 
gaGym zmianom nie przypisuje większego 
znaczenia, wykrycie ich uważa za sprawę 
obojętną, zmiany kończyn, jego zdaniem, za- 
chodza. i bez nowotworu przysadki. 
Jest jasną, że guz na podstawie czaszki się 
rozprze strzeniaja.cy, mianowicie w kierunku jamy 
czaszkowej, wywoływać będzie objawy ze 
sh'ony mózgu. Uwydatnią się one silnymi 
bólami głowy, wymiotami, obniżeniem inteli- 
gencyi, wreszcie śpia.czka.. Przysad
a ułożoną 
jest w .okolicy nerwów wZl'okowych, a mia- 
nowicie ich skrzyżowania; nie dziw, że wy- 
f;tępUja. zaburzenia wzrokowe w naj rozmaitszych 
postaciach (he1nianopsia, amblyopia, ammt1'O- 


sis). Uwzględnić także l1ależy sa.siedztwo za- 
tok jamistych (sinus CaVe1"1łOSus), którycłl 
przejściowy ucisli wytwaL'za zastój krwi żyln
T 
w jamie ocznej z następnym wytrzeszczem 
(exophthalmus). 
Przy seliCyi i badaniu mikroskopowem 
spotykamy stale zmiany w mięśniach, nerwach 
a przedew
zystkiem w l1aczyniach. 
\Ve wszystkich wymienionych narza.dach. 
podpada przedewszystkiem stały przerost tkanki 
ła.cznej. Jest ona mianowicie przerosła. w dol- 
nych warstwach sMry właściwej (corium) 
i w tkance podskórnej, gdzie powoli przerasta 
tłuszcz, sprowadzaja.c jego zanik, tak jak 
i w mięśniach i nerwach jej rozmnażanie dzieje 
się kosztem miąższu właściwego. Zanikaja. 
wia.zki włóknowe w mięśniach (pseudohyper- 
t1'ophia), grubiej a. pochewki nerwów, komórki 
zwojowe wykazuja. jamki (vacuolae). Ścian
' 
naczyń, tak tętnic, jak żył, sa. tem grubsze, 
im mniejsze i drobniejsze naczynie, aż wre- 
szcze w miejscu ich najdrobniejszego rozgałę- 
zienia spotykamy twory o kuleczkach szklistych 
(degenemtic.ł hya1oides), których misterne świa- 
tełko zdradza ich pochodzenie naczyniowe. 
Ponieważ we wszystkich tkanlmch te właśnie 
zmiany naczyfl spotykamy, sa. rozmaici auto- 
rzy sldonni wielkie im przypisywać znaczenie 
w obrazie akromegalii. Być bowiem może, 
że sprowadzają one na 'podstawie wadliwego 
odżywienia (dysl1'ophia) opisane zmiany w tkau- 
lmch, zmiany zas w naczyniach mogłyby za- 
wdzięcza6 swe pocbodzel1ie wadliwemu skła- 
dowi krwi, na podstawie ehronicznej infeliCyi 
lub zaczynu wydzielanego z l1ieprawidłowo pra- 
cującej przysadki. 
Główna. uwagę przy "ekcyach zwracano na lm. 
ści rąk, nóg i twarzy, w który eh rozroście upatQ'. 
wano główna. cechę choroby. Oczywiście we wie- 
lu przypadkach były une znacznie powiększone; 
ale i równie często ku wielIciemu zdziwieniu spo- 
tykallo stosunki niewiele się różniące od stosun- 
Mw prawidłow
'ch. Napotykano głównie sil- 
niej się uwydatniające chropowatości w miej- 
scu przyczepów ścięgien i mięśni. Naj stalej 
uwydatniały" przyrost swej n:.asy: obojczy1., 
lLlostek, kości jarzmowe, koŚĆ czołowa w swej 
łusce podstawowej i lukach brewiowych. Nie. 
kiedy i te kości składaly się llietyle ze zbi- 
tej masy kostnej, jak r.1czej uwidoczniało si
 
nadęcie, rozprowadzaja.ce ich powierzchnie. 
Prawie wszystlcie miejsca przyczepów mię- 
śniowych na podstawie czaszlci wykazują silne 
wyrośle kostne. J"ec1yna żuchwa bywa wy
 
dłużona i zgrubiala. :Między kręgami słupa 
kręgowego spotylmmy stężenia kostne. 
Tego rodzaju obrazy nasuwaj a. pytanie 
czy w rzeczywistości zmiany w kościach sa. 
pierwotnemi cechami choroby; prawclopodo- 
41
		

/00708.djvu

			626 


Ruch w Towarzystwach. 


Zeszyt iO 


bniejszem wydaje się przypuszczenie, że zJlliany 
spoty Rane stale w cz
ściach mi
k;"ich mają 
większe znaczenie, a kości, raczej ich płasz- 
czyzny i w
'rośla przyczepowe powiększyły 
się drogą wtórną, mając służyć za podstawę 
silnie rozrosłym częściom mięlddm. Ta sama 
uwaga odnOSI się i do żuchw.y, która tworzyć 
musi podstawę ella monstrualnie zgrubiałego 
języka. Odpowiednio zmienić się musiała 
i twarz i czaszka, aby módz dźwiga6 język 
i żuchwę. Słup kręgowy wtórnie wygiąć się 
musiał ku tyłowi (kyphosis), równoważąc cię- 
żar głowy. 
Przysadkę mózgową zaliczamy do gruczo- 
łów krwistych, jak gruczoł tarczowy, grasicę 
(thymus), przynercza, gruczoły }Jłciowe. We- 
dług (hisiajszych poglądów, dobrze zresztą 
uzasadnionycll, gruczoly te obok zewnętrzl1ej 
produkują i we\\'nętrzną wydzielinę, dla 
ustroju nader \\ ażną, a wydzieliny tych gru- 
czołów, jak twierdzi L i li S e r, stoją między 
sobą w ściślejszym związlm, wpływając i uzu- 
pcłl1iając się wzajemnie w swych czynllościach. 
Podpada ogólnie, że czysty obraz akromegalii 
sp ot Y kamy rzadko, często zaś przymieszkę to 
tej lub owej choroby, albo i kilku, Hórośmy 
przywykli przypisywać nieprawidłowej czyn- 
ności to togo, to owego gruczołu. I tak pod- 
padające zabarwienia hronzowe przemawiają 
za powikłaniem ze strony nadnerczy (choroba 
li.. d d i s o n a), objawy cukrzycy, którą nie tak 
rzadko spotylmmy przy akromegalii, odnoszą 
się do zmian trzustki, nadmierno poty,' wzmożona 
częstość tętna i oddechów zdradza B a s e - 
d o w a, głos chlapliwy, wypadanie włosów. 
zniekształcenie skóry twarzy nasuwają podejrze-. 
I]ie obrzęku śluzowego. Dosyć stałe są za- 
burzenia ze strony narządów piciowych : 
u mężczyzn obrzmiel1ia jąder, u kobiet brak 
llliesiączki i l1iepłodność, u obojga osłabiol1a 
pożądliwość piciowa. 
Choroba występuje głównie w 3-ciem dzie- 
sięcIOleciu życia, rzadziej w 2-giem, a nigdy 
we wieku starszym. Jest więc chorobą okresu, 
w l,tórym wprawdzie ,"zrost kości jest już 
ukończonym, istnieje jednakże zdolność uwy- 
datniania kształtów, pewua ich plastyczność. 
Et
'ologia cier
)ienia jest mimo t.ycb danych 
jeszczc nie jasną. Przyczyny głównej szukają 
prawie wszyscy autorowie w przysadce, ml1iej 
w jej zmianach anatomicznych, jak w zdol- 
no:óci czynuościowej. Jedni twierdzą, jak 
B e n d a, OT a m L u l' i n i, H a n a LI, że wydzie- 
lina fest wzmożona i zatruwa orgaIllzm, dru- 
dzy upatrują w niedostatku lub braku jej wa- 
runl,i sprzyjające wzrostowi. 
Według ostatnich autorów przysadka pra- 
widłowa wstrzymywałaby nadmierny rozrost 
kośćea. Doświadczenia B o s s i e g o z aelt.c- 


naliną, wstrzykiwaną przy zmięknieniu lw- 
ści zwłaszcza w czasie cią:i.y, przemawiają za 
dodatniem działaniem tego przetworu w lde- 
rUl1ku powracającego stężenia kośćca, gdy nie- 
prawidłowa wydzielina jajnika sprzyja powsta- 
waniu osteomalacyi. Być może, że na wzrost 
kości składają się wydzieliny rozmaitych gru- 
czołów, przysadka staje jako regulator na 
straży, rówlloważąc ich nadmierne działanie. 
Leczenie akromegalii jest zadaniem malo 
wdzięcznem. W przypadkach złośliwych, 
sprowadzających zejście śmiertelne w kilku 
(do 6) latach, jesteśmy zupelnie bezsilni. Na 
szczęście częstsze są przypadki, w których 
choroba ma przebieg wybitnie przewlekły. 
Trwać może 10, 15, a nawet lat 50, robi 
przerwy, następują nawet poprawy. W ta- 
ldch to okolicznościach, mianowicie w przy- 
padkach więcej czystej akromegalii, stwier- 
e1zili rozmaici autorowie pewien sImtek przy 
podawaniu przetworów ze zwierzęcych przy- 
sadek. B e n cI a, wierny swemu zapatrywaniu 
na sprawę jako wynik nadprocIuliCyi przy- 
saclkowej, zaleca wytworzenie antytoksyny, 
a w braku obecnym takowej apeluje do chi- 
rurgów, którzy już dotarli do sąsiedniego 
g a n g l i o n G a s s e l' i. Jeszcze nie upłynęło 
lat fi od czasu rzuQenia owej myśli, a już czy- 
tamy o wyłuszczeniach zwyrodniałych przy- 
sadek przez v. Eiselsberg'a, v. Frankl- 
Hochwart'a, Hohel1egg'a, SchloHer'a 
z wynikiem pomyślnym dla życia i stanu cho- 
robowego. 
H u i s m a n s, rzecznik teoryi ubytkowej 
(Ausfallstheorie), rozróżnia między zachorze- 
niem pierwotnem i w1;órnem przysadki. 
Pierwszą warunkują złośliwe guzy i nie- 
dokształcenie (hypoplasia) przysadki, druga 
dałaby się tłomaczyć pierwotną chro- 
niczną infeliCyą krwi, któraby, jak inne gru- 
czoły krwiste, upośledzała głównie czynność 
przysadki. !Iożeby w takich przypadkach 
nie od rzeczy było podawać arszenik i 
toso- 
wać leczenie dyetetyczno-fizykalne. 
Kol. N o w a k o w s k i widywał w ldinice 
Curschmanna w Lipsku chorego na akro- 
megalię, u którego przedewszystkiem podpadała 
ogromnie wyrosła szczęka dolna, język i uszy. 
prz
Ttem duże ręce i nogi. 
Kol. T. S c h u l t z zwraca uwagę, że roz- 
poznanie z fotografii nie może być ścisłe, al- 
bowiem łudzi perspektywa. 
W kwestyi skorbutu kol. !f i e c z k o w s ki 
przypomina sobie pacyenta, który przeszedł 
kiłę, chorego od dwóch lat l1a dymienicę. 
(bubo) mimo kilku zabiegów nieustannie }'O- 
piącą. Chory znajdował się w stanie nader 
wynędzniałym; błony śluzowe blade i bez- 
krwiste, brzegi dziąsel wokoło zębów b
'ły
		

/00709.djvu

			Zeszyt io 


Ruch w Towarzystwach. 


627 


zaczerwienione i łat\vo krwawiły. Na 3-ci 
dzielI po operacyi, w której wyłuszczono zu- 
pełnie gruczoły, został kol. JYI. nagle wez- 
wany wskutek silnego krwotoku; po zdjęciu 
opatl1ll11m przekonał się, że nie rozchodziło 
się o nadżarcie naczynia, ale jedynie o krwa- 
wienia miąższowe. Cztery dni pózniej l1astar 
pił jeszcze jedel1 silny krwotok. Kol. IIi. skła- 
nia się do przypuszczenia, że krwawienia 
ż dziąseł, które poprzednio można było uwa- 
żac za objawy rtęciowe razem z krwawieniem 
mia..ższowem z rany, pochodziły raczej ze 
Zllllany skorbutowej skutkiem wycieńczenia 
przy przewlekłej ch"robie ropnej; pacyent 
jeszcze przez l\ilka miesięcy zajęty byl lecze- 
niem dziąseł. 
Kol. A d a m c z e w s k i referuje ze swej 
praktj-ki o dziecku z krwawemi wybroczy- 
nami na sMrze i krwawieniem dziąseł przez 
dłuższy czas bez zwyżki ciepłoty, zaliczając 
także przypadek ten do skorbutu, względnie 
morbus rnacul. Jrerlhofii. 
Kol. Kar w o w s k i natomiast przytacza 
przypadek bardzo silnego zapalenia dziąseł, 
gdzie zęby poruszały się, jak klawisze; był 
to jednakże tylko ,skutek rtęci,. po usunięciu 
której nastąpiło wyleczenie. 
W sprawie silnych krwotoków nllązszo- 
wych przypomina kol. Ł a z a l' e w i c z korzy- 
stne działanie żelatyny, polecając do we- 
wnętrznego podawania 40% żelaty nę 'I1Ier- 
c k a w tubach, jako zupełnie odjałowioną, po- 
nieważ po stosowaniu innej występował cza- 
sami tężec. - \Vspomina dalej o stosowaniu 
przegrzanej pary w przyrządzie P i n c u s ' a 
- athmocausis - wypróbowanej nawet przy 
przecinaniu śledziony lub wątroby i zaleca 
przy chorobie dzia..sel "J(aubalsarn SaJ
ir« lub 
pastę »Pebeco«. 
, Na członków W
Tdział\l wybrani zostali 
jednogłośnie kol. W r z y s z c z Y ń s k i z Ś m i- 
gla i kol. J ó z e f R o s t e l, z R a c i b o r z a. 
Zgłosili sIę na członMw: kol. J a n B a l' t z 
i W i t o l d B o g u s l a w s k i, obydwaj z Po- 
znania. Dembiński. 


Towarzystwo lekarskie lwowskie. 
Prtypadki przedstawione na posiedzeniu XIII, 
XIV, XV, XVI i XVI. 
Dr. R c h n e i d e l' p1'zedstawia 18-letniego 
chłopca ze sitU8 '/,iscerum . inversus. \Vypu- 
l,iem, przy słuchem i roentgenogrammem można 
stwierdzic dekstrokardię. Prelegent omawia za- 
patl'ywania tycza..ce się pochodzenia tej wady. 
Dr.l\lehrer przedstawia 18-letnią dziew- 
czynę z chorobą Reeldinghausena. Na skórze 
cał
go ciała znajdują się liczne guzki od 


wielkości orzecha włoskiego, często uszypulo- 
wane, oraz liczne rozrzucone plamy barwikowe 
(pigmentacye). Badanie drobnowidzowe guzków 
wykazuje utkanie nerwiaka włókienkowego. 
Chora ma pewne zabmzenia przyrody nerwowej, 
jak Sk0l1l10SC do śmiechu, płaczu) obniżona inte- 
ligencya i wymioty. III. omawia w kOllCU za- 
patrywania na przedstawion
 chorobę. 
Dr. S a b u t o w s k i przedstawił 2 przjT_ 
padki "infantilismus" i okazal odnośl1e roent- 
genogrammy. 
Jeden chory ma lat 32 wygląda zaś 
na 10; drugi lat 21 i wygląda na 15. In- 
teligencya upośledzona, zmniejszony gruczoł 
tarczowy, brak zarostu, niedorozwój CZęSCl 
płciowych. Kościec u obu wątły, brak skost- 
nieli międz
T trzonami a nasadami stawowemi. 
Ciekawem, że chorzy podaja.. we wywiadach 
ciężkie schorzenie we wieku, Hóremu odpa. 
wiada ich rozwój cielesny. 
W dyskusyi zabiera glos dr. P l' o g U l s k i, 
którego zdaniem przedstąwione przypacll,i l1a. 
leży zaliczyć do kretYl1izmu. Sądzi, że nale- 
żałoby tu stosować thyreoidynę, na co zgadza 
się również prof. B a l' ą C z, podnosząc pomy- 
ślne wyniki otrzymane przez Anglików. 
Dr. J a w o l' S k i przedstawił chorego po 
wyjęciu żelaznego ciała z gałki ocznej, u któ- 
rego w rok i 8 miesięcy po zranieniu oka 
odlamkiem żelaza w
'stąpiła wybitna żelazica 
(siderosis). Pomimo, że sprawa ta daleko 
postąpiła - oko uratowano w tym stopniu, 
że chory czyta drobny druk i widzi dość do- 
brze na odległość. 
Nowy sposób operacyjny oderwania siat- 
Mwki. J. wychodzi z założenia, że przez 
wytworzenie blizny między twardówką, naczy- 
niówką a siatkówka.. można oderwanie trwale 
uleczyć. W miejscu największego oderwania 
prowadzi więc cięcie 1/2 cm długie przez 
spojówkę, twardówkę, naczyniówkę i siat- 
kówkę, która zostaje przeciętą po odpłynię- 
ciu pł
TIJ.u surowiczego. Następnie szwem 
zszywa rankę, prowadząc igłę przez twar- 
dówkę, naczyniowkę i siatkówkę na spo- 
jówkę, na którą daje zwykły szew jedwabn
', 
W ten sposób postępując, mial w przypadku 
oderwania siatkówki przez siebie operowanym, 
dobry wynik Odnośnie do pierwszego przy- 
padku podnosi doc. B e d n a l' s k i brak zmian 
w plamce żółtej, a nadto konieczność zbada- 
nia pola widzenia na barwy. 
Prof. l\1 a c h e k zauważa, że operac'y
 
przyszywania siatkówki znano już dawno. 
Zarzucono ją jednak z powodu wypaclania 
ciała szklistego i bezcelowości jej, bo po pew- 
nym czasie przychodzi zawsze do oderwania 
siatkówki w innem miejscu, poleca więc leczenie 
konserwatywne.
		

/00710.djvu

			.628 


Rnch w Towarzystwach. 


Zeszyt 10 


Prof. B a l' ą C z przedstawia 8zereg foto- 
gTafii z zakresu choroby Recklinghausena. 
Dr. S o ł o m o w i c z przedstawia przypa- 
dek: aj Spondylose dzhomćlique. Chory, lat 
98 obciążOllY dziedzicznie, uczuł poraz pierw- 
szy przed 3 laty ból i sztywność w karku. 
Potem wystąpiły bóle w i1ll1
'ch stawach 
a sztywnoś6 obejmuje powoli cały kręgosłup. 
Dziś zesztywnienie tak znaczne, że chory nie 
jest w stanie wykoimc najmniejszego ruchu. 
Rllchy w stawach (żuchwy) są również upo- 
śledzone; b) Syrin-ąobulbie, mężczyzna lat 29, 
dziedzicznie nie obciążony, przebył przed 2 laty 
grypę, podczas której chrypka stale się utrzy- 
mująca, nadto pare..<;tezye w prawej ręce. 
Badanie chorego wykazuje prócz znaków zwy- 
rodnienia, assymetryę twarzy, przyrośnięte 
płatki uszne, porażenie nerwu wstecznego pra- 
wego, lekkie porażenie podniebienia miękkiego 
tejże strony, wybitny nystagmus; akomacla- 
cya i oddziaływanie źrenic na światło prawi- 
dłowe. Z odruchów: kolanowe i ścięg11a 
Achillesa wzmoż.one; clonus pedis po stronie 
prawej. Stanie przy zesuuiętych stopach wy- 
kazuje wahanie. Czucie nieznacznie zmie- 
nione w obrębie nerwu trójdzielnego i szyj- 
nych. 
Prelegent zwraca uwagę na prawidłowoś6, 
z jaką postępuje znieczulenie w obrębie n. 
trójdzielnego i na łagodny przebieg choroby, 
która przeszło dwa lata utrzymuje się na 
jednym i tymsamym stopniu rozwoju. 


W dyskusyi zauważył dr. S w i t a l s k i, 
e 
niesłusznem jest zdanj.e M a l' i e' go, że w tych 
przypadkach stawy drobne, jak palców, nie są 
skostniałe, widzial bowiem przypadki, gdżie 
występowały skostnienia. Zwraca uwagę na 
bolesność wystęrującą przy rozstawieniu nóg 
u chorych z początkową spondylitis, objaw, 
który może mieć nawet znaczenie rozpoznaw- 
cze. Prof. B a l' ą C z radzi stosować kąpiele 
gorące. Prym. P i s e k wspomina o fibro- 
lyzynie, Dr. S o ł o m o w i c z odpowiada, że 
stosowano ró
ne zabiegi, także kąpiele siar- 
.czane, ale bez skutku. Dr. L i t w i n o w i c z, 
który zna chorego od 2 lat, podnosi typowy 
obraz całkowitego porażenia n. krtaniowego 
wstecznego prawego z zanikiem pora
ouego 
więzadła. 
Dr. P l' o g ul s k i przedstawia 2-1etllie 
dziecko z chorobą Hirschsprunga, II którego 
od urodzenia utrzymuje się stałe zaparcie 
stolca i wiatrów. Obwód brzucha 61 cm. 
Prof. R a c z y 6. s k i podkreśla posta6 tej 
choroby, która polega na zastoju kału z po-o 
wodu zbyt długiej esicy, przyczem, zdaje się, 
nie przychodzi od razu do rozwinięcia się 
choroby, ale są tu pewne okresy przejściowe. 
Pro£. B a l' ą C z przedstawia przypadek 
twardzieli obserwow3J1Y od kilkunastu lat 
z umiejscowieniem na nosie i górnej wardze. 
Stosuje elektrolizę z wcale dobrym wynikiem. 
W dyskusyi radzi dr. R y d y g i e r jun. sto- 
sować Roentgena. Witold Nowicki. 


'VIII. Korespondencye. 
I 


List z Paryża. 
Paryz, \V lipcu 1908. 
Nowe prace o wątrobie i jej roli w obronie orga- 
nizmu. H. V i li e e n t o tetmmsie, paratoksyna 
profesorów L emoin e' fi i G erard a, wyniki jej 
"tosowania w gruźlicy. D\wj zmarli: Cornil i Terrier. 


Wiadomo. z jakiemi trud nościalni interpre- 
tacyi spotylm się patogel1eza tężca lekarskiego. 
H. Yincent w komunikaeie swym w akademii 
medycznej rzucił na nią lJęk promieni. 
\Vspomniawszy o znaczeniu insolacyi, tu- 
dzież zimna w genezie tetanusu, Viucent pod- 
kreślił wytrzymałuść zarodków lasecznika Ni- 
colaiera. W prowadzone do organizlllu, ulegają 
011e zniszczeniu przez komórl,i wielojądrowe. 
Pewna ich ilcś6 pozostaje jednak nietkniętą 
i znajduje siedlisko w gruczołach, w śledzionie, 
",: szpiku kostnym. 
Tu zarodek może przetrwa6 kilka dni, 
a nawet l,ilka mieHięcy. Potem pod wpływem 


jakiejś przyczyny osłabiającej organizm, tężec 
wybucha. 
Vineent badał w szczególności wpływ wą- 
troby na rozwój tę
ca. Osłabienie wątroby 
lub jej uszkodzenie za pomocą wstrzyknie![ 
podskórnych oleju fosforowego, surowicy he.. 
patotoksycznej albo te! rozciellczonych toksyn 
rozmaitych mikrobów (te ostatnie były wstrzy- 
kiwane do miąższu) wywolywało tężec w dwóch 
trzecich przypadków. 
Tężec przeto, a w szczególności odmiana 
jego lekarska, może być u człowieka pośre- 
dniem następstwem choroby wątroby, jeśli 
dany osobnik kryje w swem wnętrzu zarodki 
tetaniczne w utajonym stanie. 
Jak dokonywa się to osłabienie odporności 
organizmu na zakażenie podczas przypaclłości 
wątroby? Surowica antihepatyczna wstrzy- 
]mięta pod skórę zmniejsza ilość biały('h cia- 
łek krwi, wytwarzanie leukocytów ulega je- 
szcze większemu obni
eniu, gdy wstrzyknię-
		

/00711.djvu

			Zeszyt 10 



orespondencye. 


629 


tymi zostają zarodl1iki tężcowe. W orgalllzmre 
więc następuje brak opsonizacyi. Siła aleksy- 
nowa surowicy zmniejsza się. 
Badania te uwydatniają znaczenie wątroby 
w organiźmie. Podkreślają rolę jej w obronie 
naszego ciała, uwydatniają niszczące wpływy 
alkoholizmu, który niwelując rówl1<"vagę wą- 
troby ulatwia wybuch chorób zakaźnych, 
w danym razie tężca. 
Z komunikatem H. Vincenta łączą się 
w organiczną caloM badania profesorów Le- 
moil1e'a i Gerarda z Lille nad wartością le- 
czniczą wyciągów wątrobianych w leczeniu 
gruźlicy. . 
Z badau tych zdali sprawę w towarzystwie 
terapelltycznem (Sodćtć de thćrapeutique), 
niedawno zaś ogłosili o nich osobną rozprawę.*) 
Punkt wyjścia ich poszukiwań stanowiło 
doświadczenie Phisalixa. Wykazalon w roku 
1897, re trucizna węża . bywa neutralizowaną' 
przez 
ółć i kwasy żólciowe, a w szczegól- 
ności przez cholesterynę. Doświadczenie jego 
rozwinąl i pogłębił w późniejszych latach 
profesor wszechnicy paryskiej, Roger. 
Lemoine i Gerard zadali sobie pytanie, 
czy cholesteryna nie mo
e być skuteczną 
w walce z toksynami chorob zakaźnych, 
a w szczególności z toksynami laseczników 
Kocha, które zdają się odgrywać w gruilicy 
rolę ważniejszą, niż same laseczniki. 
Poczęli więc pudawać chorym na gruźlicę 
dlOlesterYl1ę. Rezultaty niekiedy dobre, oka- 
zały się na ogól jednak niepewnymi. Wó- 
wczas spróbowali wydobyć z żółci produkt 
spokrewniony z chole.steryną, ale bardziej czynny. 
Poddali przeto wątrobę i żółć działaniu eteru 
naftowego i otrzymali ciało pozbawione bar- 
wików żółciowych. Cialo to nazwali para- 
toksyną. 
Doświadczenia poczynione z paratoksyną 
okazały się pomyślniejszemi i bardziej stałemi. 
Osiemnaście świ.nek morskich podzielono 
na trzy serye. Każdej seryi wstrzyknięto 
pod powłoki brzuszne tę samą ilość emulsyi 
laseczników grużliczych. Seryi A nie pod- 
dano wcale leczeniu, seryę B leczono chole- 
steryną, seryę C paratoksyną. Rezultaty były 
następująee: świnki z seryi A gorączkowały 
z początku w wysokim stopniu (szóstego dnia 
po wstrzyknięciu 40 stopni), następnie gorą- 
czka spadała do 37, 5 ° albo pozostawała na 
wysukości 39 stopni. :Mniej więcej w 25 dni 
po wstrzyknięciu śmierć. 
W seryi B gorączka była mniejsza. Waga 
świnek zwiększała się regularnie aż do ich 
śmierci (w I:;eryi A waga wzrastala począt- 


*) Traitement de la tuberculose par la para- 
toxine. (Vigot freres). 64 strOl1. 


kowo nagle, potem spadala). W seryi C cie- 
płota nie przekraczala 38 0 , a po dziesięciu 
dniach wynosila 37°. Waga zwiększala się 
prawidłowo. " . 
Oględziny pośmiertne wykazywaly w seryi 
A wielką ilość gruzelków bądź odosobuiol1ych, 
bądź stanowiących konglomeraty: niel,iedy 
szerokie l1adżarcia gruźlicze. W seryi B 
zmiany patologiczne mniej liczne i mniej ro- 
zległe. W seryi C (paratoksyna) spotykają 
się tylko nieliczne, rozproszone gruzelki. 
Paratoksyna więc zdaje się wstrzymywać 
rozwój procesu gruźliczego. Zapewnia orga- 
nizmowi skuteczniejszą obronę. ponieważ spro- 
wadza zmniejszenie temperatury i zwiększenie 
wagi u zwierząt poddanych doświadczeniu. 
Badania l{]iniczue prowadzili autorzy w szpi- 
talu Zbawiciela (Saint-Sauveur) w Lille. 
Chorzy ci znajdowali się przeważnie w trze- 
ciem stadyum gruźlicy. Cholesteryna (1awala 
u nich wyniki mierne, paratoksyna skutkowala 
lepiej. 
Iimo to wszystko bardziej wskazanpll1 
zdawało się zastosowanie jej u chorych mniej 
posuniętych. 
Chociaż nie wszędzie mogli autorzy śledzić 
bieg choroby i skuteczność w niej paratoksyny, 
to jednak pomyślne wynil,i wydały się im 
tak ogólnymi, że nie wahali się ogłosić ich. 
Podają paratoksynę peT os, pe1" tmcheam 
albo podskórnie. Dawka pOll"kórna wynosi 
1 centymeter sześcienny, można ją podnieść 
wedle potrzeby do 2, 3 i 4. Pe/ os można 
hra6 paratoksynę albo czystą albo w pigułkach. 
Autorzy wolą formę pierwszą, dają swego le- 
karstwa 5-
0 gramów; ostatnią (1awkę w wy- 
padkach obfitej 'biegunki gruźliczej. W prze- 
ciągu kilku dni biegunIm pod wpływem para- 
toksyny zatrzymuje się. 
Wstrzykiwania powinne być clokonywane 
aż do chwili, kiedy poprawił siG apetyt, pod- 
uiosła się waga i polepszyły znaki fizyczne. 
Po l)ewnej przerwie lIlOŻua je rozpocząć na 
nowo. Przeciętnie trwają wstrzykiwania dwa 
do trzech mif'sięcy. 
Wśródgardłowe wstrzykiwania stanowią 
metodę pa?' excellence leczenia lm'yngitid/s 
tuberculosae. Dawka średnia: 2 -5 centy- 
metrów sześciennych, częstość: codzieu lub 
Cli> dwa dni. 
SkutecZliOś6 'wstrzykiwań paratoksyny obja- 
wia się przedewszystkiem w poprawie stanu 
ogólnego. Chory czuje się lepiej, apetyt wraca. 
Bywają chwile, gdy chory »umiera literalnie 
z głodu«. Trawienie jest lepsze, waga wzra- 
sta, siły wzmagają się, dusZl10ś6 zmniejsza się 
i znika. Chorzy zdolni są do wysiłków i prac, 
które przedtem przekraczały ich siły. Pocenie 
się znika niekiedy po kilku dniach.
		

/00712.djvu

			630 


Korespondencye. 


Zeszyt 10 


Sen staje się lepszy, kaszel zmmeJsza się, 
plwociny "ą rzadsze i płynniejsze. 
Cieplota obniża się dOIJiero później, spada 
jednak powoli do pożiomu normalnego, jest 
to objaw znikający naj powolniej . Następnie 
llstęPUją symptomata fizy<:zne: komórki płucne 
rzekłbyś osuszają się i zabliźniają, ilość lase- 
czników zmniejsza się tak, że w szczęśliwych 
przypadkach trudno je znaleść po jakich trzech, 
czterech miesiącach. 
Gdy chorzy posiadają już jamy ropie- 
jące, paratoksyna nie daje rezultatów na- 
wet w mocnej dawce. Tak samo ma się 
rzecz w formach hypertermicznych i w gru- 
źlicach o przebiegu ostrym. 
Słowem para toksyna działa wyraźl1ie i nie- 
zaprzeczenie na' gruźlicę w pierwszym i drn- 
gim stopniu nawet przy rozpadzie, b
'le tylko 
ciepłota nie dochodziła do 39°. 
Tyle o formie płucnej gmźlicy. W su- 
chotach gardlanych "\ystrzyl,iwania wewnątrz- 
krtaniowe, sIJrowadzając zabliźniel1ie tkanek. 
dają poprawę, a nawet wyleczenie w szybkim 
niekiedy 0zasie. Najpierw znika ból, potem 
zmniejsza się kaszel, nareszcie głos oczyszcza 
się, podczas gdy laryngoskop wykazuje zabli- 
źniel1ie tkanek. 
W gruźlicy kiszek paratoksyna podana pej' 
os działa wysmienicie. Niektórzy chorzy, któ- 
rzy mieli po 25 wypróżnień w ciągu dnia. 
dochodzili po tygodniu leczenia do dwóch 
i trzech. Potrzeba mniej więcej czterech dni, 
żeby zmodyfikować biegunkę gruźliczą nie 
ustęIJującą innym srodkom. 
Ilość wypadków wystmlyowanych przez 
Lemoine'a i Gerarda przekracza 250. Autorzy 
kończą następującymi wywodami: 
"Zapewne, wszyscy chorzy nie zostali wy- 
lec7.eni, to też nie mamy zamiaru dowodzić, 
jakoby paratoksyna była specyficznym środ- 
, kiem na gruźiicę. Ale prawie u wszystkich 
znikał ten lub 6w symptom, a u wielu cof- 
nęły się wstecz objawy fizyczne. Najbardziej 
działała paratoksyna na pocenie się, plucie 
i chudnięcie. Podajemy przeto pomyślne wy- 
niki naszych badań do wiadomości Dowszech- 
nej, z tym atuli dodatkiem, iż sądzimy, że 
spożytkowując wydzieliny wątroby, odkryliśmy 
ogólną metodę terapeutyczną i że leczenie za 
jej pomocą suchot stanowi tylko szczególowe 
zastusowanie tej metody. 
Pożądaną jest dla nas jedna rzecz: oto 
aby świat lekarski powtórzył nasze doświacl- 
czenia. W tel1 sposób da się uzyskać nie- 
wątpliwie udoskonalenie metody, a z niem 
uzyskanie rezultatów o wiele lepszych". 
Skuteczne działanie paratoksyny stwierdził 
doktor Lourties. Właśnie leźy vrzedemną nu- 


mer "Journal des Praticiens", gdzie Lourties 
podaje swe doświadczenia. 
Parę miesięcy temu - mówi - przy- 
prowadziłem do profesora Lemoine'a. jeclnQ 
z moich suchotnic, B,yła w drugim stopniu 
gruźlic
'. \V yrazne bardzo stępienie opukowe 
prawego szczytu, rzężenia podtrzeszczącc (sous- 
cj-epitanls), trzeszczenia podobojczykowe dowo- 
dzące istnienia ognisIm rozpaliowego wraz 
z kawernami, plwcciny obfite, stała gorączka, 
zupdna utrata apetytu i znaczne wyclm- 
dzenie. Waga: 65 kilogramów. 
Ojciec i brat chorej zmarli na suchoty. 
Chorą tę poddano wylącznie wstrzykiwa- 
niom paratoksyny (co drugi dziel l 3 centy- 
metry sześcienne). Poprawa była znaczna, 
ale mimo to przez pierwsze dwa miesiące 
myślałem, iż przypisa6 ją l1ależy przejściowej 
autosuggestyi tak częstej u chorych piersio- 
wych. 
Nadszedł trzeci miesiąc i poprawa wciąż 
postępuje. Rzężenia i trzeszczenia znikły, po- 
zostało tylko stępienie prawego szczytno Nie 
ma kaszlu, plwociny wstrzymaly się, apetyt 
jest wyborny. 'Waga : dnia 14 stycznia 7 O 
kilogramów". 
Zachęcony telll pierwszem powodzeniem 
Lourties jął wypróbowywać paratoksynęw swoim 
oddziale i to bez względu na okres choroby. 
Od prawie trzech miesięcy wstrzykuje co 
dwa dni paratoksynę dwudziestu chorym, 
którzy mieli w plwocinach laseczniki Kocha 
i którzy byli dotknięci gruźlicą w rozmaitym 
stopniu. 
Wyniki są bardzo dobre i kaszel, gorą- 
czka, bezsenność, poty znikają, apetyt budzi 
się. Nawet przy znacznych lmwernach 
poprawa zjawia się. Nie należy jednak czynić 
między dwoma wsh'zy kiwaniami odstępów 
dłuższych nad dwudniowe. 
Dodamy hl, że jedynym zakładem wyrabia- 
jącym paratoksynę według przepisów profe- 
sora Lemoine'a jest dom Ducatte (Paryż 8, 
place de la }Iadelaine). 
Obyły paryskiemu 
znowu dwie wybitne 
Terrier i Cornil. 


światu medycznemu 
postacie: profesorzy 


C o l' n i l liczył 70 lat z górą. Urodzony 
17 czerwca hJ37 r. w Cusset, syn lekarza 
praktykującego latem w Vichy, ukollczył 
 stu- 
dya medyczne w Paryżu. W roku 1869 
został docentem, jako rozprawę habilitacyjną 
oglosił wówczas "Rozmaite rodzaje zapaleń 
nerki" (Les differentes especes des nephrites). 
W roku 1882 otrzymał katedrę anatomii 
patologicznej. Na tem stanowisku wyehowal 
caly zastęp młodych uczonych, naj wybitnej si 
z nich BabCI>, Chantemesse i Widal. Dopiero
		

/00713.djvu

			Zeszyt 10 


Korespondencye. 


631 


w roku 1\:)07 opuścił uczęlnię dotknięty gra- 
nicą wieku. 
:Mistrz mikroskopu dał razem z Ranvierem, 
profesorem w College de :France "Podręcznik 
histologii patologicznej". "Czytając pierwsze 
wydanie tego dziela - mówi Letulle - 
nie wiemy co należy najbardziej w niem po- 
dziwiać: czy ścislość wzorową szczegółów, 
czy styl jędmy książki, czy niezliczoną ilość 
oryginalnych odkryć i spostrzeżeń, które od 
tego czasu stały się ldasycznemi". 
Nie bylo następnie wielkiej i waż- 
nej kwestyi, której by nie dotknął CBffiil. 
Z A. Braultem ogłosił "Studya o zapaleniach 
nerek (Etudes sur les n6phrites), będące do 
dziś jeszcze podstawą badau anatomii patolo- 
gicznej w tej dziedzinie. Następuje potem 
"Tral,tat o gt1.ł
licy płuc" (Traite de la phtisie, 
pulmonaire) napisany wspólnie z Herardem, 
tudzież nieocenione " W ykłady o syfilisie" 
(Le
'ons sur la syphilis). 
Nie przeliczyć rozpraw pomniejszych roz- 
sypanych w rozmaitych pismach. Przed- 
ostatnią wielką pracą Comila było dzielo 


zredagowane wspólnie z Babeselll o bakte- 
ryacb. W przeddzieu snllerci poprawiał 
korreldę książld o guzach sutki; ukaże się 
ona w tych dniach na półkach księgarskich. 
vV szytkie prace Cornila bez wyjątku zna- 
mionuje głęboka wiedza i obserwacya ścisła, 
a niezbita. Jeśli autor wypowieclzial co, to 
stwierdził to sam wieje razy. a po nim 
wszyscy mieli możność pewnej kOl1troli. Ni- 
gdzie nie masz u niego rutyny, wszędzie 
spotyka się umYbł jasny, szerol,i, krytyczny, 
śledzący lmżdą nowość, każdy świeiy prze- 
blysk 
:Feliks T e l' l' i e l' był pierwszorzędnym chi- 
rurgiem, prawym i uprzejmym człowiekiem 
i mistrzem, który wychował kilka goneracyi. 
Od kilkunastu lat profesor kliniki chirurgicz- 
nej na uniwersytecie paryskim, dotknięty zo- 
stał w r. 1907 granicą wieku (70 lat). Wy- 
cofał się w zacisze domowe, ale rozlączellie 
się to nagle ze swoilll ulubionym żywiolem 
odczuł w sposób tak żywy, iż po kilIm mie- 
siącach zakollczył życie. 
Dr. Włodzimierz I3ugiel. 


IX. Odcinek. 


Nasz najznakomitszy lekarz Odrodzenia, Józef Struś (1510-1568). 
Jego żywot i pisma. 


Dr. Włodzimierz Bugiel. 


N apisal 


(Ciąg dalszy. - Zob. nr. 9.) 


ROZDZIAŁ CZWARTY. 


Struś wraca do Polski. - Zostaje mianowany lekarzem generała Górki, potem króla Zygmunta 
Augusta. - Sułtan Soliman II wzywa go do siebie. - Zaproszenie do Madrytu. - Jego mał- 
żeństwo, życie rodzinne, zgon. 


'Vróciwszy do Polski Struś został mianowany lekarzem Andrzeja Górki, g-enerała 
'Vielkopolski zamieszkałego w Poznaniu. To pozwoliło mu równocześnie osiąść w rodzin- 
nem mieście, gdzie otaczano go czcią. Tym razem przyslowie Nemo propheta in patria nie 
ziściło się. 
Ale był on zbyt słynnym, aby módz zostać w swoim zakątku. Wkrótce po przybyciu 
nad Wartę otrzymal wezwanie na dwór królewski. Córka Zygmunta Starego, Izabela, żona 
króla Węgier, Jana Zapol
Ti, była chorą. Struś wyleczył ją, a gdy potem Izabela wyjechała do 
Budy, zabrała go z sobą jako przybocznego lekarza. Do Budy zawitali wnet wyslańcy z dal- 
szego jeszcze kraju: sułtan Solimall II złożony ciężką chorobą prosił Strusia, aby przybywał 
natychmiast do niego. 
I oto Struś rozpoczyna długą podróż do Konstantynopola. Nie wiadomo, jak długo 
zabawił on nad Bosforem, ale jest rzeczą pewną, że uleczył sułtana, ie leczył tam innych
		

/00714.djvu

			632 


Odcinek. 


Zeszyt 10 


jeszcze chorych. Soliman zaproponował mu pozostanie na jego dworze, lecz polski uczony po- 
dziękował za propozycyę i wrócił do ojczyzny wynagrodzony po królewsku. . 
Powiadają, że nieszczęście chodzi w parze, ale tak samo ma się rzecz i ze szczęściem. 
Struś nie wypoczął jeszcze po długiej podróży, grl.y Filip II, l,ról Hiszpanii, zaprosil go do 
:rłIadrytu jako przybocznego lekarza. Byłby llloże skorzystal z zaproszenia, gdyby młody król 
polski, brat Izabeli, Zygmunt August nie mianował go lekarzem na swoim dworze. Od tej 
chwili Struś został w Polsce. 
Pisma jego zawierają parę wspomnień odnoszących się do jego podróży. Oto jedno 


z Budy: 


»Spotkałem w Budzie, na Węgrzech, w czasie lllej bytności u królowej Izabeli, żoł- 
nierza z Włoch, którego puls był zawsze omcllewający. Pochodziło to nie z jego natury, ale 
z ran, które kiedyś otrzymał. Rany te dotyezyły także scian tQtniczych. On sam powiedział 
mi to, gdy ujrzal, że dotknąwszy jego pulsu, zamyśliłem się. Albowiem Rtan pulsu i stopicń 
cllOroby nie odpowiadały sobie<' 1). 
Następnie epizod z Konstantynopola: 
"Gdy byłem u cesarza tureckiego Solimana, wezwano mię do pewnego wojownika 
tl1l'eckiego dotkniętego ostrą gorączką. Przez cały czas choroby puls był diC1"Olus. Ala pózniej 
gdy chory wyzdrowiał, dykrotyzm pozostał. Jednak uleczenie- nie ulegalo wątpliwości. Jakiż 
więc był powód tego objawu? Nie umiem tego wyjaśl1ić, ale jest to dowód, że puls może być 
nienormalnym nawet wtedy, gdy dana jeclnostka jest zupelnie zdrową« 2). . 
Dołączam tu epizod zabawny zaczerpnięty z praktyki lekarskiej Strusia w Poznaniu: 
»Był w Poznaniu u Andrzeja GĆJrki, generała wojsk polskich, błazen imieniem 
Chaslms. Jakkolwiek cieszył się wyborne m zdrowiem, uderzenia tętna jego były w różnych 
chwilach jak najrozmaitsze. A gdy raz jego pan spytał mię, co myślę o jego pulsie, cdlzekłem: 
- Jaki umysl, taki puls 3 ). 
Po powrocie z Konstantynopola Struś poślubil Poliksenę Ungerównę, córkę inieszczanina 
poznańshiego: »piękną, dobrze wychowaną. posa
ną i przewyższającą, zdaniem wszystkich, 
wszystkie kobiety poznańskie pod każdym względem«4). Lecz śmierć czycbała na niebogę: 
wkrótce potem zmarła. Struś ożenił się powtórnie. I tym razem Ż01la jego była mieszczanką 
z Poznania. Zwała się Katarzyna Storch. Jak długo został na dworze? Nie wiadomo. W roku 
1555 datował ju
 swoją książkę "Ex aedibus nostris«,. "Z własnego domu«. Czy wrócił na 
stale do Poznania, czy też piastował dalej swą godność? r rawdopodobnie życie dworskie nie 
przypadało. mu do smaku. Przenosił nad przepych królewski własne swe progi, zaciszny dom, 
spokojne życie rodzinne. Z przytoczonego bodaj zwrotu zdaje się promieniować jakieś we- 
wnętrzne zadowolenie. 
Być może także, że Struś pozostał lekarzem królewskim, a równocześnie zamieszlmł 
\V Poznaniu; Protesor Wierzbowski ogłol:ił pokwitowanie Strusia datowane z Poznania, dnia 
20 maja 1562 i opiewające na 100 złotych polskich wypłaconych mu t.ytulem pensyi (pro 
pensione) przyznanej przez króla 5 ). 
Sierpski/;) nazywa go w 1562 »civis et sel1ator Posnaniensis«.: Co oznacza słowo »se- 
uator«? Prawdo pode bnie »rajca«, być może jednak, mamy rozumieć pod niem specyaln'y jakiś 
nadany przez liróla tytuł. Nie było to niemu
liwel1l w epoce, w której nauka była w jak 
największem poszanowaniu w Polsce. Nie znalazłeś wówczas prawie kościoła w Rzeczypospo- 
litej bez szlwły przy niej; królowie zaś podnosili do stanu szlacheckiego wybitnych uczonych. 
Zygmunt Stary nadał szlachectwo wszysU,im profesorom uniwersytetu krakowskiego. Pewną 
jest rzeczą, że w 1'0 hu 1557 obrano Strusia burmistrzem miasta Poznania. Posiadając 
rozległą klientelę żył szczęśliwie w O]czystem mieście i poświęcał wczasy swe książce o pul- 
sie, przyjaciołom i rodzinie. Jakkolwiek wydanie Ars sphygmica z roku 1555 zadowolało go 
naogól, to, jednak wciąż w niem coś poprawial, a gdy umarł, spadkobiercy jego znaleźli jego 
egzemplarz autorEki »c01-rectum auctum et castigatum 7 ), poprawiony, zwiększony i oczyszczony. 


J) Ars sphygml:ca wyd. z 1602, s.86. 'Vspólcze:ma medycYl1a zupelnie potwierdza rzeczywistość 
podobnych faktów. Por. Ozanam: Le pouls. Paryż, 1886, s. 853. ("Ral1Y tętnic"). 
1) .Ars sphygmica, wyd. z r. 1602, s. 87. 
3) .Ars spltygmica s. 86, 
') .A1'S sphygmica s. 321. 
") Wierzbowski: o. c., s. 115. 
6) Sierp s ki: o. c., s.25. 
') Bauhin, vrzedmowa do wydania z r. 1602, s. 2,
		

/00715.djvu

			Zeszyt 10 


Odcinek. 


633 


Z kim żył w przYJar.m w owej porze? Uater,vały, jakie do dziś przechuwały s;.ę, 
nie zawierają w tej mierze danych. ProteUorzy z doby krakowskiej' przenieśli się już byli 
do wieczlJości, arcybiskup Łaski umal'l, ChojeńEki, później mianowany biskupem 1:rakowsl,im, 
zgaEI w r. 1538. Koledzy padewscy żyli przeważnie, lecz :tycie rzuciło ioh często do prze- 
eiwnego c.bozu i prawdopodobDie z pewną częścią stosunki Strusia rozluźniły się. 
Pozostał mu z młodzieńczej epoki lmnonik gnieźnieński, Jan Łaski. Lecz ten wiódł 
ż
'cie bardzo burzliwe. Stał się gorącym zwolennikiem kościoła l'eformowanego, opuścił kano- 
niQ i oddał się szerzeniu swych zasad. Przebieglszy połowę EUl'OPY, zawitał w ruku 1556 do 
Polski. Zapewne Struś i Łaski zobaczyli się ze sobą i odnowili dawną przyjaźń!). 
Stru ś nie pozostawił dzieci. Archiwum miejskie w Poznaniu przechowuje akty pro- 
cesu między wdową po lekarzu a trzema córkami jego brata, które roszczą pretensye do 
spadku. Procesu tego, jak słusznie zauważ
'ł Oettinger 2 ) niebyłoby, gdyby Struś był mial 
spadkobierców w prostej linii. 
Bogaty lekarz nasz wydawal częśe pieniędzy na zakupno l,siążek. Pozostała po nim 
-d iękna Libliotiolm, ale wiatry losów rozprószyły wnet te zbiory. 
Jeszcze przeb
'wając na dwc,rze królewskim, Struś zaniemógł na dżumę, która wów- 
czas srożyła się w Polsce. Uszedł 
mierci, lecz w kilka lat później straszna choroba, która 
l11i
(1zy r. 1542 a 1570 więcej niż dzicsięć razy nawiedziła Hzec7.pospolitą przypomniała so- 
bie dawną swą ufiarQ. W 1568 zawzięła się szczególnie na Poznań, z górą GOOO mie.'3zkań- 
ców zmarło na nią w wielkopolskim grodzie 3 ). ZlJajdowal się w tej liczbie i Józef Struś. 


Część druga. 


Dzieła. 
ROZDZIAŁ PIERWSZY. 


Przekłady z Galena dokonane przez Strusia: Ich wartość. 


Charakterystyka ich epoki. 


Dziela Józefa Strusia rozpadają się na dwie kategorye. Pierwszą stanowią przekłady 
rozmaitych dziel Galena, drugą książka jego: A l' S S P h y g III i c a. 
Zacznijmy od pierwszej. 
Ażeby ocenić ją należycie, wypada uprzytomnić sobie rolQ XVI wieku, a zwłaszcza 
pierwszej jego połowy w dziejach medycyny. 
WYl1alazek drnlm pozwolił uczonym europejskim wyzyskać skarby bihliograficzne 
r<.Jzmaitych klasztorów i prywatnych bibliotek. Najpierw odgrzebano najwazniejsze rękopisy 
lekarskie, potem dzięl,i znajomości języka greckiego bardziej rozpowszechnionej od XV wieku, 
ogół lekarski mógl wejść w posiadanie łacińskich przekładów tychże. Gieniusz grecki wy- 
paczony, a przynajmniej zmodyfikowany przez Arabów, przemówił wówczas sam bez pośredni- 
ków do świata medycznego. 
Pięlmy we wszystkich swych objawach, nie wykluczając objawów dotyczących 
wiedzy, a w szczególno{ci medycyny. oczarował umysły. Potem gdy już utwory jego bardziej 
rozpowszechniły się, poczęto porównywać je z tem, co czerpano ze źródel arabskich. To roz- 
wil1ęło ducha krytyki. Zarówno krytyka literacka jak naukowa obudziły się w XVI wieku 
z długiego snu, który trwał co najmniej 1000 lat. 
Dążności krytyczne przemieniły się wnet w zacietrzewienie. Zatrąbiol1o do ataku 
pl zeciw arabistom. 
Podczas gdy ów proces przebywal wspomniane fazy, uczeni europejscy tJómaczyli 
dzieła greckich piEarzy medycznych, jedno po drugiem. Podaż ledwie odpowiadała popytowi. 
We Włoszech Leonicenus (1428-]524), J. Ch. :rłIontano (1498-1552), Hieronim lHercuriali 
(1530-1606); we Francyi SY'JJforyan Champiel' (1472-1535), Piotr Brissot (1478-1522), 


J) Szczegóły biograficzl1e do życia J. Laskiego czyteloik zl1ajdzie w dziełach następujących: 
Pascal, J eal1 de Lasco. Paryż 1894; Dalton, J ohal1nes a Lasco Gotba 1881 i Dalewski, 
Jan Łaski. Warszawa, 1872. 

) J. Oettinger: Vi ta J. Struthii. Kraków, 1843, p. 7. 
3) et ą s i o r o w ski. Zbiór wiadomości dQ sztuki lekarskiej w Polsce. POZllaP. 1839, I, 150,
		

/00716.djvu

			63>1 


Odcil1ek. 


Zeszyt 10 


d'Andernach (1487-1574), .Jan Fernel (1497-1558), Jakób Houllier (1498-1562), Jan 
de Gorris (1505 -157,7), 
Iichał Servet (1509-1553), Ludwik Duret (1527--1586), .l<'oes 
(1528 - 1595), \\ ilhelm Baillou (1536-1614) j w Anglii Toma.<;z Linacre (1461-1624) 
i J, Kaye (1510-1563) j w Niemczech Wilhelm Koch-Copus (1471-1532), Cornarius (1500-- 
1558), L. ]!'uchs (+ 1565), Jan Lange (1485-1565); w Szwajcaryi T. Zwinger (1533- 
1588) j w Holandyi Dodoens i Lomm (1560) j w Hiszpanii Franciszek Vallesius (1592) j 
w Portugalii Ludwik z Lemos (1580) tłómaczą, komentują, baclają pod względem krytycznym 
Hipokratesa, Galena i innych lekarzy greckich i torują drogę głębszemu zrozumieniu zdobyczy 
naukowych narodu hele{lskiego. 
Prace te były nieodzownemi. Dopiero zdawszy sobie sprawę z tego, co dotą(l zro- 
biono i wyłuskawszy ziarno z prac poprzednich, mogła wiedza postępować naprzód. Istotnie 
w drugiej połowie stulecia medycyna wzbija się nadspodziewanie wysoko i okrywa się 
blaskiem. 
Okres więc, o którym mowa, był pierwszorzędnej wagi. Ale, że miał charakter 
przeważnie przygotowawczy, dydaktyczny, zapomniano o nim, gdy się sko(lCzył. Tak słuchacz 
wszechnicy zapomina szybko o swych latach gimnazyalnych. 
Polska wzięła również udział w tym ruchu. W XVI wieku Jan Benedykt 
(Benedictus) i Piotr Wedelicki (Vedelicius) ogłaszają tu i komentują dzieła Hipokratesa 1). 
Przyjaciel Strusia, Józef Tectander z Krakowa ogłosił wydanie zupełne dzieł Galena 2) i prze- 
tłómaczyl sam dwie rozprawy wspomnianego pisarza 3). 
Lecz naj znaczniejszą liczbę prz
kładów Galena zawdzięcza PolsIm Strusiowi. Oto ich spis: 
1. "Galen i de Urinis libero Genuinus aliis visus, a]iis suppositicius. Nunc primum 
!} Josepho Struthio e graeco traduetus". Wenecya, 1535. 
Przekład ten jest poświęcony Walentynowi :Morawskiemu. byłemu prufesorowi Strusia 
w Krakowie. Został przedrukowany w wydaniu Tectandra (Bazylea 1537), braci Juntów 
(Wenecya 15504) i 1625 5 ), Valgrisiusa (1562) 6), i w wydaniu bazylejsl{iem z r. 1561. 
2. Galeni Astrologia ad Aphrodisium. Spuria quidem judicata. Exlńtens 
lathe- 
maticae Scientioo prognostica D e D e c u b i t u I n fi r m o rum. Nunc pdmum a Jo- 
sepho Struthio e graeco translat&". Wenecya, 1535, 8°. 
Tłómaczenie to poś'więcił Struś Janowi Chojeńskiemu, wówczas biskupowi przemy- 
skiemu. Czytelnik znajdzie je jeszcze w wydaniu Cornariusa 7), w wydaniu Valgris:.usa 8) 
i w wydaniu braci J'unta. Oettinger cytuje według Jochera f') wydanie powyższej rozprawy 
dokonane w Lyonie w roku 1540. Nie mogłem go odna]eść w paryskiej "Bibliotl1eque 
natiol1ale", naton.iast posiada owa biblioteka inne wydanie datowane z roku 1550, nieznane 
bibliografom polskim i być może, że identyczne z poprzedniem. Tytuł jego doldadny brzmi: 
3. "Claudii Galeni Pergameni :&fathematices Scientioo Prognostica de Decubitu infir- 
mor'um, Josepho Struthio interprete cum Paraphrasi Claudii Fabri medici Surregiensis, 
novissime iuncta. Lugduni apud Theoboldum Paganum, 1550". 
Wydanie Tectandra zawiera także dokonany przez Strusia przekład roz:,rawy Galena 
,.De paratu facilibus". 
4. "Claudi Galeni Pcrgameni D e a n t i d o t i s l0) libri duo, e gl'OOCO in latinum 
traducti et commentariis brevibus illustrati, a .Tosepho Struthio Polon o publico tUlll artis, 
medicae Patavii Professore". Wenecya, 1537 (2), gr. 8°. 


1) H i P P o c l' a t i s P l' a e s a g i o l' u m l i b l' i t l' e s a P e t l' o V e d e l i c i o l a t i n e 
reddi ti et u berrimis com mel1 tariis ex plan ati. Kraków, 1532 - H ip pocra ti s 
D e d i a e t a h li m a n a P. Ve d e I i c i o i n t e l' p l' e t e l i b l' i t l' e s. Kraków, 1532, - H i P P o - 
c l' a t i s D e m o l' b i s v u l g a ri b u s, libri 7 a P. Vedelicio Palono medico in Latinam linguam 
conversi, 1535. 
0) CI. G a l e n i P e l' g a m e n i O p e l' a. Basileae, 1536. 
") CI. Galeni De venae sectione adversus Erasistratum libero Jose- 
pho Tectandro Cracoviensi interprete, A l t e l' q U e d e v e n a e s e c t i o n e a d v e r s u s E l' a s i s t l' a- 
t a e o s q u i R o m a e d e g e b a n t, interprete eodem. 
Wydanie Comariusa, Bazylea, 1549 t. V, p. 1058-1102. 
4) ChlEsis IV, p. 123-126. 
5) Classis IV, p. 122-125. 
6) P. 71-73. 
T) T. IV, p. 43 - 58. 
B) P. 76 - 80. 
") J o c h e r, O b l' a z b i b li o g l' a fi c z n o - h i s t o l' Y c z n y, li t e l' a t u l' Y i n a u k 
w P o l s c e. Wilno, 1
40, in Oettinger, O. c., p. 13. 
10) Według p. Wierzbowskiego (Bibliograpbia polonica XV ac XVI ss. War- 
szawa 11191-1894, t. UL, s. 45) tytul (ubocwy?) tego dziela opiewa "Antidotarius".
		

/00717.djvu

			Zeszyt 10 


Odeil1ek. 


635 


Przekład został posWlęcony Janowi Chojeńskiemu, wówczas biskupowi płockiemu. 
Dwa listy poprzE'dzają go: jeden do Chojensl,iego, drugi do Franciszka Frigimelica. Do prze- 
ldadu antydotów dołączony jest przekład rozpraw o prognozie i o moczu. 
5. "Claudii GalBui PergallLeni in librum Hippocratis D e f r a c t u l' i s Com mell ta- 
riorum libri trcs e graeco in latinum conversi a Josepho Struthio Polollo publico artis 
medicae Patavii professore". Wenecya, 1538, gr. 8°. 
Ów przekład rówl1ież poświęcony Janowi Chojenskielllu 
Widzimy z tych ciągłych dedykacyj, jak żywem było u naszego lekarza uczucie 
wdzięczności. Wylduczonem tu jest pochlebstwo, bo datują się one z ob-esu, IÓedy Struś b
'ł 
już profesorem, a więc nie potrzebował matcryalnej pomocy od swego dobroclzipja. 
6. ,.Cl. Galeni Pergameni in librum Hippocratis: De articulis commentariorium 
libri 4. Latine redditi a Josepho Struthio Polono, publico artis medicae Patavii pro- 
fessore" W el1E'cya, 1540, gr. 8 0. 
Dzieło to jest poświęcone uniwersytetowi Padewskiemn ("Scholae Philosophorum et 
}Iedicorum Patavil1ae")_ 
Nie będziemy zatrzymywać się długo nad temi tłómaczeniami.1) Fowiemy tylko, że 
sa wykonane bardzo starannie. Eleganchie i poprawne, odpowiadają tekstom i są bezpl'zecznie 
lepszemi niż przekład łacin ski Kiilma dołączony przez tego autora do wydania zbiorowego dzieł 
Galena w roku 1824. 
Zależało nam na wyliczeniu ich, gdyż dowodzą, że w XVI wieku medyoyna IJolska 
nie stała \V tyle za medycyną resl.:ty Europy. Rzecz dziwna! ci co zajmowali się hi5toryą 
medycyny danej epol,i, nie wspominają wcale o udziale Polski w owelll wskrzeszeniu medy- 
cyny grpckiej 2). 
Otóż czy udział ten był mały czy duży, nie godzi SIę go pomijać milczel1iem i stąd 
wydawało !:>ię nam naszym obowiązkiem podkreślić go. 


ROZDZIAŁ DRUGI. 


.A?'s t>phygmica«: - Wydania tego dzieła. - Jego geneza_ - łłys historyczny nauki o pulsie 
przed Strusiem. 


"Ars slJlzygmica« stanowi w części kurs Strusia wykładany w Padwie. On sam 
mOWl w pierwszym rozdziale książki: »Quorum prima lineameuta fortasse arlhuc habent illi 
discipIlIi, qui a nobis tum Pataviae dictantibus ea exceperant«. (Pierwsze początki owej książl,i 
znajdują się może jeszcze u naszych słuchaczy, którzy je zapisali według- naszego wykładu 
w Padwie). 
Nasuwa się teraz pytanie, kiedy wspomniane dzieło po raz pierwszy ujrzało druk. 
Hi>ller 3 ) mówi o wydaniu A1's sph.ymica ogłoszonem w Bazylei w r. 1540_ 
Eloy,4) z którego przytoczyliśmy ustęp, podaje tę samą datę co do l1kazania się 
picrwszcgo wydania tej książki. Oto jego słowa: 
Tytuł, pod którym ukazało się owo dzieło w Bazylei, jest: .111's sphygmica., seu pulsuum 
doctrina supra 1200 a11l1OS perdita et desidełata omnibus tamen J\ledicinam cum llominis nele- 
britate ma...ximaque utilitate facere ,olentibus summe l1ecessaria. Libris quinque conscri pta. 
Basileae 1540, in 12 (2), 
Starowolski 3) zapewnia również, że książka Strusia wyszła za jego profesoratu 
w Padwie. 
Przeciwnie Gąsiorowski 6 ) uważa, że pierwsze wydanie Artiś sphygmicae wyszło w r. 1555. 
Opiera się zwłaszcza na dedykacyi Strusia zawartej w wydaniu z roku 1555, a w szczegól- 
nośei na jej dacie »anno salutis nostrae 1555«. 


l) W roku 1537 Struś ogłosił jeszcze w Krakowie u Vietora, przekład Galienowskiego "D 
d i f f e l' e n t i i s m o l' b o l' li m" dokol1any przez G. Copusa. 
2) Haeser np. slówkiem nie pisnął o nim. 
") Haller, Bibl. al1at.. I. s. 187. 
4) E l o y: O. e. t. IV, s. 331. 
") S t ar ovo ls ci us, Sc l' i P to rnm po lon i COl' um He ca ton tas. Frankfurt, 1625, p. 98. 
") Gąsiorowski, Zbiór wiadomości cło 4istoryi sztuki łckal'skiej 
w Polsce. Poznań, 1839, I, r. 135-202,
		

/00718.djvu

			636 


Odcinek. 


Zeszyt 10 


Lecz czy z tego wynika, że dane Hallera są fałszywe? Sądzę, że tylko bardzo wy- 
czerpujące poszukiwania mogłyby rozstrzygnąć to drugorzędne zresztą pytanie. Gąsiorowski 
zbadał w tej mierze biblioteki Poznania; Oetinger 1 ) - Krakowa; w lStoci!< zag nale7..ałoby prze- 
szukać wszystkie bibliote1:i Europy. Co do mnie, to w pisanym katalogu medycznych dzieł 
paryskiej Eibliotbeque natiunale znalazłem wydanie .Jh,tis spkygmicae ogłoszone w roku 1540 
w Bazylei. Sygnatura jego jest 8° T d 16 9 2 ). Niestety dzieła tego brak. :!Hieliśmy w ręku 
t
'lko wydania z 1555 i 1602. 
Być może, że urzędnik biblioteki układający katalog, omylił się? Lecz dla czego 
omyłka mówi właśnie: 1540? Zazwyczaj przy układaniu katalogów bibliotecznych nie daje 
się urojonych dat. 
Nareszcie zauważę, że szanowny bibliotekarz fakultetu medycznego w Paryżu, dr. 
L. Halm mówi również o wydaniu ATS sphygmica z r. 1540 3 ). 
Wydanie z r. 1555 miało tytuł następujący: »Sphygmicae Artis jam mille.ducentos 
annos perditae et desideratae Libri V a Josepho Struthio Posnaniense medico recens cons- 
cripti. Cum Caes. :Majest. privilegio ad decennium Easileae per Joannem Oporinum«. 
O powodzeniu tej książki traktowaliśmy już. W r. 1573 wyszło w Wenecyi u Anellego 
nowe wydanie. Tytuł jego brzmi identycznie z tytułem z roku 1555, wyjąwszy dodany 
w l1im zwrot: »Nunc del1uo diligentissime emendati« (libri V.) «Pięć ksiąg teraz jak najsta- 
ranniej na nowo poprawionych«. 
W r. 1602 Bauhin oglosił wydanie, o którem już mówiliśmy. Jest ono nadpisane 
jak następuje: »Ars sphyqmica« seu Pulsuum doctrina supra JliICC annos perdita et deside- 
rata maximaqua utilitate medicinam facere volentibus summe necessaria. A Josepho Struthio Posnanien- 
se Sigismundi Augusti Regis Puloniae olim medico. Libris quinque conscripta et jam primUlll 
aucta. Accessit Hieronymi Capivaccei de pulsibus elegans tractatus et Gaspari Bauhini Intro- 
ductio pulsuum Synopsin continens. Basileae Impensis Ludovici Koenigs, 1602«. 
Jest to jedyna praca oryginalna, jal'ą napisał Struś w wieku dojrzałym. Mała roz- 
prawka: »Gallici moroi pulsus« (puls kily) umieszczona w Aphrodisiacus, zbiorowem dziele 
o syfilisie ogłoszol1em przez Luisinusa 4 ) stanowi poprostu jeden z rozdziałów Arlis sphygmicac"). 
Owo zapożyczenie, dolwnane w 44 lata po ogłoszeniu ostatecznego w
'(1ania dzieła świadczy 
o poczytnośei takowego. 
Starowolski 6 ) przypisuje jeszcze Strusiowi książkę »0 puszczaniu krwi« i O »soli«. 
Jednak Oettinger 7 ) wykazał bardzo dowodnie. że Starowolski, czlek bardzo dobrych zamiarów, 
ale nje znający się na medycYl1ie, obdarza Strusia tem, co należy do dwóch innych lelm- 
rzy IJolsl,ich jemu wspólczesnych. Rzer;zywiście, jeden z nich Antoni Schneeberger urodzony 
w Zurychu, ale osiadły w Polsce napisał książkę p. t. D e m u l t i P l i c i s a l i s u s u (Kraków 
1562), dT11gi, Józef Tectander, .idórego znamy jl1Ż, ogłosił tłómaczenie rozprawy Galena D e 
venae sectiol1e. 
Powinniśmy przejść obecnie do rozbioru dziela Strusia. Ale najpierw zadamy sobie 
pytanie: dla czego Struś zajął się w szczeg6lności nauką o pulsie? Pytanie zbyteczne, powie- 
działby ];toś. Nie, bo po pierwsze jest dla nas obowiązkowem. Jeśli się ti'aktuje o ksil1,żce, 
należy zawsze spytać, czemu, albo dzięki czemu ona powstała. Po wtóre odpowiedź, którą tu 
damy, stanowić będzie, że tak powiem, tło medyczno-historyczne, na które m rysuje się gmach 
wzniesiony przez Strusia. 
Jeśli uwagę Strusia zwrócila na siebie sfygmologia, pochodzi to ztąd, że w dobie, 
w której lekarz nie mial do swego rozporządzenia tych przedziwnych metod, które ma dzisiaj, 
a które 110szą nazwę perkusyi, auskultacyi, rozbioru drobnowidzowego itp., że w dobie tej, 
(jak zresztą aż do początków XIX wieku) badanie pulsu grało rolę nader ważną w rozpo- 
znanil1 lekarskiem. JliIodyfikacye tętna stanowiły jeden z nielicznych objawów patognomonicz- 
nych przedmiotowych znanych wówczas. Szacunek więc, jakim otaczano sfygmikę, wypływał 
z okoliczl1ości. które tak dobrze scharakteryzowało przyslowie łacińskie: At quo 'la1"ior, 
eo carior. 


1) J. Oettinger: Josephi Struthii vi ta. Kraków, 1843, s. 17. 

) Formaty in 12° i in 8° stal10wią w po , ieniol1ej bibliotece tQ samą kategoryę. Zaznaczam ów 
szczegół, gdyż według Eloy wydanie z 1540 było in 12° i ztąd możnaby podejrzewać sprzeczność. 
") Dr. L. Hahn: J. Strutrous. Dictionl1aire de Dechambre, t. XXXII, p. 387. 
') Luisinus: Aphrodisiacus sive de lue venerea. Wenecya, 1599, t. II, 
Appendix p. 95-96. Nowe wydanie. Lyon, 1728, p. 955. 
6) O. C. s. 263-266. 
6) O. C. s. 98. 
7) O. c. s. 17-18.
		

/00719.djvu

			J 


Zeszyt 10 


Odcinek. 


637 


Badanie moc'lU dostarczało innych danych przedmiotow.ych. Lecz, jak wiemy dzisiaj, 
badanie moczu na oko ma wartość bardzo względną. Zauważyli to już dowcipnisie owych 
czasów. Często zanosili lekarzowi białego wina, moczu zwierzęcego lub żółtego jakiegoś naparu. 
Kłaelli to przed biedakiem nic nie mówiąc i wymagali odeń rozpoznania na podstawie owej 
cieczy, jakiej płci jest ohory, w jakim wieku, jaką chorobą złożony i jakim jest dominujący 
symptom owej choroby. 
Dopiero
 poldadali się od śmie0hu, gdy czcigodny eskulap postawił swą diagnozę, 
a oni mu na to odparli, że ten płyn nie jest wcale moczem ludzkim! 
Struś przetłómaczył sam książkę Galena o moczu, ale miał wzrok zbyt bystry, aby 
nie dostrzedz braków ówczesnej uroskopii. Na to, ażeby wyemancypowała się, jak należy, po- 
trzeba było rozwoju dzisiejszej chemii. Natomiast poznanie pulsu i jego wystudyowallie było zawsze 
dOi>tępne. A że nasz lekarz był przedewszystkiem klinicystą, więc nie dziw, 
e ku sfigmologii 
się zwrócił. 
Jcdnak mimo codziennego stosowania sfygmika znajdowała się w owym czasie w sta- 
nie zostawiającym wiele do 
yczenia. 
Wiadomo, ze znajomość pulsu sięga czasów hipokratesowych. Littr( 1 ) zebrał pewną 
ilość odnośnych wyjątków z pism hipokratesowycb. Autorzy tej lmlelmyi używali w danym 
razie dwóch słów: apv/,póg - co oznaczało naturalne ruchy tętnicze i n:aApóg - wy- 
razu mającego to samo znaczel1ie, a nadto określającego ruchy innych części ciała. Kole- 
kcya hipokratesowska zawiera również obserwacye częściowe, co prawda, i niezupełne ruchów 
fizyologicznych i patologiczny.::h systemu tętniczego. Lecz od tych szczegółów do znajomości natury 
pulsu, do zupełności badania go był skok ogromny, którego nie sądzono hipokratystom przebyć. 
Dopiero Praksagoras z KosS) (350 przed Chrystusem) sformułował pierwszy naukę 
o pulsie. Po nim Herofil 4 ) (okolo 300 r. przed Chr.) udoskonalił ją. Niestety zarówno jego 
pisma, jak Praksagorasa zaginęły. Podobny los spotkał rozprawy Bakchiosa z Tanagry (około 
200 r. przed Chr.), Asklepiadesa 5 ) (128- 56 przed Chr.) i Archigenesa 5 ) (I wiek po Chr.) 
traktujące o pulsie. Znamy je tylko z cytatów Galena albo z bardzo drobnych wyjątków. 
Jedynym traktatem dotyczącym pulsu i zacbowanym z epoki przed Galenem jest 
traktat Rufusa z Efezu (100 lat po Chr.). Został ogłoszony w XVI wieku po łacinie pod 
tytułem ,. Galeno ascriplus liber, Compendium pulsuu1n« przez braci Juntów (w ich wydaniu 
zbiorowe m dzieł Galena, wyd. siódme, libr. spur. fO 66), Także Chartier zamieścił go 
w 8wem wydaniu. W r. 1847 Daremberg ogłosił tekst grecki dołączając doń przekład fran- 
cuski i cenny wstęp 0). 
Ale oto zbli
a się ten, którego imię jest największej wagi w dziejach sfygmologii, 
Galen. Zapewne winien on dużo swym poprzednikom, ale nie ulega wątpliwości, że wzbo- 
gacil znakomicie własną wiedzą i własnem doświadczeniem dane przekazane mu przez jego 
poprzedników. W szeregu rozpraw usiłowal on dać całkowity podręcznik sfygmologii. 
Niestety Zl1aczna część tych rozpraw zaginęla, Nie posiadamy .jego komentarzy 
o Arcbigenesie (osiem ksiąg) o Erazystracie, o Herofilu. Pozostały nam tylko Jlf(łt "j,(łfim; 
acpvy!uoP (O stGsowaniu tętna), Jlf(łl 'C(vv acpvrw;w 'Colg fiaaY0f-tbOtg (O pulsie dla począt- 
kujących). Ilf(łt oWcpO(łCtg acpvnuup (O odmianach pulsu), Jlf(łt owyvwafwg acpvyw;w (O roz- 
poznaniu tętna), Jlf(łt 'C(vp f;P 'Coig acpvnWig atnwp (O przyczynach odmian tętna), Jlf(łl 
1C(łoyvlrJafwg acpvyp(;w (O prognozie pulsu) j wreszcie IVJ!oljJtg 1Cf(ł1 'Cwp acpvnw.jp (Przegląd 
nauki o tętl1ie). 
Mimo swej rozciągłości, prace te stanowią tylko część dzieł sfygmologicznych Ga- 
lena. Nadto są pisane w stylu dość trudnym, niekiedy nawet niejasnym. 
Iożna rzec o nich 
ze S trusiem: 
»Niektóre ustępy są ułamk0we lub zepsute, tak że darmoby się ktoś wysilał, aby 
je zrozumieć. Resztę nap
sał Galel1 z tym wyra
nym celem (nic ukrywa go), aby jeden 
raledwie na tysiąc czytelników mógł pocbwycić ich sens;).« 


l) H i P P o c l' a t e: O e u v l' e s c o m p l e t e s trad. Littre. Paryż 1839 1214. (Wstep Littr
go). 
') D a l' e m b e l' g w przedmowie do dziel Rufusa s. 7. - 
") Klihn: De Praxagora Coo Lipsk 1823. 
4) M a r x: H e l' o p h il u s, Karlsruhe 1838; D a l' e m b e r g: A n a t o m i e e t p h y s i o- 
log i e d' H {. l' o P h i l e (Eevue scicntif., 1880, t. XX, p. 12 i nas.). 
fi) B i a 11 c h i 11 i : L a m e d i ci n a d' A s c l e p i a d e. Wenecya, 1769; G u m p e l' t : 
Asclepiadis BithYl1i fragmenta. Weimar,1794. 
6) Ruphus d' Ephese: Traite sur le pouls. Paryż 1847. Niedawno holender 
8chultetus Aeneae dal nowe wydanie tego tekstu wraz z przekładem łacińskim (Leyden 1879, teza). 
') .Ars sph.ygmica, s. 3.
		

/00720.djvu

			.638 


Odcinek:. 


Zeszyt 9 


Skutek owej niezrozumiałości był ten, że w wiekach pogalenowskich dzieła poświę- 
cone sfygmice stawały się jeszcze mniej zrozumiałemi i coraz to krótszemi. Wówczas, tak. 
samo jak - dziś, autorzy przepisywali jeden od drugiego to( co podawali za swoje... i mniej 
jeszeze jal, dzisiaj było w zwyczaju sięgać do pierwszego zródła. W danym razie zresztą 
podobna' dążność b;yła utrudnioną w obec rzadkości rękopisów i trudności ich uzyskania. 
A zatem, gdy raz jakiś ustęp z dzieł Galena został źle zrozumiany lub źle stre- 
szczony, wchodził on do następnego streszczenia jeszcze bardziej niejasnym, potem trzeci lub 
czwarty autor, który streszczał streszczenie poplzec1nie, wypuszczał go. Dzieła o pulsie sta- 
wały się coraz ciellSzemi i 11areszcie doszło do tego, że niektóre z nich można było spisać 
na dłoni. 
Istotnie nic ciekawszego naprzykład nad małą rozprawę »Illnicha :ThIerkurego« l) która 
w stu wierszach streszcza zasady sfygmiki, albo nad podobne do niej streszczenia lekarzy 
salernital1 skicb u Henschla. 
Nie brak jednakże tym drobnym, jak kolibry, pracom dużych pretensyi. Jedna 
z l1ich na przykład 2 ) zajmuje dwie sh'onnice druku i nosi mimo to szumny tytuł: »Liber 
pu[suum«. 
Więc z jednej strony krótkość posunięta do śmieszności, z drugiej brak zdrowego sensu 
charakteryżują sfygrnologię, w chwili, gdy wystąpił Struś. 
(Ciąg dalszy nastąpi). 


x. Rozmaitości. 


Towarzystwo lekarskie Warszawskie po- 
daje do wiadomości, że nagroda pieniężna, 
w kwocie rs. 200, imienia Tytusa Chałnbiń- 
skiego, przyznaną zostanie przez Towarzystwo 
w rok\! 1909 za najlepszą pracę oQ'ginalną 
z dziedziny nauk leJmrskich lub pomocniczych 
w zastosowaniu do medycyny, ogłoszoną dru- 
kiem w języinl polskim w cZlli;ie od dnia 
l-go stycznia 1905 r. do 3l-go gTudnia 
1908 r. Ustawa kouJmrsL.wa i regulamin 
dopełniający żadnych innych ograniczeń 
w przyjmowaniu prac do ubiegania się o na- 
grodę nie zastrzegają. Autor, przesyłając 
pracę do Towarzystwa. na piśmie wyrazić 
winien, że ją do konkursu, o jakim mowa, 
przeznacza. Prace do konkursu składane byĆ 
mogą w ciągu lat: 1905, 1906, 1907, 1908 
i w ciągu Styczn;a 1909 r. na ręce sekre- 
tarza Stałego Towarzystwa. Ustawę i regu- 
la::nill konkursowy katdy w Kancelaryi Towa- 
rzystwa (uliea Niecała nr. 7) przejrzeć może. 
Sekretarz stały dr. med. A. Sokołowski. 
Towarzystwo lekarskie \IV arszawskie za- 
wiadamia, że w Październiku 1909 roku przy- 
znaną zostanie nagroda imienia A. B. Helbicha 
w kwocie rubli ] 50 za najlepszą pracę nau- 
kowo-lekarską, ogłoszoną w języku polskim 


w latach 1907 i 1908 lub w tychże latach 
w rękol)isie dla ubiegania się o nagrodę zło- 
żoną. Do nagrody kwalifikują się jed
'nie 
prace oparte na samollzielnych badaniach, 
które mogą się przyczynić do postępu wiedz
' 
lekarskiej. 
Komitet sądzący własnem staraniem bę- 
dzie usiłował zebrać prace odpowiadające wa- 
runkom konkursn j dla unilmienia jednak mo- 
żliwych przeocze(l, pl'osi autorów o składanie 
ich, najpóźniej do l-go marca 1909 roku, na 
imię Sekretarr.a stałego Warszawskiego Towa- 
rzystwa Lekarskiego, 
Autorowie, składający prace w rękopisie, 
mogą albo od razu ujawnić nazwisko, lub 
składać je w zamkniętej kopercie zaopatrzonej 
tem samem, co i rękOPIS, godłem. Koperta 
z nazwiskiem otworzoną będzie tylko w razie 
przyznania nagrody. 
Od ubiegania o nagrodę wyłąezone są 
prace, za które autorowie otrzymali już na- 
grodę pieniężną z którego bądź funduszu l1a- 
grodowego, będącego w zawiadywaniu War- 
szawskiego Towarzystwa LekarsJ,iego, 
Sekretarz stały dr. med. A. Dokołowski_ 
Towarzystwo lekarskie Warszawskie ogła- 
sza następujące ttmaty do nagrody konkur- 


1) ldeler Mediei graeci minores. Berlin, 1842, t. II, p. 254-6. 
2) Philm'eti: Liber pulsuum 00. Joannitius, \Venecya 1477. Rozprawka ta cieszyła siQ dużą 
poczytnością, Dodajmy, że De 11Wth
do rJU3delldi Aktuaryusza, Tetrabiblos Aecyusza, Epitome Pawła 
z Eginy i De natura /lOminis Nemezyusza (dokładne 'ńskazówki znajdzie czytelnik w bIbliografii) za- 
wierają również krótkie rozdziały poświęcone pulsowi. Trzy inne traktaty sfigmologicznc, o wiele wcze- 
śniejsze, mianowicie Egidyusza z Corbeil, Awiccnny i Savonaroli, rozbierzemy szczegółowo w roz- 
dziale następnym.
		

/00721.djvu

			Żeszyt 10 


Rozmaitości.. 


639 


sowej z funduszu zapisanego przez D-ra 'V a- 
lentego K(lczorowskiego. 
1) Badanie chemiczne płynu mózgordze- 
nimvego w stanie nonnaltJym i chorobowym. 
2) O znaczeniu rozpoznawczem niweczni- 
ków (Antikorper) w cieczy mózgordzeniowej 
dla diagnozy metasyfilitycznych chorób ner- 
wowych. 
3) O wpływie alkoholu na funlwye nerek. 
4) Doświadczenia psychofizyologiczne nau 
znużeniem uczniów w szkołach. 
G) Pomiary antropometryczne na uczniach 
szkół. ' 
6) Grz
 bck liszaja strzygącego (Tricho- 
phy ton tonSU1'ans i rnicrosporon Andouin'a), 
jego stanowisko biulogiczne i patologiczne. 
7) Związek anatomiczny i fizyologiczny 
pomiędzy frzysadką mózgową, gruczołem tar- 
czowym, nadnerczem i grasicą (część litera- 
cka). Zbadać, o ile stan chorobowy jednego 
z tych narządów wywołuje zmiany anatomi- 
czne i fizyologiczne w narządach pozostalych. 
8) Włókna Di1I:ck'a w ścianach naczyń 
krwionośnych, ich rola i zmiany, jakim ule- 
gają przy miażdżycy naczyń. 
9) Sprawdzić, o ile surc,wica krwi zwie- 
rząt, 11 których sztucznie został wywołany 
zastępczy przerost nerki, wpływa na powsta- 
wanie przerostu nerek u innych zwierząt. 
10) .Sprawdzić doświadczalnie, jakie ma 
znaczenie dla wątroby i dróg żólciowych łą- 
czenie jelita z przewodem wspólnym (Chole- 
dochoenterostomia), i z miąższem samej wą- 
troby (Hepatocholangioenterostomia). 
Termin nadesłania prac oznacza się do 
dnia 31 
Iarca 1909 r. Za najlepszą pracę 
napisaną na którykolwiek z tematów z liczby 
wyżej wymienionych, wyznaczoną jest na- 
groda 300 rubli. 
Rozprawa nagrodzona wydrukowaną bęuzie 
naliłalIem Tow. Lekarskiego, w 300 egzem- 
plarzach, które stanowić będą własność autora. 
Prace nadesłane być mają w rękopisach pod 
auresem Sekretarza Stałego Towarzystwa Le 
karskiego Warszawskiego (ul. Niecała nr. 7) 
z zachowaniem zwykłych form konkursowych, 
t. j. nazwiska autorów i miejsce ich zamie- 
szkania mają być podane w osobnych koper- 
tach zapieczętowanych, opatrzonych stoso- 
wnemi dewizami. 
Sekretarz stały dr. m8d. A. Sokołowski. 
Hr. Witold Skórzewski z lubostronia, wie- 
dziony względami filantropijnymi, w
'rabia we- 
dług metody przez siebie wynaleziouej bry- 
kiety z l i ś c i a Ż 
T w i c z n i. o w € g o (Euca- 
lyptus) , których dym, zawierający oleje ete- 
ryczne i kwas mrówkowy, posiada wybitne 
przymioty przeciwgnilne. Hr. Skórzewskiego, 
który jako rolnik jest zarazem sumienn
'm obser- 


watorem przyrody, naprowauził na myśl wJ'- 
zyskania własności dymu roślinnego szereg 
spostrze
eń, których słuszność potwierdziła ana- 
liza chemiczna. Podpadło mu przelIewszystkiem, 
że do wędzenia artykułów spożywczych używa 
się tylko dymu drzewnego i że ludzie mieszka- 
jący w domach bez kominów, guzie do opału 
także służy tylko drzewo, nigdy nie zapadają 
na suchoty. Kwa	
			

/00722.djvu

			6
O 


f Wiadomości osobowe. - Kronika żalobna. 


Zeszyt 10 


powetować; ko
zta uczenia się. Publiczność o tem 
nie ,,{ie, ani też, że nie brak nigdzie w Niemczech 
lekarzy. Wprawdzie w niektórych powiatach 
jest ich nie wielu; ale tam ledwo liczba., jaka 
jest teraz, się utrzyma, bo ! ludności mało 
i ekonomiczne położenie jej trudne. Wielu 
mlodych lelmrzy dla prędszego zarobku wy- 
biera sobie specyalność, ale po kilku latach 
poświęconych jednej wyłącznie gałęzi praktyki, 
zmuszeni są powracać do ogólnej, gdyż i w spe- 


eyalnych zawodach zbyt silną jest już konlm- 
renc
'a. Z tego powodu należałoby młodzież 
przestrzegać prżed zbyt licznem zgłaszaniem 
się do stndyów medycznych. 
W klinice chirurgicznej uniwerzytetuLwow- 
skiego wakuje posada elewa rządowego z re- 
numeracJ'ą 600 koron. Dyplom austryjaeki 
nie jest koniecznie potrzebny. Nadarza
ię 
okazya do wydoskonalenia się w chirurgii pod 
kierunkiem prof. R y d y g i e l' a. 


Wiadomości osobowe. 


Dnia 2 bm. odbyło 
ię w łleidelbergu uroczyste pożegnanie prof. Jurasza, urządzone 
przez uczniów znakomitego laryngologa i Towarzystwo Laryngologiczne południowo-niemieckie. 
Zeitschrift f. Laryngologie pisze, że przejście prof. Jurasza do IJwowa stanowi dotkliwą stratę 
dla rozwoju nauki w Niemczech. 
Mianowani nadzwyczajnymi profesorami docenci: Dr. Hunter, fizyolog w NmYJ'lU 
Yorku. Dr. Fischer, anatom-patolog w 1!'rankfurcie. Dr. Spratling, fizyolog w BaltimOl'e. 
Dr. Knopf, phisioterapellta w Nowym Yorku. Dr. Th. Thomas, chil'llrg w Li,'el'pool. Dr. Tóth, 
gil1ekolog w Peszcie. 
:ThIianowani zwyczajnymi profesorami: Prof. Biirgi, farmakolog w Bernie. Prof. Kleinhans, 
w miejsce pro£. Fl'an'JlIl
'go w Pradze. Prof. Bettmann, dermatolog w Heidelbcrgll. 
Powołani: Prof, Moeller, farmakolog z Gracu- do Wiednia. 


Kronika żałobna. 


t Ś. p. Dr. Wiktor Schrant 
jeden z najstał'szych członków \\" y działu lekarskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk 
w Poznaniu, urodził się w Skrzp11iach, w powiecie śremskim, 24 września 1847 roku. 
Nauki gimnazyalne pohierał w Trzcmesznie i Ostrowie, gdzie w roku 18G8 otl'zymał 
świadectwo (lojrzałości. Stnclyował w Gryfii i w Hali, gdzie 13 kwietnia 1874 zło:i.ył 
egzamin pa(1stwowy, a krótko potem rigorosum na podstawie pracy: »Die Cholera in 
ilu'er Verteilung auf die einzelnen Bezirke des preussischen Staates m
t Rilcksicht auf 
clie Bouenyerhiiltuisse«. Jako żolnierz jednoroczny odbył kampanię fmncuslią. Praktykował 
pierwsze pięć lat w Lwówłm, a potem przez lat 28 w Pniewach (powiat nowotomyślsl,i), 
gdzie Go śmierć zaskoczyła jak na posterunku żołnierza, przy łożu chorego w lazarecie, 
któremu najlepsze swe siły poświęeał. Praktyl,ą się ciesz
'ł nadzwyczaj obs7.erną, a mimo 
to brał nader czynny udział w życiu społecznem, jako dyrektor banku ludowego, rajca 
miejski, członek dozoru kościelnego i naj rozmaitszych Towarzystw. Cześć Jego pamięei! 


Dnia 19 wrzesnJa umarł naczelny lekarz szpitala św. Kazimierza w Radomiu ś. p. kol. 
Zygmunt Płużański, 66 lat, wychowaniec b. Szkoły Głównej w Warszawie, urodzony w ziemi 
Radomskiej, praktykował począt
owo w Koszycach, Ziemi Kieleckiej, potem w Przysusze, Ziemi 
Radomskiej, ostatnio w Radomiu. Cześć Jego pamięci! Rakowsl,i' 
t Dr. Michał Szurmiński w 62 r. Ż. w Sulmierzycach (K. Pozn.) t Dr. Józef 
Muszkat z Błonia (gub. Warszawska) w Warszawie. -1- Dr. Ludwik Oskar Borkenhagen 
w Warszawie. t Dr. Józef Ordyłowski w Dąbrowie (gub. Łomżyńska). 
i- Prof. H. Becquerel, znakomity fi7.yk i wynalazea promieni manowych (promienie 
Becquerel'a), które dozwoliły mał
onkom Curie wykryć radiu m i radioaktywność. Wraz 
z nimi odebrał w rolm 1903 nagrodę Nobla dla chemii. - t Pro£. G. H. Edebohls, znako- 
Illity ginekolog w Nowym Jorku. - t Prof. Tołoszynow, akuszer w Charkowie. - t Prof. 
ks. Tarchanoff, dawniejszy fizyolog w Petersburgu. - t Pro£. Tarchan-Murawow, dawnicjszy 
fizyolog w Petersburgu. - t Prof. Jakimowicz, dawniejszy histolog w Kijowie. 
Czcionkami Drukarni Dziennika Poznańskiego.
		

/00723.djvu

			Spis rzeczy: 


I. Prace oryginalne. 
Nowicki. Przycz yn ek do k azuis ty ki 
wrod z o li ego braku części j e li ta 
grubego 6,11 
Wł. Szmnowski. Spór o amerykańskie 
poC!hod zenie kiły 646 


II. Krytyczne zestawienia. 
Adolf Klęsk. Znieczulenie rdzeniowe 
(dokończenie) 6?j
 


III. Dział sprawozdawczy. 
1. Patologia ogólna. 
Borrel. Problem etyologii raka 655 
Schleip. O tworach pierścieniowatych wc krwi 
osobników anemicznych 656 


2. Medycyna wewnętrzna. 
Nenmann. O stosunku chorób stawowych 
do okresu przekwitania 656 
Steinit.z. Leczenie gośćca ostrego metodą Biera 
656 
Wick. O guzie Heberdena (zapalenie stawów 
zniekształcające) 657 
HaeseIin. Związek między dm;znicą oskrze- 
10w1!.i a obrzękiem płuc 657 
Marfan. O parciu tętnbzem w l)rzebiegu 
przewleklej gruźlicy płucnej 657 
A. Sołowcowa. Ciśnienie krwi w zapaleniu 
płuc 658 
.!. Exner i H. Heyrowsky. O patogenezie 
kamicy żółciowej 658 
A. Y. Halasz. O lewull)zur
Ti pukarIJlowej 
u chorych na wątrobę 658 
M. Herz. O leczeniu chronicznie chorych na 
seree w domu 668 
Grawitz. Uwagi o patogenezie i leczeniu cho- 
roby A(ldisona 659 
Heiłe. Etyologia i leczenie pooperacyjnych 
zaburzeń kiszkowych 659 
Colombo. O tedmice masażu wibracyjnego 
659 


3. Chirurgia. 

chwab. Przygotowanie chorycn do laparo- 
tomii 659 
Sternberg. Zakres operacyi ambulatoryjnych 
660 
Burkharclt. Badania nad działaniem czystego 
tlenu na rany i zakażenia 660 
Pochhammer. Tężec miejscowy i jego pow- 
stanie 660 
Malis. Rozpoznawanie skórne gru
licy przy 
schorzeniach ehirurgicznych 661 
Frangenheim. Działanie przeknvienia biernego 
w doświadczeniu na zwierzęciu 661 


Schnitzler. Przyczynek w sprawie raków 661 
Exner. O bezbarwnikowych mięsakach kiszki 
stolcowej 662 
'Vagner. O leczeniu gorącem powietrzem 
wiewiórowych zapaleń stawów 662 
Hashimoto i So. O leczeniu stawów wl'zeko- 
mych po ranach postrzałowych 662 
Lewandowsky. Rozpoznania ropnia mózgu 662 
W olf. O wynikach końcowych tracheotomii 
663 
Klallber. Postt;py w leczeniu zapalenia kiszki 
ślepej i otrzewnej 663 
Sonnf'nburg. O niektórych Krodkach pomo- 
cniczych wczesnego rozp;Jznania ostrego za- 
palenia wyrostka robaczkowego 663 
Haagn. Przypadek zakrzepu w obrębie żyły 
krezkowej górnej wyleczony operacyjnie 664 
V oeckler. O pierwotnym raku v.'Yrostka ro- 
baczkowego 664 
Capek. Dalsza modyfikacya przy operacyi ana- 
stomozy jelit, resp. anastomozy jelit ze żo- 
łądkiem 664 
Lotsch. Podskórne pęknięcie śledziony i le- 
czenie tego
 664 
Obermi111er. Przerwanie ostrego zapalenia ucha 
środkowego 664 
Bayer. Rozciągnięcie gruczołn krokowego 665 
Braatz. Chirurgiczne leczenie krwawnic 665 
Teleky. Przyczynek do leczenia fosforowej 
martwicy 665 
Frank. W sprawie orzeczeń przy złamaniach 
szyjki uda 665 
Creite. O zapaleniu palców na tle kiłowem 
665 
4. Położnictwo i choroby kobiece. 
B. S. Schultze. Trwanie ciąży, ostatni peryocl 
i cza<; zastąpienia 665 
Heil. Torbielowaty naczyniali chłonny tułowia, 
jako przeszkoua porodowa 665 . 
Felix Jacobi. Przebieg porodu przy zwężonej 
miednicy 666 
Arturo Brun. Doświadczenia z rozszerzadłem 
Bossiego 666 
G. Brunet. Rzucawka porodowa bez drgawek 
666 
Wiesner. Obłnszczenie nerki sposobem Ede- 
bohlsa przy leczeniu eklampsyi 666 
J. :MUller. Trzy przypadki pęknięcia środko- 
wego międzykrocza 667 
P Eorte. Dwa l'zadkie obrażenia dziecka, po- 
wstałe przy wydobyciu go 667 
:Martin. W sprawie leżenia w połogu 667 
Alfred ,. Valenta. Zaszycie pochwy z po- 
wodu braku ściany pęcherza wielkośei dłoni 
po porodzie, następne trzebienie, wyzdro- 
wienie 667 
.Ma.x Stolz. Krwiak sromu i pochwy poza 
porodem 667
		

/00724.djvu

			Scholtz. Choroby płciowe a małżeństwo 667 
Hitschmann i Adler. Dysmenorrhoea mem- 
branacea 668 
K. Hegar. Badania anatomiczne macic dzie- 
wiczych, ze szczególnem uwzględnieniem po- 
wstania eieśni 668 
F. Heymann. Przebicie maCIcy narzędziami 
prawdziwe i wrzelwme 668 
Cramer. Zejście śmiertelne po zastosowaniu 
atmokansis 669 
Robert Steru. O tak zwanej torebce mięśnia- 
ków 669 
Fritz Weisswange. Rak sromu 669 
Konrad. Postępowanie przy raku macicy 669 
Fromme. Wpływ cystoskopii na prognozę ope- 
raCYI raka macicy drogą laparotomii 670 
Kehrer. Rak pierwotny trąbki 670 
Alberto Ravano. W spra-wie częstości wystę- 
. powania złośliwych guzów jajnika 670 
Sitzenfrey. Obustronna puchlina trąb kowa 7. zu- 
pełnie drożnem światłem jajowodu i otwar- 
tem ujściem brzusznem i macicznem, przy 
ślm\aku wrzekomym otrzewnej. Zarazem 
przycznek do następowego zwyrodnienia ślu- 
zakowego wrzekomego jajnilm 670 
Jaschke. Zastoina jalw środek pobudzający 
'wydzielanie mleka 671 
Lennhoff. W sprawie hygieny brodawek sut- 
kowych 671 
]\1. Ogata. Pomiary miednic żywych japonek 
671 
K. Franz. W sprawie rozwoju miednicy ko- 
stnej po porodzie 6 i'1 
Pankow. Zapalenie wyrostka robaczkowego 
u kobiety i znaczenie tego dla narządu 
płciowego 671 
Ludwig Seitz. Kształt moczowodów, specyalnie 
u płodów i noworodków 672 
Lothar Austerlitz. Kurcze odźwiernika ule- 
czone eumydrJ'ną 672 


5. Choroby dzieci. 
P. Seter. Spostrzeżenia nad zaburzeniami rów- 
nowagi białkowej u ssawców 672 
Fr. Haussay. Irygacye jelit z wil1a czerwo- 
nego przy leczeniu biegunek dziecięcych 672 
E. Goujoux i Ed. Box. Przypadek prawdzi- 
wej colitis u ssawca 673 
Bólmy. Przyczynek d3 zwolnienia ruchów 
serca (bradykardia) w zapaleniu wyrostka 
robaczkowego u dzieci 674 
P. Schlippe. O stosowaniu l)yocyanazy w bło- 
nicy i o żywotności pałeczek Loefflera 674 
S. Veras. O przypadku konwulsyj z l1admierną 
ciepłotą w przebiegu koklusu 675 
A. Iwanowa. Leczenie zaburzell krwiobiegu 
po zatrueiu jadem błoniczl1ym 675 
]\1. 
L Oda et Sam'an. Przypadek nadmier- 
nej gorąc7 ki w przebiegu odry bez żadnej 
lwmplikacyi 675 


Heimann. O leczeniu drgawek dziecięcych 
przy pomocy atropiny methylobrolllowej 675 
Spielhoff. Doświadczenia z pokal1l1ami ubo- 
gimi w sól przy wyprysku, ogniku, i świą- 
dzie niemowląt 676 
Heim i J ohn. Wewnętrzne stosowal1ie roz- 
czynów soli przy leczeniu ostrydI zaburzeń 
w odżywieniu w wieku nie!nowlęcyul 676 


6. Choroby skórne i weneryczne. 
Lanz. Dwuczasowa prostatektomia przy miej- 
seowe111 znieczuleniu 676 
E. R. W. Frank. O stosowaniu Bier'a prze- 
krwienia zastoinowego w urologii 676 
Orłowski. Rzeżączkowy katar następczy 676 
F. Pincus. Przyczynek do statystyl,i zakaże- 
n,ia rzeżączkowego 676 
B. Drobny. Ciała obce w cewce moczowej. 
A. Busch i E. Gumpert. Jodomenina, nowy 
wewnętrzny przetwór jodowy 677 
Notthaft. O epidemii świądu, występująeej 
w lecie. :wywołanej przez Leptus autulll- 
nalis 677 
H. Nothen. O zatruciu rezorcyną przy zew- 
nętrznem stosowaniu 677 
.TuL Friedlander. Przyczynek do znaj0ł110SCl 
jednostronnego nadmiernego pocenia się 677 
Wichllam i Degras. Leczenie blizn radem 
677 
Fr. Bering. Zasady leczenia chorób skórnych 
za pomocą promieni Roentgena 677 


7. Choroby oczu. 


Kormann. Odczyn oczny w gruźlicy organów 
płciowych 678 
JYIerol1i. O odczynie ocznym przy durze brzu- 
sznym 678 
Fehsenfeld. O odczynie ocznym w gTuźlicy 
i jego stosunhl do wynilm sekcyi i wsh'zy- 
kiwań tuberkulil1Y 678 
Kitamura. W sprawie operowania zaćmy u oso- 
bl1ików dotkniętych cukrzycą 678 
Lundsgaard. Uwagi co do leczenia jaglicy 
skoneentrowanem światłem według sposobu 
Finsena 678 
Wirtz. Wyhodowanie prątlrów tężca i siedmiu 
innych drobnoustroi z zapalel1ia ropnego 
ealej gałlri po uderzeniu batem 679. 
Irena J\Iarkbreiter. O zmianie powiekowej z po- 
wodu noszenia złej protezy 679 
Isaacs. Jaskra w następstwie pęcznienia zaćmy 
starczej 679 


R, Choroby nerwowe i umysłowe. 
Troemner i Preiser. . O złamaniu stopy jako 
wczesnym objawie .wiądu rdzenia 679 
Barąez. Leczel1ie rw
'. kulszowej .przez uwol- 
nie nerwn .od zresztów.. 679
		

/00725.djvu

			Laignet-Larastine. Zmiany w psycl1ic
 na ęku- ! 10. HygiJma. 
te
 w
liwej . czynn
ści 
Tuczołów 
 w
'dzió-
. E: Grossm;1lln. O, kilku 
 Qowych 
przyc
.rnach 
la].ącycb na "ewuąhz 6, 8. ._olo:wic.f.. w przemyśle G85 
9. Choroby krtani, uszu i nosa. 
Tadeusz Dembiński. O' z a c h o w a w c z e m . 
leczeniu przewlekłych zapaleń 
ropnych uch..a środkowego 681 
H. Halasz (ThIiskolez.) Wartosc parcia ujemnego 
(ssania) w leczeniu chorób ucha i nosa 684 
Isemer. Dalsze klinicze doświadczenia nad le- 
czeniem ostrego ropienia usznego za pomocą 
przekrwienia zastoinowego metodą Biera 684 
'Vinkler. O otworze zausznym po dokonanem 
zupełnem oddłutowaniu i o jego plastyce 684 
Lucae. Wyleczenie pierwotnego raka przewodu 
usznego 684 
Herschel. Aparat oziębiający i jego zastoso- 
wanie przy ostrem zapaleniu wyrostka sut- 
kowego 685 
Sugar. O wewnętrznem leczeniu przewlekłych 
nieżytów ucha środkowego 685 


V. Ruch W To
arzystwach. 


Sprawozdanie z posiedzenia Wydziału lekar- 
skiego Tow. Przyj. Nauk 686 


VI. Odcinek. 


Włodził-ci.erz Bugiel. N a s z n a j z n a k o m i- 
tszy leka.rz Odrodzenia, Józef 
S t ru fi (1510-1568) (ciąg dalszy) 686 


VII. Rozmaitości 694 


Wiadomości osobowe 696 


Kronika żałobna 696 


Wydawnictwa Gazety le'karskiej w. Warszawie. 
L Farmakologia, przeklad dziela profesorów Kotll11agcl'a -t Rossbach'a. Cena Rb. 6. z przyselą 
Rb_ 6 kop. 50 (wyczerpane). 
Choroby serca, przez Oskw'a TVidmana. Dzielo oryginalne, opatrzone licznymi drzeworytami 
w tekscie. Cena Rb. 3, z przesyłką Rb. 3 kop. 50. . 
KS;
J!a Pa
i2tkoW'a. ""Dólncmi "iła.mi "pisana. naizacnieiszemu 
'l:istrzowi. Profesorowi 
DuktorowI lie<.iY"YlJJ Hem'YKuwi. .Huyeruwl., n .1wudZlel5WplęcloletnI>t ruc:lIlłć<;> illuzułnt;j h i1zy- 
tecznej pracy obchodzącemu, w ofierze złożona przez wdzięcznych uczniów i przyjaciól Jego, 
współwlascicieli Gazety Lekarskiej. 'Warszawa 1884 r. 
wyczerpane). . 
4. Psychiatrya, przez D-ra Rothego. Dzielo oryginalne. Cena Rb. 1 kop. 80, z przesylką Rb. 2. 
"5. Grzybki chorobotwórcze, napisał Dr. JJIaryan Jakou'ski. Dzielo oryginalne z 7 tablicami 
litografowanemi i 11 drzeworytami w tekscie, Cena Rb. 2, kąp. 50, z przesylką Rb. 2 kop. 75 (wyczerp.) 
6. Terapia ogólna, ze szczególnem uwzględnieniem chorób wewnętrznych, Odczyt proE. F. A. 
Hoffillan'a, Cena Rb, 4, z przesylką Rb. 4 kop. 50 (wyczerpąne.). 
Nauka o chorobach narządów trawienia, przez Dra Mikołaja Ręjclnnana. Cena 
Rb, 1, z przpsylką Rb. 1 kop. 50. 
Dyagnostyk a r6żniczkowa chorób wewnętrznych. Dzielo oryginalne przez Dra 
TVładysłmca Biegwlshego, lekarza szpitala N. M. P. w Częstochowie. Cena Rb.;$, z-przesylką Rb. 
3 kop, 50 (wyczerpane). ' . 
Dyagnostyka chirurgiczna. Dzielo.oryginalne przez Romana Jasińskiego". chirurga 
szpitala dla'dzieei w Warszawie, Cena Rb,.3, z przesyłką Rb. 3 kop. 50. . '__ 
Dyagnostyka różniiczkowa chor.ób wewnętrznych, przez.. Dra TVładysławq Bie- 
!/fl11sbiego. lekarza szpitala N. M. P. w Częstochowie. "Vydanic drugie opatrzone drzeworytami 
w tekście, ponownie przez autora opracowane i powiększone dodatkiem części pierwszej. ,,(:ho- 
roby górnego odcinka dróg oddechowych" przez Dra Alfi'eda Sokołowsk£ego, ordy:- 
natom szpitala Św, Ducha w Warszawie, Cena Rb. 5 kop. 50. 
Historya - Gilles de la Tourette -- w opracowaniu A. Puła:wskiego. Cena Rb. .2 kop. 70 
z przesylką Rb. 3. 
Wykłady o chorobach zakażnych ostrych przez TV/. Biegańskiego. 
Tom pierwszy, Cena Rb. 4 kop. -, z przesylką Rb. 4 kop. 50. 
Tom drugi. Cena Rb, 4 kop. 50, z przesylką Rb. 5. 
Wykłady chorób dróg oddechowych przez Dra A. Sokolou'skiego 
L Choroby tchawicy i oskrzeli (z 3.ma rysunkami w tekscie). Cena Rb. 2 kop. 
40, Cena w oprawie Rb. 2 kop. 80, Prze
yłka kop. 40. . 
II. Choroby płuc. Cena Rb, 3, w oprawie Rb. 3 kop. 50. Przesylka kop. 50. 
III. Cz. 1. Choroby opłucnej i śródpiersia. Cz. 2. Suchoty płucne. . Cena 
Rb. 5, w oprawie Rb. 5 kop. 00. Przesylka kop. 60. 
Dyagnostyka anatomo-patologiczna, przez Dra. Zdx. Dmoclwwsk'iego,
, prosektor&. 
Uniwers. 'Warszawskiego, Cz, 1. Klatka piersiowa. Cena Rb. 3, na papierze kredowa- 
nym Rb, 4. Przesylka kop, 50. . ' ' 
Podręcznik położnictwa dla lekarzy i studentów 
 G. Vogel'a w tlomaczenl,il po
skiem 
ZqV"jgbMtma q' POJl1da, z 214 rysunkami w tekscie. Cena Rb. 4, z. przesylką Rb, 4 kop. 50. 
Metody badania i miejscoy.rego lecżenia chorób krtani przez Dra 1. :Herynga, 
z 137.rys.unkam.i w tekscie i J...IIll1 "tablicami. Cena Rb. 4, z pr.zesylką....Rh. .4Jrup
.5..Q. 


2. 


."3. 


,., 
l. 


8. 


9. 


10. 


11. 


12. 


]3. 


14. 


15. 


16. 


'",
		

/00726.djvu

			W Odł
 Sa I cbruńs
a'" Qb'erbrunnen': 


.. 


znana lekarzom od r. 1601 jako pierwszorzędne alkaliczne źródło. Wskazania: zachorzenia 
narządów oddechowych, trawienia i moczowych; podagra, cukrzyca, astma, 
Sprzedaż we wszystkich aptekach i składach wód mineralnych w kraju i za granicą. 
Wysylka książęcych wód mineraIn. z Ober-Salzbrunn, Gusta w Strieboll, Bad Salzbrunn n. Szl. 
-- 


j«at'ienba
 

:s
m'::'









I
 
Powrócił do S'an Remo 
Dr. B. LANDAU, lekarz-polak 
od roku 1900-ego tam:te praktykujący 
ulica Vittorio Emanuele 30. 


ww....
.





. 
Słownik ltkarski polski 


Opracowali z polecenia Towarzystwa lekar. krak. Dr. Tadeusz Browicz, Stanisław Ciechanowski, Sta- 
nisław Domański, Leon Kryński, przy wspóludziale Tow. lek. warsz., Wydzialu lek. Tow. przyj nauk 
w Poznaniu, orąz wielu lekarzy i przyrodn. pol. Kraków. 1905. NakJadem Tow. lek. kr
k. Wielka 
16°, stron X+762, Cena w Austryi za egzemplarz trwale oprawny 20 koron, z przesylką pocztową 
21 koron. W Niemczech za egzemplarz trwale oprawny 20 Marek, z przesyłką pocztową 21 Marek. 
W Warszawie Rbs. 8,50. 
Do nabycia w Administr. "PRZEGLĄDU lEKARSKIEGO" Kraków, Wielopole 4. 
W Warszawie skład główny w księgarni E. WENDE i Sp., 
w Poznaniu w Eksped. Nowin lekarskich i we wszystkich księgarniach. 



 
a

fla
łl

a
a 


Extractum China e IIAIIIIIIIG 


w praktyce! 


Wskazania: I Dla 
Brak apetytu niedokre- Zdrowienie (rekonwale- Pr ywatneJ ' kt k " 
wnych. scencya). pra y I. 
Brak apetytu skrofulicz- Nerwowa dyspepsya. I 
DYC
 i gruźliczych.. Wątłość. żołądka. Kasowej praktyki! 
Ostry l przewlekly me- Alkoholizm. 
żyt żołądka. Womity w czasie ciąży. 
Choroby gorączkowe i Zółtaczka zaswinow.'. 

ierpienia spowodowa. Dyspepsya spowodo ;;a- 
ne fanami. na Hg. i Jk. 


Dla 
Biednych! 


Najlepsze stomachicum ! 


Znakomite 


wdzialaniu! 


Ustalone 


Tanie 


w używaniu! 


Do nab y cia ])r U 1I ann ' lng fabryk:ł przetworów 
· 1\. I" 'chinowych, 
we wszystkich aptekach! DEN HAAG (Holandya). 


Próby i literatura 
bezpłatnie I