/00243.djvu

			Zeszyt 4. 


Poznań, w Kwietniu 1908. 


Rok XX 


NOWINY LEKARSKIE 


. 


I. Prace oryginalne. 


Hernia inguinalis supravesicalis 
podal 
K. Kostanecki. 


W zimie r. szk. 1905/6 znalazłem przy sekcyi zwłok mężczyzny pięćdziesięciokilkoletniego 
przepuklinę w okolicy pachwinowej, która, jak się przy bliższem badaniu okazało, różniła się prze- 
biegiem swym od przepuklin, ki;óre zwykliśmy w tej okolicy spotykać. 
Aby zrozumieć, na czem odrębność jej polegała, musimy najpierw uprzytomnić sobie po- 
krótce stosunki przedniej ściany brzusznej w miejscu, w k1:órem przepukliny pachwinowe występują. 
Pragnąłbym zaś przy tern zwrócić takie uwagę na pewne zamięszanie i pewne wadliwości 
w dotychczasowem słownictwie tyczącem się przepuklin pachwinowych i w,.kazać na dąiności kon- 
sekwentnego ujednostajnienia tegoi na podstawie ściśle anatomicznej. 
Wiadomo, iz dolną część przedniej ściany brzusznej tui ponad więzadłem pachwinowem 
(lig. inguinaIe s. Pouparti) przebija u mężczyzny skośnie sznur nasienny (funicuIus spermatic'lls), 
li kobiety więzadło obłe macicy (ligamentum teres uteri); przestrzel l przezeń zajętą nazywamy ka- 
nałem pachwinowym (canalis inguinalis), początek jego zwrócony ku jamie brzusznej nazywamy 
obecnie wedle nowego słownictwa anatomicznego pierścieniem pachwinowym brzusznym lub podotrzew- 
nym (annulus ingU'inalis abdominalis s. subperitonaealis), a otwór w rozcięgnie mięśnia skośnego ze- 
wnętrznego (aponeurosis m. obI. abd. externi), zatem miejsce, w którem sznur nasienny względnie 
więzadło obłe macicy opuszcza ścian«:; brzuszną, dąząc do worka mosznowego, względnie do warg 
sromowych, pierścieniem pachwinowym podskórnym (annulus inguinalis subcutaneusJ; [nazwy te mają 
zastąpić dawne nazwy: pierścień pachwinowy wewnętrzny i zewnętrzny (annulus inguinalis internu 
et externus) l) lub też używane przez niek'tórych autorów nazwy: pierścień pachwinowy tylny i przedni I. 
Na ryc. 1 wykonanej z pewnemi zmianami na podstawie ryciny z anatomii topograficznej 
J o e s s e l a i Wal d e y e r a widzimy dolną część przedniej ściany brzusznej męskiej od tyłu. Ry- 
sują się na niej podłużne fałdy, wywołane tworami biegnącymi pod otrzewną, a między tymi fał- 
dami widzimy wyraźne zagłębienia. W środku przebiega pasmo tkanki łącznej, t. j. więzadło pę- 
cherzowo-pępkowe, (h"g. usico-umbilicale s. ligamentum umbilicale medium), które powstało z za- 
nikłego moczownika (urachus), przewodu omoczni (allantois); do boku widzimy wystęIJujące z mie- 
dnicy małej i po skrzyzowaniu się z więzadłem pachwinowem ku. pępkowi zdążające więzadła pęp- 
kowe boczne, (lig. umbilicalia lateralia), 2) które powstały z zanikłych t«:;tnic pępkowych, a dalej 
jeszcze do boku przebiegają ku górze, krzyżując się z więzadłem pachwinowem, odchodzące od na- 
czyń biodrowych (vasa iliaca) naczynia nabrzuszne dolne (msa epigastrica inf). Zarówno więzadła 
te, jako też naczynia wytwarzają w otrzewnej indywidualnie mniej lub więcej wyraźne faldy, l)lica 
usico-umbilicah"s s. plica umbilicalis m edia, 3) następnie po każdej stronie pUca umbilicalis late- 
ralis i pHea epigastrica. Faldy te pozwalają nam podzielić dolną część przedniej ściany brzusznej 
na trzy lekko się zaznaczające zagłębienia: 1) pomiędzy pHca umbilicalis media i plica umbili- 
calis latemHs znajduje się zagłębienie ponadpęcherzowe fovea supra'Cesirolis, 2) pomiędzy plica 


') Nnzwy: annuius internlts et externllS są dwuznaczne i dają latwo powód do nieporozumienia; 
są one bowiem słuszne tylko wówczas, jeśli uwzględnimy odległość od wnętrza jamy brzusznej w kie- 
runku od tyłu ku przodowi, natomiast jeśli bierzemy na uwagę odległość od płaszczyzny pośrodkm\ej 
w kierunku do boku, w takim razie wprost przeciwnie: pierścień pachwinowy podskórny trzebaby na- 
zwać pierścieniem wewnętrznym, a pierścień podotrzewny zewnętrznym. Prócz tego szczególnie w od. 
niesieniu do dotychczasowych nazw przepuklin pachwiJ;lOwych: herniae internae i herniae externac stają 
się nazwy te łatwo p3wodem zamięszania. 
2) Nazwa lig. vesico-'Umbilicalia lateralia, często więzadłom tym nadawana. jest fałszywa. 
gdyż nie mają one żadnego związku z pęcherzem moczowym, a tylko w stanie większego wypelnienia 
pęcherz moczowy do nich się zbliża i wówczas pozornie zdają się one zdążać od pęcherza moczowego do pępka. 
3) Plien urachi u niekt6rych autorów. 


1
		

/00244.djvu

			194 


K. KOctanecki: Hemia inguinalis supravesicalis. 


7.:eszyt 4 


umbilicalis lateralis a plica epigastrica zagłębienie pachwinowe dośrodkowe, forea ingui nalis me- 
dialis, a 3) na zewnątrz od plica epi-ąastrica zagłębienie pachwinowe boczne, fovea in-ąuinalis late- 
ralis) J), to ostatnie zagłębienie w miejscu skrzyżowania się więzadła pachwinowego i naczyń nabrzu- 
sznych odpowiada pierścieniowi pachwinowemu podotrzewnowemu (annulus inguinalis abdominalis) 
czyli wejściu do kanału pachwinowego. ' 
. W.iadomo, iż przepukliny. pa
h,:inowe, .więcej rozw,inięt
 (herniae. completae») opuszczają 
przedmą śCIanę . brzuszną przez pIerśCIen pachwmowy podskorny, -) natomiast różnić się mogą mię- 
dzy sobą- we
le t
?
, w które
 miejscu. wtłaczają się 
 przedn
ą ścianę brzuszną od strony jamy 
brzusznej. l\llano.wlcI
 przepukImy pachwmow
 mog
 :dą
ac 
u pIerścieniowi pachwinowemu podskór- 
nemu: albo wYPJchaJąc przed sobą otrzewną l pOWlęZ mlęśma poprzecznego w przestrzeni, którą na- 


Pliea urnbiliealis latemlis 
(Lig. umbilieale lulerale) 


Hi,. ,pi9mf'';M
 
t
 


Pliea umbiliealis media 
(L1!;. urnbilicale medium) 


1'.1. iliaeus 


Lig. blguinalc 


Ner/:. fernoralis 
Art. iliaea e.rt. 
Vena iliaea ext. 


-,., 
""'"7 . .. r Fovea inguinalis 

 latC1.a1i
 
Jo =; 

." 
_a _"" 

 medialis 
Fovea supravesiea11.s 
Vesiea 1trina:ria peritona.eo obtect(
 


lL 


Dl/ctus tk/erenos 


Art. umbiliealis 


Rycina 1. 


zwaliśmy (m.ea i'fJguinalis medialis, któremu to zagłębieniu do przodu topograficznie odpowiada 
właśnie pier{;cieil pachwinowy podskórny; albo tei worek przepuklinowy tworzy się na zewnątrz od 
naczyń nabrzusznych w t. zw. /ovea inguinalis lateralis, wstępując do kanału pachwinowego i dą- 
żąc tą drogą do pierścienia pachwinowego podskórnego. 
Od czasu H e s s e l b a c h a noszą pierwsze z tych przepuklin nazwę: ll£rniae intemae, 
drugie herniae externae3),
 zależnie od tego, czy przebiegają ku środkowi Jub do boku od naczyń 
nabrzusznych ('[Usa epigastrica); obok tego spotykamy w literaturze dotychczasowej nazwy: dla pierw- 
szych: herniae directae (przepukliny". bezpośrednie), dla drugich: 4 ) herniae indireetae s. obliquae, 
s. herniae canalis inguinalis (przepukliny pośrednie, skośne, przepukliny kanałowe). 


l) Nazwy te mają zastąpić różne- inne, dawniej stosowane nazwy, i tak: zagłębienie ponadpę- 
cherzowe (fovea supravesicalis) niektórzy autorowie nazywają fovea ingnina1is interna, albo intima, albo 
pubovesiealis, albo też interligamentosa, zagłębienie pachwinowe dośrodkowe (fovea inguinalis 'fYI£dialis) 
nazywają fovea inguinalis interna albo ;'mOOia, zaglębienie pachwinowe boczne 10vea externa. 
") Przepuklinę, która dopieroizaczyna się wtłaczać°,-w;!icianę brzuszną, nazywają autorowie her- 
nia .,ineipiens, także hemia aperturaa eanalis inguinalis, lub pointe d' Iwrnw (Malgaignel. O ile przepu- 
klina nie wyjdzie jeszcze poza pier:3cień pachwinowy podskórny,. tylko wszedłszy przez pierścień pachwi- 
nowy podotrzewnowy do kanału pachwinowego na razie w nim pozostaje. nazywamy ją herni(
 ineom- 
pieta; stosowane przez niektórych autorów nazwy: hernia interstitialis albo: przepuklina kanalowa (Ka- 
nalbruch) są mniej odpowiednie ze względu na to, że inni autorowie używają ich już dawniej winnem 
znaczeniu, dla oznaczenia innego rodzaju przepuklin, mianowicie nazywają I-rzepuklinami kanałowemi, 
jak zaraz zobaczymy, Jwrniae inguin. laterales s. obliquae s. indireetae, a przez Jzern-iae interstitia1es 
rozumieją niektóre rodzaje przepuklin:śródściennych, t. zw. he>.niae intraparietales, o których potem bę- 
dzie mowa. 
3) Jak powyżej akcentowałem, nazwy-=- te- 'zestawione z dotychczas zwykle uzywanemi na- 
zwami pierśc
eni pachwinowych, prowadzą łatwo do nieporozumieii; jest to wadą słownictwa, jeśli trzeba 
zwracać uwagę, że herniaf! inguina1es externae, a nie interna e wnikają w annulus inguinrdis interlllls. 
4) Te przepukliny dzielimy znowuz, jak wiadomo, na wrodzone i nabyte (!terniae eongenitae et 
aC'luisitae). .
		

/00245.djvu

			e
zyt 4 


- K. Kostanecki: Hernia inguinalis suprayesicalis. 


195 


Wal d e y e r l) prolJonuje, mem zdaniem bardzo słusznie, aby ze względu na to, ze prze- 
IJukliny te zasadniczo różnią się między sobą wedle tego, któremi wrotami od wewnątrz wtłaczają 
się w ścianę brzuszną, uwidocznić tę topograficzno-anatomiczną różnicę w samej nazwie, i dla prze- 
puklin, oznaczanych dotychczas jako herniae inte:rnae s. directae przyjmuje on nazwę: herniae in- 
gmnales mediales, przepukliny pachwinowe przyśrodkowe, dla przepuklin pośrednich, skośnych (her- 
niae inguinales indinctae, obliquae), nazwę: herniae in!l/.linales late:rales, 2) przepukliny pachwi- 
nowe boczne. Nazwy te, ściśle naukowo uzasadnione, tem bardziej, sądzę, przyjąć się' powinny, 
ze nie mogą one, jako zupełnie niedwuo;naczne, dawać powodu do zadnego nieporozumienia, a przy- 
tem w nazwie samej zawarte jest przypomnienie, przez które zagłębienie ponad więzadłem pachwi- 
nowem (frYL"ea inguin. ?nedialis resp. late:ralis) przepuklina dostaje się do .ściany brzusznej. Rycina 2 



 


/( 


? 



 


'-..'\ 


.,:; ...- 


., 


\., 


Rycina 2. 


przedstawia przednią ścianę brzuszną, w której wytworzyły się worki przepuklinowe, po stronie lewej 
hemia. inguinalis lateralis, po stronie prawej hemia inguinalis rnedialis. 
Zagłębienie, leżące po obydwóch stronach przyśrodkowo od tych dwóch zagłębieli, t. j. za- 
głębienie ponadpęcherzowe, fOl:ea suprm.csicalis, pomiędzy ligamentu?n urnbilicale medium a liga- 
mentu1Il umbilicale latemle) zwykliśmy uwazać za miejsce nie mające zadnego znaczenia dla IJrze
 
puklin, ponieważ w ścianie brzusznej przebiega tu mięsień prosty brzucha, m. rettus abdominis, 
tworzący mocną zaporę nawet w razie silnego naporu tłoczni brzusznej, dla tego t-eż w podręczni- 
kach chirurgicznych, z wyjątkiem bardzo niewielu, zagłębienie to w odniesieniu do możliwosci po- 
wstawania przeIJuklin nie jest brane zupełnie w rachubę. 
To tez znalazłszy przy ćwiczeni.ach sekcyjnych w roku przeszłym na zwłokach męzczyzny 
pięćdziesięciokilkoletniego w okolicy pachwinowej ponad więzadłem pachwinowe m (Pouparta) mały 
guz, podejrzywaliśmy w nim zwykłą przepuklinę pachwinową przyśrodkową (hernia inguinalis me- 
dialis s. irdema s. directa). Po otwarciu jamy i odchyleniu przedniej ściany brzusznej ku dołowi 
istotnie znaleźliśmy torebkowate zagłębienie otrzewnej, ale natychmiast zwróciło uwagę naszą, iż 
worek przepuklinowy zajmował miejsce nie między więzadłem pępkowem bocznem i naczyniami na. 
brzusznemi, jak się tego spodziewaliśmy, lecz więzadło pępkowe boczne było zepchnięte do boku, 
a ku środkowi od niego znajdowało się wejście do worka przepuklinowego, ograniczone ku wewnątrz 
doŚĆ ostro w powłokach brzusznych rysującym się brzegiem mięśnia prostego brzucha. Skutkiem 
tego przesunięcia się więzadła pępkowego bocznego zagłębienie ponadpęcherzowe «(orea supmvesica- 
hs) było w tym razie, jak to na rycinie 3 uwidoczniono, poszerzone, a zagłębienie pachwinowe 
dośrodkowe (fo-VUt inguinalis media lis) odpowiednio węższe; gdy natomiast przy zwykłej przepu- 
kImie pachwinowej dośrodkowej (heTnia inguinal"is rnedialis s. di1.ecta) poszerza się zagłębienie 
pachwinowe duśrodkowe kosztem zagłębienia ponad pęcherzowego, gdyż więzadło pępkowe boczne zo- 
staje zepchnięte w kierunku dośrodkowym aż ku linii, w której brzeg boczny mięśnia prostego brzu- 
cha tworzy zaporę dla dalszego posuwania się worka przepuklinowego. 


1) Ueber die Entstehung der Hernien und deren Bedeutung fUr die gerichtsarztliche Beur- 
teilung. Verh, d. Berliner med. Gesellschaft, Deutsche medicinische Wochenschrift 1904 Xr. 15, i Eini- 
ges ueber Hernien, Gedenlrschrin £lir Rudolph v. Leuthold, Berlin, 1906. 
2) Pip.l'\vszy raz spotykamy, o ile stwierdzić moglem, nazwy: h('j.nia 'ing!tina'i
 medialis et 
lateralis li G e g e li b a u r a (Lehrbuch der Anatomie des Menschen). 


13
		

/00246.djvu

			196 


K. Kostanecki: Hernia inguinalis suprayesicalls. 


Zeszyt 4 


Badając przebieg worka przepuklinowego, można było wyraźnie stwierdzić, iz zdążał on kH 
pierścieniowi pachwinowemu podskórnemu i przez niego na zewnątrz się wydostawał, czyli innemi 
słowy przepuklina ta miała zupełnie cechy przepukliny pachwinowej dośrodkowej (hernia in-ąuinalis 
'l1ledialis s. directa), z tą tylko róinicą. ie wydostawała się zamiast do boku, do środka od więzadła 
pępkowego bocznego. Ponieważ występowała ona na zewnątrz ściany brzusznej przez pierścień pachwi- 
nowy podskórny, mamy wszelkie prawo nazwać ją przepukliną pachwinową, a ze względu na to, ze 
przyjęliśmy za zasadę, iż rozróżniamy przepukliny IJachwinowe wedle miejsca, w którem od wewnątrz 
wtłaczają się w przednią ścianę brzuszną, a to odnosi się w tym razie do zagłębienia nadpęche- 
rzowego (fovea supravesicalis), przeto moiemy ją, jak Waldeyer dla analogicznych przypadków pro- 
ponuje, nazwać hernia i'fl.guinalis supravesicalis. 
Z jednego względu preparat, który opisaliśmy, zasługuje na szczególniejszą uwagę, tem- 
bardziej, ze moiemy z niego na podstawie anatomicznej wytłomaczyć sobie, dlaczego i w jakich 
warunkach mogą przez zagłębienie ponadpęcherzowe powstawać przepukliny,. zachowujące się w dal- 
szym przebiegu tak, jak zwykłe herniae inguinales mediales. 
. Porównywając mianowicie na szeregu zwłok obraz tylnej powierzchni przedniej ściany 
brzusznej w jl'j dolnej części, przekonywamy się, iz więzadła pępkowe. zarówno więzadło środkowe 



 , 

 .- 
':1:. l 
j . 
'l;i\o.. 
"T" , 


\. ... 


. 
. 


" 


Rycina 3. 
(liga'l1lentum umbilicale 'medium), jako tez więzadła boczne (ligamenta umbilicalia lateralia) przed- 
stawiają się bardzo róznie. Raz są to zaledwie dostrzegaJne pasma, przeświecające przez otrzewną 
i nie mozemy prawie mówić o " fałdach " otrzewnej przez nie wytworzonych; innym razem więzadła 
te są o wiele silniejsze, grubsze i widzimy w tych miejscach w otrzewnej wybitne zgrubienia, które 
mozemy zupełnie słusznie oznaczyć jako fałdy. Ale i wówczas stosunek otrzewnej do tych więzadeł, 
a przedewszystkiem do więzadeł pępkowych bocznych moze być rózny: albo więzadła te przylegają 
ściśle do powięzi mięśnia poprzecznego, a otrzewna pokrywa je tylko na powierzchni tylnej, wyka- i 
zując wyłącznie w miejsca przebiegu tego pasma lekkie wzniesienie, albo też więzadła te bIegną 
w większem oddaleniu od mięsnej ściany brzusznej, wyswobadzając się niejako z bezpośredniego 
związku z przednią ścianą brzuszną i tworząc sobie wyraźną krezkę, skutkiem czego są więcej 
ruchome, swobodnie przesuwalne; czasem krezka ta, która obejmuje więzadła pępkowe boczne, jest 
bardzo wybitna 1 ) i wówczas zagłębienia w ścianie brzusznej (fovea supravesicalis i fovea inguina- 
lis medialis) znacznie się pogłębiają
). 


1) G e g e n b a u r wspomina w swej anatomii, że zaniklI' tętnice pępkowe tworzą "vom Bauch- 
felI iiberkleidete, oft sehr starke V orspriinge" . 
W a l d e y e r (CentraIblatt flir Chirurgie, XXII p. 650) w roku lS96 zwrócil na to uwagę. 
iż faldy pępkowe boczne, plicac u'>1bźlicales latemles, mogą być niezwykle silnie rozwiniQte, że zaniklI' 
Q1't. mnbilicales mogą posiadar krezkę 4-5 cm. szeroką; M a y d l (Die LebIe von den Hernien, Wien 
lS9S) nazywa ją meSQ1'terion umbilicale. 
2) Kajczęściej poglębienie to tyczy sir: zagłębienia pachwinowego dośrodkowego (fovea inguina- 
lis medialis) i tu tworzy otrzewna często w kierunku dośrodkowym wybitny za ulek, jakby ślepą kie- 
szonkę. W ostatnich czasach widziałem na zwłokach po obyd IVU stronach tak głębokie kieszonki po- 
przed krezką więzadel pępkowych, że dna tych torebek stykały się w środkowej linii i tworzyły tutaj 
duplikaturę otrze'\llej, rodzaj wsrólnej cienkiej hezki, tak, że przy napięciu ';ciany 
brzusznej caly trójkąt, obejmujący więzadlo pępkowe środkowe i obydwa boczne, odchylał się od 
ciany 
brzusznej. Niewątpliwie stosunki takie przyczyniać siQ mog'
 do wytworzenia się przepuklin paC'hwino- 
wych dośrodkowych lherniae inguinales medialcs), albo też do wytworzenia się przepukliny l'iróU"ciennej 
przedotrzewnej (hemia pl.acperitonaealis).
		

/00247.djvu

			ZCbZyt 4 


K. Ko
ta\lcl'ki: Hernia illguinaliH ,mpravesif'alis. 


197 


Równiei i ilość tkanki tłuszczowej, gromadzącej się w tkance podotrzewllej, jest indywi- 
dualnie bardzo rózną, co tern wi«:;cej wpływa na bardzo znaczne róinice tej części ściany brtusznej: 
wreszcie i ilość tkanki łącznej wiotkiej podotrzewnej jest róina, tak iz otrzewna albo ściślej przy- 
lega do więzadeł, albo tez twory te są wśród tkanki wiotkiej łatwiej przesuwalne. 
Otói w przypadku, który powyiej opisałem, posiadało więzadło pępkowe boczne wybitną 
swobodnie ruchomą krezkę i leżało wśród wiotkiej tkanki podotrzewnej, i w tern widzę właśnie 
głó,my czynnik, który doprowadził do tego, iz przepuklina, zdążająca ku pierścieniowi pachwinowemu 
podskórnemu, wytworzyła sobie wewnętrzne wrota dośrodkowo od więzadła pępkowego bocznego, a więc 
w zagłębieniu ponadp\:cherzowem. Czynniki mechaniczne, które t«:; przepuklinę wywołały, były nie- 
wątpliwie te same. które WYWOłują zwykłą przepuklinę pachwinową dośrodkową: jelita uciskały na 
miejsce, któremu ku przodowi odpowiada pierścieI'1 pachwinowy podskórny, w zwykłych warunkach 
odpowiadałoby ono zagłębieniu pachwinowemu dośrodkowemu (forea ing1tinalis medialis) i byłaby 
się wytworzyła zwykła hernia inguinalis medialis s. directa; skutkiem tego jednakowoż, ze więzadło 
pępkowe boczne miało wybitną ruchomą krezkę i było swobodnie przesuwalne, zostało ono przez na- 
pierające jelita zepchnięte, przesunięte do boku, az po za obręb pierścienia pachwinowego podskór- 
łlego, a otrzewną, leżącą dośrodkowo od niego wraz z powięzią mięśnia poprzecznego napór }
lit 
wtłaczał ku pierścieniowi pachwinowemu podskórnemu. Ze wzgl«:;du na to, ze przypadki, w których 
więzad!o pępkowe boczne jest łatwo przesuwalne, nie są rzadkie, sądzę, ze i przepukliny, dązące 
ku pierścieniowi pachwinowemu podskórnemu od zagłębienia ponadpęcherzowego są moie stosunkowo 
częstsze, aniieli ogólnie przypuszczamy, a tylko skutkiem tego, iż więzadło pępkowe boczne nie ma 
wogóle większego znaczenia, topograficzny stosunek jego do przepukliny moina było łatwo przy 
operacyi przeoczyć; przema-wia za tern i to, ze przypadki, jakie w literaturze dokładniej są opisane, 
tyczą się spostrzezeń sekcyjnych, gdyz z łatwo zrozumiałych wzgl«:;dów na stole sekcyjnym, miano- 
wicie, gdy chodzi o demonstracyę przypadku przepukliny i jej stosunku do tworów zawartych w prze- 
duiej ścianie brzuszc.ej, anomalia ta łatwiej moze albo nawet musi zwrócić na siebie uwagę. 
Gdy zacząłem przy sekcyach na materyale k'Takowskiego zakładu anatomicznego zwracać 
uwagę na tę część ściany brzusznej w odniesieniu do mozliwości powstania przepuklin, zauwazyłem 
nie tylko t«:; wielką zmienność w zachowaniu się więzadła pępkowego bocznego, ale spostrzegłem 
w bieżącym roku nowy IJfzypadek, który był jakoby wstępem do wytworzenia się przepukliny pachwinowej 
ponadpęcherzowej. :lUianowicie na zwłokach chłopca 18-letniego zauważyłem 1)0 prawej stronie więzadło 
pępkowe boczne tak dalece zblizone do naczyI'i nabrzusznych, iz tworzyły one wspólny fałd i o za- 
głębieniu między niemi. t. j. o fowa inguinalIs medialis wcale mowy być nie mogło, natomiast 
zagłębienie ponadpęcherzowe między ligamentum umbilicale medium i laterale było po tej' stronie 
znacznie poszerzone; w zagłębieniu tern, które tuż ponad więzadłem pachwinowem było gł«:;bsze, 
anizeli zwykle, leżała kątnica (kiszka ślepa). Potrzeba było tylko ustąpienia tkanki i rozszerzenia 
się pierścienia pachwinowego podskórnego, aby wystąpiła przepuklina l)onadpęcherzowa, podobna do 
tej, jaką powyzej opisaliśmy. 
W literaturze znajdl
elllY kilka tylko wzmianek o przepuklinach, które zupełnie odpowia- 
dają przebiegiem przepuklinie przez nas opisanej, i które moglibyśmy nazwać hemia inguinalis 
supra'CCsicalis. 
B e r g e rl) wspomina w swej monografii, iz zarówno u zywego człowieka, jako też na 
zw
okach widział k]lka przypadków tej przepukliny, którą nazywa "hernie obliquI' interne ou yesico- 
pubienne". "Cette l]cmie sort en profitant de la depres
ion, qui separe le cordon de l' artere ombi- 
licale de r oura'lue; elle refoule le fascia transyersalis immediatement en dehors du bord du muscle 
droit au dessus du ligament de f.i.imbemat, et s.etant]insinuee dans l' ppaisseur de la paroi,. elle se 
dirige de dedans en debors . . . . pour se presenter i"t
l' anneau inguinale externe". B e r g e r przy- 
tacza l)odobne obserwacye V e r n e u i l . a 2) i L e m a i s t re' a 3 J; równiez widzieli przepukliny wy- 
chodzące z zagłębienia IJonadpęcherzowego i wydostająee się przez pierścień pachwinowy podskórny 
Cooper 4 ) i Russel1. 5 ) 
L i n h a r t';) wspomina o nich zupełnie krótko, jako o "najrzadszych" przepuklinach pa- 
chwinowych; wedle niego przepuklina taka wypycha otrzewną i powi«:;ź mięśnia poprzecznego (fasda 
trans'Z'o'salz"s) w obrębie zagłębienia ponadpęcherzowego, (które Li nh a r t nazywa ./o7'ca zizgllz'- 
IW lzs z'n , tcrJla) to jest dośrodkowo od więzadła pępkowego bocznego j przebiegając skośnie ku ze- 


') P. Berger, Hernies, TraiHJ de Chirurgie de Duplay et Reclus. T. VI. Paris 1898 p. 208. 
2) Bulletin de la socićtć dr chirurgie. 1883. 
3) Blllletin de la socićtć anatomiqne 1873. 
4) On hemia 1827. Sec. Ed. por. także Schmidts Jahrbiicher der geHammten Medicin Bd. 36 
W4.2. p. 200 i 2]0. 
.-,) Por. Sehilldlcr H1ul Stcudner, Zur Kasuistik der Leistenbriiche, DeUlsche Klinik, 1851. 
G) Vorlesullgen iibcr UIlterlcihshernien, Wiirzburg 1882 S. 59.
		

/00248.djvu

			198 


K. Kostanecki: Rernia inguinalis supravesicalis. 


Zeszyt 4 


wnątrz (stąd wedle L i n h a r t a możnaby ją nazwać ('xtron;ll1ll oblz"qlla) wtłacza się w pierścień 
pachwinowy podskórny i od tej chwili wykazuje zupełnie te same znamiona pod wzćlędem przebiegu 
i pod względem osłon, co zwykła przepuklina pachwinowa bezpośrednia (!z{'rma zilgmizalls 
dll'cda). L i n h a r t, kióry zagłębienia przedniej ściany brzusznej ponad więzadłem pachwinowem 
rozróznia jako fovm 11zg'miwlt"s {'xterzza, 1!I('dla i 11ztO'lla, nazywa przepuklinę taką !zcnna 
z11g111iwllS ziztaJla, nazywając przepuklinę pachwinową dośrodkową (!zcr/zza l'ugulJwbs JIlC- 
dzabs, s. dirceta, s. liztr1'Jw innych autorów) hl'rllla mrdł-a. 
Przewazna część autorów, którzy wogóle o tych przepuklinach wspominają, czy to w mono- 
grafiach, czy podręcznikach, czy tez przy omawianiu przepuklin pokrewnych, nie przytacza własnych 
spostrzezeń, dyskutuje tylko e\\entualnie, jakaby była najstosowniejsza dla nich nazwa. Że nazwa 
wprowadzona przez L i n h a r t a nie jest szczęśliwą, nie ulega wątpliwości, sam L i n h a r t juz 
zaznacza, że wśród chirurgów ogólnie przyjęte jest oznaczenie przepuklin, wprowadzone przez R es s e 1- 
b a c h a, k'tóry przepukliny, występujące na zewnątrz od naczyń nabrzusznych ('Z'asa rpz"gastn"r'a) 
nazywa !zcnzł-a(' ('xt(YIW(', przepukliny, występujące na wewnątrz od naczyń nabrzusznych, mię- 
dz;y niemi, a więzadłem pępkowem bocznem, !z{'rJzzac lJzt{'rzW('. To tez K li n i g l). S c h m i d t'2), 
G r a s e I' 3), D r a u d t .t) są zdania, ii nie należy nazw, wprowadzonych przez R e s s e l b a c h a 
uzywać dla oznaczenia innych przepuklin; S c h m i d t, podobnie i D r a u d t proponują dlatego 
nazwę "Ilama lJztzilla", a K li n i g radzi ze względu na rzadkość tej przepukliny, zadowolnić się 
€wentualnie jej opisem, nie starając się wprowadzać odrębnej dla niej nazwy. 
Sądzę, że nazwa Ilcnua ZilgWJwbs supm'Z'cslcalz's uchyla wszelkie nieporozumienia. 
Obok tych przepuklin, które są, jeęli je porównywamy z innymi rodzajami przepuklin pach- 
winowych, przepuklinami zupełnemi (!zerzzza(' t:OlIlpldac), spotykamy jeszcze w literaturze opisane 
inne przypadki przepuklin, które zaczęły si«:; wytwarzać w obrębie zagłębienia nadpęcherzowego, ale 
nie wstąpiły do pierścienia pachwinowego podskórnego. 
Zanim stosunek ich do opisanej przezemnie i do analogicznych przepuklin nadpęcherzowych 
(11. lJlgUZJWlrS sujwa'Z'r'.!;lcaz,.s) omówię, muszę przypomnieć, że i w obrębie zagłębienia pachwi- 
nowego dośrodkowego (io'N'a zilg'llliwbs JIl('dlallsj i w obrębie zagłębienia pachwinowego bocznego 
(/óvca .ZllgUZ--łwlzs lato'abs) zdarzają się również przepukliny, które nawet przy silnym dalszym 
rozwoju nie wydostają się nazewnątrz przez pierściel\ pachwinowy podskórny. Odrębność przepuklin 
tych, które omawiane są w literaturze jako odmiany, zboczenia, polega na tern. ze zamiast kierować 
się ku kanałowi pachwinowemu, względnie zamiast, wszedłszy do kaHału pachwinowego, kierować -się 
ku pierścieniowi pachwinowemu podskórnemu, worek przepuklinowy toruje sobie drogę wśród ściany 
brzusznej, stąd nazwa tych przepuklin !z('rlllfr{' IJztrapandalrs (mniej poprawnie II. liztczj;anc- 
tales jak je nazwał :M a l g ai g n e) 5), albo tez !z{,?'Jlz"a(' lJlkntlft'alr-s (O o y r a n d). 
Przepukliny takie 6) zarówno w obrębie zagłębienia pachwinowego dośrodkowego jako tez 
bocznego (fo'i'm zizgwlzalls JIlrdza!ls d lato'alts) powstające mogą się rozwijać wśród tka
ki 
podotrzewnej, a zatem między otrzewną a powięzią mięśnia poprzecznego; są to t. \Iw. !zrr711ac 
propen"toJlam!rs Kronleina (zwane także lz. pm('j{,J'lTOJwmks lub mniej sh
szn
e. rctropcn"to- 
naeales) i mogą one pójść czy to w kierunku k,J spzim aut. sup. (!zo'ma zbaw). czy tez 
w kierunku ku pęcherzowi moczowemu (!z('rm{l aJzt(''Z!rsz['atz:r). Albo tez przepuklina rozwija się 
jako śródścienna skutkiem tego, że wstąpiwszy do pierścienia pachwinowego podotrzewnowego i do 
kanału pachwinowego nie wystąpiła przy dalszym rozwoju przez pierścień pachwinowy pbdskórny, lecz 
t?rowała sobie drogę wśród warstwy mięsnej (!zerma lizgwizahr ziztastzflalzs lIlusculans s. 
Z1daJllusculans, Izc?'Jzza zlztrazizg'uzizalzs' Boyer). Do śródściennych zaliczają wreszcie niektórzy 
autorowie, chociaż mniej słusznie. i przepukliny takie, które wystąpiwszy przez pierścień pachwinowy 
podskórny nie zwróciły się wzdłuz powrózka nasiennego ku workowi mosznowemu, lecz rozwinę.ły się 


1) Lem'buch der Hpeciellcn Chirurgic, 18E\9. II., p. 369, . 
2) Die Unterleibsbriiche, Deutsche Chirurgie herausg. 'v. Bergrnann und Bruns, 1896 Liefg. 47. 
") Die Lem-e yon den Hernien, Randbuch der praktischen Chirurgie von Bergmann, Bruns 
und Mikulicz..Bd. III., 1900. 
<) Uber eine Rernie der Regio pubica mit Durchtritt durch den M. rectus abdominis. Bei- 
trage zur Klinischen Chirurgie Bd. 42.. 1904. 
") Właściwie każdą przcpuklinl:' pachwinową boczną (h. inguinalis lateralis) możemy początk-owo, 
dopókąd znajduje się jeszcze w kanale pachwinowym i nie wyszła przez pierścieli pachwinowy podskórny, 
dopókąd więc tworzy przepuklin!, niezupelną, h. incipiens (h. incompleta), uważać za przepuklinę śród- 
ścienną, (hernia intraparietalis), różnira występuje dopiero przy dalszym rozwoju. P. Berger istotnie 
w tern znaczeniu tej nazwy używa; mówiąc o stopniu rozwoju przepuklin pachwinowych (degres) powiada: 
" . . . la hernie franchit l'anneau intern e et, suiyant II' cordon spermatique, envahit le trajet inguiual 
sans sortir encore par l'annean inguinal externe; la hemie est dite alors interstitielle ou in tra- 
parićtale". 
fi) Co do literatury tych przepuklin porównaj G li b e II: U eber illtcrpal'ictale Leistenbriiche. 
Peutsche Zeitschrift ffu Chirurgie, Bd. 56; 1900.
		

/00249.djvu

			Zcszyt 4 


K. Kostancl'ki: Hernia inguinalis t'lupravesicalis. 


]99 


wśród tkanki podskórnej ściany brzusznej: są to rzadfrie wypadki, t. zw. !zeruł-a lilg-lflizahs su- 
jajl'(lillls (K ii. s t e r). albo h. ł-ng m-naZis sllbcutanert, albo hennil jraailg.llz"ualzs lL e F or t). 
Zdarza sil,;, że przepuklina pachwinowa może częściowo wystąpić ll3ze"Wnątrz przez pierścień lJachwi- 
nowy podskórny, a częściowo rozwijać się wśród ściany brzusznej, t. zw. !zernł-a lilguzizalzs et 
liztraparłdabs:(Birkett), albo ogólniej zwana !zania lilgmilO-liztrapan'dalz"s, (najcz
ściej !z. 
lilguzilO-projrnfonamlz".s f KronIein), tworząca przeważnie t. zw. hrrnł-a bzlorulans, !zerw'c 
(/l bissar). 
Odrębny znowuz typ tworzą przepukliny, które wszedłszy przez pierściell pachwinowy pod- 
otrzewny do kanału pachwinowego skutkiem rozstąpienia się włókien w rozcięgnie mił.śnia skośnego 
zcwnęb'znpgo, wydostają si
 pod skórę, zanim dojdą do pierścienia pachwinowego podskórnego, t.. zw. 
Ilanlt's pm' ćrmllui'ls.l) . 
Wreszcie znane są także przepukliny, które biegną w ścianie brzusznej w okolicy pachwi 
nowej, ale ani nie "tłoczyły się przez IJierściell pachwinowy podotrzewny, ani też nie wyszły przez 
pieIŚcieli pachwinowy podskórny, lecz wytworzyły sobie drogę, niezalezną od kanału pachwinowego, 
a t
'lko biegnącą mniej lub więcej równolegle z nim, są to t. zw. !zamae paralilgullzalcs. 
Otóż zdaje mi sił., ze jeśli te rózne odmiany przepuklin pachwinowych uwzględnimy, 
"ÓWCZ3S łatwo zrozumiemy, że podobne odmiany mogą zachodzić równiez i przy przepuklinach, które 
powstają w obrębie zagł
bienia ponadpęcherzowego (!zrnzzac sllprm'csl(-alcs). 
Bardzo pouczający przypadek opisuje pod nazwą "herma sllpra7-'rslcalł-s" W a Id e y er 2) 
l1900) : Po otwarciu jamy brzusznej. widać było, iż w zagł
bieniu mił.dzy więzadłem pępkowem 
środkowem a bocznem, a wi
c w zagł
bieniu ponadpęcherzowem, był maleńki woreczek przepuklinowy, 
w którym znajdował się kawałek sieci; woreczek ten skierowany był cokolwiek do boku, wtlaczał się 
pod więzadło p
pkowe boczne między otrzewną a powięź mięśnia poprzecznego w ten sposób, iż na 
razie tworzył jeszcze mały guz w zagłębieniu pachwinowem dośrodkowem: ,.So wie diese Hemie 
jetzt entwickelt ist. bildet sie eine !zawa pl'opadoJ/amlis im Sinne Kronleins, bei weiterer Ent- 
wickelung wiirde sie aber sehr v,ohl aus dem (lllllltlllS 11lguzluzllS sltbClltanells, dem ausseren 
(sI/Mulal1!'l1) Leistenringe habKl austreten konnen". Otóż mamy tu niejako pierwszy krok do 
wytworzenia się przepukliny w zagłębieniuponadpęcherzowem : jest to !zrrJlla supra'i'eSlCa tz:r lilcipiens. 
i stąd, podobnie jak !zallla zJl/{UIJlalzs lilrł-pz"rlls, jest ona na razie IZrJ'JUa propentOllaCallS, 
powiedzmy ogólniej: !zer/zza liztrapandalls. Wal d e y e r zwraca uwagę, ze przy dalszym 
rozwoju byłaby się ona mogła wydostać przez pierścień pachwinowy podskórny,. bylaby to wówczas 
hrnlla wlllplda lilgmizalz"s Sllpl'a'i'eSICalls" ale byłaby mogła takze rozwijać się w dalszym 
ciągu jako !zenua sllprm'eSl(-alzs ziztrapandalzs. 
W lIteraturze znajdujemy opisany szereg przypadków, w których istotnie przepuklina, po- 
cZ.l'Dająca si
 w zagł
bieniu ponadp
cherzowem rozwinł.ła się znaczniej, a mimo to nie skierowała 
się do pierścienia pachwinowego podskórnego, lecz rozwijała się wśród ściany brzusznej; przypadki 
te możemy objąć nazwą: "llrr/zza sllpraz,cslcalzs liztraja nCtalz"s". 
W ten sposób wytworzyły się: 
1) ln.zepukliny, które opisują Hartung 3 ), Linhart J ), AschofP), lHaydl(i): 
w obrębie zagłł.bienia między wi
zadłem pępkow{'m środkowem, a bocznem spostrzegano wejście do 
,,"orka przepuklinowego, który wgłąb wnikał pomiędzy otrzewną a powięź mięśnia poprzecznego. To 
wejście do worka przepuklinowego lezało w róznej wysokości, raz blizej pępka, raz blizej pęcherza 
moczowego. :M a y d l nazywa słusznie przepuklinę tę !zf.'l'lua pmeperdOllamlz's SllpKai,eSICalls, 
mniej odpowiednie śą dawne nazwy, dł-patlcllla padonamlza (H a r t u n g), hanza rdropel'l'- 
IOllaeaZz:r parzdalzs (L i n h a r t), !zanza l'dropr'l'lfonamlzs aultrzor (K l e b s). :M a y d l 
przypuszcza, ie niejako naturalne usposobienie do wystąpienia tej przepukliny spotykamy u tych 
indywiduów, u których więzadła l)ępkowe iJoczne (zanikłe art. 1llllbzll'wlcs), mając silnie rozwiniętą 
krezkę, tworzą wybitne fałdy w otrzewnej i u których skutkiem tego zagłębienia ponadpęcherzowe 
U r J7!ca(: supm7H'slcalcs) są głębokimi uchyłkami w otrzewnej. 


') Mniej stosowna jest nazwa. jakI! dla tych przepuklin spotykamy u Schindlera i S teudn era 
(I. c.): h. ligamcnti Pouparti, ponieważ chodzi tu o rozstąpienie się włókien już nie więzadła Pouparta, lecz 
dalszego ciągu rozcięgna mil:
nia skośnego zewnętrznego. . 
S c h m i d t (1. c.) nazywa te przepukliny hemiae parainguinales; nazwy tej jednakowoż i
n
 
autorowie (i to już wcze
niej) używają dla oznaczenia innych przepuklin, o których zaraz pOlllżeJ 
wspominam. 
2) Einiges iiber Hernien, Geucnkschrift fii.r Rudolph v. Leuthold, Berlin 1906. 
8) cf. Maydll. i. c. 
') Vorlesungen iiber rnterleibshernicn, 1882. 
5) cf. :MaycU1. i. c. 
") Die Lehre von den Up.terIeibsbriichen (Hernien) Wien 1898. S. 135 und 50.
		

/00250.djvu

			20;) 


K. Kost.anecki: Hernia inguinalis supravcsicalis. 


Zeszyt 4 


2) Przepukliny, które opisują Velpeau 1 ), Demeaux 2 \, Goyrand 3 ), Wilmer 4 ), 
C o o p er 5). 1\10 r ton 6) P et i. t 7), H u n t e r 7), J u y i II e 7). jako !z('rJua lilgmlwlls oblt"qua 
t/l talia są przykładami przepuklin, które z zagłębienia ponadpęcherzowego, wypychając powięź 
mięśnia poprzecznego (jasna tralls'l'l'rsalts) do boku, wtłoczyły się w warstwę mięsną ściany 
brzusznej i dostały się pod rozcięgno mięśnia skośnego zewnętrznego, czyli wytworzyły się przepu- 
kliny, które mozemy nazwać !Lalllaf' slfjwa'ivslcalrs llltnrpandalcs (ł-71/astzlJaIesJ ł-nta- 
1ll1lscllIarcs. Otóz taka przepuklina, rozwijając się silniej, może wreszcie spowodować rozstąpienie 
się włókien rozcięgna mięśnia skośnpgo zewnętznego (ajollf'lfrosl:r l/l. obI. abd. ext.) i wówczas 
wystąpi ona podskórnie, jako !Lama colllplda, - przypomina nam to t. zw. hennc par 
ha/Um'es, t. j. odmianę przepukliny pachwinowej, gdzie przepuklina pachwinowa śródścienna nie 
wystąpiła na zewnątrz przez pierścieli pachwinowy podskórny, lecz SlJOwodowała rozstąpienie się włó- 
kien mięśnia skośnego zewnętrznego i między niemi wystąpiła na zewnątrz: albo moznaby tez widzieć 
w tym przypadku analogię do h. jaralllgu17Ullf's, t. j. przepuklin, które torowały sobie przez 
ścianę brzuszną drogę, niezalezną od kanału pachwinowego. 
Zupełnie juz odrębny typ przepukliny wychodzącej z zagłębienia ponadpęcherzowego opisuje 
D r a u d t : 8) W królewieckiej kliniec chirurgicznej operowano u pacyentki guz wargi sromowej 
lewej. Przy operacyi przekonano sił.. iz mięsień skośny brzucha zewnętrzny (Oblz"qUllS abdollu7US 
lx/er/ms) nie tworzył w miejscu, gdzie pokrywa on mięsi€11 prosty brzucha. powięzi, lecz az do 
linii środkowej, do linij białej składał się z włókien mięsnych, z pod jego brzegu wydobywał się wo- 
reczek, który się okazał przepukliną, zawierającą wewnątrz kawałek sieci (Ollloztlllll) ,. po odchyleniu 
włókien mięśnia skośnego zewnętrznego ku górze, okazało się, iż woreczek przepukliny wydobywał się 
przez szczelinę w mięśniu prostym brzucha, k1:órego dolny przyczep rozszczepiony był w kierunku 
podłużnym na dwie części; 
 część boczna oddzielała woreczek przepuklinowy od pierścienia pachwi- 
nowego, wrota wewnętrzne przepukliny znajdowały się między więzadłem pępkowem środkowem 
a więzadłem pępkowem bocznem. D r a ud t opisuje przepuklinę tę jako "eine Hemie der l'('glO 
jllblca mit Durchtritt durch den
lll. rcctlls abdollllillS.' fI) i tłumaczy powstanie jej słusznie 
nieprawidłowościami rozwojowemi mięsnej ściany brzusznej. Ze wzglł.du na wrota wewnętrzne tej .. 
przepukliny mamy prawo zaliczyć ją do !tcrlliae supm'lJcslcalcs, wobec zupełnie odrębnego, wadą 
rozwojową mięśni spowodowanego dalszego jej przebiegu byłoby pedanteryą chcieć tworzyć dla niej 
osobną nazw
. 


. 


Wątpliwy stan umysłowy nałogowej oszustki. 
Podał 
Prof. Dr. L. Wachholz. 


(Dokończenie. - Zob. nr. 3.) 
Obserwacya lekarska, której początkowy wynik już wyżej podałem, trwała od 27 
wrze
nia do 30 listopada } 906. DoIdaclne badanie lekarskie stanu jej cielesnego było bez 
użycia zresztą niedozwulonych środków przymusowych zrazu nie możliwe, gdyż badana nie 
dozwoliła się do siebie lekarzom zbliżyć, lżąc ich i kopiąc luu leżąc całkiem nieruchomo. 
W ciągu pierwszych dwóch tygodni obserwacyi miała około dziesięć wybuchów krwi ustami, 
przyczem jednak. badaniem dokładnem klatki piersiowej z początku jeszcze możliwem nie 
stwierdzono żadnych ani wypukowych, ani przysłuchowych zmian. Również nie stwierdzono 
żadnej tkliwości w okolicy żołądka przy ucisku. Dnia 23 października wystąpiło połowicze 
porażenie lewej połowy ciała, wraz z zniesieniem czucia bólu na lewej połowie ciała tak, .lż 
bad,ma nie odczuwała prze!.łnć fałdów skóry na wylot. Dwukrotne zastosowanie słabego 


1) Annales de la chirurgie fran<;aise 1841, por. Schmidts Jahrbiicher Bd. 36, p. 208, 1842. 
') Ann. de la chir. franlj. 1841, Schl11idts Jahrb. 1842. Bd. 36 p. 210. 
") M
l11oires de l' Acadel11ie Royale de Medecine 1836. p. 25. 
4) por. Schindler u. Steudner l. c. i Schmidts Jahrb. Bd. 36, 1842 p. 209. 
5) On hernia Sec. Ed. 1827. 
") The Lancet 1896 p. 1678. 
") por. Schindler u.
Steudner 1. c. 
S) Beitr'.ige zur Klinischen Chirurgie Bd. 42, 1904. 
V) Sądzac ze w=ianki u P. Bergcra (l. c. 209) podobną przepuklinl.! ".idzial już C l o q u e t (Cata- 
logue du M"usee Dupu)'tren 1879, IV. Nr. 242). .
		

/00251.djvu

			Zeszyt 4 


L. Wachbolz: "'/ltpliwy st.an umysłowy nalogowej oszU!;tki. 


201 


prądu przerywanego usunęło doszczętnie porażenie ruchowe i czuciowe w kO(lCzynie górnej, 
w dolnej pozostawiło zaś tylko lekki ruchowy niedowład (pa
'esis). Na powłokach klatki pier- 
8iow{jj stwierdzono w kilku bezładnie rozrzuconych miejscach zniesienie czucia bólu, zaś 
\\" analogicznych miejscach strony przeciwnej wysokiego 'stopnia przeczulicę. Pobudliwość 
naczyniowa była wszędzie w wysokim stopniu wzmożona. P\'zy stosowaniu prądu słabego 
wydawała badana jęki niepodobne do ludzkich. W dalszym ciągu \)bserwacyi leżała nieru- 
chomo obnażona z koszuli, owinięta kocem, na pytania nie odpowiadała, badać się nie dawała 
odwrócona stale twarzą do ściany. Pokm'my za dnia zostawia nietkuięte, spożywa je dopiero 
nocą, nocą też wstaje, czesze się i niekiedy myj e. Dnia 19 listopada jęczy. przy byłym leka- 
rzom pozwala się zbadać, mając zamknięte oCZ J T i nie odpowiadając na pytania. Badanie 
stwierdza oddech przyspieszony, toż sallO tętno (110 uderzeń), ciepłotę ciała podwyższoną 
39'1 ° C., przyshichem liczne śv.'lsty w płucach, wypul,iem brak zmian, tony serca czyste, 
9zynność serca przyspieszoną, miarową. Następnego dnia ciepłota wzmogła się do 40° C., 
wypukiem i przysłuchem stwierdzono włóknikowe zapalenie dolnego płatu płuca prawego. 
Zaleconych baniek suchych niedozwoliła sobie postawić, krzycząc i broniąc się rękoma, leków 
nie przyjmowała, mianując je trucizną, poczuwszy leki w herbacie lub winie, wypluwała je. 
Odtąd znowu nie pozwala nikomu do siebie przystąpić, leży nieruchomo w pozycyi półsie- 
dzącej na sienniku na ziemi (na łóżku żadną miarą nie chce), przyjmuje tylko rosół lub kwaśne 
mleko. Rysy twarzy jej mocno zaostrzone, oczy silnie podkrążone, w pół przymknięte, twarz 
silnie blada, oddech ciężId, nasilony, przyspieszony, rzężenia grube z odległości słyszalne, 
duszność, tętno nikłe 136 w minucie, ciepłota podwyższona. Dnia 25 listopada nastaje nagła 
zmiana w jej 'r.achowaniu się. Dozorcy, który jej przyniósł obiad, podziękowała za jedzenie, 
zarazem prz')1rzawszy mu się oświadczyła, że jeść nie może. Następnego dnia ezuła się 
znacznie lepiej, poczęła spokojnieli grzecznie z otaczającemi ją towarzyszkami rozmawiać, przy- 
czem wyraziła zdziwienie, że będąc chorą nie ma opieki lekarsl,iej i dotąd jeszcze żaden 
lekarz jej nie odwiedził. Pozwoliła się umyć, uczesae, ubrać w koszulę i kaftanik a nawet 
przenieść na łóżko. Przybyłych:lekarzy nie:poznaje zupełnie; dowiedziawszy się, że to 1ckarze, 
wita ich słabym głosem uprzejmie i prosi o zbadanie. Badanie stwierdza: kobieta dobrego 
wzrostu, o silnej budowie kośćca, podupadłem odżywieniu, bladych powłokauh ciała i widocz- 
nych błonach śluzowych, silnie osłabiona. Głowa kształtna, prav,'ldłowych wymiarów. Reak- 
cya zrenic na światło i zbieżność osi dobra, źrenice równe, wygładzenie zmarszczków na 
prawej połowie twarzy, lekkie obniżenie prawego kąta ust, język wilgotny, trzęski, silnie 
obłożony, nie zbacza. Wszystkie odruchy wzmożone, znaczna analgesia w lewej połowie ciała 
i takaż hyperalgesia w prawej połowie ciała, nieznaczny choć wyraźny niedowład lmńczyny 
dolnej prawej, akcya serca słaba, tętno drobne, miarowe, 102, ciepłota 36.5°, wypuk na klatce 
piersiowej wszędzie jawny, w dole po prawej nieco bębenkowy, tamże liczne różnobaiJkowe 
rzężenia, obfite i częste wyksztuszenia żółtawej plwociny. Na pytania odpowiada głosem 
cichym, urywanym, przyczem przymila się i spogląda zalotnie. Podaje, że się nazywa Jlt- 
lianna Biner, nazwisko jej sprawdzić można u wójta jej gminy, zapewnia o swej niewinnosL;i, 
oświadcza, że widzi znawców poraz pierwszy, zaprzecza, by się opierała ballaniu i leczeniu, 
w lmńcu zapytuje o dzień i mie3iąc obecny i prosi, by ją znawcy zechcieli częściej odwiedzać. 
Tego samego dnia pod wieczór wedle po(lania towarzyszek odpowiadała na pytania niedo- 
rzecznie, bredząco. Nazajutrz stan podmiotowy i przedmiotowy lepszy, pilnie pl
zyjmuje po-, 
dane jej leki i pożywienie. Poprawa odtąd jest stała. W skutek wydanego orzeczenia ('pu- 
szcza badana w.. niespełnal3 _ tygodnie. więzienie w wcale
 dobrym stanie zdrowia. 
Wy(lane orzeczenie opiewało: 
Wielokrotnelbadania Maryi Orzechowskiej, względnie Binerowej oraz obserwacya Je] 
wykazały szereg objawów chorobowych, poczęści tak grozny ch jal, częste krwiotoki i tak zda- 
niem lekarza więziennego w l. » dziwacznych «, że mogły uchodzić za ':1ztucznie wywołane i za 
takie, które »nie miały uzasadnienia w wynilm przedmiotowego badania«. Powyższe objawy 
tj. pojawianie się ''''Yllliotów krwawych w czasie pobytu w więzieniu śledczem, dławienie się 
i chrząkanie w chwili, gdy na ba(laną zwracano uwagę, napady omdleń lub bolów gwałtownych 
bez stwierdzalnej przyczyny w chwili jej częstych aresztowań, przesłuchiwań jej w charakterze 

wiadka rzucającego oszczercze podejrzenia na innych itd., słowem objawy nie oparte na da- 
jących się przedmioto,vo wykazać podstawach, składają się zestawione z objawami stwierdzo- 
nymi w zakresie jej systemu nerwowego na obraz zupełny ciężkiego czynnościowego scho- 
rzenia tegoż systemu. Nerwowe przypady, stwierdzone 11 badanej przedmiotowo, a więc takie, 
których ona żadną miarą nie może udawać, przedstawiają się jako: wzmożona pobudliwość 
!1!1ezynioruchowa, zniesie11ie cł\ucia bólu i ustępująee po dwukrotnem tJ'lko elektryzowanil1
		

/00252.djvu

			202 


L. Wachholz: Wątpliwy f'tall umYRlowy nalogowej oszustki. 


Zeszyt 4 


pora1.enie lewej połowy ciała. z równoczesnem znacznem wzm07Rniem czucia bólu i przedmio- 
towo stwierdzalną reakcyą miQśni w prawej połowie ciała, wreszcie znaczne \vygórowanie od- 
ruchów ścięgnis
ych. Na tle pow;yższego wyniku badania uzyskują doniosłe znaczenie dla 
ocelIY t:5tanu umysłowego badanej' wielce znamienne właściwości jej charakteru, które tak do- 
sadnie z aktów ślec1cz,ych do nas przemawiają. Tu należą pewną przebiegłością nacechowane, 
lecz niemal stereotypowo i wielokrotnie bez względu na ciągłe areszty śledcze i kary więzie- , 
nia (w ciągu 5 1 / 2 lat pozostawała zaledwie 7 1 / 2 miesiąca na wolnej stopie) popełniane oszu- 
stwa, oszczercze obwiniania osób niewinnych o zbrodnie kradzieży i trucicielstwa, ustawiczne 
podawanie fąłsz.vw.vch, coraz to innych" nazwisk tak, iż dotąd nie znane jest prawdziwe jej 
nazwisko, kłamliwość posnnięta GO ostatecznych gTanic, chęć pozyskania sobie otoczenia przez 
przymilanie się i zalotność, wreSZCIe wygórowana pożądliwość płciowa względem dopiero co 
poznanego mężczyzny, czy to młokosa, czy też starca. Te wymienione powyżej właściwości 
jej, charakteTl! zgadzają się najdoliładniej z wynikiem cielesneg'O jej badania, uzupełniając się 
wzajemnie i tworząc ldiniczny obraz ciężkiej histeryi, litóra, bac1ana jest dotknięta. Histerya, 
jaką badana jest dotlmiętą, jest dlatego ciężka, że obok w,yhitnych objawów cielesnych odzna- 
cza się nasilonym charakterem histerycznym tj. objawami umysłowymi, właściwymi już histe- 
rycznemu przewłocznemu obłąkaniu. Objawy te polegają na zupełnej deprawacyi, na braku 
poczucia moralnego: jali to się one uwidaczniają wygórowanym egoizmem. chęcią zwracania 
na siebie uwagi otocze1Iia, kłamliwościa., oszczerstwami_ 08z11stwem. kradzieżami, wyuzdaniem 
płciowem a obok tej przewrotności zręcznem, wymownem i pozornie przekonywającem unie- 
winnianiem się z dowiedzionych już przestępstw. 
Doświadczenie lehrskie uczy, że w przebiegu histerycznego obłąkania mogą się okre- 
sowo pojawiać stany zamroczeń przytomności, łączące się ze stanem bezruchu, chwilow,ych 
podniecelI nieraz niemal szałowych i niepamięci zdarzeń z czasu trwania zamruczenia. Otóż 
i w danym przypadku wystąpiły \l badanej 
właszcza w ciągu ostatniej obserwacYI przemija- 
jące stany zamroczenia przytomności, a to jakby dla uzuIJełnienia obrazów obłąkania histe- 
rycznego. I tak stwierdzono 11 badanej chwile bezpodstawnej pustej wesołości i kłótlIwości, 
chwile przelotnego gwałtownego podniecenia, wreszcie kilkotygodniowy okres prawie nierucho- 
mego leżenia na ziemi bez koszuli i odtrącania wszelkiej pomocy lekarskiej a to nawet wtedy, 
gdy życie badanej zagrożone jPst poważnie ciężliiem włóknikowem zapaleniem płuC". Że stan 
tego ostatniego zamroczenia nie jest świadomie i rozmyślnie udawany, wynika stąd, że 
w chwili groźnej dla życia ustaje 11 człowieka umysłowo zdrowego wszellm chęć symulacyi. 
Po tym okresie, gdy niebezpieczeństwo dla życia badanej z chwilą ustąpienia zapalenia lJłuc 
mija. uwidacznia się nagły zwrot w jej zachowaniu się. Oto staje się nap0wrót łagodną 
uprzejmą i zalotną w obejściu, poddaje się ochoczo wszelkim zarządzeniom lekarskim, speł- 
niając je IIajściślej. W t) m czasie zdradza też w sposób wyraźny, lecz nie jaskrawy i prze- 
sadny, że nie ma pamięci poprzedniego swego zachowania się opornego, brutalnego, tylko dla 
niej samej nielwrzystnego. Cały okres poprzedni wydaje się jej jakby krótki scn. Niepamięć 
zdarzeń z liilkotygodniowego oliresu pobytu badanej w ,yięzi
niu nie jest udaną, a wobec tegp 
niepamięć ta dowodzi pośrednio, że i zamroczenie przytonmości w tym okresie było rzeczywish::. 
Tak ,vięc obserwacya stwiercha: 
1) że 
lar'ya Orzechowska albo Binerowa itd. jest cieleśnie i umysłowo chorą, 
2) że choroba jej zaBadnicza przedstawia się jalw histerya, względnie, jako prze- 
włoczne obłąkanie histeryczne, oraz 
3) że CZj-njT jej zarzucane wynikały właśnie z tego histerycznego przewłocznego za- 
burzenia umysłu. 


\V przYIJadlm puwyżej opisanym rozpoznanie stanu cI
orobowego w ogóle a nawet 
i rozpoznanie jego przyrody tj. histeryi nie sprawiało po dłuższej obserwacyi żadnych trudności. 
Cały szereg po części tak groinych przypadów, jak częste bezpodstawne wymioty krwawe 
lub krwioplucie, występujące stale w czasie pobyhl badanej w więzieniu śledczem, jak nagłe 
omcUenia w chwilach aresztowania badanej lub mającej nastąpić konfrontacyi z świadkami, 
którzy mieli stwierdzić kłamliwość jej podali i doniesie(I itd., szereg przypadów ogólII0l1erwo- 
wyclI, pozbawionych anatomicZ1lych podstaw np. tak wedle Richtera l) częstych przy histeryi 
lewostronnych połowiczych obniżeń czucia (40-8%), porażeli ustępujących pod wpływem dwu- 
krotnej faradyzacyi itd. uzasadniały rozpoznanie niewątpliwego chorobowego stanu badanej 
jako histDryę. Rozpoznanie to gnll1towałj' l1adto nadzwyczaj wybitne właściwości tak zwanego 
charal,teru histerycznego, wre
zcie znamienno ala histerycznej przestępczyni czyny, za które 
pociągano ją do sądowoj odpowiedzialności. W tj'lll ostatnim względzic UCZjT doświadczenie
		

/00253.djvu

			Zeszyt 4 


A. Rubin: O powstaniu łożyska l)f7oduią<'ego. 


203 


<3ądowoJelmrsl,ie, że do najczęstszych przestępstw osób histerycznych należą oszustwa i kra- 
dzieże, np. l,radzieze popełniane w wielkich magazynach 2), również oszczercze obwinienia dru- 
gich osób. 
O ile więc rozpoznanie histeryi było w danym przypadku nie trudne a zarazem 
i usprawiedliwione, o tyle uastręczała sądowolelmrska ocena histeryi podsąduej pewne trudności. 
Wiadomo bowiem, że wykazanie hister,yi u osoby podsądnej samo przez się nie usprawiedli- 
wia jeszcze podl)Orządlwwania jej pod przepisy ustawowe wJ'lduczające odpowiedzialność wobec 
sądu (S 51 niem. u. k. i S 2. austr. u. i,.) I tal, powiada Hofmann 3), że o ile znawca 
rzadko tyllw będzie się czuł uprawnionym do wylduczenia wolnego objawiania woli n histe- 
rycznych podsą
lnych, o tyle częściej będzie mógł oświadczyć, iż histeryczny lJodsądny nie 
jest w stanie tak łatwo oprzeć się popędom, wynildym z z8wnętrznych pobudek lub z we- 
wnętrznych uczuć, jak człowiek zdrowy, będący w podobuych warunkach. Zdaniem Hofmanna 
można histerycznego przestępcę tylko wtedy uznać za niezuohlego do karnej odpowiedzialności, 
jeżeli jego histerya przedstawia ciężką formę tj. jeżeli istnieją znamiona histerJ'cznego obłąkania. 
Kreuśer .1) oświadcza, że najczęstsze przestępstwa histerycznych osób, tj. oszustwa i kradzieże 
przynajmniej częściowo muszą by\' położone na karb ich choroby, zwłaszcza ich histerycznego 
charakteru, względnie histerycznych zamroczeli i dodaje, że dwie histeryczki, kt6re uznał za 
niepoczytalne, dopuściły się osz'Jstw, ,vynildych ze swoistej zmiany charal,teru, u innycll zaś, 
których zarzucone im przestępstwa uie dały się wprowadzić w związel, przyczynowy z: żadnym 
z objawów ich histeryi, przyznał zdolność odpowiedzialności karnej. Weygaudta 5) zdaniem od- 
lJO\viadają histeryczni przestępcy wymogom ustawowej bezkarności (S 51 n. u. k) tylko wtedy, 
gdy dopuszczają się czynów w oInesie zamroczen. Krafft-Ebing 6) oświadcza, że sprawa IJoczy- 
tajności histerycznych przestępców stanowi najrudniejsze zadanie dla znawcy, które może być 
rozwiązane nie ogólnie, lecz w każdym z osobna konkretnym przypadlm. Podczas gdy po- 
czytaJność osob.y dotImiętej tylko nerwicą histeryczną i niepoczytalność o::oby z histerycznem 
obłąkaniem nie podlegają wątpliwości, istnieje cały szereg form przejściowych histeryi między 
tymi dwoma ich biegunami. Formy te odznaczają się zaburzeniami psychicznemi. które po- 
wierzchownie przeustawiają się jako namiętności, moralne ułomności, w istocie jednal, są tylko 
odruchem chorobowego nastroju i dlatego nie mogą być bezwzględnie uważane za stan zacho- 
wanej poczytalności. 
Biorąc powyższe zdania pod uwagę, musimy przyznać, że jaklwIwiek czyn.y zarzucone 
Maryi 0rzechowsl,iej były przez nią :polJełnione poza okresem zamroczenia, to jednak wynikały 
one niewątpliwie z histerycznej deprawacyi charalderu, gdyż z stereotypową ścisłością i to 
bez względu na liczne odcierpiane przez nią kary się powtarzały; nadto musimy przyzna(, 
że forma stwierdzonej .histeryi u podsądnej przekraczała znacznie granice wytyczone dla histe- 
ryi nerwicy. Osoba histeryczna z tal, wybitnymi stygmatami psychicznymi, liwra bez względu 
na następstwa dla własnego zdrowia wywołuje u siebie tak częste krwawienia, która popada 
w dłużej trwające zamroczenia z niepamięcią zc1arzell z tego oInesu, Hóra ulega podniecenill \ 
na przemian z przygnębieniem psychicznem bez dostatecznych pobudel" wJ'lwnuje zamaehy 
samobójcze, a wreszcie wbrew instynl,towi odtrąca brutalnie pomoc lekarską w chwili groźnej" 
cielesnej niemocy, nie moze być uważana za umysłowo zdrową, tem samem za osobę odpo- 
"iedzialną wobec prawa za swe czyny występne, stanowiące tyllw odruch chorobowego stanu. 


Literatura: 
1) Psychiatrie von E. Kraepelin - Lcipzig 1904. II. T. str. 696. ') La!J.uer: Der Warc;J)- 
haus-Diebstahl Halle 1907. ") Lehrb. d. gerichtl. Med. vonA.Kolisko,Berlin-Wien1!J0:3. 4) Gcistes- 
krankheit und Verbrechcn Wiesbaden 1907. U) Atlas u. Grundriss d. Psychiatrie l\Iiinchen 1902. 
") Lchrb. d. ger. Psychopathologic. Stuttgart 1900. 


Z :wkładu '{Jołoinicxego we Lwowie. (H.y1nm.yusx Pmf Dr. Czyiewiex). 


o powstaniu łożyska przodującego. 
Podal 


Dr. A. Rubin, selmndaryusz zal,ładu. 


Przechodząc główniejsze fazy w rozwoju nauki o patogenezie łożyska przodującego, 
IJrzel\On3Ć si
 możem,y, że IJojęc:e, mianem tem okre
lone, ciągłej ulegało zmianie. Tezj-
		

/00254.djvu

			204 


A. Rubin: O powl:itaniu łożyska przodującego. 


Zeszyt 4 


o powstaniu tego groznego powikłania ciąży i porodu rozdzieliły badacz
T na obozy zwalczające 
się po dziś dzieJI. WinQ ponosi tu stosowana przez autorów metoda dedukcyjna a raczej jest 
to właściwością tej metody, że rozumowania, któremi chciano nzupełnić skąpe nader wiado- 
mo
ci nasze empiryczne w tym pl zedmiocie, z natury rzeczy ciągle ustępować musiały miejsca 
innym, ilekroć wiedza w dziedzinie embryologii szersze zataczała kręgi. 
Ze ścisłmicią, pożądaną w naukach przyrodniczydl, przyczyny niskiego przyczepu 
łożyska nie można było stwierdzić. Z jednej strony były wiadomości nasze o sposobie, w jaki 
jajko przylega do błony ślnzowej macicy i jak siQ odb
Twa rozrost płaszczyznowy łożyska, nadto 
lliedostatcczne, by można z nich było wysnuć wnioski o stanach patologicznych, z drugiej za
 
strony brak a raczej wiellia rzadkość preparatów anatomicznych z okresów wcześniejszych. 
łoży:,;l;a przodnjącego przez długi przeciąg lat stanowiły tamQ w utrwaleniu właściwej 
przyczyny. 
, Póki dokładna znajomość opisowej i topopraficznej anatomii gotowego już łożyska 
należała do sfe
'y życzeń, póty ,yylduczoną była Illożliwość sądu o jego powstawaniu 


. . 
l rozwoJu, 
W opisy spostrzeże(l nad młodemi jajami ludzkiemi piśmiennictwo jest lliezbyt bogate 
a dotyczą one przeważnie drugiej połowy drugiego tygodnia, stadyum więc daleko już posu- 
niętego. Najwcześniejsze zaś okresy pokrywa jeszcze gęsta mgła, litórej nie zdołało rozwiać 
\lawet odkrycie Petersa. Opisane bowiem przez autora tego przed l;iUm laty jaje ludzkie, 
acz !lajmłodsze z dotychczas spostrzeżonych, otoczone już jest zupełnie albo prawie zupełnie 
błoną śluzową. 
[imo więc przp.wrotów. jakie W nauce u implantacyi jajka pociągnęło za sobą 
cenne to odhycie, przecież nie uchyliło ono jeszcze zupełnie zasłony a wnioskom z niego WjT- 
snutym marki bezwzględnej pewności i ścisłości przyznać nie można. 
Również bez zastrzeżell użyć llie możemy obserwaeyi dolwnywanych !la jajach trąbko- 
wych, cho{' one dobry stanowią materyał do badania zalęgu jajlia. Nie ulega bowiem wątpli- 
wości, że m,adowienie się jajlm podlega \V trąbce tym samym prawom, cO w macicy, chociaż 
hłona śluzowa tTąbki Illniej siQ nadaje do tworzenia doczesnej i temsamem powoduje implan- 
tacj'ę jajka w głębszych warstwach ściany tI'ąhkowej. O il
 więc z jednej strony jaja trąb- 
lwwe oddaćby mogły znalwmite usługi przy badaniu zalęgli jajka, o tyle z drugiej strony 
w znacznej mierze upośledza ich wartość jako materyałn nanli0wego okoliczność, że prawie 
zawsze wskutek wybroczyn i nekroz znacznie ucierpialy. 
Jedyną tedy drogą, jalią do zamierzonego celu kroczyĆ. można było, okazało się ba- 
dal1ie porównawcze. Jakkolwiek i ta metoda ella siebie windykować nie 11I0ie cechy bez- 
względnej doskonałości, gdyż nietyllio kształt i skład łożysIm, ale i jego rozwój u rozmaitych 
ssal,ów a nawet u tegosamegu gatunku różnorakie okazuje odmiany, to przecież nią, jako 
jedynie najlepszą, autorzy nowszych czasów się posługują.. , 
W starożytności, choć znal1ym był fakt przodowania łożyska, przecież przyjęto jak
 
zasadę, ze właściwem jego miejscem przyczepu jest dno macicy. Pierwsze zaś tłomaczenie 
tej nieprawidłowości znachodzimy we wiekach średllich. "\Vedle zapatrywania ówczesl1eg'o 
mianowicie powstawało łożysko przodujące w ten sposób, że od micjsca swego pierwotnego 
w dnie macicy miało się ono odklejać, następnie obniżać, aż się wreszcie nad ujściem we- 
wnętrznem ułożyło. Zjawisko to nazywano filius ante patTem. (Nazwa zaczerpnięta z bota- 
nil,i oznacza roślinę colchicu'In autumnale, u litórej z powodu jej rozwoju dwurocznego spostrzega 
się .na wiosnę OW0ce z nasionami a w jesieni liwiaty. wskutek czego przypuszczano, że owoc 
rozwija się kwiatem). 
Ze zwolennikami teoryi o odpadaniu łożyska od dna macicy i przj'klejaniu SIę jego 
następnem do szyji spotykamy się do wieku XVII. 
Dopiero w pierwszej połowie wieku następnego stwierdził na sekcyi profesor z Lipska 
Schacher anatomiczną bezpodstawność tego zapatrywania, dowodząc, że łożysko przodujące bez 
wątpienia od początku ciąży przodowało, a odklejać się nie mogło, gdyż tak mocno było 
z trzonem i szyją macicj' zro
nięte, że z trudnością tyJlm dało się oderwać. Dno macicy utra- 
ciło tedy raz na zawsze swe znaczenie jako jedyne miejsce predylelicyjl1e ella łożysIm a ana- 
tomiezny dowód 8chachera, zadając kłam starej teor.yi, tornje zarazem drogę nowej tezie, że 
przyczep łożysIm możliwym jest tal,że na dolnym odcinku macicy. 
Odtąd datuje się nowa era w patogenezie lożj'ska przodującego. Tłomaczenie Scha- 
chera potwierdza póiniej szereg innych badaczy. ] to dajc impuls 	
			

/00255.djvu

			Zesz} t 4 


A. Rubin: () powstaniu loży:.;ka przodującego. 



05 


Hwietlenia naszego przedmiotu. 
rys historyczny tej walki. 
W położnictwie utrzymywało się do drugiej połowy wieku XIX. zapatrywanie, że 
skrócenie części pochwowej, obserwowane u rodzących, tłomaczyć sobie należy \V tell sposób, 
że z końcem ciąży jama macicy stopniowo sit
 powiększa knsztem górnej ('zęsci szyp. Rzecz- 
nikami jego tłómaczenia byli .Mauricean, Roederer i Stein. 
Zdaniu ich przeciwstawili natomiast Martin, Schroeder i P. l\Iiillcr szereg Lada!l, 
opartych na obserwacyi klinicznej, których rezultat objęli twierdzeniem. że skrócenie części. 
pochwowej jest tylko pozorne. Trwałą zaś podstawę nadały twierdzeniu temu anatumiczne 
dowody Duncana, który pierwszy w tyml,ierunku poddawał dokładnemu badaniu macice połogowe 
osób zmarłych 'wśród porodu. !:Jo niego przyłączają się pGzniej Spiegelberg, Taylor i Holst, 
utrzymując, że szyja. maciczna od poczęci:.! aż do porodu w całości zachowaną zostaje 
i w czynnościach macicy udziału nie bierze. 
Najbardziej miarodajnemi zaś i prawic że dec
Tdującemi były anatomiczne badal1ia 
Karola Schroedera i Langhans-l\IiHlera. Obaj ci autorzy stwierdzili mianowicie, że aż do W
T- 
:;tąpienia bólów porodowych długośC': szyji wynosi około 3 cm. 
W nowy olues wstąpiła ta kwestya, gdy Braune (1872) stosować począł metodę 
przekrojów mrożonych. 1Iimo wysolią wartość tych preparatów dla poznania zmian w narzą- 
dzie rozrodczym wskutek ciąży i porodu, sprawa powstawania i pochodzenia dolnego odcinka 
macicy za ostatecznie rozstrzygniQtą uważa11ą być nie może i zachodzi jeszcze potrzeba dal- 
szych bada(l, zwłaszcza, że pierwotny obraz chorobowy na tych preparatach zatarły czynność 
porodowa i zabiegi operacyjne. 
Ważny etap a zarazem punli:t zwrotny w sprawie dolnego odcinka macicy stanowi 
praca Bandla, ogłoszona w rolm 1875. Wedle tego autora miaIlOwicie rozszerza się górna 
część 3zyji macicznej podczas ciąży i temsamem uczestniczy w powiększeniu się jamy macicy. 
Powód do tego zdania dało mu spostrzeżenie, że w rozciągniętym odcinlm błona śluzowa szyji 
wyściela tylko część olwło 3 cm. nad ujściem wewnętrznem położoną; część zaś nad nią 
leiąca oli:azuje jnż cechy doczesnej. I dlatego rozróżnia w scieńczałym, rozciągniętym odcinku 
dwie części: dolny odcinek macicy i szyję. 
Tłomaczeniem swem wsluzesił więc BancH starą teoryę o udziale szyji w rozroście 
jamy macicy. 
o Tworzenie zaś dolnego odcinka macicy odnosi on tlo umlęsmenia szyji. Zewnętrzne 
warstwy musInuatury szyji mają się mianowicie na zewnątrz śluzówl,i szyji i doczesnej tr
onu 
podnosić ponad ujście wewnętrzne i tak siQ przyczyniać do powiększania cavi uteri. Błona 
śluzowa zaś szyj i w swej rozciągłości nie zmienia się i pozornie tylko skrócona służy do wyście- 
lenia reszty kanału, która to pozostałość VI' tWOl'zeniu się dolnego odcinka macicy udziału nie "Tzięła. 
Podług Bandla traci tedy gmnica Lłon śluzowych swe dotychczasowe znaczenie od- 
gr8ni(;zająee trzon od szyji. 
W Kiistnerze, który tlrobnowidowo Lada stosunki blotJ
, śluzowej, znachodzi Bandl 
dzielnego sprzymierze(lca. Wynikiem starannych bada(l tego autora było twierdzenie, że-i ślu- 
zówka szyji się podnosi lm górze. Nie jest wprawdzie dolny odcinek macicy wyścielony 
śluzówhą o charakterze doczesnej trzonu, wyścielenie jego natomiast stanowi błona śluzowa 
szyji przerosła i do doczesnej podobna; zmusza autora do tego twierdzenia obecność komórel, 
cylindrycznych na śluzówce. Dolny odcinek macicy nie może tedy być uważany za miejsce 
przyczepu jajka. Przynalezność zaś jego do szyji udowadnia faktem, że plicae arboris vitae 
sięgają do dolnego odcinka. 
W obrębie dolnego odcinka macicy wytwarza 
czesna, jest ona jednakowoż zawsze młodszą od doczesnej 
giej połowie ciąży ze śluzówki szyji. 
Mimer i Langhans natomiast w
ykazali w dolnym odcinku prawdziwą doczesną i udo- 
wodnili temsamem jego pochodzenie z trzon 1 1. 
Zdanie to podzielają Sanger i Thiede, podnosząc, że przypadki Kiistnera przedstawiały 
już okres porodowy. 
Bayer ze Sh'assburga w swych studyach nad budową macicy skłania się do zapa- 
trywania, ze t. zw. doh1Y odcinek macicy powstaje z szyji macicznej. Podług niego tylna 

ciana dolnego odeinlm na dość znacznej przestrzeni wyścieloną jest prawdziwą śluzówką szyji; 
na ścianie przedniej natomiast znachodzi się doczesna. A obecność śluzówki szyji na przcdniej 

L:iauie uważa autor za dow6d, że rozpoczęła się jnż czynność porodowa. Zga1ha siC; z Kil
t- 
llerClll co tlo ll1oz1iwośei wytwarzania Hię deciduac CI'ITicalis. 


Nie odhiegniemy tedy od tematu llaszeg'u, je
li krótki pudal11
- 


się wprawdzie pewnego rodzaju do- 
h'zonu i rozwija się dopiero w dru-
		

/00256.djvu

			. 


206 


A. Rubin: O 'powstanIu łozy ska przodującego. 


Zeszyt 4 


Teoryę Schroedera naj dobitniej określa Hofmeier: Szyja aż do porodu w całości 
jest zachowaną; podczas ciąży w tworzeniu jamy maGicy nie uczestniczy; górna tylko część 
szyji może się nieco lejlwwato rozszerzyć, nie traci jednalwwoż w takim razie cech szyji ma. 
cicznej a jakością błony śluzowej jak i strukturą ściany odróżnia się od dolnego od- 
cinka macicy. Ten zaś przynależy do trzonu. Przemawia za tem wytworzona na nim do- 
czesna i uliJad ściany podobny do kartek w książce, zupełnie jal, w trzonie macicy. Budowa 
zaś ściany szyji zupełnie jest inną. 
Dittel wywodzi (1898) powstawanie odcinka dolnego macicy i z trzonu i z szyji 
a opiera to na pomiarach i badaniach histologicznych. Proponuje też zamiast dotychczasowego 
miana dla odcinka dolnego nazwę »Dehnungszone C (. 
Sprzeciwia się temu Bayer (1898), gdyż i trzon ulega rozciągnięciu. Na poparcie 
zaś swej tezy o pochodzeniu dolnego odcinka z szyji ponownie autor ten wstępuje w szranki, 
przytaczając jako dowód fizyologiczne zachowanie się dolnego odcinka podczas porodu; 
Tłomaczenie luwotoMw przy łożysIm przodującem zapomocą teoryi Duncana nie 
nastręczało trudności, o ile one występ;ywały podczas właściwych bólów porodowych. Jak 
długo mianowicie jaje jest całe, macica się rozciąga ku górze wzdłuż łożyska, uwalniając tem- 
samem coraz więl,sze jego części. Z chwilą zaś, gd.y zaczęto zwracać uwagę na rozwój dol- 
nego odcinka macicy i przekonano się, że nie można go już określać jako ciąg dalszy 
trzonu, albowiem posiada on i pewne charakterystyczne cechy odrębne i \\r skurczach udziału 
nie bierze, po porodzie zaś wpada w stall bardzo znacznego zwiotczenia, złączono w związel, 
przyczynowy te krwotol,i z rozwojem dolnego odcinIm. A ponieważ "\v,yhvarzanie się jego 
przypada już na czas ciąży, pozornie miano tedy wytłómaczenie i dla krwotoMw ciążowych. 
Jeżeli się I!rzyjmie, że dolny odcinek macicy jest częścią trzonu, w takim razie musi się łożysko 
przodujące w nim w całości lub częściowo usadowić. To zaś jest fizyologiczną niemożliwością, 
gdyż z powodu niedostatecznego kurczenia się dolnego odcinka wszystkie rudzące z łożyskiem 
przodującem skrwawićby się musiały. Zapatrywanie natomiast, że dolny odcinek powstaje 
z części nadpoclnvowej, rzecz tę lepiej tłomaczy. Przy łożysku przodująC8111 mianowicie jest 
niedostateczny rozrost części nadpochwowej zjawiskiem typowem tal,samo, jal, przy porodach 
przedwczesnych. Jeżeli do tego dodamy, że czasem i ujście wewnętrzne aż do chwili rozpo- 
częcia się właściwego porodu jest zamknięte i że w takim razie także i dolny odcinek wcale 
się nie foulluje, będziemy mieli wytłomaczenie, dla czego w niektórych przypadkach łożY8ka 
przodującego nie spotykamy się z hwawieniem ciążowem. 
Zresztą pomiary powierzchni dolnego odcinka wykazują, że podczas porodu się ona 
raczej zmniejsza; rozciągnięcic nie może być tedy znacznc. Zwiotczenie dolnego odcinka 
macicy uważa B. nie jako sImtek rozciągnięcia, lecz szukać każe przyczyny tej atonii w tej 
olwliczności, że dolny odcinek nie może się kurczyć w takim stopniu, j::.k reBzta macicy. Pod- 
czas l,mczów macicy dolny odcinek ulega biernemu napięciu, które się przenosi na szyję. - 
Na podstawie tego olbrzymiego zbioru faktów, nagromadzonych w tym sporze, przy- 
chodzimy do wniosku, że 1) dolny odcinel, macicy strukturą swej ściany zbliża się bardto 
do trzonu, w znacznym zaś się różni stopniu od szyji macicznej i że 2) pierwotna dłu- 
goŚĆ szyji aż do końca ciąży żadnej nie ulega zmianie. 
Górna granica dolnego odcinka macicy zewnątrz schodzi się z linią ścisłego przy- 
legania otrzewnej do ściany macicy, wewnątrz zaś, gdy bole już wystąpiły, z pierścieniem 
skurczowym. Dolną jego granicę stanowi miejsce, gdzie się rozpoczyna zupełnie odmienna 
struktura ściany szyji, t. zw. ujście wewnętrzne szyji macicznej. 
W pojęciu zatem anatomicznem definicya łożysIm przodującego oznacza ten stan, 
w li:tórym tkanka łożyskowa znajduje się nad ujściem wewnętrznem macicy, Eawet zamknię- 
tem, podczas gdy pod miano łożyska przodującego w pojęciu klinicznem podciągamy wszelkie 
przypadki, w li:tórych sub partu części łoż,\
ska są w

czmvalne albo powodują krwawienie. 
Ró
nica zaś. jaka zachodzi między środkowem a bocznem łożyr,kiem przodującem, jest 
tylko sto'pni.owa. I tak może zraz łożyskowy, który przy wąskiem ujściu wewnęttznem cał- 
kowicie je pokrywał, w dalszym przebiegu porodu tal, dalece się odkleić, że batJ.ający paleu 
dotrzeć może do wolnego jego brzegu, t. zn. do błon płodowych; z pozornej placenta praeria 
centralis powstała tedy lateralis. Odwrotnie może pl. lateral-is przejść w centralis, jeżeli 
brzeg łożyskowy ulega pociągnięciu przez rozrastającą się część nadpochwową. Wogóle pojęcia 
te wśród porodu znacznym podlegają wahaniom. 
Rozpatrywując obecnie momenty etiologiczne, którym zawdzięcza ło?yslw przo1lująuc 
swe powstanie, podzielić je możemy na dwie grupy.
		

/00257.djvu

			Zeszyt 4 


A. Rubin: O powstaniu lożyska przodującego. 


20, 


Pierwsza ohejmuje przeszkody w usadowieniu się jaja. wynikłe z przewlekłych zapale1'l 
macicy u starszych kobiet, zwłaszcza wieloróJek lub w razie obecnORci włókDial\6w .lub raka 
macicy. 


Drugą grupę stanowi bezwzg'lęclny lub względny rozrost zawiązku łożyska, .jak p,zy 
ciąży bliżniaczej, przy pewnych nieprawirlłowych kształtach łożysIm lub jamy macicy, przy 
uterus unicornis i bicOTnis. 
Najważniejszym jednakowoż warunkiem llla powstawania tej anomalii są zmiany na 
śluzówce macicy, które . obejmujemy nazwą endomein's chronica. Stwierdzonym jest też faktem, 
że przewlekłe nieżyty macicy objawem wywiadowym !'ą bardzo częstym. Najlepiej zaś ilu- 
strują zdanie to preparaty, które uzyslmli Hofmeier i Kaltenbach przy całkowitern wyłusz- 
czeniu macic ciGżarnych z powodu raka a jak z nowl:\zych hadań wynika, towarzyszy rakowi 
szyji stale endomet1.itis cOTporis. 
Ponieważ w schorzeniu tem i wydzielina jest obfitszą i jama macicy obszerniejszą. 
sprowadzono więc oha te momenty w przyczynowy związel, z genezą łożyska przodującego, 
tłomacząc w sposób czysto mechaniczny, że jajko po opuszczeniu trąbl,i, porwane prądem wy- 
dzieliny, zaniesionem zostaje ku ujściu wewnętrznemu. 
Inn: autorzy znowu, wychodząc z założenia, żo ruch migawkowy przybłonka śln- 
zówki macicznej, zwrócony lm dnu macicy, przeszkadza jajku w ześlizgiwaniu, przyjęli, że 
zniszczenie przybłonlm migawlwwego wslmtck pr:,cesów nieżytowych właśnie stanowi główny 
moment ella nisliiej implantacyijajl,a. Badania atoli wykazały, że przy endometrytydach przy- 
lJłonek nic ulega takien1U zniszezelliu; z drugiej zaś strony ruch migawkowy odbywa siG 
w l;ienmku cd wewnątrz. Teorya ta jest tedy z gruntu fałszywą. 
Huge wreszcie nie wyklucza możliwości, że czynnikiem przesuwającym jajko ku niż- 
szym odcinkom macicy są wzmożone skurcze macicy, albo że jajko samo się ześlizguje lm 
ujściu wewnęti'znemu z powodu utraty prawidłowej leplwśc:i czy siły nadżerające], która 
zwykle sprowadza wcześniejszy jego prz
Tzep w pobliżu ujśeia tl'ąbkowego [Rutsch-Ei]. 
W warunkach prawidłmyych usadawia się jajko \\' g'órnej trzeciej części trzoim ma- 
cicy na jego przedniej lub tylnej śćanie. Wyjątku\Yo tylko, właśnie przy wyż wspomnianych 
zmianach, stanowi niżEzy odcinel, macicy lnb miejsca tuż nad ujściem wewnętrznem położone 
lmnkt insercyi jajka. W wypadku tym mówi Barne::< o ci,\ży ektopicznej, ponieważ jaje pło- 
do'ye względnie znaczna jego część rozwija się w odcinku macicy, który ku temu nie jelit 
przeznaczony. 
Jama macicy przedstawia \Y czasie przejścia jajka przez ostium uterinum?tubae prze- 
strzeń z przodu lm tyłowi spłaszczom
. Jak więc z jednej strony przednia i tylna śe;iana 
trzonu macicy dostarczają większej powierzchni celem przyjęcia jajka, aniżeli boczne partye, 
tak z drugiej strony w tych częściach śluzówka mniej bujnie się rozrasta i często 
tano\Vi 
tylko cieniutki pokład. Poronienia, w którycli jaje phiowe w całości wypaltelll zost:J.to, :.do- 
wodnie nas o tern przekonują. 
Z regllły więc miejscem zalr;gu jajka jcst ściana przednia lub tylna trzonu macicy 
tuż poniżej linii łączącej oba ujścia trąbek. Dowodów na to dostarczają mu1' z jednej strony 
badania macic połogowych, których jamy wykazują dokładne i ścisłe odgmniczenie miejsca ło- 
ż.yskowego od reszty błony śluzowej, z drugiej strony miejsce pęknięcia błon płodowych. 
Jeśli mianowicie pęknięcie nie jest więli:Sze od obwodu główki urodzonego dziecka, to z 
całą 
ścisłością oznaczyć można z położenia tego pęknięcia względem brzegu łożyskowego- odległość 
miejsca przez łożysko zajętego od ujścia wewnętrznego macicy. 
Wlizelkie inne miejsca przyczepu jaja są patologiczne a uchodząca .;dawniej za typową 
inliercya jaja w dnie macicy należy do zjawisk Jeszcze rzadszych aniżeli :w niższych od- 
cinkach macicy. 
Przyczyny, dla których jajko te miejsca typowe \\ła::inie dla zalęglI sobie obiera i tam 
też łożysko wytwarza. dotychczas są nieznane. Być może, że jakość blony śluzowej, jej 
przekrwienie lub niedokrewność, szerolwść ujść gruczołowych odgrywają tu pewną rolę. Na 
razie zadowolić się musimy przypuszczeniem, że jelit to właściwością gatunku )udzkiego. 
Przypatrzmy się teraz sposobowi, w jaki jajko lndzkie na śluzówce :_macicznej
 usa- 
dawia się i w bliższy z nią wchodzi stosunek. 
Bez120średnich obserwacji'j najpierwszych OkI esów implantaeyi jaja nam-brak.::Sądząc 
zaś z analogii tych procesów u ssaMw, przypuścić możemy, że jajko wstępuje
do [jamy}
ma- 
cicy już w stanie zbruzdkowanym. Podczas wędrówki przez kanał trąbko wy Iwm6rki coronae 
mdiatae, które dość silnie przylegały, już odpadły, jak niemniej wskutek szyhkiego powięk,;zania 
;-;ię jaja ulegla j'lż pękni
ciu i otoczka, .
ona pellucida, okalaj
ca jajko na kształt skorupki.
		

/00258.djvu

			208 


A. Rubin: O powstaniu łozyska przod.ującego. 


Zeszyt 4 


Tal, więc uldada się jajko na śluzówce macicy, przylegając do jej przybłonka zewnętrzną 
warstwą komórek swej dopiero co się wytwarzającej lwsmówki. Zetlmięcie to powoduje 
przedewszystkiem na przestrzeni prEez jaje zajętej, znacznego stopnia przerost błony śluzowej, 
l;:tóry pMniej na dalsze jej party e się przenosi. 
Poniewa2 następne atoli badania wykazały, 2e jajKo w późniejszym okresie zewsząd 
objęte - bywa błoną śluzową, wysnuto z tego wniosek który przetrwał do czasów najnowszych, 
2e śluz6wka, bujając, obrasta jajko a jej zgrubienia, łącząc się ze sobą nad jajkiem, niejako je 
w sobie zamykają. 
Dopiero odkryte przez Petersa jaje, naj młodsze z dotychczas sp
strzeżonych, pojęcie 
to z gruntu zmieniło. Wykazało ono mianowicie, 2e w rżeczywistości obrastanie jaja przez 
śluzówkę nie ma miejsca, implantacya natomiast w ten się !odbywa sposób, że jajlw przebija 
przybłonek śluzówki a po zniszczeniu leżącej pod niem tkanki łącznej _ wgłębia się we wnętrze 
mucosuc. 
Tej to podra2niającej i niszczącej własności przybłonka kosmówkowego przypisa6 na- 
leży implantacyę, tak że jajko niejalw samo pod sobą kopie podłoże. 
Przedstawicielami tego zapatrywania są hrabia Spee i Redf. 
Co się tyczy miejsca podłoża tego, wszyscy autorzy byli zdania, że jest niem fałd 
błony śluzowej. Kierowali się zaś oni założeniem czysto mechanicznem, 2e jajko} porwane 
prądem wydzieliny, przebiedzby musiało całą jamę macicy, gdyby go nie powstrzymał ów 
fałcl. W nim te2, jako jed,ynej zaporze dla ześlizgującego się jajlm, widzą właściwą przy- 
czynę wnikania jaja w śluzówkę maciczną. 
I tak przyjmuje K5llic
er za prawdopodobne, 2e jajIw, którego średnica dochodzi naj- 
wyzeJ 0,24 mm, wślizgnąwszJ' się w fałd doczesnej, przezeń powstrzymanem bywa i w nim 
tez swój rozwój rozpoczyna. 
Rofmeierowi nie przemawia to do przekonania. Jajko zbyt jest małem,. by mogło 
się nad ujściem zatrzymać. Fala wydzieliny macicznej unieś6by je musiała do szyji. 
Równie2 i Ahlfeld przeczy temu, jakoby jajko się zatrzymało w jaldemś zagłębieniu 
czy faldzie śluzówki, przyjmuje natomiast, 2e jajko, leżąc wolno na powierzchni błony ślu- 
zowej, zawdzięcza ten swój przystanek tyIlw funkcyi życiowej tak osłonl,i jak i śluzówl,i 
macicznej. Uskutecznia go zaś zapomocą kosmków swej osłonki, hórym prócz odżywczego 
zadania przypada jeszcze w udziale przymocowanie jaja do przybłonka odpowiednio przygo- 
gotowanej śluzówki macicy. 
Ostatecznego zaś przytwierdzenia jajka do błony śluzowej dolwnywa doczesna za- 
gięta, która wedle Reicherta tworzy się w prz8ciągu 24-48 godzin. 
Czas ten wpływa na wieIlwść powierzchni, zajmyw3J.1ej przez doczesną późną. Je- 
żeli mianowicie jajko przez pewien czas w macicy rośnie, nim się jeszcze zagięta wytworzyć 
zdołała, natenczas kosmki z więl,szą powierzchnią błony śluzowej stykać się moga" wslwtek 
czego doczesna późna większy zajmie obszar. Ale nietylko czas rozstrzyga o rozmiarach 
doczesnej póinej. Niemniej ważną l'olę odgrywają także inne czynniki, jak jalwść monJ- 
śluzowej i stan jej odżywienia. 
Bardzo doniosłego znaczenia dla sprawy zalęgu i rozwoju jaja w pierwszych mie- 
siąpach jest teorya o zamknięciu się ujscia wewnętrznego tuż po zastąpieniu i o odśrodkowym 
rozroście macicy. 
Do 9. tygodnia - wykazuje Ahlfeld - odbywa się przerost excentryczny macicy. 
Jama się rozszerza, mięsień gTubieje. Powiększenie się jamy macicy bez równoczesnego 
organicznego zamknięcia jej od ,;trony pochwy pomJTślec się nie da, gdy2 zawartość pochwy 
musiałaby w -tym razie uledz wessaniu do macicy. 
A zamknięcie to uskutecznia primo czop śluzowy przylegający do ścian szyji, 
secundo- okrężny przerost śluzówki ujścia wewnętrznego, wskutek czego się tworzy znacznego 
stopnia zgrubienie. 
Z powodu tego ekscentrycznego przerostu działanie el,spulsywne włólden mięsnych 
jest zniesione a zawartość jamy macicy bez względu nato, czy ona (zawartość) jest wohio 
umieszczoną, czy tylko lekko do ścian przyleg'a, prądem wydzieliny macicznej nie może być 
w.ypartą. . 
Dlatego wlaśnie możliwem jest, że jajko tak długo na doczesnej spolwjnie le2y, aż 
śluzówka, pobudzona przez jajlw do przerostu, wytworzy zagietą, która stanowi drugie niejako 
i ostateczne przJTtwierdzenie jajka. 
Jeśli więc wyjątkowu jajlw zatrzyma się na dolnym odcinku macicy, znajduje ono 
tak po bokach jak i nall samem ujściem wewnętrznem powierzchnię, zupełnie przcz śluzówkę
		

/00259.djvu

			Zeszyt 4 


A. Rubin: O powstaniu łożyska przodującego. 


200 


zamknięta., w l,tóra. kosml,i wszędzie wniknąć mogą; a od tego, czy ujście wewnętrzne 
będzie poza, czy też w środku pierścienia tworzącej się doczesnej zagiętej, zależeć będzie, 
czy powstanie placenta pracvia latemlis cZ,y też daleko rzadsza placenta praevia centralis. 
Ujście wewnętrzne zamlmie się tedy i w tym razie, gdyby naw'Jt nie poprzedzało 
zamlmięcie przez śluzówkę zmieniona. wslmtek ciąży, bo warunki dla bujania sa. w doczesnej 
póznej najkorzystniejsze a przy placenta pmez,ia centralis stanowi ujście wewnętrzne - właśnie 
centrum serotinae; wrastaja.ce zaś w błonę śluzowa. ujścia wewnętrznego lwsmki sa. tym 
bodźcem, l.-t6ry pobudza śluzówl,ę do nadmiernego bujania. 
Źe warunki odżywcze w obrębie ujścia wewnętrznego rzeczywiście sa. bardzo ko- 
rzystne, udowadnia Ahlfeld następuja.cem rozumowaniem: 
Często obserwować można zjawisIw, że łożysIm przoduja.cemu towarzyszy insertio mar- 
ginalis umbilici i zazwyczaj jest naj niższy zraz lożyslwwy miejscem przyczepu pępowiny. Od- 
powiada to w zupełności zapatrywaniu SchuItzego, że pępowina prawidłowo się przy- 
czepia tam, gdzie doczesna jest n aj soczystsza. i najobficiej unaczynioną, gdzie więc dla roz- 
woju kosmków najkorz
Ystniejsze są warunl,i. Uwzględniając to w przypadlmch ł02yska 
przodującego, dochodzi AhlIeld do następujących wniosków: albo jest ten przyczep pępowiny 
wynikiem jakichś enc10metrytycznych procesów albo przyczynia się do tego nadmierne bu. 
janie doczesnej w tern miejscu. 
Z chwilą, gdy jajlwotoczone już jest doczesną zagiętą, płaszczyzna przyczepu jaja powię- 
kszyć się nie może. Wał doczesnej zagiętej stanowi zatem granicę doczesnej póznej. Z natury 
rzeczy stan ten, jaki przyjmujemy 'w warunkach prawidłow
'ch, dozna pewnej zmiany, skoro 
śluzów lm maciczna będzie prze,vlekle zwyrodpiałą. Nastąpi mianowicie opóznienie w otaczaniu 
się jaja doczesną zagiętą a slmtkiem tego i płaszcz
'zna prz,yczepu jaja będzie mogła być 
większą. 
Przy usadowieniu się więc jaja na dolnym odcinku macicy może ono wskutek 
spóznionego otoczenia się zagięta. dojść do takich rozmiarów, że lwsmki jego Elietylko do- 
chodzą do ujścia wewnętrznego ale je nawet przerastają. Na rozrost zaś ich nad ujściem 
wewnętrzr;.em korzystnie wpływa po pierwsze fal,t, że poprzedzało go zamknięcie ujścia przez 
zgrubienie doczesnej podczas ciąży, które w tem właśnie miejscu znacznego jest stopnia, a po 
drugie i ta Gkoliczność, że wskutek odśrodkowego rozszerzania się jamy macicy wydzielanie 
śluzu przez ujście ustaje. 
Wykluczonem również nie jest, że bardziej ciągliwe 
jaja, inny nadają l,ierunck rozwojowi doczesnej zagiętej, przez 
większenie serotinae. 
Podobne musiały być założenia Sawyera, Sk01'O twierdził, że jaje, l,tóro raz się już 
usadowiło, znowu się uwolnić może, kołuje i na niższem miejscu się przyczepia. Opiera zaś 
autor teu s\\ e twierdzenie na dwóch przypadkach, w których z początkiem ciąży spostrzegał 
krwawienia. Te jednakowoż ustępowały a z lwńcem ciąży badanie wykazało łożysko Pl'ZO-; 
uującc. 


masy śluzu. przylegając'8 do 
co wywołują nadmierne po- 


(Dokończenie nastąpi.) 


Druk prawidłowy. 


Podal 


Dr. med. Kazimierz Noiszewski. 


Jal,kolwiek już w r. 1895 zjazd nauczycieli w !Ioskwie, a następnie w r. 1901 
zjazd przFodników i lelmrzy rosyjskich w Petersburgu zwracał uwagę )Iinisteryum Oświaty 
w Rosyi na wadliwość druków w podręcznikach szlmlnych i .Minister
7um Oświaty ży:;zenia 
zjazdów pl'z,yjmowało do wiadomości, przyjęcie to jednak żadnych następstw praktycznych 
uie miało. 
Dopiero w czerwcu r. 1905 w »Wiestnilm Obsczestwiennoj Gigieny« wydrukowane 
zostały »Normy druków dla podręczników i pomocy naukowych« przez Wyrlział Zdrowotności 
zakładów 11aukowych przy' MinisteryulIl Oświaty. l) 
Normy tych druMw podaję tutaj w streszczeniu. 
Jalw wzór rrz
ięta. została litera H, która w rosyjskim alfabecie oznacza literę N. 


1) Wiestnik Oftalmologii r. 1906. str. g6. 


14
		

/00260.djvu

			210 


Kazimierz Xoiszewski: Druk prawidłowy. 


Zeszyt 4 


Normy druk6w: 
1) Wysokość liter dla dzieci do wieku lat 14 powinna być nie mniejsza jak 1.75 mm. 
(lJyceroj, a dla uczni po latach 14-stu nie mniejsza jak 1.5 mm. (lwrpus). 
2) Szerokość liter ma być najmniej 1 mm. 
3) Grubość głównych części zarysu powinna być nie mniejsza ;ak 0.25 mm. 
4) Przestrzeń pomiędzy literami powinna być nie mniejsza jak 0,5 mm., 
5) Przestrzeń pomiędzy w,yrazami nie mniejsza jak 2 mm; a 
6) Przestrze(l pomiędzy wierszami nie mniejsza jal, 3 mm. 
7) Liter na 1-ym centymetrze ściennym zadrukowanej stronnicy powinno być nie 
więcej jak 15. 
8) Długość wiersza dla dzieci do lat H-stu ma być najwyżej 100 milimetrów, dla 
dzieci po latach 14-stu 110 milimetrów. 
9) Papier powinien być matowy i nie przeliwiecający, farba drukarska czarna i nasycona. 
W Postępie Okulistycznym jeszcze w roku 1901 l), mówiąc o badaniu widzenia rM- 
niczkowego i całkowego, starałem się wykazać ogromną ważność prawidłowego druku dla 
zachowania wzrolm nie tylko młodzieży, ale i osób doroslych, zwracając uwagę, że litery 
o zarysach mających wszędzie jednakową grubość są o wiele łatwiej rozpoznawane od tych, 
które mają w swych zarysach obok grubych i cienkie części. Uderza to szczególniej przy 
badaniu chorych na próbaeh wzroku Jaegera, ułożonych z liter o zarysach bardzo nierównej 
grubości. Osoby ze wzrokiem osłabionym, nie dostrzegając cieńszych części zarysu liter, nie są 
wstanie rozpoznać i samych liter j rozpozają jednak litery nawet o wiele drobniejsze, ale o za- 
rysllch we wszystldch swych częściach jednakowej grubości. 
Dotąd sami tylko Anglicy stale używają w swych drukach czcionek o zarysach 
jednakowej grubości; pozwala to im bez szkody dla wzroku używać czcionek znacznie drob- 
niejszych od tych, które są używane na lądzie. 
Wprawdzie niektóre z naszych czasopism używają niekiedy czcionek o zarysach 
prawie jednakowej grubości, ale to im się zdarza tylko w nagłówkach lub ogłoszeniach j 
wiele bowiem osób jest zdania, że litery o równej grubości zarysach mniej estetyczny mają 
wygląd od takich, które mają w swych zarysach części gI11bsze i cieńsze. 
Osobiście uważam druki angielskie za naj piękniejsze, ale, gdyby nawet było inaczej, 
to względy estetyczne muszą być podporząJkowane wymaganiom zdrowotnym. 
Gdyby zresztą komu koniecznie zależało na literach mających w swych zarysach 
części grubsze i cieńsze, to przy używaniu takich liter oznaczać należy tylko grubość cień- 
szych, względnie naj cieńszych części zarysów liter; od grubości bowiem tych naj mniej szych 
części zależy łatwość rozpoznawania liter. 
Jednak i litery o zarysach r6wnej grubości niebędą łatwe do rozpoznania, jeżeli nie 
zostaną zachowane inne warunl,i, mianowicie: 
1) Zależność między wysokością litery i grubością jej zarysu. 
Im wyższą jest litera, tym przy jednakowej grubości zarysach łatwiej może być ro
- 
poznaną; nie tylko bowiem zajmuje większą ilość wraHiwych lwńcówek w siatkówce, ale 
i pozwala na większą rozległość ruchów gałki oka. 
Doświadczenie wykazało, że najkorzystniejszą dla wzrolm jest wysolwści pięć razy 
wi
ksza od grubości zarysu litery. 
2) Zależność między polem objętem przez zarys litery i grubością jej zarysu. Gdzie 
pole obj
te przez zarys litery jest mniejsze od grubości zarysu, tam grubość zarysu wcale 
nie przyczynia się do łatwiejszego rozpoznania litery. 
Jest to częsta wada wielu druków a nawet i wielu próbnych znaków, nie wykluczając 
nawet próbnych znaków Snełlena. 
3) Zależność o(Uegłości pomiędzy literami od grubości zarysu liter. 
Odległuść pomiędzy literami powinna być dwa razy większa od grubości zarysu liter. 
4) Zależność odległości pomiędzy wyrazami od grubości zarysu liter. 
Odległość pomiędzy wyrazami powinna być nie mniejsza od wysokości liter 
w wyrazach. 
5) Zależność odległości pomiędzy wierszami od grubości zarysu liter. Odległość po- 
między wierszami powinna być co najmniej równa półtorej wysolwści liter w wierszu. 
6) Zależność odległości druku od olm od grubości zarysu liter. 


') Noiszewski. Badanie widzenia r6żniczkowego i calkowego Post. oku!. z. 9. r. 19m, z tablicą.
		

/00261.djvu

			Zeszyt 4 


Kazimierz Noiszewski: Druk prawidłowy. 


211 


JaklwIwiek już Hooke 1) wiedział, ie dwie gwiazdy, które dzieli przestrzeń mniejsza 
od 30 selmnd nie są już rozpoznawane jako dwie, ale jalw jedna gwiazda, to jednal, pierwszy 
Condillac 2), przyjął kąt 1 minuty, jako miarę cHa oznaczenia prawidłowej sprawności wzroku. 
W traktacie swym o wrażeniach zmysłowych w r. 1754 napisał: »przedmiot jest widzialny 
o tyle tylko, o ile kąt określający przestrzeń obrazu jego na siatkówce posiada pewną wielkość. 
Przypuszczam, że kąt ten musi mie<" .najmniej jedną minutę. Od czasów Snellena 3) przyjęto 
d . 
o znacza,Ć sprawność wzrolm wzorem V = D' w którym y oznacza sprawność wzroku, 
d - odległość, z której oko badane rozróżnia znaki próbne, a D - odległość, z której roz- 
różnia te same znal,i oko prawidłowe. 
Jaldwlwiek wzór Snellena oparty na przyjęciu wielkości 1 minuty jako miary spraw- 
ności wzrokowej jest ogólnie przyjęty, to jednak zarówno wzór, jak i sama miara, nie są bez 
zarzutów. Przedewszystl,iem nie ma stałej zależności pomiędzy wielkością .obrazu na siat- 
kó"W-ce, a wiellwścią kąta widzenia i słusznie zupełnie utrzymuje Schmidt-Rimpler, że wiel- 
koŚĆ l>:ąta widzenia nie mow służyć jalw miara wielkości obrazu na siatkówce, a oznaczanie 
sprawności wzrolwwej z wiellwści kąta widzenia nie może być uważane za racyonalne. 
Zamiast miary kątowej należy przyjąć jako miarę sprawności wzrokowej odległość, 
z l,tórej olw prawidłowe liczy jednomilimetrowe kwadraty i rozpoznaje litery o zarysach 
jednomilimetrowej grubości 4). 
Jakkolwiek są osoby, ldóre liczą jednomilimetrowe kwadraty z odlf'głości .4, :\ nawet 
5 metrów, to jednak jako prawidłową odległość przyjąć należy odległość 3 metrów, gdyż 
z tej odległości rozróżnia je każde oko prawidłowo-ogniskowe. 
Ponieważ osobnik z prawidłową sprawnością wzroku z łatwością liczy z odległości 
3 metrów 1 milimetrowe l,wadraty i rozpoznaje litery o zarysach jednomilimetrowej grubości, 
więc z odległości 30 centymetrów, tj. z odległo
ci, w ldórej zwykle trzymaną jest książka, 
rozpoznawać będzie z łatwością litery o zarysach 0,1 mm. grubości. 
Przyjmując 0,1 mm. jako prawidłową grubość zarysu dla bliży, otrzymany szereg 
druków o zarysach grubości O, l mm.; 0,2 mm.; 0,3 mm. j 0,4 mIT.. i t. d. 
Wyjątkowo mogą być używane druki o zarysach cieńszych niż 0,1 mm. np. 0,05 mIlI. 
dla odległości 15 cen. od oczu. 
Pracę swą przed sześciu laty zakończyłem życzeniem, żehy oftalmologia wstąpiła do 
tłoczni i pousuwała z nich różne nonpareiUe, petit), cicero, zastępując je czcionka:ni racyonalnymi. 
Porównywając obecnie zasady wyłożone przezemnie z reformami podanemi przez 
Wydział zdrowotności zakładów naukowych przy 
Iinisteryum Oświaty w Rosyi, - przede- 
wszystkiem rzuca się w oczy w tych normach brak jal,iejś ogólniejszej zasady. 
Zdawałoby się, że naprzód należy opracować ogólne zasady prawidłowych druków, 
a już po tun dopiero dawać normy dla podręr;zników szMlnych. , 
Należałoby zwrócić uwagę nie tylIw na druk podręczników i pomocy szkólnych, alc 
i na dl1lk w dziennikach i tygl)dnilrach tłoczonych często czcionJmmi już startemi, tak że 
litery są nieraz zupełnie nie w,yraine. 
Ale pomijając to wszystko, jak również i zupełną dowolność instrulwyi, należy zwrócić 
na to uwagę, że w wielu ptll1ldach jest ona wprO!:,t wadliwą. 
Tak np. powiedziano w instrukcyi, że główne części zarysu liter powinne być co najmniej 
grubości 0,25 mm., a nic nie wspomniano jakiej grubości mają być cienkie części zarysu. 
Powiedziano w instrukcyi, że odległość pomiędzy literami powinna być nie mniejsza 
jak 0,5 mm., tymczasem 'tę odległość należało oznaczyć nie absolutnie, ale w odniesieniu do 
grubooci zarysu liter itd. 
Ale chociaż 111struk(.ya jest wadliwa, już samo jej istnienie niewątpliwie wywrze 
wpływ dodatni na jakosć druków; dowodzi ona bąd
 co bądź, że na hygienę druków zwrócono 
nakoniec u wagę. 5) 


') Hooke R., Posthumous Works str. 12 i 97 r. 1705 według Helmholtza Physiol. Optik 2-te 
Aufl. str. 256. 
2) Condillac.: Traite de Senslttions, Teb. pol. str. 140. 
") Snellen. 'Letter proeven tDt bepaling der Gesichtscherpto Utrecht 1862. 
4) Noiszewski. Notation de l'acui"tć visuelle. Discussion. Compte rendu du X-me Congrps 
intemational d'ophtalmologie, Luceme 1904. Section C p. 31. 
5) W połowie marca b. r. toczyły" si
 w Berlinie debaty nad odrzuceniem gotyckich czcionek 
w drukach sz
ólnych i gazetach, jak się to już stalo dla pism naukowych w Xiemczech, a przyjE:ciem, 
jak \\
zy
t1.i.e narody cywilizo..-ane, tylko liter antiqua, tj. starolaciilskieh. Jeżeli gotyckiej formie liter 
zal"'/.ucić można słusznie nieproporcyalną grnbo
{- zarysów głównych litery, obok cienko
ci drugorzędnych, 
to w wyższym stopniu ta dysproporcya grubości uderza wazbuce rosyjskiej. (!tell.)
		

/00262.djvu

			212 


E. Damallski i G. G. Wilenko: DORwiadczenia 7. surowicą przeciwgTUźliczą. 


Zeszyt 4 . 


Z oddxiału weu'n. II. sxpitala powsx. we Lwowie (Profesor Dr. TVicxkowski.) 


Doświadczenia z surowicą przeciwgruźliczą Marmorka. 


podali 
Dr. E. Damański i Dr. G. G. Wilenko. 


(Dokończenie. - Zob. nT. 3.) 


Poniżej podajemy wyciąg z odnośnych historyi choroby. 
l. Barat Adela lat 22. Dziedziczności wykazać nie JłlOżna. Od kilku miesięcy czuje 
się chorą. Kaszel, poty, !ducie między łopatImmi. Apetyt IIp()śledzony. Stolec i peryod 
prawidłowy. Rozpozn. : Tbc. destruct. lobi sup. pulm.. ut1.., pmec. dext1.i. Była w szpitalu od 
13 lutego 1904 do 9 kwietnia 1904. Zastosowano 15 wstrzykiwań. Regularności w tym 
czasif) nie miała. Stan płuc przy opuszczeniu szpitala niezmieniony. Straciła na wadze 3.7 li:g. 
Temper. 38.5 0 pozostała z małemi wachaniami ta sama. 
II. Guczman K. lat 18. Dziedzicznie nie obciążona. Czuje się chorą od 8 miesięcy. 
Kaszel, kłucie w klatce piersiowej. Kilka razy krwioplucie. Czasem poty nocne. Apetyt, 
stolec, peryod w porządku. Rozpozn. : 1'bc. lobi sup. dextri. Carerna apic. dextri. Była 
w szpitalu od 1 marca 1904 do 5 kwietnia 1904. Dostała 13 wstrzykiwali po 10 gr. 
Opuściła szpital bez zmian, czy to na gorsze, czy na lepsze. Temper. 37'4-38°. Straciła 
na wadze 2.7 kg. 
III. Dziewińska Katarzyna 17 lat. Dziedzicznie nieobciążona. Od 3 miesi«:;cy czuje 
się chorą. Kaszel, kłucie w klatce piersiowej, parę razy krwioplucie, poty, peryod nieregu- 
larny. Rozpzn.: lnfiltr. apicis. dextri. Była w szpitalu od 6 lutego do 15 marca. W tym 
czasie 15 wstrzyli:iwań po 10 gT. SUł'owicy. Opuszcza szpital bez polepszenia. Temper. 
37.ł-37.8° 
IV. Torasowicz Józefa, lat 24. Dziedzicznie nieobciążona. Osłabienie od paru 
tygodni. Brak apetytu, stolec nieregularny. Peryodu nie ma od 8 miesięcy. Badanie wy- 
kazuje: lnfiltr. apic. dexlri. Była w szpitalu od 15 stycznia do 5 kwietnia 1904, w tym 
czasie 29 wstrzykiwań po 10 gr. surowicy. Opuszcza szpital ze stratą 2'2 kg. na wadze. 
Temper. 38-390 po wstrzykiwaniach przekracza stale 39°. 
V. Styrna 40 lat. Tbc. pulm. ut1.. 13 stycznia 1903 do 17 lnvietnia 1903, 13 wstrzy- 
knięć po 5 gramów. Umiera 17 stycznia 1904. 
U wszystkich tych 5 dlOrych plwocina była badana na prątki z wynildem dodatnim. 
Wynikiem tych badań było nabrane przez prof. Wiczkowsldego przekonanie, że surowica Mar- 
morka nie ma żadnej leczniczej wartości. Bliższe szczegóły w odczycie wygłoszonym w Tow. 
Lekar. w r. 1905. 
Jeśli poddamy teraz nasze spostrzeżenia ściślejszej analizie, to najsamprzód zauwa- 
żymy, że wyleczenia, nawet tylko klinicznego, w żadnJ'm przypadku nie osiągnęliśmy. WidzimJ' 
dalej, że wśród badanych chorych można rozróżnić dwie grupy: jednę stanowią przypadki 
1 i 5, do drugiej należą 2, 3 i 4. U chorej 1 możemy mówić nawet o korzystnym wpływie 
surowicy Marmorka. Wprawdzie stan płuc pozostał niezmieniony, a nieznaczna gorączka 
również nie ustąpiła; notujemy jednak zna0zny przybytek wagi, lepszy wygląd, lepsze pod- 
miotowe poczucie chorej, co w warunkach,szpitalnych bez leczenia surowicą nie miałoby miejsca, 
sądząc z innych analogicznych przypadMw. U chorej 5 lwrzystnym objawem było wystą- 
pienie peryodu i obniżenie się nieznacznej gorączli:i, natomiast waga ciała spadła nawet nie- 
znacznie, w płucach zaś żadnych zmian, czy to w kierunku polepszenia, czy pogorszenia. 
Ubocznych objawów żadnych nie zauważyliśmy li chorej 1, u chorej 5 wystąpiła wysypka 
i bóle w stawach, a raz hwioplucie. 
Zupełnie inaczej przedstawia się reszta przypadków. 
U chorej 2 znaczny spadek wagi ciala, ciepłota przeciętnie wyższa niż przed lecze- 
niem, badanie płuc wykazuje dość szybkie szerzenie się procesu chorobowego. Z trudem tylko 
mogliśmy namówić chorą, by została w szpitalu aż do ukollczenia seryi lawatyw, gdyż czuła 
się podmiotowo coraz gorzej. Podobnie i przypadeli: 4 z tą różnicą. że II tej chorej wysŁ1- 
piły jeszcze wśród leczenia obrzęk i bolesność stawów. Obie chore robiły wrażenie, że 
w{ir6d równych warunków bez leczenia surowicą pogorszenie nie postępowałoby tak szybko.
		

/00263.djvu

			Zesz

t 4 


E. Damański i G u. Wilenko: Doświadczenia z 
urowicą przcciwgTuźliczą. 


213 


Gdy dotychczas omówione przypadki możnaby skwalifikować jako należące do mme] 
lub więcej posuniętego drugiego okresu grużlicy - to chora 3 należała niewątpliwie do 
trzeciego stadyull1 i stosowaliśmy tutaj surowicę nie tyle w nadziej i osiągnięcia jakichś skutków 
leczniczych, ile expe1.ientiae causa. Podany wyżej protokół sekcyjny rzuca pewne światło na 
surowicę Marmorka w ogóle. . To, cośmy odczuwali jako podmiotowe wrażenie, że proces 
gruźliczy u niektórych chorych szybciej pGstępuje pod wpływem surowicy, niżby to się działo 
w zwyHych warunkach, zyskuje do pewnego stopnia potwierdzenie w rozpoznaniu anatomo- 
patulogicznem. Tak zuaczne świeże zmiany, występujące równocześnie ze stosowaniem suro- 
wicj'. mogłj'by przemawia6 za tem, że serum w tym przypacUm przyspieszyło rozwój choroby. 
Ze zestawienia tych dwu gTUp widzimy, że działanie surowicy nie we wszystkich 
przypadkach jest jednakowe, a szulmjąc wytłumaczenia tego zjawiska, zauważyliśmy, że 
wspólną cechą pierwszej grupy jest nieznaczlJY stan gorączkowj', Wszj'stkie zaś chore drugiej 
grupy miały doś6 znaczne podwyższenie temperatury już przed rozpoczęciem leczenia. 
W obee tego, że inne momenty, jak dziedzi
znoś6, odżywienie i rozmiary schorzenia u wszyst- 
l,ich chorych (z wyjątl,iem chorej 3) nieznacznie się tylko różniły, nlUsimy wspomnianej oko- 
liczności przypisać decydujące znaczenie Rozumie się, że mówiąc o gorączce, nie mamy na 
Il1j'śli podwyższenia temperatury samego, ale wszystkie procesy patologiczno-fizyologiozne 
odbywające sił. wtedy w organiźmie. 
Należałoby jeszcze U\vzględni6 czas trwania choroby, gdyż niektórzy autorowie prz.y- 
pi
nją temu przy leczeniu sUl'Owicą duże znaczenie. I u naszycll ChOl'ych przypadki 1 i 5, 
a więc te, u których surowica względnie korzystny wplj'w miała, wedle anamnezy od niedłu- 
giego czasu dopiero chorowały; - jeśli jednak uwzględnimy, jak trudno przy gruzlicy polegać 
w tym kierlInlm. zwłaszcza u chorych szpitalnych o malej inteligencyi, 
na wywiadach lub w jakikolwiek inny sposób początek choroby określić, musimy przyjść do 
przekonania, że lepiej jest nie wciągać tego momentu na razie w dyskusyę. 
Re
sumując nasze wynil,i, musimy stwierdzić: ]) surowica ltlarmorka w niedaleko 
posuniętych przj'padkach gruźlicy przebiegających bez gorączki lub z minimalnem podwyższe- 
niem temperatury jest nieszkodliwa i nawet do pewnego stopnia może być korzystną; 
2) w przypadkach gruźlicy z temperaturą dochodzącą do 38° surowica !larmorka jest wprost 
szkodliwą. 
Drugi nasz wniosek zgadza się zupełnie z wynikami Krokiewicza i Englandera, 
Stadelmana i Benfeya. U innych autorów nie znaleźliśmy niestety odnośnych danych co do 
temperatury. Z zastrzeżeniem tylko wypowiadamy nasze I-e twierdzenie. Stadelman na 3 
bezgorączkowych chorych widział nieszkodliwość surowicy tylko w jennym przypadku, 
u reszty występowało pogorszenie. U Krokiewicza również nie widać było ścisłego zw.iązku 
między stanem bezgorączkowym, a działaniem surowicj'. W tem się z nim zgadzamy, że 
w pomyślnych przypadkach można było skonstatować przeważnie tylko nieszkodliwoś6 środka. 
Doświadczenia nasze potwierdzają spostrzeżenia wspomnianych właśnie autorów i w tym kie- 
runku, że stosowanie surowicy naIJotyka na przeszkody ze strony chorych z powodu wystę- 
powania objawów ubocznych, które w ogóle są niemałą wadą prepar:.tu Marmorka, choć tt'wal- 

zych ujemnych skutków nie sprowaclzają. Przekonaliśmy się o tem na nie wspomnianym 
w niniejszej pracy przypadku, tyczącym się słucllacza medycyny. 
llliany w płucach były 
u niego bardzo nieznaczne, temperatura dochodziła najwyżej do 37'2°. Przerwał leczenie po 
,injekcyach z powodu silnych bólów i obrzęków we wszystkich prawie stawach, wysypki 
i temperatury dochodzącej do 400, co wszystko trwalo kilka dni. Od tego ezasu minęły 
3 miesiące, a żadnego pogorszenia s"konstatowa6 nie można. 
Chcąc sobie wytłumaczy6 jaskrawą różnicę, jaka występuje w wynikach otrzyma- 
1I
-ch przez rozmaitych badaczy przy leczeniu surowicą JHarmorka, szukaliśmy przedewszyst- 
kiem przyezyny tego zjawiska w samydl autorach, tj. ich. metodach badania. Nie da się zaprze- 
:)zyć, ie ścisłość badania nie wRzędzie równa; metoda zastosowania surowicy u każdego prawie 
autora inna, przecież nie odbiegają one od :3iebie tak dalece, by nam mogły wytłumaczy6 tak 
znacwe różnice wyników. Przyczyna musi by6 głębsza i moie nie jedna, a na uwagę zasłu- 
guje spostrzeżenie prof. Dubarda, zwolennika surowicy, o nie zawsze jednakowym składzie 
tego preparatu. 
Na zakończenie pozwolimy sobie parę uwag, czego w ogóle spodziewać się należy 
po surowicach przeciwgruzliczych. W ocenieniu wartości leczniczej środków przeciwgruźliczych 
należy miet
 na uwadze, że przy tej chronicznej chorobie pewne nieprawidłowe składniki, 
lJo\\"'stające w przebiegu schorzenia, połączyły się już z komórkami, względnie tkanką ustroju 
i spowodowały w ten sposób zwany, które wpływają niewątpliwie na cały chemizm ustroju.
		

/00264.djvu

			2]4 


E. Damallski i G. G. Wilenko: Doświadczenia z surowicą przeciwgruźliczą. 


Zeszyt 4 


A jeśli ten stan nie jest może tak bezpowrotnie nie do zmienienia, jak n. p. cayerna, to jednak 
leczenie tego potrzebuje dłuższego czasu i przekracza moc najlepszej nawet surowicy. która, 
jak dotychczas, niszczy tylko wolno krążące w ustroju jady. Ta okoliczność ogranicza wy- 
mogi, jakie zwykle się stawia surowicy przeciwgruźliczej, uo i idealna surowica przeciwgruJ.- 
licza, któraby zobojętniła wszystkie wolno krążące w ustroju jady, z pewnością nie sprowa- 
c1zilaby jeszcze zupełnego zdrowia. gdyż do tego trzebaby zwrócić na normalne tory i che- 
mizm ustroju, kt6ry wskutek chronicznego schorzenia gruźliczego jest obciążony nieprawidło- 
wymi skladnikami. Na poparcie tej myśli może posłużyć stwierdzony przy wszystkich pr0- 
bach z surowicami przeciwgruźliczemi fakt, że na zmiany. choćby rozleglejsze, ale niezbyt 
dawne, skuteczniej można wpłynąć, niż na stare, choćby mniej znaczne ogniska chorobowe, 
a dalej i to, że w sanatoryach, gdzie obok leczenia surowicą wpływa się korzystnie i na che- 
mizm ustrojn, wyniki są na ogól lepsze niż w szpitalach. 
Czy jednak surowica l\Iarmorka odpowiada i tym zrednkowanym wymogom? Musimy 
na podstawie naszych doświadczell powiedzieć. że na razie - nie. 
Przypadki z gorączką do 38° dochodzącą musimy znpełnie wylączyć z leczenia H1I- 
rowicą l\Ia.rmorka. W przypadkach zaś bez gorączki lub z małą w niektórych (nasze do- 
ś,,'iaclczenia) może ona w skromnych rozmiarach korzystnie wpłynąć, w innych zaś pr6cz 
niemiłych przypadłości ubocznych i sam proces pogorszyć może (Banfey). 


Piśmiennictwo: 
Pami
tnik zjazdu przeciwgruźliczego w Par
-i:u 1905. Praea Dra 1'IIarmorka o surowicy 
w BerI. Klin. 'Voch. (1\)03). Praca o surowicy Marmorka, Stadelmana i Beufey'a w BerI. Klin. 'Voch. 
(]906 Nr. 4). Praca o surowicy Marmorka, Lewina w BerI. Klin. Woch. (1906 :Nr. .lI). Do
wiad- 
czenia l'llmana opisane w Zeitschrift £lir Tuberculose (1906). Praca 1'I'Ianna ". Wie ner. Klin. Woch. 
(1906). Krokie"icz i E
gl;inder w Przeglądzie Lekarskim (19C6). Dr. Wiczkowski: Odczyt w Towarz. 
lek. Iw. (1904). Sahli: Uber Tuberculin. Rubinstein: Ruski Wracz (1907). 


Kilka słów w sprawie przenoszenia błonicy (dyfteryi) przez koty. 
Podal 


Dr. Justyn Karliński, z Tesanji. 


Nie jest to wcale rzadki objaw w dziejach nauk przyrodniczych i lekarskich, że przy 
szybkim rozwojn poszczególnych gałęzi, niektóre szczegóły w zapomnienie idą i niejako na 
nowo »odkrywane<' być muszą. 
Tak samo ma się rzecz w sprawie badania błonicy - gdzie, wśród nawału, prac 
powstałych po wynalezieniu przez B e h r i n g a s,,'oistej surowicy, zapomniano wcale o pra- 
cach E s c h e l' i c h a, P a l t a u f a, K l e i n a etc., które właściwie podwalinę całej metodzie 
leczenia dały. - Nie o to mi jednakowoż chodzi; - cqciałbym wspomnieć o zapolUnianej 
prawie publikacyi prof. dr. E. :({ l e i n a l) z Londynu, który na podstawie w!asnych badań 
przekonał się o zaraźliwości prątka Lofflerowskiego dla kotów, a na podstawie informacyj za- 
ciągniętych u angielskich weterynarzy stwierdził, że błonica samoistnie jako epidemia u kotów 
występować może i jako taka przenoszoną b
Twa na dzieei. 
O szczególe tym zapomniano wcale; prożnoby tego szukać w nowych podręcznikach, 
choć stwierdzony został i przez E s c h r i c h a 2) i d.E s p i n e ' a. 3 ) 
W roku 1901 obserwowałem wśród moich młodych kotów angielskich czystoraso 
wych, których hodowałem dużo, zabójczą epidemię. - 1\1łode kotki zapadały wśród objawów 
ociężałości, braku łaknienia, ślinotoku, zapalenia spojówek i rogówek, kaszlu i ginęły w 8--'14 
dni. Przy oględzinach znachodziłem wybroczyny na opłucnej, zapalenie oskrzeli, - wyhitne 
biało ŻÓłtawe naloty na błonie śluzowej gardła, zwiotczenie mięśnia sercowego i miąższowe za- 
palenie nerek - W ten sposób straciłem 17 z 24 kociąt podczas, gdy stal'Sze 6 letnie 
koty; choć podobne objawy okazywały, powracały do zdrowia w 6-8 dni. 


1) CentraIblatt £li.r Bakteriologie 18fJO Nr. 16-17. 
2) Aetiologie & Pathogenese der epidemischen Diphterie 1894 p. 110. 
S) Revue medicale de la Suiise 1886, 1890.
		

/00265.djvu

			ZeEzyt 4 


Justyn KarIiJlski: Kilka słów \1- sprawie przcnoszenia blonic>y przez koty. 


215 


Z nalotó\" na błonie śluzowej gardła, i z śluzowo-ropnej wydzieliny spojówkowej wy- 
hodowałem na pożywce surowiczo-agarowej prątki błonic
- Laff}era, które dla świnek morskich 
nadzwyczaj jadowitymi się wykazały. . 
Powstanie tej zara,-,y wśród kotów pozostało dla mnie nie wyjaśnionem, gdyż choroby 
poc1olmej w miejscowości, w której zamieszkiwałem C
Iuglaj w Bśnii) podówczas nie zauważono; 
również nie obserwowano przypadków błonicy u dzieci - a, jakkolwiek w pracowni mej 
miałem hodowle prątka Li\fflerowskiego, to zauważyć muszę, że do pracowni koty przystępu 
nie miał
- a zbyteczne hodowle zaraz w piecu niszczono. 
Po stwierdzeniu zarazy las
czepiłem otrzymanemi hodowlami starą (11/2 roczną) 
kotkę wraz 3-ma młodemi podskórnie i zatrzymałem w odosobnionym pokoju. - Dwa małe 
3 miesięcz=-.e kotlii, szczepione podskórnie hodowlą rosołową zapadły już 5 dnia i zdechły 
g-go wiÓród w
'żej opisanych olJjawów wraz z zgorzelą tkauki podskórnej w miejscu wF;trzy- 
knięcia. Stara kotka i I kocię, jakkolwiek dostały 1/2' względnie 3 1 / 2 cm 3 . hodowli rosołowej, 
nie zachorowały. 
Spostrzeżenia te, zgadzając8 się z badaniami K l e i n a, prz
Tpomniały mi się znów po 
latach 6 wśród małej epidemii \V obecnem mem miejscu służbowem. 
Odwiedzając pierwszego zaraz pacyenta w listopadzie 1907, od dwu dni cierpiącego 
na wybitną - bal\teryologicznie stwierdzoną bł0l 1 icę gardła, zauważyłem w najbliższem otD- 
czeniu ;{ małe koty z najeżoną sierścią, z zalepionemi oczyma, kaszlące, wynędzniałe a, roz- 
p
'tując się w tym względzie, dowiedziałem się, że stara kotka i 2 młode przed dwoma 
tygodoiami, okazując te same objawy, zdechły a pozostałe kocięta -dla ciepła« około 
llzieci zostawiono. 
.Mimo, że ludnosc mahometańska niezmiernie koty lubi., - tymże dogadza, zbytecz- 
nych młodych nie zabija - nawet przy pojedynczych meczetach ze składek i zapisów testa- 
mentarnych koty regularnie karmi, -- udało mi się podstępem dostać jedno z owych chorych 
kociąt od razu - a następnego dnia i drugie, a w domu przez przecięcie żył szyj- 
nych zabiwszy je, znalazłem przy oględzinach typową błonicę gardła, - zapalenie oskrzeli z po- 
czątkowem zapaleniem płuc ogniskowem, zapaleniem spojówek i ['ogówek - a przeszczepienie 
ze złogów bladożółtych na błonie śluzowej gar<:Ua i spojówek wykazało na pożywce surowico- 
agarowej typowe prątki Lafflera, - tak samo, jak z błon pokrywających migdałJd u chorego 
dziecka i również i drugiego, które na drugi dzieó zapadło, ale przy stosowaniu surowicy 
swoistej do zdrowia wnet wróciło. 
Z uwagi. że choroba kotów poprzedziła według wywiadów chorobę dzieci, zarządziłem 
dochodzenia policyjne co do podobnej choroby u kotów w mieście, śledzą.c zarazem za innymi 
przypadkami błonicy u dzieci, zatajonymi przez rodziców z obawy przed prżeprowadzeniem 
desinfekcyi. 
Dochodzenia te wykazały, że w październiku i listopadzie 1907 w samej rzeczy 
panowała wybitnio śmiertelna zaraza 1niędzy kotami - poprzedzająca tam zawsze występowanie 
błonicy u dzieci, a w ostatnich 2 miesią.cach ubiegłego roku sam skonstatowałem 10 przy- 
padków błonicy II dzieci w domach, gdzie i koty poprzednio chorowały, a gdzie przenoszenie 
się zakażenia z człowielm na ludzi już ze względów Ieligijnych (Serbi a l\Iahometanie) wy- 
kluczone być mogło. 
Z pomocą nieco inteligentniejszych ojców rodzin udało mi się wydo!'itać 3 wybitnie 
na Lłonicę chore koty, które z 5 zupełnie zdrowymi połączyłem i w odosobnionym zamknię- 
tym pokoju trzymałem. - Dwa z wy bitnie chorych kotów llsiłowałem lecz
'ć przez wstrzy- 
knienie swoistej surowicy (50+3 = 500 I. E.J jednak bezskutecznie, zapewne z tego po- 
wodu, że stosowałem to mniej więcej w 5. dniu chorob
T. - Trzeci chory kotek zdechł w na- 
stępnych 3 doiach na zapalenie płuc: - ze złog-ów na Honie śluzowej garcUa i spojówek 
wykazałem swoiste prątki błonicze. 
Zdrowe koty złączone z chorymi zapadły w 9 dni wśród wyżej opisanych objawów 
i zdechły \la błonicę w dalszych 4-6 dniach, co najwybitniej wykazuje, że przenoszenie 
z osobnika chorego na zdrowe w ustroju kocim jest możliwe. 
Podają.c ten krótki szkic do wiadomości kolegów, chciałem zachęcić do dalszego 
śledzenia za związkiem przyczynowym przy występowaniu epidemii błonicy. 
Tesanj, w grudniu 1907.
		

/00266.djvu

			216 


Polak: O potrzebie urządzania zjazd6,," hygicnist6w polskich. 


Zeszyt 4 


o potrzebie urządzania zjazdów hygienistów polskich. 1)- 
Podal 


Dr. Polak. 


Hygiena, która tak olbrzymie postępy w ostatnich kilkudziesięciu latach uczyniła 
w zachodniej Europie, iż zajęła niejako dominujące stanowi sIw w programach społecznych, 
a we wbzechnicach odegrywa niezmiernie doniosłą rolę, hygieIJa, l.tóra posiada jnż tam 
wspaniałe przyb.ytki w postaci nie tylko pracowni, ale instytutów całych (w LiDe. Ham- 
burgu, Berlinie, Londynie i t. p.), w postaci muzeów i stacji doświadczaln,ych, 
u nas niestety nie wywalczyła sobie takiej roli, na jaką, zarówno pod względem 
naukowym jak społecznym, zasługuje. Na uniwersytetach w Rosyi traktuje się ona po mil- 
coszemu, w społeczeństwie i państwie ignomje się ją a wynik zaniedbania tego jest opłakany: 
nemesis nieubłagana obojętność naszą karze śmiercią: jakoż kraje polskie, w Austryi i Prusach 
przynajmniej, odznaczają się większą śmiertelnością niż inne; jeżeli zaś Królestwo Polskie 
stoi pod tym względem wyżej od cesarstwa rosyjskiego, to niewątpliwie dlatego tylko, że 
VI" ]Jaństwie te:n hygiena jeszcze bardziej opłakane zajmuje stanowisko. - Ogólne objawy za- 
niedbania zdrowotności odbiły się i zaniedbaniem zjazdów h
-gienicznych; jeżeli bowiem zjazdy 
lekarzy polskich względnie szybko za zjazdami lel;arskimi w pozostałej Europie podążyły 
i historją zbliżoną z tamtymi posiadają, to zjazdy hygienistów polskich właściwie nie rozpo- 
częły się jeszcze mimo, że czterdzieści lat upływa już od czasu zorganizowania zjazdów hy- 
gjenicznych narodowych i międzynarodowych w zachodniej Europie. 
Chcąc roztrzygnąć pytanie, o ile zjazdy taIcie byłyby potrzebne, należy przedewszy- 
stkiem zastanowić się nad znaczeniem zjazdów hygjenicznych w ogólności. 
Wybitną cechą odróżniającą te ostatnie od zjazdów lekarskich jest ta, że zjazdy le- 
karskie mają za przedmiot wyłącznie ustrój ludzki, jego funlwje, zboczenia i ich leczenie za 
pomocą tych lub owych metod terapeutycznych, podczas gdy zjazdy hygjeniczne mają raczej 
za przedmiot stosunek człowieka do otaczającej przyrod
T, działanie danych warunków miejsco- 
wości, warunków społecznych, ekom micznych, administracyjnych, nawet politycznych i zasto- 
sowanie techniki w celach zdrowotnych. Otóż warunki te są zmienne i dla każdej miejsco- 
wości, dla każdego kraju i lmżdego miasta odrębne. Wyjaśnienie ich, omówienie sposobów 
polepszenia, zestawienie wzajenme sprowadza wielkie korzyści, sprzyja postępowi, a tej właśnie 
korzyści nie znajdujemy w zjazdach lekarskich klinicznych, tu bowiem porozmnienie może być 
drogą pra<;y zupełnie niemal osiąglJ.iętem. Krótko mówiąc: w naradach z dziedziny hygieny 
publicznej występują warunki terytorjalne, właściwości społeczne i narodowe, które w sprawach 
teoretycznych i w klinice, medycynę składających. odgrywają bardzo podrzędną rolę. 
Drugim względem, który zjazdom hygjenicznym szczególnie ważną nadaje rolę, są 
u c h wał y mające znaczenie praktyczne. Trudno za pomocą głosowania rozstrzygać o mor- 
fologji bal.terji, albo o działaniu jakiegoś środka w danej chorobie, ale ważne bardzo znaczenie 
może mieć głosowanie naprzykład w sprawach ustaw bpdow lanych, niszczenia odpadków, pro- 
gramu ćwiczeń fizycznych i t. p. 
Trzeci rodzaj pożytku płynący ze zjazdów hygienicznych polega na wpływie, jaki 
zjazdy te wywierać muszą na społeczellstwo pod względem obudzenia inicjatywy w sferze 
zdrowotności; żadna bowiem praca kolektywna nie jest tak bezpośrednio, tak praktycznie 
z całoksz1ałtem kultUJ'Y związam, jak urządzcnia zdrowotne. 
liasto i okolica, w której zjazd 
taki się odbywa, podnoszą się zawsze pod względem zdrowotności, obudza się też ruch 
w okolicy, w której zjazd taki się odbywa, w szkolnictwie, administracyi, w instytucjach 
publicznych wogóle. 
Czwartym względem jest dla nas specjalnie konieczność porównywania urządzeń 
i postępów w trzech dzielnicach naszych i pod t
7m względem myliłb,y się, ktokolwiekby 
twierdził, ze t
71ko na wzorach zachodnio-europejskich należy budować cały gmach naszych 
urządzeń zdrowotno-kulturalnych. Niewątpliwie dostarczy nam wielu wzorów Księstwo po- 


. 1) Choć w dzielnicach polskich podlegających rządowi pruskiemu sprawy dotyczące hygieny 
i medycyny publicznej są" ręku władz a przeto wpływ pojedyńczych lekarzy na nie bardzo ograniczonym 
tylko być może, mimo to artykuł ten do druku przyjęliśmy jako objaw żywotno
ci i dążności samodziel- 
nych do peprawienia oplakan} ch pod tym względem stosunków zdrowotności publicznej w dzielnicy 
pod innym zaborem. Red.
		

/00267.djvu

			Zeszyt 4 


Polak: O potrzebie urządzania zjazdów hygienistów polskich. 


217 


z nanskie, Szlązk i Prusy polskie, ale do nas należeć musi zdecydowanie w wielu wypadkach 
o ile elane urządzenie odpowiada nawyknieniom naszego ludu lub o ile zmodyfikowanem być 
musi, lub wreszcie. o ile same .władze panstwowe, które o hygienie w tamt
rm zaborze decydują, 
nie pozostają w tyle, jeżeli nie za AustIią, to za Anglją, Holandją i t. p. Zapoczątkowawszy 
w roku ubiegłym wycieczkę z Warszawy do miast mniejszych polskich w zaborze pruskim 
miałem wraz z innymi kolegami ze stowarzyszenia techników możność przekonania się, że 
wzgląd ten ma zupełną rację bytu. 
Lecz z względem powyższym łączy się i piąty wzgląrl konieczności urząrlzania 
zjazdów hygieniczn
'ch, a.mianowicie, że mamy przecież kolegów nas
ych, lekarzy, inżynierów, 
przFodniMw i t. p. w dziedzinie hygjeny pracujących w krajach daJel,ich, aż do Ameryki 
włącznie, i z ich wskazówek winniśmy korzystać, a zarazem może się wreszcie obznajmić 
zechcemy z urządzeniami zdr0\Votnemi w siedzibie naszych emigrantów w dalekich krajach 
osiadłych. 
Szósty wzgląd wielkiej wagi polega na telll, że skład osobisty zjazdów h.rgicnicznych 
musi być odmienny niż zjazdów lekarzy i przyrodników polskich. Inżynier naprzykład, 
litóry bierze udział w zjezdzie lekarzy. korzysta nie ze zjazdn, lecz zaledwie z małej tylko 
cząstki jego podczas, gdy hygjena publiczna w znacznej części powinna być mu dostępną. To samo 
mniej więcej powiedzieć możemy o hygjenistach z kategorji zawodów administracyjnych, o bur- 
mistrzach naprzykład i prawodawcach. 
Wreszcie siódmy i sam przez się decydujący wzgląd potrzeby odrębnych zjazdów 
hygjenicznych stanowi obszar naszej wiedzy. Abyśmy się dowodnie przekonać mogli o zna- 
czeniu tego względu, przytoczę następnjące streszczenie dobytku kilku naszych zjazdów le- 
karsko-przyrodniczych na polu hygjeny. 
Mieliśmy pod ręką dzienniki trzech zjazdów lekarzy i przyrodników polskich, a mia- 
nowicie: zjazdu 2-go, 3-go i 9-go (ostatniego). 
Zjazd 2-gi, w r. 1875 odbyty, należał, jak się zdaje, do najbardziej udanych w sekr:ji 
»medycyny publicznej«, zgromadził ogółem w niej 1-1 prelegentów i wnioskodawców: \V tej 
liczbie zresztą znajdowały Się referaty, względnie tylko do hygjeny należące lub zupełnie- 
sztucznie przyłączone, np. » Przyczynek do kazuistyki ran serca». Referaty odznaczały się 
ważnością tematów (»0 podniesieniu stosunków lwgjenicznych w Galicji«, »Krótki rys. hy- 
gieny dla ludu polskiego«, »0 potrzebie poprawienia stosnnl,ów sanitarnych j hygjenicznych 
w naszych 1niastach i miasteczkach« i t. p.). 
Następny zjazd, w r. 1881, t. j. w sZeść lat po tamtym odbyty, mniej Lył dla 
hygjeny pomyślnym, zgromadziwFzy zaledwie siedm referatów w odnośnej sekcji, licząc łącznie 
z opisem przypadku ropnia wątroty, z wniosl,iem dra. :Markiewicza, aby w zjazdach następ- 
nych sekcja medycyny publicznej tak odbywała posiedzenia, iżby wszyscy członkowie zjazdu 
mogli w niej brać udział. 
Ostatni zjazd w r. 1900, w epoce zenitu hygieny w Europie zdobył 29 referató"., 
licząc w to jeden referat z etyki lekarskiej. Referaty te dają się .zgrupować jak na5tępuje: 
1) z dziedziny walki z allmholem i żywienia ludu, 7; 2) z bakterjologji w zastosowanin do 
hygjeny i z profilaktyki chorób zakaznych, 2; 3) z hygjeny szlmlnej i w
-cllOWaW(.zcj w og('- 
le, 7; 4) z dziedziny budownictwa, 4; 5) z dziedziny pomoc
r lekarsl,iej, 2: 6) z dziedziny 
szpitalnictwa, 1; 7) rozmaitej treści, 6. Jeżeli zważymy, że w liczbie referatów znajdowały 
się i takie, które dotyczyły wyłącznie jakiegoś pojedynczego zakładu lub kilku budynków. 
jeżeli zważymy, że pominięto cały olbrzymi dział technologji sanitarnej. Lo w sckcji tech- 
nicznej znajdujemy parę zaledwie referatów w sprawie wodociągów, jeden w f'prawic kma- 
lizacji, ani jednego w sprawie bruków, plantacji, zakładów desinfekcyjnych, oczyszczania IIlic 
i t. p., to przyzIJaĆ chyba musimy, że zjazdy nasze zgoła prawie znaczenia dla hygielJY nie 
mają. Dość powiedzieć, że hygiena, obszerniejsza w dzisiajszem pojęciu naszem od medycyny, 
w programie swoim zajmuje na zjazdach naszych o połowę mniejsze pod względem liczby 
referatów miejsce, niż sama tylko chirurgja i zaledwie dorównywa ginekologj"i. \V porów- 
naniu z narodowymi zjazdami corocznymi pojedynczych stowarzyszeń hygjeuicznych w Niem- 
czech, Anglji, Ameryce, we Włoszech, nasze sekcje zjazdów lekarskich co kilka lat odby- 
wanych, stanowią mały ułamek, jakiś, że tak powiemy, nieforemny konglomelat urywków 
z różnych działów tej rozległej nauki. Jeżeli wreszcie zechcemy oprzeć się na własnym 
przykładzie, możemy przeciwstawić sekcjom wzmiankowanym wynik zjazdu naszego Towarzystwa 
Hygjenicznego z roku 1903, zjazdu ogTaniczonego prawem dopuszczenia jedynie 25 uczęstni- 
Mw nie będących .członkami Towarzystwa Hygjenicznego. Zjazd ten, z którego sprawozdanie 
treściwe obejmuje 430 stron, dał możność rozratrzcnia dokładnego 76 prac, ugrurowanych
		

/00268.djvu

			218 


Polak: O potrzebie urządzania zjazdów bygienistów polskicb. 


Zeszyt 4 


systematycznie według phlI1u i wydał kilkadziesiąt uchwał w pierwszorzędnych sprawach 
h;ygjeny kraju. Zajął on trzy dni pracy, lubo nie miał na celu całokształtu hygjeny, lecz 
tylko kilka jej działów. Jeżeli za podstawę pl'zyjmiemy program mającego się odbyć we 
wrześniu rokll bieżącego kongresu h,ygienicznego w Berlinie, to nasz najbliższy 7.jazd hygie- 
niczny mógłby się składać z następujących sekcji: 
1) ]l,1ikrokologja i parazytologja w stosunku do hygieny. 2) Hygjena żywienia 
i fizjologja w stosunku do hygieny. 3) Hygjena wieku dziecięcego i szkolna. 4) Hygjena 
zawodowa i opieka nad klasami pracując81ni. 5) Zwalczenie chorób zakainych. 6) Opieka 
nad chorymi. Szpitalnictwo. 7) Hygjena mieszkalI, miejscowości i rzek. 8) Hygjena dróg 
kOl1lunikacyjn
Tch. 9. Ratownictwo. lU) Demograf ja. 
Łatwo przewidzieć, że każda z sekcji powyższych w najgorszych warunkach ilościowo 
dorównywać musi całej obecnej treści hygienicznej zjazdów lekarskich. 
Kończąc krótką a prostą bardzo notatkę naszą, motywującą potrzebę urządzenia 
zjazdów hygjenistów polskich, mam zaszczyt zaproponować do uchwalenia następujące 
wnioski: 
l) Zjazd X. lekarzy i przyrodników polskich uchwala, iż hygjella ze względu na 
obszar swój i liczne cechy odrębne natury społecznej i technicznej powinna być wyodrębnioną 
w oddzielne zjazdy o nazwie zj
zdów hygienistów polskich. 2) Pierwszy zjazd hygjenistów 
polskich odbyć się winien nie pózniej jak w roku 1909. 3) Do l-go styezma r. 190fl 
winien być opracowany i podany do wiadomości publicznej program i reglIlamin zjazdu. 
4) W celu opracowania programu i regulaminu oraz wyboru miejsca w porozumieniu z odnoś- 
ne1ni instytucjami i osobami wybraną być winna niezwłocznie delegacja złożona z kIlku osób 
za1nieszkujących wszystkie trzy zabory. 


II. Krytyczne zestawienia. 


Znaczenie dyety bez soli kuchennej lub ubogiej w sól 
w leczeniu wodnej puchliny z szczególnem uwzględnieniem obrzęków 
wywołanych cierpieniem nerek. 


Zestawił 


Franciszek Chłapowski. 


Zbiorowy referat, odczytany na zebraniu 3 stycznia 1908. I) 


,lak w wielu innych kwestyach medycyny, tak i w sprawie stosowania dyety bez- 
solnej empirya o wiele wyprzedziła teorytyczne uzasadnienie tego postępowania, które obecnie 
od lat kilku dopiero wysunęło się na pierwszy plan i wywołało już tak obszerną literaturę, 
że nie łatwo ją ogarnąć i uporządkować choćby tylko ohronologicznie. Wiadomo, że już 
H i P P o kra t e s na puchlinę polecal mleko (kozie), śmietankę i miód, a zakazywał solonych 
potraw. Za nim poszli jego następcy w starożytności. W epoce, gdy kierunek jatroche- 
miczny zapanował w medycynie i dał pochop do początków rozwoju fizyologii odżywienia 
a później i do dochodzenia przemian w ustroju (przesobienia), od czasów ran H e l Hl o n t a 
i S y d e n h a m a aż do czasów epokowej pracy R y s z a r d a B r i g h t a, do czasów Rob. 
C h r i s t i s o n a, S a b a t i e r a, ]1,1 a g e n d i e ' g o, R a y e r a a nawet aż do ostatnich czasów, 
choe leczenie mlekiem uzyskało w nich właśnie wielkie uznanie, co ma być zasługą głównie 
francuskiego lekarza C h r e t i e n de 1\10 n t p e II i e r i choć namnożyły się publikacye o wy- 
leczeniu samą ubogą w sól dyetą (mleczną) puchlin i cierpień nerkowych, dotąd brakło w
'- 
tłomaczenia działania tej dyety; - a jednak było ono do pewnego stopnia możliwem, odkąd 
JUStlIS von Liebig (1850) a za nim Karol Voit i Forster (1869) wykazali znaczenie 
chlorku sodu w dyfuzyjnych zjawiskach ustroju. Pierwszy, zdaje się, F. W. B e n e c k e 


1) Referat ten napisany na początku roku 1907 nie uległ następnie zmianie przez uwzględ- 
nienie prac nowszych.
		

/00269.djvu

			Zeszyt 4 


Franciszek Chłapowski: Znaczenie dyety bez soli kuchennej itd. 


219 


w wiekopomnem swem dziele 1) zwrócił uwagę na wpływ, jaki na ubtrój chory mIec mog1j; 
zwiękswne lub zmniejszone dawki soli kuchennej, ale dopiero w ostatnich latach fizyolodzy, 
jak G. B u n g e, I K o e n i g, R u b n e r i liczni kliniciści francusc
r i niemieccy, między 
innymi także \'". N o o r d e n 2), \'". L e y d e n B) itd., zaczęli naukowo tę kwestYG opracowywać, 
Do zainteresowania się ogólnego tą "'prawą przyczyniły się także nie mało notatki spostrzeżell 
genialnego tWÓ1'CY terapii świetlnej, N i e l s a R y b e r g a F i n s e n a 4) nad własnym długo- 
letnim stanem, wydane po jego śmierci przez jego dwóch przyjaciół. Z fizyologii wiemy, że 
dorusły spożywa przeciętnie 10 - 15 g. soli kuchennej na c1zielI; może jednak w
'starezyć mu 
daleko mniejsza ilość jej dziennie: 5, 4, 3 a nawet 2 g. na dziel1, ustrój bowiem nie do- 
r;uszcza ubytku chlorków po za pewną granicę. Przy głodzeniu - ze wszystkich mineral- 
nych składników moczu ubywa najwięcej chlorku sodu. Doświadczenia robione na głodomo- 
rach z zawodu, jak S ucci, C e tti, wykazały, że w pierwszych 3-4 dniach pozbywał się 
ustrój nadmiaru soli, a potem wydawał go już bai:cIzo mało; po 20 dniach już tylko ślady. - 
Znacznie więcej aniżeli krew posiadaj1j; tIran ki mięśniowe chlorku i sodu, z którego ubytkiem 
zanikają. W krwi zawartość tej soli, jak to wykazał E. B i e r n a c ki;') - a za nim C. 
S c h m i d t i War n a c h, pozostaje prawie niezmienioną przy dyecie słonej, bezsolnej i przy 
glodzeniu. Skoro więc krew nie może zatrzymywać chlorków, muszą się one zah'zymywać 
w sokach albo tkankach organów. Tą czasową retencyą chlorków chroni się ustrój od za- 
chwiania równowagi składników czyli izotonii krwi. Za to w mo_'zu ilość chlorków ulega 
znacznym zmianom, odpowiada ona ilości ich przyjętej z pokarmem w ciągu doby tak, że 
zazwyczaj jest większą po obiedzie, aniżeli rano. W porównaniu do innych składników 
stałych moczu wynosi sól kuchenna 1/4 ich ogólnej ilości u zdrm"ego człowieka a mniej więcej 
połowę ilości mocznika. Jeżeli w skutek usilnej pracy i wywołanych przez nią potów zmniej- 
szy się wodnistość moczu, to oczywiście odpowiednio do tego wzmożoną będzie iloŚĆ chlorku 
sodu (Na CI) w moczu. Przy zaburzeniach \V p r z e s o b i e n i u czyli wymianie tej soli, 
o których będzie pózniej mowa, stosIDlek ten się zmienia, nawet może być odwrotnym. :i\Iożna 
więc powiedzieć, że z odsetki soli kuchennej w moczu, - jeżeli zn
my skład przyjętych 
pokarmów i tryb życia, -- można sądzić o tern, czy zdolność wydzielania jej jest prawidłow1j;, 
czy wadliwą. Normalna odsetka Na CI w moczu waha się jednak w szerokich bardzo gra- 
nicach fizyologicznych; wedle Koranyieg0 6 ) od 0,85-1,54; wedle H. Straussa'), 
w większych jeszcze, podczas, gdy F i n s e n daje jej granice znacznie eiaśniejsze. WRZYSCY 
fizyologowie godzą się na to, że bardzo nieznaczna zwyżka zawartości Na CI we krwi Spl'O- 
wac1za znaczne wzmożenie się tej soli w moczu. - C. V o i t do niedawna przypisywał 
dawkom większym soli kuchennej znaczny wpływ na przyspieszenie przesobienia (przemi.any, 
przeróbki) azotu, a więc rozpadu białka, Wyniki doświadczeń jego robionych na psach okazały 
się jednak mylnymi. - B e 11 i wykazał, że przeciwnie chlorek sodu jest środkiem oszczędza- 
jącym białko. Przy bezsohlej dyecie waga ciała spada dla tego, że z sola. ta. (Na CI) od. 
chodzi i woda z ustroju. Skoro się znów powróci do soli kuchennej, wnet z przybytkiem 
wody i waga się wzmaga. S u c c i w swych próbach głoc1omorskich używał ipstynktywnie 
raz po raz wody mineralnej, Na CI zawierającej. - Czyniło go to odporniejszym. Podczas 
dyety bezsolnej krew nieco staje się gęstszą (o 10/0). Paralelizm między chlorkiem 
sodu a wodą tak samo, jak diuretyczne działanie dużych dawek soli u zdrowego człowieka, 
wynika z nauki o osmot.ycznem ciśnieniu. Zdrowe nabłonki nerkowe, regulując ściśle zawar- 
tość soli kuchennej, zabezpieczaj1j; ogółowi soków niezmienioną prawie jej zawartość. 
StoSID1ek ten zmienia się w stanach patologicznych, tak np. w infekcyjnych gorąf"z- 
kow
'ch chorobach.
) W zapaleniu płuc wyrainie uwydatnia się stopniowo rosnąca rctelH;ya 
Na CI w ustroj II az do przełomu (erisis); od tej chwili staje RiQ retencj'a t.a mniej:,;z:\; epi- 
krytyczne wzmożenie się soli kuchennej w moczu pojawia się atoli nie zaraz po przełomie, 
ale dopiero w parę lub kilka dni później. Przy tyfusie brzusznym zauważono też retenc
'ę 


1) B e n e c k e: GrundIinien der Pathologie des Stoffwechsels 1874. 
2) Von N o o r d e n : Lehrbuch der Pathologie des Stoffwechsels 1893. 
3) Von L e y d e n. Handbuch der Erniihrungstherapie und Diaetetik 1903/4. 
') N i e l s R y b e r g F i n s e n s Krankheit nebst Finsens eigenen Mitteilungen iiber. die 
Behandlung seiner Krankheit. F l o y s t r u p und S c h a e l. Therapie der Gegenw. 190
. 
") B i er na c k i. (Zeitschr. f. Klin. Med. 1894) Untersuchungen qber d. chem. Blutschoffenheit. 
n) Koranyi. Physiol. und Klin. Untersuchungen iiber d. osmot. Druck thierischer Fliissigkeiten 
z. f. KI. Med. Bd. 
3. 34. 
') H. Strauss. Osmodiaę-tetik. Ther. Gegenw. 1902. 10. 
S) 1\1 ark C h u v i n: Uber das V erhalt
n der Chloride bei Infektionskrankheitell Freiburg: 
1906. Pierwszy na to zwróci! uwagę R a d t e n b a c h e r (Wiener Z. 1850).
		

/00270.djvu

			220 


Franciszek CWapowski: Znaczenie dyety bez soli kuchennej itd. 


Ze::;zyt 4 


soli knchennej aż do ustania gorączJ,i; od pierwszego dnia bezgorączkowego z powiększoną 
ilością moczu wzmaga się wydalenie CI Na - co trwa czasami 2-3 tygodnie. Podobne 
retencye chlorków zauważono w przebiegu tyfusu osutkowego, powrotnego (Rccw-rens), w odrze, 
szkarlatynie, ostrym reumatyzmie itd. W zimnicy stosunek jest odwrotn
rm. W okresie go- 
rączkowym ilość wydalonego z moczem CI N a jest powięl,szoną; w okresie następnym, bez- 
gorączkowym jest retencya chlorkCw, które dopiero w okresie stanowczego zdrowienia - po 
wylecz'miu f'hininą - odchodzą obficie. Temu zachowaniu się chlorków w chorobach zakaź- 
nych gorączkowych przypisują I. V o g e l, H u t s c h i n s o n a w ostatnim czasie także E. Y. 
L e y d e n i B l u m e n t h a l znaczenie dla rozpoznawania ich i rokowania. 
Oddawna zauważono, 7.e i w moczu chorych na raka, zwłaszcza żołądkowego, zmniej- 
szonym bywa stosunek chlorków do mocznika. Pochodzi to jednak głównie od zmniejszonego 
pożywiania się tal,ich chorych. - Tłomaczy się także i tem," że w charłactwie przyłączają się 
obrzęki i przesięki, na co zwrócił uwagę L a u d e n h e i m e r, podczas gd
- )10 r a c z e w s k i 
już w samej anemii takich clJOrych widzi przyczynę obrzęków. 
Nas interesuje tu szczególnie zmniejszenie się chlorków w białkomoczu chorych na 
nerki wiodącym do puchliny oraz, do pewnego stopnia także, podobne zjawiska w przebiegu 
chorób wątroby i serca. Że fakt sam był już dawniej znany, tego dowodzi dość obfita lite- 
ratura odnosząca się do tej kwestyi w Enqklop€dyi Realnej Eulenburga 1896 IX. str. 540. 
Szczególne zainteresowani
 się tą sprawą jednak 'wywołała wspomniana już publikacya po- 
śmierb1a spostrzezefl własnych N i e l s a Fi n s e n a, który od młodości miał wadę sercową, 
do której się przyłączyły później wysięki w opłucnej i uciążliwa puchlina brzuszna, na co 
leczył się z początku t. zw. suchą dyetą a potem znacznie skuteczniej dyetą pozbawioną 
prawie zupełnie. soli. F i n s e n wprost stawia sobie pytanie, czy od retencyi chlorków nie 
mogłoby powstać chroniczne otrucie i czy puchlina nie jest skutkiem właśpie tej retencyi. 
Na oba pytania odpowiada twierdząco. Takich spostrzeżeń i poglądów pqźniej przybyło więccj, 
wykazującJ'ch bezpośredni wpływ dawek soli lmchennej lJa puchlinę powstałą z powodu scho- 
rzenia wątroby i serca. - Kardyalną puchlinę starał się nawet Kor a n y i przedstawić 
jako IJastępstwo regulującego cZYIJDika ku ochronie izotonii krwi. Jesźcze większe zaintere- 
sowanie wzbudziła sprawa wymianJ- chlorków u nefrJ-tyków oraz stosunku h-go ich p r z e- 
s o b i e n i a do zatrzymania wody w 11sh'oju. WJ'wołała ona tyle już rozpraw, że trudno 
obecnie zoryentować się w tym ogromie temu, którJ'by chciał nietylko chronologicznego ich 
uporqdkowania się podjąć, ale je według ich wyników uporządkować. Wedle zapewnienia 
F e r d y n a n d a B l u m e n t h a l a pierwszeństwo należy się B o h n e m u, którego. Blumen- 
thal jako najmłodszy asystent Leydena skłonił do badań nad bilansem chkrków li nefryty- 
ków i do doświadczeń na zwierzętach. Blumenthal, zajęty właśnie doświadczeniami toksykolo- 
gicznemi nad solą kuchenną, zauważył był po jej zadaniu objawy przypominające uremię 
w następstwie zapalenia nerek. Otóż B o h n e l} w swej rozprawie stawia sobie pytanie, 
ażali i u nefrytyków w komatycznym lub uremicznym Etanie, właśnie retencya soli kuchennej 
nie była przyczyną tych stanów i na dowód tego przytacza przypadki chronioznego nefrytu 
z retencyą, ale obok tego także inne po
nyślniej przebiegające, bez talciej retencyi. Pogorszenie 
lub poprawa u takich chorych stosowałyby się właśnie do bilansu soli kuchennej w moczu 
jako reakcyi na jej wprowadzenie. SkOl';) po środkach diuretycznych znikały obrzęki, to 
i w moczu wzras tala zawsze ilość chlorków. Wyniki badań Bo1ll1ego zaczepił mocno H o U- 
m a n n 1), uważający, że nawet chora nerka doskonale przepuszcza chlorek sodu i powołuje 
się na doświadczenie A. G l u z i ń s k i e g o i B e c k a, którzy' zmniejszenie chlorków w mQ- 
czu byli zauważyli dopiero po założeniu ligatur na moczowodach. Sam H o f f m a n n zau- 
ważył uremiczne objawy bez retencyi 'ioli, a w innych wypadkach chronicznego zapalenia 
nerek znaczną retencyę bez tych objawów. - Praca B o h n e g o, z początku zwalczana, na- 
brała znaczenia dopiero pózniej znowu, gdy w skutek kilku prac S t r a u s s a oraz bada(l 
A c h a r d a i L o e p e r a, W i d a l a i J a v a l a, Kor a p y i e g o, N o o r d e n a i in- 
nych, stwierdzono istotnie retencyą chlorków w neph1'itis a zarazem wykazano jej związek 
z powstawaniem obrzęków. S t r a u s s 2) na 74. zjeździe niem. lekarzy i przyr. w Karlsbadzie 
wykazal, że w przewlekł
-ch zapaleniach nerek retencya chlorków się zdarza i to zawsze 
w okresie zaburzeń kompensacyi, zwłaszcza zaś w puchlinach nerkowego pochodzenia; retencya 
chlorków może się zdarzyć nawet pomimo pewnego wzmożenia wody w moczu. Nigdy 


1) B o h n e : -Ober die Bedeutung der Retention yon Chloriden im Organismus fiir das Ent- 
stehen uramischer und komatOser Zustallde. Fortschr. d. Med. 189'7. 4. 
2) S t r a u s s. Zur Behandlung tmd Verhiiltullg der Xierenwassersucht. Ther. u. Gegenm. 1903.
		

/00271.djvu

			ZeRzyt 4 


Franciszek Chlapowski : Znaczenie dyety bez soli kuchennej itd. 


221 


zaś l'etencya wody nie bywałaby pierwotną, jak to twierdził M a l' i s c h l e r. Przy pogor- 
szeniu w nerkach zawsze S t r a lIS s zauważył zlllniejszone wydzielanie' chlorków. Do po- 
dobnych wyników doszli C l a n d e, M a u t ó, C a s t a g n e, B a t h e r y, W i d a l i J a v a l: 
Courmont a także Bujniewicz i Brodzki. Według Castaigne'a i Bathery'ego 
obrzęki i puchlinę poprzedzałaby zawsze retencya soli, w następstwie czego dopiero zatrzy- 
mywałaby się woda. S t r a II s s przypuszcza rete
ę w sokach (sĆ1.o-,.etention), A m b a r d 
i B e a u jar d oraz L. B e r n a r d - zatrzymanie soli w narządach. Wszak w chorobach 
infekcyjnych widzimy retencyę chlorków w okresie gorączkowym bez wyrainych obrzęków, 
ale za to z obrzmieniem organów j a dowodem tej l'etencyi w tkanlmch (hist01.etention) jest 
następująca po ustąpieniu 
orączki epikrytyczna polyuria i polychloruria. A m b a r d 
i B e a u jar d przypuszczają więc jeszcze trzecią posta6. retencyi chlorków, którą nazwali 
»suchą« a więc nawet bez obrzmienia organów. Zgadza się z tym poglądem B l u m e n t h al, 
który sam spostrzegał 1>rzypadek neph1.itis intm.stitialis całkiem bez obrzęków, ale z częstemi 
bólami głowy i wymiotami. Przypadek ten wykazywał peryody znacznej retencJTi chlorków, 
luzujące się naprzemian z wielką hyperchloruryą. Na pewien c-zas następowała poprawa stanu 
retencyą wywołanego - po upuście krwi. Nie było tu paralelizmu diurezy, chloruryi i wy- 
dalauia azotu. Nie we wszystkich więc przypadkach godzi się wiązać retencyą chlorków 
z retencYą wody; nie wszystkie zapalenia nerek prowadzą do obrzęków. Czy jednak godzi 
się stawiać osobną postać retencyi »suchej «, W myśl autorów francuskich, powyżej wymienio- 
nych, to inna kwestya. . 
Obok tych teoryi wywodzących retencyą chlorków od nerek (nephrogen) postawił 
A c h a r (15) z s w o i m i w s pół p r a c o w n i k a m i (L o e p e 1'6), L a m b r y i G a i 11 a u d) 
teoryę pozanerkowej (extra-renalnej) retencyi. W edług ni
h powstrzymanie soli kuchennej 
(hypochlorurie) nie jest wcale znamiennem dla zapalenia ncrel{, skoro się zdarza i w go- 
rączkowych chorobach zakaźnych i w chorobach serca. Retencya u nefrytyków nie byłaby 
w żadnym razie więc jedynym czynnikiem wywołującym obrzęki. Zależy wiele i od stanu 
tkanek i od stosunków krążenia. Retencya chlr,rków nyłaby raczej ochronnym środkiem 
ustroju ku zmniejszeniu toksynów we krwi (L e s n 8 i R i c h e t). Przeciwko teoryi pier- 
wotnego nerkowego pochodzenia retencyi chlorkó\v jako jedynego czynnika wystąpił w Niem- 
czech S t o e l t z n e r (52). Do powstania obrzęków potrzebnem. byłob
- według niego i upo- 
sleuzenie ścian naczyń włoskowat
-ch. I B r a n d e n s t e i n i C h a j e s przypisują także 
zuaczenie alteracyom ścian naczyniowych na mocy doświadczeń robionych na królikach pozba- 
wionych nerek. Na wielkie znaczenie stanu przyrządów krążenia zwracał zresztą uwagę 
także Kor a n y i. Na stosunek ciśnienia krwi do powstawania obrzęków zwrócili zaś uwagę 
T e i s s i er 7) i L a u f e r
). Także i A. L o e b widzi w wzmożeniu ciśnienia krwi wyrównawcze 
urząuzenie, regulujące każdorazową zwyżkę osmotycznej koncentracyi krwi. 
Z tego krytycznego zf'stawienia sprzecznych poglądów 9 ) wynika jedno, tj., że tak 
prostą kwestya t.a nie jest, jak sobie to wystawiali ci, w wywodzili retencYą i obrzęki od 
mechanicznej nieprzenikalności nerki chorej dla chlorku sodu. Wypada więc przypuszczać 
daleko zawikłańsze czynniki etjologiczne, mianowicie także mementa toksyczno-nerwowe, gdyż 
system nerwowy oddziaływać musi i na cyrkulacyę i na gruczoły. :Mogłyby n p. zaburzenia 
naczynioruchowe na podstawie toksycznej mieć wpływ pośredni na patogenezę tych zaburze(l 
p r z e s o li i e n i a; a więc przez działanie na układ nerwowy i naczyniowy zmieniałaby się 
koncentracya soków, która w trzeciej linii przyc7,yniałaby się dopiero do ogl'anicżenia wy- 


1) B u jn i ew i c z. ..Le physiologiste russe 1901. 
2) I. B r o d z ki: Uber den prognosto Wert der alimentiiren CWorprobe bei N ephritis. Fortschr. 
d. Med. 1904 25. 
") A m b a r d e t E. B e.ę, u jar d: La retention des cWorures seche. Semail1e med. 1905 12. 
') F. B l u Hl e n t h a ł: Lber clie Bedeutnng der Retention der C:Woride f. die Prognose uml 
Therapie der chron. )lephritis. Med. Klin. 1906. 49. 
fi) Achard et Loeper: De la retention de	
			

/00272.djvu

			222 


Franciszek Chlapowski: Znaczenie dy:ety bez Boli kuchennej itd. 


ZeRzyt 4 


dala,nia soli kuchennej a więc do jej r e t e n c y i. N aj d al e j w t e j m i e r z e p o s z e d ł 
Crofton, który wprost odrzuca dotychczasowy pogląd, jakoby w chorobie B r i g h t a nerki 
były pierwotnie zajęte li w skutek ich niedomogi dopiero powstawały toksyczne produkta, 
wywołujące kardio-waskularne zaburzenia z wtórnemi troficznemi. Morbus Brightii według niego, 
to zachorzenie systemowe na tle toksycznem, objawiające się wzmożonem ciśnieniem 
krwi i zwykle, ale nie zawsze, wiodące do zapalenia nerek Także i S t ei n twierdzi, że za 
mało dotąd rozumiemy fizyologię chorób nerek t i że nawet pojęcie "nephritis" wcale dotąd nie 
jest pewną kliniczną jednostką. 
Już z tego, cośmy podal
 wynika, że, jak dotąd, wstrzymaniu chlorków można chyba 
tylko objawowe przypisać znacznie. Prace Kor a n y.i e g o, M o h r a, R u m p f a czynią 
prawdopodobnem przypuszczenie, że nie tylko sól kuchenna, ale' i inne jeszcze mineralne 
składniki moczu przyczyniają się także do retencyi wody w organizmie. Z pracy :Th'I o h l' a 
wynika, że u nefrytyków i inne jeszcze składniki moczu ulegają "retencyi elektywnej", ale 
nie wiemy, czy tego elektywnego działania przyczJ'nJ- szukac należy w samych nerkach, 
w substancyach wspomnianych, czy też w tkankach. Już dawno v. N o o r d e n i R i t t e 1'1) 
wykazali retencyę azotowych produktów (takze: NH3) i fosforanów nawet. Według 
R u m f a chodziłoby przy retenoyi nie tylko o chlorki i o azotowe połączenia, ale i o związl,i 
potasowe, sodowe, wapniowe, magnezyowe. \Vedług S. III e y e r a nie ogranicza się 
u nefrytyków retencya wcale na chlorki, ale rozciąga się lIna wszystkie stałe molekuły". 
Z nowszych prac należy wspomlllec jeszcze o bac laniach S t r a u s s a 2 ) 
refraktometrycznych nad różnicą mechanizmu retenc
i wody w chorobach serca a w cho- 
robach nerkowych. Z pracy tej wynika, że przy zaburzeniach- ze strony nerek rychlej 
zawsze występuje retencya chlorku sodu, aniżeli wody, gdy tymczasem przy puchlinie z po- 
wodu niesprawności serca rentencya wody jest pierwotną. Dla tegu proponuje on osobną 
nazwę dla pierwotnego zatrzymania chlorków: "antipyknotische Retention". Oczywiście 
zdarzać się muszą przypa(lki chronicznego łącznotkankowego zapalenia nerek (marskość nerek), 
w których przeważa puchlina z powodu serca. Te przypadki zachowują się tak, jak gdybJ' 
chodziło tylko. o prosty zastój w nerkach. - Dla wyj3Śnienia przyczyny puchliny pocho- 
dzenia nerkowego robił G e o r g o p u lo S3) szereg doświaclczyń na zwierzętach trutych sale- 
trzanem uranu, ale nie udało mu się kwestyi wyj3Śnić. - Przed nim JUż R i c h t e r wy- 
woływał w ten sam sposób ogólną puchlinę nefrytyczną. ClN a działał na obrzęki przy dodatku 
wody. W reszcie i () tem wspomnieć się godzi, ze _ F e r r a n i n ił) po nieudaniu się ,,
ywo- 
łania obrzęków przy wstrzykiwaniu soli kuchennej nefrytykom, przyczem tylko wzmagała się 
ilość białka w moczu, wystąpił stanowczo przeciwko odchlorkującej dyecie nefrytyków. Prawdo- 
podobnie miał on do czynienia tylko z takimi chorymi, u których wyró,manie było łatwem. 
Nie mogą więc jego doświadczenia służyć jako momenta do zaniechania przyjętej już 
w praktyce metody leczenia, choć, jak powyżej widzieliśmy, wiE'le jeszcze potrzeba do wy- 
jaśnienia teoryi. 
Z wyjątkiem jednego F er r a n i n i e g o wszyscy inni autorowie godzą się 'na uży- 
tecznoŚĆ zmniejszenia ilości chlorków w dyecie nefrytyków. Wszyscy oni zauważyli wyrazne 
skutki zbawienne t. zw. d e c h lor u r a c y i, tj. dyety bezsolnej. Pytanie tylko, czy nie- 
którzy w zapale swym do tej metody nie przesadzili jej leczniczej wartości. Jeżeli sensu 
nie ma obecnie zaprzeczać faktycznych popraw i uleczell tak prostą metodą osiągniętych, tn 
byłoby z drugiej strony także nierosądnem, chcieć 'każdemu opuchłemu, choćhy z moczem 
oddawał chlorki w należytym stosunku, przepisywać dyetę bez chlorków. Trzeba w każdym 
prz;ypadku zbadać mocz, choćby pobieżnie, saletrzane m śrebra w nac1miarze kwasu ,saletrzanego 
- co z resztą nie daje zupełnej pewności, - albo przynajmniej przed rozpoczęciem kuracyi 
metodą bezsolną spróbować, ażali ona się przyda albo nie. To, co już teraz wiemy, wystar- 
czyć nam może za wskazówkę, w jakich przypadkach wypada pomyśleć o zastosowaniu 
zmniejszonych dawek soli kuchennej albo całkiem od niej wolnej dyety. - Wiemy więc, 


') S t e r n: w dyskusyi z Ponfickiem o Morbus Brightii. Med. 8ect. der schles. Ges. 
f. vaterl. Cultur. Ref. BerI. klin. Woch. 1906. 8, 
") ); o o l' d e n i R i t t e r Zeitschr. f. klin. Med. 1881. 
;I) S l' a u s s : Untersuchungen ueber den Wassergehalt des Blmserurns bei Herz- u. 
ieren- 
Wassersucht. Ztsch. f. kl. Med. 1906. 60. 
4) G e o l' g o p n lOB Experimentelle Beitraege zur Ii rage der Nierenwassersncht. 7.:tschr. 
f. ul. Med. 1906. 
5) L u i Iii i F e rr a n i n i: CentraIbl. f. hm. 1Ied. 1905. 1.
		

/00273.djvu

			Zeszyt 4 


Franciszek Uhłapowski: Znaczenie dyety bez soli kuchennej itd. 


223 


ze }<' i n s e n a za nim M e r k l e n, A u d e b e l' t, S t l' a u s s itd. widzieli skutki dobre 
po zastosowaniu jej w puchlinach z powodu cierpiefl serca i wątroby. S t o e l t z n e r i A ch ard 
itd. zauw8żyli, że taka dyeta pomogała nawet w zapalnych wysiękach opłucnej. L. M a y e r 
widział po niej prędkie znikanie samoistnego obrzęku u noworodków, a C ra m e r opisał 
skutki jej u opuchłych brzemiennych. W i d a l i J a wal wywoływali w przypadkach 
lleph1.itis pannchymatosa chmn. dobrowolnie obrzęki, dając chor,ym sól, a usuwali je mleczną 
lub mieszaną, pozbawioną soli dyetą. W niektórych przypadkach zapalenia nerek okazała się 
ta metoda jedyną, usuwającą obrzęki. - Najbardziej jednak uderzającemi są wyniki jej nie 
w chronicznych, ale w ostrych lub ostrawy ch nefrytach. zwłaszcza zaś u dzieci (V a r i o t, 
C o m b e, W e i g e l' t, S t (j l t z n er). 1Ifożnaby w oboo tego zrobić zanmt, że u dzieci obrzęki 
t;zasem i tak same z siebie prędko znikają, ale za swoistością tej metody leczenia przemawia 
z drugiej strony jednolity przebieg choroby przy tej dyecie. Nie zawsze w parze z ustępo- 
waniem obrzęków idzie ustępowanie białkomoczu, choć i co do tego następuje poprawa. 
Pytanie: czy te poprawy są stałe, czy tylko przemijające? Otóż tą kwestyą, tj. stosunkiem 
retencyi moczu do rokowania taj mowali się A c h a r d i L a m b r y w przypadkach ostrego 
zapalenia nerek i przekonali się, że zawsze powolny wzrost wydzielania chlorków odpowiadał 
ustępowaniu choroby. Tego samego dowodzą doświadczenia B r o d z k ie g o na królikach 
z wywołanem sztucznie zapaleniem nerek (referat w Nowinach Lek. 1905 str. 189). To samo 
twierdzą C l a u d e i M o u t Ó l), którzy co do rokowania na mocy zmieniającego się w cho- 
robie stosunku chlorków postawili aż 4 kategorye oddziaływania chorych na sól kuchenną: 
1) przypadki, w których pomimo białkomoczu pacyenci reugują na sól jak zdrowi j te przy- 
padki przebiegają pomyślnie bez żadnej ostrożności w dyecie. 2) Przypadki, gdzie po soli od- 
dawanie moczu się wzmaga a zarazem wzmaga się ilość mouznika i innych składników 
(aćhloride), ale nie chlorku; przypadki te dają złe rokowanie. III. Kategorya, - gdy po 
myciu Boli iloŚĆ acWorydów a zwłaszcza moczanów mocno się wzmaga, a ilość chlorków jest 
prawie normalną j w tych przypadkach trzeba baczyć pilnie, choć można pozwalać na dyetę 
mniej ścisłą od czasu do czasu j do 4. kategoryi należą te przypadki, gdzie diureza się nie 
wzmaga znacznie po zadaniu soli kuchennej, a wydalenie tejże z moczem się opóźnia. Te 
przypadki wymagają ściHłej dyety bezsolnej. 
Dyeta taka nie jest z resztą wcale trudną do przeprowadzenia. Wiadomo, że mięso. 
galereta, jaja, niesłone masło, kartofle, ryż mało zawierają soli kuchennej. 1lleko ma prze- 
ciętnie 1,5 gm Na CI na 1 litr. Więc nawet 3 litry nie dają połowy ilości soli kuchennej, 
jaką dorosły człowiek spożywa na dobę. W i d a l i J a y a l żądają, by .lekarz się przekonał, 
jaką ilość Na CI znosi organizm nefrytyka (Toleranzreaktion), by tej ilości nie przekraczać. 
Chleb jest zwykle solony - do 10 g na 1 ;;g. Słodkowodne ryby zawierają zaledwo kilka 
centygramów Na CI na 1 kg. Za to morskie daleko więcej. - Zupy są zwykle słone, 
bulion zawiera do 15 gm. soli na 1 kgm. Czokolada, herbata, l;awa, cydr, owoce i niektóre 
piwa są prawie wolne od Na CI tak samo, jak słodycze. Otóż V i (1 a l poleca dla dorosłych 
taką dyetę: 400 gm. surowego mięsa, 1000 kartofli, 80 niesłonego masła, 21/2 L herbaty 
i 100 gm. cukru albo też 400 gm. mięsa, 500 gm. niesłonego chleba, l kg. lmrtof1i, 2 1. 
herbaty albo też tyleż kleiku nie słonego, 80 masła i cukru. Wszystko to zawiera zaledwo 
2-3 gm. soli kuchennej. StoeItzer daje dzieciom chorym na nephritis przeważnie mleko, 
ko:npoty i bułki nie solone (50-100 gm.) j potem przechouzi do roślinnego pożywienia (460,0) 
z wykluczeniem mięsa i w przeci\\:ieflstwie do francuskich lekarzy żąda, by dyeta była nie 
tylko ubogą w sól, ale i w białko. Także i F. B l u m e n t h a l jest za wegetaryalną kuchnią 
i tylko od czasu do czasu pozwala mięso. R 11 In P f l) zupełnie zakazuje mięsa, gdyż według 
niego ono sprowadza 
mniejszenie oddawania chlorków z moczem. R u m p f poleca głównie 
ryż, mąkę owsianą, kaszę, cukier, owoce itd. a obok tego c y t r y n i a n sodu. - W e i g e r t 
zauważył u dzieci po mięsie zawsze wzmożenie białkomoczu. Wobec tego lepiej u dzieci, 
zwłaszcza w ostrej nephritis, całkiem nie próbować z mięsem j za to u dorosłych i w clll'O- 
nicmej postaci ciepień nerek można dawae 400 gm. mięsa bez soli bezpiecznie. - Na bóle 
głowy i wymioty nefrytyków uremicznych F. B l u m e li t h a l, usunąwszy Na CI, dawał za 
to bromek sodu ze skutkiem - przez dnie i tygodnie. 
Aby podnieść wydzielanie cWorków, przydają się 
diU1	
			

/00274.djvu

			224 


Adolf Kh.:sk: ObCCllY stan chirurgii pluc. 


Zeszyt 4 


że i potami dużo chlorków odchodzić może. Wiadomo też, że i środki przeczyszczające do 
tego się przyczyniają. - Kwestya dostarczania wody nefrytykom wywołała wielką dyslmsyę. 
Jako wynik tejże wystarczy tu zaznaczyc, że trzeba ilość wody do picia stosować do ilosci 
wydzielanego moczu, a więc przy retencyi ją ograniczyc. 


Obecny stan chirurgii płuc.*) 


Sprawozdanie poglądowe 
zebrał 


Dr. Adolf Klęsk, 
I-szy asystent klin. chirurg. w Krakowie. 
przy operacyach W klatce piersiowej postępowanie chirurga me 
oże być tak swo- 
bodnem, jak gdzie indziej a to z obawy zgubnych następstw. S t i n e II i wykazał, że rany 
opłucne, dozwalające na wejście i wyjście powietrza, wywołują u zwierząt na pewne prędką 
śmierć. Natomiast wstrzykiwania do upłucnej, n. p. parafiny, zwierzęta znoszą dobrze. 
Z doświadczeń tych wynika, że główne niebezpiecze(lstwo otwierania luatki piersiowej po- 
lega na nagłem dostaniu się powietrza, przesunięciu śródpiersia i ucisku równocześnie na 
drugie płuco i serce. Ostrożnie gaz do opłucnej wprowadzać można spokojnie a nawet 
na tem oparto w ostatnich czasach leczenie pewnyeh stanów chorobowych. F o r- 
l a n i n i n. p. w leczeniu gruźlicy płuc z krwiotokami poleca w prowadzać co 7 do 15 dni 
100-200 ccm azotu. B I' a u e r .otrzymał nawet korzystne wyniki. Azot wprowadzał 
i przy innych cierpieniach płuc, n. p. przy rozstrzeniach oskrzelowych. Doświadczenie. kli. 
niczne przy zranieniach płuc i niezbędnych rękoczynach przekonały nas, że i na płucach 
zupełnie dobrze operować można, starając się unikać o ile możności odmy. Zapobiegac 
odmie można w różny sposób. Najłatwiej przez umocowanie płuca przy otwieraniu jamy 
oplucnej w ranie, przez Co zabiegamy skutecznie. dostaniu się powietrza, dalej przez 
sztuczne oddechanie, oddechanie pod zwiększonem ciśnieniem podług B r a u e r a lub pod 
zmniejszonem w kamerze S a u e r b r u c h a. 
M a y e r wykazał, że pomiętlzy obu blaszkami opłucnej normalnie nie ma wolnej 
przestrzeni. Doświadczenia tegoż autora wykazały też, ile właściwie z tkanki płucnej usunąć 
można. I tak u psa nie ustaje jeszcze utlenianie krwi po usunięciu 3/6 powierzchni płuc. 
Po usunięciu n. p. całego prawego płuca a połowy lewego na jednem posiedzeniu, ppwstają 
wady w oddechaniu, ale śmięrć dopiero w kilka dni. 
Po usunieniu części rłuc pozostała jama wypełnia się przez rozszerzenic pozostałej 
reszty tkanki płucnej, przesunięcie serca, przez ściągnięcie klatki piersiowej lub wciągnięcie 
przepony. 
. Pierwsze próby operacyi płucnych datują od dawna, gdyż już B a g l i \. i 200 lat 
temu otworzył ropieli płuc przez ranę zewnętrzną. W r. 1726 B a r I' y, a w r. 17G9 
S c ha r p e operowali kawemy. S c h a r p e otworzył kawernę trójgrallCem; powstała potem 
przetoka. 
1 o s l e r, K o c h i F r a n k e l starali się leczyć ropnie płuc przez śródmiąższowe 
wstrzykiwania do płuc różn.ych środków, jak nalewki jodowej, salicylu, karbolu i t. IJ., ale 
wyniki nie b
'ły zachęJające. 
Wycinanie części płuc datuje się od doświadcze(l na zwierzętach G l u c k a, 
S c h m i d t a i B i o n d i ' e g o. Szyć najlepiej płuca można z pomocą cieńkiego jedwabiu. 
Szwy zakłada się gęsto, ale nie bardzo zaciąga. Rany kłute płuc nie pI'owadzą do wielkiego 
zbliznowacenia, a w ogóle blizna w płucach tworzy się nader sz
'bko, bo niemal w 4-6 dni. 
Przecięte oskrzela zrastają się zwykle (o ile kilmty zauadto nie odstają od siebic) bcz obli- 
teracyi światła. Bliznę w płucach w pewien czas trudno nawet odszukac. T i e g e l 
podał sztyfciki magnezyowe do spajania płuc; nie są one jednak bardzo użyteczne i szwem 
olJejść można się zupełnie dobrze. Przecięte płuco nie krwawi silnie; bez żegadła przy 
operacyi obejść się Zllpełnie dobrze można. Sączkami z obawy przed odleżyną płuca dreno- 


*) Praca ta została Redakcyi dostawioną już w lipcu r. z., lecz dla braku miejsca z powodu 
prac Zjazdowych ogłaszamy ją dopiero uziHiaj, przcpraszając AutDl'a i prosząc Czytelnikr.w o wyrozu- 
mienie. Redakeya 
 owin Lekarskich.
		

/00275.djvu

			Zeszyt 4 


Adolf Klęsk: Obecny stan chirurgii płuc. 


225 


wac nie wolno a jed.ynie gazą tamponować. Niektórzy radzą napawać szwy chlorkiem 
żelaza a to, b.y uniknąć krwawienia do wnętrza z kanału zrobionego przez igłę; - jest to 
też jednak zbyteczne. 
Zewnętrzną ranę po operacyi na płucach należy zeszy.s szczelnie, ewentualnie, 
gu.y się tamponuje, uszczelnić opatrunkiem od zewnątrz. Ewentualną odmę następnie należy 
usunąć, gdy dokucza choremu, przez aspiracyę. 


Wkraczamy chirurgicznie na płucach przy następujących cierpieniach: 1) zranienia 
płuc (z silnym trwałym krwotokiem), 2) ropnie - zgorzel - rozstrzen oskrzeli, promie- 
nica płuc i t. p., 3) nowotwory płuc, opłucnej, żeber przełyku, 4) gTuzlica, 5) ciała obce. 
Urazy głębokie klatki l1iersiowej, jak przekłncia, postrzały i t. p. wymagają interwencyj 
'Chirurgicznej w razie wielkiego, ciągłego lub powtarzającego się krwotoku mimo aspiracyi. 
Stlumienie do połowy łopatki odpowiada nagromadzeniu się dwóch litrów krwi. Rany 
płucne francuzi tamponują, włosi szyją. Gdy rana w okolicy wnęki płuc, jedynie tylko 
tamponowa6 można. Leczenic zachowawcze ran płuca daje 50-60°/0 wyleczen. 
Krew aspirować z opłucnej powinno się przed 12. dniem choroby, bo potem tworzą 
się zrosty następcze. Rany drążące najlepiej tamponować i od ze,vnątrz opatrunkiem 
uszczelnić. Krwi nie należy odrazu aspirować całej. lecz tylko tyle, by duszność ustąpiła. 
2) Przy ropniach operacya jest łatwą w razie pewnej lokalizacyi, ogTaniczonej 
sprawy i zrostów opłucnych. L e jar szuk
ł strzykawką i palcem ropnia w płucach 
i znaleść go nie mogł a sekcya wykazała, że ognisko leżało tuż koło rany operacyjnej. 
W razie braku zrostów operować można dwuczasowo lub tamponowac. Często ropnie płuc 
powtarzają się na nowo i zachodzi potrzeba ponownej operacyi. Najlepsze wyniki op.eracyi 
dają ropnie po zapaleniu płuc; najgorsze - powstałe po ciałach obcych. 'Vogóle śmiertelność 
około 20%. 
3) Zgorzel płuc operować wolno w razie pewności pojedynczego ogniska, gdzie dużo 
tlmnki płucnej się oddziela. Prześwietlanie promieniami Ił (j n t g e n a oddaje tu niera7. 
eenne usługi. Ognisko wydaje się zwylde większe, bo cień daje nietylko ono, lecz i ot
 
czający je naciek. Otok ropny równoczesny nie jest przeciwskazaniem operacyi. Ognisko 
zwykle otwiera się żegadłem. Zw.ykJe prócz jednego dużego ogniska jest kilka mniejszych i to 
naturalnie pogarsza często wynik operacyjny. Śmiertelność operowanych 38,5% (a bez 
operacyi 75°/fJ). 
4) Rozszerzenie oskrzeli bywa obecnie coraz częściej operowane. PrzyPadki me 
zadawnione wyleczyć można l1awet z pomocą tylko rozległego wycięcia żeber, uwolnienia 
płuca od zrostów lnb umocowania l'łuca w stanie zapadniętym do zatoki śródpiersiowó- 
przeponowej. W okresach pózuych choroby należy już pojedY(lCze ogniska otwierać lub 
nawet usuwać cały zajęty płat (Friedrich, Gluck, Krause i t. p.) 
Wielkie nieraz trudności w gojeniu . sprawia zaopatrzenie przecięteg'o oskrzela. 
Często wytwarza się potem przetoka, którą nawet chory oddechać może. G l u c k radził 
nawet przy nowotworach śródpiersia, uciskających tchawicę, zakładać sztuczne przetoki płucne 
(pneumostomia). 
5) Promienica płuc nadaje się do operacyi w razie, jeżeli płuca są pierwotnem 
ogniskiem choroby a sprawa nie przeniosła się z sąsiedztwa. Operacya jest jedynym ratunkiem, 
rokowanie jednak wogóle złe; potrzeba szeroko otwierać klatkę piersiową, usuwać nieraz cały 
pIat i ranę tamponować. 
Podejrzenie promienicy, 
,..ajęcie dolnego platu płuca, bez 
w plw'Jcinie. 
6) Gruzlicę swego czasu próbował leczyć )10 s l e r wstrzykiwaniami rozczynó,'..- 
karbolu i salic;}'l u. R u g g i polecił wycinanie ż,eber. podobnie i Q u i n c li: e, który też 
twierdzii, że kawerny powstają przez kurczenie się bliznowateg'o phlca, rozpiętego między 
twardą klatką piersiową. Przy operac.rach podobnych, opłuenej naturalnie się nie otwiera. 
\V ten sposób operowali B i e l' i S p e n g l e r rzekomo z dobrym skutkiem. L a w s o n. 
D o y e n i T u f f i e r operowali szczyty płucne zajęte gruzlicą, S o n n e n h u r g. - kawern;r; 

\"yniki wogóle jednak nie IJOmyśllle. 
7) Echinoccus lokalizuje się głównie w prawym dolnym 
punkcyi. bo, jak wykazał JYlaydl, na 16 nakłuć umarło 10 osób. 

o% wyleezc(l. 


prócz naturalnie badania drobnowidowego, budzi przewlekłe 
obecności prątków gTI1Źliczych i włókien clastycznych 


pIacie. Nie wolno tu robić 
\Vyniki operacyjne dolll'l', bo 


15
		

/00276.djvu

			226 


Adolf Klęsk: Obecny stan chirurgii płuc. 


Zeszyt 4 


8) Nowohvor
T płuc są cierpieniem rzadkiem i. w początkach trudnem do rozpoznania; 
wogóle operowano ich dotąd niewiele i wyniki nie były pomyślne. 
9) O wiele częściej wkracza chirurg do klatki piersiowej z powodu guzów samych 
ścian, zwłaszcza żeber, bądź pierwotnych, bądź to przerzutów raka a wreszcie przy 
guzach śródpiersia lub przełyku. Wycinanie guzów klatki piersiowej, nawet z częścią płuC', 
daje zwykle rokowanie dobre. Operacye na przełyku: wycinanie okrężne, łączenie 
 żołądkiem 
i t. p. mimo stosowania sposobów B I' a u e I' a i S a u e l' b r u c h a dają zwykle wynik nie 
pomyślny. 
10) Ciała obce należy bezwarunkowo usuwać z opłucnej. W klinice naszej n. p. 
otwierał K a d e I' worek opłucny z powodu igły tamże się znajdującej a tkwiącej w okolicy 
serca. 


Celem badania narządów klatki piersiowej podał T u f f i e r operacyę nową: "Thoracotolllia 
probatoria extrapleu.ralis". Polega ona na zbadaniu klatki piersIowej ręką po wycięciu żeber 
opłucnej. Przy operacyach w klatce piersiowej wielkie usługi oddaje obecnie znieczuJenie 
lędźwiowe, w którem zupełnie dobrze operować można. Komora S a u e r b r u c h a jest 
bardzo jeszcze kosztowną, jednak według wielu obejść się bez niej można dobrze. Chorego 
umieszcza się przy operacyj nie całkiem na boku zdrowym. Po otworzeniu opłucnej I2 łuc o 
należy chwycić zaraz szwem i umocować w ranie. W razie duszności należy ranę prz

 
podciągniętym płucu zakryć i robić sztuczne oddechanie, ewentualnie podnieść akcyę serca. 


III. Dział sprawozdawczy. 
1. Fizyologia. 


Mi ezierni c ki: Oksydazy w rozwijają- 
cych się organizmach. (Wracz. Gaz. 07 Nr. 44.) 
Zwierzęta rozwinięte i człowiek posiadają 
w organiźmie mniej oksydazy, aniżeli młode. 
Autor robił doświadczenia z zarodkami króli- 
ków i z młodymi królikami, aInadto z zarod- 
kami kurzemi: pierwsze otrzymują mateQ'ał 
odżywczy od matki, ostatnie nie, gdyż okrom 
tlenu nic widocznie nie przenika przez sko- 
rupę. Celem tych doświadr;zeń było wyświe- 
tlić, czy zmienia się zdolność utleniania u za- 
rodków podczas ich rozwoju. ą. o
ile się zmie- 
nia, jaka jest rola organizmu macierzystego. 
Wnioski autora są następuJące: 
1) Zdolność utleniania wzrasta u.zarodków 
króliczyoh wraz z wiekiem, dosięgaJąc swego 
maxirnum u noworodków. 
2) Począwszy od dnia przybycia
na świat 
przez cały okres żywienia mlekiem matki 
zdolność utleniania obniża się. i 
3) Zwiększanie i zmniejszani
 się ilości 
żelaza w tkankach organizmu idzie równolegle 
do zmian w zdolności utleniania. 
4) Zdolność utleniania w świe2em jaju ku- 
rzem i w zarodku ImrzJ7m jest prawie jedna- 
kowa; ilość żelaza jest również taka sama. 
5) Wzmaganie się przeto zdolności utle- 
niania u zarodków zależy od przypływu ele- 
mentów utleniających z organizmów macie- 
rzystych. 
6) Jeśli zdolność utleniania. oznaczymy 
przez X, a ilość żelaza przez T, to X będzie 


funkcyą, Y zaś stałą podczas rozwoju orga- 
nizmów. M. Kraushar. 


2. Patologia ogólna. 


C a l m e t t e i G u e l' i n : O powstawaniu 
gruźlicy płuc wskutek zakażenia przewodu po- 
karmowego. Część III. (Annales de l'Institut 
Pasteur, 1906, Nr. 8.) 
Wobec tego, że poprzednie badania C a l- 
m e t t e . a i G u e l' i n . a doprowadziły ich - do 
innego wniosku jak ten, dq którego dosiii inni 
badacze, a mianowicie, że gruzlica płuc pow- 
staje zazwyczaj nie wskutek wdechania za
 
razka swoistego, a wskutek pierwotnego zaka- 
żenia przewodu pokarmowego, przedstawiają 
autorzy w niniejszej publikacyi wyniki barrall 
w kwestyi, czy drobne pyłki, suche lub wil- 
gotne, zawierające prątki gruzlicze, mogą isto- 
tnie przy wdechu dotrzeć aż do pęcherzyków 
płucnych i sprowadzić w nich zmiany swoiste. 
Autorzy stwierdzili, że zarówno u kóz, ja- 
koteż i u bydła rogatego, po jednorazowem 
zakażeniu gruzlicq bydlęcq przewodu pokar- 
mowego zapomocą zgłębnika żołqdkowego, po 
upływie 30-45 dni występują zawsze gru- 
zelki podopłucne, zwłaszcza na szczytach 
i na brzegu przednim płuc, oraz gruzełki 
okołoskrzelowe w otoczeniu ostatnich rozgałę- 
zień oskrzeli. Gruzełki nie powstają nigd.r 
pierwotnie w samych pęcherzykach płucnych, 
a zawsze w świetle naczYll wlosowatych, kt6re 
po upływie pewnego czasu zatykają, powsta- 
wanie zaś gruzełków VI' świetle p
cherzJ-ków
		

/00277.djvu

			Zeszyt 4 


PatOlogia og61na.. 


227 


płucnych lub oskrzelików jest zawsze sprawą 
wtórną. Po zakażeniu zwierząt \V rzeczony 

posób u 7.wierząt dorosłych już po upływie 
:?4 gudzin, u młodych zaś, jeszcze ssących, 
około 5-go dnia laseczniki gruMicze spotyka 
<;ię już \V płucach; przechodzą one przez na- 
błonek jelitowy, nie uszkad
_ając go zupełnie, 
a dostawszy się do naczyń chłonnych, ulegają 
pożarciu przez krwinki biale i dochodzą w tym 
stanie do gTUczołów limfatycznych, w których 
zatrzynmją się na czas krótszy lub dłuższy. 
n zwierząt mlodych dalszy przebieg i zej- 
ście zakażenia zależą od ilości wprowadzonych 
do ustroju zamzków. Po jednorazowem zaka- 
Leniu przewodu pokanno-wego zmiany sIVoiste 
mogą być w płucach tylko słabo zaznaczone, 
a nawet nie wystąpić zupehJie i ograniczyć 
się jedynie do gruczołów olwłotchawicowych, 
oskrzelowych lub śródpiersiowych ; zmiany te 
mogą przytem łatwo się wygoić; natomiast po 
kilkakrotnem zakażeniu przewodu pokarmo- 
wego w gruczołach oraz tkance płucnej wy- 
stępują zawsze zmiany gruzlicze, które ulegają 
zserowaceniu. U zwierząt dorosłych odczyn 
gruczołów, zwłaszcza krezkowych, nie wystę- 
puje zupełnie i wkrótce po zakażeniu powstaje 
gruźlica płuc. Różnicę tę pomiędzy z wierzę- 
tami młodemi a starszemi sprowadza budowa 
ich gruczołów limfatycznych. różna w wieku 
młodym i pózniejszym. 
Wyniki dodatnie zakażania zwierząt gruź- 
licą pl-łez wdechanie prątków swoistych, jakie 
otrzymali N o c a I' d i R. o s s i g n o l, tłumaczą 
autorzy pierwotnem zakażeniem przewodu po- 
lmrmowego danych zwierząt podczas wdecba- 
nia prątków gTUzliczych, co w do;;wiadcze- 
nim'h przytoczonych badaczów trwało około 
ii-ciu minut. Zwierzęta niewątpliwie połykały, 
i to kilkakrotnie, ślinę o"\vymi prątkami zaka- 
:ioną, przez co zakażenie dalszych odcinków 
przewodu pokarmowego niezmiernie łatwo mo- 
gło było powstać. C a l m o t t e i G 11 " l' i n 
przekonali się, jak trudno wprowadzić wprost 
przez drogi oddecbowe pył lub też mikroby 
do pęcherzyków płucnych. Gdy błona ślu- 
zowa tchawicy nie jest nszkodzona, prawie ni- 
Ij.dy nie udaje się wprowadzić do płuca :;Jyłu, 
który dochodzi zaledwie do rozgałęzień wiel- 
kich oskrzeli; komórki nabłonkowe pochłaniają 
cząstkę pyłu, które powracają przez to do gar- 
(Ha: prątki gruźlicze w stanie suchym lub 
"il
otnym zachowują się zupełnie tak samo. 
Zakażenie płuc gruzlicą wprost przez drogi 
oddechowc udaje się jcdynie wówczas, gdy się 
wprowadza do llrÓg oddechowych bardzo wielką 
ilość cieczy, zawierającej liczne prątki gruzlicze. 
A zatem \V przeważnej ilości przypadków, 
wyjąwszy te, w któ(\'ch prątki grzzlicze osia- 
dają \Y krtani lu]) tchawicy na miejscu już 


poprzednio schorzałem, gruźlica płuc lub opłu- 
cnej .powstaje wskutek zakażenia przewodu po- 
karmowego, a pierwotnem jej umiejscowieniem 
w tych narządach są nacz.ynia wło"owate, 
w których zatrzymują się krwinki białe, zawie- 
rające w swem wnętrzu pocbłonięte prątki 
gTUzlicze, których jady ruchy ich upośle- 
dziły. Tak samo zresztą powstaje gru1.lica 
kości, stawów, opon mózgowych oraz gruczo- 
łów limfatycznydl. . 
Z badań niniajszych wysnuwają autorzy 
dwa wnioski, mające dla praktyki wielkie zna- 
czenie. Pierwszy, że przez unikanie w ciągu 
calego życia wprowadzania prątków gru:Hi- 
czy ch do przewodu pokarmowego, powinno się 
bardzo znacznie ograniczyć, jeśli nie usunąć 
zupełnie, przyczyny zakażenia gTUźlicą;. jest to 
rzeczą znacznie łatwiejszą, niż unikanie wde- 
chania pyłu zawierającego prątki; nalezy tylko 
zabronić spożywania mleka i mięsa od krów 
gruiliczych pochodzących, a nadto unikać bez- 
pośredniego lub pośredniego zawaLania ust 
i l'ąk plwociną osób gruzliczych, a główne dwa 
zródła zakażenia ludzi gruzlicą znikną. Dru- 
gim wnioskiem praktyczn
Tm, jaki autorzy z ba--"' 
dali swych wysnuwają, jest to, że można uod- 
\ 
pornić zwierzęta na gruźlicę przez przewód 
-pokarmowy. Wniosek ten wyprowadzają au- 
torzy ze spostrzeżeli, które wskazują, że po 
jednorazowem wprowadzeniu do przewodu po- 
karmowego zwierzęcego jadowitych prątków 
gruźliczych w niewielkiej ilości, powst	
			

/00278.djvu

			228 


Patologia ogólna. 


7-eszyt 4 


wniosków: Za najważniejszą grupę g'ruczołów 
szyi pod względem częstości i nasilenia spraw 
chorobowych autor uważa wstępujący ich łall- 
clIch, który dzieli na dwie części zależnie od 
fiz
'ologicznego i klinicznego ich znaczenia. 
Pierwsza grupa, czyli przednia, składająca się 
z 3-4 gruczołów zaczyna się od tylnego 
brzuśc:a m. birente1. i dochodzi do skrzyż(j- 
wania wewnęhznej żyły szyjnej z mięśniem 
łopatlwwognyliOwym (?n. mnohyoideus). Druga 
g1'Upa c:zyli zewnętrzna, składa się z cią- 
głego ła(}cuszka gTuczołów wielkości grochu, 
przebiegającyc:h od .wierzchołka wyrostka sut- 
kowego do łopatki i prawie w całej drodze 
ściśle przylegających do weweętrznej żyły szy- 
jowej. Obydwie grupy są otoczone wiotką 
tkanką łączną, składającą się z posplatanych 
łączno-tkankowych błonek poprzyczepianych 
z jednej strony do wyrostka sutkowego, a z dru- 
giej do rozcięgna szyi (oponeu1'Osis) i do po- 
więzi przedkręgowej (fascia pruc'Cfrtebralis). 
Dla czego ropień przy płonicy tak rzadko roz- 
przestrzenia się w kierunku najmniejszej przesz- 
kody wzdłuż przetworów szczelinowych tkanki 
. łącznej, (a tym sposobem mógłby dojść, jak 
pokazały doświadczenia autora z zastrzykiwa- 
niem żelatyny, aż do prawego serca), lecz 
przebija zazwyczaj rozcięg110? Dla tego, że ta 
wątła tkanka dzięki zapalnemu odczynowi 
tworzy wprędce mocne zrosty, szczególniej 
w tych miejscach, gdzie przebiegają nerwy 
i naczynia krwionośne. Ze względu na poło- 
żenie anatomiczne gTuczołów limfatycznych 
oraz budowy otaczającej ich tkanki łącznej, au- 
tor rozróżnia 6 form głębokich ropni szyi przy 
płonicy. 
1) Przedni ropień, poczynający się w g11l- 
czole, znajdującym się w widłach, utworzo- 
nych przez wewnętrzną żyłę szyjową oraz 
wspólną tarczową (operowanych 8 wypadków). 
2) Tylni ropień poczynający się z gruczołu 
zewnętrznego łaIJCucba (5 wyp.). 3) Wielki 
rozlany ropie(} poczynający się z przedniego 
i zewnętrznego łańcucha (10 WJTp.) 4) Dwu- 
jamowy ropieli poczyna s
ę jak poprzedni, lecz 
się nie zlewa (2 wyp.). 5) Wieloogniskowe 
lopne zapalenie g1'uczołów, gdzie znajdujemy 
wiele niezlewających się ognisk, a zaczątkiem 
każdego jest gruczoł (2 WJ7p.). 6) Sucha mar- 
twica (nec1.osis) gruczołu (Heubner.a) - spra- 
wa ciągnąca się długo i nie wylmzująca skłon- 
ności do ropienia (3 wyp.). Drobnowidzowe 
badanie schorzałych gruczołów wykazywało 
albo ogniskowe obumarcie chłonnych oraz pa- 
semek rdzennych z objawami zwyrodnienia pier- 
wiastków komórkowych, a wszystko to razem 
otoczone pasem drobnych olirągłych komórek 
bez złogów włólmilwwycb, albo martwicę skrze- 
pową (coaglllat1.onsnecrose) w okolicy wnęk...... 


. (hylus), oraz beleczek, wcisl\ającą się stopniowo 
w miąższ gruczołu. 
Wyniki autora pod względem bakteryolo- 
gicznYl
:: l) zakażenie krwi ła(wuszkowcem 
przy piorunują<
ej szkarlatynie bywa bardzo 
rzadkie; 2) gruczoly limfatycznc bywają zalm- 
żanymi w tej formie przeważnie w początku 
3-ciej doby; 3) ogniska martwicowe zostały 
znaleziOlJe wyłącznie t
'lko we wszystkich wy- 
padkach piol1lnującej płonicy. Im dłm
szJ' 
przebieg choroby, tem więcej zaznaczonem 
bywa tłuszczowe zwyrodnienie komórek; 4) 
martwica skrzepowa była wyra:1,nie zaznaczoną 
w jednym wypadku; - tylko w tym wypadku 
gruczoły były zakażone ła(JCuszlrowcami: 5) 
martwica skrzepowa zależy od długotrwałości 
choroby oraz od obecności łalJCuszkowców. 
A. Żołątkowski. 
)1. 
I i x a: O wałeczkach w moczu. nie 
zawierającym białka. (Casopis lelm:hiv cesl,ych 
Nr. 58, r. 1907). 
1) W świeżym moczu często znajdują się 
wałeczki. 
2) Jakkolwiek wydzielanie z moczem wa- 
łeczków lub białka są to stany pokrewne, 
jednakże nie znajdują się w ścisłej od siebie 
zależności. 
3) Do szkodliwych wpływów, które mogą 
te obydwa stany wywołać, należą w pierwszym 
rzędzie: zaburzenia komórek nerkowych, zabu- 
rzenia krwiobiegu, wreszcie jady i toksyny. 
4) Na wydzielanie z moczem wałeczków, 
o ile się zdaje, nie pozostaje bez -Npływu dłu- 
żej trwające podrainienie nabłonka nerkowegc, 
np. kwasem moczowym albo jego solami, 
zwłaszcza jeżeli oddziaływanie moczu jest mo- 
cno kwaśne; również bardzo często znajdujemy 
wałeczki w moczu, zawierającym zwiększoną 
ilość kwasu etero-siarczaneg-o. 
5) Wałeczki znajdują się przeważnie w mo- 
czu dziennym, l,iedy dany osobnik używa 
dużo mchu. 
6) Przy cylindrurji w ścisłem tego słowa 
znaczeniu znajdują się prawie zawsze tylko 
wałeczki szkliste; wałeczki ziarniste zdal zają 
się \V tych przypadkach rzadko, zaledwie w 12°/u. 
7) Wałeczki znikają z moczu dosyć szybko 
przy odpowiedniej dyecie, połączonej z kurac,fą 
karlsbadzką. \V. Bresze!. 


3. Patologia doświadczalna. 
R i e t s c h e l: O obecności lipazy w sokI! 
żołądkowym ssawców zwierzęcych. (Monatsschl'. 
f. Kinderh. 1907, Nr. 7). 
Na pięciu prosiętach w wie];n 	
			

/00279.djvu

			7.eszyt 4 


Patologi:;! do
wiadczalna. 


229 


wał na zewnątrz czysty sok żołądkowy. 
W SOkli tym autor stwierdził obc0ność kwasu 
solnego. pepsyny, podpuszczki i braI, prawie 
zupellJ
T lipazy. Zdania badaczy w omawianej 
kwestyi są podzielone: jedni oświadczają się 
za olec:nośCią lipazy w soku żołądkowym, dm 
dzy objaśniają rozszczepienie tłuszczów w żo- 
łądku obecnością w nim nieznacznej jlości 
soku trzustkoweg'o; lub działaniem bakteryi. 
". każdym razie należy uważać po badaniach 
Rietsehla tę kwestyę za jeszcze nierozstrzy- 
gniętą. 'Vażne znaczenie posiada stwierdzenie 
możności wykonania operacyi Pawłowa na 
młOll
'dl, jaszczo ssących zwierzętach. Fakt 
tell otwiera no\\" ą II rogę badaniom nad trawie- 
niem żoJąclkowem u ssawców. 
Wł. Schoeneich. 
F i s c h l : O skutkach wyłuszczenia gra- 
sicy u młodych kurcząt. (J\Ionatsschrift fiir 
Killllerheil. 1907, Nr. .....) 
Na zasadzie swych dawniejszych badali 
wykon<1nyeh na młodych kozach, królikach 
i p
ach, doszedł autor do wniosku. że wycięcie 

rasiey u młodych zwierząt nie sprowadza ża- 
(lnfch zaburzeli chorobowych. \V obecnej se- 
ryi clo:;wiadezeń F. wyłuszczył 11 
4 młodych 
l;urcząt grasicę z obu stron (g1"asica u tych 
ptl,\;ów jest gl'llczołem parzystym), :.t u 2 kur- 
cząt - z jedrej strony. Kurczęta były 
w wieku od 1-12 dni. 
Z tej liczby 24 kurczęta zniosły operacyę 
banlzo dobrze i F. nie stwiel\:lził u tych zwie- 
rząt po operacyi żadnych objawów chorobo-. 
wych, wIJrew zdaniu włoskich badaczy Farulli 
l Lo :\[on11.co, którzy uważają 'wyłuszczenie 
obustroune grasicy u młodych kurcząt za za- 
Ilieg bardzo poważny, prawie zaW87e śmier- 
telll
., gd.rż z 18 operowanych przez nich kur- 
eząt zdechło w ciągu pierwszych 8 dni po 
IIperacyi 15 przy objawach osłabienia 
II t 'g, chwiejnego chodu. drżenia całeg'o ciała, 
wreszcie śpiączki. 
Zwierzęta, operowane przez Fischla, w dal- 
szym ciąg'u rozwijały się zupełnie normalnie 
i po roku ze skojarzenia operowanej kury 
z operowanym kogutem i operowanej kury 
z normalnym kogutem - powstało nowe po- 
tomstwo. WŚI'Ód tego nuwego pokolenia autor 
wylusz t ;zył grasicę 1 
 ptakom, które. jak i ich 
rodzice. zniosl
' operacyę doskonale. 
Ka za
adzie tych swoich badali autor wbrew 
jlowyż8zelllll Zllaniu włosbch badaczy llważa 
wyłuszczenie grasicy również i u tego gatul1ku 
zwierząt za zabieg zupełnie obojętny dla zdro- 
wia i dalszego rozwoju operowanych zwierząt. 
\VI. St:.hocneich. 
G l a eR R II er: Badania czynnościowe wą- 
troby zdrowej i chorej. (Zeit. f. f,xl'. Path. 
u. Ther. 19U7, T. [Y, Z. 2). 


\Viadomo, że wątroba wytwarza z kwasów 
aminowych mocznik. Autor postawił sobie za 
zadanie 1:'prawdzić, jak zachowują się w ustroju 
wprowadzone pe1. os kwasy aminowe przy wą- 
trobie normalnej i patologicznej. Posiłkował 
się on w swych doświadczeniach własną me- 
todą określania kwasów aminowych w moczu; 
metoda ta polega na strącaniu moczu kwasem 
fosforowolframowym i wyciąganiu przesączu, 
zawierająceg'o mocznik i kwa;;y aminowe, mie- 
szaniną kwasu etylowego i amylowego; po 
odfiltrowaniu tego wyciągu otrzymujemy osad, 
składający się z aminokwasów, których N okre- 
ślamy metodą Kieldahl'a. 
Autor przekonał się przedewszystkiem, że 
u ludzi zdrowych podawanie per os, nawet 
.względnie znacznych ilości kwasów aminowych 
(20 - 25 grin.) wzmaga jedynie ilość wydala- 
nego mocznika, ale nie kwasów aminowych. 
Podobnież w całym szeregli spraw chorobo- 
wych podawane kwasy aminowe wydzielają 
się wyłącznie w postaci mocznika: ich prze- 
miana w ustrojn nie ulega zaburzeniom; .tak 
się rzecz ma np. przy rozmaitych spra-..vach 
zakaznych, przy cierpieniach nerwowych i cho- 
robach serca. Inaczej w chorobach wątroby. 
Zdarza się wpraw(lzie, iż pomimo zachorzenia 
wątroby zachowanie się kwasów aminowych 
jest normalne, jak mianowicie w przypadkacn 
raka wątroby, żółtaczki kataralnej i wątroby 
zastoinowej: w tych jednak cierpieniach, które 
wp\'"ołują zniszczenie tkanki wątrobnej, jako 
to sthszczenie, przymiot: marskość i zatrucie 
fOi:>forem, podawane kwasy aminowe w części 
tylko przechodzą w mocznik, w części zaś zo- 
stają wydalone z moczu jako takie. 

Iiecz. Halpern. 


4. Odczyny gruźlicze. 
J. c o m b y. Odczyn tuberkulinowy oczny 
u dzieci. (l)cI110- reaction ił la tu ')erculine ehez 
Jes enfants.) (Presse med. 1907. Nr. 64. 
::3. 506 - 5U7.i 
Kontrola lloświadczel1 Calmette'a na 132 
przypadkach: - z tych G2 z odczynem do- 
datnim, '{ O z ujemnym. \V 10 przypadkach, 
w których pacyenci zmarli, sekcya stwier- 
dziła rozpoznanie opal'te na próbie ocznej. Ruz- 
czyn tullerkuliny strąconej 1/100 wywołuje cza- 
sem objawy gwałtowne, tUa tego C. rad7.i sto- 
sować rozczyn 1/ 2UO ' który daje t.ylko odczyny 
umiarkowane. Odczyn na jednem oku nie wy- 
klucza następczego nzyskania odczyn n doda- 
tniego na drugiem oku, podobnie też ani od- 
czyn skórny, ani odczyn ogólny po podskór- 
nelll zastrzyknięciu tuberkuliny nie uodparniają 
11rzeciw odczynowi ocznemu. 'Vszelkic sprawy
		

/00280.djvu

			230 


Odczyny gruilicze. 


Zeszyt 4 


chorobowe choGby na jedneIll z oczu wyklu- 
czają stosowalność odczynu. C. poleca gorąco 
odczyn oczny jako ładny, bezpieczny. pewny, 
sprawny srodek rozpoznawczy. Eisellberg'. 
J. Citron. Demonstracya odczynu tuber- 
kulinowego ocznego w gruźlicy. (Demonstration 
YOU Ophtalmoreaktion bei Tuberkulose.) (BerI. 
med. Ges, 24 lipca 1907.) (BerI. K1in. Woch. 
UW/o Nr. 33. S. 1052-53) 
Za pomocą 1 0 / 0 0\vego rozczynu starej 
tuberkuliny C. uzyskał u 31 osobników gru- 
źliczych 25 razy odczyn dodatni, u 14 po- 
dejrzanych o gruźlicę 11 razy, u 45 klinicz- 
nie wolnych od gruźlicy 1 raz. Na G osób 
gruiliczych, które nie dały odczynu, 2 hyły 
charłacze, 1 umierająca. Objawy miejscowe. 
przeważnie umiarkowane, nigdy szkodliwe, ogól- 
nych brak. Odczyn występuje po killm godzi- 
nach. uzyskuje lllaksymum po 12 - 24 godzi- 
nach, znika po 2-4 uniach. Dodatni wynik 
przemawia za gruilicą, ujemuy jej nie wy- 
klucza (u dorosłych.) Przypadek gruźlicy tę- 
czówki, w którym na zdrowem oku uzyskano 
odczyn a tęczówka chora nie oddziałała, do- 
wodzi. że same ogniska chorob
we w odczynie 
J)ie biorą udziału. C. poleca próbę oczną dla 
rozpoznawania ilillych chorób zakaznych, zwła- 
szcza nagminnego zapalenia opon mózgordze- 
niowych. Eisenberg. 
V a 11 e H. Nowy sposób doświadczalnego 
rozpoznawania gruźlicy. (Sur un nou"\'"eau pro- 
cMe de diagnostique experimental p de la tuber- 
culose.) (Compt. Rend. Ar. des Sc. CXLIV. 
p. 1243-44, p. 1383-85.) 
Zdrowe zwieL'zęta (krowy, konie, morskie 
świnki) nie oddziaływują na skórne zastoso- 
wanie tuberkuliny metodą Pirqueta, natomiast 
gTUzlicze dają wybitny odczyn, który uzyskuje 
największe nasilenie po 48 godzinach, a utrzy- 
muje się jeszcze po 4--5 dn
ach. Brak przy. 
tern odczynu ogólnego. Nasilenie sprawy gru- 
zliczej nie wpływa na stopiell odczynu. Rów- 
nocześnie zastrzyknięcie podskórne tuberkuliny 
osłabia odczyn skóny, natomiast uprzednie za- 
strzyknięcia nawet kilkakrotne są bez wpływu 
na nasilenie odczynn. Posmarowanie tuberku- 
liną wygolonej skóry nie wystarcza do wy- 
wołania odczynu. Uzyskawszy zas odczyn, skórny 
trzeba przeczekać kilka tygodni, abf go nzy- 
ska6 powtórnie po 8 dniach; z 8 -sztuk, które 
dały odczyn dodatni, przy ponownej próbie 
jedna tylko znowu oddziaływała wyraznie; za- 
strzyknięcie podskórne tuberkuliny na 1-3 
dni przed próbą skórną uniemożliwia jej wy- 
nik dodatni, natomiast w piątym dniu doda- 
tniego odczynu skórnego uzyskano II 5 zwierząt 
wybitny odczyn ogólny przez zastrzyknięcie 
podskórne, 



Iożna też u bydła uzyskać wybitny od- 
czyn oczn,Y przez wkroplenie rozcieńczonej tu- 
berkuliuy do worka spojówkowego. 
Eisenberg. 
Olmer-Terras :\1. Odczyn tuberkulinowy 
skórny u dorosłych, a odczyn oczny. (Cuti- 
reaction a la tuberculine chez l'aduIte et ophtal- 
ll1o-reaction.) (Presse m8dicale 1907, Nr. ,5.) 
Na 31 chorych gruzliczych 20 razy uzy- 
skano odczyn skórny dodatni, 11 razy ujemny 
i to zarówno n ChOl'Ych charłaczych jak w dos6 
dobrym stanie ogólnym. Kontrola przeprowa- 
dzolla u 10 z tych choryeh zapomocą próby 
ocznej dała u 7 zgodny wynik dodatni, u 1 
zgoduy ujemny, 11 2 z ujemnym odczynem 
l:ikórnym dodatni wynik próby oczoej. Na 
17 chorych klinicznie wolnych od gruilicy 

 dało w
Tnik dodatni, (z nich 1 także 
przy próbie ocznej), 14 - ujemny. Trzej chorzy 
podejrzani o gruźlicę dali - wynik ujemny. 
Ogółem tedy na 51 przypadków 23 odczynów 
dodatnich, 28 ujemnych. Dodatni wynik nie 
jest wcale tak częsty u dorosłych, jak przy- 
puszcza PirfJ.uet; - wartość' rozpoznawcza 
zarówno przy wyniku dodatnim jak ujemnym 
bardzo ogTaniczona - bo wyrazne gruzlice 
mogą nie oddziaływać, natomiast gruzlice uta- 
jone lub nieczynne da6 w,rnik dodatni. 
Eisenherg. 
J'!1. :Ferrand i J. Lemeire. Badania kli- 
niczne i histologiczne nad odczynem tuberku- 
linowym skórnym u dzieci. (Presse mMicale 
19U7, N. 78.) 
Potwierdzenie danych klinicznych zebra- 
nych przcZ innych autorów. Odczyn skórny 
wywołany w kilka dni po podsk6rnem za- 
strzylmięciu tuberkuliny wystę}Juje sZ
Tbciej 
i z większem nasileniem, niz prawidłowo. Na 
31 dzieci, którym w kilka dni po próbie 
skórnej zastrzyknięto podskórnie tuberkulinę, 
6 okazało ponowne wystąpienie lub wzmożenie 
istniejącego jeszcze odczynu skórnego. W je- 
dnym przypadku, w którym w 4 dni po pró- 
bie ocznej zastrzy knięto podskórnie tuberkulinę, 
zgasła już zmiana spojówkowa wystąpiła po- 
nownie w pierwotnem nasileniu. Histologicz- 
nie odczyn przedstawia się jako sprawa za- 
palna skóry bez cech swoistych, t. j. bez lm- 
mórek przybłonkmmtych, plasmatycznych, lub 
olhrzymich, bez martnicy tkanki i oczywi- 
ście bez prątków gruzliczych. Odczyn jest 
o tyle swoisty, że ani za pomocą glicer,yny 
czystej lub z dOUatkiem karbolu, nie udało się 
uzyskać odczynu. Tylko za pomocą gliceryny 
z dodatkiem sublimatu 1/10 lub 1/5 wyjątkowo 
odczyn podobny na oko, różniący się jednak 
drobnowidowo od tuberkulinowego, przedsta- 
wiający obraz 
nartwicy tkanki bez odczynu 
zapalnego. Tylko odczyn po szczepieniu kro-
		

/00281.djvu

			Zeszyt 4 


Toksykologia. 


23] 


wianki n osobników odpornych i Ol.1czyn skórny 
uzyskany za pomocą jadu błonicżego u dzieci 
chorych na szkarlatynę i dyftel'yę okazują pe- 
wne podobielIstwo : i tu rozległość odczynu 
zapalneg'o okazuje się znaczenie mniejszą, niż 
Jlrzy tuberkulinie. Co do znaczenia rozpoznaw- 
czego, to na 100 przypadków autorowie mieli 
ó-! wyników dodatnich, 46 ujemnych; na 
Hi przyvadków gnuIlicy stwierdzonej 1 G do- 
datnich, 2 ujemno, na 55 osobników klinicznie 
niegrużliczych 22 odczynów dodatnich, 33 
ujemne (wiek od 1-25 lat.) \V 49 przypad- 
ImclI próba oczna kontrolowała próbę skórną, 
2!) wyników zgodnych, 20 niezgodnych. W 39 
przyp1dkach próba podskórna (0,2 mg.) tu- 
berkulinowa 34 razy dała wynik zgodny, 5 razy 
niezg'Odny z próbą skórną. W 32 przypadkach 
wJ'konano wszystkie trzy próby; 20 razy wy- 
niki były zgodne, 11 razy próba podskórna 
zgadzała się ze skórną, oczna zaś dała wynik 
niezgodny. Znaczna liczba odczynów dodatnich 
u osobników klinicznie niegruźliczych wspólną 
Jest odczynowi skórnemu i podskórnemu [i od- 
czynowi zlepnemu surowicy (serodyag'nostyce). 
Przyp. spraw. l i zasługuje IJa szczególniejszą 
uwagę. Znaczenie rozpoznawcze ma tylko wy- 
nik ujemny, dodatni tylko ogTaniczone, to tylko 
II dzieci lub osobników młodych. 
Eiscnberg. 


5. Toksykologia. 


R u d o l f E i s e l t. Przypadek otrucia kwa- 
sem siarczanym. (PNpad otrayy kyselinou 
sirol'ou.) I Casop. lek. ceskych 1908, Nr. 1.) 
W opisanym i ze stanowiska klinicznego 
nic przedstawiającym nic szczególnego przy- 
padlm otrucia kwasem siarczanym autor za- 
stanawia się, na jakiej drodze i w jaki spo- 
sób ustrój pozbywa się kwasu? Szczegółowe 
ballanie moczu dokonywane w ciągu "1 dni, 
tj. do śmierci chorego, wykazało, że wydziela- 
nie się kwasu sian,zanego odbywa się głównie 
przez nerki, w postaci siarczanów (przeważnie) 
i eterosiarczanó,,- (w mniejszym stopuin), przy- 
czem maximurn przypada na pierwsze dwa 
dni, od trzeciego dnia ilość wydzielauych związ- 
ków kwasu siarczanego ulega nagłej zniżce, 
która z małemi wahaniami trwa do szóstego 
dnia, kiody znowu następuje wydzielanie nie 


dochodzące atoli do wysokości pierwotnej 
W dalsz,ym ciągu zasług'uje na uwagę zwięk- 
szanie się kwasu eterosiarczanego w miarę 
postępu zapalenia demarkacyjnego, docho- 
dzące du szczytu przy oddzielaniu się zmart- 
wiałych tkanck 
Stosunek eterosiarczanów do .siarczanów 
jest bardzo różnyj normalnie 1: lOtu wyno- 
sił: I dnia 1: 35, II 1: 30, III 1: 12: IV 
1: 9. \r 1: 7, VI 1: 14 i VII 1: 10. 
Naprzekór siarczanom związki rurlanowe 
uległy zmniejszeniu. 
Neutralizacya kwasu odbywa się na koszt 
rozporządzalnych zasad wapnia i magnezyi. 
Drugą bardzo ciekawą oKoliczność przedsta- 
wia ilość llanego m0CZU wynosząca 600-400 
grm., a więc znacznie mniejsza; cięż1\. g.lU30 do 
1029; odczyn z początku mocno kwaśny stopnio- 
wo stawał się bardziej umiarkowany. 
Od 1. do 4. dnia mocz zawierał białko 
( 3 
 5 
 9
 l O 5 
 ) liczne krwinki czerwo- 
00' 00' -00 '00 
ne o bardzo dobrze zachowanej barwie, wreszcie 
twory przypominające wałeczki, okryte krwin- 
kami: w pierwszym dniu możn!'1 było SkQll- 
statow3Ć obecność hematyny. Wszystko to do- 
wodzi znacznego podraźnienia nerek. 
Dla uzupełnienia obrazu uważam za stosowne 
z protokułu sekcyi przytoczyć ustęp dotyczący ne- 
rek; brzmi on w te słowa: nerki miernie po- 
więli:szone: torebka zdziera się z trudnością; 
powierzchnia nerek gładko krucha; kora umiar- 
kowanie szeroka o połysku matowym; kłębki 
wyrainie nastrzyknięte. Badanie histologiczne 
wykazało znaczne przekrwienie kłębków; w nie- 
których z nich zarówno jak i w torebce Bow- 
mann'a naciek j na przecięciach poprzecznych 
kanalików widać nabłonek o konturach niewJT- 
raźnych; jądra ile zabarwionej w niek1:órych 
miejscach nabłonek zachowany dobrze; tu 
i owdzie naciek drobnokolllórkowy; żyły prze- 
kI-wione, tu i owdzie wybroczyny krwawe. 
Na zasadzie powyższego obrazu możua Fosta- 
wić rozpoznanie anatomiczne glomeTulonepln.itis 
acuta incipiens. 
Przy tej okazyi autor zwraca na to uwagę, ż o 
zapalenie nerek zjawia i:;ię daleko 
w'cześniej, niż owe objawy, na któ- 
rych podstawie takowe rozpozna- 
j e Ul y. Fr. Grodecki.
		

/00282.djvu

			2 "''' 
;)
 


Medycyna wewJ1
trzna. 


Zeszyt 3 


6. Medycyna wewnętrzna. 
O niektórych zdobyczach na polu nowoczesnej dyagnostyki chorób żołądka 


z uwzględnieniem potrzeb lekarza praktycznego. 
Podal 


Franciszek Zakrzewski z Poznania 


lJodlug prof. S c h ii l e g o .,Uber einige Errungenschaften der modernen Magendiagnostik". Berliner 
Klinik, zeszyt 228 r. HJ07. 


W porównaniu z pierwszcrzędnemi pracami K]l s s m a u l a, E wal d a, B o a s a, L c u- 
b e g o i R i e g l a, które stały się podwalinami nowoczesnej patologii chorób żołądkowych, 
w ostatnidl latach 20, z wyjątkiem przełomowych badań P a w ł o w a, spotykamy już tylko 
prace szczegółowe na tem polu; prace te wszelako nicpoi:ilednie maj:'l, znaczenie dla dyag'no- 
f,tyki i terapii. 
Staraniem mojem będzie dać w tym referacie pogląd na praktycznie najważniejsze 
zdobycze nowoczesnej dyagnostyki chorób żołącllm. 
Zacmijmy od dyag110styki o g ó l n ej: 
W y g l ą d o w i j ę z y k a mniej dziś przypisujemy znaczenia niż dawniej. Wiemy 
z lir'wych spostrzeżeń, że cierpieniom żołądka często nie towarzyszy »obłożony' jr;zyk", 
napotykamy nawet naj poważniejsze choroby żołądka przy wyglądzie języka normalnym. Spo- 
trzegałem nieraz, że obłożenie jęzJ"ka spowodowane jest tylko stanem zapalnym, bądź to 
ostl'J'm, bądź pnewlekłym gardła l jamJT gardło-nosowej, bez żadnego współudziału ze strony 
żołądka. 
Najczęściej występuje obłożenie języka przy ostr.ym uieżycie żołądka, w ogóle przy 
zachorzeniach połączonych ze zmniejszoną ilością kwasu solnego i przy niektórych newrozach 
(powierzchnia języka nieraz jakby poorana fałdami.) Przy nadkwasocie często język bywa 
dziwnie czerwony, czasem jakby »polakierowany« (przy wrzodzie żołądka). 
O g l ę d z i n y brzucha o tyle maj
 znaczenie, że nieraz wskazują nam, w jakim kie- 
runku przy macaniu szczególną uwagę należy skierować, zresztą macanie informuje nas 
wiele lepiej; widzimy to D. p. przy tak zwanem »[z(ywnieniu żołądka«. (Magensteifung). 
Żołądek lmrczy się przed naszemi oczami, wydyma się, w:ypuklona ścianka wyczuwa się 
twardo, sztywno. Po kilim sekillldach kurczenie się ustaje, wydęcie znika. Objaw ten, który 
zupełnie analogiczlJie występuje w kiszkach (tam zwylde z wiele silniejszymi bólami) jest 
oznaką rozpozna"wczą pierwszorzędną, nieomylną; wskazuje na zwężenie od- 
d zwiernika, które przeważnie spowodowanem jest o r g a n i c z n e m i zmianami, nie kurczem 
zwykłym. 
1Yl a c a n i e wykonywać. należy, o ile możnoi:ici, przy żołądku wypróżnionym i wJ'. 
dr;tym, na czczo i po jeuzeniu (pluskotanie), przy czem oczywiście należy zwrócić uwagę na 
jelita, wątrobę i nerki. S t i II e r zwrócił uwagę na nowe znamię rozpoznawcze. Stwierdził, że przy 
opadnięciu trzew (enteTOptos1'S) X. żebro bywa poruszalne skutkiem niedostatecznego przymo- 
cowania chrząstki: nazwał ten objaw "t;osta fluctuans X." i uważa go za stigmu enteroptoticv,m, 
za znamię ogólnego zwiotczcn
a brzucha. W przeważnej liczbie tych przypadków enteroptozy, 
które się odznaczają wysmukłą, długą fignrą (dług
 klatką piersio-wą), rzeczJ'"\viście znajdujemy 
poruszalne X. żebro. 
Badanie skóry ponad żo!ądkiclll (lJctlług H e a d a) na nadmierną wrażliwość ma pewne 
znaczenie rozpoznawcze przy wrzodzie żołądka, gdzie czr;sto znajdujemy bardzo wrazIiwy 
oli:rĘg skóry w nadl.Jrzuszu, który siĘ koncentrycznie zacieśnia w miarę gojenia się wrzodu. 
Podług B O a s a w jednej trzeciej l)rzypadków wrzodu żołądka znajduje się punkt bolesny na 
ucisk w obrębie obok X-XII. kręgu piersiowego. (Punkt ten wain<\ odgrywa rolę w roz- 
poznaniu l'óżniczk:owem, pomiędzy wrzodem żołądka a kaJlli<;ą żółciową, przy której znajdują 
się podobne punkty bolesne po prawej stronie tych samych kręgów l'ozchodzące się więcej 
na zewnl\trz, nieraz na szerokość ręki. 
Co do zachowania się g u z Ó w Ż o ł ą d k a przy macaniu, nowoczesne badania nie 
dają nowych wskazówek. N o t h n a g e l przypomina, że gmy żoł<\dka, whrew dawniej z katedr 
gJo8zonego :rrzekonania, porusza(o się mogą przy odderbaniu. P l u s k o t a n i e żołądka (clapo-
		

/00283.djvu

			Zeszyt 4 


Medycyna wewnętrzna. 


233 


tement) było tematem wyczerpującej dyskusyi. Pluskotanie, które powstaje przy lekkich wstrzą- 

nieniach olwlicy żołądka lub tułowia, nale
y uważać za objaw nienormalny, to znaczy, że go 
się n i e znajduje u ludzi zupełnie zdrowych. Objaw ten dowodzi, że skutkiem zwiotczenia ścia- 
nek żołądka, które się nie 
ciągają dostatecznie naokół swej zawartości, nagromadza się w nim 
powietrze, tak samo jak przy meteor,yzmie i przy porażeniu jelit. P l u s k o t a n i e p o w i er z- 
c h o w n e z a t e m j e s t o h j a w e lU a t o n i i (zwiotczenia). 
P o ł o ż e li i e żołądka w L'ozmaity sposób oznaczyć można: najprostszym sposobem 
jest opukiwanie wielkiej krzywizny w pozycyi stojącej. S c h li l e wykazał za pomocą radio
 
grafii, że metoda .ta wogóle dajc wyniki zupełnie zadawalniające. . 
Również polecenia godną jest metoda opisana przez H e n s c h e 11 a, polegająca na aus- 
kultacyi szmerów, '''ytworzonycll w otoczcniu stetoskopu: skoro ręka, wytwarzająca szmery 
(pluskanie, pociąganie itp.) opuszcza granice żołądka, nie słyszy się szmerów odnośnyełl. Naj- 
(częściej używaną metodą jest wydęcie żołądka za pomocą gazu (proszek musujący lub powietrze 
czprowadzone przez sondę). Przy wydęciu żołądka proszkiem mnsującym (kwasem węglowym), 
wystrzegać się należy dużych ilości; wystarcza zupełnie równa łyżeczka od kawy (2 3 g.) 
dwuwęglanu sodu i 1-1,5 g. acid. tartar. Wielkie ilości polecane 
rzez nie1.1:órych autorów 
fi[ e i n e r t polecał 14 g.!) są niepotrzebne i mogą sprowadzić bardzo uiemiłe następstwa, 
rozdęcie żołądka połączone z lmrczem odźwiernika i wpustu żołądka, co przy utajonym wrzo- 
dzie może się stać gro
nem (perforacya). U osób, które znoszą dobrze wprowadzauie sond,y, 
wiele korzystniej robić wydęcia żołądka za pomocą balonika, ma się bowiem możność wpuszcza- 
nia dowolnej ilości powietrza. l) 
Inne metody, które posiadają więcej historyczną niż praktyczną wartość, pomijam tu. 
Najnowszym i i najpewniejszym sposobem oznaczenia topogTafii żołądka jest r a d y o g l' af i a. 
R o s e n f e l d pier,,,szy zastosował tę metodę, wprowadzał sondę wypełnioną rtęcią do żo- 
łądka i fotografował in situ. S c h li l e od r. 1904 używa w tym celu gęstej zupy klej kowa- 
tej z łyżeczką saletrzanu bizmutu. Rieder używa 30-40 g. bizmutu 2 )j tym sposobem, uosób 
niezbyt otyłych znakomicie okazać można ciell żołądka. Czy za pomocą tej metody będzie 
można w c z e ś n i e rozpoznawać guzy, o tem niechciałbym przesądzać obecnie: z dotychczaso- 
w,reh badań nie można sobie obiecywać zbyt wiele. 
D o t Y c h c z a s o war a d i o g r a f i a żołądka w y k a z a ł a, ż e j e g o p o ł o żeli i e 
jest więcej pionowe a nie poziome, jak uczyli anatomowie na podstawie 
s w y c h b a d a ń. Wielka krzywizna przebiega 2 palce ponad pępkiem j odźwiernik stoi wyżej, 
aniżeli dolna granica: t,rlko w rzadkich przypadkach jest punktem naj niższym. 3) 
Od czasu prac z kliniki K u s s m a u l a, l.1:óre wykazały brak kwasu solnego przy 
L'aku, ratoloc1zy zajmujący się specyalnie żołądkiem nader szczegółowo zajmowali się jego c z y li- 
n oś ci ą w y d z i e l n i c z ą. Dla praktyka wydzielanie kwasu solnego przedstawia najważniej- 
szą czynność gruczołków żoh\dlwwychj brak lub nadmiar kwasu solnego często sprowadza 
ChOlych do lekarza. Czynność wydzielniczą żołądka badamy za pomocą tak zwanego »jedze- 
nia próbnego«, bądź to we formie śniadania próbnego (E w a l d, B o a s), bądź to obiadu prób- 
nego podług Kussmaula, Riegla. Pewną (5-10 ccm.) ściśle oznaczoną ilość zawartości 
z żołądka wydobytej godzinę po śniadaniu próbnem lub 3 godziny po obiedzie próbnym, titl'll- 
jemy l/lO normalnym rozczynem ługu sodowego. Do oznaczania kwasoty ogólnej używa się 
rozczynu fenolftaleiny jako wskaźnika (indykatora), do titrowania wolnego kwasu solnego zaś 
odczynnika T o 11 f e r a (Dimethylamidoaxobenxol w 1/10 rozczynie alkoholowym) lub G ii n z- 
11 Ul' ga. Ilościowe oznaczenie związanego kwasu solnego nie posiaua praktycznego zn:J.czenia 
rozpoznawczego; oznaczenie kwasoty ogólnej, wolnego kwasu solnego i ewentualnie bralu HCl 
wj'starcza zupełnie. 


(Ciąg dalszy nastąpi.) 


K. Wal k o. O przewlekłem zapaleniu 
trzustki. Pancreat-itis cln.on. (Archiy fiir Ver- 
danungs-Krankheiten NI" 5. 1907.) 
Rozpoznanie przewlekłego zapalenia trzustki 
ze względu na brak swoistych objawów przed- 


. 
stawia zawsze uuże trudności. Do najczę- 
stszych przyczyn chronicznego zapalenia 
trzustki należy allwholizm i przymiot. Do- 
świadczenie ldiniczne poucza, że sprawie za- 
palnej w trzustce nie towarz,yszą żadne 


1) Xajnowsze baclania radioskopiczne i radiograficzne \rykazują, że ob
dwie te metod
' dają 
wyniki niedokładne. 
0) Bizmutu zmi<.:szanego z kartotlami tartemi lub z kaszą gęsto gotowaną. 
3) Którą z tFh dwóch cU11Jian uważać za typ normalny, ] e s t kwestY
1 sporm
 dotychczas.
		

/00284.djvu

			234 


Medycyna wewnętrzna. 


Zeszyt 4 


olijawy swoiste, a natomiast występują na 
pierwszy plan objawy chorobowe ze strony 
organów sąsiednich, jak żołądka, wątroby, 
kiszek Do og6lnych objawów chorobowych 
należą; guz w nadbrzuszu, żółtaczka i różne- 
go rodzaju bóle; które nie zależą od pokar- 
mów i mają .nieraz podobieństwo do kolki 
żółciowej. Zależą one bądź od ucisku na 
plexus solaris, bądź też ou ograniczonego za- 
palenia otrzewnej, lub od zapalenia gałązek 
trzustkowych splotu (plexus solaris), wreszcie od 
zastoin
' żółci. Do symptomatologii tego 
cierpienia należą dalej silne zaburzenia w tra- 
wieniu, mdłości, odbijanie, wymioty, gnieoenie 
'W dołku, gorączka z dreszczami lub bardzo 
niska ciepłota. wreszcie wybitne wychudzenie. 
Rozpoznanie nabiera dużego prawdopodobiell- 
stwa, jeżeli do powyższych przyłączą się 
jeszcze oznaki upośledzonej funkcyi trzastki 
a więc cukromocz i zaburzenia w trawieniu 
tłuszczów i białka. Ponieważ przy trawieniu 
tłuszczów oprócz trzustki działa sok żołąd- 
kowy, żółć, a także bakterye kiszkowe, przeto 
przefóLka tłuszczu może w tych razach 
ulegać tylko bardzo nieznacznym zboczeniom. 
Wyrazem niedostatecznego trawienia białka 
jest obecność w kale bardzo dużych ilości 
niezmienionych włókien mięsnycl;. Cenne 
wskazówki o czynności trzustki daje próba 
jąder komórkowych Schmidfa. Ponieważ 
jądra komórek rozpuszcza jedynie sok trzu- 
stkowy, wykrycie wszędzie w kale jąder 
w komórkach poczytywane być winno za 
wyraz poważnego zaburzenia w czynności 
tego gruczołu. Guz trzustki, uciskając są- 
siednie organa, może często dawa(
 powód 
do mylnego rozpoznania. Tak przez ucisk 
żyły v,Totnej (vena portarum) powstaje obraz 
kliniczny cirrhosis hepafis. Dalej uciskowi 
uledz mogą: v. cava infm'ior, aorta, arteria 
i vena lienalis, artm'ia i vena ?nessamica su- 
perior, ductus thoracicus, sploty nerwu sym- 
patycznego, odźwiernik żołądka, dwunastnica, 
l,iszki cienkie, moczowody i t. p. Zołądek 
przy cierpieniach trzustki zachowuje się 
różnie: widziano normalną sekrecyę żołądka, 
notowano też osłabioną sprawność wydziel- 
niczą i ruchową żołądka. Bettell18im spo- 
strzegał przy raku trzustki zupełny br
k 
kwasu solnego i pepsyny w żołądku. 
W 16 własnych przypadkach autor 
znalazł 8 razy zupełny brak kwasu solnego 
i pepsyny, trzy razy hypersekrecyę, pięć razy 
warunki normalne. Dzięki odpowiednim 
warunkom topograficznym trzustki, spra- 
wia powiększenie jej główki zwykle 
zwężenie światła uwunastnicy. Objawy 
ucisku zależą od wielkości gum i kierunku 
jego rozrostu. Najczęściej wytwarza się 


zwężenie dolnej części dwunastnicy, wskutek 
tego występują bóle, wymioty żółciowe 
i zapad żołądka. Żołądek bywa przytem silnie 
rozszerzony a kiszki próżne. SpQtykano kilka 
razy przy chronicznem zapaleniu trzustki 
wrzód okrągły w dwunastnicy, co należy 
tłomaczyć zaburzeniami cyrkulacyjnemi i od- 
żywczemi w ściankach tej części kiszek. . 
Prawie równie często, jak żołądek i kiszl,j 
cierpią wskutek cierpiell trzustki wątroba 
i przewody żółciowe. Zółtaczka i obrzęk 
wątroby, które im towarzyszą, znajdują swe 
wytłomaczenie w zastoinie żółci, zależnej od 
ucislm ductus choledoehus. Wielce ważna 
z punktu widzenia praktycznego jest różni- 
czkowa dyagnoza pomiędzy przerostową po- 
stacią zapalenia trzustki (panC1.eatitis indura- 
tiva) a kamicą żółciową; tem trudniejsze 
jest takie rozpoznanie wobec częstego 
połączenia obu tych cierpień, mających 
bardzo dużo wspólnych objawów klinicznych. 
Dłuższa jednakże obserwacya chorego, cha- 
rakter wypróżnień i moczu (cukier), wychu- 
(1zenie i inne powyżej opisane objawy po- 
zwalają nieraz na rozpClznanie dokładne. 
Do rzadszych już cech chronicznego za- 
palenia trzustki zaliczyć należy zmiany 
we krwi: spotykamy bowiem czasem znaczne 
zmniejszenie się barwnika i ciałek krwi, 
a także zjawiska degeneracyjne w czerwonych 
ln'winkach. 
Co się tyczy leczenia chronicznego zapa- 
lenia trzustki, to należy przedew8zystkiem 
zwrócić uwagę na dobroczynny wpływ lapa- 
rotomii próbnej, przedsięwziętej z powodu 
mylnego rozpoznania. Ze sro(lków wewnę- 
trznych zaleca autor podawanie pancl'8()l1u 
i wód mineralnych. 
Ign. Landstein (Warszawa.) 
H o nI. O nagminnem zapaleniu opon 
mózgo-rdleniowych (mmingitis cerebrospinalis 
epidemica): jego istocie, etjologij i środkach 
przeciwko jego szerzeniu się. (Casopis lekahiy 
ceskich Kr 41-52 r. 1906. 
W obszernej swej pracy na zasadzie spo- 
strzeganych przez siebie 41 przypadków na- 
gminnego zapalenia opon mózgD-rdzeniow
'ch 
pro£. Honl (Praga) przychodzi do następujących 
wniosków: 
l) Jedynym swoist
'Ill dla nagminnego 
zapalenia opon mózgo-rdzeniowych zarazkiem 
jest meningococcus, odkryty i opisany przez 
Weichselbauma, odbarwiający się metodą 
Gram'a, z trudnością dający się hodować na 
pożywkach. 2) Obecność owego drobnoustroju 
w cieczy mózgo-rdzeniowej lub też w ropie z gardła 
. decyduje o rozpoznaniu nagminnego zapalenia 
opon mózgo-rdzeniowych; ujemny wynik ba- 
dania drobnowic1zowegD naleiy dopełnić nie-
		

/00285.djvu

			Zeszyt 4 


Medycyna wewnętrzna 


235 


jako badaniem za pomocą hodowli. W tych 
przypadkach nie należy zapominać rówmez 
o próbie aglutynacyjnej, która nam może 
pomódz do rozpoznania. 3) Drobnowidzowe 
badanie wydzieliny nosa, uszów. gardzieli cho- 
rego w celu »prawdopodobnego rozpoznania« 
niema żadnego znaczenia; znajdują się tam 
bowicm dwoinki, podobne do meningococcus 
Weichselbauma zupełnie, jednakże nie mające 
z nim nic wspólnego, po większej części na- 
leżące do t. zw. saprofytów, zwłaszcza micro- 
coccus cata1.dwlis, które dadzą się rozpoznać 
jeclynie za pomocą hodowli. W przypadkach, 
w których z jakichkolwiek powodów nie można 
wylwnać przeIducia Quincke'go, zamiast ba- 
.dania wydzieliny powyższych narządów, lepiej 
zrobić p:'óbę aglutynRcyjną. Oprócz tego 
w czasie epid81nii należy poddawać badaniu 
ezłonków rodziny chorego. 4) Zakażenie we- 
dług jednych odbywa się przez pył, zdaniem 
za
 autora zapomocą unoszących się w po- 
wietrzu i zawierających zarodek drobniutkich 
kropelek (w znaczeniu teoryi Fliigge), jak 
to ma miejsce np. przy grypie, i zapaleniu 
płuc. W większości przypadków prawdzi- 
wymi przenośnikami i zakażenia z jednego 
miejsca na drugie są osobniki zdro-we, które 
w jakikolwiek sposób 3tykaly się z chorymi, 

ame jednakże nie zachorowaly; dlatego na 
nich powinien być zwrócony baczny nadzór 
w celach zapohiegawczych. 5) 
Iigdały, zda- 
niem autora, jama nosowa zdaniem innych 
i wreszcie, zgodnie z najnowszemi spostrzeże- 
niami, cała jama nos o-gardzielowa są niejako 
wrotami zakażenia, same pozostając pozornie 
nietkniętemi. W większości prz.nadk6w daje 
się spostrzegać poprzedzająca angina. 6) Zaka- 
żenie, o które m mowa, należy do zakażeń 
ogólnych z przeważnem, lecz nie wyłącznem 
umiejscowieniem na oponach mózgo-rdzenio- 
wych (jak ostry gościec stawowy jest zaka- 
żeniem ogólnem z przeważnem umiejscowie- 
niem w stawach). 7) Wiek dziecięcy, zwła- 
szcza niemowlęcy a także młodociany więcej 
usposabia du powyższego cierpienia, aniżeli 
wiek starszy. 8) Co się tyczy leczenia na- 
gminnego zapalenia opon mózgo-rdzeniowych, 
autor zaleca zaraz z początku chorob

 terapię 
przyczynową, a więc surowiczą. Surowica 
powinna być stosowana zarówno podskórnie, 
jak i wewnątrz kauału rdzeniowego. D) Nazwa 
.drętwica !im-ku« jest nie odpowiednia. Jak- 
kolwiek zesztywnienie karku w cierpieniu, 
o którem mowa, występuje daleko wyraz niej, 
aniżeli w innych postaciach zapalenia opon 
mózgowych, nie jest jednakże objawem pa- 
tognomonicznym. Nazwa »nagminne« również 
nie jest właściwa, bo cierpionie często wystę- 
puje sporadycznie, zwłaszcza wśród klas ubo- 


gich. Ponieważ cierpienie zawsze i wyłącznie 
zostaje wywołane przez 1nMingococr;us, odkryty 
i dokładnie opisany przez Weichselbauma, 
autor zgodnie z SchottmiiIler.em proponuje 
nazwę »zapalenie opon mózgowych Weichsel- 
bauma«, albo »pierwotne zapalenie opon 
mózgo-rdzeniowych, wywolane przez men in- 
gokokki«, lub wreszcie według Hlavy, »zaka- 
żenie, wywołane przez meningokokki« (menin- 
gococcaemia). 10) NiewiadolILo, dlaezego w nie- 
których przypadkach cierpienie występuje 
nawet wśród licznych rodzin u jednego tylko 
człowieka, w innycli zaś razach szerzy siG 
epidemicznie. Epidemiologia tego cierpienia 
dotychczas nie jest znana. Glillski. 
H a s s e l b a óJ h i J a c o b 11 u s. O leczeniu 
dusznicy bolesnej (anginapect01'.) silnemi kąpielami 
łukowemi. (BerI. Klin. Woch. 19u7 A. 3D). 
Punktem wyjścia był dla alltOl'ÓW fakt, 
stwierdzony przez Finsena, że 20 'minutowe 
naświetlanie skóry łukO\vą lampą 80 ampe- 
rową z odległości 50-75 cm. wywoływału 
»przewlekłe zaczerwienienie« skórjT, trwające 
przeszło 1/ 2 roku. Finsen dowiódł przy tem, 
że główną rolę grają -w tem ultrafioletowe 
promienie, mniejszą z
 fioletowe i niebieskie. 
Autorowie postawili sobie za zadanie zużyt- 
kować to działanie silnych lamp lukowych 
w celach leczniczych i w danym art y kule 
podają rezultat leczenia 26 przypadków dusz- 
nicy bolesnej. Używali w tym celu albo 
jednej lampy o 150 amperach, albo dw6ch 
o 75 ampemch z pionowymi węgielkami. 
Leczenie polega na wystawianiu całej po- 
wierzchni skóry w odpowiednich odstępach 
czasu na długotrwałe (20 min.) naświetlanic. 
Po przejściu pierwszego zapalenia skóry 
powtarza się procedurę mniej więcej co 5 (llji 
10 razy, po czem następuj
 stale lllpetnic- 
nie skóry krwią, która jest wtedy cieplejsza; 
naczynia jej reag'l1ją wtedy o wiele zywicj na 
bodźce mechaniczne i termiczne; kolm. s kury 
jest rożowo-żółty. Stan ten trwa 6-f) mie- 
sięcy. Słabsze zródło 
wiatła i krótl,ie seansy 
wraz z długimi odstępami nie tylko nic pro- 
wadzą do celu, lecz nawet uodporniają prze- 
ciwko działaniu promieni ultrafiuletowych. 
Skutki owego lcczenia objawiają siG ". 
zmienionem rozprowadzeniu ciśnienia w śred r ' 
nich naczyniach, w pogłębieniu oddechu" 
w osuszeniu błon śluzowych górnych dróg 
oddechowych i w pewnem u'ównoważeniu 
ogólnem. 
Rzecz naturalna, że trudno przytaczać tu 
detalicznie teoretyczny rozbiór pojedyńczych 
szczegółów ze strony autoł'Ów. Na uwagę 
zasługuje stwierdzenie poprawy wybitnej 
we -wszystkich leczonych przypadkach, za 
wyjątkiem jednego. W dwóch, skutkiem pe-
		

/00286.djvu

			236 


:Medycyna wcwn ;trzna. 


Zeszyt 4 


wnego pogor
zenia 
i
, po przerwaniu kuracyi 
trzeba b.yło ją powtórz
Tć. Rezultat był 
znów dobry. Objawy poboczne podczas leo 
czenia są bardzo nieznaczne (zawrót głow
T, 
mdłof	
			

/00287.djvu

			Zeszyt 4 


Medycyna wcwnęrTzna. 


237 


HiL' die allgemeine arztliche rraxi
.) ()lcd. 
Klinik No. 1 1.908. 

ródżylne podawanie środków leczniczych 
ma już obszerne zastosowanie w terapii. 
Dawne obawy tak zw. zakażenia }nowi 
przytem okazały się płonnemi. 0\\ szem, je- 
żeli stosuje się często wstrzykiwania śródżylne 
to częściej spctykamy nawet powikłanie prz.J' 
wstrzykiwaniu podskórnem, jak śródżylnem. 
Śródżylnie stosujemJ' obecnie w gruilicy 
z tlobrym skutkiem hetol w wypadkach po- 
czątków choroby bez gorączki lub z ciepłotą 
poniżej 38°. \\' strzykiwania te są dzielną 
pomocą także przy leczeniu gruilicy ehirm- 

ieznej. Zaczyna się od 2/ 10 cm. iO/o rozczynu, 
l,o..<;tęlJUjąc co drugi dziell ° 1 l 
 cm. Powoli 
d
'chodzi się do 2°io rozczynu a .W kOllcu 
nawet l10 0.5 ClU. rozczynu 50/0. Leczenie tnva 
3 miesiące. Wynikiem bywa co najmniej 
dłngie ,rzycichnięcie choroby. Preparaty arsenu 
wst zykujemy ze skutI,iem w blednicy, nie- 
lloknvistości, chorobach skórnych, nerwowych 
i t. p. wstrzykuje się raz w tydziell 1,0 gm 

o% atoxylu a w innych dniach rozczyn 
ferrum cacodyl. Pamiętać należy o tem, że 
rozczyny arsenu wstrzyknięte mylnie, obok 
żyły, sprawiają silny ból i naciek trudno 
ustępujący. W kile wstrzylmje się ato.xyl po- 
dobnie, ale 3-4 razy w tydziel]. Przy cięż- 
kich zakażeniach septycznych podajemy śród- 
żvlnie kollar g ol w 5° / rozczynie ( zwykle 
. o _ . 
1- 2 gm, co drugi dziel]). Po wstrzyknięciu 
w 4-5 godzin zjawiają się zwykle dreszc,ze 
i gorączka do -11 0 . W cierpieniach reuma- 
tycwych poleca 
I e n d e l .wstrzykiwania 
attritiny (salicyl z kofeiną). Przeciw dnie 
wstrzykują colchicini 0.0005. Znane są 
doLre skutki lecznicze wstrzykiwall fibro- 
Iyzyny. Z innych środków, ze skutkiem już 
mniej pewnym, wstrzykuje się śródżylnie 
sublimat, chininę i jodek potasu. 
Wstrzykiwania śródży-Ine mają tę zaletę, 
że środki podane w minimalnych dawkach 
działają pewnie i energicznie. Stosuje się je 
wi
c w wyparllmch, gdzie potrzeba dla oca- 
lenia życia sZJ bkiego skutku, lub też tam, 
gdzie droga ust jest wykluczoną. Spo- 

ób ten wstrzykiwali jest dostępn.)T w \"yko- 
naniu każdemu lelmrzowi. Klęsk. 
H e d i n g e r. Nowsze wiadomości w le" 
czeniu wstrzykiwaniami śródżylnemi strofan- 
tyny. (Neue 1Iitteilungen zur intravenosen 
Strophantintherapie. :\fiinchener mediz. \V ochen- 
schrift Nr. 41. 1907). 
Autor streszc.za się w sposób następujący: 
1) Nowy !'zereg wstrzyknięć śródżylnyc:h 
strofantyny potwierdził szybkie i pewne c
zia- 
łanie strofantyny w przypadkach sercowych 
zabllI'ZCl\ w kr,\żeniu. .2) Cjemne działanic 


uboczne w postaci podniesienia ciepłoty 
i dreszczów poleg.a na zanieczyszczeniach 
rozczynÓw drobnoustrojami. Za ich nieobec- 
.1OŚĆ ręczy autor bezwglęc1nie przez wyja!owie.. 
nie przetwol"ll knpnego. 3) Leczlllczy wpływ 
wstrzykiwall strofantyny nie osłabia się nawet 
przy często powtarzających się wstrzylm:ę- 
ciach, alho tylko () tyle, o ile to o.1powiada 
przyrodzie postępującej spraw,\' chorobowej. 
4\ OLjal\"ÓW grornadzenia się (kumulacyi) przy 
dawkach \V czasie stosowania podanym przez 
Fmenkla - Schwartza (U,001 w przeciągu 
24 godzin) autOl' uie spm;trzegał. fi) Śród- 
żylne wstrzykiwanie stl'ofantyny jest powołane 
w najszel szem słowa znaczeniu do tego, by 
zastąpić leczenie naparstniq przez usta. 
B. Żmigród (Rymanów). 
D a e l s F r a n s. W sprawie skórnych 
guzków szczepionych przy rozpoznawaniu gruź- 
licy metodą Pirqueta."""'. C\Ieclizinische Klinik 
1908 Nr. 2.) - 
Jak wiadomo, po zaszczepieniu tuberkuliny 
metodą Pirqueta, u osób gruiliczych wystę- 
stępuje w miejscu zaszczepienia w skórze 
charakterystyczny- odczyn w postaci g11zka, 
rychło znikającego \V świeżo wygłoszonym 
odczycie na styczniowem posiedzeniu Berlili- 
skiego związku internistów zwrócił Stadelmann 
uwagę, że przy szczepieniach::metodą Pir'lueta 
niekiedy występuje tak zwany przez niego 
sp6iniony olI czyn (Spatreaktion), przy-czem 

worzący si
 guzek wybitnie różni się od 
guzka, występującego Pl'ZY zwykłym odczynie. 
Ten spóiniony guzek (Spatpapel) zjawia się 
najczęściej u osób niegrniliczych, rzarlziej 
u podejl'zanych o gruilicę1lub nawet u
ciężl\O 
chorych na gruźlicę; guzek t:tki w wyhitnej 
postaci wJ--twarza się llopiero po kilku dniach 
i Jest trwały: jeszcze po upływie kilku ty- 
godni można g.) stwim'llzić w postaci twardej, 
stosunkowo dnżcj wyniosłości; powstanie ta- 
kiego spóź:.ionego guzka jest niezależne od 
dodatniego lub ujemnego wyniku właściwego 
(wczesnego) odczynu i gU7.ek taki oczywi
cie 
nie może być uważany jako wyraz naclwrai- 
!iwości (aUe]'g-ii) gruźliczej. Wobec braku od- 
powiednich ballaii :Daels: zaiął
się histologiez- 
nem zbadaniem takich spóinionycll guzków; 
na podstawie mikroskopowego zbadania £) ta- 
kich gllzl,ów:w kolejnych skrawkach (Sel'ien- 
schnitte), tudzież na podstawie dawniejszych 
swych i innych autorów badal] doświadczal- 
nych na zwierzętach, wreszcie na podstawie 
zbadania osadu tuberkuliny, używanej pl'zez 
Stadelmanna do badali metodą PirrLuetowską, 
dochodzi autor ostatecznie do następujących 
wniosków: 1) Po zaszczepieniu w sk6r
 tn- 
bcrkllliny metodą Pil'lllleta rozróżniać należy 
właśeiwy oll(:zyn W ścisłel1l tego słowa zn;t-
		

/00288.djvu

			238 


Chirurgia. 


Zeszyt 4 


czeniu i guzki .spóznione (Spatreaktion Stadel- 
manna). 2) Te .spóźnione guzki przj'- dokład- 
nem badaniu posiadają miejscami utkanie ty- 
powych guziołków j powstają zaś one pod 
wpływem działania znajdujących się "\y tuber- 
kulinie zabitych prątków gruźliczych lub ich 
szczątków. podobnie zresztą ja!, to ma miejsce 
u zwierząt po zaszczepieniu martwych prąt- 
ków gruźliczych j wreszcie uwaza autor za 
niedowiedzione, ażeby podobne o gruźliczem 
utkaniu zmiany występowac mogły pod wpły- 
wem samego płynu tuberkulillY. G1iński. 


7. Chirurgia. 
F li s t e r. Nowokaina jako środek znie- 
czulający przy uśpieniu lędźwiowem. (Nowo- 
cain aIs Lumbal-Anastheticum.) (Deutsche 
Zeitschrift fiir Chirurgie T. 90 Z. 1-3). 
Nowokaina przewyższa tropakokainę, zda- 
niem autora, stosowana w ilości 0,10 w po- 
staci tabletek, co do stopnia znieczulenia 
przy równomiernych, nieznacznych własnościach 
trujących a więc i nieznacznie występującem 
działaniu następczem i nbocznem. Oba te 
przetwory, nowokaina i tropakokaina, pozo- 
stają bez skutku w równej mierze, jednakże 
iloś6 odsetkowa tych przypadków zmaleje, 
jeśli się więcej będzie zv.Taca6 uwagi na wiek 
chorego i wskazania dokładniej stawia6. Autor 
sądzi, że wprawdzie stosowanie nowokainy nie 
czyni jeszcze sposobu tego idealnym, bez wąt- 
pienia jednak przetwór ten daje tak dobre 
wyniki, iż w mierze o wiele 1viększej niż 
tropakokaina może stawac do współzawod- 
nictwa z uśpieniem drogą narządu oddychania. 
Jeśli się przypadki troskliwie wybiem i ściśle 
baczy na przeciwwskazania, które mi są wiek 
niżej lat 15, sprawy ropne i bardzo znaczne 
ogólne wyniszczenie - to mamy wówczas ,,, no- 
wokainie przetwór życiu wcale nie zagra- 
żający. Autor poleca przetwór ten wyłącznie 
w postaci tabletek, a w żadnym przypadku 
"\y postaci rozczynu. B. Żmigród, (Rymanów.) 
J!
 l' e u n d. Kokaina jako środek przeciw 
wymiotom po uśpieniu. (Kokain aIs }Iittel 
gegen das Erbrechen nach der Narkose.) (Wien. 
klin. Wochft. 1907. No. 46). 
Pod koniec uśpienia (mieszanka Billrotha 
lub eter) poleca autor celem powstrzymania 
następujących wymiotów podskórne wstrzy- 
knięcie, (u mężczyzn 0,025, u kobiet 0,02), 
kokainy. Skutek ma być bardzo dobry a je- 
dynie wystąpić mogą wymioty dopiero później 
znacznie (Spaterbrechen). Klęsk. 
M o r t o n. Przedoperacyjne leczenie raka 
Riintgenem a następnie chirurgiczne. (Prag. 
med. Wochft. 1907. No. 45.) 


:u. zachęca do leczenia raków promienia- 
mi R o e n t g e n a przed zabiegiem. Przez to 
zabieg chir. stać się może lllniejszym i na- 
wroty w.rst
pują o wiele rzadziej. Klęsk. 
R e i n h a l' d t. Guzik kiszkowy Murphyego. 
(Mnrphyscher Darmlmopf.) (Wien. klinisch. 
Wochft. 1907. No. 42). 
Smutne doświadczenie z przytoczonych 
34 przypadków stosowania guzika IVI u l' P h.r- 
e g o nakłania autora do ostrego występówania 
przeciwko stosowaniu tego sposobu łączenia 
laszek. Klęsk. 
Jl,1 a l' e k. O skutkach zamknięcia naczyń 
krezkowych. (Ueber c1ie Folgen des Ver- 
schlusses der Gekrosearterien.) (Deutsche 
Zeitschr. f. Chir. T. 90 Z. 1-4). 
Autor przeprowadził -szereg doświadczeń 
na zwierzętach i doszedł do wniosku, że zupełne 
zamknięcie dopływu krwi tętniczej w krezce na- 
wet na małej przestrzeni powoduje zgorzel z po- 
wodu r..iedokrewności, zatkanie zaś tętnic 
względnie żył osobno, czy też przy równo- 
czesnem niedostatecznem krążeniu, wytwarza 
krwawy zawał. Wielkość infarktu' zależy od 
stopnia zwolnienia prądu krwi i od wielkości 
ciśnienia naczyń włosowatych. 
B. ŹmigTód, (Rymaliów). 
T l' i n k l e r. W sprawie techniki wy- 
łuszczenia kiszki odchodowej przy rakowatych 
schorzeniach tejże. (Wien. med. Presse HHI,. 
Nr. 48-49). 
Operacya z powodu raka kiszki stolcowej, 
zależnie od wysokości usadowienia się guza, 
może być bardzo łatwą albo też bardzo tru- 
dną; z tego też powodu wyniki operacyjne 
są bardzo różne. Przy wysoko umieszczonych 
rakach śmiertelność dochodzi do 51.8%. 
W ogóle mniejszą śmiertelność spotykamy przy 
wyłuszczeniu kiszki, jak przy wycięciu w cią- 
głości. Jedną z głównych wad operacyi raka 
kiszki stolcowej jest niemożność czystego 
utrzymania rany. Z h?go powodu niektórzy 
polecili wykonywać przedtem założenie odbytu 
sztucznego, by w ten sposób usunąć napływ 
kału do rany. Zabieg ten ratuje sam nieraz 
życie chorego i wykonany w porę, w razie, 
gdy rak nie za szybko rośnie, przygotowuje 
niejako chorego do operacyi przez dodanie 
mu sil i usunięcie zatrucia kałem. Często za- 
ehoclli trudność ściągnięcia w dół jelita po wy- 
cięciu chorych części, a nawet, choć to się da 
uczynić, ściągnięte jelito, wskutek mani- 
pulacyi przy operacyi, niema ścian już o tyle 
zdrowych, by niel'rzepuszczało potem drobno- 
ustrojów i dlatego rana często ropieje. W razie 
zupełnego wyłuszczenia jelita właściwie nic 
mamy pewnego sposobu stworzenia c1omy- 
l;:alnego odbytu i chory potem ma odbyt sztuczny 
w okolicy kONci krzyżowej. 'V spomniane w.yżej
		

/00289.djvu

			Zeszyt 4 


Chirurgia. 


239 


niedogod.no
ci skłoniły autora llo stosowania 
sposobu, który dozwala przynajmniej na utrzy- 
manie rany w czystości, chroni chorego od. 
ewentualuych na..'itępnych zwęże(l odchodl1 
lub przetok. Sposóh teu nadaje się do przy- 
padków ciężkich, gdzie chodzi o wyłuszczeuie, 
a nie o wycięcie w ciągłości kiszki odchodowej. 
T. postępuje w sposób następujący: na 2 ty- 
godnie przed wyłuszczeniem raka zaklalla od- 
byt sztuczny jelita grubego. Potem przy- 
stępuje do właściwej operacyi. wyłuszcza spo- 
sobem Kra s l, e g o lub iunym. kiszkę od- 
chodową a górny odcinek zaszywa na ślepo. 
Pozostałą jamę tamponuje, otrzymując rauę 
czystą. Przez to sl,raca Hię zuaczuie i upra- 
szcza operacyę. ma chorego jest obojGtną 
rzeczą. czy ma odbyt sztuczny z przodu, czy 
z tyłu. Także czas wyzdrowienia znacznie się 
skraca, a rokowanie się polepsza. .:IIożnaby za- 
rzucić tej metodzie, że pozostawia oua od od- 
bytu sztucznego w dół aż do zaszytego kikuta 
ślepy worek, w którym gromadzić się może 
kał. Tak jednak nie jest, bo worek ten kurczy 
się bardzo szybko i leży potem tuż przy prze- 
toce. Klęsk. 
K o t h e. O leukocytozie przy zapaleni u 
wyrostka robaczkowego. Debel' die Leukocy- 
tose bei der Appendicitis.) (Deutscl-te Zeit- 
se!n'ift fiir Chirurgie T. 88 Z. 4-6). 
Autor przyszer1ł na podstawie dużego mate- 
ryału klinicznego do przekonania, że z trzech 
krzywych, mianowicie z krzywej tętna, cie- 
płoty i leukocytozy można poniekąd wJ'snuć 
pewne wnioski co do rozpoznania zapalenia 
wFostka robaczkowego i rokowania przJT niem. 
I tak: równomiernyanieznaczny wzrost tych 
trzech krzywych przemawia za dobrotliwem 
schorzeniem wyrostka. Średnie wartości: 
3'1.9 dla ciepłoty, 96 dla tętna i 14000 krwinek 
białych przemawiają za zwyczajnem nieżytowem 
zapaleniem wyrostka, Równomierny wzrost 
trzech krzywych przy ciężkich objawach kli- 
nicznych (38.2°, 116 i 20000) oznacza ciężkie 
zmiany chorobowe w wyrostku. Przy jeszcze 
większym ich wzroście (38.5 0 , 122 i 30.000) 
lIJa się do czyqienia już z więcej lub mniej 
wybitnem zapaleniem otrzewnej. Zazwyczaj 
spaLla po operacyi ostrego zapalenia wyrostka, 
gdzie sI ,rawa chorobowa jest dobrotliwą, ilość 
białych krwinek doŚĆ szybko; jeśli pozostaje 
niezmienioną, albo nawet wzrasta, to świadczy 
o istnieniu gdzieś ropienia. Przy rozległem 
zapaleniu otrzewnej może ilość krwinek białych 
być od początku małą i taką pozostać. Pa- 
miętać należy jeszcze o leukocytozie przed- 

Illiertnej, jalw ważnej dla rokowania. 
B. Żmigród (Rymauów). 
Y. H a b e re r. Appendicitis chronica ad- 
haesi'l:a. (l\IittciI. a. d. Grenzgcb. T. XVIII, Z. 2). 


Ze wszYHtkich ollmian zapalenia "'yrostka 
robaczkowego, ta chyba najbardziej jest zagad- 
kową. Chorzy, u których H. cierpienie to 
rozpozuawał, byli już w późniejszym wieku 
a zgłaszali siG o poradę z powodu zahurze(l 
przewodu pokarmowego dłuższy czas się 
utrzymujących, uporczywego zaparcia stolca, 
ogólnego wychudzenia znacznego lub prze- 
chodzącego w nharłactwo etc. Badanie przed- 
miotowe z wynikiem niemal całkowicie ujem- 
nym. N J, podstawie wywiadów i badania, 
opierając się na bezskuteczności dotychczaso- 
wego leczenia wewnętrznego, jedno tylko po- 
dej rzywać można było: rozwijający się nowo- 
twór złośliwy kiszek. Więc też szero:ro 
otwierallo jamę brzuszną, najczęściej w linii 
środkowej, daremnie jednak szukano owego 
nowotworu. Nie znachodzono nic choćby po- 
dejrzanego. 
tale natomiast znachodzono zrosty 
otrzewne w okolicy kątnicy, blizny w krezce 
najbliższej pętli jelita biodrowego lub na 
ścianie kątnicy a równocześnie zawsze (t. j. 
w siedmiu przypadkach) ; zmiany"] we wy- 
rostku, który bywał załamany,:miewał;zała!llki 
zbliznow
iale lub zgmbiałe, niekiedy odwrotnie 
zanikłe, jakby w okresie inwolucyi wstecz- 
nej. Niestale znachodzono zrosty w okolicy 
zgięcia wątrobowego, śledzionowego lub eso- 
watego na okrężnicy. Po wycięciu
:wyrostka 
i rozerwanin zrostów jamę brzuszną za- 
szywano. Odtąd u kazdego z. operowanych 
nastGpowała wybitna poprawa w dolegliwo- 
ściach podmiotowych i szybko poprawiało f;ię 
odżywienie. Ten wynik pooperacyjnyi upewnia 
ostatecznie autora, że rozpoznanie w tych przy- 
padkach, mozliwe oczy.viście dopiero po 
otwarciu jamy brzusznej, było
słuszuem i pra- 
wdziwem. Herman. 
E i s e l lo; h erg. O rozpoznawaniu i,leczeniu 
guzów nerki. (Ztschr. f. Urologie. Bd. II, 
H. 1). 
Aby poprawić mierne, ja(dotychczas, wy- 
niki i to tak bezpośrednieTjak i późniejsze po 
operacjach z powodu nowutworów nerki, ko- 
niecznem jest proces chorobowy jak naj- 
wczesme] rozpoznać. Więc w przypadkach 
podejrzanych powinno się nerkę nietylko od- 
słonić, lecz w potrzebie "nawet 
"naciąć. _. Oce- 
niając sprawność nerki." która J< ma pozostać, 
posługuje się wszystkimi znanymi nowocze- 
snymi sposobami, z których ':",
na", pierwszym 
miejscu kładzie próbę phIoryclzynową. Spo- 
sobom tym jednak nie ufa na tyle, aby tuż 
przed wycięciem chorej nerki uie obmacał 
przynajmniej drugiej. Z drugiej jednak strony 
ten ostatni sposób sam przez ..się :na bez- 
względne zaufanie bynajmniej nie zasługuje. 
Zdarzyło mu się bowiem, że trzyletnie dziecko, 
u którego wyciął nerkę zajętą nowotworem, 


.
		

/00290.djvu

			240. 


Chirurgia. . 


Zeszyt 4 


choć w,j'l1Iacał wpierw drugą, jak IUTI się zdawało, 
nerkę, umarło wkrótce wśród objaw6w mo- 
cznicy. Sekcja wykazała, że dziecko to po- 
siadało jedną tylko nerkę, a to, co uważał za 
drugą nerkę było zgrubiałą trzustką. Zasa- 
dniczo nerkę, nowotworowo zwyrodniałą, wycina 
od strony lęd
wi cięciem B e r g m a n n a 
(recte K o s i ń s k i e go) i zasadniczo przecina 
otrzewnę, naśladując w tem K o c h e I' a, aby 
się przekonac o stanie drugiej nerki. W spom- 
nieliśmy o tern wyżej, że to nie zawsze wy- 
stat'cza. v. E. nie m\'aża jednakowoż drogi 
przez otrzewnę za niebezpieczniejszą od 
drogi lędźwiowej. Posługuje się nią jednak 
jedynie w przypadkach trudnych. Do znie- 
czulenia używa eteru, w czasie operacji i póź- 
niej unika antyseptyków. Kazuistyka v. E. 
obejmuje 20 przypadków. Z tych bezpo- 
średnio po operacji zmarło 7, t. j. 35%. Przy- 
czyną śmierci było: 
r. collapsus. 21'. pm'ito- 
nitis, po 1 r. endocarditis septica, uraemia, 
gangraena pulmonum. Z pozostałych 13 
ośmiu zmarło w nie(Uugi czas po. operacji, 
pięciu żyje 5, 3, 2 lata po operacji, wzgl. 
6 i 4 miesięcy. Herman. 
K u e s t e r. O rozpoznaniu i leczeniu 
guzów nerki. (Ztschr. f. Urologie. Bd. II. 
H. 1.) 
Z trzech klasycznych objawów dla guzów 
nerki ani pO"\viększenie narządu, ani ból nie są 
tak charakterysteczllymi jak krwiomocz. Inne 
zresztą objawy, nawet ciemne zabarwienie 
skóry podobne, jak w chorobie A d d i s o n a, 
kt6re opisali v. E i s e l s b e I' g i K a p s a m- 
m e 1', zdarzają się tak wyjątkowo, że nie 
wchodzą niemal w rachubę. Stwierdziwszy 
gllZ nerki, przyjąć możemy z prawdopodo- 
bieilstwem 750/°' że mamy do czynienia z nad- 
nerczakiem. Obok tych nowotworów wchodzą 
w rachubę tylko embryomata czyli guzy 
mięszane, raki i mięsaki. Emb1.yornata wy- 
stępują we wczesnych latach dziecięcych, ro- 
sną szybko i mają powierzchnię gładką lub 
grubo ziarnistą. Raki te bardzo wcześnie zra- 
stają się z otoczeniem tworząc guzy rozlane, 
prawie nacieki o drobno ziarnistej powierzchni. 
Wreszcie mięsaki rosną szybko, wcześnie 
zrastają się z otoczeniem i "\v przeciwieństwie 
do epinefroid6w maJ:e powodują krwawienia. 
Zresztą rozpoznanie anatomiczne nie wpływa 
na leczenie: w każdym razie wskazaną jest 
nefrektomia. K. wylwnuje ją jednak jedynie 
wówczas, gdy nerka WTaz z guzem jest dobrze 
ruchomą. Gdzie tumor jest całkowicie nie- 
ruchomy, stanowczo operację odradza, a los 
przypadków wątpliwych zależeć będzie od 
temperamentu leczącego chirurga. Zanim jedna- 
lwwoż przystąpi się do wycięcia chorej nerki, 
trzeba się przekonać o wydajności tej, która 


wkrótce ma się stać jedyną.. K. ceni wysoko 
wszystkie nowoczesne sposoby badania funkcji 
nerek, zwłaszcza z uznaniem wyraża się 
o próbie phlorydzynowej, ceni jednakowoż 
i wszystkie dawne metody, zwłaszcza zaś od- 
słonięcie obu nerek i stwierdzenie okiem i do- 
tykiem stanu drugiej nerki. W pewnych 
szczególnych razach nie zastąpi tego ostatniego 
sposobu żaden z nowoczesnych sposobów. 
"Wycinając zaś nerkę nowotworem zajętą, llSU- 
nąć należy równocześnie jej torebkę tłuszczo- 
wą, nadnercze, zajęte gruczoły chłonne. 
Stąd jedynie w razie małych i dobrze ru- 
chomych guzów operować należy od lędźwi 
i to sposobem G r e g o i I' e'a, zresztą opero- 
wać się powinno transperitonealnie. K. ope- 
ruje naj chętniej w znieczuleniu rdzeniowem 
nowokainą. Herman. 

I o s z k o w i c z. Uproszczenie płukania 
pęcherza po skruszeni u kamieni. (Verein- 
fachung der Blasenspiilung nach Lithotripsie,) 
(Wien. med. Woehschtt. 1907. No. 46.) 
Sposób 1\1 o s z k o w i c z a usuwa potrzebę 
używania drogi8go ewakuatora celem usuwania 
resztek po skruszeniu kamienia. Do ewaku- 
acyj n ego cewnilm dołącza się po prostu kmek 
podwójny, którego jedno ramię łączy się 
z irygatorem a drugie z wiaderkiem pocI 
stołem. \V ten sposób llsuwać można spo- 
sobem prostym dokładnie w8zystko z pęcherza. 
Klęsk. 
S t i e l' l i. n. Nerw wsteczny i operacye 
wola. (N. recurrens und KropfoI?erationen). 
(Deutsch. Zeitschrift filI' Chir. T. 89, Z. 
1-4). 
Zdaniem autora należy technikę opcracyi 
wola tak wydoskonalić, żeby przypadki ska- 
leczenia nerwu wstecznego należały do takich 
rzadkości, jak zejścia śmiertelne po tej ope- 
racyi. Na podstawie około 150 spostrzeżel} 
daje autor obraz stosunków anatomicznych 
i określa zachowanie się nerwu wstecznego 
tętnicy tarczowej dolnej. Dla dokładnego 
rozeznania tego nerwu i pewnego odróżnienia 
go od przebiegających w tej okolicy tworów, 
mogących pomyli
 - 11£. tkanki łącznej, 
małych żył, okazał się autorowi pożytecznym 
objaw, który nazwał .,Glockenzugphanomen.« 
Objaw ten polega na tern, że równocześnie 
ze skurczem serca można na nerwie spostrzedz 
{lelikatne ch'gania w kierunku podłużnym. 
B. Żmigród, (Rymanów). 
P a z e II e r. O bezkrwawem naciąganiu 
nerwów przy zapaleniu nerwu i nerwobólu. (C"ber 
unblutige Neryendehnnng bei Neuritis und Neu- 
ralgie. Wien. med. Presse 1907. Nr. 45). 
Autorowi udało się bezkrwawo przez skórę 
naciągać następujące nerwy: nadoczodołowy, 
czołowy, podoczodołowy, br6dk0wy, nosowo-
		

/00291.djvu

			Zeszyt 4 


Chirurgia. 


241 


skroniowy, policzkow.r, szyjno-potylicowy, pro- 
mieniov.'Y, kulszowy, skórny zewnętrzny uda 
i strzałkowy. Podaje przytem odpowiedme 
miejsca, gdzie te nerwy najlepiej wyszu
ać 
i przez przesunięcie podskórne naciągac. 
Naciąganie to w przypadkach neuritis 
i neuralgii działać ma znakomicie. Klęsk 
P
o u l s e n. Zwichnięcie kości księżycowej. 
(Luxatio ossis lunati. Archiv. f. Kl. Chirurgie 
tom 83 zeszyt. 3). 
Na podstawie trzech przypadków obser- 
wowanych zwichnięcia kości księżycowej 
nadgarstka opisuje P o-u l s e n mechanizm jego 
powstawania, objawy i sposób leczenia. - 
Najwazniejszymi objawami są: niemożność zgięcia 
dłoni w kułak całkowita lub częściowa, bóle 
w stawie nadgarstkowym sięgające do ramie- 
nia, i opór dający się wyczuć w miejscu 
kości księżycowej po stronie dłoniowej, poni- 
żej kości szprychowej. 
Zabieg operacyjny powinien być jak naj- 
wcześniejszy, by uniknąć następnych poraźe(l 
i upośledzonej ruchomości. Autor operując cię- 
ciem poprowadzonem między mm. fleX01" ca1"pi 
radialis a palmaris, usuwa kość księżycową. 
Ślęk: 
K o t z e n be r g. Wyniki wypełniania jam 
kostnych plombami iodoformowemi. (Eł'- 
fahnmgen mit der Fiillung von Knochen- 
hohlen mit Jodoform-WaIlratgemisch. Archiv 
f. Kl. Chirur. tom 83 zeszyt 4). 
Na podstawie 11 przypadków schorzeń 
szpiku kosh1ego operowanych i po zabiegu 
wypełnianych pLombą jodoformową ::110 s e t t i g- 
M o r h o f f a, podnosi autor natępujące wa- 
runki, pod jakimi ma być wykonane plombo- 
wanie jam kostnych. Aselityka i antyseptyka 
muszą b:'ć bardzo ściśle przestrzegane. Wszyst- 
kie schorzałe części miękkie, przetoki przed 
rlap.ięciem okostnej muszą być usunięte nożem 
lub nożyczkami. 
Po otwarciu kości używa trepanu i świ- 
derków lub dłutka, by do zdrowych cz
ści 
kostnych jamę oczyścić. Po oczyszczeniu 
gazą napojoną kwasem karbolowym przemy- 
wa ranę i zmywa ją natychmiast 9(30/0 alko- 
holem. Następnie osusza się kość powietrzem 
gorącem lub zimnem, by była zupełnie 
suchą. Postępując \V ten sposób, powrócono 
w szpitalu Kiimmell'a do plombowania kości, 
które znacznie skraca proces gojenia. 
Ślęk. 
T o m i t a. O przeszczepieniu kości przy 
rozległych ubytkach w ciągłości długich kości. 
(Ceber Knochelltransplalltation bei ausgedehl1tem 
KontinuitatsdcfeU dcl' langen Hijhrenknochen). 
(Orutsche Zcitschrift fiir Chirnrgie T. DO 
Z. 1-3). 


W pięciu przypadlmch przeszczepiono koŚĆ 
z po-wodu zniszczenia wywołanego postrzałem, 
a z tego trzy razy przeszczepiono w miejsce 
ubytku części kości wraz z okostną i szpikiem 
kostnym z tej samej, lub drngiej kości go- 
leniowej tego samego osobnika, w dwóch 
przypadkach przeszczepiono ś"rieżą, żywą kość 
zwierzęcą (z cielęcia i królika). W czterech 
z tych przJpadków ubytek wynosił 5 -12 cm., 
w jednym był tylko staw sztuczny. Autor 
clochodzi do następujących wnioskó,...-: 1. Dla 
wypełniania rozległego ubytku w ciągłości 
długich kości nadaje się swobodne przeszcze- 
pienie z tego samego lub innego osobnika 
(auto- i heteqilastyka). 2. Część lmści, która 
ma być przeszczepiona, powinno się wycinać 
ostrożnie wraz z okostną i szpikiem kostnym. 
Płat ten winien być odpowiednio duż.y i dać 
się dobrze wklinować. 3. Tkankę blizno- 
watą należy usunąć dokładnie, usuwać zaś na- 
leży przez wycięcie, by uniknąć zmiażdżenia 
tkanki. J. Krwoto
 należy dokładnie zata- 
mować. 5. Skóra (cięcie skórne) winna być 
zupełnie zamknięta, co najw.yżej można na 
kilka dni pozostawić mały kącik w ranie dla 
założenia sączka. Co się tyczy przeszcze- 
pionej kości, to autor podnosi następujące 
szczegóły: 1. Nienaruszona duża część k05ci 
z tego samego osobnilm zachowuje swą ży- 
wotność dostatecznie długo, by się z odłam- 
kiem mogła zrmmąl'- 2. Kość zwierzęca, wzglę- 
dnie jej olwsbla nie okazuje żadnej zclolności 
do bujania i powoduje w małym bardzo 
stopniu wytworzenie się kostniny z końca 
odłamlm. 3. Okostna na części przeszcze- 
pionej z togo samego osobnika zrasta się bardzo 
wcześnie z częściami miękliiemi 4. Zdolna do 
życia część kości wrasta głęboko bez względu 
na to, czy wzięta jest z tego samego osobnika 
czy też z zwierzęcia; nawet jeśli jest doŚĆ 
wielką. :Mimo zaburzell w gojeniu posiada 
część kości wzięta z tego samego osobnika 
jeszcze zdolność zgojenia się nawet po od- 
dzieleniu znekrotyzowanej partyi kości. 5. Prze- 
szczepiona kość zwierzęca musi w IWllCu za- 
mrzeć i uledz wessaniu w ustroju ludzkim, 
gclyż obce komórki lmstne nie mogą jako takie 
żyć w obcym ustroju. JeLlnakże wrasta żywa 
tkanka kostna zwierzęca w ciele ludzkim 
lepiej niż tkanka obumarła i daje kości naj- 
pierw mocną podporę, którą później zastąpi 
kose ludzka w postaci kos: niny. 
B. Żmigrócl (Rymanów). 
H e l' h o l d. Rany postrzałowe kości 
z niedalekiej odległości. (Nahschussver- 
letzungen der Rnochen. Archiv f. Kl. Chi- 
rurgie tom 83 zeszyt 4). 
Na podstawie 15 przypaków ran postrza'- 
łowych z tJliska zadanych podczas wojny ah.y- 
16
		

/00292.djvu

			242 


kafiskiej, wysnuwa autor kilka uwag, a mia- 
nowicie, że bardzo często przychodzi do oddzie- 
lenia się licznych drobnych odłamków po- 
wstałych przez zakaienie, od których okostna 
się oddziela, co prowadzi bardzo często 
do pseudoartrozy. Dalej, gdy oddzielą się 
dme odłamki, powstaje wolna przestrzeń mię- 
dzy oboma odłamkami, i dlateg) nie radzi autor 
używać wyciągacza V olkmanna, który jeszcze 
więcej oba końce oddala od siebie. Same zaś 
odłamki zbliżają się do siebie. Lepiej leczyć 
jest początkowo zachowawczo, a gdyby przy- 
szło do pseudartrozy, można dopiero leczyć 
drogą krwawą prz€z zeszycie kości. Ślęk. 
B e r g m a n n. Przykurczenie palców Du- 
puytrenowe. (Dupuytrensche Fingerkontraktur). 
(Prago med. Wochft. 1907. No. 45). 
B. obserwował wspomniane cierpienie 
u [) człouków jeduej rodziny i to zawsze do- 
piero koło 50 roku życia, w obec czego sądzi. 
że przykurczenie to często bywa dziedzicznem. 
Klęsk. 
S a t t l er. Przyczynek do kazuistyki zra- 
nień przez ukąszenie węża. (Zur Kasuistik 
der Schlaugenbissverletzungen.) (Wien. med.. 
Presse 1907 Nr. 40). 
W dwóch przypadkach ukąszeń przez ja- 
dowite węże, gdzie kończyna była ju
 bardzo 
obrzękła, wypalił autor energicznie ranę 
e- 
gadłem, w okolicę wstrzyknął 4% nadmau- 
ganian potasu i zrobił w końcu na kończynie 
okład podobny. Dodać należy, że zaraz po 
ukąszeniu została przez rodzinę koii czy na 
przewiązaną. Przewiązkę tę zdjął autor po 
zaopatrzeniu i polecił podawać chorym alkohol. 
Co do ilości wstrzykiwanego nadmanganianu 
potasowego, to na kończynach wstrzykuje 
10-20 ccm 40/0 rozczynu. Polecona przez 
C a l m e t t e'a surowica jest skuteczną tylko 
przy ukąszeniach przez k9brę. Klęsk. 


8. Położnictwo i choroby kobiece. 


H a l b a n. W sprawie nadmiernego wzrostu 
włosów w ciąży. (Zur Frage der Graviditats- 
hypertrichose. BerI. Kliu. Wochft.1907 Nr. 45). 
Autorowi udało się u królików doświad- 
czalnie wykazac korzystny wpływ ciąży na 
porost włosów. Golił on skórę u zwierząt 
przed i wśród ciąży i przekonał się, w po- 
rJwnaniu ze zwierzętami lwntrolnemi, że włosy 
u samic ciężarnych rosły znaczuie szybciej. 
Klęsk. 
A u g. 1\1 a y e r. Pojedyńczy uklej docze- 
snowy przy końcu prawidłowej ciąży. (Soli- 
tareI' Decidualpolip am normalen Ende der 
Schwangerschaft. Hegara Beitr. z. Geb. u. Gyn. 
T. XII. Z. 1.) 


Chirurgia. 


Zeszyt 4 


Zaraz po prawidłowym porodzic usunął 
.M. uklej śród maciczny, długości 15 cm., zło- 
żony z wł6kien mięsnych i komórek docze- 
snowych. Prawdopudo bnie istniał on już przed 
ciążą, a dopiero podczas niej urósł do tych 
niezwykłych I'Ozmiarów. Czyżewicz jun. 
E d u a r d P r e i s s. Powtarzające się 
znaczne krwawienia z żołądka i jelit 
w ostatnim miesiącu ciąży. (Ueber rezidi- 
vierende abundante 
Iagendarl11blutungen im 
letzten 
Ionate der Schwangerschaft.) (Gyn. 
Rundsch&u 1907 N. J 8.) 
W opisanym przypadku przyszło w 2 i 3 
ciąiy, bez żadnej widocznej przyczyny, do 
znacznych krwawień z żołądka i jelit, na 
2-3 tygodni przed kO(lcem ciąży. Wszelkie 
zwyczajne przyczyny dały się prawie pewnie 
wykluczyć tak, że krwawienia te moina było 
tłomaczyć chyba pękaniem żylaków, co się 
jednak wobec wyzdrowienia chorej nie dało 
stwierdzić. Czyżewicz jun. 
K a rI E i s e n s t e i n: Kleszcze na po- 
śladek. (Eine Steisszange.) (Gyn. Rundschau 
1907. nr. 16.) 
Kleszcze E. składają się z dwu haków 
bocznych, które zakłada się ai na grzebie(l 
kości biodrowych i trzeciego, przytrzymują- 
cego kość łonową od przodu. 'V ten sposób 
wydobywa się pewnie płód, trzymany siluie 
za miednicę, bez obrażeń. Dotychczasowe 
doświadczenia na zwłokach wypadły zadawal- 
niająco. Czyżewicz jun. 
G t t o '
on II e l' ff. Czy wolno zakładać 
kleszcze przy wysoko ustawionej twarzy? 
(Darf man die Zan
e bei hohem Gesichts- 
stande anlegen?) (Hegma Beitr. z. Geb. u. 
Gyn. T. XII. Z. 1.) 
Na poustawie jednego przypadku położenia 
twarzowego, z powodu wrodzonego wola, 
ukończonego pomyślnie kleszczam
 założone mi 
na główkę ledwie we wchodzie ,miednicy, 
sądzi autor, że w przypadkach takich po- 
łoźe(l, gdzie po odpływie wód nie można 
już zrobić obrotu, ani zmiany położenia na 
czaszkowe, nale
y przynajmniej spróbować 
kleszczy, zanim przystąpi się do wymóżdżeuia 
żywego uziecka. Najlepiej odpowiadają wtedy 
kleszcze osiowe choć założenie ich napot.yka 
na trudności. Czyżewicz jun. 
R a i li e r i. Drogi zakażenia wody płodo- 
wej. O przechodzeniu drobnoustrojów i toksyn 
przez błony płodowe. (Infektionswege des 
Fruchtwassers. Ueber deu Durchgang der 
Bakterieu und Toxine durch die Eihaute. 
Gyu. Rundschau 1907 Nr. 23). 
Doświadczenia w celu rozstrzygnięcia 
kwestyi przepuszczalności błon, przcprowa- 
dzone ua błonach płodowych ludzkich in rit1"O 
i na żywych zwierzętach, wykazały, że:
		

/00293.djvu

			Zeszyt 4 


Położnictwo i choroby kobiece. 


243 


1) Worek złożony z wszystkich 3 niena- 
ruszonych błon, stanowi absolutną przeszkodę 
w przejściu b. prodigiosus, pyocyaneus i cm.- 
bonchius i toksyn błoniczej i tężcowej. 
2) Jeżeli która z błon jest naruszoną lub 
chorobowo zmienioną, to może przyjść .::10 za- 
każenia wody płodowej mimo utrzymanego 
worka płodowego. 
3) Obumarcie i zmiękczenie pIodu powo- 
duja. po pewnym czasie zmiany błon z na- 
stępową ich przepuszczalności", dla drobno- 
ustrojów. 
4) Gnicie i zakażenie przy utrzymanym 
worku płodowym może nastąpić wobec płodu 
żywego lub obumarłego. 
5) Drobnoustroje i toln;yny 
zmiany w błonach l)Q"wodujące 
lJUszczahlOś6 stąd możliwość 
matki. 
G) Toksyny przechodzą prędzej od drobno- 
ustrojów i stąd należy rozróżniać lekkie prze- 
mijające zatrucia i ciężkie zakażenia. 
Czyżewicz jun. 
O t t o v. H e I' f f. W sprawie rozwoju 
łożyska obrzeżonego i jego znaczeniu klinicz- 
nem. (Zuz Entwickelungsmechanik der Pla- 
centa ci1.c1tm'callaia) sowie ihre ldinische Be- 
lleut1mg). (Hegara Beitr. z. Geb. u. Gyn. 
T. XII. Z. 1.) 
Autor krytykuje zapatrywania L i e p - 
Ul a n n a i K I' o m e r a na powst3\\ anie ło- 
ryska obrzeżonego i wykazuje, że nie można 
ich l1rzyjąć w całości. Sprawa ta, wobec nie- 
możebności kontrolowania jej rozwoju) może 
być dotąd tłomaczona tylko przypuszczeniami, 
mniej lub więcej prawdopodobnemi. 
Klinicznie ma takie łożysko wielkie zna- 
czenie. Daje wyuitną skłonność do poro- 
nienia z powodu zawijania się brzegów i ich 
odldejania częściowego, a podczas porodu po- 
woduje często utrudnione odejście łożyska lub 
pozostanie oderwanych błOł1 płodowych. 
Czyźewicz jun. 
G. S e h i c k e l e. Badania nad patologią 
ludzkiego łożyska. Część druga. Losy za- 
trzymanych obumarłych jaj. (Studieu zur Pa- 
thologie der men8ehlichen Placenta. Zweiter 
Teil. Die Schicksale retinierter, abgestorhenfor 
Eier). lHegara Beitr. z. Geb. u. Gyn. T. XII. 
Z. 1.) 
Badnia drobnowidowe całych jaj, zatrzy- 
manych w macic
' przez pewien czas po ob- 
marciu płodu, a specyalnie ich łoż
Tsk) wy- 
kazały zwyrodnienia szldiste przybłonka ko- 
smMw, hujanie ektodelmy, jako następstwa 
zakrzep(jw w przestrzeniach między1wsmko- 
w
'ch, zanik naczyń krwionośnych, złogi soli 
wapniowych, przeważnie wzdłuż naczYll i !)O- 
wstawani\' k1wiatów podkosn-;ówk()w
'ch, 


wywołują 
ieh prze- 
zakażenia 


. 
zmniejszających jamę jaja, a wypełnionych skrze- 
pami krwi i włóknikiem. Jako pierwotną 
zmianę należy uważać zakrzepy naczYl1 krwio- 
nośnych w łożysku. To powoduje bujanie 
przybłonka koslllówki, zanik naczYl1, przepeł- 
nienie krwią przestrzeni międzykosmkowych 
i powstawanie krwiaków podkosmówkowych. 
Te zaburzenia w krążeniu powodują obumarcie 
płodu i wobec powolnego powstawania także 
zatrzymanie jaja w macicy. One same są 
spowodowane zaburzeniami ogólnego krążenia 
u matki lub chorobami samej macicy. W przy- 
padkacll pierwotnego obumarcia płodu, takie 
same zmian
T łożyska wytwarzają się drugo- 
rzędnie. Poród zatrzymanego jaja należy 
uważać za skutek zwijania się maciey wskutek 
wypadnięcia działania wydzieliny wewnętrznej 
łożyska. 
Dodatkowo opisuje 3 przypadkI ostrego 
powstania nadmiernej ilości wód płodowych. 
Czyżewicz jun. 
L. }I. B o s s i. Sztuczny poród przy po- 
mocy szybkiego, mechanicznego rozwarcia 
szyi macicy i mechaniczne rozszerzadła. 
(Die kiinst1iche Geburt mittelst der schnellen 
mcchanischen El'weiterung des Uterushalses 
und die mecllanischen Dilatatoren.) (Gyn. 
Rundschau 1907 No. 20.) 
Po ki'ótkiem streszczeniu znanych dziś 
zasad metody rozszerzania szyi macicy na- 
rZGdziami, zapoczD,tlmwanej przez siebie, i po 
przytoczcniu celego szeregu przypadków tak 
zc swojej jal, oucej praktyki, występuje 
B o s s i przeciw tym edmianom swego narzędzia, 
w kt6rych opuszczono skrzyżowanie się ra- 
mion i przeciw operowaniu we wzierniku. 
Tylko narzędzie wprowadzone pod kontrolą 
palca może się dokładnie przystosować rlo oto- 
czenia i b
TĆ dokładnie nadzorowane. W ostat- 
nich czasach za radą C h r o b a k a salll 
ulepszył swój instrument przez zaokrąglenie 
nasadek, dotąd zbyt ostro zalmnczonych. 
Czyżewicz jun. 
K a y s e l' l i n g: Bossi - Djjhrssen - 
klasyczne cięcie cesarskie. (Bossi - Di1lm;- 
sen - Klassiscber Kaiserschnitt. ZentraIbl. 
f. Gyn. 24. 1907.) 
K. nie widzi powodu do sprzeczki, jaka 
się toczy między zwolenniKami Bossi'ego 
i Diihrssena, bo oba sposoby szybkiego roz- 
wiązywania mają swoją ra(:yę bytu, za- 
leżnie od wypadku i zewnętrznych okoliczności, 
wśród których się operuje. Diihrssenowskiego 
cięcia cesarsliiego nie radziłby autor nikomu 
robić w mieszkaniu prywatnym, przy braku 
odpowiedniej asystencyi, lichem oświetleniu. 
Co do metody Bossiego, to radby wy- 
klucĘYć od zastosowania jej stare picrwiastki 
i takie wieloródlii, którc map. na szyjcc 
lG*
		

/00294.djvu

			244 


Położnictwo i choroby kobiece. 


Zeszyt 4. 


blizny po dawnych porodach. Przyrząd 
Bossiego nie doprowadza do rozdarcia szyjki, 
jeżeli się technikę rozszerzania opanowuje. 
N ajważniejsz
Tm waJ1lnkiem jest zahaczenie 
ust macicznych i przytrzymanie kleszczykami 
przy wprowadzaniu instrumentu. Autor opi- 
suje szereg przypadków, gdzie używał to tej, 
to owej metody. z jednym wypadkiem śmielCi 
nie zależnym od leczenia i z dWll rozdar- 
oiami spowodowanemi rrzyrządem Bossiego. 
Z dziewięciu chor
Tch 8 było eklamptyczek, 
a jeden wypadek łoi.yska poprzedzającego. 
Z. Jl.Ioraczewska. 
A l o i s R o s e n b e I' g e r. Krwiak sro- 
mu jako przeszkoda porodowa. {Haemat0111a 
(th1"0111bus) 'culva6 aIs Geburtshinderniss.) (Gyn. 
Rundschau 1907. N. 17). 
Opis przypadku, w którym w II. okresie 
porodu przyszło do naddarcia naczyń krwio- 
nośnych poza ścianę pochwy leżących: i po- 
wstania stąd krwiaka sromu wielkości głowy. 
Dopiero po jego opróżnieniu stał się poród 
możliwym, a zaraz potem opanowano krwa- 
wienie szwami. Chora wyzdrowiał
. 
Czyżewicz jun. 
F e l i c e L a T o l' re. Istota ustawania 
krwawienia w macicy po porodzie. (Vom 
innerlichen V organ g der Uterusblutstillung 
post pa1"tum. Gyn. Rundschau 1907. Nr. 
21-22). 
Praca oparta na drobnowi.dowem badaniu 
naczyń krwionośnych macicy i wiązadeł pod- 
czas ciąży, porodu i połogu, zwraca się prze- 
ciw panującym dotąd pojęciom, że krwotok 
po porodzie ustaje wskutek zaciśnięcia naczYl1 
przez mięśnie, otaczające naczynia pętlami. 
Badania stwierdziły, że już od poozątku ciąży 
wytwarza się zgrubienie ścian naczyń hwio- 
nośnych, dotyczące wszystkich 3 warstw skła- 
danych (adventitia, media, intima), zgrubienie, 
które powoli doprowadza prawie do zani1.l1 
naczyń, co z jednej strony, wskutek gorszego 
odżywienia, wywołuje poród, z drugiej powo- 
duje zwijanie się macicy w połogu. To po- 
wolne zanikanie naczYl1 jest przyczyną usta- 
wania hwawienia po porodzie, przy równo- 
czesnem obkurczeniu mięśni, kt6rym jednak 
tylko drugorzędne przypisywać można znacze- 
nie. W połogu zaś samo zgrubienie ścian 
naczyń powoduje ioh zamknięcie i definitywne 
ustanie krwawienia. Czyżewicz jun. 
E. Z u l' h e II e. Przywykłe obumieranie płodu 
w ostatnich miesiącach ciąży jako powód do 
sprowadzania sztucznego porodu. (Habituelles 
Absterben der Frucht in den letzten Schwan- 
gerschaftsmonaten aIs lndication zur kiinstli- 
chen Fruhgebm t.) (ZentralbI. rur G
'naekologie 
Nr. 25, 1907.) 


W bardzo rzadkich wypadkach. obumiera 
płód stale w ostatnich miesiącach Ciąży, cho- 
ciaż kiłę można u ciężarnej wykluczyć. W tych. 
wypadkach można dziecko od śmierci urato- 
wać przez sztuczne wzniecenie porodu. Przy- 
czyny obumierania płodu trudno czasem do. 
ciec. Czasem można przypuszczać, że anemia 
jest jego powodem, czasem chroniczne cho- 
roby macicy, czasem ogólna drażliwość,. cza- 
sem zapalenie nere.k. Jeżeli się przyczynę obli- 
mierania zna lub choć przypuszcza, natenczas 
najracyonalniej jest wprowadzić odpowiednie 
leczenie, ale jeżeli się jej nie widzi, wypada 
spróbować sztucznego porodu. Dla poparc:a 
swoich zapatrywań przytacza Z. dwa wypadki: 
pierwszy, gdzie pacyn tka w czterech poprze- 
dnich ciążach rodziła dzieci martwe, a dopiero 
w piątej ciąży po sztucznym porodzie dziecko 
przyszło na świat żywe i uchowało się; w clm- 
gim wypadku w ośmiu ciążach dzieci obumie- 
rały i dopiero dziewiąte zostalo przez ope- 
racyę uratowane. Z.. ::IIoraczewska. 
P e t e l' s. Napełnienie macicy płynem 
w wypadkach zawczesnego odejścia wód. 
(Wiederauffiillung des Uterus nach yorzeitigem 
Blasensprunge: nach dem V ol'Schlage von 
Bauer. ZentralbI. f. Gyn. 26. 1907. 
We wszelkich wypadkach zawczesnego 
odejścia wód i złych następstw jego projek- 
tuje P. podczas, porodu zastosowanie przy- 
rządu za pomocą, którego dałoby się wlać 
w macicę trochę płynu nie szkoclliwego, jak 
wody lub roztworu soli 1.11chennej. Przy- 
rządem takim jest kolpeurynter zwykły, prze- 
bity rurką kauczukową, wystającą trochę 
po nad niego. Kolpeurynter i rmka kauczl\- 
lwwa z sobą nie są w połączeniu, przez 
rurkę dostaje się roztwór soli do wnętrza 
lnacic
', a kolpemynter napełnia się jak 
zwykle roztworem lizolu i obciąża go się 
jakimś ciężarkiem, ażeby sprowadzić bóle 
porodowe. Dobrze, w
Tpełniony kolpeurynter 
zamyka szczelnie macicę i nie pozwala wodom 
odpl.ywac, których się ilość przez wstrzy- 
knięcie roztworu soli kuchennej powiększa. 
Jest to tylko projekt, nigdzie jeszcze nie 
zastosowany, ale dość interesujący i moż być 
dobry w skutkach, kiecly właśnie brak płynu 
w macicy stoi na przeszkodzie wykonaniu 
potrzebnej operacyi, a czasem grozi dziecku 
szyb1.i.em obumarc
em. Z. Jl.Ioraczewska. 
Jl.1. O g a t a : Nowe sposoby cucenia po- 
zornie zmarłych noworodków. (Neue Jl.Ietho- 
den zur Wiederbelebung scheintot geborencr 
Kin der. Hegara Beitr. z. Geb. u. Gyn. T. Xli 
Z. 1.) 
Przy omdleniu (dziecko sine) zaleca O. r.yt- 
miczne uderzanie kOl1cami palców na okolicę 
serca, co wy"\yołuje krótkie ruchy oddechowe,
		

/00295.djvu

			, 
Położnictwo i choroby kobiece. 


Zeszyt 4 


przy śmierci pozornej (dziecko blade) swój 
sposob sztucznego oddechania. W tym celu 
chwJ-ta dziecko za nóżki a drugą ręką prze- 
gina je naprzód, przez co brzuszkiem naciska 
na kolana dziecka i powoduje wydech. Przez 
wyprostowanie, lub nawet opuszczenie głów1.i 
na dół, następuje wdech. Zasadniczo - więc 
częścią stałą są tu lwńczyr.y dolne, ruchomą 
tułów. Sposób ten zastępuje doskonale waha- 
nia S c h u l t z e g o, jest bezpieczniejszy i da 
się zastósować zawsze, bez względu na miej- 
sce w pok0ju, w Japonii zawsze bardzo ma- 
Iym. Czyżewicz jun. 
J o s e f B 11 c ker. Przypadek przecięcia 
kości łonowej. (Ein Fall \-on Pubiotomie.) 
(GJ-n. Rundschall 1907 ::'iJ". 18). 
W odniesieniu do jedl1ego przypadku pę- 
knięcia spojenia podczas kleszczowego pOl'odu 
i jednego przecięcia kości łonowej, Olnawia 
autor wartość, wskazania i wyniki symphy- 
siotomii i pubiotomii. Obie uperacye są je- 
dnako niebezpieczne ze wzgh{du na powikłania. 
w obu rozszerzenie miednicy jest jednakie, 
w obu zrost jest łącznotkankowy, nie kostny, 
ani chrząstkowy, żadna z nich nie daje trwa- 
lego rozszerzenia miednicy, a tylko warunki 
gojenia się są lepsze przy przecięciu kości 
łonowej, jak przy przecięciu spojenia łono- 
wego i ellatego pierwsze ma większą przJT- 
szłośe. Ze względu na liczue powikłania, 
szczególnie z powodu krwawienia z prze- 
dartych tętnic, należy zarzucić sposób opero- 
wania pc;d!:'kórncgo, a postępować ściśle we- 
dług pierwotnych wskazówek G i g l i 'e g o. 
Czyżewicz jun. 
1\1 a),. Y. H o l s t. Jak operować naj racy- 
onalniej ze szczególnem uwzględnieniem po 
przecznego cięcia P f a n n e n s t i e I a? (Wie 
operieren wir atll rationellsten mit besonderer 
Berik:ksichtigung des Pfannenstielschen Quer- 
schnittesr) (Gyn. Rundschau 1907. N. 17). 
Ogółne uwagi co do ścisłej aseptyki i szcze- 
gólne zalecanie dokładnego tamowania krwa- 
wienia, W jamie brzuszr.ej należy jak naj- 
nmiej dotykać jelit, pokrywać otrzewną 
wszystkie kikuty i w ogóle nie spieszyć się. 
Do otwarcia jamy brzusznej nadaje się naj- 
lepiej poprzeczne cięcie P f a nn e n s t i e l a, 
bo daje bliznę nie rozciągającą się, wkrótce 
prawie niewidoczną, i prawie wyldncza na- 
stępową przepuldinę. Dostęp do jamy brzu- 
sznej jest przy tem cięciu doskonały, śmier- 
telność mniejsza jak przy innych, wobec faktu, 
ŻE' jelit prawie się nie widzi. Cięcie w linii 

rodkowej musi pozostać tylko dla guzów 
sięgających wyżej pępka lub trudnych za- 
biegów np. wydobycia pozostałości po spra- 
wach zapalnych. Czyżewicz jun, 


245 


F i s c h e r. Poronienie a uraz. (Abortus 
und Tmuma. Wian. med. Presse 1907 Nr. 27). 
Ocenienie etiologii poronienia należy często 
do bardzo trudnych zadan. Obecnie często 
odnoszą chore poronienie do urazu celem od- 
szkodowania n. p. przy wypadkach kolejo- 
wych. W wypadkach podobnych kierować 
się należy przedewszystkiem wywiadami, 
wiemy bowiem, że poronienie u wieloródek 
. częśÓej się wydarza, dalej przebiegiem do- 
tychczasowych lJOrodów, oclstępem czasu mię- 
dzy urazem a poronieniem, a wreszcie bada- 
niem szczegółowem matki i płodu. Poronie- 
nie wskutek urazu wystąpić może w razie 
przedarcia błon, odklejenia się jaja, krwotoku, 
obumarcia płodu lub zranienia tegoż, wslmtek 
.wywołania bólów a w końcu ws1.11tek 
wsb'ząsu ps
'chicznego. Że ten ostatni wy- 
. wołać może poronienie, dowodzi spostrzeżenie 
B a 11 d e lo c 'lua, który obserwował w wy- 
buchu prochu równocześnie 62 poronie(l. 
Poronienie występuje głównie w 2 
a zwłaszcza 3 miesiącu ciąży. A. Klęsk. 
G r a n z n e r. Trojaki w jednem jaju pło- 
dowem. Porody trojacze z szczególnem 
uwzględnieniem trojaków w jednem jaju. 
(Eineiige DriUinge: Dri.llingsgeburten mit be- 
sonderel' Berilcksichtigung eineiiger. Gyn, 
Rundschau 1907 Nr. 24). 
Opis przypadku trojaków we wspólnej 
jamie doczesnowej i kosmówkowej, a w oso- 
bnych 3 owodniach. Dzieci średnio rozwi- 
nięte (2110, 1900 i 2000 gr.) utrzymane 
przy życiu; łożysko wspólne. 
W związku z tym przypadkiem omawia 
autor poglądowo 14 dawniej znanych i wogóle 
częstość występowania porodów blizniaczych 
i trojaczych na podstawie austryackich 
zestawień. Czyżewicz jun. 
V i e t h. Leczenie miejscowe gorączki po- 
łogowej. (Lokaltherapie bei PuerperalfieLer.) 
(Aerztl. Rundsch. 1907.) 
Płukania macicy przy gOl'ączce połogowej 
często przynoszą więcej szkody jak pożytku. 
O wiele lepiej działają miejscowo podane 
preparaty sreura, jak IwIlargol, aktol, ib'ul 
a zwłaszcza omorol, łatwo się rozpuszczając
-. 
Leczenie to bardzo łatwe i każdy lekarz na 
prowincyi może je wykonać. 
Do pochwy zakłada się wziernik, pod- 
nosi górr.ą wargę częsci pochwowej szczyp- 
cami, odczyszcza ujście a następnie wprowa- 
dza się do macicy pełną łyżeczkę ostrą itrolu 
lub omorolu i proszek pozostanie tamże, po- 
czem także zasypuje się pochwę. Powtórzyć 
to należ
T zwykle 4-5 raz
'. 
W razie zam1.11ięcia ujścia należy go 
przedtem rozszerzyć laminarią. A. Klęsk.
		

/00296.djvu

			246 


Polożnicf,wo i choroby kobiece. 


Zeszyt 4 


Kar l H e g ar: Przyczynek do nauki 
o macicy dziecięcej i jej znaczenie kliniczne. 
(Reitrage znz Kenntniss des infantilen Uterus 
nod zur Wiirdigung seiner ldinischen Redeu- 
tung. Hegara Beitr. z. Geb. u. Gyn. T. XII. 
Z. 1.) 
Na podstawie licznych badali anatomicznych 
i ldinicznych, stwierdza H., że istnieje cały 
szereg zmian macicy rozwojowych, polegają- 
cych na niedost.1tecznym wzroście, a to: nie- 
dorozwój, macica dziecięca, wrodzone i dzie- 
wicze wypadanie, wrodzone wydłilzenie szyi 
macicy, stożkowat
T kształt części pochwowej 
i zwężenie ujścia zewnętrznego. Klinicznie 
powoduje to szereg objawów u dziewic jako 
zabufzenia miesiączkowe, u kobiet zaś jako 
obrażenia przy spółkowaniu, bezpłodność, po- 
ronienie i rozmaite utrudnienia porodu z po- 
wodu niepodatności szyi macicy. 
Czyżewicz jun. 
R. P a u L (Z kliniki Leopolda w Dreznie.) 
Przyczynek do leczenia sposobem Biera. (Bei- 
trag zur Bier'schen Stanung.) (Zentralb1. fiir 
G.vn. 22, 1907.) 
Opisanie zastosowania bieruegu przekrwie- 
nia w sześciu wypadkach zapalenia sutków 
i dwu ropowic. Rezultat we wszystkich wy- 
padkach świetny. Zapalenie zostało albo przer- 
wane i obeszło '3ię zupełnie bez nacięć, albo 
po nacięciach przebieg choroby był znacznie 
krótszy niż zwykle. Technika łatwa. W
Tjało- 
wiony dzwon szklany (o mniejszej średnicy 
niż sutek) zakłada się na pierś i rozrzedza się 
'\' nim powietrze tak długo, aż chora nie po- 
czuje bólu. Wtedy się silniej powietrza nie 
rozrzedza, zostawia się jednak dzwon przez 
5 minut w dawnej pozycyi. Potem się dzwon 
zdejmuje, a po kilku minutach pauzy zakłada 
znowu, śsie itd. Procedurę takiego wpływu 
rozrzedzonego powietrza powtarza się ze trzy 
razy za jednem posiedzeniem, razem 15 minut, 
a nie częściej jak raz dziennie. 
Z. lY10raczewska. 
B e r n a l' d E n g l a n d e r. Obumarcie 
powierzchownej warstwy błony śluzowej po- 
chwy, w przebiegu zapalenia tkanki łącznej 
przymacicznej. (OberfHichliche Nekrose der 
Scheidenschleimhaut im Verlaufe einer Entziin- 
dung ues Beckenbindegewebes. Gj'n. Rund- 
schau 1907. nr. 16.) 
Po dłuższem stosowaniu gałek pochwo- 
wj'ch z ichtj'olem, ula uleczenia zapalnej 
sprawy w tkance łącznej przymacicznej, przy- 
szło do obumarcia górnej "\\ arśtwy błony 
śluzowej pochwy i do odejścia tej warstwy 
w formie odlewu pochwy. Nie spowodo- 
wało to żadnych krwawiell, blizn, ani po- 
wikłalI, Czyżewicz jun. 


P. R i s S Jl1 a n n. Środki ściągające ,i za- 
pobiegawcze przestrzykiwania pochwy. (Ad- 
stringentien und prophylaktische Scheiden- 
spiill1ngen), (Gyn. Rundschau 190 7 No. 19). 
W przypadkach chorobowjTch upławów 
z pochwy podczas ciąży usuwa, jak to wy- 
kazały doświadczenia, sprawę kilkakrotne 
przepłukanie rozJzynem środków ściągającyęll 
kwaśnych. Najlepf;zymi okazały się rozczyny 
1'2% alsóht i 10% trójchlorku jodu (jod. 
ITichlorat); można takie przestl'zykiwania w cią- 
ży zalecić w razie potrzeby, gdyż usuwają 
wają one mechanicznie znaczną ilośc drobno- 
ustrojów, nie zmieniają k\yasnego odczynu 
pochwy. nie niszczą przy błonka, lecz owszem 
wzmacniają go i wpływają dodatnio na fizyo- 
logiczną florę pochwy, a ujemnie na chorobową. 
Czyżewicz jun. 
E. J aeg g y. Wycięcie pochwy sposobem 
Piotra MOliera. (Die Kolpektomie nach Peter 
I\Iiiller. Gyn. Runds
hau 1907. Nr. 21). 
OperacY3- }Hillera, \v&-kazana przy wypa- 
daniu macicy i pochwy, a polegająca na okro- 
jeniu pochwy blisko za szparą sromową, usu- 
nięciu jej aż do przyczepu sklepień i zam- 
knięciu ujścia macicy, okazała się na podsta- 
wie 60 przypadków bardzo dobrą. Prowadzi 
prawie zawsze do uleczenia cierpienia, bez 
dalszych powikłail. - Czyżewicz jun. 
)1 ar s. Przyczynek do gynekologicznego 
badania przez pochwę. (Ein Beitrag zur 
Gynaekologischen UntersllChung durch clie 
Scheide. Oyn. Rundschau 1907 Nr. 22). 
W przypadkach zawiłych, gdzie nie można 
na pewno oznaczyć, CZjT znaleziony w zatO('B 
Duglcu3a guz nie jest pętla jelita tam wciągnię- 
tego, stosuje )1. swoją metodę wypuku przez 
pochwę i otrzymuje w razie obecności jelita 
wypuk bębenkowy. Sposób swój illustruje 
opisem 2 przypadków, w których opierając 
się tylko na dotychczasowych badaniach, po- 
stawion0 fałszywe rozpoznanie i jednego, gdzie 
przy pomocy długiego plesymetru zdołano 
obrzęk w zatoce DugIasa rozpoznać jako 
wciągniętą tam pętlę jelita. 
Czyżewicz jun. 
L. P r o c h o w n i li : Nowy rodzaj gałek 
pochwowych. (Ceber Zapfentampons. Zen- 
tralb1. f. GjTn. Nr. 24. 1907.) 
Zamiast zwykłych tamponów z waty 
napojonych gliceryną, poleca P. glicerynę 
stężoną w takiem połączeniu, które zaczyna 
dopiero przjT pewnej temperaturze topnieć, 
a gliceryna działać. Działanie llla być in- 
tenzj'wniejsze, ponieważ nie ma waty, co 
.wsysa w siebie glicerjTnę i mało jej zos1awia 
wolnej, a zastosowanie wygodniejsze, bo 
preparat jest już odpowiednio ufonnowan J ' 
w formie gałek. Przez wzierpik zakłada się
		

/00297.djvu

			Zcszyt 4 


PoloŻllictwo i choroby kobiece. 


247 


gałkę, illa przytrzymania kładzie się 
trochę gazy, a jak gaza zwilżeje, wyciąga 
się ją i robi ciepłlł przepłukanie. Dostać 
tych tamponów można: Niemitz - Hamburg, 
Georgenplatz. Z. l\Ioraczewska. 
E r n s t S c h o 11: Obraz krwawienia, bólu 
i wit-ku występowania chorób kobiecych. (D as 
Blutungs- Schmerz- und Altersbilcl der Gyna- 
kologischen Erk1ankungen. Hegara Beitr. 
z. Geb. u. .Gyn. T. XII. Z. 1.) 
Szereg tablic, przedstawiających graficznie 
typ, czas i nasilenie krwawie(l i bólów, oraz 
wiek najczęstszego występowania rozmaitych 
ch::Jr6b kobiecych. Czyżewicz jun. 
K a l' l B l' Ił S t L a u b e n b u l' g. W spra- 
wie operacyi włókniaków podczas ciąży. (Zur 
Frage der .l\1
'omoperationen in der Schwan- 
gerschaft. Gyn. Rundscbau 1907. nr. 16.) 
Na podsta"ie przypadku, w którym pod- 
czas ciąży lIsuIłął z powodzeniem kilka włó- 
kniaków, sięgających aż prawie do powierz- 
clmi jaja płodowego. poleca L. tę operacyę 
szczególnie u młodych kobiet. stwierdzając, 
że, byle wykonana lege m.tis, nie wywołuje 
przerwania ciąży i nie wpływa później na 
sprawę rodzenia. G kobiet powyżej lat 40 
jest usunięcie macicy więcej wskazane. 
Czyżewicz jun. 
11 a x S c h wab: Wielokrotne gruczo- 
lako-włókniaki macicy, zwyrodniałe rakowo. 
(Multiple AdcnO'lnyomata Hle1'i in karzinoma- 
taser Degeneration. Heg.ara Beitr. z. Geb. u. 
Gyn. T. XII. Z. 1.) 
Przypadek, w którym wydobyto z macicy 
kilim guzków podsurowiczych. Baclanie dro- 
Luowidowe wykazało, że rozchodzi się o pro- 
mienisto zbudowane włókniaki, zawierające 
w sobie gruczoły rakowo zwyrodniałe. Jest 
to przypadek nadzwyczaj rzadki, a jego po- 
wstanie należy, zdaniem autora. odnieść do 
wad w rozwoju nitek )IiiJlera, w życiu pło- 
dowem, wskutek czego gmczoly błony ślu- 
zowej macicy zabłąkały się w głąb jej ściany. 
Czyżewicz jun. 
H. S e II :1 e i m. Wpływ wycięcia macicy 
na jajniki. (Zur Wirkung der Uterusxtirpation 
auf die Keimdrw'\se.) Zentralblatt fUr Gyn. 
Kr. 24, 1907.) 
Autor robił doświadczenia na kurach. \Vy- 
ciual im tę część kiszki, która odpowiada fizyo- 
logicznie czynności macicy i obserwował wpływ 
tej operacyi. Okazało się, że j.ljniki wcale nie 
zanikały, a kura nie zmieniała nastroju ps
'- 
chic7.nego, co dawniejsi hadacze ub'z
'mywali. 
Z. Moraczewska. 
F. \V e i n d l e r. Niespodziane skutki le- 
czenia raka macicy. (Unerwartete Heilerfolge 
bei inoperablen Cteruskarcinomen.) (Zentralbl. 
f. GJ'n. 22, 1907.) 


Trzy przypadki raka Q1dź w trzonie (1) bądź 
w szyjce (2) ze wspólną cechą niemożliwej 
już radykalnej operacyi. W obec tego wyły- 
żeczkowanie i zeskrobanie jak najc10kładniejsze 
"'szystkich części narcśli, a potem wypalenie 
całej rany tennokauterem. Do C7.asu zupełnego 
zagojenia pędzlowano ranę stężonym kwasem 
karbolowym. Po operacyi stan wszystkich cho-. 
rych polepszył się bardzo, przybyło im na 
wadze, a lokalnie znaleziono po 5 latach duże 
zabliznione jamy. Krwawie(l i wydzielin nie 
było. Taki uiezwykle dobry skutek przypisuje 
autol' przedewszystkiem rodzajowi tkanek, na 
gruncie których rak się rozwinął. Tkanki wio- 
tkie, pulchne, dobrze odżywione. wielka ilość 
naczyń limfatycznych tworzą dobry grunt do 
rozwoju, natomiast tkanki twarde i zbite nie 
sprzyjają mu. Autor twierdzi nawet, że zły wy- 
gląd i wychudzenie jego pacyentek były korzy- 
stnymi wal'llnkami wyniku, bo inna chora 
silna i bardzo zdrowa, która jednocześnie była 
leczona z powodu ralm, mnarla w przeciągu 
niezwy kle krótkiego czaS\l. Ferrum candens 
roztacza swoje dzialanie głęboko i zabija więk- 
szą ilość Uranek narośli złośliwych niż nóż, 
dla tego też autor poleca używać go przy wszel- 
kich operacyach raka. Z. ::\loraczewska. 
H. 11 a y er - R u e g g. Niezwykła forma 
krwawień w czasie przejściowym. (Bine boson- 
dere Form klimakterischer Blutungen. (Zentralbl. 
f. Gyn. Nr. 22. 1907.) 
Opisanie czterech przypadków, gdzie w cza- 
sie przejściow, m kobiety krwawiły po kilka 
tygodni i przychodziły do lekarza, obawiając 
się raka. W
'dzielina była krwawowoc1nista. 
W e wsz
'stkich wypadlmch znaleziono przy 
badaniu wewnętrznem trzon macicy bardzo 
mały, ujście zwężont>, szyjkę maciczną bardzo 
rozszerzoną i w niej większą ilość zmienionej 
krwi. Po rozcięciu szyjki, krwawienie się nie 
powtm'za. Autor nazywa taki stan: haernato- 
metm cerrirolis. Z. )Ioraczewska. 
H o II ó s i B i s e n s t e i n. Gruźlicze 
pochodzenie bólów miesiączkowych i ich le. 
czenie tuberkuliną (Spenglera). (Die tuber- 
kulas e Aetiologie der Dysmenorrl1oe \lnd ilu'e 
Behaudlung mit S p e u g l e l' s Tuberkulin- 
praparaten. Gyn Rundschau 1907 Nr. 23). 
\Y Kilku przypadkach bólów miesiączko- 
wych połączonych z gruźlicą innych narzą- 
dów, lub i takich, gdzie nigdzie gmźlicy nie 
można b,rIo wylmzac, udało się uleczyć zapo- 
mocą stosowania tuberkuliny S p e n g l e l' a. 
Jest to dowodem, że prawdopodobnie gTuzlica 
ub'yta wywoływać może bóle miesiączkowe, 
i że w takich przypadkach można osiągnąć 
uleczenie przez zastosowanie tuberkuliny. 
Czyżewicz jun.
		

/00298.djvu

			248 


"Położnictwo i choroby kobiece. 


Zeszyt 4 


o t t o v. H e r f f. Czy można ograniczyć 
liczbę tryprowych zapaleń oka? (Kann lllan 
die Zahl der Erkrankungen an Ophtalmo- 
blen01Tlwea gonon.lwica ,-erril1gern?) (Gyn. 
Rundschau 1907. N. 19.) 
Doświadczenia przeprowadzone z rozma- 
itymi środlmmi stosowanymi zapobiegawczo 
zaraz po porodzie przeciw zapaleniu trypro- 
wemu oka "''Ykazałj', że używany dotychczas 
wedlug zalecania C r e d e g o azotan srebrowy 
jest środkiem zanadto drażniącym. Najlepsze 
wyniki dał sophol, zniżając liczbę schorzeń 
na 0.05%. Ten środek powinien więc być 
ogólnie używany, nietylko w zakładach po- 
łożniczych, lecz także i w prywatnej praktyce, 
szczególnie u dzieci nieślubnych, u któl'j'ch, 
jak zestawienie cyfrowe wy lmzuje, rzeżączka 
oka jcst daleko częstsza jak u dzieci ślubnych. 
Czyżewicz jun. 
A. JYI u l' a t o w. Metrorrhagia syphilitica. 
(Zentraibl. f. Gyn. Nr. 27 2907.) 
Autor zwraca uwagę na krwawieuie ma- 
ciczne, zdarzające ciię nieraz wśród . naszej 
ldienteli, - krwawienia leczone wpierw wszel- 
kimi środlmmi wewnętrznymi a następnie 
energicznemi skrobaniami bez żadntgo skutku. 
Są to chore, u których przyczyny tak upor- 
czywych krwawień znaleźć nie można, bo 
ani chorób ogólnych, które się z krwawie- 
niami łączą, ani chorób jajników znaleźć nie 
można, ani też chore, o k1:órych mowa, nie 
znajdują się w czasie przejściowy'm. :r.Iuratow 
podaje historyę choroby d1Orej, która go na- 
prowadziła na myśl, że l'lzyczyną choroby 
jest l,iła. Chora b,yła dzieckiem zdrowem, 
,,,yszła w 18-tym roku zamąż i llrzeszła za- 
lmżenie kiłowe. Była leczona, zaszła 
w ciążę, urodzila dziecko, które żyło jeden 
dzień l od tej pory zawsze cierpi na perjody 
przewlekłe i obfite. Badanie wewnętrzne 
nie wykazuje osobliwszych zmian, tj'lko oko- 
lica artel'. uter. jest za uciskiem bolesna. 
Wobec tego zaordynował autor leczenie spe- 
cj'ficzne i wszystkie ujemne przypady ustałj-. 
Chora ma się znakomicie. Prócz chorych, 
u których można bj 7 ło przypuszczać zakażenie 
kiłowe, zgłaszały się do autora oporaclę 
młode dziewczyny, blade, chude, cierpiące na 
meh'o - lub menorrhagia, które on leczył 
także sposobem antiluetycznj1m z dobrym 
skutkiem. Widocznie były to wypaclki lues 
hereditaria. W obee tych przypadków i sze- 
rokiego rozpowszechnienia kiły twierdzi autor, 
że krwawienia na tle zalmżenia kiłą nie na- 
leżą do rzadkości i należy w razie obfitych 
i przewlekłych li:rwawień, jeżeli innych 
przyczyn nie ma, o kile pomyśleć. 
(Rp. Pmtojodu1.eti hydm1'g. 0,9, Ert. opij 
0,3. Pulv. et EXt1.. Trifol. fibr. q. s. ut. f l. a. 


massa pilul. CJ; qua f01"1n. piZZ. Nr. XXx.' 
Z. }[oraczewska
 
F l' i t z K e l' 111 a u n e r. Gazik wchodzący 
do pęcherza rozpoznany i wydobyty przy po- 
mocy cystoskopu. (In die Blase einwandern- 
der Gazetupfer mit Hilfe. des Cystoskops dia- 
gosticiert und entfernt. Hegara Beitr. z. Geb. 
u. Gyn. T. XII. Z. 1.) 
Po umocowaniu tyło zgiętej i obniżonej ma- 
cicy zabiegieIll pochwowym, pozo,;tał gazik, 
któlY w rok potem przebił do PGcherza mo- 
czowego, powodując ograniczone zapalenie 
błony śluzowej. Wykryto go i usunięto przy 
pomocy Cj'stoskopu. CZj'żewicz jun. 
E. G a 11 a ti a. Leczenie -rwy kulszowej 
wstrzykiwaniami p-eukainy, (Behandlung der 
Ischias mit Jl-Eucainjectionen. GjTłl. Rund- 
schau HJ07 Nr. 21). 
Bardzo dobre wyniki lecznicze otrzymano 
prz,y rwie kulszowej, po wstrzykiwaniu 
10 cm 3 . rozczynu 1%0 /1-cukainy, 7-1 U 
razy, w pi ell nerwu kulszowego (n. isehia- 
diet/s) i w n. pe1'Oneus. Objawy mają ustę- 
pować na długi czas, lub też przychodzi do 
zupełnego uleczenia. Czyżewicz jun. 


9. Choroby dzieci. 


W. B i l' k. o przemianie magnezu u nie- 
mowląt. (Debel' den 
Iagnesiumumsatz des 
Sauglings.) (Jallrb. f. Kindel'heilk. Tom 
66 Zesz. 3.) 
Badania w zakresie przeIniany matcrj'i 
nieorganicznej były dotychczas w zaniedbaniu 
wobec badań, dokonanych nad przemianą 
substancyi organicznych. Solom przypi
y- 
wano do niedawna względnie niezbyt ważne 
wiJpółdziałanie w stoslll1lm do skłaclników 
organicznych po
ywienia. Ostatnim jako 
śpichlerzom energii potencjTalnej, przetwarza. 
Dej w ol'ganiimie na siłę żywą, poświęcano 
główną uwagę; dopiero chemja fizykalna wy- 
kazała, że i sole wykonywują pracę, a rola 
ich nie ogranicza się do samego dostarczania 
materyału do odbudowj' ol'gaDiz1Du. Są one 
podobnie jak fermenty przenośnikami energii, 
lmtalyzatorami, których sama obecność wy- 
starcza już du wywołania przemian che- 
micznych. 
Autor zajął się specralnie badaniem prze- 
miany w zakresie magnezu u niemowląt 
sztucznie hrmionych, wybierając metal ten 
ze względu na doniosle doświadczenia Loeba, 
któremu udało się przez oddziaływanie roz- 
czynów niektórych soli obudzić życie w jajach 
niższych zwierząt. Jak wazne znaczenie 
mogłyb,y mieć tal,ie doświadczenia, dQwodem 


I
		

/00299.djvu

			Zeszyt 4 


Choroby dzieci. 


249 


tego są dotąd płonne usiłowania oddziałania 
na organizmy słabe, zacofane w rozwoju. 
Jeszcze wi<;cej światła rzucają na zna- 
lJzel1ie magnezu najuowsze badania WillsUittera 
co do obecności Illagnezu w zieleni roślinnej. 
Autor ton dochodzi do wniosku, że pr
yswa- 
janie kwasu węglowego dokonywa się za po- 

l'ednictwem magnezu, tak jak u zwierząt ella 
utleniania sldadników ()rganicznych niezbędne 
jest pośrednictwo żelaza. 
Autor przeprowadził badanie n l,ilku nie- 
mowląt, któQ 7 m podawał 4 różne kategorye 
pożywienia: 1) mleko nierozcieńczone, 2) mleko 
chude, 3) mleko chude z dodatkiem węglo- 
wodanów, 4) przeważnie tyllw węglowodany. 
Ballania brzmią dość jednozgodnie: - naj- 
więcej wchłania si
 wprowadzonego magnezu 
FZY żywieniu mlekiem chudem, zawierającem 
mało węglowodanów i prawie nic tłuszczu, 
a. przeważnio tylko białko i £ole mleka. Do- 
datek tłuszczu pogarsza zatrzymanie do tego 

topnia, że pomimo jednakowego dopływu 
m3g11ezu otrzymuje się bilans ujemny. 
\\' również niepomyślny sposób na zatrzy- 
lllaI]ie wpływają węglowodany. VI' przy- 
padkach żywienia mlekiem niezbieranem bilans 
ujemny tłomaczy autor tem, że występowały 
wtedy u niemowląt białe i częste stolce, 
"'skazujące na złe wyzyskanie tłuszczu; przy 
zalmrzeniu tem tworzą się w jelitach 
kwasy tłuszczowe, związane przedewszystkiem 
przez ziemie alkaliczne, stąd madmiel'lle za- 
potrzebowanie i zużycie magnezu. Naturalnie 
niema to miejsca u tych tylko niemowląt, 
l,tóre mleko niezhierane znoszą dobrze. Ze 
wszystkich dzieci tylko jedno w wieku 
10 miesi<;cy przy pożywieniu węglowodano- 
",em zatrzymywało dobrze magnez; tłómaczy 
to aut.or różnicą wieku (inne dzieci nie prze- 
l,raezały 4 miesięcy) a więc doskonalszymi 
już warunkami wchłaniania. 
W chlanianie nie ma doniosłego znaczenia 
w mineralnej przemianie materyi; zauważyć 
jednak warto, że wchłanianie magnezu naj- 
lepiej się odbywa przy żywieniu mlel,iem 
chudem, pogarsza zaś przy żywieniu węglo- 
wodanami, w przeciwieustwie do wchła- 
niania innych soli a zgodnie z pogarsza- 
niem się wcbłaniania azotowego. Tę ostatnią 
okoliczność potwierdzają i badanie Gottsteina. 
Wchłanianie magnezu u dziecka karmio- 
nego piersią odbywa się nierównie lepiej 
(badanie Blauberga) l]iż u dziecka karmionego 
sztucznie, chociaż mleko l,rowie zawiera 
daleko więcej magnezu, niż mleko kobiece; 
0,053-0,064 (mleko kobiece), 0,21 (mleko 
krowie); c:zyli, że piersią karmione niemowlę 
otrzymuje z mlekiem zaledwie 1/3 cześć tei 
ilości magnezu, jaką otrzymuje dziecko 


w równej ilości mleka krowiego, ale za to 
pierwsze wchłania 67 9 / 0 doprowadzoneg'o 
magnezu, drugie tylko 23%. 
Z innych sztlIcznych pokarmów poda- 
wanych niemowlęciu z. mlekiem mączka 
Nestle.a zawiera 0,011 % magnezu, mą0zka 
Kufekego 0,1 itd. Wchłanianie magnezu od- 
bywa się głównie w jelitach cienl,ich. 1T nie- 
mowląt główna ilość magnezu wYlhiela się 
przez kiszki, zwłaszcza u sztucznie kał mio- 
nych, nie zaś jak u dorosłych przez nerl,i. 
:Magnez zatrzymany w organiźmie znajduje 
si<; w tkankach w pOiotaci fosforanu magne- 
zowego głównie w kościach, pozatem \V mi<;- 
śniach, gruczołach, krwi itd. 
U dorosłego wydzielanie magneZ!l zależy 
od prz
'pływu tegoż w pożywieniu, u n:ełlJo, 
wlęcia, jakefimy widzieli, wywierl1ją wpłj'w 
zwłaszcza organiczne skłaclniki pożywienia. 
Dobre zatrzymanie magnezu ma miejsce przy 
pożywieniu ubogie m w tłuszcz (mleko chude), 
dodatek węglowodanów pogarsza zatrzymanie, 
również znacznie pogarszał je dodatek tłnszcZll, 
tak że otrzymywał autOl' bilans ujemny. Nie 
uogólnia jednak tego fa1.1:u, gdj'ż niemowlęta 
znoszą dobrze mleko nierozcienczone i wtedy 
prawdopodobnie wyzyskują lepiej i jeg	
			

/00300.djvu

			250 


Choroby dżieci. 


Zeszyt 4 


lmch nabłonlwwych w pewny<.:h przypadkach 
spotykają się świeżgze lub dawniejsze ślady 
wylewów krwawych, powstających w naj- 
pierwszych początkach życia pozamacicznego; 
.krwawienia te stwierdzić się daje najdalej 
do końca 'pierwszego rolm, w późniejszych 
okresach albo wcale nie, albo w postaci zaledwie 
dostrzegalnych złogów barwilm. 
W 13 przypadkadi z normalną {lobUflli- 
wością galwaniczną, w żadnym nie stwierdził 
autor wylewów krwaw
7ch. w ciałkach na- 
błoulwwyc.b. W 22 przypadl;ach ze wzmo- 
żoną pobudliwością galwaniczną dorlatuią 
(anoda) stwierdził autor w 12 plzypadkach 
wylewy krwawe w ciałlmch nabłonkowych, 
tj. w 54%. Z tych 12 przypal1ków 9 przy- 
padało na pierwszy rok życia, 3 na wiek 
późniejszy; w tych stwierdzono też tylko 
nieznaczne ślady wylewów krwaw
Tch; 10 przy- 
padków, w których wylewów I ic b
Tło. od- 
uoszą się wszystkie do dzieci po SkollCzonym 
pierwszym roku. W 13 przypadkach ze 
wzmożoną pobudliwością galwauiczną ujemną 
(katoda) stwierdzono w 8 wylew
. krwawe 
w ciałkach uabłonkowych, tj. w 61 0 / 0 . 
i) przypadMw z wynikiem ujemnym odno- 
siło się do wieku powyżej l-go roku. 
W killm przypadkach, gdzie za życia 
występowały drgawki, a przy badaniu po- 
śmiertnem żadnych zmian w mózgow
u me 
stwierdzono, wylewy krwawe w ciałkacl1 na- 
błonkowych były bardzo wyraźne. 
Autor z badalI swych wyciąga zg'odnie 
z Erdbeimem wniosek, że istnieje związek 
między wy lewami krwawymi w ciałkach na- 
błonkow
7f'h i tężyczką, że ciałka te są na- 
rządem zobojętniającym jad tężyczkowy. Jako 
stopnie wzmożonej pobudliwości galwanicznej 
przyjmował autor - dodatnią = A. O. S. 
<5 ThI. A. i ujemną = K. O. S. < 5 ThL A. 
L BrudzilIski (ł_ódź). 
H. R o s enh a u p t. Przyczynek do pa- 
tologii i terapii skurczu odźwiernika u nie 
mowląt. (Wien. Klin. \Voch. Nr. 39 r. 1907). 
Autor zgodnie z Pfaundlerem, a wbrew 
zdaniu Heubnera sądzi na podstawIe materyału 
obserwowanego w poliklinice dla niemowląt, 
że ciorpienie to jest dość częste; spostrzegał 
je mianowicie 6 razy ua ROO badanych uie- 
lllowląt. Ze spostrzeżeń autora podnieść na- 
leży fakt rodzinnego występowania tego cier- 
pieuia; przytem jedno z tych niemowląt kar- 
mione piersią rozwijało się pom
7ślnie, drugie 
karmione sztucznie zmarło w wieku 4 mie- 
sięcy. Sekcya wykazała zgrubienie i załamanie 
w okolicy O!lźwiernika, ale najwięcej podpa- 
dało bardzo znaczne zmiejszenie światła żołądka, 
którego pojemność największa wynosiła GO cm a , 
dziecko wymiotowało za każd.ym razem, ile- 


k1'OC otrzymało więcej pł
Tnu jak 40 cm
.) 
Autor. ostrzf'ga przed zbyt pospiesznem odłą- 
czaniem od piersi dzieci stale wJCmiotujących, 
co niektórzy lekarze często praktykują, bo 
karmienie sztuczne w przYI)adkach skurczu 
odźwiernika sprowadza najczęściej zejście nie- 
pomyślne. I. Brudz;llski (Łódź). 
E. F u h l' m a n n. O wrodzonem względ- 
nem zwężeniu odźwiernika u niemowląt. (("eher 
clie augeborene reJative Pylorusstenose des 
Rauglings. Jahrb. f. Kinderheilk Tom 66. 
Zesz. 3). 
Dziecko 4 tygodniowe wymiotuje z
raz 
w pierwszyoli dniach po nrodzeniu; dziecko 
było sztucznie karmione. Przystawienie do 
piersi nie usuwa wymiotów. Autor stosuJe 
przemywania żołądlia przez CZaB dłuższy 
i w przeciągu. 7 tygodni odżywia dziecko 
mlekiem kobiecem, wprowadzanem . per 1.ectum. 
Dziecko znosi to i zacz
-na przybierać !Ja 
wadze, wreszcie cd 4-go n,iesiąca powoli prze- 
staje wymiotować. - 3IaJilka pomimo 7 ty- 
godniowego odciągania pokarmu nie straciła go. 
Autor uważa ten przypadek jako względne 
zwężenie wrodzone odźwiernika, co uZaBadnia 
odpo\viednimi przykładami z literatury i wy- 
wodami teoretrcznymi. I. Brudzitiski. 
H a s e n k n o p f i R o t h e. Przyczynek 
do sprawy przenoszenia zarazka błonicy przez 
osoby zdrowe. (Ein Beitrag zur Frage der 
BaciJlel1trager bei Diphterie. .Ialu'buch £iiI' 
Killdt'rheiJkuude Tom GG. Zeszyt 4). 
W korpusie kadetów ,,- Poczdamie zda- 
IZ
Tło się kilka przypadków błonicy, których 
wystąpiellie ze względu na warunki izo]ac
Ti, 
nasunęło autorom myśl zbaclania na laseczniki 
błonicy wszystkich zdrowych 177 kade- 
tów i systematycznego bacJania trzech, którzy 
zapadli na błonicę, przez cały czas zdrowienia, 
dopóki dwukrotne w pewnych odstępach czasll 
badanie nie dało wyników ujemnych. 
Infekcye następowały po sobie w 5-10 
dni u kadetów z różnych kI a.;;, umieszczonych 
w innych sypialniach i !lie stykających się 
z sobą bliżej. Nasuwa się więc myśl, że prze- 
nośnikami infekcyi byli zdrowi kacIeci, którzy 
nie podjegając sami infekcyi, mieli w gar- 
dzieli laseczniki błonicy. Wynik badania prze- 
prowadzonego z wszelką bakteryologiczną ści- 
słością był ujemny, w 40 przypac1l{ach, gdzie 
stwierozono zbliżone do błoniczych pałeczki, 
badanie powtarzano, niekiedy kilkakrotnie 
wbrew twierdzeniu lliel\tórych autorów, że 
obok rzekomych laseczek błoniczych spotkać 
można zawsze prawdziwe, w żadnym z tych 
z tych 40 pl'zypadków. i)omimo parokrotnych 
badań, prawdziwych nie stwierdzono, i prze- 
ciwnie u uzdrowieilców aJ1i obok prawdziwych 
laseczek, ani samoistnie uie stwierdzono nigd: T
		

/00301.djvu

			Zeszyt 4. 


Choroby dzieci. 


251 


tyeh rzekomych laseczek. Podwójne barwienie 
metodą Neissf'ra rozstrzygało zwykle wątpli- 
wości, pomimo to autorowie wj'odrębnili te 
szczep
T i przeprowadzili doświadczenia na 
zwierzętach - które \yypadły bezwzględnie 
ujemnie. Zaszczepienie tych laseczek do ser- 
watl,i lakmusowej Petrusehl,y'ego sprowadzało 
zmianę barwy na niebieską po 24.-48 godz., 
gdy prawdziwe laseczki błonicze nie wywoły- 
\Yał
T zmiany barwy, przeciwnie stawała się 
ona nawet nieco więcej ezeJ"\voną. Jeden 
z autorów, Rothe opracował nową metodę 
różniczkowauia mianowicie w f>tosunlm do 
l"ÓŻIJych gatunków cukru dodawanych do sta- 
łych podłoży: prawdziwe laseczki błonicze 
działają na dekstrozę i le\Tulozę. nie działają na 
cukier mleczny, trzcinowy i mannit, rzekome 
nie działają na żaden gatunek cukru. 
Badania wydzieliny z gardła i nosa ozdro- 
wielIców wykazały niezupełnie zgodne w
Tniki, 
r 
 już 1)0 4 tygodniach wynik badania był 
ujemny, u jednego zd dopiero po 8 tygodniach. 
Laseczl;i wyhodowane w tym ostatnim przy- 
padku były bardzo jadowite dla 
winek ll1or- 

lIieh. - Autor sądzi też, że ozdrowieniec 
dopóty powinien być odosobniony. dopóki 
stwierdza si
 w gardzieli i jamie ustnej la- 
Jeczlli. Przyspieszyć można nieeo zniknięcie 
laseczek za pomocą miejscowej desinfekcyi; 
badania autorów stwierdziły, że w takich przy- 
padkach laseczki wyrastały nader skąpo, 
a nawet zdarzał się niekiedy brak ich znpełny, 
następne badanie jednak znowu je wykrywało. 
(O ile sprawdzą się wyniki otrz
'mywaJ.le 
przy leczeniu pyocyanazą, prz
'toczone w po- 
"1'ższ
Tm refel'acie, możnaby tą drogą znacznie 
skrócić okres zaraźliwości po błonicy), Ujemne 
wyniki badania na laseczl,i błonicze u zdro- 
wych wbrew licznym inaczej brzmiącym do- 
niesieniom tłomaczą autorz
' wczesną i długo- 
trwałą izolacyą chorych i ścisłym dozorem 
lekarskim nad zdrowymi, a zwłaszcza zam- 
bJiętym charakterem zakładu, co usuwa liczne 
źródła zaraz
T. I. Brud.ziltski. 
R. E m lU e r i c h. Pyocyanaza jaka środek 
zapobiegawczy i leczniczy w niektórych cho- 
robach zakaźnych. (ThIiinchener merl. Woch. 
Kr. 45 i 46 r. 1907). 
1. Leczenie błonicy pyocyanazą. 
Przed przystąpieniem do prób u chol'ychEmmerich 
wraz z IJjwem robili doświadczenia na zwie- 
rzętach i przekonali się, że świnki morskie, 
Uóre otrzymały śmiertelną dawkę ja(lu błoni- 
czego, pozostawały prz
T życiu po zastrzyknię- 
ciu pyocyanazy. Tak samo dodatnio wypadło 
doświadczenie in vitro: gdy do 1 cm s roz- 

7ynu pyocya.nazy i do 1 cm 3 rozczynu soli 
dodać 5 kropli buljonu i laseczki LMf}era 
Z 2!-goclzinnej hodowli Da surowicy, nast
- 


puje w krótkim czasie szybkie i rozległe 
obumarcie laseczek błoniczych, podczas gdy 
w próbówce kontrolującej (bez pyocyanazy) 
następuje p
mnoZenie bakteryi. błoniczych. 
Gdy dodasz do pożywki agarowej rozczyny 
pyocyanazy i zaszczepisz ubficie Rwieżą ho- 
dowlę laseczek błoniczych. tc ostatnie wcale 
się nie rozwijają. 
Gdy na błonę ślazową zajętą procescm 
błoniczym rozpylić pyocyanazQ, trzyma się 
ona jakiś czas na powierzchni, dop(jki nie 
przepoji błon, zabijając pl z
'tem laseczki bło- 
nicze i przeszkadzając ich dalszemu rozmno- 
że.nin się. 
Pyoc.yanaza działa nie tylko na laseczki 
błonicze, lecz wchodzi w związel; równie2 z ja- 
dem błoniczym, znosząc jego działanie do tegu 
stopnia, że świnki morskie zatrute jadom bło- 
niczym a następnie leczone p.\'oeyanazą wcale 
nie zapadają na błonicę. 
.Autor mógł sprawdzić in 'Cit1'U, że pyo- 
cyanaza rozpuszcza błony blonicze. 
Bardzo ważną właściwością pyoc'yanaz
' 
jest działanie jej na gTonkowce i pac,iork'J\vce, 
"f. których zwłaszcza ostatnie bywają przy- 
czyną wtórnego zakażl:nia w przebiegu bło- 
nicy, nie ustępującego działaniu snrowicy. 
W tal,ich prz
Tpa<:1kach działa dodatnio pyo- 
cyauaza: obrzmienie gruczołów podszczękowyclI 
znika w przeciągu 24 godzin. Z doświad- 
czell autora wynika, że 1 cm 3 pyocyanazy 
zabija w przeciągu 4 godzin 350 000 000 
paciorkowców i 250000000 gronkowców. 
Pyoc.yanazę stosuje się z rozpylacza 
Eschericha, rozpylając ją na migdały, tylną 
ściankę gardzieli i błonę śluzową jamy ustnej. 
Gdy dziecko odpluje po jednorazowem rozpy- 
leniu, powtarza się to jeszcze raz. Po lU 
minutach d')konywa się tego znowu dwa !"aZj". 
Im częśeiej ma miejsce rozpylanie pyocyanazy 
w pierwszym dniu, tern dzialanie na sprawę 
dyfteryczną jest pewniejsze; wystarcza 
zwykle .nawet w bardzo ciężkich postaciach, 
rozpylanie 3 razy dziennie, w szpitalu lepiej 
jednak wykonywać to 4-5 razy dziennie. 
Dodatnie wyniki leczenia błonicy pyocya- 
.nazą otrzymał oprócz autora Zucker na ldi- 
nice Pfaundlera (31 przypa<:lków). Na uwagę 
zasługuje zwłaszcza parę przypadków, które 
zapadały na błonicę parokrotnie i w pier- 
wszych napadach leczone były surowicą, 
w ostatnim tylko pyocyanazą: okazało się, że 
przebieg leczenia był prawie identyczny. 
Ponczające są przypadki działania dodatniego 
pyocyanazy w przypadkach błonicy gardzieli, 
laryngo-tm.cheitis i bronchitis erouposa, natu- 
ralnie po uprzedniem zastrz
'Knięciu surowicy. 
W jednym przypadku takim po dokonaniu in- 
tubacyi a następnie wtórnej tracheotomji leczono
		

/00302.djvu

			252 


{'horoby dzieci. 


Zeszyt 4 


pyocyanazą za pomocą wziewali do kaniuli 
i rozpylania z aparatn Siegla w przeciągu .. 
dni z zejściem pomyślnem. Pfaundler i Zucker 
zaznaczają wyraźnie, iż pyooyanazę nal8ŻjT 
stosować nie zamiast surowicy, lecz współ- 
rzędnie z surowicą. Autor z szereglllicznych 
leczonych pjTocyanazą przypadków przytacza 
6 przypadków błonicy powikłanej zakażeniem 
streptokokowem, w jednym stafylokokkowern. 
W niektórych z tjTch przypadków oprócz za- 
jęcia gardzieli były objawy zajęcia krtani. 
We wszystkich przypadkach "" 24-48 
godzin następowała poprawa - spadek cie- 
płoty, polepszenie stanu ogólnego, w przy- 
l1adkach dławca wykrztuszanie błon, zmniej- 
szanie się gruczołów, rozejście się nalotów. 
W niektórych przypadkach błonicj" powikła- 
nych sprawą paciorkowcową zastrzykiwano 
kilkakrotnie surowicę, początkowa poprawa 
ustępowała miejsca następczemu pogorszeniu, 
któremu tamę kładło dopiero leczenie pjTocya- 
nazą. Leczenie kontrolowano badaniem bak te- 
ryologicznem. Pyocyanazę stosował autor 
w postaci rozpylań do gardzieli rozpylaczem 
Eschericha po 2 cm 3 naraz; dodawał oprócz 
tego PjToc;yanazę do aparaciku Siegla, zalecał 
również u dzieci starszych płukanie z dodat- 
kiem pyocyanazy. I. Brudziński. 
]\f o ł c z a n i n o w. Spostrzeżenia nad le- 
czeniem płonicy surowicą Mosera. (Jahrbuch 
fiir Kinderheilkunde, listopad 1907.) 
Surowicę wyrabianą w instytucie bakte- 
ryologicznym w Moskwie stosowano w kli- 
nice uniwersyteckiej moskiewsliiej \V 40 przy- 
padkach od 1 stycznia 1 904 do 1 stycznia 
HJ07. Surowicę ogrzaną do 37-40° C. za- 
strzykiwano w tkankę podskórną w ilości 
200 cbn. 11, w miarę potrzeby po 2-3 dniach 
zastrzykiwano jeszcze połowę tej dawki. Autor 
również przyjmuje podział Mosera, stosując 
surowicę tylko chorym II, III. i IV. kategoryi. 
Z 14 chorych II. kategoryi, którym stosowano 
sill'owicę, nie zmarł ani jeden, z 19 chorych 
III. kategol'yi zmarło 5-ciu, z JV. beznadziejnej. 
z pomiędzy 7 chd'eych zmarło 5-cin. Odsetek 
śmiertelności był tern większy, im później za- 
strzykiwano surowicę. 
Przez 3 lata stosowania surowicy chorych 
]13 szkarlatynę było w klinice 125, z tjTch z 85 
przypadków, nie leczonych surowicą, 
marło 3. 
Ogólna odsetka śmiertelności w tym okresie 
czasu wynosiła 10,4°/0' w okresie zaś trzylecia 
przedsurowicowego (1901-1903) 16,2%. 
Liczbom tym jednak autor słusznie nie przy- 
pisuje zbyt wielkiego znaczenia, stwierdzając, 
że wachania śmiertelności w plonicy zalezą 
od charakteru epedelllii. 
NajwibitniejszjT wpływ wywierała suro- 
wica na przebieg ciepłoty, 11 75 0 ,0 chorych za- 


notowano spadek o 1 ]/2- 3° C. w przeciągu 
24 - 48 godzin pe zastrzyknięciu. .Polepszenie 
ogólnego i:itanu chorych stwierdzono w n przy- 
padkach, czyli w 24°./ 0 . W 19 przypadkach 
polepszenie było nieznaczne, a w ll-tu zano- 
towano pewne pogorszenie. 
Wpływu dodatniego surowicy ani na 10- 
lmlne zmiany w gardzieli, ani na powikłanie 
nie zauważono. Oddziaływanie posurowicze, 
słabiej lub silniej wyrażone, spostrzegano w 18 
przjTpadkach czyli u 46°, o chorych. 
Wogóle autor nie przypisuje surowicy 
swoistego działania. T. )Iogilnicki (Ł6dź). 
A. Y. Koós. O pneumokokkowem zapa- 
leniu otrzewnej w wieku dziecięcym. . (Debel' 
Pneumokokkenperitonitis im Kindesalter. Ar- 
chi,' f. Kindesheilbmle T. 46 str. 228-241.) 
Pneumokokkowe zapalenie otrzewnej jest 
względnie od niedawna uznawane za samo- 
istną postać chorobową. Pierwszy wypadek 
opisuje Bozzolo w r. 1885. u dorosłego: w 5 
lat póżniej Sevestre u dziecka. Koós podaje 
3 własne przypadki u dzieci z kliniki Bo- 
kaya: dwa z nich zakończyły się wyzdro- 
wieniem po dokonanej operacji: trzeci śmier- 
cią. "re wszystkich tych wypadkach uadanie 
bakteryologiczne wykazalo dwoinki Fraenlda. 
Ogólnie przyjętą została pomim o wykazy- 
wanych przez niektórych badaczy wad (Hob- 
bers) klasyfikacja zapalenia otrzewnej pneu- 
mokokkowego na: 1) ogólne 2) otorbione. 
Choroba rozpoezyna się zawsze nagle 
;silnymi bólami brzucha, wysolią gorączką 
i wymiotami. Sa to bezwarunkowo 3 pod- 
stawowe objawy i rzadko kiedy brak którego 
z nich. Bóle mogą bjTć rozlane lub też umiej- 
scowione w okolicy wyrostka lub też w oko- 
licj" pępka. Częste, wolne stolce, bez zapachu, 
zclarzają się dość często, szczególnie w póź- 
niejszym okresie, nie są jednak objawem wy- 
bitnym, - spotykamy bowiem prawie równie 
często i zapareie stolca. Wreszcie należy 
zwrócić uwagę i na herpes labialis spostrze- 
gany kilkakrotnie, szczególnie w pierwszych 
okresach choroby. W dalszym przebiegu otor- 
bionego zapalenia zauważyć się daje, mniej 
więcej koło 3-7 dnia, osłabienie sprawy za- 
palnej. Gorączka opada powoli, a równo- 
legle ze spadkiem zauważj-.ć się daje i odpo- 
wiednie zmniejszenie częstości tętna. W na. 
stępnym okresie (8-14 dzień) stwierdzić się 
daje obecność płynu w jamie brzusznej, którj-" 
zbiera się bardzo szybko w przeciwiel1stwie 
do gruzliczego zapalenia otrzewnej. Pozosta- 
wiona sama sobie ropa szuka sobie ujścia 
i po wiGkszej części toruje sobie drogę przez 
.pępek: - opisaue jednak były wypadki, w któ- 
rj'ch ropa wytworzyła sobie ujście przez 
pochwę lub przez kanał pachwinowy. Ciasna
		

/00303.djvu

			Choroby sk6rne l weneryczne. 


253 


Zellzyt 4 


jednak przetoka nie wystarcza zwyczajnie dla 
caikowitego opróżnienia jamy brzus'!:uej z ropy 
i należy wówczas uciec się do rękoczynu. 
Ogólne zapalenie otrzewnej w począt1iach 
niczem nie różni się od otorbionego i nie 
można dlatego nigdy postawi6 "właściwego 
rozpoznama. 
Pneumokokkowe zapalenie otrzewnej jest 
chorobą nader rzadką; - na 140 przypadków 
pneumoI\Okkowego zakażenia spotkał N etter 
zapalenie otrzewnej zaledwie 2 razy, co wy- 
nasi 1,430/0. Zapalenie otrzewnej może być 
pierwotne lub wtórne. W ostatrrim wypadku 
powstaje al1)o pet. continnitatem, lub też drogą 
limfy i krwi. Co się tyczy pierwotnego 
zapalenia otr;;ewnej, to przedewszystkiem istnieje 
możliwość infekcji przez kiszki. Że dwoinki 
zachowują swoje własności w kanale kisz- 
kowym, mamy na to pewne dane, należy przeto 
odpowiedzieć jeszcze na pytanie, czy mogą 
one przenikać. przez ściankę kiszkową, co 
stwierdzono w sensie dodatnim na schorzałej 
błonie śluzowej. Wreszcie wrotami dla dwoinek 
mogą być i narządy płciowe żeńskie. Prze- 
mawia za tern fakt częstszego zapadania 
dziewcząt. Dla powstania zapalenia musimy 
lmypuscić jednoczesne działanie trzech czyn- 
ników: 1) żywotności zamzka, 2) jego ilości 
oraz 3) skłonności otrzewnej, czy to skutkiem 
ogólnego osłał:ienia czy też sl\Utkiem urazu. 
Leczenie operacyjne zaleca się dopiero z chwib1 
stwierdzenia płynu w jamie otrzewnej. 
Stefan Rotwand (Ł6di). 


10. Choroby skórne i weneryczne. 


L. G. S i m o n: O piGrwotrtym rumieniu 
w wieku dziecięc}lm. (Primiire purpura im 
KilldesaIter. Arch. f. Kinderheilk. Bel. 45. 
S. 127.) 
Spotykamy się z powyższą chorobą u dzieci 
dość często. Z stanowiska klinicznego :Marfan 
wyróżni:l 3 formy rumienia u dzieci. 1) za- 
kaźny, który ma albo przebieg podostry i ła- 
godny, aibo ostry i ciężki, albo nareszcie 
piorunujący i śmiertelny (jest to tak zwany 
rumień Henocha czyli purpura fulminans). 
Początek tejże formy danowi gorącz
a i od- 
powiedni stan ogólny gorączkowy; równocze- 
śnie występują na skórze i błonach śluzowych 
w 3-4-dniowych odstępach wybroczyny po- 
dobne do krwotocznych wysypek przyostrych 
chorobach zakainych innego rodzaju, jak dur 
osutkowy, płonica. 2) Rumie(l rumatyczny 
charakte-ryzllją trz
T główne objawy, tj. peto- 
(.iowe (petechialne) krwotoki, cierpienia stawów, 
szczególnie kończ
Tn dolnych i zaburzenia 
w przewodzie poImrmowym; ta forma skłonną 


jf'st do nawrotów bez przyczyny lub w::;lal- 
tek najmme]szago wytężenia powstając
'ch. 
Choroba trwa od 2 tygodni do kilku mie8ięcy, 
kończy się jednakże prawie zawsze ulecz€- 
nie:-n, jeśli się nie wikła z zapaleniem nerek. 
3) Bezgorączkowa forma mmienia (zwana 
chorobą 'Verlhofa), rozpoczyna się bez wszel- 
kich zwiastunów od nagłego pojawiania się 
rozległych wybroczyn bez zaburzenia stanu 
ogólnego, trwa krótko, zawsze następnje wy- 
zdrowienie. Pod względ.em rozpoznania 1'0- 
żniczkowego trzeba tu l1l
eć na o
: a) praw- 
dziwą krwawiączkę, przy której krwiotoki 
towarzyszą jakiemuś obrażeniu cielesnemu, 
zresztą dziedziczność i wywiady mają tutaj 
pewne znaczenie; b) chorobę Barlowa czyli 
skorbut dziecięcy, odznaczającą się wrzeko- 
memi porażeniami dolnych kO(lczyn, bolesnemi 
ubrzmieniami tychże, powstałemi w8kutek 
krwiotoków wśród okostnej; nareszcie zmia- 
nami krzywiczemi. 
Pod względem anatomii patologicznej . nie 
osiągnięto jeszcze tak pewnych wyników, aby 
lekarze praktycy mogli z nich korzystać. Co 
się tyczy leczenia, jest ono w pierwszym rzę- 
dzie zwrócone przeciw krwotokom: stosuje się 
odpowiednie dawki chlorku żelazowego, chlorku 
wapna, ergotyny, taniny, adrena1iny, prócz 
tego przy rumieniu zakainym: kąpiele 
_ chłodne i chininę, w cięższych przypadkach 
wstrzykuje się śródżylnie albo stosnje się 
zewnętI'znie kolargol; przy rumieniu I'uma- 
tycznym stosuje się między innemi z bar- 
dzo dobrym wynikiem znaczne ilości soku 
cytrynowegu, który zresztą obok soku poma- 
rańczowego, śmietany "słodkiej, kartofli i soku 
mięsnego znajduje zastosowanie i przy skor- 
bucie dziECięcym czyli chorobie Badowa. 
Korman. 
F l' i C Ii e: T oxicodermia po naświetlaniu 
Rontgenem. (Derm. Zeitschr. T. XIV. N. 7.) 

Iiejscowe uszkodzenia swiatłem R. są już 
dość uobl'ze znane, mniej natomiast zaburzenia 
ogólniejszej nahIry, jak: gorączka, osłabienie 
serca, bieguuka, zapalenie nerek, opłucnej, poro- 
nienia itd. Przypadek autora przedstawia się 
następująco, Chory 19-1etni ślusan naświe- 
tlany w grudniu 1906 z powodu sycosis. 
7, powodu miejscowego odczynu musiano przer- 
wać leczonie. 
W kilka tJ'goclni pózniej gorączka, osła- 
bienie, wysypka plamista na czole, zgrubienia 
na dłoni i podeszwach. Stan 18/11. 1907: 
\V dolnej części twarzy skóra obrzękła, zaczer- 
wienion'1, silnie napięta i naciekła. Na ciele 
rozsiane ogniska wioIk ści główki szpilki do 
20-gr\)szówki, podobne do łuszczycy. Na dło- 
niach bardzo znaczne zgl'Ubienie przyskórka, 
upośledzające rnchomośl- i Lolesne wskutek
		

/00304.djvu

			254 


Choroby sk6rne i wenerycżne. 


Ze3zyt 4 


:;zczeliu; !Ja :;topach to Hamf\ w mniejszYlIl 
stopriiu. 
Zmiany przy leczeniu obojętnem dość 
łatwo ustąpiły. Autor przeprQwadza rozpo- 
znanie różniczkowe (nie wyczerpujące) i do- 
chodzi do wniosku, że tylko promienie Ront- 
gena mogły wywołać te objawy. Analogiczne 
przypadki opisał Holzknecht. Leszczyń:;ki. 
Bus chke i lvlulzer: Barwik swietlny. 
(Lichtpigment. Beri. Klin. .Wochft. nr. 49) 
Naświetlanie lampą kwarcową przy naby- 
tern białactwie skóry (vitiligo) wywołało dość 
obfite nagromadzenie się w danych miejscach 
barwika. Niestety barwik ten nie utrzymuje 
się stale, lecz po pewnym czasie znika, a to 
z tego powodu, że nie leży on, jak barwik 
normalny skórn.y, wśród komórek, lecz poza 
niemi i dlatego szybko ulega wessaniu. 
Klęsk. 
F. p i n k u s: Dwa przypadki scleroedema. 
(Derm. Zeitschr. T. XIV. nr. 7.) 
Choroba opisana przed kilku laty; znanych 
zaledwie kilka przypadków (nie mięszać ze 
sclerodennią ani scIeremą). 
Przypadek I: Chory 48 letni. wOinica, 
zgłasza się 25/8 1906. W grudniu 1905 
uczuł osłabienie, ociężałość i zauwazył twardy 
obrzęk i zgrubienie skóry na piersiach i brzu- 
clm, które mu zaczęły przeszlmdzać w pracy. 
Przy badaniu okazuje się, że skóra brzucha, 
bocznych partyi tułowia, części pleców, bar- 
ków i ud, bledsza, zgrubiała, t\vardsza, z tru- 
dnością w duży fałd unieść się daje. "Ucisk 
niebolesny, nie "pozostawia dołka, jak przy 
zwykłym obrzęku. Na prawem udzie miejsce 
atroficzne wielkości dłoni. 1Y1iejsca schorzałe 
mniej się pocą. Rozmaite przykre sensacye 
w kończynach. Badanie mikroskopo\ve nie 
wykal';uje większych zmian, w szczególno- 
ści brak śladów zanalenia. Pod działaniem 
thiosinaminy (fibrolysin) wyra:l.l1a poprawa po 
kilku miesiącach. 
Przykład II: Chory 58-letni. W sierpniu 
1906 uczuł osłabienie, ociężałość i zauważył 
napięcie skóry. 
12,3 1907: skóra na tułowiu, udach, bar- 
kach i ramionach zgrubiała, napięta, trudno 
w fałd unieść się dająca. Mianowicie uczucie 
oporu dają nie powierzchowne a głębsze war. 
stwy. Rozmaite przykre sensacye w kończy- 
nach. Osłabienie ogólne. Dwa zatem objawy 
się powtarzają: st\vardnienie skóry (różne niż 
przy sclerodermii) i osłabienie. Autor zasta- 
nawia się nad stosunkiem tego schorzenia do 
sclerodermii i ad.positas dolorosa1llorbus 
Dercum. Leszczyński. 
:.'\1. W o l t e r s: O łysinie, wywołanej me- 
chanicznie. «Trichotillomania Hallopeau.) 
P[etl. Klinik, 1907. nr. 23-24.) 


Brocq rozróżnia dwa rodzaje ły:;iu, mecha- 
nicznie wywołanych: w l. zwraca się działa- 
nie przeciwko włosom sam.ym, które chory 
sobie wyrywa, w II. przeciw skórze uwłosio- 
nej, którą chory - po poprzedzającym świą- 
dzie - drapie, przyczem usuwa włosy i to 
nie przez wyrywanie, lecz przez ciągnienie. 
Do 1. należ. y mania, popychająca chorego do 
wyrywania sobie włosów z głowy i ciała, 
Trichotillomania Hallopeau'a. Cierpienie to ce- 
chuje się według niego g\YałtowLlym świądem 
.v okolicach uwłosionych i rzecz
'wistym obłę- 
dem, skłaniającym chorego nietylko do drapa- 
nia się, ale także do wyr.rwania i niszczenia 
włosów. Wolters również przyjmuje świąd, 
sprzeciwia się jed.nak przypusZf'Zenill plawdzi- 
wego obłędu, jako znamiennej cech;y, albowiem 
i przy braku świądu chorzy wyrywają włosy, 
skoro to wyrywanie stalo się raz nawyknie- 
niem i automatyczną czynnością. Przyczyną 
jest patologiczne osłabienie woli. Chorzy \Vpra . 
wdzie cierpią na zaburzenia nerwowe, fe je- 
dnak . są ] óżnego rodzaj u, więc przyczyna tri. 
chotillomanii nie jest jednakową a ta nic jest 
samoistnym obrazem chorobow;ym, lecz tylko 
objawem naj rozmaitszych zboczeń ncrwow
.ch. 
Łysina przez chorobę tę wywołana jest nato- 
miast uzasadnionym, w niemieckiej literaturze 
dotychczas nieznanym obrazem chorobowym. 
Baschkopf. 
.T a c (1 u e t: Prosty sposób leczenia pe- 
wnych chorób skórnych i deformacyi twarzy. 
(Gaz. des Il	
			

/00305.djvu

			Choroby skórne i weneryczne. 


Zeszyt 4 


najzupełnicj. S.lczególnie polecenir. godne są 
10% }'ozczyny w wodzie, 10% maści siar- 
czane i 10% :l1ieszanki. Choroby skórne, 
w .których J. stosował sulTU? colloidale z dobrym 
skutkiem, są: wszdkie stany łojotokowe skóry 
(sebon.hoea), acne i/ldurata faciei (Lassam 2% 
pasta salicylowa z 10% sul/m. colloidale), 
więc Rp. 
SUlfU1" cOlloidal 10.0 
Past. sal.icyl. (Lassw') ad . 100.0 
dalej w Acne rosacea w połączeniu z pędzlo- 
waniem kilka razy dziennie 2-5 u / o wyskol,iem 
l'ozezynowym i niszczeniem rozszerzonych na- 
CZ:YII drobnopalnikiem Ui1l1
T, alopecia sebo- 
?Y/lOica pityroides, pityriasis rosea i ekxe?nlL 
squa'l1lOsV1n (Sulfur. colloidal 10.0, Zinc. oxy- 
dat.. Amyli aa 20.0, Glycer. 30, ag dest. 
ad 100.0) Baschkopf. 
li.. B l a s c h k o: Jak działają nowsze spo- 
soby leczenia liszaja żrącego i jakie są i<;h 
wskazania? (Dermat. Zeitschr. 1901.,. stycze(i.) 
Lup'l.ls 'oulgaris nie jest dziś już straszną 
chorobą. Jest on cierpieniem skómem, w na- 
stępstwach nie gorszem, niż wiele innych 
cierpieli skóry a leczenie jest nieraz o wiele 
łatwiejszem, niż w pewnych uporcz'yw
Tch 
postaciach łuszcz.rcy i wyprysku. Co do sa- 
mych sposobów leczenia, to mamy wybór 
tej lub owej metody i można 4Jż łączyć różne 

posoby leczenia. Wchodzi w rachubę cał- 
kowite wyleczenie znastępnem zaszYliem 
lub transplantacyą. leczenie gorącem powie- 
trzem według H o II a n d e r a, leczenie Fin- 
senowskie, za pomocą promieni Rontgena i ra- 
dium, kwasem pyrogalusowymlub inne sposoby 
lJrzypiekania. Wstrzykiwania tuberkuliny mo- 
gą w niektórych postaciach gruźlicy skóry, 
n. p. w Folliculitis i w lichen scrophulos(lru?n 
same prze:
 się sprowadzić zupelne wylecze- 
nie. W innych przypadkach są te wstrzy- 
kiwania nadzwyczaj dobrym środkiem palia- 
tywnym i nadają się szczególnie w połączeniu 
z inlJ
Tmi sposobami leczenia do zupełnego 
wyleczenia tocznia pospolitego. Baschkopf. 
A x e l C e d e l' c r e u t z. Przyczynek do 
wewnętrznego leczenia kłykcin kOli czystyc h. 
(Dermat. CentraIblatt 190'7 N. tj.) 
Wszyscy dermatologowie wiedzą, iż 'i'{'}'- 
?'/WlC planae jit'i'eJlł-les mogą być usunięte 
za pomocą środków wewnętrznych, w pierw- 
szym rzędzie za pomocą przetworów arsze- 
nikowych i soli magnezyowych (magnesliwl 
sU?lZl1'ł-clllll). Autol' postanowił leczyć także 
kłykciny kOlJCzyste przez wewnętrzne po- 
dawanie arsenu. Przytacza 3 przypadki w ten 
sposób leczone, aby poznać zmiany wystę- 
pujące pod wpływem arszeniku w kłykcinach 
kn(lCzystych. Autor stwierdzil mikroskopowo, 
i:i. W
'8tępuje lmjanie tkanl,i łącznej, l;t()l'C 


255 


w niektórych miejscach prowaclzi6 nawet może 
do' ucisku naczyń. Nadto występuje w tkance 
łącznej silny naciek drobno-komórkowy. W na- 
czyniach krwionośnych ulega błona we- 
wnętrzna (Iiltzilla) zgrubieniu, fibrohlasty 
wrastają do naczyń, wskutkiem czego wy- 
twarzają się organizowane zakrz8py. Praktyczni,e 
jest leczenie wewnętrzne kłykcin kOllCzystych 
ponad chimrgicznem chyba tylko u chorych, 
bojących się noża, jakoteż gdy kłykciny, umiej- 
scowione są w cewce moczowej, celem za- 
oszczędzenia choremu wielkich bólów, z jakimi 
łącży się mechaniczne leczenie. )lożnaby 
spróLowac wewnętrznego leczel1ia celem za- 
pobieżenia nawrotowi po leczeniu cIllrur- 
gicznem i w brodawczakach pęcherza mo- 
czowego, jeżeli chory stanowczo sl)['zeciwia 
się operacyi. Baschkopf. 
11 i L K. S a y i c e v i 6 (Belgrad). O kru- 
rynie (Crurin). (Dm'mat. CentraIbl. 1907, 
maj.) 
S. stosował ten środek tak w praktyce 
prywatnej jak i szpitalnej przeciw wrzodom 
wenerycznym i stwardnieniom pierwotnym. 
W wrzodach nieleczonych czyni on zbyteJznem 
przyżeganie karbolem i zamrożenie, n. p. chlo- 
retylem, tak że po 3-4 krotnem użyciu 
wrzód się oczyszcza i dostateczną ziarniną się 
pokrywa. Wrzody, które przyżegano czystym 
kwasem karbolowym i następnie leczono jo- 
doformem, nie goiły się szybciej. niż wrzody, 
leczone od początku tylko kruryną. Bóle po 
zastosowaniu kruryny trwają bardzo krótko. 
Konieczną rzeczą wielka czystość przy sto- 
sowaniu tego leku. Kilka razy stosował S. 
krurynę u chorych. którzy pr6cz wrzodu 
(miękkiego, względnie twardego) mieli także 
kłykciny kończyste. Po wygojeniu się wrzoclów 
stwierdził aut.w, iż takie kłykciny znikły. 
Odtąd leczy ar. u chorych, bojących się noża, 
kłykciny kończyste kruryną i z wyników 
bardzo jest zadowolony. Ba
chkopf. 
B o l' n ema11 n : Eurofen przy wrzodzie 
miękkim. (Dermat. Centl'alblatt 1907 listopad.) 
Choć żaden śro(lek nie może zastąpić 
jodoformu, szczególnie w wrzodzie miękkim, to 
przecież obecnie tylko rzadko go stosujemy, 
bo zdradza ch Ol'ego. 'B. poleca z tego po- 
wodu eurofen: który go w wrzodzie mięk- 
l{im nadzwyczajnie zadowolnił. Po oczyszcze- 
nin wrzodu rozczynem przeciwgnilnym i przy- 
paleniu płynnym kwasem karbolowym po- 
sypnje się go mięszaniną eurofenu z kwasem 
borowym delikatnie sproszkowanym (1: .3.) 
Otoczenie wrzodu pokrywa się wazeliną 
celem uniknięcia zadrażnienia. Wrzody 
oczyszczają się uderzająco sz
-bko. Powikłania 
zdarzał
- się (na 18 pl'Z
Tp.) bardzo rzarl1iO.
		

/00306.djvu

			20u 


Choroby sk6rne i weneryczne. 


Zeszyt 4 


Po oczyszczeIJiu się wrzodu opatruje się 
maśCią eurofonową: 
Rp. Ezwophell. solut l,.
 1Il 
Ol. okmr 1,:; 
Lanol. 9. s. ad lU,O 
celem przyspieszenia tworzenia się przyskórka 
lub sprowadza się to rozczynem miedziowym. 
Także w leczeniu wrzodów mięszanych, 
wzgl. twardych okazała się mieszanka lub 
maść eurofenowa bardzo skuteczną; wrzody 
goiły się, wzgl. poprawiały się uderzająco 
Ezybko. Baschkopf. 
J. R i c h te r. Europhen. Tam2e. 
Z polikliniki berlińskiej 
L Josepha 
ogłasza R. wyniki równi@ korzystne. Stoso- 
wano tam eurofen przedewszystkiem w wrzodzie 
miękkim, w naciętych dymienicach, (wyle- 
czenie przeciętnie w 10 dniach, względnie 
(bubo) w 2-3 tygodniaeh) w drugim rzędzie 
w różnych chorobach skórnych i zmianach 
kiłowych jak balmzojosthit£s eroslz'a, Izerpes 
progem[aks, s)lcosis n077 parasz"tarł-a, fur- 
"ltJlCU10S1S, ecze17la scborrhOlcu/Il faCl(;Z
 
ulcus CZ'UrlS 'i'an'wsu/Jl i przy da1eko 
posuniętych owrzodzeniach kiłowych. Za czę- 
stszem, niż dotąd, stosowaniem eurofenu prze- 
mawia: znakomite działanie przeci wgnilne, 
nie ustępujące w niczem jodoformowi, bez- 
wonność i brak trującego d'ziałania. Wprawdzie 
jest eurofen nieco droższy od jodoformu, za 
to mniej go potrzeba, bo lżejszy. TV UlClIS 
1ll0lle zapisuje się: 
Rp. Europlzell 1,2;J 
Ac. bor/l'. subs. pul;!. .'J. ,:") 
lIffp. 
W chorobach skórnych zaś: 
Rp. EUl'oPhm. 
Ol. Oki!ar. aa J,-1(J 
LOZlOlz711: ad lO,U{) 
lIijimgt. Baschkopf. 
P. T h i mm. O przetworach wazenolo- 
wych. (Dermat. CentraIblatt, listopad 1907.) 
Autor wprowadził "yaSenOhml" jako nowy 
przetwór pod:>tawowy do wyrabiania pudrów, 
maści, past i płynów do wstrzykiwania 
służących. Wazenole są to wazeliny i oleje 
wazelinowe, dające się emulgować, wytwo- 
rzone z węglowodanów przez dodanie tak 
zw. alkoholi tłuszczowych, wolnych od kwasów 
tłuszczowych jakoteż zasad. Najważniejsze 
są 10% iawiesin
T soli rtęciowej z waze- 
nolem. (n Vasenol-Hydrarg. - E/JlulSlO- 
ll{,JZu). Dzięki nowemu postępowaniu zawie- 
siny to już nie gęstnieją. Autor poleca 
nowo wyrabiane przetwory jako naj- 
lepsze środki do śródmięśniowego wstrzyki- 
wania rtęci. Prof. Wolters, Scholtz i Zinsser 
wyrażają się bardzo pochlebnie o nowych 
l'rzetworach. Nowe przetwory tcm zewn£;trznie 


już różnią się od starych, iż dostać je można 
tylko gotowe już do uż
'tlm w flaszeczkach 
o dnie zaokrąglonem i opatrzone 'są napisami, 
łatwymi do spamiętania; 
Injekttoll Koepp c. h)'drarg. 
sakc)'l. 
In:feklzon Koepp c. 
Injekft"oll Ko{'pp c. 
ladll-. 


calolllel. 
h go. t1zylll 0- 


10% 
1fJ% 


1U% 
Baschkopf. 
F l' a n c. N a g e l s c h m i d t. O błękicie 
metylenowym. (Arch. f. Dermat. u. Syph. 
1907 str. 445.) 
Blękit metylenu w
Tsusza izmmejsza 
wydzielania ran, wrzodów i błon śluzowych. 
\V tkankach działa prątkobójczo i chroni je 
od dalszego rozpadu. W wrzodzie miękkim 
działa wprost swoisto: zapobiega da1szemll 
rozszerzaniu się choroby, usuwa bóle i pro- 
wadli do rychłego oczyszczenia się wrzodu. 
.Po zniszczeniu zarazka, po 5-9 dniach, na- 
leży dalej leczyć środkami pobudzającymi 
ziarninę i wytwarzanie się przybłonka. 
W wrzodzie mięszanym usuwa prątki 
Dul'r{')'a, nie zawsze jednak oczyszcza 
wrzód. Często można na podstawie tego trafnie 
rozpoznac w przypadkach n. p. wątpliwyeh. 
W świeżych wrzodach zakaznych lub zgo- 
rzelinowych, . silnie ropiejących również dobrym 
jest błękit metylenu do oczyszczania i wysu- 
_ szania, nie zaś w wrzodach przewlekłych, 
żle granulujących, szczególnie nic w wrzodach 
podudzia przy złem krażenill krwi. Wska- 
zanym też jest błękit ten w śwież
ch ranach 
aseptycznych i operacyach celem uzyskania r
-- 
phłozrostu, szczególnie w okolicach trudnych- 
do odkażenia (jama ust, części płciowe), 
w rzeżączce przeciw silnym bólom lub 
obfitemu wypływowi: 3 r. dz. 5 -10% 
rozczyn obok 
wykłego leczenia. W rzeżączce 
przewlekłej tagodzi silnie wydzielinę i za- 
drażnienie, nie sprowadza d
Tsuryi, przeciwnie 
usmierzają rozczyny z htę
,. met. natychmiaf't 
sŁrangurję i skurcz zwieracza. 


Baschkopf. 


11. Choroby oczu. 
A d a m : O uszkodzeniach oka przez 
reakcyę oczną tuberkuliny i o przeciwwskazaniach 
przez to powodowanych. (}Ied.Klinik 1908. Nr. G.) 
Autor jako okulista przestrzega przed 
zbyt nieoglęc1nem stosowaniem reakcyi ocznej, 
ponieważ może ona czasem wywierae na oko 
wpływ bardzo szlwdliwy. Często u osóL 
zupełnie zresztą zdrowych reakcya ta 
bywa bardzo sil"ą zwłaszcza w prry- 
padkaeh, gdy oko już jest i tal{ chore, n. p. 
u dzieci zołzowatych. Powstać tu Illog-a,
		

/00307.djvu

			Zeszyt 4 


Cl:
oroby oczu. 


257 


wsk utak reakcyi poważne zapalenia, wrzody 
rogówki, pryszcze i t. p. Powinno się 
brać też to wszystko w rachubę, zwłaszcza 
u dzieci, a zupełnie zaniechać próby reakcyi, 
jeżeli są jakiekolwiek choroby oczne, choćby 
po jednej tylko stronie, dalej nie 
wolno 
reakcyi powtarzać lub też wstrzykiwać 
podskórnie tuberkuliny. 
Zmiany w oczach następcze lub pogor- 
szenia choroby istniejącej występują zwykle 
stosunkowo dość późno po zastosowaniu 
reakcyi. Klęsk. 
B l u m i S c h l i P P e: O znaczeniu od- 
czynu ocznego dla rozpoznania gruźlicy. 
B. K. Wochenschr. 1908. Nr. 2.) 
Idąc za wskazówkami Calmette'a wkra- 
plali autorowie do worka spojówkowego 
1010 roztworu. tuberkuliny. Następnie uży- 
wali z dobrym skutkiem 2 0 / 0 roztworu 
"starej tuberkuliny" (Alttuberkulin, przetwór 
w,\'rabiany w fabryce w H0chst nad ::\Ienem.) 
\V przypadkach wątpliwych na 219 przy- 
padków wynik dodatni wypadł 31 razy, 
ujemn.)' 188: w 5 bardzo podejrzanych 
wypadkach wynik dodatni otrzymali 
3, ujemny 2 razy wreszcie w 27 przy- 
padkach klinicznie stwierdzonej gruzlicy 
w.)onik dodatni mieli 21,. ujemny tylko 
5 razy. W przypadkach ualeko posuniętych, 
długotrwałych zmian gruźliczych wynik był 
zazwyczaj ujemny. Z obserwacyi swych 
wysuwają autorowie wniosek, że ujemny 
wynik odczynu ocznego nic w.)"klucza 
obecności zmiaJl gruźliczych w organizmie; 
dodatni wynik natomiast przemawia za 
istnieniem ognisk tuberkulicznych, lecz nie 
koniecznie wykazuje, że tło danej choroby, 
która chwilowo mogła zagościć i uwagę naszą 
na się zwrócić, jest natury gruźliczej. Skutków 
szkodliwych (lla chorego nie obserwowali. 
Rosenhauch. 
S c h r (j d e l' i K a u f In a u n: O zna- 
czeniu odczynu ocznego u gruźliczych, jako 
rozpoznawczego srodka pomocniczego. (T\Iiinch 
mod. Wochenschr. 1908. Nr. 2.) 
.Autorowie uŻ,ywali ] /2_1/1 roztworu 
"starej tnberkuliny K o c h a". W 13 ciężkich 
przypadkach gruźlicy otrzymali wynik 
dodatni 6, ujemn,\" O razy; w 17 śre- 
aniego nasilenia zmian gruźliczych wynik 
dodatni 17, ujemny O razy; w 25 
lekkich przypadkach dodatni 20, ujem- 
ny 5 razy. W 9 przypadkach "wy- 
leczonej" gruźlicy wynik był 4 razy 
tlodatni, ujemny 5 razy. W 20 prz,\'- 
padkacll klinicznie nie podejrzanych o gru- 
źlicę wynik dodatni 12, ujemny 8 ra- 
zy. Zaobserwowali też. autorowie, że 
czą
to organizmy ze zmianami gTllzliczemi, 


nie reagujące na jednorazowe zakroplenie 
worka spojówkowego tuberkuliną, po dwu- 
lub trzykrotnem wkropleniu dają wy- 
ra
ny odcz,\"n oczny. Tylko. osobniki ka- 
chektyczne, z daleko posuniętemi zmianami, 
krótko przed skonem, nawet na kilka- 

rrotni
 powtarzany zabieg nie oddziahiją. Au- 
torowie, którzy żadn.)'ch szkodliwycb na- 
stępstw dla chorych w zabiegu tym nie 
dostrzegli, radzą w przypadkach, kied.y 
klinicznie podejrzywamy zmiany gruźlicze, 
wkroplić kropIli 1 % _ 1 / 2 rozczynu tuber- 
kuliny K o c h a do worka spojówkowego. 
W razie wyniku ujemnego warto zabieg 
ten 2 i 3 razy powtórzyć. Dodatni 
wynik (występujący w postaci bąd?to lek- 
kiego zaczerwienienia spojówek i łzawienia, 
bąd
 jako ropny katar) przemawia zdaniem 
autorów z wielkiem prawdopodobiellstwem za 
istnieniem zmian gruźliczycb; ujemny wy- 
lducza je dość pewnie. Rosenhaucb. 
K i t a 111 u r a : Przyczynek do przerzu- 
towych zapaleń oka. Klin-1\Ionatsbl. f. Augenh. 
1!ł08. luty.) 
Autor opisuje dwa przypadki przerzuto- 
wydr zapaleń organu wzrokowego, jakie wy- 
stąpiły w następstwie zapalenia gardła. 
U chorego wystąpiły po :;apaleniu 
gardła obrzęki stawów i guzy pod skórą 
kOI'"1czyn (lekarze chorób sk6rnych rozpoznali 
Erythema exsudativum.) Prawie równocześnie 
z tymi objawami skonstatowano zapalenia 
sUl'owicze torebki Tennona. W kilka dni 
potem pacyeut umiera a sekcya stwieruza : 
Anew.ysma w.cus ao1"iae, o;.sudatwn pleuriti- 
cum i t. d. Zarówno w wysięku opłucnej, 
jak w płynie wydobytym z toreblci Tennona 
stwierdzono bardzo liczne łańcuszkowce. 
W drugim prz
"padku po zapaleniu 
gardła przyszło do zakrzepu zakaznego 
v. jUf}ularis, a następnie do ropnego zapalenia 
gałlri ocznej. Ponieważ droga od wspom- 
nia!lej żyły do .sinus cavernosus i sam sinus 
nie przedstawiały obrazu zakażenia, autor 
sądzi, że zakażenie oka "prowadziły drobno- 
ustroje znajdujące się w kn\ iobiegu. 
Rosenhauch. 
W e i g e l i n : Zapalenie spojówki na tle 
łańcuszkowców u noworodka (Klin. JlIonatsbi. 
f. Augenh. 1908 luty.) 
U noworodka, którego matka przebywa 
zakażenie połogowe, wystąpiły typowe objawy 
rzeżączki spojówkowej. Ba(lanie bakteryolo- 
giczne stwierdziło zarówno w wydzielinie 
pochwowej 
 matki, jak i \V wydzielinie spo- 
jówkowej dziecka liczne łańcuszkowce. Wy- 
wiauy nie były dostateczne i dlatego nie 
jest autor w możności. rozstrzygnąć, czy za- 
kat'.m-,ie spojówek nasLIpiłu lJodczas Ż.)TC[t:I 
1'(
		

/00308.djvu

			258 


Choroby Oczu. 


Zeszyt 4 


wśród macicznego, czr też podczas aktu po- 
rodowego. Resenhauch. 
F l e i s c h er: Gruźlica oka i przewlekły 
gościec stawowy zesztywniający. (Klin. 1\10- 
natsbl. f. Augenh. 1908 luty.) 
Autor streszcza spostrzeżenia innych autorów, 
którzy spostrzegali zmiany gruźlicze oczu 
u ludzi, dotkniętych równocześnie cierpieniem 
stawów. Natmy tego cierpienia nie można 
było dostatecznie wykazaC. Sam obserwował 
pacyentkę "dziedzicznie obciążoną" gruźlicą, 
u której obok zmian w płucach istniało cier- 
pienie stawów, naj prawdopodobniej na tle 
gruzliczem, a następnie wystąpiło typowe 
gruźlicze zapalenie tęczówki. Sądzi on, że 
w wielu przypadkach może równocześnie 
występujące cierpienie oczne rzucić pewne 
światło na istniejące zapalenie stawów niepe- 
wnego pochodzenia. Rosenhauch. 
W agen Ul ann: Nawrót mięsaka (sarcoma) 
w 1P/2 lat po wyjęciu gałki ocznej. Klin. 
jIonatsbl. f. Augenh. 1908 luty. 
W roku 1895 zgłosił się pewien wieśniak 
do kliniki autora. Po rozpoznaniu nowotworu 
wewnątrzgałkowego dokonano wyjęcia 
chorej gałki, a sekcya jej potwierdziła roz- 
poznanie, wykazując guz o utkaniu mięsaka 
barwikowego. W wrześniu 1906 zgłosił się 
pacyent ponownie, podając, że od killm 
miesięcy uczuwa ucisk w oczodole, z którego 
U awniej gałkę usunięto. Stwierdzono tamże 
guzek twardy, _ o 2 cm. średnicy, a mI- 
kroskopowe badanie tego guzka okazało 
wynik identyczny z wynikiem badania 
pierwotnego nowotworu we wnętrzu gałki 
usuniętej przed 111/2 laty. Rosenhauch. 


10. Choroby nerwowe i umysłowe. 


Porażenie postępujące u księży 
(Die Paralyse der kathohschen 
(N eurologisches CentraIblatt. 


p a n d y. 
ka tolickich. 
Geistlichen. ) 
1908 Nr. 1). 
Niejednokrotnie l'oztrząsane z punktu 
widzenia hygieny osobistej społecznej 
zgubne skutki celibatu księż
T katolickich 
dziwnym zbiegiem okoliczności nie znajdo- 
waly dotąd ilustracyi w kazuistjTce psychia- 
trycznej. Większość psychiatrów, którzy po- 
ruszali ten przedmiot, zadawaluiała się skon- 
statowaniem jakoby ustalonego faldu, że po- 
rażenie u księży katolickich jest nadzwy- 
czajną rzadkością. Mylne to mniemanie 
przechodziło bezkrytycznie z jednego pod- 
ręcznika psychiatlJTcznego do drugiego, gdy 
tymczasem dokładniejsze obliczenia staty- 
styczne wykazał;}T fakt niespodziewany, a jednak 


znpełnie zrozumiały. Badając materyał sta- 
tystyczny zakładu dla umysłowo chorych 
Lipótmezo na Węgrzech za lat. 38, Pandy 
znalaz
 na 53 leczonych tam umysłowo cho- 
rych księż
T 42 Q /u przypadków porażenia po- 
stępującego. W połowie przypadków o znanej 
etyologii można było fitwierdzie naduż
Tcia 
płciowe IJrzyspieszające, jako wiadomo, v.y- 
bnch cierpienia, w 4 przypadkach jako 
przyczynę występowała lues, w jednym nad- 
użycie trunków. Dane 
tatystY0zne Pan- 
dy'ego dowodzą, że porażenie postępujące 
u księży katolickich, leczonych w Lipótmez(j, 
nie stanowi wcale rzadkości i że występuje 
równie często, jak u ludzi inny;jh zawodów. 
Wreszcie jest rzeczą znamienną, że na 14 
przypadków o znanej etyologii, w 9-ciu 
(64%)' jako przyczynę choroby można wy- 
mienie rozpustę albo "Coitus cum pluribus'(, 
tak ułatwiający zarażenie prz;ymiotem i że 
przymiot zawsze wywoływał tylko porażenie po- 
stępujące, nie zaś inne cierpie
1ia umysłowe. 
Chodźko. 
C h u d o \- S z k y. Guzy mózgu i rontgeno- 
gramy. (OTYosi Hetilap 1907 Nr. 9 - 
ref. w Neurolog. CntrIblatt.) 
Autor opisuje 2 przypadki guzów mózgu, 
w których rontgenogramy poz woliły na do- 
kładne określenie siedliska guza i ułatwiły 
operowanie. Przyp. I: mężcz
Tzna 24-letni 
postrzelił się kulą rewolwerową w prawą 
skroń; - strzał wywołał zaledwie lekkie 
wgłębienie kości, ale w 18 miesięcy potem 
zaczęły się pojawiae drgawki epileptyczne; 
na rontgenogmmie uwidoczniała się jasna plama 
w okolicy prawej laski skroniowej; przy 
operacyi znaleziono torbiel wielkości orzecha, 
napełnion
T kawałkami k08ci; zabli
nienie 
per primam; w sześe miesięcy potem napady 
drgawek ustały, ale pozostało otępienie umysłu, 
stwierdzone przed opemcyą. 
Przyp. II. Powoli potęgujący się ucisk 
mózgu u lO-letniej dziewczynki, ślepota, 
niemota, senność; każde dotknięcie wywołuje 
odruch bólowy; kończ
Tny napięte; prawa 
gałka oczna wypchnięta, źrenica oddziaływa na 
światło pmwidłowo j lewa gałka prawidłowa, 
opadnięcie powieki, źrenica na światło nie 
oddziaływa; obustronnie tarcza zastoinowa. 
Badanie promieniami Rontgena ujawniło guz 
w okolicy mostu. Po otwarciu czaszki zna- 
leziono w moście tllberculum solitare wielkości 
orzecha, zajmujące obie półkule móżdżku. 
Operac
i. nie doko(lczono. Exitus tego sa- 
mego wieczoru z objawami epileptycznymi. 
Chod
ko. 
H e g a r. Zmiany charakteru w czasie 
remisyi porażenia postępującego. (Charakter- 
YeJ>anderungell in der Hemissiol] der progres-
		

/00309.djvu

			eszyt 4 


Choroby nerwowe i umyslowe. 


25\1 


siven Paralyse.) (Psychiatr-Neurolog. Wochen- 
schrift 1907 Nr. 26). 
Autor określa szeroko pojęcie remisyi 
w porażeniu postępującem i zalicza do niej 
nietylko zupełne ustąpienie objawów choro- 
bowych, ale i zatrzymanie się ich w roz- 
woju. W rozwoju choroby następuje okres, 
w którym cierpienie pl zestaj e postępować 
naprzód, chorzy okazują !lsposobienie równe, 
najczęściej powierzchownie wesołe, czują się 
fizycznie zupełnie dobrze, przyb,rwają na 
wadze nadzwyczaj szybko; czasami wystę- 
pują lekkie napady. \Y tym stanie cborzy 
mogą pozostawać całemi latami i bywają 
nawet zdolni do lżejszych zajęć zawodowych 
i do przebywania w rodzinie. Już B6ttger 
w r. 1878 zwrócił uwagę na to, że w okresie 
remisyi zanikają niektóre właściwości cha- 
rakteru, a występują inne przed chorobą 
niespostrzegane i przytelll zawsze w kierunku 
ujeInnym. Jest to zrozumiałem ze względu 
na poważne uszkodzenie kojarzeń wyższego 
rzędu, wywołane przez Pl'OCes chorobowy. 
Takie mniemanie o zmianach w charakterze 
chorych, dotkniętych porażeniem postępująClłm, 
utrzymywało się dotąd powszechnie. Długo- 
letnie obserwacye Hegara nad chorymi 
w stanie remisyi wykazało jednak fakt nowy, 
całkiem niespodziewany. 1J całego szeregu 
e;horych stwierdził Hegar występowanie 
w okresio remisjTi zmian charakteru w kie- 
runku dodatnim. a mianowicie nac1z\vyczajne 
zamiłowanie porządku i czystości, docho- 
dzące do pedantel'j'i i to nawet u takich 
chorych, którzy w stanie zdrowia wcalo nie 
CJdz.naczali się porządkiem ani zbytnią czy- 
stD
cią. Należy nadmienić, że rozpoznanie we 
wszj'Etkich tych przypadkach nie ulegało 
żadnej wątpliwości i było potwierdzone przez 
dane sekcyjno. Przymiot mózgu i otępienie 
wyskokowe były zupełnie wykluczone. Autor 
przytacza 3 uardzo pouczające historye 
chorób z okresu l emisyi. Dalsze obserwacye 
autora pozwoliły mu stwierdzić, że poczucie 
potrzeby porządku i czystości, choć często 
w zaczątku, daje się zauważyć u wszystkich 
paralityków. Autor uwaza. to nawet za jeden 
1 objawów, powstających dopiero w prze- 
biegu choroby, gdyż zamiłowania czystości 
i porządku w stanie zdrowia nie udaje się 
zwykle Rtwierdzić w wywiadach. Nawet 
\\' okresie rozwoju choroby chorzy obserwo- 
wani przez Hegara zwracają szczególną 
uwagę na porządek w swoich łóżkach. 
IY czasie porządkowania sali, kiedy musiano 
poprzestawiać łóżka, jeden z pacY81ltów krzyczal 
tak długo, dopóki nie doprowadzono sali do 
p01'7ąrlku i nic ustawiono łóżek na s\yoich 
miejscach. rl'zcnoszenio dlOl'ych z jorlneg'o 


łóżka na drugie wywołuje zwykle niepokój 
i obawy i spl'awia chorym wielką przykrość. 
Bardzo podnieceni i zupełnie nie orjentujący 
się pacyenci nigdy nie zapomnieli żądać. od 
poslugacza, aby im zostawił wieczorem ko- 
szulę i prześcieradło, ażeby mogli sobie przesłać 
łóżko w nocy w razie potrzeby; zWTacali 
też baczną uwagę na to, aby naczynie nocne 
stało zawsze na tym samym miejscu. Chorzy, 
zagrożeni niebezpieczeństwem zadławienia się, 
odznaczali się wieH.ą starannością i ostrożno- 
ścią w jedzeniu. Parality0Y w okresie re- 
misyi zwracają baczną uwagę na czynności 
trawienne i mówią często sami, kiedy po- 
trzebują ślOdka czyszczącego. 
Zastanawiając się nad przyczyną wy- 
stępowania zamiłowania porządku i czystości 
u paralityków, autor znajduje ją w poczuciu 
własnej słabości i niezręczności i wogóle 
świadomości choroby, która nigdy w ciągu 
całego prz9biegu cierpienia nie opuszcza pa- 
ralityków. Dlatego to starają się oni unikać 
wszelkich szkodliwych wpływów, myślą 
o spokojnym spoczynku nocnym, przez ścisłość 
i porządek chcą pokryć swój brak pamięoi. 
Ta zmian:1 w ch:1rakterze parality l,ów ma, 
według autora, doniosłe znaczenia progno- 
styczno; - im wyra:ł.niej występuje zami- 
łowanie czystości i porządku, tem dłuższy 
będzie obes remisyi; chorzy, obserwowani 
przez autora, ż,yli w zakładzie po G do 
8 lat, a okres remisyi trwał do 4 lat, 00 
dotąd stanowiło zjawisko bardzo rzadkie. 
Chorzy, u których występuje ten objaw 
znamiennj', mogą byt- bez wahania oddawani 
pod opiekę rodziny, tym bardziej że zwykle 
w tym okresie łatwo poddają się poleceniom 
kobiet. Hegar zaznacza, że starał się rozwijać- 
prawie zawsze z dobrym skutkiem -zamiło- 
wanie porządku u chorych tej kategoryi, nie 
umieszczał ich mięclzy podnieconymi katato
 
nikami, dąż,ył do zapewnienia im spokojnego 
otoczenia, unikał częstej zmiany miejsca po- 
bytu i traktował ich jako chorych potrze- 
bujących spokoju. Dopóki stan sił pozwala. 
powinno się zajmować takich chorydl jakiemi- 
kolwiek lekkiemi robotami, które zwykle pllnktu- 
alnie wykonywują. 
Praca Hegara, llapisana z wielką miłością 
dla chorych a podająca nową obserwację na- 
der ważną, zasługuje na baczną uwagę 
i sprawdzenie z ewentnatnem zastosowaniem 
cennych rad autora. Chod
ko. 
L e h m a n n. Kąpiele stałe na świerzem 
powietrzu. (Freiluft-Dauel'bader PSY0hiatr. 
Neurolog. Wochenschrift 1907 N. 17.) 
D e h i o. Dalsze doświadczenia nad ką- 
pielami stałem i (Weitore Erfahrnngoll iiber 
l'C'''
		

/00310.djvu

			260 


Choroby nerwowe i umyslowe. 


7 eszyt 4- 


Dauerbader Psych.-Ncurol. Wochenschrift l!J07 
N.,45), 
Wprowadzone niedawno do arsen alu środ- 
ków leczniczych psychiatry i kąpiele stałe 
(" Dauerbader «) usunęły prawie całkowicie 
ostatnie prze
ytki przymusu w stosunku do 
chorych umysłowych, za jakie uważać należy 
bez wątpienia t. zw. izolatki. Dehio na za- 
sadzie doświadczenia z zakładu Di)sen pod 
Lipskiem zaznacza z naeiskiem, że od czasu 
wprowadzenia kąpieli stałych w t,ym zakła- 
dzie, ani razu nie uciekano się do izolacyi 
chorego. Leżącego w wann
e chorego starano 
się zajmować czytaniem, paleniem papierosów, 
układaniem klocków drewnianych itp.; chorzy 
zachowują się w wannie stałej tak spokojnie, 
że nie było zupełnie potrzeba przymocowywać 
do wanny stolika do jedzenia. Ażeby chorzy 
nie przeszkadzali sobie wzajemnie, romiędzy 
wannami ustawia się parawaniki. Słabą stroną 
stałych kąpieli uyła dotąd wen tylacja, szczególniej 
podczas gorących dni letnich, kiedy zmiana 
powietrza w pokoju };.ąpielowym jest utru- 
dniona. Z tego i innych względów Lehmann, 
dyrektor zakładu w D5sen. zrobił jeszcze 
jeden krok naprzód, wprowadzając liąpiele 
stale na świeżem powietrzu. Wanny ustawia 
się ,,, ogródku, przeznaczonym dla niespo- 
kojnych chorych i w ten sposób zapewnia się 
im świeże powietrze, a co wa
niejsza, po- 
zwala na napawanie się pięknością przyrody. 
Obok ogródka urządzone są leżalnie dla chorych, 
potrzebujących leczenia łóżkowego. Doświad- 
czenia z kąpielami stałemi na świeżem po- 
wietrzu, dokonane w D6sen, zachęciły do na- 
śladowania zakład dla umysłowo chorych 
w Getyndze. Sąd ze, że i w naszych szpi- 
talach i lecznicach psychiatrycznych wartoby 
podjąć próby tego rodzaju zabiegów leczniczych. 
Chodiko. 
B a u k s R a f f l e. Status epilepticus 
i jego leczenie (some Notes on status epi- 
lepticus and its Treatment the Journal of Men- 
tal Science 1908, yol. 54. No. 224). 
Znaczna Eczba zgonów, spowodowanych 
przez »status« u epilept
Tków, dochodząca 
l'ITedług statystyki Dr. Lorda do 2a% wszyst- 
kich przypadków śmierci epileptyków, skłoniła 
autora do bliższego zajęcia się tą sprawą. 
W et.jologii cierpienia podkreśla autor zna- 
czną przewagę płci męski
j -: w stat;ystyce 
jego na 27 przypadków »status epilept.« 23 
dotyczy mężczyzn, a tylko 4 kobiet. W po- 
wstawaniu »status« znaczną też rolę od- 
grywa nagłe przerwanie kuracji wewnętrznej, 
szczególniej zaś przerwanie podawania brom- 
ków. W obrazie klinicznym zasługuje na pod- 
kreślenie białkomoc/., występujący we wszy- 


stI,ich przypadlmch » status «, obserwowanyeh 
przez autora i wielka skłonność do recydyw. 
Po wypróbowaniu rozmaitych środków we- 
wnętrznych, jako to chloralu, crgotinum citj.i- 
C'/.tm, naparstnicy,. amyl-nitritu itp. autor za- 
czął llżpvac bromku hyoscyny, ośmielony 
przez badania W ooda, który wbrew utartemu 
mniemaniu dowodzi, że hyoscyna nie wywiera 
wcale szkodliwego wpływu na serce i może 
być używana wtedy, kiedy zły stan tego 
narządu nie pozwala na zastosowanie chlo- 
raln. Autor stosował bromek hyoscyny pod- 
skórnie w ilości od 1/100 do 1/50 gr. Zwykle 
po 1 dawce »status« się przerywał w ciągu 
kilku minut. W razie wystąpienia recydywy 
nowe zastrzykiwanie odrazu usuwało drgawki. 
Na 2i przypadków »status{( autOl; stosowal 
w 13 środki najrozmaitsze : chloral, bromki, 
opium, naparstnicę; 10 przypadków zakoll- 
czyło się śmiercią. Z 14 przypadków status, 
leczon
Tch za pomocą bromku hyoscyny, t
dko 
2 były śmiertelne; dwa te zgony przypisuje 
.autor niedokładnemu działaniu nowego nie- 
dostatecznie znanego preparatu hyoscyny, 
podczas gJ
T przypadki, zakończone pomyślnie, 
były wszystkie leczone hyoscyną z fabryki 
1\fercka, której używał również wspomniany 
wyżej W ood do swoich doświadczeń farma- 
kologicznych. Zachęceni' obserwacjami Rafflea 
zaczęliśmy stosować w Kochanówce bromek 
1 
hyoscyny w dawkach po 0,0005 (120 g.) w 
przypadkach 
status{(; - jak dotąd udało nam 
się stwierdzic. że hyoscyna działa znacznie 
szybciej, niż używane przez nas poprzednio 
lawatyw
T z bromu i chloralu. Zaznaczyć 
należy, że obserwacje Raffle'a stosują' się 
tylko do przypadków padaczki pierwotnej. 
Chodzko. ' 


13. Choroby krtani, uszu i nosa. 


R o p k e. o obustronnem porażeniu nerwu 
twarzowego ze szczególnem uwzględnieniem 
przyczyny tegoż. (Arcmy f. Ohrenh. Tom (3). 
Podaje przypadelr pęknięcia czaszki z obu- 
stronnem porażeniem nerwu twarzowego. Na- 
stępstwem uszkodzenia było obustronne ropie- 
nie ucha śroclkowego, z prawej strony trzeba 
było robić z tego powodu operacyę doszczętną. 
Podczas operacyi przekonano się, że wyrostek 
sut1wwy był pęknięty na powierzchni ze- 
wnętrznej, tak samo pokrywka jamy wyroRt- 
kowej i jamy bębenkowej. Operac:ya wyko- 
nana była w 5 miesięcy po wypadku. Z le- 
wej strony ropienie wygoiło się bez operacyi 
i w czasie operacyi nerw twarzowy zacz;,,1
		

/00311.djvu

			Zeszyt 4 


Choroby krtani, no
a i Il
ZU. 


261 


odzyskiwać swoją sprawnoHc.' R. przypuszcza 
po lewej stronie tylko ucisk nerwu wskutek 
wynaczynienia do kanału, w którym nerw 
twarzowy przebiega: po prawej przypuszcza 
znaczniejsze uszkodzenie. Po prawej stronie 
były zaburzenia w smaku i zaburzenia w wy- 
dzielaniu łez: mianowicie to ostatnie całkowicie 
lIiJtało i zaburzenia smaku. Bezpośrednio po 
wypadku były także silne zaburzenia ze strony 
słuchu: upośledzenie słuchu i szum w oby- 
dwóch uszach, nadto na prawem uchu okazy- 
wał l'hery przeczulicę słuchową na szmery. 
Dalej omawia R. przyczyny obustl'onneg:o po- 
rażenia nerwu twarzowego. Zalewski. 
K r e t s c h m a n n. Przypadek wrodzonego 
porażenia nerwu twarzowego, połączonego ze 
zniekształceniem ucha zewnętrznego i głuchotą. 
(Archiy f. Ohrenh. Tom 73). 
K. podaje przypadek wrodzonego poraże- 
nia nerwu twarzowego prawego, połączonego 
z głuchotą kompletną na to ucho. Chora 
przyszła na świat uez pomocy lekarskiej; od 
mat],i dowiedziała się, Że była karmiona 
sztllcznie, nie mogła bowiem ssac; od urodze- 
nia te
 uderzać miała nieruchomość prawej 
strony twarzy. Chora liczy obecnie 33 lata. 
;\luszli usznej prawej brak zupełnie, tylko 
na wstępującej gałęzi szczęki dolnej, mniej 
więcej w połowie wysokości jej, znajduje się 
miękki wyrostek 8 mm. długi i szeroki. 
"Wyrostek sutkow.r prawy "itanowi zaledwie 
1'3 wyrostka sutkowego lewego. \V miejscu 
ucha zewnętrznego znajduje się zagłębienie, 
w głębi którego wyczuć można wyrostek 
l'ylcowaty. Długość trąbki prawej. badana 
świeczką (bougie), wynosi 30 mm. (prawi- 
dłowo 34-45 mm.) Smak po prawej stronie 
języka zachowany i prawidłowy. Podniebienie 
miękkie porażone. }Iięśnie twarzy porażone 
z w
iątkiem zwieracza ust, dźwigacza bródki 
i jarzmowego, które okazują niedowład. 
Prześwietlanie promieniami Rontgena każe 
przypuszczać niedOl'Oz \\ uj kości, skalistej. 
Z powodu tego, że smak jest zachowany, 
trzeha przyjąc, że w tym przypadku nerw 
językogardłow
T jest nerwem smakowym. 
\\'edle JHaiera może w każdym poszczególnym 
pl'zYP311.ku być smakowym nerwem albe nerw 
językogardłowy albo językowy (struna bęben- 
]\Owa) lub obydwa razem. Zalewski. 
G r a u e n i g o .(Turyn). O porażeniu n. 
odwodzącego (abducens) w zapaleniu usznem. 
(Archi\", f. Ohr. T. 74). 
Na ko(lCu dłllższej rozprawy o istocie 
i podstawie anatomicznej porażenia n. odwo- 
dzącego w przebiegu zapalel] u'Sznych docho- 
dzi Gl'. do wniosku. że istnieje typowy o1Jl'az 
chorobowy, którego główne oznaki są mH3tę- 


pujące: Ostre ropne zapalenie ucha środko- 
wego, silne boleHci w okolicy kości skronio- 
wej i ciemieniowej, oraz porażenie nerwu ou- 
wouzącego tej samej strony, Wyjątkowo 
obraz teu może być wywołany prlez zaostrze- 
nie przewlekłego otoku ucha Hrodkowegu. 
W blisko połowie przypadków mogą wystąpi6 
objawy dodatkowe. zależne od podraźnienia 
n. troistego lub okoruchowego albo błon móz- 
gowych. Pl'zytem zdarzają się nieraz powi- 
kłania z zapaleniem wyrostka lub opony_ 
twardej. 
Zazwyczaj następuje wyleczenie, rzadko 
zejście śmiertelne wśród objawów rozlanego 
zapalenia opony miękkiej. Sprawa anatomo- 
patologiczna polega na przenikaniu tdy- 
fuzyi) ropy z jamy bębenkowej ku wierzchoł- 
kowi kości skalistej drogą przestworów po- 
wietrznych okołotrąbkowych i tętnicJ' szyjnej. 
N. odwodzący zostaje zajętym tuż po wystą- 
pieniu z opony twardej; mamy zatem do czy- 
nienia z ograniczonem zapaleniem na końcu kości 
. skali stej względnie z zapaleniem opony twardej. 
Dobrotliw
T przebieg: chorijjby tłomaczy się jej 
umiejscowieniem zewnątrz opony. 
\V i:lllych przypadkach pochodzi porażenie 
n. odwodzącego od głębokiego zewnątrzopono- 
wego ropnia na górnym brzegu kości skalistej 
rozszerzającego się ku jej szczytowi albo od 
rozlanych ognisk osteomyelitycznych w pneu- 
matycznym płaszczu tejże, sięgających również 
do jej wierzchołka. Spira. 
B a I' t h. Patologiczne wzmocnienie dżwięku 
przy chorobach ucha środkowego. (Archi\' f. 
Ohrenh. Tom 73). 
Zjawisko, że słysz
T się własną mowę sil- 
niej w uchu, przydarza się w dwóch wypad- 
lach : w chorobach aparatu przewodzącego 
d
więk (ucho zewnętrzne i śl.oclkowe) i przy 
otwartej trąbce Eustachjusza. W drugim na- 
tomiast razie można stwierdzić tem silniejsz
T 
dźwięk mowy, jeżeli połączymy ucho badanego 
ze swojem własnem. Zalewski. 
p r b a n t s c h i t s c h. O podwójnem sub- 
jektywnem słyszeniu. (Al'chi\" f. Ohrenh. 
Tom (73). 
Dawniej przypuszczał D., że przyczyną 
tego zjawiska Jest spóźnione niejako wrażenie. 
słuchowe i że zjawisko to zdarza :,;ię 
tylko \V chorobach organu słuchu. Tak 
samo objaśniał sobie to zjawisko Kayser. 
Na zasadzie nowszych swych baclall przycho- 
dzi C. do przekonania, że i przy zupełnie 
zdrowym organie słnchu subjektywne podwój ne 
słyszenie wystąpić może. Zjawisko to obecnie 
objaHnia sobie D. mniej wiecej w ten salll 
sposób, jak dłuższe trwanie "Tażell świetlnych. 
Zalewski.
		

/00312.djvu

			262 


Choroby krtani, uszu i nosa. 


Zeszyt 4 


31 a t t e. Przyczynek do chirurgii błędnika. 
(Arcbiv f. Ohrenh. Tom (3). 
Podaje przypadek, gdzie u chorego otwo- 
rzył przez przewód uszny za pomocą świderka 
przedsionek i następnie za pomocą ły
eczki 
wyskrobał go. Przykre szumy, na które chury 
przed operacyą skarżył się, ustał
T i nie wró- 
ciły więcej. Chorego obserwował 2 1 '2 roku. 
Zalewski. 
P a u s e. Objawy błędnikowe podczas 
operacyi usznych. (Archiv f. Ohrenh. Tom 73). 
P. zwraca uwagq, że ucisk na kanał pół- 
kolisty zewnętrzny w
"'wołuje drżenie gałek 
(nystagmus) na sh'onę przeciwną: dla tego 
zwracanie uwagi na zachowanle się gałek ocz- 
nych podczas operacyi usznych jest rzecz
 
bardzo ważną Zalewski. 
S c h o n e m I> n n (Berno). Sprawozdanie 
z czynności ambulatoryum prywatnego. (1Ionats- 
schrift f. Ohrenh. 1907 z. 7). 
Między inn
'mi podaje autor następujące 
2 ciekawe przypadki. 
Gnilne odoskrzelowe zapalenie płuc 
(Bronchopneurnonia) w przebiegu przewlekłego 
ropnego zapalenia ucha. Wyleczenie. U 2 let- 
niego chłopca cierpiącego na przewlekły otok 
uszny, z częstem podwyższeniem ciepłoty, 
spostrzeżono kilka ogniskowych nacieków 
w plucach, obfIte, cuchnące ropienie i małe 
przedziurawienie w tyln
Tch odcinkach obu bęben- 
ków. Po rozszerzeniu perforacyi i codzien- 
nem przeplukiwaniu jam bębenkowych slabym 
rozczynem formalin
- ustały napady gorączki 
i płuca się wygoiły. Autor przypuszcza, że 
chodziło o ogólne z;lliażenie pochodzenia 
usznego, a niezwykły przebieg tłomaczy sobie 
osobliwością anatomiczną, mianowicie wy- 
Imkleniem opuszki żyły sz
inej ku jamie bęben- 
kowej. :Między 150 zmacerowanemi czasz- 
lmmi znalazł S. 9 razy tak
 nieprawidłowość 
w wysokim stopniu rozwiniętą i sądzi, że 
w podobnym przypadku stanowi ropa w ja- 
mie bębenkowej okołożylne źrGclło zakaźne 
nieo bliczalnej doniosłości. 
Gnilne zapalenie n81-el, przy zaoponowym 
okołozatokowym ropniu pochodzenia uszneg.o. 
Wyleczenie. 
"\V przebieg'u obustronnego otoku usznego 
występowały w postaci napadów dreszcze, 
ciągła gorączka, białkomocz, czasem też ślady 
krwi w moczu. 'W yrostek sutkowy i ol,olica 
były obrzmiałe i bolesne, tylna górna ściana 
przewodu ucha zewn. opuszczona, obrzmienie 
gTuczołów chłonnych w prawym trójkącie szy- 
jowym. Otwarto jamę sutkową, prz
Tczem 
okazało się, że zatoka żylna posunięta ku 
przodowi leżała zaleclwie O.!) ctm. poza tylną 
ścianą przewodu. Po wypróżnieniu ropnia 


zaoponowego założono opatL'lUlek, poczem go- 
rączka i hiałkomocz natychmiast się zlUniej- 
szyły a po l{ uniach ustąpiły całkowicie. 
. Spira (Kraków). 
R e i n h a l' LI : Przypadek rzeżączkowego 
zapalenia ucha środkowego. (Thlonatsschrift 
f. Ohrenh. 1907. Z. 8) 
U 14-clniowego dziecka znalazł autor wy- 
dzielinę obfitą białawą, śmietankową w uchu 
prawem. Bębenek z powodu ciągle świeżo 
napł.ywającej ropy był lliewidoczny, nus 
i garclło wolne od nieżytu, gruczoły chłonne 
nie obrzmiałe. Natomiast istniało ropne za- 
palenie oczu a badanie ropy usznej wykazało 
ohecność dwoinek rzeżączkowych. Leczenie 
w początlnl zwykł
TIll sposobem suchym 
pozostało bez skutku, dopiero przepłukiwanie 
ucha 1: 5000 rozczynem nadmanganianu 
potas1l i zakrapianie 10j" rozczynem protar- 
golu usunęło objawy uader szybko. Już po 
3 dniach było ucho suche, przedziurawienie 
zamknięte i po dalszych trzech dniach na- 
brała błona wyglądu prawie prawidłowego. 
Co do przeniesienia zarazka to należy przy- 
puśeie, że gonokoki dostały się albo z oka 
przez przewód nosowołzowy do nosa, stąd 
do gardła i dalej przez trąbkę Eustachiego do 
ucha środkowego, albo też na drodze zewnę- 
trznej przez palce rąk, chustki i t. p. 
Spira. 
K li s t n e l' : O nowotworach nerwu słu- 
chowego i o możliwości ich rozpoznania na 
podstawie dotychczasowej kazuistyki. (Archi,- 
f. Oluenh. T. 72, z 1 i 2). 
Na podstawie odnośnych przypadków 
z piśmiennictwa autor dochodzi do wniosk 1 1, 
że rozpoznanie nowotworu n. słuchowego lub 
w uch
TłJm słuchowo-możu
kowYlll powi.nno 
się opierać na następujących danych: 
1) Objawy zwiastunowe: objawy ucisku 
mózgowego, tarcza zastoinowa, dokuC"zliwe 
wymioty, tępe a silne hóle w potylicy, do 
czego przystąpić może zajęcie n. słuchowego 
aż do jego zaniku. 
3) Ohjawy ogniskowe: a) 
b) zaburzenie słuchu aż do 
wowej. 
4) Objawy z otoczenia. a) zaburzenia 
w unerwieniu kOllczyn przyrody ruchowej 
i czuciowej, b) zabmzellia w nn. mózgowych 
drżenie gałek, niedowład mm. ocznych, nn. 
odwodzącego, okoruchowego, trójdzielnego, twa- 
rzowego, języko-gardłowego, błędnego, cloclat- 
kowego i podjęzykowego. 
Rozpoznanie różniczkowe między nowo- 
tworem n. słuchowego a nowotworem kąta 
móżdżko-mostowego (Kleinhirnbriickwinkell 
nadzwyczaj rzadlw tylko jest 1l10Żebnelll. 


zawrót głowy 
g'łuchoty ner-
		

/00313.djvu

			ZeS7.yt 4 


Choroby krtani, uszu i nosa. 


, 


Rokowanie przy nowotworach jest z wy- 
jątkiem kiłowych, z powodu ich niedostępności 
niekorzystne. Spira. 
Wal b: O używaniu natrysku powietrza 
u dzieci. (Archiy f. Ohrenheilk. T. i 4.) 
W celu przedmuchiwania jamy bębenko- 
,,'ej i trąbki usznej u dzieci posługujemy się 
zwykle, wobec trudności cewnikowania w tym 
wieku, zabiegiem Politzera w jamie noso- 
gardłowej podr;zas połykania lub fonacyi. 
r dzieci bardzo małych, jak również u star- 
szych, ale niesfornych i upartych, których do 
połykania lub do fonaeyi nakłonić l]ie można, 
możemy korzystać z płaczu dziecka, P' z
rczem 
również podniebienie miękkie szczelnie przy- 
lega do tylnej ściany gardzieli. Otóż zda- 
rzają się przypadki; gdzie przyzwyczajone 
do tego niebolesnego zabiegu dzięci nie 
płaczą ani nie krzyczą. Wtedy poleca Walb 
pomocnikowi dotknąć palcem lub łyżeczką 
podniebienie mięldde albo podstawę języka. 
Przez powstające ztąd ruchy wymiotne przy- 
chodzi do skurczu podniebienia H1iękkiego 
c/.j-li do zamierzonego zamknięcia jamJ' no- 
sogardłowej od dołu. 
L osesków zaleca W. używanie małego 
Im!onika; przez lekki ucisk tegoż dwoma 
paJcami powietrze po największej CZęSCl 
"nika łatwo do ucha środkowego. Spira. 
F. P l' e o b l' a s c h e n s k y. Leczenie me- 
todą ssącą otoków usznych. (110n. f. Ohr. 
lD07. 7.) 

A. utor, powołując się na swój podręcznik 
chorób usznych, w którym już przed kilku 
!atjT zalecał po przecięciu bębenka wYbsanie 
wydzieliny za pomocą rarefaktora, zwraca 
ponownie uwagę na doniosłość mctody ssapej 
przy zapaleniach ucha środkowego nie tylko 

wieżych, ale także przewlekłych. Jak lw- 
],zj"stnie działać musi wyssanic wydzieliny, 
najlepszym dowodem znaczne ilośei tejżc, 
jakie się wydob;dzie jeszcze za pomocą 
ssawki po przestrz
7kaniu przewodu słucho- 



63 


wego i zUpełn8111 oczyszczeniu ucha.' 1Ietodą 
. tą wydobywa się przy przewlekłych otokach 
ropę umiejscowioną głębiej, nieraz cnchnącą, 
której już przez dłnższy Czas nie spostrze- 
gano. Doświadczenia swe streszcza. autor 
w następujących uwagach: 
1) Wyssanie czyści ucho środkowe, zapo- 
biegając nagromadzeniu się i rozkładowi wy- 
dzieliny. 
2) Wyssanie zapobiega wklęśnięciu bę- 
tenka i zrostowi tegoż. 
3) Wyssanie przyspiesza zagojenie otworu 
w bębenku. 
4) Wyssanie może zastąpić paracentezę 
małego lnb wysoko położonego otworu w bę- 
benku. 
5 ) Wyssanie może, w niektórych razach 
uczynić zbyteczną trepanacyę wyrostka 
sutkowego. 
G) Wyssanie jest rzeczywistem dopełnie- 
niem leczenia otoków "metodą suchą." 
Dembi(lski. 


Z u r 11 ii hl e.n : Jedenaście lat dolecza- 
nia bez tamponady po operacyi radykal..ej. 
(Archiy f. Ohr. T. 73.) 
W ychodz
c z założenia, że zarówno czop 
z gazy, jak zasypywany proszek kwasu bo- 
rowego, muszą jako ciała obce działać drażnią- 
co, uważa autor stałe tamponowanie rany za 
stanowczo szkodliwe. Proszek borowy uważa 
za wskazany tylko tam, gdzie ju
 po zu- 
pełnem utworzeniu :się naskórka w jamie 
kostnej pozostał jeszcze wysięk z błon
T 
śluzowej, a zatem warunki, jakie spotykamy 
zwykle przy przewlekłych otokach bez 
próchnicy z dużym ubytkiem bębenka. Do- 
leczanie bez zapychania ran
T gazą jest przy- 
jemniejsze clla chorego i przyspiesza tworze- 
nie się naskórka. CZa6ami wytworzy się 
<;tenoza, nie przedstawia takowa jednak 
żadnego nieLezpieczefistwa, albowiem zwykle 
rozszerza się sama, w najgorszym razie zaś 
można ją rozciąć. Dembiński. 


IV. Bibliografia. 
I 


P. F. H i c h t e r. Przemiana materyi i jej 
choroby. Wstęp do nauki fizyologii i patologii 
przemiany materyi dla lekarzy i studentów. 
8-lm. str. XIl+423. ZlJiorowe tłomaczeuie 
z nie\nieckiego pod redakcyą K. RZGtkowi3kiego 
Warszawa 1908. Nakładem tlolllaczów. Gena 
rubli 2. 


Antor książce niniejszej, powstałej z wy- 
kładów uuiwersJ'teckich, usiłuje podać krótki 
zarys nauki o przemianie materyi. Uwzględnia 
on pnwie wyłącznie dane faktyczne i odno- 
szące się do ustroju ludzkiego, zaś doświad- 
cze(\ na zwierzętach oraz rozmaitych teol'yi 
dotyka on o tyle, o ile są one niezbędne do
		

/00314.djvu

			26.1 


Bibliografia; 


Zeszyt 4 


syntezy podanego materyalu lub do zakreślenia 
planu przyszłych badan. Ponieważ książka 
przeznaczona jest dla czytelników mniej wta- 
jemniczonych w dziedzinę omawianą, autor po- 
minął caly balast szczegółów i ograniczył się 
do wyłożenia rzeczy najistotnicjszych. - Pier- 
wszą część kiO'iążki stanowi fizyologia prze- 
miany materyi, co odrazn pozwala czytelni- 
kowi stanąć na gruncie pewniejszym i tem 
łatwiej oryentować iO'ię w zjawis1.ach patolo- 
gicznych. W części patologicznej antor oma- 
wia nietylko właściwe choroby przemiany ma- 
teryi (cnkrzyca, otyłość dna itd.), lecz poszcze- 
gólnie rozważa zaburzenia jej w innych stanach 
chorobowych (głodzenie, stany gorączkowe, 
choroby krwi, wątroby, żołądka, kiszek, trzn- 
::itl,i, nerek, naTZądów odd,ychania i hążenia 
itd.). Przy wyborze faktów autor stale oddaje 
pierwszeństwo tym, które przedstawiają pewną 
wagę dla klinicysty oraz lekarza-praktyka 
i w wieln miejscach, a zwłaszcza przy mo- 
czówce cnkrowej i podagrze, stara się on 
z danych chemicznych i biologicznych wjTsnnć 
zasady terapii racyonalnej. Niepoślednie rów- 
nież miejsce zajmuje w książce rozważanie 
wpływu, jaki wjTwierają na przemianę ma- 
teryi rozmaite srodki oraz metody lecznicze. 


W kOllCu autol' cały l'ozdział poświęca roz- 
patrzeniu ważniejszych metod ilościowego l'OZ- 
bioru moczu. których znajomośó niezbędną jcst 
dla każdego klinicjTsty. 
N aszenm piśmiennictwu tłomacze książki 
fLobrze się przysłużyli, przyswajając mu książ- 
kę tak pożyteczną, jak dziełko Richter"a. 
W dziedzinie przemiany materyi nie posia- 
daliśmy dotychczas chociażby najelementar- 
niejszego podręcznika, co niewątpliwie 11l'zy- 
czyniło się do tego, iż w myśli niejeduego 
powst3ły i zakorzeniły ::iię mylne poglądy na 
istotę oraz znaczenie niektórych zjawisk prze- 
róbki materyi. 
Szata wewnętrzna książki, zal'ówil0 jak 
tloma0zenie są bez zarzutu. .Tasność oraz 
dostępu ość wykładu są zaletami książki, 
które czynią ją niezbędną dla każdego le;iarza, 
nawet w rękach tych, ella których Pl.zcmiana 
materyi jest dziedziną zupełnie obcą. 
Książkę przetłomaczyło i wydało gTOno ko- 
legów warszawskich":' Leon Bntkiewicz, .Maryan 
Eiger, }Iieczysła w Halpern, Stanisław Kijewski, 
Anastazy Landau, J. Maliniak, t)tanislaw l\Iuter- 
milch, Kazimierz Rzętkowski i Tadeusz Wil- 
czyrislri. Redakcyi podjął się koL K. Rzęt- 
kowski. Anastazy IJandall. 


v. Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


1. Przegląd lekarski. 


L u c1 o m i r K o l' C Z Y ń ski. Spostrzeżenia 
o wartości rozpoznawczej tuberkuliny, szcze- 
pionej na skórze i wkraplanej do worka spo- 
jówkowego. (1908. No. 1 i <:'). 
Materyał autora obejmuje 104 przypadki 
i rozpada się na cztery grupy. Grupa pier- 
wsza obejmuje chorych z wybitnymi objawami 
gTuźlicy. Rozpoznanie stwierdzono w każdym 
przypadku bakteryologiczn8111 badaniem plwocin. 
Liczba tych chorych wynosi 57. Oba od- 
czyny wystąpiłjT u 48 chorych; 11 !J były 
ujemny. Ci ostatni cllOrzy, z wyjątkiem 2, 
byli przedmiotem badania pośmiertnego, które 
stwierdziło bardzo rozległe zmiauy gruźlicze 
w płucach a przeważnie takżc. i w innych 
narządach. Drugą grupę stanowią 12 chol'jTch, 
u li:tóryeh badanie fizykaJne i przebieg choroby 
kazały podejrzewać gruźlicę, u ldórych jednak 
w plwocinie laseczników Kocha nie znaleziono. 
W każdym z nich stwierdzano wyraźny od- 
CZp1 spoj6wkowJ' i skórlJJ'. Gnll)a trzecia 


obejmuje 16 przypallków chorób zakaźnych, 
wtem 7 przypadków duru brzusznego, 
 
przjTpadki paratyfusu, 6 przypadków zapa- 
lenia płuc, 1 przypadek podostrego zapaleuia 
stawów. Oba odczyny wystąpiły u 3 tyfu- 
sowych, u 1 chorego na paratyfus, u jednego 
na zapalenie płuc i u 1 na zapalenie stawów: 
we ,yszjTstkich tych przypadkach wywiady, 
badanie fizylmlne lub przebieg w okresie 
zch'owienia, kazały podejrz,ywa6 gruźlicę. Gru- 
pa czwarta obejmuje 1!J przypaclli:ów rozn1a- 
itj'ch chorób przewlekłych. 4 razy był od- 
czyn dodatni. Żaden z tych chorych nie po- 
dawał we wywiadach szczegółów, któreby 
moxna oclmieść \\1Jl"ost do gmilicy. .1}Iimo to 
można u wszystkich stwierdzić pewne zm-iany 
w płucach i to w szczytach, a więc wtem 
miejscu. gdzie gruźlica prawi2 zawsze usa- 
dawiać się zwykła. Wedle autora zasadnicza 
ocena szczepień i wkraplalr tuberkuliny nie 
moxe być ujemną, odcz,rn jednak dostarcza 
tylko podstaw ella wytknięcia właściwego kic- 
mnlm badania a znaczenia rozpoznawczego
		

/00315.djvu

			ZeS7.yt 4. 


Pr7.egląd polskiej prasy lekarskiej. 


265 


nabiera dupiero w polączeiu z innymi obja- 
wami uzyslmnymi przez uadanie. Ostateczne 
wnioski: 1) U chorych, u których niema 
oujawów chery lub objawów chorouy ostrej, 
uważać można odczyn tuberkulinowy za ozna- 
kę gruźlicy. 2) Pl"7.y braku odczynu można 
w tych samych warunkach gruzlicę wyłączyć. 
3) U chorych, u których są objawj' ostrej 
choroby, należy wyniki szczepiel] j wkraplali 
tuum'kulinowych oceniać ostrożnie. 4) Przy 
ruzległych zmianach w l)łucach nie dowodzi 
urak odczynu sam przez się, że gruzlicy 
niema. 5) Przy zapaleniu otrzewnej prze- 
mawia odczyn za przyrodą gruźliczą sprawy. 
6) Brak odczynu w prz.ypadkach niewątpliwej 
gruzlicy, jest oznaką niekorzystną. 7) Na 
podstawie dotychczasowych badań nie można 
jeszcze osądzić, o ile stopień odczynu do- 
starczyć może wskazówek dla rokowania 
o przebiegu grurlicy_ 
A. B y l j n a. Odczyn oczny na tuberkulinę, 
jako środek rozpoznawania gruźlicy. (1908 
No. 1). 
Na 53 przeprowadzonych prób, wypadło 
31 dodatnio a 22 ujemnie. U 13 osobników, 
u litórych badanie kliniczne wykazało obecnoi:ić 
gruilicy, był odczyn dodatni, rÓ"Tnież i 11 18 
chorych, u których wprawdzie bezpośredniego 
dowodu gruzlicy nie było, ale u których nie- 

dóre objawy kazały podejrzewać gruzlicę. 
W jednym z takich przypadków, który da- 
wał ::Iodatni odczyn Calmette'a, rozpoznano za 
życia cr:;..cinoma coli, sekcya natomiast wy- 
kazała tubac. coli. W innym znowu przy- 
padku, gdzie odczyn Calmette.a b;ył ujemny, 
sekcya nie wykazala sprawy gruiliczej. 
Odczyn pojawia się najczęściej po 10-12 go- 
(1zinach, czasami już po 4-5, bardzo zaś 
rzadko po 24 godzinach. Po 2 - 3 dr:iach 
zuika zupełnie. 
Witold Skórczewski. 
Pirquetowskie tuberkuliny i odczyn 
Cal m etta. (l !JOt; No. 1). 
Na materyale 100 chorych dokonano 
119 razy skórnego szczepienia tuberkuliny. 
Na 55 dodatnich odczynów było 6 bardzo 
wyraźnych, a 8 wyraznych, zaś na 45 ujem- 
nych było 6 słab
Tch. Na 1
 chorych, u k
ó- 
rych klinicznie stwierdzono obecność gruzlicy, 
wypadł odczyn 11 razy dodatnio a raz ujem- 
nie: u 5 chorych podejrzanych o gruzlicę 
zawsze był odcz;yn dodatni. U 83 niegł'uz- 
liczych 42 razy ujemny, 41 razy dodatni 
odczyn. U usobników gruźliczych bywal 
odczyn znacznie wyrażniejszy aniżeli u nie- 
gmuiczych. J'.-letodę Calmette'a stosowano 
u 60 chorych. Na 9 gruzlic7ych chorych 
wypadł odczyn tJ razy dodatnio, nie oddzia" 
ływal tylko chorJT leczony poprzednio tuber- 


Szczepienie 
spojówkowy 


lmlolelll. ]T 3 osobników l)odejrzanych o gruz- 
licę wypadał odczyn zawsze dodatnio, u nie- 
gruzliczych 7 razy dodatnio a 41 razy ujem- 
nie. Także i ten o
'czyn bywał u gTuiliczych 
znacznie wyrażniejszy aniżeli u osounik6w 
niegruzliczych. 
H o r n o w s k i i N o w i c ki. Nadnercze 
a miażdżyca. (1908. No. 2). 
Działanie wyciągów z nadnerczy olibija 
się na układzie naczyni'Jwym, wywołując 
klinicznie podniesienie się parcia krwi i zwol- 
nienie tętna a objaw ten starano się w różny 
sposób w.ytłomaczyć. AutorJwie zajmują si<;1 
sprawą, jak zachownją się same nadnercza 
u ludzi dotkniętych miażdżj'c,ą tętnic, oraz, 
czy i jakie zmiany spotykamy w nadnerczach 
królików, którym wprowadzono do krwi wy- 
ciągi z tych narządów. Pierwsza grupa do- 
świadczell obejmuje badania histologiczne 
z uwzględnieniem ,mikroskopowego wejrzenia 
nadnerczy, pochodzących z ludzi, clotkniętyc.h 
zmianami miażdżycowemi; druga grupa to 
bac lania doświadCzalne, polegające na badaniu 
nadnerczy królików, którym zastrzykiwano 
przez pewien czas do żył adrenalinę i II których 
otrzymano tj'powe zmiauy adrenaIinowe w tęt- 
nicy głównej. Nac1nerczJ' z przypadków 
miażdżycy badano 36, a pochodziły one ze 
zwłok, w których prócz miażdżycy inne zmia- 
ny byłj' bardzo podl'zędne. Ze zwłok ludzi nie 
dotkniętych miażdżycą badano 122 nadnerczy. 
Z porównania wynika, że co do uwagi nie- 
ma wybitnej różnicy co do kształtu. W po- 
równaniu z nadnerczami niemiaZclżycowemi 
uderzał na przekroju nadnerczy miażdżycowych, 
w warstwie korowej brUlJatny pas, który, jak 
bac lania drobnuwidowe wykazały, polegał na 
nagromadzeniu się w tem miejscu barwika. 
Zresztą wykazało badanie drobnowidowe za- 
nik nadnerczy i t.o głównie dotyczący kory. 
Tal,ie same zmiany spotykano i w nadnerczach 
ze zwłok takich. gdzie miażdżycjT nie było. 
Ogóhrie więc biorąc, niema w nadnerczach 
osób, dotkniętych miażdżycą tętnic, żadnych 
charakterystycznych, specyficinych zmian, od- 
różniających je od nadnerczy iunych. Badając 
następnie nadnercza królików, 11 których l)rzez 
systematyczne wstrzykiwanie adrenaliny do 
żyły usznej wywoływano po pewnym czasie 
typowe zmiany w tętnicy głównej, nie st.vier- 
dzono żadnych różnic w budowie między 
takiemi nadnerczami a pochodzącemi z kró
 
lików zdrowych. Wnioski: 1) Nadnercza lu- 
dzi dotkniętych miażdżycą nie okazują żadnych 
typowych dla tej sprawy zmian anatomicznych, 
gdyż zmiany w lrich w ych przYl)adkach 
spotykane mogą występo\Yać i przy innych 
sprawach chorobowych. 2) Zmiany, spotykauo 
w nadnerczach przy miażdżycy sa.: zmianami
		

/00316.djvu

			266 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


następczcmi, a nie przyczynowemi: stoją onc 
w związlm z ogólnem schorzeniem nstroju 
i są tegoż slmtkami. 3) Być może, że na 
drodze chemicznego badania nadnerczy, lub 
też wewnętrznego ich wydzio;lania, znajdzie się 
rozwiązanie zagadnienia o stosunku nadnerczy 
do miażdżycy. 
H. E h r1 i c: h i J. T. L e n a r t o w i c z. 
O sposobach barwienia krętka bladego w ce- 
lach rozpoznawczych. (1908. No. CI.) 
Literaturę dotyczącą krętka bladego dzielą 
autorowie na trzy grupy. Grupa pierwsza, 
to prace omawiające dodatnie wyniki poszu- 
l,iwań krętka bladego w różnych wykwitach 
kiłowych. Prace drugiej gTUPY zmierzają do 
oceny sposobów barwienia. podają liczne ulep- 
szenia w sposobach. barwienia dotąd znanych, 
często podają nowe sposoby barwienia, z któ- 
rych jedne dlatego mają mieć wartość. że 
dają obrazy jasne, bogate w szczegół.'-. inne 
dlatego, że sposób postępowania przy barwieniu 
jest prosty, samo barwienie trwa krócej, a w rę- 
ku lekarza-praktyka ma być ułatwieniem 
w rozpoznaniu, ma mu dać możność prędkiego 
sporządzenia preparatu, nawet w godzinach 
ordynacyjn;rch. Do trzeciej wreszcie grupy 
wliczyć trzeba prace autorów, którzy do zna- 
nych dotąd wiadomości o krętku bladym do- 
dają nowe szczegółj-, czy to z zakresu rozwoju 
krętka bladego, czy też z zakresu usiłowań 
uzyskiwaniii. jego hodowli. W studyach nad 
krętkiem bladym daje się ciągle uczuwać jeden 
hrak a jest nim brak 1trótkiej i łatwej a pewnej 
metody barwienia tego tworu. Sposóh bar- 
wienia Giemsy, nawet w swojej nowej mo- 
dyfikacyi jest trudny i długi i dlatego to 
autorowie przeprowadzają próby z niektórymi 
innymi barwikami, ogólnie znanj-mi i łatwo 
dostępnymi każdenm lekarzowi. Jako ma- 
tel'yału używali wyl,witów kiły drugorzędnej 
lub rozcierek z wrzodów pierwotnych. Przy 
barwieniu którymkolwiek z barwików, spo- 
rżądzano preparaty kontrolne według prze- 
pisu Giemsy. Do prób barwienia używano 
błękitu metylenowego Lofflera, zwykłego Lłę- 
kitu metylenowego, fuchsyny, fioletu gorycz- 
kowcgo, wezuwiny, thioniny, dahlii. Preparaty 
utrwalano bądź nad płomieniem. bądź wysko- 
kiem bezwodnem przez 10-15 minut, bądź 
w mieszaninie formaliny z wyskokiem w sto- 
. sunku 1: 100. Preparatów starszj-ch, dobrze 
wysuszonych, nie utrwalano wcale. Autorowie 
stwierdzili, że najłatwiej barwią się krętl,i 
blade rozczynem karbolowej fuchsyny, bo 
w przeciągu ',t-1- 2 minut, równie łatwo 
w rozczynie fioletu goryczkowego, w wodzie 
karbolowej lub anilinowej; karbolowy rozczyn 
błękitu m€tylenowcgo lub Llahlii barwi je 
w 5-10 :plinut; barnik L6fflera lub karbo- 


Zeszyt 4 


lowa thiouina w 20 - 25 minut a wodne roz- 
czyny safraniny. wezllwiny i bismarckbi'aunu 
w godzinę lub dłużej. Wnioski: 1) Kręt.ki 
blade barwią się dobrze nietylko łmrwikiem 
Giemsy, ale i prostszymi sposobami. 2) Czas 
wymagany do zabarwienia hętka l bladego 
sposobami podanymi przez autorów jest krótki, 
sposoby postępowania preste i łatwe. 3), Do 
celów rozpoznawczych dla lekarza-praktyka 
sposoby te zupełnie wystarczają. 4) Rozczyny 
wody karbolowej zwiększają wrażliwość krętka 
bladego na barwiki. 5) Najprawdopodobniej 
próby barwienia i innymi barwikami dac1z
 
wjTniki dodatnie, zwłaszcza. gdy użyje się od- 
powiedniej zaprawy. 
W. J a \v o r s k i i S t a n i s ł a w. ł. a- 
p i (I ski. O wyczuwalności wyrostka robacz- 
kowego i kątnicy, oraz o przynale':nych punktach 
bolesliych. ( 1908 Nr. 3 i 4). 
Zapatrywania różnych autorćw na sprawę 
wyczuwalności wyrostka robaczkowego są po- 
dzielone, większość oświa(lcza się za jego nie- 
wyczuwalnością, mniej
zość twierdzi, że W
T_ 
rostek robaczkowy może być wyczuwalny. 
Autorowie badali wyczuwalność wvrostlm 
robaczkowego u 800 osób' w ambulatoryu;n. Kli- 
niki lekarskiej. Badano tylko mężczyzn, ażeby 
wylduczye możliwośC zamiany z częściami do- 
datkowemi macicy. Z mężczj-zn zaś badano 
tylko tal,ich, u których przypuszczano na pod- 
stawie wywiaclów. że wyrostek robaczkowy 
jest JJiezmieniony Wyrostek robaczkowy 
można wyczuć wśród następujących warun- 
kó,": 1) Wyrostek musi się znajdować 
u osoby lezącej na powięzi mięśnia lędi- 
wioudowego i mieć względem niego kiCl'u- 
nek poprzeczny lub skośn?, albo biedz r6wno- 
legle z mięśniem lm dołowi. W przebiegu 
ku górze jest wyrostek najczęściej pokryty 
kątnicą, dlatego niewyczuwalny. Autorowie 
wyczuwali wyrostck robaczKowy na 800 przy- 
padków 412 raz?, t. j. 51.5%. 2) Powłoki 
brzuszne nie powinny przekraczać pewnej gru- 
bości, nie powinny bj-ć mocno napięte, lecz 
pozwalać na przyciśnięcie ich do mięśnia 
lędźwiondowego. Autorom udało się u 96 
mężczyzn z grubemi powłokami brzusznemi 
wyczuć wyrostek robaczbowy, t. j. w 27.2 0 / 0 . 
3) Nieodzowuym warunkiem wyczuwania wy- 
rostka robaczkowego jest silne napięcie mięśnia 
lędźwioudowego, aby tworzył twardy pod- 
kład przy uciskaniu wyrostka. W tym celu 
musi osoba 'badana podnieść wyprostowaną 
dolną kończynę prawą na 1/ 2 metra w górę. 
4) Badający musi stać po prawej stronie ba- 
danego i położyć .'zeg prawego palca wska- 
zującego poprzecznie do przebiegu mięśnia 
lędźwiouc1owego na okolicę biodrową prawą, 
mocno puwłoki ucisnąć, aż się uczuje ostry
		

/00317.djvu

			Zeszyt 4 , 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


267 


brzeg miąśnia lęllźwioudoweg'o. Wtec1,y wy- 
czuwa się pod palcem ruchomy, L10śe t\
rdy 
wałeczek, który zmienia swą zbitość stosownie 
do trwania ucisku. Na 412 wyczuwanych 
wyrostków określają autorowie jego przebieg 
przeważnie jako poprzeczny (lo l.ierunku 
mięśnia lęc1źwioudowego, tylko 20 razy 
kierunek był skośny, raz przebiegał wyrostek 
wzdłuż mięśnia ku dołowi, a raz ku górze. 
Grubo
ć jego wahała się między grubością 
nitki a pióra gęsiego, czasami wydawał się 
nawet grubszy. Długość jego wynosiła od 
:! 5 cm. Na 412 w;yczuwanych wyrostków 
było 270 bolesnych, a z tego 23 baedz;) 110- 
lesn;ych. Na 270 bolesnych wyrostków. było 
47 bardzo cienkich i gładkich: na 39 bardzo 
gTubych, było 41 bolesnych, a 18 nieboles- 
llych. Grubość wyrostka nic idzie zatem 
w parze z jego bolesnością. Na 412 wyczu- 
walnych wyrostków stwierdzono 64 razy przy 
ucisku promieniowanie bólu (transmissio) i tak 
25 razy do dołka podsercowego, 18 razy do 
pępka, UJ razy do zatoki biodrowej lewej, 
3 razy pod łuk żebrowy. Nadto stwierdzono 
3 przypadki podwójnego promieniowania Mlu, 
raz do dołka podsercowego i pępka, drugi 
raz do dołka podsercowego i spojenia łono- 
wego, trzeci raz do dołka podsercowego i na 
lewo, Co się tycz
' uciskowego punktu :1Iac 
Burneya to autorowie znajdowali go na l12 
przypadków w;yczuwalnego wyrostka robacz- 
kowego 232 mzy bolesnym. Bolesność tego 
punktu nie idzie w parze z bolesnością wy- 
rostlm. Autorowie zauważyli także, że przez 
uciśnięcie punktu 
Iac Burneya można wy- 
wołać zjawisko promieniowania bólu i tak 
dwa razy llromieniO"wał ból do okolicy biodro- 
wej lewej, dwa razy do pępka, a raz do 
dołka podsercowego. Podobnie jak punkt 

Iac Burneya okazał się i symetryczny punkt 
po stronie le"wej w zatoce biodrowej lewej 
często bolesny: na 800 mężczyzn 141 razy. 
Oznaczono także bolesność puuktu Lenzmanna 
i znaleziono, że na 800 mężczyzn miało 173 
tell pmlkt bolesny, a 21 bardzo bolesny. 
Porównując otrzymane dane co do bolesności 
punktów uciskowych i wyczuwalnych wyrost- 
ków, nie można między niemi c1ostr2'edz ani 
równoczcsności, ani wzajemnego związku. Au- 
torowie wspominają także o możliwości wy- 
czuwania w zatoce biodrowej prawej 1, 2, 3 
a nawet więcej sznurków powrujących wyrostek 
robaczkowy; mogą to być zrosty otrzewnej 
a za wyrostek uważać należy sznurek najniżej 
leżący. Wyczuwalność kątnicy jest większa 
aniżeli wyrostka robaczkowego, gdyż na 800 
badanych w tym kierunku, wyczuwali ją au- 
torowie l40 razy, podczas gdy wyrostek 
robaczkowy tylko 412 razy. Na tę ilość wy- 


czuwanych kątnic 135 razy stwierdzono j.-j 
bolesność, llI'zyczem 46 razy spostl'zeżono pro- 
mieniowanie bólu uciskowego od kątnicy do 
.różnych okolic jamy brzusznej. Kątnica chora 
może więc sprawiać Lóle w odległych miej- 
scach jamJ' hrzusznej. U 215 mężczyzn ba- 
dali autorowie wyczuwalność pętli esowatej 
i znaleźli ją w 62'7% wyczuwalną. 
J a n S ę d z i a li:. Przyczynek do pato- 
logii i terapii ostrego podśluzowego zapalenia 
krtani. (»laryn,gitis submucosa aculu«_ 1no
 
Nr. 4 i 5). 
Podział Spl'aW oLrzęlww;rch htani jest do 
dnia dzisiejszego we wielu punktach kwestyą" 
sporną, Zdaniem autora, możnaby te sprawy 
podzielić "\\- następujący sposób: 1. grupa: 
ubrzęki krtani niezapalne (zastoinowc) - (ocdc- 
ma lm.yngis). II. grupa: obrzęl,i krtani za- 
palne (laryngitis submurosa acuta), dzielące 
się znów na: a) pierwotne i b) wtórne. Pier- 
wotne (lw'yngitis submucosa awta pl"imaria): 
stosownie do wywołujących je przyczyn, po- 
dzielić je można na: 
1) zwykłe (po oparzeniach, urazach, iup.) 
i 2) zakazne (n. f. róża krtani). Tak oLrzęki 
krtani zapalnc pierwotne, jak i wtórne, sto- 
sownie do ieh przebiegu. podzielić można na: 
1) obrzękowe (laryngitis submucosa acuta 
oedernatosa) i 2) ropowicze (lm'yngitis l)/.leg- 
monosa). Ostre obrzękowe zapalenie krtani 
napotyka się w naszym klimacie dość często. 
gdyż na 21,000 chgrych leczonych przez S. 
przeszło 5 0 / 0 chorowało na tą spra'\'"ę. Naj- 
częśeiej napotyka się to cierpienie w później- 
szym wieku, między 20-50 rokiem życia: 
u mężczyzn występuje ono wybitnie częściej 
aniżeli u kobiet. Duży wpływ na występo- 
wanie tej choroby wywiera zajęcie, i tak naj- 
częściej zapadają osoby narażone na zazięLic- 
nie, pył, kurz, podlegające zmianom atmosfe- 
rycznym i szkodliwym wpł,rwom zawodu. 
ObI zęki krtani zapalne pierwotne w"j'wołać 
mogą a) bodzce natury termicznej, jak zazię- 
bieuie lub oparzenie gorącem i pokarmami i 1Ja- 
pojami, b) czynniki chemiczne jak kwas;r, 
zasady, pary chloru lub kwasu oSlllowego 
a także wewnętrzne użycie jodku 
otasu, 
c) elektryczność w postaci prądu stałego, 
d) czynniki mechaniczne, mianowicic uraz. 
Drugą grupą pierwotnych obrzęków krtani 
zapalnych, stanowią sprawy zakaźne (laryngitis 
submucosa acUZa infectiosa), do któr;rch zali- 
czyć trzeba różę krtani. Przyczyną wtórnych 
(objawow
-ch) obrzęków zapalnych krtani by- 
wają przedewszystkiem ostre sprawy zapalne, 
jak odra, płonica, dur, ostr
T gościec stawow
') 
błonica, róża, ospa, wrzodziejące zapalenie 
wsierdzia, gorączka połogowa. ropnica i po- 
socznica a z przewleglych chorób gruźlical
		

/00318.djvu

			268 


Przegląd polskiej pra!;y lekar!;kiej. 


Zeszyt 4 


kiła i rak. Do tej samej kategoryi zapalnych 
spraw obrzękowych krtani należą obrzęki sze- 
rząee, się z sąsiedztwa, n. p. w przebiegu ro- 
pnego zapalenia migdałka językowego, ropnia 
okołomigdałkowego oraz zwykłego ostrego 
zapalenia gar(lła; wreszcie zajęcie gruczołu 
tarezowego, chrząstek krtaniowych, gmczołów 
!Ozyjnych, kręgosłupa i zapalenie nagminne 
g'l"uczołu przyusznego może dac powód do 
powstania tej sprawy. Obrzęl,i zapalne krtani 
usauawiają się najczęściej na językowej po- 
wierzchni nagłośni (angina ep
.glottica anteriar), 
dalej na powierzchni nagłośni zwróconej lm 
krtani, na sz

pułce nagłośni (petiolus epiglot- 
tidis) na więzadłach nagłośnionalew ko- 
wych, na chrząstkach nalewkowych, na tylnej 
ścianie ln'tani, wreszcie na btrunach głosowych 
rzekomych. W sz.ystkie te miejsca mogą być 
zajęte, każde z osobna, lub w różnych kombi- 
nacyach ze sobą. Najważniejszym objawem 
przy ostrem podśluzowe m zapaleniu krtani 
bywa dusznośc; z innych objawów mogą wy- 
stąpić bóle gardła rozpromieniające się w kie- 
rUlJku uszu, bóle przy łykaniu, uczllCia ciała 
obcego, kaszel oraz chrypka. W postaci prer- 
wotnej zaczyna się choroba nagle wśród zu- 
pełnego zdrowia, a towarzyszy jej gorączka, 
która zwłaszcza przy róży krtani może docho- 
chodzić do wysokiego stopnia. W obrzękach 
zapalnych pochodzenia tel'micznego, chemicz- 
uego albo mechanicznego brak jest zupełnie 


gorączki. Gruczoły chłonne po(h;zczękowo 
bywają nabrzmiałe i bolesne. Przebieg bywa 
zazwyczaj ostry i przy odpowiedniem leczeniu 
sprawa ustępuje w kilka dni; rzadko tylko 
przechodzi w ropienie. Najważniejszą rolę 
w rozpoznawaniu tej sprawy odgrywa badanie 
lusterkiem, a obraz, jaki wtedy otrzymujemy: 
charakteryzuje się się obecnością obrzęków 
przeważnie bladych, galaretowych, niekieuy 
zaś, .zwłaszcza przy róży, mocno czerwonych 
z odcieniem fioletowym, błysżczących, ograui- 
czonych lub rozlanych, usadowionych na na- 
głośni i więzadłach nagłośnionalewkowych, 
Ol'aZ chrząstkach nalewkowych i to przeważLlie 
jednostronnych. U dzieci, g'dzic barlanie wzier- 
l1ikiem jest niemożliwe, można badac palcem. 
Rokowanie w obrzękach pierwotnych krtani 
jest pomyślne, natomiast we wtórnych o wiele 
gorsze. Leczenie jest ogólne i miejscowe. 
Leczenie ogólne polega na podaniu ś
'Ollka 
czyszczącego, preparatów salicylowych itp. 
1Iiejscowo działa dobrze lód do połykania 
i okładów, pryszczydła na skórę, w razie 
silnego Dólu rozpylania samej kokain

 lub 
kokainy z bromkiem sodu, lub kokainy z adre
 
nalil1ą. Nacięcia w okolicy chrząstek nalew- 
kowych przynoszą dużą i doraźną ulgę. 
W przypadkach zropienia nacięcie. Do tra- 
cheotomii ucieka się autor rzadko. W ostat- 
nich czasach stosują z dobrym wynikiem 
opaskę Biera. Pisarski. 


VI. Ruch W Towarzystwach. 


Sprawozdanie z posiedzenia 
Wydziału lekarskiego Tow. Przyj, Nauk 
d. 21. 2. 08. 


Po zagajeniu posiedzenia przez prezesa 
i odczytaniu protokułu z ostatniego zebrania 
przystępuje kol. 
I i e c z k o w s k i do demon- 
stracyi bąblowca, którego usunął z wątrob
', 
u pacyentki posiadającej przed 7 lat
T pieska, 
z którym się dużo bawiła. W ostatnim 
("zasie cierpiała na częste bóle wątroby 
i podpadająco chudła. Kol. "1 skonstatował 
pod łukiem żebrowym guz wielkości pięści 
z fluktuacyą, sięgająey aż w IJkolicę nerki; 
palpacya wykazała jednak dokładnie, że wy- 
chodzi z wątrob
': guz ten poruszał się 
równomiernie z oddechem i unosił się w górę 
przy wydęciu grubej kiszki, skutkiem czego 
można było wykluczyć zrosty i ('wt. złośliwość 


narośli: punkcyi :\1. nie zrobił, aby me na- 
rażać chorej na wylanie płynu do Jamy 
brzusznej. Operac
Tę wykonał w tęn 
sposób, że po zrobieniu cięcia przez powłoki 
brzuszne przyszył ścianę torbiela do otrzewnej 
a trójgrańcem wypuścił płyn, którego było 
blisko 3 litry. 
Dalej przedstawia kol. :u i e c z k o w s k i 
pacyenta około lat 50 z przepukliną pachwi- 
nową, której zawartość stanowi część pę- 
cherza. Pacyent spostrzega co dzień rano 
w mosznie guz, który po oddaniu moczu 
znika. Cheąc jednak całkowicie mocz oddać, 
musi na ów guz cisnąć, a mimo to zawsze 
jeszcze później spł
Twała l'eszta moczu do 
bielizny, co mu najwięcej f:itan jego uprzy- 
l,szało i prowadziło od jednego lekarza do 
drugiego. Kol. 11. . potwierdził swą obser- 
wacyę spostrzeżenia pacJ"enta, przekonał
		

/00319.djvu

			Zeszyt 4 


Ruch w Towarzystwacb. 


269 


siq przez napełnienie l)ęcherza rozczyncm 
kwasu borowego, że istotnic pęcherz znaj- 
duje się w przepuklinie, konstatował, że wrota 
tejże przepuszczają 3 palce i proponuje 
operacyę. - Pacyent jednak na takową się 
nie zgadza. więc ordynuje mu pasek: - 
obecnie chory nosi po kilku niem lanych 
próbach z paskami tylko suspensorium, - który 
tal, dobrze powsh'zymuje przepuklinę, że nie- 
przyjemny sposób oddawania moczu został 
zupełme mmnięt;y. 
W dyskusyi nad pierwszą demonstracyą za- 
biera głos kol. C h ł a p o w s k i w kwest,yi śmier- 
telnoi:\ci przy wylaniu się płynu z olbl'zymiego 
bąblowea do jamy brzusznej, referuj
c o przy- 
pad lm, w któlym to nastąpiło. Chora w pół 
godziny po punkcyi dostała nadzw,yczajnie 
silnej pokrzywki na całem ciele wśród 
dreszczy. l'vIocz zaraz oddany w;ykazywał 
liczIJe kryształy osełkowe o złotej barwie. 
Chora się jednak wyleczyła wkrótce zupełnie. 
Kol. Kar w o w s k i przedstawia pacyenta 
30-letniego z zupełną ł y s i 11 ą P l a c k o wat ą 
prócz 3 miejsc wielkości talara. Leczy go 
od grudnia z. r. ś'wiatłem Finse11a, resp. że- 
laznem oświetlając dziennie przez 3 minuty. 
Wynik bardzo dobry. bo dzisiaj cała głowa 
pokryta gęstym włosem, prócz owych 3 miejsc, 
które obecnie są łyse. 
Kol. P a)1 i e ń s k i zaleca ostrożne uży- 
wanie światła .Finsenowskiego na mocy zda- 
rzenia, jakie spostrzegał przy leczeniu 
łuszczycy. W jego nieobecności oświetlono 
chorego raz, zamiast 5 minut, pół godziny. 
Wieezorem zastał chorego prawie nieprzy- 
tomnego, z nabrzmiałą twarzą, z obrzmie- 
niem spojówki gałkowej, z tętnem prawie 
niewyezuwalnem, ciepłotą 39,50. Dzięki 
usilnym staraniom gro
ne objawy ustąpiły 
a chory po killm dniach wrócił do zdrowia. 
Kol. Fr. Zakrzewski wygłasza odczyt 
O roentgenologii żołądka przedstawiając naj- 
pierw metody a następnie wyniki badania 
żołądka zdrowych zarówno jak chory ch promienia- 
mi Rocntgena. - Odczyt w całości będzie ogło- 
szony w Nowinach. 
Do tego wykładu dodał dr. F. Chłapowski 
referat o aerofagii czyli łykaniu powietrza. 
Okazało się bowiem przy roentgenoskopi
 że 
kształt żołądka zmienia się bardzo pod 
wpływem większego lub mniejszego 11apeł- 
nienia żołądka powietrzem i napięcia tegoż, 
a więc przez łykanie powietrza lub odbijanie. 
Nazwę aerofagii (Bouveret) proponuje Hayem 
zachowaC dla postaci spasmodycznej, tak 
częstej li neuropatów, zwłaszcza hysterycznych, 
których sal wy głośnych odbijali bywają nieraz 
nieprzyjemne ella otoczenia. , Ernktacye głośne 
n nich nie zawsze pochodzą z żołą,lka, 


ale częściej z przełyku a nawet gardła. 
Inną jest posiać 11 wielu. pl'zewłocznie chorych 
na żołądek, u których zwykle wydzielanie 
śliny jest wzmożone. Osoby te, łykając 
bezwiednie wciąż ślinę nadmierną, bezwiednie 
ł,ykają przytem i powietrze i sprawiają sobie 
wzdęcie. Formę tę 11azwał Rayem sialo- 
fagią. Jest to t. z, dyspepsia flatulenta. Gdy 
powietrze dostanie się przez odzwiernik do 
kiszek, powstaje wzdęcie w całym brzuchu. 
Łatwo obie formy gastryczną i g'astroente- 
rYCZllą rozróżnić -- tak. jak nietrudno roz- 
poznać sialofagię albo aerofagię prostą od 
wspomnianej powyżej aerofagii kurczowej, 
tak częstej u hysteryków, up. pod nazwą 
fałszywej czkawki. 
Podawszy objawy sialofagii i przyczynj. 
jej, a więc i czynniki pomnażające ślinienie, 
a z niem i łykanie bezwiedne powietrza, 
oraz sposoby stwierdzenia tych łykań bez- 
wiednych u chorego (wysłuehem i dotykanie
l 
grdyki), w;;pomniał i o mechanizmie łykania 
l)owietrza. Dla spóznionej pory nie mogąc 
w całości rozwinąć obecnego stanu teoryi łyka- 
nia, oeUoż,ył tę część wykładu na inny raz 
a zako(l(.;zył go kreśleniem i pokazywaniem figur. 
(nzyskanych promieniami RDentgena), żołądków 
u aerofagów: po łyknięciu powietrza i po 
odbijaniu. Choć łykanie pmvietl'za nie jest 
osobną chorobą, ale objawem tylko częstjTm 
w różnych cierpieniach przewłocznych zołąellm 
i t. d., powinien lekm'z liczyć się z tym faktem 
i ze sposobem powstawania jego, ponieważ 
nieraz może samem zwróceniem uwagi 
chorego na ten fakt i hardzo prostą wska- 
zówką ulży6 choremu. uspokoić go a za- 
razem sam ustrzeże si
 od niejednej po- 
myłki w rozpoznaniu. Chorzy bowiem tacy 
skargami swemi na brak tchu, bicie 
erca 
itd. napro-wadzają go niel'az na mylną drogę. 
Po tym wykładzie nie było już dyskusyi 
dla spóznionej pory. Przewodniczący przed- 
łożył nadesłane ella wydziału książki 
przedsta'wił formu 
arze do wypełnienia za- 
pytań w badaniu raka, pochodzące od prof. 
Lubarscha i znajdujące się jeszcze obficie 
w patologiczn,ym tutejszym Instytucie. 
Kol. $więcicki zwraca uwagę na ogłoszony 
wykład radcy Zielewicza o Karolu l\Iarcinkow- 
ski m w wydziale literackim, zachęcając do wzięcia 
udziału. Wreszcie w wolnych głosaeh poru- 
szono kwestyę lolmlu wydziałowego w przy- 
szłym gmachu r. P. N. oraz kwestyę k8ztał- 
cenia na Samarytanki (pielęgarki) dziewcząt 
wiejskich zgłaszających się w skutek odezwy 
'fow. Społeczno-hygienicznego. 
Jako goście byli obecni koledzy: Stanisław 
Roman i Żniniewicz. KoJ. Roman zgłosił 
się na l;złonka wydziału. Dembillski.
		

/00320.djvu

			2'2D 


Ruch w Towarzystwach. 


Zeszyt 4 


p o s i e d z e n i e z d n i a (). III. Ot;. 
W zastępstwie vrezesa zagaja posiedzenie 
wiceprezes kol. Ł a z a r e w i c z, a 1)0 odczy- 
taniu protokółu z osmtniego zebrania przez 
sekretarza udziela głosu kol. S k o c z Y li - 
s k i e m u, który przedstawia pacyentkę około 
lat 25 z porażeniem nerwu współczulnego. 
Zwraca mianowicie uwagę, że szczelina prawej 
powieki węższą jest od lewej, prawa źrenica 
mniejsza jak lewa, że policzek prawy cokol- 
wiek więcej zaczerwieniony i cieplejszy, że 
ciepłota w prawym przewodzie słuchowym 
o 1,2 0 wyższa, i że podczas potów prawa 
Rtrona twarzy pozostaje suchą. Zaznaczywszy, 
że porażenia n. współczulnego spostrzegamy 
przy urazach, przestrzeleniach lub przecię- 
ciach nerwu, które próbowano stosować przy 
leczeniu choroby B a s e d o wa i padaczki, 
przy ucisku mózgu przez wyrośle kostne lub 
inne narośle, przy Syringomyelii, przy po- 
rażeniu opisanem przez panią K l u m b k e 
lub porażenia V i l b l' a n d t - S a n g e l' a, wy- 
klucza kol. S. wskutek braku innych objawów 
możliwość tychże i zamierza wobec niewia- 
domej przyczyny stosować w danym przy. 
padku prąd galwaniczny. 
Po krótkiej dyskusyi przedstawia kol. 
Kar w o w s k i dotkniętą chorobą Rimaud'a. 
Charakterystycznym objawem tejie jest obu- 
mieranie palców u rąk, które wyglądają zu- 
pełnie biało jak z wosku. Za przyczynę 
uważać należy skurcz naczYIl; poprawy spo- 
dziewać się można po cicpłych kąpielach 
w wodzie lub piasku. 
Druga pacyentI;:a przedstawiona przez kol. 
K a l' w o W s k i e g o cierpi na Erythroderma 
exfoliativum, chorobę, którą bliżej określił 
J a d a s s o h n, odróżlńając ją od Pityriasis 
rubra Hebry, ponieważ ostatnia kończy się 
zwykle śmienaą. Pozatem i tutaj widzimy 
ogólne zaczerwienienie i łuszczenie się skóry, 
brak guziczków i pęchęrzyków ciekących, 
mianowicie podpiersia zupełnie wolne, na- 
tomiast zgrubienie i nadmierne rogowacenie 
naskórka na ręku i twarzy. Przyczyna 
tBjże choroby dotąd niewyjaśniona. Jako 
środek leczniczy zaleca się Ungu. Wilkinsouii 
i szare mydło, wewnętrznie zaś podaje się 
karbol lub arszenik. 
Kol. Święcicki zapytuje o stan nerek, ze 
względu na koincydencyę chorób sk6rnych 
z nerkami: kol. Karwowski odpowiada, że 
sprawa ta omawianą była na ostatnim kon- 
gresie, jednakże nie jest jeRzcze wyjaśnioną. 
Do dyskusyi nad wykładami z porzed- 
niego posiedzenia nie przystąpiono z powodu 
nieobecności referentów. 


Kol. Stanisław 
przez balotowanie 
członka wydziału. 


Roman z Poznania zostaje 
jednogłośnie wybrany na 
. Dembiński. 


Z Tow. lekarskiego lwowskiego. 
IV. P o s i e clz e n i e n a u k o w e z d n i a 
21 lutego 1908. 
P l' Z e w o d n i c z ą c y: prym. P i s e k. 
1. Dr. S e l z e l' 1\1. przedstawia dziewczynkę 
13-letnią z ciężką żółtaczką od 3 lat. Wą- 
troba i śledziona znacznie powiększone, gru- 
czoły macalne. Stolce acholiczne. Odczyn Cal- 
mette.a wybitny, podobnież po wstrzyknięciu 
tuberkuliny. Prelegent przypuszcza, że ma się 
tu do czynienia z uciskiem gruzliczo zmienio- 
nych gruczołów koło żyły bramnej na drogi 
żółciowe. Co do ltczenia dałoby się może po- 
łączyć woreczek żółciowy z jelitem. 
II. Dr. 
1 e i z e l s mówi o odczynie skór- 
nym PirQuet'a u dzieci. Sposób to praktyczny, 
łatwy (10 przeprowadzenia. nie wywołuje obja- 
wów ogólnych, a może być stosowanym także 
u dzieci gorączkujących. Przy znacznej gru- 
źlicy odczynu brak. Dotychczasowe dane cy- 
frowe, uzyskane przy stosowaniu tego sposobu, 
zgadzają. się ze spostrzeżer
iami sekcyjuemi. 
Odczyn występuje nawet przy bardzo małych 
zmianach, bywa jednak także przy gruźlicy za- 
gojonej. Celem przekonania się, jak będzie 
zachowywał się ustrój przy szczepieniu tuberku- 
liną ludzką i bydlęcą, pl'zeprowadzono 70 
szczepieli i otrzymauo zawsze oddziaływanie 
na jedną i drugą jednakie. 
III. Dr. R e i c h e n s t e i n 
1 a l' e k przc:d- 
stawia dotychczasowe swe doświadczenia naa 
odczynem ocznym przy gruzlicy. W pierwszej 
grupi.\J doświadczeń whTaplał Alttllberkulin 
(Hochst), w drugiej Tuberculin-Test (Pouleine- 
FY\
rps). Wnioski wysnuwa następująoe: 
1) Odczyn spojówlwwy jest nieszlwclliwy 
przy nieschorzałym narządzie wzrokowym. 
5) Należy używać zawsze 10/0 tuberkuliny 
świeżo sporządzonej. 
3) Wkraplać do jednego oka raz jeden, 
gdyż prz;y powtómem wkropleniu występuje' 
zawsze odczyn dodatni mimo braku klinicznej 
gruźlicy. 
4) Przy daleko posuniętej gruźlicy od- 
czynu może nie być. 
5) Co do wniosków prognostycznych, to 
na razie trudno je wyciągać; - być może, Ż(' 
VI' przyszłości z nasilenia odczynu można hę- 
dzie rokować. Odczyn oczny spotyka się także 
przy durLe brzusznym, kunicy żółciowej i in- 
nych zakażeniach.. Naogół jest on do.datnim 
w ()O/o, a zatem (laje cyfrę za ni:r.k
, jak Naegeli.
		

/00321.djvu

			Zeszyt -<1 


nuch w Towarzystwach. 


271 


6) Brak odczynu spojówkowcgo przy braku 
chery i objawów znacznej gTu7.1icy, względnie 
prosówkowej ostrej, wyklucza gruźlicę aktywną. 
W d Y s k u s y i zaznacza dr. L e s z c z Y ń- 
s k i pewną wartość omawianych odczynów. 
w tych chorobach skórnych, które w pewnym 
związkn z gruzlicą pozo::;tają. 
Dr. M a h l podaje cyfry niektóre i spo- 
strzeżenia !Jad odczynem Pirquet'a i Calmette'a, 
uzyskane z doświad(Jzell przeprowadzonych na 
klinice dermatol. wspólnie z dr. L e s z c z Y lI- 
S ki m. WJ'niki z obu odczynami były zgo- 
dne; w 7 tylko przypadkach odczyn Pirquet'a 
. tam, gdzie Calmette był początkowo ujemny. 
Prelegent zauważył nadto, że ma wrażenie, ja- 
koby jodek potasu usposabiał błony śluzowe 
do występowania od0zynu Calmette "a. 
Dr. S e l z e r w kilku słowach skreśla du- 
tychczasowe swe spostrzeżenia nad odczynem 
Calmette'a. Do wkroplań uzywal 1 % tuber- 
kuliny. Zauważył, że chore z odczynem nie 
przedstawiały się, ani co do rozwoju choroby ani 
d) do rokowania, gorzej .:>d chorych, u których 
odczynu nie było. W niektórych przypadkach 
odczyn utrzymywał się nawet dni 14. Z 3 cho- 
rych, u których zastosowano sposób Calmette .a, 


a którzy zmarli, II dwóch 7a żvcia nie było 
odczynu a po śmierci nie znaleziono zmiim 
gruzliczych ; w jednym przypadku odczyn był 
dodatnim a na 
ekcyi gruźlicy uie znaleziono. 
Dr. R e i c h s t e i n przypomina, że silniej- 
szy odczyn po jodku potasu trzeba odnieść do 
zaostrzonej po nim gruźlicy. Dr. B lu fil e l
- 
f e l d odnośnie do owrzodzel1, które po sposo- 
bie ocznym mial wiedzieć dr. L e s z c z y II S k i, 
zauważy ł, że mogły byf- one następstwem za- 
działania samej tuberkuliny. 
p r o f. R a c z y 11 s k i zauważył, że Pirquet 
potwierdził dawne spostrzeżenia co do dużego 
rozpowszechnienia gruzlicy. W praktyce to 
samo llIa on znaczenie, co tuberkulina, tylko bez- 
pieczniejszy; dla leczenia zaś jest bez znacze- 
nia. P l' o f. B i e l' n a c k l zaznaczył, że odczyny 
Callmette'a i Pirqueta nie wykazują nam, a ra- 
czej nie odróżniają gruźlicy »aktywnej « od »inak- 
tywnej«, a zatem rzeczy, która dla klinicyst,y 
jest pierwszorzędnego znaczenia. P l' Y lll. P i s e k 
zwraca uwagę na wartość omawianych odczy- 
nów, gdy chodzi o badanie stanu zdrowotnego 
ludności na większą skalę. Dla celów progno- 
stycznych nie mają one dużej wartości. 
Vi'itold Nowicki. 


VII. Rozmaitości. 


xv. Zjazd chirurgów polskich odbędzie 

ię na pewno w połowie lipca b. r. w Wa
'- 
s7:lwie albo w Krakowie. 
IV. Zjazd lekarzy i przyrodników 
czeskich odbędzie się w tym roku w czasie 
od 6 do 10 czerwca w Pradze. 
I. ljazd międzynarodowy laryngo-rynolo- 
giczny, połączony z obchodem ku czci 
Tiircka i Czermaka, wynalazców laryngoskopii, 
,)dbędzie się w Wiedniu w dniu 2] -25 
kwietnia b. r. 
Od stycznia b. r. wychodzi \V War- 
s7awie polski esperancKi miesięcznik p. t. 
Pola Esperantisto = Espcrantysta polski pod 
redakcyą Dra Leona Zamenhofa. 
Sagrodę konkursową za pracę nauko- 
wo-lekarską o Karisbadzie przyznała jury 
radcy med. dr. R i t t e l' o w i, tamże prakty- 
kującemu, w kwocie 2000 kr., którą tenże prze- 
kazał na rzecz l,iBm instytucyi dobroczynnych. 
Andrew Carnegie darował na rzecz 
instytucyi Kocha pół miliona marek. 


Redakcya otrzymała: 
K. K o s t a n e c ki: 1) Przemówienie przy 
odsłonięciu pomnika Scvastyaua Pe1I'Yl"Pgo 


w Pilznie d. 17.7. 07. 2) Heinrich Huyer -j- 
(Odbitka z ,.Internat. )Ion. f. Anat. u. Phys." 
tom XXIV. z. 20-1
). 3) l\Iitotische Kcm- 
theilung ohne ZeBtheilung in klinstIi6h par- 
thenogenetisch sich entwickelnden Eiern yon 
l\Iactra. {Extrait du hulletin de l' Academie 
des Rciences de Cracovic 1908. £l.vr.) 
Jordan i Dobrowolski: Nauka 
o położ.nictwie dla użytku uczniów i lekarzy. 
Kraków 1908. 
E. B i e l' n a c ki: U wagi nad znaczeniem 
fizyologicznem i patologicznem gnicia w je- 
litach. (Odbitka z "Tygodnika lekarskie- 
go" 1(08). 
F. E i s e n b e l' g: 1) Próba mianownictwa 
polskiego w nauce o odporności i w układzie 
bakt81"yi (Odbitka z "Krytyki lekarskiej" 1907.) 
2) O wczesnem rozpoznawaniu duru hrzusznego 
(Odbitka z "Tygodnika lekarskiego" 1(07). 
3) Prz,yczynek do mechanizmu zakażell. 
(Odbitka z "Gazety Lekarskiej" 1(07). 
4) Ueber neue Wege nnd nene Probleme in 
der Immnitaetslehre. (CentralbI. f. Bakterio- 
logie etc. tom. XIV 1(07). 5) Extrait des 
comptes rendus des seances de la societe de 
biologie 1908: a) snr les leucocidineR des 
:.ma{'robies, li) sur les h('molysilles des allap-
		

/00322.djvu

			2';2 


WiadomOl\ci osobowe. - Kronika żałobna. 


Zeszyt 4 


robies. c) sur la toxiuc du bacille Ilu charbolJ 
symptomati'l ue . 
J. S ę d z i a li. : 1) Przyczynek do pato- 
logii i terapii osh'ego podśluzowego zapalenia 
krtani (Odbitka z "Przcglądu Lekarskiego" 
1908). 2) Contribution to the pathology 


anu tIrm"apy of submucous illflammation of 
tIre larynx. (Reprinted fl'om the ,.Journal of 
Laryngology etc. 1908.) 3) II polipo deIla 
-lm'inge d'origine traumatica (Estratto dal 
Giornale "La Pratica Oto-Rino-Laringojatrica 
1908). 


Wiadomości osobowe. 


P r o f. Jur a s z, długoletnik kierownik kliniki ambulatoryjnej dla chorób krtani, 
gardła i uszu w Heidelbergu, odebrał i przyjął powołanie na katedrę laryngologii we Lwowie. 
1\1 i a n o w a n i: Doc. _l\Iaksymilian Rutkowski prymaryuszem oddziału chirurgicznego 
szpitala św. Łazarza w Krakowie i ck Józef Kadyj dyrektorem szpitala powszechnego 
w Jaśle. Dr. Pruszyński z Warszawy otrzymał v e n i a m l e y e n d i w zakresie farmakologii 
na wszechnicy Lwowskiej. We Lwowie habilitowal się jako docent historyi medycyny dr. 
Szumowski. 
Na następcę prof. Ostertaga, hygienisty prży akademii weterynaryjnej w Berlinie, 
upatrzony został prof. Loeffler z Gryfii. Następcą p l' o f. Meringa, zmarłego internisty 
w Hali, mianowany został prof. Schmidt dyrektorem tamtejszej polikliniki, lecz tylko jako 
extraordinarius. 
]\I i a n o w a n i zwyczajn
'mi profesorami: Prof. Lossen chirurg w Heidelberg1i. 
Prof. Miche chirurg w Tomsku. Pro£. Casagrandi hygienista w Cagliari. Prof. Muscatello 
patolog w Catanii. Prof. Resinelii ginekolog w Florencyi. Pl'Of. Jemma pedyatra w Palermo. 
Prof. Pelizzi psychiatra w Pizie. Prof. Heffter z :Marburga, farmakolog, w Berlinie. Prof. 
Peiper pedyatra w Gryfii. 
1\1 i a n o w a n i nadzwyczajnymi profesorami docenci: Dr. Lange pedyatra, dr. Hiecke 
11ermatolog, elr. Seefelder okulista - w Lipskn. Dr. Ribemont-Dessaignes położnik w Paryru. 
Dl'. Harttung dermatolog w Wrocławiu. 


Kronika żałobna. 


Dl'. Władysław Dumaire w Rozwadowie. .j- Dr. Władysław Leczyński we Lwowie. .;- 
Dr. Józef Zduń w Skawie. -i- Dl'. 
larkus Goldsobel w ł.odzi. -j- Dr. Adam Majewski 
we Lwowie. t Dr. Emil Merczyński w Krakowie. .:- Dl'. Józef Kuniewicz w Warszawie. 
t Dr. Koronkiewicz w Warszawie. .j- Dr. Feliks Czahorowski w Nowomiilsku. 
t Prof. Petersen chirurg w Kolonii. t Prof. Segond ginekolog w Pa]'
Tżn. .j- 
Pro£. Chirone farmakolog w Neapolu. -;- Doc. Fieber chirurg we Wiedniu. 


W skład komitetu redakcyjnego "Nowin" wchodzą niżej wymienieni koledzy poznańscy: 
Franciszek Chłapowski - medycyna teoretyczna - nlica Ogrodowa 13, lat cm: Kissingcn. 
Kazmierz Dziembowski ' I I I ulica Teatralna 5. 
Bolesław Kapuściński medycyna ulica Podgórna 10a. 
Walenty Panieilski j wewnętrzna I I ulica Rycerska 29. 
Franciszek Zakrzewski ulica Buddego 1Ft 
Leon JYIieCzkowski } l " . J " Wielkie Garbar,T 9. 
c llrnrgm J 
.Józef Pomorski t Plac Piotra 4. 
Stanisław Łazarewicz ginekologia - ulica Berlińska 19. 
Felic y an Nie g olewski ) l ul . t k f Plac Królewski 6. 
. , . 
 o;: lS y 
a . . 
Jan StaslIlskl r < t ulwa Wllhelmowska 17. 
Adam Karwowski - dermatologia - ulica św. 1\larcina 58. 
Bolesław Kr;ysiewicz - pediatria - ulica św. Marcina 69. 
Wincenty Skoczyński - neurologia - ulica Podgórna 11. 
Tadeusz Dembi(lSki - laryngologia - ulica Rycerska 3. 
Paweł Gantlwwski - ilygiena - Stary Hynek 60. 
Tadeusz Sćhultz - pomoc techniczna - ulica Półwieiska 34. 


Czcionkami Drukarni DzicIluika POZIlaJlskiego.
		

/00323.djvu

			Spis rzeczy: 


I. Prace oryginalne. 
A. Rubin. O powstaniu łożyska przo.- 
d u ją c e g o (doko(lCzenie) 273 
A. Żołątkowski. P r z y c z y n e k d o kw e- 
styi choroby posurowiczej 27R 
Tadeusz Bolewski. D w a p l' Z Y P a d kir o - 
p n i a l e w e g o p ł a t u s kro n i o w (; g o, 
pochodzenia usznego 281 
Dziembowski. O r o z p o z n a " a n i u c h 0- 
roby Weila 285 


II. Krytyczne zestawienia. 
Aleks. Simon. O u r o b i l i n i e w 111 o C Z U 
w stanach chorobowych 287 
L. Zembrzuski. Stre s z c z e ni e z b io ro w e 
o t. zw. >omentoplastyce« 291 


II. Dział sprawozdawczy. 
1. Fizyologia. 
Tanaka. n wielkości prącia i o pojemności 
pęcherza 11 Japończyków 293 


2. Patologia ogólna. 
Gollat. Utrata śliny jako przyczyna choroby 
203 
Lehndorff i Baumg
rten. Przyczynek do che- 
mizmu płynu mózgordzeniowego 294 
W ęgłowski. Szpary skrzelowe i ich znaezellie 
w patologii 294 
3. Patologia doświadczalna. 
Wildbolz. Doświadcmlnie wywołana gruzlica 
wstępująca nerek 295 
Ignatowski. O wpływie, jaki wywierają na 
ustrój: wycięcie nerki, podwiązanie naczY(l 
nerkowych i moczowodów 2!:15 
Konigman i Sch1tffer. Doświadczalne badania 
nad działaniem zastoiny Biera na przebieg 
zapalenia 295 
4. Bakteryologia. 
Petterson Alfred. Rola ciałek białych w walce 
ustroju z zakażeniem 296 . 
Arynkin i Biełonowski. Sposoby przygotowa- 
nia wakcyn opsonotwórczych podług metody 
prof. Wright'a 297 
1. K. Szabat. O wpływie fosforu na wymianę 
wapnia u dzieci zdrowych oraz cierpiących 
na krzywicę 297 
6. Medycyna wewnętrzna. 

. Fiirst. O zgęszczonych środkach odżyw- 
czych 298 
1. Pal. O zastoju tętniczym 298 
Kenneth W. Goadby. Pielęgnowanie zdrowo- 
tności ust 299 
Berger. O nadżerkach błony śluzowej żołądka 
299 


Bliimberg. W sprawie rozpoznania zapalenia 
wyrostka robaczkowego 300 
O. Loewi. O nowej funkcyi trzustki i jej sto- 
sunku do cukrzycy 300 
R. W. Philip. O organizacyi i współdziałaniu 
zaradczych środków pL.zeciwgmzliczych; 
instytut opiekuńczy jako punkt wyjścia 300 
Brennsolm. Leczenie tuberkuliną przewlekłych 
suchot płucnych 301 
.Massalongo. Nierównomie1'llość źrenic w cho- 
robach płuc i opłucnej 301 
Bittori. Ból uciskowy jądra w przebiegu ka- 
mic;r nerkowej 301 
Radman. Próba lecznicza w przypadkach na- 
gminnego zapalenia opon mózgowych 302 
H. Conradi. Kiedy tyfusowy chory jest za- 
raźliwy'
 302 


7. Chirurgia. 


Oelsner. Doświadczenia nad znieczuleniem 
lędzwiowem na podstawie 875 prz:rpadków 
302 
Hoffman. O próbach zastosowania złożonej 
suprareniny w znieczuleniu miej
cowe111 302 
Girgolaff, W E>prawie powtórnego mycia rąk 
podczas operacyi 303 . 
Graf. Przyczynek do chirurgii dobrotliwych 
schorzeń żołądka 303 
!to i Soyesima. Przyczynek do operacyjnego 
leczenia choroby Hirschsprullga 304 
Jenckel. Nabyte zarośnięcie jelita (Atresia 
acquisita intestini) 304 
Kotzenberg. O krwotokach nerkowych 304 
Thelen. O wartości rozpoznawczej chromo- 
cystoskopii \V chirurgicznych schol'zeniach 
nerek 304 
Lichtenstern. Sprawozdanie z dwóch przy- 
padków operowanych guzów brodaczakowa- 
tych pęcherza 304 
Samurawkin. Rzadki wypadek bąblowca w na- 
jądrzu 305 
Frangenheim. O tworzeniu się kości w mę- 
skim członku, t. zw. kości prącia 305 
Castrow O nodze sztucznej nowego wzoru 
po dokonanej amputacyi kości biodrowej 305 
Budde. Do kwestyi rozległych rezekcyi na 
tarsus i metatarsus 305 
W olkowitsch. Przyczynek do kwestyi raka 
krtani i operacyjnego leczenia tegoż 305 
Graf. Kilka uwag o przerwaniu naczyń pod- 
kolanowych 305 
W olff. Do kwestyi porażenia nerwu odwo- 
dzącego po znieczuleniu lędźwiowe m 306 
Ito i Soyesima. Przyczynek do leczenia po- 
rażeń nerwu twarzowego przez przeszcze- 
pienie nerw6w 306 

Iiiller.. O znaczeniu maści protargolowej dla 
tworzenia blizn 306
		

/00324.djvu

			8. Położnictwo i choroby kobiece. 
D. Kehrer. Fizyologiczne i farmakologiczne 
badama na żywo-utrzymanych i 
yiących 
wewnętrznych narządach rodnych kobiety 
306 
Kurdinowsl,i. O odruchowym wzajemnym 
stosunku między sutkami a macicą i o wa- 
żnem znaczeniu wpływów odruchowych 
w ogólności tak pod względe m fizyologii 
jak i patologii macicy ciężarnej i nieciężarnej 
307 
Kruieger i Offergeld. Zapłodnienie, ciąża, 
poród i połóg spostrzegane na macicy od- 
osobnionej. Przyczynek doświadczalny i kli- 
nicznv do nauki o całym procesie rozrod- 
czym" po przecięciu rdzenia pacierzowego 
307 
Birnbaum. O wydaleniu chlorków w ciąży, 
szczególnie przy "hydrops gra,iditatis" 
i białkomoczu 308 
Leopold i Konrad. Przyc7.ynek do pytania 
o wartości sztucznego porodu przedwcze- 
snego 309 . 
Pradella. Do pytania o sztucznem przerwanm 
cią
y z powodu grużlicy płuc 309 
Kannegiesser. O hebotomii podskórnej na 
podstawie dalszych 30 przypauków i wy- 
nikach stałych operacyi 310 
Otto P. Mansfeld: O wartości bakteryologii 
połogowej 311 
Ravano: O pytaniu co do czynno;;ci jajnika 
w ciąży 311 
Leopold i Ravano. Nowy przyczynel, do 
menstruacyi i owulacyi 311 
Frankenstein. O znaczeniu rezekcyi macicy 
przy mięsniakach, dla zachowania menstru- 
acyi po operacyi 312 
Fraenkel. O macicy starczej, szczególnie o za- 
chowaniu się w niej tętnic 312 
Forssner. Przyczynek do leczenia zapalell 
przydatków 313 
Zurhelle. Pewny przypadek raka zaszczepio- 
nego 314 
Bossi. Nadnercza i rozmiękczenie lwśei (osteo- 
malacya) 314 
9. Choroby dzieci. 
Reicl1e. O \\"artm
ci rozpoznawczej powięk- 
szenia gruczołów łokciowych u niemowląt 
315 
W. Kuopfelmacher. Etyologia żótacz],i nie- 
mowląt 3lG 
M. Cohn. Wapień. fosfor i azot w mózgu 
dzieci 316 
F. Valagussa. Leczenie krztuśćca za IJomocą 
"paragangliny Vassale" 316 
R. Si m onini. Leczenie krztuśćca za pomocą 
"paragangliny V assale" 317 
G. Caccia. O zapaleniu pęchei'za u ssawców 
317 


10. Choroby skórne i weneryczne. 
Ksawerv Zakrzewski. O z b o c z e n I a c h 
czy'nności płciowej 31R 


11. Choroby oczu. 
Heine. Rozpoznanie i leczenie zapaJeli tęczówki 
321 
J.Osolin. Przypadek "'"yleczenia ślnzoropotoku 
przez przyłączenie się róży twarzy 322 
E. GalIatia. O sofolu jako środku zapobie- 
gawczym śluzoropotoku spojówek u nowo- 
rodków 322 
IV. Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 
1. Tygodnik lekarski 1908. 
Popielski. O jadowit
-ch ciałach prawidłoweg-o 
ustroju w świetle własnych badań 322 
Rydygier. Kilka krótkich llwag. odnośnie do 
pierwszego dziesięciolecia Iwows1:iej kliniki 
chirurgicznej 322 
Rydygier. O sp030bie leczenia ran w naszej 
klinice 322 
Rydygier młodszy. Leczenie twardzieli gardła 
i nosa (rhinoscleroma) zapomocą promieni 
Roentgena 323 
Jedlicka. Przyczynek do przeszczepiania mię- 
śni 323 
SelZel'. O wyborze najodpowiedniejsżego mięj- 
sca dla appendectomii 323 
Ostrowski. Przyczynek do etyologii t. zw. 
przepuklin bocznych brzucha 323 
Biernacki. Uwagi nad znaczeniem fizyologicz- 
nem i patologicznem gnicia w jelitach z po- 
wodu lactobaciliny Miecznikowa 323 
Kośmińsski. O postępowaniu przy porodzie 
wobec znacznego ścieśnienia miednicy 323 
Leńko. Zestawienie przypadków chirurgicz- 
nych chorób dróg moczowych spostrzega- 
nych i leczonych w latach 1902-1906 323 
Buraczyński. Spostrzeżenia rozpoznawcze i le- 
cznicze w zakresie chorób skórnych i we- 
nerycznych na oddziale dermato-wenery- 
cznym s7.pitala wojskowego w Lwowie 
w przeciąg11 dwóch jat 323 
Waehholz, Z kryminologii wrodzonego niedo- 
łęstwa umysłu 323 
2. Medycyna i Kronika lekarska 1908. 
Landau i Halpern. Przyczynek do badalI nad 
składem chemicznym płynu mózgo-rdzenio- 
wego 323 
Szmurło. Pr7.ypadek rany postrzałowej ucha 
j okolicy czołowej, zakończony wyzdrowie- 
niem 324 
Korybyt-Daszkiewicz: Kompres własnego po- 
mysłu na klatkę piersiową u dzieci 324 
Bychowski: Z badań nad odruchami. 1. O za- 
chowaniu się niektórych ścięgnowych i skór- 
nych odruchów u dzieci w pierwszym roku 
życia 3:!4
		

/00325.djvu

			Teodor Łapiiiski: Przypadek przewleIdego za- 
trucia chloralhydratem 324 
Arnstein: O kąpielach kwasem ,vęglowym 
. nasyconych w stwardnieniu tętnic i dusznicy I 
bole..<;nej 324 
Altkaufer: Przypadek rzadkiego ustawienia 
główki podczas porodu szwem strzałkowym 
\\'" prostym wymiarze wejścia 324 
Krukowski: O zapbhiegawczem wkraplaniu 
do oczu nowrodków 324 
Biro: W sprawie nowotworów mózgu 324 
Grnszczyi,ski: W sprawie leczenia przet-ok 
zębowych 324 
Oppenheim: Rak wargi górnej 324 
Szokalski. O agglutynacyi pod wpływem soli 
obojętnych 325 
Klęsk. O czyraku 325 


v. Ruch W Towarzystwach. 
Sprawozdanie z posiedzenia Wydziału lekarsko 
Tow. Przyj. Nauk 325 
Z Tow. lekarskiego lwowskiego 327 
VI. Odcinek. 
Fr. Chłapowski. O wy ga s an i u g a t u n- 
ków (plemion) z wierząt w geolo- 
gicznym rozwoju ziemi i przy- 
c z 
. n a c h t e g o 330 
VII. Rozmaitości 333 


Wiadomości osobowe 334 


Kronika żałobna 334 


Skorowidz lekarzy Polaków praktykujących 
w zdrojowiskach 335 


,,
zegląd :filozoficzny". 


Pismo, rozporządzające współpracownictwem wszystkich wybitniejszych pracowników na.
zych na polu 
filozofji, stawia sobie za zadanie: dawać wyraz oryginalnej polskiej myśli filozoficznej i od- 
źwierciedlać ruch filozoficzny zagranicą. 
Rocznie w Warszawie rub. 4. z przesyłką pocztową rub. 5. 
Ko".i prenumeratorzy, którzy nadeślą caloroczną prenumeratę na rok 1906-ty, mają prawo do 
otrzymania bezpłatnie 
Rocznika "Przeglądu Filozoficznego" z roku 1905 
Rocznik ten, między innemi, zawiera dwa zeszyty, specjalnie poświęcone Spencerowi i Kantowi 
Tego ustępstwa w 1'01..""11 przyszJym Redakcya już zrobić nie będzie mogla, gdyż liczba roczników pisma 
zostanie ograniczona. Koszta przesyłki rocznika wynoszą rub. L Cena kompletu, t. j. siedmiu roczni- 
k6w "Przeglądn Filozoficznego" - rub_ 28, z przesyłką pocztową rub. 33; dla nowych prenumeratorów 
z przesyłką rub. 28. 


Redaktor i Wydawca: Dr. Władysław Weryho. 
Adres Redakcyi, Warszawa, Mokotowska 47. 


N akładem Nowin Lekarskich wyszło dzieło: 
JĘDRZEJ SNIAOECKI 


T eorya Jestestw organicznych 
z przedmową i oceną dzieła przez Dra Adama Wrzoska z Krakowa. 
Dwa tomy. 
Wydanie jubileuszowe. 
__ Cena zniżona dla abonentów Nowin Lekarskich 3,30 mrk. 
1,75 rubla = 4 korony włącznie z przesyłką. __ 
Nieabonenci Nowin Lekarskich nabyć mogą w cenie 5,30 marek - 
2,75 rubla = 6,25 koron włącznie z przesyłką. 
Do nabycia dziełko to jest: 
W Ekspedycyi Nowin Lekarskich, Poznań, Fryderykowska ulica 9 
W Warszawie: w księgami E. Wende i Sp., Krak. Przedm. 9, 
w Galicyi: w Krakowie w księgami S. A. Krzyżanowskiego, 
we Lwowie w księgarniacb 1) Altenberga i 2) Gubryno- 
wicza & Schmidta.
		

/00326.djvu

			WodrTSJlcbr uń
a" Ob e rbJ unnen'
 · 
I znana lekarzom od r. 160-ł jako. p ierwszorzędne alkaliczne źródło. Wskazania: zachorzenia I 
narządów oddechowych, trawienia i moczowych; podagra, cukrzyca, astma, 
Sprzedaż we wszystkich aptekach i składach wód mineralnych w kraju i za granicą. 
Wysyłka książęcych wód mineraIn. z Ober-Salzbrunn, Gustaw Strieboll, Bad Salzbrunn n. Szlo 
- 


Dr. Franciszek Ghłapowski 
RADCA SANIT. 
ordynuje w tym sezonie 
W Kissingen, W BóWHyi, Prinzregentenstr. I. 
posiada p e n s y o n a t dla c h o r y c h potrzebujących szczególnej dyety i opieki. 


Dr. Józef Górski 


książęcy lekarz zdrojowy, były wol. asystent prof. Jurasza 
ot'dynuie od 1-go jttaia do 1-go 
aździet'nika 
W Bad Salzbrunn, Eisernes Krauz. ' 

ww















w

wwww
 


Dra Xawerego Gorskiego 


Polski Przewodnik po Zdrojowiskach 
Abacy - Birsztany - Busko - Bystra - Ciechocinek - Cirkwenica - Czar- 
niecka Góra - Druskieniki - Grodzisk - Inowłódz - Iwonicz - Jaśkowice - 
Koss6w -- Krościeńko - Krynica - Lubień - Marjówka - Meran - Morszyn -- 
Nałęczów - Nowe Miasto - Ojców - Otwock - Pohulanka - Pusto myty - 
Rabka - Rymanów - Sławinek - Sławuta - Solec - Szczawnica - Szepe- 
t6wka - 1'renczyn 
- Truskawiec - Wysowa - Zakopane - Zawoja - 
Zegiest6w - z licznemi ilustracyami. 
Cena w ozdobnej oprawie koron 4. 
Skład główny w ](sięgarni G. Gebelhner-a i Spółki w ](rakowie. 
Do nabycia we wszystkich księgarniach. 


W


W




YWW'



WWW


 
"Książka" 
Miesięcznik poświęcony bibliog.rafii krytycznej 
Wychodzić zaczął od Nowego Roku 1901. 
Oceny krytyczne wydawnictw książkowych polskich. Kronika życia literackiego i księgarskiego. 
Zupelna bibliografia miesięczna polska. .. 
Prenumerata rocma rubli 2, z przesyłką rubli 2,50. Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie. 
Pmspekty szczeg610we na żądanie we wszystkich księgarniach. 
. Adres Redakcyi i Administracyi: 
Księgarnia E. Wendego i. Ski Warszawa na Krak. Przedm.