/00361.djvu

			Zeszyt 6. 


Poznań, w czel"WCU 1911. 


Rok XXIII 


NOWINY LEKARSKIE 


Wykłady kliniczne. 


Wykłady kliniczne z urologii ogólnej. 


Napi"al 
M. W. Herman, (Lwów). 


II 'i'!g dalszy. - Zob. m. 5.) 


WYKŁAD VU. 
O wewnętrznem czyli urologicznem badaniu dróg moczowych: 
III Cystoskopia. 


Gl1J by mi kazano wymienić nazwiska trzech najza8łużeł-18zych urulogów, wymienił- 
bym po 'l' h o m p ci o n i e i G u 
. o n i e - .M a \. a N i t z e g o. Bo oc1 N i t z e g o dopiero 
'latuje się okres p1'aktyeznej endoskopii, Uóra tak przeważnie wpłynQła na rozwój nowoczesnej 
1trologii. 
Endoskopia l11'óg mm,zowyd\ rozpada si--: na u r e t r o s l, o P i ę , y s t o s k [) p i 
 
i (sit renia' rerbo), 11 l' e t t' r V" k v P i ę. 
O nretroskopii, t.]. ogłąlhwiu "\\ eWIlQtrznych ścian cewki moczowej, nie wiell' :Sza- 
pownYll1 Panom powiedzieć mÓgę, za mało bowiem w tym l,ierunlm posiadam l1o:-5wiaclczcnia. 
D]a urologa-chirurga ten SpOf:ńh 1'allania tak main przel1stawia korzy
ci, że w praktyr'p do- 
skonale ub
"wan\y sil: be)\ niego. Oil roku 18[):
. t. j. ud eza;,n, kiedy D e S o l' m e 11 u). u1,- 
myślił pierwszy praktyczny nretroskop, przesum;!o sil: ]11'l.:eZ rc;c(, urologów wiele innych 
modeli (, r li 11 f c ] d a, O b c l' l ii n r] er 11, K i t z c g o, l' a s p l' a, A 11 t a l a 11 o:'tatecl:nie 
t} I) l d Q P h lU i!l t a, 
aden jednak nic zrlołal pozyskac' 11Ia 8ieLie większej wziQto
ci. Dawne 
uretroskopy mialy k
ztałt pt'O,;tej cewy Utą'ej ];alil,,'1' "rlpowiarlał l fi - 2(; :'lirowi Cha1'" 
kunice tl-j2e sl.ięty był prl),;topattll' ]nlJ 
\;u
nil', zatl1kni
t
 szyb]'ą InD też utwarty. \\" lJstat- 
nim "\yypadkll przyn'ątl wpHJ\\"adwło siG / odpowierlnią przetyczką (obtmatorem). (.;zQ"f. 
]II- 
Zr1\Y ki, wstawiając" 
i" w ,)tw6r IIr"trosk"plI o>:wictlało się 
\\'iatłf'm Ollrzltconl'l11 od zewnątl"Z 
]111, lampką wl'rnwiJllzoll<' dn \H1Qtrza 1,rl..)Tządu. 1'n"ltwając "('wę . w g-ląb ,pw],i, wzg-]Qdni p 
\\ y"o[uhl' j,
 l,u uj>ir:ilt zewul.;tr7.nf'IUIL og-]Whl.lilY "luz(." kę po hl" all;u. składająl snl,ie \\" Im.)- 
;li z tyeh Ilłamkvwyeh obrazI,ów Jcdną l'al,,
ć. 
UWSZI; ltrl,trui'kopy mają k8/alt (',-,wnikli w, 
z łat\\ ,,;;raą mO
elll,\" lI' 1'\7 "to \\"J)\'o\\'",.I.-:il: nawet do tylnej cewki, .;\:artto dÓęki oflpowie- 
rlniemu 11 l7ąd I.:ellil I, n\(';,l'lll
 ",." ],i, ktłjr;, ,'he"my ngl:vla0, l'r,zlh\,, powi!,trz"'111 lub w0dą 
i prl.Y l,nmoey s-y"te!llu n1't.)"''l.\\l'S"'" 
Iąrbt 11\7,07. ,,];ienkl) Wil
],"ze PI'/,C',;Il'J:CniP , widzi",: 
fJ\yrzodzl'nia. I)]il.ll
. IIU\\"IJt" ur., i t. d. 
O ile jednak wicin IIrnlo
lj" ..l,
 \\'a 
il: bez 1I:'PtlcJ,;kIJl,ii, tyle \";, t V" L n p 1 a 
\\ y \\ al CI:,\"I a suhi e . 
{cl'okil' 1I/!I('/.ątki. II. A, l, _ Il Y P a \\ l i I" n, 'l' 
\( u r r i 
 i inn'j \\'lrIJ\\"ildzali. ,!.:-ł.',\\ nil' \I klrhid, d" p"dIeI'/.lrt",:;,'i Jwakh"zlIPJ alliż,']i h nlit d/.i': 
,rl'l'tn,:::ł",.pia. 
.\1., S'i t I: (w r. l' -;-!I) l,otrafi.] ",;\\ iotlić WIH:tI'Zl' 1',:eltl'l'za ..gni"kielll (} 1'\111." 
jego \\ ['1'o\\"aolzolwnl nid,\ 1\;('. 11 kol ,id ale' n 111 I.;.(oz.\" I.: n i 
"iall.v f'':'' i,.tlOIJ" "g-I,\,la{- prz P { 
rrfił1iatlll"
'\'Y telt....ki1P. l->j(']"\\l)tnr I ,.s111....:kop "X i t z ł
 _
. fi 1t"H,d,,"JiJ...('\\:!lltt IIfI dzi.... I.Il:łł-ZIl:1 
::!
		

/00362.djvu

			322 


M. W. Herman: Wykłady kliniczne z urologii ogólnej.' 


Zeszyt 6 


razy, zasada jednal;: pierwszego modelu w niczem l1ie została naruszoną i żaden z epigonów 
nie prze wyższyi pierwowzoru pod względem rozległości pola widzenia. , 
Cystoskop kształtem swym przypomina cewnik 1\1 e r c i P r a-. Drednica jego odpo- 
wiada 21 Nrowi sk. Char. Dla dzieci wyrabiane są obecnie przyrządy odpowiadające 12 Nrowi 
sk. Char. Dzióh cysto>,kopu tworzy w głównej części nakręcana lampka żarowa (mignon 
E d i s s o n a). Prąd rozżarzający lampkę przebiega po płaszczu cystoskopu i po drucie izo- 
lowanym do wewJlętrznej powierzchni płaszcza przymocowanym. W okienko, wycięte zwykle 
na wewnętrznej stronie kolanka cystoskopu, wprawiono prysmat w ten sposób, że jedna przy- 
prostol;:ątnia zam,yka okienko, druga zaś ustawioną jest prostnp'aclle do osi cystoskopu. Prze- 
ciwprostokątnia powleczoną jest amalgamem. Promienie padające z naświetlauych ścian 
pęcherza na przeciwplOstokątnię załamane zostają w kierunku osi przyrządu, i skupione 
przez dwie soczewki, umocowane tuż przed prysmatem. Powstaje pomniejszon,y i odwrócony. 
obraz przedmiotu' znachodzącego się w polu widzenia cystoskopu. Płasko-wypukła soczew ka 
umocowana w połowie długości cystoskopu, odwraca obraz ten )I powrotem i rzuca go tuż 
przecl okular cystoskopu, przez który widzimy obraz prosty w znacznell1 powiększeniu. Oku- 
lar cestoskopu ujęty jest w gruby lejek, na którym u góry pJmieszczono kuleczkę, wedle 
któryj oryentujemy się, w którą stronę zwrócony jest dziób cystoskopu. 
Bez bliższego tłumaczenia, jedynie na podsta\\'ie ogólnych wiadom'Jści z optyki, 
pojmiecie Panowie, że 1) tem większą przestrzel) jednym rzutem oka w cystoskop obejrzeć 
możemy, czem bardziej soczewki przedmiotowe (wzgI. prysmat) oddalone będą od oglądanej 
powierzchni; 2) obrazy przedmiotów oglądanych z bliska hogatsze będą w szczegółj',; aniżeli 
obrazy przedmiotów odległych; 3) wymiary obrazu równać się będą wYlUiarom przedmiotu 
rzeczywistego tylko przy pewnem oddaleniu soczewki od przedmiotu, zresztą rozmiary obrazów będą 
większe albo mniejsze. Wedle A. v. Frischa rzecz przedstawia się następująco: »Naj- 
mniejsza odległość, z jakiej cystoskopem oglądać możemy ściany IJęchęrza, wynosi 4 mm. 
Z tej odległości cystoskop powiększa 4 razy. Obraz przedmiotu oglądanego z odległości 
28 mm., odpowiada mniej więcej rzeczywistości. Z odległości większych, aż do 70 mm. wi- 
dzimy przedmioty w pomniejszeniu, dochodzącem do 0.6 naturalnej wielkości.« 
Z wielu modeli cystoskopów najpraktyczniejsze są t. z. cystoskopy iITygaeyjne 
(Spiilcystoslmp) w których część optyczną dowolnie możemy wsuwać lub wysuwa6 z płaszcza. 
Płaszcz z lampką wprowadzamy do pęcherza, używając go jako zwyczajnego cewnika do 
opróżnienia pęcherza, do przemycia go i wypełnienia odpowiednią ilością płynu, póczem c1opiero 
zasuwamy część optyczną i załączamy kontakt elektryczny. Pierwszy model cystoskopu irry- 
gacyjnego opisał przed kilkunastu laty G fi t t e r b o c li:. 
Aby módz cystoskopowac: 
1) zastać musimy cewkę łatwo dr0żną i 
2) dostateczną, przynajmniej 60 cm:
 wynosząeą, pojemno
ć pęcherza, wreszcie 
3) płyn przejrzysty, wypełniaiący pęcherz, nie powinien mętnieć przynajmniej przez 
kilka minut. 
Przez cewlię () bardzo wąskiem ujściu zewnętrznelU lub 7.\Vężoną bliźno\vato nie 
przeprowadzimy cystoskopu o 7 mm. 
rednicy. Również trudno przechodzi cystoskop przez 
cewkę, której przebieg zmienionym został skutkiem przerostu sterczu. Gdzie odpowiednie 
leczenie stri];:tmy i umiejętne manewrowanie cystoskopem do celn nie prowadzi a cystoskopia 
okazuje się nieodzowną, możemy cystoskop wprowadzi6 przez cewkę otwartą na międzykroczu 
(lI ar r i s o n. W."\V h i t h e a d) luh wprost do pęcherza przez otwór po natl lonowem na- 
kluciu pęcherza (Luwenhardt, Fenwick, Kraske). 
Kiedy indziej 7.l1ÓW mała pojemność pęcherza nietylko utrudnia, ale uniemożliwia 
cystoskopię. Naj chętniej cystoskopujemy po wypełnieniu pęcherza 150 kcm. płynu, kiedy to 
pęcherz przetlstawia siC; w formie Jamy kulistej o średnicy 6.0 ctm. Fałdy śluzówki pęcherza 
są .wówczas dostatecznie wygładzonc, a odległoś6 badanej powierzchni od okienka cystoskopu. 
ustawionego w środku kuli jest talią, że wszystkie szczegóły na niej się znachodzące widzim
' 
w naturalnych wymiarach (wedle ". F r i s c h aj. 
Lecz i przy pojemności zredukowanej. nawet poniżej polowy tego optimum do 60 
kcm. możemy jeszcze wcale dobrze cystoskopowa6. Poniżej tej granicy jednal;: cystoskopia 
jest niewykonalną i choryeh z tak pomniejszoną pojell1ności,
 poddae trzeba wpierw odpowie- 
dniemu leczeniu przygotowawczemu, i 
Trzecim wreszcie, równie koniecznym jak dwa poprzednie, warunkem dla udania 
się cystoskopii, jest doldadna przejrzystość płynu w pęcherzu. Jeżeli mamy cystoskopować 
chorego z moczem krwawym lub ropiastym, przem
'wać należy pęcherz odpowiednilll pł,ynem
		

/00363.djvu

			Zeszyt 6 


M. W. Herman: Wykłauy kliniczne z urologii ogólnej. 


323 


tak długo, póki płyn odpływający nie będzie całkowicie przejrzystym, Postępować przy teIn 
należy cierpliwie, aby zb.}>t energicznem przemywaniem nie podraznić ścian pęcherza i nie 
obniżyć jego tolerancyi (t. j, funkcyonalnej pojemności). Niekiedy, zwłaszcza w przypadkach 
hematuryi, nie możemy w ogóle dojść do konca i odlożyć musimy badanie uo szczęśliwszych 
czasów. W innych przypadkach względna przejrzystość pł.}'Ilu w pęcherzu utrzymać się da 
tylko przez czas krótki i w tych właśnie przypadkach uczymy się cenić wartość i prakty- 
czność cystoskopów irrygac,yjnych. 
Niektórzy w takich trudnych przypadka
h radzą Robie w ten sposóL, ie pt:	
			

/00364.djvu

			324 


:M. \Y. Herman: Wyklady klmiczne z urologii og.)lnej. . 


Zeszyt 6 


Wejśda do uchyłków przedstawiają się jako ciemne ziejące otwory z wyra;i.nie pro- 
mienisto pofałdowana, śluzówką. 
Owrzodzenia występują we formie nieregularnych plam, otoczonych wyni03lym, przc- 
l,!'\\"ionym brzegiem, otaczającym dno bez połysku, pokryte już to wiśniowymi skrzepami krwi, 
już też ŻÓłtawymi stL'zę
ami ropy. Owrzodzenie, umiejscowione w otoczeniu uj
cia 1l10CZu- 
wodu, jest banlzo znamiennym oLjawem dla gruzlicy odpowiedniej nerki, zwłaszcza, gdy w oto- 
czeniu owrzodzenia zauważymy gruzełki prosówkowe jako szare luL żóŁtawe ziarenka z wy- 
raz nem nastrzykaniem naczYII w obwOllzie. 
Znamienny obraz przedstawia t. z. pQcherz listewkowy. Oświetlone grzbiety bladych 
jQclrnych fałdów, krzyżujące się w różnych kierunkach, zamykają ciemne zagłębione pola. 
"\Y zapalcniu i przeroście sterczu, zmienia się ksztalt faldu przejściowego, nie prze- 
biega on ju:i. poprzecznie, lecz wyraźnic pół],nlif:to lub tworzy dwie boczne zasłony schodzące 
/Się ku dołowi porl kątem ostrym i wypuklające si", lm środkowi pola wi(lzenia. W prze- 
wlekłych sprawach zapalnych, głównie do tej okolicy ograniczonych, brzegi fałdu stają się 
strzępiaste, brodawkowate, co bardzo przypomina sprawę nowotworową. 
ł'
adnie \\" obrazie cystoskopowym przedstawiają się brodawczaki kosmatc (jJapilloma 
J"ilosum). Bla do różowe kosmki chwieją się niemal bez przerwy, poruszane słabymi nawct 
wirami płynu. 
Trudniej zrozumieć obmz kraterowatych O\\TZOllzell, charakteryzujących kankrojd
 i tu 
tem trudniej, że nowotwory tc przerastają zwyczajnie na dno pęcherza ze sterczu, poza któ- 
rem częściowo kryją się, tak, że tylko część 00WOrlU możemy obsprwować. 
Z tego, Gośmy dotycllnzas powicdzieli. wynika, że odkrycic uj,<ć moczo\\"o!lu w p'
- 
cherzu patologicznie zmienionym może być rzeczą bardzo trudną Ujścia pokrytego owrzo- 
.lzeniami, zasloniętego fałdami śluzówki lub beleczkami przerosłych miQśni nie IJdkryje nawct 
wprawne oko bez pomocy chromocystoskopii (o kt6rej w następnym wykład7ie). Odkrywszy 
ujście moczowodu, zwracamy uwagę przeclewszystkiem na najh]iżsl.:e otoczenie tegoż. ,Yspomllia- 
Jem jnż, że owrzndzenia w ntoczPl1iu uj
cia mogą h'yc
 wczesnym objawcm grni!if'Y ntlno;- 
nej nerki. NastQpnie ,;leclzimy, czy z moczowodu \\''ypływa I1lUGZ i jaki: Z he;:czynuuści 
mocZOW(Jlll1 na podstawie obrazu cystoskopoweg'o nie możemy v nicl.:em \\"nioskowac - -. upra- 
.vniel1i natomiast jes1e
m'y do daleko iclą''Ych \nliosków, gd,v zau\\ażYll1Y wypływając.\' 
7 nwezo1.'olln mocz krwawy ]ub ropiasty, lub glly stwiertlzimy skrzep krwawy lub ropiasty 
zwi
'lj,\I:y do pęcherza. 'Vide również m{,wi 1,a1l1yk częściowo z lljśpia moczowoc!n wysTcr- 
';J:ają,:
-. ,y rzadkich wYJJ-l siłc: ,loE1ał}-. C'Ytito"kn}lelll m:enić- !1\OŻPl\1Y dokłarlllic iph wielko,,(. _ ilo
(_ 
J-"z1aŁt i t. d. i uchronić ,ię od pomyłki rozpvznawezej (inkrlls("cya ścian !), 
U kobiet eystosko)iia, tc-clLlIicZ1lie łatwiejsza. na8tręczać może illne 1l'lldllo,;C'[ 1. POWU!lll 
zmic:nioncgo ksztaltll pęcherza, 111'z"1.: wciskającą si,; w p,
dlPrz macie,:, 
Po skolkZ rOz"z, ar.ot.\nll :0;1'8111':1. " \V"- 
\\ n,:1rznie puclać nrotrupin". ah,\' ,]ok!a,lnie odkazić drugi lUu,'Z()we. 
<) lI!' -te!'Osl,opii a mr.wj z
!,:bniko"\\ ,miu ll\oczo\v'J,lu\\ ] "JIII(I\\'ir.; w na"hwn} \1l IVY 
da- 
,li"" 111,',\\ i;V' ('zYlIlln'::c.i'-J\\-el1l badaniu nere!.. 


Sprawozdania poglądowe. 


Piorunowanie raka. 


\ api-at 
ł 'r. W ł o (I z i m i e r z B li g i e I. 


f nOk,ml'7,'nie - Zob. ZeHl., L) 


\ I' '\\'YSt<1I" :I.aią"" l'rz,\ 
 \\ '1jelli." 
1)' kil , l'" I.a kn, j,l."j Il1i".-!'f;l','nia. 
za Hif.,-tdY.(J" 
h.: 



"I,i,' t....hl1ikl lt \\ ir-Iu 1,.)'10 1'1!.'""/,."I1;\ 1tj..'mnr'g" \\y 
Ii,- he.ltin
'.lbrt 1I\\;Ii." 1"'\\'WII1 l1ash:I'"i'\"" '\'II""lkl
		

/00365.djvu

			Zeszyt 6 


W 'od. imierz Bllg:iel: l'iornllowan'e raka, 


B2E. 


1) iskra powinna mieć G-7 centymebów dłngości. 
2) działanie ciepłotowe tej iskr.y winno być' nsuni
te. 
3) exaeresis ma być jaJ, naj szerszą. 
Otóż naprzyliłml Iiiemieccy chirUJ'gowie wykroczJ'li wedł\lg de Keating-Harta "\"sJI..n;cy 
l'rzeCl\V tym zasadniczym prawidłom f\lJgllracyi. Pisze 011: 
"Wsz
dzie w Kiemcze<:h widziałem w używaniu elecb'od zupełnie wadliwy i kt6ry 
ja całkowicie potępiam. Składa się on, jak mój, z przewodnika elektQ'cznego zawartego w rmce 
i ze>l uj ąeej z kauczuku (InIJ też ze szkla albo porcelany), ale różniącego się od mego pod 
dwoma "względami: 1) dr\lt pl'zewodząc
' jest prawie nieruchomy; mieści się on w odleglo;ci 

 centymetrów od koiica elektrodu 2) slnpek zctknięcia (borne de contact) rlrutu przyLywają- 
cego położony jest bardzo l1isko pOll ręl,ą operatora. Rozkład ów posiada dwie wady: }'U 
pierwsze nie pozwala na \lżycie iskry dh.ższej nae Keating-Hart o. c. 8 >- 86. 

) Zimmern: La fllJgllration, R. 58. 
" Congres de Darcelone. Arch. d'eJ. med. 1910. s. 82'3. 
4) ])ubois-Trpp8
'!le. Fulguration, fuJguro-exer,'se et Keating-Hartisation. Annales de medecine, 
physitlue H)or}zes
yt 1., lodbitka: Antwerpia, De Yos et Van der Groen, 1J r. des .-\.piitresj.
		

/00366.djvu

			326 


\Vłodzimierz Bugiel: l'orunowanie raka. 


Zeszyt G 


wiło to może powód, dla którego w Niemczech elektrod jego zmodyfikowano. )Iollyfil
acya 
jednak była w wysokim stopniu niefortunną, gdyż odjęła wszell\ą wartość fulguracyi. 
Aby zaradzić niemiłej wadzie swego przyrządu, de Keating-Hart do spółki z kon- 
struktorem przyrządów elektrycznych d'Arloz'em z Lyonu stworzył obecnie elektrod zupełnie 
dogDdny, a zarazem odpowiadający wszelkim wymaganiom nowej terapii. 
Rozumie się samo przez się, że ten elektrod usuwa podobnie, jak i dawniejszy 
cle Keating-Harta (mówiliśmy o nim wyżej), ciepłotowe wpływy iskry d'Arsonwalowskiej. 
De Keating-Hart przj'pomina oświadczenia zwolenników metody diatermicznej, a w szczegól- 
ności Bernclta i Nagelschmidta, wel1ług których komórki rakowate, jakich nie zdążyło zabić 
gorąco pochodzenia elektrycznego, otrzymują wskutek podniecenia p o h o P k u z d woj o- 
nemu bujaniu. 
Przytoczymy jeszcze ciekawy usf(
p z pism de Keating-Harta: 
,Zalecałem po wyci
eiu nowotworu, względnie po fulguracyi zbadanie drobiazgowe 
rany jej okolic. Ząrzucano mi, ze tal\ie zbadanie połączone jest z niebezpieczeństwem zaka- 
zenia, tak, jakby w danym razie nie było możebnem dokonać tej samej asepsyi, co w czasie 
rękoczynu. Otóż doświadczenie każe mi potępić energicznie wszelką abstynencyę w tym 
względzie. Można ją zrozumieć w wypadkach prostych i ograniczonych, tych właśnie, gdzie 
chirurgowie nie piorunują. Podwójnie wacUiwą atoli jest ona w "\vypadlm, gdzie rozRiame 
nowotworu zachodzi na pewno, to ZlJaCZY w większości tych, w l\tórych RtOSUją IDą metoclę. 
Nie zliczyłbym rękoczynów, w ciągu których odkryłem, wprowadzając swój elektrod do 
wszystJiich zakątków, znaczne masy ralm zapomniane w ranie lub jcj okolicy. \Yiele z tych 
wypadków tak leczonych dało mi piękne rezultaty; g d y L y m j e d n a k n i e b y ł u z Y - 
S l\ a ł u s u n i ę c i a t y c h p r z e r z u t ó w, przemawiałyby one dziś prze..iw mej 
metodzie. l) 
Do trzech reguł de Keating-Harta należy dodać czwartą maną l
am już z pierwszego 
rozdziału, a sformułowaną przez Desplatsa o trwaniu fnlguracyi w stosunku do rozmiarów 
rany. 
Cóż pozostaje obecnie z zarzutów wytoczonych przeciw piorunowaniu? Dajmy 
znowu głos twórcy metody, 
Profesor Pozzi, początkowo gorliwy protektor fulguraeyi, odniósł się następnic do 
liiej znacznie chłodniej. ,
Statystylm profesora Pozziego sJdacla się z dziewięciu nowotworów 
macicznych, 2 sromowych, 1 szyjki macicy, tudzież 7 sutki. Z całej tej grupy tylko 6 raków 
sutlii zostało wytępionych doszczętnie, gdy w innych zostawiono części guza. )logłem więc 
liczyć tylko na ową szóstkę. W niej mamy 60 na 100 powodzeń; trzy wypadki howiem 
nie miały nawrotu, w 2 Lył nawrót, w 1 zgon wskutek niedomogi llerkowej (tego też nie 
można brać w rachubę). 
W rzeczywistości statystyka profesora Pozziego nie przemawIa wcale prze- 
ciw mnie. 
Z profesorem Quenu operowałem trzy wypadki a nic ćztel'Y, jak szanowny chimrg 
mylnie twierdzi. Raz szło o ranę piersi, co do którego sam (Jut.nu oświadczył, że {) wy- 
cięciu doszczętnem nie można myśleć. Wobec tego i ja nie mogłem liczyć na rezultat, uwa- 
żam howiem wycięcie makroskopijnie doszczętne za nieodzowne. Dmgi wypadek rlotyczył 
raka języka z zajęciem gruczołów podżnchwowych, trzeci raka prostnicy ro)\szerzonego na 
okolicę kroko"ą. W pierwszym z tych dwóćh p. Quenu był pewny nawrotu: lllimo to 
w (chwili, gdy piszę owe słowa, w 11 miesięcy po rękoczynie nawrotu niema, a chory przed- 
stawia wszelkie znamiona wybornego zdrowia miejscowego i ogólnego. \V rlrugim usnniętD 
guz przez kawałkowanie, piorunowano go trzy razy i dotąd, to znaczy w 9 miesięey po 
zabiegu, chory nie ma żddnego wyraźnego objawu nawrotowpgo. Cieszy się zdrowiem kwit-o 
nącem, stancwiącem kontrast z poprzedniem charłactwem. 
Piorunowalem wypadki pana Tuffiera; statystyka wykazuje, że nie potrzehuję rumie- 
ni,: si!: z ich powodu. 
Nie będG dyskutować nad komunikatami panów Hiearda, Guinarda. Rochal'da 
i Paucheta, gdyż nie bralem udziału w fulguracyi ich wypadków; nie wiem więc, czy ta 
została dokonana w sposób odpowiedni. Zaznaczę tylko. 
e, gdy pierwszy potępia pioruno- 
wanie stanowczo, drugi przyznaje mu niezaprzeczoną wartość paliatywną, dwaj ostatni laś 
wyrażają swe zaufallie ku niemu, 


1) o. c. 88.
		

/00367.djvu

			Zeszyt 6 


W10dzimierz Bugiei: Piorunowanie raka. 


327 


Niech tedy wystarczy przeciwstawi6 ich sobie wzajemnie i zauważyG, że fakty 
twierdzące panują w danej kwestyi nad faktaJni przeczącymi, tak, że ów co otrzymał dobre 
rezultaty, będzie zawsze miał prawo powiedzieć do naśladowcy nieudatnego: Nie umiesz pan 
dobrze stosować metody. 
Pan Sebileau oskarża, iskrę darsonwalizacyjną o wywołanie, w tydzień po operacyi, 
zniszczenia ścianki tętniczej. 8ci
nka ta znajdowała się w zetlmięeiu z częścią nie usuniętą 
raka. Badania Bergoni{;f,o i Tl'ibondeau wykazaly, że nie możliwem jest prawie nawet iskrze 
o wiele silniejszej i działającej na llmyśluie obnażoną tętnicę, dokonać podobnego zniszczenia. 
Czyż nie logiezniej będzie przypuścić, że dana nekroza dokonaną została przez przylegający 
nowotwór? Wszak nie nqwina to dla niego przedziurawiać i przeżerać arterye. 1 ) 
Jeden brak można było wytknąć metodzie (le Keating-Harta: nie zupełnie jasne 
wytłómaczenie dzi:;.łania iskry. Dziś brak ten został usunięty. 
W rozprawie ogłoszonej w Reyue de Nutrition (kwiecień 1910) de Kea6ng-Hart 
kreśli historyę rozwoju swych poglądów na naturę piorunowania. 
Wyszedłem - wyznaje on szczerze - z założenia, litól'e dziś uważam za fałszywe. 
Sądziłem, że za pomocą silnego uderzenia wymierzonego komórce rakowej przez długą iskrę, 
uzyskam jej osłupienie. l"podolmiając to osłupienie do owego .spostrzeganego po uderzeniu 
piorunem, nazwałem metodę piorunowaniem. Myślałem, że następnie przygłuszona tak tkanka 
nowotworowa cofnie się w swym rozwoju i z fazy nienoI1nalnej. bezładnej wejdzie w fazę 
prawidłową, czyli przekształci się w tlrankę normalną. 
Otrzym.1l1e wyniki zdawały się przyznawać mi słuszno
ó. Pierwszy mój wypadek 
był w tym kierunku bardzo ciekawym. Szłu o raka piersi rozlanego w formie pancerza; po 
pierwszej operaeyi (która poprzedziła wizytę chorej u mnie) nastąpił szybko nawrót. Wy- 
'cięcia nerwów, dokonane uprzednio, znieczuliły powierzchnię skórną, co pozwoliło mi okry- 
wać lÓlJm razy na tydzieił i bez chloroformu, gwałtowl1emi iskrami przestrzeń chorą. Pod 
ich wplywem stan ngólny poprawił się bardzo szybko; równocześnie guz umocowany do 
piersi, ale w szczególności rozlany powierzchownie (fakt ten podkreślam) znikał w oczach, 
li tylko przerzuty głębokie płucne i inne nie uległy żadnej zmianie. Fakt ów ponowił się 
odtąd wielokrotnie, zawsze jednak umsiała płaszczyzna zdrowa leżąca pod guzem znajdować 
się tJie głębiej nad 2-3 eenQ'metrów pod powierzchnią. 
Ogłosiłem w pracy swej o piorunowaniu szereg spostrzeżeń pokrewnych. :Mimo, iż 
istuiały wysepki rakowe w ranach piomnowanych i na okolo nich, metoda moja dawala mi 
piękne i trwałe zaniki mniej lub więcej zupełne, podczas gdy poprzednio nowotwór rozwijał 
się raźno a zabieg chirurgiczny raczej pogarszał stan jego, niż polepszał. 
Iskra więc nż.yta sama albo w towarzystwie zabiegu chirurgicznego nie wystarcza- 
jącego daje wyniki bardzo poezytne w walce z rakiem. Ona to stanowi element czynny mojej 
metody. Ale na jakie tlianki l1ziala? Czy na tkankę chorą niszcząc ją lub osłabiając. czy 
na tkankę zdrową, położoną w głębi, modyfikująe ją'! \V ostatnim razie na czem polega owa 
modyfikacya 
 « 
Nieco później de Keating Hart zauważył fakt następujący: guzki nowotworowe 
otaezające okolicę piorunowaną, ale same przez się nie poddane iskrze, zanikały. Co to mo- 
gło oznaczać? Doświadczenie na zwierzętach odsłoniły także nowe zjawiska: 
Piorunowane raki myszy wycinano następnie i przeszczepiano na myszy zdrowe; 
otóż rozwijały się one na nowo w W'arunkac'h takich samych, w jakich rozwijały się szcze- 
pionld nie piorunowano. Dalej wylmzały badania lIIallt{'go, że iskra c1arsonwalowska zabi- 
jała wprawdzie waJ'stwę wierzchnic\ nowotworów, warstwa ta atoli nie przehaczała dwóch 
milimetrów. Należało więc odrzucić teoryę o skutecznoHci b e z p o ś r e (l n i e j darsonwalizowania. 
, Lecz p Jzostawał zawsze fakt niewątpliwego wstrzymania rozwoju raka. 
Przyjaciel de Keating-Harta, Juge, a zanim Zimmern wysnuli inne przypuszczenia. 
Sądzili oni, że iskn-t pionmująea wywołuje powstanie wielkiej ilości. nowych ,\'!ól,ien łąeznych, 
którc rozgniatają i duszą niejako między sobą komórki rakowe. Teoryę tę Zimmern rozcią- 
g'nął nawet na gruczoły nie wytępione. Nie zadawala ona de Keating-Harta, który ją od- 
rzuca z dwóch przyczyn: po pierwsze, ponieważ zanik objawia się często poza raną, w guz- 
kach nie owrzodzonych i nie piorunowanych, gdzie więc fibrogeneza nie mogła się dokonać. 
Powtóre. zdaniem jego, żywioł łączny nie tylko, że nie leczy raka, ale pl'zeciwnie często go 
\\ywołuje, jal;: to widzimy na zwyrodnieniach nowotworowych, które powstają na dawnych 
bliznach sparzeń. 


l) De Keating-Hart o. c. s. 5+9.
		

/00368.djvu

			328 


\Vłodzimif'Tz Bugier: Piorunowanie raka. 


Zeszyt (j 


Nu kongresie fizyoter3picznym w Paryżu w r. 
teoryę tł6macząeą działanie piorunowania. Przypuszcza 
odżywianie :uiejseowe guza, a zatem następuje zanik. 
Teor.rę tę bodaj że najLardziEj odpowiadającą prawdzie zdają się popierać ba- 
dania Ghilardueciego. Dnia 30 marca 1 non Ghilardueci przedstawił królewskiej Almdemii 
medycznej w Rzymie wyniki swych doświadczeń dotyczących działania bio10gicznego i leczni- 
czego fulgmacyi. Dnswiadczenia te dzieliły się na llwie grupy; jedna obejmowała ludzi. 
druga zwierzQta. 
Co do ludzi, tu Ghilarducci wybrał w oddziałach profesorów Alessandriego, Fen'e- 
l'iego i Ferretiego jedel1astu chorych, których guzy były prawie do nie operowania. :::>kładały 
się na ową grupę trzy nabłoniaki piersi, dwa szyi, jeden nosa i jamy Highmorea, jede\l 
małży usznej, idący aż do wyrostka sutkowego, dwa szyjki maciczncj, jeden mięsak prze- 
grody nosowej. 
"'yniki bezpośrednie i dalsze lJyły zawsze dobre tam, gdzie wytępienie chirurgiczne 
mog-ło byli posunięte do granic makroskopijnych guza. Co do rezultatów ostateczl1ych, to 
rozumie się, że dla świeżości w
'padków, nie podobna o nich mówić. 
Ale spostrzegłszy niezmienność wszystkich tych reakcyi troficznych i przypllsz(;)\ająe 
slusznie, iż wszelki trofizm pozostaje w zależności od ośrodków nerwo\\'"ych, Ghilarducci 
szukał przyczyn tych zjawisk w zmianach nerwó"\Y i rdzenia pacierzoweg'o pod wpływem 
fulg'nracyi. 
,y tym celu dokonał szeregu doświallczeń 
z,yierzQcia., piorunowal go przez okres trwający od 
baelał pod mikroskopem zmiany histologiczne, jakie 
były następujące: 
1. Działalnoś{- iskry jest proporcjTonalną do intensywności i trwania lJiorunowania. 
2. Objawia się w wieI lei ej odległości od punktu pioruunwanogo. 
,y rdzeniu lędiwiowym i szyjnym, których przecie autor nie piorunował, istniaiy 
zmiany odpowiadające tym, jakie wywołała fu1gmacya w nerwie kulszowym; wSZ.ystIW to 
bez jakichkolwiek zmian w sznurkach nerwowych pośrednich. Rzekłbyś, że nerwy udzieliły 
całkowicie uderzenia elastycznego lmmórlmm rdzeniowym, nie lllegaj
c bynajmniej jego 
clziałal1iu. 
3. Dalekie owe zmiany rdzeniowe mają obejmować 
realccyi chromatolitycznej do nekrozy komórkowej, zależnie od 
knlszoweg'o. Zmiany są obustronne. 
Nie poprzestając na doświadczeniach włoskiego uczonego, salU de Keating-IIart 
przeprnwadził doświadczenia własne w paryskim szpitalu Salp6triere. 
Trzem królikom i jednej śwince morskiej Obilażył z jednej strony 
i piorunował go przez dwie do pięciu minut, wiodąc raźno elektrod wzdłuż 
okrytego słabą warstwą surowicy fizyologicznej ltlb luźnej tkanki łącznej. 
W ten sposób nie dotykała iskra nerwu bezpośrednio. 
Po wspomnianym przeciągu czasu nastGPowal li danych 
bezwład wszystkich mięśni unerwionycll przez nerw kulszowy (aż 
lmrl'zyły się mniej lub więcej gwałtownie). 
Nerw kulszowy i rdzeń paeierzowy l1wóch 1i:J'ólików, których łapka wstała zupełnic' 
sparaliżowana, podclano następnie baclaniu c1robnowidzo"\yelUlt. Badania dokonal dr. J,hermitte, 
szef laLoratoryum salpetryerskiego. 
Królik A. Zabity w trzy !lni pIJ fnlg1lnteyi. Ker\\' kulszuwy badano nad i pod 
miejscem piorunowanem (za pomoca, metolly l\Iarehiego). Nic masz żaclnego zwyrodnienia, 
włókJJa osiowo (l'lJl'inrh'es-ons) nie zastal y zmodyfikowane ani IJod wz
lc:(lem formy, ani pod 
wzglGdem zdolno
ci zabarwienia sic:. Żadnego zapalenia wewnc:trznego. 
Rdzeń (Nissl, 
Iarhi, Eosino-Relllakina): :1Iarehi l1ie ()ch,tania żadnego z wyrodnie1\ i", 
żadnego zapalenia, żadnego ciałka zial'l1istegu. Nissl nie ujawnia równi2ż zmian. 
1\: ról i k B. ZaLity w 15 dni po piorun ow al1:U. Ker\\' kulszowy bez zmian, 
,y rdzeni n pacierzowym sprawa ma się inaczej. Pasma są normalne, sznnrki tylne równie
; 
w k {) Hl Ó r k a c h kor z o n k o w y c h p l' Z e d n i c h po stronic nenyu piorunowanego 
istnieją zmiany polegające na chromatolizie ciałek Nissla. zwłasznl.>t wokolo jąllea, na prze- 
mianie w proch tych ciałek barwolnbnych w kilku miejscach. na po.;zątkn reali:cJTi nowl'C!- 
glii (komórki towarzyszące pączkują około wspomnianych wyżej JIloLlyfi]i:Uj
\cych się krt- 
mórek). Kilka jąder komórek kor
onkowych znajclnje się 110 za srOllkiem. ale ledwie zqsta\y 


19uD de Keating-Hart wygłosił nową 
on, iź wskutek niego modyfikuje się 


l1a królikach. Obnażywszy nerw kulszowy 
1. do 30 sekund. Potem c!ziel} 1)0 dniu 
zaszły pod clziałmuem iskry. "Tnioski 


wszystkie stopnie od zwykłej 
intensywności fulg1.1racyi ne]'Wl1 


nerw kulszowy 
całego nerwu 


zwierząt zupełny prawie 
do tej chwili mię;nie tf'
		

/00369.djvu

			Zr
,;zJt f) 


'Vlodzimi('rz Bllgiel; Piorunowanie raka. 


329 


zniszczone. Słowem, zmIan,\' są bardzo podobne do t.rch, jal,ie spostrzega sir; wslmtek nra- 
zÓw dotycząeych nerwów obwodowJ'ch i będących, zdaniem ogóln histolog6w. łat\'IO 
1I1eezalncmi. 
A więc w doświadczeniach Ghilarducciego, jak i de Keating-Harta, włtJkna nerwowe 
i sZDurki rdzeniowe są nietkniQte, gdy tymczasem piętm rdzenia pacierzowego odpowiadaiące 
olmlicom piorunowanym ulegają uchwytnym zmianom. .Je3t to f a k t n o w y, wy"oep 
ważny, zdaniem de Keating-lIarta, płodny w zastosowania lecznicze w terapii rozmaitych 
chorób. a w zakresip omawianej meto(ly wyjaśniający i tłóma(
zący wide mnych faktĆJw. ktÓrc 
bez tego tl'lldno byłoby zl'ozumieć. 1 ) 
Powołując się na powyższe doświadczenia, de 1\eating-Hart dodaje od siebie: 
Wiemy, jak głęLokie zaburzenia w odżywialliu może wywojać zniszczel1ie pewnych 
ndcink6w rdzeniowych; wiemy także o spóinienin, ja],iego rloJIIJajo w rozwóju s\y
-m kOli- 
czyna dziecka dotimiętego porażeniem dziecinnem. Czy nie należy wobec teg:o przypuscIC. 
że modyfikacye przekazane rdzeniowI pacierzowemu przez wszystkie zakouczenia nerwowe 
rany piornnowaJ1cj wywojują w nim odczyn objawia,jący się w postaci pewnego zniszczenia 
komół'kowego z następczem odnowieniem mniej lub wi(
cej calkowitem. 
Ponieważ pod wyrazem »odnowienie" możnaby rozumieć udnowienie 
watJ'ch, więc. zdaniem mojem. należajohy rzec: z następczem zastąpieniem 
}lonnalnE'. 
\V rozprawie sweJ La fulguration et ses rl'sultats« de Keating-Hal't wyróżnia 
"jeszcze jeden szczegÓł działania dlugiej ishy dar::;onwalowskip.j. Przypuszcza on, że u.ol,o- 
nywa sif
 pod jej wpływem zarazem »energ'iczne wez"\yanie !lośrodkowe« (nn lmergillue appel 
centripć.te) mięHich tkanek obwodowych. Glly treh jest podostatkiem, raua goi się sz
'Lko, 
tworząc prostolil1ijną l.liznę; gdy 'zat; »skóra zbyt napięta nic może okryć rany, to zostaje 
długo, l'zęsto miesiącami nie zabli.i.niona: je::;t to 
rawdzi"\Ye owrzodzenie zdrowe, locz leniwe.<-
I 
Tlómac7.enie owo działania iskry na raka w sposóh troficzny, ma za sobą także, 
part; faktów ldinicznyeh. Niedawno Ledonx-Lebanl przytl)czył w Stowarzyszeniu rakowelU 
(

ssociation fraw:aise ponr l'(.t\lde dll cancer) dwa wypadki uleczenia guzów złośliwych 1'0 
porażenia piorunem. Pierwszy podaje '\'alshe w dziele swem o raku ogłoszonem w rok\l 
1 
J(j. Kobieta dotknięta rakiem piersi, wyzdrowiawszy po porażeniu piorunem, ujrzała, że 
rak jej znikł. Drugi wypadek podał Rroca. Rak lllQżczyzny usadowiony na dolnej wardze 
znil,l J10 pOllohnem zajściu. 
Zanik raka pod wpjywem jakiegoś wstrząsu czy pobudzenia rdzenia pacierzowego 
wywołanego d]ugą islm1, darsonwalo\yską należałby w gruncie rzeczy do grupy zjawisk od- 
żywczych zanotowanych już w ostatnich latach. Przytcczymy spostrzeżenia Beatsona, 
Boyda, Butlilla, (łninarda, Reynć'::;a i Thiery'ego, wedle kt6rych wyluszezenie jajników pociągało 
za sobą zanik rakÓw sutki. Ilość wypadków tych mnoży sit; i uzasadnia wymownie kastracyę 
w pomienionych wypadl,ach. 
Stwierdzono takżc, że samo tylko jdimakterj'um wpływa !la zanik raków piersi. 
Główl1ym był komunikat Pearce Goulda w Towarzystwie klinicznem 
\\' Londynie (1;>;9(3). 
Kohieta dotknięta rakiem piersi, operowana, przedstawia nawrót w gru!Jzołach nadobojez
'ko- 
wych, płucach i kości biodrowej. Nadchodzi ldimakter.yum: wszystl,ie te nawroty znil;ają. 
OsIer:;) z Baltimore, Peterse11 1 ). Czerny'-'\ przytaczają 11ew11ą ilość analogicznych 
spostrzeżeń. 
Jest wiQc coś w organizmie, co może polozyć tamę rozwojowi nowotworu, tak jak 
::;ą lJapeWno i oKoliczności w których ów nowotwór zakorzenia się lub il1tensywniej wzrasta. 
Ka razie jednak wiedza nie ma mocy ujawnienia owego nieznanego. 
Powróćmy jednak do piorunowania. 
Mamy przed soLą teOl'yę i fal,ty. Teorya może okazal- się nie wystarczającą, nawet 
gdy 0111'Z8 się na bar laniach doświadczalnych. JHie]111j' atoJi na(lzieię, że dalsze poszukiwania 
i ślec1;.;el1ia podadzą nam klucz do 1.:1'0zumienia zjawisk. 


tlmnek rakc.- 
przez tl,anl,i 


l,} De Keating-Hart: Actiol1s comparees de relectro-l'oagolatiol1 et de Ja flllguration dans 
le traitement du cancer" in ,.Bulletin de l'af'soeiation frallł:aise pour r,:tude du cancer" t. III (1910) 
s. "3
(;-
j38. 
, ") O. e, 86-87. 
") British mej. jonrnal 2,,:. 11. 1900. 
'I Brnn's Beitrtige 1904.. 
C,) Zeit
,'hrift £lir Krebsforschung 1907.
		

/00370.djvu

			330 


Wlodzimierz Bugiel: Piorunf)wanie raka. 


Zeszyt 6 


Faktom zaś me podobna zaprzeczyć Wal'tości. Umyślnie czel'paliśmy materyały nie- 
tylko z pl'ac de Keating-Harta. Stosowaliśmy do nich surową miarQ Desplatsa, lecz Sll1'0WY 
nie znaczy niesprawiedliwy i potrzebaby rzeczywiście złej woli, aby odmó"\"ić piorunowaniu 
doniosłego znaczenia. 'Właśnie po przesianiu faktów przez przetak krytycyzmu, wich:imy, że 
żużlów pośleclnich jest bardzo mało. 
Widzieliśmy, że nawet tam gdzie e:ceresis chiurgiczna całkowita była niemożliwą, 
gdzie więc chory był skazany na rychłą śmierć, piorunowanie dokonane \V warun
,ach okreś- 
lonych przez jego wynalazC3ę, dało 8°1o popraw tak znacznych, że dla tego jednego tylko 
rezultatu zasługiwałoby ono na prawo obywatelstwa w terapii raka. 
Gdzie operacya była szerszą, statystyka zmieniła się do niepoznania. Iloś5 uleczell 
przedstawia 53°/°' a cyfra ta byłaby wyższa, gdybyśmy przez ostrożność nie wyłączyli 
wszysU,ich nowotworów operowanych szeroko. Do uleczenia ieh, jal, podnosi slusznie Des- 
plats może rościć pretensye sama już chirurgia. 
Nawet, jeżeli rozejrzymy się w nawrotach, to zobaczymy, że dochodzą 
skutku o wiele potniej, niż w innych okolicznościach. Dubois '1'rópagne zestawił 
padki lmściomięsalm uda. ,V obydwóch od;ęto odnóże dolne wraz z gllzem, w 
kikut piorunowano, w drugim nic. Recydywa ostatniego l1astąpiła w kilka tygodni, 
drugiego, piorunowanego, nastąpił w dziesięć miesięcy. 
Inny wypadek przytaczamy, tym razem z praktyki Uesplatsa: 
l\1yx.osarcoma części miękkich uda. Zabieg chirurgiczny, nawrót w 6 mIesięcy. 
Radyoterapia . bez skutku. Chirurg nważa za jedyne wyjście amputacyą uda, decyduje się 
jednak ostatecznie na nowy rękoczyn zachowawczy, wycina guz wielkości trzech pięści, roz- 
ciągający się pod mięśniem rozległym wewnętrznym od zaGzepów górnych do dolnych, po 
wycięciu następuje piorunowanie. 
W dziewięć miesięcy później nawrót o wiele mniejszy. Operacya, piol'unowanie. 
Długa owa operacya została dokonana w grudnin 1908. Nowy nawrót nastąpił w styczniu 
1910, w trzynaście miesięcy. Tym razem spróbowano dzialania radyoterapii i, rzecz dziwna, 
radioterapia, która przedtem nie skutkowała, okazała Się obecnie, po trzech fulguracyach, 
skuteczuą. 
Wypadek ów uchyla jednego l'ąblm zasłony okrywającej następstwa fizyologiczne pio- 
runowania. Widzimy, że mimo nawrotów odporność organizmu na raka wzmaga się coraz 
bardziej. Albo może rak traci coraz bardziej swą jadowitość. Recydywy oddalają się: pierw- 
sza następuje po sześciu, druga po dziewięciu, trzecia po trzynastu miesiącach. Nadto, gdy 
w początkach swych rak okazj'wał się silniejszym niż działanie promieni Rontgenowskich 
i mimo ich zastosowania toczył hezliaruie ciało, po powtórzonem piornłJowaniu oslabł tak 
dalece, że uległ radioterapii. 
Wysnu(> ztąd należy także wniosek, że radyoterapia pod względem działania na raka 
jest o wiele lIlniej skuteczną niż siedmiocentymetrowa iskra darsonwalowska. 
W całym szeregu wypadków zauważono, że piorunowanie, nawet jeśli nie uchyli 
lJaWrotu, odsuwa go COl'az dalej. Ta równoległość lllięclzy powtarzaniem fnlguracyi a zmniej- 
szaniem się jadowik>ści raka nie została jeszcze dotąd wystudyowaną, jak należy. A zaslu- 
guje na to w wysokim stopniu. Sądzę, że bliższe jej zbadanie ułatwiłoby znalezienie klucza 
110 ściślejs
>ych wskazań fulgm"acyi. Zupełnie nieuzasal1nionem przeto wydaje się nam dąże- 
nie obecne de Keating-Harta do zacieśnienia aplilmcyi piorunowania do wypadków, \V których 
tylko doszczętne makroskopijne wytępienie nowotworu jest możliwem. 
Niejedno zostaje jeszcze do pogłębienia w kwestyi fulguracyi. Pod względem bio- 
logicznym ciekawem byłoby określenie zachowania się względem pioruuowania białych ciałek 
krwi w tkankach rakowatych i okolicznych. Naleiałoby spytać się także, czy niema tu 
jakich objawów chemiotaktycznych. W kwest y ach techniki godzi się uwzględnić w wysokim 
"topniu ostrzeżenie Desplatsa dotyczące stosunku rozmiarów rany i trwauia fulguracyi. 110ż- 
llaby ściślej jeszcze roztrząsnąć sprawę dyatel'mii, a w szczególności stosuuek promieni cie- 
płotowych iskry do jej promicni ściśle elektrycznych. 
Pod względem klinicznym nie byłoby zbytecznem powrócić do zal'zueonego przez de 
Keating-Harta piorunowania mas rakowatyeh co pewien przeciąg czasu a) nie uciekając się 
nawet do operacyi b) łyżeczkując. Doświadczenia te możnaby prowadzić przerlewszystkiem 
na zwierzętach, chociaż z drugiej strony nie należałoby stronić od nich i w wypadkach 
zrozpaczonych. W iluż to wypadkach raka chirurg dokonywa operacyi, aby przedłuiyć 
życie chorego o parę tylko miesięcy (klasycznj' przykład stanowi tu rak oLl1.wiernika). Cze- 
muż nie podjąć piorunowania, które nie pozostawia za sobą żadnych ujemnych następsbv 


one do 
dwa przy- 
jednym 
nawrót
		

/00371.djvu

			Zesz} t 6 


W lodzimierz Bugiel: Porunowanie raka. 


331 


i które osiem razy na sto llaje, nawet w wypadkach zrozpaczonych, przedłużenie życia o wiele 
znaczniejsze? 
A już zupełnie nie podzielamy zdania de Keating-Harta co do stosowania £ulguracyi 
litylko tam, gdzie nowotwór można wytępić zupeinie. Rozumiemy dobrze, że szereg nawro- 
tów i nieuleczeń zadrasnął miłość własną twórcy metody. Lecz niepowodzenia te bynaj- 
mniej nie saj tak duże, skoro stanowi" tylko 47% w tych wypadkach, gdzie wyłuszczenia 
111 n ie j w i ę c e j dokonano. 
Zaznaczymy dalej, że ograniczajqc się tylko do wypadków, gdzie radykalnie operowaĆ" 
możemy, de Keating- Hart odcina sobie drogę do uwydatnienia wogóle wartości piorunowania. 
Któż bowiem zawaha się przypisać brak nawrotu zabiego-wi? Powie się, %e dokonano go 
nie w .czas i że piorunowanie było zbyteczne. 
Zalecając li tylke piorunowanie nowotworów mogących bJ'ć makroskopijnie usunię- 
tymi, de Keating-IIart staje ,\y sprzeczności z swem oświadczeniem przytoczonem nieco wyiej, 
a opiewa,jącem, że po piorunowaniu znikają nawet te guzki nowotworu, których iskrze dar- 
sonwalskiej n i e p o d d a n o. Fakt ów powinień mioć eUa de Keating-Harta wartość zasa- 
dniczą, gdyż użycza podwalin jego teoryi troficznej. 
Z teoryi owej wynika przeciwnie, że piorunowanie powinno być zawsze stosowaue 
w wypadkach, gdy raka calkowicie nie można wyciąć. Nie chcemy posnwać wywodu tego 
do ostateczności i twierdzić, że fulguracyę powinno się tylko w tych wypadkach swsować. 
Owszem zgadzamy się z twórcą fulguracyi, iż wyeięciu należy dać postać jak naj doskonalszą, 
ale bynajmniej nie sądzimy, iż należy unikat zabiegn tam, gdzie wie się z góry, że pewna 
część' widocznych tkanek raJwwatych w organizmie pozostanie. 
Tkanki te dadzą probierz skuteezności metody w ten sposób, że alLo zanikną, alLo 
jadowitość ich osłabi się. Powtórzenie fnlgt.racyi i wyłyieczlwwanie może jeszcze bardziej 
zmniejszyć ich żywotność i doprowadzić do zwycięstwa. Swiadkiem, tylko co przytoczony 
przypadek Desplatsa. 'V takim razie będzie można powiedzieć: to jest zasługą fulguracyi. 
Nie ograniczenie więc zastosowań piornnowania, ale przeciwnie rozszerzanie ich leży 
zarówno w interesie wiedzy, jak w interesie samej metody. Rak stanowi tak straszną hydrę, 
że, byle tylko metoda jakaś dała pewną ilość dobrych wyników w jej zwalczaniu, metoclę tę 
bez oglądania się na wdzięki 'pięknej statystyki«, nalezy konsekwentnie stosować. 
Zakoi'1czymy oświal1czeniem wybitnego chirurga francuskiego, Lucas Championnil'- 
re'a. 'V rozprawie swej nakreślonej w r. 1909 a poświęconej piorunowaniu pisze on: 
»Może jeszcze nie czas zmienić doszczętnie technikę naszych rękoczynów, 
polegającą obecnie w wycięciu jak na,jrozleglejszem raka i nawet w usunięciu gruczołó"\r 
normalnych. 
J'ednaUe, jeśli metoda piorunowania dotrzyma tego, co przyrzeka, wielkie spusto- 
szenia . chirurgiczne wydające sIę nam llziś potrzebnemi, stracą racyę hytu. 
Technika ta może zmieni się czasem. \\' każdym razie, jeśli chce się odnieść rze- 
czywiste korzyści z tej metOl!y i skonstatować, co ona warta, to należy wytrwale iść za tech- 
niką de Keating-Harta pn:ynajmniej przez długi czas. 
Popiero po dość znacznylU okresie studyów nad ściśle przestrzeganq metodą de 
Keating-Harta LędzielUY lUOg1i orzec stanowczo, jaką jest jej wartość. Radyoterapia, li:tórej 
zjawienie się przyjęto z wielkiemi nadziejami, nie dotrzymała obietnic. Metoda niniejsza 
nadeszła w ehwili dość odpowiedniej, aby obudzić w nas ponownie wiarę w mozność oddzia- 
łania skutecznie na raka za pomocą elektryczności.« 
I z Dep]atsem powiemy: 
»Jeżeli metodzie tej uwloczano w ostatnich czasash, to widzimy w owym takcie 
litylko reakcyę, jakiej należało się spodziewać po prze,;ac1nym entuzyazmie początku. Po 
trzech latach doświadczel\ wnioskujemy tak, jak wnioskowaliśmy po jednym roku: fulguracya 
rozszerza znacznie pola chirurgii,zapewniając jej poważne widoki powodzenia tam, gdzie 
przed tem nie śmiała występować. I odpowiem wyrainie na pytanie, które zostawiłem w za- 
wieszeniu przez dwa lata: daje ona choremu widoki dlugiego nienawrotu i to o wiele znaczniej- 
sze, niż dostarcza ich chirurgia sama w sobie." 


Bibliografia. 
A 11 e n W.: Meclical Recorcl 20. II. 1904. - B e r g o n i e: Sur les premier3 resultats obte- 
nus eur 7 cas de neoplasmes inoperables traites par la tulguration. Actes du congre
 de Clermont- 
Ferrand 3..9. V)ll. 1908. - Bergol1ie et Tribondeau: Des Effets de Ja fulguration sur lee 
rnicroorganismes:' Archives de l'electricitr rnedicale 10. V. 190\). - B e l' g o n i e e t T l' i b o n d e ot u:
		

/00372.djvu

			332 


"'jodzimierz Bugiel: Piorunowanie rąka. 


Zeszyt (; 


Effets de l'etincelJe de fulguration sur les m-rfs et le san/!;. .\rcb. ,d'e1. med. 25. "o ]909., - C i 
s a m i: Effets de l'(qincelle de fulguration sur la comee. Arch. d'el. med. ]Q VI. 1909. - C i 
h 
 m i: 
ffcts ue l'{>tillc!:lle de fnlgnralion sur les yaisseaux, Arch. d' (ol. nH
d. 25. \'1. ]lW9. - BAn e- 
k l s e r IKr u m m' l'ber ciue n,'ue 1\letho-le der Carcinomabehanulung nach Dr de Keafin
 I-I art , 
DeUlFC'he med, W ochenschrifl. fi. ]l I. 1908. - B i z a r d: Etllde critilJue des di\'ers traitcm!:nt;; d!" 
l'e}Jithehomatose cutanee. Societ{. de mMeciue, p3ździernik ] 906. - B i z a r d: Consid{.ration. ur le 
-t1'mtem'11t du cancer par la fulguration. .roum
l de Physiotberapie, 1) lipea 1908. - T e n że: 
Traltement ?U eancer UU rectum par 10\ fulguration. Medeeine moderne 18. X I. ] 908. - T e n że: 
(luel'jues pomts dela teclmique de In ful:£uration. 
oci(,te de mću,cine uu ix arrondi
sement 11. III. 
1\:109. - B o r d i er: 'l'raitemcnt ues ćpitheliomas cutanć.. p'lr les etincelles f1e hautc frequcllc", Arcb. 
eJ.' 61. med. 25. X. )!]O-l.-Bra'11lehaye i Adda: Ardl. d'elcctr.med.2ii maja ]9\1.-<]zerny: 
Fber die Blitzbehandlun
 dpr Krebse. l\1iineh med. Woch. 1. n. 1908. - T e n ż e: Fue1' die 
Bli.zbehandluJlg der Krebsp. \'crhand!. u. deutschen Ges, f. Chir. XXXYllL Kongrcss. Berlin 21-24 
"III._ 19
8. - T e n że: idem. t'prawozdanie z :19 k ngrcsu cbirurgicZll"go w Berlinie "o marca de> 
2 
wlC
rna 1910. Nowi,,
- Lekarskie 1910, str. 627. - 1> c s P 1:1. t. s: Cn IIOU\'I'aU traitctl1!llt. meclico- 
chlrurglcal UU cancer. BulI. de la 80c. de.. Rciences m(
dic. de L!lle, listopad 190,. - T e 11 że: Cun- 
tribution i\ l' l'tude ue la fulguratioł\ dans la chirur,rie uu cancer. Congle-s de r A.ss fr. pour 1'a\'an- 
cement des science.. de Clermont-Ferrand 3-9, YllI. )9().'{ Tenże: Contribut:on il l'etnde UU 
'traitement du cancer par la fulguration. Arch, u' eI. mM. 10, );,,1. HI08. - T e n ż": Quel'lues prin- 
cipe
 de la fulguralion Journal UIS praticien
. 6. III. 19.9. - T e J] że: Oe la flrlguration rlans II' 
'traitement Je ca Icer. Arch. d' ul. mM. 25, 'TlI. HJO!J, - T e n że: Le.;; 1'!
sult.at.s ('loignes de la ful- 
guration. Arch. d' e!. mM, 23. VII. 1(J1Q. T e n że: fautiI reI10nc('1' ;\ Ja flllguration 
 
Arch. U'(.!. D l' e" o n: Fnlguration et cancer. Paryż 1910 J\faloinc. D u b o i H - 
'ł: r e p a gn e: Fulgumt.ion ful!!'uroex(.rese et Keating,Hart.isation, Annales de medecine phy- 
-sllncer. Congd>s de Lille 19m. - J u g e C,: Chirlll"gic du cancer ,tt fnlgu- 
ratlon. Archi,'es provinc, dc (.hir. 1908. - J u g e: 'fraitement UU cancer par la flllgura(ion. Hu II. et 
m,;m. ue la soci(.Łe de clilr. de Paris, wrzesiClI l(J08. - T e n że: La pratillue de la ful
urat.ion. 
RejsuItats sur 140 op(.n
s. ConglPs de Lille 1!J09. - K e a t i 11 g - H ar t (de): Cn nouveau mode tlIJ 
Traltement UU cali cer (CongI'l's mtern. d'(.leclrologie et ue radiologie, :Milan190fi. - Tcnże: Congl'>H 
de Reims ue r Ass. fr. pour l' HV. des 8e. 1907. - Tenże: La sideration electrique. R. de Ih,;ra- 
peutiquemeu.-chirurg, 1907. - Tenże: XX cOIlg-rt-s de chirurp;ie. Paryż 1907. - Tenże: La ful- 
guration dans le traitement dll cancer. .\.rch. d' eI. med. 1908. - 'l' e n że: Fulguralion et ef£luvatioll. 
.\nnales d' electrobiologie et radiologie 19,"9. - T e n że: BulI. et mem. de la sOC. de chir. ue Pam: 
30. UL 190!J. - - T e n że: H.apport au II-e cOllgr

 ee physio'Mrapie de Paris 1\:109. 
r e n że: 
Congrl'S de Lilie 1909. - T e n że: La fulguration et ses resultats uans le tmitem. nt du canc
r, d' 3PIl'S 
une statistique personneHe de 247 ('!IS. Paryż 1909, Malome. -- T e lJ że: Fulguration unipolaire et 
fulguration bipolaire dite Yolt:lj"
atie>n, H€ponse a .M. Doyen. (XXY.e cong-res frallł;a-s ue chirurgie, 
październik 1909. - Te n że: La fulgm'atlon et ses resultat'S compares a ceux des autre.. melhodes. 
Reyue dc nntrition, kwieciellI91O. - Tenżc: Etnde sur la regress:on sprmtan{>e on pnwoljuće UU 
cancer et ses causCl!. Paryż 1010. - l\1aloine. - Tenże: Quelm. de Ja sOO. de chir. ue Pari
, 16. XlI. HJ03. - Ribas
		

/00373.djvu

			Zeszyt 6 


\\T!odzimICrz Bugiel: Pioruno\\"anie raka. 


3:3:; 


y R i b as. Arck d'el. med. 1910. - R O s e n kra n z: Die elektrc-chirug. Carcinombehandlung. BcrI. 
klin. Woch. 1908. - S c h u J t 7. e : Beitrag zur Fulguratioll behandlung mehrerer Tnmoren. lVIiinch. 
med. Woch. 27. X. 1908. - S c h war t z: A propos de la flllguration du cancer. BulI. et m(;m. de 
chir. de Paris 8. Vr. HJu6. - Segond: Valeur de la fulguration dans II' traitement du cancer. Arch. 
d'el med. 10. 3. 1911. - S t (; P a n o ff: (luel(111es causes de modificatiou des effets des courants 
pl' haute frĆ'quence. Arch. d'eJectr. med. 25. X. 1909. - T u f fi e r: Happort au congrl's de Bruxellcs, 
1908, - T u f f i e l' i M a u t e: Congrl's de Bruxelles 1908. - T u f f i e 1': BulI. et mem. de la BOC; 
de chir. de Paris 4. XI. 1908. - Tuffier, Ricard, Delbet, Pozzi: Cancer inoper. du sein,. 
t.rait{. par la fulguration Prc,se med. 7. XL 1908. - T uJ f i e r: Rapport a la soeiete pour l' et. du 
cancer, 1909. - Wasi elew ski i Hirschfeld: liber den Einfluss der Fulguration auf 
die Lebensf;ihi
keit von Zellen. Miinch. med. Wuch. 15. IX. 1908 - We i II A.: La fulguration 
du cancer. .J. de Physiotll{.rapie 15. IIL 1909. - Z i ID m e l' II: L'ćtincelle ('lectriquc en m{.decine et 
la folguratiou. Presse med. 1:2 VII. 1908. - T e n że: Courants de haute fn;(t'lence et action ClltO- 
plllsti(Jue. Presse med. 27. L 1909. - T e nż e: La fulguration. Rapport :1. ]a soc. fr. d'{'lectrologie et 
de radiologie medicales 25, III. 1909. - T e n że: La fulguration. 
ull. et lli(;m. de ]a soc. de chir. 
de l' ris 8. VI. 1909 - 'I' e n że: La fulgllration. Sa mleur th(;rapeutique. Paryż 1 !l09. Ballil're. 
- Z i m m e l' n i T u r c h i n i : Le8 courants de hame frpquencf'. Paryż 1910. Bailli(;re. 


o wzajamnem na siebie oddziaływaniu 
t. j. wydzielających na we'łrnątrz i o 


(korrelacyi) gruczołów wkrewnych" 
ich wpływie na cały ustrój. l) 


Podal 


Dr, F. Chłapowski. 


Pojc;cie wyd:
iełania na wewnątrz (s ,', c l' ,", t i o IJ i n t c l' n P) poehodzi 011 Brown- 
S""luarcla, który szczególnie barlal działanie wydzieliny jąrlra (a mianowicie sperm in y) na 
polmdliwość mięśni i wugóle centralnego 8ystemu nerwowego. Wedlllg niego nie tylko gl'lll'zoły_ 
ale i wszY8tkie tkanki l1czestniczyłyby w zmianach przesobieniow,ych, ja],ie powstają pod dzia- 
łaniem gruczołów pewnych i miałyby taki.e odd1\iaływa(' na te £;Tllczoly. 
Tal, rozszerznnemu pojęciu wzajemnego orlllriaływania J'ó:i.nyr'h tkanek i 'Jrgallów na 
"iebie zawr1zięcza S 1 a J' l i 11 g2) (z Londynu) pOdlOp do pustawienia nau],i o 110 r Ul n 11 a c h 
a szczególnie o l,orclaeyi gruezołów na wewnątrz wydzie]ająeye1l. 'l'akim hOI'Ulunem 3) alb, 
JJ I) l, II d n i k i e m byłatl'y np. 
ubotaueya chcmiezna wydzielana przez jajko zapłodnione, 1)obu- 
.]zająca rozrosi sut\,a a zarazem powstJ'zymnjąca wy(lzielanie mleka n matek 1,al'll1iących. 
We(lłng Starlinga istniałahy więc istotnie l,orelacya czyli stOfHlnki wzajemności ll1iędz
 
';I'llr'zołami wy(lzieJająQ"mi Iyłko na WC" m
tl'1\ a takillli, co wydz;Plają tylko za zewnątrz, 
CI. więv 11atnJ'ał-nie i mi!;!b:y /.!:l'l1ezolami obojga rodzaju wyd)\ie]ania. ,Yedlng jego już wleLly 
w Stuttc;al'dl.:il' przrrl Jj]ku laty wypowiedzianego zdania tak. jak fizyk i chemik stamją siE 
\\'ydob,F i "\y) zysLtĆ' eoraz wię""j pncrgii, r n zp\'08zonych i drzemiącyr'h w naturze, tak 
też i biol!lgia. a więc tlokhHlni8jsztJ zbadanip ezynno"r
j w nstroju ludzkilU się odbywających 
,1opl'O\\'at1zić p(J\\'inn<1 tlo uzyskania i coraz wie;k"zego wyzyskiwania wpływu na fnnke
Yp 
i prawillto\\.r "\ynost ł,a:i.tlego organu w ustroju, [lo [JoHadnif'jsl:pgo kontrolowania tych funł,cyi 
i (lo oshltet"zuegc panowania nad l
ia]clll lwlzkiem. 
,rówiąe n wyo!nelanin na wewnątrz, mamy szezpgólnip na Illysli fllnkc,p' gl'llczoluw 
nic l'o;.;;iadając'yr-h wc'alt' przewudu na zewnątrz wiotlącegn, tj. o (l \\' " d u -.1 wic;e wprost 
do kn,'i oLldającyeh swój 
}rodukL :Naz\\ ijmy te 1 J 'ż" d w \) d " \\ e gl'lll'ZiJł
 W 1, r l' \\' n y l1l i. 
,sl,om nie lI1ożem} na)\ywal' jp po],rewnymi ani tlokrrwnymi: \\ tlrngilll rzędzie mamy na 
JIl

:-;li g-rueznjy ,,'yrlt.iplają('" 11;1 II P\\ nątn 1 na /"l'wn;
trz, jak lip. i
\lh'o (tc,;tI,,) jako ty1' g-ru- 
(I.:ołów li d w ,,1 n W" - \I 11''''' n ,,-, h. ! )],a rodzajl' gTllf"l:nlów 11J1)i.emy jn
 tOl'az lt\Yai.al' 
za l1aj,,"ażni,'js/p r p !C 111 a t " l' 
 P 1 Z e" o I, i Le n i a ('I.,\"!i sol",zl1liallll (clt.rlrr" ..('h;.;;r
l) ,,- Iló':troju 
Ula tet:"u wart" lJlii.,'j poznal ,)I,u"IIY "tan wil'clzy j{'h wal'zcllill. pł-zcd"tawirl['
 pl7ez jednl'!C.u 
I: h.eh, I;(J na tf'11\ ]J,,11t doh\" uajl'iln){'j pracowali. 
Ualpk" nam jrszezp dn Irl;"', 1..' "Jll
 jllż t('nt/. mogli waa"taią!'y 0,1 {;t.a" u Brown- 
:-;""l'la1'da niPlIs1.allllip pnl\\ ir [u:1tpr
 ,11 fakb',w /,eiwan,\-,"h 1'adani"1J1 dCI..:wiad"/a]nelll i ()I,spr- 
W;-\C,U\ klilli(;tlli
 IIl'j,\': \I ('ało':;,', jl'dn,\ l je,lllo]ieit, 1I1'lIrz;
dkow;H:, a to ,I b jrg-n, 
_" rlot;\rI 
zaleLh, ł) l,anlzo lIi'Jdol, łH!lnip /nam
 pod \\7,g:]!
r 11'111 dWl1Iiezn,VIl1 ,,;-Ulit' II yt\\, '1'.'- w ,'(lzieian i,l . 


') W('(He nl7l'raw
 ". F"lta w I-:rgelJlJi'st' der \\,i..,,,eIl8,,h. i\1edici II , I. fJ!)
!) /I, ;;, 
odet.yr,,"e dlli" 11 lIstopada w 1\ ,,'d,ialt, Lek. T. 1'. :\, 1\ I'OZII"TlIU. 
() lIauce Starllll!!'\ patr1\ 
mvillY Lek. J!IOii ,\\'fll. /I"t.. 11: 'prawo/.dallie 71' /ja1\dll 
.licHI. lok. i przyr. w. St!\11Igan'ie. 
'') \Vyraz ,.hormoll". przyj..!y przh: Slarlinga od gred;jpl!;o :.....",-',; = poIH;dza,:, odpowi", 
.f:1lh, polsl,iemn wyra/.,I\' i = pobudnik IlIh oCIICIłJk
		

/00374.djvu

			334 


F. ChlapolVrki: O wza:emnem na 
iebie oddzialywaniu gruczolów wkrewnych. 


Zeszyt 6 


tych w k r e w n y c h gruczołów, którym właśnie największy wpływ przypisujemy. Wyjątki€ll1 
pocl tym względem jest s,ystem t. zw. c h l' o m a f i n o w ,y, 1'0 polsku na zwany c lL r o m o - 
c h ł o n n y m z powodu swoistej własności KOlUórek rdzennej istoty nadnercza, barwienia się 
solami chromowemi. Ta własność charakterystyczną jest dla całego systemu współczulnego 
wraz z jego zwojami (gangliami).l) 
W baclaniu innych gruczołów o 
\Yewnętrznell1 wydzielaniu zbliżamy SI", dopiero 
niejako do celu, jaki już oSIągnięto w poznawaniu £nnkcyi szpikowej części nadnercza. Tak np. 
udało się poznać bliżej w,ytwory jajników i przysadki mózgowej (hypophysis cel'ebri s. glan- 
dula pituitw'iaJ a mianowicie dwa w,yciągi, nie zawierające wcale białka i nie rozkładające 
się prz,y gotowaniu (coctostable); z t,ych jeden, któr,y Falta 2) nazwał Pituit1"inmn glandulan, 
z części gruczołowej prz,ysadki a drugi. Pituitrinum infundibulare, z lejka prz,ysadki. Dzia- 
łanie fiz;yologiczne ich zgoła jest odmiennem. 1Iożna je oba otrzymać już w handlu. 3) 
O wiele dawnej w handel wprowadzoną jest owariina (oopho1"inum), której każdy lekarz 
pewnie juz uż,ywał w praktyce. Znaną jeRt też i jeszcze nieraz uż,ywaną spermina (Poehla) 
w,yrabiana w Petershurgu, mocno i w Niemczech reklalUowana. 
Przy badaniu imlych gTU- 
czołów mamy jednak do cz,ynienia z substancyami nie dokłaclnie jeszcze pod względem składu 
chemicznego poznąnemi i hypotetycznemi nawet; wystarczyć nam musi wtecly jedYl1ie wnios- 
kowanie z analogii. 
Najlepiej dotąd zbadano wpł,yw a d r e n a l i f1 Y na ciśnienie krwi i na glykosuryą. 
Fakt, że niewątpliwy h o I' !II o n, jakim jest a d r e n a l i n a, w nadmiarze wprowaclzony do 
ustroju, sprawia nadmiar gl,ykozy we krwi (hyperglycaBmia) a więc i cukromocz, uprawnia 
do wniosku, że i w £iz,yologiczn,ych warunkach ma adrenalina nie małe znaczenia w pl'zesabianiu 


1) O tym systemie chromafinowym pojawiło sił: kilka ważniejszych prac polskich, z kt6rycli 
kilka tu przytaczamy: Są one powiększej części z pracowni Obrzuta we Lwowie, także i Popielskiego; 
nie brak i dawniejszych prac z krakowskiego uniwersytetu, gdzie w pracowni C y b u l B k i e g o już 
przed 20 laty zajmowano się fizyol. działaniem nadnercza IV ogólności. 
H. H o I' n O w ski. O zmian!\ch pośmiertnyeh w nadnerczach i w ich ukladzie chromo- 
chłonnym. Lw. Tyg. Lek. 1909. Nr. 43. 
I. H o r n o w ski. Recherches sur la pathologie du systeme chromaffine. Arch. de med. 
expo 1909. Nr. 6. 
W. N o w i c k i. Badania nad istotą cbromochłonną nadnerczy u zwierząt i ludzi w schOr'J:e- 
niach nerek. (Gaz, Lek. 33-41). Według niego zmiany w układzie krwionośnym takich chorych są 
IV związku ze wzmożoną pracą wydzielniczą nadnerczy. 
I. H o r n o w s k i. O zachowaniu się układu chromafinowego w przypadkach śmierci 
z oparzenia, oraz o wpływie termicznych czynnik6w na tenże układ i o praktycznych stąd wniuskach. 
Do trgo też należą nowsze prace prof. P o p i e l s k i e g o, P a n k a, M o d l' a k o w s k i e g o, 
,..: t u d z i 11 s k i e g o itd. nad wyciągami z gruczołów bez odwodu, nad wazodylatyną, a także nie godzi 
pominąć prac Cybulskiego, Wl. Szymonowicza: itd. przed lat kilkanastu nad fizyologią nadnerczy. 
O gruczołach przytarczycowych a mianuwicie o skutkach ich wycięcia i znaczeniu ICh w etjologii 
chor6b nerwowych dał referat w Now. Lek. 1910 M. M i c h a ł O w i c z. 
Z najnows7.ych prac warto wspomnieć: 
M a r c i n S a l z e l' i G. G. W i l e u k o. O adrenalinemii. l'rzegl. Lek. 1910, 
r. 23. 
Komunikat o obserwacyach cdnośnych dali już autorowie na zjeździe polskich internistów 1909 w Kra- 
kowie. Z pracy tej wynika często:<ć adrenalnemii w chorobach układu nerwo"ego i zależność spraw- 
ności wydzielniczej nadnerczy od przysadki m6zgowej. Wykazano też adrenalinę "e krwi u trzech 
chorych na moc7.nicę luremlę) na j, przypadki badane, oraz, że schorzenia trzustki nie zawsze wywołują 
wzmożoną czynność nadnerczy. 
S. S t u d z i ń ski. W sprawie fizyolog. działania wyciągu z nadnerczy. L", Tyg. Lek. 
1910. 17-20. 
R o b e l' t lJ u a s t. llad..nia nad etjologią tężyczki, Lw. Tyg. Lek. 20 -22. 
W roku przeszłym wyszło obszerne dzieJo prof. Art. B i e d l a z Wiednia: Innere Secretion 
ihre physiol. Grundlagen und ihre Bedeutung fiir die Pathologie, z przedmową Paltaufa - jedyna 
monografia obejmująca caloksztalt historycznego rozwoj11 te] nowej galęzi w medycynie. Istnieje dalej 
w Niemczech od G lat osobny organ dla niej: Zentralblatt f. die gesamte Physiologie u. Pathologie 
des Stoffwecbsels lJnd Sammelorgan f. die ForEchungen auf d. Gebiele der innHen Seeretion,
 opracowany 
przez v. Norden
 A. Schittenheina i A. Biedla. 
W przeciwstawien,u do gruczolów wydzielających na zewnątrz tylko, albo zar6wno na 
zewnątrz jak na wewnątrz, grucZOiy z wydzielaniem wewnętrznem jedynie, czyli w k r e wn e. dają się 
skutecznie przeszczepiać na zwierzętach, a więc gruczol tarczowy, jajniJn t u tego samego osobmka), 
nadnercza a nawet gruczoły przytarczycowe czylt nablonkowe. Praktycznie udalo się już np. D a n i e l. 
fi e n o w i w \Yroelawiu przeszczepIC ciałko nablonkowe u chorej, która w 6 dni po operacyi doszczętnej 
wola była zapadła na cIężką tężyczkę, ale po przeszczepieniu cialka nablonkowego przytarczycowego 
pomiędzy otrzewną a powięzią brzuszną (fascia abdominalis) calkiem wyzdrowiala. 
") F a l t a. Wechselwirkung der Drusen mit inneren Secretion. Wien. Klin. Woch. 
1909. Nr. 30. 
S) \Yyrabia je firma Parke Davis w LondYJlie.
		

/00375.djvu

			Zeszyt 6 


F. Chlapowski: O wzajemncm na siebie oddziaływaniu gruczołów wkrewnych. 


335 


węglowodanó
. S c h n u r i W i e s e l wystc\]Jili nawet z twierdzeniem, że uruchomienie 
węglowodanów potrzebnych do pracy mięśniowej zależy głównie od wpływu systemu chroma- 
finowego. Przeciwko temu twierdzeniu wystąpił jednak stanowczo K o h n 1) przecząc temu, 
by l,rew - a właściwie surowica krwi -- przy wysilnej pracy mięśniowej działała roz- 
szerzająco na źrenicę (mydryatycznie) i przez to wskazywała na wzmożoną ilośe adrenaliny 
we krwi. Wedle najnowszych badalI F a l t Y i P r i s t l e y , a 2) w istocie ani krew tętnicza 
ani żylna po zastrzyknięciu adrenaliny w celu wywołania glykosnryi - nie działa wcale 
mydryatycznie. \Yedług tych badaczów dzialanie adrenaliny na węglowodany (ua icb 
uruchomienie) ograniczałohy się jedynie na wątrobę; po wykluczeniu tego organu nie mOlina 
osięgnąć adrenaliną ani hypergl;ykemii ani znikania glykogenu mięśniowego. OczywiiScie, że 
bardzo drobna iloŚĆ adrenaliny. przez tętnice .wątrobowe mogąca "ię przedostać do wątroby, 
mIlSi chyba względnie bardzo silną w niej rozwinąć cukrotwórczą działalność. Dało się to 
nawet stwierdzić doświadczalnie. Podług obu tych autorów lP. i P.) wytwarzanie cukru 
w wątrobie i otlpływ jego do lrrwi dzieje się zawsze - IV fizyologicznJTch warunkach- 
w skutek nieustawająeego wydzielania małych zawsze na raz ilości adrenaliny. Z dmgiej 
jecbak strony tL'zeba przypuścić jakieś regulowanie tego ciąglego odplywu cukru z wą- 
troby i to za pomoca. działania tamującego. Otóz z prac Z u e l z e r a 3) wynika, że takie 
tamujące działanie na glykozuryę (wywolaną przez aclrenalinę) ma wyciąg trzustki. Potwier- 
dziły tell wniosek doświadczenia G l a e s s n e r a i P i ck' a. -1) G h e d i n i przekonał się, że 
toksyczne na tkanki dzialanie adrenaliny niweczy się sokiem trzustkowym. O. L o e w i zaś 
wylmzał podwyższoną wraźliwość narządów unerwionyeh przez nel'W współczulny u zwierząt, 
którym trzustkę odjęto. Wreszcie Falta wespół z Eppinger'em i Rudinger'em 5 ) 
wykazali, że po wyłuszczeniu trzusthi wzrosło ogromnie glylmsuryczne działanie aurenaliny - 
a w innej pracy swej, na współ z N o h e l ' e m zrobionej, dowiódł Palta, że fakt ten da się 
stwierdzić klinicznie u diabetyków i to nawet wcale nie rzadko, \Vobec tego wszystkiego 
można więc powiedzieć, że t r z u s t. k a i c h r o m a f i n o w y s y s t e m s ą n i e jak o 
a n t a g I) n i s t a Ol i o d n o ś n i e d o p l' Z e s o b i e n i a węglowodanów; otóż adrenalina jest 
hormonem zależnym jedynie od illnerwacyi nerwu współczulnego (Hympathicus - Hm'mon); 
działaniu jej zaś na przemianę wtjg'lowodanów mOŻna przeciwstawić - jako antagonistyczne - 
działanie pilokarpiny. Po obustronnem przecięciu nerwu błędnego (vag
ts) działanie glykosu- 
ryczl1t' adrenaliny na psach okazało się bardzo wzmożonem. 
Ten antagonizm między systemelU chromafinowym a trzustką okazał się z resztą nie 
tylko w wymianie (przesobienin) węglowodanów, ale i co do białlm. Okazało się n. p., że 
przy głodzeniu adrenalina bardzo wzmaga rozkład białka. Także i wyjęeie trzustki ,vzmaga 
rozkład białka widocznie. 
Inne closwiaclcL:eDia F a l t Y i dwóch Włochów (B o l a f f i o i T e d e s co) wykaz ały, 
że adrenalina wzmaga tal,że wydzielanie soli, a zwłaszcza fosforanów i al kalii podobnie, jak 
to czyni wyłuszczenie trzustki. Podobny wynik odnosi się i do wzmożenia p u r y n 6 w. 
Ciekawym jest a n t a g o n i z m wyrazny adrenaliny i pilokarpiny w działaniu na e o s i n o - 
f j l i ą. Po zastrzylmięciu aclrenaliny widać zniknięcie zabarwiających się eozyną leukocytów, 
tak jak po wyłuszczeniu trzustl,i, zaś polikm'pina, nie działająca przez nerw wspóczulny, 
wzmaga ich liczbę (Hypereosinophilie N e u s s er' a). Na tych wszystkich wynikach opie- 
rając się, dochodzi F a l t a do wniosku, że każ d e z a b u r z e n i e d i a h e t y c z n e 
u,yażać należy jalro przewagę podniet impulsów sympatycznych 
p o n a. li p o d n i e t a m i a 11 t o n o m i c z n e m i. I;) 


1) Beitriige z. H.cgulation von Blutdruck- and Kohlellhydratstoffwechsel durch das Chromaffin- 
t\ystem. (:6ejtscbrjft f. kI. Med. 1\110). Podobnych propozyci i prób bylo więcej. 
2) Z u e l z e r, Kongr. fiir innererc Med. l\JOti. 
") Uegenseitige BcemfIussung der Oriisen mit inner. Becretion. (Zeitschrift f. kI. Med. 1908.) 
4 Wlchselwirkung der Driisell mit inner. Becretion. (Zeitschrift f. Id. Med. 19J8). 
") l-m'yną (od pltnt8-czysty i uriclts moczowy) nazywa E. F i s c h e l' Ezczeporośl grupy 
(btamm substanz) moczanuwej, której ogniwami są ciala purynowe; tak np. kwas moczowy jest 
TrioxJ] puryną. 
OJ) Xic kt6rzy konstytu!'yjllie otyli nie chudną pomimo dyety skąpej i ruchu, a chudną po 
uiyciu tbyreojodyny (jodothFiny) (Y. Noorden 1895); otyłość ta ich zdaje się polegać na niedostat
cznem 
dlia!aniu (nie
prawności) t.arczycy, na z\\'olnionem utlenieniu węglowadan6w i na redukcyi Ich na 
tłuszcze. U takich to pacyent6w ot) Iych już dawno zauważono po jodothyrinie cukromocz. 
Zauwaiono też u niektórych na jodothyrinę wrażliwych osób caly szereg zaburzell przypomina.- 
jacych choróby Basedswa: uderzenie krwi do głowy, gwałtowne bicie serca i przyspieszenie go, dusz- 
ność, bezsenność, drzenie, pragnienie, uczucie gorąca, poty silne, obrzmienie gruczołu i wytrzeszcz 
(exophfhalmns). Podobielistwo tych zaburzeli do choroby Basedowa jest nie tyłko zewnętrzne, ale
		

/00376.djvu

			336 


F. Chlapowski: O wzajemne m na siebie oddział:nvaniu gruczoltnv wkrewnych. 


Ze.;zyt t3 


Ale dzialanie hl)rmonów na krwinkotwórczy układ na telll lIie ogranivza się wcale. 
Adrenalina sprawia znikanie eozynoharwnydl a wzmożenie nelltrofilnych leukocytów, nadto 
wywoluje nadmiar lirwinek czerwonych (hypergll)oulie) we krwi. Wstrzyknięcie pituitrini 
infundibularis wywołuje przewagG limfocytów z nadmiarem eozynofilnych leukocytów; poda- 
wanie wewnętrzne thyreoidyny wywołuje także limfocytozę (Falta i Bertelli). )[oże nam to 
posłużyć do wytłomaczenia, dla czego tak przy cierpieniach gmczolu tarczowego, jak i przy- 
f;adki, zachl)dzi zawsze limfocytoza. 
Bardziej jeszczc interesującym jest stosunek gTllCzułu tarczowego do t. zw. ciałek 
l1ahłonkowych (gl. parathyeoideae). Tylko umieszczenic ich w bezposreclniem sąsiedztwie 
gTllczolu tarczowego oraz ich lUałośÓ winne są temu, że t.ak długo tego. ich stosunku wcale 
nie poznawano. 1) Obecnie jost atoli stwierdzonem, że mamy tu do czynienia z dwoma orga- 
nalUi całkiem odrębnymi tak pod względem ewolucyi, jak histolog-ii i funkcJi: i jeden i drugi 
mają związek z pewnemi patologiczncmi zmianami; tarczyca np. z obrzękiem śluzowatym 
fU y x o e d e m a, k l' e t y 11 i z m e 111 i c h o l' o b ą B a s e II 0 w . a); gruczołki przytarczycowA 
zaś z tę;i.yczlią (tetania). 
"rarto prz,VpatrzyÓ się np. wplywowi tak tarczycy, jak i gruczołków przy tarczyco- 
wJeh na p r z e s o b i e n i e w ę g lo w o d a nów. ;Spo7.ywanie dluższe tat'czoweg'o gmczolu 
lub thyreoidyny wywołuje łatwo cukJ'Oll1ocz. Poclobnież i w chorobie Basedowa zlllniejsza si(
 
granica wsiehiania (ass;ymilacyi) cukru gronowego. Odwrotnie przy l\Iyxl)edema wzmaga się 
to wsiebianie vukru. U psów pozbawiunych tego gruvZOhl (wytarczycowanych - thyreo- 
11riyeJ, według doświaclczel1 F al t y, adrenalina nie wywoluje już cukromoczu wcale. T'i 
,;amo doświadczenie zrobili P i c k i P i n e l e s 2) ua kozach. 
W sprzeczności z tem były na pozór wyuiki doświarlc;
el1 R. H i r s c h ' a 3) 1)l'a7 
fi n tl e 1" h i l l a i S a i li i, że po thyreoidektl)mii assymilacya gt'ollowego cuk!'u, wprowadzo- 
ncgo pyskiem lub podskórnie, siQ zmniejsza. Sprzeel.:ność tę wyjaśnił jednak F a l t a (I.: l'Jppin- 
gerem), przekonawszy siG, że zllpełne wyciQcie gTllCzolu tarczowego, przy zachowaniu nabłon- 
]wwych cialpk w ilośei dostatecznej, aby utrzymać pra\\-idło\Vą pJbucUiwośÓ uenvu, - granic,; 
t8i assymi]acyi podnosi, a tylko radykalne wyłuszezenie wszystkiego tj. wszystkich cialnk 
Jlabłonk0"'yvh prócz tarczycy (Thyno-pllmthyreotdectonl'ia) obniża t
 grallie
 znaeznie. 
Antagonizm pomiQflzy tel1li p:rnezolami przytarcz
'co1\"ellli a tarczYC<1 widać i w ich 
wpływie na przemian Q bialka w llstroj1\, Gruczoł tarezowy wzmaga przesobienip bialka, 
,jalLt nabłonkowe zaś tamują je, g(ly7. po parathyreoidektmuii zauważyli .:\1 a r. (' aj 11\ t1l 
i \
 () p g t l i n
) ,vzlllożeuie rozpadu białktt przy gło(lzie, 
poży\\"ani
' grIJczolu tarczo\Vpg' 
\\Zll1a
a także wydzielanie wapni \, {'(lin?' halła(l ]o' a I t y, vh,-,! we(1Je :U a '-' C o 111\ 111 a 
\r v " g' t l i n . a ono je mc:zcj wstrzymuj!.;; 11 zwierząt tQi.yczee po(lIeglych wył-łzie]anie wapnia 
ma byf. wiQkszem, (czC'l1IU inni badaeze znów z<1l'rz(y;zają). 
.Tak sobie teraz koreb!'.,-,, t" obojga organó,,- t,\ ch tuż obok ciiebie położonych wyoLn'al.:i,' 
1Il(Ji..pm
 \T a s "a j {' i (} p Jl p r a l i .-'J j1\
_ (la" nip] pi 7ypuszC7ali. Żp gTttl'zołki przytarczy('oW'" 
działają u(Hruwająvu na I.:hyt si]n<
 eZ,ynnl)
l: 
'l'1\cZII:;ei,' taki 1iOlllpellsaeyjny rl"Z.>rof;t poło:i.onyeh ze\\ nątn 
,'iałel, nahłonl\nw.' "h t Y l li" w razie lI
ltllił-:"ia 1'1"1.:.' thyn>oideh"lllii przylan'zn\\'ydl WP\, IH:I 1"1.- 


i s lOt n e, bo IIzasadnlon!' w Sa/II ej i
locl!' obu t.y"]] spraw. jak t(l wykazaly op'
rac
 e K o c Il e r a i t. ,J. 
7 Jedo..j strony a 7 drugIej ,.:tll ienlzony nadmiar jodothyr
 IIY we trwi li chor
Th na Basedowa li: e i li I [li li r.. 
Na!.II." autoliol1licznc
.o s,, steli lU ,wrwow('go ohJ,
1 I. a li g I l' 
 "ystem II"B!!-...tat, \\"JI
 II" przecill- 
slallil'niu do celllralnego systemll nerlle;!O, od kt"'rc
o t \ nerw,' i'ą mni('j luh wII:cej nit'z>ll<'Żne, I't,l. II icj 
M.. y e r Ił; o t 11 i t' b o
ranil'z, Ji t.e nazwe do tveh nerwt.\\" w!'
t'tatywllv,'h. kt.ut"!. nic II ,'chodza 01 
pasn;a \';ren7strangl nc
n\ u lI'spJlcZIIlnegó. t:;)t.rÓ;illia si" II,. alll;onomicZlle krani"loe lod ("horda 
tympani i od n. blpdne!-!-o), oraz ",lkralne d,
i'
('e przez 'f'l/lyliu/I l"lo"'1(/" do kiszl,i C':rubei i "dchodo\\"i. 
	
			

/00377.djvu

			Zeszyt 6 


F Cblapowski: O wzajcmnem na siebie oddzialywRniu gruczołów wkrewnycb. 


337 


-lnych, tj, otaczających bezpośrednio sam gruczoł tarczowy. 'Vyżej wspomniany antagonizm 
w pl'zesobieniu polegałby wedle :F a l t Y ostatecznie na odmiennym stosunku gruczołu tar- 
czowego z jednej a przytal'czowych ciałek nabłonkowych z drugiej strony do wegetatywnego 
układu nerwowego. Winikalby za.s z odmiennego ich wpływu na eosinofilię i na po- 
budliwość galwaniczną. Po wyłuszczeniu ciałek nabłonkowych wzmaga się ta pobudliwość 
nadzwycżajnie! - Natomiast po wyłuszczeniu samego tylko tarczowego gruczołu, np. u psów, 
w :kilka miesięcy pózniej na nich robiąc doświadczenia, przekonał się F a l t a, że pobudliwość 
ta bardzo była upadla. 
Na tej może samej drodze wegetatywnego systemu nerwowego dałty się według 
F a l t Y wytłumaczyć także wręcz p r z e c i w n y w p I y w gruczołu tarczowego z jednej 
strony a glUczołków pzytarczycc,w;ych z drugiej [Ja t r z u s t 11. ę i na u kła d c h r o- 
m a f i n o w y. Brak gruczołu tarczowego (Ath.yreoidismus) a więc i thyreoaplasia, znamiono- 
wałby się zaś z a t a m o w a n i e m zarówno przesobienia, jak i systemu nerwowego. Na 
dowód tego przytacza Falta fakt, że pewien czas po wyłuszcwuiu gruczołu tarczowego 
wzrastają i wzmagają się ilościowo t. zw. wysepki L a n g e r h a n s a w rniędzytkance 
trzU3tki. Wiadomo też, że już B r o w n - S e q u a r d zauważył był zmiejszenie pobudliwości 
galwanicznej nerwów po wyłuszczeniu naunerczy. Otóż wiadomo, że adrenalina wzmaga 
wyraźnie stan tężyczkowy. Fakta te na razie niech wystarczą na dowód, jak b a r d z o 
z a l e ż y p o b u d l i w ość n e l' w Ó w od f u n 11. c y i gruczołów wkrewnych. Przykładów 
podobnych możnab,v pry tuczyć więcej. 
Stosunki te bliżej poznać już jest rzeczą wiele trudniejszą. Wiemy np., że naclnercze 
składa f:iię z dwóch odrębnych genetycznie, histologicznie i tizyologicznie i samodzielnych 
części. Dotąd mówiliśmy tylko o jednej z nich, mówiąc o systemie chromafinowym w części 
jego spikowej albo rdzennej. Drugą z nich, zlokalizowaną w korze nadne1'cza, choć nie 
ograniczoną do niej, ale po eiele rozsianą, nazwano systemem inte1TenalnY1ll. Obfituje ona 
oprócz ziarnek barwnilia w ziarenka tluszczowate (Lipoid granula), którym przypisują różni 
autorowie za BOnnarnOU1"em własność odtruwania a więc przeciwdziałania przeciwko różnym 
toksycznym produktom przesobienia. System ten działałby więc tak, jak grasica i przysadka 
za J:0mocą osobnego pobudnika (Qssi1llilatO'rischer Hormon) na cielesny i psychiczny rozwój 
osobnika. 
Podobnież i w przysadce lhypoph
Tsis) rozróżniamy dwie części ourębne: przodkową, 
gruczokwatą i z tylu cześć nerwową, ale jest i część pośrednia pomiędzy niemi, o której 
nawet nie wiemy, czy wogóle spełnia jalią - samodzielną funkcyę fizyologiczną. P ark e 
D a y i s i Ska. dostarczają mimoto już stały wyciąg pod nazwą P i t u i t r i n u lU i n f u n - 
d i b u l a re, wzmagający ciśnienie krwi i znakomicie moczopędny (o czem pisali S c h e f er & 
V i n c e n t, S c h a e f er & H e l' r i n g w L o n d y n i e) a zarazem wzmagający rozkłaclanie 
się białka i w;ydziela11ie wapnia (Pal i Falta). Podczas gdy wyciąg z całego gruczolu wywo- 
łuje glykosuryą, uie spostrzeżono tejże po wyciągu z rdzennej tylko części przysadki. Po- 
trzebaby jeszcze niejednego dociec w tem różniczkowaniu działania wyciągów z przysadki, 
choćby ze wzgh;du lJa IóżrlC l,atologi(;zne stany w związku z zachorzeniem tego wła.śl1ie 
gruczołu będące, jako to oILrz;ymiowatoś(', jak opisany przez F r o e h l i c h a zbiór objawów 
wskutek zaburzel't przJ'sadki, w wieku młodziel1czym wystęjJlljący i jak akromegalia, występu- 
jąca już po ul\otJCzel1iu rośnięcia. OILrzymiowatość i akromegalią uważają niektórzy autorowie 
za 'wyraz Dadmielnej cZYl1nO
{;I cdcinlia IJl'zYEadki gruczołowego. H o h e n e g g i v. E i s e l s - 
b e r g ze slmtliiem loJZcciwlio tUl1U sIanowi, o ile t;yczył się akromegalIi, stosowali częś- 
ciową strumektumią. Wspon1lJiany co dopiero typowy sym1rom F r o e h l i c h a uważa 
G- u s c h i n g jako pochodzący od niesprawności gruczolowego odcinka przysadlii. Ale niewąt- 
pliwie gmczoł ten mógłby mieć wpływ tal,że i na gmczoły płciowe. Trzeba tylko według 
niego tu odróżnić funkcyę ich rozrouczą ocl czynlJoścI tak zwanej »mięclzywarstwy,« 
od degneratio Q(l1'fogcnitalis t. j. rozrostu tłuszczowego tkanek sromu. 
Że istnieje tak zasadnicza różnica, to wynika choćby z badaiI T a n d l e r a 
i G r o s s a ,l) robion
'ch 113 skopcach. Wia. 


:!2
		

/00378.djvu

			338 F- Chtapowski: U wzajeronem na bi",bie oJJziatywanin grnczol.;\\" wkrewnych. . Zebzyt 6' 


stateczny rozwój, wzg'lęc1nie uwstBcznieuie w t ó r n y c h cech płciowych, czego w własciwej 
akromegalii wca
e nie ma. I w jednej i w drugiej chorobie zauważono nadto (S a li l' a s e s 
e t B o n n e s, }I e n e d a g l i aj także i wzglęuną limfocytozę. Oczywiście wyjaśnienie 
należyte niejednego z tych spostrzeżeń w.ymaga jeszcze większego materyalu i leps1.ej kontroli. 
Nie wypada zbyt śmiało wnioskowae na podstawie dotychczasowej, ale dużo już wyjaSniono 
w tej lUierze, a więcej możemy się słusznie spodziewać. 
BarcłzłJ ciekawym, choć za nadto uotąd osamotnionym jest przypaueli opisany przez 
F r a n k l"a - H O c h war t a nowotwOl1l cialka sz,yszkowatego (cmpus pi/wale), po niemiecku 
nazwanego Zirbeldrilse, choć nie wiadomo, czy to gmczoł. Zauważył un u 5-letniego chłopca, 
u którego na podstawie porażenia oczu charaliterystycznego dla podrażnienia c
!1łek czworacz.'Tch 
(c01'[Jom quad1"
qemina) tenże autor postawił rozpoznanie: tUnlO1' corporis }Jinealis, (epiphysis). 
Prócz rozrostu nadmiernego i otyłości wystąpiły w tylU przypadku następujące objawy: 
owłosienie pachy i sromu, przedwczesny rozwój części plciowych, erel\Cye częste, umysłowy 
rozwój przedwczesny i głos nizki. Na mocy tego spostrzegania wnosi on, że czynność ciała 
szyszkowatego byłaby przeciwniczą funkcyi przysadl,i mózgowej, której upośledzPl1ie 
vywołuje 
niedoroz,vój części płciowych. Interesująca obserwacya ta jest dotąd niewystarczającą do 
wniosków daleko idąc,ych. 
l'itosunek między przysadką a grnczołami płciowemi jest opartym na wzaj8mnoscl, 
gdyż i zmiany funkcyi tych części narządów płciowych oddziaływają na przysadkę. Godzą 
się na to wszyscy autorowie (F i s c h e l' a, C i m o s o n i, T a n dl e l' i G l' o S s), że h7-ebienie 
(castratio) przyczynia się do pl'Zerostu przysadki. Pomnażają się wtedy zawsze chromo- 
chłonne komórki. - Z drugiej jednak strony - podczas ciąży a więc w czasie wzmożonej 
bardzo czynności gmczołów płciowych - widać nieraz ślady aliromegalicznych zmian, 
dających się wywieść z nadmiel'l1ej funkcyi przysadki. Zmiany te po ciąży znikają: C o m t e. 
G u e r r i n i, L a u n o i s, T h a o n, C a g n a t t o, E r d h e i m i S t u III m e widzieli histo- 
logiczne zmiany w przysadce, które talii pogląd zupełnie uzasadniają. Sprzeczność:a dałaby 
się wyjaśnić chyba wtedy, g\:lyhy przerost przysadki po kastracyi nie szedł w 'parze ze 
wzmożeniem jej funkcyi. 
Nie mniej ważnym, aniżeli między przysadką a grnczolami rozrodczymi jest z w i ą - 
z e k i s t n i e j ą c y między częściami p ł c i o w c m i a g l' U C 7. o ł e m t a l' e z o w Y m. 
\Y ciąży często widać obrzmienie gruczołu tego a nawet objawy przypominające chorobę Base- 
dowa. Sama liastracya zdaje się nie mieć wpływu znacznego na gruczoł tarczowy, ale 
odwrotnie wyłuszczenie tego gruiJzołu wiedzie do zaniku genitalii (E i s e l b e r g). Oczy- 
wi
cie u dorosłych osób trzebioll;ych jest wpływ ten bardzo małym, ale w młodym wieku - 
jest on wybitnym. ' 
Cienmiejsz;Yll1 jeszcze jest związek między gruczołem tarczowym a przysadką. Wobec 
śmiałego twierdzenia B o r c h a l' d t a 1) 
e po wyłuszczeniu tarczowego gr 1 1czołu przysadka 
zawsze przerasta, radzi F a l t a zachować wielką jeszcze rezerwę. Nie widział on u dorosłych 
psów. którym rok przedtem był wyłuszczył tarczowy gruczoł, zadnych niezawodnych zmian 
Vi samej przysadce. Przy niezawodnie powiększonej przysadce zaś gmczoł tarczowy znacho- 
dzono w rozmaitym stanie: w akromegalii może bye on prawidłowym a 11 mat,ołkowatego 
karła bywa niesprawnym zupełnie. 


Ważne !:Ią stosunki wszystkich t,rch gruczołów do grasicy (Thymus), którą niektórzy 
autorowie uważają za czysto nabłonkowy organ, a więc za prawdziwy gruczoł wkrewny. 
Calzolari, Hal1llUer, Henderson, N. Paton i Geodali, Tondler i Gross 
zauważyli po wczesnej liastracyi nieznikanie grasicy; z drugiej zaś strony zauważonu po 
z\ pełnem wczesnem wyłuszczeniu grasicy - niedorozwój (hypoplasia) części rodnych. 
Najbardziej interesującym jest wpływ tych wszystkich gruczołów, niemających prze- 
wodu zewnętrznego - na wzrost ciała, a zwłaszcza szkieletu. Tak np. daje się 
powstrzymać kostnienie chrząstkow;ych nasad n kości długich tPersistenz der EpilJhysenfugen), 
jak !Ja tu zwrócili uwagę zwłaszcza T o n d l er i G r o s s, i to w naj rozmaitszy sposób, 
a więc np. w następstwie kastracyi lub niedorozwoju części płciowych, lub powiększania 
przysadki we wczesn
'lll wieku. Zawsze zdarza się to przy mezanikaniu (persystencyi). gra- 
sicy. \V tych l'I'zypadkach dziecko rośnie nadmiernie. olbrzymieje; ale 7. druf:,riej 'stron.'T 
i u karłów kretynowatych widzieć także możemy opóźnienie kostnienia nasad chrząstkowych 
(Epiphysenfugel1). U t
'ch dzieci gruczol tarczowy jest niesprawnym, podt;zas gdy u olbrzymich 


') Ergebnisse der iuner. Med. u. Kinderkrsnkh, 1909. p. 306.
		

/00379.djvu

			Ze.zyt 6 


F. Chłtlpo\¥ski: O wzajemnem !Ja siebie odJzi"lywaniu gruczolów whewllych. 


339 


dzieci jest 011 normalnym. Tak więc ta sama dyspozycya (niedorozwój CZęSCl plciowych, 
powiększenie przysadki) może wieść raz do karlego, drugi raz do olbrzymiego wzrostu, za- 
leżnie od sprawności gruczołu tarczowego. A w i ę c o s t a t e c z n i e wed l e 1" a lt y t e-n 
ostatni gruc
oł (Thyreoidea) rozstrzygającym byłby czynnikiem dla 
w z l' o s t u, z a ś f u n k c y a g r u c z o łów P ł c i o w y c h rozstrzygaJaby tylko o kostnieniu nasad 
chrząstkowych. Ten sam moment w przysadce miałby więc wręcz przeciwny skutek wedle 
ułoienia się drugieg'o czynnika. 
Z tego to stanowiska warto raz jeszcze rozglądlJąć się w stosunkach róinorakich, 
jakie poznaliśmy, wpływu pojeciY(lCzych gruczołów wewnątrz wydzielających na przesobieniE' 
i na system nerwowy. Czy ten sam czynnik, np. przetwarzanie węglowodanów przez adre- 
nalinę w wątrobie, wyrabia glykogen, albo go nie wyrabia, - t.o będzie zależeć od spraw- 
ności różlry-ch gruczołów wkrewnych obok systemu chromafinowego nadnerczy. 
Tak przychodzimy do ogólnege pojęcia d y s p o z y c y i a l b o d y s kra z y i, obej- 
mując tym wyrazem nie tylko pewne stany sobozmianu (przesobienia) i wytwarzania krwi, 
ale ostatecznie i stany systemu nerwowego; wedle F a l t Y bowiem stany wagotoniczne tak, 
jak i sympatykotoniczne wypadałoby ostatecznie odnieM do spraw przesobieniowych. 
.Jeżeli w doświadczeniu fizyologicznem usuwamy jeden z takich gruczołów, zwłaszcza 
,y młodym wieku, t.o wywołujemy stau bardzo skomplikowauy, gdyż nie t.ylko przez to 
wpływamy na funliCye innych gruczołów wkrewnych, ale i na sprawy formatywne ustroju, 
a więc nawet na wzrost całego ciała. Ale zbiory objawów, dające się eksperymentalnie osięgnąć, 
nie mogą jeszcze się mierzyć, nawet co do rozmaitości swej, z obrazami, jakie spostrzegamy 
przy zachorzeniach tych gruczołów. Przyczyną tcgo jest tu, że i wkrewllc gmczoł.r tak S.l:UJ, 
jak krwiotwórcze narządy, tworzą osobny całkiem system, któren Falta chciałby nazwać 
h o r III f) n o p o i:: t y c z n y m. Tak, jak w syste::nie krwinkotwórczym widzimy często zacho- 
rzenie szpiku kostnego, śleuziony i gruczołów limfatycznych równoczesne, tak też i z systemu 
hormonotwórczego rzadko tylko jeden tylko gruczoł ulegałby zachorzeniu; zwylde ldlka ich 
naraz cierpi 
W telU więc znaczeniu można ka:1;de zachorzenie któregokolwiek gruczołów wkrewnych 
uważać za rozciągające się na kilka z nich równocześn.:e, co z resztą już C l a u d e i G o u - 
g e r o t wyrazili nazw
 n i e s p r a w n o ś c i k i l k u n a l' a z g r u c z o łów (I n s u f f i - 
s a n c e p l u r i g l a n d u l a i re). 
Sądzę, że pogląd na stan wiedzy w tej sprawie tak ważnej, jakkolwiek nie całkiem 
jasny jeszcze w niejednym kierunku, przydać się może lekarzowi, chirurgowi nie mniej, jak 
interniście, ale zwłaszcza neurologowi i psychiatrze. D]a tego pozwoliłem sobie Panom rzecz 
tę przedstawić, choć w Rtreszczeniu pracy cudzej, dodając do niej tylko to, co uznałem za putrzebne. 


o Hormonach 
Podał 
Dr. Dziembowski. 


Ballania nad wydzielinami gruczołów bez kanalu CJdprowadzającego naprowadziły 
fizyologów lJa myśl, że ishiieją względnie wytwarzają się w organiimie pe "ne ciała che- 
miczne, które nazwano hormonami. Badania powyższe wykazały bowiem, że: 1) wszystkie 
gruczoły jak gruczoł tarezowy, jądra, jajniki, grasica i t. d. mają budowę gruczołów, 2) że 
posiadają pewną funkcyą specyficzną, że 3} wydalają pewne substancye pokrewne z Benzo- 
lem, że 4) wreszcie można brak funkcyi jednego z tych gruczołów .lastąpić wyciągiem z tegoż 
organu od innego zwierzęcia. 
Badania dalsze nad temi wydzielinami gruczołów, które nazwano hormonami, w
'ka- 
zały, że istnieje pewne wzajemne oddziaływanie tych gruczołów na siebie. Zastanawiając 
się nad istotą chemiczną hormonów, przypuszczano dawniej, że są one fermentami. 
Tymczasem badania nowsze wykazały, że nie są one fermentami, tylko specyficznemi innemi 
ciałami, litóle wydzielone przez gruczoły dostają się w krew do pewnych części ciała i tam 
swą specyficzną czynność, a więc albo wydzielanie organu (seC'retion), albo jakiś stan tego 
organu (tonus) wywierają 
Widoczna jest przytem pewna attrakcya chemiczna hormonów do tych właśnie 
organów, Da które działać mają. 


22*
		

/00380.djvu

			340 


Dziembowski: O hormonach. 


'Zeszyt 5 


W jaki sposób hormony działają, jeszcze nie wiadomo. Jedni a'.ltorzy twierdzą, że 
n. p. adrenalina działa wprost na włókna mięśni i te do skurczu pobudzają_ Inni znów. że 
adrenalina stacza chemiczną wa1kę z truciznami, które się wskutek pracy muszkularnej 
w mięśnhch wytworzyły. Byłaby w tern pewna analogia z walką antytoksynów z toksynami 
bakteryi. 
Badania da1sze wykazały, że f:,'Tuczoły wydzielają opróc
 hormonów równocześnie- 
i fermenty. Jako przy1i:ład ti:1J;:iego gruczołu służyć może trzustka. Objaw ten polega na tem, 
że trzustka posiada, oprócz komórek tworzących budowę zwykłego gruczołu, ciała tak zwane 
grudki Langhans'a, które właśnie wydzielają w krew ferment glikolityczny. Tem się 
właśnie tłomaczy powstanie cukrzycy po wyłuszczeniu trzustlii. Ferment trzustki nie jest atoli hor- 
monem sensu stl'ictiori tylko fermentem rzeczywistym. Bo właśnie istnieje ta różnica po- 
mięchy hormonem a fermentem, że hormon zużywa się przy swej czynności fizyalogicznej 
i działa biologicznie, podczas kiedy ferment wywołuje reakcyą, która się odbywa podług zasad 
rozldadu hydrolitycznego bez tego, żeby w reakcyą sam wchodził, i żeby się przy tern zużvwat 
Hormon działać zatem może jedynie w organizmie, ferment przeciwnie tak samo w organizmie. 
jak in vitm. 
Dziś wszyscy już nieomal fizyolodzy i patolodzy tłomaczą sobie działanie wzajemne 
organów na siebie czynnością hormonów. Fizyolodz.r, a szczególniej Bayliss i Star1ing 
chcieliby na tej zasadzie wytłomacz.rć również dZIałanie wzajemne organów przJ trawieniu. 
Są to kwestye, których badanie jebt jeszcze nieoma1 w kolebce. Przyznać atoli trzeba, że 
badania te w.rdały pokazne już bardzo rezultaty, z którymi dla lekarza bardzo jest ważnem 
8ię zapoznać. . 
Przy trawieniu w żołądku przypisują badacze hormonom małe tylko znaczenie. 
Największą tutaj rolę odgrywają odruchy, które wywołują pokarmy, litóre się do żołądka 
dostały. Zdaje się jednakowoż, że oprócz działania odruchowego pokarmó'v i hormony mają 
wpływ na wydzielaoie się soku żołądkowego. ::\Iechanizm tego działania byłby według autorów 
jak Sta1"lz11g ten, że wytwarzają się w żołądku pewne substancye chemiczne .,z potraw 
wskutek działania soku żołądkowego, który wydzielił się odruchowo. dostają się w krew, 
z nią do gruczołów wydzielających sok żołądkowy i tam pobudzają nabłonek do dalszego 
działania. Przemawiałby za tem przypuszczeniem fakt, że właśnie peptony, które z białka 
w żołądku pod. wpływem soku żołądkowego powstają, najwięcej, jak to z doświadczeń ekspery- 

entalnych wiemy, wydzielanie się soku żołądkowego pobudzają. 
O wiele większe znaczenie przypisują autorzy hormono:n przy wydzielaniu się soku 
trzustki. Wpływy nerwowe przy tej sekrecyi mają mniejsze znaczenie, bo jak już swego czasu 
dowiódł Heidenhein, draznienie ośrodka nerwu błędnego nie pobudza, tylko raczej wzmaga 
wydzielanie się soku trzustki. - 
Za to podrainienie błony śluzowej odzwiernika i górnej części dwunastnicy substan- 
cyami chemicznemi, a w szczególności kwasem solnym, dziala drogą chemiczną, a więc przez 
hormony na wydzielanie się soku trzustki. 
Przy wydzielaniu się żółci spostrzegamy podobne stosunki jak przy wydzielanil1 
się soku trzustki. Hormon, który tu działa, otrzymał nazwę Secretin. Powstanie tego hol'- 
mOIHI tłomaczą sobie autorzy w sposób następujący. Pod wpływem działania soku trzustki 
tworzą się z tłuszczy kwasy tłuszczowe. Te kwasy w,ytwarzają przy zetknięciu się z błoną 
śluzową dwunastnicy substancyą chemiczną, hormon, tę właśnie sekretynę. Seł;:retyna 
dostaje się przez krew do wątroby i wywołuje wydzielenie się żółci z woreczka do 
d wllnastnicy. 
Eksreryme:J.ta1nie starano się dowieść tego w ten sposób, że wystawiano błonę 
śluzową dwunastnicy na !lziałanie kwasów tłuszczowych, roviono następnie wyciąg z tej 
błony i wstrzykiwano go w krew. Po wstrzyknięciu następowało zawsze przyspieszone wy- 
(!Zielanie się ŻÓłci. 
Badania nad dalszem działaniem sekretyny na błonę śluzową kiszek nie postąpiły 
jeszoze tak dalelw, żeby można już dziś o nich referować, a zal8f'anie sekretyny w celach. 
leczniczych uważać trzeba obecnie jako przedwczesne.
		

/00381.djvu

			Zeszyt 6 


St.. Lazarewicz: O anafilak'!yi idiosynkrazyi. 


341 


o anafHaksyi i idiosynkrazyi. 


(Odczyt z posiedzell Wy dz. lek. Tow. Przyj. Nauk w Poznaniu dnia 2. 12. 10, 7. 1. i 3. 2 1911) 
podal 
Stanisław Łazarewicz. 
(Ciąg dalszy. - Zob. nr. 5.) 


III. 
O wazodylatynie prof. Popielskiego. 
Przypominam Kolegom doświadczenia anafilaktyczne B i e d l' a iKr a u s 'a na 
psach za pCJmocą surowicy. Takie ,;ame objawy zatrucia spostrzegali oni po jednorazowej odpo- 
wiedniej dawce środżylnej peptonu Wittego. 
0ljawy wstrząsu ::;kładały się z dwu faz: najprzód występowało podniecenie z mimo- 
wolnem oddawaniem kału i moczu, szybko przerhodzące w stan osłabienia, depresyi 
z porażeniem kończyn. Sekcya przedstawiała obraz typowy: ogólne przekrwienie jamy 
Lrzusznej z rozległemi wybroczynami w jej narządach. Tak obraz fizyologiczny jak sekcyjny 
tłomaczą autorowie porażeniem nerwów naczynioruchowych w zakresie nerwu trzewiowego. 
Istotę zaś toksyczną nazywają - ze względu na właściwe jej mieJsce zaczepienia ustroju - 
wazodylatyną. 
Nazwę jadu zapożyczyli autorowie z prac prof. Popielskiego we Lwowie nad fizyo- 
logicznemi własnościami wyciągów z narządów w ogólności, a mianowicie o wplywie wyciągów 
z narządów na wyd,;ielanie soku żołądkowego, trzustkowego, kiszkowego i na perystaltykę 
kiszek. 
Wielka w tych pracach tkwi zasługa naszego badacza-polaka, ponieważ zbyt 
fantastyczną, jedynie na teoryi i nieoglęc1nie prowadzonych doświadczeniach opartą, naukę 
o hormonach sprowadził do ich właściwego znacjlenia. 
Na tej to błędnej nauce opiera się szerokie już dzisiaj stosowanie wyciągów z odpo- 
wiednich narządów w praktyce. Dlatego wdzięczność nale2y się naszemu uczonemu ze strony 
nas praktyków, którą mu okazać powinniśmy gruntownem zaznajo'llieniem się z ciekawemi 
jego badaniami i spostrzeżeniami, tern potrzebniejszem dla nas rodaków, ponieważ nierodacy 
sprawozdawcy a nawet autorowie prac powazn.ych tego samego kierunku przemilczają zasługi 
autorów polskich lub je nawet, jak się to dzieje właśnie z wynikami prac prof. Popielskiego, 
przypisują autorom własnej lub innej, więcej im sympatycznej narodowości. 
K a h n np. daje w Mecliz. Klinik (1910, Nr. 32) wcale ładny pogląd: »0 gTUczołach 
z wewnętrzną wydzieliną«. Gdy mowa o wywoływaniu wydzielania soku trzustkowego pod wpływem 
kwasu solnego, wprowadzonego do dwunastnicy i górnego odcinka jelit cienkich, - wykrycie 
tego faktu przypisuje Kalm S t a l' li n g o w i, a fakt ten jako pierwszy stwierdził P o p i e l ski. 
Stwierdzenie tego specyalnego, na wydzielanie soku trzustkowego działającego hor- 
monu, zwanego sekretyną (Bayliss i StarIing), pobudził do odnalezienia innych hormonów 
w zakresie przewodu pokarmowego. 
Znaczenie tych i innych hormonów zrozumiemy lepiej, uprzytamniając. sobie ::;tan 
Dauki przed ich wykryciem, a zatem w przytoczonym przypadku, przed odnalezieniem hormollu 
trzustkowego, uwzględniając stosunki tworzenia się t. zw. wydzielania trzustkowego. 
Skoro kwaśna miazga pokarmowa ze żołądka dostanie się do górnego odcinka jelita 
{dwunastnicy), zlewają ją natychmiast trzy rodzaje soków: sok trzustkowy, kiszkowy i żół6. 
Sok kiszkowy mógłby wydzielanie swe zawdzięczać podniecie ze strony kwaśnej miazgi pokar- 
mowej, dziatającej bezpośrednio na śluzówkę jelita; lecz jak tłomaczyć sobie pośrednie dzia- 
łanie miazgi 'na czynność wątroby i trzustki ił Otóż, nie znając właśCiwości hormonów, 
tłomaczono je sobie teoryą odruchową, draźnielliem nerwów obwodowych, przenoszących 
podnietę w miejsca, których czynność w danej obserwacyi była widoczną. Tymczaó:em Wj'- 
(]zielanie soku trzustkowego, jak i żółci, nie traciło na sile, gdy zniszczono wszelkie związki 
llerwowe z odnośnymi narządami: dowóz kwasu solnego do górnego odcinka jelIta odosobnio- 
nego sprowadzał obfitą wydzielinę soku trzu
kowego. Bezpośrednie wprowadzenie zaś kwasu 
do krwi 2adcego na wydzielinę trzustki nie miało wpływu. Nasuwał się więc wniosek, że 
kwas pobudza nałJłon.lii jelita do wydzielania substancyi, którą krew zabiera i trzustce dopro- 
wadza, trzustka zaś pod wpływem tego bodźca chemicznego) pracuje intevzywniej w swych 
komórkacJ1 wydzielniczych.
		

/00382.djvu

			342 


i3t. Łazarewicz: 'O anafilaksyi i idiosynkrazyi. 


Zeszyt (j 


Pogląd taki utwierdzało niejako spostrzeżenie, że i wyciąg ze śluzów ki jelita, zeskro- 
banej i z kwasem roztartej, wywiązywał natychmiast silne wydzielanie trzustki, prz
T dowozie 
śródżylnym. Spostrzeżenie to mialo zarazem być dowodem, że nie tylko gruczoły bez prze- 
wodu zewnętrznego, lecz i nabłonki kiszkowe wyposażone są we właściwości wydzielania 
wewnętrznego, czyli itmemi slowy, są one także gmczołami wkrewnymi. . 
Nie dosyć natem Gdy już raz zabl'llięto w teoryach, jedna poczęła rodzić :drugą. 
Właśnie co do trzustki istnieje szeroko rozpowszechnione zdanie, że tylko za pOl:lOCą wycią- 
gów z błony śluzowej dwunastnicy i górnego odcinka jelit cienkich można otrzymać wy- 
dzielanie soku trzustkowego i w dodatku tez żadnych innych zjawisk. 
Perystaltyk
 kiszek Zuehel' prz
Tpisuje »perystaltycznemu« hormonowi. zate'l1 wyciągowi 
śluzówki kiszek, na litórego wplyw w omawianym kierunku zwrócił już uwagę w r. 1891 
Heidenhain, gdy jeszcze mowy nie było o hormonach. Ten sam wyciąg miałby również 
pobudzać wydzielanie soku kiszkowego. 
Za tymi badaczami poszedł E d k i n s w swych baflaniaell hormonów żołądkowych. 
Doświadczema robilon na kotach, które usypiał chloroformem i morfiną, nie bacząc, że morfina 
wpływa wybitnie na wydzielanie soku żołądkowego. Wprowadzając do żołądka, odosobnionego 
zapomocą ligatur u obydwóch końców, wyciąg z błony śluzowej odźwiernika, spostrzegał wy- 
dzielanie soku żołądkowego, gdy natomiast wprowadzanie wyc:ąg'ów z blony 
]uzowej tezustki 
nie zwiększało' kwasoty. Stąd czuł się uprawnionym mówić o specyalnej substancyi, o hor- 
monie żołądkowym, nazwał ją gastro-sekretyną, sekretyną żołądkową, mającą się znajdować 
tylko w błonie śluzowej odżwiernika. 
Ze tak Jest, ze pomIęclz
- obmżeniern Clsniema krWI a wyazIelalllem 801m trzustKo- 
wego istuieje ścisły związek, na to daje nam P o p i e l s k i niezbite dowooy. 
Jeże]i wprowadzić do krwi du
ą ilość wyciągu tak, aby otrzymać ogromne i długo- 
trwałe obniżenie ciśnienia, to powtórne wprowadzenie takiej samej (law ki wyciągu, wtedy, 
kielly ciśnienie powróciło do normy, nie wywołuje obniżenia ciśnienia hwi i jednocześnie 
żaduego wydzielania soku trzustkowego. Ustrój został uodpornionym. Takie same stosunki 
poznaliśmy w ::;tosunkach antyanafilaksyi (ol1czulenia) i po przebyeiu ostrego zatrucia pepto- 
nem. Psy nie oddziaływały ani na wtórną dawkę peptonu, ani na trzecią dawkę surówicy, 
naj prawdopodobniej wskutek obniżenia ciśnienia. Zostały one uodpornione. Otóż dla czego 
nie wydzielają one przynajmniej soku trzustkowego, skoro, jak twierdzą autorowie angielscy 
i niemie0cy, wydzielanie to zależećby miało od ciała innego, aniżeli to, które wywołuje obni- 
żenie ciśnienia. 
Drugim dowodem są doświadczenia z adrenaliną. Adrenalina znosi obniżenie ciśnie- 
nia krwi, wywalane przez wyciąg.i narządowe, jeżeli tylko ostatnie nie były wprowadzone 
w zbyt dużych dawkach. Otóż, jeżeli razem z wyciągami wprowadzić adrenalinę, to ciśnienie 
krwi podnosi się i wydzielania żadnego niema. Jeżeli adrenalinę wprowadzić wtedy, .kiedy 
wydzielanie już się rozpoczęło, to pomimo wyra:r.nego podniesienia ciśnienia krwi, sok trzu- 
stkowy wydziela się bez żadnej przeszkol1y. 
Popielski robił najrozmaitsze stm'ania celem oddzielania zjawiska wydzielania sokn od 
zjawiska obniżenia ciśnienia lirwi, nigdy jednakże nie otrzymywał wydzielania bez jednocze- 
snego obniżenia...Można wprawdzie zniszczyć w wyciągach działanie obniżające ciśmenie, po- 
trzeba tylko dodać dostatecznie jakiegokolwiek narządu świeżo roztartego lub hwi, aLy wy- 
ciąg nie wywoływał więcej obniżenia ciśnienia i jednocześnie wyciąg taki nie daje w
Tdzie- 
lania sokn trzustkowego. 
Badanie czynności gruczołów żołądkowych pod wpływem wyciągów jakiegokolwiek- 
Ląd:r. narządu przedstawia się nieco odmiennie, lecz odmiana ta jest tylko pozorna, staje się 
zrozumiałą przy odpowiedniej analizie fizyologicznej, jaką przeprowadził nasz uczony. 
Jeden i ten salU wyciąg u jednego i tego samego zwierzęcia w zupe1nie jednako- 
wych warnnkach doświadczenia raz wywołuje oLfite wydzielanie soku żołądkowego, drugi eaz 
nie tylko nie wywołuje żal1nego wydzielania, ale nawet wstrzymujfJ istniejące wydzielanie. 
I tal, średnie dawki, nie przekraczające pewnej granicy wzwyż: sprowadzają przy nie wiel- 
kiem obniżeniu ciśnienia krwi wydzielanie soku żołądkowego; lluże dawki tego samego wyciągu 
wywołują gwałtowne i silne obniżenie ciśnienia, lecz zatrzymują wydzielanie soku żołądko- 
wego zupelnie. Jak już powyżej była mowa, pn:y wprowadzaniu wyciągów pod skórę w zna- 
cznie mniejszym stopniu zachodzi obawa gwałtownego i silnego obniżenia eiśaienia krwi 
i ella tego podskórne wprowadzenie wyciągów wogóle z łatwością daje wydzielanie s:Jku 
żołądkowego.
		

/00383.djvu

			Zeszyt 6 



t. Lazar,wirz: O :mafilaksyi i idiosyn-ł;razyi. 


343 


A zatem istnieje uderzająca różnica między czynnością trzustki a czynnosmą żołądka 
Nie mam zamiaru wyliczać i opisywać innych hOrIlij:Jl1ów, l)onieważ prace prof. Po
 
pielskiego uwzględniają w pierwszej linji wpływ tych ciał że na czynności przcwodu pokar- 
mowego. Lecz zanim postąpimy w wywodach naszych, musimy zdaĆ' sobie sprawę, co to 
są hormony? 
.Tuż z powyższego zestawienia wynika, że w hormonach upatrują autorowie pewne 
ciała chemiczne, pośredniczące w pewnych dobrze ucharakter;yzowanych stosunkach wzajemnych 
między czynnościami pewnyeh narzą'.16w w ustroju wyższych zwierząt. Ciała te nazwał 
S t a r l i n g hormonami (ve,l/(XW pohudzam, podniecam), ale zarazem zmodyfikował ich dotych- 
czasowe znaczenie. Hormony bowiem miały być jedynie chemicznymi wytworami przesobienia 
odnośnych nal"ząd6w i jako tal\ic działa
 na narządJ r inne, zatem i stosunek wzajemny 
zależnych od sieLie narządów byłby natury chemi0znej. Otóż Starling oc1mawia hormonom 
własności pośrednictwa chemicznego; sądzi, że narządy takie są pod względem czynnościowym 
ze sobą spowinowacone a na tej podstawie 11abyły swoistej wrażliwości wimjell1nej. Byłyby 
zatem hormony nie ciałami chelllicznemi, nie wytworami przesobienia, lecz cialami bio- 
logicznemi. 
Załatwiwszy się z teoryą hormor:ów, mial10wicie hormonów przewodu pokarmowego, 
wracamy do punktu wyścia llaszego referatu. Te same spostrzeżenia, co Biedl i Kraus, tak 
względem peptonu, jak w doświac1czeniu anafilaktycznem, zrobił już poprzednio P o p i e l s ki, 
zrobili i inni autorowie, wJ'chodząc z innego założenia. Taki sam obraz zjawisli okazuje pies, 
któremu do lirwi wprowadzimy odpowiednio stężony, zobojętniony rozczyn wyciąg'u z jakiego- 
lmlwiekbądz narządu. A zatem być to może i mózg i trzustka i błona śluzowa odzwiernilia 
(pylon/s) i dna (funclus) żołąc1h, błona śluzowa dwunastnicy, jelit cienkich i grubych, 
mięśniówlm z wymienionych części przewodu pokarmowego, gruczoły: gri1si
:a (thY17UlS), gr. 
tarczowy, wątroba, śledziona, nadnercze (po usunięciu adrenaliny), wreszcie macica, łożysko, 
krew. 1 tu znowu spotyliamy się z obrazem zjawisk, złożonym z rlwu faz: najpierw silne 
l)odniecenie, zwierzę rzuca siQ, hviczy, wymiotuje; stan ten trwa nie więcej, jak 1 minutę, 
i przechodzi bezpośrednio w stan depresyi - omdlenia. Ciśnienie krwi po 8"-10" silnie 
się obniża. Krew staje się niekrzepliwą. Jednocześnie występuje wydzielanie Ślil1Y, 
łez, soku trzustkowego, ż6łci, limfy, która również przestaje krzepnąć. Pies oddaje 
kał i mOCt. 
Autorzy obcy nie zadali sobie trudu za{jalizow:1nia wymienionych zjawisk, poprostu 
wyprowadzili wniosek, że każde poszczególne zjawisko zależy od specyalnego ciala hormoDu. 
Otóż tu rozpoczyna się szereg zasług pro£. P o p i e l s k i e g o okolo L1auki o hormo- 
llaeh. Caly ten złożony oLraz zjawisI, pOlldał on dokładnej analizie fizyologicznej, zjawiska 
te pOl'ównał dokładnie ze sobą i obliczył względem siebie. 
Najwięcej uderza ba:lacza gwałtowny spadek ciśnienia krwi, dosięgającego sWGjego 
Il
inimum mniej więcej po 3 sekundach. Jednocześnie ze spadkiem ci
nienia występuje pod- 
niecenie zwicrzęcia, niejednokrotnie z drgawlmmi. Dalej porównanie wskazuje nam, że z chwilą 
pod, iesienia ciśnienia lirwi zwierzQ powraca do normy. 
Na podstawie tego zestawienia wnioskuje P (\ p i e l s ki, że przyczyną podniecenia 
jest anemia m6zgu, wy\"olana przez gwałtowne rozszerzenie naczyf\ w sferze nerwu trzewio- 
wego. Jasnem jest, że stan podniecenia nawet przy największem obniżeniu ciśnienia nie 
może trwać dłużej od pcwnego określonego czasu, litóry, jak wykazalo doświadczenie, nie 
przekracza 50 - 60 sekund. Stan depresyi, niemocy zwierzęcia jest dalszym skutkiem 
al1emii mózgu i jest całkowicie podobny uo stanów omdlenia u osób anemicznych. Stan 
niemocy trwa rozmaicie długo i zależy ściśle od 1łl1gości obniże'1ia ciśnienia krwi; w każdym 
razie przechodzi z chwilą, kiedy ciśnienie krwi powl'aca do normy. 
Gwałtownie wystęl)ująca anemia jest bodzcem dla 
rodków nerwowych; wyrazem 
tego, oprócz ogólnego podniecenia, je.t wydzielanie łez, śliny, oddawanie kału i moczu, pery- 
staltyka kiszek. D!'gawki i następnie niemoc nie zależą od bezpośredniego dziaiania 'ivyciąg6w 
na komórki mózgowe; są one zjawiskami wtórnemi, zależnemi od pierwotnego 
lziałania 
wyciągów ,na ciśnienie, kt6re silnie się obniża. 
Po talriem zanalizowaniu i wytłomaczeniu zjawisk w obrazie złożonym po wstrzyk- 
nięciu do krwi wyciągu jakiegokolwiekbąc1z narządu, a zatem i wyciągów II bł011Y śluzowej 
żołądka, d wunastnieJ r , górnego i dolncgo odcinka jelit, - nie t1'udnem już było zadaniem 
dla naszego uczonego wykazanie na mocy swych doświadczef\ błędnych wniosków autorów, jak 
B a y l i s sa i S t a l' l i n g a względe:n wyciąg6w z błon,y śluzowej dwunastnicy, jak 
Z u el z e r a co do wJ'ciągów z kiszek, jak E d k i n s a, któr,y twierdził, 
e tylko wyciąz
		

/00384.djvu

			344 


St. Łazarewicz: O anafilaksyi i idicsJnkrazyi. 


Zeszyt 6 


z odźwiernika daje wydzielanie żołądka, 
teorye o hormonach-sekretynach jak 
'iz.yolodzy angielscy i niemieccy nie 
'Strzegawczego. 
Wydzielanie soku trzustkowego występuje pod wpływem WYCIągU z każdego narządu 
naszego ustroju obok innych jednocześnie występujących zjawisk, a mianowicie obok, ale 
i z powodu obniżenia ciśnienia i niekrzepliwości krwi. Samo obniżenie ciśnienie moźemy 
wywołać różnymi zabiegami i środkami, jak n. p. przecięciem rdzenia l;:ręgowego poniżej 
przedłużonego lub wprowadzeniem do krwi bezwodnika chloralu (chloralhydrat). Nie wywala 
ano jednal,że wydzielania trzustkowego) pOl1ieważ brak drugiego niezbędnego warunku, jakim 
jest niekrzepliwość l,rwi. Pomiędzy tymi warunkami wydzielania istnieje wprost proporcy- 
analny stosunek; im silniejsze obniżenie ciśnienia, tern wybitniej wyrażoną jest niekrzepliwość 
krwi. Z drugiej strony wielkość wydzielania soku trzustkowego znajduje się w prostym 
stosunku do wielkości obniżenia ciśnienia, a więc i do wielkości niekrzepliwości knvi. Wpro- 
wadzając wprost do krwi w krótkim czasie a więc szybko wielką ilość wyciągu z jakiego- 
kolwiekbądz narządu, otrzymujemy silne obniżenie ciśnienia, zarazem sok trzustkowy wydziela 
się obficie, lecz nie dłużej nad 14"; jeżeli wyciągi wprowadza się do krwi małemi porcyami 
i powoli, lub pod skórę wstrzykuje, to wydzielanie można otrzymać w ciągu całego 
szeregu godzin. 
Wydzielanie soku trzustkowego pod wpływem wydągów z narządów jest zjawiskiem 
wtórnem, nie zas pierwotnem, jak dotąd mniemano; jest ono wyrazem peśl'eclniego działania 
na trzustkę. Bezpośrednio wyciąg nie działa zupełnie na ten gruczoł, ani na komórki 
wydzielnicze, al1i na zakonczeniH. nerwowe. 
odnośnie kiszek, w których spotykamy te same stosunki, co w żołądku: pod wpływem obfitej 
dawki wyciągu, podanej wprost do krwi, trzustka wydziela silnie, gdy czynność wydzielnicza 
żołądka i ki!,zek zostaje powstrzymaną. Na czem to polega? I na to pytanie daje nam 
p o p i e l s k i odpowiedz jasną i przekonywającą, a umożliwiła ją opisana dokładna analiza 
fizyologiczna. Potrzeba tylko zwrócić uwagę na stosunki anatomiczne śluzówek żołądka 
i trzustki i w nich usłane gruczoły wydzielnicze. 
Na podstawie powyższych wywodów, a mianowicie odnoszących się do czynności 
gruczołów trzustki, nie ulega wątpliwości, że wydzielający się sok trzustkowy pochodzi bez- 
pośrednio ze l,rwi, jest Jej przesączem. Na zjawisko przesączania składają się: rozszerzone 
naczynia krwionośne i niekrzepliwo
ć czyli wodnitość krwi. Przez rozszerzone ściany naczY(l 
krwionośnych krew przechodzi, dzięki panującemu w nich ciśnieniu, które przy obniżeniu jest 
siłą posuwającą przesącz przez gruczoł trzustkowy. 
Gl'1lczoły trzust10we należą do rzędu gruczołów gronowatych, sieć naczyń włosowa- 
tych tworzy ich podstawę, z której przesącz krwi z łatwością przy odpowiedniem ciśnieniu 
przenika przez grona (acini) gruczołów. 
Inaczej przedstawiają się stosunki anatomiczne w śluzówce żołądka i kiszek. Usłane 
w niej gruczoły żołądkowe przedstawiają się w postaci rurek (tubuli), otoczonych ze wszyst- 
kich stron gęstą siecią naczyń krwionośnych. Przy silnem rozszerzeniu naczyń w zakresie 
nerwu trzewiowego, krew wypelnia gęstą sieć żył, które w sposób czysto mechaniczny uci- 
skają lurki gruczołów żołądkowych i zamykają zupełnie ich światło; wskutek zamknięcia 
światła sok żołądkowy nie może się wydzielać. Zrozumiałem jest, że tylko przy nieznacz- 
nem obniżeniu ciśnienia krwi ogólnego wydzielanie soku żołądkowego może mieć i ma miejsce. 
Ta ścisła zależność wydzielania soku żołądkowego od ciśnienia wskazuje, że sok 
żołądkowy, tak samo jak trzustkowy, wreszcie i kiszkowy, jest rezultatem przesączania się 
płynnych części l\rwi przez gruczoły żołądkowe) odnośnie kiszkowe, czyli iunemi słowy: 
mechanizm wydzielauia wszelkich soków przewodu pokarmowego jest jednolitym; czynności 
zaś gruczołów samych pod wpływem wyciągów uważać należy za zjawiska wtórne, bynaj- 
mniej nie pierwotne. 
Bezpośrednio na gruczoły trawienne żaden z wyciągów nie llziała. Stąd zupełnie 
zrozumiałem jest, że czynność tych gruczołów pod wpływem w
'ciągów l1ie zależy zupełnie 
od układu i'erwowego. Ze środków chemicznych mianowicic atropina przedstawia takie same 

tosunki. 'Y malych dawkach niema ona na wydzielaQifJ żadnego wpływu, za to w dużych 
dawkach wywołuje obfite wydzielanie soku trzustkowego przy jednoczesnem obniżeniu ciśnie. 
ni
 i niekrzepliwości krwi. 
Perystaltyka kiszek wzmaga się poc1 wpływem dużych 
wybitny. Spflstr7.egamy ją po wprowadzeniu wyciągu z kiszek, 


nigdy zaś z dna. Runęły tak misterne' zbudowane 
o hormonie perystaltycznym, a to dlatego, że 
dorównali Polakowi pod względem zmysłu spo- 


llawek wyciągów w spopób 
lec;z wyciąg ten nie przecl-
		

/00385.djvu

			Zeszyt 6 


:St. Lnzllrcwirz: U anafilaksyi i idicsynkl'8zyi. 


345 


stawia nic specyficznego, jak to błędnie stara się przedstawić Z u e l z e r, ponieważ ten sam 
-skutek odnoszą również wyciągi ze wszystkich narządów. 
Perystaitylm l,iszek jest ściśle związana z obniżeniem C1smenia 1irwi. Bez obniżenia 
.nigdy nie występuje i oddzielić zjawisim perystaltyki kiszek od innych zjawisk nie mOJ
mj,., 
Przyczyną perystaJtyl,i kiszpk jest w okresie podniecenia podraillienie odpowiednich ośrodków 
nerwowych, w okresie omdlenia bezpośrednie działanie na gładkie mięśnie kwas'u węglowego, 
.nagromadzającego się we krwi z powodu słabej czynm,ści ośrodków oddechmv
'ch; przyczyną 
podstawową w obu okresach anemia mózgu. 
Ponieważ wszystkie narządy działają na czynność lwzewodu pokarmowego w :,;posób 
jednaki, wszystkie sprowadzają silne obniżenie ciśnienia z utratą krzepliwości krwi, uwarun- 
kowane skrwawieniem się ustroju do jamy bl'ZlIsznej, przeto przyjąć musimy w wyciągach 
obecność ciała działającego w liierunlm rozszerzenia gwałtownego i bezmiernego naczY(l wlo- 
-sowatych narządów jamy brzusznej. Dla tej własności ciało to nazwał Popielski waz o - 
d y l a t y n ą. Ciało to otrzymuje się z narządów pod wamnl,iem dokładnego ich roztarcia 
i zmiażdżenia, przyczem do wyciągania uż,yć można wody, rozciellCzon,ych kwasów organicz- 
nych i nieorganicznych, a także pł,ynów zasadowych. Narządy w możłiwie świeżym stanie 
należy obrobić, gdyż już w przeciągn l,ilku godzin, pozostawione samym sobie, zwłaszcza 
w termostacie, tracą waZ!ldylatynę. Ak i wyciągowi działającemu można odebrać tę własność 
l10datnią przez domieszkę świeżej krwi lub jakiegokolwiek świeżego, nie obrabianego, nie!!.:o- 
towanego narządu. '1'0 ciało znajdujące się w świeżych narządach, które niszczy wazodylatynę, 
nazywa Popielski antywazoclylatyn ą a ma być ona identyczną z trombokinazą 
innych autorów. 
Gnicie nie rozldada wazodylatYlJY. Natomiast rozpada się, wprowadzona do odbytnicy, 
nie znosi bowiem domieszki kału. 
Wazodylatyna znajduje się nie tylko w komórkach naszego ustroju, jako ich nor- 
malna składowa; lecz powstaje także podczas trawienia białka za pomocą soku żolądkowęgo 
lub trzustkowego. Włóknik, kazeina lub owalbumina, zwyczajne mięso po przetrawieniu sokiem 
żołądkowym - zawierają bardzo dużo wazodylatyny. Ze spożytego: mięsa, mleka, chleba, 
pod wpływem soku żołądkowego powstaje wazol1ylatyna, 1itóra z jelit cienkich i dwunastnicy 
wchłania się do krwi i wywołuje w dalszym ciągu obfite wydzielanie soku żołądkowego 
i trzustkowego, trwające dopóty, dopól,i nie nastąpi wchłonięcie ostatnich porcyi wazodylatyny. 
Pierwsze porcye soku żołądkowego - jak zaznacza P o p i e l s ki - wydzielają się pod 
wpływem aktu jedzenia, przyczem liOniecznym warunkiem wydzielania jest stykanie się twar- 
dych części pokarmów z dziąsłami. Powstające przy tem stylmniu się pokarmów twardych 
z dziąsłami uczucie dotykowe ma decydujące znaczenie przy wydzielaniu soku żołądkowego na 
sam widok pokarmów. 
. Znaczenie wazodylatyny dla czynnoi:5ci trawiennych przewodu pokarmowego jest ol- 
brzymie. Sok trzustliOwy może się wydzielać bez udziału nerwów, również przy nieobecności 
kwasów, przy zupełnie alkalicznym odczynie dwunastnicy i jelit, wbrew poglądom P a w ł o w a 
i jego szkoly, która w obecności kwasu w dwunastnicy upatrywała jedyny i konieczny wa- 
runek clla wywołania wydzielniczej czynności trzustki. Sok żołądkowy może się wydzielać 
bez żadnego udziału psyehil,i i dosyć jest wprowadzić ciało, zawierające wazodylatynę do 
żołądka, n. p. rozczyn peptonu Wittego, bulion z mięsa lub ryb, przetrawioną kazeinę, owal- 
buminę, albo jakiekolwiek inne przetrawione białko. 
Wazodylatyna rozpuszcza się we wodzie i w alkoholu. Wazodylatyna nie jest ani 
ciałem białkowem, a,lIi albumozą, ani peptonem. Z rozczynów strąca się trudno, najlepiej 
kwasem fosforowolfrarnowym lub alkoholowym rozczynem sublimatu. 
Wazodylatyna otrzymana w bardzo czystym stanie nie daje odczynu biuretowego. Nie 
zawiera w swym składzie chemicznym:::; i Ph, a tylko C, H, O, N. W możliwie czystym sta- 
nie, jnz dawka O,CJOOl na 1 kg. psa przy wprowadzeniu do krwi wywołuje bardzo wybitne 
,działanie.
		

/00386.djvu

			346 


:Medycyna tearetyczna. 


Zeszyt 6 


Dział sprawozdawczy. 


Medycyna teoretyczna. 
s c h a u m a n. Funkcyonalna dyagnostyka 
jej obecne znaczenie i przyszły. cel 

ig8 
W orte liber die funktionelle DIagnGsbk, lhr8 
jetzige Bedeutung und ihr kiinftiges ZieL) 
(Med. Klinik 10. No. 7.) 
W pracy swej rzuca S. kilka cennych 
nwag. l tak obecnie otrząsnQliśmy się. już 
z patrzenia na chorego jedynie ze stanowls
a 
anatomo-patologi
znego 
iejscO\
ego z, pom
- I 
janiem stanu ogolnego. 1 chorob, ktore .me I 
dawały wyraznych zmian anatomo-patolog1cz-- 
nych. 
Już sam V i r c h o w zwrócił uwagę, że 
anatomia patologiezna powinna być tylko środ- 
kiem do celu, a nie celem samym. 
Medycyna jest, jak mówi 
1 a g e n d i e 
fizyologią chorego człowieka. Leczyć mamy 
pacyenta a nie jego stwardniałą wątrobę lub 
naciekłe płuca. 
'Vszak te same zmiany chorobowe dawać 
mogą różne objawy kliniczne, zależne od wielu 
okoliczności a na odwrót różne zmiany chc- 
robowe objawiać się mogą klinicznie jednako. 
Serce anatomicznie »zdrowe" moi,e być pod 
względem funkcyonalnym bardzo słabe. , 
Z tych różnych względów wyłomła 
się też t. z funkcyonalna '(lyagnostyka, która 
hada nie tylko zmiany organu, ale jego funk- 
cyję a raczej po funkcyi dopiero rozpoznaje 
ew. zmiany. 
Dyagnostyka ta jest ważną, bo nieraz 
z pomocą jej rozpoznać możemy chorobę 
\y samych początkach a nawet skłonuość do niej. 
Ta dyagnostyka mówi nam wiele i nieraz 
tłomaczy różne objawy w tej samej chorobie 
u różnych osobników. 
Z pomocą tej dyagnostyki przekonaliśmy 
się, że sama obecność prątków nie jest j6sz- 
cze dowodem danej choroby, lub jej wybuchu 
skoro je mogą mieć i zdrowi; tejże dyagno- 
styce zawdzięczamy też tak wielkie pole dzia- 
łania, jak serologiQ i ostatnio podane próby 
farmakologicznego badania organizmu. 
Klęsk. 
C a li e str O. O zniecz:aleniu rdzeniowem 
Z pomocą magml i adrenaliny. . (Deber 
Rilckenmarksanasthesie mit JY1agnesmm-adre- 
nalin) (Wiener Klin. Therap. 'Voch. 1910 
No. UJ). 
C. wykonywał doświadczwia na psach 
nad znieczulaniem rdzeuiowem podług 1\1 e 1- 
t z e r a z pomocą siarkanu magnowego i prze. 
konał się, że przez dodatek adrenaliny zys- 
Kuje się przytem wiele, bo po piet."rsze unika 


się zabUl'zeń oddechowych a powtóre wystar- 
cza rozczyn 15 proc (zamiast 25 pl'OC. }1 e 1- 
t z e r a). Znieczulenie i porażenie zjawia się 
rychło, przy czem jednak w przeciwiellstwie 
do innych środków nie występują 
adne. 
trwałe zmiany w tkance nerwowej, nawet 
i drobnowidowo wykazać się dające. 
. . Klęsk. 
We i c hs e l b a u m. O zmial1ach W trzust- 
ce przy cukrzycy. (Deber die Verandenml?en 
des Pankreas bpl Diabetes meHitlls.) Wlen. 
Klin. Woch. 1910, N.. 5. 
Na mocy 18{ dokładnie zbadanych przy- 
padków cukrzycy dochodzi autor do przeko-- 
nania, że przy tem zawsze spotyka się pewne- 
zmiany w trzustce. Zwykle są one tl'Ojakie- 
go rodzaju. . 
1) W przypadkach cię
kich u osobników 
młodych (53%) spotykał autor obrzęk, 
z wyrodnienie albo już i zanik wysp L a n g e r- 
h a n s a a tu i owdzie i zanik gr 1 lczołu. 
2) D osób starszych, zwykle po 50. roku 
życia znajduje się znów sk]el'Ozę i zanik. 
tych wysp wskutekpan(,reatitisintcrstitalis; Rów- 
IJześnie spotyka się także zmiany sklerotyczne 
w naczyniach, a także stluszczenia. 110żliwą 
jest przy tem regeneracya i przel'ost wysp 
(Kliniczne poprawy i wyleczenie gruzlicy). 
W etiologii odgrywają rolę: zatkania 
rze- 
wodów, gilzy, marskość wątroby, alkoholIzm, 
nieżyty i t. p. 
3) W trzeciej wreszeze grupie spotyka. 
się zwyrodnienie szkliste wysp, co odpowiada. 
klinicznie lekkim postaciom ehol'Oby. 
Klęsk. 
S t a n i e k. Przyczynek do badania czyn- 
ności trzustki. (Beitrag zur .FunktionsprHfung 
des Pankreas.) JYIedzin. Klinik 1910 NI'. 26. 
Prócz innych sposobów przy badaniu, 
trzustki wchodzą obecnie głównie w grę 
metody: 11 illl e r a, S c h l e c h t a i G r o s s- 
KosJowsky.ego. 
Pierwsi c1waj badacze znaleźli, że przy 
przeezyszcz'lniu kiszek (Kalomel, purgen) 
w razie dobrej funkcyi trzustki zjawia się' 
w stolcu obficie zaczyn proteolytyczuy, wy- 
żerający dołki na płytkach surowicy z bulionem 
cukrowym. 
Tymczasem autor w s wych badaniach 
przekonał się. że zupełnie niepotrzebnie prze-- 
czyszcza się chorych, bo zaczyn ten wykazać 
się daje dobrze i w stolcach normalnych. 
Sposób G r o S S - K o s lo w s k y . e g o po- 
lega na ocenie sprawności trzustki z trawie- 
nia kazeiny. Do tego dodaje autor jeszcze
		

/00387.djvu

			Ze8zyt o 



fedycyna teoretyczna. 


swój sposób polegający na wykazaniu lipoly- 
tycznego zaczynu. 
O skuteczności prób przekonał się S. 
w licznych przypadkach, podcza!': gdy n. p. 
próba C a m m i d g e' a je!':t bardzo wątpliwą, 
podobnie i adrenalinowa L o e w i ' e go. 
Brak trypsyny w stolcu budzi wielkie po. 
dejrzenie złej funkcyi trzustki, ale nie l'OZ- 
strzyga, czy chodzi tu o cierpienie anatomiczne, 
czy też n. p. o chwilowe zatrzymanie wydzieleń. 
Z pomocą tych sposobów zrob:ł autor jeszcze 
jedno ciekawe spostrzeżenie. Otóż przy ŻÓł- 
taczce nieżytowej, zaczyn trzustki w stolcu 
daje się wylmzać, co dowodzi, że przy cierpieniu 
tern nie chod7i o zatkanie dróg żółciowych, 
albowiem wobec hlizkiego sąsiedztwa prze- 
wodów w razie zatkania przewodu żółciowego 
musiałby być zatkanj'lU często i przewód 
trzustki. Klęsk. 
F l' a n q u e. Ocenianie terminu poczęcia 
ze stopnia rozwoiu dziecka. (Zur gerichts-. 
arztlichon Beurteilung des Konceptionst{'rmins 
nach dem Bntwick]ungsgrade des Kindes.) 
:Medzin. Klinik 1910, Nr. 9. 

Iimo zaprzecze(l znane są przypal1ki 
zupełnej niolmngruenc'yi pomiędzy- stopniem 
rozwoju dziecka a trwaniem ciąży, choć brak 
wybitnych przyczyn tego. Wiemy bowiem 
np. już, że często z powodu powildań nerko- 
wych u matki rodzą się dzieci nie rozwinięte 
naleZycie. Są jednak znane przypadki, w których 
mimo bralm powililań rodzą się dzieci za 
mało - luh za bardzo rozwinięte. F. spo- 
strzegał np. przypadek porodu prawidłowego, 
gdzie dziecko wa2yło 1770 gm przy c11ugo.9ci 
ciała 46 cm a obwodzie główki in cm. 
Akuszerki powinny w żurnalach swych noto- 
wać zaw.sze długość dziecka i obwód gł6wki 
a nie pisać szablonowo: dojrzały płód, czy 
nie dojrzały? jak się to dotąd dzieje. O ile 
możności, najeży też dzieci ważyć, co w razie 
sprawy sądowej bardzo jest ważne. Dziecko 
spostrzegane przez F. miało za to inne obja- 
wy dojrzałości, a więc włosl,i Da głowie dobrze 
rozwinięte, paznogcie po za opuszkami palców 
sterczącej dnże wargi sromowe zahywały 
małę a dziecko ssało chętnie. 
K westya ostatniego peryodu j(cst jeszcze 
nie jasną i bardzo być może, że zapłodnienie 
często następuje pl'zed wystąpieniem ostatniej 
regularności, lub też, że plemniki prze- 
bywać mogą dłuższy czas \V trąbce, co tło- 
maczyć nam może różne tnvanie ciąży 
a raczej pozornie wcześniejsze rodzenie się 
rozwiniętych już dzieci. Klęsk. 
E b e l'. Pnemiana prątków gruźliczych 
pochodzących od człowieka (typus humanus) 
w prątki zwierzęce (typus bovinus). Przy- 
czynek doświadczalny do kwestyi jednosci 


347 


gatunków prątków gruźliczych człowieka 
i bydlęcia. (Die Umwandlullg von l\Ienschen 
stammender Tuberkelbazillen des '1'ypus hu- 
manus in solche des Typus bovinus. Eil1 
e:xperimenteller Beitrag zur Frage der Artein- 
heit beim 
'[enschen und beim Rinde yor- 
kommendel' TuberkelbazilJen.) 3Iiinch. )Iediz. 
Wochenschr. 1910, Nr. 3. 
Doświadczenia wykazały, że przy odpo- 
wiedniem uszeregowaniu prób jest możliwem 
wyw6łanie zmian przez użycie ludzkiego, 
materyalu gruźliczego, z którego się dały wy- 
hodować prątki z właściwościami prątków 
gruźliczych cIających się przenieść na 
bydlę. Z uzyskanych na zwierzęciu zmian 
dają się wyosobnić prątki gruzlicze, które- 
przez dalsze przeszczepianie na bydlęta stają 
się dla tychże bardzo Jadowite, a w hodowli 
i próbach na królikach zachowują się pot!obnie 
jak prątki gruźlicze bydlęce. Najdogodniejszą 
postacią przeszczepiania ella przemiany typów 
I prątkowych okazało się w doświadczeniach 
I autora szczepienie do jamy brzuiJznej. Użycie 
I części narządów świnek morskich gmz.liczyeh 
ułatwia znacznie przyjęcie się prątków lu.h. 
l,ich w jamie brzusznej. Autorowi udało się 
w trzech (ze siedmiu) przypadkach gruźlicy 
pluc ludzkich z mat81yału sekcyjnego prze- 
mienić prątki typu ludzkiego w prątki 
o właściwoś!5iach prątków bydlęcych. Wynik 
tych doświadcze(l jest dalszym dowodem tego. 
że między postaciami gl'l1z.licy ludzkiej 
bydlęcej istnieje pokrewieflstwo. 
B. Żmigród. 
K los e. Czy stwierdzenie prątków gruź- 
liczYCh w stolcu chorych na gruźlicę może 
się przydać dla rozpoznania gruźlicy jelit? 
(1st der Nachweis von rruberkelbazillen im 
Stuhl von Phthysikern £lir cIie Diagnose der Darm- 
tuberkulose venvertb3.r?) 
Hinchener 3Iediz. 
Wochenschr. 1910, Nr. 3. 
K. pl'zeprowadził badanie katu na prątki gm- 
źlicze u 60 chorych, u ktÓl'ych przedtem stwier- 
dził w plwocinie liczne prątki. Na mocy tych 
badań sądzi autor, że wy
mzanie prątków 
w kale 11 ludzi z istniejącą otwartą gruźlicą 
płuc, wykazalnymi prątkami w plwocinie, nie 
upoważniają nas w żaden sposób do rozpo- 
znania gruźlicy jelit, gdyż pochodzenie prąt- 
ków z plwocin nie może byc stanowczo- 
wykluczone. Na 60 przypaclków stwierclzit 
K. u 55 chorych prątki w kale (47 w pre- 
paracie zwykłym, 8 z antiforminą), a u 54 
chol'ych z tych 60 nie In )żna było stwierdzic 
jakichkolwiek zaburzeń ze strony jelit, ani 
też objawów klinicznych zajęcia jelit, mimo, 
że preparat, z kału pokazywał mnóstwo tycll 
prątków. B. 2migl'ód. 


,
		

/00388.djvu

			348 


1\Iedycyna teoretyczna. 


Zeszyt 6 


W i n d r a t II. O zatruciu bismutem 
!przypadek zakończony smlercią po użyciu 
maści bismutowej. (Ueb81' Wismut-Intoxi- 
kation nebst 
Iitteilung eincs tOc1iich ver- 
Jaufenden FalleR nach Applikation einer 
Bi-SaJbe.) Mediz. Klinik 1910, Nr. 19. 
Zatrucia bismutem znano już od r. 1793. 
lecz odnoszono je (lo zanieczyszcze(l prepara- 
tów arsenem i ołowiem. Z chirurgów spo- 
strzegał w 1'. 1882 K o c h e r aż G zatmć po 
.zasypywaciu ran stawowych bismntem 
(albuminul'ia, stomatitis) . obwódka na dziąsłach, 
.biegunki i t. p. 
Póiniej zatrucia bismutem odrzncano, 
a przyjmowano tylko zatrucia azotynami 
. (nitTita). Zatrucie bismutem wystąpić mo:i.e 
i po zewnętrznym tegoż użytku, n. p, w po- 
staci zasypki i maści. Autor spostrzegał 
śmiertelne zatrucie po zastosowaniu bis- 
,mutowej maści i to po zastosowaniu bal"Clzo 
h'ótkiem (2 dni) po oparzeniu. 
Objawy są zwykle typowe. 
1) Stomatitis, ciemne zabarwienie błon 
:,ilnzowatych, obwódka n
 dziąsłach, 
21 plamy ciemno-szare na ciele, 
3) zaburzenia przewodu pokarmowego 
,( wymioty, biegunki, wzdęcia, owrzodzenia), 
4) zaburzenia nerkowe (skąpomocz, białka, 
-wałeczki). 
5) zaburzenia sercowe, 
G) zaburzenia nerwowe (drgawki, ma]a- 
. clenia). 
Czasem zjawia się też wysypka podobna 
do odrowej. lub wrzodziejąca, albo podob- 
na do acne przy braniu jodn lub bromu. 
Klęsk. 
Kro n e c ker. Sposób rzeczywistego 
uproszczenia i zmniejszenia kosztów radio- 
,graf.i. (Eine 
Iethode zur wesentlichen Ver- 
eintachung un(l VerbiUigung der Radiogmphie.) 
(}Ied. Klinik 10 N. 4). 
Sposób autora, (który podaŁ go już w roku 
1903 a obecnie udoskonalił), polega na 
tem, że zdejmuje radiogram wprost na brom- 
ko-srebrowym papierze a nie na płycie foto. 
,graficznej. 
Dawniej do zdjęf tych potrzeba było róż- 
nych wzmacniających urządzeń i (Uatego spo- 
sób ten nie przyjął się może tak, jak na to 
.zasługuje, zwłaszcza, że obraz dawniej na pa- 
.pierze nie oddawał dokładnie szczegółów, n. p. 
struktury kości. 
BrakOllL tym jednak udało się zapobiedz 
za pomocą wynalezienia specyalnego papieru 
Iotograficznego, na którym wychodzą dosko- 
.nale kończyny a nawet tułów u dzieci ma- 
,łycn. 
W praktyce szpitalnej zdjęcia te mają 
'wielkie znaczenie, albowiem naturalnie są 


one znacznie tańsze od kliszowych, kQszt 
bowiem zdjęcia (na rozmiar l8X24) wy- 
nosi 21 fenigów a sallla klisza G;) fcnigów. 
Wywołuje się rOllinalem. 
Co do samej techniki, to czas ekspozycyi 
jest ta;,i sam, jak przy kliszach, ew. trochę 
dłuższy (n. p. przy 25 Amperach przyodstę- 
pach 60 cm. przedramię 3 sekundy, łokieć 
5, lwiano 10, bark li) itp. zaś przy indnk- 
torze o długości iskier 30 cm. z turhiną 
li razy dłużej). Papier układa się tak samo 
jak kliszę. W razie. jeżeli chcemy mieć kijka 
fotografii, kładziemy n

 sobie kilka papierów. 
Wywołanie i zobaczenie szczegółów od- 
bywa siQ bardzo l,rędko a znaeznie szybciej 
jak prz
T kliszy. Cl) d]a pl-aktyki, n. p. w du- 
żych zakladach, gdzie chodzi o pośpiech 
ma bardzo wielkie znacZGnie. 
Klęsk. 
A. E li l e fi L n l' g. O adaliniI!. Hypno- 
tyk ten, wprowadzony w użycie publikacyami 
Finkha i Fleischmanna jest wYl'obem fabryki 
F. Bayer & Co. Pisali o telll Schaefer, Kno- 
blauch, G. Flatau, E. :FJ'oehlich, Kolischer. 
Autor wyprobował go w 29 przypadkach 
(w dawkach 0,3 do 1.0) najczęściej w ta- 
bletkach. PodQzas gdy mniejsze dawki nie 
dawaŁy wyniku zadawalaJącego w bezsenności, 
jednogramowe 1/ 2 godziny lub godzinę 
przed pójściom spać, nie zawodziŁy, choć byli 
to chorzy, na których już veronal, medinal 
przestały działać. Raz miał chory po zażyciu 
mdłości. [nnych ubocznych skutków nie 
było; znosili chorzy przez 8-10 dni z rzędu 
dawkę 1 g. bez IWl1lulaeyi. Prócz teg'o 
w mniejszych dawl{ach (0.25) llawal adalinę 
dla uspokojenia (sedati\'lllll) w llicpokojaeh 
z (lepresyą psychiczną, w nerwicach >;erco- 
wych (uawet 3-4 razy dziennie), ale nie 
zauważył, by lepiej clzialała, jak bornywal, 
gynoval, valisan, bromural i t. p. 
E. Ch. 


Medycyna wewnętrzna. 
L u e t h j e. Nowsze 
yniki badań doty- 
czących cukrzycy. (Nenere .Forschungserget- 
nisse auf dem Gebiete des Diabetes. (Jahres-. 
kurse f. aerztl. .Fortbild. Nr. 
, 1919.) 
W nauce o cukrzycy w ostatnich Jatach 
najwięcej zwraca na si
bie uwagę' znaczenie 
nadmiaru cukru we krwi (hypcrglycaemie), le- 
czenie węglowodanami, a szczególnie kuracya 
owsiana celem zwiększpnia tolerancyi diabe- 
tyka i 
eczenie skwaszenia ustroju (acidosis). 
Nadmiar cukru we kr,yi. Jako 
pewl)ik uważać należy, iż, w przeważnej części 
przypadków cukrzycy, dopóki tylko wydzie- 
lanie cukru nie ustaje, istnieje wyraźny uad-
		

/00389.djvu

			Zeszyt 6 


Medycyna wewnętrzna, 


349' 


miar cukru we krwi, tj. zawartość cukru we 
krwi wynosi ponad 0,1 !i/o, czasami do 0,4%' 
Nie' wystarcza usunięcie cukru z moczu, gdyż 
mimo to dalej trwający nadmiar cukru we 
krwi nie jest obojętnym ella chorego, jako mo- 
gący dać powód do powikłań różnego rodzaju 
(newralgie, gruźlica, nadmierna wraźliwość 
tkanek itd.) PrzeciwnIe może, również lata 
całe istnieć nadmial' cukru we krwi, zauim 
wydzielanie cukru w moczu stanie się wi- 
docznem (utajona cukrzyca). 
Jedynie cukromocz wywołany floryzyną 
i cukromocz nerkowy odznaczają się ubytkiem 
cukru we krwi (hypoglycaemia). 
Liefmann i Stern udowodnili, 'że u zdro- 
wych zawartość cukru we krwi nie przekra- 
cza 0;10 o. We wszystkich zaś przypadkach 
cukromoczu stwierdzono wyższy procent cukru 
we krwi, tak iż ostatni objaw uważać musimy 
jako przedwstępny warunek cuhomoczu. Za- 
uważono dalej, że natężenie nadmiaru cukru 
we krwi bynajmniej nie jest miarodajnem ella 
stopnia cukromoczu. Zachodzą bowiem silne 
cukromocze ze stosunkowo małym nadmiarem 
cukru we krwi i na odwrót, wielki nadmiar 
cukru we krwi przy małych ilo
ciach, a na- 
wet Pl'ZY zupełnym braku cukru w moczu. 
Muszą więc inne jeszcze czynniki pewną od- 
grywać rolę. 
Przypadki, w których mimo wielkiego 
nadmiaru cukru we krwi cukromocz albo 
wcale się nie objawia, lub jest bardzo lel,kim, 
tłomaczy NOOl'den tern, że przy dłużej trwa- 
jącej cukrzycy sączek nerkowy staje się gęst- 
szym dla drobin cul,ru gl'Onowego, tj. nie 
przepuS'ł.cza juź tak łatwo cukru. Inni badacze 
potwierdzają to przypuszczenie, a przy prze- 
wlekłem zapaleniu nerek prawie zawsze na- 
potkać można nadmiar cukru we krwi. 
D o n i o s łoś ć j e cl n o s t r o n n e g o l e- 
czenia węglowodanami, szczegól- 
nie kuracyi owsianej przy lecze- 
niu cukrzycy i niektóre inne za- 
sady lecznicze. 
Wiadomo z llo';wiaclczenia, że niektórzy 
cierpiący na cukrz
 cę znoszą odzywianie 
węglowodanami narlzwyczaj dobrze. Nieraz 
chorzy. odżywiający się jedynie albo kilku 
litrami mleka lub 200-300 gr. ryżu {z tłu- 
szczem}, lub kartoflami lub mąką owsianą 
(z tłuszczem) wydzielają znacznie mniej cukru, 
niż przy odżywianiu mięszanem (mięso, tłuszcz, 
mleko, chleb), nawet wtedy, gdy iloŚĆ spo
y- 
tych węglowoclanów jest większa, niż przy 
odżywianiu niejednolitem. Ztąd powstały ku- 
,racye mleczne, ryżowe, kartoflane. Dostrze- 
gane dobre wyniki kurac
'i takich polegają nie 
na lepszem zużytkowaniu pewnych postaci 
węglowodanó\v, raczej n:i tem, 
e jednostronne 


leczenie mlekiem lub kartoflami przedstawia 
pożywienie, zawierające stosunri:owo malą iloś!
' 
białka, a przedewszystkiem małą ilość jedno-- 
stek ciepła i energii. 
W praktyce ogólnej wyłączne odżywianie- 
mlekiem, ryżem lub kartoflami nie przyjęło, 
się, natomiast kuracya owsiana zasługuje na 
uwzględnienie, ponieważ ukazało się, że' 
niektórzy chorzy znoszą wiele lepiej mączkę 
owsianą, niż inne gatunki mączki. Pewnych 
wskazówek, jakie przypadki najwięcej uada-- 
ją się do lmracyi owsianej, nie posiadamy. 
Ztąd wynika, iż w pojedyńczych ciężkich 
przypadkach, powikłanych szczególnie ze skwa- 
szeniem ciała, należy próbnie stosować i tę 
metodę, tem więcej, że ona często życie oca- 
lić moze. Skutku nie osięgamy ocl razu; 
w odstępach 1-4 tygodni zniewoleni jeste- 
śmy leczenie to ponawiać. Zdar'zają się przy- 
padki zupełnie odporne takiemu leczeniu, nie 
wiadomo z jakiej przyczyny. przy rokowa- 
niu należy je uważać jako niepomyślne. 
Stosowanie owsa łączymy z innymi za- 
biegami leczniczymi, które równiez zwiększają 
tolerancyą diabetyka. OPI'ÓCZ ograniczenia 
lub ujmowania zwykłych węglowodanów, jak 
chleb, mączne pob:awy itd.., służ
' ku temu, 
celowi zmniejszenie pożywienia białkowego 
i dostarczanie zmniejszonej ilości jednostek 
ciepła. Wiadomo z fiz,yologii, iż przy prze- 
mianie białka wytwarza się cukier, a nowsze 
spostrzeżenia przemawi1ją za tem, że chorzy 
gorzej znoszą cukier wytworzony z białka, 
niż z mączki i innych węglowodanów. Pod- 
czas gdy dawniej nie znano tych faktów j za- 
lecano szerokie zastosowanie bialka, obecnie - 
wiemy, iż i pod tym względem liczyć się nam 
wypada. Jako fizyologiczne minimum białka 
podajemy choremu taką ilość, która wystarcza 
do utrzymania bilanbu białka w ciele. Po- 
nieważ zaś cierpiący na cukrzycę pod tym 
względem tRk samo zachownje się, jak zdrowy, 
czyli nie wybzuje specyficznie zwiększonego 
rozkładu . białka, przeto wystarczą do utrzy- 
mania równowagi N mniej więcej 1 gr. białka 
na 1 kilo i na 1 dobę. Oczywiście chory 
musi być llostatecznie odżywiany innymi po- 
karmami, przyczem główną odgrywa rolę 
tłuszcz, którego składnik glicerynowy przy 
wytwarzania cukru prawie wcale nie wcho-, 
dzi w rachubę. Nadto stwierdzono, że z prze- 
różnych ciał białkowatych nierówne ilości 
cukru się wytwarzają. Przy pożywieniu biał- 
kiem z jaj i roślin mniej powstaje cukru, JJiż 
przy karmieniu białkiem mleczuem i białkiem 
mięśni. 
\V dalszym ciągn należy uwzglęllnić ilość 
jednostek ciepła - należy sh'zedz się przed 
odżywianiem nad:niernem.
		

/00390.djvu

			350 


Medycyna wewnętrzna. 


OLa zadania, tj. dostarczanie pOżywlema 
	
			

/00391.djvu

			Zeszyt 6 


Medycyna wewnętrzna. 


351 


czy w danym przypadlm wolno i nadal leczyć 
chorobę wedle ścisłych zasad tolerancyi. czy 
też więcej baczyć należy na groźny stan 
skwm;zenia. Czem dłużej ścisłe leczenie jest 
możliwe, tem korzystniej dla chorego, bo 
zwiększamy takiem leczeniem zdolności cho. 
rego do spalania drobin cukru. 
PLwściągliwość od węglowodanów ochrania 
i wzmacnia siły przyczyniające się do spala- 
nia cukru. Przy dłuźszem jednak zastosowa- 
niu prz,} spicsza stan skwaszenia i wywołuje 
grozne niebezpieczeństwo. Skoro tylko na 
podstawie ilościowej analizy lub wyżej wspo- 
mnianych sposobów przekonujemy się o gro- 
żącem niebezpieczeństwie, natenczas zniewoleni 
jesteśmy odstąpiG ud powściągliwości od węglo- 
wodanów, zmuszeni jesteśmy raczej dostarczać 
ich bez względu na to, czy osłabiamy tole- 
rancyę lub nie. Doświadczenie wylmzało, że 
właśnie dostarczanie węglowodanów w tymże 
stanie pomniejsza znacwie rozwój ciał aceto- 
nowych w ciele i uchyla grozę choroby w naj- 
ciężiizych nawet przypadkach. Nadzwyczajny 
skutej, polega plawdopodobnie na tem, że 
ponowne nagle wprowadzeuie cukru do orga- 
nizmu pobudza siły oksydacyjne (może zaczy- 
nowe?) i przynajmniej przelotnie Pl'zJczynia 
się do lepszego zuż;ytkowania węglowodanów. 
Węglowodany można tu podawać w każ- 
dej postaci tak, jak sobie chory życzy. Przy 
niestrawności zaleca się mianowicie mleko. 
Cukier owocowy (lewuloza) w postaci limo- 
nady, czyste lOzczyny cu1ml gronowego, jako 
też i lewatJTwy z cukru (3 razy dziennie po 
200- 300 cem 4- 5% cukru gronowego) są 
polecenia godne. . 
Nadzw;yczaj shutecznie działa prócz tego 
wyżej wspomniane leczenie owsem, szczegól-_ 
nie połączone dni owsiane z dniami jarzyno- 
wymi. Również wiellde dawki wyskoku na- 
dawają się 1m temu celowi. 
WJ eszcie jalw środel, pomoenicz,y wielkiej 
doniosłości okazał się dwuwęglan sodowy 
(do 200 g. w dzielI). Zaieca się wczesne, 
a nawet zapobiegawcze podawanio leku (do 
15 g. dziennie) podczas ścisłej powściągliwej 
dyety. 
Śródżylnie stosuje się dwuwęglan so- 
dowy jedynie podczas śpiączki culirzycowej, 
zresztą pudaje się tylko pel' os. Polecenia 
godnemi są szczególnie przy niestrawności le- 
watywy małe 4- 5 razy w dzień ponawiane 
(po 200-300 ccm 3% rozczynu Na. bicarb. 
w fizyologicznym rozczynie soli lmchennej). 
Takim sposobem można całymi tygodniami 
dziennie 20- 30 gl'. alkali dostarczyć. 
W początku leczenia alkalir:znego w okre- 
sie skwaszenia spostrzegamy często przejściowe 
ilość silne wydzielanie ciał acetonowych z 01'- 


ganizmu. To nie powinno odstraszać nas od 
przepi
a]]ego sposobu odżywiania, ponieważ 
rozchodzi się tylko o pozorne zwiększenie 
ilości ciał acetonowych wskutek nagłego ich wy- 
dalania. 'WJdalanie tu trwa 2-4 dni. Je- 
żeli po upływie tego czasu wydzielanie ciał 
acetonowych trwa jeszcze w tej samej sile, 
natenczas przyznać musimy rzeczywiste zwię- 
li:szenie rozwoju groznych tych składników. 
Szczygłowski. 
O r t n e r. Czynnościowa dyagnostyka ser- 
cowa. (Fullctionelle Herzdiagnostik. Jahres- 
kurse f. aerztl. Fortbilct Nr. 2, 1 Dl O). 
W ostatnich latach podawano i opisywano 
wiele sposobów badania czynności sercowych. 
Nie wszystkie nadawają się ella lekarza pra- 
ktycznego już to ze względu na kosztowność 
przyrządów, już to ze względu na trudnogci 
techniczne. Zresztą wartość- ich do pewnego 
stopnia jest tylko względną. Tal, o. p. mie- 
rzeniu ciśnienia krwi przypisywano bardzo 
ważną rolę, okazało 3ię jednali:, że nadzieje, 
jal,ie poktatJano w t,ym sposobie badania, nie 
ziściło się zupełnie. Nie wspominając już 
o niedokładności wniosków, wyciąganych z tej 
metody, przekonali się badacze, że oprócz cen- 
tralnej pędzącej siły serca przy powstaniu 
ciśnienia krwi jeszcze inne czynniki wchodzą 
w rachubę, n. p. napięcie i elastyczność na- 
I czyń obfite jedzenie i picie, położenie ciała, 
stanowisko przepony, a szczególnie psychiczne 
podniecenie. Ostatni moment oddziałuje także 
na częstość tętna. 
W najno" szym czasie uprawia się bada- 
nie czynności serca przy pomocy bezpośre. 
dniej pracy mięśni, mającej wpływ na tętno 
i oiśnienie krwi. I tutaj używano różnych 
Gwiczell cielesnych, modyfikowano je, brano 
do pomoc;}T skomplikowane przyrządy (ergo- 
staty). Zdawałoby się, 
e dawkowana ściśle 
praca mięśni winna dawać ścisłe wyniki. 
Zważyć jednali: należy, iż opór obwodowy za- 
leżnym jest od unerwienia naczyń, ostatnie zaś 
zależy nietylko od pracy, ale i od uwagi na- 
pięcia siły woli i czynników psychicznych. 
Dalej zależnym jest opór naczyfl od położenia 
ciała (w leżącej postawie jest mniejszy, niż 
w postawie siedzącej lub stojącej), od mięśni 
i przekroju poprzecznego ich objętości, 0d ilo- 
ści grup mięśniowych, wchodząc
'ch przy pró- 
bie w rachubę, a ćwiczenie ważną odgrywa 
rolę. 
Wynika stąd, że dawlwwana praca u róż- 
nych jednosteli: różne może mieć rezultaty. 
lVlo
na i inne jeszcze czynnil,i przytoczyć, 
zmniejszające waTtość metody, n. p. zmianę 
oddechu, zmianę pojemności żywota wskutek 
poruszefl lub zmiany stanowiska przepony. 
Dalej twierclzi Katzenstein na mocy badall
		

/00392.djvu

			352 


!lledycynlJ wewnętrzna. 


Ze'Lyt 6 


ciśnienia bwi po długich marszach żołnier- 
skich, że trwała praca nie zwiększa cisnienia, 
przeciwnie zdaje się je zmniejszać lub na ró- 
wni utrzymać. Według Oertla zwiększone 
ciśnienie zrównoważa zmniejszenie napięcia 
ścian naczyniowych i rozszerzenie tętnic, z czem 
się zgadza zdanie KreWa, że w wielkim obiegu 
krwi mogą przeróżne ilości krwi przy mniej 
więcej równem ciśnieniu przepływać. Wresz. 
cie twierdzi Schmidt, że ilość tętna u osób 
nerwowych jest bardzo zmienną, a chwiejność 
ta zależną jest i od cielesnych i od psychi- 
cznych wpływów. Z tego powodu ilość tętna po 
pracy cielesnej nię moze sluźyć jako miaro mierz 
mechanicznej sprawności mięśnia sercowego. . 
Wszystkich tych błędów nie spostrzegamy 
przy metodzie Katzensteina, różniącej się tem 
od wszystkich innych sposobów, że przy niej 
ucisk palców na obie tętnice udowe wpływa 
bezpośrednio na opór naczY(I. Sposób K. jest 
następując
': Chory winien przed badauiem 
czas niejakiś zupełnie spokojnie leżeć. Lekarz 
bada kilkakrotnie ciśnienie krwi i tętno, 
a przekonawszy się, że jedno i drugie są 
trwałe, naciska średnimi palcami coraz to wię- 
cej na tętnice udowe tuż przy wiązadle pa- 
chwinowem, podczas gdy palce pierścienne 
i wskazujące kontrolują ucisk. Bólu nie wolno 
sprawiac, a procedura ta trwa przez 2--21/2 
minuty. Podczas ucisku i tU:ł. po nilU mie- 
rzy się tonometrem Gaertnera ciśnienie krwi 
i registmje się jeszcze raz tętno. Katzenstein, 
zbadawszy w ten sposób kilkaset chorych, do- 
chodzi do następujących wniosków: 
a) Przy prawidłowo dostatecznem sercu 
zwiększenie ciśnienia krwi o 5 -15 mmHę;, 
tętno równe lub zwolnione. 
b) Przy dostatecznem przerostowem sercu: 
zwięl{szenie ciśnienia bwi o więcej niż 15 
do 40 mlllHg, tętno równe lub zmniejszone. 
c) Przy lekko niedostatecznem sercu: ci- 
śnienie krwi niezmienione, tętno równe lub 
przyspieszo ne. 
d) Przy bardzo niedostatecznem sercu: ci- 
śnienie krwi zmniejszone, tętno l'rzysjJieszone. 
Inna metoda polega na znanym objawie, 
że PiZY niezrównoważonych błędach sercowych 
w pierwszym rzędzie ilość wydzielonego mo- 
czu się zmniejsza. Koranyi oznaczył punkt 
marznięcia i odsetkową zawartość Na CI mo- 
czu i wydobył kwocyent, dzieląc pierwszy 
d 6 t k . - . 
przez rugą Na CI w em ocze nvamu, ze 
przy zwiększeniu zgęszczenia nastąpi równo- 
cześnie podwyższenio punktu zamarznięcia 
i zmniejszenie odsetkowej zawartości Na CI. 
a zatem zwiększenie wartości -
 
Na CI. 


Koranyi st\vierdził rzeczywiście, że u zch'o- 
wych osób kwocyent zwiększa się dopiero po- 
nadzwyczajnych cielesnych w,ysileniach, że 
natomiast u cierpiących na serce małe poru- 
szenia wystarczają. Ponieważ wydzielanie 
Na CI zależy od pO:ł.ywienia, a normalne od- 
żywianie nastręcza wiele trudności, przeto 
w praktyce oznaczenie kwocyenta rzadko tylko- 
było możliwe. Loeb i Knecht obeszli tę tru- 
dność, pierwszy badając kwocyent w przy- 
padkach białkomoczu ortostatycznego, drngi 
w cierpieniach sercowych. Rezultaty porów- 
nywano i to naprzód z moczu wydzielonego 
w leżącej, a potem w stojącej postawie. 
Stwierdzono, że białkomocz pochodzący z za- 
palenia nerkowego, nie wywołuje zmiany kwo- 
cyenta, a białkomocz ortostatyczny zwiękaza 
go. Dalej przekonał się Knecht, że u zdro- 
wych lub cierpiących na serce z dobrą kom- 
pensacyą kwocyellt się zmniejsza lub pozo- 
staje ten sam (najwyżej do 5 0 / 0 przybierając), 
w przypadkach niezrównoważunej uiespra- 
wności serca następuje zwyżka o 20 0 0'- 
a w ciężkiej niedomodze do 74%. W naj- 
nQwszym czasie Kitv,ók wymyślił następujący 
sposób badania: Chory zjada kolac.rą o u-tej 
po połud\1iu, od północy do 6-tej z rana od- 
daje mocz. Na śniadanie otrzymuje 160 gr. 
mleka. W 1--11/2 godziny po śniadaniu od- 
daje mocz, który się baela na Na CI. Potem 
wykonuje cielesną pracę, eW0ut. przy ergo- 
stacie i kładzie się do łóżka. 1Vlocz oddanr 
w godzinę po pracy balia się na kwoc.rent 
Koraniego. Jeżeli kwocyent się zwiększył. 
natenczas wedlug zdapia Kitośka serce pracy 
nie sprostało. 
VI' koncu swego artyknłu wspomina autor 
o środku pomocniczym, mającym znaczenie 
I różniczkowe i przepowiednie. 
Otóż często się zdarza, iż nie wiemy, czy 
dolegliwości serca u osób nerwowych, miano- 
wicie niemiarowości polegają na podstawie- 
nerwowo-czynnościowej, czy te2 na podstawie 
organicznej. 
Niemiarowości nerwowe ooznaczają się naj- 
częściej wyraźnym olldecbowym chamkter'em. 
(przy głębokim wdechu prz
Tspieszenie, przy 
wydechn zwolnienie tętna). Objaw ten napo, 
tykamy do pewnego stopnia i u zdrowych, 
u niektórych nerwowych osób występuje 
jednak bardzo wyraźnie. Ale nie tylko takie 
niemiarowości zachodzą na podstawie nerwo- 
wej, jak w ogóle zależą one od nadzwyczaj- 
nej chwiejności hamującego ośrodka nerwu 
I Lłędneg'o. Działanie nerwu błędnego powoduje 
także tak zwane odruchowe zwolnienie ru- 
chów serca. 
Chcąc się upewnić o przyczynie zakłóce- 
nia miarow'ości serca, wstt'zykujemy podskór--
		

/00393.djvu

			Zeszyt 6 


Chirmgia. 


353 


nie 0,0007-0,001 atropin. sulf Niemia- 
l'Owo
{; tętna lub zwolnienie ruchów serca, 
poleg11jąee mt działaniu nerwu błędnego ustę- 
pują po zastrzyknięciu. 
Dla praktycznego lekarza poleca autor uży- 
cie atropiny i zastosowanie sposobu Katzen- 
steina. Szczyglowski. 


Chirurgia. 
K a li s c h. W sprawie desynfekcyi na. 
lewką jodową podług Grossicha. (Zur Jod- 
tinktur desinfektion naeh Grossich.) (11ed. 
Klinik 1910 No. 25.) 
K. poleca odkażanie skóry nalewką jodo- 
wą. . Pierwszy raz smaruje intenz
-wnie, po 
wyschnięciu nakrywa sli:órę jalowym kompre- 
sem, potem usypianie i przed samem cięciem 
drugie słabsze najodowanie. Po operacyi 
usuwa K. ze sli:óry jodynę z pOlllOCą alko- 
holu z wyjątl\iem linii szwów, które ewen- 
tualnie jeszcze raz jodynuje. 
Wypryski tworzyć się lubią ewentualnie 
pod opatrunkami przylepcowymi. 
Klęsk. 
K r e c k e. Aseptyka w praktyce pry- 
watnej. (Zeitschrift f. aerztl. Fortbildg. zeszyt 
20-21 1910.) 
Bardzo cenne wskazówki podane przez 
K. w mniejszej rozprawce mają szczególną 
wartość dla lekarzy prowincyalnych, odda- 
lonych ocl szpitali i zakładów klinicznych. 
G1ówne zasady autora w tej kwestyi można 
stre:ścić w sposób następujący: 
Przeciwgnilne leczenie daje się zas'ta,pie 
aseptyką nawet w domacll prywatnych: środ- 
ki przeciwgnilne są co najmniej zbędne 13k 
przy odkażaniu rąk, jako też i ran. Istotę 
aseptyki stanowi odkażenie fizykalne; naj głów- 
niej sza rzecz oczyszczeoia rąk polega na 
aseptyce zapobiegawczej, wykluczającej ich 
stykania się z przedmiutami za];aźnymi i wy- 
magającej noszenia sterylizowanych rękawi- 
czek gumowych przy każdym zabiegu, Prze- 
prowadzenie rękoczynu chirurgicznego ułatwia 
t. zw. operowanie bez palców. Asept;ykę pola 
operacyjnego oh'zymuje się pędzlowauiem te- 
goż nalewką jodową. Korman. 
S c h i 11 e r i 11 i c e n. O przedłużonem 
oszołomieniu eterowem. (Ueber protrahierten 
Aetherrausch). (Wien. Klin. Woch. 1910 No. 
22.) 
S. i M. polecają powyższy sposób na 
mOCY w
-próbowania go w 107 wypadkach. 
Przedtem wstrzykuje się 0,015 mur- 
finy, ewentualnie, gdy chorzy są bardzo nie- 
spokojni, dodaje się 10-30 kropli chloro- 
formu. 


Oszołomienie to, nie uśpienie zupełne ma wiele 
zalet a przez nie unika się zapadów, asfi- 
ksyi, wymiotów i powikłań J:>lucnych. Trudno- 
ści spotyka się t,rlko przy usypianiu opilców 
dzieci bardzo żyw
Tch i osób nerwowych. 
Nawet i wole można operować w oszoło 
mieniu dodaj ąc prócz morfiny jeszcze wie 
czulenie miejscowe alypiną. Klęsk. 
C h a ya n n e. O miejscowem znieczule- 
niu błon śluzowych zapomocą rozczynu chi- 
niny i mocznika. (Zur lokalen Anaesthesinmg 
der 8chleimMute mittelst einer Chininlosung 
und Harnstoff). (Wiener klillisch therapent. 
Wochschr. z. 50 1910.) . 
Doświadczenia autora w powyższym l>:ie- 
runku zrobione nie wypadły pomyślnie, nato- 
miast zaleca C. stosować u dzieci zamiast 
kokainy, kilka kropli następującej kombi- 
naCYl: 
Phenoli 2} O Mentholi 2.0 Chinini unt1'iat 
1,50 Ad1"f3nalini 0,005. Korman. 
Wet t e r. Leczenie promieniami Rontgena 
guzów głęboko położonych. Arch. f. physik. 
3'Ied. u. med. Technik uno, z. 3. 
Rak: Niewątpliwie bywają raki, które 
mało są wrażliwe na promienie R o n t g e n a. 
Wogóle oddziaływują te nowotwory w mło- 
dszych okresach lepiej, niż w starszych. Po 
silniejszem naświetlaniu występuje przemjja- 
jąc.e pogorszenie stanu ogólnego slmtkiem 
wessania zniszczonych mas nowotworych. 
\V szystkie raki, powierzchownie leżące, należy 
przedewszystkiem Jeczyć chirurgicznie. Po 
operacyj. wchodzi w rachubę naswietlanie 
roentgenowskie celem zapobiegania nawrotom. 
Im wcześniej się rozpoczyna, tern jest sto- 
sowniejszem. Naświetlać można przez opa- 
trun2k ranę operacyjną: wtedy jednal>: goi się 
rana zawsze per granulationem. Raki, nie 
nadające się do operaqi, często po oświetlaniu 
przez zmniejszenie objętości, rozluźnienie zro- 
stów, ustępowanie przerzutów, nadają si
 do 
operacyi. \V przypadkach rozpaczliwych 
następuje zmniejszenie bólów, poprawa stanu 
ogólnego, odwonienie i t. p. Szczególnie 
wl1zięczne są zwykle raki sutka, nie zaś po- 
woli rosoące twarde (Skirrh11s). Nieliczne} 
choćby tylko objawowe, wyniki zapisano też 
w rakach żołądka j kiszh odchodowej. 
11 i ę s a ki: 31ięsal>: (sarkoma) I'eaguje 
szybko lub okazuje się prawie znpełuie od- 
pornym. Niektóre mięsaki ustępują po naj- 
mniejszych dawkach promieni R. Najwraż- 
liwszymi mięsakami są lymphosarkomata, 
zbliżone do guzów pscudoleukaemicznych. 
Także mięsaki o komórll:ach okrągłych 
lub wrzecionowatych o(ldziaływują bardzo 
dobrze, mniej lub wcale nie mięsaki lub 
chrzestnomięsaki, wychodzące z powięzi lub 
23
		

/00394.djvu

			354 


mięśni. Do leczenia mięsaków odnoszą się 
te same zasady, ja1, do raków (pooperacyjne 
naświetlanie i t. d.). Wogóle są widoki wy- 
leczenia większe, niż przy rakach. 
W g r z y b i c y g ą b c z a s t ej (mycosis 
(wn-ąoides) oddaje roentgenoterapia często za- 
dziwiające usługi Wyniku śmiertelnego 
skutkiem tWOl'zenia się wewnętrznych prze- 
rzutów nie można było dotychczas uniknąć:. 
Na guzy leu kaemiczne i pseudo- 
l e u k a e m i c z n e również dobrze wpływa 
naświetlanie. Do te] grupy należą guzy 
choroby H o II g k i n a, symetryczne schorze- 
nie ślinianek przyusznych (choroba lYI i k u l i- 
c z a), lymphomatosis, lymrhosarcomatosis, 
leukosarcoma 
 t e r n b e r g a , guzy śledziony. 
Zwłaszcza w okresie początkowym oddziały- 
wują powyższe choroby już na małe dawki, 
pózniej jednak tylko na większe. "\Y końcu 
stają się nie wrażliwe. Wyniki są jednakże 
zawsze tylko czasowe. Guzy ropne gruczo- 
łów (phlegmone), nie wyłączając wenerycznych 
ustępują często szybko. To samo tyczy się 
gruźliczych obrzęlc'iw gruczołów. Co do 
eclmiki, to wymagają guzy głęboko leżące 
twardych promieni, z większej odległości. 
Do wykluczenia promieni miękkich potrzeba 
sączka (szkła okiennego. Naświetlać: trzeba 
z różnych stron dla oszczędzenia skóry. 'remu 
czyni zadość: system LJ e s s a u e r a homoge- 
nicznego naświetlania. Chory leży w szldannym 
pokoiim i naświetlany jest równocześnie 
z kilku rur. Baschkopf. 
F r e u n d. Leczenie wola promieniami 
Roentgena. (Die Hontgenbehancllung der 
Kropfe). (Wiener 
Iediz. Wochenschrit 1910 
No. 21). 
Wprawdzie zaprzeczyć się nie da, ze lecze- 
nie wola promieniami H o n t g e n a wywoJaG 
może zmniejszenie siG gruczołu. ale i tak F. 
j2S
 Zllania że tn jedynie operacya pozostanie 
nada] Jominująeem postGPu\Vaniem, gdy:i. wy- 
ł1ik naświetlali jest niepewl1Y, IJieoLliczalny 
i z czasem ztl
niej
zaji-\ey się. 
)10żemy więc próbowa(- tego leczenia tam, 
gdzip operować: niemożna ("rabe serce, puwi- 
Adania "erea, pluc, stwardnienia tętnic) lub 
gdy pacyent absolutnie na zabieg doszczętny 
się nie zgadza. 

'. spostrzegal 23 przypadki wola, leczone 
w ten sposób. z tego (j dotyczyło choroby 
Basedowa. 
Z. 1 i woli \y ] 1 udało SIę os
ągnąć 
zlllniejszenie się gruczołu. 
JesZ!:ze leczenie to ma jedm
 wa(lt
, Ha 
H(n"ą zwrócił uwagę E i s e ] s b erg. Otóż 
wywołuje 0110 nieraz silne zrosty i zmiany 
utr1Hluiające niezmiernie . następną operacyę, 
Zapobiedz temu na szczęście można przez 


I 'hirurgia. 


'Zeszyt 6 


używanie do naświetlali lamp twardych i przez 
filtrowanie powierzchownych promieni. 
Działanie rontgenizacyi jest wres zcie nie- 
obliczalnem i wywołać- czasem może nawet 
»thyreoidismus« (u autora w 2 przypadkach) 
a wtedy należy od razu leczenia tego zaprze" 
stać. Klęsl,. 
Wet t s t e i n. Appendikostomia. ::\Iediz- 
Klinik. 1£)11. Nr. 10. 
\V przeciwieflstwie do radykałó\v na pun- 
kcie usuwania wyrostlm w Ameryce i Anglii 
mno:i.
 się z razu obrolicy tegoż organu, a ra 
czej pragnący go użyć d o celów leczniczych. 
Hasłu do tego dał w rolm 1902 \Veir. 
Tak zw. appenc1ikostomia polega na umo- 
cowaniu wyrostka robaczkowego w powłolmch 
i następowem otworzeniu tegoż ew. z wsu- 
nięciem do światła cewnika. 
\Vskataniami do tej operacyi są: 
1) Niedrożność- kiszek cienkich (w miejsce 
amtS pmete1"1wlumtis) ewent. przed operacyą 
na kiszce grubej (w miej sce kolostomii). 
2) Pobudzanie ruchu robaczkowego n. p. 
przy zapaleniu ot rzewnej (w miejsce entero- 
stomii) przez wlewania "rozczynów soli ku. 
chennej. 
3) Dla odżywiania chorych. 
4) Celem leczenia przewlekłych spraw 
IJhorobowych kiszek, zwłaszcza grubych, rG- 
żne rodzaje kolitis, gruźlica, dur, dysente- 
ryą i t. p. 
Przemywa się przytem kiszki ]apisemu 
tauniną, rozczynem sołi kuchennej i t. p. 
5) Przy padaczce z objawami zastoj 
w kiszkach. 
'6) W celach plastyki przy operacyach 
ectopia 'IJesicae. luh po wycięciu pęcherza. 
Wyosobnia siG jelitu ślepe, które potem 
służy za vęcherz, a wyrostkiem, jakby cewką 
odprowadza siC) mocz na zewnątrz a 1l10CŻO 
wody wszczepia do jelita ślepego. 
DJt,vi opis,mo w literat Ul'ze około 100 
przypadków appendieostomii. 
Naj]epsze wyniki przy wskazaniaeh z 1)0- 
wodu schorzell kiszek grubych. 
Przetoka zamyka się po tem sama ryohl0. 
Klęsk. 
E b n e r. Aktualne pytania z dziedziny 
nauki o zapaleniu wyrostka robaczkowego. 
(Aktnolle .Fragell aus dem Gebiet der Appen- 
dicitislehre,) I3eihef. zur med. Klimk Nr. (j 
1910. 
Autol' należy do zwolenników i to gorą- 
cych wczesnej operacyi. Najlepiej stanowisko 
jego tłomaczy zakończenie pracy: »wobeł; 
licznyeh niobezpieczeństw uważamy za nie 
bardzo pewne przekładanie operacyi na czas 
późniejszy lub na zimno, lecz uważamy o ile 
możności jak najwcześniejszy zabieg w każ-
		

/00395.djvu

			Zeszyt (j 


Chirurgia. 


355 


dym przypadlm i w każdym stadyurn za zu- 
pełnie uprawniony i potrzebny.. Na tern też 
stanowisku stojąc dzieli sobie autor schorzenia 
wyrostka na następująee staclya: 
1) absolutnie wczesne stadyum (zwykle 
pien\'sze 41:) godzin, anatomicznie appendicitzs 
simplf.£ lub periappendlcitis incipiens) 
2) staclyum pośrednie (zwykle od 3-8 
dnia odpowiada pe1.iappendicitis incipiens) 
3) stadyum późne (od 9 dnia, odpowiada 
pe:riapendic-itis circmnsc1'ipta ew. ropnik) 
4) stadyum koniecznej pomocy (ogólne za- 
każenie otrzewny) 
5) stadyul1l pcwności (pe1"iappendzcitis chro- 
nica). 
Oluesom tym odpowiadają operaeye: 
ad 1) wczesna ad 2) w międzyczasie 
w ataku ad 3) operacya późna ad 4) opera- 
cya z konieczności i wskazania życiowego ad 
5) operacya na zimno. 
Co do etiologii to R uważa za główną 
przycz
'nę przeważnie zakażenie od światła 
l;:iszel, paciorkowcami i prątkiem okrężni- 
cowym. 
Powstanie urazowe cierpienia uważa autor 
za zupełnie możebne. W ohlgemut twierdzi, że 
wskutek mazu powstają zwykle formy prze- 
wlekle, a właśnie ostre nie są llrazowemi, 
lecz tylko nagłem pogorszeniem istniejącego 
już cierpienia. Cierpienie to obecnie jest bar- 
dzo częstem, lecz nieraz nie uwydatnia się wy- 
raźnie, lecz tylko zaznacza zaparciem, zabu- 
rzeniami trawienia, skłonnością do wzdęć, od- 
bijania, brakiem apetytu i t. p. A s c h o f f 
twierdzi nawet że co drugi człowiek w śre- 
dnim wieku przebywa narad zapalenia wy- 
rostka robaczkowego, a u starców zaledv.To co 
czwarty człowiek ma zdrowy wyrostek. 
Przy ocenie oliresll wchodzą w grę: 
puls, ciepłota. napięcie powlok, liczba krwinek 
białych, wzdęcie i t. p, 
Polecone przeczyszczanie chorych jest nie 
bezpiecznem bo prowadzi do tego że obecnie 
chorzy sami go sobie stosują. 
Równoczesna ciąża nie jest przeciw skaza- 
niem, lecz OWBzem wskazaniem llo operacY,i. 
Najlepszą technicznie i naj łatwiejszą bywa 
zwykle operaeya wczesna, bo wtedy nie ma 
jeszcze zrostów, potem operacya na. zimno, 
a IV końcu operaeya w pełni atalm. Obec- 
nie nie obawiamy się i jej, a nawet wielu 
rozdziera zrosty i szuka ropni, idąc wprost do 
jamy brzusznej, którą tamponami odllziela. 
Przy ogólnem zakażeniu ot.rzewnej poleca 
E. tylko dęcie po stronie prawej. Przez od- 
powiednie ułożenie chorego możemy odpro- 
wadzać wydzieliny zapalne dobrze, a na duże 
cięda i tamponadę chorzy sił nie mają. Z ma- 


łego nawet CIęCIa możemy drenami sprowa- 
clzi(- odpływ znakomity. 
E. stwierdził stat.ystyką (1100 przypad- 
ków), że po dużych cięciach żaden prawie 
chory nie wyzdrowiał. O ile stan chorego jest 
dobr.\', powinno się zawsze dążyć do usunięcia. 
wyrostka. 
Bardzo cenne usłngi oddaje w ciężkich 
przypadkach l1stawiczne wlewanie rozczynu 
soli przez 1\iszl;:ę odchodową. 
Nieraz w ten sposób podać można du 10 
litrów soli na dzień. Ewentualnie dodaćmożna 
do t.ego leki jak adrenalinę, digalen, stro- 
phant i t. p. 
Celem pobudzania peristaltyki poleca znów 
autor wstrzykiwania physostigminy (t.rzy razy 
dnia najwyżej 0,001). Klę.-k. 
H o 11 11 n d e r. Żółtaczka przy zapale- 
niu wyrostka robaczkowego. (Ikterus bei Pe- 
rityphlitis). (Berlin. Klin. "'och. 1910 No. 
22.) 
Żółtaczkę, wykazalną w oczach na twar- 
dówce, w początkach zapalenia wyrostka 1'0- 
baezlwwego} uważa H. za bardzo pewny do- 
wód zgorzeli wyrostka, a więc zarazem za 
wskazanie do natychmiastowej operacyi. Po 
wykonaniu t.ejże znika i żółtaczka w 1-2 
dni, uważać też ją należy za objaw to:x:yczny. 
Klęsk. 
R i e s e. O krwotokach z kiszek przy za- 
paleniu wyrostka robaczkowego. (Ueber Darmo 
blutung bei Epityphlytis). )led. K]inik 1910 
Nr. 27. 
Mało stosunkowo znanem powl:daniem 
zapalenia wyrostka robaczkowego jest krwo- 
toK z zaczopowanych lub zmienion
Ych naczyń 
zwłaszcza krezki wyrostlm i to albo do jamy 
Lrzusznej, lub po przebiciu do kiszki ślepej 
a stąd na zewnątrz. 
Dwa podobne przypadki spostrzegał a po- 
tem w pewien czas operowal autor. Roz- 
poznanie bywa lIieraz bardzo trudnem i zwy- 
kle raczej myśli siQ o innych cierpieniach n. 
p. o durze brzuszny m. 
Dość często ,.jawia się też krwawienie po 
przecięciu ropnia okolowyrostkowego. R. spo- 
strzeg'aJ: 1600 przypadków zapalenia wyro- 
stka a z tego 2 groźne l;:rwawienia drogą 
kiszek. 
'V jednym przypadku przy operacyi zmu- 
szonym byl autor podwiązać tętnicę ileocoliea. 
W następstwie wystąpiła zgorzel jelita ślepego, 
które oddzieliło się na tampon i potem świaT 
tła pozostałych j,elit zrosły się ze sobą. Do- 
wodzi to zarazem szalonej żywotności i zdol- 
ności gojenia się kiszek. Klęsk. 
D o r s e n z a g e n. W sprawie etiologii, 
rozpoznania i leczenia głęboko siedzących 
zwężeń kiszki stolcowej. (Znr Aetiologie, 
23"
		

/00396.djvu

			356 


Chirurgia. 


Zeszyt G; 


Diagnose uncl Therapie der tiefsitzenclenll'J:ast- 
darmstricturen). (}'Iedizinische Klinik 1911 
No. 9.) 
Zwężenia kiszl,i stolcowej w przeważnej 
liczbie są na tle kiły, wiewióra, rzadziej już 
nieżytów, odleżyn, po porodzie, urazowe, dys- 
enteryczne, gmźlicze i durowe. Występują 
zwykle u kobiet. Badanie palcem w
Tkazllje 
podłużne bliznowate smugi, całkowite stwaL'- 
dnienia kiszki, lub też urażenia okrężne. Kli- 
nicznie spostrzega się wynędznienie, odchody 
ropno-śluzowo-l,rwawe, zapal'cia lub biegunki, 
tak że nieraz robiło wszystko wrażenie raka. 
Przy w
Tsoko ułożonych zwężeniach ba- 
damy sondami lub odpowiedniemi aparatami 
(C a 11m a n n, A l i n g h a m m.) 
Leczenie chirurgiczne doszczętne, tj. wy- 
cięcie zwężonego miejsca, zwykle jest nie mo- 
żebne do przoprowadzenia a to ze względu 
na zrosty, ropnie, przetoki i kruchość tkanek. 
Pozostaje też leczenie miejscowe (t'Ozszerzania) 
i specyficzne, ewentualnie założenie odbytu 
sztucznego. 
:Fibrolizyna zwylde nic me pomaga. 
Klęsk 
P r o f. S c h 11 i t z l e J". Leczenie zwężeń 
kiszek. (Aus dem Kapitel der Darmstenosen). 
(liediz. Klinik No. 11-12 1911). 
S. zajmuje się kwestyą leczen
a zwężel'r 
kiszek na tle zapalenia otrzewnej. Objawów 
odróżniających ten ileus od innych nie mamy, 
przemawia za nim brak stawiania się kiszek, 
dzwięczne szmery (W i l m s) w pętli, a wre- 
szcie inne objawy danej choroby. 
Nie należy niglly czekać na groźne obja- 
w J -, lecz o He możności decJ-dowac się szybko 
na operacyę, ta jednak nie powinna być zbyt 
doszczętna, lecz jedynie (zwłaszcza w przy- 
padkach ostrych, n. p. po operacyach powsta- 
łych) ograniczaG się do enterostomii, których 
nieraz trzeba po kolei i kilka wykonać. 
Natomiast zupelnie bezcelowemi są wszel- 
kie próby rozrywania zrostów ato z powodu, 
że nowe wytworzą się zaraz, a doświadczenie 
uczy, że z czasem zrosty te giną same, zwła- 
szcza, jeżeli przez entorostomię uspokoimy 
kiszki. aibowiem mylnem jest zdanie, że ruch 
kiszek zapobiega zrostom, owszem pobudza 
tylko przez draznienie do tworzenia się zlepów. 
Vnikać należy także wszelkich ewentracyi 
kiszek i wciskania z powrotem przemocą 
wzdętych kiszek 
S. ma zasadę następującą: 
Lepiej jest operować w stosownej porze 
choć z mylne m rozpoznaniem, jak czekając 
na wyrazne objawy rozpoznawcze prześlepi
, 
stosowny czas do zabiegu. 


Klęsk. 


s c h n i t z l e 1'. O rakacb. jelita. (Darm- 
karzinome). (Wiener klin. Rundschau z. 1- 2: 
1911.) 
Hoc1ne szczególnej wzmianki są praktyczne' 
doświadczenia autora w powyższym kierunku. 
zrobione. Ani młody wiek, ani dobry wy- 
gląd ani tei czasowa poprawa nie wyklucza.- 
ją jeszcze istnienia raka; rozpoznanie u;tm- 
dniają nowotwory zapalne, zapalenie ślepej. 
kiszki oraz zwężenia spotykane przy miaż- 
dżycy tętnic kreskowych. Nie zawsze ope- 
racya wczesna pomaga, jak też i spóimiona 
nieraz chorego uratowała. Powyższe dane 
oparte są na wypadkach w rozprawce ni- 
niejszej przytoczonych. Korman. 
Rozpoznanie schorzeń. trzustki. (Dle Dia.. 
gnose der Pankreaserkrankungen). (Med. Kli- 
nik 1910 No. 29). 
Podano wiele sposobów badania trzustki.. 
KaMy, nawet najlepszy sposób badania i pró- 
ba, ma jednak wartość tylko wtedy, jeżeli 
wykonuje je lekarz obsCl'wujący chorego,. 
w przeciwnym razie prowadzić to może do 
wyników nieraz zupełnie mylnych. Nauka, 
o trzustce uwzględnia głównie 3 kierunki:, 
1) badanie fizyologicznej funkcyi trzustki, 
2) objawy schorzerl trzustki ogólne i miej- 
scowe, 3) brak zupełny funkcyi h'zustki. 
Co do fizyologii trzustki, to wiemy obec- 
nie, że organ ten ma dwa niejako zadania;, 
wydzielanie wewnętrzne (regulacya ilości cu- 
kru i spalanie tegoż) i zewnętrzne (trawienne), 
Pierwszą funkcyę odnoszą do t. zw. wysp' 
L a n g e r h a n s a w trzustce. Funkcya ze- 
wnętrzna jest już lepiej znaną. Wiemy, że 
dziennie wydziela się 600-800 CCID. soku 
trzustkowego i to nie regularnie, leez zależ- 
nie od j akosci i ilo
ci pobranych pokarmów: 
(najwięcej po węglowodanach, najmniej Ił(l 
tłuszczach.) Wydzielanie trzustki pobudza 
kwas solny a mianowicie zdaje się zamieniając 
t. zw. proseliretynę w sekretynę. 
Z zaczynów zawiera trzustka 1) trypsynę 
(a raczej praferment rozkładany przez sok 
jelit li i n a z ę na trypsynę tL'awiącą białko 
2) diastazę (zmieniającą skrobię w maltozę 
a tę znów sok jelit t. zw. inwertyna zmienia 
w cul,ier gronowy) 3) lipazę rozszczepiającą 
tłuszcze w glycerynę i kwasy tłuszczowe 
,1.) ferment podpuszczkowy. 
Prócz tego spotyka się w soku tL'zustkijes?;cze 
hiimolizynę i pewne to:x:yczne substancye od- 
grywające rolę przy udarze trzustkowym. 
i ostrem zapaleniu i zgorzeli. Alkalia zmniej- 
szają wybitnie wydzielanie trzustki. 
Objawy cierpiei\ trzustki są ogólne {pod- 
miotowe i przedmiotowe) i miejscowe. 
Z pierwszych głównie wchodzą w rachu.- 
bę ból (uciskowy hlh samoistny, t. zw. kolki
		

/00397.djvu

			Zeszyt 6 


Choroby skórne i weneryczne. 


weneryczne. 


3:>7 


trzustkowe) i objawy 
jJełno
ci, brak apetytu 
',m
'ch itp.) 
Z innych objawów ważnem,i są: ew. wyczu- 
walny guz lub oporność w danem miejscu, 
.żółtaczka występująca zwulna ]ub nagle, cża- 
'sem specyalna pign,entacya skóry, nadmier- 
ny :-ilinotok, wychudzenie, biegunki. ew. 7.mia- 
'ny w moczu (Jipal'ia, indykan, cukier). 
Trzy objawy są, które na pewno dowodzą 
.cierpienia trzustki: 
1) znalezienie kamieni trzustkowych w stolcu 

) przetoka trzustki 
3) w
'l:Jiot
T sokiem trzustkowym. 
Kamienie trwstkowe są barwy szaro-bia- 
łej, bardzo kruche. zawierają wiele wapna i są 
.zwylde wielkości soczewicy, rzadko większe. 
Również znamiennymi mogą być objawy po- 
'1vGrlowane wypadnięciem funkcyi. 

ależą tutaj: 
1) glykosurya (zwłaszcza przy pancreati- 
tis interstitialis chronica, kamieniach, torbie- 
dach, zgorzeli, krwotokach i ropnicy.) 
2) brak trawienia ciał hiałkowatych. 
3) stolce tłuszczowe. 
Próba C a m '11 i d g e'a nie jest zupełnie 
if'>e wną i cechującą na pewno r:ierpienie trzu- 
stki. Br'ak trawienia białka rozpoznajemy po 
1l3ehowanem prążkowaniu wł6kien mięsnych, 
próbą glutoidową (po !awanie kapsułek zawie- 
raj ących jodoform, methylenowy błękit itp.). o- 
znaczaniem zaczynu tryptyanego w stolcu itp. 
Stolce tłuszczowe występuwać mogą i przJ" 
.innych cierpieniach, ale zawartość tłuszczu 
po nad 45 proc. budzi już podejrzenie 'złej 
funkcyi trzustki. 
 a l o III o n w podobnych 
wypadkach podaje chorym pankreon (autor 
radzi panheatynę) i przez to w,ywołuje po- 
lepszenie aSl'oymilacyi tłuszczu. 
Także podaje chorym ella próby lecy- 
tynę i bada występowanie tejże w stolcu. 
Z inn
'ch prób wspomnieć należy o pró- 
bie adrenalinowej L 1) w i e g o (po zakrople- 
niu adrenaliny do spojówki w razie cierpie- 
nia trzustki występuje długotrwała mydriasis), 
w
'k !),zywanie soku trzustki w żołądku za po- 
mocą wlewania tłuszczu (BoldyreEf), próba tra- 
wienia S c h m i d t a, reaktywowanie funkcyi 
śliny za pomocą zawartego w stolcu soku 
trz ustkowego itp. 
Żadna z tych prób, pojedYl1cza labora- 
tOl'
'jnie 'bez widzenia chorego. dokonana, nie 
dowodzi sch.orzenia trzustki, a tylko obserwa- 
{;ya kliniczna funkcyonalnych Zablll""leil do- 
11:ero zwraca na nie uwagę. 
Rozpowanie można postawić jednak tyl- 
Iw wtedy, jeżeli przy cierpieniach brzusznych 
nie zapomni się, że trzustka też podlegać 
może zmianom patologicznym. Klęsk. 


dyspeptyczne (uczucie 
wstręt do potraw mię-, 


Choroby skórne 


s c h u l t z. Nowe zapatrywania w za- 
sadniczych kwestyach leczenia światłem. 
(Dermat. Centraiblatt, 1910, z. 4.) 
,,, berI. tow. clermat. przedstawił 8ch. :? 
przypadki tocznia, leczone według Finsena, 
z których w jednym, rozległym toczniu prze- 
rustow,ym (lupus hypertrophicu:s) stwierdził 
dos
'c. silne wytwarzanie się barwilm po stro- 
nie, leczonej bez ucisku, co opóźnilo znacznie 
dalsze leczenie. Badania za pomocą lampy 
kWał:cowej i Finsenowskiej wykazały, iż pro- 
mienie niehiesko-fioletowe także przy silnej 
koneentracyi i długotrwałem nar3wietlanill nie 
działają w głąb, natomiast wnikają głęboko 
promienie pozafioletowe. Uniedokrewnienie 
jest niepotrzebne, w skórę przekrwi,oną wni- 
kają nawet jeszcze głębiej promienie. Mi mo 
to użyć należy lwmpresyi celem zapobieżenia 
wytwarzaniu się barwika, opóźniającemu dalsze 
leczenie i wyleczenie. 
Baschkopf. 
G a s t o n i P a y e n n e y i 11 e. Epidemia 
rodzinna strupnia woszczynowego (jams). 
w następstwie i?J
petigo i phthiriasis. Bull. 
Boc. fr de Derm. 1909 No. 5. 
Epidemie rodzinne strupnia woszczyno- 
wego lub trir:hophytzae nie są rzadkością. 
Opisana przez autorów epidemia jest ella tego 
t;iekawa, ponieważ uległo jej po kolei 1-1'0 
dzieci i okazywała szczególny rozwój. Prze- 
szła ona 3 okresy: 1. Phthiriasis; 2. Im- 
petigo j .'l. /i'avus. Wszy więc odegrały, 
jak się zdaje, w tej epidemii główną rolę 
i byłoby pouczającem stwierdzenie, czy nie 
pośredniczyły w przenoszeniu grzybka strup- 
nia woszczynowatego, jak moskity pośrednicz?! 
w zimniey. Na pewno nie można tu było 
tego stwierdzii\ Zapobiegawczo ważną jest 
koegzystencya Phthiriasis i Impetigo. 
poprzedzająca wybuch epidemii strupnia 
woszczyn. W domu nie trzym
mo żadnego 
zwierzęcia. Prawdopodobnie była szkoła 
ogniskiem zarażenia. 


Rzadki 
(MHnch. 


Baschkopf. 
przypadek wysypki ni- 
med. Woch" HJU9 


N e c k e. 
koty nowej. 
No. 50.) 
Umysłowo chory wypił filiżankę kawy, 
za wlerającej 1-10 gr. tabaki, przeznaczo- 
nego dla nosa. Następnego dnia wystąpiło 
zaczerwienienie skóry, podobne do płonicy, 
zajmujące całe' ciało, które po 4 dniach zni- 
Mo. Przy tem żrenice zwężone, nudności, 
wymioty, bóle głowy. Na szczJci8 wysypki 
okazywała choroba umysłowa, mar:ia, znaczne 
zmniejszenie, a po ustąpieniu wysypki wró- 
ciła do dawnego stanu. Baschkopf.
		

/00398.djvu

			358 


Choroby skórne i weneryczne. 


Zeszyt fi, 


L i p s c h i t z. O leczeniu świerzbu pe- 
rugenem (syntetycznym balzamem peruwiań- 
skim). (Ber!. klin. Woch. 1909, No. 45.) 
Perugen, któ
'y fizycznie i chemi.cznie jest 
lmlzamem, zupełnie podobnym do naturalnego 
balzamu peruwiallskiego, jest cennym lekiem 
go zastępującym. Używa go chętnie z po- 
wodu braku trującego działania i taniości. 
Szlwdliwych wpływów ubocznych nie zauwa. 
żył. Baschkopf. 
B e c ker. O nowoczesnem leczeniu od- 
leżyny, występującej w przebiegu chorób móz- 
gu i rdzenia pacierzowego. (lVledico. ] 90S. 
No. 51.) 
B. omawia postępowanie zapobiegawcze, 
przy czem podkreśla głównie konieczność czę- 
stej zmiany położenia chorego przy pomocy 
służby odpowiednio wyćwiczonej. Poleca on 
gorąco w bardziej rozwiniętych opatrunek 
F n n y t. j. kleiny cynkowej z ichty- 
o}em; ichtyol wskazany też wewnętJ'zn.ie 1 do 
1.50 dziennie w lJigułkaeh. W przypadkach 
szybko przebiegających poleca B. pędzlowanie 
nastojem jodowym, ewent. długotrwałe kąpiele. 
Baschkopf. 
L e b h a r d t i Wall art. Pemphigus 
neonatorum simplex congenitus. (Zeitsclu'. 
ł, Geb. u. Gyn. 1908, str. 6UO.) 
Prz
Tpadki Iliekiłowej pęcherzycy są bardzo 
rzadkie. L. i W. spostrzegali 3 w jednym 
trgodniu. Donoszą w ogóle o 16 przypad- 
kach. 'V wszystkieh można było wylduczyć' 
kiłę, przyjmują jednak, iż w 
 l)rzypadkaeh 
powinno brzmieć rozpoznanie: epzdermolysis 
bullosa haereditm-1a. Etyulogia nie jest jeszcze 
wzświecona. ,y 2 tylko przypadkach badano 
bakteryologicznie, wyniki jednak były różne. 
Tylko w l przypadku mo:i.na było w pęche- 
rzach stwierdzić groLJkowce i łańcuszkowce. 
Pytanie, w jaki s posóL droLnollstroje dosta- 
wają się do noworodka, trudno rozstrzygnąć. 
}Iożebne są różne drogi: błony płodowe po 
małye;h uszkodzeniach, łożysko etc. W tym 
ostatnim razie musi boYe. matka chora. Do- 
wM na to jednak trudny. 110że wystarczają 
toks
'ny do wywołani.a choroby (zapalenie 
gardła). Baschkopf. 
S. S. K o g o n. Dwa przypadki łuszczycy 
rodzinnej. (Dermat. Centraiblatt 19U9, Nr. 5). 
Kogon, praktykujący w Jekaterynosławiu 
w Hosyi, opisuje 
 spof,trzeżenia: w pierwszem 
. były dotknięte łuszcz,ycą 2 osoby, w drugiem 
trojgu rodzeństwa, również do płci żellskiej 
uależącego. Przyczyny tych przypadków łusz- 
czycy rodzinnej K. nie umie podać. ,y każ- 
dym razie co do kiły nie było znaków. Cie. 
:kawern jednak jest, iż w tych przypadkach 
wszystkie chore należały do rodzaju żeńskiego, 
ż
7ły w złyeh stosunkach towarzyskich i były 


narodowości żydowskIej. W llopisku wspo- 
mina K., iż na 31 przypadków leczonej przez 
niego luszczycy było 20 narodowości żydow- 
skiej, 11 innej narodowości. Uwagi godii
'm 
jest też fakt. iż jedyny, spostrzegany przez 
niego prz,ypadek łuszczycy, w którym dzie- 
dziczność uderzała niejako w oczy - ojciec 
i synek - również był narodowości ż
'dow- 
skiej. Baschkopf. 
.1. H e 11 e r. Do kazuistyki rzadkich scho- 
rzeń paznokci. VIII. Plutonychia jako choroba 
zawodowa. (Dermat. Zeitschr. XVII, 1910, 
Nr. 2). 
G robotnika 59 letniego, zajętego od 
i> 
lat w fabryce porcelany, znalazl aut0r Zll- 
pdne spłaszczenie paznokci na obu kciukach,. 
a zarazem zanik opuszki obu tych palców. 
Leszczyiiski (Lwów). 
A. S t r u s l; h e r. Osutka przy wrodzone! 
kile przebiegająca pod postacią rumienia wi",- 
lopostaciowego. (Derm. /';eitschr. X'nl, 1910, 
Nr. 3). 
U dziewczynki 4 dniuwej znajduje się na 
t\Tarzy, tułowiu i kończynach gęsta usutka, 
złożona I.: plam Lrul1atno-ezerwonych, wielko- 
ści soczewicy do 5 groszówki; lekko wynio- 
słych, częściuwo spływających, pod lwiskiem 
blednących, także na dłoniach się znajdujących. 
Ciepłota 40°. W 5 dni później twardy obrzęk 
kO!Jczyn dolnych, podobny do sclerema; na. 
stopie lewej pQcherz, w jego treści krętki 
blade, Wasserman + +. Szóstego dnia śmierć. 
Sekcya wykazała: lues congenita, pneulIlonia 
bilateralis, obrzęk nadnerczy, infarkty kwa- 
sem moczowym, enteritis llseudolllembranacea. 
Icterus. 
W dodatku opi::;uje autor drugi lJodobny 
przypadek, gdzie pl'zyszło do wytworzeLJią. 
pel11]Jhigus syphiliticus. Zmiany w 1 pI'ZY- 
padlm uważa autor za wstępno do wytworze- 
nia się pęcherzycy kiłowej. 
Le::;zczyiiski (Lwów). 
G. A r n d t. Przyczynek do poznania spo- 
rotrichozy skóry w szczególności Iymphangltis 
sporotrichoticia oraz doświadczalnej sporotri- 
chozy. (Dermat. Zeitschr. XVU, I9lO. Nr. 
l i 3). 
Na wstępie rozbiera autOl' szczegółowo do- 
tychczasową literaturę, powtarzając rzeczy 
znane. Dalej podaje przypadek własny: na 
przedramieniu prawem wrzód wielxości talara, 
dość głQboki, o brzegach duść llacield.\'ch. 
sinawych, nierównych, miejscami podminowa- 
nych, o dnie różowo ziarnująceJJl, śluzowo 
ropną w
'dzie]iną pokrytem. Od wrzodlL 
biegną dwa postronkowate pasma zgrubialyc:h 
naczY!l limfatycznych do łokcia, wyżej jedno 
aż do pachy. Skóra nad niem szaro-czerwona, 
bolesności niema, natomiast w wielu miejscach
		

/00399.djvu

			Choroby nerwowe i umysłowe. 


leszyt 6 


wyczuć można w przebiegu tego naczynia 
guzKowate zgrubienia, częstokroć chełbocące. 
Rozpoznanie: lymphangilis SpoTOtTichotlca. 
Na pożywce Sabouraud wyrosły grzybnie 
sporotrichon de Baurmann. Szczegółowe ba- 
danie hi'itolog-iczne. Leczenie K. J. Szcze- 
l)ienia wykonał autor na świnki morskie z wy- 
nikiem ujemnym, na białe szczury i małpki 
z wynikie:n dodatnim. 
CaL.. praca nader staranna i gruntowna, 
zarzucić motna rozwlekłość. 
LeszczYlIski (Lwów). 
L L e y b e r g'. W sprawie leczenia rze- 
żączki ssaniem (SaugbehandltJng). Arch. f. 
Dermat. u. Syph., 1909, str. 37. 
L. leczył szereg kobiet, dotkniętych rze- 
żączką sposobem B i e r a i twierdzi, iż samo to 
leczenie nie może usunąć zakażenia, iż ono 
jednak przy równoczesnem stosowaniu leków 
przeciwrzeżączkowych spl'Owadzie może wy- 
leczenie także w przypadkach bardzo n por- 
czywych wprost poronnie. D]atego zazlłacza 
L., iż energiczne przeciwrzeżączkowe leczenie 
rzeżączld szyjki macicznej nie jest tak gToine, 
jak powszechnie sądzą. Leczenie Biem - 
})rzy należytej technice, nie zadłllgiem trwaniu 
i odpowiednich przerwach - nie może za- 

zkodzić. Baschkopf. 
O s k a I' S ch eu e 1'. O rzeżączce u małych 
dziewcząt. Wien. Klin. Woch. l(JU!:J, Nr. 1t). 
Jak S. zauważyć mógł w 39 przypadkach, 
l)osiada ruhoraginitis yonoTrllOica mało skłon- 
nośei do tOzszerzania się lm górze i nigdy 
w przeciwiellstwie do doświadczeń 
B 11 m m a nie wystąpiło zadraznienie 
otrzewny miedniczej. W 15 przypadkach 
hyła także cewka zajętą, natomiast mużna 
było tylko :2 razy stwierdzić gonokoki w wy- 
dzielinie kiszki stolcowej. Przebieg był 
bardzo przewlekły, w przecięciu 3 mies. 
Przeplukiwano 3 razy dzil:l1nie 1/ 2 -2 % 
protarg'olcm luL 1%0 ichtarganem zapomocą 
cewnika, wprowadzonego do pochwy. Hze- 
żączkę cewki leczono pręcikami protargolo- 
wymi lub zakładaniem przez cewkę tampo- 
ników, zwilżonych rozczynem protargolowym. 
Baschkopf. 
C s i k i i K li g e 1. O leczeniu rzeżączki 
macicy, zwłaszcza u nierządnic, ze szczególnem 
uwzględnieniem części przydatkowych (Adnexa). 
Archiy f. Dermat. u. Syph., 1909, str. 261. 
't kliniki dermatologicznej i ginekologicz- 
nej w Kolosz\\ arze. Nierządnice leczy się 
tam 5% rozczynem natr. lygosinat., w ostat- 
nim czasie też innymi środkami, które 
wkrapla się 2 razy tygodniowo do jamy 
macicy strzykawką B r a u n a. Z 181 przy- 
padków wyleczono 13.1. Po ponownem 
przyjęciu prostytutek, na oddział, wy leezono 


359 


jeszcze pcwną ich liczbę, inne wrócił,}' z na- 
wrotami, znowu inne z świeżem zakażeniem, 
Wyleczenie razem z kontrolą 2 tygodniową 
wymagało przeciętnie 39 dni. Tylko u V: 
były adnexa prawidłowe, w 11 przypadkach 
wystąpiły jeszcze podczas leczenia powikłania. 
Rrzeżączkę macicy można było w 71°/0 
przypadl,ów wyleczyć, przy Kilkakrotnym po- 
bycie w klinice, nawet w 80%. W 65°/0 
okazało się wyleczenie definitywnem, przy- 
czem zauważyć należy, że ostre i nie ostre 
zapalenia części przydatkowych w znacznej 
liczbie przypadków uczyniły wyleczenie zu- 
pełnie luli w wielkiej części pozornem. Skut- 
kiem równocześnie istniejących chorób części 
przydadkowych bywa wyleczenie r.-;ezącz k 
macicznej znacznia utrudnione, tak, iż tylk 
38% okazało się trwale wyleczonych. lloś
i. 
stałych wyzdrowiell jest jednak jeszcze doś c 
wielką, by podjąć leczenie rzeżączki macicz ć 
nej przy istniejącem zchorzeniu części przy- 
patlwwych. zwłaszcza, iż przez leczenie rze-- 
żączki macicznej ułatwia się ustąpienie clIorób 
przydatkowych, gdyż przez to odpada 
zródło zaostrzefl tych powikL..ll. 
Baschkopf. 
W i l h e l m E b s t e i n. Niektóre do- 
świadczenia nad przewłekłemi chorobami 
wątroby w kile nabytej. Deut. Arch. f. Klin. 
31ed. 1 (JOt), XUIL 
E. oddawna przekonany jest o ważności 
kiły llla powstawania chorób wątroby w na- 
stępstwie nabytej kiły, napominających, by 
w tych chorobach, których rozpoznanie jest 
trudne, pomyślano w pierwszym rzędzie 
o kile, choeby wywiady i badanie nic pewnego 
w tym kierunku nie wydały. 'V pl'zypad- 
kach E. kiłę albo można bylo w wywiadach 
wyhzać, lub ją Orth stwierdził sekcyą. 
L .l\larskoś(o wątroby (śmiere). II. 
larskość 
wątrohy i zapalenie nerek, zarażenie przed 
17 laty (śmierć). III. JlrIarskość wątroby 
i puchlina, zarażer.ie przed 8 Jaty. rrrwałe 
wyleczeniu po swoislem leczeniu. IY. Po- 
większenie prawego platu wątroLy z chełbo- 
taniem. Zakażpnie przed 3 laty. Trwałe 
wyleczenie. V. Cierpienie 
\Vątroby i śledzion
T. 
Rozpoznanie: lllarskośe wątroby albo wieńco- 
główka. Zakażenie przed 14 laty. Wyle- 
czenie po l. K. VI. Krwotok wątrobowy, 
pochodzący z nowotworu grannlacyjnego. 
prawdopodobnie kilak. Baschkopf. 


Choroby nerwowe umysłowe. 
o organicznych cierpieniach mózgu w na- 
stępstwie przypadku przez prot. Dr. Koch- 
hausa w Kolonji. 
eitschr. £lir litztjiche 
:Fortbildllug. 1 g 1 0, Nr. 7.
		

/00400.djvu

			360 


Choroby nerwowe i umysłowe. 


Zeszyt 6 


Autor w odczycie swym pomija te cier- 
pienia, w których skutkiem urazów czaszki 
nie masz żadnej wątpliwości co do przyczyn 
zmian organicznych w mózgu i oponach. 
Natomiast rozbiera te wszystkie choroby mózgu, 
które przypisujemy zwykle jakim bądz w orga- 
nizmie już istniejącym cierpieniom lub bodzcom 
choro twórczym, które więc klinicysta we- 
wnętrzny powinien znać i oceni(
 umieć. 
Dopiero w nowszych czasach, w których 
na mocy ustaw o okaleczeniach zaczęto przy 
każdem zachorzeniu szukać możliwości 
przyczyny w jakim dawniejszym urazie, 
przekonano się, że wiQksza część chorób 
nie rzadko stoji w związku przyczynowym 
z przebytem już dawniej skaleczeniem. Co do 
natury takich przypadków, to w rachubę brać na- 
leży nie tylko urazy materyjalne, lecz także 
i psychiczne. 
Z cierpień o p o n y t war d e j przytacza 
autor najpierw p r z e w l e k ł e II: r w 0- 
toczne zapalenie opony twardej, 
którego przyczynę nie rzadko szukac należy 
w tępym urazie. Przedmiotowe objawy są 
naturalnie z początku małoznaczne, dopiero 
pózniej, po, tygodniach i miesiącach, gdy 
większe i ponawiające się w pierwotnem 
gniezdzie wybroczyny krwi na mózg większy 
wywierają nacisk, następują pozornie samo- 
dzelnie i nagle wyrazne objawy mózgowe, 
i to najpierw objawy podraznienia, następnie 
porażenne. Odległość czasowa od urazu jest 
nieraz tak znaczną, że się ją wyświecić da 
tylko za pomocą bardzo dokładnych wywia- 
dów. Że tak samo może się rozwinąć i 
przewlekłe surowicze zapalenie 
b ł o n y t war d ej, wykazał nie dawno 
RUssIe w przypadku opisanym w !Iilnch. 
:Med. Woch. 1910, Nr. 6. 
Z zapaleu o p o n y m i ę II: k i e j mogą 
następstwem urazu być tak zapalenia r o p n e, 
jak g r u z l i c z e. Z pierwszych wyklucza 
autor zupełnie te przypadki, w ldórych skut- 
kiem rany zewnętrznej czaszki bodźce cho- 
robotwórcze łatwo do wnętrza mózgu dostać 
się mogą. Inaczej ma się rzecz, gdy skóra 
czaszki jest nietknięta i od urazu upłynął 
już dłuższy czas. Przyjmuje się natenczas, że 
pod wpływem urazu nastąpiły lekkie zmiany 
w mózgu i jego oponach i tym sposobem 
ułatwiło się działanie bod:tcom chorobotwór- 
czym. 'Viadomem zaś jest, jak często zarazll:i 
cborobotwórcze krążą w krwi nawet u ludzi 
zdrowych, a jeszcze więcej u osób cierpiących 
na jaką chorobę zakazną. 
Że zapalenie opon gmzlicze rozwija się 
po urazie, jest już dawno wiadomą Tzeczą, 
i zgadza się z ogólnemi doświadczeniami, że 
prątki gruzlicze, znajdujące się ju? w orga- 


nizmie , lulJią się pl'zedewszy:stkiem' osadzać 
w organach uszkodzonych przez uraz. 
Także s u r o w i c z e zapalenia opon, wy- 
jaśnione przeważnie przez prace Q u i n k e ' go, 
bywają zdaniem tegoż autora nie rzadko na- 
stępstwem tępych urazów. 
K r w o t o k m ó z g o w y z typicznem 
porażenicm połowicznem w następstwie urazu 
7.uachodzi się bardzo rzadko. Po większej 
części znajduje się w takich razach krew 
albo w oponach albo w ohwodowyeh częściach 
mózgu. Taki sam skutek, jak mechaniczne 
urazy, mogą wywołać mocne wysilenia i gwał- 
towne wzruszenia umysłu, które idą w parze 
z silnem zwiększeniem parcia ln'wi. K we- 
styją jest, czy z powyższych przyczyn mogą 
pęknąć naczynia zdrowe, chociaż spostrzegano 
u młodych zdrowych osób po nagłym prle- 
strachu porażeme połowiczne i w przypad- 
kach tych nie można było odnaleść żadl',
j 
innej przyczyny. W każdym razie przypad ;, i 
takie ,są bardzo rzadkie. 
D u r e t i, B o 11 i n g e r opisali przypadli!, 
w których w kilka tygod ni po urazie móz- 
gowym nastąpił udar; jest to tak zW:ln
T 
u l' a z o w y u d a r p ó z n y. Wytworzenie 
się jego tłomaczy się tym sposobem, ze 
pierwotny uraz prawdopodobnie przez wstrząs 
cieczy mózgo-rdzeniowej albo przez małe 
wybroczyny krwi spowodował rozmiękczenia 
w okolicy 4 komory lub wodociągu Sylwiu- 
sza, że te rozmiękczenia następnie zwiększając 
się, nadżarły naczynia krwionośne, które 
pękły. 
Przyczyną o s t r e g o n i e r o p n e g o 
z a p a l e n i a (opisanego przez Striimpla, 
Leichten3terna i Oppenheima) bywają bez 
wątpienia zarazki zakazne. Zapalenia te 
mogą po wstać także po tępym urazie na 
podobę zapaleń- ropnych wyżej wspomnianych. 
Nie jasną jeszcze jest sprawą, czy zachorze- 
nie może nastąpić bez udziału zarazków. 
jedynie pod wpływem samego urazu, chociaż 
niektóre doświadczenia zllają się za tem prze- 
mawiać. 
Powód urazowy wyl\azano dalej przy 
m ó z g o w e m p o r a ż e n i u d z i e c i, któ- 
rego podstawą mogą być najro zmaitsze ana- 
tomiczne zmiany. 
'Viadomem dalej, 2e ropień mózgowy 
rozwija się 0ZęstO po urazie, choćhy rana na 
skórze była minimalną. Niektórzy zaprzeczają, 
jakoby tępy uraz mógł stanowić moment 
przyczynow
T: teoretycznie jednakże można 
przyjąć, że pod wplywem stłucze
ia następuje 
pewne zmia?dzcnie mózgu, które daje spo- 
sobność do zagnieżdzenia się zarazkom cho- 
robotwórczym, juz dawniej we krwi krażącym. 
Nalezy tu jeszcze nadmienić, ze pomiędzy
		

/00401.djvu

			Zeszyt G 


Choroby nerwowe i umyslowe. 


361 


'urazem a wytworzeniem się l'Opma może 
uiekiel1y upłynąć rok i dlużej. 
Najwięcej stwierdzonem jest wytworzenie 
się g u z a m ó z g o w e g o w następstwie 
urazu tępego i pelno w literaturze odnośnych 
-spostrzeżelI. W takich razach, cheąc uzasad- 
'lJić związek z mazem, trzeba zważać: 1) że 
musi to być uraz znaczniejszy, ponieważ Ztl- 
pełnie nieznaczne stłuczenie nie mogłoby guza 
mózgowego wywołać, 2) że guz taki winien 
się znajdować w bezpośredniej blizkości 
miejsca uraz nvego. 
ależy nadto posiadać 
,dowód, 1e skaleczony przed urazem był zu- 
pełnie zdrów i że dopiero po uraJ:ip. zaczęły 
występować charakterystyczne objawy móz. 
gowe. 
Co do przyczynowego związku między 
urazem a p o s t ę P o we m p o r a ż e n i e m nie 
masz już żadnej wątpliwości. Nie należy 
jednakże rozumieć, żeby porażenie to mogło być 
spowodowane jedynie 'przez uraz, lecz raczej 
że przy danej skłonności (syphiJis) uraz 
tworzy przyczynę uboczną do wystąpienia 
cierpienia, 
Również pewnem jest. że w następstwie 
urazu może SIę wytworzyć s t war dn i e n i e 
;r o z s i a n e m ó z g u. W odnośnych przy- 
radkach trzeba przyjąć, że u osobnika skłon- 
nego już do tego cierpienia uraz powoduj" 
takie uszkodzenie istoty nerwowej mózgu, że 
łatwo rozwija się cierpienie. Twierdzono, że 
nawet po urazach, które dotknęły dolne, resp. 
górne 1\OI1Czyny. także rozwinąć się może 
-stwardnienie rozsiane. Natenczas trzebaby 
,rozwój 
ierpienia tak sobie tłomaczyć, że 
z llszkocl
zonych członków może .skntkiem 
wstępują('ego zapalenia nerwów nastąpić po- 
araźnienie organów centralnych i rozwój 
chol'oby. 
Ni e rozstrzygniętą atoli jest sprawa, czy 
jednorazowy uraz może wywołać trwałe 
z 111 i: a n y w n a c z y n i a c h k r w i o n o ś - 
1] Y c h. Nierzadko napotylm się w orzecze- 
niach lekarskich twierdzenie, że stwardnienie 
1:ętnic mózgowych może być wynikiem urazu 
mózgu. W tym względzie jako pewnik przy- 
znać należy, że chore tętnice rOll wpływem 
urazu mogą się zmienić jeszcze więcej. Jeśli 
np. naczynie ma już tętnia],i, to mogą one 
pęknąć pod wpływem urazu. Także naczynia 
zmienione )uetycznie mogą uledz silnemu zwy- 
rodnieniu. W lmzuistyce napotylmmy nieraz 
zdanie, że u osoby przed tem zdrowej objawy 
stwardnienia tętnicy wystąpiły dopiero po urazie 
mózgowym. Przypadki takie najeży tak tłómaczyć, 
że zaburzenia z strony zwyrodniałych tętnic 
już istniały i tylko skutkiem właściwych 
organizmowi kompensacyi nie uwydatniały się 
jasno. Dopiero przy następnem uszkodzeniu 


mózgu przez nraz 'uległa zaburzeniu równo- 
waga niestala i wystąpiły na jaw objawy 
stwardnienia tętnic. ie się po dłuższym 
czasie skutkiem mazu lUoże wywiązać o;twar- 
dnienie tętnic, jest latwem do zrozumienia, 
jeśli się przytem uwzględni wzruszenia muys- 
łowe, jakie przechodzić muszą odnośne osoboiki 
starające się nie rzadko z wielkim mozołem 
o uzyskanie rcnty. Wiaclomem przecież dobrze, 
że skutkiem zaburzeń naczynio-nwhowych, 
występujących w mózgu pod wpływem częstych 
wzruszell umJ'słowych, podlegają podrainieniu 
serce i naczynia i tym sposobem ułatwia się 
wytworzenie się zmian chorobowych w na- 
czyniach. 
Z tego krótkiego poglądu widać Jasno, 
jak wiele orgaoiczych cierpiell mózgu stoji 
w ścisłym zwiąslm z urażaniem czaszki i jak 
ściśle badać należy odno::ine przypadki urazowe. 
Jerzykowski. 
G a l e w s k y. O wiądzie rdzenia pa- 
cierzowego w pierwszych latach po zarażeniu. 
:Med. Klinik 1908, Nr. 8. 
Przytoczywszy szczegóły dowodzące związku 
wiądu z l,iłą, donosi G. o 6 przypadkach, 
w Hórych uderzająco wcześnie rozwinął się 
wiąd rdzienia po zarażeniu i w l,t6rych 
związek między objawemi wiądowYlni i kilo. 
wymi szczególnie uderzał. Zgodnie z N eisse- 
rem doszedł także G. do wyniku, że samo 
leczenie rtęcią nie zdoła zapobiedz wJTbu- 
chowi wiądu. Baschkopf. 
,V i k t o r K a f k a. O polinukleozie w pły- 
nie mózgowo-rdzeniowym w porażeniu postę- 
pującem. Zeitsch. f. Nem. u. Psych. HJ10, 
t. 10, z. 5. 
Wniosl,i: 1. W przypadkach zniedołężnie- 
nia porażennego (tal,że w wiądzie rdzenia 
i kiłowych chorobach mózgowych) przychodzi 
nie rzadko do okresowego podnoszenia się 
'i opadania zawartości leukocytów wielojądrza- 
stych w płynie mózgowo-rdzeniowym a ilość 
ich dojść może do bardzo znacznej wysokoBci, 
choć nie występują żadne objawy zaostrzenia 
obrazu chorobowego, jak lJapady, stany pobu- 
dzenia, gorączka; ilość ta nie postępuje rów- 
noległe z istniejącem często w tej chorobie 
wzmożeniem liczby leukocytów wielojądrzast.rch 
we krwi. 2. Polinukleoza, po napadach spo- 
strzegana przez rÓŻnych badaczy, polega 
prawdopodobnie tylko na przypadkowem rów- 
noczesnem przydarzaniu się. 3. Przyczynę 
polinukleozy w płynie mózgowo-rdzeniowym 
upatruje K. w zapaleniu opon dolnych 
odcinków rdzenia pacierzowego. 
Baschkopf. 
P. A. P r e f) b r a z e n s kij. Poliomyelitis 
acuta syphilitica. Neurol. Cenh-albl. 1908, 
Nr. 22.
		

/00402.djvu

			362 


Ginekologia 


Zesży.t 6 


P. twierdzi, lZ nie można zaprzeczyć 
istnienia ostrej kiłowej poliomyelitis. 
Kliniczny obraz całkiem poclobny do obrazu 
zwyczaj nej poliomyelitis, patologiczno-anatomicz- 
Ilie mamy typowy obraz kiły rdzenia pacierzo- 
wego z oyjawami już to zapalenia, już też 
rozmiękczenia. W yrainie zaznaczająca się 
sprawa interstY9yalna tłomaczy zanik komórek, 
tak, iż nie potrzeba przyjąć pierwotnego 
miąższowego zaniku. Poliomyelitis acuta, 
także luetica, rozwija się z wszystkich zmia}1 
chorobowych naczyń, rdzenia pacierzowego, 
pochodzących z układu centralnych tętnic, 
czy I. Yasocorona. Rozpoznanie poliomyelitis 
acuta syph. jest praktycznie ważne ella lecze- 
nia, gdyż przy podejrzeniu na kilowe pocho- 
dzenie choroby można wczesnem leczeniem 
przeciwkiłowem osiągnąć wielkie korzyści, 
często nawet wyleczenie. Baschkopf. 


Ginekologia. 
H. H e i n z e. Przyczynek do leczenia 
drgawek porodowych (eklampsia). Arch. f. 
Gyn. tom 93, zesz. 1. 
Największe prawdopodobie(lstwo zJTskała 
w ostatnich czasach teorya o łożyskowem po, 
chodzeniu drgawek porodowych, chociaż nie 
jest jeszcze wyjaśnione, które składniki łożyska 
chorobę tę wywolują. '1..'3 względu na obraz 
kliniczny przyjmują, że domniemana trucizna 
}1ie stanowi jednolitego ciała chemicznego, 
lecz pOE,iada 2 składniki: 1) takie, które 
przez szczególne działanie }1a centralny SJTStelll 
nerwowy wywołują przedewszystkiem drgawki; 
i 2) działające ogólnie trująco a zwłaszcza 
}1a narządy miąższowe (wątroba, nerki) 
i serce. Jeżeli przeważa pierwszy składnik, 
wówczas na pierwszy plan choroby wystę- 
pują objawJ- systemu nerwowego (drgawki, 
śpiączka), podczas gdJ' zajęcie nerek nie 
zawsze daje się stwierdzić, i to ani klinicznie 
ani w oLrazie anatomo-patologiczym; jeżeli 
zaś przeważa drugi składnil\, wówczas drgawki 
nie muszą wystąpić, o ile z powodu szyb- 
kiego zah'llcia przyszło od razu do porażenia 
centralnego systemu newowego. 
Ta forma jest prog'nostycznie gorsza od 
pierwszej, o ile na pierwszy plan występują 
ciężkie objawy ze strony serca, nerek i wą- 
troby. 
Powstanie eklampsyi w połogu tłomaczą 
w dwojaki sposób. 
W czasie porodu nagromadziła się trucizna 
łoiysko,,'a w wątrobie, ale w ilości nie wy- 
starczającej do wybuchu choroby. O ile 
jednak ta lliezobojętniona trucizna znajduje 
w połogu organizm zbytnio osłabiony utratą 


krwi przy porodzie i procesami wstecznymi 
poporodowymi, może dopiero teraz rozwinąć 
pełne swe działanie. Druga teorya odnosi 
powstanie eklampsyi połogowej do resztek 
elementów syncycjalnych pozostałych w macicy 
po porodzie, z których odbywa się wessanie 
trucizny do matczynego krwiobiegu. Ta 
ostatnia teorya zabługuje na szczególne 
uwzg-lędnienie wobec dalszych wyników lecz- 
niczych, otrzymanych we wielu przypad- 
kach eklamp::;yi po wyskrobaniu macicy poło- 
gowej. 
Leczenie zapobiegawcze znajduje zastoso- 
wanie tam, gdzie wybuch eklampsyi poprze- 
dzają zaburzenia ze strony chorJTch nerek 
a polega na zaleceniu zupełnego spokoju, 
lekkiej dyety wolnej ou soli, jako też śl'Odków 
moczopędnych i napotnych. Jeżeli mimo to 
poprawa nie wYRtąpi lub nawet objawy ze 
strony nel'ek staną się grożniejszemi, wówczas 
należy ciążę przerwać. Leczenie samej 
eklampsyi polegało dawniej jedynie na po- 
dawaniu środków nasennych (morfina, 0hloro- 
foem; chloralhydeat), celem zmiejszania ilości 
napadów drgawkowych. ,y ostatnich czasach 
ogmniczono zastosowanie tych śrouków, choć 
wyrzec się ich zupełnie nie można, 
a StroganO\v poleca nawet obecnie gorąco skom- 
binowane kCZ8nie morfiną z chloralhydratem, 
przy którem otrzymał znakomite wyniki 
(6,9 % śmiertelności na ;130 przypadków)_ 
Leczenie polccone przez Kruniga, polegające 
na punkcyi ze strony kanału lędżwiowego 
i wprowadzenie doń środków zuieczulających-- 
(kokainy ,skopolaminy ,nie zy:okało uotąd zwo I enni- 
Mw. Wychodząc z założenia, że przy eklampsyi 
rozchodzi się o zatrucie, stosowano zawsze 
bardzo chętnie upusty krwi (renaesectio) z na. 
stępnemi poclskórnemi lub śródiyln,emi wstrzy- 
kiwaniami soli kuchennej. 1 T pusty takie oddają 
istotnie czasem Lardzo dobre usługi, szczególnie 
tam, gdzie tętno jest twarde, mocno napięte, sinica 
silna, i obezęk płuc zaczyna się wytwal'zać. .Asch 
poleca zamiast podskórnych wstrzykiwań soh, 
wlewania uo kiszki stolcowej, w pezekonaniu, że 
z odbytnicy tylko tyle zostaje wessane, ile 
wRród dannych okoliczności jest dla ustl'Oju 
odpowiedr;iem. Prócz tego starano się wydalić 
truciznę drogą nerek.i skóry i o ile jednak 
środki moczopędne częo;tu zawodzą, mogą 
podrażnienia gTllczołów potnych przez ciepłe 
zawijame i gorące kąpiele działa0 niel'az 
baedzo korzystnie. Zweifeł stosuje e\la zobo- 
jętnienia trucizny środki alkaliczne-roślinne 
per os i i.odskórne wstrzykiwama dwu- 
węglanu sodu. Wyciągi z gruczułów przy- 
tarczowych i tarczowych, polecane przez 
Vassala, nie okazały się skutecznemi. "'y ciągi 
z pijawek (hirudinum), zmniejszające krzepli-
		

/00403.djvu

			Zeszyt 6 


WOŚĆ krwi, tak często z różnym skutkiem 
w ostatnich czasach stosowane. znajdują się 
jeszcze w okresie prób. Chociaż powyżej 
omówionemu leczeniu zachowawczemu nie można 
odmówić znaczenia, to jednak z biegiem lat 
powstała dążność do bardziej czynnego postę- 
powania, zmierzającego przedewszystkiem do 
jak najszybszego opróżnienia macicy i to o ile 
możnośei uez współudziału jej skurczów. Przy 
zupełnie otwartem ujściu wchodzą tu w ra- 
chubę kleszcze lub ubrót, z wyciągnięciem 
płodu, gdzie zaś napady wystąpiły już z po- 
czątkiem czynności porodowej, cięcie cesarskie 
pochwowe (hysterotomia vag.) lub brzuszne. 
To ostatnio szczególne u pierwiastek gdy 
części miękkie nie są jeszcze należycie przy- 
gotowane, lub przy wązkich miednicach, gdy 
można przewidzieć, że przejście płodu drogą 
naturalną napotka na wielkie tmdności. Dla 
praktyka, który często zmnszony jest poród 
ukończyć w domu rodzącej, pozostaje w tych 
przypadkach zastosowanie balonu do macicy, 
celem rozszerzenia szyjki i ujścia macicy. 
Po urodzeniu się płodu i łożyska napady 
najczęściej lIstają. w każdym jednak razie 
należy baczną uwagę zwrócie na same łożysko. 
Jeżeli po porodzie napady drgawek dalej się 
powtarzają i zaehodzi ch06by naj mniejsze po- 
dejrzenie, że w jalllie macicy pozostaly części 
łożyska, wówczas należy je jak najprędziej 
usunąć. 
Latz]w i Fellner opisali kilkanaście przy- 
padków eklampsyi, szczególnie połogowej, 
wyleczonych po wyskrobaniu macicy. Autor 
podaje również 2 przypadki, w których napady 
mimo leczenia zachowawczego i szybkiego 
rozwiązania, jakoteż całkowitego odejścia 
łożJ'ska trwały dalej a ustały zupełnie do- 
piero po wJ'skrobaniu macicy, [Jrzyczem 
odeszły tyiko resztki doczesnej. Na podstawie 
tych przypadków przypuszcza autor, że za- 
trucie u::;truju matki może wyjś6 także z resztek 
doczesnej, pozostałych po porodzie, i radzi 
zawsze wyskrobać maeicę, jeżeli drgawki 
wystąpiły dopiero w połogu, albo też jeszcze 
przedtem, ale po odejściu płodu nie ustały, 
i to nawet wtedy, jeżeli łożysko na pewne 
w całośei udeszło. 
Skroban]m macicy, krótki czas po porodzie, 
l1ie przedstawia niebezpieczeństwa i jest do- 
zwololla w przeci wie(lstwie do późnego okresu 
połogowego, kiedy ściany macicy są miękkie 
i wiotkie. Jeżeli_ w końcu i skrobanka nie 
pomogła i napady (h'gawek dalej występują, 
wówczas jako jedyny zabieg pozostaje jeszcze 
dekapsulacya nerek, po ktÓl ej wyniki są 
czasem bardzo dobre. 
W skazanie do tego zabiegu występuje 
szczególnie wówczas, jeżeli, prócz powtarzania 


Ginekologia. 


363 


się napadów, badanie moczu wskazuje na 
ciężkie schorzenie nerek (oliguria, wzgl. bez- 
mocz, [lużo białka i wałeczki). 
E. I%ren preis. 
R. J o II y. Rozwój łożyska przudującego. 
(Arch. f. Gyn. tom 93. zesz. 1.) Łożysko 
przodujące powstaje tylko wtedy, jeżeli jajo. 
płodowe usadowi się pierwrotnie w dolnych 
częściach jamy macicy. Rozstrzygającą jest 
tu chwila, w której jajo rłodowe jPst zdolne- 
do usadowienia się, a zdolność ta zależy od 
miejsca zapłodcienia (impraegnatio). Zapłodnie- 
nie i zdolność usaclowienia się jaja dzieli pe- 
wien stale oznaczony okres czasu. Im więc' 
zapłodnienie w jajowodzie nastąpi bliżej ma- 
cicy, tem niżej w jamie jej schodzi zapło- 
dnione jajo aż do chwili, kiedy jest już t.ak 
rozwinięte, że może się usadowić. lm za
 
zapłodnione jajo dłuższą drogę przejść musi,. 
nim dojdzie do jamy macicy, tem wyżej w niej, 
się usadowi, a więc czasem nawet w samrm 
jajowodzie. Rozmaity stan śluzówki macicy 
w rÓŻnych jej wysokościach może wpłynąć na 
usadowienie się jaja; i tak procesy kataralne 
lub zapalne w górnych partyach śluzówki 
mogą pF.t\eszkodzić zagniezdżeniu się tamże 
jaja, które w innych miejscach niżej położo- 
nych, może właśnie znaleść korzystniejsze do :eg'o, 
warunki. Podobnie i włókniak macicy może f;i
 
pośrednio przyczynie do powstania łożyska 
przodującego. Niskie usadowienie się jaja 
płodowego w macicy, wywołuje często przer- 
wanie ciąży, tak, że wielką część poronie[l 
dobrowolnych należy napewno uważać jako 
następstwo lożyska przodującego. Nad wew- 
nętrzuem ujściem macicy rozwija się łożys],:o 
przodujące w doczesnej osłonkowej (dec. CQ- 
PSUlU1'is), która też pośredniczy w odżywianiu 
tej części łożyska, nie pozostającego w związ- 
ku ze ścianą macicy. Krwawienie powstaje 
przedewszystkiem wskutek oddzielenia się do- 
czesnej osłonkowej od doczesnej prawdziwej. 
(d. vem), a następnie rozszerzania się ujścia 
macicy, przyczem otwierają się przestI'zenit' 
haczyniowe lwmunilmjące z miejscem łożysko- 
wem. Dalsze l;rwawienia mogą już powstać 
wskutek czędciowego odklejenia się samego 
łozJ'ska od ściany macicy lub naddarcia jegc. 
tkanki. Tamowanie krwotoku udaje się naj- 
lepiej za pomocą ucisliu na łożysko, który 
stosuje się w różny sposóL. Przy l1jściu nie- 
l'ozwartem, tamponować pochwę silnie gazą. 
naturalnie po poprzeclniem dokładnem jej 0(1- 
każeniu. Przy ujściu otwartem na 2 palce 
należy ściągnąć nóżkę płodu i lekko ją ob. 
ciążyć; udo płodu, wzgL pośladek uciska tu 
łożysko ocl wewnątrz. Podobny ucisk z ró- 
wnie dobrym skutliiem wywrze6 może bal 01' 
wprowadzony do macicy i napełniany nastę-
		

/00404.djvu

			364 


Choroby oczu. 


Zeszyt li 


lmie jakimś płynem odkażającym. Zabieg 
ten może równocześnie rozszerzyć ujście ma- 
.cicy, tak, że po wydaleniu balonu obrót i wyję- 
cie płodu z łatwością l1aje się wykonać. Uni- 
kać należy rozszerzalI szyjki za pomocą przy- 
rządu Bossiego, o ile dolny odcinel, macicy 
jest przy łożysku przodującem mało odporny 
i łatwo ulega naddarciu, wywołując wówczas 
nieohliczalne krwawienia. Z tego samego po- 
wodu pochwowe cięcie cesarskie również nie 
jest polecenia gor1nem. Ćięcie cesarskie brzu- 
szne nie ma racyi bytu, gdyż nie tamuje 
krwotoku z dołu, powoduj e nowe krwa'iie- 
nie z rany operacjinej i niepotrzebnie osłabia 
i tak już zwylde bardzo wykrwawioną kobie- 
tę: prócz tego zauważono po tem silne krwa- 
wienie atoniczne, które, z powodu szwów 
w ścianie macicy, trudno nieraz opanować, 
W rzadkich przypadkach nadmiernego krwa- 
wienia i spóźnionej pomocy, należy raczej 
wykonać całkowite wyjęcie macicy. 
E. Ehrel1 preis. 


Choroby oczu. 
v e r h o e f f. Kilak nerwu wzrokowego, 
.w którym stwierdzono krętki blade. (K]in. 
Jlonatsbl. f. Augenheillmnde 1910 pazdzier- 
nik). 
W 1 1 / 2 roku po zal,ażeniu kiłowem wy- 
stąpiły objawy zapalenia siatkówki i nerwu 
wzrokowego. Gdy pomimo leczenia wzrok 
słabł coraz bardziej, i gdy następnie gałka 
wystąpiła znacznie z oczodołu, przypuszczano 
istnienie guza zaoczodołowego. Z powodu 
nieustającjTch bólów gałkę wyłuszczono, a ba- 
danie mikroskopowe wykazało guz o utkaniu 
.kilakowem w nerwie wzrokowym. Nadto 
udało się sposobem IJevaditiego wykazać 
krętki blade w zmienionej tkance nerwu. 
Stan drugiego oka, które okazywało również 
zmiany siatkówkowe po enukleacyi pierw- 
-"zego, pod wpływem leczenia przeciwkiłowego 
znacznie się poprawił. 
Rosenhauch. 
S c h a n z. Przetwór Ehrlicha ,,606" 
'VI cierpieniach oka. lY1iinch. med. W ochen- 
schrift 1910, Nr. 45. 
- Autor obserwował kilka przypadków zapale- 
JJia miąższowego rogówki na tle kiły, które pod 
wpływem środka Ehrlicha nie uległy zupełnie 
zmianie. Jeden raz tylko po wstrzjTlmięciu 
,,606 « u młodej osoby objawy początkowe 
zapalenia miąższowego cofnęły :się i choroba 
nie doszła do szczytu nasilenia. 
W przypadku zapalenia tęczówki na tle 
kiły jedno zastrzyknięcie (obok atropiny) do- 
prowadziło w 8 dniach do zupełnegu wy- 
leczenia. 


'W przypadkach zapalenia 11 er\\" u wzroko- 
wego i śiatkówki (neumj'etinitis luetica) 
bystrość wzrokowa stale się TJoprawiała. 
a zmiany chorohowe kontrolowane wziernikiem 
ustępowały. W jedlJym t:tkim przypadku 
bystrość wzrokowa podniosła się z 5/ 1S 
na 5/ 6 , 
W 1;ollCu zastanawia się autor, czy w przy- 
pad kadI zaniku nerWl1 wzrokowego, poStępl1- 
jącego podczas przebiegu wiądu' rdzenia. 
stosować preparat Ehrlicha. Dochodzi do 
wniosku, że w początkowych stadyach lepiej 
nie stosować go, bo w razie, gdyby r;ie po- 
mógł, a sprawa chorobowa zwykłym, znanym 
trybem doprowadziła do zupełnej ślepoty, 
mogLiby chorzy ten niepomyślny skutek przy- 
pisać środkowi wstrzy;,iwanemu. Toby moglo 
606 zdyskredytować. Radzi natomiast do 
p
'ób tam, gdzie chorzy wieln środków uży- 
wali i przekonali się, ?e mimo wszystko 
zanik wzroku postępuje. 
aturalnie poprzednio 
l1ależy choremu wytłomaczyć niepewność 
zabiegu, że jest to tyllw próbą, ostatnią 
deską ratunkową i t. p. 
H i I' S c h. Przetwór Ehrlicha-Haty w scho- 
rzeniach oka na tle kiły. 1Uinch. med. W 0- 
chenschr. 1910, Nr. 49. 
Autor stosował ,,60G « w OS przypadkaeh. 
Pierwszy dotyczył zanikl1 nerwów wzrokó- 
Wydl na tle kiły z centrallJym ubytkiem 
w polu widzenia. Po jednorazowem wstrzy- 
Imięciu (O,5) bystrość wzrokowa poprawiła 
się wprawdzie nieznacznie, ale stan ogólny 
znacznie był lepszy, pole widzenia rozszerzyło 
się, a ubytek środkowy rozpadł się na kilka 
drobnych ubytków. Zdaniem autora w tym 
przypadku G06 przywrócił częściowo znisz- 
czonym poszczególlJym związkom ncrwu 
wzrokowego na nowo zdolność przewodzenia 
wrażeń wzrokowych. 
Drugi przypadek odnosi się do 52 letniego 
m!tżczyzny ze zmianami trzeciorzędnemi w oko- 
stnej oczodołu, zapaleniem nerwu wzrokowego 
i zmianami kiłowemi naczyń. dna oka. Pu 
wstrzyknięciu 0,5 przetworu :Ehrlicha bystrość 
wzrokowa i pole widzenia się poprawiły, 
a równocześnie z tem można było wzierni- 
kielU stwierdzić ustępowanie zmian około 
naczyniowych. 'Vażne to ze względu na 
częste schorzenia kiłowe naczYll mózgowych. 
W re3zcie z 3 przypadku, w którym prócz 
nierówności i nieruchomości (pod wpływem 
światła) źrenic żadnych zmian wiądu llie 
stwierdzom, wstrzylmięeie 60G pl'zywróciło 
ruchomość źrenicy, choć szerokości nie 
zmieniło zupełnie. 
NadlUienić jeszcze wypada, że wszyst1.ie 
te przypadki były leczone przez długi czag 
jodem i rtęcią bezskutecznie. Rosenhauch.
		

/00405.djvu

			Zeszyt 6 


(,horob
- oczu. 


365:. 


H e s s e. Wpływ nowego leczenia prze- 
ciwkiłówego według Ehrlicha na kiłowe scho. 
rzenia oka. Klin. :\Ionatsbl. f. Augenh. 1 Dl O, 
listopad-grlldziefl. 
.Autor stosował "606,, w następujących 
przJ'padkach: i1"idocycZ.itis luetica (7 razy), 
keratitis paj'enchymatosa (3), churioiditis luetica 
(3), ij'idosclcritis luetica (1). Poprawa by- 
,gtrości wzrokowej \V przypadkach zapalenia 
tęczówki i zapalenia miąższowego rogówki 
bj'ła wybitna i c1o
ć szybka zwłaszcza w za- 
paleniu tęczówki. Gorzej i trudniej leczyło 
się zapalenie naczyni6wki. 
W jedn,ym przypadku zapalenia tęczów- 
kowo-rzęskowego nastąpiła w przeciągu kilku 
dni wybitna poprawa .Ale niebawem (po 
tygodniu) pogorszenie; a wziernikiem można hylo 
stwierdzić zapalenie nerwu wzrokowego i na- 
czyniówki dość uporczywe. 
Autor nie roztrzyga, czy to cierpienie 
przypisać nalezy kile (odczyn Wassermanna 
był mimo zastrzyknięcia 606 dodatni!) czy 
środkowi Ehrlicha, lecz radzi pilnie baczyć, 
bo stwierdzenie podobnych komplikacyi byłoby 
często przeciwskazaniem używania tego leku. 
Rosenbauch. 
!f o h r. Spostrzeżenia zapalenia miąż- 
szowego rogówki po urazie. Klin. 310natschr. 
f. Augenh. 1910, listopad-grudziel'!. 
Autor opisu!e dwa przypadki zapalenia 
miąższowego rogówki u osobników luetycznych, 
które wystąpiło po urazie. Przy tej sposob- 
ności rozpatruje także znane w literaturze 
podobne spostrzeżenia i dochodzi do wniosku, 
że 11 osobników luetycznych lub gruźliczych 
może uraz wywołać zapalenie miąższo've 
rogów ki, że należy być jednak bat'dzo ostroż- 
nym w ocenianiu podobnych przyczyn wy- 
wołujących, i tyli\! , takie przypadki uznawać 
za urazowe, w których lekarz stwierdził ślady 
urazu i sam obserwował rozwój cierpienia po 
urazie. Rosenhauch. 
I g e r s 11 e i m e r. Doświadczalne i kli- 
niczne badania nad Salvarsanem (606) ze 
szczególnem uwzględnieniem działania na oko. 
l\1ii[]ch. med. Wochensch. 1910, Nr. 51. 
Autor wykonał liczne badania nad 
wpływem 6U6 na zdrowe oko królika dot- 
lmięte zapaleniem miąższowem, li:iłowem. 
Wpływ na zapalenie miąż2zowe rogówki kró- 
lika był zaduwalniający. Natomiast zapalenie 
miąższowe rogówki ludzkieJ pozostaje bez 
wpływu. Il)ne schorzenia na tle kiły dzie- 
dzicznej ustępują latwo pod wpł,pvem ,,606«. 
Autor mógł się przekonać nadto o zbawiennym 
wpływie tego środka na gumiaki. Miał 
jednak autor tez przypadki, w których śI'odek 
ten nie działał: zapalenie tęczówki krwawiące 
(Wassermann dodatni), zauik pola wirlzenia 


u chłopca z kiłą dziedziczmI, ophthalmoplegia.' 
inte1"na ('Vassermann ujemny, przed 12 laty 
kiła, przed p6ł rokiem podobne cierpienie 
oczne ustąpiło pod wpływem jodu i rtęci. 
Rosenhauch. 
III a r t i u s. O miejscowe m działaniu, 
środka Ehrlicha-Haty w miejscu wstrzyknięcia. 
Mlinch. med. Wochenschr. uno, Nr. 51. 
Autor badał liczne przypaelki nekrozy- 
lokalnej po wstrzyknięcin tego środka czy to. 
pot.! skórę czy wśródmięśniowo. W salUelll. 
środku takiego ogniska nekrotycznego znajduje' 
się masa czerwona, jest to arsenobenzol luh. 
produli:ta jego rozkładu, w olwlicy tkanka 
nekrotyczna. Cala ta masa często ulega od- 
graniczeniu i leży w zagłębieniu jakby ciało 
obce. Znamienną cechą ella tej nekrozy jest 
mała skłonność do gojenia się, do zabliźnienia. 
Dlatego poważnie autor namyśla si.c;, czy wobec 
takich faktów nie należałoby dać pierszen- 
stwa wstrzykiwaniom w
róc1żylnym. 
Rosenhauch. 
B o h a c i S o b o tka. Uwagi o pewnych 
wydarzających się objawach po wstrzykiwaniacb 
H aty. ::\Ilinch. med. Woob.enschr. 1910, 
Nr. 51. 
Autorowie opisują kilIm objawów towa- 
rzyszących wstrzyknięciu tego środka1 
wcześniej lub później występujące, dłuże: 
I lub k.ócej trwające zatrzymanie moczu, obni- 
2enie lub brak pewnych odruchów, silne 
i dług0trwałe parcie w odbytnicy. Jako naj- 
wazniejs
y i naj niebezpieczniejszy objaw uwa- 
żają autorowie zatrzymanie moczu. W liście 
do autorów tłomaczy Ehrlich wystąpienie tego 
objawu utlenieniem się preparatu 6Uo. Wslm
 
tek tego tworzy się połączenie arsenu (Pam- 
arninophenyla1"Senoxycl), które działa draźniąco 
i trująco. Należy uważać, by fiolki szklane' 
były hermet
'czllie zamknięte. 
Rosenhauch. 
A d d a l' i o. Obecność ciałek Provazka 
i Halberstaedtera w normalnej spojówce czło- 
wieka i małpy. (Arch. f. Augenh. LXVll. z. 
2 i 3). 
Treść mieści się w tytule. Autor badał 
nabłonek spojówkowy 5 osób, niemowlęcia,. 
młudych ludzi i starców. Po zeskrobaniu 
spojówki brzegiem szkiełlm utrwalał przez. 
20 min. alkoh')lem z eterem i barwił przez. 
12 godzin Hiemsą (na 1 cm 3 wody 1 kropla 
barwika). Rosenhauch. 
Li n d n e r. W sprawie barwienia cia- 
łek Provazka (Centralbl. f. Bakt. 1910 T 
 
55 z. 5.) 
Z wielu sposobów podawanych pL'zez róż- 
nych autorów uważa L. za najlepszy nastę- 
pujący przepis: Preparaty tarte po wysu- 
szeniu i utrwaleniu w alko]lOIn bezwodny m
		

/00406.djvu

			:366 


Choroby oczu. 


Zcszyt {j 


{przez 5-10 min) harwi godzinę \\ płynie: 
harwika Giemsy 5 gtt. 
kw. octowego 1 proc. 1 gtt. 
Aq. dest. 10 cm. 3 . 
Obmycie, olejek cedrowy. Rzyhkie ob- 
.m
'cie alkoholem pl'Zed olejkiem cedrowym, 
ijlSUWa strąty. \Vynik zabarwienia: bakterye, 
wstręty i ziarna komórek tucznych, - ciem. 
,noniebieskie ; jąJra Jymfo-. i leukocytów nie- 
l)ieskie lub niebieskawe: jądra komórek ua- 
'błonkowych nieco mniej różowe lliż ich pro- 
toplazma. Zupełuie podobnie można barwić 
wstręty w skrawkach, tylko czas bar'wienia 
.!1m"i wówczas wynosi(, 12-48 godzin. 
R08pnl1auch. 
R a c h l i s. W sprawie zabarwienia siat- 
Ikówki w przypadkach zapalenia nerek. (Klin. 
.1Ionatsbl. f. Augenh. 1910 pazdziernik.) 
Autor dOf'hodzi do następujących wnio- 
sków: 
Zabarwienie siatkówki w 
rzypadkach za- 
iJ.)alenia nerek może powstać wskutek zani- 
lwwych zmian zewnętrzn.rch i średnich 
.warstw siatkówb przy niezmienionej błonie 
r:naczyniówkowejo (choTiocapillm'is). Te zmiany 
zanikowe można uważać za następstwa zapa- 
lenia nerek lub też jako bezpośredni skutek 
zapalenia siatkówki na tle białkomoczu. 
,\r ziernikowy obraz rozsianego zapalenia na- 
Dzyniówl,i może powstać wskutek zwian w na- 
błonku barwikow ym i siatkówce, nawet bez 
udziału naczyniówki. 


Rosenhauch. 
p a s c h e f.f. Zmiany w plamce 
'w przypadku ukrytego raka żołądka. 
'1. Augenh. LXVII. z. 2 i 3.) 
Autor miał spo solmość badać wziernikiem 
zmiany punkcikowate białe i ciemne 11 osobnika 
27 letniego. Pacyent umarł, a sekcya wylmzala 
raka żołądka z przerzutami w wątrobie. Na pod- 
stawie tego przypadku jak i obserwacyi in- 
nych autorów dochodzi P. do następujących 
. wniosków : 
Rakom wewnętrznych narządów nierzadko 
towarzyszą zmiany siatkówkowe. Zmiauy te 
są bardzo różnoro(h;e. Oboli krwotoków 
"iatkówkowych znajduje się czasem bujania 
nablonka barwnego i zanik warstwy nabłonka 
n erw o \V ego (neumepithelium ). Nic ma po- 
staci zlUian siatkówlÓ charakterystycznych dla 
miia wewnętrZJIych n1H"ządów. Zmiany te 
nie są proporcyonalne do stopnia bezkrwi- 
stości, zdaje się więc z tego wynikać, że od- 
gTywają tu pewną rolę także czynniki to- 
ksyczne przez nowotwór produkowane. 
Hosenhauch. 
E l' d m a n n. O związku chorób ocznych 
z cierpieniem skarnem acne msacea. Arch. 
f. Augenh. LXVII. 4. 1910. 


żółtej 
(Arch. 


Pndczas przebiegu wspotnl1ianegD cierpie- 
nia skórnego obsel'\\"ował autor chara1itery- 
styczne zmiany na spojówce gałki. Były to 
plamiste rozległe zaczerwienienia z wybitnem 
rozszerzeniem naczyii w obrębie szpal'y powie- 
kowej, Na twardówce drobne bolesne wy. 
niosłogci, które w przeciągu kilku dni 
znikały bez śladu. Na rogówce powstawały 
bądz to podnabłonkowe nacieki, hądz też. 
głębsze. promieniste zmęt.nienia. Tęczówka 
tylko wyjątkowo bywa zajętą. IJeczenie po- 
lega na uregulowaniu ogólnego trybu życia 
i odżywianiu a nadto na uregulowaniu funk- 
cyi jelit. 
Głębokie nacieki rogówkowe radzi autor 
wyskrobać ostrą łyżeczką, względnie przy- 
palić pętlą galwanokaustyczną. Po ustąpieniu 
objawów zapalnych używa maści żółtej 
i dioniny do wyjaśnienia zmętnieli rogówko- 
wych. Rosenhauch. 
II ii n i g. Jednostronne nagłe zaniewidze- 
ni6 wskutek krwotoku mózgowego i ucisku 
na nerw wzrokowy. (Aroh. f. Augenh. 
LXVII. 4. 1910. 
54 letni robotnik po przespanej nocy 
zauważył, że prawem okiem widzi znacznie 
gorzej, jakby przez gęstą siatkę. 
4 dni ]Jotem, bez bólu, bez jakichkol wiek 
sensacyi, na oko to zUFełnie zaniewidział. 
Bystrość wzrokowa: pr. o = O; L o. =. ó/;, 
Sn. U5. Pole widzenia lewego. oka zupelnie 
prawidłowe, dno obu ócz zupełnie prawidłowe. 
Pl'awa zrenica nie oddziaływa wprost 
wcale, natolUiast przy naświetlaniu lewej. 
Lewa oddziaływa na światło wprost, a nie 
przy naświetlaniu prawej. Badanie systemu 
nerwowego ośrodkowego, Jamy nosowej daje 
wynik ujemny. Kiły podobno nie przecllO- 
dzil. J\liażdzyca miernego stopni
, 
Na podstawie przeprowadzenia dyagnozy 
topicznej sądzi autor, że w przypadku tym 
nastąpił krwotok w ezaszee w otoczeniu 
kanału wzrokowego. Przypuszczenie to do 
pewnego stopnia potwierdziło badanie wzier- 
nikowe w miesiąc potem przez st.wierdzenie 
postępującego zaniku wzrokowego. 
Hosenhauch. 
II o f fm a n n. O oddziaływaniu na trzeszcz 
gałki przy chorobie Basedowa przez zabiegi 
w jamie nosowej. :Mlinch. med. W ochenschr. 
1910, Nr. 44. 
Autor obserwowal, że ]JO galwanokaustyce 
błony śluzowej w nosie, w okolicy t. zw. 
listewek sitowych, trzeszcz gałki zlUniejsza 
się o kilka milimetrów. Ulega również po- 
mniejszeniu także samo wole. 
SImtek jednak nie zawsze jest trwałym. 
Żadnych skl1tków szkodliwych autor nie 
widział. Rosenhauch. 


ł
		

/00407.djvu

			Zeszyt. 6 


PrzegJ
1d polskiej pra.y lekarskiej. 


,167 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


Przegląd chirurgiczny i ginekologiczny. 
(Tom 3 zeszyt 
. i Tom 4 zeszyt 1.) 
B l' o n i s ł a w K o z ł o w ski. Owa przy- 
padki tętniaków tętnic obwodowych. 
Ka podstawie 2 przypadków z praktyki 
ohmawia K. wszell,ie spm:;oby leczenia tęt- 
niaków. 
a) l1cisk na worek (sposób przestarzały) 
b) podwiązanie naczynia (eY. zgorzel koń- 
l"yny) 
c) usunięcie worka tętniaka. 
Przy ostatnim sposobie rozróżniamy 3 od- 
miany: 
1) o bli t e racyj n ą; stosuje Się go 
w tętniakach wrzecionowatych: Po nacięciu 
worka zamyka się otwór dopływu i odpływu 
a worek obliteruje się specyalnym szwem. 
2) ::)posób odnowienia tętnicy: 
stosuje się tyllw w tętniakach workowych. 
Polega on na tem, że zamyka się szwami 
()twl'>r, łączący tętniak z tętnicą. 
3. S p o s 6 b o d b u d o w uj ą c y. w 
kt6rym się staramy fachowac światło tętnicy 
a wytworzyC- z ',,'odm jej ściany. 

\ l f o n s :\1 a l' c i li k o w ski. Zawęz- 
lenie okrężnicy esowatej. 
Al1tor opisuje najpierw anatomiczne pod- 
staw
T jalw momenty predyspozycyjne, roz- 
biera następnie zapatrywania różnych autorów 
na momenty przyczynowe tej choroby i na 
mechanizm zawęźlenia. 
Po przytoczeniu poszczególnych objawów 
klinicznych dochodzi autor do opisu 8, wzglę- 
dnie l(J prz."padków z własnej praktyki. 
Duża liczba wyzdrowień po wycięciu olm;ż- 
nicy. obok nie małej liczby nawrotów oraz 
śmierci po odwęźleniu rrzemawia na korzyść 
zabiegu doszczętnego. 
31. W, H e r ll1 a n. Współczesna aseptyka 
i antyseptyka operacyjna. 
1,'- krótkiej swej prac.'T przebiega autor 
okres dwudziestoletni historyi aseptyki i an- 
tiseptyki, pamiętając o wszystl,iem a nie za- 
głębiając się w żadne szczegóły. 
\V 1. F i l i P o " i c z. Odkażenie skóry 
w zabiegach operacyjnych za pomocą jodyny. 
Ogłoszenie metody G l' o S s i c h'a wzbu- 
dziło wielkie zaintere::;owanie między chil'Ul- 
gami. Jedni trzymają się ściśle przepisu 
G r o s s i c h'a, drudzy zaś wprowadzają 
pewne zmiany_ Autor przedstawia wartość 
metody z 3 pUIJl,tów wi(17.enia: 
aj z prahtycznego, 
b) 6akteryologicznego, 

) histologicznego,. 


odpowiadając na nie nie tylko w."piskami 
z literahlQT. ale własnemi sumiennemi bad:}- 
niami i roztrząsa "pro i contra" tej metody 
tak gruntownie. a pl'zytem krótko i trafnie, 
że pewnie żadne zagadnienia nie pozostają bez 
odpowiedzi! 
W. C h l u m s k i. O przegrzewaniu ele- 
ktrycznem 
Autor przedstawia nadn\"."czaj zrozumiale 
fizykalne podstawy diatem
ii. które spowo- 
dowały wprowadzenie tych promieni do chi- 
rurgii. Następnie prz
'tacza swe wyniki 
leeznicze z jednego roku i poleca gorąco 
środek ten leczniczy do wypróbowania, będąc 
sam na podstawie dotychczasow
'ch rezulta- 
tów wielkim jego zwolennikiem. 
L e o n S z u m a n. Wyniki operacyi do- 
szczętnych przepukliny pachwinowej u małych 
dzieci, wykonanych w lecznicy własnej od po- 
czątku r. 1898 do czerwca r. 1909. 
Temat powyższy jest jeszcze dziś jabł- 
kiem paI}'sowem między chirurgami i dla 
tego jednym z najciekawszych! W pracy 
swej daje nam autor nietylko ekstrakt obszer- 
nej literatury, ale daje nam przedewszystkiem 
na podstRwie własnych doświadczell krytyczny 
pogląd o wartości prakt.ycznej opublikowanych 
metod a wreszcie zaznajamia nas z metodą 
stósowaną w własnej klinice. Praca ta na- 
::;uwa nam wiele myśli, usuwa nam wiele za- 
gadnieil i wątpliwości i przyczynia się sta- 
nowczo do wyrobienia sobie krytycznego po- 
glądu na obszerną literaturę. 
1\1 o n s i o r ski. Współistnienie różnych 
nowotworów w narządach płciowych kobiety. 
PrzJ'taczając 5 własnych spostrzeżeń, ZB- 
brał autor cały szereg przypadków z litera- 
tury i porozdzielał je na części i gl'Up
- we- 
(11e danych anatomicznych i histologicznych. 
\V szystkie możliwości współistnienia różno- 
rodnych nowotworów i przetwarzania się nie- 
złośliwych w do';liwe są uwzględnione. Ory- 
ginalny temat jest wyczerpGjąco przedsta- 
wiony a upiększony odnośnie podaniem róż- 
Il
Tch teoryi i praktycznych wniosków. 
F i e d o r o w i c z. Przyczynek do kazui- 
styki pierwotnej gruźlicy jajnika. 
ChOl: lla podstawie nowoczesnych wyni- 
ków »cierpienia gruźlicze jajników« nie są 
tak rzadkie, jak autor na wstępie pisze, to 
trzeba by
 autorowi wdzięcZll."lll za ści';le 
naulwwo przeprowadzony opis tak Lardzo 
interesującego i porl wielu względami pou- 
czającego (conf. niezaprowadzenie sączk6w) 
przypadku. Nowakowski.
		

/00408.djvu

			368 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


Zeszyt & 


Postęp okulistyczny. 
R. 1910. 
W i c h er k i e w i c z. Kilka uwag w spra- 
wie rozpadu rogówki (keratomalacia) w na- 
stępstwie wadliweg o odżywiania. 
Po kilku uwagach <) znanym obrazie ldi- 
nicznym zeskórnienia spojówki gałki, opisanego 
przez B i t o t a, w którym łączy się zazwy- 
czaj hemeralopia, przechodzi autor do przy- 
padków, w których też sama sprawa 
chorobowa występuje w znacznie większem 
nasileniu i zajmuje tal,że i rogówkę. Rogówka 
ulega rozmiękczeniu i zupełnemu rozpad0'\i; 
co prowadzi do ni8\wbronnej utrat.' wzroku. 
Keratomalacyę taką uwa7.ali dawniejsi auto- 
rowie (Fischer, Gloaefe) za smutny przywilej 
wieku dziecięcego. Obecnie wiemy już, 
e 
może ona występować taksamo u osób w sile 
wieku i u starców. G a m a L o b o opisał 
podobną sprawę niszczącą rogówkę u murzy- 
nów pod nazwą ophthabnia brasz"liana, 
a I n o u y e wspomina, że podobna choroba 
znaną jest też w Japonii pod nazwą J(amme. 
Co do etyologii, to znaną jest rzeczą, że 
tak xe1"osis epithelialis Bitota, jak i kerato- 
malr.cya pozostaje w niewątpliwym związku 
z lichem odżywianiem ustroju, zwłaszcza 
przy niedostatecznym dowozie pokarmów azot 
zawierających. Autor sam w roku 1899 
wskazał na wpływ dziedzicznej kiły na po- 
wstawanie keratomalacyi u noworodków, którego 
dowodzi wybitna skuteczność kąpieli subli- 
matowych. Sydney Stephensun zaś w czterech 
przypadkach rozpadu rogówki u noworodków 
wykazał w miazdze rogówkowej obecność 
krętka bladego. Zdaje się jednak nie ulegać 
wątpliwości, że kiła odgrywa tu tylko rolę 
pośrednią, upośledzając w bardzo wysokim 
stopniu ogólne odżywienie ciała, które samo 
przez się może keratomalacyę wywołać, bez 
względu na to, z jakiego źródła pochodzi, 
nawet, gdyby było dobrowolnem umartwIeniem 
spowodowane. Jako przykład wyniszczenia 
ustroju przez umyślne głodzenie się, przytacza 
p r o f. W. przypadek odnoszący się do 31 
letniego tkacza. ze Śląska austryackiego, dot- 
kniętego obłędem religijnym, który, uważając 
się za wielkiego grzesznika, za polmtę żywił 
się tylko suchy lU chlebem, ziemniakami i pijał 
wodę, pracując przy tern ciężko we dnie, 
a noce spędzał na mocUitwie bezsennie. Gdy 
wyniszczenie ustroju doszło u niego do 
ostatnich prawie granic, wystąpiła na obu 
oczach keratoc0l1juncti1'itis xerotica z rJzpadem 
rogówki prawego oka, a rogówka lewa 
okazywała już początki tej samej sprawy 
chorobowej. Tylko dzięki forsownemu od- 
żywianiu, przeprowadzonemu w szpitalu nie 


bez trudu, mimo oporn chorego, udało się 
sprawę powstrzyma6 i wzrok lewego oka 
uratować. K. W. Majewski. 
R o s e n h a u c h. Promienica, rogówki. 
W dwóch przypadkacb drobnych zmian 
rogówkowych u dzieci, wejrzeniem klinicznem 
zbliżonych do miotełkowatej postaci zapalenia. 
pryszczykowego, znalazł autor w guzkacll 
rogówki, igiełką llsuniętych, na preparatach 
mikroskopowych gęste sploty bezbarwnych 
nitek, nieregularnie się rozgałęziających. Po. 
zabarwieniu okazało się, że nitki te składają 
się z poszczególnych długich elementów, 
Nadto widać było w jednym przypadku 
wielką ilość ziarnek, a w drugim również. 
bardzo liczne twory owalne. Na pożywkach 
agarowych wyrosły czyste kolonie grzybków, 
które autor oddał do zbadania dr. N a m v - 
s ł o w s k i e m u. a ten określił ich stanowi;ko 
systematyczne i zaliczył do grupy promie- 
niowców. Z doświadczeń przeprowadzonych 
na świnkach morskich w celu przekonania się: 
o chorobotwórczości tych organizmów wyniliło, 
że na rogówce wywołują one tylko nieznaczne- 
zmiany i wkrótce giną, natomiast w przedniej 
komorze rozwój ich postępuje szybko, bo jut 
w przeciągu 48 godzin przychodzi do bardzo 
silnego zapalenia. W obu opisanych przy- 
padkach grzybki te wywołały na rogówce- 
zmiany, odpowiadające lżejszej postaci kera- 
tomy kozy, co zg'.1dza się poniekąd z wynikami 
doświadczeń na zwierzętach. 
K. W. I\Iajewski. 
W i c h e r k i e w i c z. Przypadek pęknię- 
cia oka z wyrzucającym krwotokiem u dziecka, 
U trzechletniej Wiktoryi S. przyprowa- 
dzonej do kliniki z powodu cierpienia ocznego, 
które rzekomo trwalo już 10 dni, badanie. 
wykazało: u lewego oka silne przekrwienie 
spojówki z lekką wydzieliną ropno-śluzową.. 
W oddaleniu półtora mm. od brzegIl okrężny 
wrzód rogówki, tęczówki nie wiclać wskutek 
zmętnienia środka I'Ogówki. Wrzód tell 
miejscami nacieczony, dołem wybitnie głęboki 
z silnie podminowanymi brzegami. Badanie 
bakteryologiczne wykazało prątek ropy błę- 
kitnej. b. pyocyaneus. Już nazajutrz po 
zdjęciu opaski okazało się, iż do niej przy- 
czepiła się rogówka, wśród skrzepów krwi 
widoczna. Z otworu po wypadnięciu. rogówki 
powstałego, występuje cała zawartość gałki" 
t. j. soczewka, cialko szkliste, siatkówka i na- 
czyniówka, skrzepem krwawym naczyniówko- 
wym wypychane. W tych warunkach nie 
pozostawało nic innego, jak zrobić natychmiast 
wypatroszenie gałki, które zresztą miało 
przebieg prawidłowy i rychło do zakończenia 
sprawy doprowadziło. Co w tym przypadku 
było nadto rzadkim może objawem, to jest
		

/00409.djvu

			Zeszyt 6 


Przegląd polskiej prasy lekarskiej. 


369 


wyłuszczenie rogów ki w czasie względnie 
krótkim przez wrzód pierścieniowaty, który 
zawsze bywa dla rogówki złośliwym, gdy go 
wywołuje prątek ropy blękitnej t. j. bacillus 
pyocyaneus. Co do postaci wrzód ten po- 
dobny do wrzodu 
I o o r e n a (
dcus rodens), 
jednak, gdy ten ma przebieg przewlekły 
i zazwyczaj spód czysty, to pierścieniowaty 
wrzód, prątkiem błękitnym wywołany, ulega 
nacieczeniu, które powoduje szybko rozpad 
tkanki i prze:iarcie rogówki z następstwami 
wiadomemi. K.. W. Majewski. 
Żur k o w ski. Ile mamy sposobów wy- 
równania niezborności mięszanej (As. M. H.) 
i jakie? 
Autor zestawia i analizuje własności roz. 
maitych szkieł, mogących służyć do wyrów- 
nania takich przypadków niezborności, w których 
w jednym z głównych południków zachodzi 
myopia, a w drugim hypermetropia. Dochodzi 
""reszcie do wniosku, że istnieje az. 9 sposo- 
bów wyrównal1ia takiej niezborno';ci, i to 
1) Kombinacya eylindra wypukłego z wldę- 
słym; 2) Kombinacya szkła wypukłego 
sferycznego z cylindry m wklęsłym; 3) Kom- 
binacya szkła wklęsłego sferycznego z cyliudrem 
wypukłym; 4) Soczewka toryezna bryłowa; 
5) Soczewka toryczna z odlewu; 6) Soczewka 
peryskopijna o przedniej stronie torycznej ; 
7) Soczewka peryskopijna o tylnej stronie 
torycznej; 8) Soczewka dWlltoryczna; 9) So- 
cze.wka dwutoryczna peryslwpijna. Praca 
objaśniona licznemi formułami i rysunkami 
nie daje się dokładniej streśeić w krótkiem 
sprawozdaniu. K. ,Y. )[ajewski. 
W i c h e r k i e w i c z. AutobJefaropJastyka. 
wykonana własnym sposobem. 
W przypaclkn nowotworu rakowego, zaj- 
mującego prawie całą dolną powiekę, użył 
antor następującego sposobu operaeyjnego. 
Od obu kącików powieki poprowadził zbieżne 
cięcia ku dołowi, tak, że przeeinając się. po- 
nizej narośli, zupełnie ją określiły. Potem od 
dołu poczynając, przy pomocy nożyczek odciął 
całą narośl wraz ze skórą, chrząstką i spo- 
jówką, trzymając się zdrowych części. W sku- 
tek tego powstał ubytek obejmujący szero- 
kością swą. całą powiekę, a sięgający ku 
Jolowi l;:ilka milimetrów poniżej dolnego 
m:zegu oczodołowego. Po zatamowaniu krwo- 
toku zeszył od dołu brzegi rany na wysokość 
jednego centymeh'a, co bez napięcia skóry 
ciało się uskutecznić. Ubytek powiekowy 
zastąpił płatem wyciętym z całej grubości 


górnej powieki. W tym celu poprowadził 
Da płycie Jaegerowskiej, 2 mm ponad środ- 
kiem brzegu wolnego górnej powieli, dwa 
cięcia rozbieżne przez całą grubość powieki 
ku górze. prawie do górnego brzegu oczodołu. 
Od górnych końców tych cięć poprowadził 
ku nosowi i ku skroni cięcia poziome 8-10 
mm długie. Płat trójkątny haczykiem ostrym 
odciągnięto lm górze, rany zaś powiekowe 
spojono killm głębokimi szwami, poczem ponad 
powieką górną płat ściągnięto ku dołowi 
i wszyto ubytek dolnej powieki zapomocą 
12 szwów. W trzy ani pÓ:lniej płat trój- 
kątny przecięto u podstawy pod brzegiem 
górnym oczodołu i rozdzielono w ten sposób 
powieki. W kilka dni później mogla chora 
opuścić klinikę z zupełną domykalnością po- 
wiek i bardzo tylko nieznacznem zeszpeceniem 
spowodowanem bliznami. Chora w ciągu 
roku pokazywała się kilkakrotnie, przy czem 
stwierdzono, że powieka dolna w ten sposób 
operacyjnie stworzona, spełniała swoją 
czynJ10ść zupełnie prawidłowo. 
K. W. :Majewski. 
Z. B y c h o w s l;: i. W sprawie anizokoryi. 
W obszernym wywodzie wykazuje autor, 
że nierówności źrenic większą semiotyczną 
wartość przypisywać należy, niż to się zaz- 
wyczaj dzieje. Nie wierzy on Wielkim st-aty- 
stykom, wykazającym znaczny odsetek przy- 
padków anizokol'yi, bez dającej się wykazać 
przycz,}'llY j zaliczanych tem samem do kate- 
goryi zmian wrodzonych. Autor wyraża 
przekonanie, że w przeważnej części tych 
przypadków dokładne i wszechstronne badanie 
w
.kryłoby jednak przyczynę nierówności 
:Irenie, która okazałaby się temsamem zmianą 
n-abytą. Niewątpliwie na zasadzie samej 
tylko anizokoryi ani rozpoznania ani roko- 
wania oprzeć nie możemy. Mimo to należy 
trzymae się zasady, że kazda nierówność źrenic 
spowodowana jest przez jakieś zadraźnienie, 
lub uszkodzenie, ośrodkowe lub obwodowe, 
normujące wielkość źrenicy. Kryje się wtem 
przedewszystkiem cel czysto dydaktyczny. 
Jeżeli sOJie z góry powiemy, że anizokorya 
nie ma żadnego znaczenia patologicznego, to 
narażamy się na niebezpieczeństwo zupełnego 
lekceważenia tego oojawu tam, gdzie jest on 
zapowiedzią, względnie jedną z pierwszych 
oznak jakiegoś poważnego cierpienia ogólnego. 
Autor przytacza z praktyki przykłady na 
poparcie tych swoich twierdzeń. 
K. W. :Majewski. 


24
		

/00410.djvu

			370 


Bibliografia. 


Zesz Y t (j 


Bibliografia. 


J 11 l i a n C z a r n e c k i. Medycyna 
Pastoralna, podręcznik dla kleru katolickiego. 
Wydanie II. Gniezno 191u, nakładem autora, 
stron XI i 418 8°. (Cena 7,50 mk. 
Chociaż Medycyna Pastoralna nie wchodzi 
w właściwy zakres nauk lekarskich, nie godzi 
się pominąć milczeniem drugiego w,ydania, 
jakiego się doczekało dzielo szanowanego 
w Gnieźnie praktyka, który, od dawna dając 
wykłady w seminaryum duchownem tamże, 
zebrał w jeden tom to, co uznał za stosowne 
dla starszych kleryków i dla kapłanów. Pod- 
ręcznik taki może mieć nie małe znaczenie 
w wielu kwestyach, w których część tak 
znaczna naszej intelligencyi potrzebl
e zasię- 
gać objafinienia. Wzorów nie brakło autorowi, 
choćby w literaturze niemieckiej, w której 
dosyć często i nie które wcale dobre, pod- 
ręczniki takie się pojawiają. 
Nasza literatura jest pod tym względem 
uboga. Istnieje wprawdzie od r. 1900 pod- 
ręcznik ks. Pelczara, obecnie biskupa prze- 
myskiego (właściwie autor nie jest wymieniony, 
podpisuje się tylko: stary duszpasterz) we 
Lwowie, u Chęcińskiego. który się także już 
doczekał drugiego wydania, ale podręcznik 
ten jako pisany przez nie lekarza a nawet 
nie przyrodnika a tylko kompilatora, nie 
może tu wchodzić w rachubę. Nauka przy- 
rodoznawcza i poszczególne gałęzie medycyny 
praktycznej tak postąpiły i tak prędko postę- 
pują, że, kto tego nie uwzględnia, nie może 
oddać rzetelnej usługi tym. którzy w życiu 
parafialnem będą mieli do czynieni.a i z cho- 
rymi naj różniejszymi i z lekarzami i wła- 
dzami nawet, a których o radę nieraz się 
pyta prostak, nim do lekarza sam się uda. 
Czarnecki też słusznie w Przedmowie 
podnosi, że nie jest rzeczą duchownego, ale 
lekarza pisać o 
i[edycynie Pastoralnej, jak- 
kolwiek dzieło takie jako przeznac'1,one ella 
młodych duchownych, musi ulegać cenzurze 
kościelnej. 'V tym wstępie omawia on 
znaczenie medycyny pastoralnej, błogie dzia- 
łanie duszpastcrza ella zdrowia parafian, 
a także i konieczność znajomości et.yki chrześ- 
Ójallskiej dla lekarza praktylmjącego wśród 
katolickiej lndnóści. 
Dzieło same dzieli się na trzy części: -I 
W I-ci części, o g ó l n e j, mamy na 18 tylko 
stronach w jednym rozdziale zarys całej 
a n a t o m i i i f i z y o log i i człowieka, 
w czem kil
a stron poświęconych jest wy- 
łącznie IJarządom rozplemiania, fiz

ologii za- 
płodnienia i rozwojowi płodu; naszem zdaniem 
"o/szystko to jest nieco za hótko i powierz- 


chownie i to bez żadnego r,ysunku! Rozelział 
II-gi poświęcony h y g i e n i e, jest dłuższy. 
Ma on zDaczenie czysto praktyczne dla du- 
chownych, a więc tylko tego się ty'Jzy, co 
kapłani jako tacy kouiecznie wiedzieć powiuni. 
O potrzebie sportu dla kleryków i duchow- 
nych. o czem piszą dnżo podręczniki podobne 
angielskie. nie ma nawet wzmianki! Rozdział 
III-ci, pod tyto Patol o'gia, zajmuje 37 stron 
a obejmuje głównie następujące punkta: celi- 
bat, pozostawanie długie' na czcm, momenta 
uczuciowe i pł:;ychiczne i wpływ ich na 
zdrowie. Dodane są uwagi o wykonywaniu 
praktyki lekarskiej przez kapłanów i o licen- 
cyi dla nich w czasie panowania epidemii, 
oraz rozporządzenia kościelne na wypadek 
zachorowania kapłanów. Jest i wzmianka 
o chorobach zawodowych stanu kapłańskiego. 
Daleko obszerniejszą od pierwszej jest 
część II-a, m o r a In a, aż w 7 rozdziałach: 
1) o prawie .samozachowawczem, 2) o prawie 
zachowania bliźniego przy życiu i zdrowiu, 
3) o prawie zachowania własnego rodzaju, 
I 4) o niezdolności zapłodnienia, 5) o substy- 
tutach zaspokojenia popędu płciowego, 6) 
o chrzcie i przy kazaniach kościelnych w sto- 
sunku do medycyny, wreszcie 7) o askezie. 
Naszem zdaniem, mógł autor niejedno z tego, 
co tu podaje, opracowae najprzód w pierw- 
szej części gruntowniej, bo w takim razie byłaby 
druga część znacznie krótszą, a może i jaśniejszą. 
Oczywiście to, co tam autor podaje dla 
seminarystów, zawiera dużo cytat teologów, 
mianowicie ŚW. A. Liguori, ale może za 
mało z wiadomości, jakie lekarz winien po- 
dawać, aby dopełniać, krok w krok za postępem 
poznawania ludzkiego w tych dziedzmach. 
choćby elementarne wiadomości, znane zkąJ 
inąd. 
C.zę
ć III-ia, »pastoralna«, obejmuje 9 i'OZ- 
działów na 250 stronach. Nas lekarzy 
winien iuteresować najwięcej rozdział p. t.: 
»DuszlJastcrz i lekarz i wzajemny ich stosu- 
nek.« Następne rozdziały są czysto praktyczne: 
»Dus?pasterz w obec chorych. Pierwsza 
pomo'J w nagłych wypadkach. Pielęgnowanie 
chorych. Agonia, śmierć pozorna i rzeczy- 
wista. Dysponowanie ciężko chorych na 
smlerć.« Osobny rozdział poświęcony jest 
chorobom nerwowym, inny znów tylko Ulny- 
słowym, Te dwa ostatnie rozdziały wobec 
ciągłego postępu na tem poln zapewne były 
najtrudniejszymi do napisania dla czytelników 
nie wyszkolonych metodami przyrodniczemi, 
ale całkiem innemi. Nie dziw, że lekarz 
specialista w nich zJlalazłby braki i niedokład-
		

/00411.djvu

			Zeszyt 6 


Bibliografia. 


371 


ności! Poruszanie takich przedmiotów ad 
usum clericomm wymaga nie tylko wielkiej 
znajomości rzeczy samej, ałe i wyszkolenia 
:psychologicznego i ciągłego uwzględniania 
poglądów, jakie słuchacze mogą mieć z lmr- 
sów filozofii, ja1.ie już przechodzili. l\1edycyna 
pastoralna nie jest ani żadnym traktatem 
z dogmatyki, ani też z filozofij, ale jej za- 
daniem jest krótkie zestawienie tego, co 
z nauk przyrodniczych i lekarskich młody 
kapłan wiellzieć powinien, aby sobie w danym 
razie módl. da!S radę, a mianowicie aby uznać, 
gdzie się kou'Jzy jego zakres działania, a gdzie 
:iJRczyna zakres lekarza, względnie psychiatry. 
W naszem katolickiem polskiem społeczeństwie, 
w które m wpływ duchowieństwa, mianowicie 
po wsiach, jest znaczny a przy odpowiedniem 
wykształceniu kleryków mógłby i powinien 
jeszcze wzrastać, zadanie dobrego podręcznika 
1Iedycyny Pastoralnej dla przyszłych Lewitów 
jest rzeczą wielkiej wagi. Godziłoby się też, 
by tylko najwybitniejsi z pomiędzy piszących 
lekarzy do tegoż się 'Z'abierali, tacy, co prócz 
dokładnej znajomości rzeczy i doświadczenia 
w praktyce zdobytego, łączą sąd wytrawny 
z (larem jasnego przedstawienia. To jest 
nasze najglębsze przekonanie. 
Koledz
 Czarneckiemu, l-tóry pierwszy 
z lekarzy polskich w tej dziedzinie temu kilka 
lat zaczął pracować i doczekal się już dru- 
giego wydania, mamy powód szczerego po- 
dziękowania i powinszowania tego sukcesu, 
choć sądzimy, że bez szkody dla nikogo, 
a z korzyścią dla uczniów i czytelników 
mógłby powiększyć część pierwszą a skrócić 
część drugą a nawet i trzecią. W ostatnim 
rozdziale tejże trzeciej części mówi on o za- 
bobonie, pJ'zyczem aż 7 stron poświęca koł- 
bnowi. Uważam, że tego trochę za wiele, 
nie proporcyonalnie dużo w porównaniu do 
innych ważniejszych kwestyj, które autor po- 
minął . albo tylko krótki81ll zbywa słowy. 
Podobnież i co do innych kwestyj nieraz za- 
nadto obszernie je opracowuje. 
Tyle co do treści. Co do formy - tylko 
powinszować można, że dzieło jego jest przej- 
rzyste; łatwo w niem zoryentować się można 
Są częste en'ata, ale styl w ogóle dobry. Oby 
się wnet doczekało trzeciego wydania! Może 
zechce uwzględnić autor w niem niektóre 
uwagi życzliwego recenzenta. F. Ch. 
Wodowstręt u ludzi oraz szczepienia zapobie- 
gawcze według metody Pasteura, opra- 
cowa]i W. Palmir ski i Z. Karłow- 
ski. Warszawa. Skład główny u E. 
Wendego i Sp. 1911. Cena 75 kop. 
Z powodu, iż założony 1886 przez B u j- 
wid a a prowadzony od 'r. 1893 przez Wł. 
p a l ID i r 8 k i e g o i Z. Karl o w s k i e g o 


instytut Pasteurowski ku leczeniu chorych na 
wściekliznę dosięga w tym r. ćwierćwieko- 
wego już istnienia, przeto wydali ci lekarze 
z zapomogą kasy pomocy dla osób pracują- 
cych na polu naukowem im. Dra J. JIianow- 
skiego, niniejszą książkę {184 str.). w której 
prócz rysu historycznego i licznych rozdzia- 
łów, traktujących o teoryi i technice szczepiell 
w różnych instytutach, jest obszerny rozdział, 
poświęcony statystyce samego Instytutu War- 
szawsliego od 1886-1909 włącznie, dalej 
pOśwIęcony metodyce szczepiell zapobiegaw- 
czych tamże używanych, wreszcie rozdzi lly 
o seroterapii wścieklizny, o próbach uodpor- 
niania i o obecnej teoryi odporności we wście- 
kliznie. Sprawa tej odporności mało jeszcze 
jest wyświetloną, a zbadanie utrudnione tem. 
że dotąd nie znanym jest właściwy zarazek 
i że przy (loświadczeniach posiłkować się 
trzeba hodowlą jego w tkankach, zawierają- 
cych więc nie tylko ów zarazek i jego jady, 
ale i komórki i ich jady (cytotoksyny). Nie 
sposób więc oddzielić dokładnie wpływ za- 
razka samego od wpŁywu samej tkanki mó- 
zgowej. K l' a u s iKr e i s e l wykryli wpraw- 
dzie we krwi osób, które UkOllCZyły leczenie 
Pasteurowskie. obecność ciał działających ba- 
kteryobójczo na zarazki wścieklizny in vitro, 
ale bardzo powoli działających, a później 
znikających we krwi zupelnie. Obecność 
więc we krwi ciał bakteryobójczych jest wy- 
razem odporności niezupełnej, przejściowej. 
Sam zarazek działa tu tylko jako wywoły- 
wacz, pobndzający do powstania bakte
>yobój- 
czych wlasno
ci w surowicy. Okres ten przej- 
ściowej i niezupełnej odporności przygotowuje 
atoli ustrój do nabycia zupełnej i dłtlzszy 
czas. trwającej odpornuści komórek mózgo- 
wych. Uodpornianie przeci,vko wściekliźnie 
jest u0dpornianiem czyn nem. Aby je osię- 
gną6 szybko, nRleży używać szczepień rdzeni 
silnych. lm silniejszych używauo rdzeni, im 
dłużej trwało leczenie, a więc im im bardziej 
powiększano dawki lecznicze, tem bardziej się 
zmniejszała odsetka śmiertelnQści w zakładzie 
Warszawskim. To też była ogólna odsetka 
śmiertelności w Warszawskim zakładzie 1886 
do 190n tylke 0,36, a podczas samego lecze- 
nia tylko 0,1 % , a \V ostatnich 8 latach jesz- 
cze mniejsza (0,09%), podczas gdy w Paryżu 
(188li do 1 \J07) wynosiła 0,60 % 0 , a podczas 
leczenia 0,12%' 
Ogólna liczba zgłoszeń do zakładu war- 
szawskiego od r. 1:;87 do r. 1909 wynosiła 
24531; ale szczepiono tylko 20464 osób, 
gdyż u reszty 'okazało się ono zbyteeznem. 
Prócz szcze
eń silnemi rdzeniami używano 
także w Warszawie i leczenia skombinowa- 
nego surowicą leczniczą (zwierząt lloc1pornio- 
24.':-
		

/00412.djvu

			372 


Zapiski lecznicze. 


Zeszyt 6. 


nych) w połączeniu ze szczepieniem słaLszych 
rdzeni w ciągu lat 1902-1908. I tym spo- 
sobem otrzymane wyniki (0,1 % śmiertelno5ci) 
były w ogóle lepsze jak w Paryżu w latach 
1904-1907, gdyż tam umarło 0,32% osób 
w ten sposób leczonych. 
Do tej wyczerpującej pracy dołączyli auto- 
rowie obszerną bibliografię. Najprzód samych 
tych prac, z których autorowie skorzystali, 
(między innemi i polskie prace) jest podanych 
191; następnie podali oni dla dopełnienia 
i całe nowsze polskie piśmiennictwo wodo- 
wstrętu na 8 całych stronach, a mianowicie 
nasępujących autorów: Arnstein, Baftalowski, 
Bałwański, Barzycki, Baszkopf, Biegański, 
Bortkiewicz. Bujwid, Chórski, Dobrzycki, Do- 
maszewski, Dorantowicz, Eborowicz, Eisenberg, 
Fabian, :Fiałkowski, Frydrych, Glnziński, Gór- 
ski, Groer, Jakubowski, Janikowski, Jankow- 
ski, Jarosiński, Jaworek, Kaezorowski, Kadier, 
Karłowski, Klemensiewicz, Komaniewski, Ko- 
tłubaj, Koniuszewski, Kosicki, Kozłow, Kral- 
czyński, Krasowski, Krokiewicz, Królikowski, 
Kuopatwi(lski, Le Brun, Łuczldewicz, Łuka- 
szewski, .Mazurkiewicz, Michałowski, Miłosz, 
!Iirzewski, Narbut, Natanson J. i L., Nitsch, 
Orkisz, Orłowski W., Palmirski, Placer, Pla- 


ter, Renier, Rybicki, Sachs, SDiborowski, Seif
 
mann, Serkowski, Szpilmaun, Sztam, Talko,. 
Trojanowski, Trnszkowski, Waga, Walentowicz , . 
Warschauer, \Varmiński, Wiktor, Zamdny, 
iagiell, Żenaczkowski; iorawski, iuławski. 
Zaiste spis nie mały, choć niejedna z t,\'clv 
prac llie ma nic wspólnego z pasteurowsk
 
metodą leczenia!' Dziwna rzecz, że tylko je- 
dna z tych prac była ogłoszoną w Nowi- 
nach Lek. ! Nawet i w pierwszym :;pisie 
prac, z których autorowie korzystali, nie wiele' 
jest rozpraw prawdziwie niemieckiego pocho- 
dzenia. Tłomaczy się' to telnl że rozporządze- 
nia policyjne w Prusiech i w ogóle w Niem- 
czech przyczyniają się skutecznie do takiego- 
zmniejszenia przypadków wściekliz11,y 11 zwie-- 
rząt i u ludzi, że i literatur.. odnośna staje- 
się szczupłą a potrzeba instytutów takich, jaki 
pierwszy założył Pastem', stała się mniejszą,' 
jak w innych krajach. 
W każdym razie praca Palmił'skiego i Ka1'- 
łowshiego jest nader ważnym przyczynkiem, 
w sprawie rozprzestrzenienia. i zwalczania 
wścieklizny w KróL Polskiem, którego mapk3.J 
na str. 19 wyli:azuje częstoŚ	
			

/00413.djvu

			\ 


XI Zjazd lekarzy. 


i'leszyt 6 


37:3 


.anestetyków dokonywa{- mniejszych operacyi. 
}lożna środka tego używać bez żadnej indy- 
widualizacyi p l' z Y w s z y stk i c h l' a n a c h 
skóry i głębszych, bez postawienia IIprzednie- 
.go diagnozy i bez żłldneg'o indywidualizowa- 
nia. Opatrunek ten nie szkodzi, nawet 
.-choćby dłużej jak tydziel1 leżaI nieztljęty. .J est I 
to niezawodnie najlepszy sposób oczyszcza- 
nia rany, chroniący od wszelkiego tarcia i tar- 
gania rany przy zakładaniu. O c z y w i ś- 
ci e, że opatrunek ten nie czyni 
pomocy lekarza zbyteczną, ale 
Samarytanin staje się z jego 
IP o Ul o c
! P l' a w d z i w y m, bo n i e s z k o- 
d l i \\ Y lU, P o m o c n i k i e lU. Tak więc I 
powrócono do naj starszego ;	
			

/00414.djvu

			374 


R,uch w Towarzystwach. 


Zeszyt 6; 


cowni wystawę przyrządów do skrapiania I 
powietrza i wodoru. Z wystawą tą będzie 
I)ołączona demonstracya skraplania, tak iż I 
członkowie Zjazdu zwiedzając tę wystawę będą 
mogli byc wiadkami doniosłych doświadczeń I 
znakomitego profesora. 
Od Sekcyi prasy Lekarskiej otrzymujemy 
następujące zawiadomienie: 
Jak na poprzednich Zjazdadl, tak i na XI 
Zjeździe Lekarzy i PrzyrodniMw polskich w 
Krakowie (18-2
-go lipca b. r.) postanowił 
Komitet gospodarczy utworzyć odrębną Sekeyę 
prasy lekarskiej, powołująe podpisanych do 
Jej organizacyi. 
Dotychczm:owa praktyka dowiodła, że na 
obrady tej Selwyi wystarczy dzieli jeden (je- 
dno, najwyżej dwa posiedzenia, na których 
załatwione być mogą zarazem "prawy "Z wiąz- 
lm prasy lekarskiej polskiej", powstałego wsku- 
tek uchwal sel\Cyi prasowej X. Zjazdu Lekarzy I 
i Przyrodników polskich we Lwowie). Orga- 
nizacya Sel\Cyi pozostaje niezmienioną, to zna- I 
czy, iż każde z pism lekarskich polO:;Kich de- 
leguje do Sckcyi swego redaktora (lub jego I 
zastępcę) i drugiego jeszcze przedstawiciela 
Grona redakcyjnego. Inne osoby mogą być 
obecne na posiedzeniach Sekcyi i przemawiać, 
ale nie mają prawa głosowania. 
Obrady Sekcyi rozpoczną się w III dniu 
Zjazdu, t. j. 20-g'o lipca we czwartek o godz. 
9-tej rano w jednej z sal .,CoHegii no,'i" (ul. 
Jagiellońska). 
p o r z ą d e k o b r a d: 1) Zagajenie. r 
Wybór Przewodniczących i Sekretarzy Sekcyi. 
2) Cz
'st!Jś6 języka w czasopismach lekarskich. 


Referent Kwaśnicki (Kraków). 3) Sprawozda- 
nie z wyników uchwał Sekcyi, powziętych na 
X. Zjeidzie Lekarzy i Przyr. we Lwowie i 
w czasie L Zjazdu Internistów polskich w Kra- 
kowie. Ref. Ciechanowski (Kraków). 4) Sta. 
nowisko prasy lekarskiej polskiej wobec piSlU 
I reklamowych. 5) Stanowisko,prasy lekarskiej 
I pols1:iej wobec akcyi, zmierzającej do zwalcza- 
nia specyfików. 6) Stanowisko wobec spraw 
zawodowych. Hef. S. Sterling (Łódź). 7) Spra- 
wa porozumienia się co do kwalifikowania 
artykułów do druku (cenzura redakcyjna). 8) 
Prawa redakcyi wobec autorów. 9) Ponowie- 
nie uchwał w sprawie wydawnictwa dzieł le- 
karskieh pobkich, w sprawie sprawozdań z 
piślUiennictwa polskieg'o do czasopislU zagra- 
r nieznych i w spt'awie pism popularnych. 10) 
Sprawy Związku pmsy lekarskiej polskiej. 
Ewentualnie zmiany i uzupełnienia regulaminu. 
Sprawa wysokości prenumeraty. Ref. Dobro- 
wolski (Kraków). 11) Wybór biura Związku 
na następną lmdencyę. 
Upraszamy uprzejlUie o zgłaszanie naj da- 
lej do 20-go maja b. r. ewentualnych dalszych, 
tematów obrad, 
\"Diosków do poelanych wyżej 
punktGw progTamu, oraz nazwisk Koleg'ów, po- 
dejmujących się referatów lub koreferatów, 
bądź w zakresie tych punktów, bądź w innych 
przeumiotaeh, wreszcie nazwisk obu kolegów, 
wydelegowanych do Sekcyi przez Redakcyę 
Waszego Pisma. 


Z wyrazem koleżeńskiego poważania 
Stan'tsław Ciechanowski, August I
waśnicki,_ 
Stanisław DobrOlDOlski. 


Ruch W Towarzystwach. 


Sprawozdanie z 6 posiedzenia Wydziału lekar- I 
skiego Tow. Przyj. Nauk w Poznaniu, 


z dnia 3u. 3. 1911. 


Obecni: Chachamowicz, Dembiński. Gant- 
kowski, Jacobson, Kapuści(lski, L'1zarewicz, 
:M:ieczkowski, Nowakowski, T. Scłlllltz, 8wię- 
cicki, Wlazłowski, .Fr. Zakrzewski. 
W nieobecności prezesa zagaja wiceprezes 
koL Ł a z a r e w i c z posiedzenie i poświęca 
:kilka słów zmarłemu nie dawno w kwiecie 
wieku członkowi Wydziału śp. Kaź m i e - 
r z o w i \V r z y s z c z Y ń s li: i e fi u ze Ś m i - 
g l a, któt,y cieszył się og'ólną sympatyą kole- 
gów. \Yspółczucie swe i żal wyraził Zarząd 
pozostałej wdowie, biorąc zarazem udział w po- 
grzebie i składając w miejsce wieńca zwykły 
datek na pomoc koleżellską. 


Następuje wykład kol. Fr. Z akr z e w- 
s k i e g o na te
nat: Przyczynek do tizyologii 
, smaku w zastosowaniu do sztuki kuchennej" 
który ukaże się w całości w felietonie »No- 
I win lelmrskic:t _ 


W dyskusyi zabiera g'łos koL G a n t k o w- 
s k i, podnosząc doniosłość smaku cHa odży- 
wiania. Przypomina wyniki badań \T o i t a. 
z JYlonachiull1, który robił doświadczcmia na 
więzniach, podając ilU w jednostajnej postaci 
odpowiednio do wagi ciała obliczonc ilości 
węglowodanów, białka i tłuszczu. Przekonał. 
się wkrótce, że ,,,ięźniowie zaczęli chorować, 
postanowił więc do tej salUej strawy dodawać 
używek (amam); znosili ją chorzy lepiej, ale- 
nie dłużej jak dwa tygodnie. Doświadczenia 
L e u b e . g o z zastrzykiwanielU tłuszczów pod 
skórę znosili chorzy tylko wtedy przez dłuż--
		

/00415.djvu

			Zeszyt 6 


Ruch w Towarzystwach. 


375 


szy czas, je;1.eli równocze"me kazano im przy- 
najmniej płukać usta i gar(lło gorzkimi i ćlręt- 
kimi środkami. W Ameryce zalecają po- 
karmy długo przeżuwac, u ludu wiejsl;:iego 
spostrzegamy, ;1.e robi to samo, jedząc bardzo 
wolno; równej zasady trzyma się Lutosławski. 
Kol. T. S c h li l t z, podnosząc kwestyę co 
do kategoryi smalm, których preleg'ent 1'070- 
różuia tylko cztery, lUianowi!"ie gorzki, słodki, 
kwa
ny i slony, sądzi, ;1.e mamy ich więcej, 
nie umiemy ich jednak naleiycie ldasyfiko- 
wać, np. smak czekolady, .kalafiorów itp. 
Kol. WI a zł ow s k i wspomina o smaku 
metalicznym i alkalicznym. 
Kol. N o w a k o w s k i twierdzi, ie w ku- 
chniach ludowych coraz większy można zau- 
ważyć udział, poniewa;1. Zarządy starają się 
o większą rozmaitoM w potrawach. 
Kol. Łazarewicz zwraca uwagę na 
zewnętrzne podanie potraw, l;tóre przyczynia 
się również do lepszeg'o apetytu. 
Kol. Ś w i ę c i e k i zauwa;1.a, że jeden 
zmysł uzupelnia drugi, powołując się na 
Pawłowa, który z daleka podawał pSl] strawę, 
jesz0ze mu nie znaną, a mimo to znajdowal 
wydzielinę ślinianek 
W ywięzuje się następnie dłuższa dysku- 
sya llad ważnością powonienia dla smaku, 
wyjaśniająca poruszoną przez koL :s c h ul- 
t z a sprawę smaku aromatycznego czel\Ol
dy, 
szparag'ó w, rozmaitych gatunków wina itd. 
Kol. D e m b i fI S s k i zwraca nwagę na 
brak smaku przy chorobach nosa. Odczuwa 
to każdy już przy zwykłylU llieżycie, a w zna- 
cZllie większej mierze osoby dotknięte sprawą 
ropną błon śluzowych lub zatok POboczl1ychnosa, 
II których skutkiem braku apetytu cierpi cały 
proces ol1żywiania. 
Kol. Z akr z e w s k i potwierdza raz jesz- 
cze ważność używek, mianowicie przy depre- 
sji umysłowej, spotykanej w więzieniach, za- 
znacza, że sztuczne odżywianic podskórne 
odrzucono, ponieważ tkanka podskórna za lUało 
wchl3nia nie tylko tłuszczu, ale nawet białka 
i culiru, a przytelU brak mu wlaśnie podmety 
ze strony zlUysłów, i podnosi w kofJeu, że 
wymienione przezefl 4 kategorye smaku da- 
lyby się nawet zre(lukować, ściśle biorąc, do 
dwóch - reszta zaś polega na kombinacyi 
innych zmyslów mianowicie te;1. dotykowego. 
Den;biiish 
Z Towarzystwa lekarskiego lwowskiego. 
VI p o s i e d z e n i e n a u k o w e z d n i a 
17 lutego 1911 r. 
Przewodniczący Doc. H o r n o w ski. 
r. Prof. li l u z i ń s k i przedstawia i oma- 
Wia kilka przn:ładków ze swej kliniki. 
a) Chora ze stanem kurczowym w poprzecz- 
nicy prawdopodobnie na tle zboczeń w na- 


rząuach rozrodczych. Objawy podmiotowe: 
bóle w brzuchu, kurcze i zaparcie stolca. 
Przedmiotowo stwierdzono ciało jędrne, okrą- 
głe, leżące w poprzek brzucha. Zapomoc
 
roentgenonogramów, robionych po spoZyciu 
przez chor,\ bismutu, mówca stwierdził zwol- 
nienie przesuwania się treści jelitowej. 
I b) Chory ze zmianami stawu barkowego na 
tle grnźliczem, zupełnie podobnemi do zmian 
I na tle dnawem. Tło gruźlicze rozpoznano na 
podstawie dodatniego odczynu po tuberkulinie, 
znacznej poprawy P') leczeniu tuberkuliną spo- 
sobem Pirqueta, szmeru w lewym szczycie 
i obci,\żenia dziedzicznego. Są tez pewne po- 
dejrzenia o tło rzeżączkowe. c) Chora z ostrym 
gośćcem stawów po zapaleniu gardła. Główne 
zmiany dotyczą stawów ręki prawcj: obrzęk, 
zaniki mięśniowe, neuritis plexus bmchialis 
i unienlchomieme w stawie nadgarstkowym. 
d) 
Iówca prze(l,>tawia fotografie z prz
Tpadku 
ze zgrubiałYlUi pałeczkowato palcami. Zgru- 
bienia te dotyczą glównie okolicy paznokci 
i nasad. !\Iówca przypuszcza, że przyczyn,\ 
tych zlUian jest insufficie1ltia secretO'l'ia omrii. 
e) Chora l. 19, ze zmianami, polegającemi na 
I zgięciu 3. 4 i 5 palców rąk i unieruchomie- 
nia stawu nadgarstkowego. Napady, przypo- 
minające objawy tę
yczki i zmiany w skórze 
I nasunęły prelegentowi myśl szukania przy- 
czyny tych zlUiall w gruczołach. przytarczy- 
cowych. Zastosowano tabletki parathyreoidy- 
nowe. 
W dyskusyi dr. Sabat omawia obrazy 
roentgenogranczne zmian, występujących w ró
- 
nych postaciach zaburzeń stawowych. Prof. 
Kucera i dr. Feuerstein L. przelUawiaj,\ za 
możliwością w przypadku b. tła rzeżączkowego, 
gdyż teB chory cierpiał na rzeżączkę; dr. 

:razanek prz
Ttacza kilka obserwowanych przy- 
padków zlUian stawowych zapalnych na tle 
gruźliczem, w.thritis thyroidea i psoriatica. 
Ił. Prof. Z. i e m b i c k i Gr z. przedstawia 
chorego z wiotkim stawem wrzekornym po 
odłamaniu główki kości ramieniowej. 
W dysku..
'.i dr. Sabat pokazuje roentge- 
nogl'alU zdjęty z tego chorego. Pro£. Barącz 
opisuje 2 obserwowane podobne przypadki. 
Doc O l' Z e c h ow s ki: 1) pokazuje przy- 
par lek tężyczki z objawem nożnym; 2) eunu- 
choida, chłopca 1. 15, z bardzo słabo rozwi- 
niętymi organami płciowymi. TYI)Owe otłusz- 
czenie pochodzenia prz,ysadki mózgowe]. Sze- 
reg innych objawów, tyczących się zmian 
w org'anach słuchu i WZlUożone odrnchy na- 
suwają przypuszczczenie obecno':;ci guza w 
móżdżku, może zaułku Locznego i to po le- 
wej stronie; w następstwie tegoi wodogłowie 
wewnętrzne, powodujące ucisk na przysadkę, 
której upo
ledzenie hmkcyonalne daje objawy
		

/00416.djvu

			3.6 


Ruch 'v Towarzystwach. 


Zeszyt 6 


zwyrodnienia tłuszczowo. płciowego. Zabieg 
- paliatywna trepanac.ya czaszki drogą no- 
sową podśluzową. 
W dyskusyj dr. Sabat pokazuje objaśnia 
roentgenogTamy z tego przypadku. 
YIl pusiedzenie naukowe z dnia \ 
24 lu tego 1911 r. 


Przewodniczy pro£. S i e r a d z k i. 
1. Dr. Ą. R Y d Y g i e r (jun.) przedsta- 
wia chorego. operowanego z powodu zmian 
przy czaszce wieżowatej. Operacyi dokonano 
metodą B r a m a n a. 
Doc. O r z e c h o w s k i podaje 11istoryę 
choroby tego przypadku. Chory spadł z wy- 
sokości 3 metr. na g'lowę i na razie stracił 
przytomność. Po 2 tygodniach wrócił do 
pracy. lecz z powodu utraty władzy i czucia 
w prawej połowie ciała i upośledzenia wzroku 
musiał udać się do szpitala. Podczas obser- 
wacyi stwierdzono czaszkę wieżowatą i słabe 
objawy akromegaliczne, oprócz tego stopniowo 
rozszerzające się na całą prawą stronę zabu- 
rzenia i zaniki ruchowe i czuciowe; póżniej 
wystaJ)ił zupełny niedowład. Obok tego spo- 
strzeżono pewne objawy histeryczne. Naj- 
prawdopodobniej ciężki uraz -wywołał obok 
nerwicowych i organiczne objawy, do których 
istniała skłonność z powodu czaszki wieżowa- 
tej. Wobec. tego przystąpiono do operacyi, 
podczas której wydobyto 1/4, szklanki płynu. 
Po operacyi nastąpiło znaczne polepszenie 
wzroku i stanu ogólnego. 
W dyskusyi zabierali głos dr. Feuerstein 
i prof. Rydygier (sen.). 
II. Dr. S t e n z e l przedstawia chorego, 
u którego zrobionCl nakłucie worka osierdziJ- 
wego. (,hory z objawami polyserositis, praw- 
dopodobnie na tle gruźliczem. \V worku 
osierdziowym tez znaczna iloŚĆ płynu. Zbie- 
ranie się płynu n i e u s t a wał o w j a m a c h 
o P ł u c n o w y c h, pomimo wypuszczania go 
kilkakrotnego. Zrobiono więc nakłucie worka I 
osierdziowego w 5-tym przestworzu między- 
zebrowym i wydobyto około 500 ccm płynu. 
Po 12 dniach zrobiono drugi raz nakłucie 
w 4 przestworzu międzyzebrowem i wydobyto 
około 400 ccm. płynu podobnego. Po pier- 
wszym zabiegu i po drugim wstrzyknięto po 
5 ccm. płynu wydobytego w powłoki brzuszne. 
Poczem płyn nie nagromadzał się więcej w ja- 
mach surowiczych i stan chorego znacznie 
się polepszył. 
W dyskusyi zabierali glos dr. Skałkowski, 
doc. Hornowski i dr. Salzer ]Y!" który zazna- 
czył, że w przypadkach prawdziwej polysero- 
sitis nie znajdowano prątków Kocha, pomimo 1 
bardzo licznych badań. 


Ul. Dr. S el z e r J. przedstawia S-letnią 
dziewczynkę, u której w
'dobyto przy - opera- 
P.yi dość duży skórzak z kawałkami zębów, 
kości i włosów. 
W dyskusyi przemawia prof. Schramlll 
i zwraca uwag'ę na rzadkość tego przypadku. 
JV. Dr. S e l z e r 1\1. zdaje sprawozdanie 
z wyników leczniczych w llzdrowislm ludo- 
wem w Hołosku. Chorych było 26 w wieku 
od 15--26 1., z tego 4' zagr;żonych gruźlicą. 
19 w Istadyum, 5 w II i 1 w III stadyum. 
Chorzy byli w zakładzie po 2 miesiące. Le. 
czono ich według _og6lnych zasad, oprócz tego 
6 chorych leczono tuberkuliną przez 6 mie- 
sięcy. Wyniki tego leczenia były bardzo za- 
chęcające. Przeciętny przyrost na wadze wy- 
nosił 4-5 kilo, a 11 niel,tórych 8-9. Jako 
ważny czynnik walki z gruźlicą uważano po- 
uczanie chorych o sposobach tej walki i waż- 
ności zapobiegania. 
W dyskusyi przemawiali prof. Kadyi, :::;ie- 
radzki i prelegent. 
vnr p o s i e d z e n i e n a u k ow e z d n i a 
3 marca 1911 r, 
Przewodniczy prof. S i e r a d z k i. 
L. Prof. S o ł o w i j: 1) przedstawia chorą, 
u której wy konano operacyę cięcia cesarskiego 
z powodu obecności guza w miednicy małą 
Operacya była robi011ą wśródotrzewnie. Po 
20 dniach blizna się zagoiła i chora czuje się 
bardzo dobrze. 2) Omawia ciekawy przypa- 
dek ciąży zamacicznej w bardzo wczesnym 
okresie. Peryod o 8 dIli spóźniony, a po 
stronie 11rawej w dolnej częśpi brzucha częste 
bóle. W kilka dni po skończeniu się peryodu 
zrobiono operacyę i znaleziono jajo w prawej 
trąbce. 
W dyskusyi dr. Czyżewicz wystąpił w obro- 
nie zaotrzewnej operacyi cięcia cesarskiego. 
Prelegent zaś wypowiedział się na korzyść 
operacyi wśródotrzewnej. 
lil. Prof. B arą c z przedstawia przypa- 
dek promienicy szyi i leczy go własną me- 
todą, tj. wstrzykiwaniami miąższowemi sła- 
bego rozczynu wodnego siarkanu miedz:'. 
Mówca stosuje rozczyn 0,25: 100. Po za. 
strzyknięciu występuje nieznaczny ból. 
In. Dyskusya nad wyli:ładem prof. J. 
N u s b a u m a: "Problemat dziedziczności". 
Dr. Konopacki nawięzuje do kwestyi podście- 
liska cech dziedzicznych i opisuje ostatnie 
badania B a l t z e r a, na podstawie których 
autor ten utrzymuje, że jedynie chromatyna jest 
substancyą, przenoszącą cechy dziedziczne. 
Doc. Nowicki mówi o dziedziczności w pato- 
logii wogóle, szczególniej zas rozpatruje spra- 
wę dziedziczenia gruźlicy. Doc. Hornowski 
przemawia przeciwko teoryi W e i s s m a n na.
		

/00417.djvu

			Zeszyt 6 


Rozmaitosci. 


377 


opierając się na faktach z dziedziny :nedycJ'ny 
teoretycznej i praktycznej, oraz wskaznje na 
częste przyklady ;Jrzenoszenia się cech, naby- 
tych przez rodziców, na potomstwo w zmie- 
lJionej fOflUie. Prof. Kncera przemawia prze- 
-ciw dziedziczeni n odporncści. Prof. Sieradzki 
przytacza pracę Dnngerna o t. zw. iso-helU a 
.agg'lutyninach. Doc. Reis wskazuje na spo- I 
strzeżenia Nettleshipa, tyczące się dziedzi- 
czenia zaćmy starczej, w których autor spo- 
strzegł objaw t. zw. anticipationis, tj. wyprze- 
dzenia cech. Następnie wspomina lUówca 
() roli, jaką odgrywa pokrewieństwo rodziców 
przJ- powstawanin ntinitis pigmentosa. Dr. 
Miknls1\i przemawia ze stanowiska nowocze- 
snej psychiatryi i wypowiada się przeciw teo- 
ryi "\\' eismanna ; zwraca też uwagę na jalwśc 
dziedziczności w chorobach umysłowych. Prof. 
Nusbaum sprzeciwia się rozróżnianiu dziedzi- 
czności patologicznej i fizyologicznej i wska- 
zuje na to, że często potomstwo odziedzicza 
.zmienione cechy rodziców. Wypowiada się 
też za tem, że nie tylko jądro, ale i plaslUa 
służą za podścieliska cech dziedzicznych. 
L\: posiedzenio naukowe z dnia 
10 lUarca 1911 r. 


Przewodniczy pro£. S i e l' a d z ki. 
1. Doc. H o r n o w sk i przedstawia na- 
stępujące preparaty: a) tchawicę dziewczynki 
dwuletniej, II której nastąpiło przedziurawie- 
nie do tętnic J ' bezimiennej, powstałe z po- 
w0duodleżyny o
l rmki tracheotolUijnej. 
b) Odwrotne ułożenie trzew u dziecka 14-to 
miesięczllE;go. W danym przypadku nawet 
i nadnercza były przemieszczone. c) Prepa- 
,rat z niedrożnością lUoczowodów w dolnej ich 
-części, następstwelU czego było obustronne 
wodonercze. Przyczyną niedro
ności były' 
guzy usadowione przy ujściu do pęcherza. 
d) N erki torbielowate, pochodzące od nowo- 
rodka nie żywo urodzoneg'o. Jedna nerka 
ważyła 97, druga 82 gramy. Badanie mikro- 
skopowe wykazało niedrożność ujścia kanali- 
ków nerkowych do miedniczek. 
LI. Dr. P a ń c z Y s z Y n podaje wynikI 
£towwania dui,ych dawek bismutu (Bism. car- 
bonicum) przy przewlekJych cierpieniach żo- I 
łądka. Chorzy braJi po 50 i więcej gramów 
dziennie. Te dawki usuwały podlUiotowe przy- 


pac1łości, wywierały wpływ korzystny na che- 
mizm żołądka. alkalizowały treść zołądkową 
i regulowały stolce. Leczeme btkie nie wy- 
maga żadnej dyety i me że być stosowane we 
wszystkich tych przypadkach, w których 
mamy do czJ'nienia z nadlUierną kwasotą 
i nadlUiernem wydzielaniem lJa tle anatomi- 
czn em. 
W dyskusyi prof. Popiel ski oJjaśnia stronę 
fizyolog'iczną dzialania węglanu bislUutowego; 
dr. Sabat przestrzega przed możliwością za- 
trucia, szczególniej przy używaniu bismuthum 
subnit1'icum. Pro£. Sieradz}:i pyta o przy- 
I czynę oddawania stolców przy tem leczeniu. 
Dr, Pańczyszyn zaznacza, iż pomimo to, że 
pacy en ci jego pobiera
i do 1000 gr. w ciągu 
5 tygodni, nie zauważył nigdy objawów za- 
trucia. 
X posiedzenie naukowe z lInia 
li marca 1911 l'. 
Przewodniczy prof. S i e l' a d z li: i. 
Prof. J\:1 a c h e k przedstawia chorego z wro- 
dzonem przemieszczeniem soczewki. Po nie- 
znacznym w.vpadku lwIej owym soczewka 
II tego chorego dostała się do przodkowej ko- 
mory, skutkielU czego powstała silna jaskra 
wtórorzędna. Po operacyi wzrok zuacznie się 
poprawił. 
II. Dr. K o z ł o w s k i (Ojców) przedsta- 
wia wyniki bac lania nacl przemianą materyi 
\l epileptyków. Badania te wykazały w kilku 
przypadkach zmcwe wzmożenie się siarki 
obojętnej i azotu kwasów olisJ'Proteinowyeh 
w moczu, zwykle '\" okresie przed napadami. 
W dyslmsyi prof. Bądzyński, opierając się 
na powy
szych badaniach, wypowiada przy- 
puszczenie, że zabnrzenia w chemizmie, głó- 
wnie procesów utleniania, mogą być przyczyną 
padaczki, a zmiany histopatologiczne, spoty- 
kane w tej chorobie, następstwem długotrwa- 
łego zboczenia funlwyi. Doc. Orzechowski 
omawia kliniczną stronę badanych przez dr. 
Kozłowskiego chorych i, uważając, że zmiany 
chemiczne przy padaczce są najprawdopodo- 
bniej takiemiż objawami choroby, jak i sam napad 
i zmiany psychiczne, wypowiada się przeciw 
przypuszczeniu prof. Bądzyńskiego. Dr. .Ko- 
złowski i prof. Biernacki '\"ykazują wielki 
wpływ dyety na przebieg objawów padaczki. 
Dr. .l\I. Konopacki, sekretarz. 


Rozmaitości. 


Komitet organizacyjn y 1- go Zjazdu lekarzy 
prowincyonalnych w Łod zi w dniu 4 i 5 czer- 
wca 1911 r. podaje do wiadomości: 
L Wszystkich pi-elegentów uprasza się 


o bezzwłoczne nadeslanie parowierszowych 
streszczeń na ręce sekretarza kol. Tomaszew- 
skiego, Łódź, Przejazd 6. 
II. Z powodu duzej liczby zgłoszonych
		

/00418.djvu

			-378 


Rozmaito
ci. 


Zeszyt 6 


odczytów postanowiono utworzyć 3 sekcye 
mec1yc. wewn., medyc. chirurg. i medycyny 
publicznej. 
1 rI. Koledzy, chcąc
T zapewnić sobie mi8- 
szkanie w Łodzi, zechcą łaskawie zwrócić się 
do gospodarza zjazdu. kol. .T. Maybauma, An- 
drzeja 4. 
LY. Komitet kwaterunkowy będzie czynnym 
w sobotę, dnia 3 czerwca od 5 po poł. do 
10 wieczór i w niedzielę dnia 4 czerwca od 
godz. 8 rano do 7 po poł. w lokalu Zjazdo- 
wym, Spat;erowa 21. 
Dalszy dąg zgłoszonych odczytów jest 
następujący: 54) S. Rotwand (Łódź): Przy- 
czynek do patologii grasicy. 55) J. Brudziń- 
ski (Warszawa) : Współczesne szpitalnictwo 
dziecięce z delUonstracyą planów nowego szpi- 
tala dla dzieci. 56) C. Stankiewicz (War- 
szawa): O leczeniu operacyjnelU tylozgięcia 
macicy. 57) Tenże: W sprawie techniki wy- 
cinania wyrostka robaczkowego. 58) J. Za- 
widzki (Warszawa): Rola lekarza bieg'łego 
w naszych sądach. 59) Tenże: "\V sprawie 
bytu lekarzy. Kasy przezorności i oszczędno- 
ści. 60} Wągliński (Wa): J\foja metoda le- 
czenia świeżych przypadków obłędu u Ludu. 
61) H. Kaczyński (Parczew): Niewystarcza- 
jąca znajomość oto-i laryngologii na prowincyi. 
62) H. .Talmbowicz (Warszawa): Nawykowe 
zaparcie stolca w świetle anatomii i fizyologii 
układu nerwów. 63) D. HellUan (Łódź): Za- 
burzenia uszne u niemowląt i u dzieci w wieku 
wczesnym. 64) Tenże: Przyczynek do kazui- 
styki kamieni nosowych, t. zw. rhinolitów. 65) 
Schwarzwasser (Łódź): O znaczeniu biologicz- 
nem chlorków w stanach zakaźnych. 66) 
Tenże: O pot.rzebie założenia stacyi biolo- 
gicznej w Łodzi. 67) Wassermann (Łódź): 
O znaczeniu szpitaln::.ctwa w pracy naukowej, 
zwłaszcza lekarzy prowinc. 68) Grosglik 
(Łódź): Zagadnienia syfilidolog'ii do
wiac\czalnej. 
69) Dehnel (Sosnówiec): Rozwój i stan szpi- 
talnictwa w Zagłębiu Dąbrowskiem w prze- 
ciągu ostatnich 25 lat oraz uwagi o szpitalach 
na prowincyi. 70) J. Czajkowski (Sosnowiec): 
O surowicach leczniczych sztucznych oraz 
uwagi o ich wartości, jako leku swoistego, 
71) 11. Cohn (ł
ódź): Assuan jako stacya kli- 
matyczna. (2) F. Lange (Łódź): Znaczenie 
metod roenigenologicznych w dyagnostyee 
chorób wewn. (3) J. L6wenstyn (Warszawa): 
Appendicitis perforativa in e.ctl"emi5. 74} 
Tenże: O doszc
ętnem operowaniu nowotwo- 
rów złośliwych 
utka. (5) L. Lorentowicz 
(Warszawa): Etyologia i leczenie wypadnięcia 
macicy z pochwy w świele ostatnich badań. 
76) J. Donat Schleifstein (Warszawa): Otya- 
trya i laryngologia w stosunku do hygieny 
szkolnej. 77) Tcn
e: Stan otyatryi i lar
'n- 


gologii w naszych szpitalach. (8) Tenże: Co 
lekarz prowincyonalny wiedzieć winien z dzie- 
clziny chorób ucha, nosa, gardzieli i krtani. 
(9) A. de !fichaelis (Chełm): Kilka 
łów o in- 
tubacyi z praktyki własnej. 80) K. Okuszko 
(pranka): Zac lania lekm'z;t w przedsiębiorstwach 
wielkiego przemysłu przy obecnej organizacyi 
pracy lekarskiej fabrycznej. 81) Zaleski 
(Płock): Niektóre błędy w leczeniu gmź!icy- 
chirurgicznej. 82} ]\1. SilberstroU1 (Łódź): 
O biolog'icznem zjawisku anafilaks
Ti i jego 
znaczemu. 
Komitet kwaterunkowy Zjazdu lekarzy pro- 
wincyonalnyeh Królestwa Polskiego w r.Jodzi 
będzie rozporządzał pewną ilością lUieszkań pry- 
watnych (u kolegów). Uczestnicy Zjazdu, którzy- 
by zechcieli z tych mieszkal) skorzystać, zechcą 
się zwrócić w tej sprawie do g'łównego gos- 
podarza Zjazdu, kol. .
. Mayhauma (Łód1., ul. 
sw. Anch'zeja Nr. 2). 
Towarzystwo lekarskie Łódzkie lUianowało 
z okazyi dwudziestopięciolecia swego istnie- 
nia c z ł o n li a m i h o nor o w y m i następu- 
ja.cych lekarzy: 7, Łodzi członków założy- 
cieli: 
L Co]ma, .1. Kolińskieg'o i H. Rundę. 
Z Królestwa: F. Arnsteina (Kutno-Ciechoci- 
nek), prof. J. Baranowskiego ("'arszawa), 
K. Chełkowskiego (Warszawa), _\. Czapli- 
ckiego (Kielec).. St. Dobrzyckiego (Warszawa) 
_\. GoldfIamma (Warszawa), H. Fid]era (Ra- 
dom), T. Herynga (Warszawa), N. .faworow- 
skiego (Lublin), A. !lackszę (Płock) J. l\Iaj- 
kowskiego tRadoll1.-\Varszawa), W. ::\lączkow- 
sh'iego (Warszawa), F. Neugebauera (Warsza- 
wa) A. Ruławskiego (Warszawa), lL Rej ch- 
Illana (Warszawa), L. Rutkowskieg'o (Płońsk), 
B. Sawickieg:o (Warszawa) A Sokołowskiego 
(Warszawa) A. Troczewskiego (Kutno). Z Ga- 
lic
,i: prof. T. Bl'Owicza (Kraków), pro!'. N. 
Cybulskiego (Kraków), \V. Czyżewicza (.Ta- 
rm:;ław), pro£. _ \. Glllzińskiego (Lwów) pm£. 
Jnrasza (Lwów), prof. H. Kadyego (Lwów), 
pro£. K. Kostaneckiego (Kraków), A. Kwaśni- 
ckieg'o (Kraków), dra .l.l\£azurkiewicza (Lwów),_ 
prof, P. Piellią
ka (Kraków), prof, L. Rydy- 
giera (Lwów), J. Walczyńsliieg'o (Tarnów.) 
Z W. Ks. Puznailskiego F. C h l a p o w - 
skiego (Poznal), J. Święcickiego 
(Poznań), S z u m a n a (Toruń). Do tej chwili 
członkami honorowymi byli: W. Bregafiski 
(Częstochowa), pl'C'f. Jakubowski (Kraków), 
prof. Kosińs],i (Warszawa) i J. Lohrcr (Łódź). 
Od Krajowego Związku zdrojowisk i uzdro- 
wisk we lwowie odbieramy następującą 
odezwę. 
W czasie obrad I. krajowego Zjazdu prze- 
mysłowo-balneologicznego, któl'Y się odbył 
'" październilm 1910, stwierdzono zgodnie 
iż przyczyną stosunkowo słabej frekwencyi
		

/00419.djvu

			Zeszyt 6 


Rozmaitośei. 


379,' 


naszych zdrojowisk są ich niedomagania 
w kierunku balneotechnicznym i sanitarnym, 
i że one też przyczyniają się do tego, iz 
chorzy z kraju chętniej odwiedzają zakłady 
kąpielowe zagraniczne, aniżeli krajowe. 
Zgodzono się bJ'2 jednogłośnie na to, :iż 
przyczyną tych domagaf1 nie jest brak do- 
brych chęci w kierunku inwestowania ze 
strony :r;oszczególnych właścicieli, lecz krót- 
kość trwania sezonów kąpielowych, ogranicza- 
jących się prawie \Vyłąc
nie do 2 miesięcy 
letnich, t. j. lipca i sierpnia, z których do- 
chód nie może bezw.I['tllJkowo wystarczyć na 
żamortyzowanie, większych wkładów. 
Tyczy się to nie tylko salUych Zarządów 
zdrojowych, ale takie i innych przedsiębiorstw 
ze zdrojownictwem polączonych, a zatem ja- 
dło(lajni, pensyonatów, hoteli, will itp. 
Przy rozważaniu tej sprawy przyszedł 
Zjazd dalej do przekonania, że nie klimat 
naszego kraju. Die jego .ubóstwo lUateryalne, 
ani też inne w referatach zjazdowych napro- 
wadzone czynniki są przyczyną tego, iż wy- 
syłanie chorych w Iszych i Illcich sezonach, 
t. j. w maju, czerwcu, wrześniu i paździer- 
niku, do krajowych zakładów zdrojowych by- 
wa u nas zaniedbywane, i że wszyscy cho- 
rzy, nie chcący odwiedzać zakładów zagra- 
nicznych, grolUadzą się w zakła(lach naszych 
w wyżej podanych uwóch lUiesiącach letnich 
i odczuwają wówczas brak kąpieli, brak od- 
powiednich mieszkań, brak należytej obsługi 
w lokalach publicznych i tylU podobne nie- 
dogodności. 
Stąd powstają skargi na nasze zdrojowi- 
ska, skargi często może zasłużone, nie oparte 
jednak na krytycznelU zrozumieniu, iż do- 
chód z (lwóeh miesięcy sezonowych w kra- 
jowych zakładach, nie może być 'wystarcza- 
jący na takie inwestycye, któraby :nogły 
sprostać urządzeniolU zakładów zagTanicznyche 
cieszapych się pełną frekwencyą przez prze- 
ciąg f) a nawet 8 miesięcy w roku. 
Źe klimat nasz nie lUoże wchodzifo tutaj 
w grę. najlepszym dowodem jest fakt,' iż od 
kilku lat w Krynicy, mającej ten sam klimat, 
co przewaźna ezęść zdrojowisk i uzdrowisk 
krajowych - pierwszy sezon kąpielowy jest 
więcej uczęszczany,' aniżeli były dawniej uczę- 
szczane sezony główne i że goście kąpielowi 
tego zdrojowiska coraz bardziej domag'ają się 
tego, ażeby sezon trzeci był przedłużony poza 
dzień 10 października, w którym dotąd bywa 
zwykle zamykany. 
Na tej podstawie powziął krajowy Zwią- 
zek zdrojowisk i uzdrowisk zamIar uzdro- 
wienia tych nienorma]nych stosunków, przez 
propagandę dążącą do większego, niż dotąd 


obsyłania lszych i IHcich sezonów kąpielo- 
wych naszych zdrojowisk. 
Przez to osiągnęłoby się z jednej strony:- 
rozłożenie frekwencyi gości kąpielowych na 
cały okres wszystkich trzecIl sezonów zdro- 
jowych, a temsamem ulżenie całej maszynie' 
zakładowej i prawidłowe jej funkcyonowanie 
w sezollie drugilU. 
Równocześnie i w następstwie tego Imi- 
knęłoby się z jednej strony dotychczasowych 
skarg na niedolUagania naszych zdrojowisk, 
które prawie wyłącznie dają się słyszeć w se- 
zonie drug'im, - z drugiej zaś dałoby się' 
możność właścicielom zakładów zdrojowych. 
i poszczególnych, związanych z nimi przed- 
siębiorstw przemysłowych, do zyskiwania do- 
chodów, zamiast przez 1, przez 6 miesięcy. 
Tym sposobem uzyskaliby ci wszy scy 
przedsiębiorcy' zarÓWllO ,środki materyalne na 
odpowiednie wyposażenie swoich przedsię- 
biorstw zdrojowych, jak i moralną zachętę, tu- 
dzież realną podnietę do inwestycyi na sze- 
roką skalę, pozwalających spodziewać się i da- 
jących przYIJllsZczalnie pewną rękojmię odpo- 
wiedniego oprocentowania wyłożonego na te. 
in westycye grosza. 
Ażeby to się jednak stać lUogło, potrzeba, 
odpowiedniego współdziałania, tak przedsię- 
biorców zdrojowycl). pod względem wczesnego 
pr'zygotowania się na przyjęcie g'ości kąpie- 
lowych już z początkiem l-szego sezonu, jak 
i ze strony lekarzy ordynujących, tudzież pu- 
bliczności. 
W tym celu zwrócił się krajowy Zwią-' 
zek zdrojowisk i uzdrowisk do Zarządów 
wszystkich IV kraju istniejących uzdrowisk,. 
zdrojowisk i letnich zakładów leczniczych. 
pryw3tnych, ażeby poczyniły odpowiednie 
przygotowania, celem rozp)częcia pierwszego. 
sezonu kąpielowego już z początkiem maja r. b. 
OtrzYlUawszy zapewnienie ze strony tych, 
zarządów, że sezon kąpielowy już w tym. 
czasie bęllzie lUóg'ł wszędzie się rozpocząć, 
poupisani lUają zaszczyt ilUiemem wspomnia- 
nego Związku zawiadomić o telU zarówno< 
P. T. Panów lekarzy ordynujących, jak i Pu- 
bliczność, mającą zalUiar w tym rQku odbyć' 
leczenie w naszych zdrojowiskach. 
Przy tern krajowy Związek zdrojowisk 
i uzdrowisk ma zaszczyt w illlię dobra kraju. 
naszego zaapelować do obywatelskiego poczu- 
cia społeczeństwa i prosić o unikanie obcych 
miejsc kąpielowych, które często pod wzglę- 
dem wartości leczniczej nie mogą iść \V po- 
lównanie z działaniem wód naszych. 
Dr. Kalikst Krzyżanowski Jan hr. Potocki 
wiceprezes prezes 
Dr. Tadeusz Praschil 
sekretarz..
		

/00420.djvu

			380 


Rozmaitości. 


Ze
zyt 6 


W dniach 5-8 czerwca odbędzie się 
w Kołobrzegu V Międzynarodowy Kongres dla 
lalassoterapii (sprawy leczenia klimatem i ką- 
pielami morskiemi). Na IWDgres zapowie- 
.	
			

/00421.djvu

			Zeszyt 1) 


Eozmaitości. 


381' 


Kazimierza Chełchowskiego rb. -pięćset (500). 
5) Od p. dra Zdzisława Dmochowskiego rb. 
tysiąc (1000). 
Sprawozda:1ie lekarskie o Szczawnicy za 
r. 1910 napisał dr. doc. W. Szumowski. Na 
29.ciu stronach dnżej 8-ki autor w sposób 
systematyczny i dokładny ułozył sprawozda- 
nie, w którego skład weszł,y następujące ru- 
bryki: sprawozdanie z ruchu gości i chorych, 
obserwacye meteorologiczne; wody mineralne. 
Nowe ujęcie Wandy i Szymona: urządzenia 
i charakter zdrojowiska; mieszkania; wodo- 
ciągi i kanalizacya; elekt.ryczność; kolej do 
Szczawnicy; flmdacye i zakłady humanitarnej 
rachunki komisyi zdrojowej. 
Odsyłając po szczegóły interesujących się 
do oryginału, z obowiązku kronikarskiego za- 
znaczamy główniejsze innowacye i melioracye, 
bardzo ważne dla zdrojowiska. Do takich 
zaliczamy: nowe zupełne ujęcie źródeł Wandy 
"i Szymona, o ile wnosić można z opisu, od- 
powiednie do wymagań współczesnej balneo- 
techniki. Wyniki dobrego ujęcia są nader 
znamienne; gdy w r. 1875 prof. Raclziszewski 
znalad w litrze Wandy 0,206 ciał organicz- 
nych, to obecnie prof. Marchlewski znalazł za- 
ledwie ślady tych ciał. Wanda według no- 
wego ujęcia przedstawia się jako silna szczawa 
alkaliczno-słona, zawierająca dużo wapnia I 
i litu; zdrój Wandy zawiera 0,03 chlorku li- 
towego w litrze, może więc skutecznie rywa- 
lizować z wodą Salwator. Szymon iest szcza- 
wą alkaliczno-żelazistą, zawierającą 0,02 dwu- 
węglany żelazowego, podobną do wód Kryni- 
ckich. Dalej notujemy, że Szczawnica posiada 
już osobny dom izolacyjny, że na Połoninach 
zakłada się nowy park, następnie, że doko- 
nano (prof. l\1archlewski) rozbioru wód, które 
mają zasilać wodociąg. Koszta projektowa- 
nych wodociągów i kanalizacyi wynieść mają 
200000 koron. Projektowany Jest zakład 
wodno-elektryezny na Dunajcu. Tym sposo- 
bem elektryczne oświetlenie Szczawnicy nie jest 
rzeczą zbyt oddaloną. Starania są czynione 
o kolej żelazną - linię - Stary Sącz- 
Krościenko. Jednem słowem zdaje się, że 
SZl.;zawnic'a - to pierwsze zdrojowisko po- 
między zdrojowiskami galicyjski
mi - zda- 
niem prof. Dietla - wpszła na drogę racyonal- 
nego postępu. (Gaz. Lek.) 
XV. Sprawozdanie szpitalu Braci Miło- 
siernych w !Ilarysinie pod Piaskami wykazuje 
normalny rozwój pierwszego w W. Ks. Po- 
znańskiem w r. 1895 założonego zakładu, 
Ogólna liczba chorych tam przyjętych, sa- 
mych mężczyzn, wynosi jnż 7486 a w tym 
r. było przyjętych 574. Z ogóhiej liczby 
pielęgnowanych 642 wyzdrowiało 500, 15 
uznano za ni
uleczainyc
. 31 polepszonych 


a 38 umarło. Liczba dui pielęgnowania w.,'- 
nosiła 22 499, przeciętnie bJ'ło 62 choryc]l 
dzienllie prócz przychodzących do ambulato- 
ryum. Za 80,8 proc. (lnł pielęgnowania czyli 
razem za 18772 dni od chorych lub rodzin, 
lub towarzystw lub gmin, do których oole-- 
żeli, nic nie pobrano, poniewa
 składki pły- 
nące od dobrodziejów umożliwiły utrzymy-, 
wanie 462 zupełnie biednych. Działanie 
składek widać i na coraz ol,azalej rozrasta-- 
;ącym się gmachu z przydatkami. Przez I 5, 
lat do miliona marek już w budowę i ogród, 
wło
ono od czasu, jak p. Marceli hr. Żółtow- 
ski z G,)durowa ziemię ofiarował. Zaiste- 
piękne owoce tej ofiary! 
Tem dziwniejsze jest powodzenie tej insty-, 
tucyi, że równocześnie w oddaleniu 5 lnn. 
tylko od Gostynia rozwinął się znakmnicie 
szpital Sióstr Miłosierdzia, założony \V r.1846; 
w miejsce dawnego kasyna, a obecnie rozsze- 
rzony i doskonale zaopatrzony ten szpital po-- 
siada, prócz izolacyjnych sal i wspaniałe sale- 
operacyjne i desinfektory i doskoLale urzą- 
dzone kąpiele, a łóżek 60 w doskonałyoh, 
dobrze wietrzonych salach. 
Najnowsze przebudowy i reperacye po- 
chłonęły 100.000 mk. Jest to zaiste drugi 
dowód ofiarności społeczeflstwa polskiego tej, 
okolicy. 
Szkoda tylko, że tak obfity materyał 
w obu tych zakładach powiatu gostyńskiego, 
tak mało naukowo jest wyzyskany.in! 
F. Ch. 


Redakcya otrzymałą': 
W. B i e r li a c ki: Baeterium N enckii Biern." 
eiu neuer den Agar \'erfli\ssigender 1Iikro- 
organismus. (Centralblatt E. Balet. tom. 29: 
Odbitka). 
Br. K r e t k o w s ki: Ueber Bestimmung 
und Differenzierung menschlichen Blutes im 
Kot. (Petersb. med. Woch. 1911. Nr. II. 
Odbitka). 
S er k o w s ki i 310 z d r z e ń s ki: Uebel'" 
Oxalurie. (Zeitschrift f. phys. Chemie, tom 70;_ 
z 4 i 5. Odbitka). 
Serkowski i romozak: l"eber den 
Einfluss des Kochsalzes auf elie Bakterieu der 
:Fleischvergiftung (Zeitschr. f. Ur:ters. der 
Nałmrngs. und Geuussmittel (1911. z. 4. Od- 
bitka). 
-S e r k o w s k i iKr a s z e w s ki: Badanie 
stopnia kwasowości moczu i stosunek kwaś- 
nych związków do zasadowych (Przegląd. 
chorób skómych i wenerycznych. 1911. Od- 
bitka). 
Fla ta u: Szematy c"Zucia. \Var;;zawa. 
1911.
		

/00422.djvu

			382 


Wiadomości osobowe. - Kronika żalobna. 


Zegzvt 6 


Wiadomości osobowe. 


P l' o f e s o r o w i e tytularni Wydziału lekarsliiego Uniwersytetu Lwowsl,iego dr. Ma- 
!ksymilian Herman i dr. Roman Rencki zostali mianowanymi nadzwyczajnymi p l' o f e s o r a m i. 
. doc. dr. Juliusz Marischler zaś otrzymał tytuł p r o f e s o l' a. 
11ianowani n a d z w y c z a j n y m i p r o f e s o l' a m i: Doc. Scheibe laryngolog z )10- 
nachium w Erlandze. 
Tytuły p r o f e s o rów otrzymali: Doc. Pfeiffer internista w Kilonii. 
p o wo ł a n i: Pro£. Abderhalden, fizyolog z Berlina do Hali w miejsce po prof. 
Bernsteinie. Prof. Moritz, internista z Strassburga do Kolonii. Pro£. Gerhardt z Bazylei do 
\Wyrcburga. Prof. Hofman, fizyolog z lnsbruku do Pragi 
U s t ę P 11 j ą z katedr: prof. '1'rendelenburg w Lipsim. 


Kronika żałobna. 


-j- Dr. Władysław Wroński w Otwoclm. t Dr. Gustaw Umsing w Knihininie. -j- Dr. 
:l\Ietody Romanowski w Berszac1zie na Podolu. -/- Dr. Aleksander Kosiński w Lesniowoli (powiat 
Grójecki). -/- Dr. Leon Kwiatkowski w Genewie. -j- Dr. Albin Nebelski w Warszawie. 
-j- Dr. Ksawery Steinberg w Petersburgu. t Dr. Aleksander Biernacki w Vichy. -!- Prof. 
yon Cauvenberghe, ginekolog w Gandawie. t Doc. Naegeli-Akerblom, historyk medycyny 
w Genewie. -j- Prof. Buli, oftalmolog w Nowym Jorku. t Prof. Bell chirurg \V l\'Iontreal. 
'-j- Prof. Braun chirurg w Goettingen. 


Skorowidz lekarzy Polaków, praktykujących w roku bieżącym 
w zdrojowiskach stacyach klimatycznych. 


Bad-Hall (w górnej Austryi) 
Dr. LEON FEUERSTEIN, 
b. asystent uniwersytetu lwowskiego, 
Villa-Sollradl. 


Bad-HaU 


BUR.KUT (Galicya) 
u stóp Czarnej Hory - p. Zabie - St.. kol. Worf1chta. Szczawa alko ziem- 
nożelazista. Wzniesienie 10 2 m. D. p. m. ZnakomIte powietrze po- 
,lonne, wycieczki, kąpiele górskie, pstrągi, 
porty. Sezo.. letni cd maja I 
ł'rospekty odwlOtnie. 


Burkut 


Dr. STEFAN FILIPKIEWICZ' 
ordynuje jak lat ubiegłych 
W Cieplicach Trenczyńskich 
i udziela wszelkich wyjaśnień. 


Cieplice 
Trenczyńskie 


'ranzensbad: Dr. £eapałd Słeinsberg. 
Własny zakład i pensyonat leczniczy (Villa Dr. Steinsberg) 
Jedyny dom polski. - Ceny umiarkowane. - Prospekt.y na ządanie. 


Francensbad
		

/00423.djvu

			j) 

 :franciszek ehłapowski, 
adca sanit. 
w 
;::
enje w J<:issingen, w Bawaryi, prinzregtnlenslr .1, 
posiada pensyon at dla chorych, po t.Izebujących szczególnej dyety i bpieki 

r. J. ](Cacieiewski, lek
r:j;



ny 
sanałoryunI "Quo vadis" _ 
zakładu dyetyczno-fjzykalno-wod(i)ler'znego - ordynuje w Kissingen, 
Ludwil!st.rasse 16. - 
Zaklad otwarty od l 5, do 31. 10. - :Na życzenie prospekt. 


fecznica j)ra J\. 
at'naWskiego 
Za Kołomyją - Stacya kolei: Zablot6wotwarta pd 1. V. - 30. X. Lecze- 
nie naturalne wodą, kąpielami słonecznemi, dyetą ttakie jarską i według 
Carringtona), gimnastyką i wog6le hygieną. Prospekty odwrotnie. 


Dr. Stanisław lewicki 


b. Asystent Kliniki polożn.-ginek. rniwer
ytctu lwowsk. 
ordynuje w J{rynicg (wiła pod :fr.ąbką). 

akład dgetetgczng 

t'a Skórczewskiego W J(rgnicy 
otwarty od 15.go maja do l-szego października. 


Kissingen 


Kissingen 


Kosów 


Krynica 


Krynica 


W KUDOWIE 
ordyn. od maja do paźdz. jak zwykle 
Dr. JAN BRODZKI 
(zimą: w Helouanie w Egipcie). 


Kudowa 


Dr. St. Benedykt Kwiatkowski, 
b. L asystent kliniki chor6b wewnętrznych Uniwers. JagieU., ordynuje od 
l-go Maja do l-go Października. 
MARlEN B A D " H aus Hamburg". 
Dr. Oscar Rosenberg 
ordynuje jak w latach ubieglych od l-go maja do kOlica października 
lVIarienbad 
Hans "Weisser Schwan", Kaiserstrasse. 
Senlitoryum i zakład wodoleczniczv 
Maryówka pod Lwowem. 
Sezon od maja do 15 Października. Przyjmuje chorych do leczenia z wv klucze- 
niem chorych mnysłowo-gruźliczych i odrazę budzących ,ProRpekta odwrotnie. 
Dr. Józef Zakrzewski, Maryowka Lwów 14. 
.........'""'--- Sad j\f auheim 

 
Fiirstenstr. 14. 
Dr. Łowiński. 


Źr6dlo radyoczynne. Ki


ka Zakład leczniczy 
O J C O W pod kierunkiem D-ra Kozlows.iego 
Kuchnia Lahmanowska. otwarty od l kwietnia do 1 listopada. 
Ceny od 3 rb. 50 kop. dziennie. - Bliższych informacyi udzieli Dyrekcya w Ojco- 
'Wie. W Warszawie Kancelarya Tow. Hygienicznego, Krakowskie Przedmieście 66. 


Marienbad 


Marienbad 


Maryówka 


Nauheim 


Ojcow
		

/00424.djvu

			RABKA. 
Dr. E. SUPIŃSKI. 

 r \at Sado 'ał skł ordynuje jak zwykle 
Ił. JJ. n' od l-go Maja 
w Reichenhallu Salzburgerstr. 3 
Villa Schonheim. 


Lekarz 
zdrojowy 


, 
Salzbrunn. Dr. GORSKI 


ordynuje od l.go maja do 15-go października. 
Mieszkanie: Kleiner Brunnenhof w parku. 



t'. .Iawet'Y Got'ski 
ordynuje w lecie w SZCZAWNICY. 
SZCZAWNICA. 
Zakład leczniczy (Sanatoryum) 3 wille' ŁiO pokoi. Park 20 morg.; 
leczenie klimatyczne zdrojowe, hidropt. słoneczne i t. p. KuchniR wykwintna 
(renomowana). Ceny od 9 kor. wzwyi. Pro.pekla na żądanie wysyła 
Dr. J. Kolączkowski. 


Dr. TADEUSZ PRASCHIL 


b. asystent Uniwers. i sekund. L kI. szpit. powsz. we Lwowie ordynuje od 
lat 14-tu, w chorobach: serca, nerek, pęcherza, skazie moczaoowej itd. od 
15. V.-30. IX. 


Zakład wodoleczniczy Dr. Chramca w Zakopanem 
k
: 
otwarty caly rok. Nowo wymurowany zaklad obejmuje oprócz wielkich sal 
towarzvskich, 180 pokoji gościnnycb. Wszystkie najnowsze urządzenia leczni- 
cze i hygieniczne zastosowane. Pokój jednoosobowy i całe utrzymanie od 
8 kor. dziennie począwszy. 


',,
 

_. 
 

 
: ,-,,''''''1If .
 ,.!Jłt ....1' U. \ o 
I"ill'lłt9
"".., < 
m
 1I1J111' 
Jl '" Id
:; \01.,. : .: -. (1.' 
· .,... H
II' I 
j;i n P LI', 
.,.: ', _ 
 r,:".. 


Dla chorych piersiowo 
Sanatoryum 
w Zakopanem 
pod kierownictwem 
Dra K. DŁUSKIEGO. 


ł..... 



-.., 


.;:' 


Dr. Wacław Kraszewski 


ordynuje stale 
W Zakopanem, Przecznia 23. 


nr. ](aźmierz 1t1Drawsk
 
b. asystent kliniki chorób kobiecych Uno Jag. ordynuje slale w Za. opa- 
nem (Krup6wki) od 10 maja. 


Czcionkami Drukarni Dziennika Poznańskiego. 


Rabka 


Reichenhall: 


Salzbrunn. 


Szczawnica 


Szczawnica 


Truskawiec 


Zakopane 


Zakopan.e 


Zakopane 


Zakopane
		

/00425.djvu

			Spis rzeczy: 


Spis prac ścisłych, wykładów klinicznych, ze- 
stawień krytycznych, spostrzeżeń z praktyki, 
referatów praktycznych i odcinków: Wi- 
cJwrkicu;icx: Jakim być winien okulista 
operator 387 - JV. Bylicki: O trwaniu 
ciąży i przepowiadaniu jcj końca. 390. -=- 
St. Dobrowolski: Przyczyny powstanIa 
rzucawki porodowej a jej leczenie 395.- 
Fr. Krysxlałowicx: O ropnych zapaleniach 
skóry (pyodermitis) 399. - L. K GNński: 
Usposobienie anatomiczne a t. zw. dzie- 
dziczność w !l:ruź licy 403. - 111. w.. Her- 
man: W y li. ł a d y kliniczne z urologii 
ogólnej 412. - .A. Simon: Pseudoleuka- 
emia Cum febri recnrrente 416. - E. 
EII1'cnprcis: Nieco o zaburzeniach ze stro- 
ny narządu moczowego w połogu 419. - 
W Tiir>3chmid: Przepuklina zas'onowa 
jajowodn 4:H. - ItI. Blassl;cl'Y: Cukrzyca 
a uraz 428. - Z. Cwplicki: Leczenie gru- 
źlicy metodą Gerard'a i Lemoine'a 434. 
- 11,1. 1tlidlałowicx: \V sprawi c białkomo- 
czu u starszych dzieci o sohozmianie 
zmniejszonym 437. -K. Rnsenfelrl: O cho. 


.Alkoholicy, miejskie 
'stacye opiekuńcze o- 
raz pogląd na :
 i /2 
letnia dzialalność Pu- 
znańskiej stacyi 467 
Bialkomoczu u star- 
szych dzieci o 80bo- 
zmiane zmniejszonym 
437 


Choroba Basedowa 
- posnrowt"za 445 
kilka uwag nad gló- 
wniejsze,lJi objawami 
ocznemi 459 
Ciążo, O Irwaniu i 
przepowiadaniu jej 
końca 390 
Cukrzyca a uraz 428 
- martwica żuchwy w 
jej przebiegu 465 


Gruź lica, usposobienie 
anatomiczne a. t. zw. 
dziedziczność 403 
Gruźlicy leczenie me- 
todą Gerarda i Le- 
moine'a 434 


robie posurowiczej 445. - Zanietowski: 
O dyagnoetycznem i leczniczem zasto- 
sowaniu mojej metody rozładowań 
w świetle nchwał międzynarodowych 
Zjazdów 448. - Polak: O łączności za- 
dań hygieny polskiej 450. - A. Klęsk: 
Kilka uwag w sprawie schorzenia kale- 
tek 452. - Pan/ieński: O l eczeniu napar- 
stnicą 454. - Slaslński: Kilka uwag nad 
główniejszem i objawami ocznemi towa- 
rzyszącemi chorobie Basedowa 459. - 
L.1tliccxlcowski: Martwica żuchwy w prze- 
biegn cukrzycy 465. - Ganlkowski: 
Miejskie stacye opiekuńcze dla alkoho- 
lik6w, oraz pogląd na 3 i l, letnią działal- 
ność Poznańskiej stacYI 467. - Bielił- 
barn: Odpzyn krwI według Wassermanna 
471. - Trxcbińslci: O problemacie życio- 
wym 476. 
XI Zjazd tekarzy i przyrodników polskich 
w KraKowie 478. 
Wiadomości osobowe 486. 
Kronika żałobna 486. 
Skorowidz lekarzy 486. 


Hygiena polska, O 
łączn
ei zadań 450 


Spis treści: 


Herman 412 


Kaletki kilka uwag 
w sprawie schorzenia 
452 


Naparstnicą leczenie 
454 
Kerek badanie czyn- 
nościowe 412 


Okulista operator. 
jakim być winien 387 


Połóg, niceo o zaburze- 
niael!. ze strony na. 
rządn mOl"zowego 419 
Przepuklina zasłono- 
wa jajowodu 423 
Przeglądu Lekar- 
skiego Złoty Jubi- 
leusz 385 
Pseudol eukaemia 
cum {ebrl recUITente 
416 
Pyodermitis 399 


Rozładowań metody 
dyagnostyczne i lecz- 
nicze zastosowanie 
448 
Rzucawko porodo- 
wa, przyezyny po- 
wstawania a jej leeze, 
nie 395 
\Vassermann'a od 
ezyn krwi 471 
Zjazd XI lekarzy i 
przyrodników w Kra- 
kowie 478 
Żyeiowy problemat 
476 


Klęsk 452 
Kryształowicz 399 
Mi
hałowicz 437 
Mleezkowski 465 


Panieliski 454 
Polak 450 
Rozenfeld 445 


Simon 416 
Stasiński 459 
Steinborn 271 


Spis autorów. 
Blassberg 428 
Bylicki ::s90 
Czaplicki 434 
Dobrowolski 395 


Trzebiński 476 
Tiirschmid 423 


Wicherkiewicz 387 


Zanietowski 448 


Ehrenpreis 419 
Gantkowski 467 
Gliibki 403 



t'. J\dam JY(aciąg 
b. asystent kliniki chorób wewnętrznych Umwersytetu Jagiel!. ordynuje jak lat ubie
łych 
W Karl.badzie, Rlte Wlese, llau s Borse. 
Dzieła, czasopisma, recepty 
 
oraz wszelkie inne druki wykonuje 
DRUKARNIA DZIENNIKA POZNAŃSKIEGO 
? _ .". 
 '- 

 gustownie, stybko i tanio. 


ł 
ł 


;;
 
. .&
		

/00426.djvu

			MATTO
l'EGO cEKSThAl,l"8'ORDWINO vr- 
J., . -,' Q kl:\preli. " ",' , 
SOI.. BO. 
 . VA " l ' l.UO BOROWINOWY. 

. -UGAY e'