/00180.djvu

			Rok II. 


Kwiecień 1890" 


Ni'. 4. 


NOWINY LEKARSKIE 
ORGAN WYDZIAŁU LEKARSKIEGO TOWARZYSTWA PRZYJACIÓŁ NAUK 
pOZNAŃSKIEGO 
wychodzi na początku każdego miesiąca w Poznaniu. 
staraniem 


KOMITETU REDAKCYJNEGO, 
składającego się z DDr.: CILłal)Owskiego, Koehleł-a, Świderskiego, Święcickiego, 
Wicberkiewic7.a. Zielewicza z Poznania i Dr. SzuJllana z 'I'm"unia. 


nn"RO REDAKCYJNE 
znajduje się u przewodniczącego komitetu 
red
kcyjnego,. Dr. n. Wicherkiewicza, 
ul. Sw. l\[arcina Nr. 6. 


AmUNISTRACYJA lEKSPEDYCYJA: 
W księgarni J.K.Żupańskiego, Stary Rynek, 
pałac Dzialyńskich. 


Przedpłata. którą przyjmują: Księgarnie J. K. Żupańskiego w Poznaniu, Gebethnera & Wolffa 
w TVa1'szawże, jako też wszystkie urzędy pocztowe Ces. Niemieckiego, wynosi: 
rocznie: w 1\iemczech 10 ID. [z przcs. ]2 m.], w Austryi 6 złr. [z przes. 7 złr.], w Kr6l. Pol. i Rosyi 5 roB. [z prze$.t; rs.] 
we Francyi ]2 fr. [z przes. 15 fr.]. 
l)óh'oczllie: w Niemczech 5 m. [z prze8. (j m.], w Austryi :3 zb. [z przes. 3,50 :dr.], w Król. Po1. i Rosyi 2,50 rs. [z przes. 3 1'13.1 
we ł'l'ancyi 6 fr. [z przeB. 7,50 fr.]. 


A. PRA CE OR YG IN ALNE. 


I. Gruźlica bydlęca a rzezactwo żydowskie. 
Podał 
Dr. FI". C h ł a p o w ski. 


(Dokończenie). 
III. 
W. e wszystkich prawie starożytnych religijach, o ile badania to wykazały, 
w
ród rozmaitych plemion i szczepów, które się ich trzymały i po cz
ści po dziś 
dziel l jeszcze trzymają, wyraźne istniały i nawet istnieją dotąd przepisy odnoszące 
się do jedzenia w ogóle, a w szczególności do jedzenia mięsa zwierząt zabitych. 
- Jedne z tych prawodawstw religijnych, jak n. p. prawa 1fanu wśród ludów 
aryjskich, wykluczały całkiem używanie mięsa hydląt przez wiernych, inne ogra- 
niczały używanie mięsa tylko do pewnych gatunków z.wierząt, do cz
ści ich nie- 
których, oraz wedle pory roku. Ponieważ wegetaryanizm absolutny możliwym jest 
tylko w pewnym klimacie i przy rozwini
h
m już rólnictwie, przYlJUszczać wypada, 
że wydanie przepisów tych odpowiadało epoce, kiedy pojedyńcze szczepy, dla któ- 
rych były danemi, porzuciły już koczownicze życie pasterskie, stale sobie obrawszy 
siedziby. Najdawniejszy przepis w Piśmie św. odnoszący si
 do tego. przedmiotu 
znajdujemy w I ksi
dze ThIojżeRza 9. 2 i 3, jako dany Noemu; brzmi on: "a wszy-. 
stkiego, co si
 rusza i ż) wie, będzie "ram za pokarm...., tylko mi
sa z życiem, 
z krwią jeść nie będziecie". Zakaz ten Spoż)'wallia nie tylko mięsa z żywego 
zwierzęcia, a l e w O g 91 e k r w i, jako pokarmu, powtarza się tak cz
sto w księ- 
gach Mojżesza, iż niewątpliwie uważać go można jako najważniejszy ze wszystkich 
obowiązujących" Dowodzi tego chociażby ust
p: "a jeżelibyć chciał jeść i jedze-
		

/00181.djvu

			154 


nie mięsa podoba się Tobie, zabij i jedz wedle błogosławieństwa Pana Twojego...; 
choć nieczyste jest t. j. mające zmazę i ułomne, chociaż czyste t. j. bez zmazy, 
które ofiarować się godzi...., bez jedzenia tylko krwie....", i nieco dalej: "Tylko 
strzeż się, byś nie jadł krwie, bo krew ich miasto duszy, przeto nie masz jeść 
duszy z mięsem, ale krew wylejesz na ziemię" l). Krew wolno więc tylko Bogu 
składać na ofiarę z bydląt czystych, używanie zaś krwi jako pokarmu zagraża po- 
prostu śmierci ą 2), podczas gdy przekroczenie innych zakazów, np. jedzenie mięsa 
zdechliny, albo uchwyconej przez drapieżne zwierzęta z'wierzyny (lub bydlęcia) czyni 
tylko nie czystym i zniewala Żyda do obmycia szat swoich i ciała. Niewątpliwie 
miały ustawy te przedewszystkiem religijne znaczenie. Mają one jednak w pe- 
wnym wzgl
dzie i hygijeniczne także, ponieważ dowiedzioną jest rzeczą, że właśnie 
we krwi naj prędzej wytwarzają się toksyny, a nadto wiadomo, że klimat, w któ- 
rym żyli Żydzi, szczególnie sprz}'jał prędkiemu jej rozkladowi. Aby nie wykro- 
czyć przeciwko temu zakazowi używania krwi, Żydzi, jak wiemy. dotąd jedzą 
mięso tylko z takiego bydlęcia, które zginęło na upływ krwi po rytualnem prze- 
rznięciu tętnic szyi, a nadto zanurzają mięso zaraz w zimną wodę na godzinę, po- 
tem oddzieliwszy od części dozwolonych te, które za wzbronione uważają, jak np. 
główne pnie żył i tętnic, solą wszystko posnmją starannie, i w soli przez godzinę 
trzymają, aby tym sposobem resztkę krwi wyciągnąć, w końcu trzykrotwjm wy- 
płukaniem zmywają. Nie ma wątpliwości, że takiem osoleniem i płukaniem po- 
zbawia się mięso do pewnego stopnia znacznej części soków i przez to chroni od 
prędkiego gnicia; zarazem jednak odbiera się mięsu ważne pożywcze skladniki 
organiczne i mineralne i czyni się je o wiele mniej smacznem i posilnem 
O przepisie Mojżeszowym zakazującym mięsa (i mleka) zwierząt ssących 
z wyjątkiem przeżuwających i mających racice 3), mówić nie będę, bo znanym jest 
po,,'szechnie i z hygijenicznego stanowiska podziwianym zwłaszcza od czasu, gdy 
P a g e n s t e c h e l' i V i l' C h o w rozpowszechnili obawę, może nieco prze- 
sadną, o częstość znachodzenia się trych'n w wieprzowinie. Mniej znaną jest 
przyczyna, dla której Izraelici po większej części nie jadają wcale mięsa bydląt 
nawet najzupełniej zdrowych, pochodzącego z zadnich części, t. j. bioder i ud. 
"\Yiadomo, że Żydzi odcinają zazwyczaj mięso starannie poniżej dwunastego żebra 
jako nie do użytku dla nich; opierają się w tej mierze na zakazie wyraźnym 
w I ks. Mojżesza 32. 32, uwieczniającym mocowanie się Jakóba z aniołem w miej- 
scowości zwanej Fanuel"). 
W tym zakazie, jako i zakazie spożywania łoju przynerkowego i z innych 
części jamy brzusznej trudno zaprawdę dopatrzyć si
 hygijenicznej podstawy. Zato 
bylibyśmy raczej skłonni do przypuszczenia tu wyłącznie etycznego celu, tj. po- 
zostawienia zadnich części bydlęcia niewolnikom i współżyjącym obcoplemieńcom, 
albo też ku zapobieżeniu tylko zbyt urozmaiconym biosiadom, choć nie przeczymy, 
że wstrzemięźliwość, do jakiej zmusza tak okrojony jodłospis (boć i masła i mleka 


l) III 2.\fojż. 3. 17. 
2) III Mojż. 17, 14. III Mojż. 7, 26 itd. 
3) III Mojż. 4. 17 i V Mojż. 17. ,\\T"poJllniany zresztą w Dziejach Apostolskich. 
4) Ustęp ten brzmi: "Dla tego nie jadają aż do dnia dzisiajszego synowie Izmela 
żył
' (powięzi?), która uschła w biodrze Jakóba, iż się dotknął aniół żył
' biodra jego i zmar- 
twiała". Ponieważ trudno odpreparować tę powięź (Spam18der) otaczającą 
do i biodro (fascia 
lata) i łączącą się rozścięgnami (aponeurosis) brzusznemi itd., nie jadają Zydzi mięsa z tych 
części zazwyczaj wcale. W ziemiach polskich jednak jedzą je także, ale dopiero po wykrojeniu 
ws
-stkich blaszek i krokiewek tej powięzi, co wymaga wielktej zręczności i pilności ze strony 
rzezaka.
		

/00182.djvu

			155 


z mięsem jeść Żydom nie wolno), może niejednego ustrzedz od choroby. Etyczny 
cel może głównie kierował prawodawcą i przy innych zakazach wyżej wspomnia- 
nych, nawet przy zakazie jedzenia padliny, lub mięsa rozszarpanego przez dra- 
pieżne zwierzęta, a więc i przez psy i sokoły lub w inny sposób upolowanej (do- 
zwolonej z resztą) zwierzyny; ale zwykle obok tego celu można, z dobrą wolą 
szukając. znaleźć i hygijeniczną stronę zakazu. - Niektórzy też autorowie, uno- 
sząc się nad nią właśnie, takową przeceniali, upatrując ją głównie w róźnych p6- 
źniejszych obostrzeniach, na trarlycyi opartych, a spisanych w talmudzie, w roz- 
działach poświ
conych rzezactwu p. t. "Cholin". Przepisy te odnoszą się do egza- 
minowania rzezak6w (szajchet6w, a właściwie szochet6w) l). Jest mowa tam o nożu, 
jakim trzeba bydl
 zarzynać i o sposobie zarzynania bez nacisku na szyję, bez 
szarpania, ale i bez najmniejszej przerwy, "by snać krew się nie cofnęła do człon- 
ków" (sic !). Krwi tej nie wolno nigdy tamować, ani wylanej ziemią przykrywać. 
Dopiero, gdy z tętnic bydl
cia krew tryskać przestaje, wolno je dobić, uderzając 
obuchem lub młotem w czoło. Dla wi
kszej jeszcze pewności, źe krwi nic nie 
pozostało w żyłach czy t
tnicach, wyrzyna je rzezak starannie z kawałk6w do 
użytku Żydów przeznaczonych. 
Nas obchodzą oczywiście szczególnie przepisy odnoszące się do oględzin 
wnętrza zabitego bydl
cia, na mocy których zapada wyrok, czy w ogóle mi
so 
z niego jest dozwolonem i zdrowem t. j. koszer (i
':J), czy teź jest nieczys
em 
i niezdrowem t. j. trefa (ji
'tJ). Najważniejszym W tej mierze środkiem rozpo- 
znania jest zbadanie ze"\ynętrznego wyglądu płuc. Pojedyńcze ich płaty, najdokła- 
dniej w talmudzie opisane, powinny znajdować się na miejscu właściwem. Płaty 
te pluc nie powinny być z sobą zrośni
te; płuco nie powinno być przedziurawio- 
nem, ani nadgniłem, ani wiotkiem, nie powinna być naddartą jego powierzchnia, 
jak to się stać moźe przy wyjmowaniu z piersi, jeżeli istnieją zrosty z opłucną. 
Barwa powierzchni płuc nie powinna być ani czarną, ani białą, ani żółtą, ani 
krwawą; nie powinny zawierać na brzegu płatów ropni, ani bąbli powietrznych, 
ani wodnych (Cysticercus?) itd. Dla latwiejszego rozpoznania tych zmian patolo- 
gicznych powinien rzezak płuca wyj
te rozdymać. 
Co do innych cz
ści a wi
c mózgu, wątroby, nerek, śledziony, macicy, 
przelJisy są nieco mniej surowe; wszelkie nadgniłe lub przedziurawione narządy 
oczywiście są powodem odrzucenia. Igła jedna, lub inne obce ciało ostre znale- 
zione w żołądku, lub w innym narządzie, wystarcza, aby bydlę uznać całkiem za 
trefne, ze wzgkdu na to, źe przez to jaka część ciała mogłaby być rozdartą, coby 
się znów miało sprzeciwić przytoczonemu ust
powi z Pisma św. 
Oczywiście, że nie myślimy wdawać si
 tu w ocenianie naukowe wartości 
sanitarnych wszystkich tych przepis6w, których tylko część przytoczyliśmy. 
Nie wszystkich zresztą początek daje się wywieźć z tekst6w Pisma św.; 
niektóre opierają się tylko na ustnej tradycyi, ale wszystkie spisane zostaly już 
w Misznie, a tłomaczenie ich podlegało następnie rozmaitym kontrowersyj om. 
Nie można zaprzeczyć, źe mianowicie w średnich wiekach pewien "1Jływ 
na 1'Ozjaśnienie poglądów hygijenicznych i sanitarnych w rzezactwie mogli mieć 
obeznani z ówczesnym stanem medycyny i swą znajomością rzeczy słynący rabini, 


l) Egzamin ten, a raczej udzielanie na jego mocy prawa rzezania rytualnego nazywa 
się ,kabałą". 'fa sama nazwa służy także na oznaczenie ustnej tradycyi, na której się oparł 
talmud; wreszcie też na oznaczenie systemu mistyczno-filozoficznego w religii, rozwiniętego 
w XlIl wieku. 


11*
		

/00183.djvu

			156 


kt6rzy zarazem byli i na}makomitszymi swego czasu lekar7ami w Hiszpanii, Pro- 
wancyi itd., jak n. p. w XII wieku l\f a i m O n i d f> s, (Babi Moses Bar Mai- 
mon, pospolicie w żargonie żydowskim 7.wany Rambam). Jego g]ówne dzieło 
JJliszne-ToTa, p6źniej Jad clwzaka (t. j. Silna ręka) na7.wane, zawiera w 14 to- 
mach streszczenie wszystkich religijnych i prawnych przedmiotów w Talmudzie 1) 
zawartych. \Ve wstE;pie, po arabsku napisanym, do tego obszernego dzieła jest 
mowa o 613 pr7.ykazaniach, jakich przestrzegać winni Żyd7.i. - Niektóre żądania 
l\f a i m o n i d e s a, np. w VII i 'VIII r07.dziale o rzezi, dowodzą, że w istocie cel 
zdrowotn
T miał on bardzo na względzie: nie pr7.yjE;ły sip: one wszystkie na prakty- 
ce rzezackiej, jako zbyt wygórowane; tak np. odrzuca 11. jako trefne bydlp:, w któ- 
rego plucach choć jeden znachochi się ropień (lub jama). Rzezacy obecnie uważają 
je za trefne tylko w takim razie, jeżeli dwa ropnie stykają siE; z sobą, - albo 
jeżeli ropień (kawerna) sprawił już przedziurawienie błony surowiczej opłucnej. - 
Zakaz spożywania mi
sa z bydl<;,cia, którego płaty płucne ze sobą zrosłe, pomie- 
szczonym jest także dopiero w kodeksie obowiązujących ustaw temu lat 300 wy- 
danym p. t. Szanchanaro. Że]\f a i m o n i d e s o w i znaną była perlica u bydła. 
o tern nie ma najmniejszej wątpliwości. Nic w tern zresztą dziwnego, skoro już 
C o l u m e 11 a wspomina o owrzodzeniach płuc, jakie się w tej chorobie spotyka. 
Nie mogli jej oczywiście znać Żydzi, póki koczownic7.e pasterskie prowa- 
dzili życie, gdyż i dotąd nieznaną jest gruźlica bydła i ludzi na Htepach żyjących. 
Mogli si
 z tą chorobą spotkać dopiero w Egipcie, gdzie nagromadzenie tłumne 
na jednem miejscu ludności niewolniczej, pny budowlach zajętej, i b
'(lląt mogło 
sprzyjać rozszerzaniu się tego najgorszego 7.e wszystkich pomorów, tej naj cięższej 
ze wszystkich plag dziesiątkujących ludzkość od 'wieków. Niektórzy autorowie 
przypuszczają, że :Mojies7. niejedne przepisy zdrowotne zaczerpnął z mądrości ka- 
płanów egipskich. Nie nasz.ą rzeczą to rozstrzygać. Tyle jest pewnem, że pier- 
wotne przepisy odnośne. choć w ogólności bardzo surowe, nie odznaczały się taką 
drobiazgowością szczegó]ów odróżnienia tego, co, choć Bogu ofiarować siE; nie go- 
dzi, spożywać Żydom jeszcze wolno; - tego dowodzi choci8żby prz)toczony powyżej 
ustęp z ksiE;gi III ]\fojż. 3. 17. \V porównaniu do prawideł, których się trzy- 
mały ludy aryjskie i których dotąd ściśle przestrzegają przynajmniej wyższe kasty 
w Indyjach, a szczególnie bramińska 2 ), są przepisy l\Iojżeszowe nawet st6sunkowo 
łagodne. Obostrzenie tych przepisów, pełne subtelności ekzegetycznych, to dzieło 
p6źniejszych dopiero komentatorów pisma, trzymających się litery prawa, a nie 
wnikających w jego ducha. Ohoć prawdopodobnie miały i one zawsze obok reli- 
gijnego także i hygijeniczny cel na oku, mijają s:
 z nim często, ho polegają na 
fałszywych poglądach o anatomii, fizyjologii i patologii zwierząt i dla tego też 
myln:e są uzasadniane 3 ), że wspomnę tylko n. p. o przepisie wspomnianym za- 
rzynania bez przerwy "by krew się nie cofała", wyrzynania tętnic itd. 


l) H a e s e r w swem dziele historyi sztuki lekarskiej: "Geschichte der :\Iedicin" (Jena 
1852) Tom I 
tr. 257 podaje, że M a i m o n i d e s przyczynił się do ulepszenia sposobu obrze- 
zania wśród Zydów. To samo zdanie powtarza A. H e i n r i c h w polskim przekładzie str. 
246. Dowody jednak, jakie podają, nie są dostateczne. 
2) 'iVstręt do wołowiny nawet u ochl'Zoonych Hindui<ów jest tak zakorzenionrm, że 
mis
'onarze katoliccy przez wzgląd na swe owiecz!{i muszą się z tem liczyć i sami takie bez 
niej się obywać. - Nie moina powiedzieć, żeby Zydzi ochrzceni a nawet i nieocbrzeeni podo- 
bny wstręt mieli do wieprzuwiny. Porównać go można ch
'ba do obrzydzenia, w jakiem lud 
nasz ma koninę. 
3) Cfr: B e n j a m i n: Das Schaechtfach, metodisch bearbeitet. Leipzig 1877; oraz 
N i e m a n n: Die Schaechtung der Juden in sanitaets.polizeilicher Hinsicht. Viertejalwesschrift 
f. ges. und oeff. :lJfed. IX, (1869) str. 63.
		

/00184.djvu

			157 


Z togo powodu nio będziemy się dziwić. że zbadanie wnętrzności 
przez l'gzaminowanego rzezaka nie może nam dawać zupełnej pewności, iż to, 
co tonże uznał za koszerne, jest bezwzględnie zdrowPIl1 mięsem, a tern mniej, że 
uznane przezeń jako trefne, jest w istocie szkodliwem. \V talmudzie nie ma na- 
wP,t wcale wskazówek cn do własności, jakie mięso mieć powinno, choć wiadomo, 
że niejedne choroby wyciończające zmieniają jego wygląd, barwę, spoistość, smak 
i pożywność. Fwzględnianie szczególne zmian chorobowydl na powierzchni płuc 
uważać możemy za owoc długiego doświadczenia, iż wlaśnie tam najczęściej zdra- 
cha się gruźlica, aleć wiemy, że może się ona gnieździć w miąższu płuc, lub w na- 
rządach jamy brzusznej, a nie występować na opłucnej. Przepisy sprawdzać ma- 
jące, czy przywiedzione na rzeź bydlę zdolnem jest jeszcze żyć, czy też blizkiem 
już zuechnięcia, nie mają też żadnego pod względem sanitarno-policyjnym znacze- 
nia, bo nie chodzi o to, czy bydlę może w tej chwili jeszcze ruszać przednią lub 
zadnią nogą, ale o to, czy nie podlega ono takiej chorobie, w której za życia już 
krew się rozkłada, a w sokach wytwarzają się związki o trujących własnościach. 
\V toksynach tych (loukomainach i ptomainach) w ciele ('.horem i zdechłem 
się wytwarzających, leży główne niebezpieczeństwo jedzenia zepsutego mięsa; nie 
w lJrątkach, którym toksyny swój początek zawdzięczają, bo bakteryj e giną przy 
gotowaniu, podczas gdy utworzono związki chemiczne szkodliwe, nie utracają przez 
to s,\\'"ych jadowitych własności. 
\Vięcej też, mojem zdaniem, zasluguje na uznanie wyżej przytoczony przepis l) 
rytualnego solenia mięsa i wypłukiwania go potem, jako środp,k zabezpieczający od 
otrucia się mięsem niezdrowem i wstrzymujący gnicie. Sam byłem parę razy świad- 
kiem pomorów lokalnych wśród ludności wiejskiej, wywołanych spożyciem zepsu- 
tego mięsa, np. skopowego (święconego) na \Vielkanoc. .W ątpię, żeby coś podo- 
bnego zauważył kto wśród ludności żydowskiej nawet naj-biedlliejszej. 
Z przoglądu tego pobieżnego widzimy, żo, aczkolwiek pomięuzy IJrzepisallli 
przestrzeganymi przez Żydów w ogóle, mianowicie zaś przez t. z. Chasydów w Galicyi, 
na Podolu, \V olyniu i Litwie, wiele jest pod wzg' ędem sanitarnym nie uzasadnio- 
nych i całkiem zbytecznych, są znowu i takie, które pod tym względem mają nie- 
zawodnie pewne znaczenie. 
.Wracając do kwestyi postawionej w założeniu. czy rzezactwo żydowskie 
przyczyniać się może do zmniejszenia stósunku śmiertelności wśród Żydów w ogóle, 
a w szczególności z gruźlicy, musimy zauważyć zaraz na wst(
pie, że nasza ludność 
chrześcijańska po wsiach, a po części i niższa jej warstwa po miasteczkach w ogóle, 
je mi(
sa bardzo malo. S. S z c z e p a n o w s ki 2) oblicza roczną konsumcyją mięsa 
w Galicyi na 10 kilogramów na gło\,rę. Można śmiało przypnścić, że więcej niż 
ćwierć ogólnej snmmy wołowiny tamże przypada na samą lndność żydowską, żo 
nie większą w kaLdym razie ilość spożywa lud wiejski, który bardziej roślinną za- 
chowuje dyjetę. Przypnściwszy, że kiedy wyjątkowo je on wołowinę, to zjada naj
 
częściej tylko "strefnioną", a często z grnźliczego bydlęcia pochodzącą; jednakże 
nie przypiszemy temn tak ważnego wpływn, gdyż używa on mięsa najczę- 
ściej w gotowanym, rzadko zaś w snrow
'm stanie. Daleko większą, byłaby możność 


l) Wszystkich przepisów oczywEde nie mogQ przechodzić po kolei. Kiektórc z bie- 
giem czasu uległy pewn;ym zmianom w pewnych krajach, n. p ,mm sposób zabijania. Tak np. 
w Prusach wj"danym zOl;:tał t	
			

/00185.djvu

			138 



aimżenia się gruźlicą przez picie surowego mleka 1), ale od tego nie chronią Pl.ZO- 
cież Żydów także żadne przepisy, któreby ułatwiały rozpoznanie za życia, czy krowa 
jest chorą. 
Warunki hygijeniczne: w jakich żyją ubogie rodziny żydowskie w Galicyi 
i rosyjskim zaborze po miasteczkach, nie są w istocie pomyślniejszymi od tych, 
w jakich t8m żyją chrześciańskie klasy robocze wiejskie lub miejskie. Jeżeliby się 
miało w:ykazać statystyką, że i tam, jak na Zachodzie, śmiertelność wśród Żydów 
jest stósunkowo mniejszą, to może należałoby si
 szukać tego przyczyny także 
i w większej ich odporności na zarazek grużliczy. Do innych chorób mogą być 
oni przeciwnie w daleko wyższym stopniu, aniżeli chrześciańska ludność, skłonnymi 
dzi
ki dziedzicznemu usposobienill i odmiennemu sposobowi r.ycia 2), 
Pomi
dzy ludnością chrześciańską roboczą w Polsce mogłyby dla tego np. 
suchoty wi
cej zabierać ofiar, iż wi
cej wśród niej rozszerzonem niestety jest pi- 
jmistwo. Na wi
kszą częstość śmierci z suchot wśród m
zkiej ludności roboczej, 
aniżeli wśród kobiet z tych samych warstw, zwrócili uwagę w ostatnich czasach 
paryzcy zwłaszcza lekarze, a L a n c e r a u x 3) wyraźnie obwinia pijaństwo jako 
jednę z najbardziej ut:\pasabiających do gruźlicy przyczyn. Opisuje on nawet oso- 
bną postać suchot właściwą pijakom z odmiemlym nieco przebiegiem. Jeżeli sta- 
tystyka w innych krajach to potwierdzi, to zrozumiemy, dla czego pomimo ciągłych 
ulepszeń zdrowotnych na innem polu gruźlica, mianowicie w klasach roboczych po 
większych miastach, zamiast się zmniejszać, jeszcze się rozszerza 4). Jeżeli głowa 
rodziny zapada na suchoty, nie dziw, że dzieci wdychające roztarte na pył plwo- 
ciny ojca, rychło się też zakażają i stają się nieraz daleko prędzej od niego pa- 
stwą tej choroby tak groźnej dla nich w tym właśnie wieku, w którym też i wy- 
sypki ostre najwi
cej ofiar zabierają 5). 
Już choćby dla tego tylko powodu należy się lekarzom popierać 
towarzystwa wst1'zemięźliU'ości, których działanie błogie w kierunku moralnym 
i ekonomicznym jest zarazem w wysokim stopniu hygijenicznem. W krajach, gdzie 
takowe stowarzyszenia istnieją i kwitną. śmiertelność w istocie si
 zmniejsza, jak 
n. p. w Norwegii i Szwecyi 6) oraz w niektórych okolicaeh Anglii. Jeżeli te po- 
myślne wyniki porównamy ze smutnymi wnioskami, do jakich doszedł 1\1 i koł aj 
E c k 1) w swej pracy o wzroście ciągłym śmiertelności w Rosyi (mianowicie wśród 
prawosławnej ludności), to nasuwa się samo przez się pytanie, czy w istocie roz- 
powszechnione w tym kraju opilstwo nie jest w pierwszym rzędzie przyczyną wzma- 


1) "\v tej mierze interesującą jest prócz pracy Hirschberga praca E, Harold'a: 
Haw far may a cow be tuberculous befOI'e hel' milk becames dangerous as an article af foad. 
Anzer-ic. Jou?'n. of nzedic. Scienc. 1889, Novemb. 
. 2) 'rak n. p. J a w o r s ki zwrócił uwagę na stósunkową częstość cierpień żołądka 
wśród Z
rdóW, mianowicie nerwic żołądkowych z nadkwasotą soku i z t. zw. sokotokiem, podczas 
gdy v. Sohlern podał do wiadomości, że w Ros;\'i, jako i w okolicach Niemiec, gdzie lud prze- 
ważnie roślinami się żywi, '-.;rzód żolądka nadzwyczajnie jest rzadkim. Nerwowe i umysłowe 
cierpienia w ogóle wśród Zydów są bardzo częstemi, ale wiąd rdzeniowy wedle świadectwa 
Minora, Korsakowa, Kojewnikowa stósunkowo rzadkim. 
3) W akademii paryzkiej w dyskusyi nad środkami zapobieżenia grużlicy. W sty- 
ezniu, 1890. 
4) Tak np. wedlug Bechera (posiedzenie tow. wewn. medyc. w Berlinie z dnia 3-go 
lutego 1890) zmniejszyła się śmiertelność w Berlinie w ogóle przez lata ostatnie bardzo, ale 
śmiertelność z suchot ciągle wzrasta. 
5) Cfer referat pracy Muellera Now. lek. No. 2 str. 84, 1890. 
6) Cfer E. Almquist (z Goeteborgu): Ueber die abnehmende Sterblichkeit und ihre 
veranlassenden Ursachen. Zeitschr. f. Ryg. IV, I 1889. 
7) Mikołaj Eek. Opyt abrabotki statiezeskich dannyeh o ŚJlliertnosti w Rosyi. Pe- 
tersburg 1888. lnaug. dyssert. Referat w Zdrowiu 1888.
		

/00186.djvu

			i59 


gająceJ SIę, zwłaszcza w dziecięcym wieku, śmiertelności. Ta sama nasuwa s

 mysi 
IJrzeglądająccmu cyfry śmiertelności w Galicyi (i na "{ ęgrzech) a zarazem i cyfry 
dowodzące olbrzymiej stósunkowo konsulllcyi wódki przez lud galicyjski w porów- 
naniu do innych artykułów żywności. 'V reszcie tak zastraszająco wielką przed- 
stawia się dotąd śmiertelność z suchot w wOlsku rosyjskiem w porównaniu do in. 
nych armii europejskich l), że wnosić z tego już można, iż choroba ta w ogóle 
zabiera w Rosyi z wśród ludu więcej ofiar, aniżeli przypuszczano. 
Zapewne mogą być inne jeszcze obok wyżej wspomnianej okoliczności, 
sprzyjające u nas szczególnie rozszerzaniu się gruźlicy wśród ludności chrześcijańskiej 
- jako to rodzaj domowego lub fabrycznego przemysIu, jakiemu się ta ludność 
oddaje. Mam tu na myśli przedewszystkiem tkactwo, w wielu okolicach dawnej 
Polski ważną gałęź przemysłu domowego stanowiące, a, jak się sam w podróżach 
mych przekonałem, utrzymujące się dotąd właśnie w tych okolicach, w których 
też i gruźlica jest bardziej rozpowszechnioną. 
Nie myślę wszystkich tych warunków wyliczać. Zbiorową nazwą nędzy 
niejedne są pokryte. Ale nędza w ziemiach polskich właśnie u rodzin żydowskich 
nie jest bynajmniej rzadką, a nieschlujność i ciasnota pomieszkań, oraz brak za- 
hartowania i ruchu na wolnem powietrzu usposabiać wi
cej od czego innego po- 
winny do wszelkiego rodzaju zakażeń. Miejska ludność w ogóle w wielu kra- 
jach częściej się staje pastwą suchot, aniżeli wiejska, jak tego dowodzą obliczenia 
statystyczne n. p. w Szwajcaryi 2 ) w Prusiech 3) i t. d. 
\VzgI
dy te przemawialyby nawet zatem, iż wbrew obliczeniom na Zacho- 
dzie robionym ludność żydowska, która w ziemiach polskich, im bardziej na 
Wschód, tern gęściej zaludnia miasta i miasteczka 4), w porównaniu do chrześciań- 
skiej ludności, przeważnie wiejskiej, częściej powinna podlegać chorobom zakaźnym 
w ogóle, a w szczególności gruźlicy. Ale temu wnioskowi sprzeciwia si
 fakt nie- 
zawodny, iż ludność żydowska właśnie tam bardziej się rozmnaża, i że wśród chrze- 
ściańskiej śmiertelność jest wi
kszą 5). Tylko dokładna statystyka śmiertelności według 
wyznania, wieku i przyczyny śmierci możę tę kwestyą ostatecznie rozstrzygnąć. 
Bez tej pomocy można tylko mniej lub wi
cej uzasadnione przypuszczenia stawiać. 
Na mocy materyj alu przezemnie zebranego n i e m o ż n a jej s t a n o w c z o 
j e s z c z e u b i ć. 
Mimo to i dla tego właśnie nawet sądz
, że poruszona tu przezemnie 
sprawa nietylko w najwyższym stopniu zasługuje na to, aby się do jej badania 
rączo wzięto, ale, że stać się może z czasem nadoI' wdzięcznem do głębszej uprawy 
JX!lem, i że właśnie polscy lekarze więcej, aniżeli koledzy innej narodowości, mog
 
się pracą swoją w tym kierunku nauce i spółeczeństwu przysłużyć. 


Tymczasem raz Jeszcze skreślam wnioski, do jakich już obecnie jesteśmy 
uprawmem. 


1) Cfer S. Schmi dt: Schwindsucht in den Armeen. Inaug. Dissertation 1880, (referat 
w Muenchen. med. Wochelischr. No. 5, 1890.) 
2) Cfer. referat pracy L. Schroeter'a Now. lek. 
o. 3 str. 139, 1890. 
3) W Prusiech według obliczeń Wuerzburga śmiertelność na suchoty większą jest 
po wsiach tylko w 11 regencyjnych departamentach, mianowicie w Księstwie Zj'gmaryngskiom: 
w 25 zaś reg. depo jest większą po miastach Cfer. referat mowy Heller'a .Now. lek. No. 3, 
str. 144. Porównaj też referat Finkelburga .Now. lek. 1889, str. 406, o wpływie geologi- 
cznych warunków na śmiertelność z gruźlicy wśród ludności żeń:;kiej po wsiach, mianowicie 
wśród dzieci. 
4) W gubernii :\fiJ'tskiej stanowią Żpdzi 1/5 ogólnej ludności. 
5) Cfer. obliczenia E c k'a l. cit., wzglQdnie referat w Zdj'owi-u 1888, XII.
		

/00187.djvu

			160 


i. Rzezactwo żydowskie, aczkolwiek pelne zbytecznych pod względem 
materyjalnym obostł'zGll, może przyczyniać si
 do uchronienia żyjącej w ziemiach 
polskich ludności żydowskiej od niektórych chorób zakaźnych, w porównaniu do 
chrześciańskiej. 
2. ,Yzrost nieustanny Żydów w tych krajach przemawialby za tern, że 
gruźlica, jako naj częstsza przyczyna śmierci u dorosłych i dzieci j mniej wśród nich 
Piabiera ofiar, aniżeli wśród Chrześcian. 
3. Dla rozjaśnienia tej ważnej kwestyi wypada w okolicach o ludności 
illi
szanej, t. j., gdzie obok Chrześcian żyje dużo Żydów, prowadzić dokladną sta- 
tystyk
 śmiertelności z suchot nie tylko według płci i wieku, ale i podług wyzna- 
nia, oraz z uwzględnieniem innych sprzyjających rozszerzeniu się gmźlicy warun- 
ków, jak alkoholizmu, rodzaju przemysłu i t. d. 
4. Należałoby się w tych okolicach uwzględnić równocześnie statystykę 
gruźlicy wśród bydła, mianowicie wśród krów dojnych na mocy dokładnych rewi- 
zyi za życia przez wetorynarzy i oględzin powierzonych rzeczoznawcom przy rzezi. 
5. Należy si
 wszędzie popierać naj usilniej zaprowadzenie rzpzalni miej- 
skich, wspólnych dla Chrześciań i Żydów pod nadzorem ścisłym nieustannie po- 
zostających, i ograniczyć zupełnie wwożenie mięsa gdzieindziej bitego, a także 
i mleka pochodzenia podejrzanego. 
6. Rólnicy powinni we wlasnym interesie hodować tylko odporniejsze nu 
gruźlicze zaltażenie rasy bydła a utrzymywać je w ten sposób, aby zaraza ta naj- 
mniej się rozszerzała, a więc poprawić hygijeniczne warunki w hodowaniu, bo od 
tego zależy jej ograniczenie. . 
7. Dla tego rozpowszechnianie wiadomości elementarnych o zakaźności 
gruźlicy wśród ludzi i bydląt itd. jest pożądanem. Pisma więc rólnicze dla ludu 
przeznaczone, powinny w odpowiedniej formie je podawać a zarazem i środki zapo- 
bieżenia szerzeniu si
 gruźlicy wśród bydła. 
8. ,Yynagradzanie przez rząd szkody, jaką ponoszą właściciele bydląt gru- 
źlicą dotkniętych, przy rzezi skonfiskowanych, jakiego si
 B o 11 i n g e I' domaga 
dla Niemiec, może być pożytecZllłJm tylko pod tym warunkiem, że nie potrwa 
dłużej jak przez lat kilka. ,y przeciwnym razie bowiem nie mogłoby wpłynąć na 
ulepszenie hygijenicznych warunków hodowli bydła i na ograniczenie gruźlicy wśród 
niego, a więc mijałoby się z celem. 


'--'---' 
....----.----, 


II. O śmierci przez zmarżnięcie ze stanowiska medycyny sądowej. 
Podał 
Dr. W. Panieilski. 
(Dokończenie. ) 


Z przytoczonych tu prób przekonujemy si
, źe pod wIJływem zimna: 
1) jasno-czerwona (utleniona) krew długo swój jasny kolor zatrzymuje, 2) że od. 
tleniona, ciemna (lecz jeszcze dość świeża) krew znowu się staje jasno-czerwoną, 
3) że ani barwik, ani kształt ciałek krwi się nie zmienia w sposób wyjaśniający 
kolor krwi, ponieważ jasno-czerwony kolor nie we wszystkich warstwach od razu 
występuje, lecz powoli z góry do dolu si
 rozszerza. Także za pomocą mikroskopu 
żadnej zmiany ciałek krwi dostrzedz nie można. 
Jeżeli teraz jeszcze sobie przypomnimy wyniki badań R e g n a u l t a 
i p f l u e g e r a, dowodzące, że nizkie stopnie ciepla utrudniają; odtlenienie się
		

/00188.djvu

			161 


krwi, i że, im niższa temperatura, tern energiczniej hemoglobina tlen przyjmuje 
i takowy wiąże, latwo dzialanie zimna na kolor krwi w pr6bówce zrozumieć b
- 
dziemy mogli. 
Po pierwsze: J e:łeli krew bogata w hemoglobinę utlenioną zaraz dziala- 
niu zimna ulega, zatrzymuje przez długi czas swój jasno-czerwony kolor, ponieważ 
zimno, prócz powstrzymywania rozkładu i gnicia już samo przez si
 także odtle- 
nienie krwi utrudnia. 
Po drugie: Ponieważ hemoglobina z nadzwyczajną łatwością i energiją 
przy nizkich stopniach temperatury tlen chłoni, przeto nietylko na powierzchni, 
gdzie hemoglobina z tlenem powietrza się styka, tworzy si
 utleniona hemoglobina, 
lecz także i gl
bsze warstwy od pobliższych utlenionych tlen przyjmują, czego 
skutkiem, że powoli z góry do dołu 6w jasny kolor w próbówce si
 spuszcza. 
Przeciwnie krew przy wyższych stopniach ciepła pozostawiona przybiera ciemny 
kolor, ponieważ tlen nietylko wskutek rozpoczynających się procesów rozkładu 
i gnicia, lecz także i sam przez si
 znika (Sauerstoffzehrung !). 
Zast6sujmy teraz wyniki naszej próby do rzeczywistości. Zwłoki zmarż- 
ni
tych posiadają według ogólnego doświadczenia często jasno-czerwone plamy po- 
śmiertne, czasami zaś tylko jasno-czerwoną krew, chociaż ostatnia pierwszych jest 
przyczyną. Stósunek ten, tak samo jak powolne wyjaśnienie się krwi w próbówce 
z góry do dołu zwraca uwagę naszą na ważność powietrza czyli jego tlenu. 
"Cdowodnioną jest rzeczą, że tlen, iak i inne gazy, przez ludzką skórę prze- 
nika (diffusio). Zetknąwszy się w tkance skórnej z hemoglobiną krwi z łatwo- 
ścią przy nizkich stopniach temperatury takową utlenia, a powstały ztąd jasno- 
czerwony kolor krwi w plamach pośmiertnych utrzymuje się przez dłuższy czas, 
ponieważ zimno utrudnia odtlenienie się krwi i post
py rozkładu, tlen niszczące 
powstrzymuje. 
Nizka więc temperatura nie WYWlera bezposredniego 
w p ł Y w u n a b a r w i k k r w i, jak k i l k u a li t o I' Ó W p r z y p u S z c z a ł o, 
lecz pośredni, ułatwiaj ąc pochłanianie (absol1)tio) tlenu, który 
ów jasno-czerwony kolor nadaje dopiero krwi w plamach 
p o ś m i e rt n y ch s i ę Z n a j d uj ą c ej. 
Pr6cz tego zimno najprawdopodobniej przez zlodowacenie płynów rozsze- 
rza i spulchnia tkankę sk6rną i ułatwia w ten spos6b przystęp tlenu aż do głęb- 
szych warstw sk6ry. 
Z przytoczonych wywod6w, które i rezultatom doświadczalnych badań prof. 
F a l k a się r6wnają, wynika, że jasno-czerwony kolor plam pośmiertnych, pośmier- 
tnem jest tylko zjawiskiem i u każdego trupa zaraz lub w kilka godzin po śmierci 
przy działaniu silniejszego zimna wystąpić może; nie jest on więc dowodem, że 
śmierć wskutek zmarżnięcia nastąpiła. 
Przystąpmy teraz do wyjaśnienia znaczenia jasno-czerwonego koloru krwi 
w wewnętrznych organach! 
Jeżeli krew w płucach jest jasno-czerwoną, co według . licznych doświad- 
czeń najczęściej się wydarza, to można objaw ten tak sarno, jak i w plamach po- 
śmiertnych w ten spos6b tłómaczyć, że barwik krwi przy nizkich stopniach tem- 
peratury a przy znanej dyfusyi tlenu z łatwością tlen powietrza i po śmierci do 
płuc dochodzącego chłonie i energicznie wiąże; nie ma więc znak ten żadnego 
znaczenia rozpoznawczego. 
Inaczej jednak ma się rzecz z jasnym kolorem krwi w innych gł
bszych
		

/00189.djvu

			162 


od powietrza atmosferycznego oddzielonych organach, przodewszystkiom zaś 
w sercu. 
Ponieważ z góry wykluczyć musimy, że za pomocą dyfusyi tlen nawet 
przy bardzo nizkiej temperahuzo po śmierci w ilości wystarcnjączej do zmionie- 
nia koloru krwi aż do głf:bi ciala. dorosłego człowieka przedostać się może, przeto 
powodem wyjaśnienia się krwi tamże inne muszą być warmlki. 
'Wiemy tak z naszej próby jak i z badań R e g n a u] t a i P f l u e g e r a, 
że pod 'vpływem zimna krew z wielką tylko trudnością tlen swój traci. Prócz 
tego odkrył A l b e r t S c h m i d t przez swe badania widmorozbiorowe, że krew 
u osób zmarżniętych wiele posiada hemoglobiny utlenionej. l\fożliwem więc 
jest. że krew u osób jeszcze przed skonaniem, (a więc w czasie, kiedy przez od- 
dechanie tlen jeszcze był chłoniony), jako i zaraz po skonaniu na działanie silnego 
mrozu wystawionych, pod wpływem tegoż pewną iloŚĆ tlenu a z nim jasno-czer- 
wony kolor zatrzymuje. .Tak długo kolor ten jasny pozostać możo, czy przeh'wać 
jest wstanie nawet i odtajanie zwlok, z którem zwykle rozkład i gnicie się rozpo- 
czyna" to są pytania, na które tylko niepewną, dać można odpowiedź; w każdym 
razie krew serca jeszcze dłuższy czas jasno-czerwony kolor zatrzymać może, po- 
nieważ zlodowacenie wewnętrznych organów jeszcze wtenczas powstrzymywać może 
odtlenienie krwi wewnątrz, gdy powierzchnie warstwy po odtajaniu już gnić 
rozpoczęły. 
Potwierdzenie znajduje ostatnie przypuszczenie także przez F a l c k a po- 
parte w doświadczalnych jego badaniach. Tenże odurzywszy alkoholem psa, pole- 
wał go zimną wodą i otoczył na dłuższy czas lodem; po śmierci w ton sposób 
wywołanej umieszczał go jeszcze na 24 godzin w lodowni. 
Zrobiona potem dopiero obdukcyja wykaz ala wyraźnio j a s n o - c z e r- 
won ą p ł Y n n ą k l' e w w s e r c u i w e w i e l k i c h n a c z y n i a c h. 
Innego psa również otoczył lodom i wystawił przez 24 godzin na dziala- 
nie zimna w lodowni, zadusił go jednak przedtem kwasem węglanem. Przy sekcyi 
tegoż znaleziono w sercu i wielkich naczynia p ł Y n n ił l e c z b ar d z o c i e ID ną 
k r e w; skóra tyłko, płuca i powierzchnie warstwy wątroby miały krew jasno-czer- 
woną. Jeżeli więc, - wnioskuje F a l c k - serce zwłok zmarżniętych jasno- 
czerwoną zawiera krew i równocześnie każdy inny rodzaj śmierci, krwi ten saJll 
jasny kolor nadający da się wykluczyć, możnaby z pewnem prawdopodobieństweJll 
przyjąć, że istota wskutek zmarżnięcia śmierć poniosła. Brak jednak znaku tego 
nie wyklucza śmierci przez zmarżnięcie, ponieważ i w niewątpliwych i dokładnie 
zbadanych Pl,zypadkach zmarżnięcia nie jasną, lecz przeciwnie czarną krew w sercu 
znajdowano. 
Nareszcie jeden jeszcze objaw, któremu S a m s o n-H i m me l s t i e r n 
wielką przypisuje wartość rozpoznawczą pozostaje do nadmieniania; jest nim silne 
przepelnienie pęcherza moczowego jasnym moczem. Jakkolwiek zimno przez 
wój 
wyżej szczegółowo opisany "1)ływ na układ naczyniowy powiększa parcie krwi, 
a z niem i wydzielaLie nerek, to jednak znak ten nie możo mieć wielkiego zna- 
czenia. Najpierw pecherz moczowy w czasie skonania przypadkowo w każdym 
rodzaju śmierci może być moczem przepełniony; dalej przepełnienie jego jest bar- 
dzo częstym objawem przy zatruciu wyskokowe m, więc za charakterystyczną i nie- 
zawodną oznaką zmarżnięcia już dla tego samego uważanym być nie może, ponie- 
waż najczęściej pijane osoby zmarżnięciu ulegają. 
Objawy więc i znaki wskutek działania zimna za życia w ustroju powstało
		

/00190.djvu

			163 


tak są nie stałe i tak małą mają tylko wartość rozpoznawczą, że n a p o d s t a w i e 
zmian anatomicznych z wszelką pewnością śmierci przez zmarż- 
nl
Cle rozpoznać nie możemy. 
Dwa objawy, którym pewną rozpoznawczą ważność przypisaliśmy, t. j.: 
l) silne przep ełnienie serca krwią we wszystkich jego częściach, i 
2) podpadający, jasno-czerwony kolor krwi sercowej - najwyżej jako po- 
zytywne okazy mają pewną wartość; brak ich jednak nie wyklucza możliwości 
zmarżnięcia. 
III. 
Dla rozstrzygni
cia więc pytania, czy śmierć wskutek zmarżnięcia nastą- 
piła, czy nie, trzeba nam jak i w innych wątpliwych przypadkach uciec się do 
kombinacyi rozmaitych faktów i wypadków po za obdukcyją leżących, szukając 
dowodów w okolicznościach i stósunkach śmierć poprzedzających lub takowej to- 
warzyszących. 
:Między ostatniemi pierwsze miejsce zajmuje skonstatowanie stopnia ciepła. 
Lecz równocześnie zapomnieć nam nie wolno i o innych jeszcze warunkach. które 
już raz obszerniej podaliśmy, a które skutek działającego zimna podwyższają 
i zmarżnięciu sprzyjają. Należą do nich: 
]) wrodzona słaba konstytucyj a zmarłej osoby; 
2) wszelkie wpływy sił
 odporną ustroju osłabiające n. p. choroby, głód, 
zmęczenie, młodociany lub podeszły wiek itd. 
3) pijaństwo ze wszystkiemi swemi następstwami; 
4) niedostateczne odzienie; 
5) burzliwy, słotny itd. stan powietrza. 
W pierwszej więc linii chodzić b
dzie przy równoczesnem u względnieniu': 
indywidualnych st6sunków zmarżniętego, jego odzieży i t. d. o dowód, czy tempe- 
ratura wystarczała co do nizkości, długości i rodzaju działania do zniszcze- 
nia życia. 
Potem zbadać musimy miejscowość, na której zwłoki znaleziono; ma ona 
o tyle pewną ważność, że z niej wnioskować możemy, czy zmarła istota tam, gdzie 
ją znaleziono, przez dłuższy czas niepostrzeżenie leżeć była mogła, czy tamże na 
gwałtowny wicher, deszcz, śnieg i t. d. wystawioną była. 
N areszcie i za pomocą zmian anatomicznych przy obdukcyi znalezionych 
trzeba dostatecznie udowodnić, że śmierć z innych powodów nie nastąpiła. Ważną 
przytem odgrywają rolę rany i uszkodzenia ciala, ponieważ mogły one wskutek 
powstałego pod ich wpływem wyczerpni
cia sił zmarznięcie ułatwić. 
Po zbadaniu takiem wszelkich zewnętrznych, po za obdukcyją się znajdu- 
jących warunków, pod jakiemi śmierć nastąpiła, po wykluczeniu możliwości każdego 
innego rodzaju śmierci, można jeszcze wszystkie zmiany anatomiczne razem zm;ta- 
wić i zbadać, czy one pod wpływem zimna powstać były mogły, i czy nie stoją 
w sprzeczności z przypuszczeniem, że zmarła osoba wystawioną była przez dłuższy 
czas na działanie mrozu. 
\V ten sposób będziemy mogli, jeżeli nie z pewnością, to przynajmniej 
z pewnem prawdopodobieństwem rozsądzić, czy działanie zimna stało się powodem 
śmierci. Lecz zajść mogą także przypadki zmarżni
cia, w których dla niewystar- 
czających dowodów i dla zupełnego braku lub przeinaczenia anatomicznych zmian 
pewnego zupełnie sądu wydać nie zdołamy.
		

/00191.djvu

			iM 


SPIS LITERATURY. 
1) H o r '\\' a t h. Ueber das Verhalten der Fr6scho gegen die Kiute. ,. ContraIbL f. d. 
med. Wj,;:sensch." 1873, K o. 3. 
2) K l' a j e w s k i. Ueber den Erfrioningsto(l und ueber dio V>:irkungon grossor 
Kiilte auf Mem3chen ud Thiere iiberhaupt. "Hcnke'" Zeib3chl'ift fiir die Staatsarzneikundo." Er- 
langen 18G1. 2-tes Vierteljahrheft. 
3) \Ve r t h ei m. Ueber Erfriemng. Experimcntal-patholog. Unt01'suchg. .,"';ienor 
medic. Wochenschr." No. 19-23, 1870. 
4) B e c k. Ueber den Eintluss der Kalte auf den thierischen Organismus. "Deutsclw 
Klinik." No. G-8, 18G8. 
5) H 6 c h e. Der Tod (hu'ch Erfrieren und seine Erkentni"s. "Vierteljahrschr. fUr 
gel'icbtl. u. offentl. :\Iedicin." IX B(l. 18GB. 
G) O g s t 011. lJeber die Leichenbefunde nach dem Erfrienll1gstod. "Vierteljahr- 
schrift tlir gerichtl. und 6ffentL :'\Iedkin." B(l. 1, 18G.!. 
7) B l u m e n s t o k. Tod durch Erfrieren. ::\-Ia:;:chke, Handbuch der gerichtlichon 

Iedkin. Bd. 1, Tiibingen 1881. 
8) C a t i a n o, UQber Erfriemngen. 
Archiv fUr klin. Chirurgie" v. IJangenbeck. 
B(l. 28, 1882. 
91 F r e m m e l' t. Beitrage zur Lehre von Congetationen. "Archiv f. klin. Chimr- 
gie. .. B(l. 25, 1880. 
10) S o nn e n b u r g. Verbrennungen und Erfrierullgm. ,.Deutsche Chirurgie" v. BiII- 
roth u. Liicke. Linfurg 14, 1879. 
11) Mittheihmgen aus d. praktischen \Virkungskrcise des Prof. Dr. v. T am s o n- 
H i m m e l s t i e l' n. "Rig'aiscllE' Beitriige", Bd. 5, 18G2. 
12) D i e b erg. Hundert gerichtliche Sektionen. Bej lin 186.!. 
13) v. D i e b erg. Beitrag zur Lehre vom Tode durch El'frieren. "Viertcljahrschr. 
f. g'erichtl. Medicin u. 6ffentL Sanitiitsw." B(l. 38, 188:
.. 
a) }I a t h i e n et U r b a i n. Des gaz du sang'. In "Ar0hives de physiologie normale 
et patholigique." 1872. 
15) Ch. R i c 11 e t c t P. R o n d e a u. Des phćnomcnes de la mort par le froid chez 
les manm1iJeres. " Gaz. med. de Paris." No. 48, 1882. 
16) L e b a s t a r d. Relation mMicale du desastl'e du tleta des donairs. .,RecueU de 
memoires de mMicine." 
17) Dictionnaire encyelopMique des sciences medicales. ,. Congelation." Tome XIX, 
Paris. 187G. 

 18) Nouveau dictionnaire de mMecine et de chirurgie pratiques. "Congelation". Tome 
IX, Paris 18G8. 
19) Real-Encyklopadie der gesammten HeUkunde v. Dr. Eulenburg'. Erfrieren. Bd. VI. 
20) L a n d o i s. Lehrbuch der Physiologie des :\Ien"chen. 'Vien 1890. 
21) F a l k. Ueber den Eintluss niedeł'er Temperaturen auf dio Blutfarbe. "VierwJ- 
j ahrschrit't f. gerichtL 
Ied. B(l. 47, 1887. 
22) H o f m a n n. Die t'oreuxisch wichtigsten Leichenerscheinungen. "Vierteljahrsclu'. 
f. gerichtL Med." B(l. XXV, 1876. 
23) C a s p e r L i m a n. Praktisches Handbuch der gerichtl. Medicin, 187G. 
24) H o t' m a n n. Lehrbuch der gerichtlicheu :\Iedicin. 1881. 
25) M a s c h k e. Handbuch der gerichtlichen MediciiI. "1881. 


-0*
 


III. Błonica i róża. 
Podał 
Antoni Skórkowski z 1łIedowatej (gub. Kijowsk3). 


Paląca kwestyja leczenia błonicy, tej. wspólczesnej plagi, która jak miecz 
Damoklesa wisi nad głową rodziców, wzbogaca si
 coraz :Qowymi przyczynkami: 
Dr. B a b c z Y ń s k i w styczniowym zeszycie rosyjskiego czasopisma: Wiestllik 
obszczestwennoj Hygieny, 1890 r. No. l podnosi sprawę leczenia błonicy 
za pomocą szczepienia róży, twierdząc, że takowa nie przybiera wówczas nigdy 
groźnych postaci. ,y nioski swe popiera B a b c z Y li. s k i dość liczną kazuistyką 
leczniczych szczepieri, oraz spostrze:i.eniami ewentualnego wstawienia się róży 
w przebiegu błonicy jako środka samoleczniczego. Badania w klinikach i szpita- 
lach oraz do
wiadczenia z sztucznemi hodowlami wyosobnionych zarazków błonicy 
i róży stanowić jedynie mogą w tej sprawie kryteryjum, orzekające, twierdząco lub 
przecząco, odnośnie do terapiij teoretycznie sprawa ta postawiona w świetle nowo.
		

/00192.djvu

			1.65 


żytnej patologii i pojęć biologicznych W ogóle nie tylko me stoi z niemi w sprze- 
czności, lecz w zupełności z takowemi siE: zgadza, z 
zego i terapij a swe wskaza- 
nia z wielli:iem prawdopodobieństwem wysm
e. 
Zyciowe współzawodnictwo, czyli walka o hyt żywotworów, jakiemi są 
ustrojowe zarazki błonicy i róży na polu ustroju, do którego nastąpiło ich wkro- 
czenie, na glebie jego tkanek i soków i skutki tej walki działające osłabiająco i wypie- 
rająco na zarazki omówionych chorób, tłómaczą wyrównywające tj. lecznicze wyniki 
nast
pstwa zetkniE:cia SlE: w ustroju tych dwóch zarazków. 'W' niniejszem nie idzie 
mi o wyczerpanie tego przedmiotu, który w spostrzeżeniach i badaniach na ob- 
fitym materyjale klinicznym i szpitalnym znajdzie swe uzasadnienie, lecz chcE: za- 
znaczyć tu zasługę człowieka, który jako wyh.'Teślony. już "z ziern żyjących" inicy- 
jatyw)' swej w tym przedmiocie bronić nie może. 
Przedwcześnie zmarły w 181:;3 roku J ó z e f P i l' a m o w i c z lekarz pra- 
kt.ykujący w H u m a n i u. wychowaniec bylej szkoły głównej warszawskiej. jeszcze 
w ostatnich latach siódmego i pierwszych - ósmego dziesiątka b. w., w czasie 
panującej epidemii błonicy na Ukrainie spostrzegał i oceuił killm przypadków le- 
czniczego działania róży przysb:pującej w przebiegu spraw dyfter
'jnych. Nie. 
mając pod ręką wszystkich roczników czasopisma Medycyny, w której ś. p. P i - 
r a m o w i c z prace swego pióra zamieszczał. nie jestem pewny, czy prac
 swą 
o stósunku róży do błonicy drukiem ogłosił; r
kopism swój krótko przed swym 
zgonem udzielił mi łaskawie do przejrzenia. Nie spotykając atoli nigdzie w cza- 
sopismach w obec podniesionej w bieżącej chwili kwestyi stósunku zarazków róży 
i błonicy, nazwiska inicyjatora, czuję się w ohowiązku temi kilku słowy przypomnieć 
w tej sprawie zasługę skromnego i cichego pracownika, który nie szukając 
rozgłosu wobec stósunkowo jeszcze nieznacznych postępów bakteryjologii przed laty 
dwunastu poczynił s-woje trudne spostrzeżenia i usiłował takowe uzasadnić w du- 
dm dzisiejszej nauki, na które właśnie tory wtoczyła si
 ta kwestyj a znacznie 
póiniej po zgonie inicyjatora. Z n a c z n i e p ó ź n i e j, powiadam, odnośnie do 
szybkich postępów bakteryjologii dni teraźniejszych i licznych pracowników na tej 
płodnej niwie. 
Osobiście miałem możność spostrzegania paru przypadków leczniczego dzia- 
łania róży na przebieg dyfteryi. Pierwszy z nich dotyczy izraelickiej rodziny 
w miasteczku Gllstyngrodzie. \V czasie srożącej się tam epidemii błonicy nader 
złośliwej natury czworo na raz dzieci tej rodziny nawiedzonych zostało tą chorohą; 
u pięcioletniej dziewczynki na trzeci dzień po wystąpieniu wyraźnych objawów dy- 
fteryi wy:stąpiła róża pełz
jąca z małżowiny lewego ucha na policzek i powłoki 
głowy, w miar
 nasilenia si
 objawów tej ostatniej, łagodniały groźne ohjawy dy- 
fteryi. i z czworga zakażonych tą chorobą dzieci. z któl1"ch dwoje było starszych 
(6 i 8 lat) tylko to jedno różą dotknięte i najbardziej zagrożone pozostało przy 
zycm. Drugi wypadek znacznie później spostrzegany miał miejsce we wsi Szarny- 
polu. gdzie z sześciorga dzieci jednej rodziny, tylko ośm;oletnie dotknięte różą 
twarzy umknęło śmierci, reszta zaś nie wyłączając czternasto i szesnastoletnich padła 
ofiarą tej choroby. Lecznicze działanie róży stwierdza się i tern jeszcze, że w ubo- 
giej tej rodzinie wszyscy prawie jej członkowie nawiedzeni dyfteryh pozbawieni 
byli prawic zupełnie pomocy lekarskiej. 


+»E+
		

/00193.djvu

			166 


IV. D arystolu w gynekologil. 
Podał 
Dr. Heliodor Świ.;cicki. 


.W ostatnich czasach zajmowali się tak W i l l g e l' o t h i Kor n b l u m t), 
jak 1\1 e s s i n g e r i Vo r t m a n n 2) w Akwizgranie fenolami jodowanemi. 
Nie b
dziemy nadtem się rozpisywali; nadmieniamy tylko, że, jeżeli jod rozpu- 
szczony w jodku potasu dziala na alkaliczny rozczyn fenolowy w pewnym stosunku, 
to przy ogrzaniu na 50-60° C. strąca się ciemnoczerwony jodek dwujodkofenolu 
= Q j H 3 J 2 0J, a wi
c związek równocząstkowy (isomer) z trójjodkiem fenolu (tri- 
jodfenol) i daje się łatwo w ten ostatni przemienić. Dijodfenoljodid wysuszony 
jest proszkiem bezwonnym, barwy fiołkowej, nierozpuszalny w wodzie i rozrzedzo- 
nym kwasie, ale dający si
 rozpuścić w ługu, w benzolu i chloroformie. W zwią- 
zek podobny wchodzi także i tymol z jodem (dijodthymoljodid). J estt.o bezksztal- 
tny brunatnoczerwony delikatny proszek, nie rozpuszczalny w wodzie i glicerynie, cokol- 
wiek tylko w wyskoku, łatwo natomiast w eterze i chloroformie. Najlepiej roz- 
puszcza si
 on wolejach tłustych. Przy świetle i wilgotne m powietrzu zamienia si
 
substancyja ta w bladożólte ciało, obejmujące dwa atomy jodu na cztery molekuły 
tymolu. Dijodthymoljodid otrzymał od wynalazców M e s s i n g e r a i V o r t- 
m a n n a nazwę "Arystolu. " Zawartość jodu wynosi w nim 45,80%. Z chemi- 
cznego stanowiska jest arystoI prawdopodobniejodoxylem, powstałym w ten sposób, że 
atom wodorodu związku hydroxylowego w tymolu zastąpiony zostal jodem, czyli 
innemi słowy zamiast z'Niązlm hydroxylowego (OH) otrzymaliśmy związek jodoxy- 
lowy (OJ). Szemat reakcyjny arystolu tak się przedstawia 3 ): 
OH 3 OH 3 OH 3 
/
 /
 /"'", 
I I + I I + J 2 

 I I 

/ OH OH 
/ ',,/ OJ 


OH 3 
1 0 0+ 


2HJ 


03 H 7 03 H 7 03 H 7 °3 H 7 
tymol tymol 
Pierwszy, który w terapii użył arystolu był E i c h h o f f4). Autor ten za. 
leca arystoI w chorobach skórnych, a mianowicie przy wrzodach goleniowych, 
owrzodzeniach kiłowych trzeciorzędnych, chorobach pasOl"zytniczych skóry, w szcze- 
gólności zaś przy toczniu. S c h i r r e n 5 ), asystent kliniki L a s s a r a w Berli- 
nie, poleca arystoI przy łuszczycy. Ohemiczna fabryka barwideł w Elberfeldzie, 
wyrabiająca arystoi, nadesłała mi pewną ilość preparatu tego w celu zbadania go 
w terapii gynelwlogicznej. 
Ze względu na dobre wyniki Eichhoffa i Schirrena, osiągnięte w der- 
moterapii, a głównie mając na uwadze doświadczenia Biernackieg0 6 ), według któ- 


1) Joum. f. pI'. Chemie 1889 pag. 290. 
2) Berl. chem. Berichte XXII 2M8. 
3) 8uddeutsche Apoth. Ztg. No. 4 18!J0. 
4) Monatsh. f. pract. Dermatol. X Bd. 1890 Nr. 2, pag. 85 - 96. 
3) Berl. klin. Wochenschr. Nr. 11. 1890. 
6) Nowiny lekarskie 1889, str. 377, 431, 487.
		

/00194.djvu

			167 



 


rych łączenie środków przeciwgnilnych zwipksza ich siłę przeciwgnilną 1) i to tern bar- 
dziej, jeżeli związki organiczne (tutaj tymol) złączymy z związkami nieorganicznymi 
(warystolu jod), używałem preparatu tego dotychczas w kilkunastu przypadkach 
gynekologicznych, w których zdaniem mojem działanie jodu i tymolu powinnoby 
korzystnie oddziałać na stan chorobowy. 
Z nadpsłanego mi do wypróhowania w gynekolologii arystolu, który 
w ciemnych należy przechowywać naczyniach. kazałem następujące zrobić prze- 
twory: A. Rp. Aristoli 5,0, Pulv. Gummi arab. 0,5, Pulv. Gummi arab. quo s. 
ut f. bacilli No. 5 longitud. Ctm. 5. B. Aristoli 0.5,-1,0, Butyl'. Cacao quo S. ut 
f. suppos. vel boli vagin. tal. dos. No. X. C. Aristoli Axung. porc. ana 5,0, 
Lanolini 40.0 ::.\f. f. unguent. 
Z przypadków. leczonych przeze mnie arystolem wymieniam tutaj najwybit- 
niejsze co do skutku i działania tego środka. 
1. P. M. K. 34 lat, wielorodka, skarzy się na hól w krzyżach i pod- 
brzuszu. 1Vydzieliny pochwowomaciczne śluzoworopiaste, miesiączkowanie długo 
trwające. hrak laknienia. zaparcie stolca. Macica zwiE:kszona, na dotyk mięka 
i wraźliwa, jama maciczna badana zglE:bnikiem zwiększona, cZE:Ść pochwowa ma- 
cicy nahrzmiała, gruha, nierównie twarda, błona śluzowa szyjki macicznej ciemno- 
czerwona i ropiastym pokryta śluzem. Rozpoznanie: ::.\Ietritis, endometritis. Le- 
czenie polegało na zakładaniu tamponu, maczanego w arystolu i to wkładaniu go 
w POcllWę tak. aby przylpgal ściśle do rzęśei pochwowej macicy. 1Yspominam 
o tern tutaj wyraźnie. gdyż preparaty jodowe przyłożone na szyjkę maciczną 
mają lJodług B r e i s k y"e g o szybko bywać wessane, podczas gdy badani a H a m- 
bur gera wykazały, że tampony jodowe. działające jedynie na błonę śluzową po- 
chwy, o wiele później bywają rezorbowane. N acHo wkładałem u chorej naszej co 
3-ci dzień w jamę maciczną arystoi (1,0) w formie pręcika, aby preparat łatwiej 
przeniknął miąższ maciczny. W ostatnich dniach kazałem zrobić sobie prE:ciki 
arystolowe z żelatyną, rozpuszczoną w wodzie i glicerynie. gdyż używane początkowo 
pręciki z arabską gumą (Cf. Rp. A) łamały mi się często w czasie wkładania ich 
w jamę maciczną. Po 3 tygodniach leczenia uczucie bólu w podbrzuszu znikło, 
macica na dotyk niebyla tak bolesną, lecz prawie nie zmniejszoną, wydzieliny znacznie 
mniejsze>. szyjka maciczna prawidłowy przybrała wygląd, w jednym tylko miejscu 
po lewej stronie była błona śluzowa szyjki jeszcze cokolwiek nabrzmiałą i przekrwioną. 
2. S. T. 25 lat, II para. Rozpoznanie: Endometritis, erosiones, hyper
 
plasia carvicis. Leczenie jak w przypadku pierwszym. \V ynik po 17 dniach le- 
czenia pomyślny. Nadżerki znikły zupełnie. 
3. J. L. 27 lat, IV para. Rozpoznanie: Parametritis dextra. trwająca 
już od roku po ostatnim połogu. Leczenie polegało na leżeniu w łóżku i re- 
gulowaniu stolca, na zakładaniu aż do szyjki macicznej tamponów arystolo- 
wych, na wcieraniu w prawą cz
ść podbrzusza maści z arystolem i zakładaniu co 
noc w odbytnicę czopiku arystolowego. 'Vysięk zmniejsza się a obecnie (4 tygo- 
dnie leczenia) mógłem wysi
k przy oburęcznem badaniu ledwo wyczuć w okolicy 
bolesnego prawego jajecznika. Przy wysiękach okołomacicznych zawsze zakładam 
w odbyt czopiki, dawniej jodowe (J odi 0,01., Kalii jod. 0,1 , ol. Cacao 2,0.) ze względu 


1) Także prof. N e n c k i jest zdania, że np. połączenia soli salicylowych z kreso- 
iem znaczną posiadają własnoś(> przeciwdrobinkową. Przytem są salicylany kresolowe mało 
trujące. :Można np. psu, ważącemu 16 kilo dawać z nieh dziennie 16 gramów bez jakiegokol- 
wiek bądż złego skutku. (Union pharm. Marhec 1889).
		

/00195.djvu

			168 


na łatwą wessalność błony śluzowej odbytu, która jest równa prawie wessalności 
jodu przez błonę śluzową żołądka. \V naszym przypadku działałem od razu 
z trzech stron arystolem na wysięk okołomaciczny i to z dobrym dla chorej 
wynikiem. 
4. U p. J", M. 32 lat, II para, zrobiłem z powodu naddarcia szyjki 
macicznej po prawej stronie aż do samego sklepienia i z powodu dwóch prawdopodobnie 
w slwtck nac1darcia wydarzonych poronień operacyją E m m e ta. JHiejsce opero- 
wane posypałem arystolem. Rychłozlep zupełny. Szwy wyjąłem w 8 dni po operacyi. 
5. S. K. 48 lat, wielorodka. 'Vielkie i małe nsta sromowe nabrzmiałe, 
szczelina sromowa rozwarta, caly srom pokryty tu i owdzie strupami i ropiastą, 
cuchnącą wydzieliną. Chora uskarża się na wielkie palenie w tych miejscach i po 
nocach całych spać nie może. 'V moczu znajduje się cukier! Rozpoznanie: 
Eczema vulvae. Oczyściwszy chore miejsca posmarowałem co 2 dzień takowe 
maścią arystolową. Po 3 tygodniach chora z nieznośnego swego cierpienia była 
względnie wyleczoną, gdyż cukrzyca mogłaby z czasem znów nowe wywołać eczema. 
Chcąc się przekonać, czy w ogóle i w jakim czasie i z któ- 
rej części ciała jod w arystolu bywa naj rychlej wessany, badałem w pewnych po 
sobie odstępach czasu (co 15 minut, co 1/ 2 godziny, co godzinę aż do 24 godzin) 
ślin
 chorej na jod po założeniu czopików arystolowych w pochwę, odbytnicę lub 
po wtarciu tej samej ilości arystolu (0,5--1,0) w maści lanolinowej w podbrzusze. 
Badałem zaś ślinę na jod dla tego, ponieważ podług E u l e n b u I' g a jod naj- 
szybciej pokazuje się w ślinie i najdlużej w niej pozostaje. Otóż przekonałem się, 
że reakcyi na jod w ślinie nigdy nie było. Do wykazania jodu w ślinie nżywałem 
papierków nakrochmalonych, które chora śliną zwilżala, poczem po kolei na każdy 
zwilżony papierek puszczałem kropl
 acidi nitrici fumantis. Gdyby był jod w śli- 
nie, nastąpiłoby koniecznie niebieskie zabarwienie papierka. Takiego zaś zabar- 
wienia nigdy wywołać nie mógłem, Również ujemnie wypadło badanie moczu 
na jod. Z wykonanych prób tych widoczną jest rzeczą, że ślina i mocz po użyciu 
arystolu wcale jodu w związku z alkaliami nie zawierają. Także i E i c h o f f przy 
używaniu arystolu w dermoterapii, badając mocz metodą C a s t a i n a reakcyi 
na jod nie otrzymał. Tak więc chemiczne przemiany arystolu w organizmie wcale 
są nam dotychczas nie znane i nie mamy pewności, czy w ogóle choć część ary" 
stolu w całości zostaje wessaną l). 
'V żadnym z moich dotychczasowych przypadków nie zauważyłem złego 
działania arystolu, a mimo, że nieraz, jak w wypadku 3 i 5. znaczną ilość tego 
środka używałem, nie miałem nigdy intohykacyi. Tak wi
c mielibyśmy 
warystolu, o ile z kilkunastu naszych przypadków sądzić można, cenny 
lek gynekologiczny, działający przez połączenie swe jodu z tymolem lepiej 
od jodoformu, a nie posiadający niekorzystnych toksycznych jf'go własności, ani 
nieprzyjemnego zapachu, i t. d. Jednem słowem okazał się nam arystoi 
dotychczas skutecznym przy parametri tis, eczem a vul vae, end o metr i tis, ero- 
siones i hyperplasia cervicis. Żadnego natomiast wpływu nie widzieliśmy 
używają.c arystolu przy metritis. Dalsze spostrzeżenie są naturalnie nieodzownie 
potrzebne, nim się ostateczny sąd o działaniu arysbJu w terapii gynekologiczlll3j 
wypowie. 'V każdym razie zachęcają nasze przypadki do dalszego wypróbowania 
używania środka tego w chorobach kobiecych. 


1) Próby na jod robione przezemnie papierkami nakrochma10nymi w rozczynach alko- 
holowych, eterowych i chloroformowych z arystolem wypadały zawsze dodatnio, choć nie jaskrawo.
		

/00196.djvu

			169 


.J ak sohie w prz:n)adkach naszych działanie lecznicze arystolu \vytlóma- 
czyć, na to silić się nie będ
, tern więcej, że dotychczas sposób działania jodu 
w organizmie, mimo cennych prac B i n z al), B u c h h e i m a 2 ), E h r l i c h a 3 ), 
K a ID m e re r i 4 ) i innych, hynajmniej wyjaśnionym nie jest. Że w wypadkach na- 
szych jod działał głównie na pobudzenie i wzmożenie czynności naczyli chłonnych, 
jest prawdupodobnem. Zgadzałoby si
 to zre:sztą z wynikami badali S c h o n f e l d t a 5 ). 



*
 


B. S P O S t r że ż e fi i a z p rak t Y k i. 


Przypadek zejścia śmiertelnego po małej dawce salolu. 
Spostrzeżenie Dr. l. \Ve l' n e l' a. 
Objaśnił epikryrycznie 
Dr. Fr. CILłapowski. 
(\\r edług wykładu na posiedzeniu wydziału lek. dnia 7 -go lutego 1890 r.) 


Dotychczasowa literatura o działaniu salolu obejmuje już kilkanaście, 
a mo:i.e kilkadziesiąt prac poważnych autorów; nie znalazłem jednak w niej wzmiaki 
° tizkodliwem jego działaniu \Y dawkach umiarkowanych, z wyjątkiem chyba przy- 
pacllośei, które i po zażyciu kwasu salicylowego zauważano. Tylko A u f l' e c h t 6 ) 
(z Magdeburga) i asystent jego B e h m przytoczyli wypadek jeden śmierci po za- 
życiu tialolu przy ostrem zapaleniu wsierdzia (endocarclitis acuta) i odtąd przy ta- 
kich powikłaniach gośćca ostrego stawów (Rheumatismus articulorum acutus) nie 
daje A u f r e c h t już nigdy salolu w samym początku, ale tylko kwas salicylowy 
lub jego sole j a dopiero po kilku dniach do salolu przechodzi ze wzgl
du na ko- 
rzyści, jakie przy leczeniu tym środkiem zauważył. 
Jak wiadomo. salol jest ciałem przez Prof. 1\1. N e n c k i e g o z Bernu 
wytworzonym i to dzialaniem pięciochlorku fosforu na salicylan sody i na związek 
fenolu z sodem (06H50K) przy cieplocie 120-130°, przyczem się wydziela także 
sól kuchenna i kwas fosforowy. Oiało, które N e n ck i nazwał salolem, jest wi
c 
eterem, a właściwie esterem fenolowym kwasu salicylowego. Rozkłada się za:ś 
salol w alkalicznym płynie, a mianowicie pod wpływem trzustkowego fermentu na 
swoje składniki tj. na 60% bmsu salicylowego i na 40% fenolu czyli kwasu 
karbolowego. Oba te kwasy bardzo prędko wessanemi zostają przez błonę ślu- 
zową dwunastnicy. gdyż ",. krótkim czasie po przyjęciu 1-2 grm. salolu można 
je wykryć już w moczu, i to kwas salicylowy w postaci kwasu salicylurowego, 
karbolowy zaś w postaci eterowego związku fenolu z kwasem siarczanym, przyczem 
zawszc wystQPuje w moczu ciemnozielonawe, a nawet prawie zupelnie czarne, za- 
barwienie. To zlokalizowanie dzialania dwóch tak :silnych czynników przeciwgnil- 
nych w kiszkach, a mianowicie w górnym tychżeodcinku. pobudziło, jak wiemy, 
L ° e ,. e n t h a l a (Ofr. Now. lek. 1889 No. 2 str. 106) do polecenia salolu w cho- 
lorze jako środka zapobiegawczego i leczniczego, zupelnie nieszkodliwego (l gm. 
co godzinę aż do 20 grm. dziennie), a Ewalda do wprowadzenia go jako środka 


l) V01'lesungen uber Phw'mak. Berlin 1881. 
2) Archi
, f. expe1'i1n. Pathol. e
. Pharm. 1874. 
3) Charitć-Annal 1885, X. 
4) Vi1'chow's Archi
, 1875, tom 59 i 60. 
5) Vi1'chow's Archiv tom 63. 
6) Dee
tsche med. Woch. 1888 Nr. 2. 


12
		

/00197.djvu

			170 


rozpoznawczego pr7.Y cim' pieniach żołądka, a mianowicie w celu rozpoznama sto- 
pnia upo
ledzenia czynności ruchowej mięśni żołądkowych. 'Vedług doświadczenia 
tegoż autora można przy niepojawianiu się charakterystycznego odczynu 'IV moczu 
w 3/ 4 -1 godziny z pewnością wnosić, że przyczyną przedłużonego pobytu salolu 
w żolądku jest niedomoga czyli niedowlad tegoż l). I L o e v e n t h a 1 i E wal d 
wychodzili z założenia, że w żołądku samym nigdy nie może się salol rozłożyć 
na swe skladniki. Tymczasem L e ś n i k 2 ) wykazał, że nawet w ślinie przy cie- 
pł ocie kn\ri salol zaczyna się już rozkładać, a tern więcej w żołądku pozbawionym 
kwasu solnego, a zawierającym grzybki rozczepkowe. Z tego powodu, oraz z po- 
wodów wyjaśnionych w pracy mej ,.0 rozpoznawaniu chorob żołądka" 3), a poda- 
nych przez \V ł a d y s ł a waB l' a n n e r a i przez H u b e r a salol jako srodek 
l'OZp ozna wczy okazał się niepraktycznym. Nikt jednak na to, o ile wiem, nie zwró- 
cił uwagi, że nawet w dawce jednorazowej takiej, jaką E wal d w celach diagno- 
stycznych polecił, może być niebezpiecznym i że, aby siE:' przeciwko takim niespo- 
dziankom zabezpieczyć, dobrze się o sprawności nabłonka nerkowego przekonać 
przez zbadanie moczu. Próba mierząca zdolność wessania w żołądku za po- 
mocą jodku potasu i odczynu jodowego w ślinie i moczu, przekonała nas 4 ), 
że odczyn ten w ślinie może o godzinę lub parę godzin rychlej wystąpić, aniżeli 
w urynie, mianowicie wtedy, jeżeli czynność wydzielnicza nerek jest upośledzoną. 
co się zdarza nie tylko przy wyraźnym hiałkomoczu, ale i hez tego, skoro nahlo- 
nek kłębko wy (Glomeruli), względnie kanalikowy ulega zwyrodnieniu. J e;i,eli w ta- 
kich razach wydzielanie przez nerki soli o tak wysokim równoznaczniku przeni- 
kania (endosmotisches Aequivalent), jakim się odznacza jodek potasu. wyraźnie 
opóźnia się, o ileż więcej opóźniać się musi wydalanie z moczem kwasu km"holo- 
wego, tern bardziej, gdy w urynie zmniej szonym jest równocześnie stósunek mo- 
cznika, a, c o za tem idzie, i kwasu siarczanego z rozpadu hialkowin w tkankach 
pochodzącego. :l\Iocz ubogi w siarczany nie zdoła nawet dość wcześnie z orga- 
nizmu uprzą tuąć nie wielkich ilości wytwarzającego się r.iągle w skutek gnicia 
w kiszkach fenolu 5) i jemu podobnych związk6w. jako to skatolu i indolu, 
które tylko w połączeniu z kwasem siarczanym uchodzić mogą w ustroju. Na- 
gromadzenie się zaś w nim przez czas dłuższy tych produktów gnicia ciał białko- 
watych działa stanowczo trująco, podczas, gdy te same ciflła związane z kwasem 
siarcumym są w daleko większych nawet ilościach całkiem nieszkodliwe. Tak też 
i mała dawka kwasu karbolowego zadana osobie scherlałej. osłabionej nadto krwo- 
tokami, może wywołać objawy otrucia, jeżeli się zawczasu nie poda jej w pokarmie 
lub lekarstwie dostatecznej ilości siarc zanów. .Wiadomo, że chirurdzy, używając 
kwasu karbolowego do. opatrunku po ope racyjach , haczą zawsze pilnie na mocz 
i przestają stósować teg o środka prz
ciwgnilnego natychmiast, skoro w moczu 
zacznie występować czarne zabarwien ie, uważając je za objaw otrucia karholowego. 
Tymcza
e!ll przy wewnętrzu3ill u życiu tego środka, mianowicie w postaci 


1) S i e we r s u. E wal d. Z. Pd.thol. der M tgaae
..15ien. Ther. Mon. 1887, VII. 
Obecność kwasu salicylowego w mo
zu łatwJ wyk,'yć za ponD:',} chlorku żelaza. 
2) Gaz. lek. 1888. 
I) Conf. Now. lek. 1889. No. 6 str. 275. 
4) Cfr. Now. lek. 1890 Nr. 2. str. 95. 
5) Ilość fenolów wydzielonych na dobę prhez doro3le!lJ czlowIeka zdrowego obliczył 
J. l\I u n k na 20-51 mgrm. Przy ropieniu zewnętrznem lub wewnętrznem ilo:<ć. ta bardzo się 
wzmaga. - B l' i e g e r opisał wypadek otoku piersiowego z przetoką (Empyema ichorosum) 
w którym 630 mgm. fenolów (poczęści paralu'esolu) dziennie z moczem odchodziło. - (lleat. 
nC!J
!. Xv. 5;1'. jJ 7.
		

/00198.djvu

			171 


salo!u, zabarwienie moczu śniade i czarne tak rychło występujące me wstrzymuje 
zazwyczaj lekarzy od dawania go śmiało dalej. Przyczyn
 tej różnicy odgadnąć 
łatwo. Xikt jeszcze nie próbował tego środka przy dowodnem cierpieniu nerek, 
choć K o e s t e rl) i inni polecali go i to z najlepszym skutkiem w cierpieniach 
kataralnych pęcherza o alkalicznem rozkładzie moczu. Od czasu, jak S a h l i 2 ) 
swemi pracami rozpowszechnił sław
 salolu jako najlepszego środka przeciw gość- 
cowi, używano go przedewszystkiem przy ostrem zajęciu stawów (rheumatismus 
articulorum acutus), nżywano go też najczęściej w gorączkowych tylko stanach, 
w których, zawsze porówno z ilością mocznika powiększoną bywa i stósunek kwasu 
siarczanego w moczu. Gdzie brak jest siarczanów, które si
 z rozpadu krwinek 
wytwarzają, a więc w niedokrwistości, a szczególnie w powstałej skutkiem nagłych 
krwotoków, gdzie nadto niedowlad żołądka i kiszek sprzyja wytwarzaniu się cią- 
głemu gnilnych produktów, nie mogących z moczem dość prędko ustrój opuszczać, 
tam mała dawka fenolu, a więc i sałolu może działać trująco, a pojawieniu się 
czarnomoczu (melanuria) towarzyszyć będą inne objawy otrucia 3 ), czasami nawet 
krwawomocz (haemoglobinuria). 
Dowodem tego smutny 
wypadek niniejszy, spostrzeżony w tutajszym szpi- 
t..'lłu miejskim podczas mego pobytu w Kissingen, a podany mi uprzejmie przez 
kolegę J. "\Vernera do opracowania. 


Jadwiga Piechowiak, puella publica, :30 lat mająca, przyjęta 12-go czerwc-a 1889 r., po- 
chodzi z rodziny, w której parl,) osób na suchoty umarło. Jakie sarna przechodziła choroby, nie 
jest pOdaIlem. Przed pięciu laty, miala krwotok (z pluc czy żolądka?) i byla czas jakiś leczoną 
w szpitalu. Ternu dwa miesiące zaczęla wymiotować zaraz po każdem jedzeniu, nie spostrzegla 
jednak nigdy krwi w "ymiocinach, wyraźnie kwaśnych i gorzkich. Odtąd czuła sil,) coraz 
slabszą. cierpiala na bóle glowy i zawroty, ból w dolyszku, kaszel mianowicie w nocy, brak 
apetytu i zaparcie. 
Na pierw>:ze wejrzenie uderza '\\-yglądem miZel1lYlll_ nadzwyczajnem wychudzeniem, 
lichą budową klatki piersiowej (habitus phthysicus). Przy badaniu pluc jednak żadnych zmian 
w nich nie dostrzeżono. Chora nic nie wykrztusza. Wątroba i śledziona nie powiększone. Na- 
cisk na nieco wzdęty dolyszek boleśllym. Chora wymiotuje (okolo poludnia) w
-pite wieczorem 
mleko, w
Taźnie ścięte. Po zażyciu proszku szumiącego tak, jak przy później dokonanem roz- 
dęciu żolądka powietrzem, przedstawia się dolna granica żolądku o 3 palce poniżej pępka. 
Chora nie przestaje przez następne dnie wymiotowae. Po śniadanku E wal d o w y m w godzinę 
zalożono zgłębnik dla zbadania treści żolądkowej. Brak wolnego HCI, ale zato kwas mlekowy 
w obfitości. 
Próba rezorł)c
'jna tj. z jodkiem potasu wypadla nadspodziewanie prędko, bo już w 15 
minut w ślinie jod sil,) wydzielał. - 18-go czerwca wypłukano żołądek, poczelU nastąpił obfity 
.krwotok żolądkowy, przechYko którenm nżyto lodu w kawałkach, wstrzykiwalI z ergotyny; od- 
tąd chorej dano :,;pokój; oklady na brzuch i bezwarunkow
- spokój obok naj surowszej dyjety 
stan chorej wnet poprawiły; wymioty staly się rzadszemi. 
\Vtedy 27-go czerwca spróbowano poleconego przez E wal d a sposobu badania rucho- 
wej sprawności żołądka. Dano "ięc chorej po południu 1,0 gm. salolu; w 80 nunut potem nie 
zawieral mocz jeszcze k,,-a:,;u salicylurowego. Póżnićj tegoż dnia moczu już nie .oddała. - Pod 
wieczór chora coraz bardziej staje się niespokojną, popada w nieprzytomość. Zrenice rozsze- 
rzone. ale oddzialywujące jeszcze na światło. Dopiero nazajutrz można było powtórzyć próbę 
ua odczyn kwa>:u salicylurowego w moczu. - Zawierał go już wyraźnie i był ciemno zabarwio- 
nym. Kieprzytomność nie ustaje. Na zapytania wszelkie odpowiada chora co najwięcej: "nie 
wiem." Tętno nieregulal1le, pełne. - Dopiero 5.go dnia staII ten nieco sil,) poprawił, ale mocz 
pozostał ciągle śniadym. - 6-go dnia (2/ VII) wraca apetyt, ale tętno słabe, ból głowy. Barwa 
czarnawa muczu nie u:,;taje i w dlliach następnych, choć OgÓlllY stan niby lepszy. - 4-go lipca 
znowu nieprzytomność: prz
tem nieustallne za każdćm przyjęciem pokarmu powracające "J'mioty; 
leków pobudzających. Pomimo to śpiączka trwa aż do śmierci, która na.stąpiła 8-go lipca. 


l) H. K o e s t e 1'. Upsala Laekererorning F6hr. (188!3, X."X:III p. 428). 
2) Sahli. 1. c. _ 
3) A u f r e c h t polecił dawa.ć salol i prz
- przewlekłYlll goŚĆcu przez czas dłllŻSZY. 
(Deutsche med. Woch. 1888. No. 2.) Nie stosuje sil,) to jednak do Arthritis deformalls. ile razy 
chorej na to uporczywe cierpienie osobie dawałem salol, t
-le razy musiałem zaraz zawiesić 
dawanie. 1\1ocz tej palli nader lekki i blady, zawierał bardzo mało lllocZllika, a czasami za- 
wierał bialko. 


12*
		

/00199.djvu

			172 


Oględziny po
miertne wykonane przez Dra We l' n e l' a wykazaly: G a s t l' i t i s e t 
enteritish aemorl'hagica, ulcus ventriculi cicatl'isatulll ad cardiam 
Endometritis chronica. Cystoma ovarii. 
Zarówno w opisie przebiegu choroby jak i w wymienieniu zmian patolo- 
gicznych stwierdzonych przy sekcyi brak tu zapewne niejednego nader pożądanego 
szczególu do wyjaśnienia dostatecznego warunków, które się przyczynily do tak 
fatalnego zejścia. 
ie wiemy np. wcale, czy chora przedtem nie była syfilityczną 
i nie byla leczoną rt
cią; nie badano moczu przed zadaniem salolu ani co do ilo- 
ści, ani co do jakości, ani co do ciężkości gatunkowej, a po wystąpienin ciemnego 
zabarwienia w urynie nie wykluczono właściwie krwawomoczu (haemoglobinuria). 
Przy sekcyi zaniechano też zbadania nerek. 
Mimo to jednak z podanego opisu wynika, że nie co innego, jak tylko 
owa dawka salolu, choć tak niewielka, wywołała pierwsze objawy otrucia. 
Czy salol mógł się też przyczynić do wybroczyn krwi w żołądku, nie my- 
ślimy rozsądzać. "\Vedług R o s e n b e r g a 1) miałby właśnie ten środek t
 wyż- 
szość jedyną nad kwasem salicylowym i jego solami, iż z powodu swej nierozpu- 
szczalności w soku żołądkowym, nie draźni nigdy śluzowej błony żołądka; ale, je- 
żeli według L e ś n i k a bywają 
wypadki, w których przy dłuższem zatrzymaniu 
w żołądku z treścią alkaliczną i rozkładającą si
, (a ,d
c choćby od krwi w nim 
nagromadzonej) :,jalol możp. powoli si
 rozpadać a przez to rozpuszczać, w takim razie nie 
mamy prawa wykluczania i w tym wypadku możności takiego podraźnienia śluzo- 
wej żołądka przez oba w skład salolu wchodzące kwasy. 
w każdym razie jednak 
wybroczyny znalezione w kiszkach przemawiają wyraźnie za podraźnieniem takiem 
miejsco
wem błony ich śluzowej. - Że wessanie kwasu salicylowego i karbolowego 
w kiszkach musiało być bardzo opieszałem, za tern przemawia pomiędzy innemi 
nie tylko późne wystąpienie ale i nazbyt długie trwanie ciemnego zabarwienia mo. 
czu. Przypuściwszy, że ono nie pochodziło wcale od liemoglobinuryi, która si
 
po wewn
trznem użyciu kwasu karbolowego także zdarza, a tylko od właściwego 
fenolowi odczynu barwnego, to jeszcze nie mamy powodu uważania owych 40 
ctgm. tego związku powstałego z salolu za jedyną i bezpośrednią przyczynę tak 
długo trwającego zabarwienia moczu; ale możemy uważać je po części także jako 
skutek pośredni, a to dla tego, iż wiemy, że w tym czasie z rozkładu ciał biał- 
kowych w kiszkach, a więc przedewszystkiem krwi wybroczonej, mogły i musiały 
wytwarzać si
 obficie wraz z skatolem wyżej wspomniane związki fenolowe, które 
powoli uchodząc z moczem, barwę ciemną jego utrzymywały. 
Kie masz też żadnej wątpliwości. że stósunek mocznika w moczu był 
zawsze bardzo małym. To nam także tłómaczy widoczne podobiełlstwo objawów, 
które wystąpiły wkrótce po zażyciu salolu, i ostatecznej śpiączki do znanych po- 
wszechnie objawów mocznicowych (uremicznych); że w takim stanie środki podnie- 
cające nie mogly skutkować, rzecz jasna. "\Vielką pomocą mogło być za to, zda- 
niem nasze m, zadanie jak najwcześniejsze i powtarzane rozczynów soli glauber- 
skiej bądź to wewn
trznie, bądź to podskórnie. 
Jeżeli G l e n a r d, obserwując objawy enteroptozy, doszedł empirycznie do 
przekonania, że żaden ze środków przeczyszczających przy niedowladzie jelit i neuraste- 
nicznych objawach spowodowanych opuszczeniem się okr
żnicy2) nie mógł równać si
 
w skuteczności siarczanowi sody lub magnezyi, to lli3my w tern, zdaniem mojem, dowód, że 


l) Rosenberg: "Ther. :\Ionatschl'." 1887, No. 2. 
2) Cfer. moją pracę: O rozpoznaniu niektórych zboezeil w położeniu jelit i o zapo- 
bieganiu ich skutkom. ("Now. lek." 1889, No. 12).
		

/00200.djvu

			173 


nerwowe objawy, które opisał, w znacznej części pochodziły od rozkładu zalegających 
w kiszkach ciał bialkowych, i że środek ten nie działał tylko mechanicznie, tj. wy- 
miatając same ogniska gnicia, ale także i chemicznie, tj. usuwając z ustroju tru- 
jące gnicia wytwory z moczem. 
'V niniejszym wypadku przy badaniu zwlok pośmiertnem nie znaleziono 
wrzodu żołądkowego innego, jak tylko świeżo zabliźniony przy wpuście (Cardia). 
Fakt ten tlómaczy nam wystąpienie żołądkowego krwotoku natychmiast po założe- 
niu zgłębnika, ale nie zdoła nam wyjaśnić powstanie rozpoznanej za życia roz- 
strzeni następowej, o której zresztą nie ma wcare wzmianki w rozpoznaniu obdu- 
kcyjnem. Z tego po,,'odu upoważnionymi się czujemy do przypuszczenia, że i w tym 
wypadku chodziło o enteroptozę, której częstym skutkiem bywa i niedowład żo- 
łądka i kiszek i opuszczenie się następcze dolnej granicy żołądka, a nawet .1'OZ- 
sb'zeń jego bez wzglądu na to, czy wrzód istniał pierwotnie, czy tylko się przy- 
łączył następnie. 
Z krótkiego tego epikrytycznego poglądu widzimy, że, chociaż brak wielu 
ważnych szczegółów w opisie niniejszego wypadku, jest on mimo to dosyć poucza- 
jącym. Uczy on nas potrzeby indywidualizowania dmyki nawet tak niewinnego 
środka, jakim się dotąd ogólnie okazał salol w por6wnaniu do innych środków 
przeciwgnilnych i przeciwgorączkowych; uczy potrzeby uwzgh:dniania i ogólnego 
stanu sil, a w szczególności stanu nerek, a więc konieczności zbadania moczu 
nawet przed tak niewinną próbą diagnostyczną, jaką jest metoda E wal d a ozna- 
cza.nia ruchowej sprawności żołądka; poucza wreszcie, jak można czasem zaszko- 
dzić fatalnie samem tylko badaniem wedlug "najnowszych metod poszukiwania." 
Jedną jeszcze dodalbym uwagę. Kto mimo to choremu z taką, (Ua nas 
obecnie już jasną w przyczynie swej, idiosynkrazyją na fenol, ma powód zada- 
wania salolu, niech nie omieszka dodać do tego siarczany, najlepiej sól glauber- 
ską a choćby w postaci zawierających je pokarmów, aby zabezpieczyć się od podobnych 
złych skutków karbolizacyi. Być może, i
 i zauważony przez A u f r e c h t ' a 
wypadek śmierci po użyciu salolu przez osobę chorą na ostre zapalenie wsierdzia 
nie inaczćj dalby się także wytłómaczyć. 


+*Ht. 


C. Oceny i Sprawozdania. 


1. Anatomija, fizyjologija i patologija ogólna. 


Herman Mnnk (Berlin). D z i e d z i n a w z rok u i r u c h y oka. (Seh- 
spham'e und Augenbewegungen). Sitzullgsber. der Kgl. preuss. Akad. d. Wis- 
senschaft zu Berlin z dnia 16 stycznia 1890. 
Część pierwsza pracy :M: u n k a omawia doświadczenia S c h a e f e l' a z r. 
1888, który w zasadzie godzi się na teoryją projekcyjną 1\1 u n k a, lecz w niektó- 
rych punktach, np. co się tyczy przynależności pojedyńczych dla siatkówki okolic 
w mózgu do pojedyńczych obwodów dziedziny wzroku, innego jest zdania. 
Autor wykazuje, że przeciwne te zapatrywania S c h a e f e r a są nie wielkie- 
go zasadniczego znaczenia. 'V części drugiej przedstawia l\I u nk doświad- 
czenia nowe, podjęte wspólnie z Dr. O b r e g i ą na psach. Także i w tych do- 
świadczeniach następowały przy faradyzacyi dziedziny wzrokowej złączone nIChy oka 
ku stronie przeciwnej, przyczem idą oczy ku dolowi, jeżeli draźniono przednią 
część, ku górze zaś przy draźnieniu tylnej dziedziny wzrokowej (Sehregion). Ra- 
zem z ruchami oka poruszają się tęczówka i górne powieki. 'Vyniki te draźnie-
		

/00201.djvu

			174 


nia są ściśle ZWIązane z drażnieniem okolicy tej, a ustają, skoro tylko ele- 
ktrody z miejsc tych odejmujemy. Fważać je należy za poruszenia stojące 
W ścisłej styczności Z widzeniem, a nie mające żadnego związku z dowolnemi poru- 
szeniami oka. 
Co się tyczy po\ystawania tych poruszeń po drażnieniu dziedziny wzroko,,'ej, 
przypuścićby można, że okolica ta stoi przez włókna asocyjacyjne- z dziedziną 
czucia W łączności, i że na tej drodze przenosi otrz) mane podrażnienie na ośrodki 
okolicy motorycznej, która nast
pnie wy\,'ołuje ze swej strony owe poruszenia. 
'V takim jednakże razie dziwną byloby rzeczą, że podrażnienie przenosi si
 zawsze 
tylko na ośrodki poruszelI oka a' nigdy na ośrodki dla kOllcqn górnych lub dolnych. 
Także przypuszczenie, że podrażnienie przenosi sip. następnie najłatwiej na drogach 
już utartych (gewohnheitsgemaesse Bahnen) jest nieuzasadnione, gdyż w takich ra- 
zach musiałyby inne ośrodki motoryczne na silniejsze podrażnienia przynajmniej 
także być podrażnione, co jednakże nigdy sip' nie zdarza. 
Zupełne przeci
cie włókien asocyjacyjllych. ,,'chodzących do dzie,lziny 
wzrokowej, nie zmienia wyników powyższych, również daje się wykazać, że włókna łą- 
czące (Commissurenfasern) na przewodnictwo (Leitung) są bez jakiegokolwiek znaczenia. 
Jeżeli przetniemy włókna promieniste (Radiaerfase1'll) dziedziny wzrokowej, pozostaje 
podrażnienie kory mózgowej bez skutku, chociażby równocześnie wlókna asocyja- 
cyjne i łączące pozostały nie naruszone. 
Wieniec pręcikowy (Stabkranz) zawiera zatem oprócz wlókien, idących 
dośrodkowo do dziedziny wzr,oku, także i takie, które z wieńca przenoszą na drodze 
ośrodkowej podrażnienia do ośrodków ruchowych znajdujących się pod korą mózgu. 
Poruszenia te są jedynie wynikiem widzenia. 
Ruchy takie nazywa M u n k odruchami widzenia niższego rodzaju, gdyż 
nie polegają one na wyobrażeniach widzenia (Gesichtsyorstellung), lecz przypu- 
szczać należy tylko uczucie światła lub wrażenia widzenia (Gesichtswahrnehmullg). 
Oba te rodzaje odróżniać wypada od odruchu siatkówki (l\1yosis przy napotkaniu 
światła), który już przychodzi do skutku za pośrednictwem niższych czę;ci mózgu 
(niedere Hirutheile). Do odruchów widzenia niższego rzędu zalicza autor prze- 
bieganie okiem CWandernlassen des Blicks) i dokładne patrzenie na przedmioty, 
przedtem nie widziane dobrze. 
'V dalszych swych doświadczeniach wykazał l\f u n k, że przez użycie 
pobudzeń faradycznych w rzeczy samej drażnił czp.ści kory mózgowej i wywulywał 
wrażenie zmysłowe. 'Vlaśnie te doświadczenia ostatnie wielkiego są znaczenia, 
gdyż utrwalają słuszność teoryi projekcyjnej, inaczej bowiem możnaby było l)oru- 
szenia te uważać za zwyczajne poruszenia odruchowe, lub za wyniki bezpośredniego 
podrażnienia włókien promienistych (Radiaerfasern). 


ISchueider. O żelazie. (Verbreitung und Bedeutung des Eisens im 
animalischen Organismus). Verhwldl. der Berl. lJhysiol. Gesellsch. posiedzenie 
z dnia 18 października 1:. z. Archw. f. Anat. H. Phys. phys. Abth. 1890, str. 
173-176. 
Autor badał u różnych zwierząt znaczenie i zawartość żelaza w organizmie. 
Zapatrując się ze stanowiska ogólnej fizyjologi na cenne doświadczenia autora. 
rozróżniać wypada trzy okresy, w których rezorbcyja żelaza w organizmie zwierzę- 
cym ujawnia się, a które są zarazem głównemi etapami przemiany materyi. K aj p i e rw 
rezorbcyja w ścisłem znaczeniu tego słowa (wewnętrzna warstwa jelit, w danym 
razie wątroba). Powtóre: akumulacyj a tj. stałe nagromadzenie żelaza (tkanki 
łączne, w danym razie komórki krwi i komórki chłonne). Po trzecie: \Vy- 
dalanie nadmiernych ilości żelaza. lecz często jeszcze z korzystnem zużyciem dla 
części obwodowych ciała (skóra, l)rzytem prawdopodobnie także jeszcze wydzielanie 
wewnp.trzne przez wątrobę, względnie przez żółć). Swi
cicki. 


Henrijean. Z k ą d p o c h o d z i g o l' ą C z k a? (Recherches sur la pa- 
thogenie de la fiene). Rev. de med. 11, 1889. 
Ogólnie sip' tlómaczy gorączkę podwyiszeniem utleniania w ciele. Dla
		

/00202.djvu

			175 


sprawdzenia tego przypuszczenia wszczepiali autorowie królikom itd. hodowie go- 
rączkotwórczych }Jrątków (Bacillus pyocyanus) i u tak szczepionych zwierząt ba- 
dali ciepłotę i zu;;,ywanie przez nie tlenu. -Choć takiej samej ilości i jakości była 
szczepionka, jedne zwierzęta dostawały gOl'ączki, drugie zaś wcale nie, a jednak 
wszystkie cJwrowały i zdychały. Także i związku podwyższania ciepłoty z pod- 
wyższen:em konsumcyi tlenu nie zauważono. Z\Vięrzęta, których rdzeń na wyso- 
ko
ci szyji uszkodzono, nigdy nie gorączkowały; temperatura ich podnosiła się 
tylko w takim razie, jeżeli się je w ciepło ogrzanem miejscu trzymało. 
Z tego wnoszą, autorowie, że gorączkowa ciepłota nie pochodzi od wzmo- 
żonego utlenienia w ciele, ale, że tylko zależy od wpływów nerwowych, wywoła- 
nych chemicznymi związkami wytwarzającymi się przy obecności chorobotwórczych 
drobnoustrojów. \Vpływy te byłyby zaś środkiem obronnej walki przeciwko na- 
tarczywości ich najazdu (według Centmlbl. f. Bakt.). 


Chan'in & Roger. \V p l y w z m ę c z e n i a n a z a każ a n i e s i ę. 
(La fatigue et les maladies microbiennes). La Senwine med. No. 4, 1890. 
Autorowie ci po wszczepieniu zarazka karbunkułowego szczurom białym 
kładli je do deptaka (Tretmuehle), skutkiem czego zwierzątka te bez ustauku mu- 
sialy obracać koło z pod nóg się usuwające. 'Vstrzykiwano po 12 kropli osła- 
bionego jadu (dem:ieme vaccin). Szczury, które się zostawiało w spokoju po 
wszczepieniu, nie chorowały. Z óśmiu, które zaś 7 godzin musialy biegać (= 15 
kilom.) zdechło 7 w przeciągu 1-3 dni. 8zczopianie nieosłabionym wcale jadem 
karbunkułowym sprawiało śmi0rć zmuszonych do obiegu szczurów w przeciągu 24 
do 30 godzin, podczas gdy w spokoju pozostawione nie zdychały. U zdechłych wą- 
b"oba i śledziona były natkane prątkami, a wszczepienie kawałeczków tych narzą- 
dów morskim świnkom sprowadzały prędką śmierć tychże. Z doświadczeii tych, 
które były przedmiotem dyskusyi na posiedzeniu tow. biologicznego w Paryżu, wy- 
nika. że zbytnie utmdzenie sprzJ
ia rozwinięciu sil;' zakaźnej choroby, osłabiając 
odporność przeciwko niej. Znana to rzecz, że marsze forsowne n. p. w wojnie po- 
większają znacznie ofiary Bpidemii wybuchłych. 


Stilłillg (Strasbur
). O z a s t ę P c z Y m P r z e l' o Ś c i e n a d n e r c z y. 
(Hebel' die compensatorische Entwickełung der :Kebenniere). V/Tchows Arr'hiv. 
f. lJatllOl. An. Bd. 118, H. 3, 1789 str. 569. 
Po wykrojeniu jednego nadnercza przerasta tenże narząd z drugiej strony. 
11 małych królików wykrojone niezupełnie nadnercze odrasta następnie do prawi- 
dłowej wielkości. Rzadko udaje się całe nadnercze do szczętu wykroić, ponieważ 
część jego osadzoną jest na żyle pustej (Vena cava infer.), a z najmniejszego jego 
szczątku odrastanie się dzieje, choćby to był tylko szczątek kory nadnercza. Na- 
wet po wykrojeniu obu nadnerczy naraz uważał S. powstawanie nowych na żyle pu- 
stej itd. Z tego przerostu kompensacyjnego i z odrastania przy niezupełnem 
zniszczeniu nadnercza wnosi autor, że narząd ten musi mieć c zynność także i w roz- 
winiętem już zwierzęciu, nie tylko w stanie embryjonalnym. Ch.l'opowski. 


2. Bakteryjologija i Parasytologija. 


1. M.Nencki(Bern). Badania nad rozkładaniem się białka 
p rzez b e z p o w i e t r z n e g r z y b kir o z s z c z e p k o w e. (Untersuchungen 
neher die Zersetzung des Eiweisses durch anaerobe Bakterien). ProtokllJ; lJosie 
(lzellia lek. akad. 'Wiedel
skiej według ref. w Gentr. {. Bakt. VII, 4. 
2. T
nżeiN.Sieber. O tworzeniu się kwasu mięsom lek 0- 
\Vego przez fermentacyją cukrową. (Ueber die Bildung der Pasamilch- 
saeure durch Gachrung des Zuckers). Protolwl: akad. wied. według Celltralbl. 
f. Bakterioloq. 
1. Do doświadczm-ł swych używał N. wielkich bali szczelnie zamkuiętych
		

/00203.djvu

			176 


z białkiem surowiczym i wyjałowioną wodą, które zakaża] wyhodowanemi .na agarze 
luh żelatynie koloniami jednego z 3 gatunków laseczników, o które się wpierw 
postarał tj. Bacillus liquefaciens magnus, Bacc. spinosus i lasecznikiem śniedzi 
trzaskowej (Rauschbrand). Przytem starannie wydalał wszelkie powietrze z tych 
bań, zastępując je kwasem węglanym, azotem lub wodorem. Najpóźniej w tydziell 
rozpoczynała się w balikach tych fermentacyja kilka tygodni trwająca. Produkta 
rozkładu okazały się dla wszystkich trzech tych laseczników jednakie. mianowicie 
zaś: kwasy tłuszczowe rozmaite, a z aromatycznych fenylopropionowy i l)araoxyfeny- 
lopropionowy, wreszcie k was s k a t o l o c to w Y C, .CH a 
( C H / 'C-CH -COOH' 
6 "NH / 2 .) 
Odkrycie tego kwasu w produktach rozkładu białka daje sposobność szanownemu 
autorowi do rozprowadzenia swych teoryi o konstytucyi ruolekułu bialka. 
2. 'V guzach śniedzi trzaskawej odkryli autorowie oprócz swoistego lase- 
cznika osobny bezpowietrzny nieopisany dotąd gatunek chorobotwórczego mikrokoka, 
najczęściej w postaci dwoinki występuj
ego, który nazwali Micrococus acidi para- 
la?tici, 
dyż sam wytwarza z cukru nie zwykły kwas mlekowy, ale jego od- 
mIanę mH
sną. 


Justyn Karliński (Stolacz). Z e s ta w i e n i e l' o p o t w Ó l' C Z Y c h 
d r o b n o u s t r oj ó w u l u d z i i z w i e r z ą t z a u waż a n y c h. (Statistischer 
Beitrag zur Kenntniss der Eiterungserreger bei 1\Ienschen und TLieren). Cen- 
tralblatt j. Bakt. u. Parasit. No. 4. 1890. 
Niezmordowany autor przez 3 lata nie przestał zbierać materyjał o roz- 
strzygnięcia kwestyi, jaki mikrob najczęściej wywołuje ropienie; bada] WIęC 
w licznych wypadkach chirurgicznych, nawet najmniej szych, bakteryjologicznie ropę 
wydobytą w hodowlach płytkowych i znalazł jako przyczynę ropienia w 82 wy- 
padkach Staphylococcus pyogenes aureus, w 56 Staph. pyog. albus, w 45 Strepto- 
coccus pyogen. w 7 Staphyloc. pyogen. citreus, w 6 l\Iicrococcus tet.ragenus, nadto 
w 3 Baccillus pyogenes foetidus, w 2 tylko Pneumobacc. F ri ed la en der, w 4 
zaś Baccillus carbunculi. Ale nie ograniczył on swych badań do ludzi, badał 
i zwierzęce rOl)nie, jakie znajdywal przy wypychaniu ssaków i ptaków (zapewne 
do zbiorów zoologicznych). I przytem najczęściej znajdywał kokki wyżej wspo- 
mniane, rzadziej laseczniki, pomiędzy tymi 2 razy lasecznika smarkowego (Bace. 
mallei). Suche to zestawienie, to owoc długiej sumiennej pracy znakomitego ba- 
dacza. Ch J:apowski. 


3. M edycy n a wewn ętrz n a. 


M. Loeb (Frankfurt n. 1\1.). Tęż y c z k a p r z y r o z s t r z e n i ,;, o ł ą. 
d k a. (Te tanie b. 1\Iagenesweiterung). D. Arch. j. kl. med. XLVI, 1. TVien. 
med. Presse No. 3, 1890. 
Już G e l' h a l' d t zwrócił na to uwagę, że tężyczka zdarza się przy roz- 
sb'zeni żołądka, nigdy zaś przy innych cierpieniach tego narządu. F. 1\1 u e 11 er 
podobnych wypadków opisał 8, z których 5 skończyło się śmiercią. Przytoczony 
przez autora wypadek rozstrzeni wywołanej wrzodem okrągłym zakończył się po- 
dobnie śmiercią. Nagle dostał chory ten 63 lat liczący dreszczu i wymiotów, na- 
stępnie objawów tężyczki, nie tylko w kończynach ale i na twarzy. Zaćmienie 
przytomności, nieoddzialywanie źrenic, chwilowe obłędy, smrodliwe odbijanie, biał- 
komocz. Tężyczkę tłómaczy autor jako następstwo wessania treści żołądkowej za- 
legającej i rozkładowi uległej, a więc toksyny zawierającej i "1)ł)'w ich na ośrod- 
kowy układ nerwowy. Sposób ten tłómaczenia tężyczki odmienny od :M: u e l- 
I e r' o w e g o, daje mu także objaśniania przyczyny białkomoczu od podraźnienia 
nerek prze,z toksyny (podobnież jak N o t h n a g e l tłómaczy bialkomocz przy żól- 
taczce). Smierć nast
puje wskutek tego, że prócz zwykle zaj
tych przy tetanii 
części mózgu i sąsiednie z niemi zajęte.
		

/00204.djvu

			177 


H. Neum:mn. O prątkach tyfusowych w moczu. ('Vediug 
WTkladu w horl. med. tow. 22. I, 1890. 
'V wypadkach trudnych do odróżnieuia od innych chorób, jak np. począ- 
tków Tuberculosis milim-is, Sepsis, w powikłaniu duru z żółtaczką itd. - warto 
badaniem na swoiste prątki tyfusowe rozstrzygnąć, czy ma się z durem brzusznym 
do czynienia. S a i t z spostrzegł te bakteryje tylko u dwóch tyfusowych, choć ba- 
dał mocz w 7 wypa(lkach. K o n jaj e w w 3 razach u 20 chorych, H u e p p e 
jeszcze rzadziej. N. badal w 48 wypadkach a 11 razy udalo mu się nie tylko 
pod mikroskopem spostrzedz te prątki, ale je wyhodować w żelatynie. Ku temu 
wyciągał mocz katetrem i tylko resztt: ostatnią moczu poddawał badaniu. Zwykle 
jest ona mt:b1ą. Prątki te wydalają sit: z moczem tylko w takim razie, jeżeli się 
znajdują \V ogniskach powstałych od kapilarnych zatorków w nerkacll. Przypu- 
szcza więc w każdym takim wypadku małe "lymphomata" w nerkach; podobne 
zatorowe ogniska przypuszcza i w innych gruczołach brzusznych, wątrobie, śledzio- 
nie i t. d.. odpowiadałyby one całkiem utworzeniu się różyczki na skórze i dla 
tego też rychlej niespodziewa si
 znaleźć bakteryi tyfusowych w moczu, aż się ró- 
życzka nie pojawi; ale stanowczO rychlej pojawiałyby sil";' one w moczu, aniżeli to 
K o nj a j e w przypuszcza. Zdani.em jego pojawienie si
 ich w moczu (bacteriuria) nie 
ma też w rokowaniu o przebiegu tyfusu innego znaczenia jak pojawienie si
 tej skór- 
nej wysypki, Dostawszy si
 do pęcherza prątki tyfusowe naj swobodniej mogą się 
tam roz,,'ijać i w niejednym pęcherzu rekonwalescentów po tyfusie w istocie się 
zm
dują nader obficie; mogą więc stać się środkiem przeniesienia zarazy tyfuso- 
wej, póki są wydalane. Z czasem jednak same przez się znikają w p
cherzu wy- 
zdrawiających t. j. wtedy, gdy wydalenie ich z moczem jest prędszem, jak ich 
mnożenie się w nim. 
Ile razy w moczu dadzą się spostrzcdz prątki tyfusowe, można rozpoznać 
istniejący lub przebyty tyfus brzuszny; nieznalezienie ich w moczu nie upoważnia 
nas jednak do odnmcenia rozpoznania tej choroby. Jeżeli za'; w przebiegu lub 
następstwie tyfusu na pewno rozpoznanego spostrzeżemy w moczu inne bakteryj e, 
możemy przez to samo rozpoznać nowe powikłania. 


I 


H. Lenbartz (Lipsk), P l' z Y c z Y n e k d o l' o Z P o Z 11 a w a n i a c h o- 
l' Ó b ż o ł ą d k a n o w e m i s p o s o b a m i. (Beitrag z. modern. Diagnostik 
d. l\Iagenkrankheiten). D. med. Wochel1schr. No. 6, 1890. 
Blizko 400 wypadków chorób żołądka poklinicznie badanych w przeciągu 
półtora roku daje autorowi podstawę do własnych poglądów na cz
stość różnych 
zaburzeń żołądka. - Na 156 ostrych zachorzeń . żołądka znalazł w 75% obniże- 
nie soku żołądkowego, brak kwasu solnego. Na 234 przewlekłych wypadków za- 
uważył w 48% z obniżeniem wydzielania (40% zupełnie bez wolnego HCI.). Jest 
to zadziwiająco wielka odsetka w porównaniu do liczb przytoczonych przez R i e- 
g l a, J a w o r s k i e g o itd. podczas, gdy tylko 20 % chorych z nadkwasotą poli- 
czyI. Całkiem inną jest odnośna statystyka u R i e g l a, który zauważył 50% 
z nadmiernem wydzielaniem, a zwłaszcza u .J a w o r s k i e g o, który mając do 
czynienia przeważnie z żydowską, do nerwowych zaburzeń usposobioną, klientelą, 
zauważył takich wypadków 116 na 159. Niezawodnie nerwowe wpływy najwi
cej 
mogą nam wytłómaczyć wypadki nadmiernego sokotoku. 
Przy blednicy i niedokrwistości zauważył brak wolnego HOI w ostrej lub 
chronicznej dyspepsyi 45,6%. - Brak wolnego HCI zauważył także 4 razy na 14 
wypadków z niezawodnym wrzodem żołądka. I w tym względzie więc także nie 
zgadza sil";' ze zdaniem R i e g l a, jakoby zawsze przy wrzodzie żołądka zachodziła 
nadkwasota. 


A. Adler i R. Stern (z kliniki wewn. wroclawskiej). O t l' a w i e n i u 
ż o ł ą d k O w e m u c b o l' Y c h n a s e l' c e. (Ueber d. Magenyerdauung bei 
Herzfehlern). Be1'l. kliu. Wochel1schr. No. 49, 1889. 
Ponieważ li u e f l e l' w Erlandze w 8 wypadkach kompensowanych wad 
sercowych i jednym J\Iyocanlitis zauważył stale upośledzenie czynności wydzielni-
		

/00205.djvu

			178 


czej żolądlm wskutek zastoju, chocia:6by tenże w mny sposób SH
 me objawiał. 
powtórzyli autorowie badanie w tym kierunku na :20 uiewątpliwie chorych na serce. 
Ruchowa czynno;ć w ogólno
ci nie okazała sit: upośledzoną. "\V] 6 w}1Jadkach 
znaleźli autorowie w 2 godziny po próhnem śniadaniu E wal d a stale wolny HCl, 
w 2 wypadkach niestale, w 2 nie zllaleźli go ani razu. Siedmiu chorych skarżylo 
się ua zaburzenia żolądkowe; z tych 4 miało stale kwas solny w soku żolądkowpll, 
2 uiestale, 1 go nie miał; drugi wypadek bezkwasoty (anaciditas) dotyczył chorego 
z zawsze dobrym apetytem i nic skarżącym si
 wcale na trudność w trawieniu. 
Kie zgadzają się więc te wyniki z rezuJtabmi bachtń H u c f l e r a, który 
zadawaJ chorym duże obiady próbne według L e u b e g o i R i e g l a, co nieko- 
niecznie jest właściwe m wśród ludności przeważnie roślinnym pokarmem się ży- 
wiącej. Dla tego autorowie przeczą, aby nawet przy dobrze kompensowanych wa- 
dach sercowych zachodziły zastoje w krążeniu wystarczające do upośledzenia czyn- 
ności wydzielniczej żołądka. Tnaczćj się rzecz ma przy zaburzeniu tej kompellsa- 
cyi n. p. przez zmęczenie fizyczne. "\Vtedy w istocie utrudnianie odpływu żylnego 
upośledza czynność swoistą komórek, a wit:c i wychielanie kwasu solnego. 


F. Henss. ° znachodzeniu się kwasu mlekowego w mo- 
c z u l u d z kim. (Ueber das ,'" ol'kommen von Milchsaeure im lllenschlichen 
Ram). Arch. l e:r:pC'r. Patlwl. UJl(l Pharmacol. 1889, XXVI st1'. 147. 
Różni autorowie podawali jako pewne znachodzenie si
 kwasu mlekowego 
w moczu przy różnych chorobach. jako to przyostrym zaniku wątroby i przy 
otruciu fosforem, przy mięknieniu kości (Usteomalacia), w białaczce (Leukaemie), 
nawet w cukrzycy. Autor, pracujący w pracowni prof. 1\1. N e n c k i e g o w Ber- 
ni<:> powtórzył te badania i przyjmuje z pewnością obecność kwasu mlekowego 
tylko w dwóch chorobach, w ZiJ.Iliku m.,trym wątroby i we włośnicy (Trichinosis). 
Nie znalazl on także śladu kwasu mlekowego w ogromnych nawet ilo- 
ściach moczu zdrowych zresztą osób, ale spoczywających bez ruchu zupełnie. np. 
w klinice chirUl'gicznej. - O o l a s a n t i i 1\10 s c a t e 11 i z Rzymu znaleźli go 
za to w moczu osób strudzonych wysiłkami, marszami itp. Już S p i r o to twier- 
dzil; ale dowody jego nie są jeszcze dostateczne. Rzecz sama, ch06 bardzo pra- 
wdopodobna, wymaga jeszcze sprawdzenia. Tlórnaczyłaby się zaś tak: O h a u - 
v e a u i K a u f m a n n wykazali świeżo, że żylna krew mniej zawiera cukru, jak 
tE;tnicza i, że przy czynności mięśniowej podwyższonej utlenianie wzmożone dzieje 
siE; kosztem glykozy we krwi. ,y stanie odpoczynku węglowodany spożyte nagro- 
madzają sip. w mięśniach, w wątrobie itd. \V postaci glykogenu; ten zaś sit: spala 
})rzy pracy mięśniowej w czynnych narządach (mięśniach) na wodę i 002' Po- 
nieważ we kr".i znachodzi sil;' zawsze takr.e i kwas mlekow)', przypuszczae należ)". 
że część cukru przechodzi w kwas mlekowy przed utlenianiem zupolnem. Jeżeli 
wyniki prac O o l a s a n t e g o i 11 o s c a t e 11 e g o są słuszne, że przy wysiłkach 
kwas mlekowy także i w mocz przechodzi, w takim razie musialoby w skutek 
pracy mięśniowej więcej cukm we krwi prze chudzić w kwas mlekowy, i cząstka 
tegoż przy jego nadprodukcyi dostawalaby si ę, niezmieniona w nerkach, do moczu. 
Ch-lapowski. 


4. C h i rur g i j a, 


Pe/j'lt01t'it'is. 
1. Herbert J. Waterhonse (E dinburgh). B a d an i a d o ś w i a d. 
c z a l n e n a d z a p a le n i e m o b r z u s z n y. (Ex:perim:mtelIe Untersuehungen 
ubeI" Peritonitis.) Archiwum Vi1'cholUa. Tom 119 Zeszyt 2, str. 342-361. 
2. PanI Reichel (Wurzburg). P l' Z Y c z y n k i d o e t y j o log i i i te. 
r a p i i c h i rur g i c z n e j z a p a 1 e n i a o b r z u s z n y s e p t Y c Z 11 e g o. 
(Beitrage zur Aetiologie und chirurgischen Therapie der septischen Peritonitis. 
D. Zeitschr. j. Chimrgie. Tom XXX. Zeszyt l i 2, str. 1-84. 
3. lUikuHcz (Królewiec) Dalsze sp ostrzeżenia nad opera.
		

/00206.djvu

			i79 


t Y w n e m l e c z e'n i e m z a p a l e n i a o b r z u S z n y, p o w S t a ł ej z l) l' Z e. 
d z i u r a w i e n i a .l e l i t. (\Veitcre El'fahrungen ucber die operative Behan. 
dlung der Perforationsperitonitis.) Ym-handl'l£lIgen (ZeT. d. Ges. f. Cllzr. 1889, 
tudzipż A1'dziwwn Langenbecka. Tom 39, sb-. 75()-784. 
Podstawf. do eksperymentalnych prac nad zapaleniem obrzuszny dal \V e. 
g n e r, po nim zaś G r a w i t z podjął sprawę te. z uwzgh:dnicnicm głównie pyta- 
nia, w
ród jakich okoliczności powstaje ropicnie obrzuszny i przyszedł do wnio- 
sku, że sallO dostanie sie. prątków ropotwórczych do jamy brzusznej nie konie- 
cznie wywołać musi zapalenie; zależy ono takie od ilu
ci Lakteryj, od ilości wstrzy- 
kniętego przy doświadczaniu płynu. tudzież od stanu, w jakim się właśnie w czasie 
doświadczenia znajduje obrzuszna. 
Można stósunkowo maczną ilość prątków ropotwórczych wstrzyknąć do 
jamy brzusznej bez wywołania zapalenia, jeżeli prątki te zawieszone byly w plynie 
dla obrzus7.llej obojQtnym, tudzież jeżeli ilość płynu tcgo odpowiadała sile chłonnej 
obrzus7.llY, tudzież jeżeli eksperymentator strzegł się w ścianie obrzuszny wywołać 
zapalenie flcgmonowe. Ponieważ zaś ostatniemi czasy jedni - jak L ii b b cr t - 
potwierdzili wyniki G r a w i t z a, inni - jak P a w l o w s k y .- takowym zaprze- 
czyli, postanowił \V a t e r h o u s e pod anspicyjami prof. O r t h a rzecz tę pod- 
jąć na nowo. 
\V. doświadczał głównie na królikach i w głównych zarysach potwierdza 
wyniki, przez G r a w i t z a już publikowane. :i\[ianowicie w 3 L doświadczeniach 
stwierdzil, że G l' a w i t z ma racy ją, przypisując tak wielkie znaczenie resorbcyi 
płynu, w którym rozpuszczano kultury wstrzyknięte do jamy brzusznej - im szy- 
bszemu ten właśnie płyn ulegnie wessaniu, tern obojętniejszemi dla obrzuszny 
stają się same z nim wstrzyknie.te bakteryje. 
Stwierdza też dalej \V. zdanie G r a w i t z a co do znaczenia olcju ter- 
pentynmrego dla ustrojów ropnych Bakteryje te wstrzyknięte razem z ol. thereb. 
tracą swoją zjadliwość nie z innej przyczyny, jeno z tej. że terpentyna zabija or- 
ganizmy. Olej ten zaś wstrzylmie.ty osobno, a więc np. przed wprowad>leniem 
drobnousb'ojów, zadmźnia obrzusznę i usposabia ją do zapalenia zakaźnego. Zdrowa, 
nieuszkodzona obrzuszna wchłania drobnoustroje bez szkody, tak samo małe ranki 
np. strzykawką Prawaza, trójgrańcem zadane - nie są szkodliwe wśród tych wa- 
runków. Niebezpieczną natomiast jest wszelka infckcyja ścian brzusznych przy 
1aparotomii. 
Ostatnie zdanie G r a w i t z a zmodyfikował nieco R e i c h e L którego 
praca stanowić będzie na długi czas cenny materyjał doświadcza1ny w sprawie za. 
kaźnego zapalenia obrzuszny. R e i c h e l pierwszy podnosi i udawadnia, że nie- 
jednej różnicy zapatrywań pojedyńczyeh eksperymentatorów na sprawp' infekcyj- 
nego zapalenia obrzuszny szukać należy nie gdzieindziej, jeno w różnej odporności, 
jaką okazuje obrzuszna różnych mniejszych zwierząt na bodźce infekcyjne. Re i- 
c h e l eksperymentował wyłącznie na psach, których obrzuszna pod wzg1ędem 
skłonności do infekcyi najbardziej zb1iżona do ludzkiej. Zupełnie zaś inaczej za- 
chowuje się peritoneum królików, świniek morskich itp., których odporność w tym 
kierunku jest bardzo mała. Ponieważ at01i i psia obrzuszna pod pewnym wzg1
- 
elem co do odporności nawet przewyższa obrzuszn
 ludzką, co wie.cej, niektóre 
psy w '\vysokim stopniu są niewraźliwe (immun) na infekcyją obl'zuszny, słusznie 
tedy R e i c h e l przestrzega, aby rezultaty jego bardzo ostrożnie wprost na czło- 
wieka przenosić. 
Usposabiają do wybuchu septycznego zapa1enia obrzuszny nadmienle pre- 
tensyje do siły chłonnej obrzuszny i odporności organizmu - bez względu na to, 
czy chodzi o jednorazowe dostanie sil;' do jamy brzusznej od razu wielkiej i10ści 
zarazkó w, czy też o powolną ale długotrwałą inwazyją małemi ilościami. U sposa- 
bia także brak odpływu wydzielin i zastój tychże w tak zwanych "zatokach mar- 
twych" (todte Raume). a wreszcie zaburzenie prawidlowej funkcyi blony brzusznej 
bądzto w kierunku spote.gowanej transsudacyi, czy zmniejszonej resorbcyi. 
Nie możemy iść w ślad za autorem, aby hliżej umotywować powyższe 
twierdzenia tak drogą wiwisekcyjną, jako też na podstawie materyjalu klinicznego t
		

/00207.djvu

			180 


który autorowi służył za podstaw
. Do użytku praktyki warto jerłnak zanotować, że na- 
leży nam z jednej strony ściśle przestrzegać zasad antiseptyki, z drugiej liczyć na 
pewną odporność organizmu w walce z prątkami zapalnemi, których z pola ope- 
racyjnego zupełnie usunąć nigdy nam się nie uda - wiE:c też, mimo zachowania 
wszelkich ostrożności, pojedyńcze przypadki śmierci po laparotomii zawsze zdarzać 
się będą. 
Druga cZE:Ść pracy H e i c hla dotyczy prób terapeutycznych w rozwini
tem 
już septycznem zal)aleniu obrzuszny. Tu wiwisekcyj e jego niezmiernie są zajmu- 
jące, a - o ile z psa na człowieka przenosić je wolno 
 również przekonywu- 
jące. .:t.; góry skonstatować należy, że w żadnem z jego doświadczeń nio udało 
się wyleczyć zwierzęcia za pomocą leparotomii. a jeżeli zwierzę wyszło żywo z wi- 
wisekcyi, miał autor sam to wrażenie, że i bez tego byłoby żyło. \V tym pun1rcie 
stoi autor w sprzeczności z Trzebickym, którego pracę odnośną bardzo w}'soko 
ceni. Rzeczywistą desinfekcyją obrzuszny, septycznie zaj E: tej , autor nasz uważa za 
niemożliwą, a wypłukiwanie jamy brzusznej środkami przeciwgnilnemi uważa autor 
- wbrew M i k u l i c z o w i i jego uczniom - za wprost szkodliwe. H e i c h e l 
wstrzykiwał po 8--10 litrów płynu, a mimo to przy sekcyi znalazły się cząstki 
septyczne, nie przypuszcza wi
c, aby przy przepłukaniu pół litra 114 0 10 rozczynu 
kwasu salicylowego (T r z e b i c k y) o skutecznej desinfekcyi jamy brzusznej my- 
śleć można. Szkodliwemi zaś są przepłukiwania większych ilości płynów na"'et 
oboj
tnych (sól) przez to, że łatwo wywołują wstrząs (shok). W przypadkach 
zaś, gdzie autorowie referują o szczęśliwem wyleczeniu zapalenia obrzuszny sep(y- 
cznego za pomocą przepłukiwań, mieli oni do czynienia niezawodnie z wypociną 
otorbioną - a ta zupełnie inną daje prognozę. Jakkolwiek znanym i stwierdzonym 
kilku zaledwie przypadkom wyleczenia autor nie przeczy, przytacza jednak i za 
zgodną ze swojem przekonaniem przyjmuje wypowiedzianą przez kogoś grę słów: 
"Spiilerei der Peritonealhlihle ist eine Spielerei!" 
.J ako jedynie racyjonalną terapiją w peritonitis septica uznaje R. otwo- 
rzenie jamy brzusznej szerokiem cięciem i wypuszczenie z uiej plynu, a w da- 
nym razie częściowe jej ocżyszczenie gE:bkami, 11rzyczem jednak starannie unikać 
należy dotykania zdrowych części obrzuszny. O użyteczności drenaży lub tampo- 
nady dopiero dalsze kliniczne doświadczenia orzeknąć mogą. 
Zapalenia z wypociną otorbioną podlegają tym samym prawidłom: prze- 
cięcie ropni pierwszym jest zabiegiem, a przeplukiwań zasadniezo strzedz si
 na- 
leży, aby zlepów otrzewnowych nie poro:lrywać. Rany brzucha i świeże perfom- 
cyje przewodu żołądkowo-pokarmowego, powstałe skutkiem urazu (contusio) lub 
wrzodów, radzi autor - zgodnie z resztą z przyjętą już dziś powszechnie zasadą 
- leczyć stanowczo za pomocą niezwłocznej laparotomii, odszukania przedziura- 
wienia i zaszycia takowego. rlcus ventriculi rotulldum, wrzody tyfusowe jelit, 
koprolity, lub ciała obce w processus vermiformis bywają tu przyczyną perforacyi 
i zwykle z wywiadów można się domyślać miejsca przedziurawienia. Przy ranach 
postrzałowych kiszek rad
i autor wydobycie jelit na zewnątrz i przeszukanie ca- 
łego przewodu pokarmowego. Przepłukiwania jamy brzusznej w razie: jej zanie- 
czyszczenia kalem i tu nie doradza autor, oświadcza się tylko za oczyszczeniem 
pojedyńczych zwojów kiszkowych gazą umaczaną w mocnym rozczynie sublimatu 
(Hefer. radzi w takich razach użyć kreoliny 2%). Mimo najtroskliwszej desinfekcyi. 
przeważna cz
ść tych chorych ulegnie - nie znaczny tylko procent da się uratować. 
Czysto praktyczną stronę zapalenia obrzuszny traktuje ]\f i k u l i c z. Au- 
tor tak ze względów anatomicznych jako i klinicznych rozróżnia dwa rodzaje pe- 
ritonitis ex perforatione, mianowicie zapalenie obrzuszny septyczne rozlane (diffus) 
i zapalenie włóknikowo-ropiaste. Ostatnie może się ograniczyć miejscowo (n. p. 
ropień okołomaciczllY), albo posuwać się ciągle dalej - forma post
pująca (pro- 
gredient). Zapalenie septyczne, przy którćm sekcyj a wykazujeitylko małe zmiany anato- 
miczne, przebiega gwałtownie i kończy się prawie zawsze śmiercią w krótkim cza- 
sie. Zapalenie włóknikowo-ropiaste charakteryzuje się przebiegiem raczej przy- 
ostrym. Tworzą się ropnie odgraniczone pojedyńcze lub większej w ilości. Forma 
septyczna nie przedstawia pod wzgl
dem leczniczniczym żadnych widoków powo- 
dzenia - wszystkie przypadki M i k u l i c z a, Lłeczone za pomocą lapa.rotomii
		

/00208.djvu

			181 


i wypłukiwania jamy brzusznej, skończyły się śmiercią w kilka godzin po zabiegu. 
Daleko lepsze widoki daje forma ropiasta - tu udało się M i k. trzy razy przez 
nacięcie ropni uzyskać wyniki korzystne, ale jak przy formie septycznej tak i tu 
skłania się 
I. stanowczo do zaniechania przepłukiwali jamy brzusznej, a w prze- 
konaniu tern, uzyskanem na pudstawie sposh'zeżeń klinicznych - wbrew swojej 
własnej i swoich uczniQw (T l' Z e b i c k y) experymentalnćj z dawniejszych czasó\
 
praktyce - utwierdziła 1\1 i k li l i c z a doświadczalna praca R e i c h l a, której 
\\ysoką wartość nietylko teoretyczną.ale i praktyczną w calej pełni uznaje. 
ZieleUi'icz. 


5. Położnictwo i choroby kobiece. 


1. Olshausen (Berlin). C i ą'ż a z a m a c i c z n a z s z c z e g ó l n e m 
uwzględnieniem leczenia w drugićj połowie ciąży. (Ueber 
Extrauterinschwangerschaft mit be.onderer Beriicksichtigung der Therapie in der 
zwe;ten Haelitc der 8chwangerschaft). Deutsch. med. TYochenschr. Ko. H, 9 
i 10, 1890, oraz dyskusyja llad odczytem lU berli
skiem tow. lek. dnia 8-go lu- 
tego r. b. 
2. Benic"ke (Berlin). O p a d n i ę c i e b ł o n y ś l u z o we j w c e w c e 
lU o c Z o w e j u m ł o d y c h d z i e w c z ą t. (V Ol'fall der Harnrohrenschleimhaut 
bei jungen l\Hidchen.) Wykład IV be1"l. tow. gynekologicznem dnia 24 stycznia rb. 
3. Boisleux Ch. (Paryż). O b a k t e l' y j o log i c z n y c h b a d a - 
11 i a c h w l' Z u d ó w m i e d n i c z Y c h, l' o p i a s t y c h z a p a l e ń jaj o w o - 
w o d ó w i w l' Z o d ó w jaj n i k ó w. Wykład w berlińskie/n tow. gynekol. 
z dnia 24 stycznia 1890 r. 
4. Virchow R. (Berlin). Z a t o l' Y t ł u s z c z o wen a c z y ń P ł u- 
e o w y c h u e k l a m p t Y c z li Y c h. Wyk./:ad z demonstracyjami preparatów na 
lJosieclzenin beTl. tow. lekw"skiego dnia 25 lutego 1890. 
5. Fritscb ('Vrocłmr). Naczynie sterilizacyjne przy ope- 
l' a c yj a c h. Centr. J. Gynecol. No. 10, 1890. 
1. Ciąże zamaciczne znachodzą się zdaniem O l s h a u s e n a częściej, 
jak przed kilku jeszcze laty prz}1mszczano. W etijologii ciąży zamacicznej wielką 
odgrywają, rolę zmiany chorobowe w jajowodach a w szczególności następujące po 
nieżytach i zapaleniu rzeżączkowem. Raz po raz mogą mięśniaki maciczne i ukleje 
macicy stać się powodem zamacicznej ciąży. Odpowiedni prz}1Jadek przytacza 
autor w swej pracy. Rzecz dziwna że dotychczasowi autorzy mało wspominają 
o ciąży zamacicznej u jednej i tej samej osoby. Autor często to zauważał. I tak 
w jednym przypadku udowodniono słuszność tego zdania, robiąc w ciągu 13 mie- 
sięcy dwa razy laparotomiją z powodu ciąży zamacicznej. Symptomatologij a jest 
teraz o wiele lepiej znaną a obraz kliniczny tak jest charakterystyczny, że w wię- 
kszćj ilości przypadków można już w pierwszych miesiącach ciąży stawić odpo- 
w:ednie rozpoznanie, chociaż co prawda w niektórych razach może dalsze trwanie 
miesiączkowania lekarza w bląd wprowadzić. 'V drugiej połowie ciąży jest roz- 
poznanie nie trudne i pewne. 'V 8 przypadkach autora, które w drugiej poło- 
wie ciąży operował, raz tylko jeden rozpoznania zrobić nie było można. 'V 2 
IJl'z.}1Jadkach wydobyto żywe dzieci z ostatniego miesiąca ciąży. W 3 prz}1Jadkach 
wykonano operacyją przez przyszycie worka płodowego do opon brzusznych. Dwa 
razy pozostalo łożysko w tych przypadkach i zostało wydalone 11 względnie 34 
dnia. "\V ostatnich 5 przypadkach wyciął autor worek płodowy z całą jego za- 
wartością. Trudności przytem nie były wielkie. \V szystkie operowane wyzdrowiały 
i żadna z nich nie była przez operacyją ani na chwilę w niebezpieczeństwie życia. 
Autor jest zdania. że zapatrywanie zmarłego co dopiero L i t z m a n a i 'Vel' t h a, 
iż należy śmierć dziecka odczekać, aby o ile możności dopiero w 10 tygodni pó- 
zniej przystąpić do operacyi nie jest słuszne. O l s h a u s e n radzi rychło opero- 
\lać, gdyż operacyja jest mniej niebezpieczną jak ciągłe obawy o chorą, b
dącą
		

/00209.djvu

			182 


W rzeczywistości w niebezpieczeństwie życia. Starać się należy, o ile tylko się da, 
wyjąć cały worek płodo
wy a nie wszywać go w opony brzuszne, chyba że są oznaki 
posocznicy. Autol' dochodzi w swej ciekawej pracy do następujących tez: 'V pierw- 
szych miesiącach ciąży zamacicznej jest przy pewnem rozpoznaniu przed p
lmi
- 
ciem uzasadnioną rzeczą zrobić laparotomiją i wyjąć całkowicie worek płodowy. 
'V tym samym czasie należy operować, po pE'lmi
ciu jedynie przy bardzo groź- 
nych objawach. Jeżeli pierwsze miesiące zamacicznej ciąży z objawami lub bez 
nich przeszły szczęśliwie i jajo dalej rośnie, nąleży operować i to im pr
(hej tem le- 
piej. Operować należy także przy żyjącem dziecku w drugićj polowie ciąży, rów- 
n:eż przy odumarciu dziecka i bez wzgl
du na żywotność płodu, gdyż odczekiwanie 
więcej jest groźne i niebczpicczne jak operacyja. Należy wyjąć caly worek pło- 
dowy. ,Teżeli to niemożliwe zaszywa sit: go w opony brzuszne i sączkuje lm górzc. 
Autor przemawia przeciw elytrotomii i sączkowaniu ku pochwie. 'V razie silnego 
krwotoku w czasie operacyi należy podwiązać A. sperm. intern. i A. uterina. 
\V niektóITch pojedyńczych rRzach należałoby na przyszłość pomyśleć o zostawie- 
niu łożyska i natychmiastowem zamImit:ciu jamy brzusznej. 
i>owyżsilY wykład był powodem ożywionej dyskusyi na posiedznniu tow. 
lck. w Berlinie na dniu g lutcgo br. :M a r t i n. który dotychczas 21 razy ope- 
rował przy ciąży zamacicznej twierdzi, że rozpoznanie tak znowu bardzo łatwe 
wcale nie jest, mianowicie, gdy chodzi o ciążą w pierwszych dopiero micsiącach. 
Mówca przytacza kilka przypadków na dowód, że nie zawsze brak miesiączkowa- 
nia przy zaszłej ciąży zamacicznej daje prawo stawienia pewnego ścisłego rozpo- 
znania. Ozęsto znajdujemy przy wytworzonej zamacicznej ciąży, badając obUl't:cznie 
po bokach macicy wit:ksze lub mniejsze 
nal'ośla. RozpoiInanie dla tego bywa 
utrudnione, że nieraz równie częste zmiany chorobowe w jajecznikach i jajowodach 
tak samo przy badaniu wymacać sit: dadzą i również z nieprawidłowem miesiączko- 
waniem są połączone. Na terapiją O l s h a u s e n a 
1 a l' t i n się jak najzupel- 
niej zgadza. W i n c k e l jak wiadomo był i jest do dzisiaj za odmnarciem płodu 
przez wstrzykiwanie morfiny, aby następnie odczekać eliminacyi dziecka w ten lub 
inny sposób. Zdaniem:M a r t i n a lepiej jest zaraz operować i całkowicie worek 
plodowy wydobyć. Nicmożliwą rzrczą jest wydobycie płodowego worka przy ciąży 
brznsznej. Na szczęście takowa rzadko się napotyka. Już przed dawn
'm ezasem 
proponował 1\1 a l' t i n łożysko podwiązać, worek plodowy przymocować i sączko- 
wać nie do opon. lecz ku pochwie. L a n d a u leczył 24 przypadki zamaciczllfJj 
ciąży, 6 razy robił laparotomiją i to dwa razy przy obumarłych dojrzałych pło- 
dach (raz przy doszłej do kOlJca ciąiy zajajowodowej), 4 razy przy pękni
tym 
worku płodowym. Z tJch 6 operowanych przypadków jeden tylko zakollczyl si
 
śmiercią i to dopiero w kilka tygodni po operacyi wskutek zapalenia oplucnej. 
L a n d a u operował 13 razy per vaginam i wprawdzie robił incyzyją wskutek 
za macicznego krwistka po ciąży. Z tych 13 przypadków jeden umarł. Tak więc 
na !-J przypadków utracił L a n d a u tylko 2. Pięć przypadków, w których nagle 
po" stało wrwnętrze krwawienie i nie było można operować na miejscu, leczył 
L a n d a u ekspektatywnie. 'V 3 przypadkach chore przyszly do siebie, w 2 umarły. 
L a n d a u także przemawia za operacyją. Slwrohy jednakże stosunki zewnt:trzne 
nie zezwalały na laparotomiją, należy zdaniem jrgo robić injrkcyje morfiny \V wo- 
rek płodowy. Nie wiadomą do tego czasu kwestyją, czy w razie nagłcgo krwa- 
wienia wewnętrznego przy zamaciczlHJj ciąży, należy przystąpić niezwłocznic do 
operacyi, czy też leczyć jedynie symptomatycznie Docent prywatny V ei t, uczeń 
S ch l' o c de ra, przemawia za operacyją przy zamacicznej ciąży. OIJeracyja dobrze roz- 
poznanej ciąży jajowodowej jest łatwa. 00 się tyczy krwotoku wewn
trzncgo, to 
powĆJd powstawania krwawienia zależny jest od skurczy. Przy skurczach jajo ob- 
umiera a następne krwawienie oddziela jajo, krwawienie trwa wtedy, gdy po skur- 
cilach nast
puje relaksacyja. Jalowód pęka nie wskutek jaja, lecz wskutek two- 
rzącego się około jaja krwotoku. Doświadczenie, że obumarcie jeszcze w jajowodzie 
nast
puje, przemawia przeciw naklówaniu celem zabicia płodu. :Mimo obumarłego 
płodu krwawienie trwa i nadal i może chorą pozbawić życia. O z e m p i n przytacza ze 
s,,-ej praktyki cztery przypadki operowania przez siebie ciąży zamacicznej. l\Iacica 
zdaniem O z e m p i]l a zwi
ksza się przy zamacicznej ciąży aż do wielkości macicy
		

/00210.djvu

			183 


maj dującej s:ę w 4 miesiącu e;ąży. Inaezpj ma si
 rzecz, jeżoli macica nie doszla 
jeszcze do 3 m:esiąca ciąży. U kobiety, niemającćj przy niezwi
kszonej macicy 
2 lub 3 razy miesiączkowania jest trudnćm zadaniem zadecydować, czy chodzi 
w tym razie o ciążę :zamac:czną czy inną jaką narośl. Jak więc z jednej strony 
nil' zwiększen:e s;ę macicy rozpozna,nie utrudnia, tak z drugiej strony staje się 
trudność tem większa, jeżeli przy badaniu oLok zwi
kszonEj macicy napotka si
 
na narośl wielkości pi
ści. ,y takim razie można rozpoznanie ulatwić sobie przez 
S-l-! dniowe odczekanie, gdyż pozamaciczny worek płodowy rośnie o wiele szyb- 
c=tJj, lliż macica. Jeszcze wi
cej bywają r07poznan:a ciąży zamacicznej, jeżeli 
chodzi o krwotoki w rychłych stadyjach 6-8 tygodni po ustaniu miesiączkowania. 
- Nie mając i nie widząc odesz]ych cz
ści, trudno orzec. czy chodzi o ciąże za- 
maciczną lub poron:enie. połączone z równocześnie znachodzącym się torbielem 
jajnika. V i l' C h o w jest zdania, że 
est rzeczą wcale nie łatwą orzec, czy zawsze 
t
'lko chodzi o ciąże jajowodowe i czy ciąże Lrzuszne i jajnikowe takio są rzadkie. 
Różnice równ'e polegają na tćm, że prawie wszystkie przypuszczenia o ciążach 
brzusznych lub jajnikowych z takich lJochodzą przypadków, w których ruzwój 
l)lodu prawidiowo się odbywal i do pewnego trwal czasu tak, że późn'ej z niego 
utworzył się kam:eniec (Lithopaedion). Takie zupełnie rozwinięte płody trudnoby 
bylo robić zależne od ciąży jajowodo\n3j, przy której wcześnie worek płodowy p
ka 
lub jajo obum:era. Nieraz zadawal sobie V i l' C h o w pytanie, z jakiego to po- 
wodu jajo zostaje w jajowodzie i nie dochodzi do mac'cy. Prawdopodobnie różne 
n'eprawidłowe stany jajowodu są tego powor1em. Referent jest zdania, że przy powsta- 
waniu ciąży zamacicznej glówną, choć nie jedyną. rol
 odgrywa;ją zmiany położe- 
nia i kierunku jajowodów od samego już urodzen:a kob:ety. Praca F l' e u n d a 
o jajowodach, um:eszczona w "Vollmlwm's V(.rt7'i(qe, jest bardzo ważną z tego 
względu, że IW raz pierwszy zwraca uwage na chorobowe te zm:any jajowodów, 
a które przy jajowodowej ciąży są etijologicznie z pewnością wielkiego zlJaczen'a! 
2. B e n i c k e prz
.tacza ze swej praktyki trzy przypadki opadnięcia błony 
śluzowej cewki moczowej u młodych 11anienek. Pierwszy przypadek dotyczy] 11 
letniej dziewczynki. 'Vypadn:
cie było nie znaczne. 'Yyleczen:e nastąpiło pr:zy 
użyciu rozpalonego żegadła. ,y 2 przypadku bylo opadnięcie błony śluzowej u 10 
lrtlliej dziewczynki wielkie. Cewka moczowa była rozszerzona. Autor wyleczył 
pacyjentkę przez zweżenie cewki moczowej. W 3 przypHdku opadni
cia n:e było 
można usunąć przez repozycyą. Opadniętą błonę śluzową musiał autor nożem od- 
ciąć, a brzegi rany zeszył katgutem. 'Vyleczenie zupełne. 'V wszystkich trzeeh 
przypadkach zachodziły silne krwotoki, boleści przy odpuszczaniu moCzu nie było. 
Etijologicznie nie wiele da s:ę w takich opadnięciach pow;edzieć. C. R u g e ba- 
dał histologicznie t. zw. opadnięcia błony śluzowej i twierdzi, że nie chodzi tutaj 
wcale o 0lJadni!:,cip, jak raczej o znacznie rozszerzone nac7ynia w błonie śluzowej 
przezco takowa nabrzmiewa i robi wrażenie opadni
cia. Tego rodzaju narośl na- 
leży też odróżniać od wybujałości (fungositates) cewki moczowej. 
3. B o i s l e u x z Paryża miał w berlińskiem towarzystwie gynekologi- 
cznrm odczyt o bakteriologicznych badaniach \\Tzodów w miednicy, ropiastych za- 
})alcri jajowodów i wrzodów jajników. ,y berlil1skim instytucie hygijenicznym ba- 
dał autor pod dYTekcyją R. K o c h a 33 przypadki ropiastych zapaleń jajowodów, 
7 wrzodów miedniczych i 2 przY}Jadki gruźliczego zapalenia otrzewny. OtrzymanJm 
matCl1:iałem robił B o i s l e u x jużLo podskórne, jużto wewnętrze wstrzykiwania 
u różnych zwierząt. Nieraz wkładał kawałki chorobowo zmienione zwierz
tom pod 
skórę. W skutek szczepienia zdechły w 30 przypadkach ropiastego zapalenia ja- 
jowodów zwierzęta 11 razy, w 7 przypadkach wrzodów miedniczych 6 razy i 2 
rat:y w 2 przypadkach gmźliczego zapalenia otrzewnej. Autorowi udaIo si!:, wy- 
hodować 3 odmienne rodzaje drobinek ropiastych. Na 42 przypadki mógł B o i s- 
I e u x 19 razy wykazać jadowitp drobinki, lllif'c1zy niemi napotkał 3 razy na la- 

cczniki gruźlicze. Autor kładzie przy końcu swej pracy nacisk nH wielkie zna- 
czenie dokładnej antyseptyki l)rzy tego rodzaju operacyjach. 
4. 'Yiadomą jest rzeczą, że u kobipt zmarłych na drgawki porodowe, 
znachodzą si
 w w
złach kł
bków 1\1 a l p i g h i e g O w nerkach pokłady tłuszczowo,
		

/00211.djvu

			184 


V i r c h o w twierdzi, że w takich razach chodzi jedynie o zatory tłuszczowe, które 
nieraz napotyka' się także v{ naczyniach płuc u eklamatycznych. N a odpo- 
wiednich preparatach wykazuje i udowodnia V i r c h o W słuszl10ŚĆ swego twierdze- 
nia. 
ie chce naturalnie prelegent twierdzic: że tego rodzaju zatory tłuszczowe 
są bezpośrednim powodem drgawek. w każdym razie dziwną jest co najmniej rzeczą, 
że zatory te często napotkać można, Dają ::>ię one chyba tem objaśnić, że przez 
znaczny nacisk tkanki tłuszczowej w miednicy w czasie porodu cząsteczki tłuszczu 
wnikają w obieg krwi. 
5. Podczas gdy w Anglii już oddawna operują aseptycznie, używając do 
operacyi przy jak najwi£,'kszej czystości jedynie przegotowanej wody: w Niemczech 
pierwszy N e u b e r w Kilonii rozpocząl używać aseptyki przy operowaniu. Obecnie 
postępowanie to aseptyczne, dzi!;ki przedewszystkiem pracy S e n g e r a o nieko- 
rzystnym wpływie środków ant:yseptycznyclJ na organizm, coraz więcej zyskuje 
prawa obywatelstwa. F r i t s c h opisuje nowy prz.yrząd do otrzymywania wody 
odjałowionej przy operacyjach. Przyrząd ten jest praktyczny: pojedyńczy i tani. 
Kociołek miedziany opejmuje 30-60 litrów i ma w środku otwór clla pr!;dszego 
zagotowania wody. Ka boku znajch
e się rurka, oznaczająca wysokość stanu wody. 
N a dole jest założony kran. Przykrywka kociołka Spoczywa na wzgłębieniu, które jest 
napelnione płynem karbolowym. W przykrywie są 3 otwory. Jeden służy do ter- 
mometru. Z dwóch innych wychodzą kOllce w!;ża chłodzącego, znajch
ącego się 
w kociołku. KOllce te łączą si£,' z gumowymi w£,'żami, z których jeden zakłada się 
się do wodociągu, drugi do zlewu. 'V przeciągu 30 minut otrzymać można 
w przyrządzie F r i t s c h a gorącą wod
 i jeżeli wleje sie do kociołka ciepłą wodę 
wystarcza jak naj zupełniej 6 minut, aby woda była zupełnie odjalowiona. 
Swi
cicki. 


6. C h O r O b Y d Z i e c i. 


Comby. P ok r z y w k a u d z i e c i. (Gaz. de hópit. 1883 No. 2). 
C o m b y mówił w tow. szpitalnem paryzkiem w grudniu 1889 (Societe des 
hopitaux) o tym przedmiocie, o lJrzyczynach, rozwoju i rokowaniu pokrzywki (Lrtica- 
ria) która jest bardzo częstą u dzieci. Lważa on tę chorobę za skutek wydalania przez 
skórę trujcych substancyi w kanale pokannowym si!; znajdujących, a wi!;c za to- 
xykodermią. Raz jest ona ostrą, jak np. po zjedzeniu niektórych muszli z gatunku 
Mytilus i przechodzi sama przez si£,' , skoro si
 ich jeść zaprzestaje. U takich 
dzieci zwykle dyspeptyczny stan jest tego prz
-czyną, jeżeli powód nie leży 
w samych muszlach. Najczęściej rozstrzeń żolądka, bardzo częsta u dzieci żarło- 
cznych, przyczynia si
 do powtarzania si£,' ciąglego pokrzywki, do jej chronicznej 
postaci. C. widział trwającą miesiące cale, a nawt do dwóch lat. lJstawiczne SW!;- 
c1zenie u takich dzieci zmusza je do nieustannego drapania aż do krwi. Później 
zmienia si
 postać tej choroby. 'V miejsce szerokich. plaskich bąbli (papulae) po- 
jawiają się mniejsze, rOlJę zawierające, a od drapania si!; rozszerza się wyprysk. .J est 
to Prurigo H e b r y albo Lichen ferox V i d a l . a. r wszystkich takich dzieci 
trawienie jest złe, istnieje rozstrzeń żołądka. Z tego powodu pokrzywIm u dzieci 
nie daje dobrego rokowania. Leczenie pokrzywki jest głównie zapobiegawcze 
i polega na dyjecie. Piersią karmione dzieci nigdy prawie nie mają pokrzywki, 
ale za to często po odsadzeniu, lub dzieci, na których karmienie nie zwraca się 
uwagi. Zapadają na nie łatwo dzieci pijące za wiele. Trzeba wi!;c ograniczyć pi- 
cie a przeprowadzić zdrowe żywienie. Starszym już dzieciom trzeba zakazać 
używania potraw przypieczoiwch, korzennych, pieczonego mięsa, raków i ryb mor- 
skich. - Prócz tego poleca C. używanie naftolu jalw środka przeciwgnilnego a 
także i strychninę w nadziej i zadziałania przeci,\"ko rozwijającej się rozstrzeni. - 
N acHo . jako miejscowe środki lecznicze zaleca obmywanie skóry octem, tranem lub 
gliceryną z winianem potasu (cremor tartm-i 1,20). 
1V dyskusyi nad tym przedmiotem zaznaczył Ił e n d u, że ząbkowanie może
		

/00212.djvu

			185 


wywołać pokrzywk
 a L. B r o c q opierając si!; na pracy L e l o i r'a przeczy, a
eby 
prurigo H e b r a e rozwijał się z pokrzywki przewłocznej i 
e zaWSze na po- 
czątku świerzbiączki pojawia się osobna osutka t. zw. strophulus pruriginosus. 


Brueb. i Laurent. O ż y w i e n i u o s e s k ó w n a t u r a l n e m k r 0- 
WIem mlekiem. (Sem. med. 1890 No. l). 
'V wypadkach, gdy nie można niemowlętom dostarczyć mleka mamki, 
zachodzi pytanie, czy dawać mleko krowie, czy sztuczne surogaty jego, w ogóle 
zbyt ubogie w tłuszczowe kwasy i chromające zresztą pod niejednym wzgl
dem. 
Mleku prosto od krowy robiono rozmaite zarzuty, które po części redukują się do 
nieodpowiedniego sposobu paszenia krów zbyt dojonych, a więc przeto mniej od- 
pornych przeciwko przewlekłym chorobom' zalmźnym, jak gruźlicy; dalej do braku 
wszelkich warunków zdrowotnych w oborach, braku środków ostróżności przy doju, 
przez co do mleka dostaje się łatwo mnóstwo chorobotwórczych i gnilnych bakteryi. 
..,rodki wstrzymujące fermentacyją mleka (Kali chI oricum , acid. salicylicum, Natr. 
bicarbon.) są po częsci nie oboj!;tne, a wszystkie niedostateczne, bo działanie ich 
antyfermentatywne ustaje w soku żołądkowym. Można skiśnieniu zapobiedz ry- 
chłem gotowaniem w zamkniętych naczyniach, a zapobiedz psuciu się mleka po 
ugotowaniu pozostawieniem go w tych naczyniach aż do chwili podania go dziecku; 
ale w tak sterylizowanem mleku byłaby zdaniem B l' u c h a i L a u r e n t'a ilość 
lotnych kwasów tłuszczowych zawsze zmniejszoną, a sernik z takiego mleka strą- 
całby się w żołądku w daleko grubszych bryłkach, aniżeli surowego. Bral{ w tym 
względzie jeszcze klinicznych doświadczeń. Podczas gdy U h l i g (z Lipska) kon- 
tent jest z żywienia niemowląt sterylizowanem mlekiem, twierdzą wspomniani wy- 
żej autorowie, że dzieci znoszą je daleko gorzej, aniżeli surowe i że grubsze bryłki 
sernika mogą draźnić i nawet kaleczyć śluzowę żołądka niemowlęcego. Prócz tego 
zwrócił już U f f e lm a n n uwagę na to, że znaczna część siarkowych zwią- 
zków zawartych w mleku osadza się przy gotowaniu w kożuszku na jego powie- 
rzchni, a wiadomo, jak ważnym one są czynnikiem w ekonomii ustroju, jak mOgą 
one podnosić energię przyswajania i wydalania, a wi!;c i odporność przeciwko wpły- 
wom szkodliwym. Z tego powodu radzi B r u c h dawać dzieciom surowe mleko 
i to z obory o ile możności najbliższej, aby uniknąć potrzeby sterylizowania; a dalej 
dopilnować, żeby same zdrowe krowy w oborze się mieściły i według hygijenicznych 
zaEad żywione i wogóle utrzymywane były. Pasza powinna być uregulowaną, by 
mleko nie było zanadto tłustem. Chlapowski. 


Bireher. T r e p a li a c y j a wy r o s t k a s u tk o w e g o u d z i e ci. 
(Corespondbl. f. Sclnceitzer-Aerzte Jahrg. XVI No. 15 i 16.) 
Sprawy zapalne, w gardle powstałe łatwo przechodzą drogą trąbki Eusta- 
chiusza do ucha, ropa łatwo się zbiera i zatrzymuje tamże, a wiadomo, że 
ztąd przez wątłe ściany tychże jam zapalenie łatwo przejść może na błony mózgowe. 
Pierwotne zapalenia wyrostka sutkowego są rzadkie, zwykle są to sprawy 
pochodne, w Otitis media mające swoje żrodło. Jeżeli bowiem w jamie b
ben- 
kowej zbiera się znaczniejsza ilość wydzieliny ropiastej, a wydzielenie jej na ze- 
wnątrz skutkiem perforacyi bębenka wcześnie nie nastąpi, wtedy ropa dostaje się 
do komórek wyrostka sutkowego i powstaje zakażenie, a następnie za.palenie tychże, 
którego przebieg może być ostry lub chroniczny. Forma chroniczna zdarza się 
najczęściej u dzieci skrofulicznych i tuberkuliczn;rch, u których i Otitis media 
przewlekłym zwykle rozwija się trybem. 
Zadanie terapii polega na tern, aby z jednej strony ropie dać wolny od- 
plyw, a obok tego usunąć chore części kostne. Jedno i drugie osiągamy za po- 
mocą trepanacyi wyrostka sutkowego. W skazanie do operacyi tej jest nietylko 
wtedy uzasadnione, gdy chodzi o indicatio vitalis, ale i w tych chronicznych przy- 
padkach ropienia ucha, które się zwykłej terapii opierają i przez stagnacyj l! 
ropy w wyrostku sutkowym b.ywają podtrzymywane. Wybitnym w tych przy- 
padkach objawem są gwałtownej bóle] głowy pochodzące od podrażnienia opon 
mózgowych. 


13
		

/00213.djvu

			186 


Technika operacyjna autora dla fachowego chirurga nie przedstawia me 
nowego, każdemu jednak praktykowi przyda się wiedzieć, że często już pod oko- 
stną znajdujemy ropień. ale że ten ropień usunąć nie wystarcza, bo prawie zaWSze 
jeszcze w kości znajduje się ropę i do tej świdrem lub dłutkiem dotrzeć trzeba. 
Leczenie pooperacyjne trwa zwykle długo od l miesiąca do 2 lat. Wy- 
nik zwykle pomyślny - śmiertelnego zejścia przyczyną w publikowanych dotąd 
przypadkach było zapalenie opon mózgowych, ropieli mózgu, zator zatoki poprze- 
cznej (sinus trllnsversus), gruźlica i zapalenie płuc. 


Zielewicz. 


7. O f t a I m o log i ja 


Richard Williams; Uwagi nad rozdęciem błony śluzowej 
.i a m y c z o ł a w p o s t a c i o c z o d o ł o w y c h g u z ów. (Remarks on Or- 
bital tumour from mucous distention of the frontal sinus with cases.) The Lan- 
cet. Nr. IX, 1890. 
Przypadki chorobowe tytułem objęte nie należą do częstych okazów- 
może w części dla tego, że nie zawsze bywają rozpoznawane. Rozmaici autorzy 
ten sam przedmiot nazywają torbielem (kystą), przewlekłym ropniem, guzem 
otorbionym, mając odrębne o rzeczy patologicznej pojęcie. 
W początkach rozpoznanie cierpienia przedstawiać może rzeczywiście pe- 
wne trudności, objawy zaś w rozmaitych przypadkach nie mało częstokroć różnią 
się i utrudniają rozpoznanie, a jedynie, choćby lekkie, chelbotanie, może rozpo- 
znanie upewnić. Przyczyną tego cierpienia może być dawniejszy jal{i uraz. 
Częściej atoli pod wpływem kataru wązki kanał łączący jamę czołową 
z jamą nosa, może się zatkać i spowodować nabrzmienie ścian, a zawartość coraz 
to stając się g
ściejszą i obfitszą, we wszystkich kierunkach jamę rozszerza. 
Ponieważ zaś ściana oddzielająca jam
 czołową od oczodołu jest naj cieńszą. przeto 
też w górnowewnętrznym kącie oczodołu najczęściej pokazuje się zapalenie. W tymto 
okresie, zanim prz}';jdzie do przekłucia (perforacyi) ściany samej, łatwo cierpienie 
uchodzić może nie tylko za wyrostek kostny, za narośl, ale nadto później jako 
ropień oczodołu lub rozszerzenie worka łzowego. Od ostatniego cierpienia różni 
się przedewszystkiem rozszerzenie jamy czołowej tem, że leży wyżej, a nadto, iż 
przy nacisku zawartość nie wychodzi przez kanaliki łzowe; natomiast może ta za- 
wariość utorować sobie drogę do gardła. albo też do nozdrzy. "\V późniejszym 
stanie, gdy kość coraz więcej staje się w skutek wessania rozcieńczoną, a skóra roz- 
dętą, natenczas latwo powstaje ropienie, co cierpienie czyni podobnem do ropnia 
oczodołowego. 
Przechodząc do sposobu leczenia tego cierpienia zaznacza autor słusznie, 
iż samo nacięcie guza i wypuszczenie zawartości nie zawsze wystarcza do trwałe- 
go tej choroby usunięcia. "\Vażną natomiast rzeczą jest utworzenie naturalnego 
połączenia pomiędzy jamą czołową a nosem. Na kilku przypadkach pokazuje 
autor w końcu rozmaitość objawów i dolegliwości jako też sposób usuwaniacierpienia. 


IIirsehberger (l\lnichów): 
j ą c y c h. (Binoculares Gesichtsfeld 
1890, Nr. 10. 
To, że zezujący zazwyczaj nie doznawają dwojenia tłomaczy G r a e f e 
i jego szkoła teoryją wykluczenia (Exlusionstheorie). Z powodu zaś wykluczenia 
oka zezującego od sprawy widzenia ma według tejże teOl"yi powstawać niedowi- 
dzenie (amblyopia ex anopsia). Teoryja ta nie poparta ani doświadczeniem, ani 
też żadnem badaniem ścisłem w ostatnich czasach ponownie zaczepianą była 
(Schweigger), a autor staral się na drodze GO świadczenia wytłomaczyć dwa zja- 
wiska u zezujących tj. brak dwojenia i niedowidzenia oka zezującego. Do do- 
świa.dczeń swych posługiwał się metodą polegającą na zjawisku, iż przedmiot 
barwny widziany przez szkło zabarwione barwą dopełniającą barwę przedmiotu 


Obuoczne 
Schielender.) 


p o l e w i d z e n i a z e z u- 
Miinch med. Wochenschr.
		

/00214.djvu

			187 


przedstawia si
 oku czarnym. Nie możemy nader ciekawych za autorem podać 
szczegółów doświadczeń, któreby bez rysunków i tak były niezrozumiałe, a ogra- 
niczymy się na stwierdzeniu wyników ostatecznych tychże. Otóż pokazało si£.', że 
oko z e z uj ą c e n a z e w n ą t l' Z przy wspólnym akcie widzenia w części no- 
sowej pola widzenia wrażeń światła nie p rz,}'jmuje, ale na odwrót i cz£.'ść pola wi
 
dzenia oka nie zezującego na korzyść zćzującego wykluczoną bywa i to ta, która 
nosową cz£.'ść drugiego uzupełnia do wspólnego pola widzenia. Tern si
 też tło- 
maczy clla czego dwojenie nie przychodzi w takich razach do skutku. 'V rzeczy- 
wistości jest więc wykluczenie, jak si
 tego G r a e f e domyślał. ale nie czynności 
wzrokowej całego oka, ale tylko części pola widzenia i to obu ócz, a nie jedynie 
zezującego. 
'Wielkość obwodu wykluczonego (des excludirten Eezirks) zależna jest od 
wielkości kąta zezu. Im wi
ksze zboczenie na zewnątrz oka. tym bardziej odda- 
lają się od siebie pola widzenia obu ócz i tym mniejszą jest ta cz£.'ść, ,y której 
dwojenie mogłoby powstać. Przeciwnie tym większym jest obszar obwodu wyldu- 
czonego, im słabszy zez, a nie rzadko obejmuje on natenczas nawet żólh1 plamę 
(macula lutea) oka zezującego. 
Stosunek ten wpływa na wzrok. Autor znalazł, iż zazwyczaj cała skro- 
niowa cz£.'ść włącznie żółtej plamy bywala nie czułą, tak że tylko nosowej połowy 
excentryczna część zachowała swą czynność. Podczas gdy ostatnia barwy równie 
dobrze jak drugie oko rozpoznawało, cz
ść nieczynna zupełnie pozostawała pod 
tym względem bez wrażenia na barwy. 
Jakże mają się rzeczy przy zezie zbieżnym (Conyergens-Schielen)? Do- 
świadczenie w podobny sposób dokonane wykazało. że oko zbieżnie zezujące w cza- 
sie dwuocznego widzenia w tej cZE;)ści swego pola widzenia obraz przytłumia, która 
odpowiada przedmiotowi widzianemu (Fixirtes Object) - obwód wykluczony nie 
obejmuje atoli. z małymi wyjątkami, żóltej plamy oka ZeZl
ąCegO, która w czynno- 
ści obuocznego widzenia bierze udział, podczas kiedy G r a e f e przypuszczał, że, 
gdzie tyll
o wykluczenie zachodzi, tam też i plama żółta niem jest objętą. 
Ze jednak mimo dwuocznego patrzenia nie następuje dwojenie widzi au- 
tor przyczynę w tern, iż oko nie skoszone calem polem bierze udział w czynności 
dwuocznego widzenia z wyjątkiem miejsca, które żółta plama oka zezującego opa- 
nowuje - to miejsce siatkówki oka zdrowego obrazu nie odbiera. 
Stosunki te odnoszą się tylko do zezu zespolonego zbieżnego (concomi- 
tivendes Schielen), gdzie kąt zezowatości jest stałym (w 60%), gdzie zaś kąt ten ulega 
wachaniom, nie mógł autor nigdy zupełnego dowieść wykluczenia, a przez szkła 
zabarwione można było zdwojenie wywołać. Odnosi si
 to zawsze do zezu pe- 
ryjodycznego, powstającego lub zmieniającego si£.'. Zdwojenje nie odpowiada pod 
wzglf.'dem oddalenia i zobopólnego stósunku temu, czegoby podług nauki o iden- 
tyczności siatkówkowych części można się spodziewać. Gdzie zdwojenia nie ma, 
obraz widziany okiem zezującem nie jest przeniesionym tam. dokądby według za- 
sady identyczności należał. ale na miejsce przedmiotu samego. Że ta projekcyja, 
pozornie mylna, nie jest zależną od inkongruencyi siatkówek, pokazuje się z tego, 
iż rodzaj projekcyi zmienia się, skoro po operacyi zboczenie oka zezującego zmniej- 
szonem albo zniesionem zostalo. Zdaniem autora oczy zezujące samodzielnie 
uczą si
 w skutek "samowiedzy własnego stanowiska" (ih1'es eigenen Stellungsbe- 
,,'ustseins) udzielonego im przez czucie mięśniowe obraz tenże przenieść dokąd na- 
leży w rzeczywistości. Niedowidzenie przy jednostronnem zezie tłómaczy si
 wy- 
kluczeniem żóJtej plamy - gdzie takiego wykluczenia nie ma, tam też i niedo- 
widzenie jest nieznaczne. 


Koliński. P r z y c z y n e k d o n a u k i o o d ż y w i a n i u 
z a s a d z i e b a d a ń n a d d z i a ł a n i e m n a f t a l i n y n a oko. 
z Pam. Lek. Warsz. II. 1889). 
Doświadczenia nad wpływem naftaliny na powstawanie zaćmy zrobionę 
przez B o u c h a l' d a i C h a r r i n a, a później powtórzone przez P a n a s a, 
Dora, Hessa i M ag nu sa, a mogąc si
 przyczynić do wyjaśnienia obiegu 


oka na 
(Odbitka 


13*
		

/00215.djvu

			188 


soków odżywczych w oku podjął autor na nowo w szerokim zalrresie, by niejedne 
spostrzeżenia poprzedników uzupełnić lub niewłaściwe wnioski tychże sprostować. 
Z ciekawej pracy, ogloszonej także w języku rosyjskim i niemieckim 
(Arch. f. Ophtalm. Bd. 35, Abth. 2, p. 29), pozwolimy sobie ważniejsze powtó- 
rzyć szczególy. 
Autor zadawal naftalinę w rozmaity sposób nietylko, jak jego poprzednicy, 
królikom, ale także psom, świńkom morskim i myszom. W kilka dni po zadaniu 
średniej dawki naftaliny powstają w równikowej okolicy dna oka czerwone plamy 
zrazu niewyraźne, później wybitne, a na nich lub w ich sąsiedztwie szybko roz- 
mnażające się szaro-białe punkta; sprawa ta powtarza się później w środkowej 
części dna oka z wyjątkiem nieznacznej przestrzeni okolo tarczy nerwu wzrokowego. 
Równocześnie mętnieje cialo szklane. ale także z wyjątkiem okolicy nerwu wzro- 
kowego, który przechodzi w stan obrzęlm - a na soczewce powstają wypukłości 
i zaklęśnięcia powodujące niepmwidłową niezborność (Astigmatismus), najpierw 
w tyle na obwodzie i u tylnego bieguna, a potem pod przednią torebką; w korze 
powstają sprychowate linije. Soczewka pęcznieje, masa korowa rozpada się, a po 
pęknięciu torebki dostaje się do ciala szklanego. 'Vbrew zapatrywaniom P a n a s a 
miewał autor przy przewlekłem zatruciu także wpływ naftaliny na tęczówkę i ro- 
gówkę. Zmętnieuie rogówki polegajęce na złożeniu kryształków, występuje późno, 
zazwyczaj w końcu 3-go miesiąca ciągłego karmienia naftaliną. 
N aj ważniej szym objawem anatómiczuym są wylewy krwi w naczyniówce, 
w ciele szldanem i wyrostkach rzęskowych, najliczniej w blizkości żył wirowatych, 
a siedliskiem ich jest choroidea propria i chorio - capillaris, pod warstwą barwi- 
kową i pomiędzy siatkówką a cialem szklanem. Skutkiem tych wybroczyn są na- 
cieczenia drobnoziarniste powstałe z rozpadu knvinek 
W następstwie wytwarzają się inne jeszcze zmiany w siatkówce, a mia- 
nowicie komórki barwikowe pozbawiają się bezustannie ziarenek, które infiltrują 
naczyniówkę i siatkówkę. Krysztaly zaś wyżej wspomnione składające się z fosfo- 
ranu wapnia pojawiają się w postaci igieł, tabliczek i pryzm, pojedyńczo lub w zło- 
gach we wszystkich tkankach oka pozbawionych własnych naczyń krwionośnych 
i to tylko przy przewlekłem zatruciu. Tkanka rogówkowa w takich razach bywa 
rozluźnioną, włókna jej nabrzękłe, a w szparach obok kryształ6w znaczne nacie- 
czenia komórkowe. 
Najwybitniejszą cechą o s t rej naftalinowej zaćmy jest obrzęk spowodo- 
wany napęcznieniem włókien korowych z paciorkowatemi wypukłościami - równy 
obrzęk na nabłonku przedniej torebki. Po 4-5 dniach cała masa korowa jest 
zniszczoną, a w jej miejscu powstają wytwory wsteczne; później obszerne znajdują się 
przestrzenie wypełnione myelinową masą i płynem 
rorgagni'ego. 
U niektórych zwierząt, np. królika, zauważył autor w siatkówce i naczy- 
niówce przy ostrem otruciu naftaliną zlanie się tych dwóch błon w jednostajną 
szklistą masę w rodzaju zwyrodnienia hyalinowego. 
Zmiany wywołane naftaliną w innych tkankach i narządach zwierzęcych 
podobne są do powyżej opisanych i polegają na wybroczynach krwawych zale- 
żnych od zmienionego odżywienia naczyń krwionośnych wskutek nieprawidłowego 
składu krwi, składu, który pod względem morfologicznym nie daje żadnych stalych 
wskazówek. 
Oko nie odgrywa w zmianach wywołanych naftaliną żadnej pierwszorzędnej 
roli - tylko w niem jak wszelkie zmiany ustroju tak i te łatwiej uwydatniają się. 
Powstawanie zaćmy naftalinowej przypisuje autor zabm'zeniom wodżywie- 
niu oka w skutek zmian powstałych w naczyniówce i ciele rzęskowem, a następnie 
w siatkówce i ciele szldanem, ale przyznaje, że zmieniony chemiczny skład krwi 
móglby tal{ samo, jak przy chorobach konstytucyjnych tłomaczyć tego rodzaju 
zmiany. Z okoliczności, iż u królika szybko zatrutego naftaliną, krew, która wy- 
stąpiła z naczyń naczyniówki przenika błonę szklistą, warstwę barwikową siatkówki 
i siatkówkę, wnikając w cialo szklane, wnioskuje autor o zależności ciała szkla- 
nego, a tal{że soczewki pod względem odżywienia od naczyniówki, a bieg ten ply- 
nów odżywczych tłomaczy różnicę ciśnienia, które w środku oka jest słabsze, ani- 
żeli w obwodzie. Za tem zdaje się też przemawiać następstwo, w jakiem poja-
		

/00216.djvu

			i89 



 


Włają si
 w powy:2;szych doświadczeniach krysztaliki, a mianowicie najprzód. 
w siatkówce, nast
pnie w ciele szklanem, później w soczewce i rogówce. 
Bolo Wicherkiewicz. 


8. Choroby gardła, nosa 


uszu. 


Ebrmann. Z a p a l e n i e b ł o 11 Y ś l u z o w e j u s t l' t ę c i o we i j e g o 
l e c z e n i e. (Die lVIercurialstomatitis und ihre Behandlung). Centrblt. j. die g. 
Therapie. Febr. 1890. 
Zapalenie błony śluzowęj ust przy uż
'ciu rt
ci jest zawsze oznak
, że 
ustrój środkiem tym jest przesycony, są jednakże osobniki, które we wielkiej ilości 
przetwory żywego srebra bezkarnie znosić mogą, ztąd też nie koniecznie zawSze 
zapalenie to po zastósowaniu rt
ci nast
pywać musi. Zasługą to S i g m u n d a, 
że pierwszy zwrócił uwag
 na to, że koniecznie wypada wszelkiemi siły sŁ.'uać się 
powstrzymać omawiany zły skutek zbawiennego zkądinąd t.ego środka. 
Pierwszym objawem zapalenia błony ust przy leczeniu rtęcią są zmiany 
przy dziąsłach a szczególnie przy piramidkach tychże. Piramidki się kurczą, nie 
przylegają do zębów, a brzeg ich wolny przybiera kształt okrągły. Wygląd ich siny, 
z brzegów niebieskawy. Ilość wydzielonych ślin może przy tem być jeszcze pra- 
widłową. ,V dalszym przebiegu pojawiają się małe owrzodzenia na brzegu i końcu 
j
zyka, na błonie śluzowej warg i policzków, w okolicach przedewszystkiem odpo- 
wiadających szczelinie powstającej przy zaciśnieniu zębów, szczególnie w tylnych 
okolicach, dalej widzimy te owrzodzenia na przejściu błony śluzowej z przodko- 
wego łuku mi
kkiego podniebienia na język, rzadko na migdalkach, czasem na 
tylnej ścianie gardzieli, które często, zwłaszcza tu za kiłowe grudki (papulae) uwa- 
żane bywają, a mylnie do dalszego stósowania przetworów rt
ci nakłaniają. Owrzo- 
dzenia te z początku są płaskie, pokryte mocno przylega"ącą zielonożółtawą błonką, 
która zwykle nie sterczy ponad płaszczyznę błony śluzowej. Z czasem owrzodzenia 
się pogł
biają i mogą wywołać większą lub mniejszą stałą utratę za podstawę słu- 
żącego organu, a nawet i do zrostów dojść może. Kształt tych rtęciowych owrzo- 
c1zeń jest prawie zawsze trójkątnym albo trójkanciatym. Na języku i wardze dolnej 
zawsze podstawa tych trójkątów jest u dołu - na wardze górnej u góry - czasem 
kilka takich zespolonych trójkątów daje obraz promieni korony. Trójkąty te odpo- 
wiadają trójkątnym odstępom zębów, przy których zwykle osad kaleczący nabłonek 
błony śluzowej się znajduje. Ale i na błonie śluzowej zapalonej policzków zęby 
dają podwalinę do obrażeń nabłonka - kiedy bowiem przy zamkniętych ustach 
szczęki oddalamy, powietrze zewn
trzne wpycha cz
ść błony w szparę międzyz
bo- 
wij" a przy zaciskaniu szczęk obraża się ją to ostremi lwilcarni spróchniałych z
bów - 
to też przez osad kamienny na nich osadzony. Analogicznie powstają i owrzo- 
dzenia na języku, analogicznie też tłomaczy się ich kształt trójkątny. 
Dawniej, kiedy tylko używano wcierek, mylnie sądzono, że para rtęcią, 
przesycona do ust się dostawała, dziś kiedy i inne sposoby się stósuje, a przede- 
wszystkiem wstrzykiwania podskórne - musiało się wykazać, że inną drogą do ust 
rt
ć się dostaje. S a l k o w s k i i lVI o s l e l' wykazali, że rtęć w ślinach, u leczą- 
cych się tym środkiem, się znajduje i że dopiero po niejakim czasie się pojawia, 
inni rt
ci nie znaleźli. Zapewne to jest indywidualnem, bo i przez kał tylko 
li niektórych osób rtęć ciało opuszcza, wywołując rozwolnienie. Ostatnie tłomaczy 
V i r c h o w tern, że rtęć przez gruczoły zwłaszcza kiszek grubych wydzielaną bywa. 
Przy wielkich dawkacll już i przed upłynieniem doby zapalenie ust rt
ciowe powstać 
może, jal{ to w jednym przypadku autor spostrzegać mial sposobność. 
I przy wcierkach przez obieg krwi może przez śliny rt
ć być wydzieloną- 
zdarzają si
 bowiem przypadki zapalenia błony śluzowej ust rt
ciowe powstające 
dOI)iero kilka tygodni po zaprzestaniu wcierania, kiedy ChOl"Y piel
gnowania ust 
już zaniedbuje. To też są przypadki, które przekonyvrać muszą, że żywe srebro 
w ciele niejako składy, spiżarnie tworzyć musi, które raz po raz się wyłaniając, 
w obieg krwi zapasy swe wydają. Po kilku tygodniach, kiedy chory w żadnej 
post
ci już rt£:ci nie zażywał, nagle pokazują się owrzodzenia J't£:ciowe, które do
		

/00217.djvu

			f
O 


przyjmowania nawrotu choroby nakłaniają, a niestety i do powtórzenia stósowania 
rtęci fałszywie powołują. 
Objawy podmiotowe owrzodzoli kiłowych a rtęciowych także są rozmaite. 
Pierwsze są mniej bolesne, gdy drugie dokuczliwo, zwłaszcza przy używaniu ostrych 
pokarmów, a nawet i ciepłych. Cuchnienie z ust przemawia znów za kiłą. 
Po dodaniu uwag tyczących różnicowego rozpoznania owrzodzoii rtęciowych 
od przez nraz powstałych, od pleśniawek i owrzodzell na podstawie gruźlicy, prze- 
chodzi autor do leczenia. 
Leczenie powinno przodcwszystkiem być zapobiogawczem, a w raZle po- 
wstania choroby zaradczem, symptomatycznem. 
U osób, które w c!"lach leczniczych rt!;ci używają albo też z powodu swego 
powołania z nią do czynienia mają, wskazanem usuwanie kamyczka z!;bowego, zt:by 
spróchniałe trzeba wyjąć -- a przynajmniej ostre brzegi pienków wygładzonemi 
być winne, ażeby uniknąć można obrażeli błony śluzowei która daje podstawę ella 
owrzodzeli rtęciowych. 'Yzbronić trzeba ostre napoje, kwasy, pieprzne potrawy i 
palenie tytoniu, a zalecić płukania ściągającemi a i odrażennemi środkami. Dobrem 
jest polecone przez S i g m u n d a pędzlowanie smołą (pix liquida), ale niestety nie 
można u wszystkich je zastósować. Niepraktycznem używanie proszków do czyszcze- 
nia zębów, bo tworzą osad, natomiast zaleca si!; pasty. 'Vreście zachwala autor 
pędzlowallie dziąseł nastojami środków ściągających jak Tr. rathaniae, galla rum, 
tormentillae. 
Skoro zaś pierwsze objawy zapalenia ust się pokażą, piramidy dziąseł 
opuchną i przyjmą koloryt niebieskawy, albo skoro małe wrzodziki już widzialne, 
najlepiej działa pędzlowanie miejsc zajt:tych jodyną. ,y ogóle jodyna sama lub 
w połączeniu z nastojem d!;bianek (tr. gallarum) najpewniejszym jest środkiem prze- 
ciw owrzodzeniom rtęciowym. Już po kilku p!;dzlowaniach ust!;puje ból, białe 
błonki się oddzielają, zła WOll niknie, a chory wIn-ótce i ciepłe potrawy bez bólu 
jeść może. CzterOl"aZOWe pędzlowanie wystarcza do usunięcia choroby, przyżegania 
zaś kamieniem piekielnym potrzebne tylko przy glt:bszych owrzoe1.
eniach, osadzo- 
nych na otworkach migdałków. 


Guye. A p l' o s e x i a. Brit. med. JOU1'n. 28. 9. 1889. 
Niedomaganie sImpienia uwagi, jako objaw odruchowy cierpieli nosa, na- 
zywa autor aprosexią, zwracając słusznie na stan ten uwagę lekarzy. V o l t o l i n i, 
H a c k i wielu innych wykazało, że rozmaite choroby powstawać mogą przez odruch, 
którego źródło istnieje w nosie. Autor też podaje objawy jeszcze jednego stanu 
chorobliwego, powstającego przez cierpienia nosa. Każdy pewno z lekarzy, zajmu- 
jących si!; więcej chorobami nosa, aprosexią u chorych spostrzegał - ale zasługą 
autora zawsze pozostanie, że pierwszy obszerniej rzecz o tej chorobie ogłosił. Dla Qbja- 
śnienia tegó niedomagania skupienia uwagi podaje G li Y e przykład. Lczący się 
zrozumieć nie może jednego zdania, c>zyta je po kilka razy a nie pojmuje nic, - 
CZ!;sto po kilkorazowem czytaniu nie wie nic co czytał. aż znużony odkłada książkę. 
Kiedy zaś musi się koniecznie czegoś nauczyć, męczy się i ślęczy, aż nareszcie się 
nauczy, ale tylko na to, by najdalej po dwu dniach zapomniał. Częste natężenie 
uwagi, może już i mierne, nabawi go bólu głowy, a pozbawi chęci do nauki. Ból 
głowy CZ!;sto chwilowy, stałym się staje, najczęściej od rana uczuwać się dając, 
nieraz podczas lekcyi, jako wynik natężenia umysłu. 
Szczególna, że chorzy ci nigdy prawie na ten objaw się nie skarzą, a do- 
piero pytani przytakującą dają odpowiedź, zupełnie jak przy zawrotach przy cho- 
robie usznej lV1 e n i e r a, przy której najcz!;ściej badani dopiero. ten objaw przy- 
znają. J eźli wi!;c chorzy na ból głowy lub utratę pojmowania i pamięci się skarzą, 
obowiązkiem lekarza przekonać sit: o stanie nosa, który w naj liczniejszych razach 
chorobą zajęty zastanie. Kontyngens chorych, podług autora, dawali głównie ucznio- 
wie i akademicy, raz ten bral{ pojmowania spostrzegał u panny uczącej się ap te- 
zarstwa. Wszyscy bystrość umysłu odzyskali po stósownem leczeniu przyczyny 
knajdywanej w nosie lub jamie gardzielonosowej. 
Obszerniej podaje G u 

 e pierwszy przez siebie leczony przypadek. Ohło-
		

/00218.djvu

			19i 


p
e.c, którego siostrę autor na uszy leczył, niczego, podług zeznania ojca, w szkole 
nauczyć się nie mógł. Badanie wykazało, że chłopiec przez noS oddychać nie 
mógł dla rozrostu migdalka połykowego (adenoidae vegetationes). Po usunięciu 
większej części rozrostu w jednem posiedzeniu. już po tygodniu ojciec chłopca 
chwalił, że przez ten czas nauczył się biegle całego abecadła, gdy przez rok cały 
trzech tylko zgłosek nauczyć się był zdolnym. . 
Prócz tego z chorób nosa powstającego braku pojmowania, zachodzi jeszcze 
i fizyjologiczna jako i nerwowa aprosexia, pierwsza jest wynikiem mózgowego prze- 
silenia lub zmęczenia, druga zaś polega na znużeniu mózgu przez na
lmierną draź- 
liwość i niepokój wywoływanem. 
W krótkości przebiega autor dalej wszelkie stany chorobliwe; niedrożności 
nosa powodujące i leczenie ich podaje, nie dając w tym kierunku nic nowego. 
Rokowanie w obec nabytej aprosexii zawsze iest dobrem, w obec zaś niedołężności, 
idiotyzmu z urodzenia, choćby niskiego stopnia, zawsze złem. D niedołężnych 
z urodzenia choćby niedrożność nosa, równocześnie istniejąca, przez zabiegi chi- 
rurgiczne usunąć się dała, nigdy spodziewać się nie wypada, aby władze umysłowe 
uzyskać się dały. 


Ziegler. Róż akr t a n i p i e r w o t n a. (Debel' pnmaeres Larynxere- 
sipel). Deut. .Arch. {. Klin. medic. 1889. H. 4. 
Mężczyzna dotąd zdrów dostaje nagle dreszczy, poczem gorączka dochodzi 
40,7 a po 12 godzinach z trudnością tylko łykać może. Gardło i krtaI1. badane 
wiiernikiem żadnych anormalnyr;h objawów nie pokazują. Utrudnione łykanie się 
wzmaga, uczucie obcego ciała w gardle, a szyja zwłaszcza z lewej strony opuchła. 
Teraz dopiero przy badaniu krtani wykazało się obrzmienie dołka językonagłośmo- 
wego po stronie lewej - obrzmienie to szybko i na prawą stronę przeszło, a prze- 
chodząc ku górze zajęło łuki podniebienia miękkiego i języczek, tak że dojście do 
wnętrza krtani prawie zupelnie się zawarło, a brak tchu zniewolil do przecięcia 
tchawicy, 1V następnych dniach obrzmienie szybko opada a z uiem i gorączka, 
która dotąd stale była podwyższoną. Po dwóch dniach znów gorączka się wzmaga 
i występują objawy zapalenia oskrzeli i opłucny, co jednakże znów szybko ustę- 
puje. Na::;tępuj J jednakże trzeci peryjod gorączkowania, a chrząstka nalewkowa lewa 
brzmieje i dochodzi do wielkości wiśni. Szybki znów zwrot do poprawy i zupelnego 
wyzdrowienia. 
Przypadek ten stwierdza znów możebność wystąpienia pierwotnej róży 
w gardle i krtani, l'zecz, o której w ostatnich czasach wiele pisano. Dalej po- 
twierdza się spostrzeżenie już i przez innych zrobione, że podmiotowe objawy do- 
piero po 24 godzinach po dreszczach się okazują. Charakterystycznem dla roży 
to szybkie podnosze.nie się gorączki i równie szybkie jej oparlanić. Zmętnienie 
plamiste na nagłośni i Z. widział, objaw także i przez innych badaczy spostrzegany, 
który na odumieraniu nabłonka polega. Rozszerzenie się ob.::zmienia ku górze, za- 
jęcie płuc i opłucny, także jak to autor szczególnie zaznacza przemawiają za roz- 
poznaniem roży, której prątki na korzeniu języka, mającego wielką iloŚĆ szczelin 
w nabłonku, dobrą znajdują glębę. Koehler. 


9. Farmakologija i Toksykologija. 


K. ChodoUllSky. N e k t o r e z tt k l a d n i r y s y t h e o r e t i c k e 
f a l' m a k o log i e. L Odbitka ze Sbornika lek. str. 154. 
Autorowi chodziło O ułożenie w całokształt czyli o usystemowanie mnożą- 
cych się z każdym dniem wyników badań na polu farmakologii teoretycznej. Pr:wa 
to nielada i próba dosyć śmiała, a trudność takiego przedsięwzięcia pojmie każden, 
kto rozważy, jak różnemi były nie tylko metody badania, któremi się ten obfity 
plon dotychczasowy udało zebrać, ale i jak niejedllolitymi są poglądy autorów
		

/00219.djvu

			i92 


w nieJe(lnym punkcie. Korzyść jednak takiego systematycznego zestawlenia moi e 
być wielką, bo nic lepiej nie ujawnia zagadnień, których rózwiązanie ,y pierwszym 
rzędzie jest obecnie potrzebnem. 
Na czem polega w ogóle działanie środków w lecznictwie używanych 
i wpływ ich szczególny na niektóre osobliwie na.rządy? Autor chcąc na to zapy- 
tanie odpowiedzieć, musiał na wst
pie opracować znaczenie fermentacyi, utleniania 
i odtleniania, a także i llCalenia (synthesis) w zwierz
cym ustroju itd. z uwzglę- 
dnieniem nasilenia i umiejscowienia szczególnego spraw tych oraz stosunku ich do 
ogólnej wymiany materyi (vymeny latek), wreszcie i indywidualnych różnic działa- 
nia. Ozy w ogóle istnieje jakiś związek między fizyjologicznym skutl{iem a che- 
miczną konstytucyją środków, które go wywołują? Niezawodnie; i niejeden próbował 
tego dowieść, choć w ciaśniejszych ramach tj. (l1a pewnych gromad ciał chemi- 
cznych. Już w pracy przed rokiem streszczonej tegoż autora o alkaloidach (Ofer 
"Nowin lek" No. 5 str. 248, 1889), była na to odpowiedź. W niniejszej książce 
obejmuje on prócz tychże ciał także i ciała tłuste i aromatyczne. Tmdność od- 
powiedzi polega między innemi na Mm, że dotąd nie możemy powiedzieć, jakim 
zmianom ulegają różne te związki chemiczne w ustroju, tj. zespoiwszy si
 z molekułem 
protoplasrnowym. Znaną jest czytelnikom teoryja H. S c h u l z a, która opiera 
się na porównaniu różnego działania różnej dawki leków do P f l u e g e l' o w- 
s k i e g o prawa pobudzenia nerwów słabymi i silnymi prądami elektrycznymi (cfer 
"Nowin lek." No. 12 str. 609, 1889, referat pracy R. Arndta). Teoryja ta, 
jakkolwiek ponętna, nie da się jednakowoż utrzymać. Analogija działania leków od- 
miennego wedle dawki do całkiem przeciwnego dzialania prądów elektrycznych 
słabych a bardzo silnych jest złudną. Bialkowiny mogą mieć skład bardzo roz- 
maity. Autor wykazuje też niemożność uogólnienia teoryi Ku nkl o w e j opartej 
na działaniu tmcizn niektórych na ściany naczYll. \Vi
cej zdaje się zbliżać do 
poglądów L o e wa, który zestawiał uczynek fizyjologiczny z chwiejną organizacyją 
protoplasmy żyjącej i z chwiejną naturą aldehydową czynnego białka. W ogóle 
jednak według autora żadne dotychczasowe przypuszczenie ku wytlómaczeniu dzia- 
łania tmjących ciał na żywe białko komórkowe uogólniać się jeszcze nie da, 
a wszelkie zakusy podobne uczynienia zależne m tego dzialania od chemicznej na- 
tury ciał tych pozostaną płonnemi, póki wiadomości nasze w tej mierze się je- 
szcze nie rozszerzą. - Dotychczasowe wystarczają nam jedynie do ocenienia zna- 
czenia pojedyńczych pierwiastków wchodzących w skład molekułu niektórych ciał 
organicznych; tak np. w
glowodory w ogóle działają wyraźniej na ustrój, gdy 
w miejsce wodom wchodzi w skład ich przez substytucyją tlen lub azot. I w gro- 
madzie ciał aromatycznych rzecz si
 ma podobnież; tak n. p. pochodzące przez 
substytucyją z jądra benzolowego, jako to fenol, pirydyna, chinolina mają coraz 
silniejsze działanie; jednakowoż zależnem jest to wzmożenie działania nie od sa- 
mej tylko substytucyi, boć wiemy, iż i całkiem równocząstkowe (isomer) związki 
mogą się bardzo różnić działaniem (np. orthoamidolfenol, paracettoluid itd.) Dzia- 
łanie środka zależy nie tylko od jego chemicznego składu, ale i od sposobu, 
w jaki się on rozkłada w ustroju. 
Autor przytacza twierdzenie S t o l n i k o w a, iż skutek fizyjologiczny ciał 
tych (aromatycznych) rośnie z liczbą substytuowanych hydroxylów. - W istocie 
działanie hydrooxybenzynów zależy od hydroxylu fenolowego, ale nie tylko od tego. 
Nawet więc w rz
dzie ciał aromatycznych stosunek natury chemicznej hydroxylu 
do fizyjologicznego uczynku nie jest jeszcze dosyć jasnym. 
Niewątpliwie wielkie mil znaczenie substytucyja alkoholowych itp. rodni- 
ków (radykałów); ale ten sam rodnik dodany do jednych związków będzie ich 
działanie podwyższał, a z drugiemi się łącząc, będzie ich uczynek fizyjologiczny 
przeciwnie osłabiał. Przykładów takich przytacza autor dużo. Ten sam rodnik, 
który dodany do fenolów lub dysulfonów nadaje związkom tym własności nasenne, od- 
biera w połączeniu z morfiną tejże niezaprzeczenie nasenne działanie. Podobnież 
rzecz się ma i z innemi alkaloidami. Niektóre z nich utracają zupełnie albo przy- 
najmniej częściowo właściwe sobie działanie, np. wywołujące kurcze w skutek sub- 
stytucyi rodnika. Przykładów takich więcej nie będziemy przytaczać. - Ohcieli- 
śmy podać tylko próbk
 tego l co już w I tomie znajdujemy. II-gi poŚWi
CODY ma.
		

/00220.djvu

			193 


byĆ wywtworom prątków chorobotwórczych, leukomainom I ptomainom i patologi- 
cznej wymianie materyi; zawierać b
dzie także niektóre dopelnienia do l-go. 
. 


Braeutigam i Nowak (Drezno). Czy balsam peruwiański mo- 
że sprawiać zapalenie nerek? Centr. r. klin. Med. No. 7, 1889. 
Znanąjest rzeczą, że balsam kopaiwiallY, styraks i inne gatunki mogą wywolać 
białkomocz i inne objawy zachorzenia nerek. Litt e n podał 2 a Vamossy cztery wy- 
padki N ephritis po zewnętrznym użytku balsamu peruwiańskiego, który obecnie pole- 
cono znów i do wewnętrznego użytku. Z tego powodu wdzi
czni być winniśmy autorom, 
że na 22, nie chorujących na nerki, chorych porobili doświadczenia, dając im (do 10 gm. 
dziennie, do 80 grm. w ciągu kilkunastu dni), balsamu peruwiańskiego wewn
trz- 
nie, podskórnie lub zewnętrznie, przyczem wbrew temu, co pisali N o t h n a g e l 
i R o s s b a c h, nie spostrzegli zaburzeń ani ze strony żołądka i kiszek, ani ze 
strony nerek. Mocz nie ściemniał, ale stał się mocno kwaśnym od kwasu hip- 
purowego. 
Na czem polega ta różnica działania prawdziwego balsamu peruwiailskiego 
a innych balsamów? polega ona według autorów na tem, że balsam peruwiaiiski nie 
zawiera, jak tamte, właściwych olejków eterycznych, ale eter z benzylu i kwasu cy- 
namonowego, kwas cynamonowy i żywice. W ypadki zauważone przez L i t t e n a 
tłomaczą się chyba Mm, że miał sfałszowany preparat z dodatkiem lotnych olej- 
kó\\r draźniących nerki. Preparat autorów pochodził od firmy G e h e et Co. 
w Dreźnie. 


K. Pałowski. O rozwIJaniu się i szerzeniu się gruźlicy 
w s t a w a ch. (K' uczeniu ob istorii rozwitia i sposobach rozprostranienia bu- 
gorczatki sostawow). Wmcz No. 20 - 30, 1889, według refer. E t l i n g e l' a 
w Cent1'olbl. r Balder. No. 7, 1890.1) 
Ponieważ zdania autorów o histogenezie gruzełka dotąd są podzielone, 
wziął się autor do badania zmian, jakie w kolanowym stawie morskich świnek 
zastrzykni
te hodowle gruźliczego prątka po kolei sprawiają, używał zaś do za- 
barwienia sposobów E r l i c h ' a, .W e i g e l' t ' a i Z i e h l ' a. Owo
e tej pracy 
mozolnej różnią się od wyników bada.ń poprzednich (B a u m g a r t e n a) tem, że 
daleko r y c h l e j zauważył P. wyst
pujące zmiany w miejscu zastrzyknięte m, 
a nadto, że t. zw. komórki nabłonkowate (epithelioides) pochodzą nie tylko z cia- 
lek tkanki łącznej, ale i z białych krwinek (leukocytów). Podczas gdy tamte roz- 
mnażając się przybierają postać nabłonkowatą i ostatecznie niszczeją na tem sa- 
mem miejscu pod wpływem mocnego najazdu prątków, mają leukocyty obok tego 
własność roznoszenia zarazka w naj dalsze części ciała i rozszerzają w niem zaka- 
żenie przez naczynie lymfatyczne, zatrzymując się oczywiście na tej drodze w gru- 
czołach chłonnych. P. robił także próby wstrzykiwaniem t. zw. ropy gruźliczej 
i gębczastych mas ze stawów tą postacią gruźlicy zaj
tych, przyczem jednak mniej- 
sze i powolniejsze zmiany zauważył, jak po wstrzyknięciu czystych hodowli, z cze- 
go wnosi, że albo liczba gruźliczych prątków, albo ich jadowitość mniejszą być musi. 


F. Jassen (Wyrcburg). Działanie sacharyny. 
Prof. Lehmann (W yrcburg). W s p l' a w I e S a c h a l' y n y. (Zur 
Saccharinfrage). Archiv. (. Hyg. II H. 
Wnioski, do jakich doszedł J., są następujące: Sacharyna t. zw. łatwo 
rozpuszczalna, sacharinum solubile, jest nader wygodnym do codziennego użytku 
środkiem osładzania. Nie wpływa ona wcale na zmniejszenie lub powiększenie 
działania ptyjaliny w soku żołądkowym, zmieniającej krochmal w cukier, a tylko 
w małym stopniu, nie większym jak sam cukier lub alkohol i inne przyprawki, opó- 


1) Praca ta do działu anatomii patol. naJeżąca, dostała się w druku przez pomyłkę 
VI to miejsce. Red.
		

/00221.djvu

			1M 


inia peptonizacyją. Autor nie mógł zauważyć jakiego szkodliwego działania sa- 
charyny dając dor'Jsł)"1ll i dzieciom przez 3 miesiącc co dzień 0,1-0,2 tego śro- 
dka z mlekiem itp. Nawet wielkie dawki (5,0) naraz nie działały szkodliwie. 
Saccharinum purum średnio wstrzymuje rozwój gnilnych i zakisowych 
grzybków, a saccharinum solubile tylko bakteryj e kwas mlekowy wyrabiające w roz- 
woju tamuje. . 
Do tych wniosków dodaje Prof. L e h m a n n kilka uwag, a mianowicie, 
że, gdzie nie chodzi nam o pożywną stron
 cukru, ale o smak słodki, można 
w miejsce cukru podawać sacharyn
, że zwłaszcza można ją dodawać do cukru 
gronowego (glikozy) jako mniej słodkiego od trzcinowego (Saccharose);. przy- 
czem jednak zewsze powinien być podanym stosunek dodanej sacharyny. 
Ch.J:apowski. 


9. Nowsze narzędzia lekarskie. 


jące na- 
rzędzia 
przy op e- 
racyi ze- 
zu. Ima- 
dłem do 
igły własnego pomysłu (Fig. l) zakłada autor przez spojówkI;' i powierzchowną 
warstwę twardówki podwójną aseptyczną nitkę jedwabną mniej więcej 2 mm. od brzega 
rogówki (Patrz Fig. 2). 
Po odcięciu igły pozo- 
stają w spojówce d wie 
oddzi
lne nitki. N astl;'- 
pnie otwiera się w zwy- 
kły sposób spojówkę i 
blaszkI' Tenona . a za- 
krzywi
nemi cążkami (F. 
2) zachwytuje autor spo- 
jówkę i mięsień, który 
przecina przy jego osa- 
dzie na trwardówce. Pod- 
czas gdy spojówka i od- 
cil;'ty mięsień cążkami się 
podnoszą, zakłada się 
drugą podwójną nitkI;' 
przez spojówkę i blaszkę 
Tenona i to obejmując 
środkową część mil;'śnia 
prostego jak najda1ej ku 
tyłowi, gdy chodzi o prze- 
mieszczenie mięśnia, ku 
przodowi. Następnie od- 
cina uchwycony i odcią- 
gnil;'ty szczypczykami mię- 
sień. Po przecil;'ciu l'itek 
przy igłach otrzymuje ich 
operator cztery. Nitkę a z\,ięzuje dołem na wl;'zełek, lub też wałeczek podsunąw- 
szy poprzednio jedno ramię nitki b pod węzeł a, potem zwil;'zuje oba ramiona 
nitki b i to tak mocno, by koniec wolny mięśnia zbliżył ,się do cięciwy tegoż. 
Tworzy się przytempl;'tle, aby w razie potrzeby zluźniwszy je, skutek zbliżenia 


A. E. 


 ':- _
 
-.
:;, ,.J;i.
 ,- c 
Fig. 1. 


Prince poleca w St. Lonis Medical and Sm-gical Jonnl. nastl;'pu- 


_ _
TI-E'
N--N &20-. 


.':'::2:
:. . 
. ". :



-- - 


---....-. 


G. TIEMANN & co 


,,
- 
p:..\ 
.-- 


Fig. 2.
		

/00222.djvu

			i95 


mlęsma do rog6wki zmiemc według potrzeby, do 
czego mogą takie slużyć nitki al b l . 'rakowe wyjmuje 
się po kilku godzinach, gdy się okażą niepotrzebnemi. 


I. Me. Fadgean. poleca w B1'itish med. 
Journ. 11 Febr. załączone w rysunku (Fig. 3) e- 
pruwetki do hodowli drobinek Po wlaniu odja- 
łowionego płynu i zatlilli
ciu rurki watą przechyla 
s ę powoli epruwetk
 tak, aby płyn w boczne wszedł 
ramie. 'Wyjmując watę wkłada si
 natenczas na 
dno naczynia materyjał zakaźny, poczem przechyla 
si
 napowr6t epruwetk
, przez co płyn wchodzi 
w styczność z zarazkiem. 


Lucas-ChampiOlmiere opisuje w Revlle 
de Chin
r,ąie przypadek w kt6rym trzeba było całą 
lewą g6rną kończynę wraz z obojczykiem i łopatką 
odłączyć od klatki piersiowej. O o 11 i n 
zbudowal dla pacyjenta załączoną w ry- 
sunlm (Fig. 4) protez
. Na ka- 
mizelce przymocowany jest skórzany 
pancerz, nad3jący lewej cz<,>ści klatki 
piersiowej kształt prawidłowy. Z pan- 
cerzem stoi w połączeniu skórzana po- 
chwa przedstawiającą dolną lewą kOII- 
czynę. Przymocowana jest OIla do 
pancerza 2 paskami, mającymi zastą- 
pić M. deltoideus. Pochwa sk6rzana, 
zaopatrzona w odpowiednie stalowe 
pr
ciki, zezwala na jej naginanie, 1)1'0- 
stowanie i kręcenie. R
ka druga na- 
dać może protezie r6żne 1)Ozycyje do 
tego stopnia, że sztuczna r
ka utrzyma 
książk
, butelkę itd. Powyższy przyrząd 
robi firmie paryzkiej O o 11 i n a prawdzi- 
wy zaszczyt! 
Ill. Monatsh. f. iirzt. Pol. 
2037, 2214, 2014. 


:" :
\" r.. 
:t:,;;Ai' 
h 
 -:1 , 

'/ ,
 


Fig. 3. 



'1

 


Fig. 4. 


Ruch W Towarzrstwach. 
. 


D. 


1. Sprawop,;danie 
 posled
enia C
ł011Jków wydp,;ia1;u telr,m'sk-iego 
Towa-rp,;ystwa Prp,;yj. Nauk w Pop,;naniu p,; dnia '1 mm'ca 1890 r. 
Przed odczytaniem porządku obrad wyraża przewodniczący kol. 'V i - 
c h e r k i e w i c z głęboki żal nad stratą 3 kolegów DDr. K u g l e r a, O h o r a- 
s z e w s k i e g o i G i n t r o w i c z a, którzy padli ofiarą swego powołania. Wzywa 
zebranych do oddania czci przez powstanie. 
Przy pierwszym dziale obrad t. j. chorobach nagminnie panujących po- 
wstaje dalslla rozprawa nad influenzą, która panowała tu w Poznaniu mniej więcej
		

/00223.djvu

			i96 


od połowy grudnia do końca stycznia. Kol. K o s z u t s k i zastanawiając się p(j
 
nownie nad na;jwłaściwszem nazwaniem tej choroby nie może się zgodzić na wy- 
wody etymologiczne kol. O h ł a p o w s k i e g o, przytoczone na ostatnim posiedze- 
niu, iż wyraz grippe ma pochodzić od słowiańskiego źródłosłowu "elu'p", lecz z d a- 
n i e m j e g o źródłosłów jest czysto francuzki; również sprzeciwia się przyj
ciu 
nazwania tej choroby grypą. 
Kol. S w i ę c i c k i przytacza wypadek, w którym, pacyjentka przy końcu 
drugiego miesiąca ciąży czuje się ogromnie osłabioną, dostaje dreszczy, boleści 
w okolicy lędzwiowej, w kolanach, w łydkach, krwawienia z nosa, nadto nabrzmie- 
wają u niej chloniczne gruczoły zauszno -naszyjne, a cała twarz pokI}'wa się pla- 
mami. Obraz ten przemawiałby za chorobą znaną nam pod nazw<1 "dengue" ; po- 
nieważ jednakże pojedy{lCzy tylko podobny wypadek obserwowano, trzeba go bę- 
dzie również na karb influenzy i jej rozmaitych komplikacyi policzyć. Kol. W i- 
c h e r k i c w i c z podnosi lekkie porażenia akomodacyi i nerwu odwodzącego 
oko, jakie obok powikłań ogłoszonych przez siebie w "P1'zegl. lek." i później 
w "Intenzat. kl. Rundschau" miał sposobność spostrzegać po influenzy. 
Z innych chorób nagminnie panujących zaznacza kol. K o s z u t s k i bło- 
nic
, żarnice, plonic
, cierpienia oskrzeli i pluc. Kol. H o l t z e r zauważył 
również błonic
, cztery wypadki żarnic z ciężkim przebiegiem, w których białko- 
mocz i' zapalenia ucba środkowego (otitis media) wystąpiło, nadto kilka wypa- 
dków róży. , 
Stosownie do porządku obrad mówi kol. S w i 
 c i c k i o arystolu i zastó- 
sowaniu go w gynekologii (porównaj dział pracy oryg. "Nowin lek." efer str. Hi6). 
N as tęp nie przedstawia kol. P a n i e ń s k i przypadek rozstrzeni żołądka, w której 
galwano-faradyzacyj a według metody Wat l e z i 11 a dobry odniosła skutek. Roz- 
strzeu żołądka była tak znaczną, że granica dolna dochodziła do pępka, że przy 
wstrząsaniu okolicy żołądkowej wyraźnie było słychać pluskanie, i że wreszcie przy 
oględzinach wobec chudej i wiotkiej ściany brzusznej żołądek tworzył wielkich roz- 
miał'ow wypukłość. Prócz tych objawów podmiotowych przedmiotowe były nastę- 
pujące: Silne bóle w okolicy żołądka po każdorazowem przyjęciu pokarmu, wy- 
mioty 2-3 razy dziennie i wskutek tychże utrata sił ogromna i wychudzenie gra-_ 
niczące z charłactwem, silne zaparcie stolca. Ponieważ dyjeta stosowna, a głównie 
ograniczenie pokarmów płynnych i napoi, oraz używanie rozmaitych leków żadnego 
- jak przy takiej rozstrzeni można si
 było spodziewać - nie odnosiły skutku, 
pozostawało wykonywać przepłukiwania, elektryzacyją i masaż. 
Przepłukiwań z przyczyn od siebie niezależnych kol. P a n i e ń s k i robić 
nic mógł, ograniczył się wi
c tylko na elektryzacyi. Prąd galwano-faradyczny 
(siła prąda galwanicznego absolutna 
o m. a
 ; siła prądu faradycznego tak wielka, 
q cm. 
iż widocznie wstrząsała całą ścianą brzuszną, anoda w okolicy 7-10 żebra tuż przy sto- 
sie pacierzowym po lewej stronie, katoda ruchomo po całej okolicy żołądkowej. Posiedze- 
nia trwały do 5 minut. Po 50-60 posiedzeniach znikły bóle, ustąpily wymioty, poprawił 
się stolec a przedewszystkiem okazało się zmniejszenie,rozstrzeni żołądka o 3-4 ctm. 
powyżej linii pępkowej; w dyskusyi zabierają głos kol. S w i ę c i c k i, W i c h e r k i e - 
w i c z i K o s z u t ski. Ostatni le
zył pacyjenta tego przed rokiem na katar 
żołądka, lecz rozstrzeni wtenczas jeszcze nie zauważył. 
Kol. R o b o w s k i z Ozerniejewa przyjętym zostaje na członka wydziału 
lek. Tow. Przyj. Nauk. Dr. Teodor Dembiński, 
sekr. wydz. lek. 


2. Spo;'awozdanie oryginalne XII zjazdu Towm'zystwa balneologi- 
cznego 'UJ Beo;"linie dnia 6, I, i 8-go lJIm'(
a 1890. 
Prof. L i e b r e i c h zagaja posiedzenie, wzywając, aby ponownie tych sa- 
mych co r. Z. wybrano członków do sprawozdań o hygijenie w zdrojowiskach 
i uzdrowiskach pojedyńczych krajów niemieckich itd.; wreszcie wymienia trzech 
W ciągu roku zmarłych członków towarzystwa, N O e t z l a z Kołobrzegu, B r eh.
		

/00224.djvu

			197 


m e r a z Goerbersdorfu i N i c ker g a 11 a z Arnstadtu. Ilość członk6w towa- 
rzystwa wynosi obecnie po przystąpieniu 30 nowych 222. 
Zarząd pozostał ten sam: Przewodniczącym L i e b r e i c h, sekretarzem 
generalnym B 1'0 C k z Berlina. Zastępcą przewodniczącego wybrano prof. W i n- 
t e r n i t z a z Wiednia. 
Pierwszy wykład prof. L i e b re i c h'a był krótkie m ogólm3m zdaniem 
sprawy komissyi dla bygijeny uzdrowisk. ,V obec mnożących się uzdrowisk za- 
łożonych jedynie ku wyzyskiwaniu chorych, godzi się dochodzić, czy w tych miej- 
scowościach są warnnki hygijeniczne dostateczne; Ipianowicie co do należytej kon- 
troli artykułów żywności, mleka, mięsa, wody do picia, co do mieszkań, wychod- 
ków itd. Lekarze mogą wpływem swym wiele uczynić ku polepszeniu niedosta- 
tków istniejących
 a dowodem uznania komissyi tej zabiegów jest ogromny mate- 
ryał napływający z uzdrowisk i zdrojowisk o ciągle przeprowadzanych w nich ule- 
pszeniach. Działalność komisyi rozciąga się dotąd tylko do Niemiec, Austryi 
i 8zwajcaryi. Kol. F r a n k e n z Scheweningen pragnąłby ją rozciągnąć na Hol- 
landy ją i Belgiją i odnośny wniosek czyni, bardzo dla towarzystwa zaszczytny, ale 
którego samo uchwalić nie śmie. 
Drugim mówcą był Z u n t z z Berlina, prof. fizyjologii przy agronomi- 
cznym instytucie, uproszony przez zarząd o wykład "nad wpływem chodzenia po 
równinie i pod górę, oraz innych ruchów mięśniowych. np. przy ergostacie na cia- 
łozmian czyli na przeróbkę w ustroju". Z doświadczeń jego przy pomocy Dra 
L o e w y'ego wypada, że dla rucbu pod górę iloŚĆ zu:J;ytego tlenu na l klgmtr. 
pracy dla konia i dla człowieka jest prawie ta sama, że zaś przy chodzeniu na 
równinie koń o połowę mniej zużywa stosunkowo tlenu, ani:J;eli człowiek, jest więc 
w korzystniejszych warunkach do tego zbudowany. .T eszcze większą jest stosun- 
kowo ilość tlenu zużytego przy równej pracy ręcznej, aniżeli przy pracy nogami. 
Z. obliczył, że samo chodzenie po równinie, mało męczące, połączonem jest ze 
stosunkowo wielkim zużyciem tlenu
 np. w I)OrÓwnaniu do cbodzenia pod górę i że 
je przy obliczaniu tegoż trzeba wciągać w rachubę. Jeżeli przy chodzeniu pod 
górę wzrasta bardzo przemiana materyi (Cfr. Ar gu t y ń s k i itd. "Now. lek" 
No. 3, str. 121), to dowód wysilenia nadmiernego, a więc duszności przez to wy- 
wołanej. Tego należy oczywiście unikać w leczeniu otyłości sposobem O e r t l a. 
- Polecać można tylko n o r m a l n e chodzenie bez wyu:żenia się. W dyslmsyi 
nad tern przedmiotem zabrali głos pp. Z u e I z e r, W i n t e r n i t z. S c h O t t 
i C h ł a p o w ski. 
P. H a u p t ze Soden mówił: "o znaczeniu dziedziczności w gruźlicy 
w porównaniu do jej przenośności przez plwociny", do czego przyłączył kol. R e m- 
p l e r z Goerbersdorfu swój wykład o tym samym przedmiocie. Oba wykłady 
były wymierzone przeciwko radykalnej zmianie pojęć wywołanej pracami C o r- 
n e t a z Reichenhall; drugi wykład odznaczał się nawet wielkim taktem w ob- 
chodzeniu się z tą trudną kwestyją, podczas gdy pierwszy mówca na swojem opie- 
rając się doświadczeniu, uderzał z wielką wymową przeciwko "nowym teoryj om " . 
W dyskusyi, jaka nazajutrz dopiero nastąpiła, przemawiał głównie w obronie sta- 
nowiska kontagionistów i ważności środków ochronnych przez nieobecnego C o r- 
n e t a polecanych, nasz rodak G o l d s c h m i d t z Reichenhall. 
Tegoż dnia 7 -go marca rozpoczął wykład Prof. K i s c h z Pragi, lekarz 
kąpielowy z Marienbadu, odczytując rzecz "o skłonności otyłych do krwotoków". 
Rzecz to dawno znana. Anatomicznie tłomaczy się towarzyszącą często otyłości 
miażdzycą tętnic, klinicznie zaś tłomaczy je K. podwyższeniem w nich ciśnienia 
w krwi obiegu, jakie sprawia nagromadzenie tłuszczu w tkankach. Nie zaprzecza 
zresztą i innych momentów, jako to żarłoctwa, dziedzicznej skłonności itd. Na 
34 wypadków śmierci u otyłych zauważył on ] 8 z powodu wybroczyn w mózgu. 
Jako środki zapobiegawcze przeciwko tym krwiotokom uważa K. wczesne 
zadawanie zimnych zwłaszcza wód mineralnych przeczyszczających, t. j. póki mia- 
żdżyca nie jest wysoko posuniętą. W dyskusyi wzięli udział pp. W i n t e r n i t z. 
S c h o t t i F r a n c k e n. 
Wykład S c h o t t a (Nauheim) "o neurastenii i chorobach sercowych" 
rozwodził się nad określaniem piedomogi nerwowej i jej najrozmaitszemi przyczy-
		

/00225.djvu

			198 




 


nami, nad częstością cierpień istotnych serca przy n
ej i odwrotnie nad objawami 
sercoweml nią wywołanymi, wrm
zcie nad środkami ku jej zwalczeniu, kąpielami 
i t. d. - nie wspomniał jednak pomiędzy przyczynami neurastenii o wpływie 
t. zw. enteroptozy i o zasługach G l e n a r d a w tej mierze, na co mu zwrócił 
uwagf;' C h ł a p o w s k i, podczas gdy J a c O b z Kudowy chwalił borowinowe 
kąpiele jako naj skuteczniejsze. 
Prof. W i n t e r n i t z miał piękny wykład "o regulowaniu ciepła i po- 
wstawaniu gorączki". wykład teoretycznej natury. Dał najprzod przegląd history- 
czny dawniejszych w tej mierze poglądów. mianowicie teoryi T r a u b e g o o po- 
wstawaniu gorączki skutkiem skurczu naczyń krwionośnych skóry. Teoryi tej dają 
podstawę naukową $loświadczenia G e i g l a i M a r a g l i a n a; ostatni badał ple- 
tysmografem także i działanie antipyretyków i dowiódł istotnego związku przyczy- 
nowego mi
dzy stanem skurczu lub rozszerzeniem naczyń powierzchownych a wzro- 
stem lub opadnięciem tempem tury. Regulowanie ciepłoty zależy według A. L o e- 
ve go i Zu n t z a głównie od działania skóry. Na poglądzie tym oparł W. już da- 
wno swoją metodę leczenia. W. przedstawia swoje w tej mierze doświadczenia. 
oraz sposób obliczania przezeń uży'wany. - W dyskusyi zabrał głos tylko Prof. 
Z u n t z, aby uwzgl
dnić obok odruchowego działania skóry także i współdziałanie 
mięśni jako regulatorów ciepłot.y. 
Po krótkiej pauzie mówił M a r c li s z Pyrmontu "o leczeniu blednicy". 
Uwagi Swe opierał na obserwacyi około 2000 bladaczkowych. Zwróciwszy naj- 
przód uwagę na konieczność odróżnienia niedokrwistości od blednicy, na pomyślne 
rokowanie przy blednicy ostrej i t. d. położył on główny nacisk na szko- 
dliwy wpływ kąpieli rzecznych i morskich, pływania i t p.. co potwierdził kol. 
W e i s s e n b e r g z Kolobrzega. Tak samo potępia wysełanie takich chorych 
w góry. Poleca prócz dyjetetycznych środków, gimnastyki, tylko żelazo w związku 
lub bez związku z kwasem solnym. Prof. W i n t e r n i t z występuje przeciwko 
tak jednostronnemu poglądowi. Blednicf;' powinno się leczyć według indywidual- 
nych różnic w różny sposób, gdyż w naj rozmaitszych postaciach wyst
puje. 'V i n- 
t e r n i t z osi
gal doskonałe skutki właśnie silnymi bodźcami termicznymi, a więc 
zirrmemi kąpielami, nie letniemi, prosto z łóżka lub po wytarciu uprzedniem fla- 
nelą. Kąpiele te powinny być króciutkie. 'V takich razach wpływają one na 
pod wyższenie hemoglobiny. W dyskusyi ożywionej wzi
li udział G o l d s c h m i d t, 
J a c o b, C h ł a p o w s k i, S c h i n c k. 'V i n t e l' n i t z zaproponowal na przyszły 
zjazd polecenie osobnego referatu o istocie i leczeniu blednicy według obecnych 
w tej mierze poglądów. 
,V niedziek w południe odbyło się trzecie posiedzenie, znacznie mniej 
ożywione. Wiele odczytów nie zostało wcale wygłoszonych, ponieważ berlińscy 
lekarze zamiejscowym nie ustąpili pierwszeństwa. I tak mial R. o s e n b a u m 
w miejsce zapowiedzianego wykładu "o fizyjologicznem działaniu kąpipli" - rzecz 
żadnego związku z łnlneologiją nie mającą, bo ,,0 leczeniu uwiądu rdzeniowego 
wstrzykiwaniami saletrzanu srebra". 
G r o e d e l (Nallheim) miał wykład "o kołataniu serca nerwowem i innych 
cierpieniach polegających na zaburzeniu w innerwacyi." G. odróżnia palpita- 
cyje serca od przyśpieszonego bicia, gdyż istnieją palpitacyj e ze zwolnionem tę- 
tnem. Odwrotnie bywa przyśpieszone tętno nieraz aż do 150 i 200 (tachycardia), 
a chorzy nie uskarżają się na kołatanie serca. Po krótkiem teoretycznem wytłó- 
maczeniu tych różnic, przedstawia G. cały szereg sfygmograficznych rysunków tf;'tna 
pacyjentów z takiemi cierpieniami i wyjaśnia teoretycznie przyczyny i sposob, 
w jaki tachycardia taka powstaje. I
eczeniem najslmteczniejszem dyjetetyczne obok 
odpowiednich wodoleczniczych rękoczynów dla wzmocnienia chorego; oraz chinina. 
Dziwna rzecz, że właśnie ten wykład żadnej już nie wywołał dyskusyi. 
Pod koniec mówił B o a s "o zasadach dyjetetyki w przewlekłych choro- 
bach, szczególnie zaś w chorobach narządów trawienia". vVykład ten obejmował 
postęp rozpoznania chorób żołądka i kiszek oparty na metodach dochodzenia ich 
funkcyjonalnych zboczeń. Wedle nich powinno się stósować pożywienie, wspierane 
odpowiednimi środkami leczniczymi, wodami itd. I tu nie było dyskusyi już ża- 
dnej. Dalszych wykładówuie wygłQszono, mianowicie żałować należy, że nie
		

/00226.djvu

			] 99 


odczytano referatu z hydrologicznego i klimatologicznego kongresu w Paryżu, któ- 
rego podjął si
 Prof. W i II t e r n i t z. Pośpiech, z jakim zakoilczono zjazd ber- 
liński, dziwnie licuje z r.ierpliwością i wytrwałością, z jaką wysłuchano na francuz- 
kim zjeździe aż 112 wykładów i to w porze latowej i w czasie wystawy... 
Cllła,po /l' ski. 



- 
 
,,-::0::;,.-, 


E. Z APIS KI LECZNICZE. 


67. Nerwice twarzowe, bóle zębów i inne rwy leczy Dr. I, e s l i e przez zadnlU- 
chiwanie zwyczajnej soli kuchennćj do nosa. Wyniki mają być zdumiewające, nawet w przy- 
padkach, gdzie inne sposoby leczenia bezskutecznie były zastósowywane. 
68. Guzy llemoroidalne ustępują pod wplywem chrysarobiny, którą w postaci maści 
Rp. Chrys. 0,8, Jodoform 0.:1, Extr. BeJladonn. 0.6, Vasel. 20,0 przy zewnętrznych guzach, - 
a w postaci czopików Rp. Ohrys. 0,08. Jodof. 0,02, Extr. Bell. 0.01, Butyr. Cacao 2,0 - przy 
wewnętrznych zastósować trzeba. Boleści i krwotoki w krótkim czasie ustępują, a guzy skur- 
czają się po kilku miesiącach. 
69. Przeciwko tasiemcowi ma być skutecznym arekatyna alkaloid z orzecha Areca 
(Ceylon, Indyje Wschodnie i Filipiny). Odurzonego bowiem tynl lekiem łatwo usunąć śro- 
dkami przeczyszczającymi. 
70. Arszenik w złośliwej niedokrwistości (Anaemia perniciosa progressiva) rozwijają- 
cej się w następstwie krwotoków żołądkowych wywołan
'ch wrzodem okrągłym, dawał za radą 
War f l' i n g'a ze StDckholmu F u e r b l' i n g e r. Dawał go w postaci acidi arsenicosi, powoli 
podnosząc dawkę aż do 0,02 i 0,03 na dzień. Także F r a e n k e l uważał w jednym wypadku 
niewątpliwym tej choroby (znalazł on we krwi bowiem równocześnie mikrocyty i malil"ocyty) 
świetny skutek arszeniku. 
71. Czy i jakie są żółciop/;'dne środld Z Pod tym nagłówkiem daje w F01.tschr. d. 
Jifed. No. 7, 8 i 9, 1990, znakomity farmakolog i największy znawca historyi tej nauki, Prof. 
K O b e r t z Dorpatu, przegląd środków zalecanych z biegiem czasu jako pobudzające wydzielanie 
żółci, przyczem opiera się także i na najnowszej pracy N i s s e n a. Środki te dzieli na 4 klasy, 
jako mniej lub więcej odpowiadające swemu zadaniu, przyczem dziwna rzecz, zupełnie pomija, 
zasługę S a e h a l' j i n a (co do kalomelu). Zaiste widząc ten z mozolną pracą zebrany przegląd, 
można z N o t h n a g l e m zawołać skeptycznie, że dotąd choćby na jeden środek w tej mierze 
się nie zgodzono. Czy się zgodzą wszyscy na żółciopędne działanie oliwy, zobaczymy. - My 
o niem nie wątpimy. 
72. Ozon jako środek odwietrzający uważanym był przez niektórych autorow jako 
z wszystkich najlepszy. Dokładne doświadczenie H e r Ul a n n a S o n n t a g a nad tym przed- 
miotem (Uebe( die Bedeutung des Ozons aIs Desinticiens), ogłoszone w Zeitschr. f. Hy- 
giene VIII, I, zmniejszają bardzo przecenianą praktyczną wartość tego gazu w le- 
cznictwie. W małych ilościach nie zabija ozon bakteryi dostatecznie, w większych jest nie do 
użycia z powodu niszczącego wplywu swego i skłonności do rozkładania się. Ani więc do le- 
czenia chorób pasorzytniczych ani do zapobiegania im nie może się przydać. Antor poddał che- 
micznym próbom i. bakteryjologicznym doświadezeniom także i w o d ę o z o n o w ą L e n d e l' a 
t. j. rozczyn wodny (Cfer "Now. lek." 1889 No. 2, str. 102). Wynika z nich, że rozczyn ten 
może w prawdzie w razie danym działać odwietrzająco. Ponieważ jednak chemiczny skład tej 
wody jest innym, aniżeli go L e n d e l' podał, skutek przypisuje S. głównie podchlorowemu 
kwasowi (acid. hypochloric). Prócz tego zachodzi w handlu pod nazwą "Antibakterikon" roz- 
czyn olejowy ozonu polecony przez O. R e i n k e w wypadkach bIonicy, szkarlatyny, krztuśca, 
grużlicy i w ogóle ku zapobieżeniu epidemiom. Fabrykat ten 'chemika Dr. S t e l z e r a byłby 
rozczynem ozonu w czystym olejku cytrynowym. - Czy on w istocie ozon zawiera i czy ma 
jakie przeciwprątkowe działanie, o tem autor się nie przekonał. 
73. Zawieszanie tll)Osobem Moczutkowskiego ni.eco zmodyfikowanym próbowali F l' i e s e 
i R e g i s w Bordeaux u chorych na postępujące p o r a ż e n i e o g ó l n e i n a m e l a n- 
c h o l ij ą i zdali z wyników zachęcającyeh sprawę na posiedzeniu med. i chirurgii w Bordeaux. 
Uważali skutek stanowczy w zadumczywości (lypemanie avec depression manquee) a także 
i stan chorych na paralysis progi'. generalis, byle nie daleko posunięte, widocznie się poprawił. 
(Annales 'med. psychol, XLVIII 1890. No. 2 str, 308,)
		

/00227.djvu

			200 




 


74. Sposób Brown,- Sequard'a leczenia wstrzykiwaniami płynu wyciśniętego z jąder 
(Cfer "Nowin lek." 1889 r.) znalazła już popleczników, a mianowicie V a r i o t . a; obecnie zaś 
M a i r e t (Bull. med. 12 Fevr. 1890. No. 13, p. 141) zastósował go w zakladzie obłąkanych 
i to bez różnicy płci u kobiet jak i u mężczyzn. Jeżeli osięgnął i u kobiet dobry skutek w nie- 
ktorych cierpieniach, w takim razie przepada cała argumentacyj a B r o w n - S e q u a r d ' a. 
75. Przyrząd Haitera. Nietylko suchoty ale i błonicę i krztusiec (koklusz) leczy obec- 
nie H a l t e r z Usedom swoim przyrządem do odkażania narządów oddecl1owyc.h, t. j. o g r z a- 
n Ć m s u c h e m p o w i e t r z e m. Odsyłając czytelników do referatu w Nowin. lek. No. 8 
18R9, str. 401, o jego metodzie i dotychczasowych wynikach leczenia, przyznajemy się, iż dzi- 
wimy się nieco, iż autor na seryjo uważa swój "nie dosyć kupowany przez kolegów" przyrząd 
za prawdziwy specyfik przeciw tym chorobom dla tego, że udało mu się z jego pomocą wyle- 
czyć wypadki błonicy. 
7G. Przyczyna szczególnej szkodliwości piołunówki (Absinthe) używanej we Francyi 
byla już często przedmiotem bad al}. Obecnie znów zajmowali się nią C a d e a c i M e n n i e r 
w "Societe de biologie" 3 listopada 1889. Wedlug tych panów dzialalby naj szkodliwiej zawarty 
w tynl likierze olejek eteryczny anyżowy. Olejek ten, tak jak walerjanowy, miętowy, rojowni- 
kowy (Melissa), lebiodkowy (Origanum) sprawiają osłabienie w mięśniach i panlięci, senność. 
Inne.- zawarte w tynl likierzc olejki eteryczne, jak piołunowy, izopowy itd. dzialają szkodliwie 
tylko w większych dawkach, o tyle, że wywołują drgawki i napady epileptyczne. 
77. Użyteczno
c włókna kokosowego jako po
cieli dla chorych. Pod tyto "Utilisa- 
tion de la fibre de coco decellulosee pour la literie des malades" ogłosił w Moniteur du Pay- 
de- Denne 1889, Dr. H o s p i t a l artykul polecający to włókno więcej od wszelkich innycb śció- 
łek dla chorych wogóle, a mianowicie zniedolężniałych i paralityków plugawych (gateux). Dotąd 
używano do wypelniania sienników i materacy dla takich chorych prócz siana i slomy albo 
wiósia zwierzęcego i roślinnego także następujących rzeczy: pakuł, plew owsianych, włókien 
torfowych. liści dębowych, topolowych, kukurydzowych, paproei, alg z rodzaju warech, goemon 
alfa itd. - Wszystko to ściółki nietrwałe i wymagające częstej zmiany. Włókno kokosowe oka- 
zalo się znacznie trwalszem; nie kaleczy nigdy, i nie zatrzymuje wilgoci, jak słoma, która 
mocno wilgoć wciąga. Wystarczy zmywać i suszyć następnie kokosowe włókna, aby je znowu 
czynić dobremi do użytku. - Oszczędza się przez to wiele. Na łóżko wypada około 3 franków 
kosztu za włókna. Po 3 miesiącach ciągłego użytku były one równie dobre, jak świeże. Z tego 
powodu poleca Dr. H O s P i t e ł puch kokosowy dla chorych walających się bezwiednie jako 
najlepszą i nawet naj tańszą gmatę (materyją) do wypychania sienników, materacy i piernatów. 
- Dodaje, iż pchły i pluskwy w kokosowych włóknach gnieździć się nie mogą. Drzewnika 
pozbywają się włókienka kokosowe w sposób mechaniczny bardzo prosty. 
78. Masło z mleka kokosowego jest równie smacznem, jak z krowiego. Przy znacznej 
obecnie u nas taniOl:\ci produktów polynezyjskich zaprowadził się wśród naszych Żydów zwyczaj 
używania masła kokosowego do mięsa, ponieważ talmud im nie pozwala używać nabiału wogóle 
razem z mięsem. 
79, Recepty Prof. G. S e e przy chorobach serca: 
1) Digitalini 0,0003, Syr. simpL 10,0, Aq. destilL 50,0. MDs. 3 łyżki d
iennie przez 
5 dni, dnia G.go daje on 
2) Kalii jod. 1,0-4,0, SYT. cort. 
ur. 10,0 Aq. destill. 50,0. D. S. 3 łyżki dziennie, 
co pomaga zwłaszcza przy bezskurczu (asystolia). 
3) Sparteini U,1. Syr. simpl. 10,0, Aq. dest. 50,0. D. S. 3 łyżki dziennie. 
4) Gdy chodzi głównie o moczopędny skutek daje G.S.: CoffeinibenzoiciO,5-1,0, 
Aq. dcstill. 100,0. D. S. 5 łyżek dziennie, 
5) Gdy nie ma białkomoczu, lub takowy jest bardzo mały poleca G. S. w tymże celu 
poprostu cukier mleczny (laktozę): Lactosae 100,0. Aq. fontana 1000,0. DS: Do wypicia 
w ciągu dnia. 
G) Gdy zaś chodzi o szybki skutek. np. przy obrzęku głośni, albo gdy chory trudno 
łyka itp., daje S. kofeinę podskórnie: Rp. Coffeini benzoici 2,5, Aq. destill. q. s. ut f. sol. vol. 
lOCC. DS. 1/ 2 -1 strzykawki Pravaza, tj. 0,25 kofeiny na strzykawkę. 



*
		

/00228.djvu

			201 


F. R O z ID a i t o ś c i. 


W ydział lek. Tow. Przyj. Nauk odebrał zaproszenie do współudziału w 9-tym k o n- 
g r e s i e d ł a m e d y c y n y we w n., który siQ w tym roku nie,- jak zwykle, we Wiesbadenie, 
e cz w W i e d n i u od 15-18 kwietnia odbQdzie. Zgłoszenia przyjmuje stały sekretarz p. Dr. 
E. p f e i f f e r w Wiesbadenie. 
B i u rok o n g r e s u tegorocznego znajdować siQ bQdzie na sali posiedzeń tow. le- 
karskiego - (Wien, l. Uniwersitiitspl. 2). Do ogółnych rozpraw wybrano naBtQpujące zadania: 
1. łeczenie otoków (empyema). Referentami są pp. Zimmermann z Bazyłei i S c h ed e 
z Hamburga. 
2. O influenzy. Ref. B a u m ł e l' z Fryburga. 
3. Leczenie przewłekłego zapałenia nerek (nephIitis chronicaj. Ref.: S e n a t o r z Ber- 
łina i Z i e m s s e n z Mnichowa. 
Prócz tego zapowiedziano już i5 odczytów. 
Dziesiąty kongres lekarski międzynarodowy odbędzie siQ, jak o tem ze zaproszenia 
odebranego z bióra wydziału gospodarczego dowiadujemy siQ, w bież. roku w Berlinie od 4-9 
!'ierpnia. Członkiem może być każdy lekarz; składka wynosi dwadzieścia marek. a zgło!'zenia 
przyjmuje i karty udziałowe wysyła już teraz skarbnik Dr. M. Bartełs, (Bureau des Abgeor- 
dnetenhauses, Berlin S. W. Leipzigersh'. 75). 
Przy zjeździe urządzoną bQdzie Wystawa międzynarodowa lekarska, 
której przygotowaniem zajmują się oprócz techników pp. Virchow, Bergmann, Leyden, Waldeyer, 
i Lassar. "\Vystawa obeJmować będzie: przyrządy biologiczne i lekarskie, preparaty chemiczno- 
farmakologiczne, narzędzia d0 operacyi, preparaty odżywcze, plany i modele szpitali, kąpielowe 
i desinfekcyjne, środki transportowe i łaźnie dla chorych, przyrządy higijeniczne. Za Zgłosze- 
niami i zapytaniami należy udawać siQ listownie z uwagą Ausstellungsangelegenheit do bióra Zjazdu 
(Dr. L a s s a 1', Berlin NW. KadstraBse 10). 
Tetraoftalmija. Z Chin donosi korespondent do Weekly Med. Rev. XXI. 4. 90, 
o urodzeniu siQ dziecka z 4 oczyma. Matka mając przesąd, iż tQ nieprawidłowość sprowadziły 
złe duchy, dziecko zabiła. 
Grypa a klimat górskI. W okolicy pagórkowej pomiQdzy Kolonią a Bonn zrobiono 
w czasie panowania ostatniej grypy spostrzeżellie, iż miejscowości położone II stóp pagórków 
silnie ucierpiały pod wpływeJll tćj choroby, podczas kiedy irme położone wysoko wcale nią do- 
tkniQte nie były. 
Następstwo kurzenia. Dr. Ch. B r o m h e a d opisał wypadek śmierci l3-letniego 
chłopca po wypaleniu papierosa. - Powstały gwałtowne wymioty; a, że chłopiec miał wadę 
sercową, nastąpił śmiertelny wylew krwi do mózgu. 
Podnoszenie się ciepłoty w płucach suchotniczych pogrzebanyclL stwierdził Schotte- 
lius (z Fryburga) (Gent1'. ,. Balcter. l1:mO. No. 9) wkładając w nie maksymalny termometr 
i cdgrzebnjąc VO vewnSlll cza!'ie. Ciepłota dochodziła do 34° C. Oczywiście gnicie było tego 
vowodeJll. W płuca('h zdrowych pogrzebany('h równocześnie ciepłomierz maksymalny wska- 
zywał 22° C. 
Zabójcze gl'oty i harpuny używane od wieków w Norwegii do połowu wielorybów 
zatruwane były, jak tego dowodzi Jwo l' Nielsen, weterynarz w Bergen, (Centrbl. f. Bakter. 
1890, No. 9) posoką bydląt zdechłyeh na karbunkuł trzaskawy (śniedź trzaskawą, Ranschbrand) 
i wywoływały podobną posocznicę w \\ielorybie. Takie groty wydobyte z rany, która była po- 
wodem fmierci wieloryba, zachowywały nadal własność zabójczą i dla tego były nader cenione. 
Prócz wymienionego autora zajmowali się się tćm Klaus i Annaner Hansen i G a d e. 
Uczy\\iście legenda inaczej objaśniała sposób nadawania trującej własności tym oszczepOlll. 
Cierpienie zawodowe (affection profesionelle) u akuszerki opisał Ch. Fere. (Rev. de 
chirurgie 1880 fev. p. 156). Akuszerka ta musiała przez 2 godziny podtrzymywać międzykro- 
cze (perineum) rodzącej to jedną, to drugą ręką i skutkiem tego nabyła zapalenie ostre po- 
chewek mięśni promieniowych (synovitis symmetIiea tendinis lll. radialis). 
Bl.oszurka dra F. L. Neugebauera (młodszego), nadesłana do Redakcyi a nosząca tytuł: 
Worte de? Abu'ehr gegen He9'rn Wilhelm D'Ilszan Lambl. Leipz1'g K. F. Kohle1', składa się 
z dwóch czefci. PieHHza jfst tł(ll1aczeni(Jll ]JTa(-y k)
dycJmej L a m b l a o krli'g02mykn (Spon
		

/00229.djvu

			202 


dylolisthesif,), umie3zczoneJ w rosyjskiem, czasopiśmie "RussTwja 1tff!dicina". \V krytyce tej po- 
wstaje l" a m b l w sposób eo najmniej niewłaśeiwy przeciw N e u g e b a u r o wi, którego cenne, 
sumienne i mozolne peace o kl'ęgozmyku miednicy slusznem cieszą się uznaniem u wszystkich 
prawie g
'nekologów i anatomów. L a m b l starał siQ wykazać. błędne zapatrywania N e li g e - 
b a u er a o etijologii keęgozmyku, lecz zamiast zbijać je naukowemi dowodami, bawi się w czezą szerc 
mierkQ słów, rzucając raz po raz niezgodne oszczerstwa na swoją ofiarę. W częi3ci drugiej od- 
powiada N e u g e b a u e r na wszystkie zarzuty L a m b l a i wykazuje ich bezpodstawnoM. Kry- 
tyka tego rodzaju jak L a m b l a nie jei"t krytyką' rzeczywistą, ktÓra powinna byt: głównie 
konjekturalną. wykazującą i stawiająeą nowe drogi badania w miejsce zaczepionye.ll. Nie bę
 
dąc nią, nie ma żaiJm';j wartości, a jeżeli nadto przybiera pOf'ta<' Gorgony, która nieprzyjaciół 
w kamienie przemienić pragnie, natenczas staje się krytyka taka wprost niesmaczną. Trafnie po- 
wiedział H u m b o l d t: Jest pewne zboczenie umy,,;łu nierównie szkodliwsze może aniżeli zu- 
pełny brak zmYf'łu krytycznego. Tem zboczeniem jest uporczywe niedowiarstwo, odrzucające 
wszystkie fakta z góry bez poprzedniego ich zbadania. Takie zboczenie umysłu wielką jest 
tamą dla postępu wiedzy!... 
Mocz w nalmdach l1ysterycz.ą()
epileptycznyclt odznacza się zmniejszeniem wszyst- 
kich częi3ci stałych. najnmiej fosforanów tak, że jeżeli w prawidlowym moczu mają się ostatnie 
do alkaliów, jak l: 3, to w napadzie histerycznym f'tóstunek bywa = l : 1. W początku na- 
padu iloŚĆ elemmtów w moczu bywa naj mniejszą, potem siQ podnosi, mianowicie pod koniec 
napadu bez wzglQdu na żywność przyjmowaną, przytem ilość. moczu z początku zmniejszona, 
l)l"zy kOlwu jef't obfitą. W przeciwiCllstwje do tego w prawdziwych epiJeptycznych (padaczko- 
w
'ch) napadach stósunek ezęści f'kładowych w moczu zawsze jest powiększonym. Na tę różnicę 
ważną dla rozpoZ11ania i dla terapii zwrócili uwagQ G i II e s d e l a T o u r e.t t e i C a- 
t h e l i n a u. (Gaz. med. de Pm'is 1889. No. :H. 
GrYI)a (influenza) w nadmorskieh miastach wedle sprawozdania ogloszonego w naj- 
nowszym (No. 11) czasopisma TTel'oeft-'entlichungen des ]{aiserl. (}esundheitsollłts znowu się roz- 
szerza. - W drugim tygodniu marca zmarło na nią w Londynie 24 osób, w Hamburgu 29 osób, 
w Kopenhadze 10:3 osób się rozchorowało. Także i w Afryce jeszcze siQ szerzy. Według 
P1"Ogres Medical No. 11, 1h!JU nadszedł 12 marca telegram z Zanzybaru donoszący, że w Nossi 
Be się sroży i że na statku ,.Estaing", który wla>	
			

/00230.djvu

			203 


AlkohoJizm w .Paryżu. Na 8130 .uznanych r. 1888 za obłąkane. osób. w obser- 
wacYJneJ stacyi prefektury policyi paryzkiej było pijaków 2932, z tego aż 1169 kobi
t! Licźba' 
obłąkanych aBmholistów wzmogJa się w Paryżu w dwójnasób w przeciągu ostatnkh lat 15_ 
.a liczbowa różnica między mężczyznami a kobietaI1tl' coraz mniejszą się staje. 
Poliklinika oczna w Kairze z obslugą diakonisek miala w ubiegłym roku RO,529 
chorych na oczy, z który
h 781 operowano. Pastor K l i n g ema11 n, który o' niej dał wiado- 
moŚĆ do niemieckich pism, przestrzega zarazem swych rodaków, by nie jechali do Egiptu z pó.!. 
wodu suchot, ponieważ nader rzadkie tylko są wypadki, żeby suchotnicy czuli tam jakąkolw
ek 
ulgę. 
loże ta przestroga lekarzy odstraszy od poselania suchotników do kraju, gdzie gruźlica 
,od wieków naj dawniejszych panuje. Centmlbl. f. aUg. Gesundh. 1800, str. 131. 
]\[ożnt\ść l}rzenoszenia gruźlicy ln.zez in
trumenta m.uzyc
ne 
ęt.e (flety i trąby) 
wykazal 1\1 e l j c a n ATCh de metl. et de phm'm. mi
it. 1890 str. 98, wstrzykując morskim .świn-' 
kom plyn otrzymany po obmyciu munsztuczka tj. koilCa instrumentów tych trzymanego w ustach. 
Dla tego zwraca uwagę na konieczność odczYf'zczania i odrażania instrumentów 'muzycznych 
w kapelach wojskowych i t. d. 


Wiadomości osobowe. 
Prof. .Taliubowsldego w Krakowie sympatycznego kolegę a zaszczytnie znanego klinicystę 
dla churób dzieci i załużycie]a kliniki pe,djatrycznej i szpitala St. Ludwika dla dllieci uczcili 
w dniu W marca lekarze krakowscy obchudząc lll'oczy>\cie tegoż 25-letni jubileusz zawodu le- 
karskiego. tTÓCZ tego przesłało wielu jubilata przyjaciól i wielbicieli, nie 11}.0gąc osobiście, 
drogą telegraficzną lub listami wyrazy czci, uznania i życzenia z tej okoliczności. . 
Prof. R} dygier .W Kra l
 o w i e otrzymał od cesarza austr. order korony lIr klasy. 
Dl. Justyna Karliilskieg'" ze R t o I a (J a, jednego z najwięcej produkt
rwnych na- 
szych bakteryjologów, poprof'iły redakcyj e pism lekarskich angielskich, aby wszelkie f'we prace 
równocześnie oprócz w polskim lub niemieckim języku .także i w ich pismach oglaszał. Cie- 
szym
' się serdecznie z tego uznania, bo dowodzi ono, jak wysoko cenią pisma zagraniczne 
prace naszegu rodaka. 
Dr. Enviu Esmarcll, syn kiloilskingo profesora, habilitowal się przy uniwersytecie 
berliilskim dla hygijeny. 
nl-. Hellsel zostal docentem chirurgii przy uniwersytecie w H e i d e l b e r g u. 
nr. Kal'.H (Jih-ard mian. pruf. chirlll'gii w B e r n i e. 
Prof. Lcher z Getyngi obejmuje miejsce zwyczajno prof. okulistyki w H e i d e 1- 
b e l' g u, a Prof. Vierord z Jeny mian. prof. nadzw. pedyjatryi w miejscu zmarłego D u s c h a 
w H e i d e l b e l' g U. 
Dr. mm-u wybrany zostal lekarzem naczełnym dla wewnętrilnej stac,}i katoliekiego 
szpitala Ś. Jadwigi w B c r l i n i E\ a dla zewll
trznej Dl.. Rntter z ]'vInichowa. ZgloRiio się 
kandydatów G" pomiQdzy tymi kilku Polaków. , 
Dr. Tricumi mian prof. chirurgicznej patologii w P a d w i e. 
Dr. Gonsino habilitowal się w P i z i e w chorobach pasożytnicznych. 
Dr. Delkyn miau. docentem anatumii w P e t e r s b u l' g u. 
Prof. H\llst z Dorpatu przeniósl siQ do J e n y. 
Dr Bramann mian. nastQpca V o l k III a n n a w H a l i. Początkowo było zamia- 
rem powołać prof. l\Iikulicza do Hali: luof. Hdferkll'l z G''Yfii do Królewca, a do Gryfii na 
miejsce H e l f e l' i c h a prof. BramaJ}a. Ponieważ prof. J'vJ i k u l 
 c z chcial po;;aQę w Hali 
objąć dopIero po 1/ 2 roku, przeto nie chcąc tak dlugo katedry w Hali pozostawić osieroconej, 
powołano tam na życzenie cesarza prof. B r a ll1 a n a. 
Asystent kiniki chirurgicznej w Hali l}rof. l{rause, jak lliemni
j IU'of.ObCl'st, który. 
JzierowaJ polikJiniką chirurgiczną w H a l i, opuszczają swoje dotychczasowe stanowiska. 
Prof. Mikulicz otrzymał od cesarza tytul tajnego radzcy medycznego. Uważają go 
za prż
'szlego następeę prof. N u s s b a II m a w :\Inichowie. . . 
Prof Exuer mianów. nast
pcą emer. 'prof. filzyjologii Bruckego w 'IN i e d n i u. 
Prof. El'h, nerg'mann i Willckel objęli redakcyją "Wykladów klinicznych Volkmanna". 
nr. Ernest COllIl, gynekulog berliński, otrzymal zezwolenie rządowe na zmianę na- 
.zwiska swego na Ernest Carsten. . . 
Prof. farmakologii 8uszczyńsld w P e t eT s b u r g u przeszedł w stan spoczynku. . 
Dr. Openchuwskj mianowany lek. konsult. w zakładzie klinicznym VV. X. Heleny 
Pawłówny w P e. t e l' s b u l' g u. 
Prof. med. sądowej Dr. Maszim w P l' a d z c obchodził 70-te swe urodziny. przy kt9- 
rej to sposobhOści studenci wynurzyli mu serdeczne życzenia. 
Dr. ISclłaitter mian lek. okręgowym miejskim w Krakowie. . 
Dr. A. Martin w Berlinie mianow. członkiem honorowym królewskiej akademii w Pe- 
rugii i finlandzkiego tuw. lekarskiego w Helsingfors. 
Dr. Belcbradzliy mian. prof. nadzw. w P r a d z e. 
Dr. Escherich miaJr nadzw. prof. pcdijatl'yi w G r a c u. 
Dr. Hel1nanll prof. fizyjologii w K ról e w c u obchodzil jubileusz 25-letniej działal- 
p.ości nauczycielskiej.. .
		

/00231.djvu

			204 


Prof. Ricard studyuje z polecenia ministerstwa francuzkiego postępy jakie w cza- 
sach ostatnich uczyniła chirurgij a na uniwersytetach niemieckich. 


Kronika ialobna. 
t W Poznaniu lekarz jeneralny Dr. H e n ri c i w następstwie influenzy. 
t W Warszawie Dr. H e n l' y k K u l a k o w s k i, jeden z ostatnich uczniów Ję- 
drzeja Śniadeckiego. 
t W Berlinie Dr. P. N i e m e y e 1', autor wielu popnJarn;ych rozpraw medycznych. 
t Tamże prof. emer. L i t z m a n n. Był on do r. 1885 prof. gynekologii w Kilonii, poczćm 
przeniósł się do Berlina. Znane i cenione są jego prace o poprzecznoowalnych miednicach (KieJ 
1
53) i o przebiegu porodów przy wązkićj miednicy (Leipzig 1884). - t W Monaco Dr. B i e r- 
ID a n n ze San Remo, w następstwie influenzy. - t W Lugano prof. emer. C l o e t t a. - 
t W Ił)"dze Dr. M a c k i c 'W i c z. - t W Tyrazpolu Dr. l z d e b s k i. - t W Busku Dr. 
M o j z e o w i c z. - t W Brollacl1 prof. emer. V o i g t, od 1854-1801 prof. anatomii w Kra- 
kowie. - t W Sanoku Dr. J a n R a d e k, le
.:arz powiatowy, zacny i sumimmy lekarz. - 
t W Dorpacie Dr. A d a m W i k c z e m s k i. - W Berliuie tajny radzca med. W o l f. - 
t W Wadowicaell Dr. A n t o n i Z a p a ł o w i c z. 



*
 


Nadesłano Redakcyi. 
1. Dr. F. L. Neugebauer. Worte der Nothwehr gegen 8n. Exc. Om. Kass. Russ. 8ch. Rath 
Prof. W. Duszan LambI. 
2. A. Nedzwedzlli. '''idoiczmjenenie :'I1:oroczeskago apparata dlja postojennago wJagaliszczago- 
oroszenia. 
3. RJdl'l. Noy,-sze sposoby operowania katarakty. Odb. z ,.PrzegI. lck." 
4. Bogdanik J. O resekcyj odbytnicy w razie opadnięcia tejże. (PrzegI. Lek. lRR9, N. 4,1,.)- 
5. "Dwa rzadkie przypadki obrażenia klatki piersiowej, względnie kręgosłupa. (PrzcgL 
lek. 1889. Nr. 39.) 
O. DermopJastyczlla amputacyj a stopy. (Przegl. lck. 1890.) 
7. ,,"Audiatnr et Altera Pars". 
8. Senator. Ucbel' Jcbende FliegenJarven im Magen und in der Mundh61c (Berl. klin. Wo- 
chenschr. 1890, Nr. 7. 
9. Ein Fan von Leukaemie acutissima un	
			

/00232.djvu

			DZIAŁ OGŁOSZEŃ. 
Cena ogłoszeJl, które przyjmuje ksi<;garnia J. K. Żupaliskiego w Poznaniu, Rynek 
(pałac hr. Działyńskicb) wynosi za wiersz drobnym drukiem (petit) lub jego 
miejsce 30 fen. Przy powtórzeniu 3, 6, 12 razowem 25, 20, 15 fen. 





'





fflh'I'
I,,




'





 
A ntYP111n& PIet ml
 KDelll
 
"Znaczek lwi," 
Przex powagi naukowe jako znakomit
, śl'Odek 
uznany przy thorobach gorllczkoWJch, bólach 
głowy, nerwobólach, dławcu, l'eumatyzmie 
stawowym, ta(lcu św. Wita, porażeniach influ. 
enz)', febl'ze Deng'ue itd, Preparat powyższy 
wymbia jedynie pod kontrolą wynalazcy samego: 


\ .< 
" 


" -rr.V" - n
- 
Sfj '" ' \J!\ '..., 
' i

, ,(,' . '1I))I':,j"l) \1,1:' 
I(f
 T - :, " " , 
_1.\ ".. "
 I ,'-' , 
.;If!!,.", ) 
-ł-.' . fr - -'Dl' _

 


 
-:'.' '
I'"", ' 
 
;
 ....... .,. -..":""_=:.-: -......;' '-
 
.J'''
'''::''_- -....... - 


Farbwerke dawniej Melster Lucins &; Briinło"" 
v.T 
oechst a,. 
. 
Prosimy wyraźnie żądać w apkkach 



 Dra Knorra Antypyrynę, Loewenmarke, == 


przez Farbwerke dawniej Meistm' Lucius & Briiuing. Etykiety na pudelkach 
winny nosić koniecznie podobiznę własnor
czego podpisu !! Dr. Knorr.'- 


(Dra K n o r r a Antypyryna rozpuszcza się latwo 
i zupelnie w wodzie.) 





W	
			

/00233.djvu

			*
 


\N'
:N'''

1

1

1c:e:(O))1

f

1(e:
f

f

1

1
ct:)'
Nt
J1

fc:e;GJ'')''

T
(
1
;)1
t(C)£l1
1C.
'
/)t((;'
1'Ca:.i-)ft::lł;;.;., 

 
 
.
 '?)0' 


 E."VV'"i rb a, 

 

 
 
.
 P , 
 
.h
 W O.z:nanlU, :P>2. 
r
 
 
+'
 Berlińska ul. Dr. 1.:1. 

 


 
d. 
'VS Fabryka chirur g ic7.nych narzędzi, orto } welycznycb } )],7.vrząc1ów, sztu- 
, 


 
 J 
 
'7ca5 cznych członków, wszelkich opasek i b3Jlelażów, jako i s)H"z<:lów do pie- 
") 

 I . I } 
 
7
 
gno"'allla c loryc l. 
"') 

 
 
ceZ; 

 

 Wielki skład chirurgicznych iriBtnunentów, banda;,y i 1'6- 
 
?
 żnych artykułów ella opatrunku ran i dla chorych w ogólp; s\dad wszy- 
 


 stkiego tego, co w tym cAlu lekarzom, klinikom i szpitalom jest
.) 

. t l , 

') 
LG:'<:< po l'ze Jnem. 
 
'7

J

I=1f
'=I

I

I

1f=I
'

1fG
I=I

'=I'G
I
""
1:1I'
'
1:1'
""

'R)i;9I'
I=1f"'
'
'
'[!.

 
7r.
<.J,
&
&
& 
'@



 
&
& 
j

&
'&

<::,j&
&
fiJ 
& 

fiJ
 
 
&
&'i"'''ne, 
"'Tko1f'e, ,//b 'JIi'nwwe ,II" TiÓ!! 1"".kid/, i kox''''''I/ch 
 
ilU wykonywam razem z obuwiem odpowiedniem na miarę. ill
 
a 
 ro' , :M8jąe doświadczenie w tej mierze, ponieważ już nieraz z poleccnia lekar- 
 ;r " 
 '
 l ' 
, skipgo rohiłelll podohne obu wiC' dla pJaskonogów i postaraws7.Y si
 o naj- 
lepsze' i t.anie źrórlJa rlostawu, polecam siC) pp. ]nkan-:om i ich p
I.C
'jrm- J 
f8i tom do tego rodzaju zamówielL f
1 I 
I po
a
 
 







: 
- I 

 {
[C--
 -- 'i.1J'--o-:- W----<>-:v.ln '
'r.L--
., ?u. ::'\.lec=