/00407.djvu

			Rok I r: 


Sierpień i\N rzesień 1892. 


NI'. 8 i 9. 


NO ,lNY LEKARSKIE 
ORGAN WYDZIAŁU LEKARSKIEGO TOWARZYSTWA PRZYJACIÓŁ NAUK 
POZNAŃSKIEGO 
wychodzi na początku każdego miesiąca w Poznaniu 
staraniem 


K O MI T E T U RE DAKC YJN E G O, 
składającego się z DDr.: CJtlalwwskiego. Koehlera, Święcickiego, radzeów: Świderskiego, 
i WiclIerkiewic7.a z Poznania i Dr. Szulllana z Torunia. 


BIURO REDAKCYJNE 
znajduje się u przewodniczącego komitetu 
redakcyjnego, rądzcy Dr. B. Wichel.kiewicza, 
uL Sw. J\farcina Nr. 6. 


AmnNISTRACYA I EKSPEDYCYA: 
w drukarni Fr. Chocieszyńskiego, Poznań, 
'v odna ulica nr. 15. 


PrzelllJlata, którą przyjmują: Drukarnia naJdadowa Nowin lek., tj. Fr. Chocieszyński Wodna ul. 
15, w Poznaniu; ksi
garnie: Krzyżanowskiego w Kmkowie: Gebethnera & Wolffa 
w Ww"szawie, jako też wszystkie ill'z
dy pocztowe Ces. Kiemieckiego wynosi: 
rocznic: w Niemczech ]0 m. [z przes. 12 m.], w Austryi ti złr. [z przes. 7 złr.], w Kr61. PoL i Rosyi 5 rB. [z przes. t) rs.] 
we Francyi ] 2 fr. [z przes. 15 fr.]. 
vOlrocznie: w NieJnczech 5 m. [z l)rzee. ti m.], w Austryi 3 dl'. [z l)rzeB
 3,50 dr.], w Kr61. Po1. i Ros)"i 2,50 rB. [z lnzes. 3 rs.j 
we :ł'ranc
yi 6 fT.. [z przes. 7,50 fr.]. 


A. Prace oryginalne. 


I. o połączeniach protoplasmatycznych między komórkami 
miqśniowemi przewodu pokarmowego. 
Podał 
Dr. lUceI. K:1l'ól KIecki. 
asystent c. k. kliniki chirurgicznej w Krakowi<'. 


Połączenia protoplasmatyczne komórek. czyli t. z. mostki komórkowe 
(Zellbriicken) stanowią w chwili obecnej' przedmiot badania w wielu pracowniach 
histologicznych. Połączenia te są ciekawe nie tylko ze .względów anatomicznych; 
gr
ją one pewną rolę w zrozumieniu ustroju zwierzęcego jako całości i to wlaśnie 
ogólno-przyrodnicze znaczenie nadaje owym mostkom wybitną cechę, wyróżniającą 
je z pośród innych szczczególów anatomicznych. 
.Już w r. 1845, tj. na 20 lat przed ogłoszeniem pierwszej pracy o polą-. 
czeniach protoplasmatyclllych między komórkami, mówi R e i c h e l' t 1 ) o ciągłości 
w budowie ustt'oju zwim'zęcego; t .vierdzenie to było oparte na podstawach czysto 
teoretycznych. przebrzmiało więc bez echa w ówczesnym świecie przyrodniczym. 
Po latach 40-tu, kiedy w dziedzinie polączeń protoplasmatyczn)'ch nie jedno już 
wykryto, dochodzi H e i t z ID a n n 2) do ,,-niosku, że w ogóle wszystkie pi8rwiastki 
morfologiczne, z których się składa ustrój zwierzęcy, łączą się wzajemnie za po- 
mocą wyrostków protopla
matyczllych; nietylko komórki łączą się w ten sposób 


J) R e i (' II e r t. Eemerkul1{!en zm' yeq:deichendcn Naturfowdumg im AUgenl0il1en 
und n
rg-Jpi!'hel1lle Beuharlltungen ueber tla
 Binclege\whc UJu] liif' Yerwandtpn rtebilde. ])01'- 
pat U';-15. 
2) H l' i t z III a n 11. Mikl'oskopi
eJl(' :\1orpho1o/-!,ie oc
 'fhicrkorpcl'" im gesunden uno 
k1"IJll ken Zllstan(lp. Wjl'J]. J R8
. 


27 



 
..
 
"",
		

/00408.djvu

			362 


ze sobą, lecz i jądra komórek z jądrami, a jąderka z jąderkami. Autor ten 
uważa ustrój zwierz
cy za skomplikowaną s:eć protoplasmatyczną, w którćj w
- 
złach leżą komórki przerożnych tkanek. W sieci tej. stanowiącej jedną proto- 
plasmatyczną mas
, są usadowione (deponirt) w małej ilości ciala wolne odoso- 
bnione, jako to: ciałka w
drujące, ciałka krwi białe i czerwone oraz rozmaite 
substancye nie żyjącc, tj. substancye klejodajne i śluzodajne w najobszerniejszem 
znaczeniu, dalej tłuszcz, ziarnka barwnikowe itp. Zapatrywanie to na ustrój zwie- 
rz
cy, jeżeli nie w całości, to przynajmniej częściowo podziela z H e i t z m a n - 
n e m wielu autorów, pracujących w ostatnich czasach nad mostkami komórko. 
wymi; inni, nie mniej poważni, badacze występują przeciwko tym Heitzmannow- 
skim wywodom i stają w obronie odrębności tkanek, z odmiennych listków za- 
rodkowych powstałych. 
Zanim przejdę do opisu własnych badań nad mostkami komórkowemi, 
chcę w krótkości przytoczyć wyniki tych badań. na zasadzie których autorowie 
zajęli tak przeciwne sobie stanowiska w omawianej kwestyi. Ozyni
 to tem śmie- 
lej, że wyniki owych badań d?piero przezemnie zostały zestawione, a w Jiteratu- 
rze ojczystej ani jednej pracy o mostkach komórkowych znaleść nie mogłC'm. 
Nawiasowo nadmieni
, że od lat kilkunastu cały szereg botaników bada 
mostki komórkowe u roślin; badania te nie ograniczają si
 jedynie do anatomii, 
gdyż znaczenie fizyologiczne owych połączeń w poważnej cz
ści iuż zostało wy ja- 
śnionem. Ohcących zapoznać się szczegółowo z wynikami tych badań botanicznych 
odsyłam do pracy K i e n i t z - G e r lo f f al), która daje dokładny obraz stanu 
nauki w dziedzinie połączeń komórkowych roślinnych. 
Połączenia protoplasmatyczne mi
dzy elementami ustrojów niższych, jak 
np. gąbek, oraz między komórkami niektórych tkanek, do grupy tkanki łącznej 
należących, są już oddawna znane. Podobne połączenia odkrył :M. S c h u l t z e 2 ) 
w nabłonkach normalnych oraz patologicznych (rakowatych) i nazwał te komórki, 
w których owe wyrostki protoplasmatyczne wykazał, komórkami kolczastemi (Sta- 
chel- und Riffzellen). Badacz ten przypuszczał, że dwie sąsiednie komórki kol- 
czaste łączą si
 ze sobą za pomocą wyrostków mniej "Więcej w ten sposób jak 
dwie szczotki, których szczeciny wciśni
to jednę w drugą. 
Późniejsze badania B i z z o z e r 03), R a n v i e r a 4 ), F l e mm i n g a 5 ). 
P f i t z n e r a 6) i innych wykazały, że M. S c h u I t z e połączenie komórek na- 
błonkowych fałszywie sobie wyobrażał, a mianowicie, że wyrostki ich nie są mię- 
dzy siebie wciśnięte, a stykajll się ze sobą końcami, między wyrostkami zaś 
istnieją stosunkowo szerokie szczeliny, stanowiące jeden systemat kanałów. H a n- 
v i e r zauważył, że szczeliny te są bardzo szerokie, a 'wyrostki komórek bardzo 
wyraźne w preparatach ze skóry, w lekkim stanie zapalnym b
dącćj, lecz dopiero 


1) K i e n i t z - G e l' l o f f. Die Protoplasmaverbindllng-en zwi
chen benachbarten 
Gewebselementen in der Pflanze. Bot. Zt!2:. 11'91 No. 1--5. 
2) S ('. h I] l t z e}l. Die Stachel- Imd Riffzellen (leI' tieferen Schicht iler Epiilerllli
 
rlicker Pfla
terepithelien llnd dcl' Epithelialkreb
e. Vi]"ch. Arch. Bd. XXX lSG4-. 
3) B i z z o z e l' o. "Ceber den Bau ge
('hiehteter Pf\a
ter('pitheli"n. }foleschotts Un- 
ter
uchungen. Bd. XI. 1
72. SI]lIa structura de![1i Epitheli pavi immenta,: stratificati. CentraIbl. 
f. d. med. Wi,,:;. Bd. IX. 1871. 
4) R a n v i e r. Sur la stmcture de
 cellule
 du ('orp
 nmqueux de }falpighi. Com- 
ptes rendus L XCV. No. 2li. Traitć tecłmique rr hh	
			

/00409.djvu

			3 (j;
 


A l' n o l d 1) i '1' h o III a 2) wykazaJi dl'ogą doświadczalną. za pomocą wstrzykiwań, 
ie owe szczelin)' łączą się z systl'mell1 naczYll krwionośnych przez t. zw. kana- 
liki sokowe. Dotychczas nie rozstrzygnięto je
zcze kwestyj, czy ::3zczeliny, znajdu. 
jące się między wyrostkami komórck nabłonkowych, są .w rzeczywisto:,;ci kanałami 
we właściwf'm znaczeniu, czy tei przestrzeniami \vypełnionemi. istotą o tego ro- 
dzaju kon
ystencyi, że przl'dostawanie się płynów do owych przestrzeni mi
dzy- 
komórkowych jest możliwe1l1. "\V każdym razie doświadczenia A l' n o l da i T h o- 
m y, oraz A. K e y'a, H e t z i u s a ll ) i KI e i n a 4 ), którzy nastrzykiwali te szcze. 
liny przpz naczynia limfatyczne, wykazały, że między szczelinami międzykomórko- 
wemi nabłonków a drogami knvionośne1l1i, względnie limfatyczne1l1i istnieje kolUu- 
nikacya, przez nastrzyknięcie plastycznie uwydatnić się dająca. Kadzwyczaj ci e- 
kawmni są hadania' M i t r o f a n o w a 3 ), który ołmer «o wał w naskórku aksolotla 
i trytona powstawanie mostków komórko\\')'ch: przez koncentryczny skurcz proto- 
plasmy ,y kierunku ku jądru powstają między komórkami szerokie szczeliny, 
a przez powstawanie tych szczelin i niejako rozsunięcie się komórek rozkładają 
si
 pierwotnie szerokie pasma protoplasmatyczne, łączące ze subą komórki, na 
kilka w
żs7.ych i dluższych lllo::;tków. 
F l e m m i n g oraz P a l a d i n oG) wykazali. i.e istota jajka Iączy si
 
za IJomocą nitek protoplasmatyczn)'ch. przechodzących przez -pory ZOIUle pellucidae 
z nablonkami follikulu; E i g f) n III a n n 7 ) znalazl u flllldulus heteTO('litlls, że 
nitki te łączą jajko z komórkami 111('111[,1"((110(' YTolln 7 osoe. Komórki śród błonkowe 
rogówki są również polączone ze sobą za pomocą w}T03tków protoplasmatycznych; 
wyrostki te badali C i a c c i 0 8 ), S w a e 1I
), E vet s k Y 10), P l' e n a u t ll ), 
N u e l i l' o l' n i ]12), P l' e i s s H\). S w a e n odróżnia nawet dwojakiego ro- 
dzaju -wyrostki komórek śróclbłonkowych blony Descemeta. a mianowicie w}'rostki 
pierwszorzędne, Iącząee ze sobą wyrostki pierwszorzędne. \Vreszcie Ra n v i e 1'14) 
odkrył mostki komórkowe w sródbłonku hIony otrzewnćj gryzoniów; aieby mostki 
te lepiej uwydatnić 
 wywoływał on n zwierząt tych zapalenie otrzewnej; komórki 


!) A]' n o l d. Ueber die J{itt
uh"tallz der EpitJwJien. Yirch. Arch. B(l. LXYL lR7!J. 
2) T h o ma. Beitriig'e zur Ph.v
iolog'ie dcl' Kittlei
t(')] de
 Epithel
. Central hI. f'ijr 
dil' nwrl. \Vi.

. 1R75. Nu.
. l'eher die Kitt"uIJ"tanz dl'!' EpitllL'liclI. "il'cll. An"h. Hd. LX'" tR7:,. 
3) A. K e y uml li p t z i 11 ". Zm' Kl'nl1tni:'" (I0r Rafthahnen in dpr Haut de" :\len- 
,,('hen. Bi(Jlog'. lJnter"uchullgen Y. Rctzius lXxi. 
4) K I e i n. On tlw l,Vmphatie "y"tem of tlw "kin and mucous memhl'	
			

/00410.djvu

			364 


śródblonkowe przybieraly wówczas kształt gwiazdkowaty, a mostki komórkowe wy- 
stępowały bardzo wyraźnie. 
l\Iiędzy komórkami tkanki mlęSlllowej gladkiej odróżnia
 naleiy połączenia 
protoplasmatyczne dwojakiego rodzaju: po pierwsze. dlugie nitkowate wyrostki, 
za pomocą których lączą Hil: gwiazdkowate kumórki mięśniowe wieI n zwierząt 
bezkr
gowych, komórki mięśniowe p
cherz
 moczowego żaby oraz komórki limf,l- 
tycznych naczyń zwierząt ssących; powtóre zaś drobne lisztewki podluine za po- 
mocą których 
tykają si
 ze sobą komórki mi(
:'me przew(}(lu pokarmowegu. Nin 
b
d
 tu uwzględniał literatury połączeli kategoryi pierwszej; chcących poinformo- 
wać się szczegółowo w tej mareryi odsyłam do mojej rozprawy doktoryzacyjnejl). 
Przytoczę jedynie wyniki badań nad polączeniami kategoryi drugic'j, gdyż badania 
te były punktem wyjścia dla pracy niniejszej. 
"r r. 1888 ogłosił K u l t::i C II i Z ky2) pracę, w której dowodzi, że ko- 
mórki mi
sne przewodu pokarmowego psa nie są spojoue ze sobą przez istot
 
spojową, ale łączą się ze sobą za pomocą drobniutkich mostków protoplasmaty- 
cznych; przestrzenie zaś mi
dzy tymi mostkami zawarte> ląeLą si
 prawllopoc1obnie 
z naczyniami cbłonnemi. Badania te podjąl B a r f II r t h 3 ): znajdywał on w mi
- 
śniach prze"wodu pokarmowego kota owe mostki tylko wówczas, kiedy komórki 
zostały przecięte "\v płaszczyźnie ściśle pionowej do podłużnej osi komórek, w sko- 
śnych zaś przecięciach nie mógł dostrzedz mostków. 'V y" nioskował on ztąd, że 
mostki te, łączące ze sobą sąsiednie komórki są pnecięciern lisztewek, ustawio- 
nych podłużnie n3 powierzchni komorek, a znanych już od dawna jako prążki po- 
dłużne komórek mięśniowych. Takież same mostki znalazł badacz ten w S 1'0- 
manum człowieka. Poszukiwania B a r f u r t b a wykazały jednak. że niezależnie 
od mostków komórki mi
śniowe są spojone ze sobą przez istot
 spojową; im 
wi
ksze i wyraźniejsze były mostki komórkowe. tern niewyraźniej wyst
powała 
istota S})ojowa i na odwrót. B u s a c h ił), który badał przerost i odradzanie 
się mi
śni gładkich w sztucznie zaciskanych kiszkach królików, świnek morskich 
oraz psów, widział również mostki komórkowe i dopatruje się w nich pewnego 
podobieństwa z migawkami nabłonków: podobieństwo takie w rzeczywistości jednak 
nie istnieje, gdyż mostki te nie są bynajmniej tworami nitkowatymi, ale wyrostkami 
o pewnej, stosunkowo znacznej szerokości i stanowiącymi niejako przedłużenie 
samej istoty komórki. 
Najciekawszemi ze stanowiska przyrodniczego są połączenia między komór- 
kami do różnych tkanek należącemi. J nż w roku lt!38 przypuszczał H e i d e n- 
bai n 5 ), że połączenia takie istnieją w prze"\yodzie pokarmowym między komórkami 
nabłonkowemi a łącznotkankowemi. Po latach 30-tu doszedł H e i d e n h a i nu) do 


1) K I er ki. ExperimentelJe Unter::mrlullIgcu iiber die Zellbriirken iu der Darm- 
Jllllf'kulatur der Raubthiere. Iuaug'. Di

. Dorpat 189L 
2) K u l t c h i z k y. Ueber die Art df'r V f'rbiuduug der gIattcu :\Iu:	
			

/00411.djvu

			:ł65 


wnio
ku, iż połączcnia takie me i
tnieją i cofnął swoje pierwotne zapatrywanie 
w tej kwestyi. O b e r s t e i n e 1'1) sądzi, że istnieją połączenia protoplasmaty- 
czne mi
dzy nabłonkiem a tkanką łączną w pęcherzu moczowym. Połączenia te 
.lO stały jednak wykazane dopiero przez 11 c y d i g a 2 ) : znalazł on je w skórze 
c;donkonogich, salamandry ma.l u gatunków minoga (petromyxon Huvi:.ttilis i ma- 
rinus). F. E. 
ch ul tze 3 ) wykazal takież połączenia w skórze poczwarek ga- 
tunlm Spongellia pallesccns oraz Trichop]ax adhaerens. Kajbardziej zaś przeko- 
nywającymi są wyniki ba(laIl S ch u b er g a-1), który wykazał mostki komórkowe 
między na
kórkicm a tkanką lączną w ",kórz e żaby, aksolot]a oraz poczwarek ga- 
tunku petromyxon Planeri. 
Jakkolwiek niepodobiCllstwem jest na zasadzie powyżej zestawionych ba- 
dali rozstrzygnąć' ostatccmie, czy wszystkie komórki stałe ustroju stanowią jedną 
protoplasmaiyczną całość, sądzę, że wyniki badań tych nie uprawniają nas by- 
najmniej do podob1 1 cgo wniosku. Takich badań, któreby wykazywały, że proto- 
plasma nablonków przechodzi wprost za pomocą mostków w protoplaslll(
 łączno- 
tkankową, jest zaledwo kilka; badania te były przeprowadzane tylko w jednym 
organie, a mianowic:e w skórze i to bezkr
gowców, wzgI
dnie bezkr
gowców niższych. 
'Vydawanie sądu o ciągłości budowy ustroju z"rierzęcego na zasadzie tych niewielu 
badali byłoby więc co najmniej przedwczesnem. Dalsze badania wyświetlą zape- 
wne tf,j ważną kwesty
: tymczasem zaś, "tojąc na gruncie objektywnym, musimy 
się powstrzymać od wydania ostatecznej opinii w tej mierze. 
Badania niniejsze są niejako dalszym ciągiem badań B a r fu l' t h a; 
badając mięśnie przewodu pokarmowego kota, znalazł on, że mostki komórkowe 
oraz przestrzenie między nimi zawarte występują wyraźnie u zwierząt zabitych 
w 2-3 godziny po nakarmieniu. u kota za
, glodzonego przez czas dłuższy, mo- 
stki komórkowe nie były wirloczne. Dalej zna]azł B a r f u l' t h, że w takich 
tkankach mięsnych gładkich. w których do elementów mięśniowych jest domięszana 
stosunkowo duża ilość tkanki łącznej, zawierającej liczne szczeliny limfatyczne 
(macica, pęcherz moczowy, aorta), mostków komórkowych .wykazać nie można; 
w cieńkich warstwach mięsnych (kiszki szczura lub myszy) również nie ma mo- 
stków. Tam zaś, gdzie tkanka mi
sna nie jest poprzerastaną przez tkankę łączną, 
j
k np. w przewodzie pokarmowym kota, mostki komórkowe wykazać się dają. 
Z faktów tych wywnioskował B a r f u l' t h. że przestrzenie między mostkami ko- 
mórkowymi zawarte łączą się z systemem naczyń limfatycznych i że służą do 
szybkiej regulacyi dopływu i odpływu ]imfy w tkance mięsnej. 'Vniosek ten wy- 
prowadzi] on na zasadzie kijku przypadkowych danych; postawiłem więc sobie za 
zadanie wyświetlić sy:otematycznem badaniem zachowanie się mostków komór- 
kowych oraz przestrzeni międq nimi zawartych przy rozmaitem wypełnieniu na- 
cZYli chłonnych. Starałem się otrzymać owo wypełnienie naczyń chłonnych 
w dwojaki sposób: 


l) O b e 1'::; t e i. n er. Die Harnblase und die Ureteren. Strickers Hanrlbuch (ler 
Oewebelehrc. Cap. XXllL Leipzig 1
7]. 
2) L e y d .i g. UntCl"
UChlmi!en zur Anatomie u. Physiologie d. 'l'hiere. Die Haut- 
decke u. Haut
iml(''':org'ane d. UJ'udelen. :\Iol"pll. Jahrb. Bd. II, lS7G. Zur Anatomie von pisci- 
eola !!"eomerriea. Zeit,.:ehr. f. \Vi,.:,.:. Zoo!. Bd. !. ]:-;7!J. . Fe,.:ti'iehrift iler Xaturforscher-Gei'ielJsch. 
Hal1e' lS7U. Ze!le u. Gewebe. Bonn 1RSa. . 

) S c h u] t z c F. E. Epithel u. Dl"ii
enzellen. Arch. f. mikI'. Anatomie Bd.lII, 1867. 
4) S e h u b (' I' /£. Fpber ZUl'ammenhang von Epithel und Bindegewebzellen. Aus 
elen Ritzunl!sbcJ ichten der \\'iirzlJUl"g. ph
':;. med. Gesellsch. 1891. 8Hz. vom 30. :\Iai 1891.
		

/00412.djvu

			366 


1) karmiłem zwierz
ta i zabijałem je w różnych okresach trawienia, wzglę- 
dnie zabijalem zwierzęta głodzone. 
2) wywoływałem zastój żylny oraz limfatyczny przez elastyczne zaciśni
cie 
pętlicy jelitowej. 
Zbadałem przewód pokarmowy 1-! zwierząt (8 kotów i 6 psów); prócz 
tego jelito cienkie nowonarodzonego psa. 
Pokarm, dla wszystkich zwierząt jednakowy, składał się ze surowego 
mięsa oraz mleka: a był podawany zwierzętom w ilości odpo"\viedniej do ich cię- 
żaru. Przed nakarmieniem zwierząt po raz ostatni głodziłem je stale przez czas 
dłuższy. Ponieważ zależało mi na tem, by zwierzęta były zabijane w stanie mo- 
żliwie fizyologicznym, nie mogłem uśmiercać ich ani przez upust krwi, ani też 
przez otrucie; nie mając do dyspozycyi dostatecznie silnej bateryi elektrycznej, 
zabijałem zwierzęta strzałem rewolwerowym, skierowanym w okolicę rdzenia prze- 
dłużonego; 2 zwierz
ta zabitenu zostały przez silne uderzenie młotkiem w głowę, 
jedno przez powieszenie. Bezpośrednio po śmierci, która u zwierząt zastrzelonych 
następowała w kilka sekund po strzale, otwierałem jamę brzuszną i wycinałem 
kawałki przełyku. żołądka, jelita cimlkiego (z górnej i dolnej części). oraz jelita 
grubego. Sekcye te ze względu na bezwzględną świeżość organów, konieczną przy 
tego rodzaju badaniach, były dokonywane z możliwym pospiechem; wraz z pier- 
wszym aktem utrwalania wyciętych tkanek trwały one zaledwo po kilka minut. 
Po pobieżnem zoryentowaniu się w ogólnem zachowaniu si
 jelit, zwracalem uwagę 
jedynie na wygląd wycinanej pętli oraz stan wypelnienia odnośnych naczyń, głó- 
wnie zaś naczyń chłonnych. 
Xie chcąc zbytnio rozszerzać objętości pracy niniejszej, nie będę przyta- 
czaI poszczególnych protokółów sekcyjnych. Zwim'lęta, których organy badalem. 
st&onowią dwa szeregi, każdy zaś szereg obejmuje zwierzęta, zabite w rozmaitych 
okresach trawienia oraz zwierzęta, którym clla wywolania zastoju żylnego i limfa- 
tycznego zaciskałem kisiki. 'Vyniki badali jednego z tych szeregów ująłem dla 
przejrzystości w :2 tabliczki, które poni2ej podaję; w tabłiczkach tych są uwzgłę- 
dnione najważniejsze dane z protokólów sekcyjnych, tj. wypełnienie naczyń chłon- 
nych wyciętych pętlic; :oądzę więc. 2e mogę ograniczyć :oię na podaniu tahłiczki, 
obejmującej zwierzęra karmione, tabliczkę zaś, obejmującą zwipJ"z<:ta operowane, 
uzupełnię w krótkmści kilku danemi. dotyczącemi metody operacyi oraz wziętymi 
l protokółów sekcyjnych. . 
Po otworzeniu jamy brzusznej w linii białej wydobywałem p
tlicę jelita 
cieiikiego i zaciskałem ją wraz z jej kreską za pomocą podwiązki ełastycznej 
o tyłe. że światło jełita zredukowanem zostalo mniej więcej clo połowy pierwotnej 
wiełkości. Zaciągnięcie węzła podwiązki reguło wałe m dopóty, dopóki nie były 
uciśnięte jedynie naczynia żylne danej pętłicy; mogłem się zaś o tem przekonać. 
badając puls tętnic krezkowych. Po zaciśnięciu kiszki występowały ruchy robacz- 
kowate w danej pętłicy oral sine zabarwienie, jakiego nabierało jeJito wskutek 
utrudnionego odpływu żyłnego. Ponieważ zaciska ho m kiszki zwierząt glodzonych. 
naczynia chłonne jelit były próżne. Ranę brzu::izną zaszywalem i opatrywałem 
watą z kollodyum. Operowałem według zasad aseptyki. 
Psa a zastrzeliłem \V (j godzin po operacyi; przy sekcyi znalazłem pod- 
wiązkę in situ w ileum około 30 cm. przed coecnm. '" jamie brzuszn
j płynu 
wolnego nip, byjo. Otrzewna jamy brzusznej błyszcząca. Za(;iśni
ta pętlica była 
lekko odoniętą przez sieć; była ona koloru sino-czerwonego, większe żyły siłnie
		

/00413.djvu

			367 


wypełnione: pętlica ta była silnie wzdęta; pętlica doprowadzająca również silnie 
wzdęta; na powierzchni otrzewnowej zaciśniętej pętlicy kilka wybroczyn. 
Psa b zastrzeliłem w 20 godzin po operacyi. W jamie brzusznej znala- 
złem około 100 kbcm. mQtnego krwawego płynu; otrzewna mato.wa, zaciśnięta pę- 
tlica jest silnie zlepioną z siecią. Podwiązka in situ 40 cm. przed kątnicą (co e- 
cum). 'V zaciśniętej pętlicy okrągły kawałek około 1.5 Dcm. zgorzelinowy; ua- 
czynia żylne zaciśniętej pętlicy silnie wypełnione. "\V pętlicy doprowadzającej 
widać również kawałek zgorzelinowy, znacznie mniejszy od poprzedniego; w pętlicy 
tej zastój żylny na przestrzeei 20-30 CID. W pętlicy odprowadzającej również 
zastój żylny na takiej samej przestrzeni, lecz silniejszy aniżeli w pętlicy doprowa- 
dzającej. W pętlicy zaciśniętej zawartość płynna koloru brudno-szarego. Ani 
w zaciśniętej pętlicy, ani w sąsiednich wzdęcia nie było. 
Do badań drobnowidowych wziąłem z psa a kawałek pętlicy zaciśniętej 
oraz dła porównania kawałek jelita cienkiego z miejsca odległego od podwiązki 
i prawidłowo wyglądającego; z psa b kawałek pętlicy odprowadzającej, w której 
zastój żylny był bardzo silny oraz dla porównania kawałek jelita cieńkiego, wy- 
glądającego makro>.kopijnie normalnie. Ze zwierząt zabitych w różnych okresach 
trawienia, brałem kawałki przełyku, żołądka, jejunum, ileum i jelita grubego. 
Przy wycinaniu owych kawałków starałem się brać jednakowe części przewodu 
p1karmowego u wszystkich badanych zwierząt, a więc: przełyk wycinalem prawie 
cały, gdyż po wyci<}ciu kurczy się on u kotów nadzwyczaj silnie, a używając po- 
niżej opisanćj metody potrzebowałem względnie długich kawałków; z żołądka wy- 
cinałem kawałek z przedniej części dna; z jejunum część leżącą bezpośrednio za 
dwunastnicą, z ileum kawałek leżący 20-30 cm. przed coecum, z jelita zaś gru- 
bego kawałek. leżący okolo 20 cm. po za kiszką ślepą. Wycięte kawałki jelita 
oraz przełyku prze strzyki wałem kilkakrotnie płynem ustalającym, następnie pod- 
wiązywałem jeden koniec, wypełniałem kiszkę tym samym płynem, podwięzywałem 
na cewce strzykawki drugi koniec i taki "sardelkowaty" kawałek zanurzałem 
w płynie ustalającym. Kawałki, wycięte z żołądka, przemywałem również danym 
płynem i po rozpięcu na wyżłobionym korku, zanurzałem je w tym samym płynie. 
Już B a r f u r t h. badając mostki komórkowe mięśni gładkich, wypró- 
bował cały szereg płynów, ustalających te twory i znalazł, że wyskok, płyn ::\1 li l- 
I era. płyn K l e i n e n b e r g a, sublimat H e i d e n h a i li a i nasycony rostwór 
wodny kwasu pikrynowego do badań tych się nie nadają, że natomiast płyn chro- 
moodowy F 1 e m m i n g al), kwas chromny 111)0/0 oraz chlorek palladium zna- 
komicie ustalają dane mostki komórkowe. Ja wypróbowałem sublimat B i z z o- 
z er 0 2 ), sublimat Ił, li c ker t a 3 ), płyn pikrynosaletrzany ::\1 a y e l' a z rezulta- 
tem ujemnym; płyn zaś F l e m m i n g a oraz kwas chromny 1./ 6 °/0 da-wal mi wy- 
niki bardzo dobre, używałem wi
c do badań niniejszych wyłącznie dwu na ostatku 
wymienionych płynów, przeważnie zaś płynu F l e m m i n g a. 
Przy preparowaniu wyciętych z jelit kawałków tymi płynami ustalającymi, 
trzeba się bardzo spieszyć, gdyż kilka minut wystarcza najzupełniej na to, by 
powierzchowne warstwy mięsne wyschły, a wówczas w warstwach tych nikną 
oczywiście wszelkie drobniejsze szczegóły histologiczne. Podwiązane kawałki jelit 


J) F l e m m i n g. ZeJJsubstanz, Kern und Zelltheihmg. Leipzig 1882. 
2) R i z z o z e l' o. )lene Untersuchungen liber den Bau des Knochenmarks bei den 
Yfjgeln. Arch. f. mikI'. Anat.. Sd. XXXV. 1890. 
3) R i.i c ker t. Zur Befruchtlmg des ::)eIachiereies. Anat. Anzeiger. VI Jahrg. 
1891. 
o. 2.
		

/00414.djvu

			3m; 


pozostawiałem w plynie ustalającym przez 24 godzin, zm1emaHc przy tem płyn 
ten co kilka godzin, jak tylko mętnieć poczynał. Po 2.f godzinach odcinałem 
podwiązane końce i wypuszczałem płyn ze światła jelita; prócz tego nacinajem 
w kilku miejscach jelito w 3/4 obwodu, by ulatwić tkan!wm przesiąkanie płynem 
ustalającym. Tak ponacinane kawałki kiszek pozostawialem w plynie ustalającym 
przez 8-9 dni, zmieniając płyn, jak tylko mętnieć poczynał. (Przy odcinaniu 
końcó\\r podwiązanych pętlic okazało się, że różne p<:tlice zostały rozciągnięte 
przez płyn ustalający w l"ozmaitym stopniu. 'I'en stan napięcia ściany jelita do- 
kładnie notowalem i każdy kawalek oznaczałem jako ,.rozci'l:9nięty" lub też "sTaw- 
CZOllY".) Po upływie tego czasu kladłem preparaty ua 12 godzin do wody bie- 
żącej i na dmgie 12 godzin do wody przekroplonej, zmienianej co kilka godzin 
i utrzymywanej w ciepłocie 30° C. Z kawałków jelit w ten sposób preparowa- 
nych wycinałem pierścienie 5-u mm. wysokości mające, z żołądków za
 kwa- 
dmciki około 6 mm.D mające. Przy wycinaniu tcm należy prowadzić cięcia 
nadzwyczaj dokładnie, tj. zupełnie równolegle z osią jelita i zupelnie prostopadle 
do włókien mięsnych żolądka, gdyż od kierunku cięć tych zależy kierunek cięć 
następnych, a chcąc badać mostki komórkowe, trzeba tkankę mięsną przeciąć 
w płaszczyźnie zupełnie prostopadłej do włókien mięsnych. By uniknąć szkodli- 
wego wpływu wyskoku na jasność obrazu mikroskopowego, rozpoczynałe TI stwar- 
dnianie preparatów wyskokiem mocno rozcieńczonym (.f5 0 / o ) i stopniowo przecho- 
dziłem do coraz to silniejszego. Wyskok, mocno rozcieńczony wodą, zwłaszcza 
przy cieplocie 30° C. "\\7ciągał z preparatów resztki połącz8u chl"omowych, utru- 
dniających barwienie w wysokim stopniu. Z 90% wyskoku barwiłem preparaty 
in toto karminem boraksowym G r o n a c h e r a; preparaty z kwasu chromnego 
1/6°10 barwiłem przez 2.f godziny, preparaty zaś z płynu P l e In m i n g a musiały 
pozostawać w barwniku 3 - 4 dni. Z zabarwionych pier
cieni wycinałom małe 
kawałeczki G-8 mm. (liugości a 2 mm. szerokości mające, zwracając przy tam 
znów bacznie uwagę na kierunek cięcia. Kawałki te odbarwiałem przez 3-4 go- 
dziny w 600/0 wyskoku 1°10 kwasu :,olnego zawierającym i odwadniałem przez 
przez 2 doby w wyskoku 96°10_ przez 12 godzin zaś w wyskoku absolutnym. 
Tkanka mięsna odwadniana w wyskoku absolutnym przez czas dłuższy, 
taje si
 
tak twardą, iż krajanie jej w parafinie staje sią prawie niemożliwem, oczywiście 
jeżeli się chce otrzymywać eieńkie 
krawki. Z wyskoku przenosiłem preparaty 
do chloroformu i zatapiałem je w parafinie. Chcąc otl"zymać w obrazach mikro- 
skopo\vych zupełnie poprzeczne przecięcie warstwy mięsnej, post
powalem sobie 
z początku tak
 jak to czynił B a r f u r t h: a mianO\vicie po ukrajaniu kiłku 
:-krawków oglądałem je pod drobnowidem i. je
li się oka.wło, że kierunek cip.cia 
był niezupełnie prostopadłym do podłużnej osi komórek, ustawiałem preparat 
w mikrotomie dopóty, dopóki żądanego przekroju nie otrzymałem. Jest to spo- 
sÓb istotnie najpewniejszy. lecz ogromnie zmudny, zwłaszcza je
li Eip. rozporządza 
dość obfitym materyałem. Dzii7ki temu. że tak bacznie zwracalem uwagę przy 
wycinaniu kawałków do badania drobnowidowego przeznaczonych na kierunek 
włókien mięmych, mogłem był przy krajaniu mikrotomowom oszczędzić sobie tę 
zmudną kontrolę kierunku przekrojów. r stawialem w mikrotomie stwardniony 
i zabarwiony preparat na oko, pomagając sollie przy tćm prostopadle do po- 
wierzchni stołu ustawioną paleczką. Dopiero po skrajaniu całego materyalu, jaki 
posiadałem, robiłem preparaty mikroskopowe i przekonałem siQ, Ż(
 na j::tkicś ] 00 
skrajanych kawałków zaledwo w G-u czy 7-u otrzymajem przekroje nie prostopa-
		

/00415.djvu

			dle do podłużnej osi komól'ek mięsnych, a skoHlle. Maksymalna grllbo
ć skra- 
wków, nadających się do badania mostkó\\- komórkowych. wyno
i ;) i1; większoM 
skrawków przezemnie badanych. miała 3 -.,I, II grubości. Badanie mostków ko- 
llllirkowych jest 1l10ŻliWClll t.ylko przez ll'Ijsilniejsze szkla, a więc lH'Wt. syst.emy 
imersyjne oraz przy najlcpszem świetle dziennćm lub też sztnczne:rJ. Ponieważ 
stan napięci;l warstw JlIi
snych badanych jelit najlepiej "\\".p-:łz:ć można za pomocą 
cyfr, mierzyłem grubość k"żclej warst\vy mięsnej poszczegt,lllie we wszystkich pre- 
paratach mikrom Jtrem okulf\rowym Kry s i ń s k i e g 01). 
Dlugości i szerokości mostków komórkowych oraz prze
trzeni między 
nimi zawanych mierzYl: nie moglem, gdyż są, to twory za male na to. Xie po- 
zostało mi więc nic innege. jak tylko taksowanie wymiarów tych na oko, co ue- 
sztą przy pewnej wprawie nie należy do zadań zbyt trudnych; glównie chodliło 
mi o wzgkdną wielkość wymiarów w rozmaitych preparatach, a t,ę ostatnią latwo 
konstatować moglem. gclyi. napotykałem znaczne l'óżnice w wielkości mostków 
komórkowych; np. mostki te w jednych preparatach były ;&-3 razy większe oel 
mostków w innych prepa
'atach. Oczywiście tam, gclzie mostki komórkowe były 
większe, były wi
ksze rÓ\1 uież i przestrzenie między nimi; dla krótkości podaję 
więc tylko wielkość most:;:ów k]lllórkowych: oclrożniRją,c kilka stopni wielkości ich, 
jak to widać w podanych niżej tabliczbch : 
K o t CI. zabity w 1 1 / 2 gódziny po nakarmienia. 

 IImsc. ext. 93.4 Il } mostków komórkowych wyka- 
przełyk (rozciągnięty) ( musc. int. 106.0 " zać nie można. 
\ DIU 'c. ext. 8l.0 >: , 
I mu::,c. 
l1ed. 93.4 >: \ 
l. k. 1) wykazać nie można. 
, musc. mt. 336.6 
ł musc. 
xt. 
.t8" 
 
t ,. 9 9 j M. k. b. wyraźne. 
musc. In. 'II. " 

 musc. ext. .,1,3.6.. } M. k. wyraźne ale niskie. 
{ musc. int. 199.5 '. Istota spojowa w gr. warstwie. 
e ( " . ) ( muroc. ext. 31.2.. ( Cienkie m. k. widoczne w nie- 
olon IOzClągmęty { musc. int. 189.9 "j których tylko miejscach. 
K o t b. Zabity w :i godziny po nakarmieniu. 
ł l ( . " ) \ musc. ext. 99.1,tl} V k k 
prze j' r rozC1ągmęty. I musc. int. l-!9Ji " 
 

. . wy -azać me można. 
musc. ext. 151:1.1:1 .. j ::\1. k. wykazać nip można. 
musc. med. .)6.1 .. i Istota, spojowa w grubej Wal'. 
nUlSC. int. 342.
 .. ) 
twie. 
musc. ext 93.6.. } 
)1. k. bardzo wielkie. 
musc. i
t.' 29!U 
) illUSC. ext. 56.1 IM. k. bardzo wielkie. Część zewu. 
l musc. int. 267.7 " \ W3rstwy mięsnej wyschnięta. 
,V czę
eiach warstw)' okrężnej. Jeżących obok takich miejsc waratwy po- 
llłużnej, w których granice komórek mięmych :są pro
tolilLijne, same zaś komórki 
dosunkowo dlugie (J"ozciągniętC'), są przecięcia komórek owalne i przylegają, dosyć 
ściśle do siebie. 'V miejscach takich są mostki komórkowe dosyć niewyraźne. 
\V częściach zaś warstwy okrężnej, leżących obok takich miejsc warstwy podłu- 
żnej, w których granice komórek są jakby nakarhowanc. same zaś komórki sto- 


żołądek (skurczony) 


Jejunum (skurczone) 


IIeum (skurczone) . 


Żołądek \rozciągni
ty) 


.Tejunum (rozcią,gnięte) 


Lleum (rozciągnięte) 


;;:j
 


11 Kry>' i ń" k i. "\O\\
 okular mikrometl'
-('zn
' i .ie
o za"to>,owanie. (,azeta le- 
karska 1>-;;-;7 "\0. .",::. UelJer <'in Ilenci' Ocularmikl'Omerer unt! de
>'f'11 AnwendullU: in der mikro- 
"kopi
chen I'"Qi'rallol'-raphie. Zeir>,rhr. nir Kr
-i'ralłollraphic etC'. Bd. XI\". r. 188H.
		

/00416.djvu

			:nll 


sunkowo krótkie i gmbe (skurczone), mostki komórkowe (m. k) występują zupeł[]ie 
wyraźnie. 


K o t c. zabity w 5 godzin po nakarmieniu. 
{ musc. ?xt. 31.2 p.) 1\ 
musc. mt. 99.7 \ L k wykazać me można. 
" 
\ musc. ext. 128.7 " I 
j musc. med.128.7 
mus c int. ] 1:)7.8 " \ 
J . ( " t ) \ musc. ext. 56.1 ł Drobne m. k. 
PJunum rozClągmę e \ 
\ musc. int. 218.2 ;: 
11 ( . \ lllUSC. ext. 52.3,. ł 1\1 k 
eum rozClągnięte) \ t ) 61 8 
Wyraźne.. 
\ musc. in. :. . 
C l ( . . t ) \ musc. pxt. 31.2" ł D b k 
o on rozClągmę e ) . t C\ 9 7 ro ne m. . 
\ musc. 111. ". " 
K o t cZ. Zabity po 34 g Jdzinnom glollzeniu. 
mn>:c. ext. 87.0 Il I '1. 1 k 

,1. r. w v -azać Ule można. 
musc int. 124.7' J 
musc. ext. 4.')5.0 } '1. 1 " . . d k 
d 4 9 3 9 
'IeJscaml \VI ać m. . 
Innsc. me .' 
. " 
musc. ext. 72,3 } TIT l 
t 3 0 8 9 tY I . Taźne m. r. 
m U:iC. in. 
 iJ. " 
1l1Usc. ext. ::14.8 1::\1 k b d d b 
musc. int. 292.7 I 
. .. ar zo ro ne. 
lllUSC. ext. ] 62.1 
lllUSC. iut. .')11.1 t. Istota spojowa w bardzo gru- 
bej warstwie. pomimo to widać wyraźnie przy dobrem oświe- 
tleniu mostki komórkowe, ląclące ze sobą sąsiednie komórki 
i przerywające istotę spojową na calym obwodzie komórek. 
p i e s a. P ę t l i c a j e l i t a c ie k i e g o, m akr o s k o P o IV o n or- 
l .. d . ( " ) { musc. ext. 27.9 /1 
m:1 n I e s I ę P r z e s t a w i aJ ą c o rOZCIągmęta musc. int. 178.8 :, 
Badanie drobnowidowe w}'kazuje we wszystkich pf:t1i tej warstwach zmia. 
ny patologiczne. wywołane przez zaciśnif:cie, jako to: rozszerzenie światła naczyń 
ż)'lnyeh, liczne wybroczyny. zmi:my w nabłonkach śluzowej ('te. \'T warstwie mif:- 
mej wybroczyny bardzo znaczne i liczne; warstwa podlużna je;-.t przez wybroczynę 
taką oddzielona od warstwy okr
żnej; wlókna mięsne poszezf'gólnycb warstw są 
rozepchnięte przez krew wynaczynioną. 
y warstwie podłużnEj wykazać można 
drobne illostki komórkowe, w warstwie zaś okrężnej nie dają się one wykazać. 
Z '. . l . l k . .. ) I m. ext. 31.2 //. 
a c I s n I ę t a p ę t i c a J o i t a c i e 11 - l e g o (roZClągmf:ta ł m. int. 149.9 ',. 
Tutaj występują zmiany, wp.olane przez zaciśnięcie w bardzo wysokim 
stopniu: prócz 
wynaezynień, rozepchnf:cia włókien mięsnych, widać tu komórki 
mię3ne. przez krew wynaczynioną poprzecznie poprzerywane oraz ziarniste zm
- 
tnienie protoplasmy owych komórek. l\Iostków kOillórkowych wykazać nie moźna. 
P i e s V. p ę t l i c a j e l i t a c i e 11 k i e g o, m akr o s k o P i j n i e 
p r a w i d l o w o s i ę p r z e d s t a w i a j ą c a. 
) " t ' ) 3 
a rozCIągnIęta: m. ex. 6:,.' fi. 
m. int. 199.6., Podobne zmiany patologiczne 
jak w odnośnój pętlicy p s a a, tylko w słabszym stopniu. Drobne mostki komórkowe. 


Colon (rozciągnięte) 


Przełyk (rozciągnięty) . 


Żołądek (rozciągnięty) 


Przelyk (rozciągnif:ty) . 


Żolądek (skurczouy) 


Jcjunuill (skurczone) 


Ileum (rozciągnięte) 


Colon (skurczone) 


{ illuse. 36.:! p } M. k. w m. ext. wyraźne, 
musc. 111.6" w m. int. mniej wyraźne. 


.:\1. k nie widać. Gruba 
WJnstwa istoty spojowćj.
		

/00417.djvu

			:171 


b) skurczona: m. ext. 18/.0 p 
m. int. 436.3.. :Mostki komórkowe oraz przestrze- 
nIe między nimi zawarte nadzwyczaj wi('lkie, zwłaszcza w warstwic podlużnej. 
Pętlica jelita ci eńkiego z silnym za
;toj em żylnym 
(rozciągni
te): ill. ext. 3/.4 /1. 
1Il. int. 137.1.. Zmian)' patologiczne jak w p
tlicy makrosko- 
pijnie normalnie wyglądającej p s a a. Komórki dość d..brze zachowane. Mostki 
komórkowe wyraźne, zwłaszcza w warstwie podłuŻOt;j. 
Dht przf'jrzy:stości zestawiam wyniki tych badalI w dwu tabliczkach. w ldó- 
1'ych O ozuacza brak mostków komórkow
'Ch, t wyraźne lllQ
tki komórkowo, 
t! bardzo wielkie mostki komórkowe. 


Tabliczka L: Koty. 


Po na- 
karmieniu 
zabity. 

 
""S: 
bń 
=
 


N 
-g 
,:; ::IJ 


N 
re 
o 
c.,. 
D 
>1: 


,.; 
"'" 
<:> 

£ 
'=-+ 
':t:. 


I' 


Zaoiśni
cie 
jelita. 


Przełyk. 


Żołądek. 


.Jejunum. 
II 


Ileum. 


c o lon. 



 


_1.1_ _ _______ 
mo:stki kom. . Darz. chł. "GlOS!. hlll 
Itł.llIIost ko;'- nacz. ,hl. --;;;t. kOlii. nacz. chł. I mo st. kom. 
1--- \ 
W .. y p el- \ O W . " p el. ! I 
U mone. n:one. t ! próżne , t ! próżne d robno 
l'ozctąg:nil:ty. rozciągnil:ty. SkmCZOl1e . rozciągni
te. rozciąg:n il;te. 
lllo:stki kom. ' nacz. cH. I 1II0st. kom. !l Ilacz. cbl.IUl,tki kom. nacz. chI. 1111osI. kOlii. 
-I I 
! wypel- 
I nione. I 


o 


"; 


. i 
". 'O" I '
' "1. ' .".. .... 0"'. "L : M ". .... 
, - l bardzo WYP{'I- 1 . wrpel- I ' drobne 
,V
 pe - drobne nione. T mone. 
" mone. " , I 
rozdągni<;:t.y. rozciągnięte. ruzciąl!ni<;te. I rozdągnil:te. 
l' - - 
lIi!CZ. cbł. I mo'!. kOili. nacz. chI. mo,t. kOIn. n_cz. dlI. IIlI"st. k
m. nacz. cbI. I mOH. hlll. 
-------I , I , 
II P rfjżne I drobne II P rÓżne' T \ IJI'ĆlŻnC . hardzo wrpel. I I t 
I ',. drobne, monc. 
---'- -'-I 
r-ozdą:miętc. skurrzone. I 


li 


.. 
..- 


l'ozcią;.rni<;:ty. 


mo"tld kom. 


o 



 


J'ozciągni
t.v. 


skul'rzony. 


"kurczone. 


Tabliczkct II.: Psy. 


- - 


------- -- 

lakrot>kopijnie normalnie przed
ta- li a p
tla zaci';ni
ta. I 
1] 11 p
t]a z z!l.«.tojem 
wiające się jelito. ży]nr m .! 


, 
-, 
I 
i 


, a 
1 prz 6 
: Zab 
po 


pl' 
I Z

 

 


d 


:11 o s t k i k o m Ó l' k o w e. 


ez go z. --- 
ity w UJ g. i- O I 
nakarmie- -- - - -- I 
rozciągnięte. rozciągnięte. l 
mu. I 
I 
b I \ 
drobne . I + 
zez 
o g. I T. I 
I 
ity w :!3 g. ---- -- 
nakarm. rozciągni
te. skurczone. rozciągnięte. I 
I l 


:...J
		

/00418.djvu

			::17
 


Bachmie jelita cieńkiego nowonarodzollego psa wykazało po ustaleniu ta- 
kowego w kwasie chromnym 1/ljO/O oraz zabarwienie in toto knrminem boraksowym 
co nast
puje: 1\1. ex:t. 14.29 /1, ::\1. int. 21.4:3 ,n. ,nókna mięsne oraz ich jąckt 
stosunkowo cieńkie i długie. Ani w war
twie podłużm'j. ani tL'ż w okrężnćj mo- 
:,;tków komórkowych wykazać nie można. Włókna mięsne szczelnie pr.Gylegają do 
siebie, istota spojowa stanowi banlzo cienką warstewkę między komórkami. l\a 
przecięciach poprzecznych widać. że kontnry komórek nie są prostoJinijne lub lu- 
kowate, lccz lekko ząbkowane; miejscami widać to bardzo wyraźnie. Mostków 
komórkowych we wlaściwcIIl znaczeniu wykazać nie można. 
Tabliczki, w których zestawiłem wyniki badania drobnowidowego, wyka- 
zują, że największe 'i uojlVy'-aźl1i,jsze mostki komórkowe były w jelitach tyeh 
z/lierząt, ldóre iostaly zabite H; Pl2 wZ,I}'ędnie 3 godziny po nakannienill. ,v y- 
nik ten zgadza się z wynikami Barfurtha, który 7najdywal naj,,'yraźniejsze mo- 
stki komórkowe u zwierząt zahitych w 2-3 godzin po nakarmieniu. 
Rozpatrując owe tabliczki cokolwiek dokładniej, zauważyć sif} daje pe- 
1l:i,'n stosHnek, istniejący między stanem l/"ypellłienia oduośnyrh 1wczy/i chlon- 
nYl"h a u;ielkościll 1l1O.
tlcó1t; komóTkoll;Yl"h, a Icięc i pJ"zest1'zeni między nimi za- 
?{"((Tt!Jeh, amia nOll"ieie: lU roz1wJitych c: fjściaeh ]Jueu;ocln pokaTmoH;ego jeLlnego 
i tegoż .<:ame.qo zll'ie1"Zf}cia mostki komórko.ce u;yst
]JlljCJ: wyr,l.fnie. mniej zaś wy- 
?'aI'nie tllb też ?ccale lIie 'I"ystęlJ1lig równolegle z nlniejsze1l1, słobszem u'ypelll'ip- 
uiem lub też nie lcypeł:nieniem naczyń ch lOl/nyr:h odnośnej pf}tli. Pomijając 
żołądek. w którym mostki komórkowe wogóle są bardzo drobne i do wyka- 
zania trudne, u kota a znalazłem co nast
puje: w jelicie pustem bardzo duże, 
w biodrowem drobniejsze, w kiszce grubćj zaś zupełnie drobne mostki komórkowe. 
r kota b, w jelitach którf'ge naczynia cbl.)nne byly wypf'łnione na znacznie wi
- 
kszej przestrzeni. były mostki komórkowe w jejunum bardzo duże, w ileum i co- 
lon zupelnie wyraźne. L kota c, u którego po .J godzinach trawienia naczynia 
chlonne cz
ści górnej jelita cieńkiego były :,;łabo wypelnione, znalazlem w jejunum 
mostki komórkowe drobne, wówczas gdy \V ile um, którego naczynia chlonne byly 
silnie wypełnione, i mostki komórkowe byly znacznie większe. 'V kiszce gmbej 
byly one ,hobne pomimo, że naczynia chłonne byly wypełnione dość silnie. A wi<:c 
wykazać się dają różnice w wielkości mostków komórkowych zależne od okresu 
t.rawienia. względnie wypeJnienia naczyń chłonnych w odnośnej cl.ęści przewodu 
pokarmowego. 
a podstawip pracy niniejszćj nie można wyprowadza
 dalszych 
wniosków co do związku prwstrzeni mi
dJ;y mostkami komórkowymi zawart.ych 
a systemem naczyń limfatycznych. Decydującemi w tl'j kwestyi będą doświadcze- 
nia injekcyjne, dotychcza;; z powodu tmdności technicznych jeszcze nio podjęto; 
jesteśmy więc zmuszEni uważ3ć ten związek tylko za prawdopodobny aż do czasu, 
w którym ostatecznych dowodów przez nastrzyknięcia owe nie zbierzemy. 
Obraz drobnowidon:y przestrzeni krJmórkOlcych wraz z mo.stkami jest ,je- 
dnak zależnym 11ie tylko oel stal/U wypełnieuin naczY/1 chlonnych odnośnej PIi- 
tli,'y, lecz także i od stWIlt napif}cia i'amyrh włókiell 1I1i
snycll. Prawdopodo- 
bieilstwo takiej jmleżności nasunęło mi się pn:y badaniu makroskopowo normalnie 
się przedst.awiającćj pętlicy jelita cieilkiego psa b. Badałem ja tutaj dwa obok 
siebie leżące kawałki jednej i tl'j samej PQtJi, a różnią;ce się jedynie stanem IW- 
pięclQ mi
.(;l1i, co sztucznie wywolanem zostalo przez powyżej opisane wypdnienic 
jelita płynem ustalającym. ,V kawalku, r02ci/1.f}niętYlll przez płyn, znalazlem 
l/j),Ó!ma HI1
811e g
sto QbQk siebie uloło/le, (
 mostki komórkon:e baTIlzo Ilrolme;
		

/00419.djvu

			373 


w .
lmnzoJ1ym zaś kawałku by7-y lwzc.<;trzen'c migdzykomó-rkol/"e baTClzo sZe1'okie. 
a mostki k()mórko1t:e nod?''''yr'zaj .f}TlIUC i. u'y:j między komórkami polączonemi przez mostki bynajmniej nie jPst uspra-
		

/00420.djvu

			::;74, 


wiedliwionem Badanie pl'zpwodu pokarmowego zwierząt opcro"':lllych wykazal0. 
że nnwet stosunkowo cif;; ?lÓe S]JUI/C'y ZJatol()qic2I1C nie z-a r 'ic1'a.jlJ tak delikatn:łrh 
tworów, jukimi SI/: 'Jez 'I"Qtl';r'niu mostki lwmór!;owe tkanki mi!lS/lÓ gładkiej. 
\\' przelykll mostków wykaza(: nie mogłem; również nie dały się oIJe 
wykazać w jelicie cicnkicm l1owouarodzonego psa. 


,:>i;ii--<::-- 


II. Przyczynek do zranień ścian oczodołowych*). 
Podał 
RoI. Wicherkiewicz. 


Oczodół, otoclOny brzegiem grubym twardym me łatwo prz.rst
pnym dla 
ci
żkich obrażeJl, tworżą kości mniej lub wwcej cielIkic, których zranienie, gdy 
ono mianowicie dotyczy górnej i tylnej ściany, w obcc sąsiedztwa mózgu, powa- 
żne zWJklo za sobą 'pociągać slmtki. Strzaskanie kości oczodołowych m02e na. 
stąpi(
 albo wprost albo też poi'irednio. 'V ostatnim razie pozostaje między miej- 
scami. na które nraz oddziaływał, a 
tr7.askaniGlll luh pękuięciem kOHci oClodułowych, 
wolna od obrażenia część kości. Strzaskanie poi'irednie bardzo cz
sto uchodzi 
zrazu naszej bacznoHci w obec ważnych iunych chorobowych zjawIsk wJsuwają- 
cych si
 na pierwszy plan. przy zranieniu bezpośredniem udaje nam 
ię zazwyczaj 
takowe okiem, palcem lub zglębnikiem wykazać. Bywają atoli i tutaj pI"lJpaclki, 
że obecność zranienia ścian oczoddowych nic prędzej uda nam się stwierdzić, 
dopóki nie wystąpią groźne obja\yy slJowodowane c1yslokacyą lub wpływem odłam- 
ków ko i'i ci strzaskanej na sąsiednie jamy lub tak ważne narządy, jak mózg. 
Rozpoznanie strzaskania, wprost uskutecznionego może mianowicie wtenczas na. 
potkać wręcz na pfwne trudnoHci, gdy przedmiot, który strzaskanie spowodował, 
działał w ukoRnym kienmku i gałkę samą ominął. Ale i wtenczas luwotok 
i rodzaj wp,tąpienia gaIki ku przodowi, a mianowicie zboczenie r6wnoczesne tpj,;,e. 
ułatwi nam do pewnego stopnia rozpo/..nanie. Krwotoki bowiem bywają daleko 
silniejsze, gdy przy zranieniu zawartoHci oczodolu także i kOHĆ strzaskaną została 
i objawiają się także wystwióniem w sąsiedniej jamie, np. w nosie, pI,dbiegnięcia 
zaś wystąpią w odleglejszych od oka częściach (jako to na policzku i skroni). Zbo- 
czenie znowu gałki bywa następstwem sterczenia strzaskanyr.h kORci do oCLOdołu. 
Że jednak wszystkie te sposoby rozpoznawania zawodzi0 mogą i że do- 
piero dalsze objawy spowodowane zranieniem sąsiednich częHci, a zwlaszcza mózgu, 
wyjaśni
 nam mogą prawdziwy rzeczy stan. znaną jest każdemu lekarLOwi rzeczą. 
Bywają jednakże zranienia tak pozbawione na razie wszelkich zwyklych 
objawów t. j. krwotoku, podbiegnięcia, wJstąpienia gałki, upoRledzenia ruchu gałki, 
iż nawet c10mYHlećby się nie można. iż kość oCLOdołowa mogła by
 zranioną, 
gdyby nas na to z całą ścisłością długość i kierunek przcbijającego ciała nie na- 
prowadzaJy. Do takich właśnie przypadków zaliczamy ten, który poniżćj podajemy. 
Dnia 24. 4,. przywieziono do kliniki mojej S-letniego .fózefa Kaczmarka, 
syna robotnika z Objezierza. \V ywiady wykazały co następuje: 
Rano tegoż dnia chłopiec przy szukaniu kury, która schL'Oniła si
 w stósie 
chrustu pod domem leżącego, pośliznął się i twarzą upadł na g31
zie, przyczem ka. 
wałek gałęzi wtłoczył mu się w lewy oczodół. Sterczący kawałek chłupiec sam sohif' 


*J PocHug wYl!'ło::zouego na pos. wydz. lek. Tow. P. Xauk odczytu z dnia 
9 kwietnia br.
		

/00421.djvu

			:175 


odłamał, a zawIezIOny do n9jbhższcgo lekarza dostał na oko zramonc opaskę 
z poleceniem lJajspieszniejszego przewif'zienia zranionego do kliniki. 
Podczas mojRj nieobecności prz} padającej na ten dzieli, zaj f;'l i sit;' opa- 
trzeniem chłopca obydwaj panowie iisystenci (Dr. O i c h a II s k i z Dr. :M: a r- 
k o w 8 k i m) i znaleźli co następuje: 
Ohłopczyk dobrle rozwinif;'ty, spokojny, z całą przytomnością opowiada 
o zdarzeniu. L lewego oka znaczy s:ę lekkie nabrzmienie powiek, które dosyć 
silnie są ściśnif;'te; dopiero po rozszerzeniu powiek rozwieraczem Desmarresa przed- 
stawia się spojówka gałki w dolnej części miernie nabrzmiałą; nabrzmienie to 
przechodzi nieznacznie w lekko przekrwioną spojówkę całej gałki, na rogówce nie 
widać żadnych zmian, źrenica wązka, na światło zw(\źa się jeszcze więcćj. Oała 
galka posunif;'ta nieco ku zewnf;'trznemu kącikowi, fi ruchy jej prawie zniesione, 
prawdopodobnie dla bólu ruchem wywołanego. 
:Między brzegiom rogówkowym a kącikiem wewnf;'trznym znaczy się pla- 
szczyna nierówna obejmująca około 4 mm. kwadratowe, przysłonięta przedartą oel 
strony rogówki lekko nabrzmiałą spojówką. Badając zgłf;'bnikiem miejsce to, na- 
potyka się na coś twardego, wkleszczonego pomiędzy gałkę a zewnętrzną :'Jcianę 
oczodolu, a po odsłonięciu miejsca tego odsunięciem spojówki. z łatwością roze- 
znać można sterczący odłamek drzewa. 
Bezwłocznie zabrali się pp. asystenci do wJdobycia ciała obcego, wprzódy 
oko całe i otoczenie tegoż należycie oczyściwszy odkażającym płynem. Atoli do- 
piero po dlugich usiłowaniach udało im się wydobyć kawałek gałęzi o nierównej 
powierzchni, pozbawionej kory. Kawałek ten był 4 1 / 2 cm. długi, przedstawiał do 
polowy rozczepioną gałązkę, 3/ 4 cm. szeroką. Oiało to, które bardzo silnie było 
wkleszczone, na obu końcach pokazało się naeUamanem. Ani lJrzy 1cydobYlwnill, 
ani po tcydobyciu ciala te.r;o, 11 ujm 11 i ejsz e.r;o nie było Hbytku krwi. 
Oczyściwszy raz jeszcze oko, założono Leiterowski okład lodowy i polecono 
dozorczyni zapu
zczać 00 2 godziny ela oka rozczyn sublimatu. 
Nazajutrz. wróciwszy z podróży widziałem chorego zaraz rano i mogłem 
stwierdzić stan następujący: Chory Jeży spokoj nie, zdradza senność i brak wszelkiego 
udziału. Spojówka gałki łekko nabrzmiała, gałka we wszystkich kierunkach swo- 
bodnie poruszalna, - nawet mif;'siell prosty wewnętrzny (rectus internus) w dzia- 
łaniu swem zupełnie nieograniozony. Okolica wewnętrznego kącika lekko nabrzmiała. 
Rogówka w dolnej połowie pozbawiona nieco nabłonka. a nadto przy nosowym brzegu 
bardzo lekko zmętniona; przy rogówce widoczną jest ranka trójkątna spojówki, 
a badając głębiej, widać że iblona Tenona i część mif:śnia prostego od góry są 
nieco naddarte, ranka ta kończy się atoli ślepo tak. że zgłf;'bnika w tom miejscu 
wprowadzić nie można, natomiast znajduje się w samym kąciku zewnętrznym, tuż 
nad miąskiem, a raczej przez miąsko, otwór objętości ziarnka konopi, przez który 
zgłf;'bnik poprzednio ściśle odkażony, można było bez najmniejszego wysiłku wy- 
godnie wprowadzić. Zgłębnikiem napotkałem ku dołowi na obnażoną, jak się zda- 
wało, kość- ściany oczodołowej; zwróciwszy atoli zgłębnik łekko ku górze i więcej 
jeszcze ku nosowi, można było bez najmniejszego oporu jak w masło wsunąć sondę, 
w całej długości 9 mm. wynoszącej. Przechodząc zgłębnikiem przez ścianę oczo- 
dołową i :'Jledząc sondą wielkość otworu można by lo szerokość jego na 3-4 mm. 
oznaczyć. 
Nie odważyłem się na użycie dłuższych zglębników celem ściślejszego 
rozpoznania z powodów łatwo zrozumiałych.
		

/00422.djvu

			376 


Nie chcąc ehlopca banlzo llUilp' I ni(
 mogąe tp;;. liczy,: na jego wspÓł- 
udzial przy hadaniu wzroku staralem ::;i,,: pobieżnie przynajmnirj odbyl' tę czynnoś(: 
i przekonałem się przytem tyle prqnajmnirj, i;;. okiem lewC'J11 czytał litery Snellen 
1,0 i rozpozmtwl1ł p;1]ce IW o,lll'glu
(' pokoju. Badając wzierniki(
m przy wązkiej 
źrenicy lewe oko, na razie niC' moglem wybitnych odkryć z!nian wziernikowych. 
Jedynie tarcz przedstawiała si
 mo;' e niC'co przekrwioną. Dotykając 
ię przy ba- 
daniu chlopca, zauw" ;;.yI1'11I, iż gorączka musi być podniesiuną, a niehawem 
wykazał termometr włożony pod opaskę 39 1 / 2 0 ('. Tętno 110. Przytomnoś(: 
zdawala się być nie zamąconą, ale już 0(12ywa10 się w lekkim stopniu podrażnienie. 
Do kanału wstrzyknąłem sublimat i poll'ciłern robić dalej okłady. 
Około południa gorączka wzmogła si
, tętno stało się nieregularne, prze 
rywane, to raz 60 i Iliż8j. to znowu prze!',zło 100 na minutę; umysł już widocznie 
był lekko przysłon. ętym, czasami nawet występo\\-ało majaczenie. Chwilami od- 
powiada chory jednak na silniejsze zagadni
cie. 
Obmywszy oko starannie, zeszyłem trójkątną r..nkę przyrogówkową, a ka- 
nał wystrzyknąlem przy użyciu cieniutkiego końca tryskacza, rozczynem sublimatu 
1 : 10000; do kanału wprowadzilem ciel1ki sączek gnmowy. Okłady 10110we już 
nie tylko na sarno oko, ale t ,liże igło\\" ę zastosowano przyrządem Leiterowskim. 
Stan chorego pogarszał się niestety z godziny na godzinę. Przy wieczor- 
nych odwiedzinach przekonałem się, iż chłopczyk rozpalony rzuca i zrywa się ciągle 
w łóżku. na pytania nie odpowiada już wcale, krzyczy a każde naj lżejsze dotknięcie 
wywoluje nowy napad podrażnienia i gwaltowne wyrywanie się, lJodczas kiedy 7,0- 
stawiony w spokoju chwilami przynajmniej cicho leży. Gorączka zdaje się bardzo 
podniesioną, t
tno przerywane, raz wolne, to znowu bardzo spieszne, odelech 42 
na minut
. Ozasami zgrzytanie zębami. Prawa źrenica na światło oddziałuje 
i s i l n i e z w ę Ż o n a. lewa (po atropinie) nieruchoma Wziernik wykazuje 
u lewego oka obraz zst
pującego zapalenia nerwu wzrokowego (Neuritis descendens). 
Przepisano: zimny r
cznik na glowę, na czolo Leiter, na brzuch kompresę, mocne 
wino co 2 godziny łyżkę. 
Nadto podano choremu chloral, ale mimo, iż udało si
 zniewolić go do 
połkni
cia 2 gramów, spokój nie nastąpił, lecz przeciwnie stan podraźnienia trwał 
całą noc i przeszecU dopiero nad ranem w śpiączkę (corna) z silnem rz
żeniem 
na pieniach. Prawa połowa ciała zdawała się bye porażoną. T
tno pełne, raz 
wolne, to znowu nagle staje się bardzo szybkie m, tak, że pojedJńczych uderzeń 
nie podobna policzyć, tak samo i oddech nieregularny, na wzór oddechu Stokes- 
Heynego, język wypadł pomiędzy zęby, wszelkie odmchy znikły, tak. że nawet 
na silne kłócie żaden nie objawił się odczyn, źrenice obiedwie rozszerzone. nie 
oddzialują. Oiepłota spadła poniżej 370, tętno stalo się zupełnie regularne, 
około godziny 10 wystąpiła sinica, o 11 w południe nast
piło zejście śmiertelne, 
a w chwili ostatniego oddechu z nosa wydobyła się znaczna ilość ropiastego 
płynu, którego cząstkę przechowano do badania bakteryologicznego. 
Dnia 27 kwietnia wykonano częściowe oględziny pośmiertne, z których 
poniżej podajemy w skróceniu najważniejszy wynik, o ile on dotyczy oka i przy- 
czyny śmierci, pomijając wszelkie szczególy, towarzyszące zwykle każdemu stanowi 
pośmiertnemu: 
Spojówka gałki przy wewnętrznym kącie rozdarta, przedstawia otwór obję- 
tości gęsiego pióra, a otwór ten prowadzi do gł
bokiej rany, która sięga do blaszki 
papierowatej (lamina papyracea), kości sitowej (ossis ethmoidalis) która jest prze-
		

/00423.djvu

			377- 


dziurawiona poniżej przedniego otworu sitowego (foramen ethmoidale anterius). 
Otwór ten ma w średnicy 5 mm., a zgłębnik wprowadzony przezeń przechodzi 
ku prawej stronie i nieco ku górze, tamże się gubiąc. 
Otworzywszy czaszkę widzimy oponę twardą, przekrwioną, wielkie zatoki 
mózgowe napełnione ciemną, prawie czarną krwią. Po przecięciu twardej opony 
ścieka obfity bardzo płyn ropiasty z lewej półkuli, a po odczepieniu twardej opony 
przedstawia się opona miękka (pia ma.ter) prawie całego mózgu, najwięcej 
jednakże lewego przedniego płata, ropą pokryta; spłukujemy ropę i spostrzegamy 
bardzo znaczne przekrwienie i ropiaste nacieczenie zgrubiałej miękkiej opony, 
i to najwięcej w bruzdach mózgowych (sulcus). Po wyjęciu mózgu przekonujemy 
się, iż twarda opona nad sklepieniem lewego oczodołu, jest silnie przekrwioną, 
mipjscami przedstawiając wynaczynienia. Przy grzebieniu kogucim (crista gaili), 
ponad tylną częścią lewej blaszki dziurowatej (lamina cribrosa) znajduje się prze- 
dziurawienie twardej opony, a przy niilm odłamek 4 mm. długi 1-1l/ 2 mm. sze- 
roki, który po bliższe m zbadaniu przedstawia się jako kość. "\V odpowiedniem 
miejscu ujawnia się także po odciągnięciu twardćj opony, stósowny otwór w si- 
towej blaszce, na przednim zaś zrazie mózgowym, tuż przy nerwie węchowym, 
który jest rozplatany, znajduje się ograniczone zrniażdzenie istoty korowej mózgu 
i maleńki kawałek drzewa. 
Dalszego badania; pośmiertnego, lubo mogącego budzić pewno zaJęcIe, 
zaniechano, zwłaszcza z powodów nakazanych wzglęclami na rodzinę zmarłego. 
Badanie bakteryologiczne podjęte z łaskawym współudziałem Dr. D r o- 
b n i k a wykazało: tak w płynie pokrywającym miękką oponę, jako też i to prze- 
ważnie w materyi wydobywającej się w chwili ZgOIlU z nosa: prawie wyłącznie 
i to bardzo liczne dwoinki (diplokokki). 


Przypadek nasz powyżej opisany pod niejednym względem może nas 
zaciekawić. 
Najprzócl podpada niezawoclnie ta okoliczność, iż upadnięcie na stós chru- 
stu, składającego się z luźnych gałęzi spowodował zranienie, po którego objawach 
moglibyśmy przypuszczać użycia jakiejś większej siły. Atoli fakt, iż gałązka już 
nadłamana, a zatem o ostrym względnie kOiicu, stercząca wolno i oparta może na 
poclstawie silniejszej, skierowana w miejsce, które topograficznie uważać musimy za 
najsłabszy punkt całego oczodołu, tłomaczy nam, dla czego po przedziurawieniu 
miąska mogła być nadwerężona koŚĆ tak w
otka, jaką jest kość papierowata. Kie- 
runek zaś ciala obcego zwróconego na kość sitową sprzyjał temuż niezmiernie do 
dotarcia aż do mózgu po łatwem przedziurawieniu kości sitowej i opony twardój. 
Sądzimy, iż nie możnaby wymarzyć sobie względnie idealniejszego miejsca, aby 
przez oczodół z ominięciem gałki i przez jamę nosową dostać się do mózgu. 
Drugą więcej jeszcze ciekawą okolicznością jest b e z k r w a w e i b e z- 
b o I e s n e wyjęcie ciała obcego. Naszem zdaniem nie można go sobie im1czej 
wytłomaczyć, jak tylko tern, iż gałązka przedziurawiając kość przy otworze 
sitowym spowodowała skręcenie arteryi przedniej sitowej (art. ethm. ant.) jako 
też zmiażdzenie nerwu tę samą wio clącego nazwę. Skręcenie to doznało może 
jeszcze pewnego poparcia w usiłowaniach chłopca, powodzeniem uwieńczonych, 
odłamania gałęzi uwięzgniętej w oczodole. 
Trzecią nie mniej ważną okolicznością w naszym przypadku jest owo 
nader szybkie rozwinięcie się ropiastego zapalenia opony mózgowej (Leptomenin- 


28
		

/00424.djvu

			378 


gitis .purulenta baseos et coilvexitatis) ze zejściem śmiertelnem. Jeżeli o me 
obwinimy drobnoustroje chorobotwórcze 1 to nam to szybkie rozprzestrzenienie się 
sprawy zapalnej na podstawie i powierzchni mózgu tłomaczy fakt 1 że gałąź chru- 
stu mogła i musiała zawierać tych drobinek wiele, skoro 1 jak się później dowie- 
działem, na ów stós chrustu wylewano najrozmaitsze nieczystości. Braku krwa- 
wienia nie można w naszym przypadku uważać za coś dodatniego, przypuszczamy 
bowiem, iż:obfity krwotok byłby spłukał niezawodnie znaczną część drobnoustrojów, 
które atoli zostawione w zupełnym spokoju, mogły na dobrej glebie mózgowej rozwijać 
się szybko i swobodnie. lubo .wprowadzone małym tylko otworkiem w twardćj 
oponie mózgowej utworzonym. 
Jak wyżej zaznaczyliśmy, przerwaną była kość papierowata. W takich 
razach zwykła występować rozedma (emphysema) oczodołu. A jednak w naszym przy- 
padku jej nie było i to prawclopodobnie dla tego, iż ciało obce przedziura\viając koŚĆ 
papierowatą i sitową utworzyło z tkanek przyległych kanał, ktorego ściany zam- 
knęły komunikacyę chwilowo utworzoną między nosem a oczodołem. Czy zranie- 
nie ograniczone mózgu miało jaki wpływ bezpośredni na przebieg choroby, nie mie- 
liśmy sposobności stwierdzić; oględziny wszakże pośmiertne nie wykazały, czy wtem 
miejscu sprawa chorobowa była się rozprzestrzeniła. 
Fraktury kości oczodołowych jako sąsiadujących z ważnymi organami, 
zawsze z wielkiem połączone są niebezpieczeństwem. 
B e r l i n, który w zbioro.wem dziele Graefe-Saemischa naj obszerniejszą 
napisał monografię o urazach oczodołowych (t. YI), zebrał z literatury 52 przy- 
padki odosobnionego połamania sklepienia oczodołowego (1. c. p. 508). Z tych 
41 skończyło się śmiercią. 
Nasz przypadek nie może być właściwie podciągnięty pod rubrykę zra- 
nień sklepienia, ale pośrednio możnaby to uczynić, gdyż przez równoczesne zra- 
nienie kości sitowej jako sąsiadującej ze sklepieniem oczodołowem, urazowe 
obmżenie w naszym przypadku na równej stoi linji pod względem na- 
stępstw z tamtymi przypadkami, w których przyczyną bezpośredniej śmierci na- 
tychmiastowej bywa zranienie mózgu (według B e r l i n a 11 na ,lI śmiertelnych 
przypadków). Jeżeli śmierć nie nastąpi natychmiast, to ją powoduje później (18 
razy) ropień mózgowy z zapaleniem opony lub bez niej. .W naszym przypadku 
mimo zranienia mózgu nie przyszło do właściwego ropnia, natomiast silne, szybko 
rozwijające. się zapalenie opony mózgowej położyło kres młodemu życiu. 
Przebieg czasu mięclzy urazem a śmiercią bywa bardzo rozmaitym i to 
od 1/4 godziny do 40 dni. Nasz przypadek odznaczał si
 bardzo szybkim prze- 
biegiem, bo po 48 godzinach nastąpiła śmierć i to nie w następstwie zranienia 
samego mózgu, lecz wskutek zapalenia opon mózgowych. 
Równoczesne zranienie oka przy strzaskaniu kości oczodołowych, a mia- 
nowicie kości tworzących sklepienie, nie należy do zbyt częstych objawów, natomiast 
widzimy w przypadkach. nie rychło śmiercią kończących się, następowe zajęcie nerwu 
wzrokowego w postaci neuritis descendens i to wywołane zapaleniem mózgu (ence- 
phalitis) lub opon mózgowych. l u naszego pacyenta, mimo bardzo szybkiego 
przebiegu choroby - sprawa dała się oku we znaki, gdyż wziernikiem stwierdzi- 
liśmy wyraźnie obraz zapalenia nerwu wzrokowego po stronie urazowej. - Ozy 
powonienie, co z góry możnaby przypuszczać, doznało zboczenia, nie udało nam 
się niestety, przy braku przytomności dostatecznej chorego, stwierdzić. 



*
		

/00425.djvu

			379 


III. O leczeniu wysiękowego zapalenia opłucny. 
'Yykład kliniczny*). 
Podaj 
p l' o f. R Y d Y g i (> l'. 


Ze stanowiska chirurgicznego zajmują nas tylko zapalenia oplucny z wy- 
siękiem. Rozróżniamy - jak wiadomo - wysięk surowiczy (exsudatum serosum) 
wysi
k surowiczo-włoknisty (e
mdatum sero-fibrinosum) i wysięk ropny (exsudatum 
purulentum). Pod względem postępowania operacyjnego zaliczamy zwykle wysi
k 
surowiczo-wloknisty jeszcze do wysi
ku surowiczego i tak liczymy się prawdziwie 
tylko z wysiękiem surowiczym i ropnym. 
a) Zal}alenie 01}łucIlY z wJTsiękiem surowiczym (exsudatulll serosum) 
rzadko tylko wymaga zabiegów chirurgicznych, wiemy przeciwnie, że większa część 
przypadków wysięku surowiczego daje si
 doprowadzić do wessania zwyczajnem 
leczeniem środkami wewn
trznymi. 
W s k a z a n i a do lJodjęcia zabiegu operacyjnego mamy nast
pujące: 
1) "Wysięk surowiczy tak szybko się wzmaga i dochodzi do tych rozmia- 
rów, że grozi choremu uduszeniem czy to wskutek ucisku na płuca, czy też w sku- 
tek równoczesnego przesunięcia serca (i11dicatio vitalis). Rozumie się, że tu 
wcale nie chodzi o jakość wysięku, a więc w tych samych warunkach daje natu- 
ralnie i wysięk ropny wskazanie clo operacyi. 
Zdawaćby się mogło, że to wskazanie do operacyi jest tak ścisłe, że w da- 
nym przypadku nie może nigdy zachodzić najmniej sza wątpliwość. A jednak tak 
nic jest, bo nie mamy nieomylnych wskazówek, kiedy niebezpieczeństwo doszło 
do tego stopnia, że już bez zabiegu operacyjnego samo ustąpić nie zdoła. Po- 
dobny tu zachodzi stosunek, jak np. przy tracheotomii. Ogólnych przepisów 
w tym wzgkdzie dać nie można, a tylko doświadczenie osobiste lekarza może 
wskazać w każdym poszczególnym przypadku należyte post
powanie i odpowiedni 
czas. Tyle tylko dodajemy, że nigcly nie należy zwlekać z 0l)eracyą aż do osta- 
tniej chwili, bo najprzód spóźnić się możemy z pomocą, a powtóre często nie 
unikniemy operacyi i chorego claremnie naraziliśmy na okropne męki duszenia, 
do czego tem mniej mamy powodu, ile że operacya tutaj potrzebna wcale nie 
jest niebezpieczna. 
2) Jeżeli po ustąpieniu objawów zapalenia wysięk surowiczy się nie zmniej- 
sza, lecz przeciwnie si
 utrzymuje w równej mierze, lub nawet nieznacznie się 
zwiększa i stan taki trwa mimo leczenia odpowiednimi :;rodkami wewnętrznymi 
przez dłuż
zy czas, natenczas mamy także wskazanie do operacyjnego zabiegu, 
gdyż wskutek długo trwającego ucisku mogą się wytworzyć takie zmiany w miąższu 
płucowym, że 
taje się nie zdolnym później po ustąpieniu ucisku na nowo się 
rozszerzyć. 
Zdania są podzielone, kiedy przystąpić do operacyi: jedni bardzo wcze- 
:;nie radzą ją podjąć, inni radzą zwlekać jak najcUużej (R u n e h e r g, H o l s t i). 
:Najlepiej wybrać drogę 
rodkową i według rady E wal d a przystąpić wtenczas 
do operacyjnego wypróżnienia \vysięku surowiczego, jeżeli tenże w cztery tygodnie 
po ustąpieniu ostrych objawów zapalnych się nie zmniejsza. 


*) Prac
 powyż::-:zą odelJrali
my już po w
'drukowaniu pier\yszego arkusza niniejszego 
numeru 
owin lek., to też dopiero na tern miejscu mogliśmy pracę tę umieścić. Red. 


28*
		

/00426.djvu

			380 


Z i e l e w i c z radzi (Przegl. lek. 1887) wrkonywać punk('yę już w 2-3 tygodni ze 
wz!!-,łędu na fakt, że w wielu przypadkach takie uporpzy"-e wypociny, po ('zę:..ce przy 
wyborze niższego przestworu międzyżebrowego w obec mniejszych wysięków, gdzie 
przepona nie byłaby znacznie obniżona. 
Rozumie się, że przed użyciem trójgrańca należy go poddać dokładnej 
desinfekcyi, najlepiej przez wygotowanie; także skórę w miejscu nakłucia oczy- 
szczamy skrupulatnie. Operacyą wykonać należy w p o ł o ż e n i u p o z i o m e m 
chorego, żeby zapobiedz i tak dość częstemu olllclleniu. Trójgraniec chwyta się 
tak w prawą rękę, żeby rękojeść opierala się o dłoii, a palec wskazujący spoczy- 
wał na kaniuli oznaczając, jak głęboko mamy zatopić trójgraniec, lewą ręką 
napinamy skórę. Nie i'posób podać miary dla wszystkich przypaclków równej, 
bo przecież grubość ścian klatki piersiowej u rozmaitych osób zmienia się odpo- 
wiednio do odżywieni
, grubości żeler itp. Radzi 
ię tylko nie naznaczać sobie 
zbyt krótkiego końca, żeby dwa razy nie próbować przebicia ściany, bo w takim
		

/00427.djvu

			381 


raZIe można oderwać opłucnę ścielllHj, od klatki piersiowej i potem osobne jej 
przebicie sprawi nie malo trudności. To też wbijamy trójgraniec Z pewną siłą 
ruchem nagłym, żeby na pewno od razu przebić całą grubość ściany klatki pier- 
siowej. Xajwiększy opór stawia elastyczna skóra, dla tego radzono, żeby naprzód 
z
'obić male nacięcie nożem, a '}' l' o U S s e a u zalecał jeszcze, przeciągnąć nieco 
skórę, żeby po wyjęciu trójgrańca nie moglo wniknąć powietrze do jamy opłucno- 
wej. Przy użyciu trójgraiiea nie zbyt grubego nie ma \\T tym względzie żadnej 
obawy, bo przeldute warstwy są zbyt grube i elastyczne, kto jednak niema wprawy 
w używaniu trójgraiica, może zastGsowar się do rady T r o u s S e a u'a. Przy 
wbijaniu trójgrailCa trzeha na to uważać, żeby nie trafić żebra, a mianowicie 
dolnego brzegu, bo w takim razie można skaleczyć tętnicę międzyżebrową, zdąd 
znaczny krwotok mógłby powstać. W początkach obawiano się bardzo 
wniknięcia powietrza do jamy opłucnowej, przypisując mu częste zakażenie tak, 
żp. wcala nie rzadko zdarzało się, iż po wypuszczeniu surowiczego plynu zebrał 
się następnie wysięk ropny. -Wiemy teraz, że mniej to przypisać należy działaniu 
powietrza, niż zakażeniu nie zupełnie dokładnie oezyszczonym trójgrańcem. Mimo 
to bez potrzeby nie utworzymy odmy piersio\Vej (]meulllothorax), czego z łatwością 
unilmąć możemy. \Vystarczy wbić- zwyezajny trójgraniec za radą H u e t e r a 
w kierunku nieco skośnym. tak że koniec jego wbity znajduje się niżej, niż 
zewn
trzny. W ten sposób znajduje się wewnętrzny ot\\ór zawsze pod wodą. 
Ciśnienie we\Vnątrz klatki piersiow6j przynajmniej z początku nie bywa nigdy do 
tego stopnia obniżone nawet podczas wdechu. żeby powietrze miało przez warstwę 
płynu, pokrywającego wewnętrzny otwór trójgraIlca, wciskać się do jamy opłucnowej. 
Dla pewności można w dalszym ciągu nie spiesząc się wcale wsunąć na cewkę 
trójgrańca po wyjęciu kolca kawał wężyka gumowe{lo odpowiedniej grubości, 
którego dolny koniec zanurzamy w naczyniu wypełllionem częściowo plynem 
przeciwgnilnym. Takie urządzenia zapobiegają bezpiecznie wniknięciu powietrza 
do jamy oplucnow6j. działając zarazem jako lewar i opróżniająć tern dokładniej 
całą jamę. 
Osobne trójgrailce podali S e II u h, F e r g u " S o n i inni. R e y b a r d podał trójgraniec 
z kurkiem. Po za kurkiem na koniec zewnętrzny naeiągalo si
 kawałek jelita kociego na 
30 ctm. dlug:iego i dobrze we 'lodzie rOZ11l0CZullego. Po llakłóciu i wyciągni
eiu koka jelito 
opadało na dół, dozwalając wypł.ywać wy"i
kowi, ałe lJl'f>niąc w"tępu powiptrza do jam)- ophIeno- 
wój, gdyż si
 zaraz jak wentyl pn
ykladalo na zewnętrzny otwór cewki. 


Inni zalecają używanie przyrządów- a-spiracyjnych np. przyrządu Potaina 
i D i e u 1 a f o y a. Postępowanie takie nie zasługuje jednak bezwzględnie na 
pierwszeństwo przed zwyczajnem wypuszczeniem płynu za pomocą trójgrańca. 
Bo przecież nie zależy na wytoczeniu ostatniej kropli wysięku z jamy opłucnowej, 
wiemy bowiem z doświadczenia, że potrzeba tylko część płynu wypuścić i tak 
zmienić warunki ciśnienia i uwolnić otwory naczyń limfatycznych od ucisku, 
a reszta ulega nieraz szybko wessaniu. 00 ważniejsza, wiemy także, że nawet 
po najdokładniejszem opróżnieniu jamy oplucnowej wysięk zwykle do pewnego 
stopnia zaraz w najbliższym czasie na nowo się zbierze, a potem dopiero ostate- 
cznie zostanie wessany. 'V reszcie zupelne opróżnienie od razu nawet nie jest bez 
niebezpieczeńEtwa; może w: stąpić krwotok świeżo wytworzonych naczyń nawet 
dość znaczny wskutek nagłego zniesienia ucisku, jako' też przekrwienie płuc i nie- 
dokrewność mózgu, a. więc kaszel męczący lub omdlenie. Dla tego też i naj
 
więksi zwolennicy aspiracyi radzą; tylko powoli i niezupełnie opróżniać jam
 
opłucnową (F r a e n t z e I, L e p i n e, A u b e r b u e;- Wag n er).
		

/00428.djvu

			382 


Jeżeli używamy trójgrańca, to także niepozwolimy od razu i bez przerwy 
wypływać wysiękowi, ale od czasu do czasu zatkniemy cewę. - Skoro już nic 
nie wypływa nagłym mchem wyciągniemy cewę, a rankę po nakłuciu zapruszywszy 
jodoformem pokryjemy kawalkiem gazy i przylepcem zalepimy. 
b) Wysięk ropll
' w jamie opłucnowej (otok piersiowy, empyema). 
Obecnie wszyscy się na to zgadzają. że w obec wysięku ropnego w ja- 
mie opłucnowej nie należy wyczekiwać dobrowolnego wessania, gdyż to nadzwyczaj 
rzadko następuje i prawie tylko tam, gdzie nie marny jeszcze wybitnie ropnego 
wysięku, a więcej wysięk surowiczo-ropny. - Na IX zjeździe lekarzy chorób 
wewnętrznych (1890 r. we \Viedniu) podnoszono ze szczególnym naciskiem, aby 
w przypadkach otoku piersiowego przystąpić jak n a j w c z e ś n i e j do opera- 
cyi i z\nacano kilkakrotnie uwagę na niebezpieczeństwo, jakie z czekania wynika, 
na skutki zgubne niedające się później nawe
 operacYą usunąć, i co gorsza uda- 
remniające dobre wyniki operacyi. "Nie dozwalajcie zesftJxzeć si
 otokowi piersio- 
wemu" wołają Ewaid, Zie ID s s e n, Imm'e rmann. :!'II o s l e r i inni. I ja zawsze 
bylem tego zdania, że otok piersiowy należy tak jale każdy inny ropiOli jalrnaj- 
wcześniej otworzyć, bo tak nas uczył nieodżałowany H li t e r talesamo i R i e d. 
Zgadzam się nawet z doświadczonym Z i e m S S e n e m. którego nikt z pewno- 
ścią nie posądzi o zbytnią pochopność do operacyi, bo to przecież terapeuta 
i człowiek nie młody, a radzi, żeby każdy chociażby stosunkowo jeszcze przejrzy- 
sty wysięk, w którym znajdziemy paciórkowce (streptokoldci), uważać za ropny 
i przystąpić do operacyi. 
Dla czego to nie mamy dozwolić zestarzeć się otokowi piersiowemu? Otóż 
dla tego, że nie licząc niebezpieczeństwa, jakie grozi choremu z długotrwającego 
ropienia tutaj przedewszystkiem płuco tyle ucierpi, że wkrótce staje się zupełnie 
niezdolnem do swej pracy. Nastąpi nie tylko niedodma (zapad, atelectasis) z u- 
cisku, ale w samym miąższu potworzą się zmiany, a zapadnięte pluco pokryje się 
grubą warstwą błon wrzekomych, tak że później nawet po wypuszczeniu ropy nic 
nie zdoła rozdąć na nowo płuc. \V dalszem następstwie po ternu pozostaje jama 
próżna w klatce piersiowej, która otoczona z kilku stron ścianami niepodatnemi 
nie może się zaklęsnąć - wypełnić. \Vslmtek tego ropienie trwa dalej, powstaje 
przetoka piersiowa wiecznie wydzielająca ropę, co nie może być na czas dłuższy 
obojętnem dla chorego, któremu prócz przykrości ciągle otwartej i ropę wydzie- 
lającej rany, grozi niebezpieczeństwo wyniszczenia sił i skrobiowatego zwyrodnie- 
nia nerek, wątroby itd. - \Yprawdzie do pewnego stopnia ustrój jest zdolny wy- 
pełnić taką jamę przez przesunięcie serca, rozszerzenie płuc drugiej strony, prze- 
sunięcie trzew jamy brzusznej Im górze po uniesieniu przepony, przez zapadnięcie 
klatki piersiowój po chorej stronie tak, że żebra się stykają, a nawet na siebie 
nawzajem nasuwają. \Vskutek tego atoli powstaje wykrzywienie kręgosłupa, znie- 
kształcenie klatki piersiowej, a co naj ważniej sza pozostaje zmniejszenie powierz- 
clmi oddychającej i ztąd wynikające niebezpieczeństwa dla chorego. Zaiste dosyć 
przyczyn dla lekarza, żeby się starał zapobiedz wytworzeniu się takiego stanu 
przez wczesne wypuszczenie ropy! 
Zdarzają się wprawdzie także przypadki, że wysięk
 ropne przebijają się 
do oskrzeli lub na zewnątrz 1) i wyjątkowo następuje wylee;zenitJ. Zwykle atoli 


l) Przebieie otoku piersiowego nazwano e 11l p Y e 111 a n e c e s s i t a t i:,. Shu'znie 
powiada K o e n i g, że nie widzi żadnej innej "neees:,itas" prócz tćj, żeby nal'e,:zcie nazw
 t
 
z używania wyrugować, a razem z nią i llie::,zczęmwy zwyczaj wyczekiwania w obec otoku 
piel'&Qwego.
		

/00429.djvu

			383 


ropienie się utrzymuje i jeszcze później trzeba przystąpić do operacyi. A nawet 
w przypadkach szczęśliwie przebiegających sprawa nadzwyczaj długo się przeciąga 
i w tym czasie grożą choremu różne po"wikłania i znaczniejsze niebezpieczeństwo, 
niż po operacyi, tak że tej drogi do samoistnego wyleczenia nigdy wyczekiw:!'ć 
nie należy. 
R o z p o z n a n i e w c z e s n e i jak n a j w c z e ś n i e j s z e jest więc 
bardzo ważne m zadaniem. Dla tego poświęcimy mu kilka uwag, chociaż to 
w istocie należy do podr
cznika chorób wewnętrznych. Przyznajemy, że nie zawsze 
łatwą jest, oznaczyć czy wysi
k jest ropny, czy surowiczy. Gorączka pod wieczór 
się wzmagająca. a z rana opadająca wzbudzi nasze podejrzenie. że mamy do czy- 
nienia z ropieniem, jeżeli już były ustały ohjawy zapalenia i wysięk się nie wzmaga. 
Dalej wiemy z doświadczenia, że niektóre zapalenia opłucny dają zwykle ropne 
wysięki np. zapalenia przerzutowe w przebiegu ropnicy, gorączki popołogowej, po 
urazie itp. Najpewni('j
zym jednak środkiem 1'O?pozna1l"Czym pozostf),je nakłócie 
sfrzyka1Vkf!: Praraza, które wykonane aseptycznie nie grozi wcale żadnem niebez- 
pieczeństwem. Dla tego też nawet w tych przypadkach, gdzie rozpoznanie ro- 
pnego wysiE:ku nie ulega wątpllwości radzimy bezpośrednio przed operacyą zrobić 
mimo to naklócie nie tylko, żeby się przekonać, że się nie mylimy, ale i dla tego, 
iżby mieć pewność, że ropa znajduje si
 właśnie na tem miejscu, gdzie zamie- 
rzamy naciąć. 1\1a to wi
ksze znaczenie mianowicie w obec wysięków ograni- 
czonych, otorbionJch mniejszych. 
Przypominam 
obie tutaj zaw"ze przypadek z praktyki prpvatllÓj. w którym przrwo- 
1<\I1f1 mnie z Chełmna do Grudziądza cdem wykonania oppracyi. Dziell poprzednio prof. X a u- 
n)" n z Królewca był skon
tatował p)"opnenmotorlL'I: po
t puerperiulll i naznaczył lapbem na 
"kórze llliej
ce, gdzie f'trzykawką Pravaza wydob)"ł rop<;" Kiedym przyb)'ł do operacyi 
 a n- 
n) n a już nie b)-łu, a koledzy w
kazali mi miej"ce naznaczone, zkąd dnia poprzednio nakłócienI 
\I)"onhyto rop<;" 
1imo im mi si<; zdawało, że miej
ce to bardzo nizko naznaczone, zrobiłem 
tam po wrvHowanin żebra nach;cie. Jaki0 brło moje zdziwienie, gd;y ani kropla ropy nie wy- 
pl
 UI;la, a palec wprowadzony przez ran<; wykazał, ż
 :-:i
 znajdujem.r na wypukłej powierzchni" 
wątrob
' tuż pod przeponą! Nie pozo"tało nic innE'!!o, jak ran<; 
zczelnie za>,zyć, zapędzlować 
kolooyjonem jodoformowym i powyżÓj zrobić no"w(' naci<;eie. które w)"kollałem już bez narkozy, 
bo chora b
"ła nadzwF
zaj o
łabiolla dlugotrwającem eierpieniem. Po
oka wypu"zczona nowym 
otworem "plywala naturalnie pu piel'w:3zej ranie zaklejonej i ztąd ogromna obawa zakażenia. 
Xa "zczę
cie obawa ta okazała :	
			

/00430.djvu

			384 


Zwykle też pozostanie bez skutku zalecana przez 111 i c h a e l a t. zw. perirrigatio 
k]atki piersiowej za pomocą dwóch nakłóć: jedno na przodzie i u dołu, a drugie w tyle i górze. 
Do otworów tak utworzon
-ch ma się zakładać na dłuż,.:z
- czas d"ie I'Urki z kurkiem i codziennie 
przez nie całą jamę prz
płukiwa(-_ Postępowanie takie ma mil'ć tę zalet!,;, że nie w
-twarza i:ii
 
pneumothorax, a przepłókanie jam
' można tak ez
sto i tak długo wykonywać, aż zupełne 
wyleezenie nastąpi. Pominąwszy już kłopotliwo:<ć eałego postępowania zwracamy uwag
 przede- 
wszystkiem na to, że wi
ksze ,.:trz
pki przez takie rurki wypłókać ,.:ię nie dadzą i powoli dopiero 
ruzpuszezać si
 muszą. Dalej przepłókiwanie takie b
dzie {Jrze:-zkadzało "i
 zlepieniu blaszek 
opłucny i zmniejszeniu się jamy. A co najgorsza po pewne m zmniejszeniu jamy otwory muszą 
si
 zamknąć i perirrigatio nadal aż do koilCa utrzymać i:ii
 nie da. f:posób ten też zwolenników 
wca]e nie znalazł. 


. Pozostają nam jeszcze dwa sposoby, które w ostatnim czasie o pierwszeństwo 
się ubiegają: s z e l' o k i e n a c i ę c i e k l a t k i p i e l' s i o we j (toTacotomia), 
czy to tylko na jednem miejscu, czy też na dwóch przeciwlegJych; czy bez wypi- 
łowania kawałka żebra, czy z dodaniem l'esekcyi - i sposób B li l a u a t. zw. 
sposób ciągłego aspiracyjnego osączania jamy opłucnowej 
(pennanente Aspirationsdrainage). 
Zanim przystąpimy do oceny tych sposobów, opiszemy ich wykonanie. 
O i ą g ł e a s p i l' a c y j n e o s ą c z a n i e j a my (permanente Aspirations- 
drainage) p o d ł u g B li l a u a wykonywa się tak, że po wkuciu o ile możności 
grubego trójgrańca w odpowiednie międzyżebrze - zwykle 5. lub 6. - 
i po wyjęciu kolca, wsuwamy przez cewę gruby sączek. Następnie ponad sącz- 
kiem wyciągamy cewę, starając się, żeby sączek nie wysunął się z jamy opłucnowej. 
Potem łączymy sączek szczelnie w ścianie klatki piersiowej leżącej za pomocą rurki 
szklannej z dłuższym wężem gumowym, którego koniec obwodowy zostaje zanu- 
rzony w naczyniu wypełnionem częściowo płynem antiseptycznym. \V ten sposób 
utworzyliśmy lewar, który ciągle dzialając nie tylko każdą kroplę nowo wytworzonej 
ropy na zewnątrz odprowadza, ale zarazem aspirując wytwarza u j e m n e c i ś- 
n i e n i e W jamie opłucnowej i ulatwia rozdęcie płuca. Naczynie z płynem 
u leżącego chorego znajduje się obok łóżka, a skoro chory wstawać zaczyna mOżna 
odpowiednio urządzoną butelkę zawiesić pod ubraniem. 
Szerokie nacięcie ścian klatki piersiowej (Thoracotomia). 
.J est to jedna znajstarszych operacyi i już H i p p o kra t e s bardzo dokładnie 
,ją opisuje. 


Jak A l b e r t powiada, nauczono się tej opemcyi przypadkowu: P h a l e l' a e U" 
trapiony dolegliwościami wrzodu w płucach szukał śmierci w bitwie. Nieprzyjaciel zranił go 
w pierś, ropa W
l)lynęła i chory wyzdrowial. (Z Pliniusza i Valeriusza Maximusa.) 


Później jednak zapomniano o tej operacyi i już za czasów O e l s u s a 
zalecano ją tylko w obec głębokiego ropnia po złamaniu żeber. Później wprawdzie 
(w 16. stuleciu) na nOwo operacyą tę opisywano (Fabricins ab Aquapendente), 
ale nie mogła sobie zdobyć szerszego zastósowania, tak że jeszcze D u p u Y t r e n, 
który na 52 operowanych tylko 4 wyleczył, kiedy sam na otok piersiowy zacho- 
rował nie pozwolił się operować, m6wiąc: "wolę umrzeć 'z Boga ręki, niż 
. z ręki lekarzy". 
Dopiero w nowszych czasach, kiedy wydoskonalono sztukę badania fizy- 
kalnego. odzyskala operacya dawniejsze znaczenie, a nawet rozszerzono jej zastó- 
sowanie. Przyczynili się do tego przeważnie chirurdzy francuscy jak L a e n n e c, 
T r o u s S e a II i R e y b a r d, w Austryi zaś 
 c h u h i S k o d a, w Niemczech 
Kra u s e, R o s e r, K u s S m a u l i inni. 

acięcie ścian klatki piersiowej wykonywamy albo w przestworach między. 
żebrowych, albo po wypiłowaniu kawałlra żebra na jego miejscu.
		

/00431.djvu

			385 


'Vażniejszem tutaj jeszcze niż przy nakłuciu jest oznaczenie rrueJsca, 
w którem mamy nacią6 klatk
 piet'siową. Zdawać by się mogło, że tak jak przy 
otwieraniu ropnia zwyczajnego i tutaj liależy obrać miejsce jak: najniższe, żeby 
wszystka wydzielina co do kropli swobodnie na zC\nlątl'Z odpływać mogła i nic 
się nie zatrzymywało. Tak jednak postępować nie możomy ze względu na kopuło- 
wate przepuklenie przepony ku jamie klatki piersiowej. \V prawdlie wtenczas, 
kiedy jama opłucnowa jest wypełniona wysi
kiem, przepona bywa obniżona, jednak 
po wypuszczeniu ropy wraca na dawniejsze swoje miejsce i gdybyśmy wybrali 
najniższe przestwory międzyżebrowe, natenczas wypuklająca się na nowo ku górze 
przepona zamknęłaby otwór tam utworzony, odginając i zaciskając włożony w niego 
sączek; a nadto kaleczyłaby się o niego przy każdem oddechu. Wskutek tego 
musielibyśmy robić nowy otwór na wyższem miejscu. Dla, tego też wybieramy 
zwykle piąte, szóste lub siódme żebro, albo odpowiedni przestwór międzyżebrowy. 
Prócz tego zachodzi pytanie, czy lepiej z boku czy z tyłu zrobić otwór. Zwykle 
robimy otwór w linii pachowej. Niektórzy zalecali usilnie otwierać klatkę piersiową 
z tyłu, przywodząc na poparcie swego zdania, że takie postępowanie najlepiej 
odpowiada z'asadzie otwieraniu ropni w najniższem miejscu, uwzględniając, że chory 
po operacyi leży zwykle wznak. Oięciu na tern miejscu zarzucają jednak słusznie, 
że trafia zbyt grubą warstwę mieśni, wskutek czego występuje znaczniejsze krwa- 
wienie i zabieg operacyjny uważać należy za znaczniejszy a nadto przestwory 
międzyżebrowe tutaj są węższe. Dodajemy do tego, że chorego możemy ułożyć, 
ile razy zajdzie potrzeba, na bok, tak że otwór tu założony znajdować się będzie 
w najniższem miejscu, a przyznamy, że cięcie w linii pachowej zasługuje na pier- 
wszeństwo. Ohcąc otworzyć klatkę piersiową, nacinamy skórę, po poprzedniem 
dokladnem oczyszczeniu pola operacyjnego, w długości 6 do 10 cm. Zapuszczając 
się głębiej, trzymamy się blizko gór n e g o brzegu żebra, żeby nie uszkodzić 
tętnicy międzyżebrowej, przebiegającej na dolnym brzegu żebra. Otwór w opłucnie 
robimy z początku mały tylko na jeden ctm. długości, żeby od razu zanadto 
szybko nasi
k ropny nie 'wypływał. Nagłe bowiem opróżnienie jamy opłucnej 
obniżyłoby ciśnienie w klatce piersiowej tak: znacznie, że nowo utworzone naczynia 
na powierzchni opłucny o cienkich ścianach popękaćby mogły, sprawiając znaczny 
krwotok; a nadto nagły przypływ krwi do płuc pobudzałby chorego do kaszlu 
i mógłby wywołać niedokrewność mózgu i omdlenie. 
Jeżeli zaś chcemy połączyć nacięcie ścian klatki piersiowej z w y p i ł 0- 
wa n i e m k a wał każ e b r a (resectio costae), to cięcie skórne prowadzimy 
ponad żebrem nieco bliżej dolnego jego brzegu, żeby ułatwić soh:e trudniejsze 
tutaj zadanie. t. j. wyważenie tętnicy międzyżebrowej, przebiegająrej w rowku 
pod dolnym brzegiem. - Oięcie robimy zwykle na 6 do 8 cm. dlllgości i od 
razu aż do kości sięgające, następnie podważką odpowiednio zgiętą staramy się 
odsunąć okostnę od żebra, postępując bardzo ostrożnie na krawędziach i wewnętrznej 
stronie, aby przedwcześnie nie otworzyć jamy opłucnowej. Po odsłonięciu żebra 
od okostnej przecinamy go najlepiej nożycami kostnemi Vo l k m a n n a naprzód 
w przedniej części, a nast
pnie odciągając żebro hakiem kostnym w przepiłowaną 
powierzchnię wbitym na tylnej granicy wyciąć się mającego kawałka zwykle 
3 do 5 cm. długiego. 
Do wycięcia żebra można także użyć piłki łańcuszkowej albo piłki koń- 
czastej osłaniając opłucnę podwiązką podsuniętą. Po usunięciu kawałka żebra 
otwieramy klatkę piersiową, w środku rowka, z którego żebro wyjęto; w każdym
		

/00432.djvu

			336 


razie tak, żeby tętnicy międzyżebrowej nie naciąć. Otwór robimy pierwotnie 
mały, a dopiero później na tępo go rozszerzamy, aby uniknąć z przyczyn powyżej 
podanych nagłe!£o opróżnienia. jamy opłucnowej. Z tejże przyczyny od czasu do 
czaSll palcem za{.yl
am} utwÓr przelywając odpływ ropy. 'V końcu kiedy ropa 
plynąć przestaje, sta.ramy si
 przez zmienienie polożenia chorego resztę ropy wy- 
dostać układając go to na bok, to podnosząc go za nogi ku górze, to usadzając 
go. Ozy po wszystkiemu jamę oplucnową przepłukać czy nie, zdania są podzie- 
lone. Niektórzy radzą przepłukiw:lć tylko wtedy, jeżeli wydzielina jest cuchnąca. 
Uważam za stósowniejsze w każdym przyparllm po opróżnieniu jamę opłucnową 
przepłukać letnim 30/0 rózczynem kwa,m borowego. Tym sposobem uda nam się 
zwykle resztę strzępów błoniastych, jakie nieraz bywają we wydzielinie. wydostać. 
Błony te wrzekome często już przedtem w czasie wyplywania ropy zatykają otwór 
i trzeba je szczypczykami usu\\"ać. Kiedy już kwas borowy na czysto odpływać 
zaczyna, przestaniemy dal
zcgo przepłukiwania i założymy sączek grubości palca 
około 8 ctm. długi, przeprowadziwszy wpoprzek przez koniec jego zewnętrzny za- 
pinkę wielką (agrafkę, Sicherheitsnadel), aby nie mógl się wsunąć do jamy oplu- 
cnowej; następnie wlewamy 10 0 / 0 mięszanki jodoformu z gliceryną do jamy opłu- 
cnowej; samą zaś ranę zapruszamy jodoformem; pod zapinkę podkładamy strzępy 
gazy jodoformowej, a ranę i sączek przykrywamy także kilkoma warstwami gazy 
jodoformowćj. 'V końcu uzupełniamy opatrunek obficie nałożoną watą drzewną 
lub innymi środkami opatrunkowymi. 'wchłaniającymi dobrze wydzielinę. Opatru- 
nek obejmować musi całą klatkę piersiową i sięgać na dół, aż na brzuch u góry 
aż ponad bark. Zmieniamy opatrunek dopiero wtenczas, kiedy wydzielina prze- 
siąknie aż na wierzch. 
Ohoremu zalecamy od czaSll do czasu kłaść się na stronę chorą, żeby 
wydzielina tem dokładniej odplywała. Przy zmianie opatrunku przepłukujemy 
tylko wtenczas jamę opłucnową, jeżeli wydzielina cuchnie; zresztą nie zaleca się 
przepłukiw
lllia, bo 'wlany płyn bez potrzeby oddziela nieraz co dopiero zlepione 
blaszki opłucnej, opóźniając wyleczenie. Natomiast możemy za każdym razem 
wlać niceo świeżej mięszanki jodoformowej. Skoro już jama coraz bardziej się 
zmniejsza i wydzielina prawie płynąć przestaje, narzuca się pytanie, kiedy usunąć 
E'ączek, który już poprzednio coraz bardziej skracaliśmy? 
Pytanie to jest ważne, bo po zawczesnem usunięciu rana zewnętrzna szy- 
bko się zagoi, wydzielina w głębi znowu się zbierze i trzeba operacyą powtarzać. 
W przeciwnym zaś razie pozostawiając sączek zbyt długo opóźniamy niepotrzebnie 
wygojenie. A jednak wolę nieco przewlec sprawę, niż zawoześnie sączek usunąć 
i narazić chorego na powtórną operacyą. To też czekamy z usunięciem sączka, 
a rana prawie nic już nie wydÓela i zgłębnik żadnej jamki, żadnego zaułku nam 
nie wykazuje. Nawet wtenczas jeszcze pilnie śledzimy zachowanie się rany przez 
kilka dni po wyj
ciu sączka, starając się przez wprowadzenie zgłębnika przekonać 
czy nie zatrzymuje się choć kilka kropli wydzieliny a względnie torując im w ten 
sposób odpływ na zewnątrz. Jeżeli spostrzeżemy, że wydzielina się zatrzymuje, 
zaprowadzimy na nowo sączek krótki. 
Prócz już opisanych sposobów nacięcia śoian klatlci piersiowej zalecają 
jeszcze d w u kro t n e n a c i ę c i e : Jeden otwór ma się znajdO\\'ać mniej lub 
więcej z przodu, a drugi w tyle, żeby tern dokładniej zabezpieczyć odpływ i umo- 
żliwić przepłukiwanie jamy (R i e d, K li s t er). 1\1nie się zdaje, że takie postę- 
powanie w zwykłych przypadkach jest zbyteczne i bez potrzeby zabieg operacyjny
		

/00433.djvu

			387 


zwiększa. ,y przypadkach, gdzie mamy wydzielinę cuchnącą, gdzie mimo założe- 
nia jednego otworu i przepłukiwania cuchnienie i gorączka się nie zmniejsza np. 
po ranach postrzałowych zaniedbanych lub powikłanych obecnością drobnych cial 
obcych w jamie opłucnowej, tam możemy dodać d..nf!:i otwór w tyle na grzbiecie 
poniżej łopatki. Położenie otworu tego ma być wzglę,lnie nizkie, a więc najle- 
piej grubym zgłębnikiem wprowadzonym przez już istniejący otwór naznaczyć 
sobie od wewnąt.rz miejsce nacięcia. 
Zanim przystąpimy do ocenienia wartości leczniczej sposobu B li l a u a 
i nacięcia ścian klatki piersiowej w ogóle, musimy poprzednio w kilku słowach 
określić, któremu ze sposobów nacięcia klatki piersiowej co dopiero opisanych 
dajemy pierwszeństwo. Ja używam prawie wyłącznie nacięcia z wypiłowaniem ka- 
walka żebra, a opierając się na znacznej liczbie przypadków operowanych (prze- 
szło 50) częściowo przez siebie, częściowo przez uczniów mojich sposób ten naj- 
więcej zalecam. Przedewszystkiem daje on naj swobodniejsze miejsce dla sączka, 
nie zaciskając go nigdy, co mianowicie u dzieci, u których najczęściej operacYą 
tę wykonać nam wypada, po zwyczajnem nacięciu w przestworze międzyżebrowym 
łatwo nastąpić może. \Viemy bardzo dobrze jak wązkie są u nich przestwory 
międzyżebrowe w ogóle, a zwężają się jeszcze skoro wydzielina wypłynęła i jama 
zmniejszać się zaczyna nieraz kosztem częściowego zapadnięcia klatki piersiowej. 
Ale i u dorosłych w talcich przypadkach zbliżające się żebra sączek zaciskają. 
Zarzut zaś, jaki często robią cięciu z wypiłowaniem żebra, że stanowi operacyą 
trudniejszą i poważniejszą. jest niesluszny. Nieraz polecałem wykonanie tej ope- 
racyi uczniom wcale nie wprawnym, a zawsze dobrze ją wykonali. Zresztą nawet 
w razie bardzo niezręcznego wykonania operaqi i uszkodzenia tętnicy międzyże- 
browej - co stanowi najwięk>oze niebezpieczmlstwo - po wypiłowaniu żebra nic 
to nie znaczy, bo z łatwością ją podwiążemy, trudniej daleko przy zwyczajnem 
nacięciu w przestworze miedzyżebrowym. 
Przehicie okostnej i opłucnej przy odłączeniu od żebra, jalcie się czasem 
zdarzyćby moglo, talcże żadnej szkody choremu nie przyniesie - operacya tylko 
nie ładnie będzie się przedstawiała. Również niesłusznym jest zarzut, że po wy- 
piłowaniu żebra następuje zniekszłałcenie klatki piersiowej. LT sunięcie małego - 
kilka zaledwie ctm. długości - kawałka z j e d n e g o żebra nigdy nie może 
sprowadzić zniekszt.ałcenia ldatlci piersiowej. Przypomnijmy sobie do tego, że 
operacyą wykonywamy podokostnowo, że żebro mianowicie u dzieci - gdzieby 
jeszcze n
jprędzej można obawiać się podobnego następstwa - nadzwyczaj szybko 
odrasta, a od razu poznamy niesłusznośG tego zarzutu. Nie kawałek wypiłowa- 
nego żebra sprowadza zniekształcenie kłatki piersiowej, ale zbyt późne wypuszcze- 
nie ropnego wysięku, kiecly długo uciśnięte płuco nie jest już w stanie na nowo 
się rozszerzyć a jama musi się zmniejszać kosztem zapadnięcia kłatki pien;iowej, 
a więc nie o kawałek żebra chodzi, ale "nie pozwalajmy zestarzeć się otokowi 
piersiowemu!" (E w a l d). 
Jak :	
			

/00434.djvu

			388 


już bez narkozy uhardzo Hłahych chorycll. Dwa razy miałem do czynienia z natl- 
zwyczaj osłabionymi chorymi i bardzo mI SH
 spiei:5zylo. \Vykonałem proste nacięcie 
w prze,::tworZQ międlyżebrowym. 


W jodnym "; t
T;1 pnYi'[<.li;:{"y nil' mÓg-:em zWFzajnej rurki metalowej wprowadzi(' 
pomi
ILy żebrami, a ":ąc:wk ,.:i
 zal'i,.:kal, dalom wi
e na 1Jr
r!ee zrlll.Ji(
 ,,:["('brną rurk
 ,.:pła,.:zl'zo- 
Ilą. podobnie tej; zrobi! :5. K l' .1." Z e w,.: k i. Z:larzy('by ,.:i
 jellnak
(' mogło, że później, kie(l
 
Żl bra zupe.łnie Hi
 ze':Ullą, rurka także ul'i:,kiem wywołać może ruartwill
 brzegów żebra i przp- 
tarl'ie t
[)]iey mi
dzyżobrowĆ'j. Dla tego toi; i niol'znkająl' w takil'tl przypadkal'h tl"zdm Iliprmr. 
dodatkowo po WZlUOClliplliu ,.:i
 0verowaJwgo doda(1 w
.pilO\mllil' kawalka żehra. 


Ocena Sl}osobu R fi l a u a i nacięcie ścianJ klatki piersiowfj. 
Jako zalety sposobu B li l a u a zwykle podnoszą, że nie stwarzając odmy 
piersiowej (pneumothorax) przyczynia się }) do szybszego rozszerzenia się zapa- 
dniętego płuca wskutek ujemnego ciEnienia jabe panować musi w klatce piersio- 
\vej dzi
ki asp:racyjnenm dziabniu urządzonego lewaru; 
) że każda kropla no- 
wowytworzonej ropy natychmiast wydzieloną zostanie wskutek ciągłej aspiracyi 
lewaru; 3) że zabieg jest daleko łatwiejszy, niż nacięcie klatki piersiowej. Zalety 
te miałyby bez wątpienia nie małe znaczenie, gdyby nie były po wiQkszej części 
tylko teoretycznemi i gdyby w praktyce rzeczywiście znalazły potwierdzenie. Do- 
świadczenie jednak już pouczyło nas naprzód, że i przy sposobie B li l a u a 
często wytwarza się odma piersiowa. Wprawdzie z początku - jeżeli udało nam 
się lewar tak urządzić, że nic p'nvietrza nie dostalo się do jamy opłucnowej - 
co znowu nie jest tak łatwą rzeczą. - rzeczywiście nie wytwarza si
 odma pier- 
siowa. W krótce atoli, skoro sączek kilka dni poleżał i nao.Iwło wytworzyło si
 
ropienie, a nawet i bez tego, miękkie części ściany klatki piersiowej nie przy- 
legają tak szczelnie do sączka i obok niego dostaje się powietrze do jamy opłu- 
cnowej (H o f m o k l). Dodajmy do tego, że każde nagłe poruszenie chorego lub 
inny przypadek wysunąć może koniec zewn
trzny lewaru z naczynia, a wtenczas 
powietrze przy każdym wdEchu wniknąć może do jamy opłucnowej. a przyznamy, 
że tylko wyjątkowo chyba unikniemy wytworzenia się odmy piersiowej przez cały 
czaS leczenia. Żywo też sobie wyobrazić możemy. jak mozolne i przykre musi być 
leczenie następowe tak dla chorego, jak i lekarza, kiedy każdy nagły i nieostroiny 
ruch może popsuć zupełnie działalność skomplikowanego urządzenia. Twierdzę, że 
dzieci niespokojne wcale w ten sposób bez przeszkód leczyć nie można, bo mimo 
najlepszego c i ą g ł e g o nadzoru (bądź co bądź możliwego tylko u bogatych ludzi 
lub w dobrze urządzonych szpitalach, bo i najlepsza matka kilka nocy i dni 
z rzędu nie jest w stanie wysiedzieć bez przerwy nad dzieckiem) zdarzy si!?, że 
dziecko nagle się poruszy i wyrwie albo koniec sączka wewnętrzny z rany, albo 
jeszcze częściej koniec zewnętrzny z naczynia. Dalej właśnie u dzieci, gdzie 
przestwory mi
dzyżebrowe są wązkie, gdzie więc trzeba stósować sączki -względnie 
wązkie, często zatknie si
 sączek strzępami błoniastymi, jakich prawie nigdy nie 
brakuje w otokach piersiowych. Wprawdzie można i w takich razach, postępując 
ostrożnie, cofnąć strzęp napowrót do jamy bez wpuszczenia powietrza, wlewając 
wody lub płynu antiseptycznego do sączka, ale zmudna to w każdym razie mani- 
pulacya 'i utrudniająca leczenie pooperacyjne, a co gorsza, niszcząca zupełnie tak 
wychwalaną drugą zaletę sposobu B li l a u a, t. j. że każda kropla nowowytwo- 
rzonej ropy natychmiast bywa wydalona. Przeciwnie strz
py takie muszą pozostać 
w jamie, aż się nie rozpuszczą i draźnią więcej, nii kilka, a nawet kilkadziesiąt 
kropli ropy płynnej. 
Zresztą i to niesłuszne twierdzenie, że każda kropla ropy nowowytworzonej
		

/00435.djvu

			389 


przy sposobie B li l a u a zostaje na zewnątrz odprowadzoną. Gdyby si
 pewna 
ilość plynu na dnie jamy opłucnowej n'e znajdowała. w którą zanurzony zostaje 
wewnętrzny koniec sączka ustałoby natyctulliast działanie tewaru i aspiracya ropy 
nie miałaby miejsca i przy nieznacznym ruchu powietrze wnilm
łoby przez opróż- 
niony sączek do jamy oplucnowej, co też bardzo często pod koniec leczenia się 
zdarza, kiedy wydzielina już się zmniejszyla. 
Xie mogę nawet przyznać trzeciej zalety, t. j. łatwości wykonania, spo- 
sobowi B ii l a u a bez wszelkiego zasklOżenia. Znam lekarzy, którym zawsze 
łatwiej jest pracować nożem CZPŚJiej używanym, niż trójgrałicem, wyjątkowo tylko 
w zwyczajnej praktyce :znajdującym zastósowanie. Dodajemy do tego nie łatwe 
i nie mało zgral1llości wymagające leczenie pooperacyjne przy tym sposobie, 
a z pewnością nie będziemy twierdzili, że lekarz mniej wprawny da sobie z nim 
prędzej radę, niż z nacięciem ścian klatki piersiowej. 
Jedną zaletę przywać musimy sposobowi B ii l a u a. że wykonanie samej 
operacyi wymag3, daleko mniej czasu. niż nacięcie i dla tego w tych przY1Jadkach 
jest dla chorego daleko }Jrzyjemniejszy. w których nie możemy uśpić chorego, ani 
miejscowo znieczulić, lec.
 są to przypadki nadzwyczaj rzadkie i tak zaniedbane, 
że za zwyczaj z innych względów nie nadają się do tego f.posobu. 
Zarzuty czynione sposobowi przecinania ścian klatki piersiowej w cz
ści 
już odparłem, a mianowicie przyznać nie mogę, aby operacya była trudna nawet 
dla lekarza mnil
j wpra"
nego. Xie sprawia też tyle bólu. żeby jej nie można 
wykonać bez uśpienia pa rniejscowem- znieczuleniu, a nawet i bez tego na cho- 
rym osłabionym. 

ajważniejsZYIll zarzutem jest bez wątpi..ni'l. że tworząc odmę piersiową 
na czas dluższy utrudnia si
 rozslen;ellie płuca. Ale widzieliśmy, że także przy 
sposobie B ii l a u a bardzo często nie unikniemy odmy piersiowej w przeciągu 
cale go leczenia. 

 asuw a si
 pytanie, jak i m s p o s o h e m p ł u c o z a p a d n i ę t e 
w o g ó l e j e s t w s t a n i c n a n o IV o s i ę r o z s z e [' z y ć, jeż e l i p o z o- 
staje otwór w ścianach klatki piersiowl.j"? 
Obawiaćby si
 słusznie można. że kiedy ciśnienie od wewnątrl i zewnątrz 
jest równe. to już sama elastyczno
ć płnc nic pO
"
lIli na roz
zerzenie a tem 
mniej będą mogły rozszerzać się pluca polu'j1:o hlonami wrzekomemi, nieraz 
znacznej grubości. 
R o s e l' tłólllaczy rozszerzenie się płuc w ten sposób. że na obu bla
zkach 
opłucnej tak na 
ciennej (pleura co:--zki, a płuco się rozszerza. S C h f' d (' zbija przypuszczenie R o s e r a, 
twierdząc, że opłucna wcale ni,e wydaje żadnej ziarniny. co dawniej i <5alll Ro s er 
uzna wal. (-}dyby w sposóh przez l{ o s e j" a podany nast
lJOwaJo rozszerzenie pluc, 
to w żadnym przypadku mi
kkie i podatne plnco oprzećb:,' się nie zdołało cią- 
gnięciu kurczącej "ię hlizny, która przecież jest w stanie ,qÓąć kostną ścianę 
klatki piersiowej. \\T edług f-i c h e d e g o jedyn:e 
łuszne tłómaczenie sposobu 
roz
zerzania się pluca po nacięciu klatki piersiowej po(lajc 'V e i s s g e l' h e r. 
Przy kaszlu i innem silniejszem wydychaniu płuco na nowo się rozdyma, a do- 
piero tak wydęte lJrZCZ nast('powe zlepy zostaje rozszerzone. PriT tem słusznie 
S c h e d e zwraca uwagę i na to, że dobrze założony i gruby opatrunek anti-
		

/00436.djvu

			9n 


septyczny przyczynia SIę do rozszerzenia płuca, zamykając na sposóh wentyla 
zmbiony otwór. R iII r o t h zaś przeciwnie przyjmuje tłómaczenie R o s e l' a, 
twierdząc, że jakkolwiek z opłucny nie wyrasta ziarnina zwykła. jednale tworzy 
się zapalna tkanka mało wprawdzie unaczyniona, ale wystarczająca do wytworzenia 
zlepów. Zdaje się, że i nagle rozd
cie płuea przy silniejszych wydechach i nowo- 
wytworzona tkanka zapalna {ziarnina) przyczynia si
 do stałego rozszerzenia płuc 
po naci
ciu klatki piersiowej. 
Z tego wszystkiego widzimy. że w najwi
kszej liczbie przypadków otoku 
piersiowego najbardziej się zaleca naci
cie klatki piersiowćj po wypiłowaniu ka- 
walka żebra; co też i doświadczenie dotychczasowe i zestawienia statystyczne 
potwierdzają. 
I m m e r m a n n mial po zastosowaniu sposobu B li l a u a 840/0' K o e n i g 
po nacięciu 87% wyleczeń. Dodajemy do tego, że cięższe przypadki, jak np. takie 
gdzie już się tworzyć zaczyna pr.wtoka lub gdzie płuco tak długo było uciśnięte, 
że się wcale nie można spodziewać rozszerzenia, nie mogą być wcale leczone 
sposobem B li l a 11 a, a przyznać musimy wyższość naci
ciu klatki piersiowćj. 
Zdarzało się też już nieraz, że zwolennicy sposobu B li l a u a po kilku 
lub kilImnastu dniach mozolnego leczenia następowego musieli dodatkowo wykonać 
naci
cie. \Vięc tylko w przypadkaclI lżejszych z wysi
kiem surowiczo-włóknistym, 
lub nawpół ropnym możnaby tego sposobu z lepszym skutkiem uży"\yać niż nacięcia. 
bo l'Ozszerzenie płuca mogłoby rzeczyw;ście szybciej nastąpić. 
iezaprzeczone 
wska zanie znajduje sposób B li l a u a w o b u s t l' o n n y m o t o k u P i e r s i 0- 
w y m. Tutaj nacięcia użyć naturalnie lIie możemy, a choćby nam si
 tylko na 
kilka dni udało zapwwadzić a s p i l' a c y j n e o s ą c z k o w a n i e B li l a u a. 
to już płuca do tego stopnia się rozszerzą i zlepy się utworzą, że choremu nie 
grozi zaduszenie, chociażby późnil;j nastąpiły zaburzenia w założonym przyrządzie. 



0
 


IV. Drugi przypadek t. zw. anginae ulcerosae 
benignae (Heryng). 
Podal 
nr. Jan S,:dziak, 
b. asystent przy oddziale chorób gardła i płuc w szpitalu Śgo Ducha w Wari>zawie. 


W nr. 28 Przeglqdu lekarskiego, jako też w nr. 
 .JIonatsschri{t fiir 
Ohrenheilkunde opis alem spostrzegany przezemnie przypadek tego rzadkiego cier- 
pienia. - Przypadek ten, który dotyczył wyrobllikc't lat 24 liczącego, różnił si
 
nieco od typu, podanego po raz pierwszy przez H e r y fi g a ("ide Gazeta lek 
7 i 8, 1892). Gdy on bowiem podaje. jako stale umiejscowienie owych ..łago- 
dnych owrzodzeń" łuki przednie, mianowicie okolice migdalków, ,,- moim przy- 
padku były one na tylnych łukach. w górnym ich odcinku. Dalej owrzodzenia 
te bywają po większej części pojedylicze - choć bywają i obustronne - syme- 
trycznie -- tak jak to i w moim przypadku mialo miejsce. - Pomimo jednak 
tych różnic, na zasadzie typowego wyglądu owrzodzeJ'i, jako też typowego dla 
tej postaci chorobowej przebiegu, nie wahałem się zaliczyć przypadek ten do t. z. 
angina ulcerosa benigna. Tern więcej, że i rezultat badania bakteryologicznego, 
jakie w tym przypadku przeprowadzilem, był identycznym z tymi, jakie otrzymal 
H e r y n g. Znalazłem mianowicie dwa rodzaje paciorkowca ropotwórczego, jakie
		

/00437.djvu

			391 


B uj w i d w powyższych 2 przypadkach H e r y n g a wyhodowal i nazwał: stre- 
ptococcus monomorphus i variegatus, które o ile się zdaje, sądząc przynajmniej 
z potwierdzającyeh również badań prof. :\1 a s u c c i e g o z Neapolu (yide No. 
12. 1891, Annales des Maladies d' Oreilles etc.) należałoby uważać za charakte- 
rystyczne do pe"\\nego stopnia dla tego cierpienia. - W kOlicu mej IJracy zwró. 
cilem uwagę. że prawdopodobnie nie jest to znowu tak rzadkie cieqJienie, jakby 
się zdawać mogło, lecz bardzo być może, że po prostu nie zwracało się na nie 
należytej ln\'agi. 
Twierdzenie to moje nic okazało si
 pozbawione m podst.awy, gdyż w kró- 
tkim stosunkowo czasie (parę miesięcy) po wyżej opisanym przypadku, miałem 
sp3sobność spostrwgać drugi, tym razem odpowiadający naj zupełniej t.ypowi H e- 
r y n g a, przypadek, w którym również dokonałem badania bakteryologicznego.' 
Przypadek dotyczył Pana S. lat 30 liczącego, nauczyciela muzyki, który 
zasięgał mej porady po raz pierwszy duia :ł-go Czerwca 1892 roku. 
Chory sl;arży się na nieznaczny ból przy łykaniu, oraz ..ranki w gardle"', 
z powodu których. będąc zani( pokojonym, szukał pierwotnie porady lekarskiej 
u kol. H i e r a g o w s k i e g o i B ą c z k i e ". i c z a. Ten ostatni. przypuszcza- 
jąc i
tnienie u chorego .Jagodnych owrzodzeń gardzieli" - łaska
ie go do mnie 
odesłał dla dalsz(.j obserwacyi. Cierpienie obecne, według słów chorego, zaczęło 
się mniej więcej tydziell temu, bez wyraźniejszych objawów ogólnych, bez gorą- 
czki, lekkim bólem gardła, oraz wystąpieniem dwóch ..ranek" w gardle (wpierw 
po stronie lewej), przyczem jakoby gardlo całe bylo bardzo zaczerwienione. -- 
Z wywiadów za:iługuje na uwagę co następuje: }Iatka w 48 roku 
zmarła na raka macicy. - Chory w 6-ym roku swego ż}"cia przechodził odrę, 
przed 10 laty lues. wreszcie przed rohem inf1ueJlzę. 
adużyć wyskokowych, jako 
też znaczniejszych tytuniowych (około :20 papierosÓw dziennie) nie bylo. Abusus 
in Venere również wykluczony. 
Przy badaniu chorego znalazlem co nastęlJUje: Chory dobrze zbudowany 
i odżywiony. nie gorączkuje, w narządach wewnętrznych zmian wyraźniejszych 
nie ma. \V nosie (crista selJti, oraz lekki nieżyt przewlekly), jamie nosogarclzie- 
lowej, krtani i uszach, również nic szczególnego wykryć się nio d,lło, w gardzieli 
umiarkowana pharyngitis gmnllosa. :-{atomiast w jamie ustnej uderzają nas od 
razu, na, przednich łukach się znajdujące w okolicy migdałków podniebiennych, 
dwa symetryczne owrzodzenia. z lewej strony nieco lllIlif'jsze i więcej okrągłe, 
z IJrawej więk3ze. podlużne, w wymiarze równoległym JI) łuków około l em.. ma. 
jące w wymiarze poprzecznym (prostopadłym do luków) około 8 cm. Brzegi 
owrzodzeń ostro odgraniezone od sąsiednich, mało zmienionych (lekkie zaczerwie- 
nienie) tkanek. Owrzodzenie samo mało zagłęhione, pla5kie, pokryte szarawo- 
białym nalotem, z trudnością cbjącym 
ię zetrzer, mało krwawiące i mało bolesne 
przy dotykaniu zgłębnikiem. 
Choremu zaleciłem indyferentne leczenie (pIukanie kwasem bornym) 
i w duiu następnym po uprzellniem oczyszczeniu O\\Tzol!	
			

/00438.djvu

			392 


wca zaledwie można było zauważyć ślad po 
tronie prawej. Rtan ogólny stale 
dobry, ból przy łykaniu ustąpił. Tym sposobem cała sprawa trwała około dwa 
tygodnie. Owrzodzenia zagoiły się nie pozostawiając po sobie ani śladu blizn. 
Ohecnie powiem słów parę o badaniu bakteryologicznem, jakie wykona- 
łem w pracowni Szp. Dziec:ątka .Jezus. pod kierunkiem Dra .J ak o w s k i e g o, 
zarządzającego pracownią. Badając zabarwiony fioletem gencyar1;owym preparat 
z wydzieliny owrzodzenia, znalazłem pod drobnowidzem różnorodne postacie ba- 
kteryi - kokki pojedyńcze i po d,,-a i w łallCuszkach (streptococcus), przeważnie je- 
dnak krótkich, wreszcie różnego rodzaju laseczniki. 
Hodowle na żelatynie się nie rozwinęły, natomiast na agarze w termo- 
stacie przy temperatm ze 370 O. otrzymałem dwa rodzaje hodowli 1) pod postacią 
drobnych, blizko leżących ognisk - biało-szarawych, nieco połyskujących, i 2) 
pod postacią większych ognisk okrągłych, lub owalnych, wystających, suchych, 
m
towych, z wyzębionymi brzegami, szaro żółtej barwy. 
Badając cząstki tych hodowli pod drobno widzem, zarówno w stanie ży- 
wym tj. w kropli wiszącej, jako też zabarwione fioletem gencyanowym (przy za- 
stosowaniu olejnej immersyi i aparatu oświetlającego Abbego) znalazłem przeważnie 
kokki pojedyńcze, lub po dwa ułożone, tylko w odmianie pewnej, obok nich były 
i krótkie tasiemki z małych pojedYllcz}ch kokków utworzone, natomiast dłuższych, 
barwiących się niejednostajnie tasiemek tj. takich, jakie Bujwid nazwał strepto- 
coccus variegatus, nie byłem w stanie wykryć. 
Szczepienie na mY15zy pod skórę cząstki hodowli, dalo rezultat ujemny. 
Tym sposobem rezultat badania bakteryologicznego w tym przypadku nie można 
l1aZWaĆ dodatnim. - 'Vprawclzie Jwdowle, zwłaszcza pierwsza odmienne przypo- 
minały nieco te, jakie B uj w i d podaje dla streptococcus monomorphus i jakie 
ja w pierwszym przypadku również otrzymałem, w każdym razie nie były one 
identycznemi, zwłaszcza zaś tyczy się to drugiej odmiany. Również i pod drobno- 
widzem hodowle te nie wykazaly postaci tnJowych dla wspomnianych streptococcus 
monomOl}Jhus i variegatus, zwłaszcza tych ostatnich. 
Czemu pl'Z}'Pisać ten fakt, że w obecnym typo"'Ym przypadku tego ciel'. 
pienia, owych, o ile się zdawało, charakterystycznych drobnoustrojów nie udało 
się wykazać, w pierwszym zaś, zasadniczo różniącym się przypadku, o którym wspo- 
mniałem na wstępie, rezultat badania bakteryologicznego był io.entycznym z tym, 
o jakim wspominają B u j w i d, H e r y n g i }l a s u c ci. 
Być może, że w danym przypadku zbyt późno (w końcu tygodnia) przy- 
stąpiłem do odnośnego badania. "T każdym razie, żadnych wniosków co do zna- 
czenia powyższych drobnoustrojów dla omawianego cierpienia. na zasadzie da- 
nego przypadku, nie będę się ośmielał wyprowadzać. Ozekajmy dalszych w tym 
kierunku badań, gdyż dotychczasowe (ogółem na 15 przypadków, t. j.: 10 H e- 
r y n g a, 3 Masucciego i 2 moich - tylko w 5, t. j. w 2 Herynga, 1 Ma.- 
succiego i 2 moich przypadkach dokonano odnośne badania bakteryologiczne), 
są jeszcze zb} t nieliczne. 



*
		

/00439.djvu

			393 


B. Spostrzeżenia z praktyki. 


I. Przypadek utraty mowy wraz z porażeniem górnej 
prawej kończyny. 
Podał 
nr. Fr. Strojnowski w }[eźrrowie. 


Dnia 2-go Stycznia r. b. ludność żydowska miasta .:\feżyrowa została za- 
alarmowaną przez wypadek dla niej niezwykły. Oto jedna z izraelitek tutejszych, 
niejaka Gitla Mełamed, nagle utraciła mowę na parę godzin przed porodem. 
Wezwany będąc do niej już po lJOrodzie skOllczonym, z powodu dość żywego 
krwotoku z macicy, znalazłem, co następuje: 
Ohora owa, lat 33, cialoskładu wątłego, niedokrwista, odżywiona jest dość 
miernie. 'Wygląd ma charłaczy. Zarówno skóra jak i błony śluzowe, dostępne 
dla oka, blade; mięśnie wiotkie i słabo rozwinięte. Uprzednio jakoby żadnych 
chorób nie przechodziła. Ojciec chorej żyje i jest zdrów zupełnie, matka umarła 
niewiadomo z jakiej choroby. W rodzinie chorej nerwowych chorób nie było. 
Rodzi obecnie pn raz siódmy. Stan bezgorączkowy, T
tno 68 razy na minutę, 
słabe. o niewielkiem napięciu. niel'egularne. Przy zbadaniu części płciowych zna- 
lazłem macicę dużą, nie skurczoną i krwawiącą doŚĆ obficie. N a parę godzin 
przed porodem chora utraciła mowę tak, iż rodząc nie wydała nawet jęku. W y- 
miotów lub drgawek przy tern nie było. Rozumie i słyszy wszystko dokładnie. 
Skarży się za pomocą znaków na silny ból głowy i tWal'zy ze strony prawej oraz 
na hrak władzy w ręce prawej. Źrenice równe i na światło oddziaływają. Z po- 
wodu pory zbyt SlJóźnionej (bylo to bowiem w nocy) odłożyłem zbadanie dokła- 
dne na dzień następny, a uIJewniwszy si
, iż w macicy nie pozostała cząstka ło- 
żyska, która mogłaby być przyczyną krwotoku, zapisałem: Rp. Infus. Secal. 
Cornuti 5,°/150.0, Mixt. sulfur. acid. 3.0, Syr. Rubi ldaei 30,0. MDS. Co dwie 
godziny po łyżce stołowej; a także zaleciłem okłady zimne na głowę i na brzuch. 
3. 1. Krwotok ustal. Przystąpiłem do zbadania szczegółowego, które 
wydało wyniki następujące: R
ka pl'awa prawie bezwładna i znieczulona. Chora 
unosi ją ku górze zaledwie na parę ctm., jeśli zaś chce podnieść ją wyżej, to dopo- 
maga sobie ręką lewą. Nie jest w stanie utrzymać łyżki w r
ce lJrawej z po- 
wodu niemożności zgięcia palców. zwłaszcza dużego i wskaziciela, które są zu- 
pełnie zdrętwiale; pronacya i zginanie ręki są zniesione (paralysis n. mediani) . 
\Yyprostowanie ręki jest niemożliwem jako też i odprowadzenie palucha; supina- 
cya przedramienia także jest niemożebną (paralys. n. radialis). Ręka prawa przy 
dotknięciu wydaje się chłodniejszą od lew:j. l\Iiejsca ukłucia chora przy oczach 
zamkniętych nie potrafi określić dokładnie, jako też i bodźców termicznych. Nie 
mając pod ręką odpowiednich przyrządów, nie mógłem dokonać badania na po- 
budzalność elektryczną. Noga prawa zboczenia nie okazuje. Odruchy ścięgniste 
i skórne są w niej prawidłowe. Smak, słuch i powonienie są normalne. 
Chora skarży się na dotkliwy ból głowy i twarzy ze strony prawej, 
a mianowicie: na czole, na brwiach i w oku; prócz tego w policzku, w górnej 
wardze j w górnych zębar,h ze strony prawej. Skóra policzka i łącznica oka pra- 
wego nieco zaczerwienione. Przy ucisku bóle wzmagają się (neuralgia rami 
ophtbalmici et maxillaris). .Język i języczek (uvula) nie są odcbylone. Przy ba- 


29
		

/00440.djvu

			394- 


daniu krtani wziernikiem nie znaleziono nic nieprawidłowego. W płucach objawy 
przewlekłego nieżytu oskrzeli i rozedma (emphysmna) w :;tolmiu nieznacznym 
(dolne granice płuc obniżone), wskutek tego nie można określić dokladnie granic 
serca. Pi'ZY wysłuchiwaniu tegoż daje się słyszeć szmer skurczowy niejasny. 
miękki nad tętnicą płucną i nad wierzchołkiem serca. Szmer daie się słyszeć 
także na plecach z lewej strony w pobliżu kąta łopatki. Wątroba i śledziona 
nieco powiększone. Czynność żołądka, kiszek i pęcherza - prawidłowa; poraże- 
nia zwieraczy (sphincteres) niema. Zapisano: sporysz w dalszym ciągu i bro- 
mek sodu. 
4. L Ciepłota w południe 39.20 C., tętIlO 90, słabe i miękkie. :i\1acica 
nie skurczyła się należycie, - przYlHlSzezając więc, iż podniesienie się ciepłoty 
zależy od stanu macicy, zbadałem ją ponownie i wygarnąłem dwa skrzepy krwi, 
a następnie przestrzyknąłem jamę macicy roztworcm kreoliny. Stan ogólny chorej 
tenże sam. Nie mówi nic, lecz za pomocą znaków tłomaczy wszystko doŚĆ do- 
kładnie. Nie zdoła też powtórzyć wyrazów. wymówionych przez inną osobę. 
Utratę mowy przypisuje przestrachowi, jakiemu uległa, słuchając jęk6w dziecka, 
chorego na meningitis, które leżało w sąsiedniem mieszkaniu za ścianą. Pamięć 
nie zupełnie jej dopisuje: zapomniala nIJ., ile razy odbywała IJor6d. Czytać umie. 
pisać zaś nie; przekonaćby się zresztą nie można bylo, jak pisze, bo nie włada 
ręką prawą. 
5. 1. Ciepłota spada do normy i od tego czasu już się nie podnosi. Nie 
podaję tu dalszego przebiegu choroby dzień po dniu, gdyż tenże nic ciekawego 
nie przedstawia; zaznaczę jeno, że stan chorej nieco się IJOprawił, a mianowicie: 
ręka IJrawa po kilku tygodniach nieco się wzmocniła. jakkolwiek niedowład trwa 
dalej, nerwoból twarzowy zmniejszył si
, lecz nie ustal; co się zaś tyczy stanu 
mowy, to tenże IJoprawił się o tyle, iż chora wymawia samogłoski: a. e, o, u 
i nic więcej zgoła ł ). Leczenie polega na zadawaniu jodku soilu i potasu. 


Takim był obraz choroby \V danym przypadku. Co się zaś tyczy rozpo- 
znania, to takowe wahało się pomiędzy luwotokiem w mózgu z jednej, a zakrze- 
pcm lub zatorem tętnic mózgowia z drugiej strony. Krwotok można było wyłą- 
czyć już dla tego, iż brakło tu wlaściwego podkładu anatomo-patologicznego, t. j. 
zwyrodnienia miażdżycowego tętnic (atheromatosis). Za zatorem za,ś przemawiało 
wiele okołiczności, jako to: wiek mIody chorej, obecnofić zaburzeil w układzie 
krwionośnym (szmery w sercu - jakkolwiek można je bylo przyjąć za anemiczne, 
opuk zaś dawał wyniki ujemne w skutek i::otnienia rozedmy płuc - uważać nale- 
żało rac lej za organiczne, prawdolJodobnie za pocho(lzące od niedomykalności za- 
stawki dwudzielnej), a przytem miejsce cierpienia (lewa polowa mózgu. ulubione 
siedlisko czopków zatorowych) i nagły IJOezątek, które to okoliczności wykluczają 
także możliwość zakrzepu w danym: razie. ROIJień mózgu, przymiot lub też no- 
wotwór również wylączyć można ze wzgłędu na przebieg cierpienia i anamnezę. 
Lecz nie dosyć na tem; pomimo woli nastręcza się tu ciekawe pytanie, czy też 
zniesienie mowy i porażenie kończyny górnej nie powstały na tle hystełycznem? 
Ot6ż, przeciwko takiemu przypuszczeniu przemawia sam przebieg cierpienia. 


1; \V chwili pisania artykułu niniej>,zego Iw 
Iaju;. ehura mówi znaeznie wi
e('.j, wyma- 
wia już bowiem 
wiele \\
Tazów. przeważnie jednuzgło"kowych. jakkulwiek nip
)Taźnie np. 
n-e-e-n zamiast nein. )Iowa pOWł-aea wi
e :	
			

/00441.djvu

			395 


W danym przY}Jadku afazya i porażenie kończyny wystąpiły nagle i jednocześnie, 
co przy hysteryi si
 nie zdarza. Mowa przytem znikła nagle, powracać zaś po- 
cz
ła stopniowo, l;zego również przy macinnictwie nie bywa. Nie bylo też tu 
objawu, podanego przez C h a r c o t'al) za znamionujący (signum lJathognomi. 
cum) dla porażeń. macinniczych. Mówię tu o kurczu mięśni twarzy jednej strony 
wraz z udcllJ-leniem j
zyka w tęż stronę. "r szystko to mówi na korzyść cierpie- 
nia organicznego mózgu. 
00 si
 tyczy umiejscowienia zmian w mózgu, to rzccz przedstawia się 
jasno i ponieważ ośrodek l'Uchowy mowy znajduje się w zawoju czołowym, trze- 
cim lewym, czyli w zawoju B r o c a, - ośrodek zaś dla kończyny gómej w czę- 
ści. środkowej zawoju centralnego przedniego; przeto najprawdopodobniej przypu- 
ścić można, iż mieliśmy tu do czynienia z zatorem (embolia) tych gałązek tętnicy 
mózgowej średniej (art. cerebralis media), które dostal'czają krwi zawojom mózgo- 
wym, wyżej wymienionym. Ponieważ zaś tętnice korowe mają między sobą l)ołą- 
czenia (anastomoses), choć nieliczne, więc zatkanie ich nie jest tak groźnem, jak 
zatkanie tętnic wnętrza mózgu, które są końcowemi (tenninalnemi); podczas gdy 
zatkanie tych ostatnich pociąga za sobą zawsze rozmiękczenie, resp. obumarcie, 
odpowiednich części mózgu; zatkanie t
tnic korowych sprowadzić może w przy- 
padkach pomyślnych bezkrwistość czasową zawojów wlaściwych i przez to !lamo 
wywołać chwilowe obumarcie. przemijające, skoro tylko rozwinie się krążenie 
oboczne. Okoliczność ta niezmiernie jest ważną ze względu na rokowanie. 
Rozpoznanie zaburzeń afatycznych i umiejscowienia tychże w mózgu sta- 
nowi niewąpliwie jeden z największych nabytków nauki naszej w XIX stuleciu. 
Jakkolwiek dawniejsi uczeni, jak G a 11, B o u i II a u d, a następnie M. D a x 
zauważyli byli pewien związek pomiędzy zaburzeniami mowy a cierpieniami lewej 
półkuli mózgowej, jednakże dopiero B r o c a. opierając się na licznych autopsy- 
ach i na ściśle naukowej obserwaeyi, l)ierwszy położył trwałe podwaliny dla nauki 
o afazyi, a poglądy jego, chociaż z pewnemi zmianami, przetrwały do dzisiaj. 
Jednakże znany jest cały szereg przypadków, w których afazya istniała pomimo, 
ze zmian chorobowych w zawoju B r o c a nie było. L o h m e y e l' na roze- 
brane przez £5iebie szczególowo 53 przYlJadki afazyi znalazł 19 takich, gdzie zmiana 
inne zajmowala miejsca 2 ). .Jeszcze zaś dziwniejszem być się zdaje to, iż w przy- 
padku L u y s'a afazya znikła po upływie 10 miesięcy, pomimo, że zmiana cho- 
robowa w okolicy Broca trwała dalej, jak się to później przy sekcyi okazał0 3 ). 
.T a c c o u d podobne wypadki stara się objaśnić za pomocą zastępstwa czynno- 
ściowego. W ostatnich czasach poszukiwania H u g h l i n g s - J a ck's o n' a, 
a także G o v e r s'a wykazały, że i prawa okolica B 1'0 C a w tworzeniu mowy 
pewną odgrywa rolę. Pierwszy z tych badaczy odróżnia ściśle wyrażanie spraw 
intellektualnych od wyrażania affektów psychicznych. Te ostatnie mają cechę 
raczej automatyczną, niż zależną od woli, i zdarza się, iż nie giną one przy cier- 
pieniu lewej okolicy B l' o c a, z czego wynika, że w innerwacyi ich przyjmuje 
udział nie tylko lewy, lecz i l)rawy zawój B l' o c a 4 ). 
Bąllż co bądź, wiadomo obecnie, iż w skład kory mózgowej wchodzą na- 


1) Cfr. E r i s 
 a u d et l\I a r i e. DeJa deviation faciale dans l' hemiplegie hyste- 
I'ique. Progres med.. 1HH7, 
N. 5 et 7. 
2) Cfr. J a c c o u d. \Vykład patologii szezczegółowej. T. L str. 227. 
3) .Jaccoud, 1. c. 
tr. 222. 
4) E u I e li b u r g i A f a li a s j ew. ReaJnaja Enciklopedja 1Iedicinskich Nauk. 1891. 
T. 1. str. 625. 


29*
		

/00442.djvu

			396 


sh:pujące jednostki fizyologiczno: 1) włókna t. zw. projekcyjne, - zadaniem ich 
jest odnosić do mózgu wrażenia, dostarczone przez zmysły; 2) komórki nerwowe, 
które otrzymują te wrażenia i oceniają je, i 3) t. zw. włókna kojarzące (assocya- 
cyjne), za pomocą których komórki nerwowe łączą się pomiędzy sobą. Służą one 
do kojarzenia wrażeń. .Jednostkom trm odlJOwiadają nast
pne momenty psychi- 
czne: l) otrzymanie wl"ażenia z zewnątrz i przeniesieni.e takowego do ośrodków 
nerwowych. 2) RozlJOznanie, ocenienie i utrwalenie odlJOwiednich wrażeń, 
zkąd właśnie powstaje pojęcie. Z natury rzeczy najpierw tworzą się poj
cia kon- 
kretne. lJóźnićj zaś - na zasadzie konkretnych - oderwane. 3) Kojarzenie rÓ- 
żnych pojęć, to jest, że pewne pojęcie może wywołać w umyśle cały szereg 
innych pojęć, związanych między sobą bądź lJrzez pewne lJodobieństwo. bądź przez 
coś innego. Rzecz oczywista, iż pojęcie ze względu, że jest ono "'Jnikiem czyn- 
ności niezliczonych komórek korowych, nie może być tak ściśle umiejscowionem, 
jak np. ośrodek kończyny górnej lub dolnej. 
Mowa (w ścisłem znaczeniu), która się tworzy WSIJółcześnie z lJoj ęciami, 
a właściwie poprzedza ich rozwój, lJowstaje, jak wiadomo, w ten sposób, iż utrwa. 
lamy w pami
ci obrazy tonowe z dźwięków, wyrazów lub zdań. wymówionych 
przez innych, a następnie staramy się naśladować i odtworzyć to, cośmy słyszeli; 
powstaje przy tern szereg ruchów do wymawiania potrzebnych, czyli t. zw. obrazy 
ruchowe, które także staramy się w pamięci utrwalić. Dźwięki więc zostają prze- 
niesione za pomocą nOl'Wp, resp. narzą(lu słuchu, z zewnątrz do ośrodka obrazów 
tonowych, ztąd zaś wrażenie przenosi się do ośrodka ruchowego mowy, a ten 
znowu pobudza do czynności narząd mowy. Do lJowstania wi
c mowy niezbędne 
są trzy akty: utworzenie, lJrzeniesienie i "'1'mówienie 1 ). 
",V celu łatwiejszego zoryentowania się w tej kwestyi ulożono mnóstwo 
szematów; weźmiemy np. szcmat C h a r c o fa (według ::\1 a r i e. De l' alJhasic 
et de r agralJhie. Progres medic., 1888, No. 5.). 


lM! ta."(m."""" 


#

.,../ 
"rn"h....
 
t\t 



. 

'i 

 

 
\\. 
<5' 

 
"	
			

/00443.djvu

			397 


N a szemacie. lJOwyższym są przedstawione 4 ośrodki. Dwa z nich U i O 
są to ośrodki czuciowe (centra sen
oria), dwa zaś pozostałe - 11 i R - ośrodki 
ruchowe 
 centra motorica). Już z tego samego wynika lJodział afazyi pochodze- 
nia centralnego na dwie główne postacie: 1) afazya ruchowa (a. motorica s. ata- 
ctica) i 2) afazya czuciowa (a. sensorica s. amnestica). 
.Wracając do naszego przypadku, widzimy, iż chora, o której mówiliśmy 
wyżej, dotkni
ta została afazj"ą ataktyczną; nie mOle bowiem: a) mówić, b) lJO- 
wtarzać słów innej osoby, e) czytać głośnu podczas gdy zachowała możność poj- 
mowania i czytania cicho. 00 si
 zaś tyczy pisania, to hyłoby ono niemożebnem 
już z togo powodu. iż chora uprzednio pisać nie umiała. 
Przystósowują,c ten wypadok do szematu Oh a l' c o t'a, widzimy, że po- 
rażeniu uległo.M. Ozy przed chorobą lJołączenio miedzy 11 i R było bezlJOŚre- 
dnie. czy też za pośrednictwom 1\'1., rozstrzygnąć nam niepodobna. a to dla tego, 
że nie mamy tu lJrzypadku czystej afazyi, lecz że wikła ją monoplegia brachialis 
dextra. Przypuścić jednak można, iż skutkiem zatoru zniszczone zostały oba 
ogniska ruchowe. t. j. lVl i R; ośrodki zaś czuciowe O i U pozostały bez zmiany, 
wskutek czego poj mowanie żadnej nie ulogło zmianie. 
Nerwoból twarzowy w nas'ym przypadku inaczej objaśnić SIę nie da, 
jak na drodze zwrotnej. 
Rolwwanie przy afazyi zatorowej (co si
 tyczy lJOwrotu funkcyi), rzecz 
prosta, zależnem b
dzio od tego. czy zaburzenie w krwiobiegu może być wyró- 
wnane przez krążenie oboczne; w takich razach obumarcie wlaściwej CZ
SCI 
mózgu bywa czasowem, a w
 zdrowienio zupełne nastąpić może bardzo szybko po 
napadzie. ,Teśli zaś nastąpi obumarcie zupełne, to zmiana pozostaje stalą i lJrzy 
najlelJszych nawet warunkach pociąga za sobą utratę cząstki tkanki nerwowej. 
"T takich zaś ramch mowa powrócić może tylko skutkiom cZJllllOści zastępczej 
(functio vicaria) ośrodków odnośnych w prawej półkuli mózgu. 





 


II. Przypadek niedorozwoju ucha. 
Podał 
Dr. St. 8zukalski z 1Iro('zy. 


Dziewcze M. J., 8 dni stare, przywieziono do mnie dnia 12-go czerwca 
l'. b. dla narośli znajdującej się od urodzenia na samym środku lewego policzka. 
Narośl twarda, czerwona, wielkości grochu przedstawiała się jako włókniak szy- 
lJUłkowaty. Po odcięciu jej uożyczkami i zatrzymaniu doŚĆ znacznego krwawionia, 
poddałom badaniu lewe ucho. które swą dziwną lJOstacią na piorwszy rzut oka 
uwagę moją zwróciło. Oała lewa małżowina jest o pdowę mniejszą od prawej, 
bez zwykłych brózd, a przedstawia się w ogóle jako skarłowaciała, niewykształ. 
cona. .Miejsce skrawka ucha (tragus) zajmuje narośl do powyższej na policzku 
opisanej podobna, większych jednakżo rozmiarów. Otworu do przewodu słucho- 
wego nie ma, natomiast w miejscu odpowiedniem dostrzedz mógłem male wgłę- 
bienio, pod którem na 1 ctm. niżej znajduje si
 drugie także tylko tak wiełkie, 
że głowka śpilki by się zmieściła. Oba te dołeczki kOl-ŁCZą się ślelJO, tak, że 
i naj mniejszego zgłębnika nie PrzelJUszczają. Ponieważ dalej ucisk wywierany 
zgłębnikiem wszędzie wykazywał spód twardy, przypuszczać musz
, że rozwój prze- 
wodu sluchowego kościanego także jost nieprawidłowy, a więc że i prawdopodo-
		

/00444.djvu

			398 


bnie cały na,rząd słuchowy lewy jest nie rozwinięty. O stanie j czynnościach czę- 
ści nerwowych omawianego ucha przekonać się nie mogłem, rzecz to niemożcbna 
u niemowlęcia. Dotyk i oględziny sąsiednich zewnętrznych części głowy nie oka- 
zują żadnych zboczeń, a ucho prawe jak i całe ciało są należycie wykształcone. 
Matka tego dziecka rodziła dotąd szeŚĆ razy, a żadne z dzieci nie okazywało 
jakichkolwiek nieprawidłowości. 



*
 


c. Oceny i Sprawozdania. 


1. Anatomia, fizyologia i patologia ogólna. 


P. Grawitz. o komórkach "drzemiących" tkanki łącz- 
n e J. (Ueber die schlununernden Zeilen des Bindegewebes und ilu Yerhalten bei 
progressiven ErnahrungsstOrungen.) Virch. Arch. Bd. 127. 
H. Schmidt. D l' Z e m i ą c e k o mór k i w z d r o w EJ j i c h o l' e j 
t k a n c e ł ą c z n ej. (8chlmnmernde ZeIlen in nOTIlwlem u. pathologisch veraen- 
dertem Fettgewebe.) Yirch. A1'ch. Bd. 128. 
D l' Z e m i ą c e m i komórkami nazwał G r a w i t z elementa morfologiczne 
dostrzegalne dopiero w zapalnych i regeneracyjnych stanach, w stanie zaś prawidło- 
wym tkanki utajone w włókienkach tkanki. Pod wpływem bodźców ukazuje się naj- 
przód jądro, potem i ciało komórki, wnet karyokinetycznym ulegające zmianom. 
W miarę wzmagania się komórek tych "ccuccnych" kosztem włókienek tkanki łącznej 
staje się ta coraz cieklejszą. Powstające z tych komórek podobnemi są zupełnie do 
leukocytów; leukocytami właściwemi one nie są wedlug G l' a w i t z a, gdyż nie zau- 
ważył on pnepełnionych 'liemi włoskowatych naczYli ani przedzierzgania się ich 
przez takowe, jak przy nekrotycznych sprawach. 
H. S c h m i d t, uczeń G l' a w i t z a, badając tkankę tłuszczową u płodów 
w stanie zapalnym i zanikającym, doszedł do przekonania, że t. zw. komórki tłuszczowe 
są właściwie nie pojedyńczemi komórkami, ale że powstały ze skupienia się kilku 
z jądrami w drzemiącym stanie. Pod wpływem bodźców pewnych ocucają się te 
jądra, rosną i zaczynają się mnożyć: nowe elementa zachowują się jak bujające ko- 
mórki tkanki łącznej. Przy ostrem zapaleniu tłuszczowej tkanki wytwarzają one 
ciałka ropne. Przy zabliźnieniu powraca "iele komórek znowu w stan uśnienia. 
Także i włókna w zanikłej galaretO\,-ato tkance łącznej z tego się wywodzą. 
Gdyby się sprawdzić miały wyniki badań G I' a w i t z a, miałyby nader wa- 
żny wpływ na zmianę poglądów naszych histologicznych. 


E. Noeggerath. O b u d o w i e i l' o Z woj u l' a k a. (Beitraege zur 
Structur und Entwickelung des Carcinoms.) Wiesbaden. L F. Bergmann. 1892, we- 
dług Muench. med. Woch. No. 23. 
Po historycznym przeglądzie prac odnoszących się do zawartych w rakowych 
komórkach tworów, które zaczęto obecnie uważać za pasożytnicze pierwotniaki, podaje 
autor własny sposób zaban,iania skrawków rakowych za pomocą karminu z ałunem 
a następnie kwasu pikrynowego albo też anilinowego barwnika. Przy pomocy tej 
pierwszej metody barwienia (tj. kwasem pikrynowym) zauważył on w istocie wszystkie 
3 fazy wytwarzania się kuleczek charakterystycznych wewnątrz jądra komórki rako- 
wej opisanych przez R u s s e l a (Cfr. Now. lek. 1891, str. 157) jako fuksynowe 
ciałka, ale, jeżeli zaniiast zatapiania zabarwionych karminem skrawków w kwasie pi- 
krynowym zanurzał je w jakim anilinowym barwni1."U, np. fiolecie gencyanowym, to 
spostrzegł, że część lepiej zachowana (żywotniejsza), tj. jądro, zabanviała się na czer- 
wono, zaś część już niszczejąca (wyrodniejąca) - na modro. Z położenia wzaje- 
mnego tych cząstek, inaczej barwiących się w jądrze, doszedł do wniosku, że jedne 
i drugie niezawodnie należą do jądra, którego Iill\sa w pewnym okresie rozwoju roz- 
dziela się na dwie substancye, tj. na czerwono barwną (erythrophil) i modrobarwną (cya-
		

/00445.djvu

			399 


nophil). \V dalszym ciągu całe jądro się rozpada, a ponieważ rosnąc wypełniło całą 
komórkę, i ta ulega rozpadowi. 
N o e g g e r e t h zwraca uwagę na podobne zjawisko przy zapłodnieniu jajka 
obserwowane przez A u e l' b a c h a. \Vedług tegoż autora męzka zapładniająca sub- 
stancya (główka plemnika) barwi się modro, podczas gdy żeńska (jądro jajka) zabarwia 
się czerwono. Dopiero zetknięcie się dwóch tych różnozabarwnych elementów zarodko- 
wych w jądrze jajka nadaje ostatniemu zdolność przewężenia się i dalszego rozwoju. 
- Wolno więc przypuszczać, że i własność komórki ulegającej zwyrodnienia rako- 
wemu, własność jej proliferacyj na olbrzymia, pochodzi od wzajemnego oddziaływania 
na siebie dwóch wspomnianych wyżej róż no za barwnych substancyi jądrowych. Hypoteza 
to tylko oczywiście, ale \V każdym razie nie gorsza od K I e b s o w s k i e j, wywo- 
dzącej komórkę rakową ze spółkowania (kopulacyi) nabłonkowej komórki z wędrującą, 
albo też od przypuszczenia H a u s e m a n n a, który zestawiał asymetryczny podział jądra 
w komórce rakowej z wypuszczeniem biegunowych ciałek z jajka (\'1 chwili dojrzewania). 
Co więcej teorya N o e g g e l' a t h a może być pobudką do dalszych badań w nowym 
kierunku, gdyż, jak się pokazuje, za\viodły już stanowczo wszelkie zakusy przedsta- 
wienia raka jako choroby zakaźnej, a różnice, na które 
 o e g g e r a t h wskazuje, 
między tworami kulistemi w komórce rakowej a kokcydyami są zbyt wielkiemi, aby 
módz uważać pierwsze także za pasożytne pierwotniaki. 


Prof. TaPI)eiller i BramI!. O z ł o g a c h s o I i f I u o l' o W Y c h P o 
d ł u ż s z e m u ż y w a n i u f l u o r k u s o d u. (Ueber Ablagerung von Flucrsalzen 
im Organislllus nach Fuetterung mit Fluornatrium.) .Mllench. med. WochenschTift 
1892. 
o. 23. 
Autorowie zauważywszy, że znaczna część zadawanego fluorku sodu nie po- 
jawiała się w moczu ani w kale, zrobili doświadczenia na psie i przekonali się, że, 
choć pies prócz sztywności w krzyżu nie okazywał za życia żadnych żaburzeil, po 
zabiciu we krwi jego i mięśniach było 0.12 fluorku sodu na 100 części suchych, - 
nieco więcej w wątrobie i skórze, 10 razy tyle w zębach, a 30 w kościach i chrzą- 
stkach. Tak wielkie nagromadzenie tiuorku sodu w kościeniu pozwalało już i gołem 
okiem poznawać zmiany w kościach, które się przedstawiały bielsze, na gładzonej 
powierzchni połysku więcej mające, a nadto twardsze i kruchsze. Wszystkie kanałki 
Haversa zawierały liczne kryształki błyszczące: podobnież i gąbczaste części kości 
były napełnione kryształkami. b: ryształki te kostkowe i ośmiościenne (o ctaeder) ła- 
mały podwójnie światło i były podobnenri do tiusspatu (fluorku wapna), czem się 
też okazały przy analizie chemicznej. 


Chlapowski. 


'rotl1 (Budapeszt). O n o w y ni o d c z Y n n i k u n a II e m o g lob i n ę. 
On'osi hetilap. 1891, Nr. 12. 
Autor podaje następujące nowe oddziaływanie: świeżą krew rozciera się 
w cienkiej warstwie między dwoma szkiełkami nakrywkowemi i suszy się nad pło- 
mieniem, poczem barwi się w rozczynie błękitu metylenowego S a h l i'ego (40.0 aq. 
dest., 20.0 zgęszczonego wyskok. rozczynu błękitu metylen., 16.0 50/0 rozczynu 
botaksu). Barwienie trwa ] O do 15 minut. Preparat wymywa się potem dokładnie 
wyskokiem i suszy się tak długo nad płomieniem, póki preparat \"'Pierw niebieski 
nie stał się szarozielonym. vV końcu zamyka się go szybko w balsamie kanadyjskim 
etc. Pod drobno widzem widzimy wtedy czer\\ one ciałka krwi szarozielonemi, białe 
zaś niebieskiemi. Bardzo piękne preparaty otrzymuje się przez barwienie czerwonych 
ciałek krwi, zawierających jądra (ptaków, węży, jaszczurek, żab). Jądro tych ciałek 
nie za\Viera hemoglobiny, pozostaje ono zatem niebieskiem, pierwoszcze zaś nabiera 
barwy szaro zielonej. Baschlwpj. 


2. B a k t e r y o log i a. 


A. Zal118zJ'n. o s a m o z a każ e 11 i u z p li n k t li W i d z e n i a b a.
		

/00446.djvu

			. 400 


k t e r y o log i c z n e g o d o ś w i a d c z a l n e g o. Z pracowni :\Iiccznikowa. 
Wracz l89
, :Nr. 8 i 9. 
Pasożyty chorobotwórcze dla jednego rodzaju zwierząt mogą nie być tako- 
wemi dla drugiego. Jeżeli więc idzie nam o stwierdzenie, czy np. pasożyty, znaj- 
dujące się w zdrowej pochwie psów, mogą stać się dla niego w odpowiednich warwI- 
kach chorobotwórczymi, to rozwiązać to pytanie mamy prawo jedynie tylko po doko- 
naniu szczepienia tych pasc.;ytów na innych psach. - °Wychodząc z tego założenia, 
autor badał własności chorobotwórcze pasożytów, znalezionych w pochwie u 10-iu suk. 
W tym celu hodował on te pasożyty en masse, nie odtlzielając od siebie rozmaitych 
gatunków, spotykanych u pojedyńczego osobnika, w bulionie i z otrzymanej w ten 
sposób hodowli wprowadzał kilka do iO-iu kub. cm. psom do krwi, do jamy opłucnej, 
otrzewnej, do oka i w tkankę podskórną. Gdy po takim szczepieniu zwierzę zdy- 
chało lub chorowało, aut.or badał pasożyty, znajdujące się w jego kl'wi i wysiękach 
odpowiednich jam. Okazało się, że w pochwie trzech psów nie było pasożytów CJIO- 
robotwórczych. Przeciwnie były one obecne w pochwie pozostałych i -iu psów. Sci- 
słe badania mikroskopowe, ba1.'teryologiczne i doświadczalne, dokonane na krwi i wy- 
siękach psów padłych po szczepieniu ich pasożytami z pochwy jednego psa, wyka- 
zały, że przyczyną ich śmierci był gronkowiec złocisty (staphyl. aureus), że więc ten 
pasożyt znajdował się w pochwie psa pozornie zdrowego. W innej pochwie autor 
wykrył tą dro
ą obecność paciorkowca ropotwórczego (streptococcus pyog.). \V jeszcze 
innych - pewnego lasecznika nieruchomego, nie barwiącego się metodą Gram'a, nie 
rozrzedzającego żelatyny, którego natury autor bliżej nie określił. Lasecznik ten za- 
bijał prawie wszystkie szczepione nim do opłucnej psy. -- \V obec więc faktu istnie- 
nia w pochwie zwierząt zdrowych pasożytów chorobot\\ órczych, autor dochodzi do 
wniosku, że t. zw. samozakażenie przy porodach jest naj zupełniej możliwe. Znajdu- 
jące się w pochwie pasożyty nie wywierają dotąd żadnego szkodliwego na organizm 
wpływu, mogą jednak przy urazie, mającym miejsce przy porodzie, z łatwością rozwinąć 
swoje złowrogie działanie. Dla zabicia znajdujących się w pochwie pasożytów autor 
proponuje niedostateczne \v tym celu przemywania pochwy roztworem sublimatu za- 
stąpić gruntownym przepłukaniem jej wodą przegotowaną z następnem włożeniem do 
niej tamponu, zawierającego uncyę roztworu sublimatu l: 1000. \V ten tylko spo- 
sób sublimat może być bez szkody dla chorego pra\vie cały (0.03) wchłonięty a znaj- 
dujące się w pochwie pasożyty z większem prawdopodobiellstwem zabite. (D o e d e 1'- 
l e i n także do podobnych doszedł wniosków. Red.) W. JaJlOtcski. 


R. Pfeifł'er i M. Beck. O z a r a z k u g l' Y P o w Y m. (\V eitere J\Iitthei- 
lungen liber den EITeger der Illtiuenza.) D. medo W. No. 21. 
Temu 5 miesięcy, jak wiadomo, (Cfer Now. lek. str. 234) odkryto w Ber- 
linie chorobosprawcę nagminnej grypy w postaci prątków, kształtem przy.pominających 
te, co sprawiają posocznicę mysią, ale nieco jeszcze drobniejszych. Aby je rozpo- 
znać w plwocinie (najlepiej z rana wykrztuszonej, bo zawierającej przeważnie wtedy 
wydzielinę oskrzeli), należy wprzód oddzielić zielonawe cząsteczki jej, rozetrzeć 
takowe za pomocą platynowego drutu na pokrywkowem szkiełku, ogrzać szkiełko 
nieco aż do osuszenia i zanurzyć je na 10 minut w rozcieńczonym 10-20 razy 
rozczynie Z i e h l'a. W podobny sposób zabarwia się też i skrawki z płuc od osób 
zmarłych na pneumonią grypową. W tych wypadkach nigdy właściwej hepatyzacyi 
się nie znajduje, ale jedynie ogniska bmnchopneumoniczne i to przeważnie w spo- 
dnim zrazie. W samym środku tych ognisk znachodzą się pęcherzyki i gałązki 
oskrzelowe zapełnione gęstą wydzieliną, pełną ropnych komórek, nabitych prątkami 
charakterystycznymi; otaczający zaś te ogniska miąższ ulega złuszczeniu (pneumonia 
desquamativa). Im dalej od ogniska, tem mniej leukocytów. Właściwego włókniko- 
wego wysięku nie ma prawie wcale. Znajdujące się gęsto w samym środku ogniska 
ciałka ropne nabite tymi prątkami, dają zazwyczaj szczere hodowle (Reinculturen), 
jeżeli się je przeniesie na właściwą glebę. - '" porównaniu do tego prostego spo- 
sobu otrzymywania kultur jest sposób podany przez C a n o n a, a także przez C h a n- 
t e m e s s a, otrzymania ich ze krwi bardzo problematycznym i względnie rzadko się 
tylko udaje. - Jako naj właściwszą, nawet jedyną, wyżywkę dla prątków uznali au- 
torowie agar z dodatkiem kropli krwi od zdrowego człowieka, i to utrzymywany przez
		

/00447.djvu

			401 


24 godzin przedtem w piecyku wylęgowym w tym celu, by tym sposobem módz wy- 
kluczyć zanieczyszczające przypadkiem laseczniki. Trudniejszem znacznie jest otrzymy- 
wanie Hzczerych hodowli prątka tego z plwocin. Przekonawszy się pod mikrosko- 
pem o jego obecności w wybranej cząstce plwociny, 111i<:sza się ją z l kub. cm. bu- 
lionu sterylizowanego. Z powstającej w ten sposób l.mub.yi bierze się odrobinkę za 
pomocą platynowego drucika do epruwetki z agarem zapmwionym krwią; z tego znów 
odrobinkę do drugiej epruwetki z podobną wyżywką, aby mód
 lepiej odosobnić za- 
rodki; następnie wkłada się te epruwetki w piecyk; po 20 godzinach już widać kro- 
pelki przezroczyste w wyżywce, są to kolonie prątka; po -18 godzinach już się wię- 
cej hodowla nie może rozwijać i wnet wymiera. Trzeba więc co -l-b dni przellO- 
sić ją na coraz nowe wyżyw ki podołme. Ka wszystkich innych glebach wyżywczych 
nic udało się przeszczepiać tych hodowli; jest to więc zupełnie charakterystyczną 
cechą tych bakteryi: bez dodatku krwi do agaru nie udaje się nigdy dalsze prze- 
szczepienie; dodatek krwi króliczej mniej sprzyja rozwojowi kultury jak dodatek kro- 
pli ludzkiej krwi: dodatek samej surowicy bez krwinek także nie wystarcza do roz- 
woju hodowli; ogrzanie zaś rurki z agarem i krwią do 700 C. przez pół godziny nie 
odbiera tej glebie własności wyżywiania kolonii grypowych prątków. - Do rozwoju 
ich zawsze potrzeba ciepła krwi ludzkiej i dostępu powietrza. - Wysychanie kultur 
kilkogodzinne odbiera im siłę ży'.\'otną; po 20 godzinach już w takim 'razie zupełnie 
wymierają; nieco dłużej żyją bakterye te w plwocinie. Ogrzaniem pięciominutowem 
łmlionowej kultury do GOo C. zabija się jednak doszczętnie zawarte w niej prątki 
grypowe; jeszcze prędzej zaś niszczy się je za dodatkiem chloroformu do hodowli. 
Charakterystyczna cecha grypowej plwociny trwa Ilieraz dłużej, aniżeli go- 
rączka i objawy ogólne. W takiej pogorączkowej plwocinie znajdują się jeszcze 
prątki, ale już tylko wewnątrz komórek ropnych, nie zaś także i w śluzie je otacza- 
jącym, jak to bywa zawsze w samym początku zakażenia. Zabarwienie prątków jest 
już też w tym okresie trudniejszem; rozpadają się one i nie dają się już dalej ho- 
dować. Jeżeli już przed zakażeniem influencą chory miał płuca zniszczone (cavernae, 
bronchiactases), to, zagnieździwszy się w nich prątki grypowe, mogą przewlekać prze- 
bieg ostry choroby. Taki chory gorączkuje dalej, mizernieje i nieraz po tygodniach 
umiera. Ważną jest wiadomość, że w jamach (cavernae) suchotników gnieżdzą się 
nieraz morfologicznie podobne całkiem bakterye, tylko że powietrza nie znoszą (anae- 
rob); także i w ropie posokowej przy peritonitis puerperalis podobne pojawiać się 
mogą bakterye, ale i one odróżnić łatwo za pomocą experymentu hodowlowego. Dla 
tego zawsze w wątpliwych wypadkach prócz mikroskopijnego badania należy zrobić 
i bakteryologiczne. 
Przeszczepienie na króliki czy to plwociny grypowej, czy też kultur suszo- 
nych prątka grypowego nie udawało się nigdy: lecz za to udało się zawsze na mał- 
pie, wprowadzając je wprost w krew, czy też wprowadzając je do jamy nosowej. 
.Wszystkie inne gatunki zwierząt dotąd zbadane odpornymi się okazały na prątki 
grypowe. Chlapowski. 


WJleczenie u zwierząt przy pojawach już w
'buchłej "ścieklizn
'. 
W deutsche med. lVochenschrijt 1892, 27, znajduje się sprawozdanie z doswiad- 
czeIł poczynionych na zwierzętach z rozwiniętą już wścieklizną, przez prof. Guidona 
T i z z o n i e g o i Dra Eugeniusza C e n t a n i e g o, których skutecznoś
, gdyby i na 
człowieku sprawdzić się miała, natenczas odkrycie to do najważnieJPzych dobro- 
dziejstw nauki zaliczone być może. - .Jak wiadomo metoda P a s t e u l' a zaszcze- 
piania umyślnie na ten cel przygotowanej limfy przeciw wściekliźnie, jest tylko do 
pewnego stopnia ochronną, bezskuteczną wszakże się okazuje, gdy już do rzeczywi- 
stego wybuchu choroby przyszło. 
T i z z o n i na mocy poprzednio dokonanych doświadczeil, doszedł był już 
do następujących wniosków: 1) krew zwierząt ochronnie szczepionych, chroni przed 
wścieklizną zarówno przed, jak i po zakażeniu jadem, najpóźniej jednakże jeżeli 
w -t8 godzin po zakażeniu do organizmu 'v11rowadzoną została. 2) Działanie suro- 
wicy krwi wziętej ze zwierzęcia ochronnie szczepionego, nazwać można odkażającem 
wprost, z powodu iż niszczy jad wścieklizny w organizmie już istniejący. - Również 
i C e n t a n n i przy doświadczeniach swych, starał się królikom w drodze nowej zu-
		

/00448.djvu

			402 


pełnie metody zaszczepienia, najwyższy stopieJl niewraźliwości na jad wścieklizny 
wyrobić. 
Doświadczenia następne swe obadwaj uczeni Im królikach \vykonywali, z po- 
wodu, iż zwierzęt.1 tc ILljwięcej wraźliwości na jad wścieklizny okazują. Użyto jadu 
z dwóch psów wściekłych, zaszczepiając go zwierzętom doświadczalnym przy nerwie 
kulszowym. .Jad pierwszy sprowadzał śmierć w przeciągu dni 14 15, drugi 16 do 
] 8. U pewnej liczby zakażonych zwierząt zaczęto leczenie suro\\"icą dnia l-go 
i ] O-go, u innej dnia 7 -go, II-go i !-i-go. gdy już pewne oznaki wścieklizny były 
się okazały a szczególniej mniejsze lub większe porażenie kOIlczyn tylnych, znaczny 
ubytek wagi ciała, krótki oddech, gorączka, silne znieczulenie na działanie prądów 
elektrycznych, a wreszcie i charakterystyczny wygląd zwierzęcia przy ogarniającej 
go chorobie. 
Suro\\'i\
a użyta do leczenia pochodziła od królików dawniej już ochronnie 
szczepionych, którym dla przekonania się o niemożliwości, jad wścieklizny po kilka 
razy pod opony mózgowe był wprowadzany. Dla każdego zwierzęcia zużyto od 11 
do 26 ccm. surowicy, podzielonej na dozy 3-5 ccm. wprowadzane wedle potrzeby 
co dzień, lub w większych odstępach czasu i to albo wprost zastrzykując w żyły, 
albo w otrzewnę lub tkankę podskórną. Ze sprawozdalI ściśle przedsiębranych 
wynika, iż wkrótce po rozpoczęciu zastrzykiwail, ogólne objawy chorobowe znikać za- 
częły, chód, łaknienie i ruchliwość powróciły, gorączka się zmniejszyła, a waga ciała 
po kilku tygodniach sehudzone30 przez postęp choroby zwierzęcia, znowu do dawniej- 
szego stanu się podniosła. Również i wraźliwość na prąd elektryczny zbliżyła się 
do normalnego stanu. 
Na mocy doświadczeń tych da się zatem z wszelką pewnością postawić wnio- 
sek, że surowica krwi wzięta ze zwierzęcia ochronnie poprzednio przeciw wściekli. 
źnie szczepionego, jest w staxłie nietylko zagrodzić wybuchowi wścieklizny, lecz na- 
wet już istniejące objawy występującej uleczyć; jest zatem skuteczną nietylko 
w czasie gdy jad wścieklizny jest jeszcze umiejscowiony, lecz nawet już wtenczas 
gdy działanie tegoż na system nerwowy się objawia, względnie choroba organizm już 
opanowała. Rezultaty leczenia będą tern pomyślniejsze, im rychlej leczenie podjętem 
zostanie. W pierwszym okresie zakażenia bowiem, ilość jadu w organizmie działa- 
jącego a poddanego neutralizacyi przez wprowadzoną surowicę będzie mniejszą - 
a następnie i dalsze zmiany anatomiczno-patologiczne wywołane postępem choroby, 
dadzą się .r:ychlej ograniczyć. Ilość surowicy wziętej nie jest wielką, gdyż przy po- 
wyższych doświadczeniach minimum 11 ccm. wystarczyło. Własności swe leczące 
surowiCa zatrzymuje dość długo, gdyż jeszcze po trzech tygodniach okazała się sku- 
teczną, skoro ją zachowano w naczyniu nieprzepuszczającem światła i w nizkiej tem- 
peraturze. Uleczenie pozostaje trwałem, bez względu, który z trzech powyżej wy- 
mienionych sposobów wprowadzenia do organizmu zakażonego zwierzęcia użyto. Auto- 
rowie skutki osiągnięte w następujący sposób starają się wytłomaczyć. Limfa przy- 
gotowana metodą P a s t e u l' a i ich własną, działa jedynie ochronnie czyniąc zwie- 
rzęta uiewraźliwemi na działanie jadu wścieklizny, działa jednakże za powolnie, by 
wytworzyć w organizmie substancyą neutralizującą jad istniejący - surowica zaś 
z krwi zwierząt szczepionych, a zatem już niewraźliwych, zawiera w sobie pewien 
ju
 gotowy pierwiastek wytworzony w organizmie, działający nietylko ochronnie, lecz 
niszczący wprost jad wścieklizny i to bez straty czasu. Skoro bowiem choroba już 
się rozwinęła jest już za późno substancyą P a s t e u r a dalszy jej przebieg po- 
wstrzymać, podczas gdy surowica szczepionego zwierzęcia jad neutralizuje natychmiast 
i wyleczenie sprowadza. Zaremba. 


3. M e d y c y n a we w n ę t r z n a. 


1. 
Erysipels. 


Mechaniczne leczenie róży. 
H. Kroell (z Strassburga). "Ceber die mechanische 
Therap. MOltotshefte 1892, 2. 


Behandlung des
		

/00449.djvu

			403 


2. "\\'oelfler (z Gracu). Weitere Mittheilullgen liber die mechan. Behandlung 
des Erys
pels). Mittheilwzgen (le1' Aerzte 8teiEnnm"ks, 1891. 
] . Gatunek streptokoku wykryty przez F e h l e i s e n a jako wywołujący 
różę rozrasta się tylko w skórze: choćby się dostał przez hłonę śluzową, nie rozszerza 
się po niej, ani też nigdy nie sięga głębiej, jak w skórQ; zato jad przezeń wydzielany, 
dostawszy się w obieg krwi, wywołuje ciężkie ogólne objawy. W wypadkach, w których 
do róży przyłączają się ropnie gruczołów, phlegmone i meningitis purulenta, z pewnością 
można przypuścić mięszaue zakażenie, a mianowicie streptokokkiem roporodnym, który 
pod mikroskopem niczem się od pierwszego nie różni. - Z miejsca zakażenia roz- 
szerza się róża po powierzchni bez żadnych przeskoków (per continuitatem), ale nie 
równie łatwo w każdym kierunku, a mianowicie łatwiej wzdłuż w kierunku włókien 
(fałdów) skóry niż w poprzek. Podobną przeszkodę, jak poprzecznemi włóknami, 
wymyślił K l' o e l l, zakładając kauczukowe tasiemki 3 cm. szerokie, 2 mm. grube 
i o l4-18 cm. mniej długie, aniżeli obwód głowy. Zakłada je na kark i pod 
uszami przechodząc na czoło tak, aby się znajdowały na czole powyżej chorej skóry. 
Xacisk ten nie wystarcza do wstrzymania cyrkulacyi w przepasanej części, ale 
wystarcza do wstrzymania postępu róży, która się rozszerza tylko wdłuż przepaski aż 
do karku. - Zdjąć wolno ją dopiero, gdy skóra otęclmie i zsinieje. Aby się prze- 
konać, czy przepaska tamuje rozszerzenie się zapalenia, wystarczy na nią nacisnąć: 
jeżeli nacisk nie bolesny, to znak, że dobrze założona. Na kOl'tczynach już trudniej- 
szem i ryzykowniejszem jest takie tamowanie postępu róży. 
ie powinna nigdy 
kOllczyna sinieć, ale nabrzmiewa zawsze nieco. 
2. W o e l f l e r zakłada zamiast gumowej przepaskę z plastru przylepcowego 
(sparadrap ) zawsze na zdrowej skórze i trzyma jeszcze 4-5 dni, po zniknięciu 
gorączki i zaczerwienienia skóry. U mężczyzn najczęściej goli się wpierw włosy 
w miejscu, gdzie się plaster zakłada, u kobiet rozdziela się włosy w tern miejscu; byle 
plaster ściśle ł'l.'zylegał, róża prawie nic ponad nim nie postępuje. - Z 60 przypadków 
w ten sposób leczlJ;
ych wstrzymał W. pochód rÓŻy w 58 przypadkach. W dwóch 
nastąpiła śmierć. W o,,
atnich 16 przypadkach metoda Wo e l f l e r a okazała się 
zawsze skuteczną. Chlapou'ski. 


Prof. S. Lewaszew (z Kazania). O p as o ży t ach d uru wysyp kowego. 
(O czużejadnych sypnawo tifa). Wracz 1892, .No. 17. 
Kilka tygodni temu autor ogłosił we "Wraczu" oraz w "Deutsche med. 
W ochensch1"ift" doniesienie tymczasowe o wykrytym przez siebie pasożycie tyfusu 
plamistego, podając jednak tylko pewne szczegóły co do jego morfologii, oraz 
wspominając zaledwie o otrzymywanych z niego hodowlach. Obecnie, po zbadaniu 
jeszcze 25-ciu przypadków tyfusu wysypkowego, zakres wiadomości autora rozszerzył 
się. To też ogłasza on je teraz w uzupełnieniu powtórnie. - Wiedząc, że pasożyty 
tyfusu wysypkowego znajdują się we krwi, autor starał się przeszczepić je z niej na 
zwykłą pożywkę żelatynową lub agarową. Okazało się to jednak niemożliwem. 
Dopiero użycie na podłoże płynu z puchliny brzusznej człowieka z dodatkiem 1-1 1 / 2 % 
agaru doprowadziło do wyników dodatnich: już po 24 godzinach rozwi
ały się przy 
36-37 0 C. charakterystyczne hodowle. Przy ciepłocie pokojowej pasożyty te nie 
rozwijały się; przeniesione jednak z niej po 1-2 dobach do termost..tu o ciepłocie 
36-37 0 C. rozrastały się w nim bujnie, również bujnie w ciągu 24 godzin. Jest to 
poważny przyczynek do wytłómaczenia przenoszenia zarazka za pośrednictwem roz- 
maitych sprzętów. Hodowle nie rozwijają się na wspomnianem podłożu, jeżeli zawiera 
ono chociażby ślad żółci. Pewniej otrzymuje się na 10/o-ym agarze, niż na 1,f)0/o-ym. 
Same hodowle rosną zawsze w głąb agaru, nie wznosząc się nad jego po- 
wierzchnię i przedstawiają się w nim w postaci - obłoczka, mającego już w ciągu 
pierwszych dni wielkość niewielkiego orzecha laskowego, kształt zaś bądź okrągły, 
bądź cylindryczny, bądź wreszcie ostrokręgowy. Rozwijały się one zarówno ze krwi 
wziętej z palca, jak i z wyciągniętej ze śledziony w ciągu całego czasu trwania 
choroby. - Oglądając otrzymaną w ten sposób hodowlę pod mikroskopem w wiszącej 
kropli, przekonać się można, że składa się ona z mnóstwa drobniutkich jakby kokków, 
mających odcień zielonkowy, leżących przeważnie pojedyńczo, czasami tylko parami, 
to nieruchomych, to znowu przeciwnie posiadających bardzo ożywione ruchy we
		

/00450.djvu

			404 


wszystkich kierunkach, jeżeli hodowla jest ""wieża. Kokki te widocznemi są przy po- 
większeniu nie mniejszem, jak lOOO razy. Mają one nadzwyczaj cienkie wyrostki, 
nadające im ruchy. Wyrostki te udaje się czasami widzieć na preparatach nie bar- 
wionych, występują a:le jednak niezawodnie dopiero przy zabarwieniu preparatu 
sposobem Lo fflera. Dl.l;D::'ć ich przechodzi rozmiary samych koków o-lO razy. 
CzasHIni jest ich bardzo dużo. 
W obec zupełnie odrębnych cech hodowli omawiane,,!:O pasożyta, autor uznaje 
go za swoisty dla tyfusu plamistego i, kierując się jego wyglądem, proponuje dla 
niego nazwe cocco-spirillnm typhi u.'CI//lllematici. 
We krwi przedstawia się on przy powiększeniu] 000-2500 razy w postaci 
drobnych kulek, często nieruchomych, czasami jednak tak ruchliwych, że potrącają 
one wyraźnie czerwone ciałka krwi. Barwa ich jest również nieco zielonkową. Należy 
odróżniać je od t. zw. "BlutpHittchen Bizzozero" po jednakO\vej formie i ożywionych 
ruchach, trwających, przy zachowauiu odpowiednich warunków, 2-1-36 godzin. Oglą- 
dając je uważnie, można na wielu preparatach zauważyć nadzwyczaj cienkie, rozmaicie 
długie, szybko zakręcające się wyrostki. Słowem analogia z tem, co widzimy na 
sztucznych hodowlach, zupełna. 
Wspomnianych wyrostków należy szukać we krwi 
starannie, gdyż przed rozwinięciem się charakterystycznej hodowli (na co potrzeba 
do ::2 dni) one jedne mogą, dać możność stanowczego odróżnienia pasożytu, tyfusu plami- 
stego od innych kokków mogących się zn.ajdywać we krwi. 
Omawiane pasożyty znajdują się we krwi wszyst.kich chorych na tyfus wy- 
sypkowy od najpierwszych dni jego trwania. Znikały one dopiero ku kotlCowi choroby, 
stając się przedtem znacznie większemi, dostając po kilka \vzdęć na swoich wyrostkach 
nie tracąc jednak przy tern swojej ruchliwości. - Badając krew 11rzez kilka godzin 
z rzędu, przekonać się można, że wyrostki pasożytów tyfusu plamistego rozpadają się 
w końcu na drobniutkie ziarenka. Wyrostki te, przy zabarwieniu farbami anilinowemi 
nie są widoczne nawet w tych razach, w których widziało się ich dużo we krwi nie 
banvionej. Po długich poszukiwaniach autor doszedł do tego, że najlepiej utrwalić 
i uwidocznić można wyrostki pasożyta tyfusu plamistego, wrzucając szkiełka z krwią 
do 2-3°1 0 roztworu kwasu osmowego. Widać wtedy na preparatach, mających kolor 
ciemno-żółty, twory składające się z rozmaitej wielkości ciała okrągłego oraz prostego 
lub zgiętego wyrostka, mającego długość 4-8 czerwonych krążków krwi, czasaIni 
wzdętego w jednem lub kilku miejscach. W. Janowski. 


J. Neudorfer (Wiedeń). Ogólne i miej scowe leczenie gruźlicy 
z a p o m o c ą s P i l' o t e l' a p i i. (Die allgemeine und lokale Behandlung der Tuber- 
kulose mittelst Spirotherapie.) Wiene1- Klinik, zeszyt 4 i 5, 1892. 
Z obszernej pracy b. jeneralnego lekarza sztabowego możemy tylko przytoczyć 
dające się stwierdzić przedmiotowo wyniki lecznicze, osiągnięte zapomocą metody 
wziewania: l) Wszyscy chorzy gruźlicą dotknięci uczuwali po każdem zastósowaniu 
spiroterapii podmiotowe polepszenie, ciśnienie w piersi i istniejąc] duszność zmniej- 
szała się, chorzy mogli łat\vo, swobodnie i głęboko oddychać, dłużej przechadzać się, 
na wschody wchodzić i inne lżejsze roboty wykonywać. Ulga trwała w naj po- 
myślniejszym przypadku tylko 6-l0 godzin, poczem dolegliwości znowu wracały, 
by ustąpić na krótszy lub dłuższy czas po ponownem zastosowaniu spiroterapii. 
2) U większej liczby chorych można było już po kilku dniach spiroterapii obok podmioto- 
wej ulgi także przedmiotowo stwierdzić powiększenie się ilości moczu. 3) W przypadkach 
z pomyślnym przebiegiem, więcej niż 60010 wszystkich leczonych, można było wykazae 
powiększenie się ciężaru ciała, które po 3 miesięcznem leczeniu przeciętnie 3-6 kilo 
wynosiło, chociaż między tymi chorymi byli także ludzie z gruźlicą dość znacznie 
rozwiniętą, z jamami. 4) Z powiększeniem się dziurezy i wagi ciała poprawiły się 
także i inne objawy; apetyt i siły staly się lepszemi, kaszel i wypluwanie mniejszem, 
sen spokojniejszym, wyraz tv,'arzy weselszym; objawr fizykalne zmieniały się tylko 
bardzo powolnie,' po wielomiesięcznem leczeniu jednak chorzy mogli mniej lub więcej 
wrócić do dawnego żajęcia. - Na podstawie tych doświadczeń twierdzi Neudorfer, 
że w największej liczbie przypadków gruźlicy, nawet dość znacznie posuniętej, można 
wprawdzie nie wyleczenie choroby uzyskać, ale uderzające, przedmiotowe i pod- 
miotowe polepszenie się przez zRstósowanie spiroterapii a U wielu powrót do zawo.
		

/00451.djvu

			405 


dowego zatrudnienia. Wielką wagę w leczeniu gruźlicy kładzie W. na uregulowanie 
dyety. Nie powinno się choremu przepisywać potraw, lecz pozwolić mu to jeść, co 
chce, co znosi; instynkt chorego i jego pragnienie pewnych potraw jest najlepszą 
v;skazówką, jakie potrawy jego ustrój przerabiać i zużytkować może. Wpływ po- 
myślny spiroterapii tłomaczy działaniem trzech czynników a) własnością leków tamu- 
jących rozwój drobnoustrojów, b) zdolnością ich neutralizowania szkodliwego wpływu 
wytworów wymiany materyi prątków, c) działaniem chemotaktycznem leków w płucach*). 


,,\,. :Friedrich i F. 'rauszk(Budapeszt). Wpływ wy silnej pracy na 
z a c h o w a n i e s i ę s e l' c a. (Der Einfiuss der akuten Arbeit auf das Yerhalten 
des Herzens.) 1Viener mea. Presse Hm
, No. 13-15. 
W klinice wewnętrznej prof. K o l' a n y' e g o przeprowadzili asystenci jego 
szereg odpowiednich doświadcz ell na chorych i zdrowych i doszli do następujących 
wniosków: ]) Przy zdrowem lub chorem, jednak w okresie wyrównania znajdującem 
się sercu, sprawia praca podwyższenie ciśnienia krwi, gdy zaś serce niekompenso. 
wane sprawia w największej liczbie przypadków obniżenie parcia krwi. 2) Przy dłuższej 
nieprzerwanej pracy występuje zarówno w sercu zdrowem, jako też u chorych z wa- 
d:1mi sercowemi \vyrównallemi obniżenie, przy wadach zaś serca niewyrównanych pod- 
wyższenie parcia krwi, nic dosięgające jednak wartości spostrzeganej przy rozpoczęciu 
pracy. 3) Przerwanie pm;-}' sprowadza tak u zdrowych, jako też u chorych z wadami 
scrca wyrównancmi ponowne podwyższenie, u ludzi z wmIami niekonpensowanemi 
obniżenie parcia krwi. 
Serce zdrowe posiada zdolność przezwyciężania napotykanydJ trudności za- 
pomocą skurczów wykonywanych z większą energią. Przy większej pracy może serce 
usunąć przeszkody tylko po upływie pewnego czasu, kiedy nagromadzająca się 
w wnętrzu serca krew zapomocą ciśnienia wywartego na ośrodki nerwowe, znajdu- 
jące si
 na wewnętrznej powierzchni serca, wywoływuje energiczniejsze skurcze, 
potrzebne do szybkiego przezwyciężenia mechanicznych oporów, łączące się z roz- 
winięciem większej pracy mięśnia sercowego. ".ykazalne \vtedy rozszerzenie serca 
świadczy, że ciśnienie to jest znacznem i że już wśród fizyologicznych warunków 
lJrzyjąć musimy pewne, choć nieznaczne rozdęcie mięśnia sercowego. Z drugiej jednak 
strony można przyjąć, że wśród pewnych okoliczności, jak nadużywaniu wyskoku, 
nikotyny, lub pod wpływem chorób zakaźnych wf:ród8ierdzie odpowiada na te wielokrotne 
draźnienia przewlekłem zapaleniem, że serce traci swoją siłę odporności, że ['ozstrzeń 
serca pod wpływem tego \vszystkiep:o może stać się t.rwałą i spro\\-adzić czynno
ciowe 
i organiczne zmiany w sercu, któreby pod wyłącznym wpływem pracy nie przyszły 
do skutku. Baschkopf: 


C. Sodler. K l i n i c z n e b a d a n i akr w i. (Klinische l"ntenmchungen 
ueber das Blut.) Fo'rtsclw. d. Jlfdiciu 
k!l2. (.Jako uzupełnienie naszego referatu 
o klinicznej hematologii. Cfr. SOlU. 7ek. 1 K\J
, str. ] 03.) 
We wszystkich ostrych chorobach, ale więcej jeszcze w przewlekłych, do 
charłactwa wiodących, zmniejsza się liczba kndnek czerwonych. L dobrze odżywia- 
jących się osób, cierpiących na gruźlicę lub na niedomykalność zastawki dwudzielnej. 
liczba krwinek nie ulega jednak zmniejszeniu. \\'ięcej aniżeli zmniejszenie liczby 
krwinek znaczy nieraz zmniejszenie ich zawartości. I tak rozwijać się może blada- 
czka bez obniżania się iloHci czerwonych krwinek, ale hemoglobiny w nich coraz 
mniej. W niedokrwistościach po krwiotokach, w zaniku żołądka zwykle równolegle 
obniża się zawartoś4 hemoglobiny w krwinkach i ich liczba. Przy zgęszczeniu krwi 
po znacznej utracie soków. np. po silnych biegunkach. ilościowy st(\sunek krwinek 
czerwonych może nawet wzmÓdz się. 
Leukocytów liczba nieraz zmniejsza się w zimnicy. Leukocytoza jest fizyo- 
logiczną w czasie trawienia, kar1llienia, w następstwie połogów, wysięków w jamach 
surowiczych, zapalenia płuc itd. - W tyfusie zwykle jej nie ma. .Jeżeli zacho- 



! Z poprzl'llniej praey 
 e U d ii r r l' r a u t
-m 
aJn
-11l przedmiueie z ruku 1f)9U. 
Or referat w Now. lek. 1890, ::itr. łllL (Red_!
		

/00452.djvu

			406 


dzi, odpowiada powikłaniu jakiemu. Leukocytoza rakowa mogłaby się objaśnić do- 
staniem się nukleiny w obieg krwi. 


)[anfred Fritz. O w y m a c y w a n i u c i e p ł o t Y s k ó l' y W P l' a- 
k t Y c e. (Ueber ThermopaJpation u. ihre praktische Yerwerthung). Deutsche 9ned. 
Woch. [892, No 3. 
B e n c z u l' i J ó n f t s przekonali się, że skóra tułowia wyższą wykazuje 
ciepłotę ponad narządami zawierającemi powietrze (płuca, kiszki), aniżeli nad nieza- 
wierającemi go (serce, wątroba). Termiczna gTanica serca nl!. odpowiadała wzglę- 
dnej granicy opukowej jego. - Za pomocą różnicy ciepłoty skóry można, zdaniem 
autora, i patologiczne zmiany w organach pod nią leżących poznawać, tern więcej, że 
różnica ta bywa większą niż o O,5 0 C., a więc łatwo daje się wyczuć przy pewnej 
wprawie, byle ręce były ciepłe. Z początku dobrze obydwoma rękoma się posługi- 
wać, np. przy badaniu granic serca, przyczem się ręce posuwa z góry na dół po 
skórze. 
Autor utrzymuje, że nawet początki suchot płucnych można wykazać w ten 
sposób macaniem ciepłoty skóry, ponieważ nad nacieczonemi miejscami jest ona mniej 
ciepłą, aniżeli nad zdrowemi. Nad jamami (kawernami) jest skóra znacznie mniej 
ciepłą. - Także i pleurytyczne wysięki obniżają temperaturę pokrywającej je skóry. 
Przy zapaleniu płuc skóra jest cieplejszą aniżeli prawidłowo, póki zapalenie jest 
w pierwszym okresie, ale w hepatyzacyjnym chłodniejszą; przez to można rozpoznać, 
w jakim okresie zapalenia odnośna część płuca się znajduje. 
Oczywiście, że metoda ta badania nie zastąpi opukiwania, ale w niejednem 
może je uzupełniać. V osób, których opukiwać nie można dokładnie, jak np. u dzieci 
itp., może ona perkusyą do pewnego stopnia W}TęczyĆ. (Cfr. Now. lek. P-\90, str. 26;).) 


F. Riegel (z Giessen). O s o k o t o k u n i eus t a nnym. (Ceber chronische 
continuirliche Magensecretion.) Deutsche med. W()chenschrift 1892, Ko. 21. 
Autor uważa sokotok żołądkowy za jedno z naj częstszych cierpielI żołądka 
i nie zgadza się z tymi, którzy go uważają za czysto nerwowe zaburzenie. Chociaż 
anatomia patologiczna nie dała nam jeszcze dostatecznych objaśnieil, klinicznie przy- 
najmniej można już sokotok żołądkowy uważać za wyraźnie określone cierpienie. 
Zasługa zwrócenia na nie uwagi przypada R a i c h m a n n o w i z Warszawy (l882), 
a następnie J a w o l' S k i e m u. Odróżniać należy stanowczo ciągły sokotok od nad- 
kwasoty podczas trawienia wywołanej podraźnieniem pokarmów. Sokotok może \\'"}'stąpić 
ostro na podstawie nerwowej; są to t. zw. c'rises g<1striljUe8 powracające peryodycznie: 
do tej samej kategol')-i zaliczyć trzeba i gastroxynxis nervosa R o s s b a c h a. Jest 
to poprostu funkcyonalna tylko nieprawidłowość. Inaczej się całkiem rzecz ma 
z przeciągłym sokotokiem (hypersecretio chronica), który polega na tern, że żołądek 
zawsze. nawet czczy, zawiera nie mało soku żołądkowego. Zazwyczaj towarzyszy 
sokotokowi i nadkwasota ciągła, ale nie zawsze. 
Przedmiotowe objawy tej choroby są następujące: chorzy chudną wnet 
i mizernieją. a z czasem mieć mogą \vygląd podobny do chorych na raka; język 
zazwyczaj obłożony, tętno najczęściej nieco zwolnione, skóra raczej sucha. Dołyszek 
zazwyczaj w całości na dotyk bolesny, określony bOI tylko wtedy się zdarza, gdy 
równocześnie jest i wrzód żołądka. Żołądek prawie zawsze rozszerzony i to w wy- 
sokim stopniu. Granice żołądka nieraz bez wszystkiego dają się rozpoznać okiem; 
w innych razach potrzeba go rozdąć w tym celu. Zawsze słychać głośne pluskanie 
(Succussionsgerausch) za uderzeniem. Nieraz spostrzegać można robaczkowy ruch 
żołądka. Wymioty zdarzają się li takich chorych rzadko, zwłaszcza gdy są w klinice, 
choćby je miewali dawniej; jeżeli następują wymioty po jedzeniu, to oddany w nich 
pokarm zawsze już kwaśny; jeżeli w nocy, to oddany płyn jest zwykle bardziej 
wodnisty, zawiera często żółć i zawsze mocno jest kwaśnym. 
Aby się przekonać, jak żołądek trawi, wyciąga się sondą treść żołądkową 
w ,)-6 godzim po obiadku próbnym. Ilość wydobytej treści dochodzi wt.edy l litra 
i więcej. Gdy Olla postoi w naezyniu, wnet widać 3 warstwy: górną, pienistą: - 
mętną żółtawą w środku - i spollnią, resztki skrobi itd. zawierającą; włókien mi
- 
snych zwykle się w niej nie znachodzi.
		

/00453.djvu

			łu, 


Aby się przekonać, czy żołądek, nawet nie zawierający pokarmu (czczy), nie 
przestaje soku wydzielać, najlepiej wypłnkać go o lO-tej wieczór doszczętnie - a na- 
zajutrz rano sonduje się powtórnie na czczo. Ilość treści w ten sposób rano wydo- 
bytej może być rozmaitą; płyn jest zwykle mętny, średnio kaśny, przy staniu 
zielenieje. 
Rozwija się to cierpienie \y rozmaity sposób. Może się zacząć z objawami 
przypominającemi wrzód żołądka; chorzy skarżą się na kwaśne odbijanie, zgagę, bóle 
na szczycie trawienia czasami, zwłaszcza zaś napady bolów \v nocy. - Apetyt za- 
zwyczaj nie zły, czasami wilczy, zwłaszcza w nocy; przechodzi po zjedzeniu czego- 
kolwiek. Pragnienie bywa tak wielkie, że lekarz mógłby pomyśleć o cnkrzycy. - 
Ale apetyt tak jak i skargi chorego są zmienne bardzo. - Stolec zwykle zaparty; 
mocz nieraz w mniejszej ilości, ciężki i alkaliczny. - Przebieg jest długi; niektórzy 
cierpią lat kilkanaście na sokotok. 
Rozpoznanie jest z pomocą wyżej wspomnianych kryteryi łatwem i pewnem. 
Już zwykłe wieczorne wypompowania w o godzin po obiedzie daje nam prawo do 
diagnozy, nie mówiąc już o pomocy w tej mierze z anamnezy i z uwzględnienia 
podmiotowych objawów wynikającej. 
Od towarzyszącej wrzodowi żołądkowemu nadkwasocie odróżnia się sokotok 
tem, że w nim tnva\\'ienie nie jest przyspieszonem i że nie ma wcaleokresn wła- 
ściwego dla amylolizy, tj. do rozpuszczania krochmalu; dla tej przyczyny krochmal 
zawsze osadza się na spodzie i swym ciężarem rozszerza żołądek; nie potrzeba 
w każdym przypadku, gdzie poprzedziły objawy wrzodu żołądkowego, przypuszczać 
ścieśI'l oddźwiernika bliznowatą. Prócz ciążenia skt-obiowatych cząstek przyczyniają 
się do rozstrzeni gazy palne, wywięzujące się ze stagnujących w żołądku wę- 
glowodanów. 
Leczeniem wiele dokazae można nawet w zastarzałych wypadkach. Autor, 
uważając jako pierwotne cierpienie sokotok, a rozstrzeń itd. jako następcze, zapo- 
biega dyetą, metodycznemi wyplukiwaniami i zadawaniem alkalicznych środków 
skutkom sokotoku. 
Co do dyety, musi być podobną do tej, którą się daje diabetykom, fi, więc 
wyklucza się amylacea, a daje głównie pokarmy białkowe i klejowe; tylko zaraz 
po wypłukaniu (wieczorem) pozwala się krochmalowe pokarmy, gdyż wtedy nie ma 
przeszkody w ich rozpuszczaniu. 
Xajlepsza pora do płukania jest wieczorpm przed kolacyą, przy silnej roz- 
strzeni robi się je rano i w wieczór. Alkalicznymi Hrodkami nie tylko łagodzi się 
bóle, ale i uśmierza się nieprawidłowe gromadzenie się kwasu w soku żołądkowym. 
W tym kierunku pomaga np. sól karlsbadzka zarowno przeciwko nadkwasocie jak 
i sokotokowi, ale przy nadkwasocie dac trzeba alkalia na szczycie kwasoty, zaś przy 
ciągłym sokotoku jeszcze przed przyjęciem pokarmu. Jako przeciwkiśnego środka 
(antifermentatiya) można dodać salicylowy kwas lub sacharynę. Xocnym napadom 
bólu zapobiega się najskuteczniej twardemi jajami na noc. 


Leber (z Xorymbergii). F i z y k a l n e l e c z e n i e z a p a l' c i a p r z e- 
w l e k ł e g o. (;JJuenr1zelU1" Ined. Wochenscln'. Xl'. 23. 
Przyczynami zaparcia są: upośledzenie perystaltyki w charłactwie, chr. kat.ar 
kiszek. zastój w żyle wrotnej, życie siedzące, zanik i atonia mięsni kiszkowych, cier- 
pienia rdzenia, nerwowe i psychiczne (hpteria, melancholia), także i nieodpowiednia 
dyeta, zaniedbanie re
!.lllarnego wypróżniania. nadużycie leków ściągających lub pora- 
żających kiszki i osłabienie siły tłoczni brzusznej. 
Objawy: pełność i ucisk, odbijanie, wzdęcie, kong-estye, chudnięcie, brak 
apetytu, nerwice zwrotne, dusznośc mdłości, rozstrój nerwowy, brak energii i ochoty 
do pracy. . . 
W iJ przypadkach neurastenii, skarząc-,"ch się przeważnie na pełność i ucisk, 
na wzdQcie, odbijanie, brak apetytu itd. od roku lub kilku lat, albo i więcej - wyleczył 
w fi - ] 2 tygodni fizykalnemi slJosobami. ,Tuż po 2 tyg. dobrowolne stolce, podczas 
gdy przedtem enemki lub llUl\". LiIlu. do pomocy używał. 
I,eczenie polegało na zastosowaniu elektryczności, mięsienia i wody. Ele- 
ktroda 400 kw. cnn. duża (anoda) na krzyż, większa katoda na brzuch cały. Gal-
		

/00454.djvu

			4('8 


wano-faradyzacya (de Wattewille) silna 3-
) minut; potcm na brzuch 50 Dcm. ele- 
ktroda i indukcyjny prąd pierwotny wędruje od łonowej kości wzdłuż kiszki grubej 
wszędzie 1/4- 11 2 minuty się zatrzymując i silne skurcze mięśni brzusznych wywo- 
łując przerwami prądu (80-100 na posiedzenie). W niektórych wypadkach kładł L. 
katodę w prostnicę. Przy mięsieniu brzusznem (lO-1;j min.) kładł nacisk na frykcye, 
t. j. małe ale silne nacierania w koło ponad całą kiszką gTubą od ślepej zaczynając. 
Do tego dodawał czynuą i bierną gimnastykę brzusznych mięśni. Z rękoczynów wo- 
doleczniczych polecał ranne wycieranie zimne, chłodne półkąpiele i nasiadówki, za- 
wijania z następnemi zimnemi nacieraniami i tusze na brzuch, przedewszystkiem zaś 
t. zw. szkocki natrysk. Ch.f;apowsld. 


Józef Siimegi (Pe
zt). P l' Z Y c z y n e k d o 111 e c h a n i c z n e g o l e- 
c z e n i a c h o l' Ó b ż o ł ą d k a i k i s z e k. Gyógy6,szat 1890 :Nr. 41. 
W przewlekłem zaparciu stolca radzi autor głównie mięsienie zwiotczałych 
części jelitowych, przyczem przesuwanie kału jest zbędnem. Obok mięsienia poleca 
si
 ćwiczenia gimnastyczne, jak zginanie i wyciąganie kolan itp.; skutecznem jest 
także opukiwanie miednicy. Leczenie takich zwiotczeń kiszkowych trwa 2-3 mie- 
sięcy i musi być od czasu do czasu powtórzonem. Ważnem jest równoczesne psy- 
chiczne i dyetetyczne leczenie. :Mięsienie brzucha wykonywa si
 najlepiej z rana 
1/ 2 l godz. po IDiemem śniadaniu albo w -1 5 godzin po obiedzie. Leczenie wy- 
pocin około kiszki ślepej należy wnet rozpocząć ale bardzo ostrożnie. Złożone za- 
stosowanie mięsienia i gimnastyki leczniczej działa równie dobrze przy niezdrożIlości 
kiszek z powodu zastoiny kałowej. W ten sposób usunął H ii n e g i w 3 przypad- 
kach niebezpieczną koprostazę za pomocą mięsienia. \V jednym prz
-padku nie było 
stolca od 13, w drugim od J(5 dni, różne środki czyszczące, lewatywy okazały 8ię 
bezskutecznemi; można już było wykazać bębnic!?, zapad itd.: dopiero mięsieniu za- 
wdzięczyć najeży wyleczenie. Basc7zkopf. 


Bu;jwid (Warszawa). J o d o f o l' m w z fi P o b i e g a n i 11 l e c z e- 
n l u c h O l ery. Medycyna 1892, No. 32. 
Już w r. Jt)88 R i e d l i n i 
 e i s s er zwrucili uwagę na działanie 
swoiste jodoformu na prątki cholery, autor więc przedsięwziął nowe badania, 
które go do nash:pnych doprowadziły wyników. Hodowla bakteryi cholery na 
galarecie nie rozwija się skoro jodoform dodany, a ten działa w postaci pary. 
Zabójczo wpływa ten środek na bakterye w stosunku l : 1000 przed upływem je- 
dnej minuty, w 1 : 10 OUU po uplywie :24 godzin, w 1: tiU UOO rozwój zostaje po- 
wstrzymanym Ponieważ jednakże trzeba używać jodoformu rozpuszczonego w ete- 
rze z alkoholem, ztąd strąca się on w kr)"ształkach, we wodzif' nierozpuszczalnych, 
co znów się do tego przyczynia, że liczby podane ulegają znacznym wahaniom. 
Ohociaż autor jeszcze dalsze wykonuje badania, poleca już dziś przy cholerze 
małe dawki jako zapobiegawczy środek, a 2-3 razy większe jako leczniczy. Jako 
najlepszą formę podawania na wewnątrz poleca kapsułki zawierające po 0,02 do 
0,03 jodoformu w roztworze eterycznym, w przepisie po jednej kapsulce 2 do 3 
razy dziennie. Dla trudniejszego rozejścia się w przewodzie pokarmowym nie za- 
lecają się pigułki, ale dawaćby można dla szyb::.zego działania w emulsyi lub 
proszkach. Koehler. 


4. C h i rur g I a. 


L }'orok (Peszt). O p o w s t a w a n i u k a s z a k ó w. Gyógyaszat 
lkHO Nr. 35. 
Odróżnienie kaszaków od cy
t dermoillalnych jest chwiej nem. Autor badał 
L") pod
kórnych kaszaków. nigdy jednak nie mógł w.\-kazać przewodu. Natomiast 
cznalazł przewód, zamknięty koreczkiem z komórek rogowych, w torbieli dermoidalllej, 
zawierającej gruczoły łojowe, cebulki włosowe i brodawki skórne, operowanej na 
zole 3 miesięcz:lego dziecki. Kaszaki składające się tylko z torebki i warstwy
		

/00455.djvu

			4u
 


przybłonkowej, są bardzo rzadkie, ponieważ najczęściej posiadają jeszcze dobrze roz- 
winiete brodawki, które jednak są cienkiemi i daleko od siebie ustawionemi. Wy- 
kazanie tych ostatnich pod drobnowidzem udaje się najlepiej za pomocą "powierzcho- 
wnych preparatów wedJug Philippsona". W śródskórne kaszaki mogą również mieć 
ciałko brodawkowe. Treść kaszaka nie odpowiada łojowi skórnemu, gdyż w pier- 
wszym mieszczą się przeważnie komórki rogowe, cholestearyna i ich rozpad, rzadziej 
jednak tłuszcz. Z tego wynika, że kaszaki nie są cystami retencyjnemi, lecz rze- 
czywistymi obrzękami. Xiektóre torbiele skórne, które makroskopowo podobne są do 
komedonów, pO\n;tają przez bujanie i rozszerzenie się wspólnego przewodu gruczołu 
łojowego i cebulki włosowej. 
Ioże także \vięcej obok siebie leżących [olikułów wło- 
sowych, prawdopodobnie przez zapalenie ropne, zlać się z sobą i w ten sposób wy- 
wołać owe powierzchowne guzy, które szczególnie licznie znaleM można na skórze 
karku i grzbietu i już makroskopowo można je odróżnić od kaszaków. Skórzaki 
i kaszaki powstają przez zarodkowe zawijanie się warstwy rogowej i skóry; skórzaki 
tworzą się prawdopodobnie w wcześniejszym okresie, w którym komórki zmienić się 
jeszcze mogą. Jako guz, w ostatnim czasie się wytwarzający i posiadający dla tego 
najprostszą budowę, umieścić można obok kaszaka milium. Baschkopf. 


A. Guinard (Paryź). 
ł ą d k o w e g o. (Traitement 
1892. IV - VI. 
'Wyniki do jakich doszedł autor w przeglądzie krytycznym metod operacyj- 
nych raka żołądkowego, są następujące: 
l) nie ma operacyi, któraby wyleczyć mogła. 

) pozostawić należy lekowemu leczeniu wszystkie wypadki przebiegające 
bez boleści, bez ścieśni oddżwieruika i bez postępowego szybkiego wygłodzenia. 
3) 
lożna pomyśleć o wyłuszczeniu no\votworu tylko w razie, jeżeli jest on 
małym, ruchomym i jedynym: w takim razie operacya nie jest ani niebezpieczną, 
ani trudną. 
4) ,
rarunki takie zdarzają sie tylko w początku cierpienia; chodzi więc o jak 
najspieszniejsze rozpoznanie przez badanie soku żołądkowego, wziernikowanie żołądka, 
rozdymanie go sztuczne itp. 
5) Laparotomia w celu rozpoznawczem jest operacyą niewinną, a mogącą 
w niektórych razach jedynie rozstrzygnąć rozpoznanie. 
6) Póki lekarze nie b<2dą rychło oddawać chorych swych do takiego badania 
chirurgicznego, póty ci będą mieli do czynienia tylko z posuniętymi już nowotworami 
przyrosłymi lub rozsianymi. 
7) W tych warunkach zaś już nie może być mowy o gastrektomii, tylko 
o gastroenterostomii Woelfiera, operacyi mniej niebezpiecznej, i po której śmierć nie 
następuje wśród objawów powracających zatwardzenia, bolów i wygłodzenia. 
8) Po wycięciu oddźwiernika (pylorektomii) zaś nieraz wypada jeszcze ucie- 
kać do operacyi Woelfterowskiej. 
9) Pylorektomia, jest więc tylko wyjątkową operacyą; zazwyczaj należy robić 
gastroenterostomią. 
la) Dotychczasowa statystyka śmiertelnosci po operacyach ogólna wykazuje, 
że prawie wszyscy chirurclzy z początku mieli niepowodzenie i że dopiero z cza.sem 
coraz lepsze mieli wyniki w miarę wprawy. 
11) Przed zrobieniem operacyi tych na ludziach należy więc ją wielokrotnie 
robić na trupach lub na żywych psach. 
12) Sama operacya dokonana przez wprawnego chirurga może być już teraz 
uważaną jako nie narażającą życia. 
13) )lianowicie niebezpieczeństwa gastroenterostomii bezpośrednie znikają 
wobec dobrodziejstwa, jakie ono przynosi na razie, usuwając przykre objawy. 
14) Najczęściej więc wypadnie robić gastroenterostomię od razu, pozostawia- 
jąc gastrektomię dla wyjątkowych tylko przypadków, w których zbadaniem wczesnem 
dokładnem lub laparatomią przekonano się, że się ma do czynienia z początkami 
nowotworu. 


o c h i l' U l' g i c z n e lU l e c z e fi i u rak a Ż 0- 
chirurgieal de l' estomac.) Arch. gen er. de med. 


30
		

/00456.djvu

			410 


'.J'\.I'

 


Prof. C. Chiari. O J e c z e n i li o t o kuj a m y g Ó l' n o s z c z ę k 0- 
we J. (Debel' die ErfoJge der Behandlung des Empyema antri Highmori.) Prago 
med. Woch. 29. 
1) W bardzo rzadkich tylko przypadkach wystarcza do wyleczenia otoku jamy 
Highmora wywołanego zapaleniem okostnej wokoło korzonków zębów - wyrwanie 
takowych. 
2) Samo przepłukanie nosa byle długotrwałe może także znacznie przyczy- 
nić się do poprawy. 
3) Wstrzykiwania w jamę samą, choćby naj regularniej sze, nie wiodą często 
do wyleczenia, choć poprawiają stan. W jednym przypadku ropienie przytem się 
wzmogło. 
4) Tylko \v świeżych ropieniach, \\')'wołanych zapaleniem okostnej korzonków 
mogą wstrzykiwania takie w krótkim czasie wyleczyć. 
5) Wstrzykiwania przez otwór szczękowy (ostium maxilare), któremiby się 
udawało wydostawać ropę, udają się tylko rzadko (l : lO). 
6) Systematyczne wstrzykiwania najlepiej robić przez otwór w zębowem za- 
głębieniu (processus alveolaris); przez otwór w dolnym nosowym przewodzie są one 
za trudne dla chorego. 
7) Wpraszanie jodoformu nie daje pewnych wyników. 
8) Przy tych wszystkich operacyach należy, zatkać otwór do jamy ustnej, 
co się osięga tamponadą za pomocą gazy jodoformowej. 
9) W ogóle najlepsze wyniki daje tamponada ta, gdyż prędko usuwa cier- 
pienie, łatwą jest do wykonania i nie potrzebuje być powtarzaną częściej aniżeli raz 
na tydzie!!. 
10) Aby módz tamponadę wykonać, potrzeba otworu 4-6 mm. wielkiego; 
najlepiej wykonać go z dołku zębowego. - Z t. zw. fossa canina operować \\')'pada 
.tylko w takim razie, jeżeli chory nie chce się zgodzić na wyrwanie zęba, jeżeli wtem 
miejscu fistuła się tworzy, lub jeżeli chodzi o wytamponowanie na większą skalę; ale 
tamponada w tern miejscu jest trudniejszą i boleśniejszą aniżeli z alweoli. 
Chl;apowski. 


Dr. Charvot. S t u d i u m k l i n i c z n e o p a t o g e n e z i e i l e c z e- 
n i e o s t r y c h l' o p n i. (Etude cIinique sur la Pathogenie et le traitement des 
absces chauds.) Renie cle chirurgie No. 7, 189:2. 
W sprawozdaniu tern pominę wyliczanie rozmaitych drobnoustrojów znajdy- 
wanych przez autora w ropniach ostrych, jako też i zapatrywania jego na sposób za- 
każenia. Są to bowiem rzeczy u nas albo ogólnie znane, albo nie mające w istocie 
ogólnej wartości. Ciekawe dla nas są zapatrywania na sposób leczenia ostrych ropni. 
Słusznie zarzuca on sposób ich leczenia zapomocą małego nakłucia bronionego przez 
taką powagę jak Ye r n e u i l i występuje otwarcie za szerokiem rozcięciem ropnia. 
Lecz w jakim celu? Otóż C h a l' v o t po otwarciu ropnia stara się odkm:ić jamę 
ropną za pomocą silnych środków odkażających jak chlorek cynku i 50/0 karbol. Po 
odkażeniu jamy ropnia tamponuje ją C h a l' v o t gazą jodoformową w celu utrzyma- 
nia stałej antyseptyki i paraliżowania toksynów wytwarzanych przez 1I0wstałe drobnou- 
stroje. Przy tern postępowaniu rany się goją zdaniem autora nadzwyczaj szybko. 
Ref. nie może się zgodzić na energiczne odkażanie ropni ostrych za pomocą chlorku 
cynku i 5°10 kwasu karbolowego, gdyż uważa to jako zupełnie zbyteczne. Odkażenie 
ropnia jest rzeczą niemożliwą; można tylko za pomocą szerokiego otwarcia zmniejszyć 
napięcie wśródtkankowe i utrzymywać takowe przez lekką tamponadę gazą aseptyczną, 
dajmy na to jodoformową. Gojenie szybkie, to jest pozbycie się zakażających dro- 
bnoustrojów spokojnie organizmowi pozostawić możemy. Staraniem lekarza powinno 
być tylko umożliwienie dokładnego i swobodnego odpływu ropy za pomocą sączków 
lub tamponów. Czy wybiera się jedne lub drugie to zależy od postaci ropnia. Rop- 
nie ograniczone nadają się do tamponady; szeroko zaś się rozlewające n. p. okostnE' 
do użycia sączków. Bardzo polecenia godne są zalecane przez autora kąpiele anty- 
septyczne ciepłe', przy zapaleniach tkanki łącznej na k0l1czynach. Autor wspomina 
jednak tylko o lekkich rozczynach kwasu karbolowego używanych do kąpie!i, zapomi- 
nając o trujących jego własnościach i o łatwem zastąpieniu go kreoliną lub octanem
		

/00457.djvu

			411 


glinu itp. Zupełnie opuszczone są antyseptyczne prysznice przy leczeniu zapalenia 
tkanki. będące znakomitym środkiem leczniczym fizykalno-chemicznym, zdolnym w po- 
czątkach zapalenia nawet do powstrzymania ropienia. 


T. Drobnik. 


5. Położnictwo i choroby kobiece. 


1. Jl\eugebauer Fmnciszek (Warszawa). Krogozmyk i krę go chył. 
Rpondyl-olisthesis et spondylizeme. (ResumE> de recherches litteraire et personnelles 
depuis 1880 jusllu'en 1892.) Paris. Steinheil 1892, str. 176. 
2. Gebl1ard Karol (Berlin). Rakowiec ciała macicy, biorą- 
cy swoJ początek z nabłonka powierzchni i o raku rogo- 
w y m c i a ł a m a c i c y. (Debel' die vom Oberflaechenepithel ausgehenden Carci- 
nomformen des Vteruskoerpers sowie liber den Bornkrebs des Cavum uteri.) Zeit- 
SCh1'ift f. Geb. u. Gynaek. 34 tDIn ] zeszyt str. 1-8, 1892. 
3. Vf. Sntugin (Moskwa). S p o s t l' Z e Ż e n i a n a d c i ą ż ą b l' Z u- 
S z n ą. (Beobachtung:en iiber Bauchhohlenschwangerschaft.) loco cit. str. 9-32. 
4. Ries Emil (Sztrasburg). K l i n i c z n e i a n a t o m i c z n e s t u d y a 
n a d p l' Z e m i a n ą w s t e c z n ą m a c i c Y P o P o l' o d z i e. (Klinische u. ana- 
tomische Studien iiber Zuriickbildung des puerperalen Dterus). loco cit. str. 33 - 89. 
5. G. Schwarzwiiller (Berlin). O t a k z w. P ł o d o we j k l' Z Y w i c y. 
(Uebcr sogenannte foetale Rhachitis.) loc cit. str. 
0-9
. 
6: ]Ierttens .J. (\Iarburg). Rzadki przypadek przetoki po- 
c h w o wop ę c h e r z o w e j z e t y o log i c z n e g o w z g l ę d u. (Ein durch seine 
.Aetiologie seltener :FalI von Blasenscheidenfistel.) loco cit. str. 100 -105. 
7. Landeł'er R. ('Yyrzburg). R z a d k a f o l' m a n i e d o l' o Z woj U 
m a c i c y. (Eine seltene Form von Missbildung des Uterus.) loco cit. str. 106 - 120. 
"'. Zweifel (Lipsk). K l i n i c z n a g i n e k o log i a. (Vorlesungen liber 
klinische Gynaecologie). Berlin. August Birschwald. 1892, 440 str. 

. Lohnstein (Berlin). P e s s a l' i u m o c c l u s i v U m w p ę c h e l' z u 
m ł o d e j p a n i e n k i. Wykład w Tow. dla medyc. wewn. w Berlinie dnia 13 
r;zerWC:l 1892. 
10. Gonles (BalIa). L a s e c zn i k w Y w o ł uj ą c y e k l a In p S Y ę. 
(l' eber den Eklampsiebaccillus U. seine Beziehungen zur Pathologie der puerperalen 
Eklampsie.) Deutsche med. Vi'och. 30 czerwiec 1892. 
11. Scl1auta (Wiedeń). Technika przy plastyce międzykrocza. 
(Zur Technik der Lappen-Dammplastik.) Wiener klin. Woch. No. 25. 1892. 
1. Kajnowsza praca X e u g e b a u e l' a napisaną została przez autora na życze- 
nie francuzkie
o ginekologa prof. C h a l' p e n t i e l' a, który pragnął w nowym wy- 
daniu dzieła swego o położnictwie uwzgl
dnić także najnowsze poglądy o miednicy 
kr
gozmykowej, której najlepszym znawcą jest dzisiaj bezwątpienia N e u g e b a u er. 
Ponieważ dokładne przedstawienie całej nauki o miednicy kręgozmykowej i o pochyleniu 
kręgosłupa w miednicy wymagało obszerniejszej pracy, przeto uważał autor za odpowied- 
niejsze dziełko to ogłosić w osobnej książce, do której prof. C h a l' p e n t i e l' do tego 
stopnia pochlebną napisał przedmow
, że przy końcu wyraźnie nadmienia: "e' est une 
ocuvre considerable et qui fait le plus grand honneur a son auteur". O treści dziełka 
bliżej mówić tutaj nie będziemy, bo zapatrywania autora na powód i wytwarzanie się 
ścieśnienia miednicy kr
gozmykowej znane są już z innych prac autora, omawiających 
ten sam przedmiot. Sprawa znacznego przedłużenia łuku kr
gowego leżącego między 
poprzecznemi w}Tostkami a trzonem kręgu i o ile wrodzone zwichnięcie lub złamanie 
ważną odgrywają rolę etiologiczną, przedstawioną jest przez autora w sposób jasny 
i prawie przekonywający każdego z wyjątkiem naturalnie nieprzebłaganego prof. 
Lam b l a. Literaturę uwzgl
dnił autor z wielką sumiennością i dokładnością. Że 
nie wspomina o cennej pracy C h i a l' i e g o, lUnieszczonej w pragskiej Zeitschrift 
fiir HeillamiJe polega prawdopodobnie jedynie na Mm, że praca pragskiego patologa 
w ostatnich dopiero ukazała si
 miesiącach. Cfr. str. 443 niniejszego No. Now. lek. 



O'
		

/00458.djvu

			412 


2. Wiadomą jest rzeczą, że raki błony śluzowej ciała macicy w dwóch 
objawiają się formach jako rak siatkowaty (alveolaris) i rak gruczołowy. Otóż autor 
wykazuje, że w jamie macicznej wytworzyć się może i rak rogowy (Hornkrebs), ma- 
jący wszystkie swe charakterystyczne objawy, Niestety nie udało się autorowi wy- 
kryć w odnośnym preparacie pokrycia płaskiego nabłonka, na którem rak ów się 
utworzył. W miejscach wolnych od lmjającego złośliwego nowotworu nie można było 
nigdzie w jamie macicznej dopatrzeć się choćby resztek nabłonka. Wszędzie była 
ścianka macicy skierowana ku jej jamie, okolona warstwą dość grubą komórek okrą- 
głych z licznemi włosowatemi naczyniami. Dawniejszej błony śluzowej autor odna- 
leść nie był w możności. Przypuszcza on, chcąc objaśnić odmienną siedzibę (hete- 
rotopia) nowotworu, że w pewnym okresie czasu nastąpiło pokrycie wnętrza macicy 
nabłonkiem podobnym do naskórka (Epidermoidalisirung), z którego rakowiec wziął 
swój początek i że później zanikła warstwa nabłonkowa przez owrzodzenie. 
3. Na mocy własnych i obcych spostrzeżeń, do tych ostatnich zalicza S u- 
t u g i n także przypadek naszego nieodżałowanej pamięci T e o fi l a 
I a te c kief(O, 
wyprowadza moskiewski ginekolog takie wnioski z swej 11racy. Podczas gdy zama- 
ciczna brzuszna ciąża już bardzo rychło bywa przerywana poczem się wytwarza krwi- 
stek, może ona w rzadkich wypadkach dojść do prawidłowego końca, to jest aż do 
zupełnego rozwoju płodu. Początkowo przebieg jej ma wygląd ciąży wewnątrzma- 
cicznej. Objawy ucisku na jelita i moczowody prędzej się ukazują jak przy innych 
rodzajach zamacicznej ciąży. Skoro łożysko usadowione jest na zamacicznej fałdzie 
otrzewnowej, powstaja silne boleści w krzyżu i w miednicy. Nadto są nieprawidło- 
wości w wydzielaniu mocźu. Przy rozlJoznaniu zauważymy w początkach oprócz zwy- 
kłych, niepewnych objawów ciąży elastyczną zamaciczną narośl, przyczem macica 
znacznie zwiększona i ku przodowi dyslokowana. W drugiej połowie ciąży wyczuwa 
się w brzuchu nierówną okrągłą torbielowatą narośl, w której wyczuć można zawarte 
w niej części płodowe. Przytem natrafia się na przedniej płaczczyźnie narośli na 
ciało twarde i gładkie, jest niem zwiększona macica. Przy płodzie żyjącym słyszeć 
można przy auskultacyi wyraźne uderzenia serca, lecz nigdy nie słyszał autor t. zw. 
szmeru łożyskowe/w, o czem nie można po\viedzieć np. przy ciąży jajowodowej. Zwykle 
nie zauważymy skurczy w macicy, lecz mimo to gdy są objawy inne przemawiające 
za zamaciczną ciążą wykluczyć jej nic powinniśmy. 'Yażnym objawem ciąży brzu- 
sznej jest wynik badania wewnętrznego, to jest zwężenie pochwy przez !	
			

/00459.djvu

			4i3 


zadał, były: jak długo pozostają ust.a maciczne otwarte a powtóre jak się klinicznie 
lJl'zedstawia wsteczna lJrzemiana miejsca usadowienia się łoźyska. Okazało się, że 
jak tylko wydzieliny były w czasie połogowym obfite, usta maciczne były otwarte, 
przeciwnie szczupłe wydzieliny lub ich ustanie przemawiało za zamknięciem ust ma- 
cicznych, Przy lJOronieniach ,gdzie wydzieliny są mIUej obfite jak przy porodach przy 
kOllcu ciąży, także usta maciczne już czwartego względnie () dnia są zamknięte. lm 
wyżej stoi macica, tem częściej są usta maciczne otwarte, im prędzej dno macicy 
położone jest nizko tem pewniej znajdziemy usta maciczne zamknięte. Te ostatnie 
wyniki otrzymał autor z statystycznych zestawiełi 300 połogów. Usta maciczne zwy- 
kle zamykają się między 8 a l
 dniem po porodzie. Białe wydzieliny i niskie po- 
łożenie dna macicy idą z zamknięciem tem zwykle ręka w rękę. Ilość lJrzebytych 
porodów jest bez wpływu, podczas gdy czas przerwania ciąży o tyle ma wpływ, 
że przy porodach przedwczesnych i po poronieniach usta maciczne prędzej 
się zamykają. Autor objaśnia to tem, że przy prawidłowym kOlicu ciąży zachodzą 
rozszerzenia nadmiernie bujających tkanek mięśniowych, podczas gdy przy przedwcze- 
snem przerwaniu ciąży albo zachodzi jedynie przerost bez rozciągnięcia albo przerost 
z malem tylko rozciągnięciem. Że biernie rozszerzone pętle włókien mięśniowych 
powolniej się skurczają, jak zwykle przerosłe, łatwo pojmiemy. Że owe rozszerzenie 
nie tylko przy samym następllje porodzie, lecz już przedtem w ciąży ma miejsce, 
wynika ztąd, że czas trwania porodu jest bez widocznego wpływu. Owe wyrostki 
w miejscu, w którem było przymocowane łożysko, rozpadają się i odchodzą razem 
z wydzielinami, w pojedyńczych komórkach, w częściach włóknikowych w kuleczkach 
tłuszczu itd. Czasami wychodzą z macicy w formie złączonych ze sobą skrzepów, 
które nieraz dopiero wydzielano hywają z następującą miesiączką. Autor przyjmuje, 
że przy wstecznej przemianie macicy niektóre części miejsca, w którem łożysko było 
umocowane, tracą część swej warstwy mięśniowej. Jestto jednym z powodów, dla 
czego przedtem tak wielka macica znowu staje się z czasem znacznie mniejszą.' 
Zmiany w błonie doczesnej są według autora po porodzie następujące: ]) Tłuszczo- 
wy zanik komórek błony doczesnej i 2) szkliste zwyrodnienie tych komórek. Zwy- 
rodnienie to wywołuje wydzielanie szklistej masy z komórki, która pozostaje i nadal 
pełna życia, lub wydzielenie szklisto zwyrodniałej komórki lub pozostanie jej w ma- 
cicy bez wstecznej przemiany. \V tym ostatlum razie wytwarza się t. zw. deciduoma, 
które powoduje t. zw. endometritis post abortum. Wreszcie może popaść komórka 
błony doczesnej w stan zaniku do tyla, że staje się znów komórką tkanki łącznej 
lub też małe komórki tkanki łącznej wyrastają na komórki okrągłe, tworząc nową 
tkankę międzyszczelinową błony śluzowej. 
aczynia okazują po większej części zu- 
pełny zanik i tylko małe naczyńka zachowują własności swe dawniejsze. Nabłonek 
naczyil większych okazuje mianowicie przy najmniejszych naczyniach włoskowatych 
silne bujanie tak, że każda pojedyncza komórka nabłonkowa wnika w światło na- 
czynia, okalając je niep-gularnie. Czasami nie widział autor w odnośnych prepara- 
tach żadnych nabłonków, a więc tahie samo spostrzeżenie, jakie swego czasu zrobił 
P a t_en k o. Przy oddzielaniu się łożyska otwiera się wiele naczyń w miejscu usa- 
dowienia się łożyska. Naczynia te zawierają skrzepy i krew. To co z krwi tej nie 
odpłynie zaraz na zewnątrz, znajdzie w skr
epach aż nadto wiele składników, wytwa- 
rzających skrzepluęcie i podlega też skrzepnięciu. Pewien prąd odżywczy (Ernaeh- 
rung8strom) w delikatnych szczelinach przeszkadza natychmiastowemu opadaniu skrze- 
pów. Następuje to dopiero wtenczas, gdy nabłonek z gruczołów powolnie posuwa 
się ku powierzchni, gruczoły same znów rozpoczynają wydzielać i tak wpychają war- 
stwę między błonę śluzową a skrzepem. Powoduje się przez to wyluźnienie skrzepu 
w jego podstawie. Skrzep odpada w większej często ilosci. :\Iasy te odchodzą głó- 
wnie przy mechanicznych insultach jak np. przy pierwszem powstaniu z łóżka, za- 
wczesnej pracy itd. Przy powolnej wstecznej przemianie błony śluzowej odchodzą 
one zwykle dopiero przy następnej miesiączce. Także mogą być części błony docze- 
snej wydalane z macicy przez \vybroczyny krwi, które wytwarzają się w głębi błony 
i ją podminowują. Powstawanie tych wybroczyn objaśnia sobie autor utrudnionym 
krwiobiegiem w naczyniach napełnionych skrzepami. Przychodzi do za8toin i następnie 
wytwarzają się wybroczyny. Jest rzeczą wielce prawdopodobną, że podobne krwawe 
wybroczyny także w ostatnim czasie ciąży powstają i przyspasabiają oddzielenie się
		

/00460.djvu

			414 


błon płodowych i tłuszczowe względnie szkliste zwyrodnienie. Pozostają przez dłuż- 
szy czas strzępki błon,} doczesnej na pół oddzielone w macicy, natenczas osadzają 
się przez krwotoki, jakie powodują, coraz nowe skrzepy na nich i wytwarza się 
w nich uklej z błony doczesnej (Decidualpolypen) a wiec ukleje, których podstawę 
tworzy lJłona doczesna znacznie zwyrodniała a części obwodowe składają się z skrze- 
pów krwi, mogących więcej lub mniej zawierać przy tem składników macicy. Ana- 
tomicznie rozróżniać od nic'] wypada t. zw. ukleje włóknikowe, które jedynie skła- 
dają się z skrzepniętej krwi i jako dalszy ciąg skrzepów miejsca usadowienia się 
łożyska mogą być uważane. Błony doczesnej w niej się nie dopatrzymy, co najwię- 
cej części błony śluzowej lub mięśni. Klinicznie jest przebieg obu rodzai uklejów 
jeden i ten sam. 
5. G. S c h war z w a e 11 e r opisuje z polikliniki 11 a l' t i n a z Berlina 
dwa przypadki t. zw. płodowej krzywicy. Ani makro- ani mikroskopijne badanie ]]ie 
przemawiało za krzywicą. Linijka bujającej chrząstki była bowiem za wązką, trzon 
był stwardniały tj. sklerotyczny, część gąbczasta była gęsta, a szczeliny szpikowe 
zmniejszone. rrakże nie można było przypadków opisanych brać za wyleczoną pło- 
dową krzywicę. Autor przypuszcza, że kilkakrotne owinięcie się pępowiny około koń- 
czyn mogło w jednym z jego przypadków wywołać zmianę w wzroście i rozwoju 
kości lub że przez utrudniony obieg w łożysku kości nie otrz,ymało odpowiedniej 
ilości potrzebnych do rozwoju swego składników. Z całej pracy kazuistycznej autora 
wyłania się niepewność dzisiejszej nauki w tłumaczeniu tego stanu chorobowego 
kości, który obecnie jeszcze płodową nazywamy krzywicą. 
6. 11 e r t t e n s opisuje z kliniki Ahlfelda w l'IIarburgu przypadek, w któ- 
rym wykonano sztuczne zamknięcie pochwy u osoby, która mając znaczny włókniak 
za macicą zaszła w ciążę. Część pochwowa wstrzymaną była przy porodzie przez 
narośl, nie mogła się ku dołowi posuwać, przez co wypukliła się przeważnie część 
przednia ust macicznych a przez to samo i część pęcherza. Lekarze uważali wypu- 
klenie tł!kie za rodzaj blizny pochwy. Przecięli "bliznę", założyli następnie kleszcze 
i wywołali w taki sposób znaczną przetokę. pęcherzo-pachwową. Za wiele było blizn 
w pochwie, aby przetokę usunąć na drodze operacyjnej. '1'0 spowodowało A h l f e l d a 
do wykonania t. z. kolpokleisis. 
7, L a n d e l' e 1', asystent H o fm e i e l' a w \Vyrzburgu, opisuje dokładnie 
przypadek leworóżkowej macicy z ku prawej stronie skierowaną szyjką, czyli innemi 
słowy na jednej stronie wykształciło się prawidłowo tylko ciało macicy, po drugiej 
tylko szyjka maciczna. 
8. Wspaniałe i pouczające dzieło prof. Z w e i fi a wydane zostało z okazyi 
otwarcia nowo z budowanej kliniki ginekologicznej w Lipsku. Zawiera ono 15 pre- 
lekcyi, w których autor streścił 14 letnie doświadczenia swe tak w Lipsku, jak 
w Erlandze. W pierwszej prelekcyi omawia autor badania ginekologiczne, w drugiej 
mówi o ovariotomiach, jak należy postępować przed, w czasie i po operacyi, a z ze- 
stawień 3-16 laparatomii autora wynika 5,5 % śmiertelności. Po odciągnięciu przypadków, 
których ściśle liczyć tutaj nie należy, wynosi ś]niertelność tylko 3,3%. W tr,zeciej 
prelekCJi mówi autor o ovario-cystomectomiach i wyjęciu torbieli jajnikowych. Smier- 
teiność 3 % , Z w e i f e l używa do narkozy eteru. O sączkowaniu jamy otrzewno- 
wej mówi w czwartej prelekcyi. Zaleca ją wyjątkowo np. przy zropiałych torbielach 
dna miednicy. Punkcyi probierczej autor przy ovariotomiach nigdy nie robi, przema- 
wia w danych razach za incyzyą probierczą. W piątej prelekcyj mówi, jak należy 
laparotomować. Suchy odjałowiony katgut jest dobrym materyałem do szycia. Cie- 
kawe są autora uwagi o zrostach, stanach zapalnych, okręceniach się szypułki, ciąży 
przy naroślach jajnikowych. W () i 7 wykładzie omawia autor przeważnie diagno- 
stykę różniczkową narośli jajnikowych. W ósmej prelekcyi opisuje 103 salpingooopho. 
rectomie z 1 tylko zejściem śmiertelnem a w g-tej i lI-tej omawia wykonane przez 
siebie mYOlnectomie i operacye przy zamacicznej ciąży. O treści 
-mej, g-tej i !l-tej 
prelekcyi nie wspominamy, bo są olle już przez nas dawniej \V Now. lek. referowane 
gdyż ukazały się olle najpie1'\Y w A1"ch. r Gynaek. ,y prelekcyi ] o-tej mówi autor 
o przymocowaniu macicy do opon brzucha, o metodzie S c h li c k i n g a, swej modyfi- 
kacyi, o metodzie A l e x a n d l' a, którą nie poleca i o etyologii zboczeń macicy. 
W 12 prelekcyi opisuje autor wyjęcie macicy przez pochwę. Wykonał je 77 razy
		

/00461.djvu

			415 


w Lipsku i tylko miał 4 zejścia śmiertelne. Ciekawe są uwagi autora o nadwyrę- 
żeniu moczowodów. Metodę parasakralną przy wyjęciu macicy radzi autor użyć je- 
dynie przy zwężeniach pochwy. O -H przyp:idkach przetok moczopłciowych mówi 
Z w e i f e l w 13-tej prelekcYi, a w ] 4-tej o plastyce międzykrocza i operacyach 
przy opuszczeniu się macicy, rozpisując się obszernie także o etyologii opuszczel'l 
pochwy i macicy. W ostatniej prelekcyi, którą opracował asystent Z w e 1 f l a, docent 
lipski D o d e l' l e i n opisana jest anatomia nadżerek pochwy i odjęcie części po- 
chwowej. Do całego dzieła dołączone są liczne', świetnie wykonane rysunk1. Xad- 
mieniamy jeszcze, że autor oprócz katgutu używa także jedwabiu czarnego, nasączo- 
nego solami żelaznemi i jest z materyału tego bardzo zadowolniony. Jedwab taki 
nie draźni jak biały ran i łatwo go w ranie odnaleźć. Ref. używa po poleceniu 
Z we i f l a także takiego jedwabiu przy operacyach (sprowadza się go z Szwajcaryi) 
i jak dotąd potwierdzić tylko może zdanie Z w e i f l a. 
9. J.Iłoda panienka przybyła do Dr. L o h n s t e i n a z objawami ostrego 
kataru pęcherza. L'skarzała się na zatrzymanie moczu. Okolica pęcherza i między- 
krocza była bolesna. Z cewki moczomej wychodziła ropna wydzielina. Ponieważ 
wywiady na nic nie wskazywały stawiono rozpoznanie na rzeżączkowe zapalenie pę- 
cherza i odnośną przepisano terapią. Bóle dnia następnego wzmogły się znacznie, 
mianowicie przy chodzeniu po schodach. L o h n s t e i n przyjął teraz możliwość 
ciała obcego w pęcherzu. Odnośne \vywiady wykazały, że ,.narzeczony" pacyentki 
włożył jej tak zwaną ochronną gmuiankę (pessarium occIusinun) w pochwę, lecz 
później wyjąć już jej nie mógł. Wkrótce potem pokazały się boleści. Badanie przez 
pochwę wykazało, że gumianki w IJochwie nie było. Chorą znieczulono a po roz- 
szerzeniu cewki starał się prelegent obce to ciało z pęcherza \\ydobyć. Wyczuł je 
w przedniej części pęcherza po nad moczową cewką i wydobył palcami. Cała gu- 
mianka inkrustowana była solami llloczowemi, Przez l dzień miała pacyentka lekką 
febrę. Następnie boleści ustały zupełnie i pacyentka czuła się zdrową. Tragikomi- 
czną rzeczą w całej tej sprawie było, że pacyentka mimo usłużności narzeczonego 
była w ciąży od 2 miesięcy! 
10. Gdyśmy w roku zeszłym dali na tern samem miejscu (Sow. lek. str. 
21,1-218) pogląd na etyologię drgawek lJOrodowych powiedzieliśmy: "Głosy, jakie 
się z pojedYllczych odzywają klinik, robią wrażenie, jakoby uważanie eklampsyi za 
chorobę zakaźllą nie było wcale w ramy pojedytlczych ujęte przypuszczeń. Z do- 
tychczasowych teoryi robi na nas teorya drobnoustrojowa najsympatyczniejsze jeszcze 
wrażenie i rzeczywiście w takim razie uważać by można eklampsyę za wynik zakaże- 
nia organizmu wytworami drobnoustrojów." Otóż od czasu tego rok zaledwie minął 
a oto na tem samem miejscu referujemy o pracy G e r d e s a, który przypuszczenie 
nasze na mocy swych badań w fakt zamienił. Wykrywszy specyficzny lasecznik 
eklampsii zauważył G e l' d e s w ostatnich nadto czasach, że we wszystkich prepa- 
ratach histologicznych, pochodzących z miejsca usadowienia się łożyska wielkie zacho- 
dziły ilości owych laseczników. Dochodziły one aż do granicy warstwy mięśniowej, 
a czasami przechodziły aż po za takową. Podług badań G e l' d e s a nie ulega wąt- 
pliwości, że w błonie doczesnej szukać nam należy pierwotnego siedliska zakażenia, 
i że ztąd następuje dalsze zakażenie organizIllu. Być łatwo może, że laseczniki do- 
chodzą wspólnie z komórkami błony doczesnej po rozlużnieniu się nabłonka kosmy- 
ków wskutek pierwszorzędnego kataru błony śluzowej macicy pod wpływem zwiększ 0- . 
nego przez bóle porodowe nacisku w matczyne zatoki krwonośne a tu ztąd w krwobieg. 
Ciężkie w pojedyilCzych narządach objawy u eklamptycznych nie wystarczają co 
prawda. aby je sobie jedynie wytłomaczyć wykazaniem odnośtl
ch laseczników. Tut-aj 
prawdopodobnie toksyny wielką odgrywają rolę. Bądź jak bądź faktem zdaje się 
być dzisiaj, że eklampsya jest chorobą zakaźną, spowodowaną jedynie prze:o specy- 
ficzny lasecznik. 
11. \Yiedeński ginekolog poleca przepomnianą przez wielu amerykaIlską 
metodę M a c p h a t t e r a, która jest niejako modyfikacyą metody S a e n g e l' a 
a nadto przewyższa takową. Operacyą M a c p h a t t e r-T a i t a (tak ją nazwać mo- 
żna, bo opiera się ona tak jak i Saengerowska na metodzie Lawson-Taita) robi 
się w podobny sposób jak S a e n g e r operuje, z tą tylko różnicą, że figura LI 
otrzymuje przez zaokrąglenie lewego i prawego prostego kąta więcej wygląd eli-
		

/00462.djvu

			416 


ptyczny U. Robi się więc cięcie, które rozpoczyna się na granicy wielkich i ma- 
łych warg sromowych i idzie ku dołowi w bliźnie przy granicy sromopochwowej, 
następnie okala ono w płaskim łuku i stronę drugą. 'IV otrzymanej ranie preparuje 
się w głębi i brzegi rany tak się rozszerza, aż kąt na granicy wielkich i małych 
warg da się rozciągnąć. Gdyśmy to uskutecznili, otrzymamy po prawej i lewej stro- 
nie od linii środkowej wystarczającą szeroką powierzchnią rany, która się schodzi 
w płaszczyźnie środkowej i która, co właśnie jest rzeczą najważniejszą, może być 
przy prawidłowem wzajemnem położeniu z sobą złączona. Podczas gdy więc podług 
S a e n g e l' a płat pochwowy chwyta się szczypczkami i ku dołowi ściąga a połącze- 
nie rany w ten sposób powstałej teraz poniżej płata poprzecznie się wykonuje, na- 
stępuje połączenie podług metody 11 a c p h a t t e r a w prmvidłowem położeniu płata 
pochwowego. Igła wnika bowiem w blizkości górnego kąta rany tuż przy przejściu 
skóry w ranę, przeprowadza się ją pod lewostronną ranką, następnie wyprowadzamy 
ją tuż przy brzegu między ścianę pochwy i płaszczyznę rany, aby na odpowiedniem 
jej miejscu strony przeciwnej znowu wprowadzić przy brzegn między płaszczyzną 
pochwy a raną. Igła przechodzi teraz pod płaszszyzną rany i wyprowadza się lm 
koniec między płaszczyzną rany a brzegiem skóry strony prawej na zewnątrz. W taki 
sam sposób zakłada się drugi i trzeci szew. Czwarty szew zakłada się poza płatem 
pochwowym w lewy brzeg rany skóry, przeprowadza się go pod całą raną i wypro- 
wadza tuż przy prawym brzegu rany. Gdy się to wszystko uskuteczniło, zwięzują 
się wszystkie szwy i to tak, że lewostronna powierzchnia rany przylega do prawo- 
stronnej. S c h a u t a operował wiele razy w ten sposób i prawie bez wyją-tku z do- 
brym wynikiem. Hel. Swif}cicki. 


PI'of. Ehrelldorfer (z Insbrucku). O p l' Z Y P a d k a c h n a g ł ej ś m i e 1'- 
ci podczas połogu w następstwie czystej zakrzepicy zatok 
mózgowych, jakoteż w następstwie tłuszczowego zwyro- 
d n i e n i a s e r c a. (Debel' plotzliche TodesHille im Wochenbette in Folge von rei- 
ner Thrombose der Hirnsinus, sowie in Folge fettiger Degeneration des Herzens.) 
Wiener med. Presse. 1892 Nr. 19 i 20. 
Podczas ciąży następują nietylko w narządach rodnych, ale także w całym 
ustroju rozmaite zmiany, sprowadzające jużto mechaniczne, już też czynnościowe zbo- 
czenia w poszczególnych organach. Poród wpływa wybitnie na wymianę mfiteryi; 
szczególnie na krążenie i oddechanie, z rozpoczęciem się połogu jednak zwichnięta 
poprzednio równowaga ustroju zostaje powoli przywróconą. Zwyczajnie nie ponosi 
ustrój kobiecy mimo tych zmian żadnej szkody, zdarza się jednak, że niekiedy, wśród 
dawnych warunków, wskutek znacznego nasilenia tych zresztą fizyologicznych zmian 
albo przez następowe przyłączenie się innych szkodliwych wpływów, wytwarzają się 
zmiany chorobowe w poszczególnych narządach, które nawet nagłą śmierć pociągnąć 
mogą. Jako przyczyny tej nagłej śmierci podczas ciąży, porodu i połogu, dotychczas 
w ogóle spostrzegane, były: ostre zatrucie krwi, drgawki, udar, skrwawienie, pęknięcie 
macicy, uduszenie z powodu wola, wady serca, pęknięcie aorty, serca, śledziony, tłu- 
szczowe zwyrodnienie serca, porażenie serca, zator powietrzny, zator i zakrzepica 
tętnic płucnych, zakrzep zatok mózgowycJJ, wreszcie zator tętnicy wieilCOWej serca. 
Autor opisuje szczegółowo 2 przypadki przez siebie spostrzegane: 1. nagła 
śmierć 22-letniej, poraz pierwszy położnicą będącej kobiety wskutek zakrzepu zatok 
mózgowych dwunastego dnia połogu. 2. nagła śmierć 22-letniej kobiety, będącej 
w pierwszym połogu, w godzinę po porodzie z powodu tłuszczowego zwyrodnienia 
serca. W obu przypadkach, spostrzeganych w krajowej klinice porodowej, wykonano 
sekcyą. Przy wadach sercowych u ciężarnej powinien lekarz po stwierdzeniu gro- 
źnych objawów starać się, o ile możności, o natychmiastowe i ostrożne rozwiązanie. 
Celem uniknięcia rozdraźnienia wskazane jest ostrożne chloroformowanie, gdy zabieg 
wymaga dłuższego czasu. L e i s s e uważa chloroferm w takim razie za niebezpie- 
czny i poleca eter. W niedomodze i arytmii wstrzykiwania kamfory etc. 


K. Klein (Franzensbad). P l' z y C Z Y n e k d o b a l n e o log i c z n e g o
		

/00463.djvu

			417 


l e c z e n i a p l' Z e w l e k ł e g o n i e ż y t u m a c i c y. (Zm balneologischen Be- 
handlung der chronischen Endometritis.) TVien. med. Presse 1892 Nr. 51. 
Nie wszystkie postacie nieżytu macicy nadają się do leczenia kąpielami. 
Postać pierwotna nieżytowa lub rzeżączkowa bez znaczniejszych zmian głębszych 
warstw tkankowych ustępuje środkom łagodnie źrącj"lI1, ściągającym i odrażającym, 
głębiej sięgające zmiany (endometritis haemorrhagica, glandularis, fungosa) wyskro- 
baniu albo doszczętnemu wypalaniu, nieżyty, będące następstwem zmiany położenia 
i kształtu macicy, miejscowym mechanicznym lub gimnastycznym zabiegom. Dla le- 
czenia kąpielowego pozostaje zatem: 1. endometritis catarrhalis przy nie prawidłowej 
wiotkości macicy jako objaw częściowy ogólnych zbocze(l w wytwarzaniu krwi 
i odżywianiu; 2. endometritis clnonica przy niedostatecznie zwiniętej macicy po po- 
rodzie lub poronieniu, jako też przy zawale macicznym. :3. endometritis powikłaua 
z zapaleniem macicy lub przewlekłemi nawałami, jakie zdarzają się przy nieprawi- 
dłowościach w miesiączkowaniu i nieprawidłowych stanach podrażnienia. 4. endo- 
metritis jako objaw częściowy spraw \vypocinowych w parametrium, która będąc noli 
me tangere dla wszelkiego miejscowego leczenia. z ustąpieniem wypociny sama znika. 
Nie zawsze jednak wystarcza sama tylko kąpiel błotna do usunięcia wyliczonych po- 
staci chorobowych, w wielu przypadkach przyczynia się metodyczne leczenie miej- 
scowe do utrwalenia pomyślnego wyniku. Wprawdzie istnieją jeszcze inne sposoby 
do wywołania skurczenia mięśni macicy, kąpiel błotna jednak jest w każdym 
razie najdelikatniejszą i naj skuteczniejszą metodą do powiększenia napięcia mięśni ma- 
cicy. Punktem zaczepnym leczenia kąpielowego nie jest w pierwszym rzędzie błona 
śluzowa, gdyż leczeniem tem staramy się przez wywołanie wstecznej przemiany 
w przerosłym lub zwyrodnionym miąższu macicznym lub w danym razie przez wessa- 
nie wytworów wypocinowych sprowadzić prawidłowe stosunki krążenia, a tem samem 
powolną regeneracyą chorobowo zmienionej błony śluzowej. 


Baschkopf. 


6. Choroby dzieci. 


N 4) w s z e p r a c e o b ł o 11 i c,'. 
1. A. Baginsk
'. P r z y c z y n e k d o e t y o log i i b ł o n i c y. L a s e- 
c z n i k L o ffi e l' a. Archiv fiir Kinuerheilkwlde, t. XIII, zeszyt 4-6. 
2. Tenże. Przyczynek do lecz enia błonicy. loco cit. t.XIV, z.1-2. 
3. Tenże. P o r a ż e n i a d y f t e l' y C Z n e. loco cit. t. XIII. 
-l. Arnheim. Anatomiczne badania porażell dyfterycznych. 
loco cit. t. XIII. 
.j. Stamm. Etyologia chor. t. zw. "rhinitis pseudomem- 
branacea". loco cit. t. XIV, z. 3-4. 
6. StreIitz. Przyczynek do badall zapalenia płuc w prze- 
b i e g n b ł o n i c y. loco cit. t. XIII. 
1. Cenne sprawozdanie z czynności szpitala dziecięcego im. Fryderyka 
w Berlinie zawiera między inneull kilka artykułów tyczących się błonicy, pisanych 
już to przez dyrektora B a g i n s k y'e g o, już to przez jego asystentóy;. Najważniej- 
szym, bo najwięcej może przydającym się dla praktyka, jest pierwszy o etyologii 
dyfteryi. Autor badał bakteryologicznie 93 przypadki, które przedstawiały zupełnie 
ten sam obraz choroby pod względem klinicznym, a więc pokłady w gardle, gorączkę, 
upadek sił, nabrzmienie gruczołów, i znalazł tylko w 08-miu charakterystyczny 
lasecznik L o f f J e l' a, w reszcie zaś inne bakterye, pl'zeważnie gronowiec ropotwórczy 
złoty i grzybek łallCuchowy (StaphyJoc. pyog. aureliS i 
treptococcus). Wynikające 
stąd dwie rozmaite formy choroby różnią się ogromnie co do przebiegu; w pierwszych 
przypadkach wynosiła RmiertelnoSć prawie 50 % , w drugich cała choroba przebiegała 
znacznie lżej i prędzej i nie kOJlczyła się śmiercią oprócz jednego przypadku. Ale 
właśnie ten jeden uzasadniałby tem więcej powyższy podział zapalenia gardła na 
dwie formy. Dziecko przechodząc pierwszą niewinniejszą formę stykało się z rekon- 
walescentaIni z dyfteryi; zachorowało też pokrótce silniej i zmarło, a w złogach 
z gardła wyjętych znaleziono przy drugiem zachQfowaniu lasecznik L o f f l e f a.
		

/00464.djvu

			418 


Rozpoznanie i rokowanie może być zatem, opierając się na tych danych, prawie 
pewne. Zbadanie pokładów nie jest według B. zbyt trudnelll. W tym celu zdejmuje 
się odrobinę błonki rozpalonellli a następnie ostudzonellli szczypczykami, płucze się 
w :2-procentowym rozczynie kwasu borowego i szczepi w "surowicy L o f f l e r a" 
w ::! 110 3 próbówkach, które trzymane przez :24 godziny przy nieco wyższej ciepłocie 
(H. poleca do tego małe p:ecyki od Lautenschlagera w Berlinie) wykazują w danym 
razie prawie czyste hodowle lasecznika dyfterycznego. Podług wyniku badania należy 
zastósować odosobnienie, desinfekcyą i terapią, która, gdy brak swoisWch bakteryi, 
może być zupełnie niewinną. - Słuszną zatom będzie, gdy z pewną dozą niedo- 
wierzania przyjmować będziemy sl;rawozdania autorów co do korzystnych wyników 
leczenia błonicy pewnym środkiem; przekonywającą jedynie może być terapia, jeżeli 
odnośny autor każdy z podanych przypadków badał bakteryologicznie. 
2. B a g i n s k y przyszedł po użyciu rozmaitych środków do przekonania, 
że żaden' z nich nie może dotąd być uważany jako właściwy środek leczący błonicę, 
bo nie spełnia w zupełności wymagall, które byłyby trojakie: 1) aby środek niszczył 
laseczniki na miejscu ich działania, :2) aby zapobiegał rozszerzaniu się złogów i roz- 
puszczał prędko rlyfteryczlle pokłady, 3) ażeby czynił llieszkodliwym j
d bakteryi, 
który przechodzi w organizm (krew. limfę, a może i nerwy.) - Wcale nie możemy 
dotąd wypełnić trzeciej indykacyi, już nieco więcej dwie pierwsze. Z antyselJWCznych 
śródków najlepiej działał, a przynajmniej robił to wrażenie, sublimat l: 3000, mniej 
3-procent. rozczyn kwasu karbolowego w alkoholu, a już bardzo mało lub nic kwas 
borowy, jod trój chlorowy, nadmangan potasu, olejek cytrynowy, terpentynowy i t. d. 
Drugie wskazanie spełniała zadowalniająco woda wapienna i kwas mleczny (do inha- 
lacyi) i 5 do 10% papajowna do pędzlowania; wszystkie te środki nie zdołały jednak 
powstrzymać rozszerzania się błon, wzgl. przenoszenia się sprawy na krtail. 'Yewnętrznie 
używał B. alkoholu jako wino lub koniak, także i Ol. terebinth., tinct. ferr. chlor. aeth., 
wino z papajotyny i t. d., ale wszystko bez widocznego skutku. Wreszcie stosował 
inhalacye tlenu, zastrzykiwania pod błonę śluzową w okolicy zajętych migdałów 
3 % kwasu karbolowego, a nawet i zastrzykiwail wytworów laseczników błoniczych 
w glicerynie roztworzonych, lecz skutków doraźnych nie było, tak samo jak przy 
używaniu środków podniecających przeciw grożącemu porażeniu serca. 
3. Z powikłall błonicy budziły zawsze największy interes porażenia, zwłaszcza 
gdy R o u x, Ye l' s i n, B l' i e g e l' i F l' a n k e l wykazali ich powstawanie od jadu 
przez prątki wytworzonego. B a g i n s k y, badając odnośne swe przypadki, zauważa, 
że porażenie tem cięższe, im prędzej występuje; dalej, że cięższe przypadki zawsze 
były powikłane z zajęciem nerek. Pierwszymi objawami było dławienie i zachłyśnienie, 
ale nierzadko także brak odruchów kolanowych. PorażeIńe przepony nie jest zbyt 
rzadkiem zjawiskiem, występuje ono później równocześnie z porażeniem innych mięśni 
ciała, a bywa zwykle niebezpiecznem. Odznacza się zupełnym bezgłosem, kaszlem 
ochrypłym, bezdźwięcznym z wykrztuszaniem obfitego, pienistego śluzu, i oddechaniem 
utrudnionem, które wykonuje podpadająco tylko dolna część klatki piersiowej. Pomimo, 
że serce może przytem przez długi czas zachować doskonale swą żywotność, a przy- 
pływ powietrza odbywa się zupełnie wystarczająco, występują napady duszenia się, 
kończące się przeważnie nagłem ustaniem czynności przepony. - Co do kliniczno- 
patologicznych zmian serca, to zauważyć się dają najrozmaitsze stopnie, jak słabe, 
arytmiczne tętno połączone z sinicą, znikanie pierwszego tonu serca, a czasem prze- 
ciwnie t. zw. rytm galopujący, wywołany rozdwojeniem skurczu komórek. Często 
łączy się z tem fenomen odrlychania C h e y Ił e - S t o c k e s a i nabrzmienie znaczne 
wątroby, jako objaw zastoju krwi. - I przeciw porażeniom dyfterycznym nie ma 
jeszcze skutecznych środków. Z zachwalanych zastrzykiwali strychniny nie widział 
B. wielkich rezultatów; starał się raczej o silne odżywianie i zadawał wewnętrznie 
wino i koniak, ostrożnie jednak, gdy przypadek powikłany był z zajęciem nerek. 
4. A l' n h e i III badał 8 przypadków porażenia błoniczego pod względem 
anatomiczno-patologicznym. W sercu nie znajdywał zwyrodnienia tłuszczowego, naj- 
wyżej częściowe zmętnienie włókien; ostatnie widział także w mięśniach szkieletu 
i przepony. W nerwach natomiast obwodowych (większej części pacierzowych i móz- 
gowych) były zmiany rozmaite: po większej części zwyrodnienie miąższowe i śród- 
miąższowe, czasem przekrwienie i wybroczyny włoskowate; żadnych jednak zmian
		

/00465.djvu

			419 


w mózgu i szpiku pacierzowym jako i zwojach (ganglia). Wyniki tych badall zga- 
dzają się też z ogólnie przyjc;:temi zapatrywaniami o zajęciu nerwów obwodowych 
(polyneuritis). 
;j. Krup błony śluzowej nosa czyli t. zw. rhinitis pseudomembranacea uwa- 
żano 110tą	
			

/00466.djvu

			4
O 


.Juliusz Eross (z Pesz tu). P o rów n a w c z e b a d a n i a n a d 
łaniem gorączkę ohniżającem antypyryny, chininy 
pieli letnich u g'orączkujących nowonarodzouych. 
,qyft.c'zat 1890 Nr. .Hi i -1-7. 
Oprócz szybko pl"zemij8jących napadów gorączki spostrzeg'lł autor w 19°/0 
badanych 956 nO\l orodkuw w pierwszych 1..1, dniacl1 życia ciągłą kilkodniową go- 
rączk
, wywoLtllą zwykle przez nipstra\\"l1ość, zgorzel pępowiny, mitry nieżyt jeli- 
towy lub inne choroby. Autor podawał tylko wtedy środki przeciwgorączkowe. 
gdy ciepłota była wyższą niż 39° C. 1) AntYP}Tyn
 podawano w dawkach 5, 10 
i 15 centigr., które w razie niedostatcczncgo dziahmia po godzinie powtaflano. 
\V gorączce gnilnej działanie bylo słabpm, w innych chorobach zaś dobl"em. Mi- 
nimum gorączki następowało po 1 do :3 godzin. Zapadu nigdy nie spostrzegał. 
Także liczba oddechów i tętna zmni<'jsza się, choć nie w równej mierze. 
zlw- 
dliwcgo wpływu na prl.ewód pokarmowy nie zauważono nigdy, silne poty tylko 
rzadko. Ogólny stan i apetyt zwyczajnie się poprawiał. 2) Chininę podawano 
w dawkach 10 do 15 centygl"., które w razie potrzeby po godzinie powtarzano. 
Zwykła w prywatnej praktyce ordynacya - 101o rozczyn co 2 godziny łyżeczkami 
od kawy - nie działa prawie. Działanie jej równa się prawie działaniu antypy- 
ryny; w gorączce gnilnej jest ono nieco słabsl.cm. :\Iinimum ciepłoty następuje 
póżniej, niż PrlY antypyrynie, w przecięciu po 3 godz., działanie tl'il'a za to dłu- 
żej. Szkodliwego wpływu nie było nigdy, 3) Już u zdrowych noworodków obni- 
żają kąpiele letnie 127-30° C. przez 10 minut) szybko ciepłotę o 1-3°. U go- 
rączkujących powtarzano takie kąpiele stósownie do potrzeby 2-3 razy dziennie. 
\Ve wszystkich przypadkach można było bezpośrednio po kąpieli 'stwierdzić zna- 
czną zniżkę ciepłoty, utrzymującą się jeszcze przez 1/ 1 -1 godz. w mniejszem na- 
sileniu. Mimo szybkiego i często znacznego spadku ciepłoty nie następował ni- 
gdy zapad. 
Dzieci słabowite kąpano tylko przez 5 minut. Kąpiele ciepłe działają 
zwyczajnie w gorączce gnilnej zarówno dobrze jak w innych stanach gorączkowycb. 
Także na inne objawy. jak dl'gawki, niepokój, bezsenność lub ospałość, krzyk, 
apaty
, zniechęcenie do ssania wpływają kąpiele letnie lepiej. niż inne leki. Ta 
poprawa ogólnego stanu, następuje cz
sto póżniej, niż spadek gorączki. Zasłu- 
guje ona tam na pierwszeństwo, gdzie si
 rozchodzi o szybkie obniżenie ciepłoty. 
Konające już dzi"ecko z ciepłotą 42,9° C. w następsh\Tie gnilnego zapalenia kiszek 
przyszło do siebi e po zastosowaniu letniej kąpieli i wyzdrowiało przy dalszem le- 
czeniu kąpielami. 


d z i a- 
i k ą- 
Gyó- 


Juliusz Eross (Peszt). O g n i In y c h z a p a l e n i a c h w y c h o d z ą- 
c y c h z p ęp k a. Gyógy{tszat 1891 Nr. 24. 
Spostrzeżenia swoje zebrał autor na 1000 noworodkach pierwszej kliniki 
położniczej w Budapeszcie. Tylko n 23% było zabliźnianie si
 po oddzieleniu si
 
reszty pępowiny prawidłowem, w 68 % zanotonuwano nietylko nieprawidłowości, 
ale też niebezpieczne gnilne sprawy. Z tych 680 przypadków wystąpiła 147 razy 
(14.7%) wysokiego stopnia. zgorzel pępowiny, 182 razy oddzielenie si
 takowej 
przez rozpad, 224 razy oddzielenie się z zostawieniem trzonka, 1u9 razy wystą- 
piło zapalenie p
pka, 17 razy wrzód i zgorzel pępka. Tego rodzaju choroby mo- 
gą prowadzić do ogólnego zakażenia, czemu towarzyszy charakterystyczna go- 
rączka. W celach porównawczych pozostawiono raz krótki, drugi raz długi ka- 
wałek pępowiny. Jako podwiązki używano wstążki gumowej CreM'go, lub zwy- 
kłych tasiemek, wymytych w sublimacie; pępowinę obwijano suchymi kawałkami 
plótna lub watą Brunsa ; u 112 noworodków założuno zupełnie opatrunek oklu- 
zywny, który po 8-10 dniach usuni
to; 100 nowo narodzonych kąpano dopiero 
po oddzieleniu się pępowiny Wyniki były n!Jjlepsze przy i'uchych kawałkach 
płótna i opatrunku olduzywnym. Długość resztki p
powiny i kąpiel nie wpływały 
na wYi'tępujące choroby. Baschkopj:
		

/00467.djvu

			4:H 


7. Choroby gardła, nosa 


uszu. 


Tborner (Cincinuati). L r o j on e c i a ł a o b c e w g a l' d l e. (Ima- 
gmary foreign bodies in the throat.) Nell' rork med. .IouT/1. 1891. 
Autor rozróżnia trzy rodzaje: l. Ciało obce dostalo się do gardła i pozo- 
stawiło tam uczucie swej obecności, 2) stan chorobowy daje podwalinę do uczu- 
wania ciała obceg n , 3) uczucie urojone j. st wyrazem przyczyny dalej istniejącej, 
a powyższych pm,'odów "wcale nie ma. 'V pierwszym przypadku tl'zeba się przez 
dokładne badanie zapewnić, że ciała obcego już nie ma. bo przypadki, żeby go 
odlwleść b)'ło nie moźebnrm, są rzadkie. Rodzaj drugi polega na migdałkach, 
osadach w tychż('; na gruczołach u nasadu jęz)'ka itd. 1\a powstawanie naresz- 
cie tl-zeciego rodzaju mają wpływ zaburzenia w trawieniu, nerwice, wywoływane 
róinemi powodami. Ponieważ stan ten cz/":,sto do zadumy prowadzi, twierdzi 
autor. że wolno takich chorych niewinuC'm łudzeniem leczyć. ,y jednym przy- 
padku, w };tórym ChOl'y twierdził. że ma kawal keści w tylnej części nosa, dał 
T. bromkali, mówiąc, że płyn ten kość rozpuści. 


RetM (z 'Yiednia). L y k a n i e i s t o s II n e k t e g o ż d o krt an i. 
Sitzungsber. der kaiserl. Academie der Wissenschaften in 'Vien. Be1. C. Abth. III. 
E x: n e l' udowocInił. że króliki po pI'zecięciu nerwów średnich krtanio- 
wych żyć nie mogą. Autor. chcąc przyczyny powyższego pewnika stwierdzić, 
podjął bardzo szczegółowe badania. Głównie naturalnie baczność swą zwrócił na 
zachowanie się nagłośni, chrząstek nalewkowych. dolnej cZf.>ści przełyku, jako i tka- 
nek ściany tylnej gardzieli przy łykaniu. Łącząc zaś swe spostrzeżenia z doświad- 
czeniami i zapatl'ywaniami się star"zych i no",'szych autorów doszedł w cennej S\Vl'j 
a sumiennej pracy do nas '/":' pnycll wyników: Pokarm w usta włoJ\ony ku przo- 
dowi już wyjść nie może, bo drogę ma zawartą przpz przyc;śnienie końca j/":,zyka 
do p0dniebienia. natomiast zostaje ku tylowi zepchniQty pI'zez silną czynność mię- 
śnia szczęko-gnykowego. Mi(;'kkie podniebienie podnosi się w położenie poziome, 
przez co ściśle zawartą zost
je jama noso-ganlzido" a, Krtań podnosi 
ię ku 
prLOdowi i górze, język ściąga się ku tylowi narlół przez naprężenie mięśni gny- 
ko-językowych. co zarazem ułożenie się nagłośni na krhlń wywołuje, którą i po- 
karm sam mechanicznie już uciska. Do szczelnego zawarcia si(;' krtani przyczy- 
nia się jeszcze także dość silna czynnoś
 mięśni tarczykowyeh i nalewkoglośnio- 
w,reh. Mięśnie doprowadzające krtani, włącznie mi (;'śni pierścienio-grd., kowych, 
zaczynają teraz swą dzialalność, szpara głosowa się zamyka a czubki chrząstek 
nalewkowych zwracają się ku przodowi. Już pl zecltem wypucza się tylna ściana 
gardziełi przez działanie mieśni rylco polykowych, które w górmij części stoją pod 
wpływem nerwu rylco-polykowego a w dolnćj u królika i psa nerwu krtaniowego 
sredniego, a przez to pokarm, który pod mocnym naciskiem z ust do tyłu we- 
pchni(;'ty został, przy równoczesnem wdychającrrn ponJszeniu gardzieli, zmuszony jest 
obrać drogę za przysionk1em lutani ku w{'.iściu d.) polyku. To zmniejszenie się 
ucisku. w skutek którego pokarm do tyłu ustepuje. przyczynia się też do tego, 
że pokarm do krtani dostać si
 nie mOJ\e. Niebe pirczeJlstwo wpadlli(;'cia pokarmu 
ao krtani usuwa jeszcze zawarcie się \\Tf'jścia krtaniowego, zamkn:ęcie sif.> głośni, 
czułość wielka błony śłuzowej krtani a i prwrwa w oddechaniu podczas łykania. 
Resztki pokarmów, które w gardzieli pozostają. sp/":,dzone bywają przez ruchy wę- 
żykowate gardzieli do żołądka. 
Po tych wywodach jasna, że przeCI(;'ClC obu nerwów krtaniowych średnich 
zabójczo działać musi. K oehler. 


Peugnier i Fournier (Paryż). O z a w r o t a c h g ł o w y .M e n i e l' a. 
Centralblatt f klin. .Medir:in :No. 3, 1892. 
Autorowie przeprowadzili poszukiwania nad patogenezą choroby w tytule 
podanej, a w pracy dokładnej i wyczerpującej, opierającej się na 40, po cz(;'ści 
cudzych, częścią wlasnych, doświadczeniach, doszli do następujących wyników:
		

/00468.djvu

			J::ł2 


1) Przyczyny zawrotu ]\feniera nie można pomieszczać w narządzie słu- 
chowym. 
2) Ohoroba omawiana przedstawia si
 klinicznie jako zbiór objawów oma- 
mowych, etyologicZIlie jako zaburzenie czynnościowe narządów środkowych, mia- 
nowicie mózgu i móżdzka. 
3) Dotknięci tem cierpieniem należą do rzędu tych osobników, których 
układ nerwowy jest bardzo pobudliwy lub któryrh równowaga psychiczna jest 
zakłócona. 
4) Ohoroba jest objawem psychicznym, który należy do grupy objawów 
cechujących zwyrodnienie umysłowe. 
'Vyniki te w każdym razie wymagają jeszcze potwierdzenia. (Red.) 


Heiman (Warszawa). F d e r z e n i e w u c h o. Ś m i e r Ć w 8 d n i. 
ZeżtscJl1-ift f. Ohrenheilkunde T. XX. Z. 2. 
Ohory, 21 lat liczący, podaje, że po policzku zadanym mu na lewej po- 
łowie twarzy, wystąpiło krwawionie z ucha 2 dni trwające i gwałtowny zawrót 
głowy, tak, że nie mógł dalej pracować. Ozuł się wprawdzie już od kilku dni 
przedtem słabym i pokazała się też dawniej niekiedy ropa w uchu, bólów jednakże 
gdy poprzednio nie doznawał. Badanie w 2 dni później wykazało lekkie zaburze- 
nie prz
 tomności, utrudnione ruchy języka, zawrot głowy i skłonność do wymio- 
tów. Ciepłota 40.5. T
tno 120 szybkie i nikłe. Na małżowinie świeżo zaschla 
krew, w przewodzie mierna ilość wydzieliny krwawo-ropiastej. Błona bębenkowa 
zaczerwieniona z małem przedziurawieniem. Przewodność kości czaszki zachowana. 
Znaczne obrzmienie śledziony i bolesność w okolicy biodrokątniczej. Późni{>j 
przystąpiły porażenie m. odwodzącego (abducens) lewego, rozszerlenie źrenicy, 
opad powieki, żółtaczka, obrzmienie i ropienie stawu nadgarstko-sprychowego. 
Nastąpiły nieprzytomność, bredzenie. mimowolne oddawanie stolca i moczu i w 8 
dni po doznanym urazie śmierć. Oględziny pośmiertne: Pacbymeningit. puru- 
lenta diff., Hyperaemia mening. i cerebr., Leptomeningitis basil., 8mbolus in 
sinu longitudinal. sup., in sinu transverso et in yena jugul. int. Stare zapale- 
nie ropne ucha środkowego z próchnieniem niszczącem w wyrostku sutko w:y m. 
Zapalenie ropne stawu nadgarstko-sprychowego, pleurit. pur., zawał przerzutowy 
w dolnym zrazie płuca prawego, zapalenie miąższowe wątroby i nerek, obrzęk śle- 
dziony ostry i enteritis catarrhalis z wielu wybroczynami w błonie śluzowej kiszek. 
Autor zwraca uwagę na znaczenie sądowolekarskie takich przypadków. 'V przy- 
padku przytoczonym 'wynik śmiertelny nastąpiłby z pewnością i bez urazu, który 
co najwięcćj mógł tylko przebieg choroby przyspieszy
. 


(
orradi(Florennya). O czynnościowem znaczeniu ślimaka. 
A.rchi1" f Ohrenheilkwule, XXXVI. Z. l. 
Jedna z ważnych kwestyi, w obec której zapatryw:mia lekarzy dotychcza;: 
jeszcze się nie zgadzają, dotyczy znaczenia fizyologicznego ślimaka. Podczas gdy 
jedni przypuszczają, że wszelkie wrażf>nia słuchowe tak tonów, jako też szmerów 
mają miejsce w ślimaku, przyjmują inni obok ślimaka jeszcze inne cz
ści bł
dnika, 
w których sensacye słuchowe pOllchwytywane byt- mogą. Niektórzy jak G r u- 
h e r, L u c a e i inni ogłosili nawet prl.ypadki, w których mimo nekrotycznego 
'wydalenia ślimaka za życia lub mimo przy sekCJi odnalezionego zniszczenia błę- 
dnika można było postrzegać pewien stopień sluchu przez kości czaszkowe albo 
też przez powietrze. ,V celu wyjaśnienia tego przedmiotu pr7eprowadził O. sze- 
reg doświadczeń u morświnek, które maią bardzo wraź li wy słuch i u których śli- 
mak we w:-;zyslkich swych cz
ściach dla rozmaitych zabiegów łatwo jest do- 
stępny. Przytem okazało się, że a) po zupełnem zniszczeniu ślimaka nastąpiła 
zupełna i trwała głuchota, mimo utrzymania reszty błędnika i związku między 
okienkiem owalnem i strzemiąszkiem. b) Po zburzeniu ślimaka jednej strony 
można natychmiast uważać znaczne zmniejszenie sluchu. Niekiedy nawet wystę- 
puje na kilka godzin zupełna głuchota, którą C. przypisuje wstrząsowi lub ura- 
zowi Zwolna jednak stan ogólny powraca do normy, tak, że po kilku dniach
		

/00469.djvu

			4
3 


można i w tych przypadkach stwierdzić istnienie słuchu, aczkolwiek bardzo upo- 
śledzonego. Odruchy zaś małżowiny na wrażenia słuchowe zostają po stronie 
operowanej znacznie zmniejszone. c) Obustronne uszkodzenie częściowe i d) zu- 
pełne zniszczenie ślimaka po jednej a cz;;,ściowe po drugiej stronie spTOwadza za- 
zwyczaj zupełną i trwałą głuchotę. Nierzadko zaś słuch po kilku dniach powraca 
dla silnych lub syczących tonów i szmerów. Niekiedy można nawet uważać 
utrzymanie pewnego stopnia zdolności słyszenia bezpośrednio po operacyi. Wy- 
niki swych doświadczeń streszcza autor w następujący sposób: 
l) Dotychczas nie dowiedziono z pewnością istnirnia innych obok ślimaka 
odcinków błędnika, w których pojmowanie wrażeń słuchowych odbywać si
 może. 
2) Ozęf\ciowe usz'wdzenie obu ślimaków nie pociąga za sobą koniecznie 
zupełną i trwałą głuchot
. Jeżeli niekiedy słuch dopiero jakiś czas po operacyi 
powraca, należy to przyp:sać wstrząśnieniu, wynaczynieniu lub oddziaływaniu za- 
palnemu. 
Jest bardzo pra\nlopodobnem. że percepcya rozmaitych tonów odbywa 
się według ich wysokości w roinyćh oddziałach ślimaka. Im niższy ton, na tern 
"i
cej ku kOLcowi znajdującym się odcinku narządu C o r t i e g o zostaje odczuty. 


Baginsk
T (Berlin). P r z y p a d e kro p n i a z r a z u s kro n i o - 
we go. Deutsche med. 'Wo{'hen.w1zTift. 45. 1
91. 
Chłopiec a-letni włożyl sobie 4-go maja groch do ucha. Po kilku bez- 
skutecznych probach udało 
ię obce ciało z ucha wydobyć i ropienie z ucha usu- 
nąć Kilka tygodni później w)'Stąpiły objawy chorobowe j!Jk t
tno nieregularne, 
zwolnione, silny ból gło
 y na stronie odpowiedniej ucha uRzkodzonego, mierny 
zapad brzucha, lekkie drgawki na kończynach dolnych i górnych, t
żec tylny 
(Opisthotonus). sennoŚć. Ropienia nie bylo. za to wielkie pl'Zedziuntwienie w bło- 
nie b
benkowej. Później zmniejszenie źrenicy lewl'j. bolesność na lewej skroni 
już przy słabem uderzaniu. Przytonmość niknie. a chory wykrzykuje od czasu 
do czasu, leżąc apatycznie z kończynami do brzucha przyciągniętemi, kark stę- 
żały, tętno zupełnie nieregularne. 52 liczące. 2iJ cl.erwca objawy były tak gro- 
żące, że można bylo przewidzieć zejście śmierV.lne. Rozpoznano z prawdopodo- 
bieństwem ropień w zrazie skroniowym i przy
tąpjono (Gluck) do operacyi. Po 
cięciu łukowatem i odsunięciu części mi
kkich otworzono czaszkę dłutem i mło- 
tkiem. Po gł
bokiem nacięciu w zrazie skroniowym wypłynęło prądem 100 gr. 
zielonawej ropy. Wyplukano mnę Jysolem i zatamponowano mocno gazą jodo- 
formową. Przebieg pooperacyjny bez odczynu. .:\Jiejsce ubytku w kafki pokryto 
pIatem skórnym. Przytomność wracała, t
tno się podniosło i stalo się regularnem. 
Pewne zaburzenie mowy i nieznaczny niedowład nerwu twa.rzowego trwał jeszcze 
kilka dni. \V uchu zostalo jeszcze mierne ropienie i przedziurawienie bębenka. 
,V dyskusyi nad tym przedmiotem przytacza O p p e n b e i Jll podobny przypadek 
zapalenia ucha środkowego, li którego gdy objawy mózgowe po wydłutowaniu 
wyrostka butkowego nie znikły. wyszukano i znaleziono ropień 1\T zrazie skronio- 
wym. Nawi
zując do tt
go przypadku omawia O. objawy pod wzgl
dem rozpo- 
znawczej ich ,rartości i podnosi, ;ie dopiero po wyrllutowaniu wyrostka mogą siQ 
}Jrzedstawić te same objawy dla powikłania wśródcza:,;zkowego. 
iezmienny, je- 
dnostronny bój głowy i w .J dzień po pienvszej operacyi występujący zawrót 
głowy, zmuszają do poważnipj:-5zeg'1 i ostróżnii'jszego oceniania tych samych 
co przedtem istniejących objawów. IJopipro objawy niedowładu występujące 
o-go dnia na lewem ramieniu. później n>t twarzy i na nodze. stwierdzają rozpo- 
znanie ropnia mózgowego. oznaczając zardzem okolicę, gdzie się znajduje. Przy- 
stępująca senność, zaburzenia czuciowe, widzenie połowicze czynią rozpoznanie 
jeszcze pewniejszem. Nie daje się jednak zaprzeczyć, że w wspomnionym przy- 
padku pierwsza operacya mogła przyczynić się do szybszego rośnięcia ropnia, 
zwłaszcza, że odłuszczenie twardej i grubćj warstwy korowej wyrostka sutkowpgo 
wymagało silnych uderzeń młotkiem. S]Jira.
		

/00470.djvu

			424 


8. Syfilidologia i Dermatologia. 
Prof. CasllarJ (z Królewca). O d z i e d z i c ze n i li k i l y. Wiene1' 
ollg. med. Ztg. 1892, nr. 22. 
C a s p a l' y nie zgadza się z F o u r n i e r e m cO do istnienia kil
' 
odziedziczonej późnej w śrisłem znaczenill tego wyrazu, jako też co do przeno- 
szenia kiły w drugiem pokoleniu tj. aby osobnik, dziedzicznie tylko kiłowy. mógł 
spłodzić dziecko dziedzicznie syfilityczne. 
ieprawdopodobnem mu się wydaje, 
aby kiła mogła przejść z praojców na wnuków z aminięciem rodziców. Immuni- 
tas kobiet, które płód kiłowy na świat wydały, tlómaczą P o u r n i e l' i O a s- 
pary za pomocą kiły utąjonej, podczas gdy rodak nasz F i n g e r uwaźa te ko- 
biety za ..imnun". W dotyczącej swej teoryi rozróżnia P i n g e r działanie 
jadu syfilitycznego od wpły"'vu wytworów przemiany materyi prątków kiłowych. 
Te okazują się już w okresie wybuchu w postaci gorączki, ogólnego zmęczenia, 
bolu w stawach, przemijającego białkomoczu itd. Te objavlY są zbyt zmienne. 
by mogły być wywołane przez lI1if'jscowe ogniska kiłowe. Tu występuje też che- 
miczna różnica. Przeciw miejscowym ogniskom kiło" ym, stwardnieniu, obrzmie- 
niu gruczołów, wysypce działa skutecznie rtęć, objawy zaś okresu wybuchowego 
oddziaływują w uderzający sposób na jad. Również objawy chloranemiczne okresu 
wtórorzędnego, takźe wypadanie włosów, są następst
-em toksyn kiłowych. Także 
immunitas zm'owych matel, dzieci kiło\\')'ch nie ustępuje skutkiem przejścia prą. 
tków kiłowych przez łożysko, kobiety te według F i n g e l' a nie są dotknięte 
kiłą utajoną, lecz ptomainy kiłowe przeszły z płodów na matki, wywolując u nich 
odporność. Objawy kiły trzeciorzędnej są według F i n g e r a nie kiłowymi. 
one nie są zakaźnymi, ani nie mogą być odziedziczonymi i lepiej oddziaływują na 
jod. niż na rtęć. Nie są one bezpośredniemi następst
'ami jadu kiłowego. lecz 
wytworów przemiany materyi tegoż. Temu zapatrywaniu F i n ge l' a, przyjętemu 
przez większą część syfilidologów, sprzeciwia się l' a s p a l' y W powyższym wy- 
kładzie. Autor z dwóch przyczyn nie oddziela w zupełności kily wtórorzędnej 
od trzeciorzędnej: l) podobna anatomiczna budowa stwardniałości pierwotnćj, 
guziczki i kiłaki; 2) częste szybkie oddziaływanie na rtf'ć. gdzie jodek potasu nie 
działa. Baschkopf'. 


M. Czystiakow. O zarażliwości kiły w późnym okresie 
l e p i e ż y. (O zaraziteIności pozdniawo kondiłomatcznawo sifilisa.) Wracz. 
1892. No. 23. 
Według autora, kiła nie przestaje być zaraźliwym tak pr«::dko, jak 
to większość IfJkarzy sądzi. Przytoczywszy dane z literatury, wedlug których na. 
stąpiło zarażenie syfilisem żon w 7. 13, 15 a nawet 29 lat po pierwotnem zara- 
żeniu mężów, autor opisuje fi swoich ciekawych, analogicznych przypadków. \V je- 
dnym bardzo starannie leczony oficer ożenił się w 6 lat po zaraźeniu się i zaraził 
po 5 miesiącach swoją żonę; wtedy właśnie dopiero wystąpił lepież na j«::zyku. 
\V drugim oficer, również zarażony od lat 6-cill, kilkakrotnie leczony i nie mający 
żadnych objawów wtórnych, zaraził swoją kochank«::. "\V kilka miesi«::cy potem 
dostał wysypki grudkowatej na dłoni. W trzecim syfilityk zapłodnił zdrową dzie- 
wczynę; urodziło się żywe i zdrowo dziecko. 
lając stosunki ciągłe z tą samą 
dziewczyną. zaraził ją w lata potem przez nowy plód, który por6niła
 Czwarty 
przypadek jest podobnym do trzeciego, w piątym zaś syfilityk zaraził swoją żonę 
w n lat po początku choroby, mając na członku owrzodzenie, które można by 
przyją-ć za rozpadły ziarniniak, a który autor skłonny jest mieć za ecthyma. Ta- 
kich "owrzodzeń" bez specyficznej nazwy widuje si«:: dużo u prostytutek. Autor 
wszystkie je ma za podejrzane. ,y końcu streszczając powiada autor, że sy- 
filis może być zaraźliwą nie tylko w pierwszym pięcioleciu, ale i w drugim i trze- 
cim, że późny okres lepieży daje czasami objawy niezupełnie typowe i dla tego 
przyjmowane za trzeciorz«::dne, więc wszystkie prostytutki. nie mające wyraźnych 
objawów trzeciorzędnych, są niebezpieczne, skoro tylko mają "nieokreślone" owrzo- 
dzenia na organach rodnych. Okres trzeciorzędny sam przez się autor uważa za 
niezaraźliwy. W. Janowski.
		

/00471.djvu

			425 


9. Farmakologia i Toksykologia. 


o stroncyanie jako leku. 
1. La Bm'de. Badanie fizyologicznego działania stron- 
e y a Il o w y c h s o l i. (Etude physiologique sur les sels de strontium.) Les '1lmw. 
rem. 1R91, No. 18. 
2. Du Jardin-Beamnetz. Mleczan stroncyanowy w białko- 
m o c z u. (Du lactate de strontiane dans l'albuminurie. Ibidem. No. 22. 
3. Ed. Egasse. S o l e s t r o n c y a n o w e. Bulletin. gen. de Ther. 
1 FifJl, No. 4-1. 
4. COllstantin Paul. L e c z e n i e c h o rób n e l' k o w y c h s t l' o n- 
c y a n e m. (Du traitement de la maladie de Bright par la strontiane. Les nouv. 
rem. 1
91, No. 23. 
5. G. Bardet. O trującem działaniu baryty towarzyszą- 
c e J n i e r a z s o 10m s t l' o n c y a n o w y m. (De la toxicite du baryum dans ses 
rapports avec r usage therapeutique des sels de strontiane). Les nouv. rem. 
1891, No. 24. 
6. Iłl. Cremer. F o s f o r a n s t r o n c y a n o w y w m i e j s c e w a- 
p i e n n e g o w p o kar m i e. (Demontration eines mit kalkarmer Nahrung untcr 
Zugabe von Strontiumphosphat ernahrten Hundes.) M'iinch. med. Wochenschrit
 27. 
Podczas gdy barium silną jest trucizną, pokrewny mu metal ziemny, stron- 
tium, okazał się dla orga'lizIllu równie nieszkodliwym jak wapń (Caloium). Wiedzieli 
otem już Orf il a, GnuQin, Rabuteau, a niektórzy jak Hassan, Vulpian 
a świeżo E g a s s e stósowali go w dawkach nie małych, (6

W,0) na dzieJ} w cier- 
IJicniach reumatycznych. 
C. P a u l (4) stosował jego sole mleczanowe (6-10 g. na dzień) w białko- 
moczu, przyczem zmniejszała się ilość białka, rósł wyraźnie apetyt, poprawiał się 
ogólny stan chorego. Skoro przestał dawać ten środek, białkomocz powrócił w tym 
samym stopniu. D u Jar d i li - B e a u m e t z używał stroncyanowych soli z dobrym 
skutkiem w białkomoczu spowodowanym nerkowemi zarówno jak i sercowemi 
cierpieniami. 
:M. C r e ll1 e r (6) podawał przez 50 dni młodemu psu, któreIllu przez mIeSIąc 
lJrzedtem i następnie nie dawał nic kości, tylko mięso i sadło, w miejsce wapna 
razem 40 gramów fosforanu stroncyanu i zauważył skrzywienie w kościach, jak 
\\" chorobie angielskiej (rachitis). Żebrowe przyrostki (epiphyses) wykazywały te 
same zmiany, co w tej chorobie dziecięcej. Dowodzi to, że stroncyan nie może 
zastąpić wapna w odżywianiu i tylko obok wapiennych kości może być stosowanym. 
Według B a r d e t a (5) mała domieszka barytowych soli w stroncyanowych 
preparatach jest prawie nieuniknioną. Doświadczenie wykazalo, że 0,08--0,1 chlorku 
boru na l kilo wagi wystarcza do zabicia zwierzęcia. Jeżeli w soli stroncyanowej 
nie ma więcej jak 1/10°10 baryty, to uważać ją można za dostatecznie oczyszczoną. 


Althen (z .Wiesbadenu). B lęk i t m e t y l e n u w g r u ź l i c y. (Die 
Anwendung des Methylenblaues bei tuberculosen Prozessen.) Mnenchner med. 
Woch. 1892 No. 1. 
Autor przez dłuższy czas próbował na sobie działanie tego środka w da- 
wce dziennej 1,5. - Po tygodniu uczuwał parcie z moczem i stolcem, przemi- 
j8jące po zażyciu magnezyi palonej. 
 Po trzydniowem używaniu 2,5 na dzień 
(w dawkach 0,5) odczuwał wyraźnie dolegliwości w okołicach nerek, bóle głowy 
zawroty, drgawki, błyskoty (Flimmern) itp. objawy otrucia a nawet lekkiemu 
uległ obłędowi, co wszystko jednak w przeciągu dwóch dni po zaprzestaniu śro- 
dka minęło. Nigdy zaś nie zauważył białka w moczu. Ohorych na gruźlicę tym 
środkiem leczył w 20 przypadkach; leczył tylko dorosłych a zaczynał od O, l na 
pierwszy dzień, a nast
pnie codzień 0,1 do daiąc, aż póki nie doszedł do 1,5. Da- 
wał go wewn
trznie po obiedzie, a gdy to się nie dało przeprowadzić, to doda- 
wał magnezyi palonej. Doszedłszy do 1.5 błc:kitu metylenu (w trzech dawkach 
po 0.5) zmniejszał znów dawkę co dzieu o 0.1, aby doszedłszy do 0.1 znowu co- 


31
		

/00472.djvu

			426 


dzień wi
cej dawać Na 12 suchotników w ten spośób leczonych zmarło 4; u 8 
stan sie poprawił, u 7 kaszel ustał prawie zupełnie; w plwocinach prątki gruźli- 
cze prawie niknęły; wyglądały plwociny niebieskawo; przy cierpieniach krtani do- 
dawał zapruszenia proszkiem metylowym; przy gruźlicy gruczołów limfatycznych 
lokalne zastrzykni
cia 1,7 0 1 0 rozczczynu tegoż środka; przy gruźlicy kości i przy 
przetoce w rzyci (fistula ani) po uprzednim wyłyżeczkowaniu i wypaleniu wcierał 
eo 3 dni sproszkowany bł
kit metylenu albo wkładał w ranę 10% kulkę z masła 
kakaowego. Leczenie trwało 3 tygodnie. Autor używał tegoż środka także w en- 
dometritis itd. zawsze z dobrym skutkiem. Przy 0.3 na dziel] nigdy nie zauwa- 
żył nieprzyjemnych skutków. Ch:tap01rski. 


Rudolf BIllI (Wiedeń). O d z i a ł a n i u p h e n o c o I I i h y d l' o - 
e h lor i c i. Wienlłr med. Presse 1892 Nr. 20, 21, 22. 
Na podstawie badań przeprowadzonych z powyższym lekiem w oddziale 
prof. D l' a s c h e g o doclwdzi autor do następujących wniosków: 
1. PbenocolIum hydrochloricum jest silnym prawie pewnie działającym 
lekiem przeciwgorączkowym u suchotników i to już w małych półgramowych da- 
wkach użyte. U chorych bardzo osłabionych, znajdujących się już w ostatnim 
okresie choroby, należy bezwarunkowo odradzać używania tego środka. 'V przy- 
padkach róży rozwijał środek ten. choć w większych dawkach podany, trwale dzia- 
łanie przeciwgorączkowe. ale daleko słabsze. Zdaje się w każdym razie, że prze- 
twOI' ten działa naj skuteczniej podany na szczycie choroby, lub gdy gorączka 
opada. Zniżka ciepłoty, występująca najczęściej w 2 lub 3 godziny po podaniu, 
połączona jest z silnemi potami; ponowne podniesienie się gorączki odbywa się 
najczęściej bez dolegliwości. 2. Jako lek przeciwgośćcowy okazuje się 
phenocollum hydrochloricum przeciw sprawie chorobowej, jako takiej, bezskute- 
cznym, rozwijając najcz
ściej przy tern tylko 
łabe działanie przeciwgorączkowe. 
3. Jako lak przeciw nerwobólom oddawał on w dawkach po 0.5 dobre usługi, 
w migrenie, przy zapaleniu rdzenia zaś i rwie kulszowej był on bezskutecznym. 
Nieprzyjemne działanie uboczne z strony przewodu pokarmowego i serca spo- 
strzegał B u m tylko rzadko. Baschkopf. 


10. Hygiena, Epidemiologia itd. 


Klenze. Czy ser jest łatwo strawnym? (Deber dieVerdaulich- 
keit des Kases.) Allgemeine medicillische Central-Zeitul1g Ko. 18, 18fJl. 
W obec rozpowszechnionego dość zdania, że ser po sutym obiedzie korzystnie 
działa, ułatwiająć trawienie, wziął się K. do sprawdzenia tej opinii drogą experymell- 
talną. Do 50 cm. soku żołądkowego od świeżo zabitego wieprza dodawał l gram 
różnych gatunk0w sera i przydawał 3 gramy kwasu solnego rozciCliczonego powoli, 
aby zastąpić \v ten sposób brak wydzielającego się w żołądku. Skoro po kilku 
godzinach ser wydawał się rozpuszczonym, notował K. czas do tego potrzebny, wysuszał 
resztę i z odważenia jej obliczał, ile zostało sztucznie strawionym. Z 18 gatunków ser
t, 
które on \vypróbował, naj prędzej strawionym został Chester i Roqnefort, bo w --1 godziny; 
emmentalski, gorgonzolski i nefchatelski dopiero w 8, romadurski w IJ. a t. zw. 
fromage de Brie i większa część innych nie rychlej, jak w lO! Chudy szwajcarski 
ser po 10 godzinach jeszcze nie był całkiem strawiony. - Autor wnosi stąd, że 
ponieważ normalny żołądek powinien strawić i wydalić w 5 godzin wszystek przyjęty 
pokarm, więc wszystkie inne gatunki sera prócz dwóch na początku wspomnianych 
są trudno strawne i nie powinny być polecanemi. Oczywiście wniosek to nie całkiem 
uzasadniony, gdyż porównanie trawienia sztucznego w termostacie zawsze szwank'Uje, 
boć brak w nim wielu czynników nie mało przyczyniających się do strawienia 
w żołądku prawidłowym. Mimo to mają dORwiadczenia K l e n z e g o pewną wartość 
ze względu na to, że przez nie wiemy, które gatunki sera w pewnych wanmkach 
można polecać, a których zakazywać winnismy. 


Fr. Clt-lapowski.
		

/00473.djvu

			427 


Adolf Gorhan. O n a p e ł n i a n i u P o w i e t l' Z fi W i l g o c i ą. (Ueber 
lJllftfeuchtung.) Wiener med. Presse 1892, No. 11, 12 i 13. 
G o r h a n opisuje odpowiedni przyrząd do napełniania powietrza w pokoju 
parą wodną i przytacza korzystny wpływ tego postępowania w różnych chorobach. 
Chorzy, dotkuięci zapaleniem płuc w okresie ozdrowienia, cierpiący na nieżyty dróg 
oddechowych, rozedmę płuc, wreszcie suchotnicy w okresie rozpoczynającego się 
zagęszczenia, tak pod względem przedmiotowym, jak i podmiotowym okazywali w po- 
wietrzu wilgotnem stan względnie lepszy. Wygląd chorych był świeższy, kaszel się 
zmniejszał, podmiotowe ogólne czucie było lepszem, sen dłuższym. G o r h a n prze- 
prowadził swym narządem doświadczenia w salach szpitalnych, w których nadaje się 
także dobrze w celach inhalacyjnych, napełniając przestrzeń rozpylonym odpowiednim 
lekiem. Chorzy dotknięci nieżytein oskrzelowym i przewlekłym naciekiem szczytowym 
podawali, że pobyt w takich pokojach czyni im oddychanie łatwiejszem i przyjemniej- 
szem. Po bliższe szczegóły i opis samego aparatu musimy odesłać czytelnika do 
pracy oryginalnej. Baschkopf. 


Odo Bujwid. W ś c i e k l i z n a u l u d z i i l e c z e n i e z a p o b i e- 
g a w c z e wed ł u g m e t o d Y P a s t e u r'a. Pamiętnik Towarzystwa Lekarsk. 
Warszawskiego 1892, t. 88, zeszyt 1 i 2, str. 50-106 i 254-325. 
Dzięki najllowszym badaniom wiemy, że powstawanie wścieklizny jest możliwe 
wyłącznie tylko drogą przeniesienia z ustroju chorego na zdrowy. Najczęściej powstaje 
ona wskutek pokąsania. Zdrowy naskórek chroni od zarażenia. Najniebezpieczniejszem 
jest zetknięcie się ze śliną, śliniankami. mózgiem i rdzeniem. Ostatnie są głównem 
siedliskiem zarazka. Ślina zawiera go na 2-3 dni przed wystąpieniem objawów 
klinioznych choroby. Co do krwi, autorowie sądzą, że niema ,,- niej zarazka po 
śmierci chorego: B. jednak mniema, że znajduje się on we krwi chorego żyjącego, 
gdyż szczepiąc przez trepanacyą świeżą krew chorego na wściekliznę królika, wywołał 
u inn'ego tę salllą chorobę, chociaż o trzy dni później, niż zwykle. Jedzenie mięsa 
i mózgu zarażonych zwierząt może. zdaniem B., prowadzić do zarażenia nawet przy 
braku obrażeń błony śluzowej. Zarażenie płodu przez łożysko chorej matki jest 
również możliwem. Szczepienie mleka zwierząt chorych prowadzi do wścieklizny. 
Człowiek może zarazić zwierzę. Ze ślinianek jego tylko podszczękowa zawiera zarazek. 
Szerzy 011 się zwykle drogą nerwów, co wynika ztąd, że nerwy w sąsiectwie miejsca 
ukąszenia, szczepione na mózg królikom, wywołują ich wściekliznę. Zawierają więc 
one zarazek już przed wystąpieniem objawów ogólnych. 
Istota zarazka wścieklizny nie jest jeszcze znaną. Autor przytacza między 
innemi badania nad nią F o l'a, B a b e s'a i swoje. Nie doprowadziły one jednak do 
pewnych wyników. Zarazek ten jednakże co do własności swoich zbadanym jest 
dość wszechstronnie. Przy nizkiej ciepłocie, bez dostępu powietrza i w stanie wil- 
gotnym zachowuje on swoje własności przez czas długi. W tych warunkach trzymał 
B. mózg przez 4 miesiące bez najmniejszego osłabienia siły zarazka. Ogrzewanie 
jadowitej emulsyi do 62 0 C. przez 4 minuty, lub do 58 0 C. w ciągu godziny zabija 
zarazek; to samo robi sublimat (1: 1000) i kwas karbolowy (1: 100). Przepuszczony 
przez filtr P a s t e u r'a, płyn traci jadowHość. Wyciągi alkoholowe z mózgu chorych 
zwierząt nie są wcale jadowite. Suszenie rdzeniów osłabia ich działanie: już po 
kilku godzinach suszenia działanie ich spóżnia się o 1-2 dni, po 1-3 dniach suszenia 
działanie ich spóźnia się o 4-7 dni, po 9-10-ciu znika zupełnie. Wreszcie osłabienie 
jadowitości rdzeniów postępuje \V prostym stosunku z wysokością ciepłoty, przy której 
odbywa się suszenie. To ostatnie odbywa się w ten sposób, że 8-10 cm. świeżo 
wyciągniętego rdzenia, uwiązanego do waty, zawiesza się na szyjce sterylizowanej 
butelki, na której dnie znajduje się źrący potas lub sod świeży, nie zamieniony 
w węglan, Siłę osłabionego zarazka można odnowić, przeprowadziwszy go przez jedno 
chociażby pokolenie, t. j. zaszczepiwszy mózg królika, padłego od zarazka osłabionego, 
innemu królikowi. Ostatni padnie wtedy już po zwykłym dla zarazka stałego czasie, 
t. j. po 10-ciu dniach. 
Aby to wytłomaczyć, musimy nadmienić, że zwykła wścieklizna uliczna 
(rage des mes) zabija zwierzęta po 15 dniach, i że zarazek jej można }vzmocnić. 
Dość jest \V tern celu zaszczepić rdzeil jednego padłego królika drugiemu, od tego 


31
		

/00474.djvu

			428 


trzeciemu i t. d., lub jeszcze lepiej przeprowadzić go raz przez organizm morświnki. 
Już około 30-go pokolenia zwierzęta padają nie na 15-y, lecz na lO-y dzień. Działający 
tak zarazek nazywamy stałym (virus fixe). Według B., można go po 37. pokoleniu 
wzmocnić jeszcze o tyle, że wystąpi śmierć po 8-9 dniach. 
Szczepienie zwykłym zarazk:em odbywa się w sposób następujący. Króli- 
kowi obmywa roztworem sublimatu głowę między oczami i uszami' i wycina się 
trepanem kawałek kości, starając się przytem nie zranić opony twardej. Następnie 
zastrzykuje się mu pod tę ostatnią lh- 1 /2 cm. mleczanki z rdzenia wściekłego 
zwierzęcia. Tę ostatnią przygotowuje si
 w ten sposób, że 3-6 mm. sześciennych 
wyjętego aseptycznie mózgu wściekłego zwierzęcia rozciera się w wyjałowionej szklannej 
podstawce takąż pałeczką, z początku bez żadnego płynu, potem z dodatkiem] -2 ccm. 
peptonu lub 0,7 0 / o -ego roztworu NaCl. Po opadnięciu na dno części grubszych wcią- 
gamy do szprycki jałowej przygotowany w ten sposób płyn i, jak powiedzieliśmy, 
szczepimy go pod oponę twardą 1/2- 1 14 cm. 3, a nawet kilka kropli. Szczepiony królik 
traci po 12-13 dniaclI łaknienie, staje się smutnym, nieruchomym, kryje się w głąb 
klatki, traci współrzędność ruchów i władzę w kOl'!czynach, wreszcie pada i leży nie- 
ruchomy z w y prę ż o n e m i kończynami i głową w tył odchyloną. Śmierć nastę- 
puje na 14-15 dzień po wykonaniu szczepienia przy objawach uduszenia. Wodowstrętu 
ni e b y wa. Zaznaczamy jednak, że najpierwszym objawem choroby jest nieprawidłowe 
podnoszenie się ciepłoty niekiedy do -100 C. i wyżej (B a b e s). Jeżeli szczepienie 
ma miejsce swe między oponą twardą i miękką, lub też szczepiona mleczanka trzymana 
była za długo na powietrzu, przy zbyt wysokiej ciepłocie, albo przygotowana z mózgu 
zwierzęcia dawno już padłego, wtedy okres wylegania może trwać dłużej, niż 15 dni, 
wskutek osłabienia zarazka. - Przy nieczysto wykonanej operacyi może nastąpić 
zakażenie posocznicą. W takim razie zwierzę umiera po 1- 2 dniach z przykurczonemi 
kończynami i wszystkie części jego ciała, a nie tylko rdzel'! i mózg, wywołują w takim 
razie śmierć zwierzęcia przy tych samych objawach, czasami już po jednej dobie.- 
Przy zbyt wielkim uszkodzeniu mózgu przy operacyi zwierzę unIiera też na drugi 
dzieil. Ka samem miejscu szczepienia wykryć można zarazek, opłukawszy je wodą 
i zastrzyknąwszy otrzymany płyn innemn królikowi. VY innych miejscach mózgu go 
nie ma, co jest dowodem, że zwierzę padło nie na wściekliznę. 
Wyżej przytoczony obraz kliniczny jest dla królików najczęst"izy, Czasami 
jednak nawet prawidłowo szczepiony królik wydaje krzyki, rzuca się, a nawet kąsa. - 
1{orświnki podlegają zawsze wściekliźnie gwałtownej: biegają, rzucają się, kąsają 
sąsiadki. - U szczurów występują objawy paralityczne. - U psów występuje naj- 
częściej wścieklizna gwałtowna z utratą łaknienia i pragnienia, bieganiem z kąta 
w kąt, połykaniem rzeczy niejadalnych, ciągłem pobudzeniem płciowem, kąsaniem 
wszystkich ludzi i zwierząt, napotykanych na drodze (przeważnie po za własnym 
domem). Ztąd kąsanie luJzi bez przyczyny przez psa nasuwa zawsze słuszne podej- 
rzenie, że jest on wściekły. Pokąsania te nie bywają zwykle głębokie, gdyż mięśnie 
kąsającego zwierzęcia są wtedy osłabione. vVyjątek stanowi ta okoliczność, jeżeli po 
ukąszeniu wystąpi skurcz mięśni. Czucie jest do tego stopnia osłabione, że przy 
podnoszeniu płomienia świecy do oczów lub do łapek zwierzę zaledwie się porusza. 
Wodowstręt ni e wy s t ę P uj e. Po pewnym czasie ruchy psa stają się powolniejsze. 
Pies się pokłada, skomle, podraźniony rzadko szczeka głosem podobnym do wycia 
młodego szczenięcia. Czasami choroba zaczyna się i u nich od razu od objawów 
paralitycznych. - U wilków choroba przebiega zawsze gwałtownie. 
F wszystkich w ogóle zwierząt i u ludzi skutek zarażenia wściekliżną zależy 
w znacznym stopniu od miejsca przeniknięcia zarazka. Szczepienie wścieklizny na 
mózg lub do oka prowadzi zawsze do rozwoju choroby. Pokąsania twarzy, nawet 
bardzo powierzchowne, są zawsze bardzo niebezpieczne. Ztąd f':miertelne zejścia po 
pokąsaniu przez wilki, które kaleczą zawsze twarz, a których zarazek jest ten sam, 
co i u innych zwierząt. jak to wykazują doświadczenia kontrolujące na królikach. 
Mniej niebezpieczne są pokąsania rąk, najmniej zaś pokąsania nóg. Pokąsania przez 
ubranie należą z łatwo zrozumiałych powodów do mało niebezpiecznych. Przy ukła- 
daniu więc statystyki trzeba brać zawsze pod uwagę miejsce pokąsania. 
Oprócz zejścia choroby, stoi też w związku z miejscem ukąszenia długość 
okresu wylęgania zarazka.. Autor przytacza odnośne dane, zaczerpnięte z rozmaitych
		

/00475.djvu

			4
9 


autorów, z ktÓl}'ch wynika, że u ludzi pokąsanych wścieklizna rozwija się między 
9-ym a 12U-ym, a nawet 2-l0-ym dniem. Sam B. spostrzegał najczęściej wybuchanie 
choroby między 30-ym a 40-ym dniem po ukąszeniu. Późniejsze miało miejsce przy 
pokąsaniu kOllczyny. 
Czy tak czy inaczej, cierpienie zaczyna się od kłującego i palącego bólu 
w okolicy rany, najczęściej zupełnie zagojonej. Jest on podobny do reumatycznego 
i szerzy się na odpowiednią całą koilczynę, lnb nawet całą połowę ciała. Po kilku 
dniach występują kurczowe westchnienia, a po nich nagle - wodowstręt, występujący 
przy zbliżaniu się do płynów. 'l'owarzyszy mu również kilka kurczowych wdechów. 
Chory jest mocno pobudzony, chodzi szybko, mówi głośno i dużo, nie sypia, ma 
źrenice rozszerzone. Może on czasami połykać nieco pokannów stałych, lecz wodo- 
wstręt powiększa się stopniowo do tego stopnia, że nietylko próby połknięcia płynu, 
ale i myśl o tern, coraz bardziej wskutek pragnienia się nasuwająca, prowadzi do 
skurczów wdechowych. Skurcz wydechowy zdarza się rzadko, i chory wydaje przy 
nim dźwięk, podobny do szczekania. W krtani nic, oprócz zaczenvienienia, stwierdzić 
przytem nie można. - Rówllocześnie występuje nadczułość skóry, dzięki czemu naj- 
lżejszy nawet dotyk lub powiew wietrzyka draźni chorego. Chory czuje wszędzie 
przeciąg i z rozpaczą to wybiega za drzwi, to wraca do łóżka, to tarza się po ziemi, 
kąsa samego siebie, lub rzuca się na otaczających w celu pokąsania ich, pobicia lub 
podrapania. Czasami chory zdaje sobie sprawę ze swego położenia i pragnie niewidzieć 
się z najbliższemi. Ciepłota podnosi się do 38,5-39° C. Tętno staje się nitkowatern, 
przyspieszonem. Równocześnie ukąszona połowa może uledz bezwładowi. Zjawiają 
się silne bóle głowy, trudność w oddawaniu moczu i stolca, zbieranie się w jamie 
ust znacznej ilości śliny, którą chory gwałtownie wypluwa, lub ręką wygrzebuje, 
omamienia zmysłowe (chory widzi ogieil, psy...), utrata przytomności. Następuje potem 
coraz większe osłabienie i śmierć przy objawach uduszenia. Przy już rozwiniętym 
obrazie wścieklizny rokowanie jest bezwarunkowo złe. 
Anatomiczną podstawą objawów klinicznych wścieklizny są zmiany wielo- 
ogniskowe w całym układzie ośrodkowym nerwowym, a mianowicie: w rdzeniu, części 
opuszkowej, móżdzku i częściach korowych. Ud pierwszych zależą objawy porażenia, 
od ostatnich drgawki i objawy przyćmienia umysłowego. Dokładniejsze badanie zmian 
w komórkach nerwowych królików, szczepionych IJrzez autora wspólnie z O r ł 0- 
w s k i m (Gafeta lekw'ska 1892, No. 22) wykazało, że lila w nich miejsce zwy- 
rodnienie szkliste. 
Po tych wiadomościach wstępnych, niezbędnych dla zrozmnienia całej sprawy 
wścieklizny, za których zebranie, pierwsze w naszej literaturze, rzeczywiście wdzięcznym 
być autorowi wypada, następuje część druga, tycząca się leczenia wścieklizny. 
Na myśl stosowania go wpadł P a s t e u r. Dwa fakta są podstawą tego 
leczenia: l) że niektóre z psów, zarażone zwykłą wscieklizną, nie ulegały powtórnemu 
zakażeniu nią, llawet przy szczepieniu przez trepanacyę, 2) że zarazek osłabiony, 
t. j. mózgów suszonych przez kilka dni, nie wywołuje zaszczepionej choroby. 
P a s t e u r skombinował je w sposób następujący. Zaczął on szczepionym wście- 
klizną pod skórę, lub pokąsanym (co na jedno wychodzi) szczepić mleczanki z osłabionego 
rdzenia. \Y tym celu rozciera się, jak to już zaznaczyliśmy 1-2 cm. 0,70/0 NaCI 
z 1-2 mm. odpov,'iednio wysuszonego rdzenia, z początku l-l-duiowego, nazajutrz 
13-dniowego, 12-dniowego i t. d. aż do o-dniowego. Przy lżejszych pokąsaniach 
szczepienia te, zwane zwykłemi (traitemcfit simple), chroniły od choroby. Przy 
cięższych nie wystarczały One. Wtedy P a s t e u r zaczął stosować, szczepienia 
wzmocnione, które polegają na tern, że szczepi się mleczanki silniejsze aż do 2-dnio- 
wych, nieraz lecz 2-3 razy dziennie i całą tę seryą powtarza się 2-3 razy. Szemat 
tych szczepień był mniej więcej taki: l-sza serya: pierwszego dnia rdzeń 12-dniowy, 
lO-dniowy i 8-dniowy; drugiego dnia G-dniowy, 4-dniowy i 2-dniowy. Przerwy l dzień.- 
2-ga serya: pierwszego dnia rdzeń lO-dniowy, 8-dniowy i G-dniowy: drugiego dnia 
4-dniowy, 3-dniowy i 2-dniowy; trzeciego l-dniowy. Dwa lub trzy dni przerwy. - 
Serya trzecia: pierwszego dnia rdzeń u-dniowy, drugiego 4-dniowy, trzeciego 2-dniowy, 
czwartego l-dniowy. Obecnie B II j w i d szczepi mniej więcej tak: l dnia rdzenie 
8-dniowy i G-dniowy, drugiego 5-dniowy i 4-dniowy, trzeciego 3-dniowy i 2-dniowy. 
Przerwa. Potem następują przy 4. dniu szczepimi rdzenie G..dniowe i 4-dniowe, przy
		

/00476.djvu

			430 


5-ym B-dniowe i 2-dniowe. W ten sposób można wykonać 3 serye szczeplen w ciągu 
10 a nawet 5-8 dni. Takie szczepienia dawały wyniki bardzo dobre w ciężkich 
przypadkach, gdy przeciwnie osłabione (od rdzenia l-!-dniowego do 6-dniowego) dawały 
wyniki pomyślne tylko w przypadkach lekkich. Przy pokąsaniu przez wilki B. sto- 
sował również szczepienia wzmocnione, powtórzywszy u jednego chorego w ciągu 
13 dni, a u drugiego w ciągu 11 dni 2 serye od 12-dniowego rdzenia aż do 3-dniowego. 
Chorzy wyzdrowieli. O nie£zkodliwości tych szczepień świadczy ten fakt, że zwierzęta, 
szczepione mózgiem osobników zmarłych na wściekliznę, pomimo leczenia, padały po 
15-17 dniach, a więc na zwykłą wściekliznę (rage de mes); gdyby zaś zabijał 
j e zarazek, użyty do leczenia, t. j. stały, musiałyby one paść już po 10-ciu dniach, 
jak to już wyżej zaznaczyliśmy. Oprócz tego zarzutu, B. streszcza i obala inne, 
stawione metodzie P a s t e u r'a, w oddzielnym rozdziale. 
ie będziemy tu tej pole- 
miki powtarzali, zaznaczymy tylko, że ścisły rozbiór pracy najpoważniejszego z opo- 
nentów, F r i s c h a, wykazuje w niej wiele niedokładności w prowadzeniu badaii, 
a wi
c i we wnioskach na nich opartych. Kilka innych za!zutów przeciwko P a s t e u- 
r o w i ma rzeczywiście charakter zabawny. Autor więc słusznie ogranicza się na 
ich przytoczeniu. 
Nie możemy zamilczeć o jeszcze kilku faktach. Krew niektórych zwierząt 
trawożernych (koń, wół) odznacza się taką odpornością względem wścieklizny, że 
można im wprowadzić do żył mleczankę ze świeżych roztartych mózgów zwierząt 
wściekłych. Tą drogą udaje się je leczyć po ukąszeniu. Leczenie szczepieniami 
jest skutecznem nie tylko zaraz po ukąszeniu. Autor przytacza 3 przypadki już raz 
leczone, w których wystąpiły pomimo to, po pewnym czasie najpierwsze objawy 
wścieklizny. Zastosowane wtedy powtórne leczenie metodą wzmocnioną przywróciło 
wszystkim trzem zupełne zdrowie. Okres nabytej przez leczenie odporności trwa 
w każdym razie dwa lata. Dalszy termin nie mógł być jeszcze sprawdzony. Prze- 
nosi się ona w pewnym nie znacznym stopniu dziedzicznie. 
Sposób działania leczniczego szczepieil P a s t e u r a znalazł sobie objaśnienie 
dopiero teraz w całym szeregu prac nad odpornością i chemotaksią. B. przystosowuje 
więc je do wścieklizny i sądzi, że przy szczepieniach ochronnych powstaje "chemo- 
taksia dodatnia, początkowo we krwi, tkance łącznej..., potem zaś przechodzi i na 
tkankę nerwową, lub też udziela się jej z tkanek uprzednio odpornionych. Zarazek 
zostaje w ten sposób osłabionym i pochłoniętym przez fagocyty tkanki nerwowej, 
zanim zdołał dotrzeć do ośrodków życiowych". 
W końcu B. podaje statystykę szczepień szczegółową dla Paryża i Warszawy 
i ogólniejszą dla 13-tu innych miast. Co do pierwszego okazuje się, że wskutek 
coraz większego w nim stosowania rodzaju szczepienia do stopnia pokąsail śmiertelność 
od ostatnich spada coraz bardziej: z 20,94% w roku 1886, na 0,/5%, 0,55%, 
33% i 320/0 (w r. 1890). :Mniej więcej to samo odnosi się do Warszawy. Z innych 
miast największą jest śmiertelność w Charkowie (3,8%), Petersburgu (2,68°10)' 
TyfUsie (2,5%) i Moskwie (1,3%), bardzo małą w Odessie (0,71° 0 ), l\1edyolanie, 
Hawanie (po 0,6%), Turynie (0,29%) i absolutnie żadną w Konstantynopolu, Buka- 
reszcie i Rio Janeiro. W. JanolVski. 



*+ 


D. Ruch W Towarzystwach. 


Sprawo
danie 
 walnego t.:ebra/Jl;ia ct'tlonkó'w w!/dt.:iallt lekarskiego 
Towar
ystwa Przyjaciól Nauk z dnia 21-go Ct.:nwca 1892 r. 
Prezes kol. W i c 11 e r k i e w i c z zagaja posiedzenie i komunikuje przed 
porządkiem obrad, że czytelnia w gmachu Towarzystwa, dzięki uprzejmości obecnego 
Zarządu przygotowuje się i po wakacyach oddaną zostanie do użytku członków 
wydziału lekarskiego. Nadto odczytuje prezes zaproszenie na II. międzynarodowy 
kongres dermatologiczny we Wiedniu odbyć się mający od 5-10 Września b. r. Po 
załatwieniu spraw tych biurowych przedstawia na przewodniczącego walnemu zebraniu
		

/00477.djvu

			431 


kol. tY l a z ł o w s k i e g o z Pszczewa, który jednomyślnie wylJrany, odczytuje po- 
rządek obrad. 
Nad działem chorób nagminnie panujących wywiązała si", ożywiona dyskusya. 
Kol. W i c h e r k i e w i c z przytacza kilka przypadków żarnic, w których zaznaczyć 
było można obok zwykłych plamek, pęcherzyki, powstające również na oku. Przebieg 
w ogólności był lekki. - Kol. Kry s i e w i c z opisuje przypadek róży, która wzięła 
swój początek od znamienia (naevus) na przedbarku lewym, przeszła po nad. lewym 
sutkiem dalej na prawą stronę. Przebieg w tym wypadku był naturalnie 
bardzo przewlekły. - Kol. D l' o b n i k nadmienia dwa przypadki meningitis cerebro- 
spinalis epidemica, z których jeden skollCzył się z zejściem śmiertelnem, prócz tego 
jeden przypadek tężca (tetanus). Widywal także pojedyńczo błonicę. - Kol. 
C h a c h a m o w i c z podaje przypadek febris puerperalis, w którym zakażenie 
nastąpiło przez akuszerkę. 
Stósownie do porządku obrad wygłasza kol. W l a z ł o w s k i swój odczyt 
o radykalnej operacyi ropnia opłucnej i rozszerzeniu wsl;:azail do takowej. - Szanowny 
prelegent opierając się na własnym materyale (!:J przypadków), które operował często- 
kroć w naj fatalniej szych pod wzglęllem hygieny warunkach, dochodzi do przekonania, 
że resekcya żeber jest radykalną operacyą, dając zawsze nieomal świetne wyniki, 
że wykonać ją można nawet bez asystencyi i chloroformu, że wykonać ją trzeba bez 
dłuższego zwlelnUlia, gdy wysi
k staje się ropiasty, ponieważ ta właśnie operacya 
wczas wykonana usuwa niebezpieczellstwo i ratuje chorego od długiego charłactwa, 
a nawet śmierci. Kol. W ł a z ł o w s k i rozszerza nawet wskazania do operacyi 
i radzi operować również przy wysiękach surowiczych, skoro takowe po pewnym 
czasie nie znikają. - W dyskusyi nad t.rm odczytem zabiera przeważnie głos kol. 
D r o b n i k, a rozróżniając kilka rodzaji ropni opłucnych (empyemata) kładzie przycisk 
na to, że podczas gdy jedne wczas operowane, tak np. dziecięce po szkarlatynie, po 
zapaleniu płuc także u dorosłych, przy gangrenie płuc, dają wynik dobry, to inne 
z nó\v długo trwające o przewlekłym przebiegu, gdzie gorączka to wnet ustaje, to 
znów się pokazuje, gdzie utworzą się ściany twarde (Starrwandungen) o wiele 
gorsze i groźniejsze dają rokowanie. Tak samo empyemata tuberkuliczne smutne 
wykazują wyniki. 
Następnie mówi kol. K o e h l e r o sposobie zachowywania preparatów według 
metody Teichmana. Metoda ta polega na złożeniu preparatu w alkohol najmocniejszy, 
po pewnym czasie wydobywa się go i wkłada w glicerynę, osusza i pędzluje 
?OO/o rozczynem wyskokowym szelaku. Preparaty takie potem na sucho leżeć mogą. 
Zabki, ryby, węża, jaszczurkę, polipa i mózg przedstawił prelegent, podno- 
sząc, iż mimo, że już czas dłuższy leżały, czuć ich nie było. Nadto są miękkie 
podatne, co działaniu gliceryny przypisać należy. Prepamty leżały rozmaity przecią{2: 
czasu w odnośnych płynach celem przekonania się, jaki okres czasu jest potrzebny. 
Okazało się, że stósownie do wielkości preparatu peryod pozostawania w płynach 
zachowawczych trwać musi. Sposób prof. T e i c h m a n a jfJ,ko niezmudny, tani, 
bardzo dodatnie dający wyniki, zaleca się bardzo, tem więcej iż preparaty zachowują 
się na długo. 
W kOlwu mówi kol. D l' o b n i k o transplantacyi podług T h i e r s c h a 
w zastósowaniu przy leczeniu wilka. Roku 1l'H7 ogłosił rr h i e r s c h metodę swą 
tmnsplanta-eyi, której używał przy o\\Tzodeniach, oparzeniach, przy raku i wilku. 
Metodę tę zastósował kol. D r o b ni k przy wilku bardzo rozprzestrzenionym na twarzy, 
transplantowane części zupełnie się przyjęły, a ogromna rana zagoiła się. - Kol. 
Wi c h e r k i e w i c z zwraca na to uwagę, iż metoda rr h i e r s c h a dobre daje 
wyniki tam, gdzie ogólny stan odżywienia jest zadowalniającym. Gdzie go nie ma, 
trzeba przed transplantacyą korzystniejsze pod tym względem stworzyć warunki, 
mianowicie gdy chodzi o transplantacyą w celach plastycznych; pominięcie tego wa- 
runku niweczy prędzej czy później, nawet chwilowo pozornie dobre wyniki tego 
rękoczynu. 
Po wyczerpaniu porządku obrad przewodniczący solwował posiedzenie 
o godzinie 8-mej. 


Teodur Dembi/lski, sekr. wydz. lek.
		

/00478.djvu

			432 


SP1'a1l'01.:danie 1.: fI'a1Wu:::kieyo kOl'Yl'esU. of'talmoloyic?-1teyo 'W Pm'lI?:u 
od 2-6 Jtlaja 1'. b. 
(Dokończenie.) 
18. L a m a r e z Paryża: ° r u c h a c h ó c z p r z y c z Y t a n i u. - 
Od razu oko objąć może tylko mały rozmiar l)ola widzenia. Chcąc przeczytać cały 
wiersz, winno go oko stop:;iowo przebyć, wykonując pewną liczbę ruchów i podzielić 
na równą ilość oddziałów. Autor postawił sobie zadanie, oznaczyć i l ość l i t er 
zawartych w takim oddziale i rozmiar tegoż i zbadać, jaki wpływ na te dwie dane 
wywierają zmiany co do wielkości liter. 
Nie będziemy czytelnika nużyć przytoczeniem zbyt drobiazgowych szczegółów 
nadmieniamy tylko, że autor sądzi, iż wielka ilość ruchów wykonanych przez oczy 
zdrowe przy zwykłem czytaniu nie jest powodem znużenia dla nich, czemby była, 
gdyby nie odbywała się z zwykłą potrzebną regularnością tj. rytmicznie. W przy- 
padkach, gdzie oko nie wykonuje ruchów koordynowanych, doznaje ono znużenia oso- 
bliwego t. zw. astenopii. 
A r m a g n a c mniema, że przy czytaniu nie litery, ale wyrazy całe obej- 
mujemy, one to robią na nas wrażenie obrazów psychicznych. 
J a v a l podnosi z pracy autora następujący fakt: dla jednego i tego samego 
typu liter ilość drgawek gałkowych jest ta s nua bez względu na odległość przed- 
miotu. Ztąd wynika, iż im więcej bedą litery oddalone, im mniejszy zatem będzie 
kąt, tym słabsze będą drgawkowe ruchy. Dla tego to właśnie krótkowidzom 
trzeba kazać czytać z dala, ażeby jak najbardziej obniżyć ich drgawki (sarcades) 
siatkówkowe - nie zaś, by osłabić usiłowania konwergencyi. 
Ztąd też to pochodzi, że krótkowidz z zamiłowaniem czyta drobny druk, gdyż 
przy czytaniu drobnych liter mniej wykonuje drgawek. Na uwagę 
A b a d i e g o, że nie rozumie tedy, dla czego J a v a l krótkowidzom prze- 
pisuje szkła wypukłe, odpowiada 
J a v a l, że czyni to tylko w słabych stopniach krótkowzroczności, by usu- 
nąć wszelkie usiłowania akomodacyi, która zmnieniając się w kurczowy ruch powo- 
duje deformacyą osiową gałki. 
HI. Maklakow z Moskwy mówi o "oftalmotonometrii",podając 
własny sposób badania napięcia gałki. 
20. W e c ker małą robi wzmiankę historyczną o "n o ż u G l' a e f o w- 
s k i m", którego prototyp znalazł już w dziele Tenona, tylko że nóż Tenona na ostrzu 
jest nieco łukowaty. 
21. Meyer: "Ochrona wadliwych blizn przed bezpośre- 
d n i e m z a każ e n i e m. Blizny rogówkowe lub twardówkowe, które nie dają do- 
statecznego bezpieczeństwa przed zakażeniem pokrywa 
l. płatem spojówkowym. 
We c ker nie przypisuje płatom spojówkowym możności ochrony oka przed 
zakażeniem. 
22. G i 11 e t d e G r a n d m o n t mówi "o 11 a t u r z e d r o b n o u s t r o- 
j ó w p r z y o f t a l m i a c h g ł ę b o k i c 11, w których wypada nam śledzić po- 
czą
ku chorobowego w poprzednio przebytych chorobach zakaźnych. Chory, który znaj- 
dował się w okresie wyzdrowienia po durze powikłanym żółtaczką i zapaleniem ne- 
rek, dostaje zapalenia tęczówki z wytworzeniem ropy w przedniej komórce. Prele- 
gent zrobił hodowlę cieczy przedniej komórki i znalazł prątek durowy, który zaszcze- 
piony królikowi w ciało szklane wywołał zakażenie. Tak samo dała ciecz przedniej 
komórki ócz, które po róży przeszły silne zapalenie ciałka szklanego, dobrą hodowlę 
streptococcus róży. 
23. Dianoux rozwodzi się nad "leczeniem ran zakaźnych oka". 
Przeszywające rany oka bez wprowadzenia ciała obcego do wnętrza, mogą od razu 
lub następowo być zakażone. W pierwszym razie trzeba oczyścić ranę, podobnie Rciśle 
jak przed operacyą, przez obfite obmycie i posypanie bismutem lub jodoformem. Widoki 
zakażenia są w odwrotnym stosunku do wielkości i re/l:ularności rany. - W drugim 
przypadku trzeba zastosować żar ogniowy w ten sposób, by zniszczyć wszystkie miejsca 
zajęte. Prelegent używa tennokauteru i silnego roztworu fioletu metylowego, który 
barwi natychmiast miejsca mające być przypalone. Skoro przyszło do ropienia głę-
		

/00479.djvu

			433 


bszych części trzeba pod silnym naciskiem wypłukać płynem odkażającym a następnie 
termo kauterem wypalić we wnątrzu wszYHtko podejrzane. 
2-1. C h i b l' e t radzi l e c z y Ć z a p a l e n i e c a ł ć j g a ł k i (p a n o- 
p h t h a l m i t i s) p l' Z e z w y łyż e c z k o w a n i e. 
T l' U c robi tam, gdzie nie może przez wstrzyknięcie odłączyć rOl)Y, wyprb- 
żnienie zawartości gałki po usunięciu przedniego tejże oddnka, lecz pozostawia w spo- 
koju ściany gałkowe - a potem wstrzykuje co dzielI płyn odkażający. 
p a n a s zarzuca podobnym operacyom ten błąd, iż nie naruszają naczy- 
nibwki, której naczynia są ropą przepełnione i dla. tego wyłuszczenia gałki się dopo- 
minają. Do zmiany zapatrywania potrzeba nam statystyki obszernej. 
p f l li g e l' podziela zapatrywanie P a n a s a, lecz obawiając się przypadków 
śmierci po wyłuszczeniu woli gałkę wypaproszyć. 
\Y i c h e r k i e w i c z sądzi, że tylko wyłuszczenie lub wypaproszenie cho- 
rego uchronić mogą przed sympatycznem zapaleniBm, gdyż przy illnem postępowaniu 
nie mamy pewności, czy w gałce nie pozostaną drobnoustroje, które później stać się 
mogą niebezpieczne. W pewnym przypadku po wypłukaniu starannem wnętrza gałki 
z powodu wrzodu rogówkowego i zaćmy urazowej ropiastej, nastąpiło zagojenie. PÓ- 
źniej wytworzył się silny garbiec rogówki, Gdy go W. w 2 lata po pierwszej ope- 
racyi chciał rękoczynem stosownym USUlląĆ znalazł przy operacyi po za błoną źreni- 
czną, z umysłu naciętą, ropę gęstą wypełniającą cały tylny odcinek gałki. Natych- 
miast zrobił wypaproszenie gałki a zagojenie było dobre i szybkie. 
C h i b l' e t'owi udało się przez swe wstrzykiwania antyseptyczne do gałki 
powstrzymać zakażenie, które już zmierzało do opon mózgowych. 
H a l t. Zapalenia opon mózgowych, występujące po wyłuszczeniu gałki, nie 
potrzebują być następstwem bezpośredniego przeniesienia zarazka, gdyż w jednym sto- 
sownym przypadku zamiast oczekiwanego w oponach streptococcus znalazł pneu- 
mococcus. 
25. vY a r 10m o n t: ,,0 l e c z e n i u p e w n y c h P o s t a c i r o g ó w- 
k o w Y c h w r z o d ó wop a s k ą s t a ł ą o d każ aj ą c ą. 
Opaskę ściśle antyseptyczną zakłada autor po starannem obmyciu sublima- 
tem (l : 2000) l)owiek wywróconych i posypaniu na wrzód jodoformu, co zresztą nie 
jest nic nowego, ani nawet jak prelegent mniema, pomysłem Valuda, w przypadkach 
wrzodów rogówkowych skrofulicznych i wrzodów na podstawie granulacyi, a tylko ro- 
pienie worka łzowego i rzeżączka mogą być przeciwskazaniem do tego postępowania. 
J o c a s tz Paryża) godzi się na opaskę stałą po\vyżej opisaną, radzi atoli 
wprzódy zmienić wrzód, dotykając go rozczynem sublimatu l: 1000. 
26. B o u l' g e o i s z Reims mówi "o l e c z e n i u c i ę ż k i c h z a k a- 
żnych wrzodów rogówkowych". Tam, gdzie wrzód obejmuje nawet 
'!3 
rogówki, gdzie silne jest hypopyon i zapalenie ropne worka łzowego, można osięgnąć 
dobre jeszcze wyniki przez wystrzykiwanie sublimatem l: 1000 przewodu łzowego, 
wkraplaniem rozczynu chlorku cynku (l : 20), wystrzykiwaniem jam nosowych rozczy- 
nem boro-boraxowym. Nadto ropę wypuszcza się z przedniej komórki, którą drenuje 
się, przepuszczając przez dolną część rogówki sterylizowane włósie, porrzednio wy- 
l)łukawszy ją boroboraxem. Co 12 godz. ezerYlla i aristol, po zapuszczeniu zaś kropel 
opaska antyseptyczna. 
27. C h e v a 11 e l' a li z Paryża poleca p l' Z e c i w o d c z e p i e n i li S i a- 
t k ó w k i punkcikowate przypalania żarem galwanicznym gałki na wysokości odcze- 
pienia, w myśli wywołania rewulsyi i zapalenia naczyniówki przyczepowego. 
W e c ker chwali to postępowanie mniej niebezpieczne od wstrzykiwali 
wśródgałkowyclt. 
28. Darier: ,,0 pewnych postaciach zapalenia na- 
c z y n i ó w k i i i c h l e c z e n i li W s t l' Z Y k i w a n i a m i p o d s P o j ó w k 0- 
we mi sublimatu. 
Przy zapaleniach naczyniówkowych, byle świeżej daty i nie zbyt rozległych, 
można wyleczenie lub przynajmniej polepszenie wzroku osięgnąć przez podspojówko- 
we zastrzykiwania sublimatu, bez względu na to, czy sprawa jest pochodzenia syfili- 
tycznego) gośćcowego lub nawet li tylko na podstawie krótkowzroczności. D. przed-
		

/00480.djvu

			434 


stawia pogląd na szereg odnośnych przypadków leczonych poprzednio bez skutku lub 
z słabym wynikiem ogólnymi sposobami. 
C o p p e z potwierdza skuteczłlość tych zastrzykiwaiI w rzeczonym kierunku 
i stawia pytanie, czyby nie wypadało przypuszczać, że krom działania antyseptycznego 
lub swoistego, także lub wylączaie wpływa przy tem ciśnienie mechaniczne wstrzy- 
kniętego płynu. 
C h i b l' e t oddaje również pochwałę tym zastrzykiwaniom, lecz używa do 
nich sinku rtęci i łączy je z zastrzykiwaniami ogólnemi tego samego środka. 
A b a d i e podnosi skuteczność zastrzykiwań podspojówkowych tam, gdzie 
inne środki są bezskuteczne. 
p f l u e g e r sądzi, że zastrzykiwania rzeczone mogą się przyczynić do wy- 
świecenia etiologii zapaleń choroidalnych i do rozl'óżnienia zapalell syfilitycznych od 
innych. Zamiast sublimatu używa PfL trójchlorku jodu. 
D e s p a g n e t i Y i g n e s nie potwierdzają chwalonych skutków. 
29. D e s p a g n e t z Paryża mówi: ,,0 d z i e d z i c z n e m z a p a l e n i u 
n e r w u w z rok o w e g o" . 
Dzięki pracom L e b e r a z r. 18'/'/ i później innych obraz kliniczny dziedzi- 
cznego zapalenia nerwu wzrokowego ściśle został określony. Około 15-25 roku 
powstają zaburzenia wzrokowe w postaci mgły coraz grubszej, aż do zupełnego 
zniknięcia wzroku środkowego. Poprzedza zazwyczaj światłowstręt. Powoli zaburzenia 
te lepiej określają się i występują w postaci środkowego braku pola, a obwód pozo- 
staje prawidłowy. Co do poznania barw, to tylko barwa niebieska i żółta bywają 
rozpoznawane. Silne bóle głowy towarzyszą ostremu okresowi, w czasie którego 
przy wziernikowaniu także obie przedsta.wiają się mniej więcej w stanie zapalnym. 
Później występuje zanik nerwu częściowo z barwą biało-niebieską tarczy i nieregu- 
larnością brzegów. 
Do 55 przypadków zestawionych przez L e b e r a dodaje autor 6 własnych. 
Bol. Wiche1"kiewLcz. 


Z c
wartego 
ja
d'łt chirztrgów polskich l{" KI'ukowie. 
Zanim z pomocą zapisków stenograficznych będę mógł dać dokładny opis 
prac czwartego zjazdu chirurgów polskich w Krakowie, niech mi wolno będzie po- 
dzielić się z czytelnikami "Nowin" ogóll1em wrażeniem wyniesionem z miejsca na 
którem nauka polska swobodnie rozwijać się i pi
kne plony wydawać może, dzięki 
stósunkowo pomyślnym jak na nasze stósunki warunkom polityczno-społecznym Galicyi, 
niech mi wolno będzie zainteresować ogół lekarzy polskich pod Zaborem Pruskim 
wynikami najważniejszych rozpraw podniesionych na porządek dzienny, wykładami 
prof. O b a l i ń s k i e g o i prof, B r o w i c z a. :Na pierwszem zaraz posiedzeniu 
wygłosił prof. O b a I i iI S k i odczyt o operatywnem leczeniu gruźlicy chirurgicznej 
i sta.nął na stanowisku różniącem się znacznie od zapatrywalI obecnie prawie panu- 
jących w Niemczech, posuwających konserwatyzm w leczeniu zbyt daleko. 
Dyskusya nad leczeniem gruźlicy chirurgicznej \\'Ywiązała się nietylko obszerna 
ale żywa, interesująca i pouczająca. Podnoszono szczegóły przemawiającę za tem, 
że spraw gruźlic
ych nie należy wszystkich jedną miarą mierzyć, że gruźlica jest 
chorobą występującą w naj rozmaitszych postaciach i stopniach złośliwości, i że odpo- 
wiednie leczenie zastósowane być powinno do każdego z osobna przypadku, że są 
okolice odznaczające się łagodnym inne nadzwyczaj złośliwym przebiegiem gruźlicy. 
Entuzyazmu do l e c z e n i a s z a b lon o w e g o gruźlicy chirurgicznej za pomocą 
ws t r z y k i w a ń np, jodoformu i innych środków nikt nie podzielał. Ostatecznie 
zgodzili się wszyscy na wniosek proł". O b a l i ń s k i e g o, aby na przyszły zjazd 
przygotować podług pewnego planu materyał statystyczny, mający służyć jako pod- 
stawa do dalszych badalI na tem polu mimo ogromu pracy dotąd niezbadanem zu- 
pełnie i niewyjaśnionem. 
Wygotowanie planu poruczono prof. R y d Y g i e r o w i i O b a I i ń s k i e mu. 
Pierwszy to raz pewno zabierają się lekarze polsc
' do pracy wspólnej z jasno 
wytkniętym celem. Dotychczasowa partyzantka naukowa ustępuje pola ścisłemu 
przez ogół lekarzy-chirurgów polskich w jednej z najważniejszych kwestyi naukowych
		

/00481.djvu

			435 


podjętemu badaniu. Liczny zastęl) sumiennych pracowników ze wszystkich dzielnic 
Polski złączonych jednym planem i światłem kierownictwem, miejmy nadzieję, położy 
na piątym zjeździe węgielny kamifll pod skromny, lecz trwały budynek chirurgii pol- 
skil'j. 
ie pozwalając się olśnić lecz i bez uprzedzenia przyjmować będziemy zdoby- 
cze naukowe zagranicy i sąd własny nie zaćlniony uganianiem się za efektami nad- 
zwyczajnel11i wydawać o każdym przedmiocie będącym na porządku dziennym, sami 
przyczyniając się własną pracą i inteligencyą do rozwoju nauki wszechświatow
j. 
Nie mniej doniosłą, nie mniej ważną pod względem biologicznem była sprawa 
patogenezy raka. podniesiona przez prof. B l' o w i c z a we wykładzie jasnym i przej- 
rzystym. Pracę tę prof. B l' o w i c z był łaskaw przyrzec do "Nowin". Czytelnicy 
więc będą mieli sposobność poznania in extenso wywodów teoretycznych i faktów 
przytoczonych przez prof. B l' o w i c z a na poparcie swoich zapatrywall. Tutaj luech 
mi wolno będzie tylko zaznaczyć, że prof. B r o w i c z przeczy z a raź l i w o ś c i 
rak a w znaczeniu zarazkó\\- żywych (bakteryi i coccydyi). Na wręcz przeciwnym 
stanowisku stawa Dr. We h r, znany ogóhue autor pięknych i sumiennych prac 
w tym kierunku podjętych. 
Gdyby na zjeździe chirurgów w Krakowie nie było nic więcej nad wykłady 
i rozprawy o gruźlicy i raku, gdyby nawet nie było licznych demonstracyi chorych 
i wyników leczenia, i wielkiej ilości nadzwyczaj interesujących przedmiotów ze spe- 
cyalnej chirurgii, już zjazd mógłby był zadowolić i bardzo wybrednych. Ale było 
tam oprócz tematów naukowych tyle życia zdrowego, tyle koleżellskiego ciepła i ser- 
decznosci, pomiędzy ludźmi zbiegłymi ze wszystkich stron Polski do Krakowa na 
zjazd chirurgów, że chociaż w pamięci kiedyś zaćmićby się mogły naukowe wrażenia, 
w duszy pozostanie na zawsze błogie uczucie ciepła koleżellskiego, stósunków zawią- 
zanych po twardej i zimnej drodze życia przy ognisku wspólnem. Ognisko to nie- 
tylko naukowe rozniecił przed kilku laty prof. R y d Y g i e r: On niezmordowanym 
jest w pracy, przyznajmy to sobie, nie zbyt łatwej około zespalania polskich sił ku 
jednemu celowi; on - prezes na posiedzeniach sumienny i sprawiedliwy pomimo 
przewagi naukowej - ogrzewa wszystkich zapałem swoim i sercem tak szczerze 
polskiem, że i najzimniejsze natury w końcu stopnieć muszą. Ogół też chirurgów 
polskich jednozgodnie uznaje zupełnie całą zasługę i pracę około polskiej nauki prof, 
R y d y g i e l' a i wdzięcznym mu jest z całego serca. Na uczcie, jaką podejmował 
stokilkadziesiąt uczęstników i gości zjazdu prof. Rydygier w Mydlnikach, ofiarowano 
Mu jako słaby dowód uznania i uczuć ożywiających bez wyjątku wszystkich uczestlu- 
ków i gości zjazdu album z fotografiami chirurgów polskich. Na okładce wyryte są 
herby Warszawy, Krakowa, Lwowa i Poznania. Tom. Drobnik. 



**"" 


E. Zapiski lecznicze. 


103. Czy alkohol przechodzi '" mle.k.O karmia.cej? Dla razstrzygnięcia 
ważnej tej kwestyi dawał K l i n g e m a n n (Virclwws Archiv CXXYI) kozom l;d 50,0 alkoholu 
etylowego, nie mógł jednak dostrzedz w mleku ich alkoholu; dopiero gdy POd'liósł dawkę do 
100,0 i więcej, spostrzedz mógl 5°'0 tej ilości w mleku. - Prawdopodobnie wi(2c i do mleka 
mamki może w podobnym stosunku alkohol się przedostać" co jednak niemowlęciu szkodzić by 
nie mogło. - Za to alkoholu przyjmowanie 'wpł
-wa na zmian
 w jakości mleka, gdyż zmienia 
stosunek białka do tłuszczu. - Wyższe alkohole, np. amylowy, jak to wykazał D e m m e (1891), 
przechodzą w mleko i mogą "''J-wołać otrucie oseska. 
10ol. Leczenie gruźlicy k,vasem C!-nalUOnOW!-m. Od roku 1890 zaniechał 
A. L a u d e r e l' balsamu peruwieilskiego, a uż
'wał tylko jego składnika, kwasu cynamonowego. 
W książce 96-stronnej, która wyszła codopiero u F. C. W. Vogla w Lipsku, podaje L. sposób 
używania (zastrzykiwania wśródżylnego) w prz
ypmlkach chirurgicznych 120, mianowicie za':' 
w gruźlicy gruczołów. - 
Iniej pomyśJnem było stosowanie tego 
rodka w gruźlicy wewnętrznej. 
Przy stosowauiu miejscowem, np. prz
T przetokach stawowych widział skutki doskonałe (wstrzy- 
kiwał rozcz
"ll alkoholowy 5%). 
105. Zastoinowy obrz
1i.. usuwa C o m b y (Med. modo No. 20) dawaniem pigułek
		

/00482.djvu

			4:Hi 


nast
pując
'ch: Rp.: Puk Scil1ae, Pulv. Digitalis, Pulv. Scammon ił,a 0,5 P. l. a. pil. No. X. ::3. 
Codzieil 3 --5 pigułek. Przec'z
-"zczują 0\1(' i pohudzają mocz. 
106. Nasiona d,'ni lłł'zeci"'kq) tasienłcowi sto;:;ują od c1awna II nas (dl'. Nmc. 
Tek. 1 Hi'il:l, str. 137). H. R o e m e r chwali hardzo ten "po:-:ób leczenia, całkiem bezpieezny, choć 
czu!:'elll wymioty spra\\'iając
'. (i1)-'iU gramów nusion c1
ni ohłupionyeh miażdży on w moźc1zieżu 
z polową tej iloi	
			

/00483.djvu

			4
;7 


wnemi tQ dodatnią :stronę, że każd
' lekarz bez niebezpieczClistwa może jl'j użyci. (Wiej/er med. 
Presse 1892, 
o. 1;).) 
112. Fiz,'oło
"iczne działanie zimnej kąpieli morskiej polega wedlug 
L i n d e m a n a na 
ilnem pobudzeniu z na.',prca i krążenia, :szrzególnie 
8kól'llego, co znowu pociąga za >,obą powi
k:szf'l;ie apetytu, potrzeby :spania i wymiany materyi. 
113. £"elen
 zJ)adania "'pływu (1,'mu tytonio\ł'("g'o przeprowadził T a"" i- 
II a l' i w Rzymie szereg doświallczeń z rozmaitymi mikrobami, jak choJery, wąglika, zapaJenia 
płur itp. W tym celu powlekał wewn
trzną powierzchni
 małych baloników żelat
'ną, zawie- 
rającą w "obie odpowiednie prątki i przepuszczaI przez nir przez 10-30 minut dym tytoniowy. 
T a:s:os i n a l' i :stwirraził wtedy zaaziwiający fakt, że prątki prawdziwej azyatyc.kićj cholery 
względnie diplokoki P l' i e d l ii n II e l' a zostają, gay dym tytoniu przez pewien IJrzeciąg- cza"u 
zarlzialał na nie, zuprłnic znh'zczone, bez względu na rOlIzaj tytoniu, do doświallczenia użytego. 
Żela
"1la zo:stała przez to :sterylizowaną. Prątki wąglika opierały się już lepiej d
'l1lowi, 
a arobnou:stroje duru nie dozn:tły prawie żadnej zmiany. Palenie t
'toniu ochrania na pewno 
przed pruchnil'ą zęhów, co oprócz T a" s i n a l' i e g O już wielu innyrh lekarzy putwierdzilv. 
("Wiener allgem. med. Zeitsehrit
 1:'1!)2, 
o. 11.) 
IB. £"elem usuni«;cia ner,,,oJ)ólu t\ł'arzo"'e
o (tic aoukUJ'eux) poleca prof. 
B e n e d i k t przedew:szy:stkiem eJektryzowanie a mianowicie centralną gaJwanizacyą nerwu 
współczulnE'go w pierwszym rz
dzie. faradyzac
'ą, miej:scową galwanizac
'ą In loco dolori:s 
i elektryczne zabipgi w drugim rzędzie. Ważnym. malo uwzględnian
'm :spo:sohem leczenia jest 
uci"k tętnicy dog-lowowcj palc IIDi. przezco korzystnie wpł,nva siQ na napad
' bólu. Wielką liczbę 
świeżych przypadków można zapomotą galw1mizacyi wyleczy« i 1ls1mą« moŻl1ośt' wytworzenia 
>,ię przewlekłej formy. Co do leczenia operacyjnego, w:skazuje B e n e d i k t na przypadek 
przed
cia nerwu podoczodolowego. gdzie podcza:s powtórnif' z powudu nawroTU przed:si
wziętej 
operac,vi znalazl kanał lJOdocmdołowy zupdnie. zanikły. z no
a za':: dochodzi! do tego miejsca 
gruby nerw, tworząc w blizko'::ci otworu podoczodołowego zwój, z którego rozchodzi!y "i
 
nerwy ku obwodowi. Prz
'pa'lrk ten dowOllzi nieprawidłowego wI'a
tania nerwów w tkank
 
chorobowo zmienioną, które obejm uj l! czynno'::l' prawidIowych nerwów. B e n e d i k t poleca 
o Ile możno'::ci do>'tareczne naciąganie nerwu w cz
'::ci -"rodkowej. ::\Iniejsze znaczenie posiada 
w
'ci
cie nerwu. Ga
' po zasto
owaniu g'al wanizaC)'i w przeciąlIu najpóżniej 10 -1-1 dni nie 
widzi si
 wyhitnego l)olel)::,zenia. należ
T natychmia,..t operowa«. Od \Vl'zr'::nie w
rkonanego 
zahiegu zależy pomyślny wynik operac
'i. (Wiener fJZZgem. m ell. Zeitsdl/'ift 1
92, No. 11.) 
115. "ł.;:;at,'nt
. nowy '::rodek przeciwko nenyobuJom }}olecił frankt'urtski chemik dl'. 
brael R o o:s. .Je:, p e r a niel'az wychodzą z kiszek całkiem 
nie zmienione. Pii!'ulki.J u n g t' e r a nowe (pilulae Kreozoti et Babami tolutani .hmgt'er) 
zawierają kreozotu O,Ofi albo 0.1 a babamu tolutaI'l:skie!!'o (1.03 i I'OZpu:ir parellorique (według B r l' II ar- 
c i k a składa się tenże z Extr. Opii, Acid henz., OJ anisi ana 3,00. Camph. 2,00, Spir vini 
dilut 60,0: lU gram. tego elLxiru za\\'iera 0,05 w
'cią!!u makowca, który \wród prepalatów 
makoweowych najmniej ma b
'ć trującym i hól \\' szrbki sposóh ui;mierza. Podaje się g'o po 
20 kropel cO godzinę.
		

/00484.djvu

			438 


Również przeciwko wymiotom przypomina towarzystwo krople dawniej bardzo używane 
L a li s s e d a t a składające się z: Tinct. Valerianae aether 5,00, Laudani Sydenhami 1,00, 
Ol. menthae aether gutt Y., Liquor Ho1l"manni 5,00. Z t
'ch podaje się choremu 25 kropel, ile 
fazy w
'stępuje sklonno
ć do wymiotów lub wypróżnieil. 
118. Naf'talina '" krztuścu. C h a v e r n a c (z Aix) poleca topienie 15-20 g. 
naftaliny w pokoju dziecka chorego na krztusiec na noc (Bullet. gen. de Therap. 1891, No. 40). 
Chorzy zaraz uczuwali ulgę, spali dobrze i po 2-4 takich uakadzeniach wyz(lrowielL Suchotnicy 
nie znosili tej medykacyi. 
119. MonochlorCenol u suchotach. P a s s e l' i n i (z Casate Nuovo) poleca dla 
!'uchotników wziewanie tego nowego 
rodka, którym w 5 przypadkach (początkow
'ch) w ciągu 
6-8 tygodni osięgnął w
'leczenie. (Les nouvemtx remiJcles 1891, 20.) 
120. Nasenne działanie siarko,vodoru. Wiadomo, że 
mlfonal, trional, tetrOlIal 
działają nasennie (hypnotica). Ponieważ są one połączeniem metanu, dimetylu i dietylosulfonu 
myślano, że nasenne działanie pochodzi z odczepienia się met
'lowej grupy. Prof. H. S c h u l z 
z Gry:fii zaH przypisuje je odczepienin :,iarkowodoru; że to ostatnie się dzieje, o tem przekonał 
się, mięszając sulfonal lub trional albo tetronal ze skrawkami '"wież€j wątrobr, przy ciepłocie 
ciała, mianowicie wtedy, gdy białko wątrobowe zaczyna prz
'mierać. Aby się przekonać, czy 
siarkowodór, w znośnej dawce do powietrza dodany, działa usypiająco, kładl H. S. króliki, psy, 
kety itd. pod klosz i dodawał siarkowodól'. W pół godziny króliki za"ypiał
'. - Pytanie, czy 
i :,enno';ć w zakażn
-ch churobach nie pochodzi z siarkowodoru. jaki \V).twarzają (lrobnoustroje. 
(Miinch. med. Wochenschrift 18!J2, Ko. 16.) 
121. Leczenie skorbutu mlekiem. Opierając się na dobrych w
-nikach mlecznej 
d
'eIY u chorych na skorbut, opisanych przez T s z e I c o w a, podawal P o n o m a r o w w 22 przy- 
padkach jedynie dwudniowy kefir po 8 flaszek dziennie swoim choQ'm przez 2-2 1 / 2 tygodnia 
i przekonał się, że przy tern stan chorych si
 popra\\iał, dziąsła si
 ocz
'szczały. Nadto polecał 
miej:::cowe kąpiele gorące przeeiwko !!,łębszrm wybl"Oczynom. (St. Petersb. med. Woch. No. 5.) 
122. Maść na p
kanie skóry rąk u rolników podaje S t e f f e n (L' Union 
mćd. 
o. :39) następującą. 
fenthol. 1,5, Salol. 2,0, OL OIivar. 2.0, Lanolini 50,0. ::\If. ungt. DS. 
2 l'azy na dzień wcierać. Nie tylko bóle zaraz u::;tają, ale i goją si
 szczeliny prędko. 
123. O leczeniu kąlłielo" {-m pi:,zo prof. F l' i t :' C h we Wroeławiu w najnowszem 
wydaniu swego dzieła o chorobach kobiecych co następuje: Bezpo
re(lni wpływ pewnej kąpieli 
(borowinowej, żelaznej, błotnej) na przewlekle zapalenie macicy nie istnieje. Z wielką starannością 
należy w
'brać kąpiel odpowiednio do usposobienia, stanowbka towarzy:::kiego i całego sposobu 
życia chorej. Konieczne wte(ly próżnowanie. bezwzględny spokój ciala i umyslu, pobyt na 
:,wieżcm powietrzu działają cZQstokrOl' Jepiej, niż swoisty c
Yl1llik leczniczy danego żró(l!a. 
W ogóle można tylko tyle powiedzieć, że pobyt w h;sie, kąpiele morskie, chło(lne kąpiele, kwas 
węglowy zawierające i leczenie zimnę wodą uwieiJCzone bywa pomy
lnym w
'nikiel1l u osób 
nerwowych pozbawionych apetytu, że kąpiele borowinowe i błotne w:-	
			

/00485.djvu

			, 


4.39 


F. Rozmaitości. 


Towarzystwo Lekarskie 'Varsza,,'skie ogłai'za nai'tępująee tematy do 
nagród konkursowych z fundui'zu zapisanego pr.lez dra WaJentcgo K o c z o l' o W s k i e g o: 
l) Jakość i iłoM bakteryj chorobotwórczych i nieszkodliwych \Y wodzie Wi
łauej. 
2) WPłYW zaniecz;Yi'zczeń kanałowych i filtrowanie przez filtr
' piaskowe na zawartość 
bakteryi i ::;kład chemiczny wody rzecznej. 
3) Zba(lać chemiczne pro(lukty trujące (ptomainy) jednego z grzybków chorobotwórczych. 
(Temat dawniejszy.) 
4) Zbadać anatomieznie i fizyologicznie unerwienie krtani. 
5) \Vyjai	
			

/00486.djvu

			44U 


we/!,0 nie bylo wcale. I,.:tniejący moczowód był mocno rozszerzony, wydhtŻony, wężykowato 
zgi
ty: miedniczka nerkowa rozszerzona. Zaburz en w urynowaniu za życia wieprza nie zauważono. 
PrzYlładki nagłej śmierci u otyłych. Z praktyki swej w }raryenbadzie 
pl'z;ytacza prof. E. H. Ki,; c h nowe trzy przrPallki (cfr. Nmv. lek. 1891, ,;tJ'. .,l86), w których 
:,mierl' nastąpiła nadzwyczaj szybko bez walki śmiertelm\j. Jako bezpośre(lnią prz
'czynę prz
'j- 
muje raz silne wzruszenie nerwowe u pijaka, w drugiem spo,.:trzeżeniu nadużywanie napojów 
wy,.:kokowych, a w trzedem ,;postrzeżeniu nadmierne natężenie ciala. Sekc;yi 'wprawdzie nie 
mógł wykonać. ale mimo to przyjąć można. że ,;erce tlu,;zczowo-zw
Todniałe skutkiem daleko 
posuniętej drobinowej przemiany mię
nia ":ercoweg'o ze zmniejszenicm ,;ię tkanki kurczliWl
j, tak 
bar(lzo w czynności swej było uponedzone, że nagła, chor mało znaczna prz
'czyna, J.;:tóra 
,.:zkodliwie \ypłYl1l
ła na unerwienie serca lub powi
kszyła opory w układzie naczyniow J 'Ill, 
sprowadzić mogła zupelną niedomogę scrca czyli śmierć. Nagła śmierć u ot
'łych nie je,.:t 
zjawi:;kiem rzadkiem. Podmiotowe olJjawy jednak. świadczące, że siła serca już podołać nie 
może powiększonym oporom, nie zo,.:tają u takich ludzi. przez za,;tó,.:owanie się do tyeh oko- 
1iczno
ci, należycie uwzględnionemi. \V cdług do
wiadczenia K i s c h a przypominają możebność 
nagłej śmierci: całkielJl nieprawidłowe, i mlerzająco zwolnione tętno i wyst
powanie dusznicy 
lJole,;nej. 
agla śmierć nastąpić także może bez tych przepowiedni, zwłaszcza jeżeli przewlekle 
zatrucie wy,;kokowe i miażdzyca t
tnic daleko IJo:;muęta łączy się z ogólną otyło::\cią i jeśli 
u krewnych zdarzały ,;i
 przypadki nagłej śmierci (dziedziczne obciążenie). Śmierć nRg'la na- 
:	
			

/00487.djvu

			441 


tuje się, czy cza
ami tak zw. bezkrwisto M tropiczna nie polega jed
-llie aUJo glównie na "hypal- 
buminozie". (Virchowa Archi1' 1261. str. 109.) 
Działanie podobne do tuberkuliny proteinów z lJakteryi nie swoistych. 
Xajnowsze badania własne przywiodły B u c h n e l' a (Miinch. med. Wochenschrt{t 1891, No. 49) 
do przpkollania, że proteiny nie specyficznych bakteryi, jak bacillus pneumoniae, pyocyaneus 
i prodig'iosus, działają na zwierzęta gruźlicze w ten sam sposób, co tuberkulina; nawet zmiany 
patołogiczne były te same, co po zastrzykni
ciu :,rodkiem K o c h a. U czlo\\ieka B. nie uż;ywal 
dawek wysokich, a mnieji:'ze wywoływały tylko miejscowe zmiany. 
P."zepo,,-iednie znaczenie leukocytów przy zapaleniu płuc" Jaksch 
(CentraIblatt (iiI' klin. Medicin 1:-192, 1\0. 5) uważa, że pneumonie bez leukocytów dają roko- 
wanie złe, i dla tego poleca '::metki wzmagające leukoc;ytozę, jak antY1Jyrynę, antyi'ebrynę, 
nuklein
, a zwłaszcza pilokarpinę. 
Jak dłu
-o zatrzymuje sueha plwocina suchotników własności 
zaraźli,,'e'? Celem skonstato,,'ania tego pozo:,tawil S a w i c k i (Petersburg. Inaug. Dysert.) 
plwocin
 zaschłą w mieszkaniu w zwyczajnych warunkach przez dłuższy czas po cz
:'ci w cie- 
lllllem miej,;cu. po czę:,ci wy-stawił na działanie słońca - i szczepił ją potem królikom i mor- 
:,\\inkom. Rezultat byl taki_ że phyocina straciła stopniowo swoistą zaraźliwość po 2 1 / 2 miesiącach, 
i to bez względu na to, czy w ciemnem miejscu czy na slońcll była przechowywaną. 
Wyrób i sprzedaż tuberkuliny Kocha przeszediod l-go Lipca na pra- 
cownią chemiczną 
leister, Lucius i Briining w Hoechst nad Menem. Dr. L i b b e r t z, ki;óry 
dotąd zajmował si
 tem w Berlinie, przenosi się w tym celu do Frankfurtu i będzie nadal 
kierował wYTobem. G:órą przemysł! 
£hirurgiezne znaczenie nowJ'ch karabinów" Prof. B r u n s z Tubingi 
robi! doświadczenia na zwierz
tach i trupach strzelbami w wojsku niemieckiem obecnie pl'zy- 
jętemi. 
a 100 metrów przebija małokalibrowy- nabój 5 Judzi, na 400 m. łudzi 3-4, na 
800 m. 2-3. Rzadko tylko kula w ciele pozostaje, nie będzie więc potrzeba jej wyciągać, 
aseptyk
 ran będzie łatwiej zachowae. Z powodu przerwania \\ielkich tętnic zdarzą się częściej 
krwotoki znaczne. po najwi
kszej części jednak wewn
trzne z powodu malej rany skóry. Droga 
od wejścia do wyjścia kuli zawsze przy nowej broni jest prostą. Ulatwia to ogromnie roz- 
poznanie przestrzelonych organów. \Vedług' ,;ądu R i e g e r a niezawodnie liczba rannych będzie 
znacznie większa, aniżeli w poprzednich wojnach, chociaż stosunek śmierteJnych zranień będzie 
mniejszym. 
Jak poznać mit
so końskie"? 
 i e b e l {Zeitschri{t (iir l,romowej. Do górnej pmviel'zchni macicy przylegalo lożysko, 
bę(lące w związku z nie podwiązanym_ szaro-zielono zabarwionym, nie uszkodzonym sznurkiem 
p
pkowym: między udami plód nież,\-wy płci męzkiej z grzbietem do góry zwrócony'm. Zwloki 
niewiast,\' okazywał,\' (laIeko po>,unięte gnicie, ogólną niedokrewność i niepra\\idłowe rozmiary 
miednic,\-. Sekcya zwlok dziec
cych wy'kazała znaki dojrzało:,ci i zdolno:,:ci do życia, objawy 
poro(lu w prawidłowóm położeniu czaszkowel1l. jako też objawy płodowego uduszenia nowo- 
narodzonego: za żrcia wywolały bóle rozpoczęcie i'ię sprawy porodowej, działaniem zaś gazów 
gnilnych poród >,i
 później zakończyl a macica na zewnątrz si
 wpvin
ła. Do tego potrzeba 
we(llug B l e i s e h a trzech warunków: zwłoki matki muszą okazywać wyra
ne objawy gnicia, 
zwłoki płodu nie powinny przedstawiać znaków ż,\-cia po porodzie: z właściwości zwłok płodo- 
wych i popłodu, jako też z ich polożenia względem zwłok matki musi z dostateczną pewIlością 
wynika.e, że położenie plodu jest wy'łącznie ty'lko następstwem dzialania sil wypędzających płód, 
:,znurek pępkowy i popłód muszą więc być nieuszkodzone w calości i wobec zwlok matki 
mieć położenie, odpowiadające ewentualnemu porodowi prawidłowemu. Gdy w naj\\iększej 
liczlJie przy'pwlków tylko gazy- gnilne płód wydalają, to jednak wykluczyć nie można możliwości 
rozwiązania przez pośmiertne kurczenie się macicy, ktQre przez je{lną godzinę jeszcze tak u ludzi 
32
		

/00488.djvu

			44
 



"- 


jak i zwierząt stwierdzono. Ponieważ to działanie macicy jest kurezawem, dla tego sprawa 
porodowa powinna być jeszcze za żyda prawie ukończoną. 
BikroCon dla gluchych. Od czasu jak baron L e o n d e L a n v a II e z Kizzy 
zlożyl 3000 fr. dla wynalazcy przyrządu mającego wzmocnić słuch niedoslyszących i to prz
'- 
rządu zbudowanego sposobem Inikrofonów, zaczęły o tem pi"ać gazety i wielu się tem zaj
ło. 
Otóż specyalista na choroby uszne w Kopenhadze dr. W. L a n g e ogłasza w Deutsche med. 
Wochenschrift 1892, No. 15, że takiego aparatu sporządzić nie można. Wprawdzie udalo mu 
się zbudować mały przenośny prz
rrząd mikrofonowy i do tego odpowiedni, nie wielki, ale dosyć 
silny element suchy, a do tego i lejkowaty otwór dla wzmacniania głosu; jednakże przekonał się, 
że prZ)'I'ząd ten na polepszenie słuchu nic nie wplywal. Dla tego przestrzega, by nikt na ten 
-cel cza,,;u i atłasu nie trwonił. 
Zachowanie si
 leukoc:rtó,v w obee prądów galwanieznych. E. Di- 
n e u l' (Annales de la Soc. des sciences med. et natur. de Bruxelles 1892, p. 1) przekonał się, 
że prawidłowe krwinki bialI' wyraźnie gromadzą się przy dodatnim biegunie, w zapalnych 
zaś stanach mają skłonność kierowania siQ ku ujemnemu. WłasnoŚĆ tę naz
"Ya D i n e u l' 
g a'l w an o t ak sys m e m. 
Pluskwy przenosieielami gruźlicy. Ciekawe ,,-postrzeżenie podaje dr. Le- 
fe vr e (Revue de med. No. 4) o dwa razy powtórzonem zakażeniu gruźlicą za pośrednictwem 
pluskiew. Ponieważ wszystkie inne sprzęty, a mianowicie pościel byly odkażone prócz samego 
łóżka, w którym dużo mie;:ciło się pluskiew, autor posądził te zwierzątka o przeniesienie gruźlicy 
na zdrowych osobników. Aby dać swojemu spostrzeżeniu cechę naukową, zmiażdzal pluskwy 
w moździerzu i zastrzykiwal wydob
rtą z nich ciecz królikom, które wszystkie dostaly gruźlicy. 
Ponieważ jednak w tej cieczy nie tylko wyciśni
ta z pluskiew krew, ale i brud zanieczyszcza- 
jąey ich nóżk'i i reszty ciała si
 mieściły, przeto experymenta L e f e v l' e"a nie dowodzą, żeby 
ukłuciem pluskwy można przenosić grużlic
. - Wia(lomo, że w niektóITch krajach :5zanują 
wielce te zwierzątka i nie pozwalają ich tępić, przypi>,ująe im ochranianie od niejednej chorob
'. 
Vl T tych krajach oczywiście warto przepisywać. że kto chce odkazić pokój i łózko po niebożcz
'ku 
zmarłym na suchoty, powinien wytępić i pluskwy. U nas to zdaje się zbyteczne. Gospodynie 
nasze tego rodzaju "grubą antyseptykę" zrozumieją snadniej od wszelkiej innej. 
O zboczeniach ,,'egetatywnych. Prof. K u n d r a t (Wien. med. Presse 1892, 
No. 12) rozumie pod zboczeniem wegetatywnem zboczenia w budowie ustroju, powodowane 
częścią tkwiącem w ciele usposobieniem, cz
ścią odży\\ieniem, sposobem życia, klimatem itp., 
częścią zaś czynnością i wzajemnem oddział;vwanicm narządów na siebie. Roźróżnia on nastę- 
pujące 4 główne grupy powyż>,zych zboczeń: 1) ogólm
 pierwotne zboczenia wegctacyi, zawisIe 
od usposobienia osobnika lub od bezpośrednich zboczeń w rozwoju narządów: tu należ
- niedo- 
moga życiowa, ogólna hypoplazya wszy;:tkich ważniejsz
'ch narządów, ;:ystemu naczyniowego, 
})leiowego, nerwowego, kości i mięśni u o:,obnikuw, które zresztą (lo późnego wieku dojść mO!!'ą, 
w końcu kretynizm, wzro>,t karli i oJbrzymi. 2) Cześciowc zboczenia wcgetac;\'i: Inikroencefalia, 
częściowy wzrost olbrz
'mi, akromegalia, wielukrotne tworzenie :,i
 wybujałości ku;:tnych. prze- 
rost
. kości i Inięśni. odziedziczona hnerpla;:ia kości, mi
śni. tkanki tlm'zczowej, ograniczone 
przeroi'ty gruczolów i w>,zy>,tkie nowotwory. 3) Wtórorzędne zboczenia wegetac
'i, występująee 
pod 'wpłpvem odzie<;lziczonrch lub nabytrch ciężkich chorób. 4-) Zboczenia I'e.g-enerac
'i, poJe.g-a- 
jące na w
'czerpaniu niektórych narządów przez nadmierną pracę, chorobę itd., niedopu>,zczającp 
prawidłowego wynagrodzenia części przez czynność narządó\\' ZUŻ;\'trch. 
O zmianach krwi u um,'slowo chor,'ch mówił J. Kry p i a k i e w i c z na 
posiedzeniu lekarzy wiedeńskich. Znaczniej:5ze zmiany znalał w czerwonyeh ciałkach krwi pod 
względem zawartości hemoglobiny, ich wielko
ci i odporno
ci. Wiadomo. jak cZ
sto towarz
'''ZY 
niedokrewność większego lub mniejszego >,topnia zboczeniom umrsłowym. Podobnie jak Smith, 
mógł także Kry p i a k.i e w i c z wykazać zubożenie krv.i w hemoglobin
, udel"zają<'ą nierównośe 
c,o do wielkości czerwonych cialek krwi i wybitną pojkiloc
'tozę. Szezególnie wybitną była 
niedokrewność w tych chorobach umy"łowych, w któl"
;ch po ost1"O i bUl"z1iwIe wybuchłem 
pierwotlllJm po mięszaniu szybko rozwijało się wtórorzędne ogłupienie. Niedokrewność ta zostaje 
prawdopodobnie w prostym zwIązku do nasilenia choroby um
'"łowej i posiada ona. pewne zna- 
czenie pod względem rokowania. Występowanie niedokl'ewno
ci ważnem jest także dla Jeczenia, 
należy ją bO\viem starać się m;unąć w tych przypadkach, w których musimy ją jako przycz
'nę 
choroby uważać, tam zaś gdzie ona występuje jako następl:;two lub objaw ohoroby umysłowć,i, 
wskazanelll jest dzialać na kl"ew śl"odkaIni regeneracyjnymi.
		

/00489.djvu

			443 


Dla cze;;'o POShł
'ujemy si
 prze,,'ażnie pra"'a, r
ką? G o o d e 1 
tlomaczy to wpływelU obrażeń mózgowych podczas .porodu. I;cisk, wywarty na prawą połowę 
cza8zki i jej zawartm::ć w najwięk8zej liczbie przypadków wszystkich porodów podczas przejścia 
przez miednicę wywołuje upośledzenie cZ,Ylmości ośrodków ruchowych prawej połow
r mózgu, 
skutkiem czego wytwarza się prawo:,:iwiecania o(lpowiednio do wielkości wyr, :,	
			

/00490.djvu

			444 


za występowanie mocznicy. Xatomia."t udało mu się wykazać u pi3ÓW uremiczn
:ch zbiór 
objawów ze strony narządu. oddechowego i krążenia, któr
' mniej lub więcej wybitnie "-ystępuje 
także u innych zwierząt mocznicą dotkni
trch, dający się doświa(lczaJnie analizować. Przy 
pomocy tego zbioru objawów uda i3ię może jeszcze raz śledzić za uremizującą wlasnością całego 
moczu i poszczególnych składników krwi celem wykazania, czy rzeczywiście jeden lub więcej 
składników moczu sprowadza mocznicę, czy w chorobie tej przychodzi do wytwarzania się 
nowych trując;\'ch połączeń we krwi i w tkankach. (Wiener mer7. Presse 1892, No. 16.) 
O patogenezie i leczeniu chiJ..ul.giczn....j zgorzeli mówił J e a n n e l na 
ostatnim zjeżdzie chirurgów francuskich. Rozróżnia on dwa rodzaje zgorzeli: troficzną i toksy- 
czną. Zgorzel troficzna może być pochodzenia nerwowego łub następstwem desorganizacyi 
tkankowej, spalenia, urazu itp. Zgorzej pochodzenia naczyniowego może być nafo-tępstwem zmian 
chorobow,ych, jak stwardnienia tętnic (z powodu kH
', zimnicy, zatrucia wyskokowego, zatoru 
tętniczego, zakrzepnicy żylnej,. skurczu tętnic) lub urazów, jak przerwania, ucisku podwiązania 
naczyń. Zgorzel poehodzenia nerwowego wywolaną zostaje przez zmiany chorobowe, jak wrzody, 
zgorzel s
'1I1etryczną, oiUeżynę albo przez urazy. Zgorzel toksyczna je"t następstwem zatrucia 
bakteryami z lub bez istniejącej diatezy. W ostatnim razie może zatrucie być ogólnem (zgorze- 
linowe gnilne zatrucie krwi, zgorzel przy gorączce zakażnej) lub miejscowem (karbunkul, 
flegmona gnilna). Zgorzel troficzna ogranicza się często do miejsca zmienionego, ponieważ nie 
jest przyrody prątkowej, zatrucia toksyczne są przyrody zakażnej, ponieważ wy wolane zostają 
przez prątki. Co do leczenia zgorzeli. należy w postaci troficznej dwa przypadki odróżnić: 
1) zgorzel jest jeszcze aseptyczną: 2) zgorzel jest już gnilną i post
pującą. W pierW8
'l1l 
razie ma "ię wybór między 3 sposobami: l) czekanie na samoistne odzielenie i3ię zgorzelillowćj 
cz
ści; 2) następowa i ogmniczona amputac
-a po dobrowolnem odgraniczeniu się zgorzeli; 
3) pierwotna amputacya. Leczenie wyczekujące z złożeniem opatrunku przeciwgnilnego jest 
tylko chwilową pomocą, której wtedy należy uż
-ć, jeżeli śtan chorego lub sto:3unki otoczenia 
lub brak narzędzi nie zezwalają na pierwotn
 amputacy
. Pod wszelkimi warunkami wi'kazaną 
jest zawsze o:3tatnia metoda. \V zgorzeli troficznej zakaźnej jest amputac
-a jeszcze potrzebniejszą, 
ale też bardzo :-:mialą. Gdy zatrucie krwi gnilne już zbyt rlaleko postąpiło. wtedy lepiej jei't 
otworzyć szeroko ogni:,;ko termokauterem, sublimatem wymyć, chlorkiem cynku wypalić i prze- 
ciwgnilnie opatrzyć. Przy zg. toks
-cznej należy "ię piel'\wzeilstwo w
'czekiwaniu zzalożeniem 
opatrunku przeciwgnilnego bez lub z nai'tępową amputacyą. (Wiener med. Presse 1 R 9i, No. 21.) 
O zapaleniach ucha wewn
trzne
-o miał pro!". H a b e l' m a n w Gracu 
wykład w tQ"warz
-stwie lekarz;\" styryjskich (Wiener med. Presse 1892, 
o. 19). Drogi, któremi 
części zakażue do
 ucha wewn
trznego dostalI, "ię mugą, :,;ą: otwór jajowaty. utwór okrągły, 
antrum mastoideum i różne otwory, przez które nel'\\-Y i nacz
'nia do ucha wewnętrznego 
wchodzą, wodociąg ślimaka i przedsionka. Odpowiednio do tych rozmaitych dróg i3ą też i za- 
palenia rozmaitemi. Obok tych rozróżniamy je,,,zcze zapalenia przerzutowe, wytwarzające si
 
na drodze naczyiI krwionośnych. Zapalenia, mające punkt wyjścia w uchu śrellniem, :3ą bardzo 
rzadkie. \Vystępują one także w nai'tępstwie błonicy, płonicy, duru i odry itd. :Mają one cechę 
zl08liwą; rokowanie jednak w ogóle nic jest bardzo zIem. Po zupełnej utracie słuchu "'Taca 
niekiedy w krótkim czasie bystro;ó:ć słuchu. Drug'a grupa zapaleń ucha wewnętrznego ma swój 
początek w jamie ezaszkowej. Tu należy zapalenie ucha przy zapaleniu opon mózgowo-rdze- 
niowych. Na"tęp"twu tego rodzaju zmian chorobowych ucha je::;t bardzo smutne, najczęściej 
bowielll na::;tępuje zupełna głuchota, gdy choroba dłuższy cza" trwala. Leczenie tych zmian 
polega na stosQ"waniu pilokarpinu lub prądu stałego. 
Na posiedzeniu le.łł..a.'s.łł..iem 'U- ..I.adze podał F i" c h c I' "kliniczne przy- 
czynki do rozpoznania nerki ciężarnych" ISchwangerschaft"niere). Badał on w klinice prof. 
R o s t h o r n a osad moczow
' ciężarnych, rodząe
 ch i położnic, używając do tego centryfugi. 
Z badań tych wynika, że mocz ciężarnych daleko częściej i w więk"zej ilo
ci zawiera :,kładniki 
upostaciowane i że zmiany w wydzielaniu nerek następują w daleko wcześniejszym okresie, 
niż to dotąd przyjmowano. "Kerkę ciężarnych" i "zapalenie nerek ciężarnych" naJeży dokładnie 
od "iebie odróżnić, choć rozpoznanie różniczkowe niekiedy jest trunnem, ponieważ w pierwszym 
przypadku napotyka się także cechujące objawy o"trego i przewIekiego zapalenia nerek, 
czerwone ciałka knvi." względnie wałeczki ziarninowe. W ogóle przyjmujemy nerkę ćiężarnych 
w tych przypadkal'h, w których :,kładniki upostaciowane w miernej ilo':"ci dopiero w ostatnich 
-1 lub 5 tygodniach napotykamy a po porodzie znowu sz;\.-bko znikają: małe ilości białka, nie- 
liczne ciałka ezerwone, :3kąpe wałeezki i'zkU:3te lub ziarninowe nie zmieniają rozpoznania.
		

/00491.djvu

			445 


Bakter
'olog-ia i ;.:-ospodarstno ,,-ieiskie. Prof. Liiffler w Greifswaldzie 
wykazał podczas epidemii. w;ybuclIh'j mi
dzy białemi myszami jego pl'acowni dokła(lnie scharak- 
teryzowauy drobnoustrój - baccilIus tYJJl1i murium -, któl'Y wprowadzony do ustroju myszy 
polnych w postaci nasion itp., napojonych pł
-nem hodowlanym tyeh prątków, nh'zczy zwierzęta 
te, stanowiące wielką pJag
 wsi. L Ci f f l e l' o w i na"tr
cza si
 obecnie sp0>,o])lloM zużytkowania 
>,\Vego odkrycia na wi
bzą skal
. gdyż z polecenia rzą(lu greckiego uda] się na półwysep 
peloponeski. by uwolnić znaczne obszary Grec
'i od pJal1:i pO"J'ż>,zej. 
Epidemi
l p..osó""ki (milia..ii) w
"buchła w Gurkf(']dzie w Krainie. Wskutek 
rozporządzenia najwyż,.:zÓj władzy ":anitarnl
j w\Yiedniu udali się tam prof. Dr;asche i \Veich,.:el- 
ba um, którzy wynik >'woich badalI ogla.
zają '\' "Das iistcrreich. 8anitiits- TVesen". Churoba ruz- 
puczyna "ię zaw>,ze wśród ciąg'nąc
-ch bólÓw w członkach, ,.:Bnego (lługo tnvałego dre"zczu, 
gorączkt 41°, silnego uczucia bóJu. Pierw>'zy napad kończy >,ię \\y>,tępowaniem obfitego potu 
i guziczkowl'j wysypki na niebieskawÓj lub ciemnoczerwonÓj >,kórze. Pokrywy potem bledną, 
g'llziezki napełniają >,i
 przezroczptą surowicą, mętno mlecznym lub ropnym płynem, zlewając 
się niekiedy w pęcherzyki. \\'krótce w,v>,tępuje lu,.:zczenie otr
bowate. W wi
k.
zej lil'zbic 
prz;ypadków w
'stąpiły po l lub kilku dniach nowe dreszcze z bólami, potem i ,,"ysHJką jak 
w pierwszym napadzie. W razie ;\miertelnego zej
cia przyłączał
" "i
 zaraz z początku podcza.
 
dreszczu drgawki, nieprzytomno.,tępowaI1iem dl'e>,zcz
-, ol)fitego l'ozlanego lJotu i obfitej guziczkowćj wyS) pki wśród 
gorączki niejedno>,tajlH\ji na(lzwyczaj >,ihlPgo o3łabienia. Badanie anatomiczne wykazało wjednem 
przypadku oprócz guziczkÓw i p
cherzyJ{ów na skórze także wybroczyny na błonie Muzowej 
tchawicy i żołądka, w obu płucach, w śród>,ierdziu i o>,try obrzęk ;\łedziony. Natuea choroby 
zdaje się b
'ć nie zaduchową, lecz kontagijną. Celem zwalczenia epidemii zarządzono na.
t
pu- 
jące środki o>,h'ożno
ci: o ile możności odo>'obnianie chorych, u(ll"a?:anip bielizny, dała i lóżka, 
u>,uwanie zwłok z mie"zkail i możliwe :-:zybkie pochowanie takowych. 
'" p..zypadku korowći padaczki Jacł{sona w
kollał H o e h e n e g g 
w klinice prof. A l b e l' t a trepanaeyą i u,,:unąl czę
ć kory mózgowej z dobrym wynikiem. 
Do tego zabiegu nadają się t
-Iko te przJ"padki, g'dzie podl1zas napadu dotknięta jest tyJko pewna 
grupa mi
śniowa, nerw twarzowy, końezyna gÓl'lla lub gin'na i dolna jednćj poło"J' dała. 
Padaezlm taka powstaje albo wf'kntek urazu, lub też ,.:amoj,.tnie bez zewnętrznego wpływu. 
Według H o r s I e y a nie wystarcza po trepanac
"i obnażyć t
-lko ehorą cz
"ć kory mózgowej 
i usunąć napotykane tam odlamki kości, bliznr, torbiele itd., lecz naJeży także w
'ciąć ten 
ośrodek ruchm\J', który z powodu długotrwałego draźnienia jest zmienionym. Grozi jednak 
w takich przypadkaeh to niebezpieczeiIstwo, że pewne grup
 Illi
śniowe pozo:-:taną trwale 
porażone. Za pomocą prądu przeł-)"wanego należy >,ię przekonać, czy obnażony ośrodek moto- 
ryczny odpowiada rzeczywiście tym mi
śniom, które podczas napadu ppiJeptyeznego naprzód 
łub w ogóle w kurcze popadają. 
W d
-skusyi wspomina prof. O b e r :-: t e i n p 1', że po wycięciu kawaJka kory mózgowej 
"zę
ei po(l nim leżące w
Todnieją, przezco takim za biegielll rzecz
-wi{.:cie u
uwamy wf'zeJkie 
drażnienie" gdyż takowe nie może już wi
cej h)-ć przewodzonem, l'U po wycięl'iu t
"lko bliznJ' 
z opony twardej miejsca nie ma. 
Przed :kiU{.oma tygodniami zapii'ał lekarz w Rocigno w styryi młodej dzie- 
wCZ)'llie 3 gramy morfiny (zamiast chininy) na lewatywę, co sprowadziło śmierć chorej. Lekarza 
i aptekarza pociągni
to do odpowiedzialno.	
			

/00492.djvu

			446 


a 1 jeszcze żyje po 6 miesiącach, ale tych objawów nie utracił, a okazuje przytem, jak dwa 
drugie, znaczne zaburzenie troficzne na skórze, pazurach, w mi

niach itd. (Rnllet. med. 20j!J2.) 
Prątki odl'o,,'e (Bacillus morbillorum) odkryte rzekOIno przez (' a n n o n a 
i p i e l i c k e'g o nie zjednaly sobie dotąd ogólnego mm ania. '>IV paryzkiem stowal'z;rszeniu 
lekarskiem oświadczyl Jor i a s na mocy wJa
nych badai] nlPtodą tych dwÓch horliil"ldch badap,zy, 
że byJo to tylko zludzenie. Tegoż 8amegu zdania je8t L a vel' a n. 
Ochl'onne szczc- pienie gruźlic)' na psach. \YiadoJllo, że prócz grużliczego 
prątka ludziom !'zkodliwego !'ą inne jego odmiany zabójcze dla l)taków lub tp. otuż R i c h e t 
i J. H e l' i c o u l' t prz;YPU8zczając, że ptasia gl'U%lica zaszczepiona może tak chronić od ludzkiej 
jak krowianka od ospy, zaszczepiali ją na psach i nadawali im przez tu OlIporuość znakomitą. 
Choć to samo doo>wiadczenie na malpach dotąd im "i
 nie udalo. wierzą oni w to. że uda im 
się z czasem wyrobić odmianę taką ptasiej grużlicy, któl'aby i czlowieka chroniła od tuber- 
kulicznego zakażenia. (Wedlug Bullet. d€ l'Acad. 4 Avril.) 
Do oczyszczenia rąk dla lekal'zy poleca :\1 o ,:J er (111iinch. med. 1Vochen- 
schrirt 23) biale mydła potażowe (Crcmeseife) z fabr
'ki F. Wolff & Sohn w Karl8ruhe. 
Nadto aby uchronić ręce od pr;\,'szczenia po obmywaniu s:ę spirytusem. karbolem lub :,:ublimatem 
poleca pałmit
-nowe mydło z tejże fabryki. 
Tajemnice CakiI'a. Dyrektorowi gimnazyul1l w Serajewie przedstawił l6-letni 
uczeń, Leon Lewi, prośbę, by mu zezwolH popisywać ;;i
 ,:wemi sztuczkami w przpdsta- 
wieuiu amatorskiem. WyciągnąJ on wtedy z kieszeni większą ilo
ć igieł, któremi przekJuwaJ 
sobie z nadzwyczajną szybkością policzki, nos, jęz
-k, skórę nad krtanią itd. Gd
T dyrektor, tem 
ździwiony, zapytał się chłopca, czemu z fan nie w;ypływa luew, wted
- przesunął fakir kUka 
razy igJę i wnet trysnęJa krew. Lev,i opowiadał na"tępnie: Ojciec mój był Hekimem 
t. j. lekarzem: chciał on mnie coś takiego nauczyć, coby mnie mogJo wyż
-wić. W tym 
celu przekluwał Ini !'rebrnemi igłami po kolei policzki, j
zyk, sz
-j
, ramiona i przewlekał przez 
kanały nitki jedwabne, które każdego dnia prze8uwal tak dlugo, aż ran
' się zagoiły a pozo::;tały 
wszędzie kanały. Po śmierci ojca cZ
'llił to samo mój brat, póżnh'j ja sam. W koiICU do:,:zedlem 
do taldej wprawy, że nie szukając dlugo, wnet igJaIni trafiłem do otworów. Celem wytłoma- 
czenia 
cudu" w;rlewania się krwi z otworów, w
'ciągnął chJopiec kielba.
kę cieńką, napełnioną 
krwią wołową, opatrzoną kilkoma małemi otwOl'kami. Te trzymaj on ukrytą w r
ku i gdy 
zażądano krwi, wtedy ścisnął kielbaskę. 
Na ostatnim zjeździe chirurgó,,' Crancuzkich podal G i 11 e s de la 
T o u l' e t t e następujący sposób do odróżnienia padaczki macinniczej od epiJepsyi objawowej, 
częściowej, wywolanej przez guz lub uraz. Polega on na badaniu moczu. r 08ób macinniczych 
znajdujemy podcza8 napadu w moczu zmniejszenie stal-ych składnikó,,' moeznika i fosforanów, 
podczas gdy w padaczce objawowej te ::;kJadniki wJaśnie są wzmożone. Zachowanie si
 to jest 
tak stałem, że można je uważać za prawidlo, mogące chiflu'gowi dobre wyświadczyć uslugi. 

a ".. chirurgicznym zjeździe w Pał-'Yżu z"\TócH G u e n u uwagę na 
następujące leczenie rwy kulszowej. U osób z gl
bokiemi żylakami znajdujemy niekiedy także 
żylaki nerwów, umieszczone glęboko w okolicy po';1adkowej. Leczenie żylaków w takich przy- 
padkach wplywa także korzystnie na rwę kulszową. Żylaki nerwów są zjawi:;kiem stałem, 
rwa kulszowa jednak nie występuje zawsze u osób z żylakami. Do przyłąc'zenia się tego 
powiklania potrzeba zakażenia, sprowadzającQgo zapalenie żył nerwu. Przy v,ielu sekcyacll 
osób dotkniętych żylakami znalazł autor wyraźne zro::;ty Jl1i
dzy żyłą i nerVU8 popliteus. 
W dwóch przypadkach przeciął zrosty Iniędzy nerwem a rozszerzonemi żylami, w obu razach 
zabieg nwieńczony został pomyślnym w
Tnikiem. 
Signatura tempoł-'is. W anonsach Wiener med. Wochenschrift 12-14 znajdu- 
jemy następujący inserat: "Poszukuje się lekarza dla zakladu leczniczego (1\aturheilanstalt) 
w Austryi._ Chodzi tylko o zadośćuczynienie formalności pewnej przez pob
rt lekarza na 
miejscu, nie o pracę jego." 
\Y drczdeńskiej gazede (D1'esdener Anzeiger) z 10 :\Iaja <:zytamy: "P08zukuje si
 
Doktora Jl1edycyn
', któryby :;i
 podjąl w 4-u tygodni wyuczyć dwóch mlod
'ch ludzi, chcących 
zostać zl1aehorami (Naturarzte), nie dając wi
pej lekc
'i jak 2 godziny na tydzieiI." - Zaprawdę 
daleko zaszliśmy z wolnością procederową, która się nie waha w ten sposób już afiszować 
swą zuchwalość. 
Ukaranie lekał-'za. Na 3 miesiące więzienia skazala izba karna dl'. W i e d e 1'- 
II o ł d a, właściciela zakładu dla nerwowych ehor:fch w Wilhelmshoehe za bicie pal',yentki.
		

/00493.djvu

			447 


Przypadek śmierci podczas narkozy bromIdem et;,.łu zdarzył się nie- 
dawno w klinice prof. B i 11 l' o t h a. 400 razy narkotyzowano a nigdy nie widziano złych skutków. 
Pewnego dnia usypiano brometylem robotnika dla przecięcia karbunkułu. Po zużyciu 20 gr. leku 
i upłynieniu 50 ,:ekund wykonano ,:zybko zabieg, gdy nagle wystąpiła :::inica, bicie serca i odde- 
chanie ustało. W:::zelkie zabiegi celem przywrócenia chorego do życia, przez długi czas p
dj
te, 
pozo:::taly bez skutku. Przy oględzinach pośmiertnych znaleziono serce i wątrobę tłuszczowo 
zW
Todniałą, zwyrodnienia nerek, tak iż przyjąć można, że każdy inny środek usypiający byłby 
to samo zajście sprowadził. 


Od Dra Herynga z "Tal'sza,,'y odbieI'amy list nastt
pujący: 
,.Sła\vut.a, 20. VII 92. 
Szanowny Panie Redaktorze! 
Fakultet medycyny w Insbruku ogłosił ,,- No. 26 Wiener klinische Wochenschrift 
:::prostowanie, jakobym j a, B i e ci e l' t i P l e i n e l' nie otrz
T)]]ali żadnych propozyc
rj ze :::trony 
fakultetu przyjęcia tamże profesury. W ten sp08ób fakultet chciał o:::łabić odmowę nas trzech 
i nie narażać swej godności przez potrójny r e f u s. Jak się rzecz miała ze mną, o tem prze- 
konają Szan. Kolegę odpisy, które zalączam, a mianowicie listy N i c o l a d o n i e g o i moje 
obja.-'nienia wysłane do Redakcyi \V. kL Woch. i do wydziału. 
W:::pólny nał"Z protest pojawi się wkrótce wraz z kopią listów w Berliner klinische 
Wochenschrift. ManI nadzieję, że Szan. Kolega :::tanie w naszej obronie i protest i w swem 
piśmie wówczas pomieści. 


Z prawdz. szacunkiem. 
Dr. H e l' y n g. . 
W interesie słuszności pozwalamy ,:obie podal', C'zytelnikom Xow. lek. załączouą nam 
przez dl". H e r y n g a kopią listu prof. N i c o l a d o n i e g o, z którego to listu wynika, że 
wskutek rady prof. M i k n li c z a , prof. N i c o l a d o n i l' Z e c z y w i ś c i e pr
'watnie 
dr. H e l' y n g a zapytywał, czyby w dan
T)]] razie powołania do Insbruku nie przyjął. 
Oto kopia pomienionego lbtu: 


" Insbruck, d. 8. 4. 1892. 


Sehr verehrter Hen Collega! 
Es soll an unserer Pacultat eine oto- und laryngologische Lehrkanzel errichtet werden, 
anfaugs in Gestalt eincs Ambulatoriums, in 2 Jahren nach V ollendung des Spitalneubaues,. aIs 
stabile Klinik, mit 18 Betten und aUem model'llen Zubeh6r. 
Die Modalitaten der Anstellung hat sich das :\Iinisterium vorbehalten: es will mit dem 
zu el'llennenden Professol' selbst unterhandelu. Ich hittte es nicht untel'llommen bei lhnen 
auzufragen, ob Sie eine eventuelle Berufung nach Insbruck annehmen wiirden; ich thue diese.s 
auf Anregung meines Collegen lVI i k u l i c z, der mir mittheilte. dass Sie vielleicht geneigt sein 
kvnnten, lhre lucrative Stellung, gegen jede Professur an einer deutschen Universitat, wenn sic 
auch anfanglich klein sci, aufzugeben. 
Gestiitzt auf diese Anreguug, von einer mir massgebenden Seite, erlaube ich mjr 
daher die Anfrage, ob Sie wił'klich eiuem Rufe an die kleiuste oesterQichische Universitat Folge 
leisten wollten, um dort der Griinder und Vorstand einer neuen oto- und laryngologischen 
Klinik zu werden. 
Unscre Studentenzahl war im Winter 345 :Mediciner. Das Spita] ist gańz neu, mode.l'll 
eingerichtet, me Institute thcils eben fertig geworden, theils im Bau begriffen. Die Facultat 
bliiht entschieden auf; die Privatpraxis ist aUerdings armlich. Sollte [bnen meiu AIitrag will- 
kommen sein, so bitte ich Sie mir Ihr Curriculum vitae und Ihre Arbeiteu einzusenden: sollten 
Sie fiber verschiedene Fragen von mir Aufk1arung wilnschen, so stehe ich Ibnen sehr gel'll 
zu jeder weiteren 
fittheihmg znr VerfIigung. 


Hochachtungsvoll 
Prof. P. C. N i c o l a d o n 1.. 
(List dr. H e r y n g a do redakcyi pisma Wiener klinische Wochenschrift); 
"Sehr geehrter Hen Redakteur 
Bitte um gett Aufnahme folgender Zeilen 
Von befreundeter Seite wurde ich er:::t heute darauf aufmerk:::am gemacht, dass die 

o. 26 der Wiener klin. Wochenschrift a. c. cinc Erklarung dei' Dekans der Insbrucker med. 
Fakultat enthiHt, welche aUe Nachrichten, uber eincn au mich ergangeuen Ruf, aIs ausser- 
ordentlicher Professor der Laryngologie und Otologie, aIs vollkommen aus der Luft gegriffeu 
hinstellt.
		

/00494.djvu

			448 


bem gegenuber bin ich in der Lage zu erkliiren, da:-:- ich am 8. April a. c. au,; 
Insbruck eine briefiiche Anfrage von Prof. N i c o ] a d o n i (ohne jeden V urbehalt) erhalten 
habe, ob ich "einem Rufe an die ln>:brucker Universitat Folge lei>:ten wollte, 11m dort der 
Griinder und Vorstand einer neuen oto- und laryngologischen Klinik zu werden". 
Auf Grund die>:er Anfrage haben >:ich schrift1iche Verhaudluugen angeknupft, die mich 
weiter veranla.,,>-'i; haben nach Insbruck zu rei:-en, um per;:prach kIl mit dem Dekan Prof. Kra t t e l' iibm' (lie 
Modalitaten der Anstellung' und wurde von Ihm angewie:'en, >:kh an den Prof. X i c o l a d o n i 
zu wenden, den er al:, Vertrammgsmann der Fakultat in die>:er Angeleg'enheit bezeichnete. 
Derselbe war zur Zeit in Wien, ich reiste (lorthin, sprach mit Ihm, bat um 10-tiigige Beclenkzeit 
und schrieb l)ach Ablauf dieses Termins nach In"bruck, da,,:, ich privater Verhaltnisse wegen 
lebhaft bedaure, dem ehrenvollen Ruf der Unixer,;Wit nicht nachkommcn zu konnen. 
Bei Riicksendung meiner friiher an Prof. N i c u l a d u n i £lir die Facultiit ge"andten 
Papiere und Arbeiten schrieb mir der:-dbe "ich bedaure, da:-:- Sil' den Ruf nach In>:brurk 
abgelehnt haben". 
Sie ersehen ans diesen Ausflihrungen, deren Bewci"e >:ich in meincn Hiindcn befinden, 
dass ich von eineI' durch die Facultiit autOl'i;:bruck erhalten habe und abzulehnen gezWImlł"en war. - Eine Copie 
dieses Briefes ist au die med. Facultiit in Insbruck abgc:-andt worden. 
Wegen Verspiitung meiner Reclamation muss ich dringend um sufortigen Dmck (lieses 
Briefes bitten uud genaue Angabe des Termins. 


Hochachtungsvoll Imd ergebenst 
Dr. T h e u d o r H e r
' n g. 


Warschau, den 19. Juli 1891." 
(Li>:t dr. H e r y n g a do fakultetu lekarskiego w Insbruku.) 
"War"chau, den 21. Juli 1892. 
An die hochlObJiche medicinische Facultiit in Insbruck. 
In Folge einer 
otiz, welche in der 26. Numlller der .Wiener klin. \Yochenschrift 
vom 30. Juni d. J. vom Decan der medicinischen r,'acultiit in In"brurk publicirt worden ist, 
sandte ich einen Brief an die Redaction de,; bewus!'ten Journal", in welchem der wirkliche 
Sachverhalt meiner eventuellen Beruti.mg ais aus"erordentlicher Profe.-':,or Aufklarung gefunden bat. 
Die Copie die"es Schreibens und den Brief des Herm Prof. N i c o l a d o n i vom 
8. April 1892 fiige ich in Ab:,chrift bci. 
Aus diesen Documenten wird die hochlObliche FacultiH er"ehen, da.
:, mir durch Herrl1 
Professor N i c o l a d u n i ein direkter Vor:,c.hlag zur Annahme einer au,;serGrdent1ichen Professur 
der oto- und Laryngologie zugegangen bt, ferner dass Pro!". K i c o l a d o n i, nach AU,-"
age des 
Decans zu Unterhandlungen autorisirt war. lch er,;uche daher die hochJObliche Faeultiit um 
Richtigstellung die:-er That"achen in der \Viener klin. Wochen:-chrift, d. h. lIm Be,;tiltig'ung deI' 
zwi:-chen mir Imd Prof. X i c o l a d o n i stattg'ehabten V crhandlungen. 
HochachtuRg"voJl und erg'eben:-t 
Dr. Theodor Heryng." 
Dla uzupełnienia przebiegu całej tej sprawy dodajem;r, że w najnowszym numerze 
t. j. w No. 30 Wiener klin. Wochenschritt cz
-tamy co na,;tępuje: 
.Beziig1ich der in :\r. 26 ullSer Wuchenschrift enthaltenen Richtigst.ellung der medi- 
cini:,chen Facultiit in Innsbruck sind der Redaction vun den in diesel' Z
schrift genannten drei 
HeI'l'en vor einigen Tagen Erv,1.derungen zugckommen, au" welchen hervorgeht, da"s einzeJne 
Mitglieder des Comites, welche Illit der Erstattung der Vor:,chliige ZUJ' Besetzung der Lehrkan- 
zeln fUr P1idiatrie, Laryngolugie und Dermatologie in Innsbruck betraut waren, thatf'achlich mit 
den erwiihnten Hm'ren in Correspondenz, re
pective Unterhandlung ge"tanden sind. Offenbar 
sind die"e mehr einen i n f o l' m a t i v e n u n d p r i vat e n r h a rak t e l' be:-itzenden A n- 
f l' a g e n und Unterhandlungen von den Journalen, welche die heanstandet.en X acl1l'ichten auf- 
genommen haben, mit dem B e l' u f u n g, l' e :- p e r t i v e A b l e h n u n g p i n er :- o l c h e n 
v e r w e c h s e l t worden. \-Vir hatten die Ab:-icht, llie ganze Angelep'enheit vurliiutig nicht 
zu bertihren, vielmehr eine private Veri"tilndigung der drei erwiihnten Herren mit der medici- 
nischen Facultiit Innsbruck abzl1warten, um so mehr, aJs einer der betheiligten Herren Colląren 
nachtraglich um Zuriickhaltung seiner Erwiderung zum Zwecke genIeinsamen V orgehellf' ersuchte. 
Nachdem abel' inzwischen Hen Dr. H e 1" y n g au:- VY'arschau dic un" zugef'cndete Erwiderung'
		

/00495.djvu

			449 


in einer medicini8chen Zeitsc}u.ift publidrt bat. :;chen wir un" bcmU8:;igt, dcn nach"tehcnden 
Brief, welchen Ila,
 Dccanat der lnm:hruckcr medicini8chen Facultiit an Herl'll Dr. B i c d c l' t 
in Ha/lenau I!'erichtpt bat, zu verot'fcntlichcll. 
Euer Hoehwohlgeboren! Auf Ihre am lB. d. M. hiprorts priisentirte Zuschrift vom 
15. Juli d. J. habp ich folgende8 zu erwiedcl'll: 1. Die "on II m' r
lCdicinischen Facult1it in lnns- 
bruck einhel1ig be:;chlm:sene und von mil' im Auftrage dcl' FacuJtiit au,-gefiihrte Richtig;:tellung 
ist den That;:achen vollkommen entsprechcnd. 2. Dicselbe rirhtet ;:ich gegen jene Blatter. 
welche dic der Sachlage nicht ent,.:prcchenden Naehrichten verbreitet haben, lInd hat die Ten- 
!1enz, die"em llpm Ansehen der Farultiit abtraglichen Unfug zu "tenern. 3. Der Facultat i"t 
bekamu, da"" an Sil', wie an zahlreiclw andct'e Collegpn de;: In- und AURlande:< veI'tI'auliche 
AllfrageI1 abgl.gang:en :;il1!l. 4. \\'er vun Ilem lnhalte diesel' der Oeffentlichkeit zuer8t 
Ii.t- 
theilung gcmaeht. bt (Jer Facultat nieht bekannt, ;:ie 8teht abel' dafiiI' ein, dass es von keinem 
iln'er Mitglieder ge:r mpdiC'ini;:chen Facultiit." 
P?'zegllJd lekarski omawiając w No. 33 także tę :-prawę, w
'puwiada w końcu takie 
zrlanie: "Wystąpienie dzkkana o trlc tylko tłomaczyć :'twn proponować kand
-datów, skoro kand
'- 
datów, gotowych do przyjęcia katedr, nie mial." 
Ka POw;\'ższem wytiwicceniu nieporoZllmienia mi
llzy kol. R e l' y n g i e m a falkutetem 
ll'kal'>'kim w In!'bl'nku uważam
' "pÓl' cały za dostatecznie wyja;:niony i 1'0 do nas akta 'v tej 
;:prawie zamykamy. 


Wiadomości osobo,ve. 
Docenci Leubn8cher i Ziehen mian. prfJf. nadzwylóz. w J e n i e. - Docent anatomii 
Keibel mian. pJ'of. nadzw. w F r y b u l' g U. - Docent Fleiner mian. pl'of. nadzw. w R e i d e )-- 
b e l' g U. - Prof. w Chile Sclronlein (b. docent w Wyrcburgu) mian. prof. ZW;\'cz. w N e a p o l u. - 
Prof". MolescllOtt w R z y m i e ubrhlJllził 9 sierpnia .O-letni jubileu.""z. przed 20 już laty miano- 
waJry ,:enatorern. - Prof. NaunJll w S t l' a s b u r g u ohchodził na początku sierpnia 25-letni 
jubileul'z docentowy. - Prof. Yirchow w B er) i n i e mian. rcktorem wszechnicy tamtej8Zej 
na rok 18!J2j93. - Prof. Kraft-Ebing w W i e d n i u mianowany n!k'tępcą zmarłcgo prof. 
 e y- 
n e l' t a. - [lr. W ollenberg zo,.:tał docentem dla p,,
'chiatryi w R a I i. - Dł.. Sandby (medyc..), 
Dr. PristleJ Smith (oftalmolog.) i Huxley (dentyst.) mian. prOfl\:	
			

/00496.djvu

			4.30 


10. Dr. Scharff l>. Stettin. Ein Beitrag zur Behandlung der EntziindImgen der Prostata. 
(Der arztliche Practiker 1892, 1\0. 10.) - 
Ił. J.atteaux M. Recherch. s bacteriologiques sur le!:; propl"ietes anti!:;eptiques de l' jchtyoL 
(Bulletin", et :\Iemuire:< de la So('iete de MMe('ine pratique, 15 avril 18fJ2.) 
l:!. Reichlllanll N. tT(.b 'l' die Bpdputullg' der Salz:itąpienia płytek z kości odwapnionej przy szwie jelitow)m plytkowym 
Senna. (Przegl. Lek. 1892 No. 23.) 
17. Tenże. Ga."troenterostomia wykonana szwem pl;\rtkowym Senna za pomocą płytek z brukwi 
własnego pomysłu. (przegl. Lek. 1892, No. 24.) 
18. T
nże. Spostrzeżenia nad znieczuleniem bromkiem etylu w praktyce chirurgicznej na 
podstawie 200 znieczuleń tym środkiem. (Nowin
' Lekarskie 1892, No. 5.) 
19. Milltz S. Niezwykły przypallek uch;\-łka przelyku (Diverticulum Oesophagi). !vledycyna 
1892, T. XX.) 
20. S(;'dziak Jau. Kilka uwag w kwestyi stósowania galwanokaustyki w chorobach gardła, 
krtani, nosa i uszów. (Kronika Lek.) 
21. Schaefer A. Uebo' die therapeutische Yenvendung des Triona1s und Tetrona1s. (Berliner 
klinische Wochen"chrift 1892. No. 29.) 
22. Dr. Debu - Dr. Etre. Lekcya o wodrch etc. 
23. Kopff Leon. Krynica, pbmo poświęcone balneologii i sprawom po1skiph zdrojowisk, 1892, 
K o. 3, 4 i 6. 
24. Goldftani S. Przyczynek do patologii porażeń ołowianFh. (:\Iedyeyna 1892.) 
2f). Neugebauer F. L. SpondyJoliste:-:i" et I'pundylizeme. Parj:-:. SteinhejL 1
92. C fr. :-:tr. 411 
niniejszego numeru Now. lek. 
26. Jaworski Józef. Pr
'czynek do etyo10gii t. zw. sapki i leczenie jej u s.<:awców. (Kro- 
nika Lek. 1892.) 
27. Fajersztein I. i Kucz)"iIski A. Trzy prz)'padki biała!'zki (leukemia) u myi'zy białej (mu:; 
musculus, var. alba). (Gaz. Lpk. 1892, No. 30.) 
28. Stanislaw Kurtz. O st-osowaniu thiolu w gynekologii. Odbitka z Krou. lek. 1892. Cir. 

ow. lek. 1891, str. 450 i 451. 


+*'
 


Odpowiedź Redakcyi. 


Kol. M. lV Warszawie. Zupełnie podzielamy zdanie szan. kolegi, że czas 
największy ujednostajnić polską nomenklaturę lekarską. W dzisiajszym np. nu- 
merze naszego pisma nazywa Kraków (str. 386) acidum boricum "kwasem boro- 
wym", \Varszawa zaś (str. 391) "kwasem bornym". O ile nam wiadomo, nowe 
wydanie słownika lek., które si
 już przysposabia, sprawę tę raz na zawsze załatwi. 

*
 


Od Reda,kcyi. 


Rękopisy i pisJ)1a nadsyłać należy na ręce radzcy Dr. BoI. W i c h e l' k i e- 
w i c z a, P o z n a li, S t Y M a l' c i B Nr. 6. Równocześnie uprasza się o ozua- 
cZBnie żądanej ilości odbitek na pierwszej stronnicy pracy. 
Sprawy a b onamen tu, anonsó w i w ogóle admin istracyi i eksp e- 
dycyi "Nowin Lekarskich" załatwia wyłącznie drukarnia Fr. Chocieszyńskiego. 
Rek l a m a c y e d o t Y c z ą c e a b o n a m e n t u Nowin lek. prosimy prze- 
słać w p l' o s t nakładcy i drukarzowi naszego pisma p. C h o c i e s z y ń s k i e m u, 
\Vodna ulica 15, lub też na nasze ręce. 
Honoraryum za prace oryginalne wynosi 40 mrk., za kry tycz ne 
zestawienia i streszczenia ważniejszych prac 30 mrk. od arkusza druku. 


Za Redilkcya odpowiarla Dr. Wicherkiewicz (w zast.). 
Nakladem i drukiem Fr. Chocieszyńskiego w Poznaniu, ulica Wodna nr. 15.
		

/00497.djvu

			,. 
DZIA:t--A OGŁOSZEN. 


('ena ogłoszeń, które przyjmuje drukarnia Fr. Chocieszyl'iskiego w Poznaniu, ulica 
"'mIna Nr. 15 i Bióro ogłoszeń Hud .Mossego w Berlinie, wynosi za wiersz 
drobnym drukiem (petit) lub jego mioj,ce 30 fen. 
Przy l)owtórzeniu 3-, 6-, 12-razowem 
.I. 20, 15 fen. 


R -łJ III -..T · I I .. 
OCZlllJK . 8J8J1,.OWID e i:. 
mocno oprawiony w grzbiet 
kórzany w cenie 13,00 marek, oraz po- 
jedyflCze numera bieżącego rocznika są: jeszcze w małej tylko ilości 
do nabycia. 
Nakładowa księgarnia "Nowin lekarskich" 
Fr. Chocieszyiiskie
'o ". Poznaniu. ul. 'Vodna U.. 


........................ .... 
Dr. Fr. Cbłapowski 
ordYI1l
e w tym roku jak w latacb po- 
przednich podczas sezonu kąpielo,,'ego 
w KissiugeJl (w Bawaryi). 
.... 


Dr. Franciszek Zakrzewski 


ordynuje od l-go :Maja do l-go Października 
w Langeuau (w górach Kłodzkich). 


Dr. Aleks. Ostrowicz, 
\\ lecie w L a 11 d e k. Yilla Ostrowicz, 
\\ zimie w San Remo, Via Roma. 


2S 


Dr. wszecb nauk lekarskicb 
Stefan Skrzyński 
lekat'z praktykujący w klinice chorób wewn. 
prof. Karez
.ńskiego, 
Or(lJIlUjt' w b. sezonie "\V Telłlitz-Schoenau, 
w (lomu ViUa Polonia. 


Zdrojowisko Langenau 
w górach Kłodzkich. Stac
.a kolei Wroeław- 
lVIittelwalde. - Sezon od 1 
Iaja do 1 Października. 
Szczawy alkaliczno-żelaziste. 
K:wiele borowinowe. 
Z a l' z ą d kąp i e l o w y. 
***********
-łłł* 
Dr. Med. W. Kretowicz 


ordynuje przez cały sezon kąpielowy 
w Karlsbadzie - mieszka jak dawniej 
"Hans 'Yarschan" Kaiserstrasse. 
************łtr->ł 


Przegląd lekarski 


organ To\"arzystw Lekarskich 
krakowskiego i gali cyjskieg o 
wychodzi co sobotę w objętości średniej półtora arkusza druku 
pod redakcyą Prof. Dr. Blumenstoka. 


Przedplata wynosi: 
Rocznie: w AW5tryi 8 złr. 80 et., w Król. Polsk. i Ces. Ros. 6 rsr. w Niem- 
czech 14: mk.. wc Francyi 24 fr. 
Półroczne: w AuStJTi 4 złr. 40 ct.. w Król. Polsk. i Ces. Ros. 3 rsr. w Niem- 
czech 7 m'k. we FTallcyi 12 fr. 
Kwartalnie: w Austryi 2 złr." 20 ct.. w Król. Polsk. i Ces. Ros. 1 1 / 2 rsr. 
w Niemczech 3 1 / 2 mk., we Francyi 6 fr. 
Redakc
'a : 
Na Podwalu Nr. 10. 


Admini"ltracJ'a: 
Zakład fizyologicznJ'j Kntków.
		

/00498.djvu

			r.t\'.tr\\', n >
I
 
, 


 
-"'
'!l
:M
\ 
J, 
" 

.
 \..
. .-
 ,;..: ....
 





\k\
 IJ,,
,
 
 @J, 


miesięcznik poś\\'ięcony l)l'zeglądowi postępów umiejętności lekarskich. 
\Yychod,j w \Van:3l.a\\ie zeszytami objętości 4 do 6 arkuszy rlruku. 
Każdy zesz., t za \\";('1""1: obszerniejszą pracę oryginalną, dającą dokładny po- 
gląrl na rozwój jednr go z działów medycyny, referaty zbiorowe lub pojedyńcze 
z najcelniejszych prac bieżącego pi
ll1iennictwa lekarskiego krajowego i zagrani- 
cznego, oceny dzieł lekat"skich, wiarlomości bibliogmficzne, wiadomości pomniejsze 
i pl'zegląd prac oryginalnych pomieszczonych w pismach polskich lekarskich. 
Przedpłata wynosi w 'Varszawie roczni e rs 5, półrocznie rs. 2 kop. 50. 
Na prowincyi, w Oesarstwie i za granicą rocznie rs. 6, półrocznie rs. 3. 
Pod redakcyą Dr. Otona HewelId, Ohmielna Nr. 14 i Dr. .T. Zawadzki{'go. 
'Yydawca Dr. Konstant>' Wacław Sierl}iilski, Marszałkowska Nr. 116. 


................ .. 


' U -' II - O '- W -- '- I ' ' B 
' " - '! '1 '. 
_ .- l r .... r
 I 

.. ; I '
):! J. ' "(.; .. I 'l
, 
(n" J ,_
' I, . ;, "'. 
 "_! 


PISM o MI E SIĘ o Z
 E PO Ś WIĘO O.NE HYGI EKIE 
pO(l Re(lakcrą J. POLAKA w Warszawie. 
"'arnnld p)'zedplaty: 
Na prow. i Ces.: w Austryi: 
rs. 5 kop. - 6 flor. 
rs. 2 kop. 50 3 flor. 
Cena pojed
'ilCzego numeru 45 kop. 
Prenumerować najlepiej w R.edakC).i. - W Austryi można prenumerować w ad.ministracyi Przeglądu lpkarskiego 
w Krakowie lub u Dra .J\:Ierunowicza (12 Piek
rska) we Lwowie, do którego też moj;na składać rękOlJisma dla pomie- 
szczenia w "Zdrowiu". - Adres Redakcy! 25 Śto Krz)"zka w \Varszawie. 
Treść ,\Zdrowia" stanowią: art)"kuły cechy ogólno-bygienicznej, stosunki ludnościowe u nas i w innych kra- 
jach, stos.unki meteorologiczne, epidemiologi::.:" stan sanitarny miast, asenizaqra, kanaly i wodociągi, h)"giena mieszkalI 
ogrody i place publiczne, kąpiele, zakłady dobroczynne, zdrojowiska j miejscowości klimat)"czno-Iecznicze, hygiena Ż)"- 
wienia, w)"nalazki i przyn'ąd.y sanitarne, hygiena szkół, fabryk, rzemiosł itd. 
\V ogóle pismo składa się z następujących dzialów: I) artykuly wstępne, 2) rozporządzenia rządowe w za- 
kresie prakt)"ki sanitarnej. 3) prace oryginalne, 4) sprawozdania sanitarne, fI) notatki o postępach praktyki sanitarnej, 
6) krytyka i bibliografia, 7) protoh--ul)" posiedzeń komitetu h)"gienic:tmego warszawskiego towarzystwa lekarskiego i pra- 
ce towarzystw bygienicznych w ogóle, f) korespondencye krajowe i zagraniczne, 9) kronika, 10) wiadomości statyst:r- 
czne. Każdy numer zawiere okolo 30
40 stron druku. 
................ .. ........................................ 


w Warszawi(': 
Rocznie rs. 4 
Półrocznie rs. 2 


w Niemczech: 
10 mk. 
5 mk. 


w Pl'anc
 i: 
14 fr. 
7 fr. 


.... 
M
dy@y
& 
Czasopismo Tygodniowe dla Lekarzy-praktyków, 
będące dalszym ciągiem "Kliniki" l\' r. 1866 założonej, 
wychodzi w Warszawie co sobotę w zwiększonym formacie i obejmuje: 
l) Artykuły oryginalne ze wszystkich działów wiedzy lekarskiej. 2) Spostrzeżenia 
z klinik i szpitali. 3) Kazuistykę lekarską. 4) 
ajważniejsze wiadomości z dzie- 
dziny hygieny współczesnej. 5) Streszczenia, przekłady, lub wyciągi z pism za- 
granicznych. 6) Wykłady kliniczne. 7) Sprawozdania z kongresów naukowych. 
8) Krytykę i bibliografią. 9) Kwestye zawodowe. 10) Drobniejsze wiadomości. 
11) Nekrologią. 12) "Wiadomości bieżące krajowe i zagraniczne. 13) 'Wzmianki 
O dziełach nadsyłanych do redalwyi. 14) Odpowiedzi redakcyi. 15) Ogłoszenia itd. 
Cena w \Varszawie: rocznie rs. 5, półrocznie 2,30. 
Na prowincyi i zagranicą: rocznie rs. 6, półrocznie 3,-. 
Redaktor Wydawca Dr. H. DobrzJ"cki, (Oboźna 5). 
,v. ....{-
		

/00499.djvu

			Sezon trwa I 
od l, maja do I. października. 
Kąpiele 'I' kąpielniach Tow. akcyjne/!'o 
już od l.J-go kwietuia poczc!w::,zy aż do 
'łO-go października. 
Bezpośrednie polączenia kolejowe z wszy- 
stkiemi 
tacYaJui wil}k::,zemi środkowej Eu- 
ropy. 
Źródła bog'ate w kwas 'H
g'low
', żelazo i sólkł!chł"nną. Źródło 
solanli:o,,'e z olbrzymią zawartością kwa>	
			

/00500.djvu

			.,... ,.' > 


Gazeta lekarska. 


Pi..,mo trgodniowe warszawskie 
poświęcone wszystkim gałęziom umiejętności lekarskich. 


Oena w Warszawie rocznie 5 1'8.. na prowincyi. w Oesarstwie i za granicą ro- 
cznie 61's. Cena ogłoszeil: Trzy pierwsze po kop. 15 za wiersz drobne m pismem, 
lub za jego miejsce, następne po kop. 10; ogłoszenia zagraniczne po kop. 18 za 
wiersz dl'Obnem pismem lub jego miejsce. 


Redaktor odpowiedzialny: Dr. Hajkiewicz Wła(lrsław, Marszalkowska Nr. lli5. 
'Vydawca: Dr. Kondratowicz Stanisław, 
Uarszałkowska Nr. 119. 


.' 


>, 


-. . 
 . 
 


Odcz!rty kliniczne. 
(Zbiór w
' kładów tłom:aczołl
'ch i orrginałnrch poświęcon
'ch przeważnie 
nle(l
'CrIlie praktrczllej). 
\Yydawa.ne lnzez 
REDAKCYJ;;: GAZETY LEKARSKIEJ, 
wychodzą w odstępach miesi
cznych. objętości średnio 2 ark. druku. 
Dotychczas wyszly: 
i. Heubner, Dyfteryt szkarlatynowy i jego leczenie. - 
. struempel, Nerwice pochodzenia 
traumatycznego. - 3 i 4. Loewenfelll. Xowoczesne metody lec,zenia neurastenii i histeryi. (W.q. 
cze;'pauy.) - 5. DiiJn'ssen, O pomocy akuszeryjnej w prz
'padkach zWQżeii miednicy. Schauta. 
O leczeniu tyło-pochylenia i tyło-zgi
cia macicy. - 6. Herz. Gruźlica płuc u dzieci. - 7. Sattler, 
O stosunku narządu wzroku do cierpieiI ogólnych organizmu. 8. Krówcz)'ński, Leczenie 
trypra ostrego i prze'wlekłego. (Wycze1"[mny.) - 9 i 10. Om'tel, Dyetetyczno-mechaniczne lerze, 
nie chorób serca. - 11. :Matlakowski, Tegoczesny sposób operowania raka sutki. - 12. l'n. 
\"erricht, Metody terapeutyczne w med;ycynie wewn
trznpj. - 13. Sokołowski, Skryte postacie 
suchot płucnyeh. - 1-1. Diihrssen, Leczenie kn\'otoków poporodow
rch. 15. 16 i 17. Beard, 

eurastenia, jej objawy, istota. skutki i leczenie. -- 18. lU i 20. Hajkiewicz, Syfilis układu 
nerwowego. - 21. 22 i 2:3. EIsellberg', Leczenie 
yfilisu. - 2-1. nallill. O habituahlem zaparciu 
stolca. - 25. Saellger, Zakażenie n'
'prowe II kobiet. -- 26. Hrasset, O zawrocie g-łowy zale- 
żnym od zmian w naczyniach, oraz o ;:twardnieniu t
tnic w ogólno
ei. - ::!7. R)'(l)'gier, O le- 
czeniu ran. - 28 StruelllllCl, O istocie i leczeniu wiądu nlzenia kr
gowego (tabes dorsnalis). 
Kahler, O wczesnrch objawach wiąrlu rdzenia ki'Qgm\"E'go. 29. J)1:iJuert, Pamlysis !tnilJersa- 
lis Pl'ogressiva. - 30 i 31. KijC\Hiki, Promieniea u ezlowir'ka (actynoln!fcus':" homin-is). - 32 i :33. 
(;olllflam, O przrmiocie rdzenia. - :3-1. Rt'jchmaull, Kilka ;:lów o powstawaniu. objawach i II' 
czeniu kamicy żółciowej (Cholelithiasis). - 35. .trllsteill, O biegunce letniej u dzieci. - 
36. 'Xussbaulll, O natężeniu spraw patologicznych. - 37. Hirschfelll, Zasady żywienia chorych. 
3
. Burg'onzio, Technika hydroterapii. - :3f1. Olshaus('u, O drg'awkach puruduwrch. - -10. Prze. 
woski, Dzia}alno':'ć naukowa Ruclolfa \"irchow'a. - +1. H"bra, Leczenie pryszcz)'c)'. - -1
 i -18. 
Loewenf'eld, Chorob
' nerwowe na tle zaburzer'l plriuw
 ch [JJwstaJe. - -1-1. Talalllon, O zapa. 
leniu ki
zki '\Jepej i wyrostka robaczkowego (perit!fphlitis et (tppendiculitis). 


Cena l}ojed
'ńczego zeszytu kOl). 30. 
aA:lsrłają('y z gór
' łłifuią(lze za 12 ze. 
sz
.tów l}łaci tylko Rs. 3. 

abvwać można 
W _\Jlministracri "HAZETY LEK.lRSKIEJ" (
Iarszałkowska 119) 
i wc wszystkich pols
ich księgarniach w \Vielkopolsce a mianowicie w księgarniach: 
.J. K. Zupaiiskiego. Leitgebra, CybuJ
kiego \V Poznaniu 
i K. Gąsiorowskiego w Sremie. 


\Vydawca Dr. St. KOlUlratowkz. Redaktor odpowiedziaJny Dr. Wł. Gajkie\\icz.
		

/00501.djvu

			3


 

&J
@
&1Y@
E?S
@
@?&J
&1
@
@Y?.s
@
@
@
@
@
@
@
@

.s
@
@
@
sft 

.
 ł 

I i 
I W. A. KASPROWICZ, ł 

 POZNA
, I 
j Fryde,,
'kowska 5, przy Placu 8apieżyńskim. 
 

 
 
] Fabryka 
 

 .-..
 
 
ł 
j
 
d(
 ; instrumentów c
ir
rgicznJch, i 
ł 
: .
=-;/

:a, ..:d
 /_;:.
 _ f! . p
zedmlotow. i 

 
\r 
 ',- ł,
} I
'i:.

.., chIrurgICzno-lekarskICh, J 
11 ( ,;:..
 
i' '\'.:
 
i\,I!
/' 'Ę: ..'
 
 
I Jit 
.
';' 
r ,-,-.: maszyn ortope
ycznych i 

 
 'P_' I;' 
. ,.,,/ 
 
ł 

r.)r;l' bandaży ł 

. S':(> 

 polee'!. Panom lekarzom swój nowo założony 
 

 
 
j 




a
p
:!e




lli
;';C:O

 Z llB




!
 I 

 
 

 Dalej poleca po najtau.szych cenach: [f 

 Instrumenta chirurgiczne jak np. skalpele. torebki kieszonkowe. igły g; 
"1 do szycia, imadła, aparaty kompresyjne Esmarcha. instrumenta do al1l- 
 
""79 putacyi, resekcyi i trepanacyi, instrumenta do operacyi plastycznych *' 

 i dermatologicznych, do open\.c
'i .oka, ucha. nosa. zt:bów. jamy ustnej, 
 

 krtani. pl':cherza i cewki moczowpj. 
 
-ce 
 
7.':) Opaski i opatrunki. Poduszki gumowe. ::\laterye gumowe na podkładki (.';f> 

 
 

 dła położnic. Aparaty do inhalacyi. lnstrumenta gynekologiczne. Krążki g 

 Thomasa, Hodgego, :}Iayera i innych. ,V zierniki maciczne ze szkła, 
 
'-dJ 11 I . d ' . ili 
;(J:j . : ce u Ol y I czarne) gumy. 
 

 Aparaty ortopedyczne. protezy. ciepłomierze sekundowe ma xy ma Inc. 
 
-@ Bandaże, krókw;e. nosze dla chorych. @?- 
;(J:j Aparaty do tel'mokaustyki, galwanokaustyki i elekroterapii. "r!J: 

 
 

 0IJaski i prostowniki Teuflowskie. g 

 Dra Haanena opaski bl'Zuszne dla pań i panów. @> 
'j 
 ajnow8le opaski dla pań w czasie peryodu. 
 
-j Najnowsze przyrzącly ao pl'ędkiego i dokładnego odjałowienia 
 

 instrumentów. opatrunków i rzeczy potrzebnych w czasie operowania. 
 

 }\;'ajnowsze al}ał'at
- Soxhleta {lo m\jałowienia mleka. 
 

 
 

9



9














ą9


ą9
E@





f







G9
E@
E@


E@
E@
		

/00502.djvu

			Najłatwiej asymiluje żołądek 
ze wszystkich podobnych wód 
...- arsenikowo żelazistych -.. 


Nadzwyczaj skuteczną okazała się woda Gubera: 
l. we wszelkich cboroba..h. wynikaja,..ych z nienormal- 
ne
o skla(Ju kr,,'i. jak anemia ..hlorosa. 
2. w wycieńczeniu po przebyciu oslabi:lją..ych chorób. 
jak po z,,'ykłt\i zimnicy lub po malarii.- 
3. w ..borol.ach kobiecy..h i tych ze Jlast
pstwa..b. 
-I. w choroba..h skóry. 
5. w chorobach nerwowych. 
9. w pe'
'nych o(Jnlianach two..zenia si
 nowotworów 
(Lymphonia). 


Wedlug analizy, którą przeprowadzil c. k. z. a. 
mii medycznej, radca dworu Dr. E r n e s t L li d w i g, 
mineralna woda na ] O,ono części: 
bezwodnika Invasu arsenikowego. . 
siarczanń zelazo,,'ego . 


profesor che- 
zawiera owa 


0.061. 
3.734. 


\\T yłączne prawo rOlselki posiallaj<1 firmy: 


HENRYK MATTONI 


FRANZENSBAD, 
KARLSBAD, WIEDEŃ, BUDAPESZT, 


Wody mineralne nie podle
ają na g.'anicy Niemiec 
cłu dowozowemu. 


Pudło (50 fen. porto) zawiera 6 butelek wody Gubera.