/00145.djvu

			N!! 200 


Marzec 1912. 


Warszawa. 


DEKADA DRUGA 


I 
HYSL HIEPOnLEGlA 


..... 


Po zabójstwie Damazy Macoch wy, 
spowiadał się u jednego z naj starszych za' 
konników, który dał mu rozJtrzeszenie, 
powiedziawszy, że dusza Wacława poszła 
do Boga, a dla ciała jest wszystko jedno, 
gdzie będzie się znajdowało, i dlatego na, 
Idy je ukrył. 
AKT OSKARŻENIA. 


ZACMIENIE JASNEJ GÓRY. 


Zaczęło się. jak zwykle. przy konfesjonale u świętei spo, 
wiedzi. Ona się jemu spodobała, on jej. Więc nie zwlekając 
wyznaczyli sobie "randkę" i jeszcze tego samego dnia spotkali 
się na owych rozgłośnych wałach klasztornych, których opor, 
ność pod wszystkie mi względami okazała się obecnie fikcją. 
Jasnogórski Romeo z pod znaku św. Pawła Pustelnika i ja.. 
snogórska Julja z pod znaku skruszonej penitentki znaleźli 
sobie naj wspanialszy parawan, jaki hislorja znala. a miast spo, 
rów dwóch rod
in, Montecci i Capuletti, kordjalna przyświe.. 
cała im zgoda katolickości z polskością. Aby więc zrozumieć 


-;J';!!:'llc- 
<::"/\ .';' 1- 

I '" \ :...k \';7 
''''\ 'r \.QKI
 
...\ ' J
 
. ....
		

/00146.djvu

			338 


to, co się stało za parawanem, musimy pierwej przypatrzećsię 
samemu parawanowi. A przypatrywać mu się będziemy nie 
w imię jakichkolwiek wiar, których drażliwej obrażalności 
strzeże 
 73 ustawy karnej, skwapliwie wzywany na pomoc 
przez tych, przeciwko którym obecnie wezwać musiano 

 1455, 
1655, 296 i 297 kodeksu kar głównych i poprawczych, ale 
w imię li tylko prawdy historycznej, opartej na dokumentach 
dla każdego ostatecznie dostępnych. 
Świątobliwi cynicy, którzy osiedlili się na Jasnej Górze, 
aby się tuczyć krwawicą ludu polskiego, kwitli dzięki dwom 
najpotężniejszym fikcjom, bezgraniczny walor u nas mającym. 
Nie możemy rozstrzygnąć, czy oni stworzyli bajkę, że cudo.. 
wny obraz Matki Boskiej został namalowany przez św. Luka.. 
sza ewangielistę, lecz to już jest faktem niezbitym, że ta bajka 
skierowała w bramę ich klasztoru istną rzekę złota. Trzeba 
zaiste zupełnego analfabetyzmu w rzeczach sztuki u naszych 
estetów w sutannach, aby ten produkt malarstwa bizantyjskie, 
go łączyć z epoką, w której żył autor trzeciej ewangielji, a któ, 
rą przedziela epoka malarstwa katakumbowego, doskonale nam 
znanego z pomnikowego zaiste. dzieła Józefa Wilperta "Die 
Malereien der Katakomben Roms", którego foljant pierwszy 
zawiera tekst, a drugi wprost wspaniałe reprodukcje barwne 
malowideł katakumbowych. Rozkładamy foljant drugi i za.. 
trzymujemy wzrok na tablicy 207, wyobrażającej Madonnę 
z Dzieciątkiem, oraz na tablicy wielkości podwójnej 208-209, 
na której mamy obie postaci już w sIł wielkości naturalnej. 
Malowidło pochodzi z połowy IV-go wieku naszej ery i pod 
względem traktowania postaci zupełnie nam przypomina ma.. 
larstwo aleksandryjskie. Aczkolwiek wtedy nie było jeszcze 
kultu Madonny, ale już były wizerunki Madonny, ten zaś, 
który leży właśnie przed nami, poucza nas dostatecznie o ca, 
łej śmieszności anachronizmu, który zupełnie w taki sam spo- 
sób przenosi bizantynizm w przedkatakumbowość, jak gdyby 
ktoś przenosił impresjonizm w przedrenesansizm. Ale nasz 
lud prosty nie wyda 300 marek celem porównania rozmaitych 
odmian Madonny katakumbowej z Madonną jasnogórską, gdy 
mu pozornie za darmo rzecz przystępniej wyłożą "ojcowie" 
Damazy, Izydor i Bazyli i gdy cały legjon całujących ich po 
rękach pisarzy i pisarek jeszcze pocznie dopowiadać, jak to
		

/00147.djvu

			ZACMIENIE JASNE} GÓRY. 


339 


Matka Boska św. Łukaszowi "pozowała". Uczyniono wszystko, 
aby fikcję tego autorstwa rozgłosić jako niezbity pewnik. Tak.. 
ie i ci, którzy fikcję postrzegali, broriili jej i mniemali, że jest 
to niewinna "pia fraus", czyli niewinne zboźne oszukaństewko, 
a jednak na nim karmił się cynizm zbrodniarzy i ich czelne 
przeświadczenie, źe sobie na wszystko pozwolić mogą w obli.. 
czu ślepej wiary. 
Lecz tę fikcję trzeba było podeprzeć inną, mianowicie 
fikcją lokalną, fikcją patrjotyczną. Tu już wiemy, kto jest jej 
cynicznym fabrykantem. Czelność tego cynizmu przechodzi 
zaiste wszelkie granice. Po kraju rozlewa się potop szwedzki. 
W ostatnich dniach września 1655 roku sięga Krakowa. Przez 
trzy tygodnie broni walecznie grodu nasz nieśmiertelny boha.. 
ter Stefan Czarniecki, aż wreszcie 17 pażdziernika zaszczytnie 
kapituluje, on, który "jak błyskawica wszędy gonił wroga, do, 
kuczał mu niespodziewanemi napadami i ciężkie zadawał cio, 
sy: z Lublina biegł pod Gdańsk, z pod Gdańska do Często' 
chowy lub Płocka, kilka razy o mało nie pojmał samego króla 
szwedzkiego; świadkiem jego bohaterskich czynów są: Kozie.. 
nice, Warka, Gniezno, Źnin, Kcynia, Warszawa z Pragą, Choj, 
nice, Chorzele, Działdów i t. d." I oto kiedy taki wojownik 
uStąplC musIał z Krakowa, jakiś tam mnich ma być lepszym 
od niego i od 18 listopada do 25 grudnia zwycięsko bronić 
Częstochowy, jak zapewniał w swej po łacinie napisanej "No.. 
wej Gigantomachji przez Szwedów i innych kacerzy podjętej 
przeciw świętemu obrazowi Bogarodzicy, przez św. Łukasza 
malowanemu", co w zdumiewający sposób wychodzi z pod tło- 
czni krakowskiej jeszcze tegoż roku 1655, aczkolwiek nie istniał 
jeszcze telegraf, aby można było tekst drukarni krakowskiej 
przetelegrafować, i aczkolwiek drukarnie XVII-go wieku nie 
byłyby zdołały sprawniej od drukarń wieku XX-go w ciągu 
kilku zaledwie dni całej książki złożyć, odtłoczyć i zbroszuro- 
wać. Historyczne oszustwo przeora Augustyna Kordeckiego 
zdemaskował Th. Westrin w "Częstochowa Kloster Belagring 
af Karl X Gustaw 1655", wykazując, że Kordecki właśnie kla.. 
sztor Szwedom poddał i oświadczył, że nie jest to rzecz po.. 
kornych sług bożych mieszać się do polityki, wobec czego król 
szwedzki zająć klasztoru nie kazał. To teź w okresie od 18 
listopada do 25 grudnia 1655 roku Kordecki nie bronił Jasnej
		

/00148.djvu

			340 


Góry, lecz prawdopodobnie pospiesznie tłoczył w Krakowie 
swoją złotodajną bajdę- Stworzony przez sprytnego mnicha 
pierwszy zarys fikcji, został następnie przez poetów i powie, 
ściopisarzy rozdęty do rozmiarów niebywałych, i już dziecinom 
maleńkim opowiadało się, jak to Najświętsza Panienka pła, 
szczem swym niebieskim, gwiazdami usianym, osłaniała kla- 
sztor i odwracała kule szwedzkie. Działo się to "dla pokrze.. 
pienia serc", pojono naród tą fikcją aż do utraty przytomności, 
i oto teraz przyszło zbudzenie okropne w kryminale piotrko- 
wskim wraz z momentem torsji, bryzgających na cały świat 
ucywilizowany dowodami mordów, oszustw, złodziejstw, rozpa.. 
sania i zezwierzęcenia. Parawan reJigijno..patrjotyczny wywró, 
cił się, gdyż za nim jasnogórski Romeo zbyt dokazywał z ja, 
snogórską Julją, a jaki się widok odsłonił, to muszą obecnie 
drukować te gazety i pisma perjodyczne, które tak jeszcze nie- 
dawno uważałyby sobie za hańbę przedrukować nasze głosy 
ostrzegawcze. Kto nie chciał słuchać względnie do zdemasko- 
wanych potworności bardzo umiarkowanych napomnień Myśli 
Niepodległej, ten musi nietylko wysłuchać, ale także zakomu, 
nikować drukiem swoim czytelnikom wszystkie brudy i ohy, 
dy, wyłowione "rzez śledztwo sądowe. 
Wszakże to już z górą 30 lat mmęło, kIedy zaczęto ostrze.. 
gać nasz naród przed niebezpieczeństwami FAŁSZYWEJ IDEA.. 
LIZACJI. Niestety, wnet potym wezbrała ona właśnie jak 
fala POTOPU. Wszyscy płakali ze wzruszenia, z zachwytów, 
entuzjazm rozpierał, zachwyt .nad urojeniami unosił. I oto w tym 
POTOPIE zanurza się właśnie owa Jasna Góra, zaćmiona
 
zbluzgana krwią i błotem, znieważona, zdeptana, zdemaskowa- 
na jako jaskinia zbrodni. 
Daremnie jednak ludzie trzeżwi ostrzegali przed niebez, 
pieczeństwem. Natychmiast z jakiejś PLACÓWKI wołano
 
"Skarżyć księdza do biskupa, a nie szargać go po pismach!" 
Śledztwo sądowe dało na to odpowiedź fatalną: gdy szły skar.. 
gi na Macocha do konsystorza rzymsko..katolickiego w Wło- 
dawku, którego prezydentem jest biskup Zdzitowiecki, "bada.. 
nia nic stanowczego wykryć nie mogły". Tu kończy się nai.. 
wność szlachetnych starców na ich PLACÓWKACH, a rozpo.. 
czyna się potworna etyka korporacji księżej. "Najstarszy" za- 
konnik, spowiadając nazajutrz po morderstwie zbrodnią skala..
		

/00149.djvu

			ZAĆMIENIE JASNE) GÓRY. 


341 


nego współzakonnika, w lot go rozgrzesza I Jeszcze podsuwa 
mu filozofję wykręcenia się z matni: wszakie dusza ofiary już 
poszła do Pana Boga, a dla ciała jest obojętne, gdzie spoczywa, 
więc należy trupa ukryć. Rada taka, przy "świętej" spowiedzi 
dana, jest wyrażnie sprzeczna z kodeksem karnym. Opiekun 
klasztoru, biskup, gdy już zbrodni ukryć się nie dało, błaga 
sąd, aby proces odbył się przynajmniej przy drzwiach zamknię" 
tych, on, który przedtym, aby wszelką krytykę zdusić i ducho.. 
wieństwu bezkarność zapewnić, przedstawia w denuncjacji wo- 
bec władz tych krytyków jako "wodzów niemoralności", kró.. 
rych obezwładnienie położy koniec wszeJkim "bandytyzmom, 
grabieżom i mordom". Czyż takie postępowanie nie rozzu.. 
chwalało w najwyższym stopniu Damazych, Bazylich i Izydo, 
rów, którzy wiedzieli doskonale, że "badania" biskupa i jego 
konsystorza "nic stanowczego nie znajdą", choć pierwsze kroki 
władz świeckich na wstępie zaraz wykryły, jak to ojcaszkowie 
na wyścigi dorabiali i przerabiali klucze i drzwi od "skarbczy.. 
ka". czyli kasy klasztornej, jak ją rozgrabiali, jak sdmy "za 
spokój dusz" płacone pakowali do pończochy kochanicom i t. p. 
W róble częstochowskie śpiewały na wszystkich dachach, że 
Paulini jasnogórscy fundują domy rozmaitym niewiastom, wy.. 
posażają rÓżne "panny", odbywają z niemi kosztowne podróże 
po świecie, a "badania" wojującego z polską myślą wolną bi, 
skupa "nic stanowczego" wykryć nie mogły! T o też gdyby 
nawet nie było podstawy prawnej do posadzenia biskupa Zdzi, 
towieckiego na ławie oskarżonych choćby za bezczynność, nie, 
dołęstwo, niedozór, podejrzaną ślepotę i głuchotę w pewnych 
tylko wypadkach, to istnieją całkiem dostateczne przyczyny do 
ZŁOŻENIA GO Z URZĘDU, gdyż wbrew wyrażnemu brzmie' 
niu jego pisma donosicielskiego nie inni, ale on był HIERAR.. 
CHICZNYM WODZEM tych, którzy się sądownie okazali 
MISTRZAMI NIEMORALNOŚCI, ba, ZBRODNI. Jeźeli 
wodzów zwalonych twierdz stawia się przed sądem wojennym, 
to równieź n.ddałoby stróżów, opiekunów i wodzów twierdz 
tak moralnie zdemolowanych, jak Jasna Góra, pociągnąć do 
odpowiedzialności i co najmniej usunąć, aby ich fatalna meto, 
da nie zakończyła się nowym OGŁUSZAJĄCYM SKANDA.. 
LEM, jak trafnie obecny scharakteryzowano. 
Umiera jeden z zakonników. Zostawił w celi 20,000 ru..
		

/00150.djvu

			342 


bli w papierach procentowych i testament. Inni zakonnicy.. 
obecnie zakuci w dyby, kradną 5000, a 15,000 odnoszą "ojcu" 
Rejmanowi. Eh, pocóż się żenować! Po kilku dniach wrę' 
czają mu nawet testament, w którym jest wyrażnie mowa 
o 20,000. Ale "ojciec" Rejman w lot orjentuje się w sytuacji 
i powiada, że widocznie jest to stary testament, kiedy opiewa 
na 20,000, a znalazło się tylko 15,000. Ale gdy okazało się, 
że zmarły zakonnik coś przedtym dał ciepłą ręką rodzinie, 
zmusza tę rodzinę do zwrotu kapitaliku. Czytamy w gazetach, 
że obecnie "ojciec" Rejman doczekał się śledztwa o roztrwonie, 
nie pieniędzy klasztornych. A tymczasem sam czmychnął za- 
granicę, siedząc wedle jednych we Włoszech, wedle drugich 
w Hiszpanji, a wedle innych w Ameryce. Przypominamy, źe 
Rejman, gdy skradziono korony częstochowskie, równie bez. 
czelnie, jak biskup, w kazaniu powiedział, że mistrzowali 
złodziejom redaktorowie "pism bezbożnych", czyli wolno' 
myślnych. bo "od ich nauk do takiej zbrodni droga nie' 
daleka". No, wolni myśliciele nie byli profesorami semina.. 
rjum, nie wyświęcali Damazych, Bazylich, Izydorów i Rejma. 
nów. Prawdą jeszcze raz się okazało, że ten, który czelnie 
wołał: "łapajcie złodzieja, on tam", sam widocznie uwagę chciał 
odwrócić od swojej kieszeni, wyładowanej "świętemi" ofiarami. 
Domagając się od Rejmana złożenia rachunków z budowy wie' 
ży jasnogórskiej, pisaliśmy bardzo oględnie, i mimo tej oglę" 
dności pisma klerykalistyczne jęły pluć w naszą stronę. Prze' 
cież nie "isaliśmy tego, co one same TERAZ o nim piszą, że 
roztrwonił pieniądze klasztorne. Cóż to znaczy? Znaczy, że: 
KRADŁ, tak, KRADŁ, KRADŁ razem z Damazym, Bazylim, 
Izydorem i wszystkie mi, którzy, w ubóstwie wszedłszy do kla.. 
sztoru, raptem budowali kochanicom domy, dawali im posagi, 
urządzali sobie z niemi rozkoszne przejażdżki po Europie, al, 
bo prowadzili dzienniczki wszystkich wybryków seksualnych 
z penitentkami miast oddawania się "świętym rozpamiętywa.. 
niom Męki Pańskiej". 
A cóż robili księża częstochowscy, świeccy, żyjący u stóp 
Jasnej Góry, którzy starali się wiedzieć wszystko o zagrani, 
cznych masonach i krajowych postępowcach? Powtarzamy, 
wróble śpiewały o wszystkim na dachach częstochowskich, tyl- 
ko oni nic nie słyszeli!...
		

/00151.djvu

			ZAĆMIENIE JASNE} GÓRY. 


343 


Z takich prętów i z takiej materji zrobiony był ów wieI.. 
ki parawan, za którym pewnego razu zjawiła się u konfesjo' 
nału jedna z licznych penitentek, wierzących może również, że 
"z księdzem to nie grzech", a która teraz jest w ciągu kilku 
tygodni naj głośniejszą w świecie Polką. Siada na ławie oskar' 
żonych wraz z piękną kolekcją księżulk6w. I oto wstaje ad.. 
wokat piotrkowski p. Nowicki, niezwykły logik, który doma, 
ga się tajności procesu, aby nie kompromitować kościoła i na.. 
rodu. Wedle tej logiki zatym kościół i naród ma się SOLI.. 
DARYZOW AĆ ze zbrodniarzami? I kościół i naród zapewnie 
podziękują temu panu za honor i opiekę. Zresztą niech ko- 
ściół sam myśli o swoim honorze, lecz niech p. Nowicki wy.. 
perswaduje sobie, aby miał prawo przemawiać imieniem ho- 
noru polskiego narodu, bo mógłby go tylko skompromitować 
i to w chwili, w której ta kompromitacja mogłaby zyskać roz, 
głos europejski. Ale wraz z p. Nowickim powstaje osławiony 
na bruku naszym adwokat p. Korwin..Piotrowski i także do. 
maga się tajności obrad. Obaj wiedzieli doskonale, że sprawa 
jut przedtym została przesądzona zasadniczo, więc chodzić im 
mogło tylko o kokietowanie opinji klerykalistycznej. Pan 
Korwin..Piotrowski wyszedł ze sprawy niebywale. Gdy adwo.. 
kaci inni wymawiaii się od obrony, on i zyskał to, czego pra.. 
gnął, udziału w rozgłośnym procesie, który nazwisko jego mo' 
że roznieść po świecie, I zarazem listem otwartym do "Kurjer.. 
ka" zamanifestować swe "odium" względem oskarżonych, 
a ofiarowane honotarjum cedować jako "ofiarę" klasztorowi 
jasnogórskiemu, kiedy logika wskazywałaby raczej charaktery' 
stykę jako częściowego bodaj zwrotu skradzionych pieniędzy, 
w formie honorarjum od złodziei, względnie paserów, wydoby, 
tych. Źe jest to jednak pierwsza dopiero okazja, w której 
opinja Warszawy mogła była poznać p. Korwina.Piotrowskic, 
go w roli religjanta i moralisty i że ta opinja mimowiednie 
będzie się czuła wesoło nastrojoną, jak ją zresztą wciąż wesoło 
nastrajał sam p. Korwin,Piotrowski w procesie Ronikera mi.. 
mo ciągłych upominań przewodniczącego, aby "mówił powa.. 
żnie", to chyba także jeden z pręcików tego wielkiego iskom.. 
binowanego parawanu, który się obecnie wywrócił i dał óW 
OGŁUSZAJĄCY SKANDAL. 
Gdy rozważamy iście mistrzowski aforyzm owego "naj,
		

/00152.djvu

			344 


starszego" zakonnika jasnogórskiego, który zbrodniarzowi da.. 
jąc rozgrzeszenie, powiada, że przecieź dusza ofiary poszła do 
Boga, a ciału obojętne" gdzie spoczywa, więc trupa należy 
ukryć, jeszcze nam się inne pręciki tego wielkiego parawanu 
przypominają, te mianowicie, które wskutek naszego artykułu 
w N+ 143 "Zasady moralne spowiedników" uczuły "lewicowe" 
oburzenie. Mamy na myśli "Wiedzę i życie" oraz umieszczo.. 
ny w niej artykuł p. T. Rawskiego, o czym pisaliśmy w N+ 147 
na str. 1331. Informacje nasze o tych "zasadach" ów p. T. 
Rawski nazwał stekiem "błędów i fałszów". Artykuł nasz 
miał "bezcześcić" kobietę polską. Tymczasem gazety piszą: 
"Największą sensację w procesie budzi pamiętnik Starczewskie" 
go. Ojciec Izydor miał ten pamiętnik prowadzić bardzo skru- 
pulatnie. l nietylko zapisywał w nim najdrobniejsze wydarze.. 
nia z życia powszedniego, ale każde dwuznaczne uściśnienie 
swoich znajomych pań, każdy z niemi bliższy niż uściśnienie 
stosunek, wymieniając je z nazwiska i okoliczności, w jakich 
się to odbyło. Są tam podobno takie drastyczności, że gdyby 
trzeba było dla sprawy ów pamiętnik głośno odczytać, byłoby 
to całego procesu największą ciekawością". Czy p. T. Rawski, 
rzucając się na nas tak namiętnie za artykuł "Zasady moralne 
spowledmków", był klerykahstą? Bynajmniej. Lecz myśmy 
wtedy zapoczątkowali rewizję poglądów na sprawę żydowską. 
Pan .Rawski chciał nas zdyfamować wobec warstw roboczych 
i wogóle ludowych, choćby tym samym miał się stać jednym 
z pręcików owego parawanu, który się teraz wywrócił, stając 
się przyczyną OGŁUSZAJĄCEGO SKANDALU. 
Do czegóż prowadzimy? 
Do tego mianowicie, że aczkolwiek tylko duchowieństwo 
podzielić się może winą z sądzonemi zbrodniarzami, iż takim 
śród siebie kwitnąć dało, lecz nigdy 
aród, . jak to zrazu ono 
duchowieństwo w nas wmówić chciało, to swoją drogą jeżeli 
nie wina, to w każdym razie fatalny błąd obarcza tych, którzy, 
stojąc u steru opinji publicznej, stwarzali mu WYIDEALlZO.. 
W ANY PARA W AN NIETYKALNOŚCI, tłumiąc wszelką 
krytykę, gnąc się w pałąk przed księżmi, zasłaniając sobą ban. 
dę świątobliwych oszustów, pasibrzuchów i zbrodniarzy, wzy.. 
wając lud do pielgrzymek i składania ofiar u podnóża opro- 
mienionej cudami fabryki złota, jeszcze w chwili ujawnienia
		

/00153.djvu

			WYPĘDZANIE ZŁEGO DUCHA. 


345 


zbrodni kierując adresy homagjalne tam, dokąd posłać naleźało 
pozew ostry stawienia się przed sądem ogółu i pokornego zda- 
nia sprawy ze swych rządów i nierządów. Albowiem wskutek 
tego okropnego błędu cała nasza opinja publiczna stoi w tej 
chwili wobec bankrJJctwa dotychczasowego swego kierunku. 
Runęła w Polsce na wieki wieków nietykalność księdza, ru.. 
nęła jego powaga etyczna, runęła jego nieomylność, runęła je.. 
go reputacja. Nie zostało nic, absolutnie nic, co dałoby się 
uratować. I oto ksiądz musi być poddanym narodowi, gdy ja.. 
ko jego przełożony tak się zaszargał. Powtarzamy, cośmy mó
 
wili dawniej: nikt z nas, wolnych myślicieli polskich, nie pod, 
niósł ręki na Jasną Górę. Ona sama w obliczu całego naro- 
du padła w gruzy. Zarzucano nam przesadę. T o fałsz. Pi.. 
saliśmy wprost blado wobec jaskrawości, które proces odsłonił 
i które teraz łuną złowrogą jaśnieją na łamach pism naszych 
przeciwników. 


WYPĘDZANIE ZŁEGO DUCHA W CZĘSTOCHOWIE 
albo 
Czego p. Reymont nie zauwaźy/. 


Lat temu dwadzieścia pięć - opowiada mi pewna pątni
 
czka-już na "drodze" do "świętego miejsca" zdarzały się WY' 
padki, że jaki taki lub jaka taka mieli "rozum zeps.uty". By, 
wało mamy wejść do kościoła (przy drodze), a tu taka ucieka 
i piszczy, jak " świnia"; wtedy ją "bracia" i "siostry" chwytają 
i biją "różańcami", "książkami do nabożeństwa", "krzyżami", 
"Iaskami", a gdy się pytałam, co to takiego, objaśniali, że to 
"zły" opętał taką osobę (i to około 1887 r. naszej ery). 
Ale oto w samej kaplicy N. M. Panny na Jasnej Górze 
widziałam wtedy taką scenę. Przed kratą, zamykającą dostęp 
do ołtarza cudownego, d wu silnych mężczyzn trzymało mocno 
jakąś drobną, miotającą się strasznie (konwulsyjnie) kobiecinę 
(jak sprawdziłam, z kompanji "praskiej" pod Warszawą). Ko..
		

/00154.djvu

			346 


bieta owa coś bełkotała, piszczała, a od czasu do czasu wyr
 
źnie słychać było "pali! pali!" Obecni bili ową kobietę, czym 
kto mógł, ale najczęściej "różańcami" i "książkami do modli.. 
twy". Po chwili wyszedł ksiądz paulin, odmówił coś po łaci.. 
nie (egzorcyzmy) nad ową bitą i miotającą się kobietą i po... 
ważnie wezwał szatana: "Wychodź!" Kobieta zapisz:czała: "Nie, 
nie!" I znowu grad różańców i książek posypał się na nią, 
a ksiądz paulin "ogórkami" od pasa uderzył ją kilka razy, za.. 
pytując: "Kiedy wyjdziesz?!" Kobieta zaczęła jęczeć i piszczeć, 
wykrzywiać twarz w straszne grymasy, a po chwili ryknęła: 
., Wyjdę, kiedy zechcę!" Znowu sypnęły się razy ksiąźek, ró... 
źańców i ogórków i znowu rozległ się ryk kobiety: "Pali! pali 
me!" I tak dalej, póki atak epileptyczno, histeryczny nie prze.- 
minął. 
Takie rzeczy-mówiła pątniczka-widziałam około 1887 r. 
przed cudownym obrazem N. M. P. w Częstochowie. Ja zaś 
widziałem około 1875 r. podobną scenę w zakrystji kościoła 
na Jasnej Górze. 


G. B. 


IŁOWAJSZCZYZNA. 


Fałszowanie historji, tendencyjne wyciąganie i ptzedsta.. 
wianie fałszywe faktów jest wielkim grzechem przeciwko pra.. 
wdzie i o.wej mistrzyni życia, historji. Społeczeństwo nasze 
wie, że ten i ów z historyków osciennych rozmyślnie naciąga 
dla celów politycznych prawdę dziejową; ale nadchodzi moment, 
kiedy ono będzie musiało z tym samym pytaniem na ustach 
spojrzeć na swych własnych pisarzów. 
Zaiste, niełatwe to w Polsce zadanie mówić prawdę, cho.. 
ciażby na faktach opartą, swemu społeczeństwu. Piszący pa... 
mięta około 1884 r. mury kamienic Krakowa, pokryte ryso.. 
wanemi szubienicami z wiszącym człowiekiem i z podpisem 
" Bobrzyński" . T o było za "historję" nieco krytyczniejszą. 
Dość wspomnieć ową zajadłość, z jaką rzucano się w Warsza"
		

/00155.djvu

			lLOW AJSZCZYZNA. 


347 


wie na A. Wiślickiego za jego usiłowanie "rewizji utartych po.. 
glądów". Kto zresztą nie wierzy, niech przeczyta sobie napad 
I. Okszy na A. Nowaczyńskiego w numerze okazowym Tygo, 
dnika Polskiego. Czy mam przytaczać to, co wogóle pisano 
o Myśli Niepodległei? 
Fałszuje się u nas wszystko. Ale nic tak na szeroką 
skalę, jak właśnie pogląd na nasze średniowiecze i okresy na,.. 
stępne (o prahistorji naszej może dwóch uczonych ma jakie 
takie pojęcie; ogół sądzi, że przed przyjęciem chrztu byliśmy 
"Źydami", - autentyczne l). 
Niedawnemi czasy, bo zaledwie około r. 1890, w Krako.. 
wie pewien młody malarz wymalował wielki obraz "Palenie 
czarownic w Polsce". Obraz usiłowano "odrzucić"; w odrzu.. 
caniu tym brali czynny udział pp. Z. Cieszkowski (ten sam, 
który następnie ulotnił się z częścią funduszu "żelaznego" T ow. 
Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie), Unierzyski i Woj, 
ciech Kossak. Machinacja ta jednak rozbiła się o siłę woli 
młodego artysty, o dobroć jego pracy i o poparcie Michało... 
wskiego. Obraz "przyjęto" i wystawiono. Naturalnie, prasa 
wstydliwie milczała. Tylko biedny "Źydek", korespondent 
Przeglądu Tygodniowego, zawiadomił "swój organ", że w Su.. 
kitnnlcAd. wysta.wiuilu nowy Cib.rd.z /l. Sit>mi, uJ;:.kit>
() puJ 
tytułem "Palenie czarownic w Polsce" (autentyczne). Ale oto 
"Czas" (świątobliwy i katolicki) w N+ 204 z 5 września 1890 r. 
takie "wcieranie", oparte na jałszowaniu faktów, dał artyście: 
"Sprawa czarownic jest zakałą społeczeństwa, oznaką zgłu.- 
pienia mas w danej epoce, przesądem strasznym, przeciw któ.. 
remu występowało (słuchajcie) duchowz'eńsJwo w Polsce odda.. 
wna. Dlaczego autor pomieścił tu spokojnie przypatrujących 
się Dominikanów, szlachcica, lud wiejski, patrzących, jak na.. 
dzy niemal kaci przygotowują stos, na którym spłonąć mają 
dwie nagie młode kobiety? Chyba dlatego, aby obraz był (słu.. 
chajcie!) podobny do obrazów niemieckich, przedstawiających 
sceny inkwizycji. Czyż zresztą nie dałoby się wyrazić w tych 
tłumach troszeczki ludzkiej litości (słuchajcie, dla czarownicy 
litości) dla ofiar ginących? Niech na to odpowie uczucie pa.. 
trzących na obraz. Czyż już wszyscy ludzie tak głupi. tak za' 
żarci byli, że nie znalazło się ni jedno serce, ni jeden wybuch 
sprawz'edliwośd (słuchajcie! w epoce XVII-XVIII wieku spra..
		

/00156.djvu

			348 


wiedliwość!), któryby stworzył sytuację do obrazu walki (słu..- 
chajcie!) z ciemnotą?" 
Więc nieświadomy ducha epok minionych czytelnik do.. 
wiaduje się: 1) że duchowieństwo w Polsce stale i oddawna 
broniło czarownic od prześladowań, 2) że moźna było w owych 
epokach bezkarnie i bez naraŹ!nia się okazywać współczucie 
skazanej i na stos prowadzonej ofierze, 3) że znajdowali się 
w tłumie owych epok ludzie myślący, tak jak my obecnie my, 
ślimy. Słowem, czytelnik wyssie ze słów krytyka (powaga, 
członek Akademji Umiejętności, wicedyrektor Szkoły Sztuk 
Pięknych, dyrektor Muzeum Narodowego i t. d.) "Czasu" naj.. 
fałszywsze pojęcie o kulturze wieków minionych. A przecież 
ten sam uczony krytyk, fałszujący tak przedziwnie pogląd na 
minione okresy naszego źycia społecznego, tak, ten sam na.- 
trząsał się z "usterek" p. Iłowajskiego! 
Narodzie, uszczypnij się raz a boleśnie i ocknij się, ty 
"skurjerczały" ! 


'f- 
 

j
 


STRASZLIWE POWIASTKI 
GRZEGORZA WIELKIEGO. 


Chrześcijaństwo wieków średnich posiada zupełnie odrę' 
bną fizjonomję. Na wyobrażnię ludzką nie dzia.ła nauka Chry.. 
stusa, ale Męka Zbawiciela. Tworzy się zwolna wizerunek Je- 
zusa, na krzyżu rozpiętego, zwany krucyfiksem. Powstaje kult 
rdikwji. Cala Europa opowiada sobie straszliwe legendy o nie.. 
boszczykach i upiorach. Zwykle mniema się, że poprostu taki 
był wtedy duch czasu. Historycy nowsi bardzo są skłonni do
		

/00157.djvu

			STRASZLIWE POWIASTKI. 


349 


takich uogólnień. Wszelako dokładniejS%e rozejrzenie się w źró.. 
dłach nie potwierdza tego. Duch czasu w tym wypadku był 
bodaj skutkiem, a nie przyczyną. 
Nie lubimy prz}'puszczać, aby ps}'chologję pewnej epoki 
stworz}'ła pewna inst}'tucja albo jakiś jeden człowiek, jednako.. 
woż w zakresie zjawisk przyrodzonych przyjmujemy fakty za.. 
każenia jednostek, całych miast i narodów przez niedostrzegal.. 
ny dla oka mikroorganizm. Jeźeli jednak instytucja pewna 
ma wielki wpływ na życie, albo jeżeli ów człowiek dzierży 
w ręku władzę nad miljonami, wtedy może sprawa przedstawi 
nam się inaczej. 
Otóż taką instytucją w zaraniu średniowiecza był kościół, 
a takim człowiekiem słynny papież, Grzegorz Wielki. Aczkol.. 
wiek zasiadał na stolity apostolskiej tylko piętnaście lat 
(590 - 604), pozostawił po sobie w historji ślad niezatarty. 
G
zegorz Wielki był człowiekiem genjalnych zdolności. 
Jako muzyk zasłynął z wprowadzonego przez siebie Śpiewu 
Gregorjańskiego. Jako pisarz jest ojcem tak zwanej łaciny ko, 
ścielnej. Obrządkom nadał nieznaną dotąd wspaniałość. Pi.. 
smami swemi popierał kult świętych i ich relikwji. 
Wszelako za jego c:zasów b:n'dzo była osłabła wi
ra w cu- 
da i w nieśmiertelność duszy. Szerzył się śród najprawowier.. 
niejszych katolików racjonalizm, oparty na filozofji księgi bi, 
blijnej, zwanej "Kaznodzieją Salomonowym", po hebrajsku 
"Kohelet" . 
Były to czasy, kiedy arjanizm zupdnie zapanował między 
Gotami, Swewami, Wandalami i Longobardami. 
Grzegorz Wielki był jednak dobrym politykiem. Gdy mu 
Longobardowie zagrażali, z królem ich, Agilulfem, zawarł przy' 
mierze. Źona tego króla, Teodolillds, była gorliwą katoliczką. 
. I oto przez nią Grzegorz Wielki umyślił sobie zdobyć dla ka.. 
tolicyzmu cały naród Longobardów. 
Jako znawca charakterów ludzkich wiedział dobrze, że nic 
tak nie podziała na naiwnych barbarzyńców, jak opowieści cu.. 
downe i zarazem straszliwe. Mając talent, napisał na ten temat 
"Djalogi" i przesłał je królowej. 
Dzido to składa się z czterech ksiąg. Księgi pierwsza 
i trzecia zawierają opowieści o różnych świętych mężach, druga
		

/00158.djvu

			350 


życiorys św. Benedykta, czwarta dowodzi nieśmiertelności du... 
szy za pomocą różnych przykładów z powoływaniem się na 
"pewnych", "nienagannych", w całej pełni "wiarogodnych" 
świadków. 
Aby dać pojęcie o charakterze "Djalogów", przedstawimy 
próbki treści owej właśnie czwartej księgi, zawierającej przykła.. 
dy najfantastyczniejsze i naj straszliwsze. 
Kiedy umierał opat Spes, dusza jego wyleciała z jego ust 
w postaci gołębia i znikła w niebie. Patrzyli na to wszyscy 
bracia zakonni. 
Była piękna i bogata wdowa Galla, za którą wszyscy sza.. I 
łeli. Lekarze radzili jej, aby wyszła powtórnie za mąż, inaczej 
z powodu zbytniej gorącości krwi wyrośnie jej broda. Lecz 
Galla wołała, żeby jej raczej broda wyrosła, niź żeby miała się 
sprzeniewierzyć Bogu, który po śmierci męża jedynym jej obłu.. 
bieńcem być może. Zresztą Bóg nie patrzy na piękno ciała, 
tylko na przymioty duszy. To, co lekarze przepowiadali, stało 
się rzeczywiście. Galii wyrosła broda. Ale w chwili śmierci 
przyszedł po nią sam Piotr święty. 
Razu pewnego Longobardowie powiesili dwóch mnichów. 
Gdy wisieli na drzewie, duchy ich zaczęły śpiewać psalmy, któ.. 
re wszyscy słyszeli. 
Król Teodoryk kazał ściąć patrycjusza Symmachusa 
i uwięzić papieźa Jana I, który też w więzieniu roku 526 zmarł. 
Lecz duchy ofiar jego zbrodni stanęły przed nim, porwały go 
i wrzuciły w paszczę wulkanu. 
Pewien młody człowiek uwiódł własną chrześniaczkę. Za 
to został ukarany nagłą śmiercią. Gdy go pochowano, z gro' 
bu jego buchnęły płomienie. 
Niejaki Walentyn, człowiek lekkich obyczajów, kazał po.. 
chować się w kościele wbrew zakazowi władz duchownych. 
W nocy rozległy się w kościele okropne krzyki. Nadbiegł za, 
krystjan i ujrzał, jak dwa straszne upiory ciągnęły za nogi tru.. 
pa Walentyna, który bronił się i krzyczał. Wywlokły go na 
zewnątrz kościoła. Nazajutrz rzeczywiście nie znaleziono jego 
zwłok w kościele, lecz w grobie na zewnątrz, a prócz tego trup 
miał nogi związane. 
Powiastki te ujęte są w djalogi z djakonem Piotrem,
		

/00159.djvu

			MISTRZA TWARDOWSKIEGO WYKŁADY. 351 


który do papieźa powiada: "Umysł wiernych wszystkiemu przy.. 
twierdzi, co mówisz". 
Djakon Piotr miał słuszność. Longobardowie przeszli na 
katolicyzm. Straszliwe powiastki papieźa przekonały ich. 


MISTRZA TWARDOWSKIEGO NA KRZE, 
MIONKACH POD KRAKOWEM WYKŁADY 
URATOWANE. - .. .. .. , .. , - .. , .. .. .. .. .. .. .. 


Macie; Pajqk. 


4) 


Ten to był wyk/ad czwarty senatorski. 


o poeciech. 


Maciek, otwieraj dżwirza! Proszę wszystkich moich sza.. 
Downych Ko

iuw z,cI. :łubą! O pu
.:iecl& mówić trzA w ich w
r"" 
stacie, a tym jest przyrodzenie, boby nas za bajbardzo mieli 
i jeszcze w swoich wirszach opisali. 
T u na tej skale, z jednej strony opasanej Wisłą, z dru.. 
giej gajem, będzie nam dobrze. Przysiądźcie sobie, gdzie kto 
moźe, wygodnie, nawet rozłóż się, który chcesz, nie przy" 
ganię. 
A teraz cichojcie, najmilejsi, cichojcie i uważajcie! 
Słyszycie, jak tu przez Błonia napływają ode Krakowa 
różne odgłosy? 
O, gruby pomruk dzwonu. T o u Panny Marji. I organ 
gra. I lud śpiewa. 
Rozejrzyjcie się. Słońce siadło na Skałach Panieńskich. 
A od tego słońca wszyściuchne cegły krakowskie uczyniły się 
czerwone, zaś Wisła miga falą jak wąż łuską. 
Przed nami spiętrzył się Wawel i stoi na górze jak he.. 
tman na koniu. T am zasię dalekuchno sine garby T atrów ja..
		

/00160.djvu

			352 


ko ciągnące za nim rycerstwo pancerne. Z wieży marjackiej 
rozlega się właśnie hejnał. 
Cały ten widok pokryty kopułą niebieską czystości nie.. 
pokalanej. O, tam-patrzajcie ino bystro, a ujrzycie- miesią" 
czek nowy na niebie, jeszcze bardzo bladziuchny. 
Pachnie. Pachnie świeżym sianem. Moje rezedy i róźe 
tyż pachną. Ani jeden wietrzyk nie muska jagody. 
Widzicie, jak jest ładnie! 
T o teź wam powiem, źe są ludzie, tacy poetowie, co sobie 
bardzo lubują w podobnym widoku, słychu i zapachu. Bierą 
luteńki abo gęśliczki i przy nich układne śpiewają kancony, 
co się zwłaszcza białogłowom bardzo podoba. 
Ja sam lubię posłuchać, bo zamanówszy są to wielcy mi.. 
strzowie w swojej sztuce. Nietylko palice biegle im latają po 
struniech, to pluskanie kropel wody naśladując, to wiatru sze- 
ptanie, to liściów pogwarki, to znowuj chrz.ąkanie dzika w pu.. 
szczy, libo mruczenie maruchy w ostępie, ale jeszcze z gardła 
tak dziwne dobywają głosy, że cię akuratnie zaczarują i wszy" 
stkje ci z duszy dobędą tęsknice, źale, nadzieje, porywy, iżbyś 
to płakał, to śmiał się, to wszystkich w pół obłapiał i po gę" 
bie całował, to w pląs się puszczał, to kładł się na ziemię i lice 
w 	
			

/00161.djvu

			MISTRZA TWARDOWSKIEGO WYKŁADY. 353 


$Zczelnym habitem mnisim sprosność zamanówszy lepiej ziar" 
nem sypała, niź w ziemi lubelskiej pszenica. 
Znowuj ino y woli miasto kuć w kamieniu, który się 
u nas na słociech i mroziech źle chowa, ulepić z gliny i potym 
odlać z bronzu, libo ciemno, libo pozłocisto. Taki lejarz bywa 
w wielkiej cenie. T o potym one figury bardzo kosztowne sta.. 
wiają na rynkach, na wylociech ulic, czy to na miejscu wido.. 
cznym, czy w gaiku między drzewkami, to znów wedle dwor.. 
ców, kasztelów i zamków, libo górkę usypią i na niej posta.. 
wią. Tyż cały naród posągów kamiennych abo bronzowych 
umieszczają na kolumnadziech, na zrębiech wspaniałych gma.. 
chów. Rozmaicie. 
Ano są inni, co ich zowiemy architektami, a taki umie 
ci wystawić gmach, niby las kamienny, którego konary mister' 
nie w jedno się wiąŻą sklepienie. T o wieżę wielachną wypro
 
wadzi w górę, że jak z niej w dół patrzeć, to aże się w głowie 
kręci. Ano bazyliki, ano katedry, anO trybunały, ano gmachy 
radne stawiają prawie na wieczyste czasy, mocno i pięknie. 
Ano są tacy wreszcie, co muzykę. wizerunek, figurę libo 
rozmaite pomieszczenie oddadzą w słowie dobranym, w rymie, 
w opisie, w mowie. Całe ci wymyślą historje, to wesołe, to 
smutne, tu takie, w których się smutek z wesołością cięgiem 
miesza, że się zasłuchasz i chocia wiesz, co to jest zdgane, raz 
cię strach zbiera, to znowuj rzewliwość, a losy z onemi urojo, 
nemi personami przeżywasz, jakbyś ich bratem był. U takie.. 
go wszelaka niemożliwość staje się możliwością. Gwiazdy 
z nieba zdejmuje i zawiesza na szyi swej ubóstwianej, a ty 
z onej bajdy masz rozkosz. Pięścią wali w sklepienie niebie.. 
skie, Pana Boga wyzywając na rozprawę, a tobie się zda, że: 
słyszysz to walenie i aż cię ciarki przechodzą, co z tej śmiało.. 
ści będzie. U niego drzewa w lesie sejmują, ku sobie czuby 
nachylając, a ty się w tym łapiesz w mig i ciekawyś okrutnie, 
co tyż dąb powie jodełce, libo jarzębina chojarkowi. 
O wszystkich tych jednym rzeknę słowem, że są to poe' 
towie, co znaczy po naszemu: robociarze, libo: fabrykant y, tylo 
że ładniej jest, jak się o nich mówi: twórcy. Sztuczny stwa.. 
rzają świat i w tym sztucznym świecie bardzo sobie smakują, 
a ty z niemi. 
Wymiarkowały to cysarze, króle i książęta, a na swoJe
		

/00162.djvu

			354 


dwory przyciągają nieraz za duźe pieniądze onych śpiewaków, 
onych malarzów, onych architektów, onych wirszopisów, onych 
wszelakiego kunsztu mistrzów, bom jeszcze wam nie mówiuł 
a o złotnikach, a o cyzelerach, a o mozajkarzach i o wielu in, 
nych. A czyniły to, aby i samym się zabawić poczciwiej, tyż 
otoczyć się wspaniałością, i narody ku przystojniejszym rzeczom 
nakłonić. 
. Bo tyż i każdy naród, nie pochwiściel, nie próżniak ino 
i burda, libo pijanica, nie gbur i prostak, ale oprzętny i smak 
mający, takich dużo u siebie wyliczy i w wielgim ma powa.. 
żaniu. 
Nie jest ci to akurat tylko zdobnictwo życia pospolitego 
i jednostkowego, ale potrzeba, jako napitek i jedzenie, miód, 
chleb i mleko. Odziewasz sobie nie tylko nagość ciała suknią, 
ale takoż duszy nagość piękniarstwem. 
T o jest bardzo słoneczna i radosna rzecz, a szczęśliwy 
naród, któremu on JEN JUSZ WESELA w takich uśmiecha 
się dziełach. Szanuj ich, a dawaj im robotę, coby te sztuki 
były wyrazem twego umiłowania pieleszy ojczystych, a jedno.. 
cześnie ślady, gdzie i na czym się dusza twoja z lubowaniem 
kładła. 


Taki pcdt:zjm:t w narodzie ro:;m

h, k:,z
pkcść, tę%jF%nę, 


taki urobi w nim czułość i subtylność, żeby tak powiedziawszy, 
cienkość sądu i czucia, wzięcia się i obrócenia, jako to po la, 
cinie mówi się: subtilitas, i będzie: subtilitas dispu/andi, cien.. 
kość u nas prawie nieznana, subtititas linguae, cienkość języka 
bardzo u nas grubego jeszcze, subtilitas sen/entiarum, cienkość 
krótkiego zdańka, z czego Greki słynęły, subtllitas ora/i'onz"s, 
cienkość mowiecka, za którą wielbiono Cycerona w Rzymie. 
T aki uczy cię patrzeć, słuchać, wąchać, dotykać, smakować, 
zmysłem i umysłem. Bo może nie wiesz jeden z drugim, ale 
to tak jest, że patrzysz myślą, słuchasz myślą, nawet śpiewasz 
myślą, a oko, ucho i gardło to tylko rozmaite instrumenta, 
libo rzeknijmy, rozmaite schodeczki, któremi myśl z siebie wy.. 
chodzi, libo w ciebie wchodzi. 
Ale przyjdzie ci czasem na tych poetów choroba, iże po.. 
padną w smętki, zbłąkają się w czarne kolory, wkładają ręce 
we własne swoje trzewia i tam gmyrają, jakby im to szczegól.. 
ną sprawiAło rozkosz z samych siebie wyciągać jelita i około
		

/00163.djvu

			MISTRZA TWARDOWSKIEGO WYKŁADY. 355 


swojej kibici obwijać. Spraszają do siebie wszyściuchne melan.. 
kolje, wszyściuchne kanikuły i humory. Wzdychają po całych 
nocach, zgrzytają zębami, libo nawet płaczą jak panny, co to 
liczka nie wykrzywią, ino im się śluzy dziurgiem z oczu leją. 
A to znowu; są jak zachwyceńcy, co niby wida;ą jakieś 
upiory, jakieś strzygi, jakieś duchy i strachy. Samemi otacza 
się taki okropnościami, cięgiem ino ma przed sobą na myśli 
rozmaitych nieboszczyków, straszne o nich opowiada rzeczy, 
sam zaś posępniejąc i puszczyka wiodąc żywot nocny. 
T o znowuj podaje ci się taki za wieszcza, oczy wywróci, 
ręce przed się wyciągnie, krok ma posuwisty i po każdym 
przystawa, cały jest jako cień, jako słup dymu, co płynął przod.. 
kiem przed żydowinami w puszczy; blady aże niebieski na ja.. 
godziech się uczyni, jak umrzyk, wieszcząc ku wielgiemu załę" 
knięciu narodu zali będzie wojna, zali powietrze morowe, zali 
grzechów przez Boga karanie, zali innego co bardzo dla luchi 
nieprzyjemnego. Taki zapewnia uroczyście, że ma z światem 
niewidzia1nym urządzoną }Jocztę, że mu Stwórca dać raczył ja.. 
kąś misję, że jest osobliwym naczyniem objawień bożych i ie 
mu nic nie jest tajno, co się w mglech jutrowego kryje poran, 
ka. A już tacy to mają największy wpływ na białogłowy, że" 
by 
i do oczu skakaiy, jak ino na to bodaj ramIonami wzru.. 
szysz. Które to białogłowy im u nóg przysiadają, zapatrzone, 
zasłuchane, doznające rozkosznie straśnych drżączek. T o tyż taki 
libo żony wcale nie ma, libo mu się gdzieś podziała, libo ją 
od Marty sfukawszy, za Marją, mówi, ciągnie, iże lepszą za" 
wsze wybiera cząsteczkę, wszelako tamte zachwycone tyż libo 
mężów ni mają, libo im się gdzieś podziały, libo się rozeszli 
wedle złego pilnowania domostwa i dzieciaków. Bo poćciwa 
niewiasta zawdy kogoś kochać musi, jak nie męża, to Pana 
Jezusa, libo swego Patrona, libo takiego tajemniczego posępni.. 
ka. T o sobie z nim różności obiecują, wej kto pierwszy umrze, 
drugiemu da wiedzieć o tym przez jaki umówiony znak, libo 
się przyśni, libo nawet o zmroku a najlepiej o północy osobę 
swoją pokaże. Tyż się zbierają po nocach, przyzywają duchy 
umarłych na radę. Zamanówszy czytają z ręki, a jakże, z roz" 
łożonej karty, z nieba. Różne potrafią praktyki, źe' ci się od 
tego wszystkiego robi głowa tak wielachna jak dynia i już się 
strachasz nocką przejść przez ciemną izbę, libo wedle kościoła,
		

/00164.djvu

			356 


a za nic nie podejdziesz do cmentarza, bo tam, powiedają, 
szkielety wychodzą z grobów i czynią sobie sabaty, tańcują przy 
klekocie własnych żeber i ś
ist czynią przez własne ze śpiku 
wypróżnione piszczele. Pęknie ci szklanka, odznak. Sztarbnie 
ci się szkapa, oj, odznak. Śniło ci się co niepojętego, zaraz 
rozbierają, jakoby w tym było przyszłości mistyczne wskaza, 
nie. Wedle nich powietrze jest pełne duchów, że nieprzespie.. 
czoie jest machnąć bez nie ręką, abyś którego niechcący po 
świętej pamięci nosie nie przeczesał. Kryją ci się z tym, żeby 
kto z nich nie kpiuł, jako że u nas naród jest trzeźwy a we' 
soły, ale głośno mówią, że to jest wiedza tajemna, tyż na wie, 
dzę jawną okrutnie są zawzięci. Taki ma swoją matematykę 
i akuratnie ci wyrachuje, że imię twoje jest 888, libo 666, libo 
444. Ma swoje alchymictwo, wedle którego przeźegnana lub 
jakim znakiem odczyniona woda jenakszych nabiera własno.. 
ściów. Ma swoją historję, wedle której wszystko inaczej buło, 
niż my to wyszperalim. AI
 to nic jeszcze, główne, że na nie' 
bie, na ziemi, na chmurze, na czolech ludzkich, na wszystkich 
przedmiociech, ba, na każdym michałku wypisane jest wolo. 
wemi literami T A}EMNICA, przed którą oni klękają, zamiast 
się do niej brać a ją rozgryzować. Mądry człowiek ta wie do.. 
brze, że wszystkiego nie wie i bardzo mu do tego daleko, ale 
go od tego głowa nie boli, bo sobie mówi, że syn mój będzie 
wiedział, libo wnuk będzie wiedział, libo może prawnuk, bo 
przy prawidłowości chowu ludzie co każde pokolenie są zawsze 
krztyna mędrzejsze. Ale taki to ma za nic, co wiemy. On 
czci, czego nie wiemy. Tajemnica i klęka, nie wiem i klęka, 
nigdy nie będę wiedział i klęka. Gorzej, bo akuratnie za zbro.. 
dnię mają, jak czego się nareście zwiemy. Co to takiego 
jest?! 
A kto wie, czy to tak nie jest, że jako białogłowa może 
mieć i oczko przystojne i nosek zgrabny, takoż bioderka ni, 
czego i ramionka, jak utoczuł, ale do niej nie zagadaj, bo stra' 
śnie jest gę-gę, tako są i poeto wie, co marcypanem usta mają 
lukrowane, co mają w ręce takiego dryga, że pędzlikiem wszy" 
ściuchno ci akuratnie odmalują, co w gardle mają takiego slo- 
wika, żeby mu i który z cechu niebieskiego świętej Cecylji 
pozazdrościuł, wszakoż mu Pan Bóg jakąś krokiewkę do gło- 
wy włożyć zapomniał, że go na biesiadę filozoficką z Pla tonem
		

/00165.djvu

			:MISTRZA TWARDOWSKIEGO WYKŁADY. 357 


nie zapraszaj, bo się niebywały w nim okaże prostak, zabo... 
bonnik i matołek. 
I niechby ta sobie żyło to plemię, zda mi się, mocno 
śmieszne, wszakoż ci ono po berło w narodzie sięga i rzędu 
nad duszami się domaga. Hetmaństwo duchowe, powiedają, 
naszym jest udziałem. My proroki, magi, księstwo władne, 
wy zasię pospólstwo, krety ślepe, ślimaki i cielęcina przrmą' 
drzała! 
T ędy cię wiedli, kochasiu!? Ano, kiedy tak, to musim 
nieco przypatrzeć się sobie. 
Słyszeliście moźe, a możeście i nie słyszeli, ujmy nima, 
że bydli u nas taki Mikita Mitkowski, herbu bodaj Mydlik, 
co, zda się, z Białej Rusi do nas zajachał, gdzie proroki rodzą 
się na kamieniu, a co drugi człowiek jedną nogę trzyma na 
tym świecie, a drugą na tamtym. To ci się ma za onego Ko, 
losa Rodyjskiego i święcie wierzy, źe między jego nogami 
w dole cała rzeczywistość przepływa wąziutkim ordynkiem, 
wychodząc z jednej nieskończoności i zasię peregrynując w dru.. 
gą. Ten Mitkowski to się przedstawia jako mag i prorok. 
Patrzyłem na niego: tak, ręce ma w porządku, nogi w porzą" 
dku, moźe włosy trochę nie w porządku, ale napewnn pnd 
włosami coś mocno nie w porządku, bom dowcipu u nie.. 
go "nie wymiarkował, chocia mu nie brak takiego spryciku na 
zajęczy skok. Zaszedl ci on raz tu do mnie na Krzemionki, 
bo myślał, że i ja taki, jak on, iże niby znam się na gwia.. 
żdziarstwie, które był wziął pewnikiem za astrologję. Całkiem 
poważnie rzekł do mnie, że jest prorok. Takem wziął swój 
gwoździk i swój młoteczek a na onym prorockim powiedzeniu 
język mu przybił, powiedając: "Wyprorokuj że mi, waść, abych 
w cię uwierzuł, kiedy mnie też kolka zeprze". T ak ci on się 
bardzo żachnął i gadał z pół dnia, żem jest woda do gaszenia 
szlachetnych zapałów, pomniejszyciel olbrzymów i karłak du.. 
chowy. Potym rozbajał się o indyjskich filozofach, że niby 
u nas wcale są nieznane, to tyż i na takich się powoływal, co 
ich jakiś Septentrjon sfabrykował. A starał się haftować płó.. 
ciankę swojego mówienia samemi cudzoziemskiemi słowami, 
skrzętnie je widać pozbierawszy a myślący, że się człowiek ni. 
jak w tym nie połapie i bardzo struchleje, jako to bywa u lu.. 
dzi, iź wielki mają respekt, jak im kto co powie niezrozumia..
		

/00166.djvu

			358 


le. Kiedy mu nareście tchu brakło i na mnie przyszła kolej, 
mówię mu: "Nie chciałeś waść, to ja sam sobie wyprorokuję. 
Mam właśnie objawienie, że gdybym raz jeszcze posłuchał ta.. 
kiego jaśnie wielmożnego Mistyka z Mistyfikówki Mistyfika.. 
ckiego, toby mnie zaraz kolka sparła". Poleciał jak oparzony 
i teraz mnie wszędzie obrabia, gdzie ino może i nie może. 
Do tego prowadzę, najmilejsi, że bardzo to jest szkodliwa 
rzecz w narodzie, gdy w nim buszują wieszczki, zachwyceńcy
 
lunatycy i wszelakiego gatunku prorocy. Cienka jest jeszcze 
na tobie skórka poloru, narodzie mój ukochany, a te wszystkie 
nauki tajemne, te herm etyki, wróżbiarze, chiromanty, to ino 
dawnych augurów familja, co się w nasze czasy przemyciła. 
Wielka to rzecz poeta w narodzie, ino zawsze pytaj, jaki. 
Trzeba ci wiedzieć, ie poetowie tyż chorują, jak prości ludzie, 
tylko ci te swoje choroby w szatki piękniarskie przybierają. 
Ale grób pobielany zawsze będzie grobem trąciuł i ty się go 
strzeź! 
Ba, najmilejsi, coby to było za paradne na świecie urzą" 
dzenie, gdyby człowiek, miasto sobie suszyć głowę nad nauką,. 
jak od dziś do jutra przewozić naród przez rozmaite jego Ru- 
bikony, jak gwiezdne drogi wyliczać, jak wiatrów drogi tropić, 
jdk krul>,,
e w Kórach rozeznawać, trzymał sobie proroków! 
Tożbyśmy summum wiedzy i szczęścia dawno byli osiągnęli, 
a im, jak w Judei, wcale włosiennicy nosić nie dali, ino naj.. 
pyszniejszy złotogłów! Mało to świat płaci mechanikom? Zali 
na wagę złota nie sprowadza puszkarzów? Nie jest li u niego 
w poważaniu ten, co wynalazł tłocznię? Żali Archimedesa do, 
tąd w sławie uczeni nie obnoszą? I co to jest, że gdzie naj.. 
więcej w narodach było rozmaitych proroków, tam zarazem 
najwięcej głodu, nieszczęścia i narzekania, Archimedesa ni na 
lekarstwo, a raz po raz pospolitego gospodarstwa upadek, jak 
to się okazuje przy czytaniu ksiąg prorockich Izraela, jeden 
lament stanowiących! A przypatrzmy się Wenetom, co śliczną 
i bogatą mają Rzeczpospolitę, ani jeden tam się nie wylągł 
prorok, a jakie to grzeczne i edukowane, wspaniałe i możne 
są ludzie! Libo Norymberga. O, co ino dobrego, zaraz no.. 
rymberskie: czerwień norymberska, zieleń norymberska, fijolet 
norymberski, złoto norymberskie, ba, wreście one sławne jajka 
norymberskie, co ci je wymyśluł i zrobiuł taki Pietr HenIein,
		

/00167.djvu

			MISTRZA TWARDOWSKIEGO WYKŁADY. 359 


abyś mógł zawsze wiedzieć, jak tam jest z czasem, i takie me.. 
chanickie jajeczko w kieszeni ci się zmieści a tyka mile. Gdzie 
ci kiedy jaki prorok tak ludzi obdarzuł, ten prorok, co tylko 
krakać nad narodem potrafi i zagładę mu zwiastować! 
A tak mi się widzi wielkie nadużycie pięknego daru, kie.. 
dy poeta miasto naród oliwić i krzepić, rozkleja go, w mrok 
prowadzi, popiołem mu głowę posypuje i strachami nęka. 
Od dziecka, słuchacze najmilejsi, bardzom się kochał 
w poetach, alem teź i od dziecka miał w sobie obmierzłość do 
prorockiego rzemiesła, bo mi się bardzo dziwna rzecz zdarzyła, 
że muszę ją wam opowiedzieć. 
Ulągłem ci się w gnieździe, które bardzo wszelkich pro.. 
roków poważało. To tyż od kolebki otaczały nas duchy, stra.. 
chy, zwidzenia, wszędzie działy się dziwne rzeczy. Każdy mie- 
wał co pewien czas przynajmniej jakiś znaczący sen. Ja tylko 
jeden nieszczęśliwiec śród nich byłem taki, co krztyny upiora 
nigdy nie widział, żadnego snu wieszczego nie miał. owszem, 
smaczno sypiał. Bardzo mnie to przypiekało, żem niby upo.. 
śledzony. A jużem miał z siedm latek. Razu pewnego wzbu.. 
rzyły mi się robaki, czy co. bo już nie baczę. Położyli mnie. 
Spałem. Budzę się. Słyszę, siedzi moja zacna nauczycielka 
przy mym łożeczku z gospodynią i radzą o snach ostatniej no.. 
cy. Jednej śnił się święty Pietr, a drugiej święty Paweł. Tedy 
radzą, co to znaczy. Miałem oczy zamknięte, żeby nie wy" 
miarkowały, iże podsłuchuję. Gdy jednak tak się sobie wy.. 
spowiadały, nagle otwieram oczy i mówię, że mi się także coś 
właśnie śniło. Zaraz obie do mnie i pytają skwapliwie: a co? 
a co? Powie dam: "Matka Boska". Jak mi na to zełganie przy' 
szło, dziś ani rusz nie mogę wymiarkować. Takem sobie la, 
pnął. Ale, nieszczęśliwy! Anim przypuszczał, co z tego bę. 
dzie. W całym domu konsternacja. Wszyscy mnie oblegają, 
a która, czy Częstochowska, czy Ostrobramska, czy z dziecią" 
tkiem, czy bez. Ba, na tom nie był przygotowany! Kręcę, jak 
mogę, a strach mnie zbiera. Lecz oni ten strach biorą właśnie 
poważnie. Już myślę sobie, wyznam, żem zełgał. Ale ci po- 
czciwi ludzie tak ogromnie moje łgarstwo do serca wzięli, tak 
je zbożnie rozważali, że jakże tu ich zranić tak okropnie! Nie 
koniec na tym. Idą listy do krewnych i powinowatych. Kur.. 
sory latają. Cała tamilja zjeżdża się na wielką naradę. A ja
		

/00168.djvu

			360 


uciekam w najskrytszy kąt i płaczę, nie, ryczę! Lecz im bar. 
dziej uciekam, im bardziej ryczę, tym bardziej oni plaskają 
w dłonie, głowami kiwają, wzdychania świątobliwe czynią. Po.. 
padłem w rozpacz i już nożem kuchennym chciałem sobie 
gardło poderżnąć, ino mnie podpatrowali i za rękę w porę 
ucapili... 
Dużo wody upłynęło od tego czasu i mojego smarkackie.. 
go czynu, wszelako dziś go błogosławię, najmilejsi, bo mi on 
już jako dziecku ślepia otworzuł na tę bezmierną łatwowierność 
naszego zacnego prostactwa, któremu poetowie aże zbyt często 
'basują i do godności filozofji podnoszą, formy przystojne na- 
-dając. 
Rabski to jest naród, w myśleniu niedołężny, prostacki 
a głupkowaty, co takie brednie koronuje filozof ją i tron im 
u siebie stawia. Innym na posługi pójdzie, na popychadło, 
-na fatyganta. 
Dziś narody są trzeźwe, mądre. T o i ty, mój narodzie, 
-przed nikim i niczym nie klękaj, a najmniej przed własnym 
swoim strachem. Na wszystko się zamierz, do wszystkiego 
.śmiało dostępuj, każdej tajemnicy spojrzyj bystro w oczy i bądż 
jako ten grecki Prometej, co na Dzewsa śmiało poszedł, nau- 
czywszy ludzi obchnd7ić się z ogniem. Pa.trz: :la. Egiptczyki, 
co wedle świątyń maszty stawiały, złośliwość chmurze gromo.. 
wej odbierając. Patrz na Greki, co te w naukach zrobiły. Patrz 
na Norymbergę. A jestli jaki prorok, co mi się podoba, to 
chyba ten Prometej, którego poeta helleński Ajschylos wy'" 
.śpiwał, mówiący: 


Nie będziesz, Dzewsie, trwał przez wszystkie wieki, 
Zgotujesz sobie związek niedaleki, 
Co berło twojej potęgi przełamie, 
I klątwa ojca Kronosa nie skłamie, 
Kiedy runąwszy z swej siedzy, powiadał, 
Źe żaden z bogów dróg przyszłych nie zbadał, 
Prócz mnie! A przeto dzierż swój grom chełpliwie. 
A niechie mu się w chmurach jeszcze żywie, 
Aż czas nadejdzie wstydu i upadku, 
Który przyjść musiał, kiedy to w ostatku 
Wstanie przeciwnik i na niego ruszy
		

/00169.djvu

			PLĄSY RYTUALNE. 


361 


o niezmożonej głowie i prawicy, 
Wymyśli iskrę, co od błyskawicy 
Silniejsza, grzmienie, co gromy zagłuszy, 
I w szumne mOrze zanurzy ramiona, 
Aby połamać trój.ząb Pozejdona, 
A w przeciwnościach .zdobędzie poznanie, 
Czym niewolnictwo, a czym jest władanie! 


T ak zuchwałych poetów życzę wam, naj milej si, i żeby się 
u was one Prometeje na kamieniu rodziły, jak na Białej Rusi 
proroki. 
Ale się tymczasem już całkiem ciemno zrobiuło, więc że.. 
gnam was wszystkich razem i każdego z osobna, a zawsze do 
siebie zapraszam. 
Maciek, krzesaj ognia! 
O, Wenus świeci nad samym miesiączkiem! Mawiali sta- 
rożytni: macierz i synek. 
Ładnie jest. Bywajcie zdrowi! 


PLĄSY RYTUALNE. 


Pragnąłbym kilku faktami uzupełnić dwa artykuły, mia.. 
nowicie "Taniec" pióra p. Stanisława Lencewicza (N+ 196, 
str. 157-162) i "Chorea wśród sekt rosyjskich" pióra p. Ka, 
zimierza Kielni (N+ 198, str. 252 - "256). 
Chodzi mi przedewszystkim o tak zwane b a n d e r j e, 
towarzyszące biskupom w czasie wizytacji dyecezji. Wiemy, że 
dawniej banderje szlachty konnej czyniły honory wojskowe 
przy wielkich uroczystościach. Istniały jednak igrzyska konne, 
w których występowała nietylko szlachta. W Bawarji odbywał 
się tak zwany "Georgi-Ritt" ku czci św. Jerzego smokogrom.. 
cy. Steub w "Bayrisches Hochland" na str. 313 tak te igrzy' 
ska .opisuje: 
"Procesja konna, w której bierze udział około stu dobrze 
jeżdżących chłopaków okręgu Traun, odbywa się od lat ośmiu
		

/00170.djvu

			362 


zamiast, jak dawniej, rano, o godzinie drugiej po południu. 
Na czele jedzie jeden, przebrany za św. Jerzego, ma na sobie 
płaszcz czerwony, około niego jedzie proboszcz, wyruszają z Stei. 
nu, i tworząc piękny dla oka obraz, zdążają do kościoła św. Je.. 
rz:ego, oddalonego o pół mili. Za wyobrazicielem św. Jerzego 
jedzie najpierw sześciu aniołów (młodziki biało ubrane z wień.. 
cami rozmaJ'ynowemi, na bialych koniach), następnie ciągnie 
straż ogniowa, muzyka, ludzie z gromnicami, a wreszcie młódź 
przystrojona, rzeżka, na wyborowych koniach. Poświęcenie 
odbywa się w St. Georgen, gdzie Bractwo św. Jerzego (liczące 
w roku zeszłym dwudziestu członków), w barwach biało-czer.. 
wonych, ze swym duchownym na czele, rusza naprzeciw zbli... 
iającej się procesji konnej. W sprawozdaniu z uroczystości 
r. 1892 czytamy: Duchowny podnosi wysoko znamię krzyża, 
moździerze salutują, dziko stają dęba rącze koniki, procesja 
wchodzi do wsi, przed którą czeki! duchowny i każdą przejeź' 
dżającą parę koni kropi wodą święconą". 
W starożytnym Rzymie odbywały się "Igrzyska trojań, 
skie" (ludus vel ludicrum Trojae). To, co Wergiljusz opisuje 
w Enejdzie (V, 545 - 603), opiera się niezawodnie na wraże.. 
niach, doznanych przez poetę osobiście. Były to igrzyska kon, 
ne, naśladujące WOjl1ę. 
Starzy kronikarze niemieccy opisują podobne igrzyska 
w swoich krajach. Herodjan VI "Historji cesarstwa rzymskie' 
go od Marki! Aurelego" opisuje (IV, 2) igrzyska konne na po' 
grzebie zmarłego cesarza. Jeźdżcy wykonywali rozmaite ewo' 
lucje sposobem tańca "Pyrrhica". 
W rzędzie starożytnych obyczajów, pozostałych u ludu 
naszego, mamy jeszcze taniec z bój n i c k i u górali, pląsy 
z ciupagami. I te pląsy także nie są w historji osamotnione. 
Właśnie ów wspomniany przez Herodjana taniec "Pyrrhica" 
był tańcem zbrojnym. Tacyt w "Germanji" (XXIV) opisuje 
tańce nagich młodzieńców germańskich, potrząsających orężem. 
W średnich wiekach odbywały się podobne tańce w czasie 
igrzysk wielkanocnych. Rzemieślnicy różnych cechów, zwłaszcza 
kowale i nożownicy, wyprawiali przed ratuszem w Norymber" 
dze "SchweJ'ttaenze". W Biisum roku 1747 odbywały się je- 
szcze takie "tańce mieczowe" , które opisał Antoni Viethen na 
podstawie wrażeń osobistych. "Tancerze są ubrani w białe ko-
		

/00171.djvu

			PLĄSY RYTUALNE. 


363 


szule, wszędzie ozdobione kolorowemi wstążeczkami, u każde; 
nogi mają dzwonek. Tylko wodzirej i ten, co w środku koło 
niego, mają na głowie kapelusz, inni tańczą z głową odkrytą... 
Wodzirej, zwany także królem, ma najpierw do obecnych prze.. 
mowę, w której sławi niezrównaność i starożytność onych tań.. 
ców... Następnie zaczyna się taniec mieczów przy warku bę" 
bnów z taką szybkością, akuratnością i wesołością, że tylko 
podziwiać" i t. d. 
W Skandynawji tańczono ten taniec w skórach zwierzę, 
cych. Tak samo w Anglji. We Francji we wsi Pont de Cer' 
vieres, w gminie Brian
on, w departamencie Alp Wyższych, 
tańczono w dzień św. Rocha taniec mieczów, zwany "Bacchu.. 
ber". T '1niec miał cechę religijną i zarazem wojenną. Uży.. 
wano do niego mieczów starożytnych, przechowywanych stan n, 
nie, aby nikt nie mógł mieć podobnych. Na prośby pozwo, 
lenia %robienia podobnych stale odmawiano. 
Z tańcem mieczów stoi w związku taniec ogniowy (pyri, 
chia), którego resztki u nas zostały w rozmaitych igrzyskach 
przy paleniu sobótek. 
U Słowian południowych, mianowicie Rumuuów, Woło.. 
chów, Bułgarów, Serbów, dotąd zachowały się tańce, związane 
z uroczystością św. jerzego. Rosen w "Bulgaristhe Volksdich' 
tungen" powiada, że tańce te są zabytkiem starożytnego kultu 
słońca, mianowicie ku czci słońca zwycięskiego. Tańce te od.. 
bywały się jeszcze do niedawna d o koł a kościołów. O zwy.. 
czajach greckich pisze Didron, że jeszcze na początku XIX. go 
wieku taniec był niezbędną częścią ceremonji religijnych. "Tań, 
cowano w kościele nawet podczas komunji". "Widziałem w ko... 
ściele w Eleusis, jak tańczyli dokoła chrzcielnicy ksiądz, rodzi.. 
ce chrzestni i zaproszeni na chrzciny goście; tak samo w Ate, 
nach w kościele widziałem, jak nowożeńcy po otrzymaniu ślu.. 
bu wykonywali korowody z celebrującemi księżmi". 
Ludy europejskie tańczyły dokoła swych ołtanów, kamie.. 
ni świętych, żródeł i ognisk zawsze w kierunku słońca, a for.. 
maInie grzechem było "chodzić przeciw słońcu". 
W Szwecji tańce rytualne miały niekiedy znaczenie uro- 
czne, można było za pomocą nich zażegnywać burze, albo je 
wzniecać.
		

/00172.djvu

			364 


Nader ciekawe pod tym względem materjały zawierają 
końcowe rozdziały dzida E. Krausego "Die Trojaburgen Nord.. 
europas" (str. 213 - 276), z którego korzystałem p1'Zy pisaniu 
niniejszej notatki. 


'OBIADEK DLA OJCA ŚWIĘTEGO. 


Duchem żyli, ciało postem, dyscypliną i modlitwą umar.. 
twiali, a jednak umieli żyć i ucztować. W świętym i katoli.. 
ckim grodzie nad Izarą, w Monachjum, które w herbie ma 
przeciei "mnisie dziecko", gdzie stosy płonęły z heretykami 
niemal do wejścia Napoleona l i Francuzów, w "Ordentliche 
W ochentliche Post..Zeitungu 1697 r., w N+ 21 mamy opis 
uczty, wydanej dla "papieźau
 przez księcia Borghese w Ca, 
rocento. 
"Z polecenia księcia zamknięto wszystkie oberże, gdyż 
ogłosił on, że będzie ugaszczał przejezdnych u siebie. Gdy Oj, 
ciec Święty zasiadł do stołu, wydawało się, że siedzi pod na, 
miotrm ze złotogłowiu; jednak w momencie draperie te opa.. 
dły, a przez kryształowe szyby widać było lud zgromadzony. 
"Dwa stoły 42 lasek (palm) długości uginały się pod za.. 
stawą 52 półmisków. Obecnych było 10 krajczych, 50 kreden, 
.sowych, 50 piwniczych, 50 kucharzy, 50 szatnych. Stajnię przy.. 
gotowano na 500 koni oraz 40 powozów (skromna była świta 
papicźa-przyp. tł.). Zużyto na przygotowanie potraw: 80 be, 
czek wina, 12 perugijskich wołów, 500 jagniąt, 40 ssących cie.. 
ląt, 40 cieląt odstawionych od matek, 2000 par młodych gołę" 
bi, 2000 par kapłonów, 2000 bolonezyjskich ortolanów, 2000 
przepiórek, 40 kozłów..sarn, 50 dzików, 100 zajęcy, 100 kuro.. 
patw, 100 jarząbków, 2000 małych serków z Urbino, 40 wieI.. 
kich serów
z Parmy, 50 serów krowich, 2000 serków końskich, 
2000 serów marcowych, 2000 serów specjalnych (Krauterkase)' 
2000 kidbas wątrobianych z Bolonji, 2000 serdelków, 2000 szy.. 
nek, 2000 funtów makaronu, 4 cetnary jabłecznika, 2000 fun"
		

/00173.djvu

			Z HRUBIESZOWA. 


365 


tów winogron, 2000 funtów świeżej hsoli, 1000 funtów suszo- 
nych wiśni, 4 porcje (miary) świeżego kopru, 10 miar karczo- 
chów, 3000 funtów czekolady, 50 skrzyń konfitur, 20 wielkich. 
skrzyń cukru, 100 funtów cynamonu, 100 funtów gwoź.izików, 
100 funtów pieprzu, 100 funtów owocu pinji (sosny włoskiej), 
100 funtów kaparów, 2000 cytryn, 4 miary pomarańcz, 6 miar 
innego rodzaju zielenin". 
No, jak na jeden mały przejazd "Ojca Świętego" wraz 
z dworem (40 powozów), to chyba. głodu tam w tym Carocento 
nie zaznano! 
Kler, zalecający posty i wstrzemięźliwość, sam przecież 
jadał należycie, co zresztą i obecnie, kto ma oczy "ku widze 
niu", a uszy "ku słyszeniu", sam łacno sprawdzić może. 


s. 


Z HRUBIESZOWA. 


Zawiązała się tu spółka literacka, która pod egidą "Zie.... 
mi Lubelskiej" rzuca się z zawziętością, trącącą wyraźnie pry.. 
wat-adwokackim kanibalizmem, na stałego korespondenta. pism 
niezależnych, oświetlającego nasze prowincjonalne "Podpory 
społeczeństwa", czyli rozwielmożnioną pół inteligencję, na po.. 
waźnych stanowiskach w instytucjach prywatnych, co z po.zba.. 
wionego zmysłu krytycznego środowiska wypiera rozmaitemi 
sposobami inteligencję prawdziwą, a tak jeszcze nieliczną. Spo. 
łecznicy hrubieszowscy poczuli się mocno dotknięci artykułem 
Obserwatora. Stąd dąsy. Napastowany przez nich w "Ziemi 
Lubelskiej" Obserwator, nie znajdując materjału do rzeczowej 
polemiki, podaje korespondentom hrubieszowskim "Ziemi Lu- 
belskiej" następujące rady i wskazówki koleżeńskie: 
l) Napadając na autora artykułu, który się wam nie po.. 
doba, nigdy, panowie, nie wymyślajcie mu za to, źe inaczej 
myślał, niż pisał, bo na to, co pisał, posiadacie dowód druk o.. 
wany na papierze, a na to, że inaczej pisał, niż myślał, dowo....
		

/00174.djvu

			366 


du niema. Wystrzegaiąc się tego błędu, nie będziecie opero" 
wali fantastycznemi przypuszczeniami, skąd do absurdu krok 
jeden. 
2) Źle adresując swoje pociski, wywołujecie mimowolnie 
w pamięci czytelnika znane przysłowie o stole i nożycach, lub 
o podstawianiu nogi żabiej, kiedy konia kują. 
3) Zbytecznie kłócicie się w swoich korespondencjach, do.. 
wodząc, że nie ka
dy dyplomowany osobnik zasługuje na na.. 
zwę człowieka inteligentnego. Dowodzenie takie nie zasłoni 
wszakże również znanego faktu, źe żaden wypędek z 2-ej kła.. 
sy, który nie odbył dobrych kursów samokształcenia, nigdy 
nie zasłuźy na nazwę człowieka inteligentnego. 
4) Co się tyczy wymyślania w waszych koresponden.. 
cjach, gróżb, przypisywania przeciwnikowi zazdrości o wasze 
stanowiska (?!), zarzutów pijaństwa, karciarstwa i t. p., owszem, 
ta część korespondencji wypadła dobrze. Można było jeszcze 
dodać: handel żywym towarem, nowy sposób złodziejskiego 
otwierania kas ogniotrwałych, szpiegostwo na rzecz sąsiedniego 
państwa, macochizm. Taka metoda polemizowania jest przy.. 
jęta w pewnym odłamie naszej prasy, nawet w Lublinie, 
i w odpowiednio urobionej sferze swoich czytelników cieszy się 
zasłużonym uznaniem. Rac{7;ę wszakie Sz. Pa.nom. kor
:;pcn' 
dentom "Ziemi Lubelskiej" w wymyślaniach swoich dochodzić 
do tej granicy, poza którą przeciwnik mógłby wam już powie. 
dzieć: "Kochanie moje, gniewasz się, więc nie masz racji", lub 
zapytać słowami Nietzsche'go: "A jednak, czy jest u nas dobra 
wola, stojąca tak wysoko, żeby cynizm nie wlazł na drabinę 
błazeństwa i nie rzucił jej w zdumione oczy grudki błota?" 
(Ecce homo). 
Zamiast zapuszczać się w niedostępne dla Sz. Panów dzie.- 
dziny psychologji, socjologji, teorji prawa finansowego, lub 
owych praw wyborczych, które opieracie na praktyce hrubz'e. 
szowskiej, lepiej byłoby jeszcze jakiś czas wprawiać się w dziale 
opisowym, który rozpoczęła drukować spółka, np.: "Był sobie 
jeden obywatel, który wziął na dworską paszę krowę strażni.. 
ka, krowę tę zabili czy ukradli, strażnik wytoczył proces oby.. 
watelowi. Dalszy ciąg nastąpi" (Fachowo-naukowo-prawniczy 
artykuł w N+ 7 Rolnika hrubieszowskiego). Łatwe to, dla
		

/00175.djvu

			HODOWLA DUSZYCZKI. 


367 


wszystkich zrozumiałe, ciekawe, bo w porę niezakończone, no 
L. pożyteczne nawet memento dla straźnika, krowy i oby.. 
watela. 


Obserwator. 


HODOWLA DUSZYCZKI. 


Wiktor Mostowsk,: 


Syn. T atusiu, wytłumacz mi, co to jest człowiek? 
Ojciec. Dowiesz się póżniej, gdy dorośniesz. 
Syn. T atusiu, a poco człowiek żyje? 
Ojciec. Dowiesz się, gdy dorośniesz. 
Syn. Tatusiu, a ja chciałbym jeszcze wiedzieć, co to jest 
dusza i ciało, bo ksiądz dziś o tym wspominał? 
Ojciec. Nie przeszkadzaj mi, nie mam czasu na rozwią.. 
zywanie pustych pytań. Zresztą powinien ci to wytłumaczyć 
twój nauczyciel, gdyż od tego jelit i Zfł to mu rłac
- 
Matka. Tak, synusiu, gdy dorośniesz, dowiesz się wszy" 
stkiego, a teraz nie przeszkadzaj tatusiowi, gdyż nie ma czasu 
na rozwiązywanie pustych pytań, a nauczycielowi twemu pła.. 
ci ciężko zapracowanym groszem, żeby cię objaśniał. Teraz 
tatuś jest bardzo zajęty, gdyż musi obliczyć, o ile groch i psze.. 
nica poszły w górę i czy na tym zarobił. 
Syn (po chwili). Dobrze, ale kiedy ja się tego wszystkie.. 
go dowiem? 
Matka. Kiedy będziesz miał duszę i rozum. 
Syn. To rozumu i duszy nabędę, gdy dorosnę? 
Matka. Duszę już masz, bo... bo... 
Ojciec. Bo człowiek ma duszę nieśmiertelną i wieczną; 
ona jest zarazem najwyższym dobrem człowieka. Jesteś za 
mały, źeby zrozumieć, co to jest dusza, a tymbardziej nie.. 
śmiertelna. 
Syn. To tatuś i mamusia mają już dusze nieśmiertelne? 
Ojciec i matka (z dumą). My już mamy.
		

/00176.djvu

			368 


.syn (po chwili). A co to jest śmierć? 
Matka. Wtedy, gdy dusza odchodzi od ciała i łączy się 
z najwyższym szczęściem, z Bogiem, by była zbawion'a. 
Syn (wolno). Teraz rozumiem wszystko: Trzeba doro.. 
snąć, mieć brodę i być łysym, umieć obliczać, o ile groch i psze. 
nica idą w górę, żeby zarobić; wtedy nabywa się duszy nie, 
śmiertelnej i wiecznej. Potym przychodzi śmierć i zabiera ją 
do najwyższego szczęścia, do Boga, w którym jest zbawienie... 
A czy ja teź będę zbawiony? 
Matka. Rozumie się, synusiu, tylko postępuj zawsze tak, 
jak twój ojciec. 


ZAPISKI. 


Z PRASY NAUKOWEJ. Ukazał się zeszyt N+ 3 tomu LXIV dwu. 
miesięcznika ,.Revue de l'histoire des religions" i zawiera między inne- 
mi przegląd prac o religji assyro.babilońskiej z lat 1909-1910. - Zeszyt 
podwójny 3/. tomu V "Memnona" zawiera dwie nader interesujące pra- 
ce, mianowicie jedną o nowo odkrytym traktacie staromilezyjskiego filo, 
Jtofa natury z VI wieku przed naszą erą. zaś drugą, jak św. Paweł wy, 
obrażał sobie świat. - "Ruch filozoficzny" w N+ l pisze o "Słowniku 
filozoficznym Francuskiego Towarzystwa Filozoficznego", zaś w N+ 2 
,,0 potrzebie założenia instytutu metodologicznego": w takim instytucie 
przyrodnik, historyk, filolog, filozof wykonywaliby w ciągu roku pod 
kierownictwem profesora metodologji szereg najprostszych doświadczeń 
z dziedziny różnych nauk; chodzi o to, by posiąść sztukę ścisłego stwier. 
dzania faktów. - W N+ 7 warszawskiego "Wszechświata" w artykule 
"Telegrafia bez drutu dokoła kuli ziemskiej" czytamy: "jest rzeczą po, 
myślną, ,że praktyka osiągnęła więcej, nit teorja obiecywała".-W N+ 6 
i 7 tego czasopisma znajduje się streszczenie odczytu prof. Augusta 
Brauera "Zoogeografia a teorja rozwoju". gdzie znajdujemy takie zda, 
nie: "Zadziwiającą byłoby rzeczą, gdyby Stwórca dał każdej wyspie spe, 
cja1ne gatunki (zwierzęce), całośł jednak tak urządził, aby się wydawało, 
iż są one blizko spokrewnione". 


Z PRASY PERJODYCZNEJ. Ukazał się w Warszawie pierwszy 
numer czasopisma "Tygodnik Polski". Dotąd oblicza swego wyraźnie
		

/00177.djvu

			ZAPISKI. 


369 


jeszcze nie zarysował. Wychodząc ze wspomnień ideowych po dzialal. 
nośc:i Jana Popławskiego, redakcja nie chce jednak być ślepą kontynua, 
torką jego programu. Artykuły są nieco blado pisane. Czy redakcja 
jest wolna od pewnej dziedzicznej idjosynkrazji? Bezwzględne potępie- 
nie "Źródeł moralności" Świętochowskiego budzi wątpliwości; zapomina 
się bowiem o tym, :te u nas Świętochowski był w tej dziedzinie pierw. 
szym, i w ksią:tc:e, o ile wiemy, pozostał jedynym. o. potraktowaniu 
"Cyganerji" Nowaczyńskiego na innym wspominamy miejscu. Czy pi, 
.smo, pomieszczające krytyki dzieł Frazera i J. A. Mac CuUocha, powin, 
no było wydrukował p. Jadwigi Marcinowskiej "Wzmo:tenie życia", po. 
zostanie kwest ją otwartą, albowiem autorka, apostołując dą:tenie do 
zwiększania sumy sił życiowych, powołuje się na filozofję indyjską. któ, 
ra właśnie dążyła do zniweczenia :tądzy życia (Rhy!! Davida, Buddyzm, 
str. 104, przekł. St. F. Michalskiego). To też czuł w tym pierwszym 
występie pewne niezgranie, pewną mozajkowośł, pewien ludzki ekle. 
ktyzm, złączony doraźnie "umiłowaniem kraju", lecz bez jasnego okre- 
ślenia tego umiłowania krytycznych równowa:tników. Wszelki jednak 
wysiłek witał należy przychylnie a patrzeł, co będzie dalej.-N-I- l "Prze, 
glądu narodowego" w artykule "Realizm polityczny" zawiera wyjaśnie. 
nie tego pojęcia, a streszczając program narodowo-demokratyczny na 
podstawie "Przeglądu Wszechpolskiego", wykazuje koniecznośł ewolucji 
stronnictwa. Uderzyło nas, :te "Tygodnik Polski" tak:te rozpoczął od 
"Realizmu w polityce". - "Muszę się państwu przedstawił", powiada 
p. Kazimierz Bartoszewicz w warszawskim "Świecie". Czyż potrzebne? 
'Odpowiedzielibyśmy mu na to. Wszak "znamy, znamy"! Pan Barto. 

zewic% chce: c%,ić i Skarg'i, i Kcl1ątCija, nie na pudsLa",j
 k.t,.l,.
"'neKu 
rozpatrzenia źródeł historycznych, ale z umiłowania "Matuchny naszej" 
i chętki chodzenia "przed ołtarze pańskie", a przeszkadzają mu wolni 
myśliciele:, "ciury ciasnych obozów i programików". Wszak to tak "zna, 
my, znamy"! Pan Bartoszewicz nie da sobie zabrał Skargi, boł Skarga 
"wyprorokował" upadek Polski! Jezuito, tyś dla tego pana tylko tym 
wielki, że Polska upadła; bo gdyby nie była upadła, nie miałby już po
 
wodu czcił ciebie!... A to się dopiero "przedstawił"! - Bolesław Prus 
w "Tygodniku lllustrowanym" artykułem .,Skargi na Skargę" chce 
"Prawdę" żywcem zjeśł za jej wystąpienie przeciwko jubileuszowi i kul- 
towi tego patrycydy. Trzymając się zasady żartobliwego lekceważenia 
.sądów odmiennych i pomijając ze zdumiewająco lekkim sercem wymo, 
wne źródła historyczne, Prus przytac'la z czasów "cyganerji warsza- 
wskiej" wesołą historyjkę o pewnym jegomościu, który przez gazety 
szukał towarzysza podró:ty do Karlsbadu; i oto o północy zbudziło go 
dwóch młodych ludzi oświadczeniem, i:t do Karlsbadu... nie pojadą. 
W roli tak wesołej "cyganerji" ma niby to występował "Prawda", sko, 
ro mówi, że na jubileusz nie pojedzie. Z analogji wypływałoby, iż owym 
jegomościem, który spał i którego dopiero ze snu zbudziła dyskusja, 
był sam Prus. Więc gdy się juŻ zbudził, niechaj się nie gniewa, że my 
także wesołą przypomnimy historyjkę o niejakim panu ]owialskim z ko, 
medji Fredry i stały zwrot; "Znacie tę bajeczkę?" " Znam y, znamy!" "No,
		

/00178.djvu

			370 


to posluchajcie". Tak U1DO Prus mimo źródłowych wyjaśnień raz je- 
szcze opowiada Barodowi bajecsk,: że Skarga wyprorokowal upadek Po!' 
ski, .te był patrjotą pierwsze; wody i charakterem czystym jak łza. Aby 
obronił tego jezuitę od zarzutu zerwania sejmu, Prus robi go "jakimś 
tam księżyną" bez wpływów i znaczenia. Przypominamy Prusowi, że 
prócz rzeczownika ,.cyganerja", który nam tak dla siebie i pana Tarno, 
wskiego nie w porę przypomnial. mamy jeszcze czasownik "cyganił", 
którego znaczenia nie będziemy w tej chwili rozbierali, ale za to przy.. 
toczymy niektóre ustępy z artykułu dr. Wacława Sobieskiego z N+ 55 
krakowskiej "Nowej Reformy", który odpowiadając jezuicie Pawelskie, 
mu na jego apologję Skargi, pisze: "Że można było burzę (sejmu 1606) 
zażegnał, dowodem tego moźe był sejm z r. 1603, który dlatego nie zo, 
stal zerwany, że biskupi krakowski i wileński pozwolili królowi zrobił 
pewne ustępstwa wyznawcom wiary greckiej, jak o tym czytamy w "Te
 
kach rzymskich"; już wówczas w nocy chciał król posłał po Skargę" 
(wedle Prusa "jakiegoś tam księżynę"), "ale może całe szczęście, źe wó
 
wczas jeszcze król w ostatniej chwili dał temu pokój i poprzestał na 
decyzji biskupów". Dr. Sobieski tak rzecz kończy: "Noc Jezuitów opisa.. 
lem na podstawie kroniki jezuickiej Wielewickiego, który opiera się 
w rzeczach dptyczących spraw sejmowych na dzienniku Skargi" ("jakie
 
goś tam księżyny"). "Uważałem, że to źródło poważne i mocno się dzi
 
wię, że sam ks. jezuita Pawelski w nadmiernym zacietrzewieniu tę kro, 
nikę własnego zakonu posądza dziś o jednostronność". 


JAKIEŚ TAM KSIĘŻYNY JEZUICKIE. Czas nareszcie, aby wrze. 
..""rh l'i"rw6znr7
dn"j wagi naród nie R:zedl :za kronikarzami tygodnio. 
wemi, ale za historykami. O potędze jezuitów Kazimierz Chłędowski 
w dziele "Rzym, Ludzie baroku" na str. 588-593 między innemi pisze: 
"W XVll wieku doszedł zakon Jezuitów do najwyższego rozkwitu i do 
zdumiewającej potęgi. W r. 1540 otaczało Ignacego Loyolę zaledwie 
dziesięciu oddanych mu przyjaciół, w sto lat później liczyło To warzy, 
stwo Jezusowe przeszło 16,000 członków w 35 prowincjach. Bogactwo 
Towarzystwa było niezmierne; w r. 1760 szacowano wartośł nierucho
 
mej własności zakonu na jeden miljard i dwieście pięłdziesiąt miljonów 
franków, co na owe czasy było prawie bajeczną sumą". Towarzystwo 
czerpało te sumy z zapisów. "Zresztą już w XVll wieku posiadał Za
 
kon kopalnie srebra i rafinerje cukru w Meksyku, plantacje cukru w Pa' 
raguayu, tudzid tak liczne stada mułów, że rocznie mógł sprzedawał 
80,000 tych nadzwyczaj poszukiwanych zwierząt. Te daty dają tylko 
slabe pojęcie o potędze finansowej Towarzystwa. Mając olbrzymią pod, 
stawę materjalną, mógl zakon opanował (!) publiczne wychowanie pra
 
wie we wszystkich katolickich krajach. W szkołach jezuickich uczono 
bezpłatnie". "Całe wychowanie członków Zakonu zmierzało do pewnych 
praktycznych celów, a nie do ścisłych naukowych badań, chciał on mieć 
profesorów, spowiedników, kaznodziejów (! Skarga), a nie filozofów". 
Papieże od r. 1540-1591 dali Zakonowi "prawie nieograniczoną władzę 
w rzeczach kościoła, a nawet ogromny wpływ na stosunki papiestwa
		

/00179.djvu

			ZAPISKI. 


371 


z świeckiemi panującemi. Jezuici w tej epoce kierowali zagraniczną po
 
lityką Watykanu". "Fakt niezaprzeczony, że kraje, w których Zakon 
Jezuitów miał wielką przewagę w XVII i w pierwszej połowie XVIII 
wieku, upadały pod względem ekonomicznym i intelektualnym. Do tych 
krajów należały Włochy i prawie wszystkie kraje romańskie. Na Fran.. 
cję sprowadzili Jezuici po kilka razy straszne klęski". "W Polsce dzia, 
łanie Possewina było w skutkach zgubne dla przyszłości Rzeczypospoli, 
tej, tak samo, jak rady O. Voty, dawane Janowi Sobieskiemu, były mo, 
że korzystne dla Rzymu, ale nie dla Polski". "Jezuici naldeli wówczaa 
do najpotężniejszych bankierów świata; w Ameryce prowadzili handel 
na olbrzymie rozmiary, w Chinach pożyczali kupcom... na 25 do 101 04 
sta, w Europie przedsiębrali wielkie pieniężne tranzakcje. Gd,. August 
Mocny wybierał się objął tron Polski, otworzyli mu wiedeńscy Jezuici 
duży kredyt u swych współbraci w Warszawie". Oto owe "jakieś tam 
księżyny", trusie, w niebo zapatrzone, natchnioAe, "prorokujące" naro.. 
dom "upadek". No, jakąż tam Prus na to przypomni sobie anegdotkę? 


KLASZTORY A BANDYTYZM. Za Innocentego X niektóre kla, 
sztory nie miały żadnych sUły'ch dochodów utrzymania, a ludność nie 
mogła wyżywił niezliczoaych tłumów ubogich mnichów. Zresztą wiele 
klasztorów, osobliwie takich, które były oddalone od większych miast, 
stało się przytułkiem bandytów i siedliskiem wszelakiej zbrodni (K. Chłę" 
dowski, Rzym, Ludzie baroku, str. 295). Gdy w w. XVII powstawały 
jakie dyplomatyczne trudności pomiędzy Rzymem a Neapolem, albo 
Rzymem a Florencją, zawsze każde z tych państw przyciągało do siebie 
cale oddziały bandytów. aby niemi dokuczał nieprzyjacielowi i osłabiał 
jego siły. Zresztą do utrzymania bandytyzmu przyczyniały się w wy.. 
soki m stopniu klasztory, które, opierając się na służących im prawach 
azylu, stały się formalnemi siedliskami prześladowanych bandytów, 
którzy za udzieloną im opiekę często się łupem dzielili z zakonnikami. 
Sykstus V zniósł wprawdzie owo prawo "schroniska", służące klaszto. 
rom, lecz Grzegorz XIV znowu je w znacznej części przywrócił (Tamże, 
str. 159). 
WSZECHWŁADZA PAPIEZA. Zmarły 1644 r. Urban VIll był 
ostatnim rzymskim monarchą w duchu papieży średniowiecza, którzy 
władzy swej nawet wszelkie interesy świeckie państw europejskich pod. 
porządkował chcieli. Bulla jego "In cena domini" wyrażała wiekową 
tendencję papiestwa do opanowania świata. . Bulla rzuca nietylko prze, 
kleństwo na wszystkich kacerzy, Husytów, Luteranów, Kalwinów, Hu. 
genotów i piratów morskich, lecz określa wszechwładzę papieża, która 
ma iśł tak daleko, że bez pozwolenia Stolicy Apostolskiej królowie na' 
wet nowych podatków na ludnośł nakładał nie mieliby prawa. Bulla 
Urbana VIII znosiła wszelką wolnośł ludów i ich panujących (Chłędo' 
wski, Rzym, Ludzie baroku, str. 173). 


W ANDALlZM PROBOSZCZOWSKI. Niepodzielni władcy sumień, 
panowie życia wiecznego, w swoich parafjach rządzą się, j ak szare gęsi!
		

/00180.djvu

			372 


.Walą, burzą, niszczą, rozszerzają stosownie do swych potrzeb najcen, 
niejsze zabytki. Śwido N+ l .Ziemi" z 1912 r. w pięknym artykule ar- 
chitekta Jarosława Wojciechowskiego "Giebło" stwierdza barbarzyński 
gwałt, popełniony na cennym zabytku XIl,go wieku, na kościele we wsi 
Gibło pod m. Pilicą. Ciosowy ten zabytek, który w 1903 r. mierzył 
i opisał Marjan Wawrzeniecki (Sprawozdania komisji .:lo badania histo, 
- rji i sztuki w Polsce, t. Vlll), niedawno z polecenia proboszcza utracił 
zakrystję z 1647 r., a obecnie (minionego lata) całą przednią częśł ko, 
ścioła (najcenniejszą architektonicznie), a stało się to mimo protestu 
Towarzystwa opieki nad zabytkami w Warszawie oraz władz konsy, 
storskich w Kielcach. Delegatowi biskupa kieleckiego na zjazd miłośni, 
ków zabytków przeszłości (Kraków, lipiec 1911) przekładano i tłomaczo, 
no, jak ten zabytek cenny naszej kultury ocalił; wszystko to wobec 
woli proboszcza poszło na marne. Dozór kościelny (czytaj przyrząd od 
kiwania głową) zaakceptował, a- p. proboszcz rozwalił j kwita. Niech 
mędrki doczesne robią krzyki, zabytku już niema i koniec. Jak chcą, 
tak rządzą w tym kraju! 


s. 


POBOŻNE SZKODZENIE NA ODLEGŁOŚĆ. Bardzo ciekawy przy. 
padek wiary w oddzialywanie n
 odległość przytacza "Wochentliche Or, 
dinari Zeitung" (Zurich) z r. 1634 w N+ 8: .,Z Rzymu pod dniem 25 sty, 
cznia piszą. Z Macerty przywieziono tu do ś. Inkwizycji kilka znako, 
mitych osób, oraz dwóch mnichów august janów. Oskarżeni są o zada, 
wanie się z djabłem i o zamiar zaszkodzenia papidowi przez wyobra, 
7pnip tpgof w 'Vogkow
j figu.rzo:, ktJ,-q ;;;"Ulio:u"ii męczyć. Pewien mnich 
august janin, który losem wskazany, miał był żywcem szatanowi ofiaro, 
wany, zbiegł i zdradził cały spisek". Tego rodzaju oddziaływanie na 
odległośł celem s"kodzenia na zdrowiu tej osobie, jaka wyobra:tona 
w figurce z wosku lub innego materjału, który się męczy lub nakłuwa, 
albo pali, było niegdyś bardzo rozpowszechnione. Obecnie wieszanie 
w wizerunku na szubienicy jest ostatnim tego przdytkiem, chociaż lud 
często ofiaruje jeszcze świtc( przed ołtarz niektórych świętych z inten, 
cją, by ktoś tak "skapiał" (znikl, zgasł), jak owe przy spalaniu się oka, 
pujące świece. 


G. B. 


BEZIMIENNY MĘCZENNIK. "Sonntagische Fama" (Berlin) roku 
1686 w 9 tygodniu pomieściła następującą korespondencję z Casselu pod 
datą 20 lutego: "Mamy tu rzadki wypadek wytrzymałości nimoluralnej 
pewnego przestępcy, który wiele złego uczynił, a Najrniłościwszemu księ, 
ciu i panu groził kulami. By więcej zeznań z niego wycisnąć, nadziano 
mu hiszpański bucik, kropiono płonącą siarką i przykładano żarzące 
węgle do najczulszych części ciała, wszystko bezskutecznie. W czasie 
tortury Idy on jak gdyby we śnie pogrą:tony, a gdy go panowie sędzio. 
wie każą przebudził za pomocą chłosty węzłowatemi sznurami, to sły.. 
szą tylko z u:ot jego przechwałki. Gdy mu boki kłuto i rżnięto noża,
		

/00181.djvu

			ZAPISKI. 


373 


mi, okazał się jako twardy kamień. Sprowadzono obznajmionego z cza... 
rami i sposobami snieczulallia sie kata z Miilhausen, ale i ten nic nie 
mógł mu zdziałać. Płomień i węgle rozżarzone nie wywołują bąbli, ani 
oparzeń na jego ciele. Sędziowie pytali go, czy on to z bośą pomocą 
czyni, na co odpowiedział: "Cóż ja mogę, gdy wam nie udaje się zna, 
le:tł odPowiedniego środka!" Raz tylko zgrzytnął zębami i wyszeptał: 
biada mi, boli! Już trzy miesiące leży okuty w ciężkie łańcuchy i obrę' 
cze, tak, :te się poruszył nie może. Strach patrzeł na jego położenie. 
Posłano mu spowiednika, jednak z urąganiem go odegnał. Z tego wio 
dać, jaki to duch nim włada. Pilnowany jest noc i dzień przez ośmiu 
żołnierzy". Oto człowiek silnej woli, którego nic złamał nie mogło, 
którego palono i pieczono, bito i katowano, naiwnie moc woli jego przy... 
pisując złtmu duchowi, boł spowiednika odtrącił. więc tylko zły duch 
nim władnął. Ten bezimienny męczennik okazał siłę woli co najmniej 
taką, jaką ojcowie bolandyści przypisywali pierwszym męczennikom 
chrześcijańskim. Szkoda, "łotrzyku", że twego nazwiska nie ujawnia 
"Sonntagische Fama"! 


G. B. 


ŚWIĘTY ANTONI PADEWSKI PATRONEM GRACZY. W nieda. 
wno wystawionym kościele S.te Devote w Monte.Carlo znajduje się fi,. 
gura św. Antoniego z Padwy, do którego gracze mają szczególne nabo, 
żeństwo. Nieraz widywałem stałych habitues kasyna, którzy odrywali 
się od stołów rulety, aby u tego ołtarza błagał świętego o wenę w grze. 
Że te prośby nie bywają daremne i że św. Antoni pomaga swym wy... 
znawcom przy rulecie lub trente.quarante, o tym świadczą marmurowe 
tabliczki dziękczynne, umieszczane w murze po bokach ołtarza znapi, 
sami pełnemi delikatnej dyskrecji: "Merci St. Antoine", ,,Reconnaissance 
a St. Antoir..e de Padoue" i t. p. i zawsze data oraz początkowe litery 
nazwiska wdzięcznego gracza. Jest takich tabliczek przeszło 40, a rok 
rocznie przybywają nowe. Widał z nich, te św. Antoni darzy łaskami 
nietylko Włochów i Francuzów, lecz i Niemców. bo oto wymowna ta... 
bliczka: "Danke, 14 Marz 1911. M. von S. II 


J 


DLA KOŚCIOLA I DLA NAUKI. Wziewane w umysły wiernych 
w ciągu całych wieków przez kościół katolicki pojęcie o przewadze in, 
teresów tegoż kościoła nad wszystkiemi sprawami świata. u nas na Li... 
twie dotychczas jeszcze obałamuca ludzi, czyniąc ich niezdolnemi do 
zrozumienia istotnych potrzeb kraju. Mieliśmy tego niedawno jaskrawy 
przykład. Oto niejaki p. Józef Byszewski, właściciel Lyntup w pow. 
święciańskim, człowiek widocznie du:tej fortuny, czyniąc zadośł takim 
właśnie pojęciom, ufundował w tych latach kościół w swych dobrach 
kosztem 70,000 rubli. Ten:te p. Józef Byszewski ofiarował na dokończe. 
nie gmachu Tow. Przyjaciół Nauk w Wilnie aż... 300 rb., wyratnie trzy" 
sta rubli! Oczywiście, niepodobna jest wymagał, ażeby kaidy pojmował 
korzyści, jakie przynosi społeczeństwu nauka. Pan Józef Byszewski je..
		

/00182.djvu

			374 


.cJnak prawdopodobnie zalicza siebie do . wybranych", a jako czlowiek 
bogaty musial o znaczeniu nauk dowiedzieł się choł ze słyszenia, po' 
winien był przeto zrozumieł, że pilniejszą jest sprawa dokończenia gma, 
chu dla muzeum, jedynego przytułku nauki polskiej na Litwie, nit 
wznoszenie kościolów, których namurowano tu w latach ostatnich za 
miljony rubli. Mala rzecz-a wstyd! 


M. O. 


LEP RELIGIJNY. "Świat" warszawski opublikował nader cieka- 
we "Abecadło zlodziejskie", umówione znaki na domach, za pomocą któ. 

ych złodzieje udzielają sobie informacji. Między innemi znakami krzy, 
żyk na pewnym domu kredą uczyniony znaczy: "Modlił się i mówić 
-dużo o religji, chcąc coś dostał". 


PRZYCZYNA SILNEJ KONSTERNACJI. "Kurjer Wileński d. 18 
stycznia umieścił pod nagłówkiem .Zjawisko atmosferyczne" notatkę tej 
treści: "Z gub. płockiej donoszą o dziwnym zjawisku atmosferycznym, 
jakie w tych dniach bylo obserwowane. Gdy na widnokręgu wszedł 
księżyc, ukazał się słup świetlany, który wkrótce przybrał formę krzy
 
ża, mającego księżyc pośrodku skrzyżowania ramion. Zjawisko to trwało 
-dośł długo i wywołało, zwłaszcza śród ludu wiejskiego, silną konster. 
nację". Do najpilniejszych potrzeb naldy u nas szerzenie wiadomości 
meteorologicznych i astronomicznych, abyśmy nie dożyli jakich "rozru, 
	
			

/00183.djvu

			ZAPISKi. 


375 


stawili na światło krytyki plakat "znanego kaukaskiego przepowiada, 
cza", pana "Natanow". Wszelako wiemy doskonale o istnieniu wró.. 
ibiarstwa czysto rodzimego. l tylko o tym może był mowa, że wr6.. 
żbiarze litwaccy, jako ludzie ruchliwsi. umieją taki "jasł:10widzący" pro' 
ceder uprawiał bezczelniej, gdy nasi wróżbici i nasze kabalarki kryją 
się starannie, dopuszczając do siebie tylko osoby zaufane. 


BIZANTYNIZM. Kronikarz sądowy "Kurjera Warszawskiego", 
p. H. C., pisząc W N+ 42 o procesie biskupa Ruszkiewicza, nie posługu.. 
je się formą współczesnej publicystyki europejskiej, lecz formą wscho, 
dnią, mówiąc o nim "Jego Eił:scelencja" zami.t krótko "biskup Ru.. 
szkiewicz". Dlaczegóż w procesie hr. Ronikera nie pisze: "wprowacJzo' 
no na lawę oskarżonych jaśnie wielmożnego pana", "prezes sądu stawił 
pytanie jaśnie wielmożnemu panu" etc.? 
 


KATECHECI. Czas najwyższy, aby się przypatrzył i poddał kon, 
troli praktykowane u nas po szkołach wykłady religji przez niezrówna, 
nych naszych katechetów. Ani poziom umysłowy, ani etyka tych pa. 
nów nie stoi na wysokości wymagań nowoczesnych, zaś młodzid za.. 
czyna ich traktował humorystycznie. Niedawno w jednej z szkół czę, 
stochowskich szanowny ksiądz katecheta, chcąc uczniom wyjaśnił przy.. 
stępnie wszechmoc bożą. powołał się na sztukmistrza prowincjonalnego, 
niejakiego p. Mieczkowskiego, który "brał np. topór w rękę i uciąwszy 
sobie głowę, pokazywał ją wszystkim na ręku... Widzicie więc, moje 
dziatki, jeżeli taki marny szarlatan to potrafi, cóż dziwił się Bogu, jego 

1."7c:Zjtic!owi? li ni
dQwi
rki dowodzą, Ż
 Bóg nie mógł zamienił 
wody w wino!" W jednej z szkół warszawskich inny znowu kat
cheta 
używa lekcji religji do rozpowiadania młodzieży niestworzonych bajd 
o masonach, przy czym nie gardzi nader dosadnemi wyrażeniami, m6. 
wiąc, że przyjmowana do masonerji kobieta ..musi całować !N z.... 
wielkiego mistrza, lub z.... pieska. mopsa". Nie poprzestając na tej 
pornografji, księżulko wymienia publicystów. którzy mieli w War sza.. 
wie pozakładał lo:l:e masońskie, otrzymawszy na to fundusze. A może 
księ:l:ulko siądzie i napisze odrazu denuncjację do władz? Bo właśnie 
w Petersburgu i Moskwie władze tropią masonerję. Niech na świadków 
postawi księży Macocha, Starczewskiego, Olesińskiego i Rejmana. Czyż.. 
by panowie dyrektorowie nie zechcieli tak nieco przeczyścił legjoniku 
naszych katechetów? Bardzoby się przydało. Radzimy to w ich wła, 
snym interesie; bo my, wolni myśliciele, nie mamy nic przeciw temu, 
aby się katecheci wobec naszej młodzieży ośmieszali. Młodzież dziś nie 
jest już tak naiwna, jak "za dawnych, dobrych czasów". 


POD GRZECHEM. Aczkolwiek papież zniósł święta rozmaite, bi- 
skupi galicyjscy orzekli, że kto ich nie będzie dalej obchodził, popełni 
grzech. Ponieważ mamy prawo przypuścił, :l:e papież bodaj trzyma się 
własnych swoich nieomylnych rozporządzeń, czy mamy decyzję bisku.. 
pów galicyjskich w tym sensie rozumieł, że papież grzeszy?
		

/00184.djvu

			376 


PRO ME MORIA. Gdy galicyjski inżynier, przemysłowiec, działacz 
społeczny i poseł p. Hipolit Śliwiński zakładał we Lwowie tygodnik "Ży.. 
de", przybył do Warszawy i nawiązał stosunki przyjacielskie z całą 
prasą postępową i z jej sferami. To td póki z jego ramienia redago.. 
wał pismo Gustaw Daniłowski, przyjaźń ta trwała i nie była nigdy za. 
mącona. Lecz po jego ustąpieniu objął redakcję niejaki p. Stefan Gacki, 
redaktor jednej z byłych efemeryd warszawskich "Odrodzenie", który, 
nawarzywszy tu piwa publicystycznego, drapnął zagranicę, wystawiając 
dość nieładnie na sztych swoich współptacowników. Ledwie p. Gacki 
objął ster "Życia", rozpoczęły się napaści na "Prawdę" i "Myśl Niepo' 
dległą". Leży właśnie przed nami N+ 8 "Życia", w którym jakaś Marja 
Ziemowit, przypominająca "damy" niektórych powieści i komedji Ga.. 
brjeli Zapolskiej, wcale się nie dziwi Micińskiemu, iż powiedział o Nie- 
mojewskim, by "nie zasłaniał Pana Jezusa dolną sferą swego istnienia 
. 
gdyż p. Niemojewski "powinien był himmelhoch jauchzend, że wog6le 
ktoś jeszcze przyjmuje w nim dolną i górną sferę istnienia". Zaś "Pra' 
wda", która śmiała takte krytykował Micińskiego, zdaniem tej "damy", 
z takim cynizmem zajmującej się publicznie "dolnemi sferami istnienia" 
mężczyzn, jest zdaniem jej pismem "gadzinowatym". No, w "Prawdzie" 
pisuje Świętochowski; więc jeżeli w takim piśmie zdaniem niektórych 
postępowców galicyjskich panuje "gadzinowatośł", to chyba tutejsza 
opinja postępo wa będzie musiała przypuścił, że niektórzy postępowcy 
galicyjscy dostali... pomięszania zmysłów. I rzeczywiście! W tym sa. 
mym numerze "Życia" znajdujemy między wielu innemi taki "kwiatek" 
pióra samegoż p. Micińskiego o "Lucyferze" jako "Królu naszych Jaźni": 
"Zastrzegam raz jeszcze, że używam tego poięcia - nie jako 
wiądomo" 
ści indywidualnej, lecz sfery nadświadomej (!), ultrafjoletów (!) naszej 
osobowości (!)". Jdeli p. Hipolit Śliwiński p r z e c z y t a ten numer, na 
którym przecid figuruje jako wydawca, to może dojdzie do wniosku, 
że zaangażowana przez niego obecnie redakcja ma rzeczywiście "ultra- 
fjoletowo" w głowie i może zrobi jaki porządek w "kolorze" j ..tonie" 
pisma, aby się go nie potrzebował wstydzić. 


WYWIAD Z PRZED LAT DWUNASTU. Jeteli przypadek zbliży 
nas do czlowieka wielkiej nauki i rozgłośnej sławy, zwykliśmy dzielił 
aię z szerszą publicznością wraźeniem, jakie na nas wywarł, lub my.. 
ślami, których nam w rozmowie udzielił. Takim niepospolitym myśli, 
cidem i uczonym, o którego zdarzyło mi się otrzeł w życiu, był zma, 
dy w r. 1906 Elizeusz Rec1us. W świecie uczonym znany jest z pomni.. 
kowego dzieła "Nouvelle geographie universelle". Mąż mój był współ. 
pracownikiem jego w tej pracy jako kartograf, stąd odwiedzaliśmy się 
niekiedy i rozumie się, niejednokrotnie potrącaliśnlY o tak palącą dla 
nas kwestję polską. Reclus, nie uznający, jak wiadomo, żadnych państw, 
granic, rządów i narodowości, przyznawał jednak słusznośł polakom, 
obstającym przy swej mowie ojczystej. W Geografji powszechnej pole.. 
cił mężowi pozmieniał wszystkie zniemczone nazwy miejscowości pol, 
skich na pierwotne ich brzmienia. Ciekawy był pogląd jego na upadek 


.:o
		

/00185.djvu

			KSIĄŻKI. 


377 


naszej ojczyzny: "Dwa narody", mówił do nas, "zgubił i zabił polity, 
cznie katolicyzm: Irlandję i Polskę". I oba te narody rękami i nogami 
trzymają się (se cramponnent) tego kościoła, który był ich zgubą. "Po. 
lacy", ciągnął dalej, "czują się obecnie jak owce wypędzone z owczarni, 
w której im było ciepło i zacisznie, choł o reszcie świata nie wiedzieli 
i dziś mało wiedzą_ Teraz otwarty przed niemi cały obszar ziemi. Od 
ich woli i rozumu zaldy przerobił się na całkiem oświ£cony i silny 
naród; pierwszym jednak warunkiem przerództwa jest konieczność.. 
otrząśnięcia się z wszystkiego, co trąci religją: w uczuciu religijnym 
tkwi niemoc charakteru i umysłu". Człowiek tak beznamiętny, obje, 
ktywny, bezstronny, jak wielki badacz ziemi, Rec1us, wygłosił to samo, 
cO głosi dziś Myśl Niepodległa, nie mająca nic wspólnego z "królem 
anarchistów", jak go nazywano, prócz negacjI t. zw. prawd objawionych. 
Inne aforyzmy proroka anarchizmu zastanawiały nas przedewszystkim 
ogromem optymizmu, wiarą w doskonałośł wewnętrzną czlowieka 
i w zniknięcie wszelkiego zła z pośród ludzi pod wpływem doskonale. 
nia się jednostek i form współżycia. Zewnętrzny wygląd Elizeusza Re- 
dus znamionował człowieka wyższej miary duchowej: miał na twarzy 
wielki spokój i powagę, spojrzenie stałe, przenikające w głąb my' 
śli słuchacza; obejście nacechowane prostotą i obojętnością. Tylko wzro. 
stem nie imponował uczony prorok: był bardzo mały i szczupły. 
K Sł011czewska. 


KSIĄŻKI. 


Rzym, Ludzie baroku, Kazimierz Chłędowski, Lwów 1912, str. 640, 
(ena R. 8,40. Nakład H. Altenberga.- Nowe dzieło Chłędowskiego czy' 
ta się nietylko z wielkim pożytkiem, ale i z wielką rozkoszą. Znajo, 
mośł epoki idzie w parze z sztuką plastycznego jej przedstawienia. 
Chłędowski ukazuje, jak ów barok wyrósł z życia, stosunków i umysło- 
wości ówczesnej. Ktokolwiek mniemał, że sztuka biegnie odmiennemi 
torami, niż życie, ten po pruczytaniu dzieła Chłędowskiego wręcz in, 
nego nabierze mniemania. A naj ciekawsze to, że artyści, którzy linje 
Odro$1zenia wykrzywili, świętych poprzemieniali w gimnastyków, a mar, 
mury pogrążyli w konwulsjach, głęboko byJi przekonani, iż właśnie 
zbliżyli się do natury! Tło obyczajowo.społeczne baroku zostało przez 
Chłędowskiego przedstawione wysoce interesująco. "Była to epoka walki 
z herezją, epoka .,wojenna", nosząca, jak wogóle wojny religijne, wsze!, 
kie cechy zawziętych, nieubłaganych zapasów. Stan oblężenia rozcią' 
gnięto na cały świat katolicki, dyktatura była w Rzymie, sądem wojen,
		

/00186.djvu

			378 


nym stał się trybunał Inkwizycji. Właściwa istota strasznego boju da 
się streścił w trzech hasłach: "jednośł komendy", "ślepe posłuszeństwo"; 
_ "bez pardonu, bez litości". Nuncjusze apostolscy, wyłwiczeni w dyplo, 
matycznej strategji, tworzyli sztab jeneralny, będący w ciągłym związku 
z Rzymem i nieśli w najdalsze katolickie prowincje w jednym ręku 
błogosławieństwo papieskie, w drugim klątwę". "Straszne te czasy wy' 
borni e charakteryzują dwie duże marmurowe grupy, ustawione w Ge, 
su, w kościele, w Rzymie, po obydwóch stronach ołtarza, poświęconego 
Ignacemu Lojoli. Jedna z nich, artystycznie piękniejsza, przedstawia 
Religję, gnębiącą Herezję. Groźna kobieta, trzymająca w ręku pioruny, 
ma był religją-gniewna, roznamiętniona, mściwa, nieubłagana. Here, 
zja spada w przepaść pod jej ciosami, brzydka, z wykrzywionym obli. 
czem, napiętnowanym przestrachem cierpień i śmierci... Marmurowa 
to pamiątka smutnych czasów, kiedy wszelka litośł, wszelka miłość, 
wszelka ludzkośł ustępowała wobec wojennych haseł, wydanych w imię 
wiary" (str. 5-6). "Większość papidy drugiej połowy XVI wicku była 
najzupełniej przejęta namiętną walką", byli to ludzie surowi, "którzy 
nie widzieli nic przed sobą, jak tylko złamanie wszelkiej opozycji prze, 
ciw Kościołowi i przytłumienie wszelkiej wolnej albo krytycznej myśli". 
"Począwszy od roku 1559, od traktatu, zawartego w Chateau Cambrais. 
Włochy Idą spowite podwójnemi łańcuchami absolutyzmu hiszpańskie' 
go i absolutyzmu papieskiego. Obydwie te potęgi, rozchodząc się czę- 
sto i nienawidząc wzajem, działają w zgodzie, kiedy chodzi o przytłu. 
mienie wszelkiej wolnej albo krytycznej myśli" (str. 7). Hiszpanja wy, 
cisnęła na Włoszech piętno swej zabawnej etykiety. "Ośmdzies-iąt dwa 
lat spierały się trybunały w Kremonie i Pawji, który z nich miał mieł 
pierw
"
ństwo przy uroczystoś
id\.h". "Czasami me można było w świę' 
to Bożego Ciała odbył procesji, albowiem bractwa nie mogły się ze so. 
bą pogodzić, które ma iśł bliżej baldachimu". "Z uderzeniem godziny 
dziewiątej wieczór, kiedy królowa siedziała jeszcze przy wieczerzy, za. 
czynały ją rozbierał panie, należące do pierwszych rodów Hiszpanji. 
Dwie z nich wchodziły pod stół i z namaszczeniem, w naj zupełniejszym 
milczeniu zdejmowały jej pończochy, a ściągając z wielką ceremonją re, 
sztę ubrania, brały ją na ręce i kładły do łóżka, jak lalkę. Król potrze- 
bował dwóch godzin z rana na całkowite ubranie się. Dwadzieścia osób, 
książąt krwi i grandów hiszpańskich, brało udział w uroczystości wdzie- 
wania koszuli i mycia rąk Jego królewskiej Mości. Utytułowani widzo' 
wie w czterech grupach wchodzili do komnaty przypatrywał się cere. 
monji, podczas której musiała panował grobowa cisza. Z podobną pom, 
pą kładziono króla do łóżka, który zapewne z radością oczekiwał odej. 
ścia ponurych dygnitarzy, aby otworzył ukryte drzwi, z których wysu. 
wały się słynne madryckie piękności. A te pi
kności były paniami ko. 
biecej mody. Przedewszystkim, aby dogodzić ascetycznemu duchowi 
czasu, starały się o to od dzieciństwa, aby -mieł jak najszczuplejsze łono 
i duży zbiór małych, misternych relikwiarzy i obrazków świętych, które 
służyły do ozdoby paska i rękawów. Te nabożne pamiątki nie prze, 
szkadzały wszakże, że owe panie były oprawne w suknie z niesłychanie
		

/00187.djvu

			KSIĄŹKl. 


379 


drogich materji", "z powodu spódnic, wydętych jak balony, mogły sia
 
dał tylko na taburetach z nogami skrzyżowanemi na sposób wschodni" 
(str. 9-10). Drażliwość na "punkcie honoru" szła w parze ze zbrodnią, 
rozwinęło się trucicielstwo, w imię "honoru" brat dusił własnemi ręka, 
mi siostrę, mąt truł żonę (str. 11). "Umysłowa prótnia pociągała za 
sobą próżnośł charakterów, pychę, dziwactwa i brak jasnego poglądu 
na rzeczy tak. że wick XVII możnaby pod wielu względami nazwał epo.. 
ką zamarcia zdrowego rozsądku. Umysł ludzki jest wszakże tak giętki 
i różnostronny, że owe czasy tłumienia wolności myśli i słowa, że na, 
wet płomienie, od których zginął Giordano Bruno, nie zdołały zniszczyć 
ducha i jego dzialania. Poważni, spokojni uczeni pracowali w cichości 
tam, gdzie się zdawało, że ich nie dosięgnie żadna duchowa kontrola, 
i pozostawili po sobie wielką spuściznę. niebywały rozwój nauk przy.. 
rodniczych, mat£matyki, astronomji i fizyki". Powstał rozłam między 
wiarą a wiedzą, "rzecz zaś szczególna, że uczeni XVII wieku, opierający 
swą wiedzę na badaniu zjawisk przyrody, uważali ten z góry narzuco, 
ny rozłam jako ujmę dla nauki". "Na szczęście ludzkiej wiedzy rozłam 
ten się dokonał i stał się największą zasługą XVII wieku" (str. 13). To, 
co się działo w wyższych sferach, gdzie ludzie przyklękali, gdy papid 
w czasie uroczystego obiadu spełniał toast, działo się równid w sferach 
niższych. Ciągnęły pochody biczowników, którzy się bili aż do krwi, 
a na twarzy nie mieli śladów cierpienia. Francuski podróżnik pisze, że 
cały Rzym śmiał się z tych procesji i dowcipkował. Równie wstrętnym 
było wypędzanie szatana z opętanych. Operację tę robiono w kościele, 
ksiądz wydawał rozkazy djabłu, niekiedy przeklinal opętanego, plwał 
mu w twarz, "cn ńw biedak znosił (i'!rr 1 i.wie i mówił jakieś ni'!wyrażn'! 
słowa, to w swoim imieniu, to w imieniu szatana. Operacja ta trwała 
dośł długo" (str. 20). "Należało do właściwości opętanych kobiet, że 
wypluwały gwoździe kopyt czartowskich". "Barocco wszędzie. Nawet 
chorych żebraków nie umiano wtedy sprowadzał do nowego przytułku 
bez dziwacznej uroczystości" (str. 21). Równocześnie rozwielmoźnił się 
w całych Włoszech bandytyzm do granic niebywałych. Kto popadł w za' 
targ z kościołem, ten gromadził u siebie bandytów; ale papide, posłu. 
gujący się pomocą wysokich rodów, często rodom tym pozwalali zbroił 
się w ten sam sposób, aczkolwiek taki Sykstus V wypowiedział bandy, 
tyzmowi wojnę nieubłaganą. Każdy papież otaczał się nepotami, czyli 
krewnemi, którzy go strzegli, on zaś ich suto za to wynagradzał. Kto 
nie miał takich obroń:ów, ginął marnie. .,Urban VII wybrany papie. 
żem w r. 1590, panował dni piętnaście, a w Rzymie mówiono, że został 
otruty. Jego następca Grzegorz XIV zasiadał ośm miesięcy i dziesięł 
dni na Stolicy Apostolskiej. Po Grzegorzu wybrano Innocentego IX, 
prąjaciela Camila Borghese, człowieka w sile wieku, pełnego zdrowia 
i tycia. I ten zmarł po dwóch miesiącach. Wszyscy ci papide nie 
mieli dość czasu, aby się otoczył nepotami", otto td, gdy Klemens VIII 
został papieżem, natychmiast zamianował swego nepota, Piera Aldo, 
brandiniego, dwudziestodwuletniego młodzieńca, "kardynałem patronem" 
z nieograniczoną prawie władzą, aby mieł przy sobie człowieka zaufa'
		

/00188.djvu

			380 


nego. Kardynał Piero był brzydki, prawie zyzowaty, niesłychanie po. 
dejrzliwy, znienawidzony w Watykanie, lecz pod jego opieką papid pa, 
nował prawie lat trzynaście". "Nastąpił po nim Leon XI i żył tylko 
dni dwadzieścia sześł. Fakty te musiały na Pawle V sprawił pewne 
wrażenie", gdyż także postarał się o nepota (str. 109). Rozumie się, Że 
tacy opiekunowie zachowywali się nieraz bardzo dziwnie. Innocenty X 
miał kochankę, Olimpję Maldaichini, która w godzinie śmierci papida 
tak go okradła, że nie było go w czym pochować. "Ciało ldało przy, 
kryte jakąś grubą kołdrą, a przy nim postawiono stary, cynowy świe.. 
cznik, gdyż innego nie było. Donna Olimpja wcześnie postarała się 
o to, aby srebrne kandelabry znalazły się w jej pałacu. Wyniosła wszy, 
stko, naczynie stołowe, szafy, krzesła, nawet bieliznę, zostawiając star, 
cowi tylko jedną koszulę. Wieczorem. w dzień śmierci kazał guberna.. 
tor Rzymu, monsignor Alberti, przenieśł ciało do św. Piotra. Na czele 
smutnego pochodu jechała gwardja konna i artylerja z dwiema armata- 
mi, następnie szła służba z zapalonemi świecami w ręku, a za nią nie. 
siono papida, przykrytego tak krótką kołdrą, że nogi z pod nie; wy.. 
stawały" (str. 207). Papieże, politykując z królami, szukali sojuszów, 
gdzie je można było znaleM, nawet u protestantów. Urban VIII "nic 
nie uczynił, aby wstrzymał zwycięski pochód protestanckich Szwedów. 
Prymas węgierski Pazman, wysłany do paplda, wyniósł tak niekorzy' 
stne wrażenie o polityce papieża, że nazwał go: kacerzem i przyjacielem 
protestantów" (str. 125). "Władysław IV był bezsprzecznie najpotężniej, 
szym umysł.--m pomiędzy późniejszemi panującemi w Polsce. Plany je. 
go były śmiałe, chciał stworzył z Polski wielkie państwo, łącząc je z schy.. 
zm:lt;"cką l',ioskwą. Dv m,i.u
nięcia tego ceiu potrzebował pewnych 
ustępstw ze strony Rzymu, chciał, aby papid nie sprzeciwiał się jego 
ugodzie, zawartej ze schyzmatykami, która na przyszłoM miała mieć 
wielkie znaczenie. Rzym jednak, trzymając się zasady, że żadnych ustepstw 
schyzmatykom robił nie można, przyczynił się jeszcze do pogłębienia 
przepaści, jaka istniała pomiędzy ludami na Wschodzie. Król pisał do 
Rzymu, ufając, że Ojciec Św. nie zechce ruiny Polski i katolicyzmu, lecz 
ani Urban VIII, ani kardynałowie nie usłuchali rad ludzi, którzy znali 
lepiej stosunki, aniżeli rzymscy purpuraci" (str. 138). To z jednej stro- 
ny. Ale gdy królowa Krystyna szwedzka złożyła koronę i przeszła na 
katolicyzm, "aby się rozkoszować słońcem i włoską kulturą", "zapomnia. 
no w Rzymie pomagał katolickiej Polsce, którą pustoszył wówczas Ka, 
roI Gustaw. Jakiś poeta słusznie podnosił, że papid pozyskuje wpraw, 
dzie jedną owieczkę. Krystynę, ale traci całą trzodę w Polsce" (str. 336 - 
337). Do rozdziałów pięknie opracowanych należą "Urban VIII i Gali, 
lei" i "Bilans baroku", gdzie jest między innemi przedstawiona tragiczna 
sprawa Giordana Bruna. Chłędowski ukazuje, co zrobiły trzy potężne 
umysły: Kopernika, Bruna i Galileusza, a równid ukazuje, jak niszczyciel. 
ski wpływ na kraje wywarli jezuici. Miesięcznik "Kultura Polska", kry, 
tykując pracę prof. H. Merczynga o deistach i wolnomyślicielach za 
Jagiellonów, powiada, że "gdy śród naszych myślicieli poszukujemy Spi.
		

/00189.djvu

			KSIĄŻKI. 


381 


nozÓW, Hobbesów, Tolandów, Wolterów i Holbachów, to narażamy się 
na kompromitujące zestawienia"; gdyby jednak reakcji polskiej z lat 
1870-1890 udało się wytępił cenzuralnie dzieła Aleksandra Świętochow- 
skiego, jak pragnęła, pozytywizm nasz byłby moźe takie "kompromitu. 
jąco" ubogi. Ot6ż póki nie nastało prześladowanie, Polska wydawała 
takich ludzi, jak Kopernik, a gdy po jego śmierci te prześladowania się 
rozpoczęły, widzimy tylko ślady po niepospolitych umysłach, które wła. 
śnie wykazuje prof. Merczyng, zaś Chłędowski dodaje do tego przyczyn. 
ki polityczne. Co jest tak miłe w jego dziele, że wciąż i wciąż ukazuje 
nasz udział w dziejach ówczesnych, nie zapominając o krzywdach, wy, 
rządzonych nam przez papiestwo. Wspaniałe dzieło Chłędowskiego świa, 
dczy między innemi wymownie, na jakie wyżyny kultury moglibyśmy 
się wzieśł, idąc śladem niezaldności umysłowej autora i nieliczenia się 
z tym, czy takie dzieła spodobają się reakcyjno-k1erykalistycznej koterji, 
czy nie. Wolny myśliciel polski musi, czytając to dzieło, przypomnieł 
sobie, że umysł tak jasny i śmiały był, wprawdzie przez krótki czas, 
kierownikiem ministerjum Galicji. I gdy z jednej strony żałuje, źe nim 
dalej nie jest, z drugiej strony cieszy się, że dobrze wyzyskał czas wol- 
ny od trudów kierownictwa sprawami publicznemi. A kto wie, czy się 
nawet lepiej nie stało, albowiem zyskał większy wpływ na umysły. 
Dzieło Chłędowskiego pod względem wydawniczym i ilustracyjnym stoi 
na wysokości wymagań treści, a wydawcy należy się uznanie. 


Rocznik Gebethllera i r,Volffa na rok I9T2, kalendarz encyklopedy' 
czno-praktyczny, opracowany pod kierunkiem redakcji Tygodnika Illu, 
strowanpgn l o:zdobiony 200 j!:.:::tra
j
rn.i, tablicćimi pOlÓWUd.W(
"I1Jj i por.... 
tretami, Warszawa 1912. Jest to bezwarunkowo użyteczna książka a po, 
pularyzuje u nas dużo cennych wiadomości, jak np. dane statystytzne, 
wyrażone za pomocą grafików, postaci lub rzeczy, które plastycznie 
utrwalają się w pamięci lepiej, niż cyfry. Firma Gebethner i Wolff wy' 
daje dopiero po raz wtóry taką książkę, która też niezawodnie w wy' 
daniach lat nąstępnych osiągnie taką doskonałośł, do jakiej doszły z bie, 
giem lat podobne wydawnictwa zagraniczne. Pozwolimy sobie przyto. 
czył końcowe zdanie z przedmowy: "Najwykształceńszy człowiek nie 
wie, czy pamięta o mnóstwie rzeczy; chodzi o to, aby "mnóstwo" choł 
w części zgrupował i tym sposobem ułatwił orjentowanie się w nad, 
zwyczaj złożonej machinie codziennego i powszedniego życia". Rzecz 
prosta, że do wydawania takich książek mogą się brał tylko wielkie 
firmy wydawnicze, które mogą braki pierwszych wydań usuwał stopnio. 
wo w następnych. Kulturalne znaczenie takich książek jest bardzo duo 
że; stoją one obok takich wydawnictw, jak np. Hickmannsa "Geographisch, 
Statistischer Univp.rsal Hand.Atlas". Dlatego miast krytyki naldą się 
wydawcom raczej słowa zachęty, aby, rozwijając dalej ten typ nowej na 
gruncie naszym książki, w praktycznym i użytecznym przedsięwzięciu 
nie ustawali. Czytamy w przedmowie, że publicznośł oceniła wartość 
książki, rozkupiwszy wydanie pierwsze.
		

/00190.djvu

			382 


Nadesłano nam: 


Ikarowe loty, I. K. Iłłakowicz, Spólka Nakładowa .Książka", 
Kraków. 
To, co się stało, A. Szczęsny, Warszawa, 1912. Wydawnictwo Ja- 
kóba Mortkowicza. 
Ave Patria, Władysław St. Reymont, szósty tysiąc, Warszawa, na
 
kład Gebethnera i Wolffa. 
Mont Oriol, powieść, Guy de Maupassant (Wybór pism t. VI), 
Warszawa 1912, Gebethner i WoJff. 
Zwierzenie kobiety i inne nowele, Guy de Maupassant (Wybór 
pism VII). Warszawa 1912, Gebethner i Wolff. 
Wielki rok, powieśł na tle 1812 r., Stanisław Ostrowski, Warsza
 
wa 1912, nakład Gebethnera i Wolffa. 
Nawozy zielone, ich zastosowanie i znaczenie w rolnictwie i leśni, 
ctwie oraz opis gospodarstw, posługujących się nawozami zielonemi, 
dr. A. Frunz, przełożył z oryginalu i przypiskami uzupełnił dr. A. Sem- 
połowski, Warszawa 1912. Nakład Gebethnera i Wolffa. 
Zawody, nowele, Juljusz Kaden, Spółka nakładowa "Ksiątka", 
Kraków. 


Z DOKUMENTÓW XVI,go WIEKU. 


Wygnanie na,.. uniwersytet. Kazimierz Chłędowski w naj nowszym 
swym dziele opisuje takie zdarzenie z XVI wieku: "Gorszym od Cristo, 
fora był Rocco Cenci, którego nigdy nie brakowało tam, gdzie w nocy 
zakłócono spokój uliczny. Raz napadł o godzinie trzeciej po północy, 
w koszuli, ze szpadą w ręku, w towarzystwie dwóch służących, na dom 
sąsiadów z jakiejś błahej przyczyny; innym razem, spotkawszy kilku 
rybaków, kazał im pomiędzy sobą urządzać wyścigi, a gdy rybacy nie 
chcieli słuchał błazeńskich pomysłów panicza, wyciągnął szpadę, rzucił 
się na nich i poranił biedaków dośł ciężko. Skazano go na zapłacenie 
grzywny w kwocie pięciu tysięcy skudów, a gdy ojciec nie chciał dać 
pieniędzy, uwięziono Rocca na krótki czas, a następnie skazatlO na wy- 
gnanie na uniwersytet do Padwy. Przed owym wygnaniem kazał gub er.. 
nator Rzymu dał mu trzy cięgi grubym powrozem jako ojcowskie na. 
pomnienie" (Rzym, Ludzie baroku, str. 87-88). 


DOKUMENTY XX-go WIEKU. 


Jedna z naszych czytelniczek otrzymała kartę pocztową treści na, 
.stępującej:
		

/00191.djvu

			383 


" Modlitwa. Panie Jezu, zmiłuj się nad nami i nad całą ludzkością 
i broń nas od niebezpieczeństw. Przez Twoją śmierł naj droższą i życie 
żyjemy wiecznie, Amen. Modlitwa ta została mi przesłana z prośbą, 
abym ją dalej wysyłała. Proszę ją przepisał w dniu odebrania, jakoteż 
przez 8 dni następnych i wysłał codziennie swoim przyjaciołom. Proszę 
uwaiał, co się stanie dnia dziewiątego. Naznaczonym (!) jest temu, kto 
to uczyni, że wielka radośł go spotka. Podczas przepisywania trzeba 
myśleł C' naj milszej dla siebie rzeczy na świecie. Listu podpisywał nie 
wolno. Proszę serji nie przerywał". 


DO NABYCIA W ADMINISTRACJI 
MYŚLI NIEPODLEGŁEJ 


wycofane z obiegu księgarskiego dawniejsze prace Andrzeja Niemojew, 
skiego, po cenie 50 kop. za egzemplarz, "Familja", "Bajka", "Rokita", 
"Poezje prozą", "Majówka" (20 kop.). 


TREŚĆ N+ 200: Załmienie Jasnej Góry, 337. - Wypędzanie złego ducha 
w Częstochowie, 345.-Iłowajszczyzna, 346. - Straszliwe powiastki Grze. 
gorza Wielkiego, 348. - Mistrza Twardowskiego na Krzemionkach pod 
Krakowem wykłady uratowane, 351. - Pląsy rytualne, 361. - Obiadek 
dla Ojca Świętego, 364. - Z Hrubieszowa, 365. - Hodowla duszyczki, 
367. - ZAPISKI: Z prasy naukowej. Z prasy perjodycznej, 368. - Jakieś 
tam księżyny jezuickie, 370. Klasztory a bandytyzm. Wszechwładza 
papieża. Wandalizm proboszczowski, 371. Pobożne szkodzenie na od- 
ległośł. Bezimienny męczennik, 372. Święty Antoni Padewski patro' 
nem graczy. Dla kościoła i dla nauki, 373. Lep religijny. Przyczyna 
silnej konsternacji. Znoszenie zakonów we Francji. Przejście księdza 
na prawosławie. Wróżbiarstwo, 374. Bizantynizm. Katecheci. Pod 
grzechem, 375. Pro memoria. Wywiad z przed lat dwunastu, 376. - 
KSIĄŻKI, 377. - Z dokumentów XVI-go wieku, 382.-Dokumenty XX-go 
wieku, 382. - Ogłoszenia, 383.
		

/00192.djvu

			384 


MYSL NIEPODLEGŁA 


... 


w,chodzi trzy razy na miesiąc dekadami. Warunki przedpłaty w War, 
szawie rocznie Rb. 8. półrocznie Rb. 4, kwartalnie Rb. 2. W Królestwie 
Polskim, w Cesarstwie i zagranicą rocznie Rb. 10, półrocznie Rb. 5, 
kwartalnie Rb. 2,50 kop. Cena oddzielnego zeszytu 25 kop. Zmiana 
adresu 20 kop. Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie. Redakcja 
ładnych rękopisów nie zwraca. Listów niedostatecznie opłaconych nie 
przyjmujemy. Na odpowiedź należy dołączał znaczek pocztowy. Pre, 
Qumeratorowie zagraniczni, wysyłając pieniądze przekazem, raczą rów, 
Qocześnie uwiadamiał nas o tym kartą pocztową, gdyż na granicy pocz, 
ta przekazy przepisuje, pozostawiając tylko miejscowość i często prze. 
kręcone nazwisko a opuszczając wszelką inną treść. Administracja 
otwarta codziennie, prócz dni odpoczynkowych, od godz. 10-12 przed 
poło i od 3 - 6 po poło Redaktor przyjmuje, prócz dni odpoczynko. 
wych, od godz. 5 - 6 po południu. 


WYDA WNl(jTW A MYŚLI NIEIJODLEGLEJ: 
BÓG JEZUS, nap. Andrzej Niemojewski (konfiskata zniesiona od 
uprawomocnienia się wyroku, lecz prokurator zaapelował). 
SPRAWA JOANNY d'ARC, Leon Gorecki, str. 26, cena 15 kop. 
KRWAWE WIDMA, ciekawe procesy, tortury i osobliwe egzeku. 
cje. Marian Wawrzeniecki, str. 98, cena 25 kop. 
SPRAWA LEGEND I OBJAŚNIENIA KATECHIZMU, str. 112, 
cena 25 kop. 
CO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ, G. Tschirn, str. 84, cena 20 kop. 
KLASZTORY PRZED SĄDEM LUDU, German, str. 38, 10 kop. 
STWORZENIE ŚWIATA WFDłTJG BIEL]!, ::t:. 9
, 20 ko}>. 
SZANIEC WOLNEJ MYŚLI, W. Rzymowski. str. 42, cena 10 kop. 
DZIEJE KRZYŻA, z 91 ilustracjami, str. 96, cena 25 kop. 
KATECHIZM WOLNEGO MYŚLICIELA, str. 35, 6 kop. 
DWA DRZEWA BIBLIJNE, z 13 wiz., str. 36, 15 kop. 
SOKRATES, str. 24, cena 6 kop. (z podobizną). 
GIORDANO BRUNO, str. 36, cena 6 kop. (z podobizną). 
O POCHODZENIU NASZEGO BOGA, str. 60, cena 15 kop. 
OBJAŚNIENIE KATECHIZMU. str. 64, (wyczerpane). 
O MASONERJI I MASONACH, str. 84, cena 50 kop. 
BABILON I BIBLJA, z 52 ilustracjami. Wydanie II, cena 50 kop. 
KWIAT SWEGO NARODU, Niemirowicz Danczenko, str. 16, 

ena 20 kop. . . 
CIEMNE SRPAWY NA JASNEJ GORZE. str. 83, cena 30 kop. 
(większy format). . 
SKŁAD I POCHOD ARMJI PIĄTEGO ZABORU, str. 68 (format 
Myśli Niepodległej), cena 50 kop. 
Do nabycia we wszystkich księgarniach. 


Adres Redakcji i Administracji: Marszałkowska 48 m. 10. 
Telefonu Nr. 19070. 


Redaktor i wydawca: Stanisława Niemojewska. 
Druk L. BiIió.skiego i W. MJślankięIllLc.za, Warazawa, Now
grodzka J7. 
.

 
. J I 
J"- .