/001.djvu

			BEZPłATNA PREIIIJA DO .NOWEGO PRZYJACIELA LUDU. .
 



 ł 


, 
B RA L I N 


HANYS RYBARK 
- 
ROLNIK 


I 9 3 6 1
9 3 6 
WAnADEM I CZCIONKAMI DRUKARNI SPÓI.KOWEJ W KĘPNIF.
		

/002.djvu

			A o 


- 
O g I 


(\\.\f er. . J n 3 
 . 6
 a II . 
Ełll. OB. OlQ60I!
		

/003.djvu

			Miejscowość BraUn, oddalona 6 klm. na zachód od 
Kępna, dawne miasteczko śląskie, leżała ongiś na pra- 
starym szlaku handlowym, łączącym dwa stare miasta- 
Wrocław I Kalisz. Pierwsza wzmianka o BraUnie znaj- 
duje się w bulli (piśmie) papieża Inocentego II z dnia 
7 lipca 1136 roku jako o miejscowości w posiadłościach 
Arcybiskupa Gnieźnieńskiego. Jest faktem, że w okolicy 
BraUna i Sycowa odnaleziono przy częstych pracach 
ziemnych rozmaite stare monety rzymskie z podobiznami 
Imperatorów rzymskich, z czego możemy wnioskować, że 
przez okolicę BraHna przeprawiały się karawany ku- 
pieckie Rzymian i innych narodów południowych do brze- 
gów morza Bałtyckiego celem nabycia cennego bursztynu. \. 
Wtedy to BraUn już musiał przedstawiać większe osiedle 
ludzkie, skoro płacił na utrzymanie niedawno założonej 
Metropolji Gnieźnieńskiej. 
Biskupstwo wrocławskie założone zostało około roku 
1000 przez króla Dolskiego, Bolesława Chrobrego i pod- 
legało Metropolji Gnieźnieńskiej. W zjazdach kościelnych 
czyli synodach, zwoływanych przez Arcybiskupów Gnieź- 
nieńskich, brał udział każdorazowy biskup wrocławski, 
i tak w synodzie w Łęczycy w r. 1180 bierze udział - Si ero- 
sław, biskup wrocławski, na synod do miasta Ustów 
w r. 1212 wyjeżdża biskup Wawrzyniec, do Sieradza 
w r. 1233 biskup Tomasz I, 8 ponownie do Sieradza na 
synod w dniu 20 września 1270 r. wybiera się biskup 
Tomasz II, który od r. 1270-92 zawiadywał diecezją 
wrocławską. Aż do roku 1350 biskupami Wrocławia byli 
Polacy z pochodzenia. 
Pierwotna pisownia Bralina była różna: Brwilno, 
Brelin, Pralin, aż wreszcie - BraHn. W roku 1372 znaj-
		

/004.djvu

			4 


dujemy Bralin w posiadttniu księcia oleśnickiego Kon- 
rada II. W roku 1460 wspomina biskup wrocławski Jodok 
von Rosenberg, Czech rodem, oBralinie, Chojęcinie 
i Mnichowicach. W następnych latach 1540, 1541, 1572 
i 1650 również przy rozmaitych wydarzeniach czytamy 
o Bralinie. O roku 1650 czytamy, że w tym czasie Re- 
nata Euzebja, hrabianka Dohna na Sycowie potwierdza 
obywatelom BraUna ich prawa i przywileje miejskie. 
Również syn tejże, hrabia Karol Hannibal von Dohna, 
dziedzic Sycowa i BraUna, potwierdza w dniu 5 listopada 
1668 r. te same przywileje miejskie, a ówczesny cesarz 
Józef I, orędziem cesarskiem z dnia 20 czerwca 1709 r. 
udzielił również swej zgody. Także następny cesarz 
niemiecki Karol VI w dniu 7 lipca 1732 roku po- 
twierdza prawa i przywileje BraUna. Wyznaczono wten- 
czas trzy jarmarki dla BraUna i to: 1) w sobotę po na- 
wróceniu św. Pawła (25 stycznia), 2) w poniedziałek po 
św. Filipie i Jakóbie (1 maja) i 3) w dzień po Naro- 
dzeniu N. M. Panny (8 września). Czytamy, że BraUn 
jest w posiadaniu dziedziców Sycowa, z których jeden 
Jerzy von Braun (1571-1592) pozywa się jako "dziedzic 
na Sycowie i BraUnie". 
Księstwo Sycowskie powstało w ten sposób, iż w r. 
1490 król czeski, Maciej Korwin, znany wojownik i awan- 
turnik, odłączył ziemię sycowską wraz z BraUnem od 
księstwa Oleśnickiego, utworzył z niej nowe księstwo 
Sycowskie i podarował rycerzowi Haugwitzowi. Po Hau- 
gwitzach panowali na Sycowie ma
naci czescy von 
Rożmitel i Blattna. Od roku 1529-1571 byli hrabiowie 
Maltzany panami Sycowa i BraUna. Oni to, jako gor- 
liwi wyznawcy nowej wiary Lutra, przeprowadzili w księ- 
stwie sycowskiem t. zw. reformację. Wtedy to panowała 
taka dziwna zasada: "czyje panowanie, tego wyznanie", 
więc gdy dziedzic Maltzany przystał na nową wiarę, to 
samo musieU uczynić jego poddani. W taki to sposób 
ponawracano wówczas nieomal całe północne Niemcy, 
Holandję, Anglję, Danję I inne północne kraje. Również 
w Księstwie Sycowskiem ustało wszelkie życie kato- 
Uckie; katoUccy księża musie!i ustąpić i schronić się do
		

/005.djvu

			l) 


Polski, a kościoły przeszły w posiadanie innowierców. 
Farny kościół braliński przeszedł w tym czasie (do 
roku 1598) w posiadanie protestantów, a Doraz drugi od 
r. 1633 do 1637. Ostatni z Maltzanów, Hanz Bernard, 
zmarł w r. 1569. Z powodu pozostałych wielkich długów 
sprzedała wdowa jego dobra sycowskie Jerzemu von 
Braun (1571-1592). 
Ten to Jerzy Braun, dziedzic na Sycowie I Bralinie 
okazał się wielce praktycznym gospodnrzem, gdyż z po- 
wodu tego, iż w sprawie odrabiania pańszczyzny, której 
i obywatele BraUna pomimo swych I przywilejów miej- 
skich podlegali, zachodziły zawsze sprzeczki, skargi i nie- 
posłuszeństwa, wydał w dniu 12 września 1575 r. t. zw. 
"Robottordnung". W tem to zarządzeniu były wyszcze- 
gólnione obowiązki, które każdy posiadacz huby (40 mórg) 
w pańszczyźnie odrobić musiał: 40 zagoDów zaornć i przy- 
sposobić do siewu, z każdej huby co roku 24 fur gnoju 
wywieźć przy pnńskiem pożywieniu, 2 dni siano kosić, 
ususzyć i 4 fury tegoż z łąki zwieźć, drzewo z lasu, budu- 
lec, jak i na opnł, 4 furmankami zwieźć, stawić furmanki 
ze zbożem, rybami, sianem, słomą itp. do Wrocławia, 
Oleśnicy lub Sycowa wykonać, przy rybołóstwie poma- 
gać za co chłop otrzymał kilka ryb jako wynagrodzenie, 
podczas żniw z każdego domu dwóch członków rodziny 
dwa dni w koszeniu żyta pomocnym być musi, 4 kopy 
zboża do pańskich stodół zwieźć, a zboża jarego także 4 fury 
z huby zwieźć przy pańskiem wikcie. Tak
e rowy, drogi 
i stawy Daprawiać; gospodynie znów lub ich zastępczynie 
miały obowiązek co roku bezpłatnie przy pańliJkiem po- 
żywieniu 8 dni w lnie pracować, następnie jedną sztukę 
płótna bezpłatnie sporządzić, a drugą sztukę za wyna- 
grodzeniem 3 groszy oddać. Także bezpłatnie pańskie 
owce kąpać i strzyc przy pańskim pożywieniu. Do tego 
jeszcze przychodziły rozmaite daniny w gotówce, które 
poddani braUńscy jak I inni dziedzicowi oddawać mu- 
sieli. Z rachunku z dnia 1 sierpnia 1654 r. dowiadujemy 
się, iż obywatele BraUna oprócz krótko tu opisanych 
obowiązków pańszczyzny I podatków, musieli jeszcze 
kaidego roku do Sycowa odstawić do kuchni książęcej 86
		

/006.djvu

			6 


sztuk drobiu I 
6 mendeli jaj. Oprócz znienawidzOnej 
pańszczyzny mieli obywatele Bralina także swoje prawa 
i przywileje, jak np. pasanie bydła na pańskich gruntach, 
wolny opał I budulec z lasu, takie ściółkę i łuczywo jak 
i drzewo potrzebne do budowli studzien. Gdy pan sprze- 
dał wieś lub dwór to razem z ludnością, bydłem i innym 
inwentarzem. Kto odwiedzał cudzą karczmę a nie dwor- 
ską, groziła mu kara, np. pan Pszczyński (Pless) przezna- 
czył dla takiego przestępcy więzienie w łańcuchach i karę 
3 marek, a gdy nie mógł zapłacić, to otrzymał dwa tu- 
ziny batów po gołym grzbiecie. Nieposłusznych i upartych 
poddanych mógł pan skaznć na więzienie w łańcuchach 
I na przymusowe roboty o chlebie i wodzie. Oprócz pra- 
cy swojej we dworze musieli poddnni jeszcze płacić roz- 
maite podatki w gotówce. Nie można dziwić się chłop- 
stwu, że na wieść o rewolucji francuskiej i wypadkach 
w Polsce za czasów Kościuszki, na Śląsku wybuchły 
krwawe powstnnia chłopskie, np. 1793 r. w opolskiem 
i kluczborskiem, 1797 r. w namysłowskiem i sycowskiem. 
Dopiero około r. 1850 w państwie pruskiem ostatnie re- 
sztki znienawidzonej pańszczyzny I poddaństwa znikły. 
W dniu 4 kwietuia 1842 r. przyszło pomiędzy dworem 
Bralin i obywatelami BraUna do następującej ugody: Go- 
spodarze Bralina zrzekają się w tej umowie wszelkich 
praw i przywilejów ze strony dworu, dwór zaś zwalnia 
Ich między innemi z obowiązku furmanek ze zbotem do 
Wrocławia, od pracy przy braUńskim i chojęcińskim fol- 
warku, oraz ad daniny 54 wrocławskich korcy owsa. Do 
tego otrzymało miasto BraUn jako dalsze odszkodowanie 
35 mórg roU, na północ od BraUna, położonej przy t. zw. 
"Cznrnym moście", a kościół katolicki w Brnlinie otrzymał 
2 morgi gruntu. Przy tej cnłej ugodzie czuli się obywa- 
tele BraUna skrzywdzeni i zarzucali swym pełnomocnikom, 
te działali oni na szkodę gminy BrnJin, bo przydzielone 
miastu Bralin 35 mórg roli są bardzo odległe i trndne do 
obróbki, bo to t. zw. "zimnizna". Do tego nie poruszono 
przy ugodzie sprawy bezpłatnego budulca z książęcych la- 
sów, który się miastu BraUn należnł na mocy przywileju 
hrabiego Karola Hannibala v. Dohna z dnia 5 listopada
		

/007.djvu

			7 


1668 roku. Tak samo nie poruszono sprawy drzewa. 
które miasto BraUn na mocy dokumentu z dnia 7 stycz- 
nia 1738 r. bezpłatnie do budowy i reperacyj studzień 
potrzebowało. Z powodu tego zaniedbania ze strony 
miejskich pełnomocników, narobiło się pomiędzy mie- 
szkańcami wiele wrzawy i hałasu, a przed Najwyższym 
Sądem Krajowym we Wrocławiu kilka rozpraw sądowych. 
Długi, długi czas trwało nieporozumienie, aż się umysły 
uspokoiły. Nazwisk tych braUńskich pełnomocników. 
którzy wtenczas tak lekkomyślnie sprawę miasta BralinR 
zaniedbaU, nie znamy. Wiemy tylko, że przy tem wszyst- 
kiem rej wodził pisarz miejski, niejakiś Pohl, który na 
czynione mu zarzuty odpowiadał w grubjański sposób. 
Pomimo zawartej ugody zostały jeszcze po stronie mia- 
sta BraUna następujące warunki do wykonania: 1) pańskie 
rowy z odpowiedniemi ludźmi, O ile to potrzebnem będzie. 
bezpłatnie wyczyścić, 2) przy polowaniu potrzebnych lu- 
dzi bezpłatnie stawić. Obowiązek co do bezpłatnego 
dostnrczania ludzi na polowanie został przez nowe usta- 
wy pruskie z r. 1850 zniesiony, a za obowiązek czyszcze- 
nia rowów dworskich zgodzono się płacić rocznie 16 ta- 
larów, która to suma wraz z dawnemi, dworu dłużnemi 
pieniędzmi, wynosiła 135 talarów, 27 srebrników i 4 fen- 
nigi. Sumę tę rozłożono na wszystkich obywateli Bra- 
lina, począwszy od l-go października 1854 roku. Suma 
miała być spłacona w przeciągu 41 lat I l miesiąca. 
W r. 1859 wybuchł nowy zatarg pomiędzy Bralinem a tu- 
tejszym dworem z powodu tego, iż na mocy nowych sta- 
tutów dwór miał prawo miastu narzucić swego kandy- 
data na burmistrza oraz sprawować władzę policyjną. 
Z tego powodu zanoszono ze strony obywateli BraUna 
wiele skarg i domagano się wyboru własnego kandy- 
dala nn burmistrza. Ale to nic nie pomogło; władze 
ustanowiły własnego kandydata jako burmistrza z wyna- 
grodzeniem rocznem 250 talarów. Wiele krzyczano i pi- 
sano w tej sprawie, a zwłn6zcza dlatego, że na burmi- 
strzów mianowano ludzi, którzy dawali publiczne zgor- 
szenie, jak to czynili burmistrzowie: Kunert i Eisenecker, 
którzy lubili się łatwo "otutkać" . Czyniono wszystko. 
1.0 .'
, 

-i.\ /
.I
		

/008.djvu

			8 


aieby takich reprezentantów miasta się pozbyć. W roku 
1874 wyszły nareszcie nowe ustawy pruskie co do ustroju 
gmin wiejskich, na mocy których mieszkańcy BraUna zre- 
zygnowali z dotychczasowych praw i przywilejów miej- 
skich, które w rzeczywistości istniały tylko na papierze. 
Za zgodą władz znprowadzono ustrój wiejski, wybrano 
sobie z własnego grona obywateli pierwszego sołtysa, 
którym był aż do ro1r:u 1880 Franciszek Ledwa. Po nim 
aż do roku 1905 był sołtysem Augustyn Grossek. Na- 
stępcą sołtysa Grosska był "amtowy" Hielscher Karol, 
człowiek dzielny, który pozostawił w BraUnie wiele 
pracy i porządku. Obecnie istnieje w BralInie osobna gro- 
mada Bralin, która wchodzi w skład gminy zbiorowej 
Bralin. 
W grudniu 1591 nabył dobra sycowskie hrabia 
Abraham v. Dohna. W tej rodzinie pozostały dobra naj- 
dłużej, bo aż do roku 1734. Hrnbia Abraham v. Dohna, 
był gorliwym, szlachetnym katolikiem, który sobie jako 
dziedzic dóbr sycowskich w sprawie wyznaniowej na te 
same praktyki pozwolił, jnk niegdyś protestanccy Maltza- 
nowie. Kościoły w Sycowie i Bralinie odebrał innowier- 
com i oddał znów w posiadanie katolikom. Dzięki wiel- 
komu taktowi cierpliwości tegoż i jego nnstępców, życie 
katolickie w księstwie sycowskiem przyszło po mału do 
dawnego blasku i znaczenia. W 1638 r. 300 paraf jan 
przystąpiło w Bralinie do Komunji św. wielkanocnej. Na 
podziękowanie Bogu za przywrócenie księstwa sycow- 
skie
o do starej wiary katolickiej, ustanewił hrabia Ka- 
rol Hannibal procesję dziękczynną z parafij katolickich 
jego patronatu do kościoła św. Marka w Sycowie, dokąd 
to i z BraUna rokrocznie procesja ta w niedzielę po 
św. Marku z muzyką i licznym udziałem wiernych się 
odbywała. Z powodu nowych granic politycznych pra- 
stary ten i pobożny zwyczaj ustał. Dziś odwiedzają tyl- 
ko pojedyńcze osoby na mocy przepustek ulubiony ko- 
ściółek św. Marka. Hrabiowie Dohna okazali się tej 
wielkimi dobrodziejami kościoła N. N. M. P. na Pólku, 
bo jeden z nich Karol Hannibal, w dniu 14 kwietnia 
1622 roku rozporządził, iż przy odpustach u św. Mnrka
		

/009.djvu

			9 


w Sycowle I w kościele na Pólku rokrocznie 300 flore- 
nów między ubogich rozdane być mają. Z powodu wojen 
ta pobożna fundacja nie została wykonana. 
\V roku 1734 sprzedał dobra sycowskie, które się 
wtenczas składały z miasta I zamku Syców, z miasta 
Bralin, z wlosków Bałdowic, Chojęcin, W. Koza, Gola, 
Nowawieś Ks., I Nowydwór, Słupia, Ślizów, Trębaczów 
i Turkowy, ostatni z Dohnów, bur
gr8f Albrecht Chry- 
stof, hrabiemu Ernestowi Janowi Bironowi z Curlandji 
I to za cenę 380.000 talarów. Przy założeniu nowych 
granic politycznych w r. 1920 większa cZęść obszarów 
dworskich księcia Birona pozostała po stronie polskiej. 
W ostatnim czasie dobra te nabył od księcia Biron8 
w Sycowle rząd Polski i P. B. R. przeprowadza obecnie 
stopniowo parcelację tych majątków. · 
Miasteczko Bralin, jako najdalej wysunięta miejsco- 
wość przy granicy śląskiej z ówczesną Polską, było z tego 
powodu bardzo często widowiskiem wrogich porachun- 
ków pomiędzy dziedzicami z tej i drugiej strony. Awan- 
turników dziedziców mieszkało pełno po obu stronach 

ranlcy. Z powodu bitwy pod Byczyną dnia 24 stycznia 
1588 r. przekroczyły obce wojska granicę Śląska i dały 
się we znaki tutejszej ludności. W r. 1598 napadła 
szlachta polska na dobra ks. sycowskiego, a byli to 
Abraham Węgierski, pan na MikorzYl!lie I brat jego, Sta- 
nisław, pan na Myślniewie. W latach 1609 I 1611 dali 
o sobie słyszeć Jan Górski na Rojowie i Jan Doruchow- 
ski z Doruchowa. Na śląskiej stronie słynęli z owych 
awantur brabiowie Kuszbacby, Assenheimery i Inni. 
Nie dość, że plądrowano lasy I stawy księcia sycowskiego, 
ale zabierano i ludziom żniwa, bydło I t. p. Gdy na 
braUńskich łąkach "Dzielnicach" pasano nocą konie I by- 
dło, to często zdarzały się kradziełe. Jednak gdy ta- 
kiego złoczyńcę schwytano, to go na braUńskim rynku 
karano publiczną chłostą, a następnie umaczano w smole 
i 'posypano pierzem. Potem wypędzono go ku uciesze 
gawiedzi z miasta. 
BraUn teł mieścił w sobie przez pewien czas garni- I 
zon, o mianowicie, gdy w r.1742 nieomal cały Syców się
		

/010.djvu

			10 


spalił, to dla braku pomieszczenia tamie, ulokowano sy- 
cowskich ułanów w Br8linie. Z powodu niepokojów utrzy- 
mywano w pa sie granicznym dla ochrony granicy strażników- 
strzelców. Rachunek za utrzymanie tej roty strzelców gra- 
nicznych płacił jako starosta krajowy (Landeshauptmann) 
biskup ..'rocławski, Andrzej JeriD, (1585-1596). KosztM 
utrzymania za półtora miesiąca wynosiły 100 talarów za 
kapustę I 6 talarów żołdu. W następnym czasie wynosił 
znów rachunek za kapustę 33 talarów i 12 groszy, 
a żołdu to jeden talar i 18 gr. W roku 1602 wydarzyły 
się napady ze strony polskiej na Cl:ermin i Br8lin, i po- 
nowne utrzymanie strzelców granicznych kosztowało ZH 
c8ły miesiąc 33 talary i 12 groszy za kapustę i 1 talar 
i 18 gr !ołdu tołDi
rskiego. Ciekawem jest, że się ciągle 
czyta rachunek za kapustę tylko! Czy strzelcy graniczni 
wtenczas żyli tylko kapustą? 
W roku 1729 panow8ła w Bralinie, jak i w całych 
dobrach sycowskich tak straszna plaga szarańczy, że na 
jednym tylko kłosie wisiało aż 8-10 owadów, które 
wszystko zniszczyły. Panował tedy wielki głód i dro- 
żyzna. W latach 1736-1738 padały ustawicznie deszcze, 
z czego wielki nieurodzaj, głód I zaraźliwe choroby 
w całej sycowskiej ziemi panowały. W dniu 28 lipc8 
1807 rokn, gdy większa część mieszknńców BraUna pra- 
cowała w polu, wybuchł w mieście straszny ogień, który 
strawił połowę domów. Wt6ncZ8S spaliło się probostwo 
i katolicka szkoła. Zgorz8ło wtedy popołudniu o drugiej 
godzinie 80 domów mieszk81nych i 37 innych zabu- 
dowań. W następnym roku sp8Uły się znów 23 domy 
mieszkalne, 6 stogów i t. p. Z powodu tych klęsk 
ogniowych postanowili mieszk8ńcy Bralina rokrocznie 
urządz8ć procesje na Pólko, w której początkowo brali 
nawet udział innowiercy. Stypendjum mszalne na ten 
cel płacono z kasy miejskiej, aż następnie zaczepił tę 
pozycję w budżecie miasta Bralina pewny sycowski 
radny, wobec czego musiała nastąpić zmiana. Pro- 
cesja ta na pamiątkę tego pożaru odbywa się i dziś 
jeszcze co roku w końcu lipca. Opisane tu klęski
		

/011.djvu

			11 


ogniowe dlatego były tak częste i straszne w swoich 
skutkach, ponieważ budynki zbudowane były z drzewa 
i innych łatwopalnyt.,h mnterjałów. Z tego powodu 
starosta sycowski znkazał budowy nowych zagród 
z drzewa, ale z przyczyny ogólnej biedy, jako następ- 
stwa po ogniach, niektórzy mieszkańcy BraUna nie sto- 
sowali się do zakazu. Starosta zwrócił się o wskazówki 
do Królewskiej Rejencji we Wrocławiu, skąd w r. 1808 
nastąpiło rozstrzygnięcie, iż Bralin pomimo cesarskiego 
przywileju jako miasto, obecnie do zwyczajnej wsi miał 
być zaliczony. Zatem ludzie budowali dalej z drzewa 
budynki. Szkcłę katolicką wybudowano dopiero w 1810 r. 
W przyszłości BraUn był znów nawiedziony słrasznemi 
klęskami poiarów. I hlk w dniu 19 września 1862 wy- 
buchł ogień popołudniu w zabudowaniach przy szkole 
katolickiej i strftwił centrum Bralina. Wtedy zgorzało 
20 domów mieszkalnych i 39 budynków gospodarczych. 
Utworzył się komitet miejscowy dla niesienia pomocy po- 
gorzelcom, który wydał odezwę, podpisaną przez barona 
von Zedlitz, królewskiego starostę sycowskiego Rotkę, 
dzierżawcę dworu, Kuhnerta J burmistrza, Czekąlę, radnego, 
Pietzkę, proboszcza, Lanę, pastora i Pabela, kapelana. 
Datki w gotówce i w naturaljach wpłynęły z całego 
Śląska i Poznańskiego. 
Ale ledwo się pobudowano i jako tako znów do 
równow8
i przyszło, w nocy o godz. 1 l dnia 25 wrze- 
śnia 1866 roku w BraUnie wybuchł pożar, który w bu- 
dynkach z drzewa, krytych słomą i szkudłami znalazł 
łatwy ter tak, iż w krótkim czasie spłonęło 22 hudyn- 
ków, chlewów i stodół. W dniu 5 maja 1877 roku zgo- 
rzało znów 8 domów, 16 chlewów i stodół. Jeszcze świeżo 
w naszej pamięci jest straszny pożar z dnia 16 lipca 1923 r. 
na skutek którego na przedmieściu Bralina "Sady" zgo- 
rzało 30 budynków. Wtenczas spaliła się też w swoim 
domu 78-letnia wdowa Franciszka Pieprz. Od tego czasu 
Bralin jest murowany i rzadko gdzie widzi się chatę 
z drzewa i słomy, które to budowle tak często były 
przyczynił biedy mieszkańców BraUna, -
		

/012.djvu

			12 


Z roku 1609 dowiadujemy się dalej, li na Szumie 
jest tartak w biegu; znajdują się tam wielkie stawy 
a na północ od Bralina i w stronę Kępna znajdują si
 lasy. 
Niedaleko Szumu, przy moście z Bralina na Szklarkę 
i Osiny, gdzie obecnie nowy most betonowy zbudo- 
wano, zamieszkiwał wtenczas leśniczy, niejakiś IwaJJ, 
i dziś jeszcze nosi ten most nazwę: "most Iwana" albo 
na "Samulce" . 
Nie brakło w Bralinie i iydów, a z roku 1859 zoa- 
my takie ich nazwiska: Leiser Armer, Samuel Armer, Szy- 
mon Berkowitz, MorUz Cobn, Szymon Honigbaum, Moj- 
ses Morawski, Baruch Peterkowski, Lacar Peterkowski, 
Salamon Radlisch, Lobel Redlich i Józef Armer. Doli- 
czyć do tego jeszcze ich rodziny, to kolonja iydowska 
w BraUnie była wtenczas dość liczna. Obecnie niema 
w Bralinie iadnych iydów, bo ostatnich powywoził na 
poc z l1 tku Polski w roku 1920, bądź to zagranicę, albo na 
cmentarz kępiński autor niniejszej ksiąieczki, a ostatniego 
z nich to nawet na rozstrzelanie za jakieś tam sprawki 
szpiegowskie (15 sierpnia 1920 roku). 
W dniu 24 lipca 1861 r. uratował od utonięcia czeladnik 
szewski Jan Wallos w Bralinie dwóch młodych ludzi, 
i to czeladnika krawieckiego Franciszka Zajadaca i Igna- 
cego Zajadaca z Bralina i otrzymał za ten odważny 
czyn od landrata w Sycowie publiczną pochwałę i 10 
talarów nagrody. Latem 1866 grasowała w Bralinie 
i okolicy cholera, z tego powodu tei władze policyjne 
zakazały pod karą 2-3 tolarów wszelkiego ruchu 
jarmarcznego, jak sprzedaży trunków, środków odżyw- 
czych i t. d. Na pamiątkę ocalenia od klęski cholery 
odbywa się rokrocznie w dzień Narodzenia P. M. pro- 
cesja z Bralina i Mnichowic na "Pólko". 
W ostatniej wojnie światowej stracił Bralin 49 mło- 
dych ludzi, którzy w kwiecie wieku polegli na obcej 
ziemi. Tym to ofiarom krwawego zmagania narodów 
wystawiono w roku 1928 piękny pomnik naprzeciw pro- 
bOBtwa katolickiego.
		

/013.djvu

			18 


Do najstarszych rodów w Bralinie moina zaliczyć 
dziś jeszcze tu 
yjących Rybarków, Jańskich, Wolków, 
Małków, Cichosów, Grossków i t. d. NajUczniej repre- 
zentowana jest rodzina Grossków i Jańskich, z których 
kaźdy nosił lub dziś jeszcze nosi dla odróżnienia jakieś 
przezwisko, np. "radny" Grossek, "dragon" Grossek, bo 
w dragonach służył, "ułan" Grossek, bo w ułanach 
słu
ył, "szewczyk" Grossek, "tomllk" Grossek, "boczek" 
Grossek I t. p. A pomiędzy Jańskimi to był " bogaty " 
Jański, "kulawy" Jański, "Hanek" Jański, "szykowny" 
Jański, a jego liczne córki to nazywano "szykowniętami". 
Ludność BraUna u
ywa pomiędzy sobą mowy śląskiej 
t. zw. narzecza śląskiego. Oto niektóre ciekawe wyrazy: 
sień - hyssa, laska - krapa, noga - giczel, chustka - 
satka, szafa kuchenna - polica, i t. p. Stafośląskie te 
wyrazy niestety są coraz mniej słyszane a to z tego 
powodu, iż w kościele i szkole u
ywa się języka pol- 
skiego literackiego. Dawniej, gdy w BraUnie kwitło 
tkactwo i siano len, konopie, ubierano się w suknie wła- 
snego wyrobu. Żony handlarzy, rzemieślników, lub bo- 
gatszych mieszkańców Bralina ubierały się w niedzielę 
i święta w małe aksamitne bereciki z piórkiem lub 
kwiatkiem, w jedwabne czarne ślubne suknie i obdzie- 
wano się t. zw. tureckiemi szatkami (chustkami). W roku 
1776 czytamy o BraUnie, i:IJ tu znajdują się dwa kato- 
lickie kościoły, jedno probostwo, dwie szkoły, 59 oby- 
wateli, 77 chałupników, pomiędzy niemi 1 piekarz, l bro- 
warnik, l rzeźnik, 4 krawców, 14 tkaczów, 3 kołodziei, 
2 kowali, 12 szewców i 11 ubogich, z8mieszkujących 
miejscowy szpital. 
O kościele i proboszczach w Bralinie dowiadujemy 
się z dokumentu Biskupa wrocławskiego Tomasza z dnia 
12 lipca 1288 r., gdzie w pewnym zatargu występuje jako 
świadek ks. Joannes, plebanus z Bralina. W r. 1440 jest 
ks. Bernard Gaffron, proboszcz w Trębaczowie, zarazem 
8dministratorem w Bralinie, W 1504 r. jest ks. Szczepan 
Unoldt proboszczem w Bralinie, a następcą jego w r. 1523 
ks. Jan Gawron. Nastąpiły potem zamieszki religijne, 
'Ił których kościół braliński był po dwa razy w posiada-
		

/014.djvu

			14 


niu innowierców. W r. 1666 posiadał nasz kościół piękny 
i wartościowy wielki ołtarz. Kościół był pod wezwaniem 
N. M. Panny. W r. 1790, gdy nowy wielki ołtarz usta- 
wiono, nosi kościół w BraUnie imię patronki św. Anny. 
Do pomocy proboszczowi od czasu do czasu służył ks. ka- 
pelan, który zamieszkiwał w t. zw. "k8pelonce", w domu, 
wybudowanym na podwórzu probostwa w r.1791. Obecnie 
budynek ten stoi jeszcze i używany jest dla celów go- 
spodnrczych. W nocy 6 stycznia 1807 dokonano w ko- 
ściele wielkiego świętokradztwa. Przy wielkim ogniu tegoż 
roku spaliło się drewniane probostwo. W roku 1840 doko- 
nano powiększenia kościoła od 6trony zachodniej i wybu- 
dowano przy nim obecną dzwonnicę. W roku 1881 
umieszczono w dzwonnicy kościelnej na koszt gminy 
Bralin zegar, a obsługacz tegoż bierze opłatę z kasy 
gminnej. N8jstarszą częścią kośch)ła jest presbiterjum 
z pięknem, żebrowatem sklepieniem. Przyległa zakrystja 
ma sklepienie beczkowate. Kościół posiada 3 stylowe 
piękne ołtarze i to główny ołtarz z pięknym obrazem 
patronki św. Anny, dwa boczne ołtarze św. Trójcy i Matki 
Boskiej Różańcowej. Przy kazalnicy znajduje się rzeźba 
z drzewa, przedstawiająca Chrystusa Pana jako siewcę. 
Dookoła kościoła znajduje się od wieków cmentarz, zwykle 
"kierchowem" zwany, na którym widnieją krzyże i na- 
grobki bralińskich proboszczów, albo farorzy, jak ich lud 
śląski nazywa. W południowej ścianie zewnętrznej ko- 
ścioła widnieje tablica pamiątkowa, którą umieścił 
w r. 1852 wielki rodak Bralina ks. biskup'. sufragan 
wrocławski Daniel Latuszek. Napis ten brzmi w pięknym 
polskim języku: "Najukochańszym rodzicom, Mateuszowi 
Latuszkowi i Ro
ynie zrodzonej Kapicy, wdzięczny syn 
Daniel, Biskup Diańs1d, Sufragan i Proboszcz Katedry we 
Wrocławiu". Ks. Biskup Daniel Latuszek urodził się 
w Bralinie dnia 1 stycznia 1787 r., kapłanem został dnia 
21 ,,"rześnia 1811 r., a biskupem konsekrowany dnia 
27 maja 1838 r. W tym czasie wybuchł ostry zatarg 
pomiędzy rządem pruskim, a stolicą apostolską w sprawie 
maUeństw mieszaDych. Arcybiskup koloński, Klemens 
August von Droste-Vischering i Marcin Dunin, arcybiskup
		

/015.djvu

			15 


poznański, stali wiernie w obronie praw Kościoła i powę- 
drowali za to do więzienia. Ksląłe-biskup wrocła wski, 
Leopold hrabia Sedlnitzky, zajął niestety stanowisko przy- 
chylne rządowi pruskiemu. Na żądanie Rzymu zrezy- 
gnował w grudniu 1840 roku ze stolicy biskupiej, prze- 
niósł się do Berlina, gdzie przystał na protestantyzm. 
W tych to burzliwych dla Kościoła katolickiego czasach 
ks. biskup Latuszek kierował rządami diecezji wrocław- 
skiej, konsekrował w dniu 23 kwietnia 1843 roku nowego 
biskupa dla diecezji wrocławskiej, ks. Józefa Knauera, 
który już po roku urzędowania zmarł. Następnym księ- 
ciem-biskupem Wrocławia był hrabia Melchior Diepen- 
brock, westfalczyk. Ks. biskup Daniel Latuł:lZek zmarł 
dnia 17 sierpnia 1857 roku w 70 roku życia. 
Przy kościele bralińskim stoi krzy:i-pomnik, gdzie 
jest pogrzebany nauczyciel I organista braliński, Jan Dir- 
bach, zmarły w roku 1876. Wspomniany Dirbach był 
znanym lekarzem - przyrodnikiem, który podobnie jak 
ksiądz Knejpp stosował lecznictwo wodne. Pamięć tego 
szlachetnego męła jeszcze dzisiaj Istnieje wśród starszych 
mieszkańców BraUna. W północnej części bralińskiego 
cmentarza grzebano także i protestantów. Cmentarz pro- 
testancki założono w roku 1886, a szkołę protestancką 
pobudowano w roku 1774 i to w tem miejscu, gdzie 
obecnie znajduje się kościół protestancki. Nową szkołę 
protestancką pobudowano w roku 1873, a kościół parę 
lat przedtem, bo w roku 1867 at do roku 1900 odpra- 
wiano jeszcze nabożeńl!ltwa polskie w kościele protestan- 
{'kim. Obecnie za polskich rządów osobJJą szkołę prc- 
testancką zlikwidowano, a obsługi kościelne sprawia 
pastor z Taboru Wielkiego. Co do dalszych proboszczów 
BraUna to od roku 1598 -1633 znany jest ks. Urban. Od 
roku 1637 urzęduje ks. Wawrzyn Eucaeniastes, M8.rcin 
Kanonius, Paweł Schlenzek (1648-52), Jan Ferdynand 
BestIing (1664 - 66), Tomasz Michał Krysia, poprzednio 
kapelan w Rychtalu, następni9 w Trębaczowie, potem 
w BraUnie, zmarł w 1682 roku, Andrzej Jan Józef, 
z Rychtnla rodem (1682- 85), Pllweł Wawrzyn Klisch, 
y.yświęcony w Polsce w roku 1679, następnie wikary 


II
		

/016.djvu

			16 


w Sycowle, w BraUnie a
 do roku 1705, Adam Kazimierz 
Lazar (1705-11), Józef Antoni ,Woźnica, fundator szpi- 
tala bralińskiego, mąt wielkiej pobożności i ofiarności, 
skromny co do sposobu życia. Ze strony dworu 
wpłynęły skargi na niego, że: l) bez zezwolenia dworu 
zapowiada i śluby udziela dworskim ludziom, nadto im 
wmawia, że do tego nie potrzebują 
adnego pozwoleniA; 
2) pasa ka
dego roku swe bydło na dworskiej roli; 3) 
sprowadza wina i urządza wyszynk; 4) w dni odpustowe 
przy kościołach w BraUnie sprzedaje na szkodę dwor- 
skiej karczmy obcą wódkę, 
e się niektórzy jak bydło 
popili i polegli; 5) pewnemu obywatelowi BraUna, który 
poza plecami księdza proboszcza urządza pokątne nabo- 
żeństwa, odebrał książki i owego człowieka kazał przy 
kościele w żelaza wsadzić; 6) daje często piwo warzyć 
i len suszyć. Skargi te bardzo są ciekawym obrazkiem 
owych czasów. Następnym proboszczem BraUna był Ksa- 
wery Klose (1740-1752); Jan Szczyrba, z Raciborza ro- 
dem, był kapelanem u św. Mikołaja we Wrocławiu, na- 
stępnie proboszczem w BraUnie i komis:uzem biskupim dla 
dekanatów ostrzeszowskiego i kępińsko-opatowskiego, które 
to dekanaty a
 do r. 1821 podlegały biskupowi wrocław- 
skiemu. Następni proboszczowie: Andrzej Łenski (1764- 
83), Ignacy Libor (1783-86), Wawrzyniec Mosch, rodem 
z Mnichowic był proboszczem, dziekanem i inspektorem 
szkolnym w BraUnie od roku 1786 do 1806, Jan Kaffsoke 
(1806 -1839), czynił pierwsze starania o powiększenie 
kościoła farnego; Jan Pietzka (1841-64), rozbudowllł 
kościół farny; Paweł Nowacki, rodem z Opola (1864- 
1895), ks. Konrad Molke, rodem z Sycowa, był krótki czas 
administratorem. W roku 1896 przybył do Bralina ks. 
Tomasz Gabriel, który nam wszystkim jeszcze w żywej 
i wdzięcznej pamięci stoi jako gorliwy i pobożny dusz- 
pasterz, jako wielki miłośnik ziemi śląskiej, na której tył, 
kochał i cierpiał, 8
 znlllazł w niej swój ostatni spoczynek 
(4 kwietnia 1930). Obecnym proboszczem BraUna jest 
ks. Stefan Wojciechowski. 
Ludność Bralina i okolicy używa oprócz znanych 
jut ogólnie przysłów jeszcze następujące: Świat, jak
		

/017.djvu

			') 


-/ 
<""
-;;- 


...:' 


"4 


\ 
. 



 



-
' 


" 
, .. 
" 

 ' 
 
" 'l€: 
-' 
" 
ł 
 
 
.,. 

 : 
..... 
't 
" . 
. 


CI) 
:9 
c; 
... 
"I JX1 
..; 
 
::s 

 
:o 
p. 
o:s 
= 
- 
'O 
"<) 
'{JJ 
o 
::.::
		

/018.djvu

			18 


kwiat, ale ludzie komedjanci. - Szczęśliwe te duszyczki 
co w kiecki wlazły (niewiasty, bo nie muszą iść na 
wojnę). - Dawniej było więcej w pomyjach, niż teraz 
w garnku. - Miłuj bliźniego, weź kij a liźnij gol - Kto 
w ul dmuchnie, temu pysk spuchnie. - Każdy ma grabie 
ku sobie. Także są pomiędzy ludźmi rozmaite przesądy 
i zabobony: Szczęście mieć będzie, kto się w niedzielę 
nrodził. - Kto znajdzie dwa kłoski na jednej słomce, 
który znajdzie czterolistkową koniczynę. Nieszczęście 
oznacza, gdy się wybierając w drogę na babę lub za- 
jąca trafi. Jeżeli się coś zapomni, trzeba się do 
domu wrócić. Gdy się sól rozsypie, gdy kura pieje, gdy 
się lustro stłucze. Jeżeli ministrant przy ołtarzu mszał 
upuści, albo zając przez wieś przeleci, wnet będzie we 
wsi pożar. Gdy słomka w izbie leży, albo dwóch wypo- 
wie równocześoie jedno słowo, lub zdanie, to przyjdzie 
gość do chałupy. 
Gdy język świerzbi, to cię obgadują. Gdy dziecko 
przy chrzcie wrzeszczy, będzie miało piękny głos. 
Kto na cmentarzu kwiatki wącha, straci wech. 
Gdy masz czkawkę, to cię gdzieś wspominRją. Gdy 
ci w uchu dzwoni, to usłyszysz nowinę. Gdy kogo 
dłoń prawa świerzbi, to będzie musiał wydać pieniądze; 
gdy lewa dłoń - otrzyma pieniądze. Kto rano kichoie, 
dostanie w ciągu dnia podarunek lub naganę. Gdy się 
kot myje, to uwnżaj, żeby na ciebie nie wejrzał, bo 
dostaniesz pierwszy baty. A co do obrzędów weseloych, 
to w BraUnie, jak i w okolicy pełno starych piosenek 
i zwyczajów pnnowało. Mówiono, że na odpuście św. 
Marka w Sycowie (25 kwietnia), to była "słowka na 
dziewuchy", fi na odpustach na Pólku, to pierwsza 
i druga "wybierka", a na św. Idzi, to już każdy swoje 
widzi, a na czas około św. Katarzyny (w końcu listo- 
pada), to weselsko pewne. Gdy młoda pani wychodziła 
7.amąź na drugą wieś, to obchodziła pokolei chlewiki 
I obory i na pożegnanie tak żałośnie śpiewała: "Bóg 
wam zapłać moje krowy, dawałach wam do
rej trowy. 
A kto tu teraz będzie, kiedy mnie nie będzie". Gdy 
furmanki zajeżdżały przed dom, ażeby zabrać młodą
		

/019.djvu

			19 


gospodynię wraz z wyprawą, to furmani śpiewali: "Saml 
nie wiemy, poco jedziemy; czy po młodą panią, czy po 
pierzyny". Młoda gosposia się ociąga do siadania na 
wóz, a małżonek ją pociesza: "Nie płacz, nie płacz ju
, 
moje kochanie, nie pomo
e ci nic twoje narzekanie". 
A ona znów biada i płacze: "Ach mój Bo
el cóż pomoże, 
ju
 koniczki są we wozie pozaprzągane". Następnie rusza 
orszak w drogę, a przybywszy na nowe miejsce, młody 
małżonek woła na swoją matkf;! i śpiewa: "Otwieraj
e 
matko nowy dwór, jedzie młoda pani, młody pan. 
Otwierajże wrota szeroko, byśmy nie wjechali w to 
błoto" . 
W Bralinie były dwie karczmy, w których się 
schodzili osobno parobcy, a osobno synowie gospodarzy. 
P8robcy w swojej karczmie śpiewali: "Nie będę ja sieczki 
rzezał, bom ja wczoraj niewieczerzał; niech ją sobie 
dziewki rzezą, zjadły obiad i wieczerzą". A w drugiej 
karczmie, to znów śpiewali: "Nie widzieliście tu mojej 
żonki, szła do boru po korzonki? A cóż ona będzie ko- 
rzeniła, kiedy mięsa nie ważyła". Albo: "Cóż to pocz- 
niemy z temi żonami, z temi 
onami, gdzie my idziemy
 
idą za nami. Będzie nam trzeba płoty pogrodzić, płoty 
pogrodzić, a
e nie będą za nami chodzić". 
Ludność Bralina ma oprócz swoich wad i przywar 
wielkie przywiązanie do Kościoła. Mieszane małżeństwa 
nie zdarzają się wcale. Szczególne m umiłowaniem 
z nabo
eństw cieszą się wieczne adoracje Da początku 
grudnia i t. zw. trzydniowy odpust, przed środą popiel- 
cową. Dawniej panował wielki pociąg do pielgrzymek
 
bądź to na kalwarję św. Anny, bądź do Albendorfu, 
przy czeskiej granicy, a handlarze i handlarki braliński& 
oprócz swych błagalnych modłów niejedną grubą świecę 
ofiarowali do grobu bł. Czesława w kościele 00. Domi- 
kanów we Wrocławiu. Pielgrzymowano pieszo do dale- 
kiej Częstochowy, stąd w niejednym domu w Bralinie 
jest obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, który niegdyś 
"storka" na plecach z Jasnej Góry przyniosła. 
Dawniej kwitł w BraUnie handel produktami roI- 
neml, które zawo
ono do Wrocławia, Oleśnicy i dalej.
		

/020.djvu

			20 


Około roku 1860 kwitł handel tucznikami, po zakup któ- 
rych jeM zono aż na daleką Ruś, a jeden z handlarzy 
bralińskich, Wittoń, to zapuścił się aż na Kaukaz. Później 
zakupywano prosięta na targach w Kępnie, Ostrzeszowie 
i Ostrowie, wywożąc je w okoliC'ę Wrocławia, Olawy, 
Brzega, Oleśnicy, nawet Nyssy i Glatzu. Wielki popyt 
był na prosięta ostrowskie, bo były "twarde". Około 
roku 1900 było w Bralinie 12 karczem. Po dobrym jar- 
marku, handlarz braliński przywoził ze sobą co tydzień 
50 talarów zarobku. Od roku 1920 wszystko ustało i nie- 
jeden z bralińskich handlarzy wspomina dawne, dobre 
czaay. 
Szosę z Sycowa przez Bralin do Kępna budowano 
w r. 1855-56, a Bralin- Ks. Nowawieś w r. 1889. Kolej 
Oleśnica - Bralin- Kępno w r. 1872. 
Oprócz kościoła parB.fjalnego w Bralinie znajduje się 
na polach bralińskich dalszy i potężniejszy świadek po- 
bożn()ścl i ofiarności ludu śląskiego - kościół N. M. P. 
na Pólku. 
Takiego potężnego kościoła, całkiem z drzewa zbu- 
dowanego, nie znajdzie się tak prędko w bliższej i dal- 
szej okolicy. Może on pomieścić przeszło 4 tys. ludzi. 
Jako główny fundator tego kościoła jest znany Stani- 
sław Drabik z Rychtala. Kościół na Pólku jest zbudo- 
wany w roku 1711 w miejscu pierwotnej kaplicy. Na 
tem miejscu miała się modlić św. Jadwi
a, księżna ślq- 
ska, kiedy się ku dalekiemu Płocku wybierała, ażeby 
uprosić wolność męża swego, Henryka Brodatego, z rąk 
Konrada, księcia mazowieckiego. Oprócz głównego oł- 
tarza, który od strony wschodniej mieści obraz św. Ja- 
dwigi. a od zachodniej cudami słynący obraz Najświęt- 
szej Bogarodzicy, mieści kościół ten jeszcze wiele pięk- 
nych rzeczy z malarstwa i rzeźbiarstwa, jak 14 stacyj 
drogi krzyżowej, piękny tryptyk ze staremi rzeźbami 
i t. p. W starych biskupich protokółach wizytacyjnych 
z lat 1638, 1651, 1678 i 1721 czyta się wiele ciekawych 
rzeczy historycznych naszych 2-ch kościołów, lecz szczu- 
płe miejsce w tej broszurce nie pozwala niestety na ich 
umieszczenie. Wieleby moźna dowiedzieć się o cudach
		

/021.djvu

			1 


i łaskach za przyczyną N. M. P. na Pólku doznanych, 
jak to n. p. w r. 1630 strapieni mieszkańcy Baranowa, 
moroweffi powietrzem nawiedzeni, wraz ze swym bur- 
mistrzem Jakóbem Muchą uciekają w pola i tamże za- 
mieszkując, ślubują przez 7 niedziel odwiedzać kościół 
na Pólku dla uproszenia odwrócenia straszliwego moru, 
co uczyniwszy, wszyscy następnie zdrowo wracają do 
domów. (Rokroczna pielgrzymka z Kępna na odpust 
Narodzenia N. M. P. do Pólka). W nocy na 15 maja 1924 r. 
podczas burzy straszne R'romy uderzyły w lipy, które z obu 
stron otaczają przybytek Marji i cały kościół stanął w ogniu, 
ale Pan Bóg odwrócił większe nieszczęście i kościół 
szczęśliwie ocalał. Na mocy testamentu bezdzietnych mał- 
żonków Andrzeja i Anny Głowików z Chojęcina, zmar- 
łych w jednym tygodniu w końcu marca 1929 r. spra- 
wiono i umieszczono na kościele na Pólku gromochrony. 
W Bralinie używa się też w czasie uroczystości Na- 
rodzenia Pańskiego aż do Trzech Króli podczas nieszporów 
zamiast psalmów prastare dwa hymny. Hymny te za- 
czynają się te mi słowy: "Noc nadeszła nam pożądana" 
i "Dzień ten nam sam Pan Bóg sprawił". 
Tak samo podczas pogrzebów śpiewa się polskie psal- 
my, a przy domu i przy grobie pieśni pogrzebowe z książki 
pogrzebowej, którą w roku 1849 w Sycowie drukować 
kazał nauczyciel Ignacy Perlitius, a w nowszym czasie 
ks. proboszcz Józef Menzel, rodem z Mnichowic, a obec- 
nie w Kudowie pod Plesnem, w nowem i obszerniejszem 
wydaniu na chwałę Bożą i pociechę dusz w czyściu cier- 
piących, między ludem śląskim rozszerzył. 
W roku 1916 w listopadzie sprowadziły się do 
Bralina siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebniczek 
Marji, które tymczasowo zamieszknją w szpitalu obok 
kościoła. 
O bralińskim szpitalu znajdujemy wzmiankę jui 
w r. 152-3. Majątek tego szpitala jak i część roli pro- 
boszczowskiej zagarnął w czasie zawieruch religijnych 
zlutrzony patronat. Nowy szpital dla 10 starych i ułom- 
nych osób fundował w rokn 1732 pobożny i szlachetny 
proboszcz Bralina, ks. Józef Woźnica. Dawniejszy budy-
		

/022.djvu

			'22 


nek szpitalny znajdował się przy "Kałuży", obok strażnicy, 
gdzie obecnie stoi wieza strażacka. W miejscu obecnego 
szpitala mieściła się szkoła, którą, gdy się w 1807 roku 
spaliła, pobudowano w ogrodzie organistowskim, gdzie 
do dziś stoi. Szkoła w Bralinie jest prastarą fundacją 
kościelną. Każdy nauczyciel musiał być zarazem orga- 
nistą. I tak kolejno byli: w r. 1598 Thomes, Wojtek Sionko 
(1651-73), Jan Rebendowitz (1673),' Jerzy Stiller (1716), 
Józef Tenscher (1749-1829). Gdy w roku 1807 szkoła 
się spaliła, odbywała się nauka w szpitalu. Od r. 1830 
do 1876 nauczycielem i organistą był Jan Dirbach, znany 
jako lekarz i przyrodnik. Potem urzędował tu zięć Jana 
Dirbacha, Augustyn Orszulok, który sumienną i energicz- 
ną pracą przez długie lata wychował liczne pokolenia 
miejscowych obywateli. Umarł 14. X. 1922 r. w Sycowie. 
Obecnie kierownikiem szkoły w Bralinie jest p. Kutzner 
Stanisław. Szkoła jest 4 klasowa, a jako wyżej zorga- 
nizowana, skupia także młodzież z bliższej okolicy. 


Bralin liczy obecnie około 1500 mieszkańców, z któ- 
rych większa część trudni się rolnictwem. Niektórzy, 
zwłaszcza małorolni, zajmują się dodatkowo handlem 
nierogacizną. W Bralinie istnieją następujące organizacje: 
Tow. Gimn. Sokół, Tow. Śpiewu, Och. Straż Poz., KSMM., 
KSMŻ., Kółko Muzyczne, Kółko Rolnicze, Zw. Strzelecki, 
LOPP., Tow. Pszczelarzy, Zw. Inwąlidów Woj., TCL. i Zw. 
Rezerwistów. W związku z przeprowadzaną obecnie 
parcelacją m8jątku Państw. Banku Roln. zwiększa się 
stopniowo liczba mieszkańców, a sama miejscowość zy- 
skuje kilkanaście nowych budynków. 
Jeszcze byłoby wiele do opisania i opowiadania 
o przeszłości Bralina, ale już z tego, co tu wspomniano, 
widzimy, że w przeciągu tych 800 lat istnienia Bralina, 
ogień i wojny, głód i mór, utrapienia wszelkiego rodzaju 
mieszkańców nawiedzały, że łzy i smutek, bieda 
i nędza, jak obecnie z powodu kryzysu, tak też 
i dawniej częstemi gośćmi w BraUnie były. Ale jak dziś
		

/023.djvu

			23 


tak i da wniej we wszelkiem ntrapieniu znaleźli drogę na 
ulubione Pólko, prosząc o miłosierdzie Boże i opiekę 
Marji i św. Jadwigi. Tak też i nasze dzisiejsze uwagi 
z okazji 800.1ecia Bralina zakończę słowami psalmisty: 
"Chwalcie imię Jego, bo jest wdzięczny Pan, na wieki 
miłosierdzie Jego, a ud J;okolenia do pOkolenia prawda 
Jego." 


KONIEC. 


.,r 
() 
{ .>-- .......'. 
( J i 

\ .J J.
 
Ao .
 
..