/0001.djvu

			...--ę,
 


I 
, r 
J )
): 15 j 811 
___ _,.....JJl 
.........: -
=.J 


COLLECTANEA ORIENTALIA 
Nr 14 


EUGENIUSZ ZA W ALlŃSKI 


POLSKA 
VV KRONIKACH TURECKICH 


XV i XVI w. 


-, 


S T RYJ l 9 3 8.
		

/0002.djvu

			..
		

/0003.djvu

			EUGENIUSZ ZA W ALlŃSKI 


POLSKA 
"\V KRONIKACH TURECKICH 


XV i XVI w. 


S T RYJ l 9 3 8.
		

/0004.djvu

			- 


1 
4 8 t 1- .
 


Rozprawa niniejsza została wykonana w Zakładzie Nauk 
Orientalistycznych Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, 
pozostającym pod kierownictwem prof. Władysława Kotwicza, 
i przedstawiona w maju 1935 r. Radzie Wydziału Humanisty- 
cznego Uniwersytetu celem uzyskania stopnia duktora filozofii 
w zakresie nauk orientalistycznych. ". \ 


Referent: Prof. Władysław Kotwicz. 
Korreferent: Prof. Teofil Emil Modelski. 


Examen rigorosum: 15 grudnia 1935. 


j 
 bO, IJń3 
NAKŁADEM ZAKŁADU NAUK ORIENTALISTYCZNYCH 
UNIWERSYTETU JANA KAZIMIERZA we LWOWIE.
		

/0005.djvu

			, 


Systematyczne zehranie wiadomości o Polsce z tureckich źródeł sta- 
nowi dla historyka ważne zagadnienie. Podjąłem się takiego zadania je- 
szcze w 1933 r. i w ciągu dwóch lat opracowałem pod tym względem 
chronologicznie naj wcześniejszy okres stosunków turecko - polskich. Tu- 
reckie źródła są naturalnie bez porównania mniej dostępne niż europejskie. 
Należy przy tym pokonać trudności nie tylko językowe, lecz i szereg in- 
nych przeszkód technicznych. 1 mimo wszystko, wskutek ogólnej lako- 
niczności wzmianek starszych dziejopisów tureckich, wyniki poszukiwail są 
zazwyczaj niewspółmierne w stosunku do poniesionych trudów. Toteż, o 
ile chodzi o początkowe dzieje stosunków turecko - polskich, nie można 
szukać tu jakichś rewelacyj. Turcy pisali o Polsce mniej, niż Polacy o Tur- 
cji, mimo to nie zapuminali u niej. Wzmianki o Polsce, chociaż na ogół 
szczupłe, jednakże trafiają się od czasu do czasu. 
Nie udało mi się dotrzeć do wszystkich tekstów tureckich. omawia- 
jących czasy, kiedy Turcja i Polska zaczęły oddziaływać na siebie wza- 
jemnie. Mimo to spodziewam się, że zbadanie żródeł tu nie uwzględnionych 
nie zmieni ogólnego wniosku, że Turcy co prawda, nie rozpisują się sze- 
roko o Polsce, jednak podkreślają udział "Lechów" w różnych wypadkach. 
które interesowały Turcję. W każdym razie k o n i e c z n u ś ć z d a n i a s o- 
b i e s p r a w y z t e g o, c o z a w i e raj ą t u r e c k i e kro n i k i o P o 1- 
s c e, usprawiedliwia, mam nadzieję, ukazanie się niniej
zej rozprawki. Za- 
znaczam przy tym, że główną uwagę zwracałem na t u r e c k i e ź ród ł a 
(n a u k a turecka jeszcze nie miała sposobności zająć się tym tematem), 
ale naturalnie poglądy polskiej i w ogóle europejskiej historiografii wy- 
padło uwzględnić w dość szerokim zakresie. 
Z różnych powodów druk tej pracy udało się uskutecznić dopiero 
po dwuletniej przerwie. Tymczasem ukazał się szereg nowych rozpraw, 
do których nie zawsze mogłem dotrzeć. Nieraz musiałem się ograniczyć 
jedynie do krótkiej wzmianki o ich ukazaniu się. 
Nie ulega wątpliwości, że późniejsi kronikarze tureccy omawiają pol- 
skie sprawy dokładniej i wnoszą do poznania ich nie mniej niż polscy. 
Opracowanie więc dalszych okresów na podstawie tureckich źródeł będzie 
pracą wdzięczniejszą i bardziej owocną. 


E. Z. 


1
		

/0006.djvu

			-, 


I 
I 
l 
1 


. 


\ 
1 
;
		

/0007.djvu

			I 
PRZEDMIOT I STAN BADAŃ 
Turcja zetknęła się z Polską stosunkowo późno pierwsza "gOSCl- 
na" tureckich wojsk w Polsce miała miejsce w 1498 r., - jednakże na dłu- 
go przed tym zaczęły te państwa oddziaływać na siebie pośrednio. Na po- 
stawę wobec Polski Węgier, względnie Wołoszczyzny i Mołdawii, a wreszcie 
i Tatarów, wpływała w wysokim stopniu Turcja. Polska z Turkami to wo- 
jowała, to znowu pertraktowała. Udział Polski w antytureckich wyprawach 
1443, 1444 i 1448 r. (że wymienię tylko najważniejsze) również wpływał 
w pewnej, poza 1443 r. dość znikomej mierze na klęski i sukcesy Turcji 
na europejskim terenie. 
Stosunkiem Polski do Turcji zajmowano się w nauce zwykle ubocz
 
nie, przy omawianiu zagadnieil, interesujących oba te średniowieczne mo- 
carstwa, jak sprawy wołoskie, Warna, Mołdawia i Kilia. Z czasem jednak 
przyszła kolej na s p e c ja 1 n e zajęcie się rozwojem stosunków Polski do 
Turcji. 
W rozprawie, opartej na europejskich źródłach, starał się B. S t a- 
choil 1 ) przedstawić ustosunkowanie się Polski XV w. do tego nowego, choć 
względnie dalekiego partnera. Autor, jak sam stwierdza w przedmowie, 
napotykał w swej pracy na liczne trudności. "Skrupulatne zebranie wszelkich 
wiadomości w źródłach zachowanych powiększyło materiał dotychczas zu- 
żytkowany, ale przecież dało obraz szczupły, porozrywany, miejscami za- 
tarty, często na pierwszy rzut oka wręcz niezrozumiały. Odnosi się to 
szczególnie do pierwszej pol. XV w. Wyrobienie sobie zdania o całości, 
o istotnym kierunku polityki polskiej natrafiało stąd na trudności" Z). 
Wytyczne polityki polskiej w stosunku do Turcji zależały jednako- 
woż i od odpowiedniego reagowania Turcji; toteż i na drugą stronę za- 
gadnienia trzeba było zwrócić uwagę. Najwyraźniej sformułował to 
O. Gór k a: "Pierwszym obowiązkiem polskiej nauki jest zrobić tak, jak 
Węgrzy, Szwedzi, Serbowie itd., tj. dowiedzieć się wreszcie, co o nas 
l u d Y i s I a m s k i e pisały i myślały, by tern samem stworzyć nową per- 
spektywę dziejową"S), tj. uwzględnić źródła wschodnie, w tym wypadku 
tureckie. 
Pracę tę trzeba zaczynać od chronologicznych podstaw. Co więcej, 
trzeba zaczynać nie od kwestii, c o o n a s l u d Y i s l a m s k i e m y ś l a ł y. 
ale czy - w okresie przed 1498 r. - w o g ó l e c i e k a w i ł Y s i ę n a m i, 
A że takich motywów religijnych jak te, które kazały Polakom obserwo- 
wać postępy tureckie, u Turków w odniesieniu do Polaków brakło (i to. 


') B. StachOll, Polityka Polski wobec Turcyi ; akcyi antytureckiej w wieku XV 
do utraty Kilii i Bialogrodu. Lwów 1930. 
') O. c. 3. 
") O. Górka, Uwagi orjentacyjne o 1 atarach polskich i obcych (Rocznik Tatar
 
.8ki, 11), Zamość 1935, str. 9.
		

/0008.djvu

			6 


może wpłynęło na nieznaczne interesowanie się Turcji Polską), trzeba 
więc śledzić s t o p n i o w y rozwój sprawy polskiej w Turcji. Ciekawą też 
rzeczą byłoby dowiedzieć się, czy pewne wypadki, interesujące Polskę 
i Turcję, wywoływały w Turcji podobny oddźwięk jak i w Polsce, czy dla 
Turcji przedstawiały one taką samą doniosłość, jak dla Polski. Z e b r a n i e 
w i a d o m o ś c i t u r e c k i c h h i s t o ryk ó w XV i P o c z ą t k u XVI w. 
o P o 1 s c e p r z e d 1498 r. i p rób ę d a n i a o d p o w i e d z i n a p 0- 
w y Ż s z e p y t a n i a - m a n a c e l u t a w łaś n i e r o z p r a w k a. 
Jeżeli Stachoniowi nie było łatwu wyrobić sobie zdanie u "istotnym 
kierunku polityki p o l s k i ej", to o wiele trudniejszym zadaniem jest zro- 
zumienie polityki t u r e c k i e j; przecież szereg opisów Turcji nawet za- 
chodnio - europejskich autorów nie został dotąd wydany. Wykorzystanie 
tureckich dokumentów archiwalnych nie jest możliwe jeszcze nawet obecnie 
i już przez to samo nie może być mowy o pełnym odtworzeniu roli Turcji. Po- 
garsza sprawę fakt, że większość kronik tureckich spoczywa w rękopisach, 
Le wydania autorów wschodnich są niekrytyczne, a naukowych prawie nie 
ma, że wreszcie nie wszystkie teksty znajdują się w europejskich biblio- 
tekach. W tych warunkach nie podobna myśleć o stworzeniu nowej per- 
spektywy dziejowej. Trzeba przeto tam, gdzie obecny brak źródeł wscho- 
dnich do tego zmusza, ograniczyć się do zdobyczy historiografii europej- 
skiej. Jednakże nawet częściowe uwzględnienie źródeł tureckich oświetla 
szereg nowych szczegółów i wyjaśnia niektóre wątpliwości, podnoszone 
przez dotychczasowych badaczy. 


Pierwsza europejska, na tureckich zródłach oparta historia Turcji - 
o ile nie liczyć dawniejszych łaciilskich przeróbek tureckich kronik - 
to obszerne dzieło J. H a m m e r al). Uczony ten pozostał do dziś pierwszym 
badaczem c ał o ś c i dziejów Turcji, bo pomimo olbrzymiego postępu tur- 
I{ologii, wszystkie niemal opracowania dziejów Osmanów pochodzą od nie- 
orientalistów. 
Hammer oparł się na niewielkiej iloścI tureckich źródeł. Z pięćdzie
 
sięciu "wykorzystanych" wschodnich dzieł w rzeczywistości uwzględnił tyl- 
ko niewielką stosunkowo ich część. O ile chodzi o główne źródła tureckie 
do XV w., wolał korzystać ze starych łaciilskich opracowail, tureckie zaś 
dzieła, z których cze:-pał wiadomości bezpośrednio, tłumaczył swobodnie, 
a trudniejsze miejsca w ogóle opuszczał 2 ). Wolał przy tym oprzeć się na 
późniejszych tureckich streszczeniach, niż na dziełach źródłowych. 
Na Hammerowskiej historii ugruntował swe dzieło J. Z i n k e i s e n 3 ) 
Zinkeisenowi wiadomości tureckich źródeł były dostępne jedynie pośrednio, 
przez dzieło Hammera. Nie ufając mu jednak całkowicie, korzystał z t ł u- 
m a c z e il tureckich kronik niezależnie od Hammera. Ponieważ uwzględnił 
przy tym materiał archiwalny zachodnio - europejski, "Historia" tego 


') J. v. Hammer, Oescbicbte des Osmaniscben Reicbes, 4 t1., wyd. 2, Peszt 1840. 
') fI1itttbeilungen zur Osmaniscben Oescbicbte (=MOG), 2 11.; t. I, Wiedeń 1921; t. 
II, Wiedeń 1923-26; I, 15, uw. 7. 
3) J. W. Zinkeisen, Oescbicbte des Osmaniscben Reicbes, 7 t1.; t. I, Hamburg 1840; 
t. lI-VII, Goła 1t;54-63.
		

/0009.djvu

			7 


nieorientalisty pozostawiła daleko poza sobą pracę ..opartą" rzekomo na 
całej masie źródeł tureckich. 
Mik. lor g a w dziele zatytułowanym podobnif jak dwa poprzednie, 
zwracał specjalną uwagę na r u m u il s k i e źródła i im głównie wierzył, 
zwłaszcza gdy omawiał stosunki Turcji do Rumunii i państw z nią sąsia- 
dujących. Takie przecenianie rumuńskich materiałów spowodowało pewne 
nieścisłości. a wyolbrzymianie wszelkich rumuńskich poczynań, przy rów- 
noczesnym niedocenianiu Węgier, Polski i Turcji jako mniej wartościowych 
narodów, zarówno w Historii Osmanów jak w Historii Rumuńskiego Na
 
rodu. osłabia zaufanie do jego poważnych prac. l ) 
Rzeczowe i spokojne podejście do tematu stwierdzić natomiast moż- 
na u serbskich historyków, którzy zdobywają się na obifktywizm, mimo 
że Serbia wycierpiała od Turcji niemniej niż Rumunia.!) 
Najnowsze stosunkowo ujęcie dziejów tureckich - to zasługa orien- 
talisty A. Kry m s k i e g 0.3) jednakże. pominąwszy to, że doprowadził hi- 
storię Turcji tylko do 1566 r., i on korzystał przewaznif ze średniowifcz- 
nych relacji europejskich. a nie ze źródeł tureckich. Poza tym, zapatrzo- 
ny w jasną epokę Sulejmana Wspaniałego, dzieje sułtanów poprzednich 
przedstawiał często schematycznie. Zwracał ponadto mniej uwagi na wy- 
padki polityczne. chociaż odtworzył za to wyraziście tło kulturalne owej epoki. 
Wszyscy ci historycy, co Polaka szczególnie interesuje, na Polskę 
(mam wcią:ł. na myśli okres przed 1498 r.) specjalnej uwagi nie zwracali. 
jeszcze gorsze jest to, że niektórzy nawet wybitni turkologowie wykazują 
dziwny brak znajomości stosunków turecko-polskich. Tak np. P. W i t t e k, 
turecki zwrot: {rsa/ Kedek Abmed-pasa i/a Pu/ija ve irsa/ Mesfb-pasa 
i1a Rodos tłumaczy: "Der Zug des Kedek Ahmed Pasa n a c h P o I e n und 
der des Mesih nach Rhodos",*) chociaż bez wątpienia chodziło tu (w związ- 
ku ze zdohyciem przez Osmanów Otranta)5) o wysłanie Ahmed-paszy na 
Apulię. 
Opierając się przeważnie na dziełach Hammera, Zinkeisena i Iorgi 
prowadzili dalej późniejsi uczeni swe badania nad stosunkami Turcji 
z poszczególnymi krajami. Stanowisko Serbów wobec tureckiego nie- 
bezpieczeilstwa odtworzył S t. N o w a k o w i ć. 6 ) Co więcej, Serbowie 
przystąpili do badania odziedziczonych po Turkach archiwów i 1 tom 
fermanów XV - XVI w. wydać zamierzał Gl. E 1 e z o w i ć 7 ). Ale bodaj że 
najlepiej opracowane są stosunki turecko - węgierskie. Ukazało się tłuma- 
maczenie węgierskie szeregu wyjątków tureckich historykówS). Wielka 


') N. Iorga, Oe$cbicbte de$ Osmaniscben Reicbes (=GdOR), 5 tt., Gota 1908-13; 
jegoż Oescbicbte des Rumiini$cben Volke$ (=GdRV), 2 tt., Gota 1905. 
") K. jireczek, J. Radonić, l$torija Srba. 4 tt., Belgrad 1922-3; S. Stanojević, 
lstorija srpskog naroda, wyd. 3, Belgrad 1926,15: "W chwili wkroczenia do Europy, Tur- 
cy mieli nie tylko dobrą państwową organizację..., ale wnieśli duzo nowych kultural- 
nych elcmentÓw M . 
3) A. Krymski, lstorija Tureczczyny, wyd. 2, Kijów 1924. 
') MOG I, 132. 
5) Błąd ten P. Wittek sprostował później, już za radą j. H. Mordtmanna (MOG 
I, 247). 
6) St. Novaković, Srbi i Turci XIV i XV w., wyd. 2, Belgrad 1934. 
7) Belgradzka Politika z dnia 21. Xl. J934. . 
6) J. Thury, I. Karacson, Torok tortel{€!tj!'ok. 3 tt., Budapeszt 1893-1916. 
.

 
,-\:..
:;;, 
.c:.OlN"
		

/0010.djvu

			8 


ilość prac turkologicznych, które ukazały się zarówno w różnych wydaw- 
nictwach naukowych 1 ), jak i osobno, wywołała nawet potrzebę wydania spe- 
cjalnej węgierskiej bibliografii turkologii 2). Wielce pomocną przy badaniu 
dziejów pailstw bałkańskich okazać się może Balkańska Bibliografia L. S a- 
v a d j i a n aS). 
W nauce polskiej zahaczano o stosunki polsko - tureckie przy oma- 
wianiu bądź to historii Polski i Litwy4), bądź problemów związanych nie- 
co ściślej z turecką historią.") Dokladnego oświetlenia doczekały się po- 
szczególne waż n i e j s z e wypadki z dziejów turecko - polskich. Przebieg 
wypadków warneńskich odtworzył J. D ą b r o w s k 1.(;) Rok 1497 - A. B 0- 
rzemski, A. Lewicki ii. 7 ) Całość ogarnął pierwszy J. Bartosze- 
w i c Z,8) lecz próba jego o b e c n i e nie przedstawia już większej wartości. 
Po/ska a kwestia wscbodnia od Kazimierza lNie/kiego do Jana Sobieskiego 
była tematem referatu O. H a 1 e c k i e g o ;!J) również L. F i n keI dotknął 
tego tematu 10 ) a omówił ją w cytowanym już dziele B. Stachoń; 11) 
W szeregu rozpraw rozstrząsał kwestię wschodnią w Polsce, ze szcze- 
gólnym uwzględnieniem Polski średniowiecznej, O. Gór k a. l
) O spra- 
wy turecko - polskie i zagadnienia wschodnie potrącają liczne prace 
o Tatarach polskich, o których informuje Bibliografia do bistorji Ta- 


') Keleti Szemle; Korosi C50ma Arcbivum; Ungariscbe Jabrbilcber. 
2) j. Moravcsik, Ungariscbe Bibliograpbie der Turkologie (KCsA 1926, 194-246). 
3) L. Savadjian, Bibliograpbie Balcanique, 
1 tt., Paryż 1933. Recenzja w Kwarta/
 
niku Historycznym (=KH), XLVIII, 178. 
4) A. Prochaska, Dzieje Witolda, W. Księcia Litwy, Wilno 1914; H. Paszkiewicz, 
Jagiellonowie a /'1oskwa (t. I, Litwa a Moskwa w XIU i XIV w.), Warszawa 1933; F. 
Papee, Polska i Litwa na przelomie wieków ,
rednicb (t. I, Ostatnie dwunastolecie Kazi- 
mierza Jagiellończyka), Kraków 190,
; jegoż Jan Olbracbt, Kraków 1926; L. Kolanko- 
wski, Dzieje Wielkiego Księstwa Litewskiego za Jagiellonów (-=DWKL), t. I, 1377-1499, 
Warszawa 1930; jegoż Polska Jagiellonów, Lwów 1936. 
5) j Skrzypek, Poludniowo-wscbodnia polityka Polski od koronacji Jagielly do 
śmierci Jadwigi i bitwy nad Worsklą (1386-139
j), Lwów 1936 
") J. Dąbrowski, Wladyslaw T Jagiellończyk na \.Itęgrzecb, Warszawa 1922. 
') KH VII, XL VII; A. Borzemski, Si/y zbrojne w wyprawie woloskiej Jana Olbra- 
cbta, Lwów 1928; M. Bobrzytlskiego, Acta Expeditionum Bellicalium Palatinatus Cali- 
ssiensis et Posnaniensis in Valacbos et in Turcas a. l4!17- 8, Kraków 1882. 
R) j. Bartoszewicz. Pogląd na stosunki Polski z TUl'cyą i Tatarami, Warszawa 1860. 
") La Pologne et la question d/Orient de Casimir le Grand ił Jean :Sobieski (La 
Pologne aU Vll-e Congres Tnternational des sciences bistol'iques, Referaty), Warsza- 
wa 193;3, I, 431-443. 
'0) L. FinkeI, Zjazd Jagiellonów wLewoczy r. 1494., KH XXVIII, oraz: Sprawy 
Wllcbodu przed soborem lateraneńskim, Lwów 1900. 
") Okoliczność, że Stachoń przy kreśleniu postępów tureckich posługiwał się 
głównie opracowaniami Iorgi, zmusza poniekąd do pewnej ostrożności. Z dawno dzieł: 
L. Rogalski, Dzieje Księstw Naddunajskicb to jest Multan i Woloszczyzny, pomnożone 
wyjątkami z dziejopisów polskicb i tureckicb do r. 1792, Warszawa 1861- 62. 
'2) O. Górka, Zagadnienia czarnomorskie w polityce polskiego ś,'edniowiecza, cz. 
I (1359-141)0), (Przegląd Historyczny. t. X, zeszyt 2), Warszawa 1933; jegoż Stan ba
 
dań i zadania bistorjografii stosunków polsko-rumuńskicb (Pamiętnik IV Zjazdu Histo
 
ryków Polskicb w Poznaniu), Lwów 1925; jegoż Bialogród i Kilja a wyprawa r. 1497 
(Sprawozdania z posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. XXV, Wydz:ał II); 
Warszawa 1932; jegoż Liczebność Tatarów Krymskicb i icb wojsk (P,'zegląd Historycz- 
no-Wojskowy, t VIII, z. 2), Warszawa 1936; jegoż Dziejowa rzeczywistość a racja sta
 
nu Polski na poludniowyn wscbodzie (Polityka Narodów, 1933, Z. 1-2).
		

/0011.djvu

			9 


tarów w Polsce za lata 1922 - 1932.1) Z obcych uczonych, stanowisko 
Polski wobec Turcji, Krymu i Ukrainy w pierwszej połowie XVII \\. przed- 
stawił i zilustrował tłumaczeniem tureckich dokumentów J. R y P k a z D. 
D o r o s z e n k ą. Z) Mniej pamiętano o tureckich źródłach. Zwrócił na nie 
uwagę i częściowo je udostępnił przez swe tłumaczenia J. Sęk o w s k i. S) 
Jednakowoż, chociaż znał on szereg autorów tureckich, wykorzystał, o ile 
chodzi O opis czasów przedolbrachtowych, tylko jednego Sad ed-dina. 
Rzucił też trochę światła jedynie na Warnę i na rok 1498. Tłumaczenie 
jego nie jest zawsze dokładne i kompletne. Opuszczał miejsca trudniejsze 
do tłumaczenia i bombastyczne frazesy, a nierzadko nawet zmieniał zna. 
czenie tekstu. Tak np. ze słów tłumaczenia "Podług świadectwa Hasilll 
beyzade, który historyą tej wyprawy napisał. przyczyną męczeilstwa Kara- 
kasza był niewątpliwie sam Huseyn, ówczesny wielki wezyr"4) (mowa tu 
o wyprawie chocimskicj) - można by wnioskować, że Hasan - bej - zade 
napisał jakąś osobną historię wyprawy chocimskiej. Tymczasem z tekstu 
N a I m yr.)Hasan bej-zade tarycbynda yazar ki merqum QaraqasMebmed
pasa... 
(Hasan bej-zade w swej historii pisze, że wspomniany męczennik Karakasz 
Mehmed-pasza...) widać wyraźnie, że chodzi tu nie o jakąś osobną historię 
wojny chocimskiej, ale o znaną kronikę Tewarfcb-i al-i Osman, Ahmed- 
Hasan-bej-zadego, doprowadzoną, jak stwierdził Fr. B a b i n g e r6), do 1032 
H.7) tj. 1622 r. Prócz tego Sękowski opuścił tu dalszy ciąg nazwik Qara- 
qasa, Mebmed - paSa. 
Jak na to zwrócił uwagę W. K ot w i c z, wiadomości o Polsce 
w źródłach tureckich zebrał też I. P i e t r a s z e w s k i, który jednak nie posia- 
dał pierwszych kronik, a stosunkowo późną kompilację Sad ed 
 dina za- 
stąpił jeszcze późniejszą ail/seni Mearif "Różany ogród wiadomości." Rę- 
kopis znajdował się w Muzeum Rapperswilskim. (obecnie w Bibliotece 
Narodowej w Warszawie)8). 


Na uwzględnienie źródeł tureckich i płynące stąd korzyści - zapa- 
trywano się różnie. Wstęp Sękowskiego do Collectaneów zniechęcił do 
tych źródeł współczesnych mu pisarzy z wyjątkiem J. L e l e w e l a. Publicyści, 
którzy pretendowali do miana' uczonych, uważali pracę Sękowskiego za 
rzecz niemalże szkodliwą. "Dziękujemy panu Sękowskiemu, że nie wydał 
Collectanea po francusku", woła w duchu krucjat nastrojony Miklaszewski. u ) 
I nie tylko w połowie ubiegłego wieku i nie tylko w Polsce. W Serbii 
nawet teraz Stano S t a n o j e w i ć nie spodziewa się zbyt wiele ze zbada- 


l) Wydana nakładem L. N. M. Kryczyńskiego, (Rocznik Tatarski, I), Zamość 1935. 
2» D. Dorosenko a j. Rypka, Polsko, Ukrajina, Krym a Vysoka Porta v prvn. 
pol. XVII w. (Casopis Nórodnibo Musea), Praga 1936. 
") J. Sękowski, Collectantla z dziejopisów tureckicb. 2 tt., Warszawa 1824-25. 
') O, c. I, 165. 
5) Naima, Taricb-; weqa;, wyd. 3, II, 202, Stambuł 1280 H. 
") F. Babinger, Ditl Oescbicbtsscbreiber der Osmanen, Lipsk 1927, 174. 
.) Daty muzułmańskie przeliczam na chrześcijańskie według WiistenfeIda-Mahle- 
ra V.rgleicbungtJtabellen, Lipsk 1926. 
") Zjazdy Orjentalistów Polskicb (Collectanea Oritlntalia, Nr 6), Wilno 1924, 53. 
") Dzitlnnik Warszawski, 1856, I, 2.
		

/0012.djvu

			10 


. 


nia tureckich archiwów. W przeci';Vstawieniu do jego pesymistycznego na- 
stawienia. J. R a d o n i ć i W. C o r o v i ć twierdzą, że "przez otwarcie 
stambulskich archiwów przed naszą nauką historyczną otworzy się nowe 
pole pracy i korzyść z niej będzie niewątpliwa. "l) W Polsce optymistą 
jest Górka, u którego czytamy: "Ocena strony politycznej, zaczynając zre- 
sztą od ustalenia biegu wypadków w drugiej połowie XV w., wymaga no- 
wych przyczynków archiwalnych... a przedew5zystkiem zbadania kronikar- 
skich źródeł tureckich".2) 


Wiadomości o Polsce przed 1497 r. należało by czerpać przede 
wszystkim z d()kumentów archiwalnych. Wykorzystanie tego źródła unie- 
możliwia lub przynajmniej utrudnia szereg przeszkód: 1) Archiwa w Tur- 
cji są zamknięte, pozostają nieuporządkowane, a dokumenty nieskatalo- 
gowane po prostu leżą powiązane w workach. 2) Nawet zbiory tureckich 
dokumentów na terenie dawnych posiadłości osmańskich i krajów sąsied- 
nich nie są zbadane w całości. 3) llość wydanych tureckich dokumentów 
nie jest wielka. Mimo to coś nie coś zrobiono i na tym polu. Fr. 
Kra l i t z
) wydał 24 dokumenty z XV w., z którego zachowała się w ogóle 
niewielka ich ilość; pierwszy z nich dotyczy zhołdowania Mołdawii przez 
Turcję, a więc sprawy bliższej dla dziejów Polski. Tureckie dokumenty 
dotyczące p ó ź n i e j s z y c h czasów są już, chociaż w bardzo małej ilości, 
wydane m. in. przez Sękowskiego, J. G r z e g o r z e w s k i e g O. ł) w czaso- 
pismach orientalistycznych,") poza tym w zbiorach traktatów itp. Wreszcie 
tłumaczenie i teksty tureckich dokumentów dotyczących spraw polskich 
znaleźć można w kilku rozprawach Rypki. 6 ) 
Nieco lepiej przedstawia się sprawa, n ile idzie o tureckich history- 
ków. Orientację w materiale i wyhÓr żródeł ułatwia wspomniane dzieło 
Babingera aescbicbtsscbreiber der Osmanen. które jest jak gdyby bibliogra- 
fią tureckich historyków oraz opartych na nich dzieł Europejczyków. 
Co prawda nie ma osobnych dzieł tureckich, traktujących o Polsce XV w. 
(ukazują się one dopiero w XVII w.; autorami ich są: Nabi. Nadiri i in.). 
Natomiast już w pierwszych historiach tureckich napotykamy wzmianki o Pol- 
sce. Nie są one liczne, ale też i nie tak rzadkie. jakby można o tym są- 
dzić z Collectaneów Sękowskiego. 


,) Politika z 27. XI. 1934. 
") Bialogród, I. 
") F. KraIitz, OsmanisctJe Urkunden, WiedeI; 1921. 
.) Z ,sidżyllatów Rumlllijllkicb epoki wyprawy wiedeńskillj, akta tureckie (tekst 
turecKi i polski), Lwów 1912. 
',) Der Islam, VIII; MOG I; Rocznik Orjentalistyczny, I. 
") j Rypka, AUli der Korrespondenz der HotJen Porte mit BotJdan CtJmelnyćkyj, 
Praga 1928; jegoż Weitere Beitriige zur Korrespondenz der HotJen Pforte (ArctJiv Urien
 
talni, t. II, Nr 2), Praga 1930;.jegoż DalSi prispevek ke korespondenci Vysoke Porty 
. Bobdanem Cbmelnickym (Casopis NarodnitJo Musea). Praga 19:11; jegoż Diplomati- 
licbe Miszellen, Turco- Valacbica (l. 1573, 1514. 1620, 1658), (Arcbiv Orientalni, t. V, Nr 
I), Praga 19:33.
		

/0013.djvu

			11 


Pierwszym kronikarzem w Turcji, który pisał po t u r e c k u, był j a c h- 
'S Z Y F a k y h (Jachsy Faqyh), zmarły w 1413 L Według informacyj Babin- 
gera,l) historia jego obejmowała okres od powstania państwa osmańskiego 
do 1389, a najdalej do 1403 L Dzieło jego Menaqib-i al-i '03man (Cnoty 
rodu Osmanów) chociaż n i e d o c ą o wa n e, wywarło wielki wpływ na 
pierwszych osmańskich historyków. 
1) Dochowało się za to inne, p e r s k i e dziełko Bebdżet iil-tewarlcb 2 ) 
(Piękność kronik). Autorem jego jest S z u k r u II a h, (SiikrulIah ben Si- 
bab ed-dln Ahmed, zmarły 1488 L). Rozdział, omawiający historię Osma- 
nów do 1451 L, wydał z tłumaczeniem niemieckim Th. S e i f;s) z tego też 
wydania korzystałem. W historii tej autor zwraca główną uwagę na we- 
wnętrzny ustrój Osmanów, zwłaszcza na instytucje dobroczynne. O Polsce 
nie znajdujemy u niego żadnej wzmianki. W ogóle jego dane, dotyczące 
zewnętrznej polityki tureckiej, ustępują dokładnością i wartością wiadomo- 
ściom, zawartym w pracy. 
2) Najstarszego, znanego obecnie osmańskiego historyka - prozaika. 
którego dzieło się dochowało U r u d ż a (Urudż ben Adil), wydanego przez 
Babingera w dwóch kodeksach. Jego TewarIcb-i al-i Osman (Dzieje ro- 
du Osmanów) sięga w pierwszym kodeksie do 872 H. (1467), a drugi ko- 
deks kopista doprowadził do 899 H. (1493 L).4) Znaczenie jego ocenił już 
Babinger, twierdząc, że są tu wiadomości, których na próżno szukaHbysmy 
gdzieindziej.") 
I rzeczywiście. Opi!-> wypadków warneńskich jest u niego bardzo do- 
kładny. W sprawach wołoskich orientuje się ze wszystkich tureckich hi- 
historyków owych czasów najdokładniej. Wymienia np. imię wojewody 
włoskiego Mirczy, a opisując panowanie Mehmeda II wykazuje nie spoty- 
kaną nawet w Europie znajomość powikłanych stosunków tamtejszych. Zna 
nie tylko przydomki wojewodów wołoskich, jak Drakuły i Kazykły (co jest 
wiadome i innym kronikarzom tureckim), ale też i Besaraba i Cepelusza. 
Urudż nieznacznie tylko zmienia nazwę Cepelusza na Cepelusek i Cepe- 
luska. O ) Przydomek Włada IV Calagarui (Zakonnik) tłumaczy po turecku 
przez Kesis, co by świadczyło o jego znajomości języka rumuńskiego. 
Brak tych wszystkich szczegółów u późniejszych autorów, którzy podob- 
nie jak on czerpali z utworu Fakyha, dowodzi nie tylko, że nie są one od 
kogokolwiek zaczerpnięte, ale że pochodzą właśnie od niego. RumU11skie 
sprawy poznał dokładnie, biorąc prawdopobnie udział wantywołoskich eks- 
pedycjach. Był m. i. s.ekretarzem (katib) któregoś z pogranicznych bejów, 
Michał-oghłu Ali-beja, lub jakiegoś innego namiestnika naddunajskich oko- 
lic. Babinger zaznacza, że tekst pierwszego kodeksu sięga czasów Meh- 
meda 11, mniej więcej 1467 LI) Można by jednak przypuszczać, że obejmu- 
je trochę dłuższy okres, bodaj do 1482 L, kiedy to CalagaruI zaczął pa- 
nować. Przemawiałaby za tym także ta okoliczność, że tekst urywa się 


.
 


t) Qescbicbtllscbreiber. 10. 
2) Ibid. 19. 
3) MOG II, 63-87. 
4) F. Babinger, Die frubosmaniscben Jabrbucber des Urudsc/; (=UbA). Hanower 
1925, str. XII. 
5) Qescbicbtssc/;reibel'. 23. 
6) UbA 73, 
) UbA XI. 


I
		

/0014.djvu

			12 


w rękopisie u dołu stronicy; widocznie coś nie pozwoliło dokończyć ko- 
piście pracy]). O ile można sądzić, Urudż wpływu na historyków osmańskich 
nie wywarł. Swiadczy o tym brak szczegółów podanych przez niego u innych 
kronikarzy. Przyczyną tego mogła być mała ilość rękopisów, która się nie- 
jako rozpłynęła w wielkiej ilości anonimowych, dla osmańskiej historiogra
 
fU XV w. tak charakterystycznych: 
3) TewarIcb-i a/
i Osman (Dzieje rodu Osmanów), wydanych i za- 
opatrzonych obszernym wstępem i tłumaczeniem FL G i e s e g 0.2) Autorowie 
poszczególnych redakcyj odpisywali z innych, już gotowych wariantów "Każdą 
[historyjkę] wyszukiwał i zgromadziwszy..... (Anon G 3). Opis wypadków 
do śmierci Murada II, u innych autorów dość schematyczny, w anonimo- 
wych kronikach jest przeplatany anegdotami. Chronologia tych czasów, 
podobnie jak u poprzedników błędna, a opis wypadków po zdobyciu 
Stambułu schematyczny i suchy, jak przypuszczam dlatego, że zabrakło 
dzieła Fakyha. podstawy do przeróbek. Mityczna powieść o Stambule (zaj- 
muje trzecią część Historii) jest, jak to zresztą zauważył Giese, wstawką 
późniejszą. Wszakże argumenty Giesego nie są przekonywujące; opiera się 
on mianowicie na zwrocie umieszczonym pa tej mitycznej historii "my zaś 
wróćmy do pierwszego tematu" (w tekście "słowaU).S) Tymczasem zwrot 
ten występuje też w takich odpowiadaniach, których jednolita kompozycja 
jest niewątpliwa i spotyka się go często w beletrystyce osmailskiej. Gdy 
autor podejmuje na nowo przerwany jakimś epizodem wątek opowiadania, 
czyni to zapomocą tych właśnie słów. Tak jest np. w Opowieści o czter- 
dziestu we:zyracb.
) Więcej przekonywałaby natomiast ta okoliczność, że 
w jednym kodeksie Urudża mitycznej historii Stambułu nie ma wcale, 
a w innym jest ona podana w krótkim streszczeniu. Można by więc sądzić, 
że u Jahszy tej historii mitycznej nie było i że dopiero kopiści dodali ją 
do pierwotnego tekstu Urudta. Autorzy "anonimowych" kronik korzystali 
z Jahszy bezceremonialnie. Swiadczą o tym całe ustępy spotykane w pra- 
.wie dosłownym brzmieniu u różnych późnie.iszych kompilatorów. Anonimo- 
we kroniki, doprowadzone mniej więcej do 1430 r., poprowadził dalej: 
4) D ż e m a l i (MuhjI ed-dln el-DżemalP), zmarły między 1557 a 1564 r.) 
naj wcześniej znany turecki kronikarz w Europie. Łacińskiej przeróbki jego 
kroniki (znanej w Europie jako Codex (lerantianus), doprowadzonej do po- 
łowy XVI w., dokonał biskup Vrancić (zm. 1573 L). Skrócił to tłumacze- 
nie Hans C a u d i e r, zwany S p i e g e l. a do druku przygotował Marcus 
B r o s i a n. O ) Najbardziej rozpowszechniony skrót tej kroniki sporządzony 
przez J. L e u n c 1 a v i u s a znany był w Europie p"d nazwą Anna/es Sui. 


-..; 
'-" 


,) UbA XI: "Leider bricht die Handschrjft mitten im Text am Fusse e'ner Seite ab". 
') F. Giese, Die Altoamaniscben Gnonymen Cbroniken (=Anon n), 2 t1.; t. I, 
Text und Variantenverzeicbnis, Wrocław 1922; t. II, Ubersetzung (Abb. f. d. Kunde d. 
Morgeni. t. XVII, Nr l), Lipsk 1925. Wstęp do tej kroniki ukazał Się w MOn I, 49-75. 
Por. Oescbicbtsscbreibllr, 
9. 
Oj) MOG I, 72. 
') W. D. Smirnow, Obrazcowyja proizwiedienija osmanskoj literatury. Pettrsburg 
1903, 224-R. 
5) Oescbicbtsscbreiber. 72; MOG I, 66; por. artykuł Mordtmanna w Der Islam, X. 


160. 


") Frankfurt n. Odrą 1567.
		

/0015.djvu

			13 


tanorum Otl;manidarum.ł) Istniała wreszcie niemiecka przeróbka Leunc1a- 
viusa Z ). 
5) A s z y k - P a s z a - z a d e (Asyq-pasa-zade, zmarły po 1484 r.). Me- 
naqib-i al-l OsmanS) (Cnoty rodu Osmanów) doprowadził do 1475 r. Brał 
udział w wyprawie 1448 r. i wiadomości o Polaku, który znalazł się w tu- 
reckiej niewoli, naj prawdopodobniej pochodzi od niego. Późniejsi history- 
cy zaczerpnęli od niego szereg szczegółów, o których mógł się dowiedzieć 
bądź to od starszych wojowników (np. dane o ilości jeńców, którzy wpa- 
dli w ręce Turków po bitwie pod Nikopolem), bądź znał je z własnych 
wojennych przeżyć. Dzieło jego wydał na podstawie rękopisu biblioteki 
sułtańskiej i kodeksu watykańskiego A 1 i - b e j w Stambule. 4 ) Wydanie to, 
jak w ogóle wydania wschodnie, posiada pewne luki. Krytyczne wydanie 
przygotował i miał wydać G i e s e. a ) Bardzo często dosłownie prawie ud- 
pisywał z jego Menaqib-i: 
6) M e h 111 e d N e s z r i (Mehmed Nesrl, zmarły 1520 r.).6) Na podobień- 
stwo obu tych źródeł zwrócił już uwagę nieco późniejszy S a d e d- d i n, który 
nawet pisze (MOG l, 81): "Mewlana Neszri i Pasza-zade mówią, że.." Histo- 
ria Neszri znajduje się jeszcze w rt:kopisie; tylko fragmenty, obejmujące 
panowanie Bajezyda I oraz Mehmeda II wydał Th. N 6 1 d e k e,7) a wyjąt- 
ki opisujące
) bitwę warneilską i zdobycie przez Turków ł{ilii i Bia- 
łogrodu Wittek. W rozprawie niniejszej uwzględniono jedynie te wy- 
dane fragmenty. Do wiadomości Aszyk-paszy dodaje Neszri. szereg no- 
wych, usłyszanych przez siebie szczegółów Oto przykład. Przy opisie bi- 
twy pod Nikopolis (1396) korzysta z Jahszy za pośrednictwem Aszyk-paszy. 
o czym świadczą zwroty spotykane w dosłownym brzmieniu u Urudża 
i Anonima: Tilrk geldi "przyszedł Turek." Do tego zaś wstawia usłyszane 
przez niego samego opowiadanie, którego brak u Urudża i Anonima: "o- 
powiadają," jak to Bajezyd porozumiewał się z załogą oblężonego przez 
Węgrów Nikopolu. Wyraźnie odróżnia usłyszane od przeczytanego.!!) Wszy- 
stko więc przemawiałoby za tym, że Neszri raczej sam kompilował. niż 
przepisywał kompilację (ku tej drugiej możliwości skłania się Wittek).lO) 
Można jeszcze zauważyć, że spośród innych znanych historyków wyróżnia 
go największy turecki kompilator owych czasów Sad ed-din. który kro- 
niki poprLedników nazwał. jak gdyby lekceważąco, bazi tewarkl; "niektó- 
re kroniki," wymienia zaś i powołuje się najczęściej tylko na kroniki N e- 
s z r i e g o i I d r i s a. Znaczy to, że tylko ci dwaj kronikarze zwrócili na sie- 
bie uwagę Sad ed-dina nowymi wiadomościami. Dzieło Neszriego ze wstaw- 
kami z Aszyka znane jest w Europie jako Codex Hanivaldanus. 
Wszystkich omawianych dotychczas naiwnych i szczerych autorów 


I) Frankfurt 158N r. Znano w Europie też pt. Histopiae musulmanorllm Tupcorum 
de monumentis ipsorum exscriptae libri XVIlI, Frankfurt 1591 i w szeregu póżniejszych 
wydań. Por. MOU I, 67. ') Frankfurt n. Menem 1595. 3) Oescbicbtsscbpeiber, 35. 
4) (
APZ), Stambuł 1332 H. (1914); z tego też wydania korzystałem. 
") Wpływ Aszyka na tureckich historyków (Neszriego, Idrisa i Sad ed-dina) o- 
mówił F. Uiese w Die vepscbiedenf'n Textpezensionen des Asyqpasaziide bei seinen 
Nacbfolgepn und Ausscbpeibepn (Abb. d. PI'. Akad. d. Wiss.), Berlin 1930. 
") Oescbicbt.'scbreiber, ;\8. ') (=
N), ZDMG XIII, XV, XVI. 
8) MOG I, 1
{3. 9) MOG I, 83. '0) Ibid. 139.
		

/0016.djvu

			14 


łączy fakt oparcia się na historii Jahszy. Dużo opisanych przez nich wy- 
darzeil znali jednak z własnych przeżyć. 
Szereg pisarzy, podchodzących mniej lub więcej krytycznie do histo- 
rycznego materiału, otwiera: 
7) Sad ed-din Chodi:a Efendi (Sad ed-d-ł-n ChodżaEfendi),l), 
który w Tadż ill-tewllr-ł-c!; (Wieniec historyj), uwzględnił w stopniu do- 
tychczas nie spotykanym istniejące przed nim dzieła historyczne tak. że 
z okresu do r. 1402 znaleźć można u niego prawie wszystkie wiadomości 
w nich zawarte. Wielką ilością informacyj przewyższył do tego stopnia 
swych poprzedników, że jak to kilkakrotnie zaznacza Babinger 2 ), później- 
si osmańscy historycy, uważając, iż wobec wielkiej wartości jego dzieła 
straciły wartość poprzednie, nazwali "Historie" - i to nie tylko anonimo- 
we - wa!;i "pustymi". Na takie określenie ich znaczenia można się zgo- 
dzić jedynie, o ile chodzi o opisy czasów przed śmiercią Bajezyda l. Wy- 
padki późniejsze były przedmiotem uwagi i opisu wiehl historyków 
osmailskich (Aszyka, Neszri), wobec czego nawet Sad ed-din nie zdołał 
zestawić w swym dziele wszystkich wiadomości swych poprzedników. 
Sad ed-din czerpał skrupulatnie swe wiadomości: I) Z kronik a- 
nonimowych, Aszyk&, :'IJeszriego i innych. 2) Z opowiada!') usłyszanych od 
ojca. 3) Z dokumentów i rachunków sułtailskiego dworu.:') 4) Z poetyc- 
kich dzieł 4) Starał się zestawić wszystkie szcLegóły, a stwierdzo- 
nych przez siebie sprzeczności w żródłach nie rozstrzygał samowolnie, ale 
zestawiał obok siebie twierdzenia poszczególnych autorów, naj chętniej Ne- 
szriego i Idrisa. Zaznaczał jedynie skromnie: " To jest prawdziwsze". lub też 
powtarzał za Neszrim: "Bóg wie to lepiej". W sumienności swej dochodził 
do tego, że zestawiał różne poglądy tureckich historyków, dotyczące nawet 
legendarnej historii Stambułu. Pierwszy to turecki tak ścisły historyk. War- 
to również zwrócić uwagę, że Sad ed-din ustalał pisownię imion osób 
i miejsc, które pisano dotychczas różnorodnie. O tym, że ujednostajnienie 
nazw to zasługa autora, świadczy istnienie używanej przez niego pisowni 
u jego następców, a brak jej u poprzedników. W wypadkach. gdy nazwy 
miejscowości brzmiały w XIX w. inaczej, niż u Sad ed-dina, wydawca 'la- 
znaczał na marginesie nowe brzmienie nazw. Sposób pisania nazw, wpro- 
wadzony przez Sad ed-dina, przetrwał bez zmian niemal aż do koilca pa- 
nowania alfabetu arabskiego w Turcji. 
Zdarzają się naturalnie niejasności i u Sad ed-dina. Spotykamy np. 
u niego jakby poplątanie Konstancy (w Rumunii) z Welbużdem (w Ser- 
bii"): "Przybył do Kiistendże i po kilkudniowym tam pobycie..." Wydawca 
w danym wypadku wiedział, że Sad ed-din ma na myśli Welbużd, ale 
nie zaznaczył, ó które z tych dwóch miast chodzi, tylko krótko zauważył: 
"Inna nazwa Kiistendże - Kiistendil,q;). 
Inną wielką zasługą Sad ed-dina jest próba ustalenia chronologii. 


') (=Sed); por. Qescbicbtsscbreiber, 123. 
') Ibid. 124; Der Islam. X, 160. 
3) Sad ed-din podając, ile dochodów wpływało do sułtańskiego skarbu z maga- 
zynów ryżu, zaznacza: "Stąd to jest znana ilość tych płodÓw" (Sed I, 77). 
4) Ibi d. II, 40. 
5) Oba te miasta Turcy nazywają Kiiatendże, chociaż WeIbużd mianują cz
ściej 
Kiistendil. ") Sed II, 41.
		

/0017.djvu

			15 


( 


Tak np. Urudż nie podaje daty bitwy pod Nikopolemj Anonim myli się 
o pięć lat; Neszri poprawia ją na podstawie jakichś źródeł i pomyłka je- 
go wynosi tylko półtora roku; Idris podaje już datę dobrą, a Sad ed.din 
na podstawie dziełka jakiegoś historyka, który znowu oparł się na relacji 
naocznego świadka, stwierdza ostatecznie prawidłowość wniosku Idrisa 
(Co prawda, udaje mu się to rzadko. Chronologia jego, jak w ogóle 
wschodnich autorÓw, nie jest ścisła). Te wszystkie zalety, jak też i dokła- 
dność opisów, były przyczyną, że w Europie, poza dziełem Muhji ed-dina, 
Wieniec historyj najwcześniej znano i tłumaczono. Najstarszego przekła- 
du tego dzieła dokonał V. B r a t u tt i (1649) i W. S e a m a n (1652), 
następnie A. G a 11 a n dl) (1710). Dzięki tak wielkiej ilości przekładów, 
z dzieła Sad ed-dina korzystali uczeni w tłumaczeniu. Z orientalistów roz- 
począł tę serię Hammer, który posługiwał się przekładem Bratuttiego. za- 
kończył Krymski, posługujący się przekładem Sękowskiego. 2 ) Na Hamme- 
rze i Zinkeisenie oparli się z kolei historycy francuscy, rumuńscy, węgier- 
scy, serbscy i polscy (Prochaska i StachOII). Ponieważ zaś przekłady Bra- 
tuttiego i Sękowskiego są niepełne i niedokładne, wyciąganie wniosków opar- 
tych na tych tłumaczeniach jest możliwe jedynie przy zachowaniu naj dalej 
posuniętej ostrożności. Zresztą nie tylko przekład, lecz i wydanie, którym 
się w tej rozprawce posługiwałem, wykazuje pewne luki.'!) 
Tymczasem dla Pulaka utwór Sad ed-dina jest szczególnie ciekawy. 
Twierdzenie. że turecka historiografia (mam wciąż na myśli okres przed 
1498 L) o Polsce prawie nic nie wie,ł) obala głównie 'Sad ed-din 
(głównie, gdyż o Polsce wspominają i inni historycy, chociaż rzadziej). 
Gdzie tylko istnieje! odpowiednie dane, Sad ed-din podkreśla udział Po- 
laków; jeszcze częściej przewija się nazwa Leb przy opisie wypraw czar- 
nomorskich i mołdawskich za Rajezyda 11. Ponieważ zaś prócz tego w Tadż 
il/-tewarfcb Sad ed-din doprowadził opis wypadków do 1520 L i do ka- 
żdego interesującego nas zagadnienia dostarcza wieje danych, historia te- 
go właśnie autora była podstawowym żródłem mojej rozprawki. Niewol- 
niczo prawie korzystał z Sad ed-dina: 
8) Mehmed Hemdemi Sołak-zade (Solaq-zade.zmarływI657 
L). f» Pisarz ten u Turków jest szeroko znany i chętnie przez nich czyta- 
ny. Styl jego przyjemny i łatwy, chociaż nie tak prymitywny jak np. Ne- 
szriego. Dzieło jego Tarfch-i al-i Osman Już wydano. ale druku tego 
nie miałem. Korzystałem natomiast z pięknego rękopisu, doprowadzonego 
do 1595 r., znajdującego się \\' Bibliotece Uniwersyteckiej we Lwowie. 
Wypadki do p;1I1owania Murada 11 opisuje za poprzednikami Sad ed-dina. Wy- 
raża 'się to np. w używaniu liczb lat nie arabskich jak u Sad ed-dina, ale turec- 
kich i w ogóle w tmcyzlI\vaniu języka. W wyborze materiału kroczy ściśle za 


1) 02scbicbcsscbreiber. 126. Szereg urywków Sad ed-dina, dotyczących spraw pol- 
skich a pominiętych przez Sękowskiego, wydał na podstawie tłumaczenia A. GaIlanda 
I. Ursu w Stefan cel Mare si Turcii, Bukareszt I
JI4; por. Liczebność, 90. 
") Krymski, O.c. 110. 
") Luki w tym, jedynym zresztą wydaniu Sad ed-dina (2 tt., Stambuł 1863), stwier- 
dził Giese w MOG I. 65. 
ł) Zagadnienia, 57-8 
-) (- SZ); Oescbicbtsscbreiber, 20;1.
		

/0018.djvu

			16 


Sad ed-dinem, stopniowo coraz dokładniej opiera się na nim, a przy o- 
mawianiu wydarzeń, które zaszły za Mehmeda II i jego następcy, odpisuje 
z niego prawie słowo w słowo, lecz bez jego napuszystości. Różnice mię- 
dzy nim a Sad 
d-dinem są nieznaczne (np. przy opisie przyjęcia Dżema 
przez papieża). W ustępie o wypadkach wołoskich 1390 r. podaje nazwę 
wojewody wołoskiego Mirczy.ł) czego brak u Sad ed-dina. Wskazywałoby 
to, że prócz Sad ed-dina miał przed sobą i innych historyków, np. Nesz- 
riego. Poza tym posługiwał się Sołak-zade utworami innych ..historyków 
świata" (tak bowiem nazywał dziejopisów). 
Z tych :Jto tarychów korzystałem w tej rozprawie. Czasy, o które mi 
idzie, omawiają jeszcze liczne inne dzieła, nie były mi One jednak dostę- 
pne. W Stambule tylko np. przechował się jedyny rękopis arabskiej hi- 
storii tureckiego autora Q a r a m ił n 1 M e h m e d - P a s Y (zm. 1481). W dzieł- 
ku jego, ogłoszonym tylko w wyjątkach, Z) można by znaleźć szereg szcze- 
gółów dotyczących lat 1448, 1456 i 1475. Niemniej wartościowe dziełko 
pozostawił T u r s u n - b e g (zmarł po 1499 L). Jest ono co prawda już 
wydane,3) ale we Lwowie nie było dostępne. Tursun-heg, który brał udział 
w kampanii Mehmeda II (1456), zanotował na pewno niejeden szczegół, 
cenny dla poznania panowania Fiłtiba "Zdobywcy" Stambułu. 
Pod Belgradem walczył też S i n ił n - c e l e b i B i h i s t 1 (zm. około 
1520 L).4) W rękopisie spoczywa równiez historia R U h j - c e 1 e b i (zm. 
1527), doprowadzona do 1511 roku, która może rzucić nowe światło na 
panowanie Bajezyda 1J.5) Nie wydano dotychczas nowej obszernej pracy 
I d r1 s a B i t 11 s 1 ego (zmarłego 1520 L),n) który był największym autory- 
tetem dla Sad ed-dina. Panowaniem Bajezyda II rozpoczyna się cenne 
dziełko (wydane tylko w wyjątkach) K e m ił 1- P a s Y - z ił d e g o (zm. 1535 
r.).7) Nie wyszła drukiem historia (małowartościowy zresztą wyciąg ze zna- 
nych obecnie kronik) LutH-pasy (zm. około 1564 L).
) Niedostępne mi 
było również wydanie stambulskie K li c li k n i s ił n d ż i (zm. 1571)9) i M u- 
stafy ben Ahmed Alego (zm. 1599 r.), któregu spotykamy w 1576 r. 
u boku Małqoc-oghłu Bały-beja. lO) (Należy jednak powątpiewać, czy to ten 
sam Bały-bej, który 1497 L spustoszył południowe kresy Polski). 


W najstarszych czasach na oznaczenie Polaków używa się w turec- 
kiej historiografii XV w., mianowicie w zbadanych przeze mnie dziełach, 
połączenia liter Lb w formie niewokalizowanej, albo wokalizowanej Lllb 
lub Ub. Lebeb w jednym kodeksie Anonima - to błc:dnie pisane Ub; po- 
myłka powstała skutkiem podobnego sposobu pisania arabskimi litera- 
mi Ub i Lebeb. Sękowski czytał czasem "Leh", częściej ..Lih," nawet 
w tym wypadku, gdy i brakowało i w tekście było Lb. Nie był to najwła- 
ściwszy sposób czytania, bo Ub występuje na ogół dość rzadko, rzadziej 
w każdym razie niż Leb; z kilku kodeksów Anonima tylko w jednym spo- 
tykamy pierwszą formę pisania. U autorów późniejszych, np. u Sad ed-dina, 


') SZ karta 349 
3) Ibid. 27 
7) Ibid. 61. 


') Qescbicbtsscbreiber, 24. 
4) Ibid. 43. 6) Ibid. 42. ") Ibid. 45. 
8) Ibid. BO. 9) Ibid. 103. '0) Ibid. 126.
		

/0019.djvu

			17 


forma ta zupełnie zanika; używają oni wyłącznie LI}, a u Sołak-zadego 
i innych jeszcze późniejszych autorów l ) oprócz LI} trafia się czasem Lel};2) 
za pomocą mater lectionis (fatha) jest więc wyrażnie zaznaczona samogło- 
ska a lub e, nie i. 
Lecz jeżeli uznamy za normalną formę LI}, powstanie wątpliwuść, 
czy fatha oznacza a czy e, a więc czy Turcy wymawiali "Lah" czy "Leh", albo- 
wiem spółgłoski LI} mogą się łączyć w języku tureckim zarówno z samo- 
głoską a, jak i z e. Za lekcją "Lah" czy "Lach" przemawiałyby na- 
stępujące Rrgumenty: I) jak sądzi A. B r li c k n e r. nazwa pierwotna brzmiała 
"Lach" i dopiero póżniej, przez analogię z "Czech. wytwor
yto się "Lech" 
(około 1310 rV) Np. ł{azimierz Wielki w liście do patriarchy zwie się 
Ó 'X1!(U.l,
. T

' Aa'XJa>;.
) 2) Turcy wymawiali z ruska nazwy niektórych 
miast; np. Lwów nazywają oni !li (podobną wymowę "IIiw" spotyka- 
my i dziś w Karpatach, wśród Rojków). Ponieważ ruska nazwa Po- 
laków była "Lach", Turcy mogli ją przyjąć tą właśnie drogą. Gdyby jed- 
nak Turcy nazywali Polaka "Lach", to: 1) Samogłoska a byłaby bodaj 
czasem zaznaczona przez elif, lub nawet elif z meddą; tymczasem z takim 
sposobem pisania nigdzie się nie spotykamy. 2) W Lach oddawano by 
czasami I} przez cb, gdyż cI} według praw harmonii dźwiękowej, pilnie 
przez Turków przestrzeganej, łączy się z samogłoską a. Sposób pisania 
przez cb byłby ułatwiony przez istnienie anologicznej formy Ckh, a prze- 

 cież taki wypadek nie zachodzi. 
Pozostałaby jak najbardziej prawdopodobna do przyjęcia lekcja "Leh" 
Nazwa ta dostała się do Turków nie przez Zachód.") Także i węgierski spo- 
sób wymowy "Lengyelorszag," rumuński "Tara Leseasca," czy wreszcie 
serbski "Ledianin" pozostał bez wpływu na turecką wymowę słowa LeI}. 
Gdyby było inaczej. droga węgierska, rumuńska czy serbska pozostawiłaby 
jakiś ślad w tureckiej wymowie. Także od polskich rycerzy i jeńców nie 
mogli Turcy otrzymać tej nazwy. Turcy zapoznali się z nazwą LeI} wi- 
docznie za pośrednictwem Bizantyjczyków, u których, jak to stwierdził T. 
E. M o d e l s k i, nazwa Ąfx{a była popularna i dobrze znana. 6 ) Już w po- 
łowie X w. Konstanty P o r f i r o g e n e t a wymienia Afl'
aJ1ijJ,0(7) i taka for- 
ma pozostaje zapewne pod wpływem serbskim czy węgierskim. Póżniej 
nazwa ta u Greków występuje jako "Lech." W V w. w Opusculum contra 
Francos znajdujemy już Al,x{( 8 ); podobną (w gen. plur. n";J1I AfXWJ') spotyka- 
my li bizantyjskiego historyka XI w. K i n n a m o s a
). Poza tym u Turków 
i w ogóle prawie na całym muzułmańskim Wschodzie Polskę oznacza się 
mianem .,Lehistan", a nie jakkolwiek inaczej. 
t,l" w LiI} - to prawdopodobnie wpływ wymowy bizantyjskiej czy 
serbskiej, w każdym razie pisownia analogiczna do Cil}. Ostateczny wniosek: 


') Por. wydany przez W. Smirnowa 8bornik niekotorych ważnych izwiestij i o
 
fit!ialnych dokumentow..., Petersburg 1881. 
') SZ 218. 3) A. Briickner, 810wnik etymologiczny. Kraków H'27. 
4) T. E. Modelski, Lechia Pseudo
Focyusza (Przewodnik Naukowy i Literacki, 1914), 430. 
5) Na łacińskim Zachodzie "Lech" znane nie było, a przypuszczenie J. Daniew- 
skiego w 8wllwowie Tacyta (Warszawa 1931), że tacytowscy Legii czy Lygii są Lecha- 
mi, jest bardzo ryzykowne. jak zauważył L. Piotrowicz (La Pologne, III, 133-41), nie 
ma dostatecznych podstaw, by uważać Lygów za Słowian. 
t;) Lechia, 430. 7) Ibid. 429. ") Ibid. 437 ") A. Małecki, Lechici, Lwów 1897, 82.
		

/0020.djvu

			18 


u Turków "największe państwo słowiańskie" nazywało się Memt1/ik LeI} 
i z Lel}em walczył Turek. 


II 
PRZEZ BUŁGARIĘ I SERBIĘ NA WOŁOSZCZYZNĘ 
Szybko rozwijało się w XIV w. państwo Osmanów, coraz bardziej 
stają się od nich zależne małoazjatyckie prowincje i ksiąstewka. Także 
europejskie terytoria, sąsiadujące z Turkami, wcześnie obejmuje koloniza- 
cja turecka. Turków osiddłych z rodzinami było w Europie w XIV w. już 
tak dużo, że syn Urchana Sulejman, przeprawiając się przez Dardanele, 
wstąpił na eurupejski brzeg, jakby do swojej kolonii. I) Zdobycie Gallipoli 
(1354 r.) i Adrianopolu (1361 r.)2) pociągnęło za sobą zetknięcie się mło- 
dego pailstwa z pailstwami europejskimi. Zapędy tureckie zwracają się co- 
raz wyraźniej ku Zachodowi. W 1363 r. zdobywają Turcy część Bułgarii 
z Filipopolem. Je
o władca zwrócił się o pomoc do serbskiego despotyS) 
"aby się zemścić" za napad Turków, ponadto porozumiał się z Bośnią, 
Węgrami i Wołoszczyzną. Turcy ze swej strony ruszyli na Serbów pod 
wodzą Lala Szahina, który ., wysłał dla poinformowania się o zwyczajach 
niewiernych i ich stanie" Hadżi Ilbeka. ł ) Ten świetnie wywiązał się ze 
swego zadania, rozgrGmiwszy nad Maricą (1371) wrogów, mimo że Tur- 
ków było dziesięć razy mniej niż Serbów, Węgrów i (według Sad ed-dina) 
Wołochów,") których Turcy spotyka.ją tu po raz pięrwszy. W 1386 r. Tur- 
cy zdobywają Nisz. Bezpośrednim następstwem tego sukcesu było to, że 
Łazarz, żeby wstrzymać posuwanie się wojsk tureckich, zobowiązał się pła- 
cić daninę.
) Uwaga lorgi, ze zdobycie Niszu należy do rzędu raczej tych 
wypraw, które w danym momencie nie pociągają za sobą bezpośrednich 
skutków.') nie jest więc ścisła. 
Świeże jeszcze były tradycje mocarstwowej Serbii (1331 - 1355) 
i osmańskie zwierzchnictwo silnie ciążyło ŁazC\rzowi, który przez "zbie- 
ranie" prowincyj serbskich dążył do przywrócenia poprzedniego stanu. 
Szukając pomocy, porozumiewał się z Ludwikiem. krÓlem Węgier i Polski, 
i z banem Bośni Twrtkiem; Ludwikowi zobow1ązał się zapłacić 10000 fun- 
tów srebra, za co Ludwik miał przysłać mu 1000 żołnicrzy.
) Węgrzy je- 
dnak nie umieli nawet u siebie uporządkować stosunków, więc Serbowie 
mogli liczyć jedynie n5. 
") Zinkeisen, o.c. I, 210; Iorga, GdOR I, 196; jireczek, o. c. II, 84. 


l
		

/0021.djvu

			19 


z 20000 ludzi, ale rozpuścił ich na grabieże a przy sobie pozostawił le- 
dwie około tysiąca. Tylko 5000 Turków zdołało uciec. Sam Szahin z tru- 
dem 
ię ocalił. 
W odpowiedzi ciągną nowe wojska tureckie na Bułgarię i Serbię. l) 
Na Serbię ruszyły wojsko tureckie pod dowództwem samego sułtana Mura- 
da l. (UbA 25): "Murad Ghazi - chan na wszystkie strony rozsyłał pisma, 
zbierał wojska". 
Podobnie i Łazarz gromadził wojska, prosił o pomoc Węgrów, uznał 
nawet ich zwierzchnictwo, z czym ociągał się ud śmierci Ludwika W.2) 
Węgrzy jednak, nie duceniając tureckiego niebezpieczeństwa i obawiając 
się raczej Serbów niż Turków, długo zwlekali, wysłali wreszcie na po- 
moc oddział z Garą na czele, ten jednak przybył dopiero po klęsce ko- 
sowskiej w lipcu 1389 r. Udało się za to Łazarzowi ściągnąć oddziały 
bośniackie, chociaż nie w takiej ilości, w jakiej były potrzebne, bo ban 
Bośni był zajc:ty utarczkami z Węgrami. 3) Także pomoc Albanii i serb- 
skich ksiąstewek. nie odpowiadała nadziejom Łazarza. 
Najdokładniejsze źródłu tureckie do bitwy kosowskiej, jak i w ogó- 
le do historii owych czasów, to Sad ed-din. Toteż jego dziełem przewa- 
żnie pusługuje się przy odtwarzaniu przebiegu tych wypadków Zinkeisen. 
Sad ed-din podaje dokładny rozkład wojsk tureckich i serbskich. ł) Inni 
dawniejsi autorzy tureccy są bardziej lakoniczni, lecz dokładniejsi. Aszyk- 
pasza przytacza treść - nie wiadomo. czy prawdziwą - listu Łazarza do 
Murada. r .) Według Urudża było Turków około 50000: 10000 azabów (nie- 
regularnych oddziałów pieszych), 20.000 akyndży (aqyndży - lotne oddziały 
grabieżne), 10.000 jaja (yaya - piechota),") reszta prawdopodobnie od- 
działy janczarów i sipahów. Sad ed-din ocenia ilość wrogów aż na 200.000; 
jak oblicza Sołak-Lade, wrogów było pięć razy więcej niż OsmanL w. 7 ) 
Według obliczeń Neszriego. który podaje ilość wrogów na 300.000, piąta część 
niewiernych wynosiłaby 60.000, ale już Sad ed-din skreślił z ilości wro- 
gów 100000, skutkiem czego pozostawiony zwrot" piąta część" określa ilość 
Osmanów na 40.000. Prawdopodobnie w serbskim wojsku było więcej 
żołnierzy niż u Turków, ale przewaga nie mogła być aż tak rażąca, jak 
to twierdzą ówcześni historycy tureccy. W ogóle wyolbrzymianie potęgi 
nieprzyjaciela cechuje nie tylko osma1'1skich historiografów średniowiecza. 
Że różnica liczebna była jednak wielka, świadczą o tym długie narady 
w ubozie tureckim i trzymanie się Turków w pozycji obronnej. Zastana- 
wiali się nad użyciem różnych forteli. np., czy nie wysłać na pole bitwy 
naprzód wielbłądów, by spłoszyć konie wrogów.!;) 
Czy brali udział w bitwie Polacy? W większej liczbie chyba nie. 
Obecność pewej ilości Węgrów stwierdza pisarz bizantyjski Chalkokondi- 


') Fr. HybI (D'
jiny Ntiroda BLI/barskebo, 2 tt., Praga 1930; I, 238) zwraca uwagę, 
te upis wypadków w kronikach tureckich (znał je z przeróbek LeuncJaviusa), hudzi pe- 
wne wątpliwości; zwłaszcza chronologia nie jest jeszcze ustalona, mimo prac jireczka 
(Arcb. f. 
/av. Pbil%gie, XIV, 260) i Iorgi (Byzant. Zeitscbr. XV, 214). 
") A. FessIer, E. Klein, Oescbicbte von Ungarn. wyd. 2, Lipsk 1870; II, 254. 
3) jireczek, o.c. II, 73 i n. Tu też dokładna bibliografia. 
') Sed I, 120. 5) APZ 62. 
6) UbA 25 i 96. 7) SZ 356. 8) Sed I, 118.
		

/0022.djvu

			20 


las; może byli między nimi i Polacy. Mogli to być na przykład nie- 
liczni zapaleńcy, którzy usłuchali błagań Łazarza o pomoc. Czasu, by 
przybyć z Polski du Serbii na walkę z Turkami było dość. Przecież z my- 
ślą o Polsce Kazimierza Wielkiego układano projekty krucjaty przeciwtu- 
reckiej; w 1364 r. król Cypru Piotr I Lusignan przybył do Krakowa na 
kongres monarchów, próbując wciągnąć Kazimierza W. do akcji antymu- 
zułmańskiej.l) Podobnie po klęsce Serbów nad Maricą idee krucjatuwe 
głoszono nie tylko na Węgrzech, ale i w Polsce.!) Poza tym Łazarz od 
dwóch lat spodziewał się ruzstrzygającej rozprawy z Turkami. Oto co pi- 
sze o tym Sołak-zade: "Gdy Las-ughłu, władca Serf [Serbii] dowiedział się 
o zamiarze wyprawy na kraje niewiernych. rozesłał posłów do królów 
sąsiednich krajów." Wysyłał wiadumości tego rodzaju, że "teraz Padyszah 
wiary islamskiej z zamiarem zemsty najechał na królestwo i nadchodzi 
moment, że nie pozostanie kamień na kamieniu, że spali i zrujnuje kraj. 
Teraz szkoda dotyka mego królestwa, ale bądźcie przygotowani na wasz 
czas. jest pewne i przeznaczone. że po mnie zniszczenie i zrujnuwanie 
wilajetów i was dosi<;gnie. Jeżeli teraz zaniedba się [okazjil, to potem z żalu 
korzyści nie będzie. W każdym liście usilnie o pomoc się starał" .S) 
W kronikach polskich nie ma wzmianki o udziale Polaków w tej bi- 
twie. Zato Sad ed-din i Sołak-zade aż dwa razy wyraźnie wspominają 
o ich obecności(SZ 356): "Niewierni. pełni zła, porozumieli się ze sobą 
i połączyli się z Las-oghłu. Arnaud i Unkurus i Leh i Cih') i Boghdan 
[Boghdan, Mołdawia] i If\ak [If\aą, Wołoszczyzna] umówili się i zobowiązali ze- 
brać się na wiosnę, na pulu ((os" U Sad ed-dina (I, 114) odpowiednie 
miejsce brzmi: 
"I razem połączyli się z władcą Las Bosna i Firenk i Unkurus i If\ak 
i Arnabud i Boghdan oraz n a r o d y s ł o w i a ń s k i e, k t ó r e s ą o b e c n i e 
z n a II e p o d i m i e n i e m L e h i C e h, umówili się i zobowiązali ze- 
brać się na wiosnę. O 200000 niewiernych doniesiono do kancelarii. Ukoń- 
czywszy przygutowania do wyprawy, stali się zuchwałymi i wysłali do tro- 
nu protektora świata posłów." W tłumaczeniu Bratuttiego, podobnie jak u So- 
łak-zade, brCtkuje właśnie zwrotu "oraz narody słowiańskie." Brakuje też 
u Bratuttiego prawdopodobnie i drugiego miejsca (Sed I, 120): "Każdy Bej 
tych siedmiojęzycznych narodów utrwalił się na swym miejscu... i wojsko 
Unkurus i If\ak i Bułghar i Arnab
d oraz C e h i L e h ulokowali się na o- 
bu skrzydłach [wojska]" Zinkeisen wysunął domysł, że Polaków i Cze- 
chów umieścił Sad ed-din zamiast Bośniaków i Hercegowińczyków 5 .) 
Dwukrotne zaznaczenic przez Sad ed-dina udziału Polaków i podkreślenie 
ich słowial1skiego charakteru obala jednak to przypuszczenie niemieckiego 
uczonego 
Bitwa na Kosowym Polu zakończyła się wygraną TurkÓw. W stanow- 
czej walce udaje się Turkom przełamać opór clirzeScijan. Ginie jednak 
ich sułtan"') i w tym bolesnym dla nich momencie spotykają - albo są 
1) Stachoń, o. c. 10; Iorga, GdOR I, 	
			

/0023.djvu

			21 


przekonani, że spotykają - Polaków po raz pierwszy. jakich- 
bjlwiek skutków politycznych dla Polski za sobą to nie pociągnęło. Prze- 
cież nawet bliższych Turkom Węgrów ta walka jeszcze dość mało intere- 
sowała, a zagadnienia serbskie, a nawet problemy krucjaty, Polskę ów- 
czesną niewiele zaprzątały. 


Po złamaniu potęgi państwa Łazarza, upadła Bułgaria po zdobyciu 
Tirnowa (1393 r.) bez znaczniejszego oporu. jedynym silnym wrogiem po- 
zostały Węgry. Lecz Turkom walczyć z nimi było jeszcze za wcześnie. 
W Azji trzeba było wprzód unieszkodliwić ksiąstewka Karaman-oghłu (Qa- 
raman), Kastemuni i i., a w Europie bliższym od Węgrów sąsiadem i - 
co ważniejsze - słabszym była Wołoszczyzna: z nią też doszło najwcze- 
śniej do zderzenia. 
W 1389 r. niebezpieczeństwo węgierskie było dla Wołochów groźniej- 
sze od tureckiego. Przeciwko Węgrom więc, a nie Turkom, szukał w Polsce 
pomocy wołoski Mircza, którego bojarzy zawarli pakt przyjaźni z Polską 
w 1389 r. a sam Mircza w 1391 r-ł) Orientacja Wołochów zmienia się za 
następcy Murada I - Bajezyda I Błyskawicznego. jednym z pierwszych 
kroków tego sułtana było wysłanie zagonów Firuz-beja na Wołoszczyznę. 
Sad ed-din o tej wyprawie nie znalazł dokładniejszych danych w żadnej 
kronice, wskutek tego ograniczył się do suchej wzmianki, znalezionej u Ano- 
nima i Aszyk-paszy. Zdobycz była obfira; świadczy o tym wyrażenie 
Urudża, nie spotykane przy opisie mniej udanych wypraw, że (UbA 26): 
"Firuz powrócił z niezliczonym majątkiem i bogactwem." Zdobyczą polecił 
sułtan upiększyć wybudowane właśnie przez niego budynki dobroczynne. 2 ) 
To z kolei pchnęło Mirczę w szeregi wrogów Osmanów. W 1391 r. na- 
padł na "islamskie kraje." Oczywista wnet uległ w bitwie pod Rowiną. 
Jedynym wynikiem jego akcji był zwrot łupów Turkom, płacenie daniny, 
oraz obowiązek stawienia się do służby w \\	
			

/0024.djvu

			22 


obszerny opis bitwy, według niego nierozstrzygniętej.1) Zasługuje na uwa- 
gę szczegół, że nawet Urudżowi nic nie wiadomo o zastąpieniu przez suł- 
tana Mirczy - Władem. 
Tak więc Turcy pogwałcili samodzielność Wołoszczyzny, kraju sąsia- 
dującego z Mołdawią, hołdownika Polski. O związkach Wołochów z Pol- 
ską Turcy jeszcze nic nie wiedzą. Za to Polska posiada prócz kru- 
cjat bardziej realny powód interesowania się Turcją i Wołoszczyzną, ich 
zwycięstwami i klęskami. 
Wzmocnienie tureckiej pozycji na Wołoszczyźnie ułatwiło Turkom 
wypady na Węgry. Przyczyn do walki między Węgrami a Turcją, chuciaż- 
by ze względu na Serbię, do której pretensje rościły i Węgry i Turcja, 
nie brakło. Bezpośrednim motywem konfliktu był najazd Zygmunta Luk- 
semburczyka na serbskie grody. Z kolei Turcy, napadają na węgierskie 
miasta, zdobywają Widyń i Sylistrię. [ chociaż, zanim jeszcze Zygmunt ru- 
szył na pomoc, uwaga Bajezyda zwróciła się na Konstantynopol. Zygmunt 
mimo wszystko zabezpieczał się przed Turkami. nie wątpiąc, że konflikt 
prędzej czy później musi wybuchnąć. Przekonał go o tym wynik jego po- 
'selstwa do Bajezyda. Wysyłając je, nie spodziewał się konkretnego wyniku; 
chciał jedynie wybadać nastroje w tureckim obozie. Dołączyły się do tych 
przyczyn sprawy wołoskie. 7 marca 1395 r przybył Zygmunt do Brasowa 
(Kronnstadł) i okazaniem gotowości do walki z Turkami zamierzał prawdo- 
podobnie zrównoważyć na Wołoszczyźnie wpływ turecki i polski. 2 ) Pogodził 
się więc z Mirczą i usiłował przywiązać go do siebie ustępstwami; zresztą 
Mirczy dokuczała stała dai1ina na rzecz Turków. W 1395 r. Zygmunt ze- 
brał nieliczne wojsko i wkroczył jako sojusznik Mirczy do tureckiej już 
wówczas Wołoszczyzny. Gdy jednak musiał zawrócić do Węgier, napeł- 
niło to Mirczę takim strachem przed Turkami, że pragnąc uniewinnić się 
w ich oczach, zaczął ostrzeliwać wojsko Zygmunta. s) Tymczasem od ce- 
sarza bizantyjskiego Emanuela przyszli do Zygmunta pusłowie, którzy 
zawiadomili go o przygotowaniach Bajezyda do wyprawy na Węgry i o 
zhieraniu wojsk. Turkom udało się przyłapać tych posłów. szpiegów", któ- 
rzy "zwątpiwszy o swym ocaleniu" powiedzieJi Turkom, że jeszcze trzech 
posłów greckich wyst:ło z wiadomościami do Węgier.') Bajezyd zwołał 
naradę i na wniosek Timurtasz-paszy postanowił skończyć raz na zawsze 
z Konstantynopulem. Że Konstantynopol nie był wrogiem groźniejszym od in- 
nych greckich miast. świadczy jego uległość wobec żądail tureckich 
w najbliższej przyszłości. O słabości stolicy Bizancjum Turcy dobrze 
wiedzieli; toteż zdanie Timurtasza: "Można się spodziewać, że to 
przeklęte [ miasto] zdobędziemy tak łatwo jak Ala-sehir," :.) szyhko przeko- 
') UbA ('2:7) przytacza anegdotkę, jak to Turcy ukryli po bitwie trupy tureckich 
żołnierzy, a wołoskie pozostawili. Mircza sądząc, że ani jeden Turek nie poległ, poddał 
się. Por. Zinkeisen, o.c. I, 284; n.; Hammer, o.c. I, 182 ; n. 
2) Stachoń, o.c. 21); Skrzypek. o.c. 63 i n.: Iorga. GdORI. 274 i n. Omawiają te spra- 
wy mi.: A. Czołowski, Sprawy wołoskie w Polsce (KH 1R91); I Minea, Politica oriew 
tala a imperatului Sigismund, jassy 1931; L KuppeIwieser, Die Kumpfe lJngarns mit 
den Osmanen bis zur Scblacbt bei Mobacs, Wiedeń-Lipsk 11:\95; R. Arndt, DiB Beziebun- 
gen Konig Sigismundus zu PoilIn bis zu Offener Scbiedssprucb, Halle IR97; G. Bekc- 
mann, Der Kampf Kaiser Sigmunds gegen die werdende Macbt der Osmanem, Gota 1902; 
J. Skrzypek, Bitwa pod Nikopolis (25. IX. 1936), (Przegląd Historyczno-Wojskowy, 1936). 
") FessIer, o.c. II, 264. ') Sed I. 142. ") N w ZDMU XV, 345. 
Ala-sebir=PhiIadeIpha,ostatnia grecka!posiadłość w Małej Azji, zdobyta'przezBajezyda 1390.
		

/0025.djvu

			13. 


nało Bajezyda. Emanuel przestraszony "do królów niewiernych rozesłał 
listy." W liście do króla węgierskiego patetycznie wołał lSed I. 142):- 
"Czy jest rozsądnie i uczciwie, by Konstantynopol, stolica władców chrześcijań- 
skich została zniszczona i czy jest to po męsku, by to miasto zostało zajęte przez 
jego [Bajezyda] niszczącą rękę? Potrzebą braterstwa i żądaniem męskości 
jest, by mu pomóc licznym wojskiem." Przypuszczając zaś, że te ideowe 
argumenty nie wystarczą, cesarz przyrzekał za udzielenie pomocy ogromne 
bogactwa. Przed wyprawą na Konstantynopol sułtan kilka dni czekał w Adria- 
nopolu, by zebrać" wojsko ze zwycięskimi znakami." Co prawda dużo jego nie 
miał, mniej niż na Kosowym Polu; Urudż ocenia ilość Turków na 10 -15000 
(Zinkeisen za europejskimi żródłami aż na 100.000).1) Z wojskiem tym 
stoczył Sułtan zwycięską bitwę pod Nikopolem w 1396 r. Liczba chrze- 
ścijan, zaczerpnięta przez Sad ed-dina od Idrisa (130.000 niewiernych Wę- 
grów) jest oczywiście nieprawdo podobna. zresztą już sam Sad ed-din nie 
bardzo wierzył tej informacji Idrisa. 2 ) W każdym razie krzyżowcy musieli 
znowu mieć znaczną przewagę nad Turkami; świadczy o tym ich bezgra- 
niczna pycha. Z Hiszpanii, Francji, Bułgarii, Niemiec, Czech i Pulski pu- 
schodzili się rycerze; tylko o udziale Wenecji słychać mało. Chrze- 
ścijanie ukryli część armii, by rzucić ją na pole bitwy w rozstrzygającej 
chwili. To samo uczynił Bajezyd 3 ) i ta właśnie niespodzianka stała się przy- 
czyną klęski chrześcijan. lorga daje do zrozumienia, że jedną z przyczyn 
klęski bytu to, że naprzód ruszyli do boju Francuzi, a nie Wołosi;ł) nie 
wspomina natomiast o ich ucieczce. W każdym razie Osmanie zwyciężyli 
-- może nawet dzięki pomocy jakichś widm świetlanych w ludzkiej po- 
staci.") 
P ó ż n i e j S i historycy tureccy, gdyż Urudż, Anonim i Aszyk-pasza 
barclzo mało uwagi poświęcają tej bitwie. Wiedzieli, że bitwa nikopolska 
to nie wyłącznie węgierska impreza, ale raczej krzyżowa, ogólno-europej- 
ska wyprawa. Cesarz bizantyjski zwracał się z błaganiami o pomoc nie 
tylko do Węgrów, ale i do innych" władców niewiernych." Mimo to, prócz 
Węgrów nie wymieniają żadnych innych narodów; inicjatywa Węgier i an- 
tywc;gierskie zamierzenia Bajezyda przesłoniły udział wojsk niewęgierskich. 
Turcy posiadali dość dużo wiadomości o swych przeciwnikach. Kronikarze, 
których dzieła wykorzystywał Sad ed-din, czerpali swe informacje od na- 
ocznych świadków. Jak zaznacza Sad ed-din (Sed I, 143): "Według tegu, co 
Umur-hej temu nędznikowi [Aszyk-paszy] powiedział na tym pobojowisku, do 
rąk naszego tylko oddziału wpadło powyżej 2000 jeńców. To opowiadanie 
w ten sposÓb jest przedstawione przez Umur-beja". Wiedzieli Turcy też o tym, 
że "król z kilku niewiernymi uciekł i ledwie się ocalił" .6) Stosunkowo pobieżny 
opis tej bitwy i stosunkowo niedokładne wyliczenie składu narodowościo- 
wego armii nieprzyjacielskiej tłumaczy się tym, że Osmanie nie uważali 
tej bitwy za tak ważną jak kosowską, a potem warneńską. W Europie na- 
tomiast NikopoI wywołał głośniejszy oddźwięk, niż Kasowe Pole; z wię- 
') UbA 27; Zinkeisen, o.c. l, 302. Szeroko omawia te wypadki na podstawie euro- 
pejskich źródeł Max Silberschmidt, Das orientaliscbe Problem ZL1r Zeit der Entstebung 
des tjjrkiscben Reicbes, Lipsk - Berlin H!23. Ostatnio ukazała sit; praca A. S. Atiya, 
1 be Crusade in tbe latlIr middle ages (Londyn 1938). jego dawniejsza rozprawa: Tb- 
Crusade ot lvikopolis (Londyn 1934) spotkała się z surową krytyką. Por. Skrzypek, Bitwa, J.. 
") Sed I, 143. 3) UbA 28. 4) Iorga, GdOR I, 294. 
') Sed l, 144-5. ") UbA 28; N w ZDMG XV, 348.
		

/0026.djvu

			24 


kszym przecież rozgłosem przygotowywano tę wyprawę. Ponieważ zaś głoszo- 
no, iż wyprawa nikopolska powinna połączyć wszystkich chrześcijan, 
więc i Długosz i inni historycy byli przekonani o wielkiej doniosłości tej 
bitwy i uważali za święty obowiązek znaleźć i podkreślić, nieliczny zresztą 
udział Polaków w tej tak ważnej dla ówczesnych wyprawie. l) W tym dr u- 
g i ITI zbrojnym zetknięciu się Polaków i Turków, Turcy :Jolskiego u- 
działu n i e z a z n a c z y l i. ponieważ był nikły i nieoficjalny. 
Teraz zapędy Bajezyda znuwu zwróciły się ku Bizancjum, które \\łaś- 
ciwie sprowokowało całą tę bitwę. Zdawało się, że klęska nikopolska za- 
powiada bliski koniec niepodległości bizantyjskiej stolicy. Tylko dzięki 
usilnym przekonywaniom i radom przekupionego wezyra Ali-paszy, Bajezyd 
przyjął ofiarowane przez cesarza warunki, ktore zapewniały mu "wykony- 
wanie wiary islamu" w drugiej stolicy chrześcijaństwa. Sad ed-din dokła- 
dnie opowiada, jakimi to różnymi argumentami próbował Ali-pasza od- 
wieść sułtana od zamierzonego zdobycia Konstantynopola. 2 ) Sułtan usta- 
nowił tam qazicb (sędziów) dla spraw muzułmańskich oraz zastrzegł 
sobie jJrawo bicia monety ze swoim imieniem, co było oznaką 
zwierzchnictwa Turków nad ich współwyznawcami w Konstantynopolu. 
Twierdzenie Jireczka, że Bizancjum obroniła flota wenecka i załoga Fran- 
ków,B) jest pozbawione podstaw. Urudż (28) zaznacza krótko: "Wreszcie 
pogodziwszy się, ludzi tam pozostawiono." Narzucenie cesarzowi tych wa- 
runków świadczy, że bizantyjska kwestia odegrała w historii Osmanów ro- 
Ję całkiem trzeciorzędną, bez porównania mniej ważną od kwestii węgier- 
skiej. Karaman-oghłu. nawet mniejszą od wołoskiej i Germian-oghłu. Jedna 
wyprawa Bajezyda na Wołoszczyznę,4) przedsięwzięta raczej dla zemsty 
niż dla utrwalenia tam wpływów i także z Wołachami na razie Osmanie du- 
żo kłopotu nie mają. Mircza siedzi cicho. lorga co prawda wspomina o ja- 
kimś zwycięstwie Wołochów nad tureckimi oddziałami, które wracają z grabie- 
ży Węgier. lecz wiadomości o tym czerpią tylko z rumuńskich żródeł.
) Wkrótce 
potem uwagę Bajezyda od spraw północnych odwróciła Wenecja. W 1402 r. 
najechały Turcję wojska Timura. a bitwa pod Angorą (28 lipca 1402) zni- 
szczyła doszczętnie państ\\o Bajezyda. Bitwa więc nikopolska na rozwój 
wypadków, interesujących Polskę i jej sąsiadów, nie wpłynęła. Na przeciąg 
kilku lat ustał nacisk Turcji na Wołoszczyznę i Węgry. 
Udział Wołochów, którzy w bitwie pod Angorą znaleźli się w woj- 
sku Bajezyda, pomógł Turkom niewiele. Przy końcu bitwy "zobaczył Wo- 
łoch, że walka bez korzyści i że oni sami pozostali, wziął więc swe woj- 
sko i u ciekł. 0)" 
Przez lat jedenaście trwa w Turcji niezgoda między sułtailskimi sy- 
nami. Siły wojskowe tureckie zostały rozbite pod Angorą, a niedobitków 
wciągnęli synowie Bajezyda w walki wewnętrzne. "Kłótnie braci suł- 
tanów" był to obraz u Turków nowy. Toteż z uczuciem godności połą- 
czonej z żalem twierdził Sad ed-din (Sed I, 223): że "Nie jest godziwe 


I) Skrzypek, Polityka Polski, 83. 2) Sed I, 148-49. ") jireczek, o.c. II, 104. 
') ZDMG XV, 340. 5) GdRV I, 291. 
") Pochwały Timura, skierowane podług Anonima (Anon G 40) pod adresem Wo- 
łochów, naIeży zapewne odnieść do Serbów. Kopista przekręcił tu Vulq-ogblu na 
lflaq-ogblu. Męstwo Serbów podkreśla Krymski, O.c. 26.
		

/0027.djvu

			25 


i odpowiednie, by oblicze ziemi było pokryte łzami muzułman." Wreszcie 
Turcy doprowadzają państwo do porządki!, ale zajęci wewnętrznymi tru- 
dnościami nie mogą walczyć z Węgrami. Udaje im się za to - co mo- 
gło interesować i Polskę - stanąć całkiem pewną nogą na Wołoszczyźnie. 
Przyśpieszyli to sami Wołosi, którzy, próbując wykorzystać wewnętrzne nie- 
snaski Osmanów, s t a wal i s t a l e p o s t r o n i e w s z e I k i c h b u n t 0- 
w n i k ó w. Sarn przez się Mircza nie był tak groźny jak np. Karaman-oghłu, 
lecz był od niego bez porównania śmielszy. Jeden z synów Bajezyda Musa- 
celebi (brat przyszłego sułtana Mehmeda) w swej podróży - ucieczce 
szukał szczęścia u Wołochów, dokąd zapłasza-t go Mircza, obiecując mu po- 
moc wojskową i córkę za żonę. Tak twierdzi Sad ed-din; I) zdaje się jednak, 
że w swych przeciwwołoskich twierdzeniach posunął się za daleko. Naj- 
trafniej zestawia te wypadki Urudż, który krótko twierdzi, że Isfendiar- 
oghłu wysłał Musę-celebi do niewiernego Mirczy, ten dał wojsko i [Musa] 
wyprawił się do Rum-ili.
) (Ciekawe, że Sad ed-din nie przytacza w da- 
nym wypadku imienia Mirczy; co prawda nie czyni tego też Aszyk-pasza. 3 ) 
Wymienia to na7wisko Urudż, ale za to Anonim (Anon G 48) pisze: "Był tam 
wtedy Mircza. niewierny książę, wielki pogański bohater. Musa wrócił po- 
tem do Małej Azji. a stąd jeszcze raz udał się do Mirczy, który mu "to- 
warzyszył jaku przewodnik aż do jego granic..."') To wszystko wystarczyło, 
by Wołoch naraził się Mehrnedowi I, któremu udało się ostatecznie ob- 
jąć władzę (w 1413 r.). Zgodliwy ten sułtan starał się ułożyć swe stosunki 
z sąsiadami możliwie naj znośniej. nie zaczepiał nawet słabego Bizancjum. Lecz 
ziemie WołochÓw były nadal schroniskiem sułtaIlskich wrogów. Nowy pre- 
tendent do sułtanatu Mustafa, uciekł nie gdzie indziej, lecz tam właśnie 
(1415). l to jeszcze byłby wybaczył spokojny Mehmed, gdyby wojewoda 
nie podniósł już jawnie buntu, wstrzymując należną sułtanowi dżezije 
"daninę." Wy
rawę na Wołochów Turcy przygotowywali tym razem bar- 
dzo starannie. Według Sad ed-dina ze wszystkich stron zbierano wojska.") 
Oczywista Mircza. jak zwyczajnie w takich wypadkach, stracił odwagę, 
znowu zaczął żałować swych czynów i wreszcie za wstawiennictwem 
Azab-beja uzyskał pokój. Musiał tylko zapłacić zaległy trzyletni charadż 
i zgodzić się na przyszłość czynić to regularnie co roku oraz wysłać 
dwóch synów jako zakładników. U Iorgi i tu spotykamy pewną niedokład- 
ność. Pisze mianowicie, że według autorów tureckich Mircza miał zapła- 
cić swym zwycięzcom daninę p o r a z p i e r w s z y;6) tymczasem, jak wi- 
dzimy, już w 1394 r. Mircza zobowiązał się płacić daninę.
) l nie tylko 
zobowiązał się, ale rzeczywiście zapłacił: "Niewierny Mircza. czując się 
bezsilnym, zawarł ugodę i wysłał charadż". h) 
Równocześnie sułtan. chcąc zabezpieczyć się na przyszłość od podob- 
nych niespodzianek, pulecił odnowić Isakczę, Jeni-sale i Gołubacz (Yer- 
koki-hysary). Punieważ zaś Mircza szukał pomocy u Węgrów, zresztą bez- 
skutecznie, sułtan zwrócił się teraz na Węgry. Grozę walnej wyprawy od- 
wróciło co prawda od Węgier poselstwo, które (Sed I, 285) "z prośbą o 


') Sed I, 247 - 8. ') UbA 38; AnoIl G 48. 3) APZ 81 -2. 
') Sed I, 248. Nie wchodząc w szczegóły opisuje te wypadki: Zinkeisen, o.c. I, 
427; dokładniej Hammer, o.c. 265 i n.; Iorga, GdOR ł, 325 i n. 
5) Sed ł, 284. 
) GdRV I, 303. 7) Sed I, J31. B) UbA 27.
		

/0028.djvu

			'26 


przebaczenie i błaganiami, oraz z królewskimi darami, pod przewodnictwem 
trzech niewiernych panów wyprawiło się do tronu sułtańskiego", jednak 
oddziały akyndży przeniknęły daleko w głąb Węgier (1416 r.). 
Wołoszczyzna na kilka lat znowu się uspokaja. Zresztą zaczynają się 
wewnętrzne sprawy wołoskie. Wprawdzie Wołosi przyjmują jeszcze jedne- 
go buntownika Bedr ed-dina, ale nie udzielają mu już wydatnej pomocy. 
Iorga w związku z opisaną wyprawą daje do zrozumienia, że ostatnia wy_o 
prawa na Wołochów to skutek przyjęcia przez nich Bedr ed-dina. l ) Przy- 
puszczenie to jest prawdopodobne, lecz na kategoryczne stwierdzenie tego 
brak jeszcze argumentów. 
Ostateczne puddanie się Mirczy pod protektorat osmański spowodo- 
wało, że terytoria polskiego poddanego (Mołdawii) i tureckiego (Wołosz- 
.czyzny) zetknęły się z sobą i że spory mołdawsko-wołoskie łatwo po- 
-ciągnąć mogły za sobą zatarg polsko-turecki. Turcja bowiem mogła nie- 
pokoić Polskę i Węgry od strony Wołoszczyzny. 
Orientację w dziejach tych czasów znacznie utrudnia nieustalona ter 
 
minologia obydwóch wspomnianych krajów, poplątana w polskich, a nie- 
kiedy i w niemieckich opracowaniach. Tak np. Sękowski tureckie lf/ak tłu- 
maczy przez . W ołoszę", a Bogbdan przez "Multany". Z) Stachoń oddaje 
lf/ak przez "Multany", a Bogbdan przez ,.Mołdawię";S) wreszcie u Wittek'a 
"Walachei" uznacza Mołdawi
. 4) Tymczasem. jak to podkreślił już Gór- 
ka/') trzeba by przyjąć terminologię rumuńską zgodną ze żródłami rumuń- 
skimi i tureckimi i przyjętą w zachodnio-europejskiej nauce. Wołoszczyz- 
na to lf/ak. a nazwa Bogbdan, względnie Qara-bogbdan oznaczałaby Moł- 
dawię. Wołoszczyzna to księstwo południowe. Mołdawia północne. "Mul- 
tany", poza polską literaturą historyczną, nigdzie nie są spotykane i użycie 
tej nazwy tylko komplikuje całą sprawę. Wołoszczyzna i Mołdawia two- 
rzą dziś całość - Rumunię z tym, że do nazwy tej mogą rościć preten- 
sje raczej W ołosi. niż Mołdawianie. 
Utrwalenie wpływu tureckiego na Wołoszczyżnie mogło Polskę bar- 
. dziej niepokoić, niż Turcję sąsiedztwo polskie, bo na Wołoszczyźnie prze- 
bywały stale oddziały tureckie, polskich w Mołdawii nie było. W 1420 r. 
wybuchły wewnętrzne zamieszki na Wołoszczyźnie; pociągnęły one za so- 
bą interwencję Turków naddunajskich, którzy często ingerowali w we- 
wnętrznych sprawach wołoskich. W powrocie jakaś część Turków zaczęła 
oblegać Kilię. Nie wiadomo, kto był inicjatorem tego oblężenia i jaki był 
jego cel: zwyczajny rabunek czy zdobycie na stałe; zdaje się. że raczej 
to pierwsze, gdyż tureccy kronikarze o żadnej wyprawie nie wspominają, 
a Mołdawia, która alarmow
ła Polskę, była zawsze skłonna do przesadza- 
nia nie tylko zwycięstw, ale i urojonego niebezpieczeństwa. W każdym 


') Iorga. GdOR 1,374. O Bedr ed-dinie ukazał się artykuł Babingera w Der [siam, 
XI, 1-106. 
') Collectantta I, 92. 3) O. c. 19, uw. 1. 
4) MOG I, 86. Podobnie u Babingera (Oesc!Jic!Jtsscbreiber, 66) fetbname-i Qara 
Bogbdan oznacza "ein Werk fiber die Eroberung der Walachei". 
") 8tan badań, 19. 


\
		

/0029.djvu

			.' 


27 


bądź razie tureckie oddziały po raz pierwszy zaczepiły o Mołdawię") Skut- 
kiem tych alarmów Polska staje się czujniejszą na odgłosy wypadków tu- 
reckich i mołdawskich. . 
Zwierzchnictwo Osmanów wciąż jeszcze drażniło ambicje wojewo- 
dów. Chociaż nowy wojewoda Dan (zwany w tureckich źródłach Drakuła) 
otrzymał potwierdzenie swej władzy przy składaniu hołdu nowemu sułta- 
nowi Muradowi 1\, to jednak w 1423 r. sprowokował napad Osmanów. 
Osmanie wyjątkowo krwawo go "uspokoili". (Sed I, 319): "Rozum Dra- 
kuły wstrząsnął się, a oczy jego zaszły kolorem krwi". Wojewoda znowu 
zaczął prosić o przebaczenie swej winy, wysłał zaległy charadż za dwa 
lata oraz musiał posłać dwóch synów swoich jako zakładników.
) Zakoń- 
czenie to jeszcze raz świadczy o tym, że o wołoskim niebezpieczeństwie 
dla Turków, którego dopatruje się lorga, nie było wtedy nawet l11owy.3) 


III 
POLSKO - WĘGIERSKIE WSPOŁDZIAŁANIE 


Po opanuwaniu Wołoszczyzny Turcy mieli rozwiązane ręce w sto- 
sunku do Węgier. Przez cały czas pozostawali oni z Węgrami w nie bar- 
dzo przyjaznych stosunkach, mimo odnawianych traktatów, których zresztą 
nie dotrzymywali ani pograniczni bejowie tureccy. ani Węgrzy. Jeden z ta- 
kich traktatów kończył się właśnie w 1424 L
) Że zaś siły Zygmunta by- 
ły zajęte przez walki czeskie, Zygmunt przedłużył na dwa lata traktat, 
by tymczasem szukać pomocy przeciw Turkom w Polsce. Sprawy te Pol- 
ski zbytnio jeszcze nie obchodziły. Podjęte przez Zygmunta Luksembur- 
czyka starania celem nakłonienia Polski do wspólnych kroków przeciwture- 
ckich dawały nikłe wyniki W 1426 r. Polacy ruszyli na pomoc Zygmun- 
towi, który jednakże odłoźył wyprawę do 1427 r.
') Wreszcie wojska pol- 
skie, obrażone na Zygmunta. wróciły do domu, wubec czego do pierwsze- 
go zetknięcia P o l s k i z T u r c ją (nie Polaków i Turków, jak to było 
dotąd) nie doszło, bo nie było ku temu po prostu realnych warunków 
i jej gotowości do akcji antytureckiej osmańscy kronikarze nie zauważyli. 
Zygmunt zaś dalej swą polityką mącił stosunki europejskie. W 1427 r. 
zmarł w Serbij despota Stefan, co wyzyskał Zygmunt i odebrał Serbom 
Belgrad. Turcy odpowiedzieli zajęciem Kruszewaca i Gołubacza. Zygmunt 
po nieudanym oblężeniu Gołubacza zaczął się wycofywać i w odwrocie 
poniósł pewnc straty (1428 L). 
Turcy twierdzą, że długo wahali się wodzowie tureccy, czy uderzyć 
na W
grów. Uczynili to wreszcie za namową Sinan-paszy widyńskiego 
i napadli niespodzianie na Węgrów. Iorga wyraża wątpliwość: "Es ist aber 
recht zweifelhaft, ob wirkIich Murad selbst diesen hlutigen Sieg davontrug; 


'I UdRY I, 304; Stachoń, o. c. 52. ') Anon G 64; APZ 105. 
') Iorga (GdOR I, 38t;), wyliczając najpilniejsze zadania osmańskiej polityki, pisze: 
"In Europa... gaIt es... das Los Serbiens zu entscheiden, (.lie rumanische Gefahr an der 
Donau einzudlimmern". 
4) Stachoń, o. c. 69. ') Ibid. 70.
		

/0030.djvu

			28 


vielmehr muss angenommen werden, dass die bei Golubatsch kampfenden 
osmanischen Truppen aus den gewonhlichen Scharen der Donaubegs und 
des Beglerbegs Sinan bestanden." l) 
Wątpliwości te wyjaśnia Sad ed-din i Urudż, który prócz Sin:In-beja, 
kierującego walką podaje nazwiska dwóch naddunajskich bejów (a nie aż 
całych Z2lstępów), Ishak-beja i Turachan-beja. 2 ) Wojska ich stanowiły 
zebrane naprędce lotne oddziały grabieżcze. 
Przy opisie tych zdarzeń kroniki tureckie zaczynają zawodzić. Urudż 
i Anonim opisują je bardzo krótko. Sad ed-din podaje co prawda dużo 
szczegółów, lecz zatraca zrozumienie związku przyczynowego zdarzeń, ze- 
stawia je więc w szeregu luźnie po sobie następujących ustępów vaqHlt 
"wypadków," omawiających to, co zaszło podczas pobytu Murada w Adria- 
nopolu. .
 Wypadek" drugi opowiada o wysłaniu Evrenos-oghłu na Węgry; 
- oddziały jego zniszczył król złuczynny. Sołak-zade, streszczając opis 
tych wypadków, znacznie je skraca. "Wypadek" trzeci opowiada o wysła- 
niu Ewrenos-oghłu na Węgry: oddziały jego zniszczył "król niewierny.- 
"WYP!1dek" czwarty opowiada o odbiciu Gołubacza. 3 ) 
Ze Sad ed-din nie znał kolejności wypadków, świadczy zestawienie 
różnych informacyj i próba uzgodnienia chronologii na podstawie danych 
Idrisa, Neszri i innych . niektórych kronik." Bitwa ta, jak można przypu- 
szczać. nie odbiła się zbyt donośnym echem w osmańskiej historiografii. 
Nas interesuje to, że wśród zabitych rycerzy Zygmunta znalazła się pe- 
wna ilość Polaków; Zawisza Czarny wraz z kilku innymi Polakami dostał 
się do niewoli. Turcy poza Węgrami wyraźnie nikogo nie wymieniają. Że 
jednak i tu byli przekonani o udziale innych narodów (zwłaszcza Polaków, 
bo późniejsze starania Zygmunta związane z wykupem polskich jeńców by- 
ły im chyba znane),') można wnioskować z powiedzenia Sad ed-dina 
(Sed I, 352): "A z Węgier przyszła też wiadomość, Ż e z łyk ról z w ł a d- 
c a m i n i e w i e r n y m i na rumulijski wilajet napadł i z przeklętymi, p o- 
d o b n i e j li k o n s a m, n i e d o w i ark a m i umówił się, napadli i twier- 
dze, obok których przechodzą, ręką zbrojną biorą." Po raz trzeci oto ze- 
tknęli się Turcy z Polakami, a nie po raz pierwszy, jak to sądzi lorga.") 
Ostatecznie jednak sułtanowi udało się pozałatwiać swe sprawy wca- 
le pomyślnie. W Serbii Jerzy Brankowicz zdecydował się uznać Turków, 
wydał nawet swą córkę Marę za sułtana. Ale (Ub A, 50), chociaż Murad 
pogodził się z Wulq-oghłu (Serbem), to jednak między Serbią a Turcją sto- 
sunków szczerych nie było. W Mołdawii Turcja jeszcze nie zdołała sobie 
wywalczyć wpływów. Za to na Wołosz czyż nie ustabilizował się zwolennik 
sułtana, zresztą nieszczery, Wład Drakuła. Na Węgrzech Zygmunt od 1428 r. 
czynnego udziału w wojnach z Turkami nie bierze. Nie oznacza to, by 
między obu sąsiadami tarcia ustały. Tak np. 18 czerwca 1437 r. obok 
Pożeżeny (blisko Gołubacza) przeszły przez Dunaj pod dowództwem Mar- 
czaly oddziały złożone z Węgrów, Polaków i Czechów; obok Semendery 
rozbiły one Turków Ali-beja widyńskiego i kilku jeńców wysłano do 


') GdOR I, 396. 2) Sed I, 351; UbA 48. 
3) Sed I, 352 i n. ') Słachoń, o. c. 73. 
5) GdOR I, 395: .Stiel3en hier an der Donau zum ersten Male Tiirken und PoIen 
feindlich zusammen".
		

/0031.djvu

			2Q 


Pragi, gdzie Zygmunt właśnie przebywał. L e c z i t u u d zi a ł P o 1 ak ó w 
w wal k a c h z T u r k a m i (czwarty z kolei) p r z e s z e d ł n i e s p o s t r z e- 
ż o n y ze strony Turków i dopiero jireczek przypomniał o nim na podsta- 
wie aktów bośniackich i węgierskich}) Wkrótce potem Zygmunt zmarł 
(1437 r.). a jego następca Albrecht, chociaż nie bardzo energiczny, pró- 
bował przez podburzanie Bułgarów, Albailczyków, a przede wszystkim 
azjatyckich wrogów sułtana, położyć tamę szerzeniu się wpływów tu- 
reckich. Wystarczyło to, by sułtan 1438 r. osobiście z Wołochami i Ser- 
bami ruszył na Węgry. Turcy zajęli Sybin (Hermannstadt) i jeszcze kilka 
innych twierdz. 2 ) Podczas tej wyprawy Drakuła wzmocnił swą pozycję 
u sułtana (nie przeszkodziło mu to przejść w 1440 r. do wrogów sułtail- 
ski ch), ale do reszty osłabił ją jerzy, którego Ishak-bej ustawicznie podej
 
rzewał o zdradę. Według Urudża stawiano mu zarzut, że nie zawiadomił 
Murada o obwarowaniu Semendery; Aszyk-pasza podaje, że podejrzewano 
go o porozumiewanie się z Karamanem. 3 ) 
Doszło wreszcie do wyprawy na Serbię; w 1439 r. padła Semendera, 
a dwaj synowie jerzego, którzy się tam znajdowali,') zostali oślepieni przez 
Turków. Tegoż roku wysłał sułtan poselstwo do Polski z propozycją akcji 
antywęgierskiej.") (Tureckie źródła o tym wiadomości nie podały. W ogóle 
należy zaznaczyć, że na stosunki pokojowe, względnie dyplomatyczne, turec- 
cy historycy zbyt wielkiej uwagi nie zwracali; interesowały ich raczej pod- 
boje i klęski sułtanów i narodowych bohaterów. Wiadomości o posłach 
częściej napotykamy dopiero za Bajezyda II, kiedy stosunki dyplomatycz- 
ne stały się tak ożywione, że już nie można ich było nie zaznaczyć). Ró- 
wnocześnie i Węgry próbowały wciągnąć Polskę do kampanii przeciw- 
tureckiej. 8 września 1439 miało nastąpić spotkanie króla Władysława 
z Albrechtem w Bardyjowie. Nie doszło do niego, gdyż Albrecht rozchoro- 
wał się ciężko i zmarł w październiku. l;) Po jego śmierci Węgry powołały 
na tron Władysława jagieJ\ończyka i projekt sułtana pozostał projektem. 
Po nieudanym oblężeniu Belgradu (1440 r.) zdobycie miasta Nowobrdo 
przez Szeha:b ed-dfna 7 ) jeszcze bardziej zachęciło Murada do opanowania 
Węgier. I znów tu Sad ed-din i Sołak-zade plączą, twierdząc, że naprzód 
miało miejsce oblężenie Belgradu, potem dopiero Nowobrda,H) a na osta- 
tku Semendery,!J) chociaż wiedzieli, że według Urudża l0) i: .. Według nie- 
których kronik, oblężenie Belgradu i zdobycie Nowobrda miało miejsce 
już po wzięciu Semendery" (zresztą zgodnie z prawdą). 
Pozbawiony synów. i pailstwa, jerzy mimo niechęci, którą żywił do 
Władysława za odebranie mu na Węgrzech Munkacza i Wilagosza,ll) zwró- 
cił się do niego o pomoc w odzyskaniu swych posiadłości. Dobrze wie- 
dział o tych jego staraniach Sad ed-din, a nawet znał ogólną treść jego 
żalów Y) jednak Władysław zbyt dużo miał kłopotów, by mógł urze- 
czywistnić swe zamiary zorganizowania krucjaty i spełnić pragnienia serb- 
skie. Te wypadki - to początek splotu wypadków warneilskich, które od- 


') jireczek, o. c. II, 139. ') Anon G 66; UbA 50; Sed I, 361. 3) APZ 119. 
') Sed I, 366. Semendera = Semendria, Smederewo. 5) Stachoń, o. c. 92. 
G) Kolankowski, Polska, 81. 
) Iorga, GdOR I, 420; jireczek, o. c. II, 141. 
8) S
d I, 362. 0) Ibid. 366. 10) UbA 52; por. Colleo:tanea, I, 15; Sed I, 366.. 
") jireczek, o. c. II, 141-3. 12) Sed I, 372.
		

/0032.djvu

			30 


biły się w Europie jeszcze donioślejszym echem, niż dotkliwsza dla Euro- 
py klęska nikopolska. 


Obszerną jest europejska literatura dotycząca Warny. Nie tylko. 
w Polsce, w Bułgarii, na Węgrzech i w Czechach, ale i w Serbii, a na- 
wet w dalekiej Portugalii słychać odgłosy tej klęski, która przesłoniła swym 
tragizmem bitwę na Kosowym Polu. Lecz dopóki opierano się na opisach 
uciekinierów i kronikarzy, którzy czerpali od nich swe informacje. dopóty 
opisy tych wypadków były mętne i pełne sprzeczności. Wykorzystanie 
źródeł tureckich przez Sękowskiego wywołało w Polsce z początku nie- 
zbyt przychylny oddźwięk. Kwiatkowski') i inni ignorowali Sękowskiego; 
lorga dawał się unosić uczuciom ubocznym 2 ), tak że opisy Hammera 
i Zinkeisena aż do ostatnich czasów pozostały najlepszymi. Uwaga Krym- 
skiego o smutnym fakcie, że nawet prace XX w. o Warnie, jakie napisali Ru- 
muni albo Słowianie, stoją niżej od prac niemieckich pisanych w XIX W.,3) 
było całkiem słuszne aż do 1922 r., kiedy to ukazała się cytowana rzecz 
Dąbrowskiego, usuwająca w cieÓ dzieło A. Prochaski. ł} Zaznaczymy, że właści- 
wie dopiero Prochaska uwzględnił w swych rozważaniach Sękowskiego.!ł) 
Dąbrowski opierał się głównie na źródłach węgierskich i tureckich, o ile 
istniały w tłumaczeniu węgierskim, i na Sad ed-dinie. Nie będziemy powta- 
rzać jego wniosków, ani zaj mować się już ustalonymi faktami; zatrzyma- 
my się jedynie nad no\"ymi wiadomościami tureckich kronikarzy. 
O tym, że wypadek ten wywołał olbrzymie zaciekawienie w turec- 
kiej historiografii, świadczy chociażby wielka ilość miejsca, poświęconego 
opisom tej bitwy u tureckich dziejopisÓw, prawie tyle, co o bitwie angor- 
skiej. Opowiadano sobie masę szczegółów, ktÓrych Sad ed-din nie 
mógł podać w całości i nawet nie potrafił dokładnie ich powiązać. Toteż 
w jego opisach (jakkolwiek obszernych) musiały zachodzić jeśli nie sprze- 
c..zności, to bodaj niezgodności. Sad ed-din co kilka stron zastanawiał się 
nad różnymi wersjami. Idris (Sed I, 374) twierdził jeszcze prawidłowo, że 
wo.inę i wyprawę, która dotarła do Zlaticy, spowodowali Serhowie: .. Przy- 
czyną tej wyprawy, która dotarła do Derbend-Izlady rZlaticy I, by! despo- 
ta" (a nie, jak tłumaczył bez żadnej ku temu podstawy Sękowski: ..Uwa- 
żając despotę w o ł o s k i e g o za powód do tey ostatniey wojny",:') gdyż 
Turcy nazywali despotą tylko s e r b s k i e g o władcę). Lecz im później, 
tym więcej opowiadaÓ zmyślano. Powoli zapominano o prawdziwym prze- 
biegu. Zwłaszcza Sad ed-din dołączył dużo szczegółów niepewnych, ale 
według niego ciekawszych i bardziej budujących. 
Zanotował pogłoskę, która widocznie uraziła jego przywiązanie do dy- 


') S. Kwiatkowski, Ttinerarium Wladyslawa Warneńczyka, króla Polski i Węgier 
(Album uczącej się mlodzieży polskiej poświęcone Józefowi Tgnacemu Kraszewskiemu), 
Lwów 1
79; jegoż Ostatnie lata Wladyslawa Warneńczyka (Przewodnik Naukowy i Li- 
teracid), Lwów 1l'82. 
") Zaznaczył to już Krymski, o. c. 54. 
") Ibid. 56. U niego też dokładna literatura. 
4) A. Prochaska, List Andrzeja de. Palatio o klęsce warneńskiej, Lwów 1882; jegoż 
Uwagi krytyczne o klęsce warneńskiej (Rozpr. Akad. Um., og. zb. t. 39), Kraków 190f). 
5) Sed I, 374; Collectanea, I, 28. 


L
		

/0033.djvu

			31 


nastii; mianowicie mówiono, że Murada uważano po zrzeczeniu się tronu za 
wariata l) i że to było przyczyną wojny; kilka wierszy niżej pisze, że zamia- 
rem króla węgierskiego było ożenić się z córką cesarza bizantyjskiego. 
Opuszcza też niedokładne według niego dane o przeprawie wojsk sułtail- 
skich z Azji do Europy okrętami włoskimi, a pomyślną przeprawę przypi- 
suje niemal jasnowidzeniu wezyra. U Neszriego znalazł wiadomość, że sułtan 
zamierzał uciekać z pola bitwy (MOG I. 118): "Gdy władca pozostał tyl- 
ko ze strażą nadworną, zamierzał też i sam uciec. Wuj2) Qaradża-bej, do- 
wiedziawszy się o tym. natychmiast zsiadł z konia i silnie uchwyciwszy konia 
cesarza [rzekn "Hej, światły sułtanie, co czynisz? Jeżeli ty odejdziesz, to 
niewierny dotrze za nami do samego Adrianopola ". Tak przemawiając, 
miał dość sity, by wstrzymać konia cesarskiego. Zaprowadził na 
wyższe mi
jsce, trzymał [konia l i czekał. A był wtedy agą janczarÓw 
Qarandży - f)ugh
1n-bej, krzyknął do Qaradży-beja...: Uśmierciłeś sułtana 
Ala ed-dł-na,") czy zamierzasz uczynić to samo tym razem z naszym pa- 
nem'? Puść, niech ucieka." 
Sad ed-din nie tylko przemilcza ten epizod, lecz czyni Murada nie- 
mal bohaterem i umieszcza, zdaje się za Idrisem, obszerną modlitwę suł- 
tana na polu walki 4 ) (pomysł z modlitwą spotykamy już u Anonima).") Hi- 
storyjkę o braku białych bród między zabitymi umieszcza Sad ed-din po 
opisie bitwy pud Warną, 6) chociaż u kronikarzy starszych np. u Anonima, 
znajduje się ona przy opisie hitwy na Kosowym Polu 1448 r.,7) słowem 
zgubił się w materiale. 
Z tureckich pisarzy najzgodniej z prawdą opisują wypadki warnetl- 
skie Urudż, Anonim i Neszri. b ) O klęsce Ishak-beja żaden z nich nie wspo- 
mina, podobnie jak Sad ed-din; zbyt niedostrzegalna była ta sprawa dla 
Turków. żyjących w centrum paÓstwa. Znajdujemy natomiast inne, mniej 
rozpowszechnione, chociaż znane i w europejskiej literaturze wiadomości, 
jak np. że (UbA 52)'"tzw.: ..Janko - Hunyady był tym niewiernym, który prze- 
bywał przedtem przy boku Ewrenos-bej-oghłu Ali-beja. I znał wszystkie 
rody tureckie. R Dowiadujemy się dalej, że janko rozgromił Muzid-beja, 
który był wysłany do śledz
nia Węgrów. Zwycięstwo Węgrów. śmierć Mu- 
zid-beja, pogrom Szehab-ed-din-paszy, bunt i skrucha Karamana, porozu- 
miewanie się z Węgrami jerzego. Urudż opisuje schematycznie. Opis bi- 
twy koło Derbend - Izlady, nieudane plany Qasim-beja i Turachan-beja 
i wzięcie do niewoli szwagra sułtaÓskiego Mehmed-celebiego, pobyt sułtana 
koło Kruszewacu, - te wiadomości są podane zgodnie zarówno przez tu- 
reckie, jak i węgierskie źródła. Żadne tureckie źródło nie potwierdza wia- 
domości europe.iskich o ucieczce sułtana w bitwach, stoczonych przed po- 
kojem w Szegedynie. Do zaprzestania wojny i zawarcia pokoju szegedyÓ- 
skiego skłonił się sułtan, mając na uwadze los szwagra Mehmeda; poza 
tym był przygnębiony śmiercią syna. a ostatecznie zmusił go do tego bunt 
Karamana. u) 


ł 


') Sed I, 378- 
2) Tak poufale nazywano starszych ludzi, zwłaszcza wśród janczarów. 
3) Syn Murada II. 4) Sed I, 379; Collectanea, l, 39. 5) Anon G 69. 
") Sed I, 382-3; Collectanea, I, 42. 7) Anon G 72. 
8) Anon G 6R; UbA 55 i II
; MOG I, 118-9. 
9) UbA 5
-4; por. Stachoń, o.c. 104 Iorga, GdOR I, 439
		

/0034.djvu

			32 


W tureckich źródłach znajduje pewne potwierdzenie teza Prochaski 
o rzekomym pokoju szegedyÓskim. l ) Z relacji Urudża, który pisze, że Mu- 
rad osiągnął porozumienie z Serbami,2) odnosimy wrażenie, że Turcy, po- 
godziwszy się z Serbami, pozostawali z Węgrami nadal na wojennej 
stopie. O pokojowych tendencjach Turków w stosunku do Węgier wspo- 
mina jedynie Aszyk- pasza: Turachan- beja ukarano wysłaniem do Tokatu, 
bo (APZ 131): "On był przyczyną tego, iż przyszło do walki z większością 
niewiernych". Według Urudża inicjatywa pokojowa wyszła raczej od Mu- 
rada niż od jerzego. Błagania Jerzego zwrócone do sułtana podaje tylko 
Sad ed-din 3 ) i informacja ta, jako własny naj prawdopodobniej wymysł 
Sad ed-dina czy też Idrisa, posiada mniejsze znaczenie i powoływanie 
się na ten ustęp przez Prochaskęl) osłabia nieco jego argumenty. Opisu- 
jąc bitwę warneńską i wypadki ją poprzedzające, Urudż i Anonim wyra- 
źnie stwierdzają, że Murad II przeprawił się z wojskiem na okręcie włoskim. 
Urudż (str. 55) twierdzi, że drogę zatarasowały okręty lfrendż, lecz Turków 
przewiozły okręty Firenk.") Podobnie Anonim (Anon G 68): "Przeklęty 
lfrendż wysłał dużo okrętów i obsadził morze. Wreszcie sułtan Murad 
w okolicy Qalaty, naprzeciw jeni-Hisar przeprawił się okrętem jednego 
Firenka. W ten sposób zdrada samych że krzyżowców, potwierdzona zre- 
sztą i przez europejską naukę (W. H e y d. Kolankowski), nie ulega wąt- 
pliwości. fi) Wreszcie i do opisu samej bitwy i okoliczności towarzyszą- 
cych śmierci króla, momentu dotychczas spornego (wyjaśnionego nieco 
przez cytowaną pracę Dąbrowskiego), Urudż dodaje szereg szczegółów. 
Kule Czechów padały .gęsto jak deszcz"; wojska osmałlskie już zaczyna- 
ły uciekać; Turków pozostało mniej, niż 500 (Anonim twierdzi że na pla- 
cu walki nikt nie pozostał,') Neszri, że tylko sułtan z przyboczną gwar- 
dią).R) Neszrj podnje dokładny opis tego momentu: Do króla Władysława 
dotarł Janko i powiedział: .Rozbiliśmy Turków, czego jeszcze oczekujesz? 
Tylko ty jesteś godnym przeciwnikiem sułtana Murada. Równy potrzebuje 
równego". Gdy Węgrzy zaczęli uciekać, "król okazał się walecznym", u- 
wierzył słowom janka, wziął do ręki halabardę i skierował konia na od- 
dział władcy. Szerząc przestrach, z okrzykiem "gdzie Murad. gdzie Murad?" 
posuwał się naprzód. Według Urudża tu króla zabito, ucięto mu głowę. 
Urudż (57) jeszcze dodaje, jak to "pojmawszy jakiegoś niewiernego, przy- 
prowadzili go i pokazali mu tę głowę. Gdy ten niewierny zobaczył głowę, 


') Tezę tę próbował obalić Dąbrowski, o. c. lr)4. ") O. c. 54. 
') O. c. I. 374. 4) Uwagi, 12. 
ó) Można czytać też Firenć. Turcy często oznaczali literką ,.kiaf"-ć; Kralitz czyta 
(o. c. 97): Mankurik, Milanovik - Mangurić, Milanov:ć. 
6) W tłumaczeniu Giesego: "Dtr verfluchte Frank" i "auf einem franldschen Schiffe" 
Por. W. Heyd, Histoire du commerctl du Levant au moyen-age, 2 tt., Lipsk 1923; II, 286: 
"Le papt... envoya dans I"HeIlespont une fIotte chargee d'cmpecher It sultan de faire 
passer son armee d'Asie en Europe: que firent alors Ies G
nois? lIs pretercnt leurs 
propres vaisseaux a l'ennemi du nom chretien, pour Iui faciliter cette dangereuse ope- 
ration. " 
Kolankowski, Polska, 88: Król Władysław "znalazł się 9 listopdda pod Warną 
w obliczu całej, zamykającej mu drogę powrotną, armii Murada, którego floty włoskie 
na HeIlesponcie nie tylko nie zatrzymały, ale według pewnych świadectw za pieniądze 
(Genueńczycy) przewiozły". 
,) Anon G 69. 8) MOG I, 118.
		

/0035.djvu

			33- 


zapłakał i powiedział: -To jest sam król. - Od niego reszta się dowiedziała". 
Głowę króla obnoszono na pice nie tylko dla przestraszenia wrogów, lecz 
i żeby zebrać i zachęcić do oporu uciekających muzułmanów. "Heroldowie 
krzycząc, że to głowa króla, przebiegali między żołnierzami, pokazywali ją 
wszystkim oddziałom". W świetle tej wiadomości odpada wątpliwość A. 
Lewickiego, czy prawdziwą jest historia z głową królewską na żerdzi!). 
Zwięźlej opowiada ten epizod Anonim. Lecz jakkolwiek dużo pogłosek 
i opowiadail krążyło wśród Turków, nie mogłem stwierdzić, na jakiej 
podstawie Prochaska zapewnia, że nawet tureckie zródła podają wiadomość. 
iż król polski zabił Murada 2 ). Tureccy kronikarze potwierdzają też przy- 
puszczenie, że król poległ n i e - o s ł a n i aj ą c o d w r ó t wojsk chrześci- 
jańskich, jak to przedstawił ProchaskaS), lecz podczas swojego a t a k u na 
sułtana i że jego śmierć właśnie spowodowała klęskę. Podobnie sądzi 
Kolankowski na podstawie europejskich źródeł. "W nierównej walce na prze- 
bicie zginął bohaterski król, wykonując na czele hufca polski.go wspania- 
ły atak na janczarów".4) 
Ponadto wszyscy tureccy kronikarze, których wykorzystałem, zgo- 
dnie stwierdzają, że (UbA 58) "zamiarem janka było po zamordowaniu 
króla samemu zająć jego miejsce. Tak też się stało." Podobnie słowa Sad 
ed-dina (Sed I. 382) i Sołak-zadego przypisane jankowi: "Nie przyszliśmy tu 
dla króla" wskazują, że i Turcy wiedzieli o pewnym lekceważeniu 
króla przez Hunyadego. Te same zarzuty pod adresem janka zachowały 
się i w jugosłowiańskiej poezji ludowej.
) 
Sad ed-din za Idrisem rozdmuchuje zakończenie bitwy i zwycięstwo' 
Osmanów, co stanowi jeszcze jeden moment, osłabiający jego dane. Tym 
cenniejsze są wiadomości naiwnego i prostodusznego Urudża i Anonima. 
Dla
zego Sad ed-din zmienił ich relacje, względnie co zmienił on, a co już 
Neszri i Idris, tego nie mogłem niestety stwierdzić, nie mając pod ręką 
odpowiedniego tekstu. 
W opisach tureckich uderza szczegół, że o udziale niewęgierskich 
narodów w wyprawie 1443 r. brak jakiejkolwiek wzmianki. Skład narodo- 
wościowy armii .,niewiernych- w wyprawie 1444 r. najzgodniej z rzeczywi- 
stością podają Urudż i Anonim. 6 ) Urudż pominął Mołdawian, wymienił za to 
P o 1 ak ó w; Sad ed- din natomiast umieścił Mołdawian,7) których tam nie 
było,H) Bośniaków, Hercegowińczyków, nawet Serbów, którzy przecież wte- 
dy zachowali neutralność,9) lecz Polaków wśród tej rzeszy, podobnie jak 
------ry Por. artykuł A. Lewickiego w KH IX, 239: "Trudno pojąć, że jeszcze dzisiaj mło- 
dzIeż naszą chcą karmić bajeczką turecką, jakoby Turcy zatknąwszy głowę króla na żerdź, 
tern spowodowali klęskę chrześcijańską. Niestety! ł- Kwiatkowski sprawę tę w ten spo-. 
sób przedstawia". Na ogół zgodnie z Urudżem opisuje ten moment Sad ed-din; por. Co/
 
lectanea, I, 41. ') List Andrzeja, II i 17. 
3) Ibid. 16; Hammer (o. c. l, 356) wspomina, że Władysław dał się porwać zapa- 
łowi, nie zważając na prośby Hunyadego. Zinkeisen (o. c. I, 6
7) opiera się na wiado- 
mościach Kallimacha. 
') Polska, 
8. R. Urbanek w pracy zatytułowanej: Vladislav VarnenCik - skutec
 
nost i legenda (Historickti Knibowna. t. l), Praga 1937, uważa legendę o ocaleniu Wła- 
dysława za prawdziwą, opierając się na opisie Saska z Mezihora spotkania Lwa z Ro- 
żmitaIu z Władysławem Warneńczykiem w 1466 r. (str. 193); Por. rec. Haleckiego w KH 
LII, 67-69. 
5) K. Wiskowatyj, Poglosy polskiej bistorji w jugoslowiańskiej epice, Praga 1930,64. 
") UbA 55; Anon G (Variantenverzeichnis) 196. 
') Sed I, 378. ") GdRV 1,319. ") Stanojewić, o. c. 223.
		

/0036.djvu

			34 


i Czechów, nie zauważyłl). Miał ich prawdopodobnie na myśli, pisząc: "I inni 
władcy niewierni". Powtarza jego dane Sołak-zade. 2 ) A o Polakach mógł Sad 
ed-din wiedzieć; wylicza ich przecież Urudż i Anonim. Może wydawała mu 
się ilość Polaków tak znikoma, że nie warto było o nich wspominać; może 
zresztą Polacy są wymienieni w i n n yc h, tak licznych rękopisach tego po- 
czytnego historyka tureckiego. Zresztą, jak ostatnio stwierdził Kolankowski, 
Polska o f i c j a l n i e udziału w bitwie nie brałas). Tak czy owak, nie można 
żywić za to przeoczenie urazy do tureckiego pisarza, skoro Iorga. który 
miał do dyspozycji masę źródeł, i to nie tylko rumul1skich, twierdzi, że 
byli tam Węgrzy, ale nie było Polaków.
) Całe szczęście, że był tam 
książ
 wołoski. W żadnym wypadku z twierdzenia: "Turcja i cały świat mu- 
zułmaÓski reprezentowany przez swą historiografję tą bitwą się zajmującą nic 
wogóle o j?kiejś roli polskiej w bitwie pod Warną nie wiedział, ani nie 
domyślał się jej" ,
) żadnych wniosków wyprowadzać nie można, gdyż Tur- 
cy o udziale Polski w tej bitwie w i e d z i e 1 i i po raz d r u g i udział Po- 
laków z a z n a c z y 1 i. W kronikach tureckich zachownły się dane, 
których brakło w chaotycznych opowiadaniach europejskich ucie- 
kinierÓw; pozwalają one, jak zaznaczyliśmy. na usunięcie szeregu 
wątpliwości: jedynie okoliczność, że król węgierski był zarazem kró- 
lem polskim, uszła ich uwagi. Nie zmienia to taktu, że bitwa ta na po- 
gorszenie 

tosunków turecko-polskich nie wpłynęła, bo i tu udział Po- 
lakÓw gubił się wśród innych narodowości, wobec cugo. jak to pod- 
kreślił Górkar,), za wczesne byłoby przypuszczenie, że Turcy przekonali 
się, jak zwodnicze są ich nadzieje co do współdziałania Polski przeciw 
Węgrom. 


Hunyady rzec.-.ywiście zostaje rządcą Węgier. Jego dążenia do skle- 
cenia antytureckiej ligi nie ustają. Usuwa Wołocha Drakułę za jego nie- 
wystarczającą pomoc i za przytrzymanie go podczas ucieczki (wie o tym 
Urudz) oraz mianuje na jego miejsce Dana (i to wiadome Urudżowi i Sad 
ed-dinowi).7) W 1448 r. udaje się jankowi zorganizować drugą wyprawę 
przeciw Turkom (AG 70): .. Węgier Janko Przekl(
ty, który sam siebie na 
miejsce krÓla postawił. napadł." Tymczasem pozycja Murada II w paÓ- 
stwie poprawiła się znacznie. Usłyszawszy o przygotowaniach węgierskich, 
ogłosił gbaza-i ekber "wielką wyprawę"R) i ruszył na Hunyadego, który 
miał, według Zinkeisena, ponad 50.000 ludzi;U) przewaga w kaldym razie 
była po stronie Turków. Jeszcze przed przybyciem na Kosowe Pole Turcy 
urządzili straszną rzeż Wołochów, którzy palili okolice Nikopolu.lr,) Urudż 
wymienia jako tych, którzy tą rzezią kierowali 11), Firuz-bej-oghłu Meh- 
med-beja, Qaradża-beja i 'sa-beja. HUllyady zaczął się cofać. Oba wojska 


') Doczekał sit; za to wyrzutów po 40U latach od Wójcickiego (Biblioteka War- 
szawska, 1876. IV). 
2) SZ 281 3) Polska. S7. 

) GdOR I, 441: "Es waren nur Ungarn, keine Polen und einige Bosnier". 
C,) Zagadnienia, 381. ") A. I. c. ') Sed L :193; UhA 60. 
") Anon G 71. ") Zinkeisen, I. 720. 
'0) GdRV I, 322. Były to tylko pomocniczt: uddziały; wojewoda z głównymi si- 
łami nie stawił się. ") UhA 60
		

/0037.djvu

			ł 


zetknęły się ze sobą na Kosowym Polu, gdzie po trzydniowej walce Tur- 
cy rozgromili chrześcijan. Twierdzenie Zinkeisena, oparte na informa- 
cjach Chalkokondilasa, że przyczyną klęski Węgier była zdrada Wo- 
lochów, których po bitwie nieufni w stosunku do nich Turcy wyrżnęli, 
wobec przytoczonej relacji tureckich kronikarzy nie da się utrzymać.]) 
I jeszcze jeden szczegół dotyczący przebiegu bitwy, a nie zaznaczony 
przez Hammera, Zinkeisena ani lorgę, mianowicie, że Turcy wykorzystali 
tu doświadczenie, wyniesione z bitwy warneilskiej. Nie mogąc powstrzymać 
impetu, rozstąpili się, aby osłabić pierwszy pęd, przepuścili oddział, na- 
padli od tyłu i zaczęli mordować konie,2) a z mającymi odcięty odwrót 
"jeźdźcami bez koni" poszła sprawa dość łatwo. jeszcze, jeden interesu- 
jący szczegół (opowiedziany przez Urudża i Anonima), to opis ucieczki 
janka Hunyadego. Powiedział on swoim żołnierzom, że rusza ze swym 
oddziałem, by napaść na Turka od tyłów. W ten sposób uciekł, uśpiwszy 
czujność wojsk węgierskich. W bitwie tej, podobnie jak w warnellskiej. 
Turcy zwrócili znowu uwagę na artylerię Czechów i u d z i a ł P o l ak ó w. 
Anonimowi autorzy o Polakach nie zapominają; ich udział jest wspomnia- 
ny w kilku kodeksach. 3 ) Urudż nie podaje składu narodowościowego armii 
węgierskiej. Od Aszyk-paszy (134) dowiadujemy się, że warmii sułtail- 
skiej specjalistą od rozpoznawania cudzych narodów był Martolos: "Dowiedz 
się, kim są ci nadciągający niewierni bejowie. [Z tymi słowami] wysłano 
Martolos Dughana. Ten przybył: J e d e n t o p o 1 s k i P a n, jeden c z e s k i 
P a n, jeszcze jeden 1 i t e w s k i. a jeden s e kle r s k i pan"4). 
Trzeba jednakże dla ścisłości zaznaczyć. że Aszyk-pasza niezbyt się 
orientuje w ówczesnej polityce, skoro przypisuje padyszahowi opinię, że 
(APZ 133) "marsz nie\Niernych na Kosowe Pole to chyba szatailska spraw- 
ka Wułq-oghłu" (tj. Serbów). Od Aszyk-paszy bezpośrednio przejął tę 
wiadomość Sołak-zade, u którego też spotykamy Seklerów i Litwę".) 
Sad ed-din czerpie swe informacje od Aszyk-paszy, który za męstwo 
okazane w tej bitwie - zabił własnoręcznie jednego niewiernego - otrzy- 
mał konia ud samego padyszaha. Od niego też dowiedział się o jeńcu 
polskim, który pojmany do niewoli nie dał się poznać, aż wreszcie gdy 
przechodził z rąk do rąk. wykupiono goG). Zauważymy, że o Polakach 
na Kosowym Polu w 1448 r. wspominają źródła polskie i tureckie. Leun- 
c1avius w wydaniu z 1591 r. też podaje wiadomość o Polakach.; 
w innym. z 1596 r., wyliczanie narodów, które wchodziły w skład armii wę- 
gierskiej, już opuszczono 7 ). Przy tej okazji Anonim, Sad ed-din i Sołak- 
- zade wykazują posiadanie dokładnych danych o wojsku przeciwników. 
Polaków nie wymienia żaden turecki autor ogólnie, jak to miało miejsce 
w poprzednich wypadkach. ale wszyscy wyraźnie zaznaczają: Leb bany 
..pewien pan polski". Tak oto po raz t r z e c i Turcy notują spotkanie 
z Polakami. 
J) O. c. Ił 727. 2) Anon G 71. 
3) Anan G (Variantenverzeichnis) 213: w jednym kodeksie Lebeb. w innym Ub, 
a w trzecim prawidłowa nazwa Leb. 4) Bipi Leb bany ve bipi Ceb bany ve bi- 
ri dacby Luk bany
ogblu ve biri dacby .sukulet ban (SicuIi=Szekely=Seklerowie). 
") U Sad ed-dina (Sed 1,392): "janko namawiał do buntu polskiego pana i czeskie- 
go pana i sekIerskiego pana i pana wołoskiego (Leb banyny ve Ceb banyny ve .sukulet 
banyny ve Iflaqbanyny). 
6) APZ 135; Sed 1,392-8. ') Szczegół zauważony już przez Stachonia, o.c. 107, uw. 5. 


35
		

/0038.djvu

			36 


Bitwą tą Murad 11 przywrócił potęgę Turcji sprzed 1402 roku. Gra- 
nice pailstwa sięgały już tak daleko, jak za Bajezyda I. Udzielni książęta 
siedzieli cicho. Boleśnie nauczony ostatnimi wypadkami, Serb stał się zno- 
wu jednym z najwierniejszych poddanych tureckich. Węgry, po raz drugi 
tak dotkliwie rozgromione, z ataku przechodzą do obrony. Rolę napastni- 
ka przejmuje Turcja. Pociąga to za sobą próby odnowienia wpływów tu- 
reckich na Wołoszczyźnie i - co za tym idzie - zaktualizowanie spra- 
wy tureckiej w Polsce. Bo o tym, że dotychczasowe zainteresowanie się 
Polaków sprawą wypędzenia Turków z Europy było sztuczne, świadczył'o 
dość nikłe w stosunku do rozwijanej propagandy i zaangażowania presti- 
żu królewskiego poparcie wyprawy 1444 roku. Udział Polaków w impre- 
zach antytureckich był dotychczas sporadyczny. Turcy tylko notują to 
współdziałanie Polski z ich wrogami, ale nie umieją go sobie wytłuma- 
czyć. (Motywu zabezpieczenia kraju przed Turkami chyba nie brano w Pol- 
sce poważnie pod uwagę l).) już u Aszyk-paszy spotykamy wiadomość, że 
Murad 11 zapytał przez tłumacza jakiegoś jeilca, dlaczego jego kraj walczy 
z Węgrami przeciw Turkom. 2 ) Neszri i Sad ed-din są już przekonani, że 
z pytaniem tym sułtan zwrócił się do Czecha;3) równie dobrze mógłby 
się zwrócić z nim do Polaka. Na razie udział Polaków w węgierskich 
imprezach wywołuje z początku małe zainteresowanie, a po kilku wy- 
padkdch wreszcie z d z i w i e n i e, bo Turcy nawet w 1448 r. szczególnej 
nienawiści do Polski nie żywili. 


Wkrótce potem umiera Murad 11 (1451). Dopiero u jego następcy 
Mehmeda II można stwierdzić pewne wytyczne w polityce zewnętrznej, 
a nie podświadomy raczej pęd przed siebie, jak to miało miejsce u jego' 
poprzedników. Postawił on sobie za cel odrobienie zaniedbail poprzednich 
sułtanów, postanowił wykonać to, czego tamci nie cilcieli czy nie mogli 
przeprowadzić. jednym z pierwszych jego czynów było z d o b Y c i e K o n- 
s t a n t y n o p o l a. Mimo że u d a ł o s i ę ł a t w o - pamiętamy lekcewa- 
żącą opinię o jego obronności już około 1396 r. - wywarło ono olbrzy- 
mie wrażenie nie tylko na zachodzie, ale i w Turcji. ł) S u łt a n 
ten zaczął siebie uważać za spadkobiercę dawne- 
g o c e s a r s t wab i z a n ty j s k i e g 0.5) W różne strony szły teraz 
równocześnie oddziały tureckie tak, że klęska na froncie europejskim nie po- 
ciągała za sobą klęsk na frontach azjatyckich. Jeśli Sad ed-din zestawia 
w pewnym miejscu obok siehie podboje w szeregu vaqWt,fi) czyni to nie 
dlatego, że się zagubił w masie faktów, jak to miało miejsce przy zesta- 
wianiu wypadków 1427 r., lecz po prostu dlatego, że wyprawy te rzeczy- 
wiście nie pozostawały w stosunku do siebie w żadnym związku przy- 


') Por. J. Caro - St. Mieczyński, Dzieje Polski, Warszawa 1900 i n.; VI, 87. 
') APZ 136. 3) Sed I, 396; MOG I, 120. 
4) Z ważniejszych dzieł europejskich omawiających upadek Konstantynopola wy- 
mienię: G. Schlumberger, Le siege, la prise et le tWC de Constantinople, wyd. 2, Pa- 
ryż 1914. O wrażeniu, jakie wywołał upadek tej stolicy w P o I s c e, pisze Papee (Polska 
i Litwa, I. 191): "Popłoch padł na mury Lwowa, nadeszła bowiem wiadomość nieomylna 
o zajęciu Konstantynopola przez Turków." 
S) Krymski, o.c. 75. 6) Sed I, 567 - 72.
		

/0039.djvu

			37 


czynowym. Panowanie tego sułtana w takim stopniu obfituje w różne 
wydarzenia, że w dziełach, stosunkowo krótkich (Urudż. Anonim, Aszyk- 
pasza), wypadki nawet ważniejsze, są 'zaledwie wspomniane. 
Po Stambule miała przyjść kolej na zdobycie Belgradu. Przede 
wszystkim w Belgradzie, który wstrzymywał zapędy Osmanów ulokowało 
się według Sad ed-dina 5 - 6000 rycerzy użądnych krwi" i wiecznie nie- 
pokojących tureckie terytoria. Przez zdobycie Belgradu i osadzenie tam za- 
łogi, uzyskano by "ochronę krajów muzułmailskich. Ił]) Do momentów rze- 
nowych dołączyły się jeszcze prestiżowe, jako to ambicja sułtana, który 
swe wielkie plany zaborcze motywował koniecznością u wywyższenia sło- 
wa boskiego" (Sed I, 455). To wszystko "męczyło myśl sułtana dniem 
i nocą". Sułtan szykował się do zdobycia Belgradu staranniej nawet 
niż do oblężenia Stambułu. Przygotował olbrzymie armaty i okręty Z). Lecz 
i tym razem nie udało się zdobyć Belgradu (Sed I, 456): "Król po- 
nury, który był wodzem, zebrawszy wojsko, co powinno do piekieł po- 
wrócić L usilnym zamiarem niesienia pomocy załodze Belgradu, stanął jak 
kogut, co nie przychodzi w swój czas na czele Węgrów, którzy niech nie 
doczekają szczęśliwego końca." W wyniku (SZ 256), "chociaż sułtan był 
zdobywcą Stambułu, nie zdobył Belgradu." Urudż i anonimowy autor dodają je- 
szcze wiadomość, że janko został ranny, ale podczas bitwy nie zauważył tego 
i zmarł, gdy Węgrzy odeszli spod twierdzy. S) By uratować autorytet sułtailski po 
tym niepowodzeniu, Sad ed-din dopuszcza się małego przesunięcia fak- 
tów; daje do zrozumienia, że sułtan zaniedbał oblężenia skutkiem zjawienia 
się dwóch komet ;4) bardziej prawdomówny Urudż i anonimowy autor 
wspominają natomiast o ukazaniu się komety dopiero po powrocie 
sułtana 5 ). Sułtan brał osobiście udział w walkach i tylko błagania 

,słupów pailstwa Ił (tj. możnych), skłoniły go do nienarażania swojej oso- 
by. O tym że sułtana zraniono, wspominają tylko źródła europejskie;G) na- 
tomiast według Sad ed-dina, sułtan zmuszony okolicznościami wrócił zno- 
wu do stolicy'). Za pewnym zmęczeniem i zniechęceniem sułtana przemawiał- 
by jednak jego dwuletni odpoczynek po tej wyprawie. 8 ) O udziale Polaków 
kroniki tureckie nie wspominają; zresztą wielkość wyprawy przesłaniała ta- 
lde, z tureckiego punktu widzenia, drobnostki. Tak więc i w tym kolejnym 
spotkaniu z Polakami Turcy ich nie zauważyli. 
Węgrzy ze sułtanem już nie mogli dalej walczyć. Wszakże i ten suk- 
ces był niemal cudem. Lecz i Mehmed przekonał się, że nie łatwo po- 
radzi sobie z Węgrami i zarzucił myśl o ich złamaniu. Nowe utarczki 
z Węgrami rozpoczęły się znacznie później, gdy królem węgierskim 
został Maciej. Wkroczył on do Bośni z wojskami węgierskimi, wśród któ- 
.Tych byli też i Polacy: według Długosza, polskie oddziały walczyły bardzo 
dzie1nie(1464 r.)9) Lecz i te wypadki, mimo nieznacznych klęsk tureckich (zwrot 
..zdarzyło się nieszczęście" spotykamy w źródłach tureckich przy opisie 


l) Sed I, 455. O przygotowaniach europejskich do odsieczy Belgradu por. Sta- 
choń, O.c. 128; Iorga, GdOR II, 75. 2) UhA 71; Sed I, 455. ") UhA 72. 
4) Sed l, 459. 5) UhA 72; Anon G 111. 
I) Hammer, o.c. I, 442. Zinkeisen (o. c. II, 93, uw. 3) podkreśla trudności zwią- 
zane z pragmatycznym odtworzeniem odsieczy Belgradu. 7) Sed I, 459. 
I) Stachoń, o.c. 129; Iorga, GdOR II, 77. ") Stachoń, o.c. 153, uw. 3.
		

/0040.djvu

			38 


dziejów lat 1463 i dalszych dość często), nie odbiły się ujemnie na ukła- 
dzie stosunków turecko - polskich i udziału Polaków w tych utarczkach 
żaden z wykorzystanych tu kronikarzy nie zanotował. 


Po zdobyciu Konstantynopola musieli Turcy szerzej rozglądnąć się 
po świecie. Zaznajomienia tureckiego czytelnika z geografią świata pod- 
jęli się osmailscy historycy, opierając się, jak sami mówią, na informacjach 
(UbA 67) "historyków l ) narodowości greckiej, Firenków i zakonników" 
oraz niewątpliwie także na opisach geografów arabskich. W każdej większej 
historii owych czasów spotykamy mityczne opowiadanie o dziejach Stam- 
bułu (Anon G 74) "od jego początku aż do koilca", poprzedzone swego 
rodzaju geografią polityczną ówczesnego świata. U Anonima zajmuje ona 
tyle miejsca,2) że nawet skłonny do drobiazgowości Sad ed-din nieco ją 
skrócił. Z historii umieszczonej u Sad ed-dina z kolei zrobił wyciąg So- 
łak-zade. 3 ) U Urudża tylko w jednym kodeksie znajdujemy krótkie stresz
 
czenie tych dziejów. 4 ) Urudż (Ub A 69) informuje nas. że mityczny król. 
janqo bin Madijan "sprawował władzę nad wilajetem junan [G=-ecjal i Qai- 
sarije i Rum i Firenk [Frank], aż do bram Unkurus [Węgry]; z wilajetu A- 
rab, Misr [Egipt], Sam [Syria] i Haleb I Aleppo] brał charadż. Mówią, że 
Firenkowie mają aż 1400 twierdz. Gdy się idzie przed się od ziemi za- 
chodniej aż po drugą stronę, znajduje się naród Syriiwi, jest i Habes [A- 
bisynia] i jest Zengibar [Zanzibar]. Gdy się dojdzie do morza Hindustan, 
po drugiej jego stronie jest Hind, jest Sind, jest Macin"), jest Chata [Cha- 
taj], jest Choten, jest wilajet Adżem [perski], jest tron samarkandzki i jest 
Buchara, jest Fars l Persja], jest Iraq, jest Bałch, jest Slraz, aż po Turkie- 
stan. Gdy się idzie stamtąd, jest Dest, jest Qybdżak [Dest-i Qypcak] i Aj- 
ghur [Ujgur] i Moghuł i Qata, te paÓstwa to Turkiestan. Idąc w tę stronę 
[tj. ku zachodowi] z Dest jest Cerkes, jest Qrym, jest Kaffa, jest Uh, Qara- 
boghdan [Mołdawia] i Rus i Cherber [Chazar?] i If\aq [Wołoszczyzna] aż 
po granice Unkurus, wszyscy padyszahowie i bejowie tych królestw byli 
posłusznymi janqowi i jego przyjaciółmi". 
Niektóre z tych nazw występują u Urudża widocznie w różnych wa- 
riantach, podwójnie, a czasem nawet potrójnie, jakby nazwy poszczegól-- 
nych krajów, np.: Chata i Qata, Adżem i Fars. jeszcze więcej powtórzeń. . 
znajdujemy w kronice anonimowej. Autor (Anon G 77), wyliczając wład- 
ców, podległych janqowi bin Madijan i ich kraje, pisze: .,janqo bin Ma- 
dijan miał nieskoÓczony kraj, pailstwo i wojsko. Prócz tego wszyscy oe- 
jowie i padyszahowie byli przyjaciółmi janqa bin M'idijun i jego słucha- 
li; od cesarza Rum aż do wilajetu Unkurus, cały Firenkistan i zachodnie 
kraje do Trypolisu i do Dimesku i wilajetu Adżem, od granic Samarqand 
do Chytaj, Choten, Ć1n, MaCIn aż do morza Hindustan, Dest-i Bułghar [stepy 
bułgarskie]. Qydżaq i Tatar i Turkiestanu i do wilajetu Fars; z tej strony 
Destu jest wilajet Cerkes" i, co dla nas naj ciekawsze: Ve Kaffe ve an- 


') Dosłownie: "znających dzieje". 2) Anon G 74-111. 
3) SZ 259-265. 4) UhA 67-71.. 
5) Giese (Die altosm. Anon. Cbron., II, 103) obie nazwy, Cin i Macin tłumaczy 
"Chin
".
		

/0041.djvu

			39 



 


dan agiarusu Lb I w inny( h kodeksach: Lapb. Ub, LM] ti7ifesi vilajety 
kim Urustur. Mimo że nie mamy ve między Lb a Urus, możemy ten ustęp 
przetłumaczyć: ..Idąc dalej z Kaffy jest plemię Leh[i]wilajet, który jest Rus", 
a nie: "Ziemia Lihów, która jest Rosją na północ od Kaffy" .') Tłumaczenie 
takie byłoby zgodniejsze z ówczesną rzeczywistością polityczną, w której 
Turcy nieźle się orientowali. Nawet nieco wcześniejszy Urudż nie nastrę- 
cza pod tym względem żadnych wątpliwości, oddzielając w odpowiednim 
ustępie Polskę od Rosji. 
W anonimowych kronikach znajdujemy jeszcze cały szereg innych 
krajów: "Qara-boghdan, idąc stamtąd jest Iflaq, dalej jest Unkurus, z tam- 
tej strony jest Dżich [Czech J, a dalej stąd jest Cesar, jest Moskv, to jest 
też naród i niekoilczące się państwo", .,jest Latyn, jest DLesar, jest Ala- 
m!.n - oni też są narodem, a Bosna [Bośnia] znajduje się między Ala- 
man i Unkurus". słowem zagubił się uczony turecki w wielkiej masie geo- 
graficznych nazw. 2 ) W każdym bądź razie średniowieczni geografowie tu- 
reccy o Polsce nie zapominali (c z war t a to wzmianka w tureckich kroni- 
kach) i umieszczali ją na ogół zgoLl.nie z jej geograficznym położeniem; 
Polska nie była dla nich ziemią aż tak nieznaną, jak np. Niemcy czy Ro- 
sja, które wyst<;pują w tekstach pod różnymi nazwami. Zauważyć należy, 
że w Polsce więcej wiedziano i pisano o Turcji, niżwTur- 
c j i o P o 1 s c e. Było tak zresztą nie tylko w Polsce: przyczyna tkwiła 
w tym. że wystąpienie nowego organizmu państwowego stanowiło w ów- 
czesnej Europie swego rodzaju sensację. To zainteresowanie Europy spra- 
wami tureckimi wzmagały liczne i niezwykłe sukcesy Osmanów. pucząwszy 
od bitwy nad Maric;:l, a skoÓczywszy na zdobyciu Konstantynopola. 


IV 
SPRA WY CZARNOMORSKIE 


Mułdawia, pozostając w pewnej, dość zresztą luźnej. zależności od 
Polski=i) (P. P a n a i t e s c 11 uważa władzę zwierzchniczą królów polskich 
nad Mołdawią za wynik stosunków handlowych 4 », po raz pierwszy uznała 


') Zagadnienia, 3S2. Także Giese (Die altosmaniscl;en II, 104) podaje: "Und da- 
ruber hinaus das Land Polen, weIches Rul3land ist". 
') Mityczną historią Stambułu zajmował się Mordtmann w Der Islam, XIII, ] 59 i n.; 
por. Gescl;icl;tsscl;reiber, 21{; Die altosmaniscl;en, II. 100; W. Smirnow, Tureckija legendy 
o swiatoj .sofiii i drugicl; wizantijskicl; drewnostiacl;. 2 tt., Petersburg 1/'>98. Wiele no- 
wego wnosi do poznania średniowiecznej muzułmańskiej geografii rozprawa; V. Mi- 
norsky - V. Barthoid, Hudud al Alam" Tbe regions of tbe World " , a persian Geogra- 
pby (372 A. H. - 982 A. D.), Londyn 1937. 
3) Stachoń, o. c. 19 i passim; Skrzypek, Polityka Polski, 50 i n.; tam też literatu- 
ra przedmi otu. 
4) P. Panaitescu, Resumes des communications presentees an congres Varsovie 
19.33, Warszawa 193:!, 2 t1.; II, 218: "II faut considertr la suzerainete des rois de PoIo- 
gne sllr la Mo1davie ił cette epoque comme la suite de ces relations de commerce; elle 
a pour but, d'assurer ił la Pologne Ce debouche vers la Mer Noire".
		

/0042.djvu

			40 


zwierzchnictwo tureckie dopiero jesienią 1455 r. l ) Stało się tu stosunkowo 
późno bynajmniej nie dlatego (jak twierdzi Stachoń), że Turcja z Polską 
nie chciała wszczynać zatargu, a Mołdawia była za małą stawką w grze,2) 
gdyż Turcja nie obawiała się zaczepiać sąsiadów nawet potężniejszych, 
(Wenecja, Węgry). mimo że często chodziło o sprawy stosunkowo nie- 
znaczne. Mołdawia cieszyła się długo spokojem ze strony Turcji także 
nie dlatego, że Turcja nie posiadała prawnego tytułu s ) do roszczeń do 
ziem l11ołdaw!>kich; Mehmed II prawnych tytułów specjalnie nie szukał, gdy 
np. gotował się do najazdu na Rzym, od czego tylko śmierć go wstrzy- 
mała; Mołdawii nie zaczepiał wprost dlatego, że dotrzeć do niej. nie pod- 
biwszy Węgier i Wołoszczyzny, było bardzo trudno, a do najazdu mor- 
skiego Turcja ani wówczas, ani potem nie była dostatecznie przygotowaną. 
W związku z kapitulacją przestraszonego Piotra Arom, Mehmed wy- 
dał g czerwca 1456 r. dokument, który miał zabezpieczyć Mołdawię przed 
krzywdami ze strony urzędników tureckich. 4 ) Władza Turków nie mogła 
jednak ugruntować się w Mołdawii, dopóki na Wołoszczyźnie istniały sil- 
ne tendencje antytureckie. Przecież Wołoszczyzna była bramą wypadową 
na Węgry i na Mołdawię. Tureccy kronikarze, np. Urudż i Anonim, zdają 
sobie dość wyraźnie sprawę z t
j okoliczności. U Urudża (UbA 53): wMu- 
zid-bej p r z e z W o ł o s z c z y z n ę na Węgry wyruszył"; Anonim zaś (A- 
non!G 66) pisze: "Szihab ed-din przeszedłszy p r z e z kra j w o ł o s k i 
do Węgier przybył". 1 na tej właśnie Wołoszczyźnie, bez której opanowa- 
nia władza Turków w Mołdawii byłaby iluzoryczna, zaczyna grozić Tur- 
kom utrata wpływów już od 1443 r. Mehmed II pomógł usadowić się na 
Wołoszczyźnie Władowi Tepesowi (w źródłach tureckich Kazykły, O';zyqly) 
dlatego. że ojciec jego składał daninę dość uczciwie, "spoglądano spojrzeniem 
miłości też i na syna" (Sed I, 485). Lecz Wład Tepes, korzystając z tego, 
że uwaga sułtana skierowała się na Trebizondę (SZ 252), "ruszył na pań- 
stwo strzeżone [Turcję]". Mehmed II podstępem chciał go dostać w swe 
ręce, ale ostroiny Wład zorientował się i wymordował wysłanników suł- 
tana. li ) Ponieważ jego prośby o pomoc, skierowane do króla Macieja, po- 
.. zostały bezskuteczne,6) nastąpiło podczas zarządzonej przez sułtana wy- 
prawy to, co miało miejsce zawsze podczas wojen turecko - wołoskich 
(SZ 251): "Kazykły nie mając siły zetrzeć się twarzą w twarz, nie poka- 
zując głowy, chował się po jarach i przepaściach i niedostępnych miej- 
scach". lorga z zadowoleniem notuje. jak to "erschien der unermi.id\iche 
Vlad mit seinen Reiterbanden, erschreckend, metzelnd und b l i t z s c h n e 11 
sich f1iichtend" .7) 


') Nie 1456 r. Datę tę ustalił Babinger (CIJI dintiii bir al Moldovei catrtl 
.suitanul, Bukareszt 1936) na podstawie dwóch dokumentów słowiallskich znajdujących 
się w Archiwum Głównym w Warszawie, dotychczas błędnie interpretowanych. Por. 
S. GIixeIli w KH L, 566. 
2) Stacholl, o. c. 198. 3) Ibid. 170. 
4) Według Bab:ngera (por. wyż. uw. I), trzeba traktować ten dokument raczej 
jako skutek zapłacenia daniny Turkom. Turecki tekst i niemieckie tłumaczenie wydał 
Kralitz, o. c., dokument I. 
ó) Hammer, o. c. I, 470; Iorga, GdOR I, 113. 
6) Iorga, GdOR II, 113; GdRV I, 341. 
') GdRV I, 340.
		

/0043.djvu

			41 


..., 


W takich warunkach wyprawa nie mogła udać Się zbyt świetnie i tyl- 
ko pomoc Mołdawian uratowała Turków od głodu i chłodu i, co za 
tym idzie, od klęski. Podkreślić jednak należy, że pomoc, udzielona Turcji 
przez Mołdawię. - to nie skutek jej zależności od Turcji, 
l e c z w Y n i k w s pól n e g o t u r e c k o - m o ł d a w s k i e g o i n t e r e s u. 
I Turcy (Sed J, 486) to wyczuli: "A że oddawna były nieprzyjazne stosun- 
ki między Kazykły a Mołdawianinem, ten korzystając z dni wyprawy, co po- 
ciąga za sobą zwycięstwo", "zaczął niszczyć kraje wołoskie". lO Wtedy ten' 
obrzydliwy, ze złymi skłonnościami [Władj dowiedziawszy się o tym 
starał się zatarasować przejścia mołdawskie". Ciekawe, skąd Sad ed- 
din zaczerpnął tę, prawdziwą zresztą, wiadomość o pomocy Mołda- 
wian, u Aszyk-paszy bowiem brak odpowiedniej wzmiankil). Wreszcie z ra- 
mienia Turków został wojewodą wołoskim powolny im Raduł, brat Ka- 
zykły (szczegół ten znany jest Sad ed-dinowi 2 ). Po kilkunastu latach sy- 
tuacja się zmieniła i pomagał on z kolei Turkom podczas ich wyprawy 
na Mołdawię. Z chwilą przełamania oporu Wołochów nadchodzi ostatecz- 
ny kres samodzielności Mołdawii. 


Interesom Polski zagrażały postępy tureckie nie tylko w Mołdawii 
j na Wołoszczyźnie; w jeszcze większym stopniu mógł niepokoić Polskę 
wzrost znacu
nia Turcji nad morzem Czarnym. 
l!wagę Mehmeda na kwestię czarnomorską zwróciły względy gospo- 
darcze, których tureccy kronikarze na ogół nie doceniali. Przy opisie Bel- 
gradu lub Kilii żaden z nich nie wspomniał o gospodarczym znaczeniu 
tych miast jako portów. U gadatliwego Sad ed-dina (I 362; I, 454) Bel- 
grad to przede wszystkim "klucz od krajów węgierskich", ale w znaczeniu 
wojskowym, to "opora nie naruszona", to wreszcie "twierdza warowna". 
Tylko na Gallipoli, którego zdobycie już za Urchana 1358 r. zapoczątko- 
wało rozszerzenie posiadłości tureckich w Europie, Sad ed-din musiał 
zwrócić większą uwagę i uważał go bodaj czy nie za najważniejszy wte- 
dy ośrodek handlowy świata. To jest też jeden z nielicznych wypadków, 
gdy usiłował on rozglądnąć się po świecie (Sed I, 57). "Ta prześliczna 
twierdza [znowuż podkreślenie wojskowego znaczenia] jest szeroko zna- 
na pod imieniem Gallipoli. I jest to port krajów Franków i Rum-iIi, to trakt 
szewców i pantof1arzy3), którzy idą ze wschodu na zachód, to cieśnina 
okrętów przechodzących z obszaru północy Kaffy, Krymu i państw Rus 
i reszty północnych obszarów, to wreszcie klucz do zdobycia królestw.. 
Zauważyć należy, że pisząc słowa: "I reszty północnych obszarów", Sad 
ed-din miał na myśli i Polskę, jak to wynika np. z przytoczonego niżej 
zestawienia jego wiadomości o zdobyciu Moty z odpowiednim ustępem 
Sołak-zadego, który w ten sposób skraca opis Sad ed-dina zdobycia Mo- 
ty (SZ 233): "Sułtan wysłał Kodża [Qodżal IIi-beja z 30 okrętami, pełnymi 
oręża na zdobycie twierdzy Mota znajdującej się na brzegu Morza Azow- 
skiego. Gdy wojsko, przez Boga wspomagane, obległo twierdzę, znajdujący 
się w twierdzy poprosili o litość i dobrowolnie oddali twierdzę. Z łaski 


') APZ 162. ') Sed I, 491. 
3) Tym wspólnym mianem oznaczano drobnych rzemieślników.
		

/0044.djvu

			42' 


Boga i dzięki szczęściu padyszaha, t a t w i e r d z a, p o r t pół n o c n y c h 
p a ń s t w, napełniła się znakami jedności z islamem". U Sad ed-dina zaś 
(Sed I, 568): " T a t w i e r d z a, k t ó raj e s t P o r t e m kra juR u s i Ć e h, 
i L e h". Podobnie mówiąc o Azowie, że jest on portem i drogą do państw 
słowiańskich, Sad ed-din (Sed I, 555) pod p a ń s t wam i s ł o w i a ń s k i- 
m i rozumie te trzy państwa. l) jedyne prawie dane do historii gospodar- 
czej, spotykane u tureckich kronikarzy. to takie zwroty jak: "Z niezliczo- 
nymi bogactwami wojownicy Islamu wrócili", ,.związali łailcuchami mło- 
dzieńców i dziewczęta"; .zniszczyli i spalili kraje niewiernych"; wreszcie 
zwracają oni czaiami uwagę i na głód, który dokuczał podczas wypraw 
do cudzych krajów. Tylko raz jeden Sad ed-din zatrzymuje się na spra- 
wach wyłącznie ekonomicznych, omawiając zdobycie FiJipopolu (o.c. 1,77): 
"Do wilajetu Rum-iii dostarczają stąd ryżu z pól zasianych, pełnych ko- 
rzyści". Lecz życie zmuszało do uwzględnienia spraw gospodarczych 
i w polityce. Poza wzglGdami gospodarczymi wpływała na decyzję sułtana 
przede wszystkim jego ambicja. Uważając się za następcę dawnych gre- 
ckich cesarzy, marzył o tym, by wprowadzić swą . chorągiew ze zwycięski- 
mi znakami" do tych wszystkich miast, które kiedykolwiek podlegały Gre- 
kom. Udało mu się to łatwo. Naprzód uległa Turkom Amasra. na której 
zdobycie ruszyli Turcy z wojskiem i flotą (Sed, 1471): "Na północnym brzegu 
morza zwanego Morzem Czarnym... w sąsiedztwie wilajetu Bołu znajdowała 
się twierdza, nazwana Amasra", (mamy tu jak gdyby lekkie podkreślenie 
znaczenia Amasry jako portu czarnomorskiego). Z kolei Mehmed zdobył 
Synopę (dotychczasowemu władcy oddał jako rekompensatę FiIipo- 
pol), a w 1461 r. zakończył swe samodzielne istnienie Trapezunt 2 ). 
Nadchodził kres niezawisłości Kaffy, Azowa i państewek krymskich. 
W 1454 r. wysłał sułtan swą flotę na Krym pod Kaffę. która miała za- 
opatrzyć armię w żywność 3 ). Genueńczycy. zaangażowani poprzednio w o- 
bronie Konstantynopola, tak się przerazili tej ekspedycji, że "kupili pokój", 
co zresztą nie na długo przedłużyło niepodległość Kaffy. Na razie jednak 
walki z Persją przesunęły tę sprawę do 1475 r. 
Stosunki handlowe Polski z Kaffą były zawsze bardzo oży- 
wione 4 ). "Usadowienie się Polski za Kazimierza W. na Rusi odda- 
ło jej klucz do jednej z naj bogatszych artąyj handlu międzynarodo- 
wego, wiodącej z nad Bałtyku i z Europy Srodkowej ku portom czar- 


') Por. niżej str. 44. 
2) Hammer, o.c. I. 462-68; Zinkeisen, o.c. II, 336-43; Krymski, o.c. Y3-7. 
3) Por. Smirnow, Krymskoje Chanstwo pod werchowenstwom Ottomanskoj Porty 
do naczala XVIII w.. Petersburg 1887, 25Y-60. Za twierdzeniem, że chodziło o prowian- 
ty, a nie o zdobycie Kaffy, przemawiałaby okoliczność, że Stambuł był zawsze skazany 
na dowóz żywności z Katfy i Azowa. Gdy w pol. XIV w. Iudnośc Azowa wyginęła 
w walkach z Tatarami, w Grecji nastąpiła zwyżka cen zboża o 100"/0' 
4) O stosunkach handlowych i politycznych z Krymem pisali: M. Oubiecki, Obrazy 
i studja historyczne. Seria II, Warszawa, 1899; T. Czacki, O handlu Polski z. Portq 
Ottomańską (Ozie/a, t. III), Poznań 1845; - S. Kutrzeba, Handel Polski ze Wschodem 
w wiekach średnich (Przegląd Polski. og. zb. t. 149-50); L. Ko1al1kowski, Problem 
Krymu w dziejach jagiellońskich, KH XLIX, 279-300. Zestawiła dotychczasowe wiado- 
mo
ci i wniosła wiele nowego Ł. Charewiczowa, Handel średniowiecznego Lwowa,. 
Lwow 1925; F. Koneczny, 8prawy z Mengli - Girejem 1473 - 1.504 (Ateneum Wileńskie, 
IV, 138-89, 287-348); K. Pułaski, 8tosunki z Mendli - Girejem (1469-1515), Akta 
i listy, Kraków - Warszawa 1881.
		

/0045.djvu

			43 


nomorskim z Bałtykiem i Europą Śrudkową l). O tzw. drogę tatarską trwa- 
ją spory między Krakowem a Lwowem już w XIV w. W XVI w. Kaffa 
jest głównym rynkiem towarów pochodzących z Małej Azji, Chin i Indyj 2). 
Wyłącznie handlowe stosunki trwały do 1462 r. Po upadku Konstantyno- 
pola, Amasry, Synopy i Trapezuntu, zagrożona Kaffa, do której zaczyna 
się wkradać panika, próbuje się zabezpieczyć 
rzed Turkami nawiązaniem 
politycznych stosunków z Polską, nawet kosztem przyjęcia jej zwierzch- 
nictwa. Wybór Kaffy, jak zauważył Kolankowski, padł na Polskę, gdyż 
pailstwo jagiełłowe rozwijało w tych czasach wielką siłę atrakcyjną na 
pobrzeżach czarnomorskich. Sfera wpływów Witołda i jego namiestników 
rozciągała się również na genueilskie emporia krymskie!). Dnia 12 maja 
wysyłają Kaffeilczycy do Polski list z prośbą, "by król w układach ze suł- 
tanem wymienił Kaffę jako sprzymierzoną lub jako poddaną, wreszcie jak 
się Waszej Królewskiej Mości podoba". Wspominają też o wojnie Włada 
ze Stefanem Wielkim, który pomaga sułtanowi i proszą krÓla, by 
wpłynął na Stefana. jako swego poddanego 4 ). Dnia 1 lipca 1462 r. otrzy- 
mują już z Polski odpowiedź przychylną, za którą dziękują listem z 16 
września. Małe ożywienie handlowych stosunków Lwowa z Kaffą, handlo- 
wy przywilej nadany Kaffie i pozwolenie króla na werbunek 500 żoł- 
nierzy w Polsce (1463) dla Kaffy - oto wszystko, co ona uzyskała od 
Polski"), mimo że w Polsce posadano dokładne informacje o oblężeniu Kaf- 
fy i przygotowaniach tureckich. Pochodziły one wprost z Kaffy, błagającej 
o ratunek przez umyślnego posła Juljana Gentilisa oraz ud Stefana, 
któremu chodziło o los szwagra osadzonego na Menkupie i o obro- 
nę zagrożonej Kilii i Białogroduo). Lecz Kazimierz jagiellończyk, który 
nawet Mołdawii nie chciał czy nie mógł bronić, nie zamierzał troszczyć 
się i o Kaffę. A tymczasem Mehmed po wojnie'z Persją odpoczywał dwa 
lata, miał więc dość czasu, by zebrać siły do zdobycia północnych brze- 
gów Morza Czarnego. 
Tureccy kronikarze, nawet Sad ed-din, poświęcają zdobyciu Kaffy 
i Azowa mniej miejsca, niż np. wyprawie wołoskiej. U Urudża i Dżema- 
lieg0 1 ) ledwo jeden wiersz zajmuje opis tego podboju. O tym. że jednak 
poważnie się szykowano i wielkie starania włożono w tę ekspedycję, 
świadczy tajemniczość, jaką sułtan osłaniał cel wyprawy. Aszyk pasza-zade 
przytacza anegdotkę o tym, jak to Ahmed G6di.ik - pasza zbierał swych 
żołnierzy, do ostatniej chwili nie wiedząc, dokąd wyruszy H). Opuścił tę hi- 
storyjkę Sad ed-din, dopełniając opowiadanie opisem niezwykle uroczy- 
stego pożegnania odjeżdżającej armii. Pożegnanie to świadczyło o zna- 
czeniu, jakie przywiązywano do rezultatów wyprawy. "Wszystkie podpory 
państwa, według zwyczaju osmańskiego, wypełniły na miejscu przepisane 


') J. Dąbrowski (Z rozważań nad genezą problemu czarnomorskiego, Pamiętnik 
VI Powszec!Jnego Zjazdu Historyków Polskic!J w Wilnie; t. I, Referaty; t. II, Protokoly; 
Lwów 1935-6; II, 333-8. Widzi on przyczynę późnego opanowania Mołdawii przez pol- 
skę właśnie w tym, źe główny szlak handlowy biegł nie przez Mołdawię, lecz "drogą- 
tatarską" . 
2) Charewiczowa, o.c. 55. ") Po/ska 57. 
') L. Hubert. Pamiętniki historyczne. 2 tt, Warszawa, 1861; I, l-W. 
") A Le. 6) DWKL I, 322. 
') UbA 120; Anon G 115. ") APZ 182.
		

/0046.djvu

			44 


{)brządk.i, posadziły z błogosławieilstwem paszę na okręt i pożegnały go" 
(Sed I, 554). Bo też całą tę wyprawę przedsięwzięto "dla rozszerzenia kraju 
i rozpowszechnienia służby Bogu. Na wszystkie strony sąsiednich państw 
wysyłano wojska. Turcy znaleźli się w obliczu nieodpartej konieczności 
czynienia wysiłków dla zdobycia niektórych twierdz i miast znajdujących 
się na brzegu Morza Czarnego. Ze wszystkich pailstw Kaffa, która znaj- 
.duje się na brzegu wspomnianego morza, pozostaje w posiadaniu Firen- 
ków od dawnych czasów i dalekich epok. A dzięki doskonałemu obwa- 
rowaniu nie zdobyli Kaffy królowie Turków, ani władcy Tadżyk, ani pa- 
nowie okoliczni i sąsiedni" (Sed I, 553). 
Niewięcej niż z Pirenkami (między którymi znajdowali się też i pol- 
scy najemni żołnierze)!) liczyli się Turcy z tym, jakie stanowisko wobec 
ich sukcesów orężnych zajmie Ruś i Polska, które - tak bodaj wydawało 
się Sad ed-dinowi - były zainteresowane nie tyle Kaffą, ile Azowem. Bo 
bezpośrednio po zdobyciu Kaffy i zhołdowaniu Tatarów (Sed I, 555) zdo- 
byto "wilajet Azak [Aurą, Azów], który jest portem i drogą d o p a ń s t W 
s ł o w i a il s k i c h [Rus, Ceh i Leh] i w i 1 a j e t ó w pół n o c n y c h, 
idących z kranców Turkiestanu, Transoksanii [Ma varau n-nahr] i sąsie- 
dnich rzek i krajów Hadżi Turchan [Astrachan l i którą przechodzą kupcy". 
Całkiem zaś wyraźnie wystąpiło niełiczenie się Turcji z czyimkolwiek 
interesem (a więc i z polskim) przy zdobyciu przez Kodżę IIi-beja (Sed 
I, 567) uMoty [Matregi, Tamatarchy2)], będącej w posiadaniu niewiernych. 
Znajdowała się ona na brzegu azowskiej wody w okolicach Kaffy.... Z róż- 
nych przyczyn zdobycie tej twierdzy zostało mimo wysiłków Ahmed-paszy 
opóźnione. Tym razem, gdy ta twierdza została ohlężona, wojsko wrogów, 
zobaczywszy potęgę wojska islamu większą niż słyszało, straciło nadzieję 
zwydęstwa i prosiło o łaskę, po czym oddało twierdzę. Tak oto za łaską 
Boga i szczęściem szaha, tę twierdzę. która jest portem kraju Rus i Ceh 
i Leh i większych północnych wilajetów, wojsko zdobyło dla krajów isla- 
mu". (P i ą t a to wzmianka o Polsce w tureckiej kronice). 
Północno-czarnomorskie zagadnienie Turcy rozwiązali dla siebie 
całkowicie pomyślnie. Przyszło to im o tyle łatwiej, że i w tym wypadku 
brakło koordynacji w spólnej polityce zagranicznej Korony i Litwy, zaś 
ten brak przynosił niejednokrotnie olbrzymie straty całości Rzeczypospo- 
litep). Utrata tych portów dotknęła nie tyle Polskę, dla której zagadnienie 
to posiadało raczej handlowe znaczenie, ile Litwę; litewskie bowiem pod- 
boje a nie polskie były (o ile przyjmiemy tezę o l i t e w s k i e j genezie 


1) Iorga, GdOR II, 174. 
2) J. Lelewel (Oeograpbie du Moyen Age, Wrocław 1851; Portulan Oenerai, 14) 
podaje szereg nazw, używanych w średniowieczu na oznaczenie Tamatarchy, a zbli- 
żonych mniej lub więcej do brzmienia Mota (Motb): uMatuga" za H o t o m a n F r e- 
d u ti o z 1497 r.; uMatego" za B a p t i s t ą G e n u e ń s k i m z 1514 r. i wreszcie 
"Martteg a )". Ostatnią nazwę zacytował Lelewel z Carte anonyme. G. Droysen - R. An- 
.dree (Allgemeiner Historiscber Handatlas. BielefeId - Lipsk 1896, str. 75-6) podają 
tylko trzy nazwy: Matrega, Tamatarcha i Phanagoria. 
3) Tomkiewicz, Pamiętnik VI Pow. Zj. Hist., II, 71.
		

/0047.djvu

			4S 


p o l i t Y c z n e j zagadnienia czarnomorskiego) czysto politycznel). Brak 
ingerencji Kazimierza Jagiellończyka stał się przyczyną strat handlowych 
(w Kaffie) i politycznych. Tatarzy Mengli - Gireja, którym Ahmed narzu- 
cił zwierzchnictwo osmańskie, dobrowolnie, czy nie, musieli współdziałać 
z sułtanem wantymołdawskiej, a potem i bezpośrednio w antypolskiej 
akcji. Zdobycie Krymu oraz zhołdowanie Tatarów z w r ó c i ł o u wag ę, 
T u r c j i n a pół n o c i umożliwiło jej parcie na Polskę i Rosję, słowem, 
p r z e s t a w i ł o t u r e c k ą e k s p a n s j ę z d o t Y c h c z a s o w e g o k i e- 
runku zachodniego (Otranto) na północny zac hódi północ. Od 
tej chwili staje się klęska najazdów tatarskich jednym znajdotkliwszych 
nieszczęść w Polsce. jaskrawo wyraził to Górka "żeśmy na przestrzeni 
czterech wieków byli nie przedmurzem chrześcijaństwa. ale terenem 
eksploatacji" 2). jednak chociaż Polsce bardziej dokuczały i gq:oniejsze by- 
ły tatarskie najazdy, w opinii przeciętnego szlachcica. zarówno wtedy 
jak i o wiele później, Turcy -mimo zaobserwowanej słabości w XVII w. 3 )- 
uchodzili za groźniejszego przeciwnika niż Tatarzy'). W samej Mołdawii 
(którą turecko-tatarskie oddziały zaczynają nękać od wschodu) istniały je- 
szcze co prawda, bodaj chwilowo, pewne możliwości utrzymania poprzed- 
niego wpływu polskiego, o ile nawet nie jego wzmocnienia. Że z moż- 
liwości tych zdawano sobie w Polsce sprawę, świadczyłyby pewne (stwier- 
dzone przez Dąbrowskiego y.) zmiany w polityce polskiej, stojące w związ- 
ku z utratą znaczenia drogi tatarskiej i przecięciem dróg do Azji Środkowej. 


Podczas wojny z Wołochami Mołdawia żyła z Turcją w zgodzie. 
Prócz pewnej zależności od Turcji (płaciła lub miała płacić charadż od 
1456 r.), łączyły ją z Turcją chwilowo przeciwwołoskie zamiary. jak dłu- 
go Wołoszczyzną władał oporny Turkom Tepes, tak długo nie było bez- 
pośredniego punktu spornego między Mołdawią a Turcją. Dopiero gdy 
za panowania Raduła Wołoszczyzna stała się jak gdyby turecką prowincją, 
wszelkie zatargi wołosko - mołdawskie musiały wywoływać interwencję 
energicznego Mehmeda. Nie łatwo było by zabezpieczyć sobie pokój na- 
wet bardzo ustępliwemu wujewodzie. Cóż dopiero mówić o Stefanie, któ- 
ry marząc o zjednoczeniu Mołdawii i Wołoszczyzny wcale nie unikał 


') Górka, ibid. II, 74; Dąbrowski (ibid. II, 336) podkreśla, że podłoże ekonomicz- 
ne pozostaje aż do schyłku XV w. zasadniczym elementem polityki czarnomorskiej Pol- 
ski. Krzyżować ją będzie coraz wyrażniej polityka Litwy. Halecki (Pam. V Pow. Zj. His1. Pol. 
w Warszawie; t. I, Referaty; t. II, Protokoły. Lwów 1930; II. 370) przypisuje Litwie, ści- 
ślej Witołdowi, zasługę pomyślnego rozwiązania sprawy czarnomorskiej. już HaIecki 
bynajmniej nie wyklucza tu pewnej roli jagiełły. Kolankowski w DWKL przypisuje ini- 
cjatywę wyłącznie jagielle; Witołda natomiast uważa jedynie za współautora, a czasa- 
mi tylko za wykonawcę planów jagiełły. Por. też Skrzypek, Polityka Polski, 4. 
2) Liczebność, 110. 
") jan Chryzostom Pasek, Pamiętniki, wyd. Br. Gubrynowicz, Lwów 1898, 371: 
"Każdemu trzeba mieć ochotę do walki przeciw Turczynowi... A już to naród jest de- 
likacki, nie tak pracowity, jak przedtem bywał. Te ich bogactwa i dostatki zatopiły 
w deIiryach, już ich effeminarunt". 
4) Ibid. 351): "Bo tak byli Niemcy zhukani i serca stracili, żeby się samym Ta- 
tarom założyć nie umieli, nietylko Turkom u. 
5) Dąbrowski, Pamiętnik, II, 336.
		

/0048.djvu

			46 


nieprzyjaznych wobec Raduła kroków: w 1465 r. zdobywa KilIię, za co 
]469 r. Raduł naprowadza Turków na Stefana. W odpowiedzi na to Ste- 
fan niszczy Braiłę, w 1471 r. znowu zwycięża Wołochów, w 1473 r. 
wypędza Raduła chwilowo z Wołoszczyzny, w ]474 r. czyni to samo po 
raz drugiI). Mehmed bynajmniej nie zamierzał tego cierpliwie znosić. 
Gdy upomnienia Stefana 2 ), którego uważał za niezbyt groźnego przeciwnika 
i wezwania go do poddania się pozostały bez skutku, polecił Sulejman-paszy, 
który właśnie walczył (niezbyt zresztą szczęśliwie) w Albanii (SZ 236), 
"by ze swym wojskiem przybył do Mołdawii i żeby to państwo zdobył 
s z a b l ą. I jakkolwiek od Skutari, gdzie walczył Sulejman, do środka 
Mołdawii był miesiąc drogi i ze znacznym wojskiem do tych ciężko 
dostępnych okolic dostać się było trudno, i dlatego wyruszyć tam nie było 
wskazane, to ... sprzeciwiać się treści fermanu było rzeczą niemożliwą"S). 
Ostatnie słowa świadczyłyby o tym, że sułtanowi doradzano staranniejsze 
przygotowanie wyprawy, o ile nie jest to późniejsze usprawiedliwienie po- 
rażki Sulejmana. Co prawda i sułtan przewidywał pewne trudności 
i zalecał Sulejmanowi ostrożność (APZ 185): "Bacz na to, co uczyni z to- 
bą ten niewierny.. Mimo zwycięstwa Stefana (udało mu się bowiem roz- 
bić Sulejmana pod Podul-InhaIt, koło Berładu 1475 r.), Mołdawia zna- 
lazła się w ogromnym niebezpieczeństwie. Lądem ruszyła armia pod 
wodzą samego sułtana, inne oddziały wysłano galerami przez morze Czar- 
ne i Dunaj, a z trzeciej strony, od wschodu, napadli Tatarzy. Współpraca 
tatarska - to już widoczny skutek zdobycia Kaffy i Krymu i Sad ed-din 
to zrozumiał (Sed I, 557). Stefan "żył też w niezgodzie z Tatarami, potom- 
kami Czyngis-chana". Sułtan, który wreszcie wyruszył sam na Mołdawię, 
(]ługo poszukiwał Stefana, a ten (Sed I, 558) "dał nasienie ognia swemu 
państwu i nie pozostawił ani śladu, wszystko ogniem spalił... A ludność 
wilajetu wyprawił do gór-trudnodostępnych", sam zaś z żołnierzami ukrył się 
w Aghadż- denizi (Rozboeni). Chociaż sułtan usilnie" szukał wszystkich wrogów, 
nawet ich śladu nie znalazł i nie zobaczył ani jednego z tych przeklętych". Sołak- 
zade zaś (SZ 236) opisuje, jak to wojsko zwycięskie było trapione gło- 
dem i zarazą. W tym kraju, pełnym niebezpieczellstw, przez kilka dni 
[Turcy] pozostawali bezradni, a Mołdawianie jak dziki w lesie się ukryli. 
Turkom pomagali też i Wołosi; otrzymali oni za swą pomoc wielką ilość 
zrabowanych świń 4 ), których Turkom jako muzułmanom jeść nie było wol- 
no. Wreszcie Turcy wykryli schowek Stefana. a ponieważ w woj- 
sku mołdawskim nie było chłopów, których nękali Tatarzy, Moł- 
dawia przegrała bitwę pod Rozboeni (26 lipca 1476 r.). Nie u- 
ratowała Mołdawian znikoma pomoc Węgrów. którzy ohlężeniem 
SzabacH próbowali odciągnąć część wojsk tureckich. jeszcze zaś mniej 
pomogła Polska. Litewska rada zamierzała nie tylko spełnić żądanie Ste- 
fana, domagającego się 2000 piechoty dla Kilii i Białogrodu, ale nawet 


') Zestawili te wypadki: Stachoń, o.c. 171; Iorga, GdOR II, 169 - 81; GdRV I, 
348 - 51; Górka, Kronika czasów 8tefana Wif"lkiego Mofdaw.
kiego (1457-1499), Kra- 
ków 1931. 2) APZ 185. 
3) Podobnie Sed I, 557. 
4) Sed I, 560'
		

/0049.djvu

			47 


urządzić wspólną koronną i litewską wyprawę. Król jednak był przeci
ny 
przenoszeniu akcji na teren mołdawski, nie chcąc się zawikłać w wOjnę 
z Turkami l). Ostatecznie na Radzie Koronnej postanowiono ograniczyć się 
do interwencji dyplomatycznej wysyłając do Konstantynopola Marcina 
z Wrocimowic
). Nic dziwnego, że takiego wykonywania zwierzchności pol- 
skiej nad Mołdawią (paza żądanie przysięgi hołdowniczej bowiem Polska 
nie wychodziła; zresztą i te skromne żądania zaledwie kilka razy były speł- 
nione) Turcy nawet spostrzec nie mogli. W tureckich kronikach o tym po- 
selstwie. jak i o innych, brak wzmianki. Na to, że sułtan jednak nie chciał drażnić 
Polski, wskazywałoby rzekome poselstwo tureckie do Polski w 1468 r.; 
ale wiadomość o tureckim pośle znajduje się tylko u Długosza, który 
się bardzo interesuje sprawą mołdawską; być więc może, że Długosz po- 
mieszał tego posła z jakimś innym, nietureckim 3 ) i że żadne poselstwo od 
Mehmeda /I do Polski nie przybyło. W Europie chodziły o tej wyprawie 
przesadne ",iadomości. Ilość wojska tureckiego, podana przez Hammera 
za europejskimi źródłami, - 100.000 Turków - jest już przesadzona, bo 
nawet sam sułtan nie ruszał z tak wielką armią. Tym śmieszniejsze są 
pI.:.zechwałki Stefana, że niby to zabił ponad 100.000 ludzi. ł ) Nie wiadomo 
też, jak się zapatrywać na opowieści Stefana o układaniu piramid z głów 
Turków, bo i Turcy chwalili się podobnymi wyczynami. Omawiając bitwę 
pod Rozboeni, pisze Sołak-zade (SZ 235): "Z ich głów zrobiono kilka mi
 
naretów", a Sad ed-din i Sołak-zade, mimo że często przesadzają, rzadko 
zmyślają. 
Po powrocie sułtana oddziały węgierskie wtargnęły na Wołoszczyznę. 
Powikłania stąd wynikłe ograniczyły się do stosunkowo drobnych tarć. 
Basarab. nash;pca Raduła, uciekł do Ali-beja, a na Wołoszczyżnie zapa- 
nował znowu Tepes, wkrÓtce jednak zginął. Basarab Młodszy walczył te- 
raz z Basarabem Starszym i przy pomocy Turków usadowił się na Wo- 
łoszczyźnie (w 1479 r.). Tymczasem, jak podaje Urudż, akyndży urządzili 
udany napad pod wodzą Małkocz-oghłu Bały-beja"). Podczas wojny z Moł- 
dawią (1475-1476) był on bejem Semendery: pochodził prawdopodob- 
nie ze starej rodziny. która już za Bajezyda I brała udział czynny w ży- 
ciu publicznym 6 ). Turków było ponad 10.000 i napad ten mógł mieć miej- 
sce chyba podczas ustalenia wpływów Basaraba Młodszego. Lecz i Bały- 
bejowi przestało dopisywać szczęście (Sed I. 572): "Wydarzenie inne. 
W koilCu wspomianego roku [886 H = 1481 r.] Wyprawiono Hasan-bej- 
oghłu. Isa-beja i Michał-oghłu Ali-beja i Małkocz-oghłu Bały-heja z 30.000 
ludzi, by napadli na węgierski wilajet". Ale że każdy z nich 
zbyt samodzielnie sobie poczynał i wkradła się między nich nie- 
zgoda, .. wojsko islamu nie zdołało się oprzeć wrogom i na polu noc- 
nego pobojowiska śmierć chwyciła (sa-beja za kołnierz życia", a "Ali-bej 


., 


') StachOll, o.c. lRO; UdRY I, 348 - 51. Nowe dane o wyprawie Mehmeda II na 
Stefana W. w niedostępnej mi Revue Historique du 8ud - Est Europeen; por. KH L, 
159. 
") Był to on kiedyś jellcem tureckim. Por. DWKL I, 323; StachOll, 0.c.173. 
") Stdchoń, O.c. 1:->5. ') Ibid 172, uw. l; Hammer, o.c. I, 523. 
5) Malqodż
ogblu Baly-bej. 
6) Anon G 37; Sed I, 556.
		

/0050.djvu

			48 


z Bały-bejem, którzy dowodzili wojskami. dowiedziawszy się o nieszczę- 
ściu, co spadło na Isa-beja, bezradni zawrócili na drogę ucieczki".1) 
Na razie ustają napady Turków na Węgry i Wołoszczyznę. Dopiero 
gdy Basarab Młodszy chciał z pomocą Turków odebrać Stefanowi Ki\ię, 
poniósł klęskę 1481 r., w dwa miesiące po śmierci Mehmeda II. 
Pretendent do władzy nad Wołoszczyzną Mircza. jakiś "syn" Stefana, 
nie zyskał uznania u Wołochów. Wreszcie władcą wołoskim został 
Mnich Wład, który dużo kłopotów sprawiał jeszcze Tepesowi; utrzymał' 
się on dzięki pomocy bejów naddunajskich, Michał-oghłu Ali-beja i Isken- 
der-oghłu Ali-beja 2 ). 


Lecz oto Mołdawia i cała Europa odetchnęły z ulgą: Mehmed II 
zmarł (1481 r.). Po raz pierwszy od czasu "niezgody braci sułtańskich" 
(po 1402 r.) Turcję absorbują spory dynastyczne. Nie były one tym razem 
tak niebezpieczne, jak po bitwie angorskiej, wstrzymaly jednak na lat 
kilka ekspansję Turków. Nowy władca Turcji Bajezyd 11 do wojen i pod- 
bojów nie dążył. o zdobyciu Rzymu nie marzył - poróźnił się przez to 
kilkakrotnie ze zdobywcą Kaffy, Ahmed G6diik-paszą3), zresztą miał dużo 
kłopotów z buntami janczarów i, co najważniejsze, z księstwem Karaman, 
które znowu próbowało podnieść głowę. Miało zaś ten wygodny 
pretekst, że rywal Bajezyda do sułtanatu, jego brat Dżem, był właśnie 
namiestnikiem Karamana. Nic dziwnego, że sprawy mołdawskie odsunęły 
się chwilowo na plan dalszy. 
Dżem, gwałtowny poeta - rycerz, dążył do podziału panowania nad 
Turcją z Bajezydem 11; ten znowu był o tyle dobrym politykiem, że do 
tego ni
 dopuścił. Rozpoczęła się wojna z Dżemem, jego porażka i wę- 
drówka po świecie. , 
Interesowała się Dżemem i Europa i Turcja. Zródła dokładnie opi- 
sują jego zwyczaje i koleje życia ł ). Pierwsi tureccy kronikarze nie posia- 
dają dokładnych wiadomości o perypetiach Dżema. Urudż podaje marsz- 
rutę Dżema jak i współczesne wypadki schematycznie; wylicza jedynie 
kilka faktów, jak pielgrzymkę Dżema do Arabii i pobyt w Egipcie doda- 
jąc (UbA 132): "A potem do Firenkistanu przybył i miejsce jego pobytu 
jest nieznane"; podobnie u Neszriego (MOG I. 83): "Nie dał znać aż do 
dzisiaj śladu ani znaku". Sad ed-din wypadki te opisuje dokładnie. 
a za nim, z małymi tylko zmianami Sołak-zade"). Op(\wiada on, 
jak to Dżem szukał azylu u rycerzy na wyspie Rodos i po długiej tułaczce 
(podczas której autor Dżem-name ti ) ujrzał po raz pierwszy w życiu wul- 
kan') znalazł się w Rzymie jako gość papieża Innocentego VIII, który 
chciał go postawić na czele wyprawy antytureckiej. Według europejskich 


') Por. też.: UbA 131; Anon G 116. 
2) UbA 129. 3) Hammer, o. c. I, 627. 
ł) Por. Hammer, o.c. I, 60'"2 - 22; Zinkeisen, o.c. II, 473 - 494; Iorga, GdOR II, 
234 i n.; L. Pastor, Oescbicbte der Pupste, Freiburg - Wrocław 1889; III, 211 - 54; 
Z. Morawski, Epilogi krucjat w XV wieku, Kraków 1924, 34 - 56. Dużo ciekawych 
szczegółów znajduje się w dziełku J. B. de RocoIes, La vie du Sultan Oemes (wyd. 
J. Monkee), Leida 1683. 
") SZ 218. ") Turecka biografia Dżema. ') Sed II, 25.
		

/0051.djvu

			49 


źródeł, papież przyjął Dżema (dnia 13 marca 1489 r.) na uroczystej au
 
diencji. 
"Gdy przybył do Rzymu, prócz papieża każdy, kto żył w mieście 
wyszedł na spotkanie [Dżema]: zaprowadzono go do pałacu papieża". 
"Zjawili się wszyscy bejowie i posłowie, którzy przybyli od niewiernych 
padyszahów". "Na tym posiedzeniu byli obecni wszyscy posłowie: i Ispani- 
ja: i Purtuąał i Dżenewlz i Wenedlk i Alaman i Unkurus i Leh i Ceh 
i Rus" .1) 
Czy Turek spotkał wtedy na pewno Polaka? Mógł to być jakiś pan 
występujący w charakterze niekoniecznie oficjalnym. Możliwe zresztą, że 
był tam i poseł, bo posłowie polscy często bywali wtedy w Rzymie 
np. w związku z krucjatami antytureckimi, lub osadzeniem na biskupstwie 
warmińskim Fryderyka, syna Kazimierza jagiellończyka. W 1488 r. bawili 
w Rzymie w związku z tą ostatnią sprawą polscy wysłannicy duchowni 2 ). 
W każdym razie T u rek s p o t kał P o l a k a i nie omieszkał wspo- 
mnieć o tym (s z ó s t a to wzmianka kronikarzy tureckich o Polsce). 
Inna rzecz, że Polska się nie mieszała w sprawy Dżema. 


Ale opozmone nieco epizodem z Dżemem zbliżały się wypadki, któ- 
re interesowały zarówno Turcję, jak i P o l s k ę. Była to sprawa Kil i i 
i B i a ł o g r o d u. Przed przejściem do tych wypadków, zestawimy pokrót- 
ce historię tych miastS). 
Ze Lwowa prowadziły na Wschód w średniowieczu następujące waż- 
niejsze drogi handlowe: 1) Via Tartarica - do Kaffy i Tany. 2) Via Va- 
.lachica - do Kilii i Białogrodu, a stamtąd dalej. 3) Via Valachica - do 
Braiły. Dla polskiego handlu najważniejszą była w XIV w. droga tatar- 
ska), w XV w. droga mołdawska. Białogród (Aq-kel'mtln, Moncastro, Theo- 
doros) był w XIV w. ważniejszym punktem handlowym od Kilii; np. Kaf
 
fa utrzymywała konsulów w tatarskim chanacie, w Trebizondzie i w T h e- 
o d o r o s, a nie w Kilii. 
jeszcze w 1410 r. Białogród należał do Genueńczyków. Niedługo 
po 1410 r. Oenua oddała to miasto w ręce mołdawskie. W 1421 r. Alek- 
sander polecił obwarować Białogród podolskim rzemieślnikom, co ścią- 
gnęło nowy atak turecki. W 1440 r. Stefan Wielki znowu umocnił Bia- 
łogród; w 1454 r. oddział tureckiej floty, ten sam, który napędził stra- 
chu Kaffie, oblegał Białogród. W 1475 r. po zdobyciu przez Turków 
Kaffy uciekinierzy, niepewni dobrego przyjęcia w swej ojczyźnie Genui, 
z którą niedawno się poróżnili, schronili się do Białogrodu. 
W K i l i i rezydował tatarski celnik już w 1330 r. Potem miasto to 
przeszło za zgodą Tatarów w posiadanie Genui, a w 1407 r. w ręce hos- 


') Sed II, 33 - :\4. 
2) Caro, o. c. VI, 42, 50, 58. 
3) Omawia te wypadki Heyd, o. c. II, 39S i passim; lorga, GdOR I i II i GdRV I, 
passim; nadto S. Kutrzeba, Uwagi o Kilii i Bialogrodzie (Przeglqd Polski. 1903, IV, 4U i n.)
		

/0052.djvu

			50 


podara Mirczy. W 1420 r. Turcy oblegali Kilię, co, jak już zaznaczono, 
wywołało pewien niepokój w Polsce; ponowili swą próbę w 1459 r., gdy sto- 
sunki wołosko - tureckie były napięte; starał się ją zdobyć dla Mołdawii 
Stefan, dla którego posiadanie Kilii stanowiło geograficzną i gospodarczą 
konieczność. Osobista interwencja Włada zniweczyła te plany. Kilia stała 
się przyczyną wojny wołosko-mołdawskiej, podczas której Mołdawia po
 
magała Turcji. W 1465 r. Stefan zdobył wreszcie Kilię od Raduła. W ten 
sposób Kilia i Białogród znalazły się w rękach mołdawskich. 
Po 1465 r. wytwarza się dość dziwna sytuacja. Ekonomicznie i politycznie 
w posiadaniu Kaffy i Białogrodu prócz Mołdawii, Turcji i Węgier jest 
najwięcej zainteresowana Polska. która jednak nie tylb zadowala się tym, 
żeby Kilia i Białogród pozostawały w rękach Mołdawii, ale nawet nie udzie- 
la pomocy, koniecznej dla utrzymania tych portów w rękach mołdawskich. 
Wobec częstych zatargów mołdawsko - wołoskich Turcy, jako protekto- 
rzy Wołoszczyzny, popierają orężnie jej pretensje. Wołosi chcieliby 
zdobyć jeśli już nie obydwa te grody. to bodaj 'odebrać Mołdawii z po- 
mocą Turków Kilię, ale nie mieliby ochoty oddać jej Turcji. W 1474 L 
Tmcy żądają od Stefana zaległego charadżu oraz Kilii i Białogrodu. 
To jest mniej więcej powodem wojny, oczywista prócz faktu wy- 
pędzenia Raduła. Gdy Sulejman-pasza szuka Stefana po całej Mołdawii, 
inne oddziały Turków próbują oblegać Kilię i Białogród, na razie bezsku- 
tecznie]). W 1479 r. Basarab Młodszy z Turkami chce zdobyć te dwa 
porty, ale zbyt dobrze zabezpieczył je Stefan. W 1481 L Basarab Młod- 
szy jeszcze raz usiłował wydrzeć osłabionej Mołdawii Kilię, ale pobity 
uciekł z Turkami w 1481 L Wtedy właśnie umarł Mehmed 11. 
Baj
zydowi 11 rozwiązały się ręce, gdy przestało mu zagrażać bezpo- 
średnie niebezpieczeństwo od Dżema; mimo to polityka jego była bardzo 
pokojowa. W 1483 L przedłużył pokój z Maciejem węgierskim, z którym 
przestał walczyć już jego ojciec. Dopiero wtedy, gdy janczarowie zaczęli 
buntować się na skutek bezczynności, wysłał ich 1481 L na ){ilię i Bia- 
łogród2). 6 lipca Turcy rozpoczęli przy współudziale Włada Mnicha oblężenie 
Kilii, a 4 sierpnia zdobyli Białogród 3 ) przy współudziale Tatarów Mengli- 
Gireja; liczba ich (50 tysięcy) u Sad ed-dina co prawda przesadzona.- 
Wypadki te Sad ed-din opisuje dość obszernie, ale, jak zwykle, znajduje- 
my u niego też masę słów bez treści 4 ). U Urudża i Anonima wzmianka 
dość krótka 5 ), nieco obszernieJszy opis znajdujemy u Aszyk-paszy(;). Natomiast 
więcej ważnych szczegółów zawiera proste i jasne opowiadanie Neszri- 
ego i dlatego właśnie cytuję odpowiedni fragment z tego źródła(MOG 1,133-5): 
.. O p o w i a d a n i e o Kil i i i B i a ł o g r o d z e. Opowiadają, źe 
sułtan Bajezyd przezimował w Stambule 889 H. (1484 L). Gdy nastała 
wiosna, z końcem miesiąca rabii I rozesłał ludzi do krajów. Miesiąca rabii II, 
dnia czwartego sułtan odprawił modlitwę piątkową w Stambule i wyra- 
ziwszy zamiar wyprawy wyruszył na Mołdawię. Przygotowawszy wszyst
 
kie wojenne narzędzia, przyszykował też broń morską. Okręty ruszyły 


') Stachoń, o. c. 173. ') lorga, Gd()R II. 26ft 
3) Czas zdobycia Białogrodu nie jest dokładnie l1
talony; pOf. Bia/ogród, 5; Sta- 
choń, o. c. 193. I) Sed II, 41-4. 
ó) Anon (j 117. ") APZ 222-3.
		

/0053.djvu

			! 


51 


morzem i zatrzymały się po przybyciu do brzegów Dunaju. A władca przy- 
był lądem do Edirne [Adrianopolu]; dla wygody uczonych i biednych, na 
chwałę Boga założył na brzegu Nundża l ) budynek dobroczynny i szpital dla 
obłąkanych oraz szkołę. W czwartym dniu wspomnianego miesiąca rabii II, 
we wtorek, w dobrym czasie opuściwszy pałac, błogosławioną ręką udzielił 
biednym jałmużny. Potem władca ruszył z wojskiem przez Boga wsnoma- 
ganym i przybył do brzegów Dunaju, gdzie zastał [jużl gotowe okręty. Potem 
bej Wołoszczyzny spotkał go ze wszystkimi wojskami i był jego przewodni- 
kiem do wilajetu Mołdawii. Miesiąca dżumada II, dnia drugiego, w sobotę 
(28. VI) przeszedł Dunaj z portu znanego pod nazwą Ishaqły. I znowu w po- 
niedziałek, dnia 11 miesiąca dżumada II (6. VII) przybyli szczęśliwie pod 
Kilię. Była tam zacięta walka; oblężono [Kilię] od morza i od wiosek. Potem 
strzelano z armat i ze strzelb: wojownicy posuwali się, atakowali ze wszy- 
stkich stron i w ten sposób 10 dni walczyli i zdobywali twierdzę. Gdy nie- 
wierni zaczęli prosić o litość, władca zlitował się nad nimi. Potem komendant 
twierdzy wszedł do namiotu paszów i powiedział: uMy posłuszni niewolnicy 
władcy, poddajemy się rozkazom. Jeżeli będzie potrzeba, niech nas zabije lub 
nas uwolni". Dżumada 11, dnia dwudziestego, w środę [16. VII] oddali twierdzę; 
gdy wprowadzono chorągiew padyszaha do twierdzy Kilii, odegrano hymn 
sułtatlski i zamieniono kościoły na meczety; niewiernych, którzy woleli wyjść, 
puszczono swobodnie, a tych, co pozostali, pozostawiono. Nikomu krzywdy 
nie czyniono, postąpiono zgodnie z prawem sułtańskim. Trzeciego dnia po 
tym zdobyciu odprawiono w Kilii modlitwę piątkową, a w poniedziałek, dnia 
25 dżumada II (27. VII) zwrócono się na Białogród. Zjawiło się na służbę wład- 
cy wojsko Wołochów z panami, po czym ruszono na rozkaz padyszaha. 
Po czterech dniach przybyto z niezliczonym wojskiem pod Białogród. Przy- 
był tam też na służbę chan Destu Mengli - Girej. Białogród otoczono od mo- 
rza i lądu. pnygotowywano się do stoczenia bitwy. Ale Białogród miał bar- 
dzo dużo zapasów wojennych; mówiono, że starczy na 30 lat. Były [pod 
Białogrodem) wykopane rowy. Kopano je kilka lat. Władca polecił te ro- 
wy wypełnić. 15 dni walczono na lądzie i morzu. Zdobywano twierdzę 
szturmem. W dniu szesnastym miesiąca redżeb [9. VIII] stoczono wielką bitwę. 
Było tam dwóch komendantów twierdzy; za wolą Boga obaj pulegli od armat. 
[Wtedy] wrogowie osłabli, po czym oddali twierdzę prosząc ołaskę. Chorągiew 
islamu do twierdzy wprowadzono i odegrano hymn sułtański. Potem padyszah 
zezwolił, by wierni, którzy do miasta wejdą, wzięli w jasyr wszystkich, co wyj- 
dą z twierdzy. Pewną ich i!ość podarował padyszah swym ludziom, pewną ilość 
wysłał do Stambułu, a niektórych do Eski Bighaje w Anatolii. Spalił kościoły. 
przemienił je na meczety; domy, z których wypędzono niewiernych, oddał 
w posiadanie wojownikom. Też chanowi Destu, który przybył z-wojskiem, 
dużo podarunków przeznaczył". 
W Polsce zdobycie Kilii, a zwłaszcza Białogrodu wywarło ogromne 
wrażenie. Lecz hasło wojny z Turkami dla odzyskania obu tych grodów, 
względnie Białogrodu, chociaż "przenikało całe dzieje koronne w ostatnich 


') Powinno być Tundża. Tundża - to wielka rzeka, u której ujścia leży Adria- 
nopoI. 
Wypadałoby stąd, że Wołosi dwukrotnie przyłączali się do wojsk tureckich.
		

/0054.djvu

			52 


latach Kazimierza Jag." i chociaż "przekazane zostało jego następcy" l), po- 

ostało tylko hasłem. Na zmianę stosunków polsko-tureckich nie wpłynęło. 
Z y c z l i w e stosunki z Turcją zostały zerwane nie dopiero p o z a j ę c i u 
przez Turków Kilii i Białogrodu (jak to twierdzi Stachoń 2 ), gdyż i do- 
tychczas pokojowymi one nie były, a pierwszy dochowany traktat Polski 
z Turcją pochodzi z 1489 r. 3 ), został zatem zawarty właśnie p o z d o b y- 
c i u Białogrodu. Jeśli owo hasło w ogóle gdziekolwiek posiadało wartość 
obiegową, to chyba wewnątrz, w Polsce. D e c y d uj ą c y m c z y n n i k i e m 
w k s z t a łt o w a n i u się s t o s u n k ó w P o l s k o-t u r e c k i c h b Y ł a n i e 
P o l s k a, l e c z T u r c j a. Nie Turcja przystosowywała swą politykę do 
groźby polskiego niebezpieczeństwa, lecz Polska do tureckiego (zresztą 
wyolbrzymionego). Oczywista. pojawienie się Osmanów (1465 r.) w Besarabii, 
zajęcie uznającej królewski protektorat krym
kiej Kaffy oraz uderzenie na 
Wołoszczyznę i Mołdawię przedstawiało, jak to zaznaczył Kolankowski, wcale 
realną grożbę4). Zdobycie północnych portów czarnomorskich, Kilii 
i Białogrodu, wzmogło tylko w Polsce to uczucie niepewności. 
Turcja, zdaje się, nawet się nie domyślała, że Polskę interesuje 
Białogród bodaj w takim stopniu, jak Mota; Turcy traktowali zdo- 
bycie obu tych grodów, których kluczowe położenie Bajezyd zresztą 
w zupełności doceniał"), jako drobny stosunkowo e p i z o d. I - rzecz 
bardzo znamienna - n i e w z g l ę d Y z e w n ę t r z n o-p o l i t Y c z n e, lecz 
wyłącznie we w n ę t r z n e n i e p o k o j e doradziły Bajezydowi skierować 
Turków na tę stosunkowo najmniej ryzykowną wyprawę. Może też i oba- 
wa Adrianopolu przed konkurencją handlową Kilii. tego (Sed 11, 42) "por- 
tu _ zatoki dla kupieckich okrętów", poniekąd wpłynęła na skierowanie 
ekspedycji w tę właśnie stronę. Również brak jakichkolwiek przechwałek 
tureckich kronikarzy, mimo że plany swe wojsko przeprowadziło w zu- 
pełności i bez wielkich ofiar, świadczy, że w Turcji nie uważano tego 
sukcesu za zbyt wielki czyn. W każdym razie, w o p i n i i t u r e c k i ej 
w y p r a wat a b y ł a z w r ó c o n a p r z e c i w M o ł d a w i i a n i e p r z e- 
ciw polsce i zdobycie tych grodów nie przyniosło tyle 
r a d o ś c i w T u rej i, i l e n i e p o k o j u w P o l s c e. Nie pomniejsza to 
obiektywnego znaczenia tej wyprawy; od 1484 roku turecka załoga w Ki- 
Iii, a turecko-tatarska w Białogrodzie przyśpieszyły ostateczną kapitulację 
Mołdawii, bez czego tureckie oddziały do Polski tylko z trudem, okrężną 
drogą dotrzeć by mogły. 


Bajezyd po zdobyciu Kilii przyjmował właśnie posłów hinduskiego. 
egipskiego i węgierskiego (tego ostatniego nawet z wielkimi honorami), 
gdy wtem doszły doń wiadomości, że mieszkańcy Białogrodu zawiadomili 
Stefana, iż mógłby odzyskać twierdzę nagłym napadem. Mołdawianie (w tu- 
reckich kronikach nie ma wzmianki o osobistym udziale Stefana; Sad ed- 
din mówi tylko ogólnie: "złoczynni, niewierni") rzeczywiście byli już b!i- 
scy zdobycia Białogrodu i tylko nadzwyczajne wysiłki wojowników ocaliły 
dla Turków tę twierdzę, a "niewiernych- w bitwie wyrżnięto, bądź to wy- 


l) Stachoń, o.c. 193. 2) ibid. 199. 
') Papee, Polska i Litwa, I, 194. 


3) ibid. 193. 


4) KoIallkowski, Polska. 129.
		

/0055.djvu

			53 


słano do sułtana. Iorga o próbie odbicia Białogrodu nie wspomina; za 
nim też i w polskiej literaturze historycznej fakt ten pozostał na uboczu l). 
Po nieudanej próbie Stefana sułtan, aby zabezpieczyć świeżo podbite tery- 
toria mołdawskie przed ponownymi napadami hospodara, wysłał na Moł- 
dawię Ali-paszę, namiestnika Rum-iIi z Wołochami 2 ); prawdopodobnie Ba- 
jezyd zamierzał zrzucić Stefana. Dnia 7 września 1485 r. wojska tureckie 
wkroczyły do Mołdawii. I tu znowu szczegół dotychczas przemilczany, lub 
nie zauważony, mianowicie 
Sed II 45): Dużo bejów mołdawskich przyszło 
do Ali-paszy; przyobiecali oni posłuszeństwo (lttlet ejlediler; zwrot ten 
oznacza dobrow01ną kapitulację). Przebieg wojny nie różnił się zresztą od 
innych wypraw na Mołdawię, czy Wołoszczyznę (SZ 213; Sed II, 45) : 
.Boghdan-oghłu znikł, nie pozostało po nim ani śladu. Wreszcie schwyta- 
no jednego zło czyniącego, świadomego spraw, który p o t w i e r d z ił 
w i a d o m ość o u c i e c z c e B o g h d a n - o g h ł u d o w i l a j e t u L e h. 
[Jest to drugi jego pobyt w Polsce]. Wtedy na królestwo Mołdawię uczy- 
niono napad". Ub,)cznie zauważę, że nazwanie Polski wilajetem, a Moł- 
dawii królestwem bynajmniej n i e ś w i a d c z Y o l e k c e waż e n i u Polski 
przez Sad ed-dina, ho już kilka kart dalej, spotykamy znowu u niego "kró- 
lestwo Leh" (memlllik Leb 3 ). Turcy rabowali ten kraj przez całą zimę, aż 
do lutego 1486 r., a po powrocie powierzono (SZ 213) "ochronę 
granic" "naj starszemu walecznemu Małkocz-oghłu Bały-bejowi". Opieka 
ta polegała na dalszym pustoszeniu Mołdawii. Wtedy Stefan "zwrócił 
się o pomoc d o w ł a d c y L e h, k t ó r e g o ł ą c z Y ł Y z n i m z a c i e- 
ś n i o n e p o k r e w i e ń <; t we m s t o s u n k i; także króla węgierskiego pro- 
sił o pomoc, oni też posłali mu ją". (S i ó d m y to i ó s m y raz spotvl-amy 
nazwę Leh w kronikach tureckich). Bały-bej zapędził się aż nad Prut, a 
nie widząc wrogów, "zbyt pewny siebie" odesłał część wojska z powrotem. ' 
Stefan spostrzegłszy to napadł go i Bały-bej musiał zawrócić 4 ). Uciecha z wy- 
prawy nie była zapewne zbyt wielka, gdyż inaczej napewno czytalibyśmy 
o jeńcach, dziewczętach itp. Sad ed-din orientuje SIę w wypadkach na ogół do- 
brze. Jego wiadomość o pomocy króla polskiego jest prawdziwa. W 1485 r. 
stawiło się 40.000 zbrojnych ludzi pod wodzą Bohdana Sakowicza, tworząc 
lewe skrzydło antytureckiej ekspedycji króla Kazimierza; wyprawa pozostawała 
pod wrażeniem zdobycia obu czarnomorskich twierdz przez wojska, jakimi suł- 
tanowie nigdy przedtem nie rozporządzali
). Jednakże ani król. ani jego 
syn Olbracht nie przekroczyli mołdawskiej granicy; dowództwo objął Jan 
Karnkowski, który znacznie przyczynił się do wypędzenia Turków z Moł- 
dawii; o odzyskaniu Kilii i Białogrodu nie było jednak mowy!;). Widzimy 
więc, że wyniki badaJl polskich uczonych (Kolankowskiego, Papeego) 
z n a j d uj ą p o t w i e r d z e n i e w d a n y c h t u r e c k i c h h i s t o r i o g r a- 
f ó w, wobec czego ze w s z y s t k i c h ź ród e ł, ł ą c z n i e z t u r e c k i m i 


f 


') Bialogród. fi. 2) Hammer, o. c. I, 630. 
") Sed II, 79. 
4) U Sołak-zadego: Gbanimen ve salimen (z bogactwami i cało). Opisem tych wy- 
padków kończy się historia Neszriego. 
5) KoIallkowski, Po/ska. 135. ") Jan Olbracbt, 17.
		

/0056.djvu

			54 


a nie ..P o trą c i w s z y t u r e c k i e" (jak twierdzi Papee), wnioskować 
można, że pomoc polska przyczyniła się w większym lub mniejszym stop- 
niu do oczyszczenia Mołdawiil). Zgadza się też z prawdą informacja Sad 
ed-dina o ucieczce Stefana do Polski. Stefan przecież podczas tego wła- 
śnie pobytu złożył hołd królowi polskiemu 2 ). Również zgodna z rzeczywi- 
stością jest podana przez Sad ed-dina wiadomość o pokrewieństwie Ste- 
fana z królem polskim. Dużo poprzedników i przodków Stefana Wielkiego 
żeniło się z Polkami, w których żyłach płynęła krew królewskaa). 
Widzimy, że sprawy polskie w związku z kwestią mołdawską znaj- 
dują powoli oddźwięk u historyków tureckich. Możemy jednak zauważyć 
pewne, c h a rak t e r y s t Y c z n e d l a T u r k ó w n i e p o r o z u m i e n i e; 
s ą o n i p r z e k o n a n i, ż e n i e P o l s k a m i e s z a s i ę d o s p r a w 
mołdawskich, lecz Mołdawia wciąga Polskę w krąg 
s w y c h i n t e r e sów. I znowuż takie ujęcie sprawy przez Turków świad- 
czy, że Mołdawię atakowali oni tak późno bynajmniej n i e d 1 a t e g o, 
że z P o l s k ą n i e c h c i e l i z a d z i e r a ć, gdyż Polska w oczach 
Turków w rachubę tu nie wchodziła. 
Za panowania Bajezyda Weli(Świ
tobliwego )kilka lat minęło w Europie bez 
wojen tureckich. Na Węgry zwróciła się uwaga Turcji dopiero po śmierci 
Macieja Korwina (1490 r.), kiedy to na Węgrzech zaczęły się zamieszki. 
Część Węgrów chciała widzieć królem Maksymiliana, a część Władysława. 
syna Kazimierza jagieIlończyka. O ile Sad ed-din (i nie tylko on, lecz 
w ogóle cała turecka historiografia) nie wiedział, że w 1444 r. król Wę- 
gier był królem Polski, obecnie notuje ciekawą dlań wiadomość (Sed 11, 
69): "Gdy jank0 4 ), który był królem Węgier, udał się do piekła w 97 r. 
[897 H.l, przyszła do Porty wiadomość od pogranicznych dowódców, że 
po swej śmierci, prócz jednego niewiernego syna, którym piekło owładnę- 
ło, żadnego następcy nie pozostawił. Z tej to przyczyny znaczni węgierscy 
panowie, wzdragając się podlegać temu, który nawet własnego nazwiska nie 
posiadał, mając na względzie pokrewieństwo, osadzili na tronie jednego 
syna polskiego króla 5 )" (dziewiąta to wzmianka turecka o Polsce). 
Zrozumiałe jest, że szczegół ten budzi zainteresowanie Sad ed-dina. Pol- 
ska, jak stwierdził, interesuje się dla tych czy innych powodów mo- 
rzem Czarnym i Mołdawią a obecnie powraca do dawnej, zauważonej 
już przez Turków współpracy z Węgrami (1448 r.), która im się wydawała 
dość ścisłą6). Podkreślimy, że wzbudza zaniepokojenie Turcji nie tyle 
Polska, ile owo połączenie się jej z tym naj niebezpieczniejszym i najpoważ- 
niejszym dotychczas wrogiem tureckim na terenie europejskim. Wzmógł 


,) Papee, Polska i Litwa, I, 205. 
2) 15. IX, 1485. Uwydatniła się wtedy ze strony Polski wielka wystawność i silne 
zaznaczenie poddaństwa Stefana. Por. Caro, o.c. VI, 70-1; Iorga, GdOR II, 270. 
') O licznych powinowactwach mołdawsko-polskich por. Caro, o.c. IV, 77; 
GdRV I, 322; Skrzypek, Polityka Polski, 55. 
4) Sad ed-din ma na myśli Macieja, syna Hunyadego. Por. Hammer o. c. I, 639; 
Zinke:isen, II, 501. 5) Był to Władysław jagiellończyk. 
") Halecki, La Pologne, I, 437: "jamais la coIlaboration des deux royaumes n'avait 
semble plus aisee".
		

/0057.djvu

			55 


te obawy napad na terytoria osmańskie Derenczyego l ). podległego królowi 
węgierskiemu - Polakowi. Pomyślnym zjawiskiem dla Turcji było nato- 
miast istnienie podobnych obaw w Mołdawii, gdzie Stefan "nie chciał 
mieć za sąsiadów fałszywych sojuszników i obrOl1ców tureckich intere- 
sów" 2). Poza tym zamierzał zagarnąć Pokucie i w 1490 r. "ten ostatni bo- 
jownik świętej walki przeciw p o g a ń s k i m b a r b a r z y ń c o m poszedł, 
chociaż ociągając się, za przykładem swoich niezbyt chrześcijańskich, zarów- 
no roztropnych jak i tchórzliwych sąsiadów i zaczął płacić jak Piotr Aron 
i Wład Turkom daninę". To uznanie zwierzchności osmańskiej przez Stefana 
posiadało o wiele większe znaczenie, niż analogiczny krok Arona. Aron 
nie próbował nawet oporu, chociaż może sprzeciw jego nie byłby napotkał na 
zbyt wielkie trudności. Stefan natomiast, który tak uparcie walczył o utrzy- 
manie niepodległości Mołdawii, i to z nie najgorszym skutkiem, uznał 
osmańskie zwierzchnictwo z k o n i e c z n o ś c i. Przede wszystkim. nie 
mógł liczyć na Węgry i Polskę, które narzucały mu swą zwierzchność, 
nie udzielały jednak dostatecznej pomocy. Dobrze też wiedział, że Turcy 
zagrażali mu z kilku stron naraz. Od strony Wołoszczyzny groził zawsze 
napad pogranicznych bejów; w Kilii usadowiły się siły tureckie, w Bia- 
łogrodzie załogi turecko-tatarskie; wreszcie nękali Mołdawian dokuczliwi 
Tatarzy. Pewien wpływ zatem można było utrzymać jedynie nie narażając 
się Turkom. Za Mehmeda II Zdobywcy taka taktyka nie przyniosłaby 
nadzwyczajnych korzyści; za Bajezyda II Świętobliwego była to jednak 
nienajgorsza droga. 
Dopiero ten krok Stefana umożliwił Turkom bezpośredni dostęp do 
Polski, otwierając równocześnie niewesołe widoki na wypadek próby in- 
gerencji Polski do spraw mołdawskich, względnie akcji antytureckiej na 
terytorium mołdawskim. A zamiary polskie zdobycia Kilii i Białogrodu pro- 
wadziły do zderzenia się z Turkami właśnie w Mołdawii. Na razie krok 
Stefana Polsce ani nie pomógł, ani nie zaszkodził. Turcy bowiem próbo- 
wali wykorzystać nieustabilizowane stosunki węgierskie. W 1494 r. Bajezyd 
podjął nową, i tym razem nieudaną próbę zdobycia Belgradu. Spory te 
zakończyły się w 1495 r. pokojem z Węgrami na trzy lata. Podobnie 
i Polskę, mimo że nie zapominała o odebraniu Turkom Kilii i Bia- 
łogrodu, napady tatarskie skłoniły do zawarcia z Turkami w 1489 r. 
traktatu pokojoweg0 3 ) na trzy lata, przedłużonego potem na dalsze trzy 
lata. Sad ed-din przemilcza przybycie do Turcji posła polskiego, chociaż 
dwukrotnie wspomina np. o pośle hinduskim. 
W 1496 r. jan Olbracht zaczął przygotowywać nową wyprawę, która 
doprowadziła do spustoszenia południowo - wschodnich dzielnic Polski 
przez Turków. 


Znajomość źródeł tureckich odnoszących się do 1497 i 1498 r. ogra- 
nicza się dotychczas do Sad ed-dina, z którego odpowiedni ustęp tłuma- 
czył Sękowski 4 ). 


') L Sad ed-dina (Sed II, 72) i Sołak - zadego : Derendżil _ ban. O wypadkach 
tych por. Hammer, o c. 642; Zinkeisen, o. c. II 504. 
2) Tak Iorga nazywa Polskę i Węgry; por. GdRV I, 359. 
3) Hammer, o.c I, 644; lorga, GdOR II, 271; Stachoń, O.c. 193. 
4) ColIectanea, I. 72--1')5.
		

/0059.djvu

			57 


1 


na Węgry i zawrzeć z tym państwem pokój.ł) Podobnie notował Długosz 
poselstwa, które przybywały od Turków do Polski (1439, 1442. 1448).2) 
Akta nietureckie, odnoszące się do stosunków polsko-tureckich za- 
mierzał wydać M. D o g i e 1,3) jednakże nie udało mu się urzeczywistnić 
swych zamiarów. Dopiero później ogłoszono niektóre dokumenty w czaso- 
pismach itp. W regestach E. Ryk a c z e w s k i e g o znajdujemy niejeden do- 
kument sułtanów tureckich skierowany do Polski z różnych okazyj, jak 
z propozycjami pokojowymi i z żelaznymi listami dla kupców (1455, 
1464, 1487, 1489, 1494).4) 
Ody w Turcji zaczęło wzrastać w koilcu XV w. zaciekawienie do 
spraw polskich, również w Polsce spotęgowało się, rzecz naturalna, zain- 
teresowanie wypadkami tureckimi. Następcy Długosza (D e c j u s z, Wa- 
p o w s k i) wiele piszą o tym interesującym i grożnym sąsiedzie. Co więcej, 
istnieje w polskiej historiografii opis państwa tureckiego oparty - rzecz bar- 
dzo ważna - na europejskich i tureckich danych. Wspomnę tu o polskim od- 
powiedniku Niemca H. S c h i l t b e r g e r ar.) - Serbie, janczarze M i c h a l e 
K o n s t a n t y n o w i c Z u. 6 ) 
Na przełomie XV i XVI w. znajomość państwa tureckiego w Polsce 
szybko i stale wzrasta. 7 ) Rzecz K a II i m a c h a o Turkach i opis potęgi tu- 
reckiej W. M i e d z i e 1 e s k i e g o niewiele ustępują relacjom zachodnio- 
europejskich posłów. Ii ) 
Rzecz naturalna, że stanowisko polskich i tureckich historyków jest 
całkiem odmienne, ale i w obecnym stanie badań uzgodnienie ich poglą- 
dów nie nastręcza zbyt wielkich trudności i w rezultacie zarysowuje się 
dość wyraźnie obraz wzajemnego, wciąż potęgującego się oddziaływania 
na siebie obydwóch partnerów od pierwszej niemal chwili ukazania się 
Turków na kontynencie europejskim. . 


') ibid. IV (XI), 181. 2) ibid. IV (XII), 613, 681; V (XII), 669-70. 
") M. Dogiel, Codex Diplomaticus Regni Poloniae et M. Ducatus Litb. I, 1758; 
IV, 1764; V, 1759 r. Inne tomy nie wyszły. 
4) lnventarium... privilegiorium, litterarum, diplomatum... wyd. E. Rykaczewski, Pa- 
ryż-Berlin-Poznań 1862, 14g-4. 
-) H. Schiltberger, Reisebucb, wyd. W. Langmantel, Tiibingen 1885. 
") Pamiętniki Janczara czyli Kronika turecka Konstantego z Ostrowicy, napisana 
między r. 1496 a 1501. wyd. j. Łoś, Kraków 1912. 
7) F. Bujak, 8tudja Geograficzno-Historyczne, Kraków 1925, 137. 
8) Kallimach, Ad /nnocentium V/II pontiFicem maximum de bel/o Turcis inferen- 
do oratio; W. Miedzieleski, Descriptio potentiae Turciae et ordinatio belli contra Wam 
1514. Por. Bujak, o. c. 125, 135.
		

/0060.djvu

			TREŚĆ 


Przedmowa 
J. Stan i przedmiot badalI 
Europejskie opracowania całości dziejów tureckich - Stosunki tu- 
recko-polskie w historiografii polskiej - Uwzględnienie tureckich 
źródeł - Tureccy kronikarze i kompilatorzy - Lah, Leh czy Lih . 
II. Przez Bułgarię i Serbię na Wołoszczyznę 
Turcja a Bizancjum - Upadek Bułgarii - Walki serbsko-tureckie - 
Bitwa na Kosowym Polu 1389 r.-Po Serbii Wołoszczyzna-Zhołdowa- 
nie Wołoszczyzny umożliwia Turkom wypady na Węgry - Bizantyj- 
sko-węgierskie sprawy - Nikopolis - Naruszenie suwerenności Bi- 
zancjum - Bitwa pod Angorą - Wewnętrzne walki Utarczki 
z Wołochami - "Wołoskie niebezpieczeństwo" 
III. P o l s k o - w ę g i e r s k i e w s pół d z i a ł a n i e 
Turcja a Węgry - Polityka turecka Zygmunta Luksemburczyka- 
Udział Polski w wyprawach Zygmunta - Albrecht - Rola Serbów 
i Wołochów - Warna - Turcy o śmierci króla Władysława - Bi- 
twa na Kosowym Polu 1448 r. - "Polski pan"-Upadek Konstantyno- 
pola - Nieudane oblężenie Belgradu 
IV. S p r a w y c z a r n o m o r s k i e 
Tureccy geografowie o Polsce - Kapitulacja Mołdawii - Wołoska 
wyprawa Mehmeda Ił - Udział Mołdawian - Kwestia czarno- 
morska - Sprawy gospodarcze w tureckiej historiografii - Amasra 
_ Polska a Kaffa - Tatarzy a Turcy-Nieudana wyprawa mołdaw- 
ska Sulejman-paszy - Udział Wołochów - Polska .interwencja" 
_ Zwycięstwo Stefana - Turecko - wołoskie sprawy - Wyprawa 
Bały-beja - Śmierć Mehmeda II 
 Dżem w Rzymie - Pokojowa 
polityka Bajezyda " - Turcy zdobywają Kilię i Białogród - Wra- 
żenie w Polsce i Turcji - Próba Mołdawian odzyskania Białogrodu 
_ Stefan w Polsce - Turcy o pomocy Polski - jagiellończyk na 
tronie węgierskim - Poddanie się Stefana Turcji umożliwia bezpo- 
średnie zetknięcie się Turcji z Polską - Źródła polskie 


3 


5-18 


18-27 


27-39 


39-57 


W nazwach i }Vyrazach tureckich trzymałem się zasad naukowej tran- 
skrypcji, o ile pozwalały na to techniczne warunki.
		

/0061.djvu

			l
		

/0062.djvu

			, 


COLLECTANEA ORIENTALIA 


Nr I. Wł. Kotwicz: Le dialecte tongous de Bargouzine. (Materiaux re- 
cueillis par D. Rincino). Wiino 1932, str. 23. 
Nr 2. W. Kotwicz: Contributions aux etudes alta"iqul2s. A - B. 
Wilno 1932. str. 58. [Wyczerpane] 
Nr 3. Katalog czasopism i wydawnictw ciqglych orjentalistycznych, 
znajdujqcych się w Polsce. Ułożyli: M. Lewicki, L. Benda, 
K. Regamey i Ks. F. Tyczkowski. Lwów 1933, str. 10+91. 
Nr 4. Wł. Kotwicz: En margl2 des lettres des i1-khans de Perse 
retrouvees par Abel-Remusat. Lwów 1933. str. 48. 
Nr 5. Zjazdy orjentalistów polskich: Warszawa - Wilno (1931 - 
1932). Wilno 1934, str. 37. [Wyczerpane] 
Nr 6. Zjazdy orjentalistów polskich: III - Kraków - 1933, IV - Lwów- 
1934. Wilno 1934, str. 67. 
Nr 7. V zjazd orjentalistów polskich: Warszawa - 1935. Streszczenia 
referatów, Lwów 1935, str. 25. 
Wł. Kotwicz i M. Kotwiczówna: Orj,mtalista Antoni Muchliński. 
Życie i dzieła. Wilno 1935, str. 63+4. 
Zjazdy orjentalistów polskich: V - Warszawa - 1935. Wilno 1935, 
str. 32. 
Wł. Kotwicz: Qudques mots encore sur Il2s lettres des i1-khans 
de Perse retrouvees par Abel. Remusat. Wilno 1936, str. 22. 
Vl zjazd orjentalistów polsfich: Wilno - 1937. Streszczenia zgło- 
szonych referatów. Lwów 1937, str. 17. 
M. Lewicki: Les inscriptions mongoles inedites en eCl'iture carree. 
Wilno 1937, str. 72. 
Vll zjazd orientalistów polskich: Kraków -1938. Streszczenia zgło- 
szonych referatów. Lwów 1938, str. 9. 


Nr 8. 
Nr 9. 
Nr 10. 
Nr Ił. 
Nr 12. 
Nr 13. 


.--- ----- -------- 
DRUKARNIA ZYGMUNTA OLBRICHA w STRYjU, UL. KRASIŃSKIEGO 10 - TEL. 75.