/00076.djvu

			Rok III. 


Warszawa, Marzec 1928. 


N!! 3. 


RUCH LITERACKI 


DZIESIĘĆ ZESZYTÓW, WYDAWANYCH CO MIESIĄC, Z WYJĄTKIEM LIPCA 
I SIERPNIA, TWORZY TOM 


REDAKTOR 
Prof. Dr. BR. GUBRYNOWICZ 


WYDAWCY 
GEBETHNER i WOLFF 


INTUICJONIZM MICKIEWICZA. 


Termin: poznanie intuicyjne ma dwa znaczenia. Poznanie intuicyjne 
jest to takie, 1. które wyróżnia się od wszelkiego innego poznania odrębną 
metodą - intuicji i, 2. które wyró1;nia się od wszelkiego innego poznania 
treścią swą, rezultatami, do których dochodzi, i które mogą byc osiągnięte 
jedynie dzięki metodzie intuicji. Metodę intuicji przeciwstawia Bergson I 
pojęciowej metodzie poznania, którą posługuje się intelekt. Chcąc poznać 
jakąś rzecz, intelekt obchodzi ją dokoła i mnoży punkty widzenia, 
eby 
uzyskać możliwie pełne poznanie; rezultat poznania zale
y od zajmowanego 
stanowiska i od symbolów, w których poznanie się wyraża. Jest to metoda 
poznania względnego. Intuicja pozwala wejść wewnątrz badanego przed- 
miotu, drogą sympatji intelektualnej zlać się z nim w poznaniu; niema tu 
przeto różnych stanowisk, w zależności od których zmieniałoby się pozna- 
nie, ani symbolów, za których pomocą poznanie się wyraża, gdyż osiąga 
się ono bezpośrednio, jak poznanie własnej jaźni. Jest to metoda poznania 
bez-Nzględnego. Zdobywanie wiedzy zapomocą pojęć odbywa się stopnio- 
wo. Umysł gromadzi szczegóły, uzupełnia niemi poprzednio posiadaną 
wiedzę, przekształca ją; poznanie przedmiotu wymaga czasu i tern więcej, 
im przedmiot jest bardziej skomplikowany. Intuicja poznaje przedmiot 
w jednym akcie poznania, bez rozumowania i posługiwania się ideami po- 
mocniczemi, na podobieństwo aktu widzenia zmysłowego, który nam pozwala 
postrzec przedmiot w całości od jednego rzutu oka '. Wskutek odrębności 
metody, i rezultat poznania pojęciowego jest odmienny od rezultatu pozna- 
nia intuicyjnego. Każde pojęcie zawiera cechy wspólne, a więc i wiedza 
pojęciowa ujmuje to, co jest w badanych zjawiskach wspólnego. Rezultatem 
poznania intuicyjnego jest to, co jest w przedmiotach indywidualnego, bez 
względu na stosunek do innych przedmiotów. Wiedzy, nabytej drogą intui- 
cji, towarzyszy poczucie szczególnej pewności. W faktycznem zastosowaniu 
intuicji, jako metody poznania, nie wszystkie jej cechy ujawniają się równo- 
miernie. Te lub inne cechy wysuwają się na plan pierwszy, zależnie od 
celów, do których metoda służy. 
Intuicja Mickiewicza nie ma na celu poznania metafizycznego, rzeczy 
samej przez się, nie zmierza do poznania tego, co jest indywidualne w przed- 
miotach, niezale
ne od ich stosunku do innych przedmiotów, nie jest też 


l Bergson: Wstęp do metafizyki. 1910. Str. 35 i nast. 
I Parodl Intuition et raison. Revue de met. et de mor. 1911. Str. 555.
		

/00077.djvu

			66 


RUCH LITERACKI 


metodą przenikania we wnętrze przedmiotów. Intuicja Mickiewicza jest 
skierowana przedewszystkiem do działania. Poznanie występuje, jako ko- 
nieczn
 narzędzie działania. Ponieważ poznanie intelektualne, pojęciowe 
nieraz nie jest w stanie dać niezbędnej do działania wiedzy, z konieczności 
należy posługiwać się inną metodą poznania - intuicją. 
Stosowanie intuicyjnej metody poznania opiera się na założeniu, że 
metoda dyskursywna jest dla pewnych celów niedostateczna, i 
e cele te 
można osiągnąć drogą intuicji. Powstaje przy tern zagadnienie co do genezy 
samego tego założenia, czy jest to twierdzenie, uzasadnione na drodze dys- 
kursywnej, czy też czysto intuicyjne. Dotychczas drogę intuicji torowano 
metodą dyskursywną. Warunkiem stosowania metody intuicji było przepro- 
wadzenie dowodów, 
e myśl dyskursywna nie jest w stanie dać takich poz- 
nań, które dostępne są metodzie intuicji 1. Chodziło tu O poznanie bytu, 
o stworzenie metafizyki, dla której poznanie pojęciowe nie wystarczało. 
Powstawała przytem jednak trudność, w jaki sposób myśl dyskursywna, 
. która nie posiada wartości ontologicznej, może orzekać, że byt jest dla 
intuicji dostępny. Trudności tej nie można usunąć inaczej, jak uznając, że 
założenie o przydatności intuicji do poznania dziedzin, dla n1yśli dyskur- 
sywnej niedostępnych, jest samo natury intuicyjnej i metodą dyskursywną 
nie może być dowiedzione. Skoro bowiem istnieją przedmioty dla myśii 
dyskursywnej niedostępne, to zarówno możliwość ich poznania intuicyjnego, 
jakoteż niemożliwość ich poznania dyskursywnego nie mogą być przyznane 
poznaniu dyskursywnemu, gdy
 są to twierdzenia o przedmiotach, które 
właśnie dla myśli dyskursywnej są niedostępne. Poznanie intuicyjne przeto 
musi mieć oparcie samo w sobie, 
adnego uzasadnienia epistemologicznego 
po
a sobą nie posiada, a tylko intuicyjnie odczuta niedostateczność myśli 
dyskursywnej i przewaga nad nią poznania intuicyjnego mogą być spraw- 
dzone w doświadczeniu. 
Tą drogą idzie Mickiewicz: możliwości poznania intuicyjnego nigdzie 
nie uzasadnia, wskazuje tylko przykłady zagadnień niemożliwych do rozwią- 
zania metodą dyskursywną i rozwiązanych drogą intuicji. Podobnie jak dziś 
Bergson, tak i Mickiewicz uważa wiedzę dyskursywną 7a przydatną jedynie 
do poznania świata fizycznego, nie do poznania życia. Mędrzec zna praw. 
dy martwe, świat "widzi w proszku, w każdej gwiazd iskierce", nie zna 
prawd żywych, które można zdobyć nie rozumem, lecz tylko sercem. "Praw- 
da, zakryta mędrcom", mówi Mickiewicz 2: "nieraz objawia się dzieciom-. 
Niesłusznie, według Mkkiewicza, sądzi Trentowski s, jeśli wydaje mu się, 
że na to, żeby być filozofem, trzeba być uczonym z ksią
ek. Do poznania 
prawd najgłębszych nie wystarcza ani myśl, ani wrażenia z zewnątrz płynące. 
Służy do tego, jak mówi Mickiewicz, nowe źródło wiedzy, które Schelling 
nazywa Anschauung, Trentowski- Wahrnehmung, a które właściwiej byłoby 
nazwać intuicją (intus itio). Wyraz ten "daje nam razem i ująć, i pojąć 
sposób otrzymywania prawdy: intus itio jest to wejście wewnątrz siebie 4-. 
.Niech nie sądzi", przestrzega Mickiewicz Cieszkowskiego 5: "że pracą gło- 


1 Marcel: Les conditions dialect. de la phil. de l'intuition. Rev. de met. et de mor. 
1912. Str. 641. 
I Mickiewicz: O partji chlopskiej. (Pielgrzym Polski z d. 5 kwietnia 1833 r.). 
· Mickiewicz: Literatura słowiańska. Poznań 1865. Tom Ul, str. 250. 
4 Lit. słowo Tom III, str. 264. 
· Ibidem, str. 267.
		

/00078.djvu

			ROI( III. MARZEC 1928. 


61 


wy, natęteniem myśli przychodzi się do podobnych przeniknień" (poznania 
głębokich prawd); "myśl, rozumowanie - to widma słoneczne. Promień 
ten mote być rozkładany zapomocą pryzmy, ale działa nie przez pryzmę-o 
Cechy istotne poznania intuicyjnego daje Mickiewicz, charakteryzując 
działalność poznawczą genjuszów, choć wyrazu: "intuicyjny" jeszcze tu nie 
używa. "Co to jest genjusz w człowieku? Jedna myśl, jedno słowo, a zda 
się błyskawica oblała cię światłem, widzisz, o czem ci się wprzód ani śniło, 
a przysiągłbyś, :te to wszystko musiało być tak, a nie inaczej, i te inaczej 
być nie mogło- l. 
Aby intuicja mogła ujawnić się, mogła zacząć działać, niezbędne jest 
dopełnienie pewnych warunków. Pierwszym warunkiem jest uwolnienie du- 
cha od skostnienia i wszelkich więzów, które nakładają na ducha doktryny 2. 
Wszelka doktryna jest szkodliwa, gdyż skazuje prawdę na bezpłodność, 
przez to, te uwalnia nas od dalszej pracy. Praca zaŚ jest niezbędna nie- 
tylko dla tego, 
eby prawdę zdobyć, lecz i dlatego, 
eby ją utrzymać. Dla- 
tegotet ewangelja "przyrównała prawdę do tych talentów, których nie mo- 
żemy utrzymać, nie pracując na pomnożenie ich dorobkiem 3". Aby poznać 
prawdę. trzeba się przygotować do tego nie nauką szkolną, lecz czynem, 
ofiarnością. Są to niezbędne, według Mickiewicza, warunki intuicyjnego 
poznania prawdy. "Od Pitagorasa", mówi Mickiewicz 4: "wszystkie szkoły 
świeckie nie znały tej zasadniczej prawdy. W szkołach tych mniemają, że 
człowiek pY3zny, płochy, próżny, a nawet skalany występkami, byle miał 
głowę wyćwiczoną, równie jest zdolny otrzymać z góry prawdę, jak surowy 
pustelnik, jak cnotliwy wódz, bijący się za ojczyznę, albo zacny ojciec ro- 
dziny, który pracą swoją żywi Zonę i dzieci. My zaś wierzymy w to, że, 
aby pozyskać prawdę nową, trzeba pierwej pełnić prawdę dawną, stawać 
w jej obronie, złotyć dla niej ofiary". 
Filozof ja - jest to wielokrotnie wypowiadane przekonanie Mickiewi- 
cza - musi wyrastać ze źródeł moralnych, inaczej daje tylko pozór prawdy, 
a nie prawdę. Fałszywy mesjanizm wyrasta właśnie z pracy "umysłów 
silnych, wzlatujących w przyszłość, ale drogami nieprawemi, manowcami 
i przeto zbłąkanych- 5. "Mędrcy, czyli cnotliwi (bo po grecku - sofos - 
znaczy i jedno i drugie), ludzie święci odkrywają wielkie rzeczy, filozofowie 
udają, te czynią to samo" 6. Doskonalenie się wewnętrzne jest drugim wa- 
runkiem, niezbędnym, według Mickiewicza, 
eby człowiek mógł osiągnąć 
prawdę. Intuicja rodzi się w człowieku, jako rezultat właściwego życia, 
wypełniania obowiązków. Dlatego też "tak niezmiernie trudno wytłomaczyć, 
co to intuicja, bo gdybyście wy pełnili wasze obowiązki, zapewneby ani 
gadano, ani rozprawiano o intuicji, tylkoby znano ją praktycznie. Ale, po- 
wtarzam, daru tego nie nabywa się inaczej, jak przez boleść" 1. 
Cierpienie i chęć ofiary są trzecim warunkiem, niezbędnym, aby intui- 
cja mogła się zrodzić. 


I Odyniec: Listy z podróty. Warszawa 1884. Str, 343. 
z Lit. słowo Tom IV, str. 17. 
I Lil słowo Tum IV, str.10. 
t Lit. słowo Tom III, str. 6. 
Lit. słowo Tom III, str. 81. 
Ibidem, str. 12. 
Lit. slow. Tom IV, str. 33.
		

/00079.djvu

			68 


RUCH LITERACKI 


Cechą charakterystyczną wiedzy, zdobytej drogą intuicji, jest jej bez- 
względna pewność. Pewność ta nie wynika ani z obserwacji faktów, ani 
ze ścisłości dowodów, ani z opinji innych osób, lecz płynie z wewnątrz, 
narzuca się, jako pewien stan uczuciowy, towarzyszący poznaniu. "Zdania 
całego świata", mówi Mickiewicz l: "nie mogą obalić mojej wewnętrznej 
prawdy, i obojętną jest dla mojej wiary rzeczą, jak ją rodacy pojmują-. 
Oczywiście jest to pewność czysto subjektywna, i poczucie pewności jedne- 
go człowieka może być sprzeczne z poczuciem pewności innego. Jednakże 
zgoda powszechna nie może, zdaniem Mickiewicza, słutyć za kryterjum 
prawdy, gdyż wiedza nasza ma za cel działanie, działać musimy codziennie, 
a nie mamy sposobu zasięgać codziennie powszechnego zdania 2. 
Niema również żadnej metody rozumowej, któraby dawała rękojmię 
osiągnięcia prawdy. Aby pozysk;tĆ pewność wiedzy, niema innego środka, 
jak podnieść się w duchu 3. Poznanie prawdy daje człowiekowi Bóg. Żad- 
nego kryterjum prawdy objektywnego, poza człowiekiem leżącego, niema. 
Odczucie prawdy jest intuicyjne. Rękojmią prawdziwości pewnych twier- 
dzeń jest pochodzenie ich od Boga. Jest tu podobieństwo do teorji pozna- 
nia Descarte:;'a, dla którego rękojmią prawd wrodzonych jest doskonałość 
Boga, który nie może wprowadzać ludzi w błąd. Postulatem epistemologi- 
cznym wiedzy jest moralność Najwytszej Istoty. 
Porządek moralny, jako oparcie dla wiedzy, jeszcze silniej występuje 
u Mickiewicza: musi i'ltnieć sprawiedliwość. Ci, którzy cierpią i w męce 
dążą do prawdy, muszą ją osiągnąć; wymaga tego instynkt moralny i spra- 
wiedliwość Boska. "A jeżeli jest co takiego", mówi Mickiewicz 4: "co może 
prawdę ściągnąć z wyż na ziemię, to zapewne nie są bez skutku te wnie- 
bogłosy, w których człowiek skupia i wystrzela całe swe tycie. Mieliżby 
ci nieboracy, przez tyle set lat stale jękiem i płaczem zebrzący o prawdę, 
mniej być pewni jej osiągnięcia, niżeli uczeni spokojnie zagrzebani w książ- 
kach, albo ludzie, czerpiący światło z pism dziennikarskich?" Prawda musi 
być osiągnięta, gdyż jest epoce dzisiejszej koniecznie potrzebna. Inaczej 
nie byłoby sprawiedli wości. 
Intuicja istnieje nie tylko indywidualna, lecz również zbiorowa. I jedna, 
i druga wyrasta na tym samym gruncie: cierpienia i uwolnienia ducha od 
mądrości szkolnej. Aby intuicja mogła działać, należy uwolnić ducha od 
jarzma doktrynerów 5. Toteż ci, "którzy w watnych sprawach naginają lud 
do ksiątek, utrudniają mu znalezienie prawdy" 6. - jak ludzie pojedyńczy 
zdolni są do poznania prawdy tylko o tyle, o ile cierpią, i jak my sami, 
"gdyby nam dobrze było na ziemi, dalecybyśmy zostali od prawdy" 7, tak- 
samo i grupy ludzkie, i całe narody jedynie przez ból i cierpienia stają się 
zdolne do przyjęcia prawdy. Dlatego też "tułacze polscy, ogołoceni ze 
wszystkiego na ziemi, są pierwsi wezwani do przyjęcia prawdy, która ma 
opanować ziemię" 8. Dlatego tet lud prosty tak nieomylnie poznaje prawdę 


l List Mickiewicza do hr. Wiktora Jundziłła z d. 26 stycznia 1842 r. 
2 Lit. słowo Tom III, str. 271. 
I Ibidem, str 275. 
ł Lit. słowo Tom IV, str. 17. 
5 Ibidem, str. 17. 
6 Ibidem, str. 103. 
1 List do p. Konstancji Łubieńskiej z d. 5 paźdz. 1847 r. 
fi Lit. słowo Tom IV, str. 124.
		

/00080.djvu

			ROI( III. MARZEC 1928. 


69 


niedostępną uczonym, gdyż "lud to człowiek cierpiący, człowiek tęskniący, 
który nie przychodzi z zapasem gotowych systemików" l. Na słowiańszczy- 
fnie lud prosty, zwany ciemnym i nieoświeconym, jest "położony pod każ- 
dym względem naj korzystniej do przyjęcia prawdy" 2. 
Dzięki metodzie intuicji, mo
liwe jest poznawanie przedmiotów takich, 
których za pomocą innej metody poznać nie mOl na. czy to dlatego że 
metoda ta jest z natury swej do tego rodzaju badań nieprzydatna, czy też, 
że jest tylko zbyt słabem narzędziem wobec ogromu zadania. W pierwszym 
wypadku intuicja. jako metoda, jest z natury swej odmienna od metody 
dyskursywnej, jest pozaintelektualna, w drugim wypadku jest tej samej na- 
tury, co metoda dyskursywna, jest tylko udoskonalonem narzędziem bada- 
nia. narzędziem. które pozwala przeskakiwać kolejne etapy rozumowania 
i działać prędzej i pewniej. 
J. Benda s rozróżnia dwie postaci inteligencji: pierwsza odnajduje sto- 
sunki między przedmiotami i działa drogą kolejnych aktów rozumowania, 
stopniowo i spokojnie, druga osiąga wiedzę jednym aktem poznania, rapto- 
wl1le i gorączkowo. jakby drogą wizji - jest to inteligencja intuitywna; 
jej metoda postępowania może być nazwana intuicją intelektualną. Ale 
możliwe jest jeszcze poznanie, którego źródła są pozaintelektualne, i poza- 
intelektualne są drogi, prowadzące do tych źródeł. Intuicja w rozumieniu 
Bergsona jest takie m pozaintelektualnem narzędziem poznania. W prakty- 
cznem jednakże użyciu przez Bergsona wyrazu intuicja Benda wyróżnia aż 
cztery znaczenia 4: 1. intuicja jest to sympatja intelektualna, która ujmuje 
przedmiot sam przez się, a nie w stosunku do innych przedmiotów, 2. in- 
tuicja tworzy nowe kategorje, podczas gdy rozum zamyka wszystko w da- 
wnych kategorjach, gotowych, 3. intuicja odnajduje sens w całem zbiorowi- 
sku faktów. w przeciwieństwie do prostego przyjęcia tych faktów i 4. intui- 
cja jest to pęd życiowy, instynkt. Intuicja rozumiana w trzech pierwszych 
znaczeniach, stanowi czynność inteligencji, w czwartem znaczeniu jest po- 
zaintelektualna. Intuicja Mickiewicza miewa równie
 charakter dwojaki: albo 
czynności inteligencji, lecz bardziej doskonałej, bardziej szybkiej w działaniu 
i bezwzględnie pewnej co do prawdziwości osiągniętych rezultatów, albo 
też - częściej - charakter pozaintelektualny, charakter przeczuć, natchnień, 
płynących od Boga, czasem popędów do działania lub instynktu. Organem 
intuicji w tern drugiem znaczeniu jest nie umysł, lecz, jak mówi Mickie- 
kiewicz, serce ludzi czujących a. Dlatego te
 rzeczy, niedostępne dla po- 
znania specjalistów, objawiają się w różnych symptomatach każdemu. "kto 
czuje i myśli, kto wierzy w Opatrzność" 6. Istnieje, według Mickiewicza 
właściwy całym narodom instynkt odgadywania fałszu 1. 
GiIlouin 8 tak odróżnia działalność inteligencji od działania instynktu: 
.podczas gdy inteligencja nie ma nic wrodzonego, prócz form i stosunków 
instynkt jest typowem wewnętrznem poznaniem pewnych przedmiotów. 


I Lit. słowo Tom IV, str. 24. 
I Lit. słowo Tom III. str. 169. 
3 Julien Benda: Sur le succes du Bergsonisme. Paris 1914. Str. 108. 
· Ibidem, str. 74. 
Mickiewicz: O ludziach czujących. Dzieła. Lwów, tom IX str. 34. 
Mickiewicz: Myśli o sejmie polskim. Dzieła. tom IX str. 69. 
Lit. słowo tom III str. 251. 
Rene Gillouin: La philosophie de M. Henri Bergson. Paris 1911 sir. 36.
		

/00081.djvu

			70 


RUCH LITeRACKI 


Podczas gdy inteligencja zna tylko to, co może uchwycić za pomocą zmy- 
słów i poznaje tylko zewnętrzność, instynkt poznaje z odległości i od we- 
wnątrz" . 
Intuicja Mickiewicza jest poznani
m wewnętrznem, l
cz w innem zna- 
czeniu. Intuicja Bergsona, o której mówi GilIouin, jest to wejście, drogą 
sympatji intelektualnej, wewnątrz przedmiotu zewnętrznego, intuicja Mickie. 
wicza jest to wejście wewnątrz własnego ducha, celem znalezienia w nim 
prawd, dotyczących przedmiotów zewnętrznych. Prawdy te są w duchu 
ludzkim, należy tylko stamtąd je wydobyć. Sam wyraz: intuicja wskazuje, 
według Mickiewicza. 
e jest to wejście wewnątrz - intus itio; wyrazy bo- 
wiem nie są tylko, według Mickiewicza konwencjonalnemi oznaczeniami 
przedmiotów, lecz wskazują jeszcze ich cechy istotne. "Im głębiej człowiek 
kopie swojego ducha, "mówi Mickiewicz:" l tem więcej z niego wydobywa 
prawdy, bo tern więcej zbliża się do środka, przez który styka się z Bo- 
giem" . Z głębi ducha swego człowiek czerpie wiedzę rzeczy przyszłych. 
Jako przykład może służyć Karol Wielki 2, który widząc na morzu kilka łó- 
dek normandzkich, przeczuł odrazu grożącą Francji w przyszłości straszliwą 
napaść. .Skądże on brał tę wiedzę i tę moc, co mu nadawały działalność 
sięgającą tak daleko' Oto zachodził głęboko w samego siebie i tam czer- 
pał siłę do wzniesienia się w górę" s. 
Z głębi ducha również czerpie człowiek wiedzę rzeczy spółczesnych, 
której mu zmysły dać nie mogą. Tak np. pani Rollisonowa wie, że syna 
jej męczą w więzieniu, i choć niewidoma, odnajduje na balu senatora, jako 
tego, który jest winien przelanej krwi syna. Poznawanie intuicyjne wydaje 
się Mickiewiczowi tak naturalnem, że dziwi się papieżowi, który o prześla- 
dowaniach Kościoła nie potrafił dowiedzieć się inaczej, jak z dzienników. 
Intuicja, według Mickiewicza, nie jest niczem nowem. "Kościół pierwotny 
szedł częstokroć za natchnieniem chwilowem, za popędem mimowolnym, 
działał, jak nazywamy, intuicyjnie 4". Papież Pius V, jak mówi Mickiewicz 5, 
w dzień bitwy pod Lepante kazał odprawić nabo2:eństwo dziękczynne za 
zwycięstwo; choć 
adnej wiadomości z miejsca bitwy nie miał, posiadał 
nieomylne przeczucie osiągniętego w tej chwili zwycięstwa. Jest to wy- 
raźne widzenie rzeczy pomimo odległości przestrzennej, uniemotliwiającej 
zwykłe widzenie zmysłowe. Zmysły stanowią dla widzenia intuiCyjnego 
przeszkodę: 


Gdyby z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie, 
Obaczyłbyś nie Jedno wkoło siebie tycie 
Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu 6. 
Intuicję nazywa Mickiewicz czasem natchnieniem, czasem darem dru- 
giego widzenia. Dar ten nie jest niczem więcej, niż odbierani'
m potrąceń 
wewnętrznych, które potęgują w nas siłę duchową i pozwalają podnieść się 
do krainy wyższej, dla zwykłego poznania niedostępnej. Ten kraj dziedzina 
wierzeń religijnych - jest dostępny intuicji. Dzięki intuicji, możliwe jest, 
zdaniem Micki.ewicza, poznanie świata nie widzialnego. 


l Lit. słowo tom III, sto. 264. 
I Ibidem tom IV str. 15. 
I Ibidem str. 15. 
ł Ibidem str. 40. 
· Ibidem str. 52. 
6 Dziady. Pary t, 1870. Dzieła tom II str. 255.
		

/00082.djvu

			ROK III. MARZf.C 1928. 


71 


Według Bergsona, intuicja służy do celów metafizyki, do badania by- 
tu, jaki jest sam przez się, i jaki nie może być poznany przez intelekt. 
Intuicja Mickiewicza wprawdzie jest równiez narzędziem poznania 
przedmiotów, dla intelektu niedostępnych, ale tym przedmiotem nie jest 
byt sam przez się, niezależny od właściwych umysłowi ludzkiemu form 
poznania, lecz co innego. Ujawnia się tu właściwe wogóle dla mistyków 
dązenie do poznania świata niewidzialnego, świata duchów oraz istotny dla 
światopoglądu polskiego praktyczny charakter filozofji. 
Świat nie widzialny poznaje się za pomocą intuicji. Ponadto, intuicja 
słuZy nie tylko do badania, do poznawania prawdy dla niej samej, lecz 
jeszcze w większym stopniu do działania na podstawie zdobytej prawdy, do 
wcielania jej w życie czynem. I poznanie wielkich prawd, i czyn, który ma 
je urzeczywistnić wyrastają z jednego źródła, z głębi ducha ludzkiego. 
"W świecie ducha", mówi Mickiewicz: I "jest kraina tajemnicza, do której 
trzeba udawać się po to ziarno nasienne, z któregoby moZna rozplenić moc, 
zycie i wiedzę". "Ten sam pierwiastek, co wydaje bohaterstwo, mądrość 
prawodawczą, jest zarazem źródłem odkryć na polu umiejętności" 2. "Odkry- 
cia, czas to już poznać, nie są bynajmniej naturalnym wypadkiem cywili- 
zacji, nie zaletą zgoła od instytucji, zakładanych dla rozwijania i postępu 
nauk: biorą one początek poza obrębem rachub umysłu, górują nad umie. 
jętnościami całą wysokością ducha... Pierwiastkiem rodzinnym wszelkich wy- 
nalazków rozumowych jest natchnienie zwyż". 
Typowy przykład intuicji skierowanej ku celom praktycznym daje 
Mickiewicz, opowiadając O Ksenofoncie 3, który nie będąc wojskowym, pe- 
wnego poranku obudził się z gotowym planem ocalenia od zagłady 10 ty- 
sięcy Greków, otoczonych przez nieprzyjaciół w głębi Azji, i plan ten zna- 
komicie wykonał. "Jednej chwili 4 Ksenofont ujrzał swoje powołanie, po- 
znał swoje obowiązki i odrazu wyuczył się sztuki naczelnego wodza". 
Według Mickiewicza, intuicja odgrywa w dziejach narodów przodującą 
rolę. Ona daje myśl, która wyznacza kierunek przyszłości. Od niej zależą 
najlepsze i najważniejsze czyny. "Wszystko", mówi Mickiewicz 
 do Fran- 
cuzów: "cokolwiek wielkiego i pięknego macie w waszych dziejach, zwraca 
was w krainę intuicji, t. j. w krainę wewnętrzną ducha". Intuicja, jak było 
już mówione, służy do poznania przedmiotów, przekraczających zdolność 
poznawczą intelektu. Jednym z takich przedmiotów (oprócz świata niewi- 
dzialnego) są dzieje narodów. Życie narodów trwa wieki i na podstawie 
wieków tylko można je sądzić, rozum zaś, według Mickiewicza, zbyt po- 
grążony jest w sprawach teraźniejszości i w rzeczach zmiennych, aby do 
badania rzeczy wiecznych mógł służyć. "Rozsądek", mówi Mickiewicz: 
"czyli wzgląd na okoliczności zmienne życia codziennego, nie jest trybuna- 
łem na sądzie spraw dotyczących wieków i pokoleń" 6. .Zawsze byłem prze- 
konany, że rozsądek, bardzo potrzebny w życiu prywatnem i na codzienne 
potrzeby wystarczający, niedołężny jest i zgubny, kiedy wyrokuje o środ- 
kach, tyczączych się sprawy narodów. Bo rozsądek liczy pożytki na mie- 


l Lit. słowo tom IV, str. 16. 
I Ibidem, str. 152. 
I Ibidem str. 14. 
· Ibidem, str. 14. 
5 Ibidem, str. 15. 
6 O ludziach rozsądnych. Pielgrzym Polski z d. 27 maja 1833 r.
		

/00083.djvu

			72 


RUCH UTERACKI 


siące i lata, a życie narodów obejmuje wieki. Na drodze więc politycznej 
uczucie tylko ludzi poruszać, a powinność kierować powinna" 1. I uczucie, 
i powinność są tu źródłem czynu. Intuicja czynu, który ma z nich wypły- 
nąć, jest natury pozaintelektualnej, może nie wyrażać się w sądach, a więc 
nie dawać wiedzy właściwej. Jest to tylko instynkt tego, co należy czynić, 
a nie - źródło poznania. 
Poznanie intuicyjne przeto ma charakter praktyczny. Jako metoda, 
ma na celu wskazanie drogi do właściwego czynu, jako zrealizawane pozna- 
nie, jest poznaniem zagadnień historjozoficznych, których rozwiązanie wska- 
zuje misję historyczną narodu. 
Warszawa. Ignacy Oliksman. 


WALERY ŁOZIŃSKI JAKO KOMEDJOPISARZ. 


Rozmaicie tłumaczono sobie dlaczego Łoziński, autor "Zaklętego dwo- 
ru., przerzucił się do komedji. Przypuszczano, że skłoniły go do tego spory 
z Dobrzańskim, redaktorem "Dziennika Literackiego", w którym Łoziński 
był współpracownikiem, dopatrywano się i innych powodów. Ze wszystkie- 
go jednak najbardziej słuszne m byłoby przypuszczenie, że do komedji pchnęła 
go miłość do Safirównej, artystki teatru sk:ubkowskiego we Lwowie, dla 
której właściwie sztuki były pisane. Tak czy inaczej, w każdym razie wkrótce 
po ukazaniu się "Szaraczka i karmazyna" powstała jego pierwsza komedja 
p. t. "Verbum nobile". Właściwie nie pierwsza komedja, jakby sądzić na- 
leżało z listu pisanego do rodziców 21 maja 1857 r.: "powieścią, którą 
puszczę teraz w świat będzie Człowiek bez imienia, potem Szlachcic kar- 
mazynowy, wkońcu Grajek komedja" (rks. dr. W. Łozińskiego). Jednak 
o komedji jego p. t. "Grajek" nie mamy żadnej wiadomości i dlatego 
bez najmniejszej wątpliwości powiedzieć można, 
e pierwszym utworem dra- 
matycznym było "Verbum nobile", grane w teatrze skarbkowskim 21 maja 
1856 r. (zob. afisz współczesny). Tytuł miał być początkowo inny, a mia- 
nowicie "Albeńczyk w spodnicy. , zaniechany jednak za radą Zacharjasiewi- 
cza, jak twierdzi Karol Estreicher w swoich "Zapiskach" z 25 grudnia 1858 r. 
(rks. Stan. Estreichera 2). Komedję odegrano przy najlepszej obsadzie, jaką 
wówczas teatr skarbkowski posiadał, zgodnie z życzeniami autora, jak się 
okazuje z ulotnej zapiski Łozińskiego znajdującej się w papierach po nim 
pozostałych (rks. dr. W. Łoz.), a co jeszcze nasuwa przypuszczenie, że ko- 
medja była napisaną wedle zgóry powziętego planu rozkładu ról. Wspom- 
niana ulotka wskazuje również, że "Verbum nobile" miało pierwotnie szersze 
rozmiary i dopiero po napisaniu, bodaj że po oddaniu rękopisu do teatru, 
została skróconą s. Trudno jednak powiedzieć co było przyczyną skrócenia, 


J O projekcie dziennika francuskiego. Dz. wszo Lwów. Tom IX, str. 64. 
2 W "Zapiskach" Estreicher pod datą 21 paźdz. 1860 zaznacza, te Łoziński 
miał ..Verbum nobile" przerobić na komedję ludową p. t. "Bakałarz i druciarz, ale rozkład 
ról, na rękJpiśmiennej jego ulotce nie wSkazywał na jakąkolwiek motliwość podobnej 
przeróbki, poniewat brak w nim obu postaci tytułow) ch (bakałarza i druciarza). 
3 Zaznaczono tutaj o sześć osób więcej, a mIanowicie, Jadwiga Za ruska, stolnikowI 
ryczychowska, Michał, syn miecznika oparskiego, lort, kamerdyner wojewodzica (w tekście 
drukowanym mowa o skarbnlkowiczu łotarzewskim), Maciej, pajuk cześnika (w tekście
		

/00084.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


73 


czy szło tu o żywsze tempo akcji, czyli też o silniejsze uwydatnianie fabuły, 
niewiadomo, prawdopodobnie jednak sztuka na tern nie ucierpiała. Tak czy 
inaczej "Verbum nobile", mimo te nao
ót nie posiada v. iększej wartości 
literacKiej, zY3kało powodzenie, a przy ówczesnym rep
rtu.uze sceny skarb- 
kowskiej, zmuszonym do rywalizacji z drugim teatrem lwowskim, niemiec- 
kim, stanowiło dorobek dość powaZny. Z drugiej strony prasa robiła tea- 
trowi zarzut, że posługuje się repertuarem obcym, dlatego teZ zapewne chętnie 
zgodzono się wprowadzić na scenę komedję Łozińskiego, znanego już wów- 
czas pOJJieŚClOpisarza 1. 
Ł'Jziński był przez pewi 
n Clas recenzentem "Dziennika Literackiego" , 
przypuszczać przeto n:dety, że ze sceną był dobrze obznajomiony 2. Otóż 
w s.voich recenzjach zwraca on najmniej uwagi na sam dra'11at i sposób 
przepro"Nadzenia akcji, mówi wyłącznie o grze aktorów i dlatego, jak na tej 
podstawie sądzić nalety, i jego komedje powinne być rozpatrywane raczej 
ze stanowiska ich sceniczności. Otóż pod tym względem "Verbum nobile", 
jak na ówczesne czasy, nie jest bez znaczenia, a sukces jaki osiągnęło na 
premjerze, wskazuje. te mogła się nawet wybijać na stanowisko pierwszo- 
rzędne w repertuarze skarbkowskim s. Sztukę można zaliczyć do rodzaju 
komedji obyczajowych o charakterze narodowym, z pewną domieszką farsy. 
Akcja roz
(ywa się za czasów Stanisława Augusta, zaś "Niebezpiecznego czło- 
wieka", drugiej jego sztuki, gdzieś wkrótce po r. 1812, a więc po powrocie 
N.Jpoleol1a z Moskwy. Z epoką Stanisława Augusta poznał się Łoziński 
przez przygotowanie Turowskiemu do "Bibljoteki polskie/ wlorowych wy- 
dań pisarzy polskich, przy tej zaś sposobności zaznajomił się z komedją 
Zabłockiego, ściśle mówiąc z "Zabobonnikiem" i "Fircykiem \\' zalotach", 
które jako osobny tom wydał Turowski w r. 1856. Język staropolski znał 
dość dobrze, posługiwał się nim już w swoich opowiadaniach biegle (np. 
w "Procesie o dziwotwór", w którym bohaterem jest Liwurda, główna postać 
z "Verbum nobile", albo też w "Panu skarbniku drohuruckim"). W "Verbum 
nobile" nietylko starał się archaizować j
zyk, dawał imiona charakterysty- 
czne, ale również tworzył sytuacje zastosowane do kolorytu czasu, nawet 
w dykcji i przysłowiach dątył do podkreślenia strony obyczajowej. Jeżeli 


strukczaszego), l szlachcic choJaczkowy i drugi szlachciC chodaczkowy; nadto zas,ła zmiana 
w nazwiskach i godnościach występujących osób: Marcin Tarnorucki stolnik, pirrwotnie zwał 
się Dyzma Rogala skarbnik rabszewski, Wierzchalina Dl'r
galska podsędkowa - Kordula 
Kuszubawska podstolina, Anna - Aniela, Chryzanty Zazullcki strukczaszy - Nikodem 
Godzimba cześnik opuski, Jerzy KrychGwski skarbnikowic łotarzewskl - Władysław 
Przybuskl wojewodzic sandomierski, Liwurda był regentem a nie miecznikiem, Cieciura 
zwał się Gerwazy a nie Bonifacy. 
I "Ma to być licha sztuka - pisał K. Estreicher w ..Zapiskach" z 24 marca 1858 r. - 
materjał dobry, ale obrobienie słabe, styl przepełniony archa'zmami. Łoziński zentuzjazmo- 
wany przyjęciem, bo go wywoływała galeria. Przed widowiskiem był bardzo niespokojny 
i przesiedział czas za kulisami". ..Witlkie zajęcie wśród publiczności - polwierdza Pe- 
płowski - wywolała jednoaktowa komedyjka Łozińskiego" ("Teatr polski we Lwowie", 
Lwów 1879, str. 255). 
I Mamy pewność jedynie co do dwóch je
o recenzji. a mianowicie jednej omawia- 
jącel Scribego ..Estellę" I Korzeniowskiego "Fabrykanta" (Dzien. Lit. 1857, nr. 126) oraz 
Scribego "WoJnę kobiet" (nr. 127), poniew:!t ob:e są sygnowane; natomi
st jedynie na 
p.:dstawie analizy stylowel i technicznej motna mu bez powatniejszych zastrzeteń przypi- 
sać recenzję ..Ang
lo Malipieri" W. Hugo (nr. 12::1), Brasibas'a I Nus'a "Ubodzy w Pary tu" 
(nr. 133) oraz Kamińskiego ..Slaroświeczczyzny" i ..Postępu clasu" (nr. 136). 
I Zob. recenzje Wolskiego w ,.Ozlen. Lit." 1858, nr. 37 i 38, K. Widmanna w ..Kro- 
nice Wiadomości Zagranicl.nych I Krajuwych", Warsla>l:a 1858, nr. 126 i 127.
		

/00085.djvu

			14 


RUCH LITERACKI 


pod tym względem szedł utartą drogą dawnej komedji, to wcale jej nie 
naśladował, gdy tak w jednej jak i drugiej dążył do intrygi, a nie, jak to 
widzimy u Bohomolca, Kossakowskiego, Niemcewicza, dla których akcja 
była tylko środkiem do charakterystyki satyrycznej. To jednak bynajmniej 
mu nie przeszkadzało, że "Zabobonmk" Zabłockiego jest komedją charakteru, 
a "Verbum nobile" niczem innem jak tylko streszczeniem komedji Zabłoc- 
kiego, ale czy ktokolwiek powie, że zabobonność Strukczaszego jest kon- 
strukcyjnym motywem sztuki Łozińskiego? Bynajmniej, bo przecie motyw 
ten służy jedynie do tego, aby akcję rozwinąć, p. Liwurdę pokazać widzowi 
jako "Albeńczyka w spodnicy" , jakby na podstawie poprzednio planowanego 
tytułu bez żadnej wątpliwości naletało sądzić. Pokrewieństw z "Zabobon- 
Olkiem" nietrudno się dopatrzeć. Z aktu pierwszego komedji Zabłockiego, 
niejako jej ekspozycji, okazuje się, że Anzelm powiadomiony o tajnem mał- 
teństwie Damona i Melissy postanowił je rozerwać i syna ożemć z jakąś 
p. Bogacką. Damon zwraca się przeto o pomoc do Filutowicza, służącego 
i Reginki, rządczyni domu. Filutowicz przypomina sobie, że Anzelm jest 
bardzo zabobonny, postanawia to wyzyskać, nastraszyć go różnemi fatalnemi 
wypadkami i wytłumaczyć. że ściąga na swój dom a przedewszystkiem na 
siebie wielkie niebezpieczeństwo z tego powodu, że stara się zerwać mał- 
żeństwo syna przet Boga i ludzi pobłogosławione. Gdyby to nie skutko- 
wało, postanowiono wmówić w niego chorobę, również jako skutek jego 
bezwzględnego postępowania z synem. Taką jest ekspozycja aktu pierw- 
szego. W" Verbum nobile" niema mowy o małżeństwie Anny i Jerzego, 
ale wiemy o ich miłości, którą mają zerwać matrymonjalne zamiary Struk- 
czaszego. Aby temu zaradzić Cieciura sprowadza Liwurdę, znanego z wiel- 
kiej krotochwilności i opowiada mu o zabobonności Strukczaszego, a to daje 
autorowi taki sam pomysł, jaki przyszedł do głowy Filutowiczowi. Istotnie 
Anzelma spotyka wiele nieszczęść, gdy jednak mimo wszelkich tłumaczeń 
nic nie pomogło, sprowadzono wróżkę, którą jest przebrana Melissa. Aby 
wróżka zyskała w oczach Anzelma większą wiarę, Filutowicz ostrzega go 
przed jej oszustwami. Wróżka tłumaczy mu, że wkrótce po przeprowadzeniu 
rozwodu syna spotka go nie mniej nie wi
cej jak tylko śmierć. Tosamo 
w komedji Łozińskiego. Strukczaszego spotyka wiele niepomyślnych wy- 
padków, które bardzo niekorzystnie tłumaczy mu Cieciura, ale gdy i to nie 
zdołało go zachwiać w zamiarach małżeństwa z Anną, zjawia się wróżka, 
którą jest znowu przebrany Liwurda. Otót wróżka czyta z ręki Anny i tłu- 
maczy, te będzie bardzo szczęśliwą, ale dopiero z drugim mężem, bo pierw- 
szy w dwa tygodnie po ślubie umrze. Usłyszawszy to Strukczaszy zwraca 
Stolnikowi verbum nobile i wszystko, jak w komedji Zabłockiego, kończy 
się pomyślnie. 
"Niebezpieczny człowiek" ma intrygę znacznie słabszą. Nie jest to 
właściwie ani komedja intrygi ani charakteru. Wartość pewnego rodzaju 
posiada jedynie zakończenie, dzięki pewnej dozie liryzmu wzruszeniowego. 
Wreszcie dodać należy, że w obu komedjach charaktery są gotowe scen 
charakterystycznych brak, w jednem tylko miejscu spotykamy się z auto- 
charakterystyką (Liwurda). 
Zachęcony powodzeniem Łoziński przetłumaczył a właściwie przerobił 
komedję Topfera "Ich bleibe ledig" na . Paraf jankę we Lwowie", którą wy- 
stawiono 2 czerwca 1858 r. Że podjął się przeróbki sztuki średniej warto. 
ści autora, do tego zapewne skłoniła go pewna aktualność fabuły, zwłaszcza
		

/00086.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


75 


postać komornika, o którym zawsze z przyjemnością pisał (niemieckiego 
Wajdmanna przerobił na Czaczałę). Naogół sztuka przeszła bez wratenia 
i możliwe, te to właśnie zniechęciło go na jakiś czas do dalszych prób dra- 
matycznych, bo powrócił znowu do powieści. Dopiero w r. ]860 po arty- 
kule K. Estreichera pi. "Dramat polski w ostatniem pięciolecIU", wykazują- 
cym, te o powodzeniu teatru w dutym stopniu decyduje odpowiedni i sta- 
rannie dobrany repertuar, zwrócił się Nowakowski do Łozińskiego o napi- 
sanie jakiejś sztuki (zob. "Zapiski" K. Estreichera z 8 paźdz. ]860 r.). Ło- 
ziński zgodził się na propozycję i rozpoczął pracę nad jakąś sztuką "obszer- 
niejszej treści", jak znowu dowiadujemy się od Estreichera. ("Powieściopi- 
sarze w Galicji". Bib!. Warsz. ]860/1. str. 626). Sztuki tej tytułu nie znamy, 
ale w papierach pozostałych po Łozińskim (rks dr. W. Łoz.) zachował się 
z niej fragment, tzn. cała scena czwarta z aktu pierwszego (scena piąta wo- 
góle nie została napisaną). Ten początek aktu pierwszego powstał zape- 
wne w grudniu 1860 r. Jak Się okazuje z zachowanego fragmentu akcja 
sztuki miała się znowu rozgrywać za czasów Stanisława Augusta. Z po- 
staci znamy tylko skarbnika i cześnika, wiemy, te w scenie piątej miał wy- 
stępować rejent, w trzeciej podstolina. Scena czwarta jest dialogiem mię- 
dzy skarbnikiem a cześnikiem i o tyle ciekawą, 1;e pozwala nam na odtwo- 
rzenie przypuszczalnej treści komedji, a przynajmniej jej zasadniczych mo- 
tywów. Miała ona posiadać charakter wybitnie obyczajo\\o narodowy. Dialog 
między cześnikiem a skarbnikiem (wypełnia całą scenę V) pisany w stylu 
staropolskim. Treścią sztuki, a właściwie jej zasadniczym motywem, był 
antagonizm dwóch światów: z jednej strony konserwatyzm staroszlachecki, 
z drugiej part ja reformatorska, wykształcona na wolterowskim encyklope- 
dyźmie. Oczywiście był to motyw stary, znany naszej komedji j powieści, 
przedewszystkiem z "Powrotu posła" i "Dwóch Sieciechów" Niemcewicza, 
który wystąpił jako przeciwnik staroszlachetczyzny, opierającej się zbawien- 
nej dla kraju reformie. To był jeden wzór, który Łozińskiemu przyświecał. 
Wiadomo z drugiej strony, że Łoziński zachwycał się Rzewuskim, który wy- 
stępował, jako laudator temporis acti. Łoziński, rozkochany w "obyczajo- 
wości domowej" (jakby powiedział Michał Grabowski), czego dał dowód 
w swoich opowiadaniach, trudno przypuszczać, aby i obecnie zmienił swoje 
zapatrywania, (o stronę polityczną w tym wypadku zupełnie mu nie szło, 
ale o temat artystyczny). A przecie z wszelkiem prawdopodobieństwem 
jako wzór do tej ostatniej komedji miał mu służyć "Powrót posła-. Prze- 
ciwstawienie dwóch światów nasuwało jeszcze raz wdzięczne pole - jeżeli 
będziemy pamiętali o "Szaraczku i karmazynie" - do wywołania efektów 
i motywów, których zawsze w swoich utworach poszukiwał, zwłaszcza, te 
po wzory nie potrzebował daleko sięgać. Tak czy inaczej, to właśnie 
przeciwstawienie dwóch światów miało być motywem konstrukcyjnym tej 
ostatniej, niedokończonej jego komedji. Drugim motywem, ubocznym, by- 
łaby ucieczka siostrzenicy skarbnika, która prawdopodobnie miała być wzo- 
rowaną na jednym z tych typów, jakie np. spotykamy w "Modnej to- 
nie- Krasickiego, albo tet w rodzaju sentymentalnej, na Roussie i Jungu 
wykształconej, starościny z "Powrotu posła" (sprawę trudno roztrzygnąć). 
Jak sądzić należy z oburzenia skarbnika będzie ona stronniczką cześnika. 
Charakterem niejako dekoracyjnym byłaby podstolina, typ znany z "Ver- 
bum nobile". Nie ulega najmniejszej wątpliwości, te potem znalazłaby się 
jakaś para zakochanych, przeszkody, konflikty i rótnego rodzaju nieszczę-
		

/00087.djvu

			76 



UCH LITE
ACKI 


ścia, nieodzowne zwłaszcza w komedjach o charakterze molierowskim. Ale 
to już wszystko co wogóle można powiedzieć o tej niedokończonej, a bez- 
warunkowo najlepszej komedji Łozińskiego. Do pracy wziął się z rozma- 
chem, przy obfitym zasobie znajom.ości języka i obyczaju staropolskiego, nie- 
stety przedwczesna śmierć nie pozwoliła na jej wykończenie. W każdym 
razie na pole komedji wstępował obecnie ze znacznie większą znajomością 
techniki dramatu, i dlatego śmiało powiedzieć można. a twierdzenie to na- 
suwa równieź zachowany fragment, kto wie, czy po tej próbie komedja nie 
byłaby go na czas dłu1:szy oderwała od powieści. 
Kraków. Adam Bar. 


o IDEĘ MESJANICZNĄ WORONICZA. 


NA MARGINESIE ROZPRAWY PROF. IGN. CH
ZANOWSKIEGO l. 


Główny zrąb myśli prof. Chrzanowskiego w pomienionej rozprawie 
wydaje się mi mocno ugruntowany na podstawie faktycznej. Dodam na- 
wiasem, 1:e jest mi niezmiernie miło stwierdzić niejedną zb:eżność między 
poglądami prof. Chrzanowskiego a twierdzeniami, wyrażanemi przez niżej 
podpisanego w artykule, sąsiadującym z jego rozprawą w tycMe "Studjach 
staropolskich" 2. Co <1.0 pewnych punktów rozprawy mam jednak zastrze:e- 
nia. Zacznę od szczegółów mniej istotnych. 
Ustaliła się już w literaturze o Woroniczu teza, te w "Świątyni Sybilli" 
zadłU1:ył się Woronicz bardzo mocno u jednego z myśliciel! \\ieku oświeco. 
nego, Volney'a ("Stud. starop." s. 656). Tę tezę Wład. Cwika o wpływie 
"Ruin" na "Sybillę" nale1:y poddać rewizji. Zdaniem mojem Woronicz nic 
nie jest dłu1:en Volney'owi. Lecz na roztrząsanie tej sprał:Y trzeba poświę- 
cić osobny artykuł. Drugą kwest ją jest przypuszczalna interpolacja ustępu 
o "pielgrzymie" do tekstu "Zjawienia Emilki-. Ma to być dodatkiem z cza- 
sów Księstwa Warszawskiego (I. c. 660). "Więc i pielgrzym czterykroć 
w szaty przestrajany. - Prawem okiem i lewem od rótnych widziany, - 
Zjawił się przy zamierzchłych świętych ślubów górze. - Spełnił ślub, sam 
wylenił w odmłodniałej skórze". Miałoby więc to wszystko stosować się 
do narodu "wylenionego" i "odmłodniałego". Cóżby to jednak była "świętych 
ślubów góra", je1:eliby ju1: rńtne cechy pielgrzyma wydawały się nam zrO- 
zumiałemij) A1:eby wyjaśnić znaczenie ustępu, trzeba uprzednio wziąć pod 
uwagę następujące momenty: Po pierwsze, według spostrze1:enia prof. J. 
Ujejskiego (w wykładach uniwersyteckich) zarówno ten ustęp, jak inne, 
z nim związane, zaczerpnięty został z profecji księdza Marka (zob. "Poezja 
barska", oprac. Kaz. Kolbuszewski, Bibljot. Narodowa, str. 99-100). Mamy 
tam i pielgrzyma składającego śluby, i .Cną górę, złotem otoczoną kołem", 
i feniksa, i kolor biały, a wszystko to w związku z powrotem na ziemię 
złotych wieków... Szczegóły te, jak się rzekło, przeszły do "Zjawienia" 
w innej nieco kombinacji, i Woronicz nadaje im swoiste znaczenie. Powtóre 


l Ign. Chrzanowski: Idea mesjaniczna Woronicza. Studja staropolskie księga ku 
czci Al. BrUcknera. 1928. Str. 655-669. 
I A. Drogoszewski: Elementy XVIII w. w hlstorjozofii Woronicza. Str. 639-654.
		

/00088.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


77 


stwierdzić nalety, te Woronicz nieraz przenosi ustępy z jednego utworu do 
drugiego, niekiedy bez zmiany, kiedyind7.iej parafrazując je, lecz pozostawia- 
jąc ich znaczenie. W ten sposób na niejeden zagadkowy szczegół pada 
nieraz jasne światło z innego kontekstu. Wiadomo, że całe ustępy "Zjawie- 
nia- przeszły niemal nietknięte do "Sybilli". Przeszedł również i Feniks. 
Lecz wciągu czterech lat, dzielących powstanie "Sybilli" od powstania "Zja- 
wienia" (1797 i 1801) zmieniły się okoliczności, i przepowiednie musiały 
być nieco zmodyfikowane. Jut "pielgrzym" nie mógł się zjawić przy "ślu- 
bów górze" (na wzór Mojteszowej), nie mógł odnowić ślubów z narodem. 
Bo i w "Sybilli" mamy owego pielgrzyma, wielekroć w rótne szaty przestra- 
janego, różnie prawem i lewem okiem przez rótnych widzianego. 
A ten co znaczy? w moje (t. j. królewskie) znamiona przybrany, 
Chwiejnym, i r ó t n i e z r ó 2 n y c h s tr o n w i d z i a n y 
Cót on za jeden? Wszyscy raz go wysławiają, 
Drugi raz nań przeklęstwa okropne miotają. 
Dokąd te go prowadzą? dokąd przy tych wozach... 
Król Stanisław August. 
W "Zjawieniu" marzy Woronicz o bardzo rychłem odrodzeniu Polski. 
Nim skona o l b r z y m o s i e m n a s t y (wiek osiemnasty). Wierny królowi 
oczekiwał, te znów posłyszy okrzyki: naród z królem, król z narodem. Daje 
to również pewną wskazówkę, co do czasu powstania "Zjawienia". Słowa, 
dotyczące "pielgrzyma- były napisane przed śmiercią Stanisława Augusta. 
Przechodzę do punktu na;istotniejszego, do interpretacji wizji w "Zja- 
wieniu". Konstelacje zodjaku stają się dla Woronicza symbolem stosunków 
europejskich i w pewnym momencie zapowiedzią tego, co ma się stać nie- 
bawem na ziemi. "Zupełnie jasną jest rzeczą, powiada prof. Chrzanowski, 
że Wodnik to Anglja... Strzelec - Prusy, Niedźwiedzica - Rosja, a Bliź- 
nięta - Polska i Litwa" i dalej: "zwycięstwo Bliźniąt, pociągające za sobą 
odrodzenie białopiórego Feniksa, to proroctwo zmartwychwstania Polski 
od morza do morza ("Wstał Feniks białopióry... A sława białopióra od 
morza do morza - Nowym blaskiem wzrastała...") (Stud. starop. 660). Na 
Wodnika, Strzelca i Niedźwiedzicę zgoda. Ale Bliźnięta - n i e j e s t to 
Polska i Litwa. A taka czy inna interpretacja tego symbolu pociaga za sobą 
daleko sięgające konsekwencje. Bo jeteli to Polska i Litwa, to wskutek 
tego, te przez Bliźnięta Bóg chce w Europie całej i złe wyplenić i złote 
wrócić czasy, rola dziejowa Polski jest wyolbrzymiona. Jeteli zaś tak nie 
jest - w "Zjawieniu" Woronicz nie wypowiedział się jako mesjanista (a więc 
l w .Sybilli" nie). Utotsamieniu Bliźniąt z Polską i Litwą staje na prze- 
szkodzie wynikająca stąd sprzeczność. Jeteli odrodzenie Feniksa białopió- 
rego, t. j. Polski, uwarunkowane jest przez zwycięstwo Bliźniąt t. j. Polski 
i Litwy, cótby to miało znaczyć? Jeżeli Polska zwycięży, to zmartwych- 
wstanie? Ale Bliźnięta j u t dokonywają niezwykłych czynów. Niezrozumiałe 
byłoby zresztą rozszczepienie znaczenia jednego przedmiotu na dwa symbole. 
Najwyraźniej Bliźnięta a Feniks to są dwie rótne rzeczy. A te Feniks bia- 
łop:óry (orzeł biały), zmartwychwstający z popiołów, jest Polską - to jest 
zupełnie pewne. Ten sam symbol ukazuje się zresztą i w zakończeniu "Sy- 
billi". Wynika stąd, te znaczenie drugiego symbolu musi być w inny spo- 
sób rozwiązane. Przyjrzyjmy się blitej czynom Bliźniąt. Zodjak dzieli się 
na dwie strefy, inaczej półsfery. Na jednej z nich szerzy się wrzawa, spra- 
wiona przez Bliźnięta, które dały się we znaki Lwu, Koziorotcowi, Baranowi
		

/00089.djvu

			78 


RUCH LITERACKI 


t. d. Zobaczmy, z kim te to właściwie staczają B1itnięta zwycięskie 
walki... Niestety, symbole nie są jasne. Spróbujmy jednak. Nie miały na- 
letytego po baczenia .wsteczne Raki, Wciągnione od Wodnika pod zaczepne 
znaki. Więc tet nic nie pomogły chwatkie kleszcze złote, N i z a l e w e m 
war O w n e n o r y n i s k o b ł o t n e". Czy t to nie Holandja? Że Wodnikiem 
jest Angja, to zaznacza prof. Chrzanowski. Pomijając inne symbole, zatrzy- 
mamy się nad tym "W odmęcie tych rozruchów sama rybołowna Siedziała 
Panna, skromną postacią szanowna, S i e d m i o gór n y m n a S k a l e o t o- 
c z o n a koł e m". Skała Piotrowa, Piotr "rybołowny", siedmiogórne koło, 
Rzym, państwo kościelne. "Gdy się na j e d n e j Strefie ta wrzawa szerzyła... 
Chmurzyło się półsferze drugie Zodjaku... Cóż tam jest na tern d r u g i e m 
półsferzu? Tam się rozlega Niedźwiedzica północna - Rosja. Tam z po- 
boczy "Odyniec gnuśnym snem przespały I groźnym Niedźwiedzicy mrukiem 
oszumiały" - Turcja. Inaczej, przedstawia poeta w wizji stosunki europej- 
skie, a Europę podzielił na dwa półsferza, Zachód i Wschód. Na jakiem 
półsferzu działają Bliźnięta? Na zachodniem. Któt tam sprawiał "wrzawę" 
na schyłku wieku XVIII? Czy nie była to Francja? Zapasy Bliźniąt mają 
szczególne przeznaczenie, bo niebo "chcąc przez nich zło wyplenić, złote 
wrócić czasy, I w świetniejszej ród ludzki zaplenić postaci, A przyrodniem 
ogniwem wszystkie związać braci... Trzykroć łysnęło ogniem z gór wynio- 
słych". Burza. I znowu któt to wzniecił burzę rewolucyjną w tym czasie? 
Kto głosił hasła powszechnego odrodzenia i powszechnego braterstwa? Lecz 
teraz wspomnijmy o Feniksie. Kiedy powstanie? Oto na niebie dzieje się 
to wtedy, gdy Bliźnięta "z j e d n e j Osi na d r u g ą swe przenieśli prawa.... 
"Zjawienie. powstało jut po śmierci Katarzyny (17 wrześn. 1796), jak wi- 
dać z ustępu do niej się stosującego (Sprośnica babilońska. spojona krwią 
świętych z nóg się potaczała, "Była, nie jest. i gdzie się. niewiedzieć, po- 
działa.). Termin a d q u e m wyznacza wzmianka o królu Stanisławie Ponia- 
towskim. co do którego Woronicz spodziewa się, te odnowi ślub z narodem 
(um. 12 lut. 1798 r.), i inna o Rzymie, gdyż Woronicz oczekuje jeszcze 
zgody między Panną a Bliźniętami (Rzym zajęto 15 lut. 1798 r.). Z tego 
widać. te data "Zjawienia. przypada na r. l 797. Data ta odpowiada i miej- 
scu, jakie utwór zajmuje między "Sielanką Elizy" (1793 r.) a "Adolfek do 
mamy. (I799) i okolicznościom domowym, we wszystkich trzech utworach 
poruszanym. Otóż w r. 1797 każe poeta Emilce widzieć w Zodjaku jut to. 
co na ziemi dopiero stać się miało. Oczekuje, 
e Bliźnięta s w e prawa 
(odrodzenie ludzkości. braterstwo) przeniosą z j e d n e j osi na d r u g ą, 
wschodnią. Oczekuje zmiany losów Polski od wstrząśnień, spowodowanych 
rewolucyjną Francją. Prowadzi go to do szczególnej pobłatliwości względem 
.pierwszych błędów dzieci niedorosłych"; nie wątpi o tem, te niebo błędy 
te zetrze, on, który niezmiernie surowo osądza właśnie w .Zjawieniu. stron- 
nictwo radykalne w epoce powstania Kościuszki. Bo cóż znaczą błędy, 
jeżeli ostatecznie "przestrzeń okręgu, n a c z a S rozdmuchniona, rdzy pozby- 
wszy, wyda nowe cuda z łona.. Poeta przeczuciem i tęsknotą przywoływał 
w r. 1797 zastępy francuskie na ziemię polską, co się stać miało dopiero 
w dziesięć blisko lat. Współcześnie buduje i Dąbrowski plany pokrewne. 
A teraz "Sybilla. w r. 1801. Nie rozstaje się poeta z swą wiarą i na- 
dzieją. W zakończeniu "Sybilli" znów zwrot do burzy rewolucyjnej, która 
wprawdzie wstrząsła ziemią "ognia i wody przelotem", ale oczyściła i ziemię 
i powietrze. Obecnie, jut gasną błyskawice, już błąd z prawdą, gwałt z słu-
		

/00090.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


79 


sznością kończy zapas srogi; lecz hasła - odrodzenia, wolności, braterstwa, 
zbli1:ają się do urzeczywistnienia. I nietylko dla ludzkości wogóle, ale spe- 
cjalnie dla Polski taUe skutki będą zbawienne "A gdy i waS z e kąty spłonęły 
w tej burzy, Azat się nowy Feniks z popiołów wynurzy". Jak w "Zjawie- 
niu..." Błyskawice i d ą z d a 1 e k a - i oto F e n i k s z popiołów wylatuje... 
Cót stąd wynika? Oto zdobywamy ważny szczegół, dotyczący poglą- 
dów Woronicza na najbli1:szą przyszłość kraju i na d r o g ę, która do zmar- 
twychwstania prowadzi. Dalekim był wielce od orjentacji rosyjskiej, mimo 
że 24 marca 1801 r. zaszła zmiana panowania w RosJi, mimo związków 
swych z domem Czartoryskich i tej okoliczności, że ks. Adam jest najbliż- 
szym przyjacielem Aleksandra. Okoliczność tę uznaje zresztą za objaw łaski 
bo1:ej dla Polski... "Bóg tknięty i t e r a z waszemi skargami, W s p o m n i a ł, 

eście mu miłych przodków potomkowie". Stosować się musi to wyra- 
żenie do określonego zupełnie wypadku. Istotnie, w poświęceniu "Sybilli" 
księciu generałowi Ziem podolskich daje do tych wierszy jakby komentarz, 
mówiąc o Askanim, że ten "słodsze g n i a z d u s w e m u niosąc odetchnie- 
nie Tlejącą sławy zorzą Arktury rozgrzewa". A mimo to oczy Z\HaCa wciąt 
ku Zachodowi. 
Drugi wniosek, jaki się da wysnuć z poprzednich zestawień, będzie 
negatywny. Jeżeli definjować jako mesjanizm myśl o powołaniu narodu 
do służenia ludzkości, to Woronicz ani w "Zjawieniu" ani w "Sybilli" nie 
jest mesjanistą w stosunku do Polski. Narodem powołanym do służby ludz- 
kości jest nie Polska, lecz Francja. 
Warszawa. Aurell Drogf"Jszewski. 


M 


A 


T 


E 


R 


J 


A 


Ł 


Y. 


PIERWSZA REDAKCJA BAJKI A. MICKIEWICZA 
..KOZA, KÓZKA i WILK". 


W notatniku A. Mickiewicza, zawierającym m. in. pierwotny tekst "Zdań i uwag", 
znajduje się tak2e autograf ba]ki, pomieszczanej w wydaniach p. t. .Koza, kózka i wilk", 
w rękopisie laś zatytułowanej "Koza I wilk, z Lafontena". Tekst autografu, choć był za- 
pewne ukończony, nie do,;:hował się w całości, brak mu kilku wierszy końcowych, odcię- 
tych w rękopisie wraz z dolną, częścią karty. Pisany pospiesznie i pełen kreśleń, auto- 
graf podaje nam redakcję utworu znacznie od drukowanej krótszą. ujętą zwięźlej, a przez 
to btl2szą oryginałowi; sądząc z części zachowanej. wolno wnosić, 2e poeta polski utrzy- 
mał się pierwotnie w tych samych granicach rozciągłości, co autor francuski; ośmnastu 
wierszom redakcji rękopiśmiennej odpowiada tylel wierszy oryginału, a 28 wierszy reda- 
kcji polskiej ostatecznej. 
Ju2 to jedno mogłoby wskazywać, 2e w autografie znaleźtiśmy wcześniejsze ujęcie 
utworu, bruljon przekładu. Dowodzi tego WZRląd dalszy. Jądrem bajki jest, jak wiadomo, 
przezorność kózki, która zostawiona przez matkę sama w zagrodzie, 2ąda od wilka, który 
podstępnie, "głosikiem kozim", domaga się wpuszczenia, by wpierw przez szparę pokazał... 
białe kopytko. Otó2 w bajce Lafontalne'a kózka zdobywa się sama z siebie na ten dowci- 
pny pomysł ostr02ności. Matka, odchodząc, podała jej tylko hasło, którego zanim otwo- 
rzy, winna 2ądać od pukających. a które wilk właśnie posłyszał i którem się posłu2ył. 
W tych warunkach zasługa przezorności idzie całkowicie na karb kózki i uzasadniony jest 
morał bajki: "Deux suretes valent mieux qu'une". Podobnie te2 postawiona została sprawa 
w naszej redakcji bruljonowej. Tymczasem w redakcji drukowanej sposób rozpoznawania 
podaje kózce matka, nakazując przed odejściem: "Pilnuj2e drzwi, at wrócę i dam znak ko- 
pytkiem!". Spryt kózki został więc ograniczony, wbrew intencji pierwszego autora. Wy-
		

/00091.djvu

			80 


RUCH LITERACKI 


nika stąd oczywiście, te tekst krótszy I blitszy oryginałowi trzeba uznać za wcześniejszy, 
tekst zaś odmienny i obszerniejszy za późniejszą przeróbkę. W autografie zatem znajdu- 
jemy pierwszy rzut tłumaczenia bajki. Jut choćby dlatego nale2y mu się pilna uwaga. 
Autograf posiada jednakte znaczenie z innego jeszcze powodu: pozwoli on nam 
ustalić mniej więcej czas napisania bajki. W wydaniu z r. 1860-61, gdzie utwór ten 
ogłoszono po raz pierwszy, ma on dopisek: ..z autografu" i d
tę: 1830 r. Ponadto w ar- 
chiwum Muzeum Micklewiczowskiel'o w Pary2u zachowała się wczesna jego kopja, zgo- 
dna z wydaniem, pisana ręką Al. Chodźki i oznaczona tąt datą. Podejruny wydał się 
jednak rok ten jut W. Bruchnalskiemu, który (w objaśnieniach do II t ..Dzieł" A. Mickie- 
wicza, z r. 1900) dopuszczał tu racZfj r. 1831. Okazuje się teraz, te datę powstania bajki 
trzeba przesunąć jeszcze dalej. 
Autograf mieści się w notatniku zakupionym w Pary tu l, a więc r.ajwcze
niej pod 
koniec r. 1832. Znajduje się tam na karcie 7 verso. bezpośrednio po ..Zdaniach I ,uwa- 
gach"; na kartach dalszych znajdujemy pierwszą redakcję parafrazy z Horacego: ..Swie- 
tniejszy pomnik mój..." (1833?) i wiersz: "Snuć miłość..." (1839). Pierwsza redakcja bajki 
..Koza i wilk" powstała zatem naj prawdopodobniej jut po napisaniu, "Zdań i uwag", co 
mogło nastąpić, - jak staram się uzasadnić na Innem miejscu, - w r. 1833 lub 1834. 
Na te lata więc, nie na wcześniejsze, trzeba przenieść powstanie naszego utworu. 
Ponitej podano cały zachowany tekst bajki, mieszcząc w nawiasach słowa przekre- 
ślone. Autograf jest bardzo niewyraźny i trudny do odczytania, poniewat poeta kreślił 
energicznie, poczem z mokrym jeszcze atramentem zamknął notatmk. 
Wilno. Stanislaw Pigoń. 


KOZA I WILK, Z LAFONTENA. 
Peumej w latach podeszłej, znającej świat kozie 
Wypadło dla sprawunk6w iść ku runi i kil łozie; 
.Wiała zaś jedynaczkę (corecz) kozeczkę pstrokatą, 
Na imię Bebe, bvst"ą ale trzpiotowatą. 
(Owot pod niebytność matki) 
Owol młode; osobie pod niebytno
ć matki 
/1,1ogą się trafić rozliczne wypadki. 
Koza (odchodząc) żegnając się. przykazuje srogo 
Nie ruszać się za pr6g nogą, 
Zamknqć drzwi i nie puszczać nikogo. nikogo. 
Trzebaż było nieszczęścia, że wówczas tam blisko 
Chodził pan CzołgIIn, stare i zmyślne wilczysko. 
Podsłuchał on, co matka mówiła do córki; 
Przyczołgał się (po cichu) i puk puk do drzwiczek kozeczki, 
(Puk, puk) 
- Wilk zwykle krzyczy basem. zwłaszcza kiedy grozi 
Ale (gdy) kiedy ma potrzebę, 
Umie przedziwnie udać (tenor) głosik kozi. - 
Takim właśnie zawolał glosem: . Bebe, Bebe! 
Otw6rz no!' - ./(ta tam,. kozeczka zapyta. 


(Resztę wycięto). 


NIEZNANE W ARJANTY WIERSZY A. MICKIEWICZA. 


Nawiązując do cennej notatki prof. Pigonia o bajce .Koza, kózka i wilk., pragnę 
podac z wierszy Mickiewicza kilka warjantów w dotychczasowych wydaniach zbiorowych 
nieuwzględnionych; wydobyłem je z wspólczesnych czasopism i rękopisów. Są to prz).- 


, Por. .Puegl. Warsz.' 1922 1.1, 330.
		

/00092.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


81 


czynki drobne, ale posiadają wartość pewną, bo przyno
Zą szczegoły pon.o\.ne w \V yjliśnie- 
niu chronologji utworów i w ustaleniu tekstu. 


I. 
PIES I WILK. 


Znane są trzy redakcje tej bajki: pierwsza p. t. .Baran i wilk., wpisana przez poetę 
na ostatniej stronie autog:rafu .Gratyny., druga p. t. .Brytan i wilk., wydrukowana w wi- 
leńskiej .Birucle" z r. 1838 i trzecia p. t. .Pies i wilk., pomieszczona w wyd'niu p:Hyskiem 
dzieł M:ckiewicza z r. 1844. Tymczasem w czasopiśmie warsz
wskiem p. t. .Motyl. w nr. 
43 z dn. 23 października 1829 roku bajka ta uknała się po r2Z pierwszy w druh; tytuł 
jej brzmiał: . Wilk; brytan. Bajka A. M.' Teh.t w .Motylu. zblitony jest do tekstu 
autografu i przynosi następujące odmiank': 
Wiersze 3-4 są przestawione. \V. 6 do II na m. Po w.6 następują w "Motylu" wiersze 
opuszczone w wydaniu paryskiem: 
Rycerz wilk myśląc zaraz pójść w zalebki 
Zęby wytrzeszczył, oczyma rozmierzył, 
W tem hajduk brytan zuchowaty, bo krzepki, 
Warknął i cały w gębie arsenał wyszczerzył, 
At memu rycerzowi dusza poszła wpięty, 
Więc ogon podtulając dalej w komplementy. 
Zamiast w. 7-8 są w "Motylu" następujące cztery: 
A! Jaśnie Wielmotnego ściskam pańskie stopy, 
Czy to Wasze Kumie Brychu? 
Dalibóg nie poznałem, wszak to od lat kopy 
Jako w tych stronach o was ni widu ni słychu. 
9. Kondlik II Kundel m lO. zmienia II zmieni m 13. Oj. oj, II oj! oj! oj! m 16. porwą II 
porwą wszystkie m 20. Jetell chcesz, m02tsz II Motesz łatwo i m 21. Ot tak II Oto m 
22. Bory i nory II Nory i bory m 24. ludzi II ludzie m 25. w tej slutl>ie co robić II co ro- 
bić w tej słutble m 26. Co robić? Dziecko jesteś II At dziecko jesteś m 29. gości II go- 
ścia m 30 dziada II tyda m; tyda l! babę m. W "Motylu" brak w. 31-2. 33 tot II toć m 
35 poliwek II polewek m 37 uchem, gębą II gębą uchem m 41 patrzy II zoczy m 42. Eh 
błazeństwo! Cot przecie? Oto widzisz troszkę II E błazeństwo, Cot proszę? m 43 noc II 
dzień m; obrótkę II obrCltę m 4-1. Atebym II Atebym w nocy m 45. Czy tak? pięknąś 
wiadClmość Ił Pięknąś widzę wiadomość m 47 Lepszy II Wolę m: kęsek II kąsek m 


II. 
SEN. 


Utwór Byrona p. t. ..Sen", przełotony przez Micklewic'a w Wilnie w r. 1824, IIk2zał 
się po raz pierwszy w druku w ..Dzienniku WarsZJwskim" w r. 1826 (IV nr. 12). puczem 
wszedł do wydania petersburskiego z r. 1829; w następnych edycjach zbiorowych, rrzcd- 
siębranych za tycia Mickiewicza, ulegał znacznym przeróbkom. Obok tych znan
rd
 te"- 
stów zachował się jeszcle urywek z autografu - a mianowicie dwanaście wierszy, poczy- 
nając od w. 93 - zupełnie pomijany przez dotychczasowych wydawców; jest on z;;pisany 
na odwrocie karlki, mieszczącej ::utograf wiersza: "Nieznajomej siostrze przyjaciółki mojej". 
Kartka jest uszkodzona i brak początkowych wyrazów w poszczególnych wierszach. Auto- 
graf znajduje się w zbiorach bar. Kronenberga w Warszawie. Oto jego tekst: 
....1 bramy zamku na rumaka skinął 
.. pilnując drogi leciał na zagony. 
.. leciał i więcej nie wrócił w te strony. 
.. aszł3 zmiana w senach [sic] mojego wid lenia 
.. i dorósł młodzieńca, z domowego cienia 
.. iii się w kraj cudzy ale niedaleki 
.. go nad brzegami jakiejś wielkiej rzeki,
		

/00093.djvu

			82 


RUCH LITERACKI 


.. nim snują się W koło nieznane postaci, 
.. iemu podobne przyiaclół czy braci? 
.. się te go środ pustej szukają ustroni, 
.. ucieka lecz sercem I wzrokiem ich goni. 
.. mnostwo scen rozlicznych widziałem od azu 


III. 
DO KSIĘCIA GOL/CYNA. 


Czterowiersz Mickiewicza do ks. Golicyna wydrukowano po raz pierwszy w albumie 
p. t. "Kraków - Zagrzebiowi" (wydawnictwo Koła artystyczno -literackiego w Krakowie 
1881 r.), następnie z drobnemi odmianami ukazał się ten wiersz w wydaniu lwowskiem 
z r. 1885 I tekst tutaj przytoczony został przyjęty przez wszystkich późniejszych wydaw- 
ców; źródło, skąd wiersz pochodzi, zostało niewyjaśnione. Obecnie podaję urywek z listu 
ś. p. Bogusława Kraszewskiego, pisanego w r. 1906 do mnlp, który tę kwe!.tję rozstrzyga. 
..W roku 1880 (ostatnie dni lipca) - powtarzam słowa Kraszewskiego - A. E. Ody- 
niec przyjechał do Romanowa podlaskiego (gub. siedlecka) w odwiedziny do mych rodzi- 
ców. Kajetanostwa Kraszewskich; wtenczas to opowiadał mi, te świe20 widział się z prof. 
uniw. warsz. Bergiem, I te ten ostatni miał sposobność czytania w albumie ks. Oolicyna 
czterowiersz Mickiewicza I zacytował Odyńcowi. Nie omieszkałem pod dyktandem samego 
Odyńca przepisać ten wiersz i posłałem go Władysławowi Mickiewiczowi do Pary ta. 
Bezwątpienia p. Wł. Mlck. dostarczył do wydania lwowskiego z r. 1885, poniew8t co do 
słowa jest Identyczny z tem, co zapisałem I mam dotąd u siebie. Nie motna natomiast 
ręczyć, czy Odyniec dokładnie spamiętał ten wiersz I bez omyłki mi powtórzył z pamięci..... 
Do tej relacji Bog. Kraszewskiego dodać mogę, ł2 Wład. Mickiewicz rzeczywiście 
dostarczył nieco materjału do wydania lwowskiego z r. 1885. 
Lwów. Bronisław Gubrynowicz. 


AUTOGRAFY A. MICKIEWICZA W BELGRADZIE. 


Dzięki uprzejmości prof. W. Francewa. autora znanego dzieła o "Słowianoznawstwie 
polskiemu (..Polskoje Sławianowledienije"), podaję wiadomość o kilku polonikach w Pań- 
stwowem Archiwum Serbskiem w Belgradzie. Znalazł je prof. Francew w tamtejszym 
zbiorze autografów poetów słowiańskich (w r. 1912), przepisał I z teki swej udzielił do 
ogłoszenia. 
Są tam m. In. "Mickiewicziana", drobne to wprawdzie pamiątki, ale z pietyzmu dla 
wieszcza godzi się je zarejestrować. Jest nadto list Lelewela do Aleksandra Chodźki z r. 
1853, który ogłosimy później. 
Poznań. Stefan Vrtel- Wier(zyński. 


l. 


DWIE WŁASNORĘCZNE KARTKI ADAMA MICKIEWICZA. 


Przyidz proszę dziś lub jutro przed dziesiątą mam zrobić uwagę Jedną tyczącą sie 
dialogów. 


Adam. 


Monsieur Monsieur Alexandre Chodzko 
Place du Pantheon, Hotel du Pantheon. 


2. 


Le porteur de la presente Mr Chodzko est autorise d'accompager [siei) les Heves 
Ladlslas Mickiewicz et ........1 a leur sorUe du college. 


Adam Mickiewicz 


Biblioteque de I' Arsenal 
1853 Juillet 21. 


· Nuwlsko nleczylelDe.
		

/00094.djvu

			ROK Ul. MARZEC 1928. 



 


LISTY JANA KASPROWICZA. 


UWAGI. 


Wśród autografów Kasprowicza. znajdujących się w posiadaniu p. Walerji Kryszew- 
skiej l, oprócz poezyj młodzieńczych, które ogłosiłem poprzednio w "Myśli Narodowej" I 
zachowały się dwa lis:ty poety, pisane do Ich właścicielki w latach 1910 I 1911. Sil one 
jedynym dotychczas śladem długoletniej korespondencjI, jaką Kasprowicz utrzymywał ze 
swoją przyjaciółką i powiernicą z czasów gimnazjalnych l. Wnosząc z za2yłości jaka łą- 
czyła Ich oboje jeszcze za lat wspólnego pobytu w Inowrocławiu i w Poznaniu, jak nie- 
mnieJ z treści owych dwu listów, przypuszczać nale2y, it w korespondencji tej mieścił się 
zapewne niejeden szczegół ciekawy, niejeden rys charakterystyczny, a m02e nawet i nie- 
zmiernie wa2ny jako bezpośrednie źródło do badań nad umysłowością i twórczością poety. 
Niestety jednak cały ten materjał - jak mnie poinformowała p. Kryszewska - zaginął 
podczas wojny razem z rękopisami rozmaitych wierszy Kasprowicza, które ona posiadała. 
O ile przeto w papierach poety nie dochowały się listy jego przyjaciółki, to tylko te dwa 
Iisly, pisane do niej, bedli mogły rzucić pewne - skąpe zresztą - światło na charakter 
ich korespondencji, oraz na duchowe oblicze autora "Hymnów". 
Pierwszy z listów, które ogłaszamy poni2ej, pisał poeta podczas kilkudniowego po- 
bylu w rodzinnem Szymborzu, 7 maja 1910 roku na arkuszu grubego papieru listowego 
wielkości 132X170 mm., ze znakiem wodnym, wyobra2ającym kulę ziemską, opasaną wstęgą, 
na której widnieje napis: ..Trade Mark". Na północnym bie
unie stoi gołąb z rozpostarteml 
skrzydłami, w dzióbku trzyma kopertę listową. Ponitej w fantazyjnem obramowaniu dwu- 
wierszowy napis: "Favorit Mili Orion - Paper". Zachowała się td z tego listu koperta, 
wielkości 138X91 mm. Na niej adres następujący: W-na P. Walerja Kryszewska Elisabethstr. 
9 I. Thorn - zaś na niemieckim znaczku pocztowym za 10 fenigów pieczęć okrągła z na- 
pisem: ..Montwy - 7.5.10. 4-5 N." Charakter pisma świadczy o du1ym pośpiechu w pi- 
saniu. List ten jest odpowiedzią na list p. Kryszewskiej z zaproszeniem, a2eby poeta za 
swej bytności w Szymborzu odwiedził ją w Toruniu. Treść jego naog6ł dość obojętna. 
Dwa tylko zwroty rzucają pewne światło na psychikę poety. Jeden jest wymownem świa- 
dectwem umiłowania gleby kujawskiej i wiary Kasprowicza w siły 2ywotne ludu kujaw- 
skiego, które, zdaniem poety, pozwolą mu zwycięsko przetrwać walkę z 2ywiołem niemiec- 
kim. W drugim tętni nuta pesymistycznegp smutku na myśl o 2yciu. 
Drugi list do pani K., pisany na arkuszu zwyczajnego papieru listowego wielkości 
113X176 mm., ze znakiem wodnym (dwa koła współśrodkowe; w mniejszem podkowa, po 
bokach jej napisy: ..Marka ochronna" i "Trade Mark"; w środku podkowy ..1878", zaś 
w pierścieniu słowa: ..Original Huf - Mili"), nost datę: ..Poronin 29. sierp. 911". Pismo 
w nim bardzo pospieszne i naogół niezbyt czytelne. I on podobnie, jak i list z Szymbo- 
rza, jest odpowiedzią na list p K. Główną treść jego stanowi sprawa okolicznościowego 
wiersza na otwarcie Muzeum Etnograficznego w Poznaniu. O napisanie bowiem takiego 
wiersza oprócz Innych ..bli2szych ziomków" prosiła poetę i p. Kryszewska. Odpowiedź 
nadzwyczaj szczera, świadczy wyraźnie o tern, jak wysoko cenił Kasprowicz powołanie 
prawdziwego poety. Zawiera te2 wielce charakterystyczny sąd o jego własnych poezjach 
okolicznościowych., pisanych ..na urząd" I o stosunku społeczeństwa do "ludzi piszących". 
Jak2d znamienne te wynurzenia przed towarzyszką .,górnej" I ..chmurnej" młodości 
naszego poety! Szkoda tylko, 2e Ich tak niewiele przejdzIe do przyszłych pokoleń!... 
Toruń. Adam Mannich. 


T E K S T. 


I. Szymborze 7 maja 910. 
Panno Walerjo! 
Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję, 2e pani jeszcze pamięta o mnie. O Pani miałem 
wiadomości jeszcze we Lwowie od p. Przyłuskiego 5, który klika tygodni temu był u mnie- 


, Por. .Nleznane poezje Kasprowicza. wyd. Adam Miinnlch. .Myśl Narodowa. r. VII, nr. 6 z I. 
marca 1927 - przypis 6. 
· Patrz .Myśl Narodowa. r. VII, nr. 6 I następne. 
. Z ustnej relacJI p. 1(ryszewsklej wynika, te korespondencja ta ustała dopiero z ChwfJ4 wybuchu 
wojny Awlatowel. 
. Do kt6rych z wierszy okolicznościowych odnosił się ten lurowy sąd Kasprowlua, nlewladomo. 
. Znalomy poety z Inowrodawla, nieznany zupełnie p. Kryszewsklej. kt6ra mi o nim nie mogła 
podał ładnych wladomo6c:l.
		

/00095.djvu

			84 


RUCH LITERACKI 


wiadomości, jak się ok
zuje, niedokładne, bo mówił mi, te Pani mieszka w Kościerzynie 1._ 
Radbym przyjechać do Torunia, jednak2e nie mogę - wpadłem do Szymborza jak po ogień, 
korzystając z ś\\"iąt ruskich -- wracać muszę jutro, gdyż najpóźniej we wtorek trzeba mi 
być we Lwowie i w środę rozpocząć harów!(ę uniwersytecką - Kujawy wspaniałe
, chłopy 
gospodarzą jak półbogi - nabralem otuchy, zdaje mi się, te przeciet w tej ciętkiej walce 
pobici nie będą. 
U mnie nic nowego - co prawda jeszcze nie stetryczałem, choć osamotniam się 
coraz bardziej, ale zbyt przyjemnego wyobrażenia o tyciu nie mam. 
Niech Palli napisze obszerniej o sobie a - adres mój lwowski 
ul. św. Zofji 22-d 
Serdeczne pozdrowi£ nia zasyłam 
Jan Kasprowicz. 


P. dr. SZ.4 ukłony zasyłam. 


2. Poronin 29 sierp 911. 
Łaskawa Pani! 
Dziś dopiero otrzymałem list Pani. adresowany do Lwowa 5. Dla czego nie odJ:o- 
wiedziałem na list Pani z zeszłego roku 6. Bo ja wiem. - Prawdopodobnie zabrałem go 
z sobą z Szymborza, aby odpisać na niego ze Lwowa i tam śród zwykłego młynka tycIo- 
wego zapomniałem, jak to mi się niestety już dzisiaj zdarza zbyt często. 
Co do obecnego żądania Pani aby napisać wiersz na o:warcie muzeum etnograficzne- 
go w Poznaniu l, to w kwestji tej otrzymałem kilka listów z rozmaitych stron. Niestety 
zastosować się do tycuń moich blit!'zych ziomków nie mogę, z tej prostej przyczyny, te 
nie umiem pisać wierszy na urząd. Dawniej próbowałem, ulegając prośbom, ale skutki 
były ladajakie, dziś się niejednego z tych wierszy poprostu wstydzę. Ciekawa rzecz i tylko 
u nas motliwa, te 8 nas ludzi piszących traktuje się jak pierwszego lepszego krawca lub 
szewca - zamówić i dobrzel - on od tego, aby zamówienie wykonał. - Więc bardzo 
proszę, niech Pani się nie gniewa za odmowę - Pani moje stanowisko w tej kwestji zro- 
zumie - 
Po za tern nic u mnie nowego ani ciekawego - za kilka dni odwotę dzieci do 
Lwowa do gimnazjum, a stamtąd -- poniewat mam jeszcze wakacje - zaszyję się gdzieś 
w jakim kącie poza granicami Galicji i będę pracował, bo podczas wykładów uniwersytec- 
kich o jakiejś pracy dla siebie mowy być nie może. - 
Otrzymalem w tej chwili kartkę z Jutlandji od pani Cichowiczowej 9 w tej samej 
kwestji 10; odpisuję oczywiście 11, te nie. 
Serdecznie Panią pozdrawiam 


Kasprowicz 


P. I(ryszewska sprowadziła się do Toronla z Kościerzyny, gdzie mleuka'a w I. 1908 I 19:9. 
W autografie brak zaaku plsarskirgo. 
Poeta nie utył w tern miejscu tadne&o znaku plsarlklego. 
. Dr. Bolesław Szczygłowski, lekarz w Toruniu, urodzony w roku 1885 w majątku Pyszonka pod 
Sremem, zmarły w roku 1912 w Berliale. był kolegą s7kolnym KasprowIcza w gimnazjum Marjl Magdaleny. 
Iłazem z KasprowIczem, Władys'a...em Ił.bsklm i Innymi naletał do Filomatów pozna(lsklch. Na zebranIa 
schodzili sIę wszyscy u .Kaspra" (tao: nazyw
li oni poetę) w domu pp. Kryszewskich. Swladklem tych lilo- 
mackicn scn..dzl!k. ktorych .duszą' był Kasprowicz, bywała p. Walerja. Ola odwrócellia podejrzeń bowiem 
podczas nich oa prośb\: poety grywała III fortepianie. Dr_ Szczygłowski posiadał kilkIl ksiątek skolnych 
z rysunkami Kasprowicza. Zaginęły one atoli po śmierci dr. Sz. Wiadomości, podane tutaj, zaczerpnąłem 
z opowiadań pan KrYllzew,kiej I doktorowej Szczygłowskiej. 
- List ten plsa.a p. Kryszewska na prośb\: pani Cichowlezowej (For. przyp. 7.); prosiła w nim poetę 
o napisanie wiersza, o którym jest mowa ponitej. 
. Kasprowicz ma tu na myśli list p. K., pisany w jakiś czas po lego liście z Szymborza z dnia 7. 
maja 1910 roku. 
o Mowa tu o dziale ludoznawczym im. Heleny i Wiesia wy Cicho wic z w Muzeum Mleltyńskich, który 
po powtitaniu wIeikopoiskiem przeniesiono do Muzeum \\rie'o	
			

/00096.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


R 


c 


E 


E 


P a m I ę t n i k L i t e r a c k i. Czasopi- 
smo kwartalne... wydawane przez Towa- 
rzystwo Literackie im. A. Mickiewicza pod 
redakcją Bronisława Gubrynowicza. Rocz. 
nik XXIV. We Lwowie 1927. Str. 484. 


Treść nadzwyczaj urozmaicona, uwzglę- 
dnia katdą epokę, od średniowiecza po- 
cząwszy, któremu pp. Ganszyniec (teksty i 
uwaRi) i Wierczyński (uwagi) miejsca ut y- 
czylI. Co do XVI w. objaśnia p. Suchodol- 
ski ..Kult przeszłości wśród szlachty pol- 
skiej., jak go wypiastował interes stanowy 
i jak oddziaływał na indywidua; przyczyn- 
ków do przekładów ówczesnych z Owi- 
djusza i Wer
iljusza dostarczyli pp. Kotu- 
la i Seliga. Z XVII w. przedrukował p. 
Sadecki uszczerbiony unikat komedji .Ma- 
rancjl. (t. j. Emmere1cja) lwowskiego po- 
chodzenia około r. 1610: miłostki starej Ma- 
rancji i młodego Matysa, komedja nieszcze- 
gólna, podobna równie niezdarnej komedji 
o Lizydzie z r. 1597, ale nie wys7ła z in- 
termedjów szkolnych (czego sama treść do- 
wodzi), chociat równie luźnie zbudowana; 
jest dalej mowa oPaskwalinie S. Twar- 
dowskiego i dowód, te nie jest ona by- 
najmniej .przeróbką z Montemajora ., z 
którego tylko parę akcesorjów i jeden epi- 
zod przejęła, z którym całość się ostro 
kłóci. Tylko wiek XVIiI zastąpiono skąpo, 
głównie mowami masońskiemi St. Potockie- 
go. Z początkiem XIX wiąte się czynność 
W. Reklewskiego, którego nieznane utwo- 
ry, sielanki epiczne . Wieńce. i .Robienie 
kwiatów. i heroikomiczną .Cecylję utra- 
coną. Br. Gubrynowicz ogłosił, przyczem 
całą heroikomiczną poezję dawną trafnie 
ocenił. Do Norwida przybyły cenne przy- 
czynki: T. Makowiecki omawia jego mlo- 
dzieńcze poglądy na sztukę (z czasów war- 
szawskich jeszcze, 1840 - 1842) i prostu- 
je przy tern bardzo energicznie wszelkie 
anegdoty o mniemanej .cyganerji warszaw- 
skiej. z lat czterd.jestych, bo jakiejkol- 
wiek zwartej grupy tego imienia i znacze- 
nia przenigdy nie było. O . wiecznym 
człowieku., t. j. o noweli poetycznej .Qui- 
dam. z r. 1856, o wszystkich zagadnieniach 
związanych z tym .ciemnym poematem. 
prawi Wł. Dobrowolski, wydobywając w 
ścisłej a:1allzle walory malarskie i myślo- 
we, mote nieco nadto wytykając wszela- 
kie obojętne uster;d i mimo naleciałości 
modernistycznych i autobiograficznych uję- 
to tu antyk znakomicie i z .Irydionem" 
śmiało równać go mo!na, chocta! epoka 


85 


N 


z 


J 


E. 


inna (wcześniejsza) i konflikt z gruntu od- 
mienny. Sondy Asny:,a .Nó;d głę:..iami. 
na tle filozofji XIX w. studjuje H. Szucki 
w trzech rozdziałach: teorja poznania i ko. 
smogonia; ewolucja; solidaryzm; w tych 
rozdziałach niknie nieco poeta i dzieło 
wobec kreślenia samych prądów myślowych; 
p
zy końcu dopiero podkreśla autor .arcy- 
dzieło. .dokument ciszy I pokoju". jakie 
zapanowały w końcu w du
zy poety. J. Gw. 
Pawlikowski roztrząsa .chronologję pism 
genezyjskich i rozwój genezyjskich pomy- 
słów Słowackie
o., rozumiejąc pod pisma- 
mi genezyjskiemi tylko .Uenezis z ducha. 
(4 redakcje), .Rozmowę z Helionem. (3 re- 
dakcje) i .Ust do Rembowskiego.: tu po 
raz pierwszy omówiono właśnie najdro- 
bniejsze rótnice wszelkich redakcji i posta- 
rano się wykazać rozwój myślowy, usuwać 
wszelkie pozorne sprzeczności. Pierwsza 
redakcja .Genezis. powstała wedle idei 
ewolucyjnych, przyrodniczych; dalsze po- 
mysły genezyjskie idą dzięki Boehmemu 
w mroki gnostyczne, ale w .Genezls. odzy. 
wają się słabe m echem tylko: oto wyniki 
badań autorskich. J. KiJas wylicza źródła 
historyczne do .Ogniem i mleczem.. St. 
Łempicki wydobywa z pamiętników lekar- 
skich, ogłaszanych w Archiwum... Medy- 
cyny... i ze Wspomnień z pfl:eszłości W. 
Szokalskiego, uwagi lekarzy, Szokaiskiego, 
Skobla i Waltera (chemika) o naszych 
wieszczach i literatach, nieraz wcale cieka- 
we. L. Bernackl ogłasza korespondencję 
Wętyka i Wiszniewskiego, charakterysty- 
czną bardzo dla ludzi i czasów z lat 1840- 
1844. Drobniejsze przyczynki, do .Pana Ta- 
deu
za- (spór o Kuse
o i Sokoła), Gosz- 
czyńskiego (jako krytyka literackiego) i in. 
jakotet bogaty dział recenzji pomijamy. 
W roku bietącym .Pam;ętnik. mole spoj- 
rzeć na 25 letnią wytrwałą i owocną pra- 
cę; XXIV rocznik dzięki staraniom reda- 
ktora nle:tle ten bliski jubileusz zapowie- 
dział. 
Berlin. Alek..lln'!er Brllckner. 


Smoleński Władysław. Przewrót 
umysłowy w Polsce wieku XVIII. Wydanie 
drugie, uzuprłnion!', z Ilustracjami. War- 
szawa 1923. 
S m o I c ń s k i W la d y s la w. Montes- 
kjusz w Pol
ce wieku XVIII, nadto Frag- 
ment pamiętnika autora i zupełna bibljo-
		

/00097.djvu

			86 


graf ja jego pism. (Kasa Im. Mianowskfego). 
Warszawa 1927. Str. 107. 
Podstawowe dzieło dla poznania prądów 
umysłowych w Polsce w w. XVIII, Smo- 
leńskiego ..Przewrót umysłowy", ukazało 
się po 30-tu zgórą latach w drugiem wy- 
daniu. Sam autor nazywa je w przedmo- 
wie do pierwszeRo wydania "łamaniem 
pierwszych lodów dla stworzenia dZiejów 
oświaty narodu". Dziś mamy jut sporo 
materjałów l do stworzenia takich dziejów, 
ale nikt się jeszc7e o napisanie ich nie po- 
kusił. Ksiątka Smoleńsi(iego to historja 
obskurantyzmu u nas w XVIII w, to hi- 
storja zmagania się oświaty z ciemnotą, 
która ostatecznie ją przemogła i w postaci 
Targowicy grób ojczyźnie wykopała. Ten 
"sarmatyzm" w najgorszym tego słowa 
znaczeniu, jakim go nam w Istocie swojej 
Smoleński przedstawił, czyni dopiero zu- 
pełnie zrozumiałemi jego objawy w takich 
"Pamiątkach Soplicy" Rzewuskiego. Smo- 
leński dowiódł, te to właśnie "duch teo- 
10Riczny", jak się wyrata, panoszący się 
wśród ogółu szlachty, ostateczny w XVIII 
w. Polsce cios zadał. Nic tet dziwnego, 
It obskuranci końca XIX-go wieku z taklem 
oburzeniem i z taką zaciekłością na jego 
dzieło napadli. Z godnością i spokojnie 
rozprawił się z nimi Smoleński w przed- 
mowie do drugiego wydania swej ksiątkl. 
Charakterystyczne są słowa autora w tej 
przedmowie, z których się przebija zado- 
wolenie uczoneRo z dokonania potyteczne- 
go dzieła: "Ksiątki mojej nie poterał pył 
blbljoteczny. Czytano ją i korzystano z niej, 
chociat nie zawsze przyznawano się do 
czerpania z jej 
asobów. Była często wię- 
cej nit doradcą i przewodmkiem..... A da- 
lej czytamy u
tęp jeszcze charakterysty- 
czniejszy: ..Muszę powiedzieć bez ogródki, 
te dopuszczano się na niej rabunku. Mógł- 
bym wskazać monografistów, którzy para- 
frazowali ustępy mego dzieła i, pozując na 
badaczy źródłowych pewnych stron kultu- 
ry polskiej za Stanisława Au
usta, przy- 
właszczali sobie jego cytaty..... 
W dmgiem wydaniu swego dzieła 
utor 
rozwinął niektóre jeRo części, uwzględnia- 
jąc przyczynki do dziejów prądów umysło- 
wych w Polsce w w. XVIII, jakie się w cią- 
gu lat trzydzIestu ostatnich ukazały. Po- 
zatem dołączył na Jrońcu ksiątki kilka 
..dodatków", które się wią2ą z iej treścią. 
W dwu pierw
zvch: "Rousseau w Polsce" 
i ..Wolter w Polsce", Smoleński uzupełnia 
i prostuje wIadomości, podane w pracach 
Szyjkowskiego i Smolarsklego. dotyczących 


I Wiele z tych materlał6w I :fr6deł o&łoslla 
"Blbljoteka Narodowa". Zob. broszurę p. t. "Wiek 
XVIII w BiblIotece NarodoweJ". Krak6w 1928. 


RUCH LITERACKI 


obu tematów. Są to wł aściwfe obszerne 
recenzje tych prac. W trzecim dodatku 
Smoleński oRła sza z rękopisu długi, bo 
z 2JO-tu przeszło wierszy składający się, 
wierszowany "Reskrypt na uszczypliwe 
satyry, wydane od Jaśnie Oświeconego 
X-cia JMci Krasickiego, biskupa Warmiń- 
skiego", wywołany jego "Satyrami", "Mo- 
nachomachją", I "Historją". Smoleński u- 
trzymuJe, te Krasicki w "Antimonachoma- 
chji" miał na uwadze niektóre zarzuty 
"Reskryptu". Czwarty dodatek p. t. ..Mo- 
nopol na gazetę pols
ą w Warszawie", jest 
ciekawym przyczynkiem do dziejów czaso- 
piśmiennictwa końca XVIII w. Wreszcie piąty 
dodatek to odczyt, wygłoszony w Warszawie 
na obchodzJe 15U-ej rocznicy ustanowienia 
Komisji Edukacji Narodowej i zgonu Sta- 
nisława Konarskiego, p. t. "Zadania naro- 
dowo-państwowe Komisji Edukacyjnej". 
Uzupełnieniem niejako omówionego dzie- 
ła jest ostatnia praca naukowa Smoleńskie- 
go, wydana jut po jego zgonie: "Monte- 
skjusz w Pclsce wieku XVIII. go". Zazna- 
czywszy na wstępie, te z myślicieli fran- 
cuskich XVIII w. na umysły naszych pisa- 
rzy druRiej połowy tego wieku nietylko 
Wolter i Russo, ale I Monteskjusz donio- 
sły wpływ wywarł, Smoleński w rozdziale 
pierwszym swej pracy daje ogólną charak- 
terystykę Monteskjusza jako pisarza. W na- 
stępm.ch rozdziałach omawia, najprzód 
przekłady ówczesne polskie jego dzieł, 
stwierdzając, it ..niemal wszystkie watnlej- 
sze dzieła Monteskjusza" wyszły w XVIII 
w. po polsku, następnie wpływ tych dzieł, 
przedewszystkiem na pisarzy - reformistów 
dmglej połowy Wieku Oświecenia, jak Ko- 
narski, Wybicki, Staszic i inni. Najgrun- 
towniej, zdaniem Smoleńskiego, przemyślał 
Monteskjusza bezimienny autor ..Uwag nad 
uwagami ....... (Staszica). Ale byli i tacy 
pisaTle w tym czasie, którzy, nie przetra- 
wiwszy Monteskjusza, podawali w swych 
pismach całe ustępy z jego dzieł, in crudo 
niejako, w przekładzIe lub w parafrazie; 
do takich naletał przedewszystkiem Karol 
Wyrwlcz, - co Smoleński w zestawienjath 
tekstów dowodn:e wykazuje. Wkońcu za- 
znacza autor, te wpływ Monteskjusza wy- 
raził się I w literaturze z dziedziny praw- 
no-społecznej z doby porozbiorowej. Na 
dowód przytacza dzieło CzackieRo ..O li- 
tewskich i polskich prawach". Ale na tern 
zaznaczeniu poprzestaje, dzieło to bowiem 
nalety jut do literatury w. XIX-go. 
Do rozprawy omówionej Smoleńskiego 
wydawcy dodali "FraRment pamiętnika" 
i zupełną bibljografję jego pism. W wspom- 
nieniach swoich, które obejmują lata po- 
powstaniowe, przedstawia n/eodtałowany 
profesor wymownie w jak ciętklch warun- 
kach w zaborze rosyjskim wypadało w tym
		

/00098.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


okresie p:owadzić pracę oświatowo-wy- 
chowawczą w duchu polskim. Szczegńlnie 
wzruszające są te ustępy pamiętnika, w któ- 
rych Smoleński opowiada o "pracy katakum- 
bowej", swojej i innych patrjotów, którzy, 
pod grozą wielkiej odpowiedzialności, za- 
szczepiali w serca młodziety miłość dla 
Polski, jej historji, języka I literatury. 
Warszawa. Gabriel Korbut. 


w y s P i a ń s k i S t a n i s ła w. Dzieła. 
Pierwsze wydanie zbiorowe w opracowa- 
niu Adama Chmiela i Tadeusza Sinki. Tom 
IV. Dramaty, Wesele, Wyzwolenie, Akro- 
polis. Warszawa [19271. Instytut wydawni- 
czy .Bibljoteka Polska.. Str. CLXIII+688. 
Zbiorowe wydanie dzieł nastręcza zwy- 
kle dute trudności kompozycyjne. Poniewat 
najracjonalniejszy układ: chronologiczny 
jest niemotliwy, trzeba ujmować utwory 
w pewne grupy. Od poprostu szczęśliwe- 
go wnikmęcia w istotę twórczości poety 
od pewnych tak ideowych jak kompozy- 
cyjnych właściwości dzieł - uzaletniony 
jest tet, mniej lub więcej słuszny, sposób 
łączenia ich w R:rupy i tomy. Trudności 
te bezwarunkowo nasuwają się przy Wy- 
spiańskim. I tet widać, te wydawcy gło- 
wili Się nad ujęciem dzieł poety w takie 
grupy, z których katda stanowiąc tom, sta- 
nowiłaby zarazem pewną spoistą całość. 
JednaUe układ ich, nazwany (we wstępie 
do tomu 1.) .zasadniczo porządkiem chro- 
nologicznym. - nietylko te nie przestrze- 
ga tej zasady, ale jest naprawdę nieszcze- 
g6lny. Przedewszystkiem na co jut zwra- 
cano uwa
ę, podział na .tragedje. i na 
.dramaty. nie wytrzymuje krytyki. Boć 
niewiadomo dlaczego .Lelewela" lub .Bo- 
lesława Śmiałego. nie wliczono do .tra- 
gedyj. (stosując tę nieudatną zgoła nomen- 
klaturę wydawców), choćby nawet do "tra- 
gedyj historyc:mych-. Ugrupowanie zaś 
.Meleagra., .Protesilasa I Laodamji", 
.Klątwy. i .Sędziów. w jednym tomie, 
w tomie . Tragedje., stanowi jedną z naj- 
mniej dających się wyjaśnić zagadek. Boć 
nie jest tragedją .Protesilas i Laodamja. - 
ballada to udramatyzowana. .Klątwę. znów 
dzieli od .Sędziów. rótność istoty tragi- 
zmu obu utworów. Gdy .Klątwa. mote 
najwięcej posiada pierwiastków dramatu Rre- 
kie'to, .Sędziowie" są typowem "Schick- 
salsdrama". Tom trzeci - dramaty histo- 
ryczne. Dlaczego nie włączono tutaj "No- 
cy listopadowej", wprowadzając natomiast 
"Legion" a nawet "Skałkę" - utwór chy- 
ba najmniej "historyczny"? Dramat to 
przecie mocno z "Akropolis" wiątący 


87 


się: zawiera naukę kosmogoniczną Wyspiań 
ski ego. 
Powiązanie w czwartym tomie "Wesela" 
"Wyzwolenia" i "Akropolis" w jednę gru- 
pę stara się uzasadnić prof. Sinko nazwą 
"Boska komedja" Wyspiańskiego. Nada- 
remno jednakte szuka się głębszego uza- 
sadnienia tej nazwy. Prof. Sinko pisze 
(na str. CLXII); "pierwszy człon (n.b. "We- 
sele") przedstawia p i e k ł o polski z r. 
1900, grupę potępieńców. kręcących się 
wiecznie w takt muzyki Chochoła, symbo- 
lu martwej przeszłosci; w drugim członie 
("Wyzwolenie") Konrad przechodzi c z y ś- 
c i e c mąk duchowych, by się przygotować 
do obalenia Chochoła-Genjusza i obala go, 
ale ściąga na siebie Erynje, mszczące 
śmierć matki poezji; człon trzeci ("Akro- 
polis"). to dzieje uwolnienia od klątwy 
matkobójstwa Konrada, który został psal- 
mistą pańskim i tarliwą swą pieśnią spro- 
wadził na ziemię Salwatora, Zbawcę Świa- 
ta i PolskI. Czy to uwolnienie od klątwy 
poety i narodu nie jest z b a w i e n i e m. 
w n i e b o w z i ę c i e m? A jeśli tak... to 
czy nie wolno nam tej trylogii nazwać 
"Boską komedją" Wyspiańskiego"? 
Wszystko to, co tutaj pisze prof. Sinko 
i w czem - jak widać jut z tytułu dane- 
go wstępowi - upatruje najistotniejszą 
część swego studjum, nie jest dowodem 
naukowym. Jest to impresja, nieposiada- 
jąca głębszego uzasadnienia a świadcząca 
omylnem interpretowantu poszczególnych 
utworów. Najpierw więc . Wesela" nie 
motna nazywać "piekłem". Dantejskie pie- 
kło jest miejscem katni, z którego jut 
nikt nie wyjdzie: ..Lasciate ogni speranza". 
Tymczasem "Wesele" mimo cały ponury 
ton ostatniego zwłaszcza akordu, mimo 
straszne zwątpienie w siłę tywotną naro- 
du, głosi wieszczbę zmartwychwstania, 
dzień nowy zapowiada: gdy naród rzuci 
z siebie pałubę nastrojów, chochoła oszu- 
stwa narodowego - wówczas czar, kró- 
rym tyje, zginąć musi a Poiska wstanie 
do nowego tycia. Ta wieszczba tkwi im- 
manentnie w dramacie. A powtóre: dra- 
mat sam nie ma pełnić w myśl intencji 
Wyspiańskiego tej roli, jaką pełniło dla 
Dantego ",Piekło.. W swej etycznej zasadzie 
"Piekło' było jakgdyby "postrachem"'; uka- 
zując straszliwy obraz potępieńców, miało 
przerazić ludzi mękami przyszłego tywota, 
miało wskazać co czeka ich po tyciu 
zdrotnem. Tymczasem "Wesele" nie przed- 
stawia tego co czeka naród w przyszło- 
ści; ono daje obraz Polski współczesnej, 
w myśl słów studjum o Hamlecie - ma 
"słutyć niejako za zwierciadło naturze... 
pokazać światu i duchowi wieku postać 
Ich i piętno". Narodowym celem "Wesela" 
było sumienia jak na wędę na wierzch wy-
		

/00099.djvu

			88 


dobyć i spełnić w ten sposób rolę katarsis 
w narodzie. 
W "Wyzwoleniu" znów Konrad jawi się 
na deskach teatru nie po to, aby siebie 
z win oczyścić. Szuka przecie dróg wy- 
zwolenia dla nar.)du; sumieniem Polski 
chce wstrząsnąć; wyrwać pragnie naród 
z magiczn
J wlad
y Genj.l.sza. Konrad czu- 
je się człowieki
lJI wyzwolonym, któremu 
,.rozświeł!ał" w duszy Chrystus - Apollo; 
czuj 
 s'ę męt
m wśród bracł swoich 
(wszakte prz
d ..Wyzwoleniem" "Męta" 
tworzy Wyspiaiiski - a Mąt jut ..O Bogu 
dJną prawdę na się bierze, ocali naród w 
Pra'Ndzie tej I Wierze"), człowiekiem ..ja- 
snowidzącym", który ma n a r o d o w ość 
z pęt u:Yolni
. Konrad przynosi z sobą 
tywota prawo, przynosi je w duszy swej 
po tmudnym trudzie walki - z czasów 
"Improwizacji". I gdy wykreślił plan dróg 
rozw.:Jjowych dla narodu, H 
stja znaczy 
go posłannictwem Botem, płonącym go 
czyni Aniołem, który ma naród wieśc na 
..wiec". Czyli misją Konrada staje się - 
nie własne OCzyszczenie, - ale zbawienie 
Polski: Konrad" jest Mesjaszem oczekiwa- 
nym prze£ naród. I jako nowy Polski 
Mesjasz przetvwa w sobie tragedję Potski 
jako trJgedję własną. Więc i pod tym 
względem nie motna "Wyzwolenia" ze- 
stawiać z "Czyśćcem"; wszakte Dante z 
intencją Konradową do czyśćca nie scho- 
dził. 
Tat sama niewspółmierność uderza w ze- 
stawieniu ..Akropolis" z "Rajem". Dantej-' 
ski raj jest krainą wiecznej szczęśliwości, 
nic jej nie za.r.
ci, nic nie przerwie. Jest 
raj dla Danteg-o r z e c z y w i s t o ś c i ą, 
którą w ekstazie ogląda. Tymczasem mo- 
ment szczęśliwości - w ostatniej dopiero 
partji ..Akropolis" podkreślony i prze- 
tywany, gdy wpierw, w aktach poprzed- 
nich Wyspiań.ld chwilę tę ledwo zapowia- 
da, - moment upojenia się ekstatyczn!'go 
wizją Polski zmartwychwstałej i sC
lodzą- 
cego na grobów głaz Salwatora, przerywa 
poczucie rzeczywistości, po.:zucie, Ze "ma- 
rzył wygnaniec", Ze wizja to była, więc 
sen niezrealizowany: "j a k b Y jut Polska 
wszystka wstała", "I a k b Y jut szczęście 
swoje miała". Ten akord końcowy, który 
"melodię zmąca" jest ogromnie charaktery- 
styczny dla same,!:o utworu, przypominC1jąc 
końcową frazę "Przedświtu", i charaktery- 
styczny dla psychiki Wyspiańskiego. Wys- 
piański p r a g n i e, zeby wizja jego zreali- 
zowała się, wierzy, Ze zrealizuje slę- 
świadom jednak, t
 nie jest ona rzeczywi- 
stością. Tu mieki się zasadnicza rótnlca 
międlY utworem Da:Itego i Wyspiańskiego, 
nie pozwala !ąca uwatać "Akropolis" za 
dramat "zbawie:1la, wniebowzięcia". I je- 
1eli jut slultabby się jakiegoś terminu na 


RUCH LITERACKI 


określenie "Akropolis" - to jedynie "Przed- 
świtem" nazwać je motna. 
Równie! zasada konstrukcyjna ..Boskiej 
komedii'. nie pozwala z nią zestawić trzech 
utworów W:: spiańskiego. Pielgrzymka Dan- 
tego po trzech sferach stanowi tę zasadę. 
Według zaś tezy prof. Sinki ..Wesele" jest 
"Piekłem" Polski, ..Wyzwolenie" "Czyść- 
cem" K o n r a d a więc jednostki, ..Akro- 
polis" zaś stanowi dlatego) ..Wniebowzię- 
cie", te poeta i naród wybawieni są tutaj 
od klątwy. Podejście więc ko:r.:entatora do 
kaMego dzieła dokonywa się z coraz innej 
płaszczyzny a konkluzja nie wynika ani 
z idei poematów, ani z ich komoozycjl. 
Zatem o tych trzech utworach jako ,,90- 
skiej komedji" Wysp aiIskiego mówić nie 
motna. Są to trzy dramaty o róZnem na- 
napięciu, róznem zabarwieniu, spójn
 ze 
sobą tylko jako trzy obrazy procesu, za- 
chodzącego w psychice poetv, nit:powią- 
zane jednak jakąś więźlą specj lllą, która- 
by si1niej je kojarzyła z sobą, nit np. 
z "AchiUels", ze ..Skałką". 
Szcz('gćły, interpretowanie poszczegól- 
nych momentów w utworach tych, naogół 
wziąwszy nowYl"h rzeczy nie przynoszą. 
Prof. Sinko p'zewa.t.,ie opier3 się o swe 
w.:ześniejsze b1dania, względnie o badania 
i.mych krytyków. Zasadniczą jednak wadę 
wstępnych omówień stanowi przydługie 
')!reszczanle utworów. Są strony, które po- 
dają tylKo i tylko treść - dotyczy to 
zwłilszcra partji, omawiającej "Wesele". 
Po tem studjum wstępnem zamieszczono 
trzy dramaty Wyspi:tńo;kiego, zaopatrując 
je przy końcu przypisami, zawierającemi 
inne redakcje tekstu. 
Zwrócić jeszcze natety uwagę na sposób 
wydania d7ieł Przedewszystkiem za zby- 
teczne uznać trzeba same "Wstępy". W mia- 
rę rozwoju badań nad Wysl iańskim okatą 
się one coraz moi!'j wyshrczającemi a co- 
raz więcej IJotrzebować będą uzupełnień 
i sp oSi'jwań. Naletało raczej krótko po- 
dać w I. tomie to, co zupełnie pewne i- 
na tern pa;Jrzestać. Jut dzisiaj okazuje się 
błędną interpretacja utworów zamieszczo- 
nych w tomach poprzednich (Daniel, Ba- 
tory pod Pskowem). Eksperyment \\-ięc 
z wprowadzeniem wstępów wypadł niefor- 
tunnie zarówno z tego względu. ja'- i ze 
względ\1 czysto formalnego: niepotrzebnie 
"pogrubia" kslązkę. Fata!nie np. przedsta- 
wia się tom IV: gruby, niezgrabny, niewy- 
godny w czasie lektury. Równ eZ strona 
graficzna zupełnie sprzeczna z pojęciem 
Wvsp:ailSkjego i przy zestawii'niu z dlie- 
hmi wydanemi za tycia poety tern bard:r:iej 
razi, wywołuje wTlltl'nie zgo,a nleestety- 
czne. A przeciet w wydaniu dzieł naj- 
świ
tnlelszego twórcy ornamentu w Polsce 
na stronę techniczną trzeba było najwięk-
		

/00100.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


89 


szy nacisk połotyć. Tego bez potrzebnego 
pogrubienia tomu byłby wydawca uniknął, 
usunąwszy stąd "Akropolis", włączając na- 
tomiast między "Wesele" a "Wyzwolenie" 
fragment, który stanowi za!ód! "Wyzwo- 
lenia" i pozwoli zrozumieĆ w niejednem 
ewolucję kreacji Konrada - fragment 
..Mąt". Jest on naturalnym pomostem mię- 
dzy ..Weselem" a "Wyzwoleniem", gdy 
miejsce "Akropolis" wpobok "Skałki". 
Poznatł. Stanislaw Kolbuszewski. 


B a l m o n t K o n s t a n ty. Jan Kaspro- 
wicz, poeta duszy polskiej. Przedmową po- 
przedził dr. Stanisław Pazurkiewicz. Czę- 
stochowa 1928. Nakładem Tow. Oświaty 
Narodowej. Str. 61 i 3 nlb. 
Jak prze1 stu laty zblityli się ku sobie 
na czas jakiś najwięksi poeci dwóch sąsia- 
dujących z sobą, słowiańskich narodów: 
Polak Mickiewicz ł Rosjanin Puszkin, tak 
i niedawno znowu podobne zblitenie na- 
stąpiło mię1zy dwoma koryfeuszami poezji 
słowiańskiej: między Polakiem Kasprowi- 
czem I Rosjaninem Balmontem. Owo dru- 
gie zblitenie było pomekąd i rewantem: 
niegdyś Mickiewicz poświęcił Puszkinowi 
piękne wspomnienie pośmiertne, dziś rów- 
nie piękne, choć w nastroju odmienne, 
wspomnienie pośmiertne poświęcił Balmont 
I(asprowiczowi. Właściwie nie jedno wspo- 
mmenie, ale kilka, drukowanych rótnemi 
czasy w rótnych pismach l. Z tych dwu 
przełotył tęgi znawca Balmontowej poezji, 
dr. Stanisław Pazurkiewicz, I wydał je ra- 
zem z feljetonem tytułowym, napisanym 
przez autora po polsku i wygłoszonym 
w formie odczytu w rótnych miastach pol- 
skich. 
Do prac tego rodzaju, naletących do li- 
teratury pięknej, a nie naukowej, trudno 
przykładać tę miarę, jaką się przykłada do 
rozpraw, przyczynków czy monografij kry- 
tycznych lub historyczno -literackich; jed- 
nakte I badacz, przystępujący ze stony 
czysto naukowej do zgł;bianla twórczości 


, W mojem posiadaniu znaJduie się autograf 
balmontewego artykutu, piaanego 28. VII 1927 r. dla 
ryskiei gazety .Siewodnla", a atanowlącego biogra- 
ficzny wstęp do przekładu wiersza kasprowiczowe- 
go p. t. .Matka" (z .Mojego świata.). 


autora .Hymnów-, nie potałuje czasu, po- 
święconego lekturze impresyj balmonto- 
wych, zwłaszcza te znaleźć tam motna 
wiele materjału do dalszych badań nauko- 
wYlh. Jest więc tu ciekawy list, pisany 
jut roa łotu śmierci, przez KasprCJwlcza do 
rosyjskiego poety; są i n:eznane szczegóły 
bioRraficzne, oparte na opowiadaniach. to: 
ny (str. 47); są i tr
fr.e sposłrzetema ! 
wnioski, wysnute z mezw) kle gruntownej 
lektury dzieł Kasprowicza. Znajomcść tych 
dzieł jest u Balmonta wprost zadziwiająca, 
jakiej niestety rzadko doszukać się motna 
między Polakami; nie dość, te cytuje on 
raz po raz strofki z najrozmaItszych jego 
dzieł - przewatnie przez siebie tłumaczo- 
nych - ale zna całą chyba zasadniczą li- 
teraturę o Kasprowiczu; powołuje się na 
Wasilewskiego, Górskiego, Kołaczkowskie- 
go. Co do przekładów, które tu i owdzie 
zostały przytoczone w urywkach dla po- 
lównania z oryginałem, kwestjonowałbym 
metodę (a raczej brak metody) w ich pol- 
skiej transkrypcjI. 
Pozatem godzien uznania jest trud tłu- 
macza, nacechowany pietyzmem zarówno 
dla Balmonta, jak i dla Kasprowicza. Do- 
wodem równie! tego pietyzmu jest zwięzła 
ale treścią bogata przedmowa l, w której 
dr. Pazurkiewicz, opierając się na grun- 
townych studjach, kreśli sylwetkę literacką 
wielkiego poety rosyjskieRo, uwzględnia- 
jąc przytem szczególnie jego stosunek do 
Polski (stosunkowI temu poświęcony jest 
cały rozdz. IV I V rozprawki). Warto, by 
w przekładzie polskim ukazały się te wła- 
śnie prace, gdzie Balmont mówi o Polsce 
i literaturze polskiej, a więc przedewszyst- 
kiem .flety z piszczeli ludzkich., .Oabły- 
ski morza. i .Myśli Słowackiego.. Co do 
.Fletów., zdaje się. zachodzi omyłka w da- 
cie ich powstania: czy przypadkiem nie 
powinno być 1
07, zamiast 1908? W owym 
bowiem roku drukowane było w . Tygod- 
niku Ulustrowanym. sprawozdanie z tego 
utworu Balmonta, gdzie na\\ et zacytowano 
słowa, powtórzone obecnie w impresji 
.Poeta duszy polskiej. na str. 37-8; gWCJli 
jasności powinien był tłumacz dodać wtem 
mieJscu odsyłacz, te to cytata z .Fletów.. 
Warszawa. Józef Birkenma;er. 


I Wyszla te
 w wydaniu oddzielnem, na"". 
kaio;g. Omachowsklego.
		

/00101.djvu

			90 


RUCH LITERACKI 


B 


L 


J 


o 


f 


J 


I 


B 


G 


A 


R 


A 


BIBLJOGRAFJA LITERATURY POLSKIEJ 
ZA LUTY 1928. 


BJBLJOORAFJA. KSJĘOOZNA WSTWO. 
BIBLJOFJLSTWO. 


120. A. L. Bibliografia regionalna w sty- 
czniu 1928. (Statystyka wydawnicza z woi. 
wiłeń., białostoc., nowogródz., poles.] D. 
Wil. 38. 
121. B arA. Przyczynki do wykazu 
pseudonimów i kryptonimów pol. Prz. Bi- 
blioteczny I. 1927. 
122. Bibliografia zagraniczna. Nr. 1/192
. 
s. 50. Dodateit do .Samorządu Miejskiego. 
nr. 2. IBib1jografja analityczna studjów ty- 
czących spraw miejskich.] Wyd. Między- 
narodowego Zw. Miast. 
123. B i b I i o t e k a J a g i e 11 o ń s k a: 
Grycz J. Ostatnie dwudziestolecie Bibl 
Jagielł. (1905-1926). Prz. Powszech. 530. 
Kutrzeba S. Stosunek prawny Bib. Ja- 
giell_ do Uniw. JagieH. do r. 19:8. Studja 
staro pol. 
Katastrofalne połotenie Bib. Jagieł. Czas 
40; Dz. Pol. 52; n. K. Codz. 47. 
124. Biblioteka Narodowa.Roz. 
porządzenie prezydenta Rzeczpltei o usta- 
nowieniu Bib. Nar. i Instytutu Bibljografi- 
cznego w Warszawie. Dz. Ustaw nr. 21. 
Demby S. Wywiad o Bib. Nar. Dz. Pol. 
64. 
125. Bibljoteki naukowe polskie w cy- 
frach w 1925 r. (Wg. Wiad. Statyst.] Dz. 
Pol. 31. 
126. C z a c h o w s k i K. L'etat actuel 
de mouvement de librairie en Pologne. 
Pologne Litt. 16. 
127. D z i k ó.w: Perzyński W. Katastrofa 
w Dzikowie. Swiat 2; Wiktor J. Tragedja 
dzikowska. WIad. Lit. 8. 
128. H e r l a i n e J. Les oeuvres tra- 
duites en fran
ais. (pobietny spis tłum. 
belletrystyki po!.] Pologne Litt. 15. 
129. J e s s e n H a n s. Der Breslauer 
Buchdruck u. das Kouigreich Polen. Jahr- 
biicher f. Kultur u. Gesch. d. Slaven. B. 
111.4. 
130. L e h m a n n R u d o lf. Bibliogra- 
phie zur Geschichte der Nlederlausitz. Ber- 
lin 1928. s. 226. (Brandenburgischen Bi- 
bliographien B. 3.) 


131. L o v e V. Bibliographie der Schle- 
slschen Geschichte. Breslau 1927. s. 585. 
132. Lopalewski T. Los kslątki 
i autora. 1<. Wił. 38. 
133. M 11 s z k o w s kiJ. E. Wende i 
S-ka (Dzieje księgarni wydawniczej]. Prz. 
Księg:mkl 8. 
134. P o d w i ń s ki S. Bibljografja pol. 
literatury o samorządzie terytorjalnym. (Za 
okres 1860 - LVII. 1925.] 
135. Przegląd Bibljoteczny R. I. 1927: 
Rygiel S. Organizacja naczelnych władz 
bibliotecznych; Blrkenmajer A. W sprawie 
Bib. Narod; Muszkowski J. Sprawa kslą!ki 
w nowei ustawie prasowei; Z tycia biblio- 
tek polskich i in. 
136. S kał k o w s k i A. M. Zbiory w 
Siemianicach. K. Pozn. 70. (Zbiory szembe- 
kowskie, fredrowskie! Archiwum Rzeczy- 
ckie.] 
137. S m o łka J. Katalog Archiwum 
Aktów Dawnych m. Przemyśla. S. XVI+ 
240. Przemyśl 1927. 
138. T o p o r o w s kiJ. Przed ofenzy- 
wą ksiątki. Gl. Prawdy tyg. 232. (O przy- 
musie bibljotecznym.] 
139. W i e r c z y ń s k i S. Biblioteka uni- 
wersytecka (w Poznaniu] iako warsztat 
pracy naukowei D. Pozn. 53. Jej najblitsze 
potrzeby. K Pozn. 74. 
140. Z i e I e n i e w s k I K. Bibljografja 
artykułów o emigracji w czasopiśmiennic- 
twie kraiowłem II pol. 1927 r. Kwartalnik 
Naukowego Instytutu Emigracyjnego, II. 4 n. 
WIEDZA O LITERA TURZE. 
141. C h o d y n i c k i K. Tradycja jako 
źródło historyczne (Rozpatruje kilka spo- 
sobów powstawania opowiadania fikcyjne- 
go w kronil,ach.] Studia staropoł. 
142. G r a b o w s k i I g n. Styl I smak. 
Pro Plltria 134 n. 
143. I r z y k o w s k i K. Twórcza ka- 
zuistyka. lEm ił Utitz: Charakterologie}. 
Wiad. Lit. 9. 
144. K u l e s z a E. Mistyka w świetle 
najnowszych studjów. Prz. Po wszech. 530, 
531. 
145. P i s z c z k o w s kiM. Zagadnh:- 
nie przyrody dawniej i dziś. MYśl Narod. 6.
		

/00102.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


146. P ł o m i e ń s kiJ. E. Na bezdro- 
2ach literackich doktryn. [polemika z J. N. 
Millerem]. Lwcw. Wiad. Muz. i Lit. 2. 
147. S u c h o d o I s k i B. Przebt'dowa 
podstaw nauk humanistycznych. [Stan bll- 
dań nad metodologią humanistyki w Niem- 
czech.) s. 63, Odb. z Przegl. Hist. VI. 


TEATR. 


148. C z e r n i a k J. O instylut teatrów 
ludowych. Teatr Ludowy 2,3. 
149. F r e n k i e l M. Z mojej karjery. 
Wywiad. Tyg. Pol. 3. 
150. m. Na marginesie budZetu teatrów 
miejskich w Warszawie na r. 1928-29. K. 
Polski 42 n. 
151. O r I i c z M. Kult ideału w tea- 
trze. Odczyt. Słowo 45. [Por. Polemikę Ib. 
49,58.) 
152. Wieniec jubileu;.zowy Franciszka 
Rychłowskiego 1902/3 - 1927/8. Wilno. 


RÓŹNE. 


153. B a n d r o w s kiJ u I. PrzekImać 
tycie. 10 bud2et literatury w Depart. Sztu- 
ki.] Gl. Prawdy tyg. 231. 
154. B Y s t roń J. S. Charakternicy . 
(Z dziejów magji; przykłady z lit. po1.) 
Studja staropol. 
155. C h Y b i ń s k i A. O staropolskiej 
kolędzie. Ziemia 4. 
156. D ą b r o w s kiJ. O kolebkę kul- 
tury pol. [....nie mo2na mówić o jednoli- 
tym początku naszej kultury a zwłaszcza 
umiejscawiać w Wielkopolsce jej kolebkę..."l 
Studja siaropoI. 
157. D ą b r o w s kiW. Sport w lite- 
raturze pol. Głos Lit. I. 
158. D z i e m b o w s k a A. Walerjan 
Łukasiński Iw poezji pol.] K. Pozn. 23. 
- Pierwsze literatki w dawnej Polsce. 
Twórczość kobiet pol. przed. w. XVIII. K. 
Pozn. łJ9, 104. 
160. F I s c h erA. Djabeł w wierze- 
niach ludu pol. (M. in. o typie djabła w 
lit. staropol. i bibljografja przedmiotu.] 
StudJa staropol. 
161. K I e c z k o w s k i A. Pol. język 
teglarski. K. Pozn. 76. 
162. K n a u f f S. W sprawie propagan- 
dy ksiątki polskiej na emigracji. K. Warsz.40. 
163. Ł e m p i c k i S. Z dziejów jedne- 
go motywu [polskiego w J. Londona 
,Sh8ńbionem czole.]. O. Lwow. 45. 
164. M. B. Na gruzach romantyzmu. 
Głos Lit. 4. 


91 


165. M o r t k o w i c z ó w n a H. Poda- 
nie o Wandzie. Rec. Hartleb M. RL. 2; 
Wiad. Lit. 7. 
166. N i e m o j e w s k a Z. Sen w ty- 
ciu ludzkosci. (Sen jako doradca poetów.) 
Kob. Współcz. 6-8. 
167. P o 11 akR. Antologja polska dla 
Włochów [.1 nostri quaderni..1 K. Pozn. 96. 
- Pc..lonica włoskie. Riv. di Lett. Sla- 
ve 1926,7. Prz. Współcz. 69 
]68. R y g l e r L. D.)znania religijne 
\V najnowszej lit. pol. s. 59. Odb. z .Jed- 
noty" 1927. Rec. Głos Lit. 3. 
169. R y t a r d. Kolej w pJlski('j li!
- 
raturze (KosiakiewiFz, Re
 mont, GrabIO- 
ski, Iwaszkiewicz). Swiat 7. 
170. Sztuka polska wśród obcych. Spra- 
wozdanie Tow. Szerzenia Sztuki Pol. 1926/7. 
s. 51. 
171. T r e t i a k A. Najnowsze prądy 
umysłowe zach. Europy. Anglja. s. 29. 
172. Woj t k o w s k i A. .Zabawki li- 
terackie". [O czasopiśmie . Rozrywki Lite- 
rackie". Poznań 1824). K. Pozn. 93. 
173. Zieleniewski K. Obcy o Polsce. 
Kronika poloników. Lileratura, nauka, sztu- 
ka, Zycie międzynarodowe. Prz. Współcz. 70. 
HISTORJA LITERATURY. 
O p r a c o w a n i a () g ó I n e. 
174. Bandrowski Jul. Ludzie bu- 
rzy wiosennej. [Odczyt o literaturze pol.) 
Kob. Współcz. 2-4. 
175. B r li c k n erA. Dzieje literat1uy 
polskiej. Szkic. Bibl. Powszechna 1125-8. 
s 151. 
176. C h r z a n o w s kiJ. Hist. lit. pol. 
Przegląd wydawnictw i opracowań nauko- 
wych. Serja druga: 1922 - ]924. Część 11.1. 
Oprac. ogólne, wieki średnie, XVI. Slavla 
VI. I. ICzęść I i II ib. IV.] 
177. D o b r z y c k i S. Hist. lit. pol. 
Rec. Brlickner A. RL 2; KalIenbach J. Tę- 
cza l; Zalewski L. Ziemia Lub. 50. 
178. Ł e m p i c ki S. Mecer.at kultu- 
ralny w Polsce. [Zarys idei mecenasowa- 
nia I postulaty badań). StudJa sIaropoI. 
WIEK XIV i XV. 
17
. E s t r e i c h e r S. Nieznane teksty 
ortyli magdeburskich. Studja staropol. 
180. D o b r o w o l s k i K. Modlitewnik 
królewicza Aleksandra z r. 1491. IW Bri- 
tish Museum, rkp. łaciński; zaw iera m. in. 
psalmy Petrarki). Prz. Bibljoteczny I, ]927. 
- Przyczynki do dziejów średniowiecz- 
nej kultury pol. z rkpu szczyrzyckiego. 
Studja staropol.
		

/00103.djvu

			92 


181. F i j a ł e k J. Początki cenzury 
prt'wencyjnej w kościele rzym. kat. i w 
Polsce. lO Swajboldzie Fiolu i Janie Tu- 
rzonie.l Ib. 
182. T Y c T e o d o r. Na marginesie 
.Antigamerata.. IŁac. poemat satyr.-moral.] 
Ib. 


WIEK XVI. 
183. G a l i ń s k i A. Co pisano o Pol- 
sce zagrani;:ą w XVI w. [Aubanus: Mores... 
1576.] Prawda 7. 
184. K r z y Z a n o w s kiJ. Z dziejów 
romansu moralistycznego w Polsce w. XVI. 
.Historja o siedmiu mędrcach.. Studja sta- 
ropol. 
185. Łoś J. Kilka uwag o .Zy- 
wocie Amandusa. (poprawia najwaZniej- 
sze błędy wydani:! Polkowskiego w Spra- 
wozd. Kom Jęz. Ak. Um. 1884]. Ib. 
186. Wo t s c h e T h e o d o r. Polnische 
Studenten in Leiden [XVI i XVII w.]. Jahr- 
biicher f. kultur u. Gesch. d. Slaven B. III. d. 
187. GUCZNEIł ERAZM. Kronika t.y- 
wota, nauki i spraw Jezusa Chrystusa. (Gro- 
dzisk 1579) IZ unikatu Ksiątnicy w Toru- 
niu objaśnił i wydał K. Miaskowski.] Za- 
piski Tow. Nauk. w Toruniu VII. 7-9. 
188. GÓRNICKI ŁUKASZ. P o 11 akR. 
Uwagi o języku pol. w .Dworzaninie.. 
Studja staropol. 
189. KOCHANOWSKI JAN. Si. John's 
Eve. Translated from the Polish by G. R. 
Noyes and versified by Marjorie Beatrice 
Peacock. Slavonic Rcview 1927, 17, s. 401 
-414. [.Pieśń Ś-tojańska" z wstępem Noy- 
esa). 
K o t S K. podrót.e i studja zagraniczne. 
[pobyt w Królewcu; podróte do Włoch 
i Francji, stosunek do Iłeformacji. Dwie 
podobizny autografów K.). Studja starop. 
190. ORZECHOWSKI STANISŁAW. Kos- 
s o w s k i A. Hozjusz i Orzechowski w 
ostatnim roku Soboru Trydenckiego. Prz. 
Powszech. 530, 531. 
191. SZARZYŃSKI MIKOŁAJ. S i n k o 
T. Problemy Sępowe. Studja staropol. 


WIEK XVII. 
192. B a d e c k i K. Anegdoty arJan- 
skie. I"Apendix albo zawieszenie wyzna- 
nia..... 1615, przedruk całości z egz. Bib. 
Zamoyskich] Studja staropol. 
193. H a r t l e b M. Początki poezji 
barokowej w Polsce. Ib. 
194. STAROWOLSKI SZYMON. B i e- 
l a k F. Żr6dła i tendencja .Prawego ry- 
cerza" . Ib. 


RUCH LITERACKI 


K o l b u s z e w s k i K. Poglądy po1ity- 
czne Starowolskiego. Ib. 
195. ZIMOROWICZ SZYMON. B r a h- 
m erM. O języku miłosnym "lłoksola- 
nek". Studja staropof. 
WIEK XVIII. 
196. Akta grodzkie i ziemskie. T. 23 
Lauda sejmikowe wiszeńskie, Iwo",'skie 
przemyskie i sanockie 1731 - 1772. Wyd, 
A. Prochaska. Lwów s. 682. 
197. G u b r y n o w i c z B. Na margi- 
r:esie . Monitora" . Przyczynek do dziejów 
czasopiśmiennictwa pol. w. XVIII. s. 26. 
Odb. ze Studjów stare pol. 
198. Poezja barska. Wyd. K. Kolbuszew- 
skI. Iłec. Dobrzycki S. RL 2; Zawodziński 
K. Słowo 55, 56. por. przeciw tej rec. pro- 
test Koła Polon. U. S. B. K. \ViI. 5!J. 
199. KRASICKI J. B e r n a c kiL. Kra- 
skiana. [Przekład .Religji. L. Rasyna; Pol- 
ski Pitaval; .Snycerz i statua- bajka; .Hymn 
ś. ś. Ambrot.ego i Augustyna"; Fragment 
tragedji "Zygm. August.. Plan .Podstole- 
go.; Wiersz: do Szczęsnego Potockiego; 
.Do przyjaciela w Helzbergu; Na konsty- 
tucję 3 maja.) Studja staropol. 
K l e i n e r J. Krasicki jako przeciwnik 
literatury dworskiej. Ib. 
200. TREMBECKI S. M o d e l s kiT. 
E. Nieznane uwagi marginesowe S. Trem- 
beckiego lo M. Wielhorskiego; .0 prz)wró- 
ceniu dawnego rządu...l Ib. 
201. WORONICZ J. P. C h rz a n o w- 
s kiJ. Idea mesjaniczna. Ib. 
202. D r o g o s z e w s k i A. Elementy. 
XVII! w. w historjozofji Woronicza. Ib. 
203. WYBICKI J. S kał k o w s k i A. M. 
Wybiciar.a [1768 - 1774). Zapiski Tow. 
Nl!uk w Toruniu VII. 9. 
WIEK XIX i XX. 


Opracowania ogólne. 
204. B arA. Z cygancrji lwowskiej 
przed kilkudliesięciu laty. [1856 n.) 
G. Lwow. 33-35. 
205. B e r g e l R. Kraków literacki: 
wczoraj i dziś. (K. Tetmajer, K. H. Rostwo- 
rowski i in.) K. Pozn. 54. 
206. C Y w I ń s ki S. Konwenans ro- 
mantyczny w literaturze. Myśl Narod. 6. 
[M. in. o Sienkiewiczu i Zeromskirn). 
207. C z e k a l s k i E. Przezycia wo- 
jenne w najnowszej naszej beletrystyce. 
[J. Kossowski, T. Brudzewski, F. Machay.) 
Świat 6. 
208. K a w y n S. lron]a romantyczna. 
RL. 2.
		

/00104.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


209. S t e r n b a c h H. Polnische Oich- 
termemoiren der Neuzeit (Przybyszewski, 
Weyssenhoff. Zerom ski). Literarisches Zen- 
traibiatt f. Deutschland, r. 78, 16. 
210. Z ah o r s k a A. Z literackiej niwy. 
[M. in.: Staff, Kaden, Nowaczyński]. Prz. 
Powszech. 530. 


T e k s t Y i m o n o g ra f j e. 
211. BANDROWSKI .JUL. Nad brze- 
giem wielkiej rzeki. Rec. G. War. 75; Ol. 
Pra.vdy tyg 233; Rob. 20. 
212. BROCKNER A. Wisłocki W. T. 
Bibljografia prac A. Briicknera. s. 109. Odb. 
ze Studjów staropol. 
Artykuły z okazji jubileuszu: Lit i Sztu- 
ka 4; Myśl Narod. 6; Naprzód 34. 
213. CZEKALSKI E. Z mojej karjery. 
Wywiad. Tyg. Pol 9. 
214. DĄBROWSKI T. P ł o m i e ń s k i 
J. E. T. D. jako krytyk lit. Rec: J. Wie- 
letyńska Prl. Współcz. 69. 
215. ESTREICHER K. [Artykuly w stu- 
lecie urodzin.] Grycz J. Przegl. Wspólcz. 
70; Rygiel S. K. Wił. 35; Sterzyński T. Gl. 
Prawdy tyg. 224; Wierczyński S. Slovan- 
sky Prehled 1928, l; dr. RL 1927, s. 312. 
M u s z k o w s kiJ. O stanowisko K. 
E. w dziejach badań lit. Rec. Gubrynowicz 
B. RL 2. 
216. FREDRO A. Pisma. Wyd. E. Ku- 
charski. Rec. Wiad. Lit. 6. 
S a u t e r W. List o Fredrze i list Fredry 
[z 1829.] K. Pozn. 93. 
217. GĄSIOROWSKI W. D ę b i c k i Z. 
Powieści W. G. K. Warsz. 45. 
218. GOSZCZYŃSKI S. S u c h o d o 1- 
s k i B. S. G. Rec. Płoszewski L. RL 2; 
Sterzyński T. Gł Prawdy tyg. 227. 
219. KASPROWICZ J. Gór s k i K. 
Tatry w twórczości K. Rec. M. Gardner 
Slavonic Review 17. 
Was i I e w s k i Z. Wspomnienia o 
Kaspr. i Zeromskim. Rec: Birkenmajer J. 
K. Pozn. 20; Drozdowicz6wna I. RL 2; Głos 
Nar.27; Pol. Zbrojo 71; T.llIustr.6. 
220. KISIELEWSKI J. A. D ę b i c k i 
Z. K. W 10 rocz. śmierci. T.llłustr. 5. 
221. KONOPNICKA M. W i e 1 e t y ń- 
s k a J. Konopnicka. Rec. Płamieński J. 
Prz. Współcz. 70. 
222. KRASIŃSKI Z. Listy do Ad. Po- 
tockiego. Wyd. I szkicem o Przyja:tni w 
2yciu Kr. poprzedził Ign Chrzanowski. 
Bib. Uno Lud. 46. 
223. MICKIEWICZ A. B I e l a ń s k I K. 
W sprawie epigramu przypisanego M. RL 2. 


93 


B I ii t h R. Rewizja p"glądów na ro- 
mantyzm. Antagonizm wieszczów. RL 2. 
E t t i n g e r P. Mi.:kiewlcz a Rosja. 
[List do S. A. Sobolewskiego z 1830]. 
Wiad. Lit. 6. 
S m o 1 a r s kiM. Mi;k. i muzyka. 
K. Pozn. 66. 
P o s n e r S. Pomnik Mick. w Warsza- 
wie. Rob. 36. 
Was y 1 e w s k i S. Sztambuch IK. Stra- 
wińskiej] z wiuszem M. [..Zrtasz-Ii te1 kraj" 
z d:o
nemi warjantarni. z I !)40 r.] Tęcza 8. 
[ZIeliński T.l M'łt'Jja twór.:za i antyteizm. 
Mickiewicz, Mahomet, Lu\;.re::y. Odczyt. 
Słowo Pol. 57. . 
;2-1. MIRANDOLA F. P ł o m i e ń s k i 
J, M. - p:>eta, nowelhta, tłuma.:z. Ziemia 
Lub. 50. 
225. MOCHNACKI M. F a l k o w s k i 
Z. O estety:tmie M. Mochnackiego. Prz. 
Powsz. 530. 
226. NIEMCEWICZ J. U. G u b r y n 0- 
w i c z B. Z nieznanej puścizny J. U. N. Pam- 
flet na J. K. Szaniawskiego. RL 2. 
227 NORWID. .Ad leones". Prz
kład 
fran::. H. Landy. Pologne Litt. 15. 
M a k o w l e c kiT. "Promethidion" a 
.Dworzanin. Górnickiego. RL 2. 
228. ORKAN W. K r z y t a n o w s kiJ. 
Pieśniarz krain v kęp i wiecznej nędzy. 
Rec. M. Gar.jner Slavonic Revlew 17. 
229. ORZESZKOWA E. E I e u t er. Et. 
O. Pologne Litt. 17. 
230. PRUS B. M a 1 i n o w s kaS. La 
renaissance d'un grand romancier. Ib. 16. 
231. PRZYBYSZEW, KI S. Listy: do St. 
Lewickiego z Monachium 22. VI 1917. z 
Warszawy 21. 9. 1927 w sprawach wyda- 
wniczych; do .Lectora. z Jaront 21. XI. 
1927 w sprawie odczytów. Blu:etyn lite- 
racki Lector Polonia II, 5. [Ib. przedruk 7 
listów do M. Szukiewicza z 1896 i 1897 r.. 
listu do Sto Papeego oraz protestu z 28. 
V. 1901 r. z powodu interpelacji Rady M. 
Lwowa w sprawie wystawienia .Złotego 
runa" (Słowo Pol. 1901, 248). Ib. bibljogra- 
fja nekrologów]. 
Nekrologi: Krzytanowski J. Slavonic Re- 
view 1927, 17; Protest 3. 
232. RELIDZYŃ5KI J. Z mojej karjery. 
Wywiad. Tyg. Pol. 2. 
233 REMBOWSKI JAN Wall i s M. 
J. R. m'łlarz, rze:tblarz, poeta. Autoblogra- 
fja R. ROJ. 36. 
234. REYMONT W. Dobrzycki S. 
Koloniści niemieccy w .Chłopach". RL 2. 
P o 11 akR. I contadlni. 10 włoskim 
przekładzie .Chłop6w..] K. Pozn. 72.
		

/00105.djvu

			94 


235. SIENKIEWICZ H. B r o c h o c k a 
Z. Ideał rycerza chrześcijańskiego w . Try- 
10gji'. [O wpływie Tassal Koło b. wycho- 
wanek Szkoły im. C. Plater - Zyberkówny 
s. 27 - 39. 
236. SŁOWACKI J. Koł a c z k o w- 
s k i S. Kilka uwag w sprawie baroku 
S. Lwow. Wiad. Muz. i Lit. 2. 
N e w I i n - WaJ:[ n e r T. .Lucyfer. Sło- 
wackiego. [Wywiad z S. Wynykowskim o 
jego projekcie inscenizacji .S. Zborowskie- 
go-.] Myśl Narod. 4. 
P a z u r k i e w i c z S. Konstanty Bal- 
mont o S. U. Krj. Codz. 9. Dudat 2. 
R o g o w I c z J. ..Mindowe" [r. t.) 
K. Warsz. 31. 
Z a w i s t o w s kiW. J. Kleiner o mi- 
styce S. Wiad. Lit. 6. 
237. ŚNIADECKI JAN. D z i a c h L 
J. Ś. a Hugo Kołłątaj. Ziemia Lub. 36. 
238. STAFF L. Ucho igielne. Rec. Bir- 
kenmajer J. K. POlO. 88; Dąbrowslc3 M. 
Koh. Współcz. 9; .Protest" 3. 
B o r a t y ń s k i C z. W rozmowie ze 
Staffem. Głos Lit. 4. 
Was i I e w s k i Z. Staff i Kasprowicz. 
Myśl. Narod. 4. [Głębokie zestawienie . U- 
cha Igielnego" z . Księgą ubogich-.J 
239. SZPYRKÓWNA M. H. Poezje. Rec. 
Pieńkowski S Myśl Nar. 6. 
240. WITKIEWICZ S. K o s i ń s k i K. 
W. a ruch niepodległościowy w Galicji 
1912 r. Glos Lit. 3. [Wyimek z monografji.) 
241. WROClYŃSKI J. Z mojej karjery. 
Wywiad. Tyg. Pol. 6. 
242. WYSPIAŃSKI S. Jar o c kiW. 
O poszanowanie dzieł Imalarskich) W. i po- 
rządek w Muz. Nar. w Krakowie. Ił. K. 
Codz. 40. 


RUCH LlTE
ACKl 


K. W. a zbiory Muz. Nar. w Krakowie. 
Czas 31. 
K o l b u s z e w s k i S. Hymn narodowy 
W. Przegl. Por. 11. 
K r z y t a n o w s kaM. Kult serca w 
twórczości W. Kob. Współcz. 1. 
N o w a k J. Wspomnienia o W. U. K. 
Codz. 51. dod. 8. 
S m o l i k P. Zdobnictwo ksiątkl w twór- 
czości W. Tow. Bibljofilów w Łodzi s. 89. 
Rec. K. War. 69. 
243. ZAHORSKA A. (Savi!ri). Z mojej 
karjery. Wywiad. Tyg. Pol. 8. 
244. ZEGADŁOWICZ E. B a t t a g l i a 
o. Ein polnischer .Faust-. Jahrbiicher f. 
Kultur u. Gesch. d. Slaven B. III. 4. [O tłu- 
maczu: .er strebte, den deutschen in einen 
polnischen Faust zu verwandeln, J;!erade, 
weH in dieser un
ehinderten Transponie- 
rung das Universelle der Goetheschen Tra- 
gOdie am besten hervortritt". - Wylicza 
błędy! Przekład uwata za kongenialny.l 
O przekładzie .Fausta": Magr A. S. 
N. Ref. 57; Sinko Czas 59; II. K. Codz. 70. 
245 ZELEŃSKI-BOY. K r z y w i c k a J. 
Trois faces de Boy-Z. Pologne Litt 17. 
Ł u s k i n a E. Boy i .Zielony Balonik". 
U. K. Codz. 37. Dodatek 6. 
246. ZEROMSKI S. Elegie. Rec. Glos 
Lit. 2; Myśl Narod. 4; N. Ref. 47. 
- Sułkowski. Rec. T. K. Wił. 30; Sło- 
w030. 
A r a s z k I e w i c z F. Powstanie sty- 
czniowe w twórczości Z. Ziemia Lub. 22. 
J a n k o w s k i Cz. .Sułkowski". [M. in. 
list Zer. z 1917 r.l Słowo 26. 
J. J a d W i g a. Wspomnienie z pobytu 
Z. w Zakopanem w czasie wojny. N. Ref. 53. 


NOTATKI 


KRO N I K A. 


DAT A RĘKOPISU OSMÓlSKIEGO. 


Rękopis Osmólskiego przyniósł nam star- 
szy tekst .Elegij" Kochanowskiego i dwie 
pieśni: . Oko śmiertelne Boga nie widziało" 
i .Czego chcesz od nas, Panie za twe hoj- 
ne dary". Co do tych ostatnich. to odmian 
tekstu niema (prócz drobnego przestawie- 
nia wierszy). ale za to z rękopisu określo- 
no ich datę, około r. 1564. Nasuwają się 
jednak pewne wątpliwości co do datowa- 
nil rękopisu samego. 
Mamy dwa opisy rękopisu, Briicknera 
w Ateneum 1891, II, str. 3 - 4 C.Nowe 


przyczynki do dzieł Jana Kochanowskie- 
go") i Korzeniowskiego w Archiwum do 
dziejów literatury j oświaty w Polsce, tom 
XI, 1910, str. 302-304 (.Zaplski z rękopi- 
sów cesarskiej Blhljoteki Publicznej w Pe- 
tersburgu"). otót z wypisów tych wyczy- 
lać motemy następujące rzeczy: Obok teks- 
tów, przy których niema daty, większa 
część jakąś datą jest opatrzona. Nie są to 
jednak daty wpisania, ale albo daty ja- 
kichś wydarzeń (sejmów, dlarjusze, mowy). 
albo daty listów i aktów, które są tu sko-
		

/00106.djvu

			ROK III. MARZEC 1928. 


pjowane. Rozpiętość tych dat jest bardzo 
wielka: od roku 1550 do 1582 (ewentualnie 
1588) I. Wobec tego za datę rękokopisu 
motemy przyjąć albo dalę ostatnią, albo 
przyjmiemy, te rękopis powstawał w mia- 
rę posuwania się lat. albo wreszcie mógł 
powstawać j wlększemi etapami. Ponie- 
wat następstwo dat w rękopisie nie jest 
chronologiczne (1560, 1559, 1558, 1552, 
1582, 1562, 1561, 1556, 1558 - 1565, 
1563, 1565, 1562/3), przeto logiczną była- 
by tylko pierwsza ewentualność, rok naj- 
późniejszy byłby końcową datą rękopis::!: 
1582 2 , datą początkową zaś r. 1565. 
Pozostają jednak jeszcze znamiona gra- 
ficzne. Nie jest przeciet wykluczoną mo- 
tllwość taka, te pisarz zostawiał w środ- 
ku rękopisu karty puste, które wypełnione 
znacznie później (mogły tet pozoshć pu- 
slemi do końca, jak właśnie w naszym rę- 
kopisie k. 69 i 70). Zatem w trakcie pi- 
sania w roku naprzykład 1562 mógł ko- 
pista zostawić kilka kart niezapisanych, 


. Korzeniowski nie podale daty 1588, którą znaj- 
dulemy u Brli=knera (str. 3--4): .na karcie pierw- 
szej... po polsku I nł.,mlecku kontrakt z kopaczem 
łąk z r. 1588 wypisane p. t. Najem Osmolskiei!o na 
rowy.. Wobec tego, :l:e Korzeniowski, tak dokład- 
nie rękopis opisujący, tej daty nie daje, przYJmie- 
my ruk 1-';88 jako datę ostatnią. 
. Że ta data nie Jest jnkąś omyłką pisma, to 
świadczy treść tel/o tekstu; wedlug Brlicknera (str. 
4J odnosi się rzecz do czasów Batorego. 


9') 


które wypełniono dopiero w dwadzieścia 
lat później. Ale w takim razie musilłyby 
być rótnice pisma, bo albo inna osoba 
wpisywała te późniejsze teksty, a w takim 
razie byłaby tu inna .ręka.. albo ten sam 
byłby pisarz tekstów z r. 1562 co 1582, 
ale wtedy, przy odstępie dwudziestu lat, 
chyba pismo byłoby jakieś inne. Otót co 
do tego nie pouczają nas dokładnie opisy 
Briicknera i Korzeniowskiego. Obydwaj 
powiadają, te od karty l do 70 jest pismo 
jednej ręki (daty: 1560 lub 1561 ' , 1559, 
1558, 1582, a nawet jeteli przyjmiemy za 
ścisłą notatkę o zapiskach na karcie pierw- 
sze) z r. 1588, to dochodzi jeszcze i ten 
rok). Mielibyśmy więc niezmienione pis- 
mo na przestrzeni prawie lat trzydziestu, 
a najmniej jut dwudziestu trzech. To trud- 
no przypuścić. 
Stąd wniosek, te nalety rękopis jeszcze 
raz poddać zbadaniu. Jeteli rękopis Osmól- 
skiego, jak się wolno spodziewać, wrócił 
do Warszawy, to od warszawskich histo- 
ryków literatury spodziewamy się tego po- 
wtórnego zbadania. 
Pozlzań. Stanislaw D3brzycki. 


. Punkt c) Obrona Brzozowskiego przeciw Ce- 
chow.klemu nie ma dalY, ale jak ob;aśnla K.,ue- 
niowski (str. 3041 Apołogja Cechowskiego w odpo- 
wIedzI na Obronę wyszła r. 1561, nłąd data Obrony 
1[)60 łub 1561. 


M I C K I E W l C Z l A N A. 
NOWOSILCOW JAKO KRYl YK 
..KONRADA WALLENRODA". 


Sprawa autorstwa znanego raportu sena- 
tora Mikołaja NowosilcoW.l o ..Konradzie 
Wallenrodzie" z 10. IV. 1828 r. (dr. Tretiak 
J. Pam. Tow. Mick. V; i Korbut G. Ib. VI; 
Asitenazy Sz. ..ŁukasińskI") nie jest osta- 
tecznie przesądzona. W Państwowem Archi- 
wum Akt Dawnych w Warszawie w aktach 
sen. Nowosilcowa znajdujemy: "Sekretne N 
41. Sprawa o pisarzu i poecie Ad. Mickie- 
wiczu, zaczęta 3 marca 1828 ukończona 3 
grudnia 1828 r. na 27 arkuszach", w której 
mieŚci się bruljon tego raportu. Materjały 
te opracował wprawdzie A. Kraushar (..Pier- 
wsze odgłosy Konr. Walt" 1906), niewy- 
mienił jednak źródła. Brulion ma miej- 
sca podl[reślone, niektóre zdania dopisane 
ołówkiem, inne wykreślone. Porównywu- 
jąc pismo Nowosilcowa z poprawkami 


ołówkowemi, prlyszedłem do przekonania 
it uczynione są własną ręką senatora. Po- 
prawki ołówkowe Nowosilcowa zostały na- 
stępnie w bruljonie przepisane atramentem 
i innem pismem nit całość. Jut z temi 
poprawkami raport przepisano na czysto 
i w takiej to ostatecznej formie jest nam 
znany. - To wszystko wprawdzie nIewy- 
krywa autora raportu, ustala jednak udział 
Nowosilcowa, w jego opracowaniu. Do- 
piski Nowosilcowa usiłują zaostrzyć uwa- 
gę na niebezpieczeństwo rozpowszechnia- 
nia poematu, a tern samem nadać raporto- 
wi większe znaczenie. Ręką senatora pi- 
sany jest koniec raportu, mówiący o szko- 
dliwym wpływie na umysły młodziety 
..Zbójców" Schillera i daleko więcej jeszcze 
szkodliwszym w przyszło
ci poemacie Mic- 
kiewicza. 


Warszawa. 


St. Malachowski-lempicki. 


o PUŚCIZNĘ JANA KASPROWICZA. 


Pierwsze pośmiertne wydanie Kasprowi- 
cza, trzecie z rzędu jednego z jego arcy- 
dzieł .R:sięgi ubogich" (wydanie trzecie 


uzupełnione, Warszawa, J. Mortkowicz, 
1927. Str. 135), wykazuje w stosunku do 
pierwszego wydania braI( podanego tam
		

/00107.djvu

			96 


w podobiźnie autografu wstępu prozą oraz 
w ustępie XXII opuszczenie zwrotki II-tej. 
Jako uzupełnienie, po ustępie XXXVII do- 
dano cały nowy wiersz: .Okrutny mam 
codzień widok., wydany oddzielnie we 
Lwowie 3 maja 1917 r., .jako pamiątka 
z wystawy dzieł sztuki, przeznaczonych 
do rozlosowania na fundusz warsztatów 
dla ociemniałych inwalidów wojennych.. 
W wydaniu tern brak spisu utworów, jaki 
był zamieszczony w edycji pierwszej i ja- 
ki Kasprowicz d) ksią2:ek swoich zazwy- 
czaj dołączał. 
Z okazji tego wydania pozwolę sobie 
zwrócić uwagę, te byłoby po2:ądane ze- 
brać w tom oddzielny orygmalne utwory 
poetyckie Kasprowicza. drukowane w cza- 
sopismach. anieobjęte 6-ciotomowem wy- 
daniem .Dzieł poetyckich", .Chwilami", 
.Kstęgą ubogich". .Mar
hołtem", .Siłą" i 
.Moim światem". Według materjałów ja- 
kie udało mi się zebrać, naletą do nich: 
l. .Odpowiedź- (Mówią, te jestem, jako 
ten, co rzuca) - .Przegląd Tygodniowy" 
1885, 26; 2. .Ludziom, wątpiącym w przy- 
szłość naszą" - "Polski Lan", Lwów 1918, 
str. 15-16; 3. .Dzień zmartwychwstania, 
dzień wesela"-..Szczutek" 1918, 3; 4. .Mi- 
tologia wojenna- - ib. 6; 5-6. Z "Pieśni 
murzynów" - ib. 8, 13; 7. .Epitafium" - 
ib. 20; 8. .Ku pokrzepieniu" - "Zjedno- 
czenie" 1918. 11; dr. ..Myśl Nar.:>dowa" 
1928, 8; 9. "BóR z tobą, polski tołnierzu!" 
- "Słowo Pol." 1919, 60; 10. "W tę noc 
zwycięskiego święta" - ,.Dziennik Po- 
wszechny", Warsz. 1919, I; 11. "Gdzie się 
twe oczy podziały?" - ..Przegląd świato- 
wy", Warsz. 1919, I; 12. ..Trudno się nie 
śmiać serdecznie...... - "Szczutek" 1919. I; 
13. ..Kochany obronco Lwowa!" - Ib. 47; 
14. "Rozkaz" (Idź! Czuwaj! Do czynu cią- 
głego, młodzieńcze, wycią
aj ramiona...)- 
..Dru2:yna". Walsz. 1919,51-52; 15. ..Z li- 
stów wakacyjnych. O rzeczach codzien- 
nych i zwykł}ch. P. Ludwikowi Bernackie- 


RUCH LITERACKI 


mu na pamiątkę". ..Słowo Pol." 1919, 284 
287, 289; 16. ..Ano! więc mamy silny rząd" 
- "Szczutek" 1920, 2; 17. ..Pieśń ochotni- 
ka" - "Gaz. Poranna", Warsz. 9. X. 1920; 
18. Na marginesie "Marchołta". Cykl 11 
sonetów - "Rzeczposp." 21. XI. 1920; 19; 
Tłumacz do czytelnika. Wiersz wstępny do 
oddzielnie wydanego przekładu ..O miło- 
ści do ksiąg" Ryszarda de Bury, Lwów 
1921, str. 111- VIII; 20. Pamięci Wilhelma 
Feldmana (Za dawnych, młodych dni, wy- 
znaję szczerze...) w kslą2:ce zbiorowej pod 
tym tytułem, Kraków 1922, str. 107; 21. 
List do Kornela Makuszyńskiego na pa- 
miątkę ostatniej rozmowy - ..Rzeczposp." 
1922, 350; 22. Z listów do przyjaciół i zna- 
jomych. O wszystkiem i o niczem-..Rzecz- 
posp." 1924, 27; 23. Aleluja! Aleluja!- 
"Drogi Nowe" 1924 str. 176; 24. Nieznane 
utwory J. K. (Do Bogarodzicy) - "Dzienn. 
Bydgoski" 1926. 227; 25. Elegja (wiersz z 
r 1878 do albumu T. Ulatowskiego)-"Dz. 
Pozn." )927, 29; 26. Dwa wiersze z r. 188) 
z albumu Krzeszkiewiczówny - Ib.. 56; 
27. Wiersze z r. 188) i nast. z pamiętnika 
W. Krzyszewskiej - ..Myśl Narod.... 1927 
6 - 9. 
Dla uzupełnienia tomu motnaby dodać 
rozproszone w czasopismach przekłady 
poetyckie Kasprowicza, a nieobjęte wyda- 
niami zbiorowemi lub oddzielr.emi, których 
spis pf)dałem w numerze l ..Po)o
ne Lit- 
teraire" z r. 1926. Takich druków wyłącz. 
nie czasopiśmiennych mam dotychczas wy- 
notowane 18 pozycyj. 
Nad wydaniem prelekcyj Kasprowicza 
pracuje prof. Wł. Tarnawskl. Później wy- 
padnie pomyśleć o studjach literackich (16 
pOl.YCyj), o przemówieniach (12 pozycyj), 
o artykulach publicystycznych wreszcie. 
Wszystko, jako prolegomena, do przyszłe- 
go zbiorowego wydania krytycznego dzieł 
Kasprowicza. 
Krak6w. Kazimierz Czachou'ski. 


PRENUMERATA RUCHU LITERACKIEGO: 


Za pięć zeszytów: w Warszawie (bez odnoszenia do domu) zł. 7.-; z przesyłką pocztą 
(w Warszawie, na prowincji i zagranicą) zł. 8.-. 
Cena numeru pojedyńczego zł. 1.50. 
Prenumeratę mo2:na wpłacać do P. K. O. na Konto M 12500. 


WYDAWCY: GEBETHNER i WOLFF REDAKTOR: BRONISŁAW GUBRYNOWICZ 
REDAKCJA I ADMINISTRACJA: WARSZAWA, UL. ZGODA 12. TEL. 178-14. 
Korespondencję, dotyczącą spraw redakcyjnych, nalety przesyłać pod adresem Sekretarjatu 
Piotr Grzegorczyk. Warsza wa. ul. Filtrowa 67 m. 16. 
Dr uk J. Ra jsk iego w War szawi e. ul
i asna 5 (przy Św.-Jerskiej). Tel. 91-03.