/00001.djvu

			:' 


WYDAWNICTWO MACIERZY POLSKIEJ NR. 83. 
Z fUNDACYl IM. T. KOŚCIUSZKI NR. 4. 


,)KŁADKA 
TYMCZASOWA 



 


.Jf
 POLSKA I 
* .. I 
. I 
;) OBRAZY I OPISY 



 
-...... 
..- 
-. 
. 
): 
 


.
:
'
/Ił\
 
"w. Jtv-..t .-> 


ZESZYT IV. 


, tr,u)), 


J",
, 

AI ,-,
 
;' 
/
 

 


Dr. A. WINIARZ. Ustrój społeczny i polityczn 
Polski (dokończenie). 
Dr. AUG. SOKOŁOWSKI. Polityczna history 
Polski. 


Z 39 ILUSTRACY AMI 


CENA l. KORON) 


( 
ł-\ 

 
- 


..l. 4.1.'.... 

. II... 
r -=-
 · . 
) ) ) ., .
 II.' .. H :;.; r' . 
.
-
 




) )
 


.-- 


-
 


- .......-:: - 


. 
- 


-
 


- 

 __ _"!Jt._ 

- -..... 
-- 

,.... -.... - - .

 ." 
'"", ,1- _. 
.. 
,
 ''1. 
 f . _'o '. .
		

/00002.djvu

			345 


twierdził. Przed namiotem królewskim wszczął się rozruch i odzywały się 
głosy, że przed udzieleniem przywilejów nikt nie ruszy do boju i nie 
uslucha rozkazów. Król musiał się zgodzić. W trzy dni po wydaniu tego 
przywileju wojsko polskie poniosło klęskę pod Chojnicami. Klęska ta znie- 
woliła Kazimierza Jagiellończyka do tego, że jeszcze tego samego roku 
w pazdzierniku wyprawił się powtórnie na Krzyżaków i powołał pospolite 
ruszenie pod O p o ki, wieś w pobliżu zamku królewskiego N i e s z a w y. 
Przez 16 dni zbierało się rycerstwo z całej Polski i porozumiewało ze sobą, 
poczem powtórzył się wybuch taki sam, jak pod Cerekwicą. Szlachta obo- 
zowała w ten sposób, że każde województwo tworzyło obóz dla siebie. 
W ojewództwa porozumiały się tedy wzajemnie i wsz
'stkie oświadczyły 
królowi, że się rozejdą do domów, jeżeli król nie przyrzeknie zadośćuczy- 
nienia ich żądaniom. 
Król znów musiał się poddać i każ d e m u woj e w ó d z t w u (ziemi) 
da(statut zwany niesz a wskim (1454). Najważniejszem było przyrzeczenie, 
że odtąd król n i e b ę d z i e a n i n o w y c h p r a w s t a n o w i Ć, a n i 
s z) a c h t Y n a P o s P o l i t e r u s z e n i e w o łać b e z z e z w o l e n i a s e j- 
m i k ó:w z i e m s k i c h. Odtąd zatem s e j m i k z i e m s k i, na który zjeżdżała 
się wszystka szlachta, rozstrzygał o tern, czy należy powołać pospolite 
ruszenie i czy, oraz jakie podatki winno się płacić. Tak więc doszło do 
tego, że o najważniejszej potrzebiel całego państwa radziło kilka sejmi- 
ków - każdy osobno! Kazimierz Jagiellończyk, który ustawicznie walczył 
z możnowładztwem, zwłaszcza fduchownem, uchylającem się od płacenia 
podatków, rad był bardzo sejmikom, bo wspierały go w tej walce, możno- 
władzt.wo zaś także rade im było, lbo miało znów sJ:osoby wywierania 
wpływu na sejmiki. W czasie panowania tego króla trleba było co roku 
zwoływać sejmiki, gdyż trzynastoletnia wojna z Zakonen pochłaniała wiel- 
kie sumy. Postępowano przy tern w sposób następujący Król z radą do- 
stojników duchownych i świeckich układał wniosek na nowy podatek 
i projektował jego wysokość. Wniosek ten odchodził na sejmiki. Aby na 
nich wywołać uchwałę taką, jakiej sam pragnął, król niejednokrotnie sam 
objeżdżał sejmiki. Z czasem okazało się to jednak niewygodnem, powstał 
więc nowy zwyczaj. Szlachta kilku ziem sąsiednich obierała na swoich 
sejmikach p o s łów, którym dawała instrukcye (wskazówki), co mają mó- 
wić i z czem się oświadczyć, i wysylała ich na s e j m y d z i e l n i c o w e, 
gdzie ci posłowie schodzili się z innymi. Zwykle małopolskie sejmiki po- 
syłały swych posłów do N o w e g o M i a s t a Kor c z y n a, wielkopolskie 
'OLSKA 23
		

/00003.djvu

			346 


do Koł a, ruskie zaś do S ą d o w e j W i s z n i. Zamiast tedy jezdzić po 
wszystkich sejmikach, miał król w trzech miejscach zebranych pełnomo- 
cników szlachty; nadto wiele szlachty przybywało tam dobrowolnie. Wre- 
szcie i ten sposób okazał się niewygodnym, i od czasów Jana Olbrachta 
król zwoływał posłów, których sejmiki wybrały, w j e d n o m i e j s c e, za- 
zwyczaj do P i o t r k o w a, dokąd zjeżdżał wraz ze swoją r a d ą. Tym spo- 
sobem w jednem miejscu utworzyły się dwie izby: senat, złożony z rady 
królewskiej, i izba poselska, złożona z pełnomocników, wybranych przez 
sejmiki. 
Tu jednak zaraz należy zaznaczyć, że posłowie, wybrani na sejmi- 
kach, wyobrażali tylko s e j m i k s woj e j z i e m i i byli związani instruk- 
cyą, daną im przez sejmik. Na sejmie wypowiadali nie swoje własne zda- 
nie, ale zdanie sejmiku. Jeżeli więc jeden sejmik nie zgodził się na poda- 
tek, proponowany przez króla, to posłowie tego sejmiku, przybywszy na 
sejm do Piotrkowa z instrukcyą, aby na podatek nie przystawać, musieli 
się trzymać instrukcyi i nie pozwalać na podatek, choćby wszyscy inni 
posłowie (wszystkie inne sejmiki) na to się godzili. 
Dla uzyskania zatem 
uchwały jednomyślnej, trzeba było posyłać kogoś na ów oporny sejmik 
i nakłaniać szlachtę, aby zgodziła się na podatek żądany. W samych już 
początkach istnienia sejmu mógł więc głos jednego posła udaremnić uchwałę. 
Izba poselska bowiem była tylko kongresem (zebraniem) przedstawicieli 
sejmików. Każda ziemia uważała się za osobne niejako państwo, które nie 
czuło się obowiązanem do poddawania się uchwale państw (ziem) innych. 
Ta właśnie odrębność ziem była smutnem następstwem tyloletniego roz- 
bicia Polski na dzielnice. 
Sejmik wysyłał tylu posłów, ilu chciał, zwykle 2, czasem 3lub 4. Liczba 
posłów nic nie stanO\vila, bo na sejmie nie było głosowania, ale na 
wszystko musiała być jadnomyślność. Posłowie dostawali od sejmiku in- 
strukcye i tych musieli się trzymać. Królowie starali się wprawdzie, aby 
nie krępowano posłów instrukcyami, niekiedy też to się udawało, ale zwy- 
czaj dawania instrukcyi przeważyŁ Posłami wybierały sejmiki zwykle dy- 
gnitarzy ziemskich: podkomorzych, sędziów, podsędków, chorążych. Posłowie 
pobierali dyety z powodu, że drożyzna panowała w czasie zjazdu sejmo- 
wego. 
Jak więc wyglądał sejm walny'? Składali go: król, senat i przed- 
stawiciele sejmików. S e n a t składał się z biskupów, wojewodów, kaszte- 
lanów i urzędników dworskich: kanclerza, podkanclerzego, marszałka i obu
		

/00004.djvu

			347 


podskarbich (koronnego i nadwornego); stanowił radę przyboczną kr6la, 
zbierał się na każde jego zawołanie, bez względu na to, czy był Sejm, czy 
też nie. obradował pod jego osobiste m przewodnictwem, zastanawiał się 
nad tem, w czem król pragnął jego zdania zasięgnąć, {,zyto nad ustawo- 
dawstwem, czy nad rządem kraju, czy nad prowadzeniem wojny i roko- 
wań dyplomatycznych. Naród-szlachtę reprezentowali (zastępowali) w Sej- 
mie posłowie. wybrani na sejmikach; obradowali w osobnej Izbie posel- 
skiej pod przewodnictwem marszałka poselskiego, którego sami sobie wy- 
bierali. Uchwały Izby poselskiej stawały się prawem. jeżeli senat i król 
zezwolili na nie poprzednio. W ważnych sprawach Izba poselska przycho- 
dziła do króla, otoczonego senatem. Kanclerz (podkanclerzy) a czasem kr61 
sam osobiście przedstawiał sprawę, którą należalo rozstrzygnąć. Marszałek 
Izby poselskiej lub inny poseł - mowca oświadczał krójowi zdanie, jakie 
o tej sprawie ma Izba poselska. Następnie na rozkaz króla senatorowie 
wypowiadali swe zdanie porządkiem starszeństwa (wotowali). W senacie 
zasada jednomyślności nie miała żadnego znaczenia i król nie kierował 
się zazwyczaj względem na iloŚĆ głosów, za jakiemś zdaniem przemawia- 
jących, ale raczej względem na to, jakie zdanie o sprawie mają senatorowie 
najwybitniejsi. Do zadań Sejmu należało uchwalanie podatków nadzwy- 
czajnych i zmiana istniejących. Ponieważ podatki uchwalano zawsze tylko 
na rok jeden, a potrzeba pieniędzy nie ustawała. dlatego też początkowo 
zwoływano Sejm co rok, zazwyczaj porą zimową. 
Trzeba przyznać. że szlachta była powolną życzeniom królów: Kazi- 
mierza Jagiellończyka 'i synów jego, Jana Olbrachta i Aleksandra, i na 
wezwanie królewskie stawiała się pod broń, uchwalała i płaciła podatki, 
zwłaszcza zaś, gdy widziała, że także duchowieństwo, możnowładztwo, 
a nawet i sam król nie uchylają się od obowiązku płacenia podatków. Za 
tę ofiarność zdobyła sobie szlachta to, że obok króla i możnowładztwa 
ona tylko miała prawo stanowić o sprawach państwa, m.eszczaństwo zaś, 
a tern bardziej włościaństwo, nie miało w tych sprawach głosu. To prawo 
szlachty uznała wyraźnie ustawa t. zw. r a d o m s k a z r. 1606., która po- 
stanowiła, ż e k ról o d t ą d ż a d n e j n owej u s t a w y n i e w y d a b e z 
w s P ól n e g o p r z y z w o l e n i a s e n a t u i P o s łów z i e m s k i c h, a nie 
wspomniała ani słowem o mieszczaństwie. 
Ustawa radomska z r. 1606. zamyka okres drugi dziejów ustroju 
państwowego Polski, kt6ry trwał od początków wieku XII£. W tym okresie 
dawna władza książęca osłabła, i w Polsce wytworzyły się wolne s t a n y 
23*
		

/00005.djvu

			348 


cieszące się obsżernymi przywilejami: stan d u c h o W n y, s z l a c h e c k i 
i m i e s z c z a ń ski. Każdy z tych stanów cieszył się obszernym samorzą- 
dem i prawem uchwalania ustaw, które obowiązywały członków stanu. 
Duchowni zjeżdżali się na synody i uchwalali tam t. zw. s t a t u t Y S yn o- 
d a l n e, szlachta w sądach szlacheckich sama urabiała sobie p rawo t. zw. 
z i e m s k i e, którem się rządziła, a mieszczaństwo miało rady miejskie, 
które wydawały ustawy i przepisy, obowiązujące mieszczan danego miasta. 
Przepisy te zwano w i l k i e r z a m i. Było jednak zasadą I że jeden stan 
nie może niczego narzucić stanowi drugiemu ani mięszać się w jego sprawy. 
Ludność włościańska nie utworzyła wpra wdzie osobnego dla siebie stanu 
i nie miała przywilejów jak duchowieństwo, szlachta lub mieszczanie, ale 
zażywała przecież pewnej swobody wobec swych panów, mogła przenosić 
się od jednego do drugiego i praw swych dochodzić przed sądem. Nad 
wszystkimi stanami g6rował król, kt6rego zadaniem i obowiązkiem było 
szanować prawa każdego stanu, wymierzać każdemu sprawiedliwość i bro- 
nić granic państwa od nieprzyjaciela. Okres ten może się zatem nazywać 
okresem samorządu stanów i równowagi społecznej stanów. 
Równowaga ta poczyna się jednak chwiać już od połowy wieku XV., kiedy 
szlachta coraz gwałtowniej poczyna dobijać się udziału w rządzie i zdo- 
bywa sobie przywileje kosztem innego stanu t. j. stanu mieszczańskiego. 
Mieszczaństwo nie zostaje dopuszczone do udziału w rządach, Sejmy 
z samej szlachty złożone, nakładają odtąd na mieszczan podatki I nie py- 
tając się ich o zgodę. Równowaga stanów wywraca się i g6rę bierze stan 
szlachecki, który wszechwładnie opanowuje Polskę w okresie następnym. 

 15. Skarbowość. W okresie pierwszym książęta i królowie polscy 
pokrywali potrzeby państwa w ten sposób, że nakładali na poddanych 
daniny i opłaty w wysokości dowolnej. W okresie drugim było to niepo- 
dobieństwem. Liczne przywileje uwolniły ludność wiejską, która stała się 
poddaną panów duchownych i świeckich. od wszelkich opłat i danin na 
rzecz panującego. Wobec tego panujący musieli wydatki potrzebne na opę- 
dzenie kosztów utrzymania dworu, urzędników i wojska, pokrywać przede- 
wszystkiem z dochodów, które przynosiły - ogromne wówczas jeszcze- 
d o b rak ról e w s k i e. Postępowano przytem w ten sposób, że dobra kró- 
lewskie poł'ożone w pobliżu grodów oddawano w użytkowanie starostom 
zamiast dawać im roczną pensyę. Starostowie pobierali dochody z tych 
dóbr i część tyl
o oddawali do skarbu królewskiego. Ponieważ pr6cz 
starostów istnieli jeszcze inni wyżsi urzędnicy państwowi i dworscy, jak
		

/00006.djvu

			349 


np. marszałkowie, hetmani, podskarbiowie, którzy musi(lli pobierać jakieś 
wynagrodzenia za swe trudy, przeto król nadawał także i tym dostojnikom 
starostwa, niekiedy po dwa i po trzy starostwa jednemu. Dygnitarze ci 
pobierali dochody tych starostw, a czynności starostów powierzali zastępcom, 
zwanym podstarościmi. Także inne osoby, w jakikolwiek sposób zasłużone, 
nagradzano w ten sposób, że im oddawano pewne dobru królewskie w do- 
żywotnie użytkowanie z obowiązkiem odda wania co rok do skarbu kró- 
lewskiego pewnej części dochodu. Obdarowani nazywali się t e n u t a r y u- 
s z a m i albo d z i e r ż a w c a m i królewskimi, ale naz,ywano ich także 
s t a r o s t a m i, a ponieważ tacy starostowie nie wykonywali sądownictwa 
grodowego, przeto zwano ich starostami n i e g ro d o \V y m i, a dobra te 
starostwami niegrodowymi dla odróżnienia od starostów, którzy wykony- 
wali sądownictwo starościńskie po grodach i stąd zwali się grodowym i. 
Także mniejsze dobra, a nawet części dóbr oddawano osobom zasłużonym 
w użytkowanie dożywotnie, czyli t. zw. d o ż Y w o c i a. Gdy skarb państwa 
świecił pustkami - a zdarzało się to nader często - wÓwczas wiele dóbr 
królewskich oddawano w z a s t a w w zamian za sumę pieniężną królowi 
pożyczoną. Wierzyciel obejmował dobra, gospodarował na nich i dopóty 
ciągnął z nich dochody, dopóki nie dostał napowrót sumy wypożyczonej. 
Tymczasem mijały nieraz lat dziesiątki i dobra królewskie. zastawione 
a nie wykupione, przechodziły w ręce prywatne. Istniały dalej dobra kró- 
lewskie administrowane wyłącznie na rachunek skarbu królewskiego. 
Administratorowie dóbr takich z wali się w i e l kor z ą d c a m i, p rok u- 
r a t o r a m i , a dobra same w i e l kor z ą d a m i a także e k o n o m i a m i. 
Prócz dóbr ziemskich miał król jeszcze ż u p y s o l n e, k o p a l n i e m e- 
t a ló w, które wydzierżawiał. i prawo utrzymywania m e n n i c, w których 
bito monetę. Dochody z dóbr królewskich nie wystm"czały jednak na 
potrzeby państwa zarówno skutkiem złej i marnotrawnej gospodarki, jak 
i skutkiem tego, że królowie (zwłaszcza Jagiellonowie) zbyt hojnie szafo- 
wali dobrami i poprostu rozdarowywali je między wpływowych magnatów. 
Źródłem dochodu skarbu królewskiego był dalej podatek dwu groszy 
z łana, zwany łanowem, poradlnem a także królestwem, który 
na podstawie przywileju koszyckiego należał się stale co rok z łanów 
kmiecycb i mieszczańskich. Podatek ten płacili tylko kmiecie i mieszczanie, 
którzy jako wieczyści czynszownicy uprawiali grunta pailskie, a właściciele 
dóbr ściągali tylko od nich ten podatek i odda wali poborqom podatkowym 
za kwitami. Z gruntów folwarcznych natomiast. l j. tych, które uprawiała
		

/00007.djvu

			360 


czeladź d worska z pomocą kmieci obowiązanych pracować kilka dni w roku 
na tych gruntach, nie uiszczał się żaden podatek. Ponieważ podatek dwu 
groszy z łan a przynosił skarbowi królewskiemu dochód bardzo mały, 
przeto w razie potrzeby szlachta na sejmikach uchwalała każdym razem 
pobór wyższy, np. 6, 12 a na wet 24 groszy z łana. Ten wyższy pobór 
uiszczały znów tylko łany kmieci i mieszczańskie. 
Z dóbr duchownych, upra wianych przez kmieci i mieszczan, należał 
się podobnie jak z dóbr szlacheckich podatek dwu groszy z łan a, względnie 
podwyższony uchwałą sejmików, ale duchowieństwo jako takie w zasadzie 
wolne było od podatku, podobnie jak szlachta. Tylko w razie wielkiej 
potrzeby państwa duchowieństwo część swych dochodów rocznych odda- 
wało skarbowi państwa, co się nazywało subsidium charitativum, t. j. pomocą 
dobrowolną. 

Iiasta królewskie, duchowne i szlacheckie płaciły do skarbu królew- 
skiego podatek zwany s z o s e m (od niemieckiego Geschoss). W drugiej 
ćwierci roku wieku XV. pojedynczy mieszczanie płacili ten podatek od swych 
majątków i to zarówno od domów jak i towarów, od gotówki i od wierzy- 
telności. Zwykłą stopą tego podatku było 1/ 2 grosza od grzywny (grzywna 
liczyła 48 groszy), ale podwyższano go często na 2 a nawet 4 grosze od 
grzywny majątku. Od r. 1456. podatek ten nakładały na miasta sejmy, 
względnie sejmiki, nie pytając miast o zgodę na to. Zwykle gdy od łan a 
uchwalano 12 groszy poboru, to szosu na miasta nakładano 4 grosze od 
grzywny. Od trunków gorących opłacano podatek osobny, zwany c z o- 
p o w e m, c y z ą albo a k c y z ą. Żydzi płacili osobny podatek od głowy 
zwany pogłównem żydowskiem, które jednak pobierano w ten 
sposób, że żydom kazano płacić pewną z góry oznaczoną sumę. którą 
starszyzna żydowska rozdzielała następnie na pojedyńczych żydów. 
Dalszem źródłem dochodu państwa były też cła, które pobierano 
na komorach celnych, znajdujących się nietylko na granicach państwa, ale 
także wewnątrz kraju. Clo pobierano od towarów przywożonych do Polski 
i wywożonych. Szlachta jednak i duchowieństwo uzyskali już z końcem 
w. XV. uwolnienie od cła na towary, które albo sami wyprowadzali z kraju, 
albo sprowadzali dla swego użytku, tak, że obowiązek placenia cła spadł 
wyłącznie na mieszczaństwo. 

 16. Wojskowość. Do końca wieku XIV. służbę wojskową pełniło 
w razie wojny t. zw. p o s p o l i t e r u s z e n i e i dopiero od początków 
w. XV. Polska poczęła posługiwać się (w wojnach z zakonem krzyżackim)
		

/00008.djvu

			861 


obok pospolitego ruszenia także woj s k i e m z a c i ę ż n e m, rekrutującem 
się przeważnie z Czechów. Pospolite ruszenie szlacht
T zwoływali na rozkaz 
króla wojewodowie i starostowie za pomocą t. zw. w ici. Była to plecionka 
uwita z łyka i służyła za znak, że należy wyruszać na wyprawę wojenną. 
PÓZ niej do owej wici przywiązywano już listy z rozkazem stawania pod 
broń. Zwykle wyprawę wojenną poprzedzało trzykrotne rozesłanie wici. 
Za Kazimierza W. obowiązani byli do służby wojeIJIlej wszyscy posiada- 
jący dobra ziemskie, a więc rycerze, osoby duchowne, które miały dobra 
prywatne, i sołtysowie, mający po wsiach własne łany wolne od czynszu. 
Duchowni służby tej nie pełnili osobiście, tylko dawali zastępców zdolnych 
do broni. W wieku XV. były wprawdzie starania, aby duchowni dostar- 
czali zastępców nie tylko ze swych dóbr prywatnych. ale także, aby dobra 
duchowne fundacyjne , więc katedralne, kapitulne, klasztorne wyprawiały 
żołnierzy do pospolitego ruszenia, ale nigdy nie prz
 szło do ścisłego speł- 
nienia się tych zamiarów. Ciężar służby wojennej w pospolitem ruszeniu 
spadał tedy przeważnie na dobra szlacheckie. W zaE adzie każdy szlachcic 
z dóbr, które posiadał, obowiązany był stawić się osobiście do pospolitego 
ruszenia. Osoby duchowne, kobiety, starcy, niedorośli i chorzy pełnili służbę 
przez zastępców, którzy mogli być szlachtą lub nies
.lachtą. Z zastępców 
tych tworzono osobne hufce. Od wielkości dochodów z dóbr zależało, ilu 
żołnierzy i jak uzbrojonych należało wyprawić. Ubodzy właściciele skła- 
dali się niekiedy w kilku na wyprawienie jednego żołnierza pieszego, bo- 
gatsi zaś wyprawiali niekiedy kilku jezdzców dobrze uzbrojonych. Pospo- 
lite ruszenie składało się z piechoty j konnicy. Piechota uzbrojona była 
zazwyczaj w miecze lub siekiery, oszczepy lub kusze, niekiedy zaś tylko 
w proste cepy. Ochronę żołnierza pieszego stanowił niekiedy hełm lub tar- 
cza, niekiedy pancerz. Konnica uzbrojona była także w miecze, kusze lub 
włócznie i używała hełmów, tarcz i pancerz)'. Niestawienie się na pospo- 
lite ruszenie karano konfiskatą dóbr. 
Miasta królewskie, duchowne i szlacheckie obowiązane były także do 
wysyłania żołnIerzy, mianowicie piechoty w liczbie i u:
brojeniu stosownych 
do zamożności miasta.
		

/00009.djvu

			OKRES III. 


Od początków wieku XVI. do konstytucyi Trzeciego Maja 
1791. r. 



 17. Gospodarstwo folwarczne. Poddaństwo włościan. W poło- 
wie wieku XV. dokonala się w Polsce gruntowna zmiana sposobu gospo- 
darki rolnej. Pokój toruński, zawarty w r. 1466. po trzynastoletniej wojnie 
z Zakonem Krzyżackim, oddał pod panowanie Polski Prusy książęce 
a z nimi oba ujścia Wisły. Polska stała się panią Wisły, od jej źródeł aż 
do Bałtyku, i mogła teraz tą drogą bez przeszkód spławiać zboże, drzewo 
i inne produkty do Gdańska, gdzie je zakupowali kupcy zagraniczni z ca- 
łej niemal Europy zachodniej: to też właściciele ziemscy rzucili się do 
skrzętnej uprawy zboża już nietylko na potrzebę domową (jak dawniej), 
ale na wywóz i na sprzedaż. Gospodarstwo rolne z czynszowego stało się 
f o l war c z n e m. Odtąd głównem źródłem dochodów pana wsi nie był 
c z Y n s z uiszczany mu przez kmieci, ale zboże uprawiane w wiel- 
kich ilościach i sprzeda wane w Gdańsku. Ogromne przestrzenie ziemi do- 
tąd nieuprawianej, poczęto zaorywać pługiem. Praca ta wymagała jednak 
wielkiej ilości sił roboczych, gdyż sama czeladz dworska nie mogła jej 
już podołać. Właściciele ziemscy poczęli tedy opuszczać ludności poddanej 
czynsze, w pieniądzach dotychczas płacone. a w zamian za to poczęli 
zwiększać jej obowiązek pracowania na gruntach dworskich. Podczas gdy 
w początkach kolonizacyi niemieckiej kmiecie zaledwie kilka dni w roku 
pracowali na gruntach pańskich, to już w r. 1519. i ]520. kmiecie z ka- 
żdego łanu obowiązani byli conajmniej jeden dzień w tygodniu pracować 
na gruntach pańskich, a z czasem liczbę dni roboczych zwiększono nawet 
do kilku dni w tygodniu. Obowiązek ten nazywał się p a ń s z c z y Z n ą.
		

/00010.djvu

			863 


Równocześnie Sejmy uchwalały ustawy ograniczające swobodę kmieci 
w opuszczaniu wsi, a ustawa z r. 1632. zabroniła nawet kmieciom w ogóle 
opuszczać wieś bez zezwolenia pana. Ustawy te nie odnosiły jednak wiel- 
kiego skutku. gdyż kmiecie, którzy byli niezadowoleni ze swych panów, 
zbiegali do panów innych, gdzie się spodziewali warunków lepszych. Kmie- 
cie dążyli przeważnie z zachodu na wschód, więc z Mało - i Wielkopolski 
na Ruś, Podole lub Wołyń, gdzie pańszczyzna b
ła lżejszą. a nawet na 
Ukrainę. 
Prócz kmieci siedzieli po wsiach także sołtyso ,vie na łanach wolnych 
od czynszu, którzy wraz z ła wnikami wykonywali sądownictwo nad lud- 
nością wiejską. Tych sołtysów zaczęli właściciele zi,
mscy pospiesznie sku- 
pować i grunta sołtysie wcielać do gruntów dworskich. Ze wsi zniknęli 
sołtysowie wolni, a w ich miejsce panowie mianowali sołtysów z pośród 
zwykłych kmieci swych poddanych, którzy więceJ byli ulegli woli pana, 
aniżeli sołtysi dawnej daty. To też na wyroki sądów wiejskich większy 
miał teraz wpływ pan lub jego oficyalista, niż dawniej, co było rzeczą nie 
małej wagi, bo sądy wiejskie rozstrzygały nietylko o mieniu kmiecia, ale 
nawet o jego wolności i życiu. Najcięższem było p,)lożenie kmieci podda- 
nych małym właścicielom ziemskim, gdyż ci sami biednymi będąc, zwykle 
nakładali na nich ciężary największe; lżejszym był los kmieci w dobrach 
wielkich panów lub dobrach duchownych, a stosunkowo największą swo- 
bodą cieszyli się jeszcze kmiecie wsi królewskich. Panem ich był król, 
i przed jego sądem mogli się skarżyć na starostów, dzierżawców i innych 
urzędników królewskich. 

 18. Upadek miast. Równolegle z pogor:
zeniem się położenia 
kmieci. szłQ pogarszanie się położenia stanu mieszczańskiego. Mieszczanie 
w Polsce wieku XV. cieszyli się znacznym dobrotytem, który im dawał 
kwitnący wówczas handel. przemysł i rękodzieła. Zf mknięci jednak w mu. 
rach swoich miast, nie troszczyli się wiele o to, co się działo w kraju. 
W czasie kiedy szlachta dobijała się natarczywi'3 udziału w sprawach 
rządowych (w w. XV.), mieszczaństwo nietylko jej nie naś!.adowało, ale 
nawet nie wysyłało swych delegatów na Sejmy miDo, :że królowie nieje- 
dnokrotnie zachęcali miasta do tego. Stało się więc. że sejmiki i Sejmy 
szlacheckie nakładały podatki na miasta, nie pytając się o ich zgodę, 
a usta wa radomska w r. 1505., kt6ra przyznała szlachcie tak znaczny 
udział w rządach. nie wspominała ani słowem o mieszczaństwie. Skutki 
swego zaniedbania poczuło mieszczaństwo bardzo rychło. Zaczęło się od
		

/00011.djvu

			354 


zakazania mieszczanom nabywania dóbr ziemskich. Mieszczaństwo zamo- 
żne czyniło szlachcie konkurencyę w gospodarstwie rolnem, gdyż bogatsi 
mieszczanie kupowali dobra ziemskie i gospodarowali na nich. Tę konku- 
rencyę przeciął jednak szybko przywilej króla Jana Olbrachta z r. 1496. 
zabraniający mieszczanom nabywania dóbr ziemskich i nakazujący mie- 
szczanom odsprzedawać dobra napowrót szlachcie. Tylko mieszczanie miast 
największych, jak Krakowa, Wilna , Lwowa, utrzymali się przy prawie 
posiadania dóbr ziemskich. Mimo to, mieszczaństwo miało jeszcze ogromne 
znaczenie , gdyż ono sprzedawało innym stanom towary, wyroby przemy- 
słowe i rękodzielnicze. Ceny ustanawiały - jak wiadomo - cechy rzemieśl- 
nicze po miastach, a wszyscy rękodzielnicy, należący do cechu w pewnem 
mieście, sprzeda wali wyroby po tych samych cenach. Chcąc zapobiedz 
wzrastającej drożyznie. poczęto dążyć do zniesienia cechów po miastach. 
a gdy to okazało się niemożliwem, odebrano cechom prawo ustanawiania 
cen towarów. Od połowy wieku XV. prawo ustanawiania miar , wag i cen 
towarów przeszło na wojewodów, starostów i innych urzędników. ale to 
drożyznie nie zapobiegło, a tylko przyczyniło się do upadku miejskiego 
przemysłu i rękodzieł. Równocześnie jednak mieszczaństwu odjętą została 
możność zarabiania na handlu. Duchowni i szlachta zdobyli sobie bowiem 
przywilej, że wolni byli od opłaty cła zarówno na produkty, które sami 
z kraju wywozili (np. zboże, bydło, drzewo), jak i za towary, kt6re dla 
siebie sprowadzali z zagranicy. Wobec tego kupcom zagranicznym taniej 
przychodziło kupowanie produktów rolnych wprost od duchownych lub 
od szlachty. niż od mieszczan polskich, gdyż ci musieli sobie do ceny do- 
liczać clo, podczas gdy stany uprzywilejowane tego nie doliczały. N a- 
wzajem stany te wolały kupować towary cudzoziemskie za granicą i spro- 
wadzać je dla siebie bez cla do kraju, aniżeli kupować je u kupca krajo- 
wego, który już za nie cło zapłacić musiał. Na domiar złego z obawy, że 
przez wywóz produkt6w polskich z kraju cena ich w kraju podniesie się. 
zapadła na Sejmie 1565. ustawa, że kupcom polskim nie wolno w ogóle 
wywozić towarów miejscowych za granicę, podczas gdy kupcy cudzoziemcy 
czynić to mogli bez przeszkody. Do tych klęsk przyczynił się nadto upa- 
dek handlu ze Wschodem, skutkiem zdobycia Konstantynopola przez Tur- 
ków, p6zniej zaś skutkiem wojen i buntów kozackich, tak, że w w. XVII. 
i w pierwszej połowie w. XVIII. przychodzi już do zupełnego upadku 
miast polskich. 

 19. Przewaga szlachty w stanie duchownym. Stan duchowny
		

/00012.djvu

			355 


uposażony był hojnie ziemią i przywilejami i góro\\ ał nad stanami innymi 
nauką i majątkiem , a nadto najwyższe dostojeńst\\ a kościelne były w rę- 
kach wyższej szlachty. Szlachta, dobijając się o przywileje dla siebie 
i o udział w rządach, musiała wszelkiemi siłami starać się o pozyskanie 
stanu duchownego dla siebie. Usiłowania jej odniosły skutek. gdyż uzy- 
skała w r. 1496. przywilej, mocą którego wyższe dostojeństwa kościelne 
zastrzeżone zostały wyłącznie dla szlachty. Odtąd duchowni , pochodzący 
z mieszczan lub z włościaństwa, mogli dostępować tylko godności zakon- 
nych lub niższych stopni wśród kleru parafialnego; stopnie wyższe zajęła 
szlachta. 

 20. Rzeczpospolita szlachecka. W pierwszej połowie wieku XVI. 
przychodzi tedy do zupełnego wywrotu dawnej równowagi społecznej sta- 
nów. Szlachta w tym czasie zagarnia pod swą władzę stan mieszczański, 
czyni z włościan poddanych i razem ze stanem duchownym, w którym 
sama zajmuje wszystkie dostojeństwa, chwyta w ręce rządy kraju. Dążąc 
do panowania nad Polską. szlachta nie oszczędza nawet władzy króle- 
wskiej i ścieśnia i ogranicza ją do tego stopnia, 2.e król staje się właści- 
wie tylko koronowanym prezydentem republiki. Ten okres, sięgający aż 
do konstytucyi Trzeciego Maja 1791., zwie się też ok r e s e m r z e c z p o- 
s p o l it e j s z l a c h e c k i e j albo ok r e s e m p r z e wag i s z l a c h ty. 

 21. Władza królewska. Tron polski, który za Piastów był dzie- 
dzicznym, stał się od śmierci Kazimierza Wielkiego elekcyjnym czyli wy- 
bieralnym. Wprawdzie w czasie od obioru Władysława Jagieny królem 
(1386) do śmierci ostatniego z Jagiellonów, Zygmunta Augusta (157
), na 
tron wstępował syn po ojcu albo brat po bracie, mimo to jednak każdy 
z królów tych był wybierany. Już za Jagiellonów wybierali króla nietylko 
senat i posłowie ziemscy, ale także cała szlachta, która przybyła na Sejm. 
Ten zwyczaj stał się w r. 1573. zasadniczem prawem. które orzekało: że 
prawo wyboru króla przysługuje całej szlachcie. Wybieralność krępowała 
już sama przez się władzę króla. który i tak od m.asu usta wy radomskiej 
w r. 1605.. a właściwie od czasu statutów nieszawskich w r. 1454.. nie mógł 
sam żadnych usta w wyda wać bez zgody senatu i posłów ziemskich. 
Królowie z rodu Jagiellonów byli równocześnie wielkimi książętami 
litewskimi. Jako królowie polscy mieli oni władzę ograniczoną przez Sejmy 
i sejmiki, podczas gdy na Litwie rządzili samo\\ładnie. Związek Litwy 
z Polską przyniósł ze sobą to. że królowie, jako wielcy książęta litewscy. 
obdarowali szlachtę litewską całym szeregiem przywilejów ziemskich.
		

/00013.djvu

			356 


w których zrównali ją pod względem praw ze szlachtą polską, i utworzyli 
na Litwie dostojeństwa i urzędy ziemskie na podobieństwo polskich. Mimo 
te przywileje, nawet w czasie, gdy Litwa miała już własne Sejmy, wielcy 
książęta byli jeszcze na Litwie samowładcami, gdyż Sejmy litewskie nie 
uchwalały same żadnych ustaw, tylko zanosiły prośby do swego monar- 
chy, który mógł je uwzględniać lub odrzucać. Dopiero od czasów unii lu- 
belskiej (1569.), która postanowiła iż Polska i Litwa mają odtąd mieć je- 
den Sejm wspólny, szlachta litewska uzyskała na rządy kraju wpływ po- 
dobny temu, który szlachta polska miała już od wieku. Odtąd władza 
wielkich książąt litewskich osłabła tem bardziej. że wkrótce potem Jagiel- 
lonowie wymarli. Jeszcze większego ograniczenia doznała władza kr61e- 
wska w Polsce i na Litwie, gdy w czasie bezkrólewia po Zygmuncie Augu- 
ście (1573.) wprowadzono t. zw. p a c t a c o n v e n t a. tj. pisemną umowę 
narodu z królem, którą król poprzysięgał. W razie gdy król nie dotrzy- 
mał kt6rego z punktów umowy, naród wolny się stawał od posłuszeństwa 
królowi. W tym samym roku przydano królowi do boku radę królewską, 
złożoną początkowo z 16, p6zniej z 
8 senatorów, z których conajmniej 
czterech (pózniej siedmiu) musiało przebywać nieustannie przy boku króla. 
Bez rady tych senator6w (zwanych r e z y d e n t a m i) król nie mógł nic 
postanowić. Dalszem ograniczeniem króla - i to może J.lajważniejszem - 
było, że król miał wprawdzie prawo mianowania urzędników najwyższych, 
a więc kanclerza, podkomorzego, marszałków, podskarbich, hetmanów 
i starostów, ale nie miał prawa pozbawiać ich urzędów nawet w wypad- 
kach, gdy rozkazom królewskim byli nieposłusznymi. Jedynie w razie 
skarania za ciężką zbrodnię dygnitarz taki tracił swój urząd. Władza 
królewska była zatem bardzo ograniczoną. Król był raczej powagą. ani- 
żeli władzą. Władzę rozstrzygania o najważniejszych sprawach państwa 
posiedli możnowładcy, którzy zasiadali w radzie królewskiej i piastowali 
najwyższe urzędy, a w drugim rzędzie naród-szlachta. 

. 22. Sejmiki. Od czasu ustawy radomskiej (1505.), szlachta brała 
już czynny i żywy udział we wszystkich sprawach publicznych. Zjeżdżała 
się ona w tym celu na wspólne obrady zwane s e j m i k a m i. Każde wo- 
jewództwo. a niekiedy nawet każda ziemia, miały swój osobny sejmik. 
Brali w nim udział dygnitarze koronni, a więc wojewodowie i kasztelano- 
wie, dalej biskup w ziemi tej rezydujący, starostowie jako urzędnicy kró- 
lewscy, a podkomorzowie, chorążowie, sędziowie, stolnicy i t. d. jako urzę- 
dnicy ziemscy, wreszcie cała szlachta danej ziemi lub województwa i to
		

/00014.djvu

			367 


zarówno ta, która posiadała własność ziemską, jak i ta, która jej nie miała 
(t. zw. gołota). 
Skutkiem tego sejmik był zgromadzeniem bardzo licznem, liczącem 
kilkaset głów lub nawet więcej. Miejscem jego było zazwyczaj kt6reś mia- 
sto lub miasteczko województwa czy ziemi, obradowano zaś w kościele, 
w refektarzu klasztornym lub na ratuszu miejskim Gdy szlachta, zwołana 
na pospolite ruszenie, przedtem chciała obradować, wówczas sejmik od- 
bywał się pod gołem niebem. Prawo zwoływania :;;,ejmików posiadał w za- 
sadzie tylko król, a zwoływał je w celach różnycL Przed Sejmem zwoły- 
wał król sejmiki, aby obrały posłów na Sejm, i takie sejmiki nazywały 
się p r z e d s e j m o w y ID i. Po skończeniu Sejmu składali posłowie braciom 
szlachcie sprawozdanie z prac sejmowych na sejmiku r e l a c y j n y m 
(sprawozdawczym). Po ustanowieniu Trybunału koronnego (1578.) wybie- 
rała szlachta deputatów na ten Trybunał na sejmiku, zwanym d e p u t a- 
c kim. Wreszcie zwoływano też sejmiki dla załat,,'iania spraw czysto we- 
wnętrznych danej ziemi lub województwa. i te zwały się g o s p o d a rs k i m i 
albo d o b r e g o p o r z ą d k u. Obradom przewodniczył m a r s z a ł e k sej- 
mikowy, z wany także d y rek t o r e m Koł a. Do "ażności uch wał wystar- 
czała zawsze taka liczba (choćby najmniejsza) uczestników sejmiku, jaka 
się stawiła; obecność dygnitarzy koronnych lub ziemskich również nie 
była konieczną. Uchwały sejmikowe zapadały j El d n o m y ś l Ił o Ś c i ą. to 
znaczy, że tylko taki wniosek stawał się uchwal:ł i tylko taki kandydat 
stawał się posłem lub deputatem na Trybunał. któ]'y uzyskał jednomyślne 
głosy wszystkich uczestników sejmiku. Usiłowano wprawdzie nieraz ode- 
brać pra wo głosowania szlachcie nieosiadłej i ustalić zasadę, iż większość 
głos6w Jwystarcza, mimo to wracano zawsze do dawnego zwyczaju, i do- 
piero 'przy (końcu panowania Stanisława Augusta zasada większości _po- 
częła zyskiwać sobie poszanowanie. Uchwały sejmików spisywali deputaci, 
do tej czynności wybrani; polecenia, dawane posłom na Sejm, zwano i n- 
strukcya;mi, inne uchwały laud;ami. Posłem na Sejm mógł zostać 
tylko szlachcic, który miał własne dobra ziemskie (posesyonat). Zazwyczaj 
obierano posłami ludzi, którzy piastowali jakieś ur::ędy lub godności ziem- 
skie. Liczba posłów nie łbyła stałą. 
Każdy sejmik obierał zwy kle kilku 
posł6w Za funkcyę swą pobierali posłowie. dyety;jze skarbu w ojewódz- 
kiego. W instrukcyi poselskiej dawał im sejmik s.

gółowe polecenie c o 
do tego, czego mają się na Sejmie domagać, na co pozwalać, a do cz ego 
nie dopuszczać.
		

/00015.djvu

			358 


Trzy bezkrólewia, które od śmierci Zygmunta Augusta (1672.) nastą- 
piły po sobie w krótkich odstępach czasu, wzmocniły bardzo znaczenie 
sejmików. Szlachta, pozbawiona króla, musiała sama radzić o najważniej- 
szych sprawach państwa: obronie kraju od zewnętrznego nieprzyjaciela, 
o utrzymaniu bezpieczeństwa i porządku w kraju, wreszcie o wyborze 
króla. W tym celu zjeżdżała się szlachta całego województwa na jedno 
miejsce i tworzyła związek, zwany k o n f e d e r a c y ą albo k a p t u rem. 
Wstępujący do związku przysięgali sobie wzajemnie pod wiarą i poczci- 
wością, iż będą w zgodzie i jedności trwać i nawzajem sobie pomagać, 
a każdego, kto się ośmieli sprzeciwiać ich uchwałom, uważać za nieprzy- 
jaciela ojczyzny. W czasie trwania konfederacyi uchwały na sejmikach, 
a nawet na Sejmie, zapadały w i ę k s z o Ś c i ą g ł o s 6 w, a "Veto. (nie po- 
z walam) posła lub szlachcica nie miało znaczenia. Było więc inaczej niż 
w czasach zwykłych. Skonfederowane województwa porozumiewały się 
między sobą w przedmiocie programu działania i tworzyły następnie k o n- 
f e d e r a c y ę g e n e r a l n ą. Skonfederowane Sejmiki wybierały posł6w 
na Sejm, który się zbierał »pod węzłem konfederacyk W czasie 
konfederacyi ogłaszały wojew6dztwa gotowość stawania w razie potrzeby 
do pospolitego ruszenia przeciw nieprzyjacielowi zewnętrznemu lub we- 
wnętrznemu, obierały własne s ą d y, zwane k a p t u r o w y m i, które też 
przez cały czas trwania konfederacyi zastępowały sądy kr61ewskie, wre- 
szcie uda\\-ały się tłumnie na miejsce elekcyi (wyboru) króla, gdzie ka- 
żdy szlachcic miał prawo osobistego stawienia się i oddania swego głosu. 

 23. Rządy sejmikowe. W okresie trzech pierwszych elekcyi sej- 
miki zdobywały sobie przedewszystkiem wpływ znaczniljszy na Rprawy 
zarządu pieniądz mi podatkowymi. Pierwotnie miały sejmiki jedynie prawo 
godzenia się lub niegodzenia na proponowany przez kr61a podatek i przed- 
stawiania Sejmowi poborców, których obowiązkiem było podatek ten ścią- 
gać i składać do skrzyni podskarbiego koronnego. Później zmienia się to 
zasadniczo. Sejmiki same rozstrzygają o tem, jakie podatki i na kogo na- 
kładać; posłowie sejmowi zgłaszają (deklarują) na Sejmie tylko ryczał- 
tową sumę, którą ich ziemia złoży tytułem n. p. podatku łanowego, po- 
dymnego itd.. rozkład zaś podatku i ściąganie go staje się wyłącznie rze- 
czą sejmiku. Skutek tego był ten, że szlachta zwalała ciężar podatków 
przedewszystkiem na stany niższe, a więc na mieszczan, włościan, żydów, 
oszczędzając siebie. Pieniądze jednak, tą drogą ściągane, nie wpływały do 
skarbu koronnego, jakby się to na pozór mogło zdawać. Choć uchwalano
		

/00016.djvu

			369 


pieniądze podatkowe przewazme na wojsko, mimo to nie szły one do ża- 
dnej głównej kasy wojskowej, lecz pozostawały w kasach wojew6dzkich , 
gdyż sejmiki same utrzymywały z nich roty najemne czyli t. zw. ż o ł n i e- 
r z a p o w i a t o w e g o, któremu wybierały rotmistrza. Stało się więc , że 
Polska została rozbitą na kilkadziesiąt państewek, l kt6rych każde miało 
własny Sejm. którym był sejmik, własną skarbowość, a nawet własne 
wojsko. Niedość na tern. Także sądownictwo spoczywało w rękach sejmiku. 
Na każdy urząd sędziowski (podkomorlego. sędziego, podsędka, pisarza) 
wybierały sejmiki czterech kandydatów. z których 
ról mianował jednego. 
Przy wyborze obowiązywała zasada jednomyślności, i urząd dop6ty wa- 
kował, dopóki sejmik nie wybrał czteru kandydatów jednogłośnie. Od 
czasu ustanowienia Trybunału koronnego wybierają też sejmiki deputa- 
t6w na Trybunał, a od czasu, gdy weszły w życie konfederacye (1672.), 
także sędziów konfederackich, t. zw. kapturowych, k
órych z początku było 
tylko kilku, p6źniej kilkunastu, kilkudziesięciu, a na wet przeszło stu. 
Tak więc poszczeg6lne sejmiki zajmowały się sprawami zarządu 
skarbowego, wojskowego i sprawiedliwości w swej ziemi czy wojewódz- 
twie, nie oglądając się ani na ziemie sąsiednie. ani na państwo jako ca- 
łość. Skutki tego rozbicia były nader smutne. Ska 
by wojewódzkie świe- 
ciły pustkami, bo przy niedbałej gospodarce poborCÓw opodatkowani zale- 
gali ustawicznie z podatkami. Skutkiem braku pieniędzy żołnierz powia- 
towy, niekarny, źle odziany i źle żywiony, rzucał się na wsi i miasteczka, 
łupił je i grabił. Wymiar sprawiedliwości stał nader nizko, bo sędzio wio, 
z pośród szlachty wybierani, znali tylko co najwy:
ej prawo zwyczajowf\, 
ale nie posiadali głębszego wykształcenia. Zajmując się zarządem spraw, 
którym nie mogły sprostać, sejmiki zaniedbywały :zupełnie sprawy miej- 
scowe, któremi właśnie najlepiej mogły zarządzać. Nie troszczyły się o bu- 
dowę lub naprawę dróg i mostów we własnej ziemi. nie opiekowały szpi. 
talami, ubogimi, nie myślały o szkołach. 

 24. Sejm walny. Sejm walny składał sit;, z d wu izb: z senatu 
i z izby poselskiej. S e n a t, jako rada przyboczna króla, istniał - jak 
wiadomo - dawniej niż izba poselska, gdyż jesz(
ze książęta i królowie 
z rodu Piastów 
mieli przy sobie radę prałatów i urzędników, którą od 
w. XVI. poczęto w Polsce nazywać s e n a t e m. W ::;kład senatu wchodzili 
w okresie trzecim ci sami dostojnicy, co w okresie porzednim, tj. najpierwsi 
dygnitarze państwa. duchowni i świeccy, a więc: arcybiskupi i biskupi, 
wojewodowie. kasztelani, ministrowie koronni i litewscy. Do r. 1669., tj. do
		

/00017.djvu

			360 


unii lubelskiej, istniał osobny senat polski i osobny litewski, dopiero unia 
połączyła oba w jeden. W miarę dalszego powiększania się państwa i przy- 
bywania nowych prowincyi, zwiększała się liczba senatorów, tak, że przy 
końcu Rzeczypospolitej senat liczył 146 osób, a mianowicie: dwu arcybi- 
skupów (gnieźnieńskiego i lwowskiego), 15 biskupów, 37 wojewodów, 82 ka- 
sztelanów i 10 ministrów. Ministrowie dzielili się na koronnych i litew- 
skich, a byli nimi: marszałek w(ielki) k(oronny), marszałek w. lit(ewski), 
kanclerz w. k., kanclerz w. lit, podkanclerzy kor., podkanclerzy lit., pod- 


Fig. 163. Marszałek. 


.'Ir .... 


'
 "" 
"I 
- '""- 
>
 'iI ...:::.. 
",i' 
\ -
. 


, 


 " 


--=4 r- 


Ih 


lo,.} 
-,' . Te 
 , 


Fig. 164. Kanclerz_ 


skarbi kor' l podskarbi lit., marszałek nadworny kor., marszałek nadworny 
lit. Wszystkich senatorów mianował król, któremu nowomianowani skła- 
dali przysięgę, iż mu udzielać będą »wiernych rad«. Król zwoływał senat 
nietylko w czasie Sejmu walnego, a więc równocześnie z izbą poselską, 
ale także mimo Sejmu; wtedy atoli mógł przywoływać do rady tych tylko 
senatorów, których sam chciał. Od r. 1673. rezydowali przy boku króla 
stale czterej senatorowie, a mianowicie jeden arcybiskup lub biskup, 
jeden wojewoda i dwaj kasztelani, bez których zezwolenia król nie 
mógł nic ważniejszego przedsiębrać - o czem była mowa powyżej. Senat 
w komplecie zwołany zasiadał w izbie senatorskiej, która miała kształt 
prostokąta; wzdłuż obu boków dłuższych stały krzesła dla senatorów
		

/00018.djvu

			I 
Po slo wie 


Urzędnicy wielcy i nadworni 
koronni. 



 
" 
CI>:O 
p;- 
o. 
oa 


lA. . Gnleżnieut-ki 
88 K. S andecki 4 B. Kujawski 
90 K. Wiślicki 7 B-:--Pl oc ki 
92 K. Ro
oziń8ki 8 B. Warmiński 
94 K. Zawicho jski 9 B. Łucki 
96 L. S zremski 10 B. Przem
'ski 
98 K. lIlalogoski n-:B.""Zmudzki- 
100 K. Przemyski 12 B. Chelmiilsk
 
102 K. Sanocki _ !!I B. Che lm ski _ 
104 K. Dobrzyński 14 B. Kijowski 
106 K. Przement
 16 B. KamIeniec
 
108 K. Czchowski 16 B. Inflancki 
110 K. Ro zpieraki 17 B. Smoleński 
11j! K. Bydgoski 26 W. Trocki 
114 K. KruBwicki 27 K. T roc ki 
116 K. Kamiński 1!9 S. Zmudzki 
118 K. Inowlodzki 36 W. Smoleil ,ki - 
120 K. Santoc k-ł-- SS " . POloc ki - 
122 K. Warszaw ski 40 W-:- Xo w ogro dzki 
124 K. Wizki 42 W. Witebski 
I '" K. .. ."... - 4S W-:- 
Iazowiecki 
128 K. Rypińsk1 45 W. Rawski 
130 K. Ciechanowski 46 W. Brze ski Lit. 
182 K. Sloilski 48 'V. MBcblaw"ki 
I L" K. " ' M. .. ....
 .. W. "" """k'_ 
136. K. Konar. Kujaw. 60 W. Br..clawskl 
61 'V. Po mors ki - 
62 " . 
liliskj 
6S W. In flancki 
60 K . Sie radzki 
16"2 K. Zmudzk[ - 
69 K. Smoleński 
71 K. Polocki 
7S K. Nowo
rodzki 
74 K. Plocki 
76 
 W iteb 8ki 
78 K. Rawski 
79 K. Brzeski Lit. 
80 K. Chelmiński 
81 K. J\1ścłslaws
 
82 K. Elblągski 
&I K. Gdań ski - 
85 K. 
Iili,ki - 


P 


t" 
 " 


.. 
.. CI> 
e
' 
 

I

 
:0 \ 
 

 
 
O .. 
::t o 
ci 
! l ",i 
O' C> 


 
 
"1:= .,.. 
-
 

! I 
; 
O' CD 
'-<
 N 


'T1 
O 
!3 
C 
" 
" 
" 


:-:1 


..'1j 
8' 
" 
p;- 


.. 
.. 
"" 
!? 
"'ii' 
::s 
ą 


.. 
.... 
"C 
..o 
"" 

 
(I> 


(61) (48) 


L 


361 


II

-J 


s- 
\1; 
fi:J 
S- 
p; 


SENAT 


czyli 
IZBA SENATORSKA 


przed r. 1764. 


Szyk krzesel 
i kolej glosowania 
"tu trzydziestu sześciu 
senatorów 


oraz 


zaaladanie posłów 
i kolej glosowania 
województw 
w polą,czonych izbach. 


MINISTOROWIE 
108 1 6 1 421;0::;:::'186 7 1 
:::"tPc
::6
;'

"C"C 

 8. & 
 . I 
 -a: o , " 
 8. & 
{XI C(1 
n 
p:lg 
n 
>:.c:1 
ES 
 
 (;" ;';'... ;; (;' 
 :;r;-' 


t:ł

p;"
to:I"1t:ł
 

 O"!:. tiI 
 UJ 
 
,N 
 c' \ 

 l -CD "CD
." CD'" 
t:ł t3 (;
'(t)I
 
 
" '-ilski 9l K. Bieck
 - 
 
0"' H>
 
6 B. Po.nański 9S K. Radomgki " g 
lO 
L8 K. Kr,lkowskl 96 K. Lendzki t:>- ... 
I 1!!\V. K rakowski 97 K. Zarnow;;ii- H> 
.... o 
2(l W Poznali:o:ki - "- m 2: 
99 K. 'Vielui"ki " o 
2i .",. W"leński IJ01 K. Halicki " oa 
"" o 
22 W. !';u"domirski - 103 K. ćhelm.."ki ""O ..
 
23 K. Wileil"ki L05 K. Polanied,i 
 o. 
CD "" 
2 4'V. Kalisk i _lio"7tC" Krzy" iń,kr-- ... CD 
.. p;- 
26 W. Si.'radzki L09 K. Nakielski .. 
.. 
28 W. ŁęczJcki 111 K. Biel'how,ki 00 
 
iM W. B 
,,",,' K"'o w. :", K. Bn,
,'ń. kO _ ":3 
00" 
o ....CD 
SI W. Kijowski 116 K. Oświęcim"ki - ::. 
 
82 W. Inllw
oclawski 117 K. SpicymirBki ... 
.. 
SS W. Ruski 119 K. Kowalski .... 
34 'V. 'Vo l
 ń"ki 1 121 K. Sochacze waki 
 "C 
1 35 ". Podob ki 123 K. GOBtyń "ki o 
..
 .."" 
IS7 W. Lubelski 125 K. Racią:l;ski '" f 
S9 'v. Be łzki =- ;. 
127 K. WY8zogrodzki 
41 W. Plocki 1 129 K. Zakroc zYID8ki H> 
OD 00 
I «w' Po .IT a-k t- -lI SI K. LlW8ki - No te 
47 W--=oS " 
" 
- '" 1JIo.
. 
54 W. Cz- 
N- 
65 K . P02nań " ki 
 
66 K. Sa JJl'lo mir"ki - - 
67 K. Ka liski - .. H> 
00 
58 K. Wojnic
 oo
 ;::: 
... 
59 K. G Irl e:l;nieńsk J - o. ł'O!3. 
61 -K. Łę ("zycki- oa u. 
p;' 
163 K. Brze"ki Kujaw. t:1 :Ii 
164 K. KUJawski o 00 
c' o 
6ó K. Inowroclawski tO
 te 
I 
- '-- ",,, 
I-- n 
167 K. Wołyń"ki p;' 
1 68 K. K
 Dieniecki .. oa 
.... 00 
70 K. Lubel"ki ..
 .. 
72 K. Bel.ki .. 
o CI::': 
76 K . Czerski q I:!. 
I:!. '" 
77 K. Podlaski ... 
00 
.. 
88 K. Braclawski - 
.. O 
86 K. Infl an('ki m " 
CD 
S'iK. Cze rn[e chowski ....S ... 
o ....e. 
g: CD 
n 
P. prymas '" I:>' 
p;- o. 
9 A. arcybiskup :!! 
<:: B. biskup (48) (40) 
lO w. wojewoda 
" 
" S. 8taroBta 
to 

 K. kasztelan 
CD 
p;- 
I:! 


'" 

l 

, 
';;j 


I 


P1UU_ 


24
		

/00019.djvu

			362 


t. zw. k r z e s ł o w y c h, a za rzędem krzeseł rząd ławek dla senatorów 
t. zw. drą ż k o w y c h; przy jednym z krótszych boków tego prostokąta 
był tron królewski, a po stronie przeciwległej siedzenia dla ministr6w. 
Podczas obrad senatorowie objawiali swe zdania porządkiem starszeństwa 
w godności senatorskiej, a więc pierwszy arcybiskup gnieźnieński, po nim 
lwowski, potem biskup krakowski. dalej kujawski i t. d. Między senatorami 
stanu świeckiego pierwszym był kasztelan krakowski. drugim wojewoda 
krakowski na równi z poznańskim, trzecim kaliski i t. d. Ten porządek 


,. - 
 


< ,,'" --ł 
; '£
 p' 
S'ł,' 
 

t' J ' iii, "1
,
:, 

{, 
 
,,
,: ." 

\'"'' .' 

..,
. - 

::.
 "

- 
#I 
/"",*! 
v."I':' 


.

. t 


';4 


l 
-s__ 

,..--- 


Fig. 165. Podskarbi. 



'- 

 '-
'\" -, -.;: ";:':;''' 


Fig. 166. Hetman. 


ustaliły zwyczaj i ustawa. W senacie zasada jednomyślności nie obowią- 
zywała; w razie równości zdań król przechylał się zazwyczaj do zdania, 
za którem stali senatorowie naj znaczniejsi. 
Gdy Sejm walny miał się odbyć, zarówno senatorowie, jak i posłowie 
ziemscy, otrzymywali zawiadomienia; senatorom posyłał król t. zw. d e li- 
b er a t or y a, t. j. listy z wymienieniem spraw, które miały być przedmio- 
tem obrad, posłów wzywał t. zw. uniwersałami. Sejmy walne bywały 
ze względu na czas zwołania z w y c z a j n y m i lub n a d z w Y c z a j n y m i. 
Pierwsze odbywały się od r. 1673. co 
 lata, w porze jesiennej, drugie zaś 
(ekstraordynaryjne) w razie potrzeby. Miejscem Sejmu był począt- 
kowo Piotrków - później I gdy na Sejm zjeżdżała Litwa, miasta Lublin
		

/00020.djvu

			363 


i Parczów, a od roku 1569. Warszawa. Konstytucya z r. 1673. zmieniła tę 
rzecz o tyle, ze postanowiła, ażeby po dwu Sejmach w Warszawie trzeci 
odbywał się w Grodnie. Sejmy koronacyjne odbywały się w Krakowie. 
Sejm rozpoczynał się uroczystem nabożeństwem, po kt6rem posłowie 


.r.::
.;o:;... 
\'
 { ; 
>YJ.,r.'!
 . 
.. 
 "
'

 tI ' 
, li, , 
r...
... !'i'
t fe 
'. ;.Io


. aW
.' 
 . 
-:,,,,, - -=-

:;.. 
- --' J;
' 
.i;.... """ 
. -- 91;.. . '" 
. 
::t1Ij'
".' q; , 

 - . 'Jł
(;t ,
l.1f

 

_.::
 
tt ł

t
ii/ 
: -
n}.' 
""",
. 
- .... ,. >
1'ii' ': «

 ' ł 

 
: "
:
r
\fy 
. ---:
:::'1I..l¥:: ;
.. łi
 !i 

 -
 
':;ft
i 
r. 
 :. 
- :- if "-"\ l ł )\
';; .' 
. - - -ł:.' 
 -",. 'u 

 .
--=-
 
o.,- .&-7.' '.a
l
'jj 
, - . . = -:"

r f():t .,../1 
.'" . 

-Q; . 
 R-, l . . 
 

 'ff
ą'j '

'1 
;. 
(:¥ - _'
S 
 , 
 '

"' m '." 1. "\ł
.>
;
' 
s/.


jH 
.,t>' 
/ - . r -;c!f' .,
 
rf \ ..
, r 
 g ł-. - 

 
 i

 
. '" \ 
 j ;

<:'
l
:\I. '<"') , M 'II
ifm'j)
t' 
/;
 \ 'lł 
ł
>, . " .j ". '. 
'
 , 

.n'l 

 
ł., o.' .' '.'" 
 ....
 .,. . "" l .0.... '+:.,j:.
 ". " '
"'
"'.." 
.F---="_
_..- ..- 
 .
 


Fig. 167. Sejm walny. 


odprowadzali króla do jego komnat, a stamtąd udawali się do Izby po- 
selskiej. Na pierwszem posiedzeniu Izby przewodniczył marszałek poprze- 
dniego Sejmu i rozpoczynał od zarządzenia wyboru nowego marszałka. 
Marszałkami wybierano kolejno: Wielkopolanina, Małopolanina i Litwina. 
Przy wyborze marszałka rozstrzygała większość g'
osów; mimo to jednak 
24*
		

/00021.djvu

			.364 


niekiedy już przy tym wyborze zrywano Sejmy. Nowoobrany marszałek 
składał przysięgę, poczem otrzymywał laskę z rąk swego poprzednika. 
Władza marszałka Izby poselskiej była obszerną, gdyż nietylko przewo- 
dniczył obradom, otwierał i zamykał posiedzenia, poddawał wnioski pod 
obradę i głosowanie, ale także sprawowal sądownictwo nad posłami i ich 
służbą przez cały czas trwania Sejmu. Za funkcyę swą pobierał marsza- 
łek w XVII. w. 40.000 zlp. Marszałka, w razie przeszkody. zastępował 
pierwszy godnością poseł z jego prowincyi. Marszałek mianował pi- 
sarza czyli sekretarza sejmowego, który jednak nie był posłem. ale szla- 
chcicem osiadłym i pobierał 10.000 zlp. 
Po wyborze marszałka następowały t. zw. r u g i P o s e l s ki e. Miano- 
wicie jeżeli przeciw kt6remu posłowi podniesiono zarzut, jakoby niepra. 
wnie został wybranym, lub ciężył na nim wyrok sądowy (kondemnata) 
i t. p.. badano zarzut ten, a w razie stwierdzenia jego prawdziwości usu- 
wano (rugowano) tego posła. O wyborze swym zawiadamiał marszałek 
króla przez kilku posłów, z Izby w tym celu wybranych (deputowanych), 
poczem cała Izba z marszałkiem na czele udawała się do Izby senator- 
skiej na powitanie króla. Po mowie powitalnej marszałka Izby poselskiej 
przystępowali posłowie kolejno wedle województw i ziem do ucałowania 
ręki królewskiej. Po tej ceremonii odbywały się przez kilka dni obrady 
wspólne senatu i posłów w Izbie senatorskiej. Odczytywano przysięgę 
królewską, pacta conventa (t. j. umowę króla ze stanami, którą przy ka- 
żdej elekcyi spisywano), kanclerz przedkładał stanom przedmioty narad 
Sejmu, odczytywano pisma tajne, uch wały _ senatu, które zapadły od czasu 
poprzedniego Sejmu, oraz instrukcye (wskazówki), udzielone posłom, za 
granicę wysłanym. Izba poselska przedkładała królowi kandydatów na 
opróżnione (wakujące) godności i królewszczyzny, a król poddawał te. 
wnioski pod obradę senatu. Senatorowie oddawali swe głosy (wota) w spra- 
wie tych wakansów; mogli jednak od tego przedmiotu odbiegać i wypo-. 
wiadać zdanie też o innych sprawach, które miały być przedmiotem obrad 
sejmowych. Po załatwieniu wakansów : wybierano komisyę z senatorów 
i posłów do poprawy tych konstytucyi, które miano uchwalić. Następowały 
sprawozdania posłów, wysłanych do mocarstw zagranicznych, po nich słu- 
chano mowców, wyznaczonych od wojska koronnego i litewsj{iego, którzy 
zalecali żołnierzy, dobrze zasłużonych, do nagrody, lub skarżyli się na 
zatrzymywanie żołdu. Po załatwieniu tych spraw posłowie udawali się do 
swej Izby i obradowali oddzielnie.
		

/00022.djvu

			366 


Obrady Izby posłów rozpoczynały się wnioskami w sprawie bezpie- 
czeństwa publicznego i wogóle przedłożeniami królewskiemi; Izba mogła 
jednak czynić samoistne wnioski i uchwalać nawet to. czego nie było 
w przedłożeniu rządowem, n. p. różne zlecenia, dane posłom w instruk- 
cyach sejmikowych. Gdy na wniosek jakiś nie można było uzyskać zgody 
w Izbie, wówczas posłowie rozchodzili się na t. zw. Eoesye prowincyo- 
n a l n e, ktore odby wały się poza Izbą (zazwyczaj w klasztorach); tu przy- 
bywali także senatorowie prowincyi, i każda prowincya radziła osobno 
nad wnioskiem. 
Podczas trwania Sejmu odbywał król z senatorami i posłami, wyzna- 
czonymi przez marszałka, s ą d Y s e j m o w e. 
Było zasadą, że Sejm trwać może tylko przez taki czas, na jaki go 
zwołano, a przedłużyć go wolno było jedynie za zgodą posłów. Konstytucya 
z roku 1673. ustanowiła termin trwania Sejmu na s:łeść niedziel, który to 
termin można było jednak skracać lub przedłużać. 
Po ukończeniu obrad w Izbie udawali się posłowie znowu do senatu; 
tu marszałek odczytywał uchwały Izby poselskiej. Każdą uchwałę nazy- 
wano k o n s t y t u c y ą i nad każdą z osobna mogły się toczyć rozprawy, 
w których udział brać wolno było tak senatorom, jakoteż posłom. Gdy 
dyskusya nie doprowadziła do porozumienia, wówczas konstytucya taka 
upadała. Wspólne obrady senatu i Izby poselskiej trwały wedle zwyczaju 
przez pięć ostatnich dni trwania Sejmu. Obrady prawidłowo odbywały 
się tylko w dzień, gdyż nie było wolno obradować przy świecach; jednak 
często odstępowano od tego przepisu i obradowano po całych nocach. 
Po ukończeniu obrad marszałek żegnał króla, poczem znów wszyscy 
posłowie przystępowali do ucałowania ręki królewsJdej. Sejm zamykano 
uroczy:stem nabożeństwem. 
W sposób powyżej opisany odbyło się niewiele Sejmów. Bardzo czę- 
sto bowiem zrywano Sejm zaraz po rozpoczęciu. Na 66 Sejmów, zwoła- 
nych w latach 1662-1764., doszło do skutku tylko 7, a 48 zerwano. Obrady 
sejmowe udaremniano rozmaitymi sposobami. Do najgwaltowniejszych 
środków należało założenie veto (t. zn. nie pozwalam) choćby przez jednego 
posła, który następnie opuszczał natychmiast Izbę poselską. Veto miało 
ten skutek, że' nietylko Sejm nie mógł dalej obradować, ale - co gorsza - 
wszystkie uchwały poprzednie Sejmu tego upadałJI choćby były jedno- 
głośnie uchwalonemi. Mniej ostry środek stanowiło zatamowanie czynności 
ejmu. Poseł mógł przez wyrzeczenie słów: Sisto al}tivitatem (wstrzymuję
		

/00023.djvu

			366 


czynność) udaremnić powzIęCIe uchwał przez Izbę, tak że Izba mogła 
wprawdzie obradować, ale nie mogła powziąć żadnej uchwały. Posła, który 
zatamował bieg czynności, proszono zazwyczaj, aby się nie upierał przy 
zdaniu swojem. Jeżeli się udobruchał i pozwolił na dalszą czynność, w ta- 
kim razie Sejm obradował dalej ze skutkiem; jeżeli jednak poseł ów nie 
chciał się zgodzić na cofnięcie swych słów i wyjechał, to Sejm był zerwa- 
nym. W razie zerwania Sejmu marszałek z posłami uda wał się do Izby 
senatorskiej i oznajmiał fakt ten królowi. - Można było wreszcie udare- 
mnić obrady Sejmu w ten sposób, iż posłowie cały czas trwania obrad 
strawili na swarach, kłótniach, zawieszaniu czynności i t. p., a nie zgodzili 
się na przedłużenie Sejmu. 

 25. Sejm konwokacyjny. W razie śmierci króla następowało b e z- 
król e w i e. Zastępcą króla stawał się arcybiskup gnieźnieński, prymas 
Korony i Litwy, a w razie, gdy go nie było, biskup kuj a wski. Prymas, 
zwany po łacinie interrex, po polsku b e z król e m, ogłaszał śmierć kró- 
lewską uniwersałami i zwoływał Sejm i sejmiki. Se,jm, kt6ry po śmierci 
króla zbierał się w Warszawie, zwano konwokacyjnym. Izba poselska 
obierała sobie marszałka i - podobnie jak za życia króla - w pierwszych 
dniach obradowała wspólnie z senatem. Sejm konwokacyjny miał przede- 
wszystkiem lla celu oznaczenie miejsca i dnia wyboru (elekcyi) nowego 
króla i obmyślenie wszystkiego, co było koniecznem do jej przeprowadze- 
nia bezpiecznego. Obradował pod węzłem konfederacyi, i wszystko, co na 
nim uchwalono. nazywało się k o nf e d er a c y ą g en er a l n ą. gdyż obra- 
dujące stany wiązały się ze sobą przymierzem i przyrzekały sobie pod 
wiarą, honorem i sumieniem wzajemną pomoc przeciwko tym, kt6rzyby 
chcieli łamać ich postanowienia. 

 26. Sejm elekcyjny i koronacyjny. Salll wybór króla był także rodza- 
jem Sejmu, z tą jednak różnicą, że głosowali nietylko senatorowie i posło- 
wie, ale wszystka szlachta, która przybyła na elekcyę. N a polach koło wsi 
Woli pod Warszawą okopywano miejsce elekcyi wałem i rowem. W wale 
robiono trzy bramy: wschodnią dla Wielkopolski, południową dla Mało- 
polski z Rusią czerwoną, Podolem, Wołyniem i Ukrainą, a zachodnią dla 
Litwy z Białą Rusią. W obrębie wałów budowano dla senatorów szopę, 
a zewnątrz budynku usta wiali się posłowie w miejscu, z wanem Koł e m 
r y c e r s k i e m. Opodal Koła usta wiała się szlach ta, która przybyła na 
elekcyę, w miejscach, wyznaczonych każdemu województwu przez marszałka 
w. k., i tam rozbijała namioty. Sam akt zaczynał się nabożeństwem; potem
		

/00024.djvu

			367 


Plan pola elekcyjnego pod V\'olą. 


/1;;\1" , 1'...,.,.,\1"1"'\1 / '/-'1\1'...'...,\1",...,\1".1.;,\1/'/..,\1'...,.....,\1/',..,\1/'1...,\l/'U/\II'/""\j!(!V\I"/",,,,"/.r,\l1 'I/'''''U;\II'/''''\I/'/''''\II'''L\I/'I;; 
 '' 
17....y



.

.f,;7-¥}!,.""i:¥
7.Y
7.g¥f,I


7.Y
7....y.Mł-/....

7

7

7

7
.:t-7.....Y.:f,7

7 

7
..t7.:

!4

..;,/...., 
1'""''''''''' ' '''' ' '''' '' '''' ' ''''''''"''' '' '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''1 

\I --ł '1'7." 
:

 


,I.,
, 


.
I.E ,

 .
OS
?W .' I II
.S 
LA,

-r:., ._ 
t
 
!li;


:A ::
'
;.L=;'
 ' o ;;,::::1'1 i 

I' 
 
 
 
 
== ", 1= S Z O P :' 
 
ą'.::-I -, - 
d: _"1 Z!a
 
m [ :::: 1°" 8ENATOROWIB ; 
 V" 1 
:
: <:: ,n 
,
.
 ,
.,
 °l !r 0.:?'!-r-
.:Os.:1 f-,O..
 o
o 
:
':-:.-:-:':-"-:-:- -. , 
(7L
' . '. - ." :" 
>- 
ł- "". ( )000 
J: 

 
 
 
...J "."" O 
"N g 

 : ,,) 
 
.:do 


00000 


f:
:::::::::'::::
:::'::::'0:::91 

 

 


00000 


. .. . . . .' 1 
. .. o" "".." 
."""... o" .-. 
-'-'-'
.:. - r- 
O O O O ( . o 
cn 
 ill ::::: ; 

 O ::--: "" 
);o O .. 
-10::'- 
O .'- 
;;O O .. . O 

 L
 .: 
0 0 "0 


MARSZAŁBK 
SEJMU 


Brama wielkopolska 


KOLO 


Brama litewska 



 
« 
oJ 


PRYlIAS 




 


" 


... 
 I:.::> 
- o o " 
. - 


 :<: 
o 
I:::> 
II' O l : .':: 
o o o" 
o o lo::: 
I- 
 l :::: 
< 0.:-: 
O .' 
Zo 
...0 
° 
cnO 
-';:,1 ° . 

 o.. 
:.::'t; ° 00 0_0 
 
 .0=°1 i r r:.
..
.?:.
,:
::
.:o.,
.:
,»> 
... 
E 


° 
O 
o ... 
° 

 
° o 
II' 
o 
I- 
« 
z 
... 


RYCERSKIE 


" 
o 
cn 
r- 
e. 
:;: 
cn 
N 
r 
» 
 
o 
J: -o 
-I o: 
-< 


j/ .' .. 
"f..'7.....v. 
""!f-
 .. 

 
-o .. 
oJ 
cn .. 
o 
II. 
-- 
« 
...J 
c 



 cn 


O 


... 
E 

 
"'" 


wszyscy uda wali się na pole elekcyi, gdzie posłowie obierali sobie mar- 
szałka. Także szlachta obecna obierała sobie marszałka, na czem zwykle 
tracono wiele czasu. O wyborze marszałka posehkiego zawiadamiali po-
		

/00025.djvu

			368 


słowie senatorów, którzy następnie zapraszali posłów do siebie na wspólne 
obrady. Prymas przedkładał przedmiot obrad i zdawał sprawę ze wszyst- 
kiego, co się zdarzyło od czasu Sejmu konwokacyjnego. Po powrocie do 
Koła mianował marszałek z pośród posłów sędziów kapturowych do t. zw. 
s ą d u k a p t u r o w e g o g e n e r a l n e g o, który miał prawo i obowiązek 
karania wszelkich wykroczeń, popełnionych na polu pod Wolą. Elekcya 
rozpoczynała się wysłuchaniem mów posłów, którzy zalecali kandydatów 
na króla. W dniu wyboru senatorowie i posłowie zgromadzali się w Kole 
sejmowem, a szlachta, na województwa podzielona, oczekiwała głosowania 
konno. pod chorągwiami. Po mowie prymasa i odśpiewaniu hymnu "Veni 
Oreatorc senatorowie i posłowie udawali się do swoich województw; tu se- 
nator, naj starszy w województwie lub w ziemi, zalecał jednego kandydata 
lub wyliczał ich kilku, a szlachta okrzykami przyjmowała jednego z kan- 
dydatów. Ustawy wymagały jednomyślności wszystkich głosów. Gdy uzy- 
skano zgodne głosy wszystkich województw i ziem, wtedy senatorowie 
i posłowie udawali się napowrót do Koła. Z kolei prymas, objeżdżając 
konno zgromadzoną szlachtę, po trzykroć zapytywał, czy jest zgoda na 
tego kandydata. Gdy nikt się nie sprzeciwił, prymas ogłaszał go królem. 
Z nowoobranym królem czyli e l e k t e m stany sejmujące zawierały 
umowę, t. zw. pacta conventa, którą posłowie elekta podpisywali w jego 
imieniu. Sejm. który następował po elekcyjnym, nazywał się kor o n a- 
c y j n y m, gdyż na nim koronowano króla. 
Do uroczystego aktu koronacyi przywiązywano wielką wagę, gdyż 
nie wybór na króla, ale dopiero koronacya dawała wybranemu władzę 
królewską. Przed koronacyą wybranego króla nie nazywano królem tylko 
elektem. Od czasów Władysława Łokietka królowie koronowali się w Kra- 
kowie (poprzednio w Gnieinie) i tylko Leszczyński i Poniatowski korono- 
wali się w Warszawie. Koronacya na króla była aktem religijnym. Doko- 
nywał jej w katedrze krakowskiej przy wielkim ołtarzu arcybiskup gnie- 
inieński jako prymas królestwa w otoczeniu innych biskupów. Król w ręce 
arcybiskupa składał przysięgę na Ewangelię. że będzie strzegł religii. ko- 
ścioła, państwa i praw Rzeczypospolitej, otrzymywał namaszczenie, poczem 
przyodziewano go w strój koronacyjny. Odzianemu w ten strój arcybiskup 
przypasywał miecz państwa, który król dobywał z poch wy i kreślił nim 
w powietrzu po trzykroć znak krzyża św. Gdy król miecz włożył do po- 
chwy, arcybiskup kładł mu na głowę koronę, wręczał berło i jabłko, a na 
ramiona zarzucał płaszcz purpurowy królewski i prowadził do tronu,
		

/00026.djvu

			36
 


wzniesionego na środku kościoła, gdzie mu oddawał królestwo, okrzyku- 
jąc go królem po trzykroć. Dnia następnego król na rynku krakowski
 
przyjmował przysięgę wierności od mieszczan krakowskich i innych miast 
i pasował zwykle kilku nieszlachty na rycerzy. 

 27. Sądownictwo. Sądownictwo niższe spra wowały w okresie trze- 
cim te same sądy, co w okresie poprzednim, a więc sądy z i e m s k i e, 
g ro d z k i e, a w sprawach granicznych p o d k o m (I r s k i e. Sądownictwo 
nad Żydami w miastach królewskich wykonywali wojewodowie, którzy 
się w tern wyręczali zastępcami zwanymi p o d woj e wo d z i m i. Sądy pod- 
wojewodzińskie miały też równocześnie obowiązek przestrzegania rzetel- 
ności miar, wag i cen towarów sprzedawanych" miastach. Do sądów 
wyższej instancyi należały przedewszystkiem s ą d Y król e w s k i e, zwane 
także n a d w o r n y ID i albo z a d w o r n y m i. Sąd)" te odbywały się na 
dworze króla, który zasiadał na nich w otoczeniu senatorów i najwyższych 
urzędników dworskich. Sądy te miały prawo rozstrzygać każdą sprawę; 
były więc instancyą dla spraw, które w sądach ziemskich, grodzkich i pod- 
komorskich w drodze apelacyi wytoczono. rozstrzygały dalej sprawy ty- 
czące się dóbr królewskich, skargi na urzędnik6.w. tudzież skargi krymi- 
nalne, które za,.:rożone były karą śmierci, utraty czci lub konfiskaty ma- 
jątku. Gdy króla nie było na sądzie nadwornym, wówczas wyrok wyda- 
wali sami dygnitarze, ale od ich wyroku można się było odwołać do króla. 
Sądy nad worne urzędowały tylko wtedy, gdy nie było Sejmu, w czasie 
Sejmu natomiast odbywał się S ą d s e j m o w y, który zresztą sądził te 
same sprawy, co sąd nadworny. W czasie aż od śmierci Zygmunta Augu- 
sta (1572.) szlachta nie miała wpływu ani na sąd sł
jmowy ani nadworny, 
gdyż na tych sądach zasiadywali tylko senatorowie. Dopiero w r. 1678. 
szlachta wywalczyła sobie sąd własny, w którym tylko ona sama za- 
siadała, bez senatorów. Był to T r y b u n a ł kor o !1 n y. Sąd ten składał 
ię z ':t.7 deputatów wybieranych przez szlachtę corocznie na sejmikach 
(zwanych deputackimi) i z 6 duchownych wybieranych przez kapituły. 
Trybunał ten rozstrzygał od wołania od wyroków s
 dów ziemskich, grodz- 
kich i podkomorskich. Miejscem sąd6w trybunalskich był Piotrków dla 
spraw z Wielkopolski, a Lublin dla spraw z Małopolski. Na czele sądu 
tego stali: marszałek trybunału wybierany przez deputatów świeckich 
i prezydent wybierany przez deputatów duchownych. W r. i581. utworzono 
dla Litwy osobny trybunał zwany li t e w s k i m, który zbierał się w No- 
wogrodzie i Mińsku, a pózniej w Wilnie i Grodnie. Skutkiem utworzenia
		

/00027.djvu

			370 


trybunałów dla obu narodów sąd sejmowy ograniczył swa jurysdykcyę 
00 spraw najważniejszych; więc do spraw o zbrodnię stanu, o pogwałce- 
nie praw szlacheckich, nadużycia urzędników, przekupstwa sędziów i t. p. 
Skład sądu sejmowego zmienił się też o tyle, że obok senatorów także 
posłowie sejmowi w nim zasiadali. 
Prócz tych sądów istniał jeszcze cały szereg sądów innych, a miano- 
wicie: sąd assessorski, osobny dla Polski, a osobny dla Litwy, który 
był najwyższym sądem dla spraw miejskich. Sądy te sprawowali kancle- 
rze (koronni i litewscy) z urzędnikami kancelaryi, a od r. 1764. zasiadało 
w nich nadto dwu senatorów i czterech posłów. Sprawy poddanych dóbr 
królewskich, tudzież spory tych poddanych z starostami i dzieda wcami 
dóbr królewskich rozstrzygały s ą d Y r e f e r e n d a r s k i e. Referendarzy 
było dwu w Polsce, a dwu na Litwie, z tych zawsze jeden duchowny, 
drugi świecki. Obowiązkiem ich było przyjmowac wszystkie skargi i za- 
żalenia osób prywatnych i przedkładac je kanclerzowi. Ci referendarze 
przewodniczyli sądom dla poddanych dóbr królewskich, i stąd sądy te 
zwano referendarskimi. Gdzie król osobą swoją wraz z dworem przeby- 
wał, tam w okręgu o promieniu jednej mili rozciągało się sądownictwo 
marszałka koronnego (gdy król bawił w Polsce), względnie litewskiego 
(gdy bawił na Litwie). Sądy marszałkowskie sądziły' sprawy kry- 
minalne, popełnione w pobliżu rezydencyi królewskiej, dalej sprawy o taksę 
towarów i żywności, o najem mieszkań, o czystość ulic i bezpieczeństwo 
od ognia, o długi cudzoziemców w Polsce lub na Litwie nieosiadłych i t. d. 
Dla spraw skarbowych istniał od r. 1613. t. zw. trybunał skarbowy. 
Zadaniem jego było odbieranie w drodze sądowej pieniędzy podatkowych, 
które zalegały u poborców lub u osób obowiązanych do płacenia podatków , 
i odsyłanie odebranych pieniędzy wojsku na żołd, z czego zn6w wynikało 
prawo trybunału do sprawdzania rachunków wojskowych i rozpatrywania 
szkód wyrządzonych przez wojsko. Zwykłą siedzibą trybunału było w Pol. 
sce miasto Radom, skąd i trybunał ten nazywano r a d o m s k i m, na Li- 
twie zaś trybunał skarbowy zbierał się w Wilnie, Nowogródku lub Miń- 
sku. Trybunał ten składał się z senatorów, mianowanych przez króla, 
i z posłów. których początkowo Sejm wyznaczał na deputatów do tego 
trybunału, p6zniej zaś sejmiki same obierały. Prezydentem tego trybunału 
był jeden z biskupów, marszałkiem zaś jeden z senatorów lub szlachty. 
N a trybunale tym zasiadał także podskarbi, który zawiadamiał deputatów 
o zaległych podatkach. Trybunał skarbowy litewski urządzony był podobnie.
		

/00028.djvu

			371 


W Bzystkie powyżej wymienione sądy usta wały po śmierci króla i po 
ogłoszeniu bezkrólewia, gdyż wedle zasady polskiej wszystkie te sądy od- 
bywały się pod powagą króla. Król więc musiał być na tronie, a gdy go 
brakło, nikt nie mógł sądzie. Ze względu jednak _1a konieczność utrzymy- 
nia pokoju i bezpieczeństwa publicznego szlachta. od czasów bezkrólewia 
po Zygmuncie Auguście, na sejmikach wybierała na czas bezkrólewia sę- 
dziów, zwanych kapturowymi. S ą d Y k a p t u r o w e sądziły sprawy kry- 
minalne, jak zabójstwo, podpalenia, rabunki. Podczas sejmu elekcyjnego 
urzędował osobny sąd kapturowy zwany g e n e r a l n y m, złożony z sena- 
torów i szlachty. Sąd ten sądził wszystkie wykroc
:enia popełnione na polu 
elekcyi i w okolicy. Z chwiJą koronacyi nowego króla ustawały sądy ka- 
pturowe. 

 28. Skarbowość. Podobnie jak w okresie drugim, tak i w okresie 
trzecim dochody dóbr królewskich musiały służye na pokrywanie potrzeb 
państwa. Zygmunt August w r. 1662. zrzekł się cl:wartej części dochod6w 
z dóbr królewskich, i ta część. zwana k war t ą, służyć miała na opłacenie 
żołdu wojska, broniącego granic państwa od wschodu , t. zw. woj s k a 
k war c i a n e g o. Skutkiem tego starostowie i dzierża wcy dóbr króle w - 
skich, mieli czwartą częśe dochodów oddawae co rok do osobnego skarbu 
mieszczącego się w Rawie, a zwanego stąd r a w s kim. Pózniej, na utrzy- 
manie dworu kr6lewskiego służyły tylko pewne dobra zwane stoło w emi, 
dalej dochody z mennicy, żup solnych, kopalń i c'3ł, podczas gdy dochody 
z reszty dóbr królewskich służye miały potrzebom państwa. Prócz tego 
istniały oczywiście uchwalane przez sejmiki poda;ki, a więc łanowe. szos, 
czopowe, pogłówne żydowskie, tudzież ofiary dobrowolne składane przez 
duchowieństwo, podobnie jak w okresie poprzednim. W okresie trzecim 
zaprowadzono nowy podatek zwany h y b e r n ą, który płaciły wsie kró- 
lewskie i duchowne w zamian za uwolnienie od kwaterunku wojskowego 
w czasie zimy. W r. 1629. zaprowadzono vodatek zwany podymnem od 
domów po wsiach, miasteczkach i miastach, wreswie uciekano się do na. 
kładania na całą ludność pogłównego na wzór pogłównego wybieranego 
od Żydów. 
Wiele z uchwalanych podatków nie dochodziło do skarbu królewskiego, 
gdyż po województwach istniały osobne s kar b y woj e w ó d z k i e , które 
same zajmowały się ściąganiem podatków i płaceniem żołdu wojsku znaj- 
dującemu się w województwie. Sejmiki nie ograniczały się do uchwalania 
podatk6w na cele całego państwa, ale uchwalały nadto podatki na cele
		

/00029.djvu

			372 


miejscowe. Podatki te nosiły nazwy przeróżne, np. gwozdziowe, mlewne. 
owczarskie, młynowe, pługowe i t. d., a nakładane bywały wyłącznie na 
mieszczaństwo, włościan i Żydów. Trwało to przez cały wiek XVII. i do- 
piero w w. XVIII. rozpoczyna się dążność do zniesienia osobnych skarbów 
wojewódzkich i całej wogóle skarbowości rządzonej przez sejmiki. 
Głównem złem w skarbowości tego okresu był b rak s t a ł y c h P o- 
d a t k ó w, którymi by skarb państwa mógł się nieustannie zasilać. Tymcza- 
sem szlachta zazdrośnie strzegła swego prawa uchwalania podatków ka- 
żdym razem z osobna na sejmikach i Sejmach. Sejmy jednak często były 
zrywane albo rozchodziły się. nie uchwaliwszy niczego, a skarb państwa, 
pozbawiony podatków, świecił pustkami. W chwilach niebezpieczeństwa 
nie było środków na wet na potrzeby naj konieczniej sze, bo na wojsko dla 
obrony kraju. 

 29. Wojskowość. W okresie trzecim główną siłą zbrojną było po 
dawnemu p o s p o l i t e r u s z e n i e, w którem brała udział cała szlachta 
posiadająca dobra ziemskie. Szlachta wyruszała
na wojnę [na koniach, 
a nadto każdy brał ze sobą dla posługi kilku ze swej czeladzi na koniach 
lub pieszo, tudzież wóz. Zwoływanie pospolitego ruszenia było jednak 
sprawą bardzo uciążliwą. gdyż do zwołania go trzeba było zezwolenia 
oejmików i Sejmu, poczem dopiero rozsyłano trzykrotne w i c i. wzywające 
szlachtę pod broń. Szlachty zgromadzonej nie można było pod bronią trzy- 
mać dłużej nad dwa tygodnie. ale należało ją rozpuścić, gdy nie było oka- 
zyi starcia się z nieprzyjacielem. Także za granicę państwa nie można 
było pospolitego ruszenia wyprowadzać, chyba za jego zgodą. Wojsko to 
było nadto niewyćwiczone i zupełnie niekarne. więc powoływano je pod 
broń tylko w nagłych wypadkach, a w czasie od śmierci Zygmunta Augu- 
sta do końca Rzeczypospolitej zwoływano je wogóle tylko trzy razy. Na- 
czelnego wodza wypra\\y wojennej mianował król. Nazywał się on h e t- 
m a n e m. Początkowo godność ta była czasową i służyła tylko na czas 
wyprawy wojennej. Dopiero Jan Zamojski pierwszy został hetmanem do- 
żywotnim. i odtąd po nim wszyscy urząd ten piastowali dożywotnio. Nie- 
użyteczność pospolitego ruszenia była przyczyną, że posługiwano się woj- 
skiem z a c i ę ż n e m. które najmowano początkowo tylko w wypadkach 
potrzeby, a dopiero od r. 1562. zaprowadzono nieliczne woj s k o s t a ł e, 
utrzymywane z czwartej części dochodów dóbr królewskich i zwane stąd 
k war c i a n e m. Wojska tego nie było jednak nigdy więcej nad 2000-3000. 
Celem pomnożenia liczby wojska, a zwłaszcza piechoty. Stefan Batory za-
		

/00030.djvu

			i:J73 


prowadził w Polsce nowy rodzaj żołnierza pies2 ego. który składał się 
z włościan dóbr królewskich. W razie wojny z d wudziestu łanów kmie- 
cych wyprawiali kmiecie jednego żołnierza pieszego i składali się na jego 
żołd. Piechota ta zwała się ł a n o w ą albo w y b r a n i e c k ą. Wojsko za- 
ciężne składało się z konnicy i piechoty. Konnicę zwano raj t a r a m i albo 
dr a go n a m i. Oba te roazaje konnicy umundurowane i uzbrojone były 
na spos6b niemiecki. Podobnie było z piechotą i artyleryą zaciężną, 
a wszystkie te rodzaje broni zwano woj s k i e ID c u d z o z i e m s k i e g o 
a u t o r a m e n t u. Szlachta polska, która chciała z własnej ochoty służyć 
stale w wojsku, służyła w konnicy. Konnica dziE)liła się na tak zwane 
c h o r ą g w i e, liczące po kilkadziesiąt szlachty, z wanych t o war z y s t w e m. 
Chorągwie rozróżniano według uzbrojenia. Do t. zw. c i ę ż k i c h należały 
chorągwie h u z a r s k i e i p a n c e r n e, do lekkich t. zw. k o z a c k i e także 
petyhorskie mi zwane, które jednak nie miały nic wspólnego z Koza- 
kami. K o z ak ó w wcielił do armii polskiej po raz pierwszy Stefan Batory. 
Kozakami nazywano na Ukrainie ludność najrozJllaitszego pochodzenia, 
a więc Rusinów, Tatarów, Litwinów, a nawet Polaków, którzy trudnili się 
rybołowstwem, pasterstwem, bartnictwem, czasem na wet rolnictwem. ale od 
czasu do czasu zbierali się w hordy i przedsiębrali łupieskie napady na 
bogate miasta nad Czarnem morzem. Tę ludność Stefan Batory pragnął 
ująć w karby dyscypliny wojskowej, kazał ją spisać w rejestra (stąd na- 
zwa: K o z a c y rej e s t r o w i) i podzielił na pułki. Kozacy sami wybierali 
sobie dowódców, zwanych a t a m a n a m i, i naczelnego h e t m a n a. Wojsko 
kozackie oddawało Polsce znaczne usługi, broniąc .jej granic od wschodu, 
rychło jednak kozactwo dało się jej we znaki podnosząc bunty (np. bunt 
Chm ielnickiego w r. -1648.). Obok wojsk 
 utrzymywanych kosztem skarbu 
państwa z podatków pozwolonych przez sejmiki i Bejmy, bogaci panowie, 
polscy i litewscy, utrzymywali przy swych dworach własne wojsko, które 
w razie potrzeby oddawali na usługi królowi. Stała armia polska nie była 
nigdy liczną. Szlachta, obawiając się. by król nie użył armii do obalenia 
swobód szlacheckich i zaprowadzenia rządów samowładnych, sprzeciwiała 
się ustawicznie powiększaniu stałego wojska. Sejm z r. 1717. uchwalił, że 
wojska stałego nie .może być więcej nad 16.000 w Koronie, a 8.000 na Li- 
twie, ale w istocie skarb państwa nie mógł nawet tak małej armii utrzy- 
mać, gdyż podatki dochodziły bardzo nieregularnie. Stało się więc, że 
Rzeczpospolita otoczona zaborczymi sąsiadami, kt6rzy mieli już własne 
wielkie i wyćwiczone armie, sama dobrowolnie czyniła się bezbronną.
		

/00031.djvu

			B74 



 30. Reformy w latach 1764-1788. Przewaga szlachty sprowadziła 
w okresie trzecim na Polskę bezrząd trudny do opisania. Król, wybieralny, 
związany paktami konwentami i radą senatorów. nie miał władzy ani nad 
wojskiem ani nad urzędnikami, których miał prawo mianować, ale nie 
miał prawa usuwać. Każda sprawa państwowa omawianą hyć musiała na 
wszystkich sejmikach i na Sejmie, zanim doszła do skutku, ale sejmiki 
i Sejmy zrywano dla ladajakiej prywaty i latami całemi sprawy najwa- 
żniejsze leżały odłogiem. W skarbie państwowym były pustki. Gospodarka 
skarbowa po województwach była jak najgorszą, armia stała była 
mie- 
sznie mała. W rzeczywistości Polską i Litwą władało kilkudziesięciu ma- 
gnatów, panów olbrzymich włości. Mieli oni własne wojska, utrzymywali 
dwory, przy których żyło wiele szlachty ubogiej, i tym sposobem wywie- 
rali wpływ na sejmiki, lekceważyli sobie króla i Sejm, który każdy z nich 
mógł przez kogo
 podstawionego zerwać, a z obcemi mocarstwami zacho- 
dzili w związki, które nieraz były jawną zdradą kraju. Dodajmy do tego, 
że miliony wło
ciaństwa pozbawione były praw, obarczane nadmierną 
pańszczyzną i doprowadzone niemal do nędzy, a mieszczaństwo było zu- 
bożałe i wyniszczone skutkiem fałszywej polityki handlowej szlachty. 
W Polsce nie brakowało mimoto nigdy jednostek, które widziały, 
w czem tkwi największe zło i nawoływały do opamiętania i poprawy 
Wielu takich było też między posłami, którzy wywierali pewien wpływ 
na Sejmy. Istotnie w latach 1764-1788 krzątały się Sejmy gorliwie około 
poprawy rządu w n.zeczypospolitej. Sejm z r. 1764. zniósł wolność od 
opłaty cla, przysługującą dotąd szlachcie, i zaprowadził t. zw. cł o g e n e- 
r a l n e, które już płacić musieli wszyscy bez wyjątku - a więc i szlachta- 
od towarów do Polski sprowadzanych. Ten sam Sejm ograniczył znacznie 
władzę podskarbich i hetmanów, którzy - jak wiadomo - nie byli dotąd 
właściwie przed nikim odpowiedzialni, i utworzył k o m i s y e s k a l' b o w e 
(koronną i litewską), wybierane przez Sejm. Podskarbiowie, względnie 
hetmani przewodniczyli wprawdzie tym komisyom, ale musieli wykonywać 
uchwały komisyj, a pośrednio także Sejmu. 
Ważnych zmian dokonał Sejm r. 1768. Zajął on się poprawą sposobu 
sejmowania. Najsłabszą stroną sejmowania polskiego była niewątpliwie 
zasada, że do wszystkich uchwał sejmowych potrzeba jednomyślności i że 
sprzeciwienie się jednego posła czyniło niemożliwem przyjście uchwały do 
skutku. U sunięcie tej zgubnej zasady było jednak rzeczą niezmiernie tru- 
dną, gdyż szlachta - oczywiście zupełnie fałszywie - upatrywała w niej
		

/00032.djvu

			376 


:tzrenicę« swej wolności. Sejm z r. 1768. nie kusił się też nawet o usunię- 
cie tej zasady i tylko ją ograniczył. Sprawy, które były przedmiotem obrad 
Sejmu , podzielono na trzy rodzaje. 
Do pierwszego przydzielono t. zw. p r a w a kar d y n a l n e, które 
uznano za wieczyście trwałe i nieodmienne. Do tyca praw należała n. p. 
zasada, że tron polski nie jest dziedzicznym, ale elekcyjnym Do drugiego 
rodzaju zaliczono t. zw. materiae status, które można było załatwiać tylko 
jednomyślnie. Do nich należały: powiększenie lub ustanowienie nowego 
podatku, pomnożenie wojska, zwołanie pospolitego ruszenia, traktaty z ob- 
cemi państwami, wypowiedzenie wojny i zawieranie pokoju, - wogóle 
wszystkie ważniejsze sprawy państwowe. Do trzeciego wreszcie zaliczono 
sprawy, najmniej ważne, które już można było rozstrzygać większością 
głosów. Tak więc reforma ta była połowiczną, a dodatniem w niej tylko 
to, że przynajmniej w sprawach wagi najmniejszej usunęła liberum veto, 
a nadto postanowiła, iż zerwanie Sejmu skutkiem veta nie unieważnia uchwał, 
powziętych poprzednio na tym Sejmie jednogłośnie. Sejm ten zniósł też za- 
sadę jednomyślności co do uch wał sejmikowych, a nadto odebrał sejmikom 
prawo uchwalania podatków i zniósł temsamem szkodliwe rządy sejmi- 
kowe w sprawach skarbowych. Także pewną ulgę \\-łościaństwu przyniósł 
sejm z r. 1768. gdyż uchwalił, 2e panom odbiera się prawo życia i śmierci 
nad poddanymi, tak, że odtąd tylko sądy publiczne miały prawo wydawać 
na włościan wyroki śmierci.. 
Mimo te reformy, popierane przez t. zw. stronnictwo Czartoryskich, 
nie udało się odwrócić od Polski rozbioru pierwszego, który nastąpił 
w r. 1772. Klęska ta nie powstrzymała jednak stronników reformy. Sejm 
z r. 1773-1776 zajął się sprawą zaniedbanego dotąd wychowania m1o- 
dzieży i utworzył k o m i s y ę, zWaną e d u k a c y j n ą, złożoną z czterech se- 
natorów i tyluż posłów, która zajęła się sprawą poprawy wychowania na- 
rodowego w Polsce i na Litwie i przyczyniła się znakomicie do podnie- 
sienia oświaty. W r. 1776. przystąpił Sejm do reformy samego rządu naj- 
wyższego i utworzył t. zw. R a d ę n i e u s t a j ą c ą. Składała się ta rada 
z króla, najwyższych urzędników (kanclerzy, podskarbich, hetmanów), 
z 14 senatorów i 18 posłów. Rada ta dzieliła się na departamenty: inte- 
resów cudzoziemskich, policy i, wojska, skarbu i sprawiedliwości, a nadto 
mogła obradować w komplecie, a wówczas przewodniczył jej król, ale roz- 
strzygał w niej głosem swoim tylko w razie równości głosów. Rada ta 
była jedną na Polskę i Litwę razem i miała tę zaletę, że podlegali jej
		

/00033.djvu

			376 


wszyscy urzędnicy w państwie, których Rada miała prawo usuwać. Rada 
nieustająca nie utrzymała się jednak długo. Składała się ona z ludzi zbyt 
uległych Rosyi; obalił ją też Sejm Czteroletni zaraz w styczniu r. 1789. 

 31. Reformy Sejmu Czteroletniego i I(onstytucya Trzeciego Maja 
1791. r. Sejm, który się zebrał w r. 1788., rozpoczął swą wiekopomną dzia- 
łalność od uchwalenia spraw najnaglejszych. Postanowił tedy zaciąg 
100.000 wojska i t. zw. o f i arę d z i e s i ą t e g o g r o s z a, tj. podatek, który 
na utrzymanie wojska płacićj!miała szlachta z dóbr swoich dziedzicznych. 
Potem przyszła kolej na reformy. Do najważniejszych należały wprowa- 
dzone w życie t. zw. k
omisye porz!ądkowe cywilno-wojskowe. 
wybierane przez sejmiki. Komisye te miały zarządzać drogami, wykony- 
wać nadzór nad szkołami parafialnemi, nad zakładami dobroczynnymi, 
szpitalami, dalej nad miarami i wagami, sporządzać spisy ludności i t. d. 
Tym sposobem odwracano uwagę sejmików od spraw ogólno-państwo- 
wych, które rozstrzygać mógł jedynie Sejm, a skierowano ją ku sprawom 
miejscowym. leżącym w zaniedbaniu. Było zamiarem Sejmu Czteroletniego 
wprowadzać reformy powoli zapomocą pojedynczych ustaw. Niebezpie- 
czeństwo grożące państwu ze strony sąsiadów spowodowało jednak, że 
Sejm czuł się zmuszony wystąpić od razu z ustawą, która objęła cało- 
kształt tych reform. Ustawa!].ta uchwaloną została w pamiętnym dniu 
Trzeciego Maja 1791. 
Sejm Czteroletni miał całą fświadomość tego. że to, na co składały 
się wieki całe , nie da się jednym zamachem obalić. To też i Konstytucya 
Trzeciego Maja nie zniosła przywilejów szlachty, nie zrównała ze szlachtą 
mieszan, nie dopuściła mieszczan do Sejmu,'::ani wreszcie nie oswobodziła 
kmieci z poddaństwa. Konstytucya zachowała:szlachcie wszelkie jej prawa 
i przywileje i uznała jej pierwszeństwo, ale równocześnie podniosła sta- 
nowisko mieszczaństwa i włościan. Przedewszystkiem więc szlachcie po- 
zwolono trudnić się:',w mieście'Lhandlem, bez narażenia się na utratę szla- 
chectwa, czem podniesiono powagę stanu mieszczańskiego; a równocześnie 
mieszczanom miast królewskich pozwolono nabywać dobra ziemskie. Przy- 
znano im dalej ten sam przywilej, którego używała szlachta, mianowicie, 
że takie mieszczanin nie mógł być uwięziony. dopóki nie był sądownie 
przekonany o popełnionej zbrodni. Wprawdzie miasta nie uzyskały prawa 
wybierania posłów;na Sejmy, ale zamiast posłów wysyłać miały na Sejmy 
swych pełnomocników, którzy mieli zasiadać w komisyach sejmowych 
i w t3ądzie assessorskim, powołanym - jak wiadomo - do rozstrzygania
		

/00034.djvu

			377 


spraw miejskich. Także w komisyach porządkowJch , cywilno-wojskowych, 
po województwach, mieli zasiadać mieszczanie. Dopuszczono wreszcie mie- 
szczan do stopni oficerskich w wojsku (z wyjątkiem kawaleryi narodo- 
wej), do urzędów kancelaryjnych i sądowych, a w duchownym stanie do 
tych godności, które nie były wyrainie zastrzeżone dla szlachty. 
Także stanowisko włoś c i a n podniosła Konstytucya Trzeciego Maja 
Orzekła ona bowiem. że cały lud rolniczy przyjmuje pod opiekę prawa 
i rządu krajowego, co rozumieć można tylko w ten sposób, że odtąd 
włościaninowi wolno będzie wzywać pana swego do sądu i szukać tam 
sprawiedliwości. Postanowiła dalej, że odtąd wszelkie umowy, między pa- 
nem a kmieciami zawarte , mają być chronione przez rząd i nie mogą 
być samowolnie zmienione. Postanowienie to tyczyło się zwyczaju, który 
poczęli wprowadzać w Polsce niektórzy właściciele dóbr. Uwalniali oni 
włościan z poddaństwa i od obowiązku odrabiania pańszczyzny i zadowa- 
lali się s a m y m c z y n s z e m, który włościanie placić im mieli wieczyśCie 
z gruntów posiadanych. Te umowy wzięła konstytucya w opiekę, a nadto 
dodała, że odtąd każdy włościanin, osiedlający "ię u nowego pana, jest 
osobiście wolny i może zawierać z nim umowę, która będzie chronioną 
przez prawo. 
Bardzo ważnej zmiany dokonała konstytucya w sejmowaniu. Wszyst- 
kie sprawy sejmowe podzielono na dwie grupy, z których jedną nazwano 
p r a wam i o g ó l n e m i, drugą u c h wał a m i s e i m o w e m i. Do pierw- 
szej zaliczono prawa, kt6re miały obowiązywać przez długi przeciąg czasu, 
a więc ustawy polityczne, cywilne, kryminalne, podatkowe. W drugiej 
umieszczono wszystkie inne, n. p. uchwały w sprawie wojny, zawarcia po- 
koju, traktatu, uchwały jednorazowego podatku, nadanie szlachectwa i t. p. 
Uchwały Sejmowe zapadały większością głosów, ale głosy Senatu i Izby 
poselskiej zliczano razem, tak, że nawet w razie sprzeciwienia się calego 
Senatu, mogła ustawa przejść głosami Izby poselskiej, która - jak wia- 
domo - była liczniejszą. Prawa ogólne uchwal:1no większości4 głosów 
w Senacie i w Izbie poselskiej, ale głosów nie zliczano razem; Senat je- 
dnak nie mógł się sprzeciwić nowej ustawie, mógł ją tylko odroczyć do 
przyszłego Sejmu. Nawet król nie mógł się sprzeciwić ustawie, przez Izbę 
poselską uchwalonej, gdy i na Sejmie nie mial osobnego głosu, ale głoso- 
wał z Senatem, a tylko głos jego liczył się za dwa. 
Był to niewątpliwy bląd nowej konstytucyi, ie jednym zamachem 
chciała królowi i Senatowi odebrać prawa, kt6re przysługiwały im od 
"LIlIĄ. 25
		

/00035.djvu

			878 


wieków. Za to dwa inne postanowienia były bardzo trafnie obmyślone. 
Pierwszem z nich była zasada, że: :tS e j m m a b y ć z a w s z e g o t o w yc, 
t. zn. że posłowie, obrani na Sejm ordynaryjny (co dwa lata odbywany), 
nie tracą swych funkcyi z ukończeniem jego, ale zatrzymują je na całe 
dwulecie. Gdyby się zatem okazala potrzeba zwolania Sejmu nadzwyczaj- 
nego w ciągu tych dwu lat, to nie było potrzeba nowych wyborów. Dru- 
gie postanowienie jest ważniejszem. Poseł odtąd nie miał być przedsta- 
wicielem tego tylko sej miku, który go obrał, ale c a I e g o n a r o d u, i nie 
potrzebował się krępować instrukcyą sejmikową, ale powinien był co naj- 
wyżej stosować się do życzeń swych wyborców. 
Tym sposobem Konstytucya 3. maja podcięła zasadę liberum veto 
u samego korzenia i obaliła ją zupełnie. Sejm nie miał być odtąd zjazdem 
pełnomocników poszczególnych ziem (niby niezawisłych od siebie państe- 
wek), ale zgromadzeniem wysłanników jednego, jednolitego narodu. 
. W tem też leży zasługa tej Konstytucyi , że wykryła chorobę, na 
którą sejmowanie polskie cierpiało od pierwszych swych początków, i że 
chciała w nie tchnąć nowego ducha, który mógł państwo sprowadzic na 
pomyślne tory. 
Podczas gdy Sejm miał się stać najwyższą władzą prawo da w- 
c z ą, która miała uch walać usta wy, ustana wiać podatki. zaciągac długi, 
rozkładać wydatki na pojedyncze cele, wydawać wojnę i zawierać pokoje 
i traktaty, król wraz ze swem ministeryum miał być najwyższą w ł a d z ą 
w y k o n a w c z ą. Zerwano z dawnym, zgubnym zwyczajem wybierania 
królów i postanowiono, że tron polski ma być odtąd d z i e d z i c Z n y. Po- 
nieważ król Stanisław August nie miał potomstwa. przeto następcą jego 
wyznaczono elektora saskiego, Fryderyka Augusta. Król mial mieć prawo 
mianowania biskupów, senatorów, ministrów i wszystkich urzędników, 
o ile nie byli wybieralni, miał mieć najwyższe dowództwo nad wojskiem 
1 prawo mianowania oficerów. Sądy i wszystkie urzędy miały działać 
w imieniu króla, który miał nadto prawo ułaskawiać skazanych na śmierć. 
Król sprawować miał rządy łącznie z m i n i s t e r y u m, które było jedno 
na Polskę i na Litwę i nazywało się: s t r a żąp r a w. Straż ta miała się 
składać z prymasa (tj. arcybiskupa gnieźnieńskiego), marszałka jako mi- 
nistra policyi, kanclerza lub podkanclerzego jako ministra pieczęci, tj. kan- 
celaryi królewskiej, hetmana jako ministra wojny, podskarbiego jako mi- 
nistra skarbu i kanclerza albo podkanclerzego jako ministra spraw zagra- 
nicznych. W straży zasiadał wreszcie każdoczesny marszałek izby posel-
		

/00036.djvu

			379 


skiej, który miał prawo zwołać Sejm, jeżeliby król wzbraniał się go zwo 
łać. Ministrów mianować miał sam król, ale radą ich nie był w niczem 
związany, lecz wolą swą rozstrzygał rzecz każdą. Król nie był jednak 
przed nikim odpowiedzialny, lecz tylko jego ministrowie odpowiadali 
wobec Sejmu. 
Konstytucya Trzeciego Maja starała się jedną ustawą naprawić 
wszystko zło, które trawiło Polskę. Podniosła znaczenie stanu mieszczań- 
skiego, zaopiekowała się włościaństwem, wypleniła naj gorszą wadę sejmo- 
wania polskiego, tj. liberum veto, zniosła elekcyę królów, która była nie- 
szczęściem i zgubą Polski, i dała jej Sejm, który mógł mieć powagę, i rząd, 
który mógł mieć władzę. Konstytucya ta była dowodem, ż e n a ród p o 
wiekowem błądzeniu ocknął się i zabrał się sam do po- 
prawy swego bytu. 
Mocarstwa ościenne nie dopuściły jednak do dokończenia dzieła tak 
świetnie rozpoczętego. W niespełna dwa lata (1793.) nastąpił drugi rozbiór 
Polski, a po upadku powstania Kościuszkowskiego rozbiór trzeci (1796.). 
Polska odradzająca się uległa gwałtowi i przemocy. 



 


25*
		

/00037.djvu

			POLITYCZNA 
BISTOR Y A POLSKI 


NAPISAŁ 


DR. AUGUST SOKOŁOWSKI
		

/00038.djvu

			ł\Y 
1)'1 aród polski należy do wielkiego szczepu słowiańskiego, który w nie- 
pamiętnych czasach przybył z Azyi do Europy i zajął w tej części świata 
olbrzymie obszary, na północnym wschodzie położone. Siedzibami Celtów 
i Germanów z jednej, a Scytów z drugiej strony otoczeni, iyli Słowianie 
przez długi szereg wieków w zapomnieniu i spokoju l). 
Zabiegali wprawdzie w te strony czasami kupcy greccy z nad mo- 
rza 
Czarnego, to znów Etruskowie i za ich przykładem Rzymianie, ale 
wycieczki te, podejmowane w celach handlowych, dla poszukiwania bar- 
dzo cenionego podówczas bursztynu I nie mogły rozjaśnić tajemniczej 
osłony, okrywającej prastare i rozległe siedziby Słowian. 
Dopiero najazd Hunnów na Europę (w końcu IV. wieku po Chr.) 
wywołał wśród tych mas różnorodnych, zamieszkujących środkową i wscho- 
dnią część naszego lądu, ruch wielki i zmiany niespodziewane. 
Gdy Germanie, żądni łupów i zdobyczy, runęli na państwo rzymskie, 
wywracając cały porządek starożytnego świata i niszcząc zabytki odwie- 
cznej cywilizacyi, posunęły się w ślad za nimi ludy słowiańskie ku zacho- 
dowi i na południe. Nagle w VI. w. po Chr., po upadku państwa Hun- 
nów, pojawiają się u granic wschodniego cesarstwa rzymskiego tłumy 
Słowian, znane pod nazwą Antów i Wenedów. Zajmują one doliny alpej- 
skie, brzegi Dunaju, zapełniają całą olbrzymią przestrzeń od Dniepru aż 
po Elbę, wdzierają się na półwysep Bałkański, sięgają do Grecyi. Słowia- 
nie byli wówczas jeszcze poganami; wprawdzie wierzyli w najwyższe bó- 


l) O Słowianach czytaj obszerniej w etnografii Karłowicza str. 83 i nast.
		

/00039.djvu

			stwo, ale czcili je pod różnemi nazwami: Radogosta, 
wiatowida, Peruna. 
Na cześć ich wznosili świątynie. N. p. w Arkonie na wyspie Rugii miał 
wspaniałą świątynię 
wiatowid, którego wyobrażano sobie jako boga 
o czterech głowach. 
MiłoŚĆ swobody i niezależność była u Słowian powszechna, panów nad 
sobą nie mieli i nie znosili, jednomyślną naradą 
uchwały swoje stanowili, a w wykonaniu posta- 
nowionych pilnowali zgody powszechnej. Stąd 
poszło też, _że gdy ludy germańskie w krajach 
zdobytych na Rzymianach zakładały liczne pań- 
stwa, Słowianie rozdrobnieni i nie z godni, łączyli 
się tylko wtedy, kiedy im zagrażało jakieś wiel- 
kie niebezpieczeństwo. 
Tak powstało pierwsze państwo słowiańskie 
w VII. w. po Chr. dla obrony przeciw Awarom. 
Lud ten dziki, nieliczny wprawdzie, ale pod wzglę- 
dem wojskowym doskonale zorganizowany, poja- 
wił się okolo 660 r. nad Wołgą, ujarzmił z latwo- 
ścią niezgodnych pomiędzy sobą Słowian i, zalo- 
żywszy główną swoją siedzibę w dzisiejszych Wę- 
grzech, uciskał okoliczne ludy słowiańskie. Prze- 
ciw tym Awarom i przeciw podbojom Franków, 
którzy od zachodu rozszerzali swoje granice, sta- 
nęło pierwsze państwo słowiańskie pod Samonem 
w 623 r. Ale Samon umarł w 662 r., a po jego 
śmierci znika bez śladu i jego królestwo. 
Upłynęło znowu lat 200, zanim Słowianie do 
nowych zerwali się czynów. Przez ten czas po- 
wstało na zachodzie potężne państwo Karola W., 
zwycięski oręż jego dosięgnął przygodnie Słowian nadłabskich i krajów 
czeskich. 1 Następcy Karola W. sięgnęli dalej na wschód i pod pozorem 
szerzenia-chrześcijaństwa jęli podbijać i tępić Słowian. Wtedy Rościsław, 
książę morawski, chcąc uniknąć jarzma niemieckiego, zwrócił się do cesa- 
rza bizantyńskiego w Konstantynopolu z prośbą o przysłanie misyonarzy 
w 863. r. Przybyli więc do Morawii dwaj bracia, św. Cyryl i św. Metody' 
Znając język słowiański - pochodzili bowiem z Tessaloniki, zamieszkałej 
przez Słowian - nawrócili oni z łatwością Morawian, zaprowadzili u nich 


384 


'i:k'1.. ,
 
H' 
 :li ,
 
K.! 7ft /
. 
_' ." A2".l. 

 . 
3;j 
fY
. 
, ' jA ł r;?'.i
 
.;0 
 .' 
 I ,

?;.ł;. 
:
Ai vj j" ./::-:
 
d/"':
 ,;' .k', :Fif,-tf,.,"t 
 
f>61x 
 .
. Ę'? I ..' .,yl
 
 
""
9 :):i}6 
 ... \ , 
& 
&:rfr
.r
" 
 / . <'. . 
"I:?! 
 
 

tr 


 .d
 
 

 '" 
6 



 - :;
L : 


Fig. 168. Posąg Swiatowida, 
znaleziony w rzece Zbruczu 
(w zbiorach Akademii Umie- 
jętności w Krakowie).
		

/00040.djvu

			386 


nabożeństwo z liturgią słowiańską i założyli za zezwoleniem Stolicy Apo- 
stolskiej osobną dyecezyę. 
więtopełk, bratanek i następca Rościsława, 
zaczął rozszerzać panowanie swoje naokoło i nawracać sąsiednie ludy 
słowiańskie. Przyjęli chrześcijaństwo Czesi, gdzie panował wtedy książę 
Borzywoj, dostało się światJ:o wiary aż do czę
ci Małopolski. Ale ten 
wzrost nagły słowiańskiego państwa przestraszył Niemców; cesarz Arnulf 
wezwał zatem na pomoc pogańskich Węgr6w, którzy w X. w. rozbili pań- 
stwo Wielkornora wskie. 
Tymczasem wstąpił na tron niemiecki książę saski Henryk, Ptaszni- 
kiem zwany. Sąsiadując najbliżej ze Słowianami, zwrócił on też przeciw 
nim swój oręż i pomykał granice swoje dalej ku wschodowi. Syn Henryka 
Otton I. pokonał Węgrów, podni6sł potęgę cesarską i uważając się za 
spadkobiercę cesarzów rzymskich. skierował usiłowania swoje ku nawró- 
ceniu i ujarzmieniu słowiańskiego świata. 
Zbliżała się tak dla Słowiańszczyzny zachodniej chwila stanowcza. 
Rozt:lrwana pomiędzy sobą, nie posiadająca żadnej organizacyi politycznej, 
miała ona uledz w nier6wnej walce z potężnym wrogiem. Wtedy wystą- 
piła na widownię dziejową P o l ska. 


I. 


EPOKA PIASTOWSKA OD R. 962-1386. 


OKRES PIERWSZY: 
Od powstania państwa polskiego do śmierci Bolesława III. Krzywoustego. 


Brakowało wszystkim ludom słowiańskim silnej organizacyi polity- 
cznej, brakowalo spójni i co za tern idzie, siły i potęgi, chroniącej przed 
zaborczą polityką sąsiadów. Jedno i drugie miała im dać Polska. 
Początki państwa polskiego giną w nieprzeniknionej pomroce pomą- 
conych dziejów i podań bajecznych. Opowiadano sobie dokoła Krakowa, 
że miasto to wybudował potężny książę Krakus, że zabił straszliwego 
smoka, który krył się w Wawelskiej g6rze i pożerał ludzi, że po Kraku- 
sie panowała c6rka Wanda »co nie chciała Niemca«, że utopiła się w Wi- 
śle. Opowiadano znowu w okolicach Gniezna o Lechach i Leszkach, w Kru-
		

/00041.djvu

			386 


szwicy o książętach Popiel ach. Ale wszystkie te piękne legendy, jakkolwiek 
kryje się w nich ziarno prawdy - dziś jeszcze stoją pod Krakowem mo- 
giły Krakusa i Wandy - nie mogą być podstawą Acisłych wiadomości 
historycznych. Tyle tylko jest pewnem, że państwo polskie powstało nad 
brzegami WartYI w pózniejszej Wielkopolsce. Kraj to był w tej zamierzch- 
łej przeszłości pokryty wielkimi borami, jeziorami ogromnemi, przecinały 
go zaś rzeki, jakoby stworzone przez Opatrzn03ć na drogi handlowe. 
W tych okolicach niedostępnych, od przyrody obwarowanych, szukali lu- 
dzie ówcześni schronienia, wśród tych niezbrodzonych trzę3awisk budo- 


............& .... 
-, 


.... 


.. 



 


Fig. 169. Mogiła Wandy pod Krakowem. 


wali swoje mieszkania i :tmorzem polskiem« splawiali płody swej ziemi 
i owoce swej pracy na odległe targowiska. Tędy też biegła z Morawii 
i Śląska staroda wna droga handlowa znana już Etruskom i Rzymianom, 
tu wzniósł się starożytny gród Kruszwicki, z warowną wieżą drewnianą 
nad jeziorem, gdzie, jak utrzymuje podanie, myszy bajecznego zagryzły 
Popiela. 
Na tym gruncie, dotkniętym już wpływem cywilizacyi zachodniej, po- 
wstaje państwo polskie pod władzą książąt, wywodzących swój ród od 
kmiecia Piasta. Rozpoczęli oni panowanie swoje, jak przypuszczać można, 
w połowie IX w., a pierwszym historycznie poświadczonym księciem był 
ojciec Mieszka I. Ziemiomysł. Prawdopodobnie skorzystał, jeżeli nie on, to 
jego poprzednik z rozbioru państwa Wielkomorawskiego i zagarnął część
		

/00042.djvu

			387 


Chrobacyi, jakoteż grody Czerwieńskie, podczas gdy Kraków z okolicą 
dostał się pod panowanie czeskie. 


" Jt .. 


- 



 


,); -+ 
. J' ' . 
.. 
 
" 
t 
.
. 

 "" 
,
 
\ "".;pa 
" SW" - 
. . , 
 . f\. ""\ 
.( . 
... 
'... .C 
.. , 
\ 


Fig. 170. Mieszko I. (z obrazu Matejki). 
(Za pozwoleniem p. Perle.a, w}'dawcy porlretów królów polskich). 


Mieszko I. (962-992). Mieszko I. objął więc po śmierci ojca (962 r.) 
władzę dość rozległą, ale zarazem i zadanie niezmiernie trudne. Była to 
bowiem chwila wielkiej przewagi Niemiec na wschodzie, którzy pod po- 
zorem na wracania Słowian, jeszcze wówczas pogan, wdzierali się coraz
		

/00043.djvu

			388 


głębiej w ich kraje. Czescy książęta, zhołdowani przez króla niemieckiego 
Henryka l., uznawali zwierzchnictwo cesarskie, drobne ludy słowiańskie, 
niezgodne pomiędzy sobą nie mogły powstrzymać postępów oręża niemie- 
ckiego. Mieszko sam w pierwszem spotkaniu z Niemcami (w 963. r.) po- 
niósł klęskę. Należało zatem koniecznie szukać jakiegoś poparcia, oczywi- 
ście u swoich, a nie u obcych, należało przedewszystkiem wyrzec się błę- 
dów pogańskich, aby odjąć Niemcom pozory gnębienia Słowian. Tak 
przyszło do skutku małżeństwo Mieszka L z Dobrówką l), córką Bolesława l. 
Srogiego, księcia czeskiego, i na wrócenie Polski na chrześcij aństwo. 
Wiara chrześcijańska nie była obcą ówczesnym Polakom. Znajdują 
się ślady. że prace Apostolskie św. Cyryla i Metodego sięgnęły do Mało- 
polski. Do zupełnego nawrócenia było jednak daleko. Dokonał tego do- 
piero Mieszko l., przyjmując chrzest w r. 966. Dalsze prace apostolskie, 
poparte przykładem księcia i zabiegami jego żony, wydały w krótkim 
czasie jak najlepsze owoce. W r. 968. powstało w Poznaniu pierwsze bi- 
skupstwo polskie, zawisłe jednak od arcybiskupstwa magdeburskiego. 
a więc niemieckiego. Natychmiast też zmieniło się położenie Polski. Mie- 
szko I. bowiem nie tylko połączył się z Czechami, ale wydawszy siostrę 
swoją Adelejdę, zwaną :tBiała Knieginia«, za księcia węgierskiego Gejzę, 
pozyskał sobie w ten sposób drugiego jeszcze sprzymierzeńca. Przypadło 
to wszystko szczęśliwym trafem na czas nieobecności w Niemczech na- 
stępcy Henryka, cesarza Ottona 1, który sześć lat wtedy spędził we Wło- 
szech i sprawami słowiańskiemi zajmować się nie mógł. Z margrabiami 
niemieckimi, którymi pogranicze było obsadzone, dał sobie już radę l\Iie- 
szko. Brat jego Czcibor pobił w 972 r. Niemców pod Cydynem. Po śmierci 
Ottona L odrywa się nawet Polska na chwilę od cesarstwa. Powodzenie 
to nie trwało jednak długo. 
mierć Dobrówki (w 977. r.) rozluźniła węzły 
przyjaźni z Czechami. w 980. r. toczy się nieszczęśliwa wojna z Włodzi- 
mierzem, ks. kijowskim, który zabiera grody Czerwonoruskie, Mieszko jest 
zmuszony uznać ponownie zwierzchnictwo niemieckie. A jednak kiedy 
umierał, wiekiem pochylony, mógł z zadowoleniem spojrzeć na pracę 
swego żywota. Przezornością i roztropnością uchronił on Polskę od gro- 
źnego niebezpieczeństwa, wprowadził młode państwo swoje na drogę po- 
stępu i cywilizacyi i uczynił je strażnicą Słowiańszczyzny od strony za- 


l) Imię Dobrówki tłómaczą współcześni kronikarze przez łaciński wyraz bona = do- 
braj jeden z polskich kronikarzy nazywa ją D o b r o c h n aj a więc nie D ą b rów k a i nie 
Du bra wka.
		

/00044.djvu

			389 


chodniej. Chlubnie rozpoczęte dzieło nie było wprawdzie skończone, ale 
u śmiertelnego łoża Mieszkowego stał już jego następca, syn Dobrówki 


. " 


... 

 
« < 
'-. 

 ... 
..- \ 

 
. . 
.. 
, . 
 
t- 
o , 


t. 


. 


, 


Fig. 171. Dobrówka (z obrazu Matejki). 
(Za. pozwoleniem p. Perlesa., wydawcy portretów królów pOlskich). 


Bolesław, który miał wywyższyć Polskę ponad wszystkie państwa słowiań- 
skie i położyć fundamenta przyszłej jej wielkości. 
Bolesław I. Wielki albo Chrobry (992-1025). Urodzony r. 967,. 
obejmował Bolesław tron w wieku młodzieńczym. Odznaczała go zwy- 
czajna w owych czasach rubaszność charakteru i usposobienie gwałtowne.
		

/00045.djvu

			390 


Za życia ojca jeszcze pojął dwie żony i po dwakroć rozwodził się, aż 
wreszcie znalazł wierną towarzyszkę życia, Emnildę, o ile się zdaje, córkę 
jakiegoś słowial-łskiego księcia. Wtajemniczony we wszystkie ważniejsze 
spra wy przez ojca, znał on wybornie ludzi ówczesnych, ich słabe i dobre 
strony i korzystał z tego po mistrzowsku. Natychmiast więc po wstąpieniu 
na tron wypędził macochę swoją Odę wraz z synami, pozbył się w spo- 
sób gwałtowny dwóch krewnych swoich i ubezpieczywszy się tak przed 
niespodziewanymi zamachami, zagarnął Pomorze i zwrócił baczną uwagę 
na sąsiednie Czechy. Rządził tam młody książę Bolesław III" znany 
z okrucieństwa, a opierający się głównie na potężnej rodzinie Wrszowców, 
która nienawidziła i prześladowała możny ród Slawników, zbratanych 
z św. Wojciechem, biskupem pragskim. Z tej waśni domowej skorzystał 
Bolesław, nawiązał bowiem z Slawnikami przyjazne stosunki, a gdy św. 
W ojciech musiał Pragę opuścić i przybył do Polski, znalazł na dworze 
książęcym wspaniałe przyjęcie i pomoc w dalszych swoich przedsięwzię- 
ciach. Chrobry wiedząc, że najgorętszem pragnieniem świętego męża była 
praca apostolska wśród pogan, wysłał go z orszakiem rycerzy polskich na 
północ do Prus , gdzie Wojciech zginął śmiercią męczeńską (w r. 997). 
Wtedy wykupił Bolesław ciało jego od pogan i złożył uroczyście w ko- 
ściele Gnieznieńskim, ufundowanym przez Mieszka I. Wieść o tem zda- 
rzeniu rozsławiła imię Chrobrego w całym chrześcijańskim świecie i zjednała 
mu zarówno miłość w Czechach jak i gorące uznanie cesarza Ottona III., 
który był przyjacielem i wielbicielem świętego męczennika. Kiedy więc 
w dwa lata potem umarł Bolesław II., zostawiając państwo nieudolnemu 
synowi swojemu Bolesławowi III. Rudemu i w Czechach powstały zamieszki, 
opanował Chrobry Kraków. Cesarz zaś Otton III. udał się osobiście do 
Polski pod pozorem pielgrzymki do grobu św. Wojciecha. w istocie zaś 
dla pozyskania naszego Bolesława dla wielkich planów zjednoczenia ca- 
łego świata chrześcijańskiego pod głową Kościoła i cesarzem rzymskim. 
Uczony papież Sylwester II. wszczepił te zamysły w młodego, szlachetnego 
cesarza. Na początku pamiętnego roku 1000, kiedy wśród szerokich mas 
ludności krążyły dziwne wieści o końcu świata, witał u granic swojego 
państwa, nad Odrą, Bolesław dostojnego gościa. Tu zaczynał się »ów 
wielki kraj polski, bogaty w chleb, mięso, miód i pastwiska«, jak się wy- 
raża wspólczesny podróżnik arabski, tu otoczyły Ottona drużyny wojsk 
Mieszkowych, przez Chrobrego pomnożone, tu rozpoczęło się owo przyję- 
cie tak wspaniałe, że kronikarz nie znajduje słów dosyć, aby mógł je go-
		

/00046.djvu

			391 


dnie opisać. Pomodliwszy się u grobu św. Wojciecha, przyjął Otton III. 
gościnę na zamlm księżęcym, gdzie przez trzy dni, pl'7.y stołach uginają- 


1. 


* 
..i 


.. 


--- 


.,;; 


I: 


... 


.::: 


Fig 172. Grobowiec św. Wojciecha w środku nawy katedry gnieźnieńskiej. 


cych się pod ciężarem naczyń srebnych i zlotych, tnvały wspaniałe bie- 
siady. TI'zeciego dnia wreszcie cesarz, olśniony tym przepychem i tą go-
		

/00047.djvu

			392 


ścinnością, powstał i zwrócony do gospodarza swego w te odezwał się 
słowa: :»Nie zgadza się to z godnością tak znakomitego męża, aby go na- 
zywać księciem, dukiem lub komesem, ale należy go wynieść na stolec 
królewski i czoło jego koroną ozdobić c , poczem, zdjąwszy dyadem własny, 
i włożył go na skroń Bolesława i nazwał go bratem i współpracownikiem 
swoim. 
Odtąd Chrobry z lennika cesarskiego stał się zupełnie niezależnym 
władcą, a do używania tytułu królewskiego i korony potrzebował tylko, 
podług ówczesnych wyobrażeń, potwierdzenia Stolicy Apostolskiej. 
Ale dla utwierdzenia niezawisłości państwa polskiego należało konie- 
cznie uwolnić Kościół polski, podlegający dotąd zwierzchnictwu arcybisku- 
pów magdeburskich, od tej zależności, należało nadać mu odpowiednią 
i samoistną organizacyę. W tym celu ustanowił Otton III. w porozumieniu 
z papieżem arcybiskupstwo Gnieźnieńskie, któremu mieli być poddani 
inni biskupi polscy, mianowicie krakowski, kołobrzeski i poznański. Na 
stolicy Gnieźnieńskiej zasiadł, jako pierwszy metropolita polski, brat św. 
Wojciecha, Radym (Gaudenty). 
Ale dobre stosunki z Niemcami nie trwały długo. Po nagłej śmierci 
Ottona III. (w r. 1002.) zasiadł na tronie niemieckim H e n ryk II., człowiek 
innej miary i odmiennego zupełnie usposobienia. Początek panowania miał 
trudny i musiał orężem dobijać się władzy. Skorzystał z tego Chrobry: 
zdobył całą marchię margrabiego Gerona, położoną na prawym brzegu 
Elby, zajął Budziszyn, Strelę i Miśnią i przestraszył tak dalece saskich 
lenników cesarza, że uznali zwierzchnictwo polskie. 
Równocześnie powstały srogie zamieszki w Czechach. Bolesław Rudy, 
który z pomocą Chrobrego odzyskał tron, zaczął mścić się na swoich prze- 
ciwnikach, wymordował przy uczcie całą prawie rodzinę Wrszowców i tem 
okrucieństwem oburzył na siebie naród tak bardzo, że Czesi udali się do 
Bolesława Chrobrego, prosząc o radę i pomoc. Chrobry, bez długiego na- 
mysłu, zwabił do siebie Rudego, kazał go oślepić i wtrącić do więzienia, 
a sam tron czeski opanowat 
Ten nagły wzrost potęgi polskiej zaniepokoił sąsiadów, mianowicie 
pogańskich Lutyków i Redarów, jakoteż cesarza Henryka II. Ten ostatni 
zatrudniony z początku wojną domową, utrzymywał przyjazne z Bolesła- 
wem stosunki, oddał mu nawet Łużyce, Miśnią i Milsko, ale teraz, kiedy 
Chrobry opanował Czechy, kraj lenny cesarstwa, zażądał od niego złoże- 
nia hołdu, tak jak go składali książęta czescy od czasów Henryka Pta-
		

/00048.djvu

			393 


sznika. Chrobry znając trudne położenie cesarza a przy tern ufny w swoją 
potęgę dał odpowiedź odmowną. Wtedy Henryk. acz słynny z pobo
no- 




# 


-- 


\ 


-' 


.. 


.' 


r 


. . 
" 



 


t 


ł: 
... Jł\ 

 
 
...,. ' ) 

.ł ' - 
-ł- 4' 


.." 


..,... 


., 


-- 



ł 


. , 


...ł.' 


Fig. 173 Bolesław Wielki albo Chrobry (z obrazu Matejki). 
(Za pozwoleniem p. Perlesa, wydawcy portretów królów polskich). 


ści, sprzymierzył się z pogańskimi Lutykami, pozyskał sobie stronników 
w Czechach i nagle zdobył Pragę (w r. 1004). Zachęcony tem powodze- 
'0'''' 26
		

/00049.djvu

			394 


niem, rozpoczął cesarz w roku następnym długą bo lat 13 trwającą wojnę 
z Polską. Kilkakrotne wyprawy jego, podejmowane z licznym wojskiem, 
mają przebieg jednaki. Niemcy zapuszczają się w głąb krajów polskich, 
pustoszą je ogniem i mieczem, ale potem, nękani przez podjazdy Chro- 
brego, wygłodzeni, przetrzebieni wracają, aby za rok lub za dwa lata po- 
dobnego doświadczyć losu. W r. 1018 zawarto wreszcie pokój w Budzi- 
szynie pod warunkami kt6rych nie znamy, ale które musiały być bardzo 
niekorzystne dla Niemc6w, skoro kronikarz wsp6łczesny niemiecki Thiet- 
mar z ubolewaniem o nich się wyraża. Prawdopodobnie zatrzymał Bole- 
sław Łużyce z Budziszynem i Milsko i uzyskał posiłki od cesarza n a 
wojnę ruską. 
Wschodni Słowianie , rozrzuceni po olbrzymich obszarach od wybrzeiy 
bałtyckich aż po stepy czarnomorskie, nie utworzyli także przez długi 
czas państwa. Od wschodu otaczały ich dzikie pl
miona Ozud6w, Murom- 
c6w, Czeremis6w, Wes6w i Mordwinów, po stepach południowych włóczyły 
się koczownicze narody Połowc6w, Kozar6w i Pieczyng6w, a od p6łnocy 
płynęli na lekkich łodziach swoich skandynawscy Waregowie, szukając 
tędy drogi do Carogrodu. 
Mnogiej tej dziczy nie mogli się opędzić ani obronić Słowianie, nie- 
zgodni i powaśnieni pomiędzy sobą. i popadli też wcześnie w jarzmo Wa- 
rego-Russ6w, kt6rzy w r. 862. przybyli pod wodzą trzech braci - najstar- 
szemu z nich było na imię Ruryk - do Nowogrodu, zawładnęli tern mia- 
stem i dali początek państwu, kt6re od nich otrzymało nazwę R u s i. 
W kr6tkim stosunkowo czasie uległa Waregom cała Słowiańszczyzna 
wschodnia, Kijów stał się stolicą książąt warego - ruskich. Miasto to było 
skutkiem dogodnego położenia swego ogniskiem całego handlu wscho- 
dniego. Książęta ruscy mordowali się między sobą, Olga, która pierwsza 
przyjęła chrzest w Konstantynopolu, mściła się w spos6b nieludzki na 
Drewlanach. Włodzimierz W. słynął z okrucieństwa. Ten to książe za- 
biwszy brata swego .Jaropełka, zasiadł na stolcu książęcym (980 r.), przy- 
jął w osiem lat potem chrzest w Chersonie i ożenił się z siostrą cesarza 
wschodniego Bazylego. 
Odtąd ulega też wschodnia Słowiańszczyzna bizantyńskiej cywilizacyi 
i wpływom wschodniej cerkwi, i świat słowiański rozłamuje się na dwie 
części, które rozwijają się w odmiennych kierunkach. Długo panowały do- 
bre stosunki między Polską i Rusią. Syn Włodzimierza 
więtopełk ożenił 
się z c6rką Chrobrego, sam Chrobry chciał po śmierci trzeciej żony swo-
		

/00050.djvu

			396 


JeJ pOJąc w małżeństwo Pr
dsławę, córkę Włodzimierza. Ale przyjaźń ta 
rozwiała się. Podejrzliwy Włodzimierz wtrącił do więzienia syna swego 
i biskupa Rainberna, kt6ry towarzyszył c6rce Bolesława do Kijowa. Chro- 
bry zapłonął gniewem, ukończył czemprędzej wojnę niemiecką i ruszył 
z licznem wojskiem na Ruś, aby się pomścić za doznaną zniewagę. N a 
tronie kijowskim siedział już syn 'Vłodzimierza , Jarosław 
i on tei zabiegł drogę Chrobremu nad Bugiem, oddzielają- 
cym wtedy dzierżawy polskie od ruskich, ale pobity na głowę, 
samoczwart zaledwo uciekł do Nowogrodu, otwierając zwy- 
cięzcy drogę do Kijowa. Stolica ruska poddała się po kr6t- 
kiem oblężeniu, a Chrobry, wjeżdżając do Kijowa, ciął mie- 
czem w t. zw. »złotą bramę« (1018). Miecz ten. wyszczerbiony 
przy tej sposobności, (»8zczerbiecc), przypasywano nastę- 
pnie kr610m polskim przy koronacyi. 
Dziesięć miesięcy bawił Bolesław w Kijowie. słał po- 
słów do cesarza bizantyńskiego do Konstantynopola i do 
Henryka II. do Niemiec, urządzał sprawy ruskie, aż wreszcie 
osadziwszy na tronie kijowskim Świętopełka i zabrawszy 
ogromne skarby, powr6cił do Polski. N ad Bugiem raz je- 
szcze uderzył na Polak6w niespodziewanie Jarosław, ale 
rozbity ze szczętem zaniechał dalszej wojny. 
Świetna wyprawa kijowska zamyka godnie okres wo- 
jenny panowania Chrobrego. Odtrąciwszy zwycięsko nawałę 
germańską od Zachodu i rozprzestrzeniwszy granice pań- 
stwa swego nabyciem Morawii. Krakowa i Łużyc, oddaje 
rządy nad Rusią zięciowi swemu, jako lennikowi Polski 
i tworzy w ten spos6b państwo, sięgające od Elby aż po 
brzegi Dniepru. Tej potędze wielkiej brakowało jeszcze bla- 
sku kr61ewskiego. Jakoż natychmiast po śmierci Henryka II, 
(1024 r.), gdy w Niemczech groziły rozruchy, koronuJe się 
Bolesław kr6lem polskim w r. 1026. Był to ostatni czyn 
jego , bo jui w kilka miesięey potem, d. 17 czerwca 1026 r., przerywa śmIerć 
nieubłagana pasmo dni jego, pełne niepożytej chwały, a za krótkie do 
utwierdzenia tego, co zdziałał. Zwłoki Bolesława W. złożono w katedrze 
poznańskiej, obok grobu Mieszka I. Bolesław Chrobry rozszerzył znacznie 
granice Polski, wyzwolił ją z pod zwierzchnictwa niemieckiego i kościo- 
łowi polskiemu nadał organizacyę odrębną i samodzielną. Potężna postać 
26* 


I 
I 
j- 
,I 


Fig. 174. Do- 
mniemany 
miecz Szczer- 
biec w zbio- 
rach Ermita- 
 
żu w Peters- 
burgu.
		

/00051.djvu

			396 


Chrobrego nosi na sobie znamiona prawdziwej wielkości i to zarówno na 
wojnie jak w pokoju. Szczęśliwy wojownik zwraca główną uwagę na ro- 
zwój i organizacyę siły zbrojnej. Z szczupłego 3000 zastępu rycerzy Mie- 
szkowych, wyrosło za czasów Chrobrego 1S-to tysięczne wojsko, zaharto- 
wane i przywykłe do zwycięstw. Składa się ono nietylko z krajowców, 
lecz także z obcych przybyszów, t. zw. :tgości c , których wabi do Polski 
sława wojenna i hojność książęca. Otoczony temi drużynami rycerskiemi, 
dla których codziennie na dworze monarszym zastawiają 40 biesiadnych 
stołów, jest Bolesław w stosunku do poddanych swoich panem łaskawym 
i dobrotliwym. Sam zasiada na sądach, sam rozpatruje sprawy, chroni 
ludność uboższą od ucisku, ale bezwzględnie karze wybryki i nadużycia. 
Dzikość obyczajów ówczesnych wymaga surowych praw, jakoż ustanawia 
je Bolesław. Czytamy, że za jego czasów wybijano zęby nieposłusznym 
rozkazom królewskim, że król własną ręką chłostał w łaźni możnych prze- 
stępców, chociaż za wstawieniem się i na prośby ukochanej żony swojej 
Emnildy, przebaczał winy wspaniałomyślnie. 
Hojny z usposobienia, najhojniejszym był dla Kościoła, bo widział 
w nim nie tylko krzewiciela wiary św., ale także nauczyciela ludu swojego. 
Z niewyczerpanego, jak się zdawało, skarbca królewskiego płynęły na ten 
cel szczodre nadania i wspaniałe iście książęce dary. Powstały wtedy 
w Polsce klasztory Benedyktyńskie; pracowali nad rozszerzeniem wiary 
Eremici. Hojne dary nie dziwiły, ani nie gorszyły nikogo. gdyż w kraju ca- 
łym panował dobrobyt, bogactwo i dostatek były rzeczą pospolitą. Wystar- 
czały zresztą na wszelkie wydatki dochody z olbrzymich posiadłości kró- 
lewskich i z łupO w zabranych na wojnie, a Bolesław był nietylko szczo- 
drym monarchą, ale i gospodarnym panem. Toż dziwić się nie można, że 
w sto lat jeszcze po jego śmierci sławiono :t złoty c wiek Bolesława, zwłaszcza 
gdy czasy następne przyniosły liczne klęski i niepowodzenia. 

 Mieszko II. (1025-1034). Bolesław miał czterech synów, z których 
najstarszego oddał do zakonu Kamedułów, założonego we Włoszech przez 
św. Romualda. W kraju pozostało trzech: Bezprym, urodzony z Węgierki, 
Mieszko i Otton, synowie Emnildy. Z tych drugiego, Mieszka, przeznaczył 
Chrobry na swego nastąpcę, jako najbieglejszego w sprawach polity- 
cznych i najdzielniejszego pomiędzy braćmi. Brał bowiem Mieszko już za 
życia ojca udział w wojnach i w układach z Niemcami, ożenił się w 1013 r. 
z Ryksą (Rychezą), siostrzenicą cesarza Ottona III., posiadł przeto rozliczne 
stosunki tam, skąd Polsce największe mogły zagrażać niebezpieczeństwa.
		

/00052.djvu

			397 


Z początku przypominał on w działaniu swojem ojca. bo i korono- 
wał się królem i rozprawił się krótko z braćmi, których za jakieś spiski 
z kraju wypędził. Ale położenie Polski i Mieszka II. było już zupełnie 
nne. Państwo Piastowskie otaczali zewsząd możni nieprzyjaciele, łączył 
ch zaś wspólny cel: złamanie i rozbicie potężnej i groźnej dla nich Polski. 
Sposobność do tego nastręczała się sama , bo i na d worze Mieszka pano- 
wały niesnaski jakieś pomiędzy nim a żoną i wypędzeni bracia, znalazłszy 


...4 '-.... 
ł 
.\ "'" 


'. 
" 
" 
" 

 
... 
:'" 
"r .... .. 

 , . 


Fig. 175. Moneta pamiątkowa Bolesława Chrobrego (powiększona). 


schronienie w Kijowie u ,Jarosława. który strącił z tronu t>więtopełka, bu- 
rzyli stamtąd sąsiadów na Polskę. Młodszy z nich Otton, udał się nawet 
na dwór niemiecki Konrada II., i tam prosił o poparcie przeciw Mieszkowi. 
W roku 1031. zerwała się straszna przeciw Polsce burza. Jarosław 
z Bezprymem uderzyli na grody Czerwieńskie, król duński Kanut za- 
garnął Pomorze, Brzetysław czeski zdobył Morawy. cesarz z potężnem 
wojskiem zbliżał się od Zachodu, a w Polsce gotowało się przeciw l\lie- 
szkowi powstanie, opuściła go nawet własna żona Ryksa, uwożąc do 
Niemiec godła królewskie. Mieszko bronił się z poczatku dzielnie, stra-
		

/00053.djvu

			398 


sznym napadem spustoszył kraje niemieckie pomiędzy Elbą i Saalą, 
samych mężczyzn uprowadził 9000 w niewolę, ale opuszczony przez 
wszystkich, upokorzył się wreszcie przed cesarzem i oddał mu Łużyce. 
Niestety zawiodły go nadzieje, bo chociaż przebaczył mu Konrad II., nie 
przebaczyli swoi. NienawiŚĆ rodzinna była silniejszą, niż zawziętość 
obcych. Przed własnymi braćmi, przed powstaniem ludu, który wśród pa- 
nującego zamieszania porzucił wiarę chrześcijańską, burzył kościoły, po- 
wracał do bogów pogańskich, musiał Mieszko uchodzić z kraju i szukać 
schronienia w Czechach. Dopiero gdy Bezprym, dla okrucieństw swoich 
znienawidzony zginął, powrócił Mieszko do Polski, ale złamany na duchu 
, 
nie mógł dawnej odzyskać powagi, nie mógł 
się pozbyć Ottona i szukał pomocy u cesarza. 
Konrad II. stał wtedy u szczytu swej po- 
tęgi i postanowił uporządkować sprawy wscho- 
dnie. Podzielił Polskę na kilka części, z których 
jedną otrzymał Mieszko II., drugą Otton. Ale 
i ten porządek rzeczy nie trwał długo; w r. 1033. 
umiera Otton, w roku następnym kończy życie 
Mieszko 11. w obłąkaniu. 
Kazimierz I., Mnich, Odnowiciel (1039- 
Fig. 176. Pieczęć Ryksy, żony 1056). Tragiczny los Mieszka II. wywołał w Pol- 
Mieszka II. sce zamęt i srogie zaburzenia wewnętrzne. 
Z początku objął rządy starszy syn zmarłego 
Bolesław, który jednak z powcdu okrucieństwa i srogich rządów utracił 
rychło tron i przedwcześnie zeszedł ze świata. Wtedy upomniał się 
o puściznę ojcowską młodszy Mieszkowicz, Kazimierz. Urodzony w roku 
1016. i oddany do klasztoru, złożył on tam śluby zakonne i przyjął imię 
Karola, ale kiedy w Polsce skutkiem okrucieństw Bolesła wa powstało 
powszechne niezadowolenie, opuścił Kazimierz zaciszne schronienie i udał 
się do Węgier, gdzie go przez pewien czas zatrzymał król Stefan. Tym- 
czasem w Polsce działo się coraz gorzej. Czeski Brzetysław zajął t>ląsk 
najechał Wielkopolsl{ę, zniszczył najcelniejsze miasta, jak Poznań, Gnie- 
zno i Giecz, uprowadził z Gniezna ciało św. Wojciecha i uwiózł ogromne 
skarby, nagromadzone tam przez Chrobrego. Zniszczenie kraju było 
tak straszne, że w katedrze gnieźnieńskiej i poznańskiej dzikie zwierzęta 
miały swoje legowiska, a Wielkopolska podobna była do bezludnej pu- 
styni. Na Mazowszu podniosło głowę pogaństwo pod opieką Maslawa, 


... 


.
		

/00054.djvu

			399 


sługi i urzędnika Mieszkowego. Ten opłakany stan Polski, a szczególniej 
wzrost potęgi czeskiej obudził czujność sąsiadów. Cesarz Henryk III. 
poparł więc Kazimierza, Stolica apostolska zwolniła go o
l ślubów zakon- 


f
a( 
hu.
' LIBRucnFtu
tmj\.hTbILTbONJ'r01l:7('1Q 
9 Ua..S
NUtTCLXflUSSLlAUOF\U OUXhc.R1U'tt Ń 

LU' 


. 
 
. 
'Ii- 


l 


.... 

, 
I 



 


J 


1\ 
I 


......... 


Fig. 177. Mieszko II. na tronie. Księżna Szwabska Matylda przynosi Mieszkowi książkę. 


nych i na schyłku r. 1038. stanął wreszcie na ziemi polskiej książę Odno- 
wiciel witany jako zbawca i zwiastun lepszej przyszłości. W krwawej 
bitwie pokonał on Masława i mazowieckie pogaństwo, poczem ożenił się 
z siostrą ks. kijowskiego Jarosława i uzyskawszy pomoc od niego, upoko-
		

/00055.djvu

			-4:00 


rzył do reszty i 'Mazowszan i Pomorzan, z Brzetysławem za
 zawarł pokój, 
w którym za zwrócenie 
ląska obowiązał się płacić roczną daninę. 
W czasie pokoju Kazimierz pracował nad podźwignięciem Polski 
z upadku, starał się o utwierdzenie wiary chrze
ciiańskiej, zachwianej 
chwilowo przez pogaństwo, i był troskliwym opiekunem kościołów i kla- 
sztorów. Umarł w sile wieku, mając lat 42. 
Bolesław II. Szczodry. Śmiały (1058-1079). Kazimierz zostawił 
czterech synów, z których dwaj młodsi Mieczysław i Otton , są nam tylko 


lIó 
) I 


I I 
I , 


I. 


, 
" 


, 


.......- 


.. 



c.
 


Fig. 178. Brama złota w Kijowie. 


z imienia znani, podczas gdy starsi Bolesław i Władysław (Włodzisław) 
Herman panowali kolejno po ojcu. 
Pierworodny Bolesław objął rządy jako 18-1etni młodzieniec. Miał 
on umysł wyniosły. niepohamowaną żądzę sławy a gwałtownością chara- 
kteru przypominał dziwnie swego Wielkiego pradziada i imiennika. Wzór 
Chrobrego był dla niego też niewątpliwie podnietą do czynów rycerskich, 
a krzywdy i upokorzenia Mieszka II. pobudką do zemsty i odwetu na 
wrogich sąsiadach. Pierwsze jego wyprawy zwróciły się przeciw Cze
hom 
i Węgrom. Wojna z Władysławem II., następcą Brzetysława, (t 1055), za-
		

/00056.djvu

			401 


kończyła się wprawdzie niepomyślnie dla oręża polskiego, ale na tronie 
węgierskim zasiadł Bela I" gł6wnie wskute,k poparcia Bolesława. 
Większe powodzenie czekało przedsiębiorczego księcia na Rusi. Tam 
umarł w r. 1064. Jarosław i podzielił przed śmiercią państwo swoje po- 


,/;) 


Fig. 179. Kościół na Skałce (według rzeźby z XVI wieku'. 


między synów, przeznaczając naj starszemu Izasławowi tron kijowski. Iza- 
sław jednak poniósł wnet klęskę w bitwie z Połowcami i wypędzony 
przez brata Wszewołoda uciekł do Polski. Bolesław ujął się za pokrzy- 
wdzonym, jako za swoim bratem ciotecznym i idąc śladem Chrobrego za- 
jął Kijów i posadził na tronie książęcym Izasława jako swego lennika.
		

/00057.djvu

			Przywróciwszy tak wpływ polski na Rusi, wzbogacony skarbami, które 
zabrał w Kijowie i wsparty posiłkami ruskimi, pobił teraz t>miały Wła- 
dysława czeskiego, wygnał z Węgier Salomona, sprzymierzeńca Niemców, 
a koronę św. Stefana oddał Władysławowi i odzy- 
skał nakoniec zwierzchnictwo nad Pomorzem. 
Zaniepokojony takim wzrostem potęgi pol- 
skiej cesarz Henryk IV. szukał porozumienia 
z Czechami i gotował wielką przeciw Bolesławowi 
wyprawę w r.1073. Ale t>miały gróźb się nie uląkł, 
owszem, gdzie mógł, Niemcom szkodził. nie do- 
puścił do przywrócenia na tron węgierski Salo- 
mona , którego popierał Henryk, a znając dobrze 

tosunki niemieckie, jął się porozumiewać z Sa- 
sami, którzy podnieśli rokosz przeciw cesarzowi. 
Wprawdzie powiodło się Henrykowi z pomocą 
Wratysława pobić Sasów nad Unstrutą, wnet je- 
dnak za wikłał on się w długoletnią wojnę z papie- 
żem, która skończyła się jego upadkiem. Bolesław 
utrzymywał przez ten czas przyjazne z papieżem 
Grzegorzem VII. stosunki, poselstwo polskie brało 
udział w soborze powszechnym, jaki się odbył 
w Rzymie w r 1076, a gdy cesarz wreszcie upo- 
korzony wśród ciężkiej zimy ustronnymi szlakami 
alpejskimi przebierał się do Włoch, aby w Kano- 
sie odbyć głośną w dziejach pokutę i uzyskać 
przebaczenie papieża, włożył Bolesław w sam 
dzień Bożego Narodzenia, d. 26. grudnia 1076. r. 
na skroń swoją koronę królewską. 
Ale tu był kres jego powodzeń. Bezustanne 
wojny i gwałtowne usposobienie króla stały się 
powodem niezadowolenia. Wielu sądziło, że młod- 
szy syn Kazimierza, Władysław Herman, byłby 
lepszym, stateczniejszym władcą. Nie zasypiał sprawy także i Władysław 
czeski , podniecał niezgodę wewnętrzną w Polsce, aby groźnego przeci- 
wnika ubezwładnić i brata Bolesława popierał. Że Bolesław zaczął mścić 
się nad tymi. którzy go opuścili, to wynikało z jego charakteru, że w zem- 
ście tej był nieubłaganym i srogim, to bardzo możliwe, równie jak to, że 


402 


r 


.... 


--- 


, 


....,.. 


'-. 


.
. 
...' 


ił 1'11 


t 
 


'. 


Fig. l
O. Św. Stanisław 
(z obrazu w katedr ze kra- 
kowskiej). 


ł
		

/00058.djvu

			408 


biskup krakowski Stanisław Szczepanowski stanął po stronie niezadowo- 
lonych. Gwałtowność Bolesława nie znała granic ni miary. Podrażniony 
w swojej dumie, gniewem zapalony, przywołał biskupa przed sąd swój 
i skazał go na śmierć. Pod dniem 11 kwietnia 1079 r. zapisały roczniki 
nasze krótką wiadomość o męczeństwie św. Stanisława na Skałce. Bezpo- 
średniem następstwem tej zbrodni było wypędzenie Bolesława II. Szukał 
on przytułku w Węgrzech, u króla św. Władysława, któremu niegdyś do 
odzyskania tronu dopomógł, i tam zapewne zakończył życie w r. 1081. Po- 
danie o jego pokucie w klasztorze w Ossjaku w Karyntyi jest legendą. 
która powstała o wiele później. Syn Bolesława II. Mieszko, młodzieniec 
wielkich nadziei, powrócił do Polski, ale zginął wnet nagłą śmiercią. otruty 
jak mówiono, przez nieprzyjaciół ojca. Pogrzeb jego był dniem powsze- 
chnego smutku i narzekania pomiędzy ludem prostym, który widział w tym 
potomku Bolesława Śmiałego przyszłego swego opiekuna i obrońcę. 
Władysław l) I. Herman (1079-1102). Po wypędzeniu brata objął 
rządy nad Polską młodszy syn Kazimierza I. Władysław Herman, człowiek 
słaby, nieudolny, który obawiając się króla niemieckiego uznał jego nad 
sobą zwierzchnictwo i poprzestał na tytule książęcym. Henryk IV. nadał 
nawet w r. 1086. Władysławowi czeskiemu, swemu sprzymierzeńcowi, ty- 
tuł »króla czeskiego i polskiego«. Znosił to pokornie książę Władysław 
Herman, dopóki nie miał potomstwa. 
N agi e jednak zmieniły się stosunki; urodził się bowiem Władysła- 
wowi z Judyty, siostry Władysława, upragniony i wymodlony syn Bole- 
sław (Krzywousty), a pokrzepiony tem radosnem zdarzeniem książę, za- 
czął myśleć o ubezpieczeniu swego panowania. Jakoż powiodło mu się 
'pozyskać sprzymierzeńca w królu węgierskim Władysławie. 
Na dworze Władysława Hermana urósł do wielkiej potęgi wojewoda 
Sieciech, głowa możnej rodziny Starżów, czyli Toporczyków. pierwszy 
z tych panów polskich, którego imię dzieje nam przekazały. Rozumny 
i obrotny, umiał on za władnąć zupełnie umysłem księcia, został naczelnym 
wodzem sil zbrojnych i właściwym rządcą państwa. Ażeby się na tern sta- 
nowisku utwierdzić, obsadzał urzędy swoimi krewnymi; powinowatego 
swego Wojsł:awa uczynił wychowawcą małego Bolesława i tak trząsł 
wszystkiem, pamiętając dobrze o sobie, gromadząc wielkie skarby i usu- 
wając bezwzględnie tych, którzy mu w drodze stawać się ośmielili. 


l) Imię to brzmiało wtedy Włodzisław.
		

/00059.djvu

			4D4: 


Niezadowoleni z tej samowoli, a takich było wielu, zaczęli przeto 
uchodzić do Czech, Ildzie następca Wratysława, Brzetysław II. dał im go. 
ścinny przytułek i zachęcił do obalenia Sieciecha. Wtedy przypomnieli so- 
bie, że Władysław Herman miał syna starszego, z nieprawego małżeństwa, 
Zbigniewa, którego oddał był do klasztoru. Otóź tego ambitnego i jak się 
pokazało później przewrotnego młodzieńca wyciągnięto z celi klasztornej 
i użyto za narzędzie przeciw Sieciechowi. Gdy Wroclaw otworzył roko- 


.. I, 
. 
 - I lI" " 
 I t, n' I
, 
/1"'::' .'. I" r l:t.'.... 
. .  ;,. h..;. " ; 
"\ 'I ", 
ń ,r:.:' .,.,1. 
, f1 '\ $;-. .,,:;: . t. I 
 
 "'l,m) ,e: 
' " '"
 /;;r:': \
<""",
 ".
.? :, l, :, ,r""J;,' I : 
" .<,,
 
tf .., -C?' " '""r -.1jtr; c: J!.. t, " 
.,',: ',
 . /?;;
w <
:' 
 ....4 £,,,1.11,<:;:,:... } ,I,} <';:'} .:: / ' 
,. 
". 
 1....,. '

 
 ;I """. ftjf-.... . . .
 '7 _
. r'f-'. li" 'J 
,
). -,* (.. ił ! \r. ' ; ::.;:ił: ',: l., "J.h
 

 '.
 
i" t'r-,:..,"i" 
.. ,
t
'
fJ; " . . '" '4' V" >' j-
 ..' 1:." \' 
 ;'(;. ;. ,'
 I II,
:, 
",I'
'
 
 'I>"" ). 
I , 
i' 
.
",'
 '-.;.' .:
 'J J'..';' ;i /.
 '
ł'4, 'i &"s,:'" 
,',:

"t'" ,/,.;; .'/;1. '
/_
. L,::, ' .;;" 
 . 
J,urtli-'" 
':'fł.::
 'fł'''':;'' . \'
 <..
>" " ')1 i"":"" '. 
"", "t
. ' ( ," 1 '..,.. 'LN
,: "'/
.' 
, l L
," , .
 : 1 :" r{
 / 'Ił' .., 
'J,
'
"I'.({,.
""". _""W'"""y"'
'..,__ r I " 
, ,,'1'11/ 'f ,;;.
",:,. . >. 
' " " " ,ii:!, {ol : ",'. 
, '!I,, 
 
'If'A:"f.r1 J"..' 
'!..i'
;;:' 'ł!J"'./ ",' 
.'" 
 Wf. I(I'I.! 3. 
 'Y"; JJ.:....ł.(łł,' <- 
. , ',' l', ,..,. 
 '';';/'' '. ' 
. 
 ,
, 
 !
. 
'iJi!
"_'.'
 

 '": #.* ,I . 


Fig. 181. Pieczęć Władysława Hermana (naj starsza znana pieczęć księcia polskiego). 


szanom bramy, a pomoc węgierska zawiodła, uznał przestraszony Włady- 
sła w Zbigniewa za syna. 
Wkrótce powstały nowe zatargi i krwawa wojna domowa, w której 
młodziutki Bolesław, podburzony przez nieprzyjaciół Sieciecha, połączył 
się ze Zbigniewem przeciw ojcu i znienawidzonemu wojewodzie. Brato- 
bójczej walce zapobiegł sędziwy arcybiskup gnieźnieński Marcin i za jego 
pośrednictwem pogodziły się zwaśnione strony. Sieciech poszedł na wy- 
gnanie , a Władysław Herman podzieliwszy państwo pomiędzy synów usu- 
nął się do Płocka i tu zakończył życie skołatane w r. 1102.
		

/00060.djvu

			405 


Bolesław III. Krzywousty (1102-1138). Mimo bardzo młodego wieku 
posiadał Bolesław obok cnót rycerskich, sporo rozwagi i doświadczenia 
i umiał w boju i w polityce ostrożność łączyć z żelazną wytrwałością. 
Już w pierwszym roku panowania swego ożenił się z Zbysławą 
c6rką Swiętopełka II. Jarosławicza i zapewnił sobie bezpieczeństwo od 
strony rUlSkiej, poczem zwrócił się przeciw Pomorzanom, którzy wyłamy- 
wali się już z pod zwierzchnictwa polskiego i trwali dotąd w błędach po- 
gańskich. Wiemy, że Bolesław Chrobry założył niegdyś pierwsze biskup- 
stwo pomorskie w Kołobrzegu, ale po jego śmierci, wśród powszechnego 
w Polsce zamięszania, zmarniał ten posiew wiary św. i cywilizacyi. Posia- 
danie tego kraju było dla Polski rzeczą niezmiernie ważną nietylko dla 
tego, że Pomorzanie byli ludem bitnym i najbliżej z Polakami spokrewnio- 
nym, ale głównie z tej przyczyny, że panowanie nad Pomorzem otwierało 
państwu polskiemu przystęp do morza i jedyną wtedy ku północy wodną 
drogę handlową na Wiśle. Dlatego Władysław Herman podejmował już 
w r. 1091. wyprawę n a P o m o r z e, ale dopiero Krzywousty, oceniając 
trafnie znaczenie owych krain nadbrzeżnych, zwrócił tam wszystkie siły 
swoje i całą swoją energię i odniósł w końcu zwycięstwo. 
Pomorze miało na południu silną warownię w olbrzymich puszczach, 
rozciągających się na prawym brzegu Noteci, zapełnionych trzęsawiskami 
i pokrytych nieprzebytym lasem, a dopiero na północ od tego wału obron- 
nego leżał kraj urodzajny i ludny, wznosiły się nad morzem miasta han- 
dlowe i warowne. jak Szczecin, Julin, Kamień i Kołobrzeg. 
Bolesław wziął się energicznie do dzieła i po kilkuletniej walce za- 
dał Pomorzanom stanowczą klęskę pod Nakłem (w r. 1109) i zmusił ich do 
uległości. Była to pierwsza, prawda, że najtrudniejsza część zadania. 
Drugą wypadło odłożyć na pózniej, bo tymczasem zbierała się od strony 
zachodniej, niemieckiej straszna burza nad Polską. Oddawszy więc zarząd 
nad zdobytem Pomorzem krewnemu swemu t>więtopelkowi i urządziwszy 
doraznie stosunki kościelne, zwrócił Krzywousty oręż swój przeciw 
Niemcom. 
Wspomnieliśmy już, że Zbigniew, który panowal nad Mazowszem 
i Wielkopolską, podburzał przeciw bratu nieustannie sąsiednie państwa. 
Bolesław znosił te jego knowania przez czas pewien cierpliwie, w końcu 
jednak odebrał mu obie dzielnice i wypędził z kraju. Zbigniew, idąc za 
przykładem braci Mieszkowych, szukał pomocy u cesarza Henryka V., 
kt6ry pochwycił skwapliwie nadarzającą się sposobność do wojny z Bole-
		

/00061.djvu

			406 


sławem, ponieważ chciał zmusić Polskę do uznania zwierzchnictwa niemie- 
ckiego. Szczęściem jednak dla Bolesława cesarz nie prędko zebrał siły 
odpowiednie. i wojska niemieckie stanęly u granic polskich dopiero wtedy, 
gdy Krzywousty pokonał już pod Nakłem Pomorzan i mógł zwrócić swój 
oręż na karki niemieckie. Henryk nie mógł zdobyć warownego Lubusza, 
odszedł z niczem od Bytomia, wreszcie obległ Głogów. Głogowianie bro- 
nili się z podziwienia godną odwagą i wytrwałością. Napróżno przypusz- 
czał cesarz zawzięte szturmy do miasta. napróżno posunął się do dzikiego 
prawdziwie okrucieństwa i wiarolomstwa i dzieci Głogowian w zakład 
wzięte, przywiązywał do machin oblężniczych, aby tym niegodnym podstę- 
pem odjąć mieszkańcom możność obrony, dzielna załoga wolała patrzeć 
na śmierć własnych dzieci, niż otworzyć bramy twierdzy nieprzyjacielowi, 
Wreszcie nadciągnął z wojskiem Bolesław i odrzuciwszy haniebne wa- 
runki Henryka, który żądał połowy królestwa dla Zbigniewa, z drugiej 
zaś połowy 300 grzywien srebra daniny i 300 rycerzy na wyprawę wło- 
ską, zaczął trapić nieprzyjaciela wojną podjazdową, tak jak niegdyś 
Chrobry. 
Nękany głodem, wśród dokuczliwych upałów, mając dniem i nocą 
nieprzyjaciela na karku, ustąpił cesarz pod Wroclaw. a nie pozostawało 
nic innego, jak odwrót. Ścigani zawzięcie przez hufce polskie, ginęli Niemcy 
od miecza i głodu tak gęsto, że pola około Wroclawia pokryły się tru- 
pami, które na pastwę psom i dzikim zwierzętom pozostawić musiano. 
Stąd powstała w ustach ludu nazwa: »psie pole«. 
Zbigniew powrócił póz niej za zgodą Bolesława do Polski, ale zamiast 
pogodzić się szczerze z bratem. zaczął knuć znowu zdradzieckie przeciw 
niemu zamiary i nawet nastawać na jego życie. Wtedy Bolesław, gniewem 
uniesiony. kazał niepoprawnego wichrzyciela oślepić i wtrącić do więzie- 
nia, gdzie w krótkim czasie życia dokonał. 
Dla szlachetnej i rycerskiej natury Krzywoustego było to przejście 
bardzo ciężkie. W pokucie i nabożeństwie szukał uspokojenia po t
Tm 
okrutnym wyroku. Najpierw więc odprawia daleką pielgrzymkę do ko- 
ścioła św. Idziego w Szimega na Węgrzech, modli się u grobu św. Ste- 
fana w Białogrodzie, wreszcie boso, przyodziawszy szatę pokutniczą, wy- 
lewa łzy skruchy i żalu przy grobowcu św. Wojciecha w Gnieznie, a wśród 
tych aktów pokory i ciężkich umartwi en ciała rozdaje hojne jałmużny. 
Ale niebawem zrywa się do nowych czynów, do nowej pracy i to 
naj ważniejszej swego życia, do zupełnego p o d b o j u i nawrócenie
		

/00062.djvu

			407 


pogańskich Pomorzan na wiarę Chrystusową. Po uporczywej niezmiernie 
krwawej walce z Warcisławem, ks. szczecińskim, zdobywa jego dzielnicę 
i miasto stołeczne Szczecin. Całe Pomorze zaodrzańskie przechodzi pod pa- 
nowanie polskie. Nawrócenie zaś Pomorzan oddaje Krzywousty w ręce 
biskupa bamberskiego Ottona, który bawił przez czas dłuiszy na dworze 
Władysława Hermana, wyuczył się języka polskiego i słynął z łagodności 
charakteru, z poboiności i świątobliwego życia. Św. Otton usłuchał chętnie 


Fig. 182. Katedra gnieźnieńska (podług ryciny z XIV. wieku. 


wezwania i w r. 1124 otoczony hufcem rycerzy polskich ruszył na apo- 
stolską swoją ku północy wyprawę. Postępując łagodnie i zręcznie, zmięk- 
czył on w końcu zatwardziałe serca Pomorzan, na wr6cił ks. W arcisła wa, 
mieszkańców Pirycza i Kamienia, a za wdaniem się samego Bolesława 
takie najoporniejszych dotąd pogan w Szczecinie i Julinie, gdzie powstało 
pierwsze biskupstwo. W r. 11aO. zamyka się okres wojen pomorskich, 
kt6re zapełniają niemal całe panowanie Krzywoustego. Wśród najtrudniej- 
szych stosunk6w, trapiony okropnościami wojny domowej, obcym zagro-
		

/00063.djvu

			408 


żony najazdem, nie spuścił on ani na chwilę z oka gł6wnego celu swoich 
dążeń i pragnień. Dzieje nasze przedstawiają mało przykład6w polity- 
cznego działania. prowadzonego z tak niezłomną wytrwałością; widzimy 
ją tylko we wspaniałej i odradzającej państwo polskie pracy Kazimierza 
W., w świadomej cel6w polityce XV. w. i w wielkich, a przez śmierć nie- 
ubłaganą przerwanych zamiarach króla Stefana. Obok tych niezapomnia- 
nych potężnych osobistości, kt6re wiodły Polskę na szczyt potęgi i chwały, 
stoi godnie Bolesław Krzywousty. 
Czując zbliżającą się śmierć. rozporządził Bolesław państwem tak 
aby zapobiedz o ile możności swarom i wojnom domowym. Skłaniało go 
do tego własne doświadczenie, wpływał może przykład Brzetysła wa I. 
czeskiego. Na wzór Czech ustanowił Krzywousty zatem w Polsce t. zw. 
zasadę senioratu, t. j. ustanowił, że po nim naj starszy syn Władysław 
otrzyma Śląsk, Krakowskie z Sieradzem i Łęczycą, zwierzchnictwo nad 
Pomorzem, jakoteż tytuł W i e l k i e g o K s i ę c i a. Obszar posiadanych kra- 
jów i godność monarsza miały dawać Władysławowi przewagę nad młod- 
szymi braćmi, którym przeznaczył następujące dzielnice: Bolesławowi Kę- 
dzierzawemu Mazowsze i Kujawy, Mieszkowi Wielkopolskę, Henrykowi 
Sandomierz i posiadłości aż do granic ruskich sięgające. Najmłodszy Ka- 
zimierz, który liczył zaledwie kilka miesięcy, miał odebrać zaopatrzenie 
od braci. W razie śmierci Władysława miał najwyższą władzę objąć naj- 
starszy z rodziny Piastowskiej. 


OKRES DRUGI. 


Od śmierci Bolesława III Krzywoustego do wstąpienia na tron 
Władysława Łokietka. 


Polska w podziałach (1138-1305). 


Władysław II. (1138-1146). Seniorat, ustanowiony przez Krzywoustego, 
nie mógł się długo utrzymać. Władysław II. powziął zaraz zamiar zjedno- 
czenia całego państwa z krzywdą dla znacznie młodszych braci swoich. 
Niemały wpływ miała wywierać na niego w tym kierunku żona, Agnie- 
szka, c6rka margrabiego austryackiego Leopolda III., przyrodnia siostra
		

/00064.djvu

			409 


cesarza Konrada III., kobieta wielce ambitna i władzy chciwa. Pozyskaw- 
szy sobie pomoc książąt ruskich, z którymi był spokrewniony przez ma- 
tkę Zbysła wę, rozpoczął wnet wojnę z braćmi. Ale w obronie małoletnich 
wystąpili panowie polscy, wysocy urzędnicy i biskupi. Z rozmaitych po- 
budek stanęli po stronie młodszych braci, Jakób ze Żnina, arcybiskup 
gnieźnieński, wojewoda sandomierski, Wszebór i słynny swojego czasu 
założyciel licznych kościołów Piotr Dunin Włostowicz i pobili Władysława II. 
w krwawej bitwie nad Pilicą. 
On jednak, nie zrażony tem niepowodzeniem, sprowadził nowe po- 
siłki z Rusi, najął Połowców i pustosząc kraj ogniem i mieczem, obległ 
braci w Poznaniu. Pod murami tego miasta spotkała go atoli druga i tym 
razem stanowcza już klęska. Wyklęty przez arcybiskupa, opuszczony 
przez wszystkich, musiał Władysła w II. uciekać z Polski do Czech, 
gdzie znalazł schronienie na dworze książęcym. Zwycięskie możnowła- 
dztwo powołało na tron naj starszego z pomiędzy pozostałych braci, Bole- 
sława. 
Bolesław I1t. Kędzierzaw\, (1146-1113). Młodemu i niedoświadczonemu 
księciu groziło wielkie niebezpieczeństwo, bo wypędzony Władysła w udał 
się z Pragi do Niemiec, do Konrada III., aby go nakłonić do wojny 
z Polską. Równocześnie rozpoczął Władysław II. starania w Rzymie o znie- 
sienie klątwy kościelnej. Kardynał Gwido, wysłany w tym celu do Polski, 
wziąwszy sobie do pomocy biskupa Ołomunieckiego, żarliwego stronnika 
wypędzonego księcia, uznał wbrew zdaniu duchowieństwa polskiego, że 
cenzury kościelne, wydane przeciw Władysławowi i jego zwolennikom, 
mają być zniesione, a gdy biskupi polscy na to się nie zgodzili, obłożył 
klątwą i interdyktem kraj cały. Gwałtowne postępowanie legata nie od- 
niosło jednak zamierzonego celu, bo całe duchowieństwo stanęło po stro- 
nie książąt, i sprawa zawisła znowu na ostrzu miecza. Zaczęły się więc 
nowe usiłowania, aby nakłonić cesarza do wyprawy na Polskę, czemu je- 
dnak przeszkodziły zawikłania w państwie niemieckiem. Dopiero Fryde- 
ryk Rudobrody, następca Konrada III., ujął się energicznie za Władysła- 
wem, chociaż miał na celu więcej podniesienie potęgi cesarskiej na Wscho- 
dzie niż osadzenie wypędzonego księcia na tronie polskim. 'V ypra wa, jaką 
podjął w r. 1157., skończyła się pomyślnie dla oręża niemieckiego. Rudo- 
brody wtargną! na Śląsk; spali! Bytom i G/ogów i zmusi/ Boles/awa Kę- 
dzierzawego do upokorzającej ugody w Krzyszkowie. Książe, boso i z mie- 
czem uwiązanym u szyi, stanął przed cesarzem i zobowiązał się do złoże- 
'OL'U. 27
		

/00065.djvu

			4:10 


nia hołdu i do zapłacenia znacznej sumy piemęznej. Dla zapewnienia, że 
warunki te będą wykonane, wziął Rudobrody, jako zakładnika najmłod- 
szego z książąt, Kazimierza Sprawiedliwego. Ale i to świetne na poz6r 
zwycięstwo nie przyniosło korzyści Władysławowi, bo cesarz za wikłany 
w wojnę z miastami lombardzkiemi, nie mógł dopilnować ugody krzy. 
szkowskiej, a gdy Władysław wkr6tce potem umarł (w r. 1169.), zadowol- 
nił się nieznacznem stosunkowo ustępstwem na rzecz jego synów. Otrzy- 
mali oni mianowicie 
ląsk, który pomiędzy siebie podzielili. Odtąd odrywa 
się ta prowincya szczeropolska od pnia wspólnego. Piastowie śląscy roz- 
żaleni rzucają się w objęcia Niemiec, zawierają związki małżeńskie z Niem- 
kami, przyjmują 
zwolna obyczaje i język niemiecki i tracą w końcu zu- 
pełnie poczucie narodowe. Za ich przykładem idzie także szlachta. polskim 
pozostaje tylko sam lud. 
Wśr6d ciągłych wojen nie było czasu ni miejsca na jakie
 większe 
przedsięwzięcia, nie miał też po temu zdolności Bolesław Kędzierzawy ani 
ducha rycerskiego. Idąc za prądem, jaki się objawiał na Zachodzie w wy- 
prawach krzyżowych i odbił się ,także świetnie w Polsce w wojnach po- 
morskich Krzywoustego, rozpoczął Kędzierzawy walkę z pogańskimi Pru- 
sakami, najbliższymi a niebezpiecznymi sąsiadami Polski od strony Mazo- 
wsza. Dwie wyprawy jednak, które w tym celu podejmował, skof1czyły się 
niepomyślnie; w drugiej zginął także °książe Henryk (d. 18 pazdziernika 
1166 r.). Jego dzielnicę sandomierską otrzymał Kazimierz Sprawiedliwy. 
Bolesław Kędzierzawy dokonał żywota w r. 1173. 
Mieszko III. Stary (1113-1111, 1202). Panowanie nad Krakowem przy- 
padło teraz trzeciemu z kolei synowi Krzywoustego. Był to książe już 
w wieku dojrzały, liczył bowiem co najmniej lat 46, przez syn6w i c6rki l) 
spokrewniony z domami panującymi w Niemczech. w Czechach. na Pomo- 
rzu i na Rusi, posiadający zatem rozległe wpływy. a w razie potrzeby 
i pomoc, jak się zdawało, niechybną. W bezustannych żyjąc z Zachodem 
stosunkach przypatrzył on się rządom tamtejszych książąt, przyswoił sobie 
ich zasady polityczne, i osiągnąwszy następnie władzę najwyższą w Polsce, 
zaczął panować inaczej niż jego poprzednicy. Polityka jego nie była gwał- 
towna, ale dążyła statecznie do podniesienia powagi książęcej, do utrzy- 
mania jedności państwa i do ukr6cenia wybujałych wpływ6w możno- 
władztwa. Wskazywał to już sam tytuł, jakiego używał 
książe najwyższy 


l) Z dwóch żon miał pięciu synów i szeŚĆ córek.
		

/00066.djvu

			4:11 


i monarchac albo »książe całej Polskic, dowodziły czyny. Z braćmi iwo- 
góle z książętami polskimi żył w przykładnej zgodzie, często gromadził 
ich około siebie, a jak go nazwano dla powagi obyczajów :łStarym«, tak 
umiał z niej zręcznie korzystać i wyrobił sobie rychło wśr6d rzeszy Pia- 
stowiczów stanowisko podobne temu, jakie zajmował cesarz niemiecki po- 
między książętami niemieckimi. 
Ażeby napełnić wypróżniony skarb książęcy, chwycił się praktyko- 
wanego na Zachodzie sposobu przebijania monety. Mennic,a wog61e była 




 


'7 



 


ł 


) 


.,I 


f 


j 


-\. 


-- 


-- 


Fig. 183. Pieczęć Mieszka Starego. 
(Postać na niej wyobraża księcia na koniu). 


w wiekach średnich jednem z najważniejszych zródeł dochodów monar- 
szych. Monety 6wczesne miały rzadko wartość odpowiadającą stopie men- 
niczej; 240 denarów - tyle szło ich na grzywnę - ważyło 72 gram6w, 
a nie 118'68, jak ważyć były powinny. WartoM ich zatem istotna wynosiła 
zaledwie lIs wartości wskazanej stopą menniczą. Łatwo wyobrazić sobie, 
zatem, jakie zyski płynęły stąd do skarbu książęcego i do kieszeni przed- 
siębiorc6w, kt6rym panujący mennicę wydzierżawiali. 
Mieszko korzystał z tego prawa po swojemu, kazał bowiem wybijać 
monetę gorszą, t. zw. b rak t e a t y, blaszki wypukłe z jednej, a wklęsłe 
27.
		

/00067.djvu

			412 


z drugiej strony, zmieniać ją często i przy pobieraniu danin lub grzywien 
karnych wymagać zaplaty w pieniądzach, mających wartość zupełną. Kto 
do tego żądania się nie zastosował, tego czekało więzienie. A że w Polsce 
było natenczas pieniędzy mało, że dziesięciny i podatki opłacano jeszcze 
często sk6rkami wiewiórczemi lub nawet grudkami soli, więc owe zarzą- 
dzenią Mieszkowe stały się prawdziwą klęską dla całej ludności. 
Obok tego zaprowadził książe niezmiernie surowe przepisy co do po- 
lowania w lasach książęcych i otoczył się zgrają służebników, kt6rzy ka- 
żde przewinienie wykazywali, podstępnie oskarżonego badali i bez miło- 
sierdzia karali. Pierwszym z tych zauszników książęcych był niejaki Kie- 
tlicz, Łużyczanin z pod Budziszyna, a pomocnikami w przebijaniu monety 
Żydzi, którzy, uważani wtedy wszędzie za własność książęcą, na skinienie 
panującego i dla zysku wreszcie własnego wszelakie władzy najwyższej 
spełniali rozkazy. 
Tak cała polityka Mieszka Starego, jakkolwiek nie sprzeciwiała się 
wcale ówczesnym pojęciom, była z gruntu niemoralna i niegodziwa. Toż 
nic dziwnego, że powstało przeciw niemu gwałtowne oburzenie, że biskup 
krakowski Getko najpierw publicznie czynił mu wyrzuty, a gdy to nie 
odniosło skutków, także innych chwycił się sposobów. Niezadowoleni udali 
się do Kazimierza, ofiarując mu tron. Bez oporu i bez krwi rozlewu prze- 
szła ziemia krakowska pod władzę nowego monarchy. Gdy zaś r6wnocze- 
śnie najstarszy syn Mieszka, Odo, podniósł w Wielkopolsce przeciw ojcu 
powstanie, musiał Stary szukać schronienia w jakiejś pogranicznej kaszte- 
lanii. Krótko trwała świetność i potęga jego, polegająca na wyzysku, prze- 
minęła jak cień, pozostawiając po sobie, jakby na urągowisko, wspomnie- 
nie w owych podłych brakteatach z hebrajskim napisem w otoku: M i e s z k o 
kr61 polski. 
Kazimierz II. Sprawiedliwy (11'7'7-1194). Nowy monarcha zajął się, 
najpierw uregulowaniem s p r a w we w n ę t r z n y c h. Odonowi oddał Po- 
znań z okolicznymi grodami, a Gniezno i wielkopolskie kasztelanie po pra- 
wym brzegu Warty przyłączył do swoich posiadłości; Mazowsze pozosta- 
wił Leszkowi, synowi Kędzierzawego, i dodał mu za opiekuna wojewodę 
Żyrosława; książąt pomorskich wreszcie utwierdził na ich dzielnicach, Sam- 
bora w Gdańsku, Mszczuga na Białogrodzie. Najniedogodniej układały się 
stosunki na 
ląsku, gdzie przeciw naj starszemu synowi Władysława II. 
Bolesławowi Wysokiemu, powstali bracia i syn pierworodny Jarosław. Ka- 
zimierz stanął po stronie Bolesława, który uznał jego zwierzchnictwo, i po
		

/00068.djvu

			413 


krwawej walce zdołał utrzymać go w posiadaniu Śląska, młodsi bracia 
i Jarosław otrzymali odrębne dzielnice. Tak pozornie przynajmniej podle- 
gały Kazimierzowi wszystkie części Polski, bezpośrednio jednak rozciągała 
się władza jego tylko na ziemię krakowską, sandomierską i część Wielko- 
polski, a i tu nie była ona już taką jak dawniej. Ograniczyło ją możno- 
władztwo, uszczuplały przywileje, wydawane duchowieństwu. Miejsce pod- 
upadłego zakonu Benedyktynów zajęli rozsławieni wtedy szeroko po świe- 
cie przez św. Bernarda z Clairvaux Cystersi, po nich przyszli Premon- 
stranci, zreformowani przez św. Norberta, a obok tego rycerskie zakony 
Johannit6w i Bożogrobców. Hojnie płynęły u nas nadania i przywileje dla 
tej milicyi Chrystusowej, która obok posług duchownych spełniała wtedy 
także ważne zadania cywilizacyjne. Szczególniej słynęli Cystersi, którzy 
żyli sami w największem ubóstwie, z wzorowego gospodarstwa i pracowi- 
tości. Gdzie tylko powstał ich klasztor, tam znikały puszcze i leśne ostępy, 
pokrywały się pola plonem obfitym, a u furty klasztornej znajdowały mno- 
gie masy głodnych i ubogich wsparcie i pożywienie. Nic zatem dziwnego, 
że i Kazimierz w krótkim stosunkowo czasie założył opactwa Cyster- 
s6w w Sulejowie , Wąchocku i Koprzywnicy, że obok tego powstały zakony 
Johannit6w w Zagościu i w Poznaniu, Bożogrobc6w w Miechowie. 
W r. 1180. odbył się bardzo doniosłego znaczenia Zjazd księcia z pa- 
nami świeckimi i duchownymi w Łęczycy. Duchowieństwo świeckie uzy- 
skało na nim szereg przywilejów, ograniczających władzę książęcą wzglę- 
dem Kościoła; postanowiono tam, że panujący nie ma odtąd prawa zabie. 
rania majątku ruchomego po zmarłym biskupie. Ale powzięto także inne 
uchwały, jak że ani on ani jego urzędnicy nie mogą wymagać podwód od 
włościan, chyba w razie najazdu nieprzyjacielskiego, i że niewolno jest 
również, pod karą klątwy, zabierać zboże biednym chłopom. Kazimierza 
uznano na tym Zjezdzie uroczyście monarchą, chociaż tron osiągnął wbrew 
zasadzie senioratu. Papież Aleksander III zatwierdził postanowienia Zja- 
zdu łęczyckiego i tak za cenę ustępstw na rzecz duchowieństwa uzyskał 
Kazimierz sankcyę Stolicy Apostolskiej. 
Utwierdziwszy się w ten spos6b w posiadaniu władzy najwyższej, 
zwrócił Kazimierz uwagę swoją n a Ruś, gdzie podobnie jak w Polsce 
powaga w. książąt kijowskich upadła zupełnie, a pomiędzy książętami 
dzielnicowymi trwały bezustanne wojny i zatargi. Dla Piast6w polskich 
było to rzeczą o tyle nie obojętną, że pomiędzy nimi a ruskimi Ruryko- 
wiczarni zachodziły liczne pokrewieństwa lub powinowactwa. Sam Kazi-
		

/00069.djvu

			4:14 


mierz ożenil się z Heleną, c6rką Rościsława, ks. kijowskiego, a rodzona 
siostra Kazimierza, Agnieszka, wyszła zamąż za Mścisława Izasławowicza 
Ot6ż ten Mścisław siedział na dzielnicy Wołyńskiej, a kiedy umarł, nastą- 
pili po nim jego synowie, Kazimierza siostrzeńcy, którymi on się stale 
i życzliwie opiekował. Stąd poszły wyprawy ruskie, zatrudniające przez 
cały szereg lat Kazimierza. Najpierw osadził on na Brześciu litewskim 
najstarszego Mścisławowicza, a po jego zejściu gwaltownem, młodszego 
Romana, który w ten sposób posiadał d wie dzielnice, bo poprzednio już 
panował w Włodzimierzu W ołyńskim. Jeszcze bliżej obchodzUa Kazimierza 
Ruś Czerwona, podległa niegdyś Mieszkowi I. Tu powstało także osobne 
księstwo z stolicą w Haliczu, a rządzU w niem najpierw Włodzimierko, 
potem syn jego Jarosław, Ośmiomysłem zwany. Po śmierci tego ostatniego 
spierali się znowu rozmaici książęta ruscy opanowanie nad Haliczem, aż 
Kazimierz osadzU tam swego siostrzeńca Romana. Ale wnet zjawił się kr61 
węgierski, Bela III, który niby to popierając Włodzimierza Jarosławowi- 
cza, zajął księstwo halickie dla syna swego Andrzeja i przybrał tytuł 
:tkróla Galicyi c , rex Gallitiae. Sąsiedztwo bezpośrednie z Węgrami było 
jednak dla Polski i niewygodnem i niebezpiecznem. Więc gdy 6w Włodzi- 
mierz uciekł z węgierskiego więzienia z zaleceniem od cesarza Fryde- 
ryka Rudobrodego, wyprawU Kazimierz natychmiast na Ruś wojewodę 
krakowskiego, Mikołaja, który Andrzeja z Halicza wypędzit W ten spos6b 
rozciągnął Kazimierz wpływ swój na Ruś sąsiednią, i temu zapewne za- 
wdzięczać należy zasiedlenie pustej dotąd ziemi lubelskiej. 
Zwierzchnictwo to nad krajami ruskimi okupUa Polska utratą za- 
odrzańskiego P o m o r z a. Bo książęta szczecińscy, opuszczeni przez Kazi- 
mierza, złożyli w tym czasie hołd cesarzowi Fryderykowi Rudobrodemu 
i stali się lennikami cesarskimi; Rugią zaś wzięli Duńczycy. Lepiej powio- 
dło się Kazimierzowi na Wschodzie, gdzie zdobył Drohiczyn i po krwawej 
bitwie poskromU dzikich Jadzwing6w. Ale od strony n i e m i e c k i e i zbie- 
rała się już nowa burza. Wypędzony Mieszko III, mistrz w podstępach 
zdołał z pomocą pomorskiego zięcia swego nagłym napadem opanować 
Gniezno. Stąd zaczął czynić starania na d worze niemieckim o odzyskanie 
dzielnicy krakowskiej i skłonił wreszcie Rudobrodego do wysłania wojsk 
na Polskę. Kazimierz okupił pokój uznaniem zwierzchnictwa cesarskiego; 
Mieszko zaś w nieobecności jego opanował niespodzianie stolicę, ale Kazi- 
mierz wnet go z Krakowa wypędził. Nastały teraz czasy spokojniejsze. 
Kazimierz m6gł pomyśleć o jakiejś pracy wewnętrznej. Otwarty i prawy
		

/00070.djvu

			416 


zjednał sobie przydomek :tSprawiedliwego c . Umarł wśród uczty, w dzień 
św. Floryana, r. 1194, pozostawiając dwóch małoletnich synów, Leszka Bia- 
łego i Konrada, którym wedle uchwał łęczyckiego Zjazdu przysługiwało 
prawo do tronu. Panowie krakowscy więc, szczeg6lniej dwaj najznaczniejsi 
i najbardziej wpływowi, biskup Pełka i wojewoda Mikołaj, uznali monar- 
chą starszego Leszka, bo dogadzały im rządy chłopięcia, w imieniu któ- 
rego razem z matką, księżną Heleną, mieli sprawować rządy. Przeciw temu 
postanowieniu wystąpił Mieszko Stary i jął praw swoich orężem docho- 
dzić. W krwawej bitwie nad Mozgawą, niedaleko Jędrzejowa, zmierzyły 
się siły stron obu; żadna nie odniosła zwycięstwa; poległ syn Mieszka; 
on sam raniony zaniechał dalszej wojny. Na tronie krakowskim utrzymał 
się Leszek. Ale zaraz zaczęły się nieporozumienia i rozterki pomiędzy 
ks. Heleną a możnowładztwem, z czego znowu skorzystał Mieszko Stary 
i nie szczędząc obietnic na jedną i drugą stronę, umiał pozyskać i księżnę 
i magnat6w krakowskich do tego stopnia, że oddali mu wreszcie tron. Raz 
jeszcze wypędzony, powrócił po raz czwarty na tron krakowski, na któ- 
rym umiera d. 16 marca 1201 r. Ale i teraz nie osiągnął jeszcze Leszek 
władzy monarszej. Wojewoda Mikołaj pragnąc zachować wpływ przeważny 
na młodego księcia, postawił Leszkowi jako warunek do objęcia tronu od- 
dalenie Goworka, wojewody sandomierskiego, kt6ry w bitwie nad Mozgawą 
się odznaczył i zaufanie całej rodziny książęcej posiadał, a gdy książe 
z oburzeniem odrzucił tak niegodny warunek, powołał do Krakowa syna 
Mieszkowego z Wielkopolski, W l a d y s ł a waL a s k o n o g i e g o. Ale rządy 
jego trwały bardzo krótko. Po śmierci wojewody Mikołaja odzyskał za sta- 
raniem biskupa Pełki Leszek Biały dzielnicę krakowską, na której pano- 
wał już bez przerwy aż do r. 1227. 
Leszek Biały (1202-1221). Synowie Kazimierza Sprawiedliwego po- 
dzielili się posiadłościami ojcowskiemi w ten sposób, że starszy Leszek 
otrzymał księstwo Sandomierskie, a młodszy Konrad, Mazowsze. Obaj po- 
żenili się z księżniczkami ruskiemi i stąd także pochodzi zapewne żywy 
udział, jaki w sprawach ruskich brali. Rozwijały się zaś one dla Polski 
wcale niekorzystnie, bo ambitny i gwałtowny Roman, któremu Polacy do- 
pomogli do tronu, \Vzbiwszy się do wielkiej potęgi, nie tylko nie uznawał 
zwierzchnictwa polskiego na Rusi, ale nadto sięgał po sąsiednią ziemię 
lubelską. Wprawdzie Leszek i Konrad pobili go w krwawej bitwie pod 
Zawichostem (1206), gdzie Roman zginął, ale synowie jego Daniel i Wa- 
sylko byli jeszcze nieletni, więc o posiadanie księstwa halickiego zaczęli
		

/00071.djvu

			416 


się dobijać rozmaici książęta ruscy i król węgierski Andrzej II. W takie m 
położeniu uważał Leszek za najstosowniejsze porozumieć się z Węgrami. 
Jakoż obaj monarchowie zjechali się na Spiżu i postanowili, że na tronie 
halickim zasiądzie syn Andrzeja Koloman, który pojmie w małżeństwo 
córkę Leszka Salomeę. Polska miała otrzymać księstwo Przemyskie. Układ 
przyszedł rzeczywiście do skutku, wojska węgierskie i polskie opanowały 
Halicz (1214) i trzechletnia Salomea pojechała na dwór węgierski , aby po 
dojściu do lat poślubić Kolomana. Wkrótce jednakże przyszło do nowych 
zatargów, Węgrzy bowiem zagarnęli Przemyśl, a Leszek wezwał przeciw 
nim na pomoc Mścislawa Mścisławowicza, księcia Nowogrodzkiego. Ten 
wypędził wprawdzie Kolomana, zajął atoli sam księstwo halickie, a w Prze- 
myślu osadził drugiego syna Andrzejowego, którego z swoją córką ożenił. 
Tak w krótkim stosunkowo czasie utracił Leszek wszelki wpływ na Rusi. 
Nie lepiej działo się i w Polsce. Oddania Mazowsza i Kujaw Konra- 
dowi, osłabiło znacznie potęgę Leszka w czasie, w którym musiał się mieć 
na baczności przed nowymi zamachami Piastów śląskich, z których naj- 
starszy Mieszko, ks. raciborski, dążył do odzyskania naj wyższej władzy 
w Polsce. Ogólny zamęt powiększała jeszcze bardziej sprawa reform w ko- 
ścielo , podjęta przez papieży, zwłaszcza przez jednego z największych, 
następcę Grzegorza VII. Innocentego III. (1198-1216). Znalazł on gorli- 
wych współpracowników pomiędzy duchowieństwem polskiem. Należał do 
nich biskup Pelka. głośny w czasach pózniejszych następca Pełki, a obe- 
cnie kanonik krakowski Iwo, wreszcie nowy arcybiskup gnieznieński Hen- 
ryk Kietlicz. Hasłem dla nich wszystkich było: uwolnienie kościoła z pod 
wpływów władzy świeckiej, zaprowadzenie celibatu, powściągnięcie nad- 
użyć i zdobycie przywilejów wyjątkowych dla duchownych. Jakkolwiek 
były to dążności pod niejednym względem wzniosłe i dla pomyślnego ro- 
zwoju kościoła konieczne, to zaprzeczyć nie można, że uszczuplały one 
także znacznie władzę i dochody książęce. Nic dziwnego zatem, że po- 
wstał zatarg pomiędzy władzą świecką i duchowną. Pierwszy wystąpił do 
walki z nowymi prądami Laskonogi i samego metropolitę zmusił do ucie- 
czki do Rzymu. Ujął się za arcybiskupem papież Innocenty III. 
Wśród takich okoliczności Leszek Biały utratą tronu zagrożony, wy- 
dał razem z Władysławem Odoniczem, z Henrykiem Brodatym i z bratem 
swoim Konradem, wielki przywilej dla Kościoła, w którym uwolnił ducho- 
wieństwo od ciężarów publicznych, oddał mu prawo sądownictwa nad 
poddanymi w dobrach kościelnych i zapewnił zupełną prawie niezawisłość.
		

/00072.djvu

			417 


Historya ówczesna gubi się w gmatwaninie zatargów i wojen domo- 
wych , które toczą między sobą książęta, pozbawieni wszelkiej myśli prze- 
wodniej, ulegający tylko chwilowym porywom zawiści lub pobudkom za- 
ściankowej polityki, zarówno małoduszni, jak mściwi i okrutni. Hasło do 
tej wojny wszystkich przeciw wszystkim wyszło z Wielkopolski, gdzie po- 
wstał spór pomiędzy Laskonogim, a synowcem jego Władysławem Odo- 
niczem czyli Plwaczem. Ostatni poparty przez duchO\deństwo i Henryka 
Brodatego, ks. śląskiego, wypędził stryja, zawładnął całą dzielnicą, zdobył 
Poznań i sprzymierzył się z Świętopełkiem księciem pomorskim, naj star- 
szym synem Mestwina l. Siostra Świętopełka wyszła za Władysła wa Odo- 
nicza. Nie mogąc podołać takiej potędze, udał się Laskonogi z prośbą 
o pomoc do innych książąt polskich i dokazał tyle, że Leszek Biały, Kon- 
rad i Henryk Brodaty podjęli wyprawę przeciw Odoniczowi i Świętopeł- 
kowi. Świętopełk jednak napadł ich niespodziewanie" Gąsawie i odniósł 
łatwe zwycięstwo. Henryk ciężko raniony, zawdzięczał życie poświęceniu 
jednego ze swoich rycerzy, Leszek Biały został zabity VT ucieczce w Marcin- 
kowie (w listopadzie) r. 1227. Zbrodnia Gąsawska , która rzuca cień na 
charakter dzielnego zresztą Świętopełka , położyła kres dalszej walce; La- 
skonogi nie odzyskawszy swojej dzielnicy, umarł bezpotomnie na wygna- 
niu w r. 1231. 
Konrad Mazowiecki, Henryk Brodaty, Bolesław Wstydliwy (1227 -12(9). 
Syn jedyny Leszka Bolesław liczył zaledwie 17 miesięcy, więc o opiekę 
nad sierotą, a raczej o dzielnicę krakowską zaczęli się ubiegać Konrad 
ks. mazowiecki i Henryk Brodaty ks. śląski. Pierwszy, jako brat młodszy 
Leszka, miał do tego najbliższe prawa, ale najmniej usposobienia i zdol- 
ności. Gwałtowny, w gniewie niepohamowany, okazał on się w ciągu lat 
27 , odkąd panował na Mazowszu, równie okrutnym, jak i nikczemnym. 
Krystyna, wojewodę mazowieckiego, zawołanego rycer:
a i wojownika za- 
bił , scholastyka płockiego Czaplę kazał powiesić. a sam nie umiał obronić 
posiadłości swoich przed napadami pogańskich Prusaków. Gdy wielka 
wyprawa krzyżowa polska przeciw Prusakom (w r. 1222.) skończyła się 
na spustoszeniu kraju nieprzyjacielskiego, a Prusacy podraznieni, jęli z wię- 
kszą jeszcze zawziętością najeżdżać szczęśliwie Mazows:
e, Konrad chwycił 
się rozpaczliwego prawdziwie środka i powołał na obronę swoich posiadło- 
ści K r z y żak ó w. Był to zakon rycerski, założony prze:
 Niemców w Ziemi 
świętej, na schyłku XII w. na wzór zakonu Johannitów i Templaryuszów. 
Obecnie gdy państwo jerozolimskie upadło, a zapał do wypraw krzyżo-
		

/00073.djvu

			wych coraz bardziej przygasał, oglądali się ci przebiegli mmsl-rycerze za 
jakiemś pewniejszem i bezpieczniejszem schronieniem w Europie. Udało 
im się uzyskać od Andrzeja II., króla węgierskiego, znaczne nadania na 
pograniczu Siedmiogrodu, gdzie mieli odpierać napady dzikich Kumanów. 
Ale gdy Krzyżacy zaczęli tam zamki budować i róść w potęgę, wygnali 
W ęgrzy niebezpiecznych gości. Zaproszenie Konrada przychodziło więc 
w samą porę dla bezdomnych tułaczy. Wielki Mistrz Zakonu Herman 
z Salzy, przebiegły polityk. wybadawszy wprzód stosunki mazowieckie, 
przyjął ofiarę książęcą, 
ale nie budując wiele na 
jego obietnicach, wyje- 
dnał sobie równocześnie 
u cesarza Fryderyka II. 
darowiznę wszystkich kra- 
jów, które Zakon na po- 
ganach zdobędzie. Tym 
przywilejem umocniony, 
wszedł w układy z Kon- 
radem, który w r. 1228. 
nadał Krzyżakom ziemię 
Chełmińską pod warun- 
kiem, że będą bronić Ma- 
zowsza od napadów po- 
gańskich. Już podczas 
układów z Krzyżakami 
założył on sam zakon ry- 
cerski Braci Dobrzyńskich, od siedziby swej Dobrzynia nad Wisłą tak 
nazwanych, gdy jednak ci trudnemu zadaniu podołać nie mogli, dobił 
targu z Niemcami, zastrzegając sobie przytem zwierzchnictwo nad ziemią 
Chełmińską. Ale podstępni zakonnicy podrobili inny, o wiele rozleglejszy 
przywilej, wydany rzekomo przez Konrada w Kruszwicy w r. 1230., uzy- 
skali potwierdzenie tego nadania w Rzymie i na tej podstawie utworzyli 
niebawem niezawisłe państwo nad brzegami Wisły. 
Taki to książę teraz sięgał po opiekę nad małoletnim Bolesławem 
i po rządy nad dzielnicą krakowską i nic dziwnego, że ani wdowa po 
Leszku Grzymisława, ani możnowładztwo, nie chciało uginać karku pod 
jarzmo mazowieckiego dynasty. Księżna wezwała zatem H e n ryk a B r 0- 


4:18 


_;:c- 


- - 
-=- 

_ "'--
 ;:3'
 _ 
""'---J ,. .,.... 


Fig. 184. Krzyżak w zbroi.
		

/00074.djvu

			419 


d a t e g o, który odznaczał się między ówczesnymi Piastowiczami rozumem 
i dzielnością i ten zasiadł na tronie krakowskim. Ale Konrad nie dał się 
odstraszyć; pobity na głowę pod Skałą, napadł niespodzianie Henryka, 
gdy słuchał mszy św. w kościele w Spytkowicach, wziął go do niewoli 
i osadził na zamku płockim, poczem Bam objął panowanie nad dzielnicą 
krakowską. Wprawdzie za staraniem św. Jadwigi , żc,ny Brodatego, wypu- 
ścił Henryka z więzienia, ale nie oddał mu rządów opiekuńczych; sam zaś 
postępował samowolnie. Z krzywdą braterską zagarnął księstwo Sando- 
mierskie. a księżnę Grzymisławę wraz z synem uwięził w zamku Siecie- 
chowskim. Uwolniwszy się z pomocą opata Sieciechowskiego z mocy Kon- 
rada, uciekła się Grzymisława pod opiekę Henryka Brodatego, który wy- 
parł Konrada, Sandomierz odebrał i od r. 1232. rządził znowu w Kra- 
kowie. 
Równocześnie opanował Henryk, opierając się na zapisie Laskono- 
giego, część Wielkopolski, położoną na lewym brzegu Warty i stał się 
w ten sposób naj potężniejszym z pomiędzy wszystkich książąt polskich 
Po jego śmierci (w r. 1238.) objął panowanie nad krakowską dzielnicą syn 
jego Henryk II. Pobożny. W tej chwili zwaliła się od Wschodu na Polskę 
straszna nawała tatarska. 
Na rozległych stepach azyatyckich żyły od niepamiętnych czasów 
dzikie h o r d y m o n g o l s k i e. Z początkiem XIII. w. połączył je Temu- 
dżyn znany pod imieniem Dżingishana i na wielkiem zgromadzeniu w sto- 
licy swojej obwieścił, że Bóg przeznaczył mu panowanie nad całym świa- 
tem. Podbiwszy Chiny, zwrócił Dżingishan oręż swó,j na państwo Chowa- 
rezm6w, które spustoszył ogniem i mieczem. SpłonęJ.a Buchara, kwitnąca 
wtedy stolica uczoności wschodniej. W Samarkandzi'3 wycięli Mongołowie 
BOOOO ludzi; jeńców smażono w olbrzymich kotłach. Po Azyi przyszła ko- 
lej na Europę. Synowie Dżingishana starli Połow(:ów i ruszyli na Ruś. 
N ad rzeką Kałką, stawili im czoło książęta ruscy pod wodzą Mścisława 
ks. halickiego, ale pobici na głowę (w r. 1224.) uciekli za Dniepr. Smierć 
Dżingishana (w r. 1227.) i wojny rozmaite powstrzymały przez lat kilka 
dalsze najazdy Tatarów. Wkrótccjednak pod wodzą Batu-hana, wnuka Dżin- 
gishanowego, zawojowali oni Ruś całą i ruszyli dalej na Zachód. Straszny 
to był pochód: tłum jezdzców zajmujący 18 mil wzdłuż, a 12 wszerz, 
gnał jak wicher, rósł jak lawina. 
Od rżenia koni -- pisze kronikarz ru- 
ski - ryku wielbłądów, skrzypu teleg, nie można było słyszeć słowa 
ludzkiego«. Pod kopytami ich koni znikały wsie i siedziby ludzkie, padały
		

/00075.djvu

			420 


w proch grody warowne i kwitnące miasta. Ludność w jasyr (t. j. w nie- 
wolę) wziętą i trzody bydła pędzili przed sobą na nieprzyjaciela, a gdy 
ten zmęczony zabijaniem bezbronnych na siłach opadał, rzucali się wyjąc 
na osłabionych i łatwego dokonywali zwycięstwa. ,V styczniu 1241. r. 
spadła ta plaga na Polskę. Rycerstwo polskie najpierw pod wodzą Bole- 
sława Wstydliwego, pózniej wojewody krakowskiego Włodzimierza, sta- 
nęło do nierównej walki, ale liczebnie słabe i nieobznajomione z sposobem 
wojowania Mongołów, doznało pod Opolem, Wielkie m Turskiem i Chmiel- 
nikiem zupełnej porażki. Tatarzy spalili Sandomierz, zajęli opuszczony 
Kraków, gdzie tylko klasztor św. Andrzeja jakoś się obronił i poszli da- 
lej na Sląsk. Ludność przerażona szukała ocalenia w górach i lasach. 
Bolesław i żona jego św. Kinga opuścili Kraków. Na wieść o tym po- 
gromie zadrżała cała Europa zachodnia, ale nikt nie spieszył z pomocą. 
Henryk Pobożny, syn Henryka Brodatego i św. Jadwigi, zbierał na Slą- 
sku hufce rycerskie, powoływał pod sztandar krzyża Johannitów, Templa- 
ryuszów i Krzyżaków i gotował się do śmiertelnego boju. Pod Lignicą 
starły się oba wojska. Rycerstwo chrześcijańskie rzuciwszy się z zapałem 
na nieprzyjaciela, srogą z początku zgotowało mu klęskę, ale Tatarzy 
zwyciężyli w końcu przewagą liczebną. Henryk Pobożny i wielu znamie- 
nitych rycerzy zginęło śmiercią bohaterską d. 9 kwietnia 1241. r. Spaliwszy 
miasta śląskie udali się Mongołowie na Morawy i do Węgier. W Węgrzech 
pobili króla Belę IV. w morderczej bitwie nad rzeką Sajo. a spustoszywszy 
kraj cały aż po brzegi morskie, dopiero po roku wrócili kilkoma szlakami 
do swoich siedzib na wschód. Srogie spustoszenie i wyludnienie kraju 
było następstwem strasznego przejścia przez Polskę Mongołów. Dzicz azya- 
tycka zmiotła jak burza nieobwarowane lub zaledwie umocnione osady 
miejskie i wiejskie i zostawiła po sobie tylko ziemię, zoraną tysiącami 
kopyt końskich i niebo, pokryte płachtą dymów pożarnych. Należało te- 
raz nietylko zaludnić ziemię wyplenioną, ale zaraz obmyślić na przyszłość 
środki skuteczniejszej obrony. W czasach Bolesławów zasilano ludność, 
zrzadka po rozległych obszarach rozrzuconą, jeńcami, których podostat- 
kiem każda wojenna wyprawa dostarczała. Obecnie jednak minęły te 
czasy, Polska rozbita na dzielnice, nie mogła własnej ludności przed ja- 
syrem uchronić. Pozostawał więc tylko jeden środek: sprowadzenie tej 
ludności z za granicy i osadzenie jej na roli pod warunkami dla osadni- 
ków korzystnymi. Rozpoczęła się tak zwana k o lon i z a c y a złożona prze- 
ważnie z Niemców, którzy osiadali w Polsce po zawarciu z właścicielem
		

/00076.djvu

			421 


ziemi umowy, która zapewniała im autonomię i pozwalała rządzić się i są- 
dzić wedle prawa niemieckiego l). Kolonizacya wprowadziła do Polski no- 
wych ludzi. Wprawdzie był to żywioł obcy, niemiecki, więc pod względem 
narodowym z początku niebezpieczny, ale wnosił on nowe wyobrażenia 



 



 

. 
, '- 
(1 
l 



f""i--' .
 :, 
II I;: ::- 1 ' 
. I ':; 
 
r I I 
, , 
I 
, ,. 
I i II 
I U t" I 
,. '\. I 
! 
 '
";;" ,1 
 ",' 
--o .
.
. 
,'::':1' 
. 
 1, i;1r .

:
 
- 
 i" ., _JI f"' :t:'U 
" - ą

 
 
 
 
-/ 
 I- 
I I '" ,,
f 
I ' '30 - = -
 
j"11 "" 
 
 , . f} J.
, 
\, - 1\-- - 
 fi 
\
" ; c; _ . b
. ... ,,-' IUIlIJJi" 
, 1..1--' -=a; " IIDUUIIIIllIlJi'",rrr,.I)łłJ 
/:!IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII/I!IIililllln.llii:,'I!!/lIIIII/lII!!IIIIII'i,jilliJIi!'":loi:,;:,i:li:lii::/lUiW!IIui!i!I,:::I'::")','I':II",,:;/I
!:rl 
w' 


Fig. 185. Grobowiec św. Jadwigi w Trzebaicy. 


i nowy porządek, z którymi książęta, duchowieństwo i szlachta liczyć się 
musieli. Oprócz karnych wiosek, założonych na prawach niemieckich, po- 
wstają warowne miasta, gdzie się skupia handel, gd:lie podnosi się dobro- 


l) Obszerniej podano o tern w »Ustroju polskie na str. 3:U-335.
		

/00077.djvu

			422 


. 


byt, gdzie w czasie wojny znajduje schronienie ludność wiejska, gdzie bu- 
dzi się poczucie samodzielności politycznej i dążenie do oświaty. Mieszcza- 
nin uczy się myśleć sam o sobie, bronić siebie i swego mienia, poczuwa 
się w końcu do wspólności z krajem, którego zasoby są zródłem jego do- 
statków. Pokojowej pracy oddany, przywykły do ładu i porządku, popiera 
też przedewszystkiem władzę książęcą, która jest tego pokoju i porządku 
naturalną opiekunką. Jednakże wiele jeszcze lat upłynęło, zanim Polska 
po tylu ciężkich przejściach wydobyła się z zamętu, w jaki pogrążył ją 
podział kraju i napad Mongołów. 
Po śmierci Henryka Pobożnego rozpadły się rozległe jego posiadło- 
ści; Wielkopolanie bowiem poddali się synowi Odonicza Przemysławowi I. 
i Bolesławowi Pobożnemu, a na krakowskiej dzielnicy utrzymał się po dłu- 
gich walkach z stryjem Konradem Bolesław Wstydliwy. W ten sposób syn 
Henryka, Bolesław Łysy, Rogatka, pozostał tylko przy jednej części Slą- 
ska, mianowicie przy Lignicy, podczas gdy Głogów przypadł młodszemu 
Konradowi, a Wroclaw Henrykowi III. Podobnemu losowi uległa także 
dzielnica mazowiecka, gdzie po śmierci Konrada (t 1247) starszy z synów 
jego Ziemowit wziął Mazowsze, młodszy, Kazimierz, Kujawy. Temu ogól- 
nemu rozbiciu nie umiał zapobiedz Bolesław Wstydliwy. Wśród nieusta- 
jących wojen domowych i najazdów tatarskich, kiedy nad całą Polską ja- 
śniała łuna pożarów. powstała jakaś dziwna obojętność na sprawy świa- 
towe. Strapione serca i wylęknione umysły szukały pociechy i ratunku 
pod opiekuńczemi skrzydłami Kościoła, który stał się jedyną dla cierpią- 
cej ludzkości ostoją. A im większe klęski uderzały w kraj nieszczęśliwy, 
tern więcej odwracała się myśl ludzka od rzeczy ziemskich i skierowana ku 
niebu czerpała z wiary nowe siły żywotne. Były to w Polsce czasy świę- 
tych i błogosławionych. Obok dzikich i wstrętnych postaci takiego Kon- 
rada lub Bolesława Rogatki jaśnieją nadziemskim jakimś blaskiem pra- 
wdziwi służebnicy i służebnice Boga i Kościoła. Są to przedewszystkiem 
niewiasty książęcych rodów: św. Jadwiga na Sląsku, św. Kinga i Salomea 
w Małopolsce, św. Jolanta w Wielkopolsce; biskupi: Wincenty Kadłubek, 
Prandota, wreszcie św. Iwo. Przykład tylu świętych i poświęcających się 
pociągał i porywał masy ludu, zagrzewał obojętnych w wierze, rozpalał 
umysły wyższe. Za tym ogólnym prądem szedł i Bolesław W stydli wy, wy- 
posażył hojnemi nadaniami nowo powstające klasztory (np. Klarysek w Za- 
wichoście), sprowadził żebrzący zakon Ojców Franciszkanów z Pragi do 
Krakowa i popierał skwapliwie usiłowania możnych w tym kierunku.
		

/00078.djvu

			I

 ,} 
,,
 
1-.J_ 
 


" 


.' . 
Ił 


., 


""p" 


... 



 


, 


.. 



 
.. 


." 


'. 


Fig. 186. 
w. Kinga (z obrazu Matejki). 


\

I 


-- 


.... 


... 
, 
" 
" 
.J. 
;- .. 

 ł 
. 
...
		

/00079.djvu

			424 


Wtedy to powstaje wśród głuchych puszcz podtatrzańskich za staraniem 
wojewody krakowskiego Teodora klasztor Cystersów w Ludzmirzu i otwiera 
tę okolicę, pełną wspaniałych cudów przyrody, zapobiegliwej pracy ludz- 
kiej, a na drugim końcu Podhala warowny gród Klarysek w Starym Są- 
czu, wzniesiony hojnością św. Kingi. Tam spędziła pobożna ta pani, w za- 
konnej sukni, ostatnie lata życia, gromadząc dokoła siebie Panny Klaryski 
i śpiewając codziennie psalmy, które przełożono z jej polecenia na język 
polski. Sw. Kinga była prawdziwem błogosławieństwem dla kraju, bo jej 
to staraniem otwarto wielkie kopalnie soli w Wieliczce. Wyrazem zaś naj- 
lepszym wielkiej pobożności pokolenia, które przeżyło napad Mongołów, 
była kanonizacya św. Stanisława, dokonana za panowania Innocentego IV. 
w r. 1263. Odbyła się ona z wielką wspaniałością w Krakowie w obecności 
wszystkich biskupów polskich, którzy w ten sposób. w chwili zupdnego 
politycznego rozbicia, stwierdzają jedność i wspólność narodową. 
Ale zaledwie społeczeństwo polskie miało czas ochłonąć cokol- 
wiek z okropnych wrażeń klęski ostatniej, kiedy w r. 1269. spadł jak 
piorun z jasnego nieba nowy najazd tatarski. Dzikim hordom towarzyszyli 
tym razem książęta ruscy, mianowicie synowie kRięcia halickiego Daniela, 
który niedawno szukał oparcia w Rzymie i ukoronowany przez legata 
papieskiego królem ruskim, zamyślał o połączeniu cerkwi wschodniej z ko- 
ściołem zachodnim, a teraz, głuchy na upomnienia Stolicy Apostolskiej, 
szedł razem z poganami wojować najbliższych swoich sąsiadó\v. Podstępne 
namowy książąt ruskich zgotowały też okropny los Sandomierzanom, któ- 
rych po bohaterskiej obronie, kiedy się zdali na łaskę, w pień wycięto. 
Przez trzy miesiące gościł straszny nieprzyjaciel w bezbronnym kraju 
i spustoszywszy z gruntu całą Małopolskę, powrócił łupem niezmiernym 
obciążony na Wschód. Bolesław nie mając znikąd pomocy, zwątpił o obro- 
nie i szukał ocalenia na Węgrzech. Zachęcone powodzeniem zagonów ta- 
tarskich zwaliły się \V latach następnych na Polskę znów hordy Jadzwin- 
gów i Litwinów, ale odparte dzielnie przez Wstydliwego zaniechały na 
czas pewien dalszych najazdów. 
Umierając bezdzietnie w 1279. r., przekazał Bolesław tron Leszkowi 
Czarnemu, księciu sieradzkiemu, synowi Kazimierza I. kujawskiego, a wnu- 
kowi Konrada mazowieckiego. 
Leszek Czarny (1279-1288). Krótkie panowanie Leszka wypełniły nie- 
ustające prawie wojny i najazdy. Uderzył na niego najpierw Lew Daniło- 
wicz, książe halicki, w spółce z Tatarami, następnie Litwa i nieposkromiona
		

/00080.djvu

			II 
,.. 
.I 


I H 


liii 
:11 II 
I 
 ':1 I 
 l , 
i I ,. I 
I , 
I 
I 




 
.1 


l' 


.. 


" 
i'll 
') I 
I: 
I 
i I 
, ! I 
li' , 


- 
l' 


" 


f,' 
J
Jt 


" 


t- 


ł- 
\' 
1 'r. 

 \ , 
r 
1- - 
I. 


c 


J 
ft 


I 
II ł l 
 I I 
" I 
'I 
'I; I I 
i t
 I 
'I 

 il,: \ 


l, 


.-- 


i 


,-. 

 
r l " 
r \ 
i 
\\ 


- I 


" 
 
 I
 
 t. 
1.""" I , ! 
" 


- 


'.. 


Fig. 187. Kaplica św. Stanisława w środku nawy katedry krakowskiej 
(wykonana w Gdańsku w drugiej[połowie XVII ;wieku). . 


00.....\ 


1'
 


, .Jj'
" . 
.
 ' 1IIIl 
""ł.l' 


. 


28
		

/00081.djvu

			426 


dotąd Jaćwież. a gdy Leszek nieprzyjaciół tych pogromił szczęśliwie, po- 
wstało przeciw niemu wewnątrz kraju. z niewiadomych bliżej powodów, 
wielkie niezadowolenie. Głównym nieprzyjacielem Leszka był niespokojny 
biskup krakowski, Paweł z Przemankowa, którego książę uwięzić kazał. 
Oburzyło się na ten gwałt całe duchowieństwo; z polecenia papieża Mar- 
cina IV. rzucono klątwę na Leszka i obłożono kraj cały interdyktem. 
Wtedy upokorzył się książę i pogodził z biskupem, ale zarzewie wzaje- 
mnej niechęci pozostało. W r. 1286. podniosło możnowładztwo bunt prze- 
ciw Leszkowi; wojewoda sandomierski Otto i krakowski Marek stali na 
czele tego ruchu. Na tron wezwali rokoszanie Konrada, księcia czerskiego. 
Opuszczony zupełnie przez szlachtę. znalazł Leszek pomoc i poparcie 
tylko w niemieckiem natenczas mieszczaństwie krakowskiem. Temu więc 
powierzył obronę stołecznego grodu i opiekę nad żoną, Gryfiną, a sam 
pospieszył czemprędzej na Węgry. Na czele hufców węgierskich, których 
dostarczył mu król węgierski Władysław, powrócił wnet Leszek do Mało- 
polski, pobił w krwawej bitwie pod Bogucicami Konrada i pokarawszy 
surowo rokoszan, spustoszył w odwet ogniem i mieczem mazowieckie po- 
siadłości swego współzawodnika. Bratobójczą tę walkę przerwał nowy na- 
pad Tatarów (w r. 1287.), którym Leszek nie śmiał stawić czoła, lecz szu- 
kał znowu ocalenia w ucieczce na Węgry. Burza mongolska sięgnęła też 
tym razem aż w okolice Sącza i skończyła się ponownem wyludnieniem 
kraju. Wśród przygotowań do drugiej wyprawy przeciw Konradowi umarł 
Leszek Czarny bezpotomnie w r. 1288. 
Walka o dzielnicę krakowską. Jako kandydaci do tronu wystąpili 
teraz, Bolesław II., syn Ziemio wita mazowieckiego, i Henryk IV., zwany 
Probus (uczony), książę wroclawski; pierwszego popierała szlachta, dru- 
giego mieszczaństwo krakowskie. H e n ryk, z przydomkiem »der milde 
Fiirst», potężniejszy od swego współzawodnika i panujący najbliżej Kra- 
kowa, zawładnął też łatwo spuścizną Leszkową, gdy nagle sięgnął po ko- 
ronę także W ł a d y s ł a w Ł o k i e t e k, przyrodni brat Leszka Czarnego, 
który objął po nim dzielnicę Sieradzką. Sprzyjało mu szczęście z począ- 
tku. Po dobrowolnem ustąpieniu Bolesława, wsparty posiłkami wielkopol- 
skimi i mazowieckimi I pobił on 
lązaków pod Siewierzem i opanował 
na chwilę Kraków. Trwało to jednak tylko krótko, bo mieszczaństwo kra- 
kowskie, wierne Probusowi, zmusiło podstępem Łokietka do ucieczki. Hen- 
ryk umarł już w r. 1290. i przekazał dzielnicę krakowską P r z e m y s ł a- 
wowi II., księciu wielkopolskiemu.
		

/00082.djvu

			II 



 
--'y 1'" 
J 

 
.l" 
. 
.. , 
, "- .. 
-- 


, 
 


--:!.". 


, 


- 


to:) 
<::/:) 
ł(' 


Fig. 188. Śmleró Przemysława (z obrazu Matejki).
		

/00083.djvu

			,(28 


Przemysław II., natenczas młodzieniec liczący lat 22, był panem ca- 
łej Wielkopolski. a teraz na mocy zapisu Probusa, miał zawładnąć także 
Krakowem. Ale po dzielnicę krakowską sięgał już inny potężny współza- 
wodnik W a c ł a w, król c z e s ki, który zjedna wszy sobie najbliższych 
książąt śląskich, miał drogę do Krakowa otwartą. Mieszczaństwo widziało 
w potężnym królu czeskim pożądanego dla siebie opiekuna, nawet szla- 
chta była skłonna poddać się silnej władzy, któraby koniec położyła nie- 
ustannym zamieszkom i panującemu wskutek tego nieładowi. Tak z po- 
czątku bez wielkich trudności wyparł Waclaw Przemysława z Krakowa 
i objął tam rządy (w r. 1291), a następnie oblęgłszy Łokietka w zamku 
sieradzkim zmusił go nie tylko do zrzeczenia się wszelkich praw do dziel- 
nicy sandomierskiej i krakowskiej, ale nawet do złożenia hołdu z księstwa 
sieradzkiego i brzesko kujawskiego. Waclaw rządził sprężyście i energi- 
cznie; ustanowił trzech namiestników czyli starostów l}, 'poprawił zepsutą 
monetę w Polsce wprowadzając srebrne grosze; mieszczan oddanych sobie 
głaskał przywilejami; 
lązakowi Muskacie, który w sposób nieprawy wdarł 
się na biskupstwo krakowskie i szczególną powolność nowemu panu oka- 
zywał, powierzył władzę nad Krakowem i tymi środkami umacniał:się 
coraz silniej na przywłaszczonym tronie. Ale nie wszyscy chcieli słuchać 
obcego pana. 
Właśnie wtedy zmarł bezdzietnie (r. 1294) książę pomorski Mestwin 
albo Mszczug II. syn 
więtopełka, i zapisał wszystkie posiadłości swoje 
Przemyslawowi II, swemu siostrzeńcowi. Przemysław zaś doszedłszy nie- 
spodziewanie do znacznej potęgi, za pozwoleniem papieża ukoronował się 
w katedrze Gnieźnieńskiej król e m p o l s k i m d. 26 lipca 1296 r. Było to 
zdarzenie niezmiernie doniosłe i ważne. Nie przypadkowo też powstała 
myśl odrodzenia narodowego w prastarej kolebce piastowskiego państwa, 
w Wielkopolsce. Była bowiem dzielnica ta od początku siedzibą metropo- 
lity. głównem ogniskiem życia duchownego, które wśród smutnych losów 
kolei pielęgnowało starannie myśl jedności narodowej. Ówczesny arcybi- 
skup gnieznieński, Jakób 
winka, zabiegając zalewowi niemczyzny, roz- 
powszechniającej się wtedy po kraju, wydawał na synodach prowincyo- 
nalnych rozporządzenia, których celem było język polski utrzymać w ko- 
ściele i w szkole. 
Nic dziwnego zatem, że całe duchowieństwo z arcybiskupem na czele 


l) Czytaj o starostach na str. 336.
		

/00084.djvu

			429 


poparło żywo zamiary Przemysława. I zdawało się rzeczywiście teraz, że 
ten Piast, koroną Chrobrego ozdobiony, położy kres opłakanym stosunkom, 
że stanie się nie tylko odnowicielem, ale i wskrzeE.icielem monarchii pol- 
skiej, że ją przywróci do dawniejszego blasku i znaezenia. Niestety. w pół 
roku po koronacyi zginął Przemysław w Rogoźnie :i!; ręki morderców, któ- 
rych nasłali nań margrabiowie brandenburscy (d. 8 lutego 1296 r.). 

mierć Przemysława, który zostawił tylko ośmioletnią córeczkę Ry- 
ksę (Reiczkę), dała hasło do nowych zatargów. Po osierocone jego dzie- 
dzictwo sięgnęli liczni krewni bliżsi i dalsi; wśród nich Władysław Łoki& 
tek, który dzierżąc Pomorze i całą prawie Wielkopolskę. oraz księstwo 
brzesko-kujawskie, sieradzkie i łęczyckie, stał się najpotężniejszym z wszyst- 
kich Piastów. Rozpoczęła się bratobójcza wojna. Łokietek walczył zawzię- 
cie i bezwzględnie, a rycerstwo jego dopuszczało się licznych nadużyć. 
Skorzystał z tego Wacław, król czeski, przybył z licznem wojskiem do 
Wielkopolski, pozyskał sobie duchowieństwo i w r. 1300. otrzymał z rąk 
arcybiskupa J akóba koronę polską i poślubił córkę Przemysława. Łokie- 
tek wyzuty z wszystkich posiadłości swoich, poszedt na tułaczkę. 
W ten sposób w przeciągu lat pięciu miała Polska dwóch królów 
, 
w których bądź co bądz uosabiała się myśl zjedo.oczenia rozerwanego 
państwa, występowała na drogę jasną podźwignięcia narodu z upadku. 


OKRES TRZECI. 


Od zjednoczenia Polski za Władysława Łokietka a2, do połączenia Polski 
z Litwą (1306-1386). 


Władysław Łokietek (1306-1333). Pozbawion)' swojego dziedzictwa 
i z kraju wygnany ale niezłomny w swych dążeniach Łokietek podążył w r. 
1300. do Rzymu, aby krzywdę swoją przedstawić papieżowi. Na tronie 
papieskim zasiadał wtedy Bonifacy VIII., który pojmował władzę swoją 
w duchu Innocentego III. Uważał on Węgry i Polskę za państwa Stolicy 
Apostolskiej podległe , których koroną nikt, bez zezwolenia papieża, nie 
miał prawa rozrządzać. A właśnie w r. 1301. wygasła w Węgrzech dyna- 
stya królewska Arpadów, a jako kandydat do korony św. Szczepana wy- 
stąpił syn Wacława, także Wacław imieniem. Bonifacy VIII. przeznaczał 
zaś tron węgierski Karolowi Robertowi z rodziny Andegaweńskiej i wy- 
słał do Węgier legata Boccasiniego. Władysław Łokietek więc pozyskał
		

/00085.djvu

			430 


sobie łatwo papleza poparcie, w ślad za posłem papieskim podążył na 
Węgry i zebrawszy tam gar
ć zbrojnych pojawił się w Małopolsce. 
Położenie jego było już o wiele korzystniejszem Usunięty niegdyś 
od tronu za współdziałaniem duchowieństwa powracał on teraz do kraju 
otoczony opieką Stolicy Apostolskiej. Mimo to czekała Łokietka walka 
ciężka i w skutkach swoich wątpliwa, gdy nagle umarł król Waclaw, a syn 
jego Wacław. wybierając się do Polski po koronę, zginął zamordowany 
w Ołomuńcu. W ten sposób skończyło się panowanie czeskie w Polsce. 
Ale nie zaraz poddała się cała Polska prawowitemu monarsze. Musiał on 
wprzód pokonać licznych przeciwników swoich, ludzi nieprzychylnych zje- 
dnoczeniu narodowemu, obcych i wrogich odrodzeniu się Polski. 
Na P o m o r z u rządzili samowładnie prawie 
więcowie, wyniesieni 
łaską Wacława. Stary Wawrzyniec 
więca był wojewodą pomorskim; syn 
jego Piotr otrzymał, oprócz rozległych posiadłości, godność generalnego 
starosty pomorskiego. N a tym urzędzie wpływowym siedząc, trząsł on całym 
Icrajem, a postępował samowolnie i bezwzględnie. Łokietek przybywszy 
w r. 1306. na Pomorze, wysłuchał rozlicznych skarg na nadużycia 
więc6w 
i skazał Piotra na zapłacenie biskupowi włocła wskiemu Gerwardowi 2000 
grzywien jako wynagrodzenie za szkody wyrządzone, a gdy starosta 
z grzywny na termin się nie uiścił, wzięto go do więzienia. Wtedy posu- 
nęli się 
\Vięcowie do jawnej zdrady, zawarli bowiem w r. 1307. umowę 
z margrabiami brandenburskimi, którym oddawali się w opiekę, za co 
otrzymywali, prócz rocznego zasiłku w kwocie 300 grzywien, zapewnienie, 
że jeżeli Pomorze przejdzie w posiadanie margrabiów, 
więcowie pozostaną 
przy swoich majątkach, urzędach i dochodach. W miesiąc potem najechali 
Brandenburczycy Pomorze i oblęgli Gdańsk Miasto, zamieszkałe przewą- 
żnie przez Niemców, poddało się bez oporu margrabiom , tylko w zamku 
broniła się załoga polska, niestety, bez nadziei jakiejkolwiek odsieczy. 
Wprawdzie dowódzca przekradł się przez obóz nieprzyjacielski i pobiegł 
do Krakowa, ale Łokietek, zajęty innemi sprawami, nie mógł udzielić oblę- 
żonym pomocy. Wtedy przyzwali oni, za radą Wilhelma, przeora gdań- 
skich Dominikanów, K r z y żak ó w, którzy rzeczywiście odparli Branden- 
burczyków, lecz zarazem zajęli miasto, załogę polską bądź wymordowali 
bądź wzięli do niewoli i chcąc uprzątnąć wszelkie przeszkody do panowa- 
nia nad Pomorzem, kupili od margrabiów brandenburskich urojone ich 
prawa do ziemi pomorskiej za 10.000 grzywien. Napróżno ofiarował się 
się Łokietek zapłacić Krzyżakom koszta wyprawy gdańskiej, przewrotny
		

/00086.djvu

			431 


Zakon zażądał od niego 100.000 grzywien, sumę na owe czasy niesłychaną, 
równocześnie zaś zmusił do poddania się miasto Tczew i wypędził stam- 
tąd całą ludność polską wraz z burmistrzem. W tlm sposób podstępem, 
zdradą i przemocą dostało się Pomorze pod panowanie Zakonu niemie- 
ckiego. 
Władysław Łokietek wprost z Pomorza pod
:żył d o Kra k o w a, 
gdzie znajdowało się drugie niemniej niebezpieczne ognisko knowań i spi- 
sków zdradzieckich, kt6re podniecał na współkę z mieszczaństwem kra- 
kowskiem biskup M u s k a t a. Wprawdzie arcybiskup gnieźnieński Jakób 
wytoczył Muskacie proces o symonię i rozmaite nadużycia i przestraszony 
biskup uciekł do Wroclawia, Łokietek umiał jednak Ekłonić go do powrotu 
i kazał uwięzić. Po długich targach podpisał Muskata umowę, jaką mu 
przedłożono, ale skoro tylko odzyskał wolność, udał się natychmiast ze 
skargą na Łokietka do legata papieskiego, bawiącego pod ten czas na 
Węgrzech, a gdy i tam sprawa jego niepomyślny brała obrót, chwycił się 
innych sposobów i przez przyjaciela swego wójta krakowskiego Alberta 
wzniecił rokosz w Krakowie w r. J 3U. Rokoszanie powołali na tron Bole- 
sława, ks. opolskiego, i otworzyli mu bramy miasta.. ale Łokietek utrzy- 
mał się na zamku i ściągnąwszy posiłki wygnał napa:;;;tnika, mieszczaństwo 
zaś krakowskie surowo ukarał. Równocześnie w Poznaniu występuje prze- 
ciw Łokietkowi na czele mieszczaństwa wójt tamtejHzy Andrzej; wielicki 
sołtys Gerlach knuje zdradzieckie zamiary; Albertowi pomaga brat jego 
Henryk, opat miechowski; słowem wszystkie obce iywioly z Muskatą na 
czele podejmują raz jeszcze rozpaczliwą walkę, kt.5ra dzięki niezłomnej 
wytrwałości Łokietka kończy się zwycięstwem spra wy narodowej. W pierw- 
szem zrozumiałem bardzo uniesieniu wymierza książe na buntowników 
dotkliwe kary, odbiera miastu Krakowowi prawo wybierania konsulów, 
znosi przywilej Leszka Czarnego, uwalniający mieszczan krakowskich od 
cła, a równocwśnie nadaje Nowemu Sączowi znaczne wolności handlowe 
na szkodę i upokorzenie buntowniczej stolicy. Majątek wójta Alberta i jego 
wspólników ulega konfiskacie, oni sami idą na wygnanie. 
Nic dziwnego, że wśród takich warunków nie mógł Łokietek myśleć 
o odzyskaniu Pomorza. Zakon krzyżacki posiadał potęgę wielką, ogromne 
skarby, stosunki rozległe. Gdy Polska, wystawiona na najazdy pogańskie, 
była widownią bezustannych wojen domowych, dokonywał Zakon podboju 
pogańskich Prusaków i utwierdzał panowanie swoje w krajach, jakie nie- 
bacznie nadali mu książęta polscy. Po 60-ciu latach krwawej nielitościwej
		

/00087.djvu

			-4:32 


walki wytępili Krzyżacy pogaństwo wraz z ludnością miejscową,:sprowadzili 
do kraju niemieckich osadników, pobudowali warowne miasta, urządzili wzo- 
rową administracyę i zawiązali z całym niemal światem stosunki handlowe 
i dyplomatyczne. Od Rzymu aż do Hamburga i Bremy, od wybrzeży portu- 
galskich do Nowogrodu sięgają owe związki kupieckie zapobiegliwego Za- 
konu, a wewnątrz kraju ciągnie skarb krzyżacki z handlu olbrzymie zyski, 
z niemałą krzywdą całej ludności. Nie jest to już zgromadzenie rycerzy 
N. P. Maryi , pod hasłem szerzenia wiary chrześcija1iskiej i pielęgnowania 
chorych, lecz państwo, które ma cel swój samolubny, okrywający się przed 
światem do czasu płaszczem udanej chrześcijańskiej pokory. 
Po zagarnięciu Pomorza przeniósl W. Mistrz krzyżacki stolicę swoją 
do Malborga (w r. 1409) i podjął stąd ową zapamiętałą walkę z Polską 
i Litwą, która po stu latach miała się skończyć klęską Zakonu na polach 
Grunwaldskich. Łokietek, objąwszy po śmierci Henryka, ks. głogowskiego, 
Wielkopolskę i stłumiwszy bunty niemieckiego mieszczaństwa, nie miał sił 
na tyle, aby podjąć walkę z potężnem Krzyżactwem. Musiał on przede- 
wszystkiem utwierdzić swoje panowanie, zaprowadzić wewnątrz ład i po- 
rządek, a przytem mieć się na baczności wobec licznych nieprzyjaciół, 
pomiędzy którymi najgrozniejszym może był awanturniczy król czeski, 
Jan Luksemburski. Ożeniwszy się bowiem z ostatnią Przemyślidówną, uzy- 
skał on nie tylko koronę czeską, ale wystąpił nawet z uroszczeniami do 
Polski, a mógł liczyć na poparcie Piastów mazowieckich, spokrewnionych 
z Przemyślidami l) i oddanych do niedawna jeszcze Waclawowi. 
W tak trudnem położeniu zwrócił się Łokietek na drogę układów, 
zawarł z Zakonem tymczasowe zawieszenie broni, a do papieża Jana XXII.. 
który rezydował w A winionie, wysłał Gerwarda, biskupa włocla wskiego, 
ze skargą na Krzyżaków i z prośbą wystosowaną w imieniu całego narodu 
o zezwolenie na koronacyę. Papież zajął w sprawie krzyżackiej odrazu 
przychylne dla Polski stanowisko, w liście pisanym do Łokietka tytułował 
go :.księciem i dziedzicem Pomorza c , do rozsądzenia sporu powołał arcy- 
biskupa gnieznieńskiego, biskupa poznańskiego i opata z Mogilna, ale na 
koronacyę tylko milcząco przyzwalał ze względu na pretensye Jana Lu- 
ksemburskiego, które dopiero rozpatrzeć należało. 
Pokrzepiony tą życzliwością Stolicy Apostolskiej Władysław nie wa- 
hał się długo i d. 20 stycznia 1320 r. przyjął z rąk Janisława, arcybiskupa 


1) Bolesław II, ksiąze czerski. miał za zonę córkę Przemysława Ottokara II.
		

/00088.djvu

			4:3a 


gnieznieńskiego, kor o n ę król e w s k ą w Kra k o w i e. W pół roku po 
tej uroczystości, wspaniałej i wystawnej, odbył się 
lub córki króla Wła- 
dysława, Elżbiety, z Karolem Robertem, królem węgierskim. 
Koronacya i ścisłe połączenie z Węgrami podniosły Polskę moralnie 
i materyalnie. Zaraz po koronacyi odwołuje się król do sądu, ustanowio- 
nego przez papieża w sprawie pomorskiej. Sędziowie wzywają obie strony, 
ale Krzyżacy, przewidując. co ich czeka, używają rozmaitych fortelów, aby 
się uchronić od odpowiedzialności, zakładają proteBty, wysyłają posłów, 
umyślnie z niedostatecznem pełnomocnictwem, a gdr sąd, mimo tych wy- 
biegów, wydaje w Inowrocląwiu (d. 9 lutego 1821 r.) wyrok, skazujący 
Krzyżaków na zwrot Pomorza i zapłacenie odszkodowania w kwocie 30.()()() 
grzywien, protestują Krzyżacy znowu przeciw temu orzeczeniu i apelują 
do Rzymu. Wysłany ponownie na dwór papieski Gerward sprawił tam 
tyle, że zawezwano W. Mistrza, aby się osobiście stawił i przed papieżem 
usprawiedliwiŁ Ale Krzyżacy znalezli drogę i sposoby do wybrnięcia z tych 
trudności. Jan XXIII., dotąd przychylny Polsce, zmienił widocznie, pod 
wpływem W. Mistrza swoje zapatrywania na spra wę pomorską, zniósł 
wyrok inowroclawski i polecił rozstrzygnięcie sporu całego biskupowi sam- 
bijskiemu , przyjacielowi Zakonu. 
Jasną było teraz rzeczą zupełnie, że drogą procesów nie dojdzie się 
się do zamierzonego celu. Zaczął więc Łokietek szukać sprzymierzeńców 
przeciw Zakonowi i zwrócił w pierwszym rzędzie uwagę swoją na Litwę. 
S z c z e p l i t e w s k i zamieszkiwał długi szmat kraju od dolnej Wisły aż 
do Dzwiny w głębi niedostępnych puszcz leśnych, przez długi czas nie- 
znany. odosobniony, podzielony na luzne plemiona, pogrążony w barba- 
rzy1istwie i bałwochwalstwie l). Ocknęli się wreszcie Litwini i zaczęli zwolna 
łączyć się w większe gromady, wchodzić w karby jakiegoś wewnętrznego 
porządku. Stało się to na początku XIII. w.; kied:r około r. 1219. objął 
zwierzchniczą władzę na Litwie Mendog (Mindowe), jako :łkniaz starszy«, 
podejmuje już zwycięskie wyprawy na Ruś i na Polskę, zadaje pod Saule 
(r. 1236.) strasznę klęskę niemieckiemu Zakonowi Kawalerów Mieczowych, 
których sprowadził w r. 1201. Albert, biskup Rygi, do Inflant. Wskutek 
tego zawarli Kawalerowie Mieczowi związek z Krzy:
akami i połączyli się 
do wspólnej wojny przeciw Mendogowi. Równocześnie od południa napa- 
dali na Litwę książęta ruscy, potomkowie halickiego Romana. Zagrożony 


l) O Litwinach i pokrewnych im ludach obszerniej w Etnografii str. 81 117-126.
		

/00089.djvu

			434 


tak z dwóch stron szukał Mendog ratunku na Zachodzie, postanowił na- 
wet przyjąć chrześcijaństwo. Była to chwila, kiedy wytrwała i rozumna 
polityka papieża Innocentego IV. największe święciła tryumfy, kiedy Jan 
Plano Carpini z polecenia Stolicy Apostolskiej jezdził do Złotej Ordy, aby 
na wracać hana tatarskiego, i kiedy książe Daniel zawierał unię z Rzymem. 
W r. 1260. lub 1261. miał w istocie książe litewski przyjąć chrzest, a w dwa 
lata póz niej koronować się na króla litewskiego. Ale to porzucenie wiary 
ojców wywołało niezadowolenie wśród pogańskich jego poddanych, zwła- 
szcza zaś na Żmudzi. Trojnat, siostrzeniec Mendoga, który właśnie poko- 
nał wojsko niemieckie Zakonu inflanckiego w krwawej bitwie, zamordował 
70-1etniego króla wraz z dwoma młodszymi jego synami w r. 1263. 
Po krótko trwającem panowaniu Trojnata i Wojsiełka, objął rządy na Li- 
twie Witenes. syn Trojdena, po którym wstąpił na tron wielkoksiążęcy w r.1314. 
brat jego Gedymin. Był to monarcha światły i rządny, szczęśliwy wojownik 
i biegły polityk. Za jego czasów podniosła się Litwa, powstało Wilno, odtąd 
stolica państwa, zaludniły się miasteczka litewskie rzemieślnikami i przemysło- 
wcami, których zapobiegliwy książę sprowadził z Zachodu. a chrze
cijanie mo. 
gli swobodnie wyznawać swą wiarę. Chociaż sam jeszcze poganin, Gedymin 
używał do ważnych czynności Franciszkanów i Dominikanów, jeden z nich 
był jego wielkim sekretarzem, inni pełnili obowiązki pisarzy, a kosztem 
i staraniem księcia stanął w Wilnie kościół Franciszkanów. 
Z takim to władcą nawiązał stosunki nasz Łokietek i dla utrwalenia 
przyjaznych stosunków ożenił w r. 1325. syna swego Kazimierza z Aldoną 
Gedyminówną, która przyjęła chrzest. Młodziutka księżniczka przyniosła 
na wiano królewiczowi 24.000 jeńców polskich, zabranych w niewolę przez 
Litwę. 
Gedymin oddawna już zostawał w stosunkach z Stolicą Apostolską, 
oświadczył papieżowi listownie, że gotów jest przyjąć chrzest św. Najbar- 
dziej przeszkadzali temu nawróceniu się Litwy na chrześcijaństwo Krzy- 
żacy: dla nich bowiem było nawrócenie się Litwy pozbawieniem tych nie- 
zmiernych korzyści, jakie im przynosiła walka z pogaństwem , ciosem dla 
całej polityki zakonnej, która zmierzała ostatecznie do utworzenia wiel- 
kiego państwa niemieckiego na wybrzeżu bałtyckiego morza. Więc przej- 
mowali listy jego do papieża, więzili i mordowali posłów litewskich; wre. 
szcie podjęli przeciw Gedyminowi wielką wyprawę, w której brał udział 
także król czeski Jan Luksemburczyk. Przybrawszy tytuł króla polskiego, 
zmusił on łatwo bezsilnych i powaśnionych między sobą Piastów śląskich
		

/00090.djvu

			ł36 


do złożenia hołdu koronie czeskiej. poczem ruszył razem z Krzyżakami 
na wyprawę przeciw pogańskiej Litwie. Było to już jawne pogwałcenie 
rozkazów papieskich, bo Jan XXIII. polecił w r. 1325. wszystkim książętom 
chrześcijańskim. aby przez lat 4 zachowywali pokć'j z Litwą. Ale jeżeli 
Zakon lekceważył sobie wolę Głowy Kościoła, to z drugiej strony nie 
mógł Łokietek przypatrywać się bezczynnie jak jego sprzymierzeńca gnę- 
biono. Korzystając zatem z oddalenia wojsk krzyżackich, uderzył on na 
ziemię chełmińską. W tej chwili jednak przerwali Krzyżacy wyprawę na 
Żmudź i rzucili się całą potęgą wraz z Janem czeskim na Polskę. Zdo- 
byto i zburzono Wyszogród i Nakło, przestraszony Wańko ks. mazowie- 
cki złożył hołd królowi czeskiemu z swojej dzielnicy, upokorzyli się bra- 
cia jego Trojden i Ziemowit. Drapieżny Luksemburezyk zaczął teraz roz- 
porządzać krajami polskimi tak, jak swoją dziedzic mą własnością. Daro- 
wał więc połowę ziemi Dobrzyńskiaj Krzyżakom, a drugą połowę sprze- 
dał, darował im również połowę Mazowsza, a wreszcie wysta wił imieniem 
swojem i syna swego Karola dokument, mocą kt6rego zrzekali się obaj 
wszelkich prawdo Pomorza i nada wali ten kraj na własność Zakonowi. 
Stało się to wszystko w r. 1329. Krzyżacy tryunmfowali: za 4800 kóp 
groszy praskich posiedli Dobrzyń, uzyskali darowiznę Pomorza i zawarli 
nadto zaczepno-odporne przymierze przeciw Polsce z Czechami. Podnie- 
sieni tak na duchu i pokrzepieni na siłach, prowadzili oni dalej i z wię- 
kszą jeszcze niż dotąd energią dzieło zniszczenia w krajach polskich i do- 
piero , kiedy Łokietek otrzymał posiłki węgierskie i spadł jak piorun na 
dzierżawy krzyżackie, a Litwini zaczęli pustoszyć okolice Lubawy, zawarł 
Zakon z królem zawieszenie broni na rok i zwróeił Polsce Bydgoszcz 
wraz ziemią Dobrzyńską. Łokietek jakkolwiek nie spodziewał się, aby 
Krzyżacy przed czasem zerwali rozejm. czynił jednak pewne do wojny 
przygotowania. Zwołał mianowicie zjazd dostojników wszystkich w r. 1331. 
do Chęcin i tu złożył z wielkorządztwa w Wielkopolsce Wincentego z Sza- 
motuł, przeznaczając na jego miejsce syna swego królewicza Kazimierza. 
Urażony tem magnat, wszedł w porozumienie z Krz
,żakami i z Branden. 
burczykami, obiecując i jednym i drugim ułatwić ze obycie Wielkopolski. 
Ufny w tę pomoc zdrajcy, uderzył teraz Zakon niespodziewanie na Wiel- 
kopolskę, niszcząc wszystko ogniem i mieczem, nie przepuszczając kościo- 
łom, mordując bez różnicy płci i wieku ludność całą. Był to najazd pra- 
wdziwie tatarski, który okrył na za wsze hańbą zakonne rycerstwo niemie- 
ckie, nadużywające imienia Chrystusa i N. P. Maryi. Przez dwa miesiące
		

/00091.djvu

			436 


trwało to straszne pustoszenie nieszczęśliwej Wielkopolski, wreszcie ze- 
brał Łokietek znaczniejsze siły na odparcie najezdników, a gdy Wincenty 
z Szamotuł, skruchą przejęty, opuścił obóz krzyżacki i u stóp monarchy 
swego szukał przebaczenia, ruszył król z lepszą już otuchą na nieprzyja- 
ciela. D.27. września 1331. r. przyszło do spotkania pod Płowcami, na Ku- 
jawach. Krzyżacy, łupem obciążeni i zaskoczeni znienacka, ulegli mści- 
wemu orężowi polskiemu; ziemię, obficie krwią zbroczoną, pokryło 4187 tru- 
pów, rozżalony król kazał wziętych do niewoli rycerzy zakonnych wyciąć 
w pień. Spotkał ich los straszny, ale zasłużony. Jak gromem rażone, cof- 
nęły się natychmiast bandy krzyżackie do Prus, nie czekając na przyby- 
cie Jana czeskiego. Ten, spózniwszy się, obległ Poznań, ale zagrożony 
równocześnie przez książąt austryackich i Węgrów, zawarł zawieszenie 
broni; za przykładem przyjaciela swego poszli także Krzyżacy. Spór po- 
między Polską a Zakonem mieli rozstrzygnąć królowie czeski i węgierski. 
Mimo to zaniosło się w roku następnym znowu na wojnę, którą powstrzy- 
mał szczęśliwie legat papieski. Była to już ostatnia wyprawa Łokietka. 
Spracowany długoletnią walką, znużony życiem pełnem przygód i prze- 
ciwności, chylił się królewski starzec, dzwigający na barkach swoich lat 70, 
widocznie do grobu. Zaledwie też ukończono rokowania z Zakonem, 
zaledwie król drżącą ręką przyjął dokument (d. 9. lutego 1333. r.), wysta- 
wiony przez legata Piotra z Alwernii, kiedy brzemię starości i wyczerpa- 
nia sił żywotnych powaliło go na łoże śmiertelne. Zgasł d. 2 marca 1333. r. 
Kazimierz III. Wielki (1333-1370). Z smutnemi przeczuciami schodził 
ze świata Władysław Łokietek. Długi żywot jego upłynął na łamaniu się 
z przeciwnościami. Wyzuty ze wszystkiego, wygnany z Ojczyzny, tułał 
się po obcych dworach, nie zwątpił jednak ani na chwilę, z żelazną 
wytrwałością i zadziwiającą energią podjął walkę z przemożnym nieprzy- 
jacielem i wyszedł z niej zwycięsko. A chociaż nowe co chwila powsta- 
wały trudności, to razem z niemi potężniał jego duch, rosło zaufanie 
w siły odradzającego się narodu. Skronie swoje ozdobił koroną królewską 
i z rozerwanej spuścizny Krzywoustego, stworzył mozolnie związek no- 
wej monarchii Piastowskiej. Zostawiał królestwo zjednoczone wprawdzie, 
ale nie połączone silnym węzłem wspólnych urządzeń. 
Ciężkie brzemię, które dzwigał Łokietek, spadło teraz na barki młodego, 
zaledwie lat 23 liczącego syna, Kazimierza, który nie okazal dotychczas 
tych zdolności, jakie póz niej rozwinął tak świetnie, na chwałę i pożytek 
narodu. Bawiąc przez dłuższy czas na dworze szwagra swego króla wę-
		

/00092.djvu

			ł:m
 



 ,A .
 


--.... 



 


-t.., \
 
. 

 



 '- 
\ Ir \. -', 
, 
 ! 
I . -
. 
,'_J 
I ':.r 
'\ \ ',1 .. .,J \-,;, 

 
1\ \ , ł 
l, 1\ \. J 
":I , " \ 
.
. 

} 
. .
 . 
.. 
--- " 


- 


ł'ig. 189. Grobowiec Władysława Lokietka w katedrze krakowskiej.
		

/00093.djvu

			488 


gierskiego Karola Roberta, wyniósł stamtąd smutną sławę lekkomyślnego 
i do dorywczych miłostek skłonnego młodzieńca, a świeżo w bitwie pod 
Płowcami okazał nawet brak rycerskiej odwagi. Obawy zatem umierają- 
cego Łokietka były wcale uzasadnione, uzasadnioną była cicha skarga, 
przebijająca z ostatnich słów konającego starca. :tO męże - mówił on do 
otaczających - łaskawi i przychylni mnie i pokoleniu memu, obyż syn 
mój. moim wiedziony przykładem, takie miał zachowanie z Wami, jakie 
ja miewałem, abyście go tak kochali jak mnie. Lecz jeżeli inaczej będzie, 
polecam go zapobiegliwości i wierności Waszej
. Na szczęście były obawy 
te płonne. Kazimierz nie posiadał wprawdzie rycerskich cnót ojca, ale miał 
nad nim tę wyższość, jaką daje wykształcenie, idące w parze z bystrością 
umysłu, trzeźwością poglądu i świadomością celu, miał spokój i wytrwa- 
łość, w polityce niezbędne, miał wreszcie i energię w wykonaniu zamia- 
rów, nie wahającą się nawet przed użyciem gwałtownych środków, doby- 
wającą oręża w chwili stanowczej i spadającą piorunem gniewu królew- 
skiego na karki nieposłusznych. 
Na świetnym dworze węgierskim nabrał królewicz polski doświad- 
czenia i biegłości w sprawach politycznych, pojął, czego Polsce nie dosta- 
wało w tej chwili. Zrozumiał, że wprzód należy zebrać, zjednoczyć siły 
narodu, d ź w ign ąć w c z a s i e po k oj u jego dobrobyt, dać mu oświatę 
i dobre urządzenia wewnętrzne i tymi sposobami przygotować do przy- 
szłej walki. Takie też zadanie wytknął sobie młody monarcha. A chociaż 
u boku jego pozostali nadal wierni doradcy Łokietka: Spytek Melsztyński, 
kasztelan krakowski, Jarosław, archidyakon krakowski i Zbigniew, kan- 
clerz królewski, już w sześć tygodni po zgonie Władysława stanęło zawie- 
szenie broni z Krzyżakami w Toruniu , które w Krakowie podpisano, po- 
stanawiając zarazem, że układy o pokój trwały mają się toczyć w nastę- 
pnym roku za pośrednictwem królów, węgierskiego i czeskiego. Bezpośre- 
dnio potem udał się Kazimierz do Wielkopolski, gdzie w sposób surowy 
i stanowczy powściągnął nadużycia i rozboje i zawarł również zawiesze- 
nie broni z margrabią brandenburskim Ludwikiem. W sporze z Janem 
Luksemburskim, królem czeskim, wystąpił król węgierski jako pośrednik 
i przyprowadził rzeczywiście do skutku ugodę w Trenczynie. 
W r. 1336. zjechali się trzej monarchowie w W y s z e h r a d z i e, nad 
Dunajem, gdzie wśród wspaniałego przyjęcia, jakie zgotował dostojnym 
gościom swoim król węgierski, ułożono ostatecznie warunki traktatu po- 
między Kazimierzem, a Janem Luksemburskim, na podstawie ugody tren-
		

/00094.djvu

			439 


czyńskiej. Były one dla Polski niewątpliwie bardzo uciążliwe. Nie tylko 
bowiem wypadło zapłacić 
o.<)OO kop groszy praskich, sumę znaczną na 
owe czasy l), ale nadto miał się Kazimierz zrzec wszelkich praw do tych 
księstw śląskich. które złożyły hołd koronie czeskiej, a więc do wszystkich 
dzielnic piastowskich na Śląsku, z wyjątkiem Świdnicy i Jaworza. Wza- 
mian za to przestał Jan używać tytułu króla polsk " ego. Kazimierz zwle- 
kał przez 3 lata z wystawieniem dokumentu tej umowy i dopiero w r. 1338. 
na usilne nalegania Karola Roberta, podpisał akt, który oddawał zwierz- 
chnictwu czeskiemu Piastów śląskich. Wkrótce cesarz Karol IV., syn Jana, 
poślubił w r. 1353 Annę, dziedziczkę Świdnicy i Jawor:m i przyłączył także te 
księstwa do korony czeskiej. Takimi sposobami oderwano Śląsk od Polski. 
Z kolei przyszła pod obrady monarchów sprawa pomorska. Po dłu- 
gich targach, w których Jan Luksemburski występował jako orędownik 
Zakonu, wydali obaj królowie wyrok taki. że Krzyżacy mają zwrócić Pol- 
sce ziemie kujawską i dobrzyńską, Kazimierz zaś daruje Zakonowi jako 
wieczystą jałmużnę Pomorze i zrzecze się wszelkich praw do tej prowin- 
cyi, jakoteż do ziemi chełmińskiej i michałowskiej. U.
odę miał potwierdzić 
papież, król węgierski. najbliższy krewny Kazimierza i stany polskie. 
Ale wykonanie wyroku wyszehradzkiego nie b,Vło rzeczą łatwą. Wy- 
wołał on bowiem nietylko w całej Polsce wielkie oburzenie, ale także nie- 
zadowolenie na dworze węgierskim i u papieża w A winionie. Nie spieszył 
się więc z zatwierdzeniem ugody Karol Robert, a papież Benedykt XII. 
zaprotestował wprost przeciw całemu traktatowi i przez legata swego, 
Gerharda z Chartres, który miał sposobność poznać dokładnie stosunki 
miejscowe i widział krzywdy, jakich doznawała Polska, pychę i chciwość 
Krzyżaków, podsunął Kazimierzowi myśl oddania całego sporu pod sąd 
Stolicy Apostolskiej. Król polski nie miał powodu sprzeciwiać się życze- 
niu Ojca św. Zebrali się zatem sędziowie w Warszawie, przesłuchali 126 świad- 
ków i ogłosił w d. 25 września 1339. r., w kościele św. Jana. wyrok, ska- 
zujący Krzyżaków na zwrot ziemi chełmińskiej, pomorskiej, michałowskiej, 
dobrzyńskiej i Kujaw, jakoteż na zapłacenie Polsce sumy 194.500 grzywien 
srebrnych tytułem odszkodowania i na ponoszenie k
sztów procesu, które 
wynosiły 1600 grzywien. Wysłannicy Zakonu założyli jednak zaraz protest 
przeciw wyrokowi i rzecz stanęła znowu tak jak przedtem, tj.. że Polska 
miała możność orężem krzywd swoich na Krzyżakach dochodzić. 


1) 20000 kóp groszy praskich wynosiło około 11/» miliona zlp.
		

/00095.djvu

			440 


Karol Robert czynił już oddawna zabiegi w celu pozyskania korony 
polskiej i już na zjeździe wyszehradzkim miał zjednać dla swych zamia- 
rów najzaufańszych doradców królewskich. Kazimierz W., który nie miał 
męskiego potomstwa i stracił właśnie żonę, nie sprzeciwiał się gorącym 
życzeniom szwagra, ponieważ obawiał się narażać kraj w razie śmierci na 
wielkie niebezpieczeństwa, a nadto potrzebował poparcia węgierskiego na 
Rusi Czerwonej, gdzie lada chwila należało się spodziewac poważnych za- 
wikłań. Z tych powodów więc zawarł on w r. 1339. układ z Karolem Ro- 
bertem, w którym przyznał następstwo w Polsce na wypadek bezpotom- 
nej śmierci swojej, Ludwikowi, królowi węgierskiemu a swemu siostrzeń- 
cowi. Ludwik zaś obowiązał się oderwane od państwa polskiego kraje, 
szczególnie Pomorze odzyskać, urzędy i godności w Polsce tylko krajow- 
com powierzać, przywileje i prawa szlachty i duchowieństwa szanować 
i nowych podatków nie nakładać l). 
Ruś h a l i c k a doszła do szczytu potęgi i świetności za czasów Da- 
niela. Książę ten bowiem nietylko rozszerzył granice swojego państwa, 
ale zarazem przez związki swoje z Zachodem. jakkolwiek krótkotrwałe, 
przyczynił się do podniesienia kraju. Za jego czasów też powstają na 
Rusi pierwsze miasta warowne jak Chełm, dokąd Daniel przeniósł swoją 
stolicę i około r. 1260. Lwów, założony przez Lwa, syna Danielowego. 
Ludność tych grodów stanowili przybysze, w znacznej części Niemcy, któ- 
rzy przynosili ze sobą kulturę zachodnią i obrządek łaciński. Żona Lwa, 
Konstancya, siostra św Kingi, założyła we Lwowie pierwszy kościół kato- 
licki i oddała go Dominikanom. Po śmierci obu synów Lwa, na których 
wygasł ród Romanowiczów, bojarowie ruscy powołali na tron księcia ma- 
o zowieckiego, Bolesława Trojdenowicza, urodzonego z Maryi, siostry zmar- 
łych książąt. Bolesław, przybrawszy jako książę ruski imię Jerzy, rządził 
z początku ku zupełnemu zadowoleniu bojarów i popierał gorliwie obrzą- 
dek wschodni. Odkąd jednak pojął w małżeństwo córkę Gedymina, Ofkę 
(Eufemię), gorliwą katoliczkę, porzucił wiarę grecką i jął rozpowszechniać 
na Rusi katolicyzm. Ten zwrot nie podobał się bojarom, porozumieli się 
zatem pomiędzy sobą i z Tatarami, którzy wpadli do kraju. Wśród za- 
mieszek zginął Bolesław od zadanej mu przez bojarów ruskich trucizny 
(7 kwietnia 1340. r.). Nie obojętnem było dla Polski, najbliższej sąsiadki 
halickiego księstwa, co się teraz z niem stanie. Kazimierz W. spokrewniony 


l) O układach Ludwika z możuowładcami polskimi czytaj ua str. 340--3,(,1 tej 
książki.
		

/00096.djvu

			441 


naj bliżej z ostatnim księciem ruskim, ruszył natychmiast na Lwów, zajął: 
to miasto, spalił zamek i, zabrawszy skarby książęce, zmusił bojarów do 


-;'. 
li.;. _ 
. . t'Joot., " 
.Itr.......

 - \. t 
... ¥ .
 -;.,. i- 


.-""'" 


'\ 
. 
. . 


,,"I!: . 
\'7 
.. -' 
\ -';, , 
\ 


"' 


-.(.... 
/" . ,,," 
(), '.'
- 
._
r . 

,\.ł.;
 
'-1':) ,
 

"".' 



 

 


-, 


!!ol 
. 


v-:: 

 
",. 


-J 


,';'" 
.::- 


t:' 


..

 


:11 


.-- 


'J 1 <-- 


I 



t:
 
-;.,. '.. . 

 .
 


J · 


';:' 


....
 


" 



..). 
! . 


Fig. 190. Kazimierz Wielki (według obrazu Matejki). 
(Za pozwoleniem p. Perlesa, wydawcy portretów królów polskich). 


uznania zwierzchnictwa polskiego, zapewniając im pOE,zanowanie ich wiary 
i praw, jakie posiadali. Ale bojarowie ruscy nie chcie.}i ulegać Polsce, złą- 
czyli się z hanem tatarskim U zbekiem, i wnet rzuciły się tłumy pogańskie 
'0l8'" 29
		

/00097.djvu

			442 


na kraj polski, niszcząc wszystko ogniem mieczem. Aż nad Wisłą 
i w okolice Lublina sięgnął ten najazd rusko-tatarski. Tu jednak powstrzy. 
mał go król i uzyskawszy następnie pomoc węgierską, utrzymał się w po- 
siadaniu Rusi. 
Zajęcie księstwa halickiego, wynagradzające Polsce po części utratę 
Pomorza i otwierające przed nią nowe rozległe pole do działania na wscho- 
dzie, wymagało przedewszystkiem skupienia sil i upewnienia sobie trwa- 
łego pokoju ze strony Czech i Zakonu niemieckiego. Z Luksemburgami 
czeskimi poszła sprawa dość łatwo. Po śmierci Aldony, pierwszej żony 
Kazimierza W., wybrali się młodzi królewicze czescy do Krakowa, zapro- 
sili następnie króla polskiego do Pragi i tu zaczęli go swatać z swoją 
siostrą. a gdy ta umarła nagle, skłonili Kazimierza W. do poślubienia 
Adelajdy. córki landgrafa heskiego. Nawiązały się w Pradze przyjazne 
stosunki Kazimierza z synem Jana, Karolem, który po śmierci ojca (r. 1346.) 
objął tron czeski, a zarazem został cesarzem niemieckim. 
Tymczasem na Stolicy Apostolskiej zasiadł dawny nauczyciel Karola, 
jako papież Klemens VI., który nie szczędził surowych upomnień Krzyżakom. 
Oni jednak. stanąwszy twardo przy warunkach wyszehradzkich, żądali konie- 
cznie, aby nie tylko Kazimierz, lecz i przeznaczony na następcę jego Ludwik, 
zrzekli się uroczyście i wyraznie wszelkich prawdo Pomorza. Dopiero zwią- 
zki Kazimierza z książętami pomorskimi, wydanie za jednego z nich Bo- 
gusława X. córki swej Elżbiety i zawarcie z nim jak i z Barnimem IV. 
i z Warcisławem V. przymierza przeciw Zakonowi, skłoniło Krzyżaków 
do zadowolenia się mniejszymi warunkami. Poczem stanął :twieczystyc 
pokój pomiędzy Zakonem a Polską w Kaliszu w r. 1343. Ka- 
zimierz W. darował Krzyżakom ziemie: pomorską, chełmińską i michałow- 
ską, oni zaś zobowiązali się zwrócić Polsce Dobrzyń i Kujawy i zapłacić 
1 ססoo grzywien odszkodowania. Są nadto ślady dość wyrazne, że Krzy- 
żacy mieli składać królom polskim corocznie z Pomorza daninę w pienią- 
dzach, suknie, jedwabiach i koniach, tak przynajmniej zeznawali jedno- 
myślnie w r. 1422. świadkowie, powołani podczas nowego procesu z Za- 
konem. Ale dokumenty, zawierające owe zobowiązania krzyżackie, zginęły 
w niepojęty sposób z kancelaryi koronnej. 
Tylu ofiarami okupił Kazimierz W. pokój, którego naród potrzebował, 
a przecież jeszcze go w zupełności nie posiadł. Awanturniczy król czeski 
Jan, począł nowe zwady na t"3ląsku. Biskupstwo wrocławskie, które od 
wieków należało do metropolii gnieźnieńskiej, postanowił poddać pod wła.
		

/00098.djvu

			443 


dzę świeżo ustanowionego arcybiskupa praskiego. Król polski zaprotesto- 
wal u Stolicy Apogtolskiej w Awinionie jak najenergiczl1iej przeciw takiemu 


\ I 
, 
\ 
I - 

 " 
lo - 

 .. .' 

- 


Fig. 191. Korona, berło i jabłko królewskie, znalezione w grobie Kazimierza W. 
w r. 1869. 


gwalceniu praw arcybiskupa gnieznieńskiego, a równocześnie zajął pogra- 
niczną Wschowę wraz z okręgiem, oblęgł Stynawę i chcąc się przygoto- 
29-
		

/00099.djvu

			«4 


wać na wszelkie wypadki, zawarł przymierze z cesarzem Ludwikiem IV., 
nieprzyjacielem Luksemburgów. Wywiązała się stąd woj n a p o m i ę d z Y 
P o l s k ą a C z e c h a m i. Jan czeski dotarł aż pod mury Krakowa, ale 
kiedy Kazimierzowi W. nadeszły posiłki węgierskie i wojsko czeskie zaczął 
trapić głód i podjazdy polskie, zgodził się Luksemburczyk na rozejm, 
a następnie zawarł za pośrednictwem Stolicy Apostolskiej pokój z Kazi- 
mierzem na nieznanych nam bliżej warunkach. Okręg wschowski pozostał 
przy Polsce. 


* 


. 


* 


Najazd czeski zamyka pierwszy okres panowania Kazimierza W., 
pełen zawikłań i trudności, z których Polska wychodzi zwycięsko tylko 
wskutek roztropnej i oględnej polityki swojego monarchy. Lata następne 
przynoszą wielkie zmiany: w r. 1346. ginie daleko od Czech w bitwie pod 
Crecy Jan Luksemburczyk. w rok póz niej umiera Ludwik IV" a na tron 
niemiecki wstępuje król czeski Karol IV., który nie wojenny z usposobie- 
nia oddał się pracy pokojowej. Założywszy rezydencyę swoją w Pradze, 
nie szczędził nakładów i trudów, aby ją ozdobić wspaniałymi budynkami, 
podnosił handel i rękodzieła, założył uniwersytet w Pradze (1348). Ta 
zmiana stosunków i ten przykład nie mogły pozostać bez wpływu na Pol- 
skę, która w wyższym jeszcze stopniu niż Czechy potrzebowała spokoju, 
oświaty i wewnętrznej organizacyi. Kazimierz W. rozpoczyna ją od ure- 
gulowania stosunków prawnych, o d p r a c y u s t a w o d a w c z ej. 
Liczne usta wy wydali poprzednicy Kazimierza Wielkiego. Słyszymy 
o nich już za Bolesława Chrobrego, wiemy, że wydawali prawa także jego 
następcy, ale przygodne te rozporządzenia stosowały się tylko do poszcze- 
gólnych wypadków i nie były powszechnie znane. Gorzej jeszcze działo 
się po śmierci Krzywoustego, gdy w każdej prawie dzielnicy powstawały 
nowe przywileje, nowe ustawy i wyrabiała się nieraz odrębna praktyka 
sądowa. Nie ulegało zaś wątpliwości, że Polska, jakkolwiek zjednoczona 
pod berłem jednego monarchy, tak długo nie będzie państwem jednolitem, 
dokąd istnieją różnice, jakie powstały w czasie podziałów, dokąd jedna- 
kowe ustawy, jednakowa moneta i jednakowe urządzenia nie zleją w jedną 
całość różnorodnych dzielnic. W pierwszym rzędzie było powołanem do 
tego prawodawstwo. Z ustaw okolicznościowych, z praw rozmaitych, prze- 
chowywanych zwyczajowo, ale wcale dotąd nie spisanych, należało stwo-
		

/00100.djvu

			[ 
I 




 
, 
Ą
.'I
 
	
			

/00101.djvu

			446 


rzyć księgę ustaw, obowiązujących w całem państwie. 'Nie było to rzeczą 
łatwą, zwłaszcza w ówczesnej Polsce , która nie miała ani szkół wyższych 
ani ludzi przysposobionych do prac tego rodzaju, i tern większa chwała 
należy się królowi, że pomimo tak znacznych trudności wielkiego dzieła 
dokonał. N a szczęście znalazł on wśród duchowieństwa polskiego zdolnych 
pomocników. Jednym z nich był Jarosław Bogorya Skotnicki, wyćwiczony 
w słynnej akademii bolońskiej, drugim siostrzeniec jego Jan czyli Janusz 
Strzelecki, zwany Suchywilk, późniejszy kanclerz i arcybiskup gnieźnień- 
ski. Oni to głównie zajęli się zebraniem ustaw, z czego powstał statut 
wielkopolski, przyjęty na wiecu Wielkopolan w Piotrkowie, i małopolski, 
uchwalony przez Małopolan w Wiślicy w r. 1347. Oba statuty ujęto później 
w wielką" księgę czyli w kodeks, a całe dzieło nosi nazwę S t a t u t u W i- 
ś l i c k i e g o. W dalszym ciągu przystąpił król do uporządkowania p r a w a 
n i e m i e c k i e g o, którem rządziły się liczne miasta i osady, założone po 
napadach mongolskich. I tu bowiem panowała wielka rozmaitość t. zw. 
praw niemieckich, tłumaczono je dowolnie, a co gorsza, odwoływano się 
w wątpliwych wypadkach do obcych sądów w Magdeburgu lub Halli, co 
pociągało za sobą znaczne koszta i ubliżało powadze królewskiej. Ażeby 
tym wszystkim niedogodnościom koniec położyć, ustanowił Kazimierz W. 
w r. 1361. dla miast, na prawie niemieckiem założonych, sąd nadzorczy 
główny na zamku krakowskim i zniósł zarazem wszelkie apelacye do Ma- 
gdeburga i Halli. Ustawodawcza praca Kazimierza W. miała na celu nie 
tylko spisanie praw i uregulowanie stosunków społecznych, ale także po- 
wściągnięcie nadużyć i podniesienie władzy monm'szej. Dążąc wytrwale 
do podźwignięcia kraju, czuwał król troskliwia nad utl'zymaniem pokoju 
wewnętrznego i karał surowo zbrodniarzy wszelkiego rodzaju. bez względu 
na stan i pochodzenie. Szczególniejszej opieki w tym kierunku wymagała 
Wielkopolska, oddalona od stolicy i zarażona przykładem sąsiednich ry- 
cerzy-rabusiów (»Raubritterówc) śląskich i brandenburskich. Wcześnie też, 
bo na początku XIV. w. tworzą się tu związki czyli konfederacye miast 
przeciw rozbójnikom i podpalaczom, których widocznie nie są w stanie 
powściągnąć namiestnicy królewscy, zwani generalnymi starostami. Z tego 
powodu zawierał statut wielkopolski, świeżo przyjęty, bardzo surowe po' 
stanowienia. Gwałt, popełniony w sądzie, podczas obecności króla lub sta- 
rosty generalnego, miał być karany śmiercią; kto przy arcybiskupie dobył 
miecza, płacił naj wyższą grzywnę s i e d m d 7. i e s i ą t u, która była tak 
wielką, że jej dotąd w całości nigdy nie ściągano. Butna szlachta wielko-
		

/00102.djvu

			447 


'Polska nie mogła się z tą zmianą w żaden sposób pogodzić i zawarła 
w r. 1362. pierwszą konfederacyę w celu wzajemnej obrony. Na 
czele skonfederowanych stanął M a ć k o B o r k o w i c z, wojewoda poznański. 
Jakie było działanie tego związku, nie wiemy dokładnie, pewnem jest je- 
dnak, że konfederacya nie przebierała w środkal
h, i że ofiarą jej padł 
kasztelan krakowski, zamordowany przez Borkowicza i jego towarzyszy. 
Upokorzył się wprawdzie wojewoda przed królem, ale snadz nie na długo, 
kiedy w r. 1360. został skazany na śmierć i głodem zamorzony. 
Wśród tych zajęć pokojowych nie zaniedbywał Kazimierz W. spraw 
politycznych. Uwaga jego była stale zwrócona ku Rusi, która miała wy- 
nagrodzić Polsce stratę Pomorza. Dla pozyskan"a tych ziem rozległych 
i żyznych ponosił on też wielkie ofiary, czynił Jladzwyczajne wysilenia. 
Aby pokonać L u b a r t a, syna Gedymina litewskiego, księcia włodzimier- 
skiego, który sięgał po Ruś, nie wahał się król okupić pomocy węgier- 
skiej znacznemi ustępstwami i zastawić nawet Krzyżakom ziemi Do- 
brzyńskiej. Uzyskawszy w ten sposób posiłki i złciągnąwszy wojsko za 
pieniądze, wzięte od Zakonu, wyparł on Litwinów z Włodzimierza i Hali- 
cza i zmusił wreszcie Lubarta do układu, mocą kt.5rego książe ten zrzekł 
się praw swoich do ziemi halickiej i lwowskiej. W czternaście lat póz niej 
podjął Kazimierz W. jeszcze jedną wojnę przeciw Lubartowi i zmusił go 
do odstąpienia krajów położonych po obu brzegach górnego Bugu z mia- 
stami: Włodzimierzem, Horodłem, Chełmem, Oleskiem i Bełzem. 
Podobnie jak na Rusi powiodło się Kazimierzowi W. i na M a z 0- 
w s z u odzyskać dawne znaczenie. Kiedy Karol IV. zamierzał poślubić 
księżniczkę śląską Annę, która po stryju swoim miała odziedziczyć księ- 
stwo świdnickie, ostatnią dzielnicę śląską, nienalożącą jeszcze do Czech, 
i kiedy z tego powodu starał się o przyzwolenie najbliższych krewnych 
Anny, zgodził się Kazimierz W. na owo małżeńst",o, ale pod warunkiem, 
że cesarz zrzeknie się wszelkich pretensyi do Mazowsza. Rezygnacya Ka- 
rola IV. miała ten skutek, że Ziemowit III., który posiadł całą dzielnicę 
mazowiecką, złożył hołd królowi polskiemu i przywrócił w ten sposób da- 
wniejszy związek Mazowsza z Koroną: przerwany w okresie podziałów. 
Trzezwa i rozumna polityka Kazimierza W. osiągnęła tak cel zamierzony. 
W zamian za Pomorze i Śląsk. których utrzymanie było pra wie niepodo- 
bne, uzyskał Kazimierz W. prowincyę żyzną, niezmi9rnie ważną pod wzglę- 
dem handlowym, bo otwierającą Polsce drogę do Czarnego morza, dzwignął 
dobrobyt państwa, stłumił objawy wewnętrznej anarchii i z króla »krakow-
		

/00103.djvu

			448 


skiegoc stał się w całem tego słowa znaczeniu królem p o l s k i m, kWrego 
swoi szanowali, a z którego potęgą naj możniejsi monarchowie owego 
czasu liczyć się musieli. 
Okazało się to mianowicie w r. 1362., kiedy z powodu ubliżających 
sł6w, jakie wypowiedział Karol IV. o matce Ludwika węgierskiego, El- 
żbiecie, grozna burza wojenna zawisła nad środkową Europą. Cesarz, 
przerażony przymierzem węgiersko-polskiem, do którego przystąpili także 
książęta austryaccy, poruszał niebo i ziemię, aby wojny uniknąć, i za wda- 
niem się papieża Urbana V. zdołał rzeczywiście ułagodzić cokolwiek obra- 
żonych monarchów. Jakoż wynaleziono wnet sposób na pogodzenie zwa- 
śnionych stron. Karol IV., któremu umarła właśnie trzecia żona, owa znana 
nam już Anna śląska, miał poślubić wnuczkę Kazimierza W., Elżbietę 
księżniczkę pomorską, a podczas godów weselnych w Krakowie mieli roz- 
strzygnąć spór pomiędzy cesarzem a Ludwikiem węgierskim jako sędzio- 
wie polubowni: Kazimierz W. i Bolko ks. świdnicki. W r. 1363. zaroił się 
Kraków od mnóstwa gości książęcych: przybył król Ludwik, Waldemar IV. 
król duński, krewniak Bogusława, ks. szczecińskiego. Piotr, król cypryjski 
i cesarz Karol IV. w całym blasku swego majestatu, otoczony licznym or- 
szakiem książąt niemieckich i panów czeskich. Pierwsze dni kongresu upły- 
nęły na naradach. Sędziowie wydali wyrok, usuwający przedmiot sporu; 
Ludwik i Karol IV. mieli żyć w przyjazni z sobą. wszelkie ząś różnice 
pomiędzy nimi odłożono do nowego zjazdu w Bernie morawskiem. Dopiero 
po tym wstępie pokojowym zaczęły się gody weselne, przeplatane igrzy- 
skami i biesiadami, których wspaniałość i przepych wywołują u współcze- 
snego kronikarza tylko głos podziwienia. W podaniach krakowskich utrzy- 
mała się pamięć o wspaniałej uczcie u mieszczanina Wierzynka, jako wy- 
mowne świadectwo zamożności mieszczaństwa krakowskiego i błogich rzą- 
d6w Kazimierza W. 
Do wykończenia i utrwalenia budowy, wzniesionej ręką wielkiego mo- 
narchy, brakowało rzeczy bodaj czy nie naj ważniejszej, akademii czyli 
uniwersytetu, t. j. najwyższej szkoły, która by przysposobiała społe- 
czeństwo polskie do utrzymania tego stanu, w jakim znalazła się Polska 
dzięki usilnej pracy królewskiej. Odnosiło się to przedewszystkiem do pra- 
wodawstwa, które wtedy tylko mogło przynieść skutek zamierzony, jeżeli 
znajdzie się dosyć ludzi wykształconych w zawodzie prawniczym i umie- 
jących stosować ustawy w życiu codziennem. Kazimierz Wielki dobrze 
rozumiał tę potrzebę: zwrócił się zatem do Stolicy Apostolskiej o pozwo-
		

/00104.djvu

			«9 


lenie założenia takiej szkoły, a w r. 136
. powstał w Krakowie uniwersy- 
tet czyli :tstudyum powszechne«, kt6re, wedlug słów przywileju fundacyj- 
nego, miało być :tperłą wiedzy przemożnej i wydawae ludzi, dojrzałością 
rady znamienitych, cn6t ozdobą jaśniejących, różnoj wiedzy kierunków 
pełnych c l). 
Początki tej szkoły Kazimierzowskiej były doś5 skromne, nie posia- 
dała ona Wydziału teologicznego, który w owych c2asach za najważniej- 
szy uważano, i nie miała odpowiedniego dla siebie pomieszczenia. Zaczął 
wprawdzie król wznosie gmach uniwersytecki na gruntach wsi Bawoł, na- 
leżącej do nowo założonego miasta Kazimierza, ale zanim budowa sięgnęła 
ponad fundamenta, zgasł wspaniałomyślny fundator, a razem z śmiercią 
jego urywają się wszelkie wiadomości o dalszych 10E.ach pierwszej akade- 
mii krakowskiej. Wiemy tyle tylko, że papież Urban V. zatwierdził w ca- 
łej osnowie przywilej erekcyjny Kazimierza W. i że uniwersytet istniał 
dalej, skoro kończyli w nim naukę bakałarze. 
Ostatnie lata panowania wielkiego monarchy zamąciły nieporozumie- 
nia rodzinne. Kazimierz W. nie był szczęśliwym w pożyciu małżeńskiem. 
Z drugą żoną swoją Adelajdą rozłączył się wkrótce, osadził ją na samo- 
tnym zamku, zdala od dworu, i czynił u papieża zabiegi o rozwód, a gdy 
obrażona królowa bez pozwolenia odjechała do Niemiec, poślubił córkę 
mieszczanina praskiego Rokiczanę, którą także niebawem oddalił, pojmu. 
jąc w małżeństwo Jadwigę, ks. głogowską. Na tę samowolę królewską obu- 
rzył się papież do tego stopnia, że zamierzał obłożye klątwą Kazimierza W. 
Usilnym zabiegom Ludwika węgierskiego powiodło się jednak uzyskać 
u Stolicy Apostolskiej pozwolenie na rozwód króla z Adelajdą heską, wsku- 
tek czego i małżeństwo z Jadwigą uznano za ważne. Wśród tych trudności 
i kłopotów nie ustawał Kazimierz W. ani na chwilę w swojej zapobiegli- 
wej pracy około podniesienia potęgi państwa i utrwalenia w niem ładu 
i porządku. Korzystając z trudnego położenia Karola IV., odzyskał nie- 
które powiaty nad Notecią, zagrabione niegdyś pr
:ez margrabiów bran- 
denburskich, prowadził szczęśliwie znaną nam już wojnę z Lubartem, ks. 
litewskim, o Ruś, uregulował stosunki w kopalniach wielickich, postanowił 
przepisy co do sposobów wydobywania tam soli i co do zatrudnienia robo- 
tników, a r6wnocześnie obwarowywał pilnie granice oj Krzyżaków i Litwy. 
Na krańcach Wielkopolski wzni6sł się tam cały szereg twierdz, stanęły na 


l) O szkołach w Polsce w czasach przedkazimierzowskich, o rozwoju oświaty w Pol- 
sce i t. p. czytaj szerzej w "Historyi literatury polskiej Co
		

/00105.djvu

			460 


odległej Rusi zamki murowane, dzwignął się Lwów, zniszczony pożogą 
wojenną, a u bram stołecznego gl'odu, Krakowa, powstały dwa nowe mia- 
sta: Kazimierz i Kleparz czyli Florencya. 
f3mierć Bolka Świdnickiego wywołała nowy zatarg z Karolem IV. 
Kazimierz W. upomniał się o niekt61'e miąsta śląskie; dla poparcia swoich 
słusznych pretensyi zawarł przymierze przeciw cesarzowi z Ludwikiem 
węgierskim i księciem bawarskim. Położenie było groźne, obawy wojny 
wielkie, kiedy nagle rozeszła się wiadomość o ciężkiej chorobie królew- 
skiej. Polując w lasach około Przedborza w woj. Sieradzkiem. spadł król 
w pogoni za jeleniem z konia i złamał lewą nogę. Staraniom lekarzy po- 
wiodło się z początku podźwignąć chorego do tego stopnia, że mógł wy- 
jechać do Krakowa, w drodze jednak dostał gorączki i w kilka dni po 
powrocie do stolicy d. 5. listopada 1370. r. z a koń c z Y ł ż Y c i e w dolnej 
sali zamku krakowskiego o wschodzie słońca ostatni król z rodu Piastów 
i najgodniejszy następca Wielkiego Bolesła wa. 
Dwa te imiona, jak dwa promienne słupy oznaczają w historyi pol- 
skiej dwie epoki politycznego i spolecznego rozwoju. Jak Chrobry państwo 
zaledwie stworzone przez ojca, złączył w jedno i wyniósł do nieznanej 
przedtem potęgi zarówno siłą oręża jak i rozumnem działaniem politycznem, 
tak Kazimierz W. umiał ten gmach Bolesła wowski, burzą wypadków mo- 
cno nadwątlony, spoić na nowo i dać mu wszelkie warunki trwałości 
i świetnego na przyszłość rozwoju. Zdobycie Rusi otwierało narodowi drogę 
na Wschód, gdzie Polska odtąd miała przez tl'zy wieki krzewić oświatę 
i nieść obronę przeciw napadom tatarskim i tureckim. 
Zadanie było wielkie i trudne. Wypłynęła stąd potrzeba organizacyi 
wewnętrznej, po mistrzowsku pojętej i przeprowadzonej silną ręką Kazi- 
mierza W. Pallstwo polskie zlało się w jedną całość, której znamieniem 
na zewnątrz była jedna moneta, jedno prawo i jeden monarcha. Z tej je- 
dnolitości wynikało dopiero poczucie narodowe, tem potężniejsze, im sil- 
niejszą była podstawa państwowa. Polska, rozbita na dzielnice, zwaśniona 
i słaba, nie miała w sobie siły pl'zyciągającej; zjednoczona i potężna po- 
ciągała wszystko to, co nie zatraciło w sobie poczucia narodowego. Silna 
Polska mogła bronić skutecznie slabszych przed uciskiem możnych sąsia- 
dów, Polska, posiadająca Ruś, dawała nieobliczalne na przyszłość korzyści 
handlowe, otwierała ogromne a skąpo zaludnione obszary skrzętnej i za- 
pobiegliwej pracy ziemianina polskiego, ułatwiała sprowadzanie płodów 
surowych, zdobywała wielkie pole zbytu dla wyrobów rękodzielniczych,
		

/00106.djvu

			zyskiwała Czarne morze w zamian za Bałtyckie. Okoliczności te tłumaczą 
nam świetny rozwój miast w epoce Kazimierzowskiej. 
Wzorowy i oszczędny gospodarz. umie król ocenić trafnie znaczenie 
stanu miejskiego pod wzglę- 
dem ekonomicznym i poli- 
tycznym. W tym mieszcza- 
ninie, pra wie całkiem jeszcze 
niemieckim, w tym sołtysie, 
sprowadzonym przed laty 
z zagranicy, widzi on za wią- 
zek tego stanu, który ma 
się stać jedną z głównych 
podsta w dobrobytu krajo- 
wego i silną podporą wła- 
dzy królewskiej. Jest więc 
Kazimierz W. troskliwym 
opiekunem miast; dla pod- 
niesienia rękodzieł utrudnia 
sprowadzanie wyrobów za- 
chodnich, każe wybierac 
znaczne cla od kupców wro- 
clawskich. prowadzących to- 
wary swoje na Ruś, a ró- 
wnocześnie uwalnia zupeł- 
nie od ceł kupców krakow- 
skich i nadaje miastu pięć 
sklepów sukienniczych. To 
też handel polski rozwija 
się świetnie, wyroby polskie, 
szczególniej sukna, po nie- 
miecku »polnische Lacken«, 
słyną po całym świecie, a 
Kraków roi się od rękodzielników najrozmaitszego rodzaju. Bezpośredniem 
następstwem tej pomyślności jest nadzwyczajna zamożność mieszczaństwa, 
zwłaszcza krakowskiego, o której świadczą ustawy, wydane przez Kazi- 
mierza W. przeciw zbytkownym przyjęciom przy weselach, chrzcinach i po- 
grzebach. 


461 


I
' 


., 


1 


,'" 



- 
. 
J, ,.l 
, 'y" 
 



 


. 


A, 


! " 
'" . , 


" 
 
t "J 


, 


-.... 


Fig. 193. Grobowiec Kazimił'rza Wielkiego w katedrze 
na Wawelu.
		

/00107.djvu

			452 


Nie mmeJszą jest i zamożność skarbu królewskiego; stwierdzają ją 
częste pożyczki, jakie zaciągał u Kazimierza Karol IV., liczne i trwałe bu- 
dowle, wzniesione w tym czasie, dostatnie uposażenie profesorów uniwer- 
syteckich, hojne dary królewskie dla kościołów. 
Znaczne korzyści przypadły w udziale i szlachcie, głównie możno- 
władztwu małopolskiemu, które gromadząc się około tronu, umiało pozy- 
skać sobie względy króla i jego następcy. Ale jeżeli Kazimierz W. łask 
swoich nie skąpił i wynagradzał hojnie prawdziwe zasługi, to był także 
nieubłaganym sędzią wszelkich nadużyc, gwałtów i wybryków, aniołem 
mścicielem krzywd, wyrządzonych słabszemu i uboższemu. Ta bezwzględna 
sprawiedliwośc, to ścisłe przestrzeganie wewnętrznego porządku , zjednało 
mu zapewne zaszczytny przydomek »króla chłopk6w«, których w mądro- 
ści swojej uważał za podstawę dobrobytu społecznego i za podwalinę bu- 
dowy państwowej. Opiekun pokrzywdzonych i uciśnionych był Kazimierz W. 
także dla innych narodowości, podległych jego berłu, panem laskawym 
i wspaniałomyślnym. N a Rusi szanował obrządek wschodni i staral się 
usilnie o podniesienie podupadłej bardzo cerkwi ruskiej; we Lwowie, który 
był wtedy zbiorowiskiem wszelakich narodowości, pozwalał każdej z nich 
wyznawac swobodnie swoją wiarę, chociaż równocześnie zakładał katedrę 
katolicką i kościół naj życzliwszą otaczał opieką. 
Ludzkie jego usposobienie okazało się szczególniej w stosunku do 
żydów. W Polsce pojawiają się oni przy końcu XI. w. za panowania Wła- 
dysława Hermana. Prześladowani na Zachodzie, podczas wypraw krzyżo- 
wych osiedlają się coraz gęściej w Austryi, na Węgrzech i w sąsiednim 
Śląsku, gdzie panujący nadają im rozległe przywileje. Ze Śląska idą do 
Wielkopolski, a Bolesław Pobożny wystawia im przywilej, odnoszący się 
oczywiście do jego własnej tylko dzielnicy. Kazimierz W. rozszerza to na- 
danie w r. 1334. na całe państwo i zapewnia Żydom w statucie wiślickim 
o wiele lepsze warunki bytu niż w innych krajach europejskich. Podlegają 
oni bezpośrednio władzy królewskiej. nie mogą posiadac ziemi lub zajmo- 
wac się handlem. ale są ubezpieczeni przed prześladowaniem. Mimo tych 
ograniczeń ludność miejscowa niechętnie spogląda na Żydów, skarżą się 
na nich mieszczanie krakowscy przed królem. a kiedy w r. 1360. straszna 
zaraza morowa, znana pod nazwą «czarnej śmierci:. nawiedziła Polskę, 
rzuca się pospólstwo na Żydów, których obwinia o zatruwanie żywności 
i studzien.
		

/00108.djvu

			453 


Ludwik W
8ierski (1310-1382). Po panowaniu obfitem w błogie sku- 
tki a natchnionem miłością i poświęceniem dla kraju objął rządy monar- 
cha, związany wprawdzie z Polską węzłami pokrewieństwa, ale zresztą 
obojętny zupelnie na dolę i pomyślność narodu. Puścizna Piastowska miała 
mu posłużyć tylko do zaopatrzenia jednej z córek. na których niebawem 
spocząc miały wszystkie nadzieje węgierskiej linii Andegawenów. 
Pierwszym jego czynem, skoro przybył do PolskJ, było unieważnienie 
ostatniej woli zmarłego kr6la. Odm6wil znacznego w
'posażenia, jakie Ka- 
zimierz wyznaczył synom swoim z nieprawego łoża, a z Kazimierzem 
szczecińskim, któremu król zapisał Kujawy, ziemię 3ieradzką i lęczycką, 
wdał się w targi i zbył go ziemią dobrzyńską, wykupioną od Krzyżaków. 
Gorszy los jeszcze spotkał dwie córki królewskie z tIZeciego małżeństwa. 
Wywieziono je do Węgier, uznano tam, wbrew poprzedniemu orzeczeniu 
Stolicy Apostolskiej, za dzieci pochodzące z nieprawe,go małżeństwa i wy- 
dano jedną za jakiegoś nieznacznego szlachcica węgierskiego, drugą Annę 
za Wilhelma hr. Cyllejskiego, którego ród cały słyną
 z haniebnych zbro- 
dni i wszeteczeństw wszelkiego rodzaju. Nie przeczuwał wtedy potężny 
monarcha węgierski, władca dwóch koron, że córka toj samej Anny zasię- 
dzie kiedyś na tronie polskim. w chwili, gdy z jego dynastyi śladu już 
nie będzi
. 
Hojnym za to nad miarę, prawda, że kosztem Polski, okazał się Lu- 
dwik dla Władysława ks. opolskiego, powiernika swoich planów. kt6rego 
obdarował ziemią wieluńską i całym szeregiem zamków pogranicznych. 
Odprawiwszy potem koronacyę w Krakowie i pogrzeb zmarłego króla, 
odwiedziwszy Gniezno i pozyskawszy sobie mieszczań:;two nadaniem przy- 
wilejów, odjechał nowy monarcha do Węgier, zostawi.łjąc na wielkorządz- 
twie w Polsce matkę swoją Elżbietę. 
R z ą d y E l ż b i e t y i dalsze postępowanie Ludwika wywołały w kraju 
wielkie niezadowolenie. Kr610wa, jakkolwiek mogła liczyc na przychyl- 
ność narodu. który widział w niej ukochaną Sióstlę Kazimierza Wiel- 
kiego, postępowała samowolnie wyłącznie w interes' e dynastyi andega- 
weńskiej i z krzywdą Wielkopolan opierała się na bogatych panach ma- 
łopolskich, gotowych do wszelkich usług dla dworu. Tak utracił podkan- 
clerstwo wielkopolskie zacny Janko z Czarnkowa, wierny sługa Kazi- 
mierza Wielkiego, na rzecz zręcznego i układnego Zawiszy z Kurozwęk, 
syna Dobiesława. kasztelana krakowskiego. Przeclaw, wojewoda, starostwo 
wielkopolskie, które otrzymał po nim także Małopolanin, Otto z Pilcy.
		

/00109.djvu

			454 


W szczęły się skutkiem tego w Wielkopolsce rozruchy i gwałty i powstało 
takie zamięszanie, że nowy starosta sam złożył urząd. Następcą jego zo- 
stał Wielkopolanin, Sędziwój z Szubina. Tymczasem Ludwik; nie troszcząc 
stę wcale o usposobienie narodu, nadał »swoje królestwo ruskie c , jak się 
wyrażał, w lenno ks. 'Vładysła wowi Opolskiemu, oczywiście w celu zacho- 
wania dla siebie tego kraju, zdobytego przez Kazimierza W. Nowy ten 
dowód lekceważenia spraw polskich poruszył żywo umysły i zwrócił uwagę 
powszechną na tych książąt Piastowskich, którzy z mocy pochodzenia 
swego zdawali się mieć bliższe prawo do tronu, niż król węgierski. Znaj- 
dował się między nimi Kazimierz szczeciński, wnuk Kazimierza W., Zie- 
mowit mazowiecki, który Ludwikowi hołdu wcale nie złożył, a wreszcie 
W ł a d y s ł a w B i a ł y, ks. gniewkowski, wnuk rodzonego brata Łokietka, 
Ziemomysła. Ten ostatni przechodził dziwne koleje. Utraciwszy ukochaną 
żonę, sprzedał księstwo swoje Kazimierzowi W., opuścił Polskę, błąkał się 
po rozmaitych dworach europejskich, w końcu wstąpił do zakonu Cyster- 
sów we Francyi, a nieba wem przeniósł się do Benedyktynów w Dijon. 
Śmierć Kazimierza W. obudziła w niestałym umyśle księcia nowe nadzieje. 
a gdy nadto zjawili się u niego wysłannicy szlachty kujawskiej i wielko. 
polskiej i jęli mu opowiadać o niezadowoleniu. jakie panowało w kraju, 
on nie namyślając się wiele, porzucił zacisze klasztorne, starał się o zwol- 
nienie od ślubów zakonnych, na co papież nie zezwolił, i ostatecznie przy- 
był do Polski, witany radośnie przez przychylnych sobie Kujawian. Z ich 
pomocą zajął Gniewków, opanował Złotoryą i Szarlej, aż wreszcie sta- 
rosta wielkopolski na rozkaz Ludwika zwołał pospolite ruszenie i niespo- 
kojnego księcia wypędził. 
Im bardziej mięszały się tak sprawy polskie, tem więcej Ludwik pra- 
gnął zapewnić następstwo na tronie polskim jednej z córek. Akt zawarty 
w Budzie w r. 1366. przyznawał prawo następstwa w Polsce tylko męskim 
potomkom Ludwika; należało zatem zmienić umowę i rozciągnąć ją także 
na linię żeńską. W tym duchu rozpoczął też dwór zabiegi, używając do 
pomocy znanego Zawiszę z Kurozwęk i Mikołaja z Kurnika, proboszcza 
przy kościele N. P. Maryi w Krakowie. Obaj byli to ludzie zdolni, prze- 
biegli i ambitni, pięli się godziwemi i niegodziwemi drogami do zaszczy- 
tów i łask królewskich. Prawdopodobnie za ich poradą zaczęto wybierać 
na rozkaz Ludwika podatek :łporadlnym« zwany, który wynosił po 12 gro- 
szy z łanu i po jednej mierzycy żyta i owsa, tak z dóbr szlacheckich jak 
i duchownych. Ponieważ danina ta za czasów Kazimierza W. zupełnie
		

/00110.djvu

			-- = 


1 


I 


--
 



" 
"

. 
I'}...r- 
- '.... 
 
, ....> 
. 
 .w;f 


,- 


.ł ;. 


"
I' 

 . ?
-.-.',.., 
.
- - 

,-- ' 
r &,.... 
 
.#.. 
C;" 
 
if 
 - \ 
 ..
 """. 
- ' '' '' ' ' . . ...... 
\.->
 ' , . '- 
" 

 ' \ '., ..,:"
-łł'" 
... . c/ -
 ę I ' ....;,. 
 
. ':'
. c 
 , I ' .r..r I '
'\ 
" j 
.
 " . '
iii :i
łlł" ' 
". " \'-'
' .t
, 
9, L 
 
'\ ,'./ 
, 'fj} y . 
. 'to, 
f>" 
r" -4'"\". , :im 
 
 . " 
'( 
4, "
--..' '
'
/I

 'i 
 
,("'.,-- - ,,- 
' -" 
 
) '.' _: 
 
 " 
 rf'. '.:./ 
.. ..j:' 
 \ -'11I'- 
.. ... -.-"'łlt.,..r- i' '-,.1 :r , : ;:Ti,' , . \ 
 ! 
" ;. 
/, 't' I. :, I 
""", ':, \
 j' ( ; : 
" '
, ;v . 
ł.. -......l1.. ". t,'.- 
:l.
.
- 
"'{ I 
 .
-=-- 
 


... ....... 


'\- 


.... 


, . 


y.' 


Aa" 



r, ,( 
\'
/.łf6 " l 
, t,.
 
ł' ';"" I 


'" 


,

 


ot 


t"'« 


..+". 


ł( i 
'\c' 
 
1". 
.
 


'. 
. . 
. . 
.::..
 


i. ł 


".... 


--' 


.'
') 


.-"'


 


Fig. 194, Pokłon Trzech Królów. 
Obraz znajdujący się w kaplicy Jagiellońskiej w katedrze na Wawelu, pochodzi z XV. 
wieku. W osobach trzech królów przedstawił artysta trzech panujących polskich: Kazi- 
mierza Wielkiego, klęczącego przed l\latką Boską i Jezusem, po prawicy Władysław Ja- 
giełło zdejmuje koronę z głowy, po lewicy Ludwik, król polski i węgierski.
		

/00111.djvu

			466 


ustala, więc łatwo pojąć, jaki krzyk i jakie oburzenie powstało teraz w ca- 
łym kraju. Ale król, który tylko czekał na to, oświadczył poufnie, że gotów 
jest do układów i że zaprasza w tym celu panów świeckich i duchownych, 
jakoteż przedstawicieli miast do Koszyc. 
We wrześniu r. 1373. odbył się rzeczywiście ten zjazd, i po długich 
targach zniżył Ludwik :tporadlne c z 12 na 2 grosze, potwierdził miastom 
dotychczasowe ich przywileje, a w zamian za to uzyskał przyznanie następ- 
stwa w Polsce dla dwóch starszych córek swych, Katarzyny i Maryi. 
Ale radość Ludwika nie trwala długo, bo zaledwie sprawę następ- 
stwa w Koszycach załatwiono, kiedy umarła najstarsza 14-letnia królewna 
Katarzyna. Z całej, licznej do niedawna rodziny królewskiej, pozostały 
tylko dwie najmłodsze córki Ludwika: Marya zaręczona z Zygmuntem 
Luksemburskim, synem cesarza Karola IV., i trzyletnia Jadwiga, przezna- 
czona w małżeństwo Wilhelmowi, ks. austryackiemu. Król zapragnął teraz 
na wszelki wypadek rozciągnąć prawo następstwa w Polsce i na najmłod- 
szą Jadwigę. W tym celu zwołał w r. 1374. drugi zjazd do Koszyc i wszedł 
w nowe układy, które skończyły się wydaniem przez Ludwika t. zw. 
przywileju koszyckiego d. 17. września 1374 r. Za zobowiązanie 
uznania za królowę jednej z córek jego, król przyrzekł nadawać możno- 
władcom i szlachcie znaczne przywileje i przyrzekał żadnej prowincyi od 
państwa polskiego nie odrywać, korony tej w niczem nie uszczuplać, 
przeciwnie, posiadłości jej pomnażać i oderwane kraje odzyskać l). 
W ten sposób obwarowała się szlachta przeciw samowoli królewskiej 
i przeciw zamachom na całość państwa, uzyskała znaczne ulgi podatkowe 
i znaczny wplyw na sprawy państwa. 
Mimo tych korzyści wywołała wiadomość o wypadkach koszyckich 
wielkie niezadowolenie w kraju, zwłaszcza w Wielkopolsce, gdzie właśnie 
zawzięta walka o opróżnione biskupstwo poznańskie skończyła się zwy- 
cięstwem Mikołaja z Kurnik a, a porażką wielkopolskiego kandydata. Szla- 
chta wielkopolska zaczęła coraz groźniejszą przybierać postawę. Skorzy- 
stał z tego Władysław Biały i wpadłszy niespodzianie od granic branden- 
burskich, opanował znowu Złotoryą i Gniewków. Ale nadzieje zawiodły go 
i tym razem, bo pobity w otwartem polu i oblężony w Złotoryi musiał się 
wreszcie poddać i wyjechawszy do Budy, sprzedał tam pretensye swoje 
Lud wikowi, poczem osiadł znowu w Dijonie. 


l) O ważnym przywileju koszyckim z r. 1374. czytaj obszerniej w ,.Ustroju polskie 
w tej książce na str. 341.
		

/00112.djvu

			457 


Równocześnie nawiedził bezbronną Polskę straszny n a j a z d L i t w i- 
nów. Jak strumień wezbrany rozlali się oni pomiędzy Bugiem a Wisłą, 
przeszli Wisłę pod Zawichostem , spustoszyli kraj okoliczny ogniem i mie- 
czem i uprowadzili 23.000 jeńców. Oburzenie zwracało się nie tylko prze- 
ciw królowi, ale i przeciw Węgrom wogóle, których ,ie brakło w otocze- 
niu Elżbiety. Jakoż w r. 1377. przyszło z błahych powodów do burdy uli- 
cznej w Krakowie, w której, pospólstwo rozjuszone zabiciem starosty Jaśka 
Kmity, wymordowało blisko 160 Węgrów. Królowa Elżbieta zniechęcona 
tem do reszty, opuściła Polskę. 
Wtedy dopiero zjawił się sam król na czele licznego wojska, aby 
podnieść zachwianą powagę swoją i przywrócić porządek. Pierwszem za- 
daniem jego było poskromienie rozzuchwalonej Litwy. Wyprawa polsko- 
węgierska, podjęta w tym celu, powiodła się zupełnie. Państwo litewskie, 
osłabione wtedy właśnie przez śmierć Olgierda (t 137
'. r.), syna i następcy 
Gedymina, i zagrożone najazdem krzyżackim, nie mo,
ło bronić się skute- 
cznie od południa. To też hufce polskie zdobyły prędko Chełm i zmusiły 
w połączeniu z Węgrami warowny Bełz do poddania się. Przytarłszy tak 
cokolwiek rogów Litwie. zajął się Ludwik sprawami wewnętrznemi. Rusią 
Czerwoną zawiadywał dotąd w j ego imieniu W ł a d y s ł a w O p o l s k i, 
książę wprawdzie niewojenny i wątpliwego charakteru, ale gospodarny 
i zapobiegliwy. Naśladując Kazimierza W' J zajął się Opolczyk kolonizacyą 
opustoszałego kraju, jakoteż utwierdzeniem i rozszerleniem wiary katoli- 
ckiej. Już Kazimierz W. (a może nawet już Jerzy II.) założył biskupstwo 
w Przemyślu, w latach zaś po r. 1350. biskupstwa w Włodzimierzu i Cheł- 
mie. Wreszcie dla wykończenia rozpoczętego tak dzieła zamierzał utworzyć 
arcybiskupstwo łacińskie w Haliczu (wyjednał nawet r. 1367. nominacyę 
Krystyna), czemu przeszkodzili jednak biskupi lubuscy, którzy rozciągali 
władzę swoją i na ziemie ruskie. Dla wyzwolenia za
 cerkwi wschodniej 
z pod wpływów obcych postarał się u patryarchy carogrodzkiego o wzno- 
wienie metropolii w Haliczu. 
Taki stan rzeczy zastał Władysław Opolski i za brał się natychmiast 
do dzieła. Z pomocą Franciszkanów i Dominikanów powiodło mu się roz- 
krzewić wiarę katolicką. Za jego staraniem wzniosIy się liczne kościoły 
nie tylko we Lwowie, ale i w głębi kraju, a Stolica Apostolska zatwier- 
dziła biskupstwa łacińskie, przez Kazimierza W. założone, ponownie. 
a w Haliczu objął władzę pierwszy arcybiskup Maciej, kanonik jagierski, 
w r. 1376. 


POlSIA. 


30
		

/00113.djvu

			458 


Szczególniejszą opieką Opolczyka cieszyły się miasta, przedewszyst- 
kiem Lwów, który już Kazimierz W. uważał za właściwą stolicę Rusi. Mia- 
sto to rosło nie tylko dzięki nowym przywilejom księcia namiestnika, ale 
i wskutek swego geograficznego położenia. Tu schodziły się bowiem drogi 
handlowe z północy i ze wschodu. tu zdążały karawany kupców toruńskich, 
tu spotykały się naj rozmaitsze narodowości i wyznania, używające wszel- 
kiej swobody i naj rozleglejszych przywilejów. Podobnie jak gród stołe- 
czny zaludniał się kraj okoliczny przybyszami. Książe nadawał puste ob. 
szary ludziom wszelkiego rodzaju: Rusinom, Czechom, Niemcom, t3lązakom, 
Wołochom i Polakom, lecz z położenia Rusi wynikało, że kolonizacya musiała 
przybrać z czasem charakter przeważnie polski i że wyższe urzędy ziem- 
skie znalazły się w rękach Polaków, chociaż w radzie królewskiej spo- 
tykamy także bojarów czysto ruskiego pochodzenia. Ludwikowi nie podo- 
bała się ta polityka ks. opolskiego. Nie po to posyłał on go na Ruś, aby 
tam pracował dla siebie, aby jednał sobie umysły i robił przygotowania 
do zagarnięcia ziem ruskich w razie śmierci królewskiej. Postanowił zatem 
pozbyć się niebezpiecznego :tgubernatorac: kosztem Polski, a że ziemia do- 
brzyńska, Gniewków i Bydgoszcz były osierocone, bo Kazimierz Szczeciń- 
ski zginął niedawno przy oblężeniu Złotoryi, więc nadał te posiadłości 
Opolczykowi i mianował go nadto w miejsce Elżbiety wielkorządcą w Pol- 
sce, Rusią Czerwoną zaś kazał zawiadywać starostom węgierskim. 
I znowu stała się rzecz dla Ludwika niespodziewana. Oto książe Włady- 
sław, który był w wielkiej u szlachty nienawiści, postępował na wielko- 
rządztwie tak zręcznie i układnie, że i duchowieństwo i ziemianie zaczęli 
na niego przyjazniej spoglądać, do czego przyczyniły się niemało ścisłe 
stosunki księcia z Ziemowitem mazowieckim, którego córkę miał za żonę. 
Jeżeli zważymy, że posiadłości Opolczyka stykały się bezpośrednio z Ma- 
zowszem i Wielkopolską, gdzie Ziemowit miał licznych stronników, to łatwo 
zrozumieć, jak dalece mógł się stać niebezpiecznym ów związek dla pano- 
wania w Polsce Ludwika i jego rodziny. Jakoż, po kilku zaledwie miesią- 
cach, odebrał król wielkorządztwo Opolczykowi i powierzył je na nowo 
Elżbiecie. 
Ale i ten stan rzeczy nie trwał długo. E l ż b i e t a, wiekiem pochy- 
lona, nie była w stanie podołać trudnemu zadaniu, opuściła wkrótce Pol- 
skę i przeniósłszy się do Węgier. umarła w r. 1380., a król oddał władzę 
namiestniczą w Polsce trzem dygnitarzom. których pospolicie :i>tryumwi- 
rami» nazywano. Byli to Dobiesław, kasztelan krakowski, Zawisza, biskup
		

/00114.djvu

			459 


krakowski, i Sędziwój z Szubina, wojewoda kaliski, a więc przewazme 
:\Iałopolanie, a nadto ludzie, nie zażywający dobrej w kraju sławy. 
Spostrzegł to snadz sam Ludwik także, skoro usunął niebawem zniena- 
widzonego Zawiszę, a na jego miejsce naznaczył kanclerza Jana Radlicę 
i Domarata z Pierzchna, starostę wielkopolskiego. Czynność wielkorządców 
nie zapisała się dobrze w pamięci współczesnych. Zarzucano im odkłada- 
nie najważniejszych spraw i brak należytej energii, mianowicie w Wielko- 
polsce, gdzie stronnictwo mazowieckie coraz zuchwalej sobie poczyna1o. 
Możny B a r t o s z z O d o l a n o w a. który się zaliCimł do najgorętszych 
zwolenników ks. Ziemowita, napadł na 68 rycerzy francuskich, jadących 
do Prus na wyprawę litewską, pojmał ich i wycisnął na nich olbrzymi 
okup 27.000 złotych, które rad nierad musiał zapłacić W. Mistrz krzyżacki. 
Hównocześnie prawie zaczęły się groźne zawikłania 1: Mazowszem. 
Syn Ziemowita III. (t 1381.), Ziemowit IV. poszedł drogą przez ojca 
wskazaną, mięszał się już wprost w sprawy polskie i na opróżnione bi- 
skupstwa w Wielkopolsce popierał swoich kandydatów. W tak trudnem 
położeniu zawezwał król arcybiskupa gnieznieńskiego i starostów polskich 
do Zolina na Węgrzech i oświadczył im, że wysyła do Polski Z Y g m u n t a 
L u k s e m b u r c z y k a, m ę ż a 1\1 a r y i, aby w jej imi.,miu objął tam pano- 
wanie. Obecni. na żądanie Ludwika. złożyli bezwłoc:mie przysięgę wier- 
ności nowemu panu, poczem czternastoletni Zygmunt wyruszył w drogę 
i udał się, zawadziwszy tylko o Kraków, wprost do Wielkopolski dla uśmie- 
rzenia tamtejszych rozruchów i przykładnego ukarania Bartosza z Odola- 
nowa. Ale w chwili gdy oblęgł Odolanów, nadeszła nagle wiadomość, że 
król Ludwik zakończył życie w Tyrnawie d. 11. września 1382. r. 
Skończyło się tak wielce dla Polski szkodliwe panowanie króla, 
kt6ry w historyi węgierskiej zasłużył sobie słusznie na miano :t Wielkiego«, 
a zmarnował w Polsce po większej części owoce rozumnej polityki Kazi- 
mierza \V. 
Bezkrólewie W lalach 1382-1384. Na wiadomość o śmierci Ludwika 
zwinął Zygmunt oblężenie Odolanowa, zawarł układ z Bartoszem i pobiegł 
co prędzej do Poznania, aby zjednać sobie umysły i u:
yskać zatwierdzenie 
paktów zolińskich. Ale nadzieje zawiodły go, bo szlachta nauczona świe- 
żem doświadczeniem oświadczyła wręcz, że uczyni to tylko wtedy, jeżeli 
:Marya wraz z mężem stale w Polsce zamieszka. \VaI'unek ten uchwalono 
uroczyście na dwóch zjazdach, \V Radomsku i w Wiślicy i pogrzebano 
w ten sposób sprawę Luksemburczyka w Polsce stanowczo. Jasnem bo- 
30.
		

/00115.djvu

			460 


wiem było, że skoro Węgrzy, natychmiast po zejściu Ludwika, obwołali 
l\Iaryę królową, to o stałem zamieszkaniu jej w Polsce mowy być nie mo- 
gło. Tak pojmował też rzeczy i sam Zygmunt i nie bawiąc odjechał do 
W ęgier drogą, jaką mu dygnitarze polscy wyznaczyli. 
W Polsce tymczasem wszczęły się zamieszki i zawrzała wojna domowa. 
Wielkopolanie, niezadowoleni ze swego starosty Domarata z Pierzchna, 
herbu Grzymała, podzielili się na dwa obozy. Na czele jednego stanął 
Bartosz z Odolanowa, herbu K ałęcz, zwolennik mazowieckiego Ziemowita, 
drugiemu przewodniczył Domarat, popierany przez arcybiskupa gnieznień- 
skiego Bodzantę. Wojna Grzymalitów z Nałęczami, jak ten zatarg nazy- 
wano, odkąd wmięszał się do niej Ziemowit IV. popierając Nałęczów, stała 
się walką o posiadanie korony, po którą sięgał Piast mazowiecki. Nic dzi- 
wnego zatem, że Elżbieta, wdowa po Ludwiku , sprawująca rządy na Wę- 
grzech w imieniu małoletniej córki, wysła1a co prędzej poselstwo do Pol- 
ski z oświadczeniem, że zwalnia Polaków od posłuszeństwa względem Ma- 
ryi, że przeznacza na królowę polską młodszą siostrę Maryi, Jadwigę, 
i że przyszle ją na Wielkanoc dla koronacyi, poczem, jako zbyt młodą, 
przez trzy lata jeszcze u siebie zatrzyma. Na tę wiadomość uspokoiły się 
znacznie umysły, stanął rozejm pomiędzy Domaratem i szlachtą wielko- 
polską, i uwaga całego narodu zwróciła się ku Węgrom, oczekując przy- 
bycia nowej pani. Nawet Ziemowit zaniechał na razie swoich zabiegów, 
bo uśmiechała mu się nadzieja poślubienia Jadwigi i uzyskania w ten spo- 
sób upragnionej korony. Wiedział on wprawdzie dobrze o układach po- 
między dworem wiedeńskim a węgierskim, wiedział, że niedawno w Hain- 
burgu połączono węzłem małżeńskim nieletnie dzieci, Jadwigę z Wilhel- 
mem, ale nie tajnem było także i jemu i jego stronnikom, że to śluby nie- 
ważne i że królowa matka Elżbieta niechętnem na nie spogląda okiem. 
Na tem więc budował swoje nadzieje, a na zjezdzie w Sieradzu arcybi- 
skup Bodzanta, gorliwy zwolennik mazowieckiej kandydatury, uczynił 
wniosek, aby zaraz Ziemowita królem obwołać. Sprawę Jadwigi uratował 
wtedy Jaśko z Tęczyna, przypominając zgromadzonym zobowiązania, jakie 
zaciągnięto względem królewny. która miała przyjechać na Zielone święta. 
Ale gdy termin oznaczony minął podobnie jak i drugi, ustanowiony 
na zjeździe w Koszycach, wyczerpała się cierpliwość szlachecka i wojna 
domowa zawrzała znowu w całej pełni. Wtedy pojawił się w Polsce Zy- 
gmunt z wojskiem, wezwany prawdopodobnie po cichu przez Małopolan, 
którzy zamierzali w ten sposób pobić jednego kandydata drugim. Pożoga wo-
		

/00116.djvu

			461 


jenna skierowała się ku Wielkopolsce, rozpasane żołdactwo węgierskie roz- 
lało się szeroko po kraju, Zygmunt oblęgał bezskut€cznie Brześć Kujaw- 
ski. Nawinął się wreszcie jako pośrednik Władysław Opolski i za jego 
staraniem zawarto zawieszenie broni. Wojsko Zygmuntowe odeszło, łupiąc 
i rabując po drodze. Tak rok już cały trwało owo nieszczęsne bezkrólewie 
i coraz jaśniej okazywało się, że na obietnicach Elżbiety polegać nie mo- 
żna. Wtedy zgromadzili się reprezentanci wszystkich stanów. duchowień- 
stwa, szlachty i miast w Radomsku d. 2. marca 1384. r. i tu w obecności 
Władysława Opolskiego ustanowiono rząd; straż nad 
:amkiem krakowskim 
poruczono staroście i pięciu delegatom ziemskim, z Opolczykiem zawarto 
zaczepno-odporne przymierze, Elżbiecie zaś oświadczono, że jeżeli na dzien 
8. maja nie przyszle królewny, naród polski przystąpi do wyboru króla. 
Ta stanowczość odniosła skutek, bo chociaż Elżbieta "'1ie dotrzymała i tym 
razem terminu, to ostrzeżona przez Sędziwoja z Szubina, że Polacy dłu- 
żej czekać już nie będą, wysłała wreszcie Jadwigę do Polski. Powitana 
przez licznie zgromadzonych dostojników w Sączu odbyła prawnuczka 
Władysława Łokietka uroczysty wjazd do starożytnej stolicy Piastowskiej 
w d. 13. października 13S4. r. 
Jadwiga (138/1-1386). Młodziutka, trzynastoletnia królewna znalazła 
się nagle wśród odmiennych warunków życia i wśród obcego zupełnie 
świata. Kiedy d. 16. października Jan Radlica. biskup krakowski, przy 
asystencyi węgierskich prałatów, kardyna1a Dymitra i Jana biskupa Cza- 
nadzkiego, włożył na skronie Jadwigi w katedrze krakowskiej koronę Bo- 
lesławów i poselstwo Elżbiety opuściło Polskę, pozostała królowa samo- 
tna wśród poważnych murów krakowskiego zamku w otoczeniu małopol- 
skich możnowładców, którzy ręką i losem niedoświadczonego dziewczęcia 
mieli rozrządzać nie według życzeń jej serca, lecz podług wymagań i ra- 
chub politycznych. 
'V trzy miesiące zaledwie po uroczystościach kDronacyjnych zjawili 
się niezwykli goście w starym grodzie podwawelskim: przybyło d. 18. sty- 
cznia 1385. r. poselstwo od W. księcia litewskiego Jagieny. Złożywszy kró- 
lowej bogate dary, oświadczyło, że pan ich gotów jest, jeżeli Jadwiga rękę 
jego przyjmie, przejść wraz z całym swoim ludem na łono kościoła rzym- 
sko-katolickiego. Ofiara nadzwyczajna, krok wielce doniosły, nie był nie- 
spodzianką dla małopolskich panów, a wynikał z ówczesnego stanu Litwy. 
Po śmierci Gedymina (w r. 1341.), po usunięciu od rządów naj star- 
szego syna jego Jawnuta Olgierd objął najwyższą władzę i rządził pań-
		

/00117.djvu

			462 


stwem wespół z młodszym bratem Kiejstutem w rzadkiej. prawdziwie bra- 
terskiej zgodzie przez lat kilkadziesiąt. \Y znieśli oni obaj Litwę do wiel- 
kiej potęgi i chwały. O l g i e r d zmusił do uległości książąt smoleńskich, 
podbił kraj pomiędzy górnym Dnieprem a Desną, sięgał po zwierzchnictwo 
nad Nowogrodem Wielkim i Pskowem, a poraziwszy Tatarów na głowę 
w bitwie nad Sinemi Wodami w r. 1362., zabrał kraje ruskie około Kijowa 
położone. K i e j s t u t tymczasem bronił granic zachodnich, zdołał powstrzy- 
mać postępy Krzyżaków i zachować niezawisłość »świętej« Żmudzi. Od 
chwili przyłączenia do Litwy olbrzymich obszarów ruskich, od czasu bliż- 
szego zetknięcia się pogańskiej Litwy z wyznaniem wschodniem, zaczęły 
się wciskać, zwłaszcza na dwór książęcy w Wilnie, ruskie zwyczaje, ruski 
język i ruska wiara. Obydwie żony Olgierda były Rusinki, M:arya księżni- 
czka witebska i .Tulianna księżniczka twerska, Olgierd pozostał do końca 
poganinem - podobno dopiero na śmiertelnem łożu przyjął chrzest św. - 
a zwłoki jego spalono obyczajem pogańskim na stosie. 
Po śmierci Olgierda w r. 1377. zasiadł na tronie naj starszy syn jego 
z drugiego małżeństwa Jagieno, uznany wielkim księciem przez stryja 
Kiejstuta, który panował na Żmudzi, Trokach i Grodnie. Jagiełło skłaniał 
się już widocznie do chrześcijaństwa, kiedy Kiejstut wierny był litewskim 
bogom. Stąd powstała nieufność między nimi, którą podniecali Krzyżacy, 
posługując się pośrednictwem nikczemnego Wojdyłły, ożenionego z Maryą 
Olgierdowiczówną, a wywierającego wpływ wielki na Jagiełłę. SkłaniaJi 
oni W. księcia do zawarcia traktatu z Zakonem w Dawidyszkach (1380. r.) 
i do opuszczenia stryja, ale równocześnie odkryli przed Kiejstutem kno- 
wania zdradzieckie Wojdyłły. Kiejstut, oburzony na bratanka i jego do. 
radców , zajmuje nagle Wilno, strąca z tronu Jagiełłę i osadza go w Kre- 
wie, Wojdyłłę zaś każe powiesić. Ale Jagiełło, korzystając z wyprawy 
stryja na Nowogród Siewierski, podnosi bunt i przywołuje Krzyżaków na 
pomoc. W ten sposób rozpoczyna się bratobójcza walka, która ma się roz- 
strzygnąć pod murami Trok. Obie strony jednak niechętnie biorą się do 
oręża i zawierają układ; Kiejstut poddaje się Jagielle i, odwieziony do 
Krewa, ginie tam sposobem tajemniczym, zamordowany w więzieniu; żonę 
jego Birutę utopiono. 
Ale jeżeli Jagiełło wierzył w bezinteresowność Zakonu i mniemał, że 
teraz, po usunięciu Kiejstuta, jest panem samowładnym całej Litwy, to 
mylił się mocno, bo Krzyżacy, zrzucając maskę obłudYl kazali sobie za po- 
moc przeciw Kiejstutowi hojnie zapłacić. Jagiełło musiał się zobowiązać ,
		

/00118.djvu

			463 


że odstąpi Zakonowi Żmudź aż po rzekę Dubissę, że bez jego wiedzy 
wojny prowadzić nie będzie, że udzieli Krzyżakom poparcia w walce z po- 
gaństwem i że wreszcie sam wraz z bratem swoim SkirgieUą przyjmie 
chrzest w przeciągu lat czterech. Zaledwie jednak ugodę podpisano, kiedy 
Zakon ujął się za synem Kiejstuta, Witoldem, który uwięziony wraz z oj- 
cem uszedł z więzienia, szukał pomocy w Malborgu, zobowiązał się uznać 
zwierzchnictwo Zakonu i odstąpić mu Żmudz i Kowno. Ale kiedy na dobre 
rozpoczęła się wojna, nie było dla syna KiejstutoW()go miejsca w obozie 
krzyżackim. Nagle głosząc, że idzie na odsiecz oblężonej Ragnecie, wycina 
on podstępnie załogi krzyżackie w zamkach pogranicznych, jedzie do 
Wilna I jedna się z Jagiełłą i radzi mu, aby uderzył na M:arienwerder. zbu- 
dowany na zgliszczach spalonego Kowna. Wyprawa przychodzi rzeczywi- 
ście do skutku i tu pod murami niemieckiego zamczyska staje przed 
Jagieną poselstwo panów małopolskich z wiadomością o przybyciu i koro- 
nacyi Jadwigi. Przezorni i rozumni Małopolanie obrali chwilę naj właści w- 
szą, kiedy W. książe związany umową z Zakonem i zagrożony całą jego 
potęgą miał do wyboru dwie drogi: albo przyjąć chrzest z rąk niemieckich 
i poddać się Krzyżakom, albo też szukać ocalenia dla siebie i dla Litwy 
w połączeniu z sąsiednią Polską. Wybór ni€' był trudnym i wnet 
wyruszyło do Krakowa owo znane nam już poselstwo, złożone z trzech 
braci Jagiełły: Borysa, Skirgiełly i Olgimunta, ochrzczonych według 
obrządku ruskiego, jakoteż z mieszczanina wileńskiego Hanulona. Królowa 
zdziwiona zapewne niemało, odesłała posłów do matki. Elżbieta nie po- 
dzielała skrupułów córki co do zaręczyn i :»ślubów« z Wilhelmem, zezwo- 
liła na układy z Jagieną. Natychmiast wyruszyło poselstwo polskie na 
Litwę i d. 14. sierpnia 1385 r. podpisał Jagieno w Krewie dokument, w któ- 
rym potwierdzał uroczyście wszelkie obietnice, jakie pełnomocnicy jego 
w Krakowie uczynili. Ale rzecz nie była jeszcze 3kończona, Wilhelm, 
poparty przez Władysława Opolskiego, przybył do Krakowa, gdzie ogło- 
szono dziel} ślubu Jadwigi z Wilhelmem na 16. sieJ'pnia. Lecz panowie 
małopolscy nie dopuścili księcia na zamek i nie dali się zmiękczyć usilnym 
prośbom młodej królowej. Pozostała więc sama z r01';paczą i zwątpieniem 
w sercu, które miała ukoić gorąca modlitwa u stóp Ukrżyżowanego w oł- 
tarzu na Wawelu. I ten, co cierpiał za całą ludzkośC, przemówił, podług 
podania , do opuszczonej i zwrócił ją na drogę obowiązku i ofiary. 
Kiedy to się działo w Krakowie, spisywano (d. 12. stycznia 1486. r.) 
w Wołkowysku na Litwie wiekopomny akt. W. ksią:ie ruszył w drogę do
		

/00119.djvu

			ł64 


Polski. Dnia 2. lutego witał go w Lublinie Spytek z Melsztyna, wojewoda 
krakowski, i Zawisza z Oleśnicy, dworzanin królowej; w dziesięć dni pó- 
źniej odbył Jagieno uroczysty wjazd do starożytnej stolicy Piastów, d. 16. 
lutego przyjął chrzest św. w katedrze krakowskiej, a 18-go połączył się 
węzłem małżeńskim z Jadwigą. 


II. 


EPOKA JAGIELLOŃSKA OD R. 1386-1572. 


Władysław II. Jagiełło (1386-1434). W dniu 18. lutego 1386. r. rozpo- 
częła się nowa epoka w historyi polskiej. Państwo piastowskie, zamknięte 
w granicach ściśle niemal narodu polskiego, obejmowało kraje położone 
w dorzeczu Warty jakoteż średniego biegu Wisły. Teraz łączyło się ono 
na Wschodzie z rozległemi ziemiami ruskiemi i litewskiemi i stawało się 
potężnem mocarstwem. Związek ten, w historyi bezprzykładny, nie był 
skutkiem wielkich i krwawych przewrotów, nie dokonywał się drogą pod- 
bojów i przemocy; obydwa państwa szukały w połączeniu i zjednoczeniu 
ratunku od niechybnej zagłady. Powstawał w ten sposób organizm trwały, 
bo na wspólności interesów oparty, powstało państwo na zasadach dotąd 
nieznanych, o pierwiastku słowiańskim, przeznaczone niejako na to, aby 
wszystkie narody, do tej wielkiej rodziny należące, pod berłem swojem 
zespolić i do wielkich poprowadzić przeznaczeń. Naród polski, politycznie 
dojrzalszy, miał w tem połączeniu odegrać rolę przewodnią, miał spełnić 
doniosłe zadanie względem ludów duchowo młodszych, pogrążonych jeszcze 
w barbarzyństwie albo pokrytych zaledwie pokostem oświaty Kościoła 
wschodniego. Polsce było przeznaczonem wytępić ostatnie szczątki pogań- 
stwa w Europie i nieść na daleki Wschód światło prawdziwej wiary, 
owiane tchnieniem tysiącletniej cywilizacyi łacińskiej. A ci, co rozpoczy- 
nali to wielkie dzieło, pojmowali dobrze wielkość swoich obowiązków. Dla 
Jadwigi był dzień wesela dniem ofiary i poświęcenia, dla Jagiełły chwilą 
odrodzenia pod względem duchowym zarówno jak i politycznym. Z rzadką 
sumiennością też i zrozumieniem rzeczy przystępuje królewska para do 
wykonania swoich zamiarów. Król wierny przyrzeczeniom dawniejszym 
przyjmuje nie tylko sam chrzest św. i imię Władysława, lecz nakłania 
także obecnych braci swoich do złożenia wyznania wiary rzymsko-katoli-
		

/00120.djvu

			r 
.. 


". -,', 
 - ' 1 
"I .. '" 



 


I_
 -:.'- I 


;,i I
 . i-i;.. 
 
 , "-;, ,-. :... . . 
" \II 
r-va
J r'
 

 '"" '" " 
-
 '"l 
 
, 
>.... 
,I I I l '<
 
:)


 
 , 
 i :"'t:'." \
 :.r
'.:, 
I 
 I 1. o 
"'
 
 
\
:' . I
I 
 . 

 ,- ;. ,.i : 
J, ,..",
 
::.:r .
 4'\.1 - '.' 


'.. I,' 
'S 
; \
;. 
L. ..' ,,:.,,. ! 

" 'l r :.
 

 ,r . .1:.{.,. :-':' "1 
\, "i' \ 
 ' o '" 'O.,. '.#" ,'.tf' 
' t:
 1 ,; ..' , 
, . " l \ ::
, 
I 
 ",".'': ".'
j
' 
,: -, 
"'''
 . 
\ '\ 
: .

.... .. '/T . ,, '
 :_ ' 
I, f' 
,
.;:!. :;,.,\ .
\ 1
 
" '-"t ':; · :. 
 
\
 l' 
 
 
"- 
 " 1 ,\ '''' 

.'" ':\ 

:':- -f . 
 ł . ,,.:,, 
\ --,= 
.. I 
 
 , 
 
.
 oT i \... l' )" '\ \ ' 
.
. 
'\: .I 
> "",".'" i' '< ł 
 I." ,:

 
f I f '\'1 J: .ł
 
tt ' \ _ \ -': \-,,", l;tJ:.. 
 
€ . . i\';V ,",' ..
, I. ,: \\l: \\' 
> 
 
, j.
. \
 " 
 
L
 " :...
. . -> .' V





, 
, _ ..:::- ,_
 ,
_ ,\ 
\ 
 ' \ _ J.. ';;..
 \ 
'
 . l
, - 
 
. -,'. 
 
- . 
 - 
:::---:;:.. ..ł' --.-:.:t.. 
 . ..:.- 
-- 
-;.. ""'
 
 -".' -.... ----.- - " ... 
, l. _ -
 
 
 ---=-


__... 
.:;:-= _ ':ł"'
 .....! 


,
'
: , 
,

 &J-

 
"

-:: "

. ,?:::: 


Fig. 195 Królowa Jadwiga. 
Z wielkiej majestatycznej pieczęci, przywieszonej u dokumentu z r. 1386, przerysował 
Jan :Matejko portret królowej Jadwigi. Obok, po prawicy Jadwigi, matka jej Elżbieta, 
córka Stefana króla Bośni; po lewicy pacholęta dworskie.
		

/00121.djvu

			466 


ckiej, wydaje nowe przywilejo dla szlachty, rozszerzające postanowienia 
koszyckie, jedna sobie Ziemowita mazowieckiego, poślubiając mu rodzoną 
siostrę swoją Aleksandrę, wynagradza hojnie Władysława Opolskiego, 
uspokaja razem z królową zatargi wielkopolskie, i po tem wszystkiem 
wybiera się na apostolską wyprawę do Litwy. 
W pazdzierniku r. 1386. wyruszył ogromny dwór królewski zwyczaj- 
nym szlakiem na Sandomierz, Lublin, Włodzimierz i Łuck ku granicom 
litewskim. Towarzyszyli Jagielle biskupi polscy, liczny zastęp duchowieil- 
stwa, książęta litewscy, ruscy i mazowieccy, znalazł się także Konrad ks. 
Oleśnicki, wreszcie tłum różnobarwny dostojników polskich, szlachty i dwo- 
rzan. Przed ciekawym wzrokiem tej rzeszy odsłoniły się tajniki puszcz 
litewskich, zaszumiały bezbrzeżne lasy, rozlały się wody potężne, odkryły 
uezdenne trzęsawiska i moczary, pokryte przez dziesięć miesięcy w roku 
skorupą lodową. Kraj ogółem był zapadły i mroczny, klimat ostry i wil- 
gotny. Ludność, rozsiąna zrzadka po głębiach leśnych, mieszkająca w cha- 
tach, odległych od siebie, zbudowanych niezgrabnie z gałęzi i nieociosa- 
nych kloców drzewnych, żyła z polowania, rybolostwa, owoców leśnych 
i zdobyczy wojennej, gdzieniegdzie tylko uprawiała zboże, len i konopie. 
Puszcza leśna była karmicielką i schroniskiem dla tego ludu, żyjącego na 
wzór koczowniczych narodów. Odziani w skóry zwierzęce Zilllą, w płó- 
cienne szaty własnego domowego wyrobu latem, opuszczali Litwini leśne 
swoje kryjówki tylko podczas wojny i polowania. Bezustanne obcowanie 
z naturą i zawisłość od jej sił tajemniczych wyrobiło w ludzie litewskim 
charakter bojazliwy i zabobonny. Nieustraszeni w boju drżeli oni przed 
zastępami bóstw i duchów. Religia ich była też przeważnie, jeśli nie wy- 
łącznie, czcią oddawaną siłom przyrody. Na czele bogów litewskich stał)" 
trzy bóstwa najwyższe: Perkunos, Potrimpus i Poklus, dalej ognisty Znicz 
i cała niezliczona rzesza podrzędnych bogów, bogiń i boginek, którym 
odpowiadała ogromna liczba kapłanów, kapłanek, wajdelotów i krywów, 
podlegających władzy arcykapłana, zwanego Krywe-krywejto. 
Społeczeństwo dzieliło się na niewolników, przeważnie jeńców, wzię- 
tych na wojnie, na kmieci, którzy nie posiadali prawa własności. i na bo- 
jarów, którzy tworzyli rodzaj szlachty i byli obowiązani do służby woj- 
skowej. \V szyscy oni podlegali nieograniczonej despotycznej władzy ksią. 
żęcej do tego stopnia, że nie mogli rozporządzać ani własnością swoją ani 
nawet swojemi dziećmi. Na czele państwa stał Wielki Książę, pod nim 
liczni książęta lenni. Kraj był podzielony na okręgi, którymi zawiadowali
		

/00122.djvu

			467 


namiestnicy, rodzaj polskich wojewod6w, i ciwunowie, odpowiadający na- 
szym kasztelanom. Rozkazy książęce wykonywali osobni urzędnicy zwani 
»dziecki«. 
Na takim gruncie przyszło Jagielle szczepić pojęcia prawdziwej wiary, 
krzewić zasady miłości chrześcijańskiej i ludzkości i przygotowywać ludność 
do wyzwolenia z ciężkiej niewoli. Nie była Litwa wprfi wdzie zupełnie obcą 



'"'r
 
.q .-aJ 
 fi 1. 

_..J 
I . ,\
 
... 
!' 'lo... ./. 
.. t
 
 ( (- -.>\.I 1,. 1".. l
 

. H "(J o 
 -
, 
,' 
 

 ." 
 
;
' 
i I

 \łj 
 
. f ::,- ,
. '" 
 
r
' .l ',' 
i
t 
 
 
: .f
' ." :
 
 
 I:'
' J 
;:"' . 

 
__ 
 
 - . 
----...J'>' ...... 
t;
\
. 
-J
,\ _ 
 ,.
':
- ," 
 
\""....7W ... 
 jij"" & ":łiI T:'ł 
,.<
 
 

'... :... H (' :t ? I 
 
';"
 '
 
 ''- 
 -Y . ...{LL
 
J;
 t J 
.
 l ::;.. 
 łs.--' .".".J: 
 

 .' f ,- -l .

 \' 
,/ 

..I. ' ...., L +. 
.I ......... 
-- ,
I 
 - 

? "' 

.-4;..'- ' ,. J.- ri!:'
 
.". -.J!rn . 
 .....{I 


j 
.c. 


. 

 
. 


Fig. 196. Pieczęć Wład.ysława Jagielły. 



 wyobrażeniom, ale przewrotność krzyżacka napo'ła ją wstrętem i nie- 
nawiścią: do ;>niemieckiej« wiary. Obecnie zmieniły się stosunki, Nie pod- 
stępny Krzyżak, lecz pobratymczy Polak przynosił Litwinom Słowo Boże, 
a na czele duchowieństwa katolickiego postępował Wielki książę, wyzna- 
jący wiarę łacińską, jako apostoł własnego narodu. Okoliczności te były 
rozstrzygające. Więc gdy w Zapustną niedzielę, d. 17. lutego 1387. r. kr61 
otoczony licznym orszakiem duchowieństwa, książąt i dygnitarzy stanął 
na g6rze, gdzie wśr6d od wiecznych dęb6w wznosił SJę posąg wszechwła-
		

/00123.djvu

			468 


dnego Perkunosa i gorzał nieustający ogień Znicza i kiedy przemówił do 
zgromadzonych tłum6w, przedstawiając ludowi błędy pogańskiej wiary 
i wielkość chrześcijańskiego Boga, a na znak dany misyonarze zalali ogień 
święty, obalili posąg Perkuna, zrąbali odwieczne dęby i na ich miejscu 
wznieśli krzyż św., godło nowej wiary, wtedy pochyliły się kornie czoła 
Litwin6w i całe rzesze przyjmowały bez szemrania chrzest, odbierając 
białe szaty w podarunku z rąk kr61ewskich. W trzy dni potem wydał Ja- 
gieno przywilej, w kt6rym dozwalał tym, kt6rzy przyjęli wiarę katolicką, 
rozporządzać swobodnie swojemi posiadłościami, ,.ażeby podobnych praw 
używali, jakich i reszta szlachty w innych ziemiach kr61estwa naszego 
polskiego używa, iżby się nie zdawali nier6wnymi ci, kt6rzy tej samej 
koronie są podlegli«. Takim kształtem rozpoczęło się odrodzenie Litwy 
duchowe i polityczne. Nawet względem schyzmatyk6w zachował się kr61 
pobłażliwie, dał im bowiem wolność wyznania. z tem tylko zastrzeżeniem, 
że dzieci, pochodzące z małżeństw mięszanych mają się wychowywać 
w wierze katolickiej. 
Dokonawszy uroczystego aktu nawr6cenia, założył Jagieno i wyposa- 
żył biskupstwo wileńskie, na kt6rem zasiadł Polak, Andrzej Wassilo, Fran- 
ciszkanin. Biskupstwu podlegało 7 parafii. Z wiadomościami radosnemi 
o tych nadzwyczajnych tryumfach wiary katolickiej pojechał do papieża 
biskup poznański Dobrogost. 
Namiestniczą władzę na Litwie powierzył Władysław bratu Skirgielle. 
Witold otrzymał księstwo grodzieńskie. 
R6wnocześnie z nawr6ceniem Litwy odzyskała Polska kraje ruskie. 
Nie czekając na powr6t Jagieny. wyruszyła kr610wa z początkiem r. 1387. 
na czele wojska, otoczona senatorami polskimi, i bez oporu prawie zajęła 
całą Ruś C z e r won ą. W Gr6dku zabiegło jej drogę poselstwo Lwowian, 
ofiarując poddanie się w zamian za potwierdzenie przywilej6w. jakie mia- 
stu temu nadali Kazimierz W. i Ludwik. Dla skrzętnych i zapobiegliwych 
mieszczan lwowskich przedstawiał się powr6t rząd6w polskich jako usta- 
lenie i dalsze rozwinięcie stosunk6w handlowych ze Wschodem, a opieka 
potężnego kr61a Polski i Litwy jako rękojmia i bezpieczeństwo czerwono- 
ruskiej stolicy. Nadzieje i pragnienia Lwowian podzielała w zupełności 
kr610wa, gorąca zwolenniczka pokoju, i dlatego nie tylko potwierdziła mia- 
stu dawniejsze przywileje, ale dodała do nich także zniesienie wszelkich 
ciężar6w i ceł, powierzając władzę starościńską na Rusi Jaśkowi z Tarnowa. 
Przyłączenie Rusi Czerwonej do Polski musiało wywrzeć wpływ po.
		

/00124.djvu

			469 


tężny na ludy i państwa drobne, położone w dorzeczu Dniestru i u polu- 
dniowo-wschodnich stoków Karpat. Toć nic dziwnego. że kiedy Jagiełło, 
powr6ciwszy z Litwy, stanął w murach Lwowa, pojawili się przed nim 
bracia Koryatowicze, władający Podolem, hospodar moldawski Piotr i poseł 
Zygmunta Luksemburskiego i że d. 27. września 1387. r. obaj :Mołdawianie 
Piotr i brat jego Roman złożyli hołd królowi i kr610wEj. Poddafiie się tych 
książąt i ziem otwierało Polsce niezmierzone obszary aż po brzegi Czar- 
nego morza i dolny bieg Dunaju, ale wkładało na nią zarazem i trudne 
obowiązki. Owe hojne a bezludne prawie stepy wymagały kolonizacyi, tro- 
skliwej opieki rządu i energicznej obrony wobec naja2.dów tatarskich i ro- 
snącej potęgi tureckiej. Pojmował to dobrze Jagiełło i dlatego już teraz 
z hojnością właściwą rodzinie swojej obdarzał książąt i dygnitarzy pol- 
skich rozległemi nadaniami w świeżo nabytych ziemiach. Szwagrowi, Zie- 
mowitowi mazowieckiemu, dał więc ziemię bełską, a 3pytek z Melsztyna, 
Gniewosz z Dalewic, Piotr Kmita, Dobiesław z Kurozwęk i syn jego Krze- 
sław, Dymitr z Goraju, wyposażeni ogromnemi dobrami, rozpoczynają 
działalność gospodarczą na Rusi w epoce Jagiellońskiej. 
Niezwykły wzrost potęgi polskiej jak rozsławił imię polskie po całym 
świecie, tak z drugiej strony obudził zawiść i gniew w naj zaciętszych jej 
wrogach, w K r z y żak a c h. Dla Zakonu niemieckiego był bowiem chrzest 
Jagiełły i nawr6cenie Litwy ciosem śmiertelnym. Przez 160 lat wyzyski- 
wali Krzyżacy pod pozorem nawracania pogan całą zachodnią Europę, 
wyrabiali sobie rozległe przywileje papieskie i cesarskie, bogacili się hoj- 
nemi jałmużnami, wabili pod swoje sztandary kwiat rycerstwa zachodniego 
i tucząc się tą ofiarnością publiczną, odgrywali obłudnie rolę gorliwych 
misyonarzy chrześcijańskich. Połączenie się Litwy z chrześcijańską Polską 
odbierało tej przewrotnej polityce nawet pozory szczerości. Łatwo zrozu- 
mieć więc, dlaczego W. Mistrz mimo zaproszenia nie przybył na uroczy- 
stości krakowskie i dlaczego Zakon wytężył wszystkie siły i użył wszel- 
kich sposob6w, aby Jagiełłę zniesławić przed światom i nawr6cenie się 
jego przedstawić jako czyn obłudny, płynący z wyrachowania i chciwości. 
Zawiedzeni w swoich nadziejach, czując, że miecz mają nad karkiem, 
zaczęli Krzyzacy werbować sobie za pieniądze sprzymierzeńc6w pomiędzy 
książętami pomorskimi i r6wnocześnie knuć nowe matactwa na Litwie. 
Wiedzieli oni, że ambitny Witołd niechętnie znosi swoje upośledzenie, że 
trapi go mocno wyniesienie Skirgieny na wielkorząd:
two. Znaleźli zatem 
drogi i sposoby, aby syna Kiejstutowego sobie pozyskać, i zawarli z nim
		

/00125.djvu

			470 


w r. 1390. układ na tych samych warunkach, co poprzednio, przed sześciu 
laty. Za przykładem Witołda poszli Żmudzini, w pogaństwie zatwardziali 
i z nienawiścią spoglądający na nawrócenie Litwin6w. Tak chrześcijański 
Zakon nie wahał się w przymierzu z pogaństwem ogłosić nową wyprawę 
krzyżową przeciw katolickiej Polsce i Litwie. A jednak zaślepienie Europy 
i moc przyzwyczajenia były jeszcze tak silne, że na wezwanie Krzyżak6w 
tłumy rycerstwa pospieszyły do Prus, że pod sztandarem Zakonu znalazł 
się pomiędzy innymi hr. Derby, pózniejszy król angielski Henryk IV. 
i słynny rycerz francuski Boucicau (czytaj Busiko). Mimo to wyprawa 
z takim hałasem podjęta nie dopięła zamierzonego celu. Pobito wprawdzie 
Skirgiełłę pod Kownem, zdobyto drewniany zamek wileński, ale w drugim 
murowanym bronił się Klemens z l\foskorzewa tak dzielnie, że Krzyżacy 
z niczem odejść musieli. Nie lepszy skutek miała i druga wyprawa, kt6rą 
podjął nowy mistrz Zakonu, Konrad Wallenrod. Z tem wszystkiem wido- 
cznem było, że bez przejednania Witołda wojna prędko się nie skończy. Za 
pośrednictwem Henryka, ks. mazowieckiego, nawiązano układy, a w Ostro- 
wie spotkał się Witołd z Jagiełłą i tu, zapewne pod wpływem obecnej 
królowej Jadwigi pojednali się zwaśnieni bracia. Kr61 zwrócił Witołdowi 
całą ojcowiznę jego i poruczył mu władzę wielkoksiążęcą na Litwie do 
końca życia. Skirgieno otrzymał księstwo kijowskie. 
Uregulowawszy sprawy litewskie, zwr6cił kr6l Władysław uwagę 
swoją na zachodnie kresy pafistwa. Nadal tam król Kazimierz W. Kazi- 
mierzowi księciu szczecińskiemu i W ł a d y s ł a wo w i k s i ę ci u O p ol- 
s k i e m u znaczne posiadłości pod warunkiem, że będą składali hołd i uzna- 
wali zwierzchnictwo Korony polskiej. Kazimierz szczeciński zginął wpra- 
wdzie przy oblężeniu Złotoryi, ale pozostał Opolczyk zręczny i przebiegły, 
kt6ry otrzymał od Ludwika nie tylko znaczne dobra na Węgrzech, ale 
i puścizJ1ę po Władysławie Białym wraz z ziemią Dobrzyńską. Tak za- 
gospodarowawszy się dobrze w Polsce, jął także zarzucać sieci swoje na 
Ruś Czerwoną, czemu jednak Ludwik wczas jeszcze przeszkodził. Ufny 
w łaskę kr61ewską. chciał on siostrzeńca swego Jana, zwanego «Kropi- 
dłem" dla kędzierzawych, utrefionych włosów, wynieść po śmierci Bodzanty 
z biskupstwa kujawskiego na arcybiskupstwo gniezniefiskie. Ale Jagieno 
sprzeciwił się temu, co bardzo gniewało księcia. Miał Opolczyk też i inne 
powody do niezadowolenia; był bezdzietnym i widział, że prędzej czy p6- 
zniej Polska upomni się o swoje posiadłości, kt6re on pragnął przekazać 
swoim śląskim krewnym. Tą troską trapiony umyślił więc zawczasu pozbyć
		

/00126.djvu

			się niewygodnych posiadłości i zastawił Krzyżakom warowną Złotoryę 
a następnie ofiarował im także zastaw Dobrzynia i Kujaw, do czego nie 
miał prawa bez zezwolenia króla polskiego, jako swego zwierzchnika. 
W. Mistrz, podrażniony właśnie odstępstwem Witołda i ugodą ostrowską, 
wziął od Opolczyka w zastaw ziemię Dobrzyńską za 50000 złotych. W Pol- 
sce z powodu owych zasta- 
wów największe powstało 
oburzenie. W 1'. 1396. wy- 
ruszył Spytek z M:elsztyna 
z licznem wojskiem. zajął 
kraje, które dzierżył Wła- 
sław Opolski w Polsce i wła- 
sne jego księstwo na t;ląsku. 
Książęta śląscy, którzy z po- 
czątku stawili się hardo, 
przyciśnięci teraz i prze- 
straszeni prosili o pokój. 
!(ról zwrócił im kilka zam- 
ków w księstwie opolskiem, 
resztę dał Spytkowi z :M:el- 
sztyna. Posiadłości Opol- 
czyka w Polsce, ziemia Wie- 
luńska, Ostrzeszowskai część 
Kujaw wróciły do Korony. 
O wiele nie pomyślniej 
rozwijały się tymczasem sto- 
sunki n a L i t w i e. Witołd 
uzyskawszy władzę wielko- 
książęcą, zaczął rządzić sa- 
mowładnie, powypędzał 
z dzielnic braci królewskich, 
zagarnął po śmierci Skiergiełły (1394. r.) księstwo kijowskie, Koryatowi. 
czowi odebrał Podole i tak zjednoczył prawie wszystkie ziemie ruskie 
i litewskie pod swojem berłem. rniesiony powodzeniem, w żądzy panowa- 
nia niepohamowany, zamyślał on dalej o podbiciu Pskowa i Nowogrodu 
Wielkiego i o zholdowaniu Moskwy, bo jak się wyrażał: «Bóg oddał mu 
panowanie nad światem,.. Ta polityka butna i bezwzględna zaniepokoiła 


471 


t 


, . 


" 



 


. 
.. 


,. 


a_ 


Fig. 1!ł7. Ołtarz królowej .radwigi w katedrze 
na \Vawelu.
		

/00127.djvu

			472 


oczywiście dw6r polski i kr610wa Jadwiga, kt6ra zawsze strzegła pilnie 
interes6w polskich, zażądała od Witołda, aby na znak uległości zapłacił 
jej czynsz z ziem ruskich, bo ziemie te miała zapisane od Jagiełły na 
wiano. N a to oburzył się dumny syn Kiejstuta, zwołał bojarów litewskich 
i zapytał ich, czy chcą być poddani Polakom i składać im daninę, a gdy 
zgromadzeni stanowczo odrzekli, że nie chcą, przedstawił im Witołd, że 
należy zawrzeć celem obrony przymierze z Krzyżakami, na co oni łatwo 
przystali. Odbył się więc wspaniały niezmiernie zjazd W. księcia z Mistrzem 
krzyżackim na wysepce Salin na rzece Dubissie, gdzie Witold jako :tnaj- 
wyższy książę litewski« odstąpił Zakonowi Żmudź całą i Psk6w, dla siebie 
zaś przeznaczył N owogr6d Wielki, który miał zdobyć z pomocą krzyżacką. 
Przy końcu zjazdu, gdy u stołów biesiadnych trunek rozgrzał umysły, 
okrzyknęli książęta i bojarowie Witołda królem Litwy i Rusi. Tak w kr6t- 
kim przeciągu czasu ambicyą wiedziony zrywał po raz drugi już Witold 
Kiejstutowicz węzły łączące go z Jagiełłą i rzucał się w objęcia wiaroło- 
mnego Zakonu w tem złudzeniu, że Krzyżacy dopomogą mu do urzeczy- 
wistnienia światowładnychh zamiar6w. Myśl jego bowiem nie zatrzymy- 
wała się już u murów Pskowa i Nowogrodu, lecz biegła dalej w stepy 
zadnieprzańskie, gdzie wrzała właśnie walka pomiędzy wielkim hanem 
Mongołów Tamerlanem a podwładnym jego hanem Tochtamyszem. Tochta- 
mysz pobity zwrócił się z prośbą o pomoc do Witolda. Otwierała się mu 
tak sposobność p ok o n a n i a T a t ar 6 w, uwolnienia Rusi i Moskwy z pod 
srogiego jarzma mongolskiego, a po tem wszystkiem panowanie nad całym 
północnym Wschodem Europy. Jakoż pierwsza wyprawa powiodła się; 
Witołd pobił Tatar6w o dwieście mil od Wilna, wybudował zamek na wy- 
spach Dnieprowych i przesiedlił 'pewną ilość rodzin tatarskich na Litwę. 
W r. 1399. miała wyruszyć druga wyprawa na zupełne złamanie potęgi 
mongolskiej. Napr6żno kr610wa Jadwiga, proroczym duchem wiedziona, 
ostrzegała przed niebezpiecznem przedsięwz\ęciem, Witołd zebrał ogromne 
wojsko, pomnożył je posiłkami krzyżackimi i chciwem sławy rycerstwem 
polskiem i udał się z Kijowa na spotkanie hord Tamerlana. N ad rzeczką 
Worsklą starły się obie potęgi d. 12. sierpnia 1399. r., ale Tatarzy prze- 
mogli. Poległo 74 książąt litelVskich i ruskich, zginął Spytek z Melsztyna. 
Witołd uszedł zaledwie z pogromu pod osłoną zapadającej nocy. Wspa- 
niały gmach dalekich marzeń jego rozsypał się w gruzy. Upokorzony, po- 
bity musiał on szukać teraz oparcia w tej Polsce, którą opuścił dla mar- 
nych nadziei, dla złudnych obietnic krzyżackich.
		

/00128.djvu

			473 


Nie dożyła tej chwili k r 61 o waJ a d w i g a, zakończyła bowiem sw6j 
świątobliwy żywot d. 18. lipca 1399. r., w trzy dni po zgonie ukochanej 
c6reczki swojej. A jak cale jej niestety krótkie życie było jednem pasmem 
cierpień i poświęceń dla narodu, tak rozstając się z tym światem niego- 
£cinnym, troszczyła się jeszcze o Polskę i jej przyszłość. Mężowi więc za- 
lecała, aby poślubił Annę Cyllejską, wnuczkę Kazimierza W., która miała 


,3 - 
- 
"'"" 
); , 


=- 


" 
, 
 


f 




 


... J.lir'11
" 
- ",,' ' 
 '\! 
 
<'t.i,; l :.; -' \ 
".':,,"f.'_'
 

 l;: . 
\-- j :

 
, j ; 
1 , 

 , 
'i.
 . \ ;- 
.. 
I p I 


. 
...:: .; 
A '
'
 
cc{' \
\.. 

.. f :
; 
-_ 
_ - 
 ł 
. 2 
C. 
 -
"'
,

- 
'. . ....Y- -.. 


.... .. 


- 
 ,::,,"> - 


;,..
 -
- 
-- 
>t,;. =: 
";=- .........'4. 

- 
 


;.. 


,/ 


- - ' 
. 
-"'., ...:: 
 ";. - 'I' 
" -
 I 'r -;;;;iJ ł' 
tJ" '" .'"!:Ą. 
.
 I ..
 
 
 
:J. 
 '\... . 'l.' .-, \ .! 
". 
 <..- 
ł l 
, 
 -
 
1",' i' I 
'I ": : 
"- ' I ; / / ,'1", ' 
. I
' 


l' 


[
: 'j 


,1' 



 


\ 



.t 



- A_ 


J:
 - / 
 
"., 
- "...
 F= - -- '> - '.. 
-\" "', 

 . - , 



 -, 


'> ../' ' 
'"' 
 
S : '" 

 ,i:
 - \\'-. 
:*'f .'\
 \ 
4' 
... 



- 
--..,- 

 


Fig. 198. Fundacya Akademii krakowskiej. 


najbliższe prawa do korony polskiej, a wszystkie klejnoty swoje przeka- 
zała na wznowienie podupadłej Akademii krakowskiej. Od dawna już czu. 
iąc potrzebę rozpowszechnienia oświaty w narodzie, zwłaszcza gdy rozpo- 
częte dzieło nawr6cenia Litwy wymagało przysposobionego ku temu celowi 
duchowieństwa. ufundowała kr610wa swoim kosztem t zw. :tKollegium Je- 
rozolimskie« w Pradze. gdzie miała się kształcić zdolna, a niezamożna mło- 
dzież polska; pózniej zaś razem z Jagiełłą wyjednała u papieża Bonifa- 
cego IX. zezwolenie na otwarcie wydziału teologicznego w Krakowie. Wy- 
pełniając wolę zmarłej, zakupił król za pieniądze uzyskane ze sprzedaży 
PO.SKA 81
		

/00129.djvu

			474 


klejnotów dom przy ulicy św. Anny i d. 23. lipca 1400. r. odbyło się uro- 
czyste o t war c i e A k a d e m i ikr a k o w s k i e j l). Poświęcenie Jadwigi 
położyło pod waliny pod wielkość Polski, jej ofiarność otworzyła narodowi 
krynicę wiedzy i źródło odrodzenia duchowego, u jej grobu podali sobie 
ręce Jagiełło z Witołdem. Owocem tej nowej zgody był a k t P n i i, s p i- 
s a n y d. 18. s t Y c z n i a 1401. r. na zgromadzeniu książąt i bojar6w litew- 
skich i ruskich w Wilnie, a przyjęty przez Polak6w d. 14. marca w Rado- 
miu; oba narody przyrzekały tam trwać w związku ze sobą, bronić się 
wspólnie przeciw wszystkim i pomagać sobie wzajemnie. Księstwo litewskie 
ma po śmierci Witołda wr6cić do Władysława Jagiełły i Korony polskiej, 
Litwini nikogo innego za pana obierać nie będą, a Polacy przyrzekają 
podobnie na wypadek bezpotomnej śmierci Jagieny nie wybierać sobie kr6la 
bez wiedzy i rady Witołda i Litwy. 
Dla Litwin6w miał ten akt dlatego wielkie znaczenie, że po raz pierw- 
szy rozstrzygali oni tu o losach państwa , a więc stawali na równi z Pola- 
kami. Do nagłego zwrotu w polityce Witołda przyczynili się niemało Krzy- 
żacy swojem nieludzkiem postępowaniem z Żmudzinami. W r. 1399. podjął 
Z a kon trz y w ypr a w y n a Ż m ud ź. Obyczajem tatarskim palono wsie 
i miasta, ludność wraz z dobytkiem uprowadzano w niewolę, zniszczono 
nawet płody wszystkie, aby mieszkańcom, którzy po lasach szukali schro- 
nienia, odjąć naj potrzebniejsze środki do życia. W roku następnym powt6- 
rzyły się najazdy, Żmudzini, przywiedzeni do ostateczności, uchodzili gro- 
madnie na Litwę. Witołd nie mógł obojętnie spoglądać na opłakaną dolę 
Żmudzin6w, naj wierniejszych niegdyś poddanych Kiejstuta. Skoro więc tylko 
pojednał się z Jagieną, zgromadził natychmiast żmudzkich wychodźców i do- 
dawszy im litewskich dow6dców, wyprawił na Żmudź. Zawrzała więc wojna, 
a Zakon, wierny swojemu obłudnemu postępowaniu, ściągnął do Malborga 

widrygiełłę, rodzonego brata królewskiego, kt6rego wypędził Witold 
z Witebska, uznał go :tksięciem podolskim i dziedzicem Rusi i Litwyc i po- 
prowadził na Litwę. Działo się to wtedy, gdy Jagiełło stosownie do życze- 
nia umierającej Jadwigi zawierał małżeństwo z Anną Cyllejską i wszyscy 
książęta znajdowali się w Krakowie na uroczystościach weselnych (1402.). 
Ale i tym razem zawiodly nadzieje Krzyżaków, Witołd bowiem spadł jak 
piorun na Litwę, mieszczan wileńskich, porozumiewających się ze 
widry 
giełłą, ukarał śmiercią, a barbarzyfistwa krzyżackie pomścił straszliwem 


l) Obszerniejsze wiadomości o Akademii Jagiellońskiej podaje rozdział p. t.: .Histo 
rya literatury polskiej c.
		

/00130.djvu

			4:76 


spustoszeniem kwitnących Inflant. R6wnocześnie prawie zabronił papież 
na skargi dworu polskiego i Witołda Zakonowi dalsz)-ch wypraw na Litwę. 
Krzyżacy tracili wskutek tego poparcie zachodniej Europy, a gdy opuścił 
ich jeszcze i kr61 węgierski Zygmunt Luksembursk' i sam 
widrygieno. 
kt6remu Jagieno dla świętego spokoju wyznaczył dochody z ziemi podol- 
skiej, natenczas zmiękł Zakon i zaczął usilnie starać się o pokój. W r. 1404. 
zawarto też pokój w R a c i ą ż u, w którym Krzyżacy otrzymywali wpra- 
wdzie na własność Żmudź. ale oddawali Polsce ziemię Dobrzyńską i Zło- 
toryę za zwrotem sumy zastawnej. 
Ostatni warunek był o tyle trudnym do wykonania, że skarb polski 
nie posiadał got6wki. Dochody królewskie płynęły bowiem z jednego tylko 
zr6dła, t. j. :tporadlnego«, kt6re w przywileju koszyckim zniżono do 2 gro- 
szy z łanu. Miał wprawdzie król olbrzymie dobra, ale to, co one dawały, 
szło na utrzymanie dworu; gotowych pieniędzy nie było w kraju wyłącznie 
rolniczym i wydatek nadzwyczajny wymagał też nadzwyczajnych środków. 
Z tego powodu odwołał się Jagieno do ofiarności narodu. Zwołano zgro- 
madzenia szlachty w ziemiach i wojew6dztwach, które, o ile się zdaje, 
wybrały deputat6w na z j a z d wal n y, albo sejm do Korczyna, gdzie 
uchwalono na rok jeden podnieść poradlne z dwóch groszy na dwanaście 
i zebrane w ten sposób pieniądze obr6cić na wykupienie ziemi dobrzyń- 
skiej od Krzyżak6w. Zjazd ten r6żnił się stanowczo od dotychczasowych 
zjazd6w wyższych urzędnik6w, a oddawał prawo opodatkowania przed- 
stawicielom całego stanu szlacheckiego. 
Pokój raciążski był właściwie tylko zawieszeniem broni. Od chwili 
bowiem nawr6cenia i połączenia Litwy z Polską nie chodziło już o drobne 
spory graniczne, o posiadanie tej lub owej ziemi, a'_e o panowanie Niem- 
ców na wschodzie Europy i o utrzymanie unii polsko-litewskiej. Mogły 
więc oba państwa godzić się i układać, zawierać traktaty i zrywać je we- 
dług upodobania lub chwilowej potrzeby, ale ostatecznie spór cały musiał 
się rozstrzygnąć na polu walki, orężem. Kiedy to miało nastąpić 
 nie był 
w stanie nikt przewidzieć, bo trwanie rozejmu było zawisłem od drobnych 
okoliczności i od usposobienia os6b, kierujących polityką polską i krzyża- 
cką. A teraz właśnie wydarzyły się wypadki niespodziewane, kt6re pod- 
nieciły wzajemne niechęci i wywołały starcie. 
N ajpierw wszczął się spór o posiadanie zamku Drezdenka, położonego 
na wysepce rzeki Noteci. Należał on do rodziny brandenburskiej von der 
Ost, kt6ra wzięła tak ten zamek jak i poblizki Santok w lenno od Kazi- 
31-
		

/00131.djvu

			476 


mierza W. i uznawała odtąd zwierzchnictwo polskie. Nagle jednak Ulryk 
von der Ost zamienił z Krzyżakami Drezdenko za zamek Lipno bez wie- 
dzy króla, a następnie sprzedał zupełnie tę posiadłość Zakonowi. Z drugiej 
strony na Litwie było posiadanie Żmudzi i nawracanie Żmudzinów źródłem 
nieustannych sporów między Witołdem a Krzyżakami. Może być, że przy 
dobrej woli można było jeszcze wojny uniknąć, a przynajmniej zażegnać 
burzę na czas dłuższy, ale właśnie umarł pokojowo usposobiony W. Mistrz 
Konrad Jungingen, a kapituła zakonna wbrew przestrogom umierającego 
starca powierzyła naczelną władzę bratu jego Ulrykowi. Ulryk Jungingen 
był człowiekiem młodym, wojowniczym, słynął jako rycerz zawołany, 
a w wyprawach żmudzkich dał nie tyle dowodów odwagi, co niesłycha- 
nego okrucieństwa. 
Około nowego Mistrza stał zastęp rycerzy - mnichów, nadętych dotych- 
czasowem powodzeniem, potępiających pokojową politykę Konrada i pra- 
gnących gorąco woj n y z P o ts k ą. Ulryk zda wał się z początku naśla- 
dować swego poprzednika, miał bowiem nadzieję, że mu się uda pozyskać 
Witołda i oddzielić Litwę od Polski, zwłaszcza, gdy według dawniejszej 
umowy zamierzano wspólnemi siłami podbijać rzeczpospolite Pskowską 
i Nowogrodzką i łupem tem następnie się podzielić. Ale Witołd pozbył się 
już swoich złudzeń co do Krzyżaków i widział coraz jaśniej. że tylko 
w ścisłem połączeniu z Polską zdoła utrzymać niezawisłość własną i wy- 
rwać Żmudz nieszczęśliwą z niewoli niemieckiej. Więc jakkolwiek podjął 
z Mieczownikami inflanckimi (złączonymi z Krzyżakami) wyprawę na Psko- 
wian, to coraz silniej trzymał się Polski, pona wiał przyrzeczenia wierności 
względem JagieUy, zbuntowany Smoleńsk >dał dzierżyć Lachom«, a gdy 
się zanosiło na wojnę z Moskwą, otrzymał posiłki z Polski. Tak stanąwszy, 
porzucił zaborcze plany swoje co do Pskowa, z W. kniaziem moskiewskim 
Wasylem, który się za Pskowianami ujmował, zawarł pokój, SwidrygieUę, 
gdy zaczął na nowo knuć zdradę z Krzyżakami, wtrącił do więzienia, 
a sam całą uwagę swoją zwrócił n a Ż m u d z. Zakon zaniepokojony tem, 
zażądał od Jagieny wyjaśnień i otrzymał przez posłów królewskich odpo- 
wiedz, że król musi wprawdzie w każdym wypadku pomagać Witołdowi, 
ale że gotów jest pośredniczyl! w sprawie żmudzkiej. Co to pośrednictwo 
miało znaczyć, wiedzieli Krzyżacy i dlatego oświadczył Ulryk Jungingen 
poslom polskim, że woli odrazu uderzyć na Litwę, a gdy arcybiskup gnie- 
znieński Kurowski odparł na to: >Strzeżcie się, bo wojna z Litwą jest 
wojną z Polską«, zawołał W.l\Iistrz: >Dziękuję wam za ostrzeżenie, korzy-
		

/00132.djvu

			477 


stniej dla nas będzie pustoszyć kraj osiadły i uprawny, mz uganiać się 
po lasach i puszczach litewskich«. Jakoż w ślad za tem wypowiedzieli 
Krzyżacy wojnę Polsce, wojska zakonne zalały ziemię dobrzyńską, zdobyły 
Rypin, Lipno i-Dobrzyń, wymordowały ludność tamtejszą i wreszcie wzięły 
szturmem warowne Bobrowniki. 
Polacy nieprzygotowani do wojny, zachowywali się z początku od- 
pornie; król wysłal do wszystkich monarchów europejskich okólnik, w któ- 
rym oskarżał Krzyżaków o złamanie zawartego pokoju i wyliczał krzywdy 
, 
jakich Polska od nich doznała, a prócz tego gromadził pospolite ruszenie 
i przy końcu września zdobył Bydgoszcz. Równocześnie Witołd wzniecił 
powstanie na Żmudzi i kazał głosić, że z całą potęgą swoją uderzy na 
Królewiec, aby Niemców zgnieść i w morzu wytopie. W Malborgu spra- 
wiły te zastraszające wieści wielkie wrażenie, a że obie strony nie były 
przygotowane do wojny, więc Krzyżacy użyli najpierw pośrednictwa króla 
czeskiego Waclawa, a następnie doświadczonego przyjaciela swego Zy- 
gmunta Luksemburskiego, tymczasem zaś werbowali sobie za pieniądze 
sprzymierzeńców, mianowicie książąt pomorskich, którzy jakkolwiek uzna- 
wali niedawno jeszcze zwierzchnictwo polskie, nie wahali się teraz stanąć 
po stronie Zakonu. Wszystkie te sposoby zawiodły jednak. Waclaw wpra- 
wdzie otrzymawszy od Krzyiaków 60.000 złotych, wydał wyrok stronniczy 
i dla Polski niekorzystny w największym stopniu, ale posłowie polscy od- 
rzucili go ze wzgardą, a naród czeski potępił czynem to niegodne zacho- 
wanie się swojego króla, gromadząc się tłumnie pod sztandarami polskimi. 
Nie lepszy skutek odniosło także drog'o przez Zakon opłacone pośrednictwo 
Zygmunta, i wojna była już niewątpliwa. 
Król odbywszy pielgrzymkę do kościoła św. krzyża na Łysej górze, 
zgromadził zastępy polskie w W olborzu, gdzie Witołd z wojskiem litew- 
sko-ruskiem zbliżał się od strony Narwi. Po połączeniu obu wojsk, doko- 
nanem z podziwienia godną ścisłością i według najlepszych prawideł: 
sztuki wojennej, oddał król na lewem skrzydle dowć,dztwo nad hufcami 
polskimi Zyndramowi z Maszkowic, miecznikowi krakowskiemu. na pra- 
wem skrzydle stanęła Litwa z Rusią pod ks. Witołd£.m; w środku dobo- 
rowe rycerstwo polskie. Naezelne dowództwo miał sam król Jagieno. Dnia 
9. lipca przekroczyło wojsko polskie z rozwiniętemi chorągwiami, śpiewając 
pieśń >Boga Rodzico«, granicę pruską i ruszyło ponad Drwęcą w górę, 
aby obejść tę rzekę przy źródłach i uderzyć na stolicę krzyżacką Malborg. 
N a wiadomość o tem przeszedł W. Mistrz Drwęcę i zastąpił Polakom drogę
		

/00133.djvu

			478 


p o d G r u n wal d e m (Dąbrownem) i Tannenbergiem. Tu przyszło dnia 
16. lipca 1410. r. do pamiętnego spotkania. Siły z obu stron były prawie 
równe (po 100.000 ludzi), bo chociaż Polacy i Litwini przeważali cokolwiek 
liczbą nieprzyjaciela, to Krzyżacy za to byli lepiej uzbrojeni, lepiej wyćwi- 
czeni i sprawniejsi w boju. Bitwa rozpoczęła się późno; zrazu wzięli górę 
Niemcy, złamali lewe skrzydło polskie, złożone z Litwinów i Rusinów i pę- 
dzili uciekających przez całą milę. Ale właśnie ten pościg szalony roze- 
rwał siły nieprzyjacielskie. Chorągwie polskie tymczasem i zaciężni Czesi 


1 



 
, 
11
"
':";Ifr 
 \\,ł\\' 
fIlI/F' 
 
 
II
 . 
,s 
.
 
łS.L'''
 
 


Fig. 199. Bitwa pod Grunwaldem. 


złamali po uporczywej walce zastępy krzyżackie. Na wzgórku stał król 
na cisawym koniu i patrzył na rozgrywający się krwawy bój. Ale i tam 
dotarł zastęp nieprzyjacielski, a Krzyżak Dipold von Kikeric godził już na 
Jagiełłę kopią, kiedy młody rycerz Zbigniew Oleśnicki z konia Dypolda 
zwalił. Napróżno rzucił się W. Mistrz na czele 17 chorągwi odwodowych 
na pomoc swoim, rozpaczliwo natarcie rozbiło się o żelazne zastępy polskie, 
które teraz ścisnęły zewsząd złamanego njeprzyjaciela i sprawiły w szere- 
gach jego rzeź straszliwą. W ogólnem zamięszaniu zginął W. Mistrz , Ulryk 
Jungingen, obok niego padli naj znakomitsi dygnitarze zakonni. Na ten
		

/00134.djvu

			r 
I 
 '" 
, 
.. 
.. 
\ 
. 
ł 

. 
 

'-' 
,.. 

 
, 
. '.... 
..::::-:- , 
7 -\, 


, 
.. "- 
-.. 
 
, 
 

 .. " .. .

 
\ 
, .. 
\ 
"- "1f, , 
, .. '" 


Fig. :200. Witołd pod Grunwaldem. 
(Z obraz Matejki).
		

/00135.djvu

			.480 


widok stracili serce naj mężniejsi; kto mógł, uchodził za Drwęcę, inni szu- 
kali schronienia w obozie, gdzie ich jednak piechota królewska po więk- 
szej części wysiekła. Bitwa skończyła się nad zachodem słoIlCa. u stóp Ja- 
gieny leżało 61 zdobytych chorągwi krzyżackich, wokoło stał tłum jeńców, 
pomiędzy nimi Kazimierz ks. szczeciński, Konrad ks. oleśnicki i Piotr ks. 
śląski. Caly obóz krzyżacki i niezmiernie bogate łupy dostały się w ręce 
zwycięzców; królowi przyniesiono relikwiarz, znaleziony przy W. Mistrzu. 
Ciało Ulryka, przyodziane w purpurę, odesłał J agieUo do l\Ialborga, pole- 
głych dygnitarzy zakonnych kazał uczciwie pogrzebać i nazajutrz odpra- 
wić dziękczynne nabożellstwo. 
Potęga Zakonu , ciążąca prawie przez dwa wieki na karkach polskich 
i litewskich, została na polach grunwaldzkich stanowczo złamana. Nie roz- 
miary klęski, nie liczba poleglych lub wziętych do niewoli Krzyżaków, ale 
sam fakt, że w otwartem polu żelazne zastępy Zakonu uległy połączonym 
siłom Polski i Litwy, nadawał bitwie grunwaldzkiej olbrzymie znaczenie. 
Słońce, wschodzące d. 16. lipca nad krwawem pobojowiskiem grunwaldzkiem, 
oświeciło też początek nowej epoki w dziejach wschodniej Europy. Na 
wiadomość o klęsce Zakonu wstrząsnęła się radośnie cała ludność ziem 
pruskich: szlachta, usunięta od wszelkiego udziału w rządach i poddana 
pod władzę zakonnych urzędników, mieszczaństwo, srodze uciskane i wy- 
zyskiwane pod względem handlowym przez Krzyżaków, i duchowieństwo 
wreszcie, lekceważone i do tego stopnia ograniczone w prawach swoich, 
że nie mogło się znosić bezpośrednio ze Stolicą Apostolską. Wszystkie 
te stany odetchnęły teraz swobodniej i zaczęły się garnąć ku zwycię- 
skiej Polsce, otwierały się więc na przyjęcie Polaków miasta i zamki 
w ziemi chełmillskiej, poddał się Elbląg, za Elblągiem Gdańsk, Toruń , 
Brunsberga, poddali się biskupi pruscy; z całej niedawno jeszcze tal{ 
wielkiej potęgi krzyżackiej pozostało w posiadaniu Zakonu zaledwie 
pięć zamków ze stolicą l\falborgiem. Zdawało się, że jeszcze chwila, a zni- 
knie to pailstwo, wykarmione krzywdą sąsiadów, ale stało się inaczej. 
Zanim wojsko polsko-litewskie wypoczęło po krwawej bitwie i zanim do- 
szło do l\Ialborga, już zdołał dzielny komtur świecki Henryk Plauen po- 
krzepić upadających na duchu Krzyżaków , opatrzeć Malborg w żywność 
i załogę i przygotować wszystko do obrony. Oblężenie, do którego Polacy 
nie byli przygotowani, wlokło się leniwie i bez skutku, 3 tymczasem ze- 
wsząd nadchodziły wiadomości niepomyślne: Zygmunt najechał okolice 
Nowego Sącza, kniaź m05kiewski gotował się w spółce z Tatarami do na-
		

/00136.djvu

			481 


padu na Litwę, mistrz inflanckich Mieczowników i zaciężne roty z Niemiec 
spieszyły na odsiecz Malborgowi. J agieno zaniechał więc oblężenia i cofnął 
się ku Bydgoszczy; w Krzyżakach odżyła dawna buta; Michał Kuchmeister, 
wójt Nowej Marchii, ruszył na Chojnice. Ale radość i tryumf były przed- 
wczesne. Pod Koronowem zbił na głowę wojska krzyżackie marszałek ko- 
ronny Zbigniew z Brzezia, zuchwały Kuchmeister dostał się do niewoli. 
To zwycięstwo skłoniło ostatecznie Zakon do uległości. Dnia 1. lutego 
1411. r. stanął pokój w Toruniu. Żmudź miała pozostać dożywotnią wła- 
snością Jagieny i Witołda, Krzyżacy zwracali Polsce ziemię dobrzyńską, 
Ziemowitowi mazowieckiemu ziemię zawkrzańską i zobowiązywali się za- 
płacić królowi sto tysięcy grzywien jako okup za ks. Kazimierza Szcze- 
cińskiego i Konrada Oleśnickiego. Warunki te nie odpowiadały wprawdzie 
wielkości zwycięstwa, Polska zbierała nieznaczne korzyści materyalne, ale 
potęga Zakonu była stanowczo złamana, a sława grunwaldzkiego zwycię- 
stwa jaśniała nieprzyćmionym blaskiem nad kolebką unii horodelskiej. 
Wrażenie było rzeczywiście niezwyczajne. Zygmunt, który w r. 1410. 
został obrany cesarzem niemieckim, który najechał niedawno Polskę, który 
opiekował się gorliwie Zakonem jako »mocnym puklerzem chrześcijaństwa«. 
obecnie ubiegał się o przyjaźń Jagiełły, zapraszał go do Budy, gościł tam 
wspaniale, zawarł z nim traktat zaczepno-odporny w Lubowli, a wreszcie, 
że zawsze potrzebował pieniędzy, ofiarował mu w zastaw Spiż za 37.000 
kóp groszy praskich, którą to sumę miał otrzymać z kontrybucyi krzyża- 
ckiej. W ten sposób pozyskała Polska z i e m i ę S P i s k ą w r. 1412. 
'Vażniejszem o wiele było zacieśnienie węzłów łączących Polskę z Li- 
twą. Dokonano tego na z j e ź d z i e d y g n i t a r z y p o l s k i c h i l it e w- 
s k i c h w H o r o d l e d. 2. października 1413. r. Nowy akt unii dążył do 
zrównania i zbratania zupełnego obu narodów. Litwa otrzymywała te same 
dostojeństwa i urzędy, jakie już posiadała Polska; dygnitarze litewscy 
tworzyli odtąd, na wzór polskich, osobną radę przyboczną wielkiego księ- 
cia czyli senat. Przedstawiciele obu narodów mają w razie potrzeby zjeżdżać 
się na wspólne narady w Lublinie lub Parczowie. Czterdziestu siedmiu 
bojarów litewskich otrzymuje »dla odznaczenia tytułu, imienia i szlache- 
ctwa swego« herby polskie, stają się oni skutkiem tego niejako czlonkami 
możnych rodów polskich i wchodzą w skład szlachty polskiej. Wszystkie 
te przywileje jednak, stosownie do ówczesnych wyobrażeń , przysługują tylko 
wyznawcom wiary katolickiej. Obok tego pozostały nietknięte dawne posta- 
nowienia o wyborze króla polskiego i o mianowaniu w. księcia litewskiego.
		

/00137.djvu

			482 


w pokoju toruńskim ułożono, że spory niezałatwione jeszcze pomię- 
dzy Polską a Krzyżakami ma rozsądzić papież, Zygmunt jednak narzucił 
się w Lubowli sam na pośrednika, a ponieważ potrzebował wtedy Jagiełły, 
więc wydał wyrok dla niego korzystny i przyznał Żmudź Jagielle i Wi- 
tołdowi. Król i W. książę zakrzątnęli się pilnie około n a w r ó c e n i a Ż m u- 
dzinów. Powiodło się też skłonić ten lud twardy do opuszczenia błędów 
pogańskich, poczem ustanowiono biskupstwo żmudzkie ze stolicą w Miedni- 
kach. Krzyżacy niezadowoleni z wyroku Zygmunta i z tego, iż im odjęto 
możność mięszania się w sprawy Żmudzi już nawróconej, zerwali się do 
wojny, unikając jednak spotkania w otwartem polu zniszczyli wsie i pola 
uprawne, a bronili się tylkó po zamkach warownych i miastach. Jakkol- 
wiek więc Polacy zajęli kraj cały, to z powodu braku żywności, chorób 
rozmaitych i nieumiejętności w zdobywaniu twierdz nie byli w stanie 
niczego większego dokonać. Tak obie strony, zmęczone wojną, przyjęły 
pośrednictwo legata papieskiego. Zawarto zawieszenie broni na dwa lata 
i zgodzono się, że spór cały rozstrzygnie sobór powszechny, który się zbie- 
rał w Konstancyi nad jeziorem Bodeńskiem. 
Cały świat chrześcijański był w tym czasie zajęty schizmą, panującą 
w kościele i herezyą Jana Husa. Skutkiem rozmaitych zatargów polity-- 
cznych i niezgody pomiędzy kardynałami doszło do tego, że wybrano wtedy 
trzech równocześnie papieży, w Czechach zaś wystąpił Jan Hus, profesor 
uniwersytetu praskiego, głosząc zasady zupełnie podobne do kacerskiej 
nauki Jana Wyclifa, potępionej przez kościół. Ażeby temu zamięszaniu 
koniec położyć, szczególniej zaś, aby powstrzymać herezyę Husa, szerzącą 
się w Czechach, postarał się cesarz Zygmunt, brat króla czeskiego Wacława 
i domniemany jego następca, o zwołanie powszechnego soboru. Na schyłku 
1414. r. przyszło też do skutku w Konstancyi zgromadzenie duchownych 
i świeckich, które pod względem liczby uczestników i świetności nie miało 
sobie równego. Król Władysław Jagiełło wysłał także liczne poselstwa 
z arcybiskupem gnieznieńskim Mikołajem Trąbą na czele. Rozumne i pełne 
godności postępowanie posłów polskich, których poprzedzała sława nawró- 
cenia Litwy i rozgłos grunwaldzkiego zwycięstwa, usposobił ojców soboru 
przychylnie dla Polski. A gdy od Witołda nadto przyjechało 60 Żmudzi- 
nów, aby zaprzeczyć {)szczerstwom krzyżackim, jakoby lud żmudzki był 
dotąd pogrążony w pogailstwie, gdy rektor uniwersytetu krakowskiego 
Paweł Włodkowic odczytał na posiedzeniu soboru traktat, w którym do- 
wodził, że nawracanie pogan ogniem i mieczem tak, jak to czynili Krzy-
		

/00138.djvu

			483 


żacy, sprZeCIWIa się zasadom sprawiedliwości i miłości bliźniego i gdy 
wreszcie posłowie polscy wnieśli imianiem króla skargę przeciw Zakonowi, 
wysłał sobór komisyę na miejsce, a ta po zbadaniu sprawy uczyniła wnio- 
sek, aby W.Mistrzowi udzielić nagany. Ponieważ jednak Zygmunt wystąpił 
w obronie Krzyżaków, a sobór był głównie zajęty Eprawą Husa, usunię- 
ciem schizmy i wyborem nowego papieża, więc na załatwienie sprawy 
polsko-krzyżackiej nie było już czasu. Zakon wywarł swoją zemstę w ten 
sposób, że ogłosił nikczemny pamflet (t. j. pismo pełne oszczerstw) domi- 
nikanina Falkenberga, wymierzony przeciw Jagielle. 
Nie powiodły się również starania Witołda o unię cerkwi wschodniej 
z kościołem katolickim. Większość poddanych W. księcia składała się z Ru- 
sinów schizmatyków. Stosownie do ówczesnych wyobrażeń, które nie znały 
tolerancyi religijnej, dozna wali wyznawcy wschodniego obrządku pewnych 
ograniczeń i pewnego upośledzenia, chociaż nie było mowy o prześlado- 
waniu schizmatyków lub narodowości ruskiej. Owszem żywioł ruski i język 
ruski posiadał takie same, a może nawet i rozleglejsze prawa niż polski 
i zupełnie nie wykształcony litewski, szlachta ruska, o ile przyjęła katoli- 
cyzm, zasiadała w Hadzie Wielkiego księcia i wywierała wpływ niemały 
na sprawy publiczne. A jednak mimo to skarżyli się Krzyżacy co chwilę 
, 
że Witołd i Jagiełło powierzają zamki i grody starostom, którzy są »Rusi- 
nami a nie chrześcijanami«! Nadto było duchowieństwo schizmatyckie za- 
leżne od patryarchy carogrodzkiego. Witołd postanowił za wisłoM tę znieść 
i skłonił biskupó": ruskich do wybrania osobnego patryarchy kijowskiego, 
Bułgara, Grzegorza Cemblaka, który miał rządzić cerkwią schizmatycką 
w państwie litewskiem. Kiedy jednakże patryarcha carogrodzki wyboru 
nie potwierdził, natenczas powziął W. książę myśl u n i i koś c i e l n ej 
i wysłał w tym celu Cemblaka na czele biskupów ruskich do Konstancyi. 
:Nieszczęściem poselstwo przybyło za późno i doniosła sprawa unii spełzła 
na niczem. Jedyną korzyścią, jaką Polska odniosła z soboru, było, obok 
moralnego zwycięstwa nad Krzyżakami, to, że papież mianował Wi- 
tołda opiekunem dorpackiego biskupstwa i że arcybiskup gnieźnieński 
otrzymał tytuł prymasa. 
Zanim jeszcze sobór powszechny ukończył swoje obrady, powstały 
wielkie zaburzenia w Czechach z powodu spalenia Jana Husa. Wezwany 
do Konstancyi, udał on się tam z listem żelaznym, wystawionym przez 
cesarza Zygmunta, a poręczającym bezpieczeństwo jego osobiste. W Kon- 
stancyi przesłuchiwali go ojcowie soboru, potępili jego naukę i uznali go
		

/00139.djvu

			484 


kacerzem. Oddany sądom świeckim został Hus na podstawie orzeczenia 
soboru skazany na śmierć i spalony na stosie d. 6. lipca 1416. r. Na wia- 
domość o śmierci Husa zatrzęsły się całe Czechy, bo Hus był nie tylko 
reformatorem religijnym, ale także patryotą, który dążył do złamania 
przewagi, jaką mieli Niemcy w Czechach, zwłaszcza na uniwersytecie pra- 
skim. Oburzenie Czechów zwróciło się przedewszystkiem przeciw Zygmun- 
towi, gdyż jemu przypisywano głównie śmierć Husa. Wśród tego zmarł 
nagle król Wacław (16. sierpnia 1419. r.), a po nim miał objąć tron czeski, 
brat, ów właśnie powszechnie znienawidzony cesarz Zygmunt. Zamiast po- 
spieszyć natychmiast do Czech i starać się tam o uspokojenie umysłów, 
Zygmunt powierzył rządy tymczasowe wdowie Wacława, królowej Zofii, 
a sam wygrażał z daleka Husytom i na sejmie morawskim w Bernie gło- 
sił publicznie, że najsurowszych przeciw nim użyje środków. Skutek tego 
nieopatrznego postępowania był taki, że umiarkowani Prażanie połączyli 
się ze skrajnem stronnictwem nieubłaganych Taborytów, opanowali zamek 
królewski w Pradze i zmusili rejentkę do ustąpienia. Widocznem było już 
teraz, że Zygmunt tylko orężem może sobie utorować drogę do tronu i że 
w tym celu przedewszystkiem starać się musi o poparcie Niemc6w, którym 
ruch husycki bezpośrednio zagrażał. W takie m usposobieniu udawał się 
cesarz na początku r. 1420. do Wrocławia, gdzie miał rozsądzić sp6r po- 
między Polską a Zakonem. Kiedy bowiem starania soboru żadnego nie 
odniosły skutku i wojna była nieuchronną, skłonił Zygmunt J agieUę do 
wstrzymania kroków nieprzyjacielskich i do zdania się na jego sąd. Obe- 
cnie można było łatwo przewidzieć, jaki obrót rzeczy wezmą, bo niepo- 
dobna było przypuścić, aby cesarz chciał opuścić swoich sprzymierzeńców 
i narażać sobie Niemc6w dla przyjaźni polskiej. Jakoż d. 6. stycznia 1420. 
wydał on wyrok naj niesprawiedliwszy, który w najwyższym stopniu obu- 
rzył Jagiełłę i Witołda. Tymczasem w Czechach działo się coraz gorzej. 
Wprawdzie panowie czescy i Prażanie wysłali do Wrocławia poselstwo , 
zapraszając Zygmunta na tron, ale cesarz odpowiedział na to wyniośle, 
że do Pragi wjedzie tylko wyłomem w murach i że żąda, aby Prażanie 
wszelką broń złożyli na zamku i zdali się na łaskę. Wtedy stracili na- 
dzieję pojednania nawet najumiarkowańsi i połączyli się ze stronnictwami 
skrajnemi, aby uratować Czechy od jarzma niemieckiego. Walka religijna 
zmieniła się w ten sposób zupełnie w wojnę polityczną, w której nie cho- 
dziło już tyle o zasady husyckie, o komunię pod dwoma postaciami, czego 
się domagali Husyci, ale o utrzymanie niezawisłości narodu czeskiego.
		

/00140.djvu

			486 


Czesi zaś, zwłaszcza umiarkowani, zwrócili w tej chwili uwagę swoją na 
Polskę. Stosunki pomiędzy Polakami a Czechami zacieśniły się od czasów 
założenia uniwersytetu praskiego. Bardzo bowiem wielu uczonych polskich 
kształciło się w Pradze, jak Stanisław z Skarbimierza, pierwszy rektor 
Akademii Jagiellońskiej, Paweł Włodkowic, biskup poznański, Stanisław 
Ciołek, Maciej z Krakowa i inni, a nawet po wznowieniu uniwersytetu 
krakowskiego powstało w Pradze kollegium polskie. 
> Wielka wojnac z Krzyżakami przyczyniła się do utrwalenia przy- 
jaźni polsko-czeskiej. Pod Grunwaldem walczyły zaciężne roty czeskie 
w wojsku polskie m, walczył także Jan Żyżka, pózniej najsłynniejszy z wo- 
dzów husyckich, a wiadomość o klęsce niemieckiego Zakonu napełniła otu- 
chą i radością serca Czechów. Na tych związkach opierali oni swoje na- 
dzieje i pierwszy dygnitarz czeski burgrabia pragski Czenko z Wartenberga 
w porozumieniu z innymi magnatami wysłał do Jagiełły posła z zapyta- 
niem, czyby przyjął koronę czeską 
 Propozycya była wprawdzie ponętna, 
ale ważne względy przemawiały przeciw niej. Nie wiedziano, jak silnem 
jest stronnictwo. które pragnie połączenia z Polską, obawiano się związków 
z kacerzami, wyklętymi przez Kościół. Uchwalono zatl3m na sejmie w Łę- 
czycy dae Czechom odpowiedź odmowną. Niemało przyczyniło się do tego 
także duchowieństwo z oba wy przed wpływem nauk husyckich, a arcybi- 
skup Trąba zwołał nawet synod, na którym potępiono zasady kacerskie 
i nakazano nowatorów i heretyków wydawać w ręce inkwizytorów, usta- 
nowionych w Polsce jeszcze za panowania Władysława Łokietka. Ale 
Czechów nie zraziła odmowa i kiedy Zygmunt podczas pierwszej swej 
wyprawy ukoronował się na Hradczynie l), a potem przez Zyżkę pobity 
z kraju uchodzić musiał, zaprosiły wszystkie stronnictwa czeskie powtórnie 
Władysława Jagiellę na tron. Poseł czeski Hynek z Kolsztynu przywiózł 
dokument, podpisany przez naczelników wszelkich partyi czeskich. Król 
odmawia wprawdzie znowu, ale zarazem odsyła Czechów do Witołda, 
który oświadczył posłom, że gotów jest przyjąć koronę pod warunkiem, 
że Czesi pozostaną wierni Kościołowi katolickiemu i dłużej trwać w upo- 
rze swoim nie będą. Ponieważ zaś W. książę nie może opuście rozległego 
swojego państwa, które pilnej jego opieki potrzebuje. pośle przeto do 
Czech jako namiestnika swego bratanka, Zygmunta Korybuta. Była to 
polityka i trafna i rozumna, bo dawała Polsce możność pogodzenia Cze- 


l) Zamek królewski w Pradze.
		

/00141.djvu

			486 


chów z Kościołem, pozostawiała królowi i Witołdowi zupełną swobodę 
działania, a zagrażała Zygmuntowi utratą korony czeskiej w razie , gdyby 
popierał dalej Krzyżaków i nie poprzestawał szkodzić Polsce. 
Cesarz zrozumiał dobrze te zamiary dworu polskiego i chcąc pozy- 
skać sobie Jagienę, ofiarował mu rękę swojej bratowej Ofki (Zofii), wdowy 
po królu czeskim, Waclawie. Jagieno był wtedy właśnie wdowcem. Druga 
żona jego, Anna Cyl1ejska, umarła w r. 1416. zostawiając nieletnią c6rkę 
Jad wigę, zaręczoną niedawno z Fryderykiem Hohenzollernem. W kilka 
lat potem poślubił król Elżbietę, wdowę po Wincentym Granowskim, ka- 
sztelanie nakielskim, ale i ta zeszła wkrótce ze świata. Cesarz Zygmunt 
przyrzekał dać Zofii w posagu 100.000 czerwonych złotych i część 
ląska, 
czem ujął sobie radę królewską, która wysłała celem układów o małżeń- 
stwo do Zygmunta , głośnego wówczas rycerza Zawiszę Czarnego. Ale Wi- 
tołd pokrzyżował te zamiary i skłonił J agienę do poślubienia Zofii, księ- 
żniczki Holszańskiej, z ruska Zonką zwanej. W czasie zapust r. 1422. od- 
był się ślub Władysława z młodziutką siostrzenicą Witołda w Nowogródku, 
a w dwa miesiące potem wyruszył Zygmunt Korybut na czele 2500 rycer- 
stwa do Czech. Cesarz znalazł się w bardzo trudnem położeniu. Pobity 
świeżo przez Husytów pod Kutnohorą, zawiedziony w swoich nadziejach 
co do pozyskania Jagiełły, widział, że grozi mu teraz nadto utrata korony 
czeskiej na rzecz Witołda lub jego namiestnika, że przeciw potędze nie- 
mieckiej powstaje ogromne państwo słowiańskie, zrzeszone pod berłem 
Jagiellonów. Ale Zygmunt miał zawsze przeciw Polsce broń gotową w Za- 
konie krzyżackim. Jakoż Zakon ufny w obietnice cesarskie, zerwał się do 
wojny i jak łatwo można było przewidzieć. poniósł zupełną klęskę. Wpra- 
wdzie pospolite ruszenie, zgromadzone pod Czerwieńskiem, zaczęło się bu- 
rzyć. szlachta wystąpiła ze skargami na rozmaite nadużycia panów i du- 
chowieństwa, ale gdy król przyrzekł na najbliższym zjeździe sprawę tę 
załatwić. ruszyło wojsko do Prus i po 7 tygodniach zdobyło zamek Golub, 
{stąd g o ł u b s k ą zwano tę w y p r a w ę), kilka warownych zamków, zni- 
szczyło kraj cały i zmusiło wreszcie Krzyżaków do zawarcia pokoju nad 
jeziorem Mielneńskiem w r. 1422. Zakon zrzekł się tam wszelkich praw do 
Żmudzi i Sudawii i odstąpił Polsce Nieszawę, Orłów , Murzynów i Nową 
Wieś, zatrzymując inne swoje posiadłości. 
Klęska Krzyżaków była zarazem klęską Zygmunta, bo Polska uwol- 
niona od niebezpieczeństwa na pólnocy, stawała się znowu groźną w Cze- 
chach. Łatwo zrozumieć więc, że cesarz chwytał się rozpaczliwych środ-
		

/00142.djvu

			487 


ków, że nakłaniał Zakon do zerwania pokoju i że gdy się to nie powio. 
dło, utworzył wielkie przymierze przeciw Polsce, którego ostatecznym ce- 
lem miał być rozbiór monarchii Jagiellońskiej. Ale i ten zamiar rozbił się 
o niechęć Węgrów. Zawiedziony tak w swoich planach rozpoczął nowe 
starania o pojednanie się z Jagieną, a że wtady właśnie na dworze pol- 
skim doszedł do wielkiego znaczenia Z b i g n i e w O l e ś n i c ki, nienawi- 
dzący Husytów jako kacerzy, więc układy poszły dość gładko. Oleśnicki, 
pochodził z możnej rodziny małopolskiej herbu Dębno, kształcił się w uni- 
wersytecie krakowskim. Wielce uzdolniony, śmiały i energiczny, odznaczył 


'to'''' . . 
.
L '
 / ..z--' '\... 
/
.
 , 
.... 
\. 


r:- 


. 


it 

. ., 


i'iaim tt 1
ulqUtM. 
""
tcro ym..tgU; łuur 
· , fi t$ o 
ł114łC.,,& ar Ił łf1D. 
p"iudon 
 ..UłUd trnc 
Om 1 dllU61m cii ttt&n. 
(ijułq16 ni ttiiJ'łrle fh 
. tli . 
. - ClU tDł&tmut& JU1rt 
· ,,
ntltncDt . 
 
f(u .;" \ \ to ., 


i' 
'* S. 


ł. .. 


.; 


; 
I 


. 


Fig. 201. Kardynał Zbigniew Oleśnicki 
(z Archiwum kapituły krakowskiej). 


się, jak wiemy, pod Grunwaldem, gdzie uratował życie królowi, i pozyskał 
zaufanie jego do tego stopnia, że go Jagieno sekretarzem swoim miano- 
wał. Połączony węzłami pokrewieństwa i stosunkami z możnowładztwem 
małopolskiem, które wtedy dzierżyło ster rządu, stał on się wnet głową 
naj potężniejszego w Polsce stronnictwa i kiedy Wojeiech Jastrzębiec po- 
sunął się na godność prymasa, wziął po nim biskupstwo krakowskie 
i urząd kanclerza koronnego. Odtąd też cała polityka królewska szła po- 
dług jego myśli. A że był bardzo gorliwym w rzeczach wiary i jako go- 
rący patryota strzegł pilnie interesów polskich a współzawodnictwa nie 
znosił, więc i w sprawie czeskiej obrał kierunek, przeciwny planom Wi- 
tolda i nieprzychylny przymierzu z Husytami. 
Ta zmiana w usposobieniu dworu polskiego wYbzła na korzyść Zyg- 
munta; Jagieno i Witold przyjęli zaproszenie na zjazd do Kiezmarku
		

/00143.djvu

			488 


(1423 r.) i tu nastąpiło porozumienie takie, że obaj Giedyminowicze zgo- 
dzili się na odwołanie Zygmunta Korybuta z Czech, a cesarz przyrzekł 
nie popierać Krzyżaków. W rok potem odbyła się wśród wspaniałych uro- 
czystości koronacya królowej Zofii w Krakowie, w obecności cesarza, króla 
duńskiego Eryka i kardynała Brandy, legata papieskiego, i stanęło przy- 
mierze pomiędzy Polską a Zygmuntem przeciw Husytom czeskim. Król 
zobowiązał się wysłać 6000 rycerstwa do Czech w pomoc cesarzowi, a ró- 
wnocześnie wydał t. zw. e d y k t w i e l u ń s k i (9. czerwca 1424. r.) wymie- 
rzony przeciw heretykom. 
Przyjaźń pomiędzy cesarzem a Polską nie trwała długo. Zygmunt 
Korybut bowiem, który powrócił z Czech i domagał się nadania ziemi Do- 
brzyńskiej, kiedy to jego żądanie odrzucono, zebrał na nowo hufiec zbrojny 
i nie zważając na edykt wieluński, poszedł na pomoc Husytom. Samo- 
wolny ten krok poruszył żywo umysły i w Polsce i w kraj ach sąsiednich. 
Podejrzywano ogólnie Jagiełłę, że prowadzi w sprawie czeskiej dwulicową 
politykę, a cesarz nie dowierzał tak bardzo Polakom, że owe posiłki kró- 
lewskie odprawił natychmiast do domu. Wtem wśród tych zawikłań stała 
się rzecz nadzwyczajna i niespodziewana: oto J a g i e II e u r o d z i ł s i ę 
d. 31. października 1424. r. s y n, W ł a d y s ł a w, później Warneńczykiem 
nazwany. Było to zdarzenie bardzo ważne, które wywarło wpływ wielki 
na politykę dworu polskiego. Ustały bowiem teraz obawy o los i przyszłość 
państwa, a Jagieno zwrócił wszystkie swoje zabiegi ku zapewnieniu na- 
stępstwa synowi. Nie była to rzecz łatwa, gdyż z j a z d z w o ł a n y d o 
B r z e ś c i a kuj a w s k i e g o w r. 14:26. wystąpił z całym szeregiem żądań 
bardzo rozległych. Szlachta domagała się zatwierdzenia dawnych przywi- 
lejów i wydania nowych, duchowieństwo skarżyło się na uciążliwy obo- 
wiązek utrzymywania dworu królewskiego w dobrach kościelnych podczas 
częstych przejazdów króla i żądało natarczywie, aby godności kościelne 
zrównano z świeckiemi. J agieno zgodził się na wszystko, ale nie chciał 
żadną miarą pozbyć się wpływu na nominacyę biskupów i dygnitarzy du- 
chownych. Przyszło z tego powodu do wielkich zaburzeń na następnym 
z j e ź d z i e w Ł ę c z y c y, szlachta w obecności króla porąbała szablami 
dokument królewski wystawiony w Brześciu, i Jagieno przychylił się wre- 
szcie do żądań duchowieństwa i wydał w r. 1430. w tym duchu p r z y w i- 
I e j w J e d l n i e, a w trzy lata później edykt przeciw grabieżom dóbr 
i własności kościelnych. 
Dla Zygmunta było to zatwierdzenie dynastyi .Jagiellońskiej na tronie
		

/00144.djvu

			Biblioteka "Macierzy Polskiej" 
obejmuje rocznie kilka tomów, razem około 50 arkuszy druku z nastę- 
pujących czterech działów: 
I. Dział praktyczny i gospodarski. - II. Dział historyczny. 
III. Dział przyrodniczy i krajoznawczy. - IV. Dział rozrywkowy. 
Bibliotekę "Macierzy Polskiej" 
można nabywać w drodze przedpłaty, która wynosi całorocznie 2 korony 
Nabywać można także z osobna. 


kor. hal. 
Nr. I. Jan Kochanowski z Czarnolasu. Napisał dr. Konstanty Wojciechowski. Str. 
101. (Z rycinami) . . .. ........................ - 40 
. 
. Gawędy i powieści Brunona Bielawskiego i Walerego Łozińskiego z ośmiu 
obrazkami. Str. 156 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . - 50 
3. O lesie i drzewach przypolnych. Napisał Józef Brykczyński, c. k. technik. 
Stron 69. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . - . . . . . . . . - 20 
. 4. O pogodzie. Napisał K. Szulc. Z 32 rycinami. Stron 156 . . . . . . . . . . - 50 
. 6. Rolnik wzorowy czyli przypomnienie, co, kiedy i jak w gospodarstwie czy- 
nić należy. Napisał Dr. K. Miczyński. Stron 431. (Z rycinami) . . . . . .. 1 20 
. *9. Warzywnictwo. Napisał A. Herget, przerobił i uzupełnił Dr. T. Ciesielski. 
Stron 196. (Z licznemi rycinami). . . . . . .. ............. - 60 
. .10. Władysław Syrokomla i jego utwory. Nap. Tadeusz Pinio (Z portretem i ry- 
cinami). Stron 248. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . - 50 
. *11. Astronomia czyli nauka o wszechświecie. Podług K. Flammariona opraco- 
wała K. T. Stron 186. (Z licznemi rycinami) . . . . 
. 13. Zdrowie dzieci. Napisał Dr. Emil Merczyński . . . . - . . - . . . . . . . 
. 14. Konstytucya austryacka. Napisał Dr. Z. Próchnicki. . . . . . . . . . . . . 
. 15. O budowie i pielęgnowaniu ciała ludzkiego podczas zdrowia i choroby. Na- 
pisał Dr. Henryk Kowalski. (60 rycin). 455 stron . . . . . 
W oprawie kartonowanej. . . . . . _ . . . . . . . . .' ..... 
. '16. Święty Kazimierz, Królewicz Polski. Napisał Dr. Fr. Papee. .. ..... 
. 17. Nad Niemnem, powieść. Napisała E. Orzeszkowa, wydała A. Morzkowska . 
. 18. O zwierzętach szkodliwych i pożytecznych w gospodarstwie. Napisał Dr. M. 
Kowalewski. (Z 98 rycinami) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. 1- 
. *19. Królewskie pacholę, opowiad. historyczne. Napisała Walerya Szalay. (Z 10 
rycinami) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
. 
O. Jan Kiliński, opowieść historyczna. Napisał Dr. K. J. Nitman. (Z rycinami) 
. !I. O hodowli drzew i krzewów owocowych. Napisał J. Froń. (Z 61 rycinami) . 
. 22. Za Dunajem (Bułgarya, Serbia, Czarnogóra) podług dzieła Janka z Grzego- 
rzewie wydał B. G. (Z 17 rycinami i mapką) .. .......... 
. 23. O komasacyi gruntów rolnych. Napisał Leopold Popiel. (Z 2 mapkami) . 
. 24. W obronie matki ziemi, powieść. Napisała J. Stablewska ....... 
. 25. Jasiek sierota. Obrazek dramat. w I akcie. Napisał J. Smotrycki . . . 
. !!6. Poradnik w sprawach pieniężnych i podatkowych. Napisał Paweł Ciompa. 
. !!7. Kilka rad praktycznych dla organizatorów teatrów ludowych amatorskich. 
Napililał J. Smotrycki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
. 28. Rok 1863. Napisał Dr. J. Stella-Sawicki. (Z 39 rycinami) . . . . . . . . 
. 29. O życiu i dziełach Mikołaja Reja z Nagłowic. Napisał Czesław Pieniążek 


-0---+------ 


- 60 
- 50 
- 60 


l 60 
!- 
- 30 
- 80 


I 20 
-30 
- 70 


1 60 
- 20 
-60 
- '10 
- 80 


- SO 
l -- 


-50
		

/00145.djvu

			Wydawnictwa "Macierzy Polskiej'
 


Nr. .12. Weterynarya, przez Kubickiego, z rycinami (t. wyd.). . . . . . . . . . 
» .20. Królowa Korony Polskiej. Żywot Najświętszej Maryi Panny, opisał Wład. 
Bełza (2. wyd.) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . - 30 
» .23. O budowie zagród wlościańskich, napisał Maciej Moraczewski, c. k. radca 
budownictwa, z rycinami (:t. wyd.). . . . . . . . . 
» .31. Życie św. Brunona, przez D. Janowskiego (2. wyd.) 
».40. Pan Tadeusz Adama Mickiewicza, broszur.. . . . . 
\V oprawie . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
».52. Uprawa roślin pastewnych zielnych, napisał WIad. Szybiński. 
» 60. Rady dla utrzymujących buhaje rozplodowe przez M. S. 
» 62. Skarbiec strzechy naszej, zebrał G. . . . . . 
» 63. Nauka o nawozach, napisał WIad. Szybiński. . . 
» 64. Pogadanki o hodowli ryb, napisał J. Mielnicki . . 
»"65. Śpiewy historyczne J. U. Niemcewicza, z 35 ilu str. Sto Dębickiego, broszur. 
W oprawie płóciennej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
» 67. Pisma Fr. Karpińskiego, zebrał Wilhelm Bruchnalski. . . . . . . . . . . ' 
» 69. Encyklopedya. Zbiór wiadomości ze wszystkich gałęzi wiedzy. Wydanie dru- 
gie pomnożone i ilustrowane. Wychodzi zeszytami. Zeszyt w cenie 
» 70. Pisma poetyczne Adama Mickiewicza, broszurowane . . . . . . . 
W oprawie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
» 74. Jubileusz czyli lato milościwe, napisał ks. Wawrzyniec Puchaiski 
» 75. Praktyczne rady i wskazówki chowu królików, napisał M. C. Prawdzic 
» 77. O Maryi Konopnickiej, napisał Dr. K. Falkiewicz. . . . . . . . . . . 
»oS1, Dobry syn, bajka z przed lat tysiąca, napisał WIad. Bełza, z 10 rysunkami 
S. Dębickiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . - 40 
» 82. Kilka chwil z naszych dziejów, napisał Mikołaj Niedzwiecki (z 12 rycinami). - 30 
Przy zamawianiu wystarczy podać numer porządkowy i ilość żąda- 
nych egzemplarzy, adresując: 
Biuro "Macierzy Polskiej': Lwów, Gmach Sejmowy. 
Książeczki, oznaczone tlustemi cyframi i gwiazdką, polecone zostały 
przez Wysoką c. k. Radę szkolną krajową na nagrody pilności dla uczniów 
uczęszczających do szkól ludowych. 


kor. hal. 
1- 


- 40 
- 16 
-to 
-48 
- 72 
- 20 
1- 
- 60 
- 20 
I- 
I 30 
- 30 


1- 
- 30 
- 60 
-40 
- 30 
- 20 


Z Fundacyi Kościuszkowskiej. 


.
, 


kor. hal. 
Nr. 1. Tadeusz Kościuszko, napisał Antoni Chołoniewski. Z 40 rycinami, 
 tablicami 
kolorowanemi, przedstawiającemi wojsko Kościuszkowskie, i z autografem 
Kościuszki . . . . . . . . 
W ozdobn'ej oprawie . . . . . . . . . . . 
Na lepszym papierze . . . . . . . . . . . 
»» »w ozdobnej oprawie. 
» t. O wychowaniu, napisał Dr. Antoni Danysz . . . 
» 3. Uniwersytet wileński .j jego. znaczenie, z 5!f rycinami i t tablicami kolorowa- 
nemi. Napisal Ludwik Tur . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. 1- 
» 4. Polska, obrazy i opisy. Zeszyt I. zawiera: Krajobraz Polski, Geografię fizy- 
czną i Lud (etnografię); Zeszyt II.: Lud (c. d. i dokończenie); Zeszyt III.: Geo- 
grafię historyczną i Ustrój społeczny i polityczny Polski. Zeszyt w cenie 


I- 
I 50 
2- 
2 50 
l 60 


1-